•  

    #historia
    #ciekawostki #iiwojnaswiatowa #ciekawostkihistoryczne #nauka #ocieplaniewizerunkuadolfahitlera #oswiecim #auschwitz #wojna #niemcy #frankfurtnadmenem #iiirzesza #obozykoncentracyjne
    Na kanale "Ecco Mania" znajdują się wszystkie (autentyczne) nagrania AUDIO z przesłuchań świadków (a raczej ofiar) z drugiego Procesu Oświęcimskiego od 1963r. do 1965r. (i NIE chodzi tu o tzw. Procesy Norymberskie, bo te miały miejsce zaraz po wojnie, w Norymberdze!). Polecam sobie przesłuchać, niektóre z zeznań trwają ponad 7h a wielu wśród tych świadków to polacy, nagrania są w wyjątkowo dobrej jakości i myślę że to świetna lekcja historii i zrozumienia pewnych kwestii, choć niektóre zeznania są bardzo wstrząsające!
    (BTW: Moją szczególną uwagę przykuła tutaj specyficzna współpraca z polską panią tłumaczką: tj. różne wtrącenia, poprawki, analiza wypowiedzi a czasami nawet sprzeczki!)
    Gorąco polecam i pozdrawiam cieplutko ʕ•ᴥ•ʔ
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Z takich ciekawostek, to w 1921 roku przeprowadzono w Tyrolu i Salzburgu referenda, dot. wcielenia tych terytoriów do Niemiec. W Tyrolu przy nieznanej frekwencji 98,77% było za, natomiast w Salzburgu przy frekwencji 74,97 % za wcieleniem do Niemiec zagłosowało 99,11 % xD
    To najlepsze podsumowanie kwestii istnienia "narodu austriackiego" przed 1945 rokiem i jego odrębności od narodu niemieckiego w tamtych czasach. Rozwala mnie, jak dużo ludzi gada w kontekście II Wojny Światowej o tym, że np. "Niemców wspomagali Austriacy", co ma taki sam sens, jak stwierdzenie, że "Niemców wspomagali Bawarowie". Albo, że "Hitler był Austriakiem" - jakie to miało niby znaczenie? Takie samo jak to, że Goering był Bawarem, czyli żadne.
    Poczucie odrębności Austriaków ukształtowało się dopiero po 2 wojnie światowej
    Źródła - 1 2
    #historia #iiirzesza #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

    •  

      @Ikarus_260:
      O ile rezultat referendum ws. Anschlussu najpewniej byłby bez zmian, tak mimo wszystko powołujesz się na oficjalne wyniki referendum podane przez III Rzeszę (zresztą już sama ultrawysoka frekwencja i wyniki rzędu 99% powinny zapalić czerwone światełko), zatem wiesz, idąc tym tropem to Łukaszenka ma poparcie 80% białoruskiego społeczeństwa xD
      Co do austriackiej tożsamości narodowej to przed wojną faktycznie większość mieszkańców Austrii identyfikowała się jako Niemcy (a ostateczne odcięcie się od niemieckiej identyfikacji nastąpiło dopiero po wojnie z przyczyn wiadomych), ale nie była to taka znacząca większość, z tego co pamiętam jakieś 40% już identyfikowało się jako Austriacy. Spora w tym zasługa rządzącego w przedwojennej Austrii Frontu Ojczyźnianego, który pomimo bycia partią faszystowską mocno podkreślał odrębność Austrii od Niemiec i sprzeciwiał się polityce nazistów (dlatego też w 1934 roku austriaccy działacze NSDAP dokonali zamachu na założyciela partii, kanclerza Dollfussa). pokaż całość

    •  

      @Fennrir: Zacznijmy od tego, że to nie jest referendum dot. Anschlussu, tylko austriackie referendum dot. sprzeciwu wobec traktatu z St.Germain z 1921

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Trzecia Rzesza i sympatie ze strony światowych literatów.

    Wolność wypowiedzi ma dla pisarza tak wielkie znaczenie, że aż trudno zrozumieć, dlaczego aż tak wiele ważnych postaci dwudziestowiecznej literatury uległo czarowi narodowego socjalizmu. A jednak to właśnie Trzecia Rzesza cieszyła się sympatia ze strony takich twórców jak Ezra Pound, Wyndham Lewis, czy laureat norweskiej nagrody Nobla Knut Hamsun. Henry Wiliamson za powieść Tarka the Otter dostał Hawthornden Prize w 1928 roku. W Hitlerze widział bohatera, który poprowadzi naród ku świetlanej przyszłości, umacniając w nim poczucie tożsamości narodowej. Nazistowskie hasło Blut und Boden stanowiło upragione nawiązanie do mistycznej epoki, kiedy chłopi uprawiali ziemię w zgodzie z naturą, a terytorium i plemię tworzyły jedną całość. Dla zanurzonego w przyrodzie Wiliamsona romantyczna przeszłość emanowała niedającym się okiełznać czarem. W Fuhrerze ujrzał przywódcę głoszącego takie właśnie poglądy, a jego ugrupowanie Hitlerjugend dawało chlubny przykład młodym.

    Knut Hamson, najsłynniejszy pisarz norweski zaliczał się do szczególnej kategorii oddania nazistowskim Niemcom. Jego powieści, z ich spontanicznym stylem i naciskiem na ego jednostki, wywarły ogromny wpływ na literaturę europejską. Kiedy w 1920 otrzymał nagrodę Nobla za Błogosławieństwo ziemi, Thomas Mann stwierdził, że zasłużył na nią najbardziej ze wszystkich. Hemingway polecał książki Hamsuna Scottowi Fitzgeraldowi, Andre Gide porównywał go do Dostojewskiego. Torując drogę Kafce, Joyce'owi i Starte'owi, uchodził za prekursora współczesnej literatury. Psychologiczny wymiar jego powieści natchnął literacką awangardę, a przy tym paradoksalnie trafił do serc nazistów. Stał się ulubionym pisarzem zarówno Josepha Goebbelsa, jak i Hermanna Hessego.

    Hamsun przyszedł na świat w chłopskiej rodzinie i dorastał w surowych warunkach koła podbiegunowego. Wzbudził podziw nazistów swoim nordyckim zamiłowaniem do przyrody, oraz motywem Blut und Boden, obecnym zwłaszcza w późniejszych powieściach. Był również bez reszty oddany sprawie narodowego socjalizmu. Hitler w jego oczach przedstawiał się jako bojownik, reformator zdolny stworzyć "wielką światową społeczność germańską", w której Norwegia odegra kluczową rolę. Chociaż sam nigdy nie zabawił długo w Niemczech, dopilnował, aby stało sie to udziałem jego dzieci, w przekonaniu, iż tylko wśród "przyzwoitych i zaradnych Niemców" otrzymają odpowiednie wykształcenie. Mimo entuzjazmu nie był jednak zachwycony, gdy jego syn Tore wstąpił do SS. "Ma to swoje dobre i złe strony", stwierdził.

    Powieści amerykańskiego pisarza Thomasa Wolfe'a cieszyły się w Niemczech szczególną popularnością, co bez wątpienia wpłynęło na jego słabość do tego kraju - uwielbiali go również naziści. Gdy w maju 1935 roku przyjechał tam po raz piąty, jego niedawno wydana powieść, Of Time and the River, już wzbudziła zainteresowanie. Wpadł w "dziki, niesamowity, fantastyczny wir podwieczorków, kolacji, przyjęć, wywiadów prasowych i zaproszeń do rozgłośni radiowych". Niemcy były dla niego krainą romantycznego piękna, gdzie "zieleń jest najzieleńsza na ziemi i przydaje wszelki rodzaj leśnej tajemniczości, na wskroś magicznej i pradawnej". Chociaż przyjaciele pokroju Marty Dodd próbowali mu otworzyć oczy, Wolfe nie kwapił się pozbyć wizji niemieckiej sielanki i pozostawał głuchy na argumenty.

    Pewna forma otrzeźwienia przyszła dopiero w trakcie podróży pociągiem, gdy jego współpasażera, który okazał się żydem, przyłapano na próbie opuszczenia Niemiec ze sporą sumą pieniędzy. Celnik, który go aresztował, miał "wysokie kości policzkowe, rumiane lico i płowe wąsy". Wolfe co prawda nie przepadał za żydami, jednak uznał ten incydent za przesadę. Targany rozterkami emocjonalnymi, po powrocie do Ameryki, napisał "Niemieckiej krainie, z sumą jej prawdy, chwały i piękna, czaru oraz upadku. Mrocznej, pradawnej ziemi, która tak ukochałem, mówię:żegnaj".

    W październiku 1935 roku Denis de Rougemont, szwajcarski eseista i myśliciel, podjął pracę na uniwersytecie we Frankfurcie jako wykładowca literatury. Paryskim znajomym wyjaśnił, że trzeba przyjrzeć się Hitlerowi w jego własnym środowisku, oczami zarówno jego zwolenników, jak i przeciwników. Mimo, że przybył w przekonaniu, że "hitleryzm" to ruch prawicowy, im więcej rozmawiał z ludźmi z różnych środowisk, tym większy miał mętlik w głowie. Po kilku tygodniach spędzonych we Frankfurcie zadał sobie pytanie: le regime est-il de gauche ou de droite? (Czy reżim jest lewicowy czy prawicowy?). Nie dawało mu spokoju, ze ludzie, o z natury rzeczy lewicowych poglądach - malarze, artyści, filozofowie, wykładowcy akademiccy - są jego największymi zwolennikami, zaraz po lekarzach i przemysłowcach. Prawdziwy mętlik w głowie wywołało spotkanie z byłym zaciekłym komunistą, który stwierdził: "Chcemy pracować i pić rano kawę z mlekiem....to wystarczy. Robotnicy nie interesują się polityką, gdy nie mają pracy i środków na utrzymanie. Hitler? Faszysta, ale wygrał, więc realizuje swój program. Przynajmniej jest szczery w tym co mówi".

    Co do "kwestii żydowskiej", podobnie jak wielu innych cudzoziemców, którzy jeździli do Trzeciej Rzeszy albo tam mieszkali, Rougemont lubił podkreślać różnicę, między "liberalnym europejskim" typem, oraz "wulgarnym aroganckim" typem żyda, który siłą rzeczy napływał zawsze z Europy Wschodniej. Szwajcar tak pisał w swym dzienniku: "Antysemityzm? Bynajmniej! Wielu żydów go podziela!. Razi mnie natomiast koncepcja świata opartego na sile, gdzie nie ma miejsca na racjonalizm". Co do niewłaściwych żydów, których Rougemont widywał dzień w dzień w kawiarni na Opernplatz, to właśnie oni stanowili jego zdaniem rzeczywiste źródło problemu. "Brzuchaci, z pierścionkami i cygarami zwisającymi z ust", stanowili jego zdaniem żywe uzasadnienie propagandy hitlerowskiej.

    #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #literatura #iiirzesza
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Obóz w Dachau widziany oczami cudzoziemców

    Dwaj młodzi Anglicy spędzili bardzo miły dzień nad Ammersee. "Chmury się rozstąpiły, wiatr nadawał połaci jeziora wygląd morskiej zatoki", napisał Dummett 28 sierpnia 1935 roku, gdy raczyli się Koffe und Kuchen (kawą i ciastem), spoglądając na wodę. Kilka miesięcy wcześniej na północny wschód od jeziora, Sinclair-Loutit i Dummett zbliżali się autem do Monachium, kiedy 25 kilometrów od miasta Dummett nagle zaproponował, by przejechali dłuższy odcinek bez zatrzymywania. Wyjaśnił to dopiero później.

    Rzut oka na mapę uświadomił mu, że znajdują sie blisko Dachau, obozu koncentracyjnego, otwartego krótko po objęciu przez Hitlera funkcji kanclerza. Dummetta naszły obawy, czy ich obecność nie wzbudzi podejrzeń. Sinclair-Loutit nigdy nie słyszał o Dachau, więc Dummett musiał mu wytłumaczyć, że naziści rozprawiają się tam z "darmozjadami, leniami, wyrzutkami społecznymi, żydowskimi spekulantami i hołotą", resocjalizując ich pracą. Hugh Greene, który przebywał wówczas w Monachium, gdzie próbował zaistnieć jako dziennikarz, podchwycił zdanie ku przestrodze od rodziny, u której mieszkał: Lieber Gott, mach mich stumm, Dass ich nicht nach Dachau komm! (Dobry Boże uczyń mnie niemym, bym nie trafił do Dachau). Kilka miesięcy później nad bramą obozu zawisł osławiony napis: Arbeit macht frei

    Dummett niepotrzebnie się martwił. Niemieckie władze, przynajmniej na wstępie, tak chętnie pokazywały swój obóz koncentracyjny cudzoziemcom, że do połowy lat trzydziestych Dachau stało się atrakcją turystyczną dla amerykańskich i brytyjskich gości, zwłaszcza polityków i dziennikarzy. Nie stwierdziwszy tam żadnych oznak udręki, deputowany Victor Cazalet skwitował z ulgą, że obóz jest "niezbyt ciekawy, choć całkiem dobrze prowadzony". Jak zanotował w swoim dzienniku: "podobno większość więźniów to komuniści. W takim razie mogą tam zostać, jeśli o mnie chodzi". Niemniej jednak pukał się w czoło, że naziści nie zwolnią większości, skoro jest jasne jak słońce, że w świetle "wszechobecnego kultu Fuhrera" opozycja i tak ma związane ręce.

    Odczucia innego deputowanego, sir Arnolda Wilsona, były mieszane. W latach 1934-1936 często jeździł do Niemiec, gdzie prowadził wnikliwe rozmowy z mieszkańcami, aby wyrobić sobie zdanie na temat zmian, jakie tam zaszły. W lipcu 34' przemawiał w Królewcu do licznego grona słuchaczy, opiewając narodowy socjalizm i zachwalając energię, jaką tchnął on w serca młodych Niemców. Entuzjazm dla nazizmu nie przyćmił jednak wrażenia, jakie wywarł na nim obóz w Dachau. Wprawdzie odnotował, że więźniowie mają dach nad głową i wyglądają na dobrze karmionych, lecz stwierdził, że "w atmosferze obozu było coś, przed czym się wzdrygam".

    James Grover McDonald, amerykański komisarz do spraw uchodźców z Niemiec, podzielał jego zdanie. Kiedy więźniowie stanęli przed nim na baczność, spojrzał im w oczy. "Nigdy nie zapomnę tego, co z nich wyczytałem", napisał w dzienniku. "W tych smutnych oczach był strach, poczucie całkowitego podporządkowania arbitralnej i bezlitosnej sile". Ale na pytanie o potrzebę utworzenia takiego obozu jego przewodnik zaznaczył skwapliwie, że Niemcy nadal tkwią w szponach przemian ustrojowych, a podczas gdy większość "nowych porządków" kończy się zazwyczaj rozstrzelaniem więźniów politycznych, w Niemczech "staramy się ich wszystkich reformować". Z kolei komandos, pisarz i poeta Michael Burn, podczas swojej wizyty w Dachau w 1935 pisał: "Zanim się oburzymy warto pamiętać, że chłostę wciąż stosuje się nawet w Anglii".

    Wśród angielskich wyższych sfer, podobnie jak we Francji i wielu częściach Ameryki, kwitł antysemityzm. Idąc tym tropem, los komunistów, cyganów, homoseksualistów i "obłąkanych", którzy trafiali do Dachau wraz z żydami, bynajmniej nie spędzał nikomu snu z powiek. 18 letni Derek Hill, pochłonięty studiowaniem scenografii w Monachium, z pewnością nie wnikał w drastyczne szczegóły. W 1934 roku spędził dzień w obozie jako asystent prawie niewidomego dziennikarza "Morning Post" Petera Matthewsa. Jedli w tej samej sali, co więźniowie, ale siedzieli na podeście wraz z komendantem Theodorem Eickem - co nasuneło Hillowi skojarzenie ze stołówkami Oksfordu lub Cambridge.

    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #neuropa #niemcy #iiirzesza #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Rola Kościołów w Trzeciej Rzeszy

    Przejęcie władzy przez narodowych socjalistów postawiło oba kościoły chrześcijańskie w wyjątkowej sytuacji. Choć pewne aspekty systemu Trzeciej Rzeszy, takie jak mesjanistyczna natura ruchu politycznego lub pretensja państwa do monopolu władzy dotykały kościoły zarówno protestantów, jak i katolików, każdy z nich znalazł się w innej sytuacji; Protestanci, ze swoją syndonalną organizacją i podziałem na rozmaicie zorientowane Landeskirchen - Kościoły Regionalne, byli bardziej podatni na idee nazistowskie, niż znacznie bardziej autonomiczny i zamknięty Kościół katolicki, który przy tym był kościołem uniwersalnym, z ponadnarodowym kierownictwem. Uniwersalizm Kościoła katolickiego mógł być co prawda uważany w Trzeciej Rzeszy za rzecz szczególnie negatywną, ale rozwój wydarzeń wykazał, że niemieccy przedstawiciele wyznania rzymskiego, zarówno duchowi jak i świeccy, nie są ani trochę mniej nacjonalistami, niż wyznawcy nauk Lutra czy Kalwina.

    O ile rozważano całkiem poważnie możliwość zawarcia swoistego kompromisu między nazistami i częścią protestantów, który doprowadziłby do powstania niemieckiego chrześcijańskiego kościoła państwowego, o tyle sama natura katolicyzmu rzymskiego z góry wykluczała taką możliwość. Przywódcy katoliccy, zarówno świeccy, jak i duchowni, postanowili już w pierwszym okresie konsolidacji władzy nazistowskiej ustalić jakiś model modus vivendi z Berlinem, zawierając konkordat w czerwcu 1933 roku; zachowali w ten sposób ograniczoną kontrolę nad oświatą i instytucjami lokalnymi, dając w zamian oficjalne uznanie reżimu przez Watykan i polityczne podporządkowanie niemieckiej hierarchii kościelnej.

    Chcąc uspokoić podejrzliwych konserwatystów z obu obozów religijnych, naziści postawili na prawdziwą żonglerkę; uznali np siedem świąt rzymskokatolickich za dni ustawowo wolne od pracy. Rząd pruski zaczął likwidować Pruskie szkoły międzywyznaniowe i wprowadził obowiązkowe nauczanie religii także w szkołach zawodowych. Niezwykle masowe uczestnictwo SA-manów w nabożeństwach niedzielnych przekształciło je w istne kościelne parady SA; natomiast wśród kadry oficerskiej SA modne stały się zbiorowe śluby kościelne. Członkowie NSDAP, którzy porzucili praktyki religijne, teraz powracali do niej na polecenie zwierzchników, co w 1933 roku spowodowało istny cud: w Berlinie liczba chrztów przewyższyła liczbę urodzeń.

    Hitler jako Mesjasz

    Te pachnące kadzidłem zasłony dymne robiły bardzo duże wrażenie w kręgach kościelnych. Rzecznicy Kościołów prześcigali się w wyrazach poparcia dla reżmiru odrodzenia narodowego z działaczami niemarksistowskich partii politycznych, przemysłu, związków zawodowych i uniwersytetów. "Obecne cele rządu Rzeszy są już od dawna celami Kościoła Katolickiego" - utrzymywał biskup rzymskokatolicki Burger, katolicy wtórowali też nazistowskim anatemom ciskanym na komunizm, liberalizm, ateizm i tolerancję. Brat Burgera w wierze, biskup Grober z Fryburga, przywoływał na poparcie hitlerowskiego rasizmu najczcigodniejsze tradycje katolickie: przypominał np o obowiązującej w zakonie jezuitów ścisłej zasadzie, by nie przyjmować kandydatów pochodzenia żydowskiego. Inni teologowie stali się wręcz poetami w swych apoteozach Hitlera: "I oto staje on przed nami - pisał profesor Adam z Trybingi - on, którego wieściły głosy naszych poetów i mędrców, wyzwolicieli niemieckiego geniuszu. On zdjął zaćmę z naszych oczu, on nauczył nas widzieć pod sprawnymi politycznymi, gospodarczymi społecznymi i wyznaniowymi rzecz esencjalną, którą musimy na nowo ukochać - naszą jedność krwi, naszą niemiecką jaźń, homo germanus"

    Kiedy w kwietniu 1933 roku nazistowskie Niemcy wprawiły w osłupienie cały świat za sprawą bojkotu żydowskich sklepów, czołowy dygnitarz protestancki, Dibelius, udzielił moralnego poparcia dla całej akcji, określając ją jako sposób na redukcję "nieproporcjonalnego nadmiaru żydów w handlu, medycynie, prawie i kulturze". Równocześnie niemieccy protestanci redukowali nadmiar żydów w Piśmie Świętym i liturgii: w Szlezwiku-Holsztynie z programu nauki religii usunięto ofiarę, jaką Abraham czyni ze swojego syna Izaaka, a Kościół ewangelicki w Saksonii zastąpił hebrajskie słowa "amen" i "alleluja" sformułowaniami: "Daj Bóg", i "Chwała niech będzie Panu".

    Oficjalne stosunki Kościoła katolickiego z reżimem układały się na zasadzie ograniczonego zaufania - przy czym postawy poszczególnych przedstawicieli episkopatu znacznie się od siebie różniły. O ile Biskup Preysing z Berlina był jednoznacznie antynazistowski, o tyle Biskup z Osnabruck odiwiedzając obozy koncentracyjne w swej diecezji nauczał o posłuszeństwie i lojalności wobec państwa. Biskup Grober z Fryburga opublikował "Podręcznik współczesnych zagadnień religijnych", w którym pewne definicje różniły się od swoich odpowiednich fragmentów Mein Kampf tylko wytworniejszym stylem; na przykład ustrój bolszewicki określano tam jako "azjatycki despotyzm państwowy w służbie grupy terrorystów kierowanej przez żydów".

    Ponad podziałami

    Antysemityzm okazał się kuszącym punktem zbieżnym nazistowskiego dogmatu i głęboko w katolicyzmie tkwiacych urazów. W adwentowych kazaniach w 1933 roku kardynał Faulhaber wyraził wątpliwość, czy Stary Testament "potępiający lichwiarską grabież ziemi i prześladowanie rolnika za długi" mógł istotnie być "wytworem ducha Izraela", a oficjalny organ katolicki "Klerusblatt" usprawiedliwiał ustawy norymberskie jako "niezbędną ochronę struktury jakościowej narodu niemieckiego". Swoje trzy grosze dodawał też wikariusz generalny Moguncji, stwierdzając, że co prawda nienawiść do innych ras jest uczuciem niechrześcijańskim, to jednak on sam zgadza się z dokonaną przez Hitlera oceną szkodliwego wpływu żydów na prasę, teatr i literaturę. W kwestii tej prezentował podobne stanowisko do luterańskiego biskupa Kurmarku ( Brandenburgia), Dibeliusa, który pisał: "Nie wolno przeoczyć faktu, że żydostwo odgrywa główną rolę w inspirowaniu wszystkich szkodliwych zjawisk cywilizacji współczesnej".

    Innym terenem porozumienia był niemiecki patriotyzm. Kiedy w 1936 roku do zdemilitaryzowanej Nadrenii wkraczały ponownie jednostki wojskowe, witali je na mostach na Renie katoliccy księża z kadzielnicami, by udzielić im błogosławieństwa. Biskup hrabia Galen dziękował publicznie Fuhrerowi za wszystko, co zrobił on dla chwały ludu niemieckiego i prosił Wszechmogącego, by pobłogosławił dalsze zamiary Hitlera.

    #gruparatowaniapoziomu #iiirzesza #religia #chrzescijanstwo #4konserwy #neuropa
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Multietniczna Wafen SS

    Większość afrykańskich współpracowników pochodziła z Francji, Gwadelupy, Antyli, Martyniki, Afryki Północnej i Wschodniej (na przykład Tanganika), Bliskiego Wschodu, Włoch, a nawet samych Niemiec. Mulaci, jak bracia Ngango, Hans Hauck, Werner Egiomue i bracia Sabac el Cher, urodzili się i wychowali w Niemczech. Wielu czarnoskórych chciało uciec przed represjami związanymi z ustawami norymberskimi, natomiast część z nich pozostała w kraju. Decydując się na ten ruch musieli jak najszybciej "zlać" z narodem, co przecież w ich przypadku było niezwykle trudne. Niektórym udało się nawet ominąć prawo i wstąpić do Hitlerjugend. To był sposób na powiedzenie: „Jesteśmy Niemcami jak inni i chcemy bronić naszego kraju!”. Żywili swój podziw do nacjonalizmu, w tym dla Hitlera. Ich chęć do obrony kraju miała pierwszeństwo przed jakimikolwiek kwestiami natury etnicznej. Tak było chociażby z Ewanem Ngando, który jako afro-niemiecki żołnierz zaciągnął się w 1940 roku do Wehrmachtu. Jego brat, Mandenga Ngango, został oficerem Luftwaffe

    Niektórzy Murzyni byli szpiegami i agentami Abwehry i Gestapo, kilku było w Heer (regularna armia), a jeszcze inni pomagali pośrednio, na przykład poprzez ruch „Powrót do Afryki” Marcusa Garveya lub przez propagandę proosiową, taką jak ta, którą ogłosił Lawrence Dennis. Dwie siostry afro-niemieckie, Erika i Doris, pracowały w czasie wojny przy ambulatorium Wehrmachtu. Po wojnie wiodły cieka we życie, występowały w musicalach i filmach. Historyk Gerald Horne ujawnił, że kilkuset czarnych Afrykanów zostało przetrzymywanych we francuskim Drancy jako „faszystowscy intryganci”.

    Czarnoskórzy ochotnicy z Francji najczęsciej posiadali korzenie w Surinamie, Gwadelupie i wyspach Reunion. Najbardziej znanym był Norbert Desirée. Wstąpił do LVF (Legion francuskich ochotników) a za swój wkład w walkę na froncie otrzymał kilka medali, w tym „Winterschlacht im Osten”. Był zatwardziałym antykomunistą i nie chciał widzieć bolszewizmu na swojej "drugiej ojczyźnie" (Gwadelupie). Skazany po wojnie na przymusowe roboty, nastepnie znalazł zatrudnienie jako doker we francuskim porcie (zmarł w maju 1969 roku, w wieku 59 lat trapiony wieloma chorobami, wywołanymi przez długie lata spędzone w obozach pracy demokratycznych „wyzwolicieli"). Louis Joachim Eugene zaciągnął się do LVF w 1941 r., a potem, gdy został wchłonięty przez SS, wstąpił do organizacji Todt jako Truppfühhrer (sierżant), z kolei Aurélien Hoareau pracował jako agent gestapo.

    Francuskie wpływy były widoczne również poza Europą. Utworzona w listopadzie 1942 r. przez francuskie siły zbrojne z Vichy w Afryce Północnej Afrykańska Falanga składała się z około 300 francuskich żołnierzy oraz 150 ochotników z Algierii i Tunezji. Jej pierwsza akcja miała miejsce 25 kwietnia 1943 r. przeciwko oddziałom 8. Armii Brytyjskiej. Odniosła ciężkie straty: 70 zabitych i rannych. Jednostka została później przemianowana na Legion Francuskich Ochotników w Tunezji; poddała się aliantom 8 maja 1943 r., a czternastu członków jednostki zostało rozstrzelanych przez Wolne Siły Francuskie.

    Ponadto po desancie aliantów w Afryce Północnej utworzono jednostkę szturmową Wehrmachtu w Tunezji dowodzoną przez podpułkownika Meyera-Ricksa w Kodacie (Kommando Deutsch-Arabischer Trupper), składającą się z trzech batalionów ochotników z narodowości Maghrebu: Maroko, Algierii i Tunezji. Żołnierze nosili francuski mundur khaki z 1935 r. Z białą bransoletą na prawym ramieniu z napisem "Im Dienst der Deutschen Wehrmacht" (W służbie armii niemieckiej) na czarno, podczas gdy oficerowie i podoficerowie nosili Niemiecki mundur z owalną plakietką „Orientkorps” na prawym ramieniu (używany przez Sonderverband 287 i 288).

    Azjatów najwięcej było w Batalionie 43. Większość ochotników pochodziła z Chin, Japonii, Korei, Mongolii, Tajlandii oraz Indonezji. Oddział walczył na froncie wschodnim aż do roku 1944, kiedy to został przerzucony do Normandii. Po wylądowaniu i kilku mniejszych starciach został rozwiązany, a niektórych z ocalałych wcielono do Waffen SS (dywizje Lützow, Charlemagne i niektóre węgierskie SS).

    Hinduski SS Freies Indian Legion składał się z indyjskich ochotników rekrutowanych głównie przez przywódcę niepodległościowego Subhasha Chandrę Bosego (Rommel uzyskał w tej sprawie oficjalne poparcie Fuhrera). W grudniu 1942 r. oddział liczył 3500 żołnierzy podzielonych na cztery bataliony, w których 2/3 stanowili muzułmanie a 1/3 hindusi i sikhowie. W marcu 1945 r. zostali włączeni do 18. Dywizji Grenadierów Pancernych SS „Horst Wessel”. Ostatecznie schwytani przez wojska amerykańskie i francuskie, niektórzy zostali rozstrzelani przez pułki marokańskie, inni przekazani siłom brytyjskim, które przetransportowały ich do Indii, gdzie byli przetrzymywani w Czerwonym Forcie w Delhi, w celu osądzenia za "zdradę stanu".

    Kwestie rasowe

    Do Waffen SS zgłaszali się ochotnicy praktycznie wszystkich grup etnicznych i narodów. Trudno znaleźć drugą tak multietniczną armię w historii. Temat ten może wywoływać wiele kontrowersji, zwłaszcza, jeśli zestawimy go z powszechnie znaną doktryną Trzeciej Rzeszy, traktującą o "Rasie panów". Cóż, najprawdopodobniej wszystko to zrodziło się z nieporozumienia. Termin Herrenvolk nie oznaczał „rasa panów”. Błędna definicja powstała na skutek niezrozumienia przez aliantów zasady "Führerprinzip". Historyczka Veronica Clark tłumaczy ten termin jako „elite lidership corps” bądź „volk of leaders” a więc „elitarny korpus przywódców” lub „folk przywódców”. Ponadto niemieckie terminy folk (Volk) i rasa (Rasse) nie były synonimami. Herrenvolk (folk przywódców) nie był równoznaczny z Herrenrasse (rasa przywódców), a w rzeczywistości Niemcy nigdy nie używali tego drugiego terminu. Sam Fuhrer w czasie przemówienia z Platterhof z 26 maja 1944 r oświadczył, że Folk i rasa to nie to samo. Dodał, że folk może się składać z kilku ras bądź z kilku grup etnicznych, ale zjednoczonych wspólną narodowosocjalistyczną ideą i wspólną aryjską kulturą. Tak rozumiany narodowy socjalizm sprawiał, że, co napierwszy rzut oka może szokować, znajdował on uznanie wśród najbardziej egzotycznych mieszkańców ziemi.

    W czasie procesu norymberskiego zarówno Hans Fritzsche, Goering oraz Rosenberg stanowczo odcinali się od koncepcji rasy. Ostatni z całej trójki stwierdził wręcz, że termin "Herrenrasse" usłyszał w czasie tej rozprawy więcej razy, niż na wszystkich spotkaniach NSDAP razem wziętych. Przyznał też, że nie przypomina sobie, aby wspomnianego terminu kiedykolwiek użył w swoich książkach. Zdaniem Rosenberga, idea narodowego socjalizmu polegała na przywróceniu wszystkim rasom ich własnych tradycji oraz miejsca na ziemi. Goering natomiast bronił się, że Trzecia Rzesza nie miała nic wspólnego z rasizmem, a kładła jedynie nacisk na ulepszanie rasy germańskiej.

    #gruparatowaniapoziomu #historia #iiirzesza #4konserwy #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    "Owszem, mówiło się że może być wojna. Przyjaciółka mamy wyprowadziła się do Warszawy, chciała zabrać trochę naszych rzeczy. Ale tata powiedział, że nie wolno siać paniki, trzeba być tutaj, tu Niemcy nie dotrą, a gdyby nawet tak się stało, to czy ktoś mógł spodziewać się tak strasznej wojny?"

    Tu zaczęła się wojna totalna.
    Wieluń, 1.IX.1939 r.

    Wieluń. Spokojne, 15-tysięczne miasto przygraniczne w II Rzeczypospolitej.

    Jak co piątek, 1. września z racji dnia targowego ludzie zbierali się spokojnie przygotowując swoje stragany i stoiska. Furmanki już od bladego świtu wjeżdżały na plac Legionów przy Starym Rynku.

    Na dzień ten miał być przeprowadzony próbny alarm przeciwlotniczy, któryś już z kolei. Z początku więc mało kto zareagował, gdy o 5:40 rozległy się w całym mieście syreny.

    Za oknami było jeszcze szaro kiedy obudził nas szum, wydawało się jakbyśmy słyszały ryczące krowy. Słychać było też wycie syren i potem świst bomb. Mama powiedziała: „Wstań, bo chyba jest próbny alarm".

    Była to w zasadzie druga z kolei próba dotarcia nad miasto podjęta przez lotników Luftflotte 4 podlegającej pod gen. Wolframa von Richthofena (kuzyna sławnego "Czerwonego Barona"). Pierwsza próba - z powodu zaległej nad miastem oraz okolicą gęstej mgły - zakończyła się fiaskiem. Druga natomiast dotarła do celu.

    Zobaczyłem jak samoloty zatoczyły rundę nad miastem, po czym obniżyły lot. Usłyszałem okropny świst i za chwilę szyby w naszym lokalu wyleciały na podłogę, futryna jednego z okien wpadła do środka, a brunatno-szary pył przesłonił wszystko.

    W nalocie tym brało udział 29 Junkersów Ju 87B oraz mający sfotografować skutki nalotu Do 17P. Pierwsze bomby spadły na budynek szpitala Wszystkich Świętych przy obecnej ulicy Piłsudskiego. W ataku na ów szpital, wyraźnie oznakowany symbolami czerwonego krzyża - jak wspominają świadkowie - zginęły 32 osoby.

    Druga część nalotu w liczbie 33 Ju 87B wraz z Do 17 zrzuciła 22 bomby na miasto.

    Przede mną na ukos grupa domów, jakieś zabudowania dworskie albo mała wieś. Dym unosi się stamtąd i powleka ciemną smugą żółte pola i połyskującą rzekę. Wieluń – nasz cel! W mieście kilka domów stoi w wielkim ogniu. Jednak wysoko ponad tym ciemne punkty na tle niebieskiego nieba, z błyskawiczną szybkością tu i ówdzie śmigające jak ważki nad lustrzaną taflą wody: to niemieckie myśliwce, które oczekują i mają osłaniać nasz atak. [...]. Mój pierwszy atak na żywy cel! Przez ułamek sekundy błysk świadomości: Tam w dole jest żywe miasto, miasto pełne ludzi [...]. Ulice w dole wyglądają jak obrazek z pocztówki, a ciemne punkty, które się na nich poruszają są celem. Niczym, tylko celem. Na wysokości 2500 metrów życie na ziemi traci swoją wagę [...]. Wysokość 1200 metrów [...] pierwsza bomba spada! [...] a teraz spojrzenie w dół bomba upadła dobrze, wprost na ulicę, a czarna masa, która sunęła wzdłuż ulicy, zatrzymuje się. Na miejscu w które trafiłem, powstało ciemne kłębowisko. I w to kłębowisko padają serie bomb z innych samolotów [...]. Kierujemy lot zgodnie z rozkazem ku północnemu wylotowi miasta. Znów bomby! Tuż za miastem jakaś zagroda zapchana wojskiem i zaprzęgami. Jesteśmy na wysokości zaledwie 1200 metrów, opadamy na 800. Bomby spadają, a zagroda tam w dole znika w ogniu i dymie razem ze wszystkim co się w niej znajduje. Odwrót! Ostatni ładunek, ten najcięższy, spada na rynek. Fontanna płomieni, dymu i odłamków wyższa niż wieża małego kościoła [...]. Ostatnie spojrzenie: z polskiej brygady kawalerii nie pozostało nic.

    Skutki nalotu były straszliwe. Spanikowani mieszkańcy miasta desperacko próbowali ratować życie.

    Nagle sufit zaczął pękać, wyleciały szyby. W koszulach nocnych wyskoczyłyśmy przez okno drugiego pokoju na zewnątrz. Na podwórzu było mnóstwo pyłu, słychać było płacz, zanoszoną modlitwę. Wszyscy byli przekonani, że to atak gazowy, zasłaniali usta. Kiedy się okazało, że jednak nie, rzucili się do ucieczki. Uciekłyśmy z mamą 2-3 domy dalej i schroniłyśmy się w piwnicy. Ktoś nakrył mnie marynarką, bo cała się trzęsłam. Za chwilę bomba uderzyła w oficynę tego domu, jeden z mężczyzn krzyknął: „Uciekajmy, bo nas zasypie!”. Przez palący się już rynek po gruzach uciekłyśmy na ul. Reformacką – tam mieszkała moja koleżanka. Za nami do piwnicy wpadła ranna kobieta ze złamaną ręką. Za chwilę również stąd trzeba było uciekać. Mężczyźni zaczęli łamać płoty i boso po rżysku uciekaliśmy w kierunku szosy olesnowskiej.

    Po nalocie piloci zawrócili z powrotem na lotniska. Jeden z samolotów uszkodzony został odłamkiem własnej bomby, a dwa pozostałe przez polską obronę P-LOT.

    Co do eskorty ów nalotu, z powodu fatalnych warunków atmosferycznych jeden Bf 109D rozbił się koło Namysłowa; pilot zginął. Natomiast dwa inne myśliwce podczas przymusowego lądowania w Radziejowie zostały całkowicie zniszczone, a trzeci uszkodzony w 65% i w konsekwencji przeznaczony na złom; piloci tych maszyn przeżyli.

    Atak odniósł sukces. Pilot niemieckiego samolotu zwiadowczego tak opisywał skutki nalotu:

    Określam mniej więcej kurs na Wieluń i chcę tam sprawdzić, jaki skutek odniósł nasz atak. Jest już 6.00, jednak dzień jakoś nie chce się rozjaśnić. Nie minęło wiele, a w szarości przed nami widać naraz ogromny pożar, z którego prawie pionowo wzbija się w górę ciemna, szeroka ściana dymu i miesza się z mgłą i wiszącymi nisko chmurami. Przerażająco piękny widok! W trzech różnych punktach palą się rogatki miasta, tam gdzie ulokowane były polskie wojska. Na dole widzę dziki chaos, wygląda na to, że ludzie kompletnie potracili głowy!

    Po pierwszym ataku niemieckie bombowce wracały do bazy i z nowymi ładunkami wracały nad Wieluń jeszcze czterokrotnie. Bomby spadały precyzyjnie na synagogę, bursę szkolną, XIV-wieczną kolegiatę. Zniszczono zabytkowy rynek miasta. Zniszczony został także budynek oddziału położniczego, znajdujący się obok głównego gmachu szpitalnego, oraz szpital zakaźny przy ul. Piłsudskiego.

    Po drugim nalocie zniszczenie miasta było ogromne. Widziałem szpital doszczętnie zburzony. Obok szpitala na gałęziach drzewa widziałem zwisające zwłoki. Na ulicach leżało sporo zabitych i rannych. (…) Popłoch w mieście panował nie do opisania. Ludzie uciekali z miasta, wielu biegło tylko w bieliźnie. Zaskoczenie było tak wielkie, że niektórzy odchodzili od zmysłów.

    Bombardowano Wieluń z małej wysokości, precyzyjnie mierząc w cele. Do zrzucających bomby stukasów dołączyły myśliwce ostrzeliwujące z broni pokładowej uciekających z walących się budynków mężczyzn, kobiety, dzieci i starców.

    Tymczasem samoloty myśliwskie, nie mające potrzeby osłaniania ataków bombowców przed polskimi samolotami, gdyż takich nie było w okolicach Wielunia, latały nad miastem lotem koszącym i z broni pokładowej ostrzeliwały uciekających mężczyzn, kobiety i dzieci. Wszyscy świadkowie tego wydarzenia zgodnie potwierdzają, iż wówczas rozpętało się piekło.

    Na miasto w toku nalotów zrzucono 112 pięćdziesięciokilogramowych bomb burzących i 29 najcięższych bomb zapalających, o wadze pół tony każda. Piloci przy tym wykonywali po raz pierwszy w warunkach bojowych lot nurkowy.

    Miasto zostało zniszczone w ok. 70-75% – z zabudowy rynku ocalało jedynie dawne kolegium pijarów.
    Całkowitemu zniszczeniu uległ m.in. kompleks budynków szpitala Wszystkich Świętych (gmach główny z 1840 r.) oraz synagoga z 1842 roku.
    Poważnemu uszkodzeniu uległ również czternastowieczny kościół św. Michała, który Niemcy, po ograbieniu z cennych zabytków, wiosną 1940 r. wysadzili. Obecnie w centrum miasta można obejrzeć jego zrekonstruowane fundamenty.

    Wieluń jest miastem, które poniosło największe straty w pierwszych dniach II wojny światowej.

    W atakach zginęło prawdopodobnie około 1,2 tys. mieszkańców.

    Żaden z pilotów nigdy nie został pociągnięty do odpowiedzialności za tę zbrodnię.

    Źródła:
    - Wikipedia;
    - Wprost.pl;
    - Idziemy.pl;
    - Dzieje.pl;
    - HistoriaWielunia.uni.lodz.pl;

    #wojnaobronna1939

    #iiwojnaswiatowa #kampaniawrzesniowa #wrzesien39 #polska #iiirzesza #wojna #historia #gruparatowaniapoziomu #lotnictwo #wielun
    pokaż całość

    źródło: wieluń.jpg

  •  

    Himmler był najbardziej utalentowanym w rozwiązywaniu problemów sumienia członkiem hierarchii nazistowskiej. Był on autorem haseł w rodzaju: "mój honor to wierność". Eichmann na procesie w Jerozolimie przytoczył inne: "Tych bojów przyszłe pokolenia nie będą musiały staczać", albo przemówienie Himmlera do komendantów i wyższych dowódców SS i policji : "Jesteśmy twardzi, bo wytrzymaliśmy do końca, nie tracąc przy tym - z wyjątkiem sytuacji wywołanych ludzką słabością - przyzwoitości. Ta karta naszych dziejów nie doczekała się nigdy swego dziejopisa i nigdy się go nie doczeka". "Rozkaz rozwiązania kwestii żydowskiej był najstraszniejszym rozkazem, jaki kiedykolwiek otrzymała jakaś organizacja"; "Zdajemy sobie sprawę z tego, że oczekujemy od was rzeczy nadludzkich".

    Warto wspomnieć, że Himmler prawie nigdy nie próbował dokonywać uzasadnień ideologicznych, a jeśli próbę taką podejmował, szybko o tym zapominano. W umysłach owych ludzi, którzy stali się zbrodniarzami, zalęgło się po prostu przekonanie, że uczestniczą oni w jakichś historycznych, wspaniałych i absolutnie wyjątkowych wydarzeniach ("wielkie zadanie, które przychodzi raz na dwa tysiące lat"), którym z tego właśnie powodu niełatwo sprostać. Jest to istotne, ponieważ ci zbrodniarze nie byli sadystami ani mordercami z natury. Przeciwnie, podjęto systematyczne wysiłki celem pozbycia się wszystkich tych osobników, którzy czerpali fizyczną przyjemność ze swego zajęcia.

    Żołnierzy Einsatzgruppen rekrutowano ze zbrojnych oddziałów SS, czyli formacji wojskowej, której konto nie było wcale bardziej obciążone zbrodniami, niż konto jakiejkolwiek zwykłej formacji wchodzącej w skład armii niemieckiej, a ich dowódców wybierał Heydrich spośród elity SS, posiadającej tytuły naukowe. Problem polegał na tym, jak przezwyciężyć u tych ludzi nie tyle wyrzuty sumienia, ile raczej zwierzęcą litość, którą odczuwają wszyscy normalni ludzie w obliczu cierpień fizycznych.

    Sztuczka, jakiej użył Himmler - który najwyraźniej sam był dotknięty tymi instynktownymi reakcjami - była bardzo prosta i przypuszczalnie niezwykle skuteczna: polegała ona na zwróceniu owych instynktownych odruchów niejako w przeciwną stronę i skierowaniu ich przeciwko sobie. Tak więc zamiast wykrzyknąć: Cóż za potworne rzeczy zrobiłem tym ludziom! - sprawcy potrafili rzec: Cóż za potworne rzeczy musiałem oglądać, wykonując swoje obowiązki. Jak ciężkie było brzemię na moich ramionach!

    #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #iiirzesza #konfederacja #historia
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    O Polakach w SS

    Powszechnie ugruntowało się przekonanie, że Polacy w czasie wojny nie służyli w Waffen-SS. Zwykle argumentuje się to tym, że do Waffen-SS przyjmowano jedynie ochotników, a nawet jeśli jakikolwiek Polak zgłosiłby się do Waffen-SS i tak nie mógłby podjąć służby ze względów narodowościowych. Stoi to jednak w jaskrawej sprzeczności z obecną wiedzą historyczną i licznymi relacjami, na które natknąć się można w różnych źródłach. Warto się im przyjrzeć.

    Bolesław Dobrski, autor wspomnień "Byłem żołnierzem Wehrmachtu", opisuje spotkanie ze swoim kolegą z Pomorza, Alojzym ("Alosiem"), i rozmowę na temat wojennych przeżyć, która miała miejsce wiosną 1943 r. Dobrski podaje dość szczegółowe informacje na temat losów Alojzego, m.in. że walczył pod Stalingradem, a po rozbiciu swojej jednostki został "przezbrojony i przemundurowany", a następnie wcielony do pułku Waffen-SS . W esesmańskim mundurze został ranny i jako rekonwalescent odwiedził rodzinne strony, czyli Pomorze. Według relacji Dobrskiego obawiał się on możliwości pozostania w szeregach Waffen-SS na stałe.

    Dwa przypadki służby w Waffen-SS Polaków odnotowano także w książce "Dziadek w Wehrmachcie". Autorka Barbara Szczepuła przeprowadziła w niej szereg rozmów z weteranami niemieckiego wojska oraz ich rodzinami. Jedna z rozmówczyń Szczepuły powiedziała, że jej kuzyn był w Waffen-SS. W innym miejscu książki znajduje się relacja byłego żołnierza Wehrmachtu, który wspomina, jak Rosjanie przed repatriacją do Polski jeńców sprawdzali, czy na ciele danej osoby nie ma esesmańskich tatuaży. Ów weteran zapamiętał, że dwóch Polaków z powodu odnalezienia u nich takich tatuaży nie zostało zwolnionych z niewoli.

    Kolejna wzmianka o Polakach w Waffen-SS pojawia się w dokumentach polskiej 1 Dywizji Pancernej, która od 1944 r. walczyła w Europie. W "Komunikacie Informacyjnym nr 3 za czas 031800 do 041800 [za czas od 3 sierpnia godz. 18.00 do 4 sierpnia godz. 18.00]" znajduje się zapis: "Dywizje SS mają pewien procent Ukraińców, Czechów i Polaków. 1 SS i 12 SS należą do tej grupy". W komunikacie mowa o 1 Dywizji Pancernej SS "Leibstandarte Adolf Hitler" oraz 12 Dywizji Pancernej "Hitlerjugend", które w sierpniu 1944 r. walczyły w Normandii. Jednostki te były dywizjami niemieckimi, toteż wśród Polaków musieli być albo obywatele niemieccy narodowości polskiej, albo Polacy ze Śląska, Wielkopolski lub Pomorza, wpisani na volkslistę

    Inne źródło mówiące o Polaku w Waffen-SS to wspomnienia SS-Standartenführera (potem SS-Brigadeführera) Kurta Meyera, dowódcy 25 pułku grenadierów pancernych SS ze składu 12 Dywizji Pancernej "Hitlerjugend". Meyer w powojennym procesie (przeprowadzonym w grudniu 1945 r. w Aurich w Niemczech) został oskarżony o zbrodnie wojenne, m.in. o morderstwo na kanadyjskich jeńcach wojennych 8 czerwca 1944 r. Świadkiem oskarżenia był Polak, SS-Sturmmann Jan Jesionek. Latem 1944 r. służył on w 12 dywizji SS i - jak zeznał w procesie - widział, jak Meyer wydał polecenie rozstrzelania jeńców. Meyer w swych wspomnieniach napisał, że Jesionek pochodził z Górnego Śląska, a do Waffen-SS trafił w 1943 r., w okresie, gdy jego ojciec był trzymany w niemieckim więzieniu.

    Autor niniejszego artykułu pragnąc zweryfikować tę informację zwrócił się do berlińskiego Deutsche Dienststelle. Wedle niemieckich danych, Jan Jesionek urodzony 6 listopada 1925 r. w Schönhein (obecnie Chrósty) w powiecie Koźle (Kreis Cosel) służył w jednostkach pancernych Wehrmachtu. Brak powiązań z Waffen-SS nie został odnotowany, jednak może być to spowodowane niekompletną dokumentacją (przed sądem Jesionek przyznał się do służby w Waffen-SS). Co więcej, Schönhein przed wojną leżało w III Rzeszy, tak więc Jesionek był przypuszczalnie Reichsdeutschem, a nie posiadaczem III grupy DVL.

    Dzięki uprzejmości znajomego historyka wojskowości autor tekstu dotarł również do niezwykle interesującego dokumentu, mianowicie karty pocztowej (skany obu stron prezentowane są poniżej). Pocztówka została napisana 5 grudnia 1944 r. przez SS-Grenadiera (szeregowego Waffen-SS) Stanisława M. do Biura Informacyjno-Ewidencyjnego Polskiego Czerwonego Krzyża w Krakowie. Prosi on o pomoc w odnalezieniu matki, zamieszkałej dotychczas w miejscowości Urycz w Galicji (koło Stryja). Data nadania pocztówki wskazuje, że jej nadawca został oddzielony od matki linią frontu (Stryj został zajęty przez Armię Czerwoną w lipcu 1944 r.) i Czerwony Krzyż był wówczas ostatnim organem mogącym pomóc w odnalezieniu rodzicielki (Kraków też został zajęty przez Rosjan wkrótce potem, 18 stycznia 1945 r.). Język, w jakim napisano wiadomość, a także imię i nazwisko nadawcy i osoby poszukiwanej sugerują, że mamy do czynienia z następnym Polakiem w szeregach Waffen-SS

    #gruparatowaniapoziomu #historia #polska #4konserwy #neuropa #iiirzesza
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Lebensborn - Źródło Życia - prywatna fundacja Himmlera dla samotnych matek, których dzieci zostały spłodzone przez SS-manów lub innych wartościowych rasowo Niemców. Wedle słów fundatora, "Lebensborn zorganizowano w przeświadczeniu, że wartościowym rasowo kobietom rodzącym nieślubne dzieci należy stanowczo zapewnić bezpłatną opiekę i przyjazną atmosferę w ostatnih tygodniach ciąży".

    Lebensborn oprócz pobytów przed i po porodzie w swoich domach opieki załatwiała także formalne upełnoprawnienie matki i dziecka, określała obowiązki finansowe ojca i pośredniczyła w adopcji dzieci przez chętnych członków partii. Szeroka publiczność wiedziała o istnieniu i przeznaczeniu tych domów opieki, ozdobionych białymi flagami z czerwonym punktem pośrodku, a zorganizowanych i wyposażonych lepiej, niż ośrodki położnicze dla matek zamężnych. Ludzie nie wiedzieli jednak dokładnie, jak wyglądała kwestia "ogierów". Krążyły pogłoski, że Lebensborn zatrudnia etatowo Zeugungshelfer (asystentów prokreacji), wokół czego narosły najrozmaitsze mity. Sam Himmler przyznał: "Podsycałem te plotki, tak, by każda samotna kobieta pragnąca mieć dziecko nabrała przekonania, że może się w tej sprawie z pełnym zaufaniem zwrócić do Lebensborn (...). Do roli Zeugungshelfer kierowaliśmy wyłącznie pełnowartościowych, czystych rasowo mężczyzn.

    Jeśli chodzi o same matki, to procedura wyglądała następująco: "W schronisku w Tegernse czekałam do dziesiątego dnia mojego cyklu: w tym czasie przechodziłam badania medyczne. Następnie spałam z pewnym SS-manem, który miał do obsłużenia jeszcze jedną dziewczynę. Kiedy stwierdzono ciążę, mogłam wybierać: albo wrócić do siebie, albo od razu pojechać do domu opieki macierzyńskiej (...) Poród niy był łatwy, ale prawdziwa Niemka nawet nie myśli o zastrzykach uśmierzających bóle porodowe".

    Niemieckie kobiety, zdecydowane "dać dziecko Fuhrerowi", nie ukrywały swojego zapału: jesienią 1937 roku pasażerowie lokalnego pociągu w Bawarii wpadli w osłupienie, gdy podróżująca z nimi dziewczyna oświadczyła nagle z dumą "Jadę do obozu szkoleniowego SS w Sonthofen, aby dać się zapłodnić".

    Swoje dorzucał też Himmler: "Tylko ten, kto zostawia po sobie dziecko, może umrzeć w spokoju (...) Bez oglądania się na mieszczańskie prawa i obyczaje - słusznie być może, w innych warunkach - i bez względu na stan cywilny, najważniejszym zadaniem kobiet i dziewcząt dobrej krwi niemieckiej jest dążenie, nie lekkomyślne, ale realizowane z całą powagą moralną, do urodzenia dzieci żołnierzom wyruszającym do boju, o których tylko Przeznaczenie wie, czy wrócą, czy też polegną dla Niemiec".
    #nazizm #iiirzesza #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Taką ciekawostkę prawną z III Rzeszy znalazłem, może kogoś zainteresuje:

    Po objęciu władzy przez Adolfa H, w literze prawa pojawiły się dwie nowości, polegające na stosowaniu fenomenologicznych kryteriów oceny zbrodni, oraz potraktowanie ,,zdrowych odczuć narodu" jako normatywnej kategorii prawnej. Ideę podejścia fenomenologicznego można odnaleźć w oświadczeniu Ronalda Freisera, prezesa Volksgerichtshof - Trybunału Ludowego, że ,,głównym obiektem działań oskarżycielskich jest zbrodnicza intencja". Inna nazistowska deklaracja prawna głosiła, że ,,człowiek zabierający przedmiot nie będący jego własnością niekoniecznie jest złodziejem - decydują o tym dopiero cechy jego osobowości".

    Filozofia prawa kładła wiec nacisk na sądzenie osoby zbrodniarza niż jego zbrodni. Miast definiować czyny zbrodnicze, szkoła fenomenologiczna opisywała archetypy przestępców, takie jak pasożyt wojenny, osobnik działający na szkodę narodu - Volksschadlinge, albo przestępca stosujący przemoc. W rezultacie sądy coraz bardziej interesowały się ogólnym obrazem oskarżonego i jego życiorysem, coraz mniej zaś rzeczywistym corpus delicti danej sprawy. W ten sposób pewien sąd wyższej instancji orzekł rozwód - na wniosek męża - motywując wyrok złą reputacją rodziny żony (jedna z jej sióstr była karana). ,,W przypadkach wątpliwych - konkludował ów sąd - w praktyce prawnej bierze się także pod uwagę ogólne cechy rodziny oskarżonego"

    Początek wojny spowodował wyraźny wzrost aktywności legislacyjnej, a ponieważ niektóre nowe rodzaje przestępstw scharakteryzowano bardzo ogólnie, sądy coraz częściej odwoływały się do interpretacji fenomenologicznej. Przed Sondergericht - Sądem Specjalnym w Stuttgarcie stanął drobny przestępca, który napadł swoją ofiarę używając wyłącznie pięści i zrabował 65 marek. Biorąc pod uwagę dwa wcześniejsze wyroki za drobne przestępstwa oraz metodę napaści - sąd uznał go za zawodowego bandytę i skazał na śmierć, mimo, że przepisy prawa przewidywały karę główną jedynie za napaść z bronią w ręku. Taki sam wyrok wydano przed trybunałem berlińskim w sprawie oszustwa matrymonialnego, ponieważ uprzedni dwuletni wyrok ,,wskazywał na tak głęboką skłonność oskarżonego do przestępstw, że wyklucza to możliwość, aby kiedykolwiek stał się pożytecznym członkiem wspólnoty narodowej"

    Na ,,zdrowe poczucie narodu" - wysoce nie precyzyjne pojęcie, które zapewne można by jedynie zdefiniować poodając żmudnej analizie wypowiedzi ówczesnych przywódców - powoływano się w związku z najróżniejszymi przestępstwami, zarówno błahymi jak i poważnymi. Jeden z sądów w Kolonii uznał pogróżkę ,,jeszcze przyjdziesz do mnie na kolanach", za obraźliwą i podjegającą zaskarżeniu, albowiem żaden Niemiec w żadnych okolicznościach nie pada przed innymi na kolana. ,,Ktokolwiek wypowiada taką uwagę pod adresem innej osoby, imputuje zatem w jakiejś mierze jej nieniemieckość i tym samym rani jej godność ludzką"

    Zdjecie: Uroczysta inauguracja prac Trybunału Ludowego (Volksgerichtshof -) w berlińskim budynku pruskiego Landtagu (niem. Preussenhaus), 14 lipca 1934

    #prawo #gruparatowaniapoziomu #hitler #ciekawostkihistoryczne #iiirzesza #sadownictwo
    pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

  •  

    W tym wpisie uprasza się o postowanie historycznych plakatów z okresu I wojny światowej, wojny bolszewickiej i II wojny światowej, ze wszystkich stron ww. konfliktów

    #historia #iiwojnaswiatowa #wielkawojna #iiirzesza #bolszewizm

    źródło: 1587114976228725319.jpg

  •  

    Zdjęcie przedstawia Mercedesa-T80 - prototyp sześciokołowego hiperauta. T80 wyposażony został w lotniczy silnik V12 o pojemności 44,5 litra i mocy 3500KM. Auto powstało w 1939 roku ze względu na fioła jakiego miał Adolf Hitler na punkcie szybkich samochodów i bicia rekordów prędkości. Według niemieckich inżynierów auto miało rozpędzić się do maksymalnej prędkości 750km/h. Ze względu na rozpoczęcie II WŚ projekt ten został odłożony na bok. Testu prędkości nigdy nie wykonano. Myślicie, że dałby radę rozpędzić się do prędkości 750 km/h? Po jakim czasie jazdy skończyłoby się paliwo w baku? Dzisiaj można tylko gdybać. Auto zostało po wojnie odnalezione i dziś służy jako jeden z ciekawych eksponatów w Muzeum Mercedesa w Stuttgarcie. Jest to na pewno jedna z ciekawostek z czasów III Rzeszy.

    #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #samochody #mercedes #faktdnia #iiirzesza
    pokaż całość

    źródło: 1.jpg

    •  

      @Mjj48003: to bardziej złożona sprawa. Mogłoby się okazać, że wyliczenia inżynierów są błędne i pojazd nie jest w stanie osiągnąć tej prędkości w ogóle. Mógłby jej nie osiągnąć ze względu na inne wady np już przy niższej prędkości kierowca nie byłby w stanie utrzymać kontroli nad pojazdem lub np opony by nie były w stanie wytrzymać prędkości.
      Ale jeżeli wszystko byłoby ok i to byłaby tylko kwestia paliwa, to myślę, że nie byłby to problem. Przede wszystkim inżynierowie którzy go zaprojektowali na podstawie wyliczeń i testów silnika powinni sobie zdawać sprawę z tego ile paliwa powinno być potrzebne, może nie co do litra, ale z grubsza powinni wiedzieć. Po drugie nawet jakby się pomylili o znaczną wartość, to myślę że powiększenie zbiornika paliwa nie byłoby dla nich niemożliwym zadaniem, w toku prac i testów by to po prostu zrobili gdyby wybuch wojny nie zakończył projektu. pokaż całość

    •  

      Obawiałbym się o zawieszenie i koła. Swoją drogą, któryś samolot w 1939 r. osiągnął taką prędkość?

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Znalezisko - Gdy pancerni tytani starli się ze sobą. 77. rocznica bitwy na łuku kurskim

    Rankiem 5 lipca 1943 roku ziemia wokół Kurska zadrżała. Ryk oznaczał początek operacji „Cytadela” – największej batalii pancernej w dziejach. Jak przebiegała bitwa na łuku kurskim?

    Preludium słynnej batalii należy doszukiwać się w sytuacji, jaka ukształtowała się na początku 1943 roku, i dokonującym się wówczas zwrocie w II wojnie światowej. Dotychczas zwycięskie oddziały niemieckie cofały się po klęskach zadanych im przez wojska alianckie w trakcie bitwy pod El-Alamein. Także na Atlantyku załogi U-bootów doznawały porażek w starciu z flotą brytyjską i amerykańską. W działaniach wojennych w powietrzu zarysowała się słabość Luftwaffe, niezdolnej do obrony wielkich aglomeracji (np. bombardowanie Szczecina w kwietniu 1943 roku).

    Niemniej decydujące były wydarzenia na froncie wschodnim. Wstrząs jakim była dla Niemiec klęska pod Stalingradem, czyli zagłada 6. Armii i 4. Armii Pancernej, zażegnał w trakcie bitwy o Charków feldmarszałek Erich von Mainstain. Jeden z najzdolniejszych dowódców Hitlera, autor m.in. planu umożliwiającego pokonanie Francji wiosną 1940 roku, zdołał w pierwszym kwartale 1943 roku powstrzymać Armię Czerwoną i tym samym ustabilizować front.

    W rezultacie wokół Kurska ukształtowało się wybrzuszenie. Termin operacji „Cytadela”, czyli likwidacji sił nieprzyjaciela w tym rejonie, pierwotnie przewidywano na połowę maja. Hitler jednak odwlekał początek bitwy, zaś dowództwo OKW odradzało realizację operacji. Niekorzystny dla Niemców przebieg wojny sprawił jednak, że dyktator potrzebował spektakularnego sukcesu. Ostatecznie termin likwidacji występu wyznaczono na początek lipca.

    Plany strategiczne
    Na potrzeby operacji, która miała odbywać się na terytorium odpowiadającym wielkości Belgii, Niemcy zdołali skoncentrować ok. 1,3 miliona żołnierzy i blisko 3 tysiące czołgów. Ponadto doświadczenia wcześniejszych kampanii, kiedy Wehrmacht współdziałał i ponosił klęski wraz z wojskami węgierskimi, rumuńskimi, włoskimi, bułgarskimi i chorwackim spowodował, że operacja „Cytadela” miała być zrealizowana w oparciu o potencjał dywizji SS: „Adolf Hitler”, „Totenkopf”, „Reich”, oraz „Grossdeutschland”, czyli wyłącznie o siły niemieckie.

    Równolegle przygotowania sowieckie były niemniej imponujące. Poinformowana przez wywiad brytyjski Stawka, czyli kierowany przez marszałka Gieorgija Żukowa sztab Armii Czerwonej, wiedział o zamiarach nieprzyjaciela. Liczba czołgów w zależności od źródeł wahała się od ok. 4,5 tys. do 8 tys. czołgów podzielono na armie, korpusy, dywizje i brygady trzech frontów: Woroneskiego, Stepowego i Centralnego. Rosjanie dysponowali druzgoczącą przewagą ilościową, ale nie jakościową. Trzon ich sił stanowiły lekkie czołgi typu T-70 oraz średnie T-34/76, dodatkowe wzmocnienie zaś, z racji ustawy Lend-lease, czołgi produkcji brytyjskiej (Valentine i Churchill) oraz amerykańskiej (Grand i Lee). Ponadto rozbudowywano system transzei, rowów przeciwpancernych, pól minowych i pułapek. Osłonę przeciwpancerną zapewniły znakomite działa typu ZIS 2 i ZIS 3. Wzmocnieniem potencjału obrońców był określany przez Niemców jako „czarna śmierć” samolot szturmowy Ił-2.

    ------
    Jeśli interesujesz się historią i lubisz konkretne materiały (takie z rzetelną bibliografią i ciekawymi zdjęciami/filmikami), to zaplusuj komentarz pod tym wpisem - mniej więcej codziennie wrzucam jedno znalezisko i z chęcią bym Cię zawołała (。◕‿‿◕。) #rozowaihistoria
    ------

    #historia #ciekawostkihistoryczne #histmag #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #mikroreklama #swiatnauki #liganauki #qualitycontent #swiat #xxwiek #iiwojnaswiatowa #niemcy #rosja #zsrr #iiirzesza #militaria #samoloty
    pokaż całość

    źródło: Ił-2 w czasie bitwy pod Kurskiem (fot. F. Levshin, ze zbiorów RIA Novosti archive).jpg

    •  

      @Halbr: opublikowana oficjalnie tak, ale kiedy zostala skomponowana? Wczesniej na pewno

    •  

      @CenturionWodka w latach 30.
      Ale co za różnica kiedy ją skomponował? Ważne kiedy wyszła w świat i jak ją używano. I w świat wyszła ona w przededniu wojny jako marsz dla nazistowskiej machiny.

      Autor:
      After the Nazis seized power, Niel, in 1934,[2] joined their party as member 2,171,788.[3] He became a Sturmabteilung troop leader, before receiving a promotion to band leader of the Reicharbeitsdienst (RAD) training establishment in Potsdam.[2]
      During the period of National Socialism, he dedicated himself to composing marches and songs, which were popularized by the NSDAP and widely distributed on all fronts of the Second World War. At the Nazi party rallies in Nuremberg he was the conductor of all RAD music bands.[4]
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Pomyślałem, że skoro #adolfhitlerbylprawakiem i nie jest to trudno ustalić, warto zrobić z tego tag tematyczno-historyczny i wrzucać więcej Hitlerów xd. Wyobrażam to sobie podobnie do mojego wczorajszego wpisu , czyli mało znana (w tym na prawicy) fotografia (może być i cytat lub jakieś badanie) opatrzona niedługim i zwięzłym komentarzem, o podanym, a co ważniejsze, wiarygodnym źródle. Sama #bekazprawakow to chyba za mało.

    Dziś coś z zupełnie innej beczki. Otóż wbrew temu, co twierdzą obrońcy dogmatu o niepokalanym poczęciu prawicy, Adolf Hitler był prawakiem już przed wojną, a nie po jej zakończeniu oraz w wyniku propagandy stalinowskiej, mającej rzekomo przypinać mu łatkę faszysty, gdy III Rzesza dokonała inwazji na ZSRR w czerwcu 1941 r. „Ilustrowany Kurier Codzienny”, czyli największy dziennik II RP w wydaniu z 1 lutego 1933 r. tymi słowami analizuje sytuację polityczną nad Renem:

    W ten sposób doszedł do skutku gabinet Hitlera, który ma charakter wprawdzie skrajnie prawicowy, reakcyjny i antysocjalny, ale nie mniej z samej konstrukcji swojej jest >>gabinetem parlamentarnym<<, i formalnie odpowiadającym wymogom konstytucji weimarskiej.

    Na zdjęciu zrzut z tego wydania i zdjęcie 3 przedstawicieli pierwszego gabinetu nowego kanclerza. Od lewej kolejno minister gospodarki, były przemysłowiec i potentat medialny Alfred Hugenberg, minister Reichwsehry generał Werner von Blomberg oraz minister pracy Franz Seldte, dziś kompletnie zapomniany drobny przedsiębiorca z branży chemicznej należący do narodowo-liberalnej partii DVP o programie zbliżonym do Narodowej Demokracji. Magnat finansowy, zawodowy żołnierz oraz drobnomieszczański endek – lewica na pewno jeszcze przećwiczy ten manewr wielokrotnie. Źródło.

    #4konserwy #historia #ciekawostki #neuropa #iiirzesza
    pokaż całość

    źródło: Hugenberg_et_consortes.png

    •  

      @inozytol: Koalicja partii z przeciwległych biegunów ideologicznych byłoby do pomyślenia w XXI wieku - temu nie przeczę. Jednak 1932, 1933 rok to co innego. W tamtych czasach nie do zrealizowania byłaby np. koalicja piłsudczyków z Obozem Wielkiej Polski lub ONR-em. A także koalicja partii lewicowej z DNVP.

      Poza tym, przecież sam zaznaczyłem, że nie uważam Hitlera ani za prawicowca, ani za lewicowca. Podkreśliłem, że Hitler był pragmatykiem, choć sama ideologia nazizmu pragmatyczna nie była. pokaż całość

    •  

      Że też Ci się chce chłopie tłumaczyć takie aksjomaty, no ale quasikonserwatywni rewolucjoniści pojęciowi od korwinów i braunów i tak dotrwają zwykle do terminu "socjalizm", który dyskusję zakończy.

      @tigletpilesarus: To już kolejny raz, kiedy ktoś sugeruje mi lub pyta mnie czemu rozmawiam z ludźmi nie do końca zasługującymi na rzeczowe podejście. Odpowiem zatem tak jak zawsze, ale może tym razem publicznie.

      Nie dyskutuję tak naprawdę po to, aby przekonać kogokolwiek z betonową mentalnością. W takich przypadkach zawsze moimi właściwymi adresatami są czytelnicy wątku, którzy nie mają wyrobionego zdania, ważą rację, wahają się, ewentualnie słyszą o danym zagadnieniu po raz pierwszy. Wierzę, że dla nich wyjaśnienia oparte na źródłach, badaniach oraz innych dających się zweryfikować informacjach będą cenniejsze od zwykłego pisania stanowiącego mniej lub bardziej udolną próbę samopotwierdzania i samooblizywania się po jajkach. Zakładam, że w wyniku zderzenia kontrastów człowiek rozsądny nie będzie chciał być jak nieszczęśnik, który plecie w rozmowie ze mną bzdury. Licznik wyświetleń więc bije, przeglądający sobie przeglądają, a mózgi się piorą lepiej niż w naczyniu z Perwollem.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    Kto miał lepszy hełm - Niemcy czy Rosjanie?

    W powszechnych opracowaniach dotyczących "Co było lepsze..." biorąc pod uwagę Wehrmacht i Armię Czerwoną, przeważnie na warsztat bierze się czołgi lub broń strzelecką. Do dziś trwa niekończący się spór o to, dlaczego PzKpfw V "Panther" był lepszy niż T-34 i odwrotnie oraz czym PPSz-41 przewyższał MP 40, a może to niemiecka broń okazała się tą lepszą? Jednak czy ktoś kiedykolwiek zastanawiał się, która z tych dwóch armii miała lepszy hełm? Okazuje się, że na to pytanie odpowiedzieli Rosjanie już w 1943 r.

    Zapraszam na nowy artykuł: https://www.dookolarzeszy.pl/2020/03/kto-mia-lepszy-hem-niemcy-czy-rosjanie.html oraz zachęcam do obserwowania tagu #dookolarzeszy

    #iiwojnaswiatowa #dookolarzeszy #blog #wojna #niemcy #iiirzesza #historia #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    Polak w służbie III Rzeszy cz. 4 - Powrót na Wschód

    Podczas II wojny światowej w Wehrmachcie służyło około 380 000 żołnierzy pochodzenia polskiego. Jednym z nich był Joachim Ceraficki, który jako "Niemiec trzeciej kategorii" został wcielony do Wehrmachtu w 1942 r. W Heer spędził prawie 3 lata walcząc na Froncie Wschodnim głównie jako łącznościowiec. Starał się on przede wszystkim przeżyć i być dobrym żołnierzem, mimo że przyszło mu walczyć nie za swoją ojczyznę. Celem było zminimalizowanie ryzyka śmierci, bo na froncie jego patriotyzm nie miał żadnego znaczenia - tam najważniejsze okazało się koleżeństwo i współpraca. Wbrew pozorom, choć trudno w to uwierzyć, Polakom w Wehrmachcie również przysługiwały dni wolne czy urlopy, a często byli traktowani tak samo jak Niemcy - zgodnie z regulaminem armii. Po pobycie w szpitalu i rekonwalescencji Joachim Ceraficki wraca na Front Wschodni, który przez te kilka miesięcy nieobecności bardzo się zmienił.

    Zapraszam na nowy artykuł: https://www.dookolarzeszy.pl/2020/03/polak-w-suzbie-iii-rzeszy-cz-4-powrot.html oraz zachęcam do obserwowania tagu #dookolarzeszy

    #iiwojnaswiatowa #dookolarzeszy #blog #wojna #niemcy #iiirzesza #historia #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

    +: P.....o, sebo2556 +7 innych
  •  

    Niesamowity patrol U-333

    Pod koniec marca 1942 r. U-333 typ VIIC z 3. Unterseebootsflottille "Lohs" pod dowództwem Kapitänleutnanta Petera Cremera udaje się w swój drugi patrol bojowy, tym razem ku wschodniemu wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Uniewinniony po przypadkowym zatopieniu niemieckiego łamacza blokady Spreewald z 31 stycznia 1942 r. podczas pierwszego patrolu Kapitänleutnant Peter Cremer chce udowodnić, że był to tylko nieszczęśliwy wypadek przy pracy i wie, że nie może już popełnić żadnego błędu. Jak ma się okazać, tym razem los był dla niego bardzo sprzyjający.

    Zapraszam na nowy artykuł: https://www.dookolarzeszy.pl/2020/02/niesamowity-patrol-u-333.html oraz zachęcam do obserwowania tagu #dookolarzeszy

    #iiwojnaswiatowa #dookolarzeszy #blog #wojna #niemcy #iiirzesza #historia #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

  •  

    "Sowieckie Termopile", czyli bitwa pancerna pod Rosieniami
    Kiedy 22 czerwca 1941 r. III Rzesza zaatakowała ZSRR wydawało się, że będzie to bardzo szybka kampania, która zakończy się spektakularnym zwycięstwem Niemców. Oprócz zaskoczenia, jakie wywarły na najeźdźcy nowe sowieckie czołgi T-34/76 oraz KW-1 i KW-2, wszystko wydawało się iść zgodnie z planem. Mimo że faktycznie niemieckie czołgi i artyleria miały problemy z niszczeniem tych maszyn, to często dochodziło do bardzo spektakularnych pogromów, których dobrym przykładem jest rozegrana od 23 do 25 czerwca 1941 r. bitwa pancerna pod Rosieniami. To tam miało dojść do niesamowitego wydarzenia, w którym jeden sowiecki KW-2 miał przez dwa dni zatrzymać całą niemiecką dywizję pancerną, co jak się okazuje - ma niewiele wspólnego z prawdą.

    Zapraszam na nowy artykuł: https://www.dookolarzeszy.pl/2020/02/sowieckie-termopile-czyli-bitwa.html oraz zachęcam do obserwowania tagu #dookolarzeszy

    #iiwojnaswiatowa #dookolarzeszy #blog #wojna #niemcy #iiirzesza #historia #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

  •  

    Najbardziej wyjątkowa broń III Rzeszy - Fallschirmjägergewehr 42

    Wśród wielu konstrukcji strzeleckich III Rzeszy bez wątpienia tą najbardziej zagadkową, najrzadszą i chyba najmniej udaną jest Fallschirmjägergewehr 42, który - jak sama nazwa wskazuje - powstał na potrzeby strzelców spadochronowych. Dlaczego broń ta jest tak wyjątkowa i po co powstała? Jakim sposobem praktycznie przełamano w niej prawa fizyki? Dlaczego mimo tego, że od początku pomysł ten nie mógł się udać, prace nad FG 42 ciągle trwały? O tym wszystkim w dzisiejszym artykule.

    Zapraszam na nowy artykuł: https://www.dookolarzeszy.pl/2020/02/najbrdziej-wyjatkowa-bron-iii-rzeszy.html oraz zachęcam do obserwowania tagu #dookolarzeszy

    #iiwojnaswiatowa #dookolarzeszy #blog #wojna #niemcy #iiirzesza #historia #ciekawostkihistoryczne #bron
    pokaż całość

    •  

      @Pantokrator:

      Czyli uważasz, że karabin, który nie ma "zapasu wytrzymałości", co jest kluczową sprawą w działaniach wojennych i w razie awarii mechanizmów wewnętrznych (chociażby zamka) można go było wyrzucić w krzaki, albo rzucić w przeciwka, bo wymagał specjalistycznej naprawy rusznikarskiej, jest dobrą bronią, bo na jednym filmiku na yt gość strzela z REPLIKI, która jest zrobiona z innych materiałów niż oryginalne FG 42? Co więcej, bardziej przekonuje mnie opinia najwybitniejszego polskiego znawcy broni historycznej - Pana Erenfeichta - niż kogoś, kto pooglądał jeden filmik na yt ;)

      Mało tego, w czasie jak wchodził do masowej produkcji Fallschirmjäger byli wykorzystywani jako piechota, a nie jako wojska spadochronowe, więc nie dziwi mnie fakt, że woleli używać o wiele lepszego MP 44, cz tam StG 44 - jak kto woli, których nie powinno się porównywać konstrukcyjnie, ale wytrzymałościowo już jak najbardziej.

      Co więcej, Twój komentarz podważa opinie ekspertów z Heereswaffenamt, którzy mieli do czynienia z tą bronią w całym stadium jej rozwoju i testowali prawdziwy FG 42, a nie replikę. Więc skoro Urząd Uzbrojenia III Rzeszy, za którym stoją takie konstrukcje jak MG 34, MG 42, MP 40 czy StG 44 - nawet po zmianach prowadzących do FG 42n/A cały czas uważał, że nie jest to dobra konstrukcja - to dalsza dyskusja nie ma sensu.

      Oczywiście nie neguję jej zalet i trzeba oddać Stangemu, że coś takiego stworzył i działało, ale FG 42 jest ofiarą wymogów i chorych ambicji Göringa, które spowodowały, że musiała być skomplikowana w budowie, żeby strzelała, a to przekładało się na jej dużą awaryjność, co w warunkach wojennych było niedopuszczalne.
      pokaż całość

    •  

      @royal_flush: czlowieku, to była broń stworzona do konkretnego celu, celem tym nie były wielomiesięczne działania frontowe. To miał być karabin, z którym na akcję skacze spadochroniarz. Maksymalnie lekki i poręczny. Po ataku spadochroniarzy, docelowo teren jest zabezpieczany przez piechotę. To nie kar98k, że musi wytrzymać 2 lata strzelania i wszelkie możliwe blędy s obsłudze. To broń specjalistyczna i stworzona do jasno określonych działañ.

      A że używano jej niezgodnie z przeznaczeniem? Weź na front MP-5, okaże się, że to gówno z krótkim zasięgiem i małą mocą. A jednak w działaniach antyterrorystycznych długi czas ten PM nie miał sobie równych.

      Tak czy owak, dawaj te negatywne opinie użytkowników, a nie "ekspertów od broni".
      A co do repliki - wagowo, ergonomicznie dokładnie jak oryginał. Więc w kwestii oceny, czy "dobrze strzela" - bez różnicy. Oryginał Ian też u siebie miał - świetnie wykonana broń.
      Jest oczywistym, że w Heereswaffenamt FG-42 wieszano psy (oczywiście linka i cytatu brak, bo po co) bo był bardzo złym pomysłem od strony logistycznej i wymagał sporo roboczogodzin. Ale bronią był całkiem dobrą, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że był używany niezgodnie z przeznaczeniem.
      Aha i gratis - spadochroniarze biegali z inną bronią, bo było ich o wiele więcej, niż wynosiła łączna produkcja FG-42.
      I co do pseudozarzutów, że głośno, duży odrzut (akurat jak na karbain, FG-42 miał bardzo mały odrzut) itd. - FN FAL czy G3 mają te same "problemy", a nawet bywa dużo gorzej, a uchodziły za doskonałą broń.

      Dodajmy, że broń nalezy oceniać po projekcie i działaniu przy normalnym jej wytworzeniu, a nie na egzemplarzach, w których trzeba było stosować niskiej jakości stal, a wykonanie leżało jakościowo - bo to nie sama broń jest do bani, a sytuacja w przemyśle. Stąd testy repliki są tym bardziej wartościowe, bo pokazują, że była to broń dobrze zaprojektowana.

      Dawaj te negatywne opinie użytkowników, a nie teoretyków zza biurka.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    uwaga to bedzie zje*ane ale mi się nudzi;

    [obersturmfuhrer]
    Jesteście gotowi na blitzkrieg ?
    [hitlerjugend]
    Tak jest
    [obersturmfuhrer]
    Nie słyszałem !
    [hitlerjugend]
    TAK JEST OBERSTURMFUHER !!!
    Haaaaaillllllll !
    Kto w Górach Sowich ukryty ma schron ?
    Adolf Kwadrato-Wąsy !
    Przycięty na kanciak i twardy jak on !
    Adolf Kwadrato-Wąsy !
    Kto Francję i Rosję w blitzkriegu chce gryzć ?
    Adolf Kwadrato-Wąsy !
    Kto jak ubot w wodzie poczuje się dziś ?
    Adolf Kwadrato-Wąsy !
    Du bist bereit ?!

    Adolf Kwadrato-Wąsy !
    Adolf Kwadrato-Wąsy !
    Adolf Kwadrato-Wąsy !
    Adooooooolf Kwadrato-Wąsy !

    [adolfowy śmiech] hihihihihihihi hitler !

    *
    originał;
    [ Pirat ]
    Jesteście Gotowi?!
    [ Dzieci ]
    Tak jest kapitanie...
    [ Pirat ]
    Nie słyszałem!
    [ Dzieci ]
    Tak jest Kapitanie!!!
    Oooooo!
    Kto Ananasowy pod wodą ma dom?
    Spongebob Kanciastoporty!
    Gąbczasto Kanciasty i żółty jak on!
    Spongebob Kanciastoporty!
    Kto Grzyby i Fale ze śmiechu chce gryźć?
    Spongebob Kanciastoporty!
    Kto jak ryba w wodzie poczuje się dziś?
    Spongebob Kanciastoporty!
    Gotowi?!

    Spongebob Kanciastoporty
    Spongebob Kanciastoporty
    Spongebob Kanciastoporty
    Spongeboooob! Kanciastoporty!
    [ Piracki śmiech ] Hahahahah! Uhahaha!

    sztuka nie jedno ma imię

    #skorup #hitler #iiirzesza #iiwojnaswiatowawkolorze #humorinformatykow #humorobrazkowy #smieszne
    pokaż całość

  •  

    Bitwa pod Ajn al-Ghazala - największe zwycięstwo Erwina Rommla

    1942 r. miał być decydujący jeśli chodzi o walki w Afryce Północnej. Zarówno Państwa Osi, jak i Alianci zgromadzili wystarczające siły, które pozwalały uzyskiwać przewagę raz jednym, a raz drugim. Utworzona 30 stycznia 1942 r. Panzer-Armee "Afrika" pod dowództwem Generalleutnanta Erwina Rommla mimo że przejęła prawie całą Libię - nadal nie rozbiła przeciwnika, który cały czas zagrażał w dotarciu do Egiptu. Rommel postanowił to zmienić i przygotował swoje wojska do - jak się miało okazać - ostatniej ofensywy. Punktem kulminacyjnym była bitwa pod Ajn al-Ghazala rozegrana od 27 maja do 21 czerwca 1942 r.

    Zapraszam na nowy artykuł: https://www.dookolarzeszy.pl/2020/01/bitwa-pod-ajn-al-ghazala-najwieksze.html oraz zachęcam do obserwowania tagu #dookolarzeszy

    #iiwojnaswiatowa #dookolarzeszy #blog #wojna #niemcy #iiirzesza #historia #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

  •  

    "... die Könige auf dem Meer..." - U-47 w Scapa Flow

    Już we wrześniu 1939 r. Kommodore Karl Dönitz - dowódca U-Bootwaffe postanowił zadać dotkliwy cios brytyjskiej Royal Navy i wysłać do jej bazy morskiej w Scapa Flow U-Boota w celu zaatakowania stacjonujących tam jednostek Home Fleet. Miało to wymusić na Brytyjczykach przeniesienie okrętów w inne miejsce, co jednocześnie wiązało się z osłabieniem brytyjskiej blokady oraz zmniejszeniem zagrożenia dla nawodnych i podwodnych okrętów Kriegsmarine w czasie działań na Oceanie Atlantyckim. Do tego zadania został wyznaczony Kapitänleutnant Günther Prien oraz jego U-47 z 7. Unterseebootsflottille "Wegener", który 8 października 1939 r. wyruszył potajemnie z portu w Kilonii, aby z w nocy 14 października 1939 r. rozpocząć jedną z najbardziej imponujących akcji II wojny światowej.

    Zapraszam na nowy artykuł: https://www.dookolarzeszy.pl/2020/01/die-konige-auf-dem-meer-u-47-w-scapa.html oraz zachęcam do obserwowania tagu #dookolarzeszy

    #iiwojnaswiatowa #dookolarzeszy #blog #wojna #niemcy #iiirzesza #historia #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

  •  

    Samotna walka SS-Sturmmanna Fritza Christena

    24 września 1941 r. Operacja "Barbarossa" trwa już ponad trzy miesiące. Wehrmacht i Waffen-SS przesuwają się coraz bardziej w głąb Związku Sowieckiego. Pod miejscowością Łużno, znajdującą się niedaleko Demiańska dochodzi do starcia w ramach kontrofensywy Armii Czerwonej. W walce tej brał udział SS-Sturmmann Fritz Christen z 2./SS-Panzerjäger-Abteilung 3 z SS-Division "Totenkopf". Gdy wszyscy jego koledzy z Batterie zginęli, ten przez kolejne trzy dni sam odpierał sowieckie natarcie, niszcząc przy tym 13 czołgów wroga za co odznaczono go Krzyżem Rycerskim Krzyża Żelaznego. Jak wyglądały tamte dni i czy to rzeczywiście prawda?

    Zapraszam na nowy artykuł: https://www.dookolarzeszy.pl/2020/01/samotna-walka-ss-sturmmanna-fritza.html oraz zachęcam do obserwowania tagu #dookolarzeszy

    #iiwojnaswiatowa #dookolarzeszy #blog #wojna #niemcy #iiirzesza #historia #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

    +: H.........n, Misticmac +6 innych
  •  

    Służba na pokładzie U-Boota

    Służba w Unterseeboots-Flottille była jedną z najbardziej niebezpiecznych i najtrudniejszych we wszystkich jednostkach szczebla taktycznego Wehrmachtu. Dla osoby postronnej życie na pokładzie U-Boota było niemałym szokiem - wszędzie ciasno, wilgotno i brudno, a w dodatku sporą część czasu spędzało się pod wodą. Jednak dla marynarzy Kriegsmarine było to wyróżnienie i uważali się oni za elitę tego rodzaju wojsk. Jak wyglądało ich codzienne życie na pełnym morzu, daleko od lądu?

    Zapraszam na nowy artykuł: https://www.dookolarzeszy.pl/2020/01/suzba-na-pokadzie-u-boota.html oraz zachęcam do obserwowania tagu #dookolarzeszy

    #iiwojnaswiatowa #dookolarzeszy #blog #wojna #niemcy #iiirzesza #historia #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #marynarkawojenna
    pokaż całość

  •  

    DZIWNE ZABAWY WROCŁAWIA / BRESLAU

    Jacek Sutryk, to prezydent Wrocławia, a do niedawna podpopieczny poprzedniego włodarza tego miasta, Rafała Dutkiewicza. Zatem od momentu wyborów bezpośrednich na to stanowisko od 17 lat jest cały czas ta sama linia władzy tam. No i dziwne macie zabawy wrocławianie czy też breslauanie 11 listopada. Zacytuję z twittera Sutryka https://mobile.twitter.com/SutrykJacek?ref_src=twsrc%5Egoogle%7Ctwcamp%5Eserp%7Ctwgr%5Eauthor

    ,,Są takie daty w naszej historii, o których wolelibyśmy zapomnieć. Ale na przekór temu musimy o nich pamietać. Są takie noce, w rocznice których chcielibyśmy milczeć. Ale na przekór temu musimy zabrać głos. 81 lat temu mieszkańcy Breslau wystąpili przeciwko mieszkańcom Breslau."

    Jest to nawiązanie do Kristallnacht zorganizowanej przez III Rzeszę. Do tej pory myślałem, że Breslau i Wrocław to tak naprawdę 2 różne miasta, które łączy jedynie lokalizacja geograficzna i pozostałości paru budynków. I, że 99,9% powojennych mieszkańców Wrocławia nie ma nic wspólnego z przedwojennymi mieszkańcami Breslau. Ale widocznie się myliłem, bo przecież prezydent tego miasta wie lepiej. Prawda?

    #swietoniepodleglosci #marszniepodleglosci #11listopada #wroclaw #breslau #dolnoslaskie #polska #iirp #iiirzesza #iiwojnaswiatowa #nazizm #hitler
    pokaż całość

  •  

    "Z zainteresowaniem patrzą teraz wszyscy na Niemcy, które bezwzględnie, ale skutecznie i sprawiedliwie, a w wielu wypadkach nawet zgodnie z postanowieniami synodów, likwidują sprawę żydowską"

    Ksiądz Prałat Józef Prądzyński, Wielka Polska 25.10.1935.
    #polityka #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #kosciol #hitler #nazizm #iiirzesza pokaż całość

    źródło: 1573243557348.jpg

  •  

    Trochę zaniedbałem tag #codziennymlodytechnik - mam nadzieję że wybaczycie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Jako że kilka numerów temu było o polskim wojsku pancernym w czasie II wojny, dzis bierzemy się za okręty. 14 stron dla każdego miłośnika okrętów, historii oraz militariów. Miłego czytania!

    #codziennymlodytechnik 49/100
    Młody Technik 10/1968 - "Polska marynarka wojenna w II wojnie światowej"

    #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #polska #marynarkawojenna #statki #okrety #technika #wojsko #grom #blyskawica #morze #iiwojnaswiatowa #skany #czasopisma #mlodytechnik #gruparatowaniapoziomu #iiirzesza #adolfhitler
    pokaż całość

    źródło: mt1968-10.jpg

  •  

    „PUFFHAUS” W BUCHENWALDZIE – OBOZOWY DOM PUBLICZNY

    (Fragment książki Katriny Shawver „Od Auschwitz do Ameryki Niezwykła historia polskiego pływaka”)

    Z rozkazu Himmlera każdy obóz koncentracyjny miał „puffhaus”, czyli dom publiczny. Pod koniec lata 1943 r. nie wiodło im się na wojnie, Rosjanie nacierali na froncie wschodnim, spychając ich stronę granicy. Niemieckie dowództwo „postanowiło być miłe” dla starszych więźniów i strażników. Więźniowie ciężko pracują, więc potrzebują dziewczyn.

    […]

    W 1943 r. zbudowali „puff” w Buchenwaldzie. Były tam wanny, ręczniki, zasłony w oknach, małe dywaniki i inne drobiazgi. Kapo Arno był stolarzem i stał na czele komanda cieśli. Pracowali dzień i noc, budując 14 umeblowanych pokoi, bo kazano im szybko skończyć. Specjalnie wyselekcjonowane dziewczyny przybyły z Ravensbrück.

    Zrobili w „pufie” wszystko takie ładne. Kwiaty, dywany, wszystko było ładne. Łącznie było tylko 14 dziewczyn: Niemki, cztery polki i dwie Rosjanki. Więźniowie widzieli umalowane twarze, fryzury i zasłony w oknach. Gdy przyszło to otwarcie „puffu”, więźniowie, którzy chcieli odwiedzić dziewczyny, podawali swoje nazwiska pisarzowi blokowemu, a on podawał je pisarzowi obozowemu. Tam blokowy sprawdzał kwalifikacje więźniów, którzy złożyli prośbę. Czy zasłużyli? Czy popełnili poważne przestępstwo? Potem odsyłał dokument z datami, kiedy który numer może pójść do „puffu”.

    Zazwyczaj było tylu chętnych, że trzeba było czekać wiele dni. Każdego dnia po apelu zbierała się grupka czekających na swoją kolej. Stali w kolejce na schodach prowadzących do bloku. Gdy zadzwonił dzwon na koniec dnia pracy, wszyscy biegli co sił w nogach do bloku 24A.

    – mieli możliwość, żeby się wcześniej umyć?

    – Nie, one tam ich myły. A faceci biegli co sił, by skraść serca dziewczyn. Zwykli więźniowie nawet nie próbowali się starać o karty wstępu do „puffu”. Tylko więźniowie o wyższej pozycji, tacy jak kapo i ci, którzy byli w dobrych stosunkach z Niemcami, mogli tam wchodzić. Zwykli więźniowie nawet nie próbowali. Wielu było nieśmiałych, albo byli żonaci i nie chcieli, by ktoś widział, że tam chodzą. Nie czuli się z tym dobrze. Więc chodzili tam głównie bandyci, złodzieje i blockmeisterzy (brygadziści). Czas wizyty wynosił tylko 12 minut. […] To był limit. 12 minut. Poza tym wszyscy byliśmy zmęczeni po pracy. W Buchenwaldzie nie dało się podymać zbyt długo.

    […]

    Nie wszyscy pieprzyli – nie było czasu. Czasem tylko pogłaskali dziewczynę po ramieniu, pocałowali ją, pocieszyli i byli gotowi. A później, po wszystkim, musieli stanąć w kolejce do zastrzyku. Przychodził pielęgniarz i każdy musiał przed nim stanąć, by dostać zastrzyk dezynfekujący. Potem wychodzili i wracali do baraków. Zastrzyki były głównie po to, by chronić dziewczyny.

    – Czy więźniowie musieli płacić?

    – Tak, dwie marki. Nie wiem, coś koło tego. Niemcy nie robili niczego za darmo.

    […]

    Na zdjęciu:
    Widok „puffu”, czyli obozowego domu publicznego w Buchenwaldzie, rok 1943.

    #wmrokuhistorii #historia #ciekawostki #wojna #iiwojnaswiatowa #niemcy #polska #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #iiirzesza
    pokaż całość

    źródło: 20191016_145025.jpg

  •  

    ZABÓJCZY STRIPTIZ W AUSCHWITZ

    23 października 1943 roku z Bergen-Belsen przybył do Auschwitz transport 1700 Żydów, w normalnych wagonach pasażerskich, nie w wagonach bydlęcych. Ta grupa zapłaciła Gestapo dużą sumę pieniędzy za wizy do Ameryki Południowej, do której mieli się udać przez Szwajcarię. Przy ich przybyciu oficer SS odgrywał rolę przedstawiciela Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Wygłosił uprzejme przemówienie, wyjaśniając czekający ich proces dezynfekcji, wymagany przed wyjazdem do Szwajcarii. Powiedział, że ich pociąg ma odjechać o siódmej rano.

    Nowo przybyli najwyraźniej uwierzyli, że dezynfekcja i prysznic to część normalnej procedury imigracyjnej. Zostali sprowadzeni do podziemnej szatni przy komorze gazowej, zamaskowanej jako duża łaźnia z prysznicami. Niektórzy rozebrali się i przeszli do łaźni. Inni zaczęli się wahać, przestali się rozbierać i byli coraz bardziej niespokojni i podejrzliwi.

    Esesmani zaczęli tracić cierpliwość i rozpięli kabury pistoletów. Wymachując kijami, zaczęli popychać opornych i wrzeszczeć, by jak najszybciej się rozbierali.

    Teraz naprawdę już przerażeni ludzie zaczęli się niechętnie rozbierać. Strażnicy uspokoili się i stali, gapiąc się na rozbierające się kobiety. Uwaga dwóch esesmanów, Josefa Schillingera i Waltera Quackernacka została rozproszona, gdy piękna, czarnowłosa kobieta zaczęła powolny, uwodzicielski striptiz. Uniósłszy spódnicę i pokazawszy im udo, upewniła się, że przykuła ich uwagę. Gdy gapili się na nią, popatrzyła prosto na nich i powoli zrzuciła bluzkę.

    Później swobodnie oparła się o filar i powoli schyliła się, by zdjąć buty na wysokich obcasach. W mgnieniu oka zdjęła but i uderzyła Quackernacka obcasem w czoło. Skoczyła w kierunku jego padającego ciała, wyszarpnęła jego pistolet z otwartej kabury i oddała dwa strzały do stojącego obok Schillingera, który padł na betonową posadzkę.

    Gdy inni esesmani podbiegli, by odciągnąć Schillingera, Quackernack leżał i jęczał, trzymając zakrwawioną twarz w dłoniach. Kobieta niewiele myśląc oddała trzeci strzał, ale nie trafiła Quackernacka, za to zraniła Oberscharführera SS Emmericha w nogę.

    Wybuchł chaos i krzyk, gdy tłum usiłował się wydostać z szatni. Gdy esesmani wydobyli trzech poszkodowanych, zatrzasnęli i zaryglowali drzwi szatni i zgasili światło, pozostawiając więźniów w całkowitej ciemności. Przybył komendant Höss i rozkazał swoim ludziom zastrzelić wszystkich. Którzy pozostali w szatni.

    Ci z transportu, którzy już weszli do łaźni, zostali natychmiast potraktowani typową porcją Cyklonu B i zmarli. Następnie Niemcy otworzyli drzwi, włączyli silne reflektory i rozstrzelali tłum w szatni z karabinów maszynowych. Wszyscy Żydzi zginęli w ciągu kilku minut.

    Schillinger zmarł w drodze do szpitala. Emmerich przeżył, ale został inwalidą. Ten incydent był jednym z nielicznych, gdy więzień zdołał zastrzelić strażnika…

    #wmrokuhistorii #historia #auschwitz #iiwojnaswiatowa #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #polska #niemcy #iiirzesza
    pokaż całość

    źródło: oswiecim_18.jpg

  •  

    5 października 1939 roku.

    Pod Kockiem Samodzielna Grupa Operacyjna Polesie pod dowództwem gen. bryg. Franciszka Kleeberga stoczyła ostatnią bitwę z Niemcami, po czym skapitulowała.

    Broni nie złożył major Henryk Dobrzański (pseudonim Hubal). Pod koniec września zebrał oddział, który walczył przez szereg miesięcy, zapoczątkowując działania partyzanckie. Niemcy po brawurowych akcjach dywersyjnych jego oddziału zaczną go z czasem nazywać "Szalonym Majorem".

    W Warszawie odbyła się z udziałem Adolfa Hitlera defilada wojsk niemieckich.

    ========================
    Bitwa pod Serokomlą (Kockiem).
    ========================

    Mapka.

    Piątego października rano Niemcy, ośmieleni zajęciem Woli Gułowskiej, zaatakowali polskie pozycje. Generał Otto był naciskany przez sztab Wermachtu – tego dnia w Warszawie przed Adolfem Hitlerem odbywała się defilada zwycięstwa, a w świat poszły już informacje o całkowitej kapitulacji wszystkich sił polskich!

    Szybko okazało się, że wiadomości te były przedwczesne.

    Niemieckie natarcie, przewidziane przez gen. Kleeberga, spotkało się z kontratakiem 179, 182 i 184 Pułku Dywizji „Kobryń”. Polacy odparli atak, z łatwością wyparli niemiecką piechotę z Helenowa, ale nie mogli zdobyć Woli Gułowskiej. Oddziały 13 Dywizji Piechoty Zmotoryzowanej twardo broniły się w klasztorze i na ufortyfikowanym cmentarzu. Polskiej artylerii brakowało amunicji, by przełamać niemieckie umocnienia.

    Jednocześnie na północy, w okolicy Adamowa, dywizja „Brzoza” nie wytrzymała ataku. Jej oddziały zostały zepchnięte, a Niemcy weszli na skrzydło dywizji „Kobryń”, wciąż zaangażowanej w walki w Woli Gułowskiej.

    Sytuacja stała się krytyczna, kolejne kontrataki polskie nie dawały rezultatu wobec siły ognia i determinacji żołnierzy generała Otto.

    Około godziny 16. nastąpił punkt kulminacyjny bitwy. Dywizja „Kobryń”, po raz kolejny uderzyła na Wolę Gułowską. Tym razem, poza atakiem 184 Pułku od czoła, samodzielny batalion 179 Pułku Piechoty, pod dowództwem mjr. Bartuli, zaatakował wschodnią część wsi. Choć polski dowódca zginął, natarcie zaskoczyło Niemców. Wzięci w kleszcze żołnierze Wermachtu, wycofali się z cmentarza i klasztoru. Kilkudziesięciu z nich rzuciło broń i oddało się do niewoli. Generał Otto nie myślał już o ataku, nakazał odwrót.

    Widząc zdobycie Woli Gułowskiej, pułkownik Epler, dowódca dywizji „Kobryń” rzucił do walki brygadę kawalerii płk. Milewskiego. Uderzenie, wyprowadzone na południowym skrzydle, gdzie dotąd nie było walk, całkowicie zaskoczyło niemieckie dowództwo. Polska kawaleria dziesięciokilometrowym rajdem zajęła kolejno Budziska i Charlejów, przełamując obronę wroga i wchodząc głęboko na jego tyły. Jeden z dywizjonów wpadł do wsi Poznań i zniszczył stacjonującą tam artylerię, budząc przerażenie w niemieckim dowództwie. Planowy odwrót oddziałów 13 Dywizji Piechoty Zmotoryzowanej zmienił się w panikę. Polscy kawalerzyści tryumfalnie raportowali przez telefon:

    Charlejów zajęty! Jesteśmy na tyłach wroga! Nieprzyjaciel rzuca broń i rynsztunek, i cofa się w popłochu!

    Niemiecka obrona została przełamana na całej niemal linii – jedynie na na północy, w okolicach Adamowa, wciąż trwały walki. Polacy byli górą.

    W chwili tryumfu do płk Eplera przyszła jednak hiobowa wieść: koniec amunicji. Polskie baterie wystrzelały ostatnie pociski, żołnierzom pozostało tyle nabojów, ile mieli przy sobie.

    We wsi Horodzieszka, w chłopskiej chałupie, generał Kleeberg, który nie przegrał dotąd żadnej bitwy, wydał rozkaz zaprzestania ognia. Swoim oficerom powiedział:

    „Odnieśliśmy sukces, możemy jutro zniszczyć zupełnie 13 DPZmot. Ale za jaką cenę? Zwiążemy się walką i otworzymy drogę na własne tyły dla 29 DPZmot. Nie mamy już amunicji. Jutro, gdy od tyłu wkroczą nowe siły niemieckie, to niepotrzebna będzie śmierć naszych żołnierzy. Nie pytam dowódców o zdanie – ciężar tej decyzji biorę na siebie”.

    Około godziny 19.30 generał Kleeberg wydał swój ostatni, słynny rozkaz:

    Żołnierze!
    Z dalekiego Polesia, znad Narwi, z jednostek, które oparły się w Kowlu demoralizacji – zebrałem Was pod swoją komendę, by walczyć do końca.
    Chciałem iść najpierw na południe – gdy to się stało niemożliwe – nieść pomoc Warszawie.
    Warszawa padła, nim doszliśmy. Mimo to nie straciliśmy nadziei i walczyliśmy dalej, najpierw z bolszewikami, następnie w pięciodniowej bitwie pod Serokomlą z Niemcami.
    Wykazaliście hart i odwagę w czasie zwątpień i dochowaliście wierności Ojczyźnie do końca.
    Dziś jesteśmy otoczeni, a amunicja i żywność są na wyczerpaniu. Dalsza walka nie rokuje nadziei, a tylko rozleje krew żołnierską, która jeszcze przydać się może.
    Przywilejem dowódcy jest brać odpowiedzialność na siebie. Dziś biorę ją w tej najcięższej chwili – każąc zaprzestać dalszej, bezcelowej walki, by nie przelewać krwi żołnierskiej nadaremnie. Dziękuję Wam za Wasze męstwo i Waszą Karność, wiem, że staniecie, gdy będziecie potrzebni.
    Jeszcze Polska nie zginęła. I nie zginie!


    Walki trwały jednak jeszcze po północy, a oddziały SGO „Polesie” wystrzeliwały resztki amunicji. Do składnicy w Stawach, która umożliwiłaby Polakom dalszą walkę, pozostał zaledwie jeden dzień drogi.

    Około 2. w nocy polscy parlamentariusze wręczyli Niemcom uzgodniony tekst kapitulacji.
    Szóstego października nad ranem polskie oddziały rozpoczęły składanie broni.

    Skończyła się ostatnia bitwa wojny obronnej.

    ---

    Szlak bojowy SGO „Polesie” liczył ponad 500 km (nie licząc przegrupowań na polu walki) ciężkich, piaszczystych poleskich dróg i bezdroży. Grupa została sformowana z ośrodków zapasowych praktycznie wszystkich rodzajów broni i służb, żołnierzy z rozbitych pułków i dywizji, spieszonych marynarzy Flotylli Rzecznej, żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza. Wchodzące w jej skład oddziały nie miały szans na wzajemne zgranie. Sztaby tworzono z kadry będącej „pod ręką” z ludzi bez gruntownego przygotowania taktycznego i sztabowego. I właśnie tej grupie żołnierzy przyszło walczyć z oboma wrogami. Znacząc szlak bojowy zwycięstwami, nie będąc pobitą zakończyć kampanię 1939 r. jako ostatnia wielka jednostka Wojska Polskiego – symbol niezłomności, bohaterstwa i walki do końca.

    ------------------------

    Z tego miejsca chciałbym podziękować serdecznie wszystkim komentującym, śledzącym tą serię przez ponad cały miesiąc. Za uwagi, ciekawe dyskusje pod wpisami, słowa uznania...

    Szczerze mówiąc nie spodziewałem się aż takiego odzewu z waszej strony. Ale jest mi naprawdę niezmiernie miło. Sam dzięki temu miesiącowi pisania mocno zweryfikowałem swoją wiedzę na temat walk wrześniowych. Mam nadzieję, że wy również coś dla siebie z tego uszczkniecie ( ͡~ ͜ʖ ͡°).

    I jeszcze jedna uwaga. Taka osobista dygresja, mam nadzieję, że mi ją wybaczycie na koniec.

    Kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości, ten nie jest godzien szacunku, teraźniejszości ani prawa do przyszłości.

    Te słowa wypowiedział swego czasu Marszałek Józef Piłsudski. Nasza historia wielokrotnie pokazywała, że gdy los przyszłych pokoleń zaczyna wisieć obecnej generacji, to zawsze źle się to kończyło.

    Tym samym miałbym jedną prośbę. Kto może, niech pójdzie na wybory za tydzień i w zgodzie z własnym sumieniem odda swój głos.

    To ważne dla nas wszystkich, byśmy nie musieli powtarzać błędów przeszłości, byśmy wyciągali wnioski.

    Dziękuję wam za ten czas spędzony na rozmowach. I mam nadzieję, że do zobaczenia w komentarzach do kolejnych takich inicjatyw jak ta ( ͡º ͜ʖ͡º).

    #wojnaobronna1939

    #iiwojnaswiatowa #kronika #kampaniawrzesniowa #wrzesien39 #polska #iiirzesza #wojna #historia #gruparatowaniapoziomu

    Źródła: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12]
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      @p0lybius: Z początku próbowałem to redagować również przy grzebaniu ze stylistyką czy przepisywaniem całych fragmentów by się kupy to trzymało. W pewnym momencie jednak zrobił się tego już taki nawał, że ciężko było nad tym wszystkim zapanować, znaleźć fotki i jeszcze o sensownej porze wrzucić (stąd niektóre wpisy bardzo późno wlatywały).

      Tak jak napisałeś, większość tej pracy to sklejki z różnych źródeł. Czasem wszystko było w jednym miejscu, tekst był sensowny, można było dorzucić źródło i całość przekleić, czasem się kleiło jedną bitwę z 5 miejsc i jeszcze doszukiwało danych gdzie tylko można, po zdaniu by tylko mieć szerszy pogląd na sytuację.

      Jeśli na przyszły rok podobnej akcji się podejmę, to z pewnością będą również wpisy poprzedzające, od początku roku i z autorskimi tekstami. Na ten moment mam w planach zebrać sobie literaturę w tym celu, bo co niektóre bitwy to jest tragedia z opisami w necie.

      Jak się wyrobię z obowiązkami, przeczytam co mam przeczytać i znajdę czas na pisanie, to gwarantuję o wiele lepszą jakość i wykonanie tego wszystkiego. Wtedy też możliwe, że stworzę jakąś stronę bądź bloga, gdzie to ładnie z fotkami poukładam (bo na wykopie też mi czasem brakuje wklejania zdjęć z sensownym justowaniem tekstu względem zdjęcia).

      Jedno za to mam pewne. W najbliższym czasie mam się spotkać z regionalnym historykiem przez artykuł w gazecie wspominający członka mojej rodziny (walczył w wojnie obronnej, potem działał dla brytyjskiego wywiadu we francuskim ruchu oporu). Może uda mi się znowu ruszyć z drzewem genealogicznym (bo stoję w jednej gałęzi już dwa lata nie mogąc 3 rodzin połączyć). Także na ten moment wiem gdzie moje historyczne siły będę pożytkował. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (31)

  •  

    4 października 1939 roku.

    W Berlinie Adolf Hitler podpisuje "dekret o amnesti". Dokument ten obejmuje wszystkie przestępstwa jakich dopuścili się żołnierze Wermachtu oraz SS podczas kampanii w Polsce.

    Granicę Polsko-Węgierską przekracza gen. broni Kazimierz Sosnkowski, uczestnik m.in. bohaterskiej obrony Lwowa. Jest to ostatni tak wysoki rangą polski żołnierz przekraczający granicę w celu dalszej walki z okupantem na terenie Francji oraz Anglii.

    ========================
    Bitwa pod Serokomlą (Kockiem).
    ========================

    4 października Niemcy ruszyli do potężnego natarcia na linii Wola Gułowska-Adamów-Krzywda.

    Wojska niemieckie zajęły opuszczone przez SGO „Polesie” stanowiska w Kocku i Serokomli. Generał Otto wydał rozkaz o jednoczesnym uderzeniu na Wolę Gułowską i Adamów.

    W Woli Gułowskiej doszło do ciężkich walk (głównie o kościół i cmentarz /w walce wbrew wizji autora obrazu nie Polacy nie użyli działek, a Niemcy nie używali czołgów/ jako znakomity punkt widokowy) Z powodu wycofania się pod las gułowski dwóch batalionów piechoty („Wilk” i „Olek”), wchodzących w skład DK „Zaza”, natarcie niemieckie doszło do cmentarza w Woli Gułowskiej, który po zdobyciu przekształcili Niemcy w bardzo silny punkt oporu. Do nocy, pomimo kilkukrotnych ataków, kawaleria nie zdołała wyrzucić nieprzyjaciela z cmentarza. Batalionów piechoty nie można było użyć w walce z powodu braku bagnetów na karabinach.

    Natarcie na prawe skrzydło zostało bez większej trudności odparte przez 182 pp. Z kolei niemiecki atak na Adamów, prowadzony przez oddziały, które poniosły znaczne straty poprzedniego dnia, załamał się łatwo w ogniu 182 Pułku Piechoty dywizji „Kobryń”.

    Mimo przeciwnatarcia oddziałów płk Plisowskiego, nie udało się już odzyskać utraconych miejscowości. Co gorsza, wykryto wejście do walki świeżej 29. dywizji piechoty zmotoryzowanej, idącej od strony Żelechowa. Generał Lemesen, jako pierwsze, rzucił do walki siły pancerne, atakując pozycje dywizji „Kobryń” i „Zaza”. Odział samochodów pancernych został jednak całkowicie zniszczony, co sprawiło, że pozostałe jednostki niemieckie natychmiast nabrały respektu – wycofały się i czekały na resztę 29 Dywizji.

    Finalnie jednak polskie oddziały nie wytrzymały zmasowanego ataku i zmuszone były do wycofania się w stronę lasu Gułowskiego.

    Gen. Kleeberg obmyślił zatem plan, którego podstawą było wyeliminowanie z walki 13. DPZ i obrócenie sił przeciwko 29. DPZ. W operacji uczestniczyć miała przede wszystkim 60. DP, której do tej pory nie nadwyrężano. O godz. 20:00 Kleeberg wezwał dowódców na stację kolejową Krzywda i tam przedstawił im plan działania na dzień następny.

    Zadaniem miało być rozbicie 13. DPZ, zanim 29. DPZ zdąży wejść do walki (w tym samym dniu zniszczono silne rozpoznanie tej dywizji, wysłane w stronę jednostek polskich). 50. DP płk Brzozy-Brzeziny miała utrzymać Adamów, aby 60. DP płk Eplera zaatakowała niemieckie siły. Przewidywano natarcie w godzinach popołudniowych.

    ------------------------

    Zawsze chciałem zobaczyć taką relację dzień po dniu z Polskiej Wojny Obronnej. W końcu w tym roku postanowiłem sam się tym zająć, stąd ten wpis. Jeśli zobaczycie jakiś błąd, to mile widziane sprostowania ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Tag do obserwowania: #wojnaobronna1939

    #iiwojnaswiatowa #kronika #kampaniawrzesniowa #wrzesien39 #polska #iiirzesza #wojna #historia #gruparatowaniapoziomu

    Źródła: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12]
    pokaż całość

    źródło: 4 października.jpg

  •  

    3 października 1939 roku.

    ========================
    Bitwa pod Serokomlą (Kockiem).
    ========================

    Mapka.

    W nocy Niemcy podciągnęli nowe siły, broń pancerną i nad ranem ich piechota pod osłoną czołgów ruszyła do ataku na pozycje zajęte przez ułanów z 5 pułku Ułanów Zasławskich . I tym razem Niemcy nie mieli szczęścia, zostali odrzuceni w zdecydowanym przeciwnatarciu, tracąc oprócz kilkudziesięciu zabitych, stu jeńców wziętych do niewoli.

    Pod wieczór 3 października atak nieprzyjaciela został skierowany na Serokomlę, ale bez powodzenia. W tym samym dniu 50 dywizja, z ciężkimi wprawdzie stratami, obroniła Kock.

    Polskie kontrnatarcie.
    ----------------------------

    W nocy z 2 na 3 października w sztabie SGO „Polesie” zapadła decyzja o kontrnatarciu. Generał Kleeberg znał rozmieszczenie sił niemieckich, wiedział, że mają one spore straty. Z niezwykłą precyzją zaplanował atak, rozdzielił oddziały do poszczególnych zadań, zorganizował łączność i współdziałanie. Rankiem polskie oddziały uderzyły.

    Atak zaskoczył Niemców, przywykłych do narzucania swojej inicjatywy. Generał Otto początkowo nie mógł opanować chaosu, jaki wywołało rozbicie przez piechotę dywizji „Brzoza” (50 DP) czołowych oddziałów jego zgrupowania na linii szosy Kock–Serokomla.

    Jednocześnie 179 Pułk Piechoty atakujący z Kocka wzdłuż drogi na Przytoczno, przeszedł na tyły Niemców i zniszczył ogniem maszynowym baterię ich artylerii. Podciągnięte w ostatniej chwili posiłki niemieckie odparły polskie natarcie i zmusiły do cofnięcia się 179 Pułk, ale wówczas Polacy uderzyli na północy.

    Kawaleria 1 Pułku Ułanów i 3 Pułku Szwoleżerów przeszła do natarcia przez podmokłą dolinkę Czarnej, powoli przebijając się przez niemieckie oddziały. Wsparł ją 3 Pułk Strzelców, który, objechawszy niemieckie pozycje, zajął wieś Poznań i zniszczył znajdującą się tam artylerię wroga.

    Kawalerzyści zawrócili i zaatakowali piechotę niemiecką od tyłu. Żołnierze generała Otto wpadli w panikę, wycofali się, ponosząc ciężkie straty. Brak amunicji sprawił, że kawaleria nie mogła kontynuować natarcia – gdyby nie to odziały niemieckie zostałyby całkowicie zniszczone.

    13 Dywizji Piechoty Zmotoryzowanej zabrakło odwodów; jej żołnierze byli zdemoralizowani klęskami, a dowódca – zaskoczony doskonałą organizacją i skutecznością polskich ataków – nakazał przejście do obrony. Generał Otto domagał się wsparcia i posiłków.

    Sytuacja Niemców była na tyle beznadziejna, że posłali oni parlamentariuszy nawet do Sowietów z rozpaczliwą prośbą o pomoc. Nie uzyskali jej, gdyż Sowieci w tym czasie po prostu cofają się za linię demarkacyjną nie podejmując walki na 'terenie niemieckim'.

    Naczelne dowództwo Wermachtu, orientując się, że może przegrać tę bitwę, ściągnęło na pomoc 29 Dywizję Piechoty Zmotoryzowanej.

    Nowe oddziały zbliżając się do Kocka z północnego zachodu, miały wziąć Polaków w kleszcze.

    Wieczorem 3 października polskie oddziały kontynuowały marsz w stronę Stawów. Generał Kleeberg wiedział, że brak amunicji jest teraz największą przeszkodą w prowadzeniu walki, dlatego zajęcie magazynów stało się sprawą życia i śmierci. Żołnierze, mimo zmęczenia walką, ruszyli znowu na zachód.

    Niemcy początkowo nie próbowali atakować – 13 Dywizja Piechoty Zmotoryzowanej wciąż próbowała otrząsnąć się po porannej klęsce.

    Polscy żołnierze usiłowali odpocząć w nocy, w czym przeszkadzała nieustanna kanonada niemieckiej artylerii.

    ------------------------

    Zawsze chciałem zobaczyć taką relację dzień po dniu z Polskiej Wojny Obronnej. W końcu w tym roku postanowiłem sam się tym zająć, stąd ten wpis. Jeśli zobaczycie jakiś błąd, to mile widziane sprostowania ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Tag do obserwowania: #wojnaobronna1939

    #iiwojnaswiatowa #kronika #kampaniawrzesniowa #wrzesien39 #polska #iiirzesza #wojna #historia #gruparatowaniapoziomu

    Źródła: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12]
    pokaż całość

    źródło: BzDAmsRCAAApGwc.png large.png

  •  

    2 października 1939 roku.

    Skapitulował Hel, ostatnia twierdza kampanii wrześniowej.

    Rozpoczyna się ostatnia bitwa Wojny Obronnej - Bitwa pod Kockiem.

    ========================
    Bitwa pod Serokomlą (Kockiem).
    ========================

    Mapa 2 października.

    Pierwszego października, około godziny 12. oddział 2 Pułku Ułanów, zajmujący pozycję na północ od Kocka, zaobserwował niemiecki patrol składający się z trzech samochodów pancernych, kierujący się w stronę Radzynia.

    Kpr. Mierzejewski, celowniczy działka przeciwpancernego, oddał trzy strzały w stronę Niemców, ani razu nie chybiając. We wraku jednego ze zniszczonych pojazdów, przy zwłokach dowódcy zwiadu, kpt. Lomke, znaleziono teczkę z mapami, opisującymi dokładne położenie niemieckiej 13 Dywizji Piechoty Zmotoryzowanej. Kpt. Lomke wiózł je do Radzynia, gdzie znajdował się sztab oddziałów Armii Czerwonej. Z materiałów tych wynikało, że drogę SGO „Polesie” zagrodziła dywizja, która nie walczyła jeszcze w kampanii wrześniowej. Generał Kleeberg wiedział, że jego żołnierze są zmęczeni ciągłymi marszami, a zmotoryzowana dywizja niemiecka z łatwością może blokować jego manewry. Postanowił przyjąć bitwę i przebijać się dalej w stronę składnicy wojskowej w Stawach.

    ---

    2 października niemiecka 13. dywizja piechoty zmotoryzowanej podjęła marsz w kierunku Serokomli i Kocka. Siłę SGO „Polesie” stanowiły w tym czasie: zgrupowania „Brześć”, „Kobryń”, „Drohiczyn Poleski”, „Łuniniec” marynarze Flotylli Pińskiej, szwadrony Suwalskiej i Podlaskiej Brygady Kawalerii i mniejsze jednostki, z których utworzono cztery mocne zgrupowania.

    Dowódca 13 Dywizji Piechoty Zmotoryzowanej, generał Otto, nie był początkowo pewien, jakie siły napotkał. Zgodnie z informacjami niemieckiego Sztabu Generalnego walki w Polsce były właściwie zakończone. Nie sądził, by siły polskie mogły być większe od jednej, osłabionej dywizji. Podjął więc decyzję o natychmiastowym, gwałtownym ataku na Kock i Serokomlę. Był pewien, że dysponując przewagą artylerii, wsparciem lotniczym i oddziałami pancernymi z łatwością oskrzydli i zniszczy przeciwnika.

    Rankiem 2 października Niemcy rozpoczęli atak na Serokomlę, w której bronił się zaciekle oddział płk Kazimierza Plisowskiego. Natarcie zostało rozbite, a Polacy wzięli do niewoli około 100 jeńców. Potraktowano ich bardzo łagodnie, karmiąc i wreszcie wypuszczając na wolność.

    Powodem tak łatwego tryumfu Polaków był zapewne brak rozpoznania oddziałów, znajdujących się w atakowanej miejscowości. Niemcy nie zaprzestali jednak starań o zdobycie Serokomli. Mimo iż nieprzyjacielowi kilkakrotnie udało się wedrzeć do miasteczka, ataki wciąż odpierano.

    Również dwuetapowe natarcie na Dywizję Kawalerii „Zaza”, zostało przez Polaków odparte. W ciężkich walkach w Serokomli kawaleria SGO „Polesie” kilkakrotnie kontratakowała, wypierając Niemców z miasteczka. Jednocześnie cześć ułanów obeszła stanowiska nieprzyjaciela i uderzyła z rejonu Józefowa, przez bagienną dolinkę, na tyły Niemców. Przerażeni nagłym atakiem żołnierze Wermachtu rzucili się do ucieczki. Oddziały polskie wzięły ponad dwustu jeńców. Również atak na Kock został odparty – miasto płonęło, a obie strony poniosły ciężkie straty

    Tego samego dnia, widząc niepowodzenia pod Kockiem i Serokomlą, generał Otto zorganizował atak na południe od Kocka, na znajdującą się tam 50 Dywizję Piechoty „Brzoza”, starając się oddzielić ją od reszty polskich oddziałów. W tym czasie 50. DP maszerowała w stronę Tyśmienicy. Wiedząc, że Polacy nie mają czołgów, rzucił do walki własne siły pancerne.

    Pojazdy niemieckie trafiły jednak pod niezwykle celny ogień baterii artylerii kpt. Henryka Głowackiego; mimo wsparcia własnej artylerii, poniosły straty i zostały zmuszone do wycofania się. Gwałtowny kontratak dywizji „Brzoza” odrzucił Niemców i przywrócił jej łączność z pozostałymi oddziałami SGO „Polesie”.

    2 października gen. Podhorski przedstawił plan przeciwnatarcia, który został zaaprobowany przez Kleeberga.

    ------------------------

    Zawsze chciałem zobaczyć taką relację dzień po dniu z Polskiej Wojny Obronnej. W końcu w tym roku postanowiłem sam się tym zająć, stąd ten wpis. Jeśli zobaczycie jakiś błąd, to mile widziane sprostowania ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Tag do obserwowania: #wojnaobronna1939

    #iiwojnaswiatowa #kronika #kampaniawrzesniowa #wrzesien39 #polska #iiirzesza #wojna #historia #gruparatowaniapoziomu

    Źródła: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12]
    pokaż całość

    źródło: 917151.jpg

  •  

    1 października 1939 roku.

    W Grand Hotelu w Sopocie kmdr Marian Majewski i kpt. Antoni Kasztelan podpisali akt kapitulacji Rejonu Umocnionego Hel.

    Zwycięstwo wojsk sowieckich nad Zgrupowaniem KOP gen. Wilhelma Orlik-Rückemanna w bitwie pod Wytycznem.

    Walki z Niemcami.

    ====
    Hel.
    ====

    O godzinie 13:55 zestrzelono ostatni samolot nad półwyspem. Na minie na wschód od Jastarnii tonie niemiecki trałowiec M-85.

    Około godziny 14:00 strona polska zaprzestaje walki. Niemcy wstrzymują ogień o 16:00.

    Niemiecki ścigacz podejmuje dwóch oficerów polskich transportując ich na rozmowy kapitulacyjne do sopockiego Cassino Hotel. Dwóch oficerów niemieckich zostaje w Helu jako gwarancja powrotu oddelegowanych do rozmów.

    Do prowadzenia rokowań wyznaczeni zostają komandor Marian Majewski oraz kapitan Antoni Kasztelan. Rozmowy kapitulacyjne przebiegały bez punktów spornych. Teren półwyspu od Chałup do Jastarnii miał zostać zajęty przez Wehrmacht a od Jastarnii do Helu przez Kriegsmarine.

    Podpisano akt honorowej kapitulacji przewidujący pozwolenie zachowania broni białej przez najwyższych oficerów.

    Wkroczenie wojsk niemieckich przewidziano następnego dnia na godzinę 11:00 (obaj oficerowie polscy podpisujący kapitulację zostali później aresztowani w obozach jenieckich przez gestapo, a Antoni Kasztelan jako oficer kontrwywiadu został skazany na śmierć w roku 1942).

    W nocy żołnierze półwyspu niszczą uzbrojenie, palą akta, szyfry. Decyzją admirała Unruga (tu adm. Unrug oddający się do niewoli) aresztanci otrzymują amnestię.

    Trałowiec Rybitwa zostaje zniszczony przez załogę.

    Kilka okrętów próbuje zbiec do krajów neutralnych. Udaje się to jednak tylko kutrowi pościgowemu ORP Batory, który po minięciu blokad niemieckich dociera na Gotlandię.

    Walki z Sowietami.

    =================
    Bitwa pod Wytycznem.
    =================

    Oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza zgrupowane po walkach z Armią Czerwoną na Polesiu i Wołyniu przeszły Bug i stanęły na odpoczynek w rejonie Kosynia na północ od Chełma. 30 września grupa KOP podjęła dalszy marsz w kierunku Parczewa, aby tam dołączyć do Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie” gen. Kleeberga. Przy próbie przekroczenia szosy Włodawa – Lublin w miejscowości Wytyczno doszło jednak do walki z oddziałami pancernymi Armii Czerwonej nacierającymi od strony Włodawy.

    1 października rozpoczął walkę ze zgrupowaniem 253 pułk strzelecki z 45 DS. Wzmocniony czołgami i artylerią pułk uderzył wzdłuż szosy na zachodnią część Wytyczna. Zgrupowanie przyjęło walkę. Batalion KOP „Bereźne” ubezpieczał grupę od północnego wschodu z kierunku Włodawy i od wschodu z kierunku Sobiboru. Zajął obronę nad Włodawką na odcinku od Suchawy w kierunku na południowy zachód, ubezpieczając się placówką w rejonie północnej części Dubeczna. Batalion „Rokitno” zajmował obronę w zachodniej części Wytyczna, frontem na południe. Batalion „Sarny” był rozwinięty na wschód od Wólki Wytyckiej frontem na południe. Bateria armat 75 mm stanowiska ogniowe w lesie koło Wólki Wytyckiej, a tabory i szwadron kawalerii KOP w lesie na północ od Lipniaka.

    W walkach poniósł ciężkie straty batalion „Rokitno”. Batalion musiał się też wycofać z części miasta. W tym przypadku batalion „Polesie” otrzymał zadanie uderzyć na skrzydło nacierającego nieprzyjaciela. Zmęczeni żołnierze, mimo prób poderwania go do ataku przez dowodzącego batalionem ppłk. Dyszkiewicza oraz ppłk. Jurę, nie ruszyli do natarcia, a poszczególne grupy żołnierzy batalionu poddawały się.

    Dowódca pułku „Sarny” ocenił, że nie utrzyma pozycji zajmowanych przez bataliony „Rokitno” i „Sarny”. W tej sytuacji gen. Orlik-Rückemann zdecydował, że o 12:00 zgrupowanie zakończy walkę i oderwie się od nieprzyjaciela w kierunku na lasy koło Sosnowicy, sztab przejdzie do lasów na południe od Parczewa. Batalion „Bereźne” wycofał się w kierunku północnego wschodu i w mocno uszczuplonym składzie dołączył do SGO „Polesie”.

    Po całodziennych walkach dowódca grupy KOP rozkazał odwrót i rozwiązał grupę. Oddziały drobnymi grupami przedostały się do lasów i rozpoczęły walkę konspiracyjną.

    Po walkach pod Wytycznem nieprzyjaciel w sposób bestialski obszedł się z rannymi. Rozstrzelano także kilku żołnierzy wziętych do niewoli, a około 300 wziętych do niewoli żołnierzy zaginęło bez śladu.

    ------------------------

    Zawsze chciałem zobaczyć taką relację dzień po dniu z Polskiej Wojny Obronnej. W końcu w tym roku postanowiłem sam się tym zająć, stąd ten wpis. Jeśli zobaczycie jakiś błąd, to mile widziane sprostowania ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Tag do obserwowania: #wojnaobronna1939

    #iiwojnaswiatowa #kronika #kampaniawrzesniowa #wrzesien39 #polska #iiirzesza #wojna #historia #gruparatowaniapoziomu

    Źródła: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12]
    pokaż całość

    źródło: 905181.jpg

  •  

    Nawiązując do dzisiejszych swastyk na Wrocławiu Głównym - tak wyglądał dworzec w 1938 r., w czasie Sportfestu.

    Koloryzowana przeze mnie wersja zdjęcia https://wroclaw.fotopolska.eu/767957,foto.html?o=b8640

    #wroclaw #breslau #iiirzesza #dworzec

    źródło: image.png

  •  

    30 września 1939 roku.

    Pierwsze oddziały niemieckie wkroczyły do Warszawy.

    60. DP "Kobryń" płk. Adama Eplera stoczyła zwycięską bitwę z Armią Czerwoną koło Parczewa.

    Ignacy Mościcki zrzekł się ostatecznie funkcji prezydenta RP.

    Ostatni komunikat rozgłośni Polskiego Radia II Rzeczypospolitej.

    Walki z Niemcami.

    ====
    Hel.
    ====

    Po silnych atakach artylerii i wojsk lądowych Niemcy zajęli Chałupy. Wycofujące się polskie oddziały wysadziły zaporę z 83 głowic torpedowych, przerywając półwysep i wstrzymując dalsze ataki.

    34 bateria złożona z dwóch dział wymontowanych z Gryfa osiągnęła gotowość bojową.

    W 12 kompanii przeciwdesantowej ulokowanej w Jastarnii-Bór wybuchł bunt. Buntowników zatrzymano.

    Rozpoczęto wypłacanie żołdu za 3 miesiące z góry.

    Podjęta została decyzja o kapitulacji.

    Dowódcy wydali pozwolenie na organizowanie ucieczek drogą morską.

    Walki z Sowietami.

    ===========================
    Bitwa pod Jabłoniem i Milanowem.
    ===========================

    Szlak bojowy SGO Polesie.

    Do większych walk SGO „Polesie” z oddziałami Armii Czerwonej doszło w dniach 28 – 29 września w okolicach wsi Jabłoń.

    Informacje pochodzące z rozpoznania zarysowały dwa kierunki działania wojsk sowieckich: południowy na Chełm i Lublin oraz północny na Białą Podlaską i Siedlce.

    Przed atakiem z południa Grupę zabezpieczała Dywizja Kawalerii „Zaza” i pododdziały Dywizji „Brzoza” (później również Grupa KOP).

    Natomiast ubezpieczenie kierunku północnego gen. Kleeberg powierzył Podlaskiej Brygadzie Kawalerii (PBK), która w razie ataku nieprzyjaciela miała współdziałać z Dywizją „Kobryń”.

    Po dotarciu do wyznaczonego obszaru wieś Jabłoń i szosę z Wisznic obsadził 9 psk z baterią „Zadora”, wieś Paszenki dywizjon KOP „Niewirków”, a wieś Dawidy 5 pułk Ułanów Zasławskich.

    W godzinach popołudniowych 28 września sowiecka broń pancerna i kawaleria zaatakowały posterunki 9 psk rozmieszczone na drodze do Wisznic. Pomimo zaskoczenia natarcie czerwonoarmistów załamało się pod ogniem karabinów maszynowych i dział baterii „Zadora”. Skuteczna obrona doprowadziła do zniszczenia 4 sowieckich czołgów. Intensywna wymiana ognia trwała całą noc, jednak czerwonoarmiści nie zdecydowali się powtórnie zaatakować.

    Następnego dnia PBK około godziny 10 opuściła zajmowane pozycje kierując się w stronę Parczewa.

    Okolice wsi Jabłoń obsadzić miała Dywizja Piechoty „Kobryń”. W tym czasie wyszło silne uderzenie sowieckiej 143 Dywizji Strzeleckiej. Były to 635. i 487. pułki strzeleckie, które utrudniały 9 psk. wycofywanie się. Na drodze do Parczewa jego kolumna została zaatakowana pod Kostrami przez oddział kawalerii sowieckiej.

    Po południu kolumna czołowa Dywizji „Kobryń”, która dotarła do wsi Puchowa Góra, została zaskoczona atakiem oddziałów sowieckich wspieranych przez broń ciężką.

    Po wyparciu nieprzyjaciela ze wsi 82 pp. zajął pozycje obronne na skraju Puchowej Góry i lasku przy wzgórzu. Na stanowiska ogniowe zatoczono działa 75 mm (sprawne, choć bez przyrządów celowniczych) ustawiając je między zabudowaniami.

    Jednocześnie wysłano patrole w kierunku Jabłonia, które stwierdziły wzmożony ruch wojsk sowieckich na drogach. Po otrzymaniu pierwszych meldunków artyleria rozpoczęła ostrzeliwanie drogi na Jabłoń i zlokalizowanych pozycji nieprzyjaciela w obrębie wioski. Zgodnie z rozkazem gen. Kleeberga oddziały gen. Kmicica-Skrzyńskiego miały rozpoznać siły nieprzyjaciela i uderzyć przez Milanów, Dawidy lub Rudno na tyły 143 Dywizji Strzeleckiej.

    Dowódca 82 pp. ppłk Franciszek Targowski wyprowadził natarcie. Wzdłuż drogi Góra Puchowa – Jabłoń ruszył I batalion 82 pp., mając na lewym skrzydle batalion spieszonych marynarzy uderzający na północną część wsi.

    Nacierające baony spychały czerwonoarmistów w zabudowania Jabłonia, spomiędzy których wyjechało kilkanaście czołgów lekkich. Kontrnatarcie broni pancernej bardzo szybko załamało się w ogniu działek ppanc. i granatów ręcznych. Uciekający nieprzyjaciel pozostawiał w polu sprzęt, rannych i zabitych.

    W trakcie walk o wieś nad pozycję w Puchowej Górze nadleciał klucz samolotów sowieckich, które po zrzuceniu bomb skierowały się nad Jabłoń ostrzeliwując z broni pokładowej polskie oddziały nie wyrządzając jednak większych szkód.

    Godna podziwu była postawa i poziom wyszkolenia młodych artylerzystów obsługujących baterię dział 75 mm. Mimo braku przyrządów celowniczych obsługa skutecznie likwidowała wyznaczane cele, wydatnie wspomagając natarcie 82 pp.

    Po zakończeniu walk zaczęło się porządkowanie szeregów i obliczanie strat. Równocześnie przystąpiono do przesłuchania 50 jeńców, których wzięto tego dnia.

    „Reakcja ich była niespodziewana. Jeńcy zaczęli błagać, aby ich nie odsyłać. Zaczęły się skargi na stosunki w kraju i w wojsku. Opowiadali o nędzy, o złym traktowaniu (...) zaczęli prosić, aby ich wcielić do polskich oddziałów. Przysięgali, że będą nam wierni i pójdą wszędzie z nami".

    Zaskoczony postawą czerwonoarmistów gen. Kleeberg wyraził zgodę na wcielenie ich w szeregi SGO „Polesie”.

    Około godziny 20 wyszło ostatnie silne natarcie piechoty nieprzyjaciela wspartej czołgami. Broń pancerna wdarła się w głąb polskich pozycji obronnych, nie wyrządzając większych strat. Pododdziały strzeleckie nie były w stanie wyprzeć z Jabłonia batalionów 82 pp.

    Natarcie sowieckie bardzo szybko załamało się umożliwiając przemieszczenie Dywizji „Kobryń” w okolicę lasów milanowskich.

    Dywizja „Kobryń” po nocnym marszu zajęła następujące pozycje: 82 pp zablokował drogę z Cichostowa do Milanowa i z Parczewa w kierunku Wohynia, 83 pp zajął pozycję w lesie na południe od Kostrów, a wzmocnionymi czatami zamknął drogę na Parczew, 84 pp ześrodkowany w lasach milanowskich, przeciął tory kolejowe i drogę z Milanowa do Wierzbówki, kawaleria dywizyjna prowadziła rozpoznanie na Suchowolę i Wohyń, a samodzielny baon 79 pp pozostał na północ od lasów milanowskich obsadzając zabudowania folwarczne, ubezpieczając się we wsi Milanów i na stacji kolejowej.

    Niedługo po osiągnięciu przez DP „Kobryń” wyznaczonego rejonu, nad Parczewem pojawiły się sowieckie samoloty, które wobec braku obrony przeciwlotniczej bezkarnie bombardowały miasto.

    W godzinach popołudniowych na przedpolu pozycji zajmowanych przez batalion 79 pp pojawiło się kawaleryjskie rozpoznanie nieprzyjaciela. Za rozpoznaniem nadciągnęły jednostki piechoty nacierając z kierunku Milanowa i Kostrów. Natarcie skutecznie zatrzymały polskie karabiny maszynowe.

    Wobec dużych strat czerwonoarmistów jeden z oficerów sowieckich zażądał rozmowy z polskim dowódcą. Tymczasem wojska polskie oskrzydlały przeciwnika: płk. Epler w rejon walk skierował dyspozycyjną kompanię ckm, a dowódca 83 pp ppłk Władysław Seweryn nakazał kompanii znajdującej się na prawym skrzydle wesprzeć mjr. Bartulę. W ten sposób pododdziały Dywizji „Kobryń” obeszły nieprzyjaciela.

    Do rozmów polsko-sowieckich nie doszło; prawdopodobnie ów oficer został rażony wybuchem granatu.

    Poderwane do ataku pododdziały samodzielnego batalionu 79 pp przełamały szyki nieprzyjaciela, a kompania z 83 pp zaszła od tyłu próbujących kontratakować bolszewików.

    W krótkim czasie bitwa przerodziła się w rzeź czerwonoarmistów.

    Wycofujące się w nieładzie niedobitki ostrzeliwała bateria haubic 100 mm. Rezultat walki płk. Epler przedstawił słowami:

    „Dobre ponad sto trupów żołnierzy sowieckich zostało na polu walki. Przeszło 60 jeńców wziął 79 p. p. Ostatecznym łupem 79 i 83 p.p. było 11 c.k.m., 7 r.k.m., 1 zaprzężone działo, większą ilość broni ręcznej i 10 pełnych amunicji wozów".

    Jeńców sowieckich (podobnie jak pod Jabłoniem) wcielono na ich prośbę w szeregi Dywizji.

    Bój pod Parczewem i Milanowem był jedynym spotkaniem z oddziałami sowieckimi, które już nie podejmowały prób atakowania Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie”.

    ------------------------

    Zawsze chciałem zobaczyć taką relację dzień po dniu z Polskiej Wojny Obronnej. W końcu w tym roku postanowiłem sam się tym zająć, stąd ten wpis. Jeśli zobaczycie jakiś błąd, to mile widziane sprostowania ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Tag do obserwowania: #wojnaobronna1939

    #iiwojnaswiatowa #kronika #kampaniawrzesniowa #wrzesien39 #polska #iiirzesza #wojna #historia #gruparatowaniapoziomu

    Źródła: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12]
    pokaż całość

    źródło: 927862.jpg

  •  

    29 września 1939 roku.

    Załoga twierdzy w Modlinie złożyła broń wobec braku zapasów żywności, amunicji i wody oraz lekarstw, a także wobec 4 tys. rannych.

    Walki z Niemcami.

    ====
    Hel.
    ====

    Niemcy rozpoczynają zrzucanie ulotek nawołujących do poddania się. W 13 Kompanii Przeciwdesantowej żołnierze podnoszą bunt. Udaje się go opanować a około 130 z buntowników zostaje aresztowanych przez żandarmerię wojskową i osadzonych w kanonierce Komendant Piłsudski.

    ==============
    Obrona Warszawy.
    ==============

    Rozpoczyna się wymarsz polskich oddziałów z miasta do niewoli niemieckiej.

    Rozplakatowana zostaje odezwa dowódcy Armii „Warszawa” – „Do obywateli stolicy” informująca o warunkach kapitulacji. Równocześnie „Gazeta Wspólna” (nr 3) publikuje odezwę gen. Rómmla do żołnierzy, datowaną z 27 września, a plakatowaną w mieście 28 września w południe.

    W mieście panuje gorączkowy ruch ludności poszukującej swoich bliskich, starającej się o wodę i żywność lub ratującej mienie ze zbombardowanych domów. Dogasają jeszcze pożary wzniecone przed dwoma i trzema dniami.

    Walki z Sowietami.

    ================
    Bitwa pod Szackiem.
    ================

    29 września oddziały polskie wycofały się w kierunku przeprawy przez Bug w Grabowie. Niestety samochody ciężarowe i kilka dział trzeba było zostawić.

    Polskie zgrupowanie straciło wg sowieckich szacunków ok. 500 żołnierzy zabitych i zaginionych, a wg polskich – 300 zabitych i 600 rannych. Straty oddziałów Armii Czerwonej to ok. 80 zabitych i 185 rannych (dane oficjalne), w tym dowódca dywizji, oraz 8-9 czołgów T-26 i 5 ciągników opancerzonych T-20 Komsomolec (będących również wozami bojowymi uzbrojonymi w karabiny maszynowe). Wg polskich uczestników bitwy Sowieci stracili co najmniej 500 zabitych.

    Polskie zwycięstwo mogło być znacznie większe, gdyby dowódca Brygady KOP „Polesie” płk. dypl. Tadeusz Różycki-Kołodziejczyk wykonał w pełni rozkaz gen. Orlik-Rückemanna o uderzeniu na południowy zachód siłami swojej jednostki w celu oskrzydlenia oddziałów sowieckiej 52. Dywizji Strzeleckiej. Płk. Różycki-Kołodziejczyk próbował wykonać to zadanie siłami zaledwie jednej kompanii piechoty, która została rozbita. Po bitwie pułkownik został odsunięty od dowodzenia brygadą, która w wyniku strat została przeformowana na Batalion KOP „Polesie”.

    ------------------------

    Zawsze chciałem zobaczyć taką relację dzień po dniu z Polskiej Wojny Obronnej. W końcu w tym roku postanowiłem sam się tym zająć, stąd ten wpis. Jeśli zobaczycie jakiś błąd, to mile widziane sprostowania ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Tag do obserwowania: #wojnaobronna1939

    #iiwojnaswiatowa #kronika #kampaniawrzesniowa #wrzesien39 #polska #iiirzesza #wojna #historia #gruparatowaniapoziomu

    Źródła: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12]
    pokaż całość

    źródło: 29 września.jpg

  •  

    Czwarty, przedostatni tydzień walk za nami. Pora na graficzne podsumowanie tego tygodnia.

    #wojnaobronna1939 #iiwojnaswiatowa #kampaniawrzesniowa #wrzesien39 #polska #iiirzesza #wojna #historia #gif #mapy #historycznemapy pokaż całość

    GIF

    źródło: 4 tydzień.gif (29KB)

  •  

    Po przerwie wkracza na sale gen. Petzel i powoli odczytuje, że strona polska przyjmuje "bedingunglose Ubergabe". Przecież nie było to nic nowego, o tym się mówiło, z tym się jechało, na to wyrażano zgodę, a jednak - gdy teraz pruski oficer odczytuje tę formulę, zrywa się w duszy skryty, a tłumiony ból - dlaczego tak się stało!?

    Trzeba silnie zęby zacisnąć, myśl przykuć do jakiego faktu, zmartwieć duchowo, aby strawić ten wybuch łez; to najcięższa chwila w moim 33-letnim życiu oficerskim. Dławi mnie ból i cisną się łzy, gdy sięgam po pióro, aby położyć swój upełnomocniony podpis pod kapitulacją Warszawy, symbolu resztek Wojska Polskiego na ziemi polskiej. Dlaczego zostałem tak ciężko ukarany?

    Mój towarzysz niedoli, płk. Pragłowski nie wytrzymuje: nerwy go opuszczają, łzy wybuchają i wychodzi z sali. Pozostaje sam z dziesiątkami na mnie skierowanych obiektywów fotograficznych.

    Po złożeniu podpisu przystępuje do mnie generał niemiecki Petzel i podając mi rękę, powiada: "Das Kriegsgluck war uns mehr hold. Wir waren Gegner, aber wir sind doch keine personlichen Feinde! (Szczęście wojenne nam bardziej sprzyjało. Byliśmy przeciwnikami, ale nie jesteśmy przecież osobistymi wrogami.)

    Z Pamiętnika gen. Tadeusza Kutrzeby.

    Kapitulacja Warszawy.

    Foto z opisanego momentu.

    28 września 1939 roku.

    Warszawa kapituluje.

    Podpisanie w Moskwie niemiecko-radzieckiego układu granicznego.

    Walki z Niemcami.

    ====
    Hel.
    ====

    Pancernik "Schleswig-Holstein" od 8:00 do 12:00 ostrzeliwuje pozycje polskie od Chałup do Jastarnii. Na główną linie obrony skierowany jest także ogień niemieckiej artylerii od drugiej strony Zatoki Gdańskiej. Na własną odpowiedzialność szpital opuszcza kapitan Przybyszewski wracając do dowodzenia baterią nr. 31.

    ==============
    Obrona Warszawy.
    ==============

    W godzinach rannych udaje się na dalsze pertraktacje z Niemcami delegacja wojskowa w składzie:gen. Tadeusz Kutrzeba, płk Aleksander Pragłowski, ppłk Marian Kułakowski, płk dr Leon Strehl jako przedstawiciel władz cywilnych, prezydent Starzyński (zostanie zamordowany przez Niemców jeszcze w grudniu '39r.) w towarzystwie szefa służby zdrowia dr Konrada Orzechowskiego, szefa aprowizacji Felicjana Jabłońskiego i dyrektora Muzeum Narodowego dr Stanisława Lorentza.

    W drugim rzucie udają się na rozmowę przedstawiciele wszystkich instytucji użyteczności publicznej w Warszawie, aby omówić sprawy swoich resortów przed przejęciem miasta przez administrację niemiecką.

    Umowa kapitulacyjna zostaje podpisana o godzinie 13:00 na terenie fabryki „Skoda” na Rakowcu, ze strony polskiej przez gen. Kutrzebę w imieniu dowódcy Armii „Warszawa” a ze strony niemieckiej przez dowódcę 8 armii niemieckiej gen. Blaskowitza.

    W warunkach umowy kapitulacyjnej dowództwo niemieckie gwarantuje zwolnienie do domu wszystkich szeregowych z załogi Warszawy, oficerowie mają pójść do niewoli. Ewakuacja kolumn wojska z miasta nastąpić ma w dniach od 30 września (godz. 12:00) do 3 października, kolejno z sektorów: Praga, Warszawa-Południe, Warszawa-Zachód, Warszawa-Północ.

    Gen. Rómmel wysyła do Modlina, za zgodą Niemców, mjr dypl. Karola Riedla ze sztabu Armii „Warszawa” z instrukcjami dla gen. Thommée przerwania ognia i rozpoczęcia pertraktacji kapitulacyjnych na podstawie warunków kapitulacji Warszawy.

    Zawieszenie broni w Modlinie zaczyna się 28 września o godz. 7.30.

    Gen. Rómmel wydaje rozkaz w sprawie układu kapitulacyjnego.

    Prezydent Starzyński odezwę do ludności w związku z przerwaniem obrony miasta oraz zarządzenie wykonania układu kapitulacyjnego.

    Komitet Obywatelski – odezwę w sprawie zachowania porządku w mieście.

    Komendant OPL m.st. Warszawy Kulski – wytyczne wykonawcze reorganizacji służb OPL zgodnie z zarządzeniem prezydenta Starzyńskiego.

    Zanim odezwy te i zarządzenia dotrą do ludności panuje powszechna dezorientacja co do okoliczności i warunków zawieszenia broni.

    Pierwsze pogłoski o ostatecznej kapitulacji miasta powodują ogólne przygnębienie i rozgoryczenie w oddziałach wojskowych i wśród mieszkańców Warszawy.

    Polscy żołnierze składają broń.

    Niemcy wkraczają do umęczonej stolicy po 20 dniach oblężenia.

    ==================
    Obrona Twierdzy Modlin.
    ==================

    28 września dowódca X Korpusu gen. Wilhelm Ulex objął dowództwo nad całością sił niemieckich oblegających Modlin. Jednakże rano tego dnia nastąpiło zawieszenie broni spowodowane brakiem amunicji, żywności i wody oraz wyczerpaniem polskiej załogi Twierdzy Modlin.

    Ostatecznie 29 września rano gen. W. Thommée podpisał kapitulację na szosie do Jabłonny w rejonie Suchocina. Stan załogi Modlina wynosił wówczas ok. 35 tys. żołnierzy, w szpitalach znajdowało się ok. 4 tys. rannych.

    ==================
    Zbrodnia w Zakroczymiu.(https://i.ibb.co/Z66wnNJ/Screenshot-2019-09-18-Obrona-Modlina-1939-Wikipedia-wolna-encyklopedia.png)
    ==================

    Podczas wojny obronnej Polski w 1939 roku Zakroczym wraz z przylegającym do niego Fortem nr 1 stanowił ważny element systemu obrony Twierdzy Modlin, za którego utrzymanie odpowiadała 2 Dywizja Piechoty Legionów.

    ---

    Mimo formalnego obowiązywania rozejmu esesmani z Dywizji Pancernej „Kempf” przypuścili rankiem 28 września niespodziewany atak na polskie pozycje pod Zakroczymiem, gdzie żołnierze 2 DP Leg. szykowali się już do złożenia broni.

    Zgodnie z meldunkiem złożonym gen. Thommée przez ppłk. Laliczyńskiego (dowódcę 4 Pułku Piechoty Legionów):

    oddział niemiecki, korzystając z zawieszenia broni, przekroczył bez oporu i powodu linię placówek polskich, biegiem doszedł do plutonów, które bez broni odpoczywały przed schronem i bez uprzedzenia otworzył ogień.

    Dziesiątki żołnierzy zostało zamordowanych przez esesmanów. Co najmniej 54 żołnierzy z 32 pułku piechoty zginęło w okopach, a kolejnych dwunastu przy ul. Nowowiejskiej w Zakroczymiu.

    Kapitan Tadeusz Wojciech Dorant, dowódca III batalionu w 2 Pułku Piechoty Legionów, został wraz z kilkoma swoimi podwładnymi spalony żywcem miotaczem płomieni, gdy z podniesionymi rękami wychodził ze schronu.

    Jedna z opublikowanych jeszcze podczas wojny relacji mówi o wymordowaniu „całego plutonu” jeńców, którym Niemcy mieli kazać klęczeć z podniesionymi rękoma i których następnie wymordowali ogniem broni maszynowej. Ponadto część jeńców miała zostać przewieziona do Zakroczymia i tam rozstrzelana pod murem cmentarza żydowskiego lub na Gałachach.

    W drodze do punktów zbiorczych polscy żołnierze widzieli liczne ciała swoich kolegów, których ułożenie świadczyło o tym, iż zostali zabici już po zakończeniu walki. Oszczędzonych jeńców Niemcy potraktowali bardzo brutalnie, bijąc ich, kopiąc oraz zmuszając do wielogodzinnego stania z rękami podniesionymi do góry. Oficerowie, którzy próbowali interweniować w obronie swoich podwładnych, również byli bici.

    Równie brutalnie potraktowali Niemcy ludność cywilną Zakroczymia. W zajętym mieście esesmani rozstrzelali wielu mieszkańców, zwłaszcza pochodzenia żydowskiego. Do domów i piwnic wrzucano granaty, zabijając lub raniąc wiele osób. Niemieccy żołnierze włamywali się do domów i mieszkań, dokonując następnie rabunków i niszczenia mienia. Wiele zabudowań zostało podpalonych.

    Trudno jest precyzyjnie określić liczbę ofiar zbrodni w Zakroczymiu. We wspomnianym wyżej meldunku ppłk Laliczyński raportował, iż zamordowanych zostało „kilkuset” żołnierzy. Kazimierz Szczerbatko oceniał w oparciu o zeznania świadków złożone po wojnie, że zamordowanych zostało ok. 500 jeńców oraz ok. 100 osób cywilnych.

    Podczas pobytu w obozie jenieckim w Działdowie gen. Thommée polecił ppłk. Laliczyńskiemu przeprowadzenie śledztwa w sprawie dokonanej przez Niemców zbrodni.

    Nie są jednak znane jego rezultaty.

    Walki z Sowietami.

    ================
    Bitwa pod Szackiem.
    ================

    Początkowo zgrupowanie maszerowało trzema kolumnami w ogólnym kierunku na Włodawę. Północną kolumnę stanowiła Brygada KOP „Polesie” (1648 żołnierzy) płk. dypl. Tadeusza Różyckiego-Kołodziejczyka, maszerująca na Lubieszów. Najsilniejsza, środkowa kolumna składała się z Pułku KOP „Sarny” ppłk. Nikodema Sulika, wzmocnionego batalionem marszowym 76. Pułku Piechoty oraz dywizjonem artylerii. W kolumnie tej znajdował się także sztab zgrupowania wraz z dowódcą. Liczyła ona łącznie 3656 ludzi, w tym 168 oficerów, maszerowała w kierunku na Uchrynicze i Jeziorko. Trzonem najmniejszej, południowej kolumny był Batalion Forteczny KOP „Małyńsk” mjr Lucjana Frakowskiego.

    Marsz zgrupowania początkowo odbywał się spokojnie, jedynie 24 września posuwające się pododdziały stały się celem sowieckiego lotnictwa. 25 września w rejonie Kamienia Koszyrskiego dowódca zreorganizował ugrupowanie, łącząc kolumnę południową i centralną. 26 września w rejonie wsi Borki oddziały przednie stoczyły walkę z sowieckim oddziałem rozpoznawczym, niszcząc 6 samochodów pancernych. Z kolei w nocy 26/27 września rozbito bojówki dywersyjne we wsi Ratno.

    W nocy 27/28 września 1939 r. zgrupowanie dotarło pod miasteczko Szack, zamykające drogę do Bugu.

    Szacka broniły dwie kompanie z 112. Pułku Strzeleckiego wsparte plutonem CKM. 54. Dywizjon Przeciwpancerny prawdopodobnie wycofał się uprzednio z Szacka i zajął pozycję w połowie drogi z Szacka do miasta Mielniki.

    Po stronie sowieckiej w walkach wziął udział między innymi 411. batalion pancerny, dowodzony przez kapitana Nieseniuka, który został całkowicie rozbity.

    Walki o miejscowość rozpoczęli Sowieci 28 września, uprzedzając polski atak. Kilka czołgów 411. batalionu pancernego i samochody z piechotą ruszyły groblą koło jeziora Lucemierz na pozycje polskie, które znajdowały się na wschód i południowy wschód od wsi. Teren był bardzo grząski.

    Oddziały KOP podpuściły wroga blisko i otworzyły ogień z działek ppanc. i karabinów maszynowych. W czasie tej walki zniszczono 8 czołgów T-26, które zablokowały wąską groblę. Z 411. batalionu pancernego uratowało się trzech rannych czołgistów. Na wieść o rozbiciu 411 batalionu pancernego płk Russijanow długo nie przysyłał posiłków oddziałom walczącym w rejonie Szacka.

    Następnie rozpoczął się polski atak na Szack. Wojska polskie poprowadził ppłk Nikodem Sulik. Wieś została ostrzelana przez artylerię, a następnie doszło do szturmu i krwawej walki na bagnety. W południe została zdobyta. Znalezione tu zaopatrzenie poprawiło sytuację wyczerpanych fizycznie i psychicznie polskich żołnierzy.

    Sowieci przeprowadzili kontratak, ale został on odparty ogniem broni maszynowej i artylerii. Natomiast polska próba oskrzydlenia wojsk sowieckich nie udała się.

    ------------------------

    Zawsze chciałem zobaczyć taką relację dzień po dniu z Polskiej Wojny Obronnej. W końcu w tym roku postanowiłem sam się tym zająć, stąd ten wpis. Jeśli zobaczycie jakiś błąd, to mile widziane sprostowania ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Tag do obserwowania: #wojnaobronna1939

    #iiwojnaswiatowa #kronika #kampaniawrzesniowa #wrzesien39 #polska #iiirzesza #wojna #historia #gruparatowaniapoziomu

    Źródła: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] pokaż całość

    źródło: i.ibb.co

    •  

      @ediz4: Nie był to atak na umocnione pozycje, ale na odpoczywającą niemiecką dywizję, pisałeś o atakach z szablami na umocnionego wroga, tutaj popełniono błąd i nie rozpoznano wszystkich pozycji wroga, zdarza się na wojnie, nie był to jednak atak samobójczy, a ten opis włoskiego korespondenta to prawdopodobnie relacja z drugiej ręki, nie opisywał tego co widział, ale to co mu opowiedziano.

    •  

      @Tuchaj: Przeczytaj drugi cytat zatem.

      Morańce - 26. 09. 27. Pułk Ułanów na rozkaz dowódcy Nowogródzkiej BK wykonał dwie szarże na niemiecki batalion piechoty broniący wsi Morańce. Atak załamał się, poległ dwodca 3.szw. rtm. Józef Kwieciński, dowódca 2. szw. por. Stefan Olszewski, dowódca 1. plutonu z 1. szw. por. Wacław de Latour, dnia następnego zmarł z ran por. rez. Ignacy Popławski, dowódca jednego z plutonów szw. ckm. Śmierć poniosło 20 ułanów, 50 zostało rannych.... pokaż całość

    • więcej komentarzy (32)

  •  

    27 września 1939 roku.

    Dowódca obrony Warszawy gen. Rómmel podjął decyzję o kapitulacji.

    W Warszawie powstają Szare Szeregi.

    W Berlinie Hitler przedstawił plan ataku na Francję w XI 1939r.

    W Warszawie utworzono konspiracyjną Służbę Zwycięstwu Polski, stanowiącej zalążek Armii Krajowej, na czele z gen. Michałem Tokarzewskim.

    Walki z Niemcami.

    ====
    Hel.
    ====

    Obrona Helu trwa nadal.

    Obrońcy odpierają niemieckie natarcie na linie obrony w rejonie Chałup. Niemieckie pancerniki ostrzeliwują cypel helski, "Schlesien" z okolic Mechelinek, "Schleswig-Holstein" kierunku Gdańska. Bateria nr. 31 otwiera ogień do pancernika "Schleswig-Holstein". Po uzyskaniu trafień pancernik stawia zasłonę dymną wycofując się z pola walki.

    Odpędzone zostają także niemieckie samoloty rozpoznawcze koordynujące ostrzał. W baterii nr. 31 uszkodzeniom ulega dalmierz.

    ==============
    Obrona Warszawy.
    ==============

    W nocy z 26 na 27 września trwają działania bojowe na odcinkach frontu obrony miasta.

    Na Ochocie dwa bataliony 29 pp dokonują wypadu w kierunku na zachód od ul. Grójeckiej, w zamiarze odzyskania remizy tramwajowej i domów pomiędzy ul. Częstochowską i Opaczewską.

    Poniesiono duże straty nie uzyskując zamierzonego celu, odparto jednak kilkakrotnie próby natarć niemieckich na tym odcinku przeprowadzane znacznymi siłami pod osłoną czołgów.

    W godzinach przedpołudniowych III batalion 145 pp w szturmie na bagnety odrzuca daleko na przedpole oddziały niemieckie, które w ciągu nocy zyskały nieco na terenie wzdłuż ul. Belwederskiej.

    Ogień artylerii nieprzyjaciela nęka miasto od rana. Nadal płoną domy w różnych dzielnicach.

    Na Pradze 21. pp „Dzieci Warszawy” utrzymuje pozycje obronne atakowane w nocy przez nieprzyjaciela, a w godzinach rannych wykonuje przeciwnatarcie wzdłuż ul. Grochowskiej.

    Gen. Tadeusz Kutrzeba oraz płk dypl. Aleksander Pragłowski – szef sztabu Armii „Warszawa” – udają się na rozkaz gen. Rómmla w godzinach rannych do siedziby dowódcy 8. armii niemieckiej na Okęciu, celem przeprowadzenia pertraktacji w sprawie warunków kapitulacji.

    Gen. Blaskowitz przyjmuje warunki proponowane przez dowódcę Armii „Warszawa”.

    Zawarty zostaje rozejm, który ma trwać od godz. 14:00 dnia 27 września do godz. 12:00 dnia 29 września.

    Około godz. 14.00 zaprzestano ognia.

    Na wieść o poddaniu stolicy obrońcy często reagują bardzo gwałtownie, do oskarżeń o zdradę i popełniania samobójstw włącznie.

    Po południu wydany zostaje, połączonymi siłami redakcji kilku pism warszawskich, pierwszy numer „Gazety Wspólnej”; jest to pierwsze pismo w mieście po przeszło dwóch dobach nie ukazywania się prasy z powodu braku prądu i unieruchomienia maszyn drukarskich.

    ==================
    Obrona Twierdzy Modlin.
    ==================

    27 września II Korpus Armijny wzmocniony dodatkową artylerią (605 dywizjon artylerii ciężkiej z I Korpusu Armijnego) ponownie zaatakował Twierdzę przy współdziałaniu z kierunku południowego 213 i 221 DP, nie osiągając jednak powodzenia.

    Walki z Sowietami.

    =================
    Bitwa pod Władypolem.
    =================

    We wsi Koniuchy jeden z polskich szwadronów Nowogródzkiej Brygady Kawalerii wkraczając do wsi celem zwiadu zostaje omyłkowo wzięty za sowiecki. Po początkowo serdecznym przyjęciu Polaków przez ludność ukraińską wieś okrążają sowieci. Po krótkiej walce szwadron kapituluje.

    26 września Brygada na swej drodze spotkała pod m. Chlipie (Clipie) maszerujące oddziały sowieckiej 12 Armii gen. Tiuleniewa.

    Gen Anders wysłał parlamentariuszy w celu uzyskania swobodnego przejścia na południe. Nie zostali oni przyjęci przez sowietów, ograbieni i ostrzelani.

    Doszło do bitew i potyczek w rej. Dernaków, Woli Sudkowskiej i pod Władypolem, stoczonych 26–27 września 1939.

    W bitwie oprócz oddziałów Nowogrodzkiej BK brał udział 19 pułk Ułanów Wołyńskich, którego resztki dołączyły do Brygady po rozbiciu Wołyńskiej Brygady Kawalerii w bitwie pod Jacnią, 4 pułk Ułanów Zaniemeńskich z Wileńskiej BK i 1 pułk szwoleżerów z Mazowieckiej BK.

    Oddziały sowieckie dążyły do okrążenia oddziałów polskich i ich zniszczenia. Czołowe natarcie na Brygadę prowadził 148 pułk kawalerii wsparty czołgami. Do okrążenia Brygady podchodziły oddziały 4 Korpusu Kawalerii i 26 Brygady Pancernej, zabezpieczone z północy przez 99 Dywizję Strzelecką, a z południa przez 5 Korpus Kawalerii.

    Chcąc uniknąć okrążenia i całkowitego zniszczenia gen. Anders wydał rozkaz 25 i 27 pułkowi ułanów wycofania w kierunku Rajtarowice. 9 dak miał zniszczyć działa (nie było amunicji) i odchodzić w tym samym kierunku. 25 pułk ułanów miał osłaniać odwrót. Z 26 pułkiem odchodził gen. Anders ze sztabem Brygady.

    Po bitwie pod Władypolem rozbite oddziały Nowogródzkiej BK wycofywały się, tocząc walki w półokrążeniu i w małej odległości. Gen. Anders z grupą 200–250 oficerów i żołnierzy przedzierał się do rejonu zbiórki.

    Kiedy dotarli do gajówki Zielony Gaj w sile ok. 60 ułanów, Anders widząc całkowite okrążenie Brygady nakazał rozformowanie Nowogródzkiej Brygady Kawalerii i przedzieraniu się drobnych pododdziałów ku granicy z Węgrami.

    Rozkazy łącznikami zostały rozesłane do oddziałów. Łącznicy wracali bez ich doręczenia, meldując że wszędzie są sowieci.

    Z grupy przedzierającej się z gen. Andersem utworzono 6 mniejszych oddziałów i odchodziły one w kierunku granicy z Węgrami. 29 września grupa z gen. Andersem została zaatakowana przez sowietów w m. Jesionki Stasiowe k/Sambora.

    Gen. Anders dwukrotnie ranny poddał się do niewoli.

    Bitwa pod Władypolem zakończyła się klęską i rozproszeniem oddziałów Nowogródzkiej Brygady Kawalerii. Polacy w bitwach i potyczkach zniszczyli ok. 20 czołgów.

    ------------------------

    Zawsze chciałem zobaczyć taką relację dzień po dniu z Polskiej Wojny Obronnej. W końcu w tym roku postanowiłem sam się tym zająć, stąd ten wpis. Jeśli zobaczycie jakiś błąd, to mile widziane sprostowania ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Tag do obserwowania: #wojnaobronna1939

    #iiwojnaswiatowa #kronika #kampaniawrzesniowa #wrzesien39 #polska #iiirzesza #wojna #historia #gruparatowaniapoziomu

    Źródła: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12]
    pokaż całość

    źródło: i.ibb.co

    +: T.............................c, A................e +133 innych
  •  

    26 września 1939 roku.

    O 17.30 w lesie pod Góreckiem Kościelnym generałowie Emil Krukowicz-Przedrzymirski i Jan Kazimierz Kruszewski podpisali akt kapitulacji połączonych wojsk Armii „Modlin” i Grupy Operacyjnej gen. Kruszewskiego.

    Garnizon Warszawy odpiera szturm nieprzyjaciela.

    Walki z Niemcami.

    ====
    Hel.
    ====

    Niemiecka artyleria ostrzeliwuje pozycje polskie w rejonie Kuźnicy, Jastarnii oraz na linii obrony w okolicach Chałup. Tego dnia cypel helski nie jest ostrzeliwany.

    ==============
    Obrona Warszawy.
    ==============

    W nocy z 25 na 26 września Niemcy opanowują przeważającymi siłami piechoty, przy silnym zmasowaniu ognia artyleryjskiego, ośrodek oporu „Babice”.

    Obrońcy Ochoty tracą tylko część ogrodów przyległych do Al. Żwirki i Wigury. Próba odbicia nieprzyjacielowi fortu Szczęśliwice nie udaje się. Około godz. 9:00 nieprzyjaciel opanowuje parowozownię Szczęśliwice, którą o zmierzchu odbija specjalny pluton szturmowy z 8 kompanii 40. pp.

    Na pododcinku południowym nieprzyjaciel zdobywa przed południem fort Mokotowski i zbliża się do polskich pozycji obronnych. na skrzyżowaniu Al. Niepodległości i ul. Ursynowskiej, gdzie zostaje powstrzymany.

    Na Czerniakowie Niemcy opanowują po wielogodzinnej walce fort Czerniakowski, wysadzając w powietrze część kazamatów i grzebiąc pod gruzami około 20 jego obrońców.

    W ciągu dnia trwa ostrzał artyleryjski (różnego kalibru), skierowany przede wszystkim na odcinki frontu obrony miasta. Samoloty nieprzyjaciela bombardują Śródmieście, jednak w natężeniu nieporównanie słabszym niż dnia poprzedniego.

    Nadal płoną domy, zbombardowane 25 września. Ludność razem z wojskiem próbuje odgrzebywać spod gruzów zasypane żywcem ofiary nalotów. Kilkadziesiąt tysięcy rannych spośród ludności cywilnej przebywa w mieście w różnego rodzaju tymczasowych pomieszczeniach.

    Po południu odbywa się w gmachu PKO (przy zbiegu ul. Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej), w siedzibie sztabu Dowództwa Obrony Warszawy, rada wojenna z udziałem dowódców i przedstawicieli Wydziału Wykonawczego Rady Obrony Stolicy.

    Na posiedzeniu, któremu przewodniczy gen. Rómmel, zapada decyzja zaprzestania walki i wszczęcia rozmów kapitulacyjnych z Niemcami, wobec braku wszelkich perspektyw politycznych i wojskowych oraz katastrofalnego położenia ludności cywilnej.

    ==================
    Obrona Twierdzy Modlin.
    ==================

    Niemcy kończą przygotowania do szturmu. Nazajutrz ruszy natarcie.

    =================================
    Druga bitwa pod Tomaszowem Lubelskim.
    =================================

    Od rana Niemcy przystępują do przeciwuderzeń w rejonie Górecka, gdzie skoncentrowali silny ogień artylerii. Oddziały 41. rez. Dywizji Piechoty ponoszą znaczne straty. Poległ dowódca 114. pułku piechoty ppłk Fila.

    Polskie oddziały zmuszone zostają do wycofania się w rej. Kukiełki i Tereszpol. Sytuacja pogarsza się z każdą godziną. Niemcy zbliżają się do Kukiełek od zachodu, zamykając pierścień okrążenia. Dalsza walka jest pozbawiona sensu i w godzinach popołudniowych gen. Piekarski podejmuje decyzję o kapitulacji dywizji, której oddziały znajdują się w stanie krańcowego wyczerpania.

    W nocy odbywa się odprawa oficerska. Prowadzą ją: dowódca Wołyńskiej Brygady Kawalerii płk dypl. Jan Filipowicz i dowódca 11. pułku ułanów ppłk Władysław Mączewski, który odczytuje rozkaz gen. Piekarskiego o kapitulacji. Rozkaz ten wywołuje sprzeciw wśród części grona oficerskiego.

    Ogólna kapitulacja jednostek polskich zdecydowana została w nocy podczas narady sztabowej w miejscowości Piaski, położonej 5 km na północny zachód od Górecka Starego. W naradzie tej brali udział: dowódca armii gen. bryg. Emil Krukowicz-Przedrzymirski, dowódca Grupy Operacyjnej gen. bryg. Jan Kruszewski, dowódca 10. Dywizji Piechoty gen. bryg. Franciszek Dindorf-Ankowicz, dowódca kombinowanej Dywizji Piechoty gen. bryg. Jerzy Wołkowicki i dowódca 39. rez. Dywizji Piechoty gen. bryg. Bruno Olbrycht.

    Była to ostatnia narada z tak licznym udziałem generałów, którzy dowodzili w tej wojnie.

    =================
    Bitwa pod Władypolem.
    =================

    Oddziały Nowogródzkiej Brygady Kawalerii wycofując się po bitwie pod Tomaszowem Lubelskim w dniach 22–24 września, w sile ok. 3 tys. żołnierzy, 25 września osiągnęły Wólkę Horyniecką, gdzie doszło do wymiany ognia z Niemcami.

    Po wymianie parlamentariuszy i negocjacjach gen. Anders zwolnił jeńców niemieckich. W zamian Niemcy przepuścili Brygadę bez walk, umożliwiając jej marsz ku granicy.

    **Szarża pod Morańcami - Ostatnia szarża kampanii wrześniowej.**

    Zgodnie z rozkazem generała Władysława Andersa, również ułani z 27. Pułku Ułanów mieli wycofywać się na południowy-wschód. 26 września pułk osiągnął linię szosy Jaworów-Krakowiec. Tego samego dnia ma miejsce bitwa z Niemcami.

    Do starcia doszło pod Morańcami (dziś na granicy polsko-ukraińskiej), gdzie 27. Pułku Ułanów przeprowadził ostatnią szarżę kampanii wrześniowej. Polscy kawalerzyści dwukrotnie zaatakowali batalion niemieckiej piechoty, ponosząc znaczne straty. Według różnych doniesień, zginęło od 20 do 40 ułanów.

    Choć Niemcy odparli szarże, to jednak ostatecznie wycofali się z wsi Morańce.

    Gen. Anders starał się unikać walk kierując swoje oddziały między cofające się na linię demarkacyjną oddziały niemieckie i zajmujące je oddziały sowieckie.

    Marsz uniemożliwiły oddziały sowieckie.

    ------------------------

    Zawsze chciałem zobaczyć taką relację dzień po dniu z Polskiej Wojny Obronnej. W końcu w tym roku postanowiłem sam się tym zająć, stąd ten wpis. Jeśli zobaczycie jakiś błąd, to mile widziane sprostowania ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Tag do obserwowania: #wojnaobronna1939

    #iiwojnaswiatowa #kronika #kampaniawrzesniowa #wrzesien39 #polska #iiirzesza #wojna #historia #gruparatowaniapoziomu

    Źródła: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12]
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    25 września 1939 roku.

    Warszawa przeżyła ciężkie bombardowanie lotnicze i ostrzał artyleryjski - dzień został nazwany "lanym poniedziałkiem".

    Lotnictwo francuskie bombarduje fabryki Zeppelina we Friedrichshafen.

    W Berlinie Hitler wydał dekret o organizacji zarządu wojskowego na "zajętych, dawniej polskich, obszarach".

    W Niemczech wprowadzono racje żywnościowe na chleb i mąkę.

    Sowieci rozstrzelali żołnierzy flotylli pińskiej w Mokranach.

    Walki z Niemcami.

    ====
    Hel.
    ====

    Niemieckie pancerniki opuszczają port w Gdańsku i ostrzeliwują cypel helski. Bateria 31 odpowiada ogniem uzyskując trafienia pancernika "Schleswig-Holstein".

    Około godziny 11 pancerniki powracają do portu w Gdańsku. Baterie przeciwlotnicze nr. 21 i 22 odpędzają samolot korygujący ogień pancerników. Dwóch żołnierzy z obsługi dział ginie kilku jest rannych wraz z dowódcą kapitanem Przybyszewskim (zostają skierowani do szpitala). Jedno z dział zostaje uszkodzone przez odłamki.

    W czasie niemieckiego nalotu na półwysep mieszkańcy Chałup wywieszają białe flagi. Patrol żołnierzy żądający zdjęcia flag zostaje rozbrojony. Dopiero przybyła żandarmeria wojskowa aresztuje podejrzanych o dokonanie napadu osiadając ich w kanonierce Komendant Piłsudski zamienionej na więzienie.

    ==============
    Obrona Warszawy.
    ==============

    Po całonocnym ostrzale artyleryjskim miasta, począwszy od godz. 7:00 aż do zmroku trwa bombardowanie lotnicze o niespotykanym dotychczas natężeniu.

    Paręset samolotów nadlatujących systematycznie falami zrzuca ładunki bomb burzących i zapalających na centralne dzielnice Warszawy.
    Szacowano, że zginęło około 10 tys. osób, a 35 tys. zostało rannych.

    Szpitale oznaczone znakami Czerwonego Krzyża niszczone są planowo na równi z gmachami publicznymi, świątyniami i blokami mieszkalnymi.
    Pożary trawią m.in.:

    - szpital św. Ducha przy ul. Elektoralnej (700 rannych, z których poważnej części nie daje się uratować),
    - pawilony szpitala Dzieciątka Jezus,
    - gmachy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych na Nowym Świecie, Resursy Obywatelskiej i Muzeum Przemysłu i Techniki na Krakowskim Przedmieściu,
    - gmach teatrów na pl. Teatralnym,
    - dziesiątki domów na Marszałkowskiej, Królewskiej, Chmielnej, Nowym Świecie, Świętokrzyskiej, Elektoralnej i wielu innych ulicach.

    Akcja ratunkowa jest szczególnie utrudniona z powodu braku wody.

    Lotnicy Luftwaffe ostrzeliwują masowo ludność z broni pokładowej.

    Ilość równoczesnych pożarów w mieście oceniana jest na około 200, przy czym niektóre z nich obejmują całe ulice.

    Brak jest środków opatrunkowych, lekarstw, żywności. Szpitale i schrony piwniczne przepełnione są rannymi, którym nie można udzielić pomocy. Życie miasta jest całkowicie sparaliżowane. Po raz pierwszy tego dnia nie ukazuje się żaden dziennik.
    Ludność wykazuje w tych warunkach dużo inicjatywy, energii i poświęcenia.

    Hitler przebywa pod miastem w wysuniętym miejscu postoju dowódcy niemieckiej 8. armii gen. Blaskowitza, który od dnia poprzedniego przejął dowodzenie na całym odcinku frontu Warszawa-Modlin.

    Na froncie obrony miasta oddziały piechoty nieprzyjaciela nacierają mocno na pozycje polskie na Ochocie, Mokotowie i Czerniakowie. Do północy załoga przedmościa warszawskiego utrzymuje wszystkie zasadnicze pozycje obronne, tracąc jedynie fort Dąbrowskiego i placówkę w Królikarni na Wierzbnie.

    Ulotki zrzucane z samolotów wzywają do poddania się i grożą wprowadzeniem zasad zbiorowej odpowiedzialności w wypadku kontynuowania oporu:

    "Mieszkańcy miasta Warszawy jesteście ze wszystkich stron okrążeni. Stawianie dalszego oporu jest bezskuteczne. Kogo się zastanie z bronią będzie rozstrzelany. Za każdego niemieckiego żołnierza który padnie w Warszawie zostanie rozstrzelanych dwudziestu z was. O ile będzie stawiany opór, zostanie miasto przez naszą artylerię i lotników zupełnie spustoszone. Wyślijcie odpowiedzialnych obywateli do naszego wojska na szosie prowadzącej do Raszyna, by oddali miasto i aby was uchronili od zniszczenia".

    ==================
    Obrona Twierdzy Modlin.
    ==================

    Rozpoczynając przygotowania do ataku, w nocy z 25 na 26 września 2 DLek. została zluzowana na odcinku Brzozówka – Grochale przez 221 DP z X Korpusu Armijnego, a następnej nocy 213 DP zluzowała 29 Zmot. DP na odcinku Łomna – Małocice.

    =================================
    Druga bitwa pod Tomaszowem Lubelskim.
    =================================

    Po południu 41. rez. Dywizja Piechoty przekracza rzekę Wieprz i nie mając żadnego kontaktu z walczącą w pobliżu 39. rez. Dywizją Piechoty, rusza przez Majdan Kasztelański w stronę Aleksandrowa.

    Zadaniem dywizji jest dotarcie przez Górecko Kościelne do Aleksandrowa celem opanowania tej miejscowości. O północy dochodzi do ciężkich walk w rej. Górecka Kościelnego. Idący w pierwszym rzucie 114. rez. pułk piechoty uderza w bok niemieckiej 8. Dywizji Piechoty, która wycofuje się za linię Sanu. Nacierająca 41. rez. Dywizja Piechoty zdołała zadać duże straty zaskoczonym Niemcom. Jeden z batalionów zdołał się nawet wedrzeć do Aleksandrowa, niszcząc sporo sprzętu motorowego i biorąc jeńców, wkrótce jednak polskie natarcie zostaje zatrzymane przez Niemców.

    Od świtu wywiązała się całodzienna walka 39. rez. Dywizji Piechoty i 10. Dywizji Piechoty o Krasnobród, przez który wcześniej przeszły oddziały kawalerii. Rozproszone oddziały 39. rez. Dywizji Piechoty przemaszerowały przez rejon Krasnobrodu za oddziałami 41. rez. Dywizji Piechoty w kierunku Aleksandrowa.

    Walki z Sowietami.

    ==============================
    "Rozstrzelany szpital." - Góra Grabowiec.
    ==============================

    W Grabowcu znajduje się, ewakuowany z Brześcia nad Bugiem i przybyły do Grabowca 20 września, Szpital Polowy nr 993, który ulokowany jest w pomieszczeniach miejscowej Szkoły Powszechnej. Komendantem szpitala jest kpt. dr med. Henryk Wiślicki. Pod jego opieką znajduje się ponad 30 rannych żołnierzy. W szpitalu polowym brakuje łóżek. Ranni leżą na słomie i plandekach. Nie ma również lekarstw i materiałów opatrunkowych. Mimo to lekarze wykonują niezbędne zabiegi operacyjne. Z pomocą przychodzi miejscowy proboszcz. Ofiarowuje on alby i komże, z których uszyto bandaże i chusty operacyjne.

    Nagle do szpitala wpadają Sowieci. Pierwszy z nich strzela z bliskiej odległości z pistoletu do wychodzącego mu naprzeciw kpt. Wiślickiego. Trafia go w pierś. Kapitan upada w drzwiach. Wzięli go za ręce i nogi i wyrzucili za budynek.
    Innych lekarzy Sowieci zastrzelili na sali szpitalnej wraz z dwoma rannymi podchorążymi. Pozostałych rannych ustawiono na ul. Koziej w szeregu tyłem do kościoła. Tych, którzy nie mogli stać o własnych siłach Sowieci rozstrzelali na miejscu.

    Około godz. 17:15 ok. 30 rannych zaczęto pędzić na Grabowiecką Górę. Kiedy ranni dotarli na wygon Grabowieckiej Góry było już ciemno. Oprawcy zapalili pochodnie i ich świetle mordowali z premedytacją chorych i okaleczonych żołnierzy.

    ------------------------

    Zawsze chciałem zobaczyć taką relację dzień po dniu z Polskiej Wojny Obronnej. W końcu w tym roku postanowiłem sam się tym zająć, stąd ten wpis. Jeśli zobaczycie jakiś błąd, to mile widziane sprostowania ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Tag do obserwowania: #wojnaobronna1939

    #iiwojnaswiatowa #kronika #kampaniawrzesniowa #wrzesien39 #polska #iiirzesza #wojna #historia #gruparatowaniapoziomu

    Źródła: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12]
    pokaż całość

    źródło: Screenshot_2019-09-25 Kurjer Poranny Wydanie Chełmskie 1939 (25 września) - Wyd chełmskie Polona.png

  •  

    24 września 1939 roku.

    Gen. Władysław Langer spotkał się w Tarnopolu z dowódcą radzieckiego Frontu Ukraińskiego komandarmem Siemionem Timoszenką oraz z I sekretarzem KC Komunistycznej Partii USRR Nikitą Chruszczowem w celu uzgodnienia szczegółów umowy kapitulacyjnej.

    W Warszawie zabrakło wody pitnej.

    Niemcy zrzucają ulotki propagandowe nad Warszawą wzywające do poddania miasta.

    Walki z Niemcami.

    ====
    Hel.
    ====

    Kolejny dzień walki jednostek KOP-u w okolicach Chałup. Nocą niemieckie trałowce poszukujące min w trójkącie Gdańsk, Gdynia, Hel zostają ostrzelane przez baterie 105mm nr. 32 i 33.

    ==============
    Obrona Warszawy.
    ==============

    Artyleria niemiecka ostrzeliwuje nadal miasto ogniem niszczycielskim, koncentrując go szczególnie na Śródmieściu, Ochocie i Mokotowie.

    Płonie część zabudowań Politechniki, pałac Krasińskich, gmach GISZ.
    Gaszenie pożarów natrafia na poważne trudności, gdyż wskutek uszkodzenia filtrów i sieci wodociągowej ustaje w ciągu dnia ostatecznie dopływ wody.

    Około godz. 16.00 pociski artyleryjskie i bomby lotnicze niszczą większość urządzeń wytwórczych Elektrowni Miejskiej na Wybrzeżu Kościuszkowskim. Brak prądu paraliżuje działalność rozgłośni radiowej Warszawa II. Kierownictwo Elektrowni uruchamia agregaty zastępcze dla zasilenia niektórych szpitali i centrali telefonów, które jednak zostają również unieruchomione w ciągu kilku godzin w wyniku licznych uszkodzeń sieci.

    Brak światła i wody utrudnia w dużym stopniu pracę szpitali i wzmaga niebezpieczeństwo epidemii.

    Zniszczenie wielu magazynów żywności w wyniku bombardowań powoduje gwałtowne pogorszenie stanu zaopatrzenia miasta. Ludność ponosi wielkie ofiary, oczekując w kolejkach przed piekarniami i do studni.

    Stefan Starzyński, w jednym z ostatnich przemówień radiowym do ludności, wygłoszonym przed mikrofonem rozgłośni Warszawa II, przed ustaniem dopływu prądu w mieście – mówi:

    „… Chciałem, by Warszawa była wielka. Wierzyłem, że wielka będzie. Ja i moi współpracownicy kreśliliśmy plany, robiliśmy szkice wielkiej Warszawy przyszłości. I Warszawa jest wielka. Prędzej to nastąpiło, niż przypuszczaliśmy. Nie za lat pięćdziesiąt, nie za lat sto, lecz dziś widzę wielką Warszawę.
    Gdy teraz do was mówię, widzę ją przez okna w całej wielkości i chwale, otoczoną kłębami dymu, rozczerwienioną płomieniami ognia, wspaniałą, niezniszczalną, wielką, walczącą Warszawę.
    I choć tam, gdzie miały być wspaniałe sierocińce – gruzy leżą, choć tam, gdzie miały być parki – dziś są barykady gęsto trupami pokryte, choć płoną nasze biblioteki, choć palą się szpitale – nie za lat pięćdziesiąt, nie za lat sto, lecz dziś Warszawa broniąca honoru Polski jest u szczytu swej wielkości i chwały!„


    Próby wdarcia się piechoty nieprzyjaciela w ciągu dnia i nocy z 24 na 25 września na nasze pozycje w Babicach, na Bielanach, w Wawrzyszewie oraz we wsi Czerniaków i w rejonie fortów Czerniakowskich są skutecznie odpierane.
    Przeważające siły niemieckie, które wdzierają się w głąb ośrodka oporu w Babicach, zostają wyparte na pozycje wyjściowe natychmiastowym przeciwuderzeniem III. batalionu 36. pp

    Robotnicza Brygada Obrony Warszawy przekształcona zostaje przez Dowództwo Obrony Warszawy – za zgodą kierownictwa PPS – w 13 dywizję piechoty i uzbrojona; dowódcą jest płk Kaliński.

    ==================
    Obrona Twierdzy Modlin.
    ==================

    Szkic sytuacji.

    Od 24 września Niemcy przygotowywali się do generalnego natarcia na Twierdzę Modlin, które miało rozpocząć się 29 września.

    II Korpus Armijny miał uderzyć 32 DP z kierunku północnego przez Pomiechówek – Stanisławowo na Twierdzę, DPanc. „Kempf” – wzdłuż Wisły na Zakroczym, zaś 228 DP od wschodu na Nowy Dwór Mazowiecki.

    XV Korpus Zmot. miał atakować od południa 2 DLek. przez Kazuń, a 29 Zmot. DP przez Czosnów.

    Przez cały czas Modlin był ostrzeliwany przez artylerię i bombardowany z powietrza.

    =================================
    Druga bitwa pod Tomaszowem Lubelskim.
    =================================

    Nieliczne resztki 1. Dywizji Piechoty Legionów przebijają się przez niemiecki pierścień i dołączają do walczących polskich oddziałów w rejonie Suchowoli. Znaczna liczba oficerów i żołnierzy dywizji dostała się do niewoli i została osadzona w Krasnobrodzie, gdzie znajdował się punkt zborny jeńców.

    41. rez. Dywizja Piechoty przechodzi w rejon Krynic, gdzie wcześniej rozbita została 1 Dywizja Piechoty Legionów. Dywizja teraz kieruje się w rejon Suchowoli i Adamowa, zdobywając teren niemal bez walki w wyniku zaskoczenia i dezorganizacji niemieckich oddziałów. W Suchowoli do dywizji dołączają także 11. pułk ułanów z Mazowieckiej Brygady Kawalerii. Pułk ten mimo dużych strat, nie został rozbity. Pułk liczący około 300 szabel rusza wraz z dywizją w kierunku Wieprza. W rejonie Tarnawatki 11. pułk ułanów uderza z impetem na zaskoczonych Niemców. Spieszone szwadrony wprowadzają do walki całą broń maszynową, która otwiera z odległości 500 metrów nadzwyczaj skuteczny ogień. W walce zniszczono wiele niemieckich samochodów, a ich załogi zostały wybite. Po zakończonej walce pułk znów rusza leśnym traktem w kierunku Wieprza.

    39. rez. Dywizja Piechoty poprzez Suchowolę uderza na Krasnobród. W natarciu uczestniczą także oddziały 10. Dywizji Piechoty, w tym 28. pułk strzelców kaniowskich płk. Kurka, który atakuje od strony Krynic.

    Nowogródzka Brygada Kawalerii dowodzona przez gen. Andersa wydostaje się z niemieckiej luki i rusza na południe w stronę Węgier, pozostawiając na pastwę losu pozostałe oddziały kawalerii silnie związane walką.

    Po południu VIII Korpus gen. Ernsta Buscha otrzymuje rozkaz odejścia w nocy na linie Oleszyce-Tarnogród z pozostawieniem ubezpieczeń w rej. Narol-Józefów.

    ==================
    Bitwa pod Rawą Ruską.
    ==================

    21 września Grupa „Dubno” stoczyła zwycięską walkę z oddziałami 4 Dywizji Lekkiej pod Kamionką Strumiłową. W wyniku bitwy wojskom grupy udało się zdobyć przeprawy na Bugu, zniszczono 7 zmotoryzowaną kompanię pionierów i jedną baterię artylerii, wzięto także ok. 150 jeńców. Po bitwie, na skutek zmiany sytuacji na froncie, płk Hanka-Kulesza wydał rozkaz o przebijaniu się na Węgry. Następnie Grupa skierowała się ku zachodniej stronie Bugu na Bełz i Rawę Ruską. W miejscowości Mosty Wielkie wojska grupy zmusiły do odwrotu kompanię motocyklową Wehrmachtu. W nocy z 22 na 23 września dotarły do lasów w rejonie wsi Chlewczany, Sałasze i Machnówek; pozostały tam dla uporządkowania i odpoczynku przez cały następny dzień. Następnego dnia oddziały grupy wymaszerowały przez Bruckenthal i Karów na Rzyczki i Rawę Ruską, gdzie spodziewano się załogi niemieckiej.

    ----

    Już o świcie posuwająca się na czele wojsk polskich kawaleria ppłk. Halickiego starła się z niemieckim patrolem z 2 Dywizji Pancernej i wyrzuciła go z Rzyczek. Krótko po 8:00 Polakom udało się zdobyć Rzyczki, kolarze na krótko opanowali też wzgórze 271 położone na wschód od wsi, jednak kontratak niemieckich wojsk pancernych wyrzucił ich na podstawę wyjściową wkrótce potem. Jeszcze przed południem niemiecki kontratak uderzył także na Rzyczki bronione przez II dywizjon konny mjr. Kapuścińskiego. Po ciężkiej walce, po 15:00 kawaleria wycofała się ze wsi; w ślad za nią ruszyły wojska niemieckie wsparte ogniem artylerii i czołgów. W obliczu niemieckiego natarcia broniące ściany lasu na północ od wsi oddziały Straży Granicznej załamały się, jednak kontratak spieszonych kawalerzystów rtm. Henryka Liszki ustabilizował sytuację wkrótce po 16:00.

    Wskutek nadmiernego rozciągnięcia kolumny marszowej główne siły Grupy dotarły w rejon walki dopiero około godziny 17:00. Pułkownik Hanka-Kulesza rozkazał odbić Rzyczki improwizowanemu pułkowi piechoty ppłk. dypl. Kazimierza Klochowicza, który zadanie wykonał do ok. 19:00.

    W sumie w walce oddziały Grupy straciły kilkudziesięciu rannych i zabitych, wojska niemieckie – ponad stu rannych i zabitych, a 140 Niemców dostało się do niewoli.

    Po walce kawalerię przesunięto na północny skraj lasu, w rejon linii kolejowej Rawa Ruska–Uhnów. Namierzona przez niemiecką artylerię kawaleria została ostrzelana, wpadła w panikę i poszła w rozsypkę.

    Mimo opanowania Rzyczki na nocnej odprawie dowódców płk Hanka-Kulesza uznał dalsze przebijanie się za niemożliwe i nakazał kapitulację. Jej warunki uzgodniono rankiem następnego dnia w sztabie 2 Dywizji Pancernej, a o 10:30 polscy żołnierze zaczęli składać broń. Przeszło 2000 żołnierzy i oficerów dostało się do niemieckiej niewoli.

    Walki z Sowietami.

    ================
    Bitwa pod Husynnem.
    ================

    Liczące około 1500 żołnierzy zgrupowanie polskie podejmuje próbę przebicia się pod Husynnem przez przeważające siły sowieckie, wspierane przez dużą liczbą czołgów oraz artylerię. W skład tego zgrupowania wchodzi dysponujący dużą liczbą moździerzy batalion chemiczny pod dowództwem kpt. Józefa Cwynara, szwadron zapasowy 14. pułku ułanów rtm. Jerzego Cieleckiego, bateria 17. pułku artylerii lekkiej z Gniezna, dywizjon Policji Konnej oraz batalion piechoty o niskim stanie osobowym.

    W godzinach popołudniowych do szarży na Sowietów rusza około 500 polskich kawalerzystów. W pierwszym rzucie uderza dywizjon Policji Konnej, a za nim szwadron ułanów. Szarża kawalerzystów załamuje się w ogniu czołgowych działek i karabinów maszynowych, które dziesiątkują szeregi konne. Otoczeni kawalerzyści zmuszeni zostają do kapitulacji. W tym czasie batalion chemiczny, odpowiadając na sowiecki ostrzał, otwiera ogień z moździerzy, prowadzony aż do późnych godzin wieczornych. Batalion ten będzie jeszcze próbował przebić się przez sowieckie kleszcze następnego dnia.

    W pobliskim Rogalinie opór Sowietom stawia kompania z drugiego rzutu 27. pułku piechoty z Częstochowy. Wobec ogromnej przewagi wroga, oddział ponosi duże straty i zmuszony zostaje do złożenia broni.

    ------------------------

    Zawsze chciałem zobaczyć taką relację dzień po dniu z Polskiej Wojny Obronnej. W końcu w tym roku postanowiłem sam się tym zająć, stąd ten wpis. Jeśli zobaczycie jakiś błąd, to mile widziane sprostowania ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Tag do obserwowania: #wojnaobronna1939

    #iiwojnaswiatowa #kronika #kampaniawrzesniowa #wrzesien39 #polska #iiirzesza #wojna #historia #gruparatowaniapoziomu

    Źródła: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12]
    pokaż całość

    źródło: Screenshot_2019-09-24 Express Poranny 1939, nr 264 (24 września) Polona.png

  •  

    23 września 1939 roku.

    W Wożuczynie gen. dyw. Stefan Dąb-Biernacki rozwiązał Front Północny.

    Pod Krasnobrodem szarża 25 pułku ułanów Wielkopolskich (przeżylo 30 ułanów), uwieńczona zdobyciem miasta i wzięciem do niewoli sztabu niemieckiej 8. Dywizji Piechoty.

    Po uszkodzeniu niemieckimi pociskami elektrowni milknie Polskie Radio Warszawa.

    Walki z Niemcami.

    ====
    Hel.
    ====

    Od 9:00 do 13:30 niemieckie pancerniki ostrzeliwują Hel. Niemcy rozpoczynają natarcie u nasady półwyspu spychając obrońców w kierunku Chałup. O godzinie 15:00 niemieckie samoloty bombardują Kuźnicę. Bombardowanie niszczy około 30 zabudowań zabijając 1 osobę.

    Efektem bombardowania jest bunt ludności kaszubskiej przeciw dalszej obronie.

    ==============
    Obrona Warszawy.
    ==============

    Począwszy od nocy 22/23 IX ogień artylerii niemieckiej na Warszawę przybiera wielkie nasilenie.

    Koncentracja ognia ciężkiej artylerii na pozycjach obrony miasta wskazuje na przygotowanie do natarcia.

    W Śródmieściu liczne pożary w rejonie pl. Trzech Krzyży i na Powiślu, a także w okolicach pl. Teatralnego i w dzielnicy północnej (Ciepła, Bonifraterska, Muranowska).

    Straż ogniowa po wielogodzinnej akcji ratuje gmach teatrów na pl. Teatralnym.

    ==================
    Obrona Twierdzy Modlin.
    ==================

    Trwają przygotowania do niemieckiego natarcia.

    =================================
    Druga bitwa pod Tomaszowem Lubelskim.
    =================================

    Dowódca frontu gen. dyw. Stefan Dąb-Biernacki podejmuje decyzję o kapitulacji oraz oświadcza, że nie pójdzie do niewoli, lecz spróbuje przedostać się na Węgry. Ma to miejsce w cukrowni Wożuczyn, gdzie znajduje się sztab gen. Przedrzymirskiego. To właśnie on zostaje obarczony przez gen. Stefana Dęba-Biernackiego obowiązkiem podpisania i wykonania kapitulacji.

    Przed świtem bataliony 45 pułku piechoty z 13 Brygady Piechoty toczą nocne walki pod ogniem artylerii. Poszczególne bataliony pułku tracą łączność między sobą. Pułk nie jest w stanie kontynuować dalszego natarcia na wzgórza pod Tomaszowem, utrzymując tylko dotychczasowe pozycje na skraju lasu. Brak wsparcia artyleryjskiego uniemożliwia również natarcie 43 i 44 pułku piechoty. Na uwikłaną w walki leśne 13 Brygadę Piechoty uderzają niemieckie czołgi. W tej sytuacji na nic zdaje się wsparcie 19 Brygady Piechoty oraz zgrupowania płk. Ocetkiewicza. Polskie oddziały piechoty wpychane są w kierunku Podlodowa, do którego wtargnęło 50 niemieckich czołgów wraz z piechota, nawiązując walkę z Polakami we wsi. Na skraju wsi na krótko osłania oddziały polskie ogień 6 dywizjonu artylerii ciężkiej. Z walk pod Podlodowem wychodzi cało tylko 3 bateria 6 dywizjonu artylerii ciężkiej, wycofując się z resztkami dywizjonu w kierunku Łaszczowa. Z powodu całkowitego braku paliwa oraz amunicji mjr Łukawiecki wydaje rozkaz zniszczenia oraz zakopania sprzętu, a także spalenia samochodów dywizjonu, pozostawiając jedynie kilka pojazdów jako środek transportu dla żołnierzy. 11 dywizjon artylerii najcięższej, który został przydzielony do brygady jako wsparcie artyleryjskie, po godzinie ostrzału wyczerpał całkowicie amunicję. Uderzenie czołgów z niemieckiej 2 Dywizji Pancernej doprowadziło do kapitulacji oddziału płk. Ocetkiewicza we wsi Podlodów. Do sztabu brygady dociera wiadomość o rozbiciu przez Niemców 44 pułku piechoty płk. Frączka.

    O świcie oddziały 1 Dywizji Piechoty Legionów przekraczają szosę Zamość-Tomaszów z zadaniem nacierania na Krasnobród. W walce biorą udział wszystkie jednostki dywizji. Niemieckie oddziały, podwożone samochodami z Tomaszowa, uderzają na tyły i skrzydła nacierającej dywizji, zadając jej duże straty. Ogień niemieckiej artylerii dzięki dobrej widoczności dziesiątkuje polskie szeregi. Przeciwnatarcia Niemców spychają polskie oddziały na bagna i stawy Tarnawatki. Desperackie natarcia batalionów, a właściwie już kompanii, 8 i 7 pułku piechoty załamują się w ogniu broni maszynowej niemieckich czołgów i artylerii. Ciężka walka, prowadzona w okrążeniu, przeciąga się do późnych godzin popołudniowych, doprowadzając do rozbicia 1 Dywizji Piechoty Legionów. Straty wyniosły 75% zabitych lub rannych. Dowódca dywizji gen. bryg. Wincenty Kowalski, kontuzjowany na polu walki, dostaje się do niemieckiej niewoli.

    O godzinie 16 dociera rozkaz gen. Przedrzymirskiego informujący, że w rejonie Krynic opanowana została szosa Zamość-Tomaszów. Rozkaz polecał wszystkim walczącym oddziałom zerwać wieczorem kontakt z nieprzyjacielem i skierować się przez wyłom w kierunku Suchowoli. Dowódca 13 Brygady Piechoty płk Szalewicz o godzinie 18 rozwiązuje brygadę, polecając poszczególnym grupom żołnierzy przejść przez Rachanie-Janówkę-Majdan Krynicki. Jako miejsce ponownej koncentracji oddziałów brygady wyznaczony zostaje rejon Suchowoli. Resztki 45 pułku piechoty wycofują się w nocy przez Krynice, lecz nie biorą już udziału w żadnych działaniach bojowych. Spod Tomaszowa zdołały wycofać się również resztki 43 pułku piechoty wraz z grupą rozbitków w liczbie ok. 500 żołnierzy, dochodząc przez Rachanie w rejon Krasnobrodu.

    41 rez Dywizja Piechoty gen. Piekarskiego nawiązała całodzienną walkę w rejonie Rachań, do której włączone zostało główne zgrupowanie artyleryjskie. Wcześniej 114 i 116 pułk piechoty zajęły Rachanie, a 113 pułk piechoty rej. Przewala. Poszczególne jednostki dywizji nadal stanowiły odwód armii w rej. Przewale-Perespa-Tyszowce, oczekując na dalszy rozwój wydarzeń w rezultacie uderzenia grupy armii gen. Dęba-Biernackiego na szerokim froncie między Zamościem a Tomaszowem. W walkach pod Rachaniami 32 pułk artylerii lekkiej znalazł się w krytycznej sytuacji i zmuszony został do zniszczenia 1/3 swoich dział, aby oddział był bardziej mobilne i zdolne do przebicia się przez pozycje wroga.

    Przed świtem Grupa Operacyjna Kawalerii gen. Andersa otwiera drogę na szosie Zamość-Tomaszów. Gen. Anders informuje gen. Dęba-Biernackiego o przerwaniu niemieckiego pierścienia i otwarciu przejścia przez szosę. Tego dnia sytuacja oddziałów kawalerii uległa gwałtownemu pogorszeniu. Niemcy starali się zamknąć lukę za wszelką cenę, kontratakując oddziałami podwożonymi z Zamościa i Tomaszowa. Największe walki skoncentrowały się w Jacni i Suchowoli. Pod Jacnią rozbita została brygada płk. Zakrzewskiego oraz Wołyńska Brygada Kawalerii. Dalszy kierunek natarcia kawalerii gen. Andersa prowadził na Krasnobród.

    ===================
    Bitwa pod Krasnobrodem.
    ===================

    Nowogrodzka Brygada Kawalerii miała za zadanie uderzyć na Krasnobród działając po osi Krynice – Suchowola, a po zajęciu miasteczka maszerować w kierunku Majdanu Sopockiego. W straży przedniej szedł 27 Pułk Ułanów, a czoło kolumny stanowił 25 Pułk Ułanów Wielkopolskich.

    Polacy dzięki mgle zaskoczyli nagłym atakiem niemieckich żołnierzy z 8 Dywizji Piechoty, którzy wycofali się z miasta. Oddział porucznika Tadeusza Gerleckiego dotarł do wzgórza niedaleko Kaplicy na Wodzie. Polacy natknęli się tam na oddział kawalerii wschodniopruskiej. Porucznik Gerlecki poprowadził szarżę 1 szwadronu 25 Pułku Ułanów, doszło do walki na broń białą.

    Niemcy przy pomocy swoich ciężkich rumaków chcieli zepchnąć Polaków ze wzgórza ci natomiast upatrywali szansy w zwrotności swoich lżejszych koni. Doszło do pojedynku porucznika Gerleckiego z oficerem niemieckim. Na odsiecz swojemu dowódcy przybył kapral Mikołajewski, który ciosem w plecy powalił nieprzyjaciela.

    Po stracie swojego dowódcy niemieccy kawalerzyści wycofali się. Niestety polski szwadron, który gnał w dół za swoim dowódcą dostał się pod silny ogień boczny. Zginał porucznik Gerlecki oraz wielu ułanów i koni.

    Wkrótce Polacy przy wsparciu 9 Dywizjony Artylerii Konnej zdobyli klasztor i pobliską wieś, rozbili także sztab niemieckiej 8 Dywizji Piechoty oraz wzięto do niewoli 100 jeńców uwalniając przy okazji 40 polskich żołnierzy.

    Bitwa pod Krasnobrodem zakończyła się zwycięstwem wojsk polskich. Straty polskie to 26 zabitych i 35 rannych, straty niemieckie to 47 zabitych i 30 rannych.

    ------------------------

    Zawsze chciałem zobaczyć taką relację dzień po dniu z Polskiej Wojny Obronnej. W końcu w tym roku postanowiłem sam się tym zająć, stąd ten wpis. Jeśli zobaczycie jakiś błąd, to mile widziane sprostowania ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Tag do obserwowania: #wojnaobronna1939

    #iiwojnaswiatowa #kronika #kampaniawrzesniowa #wrzesien39 #polska #iiirzesza #wojna #historia #gruparatowaniapoziomu

    Źródła: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12]
    pokaż całość

    źródło: Screenshot_2019-09-23 Dobry Wieczór i Kurjer Czerwony ilustrowane pismo codzienne R 18, nr 264 (23 września 1939) R 10

    •  

      @ediz4: jakoś nie widać tego po pretensjach, które do mnie kierujesz w swoim komentarzu. ¯\_(ツ)_/¯
      /Nie mówiąc już o tym, że to zupełnie nie na temat, o którym pisałem ja./

    •  

      @taki_tam_ktos: co ciekawe gazeta odnotowała rzeczywisty sukces armii:

      Podczas oblężenia Warszawy 22 września 1939, na Zaciszu, w wyniku polskiego ostrzału von Fritsch doznał uszkodzenia tętnicy udowej. William Shirer w swoim Pamiętniku Berlińskim (Berlin Diary) napisał, że rana odniesiona przez von Fritscha nie była śmiertelna. Jego adiutant starał się zatamować krwotok i usunąć generała z pola bitwy. Jednak wtedy Fritsch zdjął swój monokl, popatrzył na niego i rzekł: "Ach, nie przejmuj się!". Wkrótce potem wykrwawił się na śmierć. W sprawie jego śmierci przeprowadzono śledztwo. Wielu badaczy uważa, że von Fritsch oczekiwał i poszukiwał śmierci.
      Generał Wehrmachtu był byłym Naczelnym Dowódcą Wojsk Lądowych, zdymisjonowany w lutym 1938 w związku z fałszywym oskarżeniem o homoseksualizm w słynnej aferze Blomberga-Fritscha, pod Warszawą dowodził jeno pułkiem mimo wyższego stopnia
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów