•  

    Brakuje słów, to są po prostu GANGSTERSKIE metody!!! O sprawie powiadomiona została już policja, jutro zawiadomienie trafi do prokuratury. Zobaczcie w jaki sposób ktoś próbuje zastraszać ofiarę księdza.
    https://m.facebook.com/327868517615457/posts/644991705903135/
    #katolicyzm #pedofilewiary #polska #kler #mafia #bekazkatoli #ateizm #kryminalne #twitter #neuropa pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Ręce i nogi mi opadają....

    Sytuacja na UAM w Poznaniu:

    moja dziewczyna w jednym przedmiocie zawiera wykład, ćwiczenia, laboratoria. Prowadząca laboratoria od początku bardzo źle odnosiła się do mojej dziewczyny. Była jawnie dyskryminowana. Prowadząca nie odnosiła się do niej z życzliwością jak do pozostałych studentek, którym również pomagała. Na zajęciach doszło do tego, że prowadząca podeszła do mojej dziewczyny, grzebała w jej tobie (!), wyjęła z niej jej prywatne notatki będące w folii i przeglądała je. Różowa była tym zszokowana, ale wiecie jak to jest na studiach, morda w kubeł i byle wytrwać... zresztą jest ona osoba raczej powściągliwą i niestety lubi sprawy przemilczeć... Od pczątku semestru różowy narzekał, że fatalnie sie czuje na tych zajęciach i, że jak ma tam iść to jest chora. Dziewczyna ja jakimś niezdanym kolokwium pytała się o poprawę, a prowadząca już wtedy chciała jej wlepić warunek, pytając sie "ile razy ma zamiar to powtarzać (mimo, że ani razu tego nie zrobiła) i po co chce to robić, bo ona (prowadząca) nie ma czasu"! Dziewczyna ostatecznie zdała wszystko, kolosa poprawiła i był cacy.... aż do wystawienia ocen ;) Prowadząca brała zeszyty będące podsumowaniem zajęć. Oceniała je i moją dziewczyne uwaliła, bo "notatki były nieczytelne i brakowało paru rzeczy". Rozumiecie? Uwalić cały przedmiot na warunek, za nieczytelny zeszyt? Mimo zdanych wszystkich kolokwiów? Mi to się w głowie nie mieści. Dziewczynie nerwy puściły, poryczała się i prosiła o możliwość poprawy tego. Powiedziała coś w stylu "pani też jest matką, jakby pani sie czuła, jakby pani dzieci były tak traktowane na uczelni" na co ona "proszę się nie porównywać do moich dzieci bo nie dorasta im pani do pięt"... Hitem jest to, że jej koleżanka przepisała od różowego zeszyt i nie miała problemów ze zdaniem.
    Co ciekawe na następnych zajęciach z inną grupą ta prowadząca się poryczała, że wczoraj studentka jej wjechała na macierzyństwo (XD) i, żeby tego nie robić bo będzie wyciągał konsekwencje. Wyczuwam u niej żółte papiery mocno.

    Sprawa została pociągnięta do prorektor ds. studenckich, gdzie początkowo pani nie dowierzała w zachowanie prowadzącej i obiecała pomoc. Co ciekawe, po rozmowie z tą prowadzącą zmieniła zdanie o 180 stopni i wspólnie są przeciwko mojej dziewczynie a argumentem jest "słowo przeciwko słowu" i brak dowodów XD no tak słowo przeciw słowu wiec płać za warunek za nieczytelny zeszyt, zamykam temat XD a gnębienie studentki? paaaani, nie ma pani dowodów XD.
    Co ciekawe prowadząca baaaardzo dużo nakłamała, że różowa całe zajęcia nic nie robiła, że nic nie zdawała i jest w ogóle be. A wcześniej przy sytuacji z zeszytem śmiała sie rózowemu w twarz, ze widziała jej zaangazowanie i staranie i robiła duzo... ale za zeszyt jej nie przepuści, zamyka temat, tam są drzwi (dosłowny cytat).

    Różowa już się wkurwiła i powiedziała, że złoży skarge oficjalną na tą prowadzącą i oskarży ją o mobbing XD Prodziekan wielkie oczy i odradzanie w stylu "a po co?" "a co pani chce tym osiagnąć?" "a na co to komu?".

    Dzisiaj poszła do rozmowe i zastraszali ją, że jak to zrobi to będzie miała sprawę o zniesławienie, zniszczenie dobrego imienia i wyrzucenie ze szkoły....

    Kurwa rozumiecie to? Uczeń się zali - hehe, nic nie zrobimy, nie masz pan dowoduf, słowo przeiw słowu, warun
    Uczeń chce podjąć oficjalne kroki - to juz nie slowo przeciwko slowu tylko nie wolno ci tego zrobić bo cie wypierdolimy.

    Ta cała uczelnia wygląda mi na mafie, gdzie ręka ręke kryje a student chuja może zrobić...

    Wiecie co jest w tym najśmieszniejsze XD? Różowa ma nagrania każdej z rozmów, gdzie jasno wynika jak prowadząca kłamie i zaprzecza słowom z poprzednich nagrań. Co możemy z tym zrobić? Kurwa nic XD Radca prawny powiedział, że broń boże pokazywac nagrań i nagrywać bo będzie mieć sprawe w sądzie XD Czyli kurwa nie wolno mieć dowodów jak cie gnębią XD

    Ruszysz gówno to śmierdzi, Polskie uczelnie to żart. Sorry za chaotyczny styl pisania ale jeszcze mnie trzęsie z wkurwienia.

    #studbaza #uczelnie #polskieuczelnie #poznan #uam #zalesie #mafia #mafiauczelniana
    pokaż całość

  •  

    Skoro coraz bliżej #swieta tradycji musi się stać zadość i muszę zagrać w MAFIA II
    W żadnej innej grze śnieg nie jest tak zajebisty( ͡° ͜ʖ ͡°) Zima jest tylko w rozdziałach 2-5, ale co tam¯\_(ツ)_/¯
    #gry #mafia

    źródło: mafia 2.jpg

  •  

    PIERWSZĄ CZĘŚĆ TEJ HISTORII PRZECZYTACIE TUTAJ.

    • • •

    Część 2

    W sylwestra 2016/2017 został aresztowany Józef K., co dla mieszkańców Szczucina było zaskoczeniem. Mężczyzna od początku śledztwa sprawiał wrażenie osoby, która chce pomóc rodzinie Cyganów w odnalezieniu mordercy. Często ich odwiedzał, wypytywał o sprawę i mówił, że będzie samodzielnie prowadził śledztwo. Z ojcem Iwony znał się jeszcze z młodych lat, gdy razem pracowali w Spółdzielni Kółek Rolniczych. K. grał nawet na weselu jego szwagierki, a gdy założyli rodziny, ich córki kolegowały się ze sobą. Józef K. mówił nawet głośno o tym, że podejrzewa swojego syna o dokonanie tej zbrodni. Przestał później jednak interesować się sprawą, ponieważ, jak sam twierdził, jego córka zaczęła dostawać telefony z pogróżkami.

    Stary Klapa zajmował się w życiu wieloma rzeczami. Był ratownikiem WOPR, kierownikiem jednej ze szczucińskich drużyn, a także myśliwym, przez co miał pozwolenie na broń. Przez jakiś czas pracował w ORMO. W 1998 r. opiekował się jednym z hangarów nad Wisłą, w którym WOPR trzymało motorówki i sprzęt ratowniczy. Prowadził też ośrodek wodno-rekreacyjny. Organizował tam często zamknięte i huczne imprezy, na których spotykali się tylko wysoko sytuowani ludzie miejscowi oraz m.in. z Tarnowa i z Dąbrowy Tarnowskiej, ówczesny wójt Szczucina, politycy z Warszawy, z SLD (którzy potem działali w resortach siłowych za czasów rządów Leszka Millera), policjanci, sędziowie, prokuratorzy, lekarze, szczuciński proboszcz oraz właściciel firmy Tankpol Roman M. (ten sam, który ufundował nagrodę za znalezienie sprawcy; może to był wabik na kogoś, kto mógł zbyt dużo wiedzieć na temat morderstwa?), ważna postać w branży paliwowej i transportowej. W 2002 r. został zatrzymany przez CBŚ pod zarzutem kierowania zorganizowaną grupą przestępczą w tzw. aferze paliwowej. Wniosek o jego zwolnienie z aresztu złożyli m.in. były wójt Szczucina oraz tamtejszy proboszcz. Józef K. często pił też z Andrzejem Ł. ps. Jabłuszko z Komendy Powiatowej Policji w Dąbrowie Tarnowskiej oraz byłym funkcjonariuszem ZOMO w Tarnowie, świetnie znał się także z naczelnikiem wydziału kryminalnego tej komendy, Bogusławem P. ps. Papuśny, którego często odwiedzał w pracy.

    Według śledczych, na tych spotkaniach Stary Klapa gromadził na wszystkich "haki". Mężczyzna często powtarzał, że ma takie układy, że nikt go nie ruszy.

    W styczniu 2017 r. K. usłyszał zarzut pomocnictwa i składania fałszywych zeznań oraz został umieszczony w areszcie śledczym na okres trzech miesięcy.

    . . .

    W grudniu 2016 r. odbyło się także przesłuchanie Renaty G.-D. (zdjęcie), dawnej przyjaciółki zamordowanej Iwony. Jednak sąd nie zgodził się na jej aresztowanie zaraz po zatrzymaniu, wyraził na to zgodę dopiero po odwołaniu się prokuratury. Same procedury trwały półtora miesiąca, w czasie których kobieta zdążyła zapaść się pod ziemię. Nie stawiła się także w prokuraturze na planowane następne przesłuchanie i nie usprawiedliwiła swojej nieobecności. Dlatego i za nią został wysłany międzynarodowy list gończy. 20 lutego 2017 r. późnym wieczorem na krakowskim lotnisku Straż Graniczna dokonała jej zatrzymania tuż po przylocie do Polski. Kobieta usłyszała zarzut czterokrotnego składania fałszywych zeznań, jednak według pełnomocnika rodziny Cyganów rola Renaty w tej zbrodni jest o wiele większa niż wynikałoby to z kwalifikacji prawnej czynu. W jego ocenie dziewczyna wiedziała, co planują sprawcy w stosunku do Iwony. Była świadoma następstw, które spotkały jej przyjaciółkę, a przynajmniej się na nie godziła.

    Kobieta została umieszczona w areszcie na okres trzech miesięcy.

    (klik)

    . . .

    Zarzuty usłyszeli także emerytowany wieloletni posterunkowy ze Szczucina Leszek Witaszek oraz policjant Grzegorz J., którzy w noc morderstwa patrolowali okolicę. W późniejszym czasie zostali zatrzymani również: Maciej C. – były komendant z Dąbrowy Tarnowskiej (pan ten wypowiadał się w programie "997" z 1999 r., do którego link podałam wyżej; zwróćcie uwagę na to jak nie patrzy prowadzącemu w oczy), Bolesław P. ps. Papuśny – długoletni naczelnik wydziału kryminalnego w Dąbrowie Tarnowskiej oraz były funkcjonariusz SB, Paweł W. – wcześniej funkcjonariusz, później pracownik cywilny komendy w Dąbrowie Tarnowskiej, Andrzej K. – były komendant Komendy Powiatowej Policji w Dąbrowie Tarnowskiej oraz przez ponad 11 komendant komisariatu w Szczucinie, a także policjanci: Jerzy S., Marek K., Waldemar G., Longin F., Krzysztof B., Robert N. oraz Jacek M. Zarzucono im nadużycie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub niedopełnienia obowiązków oraz poplecznictwo, czyli utrudnianie postępowania karnego, co skutkowało niewykryciem sprawcy zabójstwa i jego pomocników przez lata. Wszyscy zostali aresztowani na trzy miesiące. Z wolnej stopy będzie odpowiadać także funkcjonariusz Ryszard S.

    Paweł W., który jako jeden z pierwszych prowadził w 1998 r. śledztwo w sprawie śmierci Iwony, na polecenie swojego przełożonego Bogusława P. (prywatnie szwagra Leszka Witaszka), miał zamienić zabezpieczone na miejscu zbrodni ślady, czyli włosy, które były nośnikami materiału genetycznego.

    Maciej C., który przeprowadzał oględziny przedmiotów zabezpieczonych w okolicach miejsca zbrodni, miał wyprostować pętlę z drutu, którym uduszono Iwonę. Nie opisał też tego kluczowego dowodu, ani nie zrobił zdjęć.

    Andrzej K., również na polecenie Bogusława P., bez żadnego pokwitowania odebrał od rodziny ubrania i biżuterię ofiary, które miała na sobie w noc zabójstwa. Bez rejestracji przechowywano je w komisariacie, aż w końcu ubrania zaginęły.

    Bogusław P. może być także autorem wysyłanych przez lata anonimów, którymi mógł wpływać na bieg śledztwa.

    Według ustaleń śledczych, niektórzy policjanci faktycznie od lat wiedzieli, że jednym z zabójców jest Paweł K., jednak nic z tą informacją nie zrobili. Jeden z mundurowych miał też wskazać sprawcę rodzinie zamordowanej.

    Sierżant Leszek Witaszek współpracował z policjantami, a jego zeznania okazały się bardzo ważne dla śledztwa. Funkcjonariusz przyznał się do winy i dobrowolnie poddał karze. Rodzina Iwony ze względu na jego postawę sporządziła pisemny "akt przebaczenia", w którym mimo wielkiej doznanej krzywdy wybacza mu jego postępowanie. Dokument ten znalazł się w aktach sprawy i nie wyklucza się, że może on mieć znaczenie dla innych podejrzanych funkcjonariuszy. Witaszek został skazany na 11 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz trzy tysiące złotych grzywny.

    . . .

    Policja i prokuratura, analizując zgromadzony materiał dowodowy, ustaliła, że z zabójstwem Iwony bezpośredni związek ma zaginięcie i śmierć Tadeusza Draba w 1999 r. Według ustaleń w dniu zaginięcia szedł z trzema mężczyznami, którzy nie mieszkali w Szczucinie. Następnie został odurzony alkoholem, przewieziony łodzią motorową na środek rzeki i wrzucony do wody. Motorówka miała być później spalona i zatopiona, a w maju 2018 r. śledczy z pomocą strażaków i płetwonurków usiłowali ją odnaleźć (klik). Prokurator wyjaśniał, że wytypowano osoby, które zdaniem śledczych dopuściły się zamordowania Draba, jednak formalnie nikt nie został jeszcze oskarżony.

    W kwietniu 2017 r. policjanci z zespołu Archiwum X zaczęli także badać okoliczności tajemniczej śmierci Marka Kapela (klik) (klik) (klik). Według ich ustaleń, wstępne okoliczności tej sprawy wskazują, że nie był to ani nieszczęśliwy wypadek, ani samobójstwo, a raczej ktoś umyślnie spuścił na niego fragment betonowego ogrodzenia.

    Włączyliśmy te dwa postępowania do śledztwa, bowiem mają one bezpośredni związek z wiedzą tych dwóch osób o zabójstwie Iwony Cygan

    – informował prokurator.

    . . .

    Podejrzanym wątkiem jest także samobójstwo 34-letniego sierżanta Andrzeja J. ze szczucińskiego komisariatu. Mężczyzna strzelił sobie w głowę z broni służbowej, pozostawiając żonę i trójkę małych dzieci. Wszystkie wypowiedzi na temat jego śmierci na komendzie w Szczucinie i rzekome powody, które można znaleźć w prasie, są wypowiedziane przez policjantów oskarżonych w sprawie Iwony Cygan (np. tutaj). Wiadomo, że policjantowi jako jednemu z nielicznych ufała rodzina zamordowanej, a on próbował ich wspierać i znaleźć sprawcę. Mówił także, że bardzo by chciał "żeby ta sprawa wyszła”. Jednym z policjantów, którzy znajdowali się na komisariacie w noc śmierci J. zabójstwa był Waldemar G., który obecnie jest oskarżony o mataczenie w sprawie o zabójstwo Iwony.

    . . .

    W kwietniu 2017 r.oku, po tym jak już kilku osobom postawiono zarzuty, nieznani sprawcy wciąż zastraszali mieszkańców Szczucina i świadków w sprawie morderstwa Iwony. Ktoś powybijał okna, zdemolował obejście, wbił siekierę w drzwi i oblał podejrzaną cieczą dom szwagra jednego z podejrzanych, który zdecydował się współpracować z prokuraturą.

    Śledczy badali także sprawę gróźb pozbawienia życia siostry Iwony, które kierowane były z IP na terenie Austrii.

    . . .

    W kwietniu 2017 r., po tym jak już kilku osobom postawiono zarzuty, nieznani sprawcy wciąż zastraszali mieszkańców Szczucina i świadków w sprawie morderstwa Iwony. Ktoś powybijał okna, zdemolował obejście, wbił siekierę w drzwi i oblał podejrzaną cieczą dom szwagra jednego z podejrzanych, który zdecydował się współpracować z prokuraturą.

    Śledczy badali także sprawę gróźb pozbawienia życia siostry Iwony, które kierowane były z IP na terenie Austrii.

    . . .

    W grudniu 2017 r. ojciec oraz siostry zamordowanej Iwony wydali specjalne oświadczenie, w którym nie zgodzili się, aby proces toczył się w Sądzie Okręgowym w Tarnowie. Z wnioskiem o wyłączenie tarnowskiego sądu ze sprawy zwróciła się także Prokuratura Krajowa.

    Sprawa została przeniesiona do Sądu w Rzeszowie, którego działania także wzbudziły podejrzenia rodziny Cyganów. Początkowo rzeszowski sąd chciał zwrócić prokuraturze akt oskarżenia, twierdząc, że wymaga on poprawek – zarzuty muszą być w całości jawne. Jednak sąd apelacyjny nie dopatrzył się żadnych braków i uznał, że zniesienie klauzuli tajności nie wchodzi w grę, gdyż część zarzutów wobec oskarżonych opiera się na niejawnych dokumentach policji, których absolutnie nie można odtajnić. Rodzina Cyganów uważała również, że jako ostatni dowiadywali się o wszelkich ważnych decyzjach, a o zwrocie aktu oskarżenia przeczytali dopiero w mediach. Nie udało im się jednak zmienić sądu ani sędziego.

    Dla nas rozpoczynający się proces jest niesłychanie ważny. Jednak nadal uważamy, że absolutnie nie powinien odbywać się on w Rzeszowie, ale w miejscu dalekim od lokalnych układów

    – mówiła siostra zamordowanej.

    . . .

    Akt oskarżenia wpłynął ponownie do Sądu Okręgowego w Rzeszowie w styczniu 2018 r.

    Ustalona przez śledczych wersja wydarzeń z sierpnia 1998 r. kształtuje się następująco:

    Jak wynika z aktu oskarżenia, w latach 90. w lokalu Roberta K. kwitł handel narkotykami oraz były tam nagrywane filmy pornograficzne z udziałem młodych dziewczyn, które wcześniej były odurzane, a mężczyźni gwałcili je grupowo. Wiele z nich było nieletnich, a niektóre mogły być nawet umysłowo niepełnosprawne. Nagrania często były narzędziem szantażu wobec ofiar, a także wpływowych znajomych, którzy nie raz brali w orgiach udział. Materiały wideo były sprzedawane do Austrii, gdzie Paweł K. wraz ze swoim ojcem prowadzili nielegalne interesy polegające na tym, że pod pretekstem organizowania prac zarobkowych wywoził młode dziewczyny do domów publicznych. Ich werbowaniem zajmował się Młody Klapa, który jeździł po okolicznych miejscowościach i zaczepiał kobiety. Ich selekcja odbywała się w lokalu Trabanta, gdzie było osobne pomieszczenie z weneckim lustrem. Często obserwowali zza niego bawiące się na dyskotece osoby i oceniali, która im się podoba. Niektóre z pokrzywdzonych zgłosiły się po latach do prokuratury.

    Iwona wyszła na spotkanie z przyjaciółka Renatą i wspólnie udały się do zajazdu w Szczucinie, gdzie rozmawiały z kolegami, ale nie piły alkoholu. Po wyjściu z lokalu spacerowały w pobliżu rynku, a w tym samym czasie okolicę tę patrolowali policjanci Leszek Witaszek oraz Grzegorz J. Około godziny 22:00 przy nastolatkach, z piskiem opon, około dwóch, -trzech metrów od policyjnego auta, zatrzymał się biały polonez, który prowadził Paweł K. Obok niego siedział nieżyjący już dziś Robert K. zwany Trabantem, a z tyłu ojciec Pawła, Józef. Obie nastolatki wsiadły do środka, Iwona niechętnie, jednak mogła czuć się pewniej przez bliskość policyjnego patrolu, w którym jeden z policjantów był ojcem jej koleżanki z klasy, dodatkowo błyskało się i zaczął padać deszcz. Samochód ruszył, a całą sytuację widziała także trójka mężczyzn, wśród nich Tadeusz Drab. Świadek wsiadł do radiowozu i obawiając się nadchodzącej burzy poprosił znajomych policjantów o podwiezienie do domu. Policjanci wraz z Drabem ruszyli za polonezem i jechali za nim aż do rzeki, gdzie mundurowi wysadzili pasażera i wrócili do patrolowania miasteczka.

    Najprawdopodobniej Iwona była bita już w samochodzie, a później przetrzymywana w przystani wodnej WOPR. Cała piątka przed północą podjechała pod bar "U Trabanta", gdzie ponownie widzieli ich policjanci, którzy zaparkowali nieopodal. Gdy wraz z Iwoną pojawili się w pubie, znajdowało się tam około 30 osób. Przy barze stała dziewczyna Pawła K., żona Trabanta oraz barmanka. Na zewnątrz szalała burza, lało jak z cebra. Mężczyźni, nie kryjąc się, wraz z Iwoną weszli do wydzielonego pomieszczenia, w którym to między innymi były nagrywane filmy pornograficzne. Tam Młody Klapa usiłował zgwałcić nastolatkę, ale ta zaciekle się broniła. Wtedy Trabant i Józef K. chwycili ją za ręce i przytrzymali, a Paweł K. bił twardym narzędziem typu kastet oraz kopał po całym ciele. Po uderzeniach w głowę Iwona na jakiś czas straciła przytomność. Po północy mężczyźni związali jej ręce i podtrzymując zakrwawioną nastolatkę, wyprowadzili ją z lokalu i wepchnęli do poloneza. Całe zdarzenie ponownie widziała duża grupa klientów lokalu oraz policjanci, którzy mogli dobrze zdawać sobie sprawę z tego, co dzieje się "U Trabanta". Jak twierdzi Prokuratura Krajowa, wszystkie osoby, które tamtego wieczoru bawiły się w lokalu, są dziś zidentyfikowane z imienia i nazwiska. Żadna z nich przez następne 19 lat nie przyszła do Cyganów i nie opowiedziała, co stało się tego wieczoru.

    Paweł K., Józef K. i Robert K. wywieźli Iwonę w stronę hangarów WOPR, a za nim ruszył policyjny radiowóz oraz jeszcze jeden samochód. Według relacji policjanta Witaszka, biały polonez skręcił w inną stronę niż oni, jednak co do jego wersji jest wiele wątpliwości.

    Dalsze wydarzenia tej nocy udało się odtworzyć dopiero od godziny drugiej. Wówczas w okolicy wału nad Wisłą, około 200 metrów od hangarów WOPR, po wyjściu z poloneza Iwona zaczęła uciekać, jednak sprawcy dopadli ją i znów brutalnie pobili. Dziewczyna straciła przytomność, a Paweł K. z pobliskiego ogrodzenia wybiegu dla zwierząt wziął długi patyk ze stalowym drutem, który owinął jej wokół szyi. Miał to widzieć Tadeusz Drab, który mieszkał niedaleko rzeki i zobaczywszy światła wyszedł sprawdzić co się dzieje. Mężczyzna później pobiegł do małżeństwa mieszkającego obok, którym opowiedział czego był świadkiem.

    Po zabójstwie sprawcy częściowo zdjęli ubranie z Iwony próbując upozorować zabójstwo na tle seksualnym.

    Starsza z sióstr Iwony kilka lat temu dotarła do świadka, który twierdził, że w noc zabójstwa widział, jak policyjne radiowozy stały na wiślanym wale, nieopodal miejsca, gdzie następnego dnia odnaleziono ciało nastolatki. O ich pobycie na miejscu zbrodni zaraz po morderstwie może świadczyć także to, że gdy około godziny 9:00 ojciec Iwony udał się na komisariat w Szczucinie zgłosić zaginięcie córki to zastał tam sierżanta Leszka Witaszka oraz Grzegorza J., którzy służbę powinni skończyć już o godzinie 7:00, a mimo tego nie udali się do domu spać, tylko przyjechali na komisariat. Wersję te potwierdza także inny z byłych policjantów ze Szczucina.

    Ojciec Iwony wraz z Leszkiem Witaszkiem udali się do domu Cyganów, gdzie w tym czasie przebywała również Renata. Policjant chciał z nią koniecznie porozmawiać, więc oboje zamknęli się w pokoju. Po jakimś czasie mężczyzna wyszedł i oświadczył, że dziewczyna nic nie wie i że Iwona na pewno wróci.

    Dzisiaj prawie przekonany jestem, że powiedział jej, co ma mówić.

    – twierdził ojciec zamordowanej.

    Według materiałów policyjnych, zaginięcie nastolatki zostało zgłoszone dopiero około godziny 13:00. Najprawdopodobniej w ten sposób chciano ukryć fakt, że szczucińska policja nie prowadziła żadnej akcji poszukiwawczej.

    Dzień po zabójstwie Leszek Witaszek przywiózł Tadeusza Draba do sklepu swojej żony w sąsiedniej wsi i kupił mu kilka piw. Po czym razem z Grzegorzem J. wzięli go do radiowozu i wypytywali szczegółowo o to, co widział poprzedniej nocy. Po tej rozmowie Drab utrzymywał, że nie był niczego świadkiem, z kolei policjanci nie sporządzili z tej rozmowy żadnej służbowej notatki.

    klik <– Najnowszy reportaż "UWAGI" na temat sprawy Iwony Cygan, w którym pokazana jest wizualizacja przebiegu wydarzeń z sierpnia 1998 r., relacje rodziny oraz argumenty potwierdzające obecność Leszka Witaszka oraz Grzegorza J. przy wale wiślanym zaraz po morderstwie.

    Zastanawiający jest także fakt, że Bogusława P. naczelnika wydziału kryminalnego, a prywatnie szwagra Leszka Witaszka nie było następnego dnia na miejscu zabójstwa, co może sugerować, że był tam już wcześniej.

    Wielu świadków zeznaje, że w sprawę zamieszany jest też inny policjant z dąbrowskiej komendy, Andrzej Ł., pseudonim Jabłuszko, który był wtedy członkiem zarządu tarnowskiego WOPR i miał klucz do hangarów. Rok po zabójstwie wyjechał z rodziną do Stanów Zjednoczonych. Dzwonił potem do Szczucina i wypytywał ludzi co się dzieje w śledztwie. Do Polski przyjechał znowu w 2009 r., chciał zostać na dłużej. Jednak po przesłuchaniu w Archiwum X i badaniu wariografem spakował walizki i następnego dnia wrócił do USA. Dziś prawdopodobnie to on jest świadkiem incognito.

    . . .

    Jako motyw zabójstwa Iwony pojawia się handel żywym towarem. Kilku świadków zeznało, że Iwona miała wyjechać do Austrii razem z siostrą Renaty, która już od kilku lat pracowała w wiedeńskiej knajpie. Nastolatka nawet wyrobiła sobie paszport i zapewne na początku nie domyślała się do czego jest przeznaczona. Mogła być już komuś sprzedana, a ludzie, którzy zapłacili pieniądze za młodą dziewczynę, domagali się dowiezienia zakupionego towaru. Inna hipoteza zakłada, że tamtego wieczoru Iwona miała być w hangarze komuś wystawiona lub Paweł K., Józef K. oraz Robert K. chcieli nagrać film pornograficzny z jej udziałem. Może dziewczyna zbyt dobrze poznała sekrety szczucińskiego układu, a gdy chciała się wycofać, stała się dla nich potencjalnym zagrożeniem.

    . . .

    Robert K. ps. Trabant był z wykształcenia mechanikiem lotniczym. Przez jakiś czas pracował jako strażak w szczucińskiej OSP, służył też w jednostce komandosów. Był bardzo agresywnym człowiekiem. Pod koniec lat 90. wraz z innymi lokalnymi biznesmenami sponsorował zakup sprzętu dla lokalnej policji. Mężczyzna oprócz prowadzenia dwóch najpopularniejszych lokali w Szczucinie, czerpał także zyski z filmów pornograficznych i z handlu narkotykami.

    Następnego dnia po zabójstwie w pubie "U Trabanta" zaczął się remont. Przebywali tam wtedy m.in. Paweł K., jego dziewczyna oraz Trabant z żoną. Według późniejszych zeznań świadków do baru przyjechało wtedy trzech policjantów z Dąbrowy Tarnowskiej w cywilnych ubraniach, którzy rozpytywali o zabójstwo Iwony. Notatek z tego zdarzenia nie było później w aktach sprawy.

    Młodsza siostra Iwony chodziła z synem Roberta K. do klasy, rodzice czasem przyprowadzali go do Cyganów, by mógł pobawić się z koleżankami, a Iwona odprowadzała go pod wieczór do domu.

    Rok po zabójstwie Robert K. zamknął bar. Zmarł kilka lat temu, a jego syn opowiadał, że bardzo interesował się sprawą, zbierał materiały i nagrywał programy na temat tego brutalnego morderstwa. Jego zdaniem ojciec miał wyrzuty sumienia, przez co zapił się na śmierć.

    . . .

    W sierpniu 2018 r. mieszkańcy Szczucina chcieli uczcić 20. rocznicę śmierci Iwony Cygan poprzez odprawienie w jej intencji mszy. Jednak proboszcz miejscowej parafii odmówił, twierdząc, że obecnie na miasto jest za duża nagonka w mediach i to szkodzi parafii. Kiedy wierni próbowali dowiedzieć czegoś więcej w tej sprawie, zostali poinformowani przez jednego z księży, że msza się odbyła, jednak ze względu na nowe przepisy RODO nie można udzielać więcej informacji. Duchowny dodał również, że parafia mogła odmówić odprawienia nabożeństwa, ponieważ parafianie zgłosili się zaledwie dwa tygodnie wcześniej, a ponadto jest sezon urlopowy i połowy księży nie ma. Msza w intencji Iwony odbywa się jednak co roku na prośbę rodziny i jest zamawiana pół roku wcześniej. Nabożeństwo to odbywa się jednak w sąsiedniej parafii.

    . . .

    6 czerwca 2018 r. w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie ruszył proces (klik). Oskarżycielami posiłkowymi byli ojciec Iwony oraz jej dwie siostry. Mama zamordowanej niestety nie doczekała się sprawiedliwości i zmarła kilka lat temu.

    Praktycznie całe życie czekałam na ten dzień. Często sobie go wyobrażałam. Ludzie, którzy są oskarżeni o morderstwo, byli w tych myślach. Bo od początku wiedzieliśmy, że to oni. Przez 20 lat próbowano nam wmówić, że zabójstwa nie było - akt oskarżenia, który zostanie dziś odczytany, jest dowodem na to, że tej sprawy nie da się już dłużej zamiatać pod dywan

    – mówiła przed drzwiami do sali sądowej starsza z sióstr zamordowanej nastolatki.

    Na ławie oskarżonych zasiadło 18 osób: Paweł K., Józef K., Renata G.-D. oraz 15 skorumpowanych policjantów. Dowiezieni z aresztów zasiedli w pomieszczeniu za kuloodporną szybą. Przed oskarżonymi siedzieli w dwóch rzędach ich adwokaci, aż 25 osób, ponieważ każdy z oskarżonych posiadał dwóch lub trzech obrońców. Znalazło się tam kilku bardzo popularnych prawników "z najwyższej półki".

    W sprawie występują także świadkowie incognito, przez co między innymi proces toczy się częściowo za zamkniętymi drzwiami. Wiadomo tylko, że oskarżeni na sali sądowej nie zachowali powagi, wręcz zachowywali się "jak na spotkaniu towarzyskim".

    W czerwcu odbyła się następna rozprawa, na której sąd zgodził się na obecność mediów, jednak nie wolno im na bieżąco przekazywać relacji z procesu. Wszystko po to, by świadkowie, którzy do tej pory nie byli jeszcze przesłuchiwani, nie zmieniali zeznań pod wpływem innych relacji.

    Sąd szuka złotego środka. Nie chce całkowicie utajniać sprawy. Media mają prawo być na sali rozpraw. Dziennikarze mogą gromadzić materiały, bo przyjdzie moment, w którym będzie to można ujawnić. Te zgromadzone materiały mogą im się przydać po zakończeniu procesu czy wtedy, gdy ten zakaz zostanie złagodzony. A to jest możliwe

    – mówił rzecznik Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Z kolei sędzia Barbara Piwnik, była minister sprawiedliwości, decyzję tę skomentowała następująco:

    Jest to ograniczanie swobody mediów oraz praw obywatelskich. Zasadą konstytucji jest prawo obywatela do jawnego rozpoznania sprawy.

    Na rozprawie, która odbyła się na początku października, sąd uchylił areszt tymczasowy dla 13 byłych policjantów oraz dla Renaty G.-D. Większość z nich dotąd nie złożyła nawet zeznań przed sądem, tak jak 35 świadków incognito występujących w sprawie. Sąd uznał jednak, że oskarżeni nie mogą już wpływać na świadków i postanowił wypuścić podejrzanych na wolność ze skutkiem natychmiastowym, więc po rozprawie podejrzani nie wrócili już do zakładów karnych. Dostali jedynie zakaz opuszczania kraju oraz obowiązek meldowania się na posterunku w Szczucinie.

    Prokurator Piotr Krupiński, naczelnik Małopolskiego Wydziału do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Prokuraturze Krajowej złożył zażalenie na decyzję rzeszowskiego sądu okręgowego, w której podkreślił, że istnieje realna groźba matactwa ze strony oskarżonych.

    Istotna w całej sytuacja jest realna obawa, że zwolnieni z aresztu oskarżeni policjanci mogliby próbować ustalać, kim są anonimowi świadkowie ze Szczucina, niewielkiego, liczącego 2,5 tysiąca mieszkańców miasteczka, i próbować ich zastraszać. Na ten aspekt sprawy zwraca uwagę rodzina zamordowanej, zaznaczając, że niełatwo było przez długie lata przerwać zmowę milczenia wokół tragedii.

    30 października Sąd Apelacyjny miał rozpoznać zażalenia prokuratury, jednak nie był w stanie ponieważ Sąd Okręgowy w Rzeszowie nie wysłał im wszystkich akt. Ostatecznie akta przesłano, jednak posiedzenie zostało odroczone, a kolejne wyznaczone na 13 i 14 listopada. Jednak przez zwłokę sądu okręgowego zażalenia, które według przepisów winny być rozpoznane niezwłocznie, będą rozpoznane prawie półtora miesiąca od wyjścia podejrzanych z aresztu.

    . . .

    Na grobie Iwony Cygan wyryto słowa: "Tu leży niewinna istota, którą skrzywdził człowiek””. Miałaby dziś 37 lat.

    . . .

    W 2011 r. w programie "Listy gończe" został wyemitowany odcinek o sprawie Iwony Cygan –> klik

    Reportaż UWAGI z 2017 r. –> klik

    Filmik z youtubowego kanału Niediegetyczne z 2017 r. –> klik

    Reportaż TVN INFO z 2018 r.–> klik

    • • •

    Proszę o zapisywanie się tutaj, by być wołanym/wołaną do następnych wpisów z hasztagu polskiepato. Ewentualnie zaplusować komentarz pod tym wpisem. Polecam też śledzić hasztag, bo jednak to wołanie nie zawsze działa jak trzeba i może kogoś pominąć...

    Zapraszam także do obserwowaniarejestrzboczencow, gdzie przedstawiam sylwetki gwałcicieli i pedofili z Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym.

    • • •

    Wszystkie informacje, które zawarłam w powyższym tekście, pochodzą stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd i stąd.

    • • •

    pokaż spoiler #polskiepato #kryminalne #kryminalistyka #morderstwo #patologiazewsi #patologiazmiasta #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #szczucin #iwonacygan #dabrowatarnowska #tarnow #mafia
    pokaż całość

    •  

      a witaszek za co był sądzony? w procesie z tego roku nie bierze udziału? przecież policjant mataczący przy sprawie powinien być sądzony za współudział.

      @kuhonnyje_rewaljucje:

      Witaszek został skazany na 11 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz trzy tysiące złotych grzywny.

      Z tekstu to jednoznacznie nie wynika ale najprawdopodobniej Witaszek poddał się dobrowolnie karze bez przeprowadzenia rozprawy. W takiej sytuacji sąd wyłącza pozostałych sprawców do odrębnego postępowania i sądzi ich w "normalnym" trybie. Witaszek może występować w sprawie "głównej" jako świadek. pokaż całość

      +: kvoka
    •  

      Rok po zabójstwie Robert K. zamknął bar. Zmarł kilka lat temu, a jego syn opowiadał, że bardzo interesował się >sprawą, zbierał materiały i nagrywał programy na temat tego brutalnego morderstwa. Jego zdaniem ojciec miał >wyrzuty sumienia, przez co zapił się na śmierć.
      @kvoka: No jaki biedaczek, z pewnością w tej sprawie mu nagle wyrzuty przyszły na myśl, a jak przehandlował porno z nastolatkami, albo same nastolatki za granicę, to wszystko spoko. pokaż całość

    • więcej komentarzy (58)

  •  

    Dziś nowy wpis na #polskiepato.

    Historię podzieliłam na dwa posty, ponieważ przy próbie dodania całości w jednym wpisie pojawia się komunikat z Wykopu, że treść jest za długa. ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    • • •

    Część 1

    W 1998 r. Iwona Cygan była uśmiechniętą i pełną życia 17-latką. Uwielbiała dzieci, a one ją. Często zbierała grupkę urwisów z okolicy i organizowała im zabawy. Zadatki na przedszkolankę łączyły się z jej planami na przyszłość, ponieważ nastolatka marzyła o zawodzie nauczycielki. Była ładną i dość nieśmiałą dziewczyną, ostrożną w nawiązywaniu kontaktów. Uczyła się dobrze, a po wakacjach miała iść do 3. klasy liceum w Dąbrowie Tarnowskiej.

    Ostatni miesiąc wakacji był w Szczucinie (woj. małopolskie) dość chłodny, mimo tego 13 sierpnia Iwona postanowiła wybrać się na rolki. Gdy była już przy furtce, starsza siostra zawołała ją do telefonu, więc dziewczyna wróciła jeszcze do mieszkania. Dzwoniła Renata G., z którą się przyjaźniła, jednak niedawno podjęła decyzję, by zakończyć znajomość i przyznać rację mamie, która od początku była przeciwna tej relacji. Nastolatka mówiła, że nie ufa koleżance, uważała, że ma dziwne towarzystwo i czuła się przez nią okłamywana.

    Dziewczyny były równolatkami, jednak to Renata dominowała w ich znajomości. Od jakiegoś czasu zadawała się z tak zwaną "elitą Szczucina", czyli z okolicznymi biznesmenami i ludźmi z pieniędzmi. Należał do nich prawie 40-letni Robert K. ps. Trabant właściciel baru "U Trabanta" oraz klubu "Zajazd Leśny". Lokale znajdowały się blisko siebie, w samym centrum miasteczka, a z braku innych rozrywek mieszkańcy Szczucina uczęszczali zwykle do obu lokalów tego samego wieczoru. Czas tam spędzali zarówno licealiści, jak i dorośli, także policjanci zaprzyjaźnieni z właścicielem, który cieszył się w okolicy powszechnym uznaniem. Jedni przychodzili potańczyć, drudzy robić szemrane interesy. Wśród kolegów Renaty byli też znajomi jej siostry, przez miejscowych nazywani "grupą austriacką". Jednym z nich był 26-letni Paweł K. ps. Młody Klapa. Mężczyzna skończył zawodówkę, w której wyuczył się na tokarza. Przez jakiś czas pracował jako ochroniarz w barze Trabanta, a później zaczął wyjeżdżać do Grecji, następnie do Austrii, gdzie na czarno podejmował się prac budowlanych. Z czasem zajął się także organizacją wyjazdów do sprzątania domów w Austrii.

    Podczas rozmowy telefonicznej Renata usilnie przekonywała Iwonę do spotkania, zapewniając, że to bardzo pilne. Mimo długiego opierania się, nastolatka niechętnie przystała na propozycję i przekonana, że za chwilę wróci do domu, pomachała mamie i około godziny 19:00 ruszyła w stronę kościoła, w pobliżu którego się umówiła. Dziewczyny udały się do "Zajazdu Leśnego", gdzie rozmawiały ze znajomymi. O godzinie 21:00 siostra Iwony spotkała ją wychodzącą z lokalu –. była uśmiechnięta i mówiła, że wybiera się już do domu. Późnym wieczorem starsza z córek wróciła przekonana, że siostra śpi w swoim pokoju. Ich matka, słysząc zamykające się drzwi wejściowe, była pewna, że wróciła także Iwona. Niestety, nad ranem nie zastała jej w łóżku. Rodzice rozpoczęli gorączkowe poszukiwania. Starsza córka bezzwłocznie zadzwoniła do Renaty, jednak telefon odebrała jej siostra, która powiedziała, że nastolatka jest na kursie na prawo jazdy. Rodzina zaginionej udała się tam z nadzieją, że dowie się, co się stało z Iwoną. Według ich relacji, Renata w ogóle nie zdawała się zaskoczona zniknięciem przyjaciółki, zachowywała się dziwnie i długo nie chciała z wrócić z nimi do Szczucina, by pomóc w poszukiwaniach. Od razu po powrocie ojciec zgłosił policji zaginięcie.

    Jeszcze tego samego dnia około godziny 14:30 rolnik, który prowadził krowę na pastwisko, odnalazł przy wale Wisły w Łęce Szczucińskiej zmasakrowane ciało Iwony. Nastolatka leżała twarzą do ziemi, na plecach miała skrępowane sznurkiem ręce, a na szyi zadzierzgniętą pętlę z drutu. Jej ciało było częściowo obnażone, a spodnie i bielizna zsunięte na uda. Była brutalnie pobita, miała głównie obrażenia głowy, okolicy potylicznej, klatki piersiowej, pleców oraz dwukrotnie złamaną żuchwę. Uderzenia były zadawane ze znaczną siłą, po całym ciele i przy użyciu różnych przedmiotów. Miała też wyrwane kolczyki i obcięte włosy, co mogło świadczyć o tym, że sprawcy chcieli upokorzyć swoją ofiarę. Policjant pracujący nad sprawą wspominał:

    Analiza oględzin miejsca ujawnienia zwłok i samego ciała ofiary wskazuje, że sprawcy chcieli ją upokorzyć, pastwić się nad nią. Być może w trakcie tego zdarzenia doszło do aktów mających ślady seksualności. W grupie napastników na pewno byli mężczyźni.

    Iwona umarła w wyniku gwałtownego uduszenia drucianą pętlą i częściowego zamknięcia dróg oddechowych krwią spływającą z obrażeń twarzy. Nie było żadnych śladów, które wskazywałyby, że została zgwałcona. Nastolatka była pobita do takiego stanu, że rodzina nie była w stanie zidentyfikować jej ciała. Udało im się to na podstawie ubrań, które miała na sobie.

    W pobliżu zwłok znajdowały się fragmenty sztachet i rozbite butelki po winie. Policja zabezpieczyła także włókna w rzadkim kolorze biskupim oraz ludzkie włosy. W nocy podczas burzy, deszcz zatarł większość śladów.

    Według oficera policji, sprawcami musiały być osoby, które dobrze znały okolicę:

    Sprawcy w tym miejscu czuli się bezkarnie i pewnie. A więc znali pewne zwyczaje sąsiednich domów i że w miejscu zbrodni nie zjawi się potencjalny świadek. Być może czuli się na tyle bezkarni, że nawet nie obawiali się, że jak ktoś ich zauważy to i tak im nic nie grozi.

    . . .

    Policja popełniła szereg błędów i rażących zaniedbań, które były widoczne już od samego początku śledztwa. Zwłoki Iwony szybko zabrano, a na miejscu zbrodni nikt nie został. Nie zabezpieczono nawet terenu. Dopiero po interwencji członka rodziny Cyganów śledczy wrócili na miejsce i ostatecznie zabezpieczono szereg dowodów.

    Mimo intensywnych opadów minionej nocy psy tropiące złapały ślad. Jednak prokurator stwierdził, że idą za zającem i kazał je odwołać.

    Niedaleko miejsca odnalezienia zwłok, pod namiotami wypoczywali turyści, których funkcjonariusze nawet nie przesłuchali. Nie przeszukano także hangarów WOPR, ani baru "U Trabanta". Nie zabezpieczono ważnych dowodów lub je zniszczono. Nie włączono też do materiałów śledztwa żadnych notatek obciążających osoby, które dzisiaj w tej sprawie są oskarżone. Za to przesłuchano około 250 świadków, których zeznania jednak zdaniem policji były bezwartościowe i nie wniosły nic do śledztwa. Nie postawiono także nikomu zarzutów, a jedną z pierwszych hipotez policji było to, że Iwonę zabili sataniści.

    W miasteczku zapanowała zmowa milczenia. Mieszkańcy najwyraźniej bali się rozmawiać z policją, która zresztą także nie starała się ujawnić prawdy o tym brutalnym morderstwie. Cała okolica dużo wcześniej wiedziała, u kogo danego dnia będą odbywały się przeszukania, czy kto kiedy będzie wzywany na przesłuchanie. Mieszkańcy Szczucina wiedzieli także, kto dokonał tej zbrodni, a już następnego dnia po morderstwie, na rynku rozmawiano o tym, kto dokładnie w nim uczestniczył.

    Renata podczas jednego z pierwszych przesłuchań w Dąbrowie Tarnowskiej twierdziła, że nie znała Iwony. Mimo tego, że wszyscy w okół doskonale widzieli ich intensywną przyjaźń, a oczywistym było, że dziewczyna kłamie. Nie zostały jednak postawione jej żadne zarzuty. Według jej późniejszej relacji, miała rozstać się z Iwoną na rynku po godzinnym spotkaniu i każda z nich poszła w swoim kierunku.

    Dwa miesiące po znalezieniu ciała policja zwróciła rodzicom Iwony jej ubrania, co jest standardową procedurą, jeżeli rzeczy osobiste nie są już potrzebne do badań. Jednak trzy tygodnie później u pogrążonej w żałobie rodziny pojawił się człowiek w mundurze funkcjonariusza policji twierdząc, że musi je ponownie zabrać. Rodzina wydała wszystko, z wyjątkiem butów. Mężczyzna nie zostawił żadnego pokwitowania, a rzeczy nie trafiły do prokuratury, tylko rozpłynęły się bez śladu.

    . . .

    Na pogrzeb Iwony przyszły tysiące ludzi, głównie młodzież. Koledzy nieśli trumnę kilka kilometrów ze Szczucina do Ratajów, gdzie została pochowana. (zdjęcie) (zdjęcie)

    . . .

    W styczniu 1999 r. został wyemitowany odcinek programu "997" (klik), w którym poinformowano o nagrodzie ufundowanej przez wójta Szczucina i lokalnego biznesmena, właściciela firmy Tankpol, o wysokości 20 tysięcy złotych za pomoc w ujęciu sprawców. Po emisji programu 31-letni Tadeusz Drab (zdjęcie) powiedział w barze kolegom, że wie, kto zabił Iwonę i chce podzielić się tą wiedzą z policją. Chwalił się, że to on zgarnie nagrodę. Nie zdążył jednak złożyć zeznań, ponieważ już następnego dnia zaginął, a jego ciało wyłowiono z Wisły dopiero po kilku miesiącach. Miejscowi śledczy uznali to za samobójstwo, choć nic nie wskazywało na to, by mężczyzna z planami na przyszłość i ukochaną dziewczyną u boku, którą miał niedługo poślubić, chciał targnąć się na swoje życie. Dodatkowo Drab świetnie pływał, był wręcz wychowany nad rzeką, a po wyłowieniu z wody ręce miał skrępowane sznurem. Jednak to także nie przekonało śledczych do wszczęcia dochodzenia w sprawie zabójstwa oraz nie połączyli tej sprawy z morderstwem Iwony.

    Śmierć Tadeusza zamknęła na dobre usta mieszkańcom Szczucina i okolic. Gdy ktoś próbował rozmawiać z mundurowymi sąsiedzi ostrzegali – "przestań, bo zginiesz jak Tadek Drab". Ludzie panicznie bali się sprawców, których doskonale znali, tak samo zresztą jak policja i rodzina ofiary.

    . . .

    Po zabójstwie Iwony w Szczucinie zaczęło dochodzić do niewyjaśnionych aktów agresji wobec mieszkańców. Został pobity miejscowy ksiądz oraz licealiści, których dodatkowo wywieziono nad Wisłę i grożono śmiercią.

    . . .

    Sprawa Iwony Cygan po raz pierwszy została umorzona 8 lipca 1999 r. z powodu "braku dowodów".

    . . .

    20 grudnia 2013 r. kuzyn Iwony, który od początku bardzo pomagał rodzicom zamordowanej w dotarciu do prawdy, odnalazł swojego syna, 18-letniego Darka Cygana powieszonego w garażu. Wszelkie okoliczności jego śmierci wskazywały na udział osób trzecich, jednak Prokuratura w Dąbrowie Tarnowskiej umorzyła śledztwo. Darek znał się z synem Trabanta i według jednej z relacji chłopcy mieli pokłócić się na jednym z grillów, po czym Cygan miał mu powiedzieć, że jest synem mordercy.

    . . .

    Rankiem 24 sierpnia 2014 r. w Szczucinie przypadkowy przechodzień odnalazł ciało 30-letniego Marka Kapela (zdjęcie). Zwłoki znajdowały się w dziwnym ułożeniu, a mianowicie głowa została przygnieciona ciężkimi elementami betonowego ogrodzenia, które zadziałały jak gilotyna (zdjęcie) (zdjęcie). Jego ciało wyglądało tak, jakby walczył, aby wydostać się spod betonowych płyt. W dniu swojej śmierci Marek, który na co dzień pracował w firmie budowlanej, wyszedł z baru "Ambrozja", gdzie według barmanki wypił niewiele, może dwa lub trzy piwa. Do domu miał około trzech kilometrów, które przemierzał wzdłuż jednej z najczęściej uczęszczanych dróg w miasteczku. Monitoring zarejestrował jego postać około godziny 23:10, jednak w zasięgu kolejnej kamery mężczyzna już się nie pojawił. Osiem godzin, które upłynęły pomiędzy ostatnim nagraniem a odnalezieniem zwłok, owiane jest tajemnicą. Policjanci uznali, że zginął około północy, jednak według ratowników medycznych, którzy zjawili się na miejscu odnalezienia zwłok, musiało to być około czwartej nad ranem. Tymczasem, około drugiej w nocy, tuż obok miejsca, gdzie leżał Kapel, policjanci wylegitymowali dwóch mężczyzn, którzy szli środkiem drogi. Co więcej, jak pokazuje monitoring, w nocy dwa razy obok tego miejsca przejeżdżał radiowóz.

    Następnego dnia na miejscu odnalezienia zwłok nikt nie zabezpieczył śladów, a po dwóch godzinach było już tam pusto. Ubrania Marka po jakimś czasie zostały zutylizowane, nie pobrano z nich także żadnych śladów. Nie wezwano psów tropiących ani nie zlecono przeprowadzenia eksperymentu, który mógłby wykazać, czy wybicie samodzielne głową przęsła było w ogóle możliwe. W końcu postępowanie w sprawie śmierci Marka Kapela zostało umorzone przez Prokuraturę Rejonową w Dąbrowie Tarnowskiej ze względu na "brak znamion czynu zabronionego" i mimo sprzeciwu rodziny uznane za nieszczęśliwy wypadek lub samobójstwo.

    Wiadomo było, że Marek posiadał informacje dotyczące morderstwa Iwony Cygan. Koledzy prosili go, aby nie mówił o tym głośno, ostrzegali, że "skończy jak Tadek Drab". Dwa miesiące przed śmiercią potrącił go samochód, a nieznany sprawca uciekł. Kapel miał złamane trzy żebra i stłuczoną rękę, jednak nie chciał zgłosić zdarzenia na policję. Najprawdopodobniej odebrał to jako ostrzeżenie i umyślne potrącenie.

    (klik)

    . . .

    Matka zamordowanej Iwony mówiła, że przy policjantach i prokuratorach ze Szczucina i Dąbrowy Tarnowskiej czuła się jak morderczyni, nie jak ofiara. Przez wiele lat rodzina Cyganów nie mogła nawet znaleźć pełnomocnika, który by ją reprezentował. Kolejni adwokaci z kancelarii w Tarnowie, a nawet w Krakowie odmawiali, tak jakby doskonale wiedzieli, że nie jest to zwykła sprawa kryminalna. Wszyscy widzieli, że gdy tylko ktoś próbował dotrzeć do prawdy, miał realne kłopoty. Po wielu latach batalii z mundurowymi – dopiero gdy w 2009 r. sprawą zainteresowało się krakowskie Archiwum X – śledztwo zaczęło nabierać tempa. Udało się nawiązać kontakt ze świadkiem wydarzeń z sierpnia 1998 r. Mężczyzna w rozmowie z policjantami zeznał, że widział, jak na rynku przy Iwonie i Renacie zatrzymał się gwałtownie biały polonez prowadzony przez Pawła K. zwanego Młodym Klapą. Po krótkiej rozmowie dziewczyny wsiadły do środka. Świadek w obliczu prokuratury wycofał się jednak z części zeznań, a niebawem po tym Archiwum X zostało odsunięte od sprawy, ponieważ "ktoś wyżej" uznał, że "za bardzo angażuje się w pomoc rodzinie". Śledztwo ponownie zostało umorzone. W 2014 r. sąd nakazał prokuratorom je wznowić, stwierdzając, że nie zrobiono wszystkiego, aby odnaleźć mordercę. Krótko po tym udało się dotrzeć do nowych dowodów, a mianowicie do kasety wideo, na której widać, jak Paweł K. bawi się na weselu w Szczucinie dwa dni po śmierci Iwony. Było tam niespełna sto osób, w tym prawie wszyscy oskarżeni dziś o udział w zabójstwie. Na nagraniach widać, że Młody Klapa był ubrany w marynarkę koloru biskupiego, prawdopodobnie tę samą, której włókna zabezpieczono na miejscu zabójstwa Iwony. Jego pobyt na zabawie wskazywał także na to, że alibi z 1998 r., według którego w noc morderstwa miał być w drodze do Austrii jest nieprawdziwe.

    W 2016 r. media podały informację, że policjanci są o krok od złapania morderców. Na początku października w Łęce Szczucińskiej, gdzie przed laty znaleziono ciało nastolatki, został przeprowadzony eksperyment procesowy (klik), który miał polegać na m.in. odtworzeniu relacji świadka (zdjęcie) (zdjęcie). W eksperymencie brała udział Żandarmeria Wojskowa, która użyczyła drona do skanowania terenu oraz naziemnego sprzętu do mapowania 3D miejsc zdarzeń. (klik)

    Do tego czasu zebraliśmy bardzo dużo materiału dowodowego. Z najnowszych informacji wynika, że miejsce znalezienia zwłok najprawdopodobniej nie było miejscem zabójstwa. Pod uwagę bierzemy również fakt, że ciało Iwony było roznegliżowane. Choć sekcja zwłok wykluczyła jakikolwiek kontakt seksualny. Uważamy, że sprawca celowo chciał wprowadzić w błąd policję co do miejsca i motywu zbrodni

    – mówił Bogdan, szef krakowskiego Archiwum X. Po latach została przerwana też zmowa milczenia, a policja dotarła do świadków wydarzeń sprzed lat, którzy w końcu zdecydowali się na rozmowę z funkcjonariuszami.

    klik <– wywiad z owym Bogdanem, bardzo ciekawy człowiek (rozmowa nie dotyczy tej sprawy).

    . . .

    Zaraz po przeprowadzeniu wizji lokalnej w Łęce Szczucińskiej zaginął 79-letni Wojciech Sołtys (zdjęcie) ze Świdrówka pod Szczucinem. Dopiero po ponad trzech tygodniach poszukiwań w trudno dostępnym miejscu nad Wisłą znaleziono jego zwłoki. Mężczyzna leżał twarzą do ziemi i był nieadekwatnie ubrany do pory roku – miał na sobie tylko koszulkę polo z długim rękawem oraz dresowe spodnie. Kilkaset metrów dalej znajdował się spalony wrak jego samochodu. Tablica rejestracyjna leżała na ziemi.

    Mężczyzna posiadał plany na przyszłość, remontował dom i miał już kupiony bilet na lot do Stanów Zjednoczonych, w których wcześniej spędził ponad 30 lat życia. W dniu, w którym zaginął, nie zjawił się na lotnisku, o czym powiadomiono jednego z jego braci, który od razu wybrał się do domu Wojciecha. Zastał tam otwartą bramę na posesję. Nie było słychać szczekania psa, który – jak się później okazało – leżał martwy. Jego sekcja zwłok wykazała, że zmarł z wygłodzenia.

    Przy ciele denata znaleziono sporo gotówki, w tym amerykańskie dolary, oraz telefon komórkowy.

    Jednoznacznej przyczyny śmierci nie udało się ustalić. Wykluczono natomiast, że był to jakiś uraz, jak np. pobicie.

    Biegli wskazali, że najbardziej prawdopodobną przyczyną zgonu była ostra niewydolność układu krążenia w przebiegu uszkodzenia mięśnia sercowego na tle miażdżycowym

    – mówił zastępca prokuratora rejonowego w Dąbrowie Tarnowskiej. Tłumaczył też, że dla dobra śledztwa więcej szczegółów ujawnić nie może, ale. dodał, że prowadzą śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci.

    Krewni zmarłego nie wierzą w zgon z przyczyn naturalnych. Według brata sprawcą musiał być ktoś miejscowy, kto dobrze znał okolicę, ponieważ miejsce znalezienia zwłok jest obszarem rzadko uczęszczanym i trudno dostępnym.

    Tarnowska prokuratura w końcu umorzyła sprawę, której akta dopiero pod koniec 2017 r. trafiły do Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Postępowanie zaczęło być prowadzone w kierunku podejrzenia zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie.

    . . .

    Śledztwo w sprawie morderstwa Iwony Cygan kontynuował Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie wraz z policjantami ze specjalnej grupy zajmującej się niewyjaśnionymi zbrodniami sprzed lat –- Archiwum X – z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

    Zebrane przez nich dowody, zeznania świadków oraz opinie Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie pozwoliły, by w grudniu 2016 r. za 45-letnim już Pawłem K. został wysłany list gończy, a Sąd Okręgowy w Tarnowie wydał Europejski Nakaz Aresztowania (klik) (klik), ponieważ nieznane było aktualne miejsce pobytu podejrzanego. Na liście gończym widniała kwalifikacja mówiąca o zabójstwie ze szczególnym okrucieństwem, a zdaniem prokuratury podejrzany 13 i 14 sierpnia 1998 r., korzystając z pomocy swego ojca Józefa K. ps. Stary Klapa, zadawał Iwonie liczne ciosy twardym narzędziem, a następnie wywiózł ją w okolice wałów przeciwpowodziowych w Łęce Szczucińskiej, gdzie ofiarę skrępował i doprowadził do jej śmierci.

    Paweł K. został aresztowany 9 stycznia 2017 r. w Wiedniu przez austriackie organy ścigania, a w połowie miesiąca został wysłany z Polski wniosek o jego ekstradycję. Po dwóch rozprawach sądowych w tej sprawie Młody Klapa (zdjęcie) został przetransportowany do Polski wojskowym samolotem 11 maja, a następnie eskortowany przez Żandarmerię Wojskową do Aresztu Śledczego w Krakowie. Jeszcze podczas pobytu w Wiedniu, K. twierdził, że jest krewnym byłej premier Ewy Kopacz, która chroniła go przez te wszystkie lata, o czym pisały wszystkie austriackie media (klik). Polityk wszystkiemu zaprzeczyła i wytłumaczyła się zwykłą zbieżnością nazwisk.

    17 maja w polskiej prokuraturze Paweł K. nie przyznał się do zarzutu i skorzystał z prawa do odmowy wyjaśnień. Mężczyzna został przebadany wykrywaczem kłamstw, które wykazało, że posiada dużą wiedzę na temat zabójstwa Iwony, że coś ukrywa i usiłuje oszukać urządzenie, stosując uniki psychologiczne.

    Kolega Młodego Klapy zeznał, że mężczyzna ten jest maniakiem seksualnym i w latach 90. gdy przyjeżdżał z Austrii do rodzinnego Szczucina, często razem bywali u tarnowskich prostytutek.

    . . .

    DALSZĄ CZĘŚĆ TEJ HISTORII PRZECZYTACIE TUTAJ.

    • • •

    pokaż spoiler #kryminalne #kryminalistyka #morderstwo #patologiazewsi #patologiazmiasta #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #szczucin #iwonacygan #dabrowatarnowska #tarnow #mafia
    pokaż całość

  •  

    Twarz miał raczej grzecznego chłopca. Uśmiechnięty, pogodne spojrzenie, a tymczasem bała się go mafia. Historia Rosario Livatino to naprawdę nie jest nudna opowieść o jakimś zapomnianym męczenniku.

    Rosario Livatino jeździł fordem fiestą. Jak co dzień jechał do sądu w Agrigento, gdzie pracował. Drogą między polami nie jeździło wiele pojazdów. Nagle zauważył, że jego auto jest ścigane przez inny samochód osobowy oraz motocykl. Kierowcy wyciągnęli broń i zaczęli strzelać. Rosario zatrzymał samochód i zaczął uciekać przez pola. Napastnicy trafili go sześcioma kulami. Ostatni strzał był oddany ze strzelby – ulubionej broni sycylijskich gangsterów.

    Urodził się w 1952 r. na Sycylii. Nie miał rodzeństwa. Był raczej nieśmiały, świetnie się uczył, ale nie był z tego powodu zarozumiały. Znajomi ze szkoły zapamiętali, że nie raz pomagał im w nauce. Jego ojciec był adwokatem i Rosario także wybrał studia prawnicze. Ukończył je z wyróżnieniem i wkrótce został zastępcą prokuratora (...). Rosario nie był naiwny. Zdawał sobie sprawę z zagrożenia. Nie korzystał jednak z ochrony, bo nie chciał, żeby ktoś z jego powodu narażał życie. Dlatego też nigdy się nie ożenił ani nie miał dzieci, żeby nie zostawić po sobie wdowy i sierot.

    – Chcieli zgasić światło, a tymczasem je zapalili – powiedział o zabójcach sędziego ks. Giuseppe Liviatino. Młody prawnik momentalnie stał się bohaterem Włochów. Inni prawnicy zaczęli czytać i stosować zalecenia z jego konferencji o roli sędziego w społeczeństwie. W wielu miejscowościach organizowano demonstracje przeciwko mafii.

    Jeśli zainteresowała Was ta historia - śmiało wykopujcie! https://www.wykop.pl/link/4663109/

    #ciekawostki #wlochy #wiara #mikromodlitwa #mirkomodlitwa #religia #katolicyzm #mafia #historia
    pokaż całość

    źródło: misyjne.pl

  •  

    tytuł: Narcos: Meksyk ( Narcos: Mexico )
    liczba odc.: 10 (10/sezon)
    czas trwania odc.: ~50 min
    sezony: 1
    gatunek: Dramat, kryminał
    kraj produkcji: USA, Meksyk
    platforma: Netflix
    data premiery: 16.11.2018
    #serialezkr

    Po obejrzeniu Narcos: Mexico czuje się jak Pablo Escobar siedzący samotnie na huśtawce pogrążony w smutku i zadumie, czekając na kolejny sezon. A co mogę powiedzieć o tym?

    Jest to wciąż stare dobre Narcos i stylistycznie prezentuje się jak serial osadzony w Kolumbii. Jednak poprzednie trzy sezony wydawały się w stylistyce być bardziej kameralne. Zdjęcia w nowym sezonie są bardziej podkręcone, dodane są jakieś efekty rozmycia, szczególnie w pierwszym odcinku, które sprawiały, że zastanawiałem się, czy to jakiś efekt, czy może nawala mi już wzrok. Ogólnie serial wygląda tak, jakby był bardziej dopompowany pieniędzmi. Jednak takie wrażenie, tego bogactwa wizualnego miałem przez cztery odcinki, bo od piątego wszystko wygląda już jakoś normalnie.

    Twórcy wiedzieli, że po utracie postaci, która wypromowała Narcos i była motorem napędowym pierwszych dwóch sezonów, aż stała się postacią kultową i o ile trzeci sezon był bardzo dobry, to brakowało właśnie kogoś takiego jak Pablo Escobar. Dlatego chyba zdecydowali się przenieść akcję do Ameryki środkowej i dać nam nowego charyzmatycznego bohatera. Narcos: Mexico nie jest więc kontynuacją serialu Narcos i nie jest nawet następnym sezonem oryginalnego serialu, pomimo podobnej czołówki i piosenki Tuyo w jej tle, Narcos: Mexico jest osobnym serialem startującym jako pierwszy sezon. To już na wstępie mówi nam, że będą kolejne sezony. Możliwe, że twórcy doszli do wniosku, że za szybko zabili kurę znoszącą złote jajka i teraz trzeba trochę inaczej podejść do produkcji. Jak będzie, dowiemy się tego w kolejnych latach.

    Nowy zły bohater na pewno będzie porównywany z Pablem Escobarem, to jasne, ale Félix Gallardo jest całkiem inną postacią. Jest człowiekiem zawsze bardzo spokojnym i opanowanym, wręcz przez cały sezon jest to postać bardzo chłodna. Nie dominuje nad innymi swoją postawą, jednak kontroluje wszystkich, tak by myśleli, że to oni mają władzę. Oczywiście z każdym odcinkiem jego pozycja rośnie i ta postać przechodzi jakąś przemianę, ale wydaje mi się, że jest to tylko pozorna przemiana, bo postać musi się rozwijać, ale Felix tak naprawdę w ogóle się nie zmienia.

    Co do przeciwieństwa tego złego, czyli do Kikiego Camarena, który też zastępuje nam w tym serialu postać, którą wiele osób pokochało, czyli Javiera Peña, to nie trzeba się martwić, że będzie to, ktoś mniej znaczący dla widzą, niż Javier. Dobór aktora, jak zresztą całej obsady Narcos znowu był idealny. Kiki jest typowym dobrym gościem. Ma robotę do zrobienia, cechy i kodeks rycerski, którego przestrzega i tego się trzyma. Jednak ta postać ma w sobie coś, co sprawia, że martwimy się o nią i kibicujemy jej. W tym sezonie jakoś mniej byłem za tymi złymi a bardziej kibicowałem DEA. Może Javier był ciekawszą postacią i takim bad assem, którego nie sposób nie lubić, ale Kiki jest, mimo swoich świętych cech, osobą też jakby bardziej zwykłą niż Javier. Jest w tym serialu normalnym kolesiem z piękną żoną i dziećmi, który codziennie wykonuje swoją pracę i naraża życie, ponieważ jego praca to też całe jego życie. Najlepiej widać to w chwili kiedy już osiągnął naprawdę wiele w swoim zawodzie i czeka go awans, ale on chętnie, zamiast udać się po lepszą posadkę, ciągle głowę ma zajętą sprawami, które mógłby już zostawić za sobą.

    Nowy sezon obfituje też w wiele innych bardzo charakterystycznych i ciekawych postaci po obu stronach barykady, które na pewno na długo zapadną w pamięć fanom serialu. W dziesięciu odcinkach jest masa świetnie napisanych postaci, które zawsze wnoszą coś do opowieści. Ogólnie aktorsko jest naprawdę dobrze.

    No i ta czołówka, której nie miałem serca pominąć w żadnym odcinku. Trochę się zmieniła względem poprzednich sezonów Narcos, tutaj postawiono na motyw marihuany, ale duch i co najważniejsze utwór Rodrigo Amarante -"Tuyo" pozostał, który już chyba każdemu, kto oglądał ten serial, będzie kojarzył się ze słowem - Narcos

    Podsumowując wszystko, to uważam, że jak dotąd serial Narcos nie zaliczył jeszcze wpadki i każdy sezon był co najmniej bardzo dobry. Twórcy postawili w wypadku tej produkcji na nowe otwarcie i zamiast dodać kolejną cyferkę do sezonu, zrobili spin off, co wydaje się mądrym i oczywistym posunięciem z racji tego, że wydarzenia Narcos: Mexico biegną gdzieś obok tych z podstawowego Narcos. Myślę, że obie nitki fabularne gdzieś się spotkają w końcu w jednym punkcie, być może na zakończenie serialu.

    Narcos: Mexico jest naprawdę rewelacyjną produkcją i trudno byłoby mi wskazać, co w niej mogłoby nie działać. Na każdym polu jest świetny i o ile spodziewałem się dobrego sezonu, to nie liczyłem, że będzie aż tak dobry. Osobiście uważam ten serial za lepszy od trzeciego sezonu Narcos, ale... w połowie sezonu dochodzi do pewnego zdarzenia, które ustawia hierarchię wśród bossów narkotykowego świata.

    Ja na pewno czekam na kolejny sezon chyba najlepszego serialu od Netflix.

    Zapraszam też do sprawdzenia innych moich wpisów na temat seriali które oglądałem:

    Norsemen
    House of Cards
    Daredevil
    Mindhunter
    Better Call Saul
    Star Trek: Discovery
    Iron Fist
    BoJack Horseman
    Dom z papieru

    #netflix #serialezkr #narcos #narcosmexico #narcosmeksyk #serial #seriale #escobar #mexico #meksyk #kartel #mafia
    pokaż całość

  •  

    Mafia 2 to była dobra gra, ale ze zmarnowanym potencjałem.

    A szkoda, bo z zapowiedzi wynikało że mógł to być ogromny hit. I była by hitem, gdyby nie usunięto 60% pierwotnej zawartości. Gra miała mieć kilka różnych zakończeń faburalnych, mogliśmy decydować dla której Mafii chcemy pracować, miało pojawić się metro, jazda taksówskami itd.

    A tak jedynie spodobał mi się epizod zimowy, który wygląda obłędnie i jest bardzo klimatyczny, szczególnie nocą :) No i od strony technicznej gra stoi na bardzo wysokim pozomie, np, modele pojazdów wyglądają o wiele ładniej niż np. w nowszej GTA V, świetnie się prezentuje też fizyka jazdy.
    #gry #mafia
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    o czym ty Jacek mówisz kurwa do mnie.

    i Więckiewicz opowiadający o tym co Daruś poprzedniej nocy odpierdalał, od Frycza bije taka groza i terror, że klimat tej sceny jest aż gęsty. Absolutnie wybitna jak na polskie warunki produkcja #slepnacodswiatel #seriale #hbogo #polska #mafia #narkotykizawszespoko #warszawa pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Dla tych którzy mówią ze nic się nie stało i przejmowanie banków wg widzimisie KNF. Pomyślcie co będzie jeśli taka sama ustawa zostanie napisana pod prywatne firmy. Co jeśli każda firma będzie mogła zostać przejęta przez US czy inne państwowe chujostwo. A przypomnę tylko ze taki pomysł już był. Myśle ze ludzie nie zdają sobie sprawy dokąd zmierza obecna władza. Zbliżamy się do PRL zbyt szybko...

    #bekazpisu #bekazlewactwa #anatomiapanstwamafijnego #mafia #komunizm #polityka
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Rzadki widok w obecnych grach, lustro które działa ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Lepiej zapamiętałem Mafie 2, jako gra dalej jest miodna ale graficznie to się jednak zestarzała, mimo to klimacik podciąga wszystko.

    #mafia #mafia2 #gry #pcmasterrace

    źródło: lustro.jpg

  •  

    Pomóżmy Maksymowi Demidowowi.

    Dziennikarz śledczy, ofiara ukraińskiej mafii. Wielokrotnie pobity, z urazami mózgu. (Jeździł na uberze, ale nie powinien, bo, jw, urazy mózgu - traci przytomność nawet na pół godziny). Pieniądze potrzebne na leczenie i pomoc prawną.

    Sprawdzona historia, opisana w:

    https://oko.press/tam-nie-ma-dla-mnie-zycia-tylko-strach-dziennikarzowi-sledczemu-grozi-ekstradycja-na-ukraine

    http://wyborcza.pl/7,87648,23995114,kazali-mi-spierdalac-do-polski-jesli-chce-zyc-a-polska-mnie.html

    Zrzutka: https://zrzutka.pl/3ejr69

    PS Nie, Martą Bogdanowicz też nie jestem. #pdk

    #ukraina #mafia #pomagajzwykopem
    pokaż całość

    źródło: oko.press

    •  

      @oydamoydam: Wyborcza przeprowadziła śledztwo, OKO.Press przeprowadziło śledztwo, moi znajomi też. No ale ty pierwszy raz usłyszawszy o sprawie wiesz swoje, bo to Ukrainiec.

      Ukraina jest państwem przeżartym korupcją i nie liczą się tam z drugim człowiekiem (człowiek człowiekowi wilkiem). Aby przetrwać w takim systemie, utrzymać się na powierzchni i nie zatonąć trzeba dostosować się do obowiązujących w nim reguł. Tym samym każdy jest w nim bardziej lub mniej umoczony w różne machloje i niemal każdy nauczony jest kłamać.

      Polska we wczesnych latach 90-tych była dokładnie takim samym państwem. Uważasz, że wszyscy tam kradli, kłamali i byli umoczeni?

      Na, poczytaj sobie:
      pokaż całość

    •  

      Wyborcza przeprowadziła śledztwo, OKO.Press przeprowadziło śledztwo, moi znajomi też. No ale ty pierwszy raz usłyszawszy o sprawie wiesz swoje, bo to Ukrainiec.

      @Andreth: Tak wiem. Wyborcza, OKO. Press to są autorytety.

      Tak pięknie niegdyś pisała Wyborcza o takim panu, wiele osób wówczas uwierzyło w te peany, no bo przecież złe rzeczy o czarnych mogą wymyślać tylko rasiści. Niestety naiwność w tamtym przypadku miała swoją cenę. http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,54420,1879506.html

      Simon Mol (właściwie Simon Moleke Njie), kameruński pisarz od pięciu lat mieszkający w Warszawie, został Antyfaszystą Roku 2003. Tytuł przyznaje stowarzyszenie Nigdy Więcej, w ubiegłym roku laureatem został Jurek Owsiak.

      Mol o rasizmie ma wiele do powiedzenia. W Warszawie spotkały go - jak sam mówi - dwie przykre przygody. Skinheadzi pobili go raz na placu Bankowym i raz na ul. Grzybowskiej. Mimo to uważa Polskę za swoją drugą ojczyznę. - Rasiści to u was zdecydowana mniejszość - mówi i woli wspominać, jak raz o północy "wygolony", ale bardzo uprzejmy młodzieniec pomagał mu znaleźć drogę na Dworcu Centralnym.

      31-letni pisarz, poeta i dziennikarz musiał emigrować z Kamerunu po represjach, które dotknęły go po opublikowaniu w lokalnej gazecie tekstu obnażającego korupcję w administracji. Najpierw przeniósł się do Ghany, ale i tu został aresztowany i objęty zakazem publikacji. Wtedy ghański ośrodek Międzynarodowego PEN Clubu mianował go przedstawicielem na odbywający się w Polsce międzynarodowy kongres PEN Clubu. W Warszawie Mol poprosił o status uchodźcy, który został mu przyznany. - Kamerun i Polska mają podobną historię. Tak jak wy byliśmy przez długie lata pod władzą kolonialistów - mówi.

      Jest współzałożycielem i sekretarzem generalnym Stowarzyszenia Uchodźców w RP, redaktorem naczelnym wydawanego przez Stowarzyszenie "Głosu Uchodźcy", w ubiegłym roku organizował akcję "Futbol przeciwko rasizmowi" - piłkę nożną uprawiał jeszcze w Kamerunie, teraz gra jako napastnik w Mazurze Karczew.

      Zawodowo pracuje w The Warsaw Voice, publikuje też w pismach brytyjskich, amerykańskich i indyjskich. Nadal pisze wiersze i prozę.

      Jakbyś nie wiedziała naprawdę kto to: https://pl.wikipedia.org/wiki/Simon_Mol

      Przypominam, że Wałęsa też dla tych nawiedzonych uszczęśliwiaczy świata nie był agentem Bolkiem i sam obalił komunizm. A Michnikowi oczywiście solidarnościowa gazeta należała się jak psu kość.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Mireczki, jest tu #gdansk albo #sopot? Pytam trochę w kontekście #wybory #wyborysamorzadowe2018; wiem, że nie trzeba lubić PiS-u, ale kurde, jakim cudem można cały czas wybierać ludzi takich jak Karnowski i Adamowicz, którzy, mówiąc delikatnie, działają wyjątkowo mało transparentnie i wobec których aktywności można mieć mnóstwo zastrzeżeń?

    Nie jest przecież tajemnicą, że w Trójmieście (a zwłaszcza w Gdańsku i Sopocie) tych nieciekawych historii trochę się wydarzyło w ostatnich kilku(dziesięciu) latach: vide Nikoś, Stella Maris, Krauze, Iwona Wieczorek, Amber Gold/OLT i Krystek. Naprawdę Wam to wszystko pasuje? Życie w najbardziej mafijnej części Polski?

    Lubię nawet Trójmiasto i tym bardziej mi szkoda, że aż tyle tu tej patologii. Zastanawiam się, czy to syndrom sztokholmski (może został przywieziony przez Szwedów którzy lubią wpaść tu na tanie i łatwo dostępne alko ( ͡° ͜ʖ ͡°) )? Czy to jednak kwestia tego, że wiele osób jest tu umoczonych?

    No ale skoro w służbach można usłyszeć, że "Trójmiasto to takie bagno, że należałoby zrzucić tam bombę atomową i zbudować wszystko od zera" to w sumie czemu się dziwić ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #polska #polityka #neuropa #4konserwy #mafia #polskamafia #3city #trojmiasto #trojmiasto #gdansk #patologia #krystek #iwonawieczorek #ambergold #jacekkarnowski #adamowicz #krauze
    pokaż całość

    •  

      @Rino91: problem w tym, że ja jednym głosem nie przebiję reszty... dowodem są wszystkie wyniki wyborów od przeszło 16 lat

    •  

      @Rino91: w pracy koleżeństwo namawia żeby głosować na XYZ. Stosują marketing szeptany

      http://czaplicka.eu/marketing-szeptany-2/

      Jest zapotrzebowanie na marketing „szeptany” i ludzie w niego bardzo wierzą.

      Szuka się bardziej agencji niż pojedynczych osób, bo zawsze liczy się na efekt skali. Kto szuka? Praktycznie wszyscy. Najczęściej korzystają z tego partie polityczne, politycy, szczególnie przed wyborami, ale mogłabym wyszukać zapytania od praktycznie wszystkich branży.

      Przed tymi wyborami zgłaszali się do mnie przedstawiciele kilku partii, raczej reprezentanci z pojedynczych miast, ale z doświadczenia wiem, że to dotyczy wszystkich opcji politycznych.

      Jakimi usługami są zainteresowani – najczęściej chcą żeby ich chwalić, ale od czasu do czasu chcą oczerniać konkurencję. Kiedy mówię, że wszystko musi być zgodne z kartą etyki WOMMA (World of Mouth Marketing Association) , że wszystko musi być jawne, to przyznają, że nie o to im chodziło.

      To się tak ładnie opakowuje, że zależy im na dbaniu o wizerunek, a nie wprost „marketing szeptany”, bo to jest w Polsce karalne i nieetyczne.
      https://www.wykop.pl/link/4601727/naruszano-cisze-wyborcza-stoleczni-wyborcy-w-kolejkach-do-urn-byli-straszeni-pis/

      KTO – najłatwiej jest to robić studentom i osobom które dopiero zaczynają karierę, bo bardzo łatwo dostać tu pracę, nie trzeba mieć żadnego doświadczenia ani zdolności. Trudność wejścia w tę branżę jest znikoma, a można całkiem sympatycznie zarobić. Kiedyś po 1 zł za post, teraz bliżej 20 gr.

      Jednym słowem polityka przerodziła się w biznes w kapitalizmie
      pokaż całość

      źródło: youtube.com

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Jeden z lepszych kanałów z tym kontentem na Polskim yt
    #mafia #dokument #kryminalne

    źródło: youtube.com

  •  

    Co jak co, ale oddałbym nerkę za remaster pierwszej Mafii. To jest jedno z największych dzieł jakie wyszły spod ludzkiej ręki. Kapitalna rozgrywka (najlepszy system policji w dziejach rozrywki) i fabuła najlepsza fabuła w klimatach gangsterskich (tak, nara Godfather i cała serio GTA razem). Po tylu latach nawet gameplay wciąż daje radę i "drewniane" sterowanie dodaje uroku i poczucie czegoś innego niż w obecnych grach. Przeszedłem Mafię kilkanaście razy, obecnie znowu w to gram i wciąż jestem pod wrażeniem kapitalnie wyreżyserowanych filmików, które do dziś kopią dupę rozmachem współczesnym grom. A mapę z Mafii znam lepiej niż swoje miasto :)

    #mafia
    pokaż całość

  •  

    ŚMIERĆ W HOLLYWOOD - HISTORIA RONNI CHASEN

    Ronni Chasen była jedną z najlepszych hollywoodzkich specjalistek od wizerunku gwiazd. Mogła wszystko – załatwić rolę, z nieznanego statysty zrobić idola, zatuszować każdy skandal. Wśród jej klientów była cała rzesza najpopularniejszych aktorów i aktorek.

    Pochodząca z żydowskiej rodziny Cohen, w swoim środowisku nazywana była jedną z najpotężniejszych osób w wytwórni MGM. Wielokrotnie ratowała kariery takim gwiazdom jak John Travolta, Morgan Freeman czy Michael Douglas, gdy prasa rozpisywała się o ich niecnych występkach.

    16 listopada 2010 roku, tuż premierze filmu „Burlesque”, podczas której odpowiadała za wizerunki Cher i Christiny Aguilery, została zastrzelona w swoim samochodzie. 64-letnią Ronni znaleziono w Beverly Hills. W jej klatce piersiowej tkwiło aż pięć kul. Kobieta zmarła w drodze do szpitala…

    Hollywood było wstrząśnięte tą makabryczną zbrodnią. Przyjaciele zamordowanej rzeczniczki robili wszystko, by znaleźć zabójcę. Ogłoszono nawet, że osoba, która wskaże winnego, otrzyma nagrodę w wysokości 125 tysięcy dolarów. Na odzew nie trzeba było długo czekać.

    Jeden z mężczyzn poinformował policję, że jego sąsiad przechwalał się przy nim, że zabił Ronni Chasen. Dodatkowo morderca ogłaszał wszystkim, że dostał za jej zabicie 10 tysięcy dolarów. Nie od dziś wiadomo było, że studio MGM miała na swoim koncie niechlubne kontakty z przedstawicielami mafijnych struktur.

    Mordercą okazał się Harold Martin Smith. Wielokrotnie notowany, znany policji z racji swojej przynależności do mafii. Nie wyjawił śledczym nazwiska zleceniodawcy. W momencie, gdy policja zapukała do drzwi jego mieszkania, mężczyzna popełnił samobójstwo.

    Okazało się, że zastrzelił się z tej samej broni, z której strzelał do Chasen. Policja mogła w końcu zamknąć dochodzenie i ogłosić, że kobieta została zamordowana przez mafię. Ku zaskoczeniu jej rodziny, tak nie zrobiono…

    Według oficjalnej wersji wydarzeń Ronni była przypadkową ofiarą, a Smith zwykłym złodziejem. Podczas próby napadu rabunkowego, broniąca się kobieta została zastrzelona. Zupełnie pominięto fakt, że morderca oddał strzały w trakcie, gdy Chasen jechała samochodem, a dopiero po postrzale uderzyła w uliczną latarnię.

    A jaka była wersja nieoficjalna? W Hollywood pojawiły się plotki, że kobieta zginęła, bo nie chciała współpracować z lokalnymi mafiosami. Zainwestowali oni ogromne pieniądze w produkcje filmowe i domagali się zysków, nawet gdy filmy przynosiły straty. Ronni Chasen była jedną z tych osób w Hollywood, które mogły im te zyski „załatwić” u szefów MGM. Odmówiła i zapłaciła za to najwyższą cenę…

    Na zdjęciu:
    Ronni Chasen z aktorem Morganem Freemanem, któremu dwa razy uratowała hollywoodzką karierę. Po prawej zabójca Harold Martin Smith. W tle samochód, w którym Ronni została pięciokrotnie postrzelona.

    #wmrokuhistorii #historia #usa #ameryka #hollywood #smierc #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #mafia #zbrodnia
    pokaż całość

    źródło: Ronni Chasen.jpg

  •  

    Ach co to były za misje xD chociaż sam nie miałem z nimi problemu, ale rozumiem pozostałych ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #heheszki #gry #gta #mafia

    źródło: coub.com

  •  

    O rany, jak bym chciał już mieć święta i prawdziwą zimę, to dobry czas by wrócić do tego momentu w pięknej Mafii 2 (。◕‿‿◕。)
    #mafia #gry #swieta

    źródło: assets.vg247.com

  •  

    Taka ciekawostka na dziś. Nie każdy wie, że znany polski podróżnik, niejaki Wojciech C. ps. "Słowik". W latach 90tych, kierował grupą przestępczą. #mafia #ciekawostki #heheszki #pdk

    źródło: Cejrowski.jpg

  •  

    Kisnę na maxa, te przeróbki i ten czeski XD
    #mafia #heheszki

    źródło: youtube.com

  •  

    Te przeróbki Mafii są zajebiste xD włączcie polskie napisy #mafia #gry #heheszki

    źródło: youtu.be

  •  

    Gdyby włoska mafia składała się z wegan i wegetarian, to czy wtedy wysyłaliby głowę sałaty zamiast głowy konia?
    #przemyslenia #przemysleniazdupy #weganizm #wegetarianizm #heheszki #mafia

  •  

    W ten #weekend planuje pograć w #mafia, była już pierwsza "próba" gry i w sumie nie zestarzała się tak bardzo. Gra się wygodniej niż w GTA 3, choć mam problem z celowaniem i strzelaniem. #retrogaming #staregry #gry

    źródło: 6.jpg

  •  

    'Wyobraźcie sobie że w Polsce we współpracy z HBO albo showmax powstaje serial o Andrzeju Kolikowskim "Pershingu" a główną rolę gra Piotr Fronczewski. Przecież to byłby hit i polski narcos.

    #mafia #kino #seriale

    źródło: static.prsa.pl

  •  

    „Ujawniamy! Tak powstawał parasol ochronny nad "mafią śmieciową" w Polsce. W roli słupów występują ludzie z "zerowym" majątkiem, są więc idealni. Jedyne, co ryzykują, to niewielki wyrok w zawieszeniu i obowiązek naprawienia szkody.

    Multibest – firma nieznana z miejsca pobytu.

    „To jednak wobec wielomilionowego zadłużenia z całą pewnością nie zrobi na nich wrażenia. Nie ma jednak odważnego, który by spróbowałby odzyskać choćby część pieczołowicie kradzionego od przeszło 20 lat łupu. Tutaj jednak kończy się moja rola, a powinna zacząć funkcjonariuszy CBA!”

    #polska #afera #mafia #przestepczosc #pieniadze #smieci #pozar #gorlice #krakow #wielkopolska #slask #gliwice
    #warszawa
    pokaż całość

    źródło: pressmania.pl

    +: MiKeyCo, Gydit_tu_mi___GYDYT +17 innych
  •  

    „Informację tą powtarzały media do znudzenia – firma-krzak z Gliwic wwiozła na teren byłej rafinerii GLIMAR w Gorlicach ok. 1600 ton toksycznych śmieci. Multibest s.c. to dawne Biuro Brokera Finansowego s.c., które zasłynęło z oszustw i wyłudzeń na wielką skalę (przełom lat 1990/2000). W chwili wwożenia toksycznych odpadów nieznana z miejsca pobytu i nie posiadająca żadnego majątku. Jej wspólnicy to małżeństwo Józefa i Sylwii Gąsior.”

    Skarb Państwa powinien wypłacić Gorlicom odszkodowanie

    „Tymczasem z naszych informacji wynika, że już w 2003 roku odpowiednie służby były informowane o przestępczej działalności słupa, który oficjalnie prowadził biznes zadłużonego już wtedy na kilka milionów zł Józefa Gąsiora! Sprawa trafiła w ręce ówczesnego prokuratora Prokuratury Rejonowej w Gliwicach niejakiego Krzysztofa Garbali i zakończyła się umorzeniem dochodzenia.”

    #polska #afera #gorlice #mafia #prawo #pieniadze #gliwice #korupcja #oszustwo #wyludzenie
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    Funkcjonariusze niestniejacego w akcji. Wstrząsający raport w USA: W ciągu 70 lat w Pensylwanii 1000 dzieci padło ofiarą księży-pedofili.
    Raport zawiera wiele bulwersujących opisów znęcania się nad dziećmi: jeden z księży dopuszczał się gwałtów na pięciu dziewczynkach będących siostrami - najmłodsza miała zaledwie 1,5 roku, inny duchowny kilkanaście razy zmusił do innych czynności seksualnych 10-letniego chłopca, powodując u niego uszkodzenia kręgosłupa i przedwczesną śmierć, z kolei grupa księży z jednej z diecezji w stanie Pensylwania zmuszała nastolatka do pozowania nago na krzyżu - księża z lubością fotografowali się na tle tej sceny ukrzyżowania, co obecnie stanowi "uzupełnienie" dokumentacji tego przestępstwa.

    W ocenie organizacji "Odpowiedzialność Biskupów" (Bishop Accountability) w latach 1950-2016 w Stanach Zjednoczonych ok. 6721 księży dopuściło się przestępstw seksualnych wobec nieletnich. Liczba dziecięcych ofiar molestowania szacowana jest na ok. 18 565 osób.

    Opinia publiczna, a następnie - władza, zaczęła się interesować sprawami wykorzystywania seksualnego dzieci przez kler po sprawie kardynała Bernarda Lawa, który w 2002 roku zrezygnował z funkcji arcybiskupa Bostonu po ujawnieniu, że przez lata tuszował przypadki pedofilii wśród tamtejszych księży.

    https://www.rmf24.pl/fakty/swiat/newsamp-wstrzasajacy-raport-w-usa-w-ciagu-70-lat-w-pensylwanii-1000-,nId,2619142?__twitter_impression=true

    #katolicyzm #chrzescijanstwo #kler #pedofilia #kryminalistyka #zboczence #mendy #mafia #swiat #ateizm #usa #rakcontent #neuropa #bekazkatoli #japierdole
    pokaż całość

    źródło: ncregister.com

  •  

    Oglada ktos te drame na youtubie Maringe Jaroslaw vs Tom Chik jak sie gangusy wyzywaja? Kozak serial mirki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    MACIE LINKA i tag #chikvsmaringe #mafia #mafiapruszkowska #pruszkow

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów