•  

    #5k11latchallenge
    Dla tych, którzy nie pamiętają, albo nie wiedzą, o co chodzi krótki skrót sytuacji: pożyczyłam komuś pięć tysięcy nowych złotych, próbuję teraz to z niego ściągnąć za pomocą komornika i poprawiam sobie humor śmieszkowaniem z całej sytuacji. ;) Poprzedni wpis: klik

    Słuchajcie, sytuacja jest dynamiczna i nabiera rozpędu. Dostałam dzisiaj kolejny przelew. 32,57. Razem już mam 39,87 (✌ ゚ ∀ ゚)☞ To już drugi przelew, który przyszedł w poniedziałek. Zauważam tu pewien wzór. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Proszę o typowanie kwoty na przyszły tydzień.

    #prawo #komornik troszkę ale tylko troszkę #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Dziś druga część opowieści o licytacjach komorniczych, upadłościach konsumenckich i odkrywaniu przeszłości poprzedniego właściciela. Poprzedni wpis znajdziecie tutaj. Nie spodziewałem się że aż takie zainteresowanie wzbudzi ta historia. Zacznę od opisu drugiej licytacji, informacje o zakupie od syndyka zaczynają się od akapitu “ETAP 2”.

    LICYTACJA NR 2 - Licytacja której nie było, czyli o tym, jak wolne sądy mamy w Polsce

    Niecały miesiąc po licytacji domu na Suchaninie trafiliśmy na ogłoszenie licytacji domu w znacznie lepszej dzielnicy, w linii prostej mniej niż 4 kilometry do fontanny Neptuna na Długiej. Dom bliźniak, o sporej powierzchni, działka niewielka, ale ze sporym potencjałem i kolekcją pięknych, wysokich świerków. Przejechaliśmy się popatrzeć z zewnątrz, po czym stwierdziliśmy, że chyba warto spróbować.

    W ogłoszeniu podany był numer księgi wieczystej. Szybkie sprawdzanie księgi online ( https://przegladarka-ekw.ms.gov.pl/eukw_prz/KsiegiWieczyste/wyszukiwanieKW ) i opad szczęki: 105 wpisów przymusowych przekraczających w sumie wartość domu. W tym 104 wpisy z ZUS i jeden od rodziny. Myślicie że to ZUS ich zlicytował? Otóż nie, jak zwykle w takich wypadkach: zlicytowała rodzina.

    Dłużnicy - małżeństwo dwójki 70-cio latków. Mąż od lat 90 nie płacił żadnych składek ZUSu ani podatków. Sądząc po kwotach, nie płacił nie tylko swoich składek, ale też pracowników, których zatrudniał w swojej firmie. Takie zagranie ze strony pracodawcy generuje gigantyczne problemy dla pracowników później, przy przyznaniu renty lub emerytury.

    Mniej więcej w 2002 czasie dłużnicy otrzymali spadek, najprawdopodobniej po matce jednego z nich. Wpisy w księdze wieczystej sugerowały, że dłużnicy spadek wydali, nie honorując przy tym zapisów testamentu. Dzieci dłużników oraz siostra wystąpiły o do sądu o tytuł egzekucyjny, który otrzymali. Dłużnicy zataili przed rodziną swoją sytuację w ZUSie, a rodzina po uzyskaniu z sądu tytułu wystąpiła do komornika o egzekucję ze wskazaniem na nieruchomość, nie wiedząc że ostatecznie z tej licytacji nie będą mieli nic, ponieważ po licytacji zobowiązania dłużników są spłacane w określonej kolejności, przy czym długi wobec skarbu państwa są spłacane przed długami wobec dłużników, którzy doprowadzili do licytacji. A suma tego długów wobec skarbu państwa przekracza wartość nieruchomości półtora raza.

    Tutaj znów rachunek “sumienia”, a raczej szybka kalkulacja czy z rekompensatą z miasta możemy swobodnie czekać aż dostaną mieszkanie socjalne? Wyszło że tak, więc wpłaciliśmy wadium i udaliśmy się na licytację. I tu szok: jestem jedynym licytantem - a to oznacza, że biorę za cenę wywoławczą. Na licytacji stawiła się jeszcze córka dłużników. Poprosiła grzecznie sędzinę o możliwość wypowiedzi przed licytacją, ale sędzina powiedziała, że “pani nie jest stroną postępowania” i nie dopuściła jej do głosu. Po licytacji podeszliśmy do córki zapytać, co chciała powiedzieć - poinformowała nas, że w wydziale gospodarczym sądu dwa tygodnie wcześniej został złożony wniosek o upadłość konsumencką dłużników. O tym, co to jest upadłość konsumencka, za chwilę. Sam niestety nie wiedziałem w tamtym momencie co to dla mnie będzie oznaczało.

    Przed samą licytacją sędzina poinformowała jeszcze o długach w US, opiewających na kilkaset tysięcy. Ucieszony okazją zalicytowalem cenę wywoławczą, poinformowałem sędzinę że będzie to finansowane częściowo z kredytu, a sędzina ogłosiła że postanowienie przybicia zostanie ogłoszone następnego dnia. Poinformowała mnie też, że te 14 dni terminu zapłaty jest liczone od momentu otrzymania z sądu wezwania do zapłaty, oraz że takie wezwanie jest wysyłane po uprawomocnieniu się postanowienia o przybiciu. Z mojego punktu widzenia: kilkanaście dodatkowych dni na załatwienie spraw w banku - nic tylko się cieszyć.

    Postanowienie o przybiciu zostało wydane następnego dnia. Sąd rozesłał to postanowienie do wszystkich stron, a po otrzymaniu zwrotek potwierdzających odbiór poczekał jeszcze 7 dni na ewentualne zażalenia. Znów - dla mnie świetna wiadomość, większy luz z terminami w banku!

    Jeszcze przed licytacją poszukałem pośrednika kredytowego, który mógłby mi pomóc w szybkim załatwieniu kredytu. Większość zrezygnowała z pracy nad moim przypadkiem natychmiast po dowiedzeniu się czego dotyczy transakcja. W końcu znalazł się jeden, który przygotowania i rozmowy z bankami rozpoczął jeszcze przed licytacją. Uzyskaliśmy z naszych firm, ZUSów, USów itd. wszystkie potrzebne zaświadczenia, dodatkowe zabezpieczenia od teściów itd. Czekaliśmy tylko na uprawomocnienie się postanowienia o przybiciu by ruszyć z wnioskiem kredytowym. Wyglądało na to, że nawet nie będziemy musieli przedłużać terminu zapłaty o dwa tygodnie, i wszystko pójdzie jak z płatka. “Już piliśmy kawę w naszym nowym ogródku, już witaliśmy się z gąską”...

    Ostatniego możliwego dnia wpłynęło zażalenie od dłużników, które podważało licytację na podstawie błędnej wyceny w operacie szacunkowym komornika. Dłużnicy oczywiście nie wpuścili rzeczoznawcy od komornika do budynku. Jak się później okazało, dom został w trakcie budowy zmodyfikowany na życzenie dłużników (wbrew wszelkim obowiązującym wtedy przepisom budowlanym), tak że bez zmiany bryły miał większą powierzchnię użytkową. Nie zgłosili tego do urzędu, skąd informacje czerpał rzeczoznawca. Gdy okazało się, że jest im to na rękę, zalegalizowali tą samowolę (uproszczona procedura dla samowoli zbudowanych przed 1995) i wykonali swój operat szacunkowy, by wykorzystać go do podważenia działań komornika.

    Zażalenie złożone przez prawnika dłużników było niekompletne (nie wnieśli opłaty za zażalenie, całe 30zł). Więc co robią nasze “koffane” wolne sądy? Wzywają do uzupełnienia braków. Pisemnie. I znów czekają na zwrotkę, i określony czas po tym na odpowiedź. I to przeciąga procedurę uprawomocnienia o kolejne tygodnie.

    Najlepsze jest w tym wszystkim to, że to zażalenie, złożone w tym trybie, było kompletnie bezzasadne. Przy zażaleniu na postanowienie o przybiciu można skarżyć przebieg licytacji, niedopełnienie procedur licytacji itd. A nie zasadność wyceny przedmiotu wykonanej przez komornika. Ale co robią nasze “koffane” wolne sądy? Nawet gdy dostaną bezzasadne zażalenie muszą wezwać do uzupełnienia braków, zanim te zażalenie odrzucą.

    W ten sposób “kilka tygodni po licytacji” przerodziło się w miesiące. Sąd w tym czasie moje pisma po prostu ignorował (wniosek o wydanie odpisu nieprawomocnego postanowienia na potrzeby banku, oraz pisma monitorujące sprawę). Sytuacja tak trwała jeszcze kilka miesięcy, bo nawet gdy sąd otrzymał już dokumenty dotyczące zażalenia, to postanowił z niewiadomych powodów poczekać jeszcze kilkanaście tygodni na rozpatrzenie go.

    Po 2,5 miesiąca od licytacji otrzymaliśmy wiadomość od komornika, że wyłącza się z postępowania ponieważ sąd gospodarczy ogłosił upadłość konsumencką dłużników. Co to jest upadłość konsumencka? W dużym skrócie: jest to sposób na pozbycie się długów i “czysty start”, kosztem pozbycia się wszelkiej własności prócz przedmiotów niezbędnych do życia. Cała własność upadłego przechodzi pod pieczę syndyka masy upadłościowej, który ma za zadanie spieniężyć majątek i spłacić długi. Długi na które nie starczy majątku są anulowane. Upadły jeszcze przez max 2 lata nie może brać kredytów i podpisywać umów, a później zaczyna z czystym kontem.

    Z mojego punktu widzenia była to bardzo zła wiadomość. Z uwagi na obowiązujące wtedy prawo (dziękuję pan PiS za zmiany które mi to zafundowały), w momencie uprawomocnienia się ogłoszenia upadłości, z mocy prawa anulowane są wszystkie wcześniejsze egzekucje, w tym i licytacje komornicze bez prawomocnego postanowienia o przybiciu. Wiedział o tym prawnik dłużników, i po to przeciągał na ile mógł uprawomocnienie postanowienia o przybiciu.

    Sąd potrzebował jeszcze “tylko” sześciu miesięcy (8,5 miesiąca od licytacji) by wydać postanowienie o umorzeniu licytacji z powodu ogłoszenia upadłości. Bez rozpatrzenia zażalenia dłużników. W tym czasie moje wadium wciąż leżało na koncie komornika, a sąd dalej nie odpowiadał na moje pisma. Gdy w końcu je wydał (oraz nakazał zwrot wadium), oczywiście je zaskarżyłem, wnosząc że skarga dłużników była złożona w nieprawidłowym trybie i przez to bezzasadna, oraz wnosząc o orzeknięcie uprawomocnienia w pierwotnym terminie (tj. przed ogłoszeniem upadłości).

    Sąd po kolejnych dwóch miesiącach wezwał nas do uzupełnienia brakujących załączników - jakimś cudem mimo wysłania odpisów z zapasem (więcej kopii niż stron postępowania), sądowi odpisów zabrakło. Magia. Dostaliśmy więc brakujące odpisy, ciągle monitorując stan sprawy na portalu informacyjnym sądu. Po miesiącu czekania aż informacja o wpłynięciu nowych dokumentów pojawi się na portalu informacyjnym, skontaktowaliśmy się z sądem z pytaniem o sytuację. Usłyszeliśmy że uzupełniające odpisy nie dotarły. Złożyliśmy więc reklamację na poczcie, i wysłaliśmy informacje o tym do sądu wraz z kolejną porcją uzupełniających odpisów zażalenia. I co się wtedy okazało? Że nagle znaleziono w sądzie koperty z pierwszymi odpisami (pojawiły się w portalu informacyjnym z poprawnymi datami)… Magia level 9000.

    Miesiąc później sąd ostatecznie odrzucił moje zażalenie (z uwagi na upadłość), postanowienie o umorzeniu licytacji uprawomocniło się i po 13 miesiącach od wpłacenia wadium oraz 9 miesiącach od ogłoszenia upadłości, komornik wykonał wreszcie przelew zwrotny. Do dnia dzisiejszego nie rozpatrzył zażalenia dłużników. Koniec historii? O nie nie, to tylko koniec pierwszego etapu :D

    ** ETAP 2 - PRZETARG SYNDYKA MASY UPADŁOŚCI **

    Przetarg u syndyka wygląda zupełnie inaczej niż licytacja komornicza. Tutaj także wpłaca się wadium w wysokości 10% oszacowanej ceny przedmiotu, ale przetarg nie ma formy licytacji ustnej, jak w przypadku licytacji komorniczych. Oferty przetargowe składa się w zamkniętych kopertach przynajmniej dzień przed datą przetargu. W takiej ofercie, oprócz oferowanej ceny i informacji o sposobie finansowania (istotne w przypadku finansowania z kredytu), trzeba dołączyć jeszcze dokumenty i oświadczenia wymagane przez syndyka. Dokumenty wymagane są wymienione w regulaminie przetargu, który dostaje się od syndyka. Minimalna kwota oferty jest wyznaczona przez syndyka, i stanowi cenę “sprzedaży wymuszonej”, oszacowanej przez rzeczoznawcę. W przypadku nieruchomości o której opowiadam, było to ok 90% ceny rynkowej.

    Niestety nie istnieje tak wygodny portal z ogłoszeniami o przetargach u syndyka, jak w przypadku licytacji komorniczych. Jest kilka małych, płatnych portali które zajmują się agregowaniem takich ogłoszeń, a sam syndyk ogłasza takie przetargi w Monitorze Sądowym i Gospodarczym, oraz, o ile ma taką wolę, w lokalnych gazetach. Wydania Monitora Sądowego i Gospodarczego można znaleźć na stronach Ministerstwa Sprawiedliwości https://ems.ms.gov.pl/msig/przegladaniemonitorow , patrzeć należy na Dział III - Ogłoszenia wymagane przez prawo upadłościowe, podrozdział “9 - Inne”.

    W dniu przetargu syndyk z sędzią-komisarzem otwierają oferty i wybierają najkorzystniejszą, gdzie nie tylko oferowana kwota gra rolę, ale też forma zapłaty. Dzieje się to na posiedzeniu otwartym, można przyjść w formie widowni, ale nie trzeba. Pierwszy termin zapłaty to 30 dni od zatwierdzenia przez sędziego-komisarza wyboru oferty, można to łatwo przedłużyć do max 4 miesięcy (wniosek do sędziego-komisarza z dobrym uzasadnieniem). Warto przy tym być w dobrych kontaktach z syndykiem, bo to on rekomenduje sędziemu jaką decyzję ma podjąć.

    W przypadku przetargu u syndyka nie przejmujcie się eksmisją - wyprowadzenie lokatorów leży po stronie syndyka. Jeśli się nie wyprowadzają, można unieważnić przetarg. Syndyk także powiadamia elektrownię, wodociągi itd. o zmianie właściciela nieruchomości i podpisuje protokół zdawczo-odbiorczy, więc nie martwcie się starymi rachunkami. A także gromadzi i dostarcza całą dokumentację nieruchomości potrzebną do podpisania aktu notarialnego.

    Najważniejszą jednak różnicą jest to, że w przypadku przetargu syndyka masy upadłości, i syndyk, i upadli współpracują z potencjalnymi klientami, a nawet aktywnie ich zachęcają do udziału w przetargu. Tak też było w moim przypadku.

    Po otrzymaniu zwrotu wadium z licytacji wiedzieliśmy już, że nic z tego nie będzie, i skupiliśmy się na bardziej bieżących sprawach (np to że żona była w 8 miesiącu ciąży). Do sprawy poszukiwania nieruchomości mieliśmy wrócić w ciągu roku. Nie minęło jednak 3 tygodnie, gdy przyszedł do nas list polecony od syndyka, z informacją o dacie przetargu, regulaminem i zachęceniem do kontaktu. Data przetargu wyznaczona na 10 dni przed terminem porodu żony. StachuJones-o-kur&a.mp4

    Doszliśmy jednak do wniosku, że przynajmniej obejrzymy o co tyle walczyliśmy. Umówiliśmy się na oględziny, przy których poznaliśmy wreszcie naszych “oponentów”, upadłych dłużników. Dwójka starszych ludzi, on dość schorowany, małomówny, mamroczący co chwilę “ja to zbudowałem”. Ona mówiła sporo, głównie o tym jak bardzo nienawidzi PiSu. Najprawdopodobniej nie miała świadomości, że to zmiany w prawie upadłościowym wprowadzone właśnie przez PiS uratowały ich od licytacji komorniczej. Po wnętrzu wręcz boleśnie było widać, że mieszkanie zostało wyczyszczone z wszystkiego co miało jakąkolwiek wartość przed ogłoszeniem upadłości. Ale jednak, po ponad roku walki o ten dom, nie mogło być innej decyzji, jak: składamy ofertę w przetargu.

    Spotkaliśmy się też z syndykiem, który z wyglądu kompletnie przypominał tellarite’a ze Star Treka, jednak okazał się dużo milszy. Tak jak pisałem wcześniej - warto być w dobrych stosunkach z syndykiem. Prócz tego, że to on rekomenduje sędziemu-komisarzowi jakie decyzje ma podjąć i w jakim terminie, to dodatkowo warto z nim omówić jak wygląda sytuacja z waszej strony. Po informacji, że zakup częściowo finansowany z kredytu praktycznie od razu zadeklarował pozytywną rekomendację przedłużenia terminu, oraz dodał bardzo ważną uwagę: w ofercie należało wnieść o podpisanie w najszybszym możliwym terminie umowy przedwstępnej między nami, a syndykiem. Umowa ta okazała się później nieocenionym narzędziem w rozmowach z bankami.

    Wpłaciliśmy wadium, złożyliśmy ofertę i w dniu przetargu udaliśmy się na otworzenie kopert. Byliśmy tam jedynymi widzami. Poszedłem tam specjalnie z żoną “na ostatnich nogach” - wcale nie po to, by wywrzeć lekką presję na syndyku, by na pewno nasza ofertę wybrał ( ͡° ͜ʖ ͡°) Na szczęście nasza oferta okazała się najwyższa i opiewała na ok 93% wartości rynkowej nieruchomości. Prócz naszej oferty była jeszcze jedna, jak się później okazało, od notariusza u którego pisaliśmy akt notarialny. Nasza oferta została przyjęta przez syndyka, i po tygodniu zatwierdzona przez sędziego komisarza.

    Z naszej strony otrzymanie kredytu było tylko formalnością - dokumenty, BiK, wszystkie długi zostały odpowiednio wcześniej uporządkowane, a zdolność potwierdzona. Tym razem też skorzystaliśmy z pomocy pośrednika kredytowego, który spisał się na medal. Znalazł w kilka dni trzy banki które byłyby zainteresowane finansowaniem takiego zakupu i wypracował nawet plan awaryjny. Zaplusował sobie też mocno tym, że z papierami po podpisy przyjechał do szpitala, gdzie po porodzie leżała moja żona. Po 3 tygodniach od przetargu podpisaliśmy z syndykiem umowę przedwstępną, która, prócz dokumentów dotyczących mojej sytuacji finansowej, była głównym dokumentem dla banku do procedowania wniosków kredytowych.

    Z uwagi na późne podpisanie umowy przedwstępnej i terminy jakie ustawowo mają banki na procedowanie wniosków, musieliśmy złożyć wniosek o przedłużenie terminu zapłaty o kolejnych 30 dni. Mając pozytywną rekomendację syndyka, i powołując się na późne podpisanie umowy przedwstępnej oraz terminu pracy banków na podstawie ustawy, uzyskanie przedłużenia było tylko formalnością. Bank rozpatrzył wniosek kredytowy bardzo szybko, jeszcze przed pierwotnym terminem, lecz z wypłatą czekał na potwierdzenie przedłużenia terminu.

    Dalej było już z górki. Po ok dwóch tygodniach podpisaliśmy akt notarialny i formalnie staliśmy się właścicielami nieruchomości. Musieliśmy jednak poczekać jeszcze 3 tygodnie aż upadli się wyprowadzą (do sporego mieszkania zapewnionego przez rodzinę). Syndyk pozwolił im zabrać rzeczy niezbędne do życia, czyli np. skórzany komplet wypoczynkowy, czy komplet mebli z dwóch sypialni. Nigdy nie zrozumiem co on kwalifikował jako rzeczy niezbędne do życia, ale to już nie moja sprawa.

    Gdy weszliśmy do mieszkania i rozpoczęliśmy sprzątanie, odkryliśmy jeszcze kilka ciekawostek dotyczących poprzedniego właściciela. Np. że był aktywnym działaczem partyjnym w poprzednim systemie. To dzięki działaniu w partii został wstawiony na stanowisko prezesa jednego z przedsiębiorstw państwowych (i regularnie jeździł po świecie, czego np byłym żołnierzom AK odmawiano), po czym wykorzystał to stanowisko do budowy domu który kupiliśmy (to właśnie firma której był prezesem mu ten dom zbudowała, mimo że zajmowała się oficjalnie innymi rzeczami). Wprowadził do projektu kilka modyfikacji, których nigdzie nie zgłosił.

    Po zmianie systemu praktycznie od początku popadł w poważne długi w ZUSie i Urzedzie Skarbowym. Generalnie nie płacił nic, ani za siebie, ani za pracowników. Nie przeszkadzało mu to zebrać imponującej kolekcji butelek po whisky, po 300-400zł per sztuka, czy regularnie jeździć na sylwestra na kosztujące krocie imprezy w Operze Narodowej w Warszawie lub rejsy wycieczkowcami.

    I tak docieramy do dnia dzisiejszego. Z perspektywy czasu: warto było. Kupiłem prawie 200m2 dom w świetnej lokalizacji, z ogrodem i garażem, za cenę 80m2 mieszkania deweloperskiego we Wrzeszczu. Oczywiście, włożę jeszcze sporo w remont, ale pocieszam się, że to remont swojego, a nie np własności spółdzielczej.

    W każdym razie, na kilka lat temat zakupu nowych nieruchomości zostaje odłożony na półkę, ale nie definitywnie - planuję dokupić jeszcze jedną małą nieruchomość w przyszłości, do uzupełnienia mojego obecnego portfolio. Na razie mam na głowie bardziej doraźne problemy, jak remont czy budowa sauny w domu ( ͡° ͜ʖ ͡°) (temat budowy sauny pewnie kiedyś też opisze na wykopie).

    Dzięki za uwagę i odzew. Nie sądziłem, że temat aż tak “pójdzie”. Zachęcam do weryfikacji procedur i przepisów przedstawionych w mojej historii przed podjęciem jakiś poważniejszych kroków z waszej strony. Za wszystkie nieścisłości przepraszam, nie jestem prawnikiem, jestem jedynie cywilem który zna temat z dwóch stron: gdy byłem nastolatkiem, bank sprzedał przymusowo nieruchomość moich rodziców, bo ojciec też wpadł na “genialny” pomysł unikania płacenia długów, czego jeszcze długo mu nie wybaczę. Teraz sam kupiłem nieruchomość “za długi”. Koło się zamknęło.

    Mam nadzieję że opis moich doświadczeń komuś się przyda i dzięki temu zrobi dobry interes lub kupi wymarzoną nieruchomość.

    Z fartem, mireczki!

    #komornik #nieruchomosci #licytacjekomornicze #dom #prawo #syndyk #upadlosckonsumencka
    pokaż całość

    źródło: kapitalista.biz

  •  

    W nawiązaniu do wpisu sprzed prawie 7 miesięcy: po całej serii zwrotów akcji: licytacjach komorniczych, bitwach z sądami, pertraktacjami z syndykiem oraz gonitwą po kredyt, stałem się ostatecznie właścicielem wymarzonego domu. Dla krzewienia wiedzy w internecie, postanowiłem opisać jak przebiegały te perypetie, bo może ktoś z was będzie także próbował kupić nieruchomość przez licytacje komornicze i / lub na przetargach u syndyka. Niestety wyszła dość długa lektura, którą musiałem rozbić na dwa wpisy. To jest część pierwsza.

    PRELUDIUM

    Dwa lata temu postanowiliśmy z różowym kupić wreszcie jakieś większe lokum. Krótki rzut oka na ceny mieszkań deweloperskich, a szczególnie po porównaniu ceny do tego co oferowały, spowodowały generalny skręt kiszek. Niewielkie mieszkanka, z miejscami garażowymi w hali, z małymi balkonami i bez choćby kawałka ogrodu, za astronomiczne pieniądze. Takie bardziej pasujące do naszych wymagań były poza naszym zasięgiem. Strzelił nam do głowy przewrotny pomysł - POBAWMY SIĘ W LICYTACJE KOMORNICZE, bo co przecież może pójść nie-tak...? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    ETAP 1 - PRZYSTĘPUJEMY DO LICYTACJI KOMORNICZEJ

    Zacznijmy od opisu “technicznego”: na czym polega taka licytacja, dlaczego ludzie o tym tyle gadają i co może pójść źle. Jeśli nie chce Ci się czytać jak działają licytacje, przeskocz do akapitu “Licytacja nr.1”.

    A więc, licytacje! Gdy delikwent popadnie w długi, i jeden z wierzycieli wskaże jakąś nieruchomość lub ruchomość jako przedmiot egzekucji, komornik zajmuje ten przedmiot i organizuje licytacje. Przedmiot zostaje wyceniony przez rzeczoznawcę, i na podstawie tej wyceny ogłaszana jest licytacja, gdzie cena wywoławcza stanowi 3/4 ceny przedmiotu wg rzeczoznawcy. Nie trzeba chyba mówić, że w przypadku nieruchomości te 25% to grube tysiące. Jeśli przedmiot nie sprzeda się w pierwszym terminie, to w drugim terminie licytacji ceną wywoławczą jest połowa kwoty wyceny. Licytacje komornicze z całej Polski są publikowane na http://www.licytacje.komornik.pl/ - tego wymaga kodeks postępowania cywilnego. Jak przebiega taka licytacja? Z punktu widzenia licytanta: pierwszy krok to wpłata wadium (10% wyceny rzeczoznawcy). W ten sposób dajecie znać komornikowi, że macie zamiar uczestniczyć w licytacji. Wadium musi wpłynąć na konto komornika najpóźniej dzień przed licytacją. Następnym krokiem jest stawienie się osobiste na licytacji (w sądzie), wylegitymowanie się i sama licytacja. Wygrywającą ofertę zatwierdza sędzia prowadzący licytację (tzw przybicie). Powinien to zrobić natychmiast, zazwyczaj przeciąga to parę godzin lub dni. Od momentu przybycia macie 14 dni na wpłatę reszty kwoty, w innym wypadku przepada wadium (wpłacone 10% ceny). Można ten termin przedłużyć do miesiąca, ale trzeba złożyć o to wniosek do sędziego (np w przypadku kredytu, o tym później).

    75% lub 50% ceny nieruchomości w dzisiejszych czasach jest kuszące, co nie? I to ściąga na takie licytacje, szczególnie mniejszych mieszkań, sporo zainteresowanych. Dużo zainteresowanych podkręca licytacje, co powoduje że często, nawet w drugich terminach, ostateczna wylicytowana kwota przebija kwotę wyceny. Dodatkowo komornik sprzedaje taką nieruchomość w stanie takim jakim jest, ze wszystkimi wadami prawnymi (np niezalegalizowane samowolki budowlane), a także z lokatorami.

    Większość lokatorów z takich zlicytowanych mieszkań wyprowadzają się sami, jednak znaczny procent trzeba eksmitować. Część inwestorów decyduje się na siłowe rozwiązania, jak "wynajem" pokoju ekipie wkurzającej starych lokatorów (o takich sprawach często słyszy się w mediach, i nawet na wykopie), czy wyłączenie wody/prądu/gazu. Z tym podejściem jest jeden poważny problem: jest karalne. W skrajnych przypadkach nawet rokiem więzienia. Niestety, w obecnym prawie nawet nielegalni lokatorzy mają coś takiego jak "mir domowy", szczególnie jeśli mówimy o ludziach zamieszkujących dane miejsce już od jakiegoś czasu. Zgodnie z Art. 193 KK za naruszenie takiego miru można dostać grzywnę, zawiasy lub pójść do więzienia.

    To nie ostatni raz w tej historii gdy prawo chroni przede wszystkim dłużników, a nie wierzycieli i ludzi spłacających cudze długi..

    Jak to rozwiązać zgodnie z obecnym prawem? Eksmisja. W przypadku nieruchomości z licytacji komorniczych eksmisja jest przyklepywana przez sąd z automatu. Pół biedy jak mieszkanie zajmuje mężczyzna w wieku produkcyjnym. Wg prawa takich kopać zawsze można ( ͡° ʖ̯ ͡°) Gorzej jeśli mieszkanie zajmuje matka z nieletnimi, osoby wymagające opieki lub osoby starsze. W takim wypadku eksmitowani z automatu dostają zawsze przydział na mieszkanie socjalne o określonych parametrach. Mieszkania takie mają w obowiązku zapewnić samorządy, które oczywiście ich nie mają (bo trzeba było przydzielić znajomym i rodzinom rządzących, oraz prezesom muzeów itd). Dlatego na mieszkania socjalne czeka się latami. Jest jednak jeden sposób by ograniczyć straty właściciela nieruchomości, a w niektórych przypadkach nawet przyśpieszyć przyznanie mieszkania. Samorządy mają w obowiązku zapewnić rekompensatę, liczoną miesięcznie od metra kwadratowego powierzchni mieszkania. W Gdańsku dwa lata temu było to 30zł/m2/miesiąc. Właściciel nieruchomości musi o taką rekompensatę wystąpić do miasta. Zazwyczaj taka rekompensata pokrywa czynsz i rachunki, ale nie zawsze. Wszystko zależy od powierzchni lokalu. Wnioski o rekompensatę można składać co miesiąc, albo rzadziej - minimalnie jeden na rok. I tu jest miejsce na pewne zagranie, które pozwala przyspieszyć proces przyznania mieszkania socjalnego. Otóż: warto odczekać minimum pół roku (tak by skumulowała się w rekompensacie jakaś porządna kwota), i w piśmie z żądaniem rekompensaty zawrzeć propozycje ugody: odstąpienia od części lub całego roszczenia w zamian za przyspieszenie przyznania mieszkania. Samorządy ZAWSZE mają mieszkania rezerwowe, między innymi na takie wypadki. A każdy urzędas lubi sobie dopisać w rocznym podsumowaniu ile kasy zaoszczędził na rekompensatach. Oczywiście, musicie tu zrezygnować z należnych wam pieniędzy, jednak wszystko zależy od ceny w jakiej nieruchomość wylicytowaliście - to wciąż może wam się opłacać.

    No dobra, wygraliście już tą licytację, jest termin zapłaty, co teraz? Najlepiej zapłacić gotówką, bo to zrobisz w kilka dni bez większych komplikacji. Ale czy da się to sfinansować z kredytu? Oczywiście że się da, ale wymaga to niezłej gimnastyki. Z uwagi na komicznie krótki termin zapłaty (max miesiąc) warto zacząć proces rozmowy z bankiem już przed przystąpieniem do licytacji: potwierdzić zdolność, uzyskać promesę i co najważniejsze - znaleźć bank który będzie zainteresowany udziałem w takiej transakcji. Nie wszystkie banki są zainteresowane finansowaniem zakupów z licytacji. W moim wypadku gotowość udziału w takiej formie zakupu zgłosiły między innymi Eurobank, PKO BP (nie wiem czy obecnie są dalej zainteresowani), oraz dwa banki spółdzielcze (ale na drański procent, da się to później refinansować w innym banku, tak by ograniczyć straty, ale trzeba wypytać przy umowie z gorszym bankiem o możliwość wcześniejszej spłaty). Niektóre banki mogą wymagać w takim wypadku jeszcze innych zabezpieczeń na okres przejściowy (od wypłaty kasy do wpisu do hipoteki) - np żyrantów lub hipoteki na innej nieruchomości.

    LICYTACJA NR 1 - o mały włos a bym się wpieprzył w bagno

    Stary, poniemiecki dom-bliźniak na Suchaninie. Ogromna działka, sporo pięknych drzew, mocno zaniedbana. Jeśli chodzi o budynki to też wszystko mocno zaniedbane, ale z ogromnym potencjałem. Cena i lokalizacja bardzo kusząca.

    Budynek zamieszkany, na podwórku przed domem zabawki. Krótki rachunek sumienia - czy jesteśmy gotowi eksmitować matkę z dziećmi? Po sprawdzeniu powierzchni domu doszliśmy do wniosku że możemy poczekać aż dostanie mieszkanie socjalne, rekompensata z miasta pokrywałaby ratę kredytu i praktycznie całe rachunki.

    Poszliśmy więc przed licytacją do komornika wypytać o sytuację oraz zobaczyć operat szacunkowy (wycenę rzeczoznawcy). Zazwyczaj w takich dokumentach są dość istotne informacje, jak np rozkład pomieszczeń, stan domu, przyłącza itd. Niestety, w przypadku licytacji komorniczych dłużnicy w 99% przypadków nie wpuszczają rzeczoznawcy do domu i opiera się on tylko na zewnętrznych oględzinach oraz planach złożonych w gminie/urzędzie miasta.

    Z takich danych da się zwykle poskładać historię danego przypadku. W tym wypadku była to najprawdopodobniej historia samowolki budowlanej i zaniedbania (świadomego lub przez niewiedzę).

    Zaczęliśmy od krótkiej lustracji ówczesnej właścicielki nieruchomości w mediach społecznościowych. 26 lat, konkubinat, trójka dzieci z najprawdopodobniej dwoma kibicami lokalnego klubu piłkarskiego. Wpisy na facebooku publiczne i podpadające pod stereotypową matkę z niższych warstw społecznych. Typ “no elo, jak to k###a gdzie, w autobusie!”.

    W operacie znaleźliśmy informacje o tym że jedna z dobudówek była samowolką zbudowana jeszcze za czasów poprzedniego systemu. Drugi budynek (z małą stajnią xD) przeszedł też modyfikacje, które nie zostały zgłoszone. Sądząc po wpisach do księgi wieczystej (po sygnaturach akt, peselach itd) dom został odziedziczony przez dłużniczkę po rodzicach ok 2012. Dziewczyna próbowała go sprzedać, najprawdopodobniej nie wiedząc o sytuacji nieruchomości lub specjalnie zatajając te samowolki. Z wpisów na hipotekę wynikało że podpisała umowę przedwstępna z kupującym. Najprawdopodobniej przy wykonywaniu operatu szacunkowego dla kupującego samowolki budowlane wyszły na jaw. Umowa została zerwana, a kupujący wystąpił o zwrot zadatku (zadatek zwraca się w podwójnej kwocie). Dziewczyna jednak go nie oddała (zapewne go już wydała lub nie miała na nadpłatę), więc wystąpił do sądu o tytuł egzekucyjny, a następnie do komornika z wnioskiem o egzekucję z nieruchomości.

    Równie prawdopodobnym scenariuszem jest to że dłużniczka po prostu próbowała wydymać kupującego po wzięciu zadatku i wykręcić się z podpisania końcowego aktu notarialnego. Nie wiem czy mogła być aż tak głupia. Z drugiej strony, jeśli faktycznie chciała sprzedać tą nieruchomość, to legalizacja tak starych samowolek jest dość prosta i w miarę tania - trzeba zrobić inwentaryzację geodezyjną i ekspertyzę budowlaną, oraz złożyć wniosek z planami do urzędu.

    W każdy razie do licytacji doprowadził niedoszły kupiec. Wpłaciliśmy wadium, postanowiliśmy licytować do kwoty wyceny i ani grosza dalej. Nadszedł dzień licytacji. Było pięciu licytantów, w tym i ja. Przyszła także dłużniczka. W dresie i adidasach. Wciąż do niej nie dotarło, że ten dom już nieodwracalnie straciła. Poza porządkiem licytacji rzuciła oświadczenie o tym, że to jej dom rodzinny, dom jej dzieci itd. Sędzina to zignorowała i przystąpiła do licytacji, dłużniczka rozpłakała się i wybiegła z sali trzaskając drzwiami. Po tej scenie jeden z licytantów zrezygnował.

    Dwóch następnych odpadło bardzo szybko, po przekroczeniu poziomu 85-90% ceny. Ja dolicytowałem do kwoty wyceny (z minimalną górką, eh licytacje...), ale zostałem przebity o kilkanaście tysięcy. Wygląda na to że ostatecznie nieruchomość wziął słup podstawiony przez niedoszłego kupca. Facet był zdecydowanie bardziej niż my, licytował twardo do momentu aż wygrał. Gdy spotkasz takiego przeciwnika na licytacji niewiele możesz zrobić.

    Z perspektywy doświadczenia: dobrze się stało, że nie wygraliśmy tej nieruchomości. Nie byliśmy odpowiednio przygotowani jeśli chodzi o kredyt, najprawdopodobniej nie zdążylibyśmy z wpłatą kasy, przez co stracilibyśmy wadium. Eksmisja w tym wypadku byłaby naprawdę okropna i z racji wielkości rodziny najprawdopodobniej trwała by dość długo.

    Plus ostatecznie kupiłem coś lepszego.

    Tutaj kończę dzisiejszy wpis, bo i tak równowartość czterech kartek A4 wyszła. Jutro opowiem wam o drugiej licytacji, której formalnie nie było. A także o tym jak przez to jak wolne i gnuśne są nasze sądy przez ponad rok miałem zablokowane kilkadziesiąt tysięcy złotych i ostatecznie przegrałem sprawę. Opowiem wam też o instytucji upadłości konsumenckiej i o tym jak kupuje się nieruchomości od syndyka masy upadłości. Do usłyszenia!

    #komornik #nieruchomosci #licytacjekomornicze #dom #prawo
    pokaż całość

    źródło: kancelaria-tylipska.pl

  •  

    Od kilku lat walczę o alimenty od matki mojego dziecka. Dziś dostałem pismo że zajęli jej konto. Czy komornik ma już w tym momencie wiedzę czy coś na tym koncie jest czy dopiero bank mu musi przesłać takie informacje???
    #komornik #prawo #alimenty

    źródło: 20190807_134751.jpg

  •  

    Long story short: pożyczyłam znajomemu 5000 zł. Ponieważ migał się od zapłaty złożyłam przeciw niemu pozew, a uzyskawszy nakaz zapłaty skierowałam sprawę do komornika. Dzisiaj dostałam pierwszy przelew.

    pokaż spoiler 37 złotych i 30 groszy


    W związku z tym postanowiłam odliczać sobie do końca spłaty. Całość kwoty, jaką razem z kosztem postępowania jest mi winny znajomy, to 5063 zł. W związku z czym do spłaty zostało mu jeszcze 5025 złotych i 70 groszy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler Jak się komuś nudzi, to może policzyć, ile to będzie trwało lat, zakładając, że co miesiąc dostanę 37 zł. (✌ ゚ ∀ ゚)☞


    #chwalesie a troche #zalesie #pieniadze #prawo #komornik #heheszki #dobryzwyczajniepozyczaj
    pokaż całość

  •  

    Gdyby kogoś interesował Mercedes W221 licytacji komorniczej Izby Krajowej w Suwałkach, która ma się odbyć w dniu jutrzejszym to szczerze odradzam. Dzisiaj byłem na oględzinach tegoż Mercedesa, który też został przedstawiony w tym artykule. Ogólnie zdjęcia słabe, ale fakt, na nich nie prezentuje się jeszcze najgorzej, a cena atrakcyjna.

    Trochę danych:
    Mercedes-Benz S500 4MATIC w pakiecie stylistycznym AMG
    Silnik: V8 5,5 l (5461 cm³), DOHC, 388 KM
    Rok produkcji: 2007
    VIN: WDD2211861A131561 - check

    Pierwsze co mi się rzuciło w oczy jeszcze przed przyjazdem to to, że auto jest ewidentnie w wersji poliftowej (inne reflektory przednie, światła tylne, zderzak przedni, grill przedni, lusterka boczne), której to lift był dopiero w 2009 roku. Myślałem, że może to jakiś błąd, niedopatrzenie.

    Na miejscu od razu okazało się, że auto posłużyło do przemytu papierosów bez akcyzy. Zostało rozszabrowane przez celników (wszystkie progi wycięte). Mimo deklarowanego przebiegu ok 80 tys. km fotel kierowcy ewidentnie temu przeczy. Chyba gdzieś trójka z przodu uciekła? Auto zostało zarekwirowane przez Urząd Celno-Skarbowy ponad rok temu. Od tego czasu stało nieuruchamiane i nie odpala (rozładowany akumulator). Powłoka lakiernicza na całym aucie 200-300nm, ewidentnie drugi raz lakierowane, ale nawet nie sprawdzałem już dokładnie. Lakier w stanie mocno średnim, nie doszukałem się jednak oznak korozji.

    Ogólnie wygląda na ulepa rozszabrowanego przez celników, który teraz będzie kolejny raz lepiony przez handlarzy, którzy również się nim interesowali (i tak naprawdę było to chyba jedyne auto, które wzbudziło zainteresowanie na tej licytacji). Podejrzewam, że w niedługim czasie pojawi się na rynku kolejna "igiełka" w okazyjnej cenie.

    Poniżej dołączam kilkanaście zdjęć przedstawiające stan faktyczny.

    #mercedes #mercedesspam #motoryzacja #licytacjekomornicze #komornik #pokazauto #suwalki #podlaskie
    pokaż całość

    źródło: Mercedes VIN WDD2211861A131561 01.jpg

  •  

    Się skończyło babci sranie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #donuszatko #misuszatek #komornik #semafor #meme #heheszki

    źródło: 1563321590792.jpg

  •  

    Co mogę zrobić z tym, że od 4 lat dzwoni do nas jakaś firma i żąda spłaty jakiegoś kredytu?
    Nie znamy człowieka, a jedyne co nas łączy z nim to to, że mamy takie samo nazwisko i mieszkamy na jednej wsi. Codziennie w okolicach 10 dzwoni do nas telefon i oczywiście to samo:
    -Dzień dobry tu xyz z firmy cvb czy jest Jan Kowalski?
    -Nie
    -Pani Halina Kowalska?
    -Nie i nikt z jego rodziny, nawet go nie znamy.
    -Jak to nie? Mam pana numer i tu dzwonimy.
    -Mieszka na tej samej wsi i ma to samo nazwisko, ale nie łączy go z nami nic.
    -Czyli znacie go państwo?
    -Nie...
    -Proszę go poinformować o tym, że dzwoniliśmy
    -Nie mam najmniejszego zamiaru tego robić.
    -Słucham?! Wie pan, że to przestępstwo podawać fałszywe informacje i ukrywać dłużnika? (trochę już czuć irytację)
    -Dobrze, że tego nie robię w takim razie
    -Rozmowa jest nagrywana
    -Nie zostałem o tym poinformowany
    -...
    -...

    Dzwonią codziennie. Dziadkowie mają ten sam telefon codziennie, od jakiegoś czasu już nawet wiedzą, że to oni, bo teraz nawet bezczelnie dzwonią i każą ci czekać na rozmowę z konsultantem. Czasem jak mam dobry humor to odbieram i zaczynam prowadzić z nimi terapię i pytam się jak się czuje. Jak tam praca. Czy jej nie męczy to, że musi codziennie dzwonić i rozmawiać z niekoniecznie miłymi klientami. Zazwyczaj słyszę że jestem bezczelny i że jaja sobie robię, albo że mnie komornik dojedzie ( ͡° ͜ʖ ͡°) i Tak powoli leci życie na tej wsi u moich dziadków.

    #komornik #telefony #windykacja #heheszki #pytanie
    pokaż całość

  •  

    #biznes #januszebiznesu #prawo #banki #siecikomorkowe #komornik
    Niedługo uruchamiamy platformę prawną dla ludzi zadłużonych, żeby uświadomić im że długi to nie koniec świata, że można skutecznie wstrzymać działania komorników, że da się wygrywać w sądzie z telefoniami, bankami etc. Że można skutecznie unikać odpowiedzialności finansowej, szczególnie tej niesprawiedliwej i nieuczciwej, a to wszystko z poszanowaniem i w granicach prawa. Taki Better Call Saul dla zadłużonych.
    Co wy, młode pokolenie, myślicie o takim pomyśle?
    pokaż całość

    •  

      @Kraciacho na takie działania można tylko splunąć. mi dłużnik zalega, komornik nie ma z czego ściągnąć bo przepisy dłużnika chronią. chory kraj.

    •  

      @PfefferWerfer @ste3 Chciałbym wam powiedzieć że się z wami zgadzam i przykro mi ale jestem pewny że naszymi klientami będą również tacy ludzie jak wasi dłużnicy. Ideą która nam przyświeca jest zmuszenie władzy do zmiany prawa, na takie które nie pozwoli na istnienie wyroku zaocznego na podstawie wyssanych z palca rachunków i wielu innych nadużyć. Chcemy wierzyć że dzięki temu sytuacja wierzycieli zostanie również naprawiona. Projekt w swojej skali jest ogromny i wciąż pojawiają się nowe pomysły. Na pewno usłyszycie o nas jak uruchomimy serwisy. pokaż całość

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    1. Doprowadź do tego, że większość komorników ucieknie z zawodu.
    2. Nie zapomnij zniechęcić potencjalnych aplikantów jak i bieżących aplikantów do pracy w tym zawodzie.
    3. Nie daj komornikom żadnych narzędzi do ustalania faktycznego miejsca zamieszkania pozwanego.
    4. Zlikwiduj fikcje doręczenia.
    5. Każ wszystkie pozwy i inne pisma procesowe dostarczać komornikom.
    6. Populacja komorników jeszcze bardziej zmniejsza się, bo nie po to szli na aplikacje, żeby zostać listonoszem.
    7. Zorientuj się, że wszystkie procesy upadają, bo żadnego pisma nie da się doręczyć bo nie ma jak ani komu.
    8. ????????
    9. Profit, bo powiesz Ciemnemu Ludowi, że kolejki w sądach zmniejszone.
    9.1 Wystarczyło zlikwidować procesy a kolejki od razu mniejsze ( ͡° ͜ʖ ͡°).
    10. Za to u społeczeństwa brak profitu, bo nikt nie chce sprzedać nic nawet na raty bo nie da się odzyskać hajsu. Na temat kosztu kredytów już nie ma co strzępić ryja.

    #prawo #neuropa #4konserwy #bekazpisu #januszeprawa #komornik #zalesie
    pokaż całość

  •  

    Prowadzę dość sporą firmie windykacyjną, obrabiamy wszystko od postaw, wezwania - windykacja terenowa/telefoniczna - pozwy - sąd - komornik - czasami prokuratura/policja. Jeżeli wpis będzie wzbudzał zainteresowanie to mogę opisać jak to działa, na co uważać, co możemy robić/ co robimy choć nie do końca możemy - jak się ' chować ' od zadłużenia - jak działają windykacje - jak działa system przedawnienia - jak działają chwilówki - co może a czego nie komornik - jak działa windykacja z nieruchomości - jak można kupić mieszkanie na licytacji komorniczej i wiele, wiele innych

    Jeżeli macie jakieś pytania, możecie pisać.

    Jak wspomniałem wyżej - gdy będzie zainteresowanie zrobię jutro osobny post z odpowiedziami z tego postu.

    #windykacja #zadluzenie #komornik #dlugi #ama #pytania #pytaniedoeksperta
    pokaż całość

    •  

      @naganiaczherculesa:

      jak to działa
      na co uważać
      co możecie robić
      o robicie choć nie do końca możecie
      jak się ' chować ' od zadłużenia
      jak działają windykacje
      jak działa system przedawnienia
      jak działają chwilówki
      co może a czego nie komornik
      jak działa windykacja z nieruchomości
      jak można kupić mieszkanie na licytacji komorniczej

      jak wygląda sytuacja gdy "pierwsza linia" spadkobierców zrzeknie się spadku po zmarłym dłużniku: jak intensywnie szukacie następnych osób do płacenia

      czy jest sens kupować długi w internecie (powiedzmy że znalazłem kogoś na stronie z długami do kupienia i chciałbym za kilka-kilkanaście tysięcy uprzykrzyć mu życie) jeśli jest sens, to jak zabrać się do tematu
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Mirki i Mirabelki!

    Pijcie ze mną kompot! Po wielu perypetiach w końcu udało mi się wygrać sprawę w sądzie. Ponad 1,5 roku temu złożyłam pozew o uiszczenie długu i dziś sprawdzam swój rachunek bankowy i widzę jakiś nowy przelew. Jest! Chcecie poznać całą procedurę związaną z odzyskaniem długu? Dajcie plusiki na zachętę.

    #dzialalnoscgospodarcza #wlasnadzialalnosc #komornik pokaż całość

  •  

    Szukam dobrego komornika do odzyskania 3K PLN + odsetki od jednego Janusza biznesu z okolic Zielonej Góry.
    Wyrok mam, klauzulę również. W styczniu 2017r. jeden komornik umorzył postępowanie, wtedy facet teoretycznie nie był nigdzie zatrudniony, mimo iż na allegro cały czas miał wystawione kilka tysięcy części. Obecnie dłużnik jest współwłaścicielem spółki z o.o. Prawdopodobnie dalej handluje częściami.

    #windykacja #komornik #dlugi #zielonagora #prawo #oszukujo
    pokaż całość

    źródło: IMG_20190318_191650.jpg

  •  

    Ostatnio spotkała mnie podwójnie niemiła sytuacja w banku...

    Z powodu mandatu (na kwotę 100zł) no moje konto w banku z #urzadskarbowy wsiadł #komornik i zablokował mi całe konto na którym miałem kilkanaście tyś zł... Do czasu wyjaśnienia a dokładniej informacji od komornika na jaką kwotę jest to zajęcie nie mogłem w ogole korzystać z konta gdyż bank twierdził, że nie wie jaka to suma (co za absurd).
    Po 2 dniach dopiero okazało się jaka to kwota - 100 zł + koszta komornika.

    Żeby odblokować konto musiałem iść z kwitkiem uregulowania długu do siedziby banku i wywiązała się oto taka dyskusja:

    Ja: Dzień dobry chciałbym odblokować konto
    Babka z banku: Patrzy na dokument i mówi do koleżanki na głos (słyszało to kilka osób w kolejce) zobacz klient premium taki młody a już ma długi

    Po tych słowach zażądałem rozmowy z dyrektorem oddziału złożyłem reklamację i wniosek o zamknięcie konta oraz innych usług (karta kredytowa, konta w euro i usd), złożyłem zażalenie na mail, w piątek zadzwonił do mnie bank iz w Poniedziałek przedstawią mi ofertę w ramach przeprosin a pracownica została "bardzo surowo ukarana" i tak się zastanawiam ktoś pracuje może w banku bo mam nadzieje, że jednak tej kobity nie zwolnili a potraktowali jakoś bardziej ulgowo...

    #banki #finanse #pieniadze
    pokaż całość

  •  

    Przeglądam sobie licytacje komornicze. Patyczek z kulką (ʘ‿ʘ)
    #komornik #heheszki

    źródło: patyczek z kulką.png

  •  

    !!! Uwaga wazna rada dla wszystkich wchodzacych w pelnoletnosc !!!

    ;tldr
    Wymeldujcie sie jak najszybciej z mieszkania jezeli nie jestescie pewni czy rodzice placa czynsz (przez alkohol albo brak pracy). Jesli tego nie zrobicie bedziecie placic CALY czynsz za okres 18 roku zycia do czasu wymeldowania sie!

    Jak wielu osobom wiadomo @Rosanemable urodzila sie w domu patologii awantur przemocy i wszechobcenego alkoholu. 2 miesiace temu poszla do swojej pierwszej pracy. 11 grudnia dostala piewsza wyplate. Jakie bylo nasze zdziwienie jak z wyplaty zostalo potracone 700zl. Odrazu telefony i wyjasnianie o co chodzi. Komornik...

    Okazalo sie ze w okresie od 18 urodzin do wymeldowania ojczym nie placil czynszu za mieszkanie. Zadna korespondencja do niej nie dotarla i fakt zadluzenia byl przed nia zatajany. Pomimo tego ze mieszkali we 3 dlug Patrycji wynosi: ~9,000zl + koszty sadowe + koszty komornicze = ~17,000zl

    Tak. Dziewczyna lat 20 ma zadluzenie ~17,000 na dobry start doroslego zycia. Wedlug jej rodzicow to przez fakt ze "nabrala sobie kredytow" i ze ma to placic bo jak byla mala to "chciala jesc" ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Takie mamy fajne prawo ze niewazne ilu jest domownikow zaleglosci za czynsz trzeba placic "SOLIDARNIE" a to ze tylko ona jest wyplacalna nikogo nie obchodzi. Zadluzenia nie da sie podzielic na 3 (bylaby winna 3200zl za 2 lata). Zostaja 2 mozliwosci:
    - Splata 17,000 i komornicze odzyskiwanie pieniedzy od niewyplacalnych rodzicow co jest rownoznaczne z dostaniem niczego.
    - Upadlosc konsumencka co wiaze sie z syndykiem licytujacym caly majatek oraz problemami przez conajmniej rok czasem nawet do lat kilku bo przeciez nikomu sie nie spieszy.

    Nie wierzcie rodzicom. Macie powyzej 18 lat to idzcie do administracji i zapytajcie o ZADLUZENIE LOKALU NA PISMIE (w maju dostalismy informacje ze zadnego zadluzenia Patrycja nie posiada gdybysmy mieli to na pismie to mozna by bylo walczyc). Jesli zadluzenie jest to sie wymeldujcie w trybie natychmiastowym chyba ze widzi wam sie placenie czyichs dlugow o ktorych nie mieliscie pojecia.

    pokaż spoiler Wybaczcie ilosc tagow ale przestroga jest istotna. Im wiecej osob zostanie ostrzezonych tym mniej osob moze miec zajebisty start w zyciu na minusie.


    pokaż spoiler #mieszkanie #prawo #windykacja #komornik #przegryw #polska #problemypierwszegoswiata #patologiazewsi #patologiazmiasta
    pokaż całość

  •  

    Katowice, rynek. Taka reklama na przystanku. :-) #heheszki #banki #komornik #katowice

    źródło: embed.jpg

  •  

    TL;DR Firma z Gdańska wisi mi 10k i nie chce zapłacić.

    Pracuję jako spedytor, nawiązaliśmy współpracę z firmą KONSTAL Gabriela Nowak (aktualnie wyświetla się jako Konstal. Nowak G.).

    Przewoziłem dla nich stal po kraju, minęło 30 dni, wykonaliśmy transporty a pieniędzy brak. Po licznych telefonach zrozumiałem że klient nie ma zamiaru zapłacić za wykonaną przeze mnie usługę. Przewoźnikom którzy przewieźli towar oczywiście musiałem zapłacić po 45 dniach bo mnie zobowiązuje termin płatności, ale zapłaciłem to z własnych pieniędzy.

    Sprawa była zgłoszona do windykacji, nie są w stanie nic ściągnąć, aktualnie zgłoszone do komornika.

    Czy ktoś z Was ma doświadczenie jak ściągnąć z takiej firmy pieniądze? Telefony nic nie dają, Gabriela N. beczy do słuchawki że zapłaci za 2 tygodnie a potem jej mąż mówi mi że nic mi nie zapłaci, i co mu zrobię.

    #bekaztransa #komornik #windykacja #dzialalnoscgospodarcza #januszebiznesu #pracbaza
    pokaż całość

    +: D.....r, Szaraczek +17 innych
  •  

    Somsiadowi wszedł komornik i wiecie co zabrał poza paroma meblami? WYCIERACZKĘ SPRZED DRZWI XDDDDDDDDDD
    #krakow #komornik #heheszki #takbylo #gownowpis

  •  

    Cześć
    Czy macie jakieś sposoby na ukrycie środków finansowych przed komornikiem i innymi sępami jak np była żona która chciałaby położyć na nich łapę. Mogę wszystko wypłacić i trzymać w skarpecie ale jest to bardzo ryzykowne. Zastanawiam się co zrobić, chciałem wynająć skrytkę bankową ale dowiedziałem się że one też idą do komornika więc to gunwo warte.

    A może porobić sobie wpłaty do jakichś buków czy coś.

    Mam też Skrilla ale to też chyba niepewne, albo PayPal, jak myslicie

    #pieniadze #pytanie #zwiazki #pytaniedoeksperta #finanse #banki #komornik #praca #pracbaza #biznes
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Hejo

    Będzie baaaaaardzo długo. Przepraszam, ale nie umiem inaczej tego opisać :(

    TL:DR to nie bądź idiotą i nie bierz chwilówek ani niczego, jak Cię nie stać na spłacanie tego.
    TL:DR2: serio, nie bądź kurwa dzbanem.

    Odnośnie tego wpisu - bo hurrdurr, 60k to gówno wiesz o życiu xD w ogóle chłopie ja miałem 100000000k długu i żyję xD - no spoko, fajnie, że miałeś gorzej i znajdujesz w tym wartość. Ja miałem ponad 60 000 zł i czułem się z tym kurewsko źle, a jak czytałem fora dla zadłużonych, to ich 500k długu mnie nie urzekało, bo to mój problem mnie bolał, nie ich. To że w Twoich oczach nie miałem chujowo, nie znaczy, że w moim odczuciu nie było chujowo.
    A no i kredyty na mieszkanie to inna sprawa, ja po prostu byłem krytycznie głupi.

    Kończąc ten przydługi wstęp, kilka słów o mnie i mojej sytuacji. Długi zacząłem w bardzo młodym wieku - 21 lat. Zaczęło się bardzo dobrze - wziąłem laptopa na raty, które spłaciłem przed czasem. Król życia. To wziąłem kredyt odnawialny - już wtedy miałem takie odczucie, że to chyba błąd, ale rodzinka potrzebowała, święta były - czułem, że się przydam i sam na tym zyskam, a konsekwencjami będę się martwił później. No i 5000 zł wzięte, ot tak, bank dał bez większych pytań. I jak to bywa z gotówką - rozpłynęła się. Nie kupiłem nic sensownego. To tu postawiłem kumplom melanż, to tu dałem rodzince kilka zł i niecałe 2 miesiące później zostało mi z tego z 200zł. Chuj tam, młody jestem, trzeba żyć, nie? Czas płynął, ja dalej zarabiałem 1800zł, za pokój płaciłem z 800zł wówczas, jakoś tam dawałem radę. Gdzieś mi mignęła kiedyś reklama Vivusa czy innej Wongi. Akurat chciałem sobie nowy telefon kupić, a że wcześniej spłaciłem laptopa na raty, to i teraz spłacę jakąś głupią chwilówkę, nie? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Po 30 dniach z 500zł miałem 750zł do oddania. Kurwa, skąd to wziąć? Chuj, zapłacę 100zł i przedłużę o miesiąc. Za miesiąc się będę martwił, jak spłacić 850zł. Miesiąc później nie mam jak zapłacić, bo akurat ktoś tam organizował jakiś wypad czy coś i każdy hajs się przyda, to pyk - inna chwilówka w innej firmie. I znowu - przedłużanie, zwlekanie. Doszło odbieranie telefonów, uporczywych i męczących. Firmy chciały swój hajs, a ja nie miałem jak im oddać. Bo jak wcześniej wziąłem 500zł, tak potem musiałem oddać 850. Więc jak wziąłem jedną na 850, to już musiałem 1100zł oddać. A płaciłem 800 za pokój, zarabiając 1800zł. Jak tu przeżyć? No to kolejna chwilówka.

    Cykl trwał długo. W sumie około 10-12 chwilówek wziąłem. Każda po to by pokryć poprzednią chwilówkę lub niezbędną rzecz, jakiej akurat potrzebowałem. Prawda jest, że nic z tego nie potrzebowałem. Byłem młodym głupkiem, który nie rozumiał, jak działają długi i zachłysnął się dodatkową gotówką - bo to przecież taaaaakie fajne zaimponować kolegom, nie? Albo kupić sobie spodnie droższe. Za pieniądze z chwilówki.

    W każdym razie, w międzyczasie minął termin kredytu odnawialnego, a ja już zaczynałem się oblewać białym potem z paniki. Nie wiedziałem, co robić, to wziąłem pożyczkę prywatną. Spłaciłem kredyt odnawialny. Oh, jaki ja byłem szczęśliwy. Tak szczęśliwy, że jak na debila przystało - wykorzystałem z powrotem ten kredyt odnawialny. I co? I z 5000zł + chwilówki, miałem 5000zł + chwilówki + parabankowa pożyczka na kwotę 5000+koszta, czyli wtedy to było koło 8000zł. Ja serio nie wiem, jak ja wtedy myślałem, że robię dobrze, no ale... tak robiłem.

    W tym samym czasie nawinął się znajomy, co zapewniał duże zyski z bukmacherki. "Daj mi tylko 100zł i ja Ci obstawię i dobrze na tym wyjdziesz". Nie wyszedłem. Z 10 razy mu zaufałem. Pisałem do kumpli "Ty stary pożycz 100zł, obstawię tylko kupon, ten na pewno wejdzie i Ci oddam". No, apogeum głupoty, ale brniemy dalej...

    Miałem wówczas dziewczynę - raz zobaczyła na telefonie, że dzwoni ktoś podpisany "komornik". Wtedy to był windykator z jednej z chwilówek, ale ja ich nie odróżniałem i tak podpisałem. Gównoburze mieliśmy dobre 3 dni, jak nie więcej, że ją okłamuję i że jej nie mówię rzeczy itp. Już zdrowie psychiczne serio podupadało, bo miała rację, a na domiar złego, to miałem już wtedy poważne długi, cały czas zarabiając w granicach 2000zł/msc. Mogę się mylić z matmą, bo to było już 5 lat temu, ale już wtedy coś koło 25000zł się nazbierało - z odsetek, kosztów windykacyjnych, niedomykania poprzednich długów itp. Poważnie. Wtedy był jakiś boom parabankowy i wiele firm dawało pożyczki na dowód + oświadczenie. Chwilówki też. A ja próbowałem każdej nowej, żeby choć jeden dług zamknąć.

    Idziemy dalej - ja zacząłem mocno chlać, dziewczyna mnie zostawiła. Zostałem sam z mieszkaniem za 1800zł/msc. No ni chuja nie miałem jak tego spłacić, ale obrobiłem sobie właścicieli, że za miesiąc im oddam. Zaufali mi i zgodzili się. Ja wiedziałem, że nie spłacę i nie spłaciłem. Wypowiedzieli mi umowę i zacząłem szukać nowego mieszkania. Alkohol mnie nie odstępował na krok, piłem po pracy codziennie, to było jedyne, co mnie nie pogrążało w chujowej myśli, że spierdoliłem sobie życie. Pamiętam nawet, że w jednej z prac było tak luźno, że jednego dnia olaliśmy wszystko i o 12 rozpijaliśmy się w parku obok z ludźmi z pracy. Wówczas to było fajne, ale nic dobrego to nie wnosiło poza chwilową ulgą. Wtedy też wziąłem jedną pożyczkę prywatną u gościa na 30% na 5000zł. U drugiego na 6000zł na 25%. I aktywnie udzielałem się na kokos.pl, gdzie dawali hajs z nadzieją zarobku. Tam z 1000zł pożyczyłem, ale oddać też trzeba było. Wszystko tylko po to, by spłacić poprzednie długi. Nie myślałem o nowych długach. (Jeden koleś z kokos.pl wypisywał do moich znajomych na FB - byłem na niego wściekły, czułem się okropnie zawstydzony, ale w głębi wiedziałem, że sam sobie jestem winien)

    Wpadłem na pomysł - poszperać znów fora kredytowe i znaleźć rozwiązanie. I takowe znalazłem. Jakiegoś jegomościa, co mi ogarnął kredyt konsolidacyjny - na kredyt odnawialny, na chwilówki. Udało mi się 11000zł kredytu wziąć. Spłaciłem co się dało. Dalej zostawało ponad 30000 + nowy kredyt. Ale było kapkę lepiej. Tylko miesiąc później było już gorzej, bo o ile udało mi się dorwać pracę, gdzie dostawałem 3500zł/msc, to wciąż były długi. W końcu komornik wszedł na wypłatę. Z jednego z parabanków. Ja się bałem dzwonić, rozmawiać, więc żyłem za 1500zł/msc, gdy każdy czekał na swoją ratę. Ciągnąłem tak kilka miesięcy, aż w końcu poprosiłem rodzinę o pomoc. Pomogli ile mogli - dali mi 5000zł, więc spłaciłem to, co wiedziałem, że mam do spłaty. Nie wszystko, bo jak się później okazało, o kilku firmach zapomniałem, a oni o mnie nie. W dodatku po drodze - próbując się ratować przez lata - brałem dodatkowe pożyczki - jakieś aasa, bocian, provident. Ah, tak, provident. Po cichu wymykałem się z mieszkania i przy 15 stopniowym mrozie płaciłem pani na zewnątrz, bo tak się wstydziłem, że mam pożyczkę w providencie. Jeden z banków też w międzyczasie dał mi kredyt za otworzenie konta i część z tego hajsu też przejebałem na nic, bo czułem, że "mogę", bo przecież spłaciłem 1000zł długu, to drugi tysiąc mogę przejebać, nie?

    Rodzina mnie bluzgała. Wtedy to już były jakoś chyba koniec 2015, serio, mgli mi się to w głowie. Matka z ojcem maglowali mi głowę, że zjebałem sobie życie. Rodzeństwo albo się za mną wstawiało albo też po mnie jechało. Nie dziwię im się zupełnie. Doszło do momentu, że były zwolnienia grupowe w pracy i dostałem odprawy 9k. O dziwo, to wykorzystałem względnie dobrze, bo 2/3 poszło na to, co umiałem spłacić. Resztę na życie, bo postanowiłem wyjechać za granicę za pracą.

    Za granica byłem 6 miesięcy. Przywiozłem ze sobą 10000zł. Nie spłaciłem nic. Za te 10000zł siedziałem 3 miesiące na dupie i się opierdalałem. Dopiero w maju 2016 roku znalazłem pracę za 4000zł/msc. Od kwietnia do maja żyłem za pożyczone. W maju z resztą też.

    I wtedy nastał przełom - złapałem za telefon i podzwoniłem do komorników. Każdego, jaki wiedziałem, że jest. Prosiłem, chodziłem, wysyłałem listy, maile. Żeby tylko nie wchodzić na wypłatę/konto i żebym spłacał chociażby po 100zł/msc. Pomagało. W międzyczasie pojawili się kolejni komornicy, więc musiałem mocno żonglować, zapożyczając się u znajomych, ale przynajmniej nie były to chwilówki - z resztą i tak bym nigdzie nie dostał chwilówki - wiem, bo próbowałem...

    I tu w sumie mogę zakończyć. Bo od ponad dwóch lat obrobiłem minimum ośmiu komorników. Nigdy im nie ściemniałem. Zawsze mówiłem, że będę spłacał ile mogę. Więc skrupulatnie spłacałem, ile się dało. Nie było kolorowo, bo raz zapomniałem o jednym z komorników, to mi wszedł na wypłatę i powiedział, że zejdzie dopiero, jak mu wpłacę 1000zł. Więc, no, pożyczyłem od znajomych i wpłaciłem. W 2017 zmieniłem pracę na taką, która dawała 5800zł/msc i wciąż skrupulatnie to spłacam. Pilnowałem się mocno, po 3 razy sprawdzałem przelewy, czy dobra kwota i do dobrego odbiorcy. Ale jak zaczałem dostawać pisma od komorników, że dopełniłem warunków ugody i że dług został spłacony, a odsetki anulowane, to jednak ryj się cieszy. Kalkulowałem swoje długi wiele razy - raz mi wyszło 60000zł. Innym razem 80000zł. Jeden z komorników w rodzinnym mieście prowadził 6 moich spraw i kiedyś do mnie z tekstem "Panie OP, Pan taki młody, jak Pan żeś to zrobił? Ja tu mam 38000zł a wiem, że nie tylko ja się zajmuje Pana sprawami... eh, szkoda". No szkoda, szkoda. W sumie to dalej nie wiem, na ile tak naprawdę się zadłużyłem. Nie dowiem się, bo połowę listów z żądaniem zapłaty wyjebałem. Wydaje mi się, że 60000zł to minimum.

    A no i ten, zapomniałem o mandatach xD Jak się jest biednym, to i na bilet nie zawsze jest hajs. W ten sposób też zrobiłem 1500zł długu - 2 mandaty - jeden za KM i jeden za ZTM Warszawskie. Ściągnęli ode mnie po 5 latach. Tak samo jakiś stary rachunek Orange - zrobiło się z 200zł ponad 1200zł. Windykacja nic nie zdziałała, a z komornikiem się dogadałem i spłaciłem to w 2 miesiące.

    Co do rad, jakie mogę komukolwiek dać. Większość nie słucha. Ja nie słuchałem. Ja zawsze byłem tym mądrzejszym, zawsze wiedziałem lepiej, bo akurat mi się uda przechytrzyć te zachłanne chwilówki, banki i parabanki. Tia...

    Anyway:
    1. Rozmawiać z komornikami. W mojej skromnej opinii z komornikami łatwiej się dogadać niż z firmami windykacyjnymi. Drożej, ale łatwiej o dialog.
    2. Jak już się zadłużyło - błagać rodzinę/przyjaciół o pomoc. Przełknąć dumę, przeprosić, podziękować, ale nie płacić więcej lichwiarzom.
    3. Połączone z 2 - nie unikać kontaktów z przyjaciółmi. Ja wciąż mam dług wobec jednego kumpla, ale stale rozmawiamy o tym i wiem, że on poczeka.
    4. NIE BRAĆ CHWILÓWEK.
    5. To jest subiektywne, ale jak ja przestałem dusić w sobie to, że mam tysiące długów, to zacząłem się lepiej czuć. Więc, może czasem warto się otworzyć?
    6. NIE BRAĆ CHWILÓWEK.
    7. Praca. Niestety, Nie ma żadnej innej opcji, jak zarabianie więcej. Zarabiasz więcej = spłacasz więcej = wychodzisz z długów wcześniej. Nikt Ci nie pomoże za darmo. Nikt Ci nie da bez chęci zwrotu. Trzeba zapracować.
    8. Mieć odrobinę farta. Ja miałem. Mając kolegów, co mi pomogli, gdy bidowałem. I rodzinę, co pomogła. Jestem świadomy, że wiele osób może nie mieć takiego szczęścia i przykro mi, ale czasem odrobina szczęścia jest tym, co jest niezbędne.
    9. Raz jeszcze gadać z windykatorem. Próbować iść na ugodę. Ja z jednym gościem umówiłem się na ratę 600zł/msc. W lipcu go spłaciłem. Napisałem mu maila. On do mnie, że 2700 odsetek jest, ale jak wpłacę 3x300zł to koniec tematu i mi oświadczenie wypisze, że jesteśmy rozliczeni. Kurwa, mordo, jasne, że się zgadzam.
    10. Definitywnie pomaga mieć w znajomych prawnika albo kogoś zaznajomionego z prawem. Zawsze to czujesz się bezpieczniej. Np dowiedziałem się, że same maile mogą być dowodem, gdyby ktoś chciał mnie naciągnąć na hajs.

    Anyway, kończąc. Mam teraz jeden dług. Ten z kredytu konsolidacyjnego na 11k ( ͡° ͜ʖ ͡°) zostało mi 5000zł do spłaty, za tydzień wpłacam ratę na 1000zł. Zostają 4 raty=4 miesiące. Potem tylko spłacam rodzinę i znajomych i pilnuję swojej kobiety i swoich bliskich, by nie spierdolili jak ja. Bo ciężko opisać ten stan psychiczny, jaki ja miałem. Z jednej strony ogromne zaprzeczenie i wmawianie sobie, że to nie ja jestem winny, a z drugiej ogromne poczucie winy i przegrania życia. Wiele bezsennych nocy, trzęsących się dłoni na dźwięk dzwonka w telefonie, niezręcznych rozmów, bardzo dużo wstydu i upokorzenia. To zostaje. Ale też cieszę się, gdy widzę, że da się temu zaradzić.

    PS: Przepraszam, jeśli coś jest niejasne. Szczególnie lata 2013-2015. Wtedy dużo piłem, żeby zabić smutki życia i pamiętam wyrywkowo - np podpisywanie umowy o pożyczkę prywatną w McDonaldzie albo randomowe epizody płakania. Większość wspomnień jest mglista, a i minęło 7 lat odkąd wziąłem pierwszy kredyt, to naturalne, że coś mogłem pojebać.

    PS2: Z właścicielami tego mieszkania, co mnie wywalili ugadałem się już wcześniej na raty i spłaciłem ich. Nie doliczyli mi odsetek, chcieli tylko hajs za swoje mieszkanie odzyskać.

    #finanse #dlugi #banki #bankowosc #komornik

    Aaaaa, jak anonimowo zawołać ludzi?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Krótka piłka, żadne trailery. Czy na mirko byłoby zainteresowanie "spowiedzią" i kilkoma radami od gościa, co jeszcze 3 lata temu miał ponad 60k długu, a teraz jest już na finiszu i wychodzi na prostą? Takie praktyczne podejście do sytuacji, gdy się spierdoliło w życiu i weszło się w kłopoty, nie do końca mając świadomość, jak wielkie to kłopoty były.

    Pytam tylko - jak będzie to ktoś chciał czytać, to mogę napisać nieco o temacie. :)

    #finanse #dlugi #banki #bankowosc #komornik

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    Większości ludzi, jeśli chodzi o oddawanie pożyczonego hajsu, żeby 'dopomóc' w dotrzymaniu słowa, to chyba trzebaby stać z ich dzieckiem przebranym za ministranta i mieć zanadrzu księdza, który rok nie walił gruchy, albo przyłożyć lufę Magnum 44 do głowy ich matki, a podejrzewam, że i tak część ludzi miałaby dylemat, czy oddać hajs, który zarabiają na wpół czarno.
    Człowiek zapierdala, odkłada, dysponuje w końcu jakimś majątkiem, pożycza w miarę zaufanej osobie na umowę z odsetkami, płaci podatek od zysków kapitałowych, a na koniec nie można nawet informować ich pracodawcy, rodziny etc. że mają do czynienia z gnidą społeczną, najgorszym sortem skurwiela, perfidnym złodziejem.. albo weź przypadkiem zadzwoń do skurwysyna takiego kilka razy dziennie, bo nie odbiera menda, to jeszcze cię poszczuje za nękanie.
    Obyście wszyscy dłużnicy nieuczciwi, kurwy jebane, spłonęli, moralne błoto.
    Jak w tym kraju ma być dobrze, skoro praworządny obywatel, wierzyciel, płacący podatki, może mieć zamrożony kapitał przez złodzieja, a taka kurwa jebana chodzi na wolności? Więcej - nawet jak w ciągu kilku miesięcy sąd łaskawie wyda nakaz zapłaty i klauzulę wykonalności, a komornik weźmie się do roboty to z minimalnej pensji nie ściągną, z tego co zarabia złodziej na czarno nie ściągną, matki z dziećmi nie wyjebią z lokalu, żeby zrobić egzekucję mieszkania, nawet jak jest na nią, nie mówiąc o tym jak złodziej wyjedzie za granicę. Takiego śmiecia ludzkiego powinien ściągać interpol, a w polsce powinno móc się publikować wizerunek i móc publicznie wymierzyć mu karę osobiście w postaci 20 batów na plery, zaraz by się kurwa nauczyli odpowiedzialnie pożyczać od kogoś ciężko zarobione pieniądze.
    Komornicy to są jednak złoci, wspaniali i cierpliwi ludzie, którzy muszą obcować z takimi pierdolonymi patusami, ścierwem społecznym.

    #komornik #ocieplaniewizerunkukomornika #dlugi #windykacja #gownowpis #takaprawda #oswiadczeniezdupy
    pokaż całość

    •  

      więcej - nawet jak w ciągu kilku miesięcy sąd łaskawie wyda nakaz zapłaty i klauzulę wykonalności, a komornik weźmie się do roboty to z minimalnej pensji nie ściągną

      @osob: A jak komornik ma jaja, pojedzie do dłużnika domu, czy pracy i zrobi zgodnie ze sztuką czynności egzekucyjne tak jak powinny one wyglądać, to będzie się bujał ze skargami w sądzie przez rok, minister sprawiedliwości zagrozi mu karniakiem i będzie pierdolił o prawach dłużnika, we wszystkich mediach go wysmarują jako złodzieja, a tłuszcza internetowa będzie rozpalała wirtualne stosy. Scenariusz powtarzany wielokrotnie. pokaż całość

      +: osob, Ptoing
    •  

      jest jakaś planowana data tego pięknego wydarzenia?

      @osob: od stycznia.

      +: osob
    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Hej Miraski. Jakiego polecacie #komornik z #wroclaw? Jestem wierzycielem swojego poprzedniego januszabiznesu i potrzebuję założyć sprawę komorniczą. Klauzula jest, ale do Wrocławia prawie 100km. Trochę daleko żeby jeździć załatwiać osobiście, dlatego szukam kancelarii dobrej i z łatwym kontaktem telefonicznym/mailowym...

    #prawo #prawopracy #pracbaza pokaż całość

  •  

    Odnośnie tego wpisu

    Jako że kieruję windykacją w największym lombardzie/mennicy/pożyczkodawcy w #lubuskie to również mam kilka ciekawych historii do poczytania ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Jakiś miesiąc temu przyszła do mnie do biura dłużniczka i się kłóci, że ona nie odda pieniędzy, że złodzieje, że nic jej nie zrobimy i ogólnie mamy spierdalać. Ja, ze stoickim spokojem tłumacze jej, że mamy na nią Nakaz Zapłaty i możemy pójść z tym do Komornika, a co za tym idzie, dużo większe koszty (nie miała dużo - z 1200zł) ale ona na to, że chuj w komornika i tak nie ma co zajmować. Wkurwiona wyszła, rzuciłem do niej tylko ' Do zobaczenia Pani Elżbieto '

    Tydzień później wjeżdżam do niej na chatę z Komornikiem (XD) w składzie: Komornik, Ja i kolega (typowy koksu) jako przedstawiciele wierzyciela albo jak kto woli TRAGARZE ZAJĘTYCH GRATÓW XD

    Pukamy, otwiera jej mąż bez koszulki (notabene też nasz dłużnik, ale na jakieś 100zł max) i na wjazd każe nam spierdalać, że żona na SŁUŻBIE i ogólnie jebcie się złodzieje, a że Komornik nie jest w ciemię bity zatrzymuje drzwi nogą XD i mówi, że to bez różnicy, wejdziemy do środka poczekamy na żonę albo ją tu sprowadzimy. Typ wkurwiony, dzwoni na bagiety: " Panie, jakiś facet podaje się za Komornika w towarzystwie dwóch bysiorów chce mi wejsc na chatę ratunku ' XD policja przyjeżdza o dziwo w 5 minut. Odrazu gdy zobaczyli Komornika (najbardziej znany komornik w miescie) odrazu spacyfikowali obywatela i wpuścili nas do środka XD. W środku, typowe Polskie mieszkanie, lekka melina, ale raz na miesiąc sprzątane, ogólnie nie jest źle - idealne miejsce na zajęcia XD

    Policja spisuje delikwenta, my się rozglądamy po chacie, bagiety już mają jechać, gdy moje oko dostrzega, że ktoś kuka na nas przez lufcik w łazience - to ona, Pani Elżbieta, cichy obserwator w łazience swej włości

    Rzucam z lekkim szyderczym uśmiechem : ' Pani Elżbieto, zapraszamy do nas ' Komornik również ją zauważył i prosi męża żeby poszedł po żone, która jak zauwazyła, że została przyuważona zamknęła się w sraczu i stanęła na kiblu by nie było widać nóg XDDDD Komornik postraszył gościa, że za składanie fałszywych zeznań i wprowadzanie funkcjonariusza publicznego w błąd będzie kwit, to poszedł po żone XD

    Bagiety spisali co swoje i pojechali. Siadamy. Komornik spisuje protokół, przedstawia sprawę i mówi o zajęciu telewizora (jakieś gówno 15 calowe), oczywiście dym, że to nie ich telewizor tylko córki, więc Komornik standardowo " pokażcie mi papiery, imienna faktura, umowa kupna imienna, lub cokolwiek co udokumentuje własność tego przedmiotu " - ALE CÓRKA MA ALE W INNYM DOMU - no to telewizor będzie przez miesiąc u wierzyciela, proszę przyjść okazać papiery to zwrócimy, na dzień dzisiejszy zabieramy go. Płacz, lament, wyzywanie mojego szefa (wierzyciela - kto mieszka w #zielonagora wie o kogo chodzi ( ͡° ͜ʖ ͡°) ). Ale dobra, telewizor zajeliśmy w miare bez przeszkód.
    Komornik chce spisywać już koniec gdy naglę przypomniało mi się, że Pani E. ma smartfona, mówie sobię, o Ty kurwo, za te wyzwiska Ci go zajmę - mówie Komornikowi o telefonie - Komornik zabiera telefon, dłużniczka po minucie ogarnęła o co chodzi, aha, żeby nie było, była najebana i wyglądała jak #goha z tych patostreamów danielamagicala

    Wnet zerwała się z pufy i leci z łapami do Komornika

    pokaż spoiler SKURWYSYNIE ODDAJ TO ZŁODZIEJU JEBANY PEDERASTO PIERDOLONY ZABIJE CIE


    Podrapała go, ten dzwoni na policje, mąż ją przytrzymuje, ona mu liścia, awantura na chacie a ja z kumplem beka XD

    Jeszcze przed przyjazdem policji Pannę E mąż z synem zamknęli w pokoju, Komornik odwołał bagiety

    Na do widzenia, z telewizorem i telefonem w ręku rzuciłem do Pani Elżbiety tak samo chłodne ' Do zobaczenia ' jak tydzień wcześniej w biurze ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Rezultat? 3 dni później mąż dłużniczki wpłaca 700zł i odbiera telewizor z telefonem, a także podpisuje ugodę na 100zł miesięcznie aż do spłaty zadłużenia - oczywiście wcześniej nie mieli grosza przy duszy...

    Mam dużo takich ciekawostek, co chwilę coś się dzieje. Jeżeli będzie zainteresowanie mogę stworzyć tag na to, jak i również porady dotyczące pożyczek, czego unikać, a i również jak się kryć ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #takbylo #truestory #komornik #windykacja #heheszki
    pokaż całość

    •  

      @wyjde_z_piwnicy: xDDDDD naprawde pozostanmy juz przy tym. ja jestem debilem, Ty jest idiota i debesciakiem. Po przyjeciu od Ciebie takiej dawki raka, mnie takie rozwiazanie satysfakcjonuje xDDDD

    •  

      definicja legalna, to jest np wlasnie taka "dzialalnosc tworcz podlegajaca ochronie praw autorskich"

      @azul: ale wiesz, że jeżeli sugerujesz, że definicja legalna dotyczy dłuższych pojęć, to nie masz racji, bo może dotyczyć też pojedynczych słów? Otwórz sobie którąkolwiek ustawę i zobaczysz, że są zdefiniowane też tam słowa.

      I nie, nie jestem wszechwiedzący, sam o istnieniu definicji legalnej wiedziałem, ale dopiero pół godziny temu dowiedziałem się, że ona tak się nazywa. A o wielu innych rzeczach nie wiem i nigdy się nie dowiem. Ale Twój ciemnogród i zamknięcie oczu na pewne sprawy mnie zadziwia, pewnie jesteś z podlasia lub lubuskiego? pokaż całość

    • więcej komentarzy (180)

  •  

    Znajomy mój to śmieszek. Pracuje jako komornik, gdy do niego dzwonisz usłyszysz muzykę na czekanie, ale nie byle jaką, usłyszysz "A kiedyś Cię znajdę...znajdę Cię A w końcu znajdę Jestem coraz bliżej wiem... "

    #komornik #praca #heheszki #smieszekpozakontrolo

    źródło: youtube.com

    +: Twitcher, N..............t +8 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam 15 lat, ogółem moja mama chciała mi kupić z okazji urodzin monitor za 1300, problem w tym że chciałaby na raty, to niestety ona i ojciec mają komornika więc nie może za bardzo. Babcia mojej mamy też się nie zgadza a mamy teściowa jej nienawidzi to tym bardziej, jakieś porady? Piszę z anonimowych z wiadomych przyczyn. #pytanie #raty #komornik

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów