•  

    Jak to jest, że mnie jako katolikowi wystarczą przykazania Boże i nauka kościoła, by nie chodzić po sklepach w niedzielę (inna sprawa, że nie znam gorszego sposobu spędzania wolnego czasu, niż zakupy), a wyborcom PiSu potrzebna była ustawa?
    Otwiera się sklepy w niedzielę, bo to się opłaca, jakby Wielka Polska katolicka nie pchała się do sklepów w dzień który mają święcić, to by te sklepy zamknięte były.

    #bekazpisu #bekazprawakow #religia #neuropa #4konserwy
    pokaż całość

  •  

    Federalny Trybunał Konstytucyjny Niemiec utrzymał karę nałożony na muzułmanie ( 300 euro ) który w 2016 roku podczas odczytywania wyroku skazującego go za uszkodzenie ciał i groźby ( kara w zawieszeniu )nie chciał wstać podczas odczytywania wyroku tłumacząc że jako wierzący muzulmanin może wstać tylko przed Allahem.

    #ciekawostkizniemiec mój tag o Niemczech

    http://www.deutschlandfunk.de/justiz-karlsruhe-weist-beschwerde-von-muslim-ab-der-sich.1939.de.html?drn:news_id=819004

    #religia #islam #prawo #4konserwy #neuropa
    pokaż całość

    •  

      @Sepzpietryny wyciagasz bardzo daleko idące wnioski na mój temat z tych kilku zdań. Jeśli chcesz mi coś wytłumaczyć to bardzo proszę ale pokory? Pokory to brak tym, którzy twierdzą że wiedzą najlepiej i to o rzeczach, których nie są w stanie zweryfikować ani udowodnić. Taka postawa to akurat domena ludzi religijnych (choć nie tylko, oczywiście).
      Studiowanie teologii - nie widzę związku. Wiedza o mitach nie równa się wierze w mity, prawda?
      Co do bycia geniuszem zaś, czy serio wymaga wybitnego geniuszu zauważenie, że jeśli jest wiele religii, każda zeń zaś rości sobie prawo do bycia tą jedyną prawdziwą, to zwyczajnie mamy do czynienia z podstawową sprzecznością logiczną? Dodaj do tego fakt, że wyznawanie danej religii zależy niemal wyłącznie od tego w otoczeniu, której religii dana osoba wyrosła. Starczyłoby urodzić się w innym miejscu / innej rodzinie i już puf! jesteśmy wyznawcą innej "jedynej prawdziwej" religii. Miałem może 13 lat, gdy to pojąłem i dałem se siana z religiami, a osobom religijnym całego życia nie starcza aby się zorientować, że coś tu srogo nie gra. Ja przynajmniej "wiem, że nic nie wiem" w tej kwestii - to chyba właśnie jest istota pokory, prawda? - a ludzie religijni "wiedzą". Dlatego właśnie są zabawni, a czasem też niebezpieczni, jak obecnie np. islamscy terroryści, a jeszcze kilka wieków temu również fanatycy katoliccy.
      pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    • więcej komentarzy (27)

  •  

    OMG co ja właśnie przeczytałem. Mam dosyć polityki na dziś, idę się przejść wokoło równika.

    W Radzie Generalnej Lasów Państwowych, z niewiadomych powodów, wziął także udział ksiądz Tomasz Duszkiewicz

    Pan Bóg powiedział czyńcie sobie ziemię poddaną, człowiek ma z tego korzystać i leśnicy wykonują boży testament. Ekolodzy wystąpili przeciwko naturze. Ministrze Szyszko, pan wystąpił przeciwko złu, pan wystąpił przeciwko ideologii szatana. Pan trzyma moralność, pan broni wartości człowieka, dlatego pana tak atakują. Zwyciężymy.

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103454,22681162,absurdalna-rada-lasow-panstwowych-minister-szyszko-walczy.html#Czolka3Img
    #neuropa #polityka #4konserwy #bekazkatoli #religia #bekazpodludzi
    pokaż całość

  •  

    Postrzeganie mentalne – Czy niewidomi widzą podczas doświadczeń z pogranicza śmierci?

    Czy niewidomi przeżywają doświadczenia z pogranicza śmierci (NDE), a jeżeli tak, to czy różnią się one się od doświadczeń osób widzących?
    Czy niewidomi – jeśli doświadczają NDE lub OOBE (zjawisko wyjścia z ciała), twierdzą, że doświadczyli wizualnych percepcji podczas tych przeżyć?
    W końcu, jeżeli takie przeżycia wizualne mają miejsce, czy można zweryfikować je przez zeznania niezależnych świadków lub z pomocą innych dowodów?
    dr. Kenneth Ring
    dr. Kenneth Ring

    Te trzy pytania stały się punktem wyjścia pracy badawczej autorstwa dr. psychologii Kenneth Ring oraz Sharon Cooper.

    Praca naukowca, której rezultatem jest książka „Mindsight”, opierała się na badaniu przeżyć osób niewidomych.

    Naukowcy poszukiwali uczestników badania poprzez 11 amerykańskich organizacji zrzeszających niewidomych. Poszukiwano osób, które twierdziły, że doświadczyły NDE lub OOBE, albo obu rodzajów tych przeżyć. W rezultacie dotarli do 46 osób twierdzących, że przeżyły doświadczenie NDE lub OOBE. Z całej grupy, 31 osób zostało zakwalifikowanych do przeprowadzenia wywiadów. Z objętej badaniami grupy 20 osób stanowiły kobiety, 11 mężczyźni. Wśród badanych: 16 – przeżyło NDE, 5 kolejnych osób doświadczyło zarówno NDE jak i OBE, 10 osób doświadczyło tylko OBE.

    Ze wszystkich 21 osób, które przeżyły NDE: 13 – doświadczyło tego zjawiska na skutek choroby lub podczas operacji chirurgicznej, 6 – wskutek wypadku (zazwyczaj samochodowego), 2 podczas rabunku, 1 osoba była bliska śmierci na skutek gwałtu, 1 – w wyniku nieudanej próby samobójczej (niektóre osoby dwukrotnie doświadczyły NDE).

    Grupa badanych zawierała: 14 – niewidomych od urodzenia, 11 – ociemniałych, 6 – silnie niedowidzących.

    Pierwsze pytanie – jak niewidomi doświadczają NDE?

    Badacze zadali sobie pytanie, czy rzeczywiście badane osoby doświadczyły NDE, a jeżeli tak, to czy doświadczenia te były zbliżone do przeżyć osób widzących.

    Badana była grupa 21 osób, które utrzymywały, że przeżyły takie doświadczenie.

    Naukowcy przeprowadzili szereg wywiadów z niewidomymi, prosząc o opisanie swoich przeżyć. Zgromadzone tą metodą materiały służyły następnie do analizy i dalszych wniosków.

    W swojej konkluzji doszli do wniosku, że zebrane relacje są zbieżne z przeżyciami osób widzących, których relacje zostały zebrane i opisane w książce „Życie po życiu” R. Moody’ego. Występowały charakterystyczne elementy NDE, jak uczucie wszechogarniającego spokoju, oddzielenie się od ciała, przejście przez tunel, przegląd całego życia itd.

    Jedną z pacjentek poddanych analizie była Vicki Umipeg, 43-letnia kobieta, która dwukrotnie przeżyła NDE – pierwszy raz, gdy miała dwanaście lat. Doświadczenie to było spowodowane zapaleniem wyrostka robaczkowego i zapaleniem otrzewnej. Drugi raz przeżyła NDE dziesięć lat później, na skutek poważnego wypadku samochodowego.

    Vicki cierpiała na uszkodzenie nerwu wzrokowego od urodzenia i nie doświadczyła nigdy (oprócz wymienionych wyżej NDE) żadnych wizualnych doznań. Tak naprawdę nie rozumiała nawet pojęcia „światło”.

    postrzeganie
    Vicki Umipeg

    Opisywany w książce przypadek dotyczy 2-giego NDE. Vicki, wtedy 22 letnia kobieta, pracowała dorywczo jako śpiewaczka w klubie nocnym w Seattle.

    Pewnego dnia, gdy zamykano klub, nie mogła wezwać taksówki, aby wrócić do domu. Okoliczności zmusiły ją do powrotu samochodem, razem ze swoimi opiekunami. Obie osoby były pijane, co doprowadziło do poważnego wypadku; siła zderzenia wyrzuciła Vicki z samochodu.

    Jej obrażenia były rozległe i zagrażały życiu, wliczając w to złamania czaszki, wstrząs mózgu, uszkodzenia szyi, pleców i nogi (rekonwalescencja w szpitalu trwała cały rok).

    Vicki dobrze zapamiętała odczucia poprzedzające wypadek, natomiast po tym, co stało się chwilę później, pozostały jej tylko mgliste wspomnienia. Zapamięta tylko swoje krótkie spojrzenie na rozbity samochód – oglądała go z góry, będąc poza ciałem. Pomimo że w tej części doświadczeń znajdowała się w stanie dezorientacji, twierdziła, że miała świadomość, iż opuściła swoje ciało fizyczne i znalazła się w niefizycznym ciele, które jednak miało określoną formę, „jak gdyby zbudowaną ze światła”.

    Vicki nie posiadała wspomnień dotyczących jej drogi z miejsca wypadku do szpitala. Po przybyciu do szpitala nagle znalazła się pod sufitem, obserwując mężczyznę – lekarza i kobietę (której nie mogła rozpoznać) zajmujących się jej ciałem.

    Mogła także słyszeć rozmowę tych dwóch osób, które martwiły się jej stanem i zastanawiały się, czy jej uszkodzenia błony bębenkowej podczas wypadku nie spowodują głuchoty. Vicki próbowała wytłumaczyć lekarzowi, że wszystko dobrze słyszy, lecz jej wysiłki pozostały bez efektu.

    Vicki była świadoma, że poniżej widzi swoje ciało. W wywiadzie powiedziała: „Pomyślałam: cóż, to chyba muszę być ja. Czy umarłam? Potem na chwilę przyjrzałam się temu ciału i…. Wiedziałam, że to moje ciało, bo ja nie byłam wtedy w swoim…”

    Zaraz potem Vicki uświadomiła sobie, że unosi się poprzez sufity pomieszczeń szpitalnych do góry, aż nad dach, po czym na chwilę ujrzała panoramiczny widok okolicy. Czuła się bardzo rozradowana, podekscytowana i radosna podczas tego wznoszenia, czuła się wolna w ruchu, którego doświadczała.

    Zaczęła także słyszeć subtelną i harmonijną muzykę podobną do dzwonków.

    Następnie poczuła jakby została wciągnięta do wielkiej czarnej tuby, na końcu której ujrzała światło. Czuła, że porusza się szybko w kierunku światła. Po dotarciu na miejsce, muzyka stała się wyraźniejsza – podobna do hymnów. Znalazła się w miejscu pełnym drzew, krzewów, kwiatów, otoczona wieloma osobami. W wywiadzie stwierdziła: „Wszyscy byli stworzeni ze światła i ja także byłam zbudowana ze światła. Miłość była wszędzie. Tak jakby miłość emanowała z trawy, z ptaków i drzew…”.

    Vicki uświadomiła sobie, że rozpoznaje osoby, które ją powitały w tym miejscu, osoby znane jej z życia ziemskiego.

    Debby i Diana były jej szkolnymi przyjaciółkami, które zmarły w wieku lat 11 i 6. W życiu ziemskim obie były opóźnione w rozwoju i niewidome. Tutaj ich postaci były jasne i piękne, zdrowe i niezwykle energetycznie ożywione. Według Vicki już nie wyglądały jak dzieci, lecz znajdowały się „w sile wieku”.

    Viki zobaczyła także dwójkę swoich opiekunów (z czasów, gdy była dzieckiem) – panią i pana Zilk; oboje też wcześniej zmarli. W tym niezwykłym miejscu Vicki spotkała również swoją zmarłą dawno babcię, która wychowywała ją, a odeszła zaledwie 2 lata przed doświadczanym NDE.

    Przy tym spotkaniu żadne słowa nie zostały wypowiedziane, były jedynie wymieniane uczucia powitania i miłości.

    Następnie Vicki poczuła, że wypełnia ją nieskończona wiedza, zarówno natury religijnej jak i naukowej. Poczuła, że zaczęła rozumieć języki, których wcześniej nie znała.

    Vicki spotkała też istotę, która promieniowała światłem dużo bardziej niż pozostałe spotkane tam osoby. Stwierdziła, że był to Jezus. Powitał ją z czułością, a ona przekazała mu swoje emocje związane ze znalezieniem się w tym miejscu.

    Telepatycznie otrzymała informację, że nie może zostać w tym świecie i musi wracać do świata materialnego, by wypełnić przeznaczone jej zadania. Zanim jednak to nastąpiło otrzymała możliwość przyjrzeniu się przeglądowi wydarzeń z jej życia, aż od momentu narodzin. Przeglądając je, istota delikatnie zwracała jej uwagę na pewne aspekty, by pomóc Vicki zrozumieć znaczenie swoich działań i ich skutki.

    Oprócz wspomnień Vicki, książka „Mindsight” dokładnie opisuje także przeżycia Brada Barrowsa oraz Mashy.

    Część analityczna książki rozważa różne aspekty postrzegania przez opisane wyżej osoby, podczas ich przeżyć NDE oraz OOBE.

    Wspomniana wyżej Vicki stwierdziła, że w obu przypadkach NDE doświadczyła wizualnego postrzegania. Zaznacza, że nie było to z początku dla niej przyjemne, gdyż było to tak zaskakujące, dziwne dla niej przeżycie, że nie wiedziała, co się z nią dzieje. Nigdy wcześniej ani później nie doświadczała czegoś podobnego. Z tego powodu pojawił się u niej strach.

    Analizując dokładniej wrażenia Vicki, badacze doszli do wniosku, że można je podzielić na dwie kategorie. Pierwszą były doznania z momentu początkowej fazy NDE – wyjście z ciała fizycznego i obserwacja otoczenia. Drugą kategorię stanowiły doznania w niematerialnym świecie.

    Badacze skupili się na wrażeniach z tej pierwszej kategorii, gdyż jako jedyne mogą podlegać próbom weryfikacji, czy to postrzeganie było rzeczywiste, czy pozostawało jedynie wytworem umysłu będącego w ekstremalnej sytuacji.

    Vicki podczas swojego wyjścia z ciała (OOBE) spoglądała w dół z wysokości sufitu. Patrzyła na swoje ciało i rozpoznała je po kilku charakterystycznych cechach: długich ciemnych włosach sięgających do pasa, ślubnej obrączce na lewej ręce oraz obrączce po ojcu; rozpoznała także złoty pierścień na prawej ręce.

    Vicki nie tylko „widziała” całą scenę z góry, ale także słyszała myśli i odczuwała emocje osób, które znajdowały się w tym pomieszczeniu.

    Wizualne przeżycia były także obecne podczas retrospekcji z całego życia:

    Vicki: I wtedy ujrzałam całe swoje życie, no wiesz, całe życie do tego momentu, przed sobą.

    Badacz: Ujrzałaś całe swoje życie?

    Vicki: Tak.

    Badacz: Musiałaś być bardzo zdziwiona, że możesz widzieć te sceny.

    Vicki: Tak, byłam zaskoczona. To wszystko posiadało bardzo dużo szczegółów, ale też przepływało w szybkim tempie.

    Badacz: Czy gdy tego doświadczałaś, było to bardziej oglądanie swojego życia, czy też raczej jego ponowne przeżywanie?

    Vicki: Jedno i drugie… jak gdybym to widziała, czuła, smakowała wszystko. Tak jakby wszystko działo się wewnątrz mnie, a jednocześnie obok mnie.

    Badacz: Czy było to przeżycie, które angażowało wszystkie twoje zmysły?

    Vicki: Tak. Było to jakby odtwarzane dla mnie. Przypominało oglądanie filmu i jednocześnie odgrywanie w nim roli, jednak byłam od tego oddzielona.

    Badacz: Czy doświadczając tego, mogłaś zobaczyć sceny ze swojego życia?

    Vicki: Tak, widziałam wszystko, lecz również odczuwałam wszystko, a także czułam wszystko, co czuli pozostali.

    W rozmowie z badaczem Vicki podała szereg przykładów ze swego życia, które wizualnie postrzegła w trakcie NDE. Co ciekawe, w tych wspomnieniach Vicki twierdziła, że jej wizje były „panoramiczne”, czyli widziała nie tylko scenę, ale także bardzo dokładnie oglądała wszystkie szczegóły otoczenia, krzesła, łóżka, pokoje itd.

    W swoim wywiadzie Vicki opowiedziała też, jak jej postrzeganie podczas NDE różniło się od tego, jak wcześniej odbierała otoczenie zmysłami: „[…] Zazwyczaj, jak wchodziłam do jadalni lub dormitorium, chciałam dostrzec przedmioty znajdujące się tam. Działo się to wtedy, gdy wpadałam na nie, dotykałam ich itd. Tym razem (podczas NDE) było inaczej. Widziałam je z pewnej odległości. Nie musiałam być blisko nich, dotykać, siadać na nich itd., zanim stałam się ich świadoma. Źle sobie radzę z wyobrażaniem rzeczy znajdujących się w miejscu, w którym nie jestem. Tym razem było tak, że nie musiałam być w tym miejscu, żeby uświadomić sobie istnienie krzeseł. Widziałam metalowe krzesła, na których siedzieliśmy, dzieci i okrągłe stoły w jadalni, i były tam plastikowe obrusy, na tych stołach. Nie musiałam dotykać tych obrusów, żeby wiedzieć, że są plastikowe.”

    Naukowcy zastanawiali się, jak często wśród wszystkich przypadków NDE oraz OOBE dochodzi do przeżyć wizualnych u niewidomych. Ze wszystkich badanych którzy przeżyli NDE, wizualne przeżycia zaraportowało 15 osób, 3 nie były pewne, 3 zaraportowały brak takich przeżyć.

    Z grupy badanych, którzy przeżyli OOBE, wizualne przeżycia zgłosiło 9 osób, 1 nie była pewna, 0 w ogóle nie doświadczyło tych przeżyć.

    Nie jest w żadnym wypadku pewne czy te 3 osoby, które zgłosiły brak wizualnych przeżyć, faktycznie ich nie doświadczyły. Jeden z badanych, niewidomy od urodzenia, który został zakwalifikowany do wyżej wymienionych osób, stwierdził że nie może określić w jaki sposób widział w trakcie NDE. Zadał pytanie: „Nie wiem, co rozumiesz poprzez ‘widzieć’?” . Takie wątpliwości były udziałem także innych badanych.

    W sumie liczba osób, które stwierdziły, że miały jakiś typ doznań wizualnych, czy to podczas NDE czy OBE, wyniosła 25, czyli 80% z całej badanej grupy. Nawet z grupy osób niewidomych od urodzenia większość, czyli 9 z 14, oświadczyła, że miała takie doznania.

    Stwierdziwszy, że pewien rodzaj doznań wizualnych jest regułą u niewidomych podczas NDE i OBE, kolejnym pytaniem postawionym przez badaczy było: „co widzieli?” lub inaczej – jakiego rodzaju były to wizje?

    Jak widzą niewidomi podczas NDE?
    Jak już to zostało stwierdzone na wstępie, doznania niewidomych w trakcie NDE i OBE są zbieżne z relacjami i opisami osób widzących.

    7 z 10 niewidomych opisywało, że widziało własne ciało podczas OBE. Sporadycznie raportowano także inne wizje, np. obserwowano personel lekarski przy pracy lub szczegóły pomieszczenia.

    Jak dobrze widzą badani podczas doświadczeń z pogranicza śmierci? Autorzy książki przedstawili trzy relacje Vicki, Brada i Marshy, których opisy były niezwykle jasne i szczegółowe – zwłaszcza te dotyczące podróży i doznań w zaświatach.

    Wprawdzie nie wszyscy badani opisali tak jasno i szczegółowo swoje doznania, jak wspomniana trójka, jednakże zrobiła to wystarczająca ilość osób, toteż badacze doszli do wniosku, że przeżycia niewidomych zaprezentowane w książce „Mindsight” należą do typowych przypadków.

    Jeden z respondentów powiedział: „Wiedziałem, że mogę widzieć, choć powinienem być niewidomy… Wiedziałem, że mogę widzieć wszystko… TO było bardzo jasne, gdy znajdowałem się na zewnątrz (ciała). Mogłem widzieć bardzo dokładnie wszystkie detale.”

    Inny badany skomentował pytanie o jakość swoich wizji: „[…] Oczywiście byłem niewidomym, ponieważ całkowicie straciłem wzrok wskutek wypadku, lecz moje wizje były bardzo jasne i wyraźne… Widziałem perfekcyjnie podczas tego przeżycia…”

    Jedna z respondentek, Joyce, która doznała zarówno przeżyć NDE, jak i OBE, powiedziała, że podczas jej OBE była w stanie wyjść poza fizyczny świat, do sfer transcendentalnych, gdzie mogła widzieć. Joyce była niewidoma od urodzenia. W poniższej relacji opisała moment, w którym zobaczyła piękne kwiaty:

    Joyce: „Znalazłam się w tym pięknym ogrodzie pełnym kwiatów. Ptaki śpiewały, a kolory, mimo że nigdy nie widziałam kolorów, były dość żywe i jaskrawe.

    Badacz: Czy widziała Pani także same kwiaty?

    Joyce: O tak! Widziałam je i kolory. Zawołałam przyjaciółkę i spytałam: „Czy one są fioletowe i żółte?”. Ona odpowiedziała: „Tak, są fioletowe i żółte”. Zapytałam: “Czy różowe też?”. Odpowiedziała: „Różowe i czerwone”. Więc zapamiętałam te kwiaty, były one najbardziej żywymi przedmiotami w tym miejscu”.

    Badacz: Czy byłaby Pani w stanie opisać kształt lub wielkość tych kwiatów?

    Joyce: Jedyną rzecz, którą mocno zapamiętałam, jeśli chodzi o kwiaty, jest to, że były jakby większe niż normalnie, bardziej miękkie. Trudno powiedzieć, skąd to wiem, lecz bardziej błyszczały, kolory były bardziej „powiększone” niż te na Ziemi.”

    Naukowcy stwierdzili, że w niektórych przypadkach relacji z NDE i OBE uwidacznia się następujący paradoks – osoba, która nigdy nie widziała kolorów, podczas tych doświadczeń potrafiła je rozróżniać.

    Podsumowując, naukowcy stwierdzają, że zarówno badani doświadczający NDE, jak i osoby, które przeżyły OBE dali bogate świadectwa na rzecz istnienia wizualnych doznań dotyczących nie tylko postrzegania świata ziemskiego, ale też i duchowego. Wizualne doświadczenia często są jasne i szczegółowe, nawet w relacjach osób niewidomych od urodzenia.

    Dowody potwierdzające prawdziwość wizji NDE i OBE
    Jak wspomniano na wstępie, naukowcy postawili sobie za cel, jeśli to możliwe, udowodnić prawdziwość wizji przeżywanych podczas NDE i OBE – czy odzwierciedlają one rzeczywiste wydarzenia, czy też są jedynie halucynacją umierającego mózgu?

    Starano się odnaleźć dowody w zeznaniach niezależnych świadków mogących stwierdzić, że „widziane” wydarzenia bądź szczegóły znajdują swoje potwierdzenie w dokumentacji medycznej lub innej.

    Naukowcy napotkali w tym zadaniu trudności, część relacji była bardzo oddalona w czasie (20-30 lat), więc nie można było odnaleźć ani rozpoznać świadków. W niektórych przypadkach świadkowie wydarzeń już nie żyli lub byli nieosiągalni.

    Najmocniejszym dowodem wspartym przez niezależnych świadków i różne formy dokumentacji był przypadek Nancy – 41-letniej kobiety, która we wrześniu 1991 roku znalazła się w szpitalu w Kalifornii, gdyż miała mieć wykonany standardowy zabieg biopsji. Jednakże chirurgiczny zabieg, jak się potem okazało, niewiele miał wspólnego z rutyną. Nancy, która przed zabiegiem nie miała żadnych problemów z widzeniem, w wyniku komplikacji całkowicie straciła wzrok i omal nie straciła życia.

    Podczas biopsji lekarze uszkodzili jedną z głównych żył i przez nieuwagę zaszyli ją zamkniętą. Zabieg odbywał się w godzinach porannych. Wczesnym popołudniem pacjentka poczuła się źle, jej ręce i nogi zaczęły puchnąć, straciła wzrok na skutek obrzęku mózgu. Straciła również przytomność. Przestała oddychać, a zespół medyczny rozpoczął resuscytację.

    Podczas przewożenia Nancy wózkiem szpitalnym, pacjentka odzyskała świadomość i „wyszła z ciała”. Rozpoznała swoje ciało leżące na wózku, otoczone lekarzami; na twarzy miała resuscytator. Podczas oczekiwania na windę Nancy zapamiętała następującą scenę: obok siebie ujrzała dwie znane jej osoby – jej partnera oraz ojca jej 10-letniego syna.

    Obaj po tym zdarzeniu potwierdzili prawdziwość tych wspomnień oraz szczegóły opisane przez Nancy.

    Naukowcy doszli do wniosku, że wizualne wspomnienia z OBE przeżyte przez Nancy były prawdziwe.

    Wnioski naukowców:
    Osoby niewidome doznają doświadczeń NDE oraz OOBE, a ich relacje są takie same jak o#sób widzących.

    Podczas NDE oraz OOBE niewidomi doznają doświadczeń wizualnych, które zwykle charakteryzują się niezwykłą dokładnością, wyrazistością i ostrością.

    Ostatnia część badań – jak stwierdzają sami autorzy – najsłabsza, to próba udowodnienia, że wizualne doświadczenia podczas NDE i OOBE są rzeczywiste. Autorzy zwracają uwagę, że w książce przedstawili kilka przekonujących przypadków, natomiast temat niewątpliwie wymaga jeszcze pogłębienia i dalszych badań.

    Źródło: „Mindsight” – Kenneth Ring, Sharon Cooper
    #ateizm #religia #takbylo #paranormalne
    pokaż całość

  •  

    Jezu ten teledysk zajebisty, i ten krzyż św. piotra jako kolczyk w uchu lil pepa jako symbol braku Boga w społeczeństwie. Dla mnie to nie jest raper tylko poeta. I jeszcze ten wers: "Are you gonna hate me?". A wszystko to na tle starego kościoła, cerkwi.
    Zajebiste kurwa w hui nie mogę wyjść z podziwu.

    #gownowpis #religia #lilpeep #katolicyzm #bloglajfstajlowyanymousa #muzykaanymousa pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Człowiek na początku lat 2000 myślał że niedługo nadejdzie koniec wszelakich religii, sekt i zabobonów, że wszyscy żyjący ludzie będą się kierować racjonalizmem.
    Jednak wygląda na to że za jakiś czas może dojść do wojny religijnej w Europie...

    Może będzie ostatnia taka wojna, chociaż z drugiej strony już o pierwszej wojnie światowej mówiono, że ma zakończyć wszystkie wojny.

    pokaż spoiler wojna wojna wojna


    #religia #racjonalizm
    pokaż całość

    •  

      Zadaniem religii nie jest, wbrew bredniom które napisałeś, wyjaśnianie działania świata materialnego

      @Vivec: A to ciekawe. Bardzo ciekawe. Polecam w takim razie studium jakiejkolwiek świętej księgi - znajdziesz tam więcej zagadnień związanych ze światem materialnym niż w podręczniku do geografii.

    •  

      @WesolySromek: tylko jeśli zaznaczyć, że dzieją się w świecie materialnym, dotyczą ludzi i wydarzeń dziejących się na naszej planecie. Ale poza tym to co napisałeś to oczywista głupota...

    • więcej komentarzy (36)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jestem tak zmęczony tymi wojnami katolibów z #katolicyzm, czy z innych #religia między #ateizm.

    Jakby nie można było mieć to wszystko gdzieś. Marzyłoby mi się, aby nie było religii. Wtedy nie byłoby tylu oszołomów i oszołomów, którzy próbują to obalić. Naprawdę brzydzę się jednym i drugiem, Wy w ogóle macie czas na szczęście?

    Z drugiej strony co byśmy zrobili bez takich wojujących. Gdyby nie agresywni katolibowie to mogłaby być niezła anarchia, bo ludzie to debile i niektórzy nie zabijają i nie kradną, bo bozia patrzy. Ale gdyby nie agresywni ateiści to by katolibowie wciągnęli ten kraj nosem i byłoby dopiero palenie na stosie i zaścianek.

    Masakra, niedługo lądujemy na marsie, a ludzie wciąż się zastanawiają czy bozi smutno gdy walisz konia, a inni toczą pianę bo mama każe iść w niedzielę.

    JAKI TEN ŚWIAT JEST POSRANY

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: dope
    pokaż całość

    •  

      @Tom_Ja: Nie manipuluj 71,3 to ateiści prawie ideał dla ateist.

      Struktura religijna kraju w 2010 roku według Pew Research Center[152][153]:

      Brak religii – 71,3% (17 350 000)
      Buddyzm – 12,3% (3 010 000)
      Chrześcijaństwo – 2,0% (480 000):
      Protestantyzm – 1,8% (440 000) (głównie: zielonoświątkowcy)
      Katolicyzm – 0,2% (40 000)
      Osobny artykuł: Podział administracyjny Kościoła katolickiego w Korei.
      Hinduizm – 1,5% (370 000)
      Inne religie – 12,9% (3 140 000)
      pokaż całość

    •  

      Ale gdyby nie agresywni ateiści to by katolibowie wciągnęli ten kraj nosem i byłoby dopiero palenie na stosie i zaścianek.

      @AnonimoweMirkoWyznania: Nazywasz ateistów agresywnymi bo sprzeciwiają się zamordyzmowi, manipulacjom i antynaukowym bzdurom? Na czym niby polega ta agresja?

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Ludzie wierzą, że Ewangelie spisał Marek, Mateusz, Łukasz i Jan - właśnie, "wierzą":

    Bart Ehrman: "Wiarygodność Ewangelii oraz Zmartwychwstanie Jezusa" - czyli o tym, dlaczego Ewangelie NIE są źródłem historycznym na temat zmartwychwstania.

    https://www.youtube.com/watch?v=4vpsrIVWunc

    Między innymi:
    - kiedy powstały Ewangelie?
    - kim byli autorzy Ewangelii?
    - jakie cechy powinno mieć dobre źródło historyczne?
    - jakie pojawiają się sprzeczności w Ewangeliach? (to raczej jako ciekawostka, bo po tylu latach takie różnice są czymś raczej normalnym)

    W filmie nie pojawia się ten temat, ale warto dodać informację o innych potencjalnych źródłach historycznych na temat Jezusa: nie chodzi o te kilka źródeł które podają ogólne informacje o Jezusie, ale o te które milczą:

    "Milczenie autorów, którzy zlekceważyli nie tylko takie rzekome cuda, jak rozdarcie zasłony czy zaćmienie Słońca, lecz nawet samą postać Jezusa, uprzytamnia nam pewne psychologiczne zjawisko: rozdźwięk między rzeczywistością historii a rojeniami żyjących w odosobnieniu pierwszych gmin chrześcijańskich, pozostających w kręgu swoich wierzeń, między obojętnym otoczeniem grecko-rzymskiego społeczeństwa a garstką wtajemniczonych sióstr i braci w Chrystusie, upojonych pięknem swoich nieziemskich zachwyceń i tęsknot." - Zenon Kosidowski

    Cykl wpisów: #dlaczegoateizm? - ateizm, religia, argumenty za / przeciw z pozycji ateisty - zapraszam do obserwowania ;)

    #historia #ateizm #religia #chrzescijanstwo
    pokaż całość

    źródło: img.youtube.com

    •  

      @Racjonalnie: Ja cały czas piszę o dociekaniu faktów a nie o domysłach. Jeżeli jakiś historyk w przyszłości odrzuci współczesne teksty tylko dlatego że raz będzie pisało że myszka to gryzoń a dalej że myszka to coś do komputera to będzie idiotą a nie historykiem. Podobnie jest z Paschą, bez dodatkowej wiedzy /nie domysłów/ historyk odrzucający tekst tylko dla tego że nie wnikną dalej jest idiotą. Wykorzystuje naiwność i niewiedzę innych dla własnych korzyści. pokaż całość

    •  

      @Handyman: o to dociekanie faktów chodzi :)
      Raczej wątpię, że taki ktoś o tak pominął sobie wszystkie kwestie związane z Paschą, aby wyszło "na jego" i nie wnikał dalej (nie mówię o tym krótkim filmiku, ale o całości jego twórczości).
      Wyjaśnienie z Paschą znam - aż ciekawość rośnie co Ehrman ma na swoją obronę, może się skuszę i kupię tę książkę ("Przeinaczanie Jezusa"), bo to dla mnie nowy teren, może się wciągnę... :) pokaż całość

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    Pamiętam jak będąc w 8 klasie szkoły podstawowej powiedziałem mamie, że nie będę chodził już do spowiedzi. Mamie było bardzo przykro, że źle mnie wychowała. Z perspektywy czasu doceniam jednak swoje szczęście, gdyż np bizantyjska cesarzowa Irena oślepiła i uwięziła swego syna i następcę tronu Leona za brak chęci czczenia świętych ikon.

    #heheszki #religia #historia

  •  

    Marcjon z Synopy: facet, który Stary Testament wyrzucił do kosza

    Choć termin „herezja” w popularnym obiegu kojarzy się raczej ze średniowieczem, to ich największy wysyp miał miejsce dużo wcześniej, w czasach gdy na Ziemi żyli jeszcze ludzie osobiście pamiętający cieślę z Nazaretu.

    W pierwszych trzech wiekach chrześcijaństwa, oparta na dosyć rachitycznych i świeżo spisanych podstawach, mocno rozdrobniona religia była szczególnie podatna na wpływy obce, które nadciągały z różnych stron. Stare religie Imperium Rzymskiego, nierzadko pociągające swoją tajemniczą aurą oraz popularna w nieodległej egipskiej Aleksandrii filozofia neoplatońska (której najdoskonalszym przedstawicielem był w późniejszym czasie Plotyn) kusiły, by je z nową wiarą połączyć.

    Co czyniono na różne, niekoniecznie ortodoksyjne sposoby

    Na samym początku największą sympatią „synkretyków” cieszył się gnostycyzm. Gnostycy byli starsi od chrześcijaństwa, jednak początkowo nie mieli oni w sobie wiele uroku i kryli się na marginesie religijnej sceny Cesarstwa. Zmieniło się to wraz z powstaniem chrześcijaństwa, którego zasadniczy element, odkupieńcza męka Chrystusa bardzo gnostykom przypasował.

    Gnostycy uważali, że istnieją dwa światy

    Jeden, materialny, jest kompletnie zły. Kompletnie! Wszystko co jest złożone z materii nie zawiera w sobie ani odrobiny dobra, nawet jeżeli wydaje się nam, że przynajmniej czasami jest inaczej. Z drugiej strony, świat duchowy jest światem całkowicie dobrym, nieskalanym żadnym złem. Naturalnie nie było to takie proste, u gnostyków istniało multum walczących ze sobą bytów pośrednich (zazwyczaj wszelkiego rodzaju bóstwa czczone gdzieś na wschodzie Cesarstwa, a nawet wąż, który namówił Ewę do zjedzenia słynnego owocu), jednak nie będziemy się tu tym zajmować. Istota jest prosta: świat materii – czyste zło, świat ducha – czyste dobro.

    Do istoty tej ograniczył się Marcjon z Synopy, działający w pierwszej połowie II wieku

    Uznał on nie tylko istnienie dwóch światów, lecz również dwóch Bogów. Bóg numer jeden, to Bóg Starego Testamentu – Jahwe czy też demiurg, stworzyciel tego świata. Nie jest on do końca zły, bardziej pasowałoby tu słowo „sprawiedliwy” lub „surowy”. Jahwe stworzył świat ułożony na prostej zasadzie: winy i kary. Marcjon wczytując się bardzo dosłownie w treść Starego Testamentu doszedł do wniosku, że osoba która wymaga tak rygorystycznego przestrzegania różnych pozornie głupich przepisów pod najwyższymi karami nie może być postacią dobrą i kochającą, a świat przez nią stworzony nie jest, delikatnie mówiąc, najprzyjemniejszym miejscem.

    Jednak obok „sprawiedliwego” i „surowego” istniał też drugi Bóg - Najwyższy, o którym, co ciekawe ani ludzie, ani nawet sam Jahwe nie mieli pojęcia. Bóg ten miał być Bogiem pełnego miłosierdzia i litości nad ludzkimi nieszczęśnikami żyjącymi pod despotyczną władzą Jahwe.

    Istnienie tego Boga wyszło na jaw, gdy zabity na krzyżu został Chrystus, będący jego posłańcem.

    Dzięki kaźni Chrystusa, którą miał, co ciekawe, zgotować nieświadomie Jahwe, ludzie dostąpili możliwości poznania (gr. gnosis, teraz nazwa tych sekt jest chyba jasna) Boga Najwyższego, która miała prowadzić do zbawienia duszy. Podstawą tego poznania było uznanie, że Jezus Chrystus nie jest „Mesjaszem” ze Starego Testamentu. „Mesjasz” miał być, podobnie jak wszyscy prorocy posłańcem „starego” Boga.

    Oczywiście Chrystus nie powiedział w Nowym Testamencie jasno, że jest posłańcem „tego drugiego Boga”

    Marcjon więc, po poważnej lekturze, uznał za konieczną zmianę kanonu chrześcijańskich pism. Jak napisałem już w tytule, do kosza poleciał cały Stary Testament, gdyż zawiera z założenia fałszywe nauki Jahwe. Jedyne natchnione pisma to „oczyszczona” Ewangelia Łukasza i większość listów apostolskich Pawła z Tarsu. Tego ostatniego zresztą uważał Marcjon za jednego z nielicznych oświeconych ludzi, którzy właściwie poznali naturę Chrystusa jako posłannika tego „dobrego” Boga.

    Dla tych, którym spodobał się pomysł odrzucenia starotestamentowych przepisów w całości nie mam dobrych informacji

    Marcjon promował bowiem totalną ascezę i wyrzeczenie się dóbr materialnego (czyli złego) świata. Najwyżej wtajemniczonym zabronione było nawet zawieranie małżeństw i płodzenie dzieci. Ale nie wszyscy tak uważali, istniały bowiem sekty gnostyckie, które uważały, że prawdziwe poznanie nastąpi po odrzuceniu podziału na dobro i zło, co kończyło się licznymi orgietkami...

    Marcjon nie był bynajmniej małym epizodem w historii religii

    W II i III wieku marcjoniści i gnostycy stanowili prężny ruch, który całkiem poważnie zagrażał Kościołowi. Co więcej, główna koncepcja gnostycka: dualizmu złego świata materii i dobrego świata ducha regularnie powracała przy okazji różnych herezji w świecie chrześcijańskim. Nawet dziś znajdziemy sekty do tej ideologii nawiązujące.

    Marcjon to jednak przede wszystkim ten, który Stary Testament po przyjściu Chrystusa uznał za nieaktualny

    Nawet współczesny katechizm Kościoła Katolickiego (podobnie jak i inne, główne wyznania chrześcijańskie) wprost go za to potępia. Warto o tym pamiętać, bo stałym elementem gimbodyskusji o religii jest podparta wyrwanymi z kontekstu cytatami z Biblii teza, że Chrystus Stary Testament zniósł.

    Nie znam się – może i zniósł. Szkoda, że większość chrześcijan o tym nie wie.

    Bibliografia:
    W. Tatarkiewicz – Historia filozofii Tom 1: Starożytność i średniowiecze
    M. Simon – Cywilizacja wczesnego chrześcijaństwa
    S. Runciman – Manicheizm średniowieczny

    Wpis się podobał? Polub mój profil na Facebooku (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    #filozofiadlajanuszy #filozofia #religia #chrzescijanstwo #historia #zainteresowania #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    •  

      @loginnawykoppl: W ramach ciekawostki warto wspomnieć, że ta koncepcja (oprócz, oczywiście, zamiłowania do substancji psychoaktywnych :] ) mocno wywarła wpływ na życie i twórczość Philipa K. Dicka, co uwidacznia się chociażby w "Valisie" tegoż.

    •  

      @loginnawykoppl:
      Takim tytułem uzupełnienia. Ciekawostką nich będzie fakt, że idee zawarte w gnozie towarzyszą kulturze europejskiej od bardzo dawna. Pitagoras już był wyznawcą orfizmu, a orfizm to VII wieku p.n.e. Wspólnym mianownikiem tych wierzeń jest wiara w reinkarnację. Echa tych idei odnajdujemy w kabale żydowskiej, sabataizmie, frankizmie i chasydyzmie polskich Żydów, sufizmie islamskim, w druzimie, alawzimie, jezydyzmie. Wszędzie występuje wiara w reinkarnację.
      Pozwolę sobie na wklejenie definicji gnostycyzmu z PWN, która myślę jest dość ciekawa zważywszy na wątek XIX i XX wiecznych kontynuacji.

      gnostycyzm [gr. gnōstikós ‘poznawczy’], ogólna nazwa nurtów myślowych opartych na gnozie, rozwijających się II–III w. we wschodnich prowincjach cesarstwa rzymskiego.
      wątki myślowe zapowiadające właściwy gnostycyzm w sposób niewyraźny (tzw. pregnostycyzm, m.in. apokaliptyka żydowska z Kumran) oraz wyraźny (tzw. protognostycyzm: różne doktryny irańskie i indoirańskie, orfizm, pitagorejczycy, platonizm) pojawiły się w II w. n.e.; gnostycyzm klasyczny ukształtował się w II–III w. we wschodnich prowincjach cesarstwa rzymskiego, a jego twórcy (m.in. Bazylides, Walentyn, Marcjon z Synopy) łączyli wątki filozofii hellenistycznej z religijnymi wątkami judaizmu i chrześcijaństwa, dając początek pierwszym szkołom gnostyckim; zwalczany w imię ortodoksji chrześcijańskiej przez Ojców Kościoła, gnostycyzm wpłynął m.in. na manicheizm; w średniowieczu do gnostycyzmu nawiązywały rozmaite sekty chrześcijańskiej (m.in. bogomolcy, katarzy), muzułmańskie (isma’ilici) oraz żydowskie kabała; w okresie nowoż. gnostycyzm przejawił się w renesansowym hermetyzmie (np. M. Ficino), protest. teozofii (J. Böhme) oraz ideologii różokrzyżowców i purytanów; rzeczywiste odrodzenie gnostycyzmu nastąpiło w XIX w., wpływając na strukturę i treść wielu nurtów kultury; wśród przedstawicieli gnostycyzmu współczesnego wymienia się twórców XIX-wiecznego idealizmu niemieckiego (J.G. Fichte, F.W.J. Schelling, F. Schleiermacher, G.W.F. Hegel), mistycyzmu rosyjskiego (S. Bułgakow, P. Fłorenski) oraz twórców spirytyzmu (A. Kardec), teozofii (H. Bławatska, A. Besant), antropozofii (R. Steiner); główne wątki gnostyckie wystąpiły również w ideologii marksizmu i narodowego socjalizmu, w egzystencjalizmie (J.P. Sartre, M. Heidegger) i w koncepcjach twórców współczesnej psychologii (S. Freud, C.G. Jung, A.H. Maslow, C.R. Rogers); za formę gnostycyzmu można uznać ruch New Age, w ramach którego rozwija się m.in. tzw. neognoza, reprezentowana przez naukowców z amerykańskich uniwersytetów w Princeton i Pasadenie.


      To też ciekawe: Gilgul -https://pl.wikipedia.org/wiki/Gilgul
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (23)

  •  

    Ksiądz Józef Tischner powiedział kiedyś: "Był taki czas, kiedy Europa, także Polska, były zagrożone przez terroryzm lewicowy. W tej chwili terroryzm lewicowy, czerwone brygady, odeszły w przeszłość, natomiast podnosi głowę, daje o sobie znać, terroryzm prawicowy. I uważam, że to jest jakieś niebezpieczeństwo. Bo ten prawicowy terroryzm ma bardzo często pełną gębę religii. On się legitymizuje szlachetnymi i pięknymi wartościami chrześcijańskimi. No i kusi Kościół. To jest wielka pokusa dla Kościoła. Ma bardzo piękne obietnice. Pech chce, że znam trochę historii, a zwłaszcza ten okres romansu Kościoła z hitleryzmem w Niemczech. Ostrzegam, ale nie po to, aby obrazić, tylko po to, żeby przemyśleć".
    (...)

    Idąc za tym, co przepowiadał ks. Tischner, a co staje się dzisiaj rzeczywistością, należy stwierdzić, że największe zagrożenie dla Polski to nie radykalizm lewicowy, ale terroryzm prawicowy, który uzurpuje sobie prawo do nazywania się chrześcijaństwem, ale z chrześcijaństwem i Bogiem chrześcijan nie ma nic wspólnego. Zaistniała sytuacja domaga się dookreślenia. Radykalizm lewicowy, czyli "żyj, jak chcesz, jeżeli chcesz, to grzesz", nie ma nic wspólnego z Ewangelią - tak samo jak terroryzm prawicowy, niosący potępienie i nienawiść. Terroryzm prawicowy, z którym mamy teraz do czynienia w Polsce, to fałszywa religia, nacjonalizm, rasizm i nienawiść, których źródło jest całkowicie obce Bogu.

    Poletzam: CAŁOŚĆ TUTAJ

    #4konserwy #neuropa #religia #chrzescijanstwo #katolicyzm #marszniepodleglosci #lewica #lewackalogika #lewactwo #prawica #prawackalogika #prawactwo
    pokaż całość

  •  

    Norman Davies: Polacy łykają truciznę Kościoła, a PIS chce mieć swój własny PRL
    Znalezisko: https://www.wykop.pl/link/4022541/norman-davies-polacy-lykaja-trucizne-kosciola-a-pis-chce-miec-swoj-wlasny-prl/

    Zdaniem Daviesa wierni w PL łykają truciznę dotyczącą "bezbożnych liberałów" którą podaje na niedzielnych mszach Kościół katolicki. Uznał również że PiS przejawia silną nostalgię za czasami PRLu. Mówią, że są b. antykomunistyczni, ale w gruncie rzeczy chcą mieć swój PRL. "Kaczyński w butach Gomułki"

    #polityka #neuropa #bekazpisu #bekazprawakow #dobrazmiana #kosciol #mikroreklama #religia #polska
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Wykład: "Dlaczego Bóg czyni zło?–filozoficzne problemy religii"

    Na ten temat mówi prof. Ireneusz Ziemiński

    https://www.youtube.com/watch?v=SY95xw6R_g4

    Nie jest to wykład "proateistyczny", ale profesor w ciekawy i możliwie obiektywny sposób przedstawia popularne argumenty "broniące Boga" i ich filozoficzne wady - pasuje to do cyklu wpisów #dlaczegoateizm, szczególnie jako kontynuacja wcześniejszych wątków o problemie zła.

    Między innymi takie tematy jak:

    - Bóg stoi ponad prawem moralnym (a obiektywność czynów moralnych)
    - nieuchronność zła (doskonały może być tylko Bóg, więc stworzony świat musi być mniej doskonały - ze złem)
    - wolna wola (nie Bóg czyni zło, wbrew woli Boga - cena za wolność)
    - przyczyną zła jest kara (grzech pierworodny)
    - problem zbawienia (odkupienie zła, nagroda w przyszłości)

    W pytaniach:
    - kwestia osobowego zła (Szatan)
    - zło jako brak dobra

    #dlaczegoateizm #ateizm #religia #filozofia
    pokaż całość

    źródło: i.ytimg.com

  •  

    Pod wpisem kolegi, który bierze ślub cywilny i tylko taki, pojawiła się masa komentarzy stwierdzajacych, iż ślub cywilny to nie ślub, to tylko zmiana stanu cywilnego (chyba aż, ale mniejsza o to). Zrozumcie, że nie każdy jest wierzący i co za tym idzie - nie każdy chce robić z gęby cholewę przysięgajac na coś, w co sam nie wierzy, robić jedna wielka szopkę grzecznie potakując księdzu na naukach przedmałżeńskich (kiedy w głębi duszy się z tego gnije) spowiadajac się (kiedy się w sakramenty nie wierzy) i przyjmując komunię, kiedy nie jest się katolikiem. Zaraz pojawią się argumenty, że można to zrobić dla rodziny - to ja dziękuję za taką rodzinę, która zmuszałaby mnie do robienia czegoś wbrew sobie w tak ważnym dniu. A ślub, bardzo uroczysty i piękniejszy niż w kościele, można wziąć na łonie natury. #kosciol #katolicyzm #religia #slub pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    To ciekawe, że Wielka Polska Katolicka chcąca burzyć symbol opresji w postaci Pałacu Kultury, jakby nie zauważa, że w tym całym katolicyzmie to główny symbol jest niczym innym jak właśnie podobnym symbolem, który Jezus i jego padawani przekuli z symbolu opresji i porażki w symbol zwycięstwa, jednocześnie przypominającym o trudnej historii chrześcijaństwa.

    No, ale jakby się przenieść w czasie i gdyby to obecne tuzy intelektu zakładały Kościół, to by pewnie powyburzały w pizdu te wszystkie krzyże, bo to przecież symbole dawnej opresji i prześladowania chrześcijan, a my tworzymy nową historię zwycięzców i taki krzyż to jest jak wbicie kolumny rzymskiej w środku Jerozolimy, przypominające - patrzcie zabiliśmy waszego przywódcę ¯\_(ツ)_/¯

    #przemyslenia #heheszki #polityka #neuropa #4konserwy #religia
    pokaż całość

    źródło: wf1.xcdn.pl

  •  

    Niestety katolicyzm to rak polskiego społeczeństwa. Źródło podziałów, zawiści, dewotyzmu i zacofania. Nic nie poradzisz.

    Jak widzę Oświeceniowe bzdury i bajki wciąż w modzie. Może niech tacy anty-teiści poczytają Marka Lillę albo innego historyka Kościoła lub nawet zwykłego ojca Ziębę i potem spróbują pisać takie głupoty. Katolicyzm to najlepsza rzecz jaka Polskę spotkała a dzisiaj ma charakter pro-rodzinny i moralizatorski.

    #4konserwy #shitwykopsays #religia #socjologia
    pokaż całość

  •  

    Opowiem wam historię. Kiedyś, będąc małym dzieckiem, na lekcji religii, bodajże to było w 2 klasie, uczyła nas siostra zakonna. Była wysoka, bardzo chuda i miała siwe, wręcz białe włosy. Nie zapomnę jej widoku do dzisiaj. Zapadł mi w pamięć, bo nie należała do przyjemnych osób, była po prostu zgorzkniała. My, takie wesołe brzdące, przerwa, ganiamy się, zabawa w ścianówę [taki berek, kto dotknie ściany jest bezpieczny]. Nasza wychowawczyni sceptycznie podchodziła do tej zabawy, ale wiadomo, biegajcie, wyżyjcie się, będziecie spokojniejsze na zajęciach. Ale, nieważne, wracamy po przerwie na religię i pamiętam omawialiśmy litanię. Ja siedzę, patrzę w książeczkę, myślę sobie "Dlaczego tu jest tyle tych Matek Boskich. Przecież jest jedna". I tak rozkminiam zaciekle, coś mi nie pasuje, pytam Błażeja, mojego kolegi z ławki, ten, że nie wie. No to ja łapka w górę.
    - Ale proszę siostry, dlaczego tu jest tyle tych Matek Boskich, Licheńska, Ostrobramska, jakaś jeszcze inna, to jest ich tak dużo?!
    - Ada, jest jedna Matka Boska, ale ma wiele imion.
    TRIGGERED.
    Jak na to patrzę z perspektywy czasu, to moje pytanie było całkiem logiczne.

    #religia #lekcje #podstawowka #gownowpis #dzieci i trochę #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

  •  

    Google odświeża wygląd swoich map, zmienili style i sygnatury obiektów.
    Nie uważam się za wojującego radykała lub coś w tym rodzaju, lubię mapy i to jak przekazują one informacje, razi mnie więc brak symboliki akurat jednej religii. Jak jakaś wampiriada, strach przed używaniem krzyży.

    #mapy #religia #google
    link
    pokaż całość

    źródło: Capture.PNG

  •  

    Książka do religii do 3 klasy szkoły podstawowej(real pic.). Co za debil siedzi i układa pytania dla dzieci przygotowujących się do I komunii? Jak dziecko w mające 10 lat może napisać o pożądaniu żony bliźniego lub cudzołożeniu????
    #katolicyzm #bekazkatoli #afera #religia #chrzescijanstwo #polska pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2017-11-16.jpg

    •  

      @FoxX21: Kto normalny dzieci na "religię" posyła? Przecież to jawna indoktrynacja i wciskanie gówien w mózg młodego człowieka.

    •  

      @robson7: Są dwa przykazania: "nie cudzołóż", oraz "nie pożądaj żony blizniego swego".
      Pierwsze dotyczy stricte zdrady małżeńskiej, drugie raczej odnosi się do prób "wkręcenia" się między istniejący już związek, albo samego myślenia o już zajętej kobiecie.

      Ze znanej wszystkim encyklopedii internetowej: "Cudzołóstwo lub zdrada małżeńska (łac. adulterium) – termin występujący w różnych kulturach, religiach i systemach prawnych oznaczający akt współżycia płciowego osób, z których przynajmniej jedna jest związana małżeństwem z inną osobą"

      I tutaj znów pojawia się motyw pt.: "dlaczego warto uświadamiać dzieci półśrodkami czym jest cudzołóstwo". Taki dzieciak w domu się nie dowie, więc sprawdzi w internecie, wyskoczy wikipedia, a tam znajdzie odnośnik do "współżycia płciowego" (który przenosi do artykułu o stosunku płciowym), kliknie bo tego pojęcia nie rozumie i bach. Dzieciak odkrywa pszczółki i kwiatki w encyklopedycznej wersji...
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (36)

  •  

    Egzekucja ludzi (miecz i wieszanie), którzy nie chcieli nawrócić się na papizm (katolicyzm: opis ze strony muzeum), bez daty ale pewnie XVI/XVII wiek. Przeleję cytat z innego wpisu tzn. mojego.

    "Po soborze w Trydencie katolicy w całej Europie przystąpili do kontrataku. We Francji wybuchła wojna religijna, w której katolicka większość dążyła do eksterminacji protestanckich społeczności wyrosłych w latach pięćdziesiątych XVI wieku. W noc świętego Bartłomieja, z 23 na 24 sierpnia 1572 roku, katolicy Paryża za zgodą władz zamordowali wszystkich protestantów, jacy wpadli im w ręce - w sumie około 6 000 osób. Mordy nie ograniczyły się do Paryża. Do końca września w pogromach we Francji zginęło łącznie ok. 20 000 ludzi.

    W tym samym czasie w Niderlandach wywołane głównie przez protestantów powstanie przeciw władzy Hiszpanów doprowadziło do trwającej prawie 80 lat wojny domowej, której towarzyszyła wielka brutalność po obu stronach. Na przykład w 1573 roku po upadku, po kilkumiesięcznym oblężeniu, zbuntowanego miasta Haarlem Hiszpanie wymordowali całą załogę, władze miejskie i wszystkich mieszkańców, którzy przyznali się do wiary protestanckiej - ponad 3 000 osób."

    Muzeum
    Kiedyś o wojnach religijnych w Niderlandach
    Inna grafika: Rzeź Haarlem

    #starszezwoje - tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #wojna #religia #myrmekochoria
    pokaż całość

  •  

    W tej chwili jestem pełen euforii. Nie z powodu błogosławieństwa jakiegoś tam wymyślonego boga, tylko dlatego, że zostałem oświecony przez moją własną inteligencję.

    #rozkminy #bog #ateizm #religia #oswiadczenie

  •  

    #braciawniewierze!

    Strzeżcie się uczonych w Piśmie, którzy z upodobaniem chodzą w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach.
    Objadają oni domy wdów i dla pozoru długo się modlą. Ci tym surowszy dostaną wyrok.


    Oto słowo boże

    Źródło: Łk 20, 46-47 i powtórzone praktycznie dosłownie Mk 12, 38-40

    #religia #katolicyzm #jezus #chrzescijanstwo

    pokaż spoiler wiem, że wyrwane z kontekstu - ale nawet w kontekście wygląda niezbyt dla katolików zabawnie (chociaż zapewne, jak zawsze, znaleźli już cudowny sposób na obrócenie kota ogonem) - niezaprzeczalnie jednak: Jezus w tej przemowie krytykuje tych, którzy z religii stworzyli sobie narzędzie do realizacji własnych egoistycznych celów. Wiele wskazuje na to, że pod tym względem chrześcijaństwo wróciło do punktu zerowego...o ile kiedykolwiek go opuściło.
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #braciawniewierze oraz #dlaczegoateizm i nie tylko, to moja spowiedź.

    Jak wyleczyłem się z #depresja?

    Była oczywiście powiązania z #religia, #katolicyzm - przez to do końca życia będę uważał, że to jest sekta. Może dalej mi zostało coś z tej "depresji kościelnej" jak ja to mówię.

    Od kiedy pamiętam, czyli ok. 3 rok życia było mi tłuczone przez babcię co mam robić, a czego nie bo "Bozia widzi i jej smutno" albo radykalniej "trafię do piekła". Po śmierci dziadka, gdy miałem 4 lata tłukła mi te niebo, czyściec, piekło, że traktowałem to jako prawdę. Każdą historię z Biblii brałem dosłownie. Wszystko. To co mówiono mi na katechezach także. Miałem ostro zryty beret.

    Piszę o tym, bo to coś co pamiętam. Spędzając u babci czas prawie 5 dni w tygodniu (rodzice w pracy, odbierali mnie zazwyczaj od razu po pracy) - modlitwa na rano, koronka o 15:00, modlitwa na sen, do jedzenia. Chore.

    Następne co pamiętam to zostanie ministrantem. Przeszedłem przez wszystkie etapy oraz stopnie, niektórzy widzieli we mnie księdza. Znałem/znam wielu księży, po bierzmowaniu nawet rozmawiałem sobie bez problemu w jednym pomieszczeniu z biskupem i proboszczem o drodze jaką powinienem wybrać. Tak bardzo byłem wysoko w hierarchii ministrantów. Trwało to 12 lat, tak tylko na marginesie.

    Hierarchii? Tak, jest hierarchia. Nie tylko wśród ministrantów. Jedni księża dogadują się z innymi, inni z innymi nie. Jedni są przenoszeni w jedne miejsca, drudzy nie. Wiąże się to z lepszymi parafiami w których są lepsze kwatery i pojazdy to swoją drogą. To normalni ludzie. Dwóch moich opiekunów ministrantów - księża oczywiście, ożenili się i są ojcami. Ksiądz od religii w szkole poszedł tą samą drogą, zabawne co? Również piją i palą. Oczywiście nie nałogowo. Znam może dwóch księży, którzy mieli problem z alkoholem. Biorąc pod uwagę ilu poznałem na różnych wyjazdach uważam to za małą liczbę.

    To ciekawe, bo pierwsze papierosy oraz libacje alkoholowe (ponad tydzień na kursie lektorskim), a także kradzież zaliczyłem w środowisku ministranckim. Wybaczcie, że mogę tak skakać opisując coś z wieku 10 lat czy 18 lat, dla mnie to jedno i to samo, a już trochę pamięć mnie myli. Nawet nie tylko w mojej parafii tak było, ale także w innych. Mimo wszystko wmawiałem sobie do pewnego momentu, że jestem od nich lepszy bo nie przyjmuję "komunii", a oni tak mimo grzechów i czy nie boją się Boga. Rozumiecie to? Miałem wkodowany system kary od kogoś kogo nie ma podczas gdy jako LSO (Liturgiczna Służba Ołtarza) chlałem, ćpałem, kradłem i uprawiałem seks.

    Także naoglądałem się trochę od środka i wiem jak to funkcjonuje. Bóg, wiara i tak dalej? Z czasem uświadamiasz sobie to, że to tylko instytucja. Że chodzimy dla pieniędzy z kolęd, wycieczek za pieniądze parafian (nawet do Włoch) oraz innych profitów. Będąc starszym zrozumiałem, że tym jest religia.

    Myślę, że babcia obrzydziła mi wiarę swoim podejściem, a całego kościoła trzymałem się bo MUSIAŁEM. Nie dało się zerwać. Rozumiecie, rodzice, rodzina, a co sąsiad powie i tak dalej? Czasem wychodziłem z domu do kościoła na mszę. Czyli po prostu spacerowałem, nawet w zimę -20 przez ponad godzinę i wracałem do domu na czas. Wpadłem, kiedy rodzice przepytywali mnie z Pisma Świętego i się okazało, że jednak nie chodzę. Od tej pory chodziłem.

    I wyobraźcie sobie jaki byłem nieszczęśliwy, kiedy wszyscy od rodziców po babcię kazali mi chodzić do kościoła na wszystkie msze i tak dalej, kiedy już nie chciałem. 3 razy w tygodniu. Kurde ile? Różaniec + msza wieczorna wybranego dnia tygodnia + niedziela. Wpadłem przez to chyba w kompleksy, spadła mi samoocena i tak dalej. Wiecie, w klatce byłem, pułapce czy coś. W dodatku nie ważne co bym zrobił to przerypane, nikt nie doceniał, wszyscy karali.

    Zrobiłem coś dobrze? Dzięku Bogu!
    Przeskrobałem coś? Do spowiedzi, piekło!

    Religia była moim problemem od zawsze, byłem do tego zmuszony. Przez to odreagowywałem w alkohol, masturbację oraz narkotyki. Seks też przez to zacząłem szybko, bo w wieku 13/14 lat. Żeby nie było, nie z żadną dziewczyną ze środowiska katolickiego. Aczkolwiek w wieku 18/19 lat już były chętne.

    Moment kryzysowy nastąpił w wieku 17 lat, kiedy praktycznie zwariowałem przez to. Straciłem wiele kilogramów, miałem problemy psychiczne, dosyć tego wszystkiego. Kompletnie odleciałem. Było to krótko po jednej z alkoholowych i ćpuńskich libacji. Powiedziałem to wszystko rodzicom, jaki jestem i tak dalej. I co? Uznali mnie wtedy za niepoważnego, głupiego i że będę odpowiadał przed Bogiem. Tak, dokładnie to uważają. Nie o moich wybrykach, o tym co robiłem. O tym, że jestem ATEISTĄ!

    Obecnie nie rozmawiamy na te tematy, ale są obecni w moim życiu i mimo wszystko ich kocham. Chociaż powiedzieli, że jak nie wezmę ślubu kościelnego to mnie wydziedziczą. Wiecie jednak co? W dupie mam dom i kilkaset tysięcy złotych, naprawdę. O takich dobrach materialnych mowa. Jestem jedynakiem swoją drogą. Nie wrócę do tego, nigdy! Po wybraniu #ateizm po prostu czuję się lepiej od kilku lat. Nic nie męczy mi głowy, kończę zaocznie dobry kierunek studiów, mam pracę za pieniądze, które pozwalają mi wynająć kawalerkę w jednym z większych miast i zostaje na życie, a także żeby odłożyć. I to po szkole średniej! Cieszę się, bo to znaczy dla mnie wiele. Pozytywne podejście, nie muszę o tym już myśleć od lat. Po wybraniu ateizmu i zerwaniu z siebie brzmienia katolicyzmu stałem się kimś. Uprawiam sport, czytam książki, spełniam się zawodowo. Miałem kilka związków i jestem z nich zadowolony, aczkolwiek sam obecnie. PO PROSTU ŻYJĘ!

    W sumie miałem ochotę o tym napisać, bo się z kimś mocno pokłóciłem na temat tego jakim odszczepieńcem jestem, więc musiałem to wyrzucić. A czemu macie tego nie poczytać?

    I chciałbym dodać coś jeszcze, bardzo mnie dziwi i brzydzi gdy ktoś jest wielce zachwycony i szczęśliwy katolicyzmem. Ponieważ ja jedyne co o tym wiem to jedna wielka machina niczym polityka, dużo wmawiania winy, robienia z człowieka gorszego i słabszego i tak dalej. Brzydzę się osobami religijnymi. Nie rozumiem jak w mojej rodzinie mogą wychowywać w tym dzieci.

    To jest okropne.

    Dziękuję za dotrwanie do końca, nawet tego nie czytam, bo trochę emocji tu zostawiłem, a i tak napisałem skrótowo.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    •  

      OP: @sadsadasdasd: To nie było wyłącznie zmuszanie do chodzenia do kościoła... Okłamywanie siebie samego, hipokryzja i trwanie w zasadach, które są narzucone i nikt nie wie dlaczego ktoś w to wierzy.

      Mimo nauk Kościoła? Uwierz, mało kto się przejmuje naukami Kościoła.

      Nie tknąłeś alkoholu do 18 roku życia, bo wiara? Dobrze, gratuluję. To z wiarą nie ma nic wspólnego.

      W każdej parafii jaką poznałem na wyjazdach byłą spora grupa ministrantów, która bawiła się nie tylko alkoholem. Nie wiem czemu Cię to dziwi.

      Nie staczam się kolego, staczałem w tym wieloletnim okresie uciśnienia. Obecnie jestem szczęśliwym, wolnym od nałogów, zdrowym człowiekiem. Jak widać wiara w bajki i wyzywanie mnie od szatanów nie pozwala Tobie na czytanie ze zrozumieniem?

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: kwasnydeszcz}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @Nala_Alan_w, @analboss
      pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    • więcej komentarzy (19)

  •  

    #dlaczegoateizm?

    Czy Biblia kłóci się z ewolucją?

    hurr durr, ale #gimboateizm, nadal nie wie, że katolicy potrafią pogodzić ewolucję z Biblią

    Oczywiście dla każdego ateisty powinno być wiadome to, że obecnie Kościół Katolicki nie ma żadnych większych problemów z uznaniem faktu ewolucji.

    Jednak tutaj o czymś innym...

    Zawsze, gdy widzę dyskusje "Biblia i ewolucja" to kończy się to tym, że katolicy właśnie mogą traktować Biblię niedosłownie. - Adam i Ewa to pierwsi ludzie na pewnym etapie ewolucji, a zerwanie jabłka to jakiegoś rodzaju nieposłuszeństwo wobec Boga.

    Jednak to dopiero początek.

    Kojarzymy te obrazki typu "Adam i Ewa + lwy żyjące z barankami", itd. Właśnie chodzi o grzech pierworodny i wszystkie jego konsekwencje, w tym pojawienie się zła i cierpienia. Czy cierpienie było przed, czy po pierwszym grzechu?

    Kreacjoniści wbrew pozorom mają łatwiej*:
    - pojawia się człowiek
    - pojawia się pierwszy grzech
    - pojawia się cierpienie i zło jako konsekwencja tego czynu

    * mają łatwiej, oczywiście pomijając konieczność negowania tysięcy dowodów z różnych dziedzin nauki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Miksując koncepcję grzechu pierworodnego i ewolucji dostajemy pewien "zgrzyt" jeśli chodzi o kolejność zdarzeń:
    - pojawia się cierpienie i zło (miliony lat przed człowiekiem)
    - pojawia się człowiek
    - pojawia się grzech (świadome zło)

    Kolejność kreacjonistów jest zgodna z Biblią, chociaż niezgodna z faktami.
    Kolejność ewolucjonistów jest zgodna z faktami, ale niezgodna z Biblią (skutek grzechu przed jego popełnieniem).

    Co należałoby zrobić aby pogodzić te dwa warianty?

    Można by było założyć, że Bóg wiedział że pierwsi ludzie zgrzeszą, więc pojawiło się zło przed nimi, jako skutek "ponadczasowy". Ale wówczas pytanie: "Czy Bóg nie skazał odgórnie ludzi na cierpienie przez samo stworzenie ich takimi?"

    Można też założyć, że Raj to był stan jedynie duszy, bez ciała. A dopiero ciało wyewoluowało w "innym wymiarze" gdzie Bóg zesłał dusze grzesznych ludzi. I mieszkali sobie od tej pory w jaskini w ciałach jakichś pierwszych homo sapiens.
    To by nawet przeszło, ale nie spotykałem koncepcji Adama bez ciała. Biblia dość wyraźnie podkreśla materialny wymiar ciała Adama i Ewy jeszcze przed grzechem pierworodnym.

    Inne pomysły...?

    Oczywiście takich pomysłów może być setki, rozszerzające Biblijne uniwersum. Jednak co jest tutaj istotne?

    A to, że powiedzenie "Biblia i ewolucja" są zgodne, to dopiero początek.
    Katolik, który myśli, że założenie "Adam i Ewa to pierwsi ludzie którzy powstali w pewnym etapie ewolucji" skończy kwestie godzenia Biblii z ewolucją zapomina o najważniejszym: konsekwencjach i dogmatach które nadal zostają.

    A poniżej Brzytwa Ockhama - jeśli mamy jedną spójną koncepcję, to po co dodawać serie kolejnych bytów i koncepcji które nie wyjaśniają niczego, a wręcz dodają kolejne serie pytań i wątpliwości?

    #religia #ateizm #ewolucja
    pokaż całość

    źródło: design-blog.pl

    •  

      @Racjonalnie: nie w taki sam sposób jak w przypadku ludzi, raczej poprzez bezpośrednią ingerencję w ich naturę. Nie pamiętam jak konkretnie miałoby się to odbyć ani jakich argumentów autor używał. Jeśli to był Lewis to prawdopodobnie pisał o tym w książce Problem cierpienia.

    •  

      @Racjonalnie: @Vivec: Pozwolę się włączyć w dyskusję. Już św. Tomasz mówi [st I q 63 a3] że nie pragnął on bezwzględnie czegoś, co na mocy własnej natury niemożliwe (u nich nie występuje zaślepienie, jak to ma miejsce u nas) - a jak wiadomo pragnął być on taki sam, jednak z wyłączeniem porządku; twierdzenie te więc nie jest zupełnie pozbawione sensu, chociaż bezpośrednio wydaje się to sprzeciwiać temu co powiada się w piśmie: “że były dobre etc”, no i jak coś może mieć współudział w stwarzaniu, to nie należy przecież do natury stworzenia. W ogóle ta kwestia u źródeł wydaje się sprowadzać do pytania takiego: dlaczego stworzone zostało to, co istnieje w czasie (ci co emanacje przyjmowali mogą akurat to łatwiej wyjaśnić). Bo jeżeli już coś istnieje w czasie i żyje, to wtedy bardzo łatwo można uzasadnić dlaczego zarazem to odczuwa - i wydaje się to bardziej właściwe, zgodne z porządkiem mądrości, niżby miało nie, i na ten temat doktorzy udzielili pewnych odpowiedzi - chociaż są to dosyć wyrafinowane spekulacje. I jeszcze co do alternatywnych możliwości, jeżeli jest ich nieskończona liczba, to żadna nie jest bezwzględnie najlepsza, zawsze bowiem będzie można coś dodać. pokaż całość

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Kto sie dziś masturbował, zamiast iść do kościoła daje plusa, reszta idzie sie dalej modlić
    ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚

    #gownowpis #mirkomodlitwa #ankieta #seks #religia

  •  

    #braciawniewierze!

    Dziś obiecana druga część wpisu o #gimboateizm, łatce tak chętnie nam przypinanej (miało być w piątek, ale problemy natury osobistej mnie od tego oderwały, a wczoraj, 11 listopada był wpis okolicznościowy). Pisałem, że łatka ta jest wyrazem pewnego rodzaju bezsilności adwersarza, a także iż bardziej mnie ona śmieszy niż martwi.

    Dziś zastanowimy się co może, a co nie powinno być nazwane gimboateizmem.

    Czym w takim razie jest gimboateizm? Ja na początku spotykałem się z tym określeniem tylko w jednym kontekście (i tylko ten jeden jest dla mnie słuszny, sam go nawet czasem z ubawieniem używam) - chodzi o młodzież w wieku gimnazjalnym (ewentualnie licealnym), która deklaruje się jako ateistyczna. Oczywiście chodzą na religię (mama zmusza), co niedzielę walą do kościoła (mama każe), ale twierdzą, że są ateistami. Na religii walą księdzu/katechecie głupie teksty, zadają niewygodne (prowokujące) pytania. Taki "ateizm" zasługuje w pełni na miarę gimboateizmu, jest bowiem przede wszystkim bardzo płytki (gimboateista pójdzie do bierzmowania, któtko potem zostaje chrzestnym swojego bratanka, z dużym prawdopodobieństwem weźmie ślub kościelny, a już na pewno ochrzci swoje dzieci). Oczywiście żaden z takiego gimbusa katolik - po prostu kolejny hipokryta, czujący co prawda pismo nosem i wiedzący o co w tym wszystkim chodzi, jednak nie czujący odwagi ani potrzeby powiedzieć twardego "nie" - kiedy przychodzi do konkretów, ugina się tak, jak wymaga tego sytuacja, a z czasem z gimboateisty staje się hipokatolikiem (interpretacja innych hipokatolików: mądrzeje).

    Przy okazji: "hipokatolik" - dopiero przed chwilą uknułem sobie ten termin, a już mi się podoba. Jest to z jednej strony katolik-hipokryta, ale z drugiej - grecki przedrostek "hipo-" oznacza coś poniżej normy - zatem "hipokatolik" to taki, którego postawa nie spełnia norm wymaganych przez Kościół Katolicki, ale który zarazem hipokrytycznie twierdzi, że jest katolikiem. Będę z tego określenia korzystał częściej.

    Głupawy gimbus-ateista jest postacią tak karykaturalną i zabawną, że jego przeniknięcie do powszechnej świadomości było tylko kwestią czasu. Kwestią czasu był też moment, kiedy nastąpi rozszerzenie tego znaczenia. No i dzięki temu praktycznie każdy, kto rozpoczyna jakąś antyreligijną krucjatę w Internecie, naraża się na nazwanie gimboateistą. Owszem, niektórzy robią to lepiej, niektórzy raczej nieudolnie (mieszanie do tego polityki to dobry przykład; wskazywanie na pedofilię w Kościele i homoseksualizm wśród księży też raczej jest jak strzał kulą w płot, bo pomimo ważkości tematów - szczególnie pierwszego - są to jednak tematy bardzo dalekie od meritum i nie mające NIC wspólnego z myślą ateistyczną). Boli mnie jednak, że strach przywołać Dawkinsa albo też uderzyć w tę czy tamtą doktrynę aby nie zostać zwyzywanym od gimbusa.

    Zresztą co tam strach... ja tam wszystkich hipokatolików wyzywających mnie od gimboateisty biorę na klatę, nie przerażają mnie. A że 100 takich staje przeciwko mnie... no cóż, cytując Einsteina (de facto też bliższego ateizmowi niż jakiejkolwiek sformalizowanej religii): gdyby mieli rację, wystarczyłby jeden.

    Na koniec - prezentacja "argumentów" typowego mirka spod znaku #gimbokatolicyzm. Ten sam poziom argumentacji, ta sama logika, to samo rozumowanie,ten sam poziom intelektualny jak gimboateiści.

    #ateizm #religia
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Nieco o sensie zycia ateisty.
    Z sensem życia jest tak jak z Panem Bogiem, nikt go nie widział, ale niektórzy go czują, a inni czują jego brak (jeszcze inni wcale się nad tym nie zastanawiają, a często jedna i ta sama osoba przemieszcza się z jednej grupy do drugiej). Można również sens życia porównać do zapłonu w silniku spalinowym, jak iskra podawana jest równomiernie to silnik ciągnie, ale jak przerywa to wpadamy w depresję. Napęd tego poczucia sensu życia może być religijny, ale może być i inny, a może to być silnik hybrydowy. Jednym poczucie sensu życia daje pasja poznania, innym nienawiść do sąsiada. Samobójca wysadzający się w powietrze w autobusie pełnym dzieci może mieć głębokie poczucie sensu życia. Pasja badacza wydaje się być ciekawszym sensem życia, terrorysta odpowie: jak dla kogo.

    Opublikowaliśmy tu artykuł Sama Harrisa o dziesięciu mitach na temat ateizmu i ateistów. Zdaniem Harrisa, jeden z tych mitów , głosi, że ateiści uważają, iż życie jest pozbawione sensu. Czy rzeczywiście jest taki mit? Czytałem takie stwierdzenia wielokrotnie i mogę dać słowo honoru, że rzeczywiście taki mit pokutuje, jest nawet dość rozpowszechniony.

    Jak się wydaje, ten punkt wzbudził więcej kontrowersji ze strony czytelników niż inne. Mity zazwyczaj opierają się na nazbyt szerokich generalizacjach, a równocześnie mają jakąś tam rzeczywistą podstawę. Dla kogoś uważającego, że jedynym źródłem sensu życia może być tylko wiara w istoty nadprzyrodzone, wątpienie w istoty nadprzyrodzone jest jednoznaczne z twierdzeniem, że życie nie ma sensu. Równocześnie takie twierdzenie może być podbudowane licznymi cytatami wypowiedzi ateistów stwierdzających, że ich zdaniem, nie ma niczego takiego jak z góry przypisany ludzkiemu życiu sens. Tak więc, ów mit trzyma się na całkiem realnych nieporozumieniach.

    Harris odpowiada: Ateiści najczęściej są całkiem pewni, że życie jest drogocenne. Życie jest nasycane sensem poprzez przeżywanie go prawdziwie i w pełni. Nasze relacje z tymi, których kochamy, są już teraz pełne sensu; nie muszą trwać wiecznie, by go uzyskać. Ateiści mają skłonność do uznawania tej obawy o bezsensowność za… cóż … bezsensowną.


    Warto tu zwrócić uwagę, że autor używa określenia „najczęściej” a nie określenia „wszyscy ateiści”. Łatwo to ograniczenie przeoczyć i wstąpić w szranki z okrzykiem „ateiści są różni”. A no są, i nie wydaje mi się, aby Sam Harris twierdził, że jest inaczej.

    Jednym ze źródeł tego mitu jest systematyczne mylenie pojęcia „sens życia” z pojęciem „cel życia”. Pojęcie sensu jest bardzo nieokreślone. Podczas gdy dla wierzącego celem życia jest zazwyczaj zbawienie i życie wieczne, ateizm (w zasadzie) wyklucza życie pozagrobowe. (Dodałem tu w nawiasie „w zasadzie” gdyż umiem sobie wyobrazić jakiegoś ateistę bajdurzącego o jakichś formach życia pozagrobowego.) Droga do tego celu prowadzi przez miłowanie Boga i (marginalnie oraz pośrednio) życzliwość wobec bliźniego. Ateizm zakłada, iż życie jest tylko jedno (tu i teraz) i wielu ateistów powiada, że relacje z innymi są ważne same w sobie oraz mogą dostarczać nam poczucia sensu, czyli mogą nadawać treści naszemu życiu.

    Odczucie „życie nie ma sensu” towarzyszy często ludziom w depresji, skłonnym do samobójstwa lub decydujących się na krok samobójczy. Badania nie wskazują na wyższą skłonność ateistów do depresji niż ludzi wierzących. Jeśli zatem będziemy definiowali ów „sens życia” jako coś bliższego zadowoleniu z życia niż „celu życia”, może okazać się, że wśród ateistów jest wyższy procent zadowolonych, co może być związane z całym szeregiem czynników. [ 1 ] (Wśród ateistów jest zdecydowanie większy odsetek zwolenników eutanazji niż wśród wierzących. Prawdą jest, że mamy w tej grupie wielu ludzi przekonanych, że w pewnych sytuacjach dalsze życie już nie ma sensu i mniej obawiających się śmierci niż nasi wierzący bliźni.)

    Co wpływa na to, że wśród ateistów jest stosunkowo wysoki procent zadowolonych z życia? Po pierwsze wszystkie badania wykazują, że im wyższe wykształcenie w danej grupie, tym wyższy procent ateistów. Ta korelacja prowadzi również do statystycznie częstszego zadowolenia z pracy, do statystycznie wyższych zarobków, do bardziej wyszukanych form spędzania czasu wolnego, do atrakcyjniejszych form kontaktów międzyludzkich. Z wykształceniem i pozycją społeczną wiąże się jednak również wzrost aspiracji, co dla odmiany może prowadzić do nasilenia frustracji.
    Calosc jest tu-> http://biblioteka.netgenes.pl/ateista-i-sens-zycia.html
    #ateizm #filozofia #religia #katolicyzm
    pokaż całość

    •  

      @robert5502: A podobno to wysoka inteligencja koreluje z depresją. Poczucie sensu też jest związane z depresją, ale wcale nie musi być tak, że to brak poczucia sensu sprowadza na człowieka depresję. Depresja endogenna może spowodować utratę poczucia sensu w dotychczas poukładanym życiu.

  •  

    Ateiści to z definicji ludzie podli i pozbawieni moralności (jak można być dobrym czlowiekiem odrzucając jedyne źródło dobra?), nie powinni mieć żadnych praw.

    xDDDDDDDDDD

    #neuropa #shitwykopsays #4konserwy #religia #ateizm #bekazpodludzi pokaż całość

  •  

    Potrzeba Państwa

    Chęć samoorganizacji

    Naturalność to podwójne słowo a dla ludzi wyjątkowe. Gdy ktoś mówi lub pisze, że coś jest naturalne wyraża prawdziwą skłonność danej rzeczy. Ludzie od wieków żyli w samoorganizacjach lecz jak to się odbywało w stanie naturalnym? W stanie gdzie nie było map i narodów a przeżycie często zależało od matki i ojca ludzie nie żyli w systemie zorganizowanym - nie było kalendarzy, liczb naturalnych (sic!), instytucji i przede wszystkim - Państwa. Żyli oni walcząc z naturą, wydzierając jej swoje życie, często ocierając się o Śmierć, przeżywając.

    W jakimś momencie dwie rodziny, być może przy wejściu w związek córki, połączyły się i ulepszyły swoje życie rozdzielając zadania. Pamiętajmy, że najwcześniejszym człowiekiem i mędrcem - był człowiek wszechwiedzący, ten który samotnie musiał przeżyć. W tym małym plemieniu jednak każdy zająwszy się czym innym ulepszał swoje umiejętności tym samym wchodząc na wyższy poziom rozwoju. Nie wiemy kiedy człowiek uznał, że inni ludzie mogą mu pomóc, być może tak było zawsze. Musimy jednak pamiętać, że nie było wtedy jakiejś rozwiniętej moralności w naszym dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Być może rodzicielstwo było podobne do Starej Republiki Rzymskiej gdzie dzieci były nazywane od swojego porządku - Primus (Pierwszy), Secundus, Kwintus (Piąty) a ojciec rodu mógł zabić własne dzieci.

    Na pewno znamy motyw dlaczego ludzie łączyli się w takie większe rodziny - dla polepszenia swojego bytu i swoich umiejętności. Dla spokojnego rozwoju i śmierci z powodu starości. Żeby zrozumieć ten niesamowity ewenement - rozpoczęcia panowania człowieka nad Ziemią musimy wejść głęboko w ich umysły. Pomoże nam w tym najstarszy epos - Enuma Elisz, opowiadający o walce bogini Tiamat i boga Marduka i Biblijne Genesis.

    Dla człowieka pierwotnego wyjście poza własną jaskinie było nie lada osiągnięciem, przede wszystkim w nocy. Jeszcze starszym symbolem Domu - było Drzewo, coś co znamy. Wszystko poza danym terytorium było Nieznane - było Chaosem. Ten Chaos był przytłaczający, proszę sobie wyobrazić świat bez: kalendarza, tygodnia, świadomości, że jutro jest sobota lub wtorek. Dlatego też początek uporządkowania świata należy szukać w naszych umysłach - tym co chciało zrozumieć Naturę i ulepszyć ją do własnych potrzeb. Egoizm? Tak, ale bezgrzeszny, bez zazdrości.

    Chaos w Enuma Elisz jest nazywany Tiamat - jest to potwór kobieta z pazurami, kłami i rogami. Jest ona połączeniem tego wszystkiego co może zabić człowieka lub ukraść mu niemowlę - węża, sokoła i lwa. Jest więc symbolem Chaosu, Wrogiem w naturalnym stanie, światem bez człowieka - bezmyślną istotą rzeczywistości. Porządek w Enuma Elisz jest nazywany Mardukiem - bogiem Słońca i światła, jest on oczywiście reprezentacją tego co znane i dobre - Dniem, nie Nocą, zbożem które rośnie dzięki Słońcu. Jest on reprezentacją nas samych - ludzi tworzących porządek w Naturze.

    Wszyscy bogowie - czyli wszystkie reprezentacje abstrakcji jak sprawiedliwość czy miłość ginęły po kolei w walce z Tiamat. W końcu Marduk wyszedł i powiedział "Ja zabiję Ją, jeśli oddacie mi hołd i nazwiecie mnie Najwyższym Bogiem" Wszyscy bogowie oddali hołd Mardukowi. Ale co to w ogóle znaczy? Dla człowieka babilońskiego bowiem bogowie nie byli metafizyczni jak dzisiejszy Bóg - JHWH. Dla Babilonu bogowie byli realni i intelektualni, byli abstrakcjami działającymi w świecie ludzi jak Mądrość czy Sprawiedliwość. Marduk w końcu zmierzył się z Tiamat, nakrył ją siecią i poćwiartował. Z niej, w końcu, stworzył świat ludzi i bogów.

    Użycie sieci jest tutaj genialnym przykładem jak dosłownie myśleli starożytni. Sieć łapie coś, nadaje kształt a Chaos bez kształtu jest niepokonany. Być może Marduk jest reprezentacją samego Babilonu - to oni wprowadzili porządek, zniszczyli wszechogarniający Niebyt i zapanowali nad wodą za pomocą irygacji (Tiamiat często jest określana jako woda) tym samym doprowadzając do panowania Porządku.

    Enuma Elisz jest nam potrzebne jako wskazanie jeszcze jednej walki Porządku z Chaosem. Rdzeń Thiem (pochodzący od Tiamat) oznacza to co w Biblii Tysiąclecia tłumaczy się jako "bezład i pustkowie". Bóg bowiem w Genesis niszczy bezład i pustkowie - niszczy Chaos doprowadzając do Porządku. Jego ustanowienie praw i zasad jest tym samym co robi Marduk ale w totalnym znaczeniu, nie tylko tworzy prawo świata, ale także prawo ludzi z dokładnymi zasadami. Ludzie pierwotni bowiem nie bali się, że coś może być złe lub nieprawidłowe, bali się niepewności i braku prawa. Z tego powodu więc żydzi czekając na Mojżesza stworzyli sobie bożka - nie mogli żyć bez tego co uporządkowuje świat. Ale Mojżesz wiedział, że bożek źle porządkuje świat, jest stworzony nadgorliwie szybko i bez namysłu. Zasady Mojżesza trwają już 3000 lat a ludzie którzy się nimi posługują to więcej niż miliard.

    Pójdźmy dalej w historii - mamy rok 500 p.n.e i rodziny zmieniły się w poważne i poważane plemiona. One samo są rozwiniętą rodziną w której grupy rozwinęły swoje umiejętności tak dobrze, że kupiec już nie może być kowalem. Tak jak wczesne rodziny są interdyscyplinarne tj. często każdy członek rodziny robi różne rzeczy tak plemiona mają już rozwinięte grupy społeczne - wyspecjalizowanych obrońców Porządku. Niewątpliwie dlatego na Akropolu stał posąg Ateny - uosobienie Rozwagi która często, dzięki herosom (hieros to święty po starogrecku) wprowadzała swoje rządy na świecie. Tutaj widać, że zaszła zmiana w umysłach starożytnych - Grecy już uważali, że idee emanują przez ludzi. Należy zrozumieć, że tak samo jak Atena, Marduk realnie istnieją i nie są oni czymś co przekracza rzeczywistość. Są najprawdziwszymi myślami ludzkimi lub inaczej - są myślami które charakteryzują się mądrością. Grecy mądrze wierzyli, że człowiek często nie jest Panem swoich idei, myśli. Jest rządzony nimi i kierowany. Lepiej żeby był kierowany przez Atenę niż przez samego Hadesa.

    Ludzie więc dołączali do takich organizacji ponieważ były światłem cywilizacji - miały wynalazki umożliwiające złapanie byka-Tiamat za rogi. Umożliwiały rozwój i dobre, odpowiedzialne życie. Odrzucały śmierć, ale wiedziano za co można umrzeć. Już wtedy rozpoczęły się wojny. Rozpoczęły się wtedy gdy zrozumiano, że istnieją różne porządki - babiloński, grecki, perski i rzymski i wszystkie te porządki mają inną hierarchię bogów. Ta hierarchia określała jakie rzeczy intelektualne były wyżej od innych. I tak dla Ateńczyków Rozwaga była wyżej ceniona od Heroiczności. Persowie (a w zasadzie Partowie) cenili wysoko Seks a Rzymianie samego Jowisza - uosobienie Władzy.

    Wojny więc między Europą a Azją nie były wojnami czysto handlowymi. Były wojnami dwóch panteonów boskich, dwóch hierarchii wartości. Leonidas nie mógł oddać hołdu dla Kserksesa ponieważ idea tyrańskiego rządzenia i utrzymywania porządku za wszelką cenę jest cechą Azji. Mahomet też stworzył koncepcje które utrzymują porządek, brutalny, ale jednak. Leonidas wraz z braćmi chronili swoich wartości - skromności, rozwoju, patriotyzmu oraz nie chodzenia na kompromis. Od Ateńczyków różnili się tym, że wyżej cenili honor niż rozwagę. I tak to Ateńczycy w końcu wygrali pod Salaminą de facto dokonując odwrotu wojsk.

    Naród więc - najwyższa możliwa koncepcja rodziny jest czymś jak najbardziej realnym. Jest najwyższym możliwym projektem organizacji Chaosu. To, że działa i Tiamat została poćwiartowana także na terytorium naszej ojczyzny możemy świętować w dzień niepodległości - dzisiaj. W ten sposób pokazujemy światu, że my także, jako zorganizowana struktura, jako mądrzy obywatele możemy wzbić się w panteon tych grup które na swoim terytorium są Panami siebie.

    Potrzeba nam Państwa - zorganizowanego systemu porządku. Potrzeba nam Porządku - żeby nie upaść w Chaos tak samo mentalny i narodowy, polityczny. Potrzeba nam, w końcu, Narodu który jak najwyższy Władca kreuje realną rzeczywistość. Jeśli nie działają koncepcje ponad-narodowe np. Europejczyka znaczy to, że nie istnieje Panteon wartości które mógłby on przyjąć, że nie istnieje realnie coś takiego jako Naród Europejski.

    Polska definiuje nas przed tym jak my zdefiniujemy Polskę - jest nasza przed tym gdy sobie uświadamiamy, że rzeczywiście możemy dokonywać tu realnych zmian. Do wychowania patriotycznego potrzebni nam są rodzice którzy wychowując kolejne pokolenie sprawią, że będzie lepsze niż wcześniejsze. Odpowiedzialność za kraj spoczywa na barkach nas wszystkich. W jakiś sposób wszyscy jesteśmy Atlasami.

    Niech żyje Polska!

    Obserwuj #ockham

    Moje inne wpisy:

    Mocne Państwo - https://www.wykop.pl/wpis/22617545/o-tym-czy-panstwo-powinno-byc-mocne-oboz-rzadzacy-/

    O Wojnie Sprawiedliwej - https://www.wykop.pl/wpis/22583775/o-wojnie-sprawiedliwej-i-nadstawianiu-policzka-nie/

    Polityka i jej Cel - https://www.wykop.pl/wpis/22253611/o-celu-polityki-nasza-polityka-zmaga-sie-z-pytania/

    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #neuropa #publicystyka #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #polska #filozofia #socjologia #antropologia #historia #religia #literatura
    pokaż całość

  •  

    #opowiesciwiedzmy #okultyzm #magia #wierzenia #religia

    Nie spodziewałam się, że ten temat zainteresuje sporą rzeszę osób. Szczerze mówiąc, spodziewalam się bardziej ataków w moją stronę umotywowanych rzekomym „wyznawaniem szatana” czy „niszczeniem życia innym osobom”, jak to nie raz się zdarzało. Może zacznę od początku.
    Wiem, że na początku zawsze należy się przedstawić, ale wolałabym tego nie robić. Dlaczego? Wiemy jakim Polska jest krajem i jak biorą tutaj osoby o innych wierzeniach, a zwłaszcza tak kontrowersyjnych, jakie wyznaję ja. Jak wspomniałam w poście, są to religie stricte związane z rdzennymi Amerykanami i afrykańskimi wierzeniami, a mowa tutaj o Yorubie, Vodun, Kimbandzie, Umbandzie oraz Santerii. Spodziewam się, że większość z was pierwszy raz w życiu czyta takie nazwy, ale jestem tutaj by to w sumie zmienić.
    Najlepiej by było, gdybyście zwracali się do mnie po prostu po nicku. Albo najzwyczajniej w świecie bruja, z hiszpańskiego wiedźma. Pasuje? Jak najbardziej. Dlaczego jestem na wykopie? Wiedziałam o istnieniu tej strony, ale nie rozumiałam do końca na czym to ma polegać. Teraz dopiero widzę, że nie popełniłam błędu zakładając tu konto. Zrobiłam to z dwóch powodów – między innymi chęć podzielenia się swoimi doświadczeniami i wiedzą z innymi, a po drugie w poszukiwaniu osób które byłyby chętne zostać niejako uczniami tudzież uczennicami. Nie mówię tutaj od razu o zakładaniu kowenu, ponieważ jest to opcja skomplikowana i wymagająca nawet takich błahostek, mieszkania w tym samym mieście.
    Wielu z was pewnie zastanawia się: dlaczego czarna magia, demony i duchy z innych kultur?
    Samym tematem zaczęłam interesować się lata temu. Moja prababka była szeptunką, w ramach spadku przechwyciłam również jej księgi o okultyzmie, leczeniu i innych rzeczach, które mają związek z magią. Tam dowiedziałam się pierwszy raz o wierzeniach natywnych Amerykanów, a także wyznań afrykańskich. Wtedy zaczęło się na dobre.
    Nie wiedziałam co ze sobą zrobić.
    Z jednej strony było to bardzo interesujące, z drugiej strony bałam się, że coś złego może mi się przydarzyć. Spodziewam się, że jak większość z was byłam wychowywana w wierze chrześcijańskiej, a praktyki mojej prababki zostały wymazywane z pokolenia na pokolenie, wstydząc się niejako tego co sobą prezentowała. Ja patrzyłam na to z innej perspektywy. Ciekawa poznania struktur świata i tego, co na mnie czeka. Zawsze wyznawałam naukę, dlatego z biegiem lat przestałam wierzyć w biblijnego Boga i wycofałam się absolutnie z chodzenia do kościoła.
    Był to moment w którym wiedziałam, że zostałam wybrana do dowiedzenia się tego samego, co wiedziała moja prababka, której nie znałam. Może to zabrzmieć dla was głupio, ale wierzę w to, że chciałaby bym kontynuowała dalej jej tradycje i przekazywała zaklęcia i kulturę z pokolenia na pokolenie. No dobrze, babcia szeptunka, ale dlaczego religie afrykańskie?
    Moja prababka praktykowała okultyzm w różnorakich odmianach, a o wcześniej wspomnianych wierzeniach dowiedziałam się z książek. Nie były to słowiańskie czary czy historie o słowiańskich bogach, wszystko opierało się na obcych kulturach. Nie jestem do końca pewna dlaczego moja prababka sięgnęła aż tak daleko po informacje do swoich praktyk. Być może w historii mojej rodziny był jeszcze ktoś, kto wprowadził ją w ową kulturę, ale te informacje owiane są tajemnicą nawet dla mnie. Nie znam zbyt wielu członków swojej rodziny – mowa tutaj o tych starszych pokoleniach, nie wiem kto był ojcem, babką i tak dalej mojej prababki by stwierdzić, czy grało to jakąś rolę w jej działaniach.
    Demony Exu grają główną rolę w czarach religii afrykańskich, w tym wypadku Yoruba. Jest to tak zwana Orisha – czyli czołowy duch, coś na wzór biblijnego Boga, jednak znacznie bardziej nieobliczalne, boskie i niebezpieczne. Odprawianie rytuałów ku czci Exu ma swoje dwie strony – biała magia owszem, istnieje w tym dominium, ale czarna magia zajmuje jego znacznie większą część, dlatego ludzie którzy pisali do mnie z prośbami i chęcią płacenia pieniędzy (mogę wysłać zdjęcia wiadomości z zamazanymi danymi, rzecz jasna), chcieli głównie klątw mających doprowadzić kogoś do śmierci, chorób, bankructwa czy innych rzeczy. Ktoś spytał – „nie boisz się opętania?”. Bałam się, ale poznałam te religie na tyle dobrze, by poczuć się wystarczająco komfortowo z rytuałami, jakie odprawiam. Nie znaczy to jednak, że każdy byłby w stanie szybko pojąć tę rytualną magię – zabiera to czas i energię. Zwłaszcza, że w niektórych rytuałach trzeba oddawać swoją krew. Spytacie – czemu? Krew zawiera duszę człowieka, a ofiarując ja podczas rytuału ku czci demonom, ofiarujemy im swoją duszę. Takie jest wyrzeczenia w zamian za moc, jaką nas obdarzają.
    Chcę dodać, że magia rytualna religii afrykańskich, np. voodoo – polega właśnie na oddawaniu czci duszom przodków i nie tylko, bo również boskich istot. Każdy czar posiada swój sigil (veves) – znak, który wykorzystuje się do odprawienia czaru. To on daje siłę zaklęciu, coś jak znany wam zapewne pentagram.
    Religia Yoruby i wierzenia rdzennych Amerykanów są ciężkie do zrozumienia i niebezpieczne. Wkraczając na tę ścieżkę, trudno z niej później zejść. Dla mnie jednak to wyrzeczenie było dostateczne za taką moc, jaką jestem w stanie władać i na której podstawie jestem w stanie zarabiać pieniądze. Myślę, że na wstęp wystarczy. Zapraszam ewentualnie do zadawania pytań

    Ewe ama je yin.
    @malodobry @Poyebany @damianooo5 @JanSkrzetuski @the_white_crystal @dracul @Pawlis @roko_ko @0liel @ciezka_rozkmina @dizzydom @MrDarkenRahl @basi46
    pokaż całość

  •  

    #braciawniewierze!

    Dziś o dość rozpowszechnionym argumencie na temat tego, w co i dlaczego ludzie wierzą. Wiem, bardzo rozpowszechniony (każdy się z nim zetknął, a wielu z nas, w tym i ja, doszło do niego samodzielnie i odkryło go na nowo niezależnie od tego, ilu ludzi zrobiło to przedtem), wyświechtany potężnie, a jednak wierzących - jego użycie (podobnie jak kilku innych) od razu powoduje pewnego rodzaju agresję. Jego użycie to niemal proszenie się o agresję słowną ze strony katolików w postaci nazwania gimboateistą. Bo na rzeczową dyskusję rzadko można liczyć.

    Dlaczego? Kilka powodów. Po pierwsze, argument jak rzekłem wielokrotnie w różnych miejscach powtarzany sprawiać może wrażenie, że oto gimbus odkrył, znalazł gdzieś w odmętach netu i triumfalnie rzucił, aby zatkać usta katolom. Jaki prymityw! Dlaczego nie odwołuje się do Kanta, czemu nie polemizuje ze świętymi Kościoła, gdzie tutaj dyskusje na temat odkryć naukowych, socjologicznych, wywiadów ze współczesnymi filozofami? A ten takim czymś rzuca!

    Drugim powodem jest pewien dyzonans poznawczy. Rzeczone "gimboargumenty" (dorzucam kilka innych: jeżeli Bóg istnieje, dlaczego jest na świecie tyle zła? Dlaczego Bóg nie objawi się i nie zamknie mordy wszystkim niedowiarkom? Czy ludzie, którzy urodzili się w regionach, gdzie nie mają szansy poznać Jezusa pójdą do piekła? Dlaczego Jezus bardziej przejmuje się czyjąś masturbacją niż ratowaniem dzieci w Afryce? Czy Jezus faktycznie poświęcił życie, skoro i tak zmartwychwstał i siedzi sobie w niebie? Dlaczego nauka Kościoła w tak wielu miejscach rozchodzi się z Bilbią?) w ilości ledwie kilku w zasadzie dla myślącej sprawy zamiatają i orzą całą sprawę. Wierzącemu albo zamykają gębę, albo też spychają do pozycji obronnej "bo ty nic nie rozumiesz, to nie tak... (tu padają coraz bardziej absurdalne i sprzeczne argumenty)". Bardzo szybko pojawia się dysonans poznawczy - jeżeli fakty przeczą wierzeniom, to tym gorzej dla faktów. I trzeba szybko jakoś zasłonić, ukryć (nawet przed samym sobą) swoją hipokryzje. Najprościej - przez uznanie, że rozmówca jest bezmyślnym prowokatorem próbującym nieudolnie przesłonić prawdziwy obraz rzeczy. Słowem - jest gimboateistą.

    wpis zainspirowany tym wpisem z blogu kwantowo.pl

    Więcej o #gimboateizm - jutro

    #wiara #religia #ateizm #racjonalizm
    pokaż całość

  •  

    Mirki. Jako że za niecałe 2 miesiące święta to dostałem od sąsiadki takie pismo.

    pokaż spoiler Ogólnie ona na co dzień rozmawia ze świętymi, a od czasu do czasu z Jezusem. Także jest pewnym źródłem.


    (druga strona w komentarzu)
    #truestory #kosciol #religia #dieta

    pokaż spoiler #bekazpodludzi #heheszki
    pokaż całość

  •  

    #dlaczegoateizm?

    Polecam czytanie religijnych tekstów zamieniając słowa:
    - Bóg => Allach
    - Jezus => Mahomet
    albo w myślach słuchając kazań czy publicznych wystąpień duchownych.

    „Świat żyje bez Allacha i jest światem bardzo głęboko przenikniętym myślą ateistyczną”

    Podkreśla jednocześnie, że wobec tego mamy za co przepraszać Allacha oraz pokutować. Dodawał też, że być może nazbyt rzadko mówi się o tym, że czynienie zła nie dosięga jedynie konkretnego człowieka – ofiary oraz sprawcy, „ale przede wszystkim obraża ono Allacha”.

    Abp Jędraszewski zauważał, że za praktycznym odrzuceniem Allacha idą liczne rozwody, społeczna dopuszczalność in vitro, alkoholizm czy większa popularność związków nieformalnych.

    „Praktycznie obraża się Allacha w tym, co niejako wynika z Jego istoty: neguje się Jego miłość do człowieka. Z drugiej strony poniża się godność i powołanie samego człowieka, odmawiając mu tego, do czego został przez Allacha powołany: aby przez swoje rodzicielstwo uczestniczył w dziele stwórczym Allacha”

    Ostatnio pisałem o "religijnej bańce mydlanej": https://www.wykop.pl/wpis/27847135/dlaczegoateizm-jak-bylem-jeszcze-wierzacy-katolik-/ - jeśli podmiana takich słów sprawia, że użyty argument trafi swoją "moc", to oznacza to, że tej "mocy" nigdy nie miał.

    pokaż spoiler Teksty na podstawie: https://www.fronda.pl/a/abp-jedraszewski-swiat-zyje-bez-boga,101991.html


    pokaż spoiler #ateizm #religia #islam
    pokaż całość

    •  

      @Czesiek_God_Usopp:

      Zawsze rację, ma Kościół Katolicki ( ͡~ ͜ʖ ͡°):
      Skąd ta pewność? Według wikipedii szacunkowo istnieje od 4000 do 10000 religii i wyznań. I wyznawcy każdej z nich zarzekają się, że to oni się nie mylą. Jak dla mnie to prawdopodobieństwo, że to jednak Aztekowie z wiarą w Quetzalcoatla i ofiarami z ludzi mieli rację jest identyczne.

    •  

      @Czesiek_God_Usopp: jak znam Ciebie, to tym postem nie powinieneś czuć się zobowiązany do odpowiedzi, bo dotyczyło to "typu argumentacji" której nawet nie używasz :)

      Traktowanie zakładu Pascala jako czegokolwiek co ma związek z Bogiem, a nie samą wiarą i dowodzi istnienia Boga

      Oj, to że Ty tego tak nie traktujesz, nie znaczy, że inni tego nie robią. A robią cały czas...
      To argument bardziej emocjonalny. Podmiana słowa na innego Boga w którego wierzą ludzie potrafi już zdjąć te emocje - widać wówczas, że argument jest słaby.

      Boga" na: Krasnoludki, Wróżki, LPS, Jednorożca

      A właśnie zupełnie nie o to chodziło. Celowo pisałem o Allachu, w niego ciągle wierzą ludzie przez setki lat. Wiem jakie problemy wiążą się z przyrównaniem Boga do LPS.
      Idea LPS jest przydatna, ale musi być wykorzystana w konkretnych przypadkach, a nie ciągle.

      współczesny argument ontologiczny

      Wyżej napisałem: "Są argumenty, które maja taki sam sens niezależnie od religii - one są dla mnie bardziej wartościowe." i właśnie tutaj tak jest. W tym przypadku sztuczka z podmianą nazwy Boga nie zadziała, bo "Bóg" ma konkretną definicję - już w samym argumencie nie ma tej "cechy emocjonalnej".

      Mam nadzieję że teraz jest jaśniej :)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (14)

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #religia

0:0,0:0,1:0,1:0,2:0,0:0,0:0,0:0,0:0,3:2,0:1,0:0,0:1,0:1