•  

    parę lat temu mój wujek ze wsi obok (nie taki stary w sumie miał może 37 lat wtedy) kupił sobie pierwszy komputer i internet Orange i poprosił mnie żebym wpadł podłączyć mu kompa, modem i pokazać te internety za flaszkę. No to wpadłem, wszystko pięknie podłączyłem, założyłem maila, facebooka pokazałem stronki o samochodach, o hodowaniu kwiatów i innych jego zainteresowaniach. Wszystko pięknie, zbieram się do wyjścia. A wujek:
    ej, seba a weź mi jeszcze no pokaż te PORNUCHY bo podobno tego pełno w internecie. (jego żona na kanapie "hihihi ty zboku hihihi") no to odpalam redtube i włączam pierwsze lepsze wideo. A wujek tak patrzy i 'Co to kurwa jest, przecież ona jest cała wygolona fujj, jak dziecko jakieś a nie baba, weź to kurwa wyłącz KOCUR MUSI BYĆ xD , weź no daj coś normalnego a nie dla zboczeńców" no to wpisuję kurwa 'Hairy' i wyskoczyła taka zarośnięta pizda i wujek noooo i to mi się podoba, to jest to, KOCUR najlepszy. Dostałem flaszkę i się szybko ulotniłem, od tamtej pory zawsze jak widzę jego żonę myślę japierdole jakiego ona musi mieć kocura.
    #pasta #truestory #coolstory #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Przypomniałem sobię właśnie, jak pewnych wakacji siedziałem w Łebie przy barze z azjatycką kuchnią, czytając książkę.
    Obok siedziało parę sebixów, ewidentnie zainteresowanych tym co robię.
    Jeden z nich, na pewno starszy ode mnie kilka lat, zapytał czy serio czytam tą książkę i czy może zobaczyć.
    Podałem mu ją, gotów na możliwość wystąpienia konieczności kupna nowego egzemplarza, a on ją obejrzał i oddał.
    Potem usłyszałem tylko mimowolnie jak mówił, że " w życiu, całego tylko playboya przeczytał" czy coś w tym stylu xD
    Nie jestem jakimś molem książkowym (choć lubię czytać) i strasznie tego w sobie nie cierpię.
    Ogólnie miewam problemy z dostrzeżeniem własnej wartości.
    Z tego powodu, nigdy wcześniej, ani nigdy później, nie poczułem się tak dowartościowany jak wtedy xd.
    Dziękuję pan sebix.
    #coolstory #truestory #sebixkurwix #czytajzwykopem
    pokaż całość

  •  

    Jak byłem w podbazie to pamiętam jak srałem, a siostra mnie trollowała że idzie do mojego pokoju, co strasznie mnie wkurwiało, więc wstałem i wtedy kawałek gówna mi wyleciał z dupy do nogawki spodni, szukałem i nie znalazłem, trzepałem spodniami i nic nie ma, więc pomyślałem że mi się wydawało. Idziemy na obiad i nagle jem i widzę koło nogawki kawałek gówna xD Chciałem je skopać pod stół żeby nie było widać i je zgniotłem, że zaczęło jebać gównem. Nie wiedziałem co zrobić, więc powiedziałem babci „patrz co psu wypadło”, babcia bierze do ręki, wącha, nagle ją zamurowało i mówi "gówno". Nazwała psa brudasem i za karę zamknęła w łazience xD

    #heheszki #coolstory #takbylo #pasta
    pokaż całość

  •  

    Lubię, jak wchodzę do pracbazowego kibla naporanne posiedzenie.
    Dwie kabiny zajęte.
    I taksiedzą po cichutku lokatorzy tych kabin.
    Wyczekują, kto pierwszy wyjdzie.
    Że oni niby tu tylko hehe nosawydmuchać.
    Wszechobecną ciszę narusza jedynie charakterystyczne tapanie palcy w ekrany telefonów.
    I tak wyczekują. W ciszy. Wtedy wchodzę ja, niczym komendant na posterunek.
    Zasiadam na tronie i w pełnej oprawie dźwiękowej robię to, po co tu przyszedłem.
    Wtem z otaczających mnie kabinzaczynają się wydobywać akompaniujące mi, podobne dźwięki.
    Okowy ciszy zostały zerwane.
    Orkiestra w końcu gra w harmonii.
    Zapach wolności unosi się w całym pomieszczeniu, a kompani wduchu dziękują mi za wybawienie.
    To ja, MistrzCeremonii. Kiblowy dyrygent, wyzwolicielstłamszonych

    #pracbaza #coolstory #takbylo #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Obiecany Urbex !!!
    Co na początku wam powiem? no to najważniejsze chyba gdzie polazłem i co tam jest czy było.. no właśnie. Plotki, szepty i wiejskie legendy że tam działała sekta, i czasami ktoś wspomniał że to miejsce może być nawiedzone ( jedna osoba, i to niepewne co do wszystkiego heh). Chodzi o lasek, taki borek 1,5km od mojej wsi ( od mojego domu) skuszony opowieściami z przeszłości że kiedyś na drzewach wieszali tam obcięte głowy kozłów, baranów, krów i innych zwierząt, a niektóre drzewa były obwiązane łańcuchami. Ciekawe. Rytuały satanistyczne? Może złowieszcze praktyki zbuntowanej młodzieży, coś typu New Age... Jedno jest pewne, tam najzwyczajniej w świecie, w okolicach tych lasów wyrzucali śmiecie, a idealnie się nadawała gdyż leży niedaleko szosy prowadzącej do innych miasteczek wsi... To wam potwierdzam, tam wyrzucali śmieci.
    Jeszcze z czasów młodości pamiętam tamtą lokalizacje.
    Dobrze co jeszcze zasłyszałem i pamiętam;
    - podobno nocami świeciły się tam dziwne światła
    - niedaleko lokalizacji znajdują się pola uprawne, i podobno zwierzęta tam łatwo zdychały ( aura? )
    - idealne miejsce do G R Z M O C E N I A jak ktoś lubi w naturalnym plenerze się peklować
    Okej. Byłem tam i rzeczywiście znajduje się jeden budenk przy brzegu lasu, no trochę w jego głębi
    wokół wszystko zarośnięte. Budynek chyba najprawdopodobniej jest poniemieckim wychodkiem ( heh no) do środka bałem się zajrzeć, ale znalazłem tylko jeden napis na nim '' URAGOS'' albo '' URABOS'' ciekawe bo przed chwilą wklepałem w google te wyrazy, i URABOS - natychmiast mnie przekierował na Uranos, a samego URABOS nie znalazłem. Uragos już coś znaczy, a mianowicie jakiegoś potwora w WoW.
    Można pomyśleć że ktoś poprostu się podpisał tym dziwnym pseudonimem, albo to skrót od czegoś.
    Zastanawiające jest tylko to że napis był jeden na całym budynku, czyli ktoś musiał już tam być kiedyś.
    Nic istotnego nie zobaczyłem, może dlatego że za daleko się nie zapuściłem
    po 1. bo dużo krzaków gałęzi i pokrzyw - zapomniałem wziąść jakiejś kurtki czy bluzy, rękawiczek, po 2. samemu to trochę strach przyznam, w 2 napewno byłaby fajniejsza atmosfera.
    Zawsze można iść jeszcze raz głębiej w dzień, i się przygotować bo dzisiaj to spontanicznie.
    Co tam może być? było?
    Najczęściej wspomina się plotke że działała tam sekta satanistyczna
    może jakieś spotkania innych sektycznych odłamów, albo przestępcy - pedofile itp.
    @ukaszeq @rajder_nygga @Indikatiwus_presentusaktiwus @jestemspermiarzem @wypokk @scotieb @przeor22 @borysk5 @arek4444 @riczler @insaneboii @psychoacid @tristsram @mrocznyprecel @filozofujacytopor @piksypiksy @scatmanjohn @Drzemka_w_cieniu_drzew @kiedysbylemnormalny @mieszkamzmamusia @lrf1000w @syn_szalwia @XXUnthinkableXX @MonsterQ1234 @sad_pepe @przegrywacz @DzikiWonsZwKapeluszu @KolejnyWykopowyJanusz @hunter_88 @cybek-marian @mirasekturasek @ChceZYC_A_nie_Wegetowac @rouzi @dezyderat @danlenoir @lajfisbjutiful @RekinMisiu @ferdek1212 @KZ_89 @mr_beniz @wujekgraczyk @xeerxes @Muodyhuopiec1919 @dio_ @lvlv @salty_donut @eugeniusz_zua @wypopeq2599 @WujaAndzej @NzeroZeroB @mtk3ti @fafnucek @Neuropejczykanin @danlenoir

    tutaj zdjęcie tego napisu
    #coolstory #wies
    pokaż całość

    źródło: 60377886_143474320146592_8159525829880843911_n.jpg

  •  

    Finał TEJ akcji.

    Wołam zainteresowanych - wybaczcie że wołam tylko z mojego komentarza do wołania, ale nie chcę dostać bana za podwójne wołanie z listy @BajerOp którego wołam w tym momencie osobiście - nie spodziewałem się aż takiego "rozgłosu" plus niestety dowiedziałem się że #mirkolisty nie działą, więc musze to robić wszystko ręcznie (ಠ‸ಠ) (╥﹏╥)

    Więc tak.

    Ślusarz przyjechał ok. 21:30. Obejrzał drzwi, poleciał po resztę sprzętu. Stwierdził, iż drzwi są zamknięte prawdopodobnie na górny zamek lub na wszystkie i futryna jest źle zamontowana, bo "szarpanie" drzwiami daje taki efekt, jak by zamknięta była tylko góra. Rozwiercił zamek górny. Drzwi ani drgną. Zabrał się za dolny. Pokonany, przy użyciu mojego klucza (wkładając go do wkładki i próbując otworzyć, jak by był właściwy) spowodował, iż bolce wypadły, ale ale... Zamek się obraca, ale nie otwiera - szybka diagnoza, klucz jest od wewnątrz w środku. W tym momencie musiał użyć flexa, aby wyciąć kawałek "osłony" (nie wiem, jak się to fachowo nazywa), aby dostać się do wkładki i ją wyłamać. Po jakimś czasie się udało, już triumf, ale ale... Drzwi zamknięte jeszcze na dolny, jednoryglowy, wewnętrzny zamek... Tutaj znów flex i wiertarka.

    W końcu, zamki się poddały i otworzyliśmy drzwi - które (żeby było śmieszniej) były zastawione takim stoliczkiem.

    Wszedłem do mieszkania, patrzę, na podłodze (ok. 0.5 metra) od drzwi od pokoju w którym jest zatrzaśnięta sąsiadka, leży klamka - ta część z bolcem. Włożyłem do drzwi i otworzyłem je.
    Pierwsze co to poczułem smród moczu - tak że na pewno siedziała tam od niedzieli i "dawała sobie radę" gdzieś na boku.

    Następnie szybki "wywiad", jak się czuje, czy coś potrzebuje, etc. Wszystko wyglądało ok.

    Zaczynam temat, że przecież ona musiała za synem zamknąć, no bo nie dość, że klucz w dolnym zamku, nie dość że rygiel wewnętrzny zamknięty, to jeszcze drzwi zastawione półką.
    "No możliwe, ja nie pamiętam"
    Sąsiadka mówiła, że chciała wyjść w niedzielę wieczorem z pokoju i wtedy wypadła klamka.
    Po chwili rozmowy dowiedziałem się od niej i od ślusarza, że ten był w ten sam dzień rano pod tymi drzwiami, wezwany przez dozorczynię która skomunikowała się z sąsiadką z dołu. Sąsiadka twierdzi, że tamta obiecała że "wszystko załatwi", prawdopodobnie jednak się nie dogadały, dozorczyni została skasowana 20 zł za przyjazd ślusarza i prawdopodobnie przestraszyła się tego, co będzie jak każe ślusarzowi otwierać drzwi (głównie finansowo), więc zapłaciła 20 zł i dała sobie spokój.
    Zapytałem też, czemu wcześniej nie wołała ratunku. Stwierdziła, że krzyczała i waliła czymś (nie pamięta czym) o zmienię i ścinany - tutaj muszę się nie zgodzić z jej wersją i uznać jako brednie, bo od poniedziałku po ok. 14 zawsze byłem (z krótkimi przerwami) w domu, pomijając fakt, że w poniedziałek właśnie wieczorem byłem ok. godzinki na balkonie, siedząc i oglądając serial, więc było mnie widać i słychać - ja nic nie słyszałem, a wiem, że ta sąsiadka potrafi się wydzierać, bo nie raz głośno krzyczy - nie wiem czy "na siebie" czy do kogoś, ale gości u niej nie widziałem ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Generalnie sąsiadka uwolniona, ślusarz wstawił jeden zamek żeby miała jak zamykać mieszkanie, skasował 200 zł i pojechał.

    Teraz kilka faktów/spostrzeżeń/komentarzy:
    1. Pomysł z przejściem przez balkon, na którym były otwarte drzwi - niegłupie, ALE:
    a) Balkon z którego można przejść jest od strony innej klatki, a osoba która tam mieszka była nieobecna, miała wyciszony domofon lub to że ktoś dzwoni w dupie - byłem, dzwoniłem, zero odzewu,
    b) bez asekuracji bym tamtędy nie przeszedł bo to JEBANE CZWARTE PIĘTRO - chcecie ryzykować życiem, śmiało, mnie ono miłe :)
    2. Pomysł aby sąsiadka wybiła szybę w drzwiach od pokoju/wyważyła drzwi - nierealne, kobieta ma może 160 cm wzrostu, zgarbiona, problemy z poruszaniem się i mową, nie mówiąc o jakiejkolwiek sile.
    3. Pomysł z podmianą klamki na moją/włożeniem łyżeczki/etc. - podałem jej moją klamkę (wykręconą z drzwi z pokoju), stwierdziła że ta nie pasuje, nie sprawdzałem później czy to fakt czy to ona nie ogarnęła (bo i po co to sprawdzać po rozwaleniu zamków). Łyżeczką chyba też próbowała i mówiła że nie ma siły, ale tego nie wiem, mogła bredzić.
    4. Pomysł z rozwiercaniem samemu - niegłupie ALE:
    a) Nie mam wiertarki - nigdy w życiu by mi się nie przydała nie licząc momentu wprowadzenia się do mieszkania,
    b) Pana Władzia na 99% nie było i nie ma w mieszkaniu - drzwi balkonowe i okna pozamykane, a on zawsze jak jest w domu (nawet zimą xD) ma coś otwartego/uchylonego; pewno pojechał na rybki, rencista w końcu ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    c) nie znam się na tym,
    d) ślusarz (o bardzo dobrej opinii) otwierał to wszystko profesjonalnym sprzętem ok. 30 minut, wiedząc co i gdzie nawiercić i przeciąć aby nie uszkodzić drzwi, więc wyobrażam sobie jak by to wyglądało w wykonaniu amatora co w życiu z cztery razy zamek przewiercał
    e) wyobraźcie sobie, że gdybym to rozwiercił to sąsiadka nagle miała by jakieś pretensje, policja, sprawa w Sądzie i weź za to płać - skąd wiesz, czy czasem starszemu, schorowanemu człowiekowi coś "nie odbije"?.. Nie powie, że chcecie się włamać, że oni nic nie chcieli, że zniszczyliście mienie?..

    Więc chyba tyle.
    Pomimo wszystko czuję #dobryczlowiek (。◕‿‿◕。)

    Jak jakieś pytanie to śmiało, postaram się odpowiedzieć na każde.

    Więcej zdjęć w komentarzach.

    #cozapojebanaakcja #oswiadczenie #opdelivers #dom #patologiazmiasta #truestory w sumie też #coolstory
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_20190521_212743.jpg

  •  

    Pierwszą postacią jaką robię w Simsach jest zawsze Goblin Malarz - zielonoskóry, obleśnie tłusty artysta-samotnik z fobią społeczną.

    Urządzam mu w piwnicy mały przytulny kącik ze sztalugą, kibelkiem, lodówką, łóżkiem, prysznicem i koszem na śmieci, po czym zamykam go tam i usuwam jedyne schody na górę. Jego jedynym zajęciem jest malowanie obrazów. Całymi dniami tylko maluje i maluje i staje się w tym coraz lepszy, aż w końcu jego obrazy są warte kupę kasy. Zaglądam do niego co kilka minut żeby sprzedać to co zdążył namalować, po czym wracam do normalnej gry.

    Pozostałe simsy cieszą się bogactwem niewiadomego pochodzenia i nigdy nie dowiedzą się prawdy o plugawej istocie żyjącej tuż pod ich stopami...
    #pasta #coolstory #thesims #gry
    #sims4
    pokaż całość

  •  

    Bądź mną, Anon lvl 28. Odkąd pamiętam mój stary był fanatykiem leczo. Odkąd kurwa pamiętam tylko to gotował. Zaczęło się niewinnie, jakoś za komuny jak pojechali z matką i starszym bratem na Węgry. Tak mu kurwa posmakowało, że zajebał cały garnek miejscowemu Makłowiczowi i wpierdolił razem z matką i bratem do malucha, po czym zaczął spierdalać. Do dziś matka opowiada jak w bananem na ryju wpierdalał chochla za chochlą aż sraki dostał. Kurwa, komuna jak chuj, stacji nie ma i co kawałek zatrzymywał się w krzakach i srał na pomarańczowo. Ale wpierdalał bez opamiętania aż się skończyło. Wyjebał ten garnek i mówi: „Grażyna, jutro robimy leczo na obiad!” Stara panika w oczach, brat zaczął płakać. Po powrocie do domu polazł na rynek w poszukiwaniu papryki. Chuj nakupował ze 30 kilo, przytargał kocioł do weków i wstawił na gazówkę. Jaki był wkurwiony, bo akurat remont instalacji w bloku mieliśmy! Pobiegł do monterów i zaczął ich napierdalać chochlą, aż go milicja na 24 zamknęła. Teraz kurwa wszem i wobec opowiada jak on to za komuny nie siedział za wolność kraju. Chuja prawda. Siedział za leczo. Jebany teraz potrafi stać nad garem cztery godziny i wysyłać mnie dwa razy dziennie po paprykę do sklepu, bo sam za zakaz wstępu. Ekspedientka na mój widok wypierdala z magazynu bez słowa worek z papryką. Tachaj to kurwa na trzecie piętro bez windy. Raz chciałem się wykąpać to kurwa „Nie teraz kurwa, bo się papryka moczy!”. Noszkurwa, żeby we własnym domu nie można się było umyć! Jebany potrafi stać nad garem i do siebie gadać „Ale bym sobie leczo zjadł!”. Potrafi zajebać cały zamrażalnik tym gównem. Za dzieciaka na wielkanoc kazał nam iść szukać prezentów od zajączka pod blokiem i kurwa co znalazłem pod krzakiem? Słoik leczo kurwa! Super kurwa prezent. Pomijam fakt, że słoik był ciepły, a stary mi go zajebał i wpierdolił na śniadanie. Z resztą on nic innego nie wpierdala. Kiedyś chciałem sobie lody zeżreć. Stary oczywiście maczał w tym palce i zrobił lody z leczo! Kurwa, wyobraźcie sobie leczo na patyku! Raz przejebał z solą i pieprzem, bo mu opakowanie do gara wpadło. I tak to kurwa zeżarł. 15 litrów w dwa dni, czaicie?! Żarł i srał leczo. Brat mu powiedział, żeby sobie rurę z dupy do mordy zamontował, bo się wkurwił na niego. Ojciec okładał go workiem z papryką, a potem lamentował że 20 kilo do wyjebania przez niego! Wigilia, święta, stypy tylko kurwa leczo na obiad! Goście już do nas nie przychodzą, bo kto to kurwa będzie wódkę leczo zagryzał. Raz w Krakowie na wycieczce ze starymi chciałem iść do makdonalda, to on „gdzie te kurwa chemje będziesz żarł, tatuś nagotował dobre jedzonko” i zdejmuje termos wojskowy z pleców na środku Rynku. Matka w torbie na szczęście dwa bochenki chleba miała przygotowane na tę okazję. Siara przed kolegami, bo jak mnie w podbazie na wycieczkę do Biskupina wysyłali, to stary przytargał przyczepkę z beczka od kapusty kiszonej pełnej oczywiście kurwa leczo! „Zjedz sobie, bo cały dzień będziecie chodzili!” Potrafi całego świniaka wjebać zamiast kiełbasy do tego chujstwa. Bo niby taniej. A właśnie, kupił sobie kocioł elektryczny na 500 litrów i wstawił do suszarni w bloku. Administracja już olewa sąsiadów, że ma go stamtąd wyjebać. Poddali się po 70 wezwaniu. Teraz zamawia paprykę z gospodarstwa. Hurtowo. Matka płacze, że przez to jego leczo nie ma na nic innego kasy. Więc wymyślił, że zrobi bar w którym będzie leczo tylko. Na gęsto, na rzadko, na srako i owako! Ojciec jak tylko mógł kombinował kasę na nowy interes. Po wizycie w kilku bankach, w których z resztą stwierdzili, że jest niedojebany mózgowo siedział przez tydzień wkurwiony i kminił. Tak kurwa kminił, że w sobotę o 4 nad ranem wyjebał z zaanektowanej suszarni krzycząc coś o Węgrach. A właśnie, w suszarni odcięli mu prąd po pół roku, więc tylko teraz przesiadywał tam i przytulał kocioł. Znowu gotował w domu nakurwiając rachunek za gaz. Strasznie bóldupił jak te z administracji nic nie rozumiejo i tylko żerujo na czynszach. W sumie kurwy mogły mu ten prąd zostawić, bo znowu cała chałupa jebie. Wrócił do domu z furią w oczach, że kurwy nie chciały mu biletu sprzedać na polskiego busa z bagażem w postaci kotła 500 litrów! W końcu u wujka, który w budowlance robi wyżebrał busa, którym to na Węgry pojedzie. Napierdalał o swojej wizji interesu cały kurwa dzień napierdalając nożem papryki w łazience naprzemian stojąc w kuchni przy garze. Machał w nim jak kurwa na speedzie! Aż mu się oczy świeciły. Następnego dnia podjechał wujas, a ten mu kurwa kazał wpierdolić ten kocioł na pakę. Strasznie się pożarli, bo chciał jeszcze od niego na paliwo wyżebrać. Cebula mocno. Zaczęli się napierdalać w tej suszarni, aż matka musiała ich rozdzielić. Stary z limem pod okiem zwiesił pizde i lamentował. Wujas zabrał busa i tyle go widzieliśmy. Skłócony jest strasznie z ojcem. W sumie mu się nie dziwie. Stary wjebał na uspokojenie cały gar, oczywiście nie przemieszanego leczo, które od spodu się zdążyło przypalić. Darł przy tym pizdę na nas, że nie pilnowaliśmy. Jebie mnie to. Tym razem uderzył do jakiegoś kolegi z pracy, ale ten tylko miał osobówkę. Kurwił ojciec, ale chuj, załadował gar 15 litrów do bagażnika i pojechali. Było pięć dni spokoju w domu. Wrócił zajeżdżając pod dom jakąś ciężarówką z jakimś sprzętem i krzyczał „Grażyna, zwalniam się z roboty! Znalazłem kurwa inwestora na Węgrzech!”. Kurwa, tego już było za wiele. Z ciężarówki wysiadł jakiś koleś w wieku ojca i zaczął napierdalać jakieś byszy ryszy kysze leczo eżgdar. Za chuja nie wiedziałem o co mu chodzi. Stary też nie, ale cieszył się jak dziecko. Podobno na wyjeździe molestował jakiegos tłumacza, który mając go dość zgodził się na tłumaczenie rozmowy o interesie. Po tygodniu ponownego gotowania i wpierdalania leczo kupili przy wylotówce z miasta jakąś ruderę do remontu. Stary podniecony na maksa spuszczał się nad wizją zarobienia kokosów na leczo. Chuj, niech mu się wiedzie. Ja miałem tego dość i podjąłem decyzję o wyprowadzce. Matka wkurwiona na mnie, stary jeszcze bardziej, bo kto mu kurwa będzie pomagał. Kazałem mu spierdalać i zatrudnić kogoś. Po remoncie ruszyli. Na początku napierdalał od rana do nocy przy tym swoim kotle 500 litrów i sprzedawał, ale nie wyrabiał. Jaki wkurwiony był, że musiał zatrudnić osobę do pomocy. Biedny człowiek, nie wiedział na co się pisze. Co rusz kurwa zjebe od starego dostawał, że źle gotujo to leczo, że on inaczej, że chuj go jasny strzeli. W międzyczasie zdążyłem się wyprowadzić 50km od domu. Ale to niestety nie koniec przygody. Minęło kilka tygodni odkąd mnie nie ma w domu. Dzwonię co dzień do matki, ta w sumie już nie taka wkurwiona, bo starego w domu całe dnie nie ma, interes nawet idzie. Coś mi gada, ze stary ochujał, bo te ludzie leczo żro jak pojebane i będzie jakąś fabrykę stawiać z tym Węgrem. Chuj, dobrze, że w tym się stary odnalazł. Może to i lepiej. Nie, nie było lepiej. Staremu odkurwiło do tego stopnia, że postanowił pierdolnąc sobie gar największy kurwa na świecie. Przekurwawyjebisty. Nie mam pojęcia jak to będzie wyglądać. Ten co na początku robił nawet dostał jakąś wyżej posadę. Stary mimo, że jest prezes to sam zapierdala przy tych kotłach, bo co chwilę chujoza go łapie jak widzi jak uni jego leczo beszczeszczo. Matka dzwoni i mówi, że stary o jakieś fundusze się stara, dofinansowanie. Jak się okazało chuja w zęby dostał. Ponoć sam marszałek starego chce pozwać, bo taką manianę odpierdolił przy wniosku. Jebany chciał dotacje na innowacyjność, to go wyśmieli, że leczo to nie innowacyjność i ma spierdalać. Tak w skrócie. Kurwica go ponoć nieziemska wzięła, że pinionc obok nosa przeszedł. Ale, nie ma tego złego, bo stary dostał kontrakt na leczo do Stonki. Teraz oprócz tego przekurwistego gara będzie miał całą linię chłodniczą. Węgier jak to usłyszał to konia walił przez tydzień na zmianę z sekretarką. Znaczy ona mu waliła, nie on jej. Stwierdziłem, chuj pojadę zobaczyć co tam się dzieje u ojca. Jadę se kurwa pekaesem, a tu z 10 kilometrów widać wykurwistą jakąś fabrykę. Myślę sobie „o ty chuju stary, żeś odpierdolił ładnie”. Wyobraźcie sobie kurwa jakiś ciśnieniowy gar wielkości pałacu kultury. I na tym jebitny kurwa neon LECZO! O skurwysyn. Stary zamawia paprykę, pomidory już na wagony. Zatrudnia jakieś 500 ludzi, ale oni „nic nie wiedzu o leczo, sam musze pilnować” jak to mówi. Zajeżdżam pod tą starego fabrykę, on do mnie wychodzi i mówi „pacz kurwa synek, trzeba było tu zostać i mnie pomagać, byś dyrektoram został”. Wchodzimy do odjebanego gabinetu, a tu kurwa oczom nie wierzę. Basen z leczo! Kurwa, olimpijski basen pełen leczo! Stary rozbiera się do gołego pindola i wpierdala się do tego basenu z leczo. Kurwa, co tu się odjebuje?! Wychodzę, nie zdzierżę. Potykam się o jakiegoś przestraszonego technika, który się drze „panie prezes, zawór ciśnieniowy się zaciął zaraz to wszystko wykurwi w powietrze!”. Odwracam się i widzę starego z fiutem na wierzchu jak w przerażeniu patrzy na pojawiające się pęknięcie w przekurwistym garze z leczo. „KUUUUUUUUURWAAAAA!”. Nie dokończył, gdy całe leczo zaczęło spierdalać jakby łysy z brejzers trysnął przez tę szczelinę zalewając miasto. Nawet na tefałenie o tym mówili. Miasto zalane przez leczo! Stary taką traumę wyłapał, że mi czasem go było żal. Odgrzewał tylko to leczo co było w zamrażarce i wpierdalał, do nikogo się nie odzywał. Wpierdalał i milczał. Milczał i wpierdalał. A nie, jeszcze sraki dostał, ale nawet na kiblu srając przepuszczał przez siebie leczo. Tylko przez sen kurwował na jakiegoś Zenka co mu sabotaż fabryki z zazdrości zrobił. Aż nadszedł ten dzień. O ja głupi, miałem nadzieję, że nie nadejdzie. Stary obudził się z okrzykiem „WIEM!”. „WIEM KURWA, WIEM!”. W tym momencie optymizm prysnął jak dobrze wyrośnięty pryszcz. Po chuj znów się do domu przeprowadzałem? Stary ubrał się i o dziwo nie zeżarł leczo na śniadanie, tylko wyjebał z domu jeszcze szybciej niż wtedy jak na Węgry jechał. Myślę sobie, po kiego grzyba, co on znowu kurwa wymyślił? Toć kasę za odszkodowanie ma, to niech siedzi na piździe w domu i się nie rusza. No ale nie mój stary. Wrócił po południu. Czerwony jak sam skurwysyn na ryju i dyszący jakby ataku astmy dostał. Spodziewałem się kolejnych worków z papryką, ale tym razem się na nieszczęście myliłem. Przytargał jakąś torbę ważącą z 50 kilo, jakieś siaty z ubraniami. Nie zgadniecie co ten stary pojeb wymyślił. Za chuja nie zgadniecie. Też bym nie zgadł. Aż mnie na moje nieszczęście oświecił. „Anon, pamiętasz to sąsiadke, co ona tam po tych szamanach jeździła? Spod trójki, nie?”. O chuj mu chodzi pomyślałem. „No pamiętam tate, a co z nią?”. Jak ja żałuję, że kurwa zapytałem… „Bo oni tam LECZO raka! I jo wyleczyli!”. Kurwa, no nie. W tym momencie rzuca otwartą torbę i siatę na szklany stół, z której wysypują się instrumenta lekarskie. Torba ciężka jak sam skurwysyn, blat pęka, matka drze mordę na ojca, on na nią, że nic się nie stało i kupi nowy, jakiś pies w korytarzu (od kiedy mamy psa?!) chce iść się wysrać, bo go stary leczo karmi i wali taką srakę jak ociec po tym żarciu. Cyrk kurwa na gąsienicach. Tak, zgadliście. Stary chce leczyć raka przy pomocy LECZO! Ręce opadli. Twice. Dzwoni do wujasa, tego od budowlanki, ale jak się tylko połączył, to usłyszałem ze słuchawki stek urywanych przekleństw najwyższych lotów pod adresem starego. „Chuj mu w dupę”. Stary nie był dłużny. Poleciał na pocztę dać ogłoszenie do gazety. Później w kilka dni ogarnął nową miejscówkę z równiej jebitnym neonem (tak, to ten co z fabryki został) – Tutaj LECZO raka. Nawet nagrał komórką reklamę, co ją wysłał do naszej kablówki : kobita idzie ulicą i pyta przechodnia „Gdzie tu LECZO raka?”, w tym momencie wyskakuje mój stary w kitlu i drze japę „TU LECZO!” i adres. Żenua lvl 9999 albo i lepiej. Siara się na mieście pokazać. Pacjenty walą drzwiami i oknami. Jak się łatwo domyśleć wcale kurwa nie leczo. Po pół roku do starego przyjebała się izba lekarska, że nie ma prawa wykonywania zawodu. I chuj bombki strzelił. Staremu dowalili wyrok w zawiasach, na szczęście odszkodowania z kasy po fabryce popłacił. Teraz kurwi i chuji w domu, że nie pozwalajo na nic w tym kraju. Miałeś stary capie zajebisty pomysł. Taki był wkurwiony, że znów żarł i srał leczem. Aż pewnego dnia przyniósł z kiosku po egzemplarzu Wędkarza Polskiego, Świata Wędkarza i Super Karpia. No i się zaczęło…
    Koniec.

    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Moje trochę #coolstory z wczoraj z #kielce
    Idąc do pracy znalazłem na parkingu telefon marki Samsung, oczywiście postanowiłem oddać. Ustalenie właścicielki okazało się trudniejsze niż przypuszczałem bo co prawda telefon nie miał blokady, ale kontakty były zapisywane w bardzo dziwny sposób. No nic, dzwoniłem pod wszystkie ostatnie numery, rozmawiałem ze współpracownikami właścicielki, jej byłym mężem, nową żoną byłego męża xD aż w końcu po 5 godzinach udało się skontaktować z właścicielką, która zdziwiona powiedziała "nawet nie zauważyłam że go zgubiłam" xDDD

    Ustawiłem się na przekazanie telefonu, podjechala właścicielka, pośmieszkowaliśmy, wręczyła mi pakunek i pojechała. Zawartość na zdjęciu, w butelce po whisky pyszna domowej roboty malinówka :3 czuje dobrze człowiek :)
    pokaż całość

    źródło: 1558434048699.jpg 18+

  •  

    Ja pierdolę, anuny, co właśnie się stało! Wracam sobie do domu z koncertu, na którym byłem z moją FZ (od jebanego półtora roku - tyle przegrać).
    Zaszliśmy potem do jej domu, zamówiliśmy dwie tortille z meksykańskiej restauracji - oczywiście ja płaciłem (czterdzieści dwa jebane cebulskie nowe złote) i obejrzeliśmy Szeregowca Ryan'a na TVN.
    Ania - bo tak się nazywa, oczywiście popłakała się dwa razy na mojej białej koszulce, a miała makijaż lekki na oczach (jak zginął ten koleś na wzgórzu, co chciał więcej Akodinu zanim umrze i potem jak Kapitan Leszek Miller kazał Ryanowi „zasłużyć na to”.
    W sumie to też trochę smutłem, ale na /z/ mówią, że trzeba być samcem alfa i nie okazywać słabości, więc zacisnąłem zęby i próbowałem jej ścierać łzy z twarzy, by mi nie upierdoliła koszulki).

    Po skończonym filmie sprzątnęliśmy jedzenie, przytuliliśmy się, dała mi buziaka w policzek i pożegnała „dokiedyśtam”.
    Odszedłem pełen motyli w brzuszku, radości, uśmiechu, rozgoryczenia, smutku, płaczu. Było koło 02:30.
    Cały dzień padało i deszcz się utrzymywał, taka mżawka (liczyłem, że przyjdzie ONA, ale nie nadeszła).
    Już nie chciałem skorzystać u niej z ubikacji na odchodne, pomyślałem że zrobię to po drodze, bo ciśnienie miałem duże, a do domu dwadzieścia minut.

    Wyszedłem. Pęcherz wołał do mnie, chciałem to zrobić przy murku, ale spostrzegłem, że na przeciwległym murku jest biała prostokątna kamera skierowana na całą uliczkę, więc musiałem się przenieść dalej (bo po koncercie bagietowozy co chwila w każdym miejscu miasta).
    Postanowiłem, że pójdę taką ciemną, ślepą uliczką, kończącą się kościółkiem, ale było przejście przez mały parczek i tam dalej do mojej piwnicy.

    Uliczka była całkiem subtelna, ale co jakiś czas był jakiś hałas rozmowy pojedynczej osoby, jakiejś kobiety. Stanąłem przy murku z płotem i tam zacząłem rozpinać spodnie do swojej stulei.
    Rozmowę coraz głośniej słyszałem, co napędzało mi ciśnienia i pot zaczynał mi coraz bardziej cieknąć po plecach.
    Słyszałem:
    - Ale kto powiedział, że jeestem pojebanaa i naajebanaa? No ale kto powiedział, że jestem poebana i naebana? Tak? No doobra, to pffrr, nara, kończę.

    Ja już moją trzynastocentymetrową stulejkę niczym prącie Cipowskiego wyjąłem na zewnątrz, a dziewczyna wyszła zza rogu totalnie napruta, ze zmoczonymi od deszczu włosami, w czarnej tuniczce do połowy ud, czarnym sweterku i rajstopach oraz czarnych szpilkach na średnim obcasie.
    Tłukła się przez chodnik, a ja zmieszany nie wiedziałem co robić, bo miałem totalne parcie na szczocha i prawie spuściłem blokadę by siknąć.
    Ona coś powiedziała, podeszła krok, wyjebała się. Ja odruchowo spytałem się:
    - Czy wszystko w porządku?
    Na co ona wstała i spytała się, czy zrobić mi loda, bo jej facet to chuj. W tym momencie zew piwnicy się we mnie odezwał, gula stanęła w gardle, nie mogłem wydusić słowa, pot sięgnął od czoła, przez potylicę, kark, aż do samego krzyża, kończąc na dupie i udach.
    Zastygłem jak słup soli, spierdolinowa strona mocy mnie pochłonęła, aż nie panowałem nad sobą. Laska zobaczyła moje zestrachanie i podeszła do mnie, klęknęła na wilgotny od kapuśniaczka chodnik, odgarnęła włosy do tyłu tak, że udało mi się zauważyć jej bardzo ładną i chudą twarz, duże usta, szare oczka, krwisto-brązowe włosy i nosek oraz rozmyty makijaż po całych policzkach.
    - Skoro jestem pojebana, to zobaczymy. - Powiedziała, po czym wsadziła mojego salutującego przez spodnie, wykręconego w lewo Lincolna do ust.
    Myślę: „chwilo, trwaj…”. Mój pierwszy blowjob, dzięki ci losie.
    I to jeszcze w jakim klimacie, w deszczu, bez starania, bez jebanych randek, czysty przypadek, jestem jebanym szczęściarzem.

    Ale w pewnym momencie coś mnie zgięło i poczułem, że jest nie tak. Zacząłem się rozluźniać, a zapomniałem, po co stanąłem pod tym płoto-murkiem.
    Kurwa… Parcie było takie duże, a ja wystraszyłem się wyjmowania pały z jej ust i… Puściłem złoty deszcz do jej ust… Jeszcze ciśnienie było duże, bo statua wolności stała, a wiecie co to głębokie gardła?
    Anuny… Zaczęła się dusić, krztusić, wypluwać wszystko i mieć odruchy wymiotne, a ja obesrany aż po kostki szybko postarałem się jakoś to naprawić, wyjąć penis z jej buzi i dokończyć sikać na murek.
    Jak skończyłem, to ona dalej miała odruchy wymiotne, a że jebało w tym miejscu i od niej sikami (jak wypluła mojego kanarka, to poszło jej po ciuchach, włosach i po prawej części twarzy) i nic nie odpowiadała, to szybko zapiąłem spodnie i zacząłem spierdalać, żeby czasem nie zadzwoniła do tego swojego Sebastiana, przepraszała go i on miałby zajechać swoim Audi 80 czy innym BMW.
    Wróciłem do piwnicy, przemyłem fiuta - ze stulejką jest ciężko - i wlazłem od razu na Kara. Kurwa, anony… Tylko wy mi pozostaliście. Tylko wam mogę wszystko powiedzieć.
    Teraz stracham jak pojebany. Nie wiem czy mam powiedzieć o tym Ani, że ją zdradziłem.
    W końcu uprawiałem seks z inną kobietą. Niby jesteśmy we FZ, ale wiecie, nie mogę jej oszukiwać, bo związek nie opiera się na kłamstwie, a jak mam niby żyć z tym przez cały czas, kiedy ona będzie myśleć, że kiedyś - mam nadzieję - będzie moją pierwszą. Kurwa, no muszę jej powiedzieć.
    A jak ten Seba będzie mnie szukać z Mateuszami? Anony, pomocy!

    #coolstory #przegryw #takbylo #pasta #heheszki
    @Meybah XD
    pokaż całość

  •  

    Ale piękną sytuację dzisiaj widziałem. Na #a4 pomiedzy wezlami Ostropa i Kleszczów na Wrocław (okolice Gliwic) był wypadek i droga była zamknięta. Ja jechałem w stronę Katowic. W korku o długości 10km miejscami był zrobiony piękny #korytarzzycia, ale miejscami byli szeryfowie i co? Na odcinku tych 10km były 3 radiowozy, które wlepialy mandaty szeryfom! No coś pięknego!

    #truestory #samochody #motoryzacja #szeryfdrogowy #autostrady #gliwice #coolstory
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1558365451273.jpg

    +: lubie-sernik, Jerry664 +4 innych
  •  

    Mój ojciec załatwił mi pracę w dziale IT. Nie wiem za dużo o IT, poza grami.
    To moje opowieści z pracy.

    Dzień pierwszy
    ~ kobieta prosi mnie o zainstalowanie najnowszego adobe readera
    ~ spoko, mam to
    ~ ściągam program
    ~ "Wow, jesteś w tym ekspertem"
    ~ "No cóż..."
    ~ komputer prosi o wpisanie hasła admina
    ~ zapomniałem hasła admina
    ~ próbuje: hasło
    ~ nope.jpg
    ~ "ehh... emm... cholera, chyba coś jest z serwerem, zaraz wracam"
    ~ 3 miesiące później, ona wciąż nie ma adobe readera

    Dzień drugi
    ~ wkurwiony koleś do mnie dzwoni, pyta o coś w programie domowym
    ~ nie mam pojęcia co mówi
    ~ pauza
    ~ koleś czeka na odpowiedź
    ~ przypominam sobie "IT Crowd"
    ~ "Próbował pan wyłączyć go i włączyć na nowo?
    ~ Zresetować znaczy się?"
    ~ "Moment..."
    ~ zadziałało

    Dzień trzeci
    ~ laska ze sprzedaży przychodzi z laptopem, jakiś problem
    ~ kocica 9/10
    ~ flirtuje ze mną
    ~ mówi, że potrzebuje ściągnąć jakąś aktualizacje
    ~ jedyne co słyszę to jej cycki
    ~ jej laptop pachnie truskawkami
    ~ ściągam adobre reaera i oddaję jej laptopa

    Dzień czwarty
    ~ nauczyłem się wyłączać serwery
    ~ ludzie zaczynają prosić o pomoc, idę do serwerowni
    ~ wyłączam serwery
    ~ wychodzę zdezorientowany, zaczynam instalować adobe readera
    ~ w końcu ludzie zaczynają się drzeć
    ~ STRONA NIE DZIAŁA! STRONA NIE DZIAŁA!
    ~ "biore się za to!"
    ~ biegnę do serwerowni
    ~ gram w Hotline Miami przez kilka godzin
    ~ włączam serwery pod koniec dnia
    ~ wychodzę z serwerowni
    ~ wycieram pot z czoła
    ~ "dałem rade..."
    ~ ludzie chwalą mnie, mówią że uratowałem firmę
    ~ tak naprawdę to uratowałem swoją dziewczynę w HM

    Dzień piąty
    ~ spotykam kocicę przy ekspresie do kawy
    ~ zapytałem się co u niej, proste pytanie
    ~ zaczyna opowiadać o problemach z jej komputerem
    ~ nie widzi we mnie człowieka
    ~ widzi we mnie IT
    ~ mówię, żeby podrzuciła do mnie laptopa
    ~ robi to
    ~ upgrade'uję jej IE
    ~ instaluje adobe reareda
    ~ resetuje komputer
    ~ wszystko śmiga
    ~ zanoszę go jej
    ~ poprawiam fryzurę
    ~ sprawdzam oddech
    ~ zachowuje się jak bym ją ocalił
    ~ siedzi w swoim biurze, gada przez telefon
    ~ ręką pokazuje, żebym położył laptopa na biurko
    ~ robię to, i trochę się ociągam
    ~ "To wszystko skarbie?"
    ~ wychodzę
    ~ słyszę jak mówi "oh, to był tylko IT"
    ~ tylko IT
    ~ teraz jestem tylko tym

    Dzień szósty
    ~ cholernie się nudzę
    ~ postanowiłem ściągnąć emulator gameboya i pograć w pokemony
    ~ filtry go blokują, więc je wyłączam, nie dodaje emulatora do listy, po prostu wyłączam filtry
    ~ uruchomiłem stronę z emulatorem, ale muszę wyłączyć antywirusa
    ~ używam konta admina, bo w końcu znam hasło
    ~ wyłączyłem globalnie antywirusa na całym serwerze
    ~ ściągnąłem emulator i pokemony
    ~ gram sobie
    ~ koleś przychodzi do mojego biura
    ~ "chyba mam wirusa"
    ~ ja: "złap je wszystkie"
    ~ do czasu aż doszedłem do Misty, 4 osoby złapały wirusy

    Dzień siódmy
    ~ ten sam koleś który darł się na mnie drugiego dnia znowu się na mnie drze
    ~ nie może się zalogować, a ja właśnie wychodziłem do domu
    ~ "wyłącz i uruchom ponownie i oddzwoń"
    ~ idę do domu

    Dzień ósmy
    ~ koleś z siódmego dnia znowu dzwoni
    ~ jest wkurwiony
    ~ mówi mi, że przez moją głupotę stracił klienta
    ~ "zdarza się stary, ja przed chwilą przegrałem z zespołem r"
    ~ "o czym ty kurwa mówisz?"
    ~ click

    Dzień dziewiąty
    ~ jedna z drukarek zużyła cały toner
    ~ jakiś grubas każe mi go zmienić
    ~ "to tylko toner stary, nie umiesz go sam zmienić? pracuję teraz nad jednym sporym problemem z serwerem"
    ~ tak serio to ściągam steama
    ~ "to zajmie tylko sekunde... boże, mam dużo do zrobienia, od tego ty jesteś"
    ~ wzdycham i idę to zrobić
    ~ nie potrafię otworzyć pieprzonej drukarki żeby dostać się do tonera
    ~ zaczynam w nią walić jak w "zoolanderze"
    ~ mówię nieco opóźnionemu kolesiowi w biurze że mam dla niego specjalną misje
    ~ musi schować magiczne jajko w skrzyni Hewlett Packarda
    ~ wracam do sprawy z serwerem
    ~ pół godziny później grubas wchodzi do biura
    ~ "ćoś ty kurwa zrobił z drukarką?"
    ~ "zmieniłem tusz"
    ~ zaczyna kręcić głową i coś mówi pod nosem
    ~ idziemy do drukarki
    ~ opóźniony koleś wcisnął kardridż w złą stronę i go zaklinował, połowa wystaje
    ~ drukarka nawet się nie zamknie
    ~ są czarne ślady dłoni na całej drukarce
    ~ czuje że grubas mnie osądza, więc coś szybko wymyślam
    ~ "chyba jest coś nie tak z siecią"
    ~ drukarka nie działa przez miesiąc zanim się skapnąłem, że mamy numer do kolesia z serwisu HP

    Dzień dziesiąty
    ~ muszę zamotntować projektor w biurze do prezentacji
    ~ nie mogę znaleźć kable thunderbolt-hdmi, żeby go podpiąć, a nie chce mi się iść do sklepu
    ~ nie mam nawet karty firmowej
    ~ mówię kolesiowi który potrzebuje projektora, że jest problem kompatybilności z macbookiem
    ~ może użyć della kogoś innego
    ~ pliki z maca nie działają na dellu
    ~ zadzwonili do mnie w trakcie zebrania
    ~ wszyscy ci beznesmeni na mnie patrzą, jak losowo klikam i szybko ruszam myszką, wyglądając na profesjonalistę
    ~ ściągam adobe readera
    ~ otwieram plik
    ~ działa
    ~ "Dzięki Anon, ocaliłeś mnie"

    Dzień jedenasty
    ~ nowy pracownik w firmie
    ~ nikt mnie nie poinformował
    ~ opieprzyli mnie za to, że nie przygotowałem komputera dla nowej osoby
    ~ idę do magazynu zobaczyć czy mamy tam coś
    ~ jest kilka sztuk
    ~ ale jest jakiś naprawdę stary komputer, z początku lat 90tych
    ~ odpalam
    ~ działa
    ~ ustawiam go dla nowego kolesia
    ~ wszystko laguje
    ~ odpalasz adobe readera? masywny lag
    ~ odsyłam komputer
    ~ "sorry, ale tylko to udało mi się załatwić bez wcześniejszego powiadomienia"
    ~ koleś ciągle prosi mnie o pomoc
    ~ jest beznadziejny
    ~ po tygodniu odszedł z firmy, twierdząc, że nie może pracować w takich warunkach

    Dzień dwunasty
    ~ czyiś komputer się spieprzył
    ~ kurrrrr
    ~ ustawiam
    ~ przypominam sobie coś o profilach zapisywanych w wewnętrznej sieci
    ~ idę do serwerowni
    ~ patrzę się na serwery jak kompletny idiota, próbując się zorientować jak to działa
    ~ wracam i mówię kolesiowi, że nie mogę z tym nic zrobić
    ~ "a... ale mój projekt, muszę go pokazać zarządowi w piątek..."
    ~ "sorry stary, ale nic się nie da z tym zrobić"
    ~ gram sobie w sim theme park przez resztę dnia

    Dzień trzynasty
    ~ przychodzę do pracy godzinę spóźniony
    ~ całe biuro w chaosie
    ~ upadekrzymu.jpg
    ~ "JEST TUTAJ!"
    ~ odpalam komputer w swoim biurze, sprawdzam maila
    ~ dziesiątki mailu w stylu:
    ~ "coś jest nie tak z serwerem, nie mogę się zalogować do..."
    ~ "wiesz czemu strona nie działa?"
    ~ serwer faktycznie nie działa
    ~ adobe reader mnie teraz nie ocali
    ~ "po prostu idź tam i zrób to samo, co zrobiłeś ostatnio!"
    ~ wszyscy myślą, że to tak łatwo naprawić
    ~ roztrzęsiony wchodzę do serwerowni, bo nie wiem co mam robić
    ~ ucinam sobie drzemkę przez cały dzień
    ~ ludzie są wkurwieni, walą w drzwi do serwerowni
    ~ terminy minięte
    ~ wychodzę o 18:30
    ~ manager widzi mnie na parkingu
    ~ był na spotkaniu cały dzień, nie wie przez co przeszedłem
    ~ "wciąż tutaj? podoba mi się twoje podejście!"

    Dzień czternasty
    ~ serwery dalej nie działają
    ~ wszyscy wkurwieni
    ~ idę na wczesny lunch
    ~ słyszę jak ktoś w jadalni gada o kupnie nowego modemu do biura
    ~ dziekibogu.jpg
    ~ "Hej, sorry że przeszkadzam, ale czy któryś z was jest IT?"
    ~ zanim któryś z nich zareagował i pyta "jak śmię" mówię
    ~ "też jestem IT"
    ~ pokazuję im dłoń którą poobdzierałem kablami w serwerowni
    ~ obaj kiwają głową
    ~ "co byście zrobili, gdyby wasze serwery się całkowicie spieprzyły?"
    ~ "próbowałeś go zrestartować?"
    ~ wracam i restartuje serwer
    ~ kurwa, działa!

    Dzień piętnasty
    ~ kocica chodzi po biurze poddenerwowana
    ~ "Wszystko ok?"
    ~ "Nie mogę się zalogować na maila. Możesz mi pomóc? Proszę"
    ~ "Spoko"
    ~ biorę laptopa
    ~ reinstaluje office'a
    ~ outlook znowu działa
    ~ przeglądam maile, żeby upewnić się że działają
    ~ wysyłam testowego maila
    ~ czytam tytuły jej nowych maili
    ~ "Rozwód"
    ~ oddaje jej laptopa
    ~ "Wygląda na to, że działa"
    ~ "Dzięki..."
    ~ "Wszystko ok?"
    ~ "Cóż..."
    ~ tak! wypłacz mi się na ramieniu i się rozkręcimy!
    ~ "Mysz się chyba zepsuła, mogę dostać nową?"

    Dzień szesnasty
    ~ jeden z monitorów upośledzonego nie działa
    ~ wyświetla się całkowicie na zielono
    ~ na temat: dałem mu drugi monitor, bo myślałem że jak ktoś zasługuje na dwa, to właśnie ten biedak
    ~ jedyne co robi to przegląda tapety na msn
    ~ i używa jakiegoś programu fedexa
    ~ jest miły, więc faktycznie próbuję mu to naprawić
    ~ nic nie działa
    ~ to nie sterownik
    ~ to nie ustawienia
    ~ to chyba coś z samym montorem
    ~ cały czas ludzie do mnie przychodzą z prawdziwymi problemami, zbywam ich mówiąc "zaraz będę"
    ~ po dwóch godzinach koleś mówi
    ~ "może wtyczka jest zepsuta?"
    ~ zmieniłem kabel hdmi na nowy
    ~ zadziałało
    ~ oficjalnie jestem gorszy w swoim zawodzie niż opóźniony umysłowo koleś

    Dzień siedemnasty
    ~ miła staruszka narzeka, że jej się zepsuła klawiatura
    ~ jest najstarszą osobą w biurze
    ~ stara jak dinozaury
    ~ mówię, że coś dla niej mam
    ~ wracam do tyłu i odpakowywują nową klawiaturę dla programistów
    ~ zanoszę ją jej
    ~ "jesteś taki pomocny"
    ~ sięgam do tyłu żeby podpiąć nową klawiaturę
    ~ podnoszę się i otrzepuję spodnie
    ~ staruszka wygląda jakby miała zawał
    ~ patrze na ekran
    ~ czarny
    ~ wstając nacisnąłem przycisk power
    ~ straciła 3 godziny pracy
    ~ 3 godziny których nigdy nie odzyska

    Dzień osiemnasty
    ~ firmowe spotkanie
    ~ przekroczyliśmy budżet
    ~ było dużo wydatków
    ~ straciliśmy dużo pieniędzy przez prawie cały ostatni miesiąc
    ~ dzień 18
    ~ prawie cały miesiąc
    ~ wylecę na zbity pysk
    ~ budżet departamentu IT zostaje poruszony
    ~ są tylko dwa departamenty które nie przekroczyły budżetu
    ~ "Dobra robota Anon, słyszałem o problemach z serwerem. Jesteś dobrym człowiekiem na dobrym miejscu"
    ~ pod koniec spotkania kobieta, około 45 lat, podchodzi i pyta czy naprawiam komputery poza firmą
    ~ "Niezbyt..."
    ~ "Oh, bo mam jedną cholerną rzecz której nie mogę naprawić. Nie mógłbyś wpaść i tego naprawić?"
    ~ gówno prawda
    ~ dla jaj mówię "dobra, spoko, daj adres i podjadę po pracy"
    ~ nie wiem czy będzie seks
    ~ kupuje gumki
    ~ nie jest taka ładna 6/10 góra
    ~ nie będę kłamał
    ~ mocno średnia
    ~ podjeżdżam do jej domu
    ~ dzwonię do drzwi, staram się wyglądać słodko
    ~ mąż otwiera drzwi
    ~ pokazuje mi konputer
    ~ instaluje najnowszego adobe readera
    ~ zarabiam 20$
    ~ jadę do domu

    Dzień dziewiętnasty
    ~ jakiś koleś zepsuł program, więc muszę ustawić wszystko na nowo
    ~ sprawdzam ustawienia
    ~ po dwóch godzinach
    ~ "zepsułeś mój komputer... chcę żebyś naprawił mój cholerny komputer, ma być tak jak było, nie wiem co zrobiłeś, ale coś jest nie tak, moje usb bzyczy"
    ~ wtf
    ~ nie zrobiłem nic z kompem, tylko sprawdziłem program który odpalasz 20 razy dziennie
    ~ wkurwiony wracam do serwerowni i gram w Thomas Was Alone
    ~ pukanie do drzwi
    ~ to ten koleś
    ~ "hej, dzięki za naprawienie tego"
    ~ "czego?"
    ~ "mojego usb"
    ~ nic nie zrobiłem
    ~ "a, to... spoko"

    Dzień dwudziesty
    ~ spędziłem cąły dzień sprzątająć serwerownię
    ~ wygląda całkiem nieźle
    ~ odpiąłem kable sieciowe żeby je oznaczać kolorami
    ~ ludzie tracą swoje projekty
    ~ losowo są wywalani z serwera
    ~ mówię, że są problemy z isp
    ~ staram się mówić ISP, bo nauczyłem się, że jak używam skrótów to brzmię jak bym wiedział o czy mówię
    ~ pod koniec dnia serwerownia wygląda wręcz ślicznie
    ~ niestety nie oznaczyłem nic i niektórzy ludzie nie są podpięci
    ~ mówię im, że ISP naprawi to ASAP i wracam do domu

    Dzień dwudziesty pierwszy
    ~ teraz jak serwerownia jest uporządkowana, podpinam testowe jednostki
    ~ 8 komputerów podpiętych do jednej sieci
    ~ próbuję połączyć monitory ze sobą, jak to czasami na forach można zobaczyć
    ~ to są stare monitory i nie można tego zrobić
    ~ wpadłem na pomysł użycia tych komputerów do kopania bitcoinów
    ~ ustawiłem wszystko do południa
    ~ po lunchu zaczynam kopanie
    ~ okropnie powoli, ale zaczynam
    ~ ludzie narzekają na lagi serwera
    ~ obwiniam olimpiadę za lagi
    ~ mówię, że całe buro musi je streamować
    ~ banuję olimpiadę na filtrze systemowym
    ~ biuro jest podzielone, widzę ten podział na swoim mailu
    ~ ludzie wkurwieni, że nie mogą oglądać igrzysk
    ~ i pozostali, którzy twierdzą, że praca to nie zabawa
    ~ oficjalnie zyskałem władzę w firmie, ludzie wiedzą kto tu rządzi
    ~ "To jest koleś którego ta firma potrzebowała"

    Dzień dwudziesty drugi
    ~ dzień urodzin
    ~ całe biuro świętuje urodziny ludzi w danym miesiącu
    ~ biorę ciasto
    ~ podpinam n64 w jednym z biur
    ~ wyzywam ludzi na partyjkę w goldeneye
    ~ mówię "hej, mam 5 minut przerwy na ciasto... zagramy partyjkę?"
    ~ skopałem im wszystkim dupy
    ~ zdałem sobie sprawę, że cały dzień nie robiłem nic poza graniem i jedzeniem ciasta
    ~ nikt nie zauważył

    Dzień dwudziesty trzeci
    ~ kocica dzwoni z trasy
    ~ ma problemy dostać się do jednej z ważniejszych aplikacji dla klienta na jej ipadzie
    ~ mówi nazwę tej apki
    ~ nie mam pojęcia co to jest
    ~ staram się brzmieć jakbym rozumiał wszystko
    ~ pytam, czy używa WIFI czy 3G
    ~ "jak to sprawdzam?"
    ~ "nieważne, czekaj, sprawdzę nasz główny system"
    ~ googluję apke, ale nic się nie pojawia
    ~ pytam kogoś ze sprzedaży
    ~ "oh, to tylko infografika z naszej strony"
    ~ mówię kocicy, że musi się wrócić do biura bo muszę jej wgrać zmiany do ipada
    ~ jedzie 2 godziny do pracy tylko żebym mógł otworzyć Safari i dodać zakładkę do strony głównej

    Dzień dwudziesty czwarty
    ~ 45 latka wygadała się, że robię też poza pracą
    ~ teraz idioci proszą o naprawę ich komputerów w domu, telefonów komórkowych, wszystkiego co techniczne
    ~ mówię, że mogę to zrobić tylko po pracy, 20$ za małe rzeczy, 50$ za duże
    ~ większość to proste naprawy
    ~ aktualizowanie windowsa albo adobe readera wszystko naprawia
    ~ ale wtedy trafił mi się on
    ~ laptop z piekła rodem
    ~ gruby indianin daje mi swojego laptopa w plastikowej reklamówce, nie torbie na laptopa, reklamówce
    ~ "co z nim nie tak?"
    ~ "ty mi powiedz, geniuszu"
    ~ odpalam komputer, prosi o przywracanie systemu
    ~ klikam enter
    ~ naprawia to, ale prosi o uruchomienie chkdisk?
    ~ wydaje mi się, że to coś z napędem cd
    ~ otwieram napęd
    ~ jest tam gruba warstwa okruchów
    ~ przechylam laptopa na bok
    ~ pieprzone okruchy wysypują się z laptopa
    ~ resetuję laptopa
    ~ wczytuje się bez problemu
    ~ okazuje się, że koleś używał cd w swoim laptopie jako podkładki pod kanapki
    ~ pieprzone laptopy

    #pasta #coolstory #humorinformatykow #heheszki #byloaledobre
    pokaż całość

  •  

    Moje story z dzisiejszego poranka. Siedzę przed kompem i zbijam bąki. Nagle dzwonek do drzwi. Żony nie ma bo na spacerze z dzieckiem. Może zapomniała kluczy, myślę. Idę do drzwi. Mam nawyki godne uciekinierów SS skrywających się w Argentynie więc ukradkiem patrzę przez judasza z kim mam do czynienia. A tam sąsiad z 6stego. Zwykły koleś, przeciętny typ w chuj, z twarzy podobny zupełnie do nikogo. Otwieram więc.
    Wylewa się na mnie bełkot tak pojebany że nie jestem w stanie rozróżnić żadnego słowa. Marszczę brwi i staram się coś zrozumieć, ale koleś napierdala w innym dialekcie, dopiero po chwili zauważam że jest ubzdryngolony opór. Podnoszę rękę i zaczynam powoli mówić:
    - Spokojnie, jeszcze raz bo nie rozumiem.
    Koleś zaczął na mnie patrzeć wilkiem i umilkł. Przez chwilę myślałem że koleś się na mnie rzuci albo chuj wie co. Ale zbierał siły by lepiej i jakkolwiek zrozumiale wyartykułować swoje myśli. Zassał ślinę, odchrząknął i ledwie zrozumiałym, ale jednak, narzeczu polskim prawi mi do ucha:
    - Jon Snow zabija Daenerys, a Bran zostaje królem Westeros.

    Z początku nie zrozumiałem, ale potem do mnie dotarło. Pożegnałem się, uśmiechnąłem pod nosem i wróciłem do komputera podzielić się tym z wami na Mirko ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    #heheszki #przygodadnia #truestory #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Pamiętam jak się kiedyś upizgałem potężnie i rżnąłem z klawiatury w wiedźmina 3 całą noc, i jak szedłem do kuchni po browarka to zauważyłem słonecznik taki w opakowaniu od razu gotowy do spożycia, no to wziąłem sobie i jakoś tak wyszło że ojebałem całe opakowanie.

    Następnego dnia w pracy dostaje od siostry wiadomość pic rel

    #heheszki #coolstory #rodzina pokaż całość

    źródło: IMG_20190519_222304.jpg

  •  

    Przekopujesz ogródek, z zamysłem zasiania nowej trawy.
    Przypominasz sobie, że w kącie kurzy się wykrywacz metali.
    Jako, że chata ma 100+ lat i #uk here - myślisz czemu nie.
    Szybki skan Garrettem i po znajdźkach typu ołowiane obejmy i stary rowerowy klocek hamulcowy trafiło się to:

    Token ACE of Clubs - czyli żeton do szafy grającej klubu motocyklowego działającego w latach 1938 - 69 na terenie Londynu.
    Co ciekawe, znalezisko w ogródku na terenie West Yorkshire.
    Z owym żetonem i szafami grającymi wiąże się ciekawostka:

    Motocykliści w czasach działalności owego klubu zwykli odpalać różne kawałki i robić trase tam i z powrotem do ustalonego punktu, próbując zmieścić się w czasie trwania wybranego utworu.
    Dzisiaj choć żetony te nie mają szczególnej wartości, to podobno są cenione jako swego rodzaju pamiątka w środowisku motocyklowym na Wyspach.

    #motocykle #motoryzacja #detektorysci #wykrywaczmetalu #wykrywacz #wykopki #archeologia #coolstory
    pokaż całość

    źródło: ACE Token034.jpg

  •  

    miej 16 lat
    idź na impreze ze starszym kolegą
    kolega około 20 lat
    pyta czy biore narkotyki
    no jasne, że tak (kłamstwo)
    trochę lsd, potem palicie zioło
    idziecie z 3 dziewczynami do pokoju
    więcej zioła
    zjarany jak pochodnia
    dostań kościeja mocno
    poczuj, że czyjaś ręka sięga ci do spodni
    czujedobrze.jpg
    zamykasz oczy i odchylasz głowę w tył
    zjarany, więc nie dajesz jebania
    dojdź na całe bokserki
    otwórz oczy i widzisz, że wszyscy w pokoju zszokowani
    spójrz w dół
    to była twoja ręka


    #coolstory #przegryw #narkotykiniezawszespoko #pasta #heheszki
    pokaż całość

    +: trixx_420, t.....e +4 innych
  •  

    Mireczki, co te dzieci, to ja nawet nie. Na pasach zapaliły się pomarańczowe migające, sobie myślę, no tak, #wroclaw, znów się coś zjebało. No i jadą samochody dość szybko i biegnie taka mała dziewczynka, z 5-6 lat pewnie, nie patrzy przed siebie, ani nic. No to ja ją łap za plecak i odciągam od pasów, w tym momencie przejechał zaraz obok dostawczak. Prawie by ją rozjechał. I taki dumny z siebie, że uratowałem dziecko od pewnej śmierci, pytam się, czy jest normalna i dlaczego nie patrzy na jezdnię, tak jak ją w szkole uczyli. A ona nic sobie z tego nie robiąc, uśmiechnęła się i powiedziała "nie ma czasu na pytania, lecimy w gorące" i uciekła do lasu.

    #coolstory #truestory #heheszki #takbylo
    pokaż całość

  •  

    O k.rwa jak skislem musze to napisac zeby nie wybuchnac smiechem bo glupio w hoooj XDDDD
    Jakies dziecko pokazywalo filtry ojcu na snapie na swojej twarzy ojciec sie smial przez chwile mowil ze "fajne fajne" a po chwili powiedzial
    -teraz jak jakiś dałn
    A dziecko mowi
    -To bylo bez filtra XDDDDDDDDDDDDDDDD

    #niewiemjaktootagowac #heheszki #takbylo #snapchat #coolstory pokaż całość

  •  

    Mój ojciec załatwił mi pracę w dziale IT. Nie wiem za dużo o IT, poza grami.
    To moje opowieści z pracy.

    Dzień 1

    kobieta prosi mnie o zainstalowanie najnowszego adobe readera
    spoko, mam to
    ściągam program
    "Wow, jesteś w tym ekspertem"
    "No cóż..."
    komputer prosi o wpisanie hasła admina
    zapomniałem hasła admina
    próbuje: hasło
    nope.jpg
    "ehh... emm... cholera, chyba coś jest z serwerem, zaraz wracam"
    3 miesiące później, ona wciąż nie ma adobe readera


    Dzień 2

    wkurwiony koleś do mnie dzwoni, pyta o coś w programie domowym
    nie mam pojęcia co mówi
    pauza
    koleś czeka na odpowiedź
    przypominam sobie "IT Crowd"
    "Próbował pan wyłączyć go i włączyć na nowo?
    Zresetować znaczy się?"
    "Moment..."
    zadziałało


    Dzień 3

    laska ze sprzedaży przychodzi z laptopem, jakiś problem
    kocica 9/10
    flirtuje ze mną
    mówi, że potrzebuje ściągnąć jakąś aktualizacje
    jedyne co słyszę to jej cycki
    jej laptop pachnie truskawkami
    ściągam adobre reaera i oddaję jej laptopa


    Dzień 4

    nauczyłem się wyłączać serwery
    ludzie zaczynają prosić o pomoc, idę do serwerowni
    wyłączam serwery
    wychodzę zdezorientowany, zaczynam instalować adobe readera
    w końcu ludzie zaczynają się drzeć
    STRONA NIE DZIAŁA! STRONA NIE DZIAŁA!
    "biore się za to!"
    biegnę do serwerowni
    gram w Hotline Miami przez kilka godzin
    włączam serwery pod koniec dnia
    wychodzę z serwerowni
    wycieram pot z czoła
    "dałem rade..."
    ludzie chwalą mnie, mówią że uratowałem firmę
    tak naprawdę to uratowałem swoją dziewczynę w HM


    Dzień 5

    spotykam kocicę przy ekspresie do kawy
    zapytałem się co u niej, proste pytanie
    zaczyna opowiadać o problemach z jej komputerem
    nie widzi we mnie człowieka
    widzi we mnie IT
    mówię, żeby podrzuciła do mnie laptopa
    robi to
    upgrade'uję jej IE
    instaluje adobe reareda
    resetuje komputer
    wszystko śmiga
    zanoszę go jej
    poprawiam fryzurę
    sprawdzam oddech
    zachowuje się jak bym ją ocalił
    siedzi w swoim biurze, gada przez telefon
    ręką pokazuje, żebym położył laptopa na biurko
    robię to, i trochę się ociągam
    "To wszystko skarbie?"
    wychodzę
    słyszę jak mówi "oh, to był tylko IT"
    tylko IT
    teraz jestem tylko tym


    Dzień 6

    cholernie się nudzę
    postanowiłem ściągnąć emulator gameboya i pograć w pokemony
    filtry go blokują, więc je wyłączam, nie dodaje emulatora do listy, po prostu wyłączam filtry
    uruchomiłem stronę z emulatorem, ale muszę wyłączyć antywirusa
    używam konta admina, bo w końcu znam hasło
    wyłączyłem globalnie antywirusa na całym serwerze
    ściągnąłem emulator i pokemony
    gram sobie
    koleś przychodzi do mojego biura
    "chyba mam wirusa"
    ja: "złap je wszystkie"
    do czasu aż doszedłem do Misty, 4 osoby złapały wirusy


    Dzień 7

    ten sam koleś który darł się na mnie drugiego dnia znowu się na mnie drze
    nie może się zalogować, a ja właśnie wychodziłem do domu
    "wyłącz i uruchom ponownie i oddzwoń"
    idę do domu


    Dzień 8

    koleś z siódmego dnia znowu dzwoni
    jest wkurwiony
    mówi mi, że przez moją głupotę stracił klienta
    "zdarza się stary, ja przed chwilą przegrałem z zespołem r"
    "o czym ty kurwa mówisz?"
    click


    Dzień 9

    jedna z drukarek zużyła cały toner
    jakiś grubas każe mi go zmienić
    "to tylko toner stary, nie umiesz go sam zmienić? pracuję teraz nad jednym sporym problemem z serwerem"
    tak serio to ściągam steama
    "to zajmie tylko sekunde... boże, mam dużo do zrobienia, od tego ty jesteś"
    wzdycham i idę to zrobić
    nie potrafię otworzyć pieprzonej drukarki żeby dostać się do tonera
    zaczynam w nią walić jak w "zoolanderze"
    mówię nieco opóźnionemu kolesiowi w biurze że mam dla niego specjalną misje
    musi schować magiczne jajko w skrzyni Hewlett Packarda
    wracam do sprawy z serwerem
    pół godziny później grubas wchodzi do biura
    "ćoś ty kurwa zrobił z drukarką?"
    "zmieniłem tusz"
    zaczyna kręcić głową i coś mówi pod nosem
    idziemy do drukarki
    opóźniony koleś wcisnął kardridż w złą stronę i go zaklinował, połowa wystaje
    drukarka nawet się nie zamknie
    są czarne ślady dłoni na całej drukarce
    czuje że grubas mnie osądza, więc coś szybko wymyślam
    "chyba jest coś nie tak z siecią"
    drukarka nie działa przez miesiąc zanim się skapnąłem, że mamy numer do kolesia z serwisu HP


    Dzień 10

    muszę zamotntować projektor w biurze do prezentacji
    nie mogę znaleźć kable thunderbolt-hdmi, żeby go podpiąć, a nie chce mi się iść do sklepu
    nie mam nawet karty firmowej
    mówię kolesiowi który potrzebuje projektora, że jest problem kompatybilności z macbookiem
    może użyć della kogoś innego
    pliki z maca nie działają na dellu
    zadzwonili do mnie w trakcie zebrania
    wszyscy ci beznesmeni na mnie patrzą, jak losowo klikam i szybko ruszam myszką, wyglądając na profesjonalistę
    ściągam adobe readera
    otwieram plik
    działa
    "Dzięki Anon, ocaliłeś mnie"


    Dzień 11

    nowy pracownik w firmie
    nikt mnie nie poinformował
    opieprzyli mnie za to, że nie przygotowałem komputera dla nowej osoby
    idę do magazynu zobaczyć czy mamy tam coś
    jest kilka sztuk
    ale jest jakiś naprawdę stary komputer, z początku lat 90tych
    odpalam
    działa
    ustawiam go dla nowego kolesia
    wszystko laguje
    odpalasz adobe readera? masywny lag
    odsyłam komputer
    "sorry, ale tylko to udało mi się załatwić bez wcześniejszego powiadomienia"
    koleś ciągle prosi mnie o pomoc
    jest beznadziejny
    po tygodniu odszedł z firmy, twierdząc, że nie może pracować w takich warunkach


    Dzień 12

    czyiś komputer się spieprzył
    kurrrrr
    ustawiam
    przypominam sobie coś o profilach zapisywanych w wewnętrznej sieci
    idę do serwerowni
    patrzę się na serwery jak kompletny idiota, próbując się zorientować jak to działa
    wracam i mówię kolesiowi, że nie mogę z tym nic zrobić
    "a... ale mój projekt, muszę go pokazać zarządowi w piątek..."
    "sorry stary, ale nic się nie da z tym zrobić"
    gram sobie w sim theme park przez resztę dnia


    Dzień 13

    przychodzę do pracy godzinę spóźniony
    całe biuro w chaosie
    upadekrzymu.jpg
    "JEST TUTAJ!"
    odpalam komputer w swoim biurze, sprawdzam maila
    dziesiątki mailu w stylu:
    "coś jest nie tak z serwerem, nie mogę się zalogować do..."
    "wiesz czemu strona nie działa?"
    serwer faktycznie nie działa
    adobe reader mnie teraz nie ocali
    "po prostu idź tam i zrób to samo, co zrobiłeś ostatnio!"
    wszyscy myślą, że to tak łatwo naprawić
    roztrzęsiony wchodzę do serwerowni, bo nie wiem co mam robić
    ucinam sobie drzemkę przez cały dzień
    ludzie są wkurwieni, walą w drzwi do serwerowni
    terminy minięte
    wychodzę o 18:30
    manager widzi mnie na parkingu
    był na spotkaniu cały dzień, nie wie przez co przeszedłem
    "wciąż tutaj? podoba mi się twoje podejście!"


    Dzień 14

    serwery dalej nie działają
    wszyscy wkurwieni
    idę na wczesny lunch
    słyszę jak ktoś w jadalni gada o kupnie nowego modemu do biura
    dziekibogu.jpg
    "Hej, sorry że przeszkadzam, ale czy któryś z was jest IT?"
    zanim któryś z nich zareagował i pyta "jak śmię" mówię
    "też jestem IT"
    pokazuję im dłoń którą poobdzierałem kablami w serwerowni
    obaj kiwają głową
    "co byście zrobili, gdyby wasze serwery się całkowicie spieprzyły?"
    "próbowałeś go zrestartować?"
    wracam i restartuje serwer
    kurwa, działa!


    Dzień 15

    kocica chodzi po biurze poddenerwowana
    "Wszystko ok?"
    "Nie mogę się zalogować na maila. Możesz mi pomóc? Proszę"
    "Spoko"
    biorę laptopa
    reinstaluje office'a
    outlook znowu działa
    przeglądam maile, żeby upewnić się że działają
    wysyłam testowego maila
    czytam tytuły jej nowych maili
    "Rozwód"
    oddaje jej laptopa
    "Wygląda na to, że działa"
    "Dzięki..."
    "Wszystko ok?"
    "Cóż..."
    tak! wypłacz mi się na ramieniu i się rozkręcimy!
    "Mysz się chyba zepsuła, mogę dostać nową?"


    Dzień 16

    jeden z monitorów upośledzonego nie działa
    wyświetla się całkowicie na zielono
    na temat: dałem mu drugi monitor, bo myślałem że jak ktoś zasługuje na dwa, to właśnie ten biedak
    jedyne co robi to przegląda tapety na msn
    i używa jakiegoś programu fedexa
    jest miły, więc faktycznie próbuję mu to naprawić
    nic nie działa
    to nie sterownik
    to nie ustawienia
    to chyba coś z samym montorem
    cały czas ludzie do mnie przychodzą z prawdziwymi problemami, zbywam ich mówiąc "zaraz będę"
    po dwóch godzinach koleś mówi
    "może wtyczka jest zepsuta?"
    zmieniłem kabel hdmi na nowy
    zadziałało
    oficjalnie jestem gorszy w swoim zawodzie niż opóźniony umysłowo koleś


    Dzień 17

    miła staruszka narzeka, że jej się zepsuła klawiatura
    jest najstarszą osobą w biurze
    stara jak dinozaury
    mówię, że coś dla niej mam
    wracam do tyłu i odpakowywują nową klawiaturę dla programistów
    zanoszę ją jej
    "jesteś taki pomocny"
    sięgam do tyłu żeby podpiąć nową klawiaturę
    podnoszę się i otrzepuję spodnie
    staruszka wygląda jakby miała zawał
    patrze na ekran
    czarny
    wstając nacisnąłem przycisk power
    straciła 3 godziny pracy
    3 godziny których nigdy nie odzyska


    Dzień 18

    firmowe spotkanie
    przekroczyliśmy budżet
    było dużo wydatków
    straciliśmy dużo pieniędzy przez prawie cały ostatni miesiąc
    dzień 18
    prawie cały miesiąc
    wylecę na zbity pysk
    budżet departamentu IT zostaje poruszony
    są tylko dwa departamenty które nie przekroczyły budżetu
    "Dobra robota Anon, słyszałem o problemach z serwerem. Jesteś dobrym człowiekiem na dobrym miejscu"
    pod koniec spotkania kobieta, około 45 lat, podchodzi i pyta czy naprawiam komputery poza firmą
    "Niezbyt..."
    "Oh, bo mam jedną cholerną rzecz której nie mogę naprawić. Nie mógłbyś wpaść i tego naprawić?"
    gówno prawda
    dla jaj mówię "dobra, spoko, daj adres i podjadę po pracy"
    nie wiem czy będzie seks
    kupuje gumki
    nie jest taka ładna 6/10 góra
    nie będę kłamał
    mocno średnia
    podjeżdżam do jej domu
    dzwonię do drzwi, staram się wyglądać słodko
    mąż otwiera drzwi
    pokazuje mi konputer
    instaluje najnowszego adobe readera
    zarabiam 20$
    jadę do domu


    Dzień 19

    jakiś koleś zepsuł program, więc muszę ustawić wszystko na nowo
    sprawdzam ustawienia
    po dwóch godzinach
    "zepsułeś mój komputer... chcę żebyś naprawił mój cholerny komputer, ma być tak jak było, nie wiem co zrobiłeś, ale coś jest nie tak, moje usb bzyczy"
    wtf
    nie zrobiłem nic z kompem, tylko sprawdziłem program który odpalasz 20 razy dziennie
    wkurwiony wracam do serwerowni i gram w Thomas Was Alone
    pukanie do drzwi
    to ten koleś
    "hej, dzięki za naprawienie tego"
    "czego?"
    "mojego usb"
    nic nie zrobiłem
    "a, to... spoko"


    Dzień 20

    spędziłem cąły dzień sprzątająć serwerownię
    wygląda całkiem nieźle
    odpiąłem kable sieciowe żeby je oznaczać kolorami
    ludzie tracą swoje projekty
    losowo są wywalani z serwera
    mówię, że są problemy z isp
    staram się mówić ISP, bo nauczyłem się, że jak używam skrótów to brzmię jak bym wiedział o czy mówię
    pod koniec dnia serwerownia wygląda wręcz ślicznie
    niestety nie oznaczyłem nic i niektórzy ludzie nie są podpięci
    mówię im, że ISP naprawi to ASAP i wracam do domu


    Dzień 21

    teraz jak serwerownia jest uporządkowana, podpinam testowe jednostki
    8 komputerów podpiętych do jednej sieci
    próbuję połączyć monitory ze sobą, jak to czasami na forach można zobaczyć
    to są stare monitory i nie można tego zrobić
    wpadłem na pomysł użycia tych komputerów do kopania bitcoinów
    ustawiłem wszystko do południa
    po lunchu zaczynam kopanie
    okropnie powoli, ale zaczynam
    ludzie narzekają na lagi serwera
    obwiniam olimpiadę za lagi
    mówię, że całe buro musi je streamować
    banuję olimpiadę na filtrze systemowym
    biuro jest podzielone, widzę ten podział na swoim mailu
    ludzie wkurwieni, że nie mogą oglądać igrzysk
    i pozostali, którzy twierdzą, że praca to nie zabawa
    oficjalnie zyskałem władzę w firmie, ludzie wiedzą kto tu rządzi
    "To jest koleś którego ta firma potrzebowała"


    Dzień 22

    dzień urodzin
    całe biuro świętuje urodziny ludzi w danym miesiącu
    biorę ciasto
    podpinam n64 w jednym z biur
    wyzywam ludzi na partyjkę w goldeneye
    mówię "hej, mam 5 minut przerwy na ciasto... zagramy partyjkę?"
    skopałem im wszystkim dupy
    zdałem sobie sprawę, że cały dzień nie robiłem nic poza graniem i jedzeniem ciasta
    nikt nie zauważył


    Dzień 23

    kocica dzwoni z trasy
    ma problemy dostać się do jednej z ważniejszych aplikacji dla klienta na jej ipadzie
    mówi nazwę tej apki
    nie mam pojęcia co to jest
    staram się brzmieć jakbym rozumiał wszystko
    pytam, czy używa WIFI czy 3G
    "jak to sprawdzam?"
    "nieważne, czekaj, sprawdzę nasz główny system"
    googluję apke, ale nic się nie pojawia
    pytam kogoś ze sprzedaży
    "oh, to tylko infografika z naszej strony"
    mówię kocicy, że musi się wrócić do biura bo muszę jej wgrać zmiany do ipada
    jedzie 2 godziny do pracy tylko żebym mógł otworzyć Safari i dodać zakładkę do strony głównej


    Dzień 24

    45 latka wygadała się, że robię też poza pracą
    teraz idioci proszą o naprawę ich komputerów w domu, telefonów komórkowych, wszystkiego co techniczne
    mówię, że mogę to zrobić tylko po pracy, 20$ za małe rzeczy, 50$ za duże
    większość to proste naprawy
    aktualizowanie windowsa albo adobe readera wszystko naprawia
    ale wtedy trafił mi się on
    laptop z piekła rodem
    gruby indianin daje mi swojego laptopa w plastikowej reklamówce, nie torbie na laptopa, reklamówce
    "co z nim nie tak?"
    "ty mi powiedz, geniuszu"
    odpalam komputer, prosi o przywracanie systemu
    klikam enter
    naprawia to, ale prosi o uruchomienie chkdisk?
    wydaje mi się, że to coś z napędem cd
    otwieram napęd
    jest tam gruba warstwa okruchów
    przechylam laptopa na bok
    pieprzone okruchy wysypują się z laptopa
    resetuję laptopa
    wczytuje się bez problemu
    okazuje się, że koleś używał cd w swoim laptopie jako podkładki pod kanapki
    pieprzone laptopy


    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory #humorinformatykow
    pokaż całość

  •  

    Tramwaje w #krakow to jest jakieś nieporozumienie.

    Niby sieć gęsta, inwestujecie w nowe tramwaje ale infrastruktura to śmiech na sali xD Tramwaje jadą z zabójczą prędkością 15 km/h, trasa wokół Plant zajmuje co najmniej pół godziny. Rzuca na boki, hopki, dziury, korki, zastawione tory przez auta.

    Pamiętam jak raz musiałem spod Royala na dworzec główny dojechać tramwajem. Widząc co się dzieje - włożyłem cichobiegi i poszedłem bo TAK JEST PO PROSTU SZYBCIEJ niż jechać tymi niebieskimi trumnami. Skrzyżowanie przy Poczcie Głównej to jest jeb%ny majstersztyk spierdo$enia - dobrze że na stałe jest wyłączona sygnalizacja świetlna bo nie dość że byśmy stali to jeszcze byśmy musieli dodatkowo stać bo światło czerwone.

    Raz kiedyś jechałem na Płaszów tramwajem. Jak tylko opuściliśmy centrum Krakowa to zacząłem mocno się trzymać bo tam macie jakieś lepsze tory i tramwaj jechał ze czterdzieści na godzinę! Myślałem że wejdziemy w trzecią gęstość, wrażenia były niesamowite.

    A w Warszawie? Eleganckie proste tory, miasto stale inwestuje w infrastrukturę i w tabor. Tramwaje zapieprzają co najmniej 50 km/h i się kurde jedzie jak człowiek. Przez ostatnie 10 lat kupiono prawie 300 nowych pojazdów z PESY - klima nieźle mrozi, w zimę świetnie grzeją, łagodnie rusza, elegancko hamuje. Cud nie tramwaj. I ta prędkość! Pamiętam że Tramwaje Warszawskie musiały założyć "kagańce" nowym Swingom bo motorniczowie tak zapieprzali że walili w dupy tramwajom przed nimi i się nie wyrabiali na przystankach. TO JEST KOMFORT NIE TO CO W KRAKOWIE

    W Warszawie jak kupię bilet 20-minutowy to mogę pojechać ze Starego Miasta tramwajem do Centrum, zjeść zapiekankę przy PKiN-ie i jeszcze zdążę wrócić.

    W Warszawie Swingi mają dodatkowo montowane tabliczki "Pasażerowie stojący muszą trzymać się poręczy" bo tak zapier$alają te żółte skur%ysyny.

    A w Krakowie? Kupię 20-minutowy bilet to dojadę sobie od dworca głównego najdalej do skrzyżowania Lubicz / Westerplatte xD

    #krakow #warszawa #komunikacjamiejska #tramwaje #truestory #coolstory #takbylo
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_20190515_132541.jpg

  •  

    byłem przed chwilą z mamą w kerfurze na zakupach i zbliżaliśmy się już do kasy, kiedy ta spostrzegła, że zapomniała kupić rękawy do pieczenia. no to mówi do mnie, “@anoysath, to ty już stań w kolejce, a ja pójdę po te rękawy”. więc ustawiam się w tej kolejce i czekam. bardzo tego nie lubię, bo stresuję się wtedy, że dojdę do kasy, a mama do tego czasu nie wróci. no i stoję tak i stoję, a kolejka idzie coraz dalej. grrr, kurwa, tyle negatywnych myśli w tak krótkim czasie. no i ostatnia osoba przede mną została już obsłużona, a mamy dalej nie ma. w koszyku dużo zakupów, bo we wtorek przyjeżdża wujek Marek z ciocią Basią, więc postanowiłem zaryzykować i zacząć wykładać już zakupy na taśmę. i tak wykładam, wykładam, pani na kasie pik, pik. mi się już gorąco robi, bo mamy wciąż nie ma, w tle pani cały czas robi pik, pik, a moje serce łup, łup, łup, łup jak głupie napierdala. pik, pik, pik, będzie sto dzięwięćdziesiąt siedem złoty i siedemdziesiąt dwa grosze. kurwa, mamo, gdzie jesteś, kiedy jesteś najbardziej potrzebna. pierdol te rękawy, w mikrofali się zrobi. już nie wiedziałem co tej babce powiedzieć, a za mną tłum ludzi zdenerwowanych stał. pani poczeka chwilę, bo mama jeszcze poszła coś kupić, zaraz będzie, obiecuję, proszę się nie gniewać. pociłem się jak szalony, a mamy na horyzoncie wciąż nie było widać. jakaś babka zdenerwowana zaczęła już coś pod nosem mruczeć, czy długo jeszcze i że do kasy to się podchodzi, jak zakupy są kurwa zrobione. czas dłużył mi się niemiłosiernie, minuta trwała tyle co godzina, mamo wruć. i jest, biegnie mama i pod nosem mamrocze „już jestem, już jestem”. ostatni raz tak się ucieszyłem na jej widok, jak byliśmy na zielonej szkole w bukowinie tatszańskiej i mnie brzucho rozbolało i mnie mama odebrała w połowie wycieczki. pani piknęła na kasie jeszcze te zasrane rękawy do pieczenia i poszliśmy do domu. w domu to tak mamę skszyczałem. powiedziałem, że nie powinna mnie tak już nigdy zostawiać, że naraziła mnie na ogromny stres, co jest bardzo niewskazane przy moim nadciśnieniu tętniczym. a ona mi coś tylko gada, że w tym wieku to ja powinienem być na takie sytuacje przygotowany i np. mieć już swoje pieniądze, żeby zapłacić za zakupy, bo to chyba już najwyższy czas, żeby w końcu pójść do pracy ty kurwa gnoju. oczywiście nie dociera do niej argument, że mam dopiero 34 lata i jeszcze się swoje w życiu napracuję. młodość jest po to, żeby się z niej cieszyć, a nie żeby zapierdalać jak wuł i umrzeć przedwcześnie jak babcia Sabina, bo zapierdalała po dwanaście godzin dziennie.

    rozpisałem się trochę, bo wkurzony jestem strasznie i następnym razem powiem mamie, żeby to ona stanęła w kolejce, kiedy ja będę szukał rękawów. niech zobaczy sobie jakie to jest uczucie.

    #heheszki #pasta #coolstory
    pokaż całość

  •  

    18 lvl
    Pierwszy lodzik
    Czuje zajebiście
    Spuść się jej do ryja
    Połyka
    "twoja sperma smakuje okropnie"
    "haha, wiem"

    Co ja odjebałem

    #przegryw #wtfcontent #coolstory #takbylo #pasta

  •  

    Za każdą taką kartką kryje się fascynująca historia ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    W damskim, więc #logikarozowychpaskow
    #coolstory #sadstory

    źródło: Screenshot_20190514-121217_Gallery.jpg

  •  

    anon
    lvl 23
    mocne 7/10
    jesteś fanatykiem królików
    nie, pół mieszkania nie jest zajebane królikami
    od zawsze je lubiłeś
    gdy byłeś mały mame ci kupiła jednego
    kochałeś go bardziej od niej
    ona w zemście będąc nieźle najebaną wjebała go do gara i zrobiła z niego obiad
    w sumie był całkiem smaczny
    od tego momentu moim marzeniem było posiadanie hodowli królików
    tak kurwa, hodowli królików
    rodzina była mocnymi katolami, więc nie mogłem spotykać się z dziewczynami
    w końcu jednak nadeszły studia i poczułeś tę prawdziwą wolność studencką
    byłeś jednak trochę pizdą.exe i mame ci wybrała kierunek
    kurwa psychologia
    PSYCHOLOGIA
    jedynym plusem było to, że byłem jedynym facetem na kierunku
    z moim 7/10 każda była moja
    ja jednak upatrzyłem sobie jedną
    na jej widok od razu beniz rósł motzno
    chcesz do niej zagadać, ale nigdy nie gadałeś z loszkami więc się boisz
    jedyna rzecz, która cie równie motzno podnieca to króliki
    do głowy wpada więc ci najchujowszy tekst świata, ale z braku laku próbujesz
    ''hej króliczku, chcesz wejść do mojej klatki?''
    no kurwa ja pierdole, po co to jej powiedziałem
    ''no dobra, spoko''
    o kurwa.exe
    udało się
    będą te słynne segzy
    idziecie do łóżka
    było zajebiście
    no może trochę przeszkadzało jej owłosienie porównywalne do King Konga, ale jebać to, zaruchałeś
    chodzicie ze sobą
    ona w sumie jest na psychologii dla beki
    zawsze chciała być aktorką
    zmywarki do kuchnii a nie na srebrny ekran hehe
    ty w sumie w wolnych chwilach lubisz się bawić w fotografa
    kupiłeś nawet zajebisty aparat
    chuj z tym, że potem przez miesiąc nie miałeś co jeść
    było warto
    ona zainteresowała się tym
    pyta się, czy nie zrobiłbyś jej sesji zdjęciowej
    ty się chętnie zgadzasz
    robisz jej kilkanaście zdjęć
    jej się to podoba
    za każdym razem są one coraz odważniejsze
    pewnego razu mówi
    ''Anon, robisz mi foty dziś nago, potem segzy, ok?''
    O kurwa.exe
    ta kobieta to ideał
    robisz jej tyle zdjęć, że mógłbyś pół mieszkania nimi zajebać
    potem segz
    ona przebrała się za króliczka
    wszystkie wspomnienia wróciły
    wystrzeliłeś na sam widok przebrania


    mija rok
    chcesz zostać dziennikarzem
    w sumie to od zawsze chciałeś robić ale mame ci mówiła, że z tego hajsu nie będzie
    jebać ją XD
    w sumie to mame miała trochę racji
    nie stać cie za bardzo na jedzenie
    twoja loszka musi pracować w jakimś spożywczaku aby was utrzymać
    pracuje po 14 godzin aby utrzymać ciebie, tego darmozjada
    przez to wygląda z 9/10 wygląda na 4/10
    w międzyczasie poznajesz inną
    nazwijmy ją Wanda
    mocne 7/10 ale podobno lubi ostre segzy motzno i ciebie to podnieca
    zaczynasz się z nią coraz częściej spotykać
    twoja locha i tak tego nie widzi bo cały czas pracuje hehe
    zaczynasz się spotykać z dwiema loszkami naraz
    w sumie nie jest to trudne
    dzięki temu masz dwa razy więcej segzu hehe


    6 miesięcy później
    twoja pierwsza loszka zaczyna coś podejrzewać
    mówi, że nie może tak dłużej chlip chlip, że chce być aktorką i być sławna
    mam w nią wyjebane i każe jej się zamknąć
    ona posłusznie słucha
    tak mi się wydawało
    idę spać


    budzę się po godzinie przykuty do łóżka, zakneblowany
    widzę przed sobą moje dwie loszki
    na twarzy burak.jpg
    feels bad
    ''Anon, myślałeś, że ujdzie ci to na sucho? Wiedziałam od początku i Wanda też, obie jesteśmy bff kurwo''
    kurwa
    zdradzałem moją loszkę z jej bff
    przypał
    ''Tak Anonie, wiem, że lubisz ostro, więc teraz pokażemy tobie co to znaczy ostro''
    Wanda wyjmuje bicz i zaczyna mnie nim napierdalać
    boli w chuj ale czuję lekką podnietę
    po sześćdziesięciu takich pierdolnięciach jednak mi przechodzi
    potem i druga jebła mi sześćdziesiąt takich
    w czasie jak one zaczynają cię podduszać i napierdalać pięściami myślisz o tym, jakie będą twoje plany, marzenia...
    ...ale najpierw one muszą skończyć
    przez kolejne trzy godzine jesteś ciągle napierdalany, bity, opluwany, na koniec dostajesz wałkiem do ciast, tak kurwa, wałkiem, typowa kobieca broń w twarz kilka razy aż policzki zapadają
    ''Anonie, zemsta jest słodka, pamiętaj''
    zostawiają cię w takim stanie
    po trzech dniach mame do ciebie przyjeżdza zaniepokojona
    dostaje zawału
    umiera
    przyjeżdza po godzinie ojciec
    uwalnia cię próbując powstrzymać śmiech i zażenowanie


    Minęły 2 lata
    ty dopiero doszedłeś do siebie po tej akcji
    przez ten czas byłeś w zakładzie psychiatrycznym
    chociaż dobrze karmili
    i bili lżej
    ty myślisz co by tu zrobić
    spotykasz starego kumpla, Adama
    pisze do jakiejś szkolnej gazetki
    po kilku piwach prosi cię, abyś mu pomógł bo nikt nie czyta jego gazetki
    najebany przypominasz sobie, że masz masę zdjęć byłej loszki
    pokazujesz je Adamowi, tak się podniecił, że natychmiast fapnął po czym chciał więcej
    przyszedł ci do głowy genialny pomysł
    postanawiasz zmienić nieco profil gazety
    zmieniasz nazwę i wyjebujesz wszystkich piszących do tej gazetki
    to znaczy dwie osoby z wolontariatu
    nie masz pomysłu na logo
    nadal masz fetysz do królików więc postanawiasz je wykorzystać
    wydajesz gazetę, na pierwszej stronie fotki twojej byłej lochy
    to działa
    obroty rosną o 2137%
    okazuje się, że twoja była dziewczyna zmieniła nazwisko i jest sławną aktorką
    podobno teraz nazywa się Marilyn Manson czy jakoś tak
    udało się dziwce
    jako że masz całą szafę jej zdjęć korzystasz z tego i wstawiasz jej kolejne foty, tym razem nagie aby ją dojebać
    miliony napalonych mężczyzn kupuje gazetę
    jesteś bogaty
    postanawiasz kontynuować dzieło z innymi kobietami
    robisz im nagie fotki za hajs z pierwszego numeru po czym wstawiasz do następnych
    w rok z anona stajesz się kimś
    każda laska chce z tobą w segzy bo jesteś bogaty i 7/10 więc wystarczająco
    jednak wszystkie te przygody mnie nauczyły
    loszki to coorvy
    postanawiasz spełnić swoje marzenie...tak jakby
    bierzesz je wszystkie, zatrudniasz bo i tak nie masz co robić z hajsem i każesz im paradować jedynie w króliczych uszkach
    mieszkają w klatkach i codziennie karmisz je marchewkami
    twoje marzenia się spełniły
    a na dodatek jesteś bogaty
    i tak przez następne 60 lat
    twoja gazeta nazywa się Playboy
    twoja hodowla Króliczkami Playboya
    nazywam się Hugh Hefner


    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory #zwiazki #wygryw #podrywajzwykopem
    pokaż całość

  •  

    Czy u Was w domu mówią Wam "na zdrowie" kiedy kichniecie? U mnie nie.

    Widzicie. Moja rodzinka jest bardzo kochana, empatyczna, poda pomocną dłoń, kiedy jestem w potrzebie.
    Mamy czasem w zwyczaju usiąść sobie wszyscy przed tv i oglądamy nasze rodzinne klasyki typu "ojciec chrzestny", "władca pierścieni", "kill bill" itp. Zasiadamy tak wieczorem i odpalamy seans. Robimy klimat, cisza na planie.
    ...i wtedy "wchodzę" ja, cała na biało....APSSSIK!...
    STOP.
    Zatrzymajmy się tu na chwilę.
    Zwykle, kiedy słyszy się to słynne "apsik" to zazwyczaj pada "na zdrowie", "sto lat" po czym przechodzi się do codzienności.
    U mnie nie. Mam alergię. Straszną. I na jednym "APSIK" się nie kończy.
    WRACAMY.
    - AAAPPSSIIK!
    (zazwyczaj kicham w punkcie kulminacyjnym, taka jestem uprzejma, a poziom decybeli, który wtedy wydaję przekracza wszelkie granice przyzwoitości :))
    A na około słychać równocześnie głosy domowników:
    - Jaaa pieprzę...znoowu... boże.. dobra ludzie, stop, spauzujcie to! PAUZAA!
    - KUURRRR....JAK REKLAMA POLSATU!!!!
    - Dobra, przynieście piwo z lodówki, ja sobie kawę zrobię...ja nie wierzę...
    - Jasna cholera! Co to jest?! CO TO JEST?! Dobra...idę na dwójkę...

    No i kiedy tak przez zegarowe 15 minut staram się nie udusić wydzieliną z nosa, raz po raz wydając odgłosy alergika po mefedronie, nie mogąc wydać z siebie ani jednego słowa, walczę o życie, a kiedy skończę, wszyscy już najedzeni, wypróżnieni i nawodnieni, posyłają mi wzrok pełen pogardy dodając: "DOBRA CHYBA SKOŃCZYŁA!" i odpalają w końcu film.

    Zazwyczaj wtedy zachciewa mi się bardzo pić i muszę zakropić nos, który przed chwilą prawie nie wybuchł i znowu swoim krzątaniem się, ŚMIEM przeszkadzać w seansie. Wtedy za każdym...jednym...razem pod nosem życzą mi...no mniej więcej tego, co mogą życzyć rozżaleni wykopowicze na pw. - "Zgiń w sztumie Ty prostacka atencjuszko!" :D

    Kocham swoją rodzinę. (。◕‿‿◕。)(。◕‿‿◕。)(。◕‿‿◕。)

    #rodzina #truestory #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Jak byłem w podbazie to pamiętam jak srałem, a siostra mnie trollowała że idzie do mojego pokoju, co strasznie mnie wkurwiało, więc wstałem i wtedy kawałek gówna mi wyleciał z dupy do nogawki spodni, szukałem i nie znalazłem, trzepałem spodniami i nic nie ma, więc pomyślałem że mi się wydawało. Idziemy na obiad i nagle jem i widzę koło nogawki kawałek gówna xD Chciałem je skopać pod stół żeby nie było widać i je zgniotłem, że zaczęło jebać gównem. Nie wiedziałem co zrobić, więc powiedziałem babci „patrz co psu wypadło”, babcia bierze do ręki, wącha, nagle ją zamurowało i mówi "gówno". Nazwała psa brudasem i za karę zamknęła w łazience xD

    #heheszk #coolstory #takbylo #pasta #smiesznypiesek
    pokaż całość

  •  

    Ostatnio wrzuciłem fotkę z nowym wyjściem ewakuacyjnym w Lidlu. Wczoraj już jedna baba otworzyła drzwi uruchamiając przy tym alarm xD
    Na pytanie kierowniczki dlaczego otworzyła drzwi odpowiedziała:

    - Myślałam że to nowe wejście.

    Kurwa będąc w środku xD
    No ja pierdole co z tymi ludźmi
    #coolstory #ewakuacjaboners

    źródło: IMG_20190510_165537.jpg

  •  

    Takie tam finansowane z naszych pieniędzy (via reklamy spółek skarbu państwa) #truestory, #coolstory, #polityka.

    #dojnazmiana #bekazpisu

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    > Bądź mną
    > Umów się z #niebieskipasek na uczelni
    > Sprawdź miejsce odbywania się zajęć
    > Wejdź do budynku
    > Zobacz azjatę pakującego się do windy
    > Podbiegnij i wejdź do windy na parterze
    > Zobacz że azjata wcisnął 6
    > Wciśnij 4
    > Dostań wiadomość od #
    niebieskipasek że zajęcia odbywają się w budynku obok
    > Wyjdź z windy na parterze


    #truestory #heheszki #takbylo #coolstory #pasta #studia
    pokaż całość

    •  

      @ErrorCat ??? Znaczy co ma do rzeczy, że to był azjata, czy to jakoś strasznie urozmaica kulturowo tę niesamowicie ordynarną historię? Ofc nie mam nic złego na myśli, pozdrowionka (。◕‿‿◕。)

    •  

      @Ayamee Chodziło o to że nikt normalny nie wchodzi do windy tylko po to żeby wcisnąć piętro niżej i od razu wyjść. Może to że to był Azjata nie miało znaczenia. Ale mógł pomyśleć że Polacy nie lubią obcokrajowców i robią im na złość. Chodź to był przypadek. Po prostu rozbawiło mnie to :D

  •  

    powiem Wam coś bo mam bekę i nie bardzo jest się z kim tym podzielić
    Starzy mieszkają w Szwecji z parę lat, typowi imigranci w sumie, kupili sobie po paru latach dom który by pomieścił 2 rodziny i 2 polaków w piwnicy zaadaptowanej na spore mieszkanie. I 4 samochody. Przynajmniej kiedy ostatnio sprawdzałem, mogło przybyć.
    mama do mnie zadzwoniła i mówi że ojciec kupił kolejny jacht.
    nie wiedziałem żę ma nawet jeden, nie ma też patentu żeglarskiego.
    to się pytam ile ma tych jachtów
    3
    matka daje ojca do telefonu
    ojciec mówi że w sumie to 4 bo dziś to już był czwarty
    i najlepsze jest to, że ten czwarty jest największy (8 metrów, 4 miejsca do spania) i dostał go ZA DARMO
    sprawdzam teraz ceny tego jachtu w polsce. 16-20 tysi między allegro i forami do sprzedawania jachtów
    Maxi 77 się to nazywa.
    dostał prawie 20 koła za darmo z randomowego ogłoszenia na ichniejszym allegro! Bo gość się na szybko wyprowadzał z Malme do Sztokholmu i miał w dupie te parę tysi które ktoś by mu dał lekką ręką za to coś a w szwecji
    widocznie każdy już tu ma 2 jachty i słabo schodzą, trzeba kurwa rozdawać za darmo!
    a ojciec nie ma nawet patentu żeglarskiego.
    tylko kapitańską brodę i 4 kurwa jachty
    a pozostałe też kupił za śmieszne grosze, ma zamiar umyć i sprzedać za 3-5 razy drożej.
    i mówi żebym zrobił patent, to mi jakiś da i sobie przypłynę do Polski
    spuścić go z oka na chwilę... czy on nie rozumie że jachty to się wynajmuje, a nie kupuje? kogo na to stać? ;)
    napewno nie kogoś kto pracuje za średnią w polsce. Ale zwykły pracownik fizyczny w szwecji może mieć pare jak ma chwilę czasu żeby polować na okazje
    #emigracja #truestory #coolstory #szwecja
    pokaż całość

    źródło: maxi_77_spraengskiss.jpg

    •  

      @fiszu86: Powiem ci z mojego doswiadczenia jak to wyglada (20 lat w szwecji).

      Polska jest krajem na dorobku i kazdy ze wszystkiego chce wycisnac ostatni grosz. W polsce wszystko da sie spienierzyc.

      W szwecji takiej ekonomicznej mentalnosci niema, gdyz szwed nie czuje potrzeby (i nie ma potrzeby) zeby przyciac na wszystkim na czym tylko mozliwe.

      Takich sytuacji w szwecji przytrafilo mi sie kilka. Jedna z najbardziej pamietnych to jak kupowalem nawet chyba nie rocznego Iphona5s w super stanie, gdy wychodzil Iphone6.

      Szwed powiedzal, a wez se za 1000 koron (~400 zl !!!), kupilem sobie 6 wiec ten bedzie mi tylko lezal w szufladzie i jak to szwedzi mowia "zbieral kurz".

      Moj znajomy szwed kupil jednopokojowe mieszkanie za 100.000 SEK! 88 letni samotny rencista powiedzial ze nie potrzeba mu wiecej i 100k wystarczy mu na ostatnie lata zycia (mieszkanie warte grubo ponad 600k SEK). To byla akurat perelka, ale bardzo ciezko mi wyobrazic sobie podobne sytuacje w polsce.'

      Ciekawi mnie jak twoj ojciec pomyslal po zrobionym dealu :D

      - Lol ale szwed co za frajer, poscil tak tanio.
      czy
      - Rozumiem ze pewnie ma sporo kasy, nie zalezy mu za bardzo na tej lodce, i wazniejsze jest dla szweda zeby ktos mogl miec z tego pozytek i sie cieszyc dobrym dealem.
      pokaż całość

    •  

      @Polen88: Co do mieszkania, to mi się przypomniało jak zaraz po przyjeździe do Szwecji ojciec kupił kawalerkę za 12k sek, jakieś 35-40 m2 w Perstorp. 6 tysięcy złotych za mieszkanie, do dziś mi się to w głowie nie mieści. A co do podejścia ojca to jest takie, że gość ma kasy jak lodu i nie chce się bawić w pokazywanie tej łódki malkontentom przez miesiąc. Wyjeżdza do Sztokholmu i ma to w dupie

    • więcej komentarzy (14)

  •  

    lvl 17
    klasówka z majzy na pierwszej godzinie
    zad 1
    wykaż, że iloczyn losowej liczby x i dwóch kolejnych jest podzielny przez 6 (dziedzina – liczby naturalne dodatnie)
    musisz wylosować liczbę x, bo losowa
    nie bardzo wiesz jak
    wypisujesz 100 liczb z dupy na ostatniej stronie, wypisałeś pierwszy długopis, zostały 2
    zamykasz oczy, cyrkulujesz długopisem nad blatem i w losowym momencie przykładasz gdzies do kartki
    otwierasz oczy
    nie trafiłeś w kartkę
    japierdole
    powtarzasz próbę,
    trafiasz w białe pomiędzy liczbami
    kurwa tak się nie da, potrzebny plan B
    patrzysz po innych ale nikt nie losuje
    pewnie nie rozumieją zadania
    została ci zapasowa kartka, masz plan
    dzielisz ją na 100 małych karteczek i na każdej wypisujesz liczbę
    zamykasz oczy i mieszasz aby wylosować jedną z nich
    nagle ktoś łapie cię za rękę, otwierasz oczy
    facetka daje ostatnie ostrzeżenie i rekwiruje „ściągi”
    minęło pół godziny a ty nadal nie masz losowej liczby x
    szepczesz do grubego, który siedzi obok żeby powiedział jakąś losową liczbę
    - „milion kurwa”
    milion należy do dziedziny no i losowy bo od grubego, nareszcie
    feelsgoodman.bmp
    wracasz do treści zadania
    udowodnij, że iloczyn x i dwóch kolejnych liczb podzielny przez 6
    mnożysz milion i dwie kolejne w kalkulatorze
    error, nie starcza ekranu
    - gruby, daj jakąś inną
    - spierdalaj
    masz coraz mniej czasu
    szukasz na kalkulatorze opcji „losuj”
    nie ma
    zamykasz oczy i klikasz na kalkulatorze coś z dupy
    otwierasz oczy
    -150
    nie należy do dziedziny
    plan C – upuszczasz długopis i liczysz ile razy odbił się od podłogi
    nie odbija się w ogóle, zatem to będzie jeden
    nareszcie, jedynka to od dzisiaj twoja szczęśliwa liczba
    123=6 podzielne przez 6 co należało dowieść czujesz dobrze
    zad 2
    sprawdź, czy iloczyn 10 losowych liczb...
    nie mogą być same jedynki bo to nielosowe, więc napierdalasz długopisem w podłogę z siłą herkulesa
    po ostatnim, dziesiątym uderzeniu podnosisz głowę
    wszyscy patrzą jakby zobaczyli wariata, facetka gdzieś dzwoni
    wchodzi dwóch potężnych mężczyzn z jakąś śmieszną kamizelką bez rękawów
    zakładają ci i coś wstrzykują
    budzisz się w czymś a la szpital i podchodzi pan doktur
    witam pana, ze wstępnych badań wynika, że to fałszywy alarm i wszystko z panem w porządku, dlatego zrobimy szybki prosty test i jak się okaże że pan nad sobą panuje, to od razu wypisujemy.
    bardzo proszę, słucham
    proszę opowiedzieć o jakimś ważnym wydarzeniu z pańskiego życia
    ale jakim wydarzeniu
    obojętnie, losowym
    zostajesz w psychiatryku jeszcze 5 lat
    po wyjściu studiujesz administrację losem i zaocznie europeistykę
    dostajesz pracę w totolotku i po roku zawał
    twój los skończony

    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory #licbaza
    pokaż całość

  •  

    Mieszkam w kamienicy na poddaszu, w okresie lata jest nie do wytrzymania bez przynajmniej 3 wiatraków. Biorę prysznic.

    Słyszę dzwonek do drzwi. Zawijam się tylko samym ręcznikiem i otwieram drzwi. Stoi mój dobry sasiąd z dołu w samych slipach, wiek około 50tki, żonaty i z olbrzymim brzuchem (naprawdę dużym):
    - Dzień dobry, pan się zna na komputerach prawda?
    - No trochę tak. A co się dzieje?
    - Wie pan, bo problem jest, bo komputer nie działa i nie wiemy co zrobić. Mógłby pan rzucić na to okiem?
    - Czemu nie.

    Schodzimy na dół do jego mieszkania. Ja dalej owinięty w ręcznik próbuje rozwiązać problem. Nie ważne w tej historii co się zepsuło - ważne, że naprawiłem. Wychodząc z mieszkania w progu, sąsiad się pyta:
    - Ile mam panu zapłacić?
    - Ależ proszę pana, niech pan nie żartuje, dla mnie to była czysta przyjemność.

    Cała tą rozmowę słyszał sąsiad z naprzeciwka, który wychodził ze swego mieszkania. Stanął jak wryty, patrząc na nas - jeden owinięty w sam ręcznik, a drugi w samych slipach - tak piekielnym wzrokiem jak nigdy w życiu.

    #heheszki #coolstory #takbylo #pasta
    pokaż całość

  •  

    Podbaza.
    Te sławne dyskoteki - kto nie przyjdzie to ciota.
    Jest każdy żeby nie było.
    Miej dużo kumpli. Większą cześć dyskoteki biegacie jak pojebani.
    Jeden Sebek z klasy zamiast tańczyć i Śmieszkowa, siedzi na stołówce smutny.
    Bądź dobrym kolegą: „ej, Seba, po co ci loszka do tańca, chodź się bawić na parkiecie”.
    Seba mówi że nie może.
    Dajesz mu spokój.
    Prawie koniec imprezy, ostatni kawałek.
    Zgadujesz się z innymi i wyciągacie Sebka na parkiet.
    Jest na środku. W tle sławna piosenka z tamtych czasów – Jamall, „jak to bagietoman przeszukuje mnie, przecież mam prawo lurkować to co chcę”.
    Seba rzuca się na ziemię i zaczyna tańczyć breka.
    Każdy zdziwiony z jego umiejętności.
    Krąg koło Sebka. Klaszczemy, zabawa i w ogóle.
    Koniec rapsów, muzyka cichnie, gasną światła dyskotekowe, a Seba nadal tańczy na ziemi.
    Podbiegają nauczyciele. Telefon, karetka, ambulabuas.
    Na drugi dzień w szkole obniżone zachowanie dla ciebie i kumpli. Nie wiesz czemu.
    Dowiadujesz się, że Sebek chorował na epilepsję i wcale nie był królem brekdensu.


    #heheszki #coolstory #takbylo #pasta
    pokaż całość

  •  

    Dzwonię w poniedziałek rano po karetkę, bo mnie strasznie w klatce piersiowej kuje, im głębszy oddech, tym bardziej boli, do tego ból promieniuje mi do lewej łopatki. Przeczytałem na szybko, że taki ból to jest jak najbardziej podstawa do dzwonienia na 999. Mam od ponad roku bardzo duże problemy z żołądkiem, układem pokarmowym, tylko narazie żaden lekarz mi jeszcze nic nie zdiagnozował, ale teraz myślałem, że może mam już jakiś stan zapalny i trzeba działać.

    Mieszkam sam, przychodzi facet na oko max 30 lat + babka z 50 lat. Gość się pyta co mi jest. Jak mu powiedziałem, to ten czemu nie poszedłem do lekarza rodzinnego. Ja taki kurwa error, mówię że wczoraj była niedziela, to chyba nie miałem jak iść, a teraz jest 6 rano i przychodnie są zamknięte, do tego miałbym tu zdychać przez parę godzin, bo i tak mnie na 8 nie przyjmą, tylko pewnie gdzieś na południe najwcześniej?

    Mówi że zmierzy ciśnienie. Podwinąłem trochę rękaw (niewystarczająco wysoko), a ten do mnie czy kiedys miałem ciśnienie mierzone. Ja że kiedyś na pewno. A ten do mnie, czy w wojsku byłem? Tutaj już mnie mocno wkurwił, tylko byłem tak osłabiony z bólu, że nie chciałem wchodzić w kłótnie, więc się go zapytałem, czy służba wojskowa jest nadal obowiązkowa? A ten, że nie, a powinna być.

    Kurwa ja nie wiem jak można pracować w pogotowiu żeby pomagać ludziom i zachowywać się jakby Ci za karę kazali przyjechać. Jakby on kurwa za to paliwo płacił. Z chęcią bym mu powiedział co o nim my.ślę, ale chciałem po prostu dostać się do szpitala, a nie tracić czas na takiego śmiecia.

    #zalesie #pogotowie #999 #szpital #medycyna #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Trafiłem właśnie na wpis o vatowcach i przypomniał mi się mój przekręt życia. W skrócie: byłem członkiem zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się przemytem i wprowadzaniem do obrotu lewych produktów spożywczych, a następnie praniem zarobionych pieniędzy. Niestety zostaliśmy złapani po donosie i ukarani. Wyrok: dwa miesiące ograniczenia wolności i pobicie ze strony wymiaru sprawiedliwości.

    Chodziłem do gimnazjum, w którym pani Grażynka prowadząca szkolny sklepik zrezygnowała i po roku buntów ze strony młodzieży, bo nie było co kupować, a szkoła była w takim miejscu, że najbliższy sklep spożywczy znajdował się kilka kilometrów dalej, dyrekcja stwierdziła, że szkoła sama poprowadzi sklepik, a jego zarządzaniem zajmą się się uczniowie. Konkretnie to trzecia klasa, która w poprzednim roku miała najlepszą średnią. Funkcja osoby pracującej w sklepiku to był niesamowity prestiż. Uczniowie z klasy, która prowadziła sprzedaż byli szanowani, nikt ich nie zaczepiał i każdy im właził w dupę, bo przez to można było dostać się bocznymi drzwiami bez kolejki albo dostać coś na krechę.

    No i tak się złożyło, że to nasz klasa dostała sklepik pod zarząd w ostatnim roku gimnazjum. Oczywiście głównie pracowały osoby najbardziej popularne i kilka najładniejszych dziewczyn dla towarzystwa. Prowadzenie sklepiku wymagało jednak obsadzenia funkcji księgowego, zaopatrzeniowca i magazyniera w jednym, który za wszystko odpowiadał. Czyli funkcja, która wymagała faktycznego zapierdalania, wiązała się z odpowiedzialnością własną głową, a nie dodawała żadnego dodatkowego prestiżu. Bardzo nie było chętnych, więc stwierdziliśmy, że potrzebujemy słupa. Wtedy to było bardziej podyktowane lenistwem, bo lepiej spędzać czas na bajerowaniu loszek w z kolejki, niż pobudkami kryminalnymi. Decyzja ta jednak wpłynęła na powstanie całego procederu.

    Do klasy chodził Marcinek nazywany Pigułą z racji na swoja aparycję. Marcinek bardzo łaknął naszego towarzystwa, więc ochoczo zgodził się zostać naszym słupem. Dostaliśmy wszelkie instrukcje, przygotowaliśmy grafik i odebraliśmy klucze. Zbiegło się to w czasie z zamknięciem jedynego większego sklepu na osiedlu, więc dzieciaki zostały pozbawione ostatniego źródła chispów i tymbarków w drodze do szkoły. Przez to sklepik przeżywał prawdziwe oblężenie. Jeśli ktoś nie ustawił się na początku kolejki, to ciężko było dorwać się przed końcem przerwy do okienka.

    Działaliśmy tak ponad dwa miesiące. Piguła na bieżąco sprawdzał stany, pisał zamówienia na to co się kończy i przekazywał dyrektorce. Dyrektorka w drodze do pracy kupowała wszystko w jakimś markecie, przywoziła do szkoły, my to sprzedawaliśmy z minimalną marżą, a zysk oficjalnie szedł na piłki i pomoce naukowe, czyli w rzeczywistości na wieżę stereo do gabinetu dyrektorki albo ekspres przelewowy do pokoju nauczycielskiego, w którym zawsze pachniało kawą i bogactwem. My bajerowaliśmy dziewczyny i zaliczaliśmy pierwsze macanki w kartonach po lejsach, a kujonki z naszej klasy pracowały w tym czasie na wzorowe sprawowanie i Pana Tadeusza z dedykacją na koniec roku.

    Wszystko się zmieniło, gdy pewnego dnia Piguła wpadł rozemocjonowany do sklepiku. "Chłopaki, chłopaki, nie uwierzycie" krzyczał podniecony. Okazało się, że dzień wcześniej pojechał do Selgrosa z ojcem kupić jakieś rzeczy do jego firmy i poszli kupić kilka rzeczy do domu. Jak Piguła zobaczył ceny jakie tam są to w oczach pojawiły mu się dwa wielkie znaczki dolara. Okazało się, że chipsy, które my sprzedawaliśmy za 2,50 zł, w Selgrosie były po złotówce. Ktoś zaproponował, żeby iśc z tym do dyrektorki, ale szybko został uświadomiony.

    Plan był taki, że Piguła podprowadzi ojcu kartę, każdy zbierze tyle kasy ile będzie w stanie i pojedziemy nabyć towar do Selgrosa, a potem sprzedawać w sklepiku. Po kilku dniach ja i Piguła pojechaliśmy do innego miasta do Selgrosa. Wyjazd we dwóch był konieczny, gdyż bilety kosztowały po kilka złotych, a na początku biznesu każdy grosz się liczył. Nabraliśmy cały wózek małych napojów, czipsów, batonów. Niestety przy kasie zderzyliśmy się z rzeczywistością, gdyż okazało się, że Piguła patrzył na ceny netto, które były tam podane jako ceny główne. Mimo to, biznes w dalszym ciągu był opłacalny.

    Na początku w maksymalnej konspiracji wprowadzaliśmy do obiegu niewielką ilość. Może z 1-2 paczki czipsów na 10 sprzedanych. Panicznie baliśmy się, że ktoś rozpozna produkt z innego źródła, że dyrektorka spisuje numery seryjne czipsów albo, że ktoś nas podkabluje. Bezkarność powodowała, że z czasem lewe produkty zaczęły stanowić większość, a my zarabialiśmy już po kilkanaście złotych na łebka dziennie.

    Niestety zmniejszony przychód spowodował podejrzenia dyrektorki. Popełniła jednak błąd, że powiedziała Pigule o kontroli jaką zamierza nam urządzić. Piguła chyba pobił swój rekord na 100m, który wynosił jakieś 30 sekund i w ostatniej chwili ostrzegł nas przed zbliżającym się nalotem wywiadu skarbowego w postaci dyrektorki. Na szybkości wrzuciliśmy co się dało do worów na śmieci i postawiliśmy koło drzwi do wyniesienia, a napoje wylaliśmy do sklepikowej umywalki. Dyrektorka wpadła, zażądała od Piguły dokumenty i faktury, czyli remanent w zeszycie, który miał robić na koniec każdego dnia. Porównała go z swoimi zapiskami i wyszło jej kilka nadprogramowych paczek czipsów których nie zdążyliśmy upłynnić, więc kazała popytać następnego dnia czy ktoś nie zapomniał odebrać swoich zakupów. Niskie obroty zrzuciła na karb bezrobocia w okolicy i dała nam spokój.

    Taka bezkarność tylko dodała nam odwagi. Zaczęliśmy kupować produkty, których wcześniej nie było takie jak napoje w puszkach, kwaśne żelki czy porządne batony, a nie tylko wyroby czekoladopodobne, tanie czipsy i pseudotymbarki. Nieoficjalnie sprzedawaliśmy też zeszyty, długopisy, a nawet tabakę czy zakazane w szkole energetyki przelewane do z litrowej butli do małych butelek po napojach. Interes kręcił się tak dobrze, że postanowiliśmy sprzedawać rzeczy od dyrektorki jak wcześniej a zarabiać tylko na dodatkowych rzeczach, żeby nie budzić podjerzeń.

    Pojawił się jednak problem z przemytem do szkoły. W plecakach nie dawaliśmy już rady, a korzystanie z mułów generowało koszty i budziło podejrzenia. Ale korzystaliśmy z okazji. Głównie dzięki Jarkowi, szkolnemu muzykowi, który co okazję targał do szkoły swój sprzęt w wielkich skrzyniach. Wszyscy myśleli, że z Jarkiem wnosimy jego głośniki, kable i inne kibordy, a tak naprawdę wjeżdżały kartony żelków czy zgrzewki napojów.

    Zarabialiśmy wtedy po nawet 100 zł na dzień na osobę, co było dla 15latka ogromną kasą. Woziliśmy się do selgrosa taksówką odjebani w najnowszą kolekcję Mass 98 i inne ecko czy akademiksy. Niestety taka kasa w posiadaniu nastolatków ze średnio zamożnych domów powodowała podejrzenia, dlatego musieliśmy ją prać. Kolega, który jako jedyny ogarniał Corela zeskanował pismo o przyznaniu stypendium swojej siostry, podmienił dane i dał każdemu z nas do pochwalenia się rodzicom. Moi byli tak szczęśliwi, że obiecali mi dawać dodatkowo 100 zł co miesiąc jeśli tylko utrzymam stypendium. Inni chodzili co sobotę do centrum handlowego czy kina a w drodze powrotnej tarzali się po ulicy, żeby po powrocie twierdzić że robili na budowie. Jeden kolega dostał nawet wpierdol od ojca, bo ten podejrzewał go o handel narkotykami, gdy znalazł zwitek pieniędzy pod jego łóżkiem.

    Niestety zawiść inne klasy spowodowała, że w końcu nie wytrzymali i poszli złożyć grupowy donos. Nic nam nie mogło pomóc, gdy wkurzona dyrektorka wpadła do sklepiku. Wobec masy nielegalnego towaru w naszym posiadaniu, zeznań świadków i słabej odporności Piguły na presję podczas przesłuchania nie było dla nas ratunku. Dostaliśmy nagany, zostaliśmy zawieszeni i odebrano nam wszystkie zarobione pieniądze które miały zostać przeznaczone na remont boiska, przy którym mieliśmy pomagać przez całe wakacje pod czujnym okiem woźnego. Najlepsze było gdy moja matka zaczęła płakać przy dyrektorce, że teraz mi odbiorą stypendium z kuratorium i prosi, żeby mnie nie zawieszać. Dyrektorka oczy jak pięć złotych i prosi o pokazanie tego dokumentu. Prawie wyleciałem za to fałszerstwo ze szkoły, uchroniło mnie że ojciec posunięty do ostateczności zasugerował dyrektorce, że prowadzenie niezarejestrowanej działalności zatrudniając przy tym nieodpłatnie uczniów jest chyba nie do końca legalne. Za to dostałem od ojca wpierdol, którego do końca życia nie zapomnę i całe wakacje spędziłem czytając książki. A oferta sklepiku strasznie podupadła.

    O ile nas można było przyrównać do wyrafinowanej mafii paliwowej, to działania naszych następców można porównać do dresików kradnących radia. Podobno zaczęli od brania sobie żarcia na krechę, aż doszli do manka na kilka tysięcy. Wpadli po pierwszym remanencie. Do prowadzenia sklepiku wzięto jakąś firmę. Chłopaki pokończyli różnie. Część tyra za grosze po jakichś fabrykach, część ma zarabia całkiem przyzwoicie, a Piguła ma drukarnię, która dziwnym trafem wygrywa wszystkie przetargi dla urzędów i spółek samorządowych po tym jak druknął po taniości 100 tysięcy plakatów kandydatowi na prezydenta. A w sklepiku teraz podobno nawet gorące kubki mają i papier kancelaryjny, który za moich czasów przed polskim można było sprzedać za nawet 5 zł za arkusz.

    Jak będzie mi się chciało, to napiszę jak zarabiałem w liceum. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #pasta #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Nie zapomnę jak kiedyś mój (trzeba przyznać trochę pojebany xD) znajomy miał fazę na takiego związkowego detektywa apropos zdrad.

    W sensie wyszukiwał z nudów tego typu posty na grupach dla bab lub też sam podsłuchiwał rozmowy osobników płci "pięknej" na uczelni jak chwaliły się zdradami, nagrywał to, wyszukiwał na fb profile itd. potem pisał do chłopaków, z którymi były i przekazywał informacje z dowodami.

    Nie zapomnę jednej sytuacji jak wykrył kiedyś jakieś posty z tychże grup dziewczyny z którą był na roku, dziewczyna pytała tam czy seks oralny inne traktują jako zdradę bo ona na urodzinach u kolegi obciągała lachę innemu mając niebieskiego (również był z nimi na tym samym roku).

    Ten mój ładnie pojebany koleżka wszystko poscreenował, wydrukował i zaniósł temu typowi na uczelni xDDD

    ALE TO JESZCZE NIE KONIEC

    Typ wziął przejrzał te screeny, zapytał różowej czy to prawda itd, tamta ściemę waliła, że ktoś musiał zrobić fotomontaż i nic takiego nie miało miejsca.

    Skończyło się na tym, że mój ten pojebany koleżka dostał lekko po ryju od tamtego beciaka za insynuacje xDDDD

    A TYP DALEJ CHODZI Z KURWISZONEM, W DODATKU CZEKAJĄ NA BOMBELKA CZAICIE XDDD

    Jak widać nie dość, że niektórzy wolą żyć w kłamstwie albo iluzji na temat swojej drugiej połówki (no bo gdzież by ona tam mnie mogła zdradzić, przecież się kochamy) to jeszcze chcąc oświecić kogoś możesz dostać po mordzie xD pojebany świat...

    #coolstory #truestory #studbaza #dziewczynybeztabu #p0lka #przegryw #heheszki #bekazpodludzi #zwiazki #bekazrozowychpaskow
    pokaż całość

    •  

      @Trismagist pewnie obawiają sie, że już kolejnej nie uda się zbajerować, zwłaszcza jeśli trafiło się ślepej kurze ziarno. Wtedy będą wybaczać wszystko i dogadzać jak tylko moga, żeby ich nie zostawiła

    •  

      @Lotczyk: jakiś czas temu za granicą jak byłem ze swoją dziewczyną poznaliśmy parę. On- dostał się do WOTu i mial po wakacjach iść na studia do innego miasta, ona miała iść do klasy maturalnej. Do niej zaczął czaić się przystojny grek. Ona, taka typowa słodka idiotka odwzajemniala zaloty a swojemu wciskala że tamten robi do niej miny i jakiś głupi jest. Powiedziałem temu chłopakowi że go laska oszukuje. Niestety- okazał się samcem beta i uwierzył jej. Potem nawet pijany chciał mi przywalic za to, ale nie odważył się zapukac do drzwi i siedział przed moim domkiem xd ciekawe ile bolcow obskoczyla jak jej niebieski poszedł na studia xd pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Dobra, nie wiem czy mi uwierzycie czy nie, ale pokażę wam co to znaczy żeżuncja.

    Drugi rok studbazy.
    Chwal się że umiesz masować.
    Loszka z grupy, 7/10, cicha myszka zaprasza cię do siebie na hehe masażyk i winko w podziękowaniu.
    Rano zjedz tylko burrito w meksykańskiej knajpie.
    Jedź do loszki. W tramwaju parcie na sranie bo na uczelni nie zdążyłeś.
    Loszka w szlafroku, śliczne stópki i kawałek łydki, prowadzi cię do pokoju.
    Hehe, sory anon, zaskoczyłeś mnie, kąpałam się.
    Loszka przytula się na powitanie.
    Siadaj, napijemy się winka tak na rozgrzewkę.
    Stuknij się kieliszkiem i wypij cały naraz bo myśl, że to toast, umyslbiedaka.jpg.
    Hehe ale masz spust, daj, doleję ci.
    Dopijasz drugi kieliszek - tym razem wolniej.
    Loszka zdejmuje szlafrok, a pod nim sama czarna bielizna i mówi: „anon, ale się rozgrzałam, to co wymasujesz mi, to znaczy mnie, hehe?”.
    Instant Boner.
    Burrito u bram.
    No pewnie, poczekaj chwilę, tylko do łazienki skoczę.
    Drugie drzwi po lewej.
    Biegniesz do łazienki i wystrzeliwujesz grochem prosto w muszlę.
    Próbując wydusić z siebie kupsko popuszczasz trochę moczu na podłogę (boner motzno).
    Natychmiast wstań, próbując naszczać do kibla i srać na rękę by nie ubrudzić podłogi - nie wiem co mi odjebało, rzadko alkohol piję.
    Oszczaj trochę deskę bo sikanie z erekcją motzno.
    FUS RO DAH!
    Ognisty bączur upaprał ci całą dłoń, kilka grudek spadło na podłogę.
    Anonek, wszystko okej?
    Tak, już kończę!
    Przejdź do zlewu i próbuj się obmyć. Po drodze wdepnij we własną kupę i siki.
    Kolejny wybuch już w drodze.
    Wskocz pod prysznic i eksploduj.
    Odkręć wodę, próbując posprzątać.
    Loszka krzyczy: „ANON, CZY TY WŁĄCZYŁEŚ PRYSZNIC?”.
    Nie odpowiadaj, próbuj obmyć prysznic.
    Loszka wali pięścią w drzwi i krzyczy: „ANON, NATYCHMIAST WYJDŹ!”.
    Przybiegają współlokatorzy loszki.
    Wyjdź spod prysznica i zacznij wycierać podłogę ręcznikiem.
    Jeden z nich przekręca zamek w drzwiach.
    Drzwi się otwierają .
    Siedzisz na ziemi w samych skarpetkach i wycierasz wielką brązowożółtą plamę.
    Kibel obryzgany i oszczany.
    Na kranie i w zlewie resztki kupy.
    Loszka w histerię, nic nie mówi.

    320

    Współlokator każe wypierdalać.
    Ale poczekaj, posprzątam i pójdę.
    WYPIERDALAJ, PSYCHOLU!
    Złap ubranie i wybiegnij z mieszkania.
    Loszka przeżyła załamanie nerwowe i wzięła dziekański.
    Zawal kolosa.


    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory #przegryw #studbaza #podrywajzwykopem
    pokaż całość

  •  

    tak się wczoraj wyjebałem na #rolki że aż ludzie się zatrzymywali z pytaniem czy żyję xD

    ale mireczki pamiętajcie, ochraniacze to podstawa, mi wczoraj na 100% uratowały prawe kolano... tak to tylko sobie obtarłem trochę łydke i tego typu okolice, ale bez nich byłoby znacznie gorzej

    ogólnie to mój 2. raz na rolkach i nawet mi wychodzi już powoli, ale chyba się za pewnie już poczułem no i bęc ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    z fartem
    #coolstory #firstworldproblems
    pokaż całość

    •  

      ogólnie to mój 2. raz na rolkach i nawet mi wychodzi już powoli, ale chyba się za pewnie już poczułem no i bęc

      No tak, jak zaczniesz więcej jeździć to akurat się wyjebiesz gdzie nie ma ochraniaczy ale nadgarstki i kask to podstawa. I typowo, szlif na żebrach czy bokiem na udach. Ryj to oczywistość.

      @seeksoul:

      bo "wyjebac" to trzeba sie umiec

      @kawalekpodlogi: Nie wyjebać się to trzeb umieć, a nie wyjebać pod jakąś podobno kontrolą co jest bzdurą, kiedyś byle kamyczek, gałązka, studzienka to mało w gaciach nie miałem no i lezałem, a teraz z pod kół lecą kamienie i jedyne czym się martwię to by komuś w aucie czy pobliskim domu szyb w oknach nie wybić jak to strzela spod kół. Jeżdżę gdzie są budowy to tego syfu na ulicy multum.

      Ostatnio na 4x110 zaliczyłem mocną glebę bo mnie podcięło i cudem poleciałem na szczupaka. Cały ryj w ziemi, ciuchy zdarte, nic się nie stało. Jak to dasz radę kontrolować jak zanim mrugnąłem to leżałem? I dzięki Bogu bez mojej kontroli wyjebałem się do rowu, a na asfalcie to by był szpital, a z moim pechem do złamań to pewnie koniec jazdy na rolkach. Aczkolwiek już raz skończyłem po wypadku. he he
      pokaż całość

    •  

      @seeksoul: ostatnio spadłem na schodach na kolano, gdybym miał ochraniacze to też bym mówił, że dzięki nim jest ono całe ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      +: netefre
    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Niedawno byłem u mojego znajomego, który sprawił sobie akwarium. I do tego akwarium kupił takie różne gatunki ryb, ale wszystkie dobrane w pary obu płci, żeby mógłby się rozmnażać. I była tam taka jedna para, dosyć ładne rybki, nie wiem jak się ten gatunek nazywał, ale to mało istotne.
    W każdym razie mój znajomy zauważył, że samiec ciągle latał za tą samicą i próbował się do niej zbliżyć. A ta ciągle od niego uciekała ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    I w końcu po jakimś czasie ten samiec tak wymęczył tę samicę, że padła ze zmęczenia i zdechła xD

    Jaki z tego wniosek?

    Nawet jakby uwięzić jakąś laskę z bolcem, który się jej nie do końca spodoba to będzie wolała zdechnąć niż spłodzić z nim potomstwo ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    #coolstory #heheszki #truestory #przegryw #zwiazki
    pokaż całość

  •  

    Tak ze wspomnień ze #szkola #licbaza to miałem ziomka w klasiez ktorego cisneli na przerwach, nazywali go 'gorillaz', a zas jego rodzinka byla moimi sąsiadami i przychodzili pytać czy był w szkole a ja oczywiście szczerze mówiłem, ze nie. I któregoś razu ten ziomek nie przyszedl do szkoły i nauczycielka powiedziała, ze juz nie wróci, bo jak sie okazało naćpiał się z ojcem i ojciec nie chcial mu dać hajsu i młody zajebał starego siekierą na przystanku PKS. I tak w sumie nie wiem czy to było mondre z mojej i kolegów strony śmiać się z niego czy nie.. ¯\_(ツ)_/¯
    #narkotykizawszespoko #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Bądź mną lvl 17
    Żyj spokojnie w małej społeczności nad jeziorem
    Całymi dniami bawicie się nad brzegiem albo pływacie
    Ogólnie zabawa, relaks, 0 zmartwień

    Wszyscy nago, jesteście wyzwoleni
    Gdzie nie spojrzysz cycki.jpg na widoku hehe
    Ale fiut starego też więc nie do końca git
    Jest jeszcze jeden element społeczności - drewniana skrzynia

    Nikt nie wie o chuj z nią chodzi ani skąd się wzięła na plaży
    Generalnie wszyscy jej strzegą, jest dla was jak bóstwo
    Pojebane xD

    Ale nikt nie pyta, nikt nie podważa, więc nie wnikasz i robisz jak wszyscy
    Od zawsze podoba ci się jedna loszka, aktualnie 8/10
    Jesteś trochę przegryw i jeszcze nie zagadałeś
    Ale dziś jest ten dzień!

    „Hej mała, może popływamy razem?"
    „Jasne anon, czekałam aż zagadasz <3"
    TAK JEST!
    Jakbyś wiedział że to takie proste to zrobiłbyś to 3 lvl temu
    Cały dzień spędzacie razem
    Pływacie nago

    Biegacie po plaży trzymając się za ręce nago
    Generalnie wszystko robicie razem nago
    Pod koniec dnia kościej tak motzno, że aż ci wstyd

    Loszka to widzi i uśmiecha się delikatnie omg.gif
    Panika, co teraz, chcesz uciec

    „Spokojnie anon, wiem jak temu zaradzić"
    TAK JEST!!! x2
    Dziś jesteś królem świata
    Zbliżacie się do siebie
    Buzdygan napęczniał i zaraz go rozsadzi
    Już prawie prawie

    Czujesz że wystrzelisz jak tylko cię dotknie
    Jej oddech muska cię delikatnie
    Nie powstrzymasz już nabojów w swojej armacie
    JEB!

    To nie ty
    Co się odjebało
    Na plażę wpada siwy koleś na koniu
    Nie widziałeś nigdy takiego dziwoląga
    Totalny sado-maso

    Cały w obcisłych skórach, poobwieszany łańcuchami
    Wszyscy podchodzą do niego zaciekawieni
    Loszka też, zostawia cię samego

    Twój pytong mięknie i po tym co się właśnie odjebało czujesz że
    permanentnie przechodzi na emeryturę.
    Dziwoląg na koniu zaczyna machać rękami jak debil
    Pijany lub niespełna rozumu
    Macha dalej, wszyscy patrzą w napięciu

    JEB! X2
    Stary, matka, wuj Stach, Andżelika i kilku innych wypierdalają
    martwi na kilka metrów
    Cosiedzieje cosiedzieje cosiedzieje
    Dziwoląg zaczyna swoje wymachy dałna od nowa

    JEB! x3
    Reszta pada martwa
    Zostajesz tylko ty i loszka
    Wszystko dzieje się tak szybko, że stoicie jak wryci

    Upośledzony sado-maso podchodzi do twojej panny i wymachuje
    Turbokozak mode ON
    Zaczynasz biec w jego stronę, bo już wiesz czym grożą te
    wymachy paralityka

    JEB! x4
    Nie zdążyłeś
    Panna skwierczy w płomieniach
    „Tego już za wiele skurwysynu"
    Rzucasz się jak oszalały na mordercę

    Siwy skurwiel zaczyna się turlać

    Na każdy twój cios przypadają jego 3 fikołki
    No debil, no
    Napierdalasz bez opamiętania
    Koleś powinien być martwy jakieś 50 ciosów temu
    Ale albo się turla albo żre

    3 przewroty - kurczak do mordy, 3 przewroty - chleb do mordy, 3 przewroty - łyk z flaszeczki
    Nie wytrzymujesz i skaczesz w amoku na tego zjeba
    Fikołek
    Nie trafiłeś
    Shieeet
    Czujesz że to koniec

    Siwy dałn wyciąga miecz z dupy, odcina ci rękę i nogę
    Leżysz w kałuży krwi, kończyny walają się gdzieś obok
    Bezlitosny morderca podchodzi do bóstwa-skrzyni

    Otwiera ją, wyciąga jakieś rzeczy, po czym wyrzuca na plażę jak gdyby nigdy nic
    Powoli tracisz świadomość
    Ostatnie spojrzenie: loszka nadal skwierczy, rodzina nadal
    martwa, kończyny nadal odcięte, a bóstwo zgwałcone

    „Nie wybaczę ci tego Dopadnę cię siwy skurwysynu"
    Nadchodzi ciemność
    Odpływasz
    Resztką świadomości słyszysz głos siwego
    „Przeklęte utopce".

    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Jadąc ostatnio pociągiem, byłem świadkiem bardzo ciekawej rozmowy. Starszy, troszkę dziwny pan ciągle zagadywał niezbyt skorego do rozmowy studenta, który odpowiadał półsłówkami, czasem dłuższymi zdaniami, z rzadka zadał pytanie, ale generalnie gdyby nie duża jego klasa i grzeczność, z pewnością chętnie udusiłby to brzydkie dziecko monologu z dialogiem, zrodzone być może z samotności i potrzeby wygadania się seniora.

    Dlaczego ta podsłuchana przeze mnie mimowolnie konwersacja była interesująca? Przez różnicę potencjałów. Emerytowany robotnik, uwięziony mentalnie między Gomułką a Gierkiem, chaotycznie składający zdania, niemający świadomości swojej natrętności próbował niezobowiązująco porozumieć się z młodym, oczytanym, dobrze wychowanym studentem dwóch trudnych kierunków ścisłych, mówiącym językiem wyważonym i szlachetnym. Spektrum poruszonych tematów było ogromne, jednym z nich były nowe filmy, na które pan starszy narzekał, bo “przecież widać, że to nierealistyczne, to bajki te wszystkie akcje, no oglądam czasami, ale to to takie… westerny kiedyś, tam była akcja, tam się działo, tam o coś chodziło, a nie lasery”.

    Dostrzegacie to zderzenie dwóch generacji? Żywy pomnik postępu inteligencji? Spotkanie nowoczesnego człowieka technologii z osobą, która nie umie abstrahować i myśleć metaforami, zawsze szukając np. w filmach bezpośredniego przekazu, bo ten zakamuflowany eufemizmem lub analogią jest niezrozumiały. Mnie to uderzyło.

    [Konrad Podsłuchiwacz]

    _____________________________
    Nasz tag: #odmienbyc
    Nasz fp na fb
    #truestory #coolstory #przemyslenia
    pokaż całość

    źródło: strangers_on_a_train_-_h_-_1951.png

    •  

      @Odmien_Byc: kilka lat temu obejrzałem film Prestiż, bardzo mi się podobał, wciągnął, zadziwił. Jakiś czas później siostra chciała bym coś polecił, oczywiście zaproponowałem Prestiż że naprawdę dobry.

      Kilka dni później szwagier jej powiedział by mnie już nie pytała o filmy, że jakieś dziwne polecam ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Z kolei ja nie rozumiem jak można oglądać trudne sprawy czy inne paradokumenty tego typu, a znam sporo ludzi co to ogląda, nie tylko starszych. pokaż całość

  •  

    -bądź mno
    -anon lvl 19
    -1 września 1939
    -mieszkasz w polsce b
    -dziura zabita dechami
    -z łóżka zrywa cię komunikat nadawany przez radio
    -łączysz wątki
    -wojna
    -gdy polska wzywa moim honorem jest walka
    -zakładasz onuce i biegniesz do drzwi
    -gdy już łapiesz za klamkę ojciec wymierza ci blachę w potylice
    -on: wykształcony człowiek,emerytowany oficer, weteran bitwy warszawskiej staje w drzwiach i zagradza ci drogę
    -ty: debil wyrzucony ze szkoły, zakała rodziny i jego jedyny syn patrzysz się na niego pytająco
    -zawsze zazdrościłeś mu fejmu jaki zdobył przy obronie stolicy
    -twoją matkę też wyrwał na swoje odznaczenia...
    -... a ta zmarła rodząc ciebie
    -nienawidzi cie za to
    -jak miałeś sześć lat kazał ci jeździć na koniu bez siodła licząc na to, że spadniesz i skręcisz sobie kark
    -kiedyś nawet kupił ci łyżwy i miał nadzieje, że utoniesz w jeziorze
    -ty na złość uparcie trzymałeś się życia
    -dziś gdy mógł cię posłać na śmierć postanowił, że zada ci o wiele bardziej bolesny cios
    -piętno tchórza, który przesiedział wojnę w piwnicy będzie się ciągnąć za tobą aż po grób
    -przez następne dni słuchałeś komunikatów radiowych o klęskach polskiego wojska
    -doszedłeś do wniosku, że fajnie byłoby jednak przeżyć tę wojnę
    -zacząłeś doszukiwać się pozytywów
    -jakby nie patrzeć zostałeś sam ze wszystkimi loszkami we wsi
    -ktoś musiał je przecież pocieszać kiedy ich wybrankowie byli na wojnie xD
    -zacząłeś zarywać do żydówki 9/10 mieszkającej po sąsiedzku
    -w tedy jednak twoje życie przypomniało ci znowu, że jesteś przegrywem
    -jej ojciec rebe lvl over 9000 z pejsami do ziemi, lokalny magnat powiedział, że prędzej rozda swoje szekle
    biednym niż odda swoją córkę jakiemuś polakowi robakowi żyjącemu z emerytury ojca
    -smutna_żaba.ww2
    -przez następne dni siedzisz w pokoju i ze łzami w oczach słuchasz radia
    -17 września 1939
    -do polski wkraczają wojska radzieckie
    -nic nie trzyma cię już w domu
    -dochodzisz do wniosku, że odechciało ci się żyć
    -to twoja ostatnia szansa by chociaż umrzeć godnie
    -LANCE DO BOJU, SZABLE W DŁOŃ
    -wykorzystując nieobecność starego wybiegasz z domu żeby zaciągnąć się jako ochotnik
    -w pośpiechu nadepnąłeś na leżące przed domem grabie
    -luj w czoło zwala cię z nóg
    -światło gaśnie
    -budzisz się w łóżku z bandażem na czole
    -nie wiesz ile dni tak leżałeś
    -słyszysz walenie w drzwi
    -w progu staje jakiś ruski gieroj i oznajmia staremu, że jako intelektualista wygrał wycieczkę do lasu
    -po chwili wynosi go dwóch śmierdzących pachołków
    -nawet nie myślisz o tym żeby nadstawiać za niego karku
    -do tej pory nie sądziłeś, że brak matury ci kiedyś pomoże xD
    -najbliższe miesiące spędzasz jedząc ostatki ziemniaków i cebuli z piwnicy
    -pewnego chłodnego popołudnia gdy siedzisz w przy kominku ktoś wbiega do twojego domu
    -twoim oczom ukazuje się jakiś kałmuk o nieprzeciętnie tępym wyrazie twarzy
    -twoja zapyziała chata zdaje się być dla niego jakimś niepojętym miejscem wyprzedającym cywilizacyjnie jego
    rodzinną jurtę o tysiąclecia
    -nie mogąc odnaleźć się w tym zagadkowym miejscu błądzi małymi skośnymi oczkami po kątach
    -nagle rzuca się na leżącą gdzieś na stoliku kostkę mydła i zaczyna szarpać ją zębami niczym kawał słoniny, po
    czym wybiega w popłochu
    -następnego dnia dowiadujesz się, że dostał takiej sraczki w czołgu, że oskarżono cię o sabotaż
    -decyzje o przydzieleniu cię do kompanii karnej przypieczętowało wiszące na ścianie w twoim domu zdjęcie starego z
    naszym kochanym marszałkiem
    -zemścił się chuj zza grobu
    -na czas gdy wojska znajdowały się w spoczynku zostałeś osadzony w obozie jenieckim
    -w miejscu gdzie nawet strażnicy wbijali z głodu zęby w ścianę, wszy na twojej głowie zdawały nie jedyną porcją
    białka na jaką mogłeś liczyć
    -swoją ciepłą kufajkę przegrałeś w karty ze znanym ci już kałmukiem
    -teoretycznie to wygrałeś jego buty ale to on miał karabin, a ty byłeś więźniem
    -wkrótce i on znalazł się po twojej stronie płotu
    -gdy wybrał się z oddziałem do pobliskiej wsi aby trochę się zabawić nażarł się znalezionych w ziemiance sfermentowanych jabłek
    -najebany zasnął z bronią w ręku i przypadkowo odstrzelił lewe jądro kaprala, który w tym czasie dzielnie
    przesiąkał miejscową kobietę ideą komunizmu
    -teraz musiałeś dzielić swoją pryczę z tym kretynem
    -po nocach nie możesz spać bo śmierdzi od niego jak z odbytu jaka
    -gdy już szczęśliwie zaśniesz on wyjada twoje wszy
    -w końcu nadchodzi nieuniknione
    -niemcy wypowiadają wojnę związkowi radzieckiemu
    -w obozie pełna mobilizacja
    -obaj zostajecie przydzieleni do oddziału saperów
    -ruszacie na front by zająć odcięte od zaopatrzenia niemieckie umocnienia
    -nie dostajecie broni, wasze zadanie polega na tym by przebiec przez pole minowe i je rozminować aby utorować
    drogę waszym oddziałom
    -czując na plecach lufy karabinów szykujecie się do szarży
    -stojący za waszymi plecami oddział mający za chwilę posłać was na śmierć zostaje trafiony pociskiem artyleryjskim
    -ogłuszony padasz na ziemię
    -czujesz, że ktoś cię podnosi
    -to twój skośny przyjaciel
    -ciągnie cię za sobą gdzieś w las i wręcza ci zdobycznego mosina
    -zmyślna to konstrukcja, gdy już skończy ci się amunicja (o ile ją kiedykolwiek miałeś) możesz rzucić nim jak
    włócznią
    -przejmujesz inicjatywę
    -po kilku dniach i nocach marszu po lasach i polach docieracie do twojego domu
    -o dziwo twój dobytek nie został rozgrabiony
    -we wsi następuje zmiana dekoracji
    -niemcy zaczynają wywozić twoich sąsiadów z pejsami
    -w odwecie za dawne krzywdy donosisz, że twój sąsiad ukrywa w piwnicy rodzinę tego rebe, którego córka ci nie dała
    -w dowód wdzięczności niemcy pozwalają zająć ci jego majątek
    -za szekle znalezione w salonie za obrazem jego matki kupujesz spirytus w mieście powiatowym i otwierasz bar
    -kałmuk przebrany w garnitur twojego ojca robi za kelnera
    -twój bar zostaje uznany za obiekt o wielkim znaczeniu strategicznym
    -w asyście żołnierzy przydzielonych ci jako ochronę porywasz wszystkie loszki we wsi, które dały ci kosza w
    gimnazjum i otwierasz burdel na poddaszu
    -twój przybytek jest odwiedzany przez cały stacjonujący nieopodal garnizon
    -zyskujesz aprobatę niemców
    -jesteś pierdolonym al capone na tym zadupiu
    -profit
    -sielanka trwa dosyć długo
    Was wollen wir trinken,
    sieben Tage lang.
    Was wollen wir trinken,
    so ein Durst.
    -niestety sytuacja na froncie zmienia się
    -oddalone o 30km na wschód miasto powiatowe zostaje zajęte bez walki
    -dostawy spirytusu ustają
    -bohaterska armia czerwona okupiła zdobycie miasta śmiercią zaledwie jednego żołnierza..
    -...był tak ucieszon z zajęcia znajdującej się w mieście gorzelni, że wpadł do kadzi ze spirytusem
    -stacjonujący niedaleko niemiecki garnizon szykował się do odwrotu
    -pewnego ranka w progu twojego lokalu stanął twój skośny przyjaciel ubrany w szary mundur
    -oznajmił, że zaciągnął się do wermachtu i w południe odjeżdża z niemcami
    -gdy wyciągnął ręce by uściskać cie na pożegnanie strącił przypadkiem stojącą na stoliku lampę naftową
    -wszystko momentalnie zajęło się ogniem
    -wybiegliście na zewnątrz
    -patrzyłeś jak dzieło twojego życia płonie
    -nie czułeś złości bo wiedziałeś, że z nadciągającymi nieprzeliczonymi dziećmi stalina, wszystko i tak by
    przepadło
    -pożegnałeś więc kałmuka i wróciłeś na stare śmieci
    -z okna ojcowizny patrzyłeś jak twój przybytek urządzony w domu starego rebe trawi ogień
    -dręczyło cię jednak dziwne uczucie
    -miałeś wrażenie, że o czymś zapomniałeś
    -wojska radzieckie wkroczyły do wsi
    -w kilka dni nastąpiła ponowna zmiana dekoracji w całej okolicy
    -obudził cię dźwięk wyważanych drzwi
    -w drzwiach stanął znany ci już ruski gieroj
    -wywlekli cię z domu i zaprowadzili do obozu, który wzorem niemców rozbili w pobliskiej szkole
    -gdy byłeś tu poprzednik razem byłeś pod wrażeniem przesadnej wręcz dbałości o porządek
    -dziś nie było tu drewnianych wychodków
    -każdy srał tam gdzie właśnie przebywał
    -sala gimnastyczna w której ulokowane było wojsko tak jebała gównem, że przetrzymywanie cię tam jawnie gwałciło
    konwencje genewską
    -kilka miesięcy spędziłeś w niewoli
    -w końcu podjęto decyzje w twojej sprawie
    -strażnik odprowadził cię do bydlęcego wagonu na pobliskiej stacji kolejowej
    -sybir
    -gułag
    -siedząc w zatłoczonym wagonie na drewnianej podłodze wyczekując ostatniej podróży w swoim życiu dostałeś nagłego olśnienia
    -znalazłeś odpowiedź na niedające ci spokoju pytanie
    -teraz jesteś już pewien
    -już wiesz, że o czymś zapomniałeś
    -loszki, które trzymałeś pod kluczem na poddaszu swego przybytku
    -zamyślony dostrzegłeś po przeciwnej stronie wagonu znajome spojrzenie
    -tej żółtej mordy nie pomylił byś z nikim innym
    -ale to już inna historia

    #pasta #heheszki #coolstory
    pokaż całość

    źródło: 1556454226983.jpg

  •  
    vovo via iOS

    +13

    Jadę dziś z rodziną na biwak, stary coś tam odpierdala z radiem i nie chce włączyć, mówi, że się zjebało.

    Dobra, muszę kończyć bo jadę, siema.
    #gownowpis #coolstory

    źródło: embed.jpg

  •  

    Jakoś w tym roku byłem na imprezie, gdzie byłem kierowcą i piłem tylko colę, którą sobie przyniosłem. W pewnym momencie nie upilnowałem butelki i jakiś random, który siedział po drugiej stronie stołu wypił moją colę, bo mu się popita skończyła. Ale gdy zorientował się co i jak z tą butelką to od razu zaczał mnie przepraszać i obiecał, że mi odda - był bardzo miły, uważam że honorowo się zachował. Po imprezie pojechaliśy do niego do domu, on wyjął z szafy jakieś spodnie, zaczał grzebać w kieszeniach i dał mi emkę w kształcie coca-coli xD

    #narkotykizawszespoko #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Do dzisiaj myślałem, że freaky sytuacje i stalkerzy zdarzają się wszystkim tylko nie mi ;)

    TL;DR - trafiłem na chorego psychicznie

    Wyruszyłem dzisiaj z domu do pracy ponad godzinę wcześniej porobić przed pracą zdjęcia, bo jest prawie szczyt krótkiego sezonu na dzwoneczniki. Zjeżdżając z autostrady rzuciłem okiem na lusterko wsteczne, zobaczyłem tylko czarnego kolesia za kółkiem auta za mną, który z kimś gadał na głośnomówiącym...jak mi się wydawało.

    Parking pod kampusem, gdzie pracuję, sprawdza numery rejestracyjne ale stety-niestety ma tą szczególną właściwość, że jeżeli auta jadą wystarczająco blisko siebie to wpuszcza cały sznur. Gdyby tak nie było, rano pod kampusem był by spory korek, toteż nie zdziwiłem się, że mam kogoś przyklejonego do zderzaka.

    Dojechałem na 7.15, podjechałem na sam koniec parkingu (skąd jest blisko do skwerku) i zaraz koło mnie zaparkował ten koleś, Chrystlerem MPV. Wysiadłem z auta, koleś się do mnie usmiecha, wita się..WTF ? Wywiązał się mniej-więcej taki dialog:
    -Pracujesz tutaj ?
    -Nie ?
    -To co tu robisz ?
    -Jadę za tobą ?
    _ A po co ?
    -Bo Duch Święty mi kazał.

    WTF ? Na wszelki wypadek krok w tył i rzut okiem czy koleś nie ma kosy przy sobie.

    -Ale mnie to nie interesuje, idź w swoja stronę.
    -Spójrz na swój samochód, jest czerwony, i nowy
    -Nie jest nowy, ma 6 lat, i nie interesuj się za mocno
    -Ale ja musze z tobą iść.

    Oooo, ciekawie się zrobiło....

    -Słuchaj stary, nie czuję się z tym dobrze, idź w swoją stronę, ja mam swoje sprawy, ty masz swoje sprawy.
    -To ja poczekam w samochodzie.

    Heh - OK, poszedłem porobić zdjęcia (może naćpany i mu się znudzi), zajęło mi to około godzinę, wracam...koleś w swoim aucie siedzi i jak tylko mnie zobaczył to z niego wyszedł i zaczął gadać, że Duch Święty kazał mu za mną iść bo mój samochód to jego dziecko. Wtedy juz wiedziałem, że koleś jest freakiem, kazałem mu spierdalać, wskoczyłem do auta, zablokowałem drzwi i na szybko przepakowałem auto bliżej firmy. Parking jest dość duży, sporo na nim drzew, i koleś mnie zgubił.

    Nie wiedziałem co z tym zrobić - facet był albo chory psychicznie albo naćpany. Bojąc się tej drugiej opcji (i jego potencjalnej jazdy na fazie) poszedłem prosto na recepcję z prośbą o wezwanie ochrony. Podeszła babka (a w sumie to raczej babochłop większy ode mnie), opisuję jegomościa : czarny, około 35 lat, jakiś 170cm...a ten wchodzi przez główne drzwi recepcji jak gdyby nigdy nic i idzie w moim kierunku. Pokazuję babce z ochrony że o niego chodzi, ona ustawia się od razu pomiędzy mną a nim (widać, że dobrze ich szkolili) i każe mu się wylegitymować. Koniec końców okazuje się, że koleś jest z Londynu, pochodzi z Ghany a jego wyjaśnienie jest dalej takie samo, czyli Duch Święty kazał mu jechać za mną bo .....moje auto to jego dziecko.

    WTF ???

    Koniec końców został wyprowadzony przez ochronę, jako że nie mieli powodów aby go zatrzymywać, wsadzony do auta, pojechał sobie gdzieś a jego numery rejestracyjne dodali do bazy alarmowej i tyle.

    Jeżeli dzisiaj się okaże, że na M1 jakiś naćpany murzyn spowodował wypadek to najprawdopodobniej ten.

    Nie ma to jak interesujący piątek.

    Pic related, zrobione telefonem dzisiaj rano.

    #uk #emigracja #stalker #chorobapsychiczna #cotusieodpierdala #coolstory #cozapojebanaakcja
    pokaż całość

    źródło: IMG_20190426_075110744.jpg

  •  

    Zawsze mnie to rozwala, jak Janusze targując się na olx, po zaoferowaniu 50% ceny za którą rzecz jest wystawiona, jako karty przetargowej, używają stwierdzenia "płacę gotówką". Czy oni kurwa myślą, że inni ludzie płacą kurwa w ratach albo kapslami czy ki chuj?
    #olx #januszebiznesu #heheszki #coolstory

  •  

    Tramwaje w #krakow to jest jakieś nieporozumienie.

    Niby sieć gęsta, inwestujecie w nowe tramwaje ale infrastruktura to śmiech na sali xD Tramwaje jadą z zabójczą prędkością 15 km/h, trasa wokół Plant zajmuje co najmniej pół godziny. Rzuca na boki, hopki, dziury, korki, zastawione tory przez auta.

    Pamiętam jak raz musiałem spod Royala na dworzec główny dojechać tramwajem. Widząc co się dzieje - włożyłem cichobiegi i poszedłem bo TAK JEST PO PROSTU SZYBCIEJ niż jechać tymi niebieskimi trumnami. Skrzyżowanie przy Poczcie Głównej to jest jeb%ny majstersztyk spierdo$enia - dobrze że na stałe jest wyłączona sygnalizacja świetlna bo nie dość że byśmy stali to jeszcze byśmy musieli dodatkowo stać bo światło czerwone.

    Raz kiedyś jechałem na Płaszów tramwajem. Jak tylko opuściliśmy centrum Krakowa to zacząłem mocno się trzymać bo tam macie jakieś lepsze tory i tramwaj jechał ze czterdzieści na godzinę! Myślałem że wejdziemy w trzecią gęstość, wrażenia były niesamowite.

    A w Warszawie? Eleganckie proste tory, miasto stale inwestuje w infrastrukturę i w tabor. Tramwaje zapieprzają co najmniej 50 km/h i się kurde jedzie jak człowiek. Przez ostatnie 10 lat kupiono prawie 300 nowych pojazdów z PESY - klima nieźle mrozi, w zimę świetnie grzeją, łagodnie rusza, elegancko hamuje. Cud nie tramwaj. I ta prędkość! Pamiętam że Tramwaje Warszawskie musiały założyć "kagańce" nowym Swingom bo motorniczowie tak zapieprzali że walili w dupy tramwajom przed nimi i się nie wyrabiali na przystankach. TO JEST KOMFORT NIE TO CO W KRAKOWIE

    W Warszawie jak kupię bilet 20-minutowy to mogę pojechać ze Starego Miasta tramwajem do Centrum, zjeść zapiekankę przy PKiN-ie i jeszcze zdążę wrócić.

    W Warszawie Swingi mają dodatkowo montowane tabliczki "Pasażerowie stojący muszą trzymać się poręczy" bo tak zapier$alają te żółte skur%ysyny.

    A w Krakowie? Kupię 20-minutowy bilet to dojadę sobie od dworca głównego najdalej do skrzyżowania Lubicz / Westerplatte xD

    #krakow #warszawa #komunikacjamiejska #tramwaje #truestory #coolstory #takbylo
    pokaż całość

    źródło: comment_uebRLtnNHDH9ksRbjiRGgVxoBeRE6N8D.jpg

  •  

    Mirki, w głupi spób przekreśliłem roczny związek

    #logikaniebieskichpaskow #coolstory #takbylo #nieklamie

    źródło: 1556261454688.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #coolstory

0:0,0:1,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów