•  
    R............7

    +20

    (。◕‿‿◕。)

    Ya Hezbollah !
    Ya Hassan Nasrallah !
    Al Mawt li al i Saud !

    #liban #hezbollah #klasykiniepoprawnejmuzyki
    #syria

    źródło: youtu.be

  •  

    USA nałożyło sankcje na Nasrallaha i kilku innych wysoko postawionych członków Hezbollahu

    #hezbollah #bliskiwschod #liban

    +: JanLaguna, R............7 +11 innych
  •  

    Zwycięstwo Hezbollahu w libańskich wyborach - czy jest się czego bać?

    6 maja 2018 roku w Libanie odbyły się wybory parlamentarne. Jeszcze tego samego dnia, w godzinach wieczornych, media obiegła wiadomość "Hezbollah przejmuje władzę w Libanie“. Osoby, które przeczytały takie nagłówki, mogły pomyśleć że wkrótce na fotelu premiera Libanu zasiądzie człowiek Nasrallaha. Jednak czy faktycznie tegoroczne wybory tak bardzo zrewolucjonizowały libańską scenę polityczną? O libańskich wyborach, ich wpływie na sam Liban i planach Izraela opowiem w dzisiejszym wydaniu Pulsu Lewantu.

    Tekst jest dostępny także na platformie Steemit.
    -----------------------------------------------

    Podstawy libańskiego ustroju

    Liban jest multi-religijnym państwem. Największą grupą religijną są tutaj muzułmanie - stanowią ok. 54% mieszkańców. Chrześcijanie są także bardzo liczni – ok. 40,5%. Małą, lecz zwartą grupę tworzą także Druzowie – 5,5%. Przy czym jest to sam wierzchołek góry lodowej gdy idzie o strukturę religijną Libanu, bo np. muzułmanie dzielą się jeszcze na Szyitów i Sunnitów (każda z tych grup stanowi ok. 27% mieszkańców Libanu). Także chrześcijanie dzielą się między sobą na maronitów, prawosławnych, czy protestantów – przy czym maronici stanowią najliczniejszą grupę – ok. 21% całej populacji Libanu.

    Ten podział religijny miał ogromny wpływ na ukształtowanie się libańskiego systemu politycznego. Już pierwotny tekst konstytucji z 1926 roku, która została uchwalona jeszcze w czasach gdy Liban był zależny od Francji, odzwierciedlał podziały religijne. Początkowo system ten dyskryminował muzułmanów, jednak z czasem, gdy muzułmanie zaczęli stanowić większość mieszkańców Libanu, dotychczasowy system stał się nie od utrzymania. W rezultacie obecnie podstawy libańskiego ustroju wyglądają następująco:
    1. parlament składa się z 128 członków – z czego jedna połowa mandatów przeznaczona jest dla chrześcijan a druga połowa dla muzułmanów (do tej grupy zaliczeni są także Druzowie)
    2. przewodniczący parlamentu musi być szyitą
    3. prezydent republiki wybierany jest przez parlament – przy czym prezydent zawsze musi być chrześcijaninem
    4. premier musi być sunnitą
    5. każda zmiana konstytucji wymaga zgody 2/3 członków parlamentu – w ten sposób zabezpieczono się przed zmianą prawa w przypadku, gdyby liczebność jednej grupy ludności znacznie zwiększyła się.

    Mapa religijna Libanu - autor: Sergey Kondrashov, katagogi.com

    Libańska scena polityczna

    W Libanie występuje bardzo dużo małych partii, lecz zasadniczo starają się one współpracować w większych "blokach". W efekcie parlament podzielony jest na dwa wielkie sojusze:
    * Sojusz 8 marca – przewodzi mu Hezbollah
    * Sojusz 14 marca – przewodzi mu „Ruch Wolności” z dotychczasowym premierem Haririm na czele.

    W ostatnich wyborach parlamentarnych to właśnie "Sojusz 14 marca" okazał się być zwycięzcą, zdobywając 71 mandatów. Pozostałe 57 miejsc przypadło "Sojuszowi 8 marca".

    Libański kryzys polityczny

    Konstytucja przewiduje, że prezydent Libanu ogłasza wybory parlamentarne co 4 lata. Terminowo najbliższe wybory parlamentarne miały odbyć się w 2013 r. Jednak wtedy libański parlament przedłużył swoją kadencję jeszcze o rok, gdyż uznał, że przeprowadzenie wyborów jest niemożliwe „ze względów bezpieczeństwa”. Przedłużona kadencja parlamentu skończyła się w listopadzie 2014 roku i wtedy prezydent powinien ogłosić wybory. Jednak kadencja prezydenta – Michela Sulaimana – zakończyła się w maju 2014 roku i w rezultacie nie było już osoby, która mogłaby ogłosić wybory – najpierw parlament powinien wybrać nowego prezydenta. Jednak tu pojawił się problem, bo liczne partie nie mogły dojść do porozumienia (przypominam, że w Libanie to parlament wybiera prezydenta). Ostatecznie parlament znowu przedłużył swoją kadencję, a prezydenta wybrano dopiero w 2016 roku – został nim Michel Aoun z Wolnego Ruchu Patriotycznego. Podsumowując, wybory w Libanie opóźniły się aż o 5 lat.

    Michel Aoun - autor: Imadmhj, commons.wikimedia.org

    Przed wyborami

    W okresie przedwyborczym pojawiały się różne analizy tego jak mogą ułożyć się wyniki najbliższych wyborów. Duża część osób twierdziła, że Libańczycy będą głosować przeciwko Hezbollahowi, bo są już zmęczeni wojną w sąsiedniej Syrii, w której przecież ogromną rolę odgrywa, wspierany przez Iran, Hezbollah.

    Z drugiej strony mówiło się także, że rządzący sojusz 14 marca nie może liczyć na zbyt duże poparcie. Libańska gospodarka jest w bardzo słabej kondycji - zadłużenie sięga 150% PKB. W dodatku kraj ma ogromne problemy z gospodarką energetyczną, gdyż w efekcie wojny domowej i walk z Izraelem duża część lokalnej infrastruktury energetycznej została zniszczona - w praktyce przekłada się to na częste przerwy w dostawie prądu. Jednym z punktów zapalnych anty-rządowych nastrojów jest 1 mln syryjskich uchodźców, którzy przebywają obecnie w Libanie. O ile na początku Libańczycy byli przyjaźnie nastawieni do uciekających przed wojną Syryjczyków, to teraz nastroje te uległy zmianie. Wojna w Syrii trwa już siódmy rok i nadal nie widać jej końca, a rząd libański nie wie co robić z uchodźcami.

    Ponadto jest także inny, nieco bardziej prozaiczny powód anty-rządowych nastrojów – śmieci. W ostatnich latach libańskie ulice pokryły się setkami odpadów. Jest to rezultat podziałów w rządzie (o tym jeszcze będzie mowa), który nie potrafi zapewnić odpowiedniej ilości wysypisk śmieci. Na fali anty-rządowych protestów dotyczących śmieci, młodzi Libańczycy zaczęli tworzyć różne organizacje np. „You Stink!”, które szybko stały się swoistymi platformami politycznymi - osoby znane z ruchu "anty-śmieciowego" zapowiedziały swój start w nadchodzących wyborach. Część obserwatorów twierdziła, że właśnie takie obywatelskie inicjatywy mogą być swoistym „game-changerem” i zdobyć dużą część mandatów w przyszłym parlamencie.

    W 2017 roku nastąpiła także duża zmiana gdy idzie o libański system wyborczy. Parlament przegłosował zmianę ordynacji wyborczej. Dotychczas obowiązywała ordynacja większościowa. Kraj był podzielony na 23 okręgi wyborcze Każdy okręg miał przypisaną do siebie liczbę mandatów dla poszczególnych mniejszości. Wyborcy głosowali na listy wyborcze a nie na konkretnego polityka. Jeśli np. w danym okręgu przewidziano 3 mandaty dla Szyitów to partia, która zdobyła najwięcej głosów automatycznie zdobywała wszystkie 3 mandaty. Po zmianach w Libanie obowiązuje system proporcjonalny. Zwycięzca nie bierze już wszystkiego, lecz mandaty dzieli się wśród polityków proporcjonalnie do uzyskanych wyników. W teorii system ten ma ograniczyć „sekciarskość” libańskich wyborów i zwiększyć szanse kandydatów niezależnych na wejście do parlamentu.

    Protestujący Libańczycy - autor: Houssein, flickr.com

    Wyniki

    Wyniki ostatnich wyborów pokazały, że przedwyborcze analizy nie były zbyt wiele warte a libańska polityka nie da się „zamknąć” w raz utartych schematach.

    Największym wyborczym zaskoczeniem było zwycięstwo "Sojuszu 8 marca", któremu przewodzi Hezbollah. Razem "Sojusz" zdobył aż 85 mandatów, co oznacza zyskanie aż 27 miejsc w parlamencie w porównaniu do poprzednich wyborów. Hezbollah i sojuszniczy Amal mocno zjednoczyły szyickich wyborców zdobywając aż 90% głosów wszystkich libańskich szyitów. Ponadto ku zaskoczeniu wielu osób "Sojusz 8 marca" zdobył mandaty w wielu okręgach, gdzie historycznie nie miały dużego poparcia np. sunniccy kandydaci Sojuszu 8 marca wyszarpali dwa mandaty party Haririego w Bejrucie, który uważany jest za bastion "Ruchu Wolności". Z drugiej strony "Sojusz 8 marca" stracił dwa mandaty w dolinie Bekaa – uznawanej za matecznik Hezbollahu.

    Szczególnie zaskakująca jest spektakularna porażka premiera Harirego. Co prawda po awanturze w KSA, gdy Saudowie zmusili go do dymisji, jego poparcie nieco spadło, ale chyba nikt z jego współpracowników nie spodziewał się, aż tak słabego wyniku. „Ruch Wolności” stracił aż 7 mandatów i obecnie posiada ich już tylko 19. Mimo znacznego spadku poparcia, partia Haririego nadal pozostaje najsilniejszym ugrupowaniem sunnickim.

    Ciekawe roszady nastąpiły także wśród chrześcijańskich wyborów. Wolny Ruch Patriotyczny, który pozostaje w sojuszu z Hezbollahem, zdobył 20 mandatów. Tymczasem lokalny, także chrześcijański, rywal – Siły Libańskie (sojusznik Haririego) – zdobyły aż 15 mandatów. Tym samym Siły Libańskie prawie zdublowały swoje dotychczasowe poparcie. Za poprzedniej kadencji (2009-2018) Wolny Ruch Patriotyczny odgrywał dużą rolę w libańskiej polityce, gdyż politycy tej partii uważali się za wyłącznych reprezentantów społeczności chrześcijańskiej. Teraz jednak pozycja WRP została mocno podkopana przez Siły Libańskie, które z pewnością będą chciały skapitalizować swój wyborczy sukces. Oznacza to, że wkrótce mogą czekać nas ciekawe szachy w libańskim rządzie – zarówno WRP jak i Siły Libańskie będą chciały zdobyć jak najwięcej stołków ministerialnych przeznaczonych dla chrześcijan (o religijnych podziałach w rządzie będzie jeszcze mowa).

    Jeśli idzie o kandydatów niezależnych, związanych z ostatnimi protestami (np. You Stink!), to startowali oni z list wyborczych "Jesteśmy tutaj dla Narodu" - lista stworzona specjalnie na potrzeby tych wyborów. Mimo tego, że część osób wieściła upadek establishmentu, to w praktyce tylko 1 mandat padł łupem ruchu obywatelskiego. Zdobyła go znana prezenterka telewizyjna Paula Yacoubian (Ormianka). Pokazuje to, że póki co Liban nie jest jeszcze gotowy na społeczeństwo obywatelskie.

    Zaskoczeniem była także niska frekwencja wyborcza – 49%. Była to frekwencja niższa niż w poprzednich wyborach w 2009 roku, gdy wyniosła prawie 55%. Przed wyborami szacowano, że frekwencja może być bardzo wysoka, gdyż były to pierwsze wybory od 9 lat. Jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Tak niska frekwencja prawdopodobnie spowodowana jest tym, że libańska scena polityczna jest mocno scementowana i na listach wyborczych można cały czas odnaleźć głównie stare, znane nazwiska – jeśli nawet pojawiają się jakieś zmiany, to na takiej zasadzie, że zamiast ojca startuje syn.

    Flaga Hezbollahu w Baalbek - autor: yeowatzup, flickr.com

    Co wyniki wyborów oznaczają dla samego Libanu?

    Wyniki wyborów wskazują, że przyszłe negocjacje dotyczące obsady nowego rządu będą bardzo trudne. Zwycięska "Koalicja 8 marca", której przewodzi Hezbollah, nie ma prawie żadnych szans na utworzenie własnego rządu. Wynika to z tego, że tak jak już wcześniej wspomniałem, libańska konstytucja wymaga, aby premier był Sunnitą. Tymczasem w "Sojuszu 8 marca" sunnici stanowią tylko mały procent – sojusz jest złożony głównie z szyitów z Hezbollahu i Amalu oraz chrześcijan z Wolnego Ruchu Patriotycznego. Mimo, że sunnicka partia dotychczasowego premiera Haririego straciła aż 7 mandatów, to nadal pozostaje najsilniejszym sunnickim ugrupowaniem, z którym trzeba się liczyć. Co by nie mówić o Haririm, to cieszy się on dużym poparciem Zachodu, za czym idą duże środki finansowe – tylko w 2014 roku zagraniczna pomoc wyniosła aż 10% libańskiego PKB.

    Zdaje się, że Hezbollah zdaje sobie sprawę z wyzwania, jakim jest powołanie rządu w obecnych warunkach. Świadczy o tym wypowiedź Nasrallaha, który jeszcze przed ogłoszeniem oficjalnych wyników wyborów wezwał wszystkie partie do "niezwłocznej współpracy przy tworzeniu nowego rządu". O ile kandydatura Haririego na premiera jest w zasadzie przesądzona, to już sama obsada pozostałych stanowisk ministerialnych nie jest taka pewna. Tegoroczne wybory doprowadziły do dużych – nawet jak na warunki libańskie – podziałów. Chrześcijański Wolny Ruch Patriotyczny, który stoi po stronie Hezbollahu, z pewnością będzie chciał co najmniej utrzymać liczbę swoich ministrów. Z drugiej strony, także Siły Libańskie (chrześcijanie), które stoją po stronie Haririego, będą chciały zwiększyć swoje wpływy w rządzie.

    W tym miejscu trzeba jeszcze wskazać, że Hezbollah wraz z sojusznikami będzie chciał otrzymać co najmniej 1/3 +1 tek ministerialnych w przyszłym rządzie. Dlaczego akurat właśnie 1/3+1? Związane jest to z libańskim prawem, które wymaga aby wszelkie ważne decyzje (np. budżet) były przegłosowywane w rządzie większością kwalifikowaną 2/3. Mając 1/3 +1 tekę "Sojusz 8 marca" będzie w stanie zablokować każdą decyzję przyszłego rządu, która będzie nie po jego myśli. Przy czym formuła 1/3+1 to absolutne minimum – Sojusz 8 marca jest świadomy swojego zwycięstwa i będzie naciskał na przyszłego premiera, aby dostać jak najwięcej stanowisk ministerialnych.

    Warto jeszcze wskazać, że kluczowe znaczenie przy tworzeniu nowego rządu mają także podziały religijne. Porozumienie z Taif z 1989 przewiduje że na wszystkich najwyższych stanowiskach zapewniona będzie równa reprezentację wszystkim mniejszościom religijnym. Co prawda nie ma tu mowy o równym podziale stanowisk w rządzie, jednak drogą zwyczaju przyjęło się że teki ministrów są równo dzielone między chrześcijan i muzułmanów (były od tego małe wyjątki).

    Podsumowując, już teraz widać że negocjacje dotyczące utworzenia przyszłego rządu będą długie i bardzo trudne. Nawet jeśli libańscy politycy dogadają się co do obsady rządu, to mało prawdopodobne, że rząd ten będzie bardziej efektywny niż dotychczasowy, który nie radził sobie z podstawowymi problemami kraju. Nie radził sobie, gdyż był zbyt podzielony na małe, walczące między sobą frakcje, które nie mogły dojść do porozumienia nawet co do takich banalnych kwestii jak gospodarka odpadami.

    Parada Hezbollahu w Libanie - autor: khamenei.ir

    Co wyniki wyborów oznaczają dla Izraela?

    Izraelski minister obrony Awigdor Lieberman stwierdził, że wyniki wyborów w Libanie oznaczają „nową rzeczywistość” i że od teraz libańskie wojsko będzie bezpośrednio dowodzone przez Nasrallaha. Natomiast izraelski minister oświaty Naftali Bennet napisał na Twitterze „Lebanon=Hezbollah”. Słysząc taką retorykę wiele osób może uznać, że Liban znalazł się na krawędzi żydowskiej inwazji.

    Prawda jednak wydaje się nieco inna. Tak jak już wspomniałem, rozdrobnienie polityczne w Libanie, może doprowadzić do politycznego kryzysu. Moim zdaniem taki scenariusz jest w interesie Izraela. Polityczny ferment doprowadzi do tego, że Liban nie będzie w stanie odgrywać żadnej istotnej roli w regionie. Natomiast główne wysiłki Hezbollahu zostaną skupione na politycznej walce o władzę. W związku z tym, izraelska inwazja wydaje się mało prawdopodobna, lecz nie można jej wykluczyć. Jeśli Izrael chce wejść do Libanu to właśnie teraz istnieje ku temu idealny moment. W obecnych warunkach Izrael nie musiałby silić się na operacje false flag, lecz mógłby uzasadnić swój atak na Liban „wyborczym zwycięstwem terrorystycznego Hezbollahu”. Jak będzie? Ciężko powiedzieć.

    Osobiście uważam, że Izrael za większe zagrożenie niż wpływy Hezbollahu w Libanie, uznaje irańskie wpływy w Syrii. Jeśli Izrael zaatakowałby Liban to tylko chwilowo osłabiłby Hezbollah, który zaraz znowu urósłby w siłę dzięki irańskiemu wsparciu. Natomiast gdyby Izrael zniszczył irańskie wpływy w Syrii to nie dość, że pozbyłby się zagrożenia czyhającego pod wzgórzami Golan, ale także znacznie utrudniłby irańskie dostawy sprzętu dla Hezbollahu. Walka z Hezbollahem w Libanie – bez walki z Irańczykami w Syrii – jest jak ucinanie głowy hydrze – ta momentalnie odrośnie.

    Żołnierze IDF na chwilę przed rozpoczęciem operacji "Protective Edge" w strefie Gazy - autor: idfonline, flickr.com

    -----------------------------------------------
    Po więcej podobnych historii, zapraszam do:
    - archiwum
    - obserwowania tagu #lagunacontent
    - polubienia strony na facebooku.

    #bliskiwschod #geopolityka #gruparatowaniapoziomu #steemit #liban #izrael #syria - wyjątkowo, bo uważam że was to zainteresuje #lagunacontent
    pokaż całość

    +: Smutny_Pepe, r......7 +124 innych
  •  

    Według nieoficjalnych wyników to Hezbollah i koalicyjny Amal wygrały wybory parlamentarne. Co to oznacza dla Libanu i całego regionu Lewantu? Postaram się napisać na ten temat artykuł. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler To nie są te słynne zwiastuny wpisów, to jest po prostu taktyczne przypomnienie, żebym nie zapomniał. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #bliskiwschod #liban #lagunacontent
    pokaż całość

  •  

    Ponoć Hezbollah wygrał wybory w Libanie. Ciekawe co to będzie
    #liban #hezbollah no i w sumie też #syria bo ma to związek

    źródło: twitter.com

    +: r......7, dean_strzelba +25 innych
  •  

    Tekst nie mój

    Arabawko za 2 dni bardzo ważne wydarzenie, wybory parlamentarne w Libanie. Z tej okazji otwieram libańską wyborczą nitkę.

    Będą to pierwsze wybory od 2009 roku, czyli jeszcze sprzed wybuchu arabskiej wiosny i wojny w Syrii, która silnie spolaryzowała libańskie społeczeństwo. Kto orientuje się trochę w kwestii libańskiej, ten wie najważniejsza linia podziału politycznego nie przebiega tam na linii prawica-lewica, czy socjalizm-liberalizm, tylko na stosunku do Syrii. Sojusz 8 Marca uznaje Damaszek za sąsiada, z którym powinno się unormować stosunki oraz za sojusznika w konflikcie z Izraelem, z kolei sojusz 14 Marca odmawia wszelkich stosunków z Syrią Assada, pamiętając syryjskie zbrodnie i okupację Libanu do 2005 roku.

    Ale jak wgl do tego doszło, że w Libanie nie było wyborów od 2009 roku? xD

    Otóż prezydenta (który musi być chrześcijaninem) Republiki Libańskiej wybiera parlament. Sęk był w tym, że partie chrześcijańskie są podzielone pomiędzy Sojusze 14 i 8 Marca i przez kilka lat nie mogły dojść do porozumienia kto ma być prezydentem. Tymczasem to prezydent zarządza termin wyborów parlamentarnych xD więc póki nie było prezydenta, nie miał kto ogłosić terminu wyborów i w rezultacie libański parlament aż do teraz przegłosowywał przedłużenie swojej własnej kadencji xD Finalnie osiągnięto porozumienie i pod koniec 2016 roku prezydentem został gen Michel Aoun z Sojuszu 8 Marca i dlatego wybory mamy dopiero teraz.

    Jak może wyglądać Liban po tegorocznych wyborach? Tego nikt nie wie. Z jednej strony zaangażowanie Hezbollahu w konflikt po stronie Damaszku uszczupliło mu poparcia w libańskim społeczeństwie, co może sprawić że część głosów przeniesie się na sojusz antysyryjski. Z drugiej strony co bardziej ogarnięci Libańczycy rozumieją że gdyby Partia Baas upadła to ISIS i inne bojówki zalały by Liban. Wisienką na torcie jest 1,5 miliona syryjskich uchodźców w Libanie, których autochtoni najchętniej by się pozbyli.

    Jak wyglądają wybory w Libanie?

    Otóż wybory w Libanie przebiegają raczej zgodnie z procedurami demokratycznymi i nawet obserwatorzy zagraniczni nie zgłaszają przypadków fałszerstw etc.
    Ale jest jeden smaczek.....
    Otóż państwo nie drukuje kart wyborczych, robią to.... sami kandydaci.
    Co to oznacza?
    A no, że np kandydat z danego regionu idzie do głowy okolicznego rodu, dajmy np. Basilów i ustala z nimi deal, np kilka tysięcy dolarów od głosu, albo jakieś korzyści gospodarcze po wyborach. Jeśli ten się zgadza, to kandydat wręcza mu karty wyborcze w liczbie odpowiadającej członkom rodu w okolicy (dajmy np 97 osób w okolicy), które ci w dniu wyborów wrzucą do urn. Oczywiście kandydat w odpowiedni sposób te karty "oznacza", aby jego człowiek w komisji w dniu wyborów zliczył głosy z danego rodu i jeśli liczba się zgadza to zapłata idzie do zainteresowanej strony.


    via: "arabawka" na fb

    #liban #syria #bliskiwschod #demokracja
    pokaż całość

  •  

    Nie wiem czy ktoś zauważył ale strona kolei syryjskiej CFS ponownie działa.
    CFS

    Chyba nawet ruch został przywrócony. Kolej w krajach takich jak Liban i Syria jest gwarancją bezpieczeństwa dla mieszkańców. Wydaje mi się, że to zabieg propagandowy Damaszku. Cieszy fakt, że kolej chyba ponownie działa i jak się uspokoi to jadę na mosty koło Lataiki. Szkoda, że zamiast radzieckich LDE-2800 nie jeżdżą polskie lokomotywy SU46. Mało brakło...
    #syria #wojnadomowa #krajearabskie #liban
    pokaż całość

  •  

    Podobno siły Hezbollahu wycofały się z bazy T4 i Al-Kusajr z powrotem do Libanu.

    #syria #liban

    źródło: twitter.com

    +: r......7, 60groszyzawpis +11 innych
  •  

    #kukiz15 #liban troche #syria #iran
    Poseł Kukiz 15, Paweł Skutecki spotkał się z Mohammadem Raad, liderem ugrupowania Hezbollah. Takie spotkania to my lubimy :3
    Nie wiem czy było czy nie, nie znalazłem nigdzie info na wypoku.

  •  

    Premier Mateusz Morawiecki w poniedziałek udaje się z oficjalną, dwudniową wizytą do Libanu, gdzie spotka się m.in. z prezydentem tego kraju Michelem Naimem Aounem oraz premierem Saadem Haririm.
    "Wizyta będzie wyrazem wymiernego zaangażowania Polski w pomoc kierowaną do najbardziej potrzebujących grup uchodźców z Syrii oraz wsparcia potrzebujących w Libanie" - powiedziała w niedzielę PAP rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska.


    https://www.wykop.pl/link/4161271/premier-mateusz-morawiecki-w-poniedzialek-udaje-sie-do-libanu/

    #syria #syriaspam #liban #mirkoreklama
    pokaż całość

  •  

    Potwierdzają się słowa wielu osób, które bliżej śledzą sytuację w Libanie i Izraelu - IDF powoli planuje atak na Liban, gdyż Hezbollah stał się zbyt silny.

    Rzecznik armii izraelskiej (IDF) gen Ronen Manelis zapowiada, że Izrael rozpocznie wojnę z Libanem jeśli w Libanie wzrośnie obecność Iranu.
    #syria #liban #bliskiwschod #szewko pokaż całość

    +: P....e, 56632 +52 innych
  •  
    C..............o

    +8

    31 grudnia:
    192 roku - zamordowanie cesarza Kommodusa. Był to koniec panowania dynastii Antoninów i początek wojny domowej w cesarstwie
    1600 roku - Elżbieta I powołuje Brytyjską Kompanię Wschodnioindyjską
    1757 roku - początek okupacji Królewca przez Rosjan (dzisiejszy Kaliningrad). Był to epizod Wojny Siedmioletniej, konfliktu o zasięgu światowym. Bitwy toczyły się na czterech kontynentach (Ameryka Północna, Europa, Azja, Afryka) i angażowały takie państwa m. in. jak Portugalia, Prusy, Rosja, Szwecja, Hiszpania, Austria i Francja
    1759 roku - Arthur Guinness podpisuje umowę wynajmu na 9 tysięcy lat za 45 funtów rocznie browaru w Dublinie. Do dziś produkuje się tam słynne piwo Guinness
    1800 roku - Koniec Królestwa Wielkiej Brytanii. Następnego dnia kraj przekształcono w Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii
    1805 roku - ostatni dzień funkcjonowania Francuskiego Kalendarza Rewolucyjnego. W kalendarzu tym każdy miesiąc posiadał 30 dni oraz 5 (6 w przypadku roku przestępnego) dni świątecznych
    1857 roku - Ottawa zostaje stolicą Kanady
    1868 roku - wojska brazylijskie zdobywają paragwajską stolicę Asunción. Był to epizod Wojny Paragwajskiej, najkrwawszego konfliktu Ameryki Południowej: 50% mieszkańców zostało pozbawionych życia, w tym 90% męskiej populacji
    1879 roku - Thomas Edison zaprezentował publicznie oświetlenie elektryczne. Wbrew temu co się dzisiaj mówi, to nie on wynalazł żarówkę. Zrobił to Warren De la Rue, jednak jego żarówka była droga i krótko działająca. Wad tych pozbył się Joseph Swan, na rok przed opatentowaniem wynalazku przez Edisona
    1935 roku - Charles Darrow opatentował grę planszową Monopoly
    1943 roku - Polska Partia Robotnicza zakłada Krajową Radę Narodową. Jej twórcami są m. in. Bolesław Bierut, Władysław Gomułka, Kazimierz Mijal i Michał Rola-Żymierski
    1946 roku - Ostatni żołnierze francuscy opuszczają Liban
    1960 roku - Zielonka otrzymała prawa miejskie ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
    1973 roku - grupa AC/DC zagrała swój pierwszy koncert
    1978 roku - w rosyjskim miasteczku Ust-Czugor zmierzono najniższą temperaturę w historii Europy (-58,1 stopni celsjusza)
    1999 roku - Borys Jelcyn składa dymisję. Tymczasowym prezydentem został premier Władimir Putin
    1999 roku - otwarto London Eye
    1999 roku - Panama przejmuje zarząd nad Kanałem Panamskim
    Na zdjęciu ruiny kamiennicy, w której powołano KRN.
    #datyhistoryczne

    pokaż spoiler #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #rzym #anglia #irlandia #dublin #piwo #piwowarstwo #wojna #swiat #zainteresowania #portugalia #prusy #rosja #szwecja #hiszpania #austria #francja #guiness #monarchia #rewolucja #rewolucjafrancuska #kalendarz #kanada #ottawa #brazylia #paragwaj #edison #edisoncwel #wynalazki #monopoly #monopol #ppr #polskapartiarobotnicza #krn #liban #zielonka #panama #londyn #putin #jelcyn #acdc #rock #hardrock #muzyka #temperatura #rekordy #komunizm #socjalizm #prl
    pokaż całość

  •  

    Tak swoją drogą, skoro Trump uznał Jerozolimę za stolicę Izraela, to czekam na kolejny ruch, aż uzna wzgórza Golan za integralną część Państwa Żydowskiego...
    #syria #izrael #liban #bliskiwschod

    +: bitchnuts, CocoJumbo20 +23 innych
  •  
    R............7

    +6

    Jakie jest twoje zdanie na temat tego materiału ? @Ungern ? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #syria #liban #hezbollah

    źródło: youtu.be

    •  
      U....n

      +1

      @RuskiAgent1917: No normalnie jakby postanowili zekranizować mój tekst o tym, całkiem fajne xD Ale nie wiem skąd im się wzięło 1700 bojowników w Sabrze i Szatili. 1700 to prawdopodobna liczba zabitych cywilów. No i jak zwykle w przypadku SF lektor jest beznadziejny.

      +: R............7
  •  
    R............7

    +11

    HEZBOLLAH - [Dokument - Analiza]. Pełna Wersja. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #syria #liban #irak #iran #hezbollah

    źródło: youtu.be

    +: Zuben, CocoJumbo20 +9 innych
  •  

    rp.pl - 16.11.2017

    Jędrzej Bielecki

    Macron zapobiegł wojnie na Bliskim Wschodzie

    Uwalniając z Rijadu premiera Libanu, Macron zapobiegł wojnie Saudów z Irańczykami. Na razie.

    Saad Hariri jeszcze nie jest w Paryżu, ale znajdzie się w nim wraz z rodziną w najbliższych dniach. Za to ręczy osobiście Mohamed bin Salman, następca tronu i faktyczny przywódca Arabii Saudyjskiej. W ten sposób prezydent Francji Emmanuel Macron najpewniej zapobiegł temu, by w Libanie wybuchła wojna na odległość między Saudyjczykami i Irańczykami, która rozpaliłaby cały region.

    – Byłem w ostatnich dniach w Bejrucie. Nie da się opisać szoku, oburzenia i buntu, jaki tam spowodowało porwanie premiera Haririego przez Saudyjczyków. W każdej chwili mogły zacząć się walki – mówi „Rz" Jean-Paul Chagnollaud, dyrektor paryskiego Instytutu Badań nad Bliskim Wschodem IREMMO.

    Mohamed bin Salman uważał, że Hariri zbytnio ulega szyickiemu radykalnemu Hezbollahowi i szerzej – wpływom Iranu. Przewiezienie siłą szefa libańskiego rządu i wymuszenie na nim deklaracji o dymisji w nagraniu zrobionym z Rijadu miało pokazać, kto nadal rządzi w Bejrucie. A nawet więcej.

    – Bin Salman liczył, że konfrontacja w Libanie sprowokuje Izrael do włączenia się do walki z Hezbollahem, jak to było w 2006 r. Miał też nadzieję, że w konflikt zaangażuje się Donald Trump – mówi „Rz" Stephane Lacroix, znawca Bliskiego Wschodu na prestiżowej paryskiej Sciences Po.

    Reakcja Macrona była jednak natychmiastowa. Prezydent, który był akurat z wizytą w krajach Zatoki Perskiej, poleciał do Rijadu, gdzie spotkał się z następcą tronu. Polecił także dopilnować negocjacji szefowi MSZ Jeanowi-Yves'owi Le Drianowi.

    – Macron nie konsultował tej inicjatywy z europejskimi sojusznikami, bo dla Francji Liban jest strefą wyłącznych wpływów. Już Jacques Chirac utrzymywał bardzo bliskie kontakty z ojcem Saada, Rafikiem Haririm – mówi Lacroix.

    Inicjatywa Macrona pozwoliła Bin Salmanowi uratować twarz, bo znaleziono trzecią drogę między powrotem premiera Libanu do Bejrutu i jego pozostaniem w saudyjskiej, wymuszonej „gościnie". Książę cofnął się jednak także dlatego, że na razie nie udało mu się sprowokować Amerykanów: gen. James Mattis i inni wpływowi członkowie administracji powstrzymali krewkiego Trumpa. Podobnie Izraelczycy, choć mają obiektywnie ten sam interes w zablokowaniu wpływów Iranu, chcą to jednak zrobić na własnych warunkach, a nie z inicjatywy Saudyjczyków.

    Faktem pozostaje jednak, że w tym krytycznym momencie tylko Macron mógł zapobiec bezprecedensowemu konfliktowi regionalnemu. – Ta sytuacja bardzo przypomina miesiące prowadzące do pierwszej wojny światowej. Nigdy nie byliśmy tak blisko wybuchu wojny między Saudyjczykami i Irańczykami – uważa Lacroix.

    Po tym, jak Trump zapowiedział zerwanie umowy o powstrzymaniu irańskiego programu atomowego, Ameryka w żaden sposób nie może być rozjemcą między Teheranem i Rijadem. Tej roli nie mogą też odegrać Rosjanie, którzy ratując w Syrii Baszara Asada, stanęli po przeciwnej stronie. W Europie zaś z tej gry z powodu brexitu wykluczony jest Londyn, a z powodu wciąż jeszcze żywego pacyfizmu – Berlin.

    Francuzi tradycyjnie utrzymywali bliskie stosunki z Saudyjczykami. Przejęcie faktycznej władzy przez Bin Salmana nawet je zacieśniło, bo reformatorski książę zapowiedział odejście od radykalizmu religijnego i wspierania skrajnie fundamentalicznych (salafickich czy wahabickich) meczetów we Francji, mateczników terrorystów. To Francja dostarczyła Egiptowi flotę myśliwców Rafales, za które zapłacił Rijad. W Abu Zabi zaś, stolicy innego sojusznika Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Macron właśnie inaugurował oddział Luwru. Francuz opowiedział się także za nałożeniem w ONZ sankcji na Iran za rozbudowę arsenału rakiet balistycznych i przekazanie ich Hutim, proirańskim rebeliantom w Jemenie. Z samym królestwem Saudów handel Francji osiąga ok. 10 mld USD rocznie.

    Ale jednocześnie Macron chce poprawić stosunki z Iranem – i w tej sprawie konsultuje się z europejskimi sojusznikami Francji, przede wszystkim Niemcami. Wiosną, jako pierwszy prezydent Francji po obaleniu w 1979 r. szacha, poleci do Teheranu. Wbrew Ameryce broni (jak cała Unia, ale też Rosja i Chiny) umowy o rozbrojeniu atomowym z Iranem. A 15 września przyjął w Pałacu Elizejskim emira Kataru Tamima bin Hamada, którego próbuje izolować Rijad, bo uznaje, że zbyt sprzyja Iranowi.

    – Macron nie wypracował jeszcze całościowej polityki wobec Bliskiego Wschodu, działa po omacku. Ale początki są dobre, jak nikt zbudował dojścia do obu stron konfliktu – uważa Chagnollaud.

    To jednak jeszcze nie gwarancja ostatecznego sukcesu. Narzędzia Francji sprowadzają się do dyplomacji. Paryż w żadnym wypadku nie chce angażować się w wojnę lądową, szczególnie w pojedynkę. Saudyjczycy są zaś coraz bardziej otoczeni przez sojuszników Iranu – w Libanie, Jemenie, Bahrajnie, Syrii i Iraku. Dlatego porywczy saudyjski książę buduje własną siatkę sojuszników – w Egipcie, Turcji, Emiratach Arabskich. I jeśli dojdzie do wniosku, że czas się kończy, może przystąpić do ofensywy, której urok Macrona już nie powstrzyma.

    – Saudyjczycy nie są na tyle szaleni, aby doprowadzić do bezpośredniego starcia z Iranem, są na to za słabi. Ale prawdopodobieństwo, że uczynią to za pośrednictwem innych krajów Bliskiego Wschodu, jest bardzo wysokie – uważa Stephane Lacroix.

    #liban
    #izrael
    #arabiasaudyjska
    #bliskiwschod
    #syria #polityka
    pokaż całość

    +: r......7, CocoJumbo20 +34 innych
  •  

    W oczekiwaniu aż coś pierdolnie - tak zaczęła się II wojna libańska w 2006 roku.

    #syria #liban #hezbollah

    źródło: youtube.com

    +: Martwiak, CocoJumbo20 +19 innych
  •  

    Liban uważa, że premier Hariri jest przetrzymywany w Arabii Saudyjskiej wbrew woli.

    https://twitter.com/wszewko/status/928660845172846592

    Radykalizacja stanowiska Arabii Saudyjskiej wobec Libanu i Iranu może mieć związek z sukcesami szyickich oddziałów w Syrii i Iraku w walce z upadającym tzw. Państwem Islamskim (IS).W środę irackie milicje Oddziałów Mobilizacji Ludowej (PMF) przekroczyły granicę iracko-syryjską i połączyły się z oddziałami armii syryjskiej i libańskiego Hezbollahu, tworząc korytarz lądowy Liban-Iran.

    http://fakty.interia.pl/swiat/news-arabia-saudyjska-wzywa-obywateli-do-opuszczenia-libanu,nId,2463261#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

    I to jest głowny powód dla, którego USA postanowiło uaktywnić Arabie Saudyjska, utworzenie korytarza miedzy Iranem, Irakiem, Syria i Libanem, bedzie rozpizdziel na całego! Izrael tez pójdzie na wojnę.

    #izrael #liban #iran #syria #arabiasaudyjska #wojna
    pokaż całość

  •  

    Arabia Saudyjska nakazała swoim obywatelom natychmiastowo opuścić Liban
    #arabiasaudyjska #liban #bliskiwschod

  •  

    Hezbollah wycofuje się z Syrii żeby umocnić południe Libanu

    https://twitter.com/SulomeAnderson/status/928424381876985856

    pokaż spoiler Dobrze że po tym jak ISIS zostało w dużej mierze już zmiażdżone


    #syria #liban #hezbollah pokaż całość

    +: M..d, c.........k +37 innych
    •  

      To info to pewnie hoax napędzona tymi groźbami Saudów w kierunku Libanu.

      @JanLaguna: @Sekk: Ja cały czas podtrzymuje to że nie będzie czegoś takiego jak marsz Saudów na współę z Izraelem na Liban, no ale niektórzy mają swoje teorie, poza tym z jakiegoś powodu Amerykanie nie wypierdolili z At-Tanf, nawet się tam zbroją bo ma być ponoć otwarty kolejny front z udziałem USA i Izraela więc Hezbollah chce być na miejscu.

      Jak dla mnie zimna wojna i nic z tego nie będzie.

      pokaż spoiler Poza tym z Libanu blisko do Idlib ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

      +: R............7, CocoJumbo20 +6 innych
    •  

      Ja cały czas podtrzymuje to że nie będzie czegoś takiego jak marsz Saudów na współę z Izraelem na Liban, no ale niektórzy mają swoje teorie

      @KochanekAdmina: takich rzeczy to nawet mareczek by nie wymyślił ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Jak dla mnie zimna wojna i nic z tego nie będzie.
      i to jest idealne podsumowanie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      +: R............7, CocoJumbo20 +5 innych
    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Reakcje na informacje o wyzwoleniu Abu Kamal przez siły rządowe ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #syria #bliskowschodniememy #trump #isis #irak #iran #rosja #arabiasaudyjska #liban

    źródło: ab.jpg

  •  

    #arabiasaudyjska #liban #iran #bliskiwschod #wojna

    Miraski co tu sie odjaniepawla? To się dzieje naprawdę? Bo jesli tak to na BW bedzie wkrotce niezły bajzel.

  •  

    Iran powinien dążyć o utworzenia wspólnego bloku polityczno-ekonomicznego z Irakiem, Syrią i Libanem Cztery kraje zaznaczone na mapie mają łącznie 140 mln ludności oraz PKB na poziomie ok 750 mld dolarów. W przyszłości do tej organizacji mogłyby dołączyć Afganistan i Tadżykistan. Jednak ten integrują się w ramach Południowoazjatyckiego Stowarzyszenia Współpracy Regionalnej (SAARC) natomiast Tadżykistan może zostać członkiem Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej.
    #geopolityka #iran #syria #irak #liban
    pokaż całość

  •  
    U....n

    +109

    USA versus Syria i Hezbollah: Międzynarodowe Siły w Libanie i nie tylko

    Kilka dni temu minęła 34 rocznica ataków na koszary Marines w Bejrucie, pisałem z tej okazji wspominkowy tekst ale padła mi ładowarka do laptopa i w międzyczasie przemyślałem trochę koncept. W ten sposób powstał długi-krótki tekst o działaniach Amerykanów w Libanie w trakcie tamtejszej wojny domowej, ze szczególnym uwzględnieniem konfliktu z siłami pro-syryjskimi. Zapraszam do lektury, myślę że warto. Na końcu jak zwykle TL;DR dla tych, którzy nie mają czasu na czytanie takiej ściany tekstu.

    3 czerwca 1982 roku, trzech zamachowców z palestyńskiej Rewolucyjnej Rady Fatah, szerzej znanej jako Grupa Abu Nidala dokonało próby zamachu na życie izraelskiego ambasadora w Wielkiej Brytanii, Szlomo Argowa. Mimo bycia postrzelonym w głowę, Argow przeżył, pozostając jednak przez trzy miesiące w śpiączce. Zamach posłużył jako pretekst do zerwania trwającego od lipca poprzedniego roku zawieszenia broni z kierowaną przez Jasira Arafata Organizacją Wyzwolenia Palestyny i rozpoczęcia 6 czerwca izraelskiej inwazji na Liban, celem ostatecznego pokonania znajdujących się tam palestyńskich fedainów. Stało się tak, mimo że Abu Nidal pozostawał w otwartym konflikcie z Arafatem (za złamanie zawieszenia broni został skazany przez palestyński rewolucyjny sąd na karę śmierci in absentia) a sam zamach sponsorowany był przez iracki wywiad. Irakijczycy, pozostający w konflikcie z Syryjczykami liczyli na to, że zamach sprowokuje inwazję Izraela, która doprowadzi do wyrugowania wpływów Syrii z Libanu.

    Izraelski premier, Menachem Begin (urodzony w Polsce, jako Mieczysław Biegun) początkowo informował światową opinię publiczną że celem operacji jest odepchnięcie palestyńskiej artylerii na odległość 40 kilometrów od granicy izraelsko-libańskiej, celem uniemożliwienia siłom OWP prowadzenia ostrzału północnego Izraela. 14 czerwca, gdy Siły Obronne Izraela (Israel Defence Forces, IDF) rozpoczęły oblężenie zachodniej części libańskiej stolicy, Bejrutu, stało się jednak jasnym, że skala inwazji zdecydowanie przekracza zapowiedzi Begina. W pierścieniu oblężenia zamknięci zostali fedaini OWP, część oddziałów Syryjskiej Armii Arabskiej (przebywających tam od syryjskiej inwazji w roku 1976), bojownicy lewicowego Narodowego Frontu Libańskiego Ruchu Oporu (w skład którego wchodziły m.in. Libańska Partia Komunistyczna, Syryjska Partia Socjal-Nacjonalistyczna, libański oddział partii Baas, Organizacja Komunistycznej Akcji) a także pomniejsze grupy w rodzaju Ruchu Niezależnych Nasserystów, Armeńskiej Tajnej Armii Wyzwolenia Armenii czy nawet szkolonych wtedy przez Palestyńczyków z Demokratycznego Frontu Wyzwolenia Palestyny kurdyjskich partyzantów z Partii Pracujących Kurdystanu.

    Mimo intensywnego bombardowania izraelskiemu lotnictwu nie udało się osiągnąć celu jakim miało być zabicie kluczowych przywódców OWP – Arafata, Abu Dżihada i Abu Ijada. Rosnąca liczba ofiar po stronie cywilnej, a także spadające morale Izraelczyków, czego kulminacją było odmówienie wzięcia udziału w szturmie Bejrutu przez dowódcę 211 brygady pancernej, Eliego Gevę, spowodowały rozpoczęcie negocjacji pokojowych pod auspicjami specjalnego wysłannika Stanów Zjednoczonych do Libanu, Philipa Habiba. Ostatecznie Arafat zgodził się na ewakuację swoich fedainów z Libanu. Wtedy to do życia powołane zostały Międzynarodowe Siły w Libanie (Multinational Forces in Lebanon, MNF), które miały nadzorować ewakuację Palestyńczyków a także przestrzeganie zawieszenia broni. Trzon MNF stanowiły siły amerykańskiej, włoskie i francuskie. 30 sierpnia, zaledwie 15 dni po rozpoczęciu swojej misji MNF zakończyło ją sukcesem, Arafat odpłynął do Grecji, by ostatecznie udać się na wygnanie do Tunezji a żołnierze MNF powrócili na pokład znajdujących się u wybrzeży Libanu okrętów. Wkrótce jednak musieli ponownie znaleźć się na brzegu.

    14 września, prezydent-elekt Baszir Al-Dżumajjil ginie w zorganizowanym przez Syryjską Partię Socjal-Nacjonalistyczną zamachu. Armia izraelska wkracza do zachodniego Bejrutu celem zapobieżenia chaosowi. Izraelczycy następnie umożliwią prawicowym milicjom, Falangom, wzięcie odwetu na palestyńskich obozach uchodźczych w Sabrze i Szatili. Liczba ofiar masakry oceniana jest na od 750 do nawet 3 tys. zabitych. Wydarzenia te spowodowały, że prezydent Ronald Reagan zadecydował o zorganizowaniu Międzynarodowych Sił na nowo. 29 września 1200 żołnierzy, Amerykanów, Francuzów i Włochów, ponownie wkroczyło do Bejrutu, zajmując strategiczne miejsca takie jak Międzynarodowe Lotnisko czy port. W ramach misji rozpoczęto również szkolenie szkolenie libańskiej armii.

    18 kwietnia 1983 kierujący ciężarówką wyładowaną ładunkami wybuchowymi zamachowiec samobójca wysadza się pod budynkiem amerykańskiej ambasady w Bejrucie zabijając 63 osoby. Atak na znajdujący się we francuskiej strefie budynek jest jednym z pierwszych sygnałów niezadowolenia z obecności MNF w Libanie. Do ataku przyznaje się Organizacja Islamskiego Dżihadu. Latem tego samego roku stacjonujący na bejruckim lotnisku Marines są regularnie ostrzeliwani przez bojowników szyickiego Ruchu Amal oraz druzyjskiej Armii Ludowego Wyzwolenia. W odpowiedzi na śmierć kilku ze swoich żołnierzy Amerykanie ostrzeliwują szyickie oraz druzyjskie pozycje. Rozpoczęta właśnie wojna w górach Szuf, pomiędzy Druzami a oddziałami libańskiej armii pod dowództwem generała Michela Aouna oraz chrześcijańskiej milicji Sił Libańskich dodatkowo komplikowała sytuację MNF. Wzięcie przez MNF udziału po stronie chrześcijańskiej w obronie strategicznego wzgórza Suk al-Gharb scementowało wśród lewicowych bojówek obraz MNF jako sił pro-izraelskich, pro-falangistowskich i anty-muzułmańskich.

    23 października Organizacja Islamskiego Dżihadu uderza ponownie. Pierwszy z zamachowców samobójców wysadza się pod budynkiem koszar amerykańskich Marines, zbijając łącznie 241 żołnierzy. Kilka minut później dochodzi do drugiego ataku, tym razem celem są Francuzi, w wyniku wybuchu ginie 58 spadochroniarzy. Dla Amerykanów są to największe straty jakie ponieśli od wietnamskiej ofensywy Tet, dla Francuzów – od końca wojny w Algierii. Tuż po zamachach amerykańska opinia publiczna zaczęła poddawać w wątpliwość zasadność obecności Międzynarodowych Sił w Libanie. Mimo coraz głośniejszych głosów wzywających do wycofania się, prezydent Reagan pozostawał jednak nieugięty w powziętym przez siebie kursie polityki zagranicznej.

    Francuzi odpowiedzieli w listopadzie, bombardując koszary irańskich Strażników Rewolucji Islamskiej w Baalbek, w dolinie Bekaa. W tym samym czasie rosły napięcia pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Syrią. Syryjska obrona przeciwlotnicza kilkukrotnie ostrzeliwała amerykańskie samoloty patrolujące przestrzeń powietrzną Libanu. Syryjczykom udało się zestrzelić dwa samoloty szturmowe – A-6 Intruder i A-7 Corsair, jeden z pilotów, któremu udało się katapultować, znalazł się w syryjskiej niewoli. Presja na prezydenta Reagana ze strony Kongresu zaczęła narastać. 5 lutego upadł rząd Libanu, tymczasem 6 lutego na ulicach Bejrutu rozpoczęły się walki pomiędzy niedawnymi sojusznikami z szyickiego Amalu i druzyjskiej Ludowej Armii Wyzwolenia. 7 lutego wydano rozkaz wycofania 1700 Marines, dzień później amerykańska marynarka wojenna ostrzelała syryjskie i druzyjskie pozycje w dolinie Bekaa, zabijając głównego dowódcę sił syryjskich w Libanie. 20 lutego Liban opuścili Włosi, 26 lutego zakończyła się ewakuacja Marines, Francuzi swoje operacje zakończyli 31 marca.

    Nie oznaczało to jednak końca amerykańskich problemów. 20 września 1984 roku Organizacja Islamskiego Dżihadu za cel ponownie bierze amerykańską ambasadę, którą w międzyczasie przeniesiono do jednej z chrześcijańskich dzielnic wschodniego Bejrutu. W wypróbowany już kilkakrotnie sposób zamachowiec samobójca wysadza się wraz z cysterną wypełnioną ładunkami wybuchowymi i to mimo tego, że tuż przed eksplozją został zastrzelony przez jednego ze strażników. W wyniku wybuchu giną 23 osoby, głównie Libańczycy, bądź to pracownicy ambasady bądź ludzie oczekujący na wizy. Wśród zabitych jest tylko dwóch Amerykanów.

    Czym jest ta Organizacja Islamskiego Dżihadu, która pojawia się tu raz za razem? Otóż jest to nic innego jak nazwa używana przez szyicką, pro-irańską libańską Partię Boga, Hezbollah. O jej powstaniu i kwestiach prawnych związanych z tym czy są, czy nie są terrorystami więcej przeczytać można w innym moim wpisie. Jak wykazało amerykańskie śledztwo, w organizację zamachów bezpośrednio zaangażowanych było dwóch czołowych bojowników Hezbollahu – Imad Mughnijja oraz Mustafa Badreddine. Całość zaś koordynowana była przez irańskiego ambasadora w Damaszku, Alego Akbara Mohtashemiego. Mimo, że zarówno Hezbollah jak i Iran odmawiają wzięcia odpowiedzialności za zamachy, to sami zamachowcy często przedstawiani są jako męczennicy w oficjalnej propagandzie, w Teheranie powstał między innymi pomnik upamiętniający ich dokonania.

    Zemsta CIA nadeszła 8 marca 1985. Wtedy to pod mieszkaniem duchowego przywódcy Hezbollahu, nazywanego wówczas libańskim Chomeinim, Mohamadea Fadlallaha eksplodował samochód pułapka. W eksplozji zginęły 83 osoby, ponad 200 zostało rannych. Fadlallah wyszedł jednak z niego bez szwanku, zginęło tylko kilku z jego ochroniarzy (w tym Dżihad Mughnijja, brat Imada), gros ofiar stanowili cywile wychodzący w tym momencie z meczetu w którym właśnie zakończyły się piątkowe modlitwy. Na miejscu zamachu mieszkańcy Bejrutu wkrótce rozwiesili transparent z napisem „Made in USA”. Zarówno CIA jak i prezydent Reagan odmówili wzięcia na siebie odpowiedzialności za przeprowadzenie zamachu. CIA stwierdziło, że zamachu dokonali agenci działający na własną rękę, bez wiedzy kierownictwo CIA. Reagan stwierdził zaś, że nigdy w życiu nie wydałaby rozkazu zamordowania kogokolwiek. Dwa lata później wyda rozkaz rozpoczęcia nalotów na stolicę Libii, Trypolis, celem zabicia Muammara Kadafiego.

    pokaż spoiler TL; DR – Izraelska inwazja na Liban wywołuje takie oburzenie, że nawet USA są przeciwko i negocjują zawieszenie broni, w wyniku którego w kraju pojawiają się międzynarodowe siły pokojowe. Te, początkowo neutralne, przez zmieniającą się sytuację polityczną zostają uznane za wrogie przez lewicowe i pro-syryjskie bojówki. Kilkukrotnie stają się celem zamachów terrorystycznych a chaos libańskiej polityki powoduje ostatecznie że rozpoczynają ewakuację. Postanawiają jednak zemścić się na starych wrogach, lecz zamiast zabić przywódcę Hezbollahu zabijają 80 cywilów a potem zwalają winę na innych.


    #bliskiwschod #liban #syria #palestyna #hezbollah #gruparatowaniapoziomu

    Inne moje teksty o Hezbollahu:
    1. Hezbollah a Wykop.pl Czy użytkownicy propagują terroryzm awatarami?
    2. Hezbollah, Demis Roussos i Chuck Norris – historia uprowadzenia samolotu TWA 847
    pokaż całość

    źródło: historynet.com

    +: M..d, onlajf +107 innych
    •  
      k..............h

      +3

      @JanLaguna Wiesz, każdy medal ma dwie strony. Militarne skrzydło Hezbollahu zostalo uznane przez państwa UE za organizację terrorystyczną. A Unia to co najmniej dwoch członkow Rady Bezpieczenstwa ONZ. W razie otwartego, legalnego konfliktu, żołnierze Hezbollahu nie zostaliby uznani za stronę walczącą.
      Głos Rosji po stronie Hezbollahu/Libanu łamałby konsensus i nie moznaby zgodnie z prawem nic im zrobic, np uznac za organizacje terrorystyczną i pozwolic na interwencje itd, jest sporo scenariuszy.
      Podobnie zachowują sie ukrainscy nacjonalisci- nie manifestuja wrogosci wobec USA, bo geopolitycznie nie jest im to na rękę ;)
      Swoją drogą fajny avek :D
      pokaż całość

    •  

      Swoją drogą fajny avek :D

      @kon_na_biegunach: dziękuję ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      +: Saper9
    • więcej komentarzy (8)

  •  

    O co kaman, X Factor, który zrzesza cały świat arabski, a tam ani jednej laski z chustą na głowie, wygląda jak jakaś Ameryka Południowa. Ktoś mi wyjaśni, czemu oni są tak liberalni w TV?

    https://www.youtube.com/watch?v=f7tq2LSCt78

    #maroko #syria #liban #egipt #jordania #islam #irak #libia #ciekawostki #muzyka #telewizja pokaż całość

    źródło: arabia.png

  •  

    Kalamun. ZU-57-2 ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    https://youtu.be/ZeQiDyCnke0?t=38s

    pokaż spoiler aha, mignęło mi jakieś info, że specopsy z DGSE podobno "utknęli" w Tal Afar xD Paryż podobno ma zabulić 430mln euro ( ͡€ ͜ʖ ͡€)

    #syria #liban #hezbollah #militaria pokaż całość

    źródło: pp.userapi.com

  •  
    U....n

    +121

    Hezbollah, Demis Roussos i Chuck Norris – historia uprowadzenia samolotu TWA 847

    Czerwiec roku 1985 był miesiącem wyjątkowo obfitującym w wydarzenia z kategorii terroryzmu lotniczego. 11 czerwca, na lotnisku w Bejrucie uprowadzony został należący do jordańskich linii lotniczych samolot lotu Royal Jordanian 402. Na czele grupy sześciu porywaczy stał Fawaz Younis, członek libańskiej szyickiej organizacji zbrojnej Hezbollah (dosł. Partia Boga). Porywacze, którzy sami siebie nazywali „Samobójczą Grupą Imama al-Sadra”, zmusili pilota samolotu do skierowania się na Cypr, następnie do Włoch a na koniec z powrotem do Bejrutu, gdzie wszyscy zakładnicy zostali uwolnieni a samolot wysadzony w powietrze. W czasie 28 godzinnego lotu porywacze wydali oświadczenie, w którym krytykowali rezolucję Ligi Arabskiej, potępiającą ataki szyickiej milicji Amal na obozy palestyńskich uchodźców w Bejrucie oraz wspierającą Organizację Wyzwolenia Palestyny Jasira Arafata. Po zniszczeniu samolotu porywacze skryli się w szyickich dzielnicach stolicy Libanu.

    Części z pasażerów feralnego lotu udało się zarezerwować miejsca w samolocie linii Middle Eastern Airlines z Bejrutu do Cypru już następnego dnia. Jednak gdy tylko samolot wylądował na płycie lotniska w Larnace, okazało się że doszło do kolejnego porwania. Pojedynczy bojownik z jednej z wielu palestyńskich frakcji zagroził wysadzeniem samolotu przy użyciu granatu ręcznego. Następnie wydał oświadczenie, że porwanie jest odpowiedzią na wczorajsze uprowadzenie lotu Royal Jordanian. Po krótkich negocjacjach porywacz zgodził się na uwolnienie wszystkich zakładników w zamian za zgodę na bezpieczny odlot do stolicy Jordanii, Ammanu, gdzie po wylądowaniu został aresztowany przez tamtejsze służby.

    Dwa dni później, 14 czerwca, rozpocznie się najbardziej spektakularny z trzech czerwcowych ataków.

    Lot Trans Wolrd Airlines 847 z Aten do Rzymu miał być krótkim rutynowym przelotem pomiędzy dwoma europejskimi miastami. Jednak gdy tylko pilot wyłączył sygnalizację nakazu zapięcia pasów dwóch członków Hezbollahu, Mohammad Ali Hamadi i Hassan Izz al-Din, wstało i ruszyło w kierunku kabiny pilotów. Po dostaniu się do środka, porywacze przejęli kontrolę nad samolotem i nakazali skierowanie go w kierunku Algierii. Celem zapewniania sobie pełnej kontroli, porywacze prze-aranżowali miejsca zajmowane przez 153 pasażerów – mężczyźni zostali posadzeni przy oknach, kobiety i dzieci bliżej środka. Obszar wokół kokpitu został całkowicie wyczyszczony z pasażerów, którzy przesadzeni zostali na tył maszyny. Zakładnicy zostali poinstruowani by siedzieć cicho i z pochylonymi głowami. Ci, którzy protestowali lub wydawali jakiekolwiek dźwięki, byli bici. Środki powzięte przez porywaczy okazały się być słusznymi – znajdujący się na pokładzie członkowie amerykańskich sił zbrojnych zostali w ten sposób pozbawieni możliwości skonfrontowania bojowników. W pewnym momencie pierwszej fazy porwania pilot samolotu, kapitan John Testrake, rozważał nawet skierowanie maszyny do Tel Awiwu, zanim porywacze zdążą zorientować się co właściwie się wydarzyło.

    Żaden z dwóch terrorystów nie mówił po angielsku, natomiast żaden z członków załogi nie porozumiewał się językiem arabskim. Hamadi i stewardessa Uli Derickson mówili jednak po niemiecku i w tym języku toczyła się komunikacja pomiędzy obiema stronami porwania. Poprzez stewardessę, kapitan wytłumaczył Hamadiemu, że samolot nie posiada wystarczającej ilości paliwa na lot do Algierii, w związku z czym wydał on rozkaz skierowania się do Bejrutu. Mając lot pod kontrolą, członkowie Hezbollahu rozkazali zebranie paszportów wszystkich pasażerów celem zidentyfikowania wszystkich Żydów na pokładzie. Derickson, której powierzono to zadanie, ukryła jednak dokumenty osób z żydowsko brzmiącymi nazwiskami. Dwóch nurków amerykańskiej marynarki wojennej, Robert Stethem i Clinton Suggs przyznało się jej, że posiadają tylko swoje książeczki wojskowe, widzący to Hamadi interweniował a następnie nakazał przeniesienie obu marynarzy do kokpitu, gdzie zostali związani. Następnie obaj, oraz jeden z członków załogi, mechanik pokładowy Christian Zimmerman, byli dotkliwi bici przez porywaczy.

    Gdy samolot znajdował się już w pobliżu Bejrutu, pilot poprosił wieżę tamtejszego lotniska o pozwolenie na lądowanie. Odpowiedź była negatywna, kontrola ruchu odmówiła lądowania, tłumacząc się tym że lotnisko jest obecnie zamknięte. Niezrażony tym pilot poinformował kontrolerów, że ląduje czy im się to podoba czy nie. Dopiero gdy samolot rozpoczął wykonywanie podejścia końcowego kontroler wydał zgodę na lądowanie.

    Lotnisko Międzynarodowe w Bejrucie znajdowało się pod kontrolą szyickich bojówkarzy z ruchu Amal. Samo miasto w owym czasie podzielone było na dwie części – zachodnią, kontrolowaną przez szyickich islamistów z Harakat Amal pod przywództwem Nabiha Berriego i Hezbollahu oraz socjalistycznych druzyjskich bojowników Ludowej Armii Wyzwolenia dowodzonych przez Walida Dżumblatta a także wschodnią kontrolowaną przez maronickie chrześcijańskie Siły Libańskie oraz faszystowskie Falangi. Palestyńskie obozy dla uchodźców kontrolowane były zaś przez Organizację Wyzwolenia Palestyny Jasira Arafata. Pracownicy lotniska znani byli ze swojej sympatii wobec szyickich islamistów, w związku z czym często umożliwiali im dokonywanie porwań obcokrajowców nie robiąc im problemów w czasie lotniskowych kontroli. Jak w 1985 donosiła CIA, na międzynarodowym lotnisku w Bejrucie, w przeciągu 15 lat doszło do aż 36 porwań, co było prawdziwie imponującym osiągnięciem w kategorii bezpieczeństwa.

    Już w Bejrucie, porywacze poinformowali, że samolot jest zaminowany i że albo otrzymają paliwo albo maszyna zostanie wysadzona wraz z pasażerami. Po krótkich negocjacjach pracownicy lotniska rozpoczęli tankowanie samolotu. Korzystając z okazji, Uli Derickson zapytała Hamadiego po niemiecku o to czy ten mógłby uwolnić przetrzymywane kobiety i dzieci. Hamadi zgodził się i po uwolnieniu 17 kobiet i 2 dzieci, samolot odleciał do Algierii.

    Przy podchodzeniu do lądowania na lotnisku w Algierze powtórzyły się problemy znane z próby lądowania w Libanie. Porywacze przejęli kontrolę nad radiem i rozpoczęli długie tyrady i przemowy skierowane do algierskich kontrolerów lotu. Sądząc po ich nerwowych reakcjach, odpowiedzi jakie otrzymywali nie były satysfakcjonujące. Podobnie jak w Bejrucie, kontrolerzy poinformowali że lotnisko jest zamknięte. „Zamierzamy wylądować, nie mamy innego wyjścia” – odpowiedział im pilot – „Powiedzieli nam, że wysadzą samolot, jeżeli nie wylądujemy w Algierze”. Oprócz tego brakowało im paliwa, by lecieć w jakiekolwiek inne miejsce. Kiedy pas startowy lotniska został w końcu udostępniony na lądowanie, został on szybko otoczony przez żołnierzy algierskiej armii i jej pojazdy opancerzone.

    Aby zachęcić algierskie władze do rozpoczęcia negocjacji z porywaczami, ci zagrozili rozpoczęciem zabijania zakładników. Przez następne kilka godzin toczyły się negocjacje z Algierczykami, w których po raz pierwszy pojawiły się żądania terrorystów – uwolnienie libańskich szyickich więźniów, w tym 766 więzionych w izraelskich więzieniach, dwóch aresztowanych we wrześniu 1984 w Hiszpanii po próbie zamordowania libijskiego dyplomaty i słynnej Kuwejckiej 17. Kuwejcka 17 była grupą szyickich islamistów, którzy w grudniu 1983 roku próbowali dokonać, ostatecznie nieudanego, skoordynowanego ataku na dwie ambasady, lotnisko międzynarodowe i główną rafinerię w Kuwejcie. Na czele grupy stał członek Hezbollahu, Moustafa Badreddine. Tym czego w danym momencie porywacze potrzebowali najbardziej było jednak paliwo, niezbędne do dalszego kontynuowania lotu. Negocjacje najprawdopodobniej nie przebiegały pomyślnie, jako że terroryści rozpoczęli torturowanie kolejnego z amerykańskich wojskowych przeniesionych do zaimprowizowanej sali tortur w pierwszej klasie, majora Kurta Carlsona. Znęcanie się nad Carlsonem trwało przez 90 minut, zanim na płycie lotniska pojawiła się cysterna z paliwem.

    Gdy tylko podjechał pod samolot, kierowca cysterny wykrzyczał coś w kierunku okna kokpitu. „Myślę, że on chce byśmy dali mu kartę kredytową” – stwierdził jeden z członków załogi. Nie będąc pewnym czy dobrze zrozumiał, pilot zapytał się „Chcesz powiedzieć, że on chce żebyśmy zapłacili za paliwo by być porwanymi?”. Derickson wyciągnęła swoją kartę z portfela, podała kierowcy i dopiero wtedy rozpoczął on warte 6 tysięcy dolarów tankowanie. W międzyczasie porywacze pozwolili opuścić samolot kolejnej grupie 21 kobiet i dzieci. Gdy samolot znowu wystartował, załodze wydano rozkaz ponownego skierowania się do Bejrutu.

    Tego, co zobaczyli w Bejrucie, nie spodziewali się ani terroryści ani członkowie załogi. Na całej powierzchni płyty lotniska rozstawione były barykady, uniemożliwiające lądowanie jakiemukolwiek samolotowi. „Przykro nam, lotnisko jest zamknięte” – stwierdził kontroler. Pilot kazał przekazać jednemu z porywaczy, że jeżeli spróbuje wylądować bez wątpienia rozbije on samolot. „Świetnie” – odpowiedział Hamadi – „W takim razie nie będziemy musieli go wysadzać”. Krążąc nad lotniskiem kapitan próbował przekonać kontrolerów do otwarcia pasa startowego, w międzyczasie załoga zaczęła przygotowywać pasażerów na twarde lądowanie. Ostatecznie, po groźbach ze strony porywaczy, że rozbiją samolot o więżę kontroli lotów lub pałac prezydencki, otrzymali zezwolenie na lądowanie.

    Samolot zaparkował w połowie pasa startowego, tym samym uniemożliwiając zakradnięcie się antyterrorystów. Porywacze zażądali by milicja Harakat Amal wzieła udział w negocjacjach dotyczących uwolnienia aresztowanych szyitów, jednak jej przywództwo nie odpowiedziało. Innym z żądań było umożliwienie grupie znajdujących się w Bejrucie bojowników Hezbollahu dołączenia do nich na pokładzie samolotu. Nie mogąc dojść do porozumienia, Hamadi oddał strzał w kierunku Stethema, następnie otworzył drzwi maszyny i strzelił ponownie. Martwe ciało Amerykanina wypadło na płytę lotniska. „Zabili pasażera!” – pilot wykrzyczał przez radio. „Za 5 minut zabijemy następnego” – zagroził Hamadi, żądając by samolot został natychmiast zatankowany.

    Kapitan skierował samolot do strefy tankowania, starając się ominąć leżące na płycie zwłoki Stethema. Ciało leżało tam jeszcze przez następne cztery godziny, zanim zostało zabrane przez ambulans Czerwonego Krzyża. Około pół godziny po rozpoczęciu tankowania, do dwóch porywaczy dołączyło kolejnych pięciu ciężko uzbrojonych bojowników na czele z Imadem Mughnijją oraz Fawizem Younisem. Przybysze przywitali się z porywaczami a następnie usunęli z samolotu amerykańskich żołnierzy oraz ludzi o żydowsko brzmiących nazwiskach. Doprowadziło to do kolejnego kryzysu. Od tej pory część zakładników przetrzymywana była na pokładzie samolotu, część zaś w kryjówkach szyickich islamistów gdzieś w zachodnim Bejrucie.

    Następnie porywacze zażądali paliwa oraz jedzenia a także poinformowali że chcą aby pas startowy był oczyszczony, tak by mogli wystartować następnego dnia o świcie. Oprócz tego zażądali również by greckie władze uwolniły Alego Atwę, który był niedoszłym trzecim porywaczem, został jednak aresztowany na lotnisku w Atenach przez grecką policję. Ostrzegli oni, że jeżeli Grekom nie uda się doprowadzić do spotkania Atwy i pozostałych porywaczy w Algierze, to dokonają oni egzekucji ośmiu Greków znajdujących się na pokładzie, w tym słynnego greckiego piosenkarza, Demisa Roussosa. Dla Roussosa byłaby to zapewne niemiła niespodzianka, jako że po swoim uwolnieniu wspominał, że porywacze byli „miłymi ludźmi” i nawet obdarowali go tortem świętując jego urodziny 15 czerwca.

    Ponowny lot do Algieru był zdecydowanie lepiej przygotowany niż poprzednia próba – obył się bez żadnych incydentów a samo lotnisko przez cały czas pozostawało otwarte. Na pokład wpuszczony został lekarz a trzech pasażerów cierpiących na wyczerpanie i udar cieplny zostało zwolnionych. Samolot pozostawał na płycie przez 12 godzin, w czasie których porywacze negocjowali z Algierczykami, powtarzając swoje żądania i winiąc Amerykanów za całe zło na tym świecie. Po tym gdy w Algierze wylądował samolot z Aten z Alim Atwą na pokładzie uwolniono kolejnych 58 pasażerów i członków załogi. Jedynymi zakładnikami pozostawili w tym momencie Amerykanie.

    Imad Mughnijja, który dołączył do terrorystów w Bejrucie, był przywódcą grupy. W przeciwieństwie do pozostałych, sprawiał on wrażenie człowieka dobrze wykształconego, mówił on również płynnie w języku angielskim. Rankiem następnego dnia powiedział pozostałym członkom załogi, że muszą oni odegrać pewną scenkę – muszą przekonać Algierczyków, że potrzebują więcej paliwa. Jeden z młodych pasażerów zaczął krzyczeć do radia jak gdyby był bity, jego występ okazał się być jednak mało przekonującym. Następnie próby podjął się pierwszy oficer i okazał się być w tym dużo lepszym. Gdy krzycał, Mughnijja grzecznie poprosił pilota o otwarcie okna z którego następnie oddał trzy lub cztery strzały. W przeciągu kilku minut pojawiła się cysterna z paliwem, z tym samym co poprzednim razem kierowcą który ponownie zażądał zapłaty za swoje usługi. Załoga odmówiła a strzały oddane przez Mughniję były wystarczającym argumentem by przekonać kierowcę do rozpoczęcia tankowania. Nie będąc pewnym gdzie chcą lecieć dalej porywacze wpierw wybrali Aden, w komunistycznym Południowym Jemenie, dystans okazał się być jednak zbyt dużym aby móc pokonać go bez międzylądowania. Po rozważeniu lotu do Iranu, ostatecznie zdecydowano się po raz trzeci na lądowanie w Bejrucie.

    Po wylądowaniu w Libanie członkowie załogi zmyślili awarię silników i przekonali porywaczy, że samolot nie będzie już w stanie nigdzie lecieć. Przez następne kilka godzin terroryści prowadzili kolejną rundę negocjacji z wieżą kontroli lotów. Jeden z chorych pasażerów został uwolniony, na pokład weszło również jeszcze więcej bojowników. W środku nocy pojawiła się jeszcze jedna grupa zbrojna i obudziła wszystkich zakładników. W przeciągu pół godziny wszyscy, poza pilotem, pierwszym oficerem i mechanikiem pokładowym opuścili samolot. Przez następne szesnaście dni dziesiątki szyickich bojowników przewinie się przez samolot, w czasie gdy załoga ciągle będzie pozostawać na pokładzie. Pasażerowie przetrzymywani byli zaś w różnych lokacjach na terenie zachodniego Bejrutu.

    W odniesieniu do obu kryzysów z zakładnikami, jednego na pokładzie samolotu, drugiego w kryjówkach w zachodnim Bejrucie, terroryści zażądali aby przywódca Harakat Amal, Nabih Berri, negocjował w ich mieniu, na co ten ostatecznie się zgodził. Siły Amalu zostały postawione w stan gotowości bojowej, lotnisko zostało zabezpieczone i umocnione w odpowiedzi na pojawienie się u wybrzeży Libanu amerykańskiego lotniskowca USS Nimitz oraz uzbrojonego w pociski kierowane niszczyciela USS Kidd. Pojawiły się także niepotwierdzone informacje o wysłaniu na Bliski Wschód komandosów ze słynnej jednostki Delta Froce. W przeciągu kilku dni do libańskiego wybrzeża dopłynęły również trzy kolejne amerykańskie okręty, z 1800 Marines na pokładzie.

    Po ponad dwóch tygodniach, pozostałych 39 zakładników zostało uwolnionych a następnie przetransportowanych do Damaszku, w Syrii, 29 czerwca, gdzie wystąpili na zorganizowanej przez Czerwony Krzyż konferencji prasowej. Władze Izraela rozpoczęły stopniowe uwalnianie szyickich więźniów, aczkolwiek stwierdzając że ich zwolnienie nie ma nic wspólnego z uwolnieniem zakładników z lotu TWA 847. 14 listopada 1985 roku Stany Zjednoczone postawiły w stan oskarżenia, Alego Atwę, Mohammada Hamadiego, Hassana Izz al-Dina i Imada Mughnijję, zarzucając im między innymi piractwo lotnicze, porwanie zakładników a także morderstwo. Po porwaniu cała czwórka zniknie w bejruckich slumsach, pojawiając się jednak w przyszłych akcjach Hezbollahu. Izz al-Din zostanie połączony z porwaniem samolotu Kuwait Air w Bangkoku w 1988, natomiast Hamadi zostanie aresztowany w 1987 w RFN po nieudanej próbie przemycenia na pokład startującego z Frankfurtu samolotu. Za swoją odwagę stewardessa Uli Derickson zostanie odznaczona Srebrnym Medalem. Na cześć zabitego marynarza Roberta Stethema nazwany zostanie jeden z okrętów amerykańskiej marynarki wojennej, niszczcyciel USS Stethem. Na podstawie przedstawionych wydarzeń zostaną nakręcone dwa filmy. Pierwszy to kultowe „Delta Froce”, w której Chuck Norris wcieli się w rolę komandosa walczącego z porywaczami. Drugi to dramat “The Taking of Flight 847: The Uli Derickson Story”.


    #hezbollah #liban #bliskiwschod #syria #izrael #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów