Grupa promująca interesujące znaleziska naukowe, ciekawostki, zainteresowania. Dołącz do tagu i promuj lepszy Wykop.

  •  

    ZŁOTA BRANSOLETKA W KSZTAŁCIE WĘŻA

    Złota bransoletka w kształcie węża, znaleziona w Pompejach. Wierzono, że noszenie takiej ozdoby zagwarantuje kobiecie płodność.

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/ciekawostka/zlota-bransoletka-w-ksztalcie-weza/

    #archeologia #imperiumromanum #historia #liganauki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym #ciekawostki

    --------------------------------------------------------------------------------------
    Podobają Ci się treści? Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!
    https://www.imperiumromanum.edu.pl/dotacje/
    pokaż całość

    źródło: j.jpg

  •  

    Wszyscy dziś podniecają się tym zdjęciem, więc pozwolę sobie na komentarz:
    - nie znam przypadku innej deklaracji międzynarodowej podpisanej na biurku prezydenta USA w Gabinecie Owalnym
    - zatem dopuszczenie do podpisania w Gabinecie Owalnym trudno nazwać upokorzeniem, ale taki akt ma charakter nieformalny
    - podobno to strona polska wysunęła taką propozycję, sądząc, że będzie to wyższa ranga niż standardowe podpisanie na konferencji, przy tym bardziej "na luzie" (a wyszło fatalnie)
    - odnośnie braku krzesła: przy biurku prezydenta USA zawsze stoi tylko jedno krzesło, gdyby PAD na nim usiadł, byłoby to faux pas; ewentualnie mogliby dostawić krzesło z drugiej strony biurka, ale wtedy scena wyglądałaby jak z odpytywania w szkole
    - osobiście uważam zaistniałą sytuację za błąd lub niedopatrzenie osób odpowiedzialnych za protokół dyplomatyczny
    #polityka #dyplomacja #duda #trump #4konserwy #neuropa #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    Hełm (3,3 kg z kolczugą, 1,6 kg bez: stal, srebro, miedź), Turcja XV/XVI wiek.

    "This especially attractive and well preserved turban helmet retains the mail aventail that protected the lower half of the face and neck. The aventail is fixed with a lead seal stamped with the mark used in the Ottoman arsenals, an indication that this example, like the other turban helmets also in the Museum's collection (acc. nos. 04.3.209, .210, .214, .457, .462; 36.25.109), passed into Turkish possession as booty with the Ottoman conquest of Iran and the Caucasus.

    At least one turban helmet decorated in a style comparable to this example bears the name of Farruhk-Siar (reigned 1464–1501), ruler of Shirvan in the Caucasus. Such evidence suggests that this helmet is also of Shirvan manufacture."

    Muzeum

    #smoczautopia - Tag do obserwowania. Przegląd przedmiotów z różnych muzeów czasem z dłuższym komentarzem.

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #artefaktnadzis #gruparatowaniapoziomu #militaria #myrmekochoria
    pokaż całość

  •  

    James Horton Whitehouse wykonane przez Tiffany & Co., Waza (85.1 x 35.6 x 28.7 cm: 14 kg srebra): dla poety Williama Cullena Bryanta od przyjaciół na jego 18 urodziny, USA 1876 rok. Na pozłacanej szyi jest wyryta fraza z jego poezji: "Truth crushed to earth shall rise again"

    "To honor the poet William Cullen Bryant on his eightieth birthday, in November 1874, a group of his friends commissioned this vessel fashioned in the form of a Greek vase and richly ornamented with symbolic motifs. The fretwork is composed of American flora, in particular, apple blossoms and branches which represent the beauty and wholesome quality of Bryant's poetry. The Renaissance-revival medallions are scenes alluding to Bryant's life and works. "Truth crushed to earth shall rise again" (a famous line from his poetry) is inlaid in gold around the neck of the vase."

    Muzeum

    #smoczautopia - Tag do obserwowania. Przegląd przedmiotów z różnych muzeów czasem z dłuższym komentarzem.

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #artefaktnadzis #gruparatowaniapoziomu #sztuka #myrmekochoria
    pokaż całość

  •  

    Srebrny skarabeusz (oprócz tego elektrum i steatyt) zarządcy Wah, Egipt 1981–1975 rok przed naszą erą. Na stronie muzeum jest również audio z komentarzem kuratora.

    "The estate manager Wah was buried in a small tomb near the imposing one of his employer, Meketre, an important official who began his career under Mentuhotep II of Dynasty 11 and continued to serve successive kings into early Dynasty 12. Wah's burial was found intact by the Museum excavators and the objects came to the Museum in the division of finds. In 1939, x-rays of Wah's mummy revealed the presence of jewelry and in 1940 the mummy was unwrapped. Among the jewelry were three scarab and bead bracelets (40.3.12-.14). All three were found in wrappings over the wrists of Wah's mummy.

    This large silver scarab is of exceptionally fine workmanship. It was cast in several sections that were soldered together. Details on the legs, head, and wing cases and the scroll meander pattern on the base were chased. An electrum suspension tube runs through the length of the scarab and the Inlaid hieroglyphs on the scarab's wing cases are electrum, an alloy of gold and silver. Their light color renders them almost invisible unless the scarab is tarnished. The inscription on the left wing case list Wah's name and his title "overseer of the storehouse" (more broadly speaking, "estate manager"). Those on the right name his employer, the "nobleman" Meketre."

    Muzeum

    #smoczautopia - Tag do obserwowania. Przegląd przedmiotów z różnych muzeów czasem z dłuższym komentarzem.

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #artefaktnadzis #gruparatowaniapoziomu #sztuka #myrmekochoria
    pokaż całość

  •  

    Ryton z kotem, Partia I wiek przed naszą erą.

    Muzeum

    #smoczautopia - Tag do obserwowania. Przegląd przedmiotów z różnych muzeów czasem z dłuższym komentarzem.

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #artefaktnadzis #gruparatowaniapoziomu #myrmekochoria
    pokaż całość

  •  

    Torebka śniadaniowa, która utrzymała ją przy życiu.

    Pixie urodziła się 28 tygodnia ciąży cesarskim cięciem. Pixie przestała przybierać na wadze w 20 tygodniu ciąży, ponieważ łożysko i pępowina matki nie działały prawidłowo i pomimo najlepszych starań lekarzy o opóźnienie porodu, ryzykowne cesarskie cięcie stało się jedyną możliwością.

    Z reguły okres ciąży dziecka wynosi 40 tygodni, dziecko przyszło na świat w szóstym miesiącu ciąży o masie 500 gramów lub 1,1 funta. Dzieci urodzone przedwcześnie często mają olbrzymie problemy zdrowotne. Lekarze martwią się nie tylko masą urodzeniową, ale także organami, krwią, oddychaniem, temperaturą ciała i mnóstwem innych komplikacji.

    Pixie była tak malutka i delikatna, że lekarze zastosowali niezwykły sposób, aby uchronić ją od spadku temperatury ciała: umieścili ją w woreczku śniadaniowym. Może to brzmieć niekonwencjonalnie, ale nie jest niczym niezwykłym w przypadku dzieci w krytycznych sytuacjach.
    Od klatki piersiowej w dół, jej ciało zostało umieszczone w torebce, aby ją ogrzać. Przewieziono ją na oddział intensywnej terapii noworodków, aby zapobiec hipotermii.

    Ta metoda jest wspólna dla wcześniaków ważących poniżej 3,3 funta (1,5kg), gdzie dzieci były owinięte sterylną, plastikową folią, aby ich temperatura ciała nie spadła. Dodatkową korzyścią było to, że dzieci nie cierpiały z powodu przegrzania lub wysypki podczas stosowania tej techniki. W środowisku, w którym dzieci mogłyby ucierpieć z powodu utraty ciepła, okazało się, że był to niedrogi, ale skuteczny sposób na ratowanie ich życia.

    Pixie dostała szansę walki o swoje życie. Była w inkubatorze przez trzy miesiące, dopóki nie stała się silniejsza. Jednak to nie koniec jej problemów.
    W ciągu 5 miesięcy, kiedy Pixie była w szpitalu, walczyła z wieloma infekcjami i musiała otrzymać prawie 10 transfuzji krwi. Miała również wahania wagi, co skutkowało okresami izolacji od rodziców, dopóki nie mogła dojść do siebie.
    W czasie, gdy mała Pixie została zwolniona ze szpitala w wieku pięciu miesięcy, ważyła 7,5 funta (3,4 kg). Jej imię nie jest przypadkowe, zostało wybrane ze względu na jej mały rozmiar, ale jest jasne, że Pixie miała ogromną wolę przetrwania i mnóstwo szczęścia.

    Źródło: klik

    #medycyna #gruparatowaniapoziomu #historiajednejfotografii #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: pixie.jpg 18+

  •  

    Dasz Wiarę? Odc. 34 w którym poznajemy wzloty i upadki geniuszy od marketingu religijnego

    @niedoszly_andrzej znowu serwuje wyśmienity tekst, 100% jakości #daszwiare

    “To nie jest prawdziwy (tu wstaw nazwę dowolnej religii czy światopoglądu)” - to zdanie, które słyszy się wyjątkowo często w rozmowie z wyznawcami czy zwolennikami jakiejś religii bądź ideologii. Zazwyczaj pada ono jako odpowiedź na niewygodne zarzuty bądź wobec tych elementów/odłamów, z którymi rozmówca nie identyfikuje się albo podchodzi do nich z dużą dozą krytycyzmu. Nie, to nie będzie tekst krytykujący taką postawę. Zależy nam na tym żeby wiedzieć jak jest, a nie czy to słuszne. Swoją drogą, zmiany ideologii religijnej odbywają się zazwyczaj, jak wprowadzanie nowinek w starożytnym Rzymie - nikt nie przedstawia reformy jako czegoś nowego, a raczej jako “powrót do korzeni”.

    “Prawdziwość” jest często używana w kontekście misjonarskim. Ludzie generalnie nieufnie podchodzą do czegoś nowego. Jest to zrozumiałe - bezpieczne drogi to te sprawdzone. W przypadku religii, często dochodzi do tego element tożsamościowy. Wiadomo, Polska katolicka, Sri Lanka buddyjska, Turcja muzułmańska itd. Przy założeniu, że chcesz kogoś zainteresować nową religią, podejście w stylu “hurr durr odrzuć te kłamstwa i przyjmij Prawdę” raczej się nie sprawdzi. Chyba, że masz za sobą “ramię zbrojne”. O ileż jednak lepiej jest przekonać potencjalnego konwertytę, zamiast zmuszać go do czegoś? Sprawić by uwierzył, że tak naprawdę nie każesz mu wyprzeć się “dziedzictwa”, tylko odkrywasz przed nim jego prawdziwe znaczenie, zagubione lub zafałszowane na przestrzeni lat. Zapewnić, że to, co głosisz, to tylko dopełnienie.

    Podejście takie zostało wyprowadzone na szerokie wody przez pierwszą wielką religię misyjną czyli buddyzm. Dodawanie, adaptacja i reinterpretacja nie-buddyjskich elementów, zaszła w niektórych przypadkach tak daleko, że w zasadzie nie da się dojść do tego, co wzięło się z czego. Druga wielka religia misyjna, czyli chrześcijaństwo, miała bardzo zbliżone podejście. Wiele znaczących figur pierwszych wieków uważało, że chrześcijaństwo jest ostatecznym dopełnieniem objawienia pierwotnego, którego zniekształcone lub przestarzałe formy funkcjonowały jako filozofia, judaizm (tak, wiem) czy pogańskie wierzenia. Prawdziwymi artystami w tej dziedzinie okazali się jednak być manichejczycy. I ich perypetiami misjonarskimi zajmiemy się w tym odcinku.

    Mani prezentuje swoje dzieła Bahramowi

    Nasz gospodarz, @luvencedus, popełnił odcinek o manicheizmie, nie będziemy więc się tutaj powtarzać, a skupimy się na dziejach misyjnych i przykładach akulturacji. Mani był prawdziwym geniuszem i bardzo szybko doszedł do tego, o czym pisaliśmy przed chwilą. Nie przedstawiał się zatem jako twórca nowej religii. Wprost przeciwnie - głosił, iż jest kontynuatorem dzieła Zoroastra, Buddy i Jezusa, ostatnim z linii proroków, sięgającej do pierwszego człowieka Adama. Swoją misję prezentował nie jako próbę wyparcia i zastąpienia “starego”, tylko odnowienie nauczania poprzedników i dopełnienie go. Było to o tyle prostsze, że żaden z wymienionej trójki nie pozostawił po sobie własnych pism, a ich nauczanie początkowo przekazywano ustnie. Nauczony błędami poprzedników, Mani sam spisał swoje nauki, a że był artystą (poza byciem prorokiem, filozofem i lekarzem), to jeszcze je zilustrował.

    Mieszanie różnych tradycji religijnych przychodziło mu tak łatwo, że współcześni uczeni nie są w stanie ocenić czy rdzeniem manicheizmu były wierzenia judeochrześcijańskie, mezopotamskie, czy irańskie. Mani lubował się także w ezoterycznej interpretacji doktryn i nauk, z których budował swe własne - twierdził, że oczyszcza je ze zniekształceń, jakimi narosły przez setki lat, będących efektem zewnętrznych wpływów i ignorancji kolejnych pokoleń adeptów. Od poprzedników brał również rozwiązania praktyczne. Zatem model wspólnoty manichejskiej był mocno oparty na modelu buddyjskiej sanghi. Ciężar utrzymania mnichów spadał na laikat (mnich, palijski “bhikku”, dosłownie oznacza osobę żyjącą z datków). Organizacja instytucjonalnego kościoła była zaś wiernym odbiciem organizacji pierwszych wspólnot chrześcijańskich - 12 apostołów, 72 biskupów, 360 prezbiterów itd.

    Najsłynniejszy (ex)manichejczyk Zachodu- Augustyn z Hippony

    Mani nie ograniczał się tylko do składania istniejących puzzli. Twórczo adaptował pojęcia i symbole znane potencjalnym konwertytom, aby przekazywać im swoje idee. Jego następcy poszli tym tropem i starali się być “wszystkim dla wszystkich”, jak to mawiał Święty Paweł. Przynosiło to pożądane skutki. Manichejscy wędrowni mnisi-misjonarze z powodzeniem szerzyli nauki swojego mistrza w Persji, Azji Środkowej, Mezopotamii i Cesarstwie Rzymskim. W pewnym momencie wspólnoty manichejskie żyły na terenach od Brytanii aż po Chiny. Akulturacja, adaptacja i operowanie na pojęciach znanych słuchaczom (z subtelnym liftingiem i ezoteryczną interpretacją) były manichejską specjalnością. Przynosiło to jednak także mniej pożądane skutki, a doświadczył ich sam Mani.

    Nawrócenie dwóch książąt z rządzącej dynastii Sasanidów nie uszło uwadze tamtejszego kleru zoroastryjskiego. Stojący na jego czele Kartir może i przebolałby istnienie nowej religii, ale bardzo nie podobał mu się fakt prezentowania nauk Maniego jako “prawdziwej” wersji zoroastryzmu. Oznaczało to bowiem, że wersja jego magów prawdziwa nie jest. Dodatkowo, wydaje się, że Mani zabiegał o względy szacha Bahrama i przy jego pomocy chciał szerzyć swoją wiarę. Kartir miał jednak dokładnie taki sam pomysł i okazał się przy tym skuteczniejszy od rywala. Mani został aresztowany i po kilku miesiącach więzienia i tortur zmarł. Podobny los stał się udziałem manichejskich wspólnot na terenach Cesarstwa Rzymskiego. Jego władze były od początku podejrzliwe w stosunku do nowego superstitio, widząc w nim obcą religię. Ogłoszenie chrześcijaństwa religią państwową w IV wieku nie polepszyło tej sytuacji. Zwłaszcza, że niedawno ukształtowana ortodoksja również nie cieszyła się, gdy manichejscy mnisi odmieniali słowo Jezus na sto różnych sposobów.

    Jezus naucza Adama i Ewę. Oczywiście naucza ich manicheizmu, jak na jednego z najważniejszych poprzedników Maniego przystało.

    I tak na przykład, w 291 roku Bahram II skazał na śmierć Sisina, jednego z dwunastu apostołów wraz z jego uczniami. W 296 roku Dioklecjan kazał spalić manichejskich mnichów razem i z ich pismami, a Teodozjusz w 382 roku wydał dekret wprowadzający karę śmierci za sam fakt bycia manichejskim duchownym. Nie zniszczyło to od razu wspólnot manichejskich w Persji i na Zachodzie, ale dość skutecznie ograniczyło możliwości misjonarskie. O ich żywotności świadczy choćby fakt, że nauczanie podobne do Maniego było widoczne w grupach takich jak paulicjanie, tondrakici, bogomiłowie czy katarzy (co ciekawe, okrutne stłamszenie tych ostatnich przez katolickie krucjaty jest często przedstawiane przez Świadków Jehowy jako koronny dowód na to, że KRK niszczył “prawdziwe” chrześcijaństwo, przykłady są nawet na Wykopie). Zwolennicy Maniego zaś, znaleźli schronienie w środkowej Azji, na pograniczu Wielkiego Stepu, Iranu, Indii i Chin.

    Manicheizmem zaopiekowali się tutaj Sogdyjczycy. Można powiedzieć, że byli w tej kwestii specjalistami - to oni byli odpowiedzialni za transmisję buddyzmu (doprawionego wpływami mazdaistycznymi i stepowymi) do Chin, gdzie z kolei mocno zazębił się on z wierzeniami ludowymi i taoizmem. Sogdyjczycy byli wziętymi kupcami i pośredniczyli w handlu dalekosiężnym - z racji tego znali wiele języków i mieli szerokie kontakty. Co więcej, umiejętność pisania była wśród nich daleko bardziej powszechna niż wśród wielu innych ludów. Przetłumaczyli oni teksty manichejskie na sogdyjski, chiński oraz języki tureckie. W VI wieku miejscowa wspólnota manichejska była tak silna, że zerwała kontakty z archegosem (taki “papież” rezydujący w Seleucji). Pod koniec zaś VII wieku manichejski mnich Mihr-Ormazd uzyskał pozwolenie na działalność misjonarską w Chinach.

    Manichejscy mnisi z Gaochang (X wiek)

    Oprócz tłumaczenia słów, Sogdyjczycy przełożyli również idee zawarte w nauczaniu Maniego na bardziej zrozumiałe dla miejscowych wiernych, kształtowanych głównie przez buddyzm i taoizm. Manichejska Sutra Dwóch Zasad i Dwóch Ofiar chwyciła tak mocno, że w pewnym momencie została włączona do kanonu pism taoistycznych. Sukcesy odnoszone przez misjonarzy manichejskich były tak duże, że wywołały poważne obawy wśród kleru buddyjskiego - zwłaszcza, że manichejczycy szybko zaczęli przedstawiać Maniego jako Buddę. I to nie jakiegoś tam buddę, ale samego Buddę Światła (Amitabę) oraz Przewodnika Karawan (tytuł zarezerwowany dla Awalokiteśwary). Ponadto posługiwali się rzekomym listem Maniego do jego ucznia, Sogdyjczyka Ammo, w którym zalecał on medytować i “kumulować” cnotę. Sogdyjskie hymny wręcz ociekają terminologią buddyjską - Mani pozwala wiernym uczestniczyć w paranirwanie, Mani wskazuje jak wyjść z samsary, jak dostać się do Niebiańskich Krain oraz jak osiągnąć oświecenie. Dodatkowo manichejskie teksty były często lekko tylko zmodyfikowanymi tekstami buddyjskimi. I tak na przykład w tekście manichejskim czytamy:

    “Wszyscy członkowie Wielkiego Zgromadzenia, słysząc słowa Sutry zaakceptowali je pełni wiary i radości oraz przystąpili do wprowadzania ich w życie”

    W Diamentowej Sutrze z kolei tekst idzie tak:

    “wszyscy mnisi i mniszki, wierni mężczyźni i kobiety… usłyszawszy słowa Buddy uradowali się i przyjmując je z wiarą, zaczęli wprowadzać je w życie”

    Reakcją kleru buddyjskiego na wpływy manichejskie, było robienie czarnego pijaru “heretykom”. W obieg puszczano historie o tym, jak manichejscy konwertyci odradzają się jako gady i płazy, jakie katusze przechodzą oraz jakim to zwyrodniałym praktykom się oddają. Próbowano także zwiększać świadomość wiernych, którzy średnio orientowali się w tym całym doktrynalnym misz-maszu. Dobrze obrazuje to jeden z tekstów z epoki:

    “Mówiąc o przyjęciu Buddy, powinniśmy się zastanowić o jakim Buddzie mówimy; nie Manim, nie nestoriańskim czy zoroastryjskim, ale Buddzie Siakjamunim…”

    To chyba jednak na niewiele się zdało i w VIII wieku cesarze, motywowani naciskami kleru buddyjskiego, wydali edykt zabraniający nawracania Chińczyków na manicheizm:

    “Doktryna Maniego to przewrotne wierzenia, które oszukańczo przedstawia się jako buddyzm i zwodzi w ten sposób masy. Z tego tytułu zasługuje na to żeby być zabroniona. Jednakże, jej praktykowanie nie będzie karane, gdy ograniczy się do ludów, dla których jest to rdzenna wiara - to jest Zachodnich Barbarzyńców i innych przybyszów.”

    Budda jako głosiciel manicheizmu (obraz z Gaochang, X wiek)

    Upadek państwa szachów spowodowany najazdem Arabów sprawił, że manichejscy misjonarze ze Wschodu wrócili “do domu”. Nastąpiła reintrodukcja manicheizmu, która była możliwa głównie dzięki popularności, jaką zaczął się on cieszyć wśród perskich urzędników arabskiego imperium. Jej propagatorzy zaczęli z czasem twierdzić, że to “prawdziwy islam”, co rzecz jasna skończyło się tym, że zostali okrzyknięci zagrożeniem numer jeden, a fala prześladowań, zabójstw i aresztowań ruszyła na nowo. Jej wyznawcy chronili się oczywiście na znanym nam już pograniczu. Sytuacja ta trwała aż do połowy VIII wieku, gdy Ujgurzy pokonali swoich stepowych rywali i stworzyli chanat na wschodniej części Wielkiego Stepu. Ujgurscy władcy nawrócili się na religię Maniego i wymogli na Chińczykach ponowne otwarcie dostępu do “rynku religijnego”. Chronili ich także przed muzułmanami.

    Powiedzieć, że manicheizm spenetrował wówczas Państwo Środka, to nic nie powiedzieć. Dzięki dobrym układom z Ujgurami, kupcy manichejscy cieszyli się specjalnymi przywilejami w handlu na Jedwabnym Szlaku. Manichejskie klasztory stały się magazynami na dobra kupieckie, udzielały także pożyczek i mówiąc krótko - trzymały walutę w obiegu. Kupcy innych wyznań często przechodzili na manicheizm tak, aby rozbudować sieć kontaktów i ułatwić sobie biznes. Wielu z tych konwertytów było rdzennymi Chińczykami. Wraz z ekspansją na etnicznie chińskie ziemie Cesarstwa, manicheizm zaczął także prezentować się jako taoizm. W napisanym w VIII wieku “Kompedium Nauk Maniego” Mani jest przedstawiony jako inkarnacja Lao Tzu. Mimo to wydaje się, że wspólnoty taoistyczne miały dobre stosunki z manichejskimi.

    Ujgurski wybrany (X wiek)

    Manicheizm zaczął docierać już nie tylko na północ i do środkowej części Chin, ale także na wschód. Szczególnie liczne i wpływowe wspólnoty żyły w Nankinie, Yangzhou, Jingzhou i Shaoxing. Cesarze z dynastii Tang nie mieli innego wyboru niż zezwalać na to. Chińska armia nie była w najlepszym stanie i rządzący ród bazował na ujgurskich sprzymierzeńcach, którzy z kolei albo sami byli wyznawcami manicheizmu, albo mieli bardzo bliskie kontakty z manichejskimi kupcami z Sogdiany. Sielanka trwała aż do okolic 840 roku. Ujgurzy przegrali walkę o dominację nad stepem z konfederacją plemienną Kirgizów. Sytuację skrzętnie wykorzystali Chińczycy, którzy w 843 roku nie dość, że rozbili pozostałe wojska Ujgurów, to jeszcze zgotowali im rzeź, w której zginęło 10k osób.

    Zbiegło się to z falą ksenofobii, narastającą od jakiegoś już czasu. Cesarz Wuzong postanowił oczyścić kraj z obcych wpływów. Jego głównymi ofiarami byli wyznawcy buddyzmu (który wówczas nie był już raczej obcy Chinom), ale oberwało się także nestorianom, wyznawcom mazdaizmu i manichejczykom. Siły cesarskie niszczyły literaturę religjną, konfiskowały dobra materialne, dewastowały świątynie i zabijały kler. Manicheizm nie zniknął jednak z religijnego krajobrazu Chin, a zszedł do podziemia. Był już wówczas dobrze zadomowiony wśród etnicznych Chińczyków i to oni przejęli pałeczkę. Część z nich z czasem przeszła na inne religie, ale przeniosła manichejskie wpływy ze sobą. Prawdopodobnie pod silną inspiracją nauk Maniego był buddyzm Białej Chmury i buddyjskie kulty maitrejyczne.

    Budda Światła w jednej z Czystych Krain- w dolnych rogach znajdują się symbole manicheizmu: krzyż i słońce

    Nie był to jednak koniec samego chińskiego manicheizmu. Wielu mnichów zbiegło razem ze swoimi świeckimi zwolennikami do prowincji Fujian. Od X wieku region ten stał się centrum działalności manichejskiej. Brak swobodnych kontaktów z irańskimi współwyznawcami sprawił, że religia Maniego została na dobre przełożona na kulturę chińską. Zlała się na dobre z taoizmem i chińskim buddyzmem w takim stopniu, że z czasem przestała być rozróżnialna. Wydaje się, że ostatnie grupy świadome swojej odrębności istniały do XVII wieku.

    Dobrym przykładem na ich roztopienie się w świecie chińskiej religijności jest świątynia z Cao’an. Wybudowana została ona w okolicach połowy XII wieku i służyła lokalnej wspólnocie do przełomu XVI i XVII wieku. Odwiedzający ją w mniej więcej w tych czasach poeta Huang Fengxiang podawał, że jest opuszczona i zidentyfikował ją jako świątynię buddyjską. Budynki wybudowane przez manichejczyków zostały później faktycznie zaadoptowane przez miejscowych buddystów, którzy byli przekonani, że miejsce to było wcześniej buddyjskim miejscem kultu. Nie dokonywali więc zbyt wielu przeróbek co pozwoliło przetrwać kilku manichejskim artefaktom do naszych czasów.

    Mani jako Budda Światła

    Jednym z nich jest posąg Maniego jako Buddy Światła. Jest on bardzo podobny do buddyjskich posągów, ale posiada kilka wyróżniających go cech. I tak zamiast krótkich, kręconych włosów i braku zarostu posąg ma proste, długie włosy i brodę. Sądzi się, że posąg miał także wąsy i/lub baki, ale zostały one usunięte w XX wieku przez mnichów. Posąg zamiast spoglądać w dół patrzy wprost na wiernych. Mudra (sposób ułożenia rąk) również jest nietypowy - posąg ma bowiem obydwie ręce pod brzuchem z dłońmi zaplecionymi w koszyczek. Zamiast nianfo, przed świątynią znajduje się kamień, na którym napisano: “Czystość, Światło, Moc i Mądrość” - wyliczanka ta była często używana przez chińskich manichejczyków.

    Pojęcia i styl lokalnego manicheizmu okazały się tak “chińskie”, że badacze zidentyfikowali je jako nie-buddyjskie dopiero w 1940 roku. Niektórzy badacze twierdzą nawet, że “podziemny” manicheizm przetrwał w Chinach do czasów współczesnych na podobnej zasadzie co japońscy Kakure-kirishitan. Powszechnie przyjmuje się, że poza Chinami manicheizm przestał istnieć do XIV wieku, a ostatnie chińskie grupy dotrwały do początków wieku XVII. Peter Bryder z Uniwersytetu Lund twierdzi jednak, że zna współczesnych manichejczyków oraz, że część chińskich świątyń na Tajwanie to ichnie miejsca kultu. Oprócz tego istnieją inicjatywy mające na celu wskrzeszenie religii Maniego i część z nich rzekomo nie ogranicza się do postowania w internecie i faktycznie działa “w terenie”.

    Kamień z manichejską isnkrypcją

    Źródła:

    1. Manicheism in China- Encyclopaedia Iranica
    2.Manichaeism and its Spread into China

    3. “A Refuge of Heretics: Nestorians and Manichaeans on the Silk Road” w: Foltz, Richard “Religions of the Silk Road”

    4.Manichaean and (Nestorian) Christian Remains in Zayton (Quanzhou, South China)

    #religia #wiara #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #historia
    pokaż całość

    •  

      @luvencedus: warto nadmienić, że klasycznie zabrakło podziękowań dla @robson7 za dzielną walkę z hydrą błędów ortograficznych, stylistycznych i gramatycznych. Dziękuję Pan @robson7.

    •  

      Pałeczkę w tej metodzie przejął później również Mahomet adaptując na rzecz islamu tradycję judaistyczną i chrześcijańską, punktując w Koranie co miało zostać przekazane poprawnie, a co nie.

      @ja_nie_lubie: owszem, w zasadzie ta technika czy sposób podejścia do tego co było "przed" była/ jest bardzo powszechna i korzystali/ korzystają z niej w zasadzie wszyscy. Uważam jednak, że nikt nie wspiął się na takie wyżyny jak manichejczycy. I już tłumaczę czemu tak uważam.

      Mam wrażenie, ze misjonarze innych religii uciekają/uciekali się częsciej do przedstawiania "tamtych" jako "swoich"- to znaczy Gautama, Konfucjusz, Sokrates, Lao Tzu to ewentualnie prorocy i filozofowie- ale już Mahomet czy Jezus nie zostaną przedstawieni jako Buddowie czy Mędrcy (na podobnej zasadzie jak Dalaj Lama stwierdził, że Jezus to bodhisattwa, ale w drugą stronę nie powie o Gautamie lub Maitreji per "Zbawiciel", "Syn Boży" czy "prorok").

      Muzułmańscy misjonarze NIGDY na dużą skalę nie przedstawiali Mahometa jako buddę, wcielenie Lao Tzu czy bliźniaka Ducha Świętego. Manichejscy- i owszem. Nie mieli oporów żeby "swoich" prezentować jako "tamtych". Mani był przedstawiany jako zbawca, Maitreja, prorok, budda, mędrzec etc. Niby subtelna różnica, ale, moim zdaniem, znacząca.

      Niektórzy uważają, że określenie "Ludy Księgi", w oryginale stosowane w odniesieniu do tych dwóch religii, należy rozszerzyć m.in. na Buddyzm, zgodnie z koncepcją, że boskie objawienie pojawiało się w różnych rejonach i epokach, ale dopiero u Mahometa w pełni.

      @ja_nie_lubie: wiem, że są niszowe i ezoteryczne sekty islamskie (w zasadzie niektóre z nich ciężko nazwać islamskimi), które tak robią- ale w mainstreamowym islamie ludy księgi to chrześcijanie, żydzi i sabejczycy (nie istniejący już, no chyba, że wliczać Mandejczyków). No, czasem robi się wyjątek dla wyznawców zoroastryzmu.

      No chyba, że uznamy bahaitów za muzułmanów- ale jakkolwiek mocno wywodzą się z islamu i tradycji abrachamicznej to jednak są klasyfikowani jako odrębna religia.

      Notabene, z tych względów niektórzy (np. ojciec kościoła Jan z Damaszku) nie uznawali islamu za odrębną religię, tylko za chrześcijańską herezję.

      @ja_nie_lubie: to prawda, jest mnóstwo podobieństw między chrześcijaństwem a islamem, zwłaszcza gdy weźniemy wschodnie chrześcijaństwo i zestawimy je bliskowschodnim islamem. Ogólnie ludowy, mistyczny, suficki islam jest naładowany elementami wcześniejszych religii- na Bliskim Wschodzie sufi czerpali garściami z ortodoksyjnego chrześcijaństwa (np. przebóstwienie czy obecny u Alawitów trójjedyny Bóg), neoplatonizmu, gnozy (Doskonały Człowiek u Alewitów) czy pogaństwa (choćby dżiny). Na nieco dalszym Wschodzie powszechna jest wiara w reinkarnacje, boskie inkarnacje etc.

      To jednak nie są poglądy maintreamu i na dążacych do zjednoczenia z Bogiem, żyjących w cenobitycznych wspólnotach, oddających się ciągłej modlitwie (czy to czegoś nie przypomina?) sufich patrzy się podejrzliwie :).

      PS. Sorry za błędy, piszę na szybko.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Popatrzcie sobie na powiązane w tym moim znalezisku https://www.wykop.pl/link/4537083/comment/58583381/#comment-58583381

    Popatrzcie sobie na każdy mój wpis i zobaczcie jak chcą katole ze mnie zrobić promotora pedofilii tylko dlatego, że podałem jego definicje medyczną. Tak się bawicie? Poniżej pasa? Macie lepszy obrazek do wklejania, cały, z resztą tekstu gdzie wyraźnie napisałem, że nawet seks z nastolatkami, który nie można zaliczyć do pedofilli powinien być karany. Gdzie tu promowanie?

    @a__s pilnuj tego posta byś nie musiała znów przyznawać mi racji.
    @moderacja zaś proszę o bany dla oczerniających mnie dzbanów.

    Definicja medyczna WHO https://icd.who.int/browse11/l-m/en#/http://id.who.int/icd/entity/517058174
    Definicja wiki - Pedofilia – rodzaj parafilii: stan, w którym jedynym lub preferowanym sposobem osiągania satysfakcji seksualnej jest kontakt z dziećmi w okresie przedpokwitaniowym lub wczesnej fazie pokwitania.
    #bekazkatoli #neuropa #oswiadczenie #nauka #medycyna #gruparatowaniapoziomu #bekazprawakow #zalesie
    pokaż całość

    źródło: pedofilia.jpg

  •  

    Panorama Nowego Jorku z widokiem na Empire State Building, grudzień 2005 roku.

    #starszezwoje - blog ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #usa #architektura #cityporn #myrmekochoria pokaż całość

  •  

    Niemiecki żołnierz z miotaczem ognia (Flammenwerfer 35), okres II wojny światowej.

    #starszezwoje - blog ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #fotohistoria #iiwojnaswiatowa #myrmekochoria pokaż całość

  •  

    Dwaj niemieccy weterani I wojny światowej żebrzą na ulicy Hanoweru, Niemcy 1930 rok.

    #starszezwoje - blog ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #fotohistoria #niemcy #myrmekochoria pokaż całość

    źródło: han.jpg

  •  

    Jeżeli istnieją prawoskrętne nurty anarchizmu to nie należy do nich żadem oksymoron w rodzaju "a"kapu a anarchoindywidualizm. Chociaż do mnie nie do końca przemawia taka filozofia, wrzucam tutaj ważny tekst z anarchistycznego FAQ, gdyż uważam iż może być to dobra odtrutka na tandetę ideową jaką jest randyzm.

    Jakie są idee Maxa Stirnera?

    Dzieło Stirnera Jedyny i jego własność w pewnym stopniu przypomina stosowany w psychologii test Rorschacha, polegający na opisywaniu, co przedstawiają plamy atramentu. W zależności od psychiki danego czytelnika albo czytelniczki, może być ono interpretowane na wiele całkowicie odmiennych sposobów. Toteż niektórzy wykorzystywali idee Stirnera do obrony kapitalizmu, podczas gdy inni przy ich pomocy argumentowali na rzecz anarchosyndykalizmu. Na przykład wielu przedstawicieli ruchu anarchistycznego w szkockim Glasgow potraktowało dosłownie Stirnerowski "Związek Egoistów" i uczyniło zeń podstawę do organizowania ruchu anarchosyndykalistycznego. W niniejszej sekcji FAQ wykażemy dlaczego, naszym zdaniem, syndykalistyczna interpretacja egoizmu jest o wiele bardziej prawidłowa od kapitalistycznej.

    Zanim przejdziemy do tematu, powinniśmy zwrócić uwagę, że dzieło Stirnera miało większy wpływ na anarchizm indywidualistyczny niż na społeczny anarchizm. Na przykład Ben Tucker uznał siebie za egoistę po przeczytaniu Jedynego i jego własności. Jednak i społeczni anarchiści wiele zawdzięczają zrozumieniu myśli Stirnera i wprowadzeniu w życie tego, co w niej jest pożyteczne. Ta sekcja pokaże, dlaczego tak jest.

    A więc o czym w ogóle pisał Stirner? Mówiąc prosto, pisał, że jest on Egoistą, co oznacza, że uważa interes własny za główną pobudkę do każdego działania jednostki, nawet kiedy ona dokonuje rzekomo "altruistycznych" czynów. Więc: "Jestem dla siebie wszystkim i wszystko robię na własny rachunek" [(Jedyny i jego własność), s. 162]. Nawet miłość jest przykładem samolubstwa, "ponieważ miłość mnie uszczęśliwia, kocham, ponieważ miłość jest dla mnie czymś naturalnym, ponieważ zadowala mnie" [Ibid., s. 291]. Namawia innych, aby poszli w jego ślady i "zdobyli teraz się na odwagę, by rzeczywiście uczynić siebie samych pępkiem świata i w ogóle główną sprawą". Jeżeli zaś chodzi o innych ludzi, to Stirner postrzega ich tylko jako środek do sprawiania przyjemności samemu sobie, a to sprawianie przyjemności jest wzajemne: "Dla mnie nie jesteś niczym więcej niż tylko moim pokarmem, nawet gdy czuję przesyt i prosisz mnie, bym mógł zostać przez ciebie wykorzystany. Mamy tylko jeden stosunek do siebie nawzajem, zdatność do wykorzystania, użyteczność, pożytek" [Ibid., ss. 296-7].

    Według Stirnera wszystkie jednostki są wyjątkowe ("Moje ciało nie jest ich ciałem, mój umysł nie jest ich umysłem", Ibid., s. 138) i powinny odpierać wszystkie próby ograniczania lub negowania ich wyjątkowości. "Bycia postrzeganą jako zwykła cząstka, cząstka społeczeństwa, jednostka znieść nie może -- ponieważ jest ona czymś więcej; jej wyjątkowość sprawia, że wzdraga się ona przed tak ograniczonym rozumowaniem" [Ibid., s. 265]. Aby maksymalizować swoją wyjątkowość jednostka musi stać się świadoma rzeczywistych pobudek swoich czynów. Inaczej mówiąc, ludzie muszą stać się egoistami świadomymi, a nie nieświadomymi. Nieświadomy albo niedobrowolny egoista to taki, który "zawsze szuka swojej własnej korzyści, ale jeszcze nie traktuje siebie jako najwyższej istoty; który służy tylko sobie samemu, a jednocześnie zawsze myśli, że służy jakiejś istocie wyższej; który nie zna niczego ponad sobą samym, ale jeszcze jest rozmiłowany w czymś wyższym" [Ibid., s. 36]. Egoiści, przeciwnie, są świadomi, że działają tylko za sprawą interesu własnego, a jeśli już wspierają jakąś "istotę wyższą", to nie dlatego, że jest to szlachetna myśl, tylko dlatego, że da im to korzyść.

    Natomiast sam Stirner nie patyczkuje się z "istotami wyższymi". Owszem, ażeby troszczyć się wyłącznie o swoje własne interesy, atakuje wszystkie "istoty wyższe", uważając je za rzeszę czegoś, co nazywa "zjawami", albo abstrakcjami, dla których jednostki poświęcają się i przez które zostają zdominowane. Wśród "zjaw" Stirner atakuje tak znaczące składniki życia w kapitalizmie, jak własność prywatna, podział pracy, państwo, religia i społeczeństwo samo w sobie. Zanim przejdziemy do Stirnerowskiej wizji społeczeństwa egoistów (i tego, co je wiąże ze społecznym anarchizmem), omówimy przeprowadzoną przez Stirnera krytykę kapitalizmu.

    Dla egoisty własność prywatna to zjawa, która "żyje z łaski prawa (...) staje się >>moja<< dopiero przez działanie tegoż prawa" [Ibid., s. 251]. Mówiąc prościej, własność prywatna istnieje wyłącznie "za sprawą ochrony Państwa, z łaski Państwa" [Ibid., s. 114]. Przyznając, że potrzebuje ona państwowej ochrony, Stirner jest także świadomy, że "nie robi żadnej różnicy >>dobrym obywatelom<< to, kto ich chroni i jakie wyznaje zasady, czy to jest król, monarcha absolutny, czy też monarcha konstytucyjny, czy republika, byleby tylko znajdowali się oni pod ochroną. A jakie są te ich zasady, czego obrońców oni zawsze >>kochają<< ? (...) obrońców mienia przynoszącego zyski (...) działającego kapitału (...)" [Ibid., ss. 113-114]. Jak można zobaczyć na podstawie poparcia kapitalistów dla faszyzmu w minionym stuleciu (oraz rodzącej się klasy kapitalistów dla komunistycznego reżimu w Polsce przed 1989 r.), Stirner miał rację -- dopóki tylko dany reżim wspiera interesy kapitalistów, "dobrzy obywatele" (włączając w to wielu z tak zwanej "libertariańskiej" prawicy) będą go popierali.

    Stirner zauważa nie tylko to, że własność prywatna istotnie wymaga ochrony ze strony państwa, lecz także że prowadzi ona do wyzysku i ucisku. Zaznacza on, że "zasadą" własności prywatnej jest "oczywiście praca, ale niewielka albo żadna ze strony siebie samego, tylko praca kapitału i podwładnych wyrobników" [Ibid., ss. 113-114]. Do tego jeszcze Stirner atakuje podział pracy wynikający z obecności własności prywatnej za jego zabójcze skutki dla ego i indywidualności pracownika (patrz sekcja D.10, "Jak kapitalizm wpływa na technologię?"). Jednak to właśnie wyzysk pracy stanowi podstawę państwa, ponieważ państwo "opiera się na zniewoleniu pracy. Jeśli praca stanie się wolna, Państwo zginie" [Ibid., s. 116]. Bez wartości dodatkowej służącej wyżywieniu funkcjonariuszy państwa nie mogłoby ono istnieć.

    Według Stirnera państwo jest największym zagrożeniem dla jego indywidualności: "Nie jestem wolny w żadnym Państwie" [Ibid., s. 195]. A to dlatego, że państwo rości sobie pretensje do suwerennej władzy nad danym obszarem, podczas gdy zdaniem Stirnera tylko ego może być suwerenem nad samym sobą i tym, co wykorzystuje ("własnością" Jedynego): "Jestem swój sam tylko wtedy, gdy jestem panem samego siebie" [Ibid., s. 169] . Z tego powodu Stirner namawia do powstania przeciwko wszelkim formom władzy i do nieszanowania własności. Gdyż "jeżeli człowiek dojdzie do punktu, w którym straci szacunek dla własności, każdy będzie miał własność, ponieważ wszyscy słudzy staną się wolnymi ludźmi, gdy tylko nie będą już szanowali pana jako pana" [Ibid., s. 258]. Żeby zaś praca stała się wolna, wszyscy muszą mieć "własność". "Ubodzy, kiedy tylko powstaną, staną się wolni, zostaną właścicielami" [Ibid., s. 260].

    Stirner uznaje doniosłość wyzwolenia osobistego i tego, że władza często istnieje wyłącznie za sprawą przyzwolenia rządzonych. Przekonuje, że "(...) żadna rzecz nie jest święta sama w sobie, lecz dopiero gdy ja uznam ją za świętą, stanie się taka przez moją deklarację, przez mój osąd, przez zgięcie moich kolan; w skrócie - przez moje sumienie" [Ibid. s. 72]. Jednostki muszą wyzwolić się z kultu właśnie tego, co społeczeństwo uznaje za "święte", aby mogły odkryć swoją prawdziwą jaźń. I, co jest istotne, częścią tego procesu wyzwalania się jest zniszczenie hierarchii. Według Stirnera "Hierarchia to panowanie nad czyimiś myślami, panowanie nad czyimś umysłem!" i oznacza to, że jesteśmy "trzymani w ryzach przez tych, których popieramy w myślach" [Ibid., s. 74], tzn. przez naszą własną wolę niekwestionowania władzy i źródeł tej władzy, takich jak własność prywatna i państwo.

    Stirner nie czuje niczego oprócz pogardy dla tych, którzy, tak jak dzisiejsi "libertariańscy" kapitaliści, uważają "zysk" za klucz do "samolubstwa" - ponieważ "chciwość" stanowi tylko jedną z cząstek naszego ego, zaś spędzenie swojego życia tylko na zaspokajaniu potrzeb tej jednej cząstki stanowi wyrzeczenie się potrzeb wszystkich pozostałych części. Stirner nazwał taką pogoń za zyskiem "składaniem siebie samego w ofierze", czyli "jednostronnym, zamkniętym, wąskim egoizmem", prowadzącym do stania się niewolnikiem jednej dziedziny swojego życia. Bowiem "ten, kto zostawia wszystko inne dla jednej rzeczy, jednego przedmiotu, jednej woli, jednej namiętności (...) jest rządzony przez namiętność, której składa wszystko inne jako ofiary" [Ibid., s. 76]. **Zdaniem prawdziwego egoisty kapitaliści w takim sensie "składają siebie samych w ofierze", ponieważ kieruje nimi jedynie chęć zysku. W końcu ich zachowanie staje się jeszcze jedną formą samozaparcia, gdyż kult pieniądza doprowadza ich do lekceważenia innych składników samego siebie, takich jak wczuwanie się w innych ludzi czy też krytyczne myślenie (saldo bankowe staje się świętą księgą). Społeczeństwo opierające się na tego rodzaju "egoizmie" kończy podkopując składające się na nie ego różnych ludzi, uśmiercając indywidualność danego człowieka i innych ludzi, a zatem zmniejszając ogromny potencjał "użyteczności" innych ludzi dla mnie. Na dodatek pęd za zyskiem nawet nie opiera się na interesie własnym; wymusza go na jednostce samo funkcjonowanie rynku (a więc obca władza). Prowadzi to do tego, że praca "pochłania cały nasz czas i wysiłek", nie pozostawiając jednostce żadnego czasu na "osiągnięcie zadowolenia z siebie samego jako z kogoś wyjątkowego" **[Ibid., ss. 268-9].

    Stirner w swoich rozważaniach zwraca się również przeciwko "socjalizmowi" i "komunizmowi". W tej dziedzinie jego krytyka jest równie druzgocąca, jak jego krytyka kapitalizmu. Zdaniem niektórych ten atak nadaje jego dziełu wrażenie sprzyjania kapitalizmowi, chociaż, jak wykazaliśmy powyżej, nie jest to prawda. Stirner rzeczywiście atakował socjalizm, ale był to atak (całkowicie zresztą słuszny) na państwowy socjalizm, a nie na wolnościowy, który w owym czasie tak naprawdę jeszcze nie istniał (jedynym powszechnie znanym anarchistycznym dziełem tamtych czasów było Co to jest własność? Proudhona, wydane w 1840 roku. Oczywiste jest, że dzieło to nie mogło od razu dać pełnego wyrazu kierunkom rozwoju anarchizmu, jakie miały później nadejść). Stirner wykazał też, dlaczego moralistyczny (czyli altruistyczny) socjalizm jest skazany na klęskę. Stanowiło to podbudowę późniejszej teorii, mówiącej, że socjalizm sprawdzi się tylko wtedy, gdy będzie oparty na egoizmie (czasem się dodaje: na komunistycznym egoizmie). Stirner słusznie zaznaczył, że to, co bywa nazywane socjalizmem, to nic innego, jak tylko ulepszony liberalizm, a jako taki pomija on jednostki: "Komu liberał się przygląda jako równemu sobie? Człowiekowi! (...) Inaczej mówiąc, on w tobie widzi nie ciebie, ale gatunek biologiczny" [Ibid., s. 123]. Socjalizm pomijający potrzeby jednostki przyczynia się do utworzenia państwowego kapitalizmu i niczego więcej. "Socjaliści" z tej szkoły zapominają, że "społeczeństwo" składa się z jednostek, i że to właśnie te jednostki pracują, myślą, kochają, bawią się i cieszą. Więc: "że społeczeństwo w ogóle nie jest żadnym ego, które mogłoby dawać, obdarowywać albo gwarantować, lecz tylko narzędziem albo środkiem, dzięki któremu możemy wyprowadzać korzyści (...) o tym socjaliści nie pomyślą, ponieważ są oni -- tak jak liberałowie -- więźniami religijnego dogmatu, do którego żarliwie dążą -- świętego społeczeństwa, tak jak dotychczas święte było Państwo" [Ibid., s. 123].

    Zatem jak egoistyczna wizja Stirnera mogłaby pasować do społecznych idei anarchistycznych? Klucz do zrozumienia tego powiązania stanowi Stirnerowska idea "związku egoistów", proponowany przez niego alternatywny sposób zorganizowania nowoczesnego społeczeństwa. Stirner wierzy, że gdy coraz więcej ludzi będzie się stawało egoistami, konflikty w społeczeństwie będą się zmniejszały, gdyż każda osoba będzie uznawała wyjątkowość innych osób, stwarzając w ten sposób odpowiednie środowisko, w którym będą one mogły współpracować (czyli znajdować "ostoje" w "wojnie wszystkich ze wszystkimi"). Te "ostoje" Stirner nazwał "Związkami Egoistów". Ma to być sposób, przy pomocy którego egoiści będą mogli, po pierwsze, "unicestwić" państwo, po drugie, zniszczyć jego twór, własność prywatną, gdyż będą "mnożyli dobra jednostki i zabezpieczali jej własność przed napaścią" [Ibid., s. 258].

    Upragnione przez Stirnera związki opierałyby się na wolnym porozumieniu, były spontanicznymi, dobrowolnymi stowarzyszeniami wyłonionymi z wzajemnych potrzeb zainteresowanych, którzy "troszczyliby się najlepiej o swój dobrobyt, gdyby się zjednoczyli z innymi" [Ibid., s. 309]. Grupy te, inaczej niż państwo, istniałyby, żeby zapewniać coś, co Stirner nazywa "relacjami", albo "związkami" między jednostkami. Ażeby lepiej zrozumieć charakter tych stowarzyszeń, które zastąpią państwo, Stirner wylicza przykłady związków między przyjaciółmi, kochankami albo dziećmi podczas zabawy (patrz też [Bez Boga i pana], t. 1, s. 25). Przykłady te obrazują taki rodzaj związków międzyludzkich, który maksymalizuje samozadowolenie, przyjemność, swobodę i odrębność jednostek, jak również zabezpiecza zaangażowanych przed poświęcaniem czegokolwiek podczas ich trwania. Tego rodzaju stowarzyszenia opierają się na zasadach wzajemności oraz swobodnej, spontanicznej współpracy między równymi sobie. Stirner ujął to tak: "związek to wzajemność, to działanie, to spełnienie się jednostek" [Ibid., s. 218], a jego celem jest "przyjemność" i "zadowolenie z siebie".

    Ażeby zapewnić, że zaangażowani nie będą musieli poświęcać niczego ze swojej wyjątkowości i wolności, umawiające się strony będą musiały mieć mniej więcej taką samą pozycję przetargową, a tworzone stowarzyszenie musi opierać się na samorządności (tzn. równej władzy dla każdego). W innym wypadku możemy założyć, że niektórzy ze stowarzyszonych egoistów przestaną być egoistami i pozwolą na zdominowanie siebie przez innych, co jest niepożądane. Sam Stirner tak przekonywał:
    Ale czy stowarzyszenie, w którym większość członków pozwala na uciszanie siebie w sprawach dotyczących ich najnaturalniejszych i najoczywistszych interesów, naprawdę jest jeszcze stowarzyszeniem Egoistów? Czy naprawdę >>Egoistami<< mogą być ci, którzy tak się ze sobą związali, że jeden jest niewolnikiem albo sługą drugiego? (...)
    Społeczeństwa, w których potrzeby niektórych są zaspokajane kosztem reszty, powiedzmy, gdzie niektórzy mogą zaspokajać swoje potrzeby odpoczynku dzięki temu, że reszta musi pracować aż do całkowitego wyczerpania, gdzie niektórzy mogą prowadzić łatwe życie, ponieważ inni żyją w nędzy i mrą z głodu (...) są raczej zrzeszeniami religijnymi [niż rzeczywistym stowarzyszeniem Egoistów] [(Bez boga i pana), t. 1, s. 24].


    Toteż bunt egoizmu przeciwko wszystkim hierarchiom ograniczającym swobodę ego logicznie prowadzi do kresu autorytarnych stosunków społecznych, zwłaszcza tych związanych z własnością prywatną i państwem. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że kapitalizm jest nacechowany ogromnymi różnicami pozycji przetargowych poza swoimi "stowarzyszeniami" (tzn. firmami) oraz różnicami władzy w obrębie tychże "stowarzyszeń" (tzn. hierarchią szefów i pracowników), to z egoistycznego punktu widzenia w interesie własnym ludzi poddanych takim układom leży pozbycie się ich i zastąpienie ich związkami opierającymi się na zasadach wzajemności, wolnego stowarzyszenia i samorządności.

    Znając wszechstronność i egalitarny charakter związku egoistów można zauważyć, że związek taki ma niewiele wspólnego z tak zwanymi wolnymi porozumieniami w kapitalizmie (a w szczególności z pracą najemną). Hierarchiczna struktura firm kapitalistycznych raczej nie stworzy stowarzyszeń, w których doświadczenia jednostki będzie można porównywać do doświadczeń zdobywanych przez zaangażowanie w przyjaźń albo przez zabawę, czy też stowarzyszeń, w których panuje równość. Istotną cechą "związku egoistów" według Stirnera jest to, że takie grupy powinny być "własnością" ich członków, nie zaś że uczestnicy mają być własnością grupy. Jest to odwołanie do wolnościowej formy organizowania się w obrębie tychże "związków" (czyli organizowania się opartego na równości i uczestnictwie), a nie do formy hierarchicznej. Jeżeli nie ma się nic do powiedzenia w sprawach reguł funkcjonowania danej grupy (co ma miejsce na przykład w płatnym niewolnictwie, w którym pracownicy mają "wybór" typu "kochaj albo rzuć"), to trudno byłoby powiedzieć, że się jest jej współwłaścicielem, nieprawdaż? Stirner rzeczywiście przekonuje, że "jako wyjątkowa jednostka w stowarzyszeniu polegasz na samym sobie, ponieważ nie jesteś własnością tego stowarzyszenia, ponieważ to ty jesteś tym, którego ono jest własnością" oraz "Nie życzę sobie zostać niewolnikiem moich opinii, raczej podporządkowywałbym je swojemu ciągłemu krytycyzmowi" [Op.Cit., s. 17]. Więc Stirnerowskiego "związku egoistów" nie można porównywać do kontraktów między pracodawcą a pracobiorcą, gdyż nie można powiedzieć, żeby organizacja będąca wynikiem takiego kontraktu była "własnością" pracobiorców (ani też nie są oni właścicielami samych siebie podczas godzin pracy, sprzedawszy swój czas/wolność szefowi w zamian za zapłatę -- patrz sekcja B.4). Dopiero w stowarzyszeniu partycypacyjnym można swobodnie "polegać na samym sobie" i podporządkowywać swoje opinie i całe stowarzyszenie "swojemu ciągłemu krytycyzmowi" -- w ramach kapitalistycznych kontraktów obie te rzeczy byłyby możliwe tylko za zgodą szefów.

    I przez tę właśnie właściwość, kapitalistyczne kontrakty nie polegają na "zostawianiu siebie nawzajem w spokoju" (używając frazesu "anarcho"kapitalistów). Żaden szef nie "zostawi w spokoju" robotników w swojej fabryce, ani też właściciel ziemski nie "zostawi w spokoju" człowieka uprawiającego bez pozwolenia ziemię, którą ten właściciel posiada, lecz swoimi rękoma nie uprawia. Stirner odrzuca wąskie pojęcie "własności" jako własności prywatnej środków produkcji i uznaje społeczny charakter "własności", której wykorzystywanie często wywiera silny wpływ na znacznie większą liczbę ludzi niż tylko rzeczeni "właściciele": "Nie wymykam się nieśmiało z twojej własności, lecz zawsze spoglądam na nią jako na moją własność, na której nie >>szanuję<< niczego. Zaklinam was: Zróbcie to samo z tym czymś, co nazywacie moją własnością!" [The Ego and Its Own (Jedyny i jego własność), s. 248]. Takie stanowisko logicznie prowadzi zarówno do idei samorządności pracowniczej, jak i idei kontroli w rękach społeczności u podstaw (które zostaną pełniej omówione w sekcji I), gdyż ci, na których los wpływa dana działalność, będą nią bezpośrednio zainteresowani. Nie pozwolą oni, aby przez "szacunek" dla własności "prywatnej" był dopuszczalny ich ucisk przez innych.

    Ponadto egoizm (interes własny) musi prowadzić do samorządności i wzajemnej pomocy (solidarności), ponieważ osiągając porozumienia opierające się na wzajemnym szacunku i równości społecznej zapewniamy sobie więzi niehierarchiczne. Jeżeli panuję nad kimś, to wedle wszelkiego prawdopodobieństwa także i nade mną ktoś zapanuje. Eliminując hierarchię i dominację, ego uzyskuje prawo doświadczania i wykorzystywania pełnego potencjału innych ludzi. Jak przekonywał Kropotkin w Pomocy wzajemnej, wolność osobista i społeczna współpraca nie tylko nie są ze sobą sprzeczne, lecz także gdy idą z sobą w parze, stwarzają najbardziej sprzyjające warunki dla kreatywności wszystkich osób w społeczeństwie.

    Toteż związki egoistów Stirnera są blisko spokrewnione z pragnieniem społecznych anarchistów, by powstał świat oparty na swobodnie sfederowanych jednostkach, współpracujących ze sobą jako równe. Centralna dla jego myśli idea "własności" -- tego, co jest wykorzystywane przez ego -- jest ważnym pojęciem dla społecznego anarchizmu, ponieważ kładzie ona silny nacisk na to, że hierarchia rozwija się wtedy, gdy pozwalamy sobie stawać się niewolnikami idei i organizacji, gdy tymczasem to one powinny nam służyć, a nie odwrotnie. Partycypacyjna społeczność anarchistyczna będzie się składała z osób, które będą musiały być pewne, że pozostanie ona ich "własnością" i będzie cały czas pod ich kontrolą; stąd znaczenie zdecentralizowanych organizacji typu konfederacji, zapewniających taką kontrolę. Wolne społeczeństwo musi zostać zorganizowane w taki sposób, żeby zapewnić swobodny i pełny rozwój indywidualności i maksymalizować przyjemność uzyskiwaną ze współdziałania i aktywności poszczególnych osób. Na koniec Stirner wykazuje, że pomoc wzajemna i równość nie opierają się na jakiejś abstrakcyjnej moralności, ale na interesie własnym, zarówno w celu obrony przed hierarchią, jak i dla przyjemności płynących ze współdziałania wyjątkowych jednostek.

    Stirner znakomicie pokazuje, jak abstrakcje i sztywne idee ("zjawy") wpływają na sposób naszego rozumowania, postrzegania samych siebie i działania. Ukazuje, jak to się dzieje, że hierarchia swoje korzenie ma w naszych umysłach, w tym, jak patrzymy na świat. Zaproponował nam bezkompromisową obronę indywidualności w autorytarnym, wyobcowanym świecie, umieścił podmiotowość jednostki w sercu każdego rewolucyjnego projektu - tam właśnie jest ona niezbędna. Na koniec trzeba powiedzieć, że Stirner stale nam przypomina, że wolne społeczeństwo musi swoim istnieniem służyć realizowaniu interesów wszystkich, i że musi się opierać na spełnieniu się, wyzwoleniu i radości jednostki. Jest to bardzo ważne, ponieważ w czasach rewolucyjnego wrzenia wielu totalitarystów (np. faszystów i komunistów) podszywa się pod wolnościowców. Jednakże wszyscy totalitaryści zawsze zdecydowanie potępiali punkt widzenia przedstawiony przez Stirnera.

    #antykapitalizm - obserwujcie, piszcie
    #neuropa #anarchizm #filozofia #bekazlibertarian #bekazprawakow #kapitalizm #wolnyrynek #libertarianizm #prawica #aynrand #obiektywizm #akap #anarchokapitalizm #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    Astronom Majów z Kodeksu Madryckiego, sporne datowanie, ale przyjmijmy XV wiek.

    Artykuł
    Więcej stron w PDFie i artykuł

    #starszezwoje - blog ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #sztuka #astronomia #myrmekochoria
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Scena z komnaty grobowej Sennedjema: chłop orający pole, Egipt 1200 rok przed naszą erą.

    Krótka wzmianka

    #starszezwoje - blog ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #sztuka #rolnictwo #myrmekochoria pokaż całość

  •  

    19 września 1410 roku zakończyła się nieudana próba oblężenia Malborka. Zwycięstwo wojsk sojuszniczych w bitwie pod Grunwaldem 15 lipca 1410 było tak przygniatające, że kolejne miasta państwa zakonu krzyżackiego bez walki poddawały się Władysławowi Jagielle. Jednak Malbork nie został zdobyty, głównie z powodu opóźnienia wymarszu armii pod krzyżacką stolicę. Oblężenie Malborka trwało od 25 lipca do 19 września. Przede wszystkim nie pomyślano o zaopatrzeniu wojsk polsko-litewskich w machiny oblężnicze, bez których zdobycie takiej fortecy jak Malbork było niemożliwe, choćby przez to, że zamek ten podczas oblężenia miał zgromadzone zapasy na dwa lata obrony. Prowadzono ostrzał z bombard, ale okazał się mało skuteczny. Brak jest wiedzy o tym, by próbowano dokonać generalnego szturmu na mury zamkowe lub podkopów, a szczegółowo relacjonujący oblężenie Jan Długosz wspomina jedynie o utarczkach z wychodzącą poza mury załogą krzyżacką. Po drugie, wojska księcia Witolda odstąpiły 8 września od oblężenia i wycofały się na Litwę. Przyczyna takiego posunięcia do tej pory zastanawia historyków, niektórzy z nich sugerują, że zwycięstwo pod Grunwaldem, będące zasługą w głównej mierze wojsk polskich, powodowało radykalny wzrost znaczenia Korony Królestwa Polskiego, a przez to wysunięcie się jej znacznie przed Wielkie Księstwo Litewskie w unii (1385) między tymi państwami.

    https://www.facebook.com/groups/172548340162458/permalink/319271252156832/

    #gruparatowaniapoziomu #wielkiebitwy
    pokaż całość

  •  

    Dzięki za pozytywne przyjęcie wpisu Nazwiska w Korei. Za radą doświadczonych mirków ruszam z tagiem: #merkuriusz
    Postaram się pod nim w miarę regularnie wrzucać ciekawostki z Korei Południowej i od czasu do czasu z innych zakątków świata. Zachęcam do obserwowania ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Na dziś Jak przeżyć z koreańską złotówą

    Mapa seulskiej sieci metra wygląda imponująco. Nie zmienia to faktu, że stolica Korei jest wielka (z aglomeracją liczy sobie ponad 25 milionów mieszkańców, czyli więcej niż cała Korea Północna), a drugim najpopularniejszym środkiem komunikacji są tam taksówki. Można znaleźć je dosłownie wszędzie i co najlepsze - nie kosztują majątku.

    Problem jest jeden. Jeśli jesteś biały i nie znasz koreańskiego, złapanie taryfy stanowi prawdziwe wyzwanie. Piszę to na podstawie własnych doświadczeń, ale koreańskie złotówy to zjawisko opisywane przez wielu obcokrajowców mieszkających w Seulu.

    Część kierowców uprzejmie ignoruje białych, reszta, nawet jeśli się zatrzyma, wydaje się niezbyt ogarnięta. Nie pomaga dokładna wymowa, pokazywanie punktów na mapie, a google mapsy (również po koreańsku) to już kompletny kosmos. Ba! Nawet wizytówka hotelu może nie być wystarczającym argumentem, żeby nas podwieźć na miejsce.

    Pozostaje więc upór, cierpliwość, albo… polowanie na autochtonów. Ja wybierałem młodych, dobrze ubranych Koreańczyków (tacy mają szansę znać angielski) i na spokojnie tłumaczyłem, gdzie mam zamiar dojechać. Dalej wystarczyło już tylko patrzeć jak nowopoznany Kim łapie za mnie taksówkę i dogaduje się z kierowcą.

    pokaż spoiler Jak powiedział mi jeden z Koreańczyków, żółte taksówki są prowadzone przez ludzi znających angielski


    pokaż spoiler Kłamał


    #gruparatowaniapoziomu #korea #tworczoscwlasna #ciekawostki #podroze
    pokaż całość

    •  

      @Niekumaty_: trollowanie bialego w Korei? Nie ma szans. Koreanczycy jeśli już smieszkują to z bliskich znajomych, a taki obcy Europejczyk prędzej ich przestraszy.
      Ale rzeczywiście masz rację - są szanse, że wyśle cię w przeciwnym kierunku, tylko z zupełnie innych pobudek ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Jeśli nie zrozumie o co chodzi, to ma szansę się do tego nie przyznać (zachowa twarz) i dla świętego podać jakiś losowy adres. Dlatego trzeba pamiętać - kontrola najwyższa forma zaufania ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

    •  

      @Merkuriusz_Ordynaryjny: Tylko raz podczas mojej krótkiej podróży po Korei musiałem skorzystać z taksówki. Zasiedziałem się tych ichniejszych saunach i jak wyszedłem około północy to już nic nie jeździło.
      Miałem niby neta, ale założyć konto w tym Kakao na szybko przez komórkę mi się nie udało - chyba sms z potwierdzeniem mi nie przyszedł. Poza tym wszystko w apce było po koreańsku (może złą zainstalowałem).
      To stwierdziłem, że muszę się zrujnować na taksówkę, obawiałem się wysokiej ceny, zwłaszcza, że to było przy jakimś dworcu. I tak podbijam z odpaloną mapą googla do postoju taksówek i każdy taksiarz wydawał się kompletnie nieogarnięty. Parzył na telefon jakby w życiu pierwszy raz takie urządzenie widział. Rozumiem, że angielszczonej wersji adresu nie umieli przeczytać, ale wydawało mi się, że mniej więcej mapę powinni ogarnąć.
      Dopiero któryś z kolei taksiarz pokiwał mi, że wie gdzie jechać i jakimś cudem dotarłem na miejsce. I tu małe zdziwienie jak niewiele to kosztowało. Jak na jakąś 15 minutową jazdę (ale dużo jakimiś obwodnicami) po północy zapłaciłem serio dość mało. Nie pamiętam niestety kwoty, ale wydaje mi się, że sporo drożej by mnie wyszło w Polsce.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    TEGO DNIA W RZYMIE

    Tego dnia, 86 n.e. urodził się cesarz Antoninus Pius, jeden z tzw. pięciu dobrych cesarzy. W czasie jego panowania wybuchły powstania Żydów, Brytów i w Mauretanii. Wsławił się wzniesieniem Muru Antoninusa. Okres jego panowania, to czas pomyślności i pokoju często zwany Pax Romana. Rozbudował fundusz alimentacyjny (alimenta dla dziewcząt) wprowadzony za Trajana, co miało poprawić stan ludnościowy Imperium. Na rządy jego i jego następcy (Marka Aureliusza) przypada schyłek najlepszego okresu w dziejach cesarstwa rzymskiego.

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/tego-dnia-w-rzymie/#19-9

    #liganauki #antycznyrzym #imperiumromanum #wydarzenia #gruparatowaniapoziomu #historia #tegodnia #tegodniawrzymie #rzym #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: w.jpg

  •  

    SENTENCJA ŁACIŃSKA NA DZIŚ

    Nihil fit sine causa
    - Nic nie dzieje się bez powodu
    - opis: sentencja łaciński

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/kultura/zlote-mysli-rzymian/

    #imperiumromanum #historia #cytaty #cytatrzymiannadzis #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #sentencjalacinska #rzym #ciekawostki

    --------------------------------------------------------------------------------------
    Podobają Ci się treści? Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!
    https://www.imperiumromanum.edu.pl/dotacje/
    pokaż całość

  •  

    ZŁOTE POPIERSIE RZYMSKIEGO CESARZA LICYNIUSZA

    Złote popiersie rzymskiego cesarza Licyniusza (panował w latach 308-324 n.e.). Obiekt datowany na III-IV wiek n.e.

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/ciekawostka/zlote-popiersie-rzymskiego-cesarza-licyniusza/

    #rzym #antycznyrzym #imperiumromanum #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym #ciekawostki

    --------------------------------------------------------------------------------------
    Podobają Ci się treści? Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!
    https://www.imperiumromanum.edu.pl/dotacje/
    pokaż całość

    źródło: c.jpg

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Żołnierze z brytyjskiego Pułku Pilotów Szybowcowych w bazie RAF Down Ampney, we wrześniu 1944 r. Stąd wyruszyli ku Holandii. Tym wpisem zaczynamy krótki cykl poświęcony Operacji Market-Garden (wpisy z innych tematów też będą, spokojnie).

    Wczoraj (17 września - Mleko) minęła 74. rocznica rozpoczęcia operacji Market-Garden. Najsłynniejszej, największej i najbardziej ambitnej operacji powietrzno-desantowej w historii.

    Śmiały, ambitny plan opracowany przez 1. Aliancką Armię Powietrzno-Desantową w zaledwie kilka dni, a zlecony przez marszałka Montgomery'ego zakładał przejęcie najważniejszych mostów na Renie przez brytyjskie i amerykańskie dywizje spadochronowe. Miały być one niczym dywan, po którym przejdą wojska brytyjskie - 2. Armii gen. Milesa Dempseya, a konkretniej XXX. Korpus, dowodzony przez gen. Briana Horrocksa. Na 64-milowym pasie lądować miały (licząc od odległości do linii frontu): 101. DPD, 82. DPD i 1. DPD, wsparta polską 1. SBS. Razem - 34 tys. żołnierzy, 1/3 z nich lądowała w szybowcach, reszta miała skakać. W operacji miało wziąć udział 1760 samolotów transportowych i 5 tysięcy szybowców. Szybowcami miano dostarczyć 1736 pojazdów i 321 dział. Zadania poszczególnych dywizji opiszę w następnych postach.

    Rzut naziemny miał być prowadzony przez Dywizję Pancerną Gwardii, której Gwardia Irlandzka (dowodzona przez słynnego Joe Vandeleura) miała prowadzić cały XXX. Korpus, wraz z nią posuwały się najlepsze brytyjskie dywizje: 43. Wessex i 50. Northumbrian.

    Plan był bardzo ambitny, zarysowany z wyobraźnią i podobał się większości sztabowców. W teorii mógł doprowadzić do wkroczenia w Zagłębie Ruhry i zakończenia wojny. W teorii.

    Już w trakcie planowania pojawiły się na nim rysy. Dzięki nadgorliwości majora wywiadu, Briana Urquharta - młodego, ambitnego człowieka (co ciekawe, żyjącego do dziś), który nakazał zwiadowczym Spitfire'om sfotografować rejon desantu, odkryto (na zaledwie pięciu zdjęciach) obecność niemieckich jednostek pancernych - bardzo groźnych dla lekko uzbrojonych spadochroniarzy. Niestety, ale gen. Frederick Browning, zastępca dowódcy 1. Armii Pow.-Des., zwyczajnie zignorował te informacje. Podobnie jak wiadomości od holenderskiego ruchu oporu, który meldował o pojawieniu się 9. i 10. DPanc. SS w rejonie Arnhem, Apeldoorn i Doetinchem. Brytyjczycy w ogóle nie chcieli słuchać Holendrów, ani przyjmować od nich pomocy, co miało się straszliwie zemścić...
    Zastrzeżenia próbowali też zgłaszać sami oficerowie alianccy, ale albo ich zagłuszano, albo nie dopuszczano do głosu. Co gorsza, nie wiedziano też o obecności wzmocnionych sił niemieckich na froncie w Holandii, złożonych z przerzuconej 15. Armii gen. von Zangena i słabej, ale istniejącej 1. Armii Spadochronowej gen. Studenta.

    W rejonie desantu bowiem, całkowicie przypadkowo znalazł się wycofany z frontu II. KPanc. SS gen. Wilhelma Bittricha, skierowany w ten spokojny rejon działań w celach odpoczynku i reorganizacji. Korpus, którego obecność całkowicie zlekceważono.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    HISTORIA WIĘZIENNYCH "PASIAKÓW"

    Odzież w paski to słynny i już legendarny styl ubioru więźniów. Swoje istnienie zawdzięcza dwóm przyczynom. Pierwsza jest chyba najbardziej oczywista – tak ubranego więźnia łatwo zauważyć, jeśli uda mu się jakoś uciec z więzienia, a miejscowi szybko rozpoznają, że mają do czynienia właśnie z groźnym uciekinierem, a nie np. z turystą z innego kręgu kulturowego lub wędrownym artystą. Drugą przyczyną jest efekt psychologiczny – przymus noszenia jednakowego ubrania miał osłabiać wolę uwięzionego do życia, a tym samym chęci ucieczki, i oddzielał go od świata wolnych ludzi. Historia więziennego ubrania sięga europejskiego średniowiecza i pełna jest śmierci oraz religijnego fanatyzmu...

    W 1310 roku we francuskim Rouen pewien szewc został skazany na karę śmierci za noszenie ubrania w paski. Ten precedens świetnie oddaje średniowieczne podejście do paskowanych ubrań.

    Historyk Michel Pastoureau we wstępie do swojej książki "Diabelska materia: historia pasków i tkanin w paski" pisze: "Począwszy od XII i XIII-wieku zachowała się obszerna dokumentacja świadcząca o tym, że paskowana odzież była uważana za haniebną, poniżającą i po prostu diabelską".

    Takie ubrania nosili kaci i prostytutki, a oprócz tego cała masa osób wykluczonych ze społeczeństwa – cyrkowcy, błaźni, trędowaci, kalecy, heretycy i dzieci urodzone z nieprawego łoża.

    W XIII wieku karmelici w Palestynie, wymyślili, że wprowadzą nowy wzór habitu - brązowy w białe paski. Znaleźli do tego nawet biblijną aluzję - starotestamentowy prorok Eliasz zniknął na niebie jadąc w ognistym rydwanie i pozostawiając za sobą wypalone na białym obłoku brązowe ślady kół. Nowe habity nie spodobały się pierwszym spotkanym Europejczykom - karmelitów obrzucano kamieniami i wygwizdywano.

    Konflikt dotarł do uszu samego papieża Aleksandra VI, który zakazał zakonnikom noszenia habitów w paski. Ci jednak nie chcieli się podporządkować i jeszcze przez ćwierć wieku brylowali w swoich paskowanych strojach. Sprawę ostatecznie zakończyła bulla Bonifacego VIII całkowicie i bez wyjątku zakazująca noszenia pasków przez wszystkich katolickich zakonników.

    Diabelski charakter pasków rozprzestrzenił się również na zwierzęta – za pomocników diabła uważano nie tylko czarne, ale i paskowane koty, tygrysy, żmije i hieny. Zebry, o istnieniu których w średniowieczu wiedzieli nieliczni, również zostały zakwalifikowane przez katolickich naturalistów do kategorii diabelskich zwierząt, gdzie pozostawały aż do czasów reformacji włącznie.

    Finał diabelskiego etapu w historii pasków nadszedł pod koniec XVIII wieku. Do rewolucji doszło nie tylko we Francji i w Nowym Świecie, ale i też w świadomości obywateli świata. Paski nie były już traktowane jak tabu. Wręcz przeciwnie – zapanowała moda na taki wzór w ubraniach, obiciach mebli i ścianach. Właśnie w tym okresie na arenę dziejów wkracza flaga Stanów Zjednoczonych…

    Strach przed paskami znalazł swoje odbicie w kombinezonach dla więźniów. Taki wzór dotarł do USA w XIX wieku wraz z powstaniem dwóch systemów więziennictwa. Pensylwański był opracowany przez kwakrów i zakładał zmuszenie więźniów do życia i pracy w pojedynczych celach. System z Auburn organizował specjalne gałęzie przemysłu, pozwalając pracować w nich więźniom, ale z jednoczesnym zakazem rozmawiania z innymi więźniami. Każdy ich ruch był reglamentowany, włosy miały być jednakowo krótko ścięte, a całość uzupełniał słynny kombinezon w paski.

    Ten strój obowiązywał przez około 100 lat i ostatnimi, którzy go nosili (nie licząc ofiar niemieckich obozów koncentracyjnych) byli angielscy więźniowie (kobiety do 1971 roku, mężczyźni do 1991). Gdy zniesiono obowiązek noszenia jednakowych pasiaków i pozwolono skazanym nosić zwykłe ubrania, wielu z nich wolało kontynuować tradycję i zamawiało dla siebie... ubrania w paski!

    Na zdjęciu:
    Więźniowie z Utah (USA) w swoich "pasiakach". Fotografia z roku 1885.

    #wmrokuhistorii #historia #ciekawostki #usa #wiezienie #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #zbrodnia #europa
    pokaż całość

    źródło: Utah.1885.jpg

    •  

      Ten strój obowiązywał przez około 100 lat i ostatnimi, którzy go nosili (nie licząc ofiar niemieckich obozów koncentracyjnych) byli angielscy więźniowie (kobiety do 1971 roku, mężczyźni do 1991).

      @w-mroku-historii: 100 lat kiedy? 100 lat od czego? obozów koncentracyjnych z IIWŚ? czy obozów z 1991 roku ?

      wszystko spoko i fajna ciekawostka, ale "zakończenie" opisu to jest dramat pokaż całość

    •  

      @w-mroku-historii:

      W 1310 roku we francuskim Rouen pewien szewc został skazany na karę śmierci za noszenie ubrania w paski. Ten precedens świetnie oddaje średniowieczne podejście do paskowanych ubrań.

      Jak dla mnie to obrazuje podejscie we sredniowiecznej Francji, a nie w calym sredniowieczu. Wstydz sie takich manipulacji.

      Wkurza mnie to, ze wybryki w poszczegolnych krajach zachodbich usilujecsie rozzezac na całą Europe. Nakie uproszczenia są szkodliwe.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Dzisiaj przenosimy się do czarnej Afryki i Europy XIX wieku.

    Jak myślicie, czy Polska miała zapędy kolonialne? Chcieliśmy mieć swoje kolonie? Obeznani z tematem pewnie orientują się z koncepcją pozyskania od Francuzów Madagaskaru czy Nową Kurlandię, która pojawiła się na krótko na mapach świata w XVI wieku. Kto wie jednak Stefanie Szolc-Rogozińskim, młodzieńcu ze zdjęcia...

    Urodził się w Kaliszu w 1861 roku jako syn bogatego przedsiębiorcy, w czasach, gdy Polska była pod zaborami. Mimo, że miał zapewnioną fuchę i pieniądze po tatuśku, miał ciekawsze plany - wymyślił sobie, że będzie podróżować. Marzyło mu się zorganizowanie pierwszej polskiej wyprawy badawczej do Afryki. Ojciec go wyśmiał i zapowiedział, że nie da nawet grosza na jego podróże, wobec czego Rogoziński, szukając swojej drogi, zaciągnął się do Akademii Marynarki Wojennej w Kronsztadzie, z którą niedługo po otrzymaniu stopnia oficera (1880) wypłynął w pierwszy rejs - do Władywostoku.

    Po powrocie Rogoziński szukał kontaktów i naszkicował swoją podróż - za cel obrał sobie Kamerun. Rozpowiadał wszystkim o swoich marzeniach, napisał do prasy podróżniczej. Ludzie uważali go za szaleńca, a temat stał się bardzo głośny. Nasz Stefan szybko stał się sławny i o swoim marzeniu opowiadał na spotkaniach podróżniczych, a o młodzieńcu z głową w chmurach mówiły całe polskie elity. Największymi zwolennikami jego wyprawy stał się Henryk Sienkiewicz oraz Bolesław Prus.

    Podróżnikowi udało się uzbierać pieniądze na wyjazd. Większość środków uzyskał ze spadku po matce, która akurat zmarła. Kupił statek „Łucja Małgorzata”, którym 13 grudnia 1882 r. popłynął z Francji w kierunku Afryki. Kilka tygodni później dotarł do wybrzeży Kamerunu, gdzie od lokalnego kacyka odkupił wyspę Mondoleh. Rogoziński kupił wyspę za czarny tużurek (ubiór męski tamtych czasów), cylinder i trzy skrzynki dżinu. Czarni tubylcy dopiero niedawno poznali smak alkoholu, dlatego był on w tamtych czasach traktowany przez lokalnych mieszkańców jak złoto. Za podobne rzeczy Rogoziński kupował później kolejne ziemie. Wyprawa szła do przodu, Rogoziński wraz z zebraną w Polsce ekipą badał m.in. wybrzeże Kamerunu, dorzecze rzeki Mungo oraz lokalne języki.

    W trakcie podróży Stefan Szolc-Rogoziński stał się posiadaczem łącznie 63 wiosek, które otrzymał lub zakupił. Już w 1882 roku założył w Kamerunie polską kolonię. Miał wobec niej wielkie plany, myślał, jak sprowadzić do niej Polaków. Rozważania jednak nie trwały długo. W 1884 roku do wybrzeży Kamerunu dopłynęli Brytyjczycy i Niemcy, którzy chcieli skolonizować te ziemie. Nie mając wyjścia, Rogoziński wybrał Anglików, jako naród, któremu podda swoją kolonię.

    Polakom udało się wrócić do Europy. Rogoziński stał się gwiazdą, podróżował po Starym Kontynencie i opowiadał o swoich przeżyciach. W Polsce na jego przemówienia przychodziły najbardziej znane nazwiska tamtych czasów. Jego znajomość z Bolesławem Prusem oraz Henrykiem Sienkiewiczem zacieśniła się. Jak wielki wpływ na powstanie "W pustyni i w puszczy" miała osoba Rogozińskiego, którą Sienkiewicz był zafascynowany? Pewnie całkiem dużą.

    Kilka lat później Rogoziński wrócił do Afryki, zakupił należącą dzisiaj do Gwinei Równikowej wyspę Fernando Po (mapa) i próbował stworzyć na niej plantację kakao. Pomysł okazał się nietrafiony, podróżnik stracił na nim pieniądze i popadł w alkoholizm. Wrócił do Polski, gdzie przebywał kilka lat.

    Na zaproszenie przyjaciela postanowił się w końcu ogarnąć i popłynął do Egiptu (latach 1892–1893). Jako członek Królewskiego Towarzystwa Geograficznego w Londynie otrzymał w Egipcie kierownicze stanowisko i wielką pensję - kierował na miejscu wykopaliskami. Poznał Howarda Cartera, wielkiego odkrywcę grobowca Tutanchamona. Z powodu śmierci sponsora wyprawy, misja Rogozińskiego została jednak bardzo szybko zakończona.

    Polak wrócił do Europy i zamieszkał w Paryżu. Był 1896 rok. Rogoziński zaczął pracę jako urzędnik i wiódł całkiem przyjemne życie, jednak cały czas myślał o powrocie do Afryki. Po kilku miesiącach pojawił się u niego przyjaciel, z którym podróżnik wybrał się do baru. W barze Rogoziński dowiedział się o planach wznowienia prac wykopaliskowych przez Anglię i chęci zatrudnienia Polaka - Rogoziński otrzymał od przyjaciela propozycję powrotu do Egiptu. Po rozmowie na temat wyjazdu, Rogoziński postanowił wyjść przed bar by zaczerpnąć świeżego powietrza. Wychodząc z baru wpadł pod omnibus (kareta wieloosobowa). Zmarł na miejscu. Miał 35 lat.

    #podrozemateoaka #podroze #gruparatowaniapoziomu #historia #historiajednejfotografii

    PS.Wiem, że się powtarzam, ale u mnie naprawdę coraz bliżej wyjazdu 8) Przypominam, że w przyszłym roku wybieram się w podróż po świecie śladami Polaków. Polecam śledzić swój tag: #podrozemateoaka
    pokaż całość

  •  

    ZAMACH NA USS COLE I „LUDZKI WYKRYWACZ KŁAMSTW”

    12 października 2000 roku terroryści Al-Ka’idy dokonali udanego ataku na amerykański okręt USS Cole. Eksplozja wyrwała w burcie okrętu dziurę o średnicy około 12 metrów zabijając 17 amerykańskich marynarzy i raniąc 39. Zginęło również dwóch zamachowców-samobójców, którzy podpływając do okrętu udawali przyjacielskie zamiary pozdrawiając gestami amerykańską załogę. Funkcjonariusze FBI i NCIS szybko aresztowali osoby podejrzewane o przygotowanie zamachu. Wśród schwytanych był także jemeński dżihadysta - Jamal Ahmad Mohammad Ali Al Badawiego, znany jako Jamal al-Badawi.

    Jamal szybko trafił na przesłuchania, podczas których zastosowano tortury, takie jak tzw. „waterboarding”, czyli podtapianie przez przywiązanie do deski i polewanie głowy strumieniami wody. Jemeńczyk nie dał się jednak złamać. Nie pomogło również bicie i głodzenie. Zaprzestano więc stosowania przemocy oraz gróźb. Jemeńczykowi podano posiłek i kawę oraz daktyle. Taka taktyka przyniosła dobry efekt - terrorysta zaczął zeznawać, jednak informacje, którymi się dzielił okazywały się całkowicie bezwartościowe.

    Wtedy do akcji wkroczył pracownik NCIS Ken Reuwer. Jego pomocnikiem został agent FBI - Ali Soufan, z racji swojego libańskiego pochodzenia, płynnie posługujący się językiem arabskim. To Ali przesłuchiwał al-Badawiego. W tym czasie Reuwer swoje pytania zapisywał niewielkiej na kartce papieru i podawał ją Aliemu.

    Jemeńczyk był mocno zaintrygowany ową kartką wędrującą pomiędzy dwoma agentami. Za wszelką cenę próbował podejrzeć jakie informacje znajdują się w notatce. Widząc takie zachowanie al-Badawiego agent FBI wpadł na sprytny plan. Aby zaspokoić ciekawość przesłuchiwanego terrorysty Soufan ze spokojem zakomunikował mu, że jego amerykański kolega jest jedynym na świecie „ludzkim wykrywaczem kłamstw” i obdarzonym nadprzyrodzonymi mocami specjalistą od odczytywania ludzkich zachowań. Następnie dodał, że za każdym razem, kiedy Amerykanin widzi kłamstwo w oczach al-Badawiego, to informuje o tym właśnie poprzez przekazanie Soufranowi kartki z napisem „kłamstwo”.

    Zamachowiec bardzo się tym przejął. Odtąd za każdym razem, gdy kłamał, zasłaniał dłonią swoje oczy lub odwracał głowę, aby Reuwer nie mógł złapać go na kłamstwie. Takie zachowanie Jamala bardzo ułatwiło przesłuchanie. Ostatecznie terrorysta przyznał się do przeprowadzenia zamachu, a przy okazji dostarczył FBI sporo cennych informacji na temat Al-Ka’idy. Łatwowierny terrorysta został skazany w roku 2004 na karę śmierci, której wciąż nie wykonano.

    Na zdjęciu:
    Uszkodzony okręt USS Cole z widoczną dziurą, powstałą po samobójczym ataku terrorystycznym. W lewym górnym rogu zdjęcia: agent FBI Ali Soufan (po lewej) oraz łatwowierny terrorysta Jamal al-Badawi (po prawej).

    #wmrokuhistorii #historia #usa #terroryzm #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #zamach #swiat
    pokaż całość

    źródło: USS Cole.jpg

  •  

    Pora na kolejny wpis o kulisach tworzenia MMORPGa z serii “100 dzienników challenge Na Przekór Wszystkiemu”! Dzisiejszy temat:

    Dziennik 5 – Jak przetrwać Early Access gry MMORPG

    Early Access to wspaniała sprawa zarówno dla twórców gier, jak i dla graczy. Dzięki niemu mogą powstawać projekty, które inaczej nigdy nie ujrzałyby światła dziennego – tak było też w naszym wypadku. Graczom z kolei daje możliwość udziału w procesie tworzenia oraz realny wpływ na końcowy kształt produkcji. Jak jednak wszyscy dobrze wiemy, nie zawsze wygląda to tak kolorowo.

    Wchodząc na Early Access byliśmy w pełni świadomi, że musimy zapracować na zaufanie graczy. Byliśmy jednak zdeterminowani, żeby kontynuować prace nad Glorią Victis. Zdecydowaliśmy się więc na dość radykalne, by dać o tym znać odbiorcom – regularne aktualizacje. Co oznacza to w naszym przypadku? Przynajmniej jedną w tygodniu. :P Nie ukrywam, że jest to dość dzikie tempo i często łapiemy zadyszkę, ale opłaca się – kilka konkurencyjnych tytułów, które śledziliśmy, upadło właśnie przez brak aktualizacji. No i nie każdy może się pochwalić, że wydał 50 update’ów w 9 miecha! A do tego dochodzi ze 3 razy więcej hotfixów po stronie serwera (wrzucamy również w weekendy). Ostatni update miał numer 138 – nienajgorszy wynik jak na 2 lata od premiery. ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    Nasze zaangażowanie przekłada się wprost na zaufanie, jakim obdarzają nas gracze oraz na odbiór gry. Miło jest zobaczyć w recenzji, że ktoś docenia nasz upór i ciężką pracę nad grą. W ogóle współpraca z Community jest jedną z najciekawszych rzeczy, jaka składa się na proces tworzenia gry MMORPG. Nasi gracze aktywnie w nim uczestniczą, na przykład tłumacząc Glorię w wolnym czasie na ich ojczyste języki. Choć oficjalnie wspieramy tłumaczenia jedynie na angielski i polski, bo w takich językach gra powstaje, to w chwili obecnej gra dostępna jest już w 15 wersjach językowych. Jeden z takich hobbystów z Grecji na ogół kończy tłumaczyć wszystkie nowe linie dialogowe i nazwy przedmiotów pół godziny po wprowadzeniu wersji angielskiej.

    Wracając do naszego Community: w grach MMORPG, które nieustannie się rozwijają, ważna jest też transparencja. Dlatego też regularnie omawiamy z graczami istotne tematy i planowane zmiany, zarówno na naszym forum Steam, jak i na oficjalnym kanale na Discordzie. Zresztą, chłopaki z designu siedzą na ponad 10 kanałach związanych z grą, rozmawiając z największymi gildiami oraz najlepszymi graczami.

    W Community znaleźliśmy w nim wiele zajebistych osób, które dołożyły swoją cegiełkę do stworzenia tak unikatowego projektu. W tym: moderatorów forum, community managera z USA, który jest świetnym grafikiem 2D oraz freakiem na punkcie średniowiecza (i ma imponującą wiedzę), zawodowych edytorów, którzy zaproponowali korektę tekstu oraz… programistę i 3 designerów. ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ O tym – jutro!

    Dzisiejsze #rozdajo wygrywa @DziadowskaMariola, przy następnym wpisie kolejne losowania klucza #steam do naszej gry.
    Zapraszam do obserwowania taga #gloriavictis gdzie będziemy publikować w sumie sto podobnych tekstów..

    Głowna strona
    Steam
    Facebook
    Trailer gry

    #gloriavictis #rozdajo #gamedev #praca #ciekawostki #dziendobry #programowanie #chwalesie #steam #gry #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: 320.jpg

  •  

    Wykopiecie? :)

    Hrabiowie w wychodku. Śmierdzący problem przedwojennej Polski - Bogaci ziemianie chodzący do sławojki tak samo jak okoliczni chłopi. Odkryte rynsztoki i wszechobecny smród na wielu ulicach stolicy państwa. Piętnastometrowe mieszkania dla wielodzietnej rodziny pozbawione dostępu do bieżącej wody. Oto codzienność przedwojennej Polski.

    Na zdjęciu pracownicy warszawskich wodociągów i kanalizacji zrzucają osady ściekowe z samochodu na Wybrzeżu Helskim (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 1-G-6686-3, domena publiczna)

    #polska #historia #nauka #liganauki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #mikroreklama
    pokaż całość

    źródło: tytus.edu.pl

  •  

    Aż dziwne, że taki artykuł nie przebił się mimo, że został opublikowany półtora roku temu.

    https://calcio.ovh/2017/03/26/polski-mezalians-z-serie-a/

    Kilka cytatów, ale zachęcam do przeczytania całego artykułu, bo jest ekspercki a jednocześnie lekko się go czyta.

    U nas pozycje, role piłkarzy postrzegane są jednowymiarowo. Gdzie gra Zieliński w Napoli, gdzie grał w Empoli? W środku pomocy. Więc czemu miałby grać gorzej, czy też inaczej, w reprezentacji, gdzie jego jedynym partnerem jest Krychowiak? Taktyka, inna rola, inne zadania? Phi, marne tłumaczenie, mentalna papka. Chłopaka zjada presja/nie chce mu się/jest przeceniany, i tak dalej – wiadomo. Kibicowskich teorii jest do wyboru, do koloru.

    Problem polega na tym, że Zieliński we Włoszech nie gra, nie grał i najprawdopodobniej nigdy nie będzie grał jako środkowy pomocnik. Bo mezz’ala to nie jest typowy środkowy pomocnik.

    To właśnie w tych strefach objawia się cały potencjał Zielińskiego. Nagłe przyspieszenia, próby minięcia rywali w środku boiska zrywem z piłką, zbiegnięcia na boki w poszukiwaniu wrzutek w pole karne, prostopadłe piłki i podcinki za linię obrony przeciwnika, strzały sprzed pola karnego.

    Czemu więc nie potrafi tego robić w kadrze? Odpowiedź jest prosta: byłoby to zbyt ryzykowne. Zarówno w Napoli jak i w Empoli Zieliński zawsze ma wsparcie dwóch innych pomocników. Po pierwsze daje mu to większą swobodę w ofensywie – ma z kim wymieniać krótkie podania, ma z kim grać z klepki i tak dalej. Po drugie zapewnia to Zielińskiemu spokój. Dryblingi w środku pola to ogromne ryzyko, a świadomość tego, że ma asekurację dwóch pozostałych pomocników sprawia, że może to ryzyko podejmować.

    Rozbija w pył wszelkie teorie o tym, że zjada go presja tworzone przez niektórych dyletantów polskiego dziennikarstwa sportowego, albo niektórych januszy twierdzących jakoby jego talent jest przeceniany.
    Zachęcam do kopnięcia znaleziska!

    ZNALEZISKO

    #pilkanozna #reprezentacja #seriea #napoli #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: twitter.com

  •  

    Tabliczka z tekstem w piśmie klinowym będącym listem króla mitannijskiego Tuszratty do faraona egipskiego Amenhotepa III z propozycją małżeństwa pomiędzy faraonem a córką Tuszratty Taduhepą; jeden z listów z Amarna; ok. 1350 p.n.e

    Źródło

    #smoczautopia - Tag do obserwowania. Przegląd przedmiotów z różnych muzeów czasem z dłuższym komentarzem.

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #artefaktnadzis #gruparatowaniapoziomu #archeologia #myrmekochoria
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: upload.wikimedia.org

  •  

    Asyryjski miecz z brązu (54 cm) z 1307–1275 roku przed naszą erą. Na ostrzu widnieje inskrypcja przypisująca ten miecz królowi asyryjskiemu: Adad-nirari I. Miecz tego typu pojawia się po raz pierwszy na Steli Sępów około 2450 roku p.n.e. . Miecz tego typu zaczęły wychopdzić z mody w tym okresie, ale utrzymają się w Egipcie jeszcze przez dłuższą chwilę. Miecz na pewno w serii był, ale jako, że mamy dzisiaj przegląd przedmiotów z ery brązu, to warto wrzucić. Poza tym bardzo piękna antylopa na mieczu jest wyryta.

    "This curved sword bears the cuneiform inscription "Palace of Adad-nirari, king of the universe, son of Arik-den-ili, king of Assyria, son of Enlil-nirari, king of Assyria," indicating that it was the property of the Middle Assyrian king Adad-nirari I (r. 1307–1275 B.C.). The inscription appears in three places on the sword: on both sides of the blade and along its (noncutting) edge. Also on both sides of the blade is an engraving of an antelope reclining on some sort of platform.

    Curved swords appear frequently in Mesopotamian art as symbols of authority, often in the hands of gods and kings. It is therefore likely that this sword was used by Adad-nirari, not necessarily in battle, but in ceremonies as an emblem of his royal power."

    Muzeum

    #smoczautopia - Tag do obserwowania. Przegląd przedmiotów z różnych muzeów czasem z dłuższym komentarzem.

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #artefaktnadzis #gruparatowaniapoziomu #militaria #myrmekochoria
    pokaż całość

  •  

    Sztylet z czasów kultury halsztackiej, Europa 800-450 rok przed naszą erą.

    #smoczautopia - Tag do obserwowania. Przegląd przedmiotów z różnych muzeów czasem z dłuższym komentarzem.

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #artefaktnadzis #gruparatowaniapoziomu #militaria #myrmekochoria pokaż całość

  •  

    Topor bojowe (brąz), Kultura Wietenberg 2200–1500 rok przed naszą erą.. Na drugiej fotografii olbrzymi miecz kultury egejskiej. Bardzo ładne zdobienia na środkowym toporze.

    #smoczautopia - Tag do obserwowania. Przegląd przedmiotów z różnych muzeów czasem z dłuższym komentarzem.

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #artefaktnadzis #gruparatowaniapoziomu #militaria #myrmekochoria pokaż całość

  •  

    Tabliczka z Uruk opisująca dystrybucję piwa, Mezopotamia 3200 - 3000 rok przed naszą erą.

    #smoczautopia - Tag do obserwowania. Przegląd przedmiotów z różnych muzeów czasem z dłuższym komentarzem.

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #artefaktnadzis #gruparatowaniapoziomu #myrmekochoria pokaż całość

  •  

    SKĄD ZWYCZAJ WRZUCANIA MONET DO WODY?

    Obecnie większość turystów przybywających do Rzymu wrzuca monety do Fontanny di Trevi, mając nadzieję na ponowny powrót do miasta. W antycznym Rzymie zwyczaj ten także występował, jednak związany był z świętowaniem urodzin Oktawiana Augusta.

    Odwiedzający miasto wrzucali drobne monety do tajemniczego Jeziora Kurcjusza, wypełniając ślub złożony na intencję jego zdrowia i pomyślności.

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/ciekawostka/skad-zwyczaj-wrzucania-monet-do-wody/

    #archeologia #imperiumromanum #historia #liganauki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym #ciekawostki

    --------------------------------------------------------------------------------------
    Podobają Ci się treści? Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!
    https://www.imperiumromanum.edu.pl/dotacje/
    pokaż całość

    źródło: j.jpg

  •  

    STOSUNEK RZYMIAN DO POKONANYCH

    Miasto które przegrało wojnę z Rzymem musiało się zdać na łaskę lub niełaskę synów wilczycy i często jedynie przypadek, nastrój legionistów czy postawa wodza decydowała o jej losie. Najgorszy był los oczywiście tych miast które zdobyto siłą.

    (więcej w artykule)

    https://www.wykop.pl/link/4535745/stosunek-rzymian-do-pokonanych/

    #archeologia #imperiumromanum #historia #liganauki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #rzym
    pokaż całość

    źródło: alezja6.jpg

  •  

    Moja ulubiona stara rycina - Flammarion engraving

    Podróżnik wychylający głowę poza krawędź firmamentu w oryginalnym druku z grawerunku Flammarion z 1888 roku

    The Flammarion engraving is a wood engraving by an unknown artist, so named because its first documented appearance is in Camille Flammarion's 1888 book L'atmosphère: météorologie populaire ("The Atmosphere: Popular Meteorology").[1] The engraving has often, but erroneously, been referred to as a woodcut. It has been used to represent a supposedly medieval cosmology, including a flat earth bounded by a solid and opaque sky, or firmament, and also as a metaphorical illustration of either the scientific or the mystical quests for knowledge.

    W komentarzu wersja pokolorowana.

    #starszezwoje
    @myrmekochoria świetny tag, mam nadzieję że zdublowałem jakiegoś wpisu (przejrzałem do 2 msc wstecz)

    #sztuka #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #podroze #astronomia #plaskaziemia ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    Aérotrain we Francji lata 60./70. XX wieku.

    "Aérotrain − prototypowy środek transportu rozwijany przez Francję w latach 60. i 70. XX wieku jako rodzaj kolei dużych prędkości, ostatecznie zarzucony na rzecz TGV. Projektem zarządzał inżynier Jean Bertin. Projektowany pojazd był poduszkowcem poruszającym się po specjalnie przygotowanym torze, zaś napęd stanowić miał silnik odrzutowy lub turbośmigłowy. Pierwszy tor (jednoszynowy) z żelbetu zbudowano pomiędzy Gometz-le-Châtel i Limour w 1966 roku. Opierał się on na wspornikach, które wynosiły go ponad ziemię; sam tor był T-kształtny i miał 6,7 km długości. W 1969 roku zbudowano z aluminium i asfaltu drugi tor oraz liczącą 18 km trasę w Loiret. 5 marca 1974 roku osiągnięto prędkość testowanego pociągu równą 430 km/h. Ostatecznie projekt zarzucono, a w roku 2007 eksperymentalny tor rozebrano.

    Podobne rozwiązanie w latach 70. zaproponowali także Amerykanie; firma Rohr Industries Inc zbudowała pierwszy prototypowy pojazd i rozpoczęła w 1972 roku testy na zbudowanym w Kalifornii torze o długości 2,4 km. Osiągnięto prędkość 230 km/h. Projekt zarzucono ze względu na wyjątkowo wysoki koszt torowiska. Od 2009 roku ostatni amerykański pociąg Aerotrain znajduje się w muzeum kolejnictwa w Pueblo."

    Wiki

    #starszezwoje - blog ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #kolej #fotohistoria #technologia #myrmekochoria
    pokaż całość

    źródło: 0098.jpg

  •  

    Zbiórka na Czerwony Krzyż. Datki są zasysane przez odkurzacz, USA 25 maja 1917.

    #starszezwoje - blog ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #fotohistoria #usa #iwojnaswiatowa #myrmekochoria pokaż całość

    źródło: 009.png

  •  

    Domek na drzewie zbudowany przez plemię Koiari, Papua Nowa Gwinea 1886 rok.

    Artykuł
    Artykuł

    #starszezwoje - blog ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #fotohistoria #architektura #myrmekochoria
    pokaż całość

    źródło: 002.jpg

  •  

    Samolot Douglas DC-3 na Gibraltarze podczas II wojny światowej. Samolot należał do BOAC (British Overseas Airways Corporation)

    #starszezwoje - blog ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #lotnictwo #fotohistoria #iiwojnaswiatowa #myrmekochoria pokaż całość

  •  

    Ocalały z obozu koncentracyjnego Bergen-Belsen, który został wyzwolony przez 63.Pułk Artylerii Przeciwpancernej ppłk. Richarda Taylora z brytyjskiej 11.Dywizji Pancernej, 15 kwietnia 1945r.

    #iiwojnaswiatowa #2wojnaswiatowa #drugawojnaswiatowa #wojna #fotografia #fotohistoria #gruparatowaniapoziomu pokaż całość

    źródło: 1.jpg

  •  

    TEGO DNIA W RZYMIE

    Tego dnia, 53 n.e. urodził się cesarz Trajan. Znakomity wódz i administrator, pochodzący z Italiki, który na tron dostał się w wyniku adopcji przez cesarza Nerwę. Za jego panowania cesarstwo rzymskie miało największy zasięg terytorialny, Trajan rozszerzył je o Arabię, Dację, Armenię, tereny nad Eufratem i Tygrysem (prowincje Mezopotamia i Asyria 116). Na zdobytych ziemiach wznosił forty i umacniał fortyfikacje przygraniczne. Rzadko przebywał w Rzymie, sprawując bezpośrednie dowództwo nad wyprawami wojennymi. Trajan przeprowadził reformy wewnętrzne oraz zlecał konstrukcję budowli użyteczności publicznej.

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/tego-dnia-w-rzymie/#18-9

    #liganauki #antycznyrzym #imperiumromanum #wydarzenia #gruparatowaniapoziomu #historia #tegodnia #tegodniawrzymie #rzym #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: w.jpg

  •  

    SENTENCJA ŁACIŃSKA NA DZIŚ

    Tu regere imperio populos, Romane, memento (Hae tibi erunt artes), pacique imponere morem, Parcere subjectis et debellare superbos

    - Ty, Rzymianinie, pamiętaj: masz władnie Rządzić ludami. Te są twoje kunszty: Masz pokojowi nadać prawo, szczędzić Poddanych, wojną poskramiać zuchwałych
    - Wergiliusz (70 – 19 p.n.e.) – poeta

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/kultura/zlote-mysli-rzymian/

    #imperiumromanum #historia #cytaty #cytatrzymiannadzis #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #sentencjalacinska #rzym #ciekawostki

    --------------------------------------------------------------------------------------
    Podobają Ci się treści? Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!
    https://www.imperiumromanum.edu.pl/dotacje/
    pokaż całość

    źródło: s.jpg

  •  

    ITINERARIUM – RZYMSKA MAPA DROGOWA

    Itinerarium (dosłownie „podróż”) była to rzymska mapa ukazująca miasta, mniejsze ośrodki (vici) oraz inne miejsca przydatne z perspektywy podróżujących. Jedyną zachowaną tego typu mapą / zapiskiem jest tzw. Tabula Peutingeriana lub Itinerarium Antonini Augusti.
    Tabula Peutingeriana1 jest to XIII-wieczna kopia rzymskiego oryginału, która ukazuje Europę (bez Półwyspu Iberyjskiego i Wysp Brytyjskich), Północną Afrykę, Bliski Wschód, Persję oraz Indie. Naukowcy podejrzewają, że rzymski oryginał pochodził z IV-V wieku, który z kolei był kopią wielkiej mapy powstałej za panowania Oktawiana Augusta (27 p.n.e. – 14 n.e.).
    Warto odnotować, że starożytni nie zwykli używać map, tak jak robimy my dzisiaj. Różnego rodzaju mapy istniały w bibliotekach, ale nie były w dużej mierze wykorzystywane. Rzymianie mieli jednak innego rodzaju rozwiązanie, mające ułatwić podróżowanie.
    Wymyślono tzw. itineraria (liczba mnoga), czyli pierwotnie listy miast i ważnych miejsc wzdłuż drogi. Najczęściej informacje te pokrywały się z grawerunkami na kamieniach milowych, umieszczonych przy drogach. Stopniowo jednak tego typu zapiski urozmaicano, pokrywając także sąsiadujące drogi i wprowadzając legendę oraz oznaczenia miasta, przystanków, rzeki itd. Mapy antyczne nie odwzorowywały gór, pagórków, nizin, dolin, a jedynie miały na celu ukazanie w uproszczony sposób przebiegu trasy i ważnych miejsc na szlaku.
    Rzymskie władze niejednokrotnie uchwalały odgórne zarządzenia, aby stworzyć mapę rzymskich dróg. Pierwsze znane tego typu zlecenie wyszło ze strony Juliusza Cezara i Marka Antoniusza w roku 44 p.n.e. Na ich rozkaz greccy geografowie niejacy – Zenodoxus, Theodotus oraz Polyclitus – podjęli się pracy stworzenia głównej mapy rzymskich dróg. Okazało się, że praca pochłonęła blisko 25 lat wysiłku, a jej efektem było postawienie wygrawerowanej płyty kamiennej obok Panteonu, której informacje można było wykorzystywać do tworzenia mniejszych wersji.

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/ciekawostka/itinerarium-rzymska-mapa-drogowa/

    #rzym #antycznyrzym #imperiumromanum #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym #ciekawostki

    --------------------------------------------------------------------------------------
    Podobają Ci się treści? Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!
    https://www.imperiumromanum.edu.pl/dotacje/
    pokaż całość

    źródło: c.jpg

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Oderwiemy się na chwilę od Barbarossy, Kaukazu, Mandżurii - bo dzisiaj o czymś znacznie ważniejszym.

    Przyjaciele znad Bugu. Żołnierze Wehrmachtu przy rozmowie ze swoimi sowieckimi sojusznikami z 29. BPanc., wrzesień 1939 r. Trudno o bardziej wymowne zdjęcie.

    Bolszewiccy agresorzy po raz kolejny sięgnęli po polskie ziemie. Zgodnie z tajnym protokołem do paktu Ribbentrop-Mołotow ziemie na wschód od Wisły należeć miały do ZSRR.

    O 3 w nocy 17 września ambasadorowi RP w Moskwie, Wacławowi Grzybowskiemu dostarczono notę, przepełnioną bełkotem o rozpadzie Polski, o anulowaniu zawartych traktatów, konieczności ochrony ludności na ziemiach polskich... Ambasador Grzybowski dzielnie zaprotestował, jednak nie mógł nic wskórać. Klamka zapadła - w tym momencie Sowieci już przekraczali granicę.

    Do agresji na Polskę wyznaczono dwie grupy armii - Front Białoruski, dowodzony przez gen. Michaiła Kowalowa i Front Ukraiński, dowodzony przez gen. Siemiona Timoszenkę. Liczyły one sześć armii, w tym 12 brygad pancernych. Do ataku skierowano 620 tysięcy żołnierzy, wspartych przez 4,7 tys. czołgów i 3,3 tys. samolotów - sprzętu dwa razy tyle, ile mieli Niemcy...

    Czerwony, żelazny walec ruszył 17 września w nocy, prowadzony przez swoich agentów - Żydów, Ukraińców, Białorusinów, którzy niejednokrotnie mordowali Polaków, strzelając im w plecy. Ale polskie siły, mimo że wielokrotnie słabsze, nie ulękły się potęgi sowieckiego Goliata i stawiły mu czoła. Bohaterski opór Sowietom stawił pułk KOP ''Sarny'', trzy dni się broniąc w rejonie Sarn i Stolina. Mimo uszczuplonych załóg i braku doświadczenia, polscy pogranicznicy walczyli często do ostatniego naboju. Wspaniałą kartę zapisało Grodno, dwa dni broniąc się przed agresorami, niszcząc im 20 czołgów rękami harcerzy, lotników i policjantów. Już nie wspominam o nocnym boju pod Kodziowcami 22 września, gdzie 110. pułk ułanów w heroicznym ataku zniszczono 22 sowieckie czołgi. Ułani odseparowali piechotę od czołgów, a następnie z wielką odwagą niszczyli sowieckie maszyny - butelkami z benzyną, granatami, minami, a nawet lampami naftowymi. Niektórzy kolbami karabinów wyłamywali karabiny maszynowe z jarzm. Nieco dalej, 28 września pod Szackiem toczył walki sławny gen. Orlik-Rückemann, wciągnąwszy w pułapkę sowieckie oddziały, a następnie przeprowadził odważny kontratak na bagnety, de facto rozbijając radziecką 52. DS. Nie brakowało innych bohaterskich przykładów odwagi polskiego żołnierza. Odważna szarża policjantów pod Husynnem. Wzruszająca obrona cmentarza na wileńskiej Rossie, gdzie kilku żołnierzy stojących na warcie przy grobie matki Piłsudskiego broniło się aż do swojej śmierci. Bohaterska obrona Wytyczna, którą Sowieci nagrodzili wymordowaniem obrońców. Pod Lwowem przez pewien czas Niemcy i Sowieci wspólnie prowadzili oblężenie miasta. Wszędzie tam żołnierz polski walczył z ''władzą sowiecką''.

    Bo tam, gdzie przyszła ''władza sowiecka'', tam zaraz wypełniły się groby setek pomordowanych Polaków. ''Panów i oficerów''. W Grodnie wymordowano 600 osób, w tym sporo młodzieży. Pod Wytycznem wymordowano 300 polskich żołnierzy. Niektóre sowieckie jednostki, jak 146. pułk strzelecki, wymordowały wziętych jeńców z dział. Ze wspomnianego pułku ''Sarny'' bolszewicy wymordowali 280 żołnierzy. Pełno jest relacji z bestialstwa sowieckich żołdaków i ich kolaborantów. Ci zresztą - głównie w postaci Żydów, Ukraińców i Białorusinów - bardzo się cieszyli z upadku ''pańskiej Polski'', witając transparentami czerwonych najeźdźców.

    Ale świat zapomniał o sowieckiej inwazji. Wlk. Brytania i Francja pokusiły się wyłącznie o wysłanie not protestacyjnych, którymi ZSRR - rządzący z pozycji siły, rewolweru i pięści - raczej się nie przejął. Churchill mówił podobno, że zajęcie Kresów było dziejową koniecznością. Wieczorem 17 IX wobec klęski polskich oddziałów granicę w Kutach przekroczył marszałek Rydz-Śmigły, nakazując w swoim ostatnim rozkazie wycofanie się polskim oddziałom do państw neutralnych, popełniając najpoważniejszy swój błąd - nie wypowiadając wojny Sowietom.

    Koloryzacja: Mirek Szponar

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    KONKURS: SPARTAKUS. GLADIATOR

    Do wygrania 4 egzemplarze książki "Spartakus. Gladiator". Pierwsza część dwutomowej powieści opisującej losy jednego z najbardziej charyzmatycznych bohaterów historycznych – Spartakusa, zbiegłego gladiatora, który niemal rzucił wielki Rzym na kolana. Książka jest nagrodą w konkursie, którego organizatorem jest IMPERIUM ROMANUM. Co trzeba zrobić, aby móc się cieszyć z nagrody?

    Aby wziąć udział w konkursie, należy w terminie do 1 października 2018 r.:

    + napisać ciekawostkę lub artykuł dotyczący świata antycznych Rzymian. Cztery najciekawsze teksty zostaną nagrodzone książkami, a ich prace zostaną opublikowane na stronie IMPERIUM ROMANUM.

    Teksty, wraz z imieniem, nazwiskiem i adresem zamieszkania uczestnika (przesłane dane zostaną wykorzystane jedynie w wypadku wygranej w konkursie – przekażę je wtedy sponsorowi, by mógł przesłać nagrody, a same imiona i nazwiska zwycięzców opublikuję), należy wysłać zgłoszenie na adres: konkurs@imperiumromanum.edu.pl, umieszczając w tytule maila: „Spartakus. Gladiator”.

    Wśród uczestników, którzy nadeślą najciekawsze prace, wybrane zostaną zgodnie z regulaminem

    + 4 egzemplarze książki "Spartakus. Gladiator", autorstwa Bena Kane’a

    Fundatorem nagród jest Wydawnictwo ZNAK -> https://www.znak.com.pl/

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/konkurs/spartakus-gladiator/

    #konkurs #ksiazki #imperiumromanum #historia #liganauki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #rzym
    pokaż całość

  •  

    Ruszam z tagiem #ciekawostkiozwierzakach

    Będę tutaj od poniedziałku do piątku wrzucał ciekawostki na temat różnych zwierząt.

    Dzisiaj zaczynamy od Świnki Morskiej! Czy wiedziałeś, że w kulturach andyjskich (dawne kultury indiańskie między Andami a Oceanem Spokojnym) hodowano je dla mięsa? Do dzisiaj praktykuje się taką hodowle w krajach Ameryki Południowej (w Peru jest ona daniem narodowym).

    pokaż spoiler #ciekawostki #zwierzaczki #smiesznypiesek #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    •  

      Jutro będzie ciekawostka:

      Czy wiesz, że świnki morskie to gryzonie?

      Środa:

      Czy wiesz, że nowa polska nazwa dla świnek to kawia domowa?

      Czwartek:

      Czy wiedziałeś, że świnki morskie są blisko spokrewnione z tapibarami?

      Piątek:

      Świnki morskie lubią jeść siano i mniszek lekarski.

      Sobota:

      Świnki morskie swoją nazwę zawdzięczają temu, że pochodzą za oceanu i były hodowane przez Azteków tak jak my hodujemy trzodę chlewna. W dodatku usmażona wygląda jak małe prosie.

      Niedziela:

      Czy wiesz, że rozbijając spis gówno ciekawostek ściągnięty z losowej strony na 6 oddzielnych znalezisk nie tylko nie dale 6 razy więcej polubień, ale również masowe dodawanie użytkownika-niskim-kosztem-atencjusza na #czarnolisto?

      A w przyszłym tygodniu będą ciekawostki o kotach.
      pokaż całość

    •  

      @orkako: no i mu zjebałeś wierszówkę...

      @Frysiexxx: ciekawostka to by była gdybyś napisał coś o rasie Cuy którą tu wspominasz, bo tylko ona jest rasą hodowaną w celach konsumpcyjnych. Na przykład, że jest 2-3 razy większa od znanej nam w Europie świnki domowej, waga przekracza czasem 3kg oraz, że ze względu na to, że jej małe są nie do odróżnienia od zwykłych świnek często trafiają one do sklepu i wiele osób nie wie, że ma w swoich klatkach prosiaka Cuy który potrzebuje dużo dużo więcej miejsca przy jednoczesnym wzięciu pod uwagę, że jest tak samo jak kawia domowa innych ras zwierzakiem silnie stadnym i potrzebuje towarzystwa. Stąd dwa świniaki Cuy nie zmieszczą się do żadnej klatki i potrzebują kojca najlepiej z piętrami gdyż świnki te potrafią skakać na całkiej imponujące wysokości i odległości.
      Ponadto Cuy ma genetyczny defekt objawiający się zwiększoną ilością palców przy łapkach co jednak nie wpływa na ich zdolności ruchowe negatywnie, wręcz przeciwnie, są diabelnie szybkie i mają duże potrzeby ruchowe.
      Do tego standardowa świnka domowa osiąga swój rozmiar około pół roku po urodzeniu, natomiast Cuy'e rosną do 1,5 roku jednak do tego czasu mogą mieć mioty a ciąża nie przeszkadza we wzroście.
      pokaż całość

      źródło: cuy-800x416.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #gruparatowaniapoziomu

0:0,0:5,2:4,0:0,1:0,0:5,2:2,0:5,0:4,2:4,0:2,1:0,1:4,1:4,1:5

Archiwum tagów