•  

    Uwielbiam koty bo mają w sobie coś z lwa. Taki mniejszy odpowiednik dzikiej bestii. A ja go mogę ujarzmić dłonią. Albo karmą (╥﹏╥)
    #koty #pokazkota #zwierzaczki #kotwica

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Ej, zobaczcie co mnie zaatakowało dziś rano (o﹏o):
    #koty #kot #kotnadzis #kotokalipsa #kotwica

    GFY

    źródło: gfycat.com

  •  

    Ktoś użył tagu #kotwica do filmiku z kotem, więc skoro wszystkich powiadomiło i przypomniało o moim istnieniu. Od weekendu mam urlop więc i czas na pisanie. Pozdrawiam

  •  

    Kote nie ma ochoty nigdzie iść xD
    #koty #kote #kot #kotwica

    źródło: youtube.com

    +: X.....a, volfesik +4 innych
  •  

    Cześć, wróciłem po przerwie z nowymi doświadczeniami do opisania, huehue #braziliancontect #kotwica

  •  

    W wykopalisk jest wykop o szkodliwości marihuany a w komentarzach są albo trole albo ludzie którzy trawę widzieli na portalu ujarani .pl więc pojawiam się ją.
    Palę od 6 lat codziennie(dosłownie) a okazyjnie jeszcze dłużej, można powiedzieć że jestem ekspertem i znam zle i dobre strony trawy. Zainteresowanych zapraszam do zadawania pytań i mam nadzieję że rozwieje powtarzane mity z największym kłamstwem mówiącym że #marihuana nie uzależnia.

    Piszę malutkim tel więc przepraszam za literki.

    #narkotykizawszespoko #trawa #kotwica
    pokaż całość

  •  

    Witam wszystkich, dzisiaj wrzucę wstęp do opowiadania o jednym z najbardziej "thug lifowych" dni mego życia, dnia w którym były tatuaże, naziści, alkohol, patologia motzno, walki grupowe gangsterów na pałki, czyste twarde narkotyki, dużo krwi no i obiecany Ford Ka oraz Karyny. Zapraszam wszystkich jak zawsze do tagu #kotwica a poniżej zapowiadana... zapowiedź ( ͡º ͜ʖ͡º)

    (...) Gestapo! Gestapo! Gestapo! - niosło się po wilgotnych i pustych korytarzach wybudzając mnie skacowanego z drzemki którą uciąłem sobie w szkolnej szatni wyglądającej jak boksy dla bydła, swoją drogą, bardzo często przychodziłem do szkoły spać zamiast na lekcje. Kto mógł drzeć mordę w taki sposób? Oczywiście, że Kredka, a skoro Kredka to pewnie i Filipek(ksywa) jego wieczny kompan. W gwoli szybkiego przybliżenia, Kredka był moim Oi;owym znajomym z czasów szkolnych, a Filipek jego BFF. Łysemu Kredce, gdy tylko zobaczył mnie leżącego na ławce, oczy zaświeciły się niemal tak samo mocno jak zawsze świeciła się jego aryjska głowa, przybiegł się przywitać wraz z Filipkiem i bardzo podekscytowany zapytał czy mam pióro albo nabój do niego, wiedziałem, że coś jest nie tak bo przecież przybory do pisania to była ostatnia rzecz której potrzebowali do szczęścia, zresztą i tak nie miałem nic takiego przy sobie ale chciałem się dowiedzieć o co im chodzi...
    Patrzę na nich w milczeniu z wyrazem twarzy mówiącym więcej niż tysiąc słów i słyszę: no co kurwa? Przecież bez przypału plan, o co Ci chodzi? A o co mi chodziło? Czemu na mojej twarzy było wypisane wielkimi literami JESTEŚCIE POJEBANI? Otóż Kredka chciał jeszcze bardziej podkreślić swoją przynależność do łysych i Filipek miał mu zrobić tatuaż, ośkę, żyletką i wenflonem które to już skompletowali, teraz brakowało im tylko... atramentu do pióra. No ja byłem wtedy grubo popierdolony i nieodpowiedzialny ale nawet dla mnie był to pomysł totalnie debilny. W międzyczasie dołączył się do nas Parapet który notabene też był skinem oraz inni ale tylko Parapet ma wpływ na tą historię, więc go wymieniłem. Nowo przybyłe osoby również nie docenił genialnego w swej prostocie planu chłopaków, oceniając go w prostych i silnych słowach, po czym Parapet zaoferował, że jutro przyniesie więzienną maszynkę do dziarnina zbudowaną własnoręcznie w wiezieniu przez osoby z jego otoczenia X lat temu, no i nikt nie miał naboju do pióra. Pomysł Parapeta był o niebio lepszy od orginału, co nie zmieniało faktu, że nadal był chujowy. Po krótkiej gadce-szmatce z nowo przybyłymi przypomniałem sobie o dawnym znajomym, starej recydywie, który dorabiał robiąc naprawdę dobre tatuaże u siebie na chacie, zaoferowałem się, że zadzwonię do niego potem i jutro mu powiem czy nie dało by się tego "po znajomości", za dobrą flachę czy chociaż browary załatwić tym bardziej, że miała to być najprostsza "ośka" na świecie. Mój pomysł dla Kredki był jak spełnienie marzeń, objawienie, sen o eldorado, ośka zrobiona u człowieka który nauczył się robić dziary w więzieniu, a potem robił naprawdę dobre tatuaże na wolności była tym czego ten typ teraz potrzebował i był wstanie osiągnąć, no oczywiście, jeżeli się uda to jutro piłbym za darmo ( ͡° ͜ʖ ͡°) a propo "dziar"... Wiem, że słowo to weszło do użytku codziennego ale dla ciekawskim powiem, że dziarę to się robi w wiezieniu i czasami w pewnym towarzystwie chwaląc się swoimi "dziarami" z salonu można dostać dziwne pytania i się zdziwić ( ͡° ͜ʖ ͡°) . Wracając do opowieści, oczywiście znajomy wyraził zgodę i już, następnego dnia zamiast do szkoły udaliśmy się po alkohol i robić pierwszy kredkowy tatuaż, nic nie wskazywało, że będzie to jeden z najbardziej "hardkorowych" dni mojego życia.(...)

    #patologia #thuglife #lifestory #kotwica #coostory #patologiazmiasta #oi
    pokaż całość

  •  

    Hej hej hello! Tag #kotwica powraca! Druga część wpisu o #emigracja i #uk

    Przepraszam za brak aktywności ale miałem(mam) niezłe combo od życia, zapierdziel w pracy, chwycone zatoki, obowiązki pana domu (hehe) no, a wczorajszy, obiecany wpis się nie udał bo było niespodziewane wódżitsu oraz samowpierdol płotem co pokrzyżowało moje plany i położyło mnie spać wcześniej niż chciałbym, jak i długoterminowo utrudnia pisanie z powodu rozwalonej ręki. Parę osób piszę "Co z Tobą Kotwico" więc wrzucę krótki wpis już dzisiaj.

    Wracając do tematu... standardowo zapraszam wszystkich do obserwowania -> #kotwica a teraz krótka kontynuacja tego wpisu

    Obiecałem, że następnym punktem będzie praca, więc zaczynamy od różnicy między Januszem a Johnem w robocie. Przeciętny Polak, Janusz czy inny obcokrajowiec ze wchodu wykonuje w tym samym czasie prace 2-3 przeciętnych Anglików, jeżeli porównujesz z młodymi Anglikami możesz zwiększyć liczbę, gdyż nim młodsze pokolenie tym gorzej... Skąd taka różnica między wąsatym Januszem, a krzywozębnym Johnem?(80% Anglików ma problemy z zębami/zgryzem)
    Historie Janusza znacie z autopsji bo sami nim jesteście, naprawianie od najmłodszego zabawek/ubrań bo na nowe nie ma, nie jest wam obce, praca od małolata coby dozbierać na wakacje/samochód/cokolwiek jest znana większości z nas. Pierwsze auto oznaczało naglą zmianę w mechanika bo na prawdziwego nie było hajsu, no a jak bojler się spierdoli to wstyd przed Grażyną wzywać speca tylko samemu, ewentualnie z szwagrem trzeba to ogarnąć, bo co to za facet który koło domu nie potrafi zrobić? No i w robocie nie ma opierdalania się bo na nasze miejsce czeka 1/4 powiatu która z chęcią przytuli nasze 1200zł miesięcznie. Tymczasem historia Johhna jest zupełnie inna niż Janusza... Otóż Anglicy są rozpieszczeni od paru pokoleń przez system i ogólnie panujący dobrobyt więc etos pracy jest im obcy. Przeciętny angielski John nigdy nie był u szewca, wszystko co się zepsuło w jego życiu wymienił na nowe, dodatkowo ma grubo wyjebane w ciężką harówkę bo roboty jest od groma (4% bezrobocie nazywają kryzysem xD), jeżeli straci pracę to dostatnie od państwa mieszkanie i dobry hajs, a jeżeli przypadkiem ma dziecko to w ogóle nie musi robić nic(obcokrajowcy robio na niego) i żyje jak bonzo. Johnowi nie chce się robić? 3-5 miesięczne okresy bezrobocia w ciągu roku? Nie ma problemu bo nawet 5 miesięcy nie powoduje biedy i wykluczenia społecznego, John po prostu może sobie pozwolić na nieszanowanie pracy i "bycie lewym" w krainie wszechobecnego dobrobytu i socjalu, gdzie rzeczy się kupuje, a nie naprawia, za godzinę pracy można zjeść na cały dzień no i w ogóle jak "nie wyjdzie" to państwo zapewnia nam niezły byt.
    W Zjednoczonym Królestwie jeżeli hydraulikowi odpadnie płytka w łazience, to jej nie przyklei bo przecież go tego nie uczyli, on jest od czegoś innego i to trzeba wzywać kafelkarza bo to jego robota... Tymczasem w Polsce, każdy, zmuszony realiami jest mniejszym lub większym specem od wszystkiego tzw. murarz, tynkarz, akrobata. Co jeszcze można powiedzieć o Johnie w pracy? John nie myśli, ale kurwa, tak totalnie, nie używa mózgu przy akompaniamencie innych Johnów którzy (nie)robią to samo, pomyślunek przy pracy występuje skrajnie rzadko i doprowadza do komicznych dla kogoś obcego sytuacji jak przekładanie rzeczy z pełnego pojemnika do prawie pustego w efekcie John przełożył 500 rzeczy w 30 minut nie 3 rzeczy w 20 sekund... I nikt mu nie zwrócił uwagi bo 80% pracowników to też Johny, a reszta 20% obcokrajowców wali z Johna beke na palarni i nie ma zamiaru mu nic wyjaśniać bo świetnie się bawią. Co jeszcze? Przykręcenie płyty pilśniowej na KAŁUŻĘ z cieknącej obok rury wraz z totalny brakiem zrozumienia dlaczego: "Dont kurwa do it", panele przyklejane bezpośrednio po zerwaniu wykładziny? Zerwaniu tak chamskim że nici grubości palca nadal leżą na podłodze obok gruzu i syfu ? No problem... a najlepszym sposobem na grzyb jest pomalowanie go i on NIE ISTNIEJE, GO TAM NIE MA GŁUPI POLAKU. Ludzi którzy nie wiedzieli jak się używa mopa też dużo spotkałem podczas swojej emigracji no i zdarzyło się wysłać, gdy pracowało się na kuchni, angielkę z "pork wings" gdzie dopiero wkurwiony(na mnie) menadżer restauracji rozwiewał jej wątpliwości, że przecież to są "pork wingsy" i ona nie wie o co klientowi chodzi, że jakie żarty? Pork wingsy to pork wingsy i ona nie rozumie. Janusz posiada jeszcze jedną genetyczną przewagę nad Anglikiem, Polak umie robić na kacu i ogólnie syndrom dnia następnego jest mu nie straszny. Jeżeli jest jakiś ważny mecz, to szefo wie, że jutro połowa angielskiego "staffu" nie przyjdzie bo kac im nie pozwoli, szefo wie też, że Polak choćby skończył pić 30minut temu to i tak przyjdzie do roboty najwyżej szef go odeśle jeżeli stwierdzi, że jest zbyt najebany, no i Polak na kacu zrobi swoją pracę i robotę nieobecnego Johna...
    Reasumując jeżeli chodzi o prace to różnice między Johnem-Janusze w moim mniemaniu nie następują na poziomie Anglik-Polak, raczej doszukiwałbym się tego stanu rzeczy w dobrobycie który rozleniwia, Platońska krytyka demokracji się kłania no i nasze młode pokolenie też pracowitością nie grzeszy.

    Przepraszam wszystkich, żem wpis krótki uczynił, a #kotwica jest mało aktywnym tagiem ostatnio ale naprawdę mam dużo na głowie i brakuje zarówno czasu jak i weny. Dzisiaj bez pustych obietnic dotyczących następnego wpisu, za to proszę was o cierpliwość i obserwowanie mojego tagu, z góry dzięki mirki, życze miłego wieczoru ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #emigracja #uk #anglia #praca #pracazagranica #kotwica
    pokaż całość

  •  

    Witam, ostatnio nie miałem czasu na pisanie pod tagiem #kotwica ale już dziś wieczorem obiecane wcześniej wpisy. Miłego dnia mirki.

  •  

    Jak obiecałem wpis o Polakach i ogólnie #uk .

    1. Kim są Polacy w UK? Każdym. Powszechny mit, panujący również na wykopie, farmazon o tym, że tylko seby i przegrywy wyjechały jest dość popularny. Oczywiście masa seb myję gary na wyspach tylko haczyk jest w tym, że masa ludzi z całego przedziału społeczeństwa to robi. Podobno w polskich miastach zauważono zmniejszenie się ilości rycerzy ortalionu wraz z otwarciem granic, świadomie bądź nieświadomie, uciera się pewien stereotyp bo: Pani Grażynka z warzywnego też znikła, sąsiadka z drugiej klatki jakoś długo nie wychodzi na spacery z psem, ciekawe czemu ten nowy nauczyciel uczył tylko półtora semestru, no i Janusz, kumpel z palarni w robocie, ostatnio się zwolnił, rozumiecie do czego zmierzam? Po prostu puste ławki pod blokiem rzucają się w oczy.

    2. Czy Polacy się integrują? Stanowcze... nie teraz. Polacy w głównej mierze kumplują się z Polakami lub naszymi mniejszym, śmiesznie mówiącymi, braćmi Słowakami i Czechami, zauważyłem niezrozumiały nurt integracji z Portugalczykami no i Polki o wiele częściej wychodzą za Anglików niż Polacy za Angielki ( ͡° ͜ʖ ͡°) chociaż akurat to może moja subiektywna opinia czy zbieg okoliczności. Uprzedzam od razu, że mam wielu znajomych Anglików, Szkotów, czarnych z UK , Etiopii, Jamajki, jednego z Somalii, Portugalczyków ( ͡° ͜ʖ ͡°) i wielu innych. Tylko to są w przeważającej części, tylko znajomi, wiecie, czasami się wyjdzie na piwo, wpadnie do kogoś na kolacje czy kawę, jakiś wspólny wypad ale z nielicznymi wyjątkami są to tylko znajomi. Przyjaciele, lokalne społeczności czy jak wolicie wariaci i ziomeczki to w 90% Polacy. Wszędzie w UK usłyszy nasz ojczysty język, a swojskie, niebieskookie (i nie tylko) mordeczki czy "wschodni", rozpoznawalny nawet przez tubylców, chód oraz sposób "bycia" czy niepodrabiany akcent (o tym później) już na stałe wkomponował się w kolorowy miks kulturowy Wielkiej Brytanii. Dlaczego na początku napisałem "nie teraz"? Dopiero drugie pokolenie imigrantów w pełni asymiluje się z otoczeniem ponieważ w nim dorasta, od urodzenia znika również bariera językowa, a murzynek bambo czy człowiek z czerwoną kropką na czole jako najlepszy przyjaciel z dzieciństwa czy rudowłosa piegata Angielka jako pierwsza miłość nie jest jakąś totalną abstrakcją. Dorastasz w multikulti, jesteś multikutli ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    I cały ten tekst dotyczy każdej, ale to każdej mniejszości czy większości narodowej wystarczy zamienić "wschodni chód" i odbieranie roboty miejscowym, na darcie mordy oraz chodzenie w "pustynnych ciuchach" podczas deszczu i już masz arabów, darcie mordy i ciuchy zamieniamy na noszenie koszulek podczas pływania w słonym ocenie? Tada mamy Niemców ( ͡° ͜ʖ ͡°) Typ wyglądający jakby był wiecznie zadowolonym turystom mimo zrobienia właśnie 14 godzinnej zmiany? Portugalczyk. Wali owce w kako? Walijczyk (samoozaoranie przez znajomego Walijczyka), Szkocja - heroiniści i cudowny akcent niezrozumiały dla 90% populacji WB. Oczywiście to są żartobliwe stereotypy, a nie rasistowskie wrzuty, żeby tak mówić trzeba mieć dystans do świata i siebie, no i tego... towarzystwo, wiadomo, też musi je mieć.

    3. Jak rozpoznać Polaka w Anglii? Jest łysy i ma koszulkę z napisem POLSKA czyli o patriotyzmie. Dziwicie się dlaczego wasi znajomi zza wody wrzucając miliony obrazków o patriotycznej jak i "patriotycznej" treści? Czemu powstają portale ze śmiesznymi obrazkami dla "tęskniących za ojczyzną" xD ? Otóż Polska która jest krajem skrajnie i nienaturalnie jednolitym etnicznie oraz religijnie, gdzie od urodzenia wszędzie otacza Cię tylko polski język, polskie jedzenie(z kebabem na czele), polska mentalność, polskie nazwy, polskie tradycje i tak w nieskończoność... Cała ta "Polska" i "Polskość"(w najróżniejszym tego słowa znaczeniu) jest wszechobecna tak mocno, że brakuje miejsca czy bodźca do refleksji typu "Jestem Polakiem" (no chyba, że nasi w siatę wygrywają) bo jest to szarą, codzienną, oczywistością. Tymczasem na wyspach prawie naturalnym jest, że jesteś z każdej strony bombardowany dziesiątkiem kolorów, języków, poglądów na świat, wyznań czy kultur. W takim środowisku pełnym obcych bodźców łatwo zdać sobie sprawę z swojego pochodzenia, swojej odmienności w końcu "Litwo ojczyzno moja..." nie powstało tak z dupy, gdzieś na warszawskich dworach tylko na obczyźnie... Wcześniej pisałem o multikulti, Polacy to idealny materiał do asymilacji dla Brytyjczyków. Zachowując swoją tożsamość narodową są naprawdę skłonni(na tle innych mniejszości) do asymilacji, "mieszania się", szeroko rozumianej współpracy. Dodatkowo podporządkowują się panującemu tu prawu, a nie próbują wprowadzać własne jak arabowie oraz nie tworzą podejrzanych, zamkniętych dla obcych, rozległych interesów rodzinnych jak Azjaci co nie znaczy, że nie tworzą ich wcale bo jest naprawdę dużo polskiego "small-biznesu". Jakby tego było mało są biali i "wyznają" te same zasady moralne (cywilizacja łacińska/chrześcijańska), cud miód orzeszki ale... ale co? Ale w następnym pokoleniu. Dla malkontentów zobaczcie historie wszystkich większych emigracji takich jak wielki głód w Irlandii, międzywojenna migracja do ameryki łacińskiej czy chociażby kolonizowanie nowego świata, każde "pierwsze" pokolenie/nia mimo pracy i oddania dla dobra "nowej ojczyzny" utrzymywały silną tożsamość narodową dodając swoje pięć groszy do miksu kulturowego czy nazywając nowe osady i dzielnice dokładnie tak jak ich rodzinne miasta.

    4. Kto najbardziej nienawidzi Polaków w WB? Polacy w Polsce. W 90% "rasistowskich" ataków nie chodzi o samo bycie Polakiem czy nawet obcokrajowcem, chodzi po prostu o ludzką naturę. Jeżeli John z Anglii będący debilem jakich wszędzie pełno, szukający zaczepki spruję się do niskiej osoby to poleci "Pierdolony karle chodź tu bo Cię zniszczę", jak będzie chciał pobić kogoś w okularach to usłyszymy "Okularniku taki a taki", jeżeli atakowana osoba będzie brzydka to na bank się o tym dowie, jeśli osoba będzie mówić po Polsku czy z Polskim akcentem to dostanie jej się od pierdolonych polaków zabierających nam pracę. Od Anglika nieraz usłyszysz rasistowskie grube pociski w kierunku Szkota czy Walijczyka i na odwrót, od Hindusa(ale tylko z obywatelstwem) do Anglika czy od Litwina do Czecha i Polaka. I znów wracamy do wszechobecnej i nienaturalnej polskości w Polsce, no bo przecież, nie wrzucisz komuś w polskim pubie od pierdolonego Polaka no bo WTF? Jedyny rasizm w Polsce jest do cyganów (i dobrze) i do nieistniejących muzułmanów co nas chcą na islam nawrócić. a nieliczni czarni są traktowani raczej jako "atrakcja" i potem powstają filmiki "dobry mudżyn". Dlatego każdy "rasistowski" atak na Polaków w Anglii to gównoburza w PL bo u nas to nie jest "normalne", nie ma kogo atakować.

    Po drugiej dla wszystkich malkontentów na emigracji którzy czują się "dyskryminowani" jechałeś 1000km od domu? Wiedziałeś, że nie jedziesz do siebie, a Anglicy byli panowie 1/4 świata będą patrzeć na Ciebie trochę z góry, jak na "tanią siłę roboczą" co może być odbierane jako rasizm ale nim nie jest. Nikt kogo znam, kto ma pojęcie o robocie, a angielski jego jest płynny (to o wiele ważniejsze niż poprawność gramatyczna) nie żalił się na dyskryminacje. Co innego, że oni są u "siebie" co innego prawdziwy rasizm.

    5. Co robią Polacy w Anglii? Zapierdalają... -> Będzie jutro bo spać, będzie też o różnicach kulturowych.

    Proszę pamiętać, że mówię o "statystycznym Polaku" który jak wiemy nie istnieje ( ͡° ͜ʖ ͡°) oraz o tym, że w paru słowach staram się tylko przybliżyć realia a nie zdać precyzyjny raport. Pozdrawiam i zapraszam jak zawszę do tagu #kotwica

    #emigracja #uk #rasizm #patriotyzm
    pokaż całość

  •  

    Dzisiejszy wpis będzie o mojej pierwszej podróży do UK w stylu poprzedniego wpisu Planowałem napisać dwie różne opowiastki plus spostrzeżenia na temat UK ale okazuję się, że pisanie zajmuje o wiele więcej czasu niż się spodziewałem i najzwyczajniej na świecie się nie wyrobiłem ( ͡° ͜ʖ ͡°).
    Dzisiaj wieczorem wrzucę wpis o życiu w UK i tutejszej Polonii. Wpis ten będzie odbiegał od dwóch poprzednich tym, że nie będzie opowieścią z życia wziętą, a raczej ogólnymi spostrzeżeniami, rozwiewaniem mitów jak i gorzką prawdą.
    Wiem też, że są tutaj Ci którzy czekają na zapowiadane dragi, śmierć i patologie motzno. W dzisiejszym wpisie dużo tego nie ma ale już jutro, maksymalnie pojutrze pojawi się pełnokrwista opowieść z porachunkami gangsterów, srogim wpierdolem, znieczulicą, Fordem Ka, dragami i tatuażami oraz starymi ludźmi w tle. Więc bądźcie cierpliwi i obserwujcie -> #kotwica

    Podróż do UK:

    Po podjętej w niespełna tydzień decyzji o opuszczeniu kochanej Polski przyjechałem na wyspy autobusem, bardzo miło wspominam tą 34 godziną podróż z miejscowości oddalonej od granicy z Niemcami o jakieś zawrotne 200 km, tylko wspomnę , że było to w środku upalnego lata. Prawie dla wszystkich pasażerów był to "pierwszy raz", a dla niektórych jak na przykład ja, był to pierwszy raz w ogóle gdy przekraczałem granicę Polski, nie licząc paru wypadów w Czechy czy Słowację w naszych górach. Pewnie nie zdziwi was fakt, że przynajmniej 18 godzin spędziłem w samej Polsce, było to w czasach gdy Poland cannot into obwodnica co nad wyraz często oznaczało przejazd przez centrum jakiegoś miasta, miasteczka czy większej wsi. Nie żebym był lemingiem wierzącym w "zieloną wyspę" ale jeśli chodzi o drogi, to różnica jest OGROMNA jeśli popatrzymy 10-15-20 lat wstecz. Opis polskich dróg raczej Was drogie mirki nie zaskoczył ale fakt, że cały autobus był wypełniony miłymi i pomocnymi ludźmi. Osobami które w ciągu tych prawie dwóch dni stworzyły sympatyczną, samo uzupełniającą się grupę, może budzić zdziwienie w wszechobecnej(urojonej?) na wykopie cebuli, januszostwa i "polaczkowości". Wracają do tematu, zaczęliśmy się integrować już na rozpadającym się dworcu typu PRL czyt. płasko, betonowo-asfaltowo, bez dachowo, za to ławek... to... też nie było. Podróżnicy w nieznane, dzielni kolonizatorzy (hehe), emisariusze szarych mas Polski w oczekiwaniu na autobus rozpoczęli standardowe śmieszkowanie i przełamywanie lodów:

    Gdzie wysiadasz? A my z grażyno to tylko na sezon coby na nowego Golfa odłożyć, hehe Ty Seba to może hehe walniemy hehe małego? Ty też pierwszy raz? Bo ja to się boję trochę... O Boże!!! najświętszy, JEZUS MARIA, Paweł dzwoń do Kazia, zapomniałam paszportu, a nie jednak jest, odwołaj Kazia

    Gdy przyjechał autobus, każdy mniej lub bardziej się znał, wiedział gdzie, kto i po co, kto może robić za tłumacza jakby co etc. Oczywiście niektórzy znaleźli już swoich BFF po tym jak zrobili o jedno piwo/kieliszek za dużo i odpierdalali "pijacką miłość", miłość rodzącą się prawie zawsze między dwoma, nieznajomi osobami które jakimś zbiegiem okoliczności wspólnie się najebały. Uczucie to objawia się pokazywaniem sobie zdjęć dzieci, cycków żony, psa, Golfa III w gazie, znowu żony. Oprócz tego punktem obowiązkowym alkoholowego uczucia jest snucie poważnych planów, jak to oni razem w Londynie (wstaw dowolne miejsce) będą zarabiać miliardy, nie! Miljony będą zarabiać #pdk No, a wszystkie, powtarzam WSZYSTKIE dupy na południe od Tamizy będą ich bo jeden z nich jest taki kasanowa, że ten drugi nawet palcem nie ruszy, a nie będzie mógł się odgonić od towaru. Nie krytykuję tych ludzi bo jak to powiedział wiele razy jeden z raperów jestem tylko narratorem, przeciwnie dodawali oni klimatu naszej podróży i byli zawsze pierwsi do pomocy, szczególnie kobietom w końcu Janusz był królem podrywu.
    Pierwsze godziny podróżowałem samotnie, rozłożony wygodnie na dwóch siedzeniach, lało się ze mnie strumieniami od 30 stopniowych upałów, a w środku czułem nadal ciepłą wódkę "Z czerwoną kartką" popijaną wodą, dodam, że lekko gazowaną, również ciepłą. Nie byłbym sobą gdybym również się nie spalił przed podróżą by robić to co najbardziej lubię gdy podróżuje środkami komunikacji, zawiesić się w rozmyślaniu, patrząc przez okno na przewijające się krajobrazy, tym razem rozmyślałem o tym co ja w ogóle kurwa robię w tym autobusie?
    Po paru godzinach jazdy zbieraliśmy ludźmi z następnego przystanku, wtedy dosiadła się do mnie urodziwa, energiczna i uśmiechnięta dziewczyna, nazwijmy ją Agata - wierna towarzyszka mej podróży do ostatniego przystanku. Mimo początkowego żalu z powodu utraty dwóch miejsc i alkoholowo-potowego odoru który zdążyłem już wytworzyć, szybko nawiązaliśmy kontakt, jak się to mówi "nadawaliśmy na tych samych falach" okazało się, że Agata ucieka do jednego z nabrzeżnych miast Anglii by tam spróbować żyć normalnie i chyba domyślacie się, że Agata nie wyjechała przez umowy śmieciowe za 3zł czy chamstwo urzedników, Agata uciekała. Co jeszcze mogę powiedzieć o tej złotej dziewczynie? Była jak Tommy Lee Jones w ściganym, ale o co mi chodzi? Przechwalała się, że umie się bić, mówiła że od podstawówki miała problemy z agresją. Kolejne kilometry mijały nam min. przy opowieściach kolejnych krwawych pojedynków złotowłosej dziewczyny. Przed przystankiem przy niemieckiej granicy, Agata zaczęła próbować dyskredytacji "męskiej siły" w ogóle, posiłkując się moją osobą no i przy okazji prowokując koleżeński "sparing", zgodziłem się ucinając temat tym że przełożę ją przez kolano i wróci z płaczem do autobusu. Postój trwał ponad dwie godziny, a staliśmy na wielkim parkingu dla autobusów i Tirów po środku którego był hotel, wypiłem razem z nią i paroma innymi towarzyszami wędrówki parę browarów w hotelowym barze, po czym wrócił temat "sparingu". Ustaliliśmy jednak, że "koleżeński sparing" jest bez sensu, nowa wersja - będę robił za manekina i tylko parował ciosy/bronił się a ona miała mi pokazać coś co w moim mniemaniu było babskimi ciosami, obstawiałem też wyuczone chwyty do obrony z kursów albo coś w tym stylu. Łapie gardę, bujam się ale z daleka widać, że brakuje mi luzu, a jej ruchy były na tyle kocie #pdk, że nie minęła chwila, a tutaj nie wyłapałem dwóch szybkich prostych, odchylam łeb ratując nos, nie mija sekunda, a muszę się giąć przed prawym sierpem, a tu kolano! złapałem, wywracając siebie (nas obu) na trawę tak, że Agata siedziała na mnie wspomnianym kolanem. Sromotną klęską oraz ogromem radości i dumy u swojej towarzyszki zakończyłem ten "sparing", widok szczęścia sprawia szczęście, byłem wtedy szczęśliwy. Inną sprawą jest, że w prawdziwej walce każdy zdrowy facet rozjebie na drobny pył każdą kobietę i jest to prawda objawiona, fakt niepodważalny o którym nawet Agata wiedziała, lecz nie mówiła głośno. Tylko tutaj nie chodziło o udowodnienie kto jest silniejszy, liczyło się udowodnienie, że Agata jest silna. Po sparingu paliliśmy szlugi przy akompaniamencie zachodzie letniego słońca, tłumu ludzi z dziesiątek autobusów i promili z hotelowego baru. Siedząc na krawężniku, rozmawialiśmy o pracy kelnera w UK, narkotykach, legendarnych niemieckich autostradach, dobrobycie który zacznie spływać z każdej strony hektolitrami tuż po przekroczeniu granicy no i o losie i życiu, a jak o życiu to o domu, a jak o domu to tylko w czasie przyszłym.
    Gdy dotarliśmy do legendarnych autostrad była już noc i przynajmniej ja poszedłem spać. Rano byliśmy prawie przy tunelu, nasza znajomość znów była na stopie "towarzyszy podróży" i tylko przytulenie na pożegnanie gdy wysiadała mogło wskazywać, że jakakolwiek wieź została między nami zawiązana podczas tej podróży.

    pokaż spoiler W tekście brak osobistych wątków z życia "Agaty" bo przysięgałem, że nikomu nie powiem i nigdy do tego nie wrócę, a zmiana imienia i paru faktów nie zwalnia z danego słowa.


    Przepraszam za błędy, nie mam czasu sprawdzić tego co napisałem, a leciałem na czysto z głowy, więc może być nieskładnie i zawierać jakieś babole. Pozdrawiam wszystkich i jak zwykle zapraszam do obserwowania tagu #kotwica ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #emigracja
    pokaż całość

    +: K...o, Stitch +31 innych
  •  

    Przepraszam wszystkich, że nic nie napisałem wczoraj ale dom wzywał. Dzisiaj wieczorem będzie o #uk #emigracja i "rasizmie" do Polaków jak i samych Polakach na wyspach. Jeszcze raz zapraszam do obserwowania tagu #kotwica i życzę wam miłego dnia :)

  •  

    Zebrałem zainteresowanych pod tagiem #kotwica i oto pierwszy wpis:

    (...) Wstałem rano w swoim zawsze zimnym pokoju znajdującym się w przybudówce starego domu z czerwonej cegły na obrzeżach jednego z zapomnianych przez Boga poprzemysłowych miast, domu gdzie żyłem z osobą którą będę nazywał CSC(Cudowną Starą Ciocią). Była późna jesień, więc pierwsze promienie słońca wpadające przez jedyne i zakrzaczone okno wizualizowały zimno wiecznie panujące wewnątrz przybudówki, ukazując parę wodną wydobywającą się przy każdym moim oddechu. Zimno to w lato było zbawienne, lecz jak łatwo się domyśleć przysparzało dużo kłopotów w inne pory roku, przybudówka miała podłogę 50cm poniżej poziomu gruntu (WTF architekcie?) co w połączeniu z brakiem ogrzewania innego niż elektryczne sprawiało, że było tam naprawdę zimno, żeby było śmiesznej, gdy chciałem przejść do części CSC, musiałem wyjść na zewnątrz i dopiero wejść do właściwego budynku, co też uczyniłem chwilę po przebudzeniu.

    Po wymianie uprzejmości z CSC, zapytałem standardowo o papierosa i standardowo otrzymałem odpowiedź, że na czczo się nie pali bo się dostanie wrzodów, zjesz to zapalisz. Wydaje się wam to prostym i uczciwym dealem? I takim jest, chyba, że w domu jedyne co znajdujesz to kasza (no przecież, nie będę gotował kaszy na śniadanie tylko po to żeby zapalić!), mąka, makaron i psia karma. Uzależnienia powodują, że jedyne o czym myślę to papieros, tak uzależnienia! Bo wbrew pozorom nie ciągnie Cie do papierosa tylko wtedy gdy brakuje Ci nikotyny, gdy Twój organizm domaga się wódy, trawy, ścierwa, miłości, taboretów czy cokolwiek innego również odczuwasz wielką potrzebę papierosa. Próbuję przegadać CSC, chociaż wiem, że to bez sensu, bo zasady to zasady, a zasadę: nie zjesz, nie palisz bo wrzody, znałem doskonale. Gdy już zrezygnowany miałem wychodzić, moja uwagę przykuła reklamówka przy starym piecu kaflowym, pytam się sam siebie w głowie - Co w takiej reklamówce przy piecu kaflowym może być? NO OCZYWIŚCIE, ŻE SUCHY CHLEB. Patrzę się na CSC nonszalanckim uśmiechem, podchodzę do reklamówki wyciągam dwa małe kawałki pieczywa który wkładam w usta, drugą ręką biorę kubek i nalewam do niego zimnej wody z kranu. Wlewam wodę do ust w których jak pamiętamy znajduję się chleb i powstałą mokrą, łatwą w przełknięciu papkę połykam tak aby CSC widział, podchodzę do niej wyjmuję z paczki dwa szlugi, mówiąc, że jeden na później, wychodząc znowu wymieniamy uprzejmości(...)

    (...) Ustawiłem się z dobrym przyjacielem i jego kochanką na wódkę pod wiaduktem kolejowym, oczywiście mamy spotkać się wcześniej by kupić wódkę i dojść na cudowną miejscówkę. Jak ustaliliśmy tak też robimy, sklep, "przystaneczki" po drodze i nim dalej tym weselej. Kochanka, "pani sekretarka" chwali się jaki to intratny kontrakt załatwiła swymi wdziękami na ostatnim spotkaniu biznesowym, w sumie na tym polegała jej praca, a nie na typowo biurowych sprawach. Kolega opowiada jak to mu uszczelki pod głowicą pierdolneły i musi tysiąc pińćset płacić u mechanika, który notabene jest kurwą bo tyle zdziera, a ja? A ja jestem nieletnim pozakontrolo który nad siedzenie w zimnym, ciemnym pokoju preferuje picie wódy pod mostem.

    Docieramy, rozsiadamy się na świeżo wyremontowanych filarach wiaduktu i robimy to co wcześniej, pijemy. Jak już tak wypiliśmy trochę, ni stąd, ni zowąd, zaczyna padać deszcz, ale jakiś dziwny... Cała trójka łapie duże WTF po czym szybko ustalamy pochodzenie "deszczu", ktoś oddaje mocz z mostu, zaczynamy drzeć mordę, pytać co wy chore skurwysyny robicie!? Każemy im przestać i przestają, gdy tylko dotarło do nas charakterystyczne dla biegu "TupuTupu" zacząłem swój taniec godowy z gardą, przyjaciel się dołączył i tak w mroku i ciszy przerywanej tuputupu oczekiwaliśmy wpierdolu. Czekacie na jakieś krwawe opisy mordu? Otóż nic bardziej mylnego, osoby które oddawały na nas przypadkiem mocz okazały się bardzo miłymi osobami, zaoferowaliśmy im wódę a oni nam ścierwo. Czy już wspominałem, że nigdy wcześniej nie waliłem włada? Miałem z nim wcześniej do czynienia ale nie zażywałem.

    Moi 10lvl starsi znajomi, którzy już mieli wyrobione jakieś odruchy samozachowawcze odmówili amfetaminy od nieznajomych, wykręconych ścierwem typów oferujących darmowe ćpanie o 2 w nocy pod mostem ale nie zrobił tego nieletni pozakontrolo... Sypią na telefon, wciągam, szczypie.... O JA PIERDOLE, CHYBA SIĘ PRZEJDĘ I POBIEGAM ALBO NIE WRÓCĘ SIĘ ALBO NIE JEDNAK... A W OGÓLE TO MÓWIŁEM WAM JAK W WIEKU 5 LAT DOSTAŁEM SAMOCHODZIK NA URODZINY? A JAK BYŁEM NA ZIELONEJ SZKOLE? eeee? WY TEŻ CZUJECIE SIĘ TAK WSPANIALE? Po co ja tak macham łapami? PATRZCIE NA MNIE, KOCHAM WAS, JESTEM BOGIEM!!! Że co? Chcecie bym mówił więcej i szybciej? NIE MA PROBLEMU. Po pierwszych 30minutach jako tako się uspokoiłem chociaż nadal byłem potężnie wystrzelony. Znajomi zostali sami co jak później się okazało i było dla mnie oczywiste już wcześniej wykorzystali by uprawiać seks gdzieś tam pod mostem, gdzieś nad rzeką, gdzieś przy pełni księżyca piani i szczęśliwi zostawiając pracę i rodzinę daleko w tle... A ja? Poszedłem z nowo poznanymi kompanami do ich rodzinnego miasta oddalonego 8 km drogi lasem by ćpać i grać przy herbacie minutka w eurobiznes, całą noc...

    Wtedy jeszcze nie wiedziałem, jaki ten dzień będzie miał następstwa, a miał spore. Wspomnę tylko o paromiesięcznym ciąg amfetaminowym czy "odkryciu" nowej miejscowości w której spędziłem następne miesiące (...)

    Jeszcze raz zapraszam do tagu #kotwica , tag jest rozwojowy więc możliwe są zmiany formy, długości wpisów itd. Liczę na wasze sugestie i komentarze i przepraszam za ewentualne błędy które starałem się poprawić. To mój pierwszy tak długi wpis od czasów referatów do szkoły, obiecuję, że będę pracował nad ortografią i stylistyką. Pozdrawiam

    Ciąg dalszy nastąpi jutro wieczorem bądź popołudniu. Wołam @Qracz3k: @czarnyalibaba: @rabbitat: @Marcinowy: bo o to prosili, mam nadzieje, że reszta trafi po tagu. Dobranoc.

    #patologiazewsi
    pokaż całość

  •  

    Witam wszystkich, napisałem ten wpis by zobaczyć czy są tutaj chętni na moje opowieści, wiele w życiu przeżyłem, robiłem, zwiedziłem oraz widziałem, można powiedzieć, że jestem typem z pod ciemnej gwiazdy który dobrze zna brudy świata. Zapraszam Was do mojego tagu -> #kotwica gdzie będę wrzucał swoje wpisy, zawierające historie z mojego i nie tylko życia. Nie znajdziecie tutaj żalenia się i narzekania gdyż mimo wszystko nie zmieniłbym ani sekundy swojego życia, ponieważ wszystko co przeżyłem warunkuje to kim i gdzie jestem.

    Powiecie: Kotwica ale ch** mnie to boli co tam widziałeś anonie Więc poniżej mały spojler tego o czym będę pisał:

    pokaż spoiler Przez historie mojego życia przeplatają się wyżej wymienione tagi, jak i bieda(motzno), patologia(motznox2), częsta bezdomność, skłoty, podróżowanie po Polsce w niestandardowy sposób (z buta xD), monary xD, problemy z prawem, praca w dziesiątkach różnych miejsc w tym u prawdziwego "gangstera-biznesmena" jako jego przydupas xD. Bycie sebixem i patusem, emigracja, odnalezienie "siebie" i Boga, życie "na osiedlu" jak i na wsi, psychiatryk xD, sukcesy w sporcie, dużo nielegalnych spraw i interesów, 5 krotne odratowanie na OIOMie, granie koncertów i tworzenie muzyki, żebranie xD, byłem też min. niesłusznie oskarżony o kradzież 0,5 kg twardych narkotyków i wydano na mnie "wyrok" na mieście, widziałem śmierć na własne oczy i nie myślę teraz o zawałach... czy to wszystko? Nie...
    Ponadto dobrze poznałem setki ludzi od punków i prawdziwych rastamanów po skinów i burdelmamy, od pedałów i rurkowców po dresów i nerdów, od bezdomnych do prezesów banków, od policyjnych komisarzy po prawdziwych gangsterów, od białych do czarnych, żółtych i innych, od przegrywów do najprawdziwszych samców alfa, od ludzi zniszczonych przez system po "resortowców", od #neuropa do #4konserwy
    Mieszkałem również pod mostem, w aucie czy lesie, w bloku, kamienicy czy drewnianym wiejskim domku, w burdelach, opuszczonych budynkach jak i miejscach gdzie klamki są złote a piękne mulatki biegają wokół Ciebie przynosząc Ci wino.
    Na koniec powiem, że większość tych i wielu innych akcjii miała miejsce jak miałem lvl 11-22... tak drogie mirki! W niektórych miejscach ( #bytom - Bobrek, #poznan -Jeżyce, #katowice - Nikiszowiec #tychy - stare oś. "E" pzdr!!!) zaczynasz być patologią w wieku 5-8 lat jeśli się nie "wyrwiesz" z środowiska. Rozumie, że w niektóre rzeczy naprawdę ciężko w XXIw. uwierzyć ale 4 letnie dzieci bez butów palące fajki w bramach albo 10 latki oferujące Ci seks za 100zł to nie Indie, a niektóre miejsca w Polsce, często tuż za rogiem.


    Reasumując jeśli interesuje Cię "ta ciemna strona" życia ale z happy endem zapraszam -> #kotwica Pierwszy wpis będzie dziś wieczorem albo jutro, pozdrawiam i zapraszam.

    pokaż spoiler Chciałbym od razu powiedzieć, że nie mam zamiaru w jakikolwiek potwierdzać, że moje historie są prawdziwe bo nie przyszedłem tu nic nikomu udowodnić. Historie związane z łamaniem prawa mają/będą miały zmienione fakty, osoby, miejsca i czas poza tym są przedawnione więc dajcie sobie spokój z #bagietyjado .


    #kotwica #patologiazewsi #patologiazmiasta #narkotykizawszespoko #patologia #sebix #wolajo #zycienakrawedzi #spamtagami #opowiescikibola #uk #wiara #zycie #coolstory #emigracja (Przepraszam za spam tagami, pierwszy i ostatni raz)
    pokaż całość

  •  

    Zauważyłem w czym #neuropa jest lepsza od konserw. Neuropa działa razem, bez znaczenia jest czy jesteś homo, hetero, vege, emo, trans, cyklistą, żydem, studentem socjologii, cyganem czy czymkolwiek innym...
    Każdy z nich w przypadku zagrożenia wie co robić, scala się w jedną kolorową, lewacką, dobrze zorganizowaną i niebezpieczną grupę. Grupę stanowiącą jedność jak mąż i mąż i niczemu niewinne dziecko z in vitro z lesbijskiej feministycznej niezależnej matki, dziecku któremu ta cała sytuacja zniszczy życie tak motzno, że popełni vegańskie samobójstwo w wieku 14 lat przedawkowując niedawno zalegalizowane przez żydoUE, szatańskie tabletki PO.
    Tymczasem prawa strona wypoku w większości w każdym widzi wroga, jak ktoś jest za ruchem narodowym a inny za #jkm to ni chuja, zero współpracy i jeszcze walka między sobą, ktoś jest za #pis ?
    To też POJEBANY I KŁÓCIMY SIĘ TUTAJ NA PRAWICY BO MAMY 6% POPARCIA TO MOŻEMY SIĘ DZIELIĆ NA 4 UGRUPOWANIA I OBRZUCAĆ SIĘ BŁOTEM. POZDRO NEUROPA #prawica STRONK.

    #kotwica #oswiadczeniezdupy #wykop #4konserwy #januszepolitki
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Powiązane z #kotwica

Archiwum tagów