•  

    Pastorał (29 x 15.4 x 3.1 cm), Włochy 1457.

    Muzeum

    #smoczautopia - Tag do obserwowania. Przegląd przedmiotów z różnych muzeów czasem z dłuższym komentarzem.

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #artefaktnadzis #gruparatowaniapoziomu #religia #myrmekochoria
    pokaż całość

    źródło: past.jpg

  •  

    "W związku z fałszywą informacją rozpowszechnianą na facebooku oraz na portalu internetowym „wykop.pl” Kuria Diecezjalna Bielsko-Żywiecka oświadcza, że ks. Łukasz Kubas, kapłan diecezji bielsko-żywieckiej, wikariusz parafii św. Józefa w Oświęcimiu nie został nigdy skazany, oskarżony, podejrzany czy posądzony o jakiekolwiek czyny zabronione. Fałszywe przypisanie ks. Łukaszowi Kubasowi takich czynów szkodzi reputacji powszechnie szanowanego kapłana, który pełni swą misję z wielkim oddaniem, będąc wiernym swemu powołaniu. Wobec osób winnych fałszywego wykorzystania wizerunku ks. Łukasza zostały podjęte kroki prawne."

    Ks. Marek Studenski
    Wikariusz Generalny do spraw personalnych

    #katolicyzm #4konserwy #afera #religia #kosciol

    pokaż spoiler ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
    pokaż całość

  •  

    Śmiechłem

    #religia #katolicyzm #bekazkatoli #gardzechrzescijanstwem #bekazpodludzi #materializm

    Cała rozmowa dotyczyła zakazu wstępu do kościoła poniżej 18 roku życia w Chinach.

    ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)

    źródło: religia.png

    •  

      @neilran:

      Mógłbyś się odnieść do linków które przesłałem - dlaczego KK potępia homoseksualizm i masturbację skoro wśród zwierząt które stworzył Bóg i które nie mają rozumu tylko instynkt (czyli nie mogą popełniać grzechu) takie zachowania występują?

      Nie tyle nie dostrzegam swojej duszy tylko nie widzę powodów by uznawać jej istnienie. Nigdy nie czułem obecności rzekomej duszy, ani podczas mszy ani świąt kościelnych więc nie wiem dlaczego miałbym w nią wierzyć.

      Miłość oblubieńcza powinna się rozwijać powoli i łagodnie, a nie tak jak teraz jest w modzie. Ludzie stanowczo przeceniają seks, a takie silne doznania jakie daje stosunek łatwo psują bardziej subtelne cechy relacji między dwoma zakochanymi ludźmi.

      Zdziwisz się ale uważam się za ateistę i nie popieram uprawiania seksu z kimś kogo się zna przelotnie albo w ogóle. To jest totalne otwarcie się na drugą osobę i w moim przypadku musiałaby to być dziewczyna której ufam.
      Dlatego w tym jednym przypadku mogę się zgodzić. Jednak dla mnie ludzie nie przeceniają seksu, to jest jak piszesz bardzo intensywne doznanie dlatego tak przyciąga ludzi. I seks nie musi psuć innych relacji, to zależy od ludzi.

      ja się w ogóle nie czuje na tyle mądry by myśleć co wolno Bogu. Bo on stworzył świat i powołał każdego człowieka z nicości do istnienia.
      Wiem że Bóg nie zrobił tego z nienawiści, ani złości. Zrobił z powodu sprawiedliwości, bo ludzie byli źli wobec siebie, a ich relacje były patologiczne i sprzeniewierzyli się Jemu, odrzucili Jego mądrość i cieszyło ich zło. Z Noego szydzili i ignorowali jego słowa.

      Widzisz, dla mnie Bóg chrześcijański nie jest panem i władcą a kolejnym bóstwem kolejnej religii o którym mogę poczytać i go ocenić przez pryzmat mojej (jak i ogólnie współczesnej) moralności.

      Wybacz, ale dla mnie zabicie 99% ludzi i zachowanie małej garstki to nie przejaw sprawiedliwości (a tym bardziej miłości) tylko zastosowania odpowiedzialności zbiorowej. Gdyby naprawdę był sprawiedliwy to nie zabijałby dzieci tych "złych" które nie wybierały sobie przecież rodziców i nie były niczemu winne. Poza tym nie uwierzę że pośród całego świata nie było ludzi sprawiedliwych i tylko ta jedna garstka zasługiwała na ocalenie.

      Koncepcja piekła, gdzie człowiek za 15, 30, albo nawet i 50 lat grzesznego życia cierpi przez wieczność jest zupełnie niesprawiedliwa i wg. mnie stanowi zaprzeczenie idei miłosiernego Boga. Wyobrażasz sobie więzienie w którym ludzie byliby skazywani na wieczność ciężkich prac albo tortur? Każdy by zareagował na to jako kompletne zignorowanie praw człowieka i totalną niesprawiedliwość. Mi to osobiście przypomina koncept obozów koncentracyjnych. Czy naprawdę uważasz że to sprawiedliwe?

      Innym przykładem jest grzech pierworodny w myśl którego każde dziecko które się dopiero co urodziło i nie wie jak wygląda świat już jest grzeszne dlatego że kiedyśtam na początku świata jego bardzo dalecy przodkowie zgrzeszyli przeciwko Bogu. Ono nie ma na to wpływu, jest zupełnie niewinne i zostaje obarczone ich winą.
      To jest kompletnie niesprawiedliwe.

      Do tego historia Hioba którego Bóg "na próbę" sponiewierał i odebrał wszystko co miał (znowu, niewinnemu człowiekowi!), historia Abrahama który został wezwany do zabicia swojego syna - który po takim wydarzeniu miał pewnie głęboką rysę na psychice i bardzo trudno było mu odzyskać zaufanie do ojca - ale przypuszczam że tego jeszcze nie wiedzieli ludzie którzy spisywali tą historię (nawiasem mówiąc, wytłumaczysz mi po co Bóg chciał testować posłuszeństwo Abrahama skoro jest wszechwiedzący?)

      Kolejnym przykładem niesprawiedliwości Boga jest historia faraona i plag które rzucił na Egipt. Nie tylko zastosował tutaj odpowiedzialność zbiorową karając całą ludność Egiptu za działania faraona.
      Mamy tutaj fragment z Księgi Wyjścia, rdz. 7, 2-4:

      2 Ty powiesz mu wszystko, co ci rozkażę, a Aaron, brat twój, będzie przemawiał do faraona, ażeby wypuścił Izraelitów ze swego kraju, 3 Ja zaś uczynię nieustępliwym serce faraona i pomnożę moje znaki i moje cuda w kraju egipskim. 4 Faraon nie usłucha was, toteż wyciągnę rękę moją nad Egiptem i wywiodę z Egiptu moje zastępy, mój lud, synów Izraela z pośrodka nich, wśród wielkich kar.

      Czyli Bóg najpierw wpłynie na wolną wolę faraona uniemożliwiając mu podjęcie decyzji o wypuszczeniu Izraelitów z Egiptu "czyniąc jego serce nieustępliwym" a następnie ukara go za ich niewypuszczenie (!).
      To jest kompletnie nielogiczne i niesprawiedliwe.

      Dorzucam jeszcze parę cytatów z Biblii:

      Pwt 20:10-16

      10 Jeśli podejdziesz pod miasto, by z nim prowadzić wojnę, [najpierw] ofiarujesz mu pokój, 11 a ono ci odpowie pokojowo i bramy ci otworzy, niech cały lud, który się w nim znajduje, zejdzie do rzędu robotników pracujących przymusowo, i będą ci służyli. 12 Jeśli ci nie odpowie pokojowo i zacznie z tobą wojować, oblegniesz je. 13 Skoro ci je Pan, Bóg twój, odda w ręce - wszystkich mężczyzn wytniesz ostrzem miecza. 14 Tylko kobiety, dzieci, trzody i wszystko, co jest w mieście, cały łup zabierzesz i będziesz korzystał z łupu twoich wrogów, których ci dał Pan, Bóg twój. 15 Tak postąpisz ze wszystkimi miastami daleko od ciebie położonymi, nie będącymi własnością pobliskich narodów. 16 Tylko w miastach należących do narodów, które ci daje Pan, twój Bóg, jako dziedzictwo, niczego nie zostawisz przy życiu.

      Wj 32:25-29

      25 I ujrzał Mojżesz, że lud stał się nieokiełznany, gdyż Aaron wodze mu popuścił na pośmiewisko wobec nieprzyjaciół. 26 Zatrzymał się Mojżesz w bramie obozu i zawołał: «Kto jest za Panem, do mnie!» A wówczas przyłączyli się do niego wszyscy synowie Lewiego. 27 I rzekł do nich: «Tak mówi Pan, Bóg Izraela: "Każdy z was niech przypasze miecz do boku. Przejdźcie tam i z powrotem od jednej bramy w obozie do drugiej i zabijajcie: kto swego brata, kto swego przyjaciela, kto swego krewnego"». 28 Synowie Lewiego uczynili według rozkazu Mojżesza, i zabito w tym dniu około trzech tysięcy mężów7. 29 Mojżesz powiedział wówczas do nich: «Poświęciliście8 ręce dla Pana, ponieważ każdy z was był przeciw swojemu synowi, przeciw swemu bratu. Oby Pan użyczył wam dzisiaj błogosławieństwa!»

      Oz 14:1

      1 Samaria odpokutuje /za bunt przeciw Bogu swojemu: /poginą od miecza, dzieci ich będą zmiażdżone, /a niewiasty ciężarne rozprute».

      Mógłbym podawać więcej przykładów ale na razie zastanów sie nad tymi. Bo ja widzę tu raczej tyrana niż sprawiedliwego władcę.
      pokaż całość

    •  

      Poza tym nie uwierzę że pośród całego świata nie było ludzi sprawiedliwych i tylko ta jedna garstka zasługiwała na ocalenie.

      @UrbanShadow: ale potop nie był globalny. O ile pamietam tam jest mowa o "całej ziemi", nie wiem co te słowa ściśle oznaczają w oryginale, raczej nie rozumieli ziemi jako globu, przypuszczam że chodzi o znany tamtejszym ludziom obszar ziemi.

      Koncepcja piekła, gdzie człowiek za 15, 30, albo nawet i 50 lat grzesznego życia cierpi przez wieczność jest zupełnie niesprawiedliwa i wg. mnie stanowi zaprzeczenie idei miłosiernego Boga. Wyobrażasz sobie więzienie w którym ludzie byliby skazywani na wieczność ciężkich prac albo tortur? Każdy by zareagował na to jako kompletne zignorowanie praw człowieka i totalną niesprawiedliwość. Mi to osobiście przypomina koncept obozów koncentracyjnych. Czy naprawdę uważasz że to sprawiedliwe?

      @UrbanShadow: piekło to konsekwencja ludzkich wyborów, ostateczny stan ducha. Można sobie wyobrazić człowieka który w życiu raz postępuje źle, innym razem dobrze, ale też w ciągu swojego życia niewiele dobra doświadczył. Umiera i trafia na sąd, nagle wspomina swoje życie i widzi ile w nim było zła i dobra, i odczuwa żal za zło i pragnienie by tej dobroci było więcej. A inny nie chce uznać swoich win, a dobro uważa za wyłącznie swoją zasługe. Ten drugi nie będzie w stanie trwać w obecności Boga, bo prawda o nim będzie go bolała.
      To troche jak z dwoma łotrami na Krzyżu, obaj czynili źle, ale jeden miał pokorę a drugi kierował się złością aż do końca.

      Innym przykładem jest grzech pierworodny w myśl którego każde dziecko które się dopiero co urodziło i nie wie jak wygląda świat już jest grzeszne dlatego że kiedyśtam na początku świata jego bardzo dalecy przodkowie zgrzeszyli przeciwko Bogu. Ono nie ma na to wpływu, jest zupełnie niewinne i zostaje obarczone ich winą.
      To jest kompletnie niesprawiedliwe.


      @UrbanShadow: grzech pierworodny nie oznacza winy. Co prawda nazwa jest myląca, ale odnosi się do grzechu Adama i Ewy.
      Św. Augustyn, a za nim Katechizm KK mówi że grzech pierworodny to niezawiniony brak stanu łaski uświęcającej.
      Dzieci które umierają bez chrztu idą do nieba.
      Ponadto KK rozróżnia 3 rodzaje chrztu: zwykły, pragnienia (gdy ktoś umiera bez chrztu a bardzo go pragnie) i krwi (gdy osoba nie ochrzczona umiera męczeńsko w obronie wiary).

      Do tego historia Hioba którego Bóg "na próbę" sponiewierał i odebrał wszystko co miał (znowu, niewinnemu człowiekowi!), historia Abrahama który został wezwany do zabicia swojego syna - który po takim wydarzeniu miał pewnie głęboką rysę na psychice i bardzo trudno było mu odzyskać zaufanie do ojca - ale przypuszczam że tego jeszcze nie wiedzieli ludzie którzy spisywali tą historię (nawiasem mówiąc, wytłumaczysz mi po co Bóg chciał testować posłuszeństwo Abrahama skoro jest wszechwiedzący?)

      @UrbanShadow: Hioba sponiewierał Szatan, Bóg na to dozwolił, ale dlatego że wierzył że Hiob jest mu wierny na dobre i na złe, Szatan pierw zarzucał że Hiob czci Boga tylko z powodu swojego powodzenia.

      Może Izaakowi było ciężko odzyskać zaufanie do ojca, może była to dla niego wieloletnia trauma.. Ale sądze że relacja Izaaka z Abrahamem była na tyle rozwinięta (on z pewnością był jego oczkiem w głowie), że zrozumiał że Bóg jest większą wartością niż tak dobry ojciec. Myśle że Abraham próbował ofiarować Izaaka płacząc, z pewnością nie podszedł do tego rutynowo.
      Ponadto w tej historii jest zawarte chyba pierwsze proroctwo o męce zbawiciela, ten baranek którego znaleźli w krzakach i anioł kazał go złożyć w ofierze zamiast Izaaka. Sądze że oni obaj w tej historii dotknęli tajemnicy.
      Bóg jest wszechwiedzący, ale nie podejmuje decyzji za ludzi, jedynie przewiduje ich skutki.

      Czyli Bóg najpierw wpłynie na wolną wolę faraona uniemożliwiając mu podjęcie decyzji o wypuszczeniu Izraelitów z Egiptu "czyniąc jego serce nieustępliwym" a następnie ukara go za ich niewypuszczenie (!).
      To jest kompletnie nielogiczne i niesprawiedliwe.


      @UrbanShadow: ja myśle że cała retoryka Księgi wyjścia skupia się na tym, że Izraelici byli mentalnymi niewolnikami, którzy tracili swoja tożsamość kulturową, czuli się podludźmi bo byli przez 300 lat niewolnikami, coraz bardziej upokarzanymi, przypomnę Ci rzeź niemowlaków, której uniknął Mojżesz. Morale Izraelitów w stosunku do Egipcjan musiało być zerowe.
      Bóg jest tutaj tym który dźwiga z upadku, staje się sojusznikiem Izraelitów ze względu na przysięgę którą dał Abrahamowi, jest wierny do tego stopnia, że wrogowie Jego sojuszników stają się Jego wrogami.

      A "czyniąc jego serce nieustępliwym", nie odczytywałbym dosłownie. Myśle że chodziło o uprzedzenie Mojżesza, żeby nie liczył na to że bedzie łatwo.

      Co do praktyk wojennych które nakazuje Bóg, były okrutne, ale o ile wiem tak wtedy prowadzono wojny.
      Ponadto chodziło o to żeby Izraelici odrzucili całkowicie kulturę tamtejszych krain, żeby zrozumieli że Kananejczycy i inne plemiona zostają za pośrednictwem Izraelitów ukarane za swoje praktyki, bałwochwalstwo, magię, składanie ludzi w ofiarach.

      Zdecydowanie jest tutaj odpowiedzialność zbiorowa, i nie wiem jak to rozumieć. Na pewno nie jako prawo moralne, bo to nie jest przykazanie, tylko rozkaz w charakterze wojskowej instrukcji wydanej przez Boga. Rozumiem za to że Bóg nie mógł uczyć takich ludzi chrześcijańskiej etyki, bo niewiele by z tego zrozumieli, znacznie łatwiejszych przykazań nie byli w stanie zachować mimo że widzieli wielkie cuda. I właśnie dlatego że widzieli takie spektakularne czyny, spotkała ich taka wielka kara po tym gdy się zbuntowali.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (21)

  •  

    Plantinga raz jeszcze, choć miało go już nie być

    Pod poprzednim wpisem pojawiła się dyskusja, dzięki której (i dzięki temu, że pozbyłem się kaca) przeanalizowałem jeszcze raz podaną tam rekonstrukcję dowodu Plantingi, odkrywając tym samym, że z dowodem Plantingi to ma ona niewiele wspólnego. Na swoje usprawiedliwienie mam jedynie to, że wynikło to z mojej chęci pozbycia się słownika światów możliwych. Szkoda tylko, że okazało się to dla mnie niemożliwe.
    Dzisiejszy odcinek powstał po to, aby ten żenujący błąd naprawić. Jednocześnie, w ramach zadośćuczynienia Wam i Plantindze (na pewno się ucieszy), przedstawię jego dowód ontologiczny w zapisie symbolicznym (obrazek na dole), a końcem tygodnia omówię inny argument jego autorstwa, czyli ewolucyjny argument przeciwko naturalizmowi.

    Co oznacza pojęcie świata możliwego? Światem możliwym nazwiemy taki stan rzeczy, który, choć nieistniejący aktualnie, jest logicznie możliwy, a więc niesprzeczny. To istotne, bowiem w tym ujęciu możliwe może być i to, co na co dzień określamy niewyobrażalnym. W tym słowniku konieczność sądu lub predykatu oznacza ni mniej, ni więcej jak to, że świat, w którym ten predykat nie byłby urzeczywistniany lub ten sąd nie byłby prawdziwy, nie jest możliwy. Myślę, że takie wyjaśnienie jest wystarczające i nie ma sensu, bym zarysowywał problematykę szerzej, toteż darujemy sobie rozróżnienie na modalność de re i de dicto oraz związane w nim realizmy, esencjalizmy, nominalizmy etc.
    Skoro już to sobie wyjaśniliśmy, przejdźmy do modalnego dowodu ontologicznego pana Plantingi.

    DEF1: Posiadanie maksymalnej doskonałości jest równoważne posiadaniu maksymalnej wspaniałości w każdym możliwym świecie
    DEF2: Posiadanie maksymalnej wspaniałości oznacza posiadanie wszechmocy, wszechwiedzy i moralnej perfekcji
    DEF3: Jakaś własność jest własnością uniwersalną wtedy, gdy jest równoważna własności realizowanej w każdym możliwym świecie
    P1: Istnieje świat możliwy, w którym maksymalna doskonałość jest realizowana
    P2: Własność uniwersalna jest urzeczywistniania w każdym możliwym świecie lub żadnym
    W: Maksymalna doskonałość jest realizowana w każdym możliwym świecie
    W (bonusowe): Maksymalna doskonałość jest realizowana świecie aktualnym

    Może to się wydawać niepojęte, ale dowód jest poprawny, co możecie sprawdzić na obrazku niżej, zakładając oczywiście, że i tym razem czegoś nie popsułem. Tym, którym się nie chce, pozostaje wierzyć memu słowu i zadowolić się tłumaczeniami, do których właśnie zamierzam przejść.
    Zacznijmy od początku. DEF1 tłumaczy, co Plantinga rozumie przez „maksymalną doskonałość”. Nie wydaje mi się, żeby spieranie się o definicje miało jakikolwiek sens. Plantinga wyraża tutaj intuicje, którą współdzielą z nim chyba wszyscy teiści (przynajmniej ci związani z religiami abrahamowymii), a i ateiści, jak sądzę, przyznają, że istocie, która nie tylko posiada cechy wymienione w DEF2, ale i istnieje w każdym możliwym świecie, miano (maksymalnie) doskonałej raczej się należy. Definicja własności uniwersalnej z DEF3 jest raczej oczywista. Doprawdy, ciężko byłoby określić jakąś cechę mianem uniwersalnej, jeśli byłoby możliwe, że nie jest egzemplifikowana w jakimś świecie. Zauważmy, że na mocy tych trzech definicji „maksymalna doskonałość” staje się własnością o uniwersalnym charakterze

    Przejdźmy do przesłanek. Tutaj zaczniemy od końca. Przesłanka P2 również wydaje mi się oczywista. Jeśli coś jest uniwersalne, to zachodzi w każdym świecie lub w żadnym. Można by wprawdzie próbować to jakoś podważać, ale sądzę, że nie byłoby to niczym więcej niż wyrazem zacietrzewienia.
    Warto się tutaj na chwile zatrzymać. Omawiany tu dowód nie jest jedynym ontologicznym w wersji modalnej, ani tym bardziej jedynym ontologicznym. Wybrałem go, bo, moim zdaniem, przyjmuje najmniej kontrowersyjne przesłanki. Dokładniej rzecz ujmując, dotyczy to przesłanki omówionej przed chwilą. Niektórzy mogą być zdziwieni, jednakże nikt nie zbiera losowych przesłanek i nie zaczyna radośnie dedukować, licząc na to, że wyjdzie mu coś fajnego. Częstym zarzutem jest, że teolodzy tak dobierają przesłanki, żeby pasowały im do wniosku. Jest to oczywiście prawda, tyle że tak samo czynią wszyscy inni. Cała sztuka nie tkwi w sformułowaniu dowodu, lecz w tym, aby zrobić to w oparciu o jak najbardziej przekonujące przesłanki. Pod tym względem, jak napisałem, Plantinga wypada lepiej od poprzedników. Jego dowód w zasadzie różni się od dowodu Hartshorne’a właśnie tą drugą przesłanką. Powoduje to wprawdzie, że sam dowód jest o jakąś jedną trzecią dłuższy, jednak przez wzgląd na niską kontrowersyjność P2 jawi się jako bardziej wiarygodny.

    Być albo nie być dowodu zawiera się w przesłance pierwszej. I oto, niestety dla dowodu, nie ma żadnego dobrego powodu, aby przyjąć, że rzeczywiście maksymalna doskonałość jest realizowana w jakimś możliwym świecie. Więcej, dla teisty jest ona całkiem oczywista, dla ateisty jawi się jako coś od czapy. Jest to przesłanka, której prawdziwość przyjmie tylko ktoś już przekonany. Ale teraz niespodzianka. Plantinga doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Pisze on tak (tłumaczenie własne):

    Nikt, kto zawczasu nie zaakceptował konkluzji tego dowodu, nie zaakceptuje jego pierwszej przesłanki.
    Pojawia się pytanie, po co zatem tak się wysilać, skoro i tak ma się świadomość porażki. Otóż dlatego, że ten dowód wcale nie ma dowodzić istnienia boga:

    Jest oczywiste, iż zaakceptowanie tej przesłanki nie jest sprzeczne z rozsądkiem ani irracjonalne. Tym, co chcę udowodnić tym argumentem, nie jest prawdziwość teizmu, a jego racjonalność.
    Nie sposób odmówić mu zapobiegliwości. Przyznam nawet, że osobiście zgadzam się, iż nie ma w stanowisku teistycznym per se niczego irracjonalnego (to jednak temat na osobny wpis w przyszłości). Tyle tylko, że nawet jeśli w kwestii racjonalności teizmu można się z Plantingą zgodzić, to można mieć wątpliwości co do tego, czy rzeczywiście „jest oczywistym”, iż przesłanka ta nie stoi w opozycji do rozumu. Jeżeli chodzi o mnie, to nawet uznając jej racjonalność, w żaden sposób nie odczuwam, aby takie przekonanie w jakikolwiek sposób mi się narzucało, a tak powinno być, gdyby było ono tak oczywiste, jak twierdzi Plantinga. Dodatkowo można mieć wątpliwości, czy predykaty, jakimi nasz teolog przyprawia boską zupę, nie stoją ze sobą w sprzeczności. Aby jednak rzetelności stało się zadość, wspomnę, iż Plantinga utrzymuje, że rozwiązał problem zła. Nie analizowałem jednak tamtego dowodu i nie mam o nim nic do opowiedzenia, toteż w tym miejscu zakończę, jak zwykle nie starając się o rozstrzygnięcie.

    Wyjaśnienie dowodu z obrazka
    Zmienna Q służy li tylko poprawieniu przejrzystości. W dowodzie Q znaczy tyle, co „maksymalna doskonałość jest egzemplifikowana” lub „istnieje byt posiadający maksymalną doskonałość”, jak kto tam woli.
    Wybaczcie angielskie nazewnictwo, ale po prostu nie jestem pewien, jak brzmią polskie odpowiedniki.
    „ND” oznacza necessary derivation, „CD” – conditional derivation, „ID” – indirect derivation (dowód nie wprost), „UN” – universal necessity, „MT” – modus tollens, „DN” – double negation (podwójna negacja), „R” – repetition, „N” – necessity (konieczność), zaś „MdlNeg” – modal negation (wynika z definicji możliwości i konieczności).
    „ass” oznacza założenie dla CD lub ID.

    Mam nadzieję, że tym razem bez wtop xd.

    Spamlista dla zainteresowanych: KLIK

    #nowyonanizm #ateizm #religia #filozofia
    pokaż całość

    źródło: dowód.jpg

    •  

      @neilran: może tam gdzieś są proroctwa tylko jeszcze ich nie rozumiemy? bo sa np zaszyfrowane przez madrego stworce ktory nie mówi nic wcześniej niż powinien. A bycie ciekawskim pewnie podoba się bogu, bo artyści lubia jak sie podziwia ich dzielo

    •  

      @elo490500: chrześcijaństwo nie jest hermetyczne.
      Chociaż Apokalipsa ma swoje tajemnice, o czym sam autor pisze. Tylko myśle że mu chodzi o znajomość symboliki ST i otwartość na działanie Ducha Św.. A nie jakąś numerologie.

    • więcej komentarzy (22)

  •  

    Szatan to według mnie postac tragiczna. Jest swego rodzaju Prometeuszem. Obdarował nas swiadomoscią rozrozniania dobra i zła a nie bezmyslnego wykonywania rozkazow tak jak chciał Bog. Zyciowe błędy i potknięcia determinują to kim jestesmy, składają sie na całosc jaką jest człowiek. Pełen wad i niedostatkow. Jak nudna bylaby taka rajska wegetacja w kompletnej nieswiadomosci?

    A wszędzie slysze tylko "ale on przeciez kusi, sprowadza na manowce". Pfff, kusi to nas czekolada gdy jestesmy na diecie albo nowe buty w galerii. Czymze to jest wobec całego ogromu bezecenstw jakich dopuszcza sie Bog w Starym Testamencie? I to on ma byc tym dobrym?

    Tyle razy juz przepisywano pismo swięte, sens juz sie pewnie dawno zatarł. Nie trzeba wiele aby zrozumiec, ze zycie nie jest czarno białe i ze jest znacznie bardziej złozone niz banalne dobro-Bog i zlo-Szatan
    W dodatku calkowite wypaczenie obrazu piekła przez kosciol...skoro Bog jest potezniejszy to czemu nie zniszczy Lucyfera? Nie zrobi tego bo jest mu na ręke obecna sytuacja. Wszystko co złe mozna na niego zwalic plus jest to swietna bajka dla wiernych aby byli oddani i posłuszni gdyz moze na nich czekac piekielny kocioł. Jakie to banalne. Jakie płytkie.
    Zdradzony, wygnany, obsmarowany w ksiązkach. Szkoda mi go. Nawet jesli naprawde nas nienawidzi. W sumie to mu sie nie dziwie.
    #neuropa #4konserwy #religia #ehhhhhhhhhhhhh
    pokaż całość

  •  

    % Ateistów lub agnostyków na świecie. Tak dla porównania z wcześniejszą gdzie była tylko Europa. Ale tą ja bym się do końca nie sugerował bo w Chinach ten % jest większy pewnie
    #mapporn #ateizm #wiara #religia

  •  

    Pamiętnik dziecka.

    ŁUKASZ KUBAS- ten pedofil w sutannie ze wsi koło Jordanowa dopuścił się molestowania seksualnego 13 letniej dziewczynki. „Sprawa molestowania wyszła na jaw przypadkiem w 2008 r., gdy matka 13-latki zaobserwowała dziwne zachowanie córki. Ta początkowo unikała odpowiedzi, co się dzieje. Wtedy matka przeczytała pamiętnik dziecka i znalazła tam informacje, że jest molestowane. Wtedy gimnazjalistka wyznała matce prawdę. - To ks. Łukasz Kubas mnie dotykał w miejsca intymne, całował - potwierdziła. Matka zawiadomiła szkołę, w której duchowny był katechetą, i za namową nauczycieli poszła na policję. Wówczas wszczęto śledztwo. Z przesłuchań, jakie przeprowadziła prokuratura, wynikało, że ksiądz okazywał dziewczynce większą sympatię niż innym uczniom. Zaprosił ją do mieszkania na plebanii. Początkowo pokazywał jej zdjęcia z pielgrzymek, potem wziął ją na kolana, całował w usta. Miał też ściągnąć bluzkę i dotykać dziewczynkę. Do pierwszego zdarzenia doszło w styczniu, a potem w kwietniu 2008 r. Duchowny zaprzeczał.
    - To nastolatka była nachalna, chciała rozmawiać, a ja starałem się ją zniechęcić - wyjaśniał. Przekonywał, że to ona próbowała kilka razy odwiedzić go na plebanii, ale nie wpuszczał jej do środka. Suska prokuratura uznała, że to była tylko wersja mająca na celu uniknięcie odpowiedzialności karnej. Z opinii biegłych psychologów wynikało, że dziewczynka nie zmyśla historii, jest wiarygodna. Podobnie uznał sąd, który sprawę rozpoznawał za zamkniętymi drzwiami. Kubasa skazano na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 4 lata i tylko na rok zakazu pracy z dziećmi!!! Kubasa ukryto tu w 2009 roku. Nie wiadomo jednak czy nadal tam przebywa: Dom Księży Chorych im. św. Franciszka z Asyżu
    ul. Chałubińskiego 61a, 30-698 Kraków-Swoszowice (12) 654 72 97
    siostry albertynki (12) 654 70 60, email: dkch@ diecezja.krakow.pl

    #4konserwy #katolicyzm #religia #neuropa #afera #pedofilia #jp2gmd
    pokaż całość

  •  

    Jak silna jest twoja wiara? Rytualne obmycie w Gangesie ( ಠ_ಠ)
    #religia #ciekwostka #ganges

  •  

    Kościół, który przez wieki był jawnie antysemicki, mordował ateistów oraz heretyków i był odpowiedzialny za ludobójczą chrystianizację, która pochłonęła kilkadziesiąt mln ofiar, a oficjalnie przy wielu sprzeciwach uznał wolność wyznania dopiero w 1965 r., stawia się dziś za przykład chrześcijańskiej tolerancji religijnej.

    Kościół, który przez wieki akceptował i popierał karę śmierci oraz wspierał faszyzm, dziś mieni się obrońcą życia ludzkiego i potępia aborcję, jednocześnie uważając antykoncepcję za niemoralną.

    Kościół, który wspiera islamską imigrację do Europy, tak znienawidzoną przez polskich konserwatystów, jest uważany przez nich jednocześnie za ostatni bastion cywilizowanej Europy.

    Kościół, który działał na niekorzyść Polski (m.in. w Targowicy), zgładził jej pogańskie dziedzictwo, a ona sama przez poddaństwo jemu utraciła możliwość uniknięcia zaborów i zapanowania nad Carstwem Rosyjskim, dziś uważany jest za ostoję polskości.

    #katolicyzm #kosciol #religia #bekazkatoli #bekazprawakow #4konserwy
    pokaż całość

  •  

    Dzień dobry. Zapraszam Państwa na II cz. historii o wpływie postrzegania Słońca na naszą psychikę.

    EON OZYRYSA – FORMUŁA UMIERAJĄCEGO BOGA
    Formuła umierającego boga swe początki miała po „rozlaniu się” na większe terytoria rewolucji agrarnej, neolitycznej - jednak sama ta formuła skondensowała się w czasach późniejszych, a mianowicie w erze Ryb (150r. p.n.e. – 2000 r. n.e.).
    Wraz z pojawieniem się kultur rolniczych przyszła zmiana w świadomości ludzkiej. Obserwacja zmiany pór roku. Rolnicy zaczęli zauważać wpływ ilości światła słonecznego na okres wegetacji. Widzieli, że w niektórych porach roku dni stają się krótsze a plony mniej obfitsze. Wkrótce stało się jasne, że nawet jeśli to ziemia rodziła życie, to energię do wzrostu dostarczało Słońce. Tej obserwacji towarzyszyło odkrycie, iż to mężczyźni odgrywają istotną rolę w procesie prokreacji. Podobnie jak rośliny potrzebowały energii słonecznej, tak kobiety potrzebowały męskiego nasienia, jeśli miały być płodne. Od tego momentu motywem dominującym stało się ojcostwo. Eon Ozyrysa rozpoczął się na dobre w momencie gdy nasi przodkowie unieśli głowy i skierowali wzrok ku niebu. Uzmysłowili sobie, że życie na Ziemi jest możliwe dzięki partnerstwu: Słońce – Ziemia. Podobnie rzecz się miała co do istnienia naszego gatunku, partnerstwo: kobieta – mężczyzna. Pojęcia „partnerstwo” nie kojarzono z równouprawnieniem. Mężczyźni postanowili się „zemścić”. Ustanowiono władzę męskiego bóstwa, boga-ojca, dysponującego wszechmocną władzą niczym Słońce.
    Jednak w owych czasach możliwości poznawcze były mocno ograniczone. Co przyczyniło się do błędnego pojmowania faktów kosmologicznych. Błędy te doprowadziły do przedłużenia się kryzysu, wpychając naszych przodków w lęki i fobie, z których próbujemy się otrząsnąć po dziś dzień. Zmieniła się ogniskowa naszych zainteresowań. Misterium życiu straciło swoją moc przyciągającą uwagę ludzi, przestano się interesować poczęciem, a obsesyjnie zainteresowano się śmiercią.
    Całe to tragiczne nieporozumienie wynikało z tego, że wierzono, iż każdego dnia o świcie Słońce rodzi się na wschodzie i umiera o zmierzchu na zachodzie. Pojawiły się rozważania dotyczące tego, gdzie może znajdować się Słońce po zachodzie i skąd bierze się ponownie o poranku nowe Słońce. Może przebywa w Krainach Umarłych, dokąd i my się udajemy w czasie naszej „małej śmierci” nocą, po zaśnięciu? Doznawane w snach lęki i rozkosze wpływają na archetypowe wyobrażenia nieba i piekła.
    Kiedy zaś umieramy, kto może lepiej osądzić nas - czego jesteśmy warci - niż to martwe Słońce, które samo stworzyło życie na Ziemi? Taka jest właśnie rola Ozyrysa w mitologii egipskiej, rola przejęta przez Chrystusa w chrześcijaństwie.
    Należy również zwrócić uwagę, że dla naszych przodków wędrówka Słońca po niebie wywierała bardzo mocny niepokój. Wiązało się to z tym, że po przesileniu letnim z każdym dniem Słońce „przesuwało” się nieco bardziej do horyzontu. W okresie żniw dni stawały się krótsze, trawy i liście żółkły i usychały. To wszystko mogło powodować u ludzi stan melancholijny i pogłębiać uczucie lęku, czy nawet przerażenia. Nie dość, że Słońce znikało co wieczór, to jeszcze obniżało swoją pozycję względem horyzontu. A co jeśli kiedyś zupełnie się zanim schowa na dobre? Czy życie mogło by przetrwać bez ciepła słonecznego?
    Ludzie (ci najbystrzejsi) postanowili się przyjrzeć całemu procesowi poruszania się Słońca po niebie. Po licznych obserwacjach mogli stwierdzić, „tak, to prawda, że Słońce umiera co wieczór i zbliża się do horyzontu. Jednak obserwacje oraz wywiady z najstarszymi członkami naszych społeczności pokazały, że jeszcze nie było przypadku, by słońce nie pojawiło się ponownie i nie rozpoczął się nowy cykl życia.” Tak właśnie nasi przodkowie doszli do wniosku, że za zmartwychwstanie Słońca odpowiada jakaś wyższa, ponadzmysłowa siła. Doszukiwali się jej w samej naturze Słońca, że wystarczy się zsynchronizować z tą siłą by nie ulec śmierci. Zaczęli obserwować coroczny cykl wegetacyjny.
    Ludzie z owych czasów zaobserwowali również, że rośliny bujniej rosną przy rozkładających się szczątkach zwierzęcych, czy ludzkich. W miejscach gdzie rozlała się krew na ziemi. Ów cud stanowił męski/słoneczny odpowiednik żeńskiego/lunarnego cudu menstruacji. Bujnej wyobraźni nie umknęły paralele pomiędzy fallusem a słońcem. Światłem a nasieniem. Formułą magiczną tego okresu stał się nowy fakt życia (posłuszny tajemnej naturze Słońca), życie pochodzi od śmierci.
    Pierwsi ludzie żyjący w tym okresie składali krwawe ofiary. Po rozlaniu krwi na świeżo zasianych polach zauważano znaczący wzrost plonów. Najbardziej radosny stał się jednak fakt „powrotów” Słońca. Zarówno porannych, jak i tych po przesileniach. Te wszystkie spostrzeżenia przyczyniły się do rozwoju władzy kapłańskiej, dzierżącej noże w rękach. Kapłani ogłosili, że zajmują miejsce pomiędzy bogiem a człowiekiem i obejmują osobisty nadzór nad narodzinami Słońca.
    U schyłku eonu Ozyrysa zmienił się charakter składanych ofiar. Ofiary z ludzi zamieniono na zwierzęta, a następnie na chleb i wino. Zmiany te nie wpłynęły w zasadniczy sposób na podstawową magiczną formułę Eonu Ozyrysa. Cykl narodzin, życia, śmierci i zmartwychwstania pozostał motywem przewodnim aż do czasów odrodzenia magicznego w drugiej połowie IXI w. W tej epoce stara formuła już nie opierała się na błędnych obserwacjach, tylko na ustawicznym negowaniu faktów. Cdn.

    #okultyzm #historia #gruparatowaniapoziomu
    #religia #chrzescijanstwo
    pokaż całość

    •  

      @Miszka_Fisznan: Odnośnie banałów. Sądziłeś, że jak piszę o historii jakiegoś zagadnienia, to w niej zawrę rewolucyjne odkrycia?

      Pisze po to, że do kopaczki się nie modlą miliony ludzi. A chcę zobrazować dynamikę procesów zachodzących w świadomości zbiorowej. (Tę informację znajdziesz w I cz)
      Informacje które napisałem są bardzo wartościowe dla ludzi, których to interesuje. Wyobraź sobie, że istnieją ludzie o innych zainteresowaniach, niż twoje

      Co do nazw Eonów, to ich geneza wspomniałem również w I cz.

      Jakiego kryzysu? Jak możesz pisać o kontynuacji czegoś o czym wcześniej nie wspomniałeś?

      A widzisz, mogę. Za to Ty nie możesz pojąć, że rozwinięcia myśli należy szukać w późniejszych częściach tekstu, nie we wcześniejszych.

      Powstanie pierwszych religii i wierzeń czyli zalążki naszej kultury i cywilizacji to wg ciebie kryzys, lęki oraz fobie z krórych do dziś dzień nie możemy się otrząsnąć? Tragiczne nieporozumienie? Nie wiem nawet jak to skomentować.

      Oczywiście, że tak. Jest to tragiczne nieporozumienie. Nasza uwaga została skierowana na strach przed przemijaniem. A co ten strach daje, skoro przemijanie jest procesem nieuchronnym. Teraz widzisz ten bezsens myślenia naszych przodków? Czy jesteś w stanie wyobrazić sobie ze historia naszej cywilizacji mogłaby się potoczyc w innym kierunku, gdybyśmy śmielej i z bardziej pozytywnym podejściem potrafili patrzeć w przyszłość?

      pokaż spoiler Nie wiesz jak skomentować, bo masz wąskie horyzonty myślowe. Słabą wyobraźnię, co potwierdziłes w poprzednim cytacie. Po Twoich wypowiedziach widać, że rozwinęła Ci się tylko jedna półkula mózgu, ta odpowiadają za logikę.


      Serio, zmiany pór roku mogą budzić lęki. Nie wierzysz? Zapytaj miliony ludzi cierpiących co roku na jesienną chandrę. Tego też nie jesteś sobie w stanie wyobrazić, że ktoś inaczej od Ciebie przeżywa daną sytuację?

      Człowieku, zrozum że jesteś ograniczonym egocentrykiem. Nie jesteś w stanie zrozumieć niektorych spraw. Stąd się wzięła nazwa occult. Wiedza ukryta przed pospulstwem.
      pokaż całość

    •  

      @ciezka_rozkmina: czyli słynna moderacja się popisala znowu.
      No niestety. Tak skonstruowany jest umysł, że nie potrafimy w 100% przekazać naszej myśli.

      A zwykły telefon potrafi przesłać niezmienioną informacje np. Plik mp3, na inne urządzenia.

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    Kto jest autorem i jak nazywa się koncepcja, że wszechświat jest zwłokami Boga?
    #filozofia #religia #kelthuz (bo piosenkę napisał w temacie)

  •  

    Też macie dalekie rozkminy na przykład:

    -Co było około 2000 lat temu? Czy Jezus istniał? Czy jeśli tak to czy pozostał gdziekolwiek ślad jego DNA? Czy technologia w przyszłości pozwoli je odnaleźć by go sklonować? Czy uda się sklonować Hitlera?
    -Co było 150 000 lat temu? ? Jak się wtedy żyli pierwsi ludzie? O czym myśleli? Czy mieli rozkminy co będzie w dalekiej przyszłości? Jak wyglądały wtedy interakcje damsko-męskie kiedy w jakiejś dziczy mężczyzna spotykał kobietę?
    -Jak kształtował się układ słoneczny? Co było wcześniej?
    -Jaka siła sprawiła że na Ziemi powstało życie?
    -Jak skomplikowany musiał być pierwszy organizm który mógł (chciał) się replikować / rozmnażać? Co powodowało że chciał - dlaczego chciał żyć?
    -Kto / jaki żyjący organizm w historii rzeczywistości jako pierwszy poczuł strach?
    -Co było zanim powstał widzialny wszechświat? Czy nasz wymiar był od zawsze? Co było jeszcze wcześniej i jaka siła sprawiła że wszystko się dzieje?
    -Skąd w ogóle wzięła się materia? Dlaczego rzeczywistość istnieje (przynajmniej wg naszej świadomości)?
    -Co ukształtowało prawa fizyki?
    -Czy wszystko jest symulacją?
    -Czy wszystko jest iluzją a tak naprawdę nasze mózgi są do czegoś podłączone - rzeczywistość jaką sobie wyobrażamy nie istnieje - to co widzimy to tylko rzekome fotony przetworzone przez nasz mózg i zwizualizowane w "wyobraźni" kurwa jaźni, to co słyszymy to kolejne impulsy przetwarzane przez nasz mózg, skąd wiadomo że istnieją na zewnątrz? To że czujemy dotyk również jest w naszym mózgu - tzw bóle fantomowe chyba, ludzie potrafią czuć ból ręki którą mieli amputowaną. Zapachy, smak, też są odczytywane w mózgu. Kiedy uprawiam seks to wydaje mi się że widzę, czuję, słyszę itd partnerkę, a tak naprawdę to kolejne bodźce / impulsy w mózgu które powodują że wierzę w to co się dzieje, a może być złudzeniem, kurwa matrixem i tyle?

    Mam kurwa tyle rozkmin że mógłbym tak "w nieskończoność" rozkminiać.
    #przemyslenia #przemysleniazdupy #fizyka #teoriespiskowe #filozofia
    #pytaniedoeksperta #pytanie #pytania #rozkminy #religia #biologia
    pokaż całość

    źródło: i.4cdn.org

    •  

      -Czy wszystko jest iluzją a tak naprawdę nasze mózgi są do czegoś podłączone - rzeczywistość jaką sobie wyobrażamy nie istnieje - to co widzimy to tylko rzekome fotony przetworzone przez nasz mózg i zwizualizowane w "wyobraźni" kurwa jaźni, to co słyszymy to kolejne impulsy przetwarzane przez nasz mózg, skąd wiadomo że istnieją na zewnątrz? To że czujemy dotyk również jest w naszym mózgu - tzw bóle fantomowe chyba, ludzie potrafią czuć ból ręki którą mieli amputowaną. Zapachy, smak, też są odczytywane w mózgu. Kiedy uprawiam seks to wydaje mi się że widzę, czuję, słyszę itd partnerkę, a tak naprawdę to kolejne bodźce / impulsy w mózgu które powodują że wierzę w to co się dzieje, a może być złudzeniem, kurwa matrixem i tyle?

      @fucked_up: Wszak sposób istnienia noematu wnioskujemy ze sposobu, w jaki jawi się on w unaoczenieniu. Tak jak pan Husserl powiedział.
      pokaż całość

    •  

      Also Jezus istniał naprawdę, tyle że niekoniecznie używał cheatów xD

      @Dave987654321: Skisłem trochę xD

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Jest możliwe, iż jest konieczne, że Wszechświat uszyto na miarę, czyli dowodów na istnienie boga ciąg dalszy

    Ostatnim razem omawiałem, raczej pobieżnie, dowód kosmologiczny w wersji kalam. Dziś przyszła kolej na dwa kolejne: argument z dostrojenia oraz modalny dowód ontologiczny Plantingi. Będzie trochę trudniej, gdyż argument kosmologiczny wałkowany był wielokrotnie w wielu miejscach, zaś dowód Plantingi jest, jak mi się zdaje, znacznie mniej popularny. Przeszukując naprędce odmęty polskich towarzystw czy blogów racjonalno-ateistycznych nie natrafiłem na jakieś wzmianki o nim, a szkoda, bowiem zasługuje on na uwagę, podobnie zresztą jak całość dorobku tego filozofa. Trzeba jednak przyznać, że polscy wydawcy również nie kwapią się, aby tłumaczyć jego dzieła, co dziwi, zważywszy na fakt, iż jest to chyba najbardziej wpływowy spośród żyjących filozofów chrześcijaństwa. Zainteresowanym polecam zapoznanie się z jego obroną racjonalności przekonań religijnych.

    Na pierwszy ogień argument z dostrojenia (fine-tuning argument). Craig bardzo go lubi i w istocie jest to argument typu teleologicznego. Często bywa przywoływany w niesformalizowanej postaci, my jednak omówimy go w wersji formalnej, jak na samozwańczych obrońców logiki i rozumu przystało. Oto ona:

    P1: Dostrojenie wszechświata jest skutkiem albo przypadku, albo konieczności, albo wyniku działania demiurga
    P2: Dostrojenie nie jest skutkiem ani przypadku, ani konieczności
    W: Zatem dostrojenie jest wynikiem działań demiurga

    Sądzę, że przesłanka P1 nie budzi żadnych kontrowersji, wyjąwszy może to, że nie uwzględnia hipotezy wieloświata. Pojawia się również pytanie, dlaczego projektant miałby cokolwiek projektować zamiast nie robić nic. Dla tych bardzo głodnych wiedzy zaznaczam, że spójnik ALBO oznacza alternatywę rozłączną, a zatem wyklucza prawdziwość więcej niż jednej opcji. Siła argumentu zależy od przesłanki P2, która niewątpliwie wywołuje sprzeciw. Dlaczego nie przypadek? Obrońcy tego argumentu, w tym Craig, twierdzą, iż jest to po prostu mało prawdopodobne, lub nieprawdopodobne, aby takie dostrojenie było skutkiem koincydencji i takie przekonanie byłoby mało racjonalne w obliczu znacznie bardziej prawdopodobnej tezy o sprawstwie projektanta. Problem w tym, że nie do końca wiadomo, o jakim prawdopodobieństwie tutaj mowa, zarówno pod względem wartości, jak i rodzaju. Nie wystarczy bowiem obliczyć, ile istnieje możliwych kombinacji stałych fizycznych, wskazać te przyjazne powstaniu życia i podzielić drugie przez pierwsze, gdyż nie wiemy, które kombinacje są w istocie możliwe. Raczej nie chodzi tu o prawdopodobieństwo znane nam z logiki i matematyki. Craig i spółka w istocie powołują się na coś, co po tłumaczeniu można nazwać epistemiczną interpretacją prawdopodobieństwa. Oznacza to, że prawdopodobieństwo reprezentuje stopień przekonania o prawdziwości jakiejś tezy, w naszym wypadku o dostrojeniu na skutek przypadku. Rodzi to jednak trudności. Stwierdzenie, że nieracjonalnym byłoby się spodziewać zaistnienia akurat takie zestawu stałych wymaga swojego uzasadnienia. Nie posiadamy na ten temat żadnej wiedzy płynącej z doświadczenia, bo ten wszechświat jest jedynym, jaki znamy, więc tak naprawdę mamy tu do czynienia z selection bias. Na pytanie, czy istnieje wiedza aprioryczna dotycząca tego, jak wszechświat może wyglądać, odpowiedzcie sobie sam. Dodatkowo można mieć wątpliwości, czy w ogóle można mówić o dostrojeniu. Istnienie życia jest skutkiem takiego akurat zestawu stałych fizycznych i nie ma potrzeby zakładać, że mamy tu do czynienia z przyczyną teleologiczną i możliwość zaistnienia życia w jakikolwiek sposób zdeterminowała wartości stałych.
    Co z koniecznością? Tutaj akurat przychylałbym się ku jej wykluczeniu. Oczywiście, być może wartości stałych są skutkiem wartości jakiejś stałej wyższego rzędu, prawa są wynikiem nad-prawa, lecz to tylko przenosi problem na wyższy poziom i zjawia się pytanie o to, dlaczego ta nad-stała ma taką, a nie inną wartość, zatem argument zachowuje swoją moc.

    Powyższy argument jest dość szeroko znany. Teraz przejdziemy do mniej znanego i znacznie bardziej wyrafinowanego – modalnego dowodu ontologicznego. Logika modalna* od klasycznej różni się tym, iż wprowadza pojęcia możliwości oraz konieczności. Możliwość jest negacją konieczności negacji („Jest możliwe, że X” oznacza tyle, co „Nie jest konieczne, że nie X”) i odwrotnie, konieczność jest negacją możliwości negacji („Jest konieczne, że X” to „Nie jest możliwe, że nie X”). Możliwość oznacza logiczną niesprzeczność. Plantinga w swoim dowodzie posługuje się jedną z podstawowych implikacji w obrębie logiki S5:

    I: Jeśli jest możliwe, że X jest konieczne, to X

    Brzmi trochę kosmicznie, jednak jest to zgodne z aksjomatyką S5. Jeśli ktoś ma wątpliwości, to niech weźmie pod uwagę, że tu „Jest konieczne, że X” oznacza po prostu „Jest konieczne, że X jest prawdą”. Ta konieczna prawdziwość wynika z samej istoty zdania X, stąd będzie ono prawdą dla każdego świata możliwego. Zrozumienie tego jest kluczowe dla dowodu. A oto i on:

    DEF1: Byt najdoskonalszy to byt wszechmocny, wszechwiedzący i nieskończenie dobry
    DEF2: Byt najwspanialszy to byt najdoskonalszy i koniecznie istniejący
    P: Jest możliwe, że istnieje byt najwspanialszy
    P’: Na mocy DEF2, jest możliwe, że jest konieczne, iż istnieje byt najdoskonalszy
    P”: Na mocy DEF1, jest możliwe, że jest konieczne, iż istnieje byt wszechmocny, wszechwiedzący i nieskończenie dobry
    W: Na mocy I, istnieje byt wszechmocny, wszechwiedzący i nieskończenie dobry

    Wojownik rozumu winien teraz zadać sobie pytanie: jak to ugryźć? DEF1 nie ma sensu atakować, twierdząc, że taki byt nie byłby wcale najdoskonalszy. Zmiana znaku nic tu nie da, skoro jego ekstensja się nie zmieni. Prawdopodobnie wojownik zaneguje przesłankę P, pamiętając, że to na nich zasadza się prawdziwość poprawnych dowodów dedukcyjnych. Problem w tym, że tej przesłanki nie można zanegować, dopóty DEF2 pozostaje w mocy, gdyż zaprzeczenie możliwości istnienia bytu istniejącego koniecznie to jawna sprzeczność. Czy zatem oto udowodniono istnienie boga? I to nie byle jakiego, ale wszechmocnego etc.? Czy Ryszard Dawkins musi pisać nowa książkę? Całe szczęście, być może nie musi. Na DEF2 zasadza się cały dowód, jednak istnienie, nie wspominając o istnieniu koniecznym, jest kategorią mocno problematyczną. Zdanie „X istnieje” jest koniecznie prawdziwe wtedy, kiedy jego negacja prowadzi do sprzeczności, a zatem kiedy jest zdaniem analitycznym. Zdanie analityczne to zdanie, w którym predykat zawiera się już w podmiocie np. „Kwadrat ma cztery boki”. Jak pan Kant powiedział, istnienie predykatem nie jest, stąd podział na sądy predykatywne i egzystencjalne. Sądy predykatywne orzekają coś o czymś np. „Wykopki mieszkają w piwnicach”. O czym jednak orzeka sąd egzystencjalny „Wykopki istnieją”? O Wykopkach? A jego negacja: „Wykopki nie istnieją”? Również o Wykopkach? Jak, skoro według tego zdania nie istnieją?

    Czy jednak Kant miał rację? Są ku temu wątpliwości. Raczej wszyscy zgadzają się, że istnienie jest czymś odmiennym niż choćby bycie różowym, jednakże kiedy do „X jest wszechmocne, wszechwiedzące i dobre” dodam „i istniejące”, to jednak moje pojęcie o X poszerza się. Pojawia się pytanie, o czym miałyby orzekać sądy egzystencjalne o charakterze negatywnym, jeśli nie o podmiotach tych zdań. Zdania, w których nazwy nie posiadają realnej denotacji, jak najbardziej coś orzekają. Twierdzenie inaczej stawia nas w opozycji do codziennej intuicji językowej.
    Ratunkiem wobec niechybnego tryumfu teizmu może być podział na intensję i ekstensję. Intensja wyraża sens nazwy, zaś jej ekstensją jest istniejący(?) byt, do którego ta nazwa odsyła. I tak chociaż „Istniejący bóg istnieje” jest w ujęciu intensjonalnym zdaniem koniecznym, to jednak w ujęciu ekstensjonalnym chodzi nam o to, czy rzeczywiście istnieje coś, co jest egzemplifikacją nazwy „Istniejący bóg”. To sprowadza kategorię konieczności do sfery czysto formalnej. Bez niej dowód się sypie. Takie rozróżnienie prowadzi jednak do istotnych problemów ze zdaniami, w których nazwy denotują np. byty matematyczne.

    Istnienie jest pojęciem, które od setek lat spędza sen z powiek filozofom, toteż nie mam ani miejsca, ani wiedzy, aby tu dłużej to roztrząsać. Sam Plantinga mnóstwo napisał na ten temat, warto poczytać. Zostawiam jego dowód, nie próbując rozstrzygać o jego prawdziwości, bo jak pisałem kiedyś, moim celem jest w gruncie rzeczy prezentacja tego, jak uczciwie polemizować z teistycznymi argumentami. Następny wpis dotyczyć będzie argumentu z doświadczeń religijnych. Potem skrobnę coś o ciężarze dowodu i dowodzeniu nieistnienia. Później się zobaczy.

    *Istnieje wiele systemów logiki modalnej. Plantinga posługuje się systemem S5.

    Spamlista dla zainteresowanych: KLIK

    #nowyonanizm (kreatywność level pro) #ateizm #filozofia #religia
    pokaż całość

    •  

      @Turysta_Onanista: Dziwi mnie, ze aż tak mało plusów. Widac napracowanie i całkiem spoko przekład.

    •  

      nie można wnioskować o cechach świata z własności domniemanych dla tych cech.

      @Czarny_Kot_: masz tu oczywiście rację, bo to by było błędne koło, ale w tym akurat argumencie przypisanie cechy istnienia obiektowi też by było założeniem z góry wniosku (w tym sensie nie ma różnicy, być może w szerszym ujęciu jest)

      w sensie chodzi mi o to, że nawet jesli traktowac istnienie jako cechę obiektu, to jak masz np argument:
      (i) magiczne koty to z definicji takie, które są czarne, wszechmocne i istniejące
      (ii) rozważmy jakiegoś magicznego kota, ale z definicji:
      (iii) magiczny kot istnieje

      To problem jest taki, że w (ii) sięga się po obiekt z przecięcia zbioru obiektów które posiadają cechę istnienia i zbioru obiektów z resztą cech. Stąd możliwe że ten zbiór jest pusty, o ile nie założymy wniosku przed sięgnięciem po obiekt z tego zbioru. Jeżeli jednak zbiór jest pusty to nie możemy wziąć z niego obiektu i rozważać jego cech, bo wtedy żaden obiekt tych cech nie ma. Stąd nie można skorzystać z cechy "magiczny kot ma cechę istnienia" o ile nie założymy już z góry ze taki magiczny kot istnieje.

      na pewno uznanie istnienia za właściwość świata rozwiązuje pewne problemy z rozważaniami o nieistniejących obiektach, ale wydaje mi się że tu nie ma potrzeby sięgać aż po takie rozwiązania (proponent argumentu może się z czymś takim nie zgodzić i to jest na tyle chyba nietrywialne rozwiązanie ze prowadziłoby do dużej dyskusji)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (29)

  •  

    dziś przez #zakazhandlu poszedłem z nudów do #kosciol. Mówię wam tak dobrych #pasta jakie ksiądz opowiada to dawno nie słyszałem #religia #gimboateizm

  •  

    Katolicyzm to najlepsze co spotkało kontynent europejski:

    - scalenie wszystkich narodów do obrony przeciwko wrogiej kulturze,
    - ocalenie dorobku starożytności,
    - ogromny rozwój oraz stymulacja nauki i techniki,
    - stworzenie sieci pierwszych szkół i uniwersytetów - podwalin przyszłej rewolucji naukowej,
    - mnóstwo wynalazców to zakonnicy lub ludzie powiązani z Kościołem,
    - rozwój optyki, rolnictwa, fizyki eksperymentalnej, astronomii, geomagnetyzmu, meteorologii, sejsmologii, kartografii, geologii, stratygrafii, epitologii, genetyki, astronomii, metodologii nauk czy prawa międzynarodowego
    - scholastycy byli założycielami ekonomii naukowej.

    I masa innych, o których jak będę miał więcej czasu to napiszę. Gdyby nie KK to cała Europa byłaby na poziomie Mołdawii. (o ile przetrwałaby islamską inwazję)

    Nawet współcześnie większość noblistów to wcale nie są, jak niektórzy sądzą, ateiści, agnostycy lub wolnomyśliciele (jest ich poniżej 10% w ogólnej liczbie noblistów).

    #katolicyzm #religia #chrzescijanstwo #nauka #europa
    pokaż całość

    •  

      @martinty: nazizm to najlepsze co spotkało europejską kulturę:
      scalenie narodow do obrony przed bolszewicką zarazą
      ocalenie dorobku kultury aryjskiej i germańskiej
      ogromny rozwój oraz stymulacja nauki i techniki
      stworzenie lub prawie stworzenie takich podwalin cywilizacji jak komputer, bomba atomowa, rakiety
      mnóstwo wynalazców to niemcy lub naziści
      rozwoj gospodarki, sztuki wojennej, architektury, fizyki, informatyki, chemii
      naziści byli zalozycielami ekonomii wojennej
      i masa innych ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    •  

      Stały, nie stały, ale Europejczycy zdobyli świat.

      @dendrofag: myślę, że teraz pora na islamistów, ich kolej na zdobywanie świata i szerzenie swej wiary, powodzenia, z Allachem

    • więcej komentarzy (106)

  •  

    Sprzeczności zasady liberalnej

    "Wolność pierwszego kończy się tam gdzie zaczyna się wolność drugiego"

    Herodot rozpoczynając swoje Dzieje opisuje jak zaczęła się konfrontacja Azji z Europą. Jednym z kluczowych przykładów jest incydent porwania Europy - najpewniej Fenicjanki - przez samego Dzeusa, boga iście indoeuropejskiego. Można więc napisać, że Europa była Azjatką w trochę starszym rozumieniu tego słowa. Od XVIII wieku Azjaci to nazwa ludów rasy żółtej daleko osiedlającej się od Europy. Czy możliwym jest aby Palestyńczyków, Żydów i Babilończyków nazwać Azjatami? Dla nas najpewniej byłby to problem, dla Herodota nie bardzo.

    Azjaci jednak nie próżnowali, porywali kobiety greckie z zasięgu kultury mykeńskiej i wkrótce, za pewne z powodów geopolitycznych o których Herodot pisał intuicyjnie, powstały okręgi cywilizacyjne które najłatwiej można określić przez terminy - kultura grecka - i -kultura perska - choć wiadomo, że i te określenia nie będą wyczerpywały tematu bo co z takimi Rzymianami w takim okresie? Zostawmy ich na razie, ponieważ szerokie dygresje nie pomogą nam dojść do upragnionego
    wniosku.

    Kultura grecka stworzyła państwo etniczne: demokratyczne, oligarchiczne czy monarchiczne, były to państwa w których obywatelstwo uprawniało do równości wobec praw i obowiązków. Było ponad sto poleis, u Arystotelesa będzie ich około 160, każdy ze swoim własnym systemem politycznym, założycielem i formą ustroju. Tak duża ilość poleis doprowadziła do bogactwa doświadczeń i prób polepszania ustrojów.

    Persja jednak stworzyła wielkie imperium z relatywistyczną etyką pochodzenia dworu królewskiego. Kiedy Grecy ukochali swoją etniczną niezależność, zrozumieli, że demokracje, oligarchie czy monarchie, mogą działać tylko między równymi obywatelami - czy to równymi sobie godnościami, pieniędzmi czy prawami i przywilejami - pochodzącymi z jednego źródła. Tutaj też znajdujemy odpowiedź dlaczego Grecy się nie zjednoczyli. Dławiłoby ich państwo stworzone na wzór perski w którym nie rządzi nikt oprócz Boskiego Władcy. Tutaj też zaczynają się problemy natury teologicznej, Grecy nie pozwoliliby żeby nawet królowi oddawać cześć boską stąd potem kłótnie w dworze Aleksandra Wielkiego, który kazał całować się w pierścień.

    Jakże długi wstęp można powiedzieć i słusznie. Ten wstęp jednak pomoże wyjaśnić dlaczego występują problemy państw zachodnich z muzułmanami i dlaczego polityka etniczna jest taka ważna a także dlaczego liberalne zasady padają przy Państwie Perskim.

    Zasada o której wspomnieliśmy na samej górze (Wolność pierwszego...) zawiera daleko idący optymizm, że wszyscy w danym systemie politycznym w którym ta zasada obowiązuje definiują wolność podobnie a i żyją zgodnie ze swoją definicją wolności, mają podobne wartości i cele a także myślą w jednym języku -bowiem różne języki różnie determinują umysły -, prowadzą też się jakimś podobnym systemem etycznym.

    Taka zasada może działać i działała w Państwie Greckim gdzie Ateńskie obywatelstwa dostawali tylko ludzie z Aten i okolic lub u Lacedemończyków gdzie obywatelstwo dostawało się poprzez rodowód. I Ateńczycy i Lacedemończycy myśleli na swój własny, unikatowy sposób. Co jednak by się działo gdyby tą zasadę zaakceptować w Państwie Perskim, państwo wielo-kulturowym ze swoimi własnymi systemami etyki czy poglądów? Państwo takie, gdzie każdy inaczej rządzi, prowadzi się inaczej, moralność przeto i prawo w różnych prowincjach jest inna, ile by wytrwało takie Państwo? Najpewniej nie przetrwałoby próby czasu. Należy więc - co jest polityką blisko-wschodnią do dzisiaj - brutalnie trzymać ludy mieszkające w Państwie pod dyktandem Dworu, którego nie definiuje bo może być to i rząd lub monarchia.

    Prawo europejskiego pochodzi i będzie pochodziło od etyki. Oczywiście można argumentować o pragmatyzmie prawnym, ale bez etyki prawo staje się systemem reguł bez Ius - ducha. Rzymianie bowiem rozróżniali między Ius a Lex. Lex to prawo pisane, Ius to Duch prawa. Prawo więc bez etyki jest tym czym reguły życia w jaskini zbójców (za św. Augustynem). Oczywiście występują, ale jakie to prawa.

    Bezużyteczność tej zasady "Wolności..." obrazuje konflikt między światem artystycznym a religijnym. Wolność religijna jest bowiem podstawą systemu liberalnego. Nie zaprzeczy temu każdy inteligentny liberał; i katolik i prawosławny ma prawo wyznawania swoich wartości. Jednak wolność artystyczna - doprowadzona do skrajności - atakuje często wolność religijną. Artyści odpowiadają, że są krępowani przez systemy etyczne wierzącej większości. Liberalizm popada tutaj w nieustanną sprzeczność chcąc zachować i wolność słowa i wolność religijną, wartości. Niestety nie da się tego rozwiązać z sukcesem czego dowodem jest Wolność muzułmanów w Europie Zachodniej. Częścią ich systemu polityczno-religijnego zwanego Islamem jest uznawanie porządku religijnego - szariatu wyżej niż systemu prawnego państw zachodnich. Można więc napisać, że system prawny Francji i Anglii z powodu swojej wolności religijnej (która przyszła z powodu reformacji) przyzwala na dekonstruowanie samego siebie

    Z drugiej strony ataki niektórych artystów na grupy religijne czy to katolików w Polsce czy protestantów w Chinach nie tylko depczą poglądy wierzących, ale także ich punkty odniesienia czy czci. Ateiści nie rozumieją tego problemu ponieważ myślą w inny sposób, innym językiem, innym systemem pojęć przeto życie z nimi zgodnie z zasadami liberalizmu (czy raczej neo-liberalizmu) jest na dłuższą metę, przy tworzeniu porządku prawnego, trudne. Rozwiązaniem wielkich walk ideologicznych jest zawsze Lewiatan - wielkie państwo, które wie wszystko (Hobbes), państwo totalitarne, które ukróca wolność jednych i drugich. Nie możemy, ateiści i katolicy, pokłonić się temu Smokowi.

    Polska wyłamała się z tych liberalnych paradygmatów już w XVI wieku. Ale to inna historia.

    Obserwuj #ockham

    Inne moje wpisy:
    ***
    Homoseksualizm w starożytności - https://www.wykop.pl/wpis/31176033/homoseksualizm-w-starozytnosci-religia-obyczaj-blu/

    Ayn Rand a Dostojewski, egzystencjalizm a modernizm - https://www.wykop.pl/wpis/30895981/czym-rozni-sie-ayn-rand-od-dostojewskiego-egzysten/
    ***

    Na zdjęciu - Akropol Ateński
    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #historia #grecja #islam #ciekawostkihistoryczne #neoreakcja #publicystyka #polityka #kultura #filozofia #socdem #religia #katolicyzm #polska #neoreakcja #mirkomodlitwa #mikromodlitwa #chrzescijanstwo #kultura #religia #ateizm (czy mogę tagować wpis?) #prawo #filozofia #libertarianizm #liberalizm
    pokaż całość

    źródło: mr-fact.ru

  •  

    #dlaczegoateizm?

    Pamiętacie akcje Dawkinsa z bannerami na autobusach z hasłem "There's probably no god. Now stop worrying and enjoy your life."? (poniżej)

    Zajmiemy się jednym słówkiem: "probably".

    Niektórzy wierzący, czy nawet ateiści zarzucali Dawkinsowi, że zostawia sobie ze strachu taką furtkę, aby jednak w Boga uwierzyć. Nie...

    Chodzi o prosty fakt: nie da się udowodnić nieistnienia Boga.

    Wiadomo, dla niektórych ateistów pojęcie boga jest tak absurdalne, że zastanawiają się, czemu nie można powiedzieć "Boga nie ma", jeśli "krasnoludków też nie ma" i nikt się w drugim przypadku nie czepia?

    Krasnoludków nikt nie traktuje poważnie, a w pierwszym przypadku mamy miliony osób jednak uważających istnienie Boga / bogów za realne, czy też może prawdopodobne.

    Dodatkowo należy zwrócić uwagę na to, że pojęcie "boga" nie jest powiązane tylko z rzucaniem piorunów, robieniem sztuczek z płaczącymi figurami, czy przenoszeniem łask przez przedmioty potarte o przedmioty potarte o przedmioty należące do świętego.

    Bóg to także śmiała koncepcja filozoficzna mająca wyjaśnić pochodzenie wszystkiego, załatanie wiecznego regresu przyczyn i skutków, itd (nie wnikam tutaj w słuszność tych argumentów, ale jedynie zwracam uwagę na ich poziom).
    Nie w każdej takiej filozoficznej koncepcji bóg dostaje tron i długą brodę, czy możliwość obserwacji czy jakiś mirek wytrzymał w #nofapchallenge. Najczęściej mowa o braku przyczynowości, niezmienności w czasie i tego typu pojęciach. Bóg a bóg, to jednak wielka różnica.

    Rozmowa o pocieraniu relikwii, a rozmowa o pierwszej przyczynie, to jednak zupełnie różne dyskusje. Między bogiem religii, a bogiem filozofów jest przepaść większa niż między astrologią a astronomią. Z bogiem filozofów nie łączą się cuda, dogmaty i cała ta typowo ludzka mieszkanka wyobrażeń.

    Z bogiem filozofów, to trzeba tak przysiąść na spokojnie... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Dlatego ja nie używam zwrotu "boga nie ma", tylko "boga najprawdopodobniej nie ma", albo "nie wierzę w boga", zamiast "wiem, że boga nie ma". Używając stwierdzenia "boga nie ma" wierzący nie zrozumie mojego podejścia: może pomyśleć, że mam jakieś dowody na nieistnienie boga i całkiem słusznie może poprosić mnie o ich przedstawienie (a ciężar dowodu spoczywałby na mnie traktując stwierdzenie "boga nie ma" tak wprost) - dlatego lepiej unikać stwierdzeń, które byłyby źle zrozumiane.

    Takie podejście można zakwalifikować jako "ateizm agnostyczny" - bo na terminy takie jak agnostycyzm, ateizm i teizm możemy popatrzeć też w ten sposób

    Sprowadzanie tak złożonych podejść do układu binarnego za bardzo redukuje informacje o konkretnym poglądzie i otrzymujemy kwiatki takie jak "ateizm to wiara w nieistnienie Boga", albo dalej "ateizm to religia" - a ja tylko po prostu sobie w Boga/boga nie wierzę z całym otwarciem się na ewentualną zmianę zdania - oczywiście jeśli pojawią się ku temu konkretne powody :)

    Wiadomo, są ateiści gnostyczni, ale to raczej ci, którzy się jeszcze nad powyższymi tematami nie zastanawiali - dlatego warto odesłać ich do chociażby Dawkinsa (już w "Bogu urojonym" tłumaczy takie kwestie).

    pokaż spoiler ciekawe jest to, że wierzący przyrównujący ateizm do religii zawsze robią to używając słowa "religia" jako coś negatywnego. Coś delikatnie nie pasuje :)


    pokaż spoiler zarejestrowanie ateizmu jako religii w polskich warunkach prawnych nie byłoby takie głupie... ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #ateizm #religia #przemyslenia
    pokaż całość

  •  

    Zaczynam coraz bardziej zniechęcać się do chrześcijaństwa.
    Wartości jakie przekazuje są dobre dla ludzi słabych a wiele tekstów zawartych w biblii wzajemnie sobie przeczy.
    Co więcej ta religia jest jedynie pochodną judaizmu i jest współodpowiedzialna za zniszczenie naszego pogańskiego dziedzictwa.
    Wiele też zasad chrześcijańskich zasad stoi bardzo blisko postulatów komunistycznych. Chociaż nie ma się co dziwić. Obie idee wymyślili żydzi.
    #religia #kosciol #wiara #katolicyzm #chrzescijanstwo #religia #4konserwy
    pokaż całość

    źródło: Cccccc.png

  •  

    Jeszcze pamiętam z lekcji religii że taki szalik księdza się nazywa stuła. Miałem może z 8 lat jak mi o tym powiedziała katechetka.
    Strasznie mocno mi się wbiło w pamięć to słowo. Ona wymawiała to z takim długim u, stuuła.

    Stuuła. To słowo miało w sobie taki pierwiastek wyluzowania. Stuuła. Siedzi taki wyluzowany ksiądz w konfesjonale i podchodzi jakaś kobieta, wyznaje te swoje psoty i czeka co ksiądz powie.
    Jest bardzo zmartwiona. A ksiądz taki wyluzowany rozsiadł się w tych swoich szatach i mówi "stuuła". I ta kobieta rozumie, że nic się nie stało, luz.

    Albo jakaś uroczystość jest i ministranci tacy zesrani bo muszą pomagać księdzu, a we wsi to była wielka odpowiedzialnoś i prestiż.
    Jak byłeś ministrantem to nawet jak dzień dobry nie mówiłeś to byłeś uznany za prawilnego dzieciaka. I podbiega taki ministrant do księdza i miauczy że jakiśtam kwiatów zapomniał z domu.
    Ksiądz podnosi rękę, robi taki jakby markowany półobrót swoim brzuchastym ciałem i mówi "stuuła".

    Lata mijały a ja dorastałęm. W moim życiu pojawił się alkohol, gta sanandreas, w międzyczasie jakieś empetrójki, a w końcu stres, seks, praca.
    Za każdym razem jak jestem w dziewczynie i wiem, że odpalenie perłowego spacex jest jeszcze niewskazane, myślę sobie o takim księdzu w ogromnym konfesjonale co siedzi w tych swoich szatach i mówi "stuuła".
    W każdej stresującej chwili jest ze mną brzuchaty ksiądz i jego spoko szalik.

    Wychodzę z domu w zimny jesienny poranek. Wsiadam do samochodu. Krople deszczu na przedniej szybie wyznaczają linie papilarne codziennych trosk.
    Równie zimne krople płyną po moim zestresowanym umyśle. Patrzę jednak kątem oka i widzę go siedzącego na tylnim siedzeniu - a włąściwie na dwóch bo na jednym się nie mieści.
    Myślę o jego szaliku. Nie musi nic mówić, ja wiem co by powiedział.

    Stres znika jak poranna rosa. Jadę do pracy.

    #religia #ministranci #spowiedz #logikaniebieskichpaskow #przegryw #wygryw #choryskurwiel #szalik
    pokaż całość

  •  

    Ofiara złożona. Świątynia bogini Yemaya w Trinidadzie. Afrykańskie wierzenia na Kubie przywieźli niewolnicy z Afryki, którym zabroniono wyznawania swoich bóstw i praktykowania obrzędów. Zaczęli oni jednak oddawać cześć postaciom świętych chrześcijańskich, pod postacią których ukryli swoich bogów. Czarna Madonna z Regli to w rzeczywistości bogini Yemaya, św. Łazarz – Babalu Aye, św. Piotr – Oggún.

    Byliśmy świadkami jednej z ceremonii santerii. Przed ołtarzem leżała głowa świeżo zabitej świni, mężczyźni grający na bębnach zmieniali rytm muzyki, która wprawiała wiernych w religijny trans i kontakt z duchami. Wszystkiemu towarzyszył taniec, litry rumu i opary palonych cygar. Dolewali nam rumu, pozwolili robić zdjęcia za wyjątkiem kapłana i osób w największym transie.

    Więcej zdjęć z ceremonii znajdziecie tu-> santeria

    #ciekawostki #religia #podrozujzwykopem #kultura #swiat #katolicyzm #podroze
    pokaż całość

    źródło: powroty.do

  •  

    Ciekawostka: w Domu Uzdrowienia Chorych w Głogowie działa Ośrodek Badań i Studiów nad Cierpieniem WT USz.

    pokaż spoiler Za państwowy hajs.

    Obserwuj tag --> #ciekawostkireligijne
    #religia #teologia #usz #ciekawostki #bekazmonoteistow #glogow pokaż całość

  •  

    Dzień dobry (tylko zaczął, a już kłamie xD).
    Pragnę zaprezentować, Państwu, dynamikę procesów zachodzących w naszej świadomości na skalę masową, posiadających charakter fundamentalny. Posłużę się w tym celu przykładem kultu solarnego. Sposób w jaki postrzegamy Słońce jest prosty oraz łatwy do podzielenia się nim z innymi ludźmi.
    W dalszej części przyjrzymy się jak ewoluowało nasze podejście do Słońca i jak bardzo wpłynęło na życie duchowe naszego gatunku.

    EON IZYDY – FORMUŁA WIELKIEJ BOGINI

    Dowody na istnienie kultu Wielkiej Bogini pochodzą z czasów astrologicznej (rok platoński) ery Lwa (11000 – 8850 r. p.n.e.). Był to czas, gdy ludzkość zaczęła poznawać tajemnicę aktów seksualnych. Moc kobiet przypominała tę boską. Kobiety rytmicznie, co miesiąc, krwawiły. Nadawało to charakter cykliczny, przypisywany siłom natury. Krwawienie to, o dziwo, nie doprowadzało do zgonu. Wraz z ustaniem miesiączkowania, kobiece ciało przeobrażało się. Przez okres 9 m-cy, rosły im piersi i brzuchy a na koniec wydawały wodę i nowe życie.
    Z tej racji, że ludzie w owym czasie nie posiadali rozwiniętych zdolności zauważania ciągów przyczynowo-skutkowych (polecam zapoznać się z tematyką ciał subtelnych), nie zauważali korelacji pomiędzy stosunkiem seksualnym a narodzinami dzieci, uważali że kobiety są wyłącznym źródłem życia. Ich moc rozciągała się również do tego stopnia, że dzięki białej „krwi” wypływającej obficie z piersi, mogły karmić nowonarodzone dzieci. Kobieta stanowiła ucieleśnienie samej ziemi, która sprawiała wrażenie wydawania spontanicznych plonów potrzebnych do podtrzymania gatunku. Stało się oczywistą oczywistością… ziemia jako matka… matka jako życie… bóg był kobietą. Dopóki wierzono, że całe postrzegane życie i pokarm pochodzą wprost od ziemi i kobiet, wszelkie skuteczne praktyki magiczne i ekspresje religijności wiązały się ze składaniem im hołdu.
    Takowe postrzeganie rzeczywistości, tak mocno tkwiło w świadomości naszych przodków, że dopóki nie rozwiązali zagadki – skąd się biorą dzieci – tak długo lgnęli do zewnętrznych form kultu Bogini oraz związanych z tym instytucji społecznych i religijnych. Jednak ostatecznie, gdy zmieniło się nasze postrzeganie i rozumienie świata, skonfrontowaliśmy się z bardziej złożonym światopoglądem i nowymi tajemnicami do rozwiązania. Cdn.

    Nazwy Eonow pochodzą od Aliestera Crowleya.

    #okultyzm #psychologia #gruparatowaniapoziomu #historia #religia
    pokaż całość

  •  

    - Jesteś kosmitą z cywilizacji 5 poziomu
    - Chcesz uczcić swój ślub fajerwerkami
    - Podróżujesz w czasie
    - Lecisz do innej galaktyki
    - Znajdź idealną planetę na nowe życie
    - Za pomocą swojego nasienia zmodyfikowałeś i spłodzileś organizmy na swoje podobieństwo
    - Odlatujesz na kilka miliardów lat świetlnych
    - Satelita wysyła komunikat kiedy cywilizacja osiąga inteligencję
    - Przybywasz statkiem na ziemię
    - Zabawiasz się z kumplami na ziemi udając sadystycznych proroków a żona czeka przez chwilę aż się zakończy ten wieczór kawalerski
    - Powstaje toksyczna kultura
    - Dochodzi do wojny jądrowej
    - Satelita informuje o tym że fajerwerki się zaczynają
    - Przybywasz statkiem rejsowym na orbitę
    - W momęcie pocałunku razem z gośćmi rozkoszujecie się falą śmierci i zniszczenia
    - Profit ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler #czarnyhumor #rickandmorty #wygryw #filozofia #nihilizm #grazynacore #religia #sciencefiction #wojna #ateizm
    pokaż całość

    źródło: m.youtube.com

  •  

    Moja ulubiona brama torii. W zeszłym roku trafiłem na to, jak robili zdjęcia szkolne i było zasypane ludźmi. Dzisiaj luzik.
    Sendai Tōshōgū #japonia #podroze #religia #podrozujzwykopem

    źródło: DSC_1854.JPG

  •  

    #braciawniewierze!

    O książce słyszałem same dobre rzeczy, niestety długo pozostawała dla mnie niedostępna. Nie jest łatwo bowiem wejść w jej posiadanie, w księgarniach ani na allegro zwyczajnie „Klatek” nie ma. Ostatecznie udało się poprzez skontaktowanie przez fb z autorem. I tę właśnie metodę wszystkim polecam - szczególnie, że dostaje się w gratisie dedykację; dużym bonusem jest też możliwość rozmowy z autorem i wymiany uwag.

    Samo zdobycie „Klatek” jest zatem sporym wyzwaniem, swoistą „wartością dodaną”, bo szczęśliwy byłem kiedy miałem ją w ręku, zanim przeczytałem jeszcze pierwszą stronę. A potem… potem było już tylko lepiej.

    Osią książki są rozmowy między bohaterami, dyskusje na temat Boga, wiary, religii. Długie, głębokie, rzeczowe, jednak (na szczęście!) bez wchodzenia w zawiłe filozoficzne terminy czy tematykę, której śmiertelnik nie ogarnie. Ciekawe i na poziomie. Pada wiele cennych argumentów i – co warto podkreślić - wszystko odbywa się spokojnie, bez jadu, rzeczowo i bardzo kulturalnie.

    Warstwa fabularna też jest moim zdaniem bardzo ciekawa - muszę jednak ostrzec, że dużo w niej niedomkniętych wątków, a pojawiające się tajemnice niestety tajemnicami zostają do końca. Jak udało mi się ustalić z rozmowy z autorem, jest to działanie celowe - książka ma mieć ciąg dalszy. Czekam z wypiekami na twarzy, bo rzeczona warstwa fabularna z pewnością jest warta uwagi i uważam, że nawet bez tych jakże ciekawych rozmów filozoficznych Maćka z Martyną książka byłaby dość interesującą pozycją.

    Powieść jako całość robi bardzo silne wrażenie, mocno emocjonuje, wstrząsa. Nawet mną, osobą niewierzącą. Myślę, że jest to jednak znakomita lektura przede wszystkim dla tych, którzy w jakiś sposób się wahają, są rozdarci religijnie, nie do końca zgadzają się z otaczającą ich pełną religijnych odniesień rzeczywistością, ale nie umieją jednak się w tym wszystkim określić, odnaleźć, nazwać tego, co czują.

    Odczucia ateisty są oczywiście znacząco inne – ten może tylko przyklasnąć i pokiwać z podziwem dla wiedzy autora, ale na jego światopogląd raczej książka nie wpłynie (myślę jednak, że i tak warto to przeczytać - chyba każdy niewierzący dowie się czegoś nowego, pozna to czy tamto zagadnienie z innej strony, przyswoi sobie jakieś ciekawe powiedzenie albo celną ripostę). Ciekaw jestem jak zareagowaliby na nią ci prawdziwie, głęboko wierzący? Nie mówimy oczywiście o zacietrzewionych moherach, ale właśnie o refleksyjnych, myślących wierzących (moim zdaniem nie ma tu wcale oksymoronu).

    To nie jest książka na jeden raz. Zdecydowanie. Zbyt wiele faktów umyka po pierwszym pochłonięciu treści, zbyt wiele jakże cennych uwag. Należy do niej wracać, smakować, zapamiętywać argumenty i powiedzenia, których można gdzieś tam kiedyś użyć w dyskusji. Za rok, dwa z pewnością podejdę do niej drugi raz (dobrą okazją będzie, mam nadzieje, odświeżenie sobie treści przed drugą częścią) i myślę, że znajdę mnóstwo rzeczy, które przeoczyłem za pierwszym razem.

    Zdecydowanie jedna z lepszych pozycji, które udało mi się spotkać w ostatnim czasie. Marzenie, aby „Klatki” zostały lekturą licealną to marzenie ściętej głowy (chociaż ma ku temu wszelkie predyspozycje, bo jest lekturą inteligentną, zachęcającą do przemyśleń i prowokującą do dyskusji) – nie, nie w Polsce, nie w tym czasie.

    #ksiazki #religia #ateizm #polecam #filozofia
    pokaż całość

    źródło: nui.sklep.pl

  •  

    Odpowiedzialność i szatańska arogancja

    Czy człowiek może być odpowiedzialny za czyny ludzi wokół niego? Jocko Willink i Jordan B Peterson o narzekaniu na cały świat i szatańskiej arogancji.
    https://www.wykop.pl/link/4257017/odpowiedzialnosc-i-szatanska-arogancja/

    #gruparatowaniapoziomu #filozofia #psychologia #jordanpeterson #religia #kultura
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #religia

0:0,0:0,0:2,1:1,1:2,0:0,1:1,0:1,6:1,1:0,0:0,1:0,0:0,1:1

Archiwum tagów