•  

    Na fanpage Sławomira Mentzena, fachowcy od podatków, prawa finansowego, znalazłem ciekawy post o tym jak wyglądają przetargi w Polsce. To jest tylko jeden przykład, dobrze opisany przez Pana Sławomira, natomiast to się dzieje na co dzień, od wielu lat, w wielu różnych branżach i na wielu różnych szczeblach.

    Oto ten post:

    "Przedsiębiorcy w Toruniu są według Michała Zaleskiego hołubieni jak nigdzie indziej. I częściowo jest to absolutna prawda. Niektórym przedsiębiorcom toruńskie władze przychylają wręcz nieba i troszczą się o nich nawet bardziej niż o własną rodzinę.

    Opisywana już przeze mnie Toruńska Infrastruktura Sportowa sp. z o.o., w której ważnym pracownikiem jest pasierb Michała Zaleskiego, zamierzała wynająć część powierzchni w budowanej hali widowiskowo-sportowej. Pierwotnie TIS żądała 45 zł za metr. Oferty niższe (20 zł za metr) były odrzucane. W kolejnych konkursach obniżano cenę, ale cały czas nie było chętnych. A jeżeli chętny się pojawiał, to odrzucano jego ofertę z powodów formalnych (np. brał załącznika w postaci wypisu z KRS).

    Sprawa przeciągała się miesiącami, najemcy na powierzchnię pod siłownię nie udawało się znaleźć. Aż doszło do przełomu. 12 grudnia 2013 roku TIS ogłosił kolejny konkurs. Oferty trzeba było złożyć do 23 grudnia 2013 r. Informacja o konkursie pojawia się tylko w BIP spółki oraz na bardzo mało popularnym profilu FB niedziałającej jeszcze hali sportowej. Mało kto w ogóle wie o nowym konkursie. W tym nowym konkursie zmieniają się też zasady. W poprzednich 6 konkursach powierzchnia była oferowana w stanie deweloperskim, bez wewnętrznych instalacji elektrycznych, sanitarnych, bez wody i ogrzewania, bez podwieszanych sufitów i podłóg. Tym razem TIS zobowiązała się do wykończenia wynajmowanego lokalu na własny koszt.

    Ostatniego dnia konkursu - 23 grudnia 2013 r. wpłynęła jedyna oferta w wysokości 20 zł metr - od trenera toruńskich koszykarek Elmedina Omanića, którego do Torunia sprowadził przewodniczący rady nadzorczej TIS Maciej Krystek. I tutaj zaczyna się robić ciekawie. Otóż nasz oferent nie dostarczył wypisu z KRS albo CEIDG, ponieważ jak napisał w oświadczeniu, jest w trakcie zakładania spółki Leader Fit. Ta nieistniejąca jeszcze spółka wygrała konkurs, wbrew regulaminowi, ponieważ nie dostarczyła dokumentów z KRS. Następnie wydarzenia potoczyły się bardzo szybko. 28 stycznia 2014 r. u notariusza zostaje podpisana umowa spółki z o.o. Już 3 lutego (co za niesamowite jak na toruński KRS tempo!), spółka zostaje wpisana do KRS. 7 lutego TIS podpisuje z Leader Fit umowę najmu lokalu.

    Nie jest to koniec łamania regulaminu konkursu. Według regulaminu to najemca miał dostarczyć projekt na podstawie którego TIS zaadaptuje pomieszczenie. Ale projekt opłaciła i zleciła TIS. Leader Fit otrzymał kolejny prezent, wart ponad 30 000 zł. TIS zapłaciła też 1,67 mln zł za dostosowanie lokalu do potrzeb siłowni. Regulamin zakładał konieczność uruchomienia działalności w lipcu, a Leader Fit zaczął działać dopiero w grudniu 2014 r. Istnieją też bardzo poważne wątpliwości czy Leader Fit w ogóle wpłacił kaucję. TIS odmawia udzielenia na ten temat informacji.

    Prawda, że niektórzy przedsiębiorcy żyją w Toruniu jak pączki w maśle? Nie muszą przejmować się karami umownymi i łamaniem regulaminu konkursu. Ale słuchajcie dalej. Leader Fit został zarejestrowany 3 lutego, 7 lutego podpisał umowę z TIS. I tego samego 7 lutego, w ostatnim dniu trwania konkursu, spółka złożyła wniosek o unijną dotację. I proszę sobie wyobrazić, że otrzymała tę dotację - 248 tysięcy złotych z RPO na zakup sprzętu do siłowni. Do tego Leader Fit otrzymała dwa poręczenia kredytowe z Toruńskiego Funduszu Poręczeń Kredytowych, którego większość udziałów ma miasto.

    Gdy dotacje i poręcznie zostają już przyznane, do zarządu Leader Fit wchodzi Elżbieta Górska, żona najważniejszego toruńskiego polityka PiS - Grzegorza Górskiego. Na oficjalnym otwarciu siłowni obecni są wszyscy architekci tego biznesowego sukcesu - Michał Zaleski, Grzegorz Górski oraz inni politycy z PiS, będącego w koalicji z Michałem Zaleskim.

    Podsumowując. Nieistniejąca spółka wygrała konkurs ogłoszony na warunkach znacznie korzystniejszych niż poprzednie konkursy. Następnie miejska spółka sfinansowała projekt oraz wykończenie lokalu. Sprzęt został kupiony za dotację unijną, a kredyty poręczyła inna miejska spółka. Na koniec spółka ujawnia swoje powiązania polityczne z władzami miasta.

    Toruń jest prawdziwym rajem dla przedsiębiorców."

    Źródło: Profil Sławomira Mentzena

    #torun #biznes #przetarg #bialekolnierzyki
    pokaż całość

  •  

    Dziś z @tnorek zorganizowaliśmy Polish Business Expo, pierwsza edycja targów biznesowych w #bruksela #belgia

    Było wiele firm, wielu odwiedzających, świetna zabawa i atmosfera. Za rok kolejna edycja.

    #biznes

    •  

      @Revival: cała nasza trójka, włącznie z Agnieszką która jest na zdjęciu à której nie ma na wykopie, ma ugruntowana pozycje wśród Polonii belgijskiej. Byliśmy bardzo mile przyjęci, z każdej strony słyszymy pozytywne słowa co nam bardzo cieszy.
      Cieszylismy się dużym zainteresowaniem aczkolwiek w Belgii były wybory, do tego popołudniu był 8 seansów filmu Kler przez co wielu Polaków nie zdecydowało się przyjść do nas... Ale nie poddajemy się, cieszymy się z tych setek ludzi którzy przybyli i wierzymy że za rok będzie tylko lepiej :). pokaż całość

    •  

      @Revival: @Vivadis: znajdźcie na Facebooku stronę aktualności.be - są transmisje na żywo :) na koniec imprezy Belgowie tez przyszło :D

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    #wojsko #wojskopolskie #biznes
    MBDA otwiera biuro w Polsce.

    MBDA – europejski koncern zbrojeniowy specjalizujący się w produkcji broni rakietowej. Koncern powstał w 2001 roku z połączenia Aérospatiale-Matra Missiles (EADS), działu rakietowego Alenia Marconi Systems oraz Matra BAe Dynamics. W 2003 roku koncern zatrudniał 10 000 pracowników a w 2005 roku jej przychody osiągnęły €3 mld. pokaż całość

    źródło: mbda.png

  •  

    Mireczki ale jaja u mnie w robocie.

    Mój Klient transportował chłodnią mięso z Polski do Turcji.
    Przy odprawie importowej w TR badanie weterynaryjne wykazało, że coś tam siedzi na tym mięsie i nie dopuszcza tego do obrotu. Kierowca na parkingu w pobliżu urzędu czekał na wyjaśnienie sytuacji z załadowanym mięchem w naczepie, a spał w ciągniku. Dzisiaj doszło do utylizacji ładunku.

    Nie wydaje mi się żeby chłodnia była non stop uruchomiona, skoro towar i tak na śmietnik.

    pokaż spoiler Wszystko to trwało 45 dni! Utylizacja wyglądała w ten sposób że wykopali dół, wrzucili mięcho i zasypali to piachem :D


    #bekaztransa #transport #logistyka #prawo #finanse #tranzyt #samochody #motoryzacja #tir #praca #pracbaza #import #eksport #biznes #firma #dzialalnoscgospodarcza #handel
    pokaż całość

  •  

    #ukraina #polska #biznes #neuropa #bekazprawakow no i jak zwykle #heheszki i #januszebiznesu

    pól roku temu pojawilo sie kilka wpisow na wypoczku z obrazkiem na gorze.... wiec czas o aktualizacje ;)

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: u bitla kupujesz, barlinek budujesz xd.jpg

  •  

    Jestem właścicielem fabryki czekolady, w której pracują polacy za najniższą, na śmieciówce. Kierownictwo jest niemiecki, do tego ma przyzwolenie na poganianie polaków batem. Ostatnio na portalu vipok peel pojawia się gównoburza, bo nie smakuje im olej palmowy. Te biedaki nawet nie wiedzą, że gdybym do mojej czoko dodawał olej rzepakowy, to ta czeko kosztowałaby więcej jak oni zarabiają, no ale w tych partiach co jadą na eksport to rzepakowy normalnie jest, bo za granicom to ich stać.

    Wpadłem więc na pomysł, co by tym biedakom japy zamknąć i od dziś olej który stosuje nie będę nazywać palmowym, tylko "ekskluzywny nektar z palmowców" - cenę zwiększę o 25%, a te głupie polaki to się będą zabijać o moją słodką czeko ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #takaprawda #heheszki #biznes #januszebiznesu #pracbaza #pasta
    pokaż całość

  •  

    Panowie, pierwszy pościk :3
    Mam powazne pytanie. Moja kolezanka chce zaczac kariere w branzy pornograficznej - chce zostac aktorka porno. Jest zajebista (19 lat, wydziarana, piercing) i chciałaby to zrobic za granica. Powiedzialem jej, ze postaram sie pomoc. Do kogo sie odzywac, gdzie szukac, jak myslicie?

    Dzieeeki z gory
    #pornopani #porno #dupeczki #biznes pokaż całość

    +: agablazej, lubie-sernik +25 innych
  •  

    Pieniądze nie dadzą ci szczęścia, ale uczynią twoje życie łatwiejszym. Zarabiajcie pieniądze. Chciejcie więcej. Myślcie o przyszłości. #biznes #pieniadze #bogactwo #przegryw #wygryw

  •  

    Taka refleksja mnie naszła odnośnie znaleziska o dziadku, który uprawiał nielegalny handel warzywami na ulicy. Nagle na wykopie znaleźli się tacy, którzy nie bronią dziadka tylko mówią, że to nieuczciwa konkurencja wobec legalnie działających warzywniaków. "Niech dziad założy działalność, kupi kasę fiskalną, płaci ZUS"- piszą.

    Dokładnie ta sama sytuacja ma miejsce w przypadku uber vs #taxi.

    Ale to już jest niepopularna opinia i w tej sytuacji już może być nielegal bo na wykopie #uber czy #taxify to bóstwo.

    #przemyslenia #biznes
    pokaż całość

  •  

    Mirki pomóżcie, szukam pomysłu na nazwę firmy i nagle pustka w głowie od kilku dni. Planowana działalność to branża turystyczna, takie biuro podróży organizujące wyjazdy dla dzieciaków na kolonie a w przyszłości może na szerszą skalę, raczej tylko w kraju. Jakieś pomysły? Jak wybiorę jakąś nazwę z propozycji, to dla jego twórcy poleci dobry Whiskacz ;D

    #przedsiebiorczosc #wlasnafirma #wlasnybiznes #biznes #dzialalnoscgospodarcza #podroze #podrozujzwykopem #pytaniedoeksperta #pytanie #rozowepaski #niebieskiepaski #pracbaza pokaż całość

    +: lubie-sernik, krytykujacy_zrzeda +7 innych
  •  

    Uważam, że sprawę sądową powinien przegrać. Dlaczego?
    Powinien wygrać w przypadku, gdyby sprzedał powieść wydawcy za 35tyś, a wydawca na tej powieści zarobiłby miliony. Ale mamy sytuację zgoła inną - CD Projekt tworzy nowy utwór, będący utrworem zależnym - inspirowanym - grą komputerową, ale będącym czymś oryginalnym, jedynie inspirowanym wysrywami wąsacza. W takim wypadku wspomniany przepis się do tej sprawy nie do końca odnosi.

    Ciekawe, czy jak Sapkowski sprzeda auto do komisu i dowie się, że komis sprzedał je drożej, to też go poda do sądu? XD

    #sapkowski #cdprojektred #wiedzmin #prawo #ciekawostkiprawnoprawnicze #biznes
    pokaż całość

  •  

    Infoploteczka z branży - w siedzibie CD Projekt Red od kilku godzin trwają spotkania z przedstawicielami kancelarii prawnych specjalizujących się w prawie autorskim, nowych technologii i własności intelektualnej. Po nich Redzi mają wybrać kancę, która będzie ich reprezentować w sprawie Sapkowskiego. Oznacza to, że prawdopodobnie wejdą jednak na drogę sądową.

    pokaż spoiler Sapkowskiego podobno reprezentuje kancelaria Codringher i Fenn ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #sapkowski #cdprojektred #wiedzmin #prawo #ciekawostkiprawnoprawnicze #biznes
    pokaż całość

    •  

      @akwes: dokładnie. Ludzie dosrali się do tego artykułu, a nie mają zielonego pojęcia, że nie ma on zastosowania w przedmiotowej sprawie.

      Po 1. Sapkowski nie brał żadnego udziału w tworzeniu gier.
      Po 2. CDP nie wydał książek Sapkowskiego.
      Po 3. CDP nie stworzył gier na podstawie książek Sapkowskiego, a napisał własny scenariusz jako kontynuację książek w uniwersum.
      Po 4. CDP proponowało Sapkowskiemu procent udziałów od zysku, a nawet pracę przy tworzeniu gier (i gdyby skorzystał to może ten przepis miałby jakieś zastosowanie)
      Po 5. Sapkowski wręcz robił grom antyreklamę.
      pokaż całość

    •  

      @Merytoryk: W komunikacie giełdowym sami napisali, że będą dążyć do ugody pomimo faktu, że Sapkowski nie ma umocownia w zawartych umowach. Z ich perspektywy ma to dodatkowy aspekt wizerunkowy: wywalą parę milionów na pokazanie się w korzystnym świetle mówiąc "nie musieliśmy, ale masz tu pare baniek i spieprzaj".

      Swoją drogą nie wiedziałem, że istnieje taki zapis w prawach autorskich i że można po czasie dochodzić wyższych kwot. Moim zdaniem to bezsens, bo po to się zawiera umowę, żeby jej przestrzegać. No ale tak jak piszesz - ten przepis jest z perspektywy CDR bardzo ryzykowny i dla własnego bezpieczeństwa lepiej iść w stronę ugody. Zresztą nawet te 60 baniek by ich za bardzo nie poskładało, a skończy się pewnie na 5 milionach, albo nawet niższej kwocie. Pozew na 60 milionów jest wyłącznie po to, a by "było z czego schodzić". pokaż całość

    • więcej komentarzy (27)

  •  

    Mirki i Mirabelki,
    bo się naoglądałem na YT szalonych filmów o własnym biznesie i postanowiłem spróbować - chce szyć czapki ^^
    Ostatnio w tym wpisie https://bit.ly/2zNZ7nc pytałem o nazwę...
    Wczoraj przyszło demo metki - i się chciałem pochwalić, bo wygląda to dobrze...
    Tak, że działam dalej - trzymajcie kciuki...
    #firma #biznes #czerwonasowa
    pokaż całość

    źródło: IMG_6535.jpg

  •  

    Słuchajcie są pieniądze do zrobienia! Jeśli czujecie się że może wyjść coś nie tak z #dascoin czy inne #mlm to mam dla Was rewelacyjne rozwiązanie. Zapraszam! To naprawdę sprawdzony biznes.

    #biznes #sukces

    pokaż spoiler spoiler #heheszki #testoviron
    pokaż całość

    źródło: youtu.be

  •  

    Czyli jak państwo wydymało prywatnych inwestorów

    Często w komentarzach na wykopie pod znaleziskami o #energetyka pisałem że plan rządu jest aby na tyle pogorszyć warunki do rozwoju OZE w Polsce aby giganci za bezcen wykupili istniejące farmy wiatrowe (były członek zarządu jednego z tych gigantów otwarcie mówił o tym podczas spotkania ze studentami). No i mamy to - Tauron przystępuje do negocjacji w sprawie przejęcia farm wiatrowych po wypowiedzeniu umowy na zakup energii elektrycznej xD

    https://www.bankier.pl/wiadomosc/Tauron-ma-zaproszenie-do-negocjacji-w-sprawie-przejecia-farm-wiatrowych-in-ventus-7618390.html

    #biznes #polska #oze #bekazpisu
    pokaż całość

    +: lubie-sernik, Pupak +15 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mireczki, uprzedzam mega TL:DR,

    Cz. 1
    Koniec lat 90, pojawiam się ja jako pierwszy potomek normalnej wtedy młodej, wschodzącej rodzinki. Już na samym początku zaczęła się pogłoska, że będzie to mądry osobnik.
    Nauczyłem się czytać w wieku 3 lat, liczyć w wieku 4. Do dziś na każdej rodzinnej posiadóweczce słyszę jaki to Marcinek (imię zmienione) był bystry, pomysłowy i śmieszny. Jak to dziadek poszedł ze mną do banku, ja wziąłem jakąś ulotkę i zacząłem coś czytać. Facetka z banku słysząc do dziadka "A on umie czytać? ile on ma lat?". "trzy", babkę zamurowalo. U babci na działce do sąsiadki już na lvl 4, czy naleje mi pani piwa "A co ty pijesz piwo?". Ja zupełnie nieświadomy "Tak, ja lubię piwo, najbardziej Warke strong".
    Innym razem u cioci lvl 3/4 coś sobie liczę, dodaję, koleżanka cioci widząc to do mamy z przerażeniem "Co pani urodziła?!".
    Czy to na szczepieniu też lvl 4 może 5, nie poleciała ani łezka, pielęgniarka w szoku, mama dumna.
    I na tym bym nie przestał..te i inne pasty słyszę przy każdym zebraniu od rodzinki z 1 ręki. No nie powiem, zapowiadał się mały zaradny skurwysynek, w przedszkolu liznąlem nie jedną różową, pocałowało się ich więcej w 2 lata jako gówniak niż przez resztę życia XDD Jak było jakieś spotkanie przy stole czy to w rodzinie, czy ze znajomymi tam, gdzie w jednym kąciku były dzieci w drugim siedzieli dorośli, tak ja zawsze siadalem do dorosłych. Czyli podsumowując pierwsze lvl 6, pełny energii, ciekawy świata gówniak, ponadprzeciętny. Mama dobrze wtedy pomyślała, że powinienem mieć prywatne zanim wejdę na lvl 7, bo taki ktoś jak wówczas ja nie usiedzi na dupie przez 45 minut. Ale wtedy prywatne nauczanie to był rzadki i cholernie drogi temat.

    I tak się stało - zaczęła się szkoła. Mama wysłała mnie do prywatnej (szkoła prywatna nie mylić z nauczaniem) no i też sama w niej pracowała.
    W pierwszy dzien poznałem kumpla, z którym uciekliśmy od razu ze szkoły ( ͡° ͜ʖ ͡°) (kontakt mamy do dziś). Ciągle miałem pomysły, żeby zrobić jakąś zadymę, żeby było śmiesznie, musiałem być w centrum uwagi. A to wszedłem po futrynie, a to na dach po drabinie. Starsi propsowali, a gimnazjalistkom śmiało tuliłem się w cycki, bo to w końcu taki mały, śmieszny i słodki( ͡° ͜ʖ͡°)

    Od zawsze i do teraz nie lubiłem się uczyć. W klasie najmniejszy wagowo i wzrostowo aż do 3 gim. Na WF w gałę i na dystans, najlepszy. Dodawać, odejmować, czytać umiałem już kilka lat przed wszystkimi. Do 3 klasy ortografię miałem w małym palcu, ale oczywiście ze sprawdzianu było 2/3, bo wszystkie pisownie były poprawne, ale.. nie znałem regułek, dlaczego rz czy ó.
    Jak czegoś nie mogłem logicznie pojąć, musiałem się wykłócić i nie dawałem za wygraną. Jak rówieśnik mnie popchnął tak ja na oczach wychowawczyni zasadziłem mu krzesłem na łeb. Jak koleżanka sprzedała mnie tak ja podszedłem z marszu i zasadziłem jej z liścia.
    W szkole jakoś średnio się odnajdywałem, prywatna gdzie rodziców było stać, żeby posadzić dzieci, klasy 16-18 osób.
    3/4 klasy jak od 1 podstawówki tak do 3 gim wszyscy ci ponad 5.0 na koniec i wzorowe, a ja na marginesie. Ja nalegałem wówczas mamie, żeby przenieść się do szkoły sportowej i zapisać się na treningi piłkarskie, już sam z siebie byłem całkiem ładny grajek.
    I zaczął się przez to poślizg, jako że już od lvl 4 ogarniałem kompa, grało się w #h3, Cod1, gry logiczne. Po szkole mając totalnie w dupie tę instytucję i nieodpowiadające mi towarzystwo nieświadomie wówczas uciekałem od nowego dla mnie świata pograć na kompie, albo czytałem godzinami wikipedię o historii i militariach, czy książki o tej tematyce. Popadłem jednak w nawyk, grałem, czytałem i grałem. Coś sprawiło, że dramatycznie spadła mi samoocena, wszystkim mówiłem że jestem do niczego, że nic nie umiem. Miałem też kompleks wzrostu, w szkole gdy tylko z tego się któryś śmiał by mnie obrazić, ja od razu na dzień dobry wpierdol, czy to był większy, starszy, czy mogłem dostać za to naganę, nie było nic nad honor. Wiedziałem, że szkoła i system pruski to coś dla mnie obcego chociaż nie umiałem tego logicznie wtedy wyjaśnić.

    Przyszła klasa 4 której się obawiałem, jedyne z czego byłem dobry ot tak to polski, historia, wf i do czasu matma. Albo coś umiałem na 100% albo na 0. Prawdopodobnie przez spędzany czas przed kompem potem uzależnienie sprawiło, że ograniczyłem swoją ciekawość, a do tego się ładnie wkrecilem. Prawdopodobnie przez spędzany czas przed kompem miałem i do dziś mam ogromne problemy z koncentracją. To co mi wpadło zaraz wyleciało, setki pomysłów i przeróżnych myśli naraz O dziwo nie skończyłem jako no-life, bo dalej trzaskałem starszych na dystans, ale niestety mój skill w nożną i cała ta ciekawość świata zaczęła wygasać. Powoli traciłem zrozumienie tego świata już na lvl 10. Powtarzanie czynności, które nie mogą być dla mnie dobre, bo po prostu nie sprawiały mi przyjemności, nie wydawały się "naturalne". Pytałem dorosłych, ale po co my uczymy się takich głupich rzeczy w szkole? - Bo to będzie w gimazjum. A po co będzie w gimnazjum? - Bo będzie w liceum, potem bedzie na studiach a potem pójdziesz do pracy tylko po to, żeby przeżyć tak samo każdy kolejny dzień. Od wtedy do teraz jest to dla mnie jeden wielki nonsens. Pamiętajcie, nie byłem zamknięty na wiedzę, tylko przed samym sobą nie umiałem tego zrozumieć, ciągle kłóciłem się z mamą, gdy kazała mi się uczyć odrobić lekcje, że to przecież jest nie przydatne.

    Na początku 5 kl tragedia rodzinna, wujaszek, brat taty z dnia na dzień powiesił się w garażu. Efekt uboczny leku na receptę na zaprzestanie palenia .Tu już pamiętam z pierwszej osoby wszystko bardzo dobrze, byłem nie tyle co załamany, ale nie byłem w stanie po prostu przyjąć do wiadomości, że taka sytuacja miała miejsce. Cała rodzina w rozpaczy, niespodziewana śmierć, człowiek przed 40, geny prawie łeb łeb w moje. Tak jak do ojca jestem bardzo podobny, tak ojciec do brata, do wuja kuzynka i my wszyscy do dziadka. Ojciec twardy i zaradny chłop, zachowaniami podobny do mnie, widziałem, że długo po fakcie boryka się ze stratą. To nas w jakiś sposób na kilka lat oddaliło, w ten sposób, że rzadko rozmawialiśmy jak ojciec z synem. 5 kl była jakaś specyficzna, samopoczucie zdawało się coraz gorsze, zacząłem mieć parcie na różowe, ale na starcie tak byłem błędnie zestresowany swoim wzrostem, zadartym nosem i będąc znany jako kiedyś dużo bardziej świrnięty dostawałem co chwile kosza. Sporadycznie zadawałem się z dwoma kolegami w klasie, ale gdy przyszło spotkac się grupą zawsze byłem ten co się najmniej odzywa i jest nie w temacie. Czas mijał, potem końcówka podstawówki, no i egzamin. Jak wspominałem, naprawdę było mi się trudno w ogóle skupić na rzeczy. Wielokrotnie zgłaszałem się do nauczyciela, pedagoga, czy rodzica, że naprawdę jest mi ciężko, a widziałem jak jeden z rówieśników miał przywileje pod pretekstem "ADHD". Egzamin szóstoklasisty oblałem kompletnie, chociaż świadectwo ukończyłem na 4.60 ( w tej klasie jedna z najnizszych średniej, serio). Opętał mnie wielki gniew, gdy skończył się czas, a ja byłem ledwo w połowie wiedząc, że w sali obok siedzą 3 osoby i piszą sobie egzamin dosłownie ogarnęła mnie furia. Zawsze ubolewałem nad sprawiedliwością, nawet jeśli nie dotyczyła ona mnie, to się wtrącałem. Nie mogłem zaakceptować czegoś takiego jak unfair. Poszedłem sam do domu, zacząłem bić w sciany, przewracać krzesła, że na sam koniec roku tak oblałem, bałem się, że nie zostanę w gimnazjum (był to zespól szkol podstawowka i gim). Czułem się jako margines, wcześniej prosząc chociaż o spojrzenie na problem jakim był i jest mój deficyt uwagi.

    Gimnazjum jakoś szło, wyniki w nauce były coraz gorsze ja byłem coraz bystrzejszy, żeby pojąć logicznie dlaczego ta szkoła jest tak niedostosowana do prawdziwej przydatnej wiedzy, dlaczego czytam, że w Finlandii edukacja wygląda tak, a tu marnuje się talenty. Ale zawsze patrzyłem do przodu, na swoje, Z rówieśnikami nie miałem zwykle tematu do rozmowy, bo kręciły mnie takie tematy jak polityka, wspomniana historia, czy nawet ekonomia, z kolei łatwiej było mi nawiązać dyskusję ze starszymi. Od dawna też, preferuje starsze różowe. W gim nie byłem już taki głośny, nadal miałem swój charakter, ale większość rzeczy po prostu tłumiłem w sobie i regularnie dostawałem gwałtownego załamania nastroju. Jak to w gimbazie, zaczął się pierwszy kontakt z alko, fajkami. W 2 gim kumpel wyciągnął mnie pierwszy raz na lolka. Byłem tego ciekawy już na lvl 12, w przeciwieństwie do alkoholu, gdzie do dzisiaj jedynym trunkiem jaki zdegustuję raz na rok jest piwo. Drugi raz, kumpel wolna chata nas 3,sztuka materiału (pewnie wtedy jeszcze jakas przycina XDD). Weszła bomba, cały świat przeleciał mi przed oczami. Zacząłem rozumieć odpowiedzi na dręczące mnie sprawy, pytania. Zapisywałem je sobie na kartce. Od dawna poczułem jak wszystkie mięśnie poluzowały mi się (chodziłem bardzo spięty podświadomie ze stresu). No i wpadła mamuśka ziomka, ups przyps.Od tamtego czasu, gdy wszyscy chodzili na balangi ja preferowałem tylko i wyłącznie #marihunaen. Zaczęło się popalanie raz na kilka miesięcy.
    Koniec 3 gimnazjum, kolejna trauma, kumpel znany mi od 1 klasy podstawówki przegrywa walkę z rakiem, chociaż jeszcze kilka miesięcy temu było mówione, że guz się wchłonął. Przed śmiercią nie widziałem go dobre 2/3 tygodnie. Na pogrzebie byli tylko rodzice. Znowu doświadczyłem nie tyle co rozpaczy i załamania, ale szoku, że po prostu nie byłem tego w stanie logicznie pojąć. Jak wtedy tak i teraz (błędnie) zadawałem sobie pytanie - gdzie tu sprawiedliwość? A jak wspominałem było to coś, bez czego nigdy nie umiałem się pogodzić.

    Cz.2
    No to zaczęła się szkoła średnia. Wydawało się, że to będzie jakaś zmiana, w końcu więcej przedmiotów które wybieram sobie sam, taki mały krok w dorosłość. Złożyłem podanie na 3 szkoły. System nie zakwalifikował mnie na pierwszy wybór, drugi też w sumie mi odpowiadał. Zostałem jednak na ostatnią chwilę powiadomiony, że wypadło kilku kandydatów z pierwszej szkoły i automatycznie się zakwalifikowałem. Zadzwonił sekretariat, ja odbierając telefon nie byłem przygotowany że to oni. Coś we mnie wstąpiło, że się zająkałem i powiedziałem babce, że się zastanawiam. Od razu pojechałem do tej szkoły, po czym ona do mnie "ale Ty przecież zrezygnowałeś". Przeraziłem się, następnie wyleciał dyrektor, że z takim podejściem nie ma miejsca dla mnie w tej szkole. Wtedy obiecałem sobie, że zniszczę jego wizerunek albo udowodnię mu, że podjął złą decyzję. To co mnie wprawiło w furię i załamanie to nie był fakt, że nie będe w tej szkole, ale że poczułem upokorzenie, widziała to mama i gapiło się na mnie z 10 pracowników szkoły. Zaczęło się liceum, już w pierwszych dniach nauczyciele pokazali sobie, że nie są kimś kto mógłby być dla mnie jakimś autorytetem, osobą którą mogę śmiało zapytać, by się dowiedzieć. W klasie wielu patrzyło na mnie spod byka, najdrobniejszy, raczej skryty no to trzeba styrać. Był w klasie mój stary znajomy, poznany w tamtej szkole w 3 kl, wypisał się po roku. Niegdyś dobry ziomek, wtedy jeszcze też. Zbliżały się 16 urodziny, które chciałem zorganizować w domu. Zaprosiłem 10 osób. Przyszło dobre ponad 30, na chacie zrobił się burdel, jeden z tych który tam był zwykła hiena. 2 miesiące udawał prawilnego, nawet pomógł mi wyjebać dobre kilka osób. Popełniłem błąd życia, wyjebali mi z domu kilka fantów, koledze który miał nocować kilkadziesiat zł i perfumy. To sprawiło, że zacząłem się chorobliwie zamartwiać. Jeszcze gorsze towarzystwo, okradziony z prezentu. Kolejne miesiące były coraz gorsze, monotonia zaczęła mnie dobijać. Całe ferie leżałem w łóżku i zamartwiałem się na zapas. Cały rok był pełen nieprzyjemnych sytuacji, lęku przed światem, jakby dano mi znać, że na marne próbujesz zrozumieć ten świat. Byłem zaszantażowany, drugi raz okradziony. Dowiedział się o tym mój kuzyn z chuliganki. Oprawca przyniósł mi fanty w zębach i nigdy więcej nie odważył się podejść.

    Chociaż nigdy w rodzinie nic nie brakowało, mieszkaliśmy w domu jednorodzinnym, ja szukałem sobie kumpli na osiedlach, zawsze mnie ciągnęły bloki, rapowy klimat i ten smak życia na osiedlach. albo po prostu wtedy nie myśląc racjonalnie szukałem ucieczki, próbowałem się wybić. I wiecie co? Wkręciłem się w ekipę na ośce, gdzie po zmierzchu łatwo zarobić w zęby, jednak poczułem solidarność z tymi ludźmi jak nigdy. Chociaż sam jestem dzieckiem bogatych rodziców, to brzydziłem się zachowania rówieśników z gim (jak wspominałem szkoła prywatna, to i rodzice bogaci), czego to oni nie mają, wyścig który ma coś nowszego, lepszego. Zagłaskane kotki na śmierć, poza wynikami na papierku zero życiowej świadomości. Jednym słowem, banany (nie wszyscy oczywiście). Na osiedlu poznałem wielu starszych gości, czy nawet byłego wojskowego. Zawsze inspirowały mnie historię na przykład raperów, tych co wychowali się w biedzie i do wszystkiego musieli dochodzić sami. Też się poczułem taki "prawilny". Historie poznanych były różne, jedni wybili się na handlu, inni na jumie, kolejni gdzieś się wyedukowali i jakoś wyszli na prostą. Tych których nie poznałem, tylko z ich opowieści albo polecieli z dragami, albo po prostu wpadli w sidła. I wiecie co, zapytalibyście. "Ale skoro nic Ci nigdy nie brakowało, to po chuj zacząłeś się interesować takimi rzeczami". Bo dziś to dla mnie zajebista lekcja, a także wiele przeżyć w tych okolicach. Co jak co ale do dziś mam tam wielu znajomych i utrzymujemy dobry kontakt. A w razie jakiś tarapatów wiem, że zawsze mogę poprosić ich o pomoc. Ci co mnie niegdyś lubili zaczepiać, albo mieli za bałwana dziś się boją, albo po prostu mają szacunek. I teraz ktoś mi powie, co za pizda, bo zasłania się ekipą. Pizdą to jest ten co ma odwagę wykorzystywać czyjąś słabość.

    Wracając, jednak było coraz gorzej, pogrążałem się w zmartwieniach, byłem za każdym razem tak rozkojarzony, że nie byłem w stanie zrobić nic produktywnego. Poza domem chodziłem jedynie na siłownię i tam odzyskiwałem resztki smaku życia. Nie umiałem zarządzać pieniędzmi, czasem, organizować się. Zawsze starałem się docenić każdy gest ze strony rodziców, chociaż z trudnością okazywałem uczucia. Powiedziałem mamie, żeby nie dawała mi więcej niż 10 zł, bo przeleci mi przez palce. Byłem tak głupi, ale tak świadomy. No i "kumpel" z klasy. Wtedy po prostu tego nie dostrzegałem, ale zwyczajna hiena. Zawsze był tym większym w ekipie, dyktował gdzie idziemy, w większości ja stawiałem piwo/pizzę, ładnie wciskał kit, że odda kwit po czym nigdy tego nie robił. Ale byłem wtedy zmanipulowany. I tak wyglądała prawie cała szkoła średnia, chciałem się wybić, moją wizją była finansowa niezależność jak najwcześniej. Nigdy nie godziłem się na to, by tyrać do 65 roku życia i potem dostać marne grosze z Zus, jeśli w ogóle dostanę, czy dożyję. Zawsze czułem i czuję, że byłem inny niż średnia. Chciałem więcej, być tym innym, szalonym, bardziej oryginalnym niż obywatel Janusz w passerati. Ale zbytnio przejmowałem się krytyką, wyrządzoną krzywdą. Zamartwianie się to nałóg jak palenie papierosów. Bardzo popadłem w ten nawyk, co zresztą miało później ogromne skutki. Z biciem niemca po kasku borykam się do dziś.

    Pojawiła się pierwsza w życiu różowa. Tak, po przedszkolu dopiero w polowie liceum. Zawsze ale to zawsze kończyło się #friendzone. Zresztą nie dziwię się, wiecznie wystraszony, niższy od dzieciaka z podstawówki, a przy rozowej kompletnie zestresowany typek, no 1/10 na starcie. Ale ona się tylko bawiła. Wpadłem pod pantofel ewidentnie, jak się dowiedziala, ze nigdy nie zamoczyłem a jest moją pierwsza na poważnie - wyśmiała mnie, no pierdolnięta. Ciach bach szybko się skończyło, jakoś nie dotknęła mnie ta strata, traktuję to jako lekcję, żeby nie dać się wjebać pod pantofel.

    Jednak nic się nie zmieniało, a wszelkie moje próby kończyły się niepowodzeniem. Miałem taki chaos w myślach, że nie byłem w stanie niczego poukładać w całość. Paliłem coraz więcej mary. Jedynie na osiedlu w ekipie przy wąsie czułem się swobodnie. Ale wypaczał mi się sens życia. Jedni powiedzą, że to od mary inni, że po prostu zakopywałem trupy w szafie aż było ich za dużo. Ja zdecydowanie opowiadam się za opcją 2.

    Miesiąc później kolejna różowa. Tu już było bardzo dobrze, chociaż zdawałem sobie sprawę, że zaczynam popadać w obłęd, a samobójstwo jest czymś co mnie fascynuje , co sprawi, że przeniosę się do innego wymiaru. I tak samo, po niedługim czasie, gdy poszliśmy na domówkę do kolegi z osiedla ten ją przelizał, a ze mnie zaczęto się naśmiewać. Pół osiedla stawiło się za nim pół za mną, obecnie jest zgoda. Ta bezradność nad samym sobą, nakładające się sytuacje i codzienne rozmyślanie o skończeniu z tym cyrkiiem utwierdziło mnie w przekonaniu, że chcę to zrobić. Długo się na to zbierałem, dobre 2 tygodnie. Napisałem nawet list pożegnalny co i dlaczego, gdybym już był gotowy na koniec, czekałem na impuls by przejść do rzeczy.

    Nadszedł ten dzień, przed lekcją poszedłem prosto na osiedle, wszedłem na 11 piętro i swobodnie usiadłem na parapecie mając nogi w powietrzu. Ale popatrzyłem w dół i cały świat mi przeleciał przed oczami. Z jednej strony wiedziałem, że nie mam jaj żeby to zrobić z drugiej przysiągłem sobie, że już za moment będzie po wszystkim. Z windy wysiadła para starszych ludzi. Sposób w jaki zaczął negocjować ze mną jakoś sprawił, że dałem się namówić i zszedłem z parapetu. Ktoś już musiał mnie wyczaić na oknie i zadzwonić po policję, gdy ludzie Ci zaprowadzili mnie na dół pod klatką stała policja. Psychiatra, który w przeszlości ze mną rozmawiał zalecił mamie od razu wysłać mnie na oddział. Następnego dnia do 14 nie podniosłem się z łóżka, po czym wstałem prosto do samochodu i pojechalismy na oddział. Jednakże miałem skończone 16 lat i musiałem samodzielnie podpisać zgodę o leczenie, podpisałem. I jaki cyrk się zaczął, gdy nagle wszyscy sobie przypomnieli o mnie, po 2 dniach pobytu sprawdziłem messenger i nagle Ci, którzy zawsze nie mieli czasu gdy pytałem czy się spotkamy. Wielce "zszokowany" kumpel hiena zgrywał się do końca. Powiedziałem mamie, że nie chcę mieć nikogo na odwiedziny, ufałem tylko swojej przyjaciółce z osiedla.

    I dopiero będąc na tym oddziale, gdzie nie mogłem mieć telefonu, internetu a od niedawna bardzo zainteresowałem się marketingiem (nie mlm) i #krypto, a mając przy sobie tylko zeszyt, długopis i kilka książek poczułem życie na nowo. Pisałem po 6 stron dziennie, książkę przerabiałem dokładnie w niecałe 3 dni, zacząłem medytować pierwszy raz. Zmienił mi się punkt widzenia o 180 stopni, pojawiła się wizja, nabrałem skupienia i od bardzo dawna szczerze w siebie uwierzyłem. Zacząłem czerpać radość z tego, że na przepustce mogłem chodzić po trawie i patrzeć w niebo, schematy myślenia nieco się zmieniły. W zeszycie opisałem wszystko, od wspomnień z pobytu poprzez wnioski jakie chcę z tego wyciągnąć, potrzeba, że muszę się zupełnie odciąć od toksycznych ludzi i plan działania na najbliższe tygodnie po wyjściu z psychiatryka. Zacząłem wierzyć w Boga, albo jak kto woli siłę wyższą (nie utożsamiam się z żadną relgią, wierzę, że jest jeden Bóg a wszystkie odłamy to twór ludzi i organizacji), poczułem przepływ energii. Każdy dzień był ciężką pracą ze samym sobą, nad samorealizacją. Skleiłem w całość, że to co wcześniej chodziło mi po głowie już jako dzieciak jest czesto słuszne, ja po prostu uwierzyłem osobom trzecim, że zwariowałem bo nie myślę jak każdy.

    Wyszedłem, usunąłem i zablokowałem połowę ludzi na fb. Tydzień później wyjechałem do pracy do wuja. Bardzo wierzyłem we wzrosty #btc, chciałem zebrać na inwestycje, książki, strój na siłownię. Nie martwiłem już się tak swoimi kompleksami, wzrostem. Mary do dziś popalam raz na jakiś czas, po zasłużonym wysiłku. Były to wakacje, w tym okresie poznałem zupełnie przypadkiem gościa, który ma swoją firmę jakoś złapaliśmy temat. Zresztą to nie pierwszy raz kiedy od januszy, przecietniaków czy nauczycieli w szkole słyszałem, że nic w życiu nie osiągnę, a ilekroć czy to od wuja z Ameryki,czy znajomego ojca właściciela salonów BMW i innych ludzi, którzy reprezentują sobą jakąś karierę to, że jestem kumaty. Wszystko wyszło po latach. Zaczął się ostatni rok w szkole, przyszedłem przygotowany na ostatni okres, wiedziałem, że muszę to tylko zdać i całe to otoczenie przy którym spadłem na dno odejdzie w przeszlość. Wróciłem na siłownię wzbogacony o konkretny plan i dietę. Uczyłem się w miarę możliwości, wszystko na 2 no i osobno do matury. Przyszła do nas inna nauczycielka z przedmiotu, taka starszej daty kobita. I tylko żałować, że takich ludzi jest coraz mniej. Poziom w szkole był na 0, patoli też nie brakowało. W rok odjebała robotę na 3 lata. Poznałem się z nią bliżej, przychodzę do niej na herbatkę do dziś. Ona w całej szkole jedyna wierzyła we mnie i utwierdzała w przekonaniu, że mam potencjał. W tydzień bezinteresownie przygotowała mnie do matury. Znowu dziwnym trafem jest to ktoś, kto ma duży respekt w mieście wśród prawników, lekarzy, a Ci przychodzą do niej proponując wysokie sumy za korki. Heh znowu będę zarozumiały tak, ale kolejny raz jak widać osoby które podziwiały i negowały dzielą się na tych dobrodusznych, okrytych dobrą reputacją a zwykłą hołotę, po których widać że mają jakiś kompleks i jak się przyjrzeć nic sobą nie reprezentują.
    Wracając, organizowałem sobie z łatwością czas, zacząłem realizować plan, inwestycje, które podpowiedziała mi dusza przynosiły kosmiczne zyski, #btc leciał pionowo, dorabiałem w programach partnerskich, taki mały e-marketing. Do końca roku stało się coś czego bym nigdy nie podejrzewał. Tak jak zawsze wierzyłem, że da się inaczej niż całą młodość spędzić w książkach ze zbędną wiedzą po czym iść do marnej pracy tak zgodnie z prawem przyciągania stało się to. Codziennie idę dalej, nie zawsze jest pięknie, ale rozwiązywanie problemów przebiega inaczej. Jak na lvl 19 czuję, że jestem na tyle zabezpieczony finansowo, żeby dumnie patrzę w przyszłość. Za kilka dni zaczynam studia na psychologii w biznesie. Mam cudowną kobietę, przy której nigdy nie musiałem zgrywać kogokolwiek, chociaż dzieli nas 300km. Połączyłem studia z czymś, co już zacząłem i czymś co akceptuje moje JA. Rozwijam kolejne źródła dochodu, w zaciszu traduje na dobre kwoty, prowadzę instagram niedługo wykładam sporą sumę na promocję na fb, mam zboczenie na punkcie psychologii sprzedaży. Dorabiam w Niemczech łatwą robotę za 2000 euro miesięcznie. Tak chwalę się, nie potrzebowałem do tego magistra, tytułu. Poznałem w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu człowieka, którego przekonałem charakterem i podejściem. Praca też się sprowadza do oddziaływania na psychikę klientów, bowiem budujemy sklepy od środka. Nastawienie odpowiednich kolorków, świateł, zapachów. Zawsze mnie to kręciło, takie zboczenie. No dobra, ale po cholerę ta aktywnośc na Fb/insta, kogo to w ogóle obchodzi? Ano lifestyle, po prostu sprawia mi przyjemność dzielenie się dobrą energią, jakimś zajebistym cytatem na każdy dzień na tablicy. Zaraz może polecieć się hejt, że łoo za kogo ty sie kurła uwożosz. Taaa, ale pierdoły, smuty przewijać można na tablicy godzinami i nikt się nie czepia. Tak robię to specjalnie, wywołuję ruch, reakcję, niech o mnie gadają, inni piszą jak udało mi się w młodym wieku dojść na ten etap, starsi na konwencjach pytali ze zdziwieniem ile mam lat, inni hejtują. Z drugiej strony mam nadzieję, że uda mi się dotrzeć do tych co są na tej płaszczyźnie, na której ja byłem kilka lat temu. Z powołania wyciągnę im pomocną dłoń, bo sam to przeżyłem.Po tych co się ze mnie śmiali nie ma śladu, mój pseudokumpel hiena jest zwykłym ćpunem do tego chowa się po mostach, sprzedał się i go szukają. Karma ;)

    A jednak, coś w tym było, że już we wczesnym dzieciństwie wyróżniałem się. Byłem jakiś inny, to że opisuję jaki byłem zdolny - na podstawie opowieści rodziny, znajomych rodziny jednak nie mi oceniać.
    Chociaż usiłowałem się poddać, czego żałuję najbardziej w życiu, to nigdy nie odszedłem od swojej wizji, swoich gruntownych zasad. Zawsze ufałem instyktowi, zawsze był on przy mnie na końcu głowy, podświadomość wiedziała swoje. Uwierzyłem w prawo przyciągania. Tak długo siedziało we mnie poczucie bycia innym, oczekiwanie czegoś więcej, coś podpowiadało mi, że to co jest na ogół wpajane nie jest do końca słuszne. Dziś jestem utwierdzony w tym przekonaniu.

    Jeżeli dotarłeś tutaj, przyjmij moje gratulacje za cierpliwość i podziękowania, że zainteresował Cię mój punkt widzenia i historia

    Dobra, nalałem wody, część uzna, że zmyślam, część stwierdzi że gadam głupoty, ale jaki jest tego wniosek, podsumowanie i morał?
    Nie żałuję ani jednego traumatycznego przeżycia. Patrzę na to jak na lekcję, wzbogacenie doświadczenia dzięki którym nie boję się iść dalej. Jeśli dotknie to kogoś z moich młodszych członków rodziny, ja stanę murem przy tych problemach. Przykre jest to, że mamy setki leków i lekarz zawsze stwierdzi nam każdą chorobę oprócz tej umysłowej. A psychiatryk kojarzy się z miejscem, gdzie wszyscy leżą przypięci pasami do łóżka. Kiedy wiele chorób ma swoje podłoże u umysłu. Jestem utwierdzony w przekonaniu, że system pruski zabija potencjał u dzieci. Ludzi tych głównie negatywnych, zarażających mnie złą energią traktuję jako nauczycieli. Bo pewnie już nie raz gdybym wtedy nie nauczył się na błędzie popełnionym niegdyś, dziś mógłbym go powtórzyć z o wiele gorszym skutkiem. Jestem przekonany, że myśli wpływają na nasze ciało, prawo przyciągania. Jesteś tym o czym myślisz większość czasu. A główny wpływ ma na to z kim przebywasz. No i podążanie za swoją wizją. Bo nikt jeszcze nie spełnił chociaż części swoich marzeń żyjąc według schematów. Jak można być szczęśliwym, gdy zapominamy czego pragnie nasze serducho. I mam nadzieje, że kiedyś w dalszej przyszłości mojemu dziecku i żonie nie zabraknie niczego. I w żadnym przypadku nie chodzi tu o rzeczy materialne. Oraz, że pomogę jeszcze wielu ludziom, którzy pogubili się w swojej codzienności, czuję taką potrzebę. Udało mi się już w mniejszy lub większy sposób pomóc kilku osobom. Nie chcę za to ani grosza, ani rozgłosu.
    Zdaję sobie sprawę, że jestem jeszcze na takim lvl, że można śmiało rzec "Gówno wiesz o życiu". No i pewnie tak jest, wszystko przede mną. Mimo to uważam, że i tak sporo kwestii przerobiłem, co pozwoli mi patrzeć trzeźwiej w dorosłym życiu. Wiem, że niektóre zdania mogą wydawać się mało wiarygodne...ale, po co w ogóle miałbym na mirko zmyślać? kiedyś ktoś mi tu zasugerował mitomanię, hah

    To jest tylko moje spostrzeżenie, wynikające z danych sytuacji. Oczywiście zrozumiem, jak ktoś to zaneguje, tym bardziej jestem ciekaw opinii, każda z nich będzie do przemyślenia...o ile będzie zawierać jakiś poziom. Jeśli są pytania, bo tekst może być w pewnych momentach niezwięzły od razu sprostuje (pisałem głownie od razu to co mi przyszło na myśl starając to skleić na tyle, żeby dało się czytać)

    Jeśli ktoś był hardcorem i to przeczytał, oczywiście jestem ciekawy spostrzeżeń zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych, jeśli jest tu jakiś Mirek, co z chęcią podzieliłby się podobną pastą, swoim #update z #przegryw na #wygryw jestem otwarty na czytanie.
    #rozkminy #tldr #anonimowemirkowyznania #psychologia #gowniak #natchnienie #stulejacontent #pasta #biznes

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    Pamiętacie jeszcze aferę z portalem ŚwiatKotów.pl, który zgarnął swego czasu 670k PLN dofinansowania z UE? No to tak to wygląda na dzień dzisiejszy: http://swiatkotow.pl/ ( ͡° ͜ʖ ͡°) A tutaj cała dyskusja, która toczyła się o tym na Wypoku w epoce Internetu z dyskietek, czyli prawie 8 lat temu: https://www.wykop.pl/link/507239/672-010-00-pln-na-strone-oparta-na-wordpressie/ Dziś, po latach, można ocenić sensowność ładowania kasy unijnej w podobne projekty ( ͡° ͜ʖ ͡°) #polska #biznes #ciekawostki #dofinansowanie #pieniadze #bialekolnierzyki pokaż całość

    źródło: swiat kotow .png

  •  

    Mirki, co tam się stało (od 7:30) ... czyżby kontrola licencji ?!!! xDDD

    #dascoin #kryptowaluty #biznes #mlm #heheszki #cykle #licencja

    źródło: youtube.com

  •  

    Cześć
    Czy macie jakieś sposoby na ukrycie środków finansowych przed komornikiem i innymi sępami jak np była żona która chciałaby położyć na nich łapę. Mogę wszystko wypłacić i trzymać w skarpecie ale jest to bardzo ryzykowne. Zastanawiam się co zrobić, chciałem wynająć skrytkę bankową ale dowiedziałem się że one też idą do komornika więc to gunwo warte.

    A może porobić sobie wpłaty do jakichś buków czy coś.

    Mam też Skrilla ale to też chyba niepewne, albo PayPal, jak myslicie

    #pieniadze #pytanie #zwiazki #pytaniedoeksperta #finanse #banki #komornik #praca #pracbaza #biznes
    pokaż całość

  •  

    Co się w tym kraju dzieje.
    Firma zostaje zamknięta, bo nie ma komu w niej pracować.
    Woleli zamknąć firmę niż dać podwyżkę i zachęcić nowych ludzi do pracy.

    ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    #dobrazmiana #pis #polska #biznes #praca

    +: lubie-sernik, Doomnewsuit +7 innych
  •  

    #ciekawostki #biznes #ekonomia #korwin

    Lech Kaniuk to przedsiębiorca, rocznik 1983, który założył już kilkanaście świetnie prosperujących firm. Swoje udziały w jednej z nich zbył za 100 mln euro.

    O jakie firmy chodzi? M.in. Pizza Portal, iTaxi, Bean&Buddies. To te ostatnie, bo swój pierwszy biznes gość Pierwszego Śniadania w TOK-u i autor książki "Siła Pędu" prowadził już w wieku 12 lat. 
    http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,130517,23973557,wspoltworzy-firmy-warte-ponad-5-miliardow-euro-jaka-ma-rade.html#s=BoxOpLink

    - Z Polski wyprowadziliśmy się do Szwecji, kiedy miałem rok. Nasz start był dosyć ubogi. Nie mieliśmy pieniędzy i kiedy coś się chciało, to trzeba było jakoś to sfinansować. Szukałem możliwości, jak zarobić kilka groszy. Pierwszy biznes był taki, że zrywałem kwiaty, które gdzieś rosły przy drodze - mówił gość TOK FM.

    Nie żal ci? Tworzysz coś, co staje się sukcesem i natychmiast przeskakujesz na następny biznes - pytał Piotr Maślak.

    - To jest jeden z elementów biznesu. Moja rola jako założyciela firmy jest określona w czasie. Robię swoją robotę, a potem ktoś inny musi to przejąć. Trzeba też zrozumieć, że nie każdy dobrze robi wszystko - tłumaczył Kaniuk.
    (link do podcastu w artykule) #polityka
    pokaż całość

  •  

    Dziś wrzucam coś, co powinno zaciekawić tych, którzy interesują się tematyką zwalczania przestępczości gospodarczej. Jest to wywiad z byłym oficerem CBŚP, który był naczelnikiem jednego z wojewódzkich wydziałów do zwalczania zorganizowanej przestępczości ekonomicznej. Pytania - ciekawostka - są w znacznej części zadane przez Internautów udzielających się na pewnej grupie na FB. Także enjoy, jak to mówią ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    1. Jak wyglądał zwykły dzień pracy w CBŚP – czy w ogóle można mówić w przypadku takiej służby o „zwykłym dniu”?

    Skuteczne zwalczanie przestępczości zorganizowanej wymaga nieschematycznego podejścia do zadań, kreatywności i zdolności patrzenia na problem z różnych stron. Funkcjonariusze zaangażowani w tego typu działania, aby być skutecznymi muszą posiadać zdolność dostrzegania pozornie nieistniejących połączeń i zależności, świadomie rezygnując z gotowych rozwiązań, które sprawdzają się w pracy operacyjnej i procesowej nakierowanej na zwalczanie klasycznych przestępstw. Z tych względów w tej służbie nie może być mowy o „zwykłym dniu”. Każda sprawa wymaga zatem innego podejścia, zaangażowania odpowiedniej grupy funkcjonariuszy, posiadających właściwe kompetencje. Grupy, albo jej odłamy zajmują się różnymi przestępstwami: kryminalnymi, narkotykowymi lub ekonomicznymi. Coraz częściej różnymi jej formami (multiprzestępczość), co wymaga odpowiedniego doboru narzędzi i policjantów. Funkcjonariusz podejmujący służbę w Centralnym Biurze Śledczym Policji musi być świadomy, że będzie wymagana od niego pełna dyspozycyjność i elastyczność dotycząca czasu służby. Sztywny grafik w praktyce nie istnieje. Realia są takie, że na przykład w danym dniu planujesz „papierkową robotę” a kończysz na obserwacji swojego figuranta na drugim końcu kraju przez kolejne trzy dni.

    2. Czy istnieje choćby częściowe podobieństwo realnej pracy oficerów CBŚP ścigających gangsterów do tego, co widzimy w filmach?

    Na pewno jakieś podobieństwa można znaleźć. Jest to służba wymagająca, pełna zagrożeń, ale też dająca możliwość udziału w różnego rodzaju działaniach, które mogą posłużyć za gotowy scenariusz do filmów akcji. Tajemnicą poliszynela jest, że ludzie związani z filmem czerpią czasami gotowe wzorce postaci i zdarzeń, które podsuwają im byli lub ciągle pełniący służbę funkcjonariusze. Z drugiej strony, w filmach nie widać ogromnej ilości dokumentów, jakie należy przygotować na każdym etapie działań. Wszystko oparte jest na procedurach, mających źródło w różnego rodzaju przepisach, które dają bezpieczeństwo prawne funkcjonariuszy i pozwalają na właściwe dokumentowanie zebranych dowodów przestępczej działalności.

    3. Jak wyglądała współpraca z innymi służbami, jak np. KAS? Czy wiele mogłoby się zmienić na lepsze w tym zakresie?

    To ciekawy i bardzo istotny problem, który mocno rzutuje na skuteczność podejmowanych działań. Zagadnienie to obejmuje kwestie formalne i praktyczne. Z formalnego punktu widzenia wszystko wydaje się w porządku. Istnieją odpowiednie akty prawne i porozumienia. W praktyce bywa różnie. W dużej mierze jakość i efektywność wspólnych działań oparta jest na indywidualnych relacjach poszczególnych osób zaangażowanych w zwalczanie przestępczości, zarówno na poziomie kierowniczym jak i wykonawczym. Zwykle na zdobycie wzajemnego zaufania trzeba zapracować, poczynając od realizacji najprostszych spraw aż do wspólnego udziału w najbardziej zakamuflowanych przedsięwzięciach operacyjnych. Najprostszym rozwiązaniem, które daje szansę na optymalny poziom współpracy to odpowiednio sprecyzowane i zbieżne cele. Z tym bywa różnie. Przykładowo, działania Krajowej Administracji Skarbowej, a w szczególności czynności podejmowane przez urzędy celno – skarbowe między innymi ukierunkowane są na zwalczanie procederu związanego z uszczupleniem podatku VAT, podobnie jak CBŚP. W praktyce jednak te działania nie są spójne. Centralne Biuro Śledcze Policji przede wszystkim skupia się na pełnym rozpoznaniu składu grupy przestępczej, ze szczególnym naciskiem na ustalenie liderów i organizatorów procederu oraz skutecznym rozbiciu takiej grupy. Jednocześnie realizowane są czynności związane z ustaleniem składników majątkowych przestępców i ich zajęciu. Dla administracji skarbowej najważniejsze są pieniądze, które można szybko i skutecznie zająć, co pozornie wydaje się właściwym działaniem. Skutek jednak jest taki, że nie ma już odpowiedniej mobilizacji do rozliczania tzw. „słupów”, którzy oczywiście żadnym istotnym majątkiem nie dysponują. Co gorsza, takiej wspólnej mobilizacji nie ma również podczas działań podejmowanych wobec ważnych członków grupy, ale w sytuacji, gdzie na horyzoncie nie widać łatwych i dużych pieniędzy. Statystyka administracji skarbowej musi być zasilana szybkimi i stosunkowo łatwymi pieniędzmi. Ten stan rzeczy można zmienić poprzez właściwe zadarniowanie i rozliczanie odpowiednich służb, tak aby współpraca opłacała się wszystkim. W konsekwencji może się okazać, że uda się sięgnąć po majątki członków zorganizowanych grup przestępczych, którzy przez lata dokonali wielomiliardowych wyłudzeń VAT – u. Trzeba mieć w pamięci, że mimo uszczelnienia aktualnego systemu to pozostaje nierozliczone to, co miało miejsce w minionych latach. Dotychczasowe osiągnięcia organów ścigania w rozliczeniu tego rodzaju grup przestępczych to czubek góry lodowej.

    4. Jak służby najczęściej wpadały na trop grup przestępczych?

    Nie ma prostej odpowiedzi na takie pytanie. Korzysta się ze wszystkiego na co prawo pozwala. Bywa, że kluczowe są efekty kontroli operacyjnej np. w postaci informacji uzyskanych z rozmów telefonicznych, a w innych sytuacjach, to co uzyska się od informatora. Czasami dobre efekty dają analizy różnego rodzaju danych np. przepływy środków finansowych. Bywa, że klasyczne zawiadomienie pokrzywdzonego o przestępstwie inicjuje działania, które doprowadzają do konkretnej grupy przestępczej. Często dopiero połączenie i przeanalizowanie danych z różnych źródeł pozwala na zdefiniowanie nielegalnych działań o zorganizowanym charakterze.

    5. Jak zwykle przebiega śledztwo w sprawach związanych z przestępstwami gospodarczymi, jakie są jego etapy?

    Najlepsze efekty daje właściwe rozpoznanie operacyjne zorganizowanej grupy przestępczej, w trakcie którego, mówiąc w skrócie, wykorzystuje się różnego rodzaju narzędzia, techniczne środki wsparcia i osobowe źródła informacji. Czasokres tego typu działań uzależniony jest od charakteru przestępstwa, ilości osób uczestniczących w nielegalnym procederze, sposobu ich zachowania. Tak zebrane materiały przekształca się w taki sposób, aby mogły zostać wykorzystane jako dowody w postępowaniu przygotowawczym, czego efektem powinno być przedstawienie zarzutów popełnienia przestępstwa, a następnie skierowanie aktu oskarżenia do sądu. Istnieje również grupa przestępstw, która wskazywana jest w zawiadomieniu o przestępstwie przez pokrzywdzonych lub inne osoby. Nierzadko do skutecznego realizowania czynności w tego typu sprawach wystarczy rzetelna analiza dokumentów oraz wnikliwe zrealizowanie czynności procesowych np. w postaci przesłuchań świadków.

    6. Czy są jakieś rzeczy, które stosunkowo często uniemożliwiają pozytywne zakończenie śledztwa?

    Nie można wskazać jednoznacznie konkretnych przyczyn, które w jakiś dominujący sposób uniemożliwiają pozytywne zakończenie śledztwa. Należałoby też zdefiniować pojęcie braku pozytywnego zakończenia śledztwa. Z całą pewnością brak przedstawienia zarzutów i umorzenie śledztwa jest porażką. Taki scenariusz w sprawach prowadzonych przez Centralne Biuro Śledcze Policji w zasadzie się nie zdarza. Natomiast często pozostaje niedosyt wynikający z tego, że ograniczono kierunki śledztwa lub nie rozliczono wszystkich członków grupy, czy też przy wielomilionowych stratach nie udało się dokonać zabezpieczenia na majątku podejrzanego w satysfakcjonującej kwocie. Zwykle takie sytuacje mają miejsce gdy prowadzący sprawę stają pod ścianą i brak jest możliwości pogłębienia materiału dowodowego. W długotrwałych śledztwach występuje również presja ze strony prokuratury, aby zmierzać do końca czynności, szczególnie w sytuacjach gdy rozliczono z przestępczej działalności kluczowych podejrzanych, natomiast dalsze prowadzenie czynności ewentualnie mogłyby skutkować przedstawieniem zarzutów osobom, których rola w nielegalnym procederze była drugorzędna a okoliczności sprawy wskazują, że mimo próby podjęcia dalszych długotrwałych czynności brak jest pewności co do efektów podjętych działań. W takich sytuacjach mówi się o ekonomice procesowej i dotyczy to stosunkowo licznych grup przestępczych, gdzie często stawia się znak zapytania w zakresie tego czy ktoś jeszcze współdziałał w popełnianiu przestępstw.

    7. Czy CBŚP często korzystało z tzw. przykrywkowców przy zwalczaniu przestępstw gospodarczych?

    Centralne Biuro Śledcze Policji jest służbą, która najczęściej wykorzystuje najbardziej zaawansowane metody pracy operacyjnej w postaci kombinacji operacyjnych i operacji specjalnych. Zdarza się, że w tych działaniach wykorzystuje się policjantów działających pod przykryciem. Należy podkreślić, że przede wszystkim są to sprawy kryminalne i narkotykowe. W sprawach dotyczących przestępczości gospodarczej takie sytuacje są najmniej liczne. Wynika to z charakteru spraw i przydatności tego typu narzędzi. Wyjątkiem pozostają sprawy z zakresu nielegalnego wyrobu i obrotu towarami akcyzowymi (tytoń, papierosy). Szczegółów tego typu działań nie będę jednak zdradzał, przede wszystkim mając na uwadze bezpieczeństwo policjantów realizujących takie zadania.

    8. Czy w trakcie śledztw, niejako przy okazji, udawało się często odkryć rzeczy, których nikt się nie spodziewał?

    Aktualnie działające zorganizowane grupy przestępcze coraz częściej nie koncentrują się na jednym typie nielegalnej działalności i podążają w nowych kierunkach, które pozwalają na osiąganie wysokich zysków przy stosunkowo niewielkim ryzyku. Z tych powodów nie należą już do rzadkości sytuacje, gdzie na początku rozpracowywanej grupy definiowało się ją jako narkotykową, a dalsze ustalenia pozwalały na odkrycie i udokumentowanie innych nielegalnych obszarów z których członkowie grupy czerpią zyski. Takim najbardziej jaskrawym przykładem są coraz liczniejsze sytuacje, gdzie grupy kryminalne i narkotykowe wchodzą w obszar nielegalnego obrotu papierosami i tytoniem. Wynika to z faktu, że tego typu działalność generuje bardzo duże zyski a zagrożenie karami pozostaje stosunkowo niskie np. w porównaniu do kar za przestępstwa narkotykowe.

    9. Jaki rodzaj przestępstw gospodarczych był według Pana najczęściej spotykany?

    Najliczniejszą grupą przestępstw gospodarczych stanowią różnego rodzaju oszustwa i wyłudzenia w obrocie gospodarczym na szkodę przedsiębiorców. Niestety, są to również przestępstwa, które najczęściej kończą się umorzeniem postępowania z powodu niewykrycia sprawcy czynu lub braku znamion przestępstwa. Zdumiewające, ale warte podkreślenia są naprawdę bardzo liczne sytuacje, gdzie przedsiębiorca prowadzący od lat duży biznes nie potrafi właściwie zareagować na przestępstwo. Typowe działania prawne, występujące w obrocie gospodarczym nie przynoszą żadnego pozytywnego rezultatu. Środki jakie należy podjąć wobec oszusta a nierzetelnego kontrahenta to nie to samo. Podobnie się mają sprawy, gdzie przedsiębiorca zostaje wplątany np. w karuzelę VAT-owską czy też inne nielegalne działania podejmowane przez współpracowników i kontrahentów. Będąc czynnym funkcjonariuszem byłem naocznym świadkiem różnych życiowych tragedii, gdzie uczciwi ludzie tracili dorobek życia. W aktualnie prowadzonej przeze mnie kancelarii radcy prawnego również spotykam się z takimi przypadkami.

    10. Jaki był najmniejszy kaliber spraw, którymi zajmował się kierowany przez Pana wydział?

    Z założenia Centralne Biuro Śledcze Policji zajmuje się najpoważniejszymi przestępstwami. Zdarza się jednak tak, że mając przekonanie o tym, że mamy do czynienia z dużą grupą zajmującą się np. nielegalną produkcją papierosów trafiało się na stodołę w której jakiś rolnik dorabiał sobie cięciem i sprzedażą liści tytoniu na niewielką skale. Nawiasem mówiąc, takie domowe fabryczki to bardzo częsty proceder.

    11. Jaka była największa sprawa, nad którą pracowaliście?

    Do grupy największych spraw należy zaliczyć postępowania dotyczące uszczuplenia podatku VAT. W tym zakresie udało się nam rozpracować i zlikwidować grupę przestępczą, która dokonała wyłudzenia środków w wysokości około 500 mln zł. na szkodę Skarbu Państwa. W tej sprawie udało się dokonać zabezpieczenia na majątku podejrzanych w łącznej wysokości około 200 ml zł. Było to rekord w wysokości zabezpieczenia w historii organów ścigania w Polsce, chyba do dzisiaj nie pobity.

    12. Czy mógłby Pan podać przykład najciekawszej sprawy, z jaką zetknął się Pan w swojej karierze i czy zechciałby ją Pan bliżej opisać?

    Trudno wskazać jedną sprawę, ale przypominam sobie śledztwo, gdzie przestępcy inwestowali w złoto. Nie do zapomnienia był widok kilkudziesięciu zabezpieczonych sztabek złota leżących na stole. Sprawa dotyczyła również wyłudzenia VAT- u w kwocie kilkudziesięciu mln zł. Bardzo ciekawe są sprawy dotyczące nielegalnych fabryk papierosów. Zakres działań logistycznych, jakie podejmowała grupa aby uruchomić fabryka w warunkach pełnej konspiracji były zdumiewające. Mowa tu m. in. o systemach kamuflażu, wentylacji i dystrybucji itd.

    13. Skoro już przy ciekawych śledztwach jesteśmy, to może klasyka, czyli tak głupi przestępcy, że aż trudno w to uwierzyć.

    W sprawach które realizowałem z moim zespołem za przeciwnika zazwyczaj mieliśmy ludzi inteligentnych i operatywnych, którzy mieli bardzo dobrze przemyślane metody działania. Oczywiście, jakieś wyjątki można zawsze znaleźć. Przypominam sobie członka grupy, który uczestniczył w końcowej fazie dystrybucji nielegalnie wytworzonego tytoniu, ale postanowił sobie dorobić. W tym celu umieścił ogłoszenia o możliwości zakupu tytoniu na wiejskich tablicach ogłoszeń, podając swój osobisty numer telefonu komórkowego. Na efekty nie musiał długo czekać. Po kilku dniach pojawili się u niego policjanci. W wyniku dalszych działań udało się dotrzeć do kolejnych osób zamieszanych w nielegalny proceder.

    14. Czy przestępcy, np. z mafii VAT-owskich byli zamieszani także w inne przestępstwa, czy też raczej stawiali na ścisłą specjalizację?

    W początkowych latach działania mafii VAT- owskich zwykle była to ścisła specjalizacja. Wynikało to z tego, że przestępcy wywodzili się spośród osób, które prowadziły legalne biznesy, natomiast z wyłudzenia VAT-u robili sobie dodatkowe źródło dochodu. W kolejnych latach w proceder ten wchodzili przestępcy, którzy wywodzili się z grup kryminalnych i narkotykowych, widząc jaki potencjał niosą za sobą tego typu sprawy. W tym celu wchodzili w różnego rodzaju relacje przestępcze, które pozwalały im poruszać się w tej tematyce.

    15. Ile osób najczęściej wchodziło w skład zorganizowanych grup przestępczych zajmujących się przestępstwami gospodarczymi?

    Zwykle były to grupy kilkunastoosobowe, ale przy sprawach związanych z uszczupleniem podatku VAT struktury liczyły nawet powyżej pięćdziesięciu osób.

    16. Jak ocenia Pan kreatywność zawodowych przestępców wyłudzających np. podatek VAT? Czy na ogół są to inteligentni ludzie, czy też bardziej wykonawcy cudzych poleceń albo osoby „jadące” na powszechnie znanych schematach? Jeśli oczywiście można to w jakikolwiek sposób generalizować…

    Zorganizowana grupa przestępcza to struktura w skład której wchodziły różne osoby, posiadające różne zadania. Mając na myśli organizatorów procederu to trzeba przyznać, że zazwyczaj były to osoby bardzo inteligentne, o dużej wiedzy. Jak już wspominałem, często byli to przedsiębiorcy o dużym doświadczeniu. Generalizować jednak się nie da. Ludzie bywali różni, ale zawsze przynajmniej w stopniu podstawowym przygotowane do kontaktu z organami ścigania.

    17. Czy na wyobraźnię funkcjonariuszy mocno działały pieniądze posiadane przez przestępców i ich luksusowy styl życia? Wiadomo, że w budżetówce nie zarabia się „kokosów”, więc czy nie czuliście czasem zazdrości patrząc na stan posiadania bandytów?

    Nie da się ukryć, że przede wszystkim nieruchomości i samochody jakie widzieliśmy robiły ogromne wrażenie. Były to głównie efekty wielomilionowego „dofinansowania” Skarbu Państwa z tytułu nieodprowadzonego i wyłudzonego podatku VAT oraz nielegalnego obrotu papierosami i tytoniem. W momencie kiedy policjanci zabezpieczali ten nielegalnie zdobyty majątek widzieli również zaskoczenie w oczach przestępców i ich rodzin. W tym momencie chyba zazdrości nie było. Jednak spokojny sen dla większości ludzi jest znacznie cenniejszy.

    18. Skoro już przy pieniądzach jesteśmy, to czy słyszał Pan o jakichś propozycjach korupcyjnych skierowanych do funkcjonariuszy? Jeśli tak, to czy takie sytuacje zdarzały się relatywnie często?

    Nie wiem na ile będę wiarygodny w tym miejscu, ale o propozycjach korupcyjnych kierowanych do policjantów CBSP słyszało się bardzo rzadko. Chyba jednak zdecydowanie w działaniach poszczególnych policjantów odbierało ochotę na takie próby. Nigdy nie spotkałem się z taką sytuacją w stosunku do mnie i kierowanych przeze mnie funkcjonariuszy.

    19. Czy stosunkowo często zdarzało się, że zorganizowane grupy miały powiązania np. z lokalnymi politykami lub urzędnikami, czy może były to sporadyczne przypadki?

    Mając na uwadze np. niewyobrażalne kwoty, które latami wypływały z budżetu państwa, szczególnie w początkowym okresie kształtowania się mafii VAT-owskiej, trudno sobie wyobrazić aby osoby uwikłane w ten proceder nie miały kontaktów przede wszystkim z urzędnikami administracji skarbowej. W sprawach, które realizowałem z moim wydziałem zarzutów takim osobom nigdy jednak nie przedstawiono.

    20. Ile jest prawdy w powiedzeniu: „Bez swojego urzędnika nie ma wyłudzania VAT-u”?

    Tak jak wcześniej mówiłem. Trudno sobie wyobrazić, że takiej pomocy ze strony niektórych nieuczciwych urzędników nie było. Z czasem grupy posiadały już własnych księgowych, biura rachunkowe. Korzystano ze znakomitych prawników i doradców podatkowych, którzy mieli kontakty z administracją skarbową, lub zwyczajnie wcześniej byli takimi urzędnikami.

    21. Jak podczas zatrzymań i pierwszych przesłuchań zachowywali się przestępcy stojący wyżej w hierarchii? Czy grali twardzieli, czy jednak dość często się załamywali?

    Organizatorzy i liderzy grup przestępczych to zawsze byli bardzo trudni rozmówcy, o twardej psychice, zdający sobie sprawę, że prędzej czy później może ich czekać rozmowa z przedstawicielami organów ścigania. Większość z nich była konsekwentna w swoich wyjaśnieniach i nie dawała oznak paniki czy strachu. W mniejszości były takie osoby, które na skutek długotrwałej izolacji lub ciężaru dowodów jakie zebrano wobec nich wykazały słabość, która zazwyczaj kończyła się obszernymi wyjaśnieniami.

    22. Czy taka praca mocno wpływa na psychikę funkcjonariuszy?

    Czynniki które generuje tego typu służba nie pozostają bez wpływu na psychikę. Więcej o tym mogą powiedzieć rodziny takich osób i grono znajomych. Sami funkcjonariusze chyba nie do końca są świadomi jak służba odbiła się na ich stanie psychicznym.

    23. Jak można, w Pana opinii, scharakteryzować dobrego agenta CBŚP? Jakimi zaletami powinien się wykazać?

    Zdeterminowany, dyspozycyjny, operatywny, zafiksowany na punkcie swojej roboty. Słowem, pasjonat. Pozostali szybko odpadają lub nie odnoszą sukcesów.

    24. Co mógłby Pan poradzić osobom, które chciałyby związać swoją karierę ze służbami takimi, jak CBŚP?

    Trzeba odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Jeżeli szuka się dużych wyzwań i adrenaliny to można spróbować. Jeżeli szukasz pieniędzy większych niż w innych służbach, to się rozczarujesz. Musisz mieć uregulowane sprawy rodzinne, ponieważ nie będziesz miał zbyt wiele czasu, aby się nią zająć. Najlepiej porozmawiać z takim funkcjonariuszem, jeżeli jest taka możliwość. W sumie, warto spróbować.

    25. Czy w Pana opinii stan prawny sprzyja eliminacji zorganizowanej przestępczości ekonomicznej, patrząc okiem byłego oficera?

    Osobiście uważam, że aktualny stan prawny daje szanse na skuteczne zwalczanie przestępczości ekonomicznej. Ewentualnie warto przemyśleć do jakich danych ułatwić dostęp funkcjonariuszom i w jakim trybie udzielać dostępu do nich. Temat dostępu do różnego rodzaju informacji o obywatelach jest bardzo drażliwy i wywołuje dużo emocji. W przypadku zwalczania przestępczości ekonomicznej bardzo przydatne są bazy danych, którymi dysponuje administracja skarbowa oraz systemy analityczne, którymi dysponuje skarbówka. Policjanci w pewnych obszarach muszą czekać na ruchy i wsparcie funkcjonariuszy urzędów celno – skarbowych, a to nie sprzyja dynamice działań.

    26. Jakie zmiany w prawie rekomendowałby Pan w kontekście zwalczania przestępczości gospodarczej?

    Sądzę, że w Polsce brakuje jednej, dużej służby, konsolidującej różnego rodzaju uprawnienia ( administracji skarbowej i organów ścigania), która zajmowałaby się szeroko rozumianą przestępczością gospodarczą, np. na wzór włoskiej Guardia di Finanza. Dotychczasowe rozdrobnienie w tym zakresie nie sprzyja walce z tego typu przestępczością. W Polsce obecnie mamy szereg różnych służb mogących prowadzić pracę operacyjną i dochodzeniowo – śledczą. O wynikach pracy większości z nich niewiele wiadomo, częściej za to można usłyszeć o nich przy okazji awantur politycznych lub czystek i roszad personalnych oraz przy zmianie kolejnych ekip rządzących. Będzie taniej i skuteczniej. Taka służba mogłaby nie tylko zająć się interesami Skarbu Państwa, ale również zwykłych przedsiębiorców i obywateli. Na dzień dzisiejszy interesy Skarbu Państwa i dużych instytucji finansowych zdominowały działania organów ścigania, szczególnie tych, które dysponują najbardziej wykwalifikowaną kadrą. Natomiast bezpieczeństwo finansowe państwa, to nie tylko pilnowanie wpływu podatków wprost. Okradziony i osłabiony przedsiębiorca to też mniejsze podatki do budżetu, gorszy rynek pracy itd. W tym zakresie pozostaje dużo do zrobienia.

    Dziękuję bardzo za rozmowę.

    Moim rozmówcą był radca prawny Adam Hołyński, były Naczelnik Wydziału do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Ekonomicznej Zarządu we Wrocławiu Centralnego Biura Śledczego Policji, aktualnie prowadzący kancelarię prawną we Wrocławiu.
    #bialekolnierzyki #vatowcy #policja #prawo #biznes #polska
    pokaż całość

    •  

      Trzeba mieć w pamięci, że mimo uszczelnienia aktualnego systemu to pozostaje nierozliczone to, co miało miejsce w minionych latach.

      @grafikulus: no właśnie. Majątki porobione na kilkanaście pokoleń, tysiące nowych Bentleyów na ulicach, a teraz jakiegoś Sebę złapią, co to VAT wyłudził z wiaderka gwoździ. Sukcesy kurwa sukcesy. Czekam na przetargi na nowe zakłady karne na tych VAT-kolesi z lat 2004 - 2017. Jeśli nie powstaną i się nie zapełnią, a na licytacjach nie będzie ich majątków, nie uwierzę w jakikolwiek sukces w walce z wyłudzeniami VAT. pokaż całość

    •  

      @rissah: Bo chodzi o to żeby gonić króliczka, ale niekoniecznie go złapać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      +: rissah
    • więcej komentarzy (12)

  •  

    Mirki jak to jest ze kraje zachodnie sa tak bogate? Wezmy np UK, minimalna jak w Polsce pensja wysoko ponad srednia krajowa, niskie podatki oraz niskie koszty prowadzenia dzialalnosci, OGROMNY procent wysokich sociali, które łatwo dostac i można normalnie za to żyć. W polsce- najnizsza krajowa bez komentarza, ogromne podatki, firma tez duze podatki, social to smiech na sali... jak to dziala? Zdaje sobie sprawe, że ogromny wpływ miała sytuacja po II wojnie światowej, ale już troche lat mineło ... To się nie trzyma kupy, niech mnie ktoś oświeci...
    #uk #historia #komunizm #kapitalizm #finanse #ekonomia #biznes
    pokaż całość

    •  

      @gwiezdna: Chyba jeden rodzic pracujacy te 16h wystarczy, potem panstwo to dotopuje dla rodziny roznymi zasilkami, pewnie dlatego dla wielu osob nie oplaca sie placa za minimum jak ich sytuacja sie nie zmieni

    •  

      @kaktusak nawet nie wiedziałam:) wiem, że kolega dostawał jakieś przekłamane payslipy od swojego szefa i państwo mu dawało 50 funtow do wypłaty tygodniowo. Oczywiście oboje polacy:d
      Ja dostałam tylko ulotkę w szpitalu, że matki mogą dostawać całe 3 funty tygodniowo na mleko i warzywa dla dziecka xD więc nawet nie sprawdzałam warunków.

    • więcej komentarzy (33)

  •  

    Tak się robi #biznes ( ͡$ ͜ʖ ͡$)
    #humorobrazkowy #polakicebulaki #trump

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: wykop.pl

  •  

    dowiedziałem się ciekawej historii

    zawsze, ale to kurwa zawsze bierzcie wypis z księgi wieczystej nieruchomości. w dupie miejscie krępacje, to jak z kupowaniem auta, jak ktoś wam nie chce podac przez neta/tel VINu, to już czujecie zapach gównianego wiatru #pdk to samo z lokalem, żadajacie pokazania aktu własności i sami to sprawdzcie w urzędzie.
    czemu czemu czemu
    ano temu, że kiedyś ktoś nie sprawdził. podpisał umowę, władował 40000 w remont, otworzył i pojawił się... współwłaściciel żądająć 4000 czynszu miesięcznie za lokal o wartości 3000 netto msc max, moze mniej. czyli razem kolo 7000. tamtem sie wyparł, że nie miał z nim kontaktu i nie wiezdiał czy zyje xDDD jebane gowno ludzkie, ludziki zostawili lokal jak wyremontowali, zabrali sprzet i przez nastepne lata splacali kredyty zapominajac o swoich niespelnionych marzeniach. takich historii jest wiecej, poszukacie w necie i znajdziecie. badzcie twardzi, proscie o doksy, jak beda problemy juz jakies uwagi, czy pytania typu a co pan pani nieufna, mamy razem wspolpracowac i na dzien dobry mam pokazywac wszystko? normalna osoba od razu pokaze, tak samo jak kurwa dowod osobisty przy podpisywaniu umowy. z fartem mordeczki

    #otwieramrestauracje

    #gastronomia #biznes #dzialalnoscgospodarcza
    pokaż całość

  •  

    7 najbogatszych ludzi na świecie posiada majątek równy PKB polski.
    Czujecie to?
    Duży kraj w centrum europy, ~38mln ludzi, kontra 7 ludzi.

    To jak ja mam kurwa z nimi konkurować?

    #ciekawostki #biznes #przegryw

    źródło: i.ytimg.com

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #biznes

0:0,0:1,2:1,0:0,0:0,5:2,3:0,1:1,4:0,0:0,1:1,0:1,2:2,0:0,1:0

Archiwum tagów