•  

    #zwiazki #rozwod

    W sumie to tez jej zycze jak najlepiej.

    pokaż spoiler Najlepiej by sobie upadła i sobie głupi ryj rozwaliła xD

    źródło: chamsko.pl

  •  

    Cześć Mirki, rozwodzę się a w barku mam pozostawioną butelkę wódki ze swojego wesela które miało miejsce w 2015 roku. Butelkę, która miała zostać otwarta na chrzciny, do których nigdy nie doszło i już nie dojdzie u boku tej właśnie kobiety!

    Zastanawiam się w jaki wyjątkowy sposób ją spożytkować, butelka wyjątkowa. Do żony, czuję żal, ale nie złość. Papiery rozwodowe jeszcze nie złożone, ponieważ jest za wcześnie, więc musimy poczekać. Nie mieszkamy jednak razem, nie kontaktujemy się ze sobą. Zwyczajowy koniec.

    Ta butelka nie daje mi spokoju i to nie w jakimś negatywnym sensie, zwyczajnie jest to swego rodzaju symbol, symbol mojego małżeństwa, które nie przetrwało i chcę jak symbol ją potraktować. Ironią losu jest fakt że wypiję wódkę ze swojego wesela, na koniec swojego małżeństwa!

    P.S. Wypicie jej z moją "jeszcze" żoną nie wchodzi w grę.

    Chcę też podziękować wielu osobom, ponieważ mija dokładnie miesiąc od kiedy wstawiłem wpis o tym że się rozwodzę, że mnie to przeraża i nie mam już żadnej nadziei. Nie myliłem się, od tamtej pory wszystko dąży ku końcowi. Jednak ja sam odżyłem, odezwało się do mnie parę osób z którymi miałem okazję spędzić czas, porozmawiać co w tamtym czasie było mi potrzebne i za co dzięki. Wpis wciąż jest aktualny, wiec dodaje linka do niego, zatem jeśli szukasz kompana do czasu wolnego, daj znać.

    https://www.wykop.pl/wpis/32006883/czesc-mirki-ostatnio-pisalem-tu-troche-o-moim-malz/

    Taguje jak wpis od którego się wszystko zaczęło
    #chorzow #bytom #sosnowiec #planszowki #mikrokoksy #squash #rolki #rower #kizomba #salsa #feels #niebieskiepaski #logikarozowychpaskow #rozwod #slask #zwiazki #logikaniebieskichpaskow
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czy żona przyprawiła mi rogi? Moja żona była w stanach w odwiedzinach u swojego ojca, wydarzyły się tam dziwne rzeczy, zadzwonił do mnie w pewnym momencie jej ojciec by powiedzieć że przez cały pobyt pisała z kimś i rozmawiała na telefonie (może jakiś tinder, albo coś). Zamykała się w pokoju aby z kimś rozmawiać, następnie bardzo jej zależało żeby wyjść na miasto, samej bez ojca, nie znając kompletnie miasta. Do tego stopnia jej na tym zależało że się pokłócili i się od niego wyniosła (cały pobyt miał trwać tydzień). Dodać muszę że była u swojego taty i w USA, pierwszy raz od kiedy on tam mieszka (7 lat), gdy do niego leciała zależało jej na tym aby z nim pobyć, ponieważ po tylu latach w końcu będzie z tatą. Jednak jak się okazało chyba nie to było celem, a szukanie bolca na boku.

    Zobaczyłem nowych znajomych z Chicago - i jest to tylko dwóch facetów. Owszem kolegów można mieć, ale od 3 tyg. nie mieszkamy ze sobą, nie wiem co się dzieje, a do USA, poleciała na tydzień. Chcę do nich napisać, ponieważ wszystko wygląda bardzo podejrzanie, chcę ich zapytać skąd i jak poznali moją żonę, co powiedziała o mnie, czy przedstawiła się jako singielka.

    Potrzebuję jednak pomocy z językiem angielskim, czy znajdzie się ktoś kto poświęci mi 30 minzredaguje ze mną krótką wiadomość, muszę mieć dowody na to że przyprawiła mi rogi (╥﹏╥). Jej ojciec nie jest w stanie wiele mi powiedzieć, gdyż od sytuacji z wyprowadzką nie rozmawiali i nie wie co się z nią działo i gdzie była.

    #logikaniebieskichpaskow #prawo #zwiazki #rozwod #logikarozowychpaskow #feels #niebieskiepaski #angielski #angielskizwykopem ♯angielskiztuskiem

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Zanim żona Cię zniszczy, kiedyś czytałem taki artykuł, teraz zaczyna mnie to w jakiś sposób dotyczyć. Mianowicie jesteśmy małżeństwem krótko bo tylko 2 lata. Jednak wystarczyło by mieć dość.

    Niedawno wróciła z zagranicy, gdzie się okazało przygruchała sobie kogoś i z tym kimś się spotykała za moimi plecami. Mam jego imię, jego nazwisko i kontakt, oni dalej ten kontakt utrzymują Oboje zarabiamy podobnie ja jakieś 1300 BRUTTO więcej, a więc w kwocie netto nie jest to taka wielka różnica. Dlatego też ustaliliśmy taki schemat finansowy dla naszej dwójki.

    Mieliśmy 3 konta, jedno wspólne i każde z nas miało swoje jeszcze z czasów przedmałżeńskich do którego druga osoba nie miała dostępu. Każde z nas za to miało pełen dostęp i swoją kartę do wspólnego konta.

    Na naszych nazwijmy to osobistych kontach zostawialiśmy sobie po 800 zł - forma kieszonkowego na własne wydatki, ubrania, buty, czy też gdy ktoś miał kaprys sobie coś kupić.
    Na wspólnym koncie zaś, mieliśmy pieniądze na wspólne wydatki takie jak rachunki, jedzenie, wspólne wyjścia, wakacje, czy większe zakupy do domu. Przy okazji zbieraliśmy sobie na wspólnym koncie oszczędności, co miesiąc to co zostało jako lądowało jako oszczędności i nazbierało się tego około 80 tyś.

    Każde z nas na prywatnym koncie ze wspomnianego kieszonkowego zbierał sobie jakieś fundusze dla siebie bądź je wydawał , mi udało się uzbierać około 40 tyś. Moja żona wydawała swoje kieszonkowe na siebie, ja jednak jestem dość oszczędny.

    Teraz kiedy zagroziłem rozwodem z racji jej wybryku na który nie mam dowodów, a ona bawi się w gry słowne, stwierdziła że połowa pieniędzy które sobie nazbierałem u siebie jest jej i będzie sobie rościć do tego prawo. Zastanawia mnie co teraz zrobić. Przed zawarciem związku małżeńskiego proponowałem rozdzielność majątkową, ale "przecież kochanie, to tak jakbyśmy zakładali że się rozstaniemy". Myślę o darowiźnie w pierwszej linii o mamie czy ojcu, ale nie wiem czy to przejdzie. Nie są to ogromne pieniądze, ale ja chcę mieszkanie, a ona nie, wiec przydałyby mi się one do spłacenia go, a kolejna sprawa, to moje kieszonkowe, które miałem sobie wydać na siebie, a wolałem odkładać.

    Pytanie co zrobić żeby te pieniądze uratować? Niestety detektyw nie wchodzi w grę, koleś nie mieszka w Polsce

    #logikaniebieskichpaskow #prawo #zwiazki #rozwod #logikarozowychpaskow #feels #niebieskiepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #cedrikpisze - zapraszam do obserwowania tagu z opowiastkami z życia i chwaleniem się opowiastkami napisanymi o życiu i wydawanymi.

    O #zwiazki będzie. Nigdy nie miałem dobrego przykładu związku. Moi rodzice wzięli ślub bardzo szybko, mieli może po 23 lata. Po 14 latach oficjalnie wzięli rozwód, ale ich małżeństwo było żartem jeszcze wcześniej. Ostatnie miłe chwile wspominam z czasu, kiedy miałem 4-5 lat. Później - nie nagle, ale stopniowo, było tylko gorzej.

    Poszło o pieniądze. Pamiętacie, kiedy w drugiej połowie lat '90 był ten boom wszystkiego? Startowały też różne firmy. Moi rodzice poszli w ubezpieczenia - i trzepali na tym kasy jak lodu (jak na tamte czasy oczywiście). Chodziłem w dobrych ubraniach, w domu pojawił się komputer - koledzy przychodzili do mnie grać. Moja mama kiedyś na spacerze powiedziała mi, że nie liczy się nic, oprócz pieniędzy. Jeśli masz w życiu pieniądze, wszystko inne idzie za tym. Jeździli na wakacje - sami, oczywiście, ja nie miałem paszportu (i ten stan trwał aż do mojej pełnoletności). Paryż, Włochy, Alpy. To był taki "złoty moment" ich małżeństwa. Nawet kłótnie mieli na niby. Kiedyś zaczęli przy mnie się kłócić, ja się bawiłem LEGO, tata wyciągnął mamę do drugiego pokoju i słyszałem jakieś piski i mama raz zakrzyknęła, by ją zostawił - ale tak, jakby się śmiała. Wtedy zupełnie nie wiedziałem, o co chodzi. Myślałem, że się biją, bo łóżko skrzypiało ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Pieniądze przypłacili tym, że długo pracowali. Nie raz siedziałem na świetlicy w szkole do 20-21. Mogłem, bo szkołę założyły siostry zakonne i miały w tym misję. Zresztą - to była dobra szkoła, kiedy pojawił się Potter, dyrektorka zaczęła ją upodabniać do Hogwartu, co w połączeniu z jej okularami-połówkami, charakterem i wysokim wzrostem, nasuwało pewne skojarzenia.

    Ale wracając do tematu. Wakacje spędzałem z dziadkami, dziadkowie też często odbierali mnie ze szkoły. Efekt jednak był taki, że zacząłem źle się uczyć. W trzeciej klasie, mama oddała swoich klientów tacie (pracowali w jednej firmie) i została w domu, by się mną zająć.

    Pamiętam jedną anegdotę, którą ona lubi często przytaczać na "popracie" swoich tez o dobrym rodzicielstwie. Kiedyś, kiedy mnie była, krzyczałem tak mocno, że do drzwi zastukała sąsiadka. Mama otworzyła, sąsiadka spytała się co się dzieje, bo była przekonana, że doszło do jakiegoś wypadku.
    - A wie pani, tak mnie bachor wkurzył, że musiałam mu wprać.
    Byłem przekonany, że sąsiadka coś powie, zrobi, uratuje mnie. Ona tylko się uśmiechnęła.
    - Ależ droga pani. To nie ręką, ale paskiem trzeba. Bo jeszcze sobie pani siniaka nabije...
    Przyniosła mamie pasek. Cieniutki. Potem jednak mama zamieniła go na kabel od żelazka i tym mnie biła. Biła mnie szczególnie, kiedy było źle - a zaczęło być, bo boom się kończył. Tata stracił pracę i nie mógł znaleźć nowej. Nie minęło wiele miesięcy, jak w domu pojawił się głód. Wyłączali prąd. Do drzwi pukali komornicy. Wtedy z bijącym sercem stałem z mamą przy drzwiach, podczas, kiedy ona przykładała do nich ucho, nasłuchując oddechu tego kogoś, kto był po drugiej stronie. Bałem się jak skurwysyn.

    Biła mnie często i coraz mocniej. Czasami do krwi. W głowę, w pupę, po ciele. Kłóciła się z tatą, latały przeklenstwa, czasem go biła - tata nie oddawał. Raz kazała tacie zbić mnie, albo ma się wynosić z domu. Kiedy tata w końcu mnie klepnął (leciutko), mama pokazała mu, "jak to się robi". Zamknęła drzwi, tata nie mógł się dostać. W końcu, kiedy byłem w szóstej klasie podstawówki, wyrzuciła go z domu. Później przeniosła się do swoich rodziców, chciała sprzedać mieszkanie, wyrzuciła i mnie - na do widzenia dziadek zbił mnie jeszcze batem - długi czas później miałem jeszcze ślady.

    Chciałem zmyć klątwę mojej matki - wiedziałem, dorastając czułem, że to przysporzy mi kłopotów. I nie myliłem się.

    To, co działo się w moim dzieciństwie, przerzuciło się i na dorastanie i dorosłość. I pierwsze związki właśnie. Ale o tym już w części drugiej, bo chyba nikt takich długich wpisów nie przeczyta. A będzie o pozbywaniu się "bycia misiem i przyjacielem", o klątwie matki właśnie - związku, który mógłby się zakończyć tak samo (jak nie gorzej), jak związek moich rodziców i powolnym zdawaniu sobie sprawę, czym jest związek i czego od niego wymagam - rzeczy, które sprawiły, że w wieku 27 lat jestem już z #rozowypasek o którym myślę, że to może być naprawdę to. Dobry, poważny związek. A może nie być - kto wie, ale po raz pierwszy naprawdę czuję, że mam szansę.

    #zycie #lata90 trochę klimat #anonimowemirkowyznania #rozwod
    pokaż całość

    +: Pokahontass, Prunovi +9 innych
  •  

    Cześć Mirki, ostatnio pisałem tu trochę o moim małżeństwie i o tym że się rozpada (posty już usunąłem), na dzień dzisiejszy nie mam już żadnej nadziei dlatego ogarniam się z życiem na nowo, co nie do końca jest łatwe, ponieważ rozwód jeszcze przede mną. Oboje nie pochodziliśmy z #katowice a wszelkie znajomości to wspólni znajomi, zaś kumple się po świecie rozjechali. Dlatego teraz pozostaje mi poszukać nowych znajomych (normalny ze mnie facet, z kilkoma pasjami lvl 30).

    Więc jeśli ktoś z Was szuka towarzystwa w swoim wolnym czasie to zawsze chętnie!

    Zastanawia mnie jednak gdzie poznać ciekawych ludzi, albo grupy ludzi zrzeszone wokół różnych aktywności:
    - siłownia - zawsze dużo trenowałem, sylwetka chyba ok, więc jak ktoś ma ochotę chętnie się wybiorę.
    - squash - grywam rekreacyjnie
    - planszówki- tym zaraziła mnie moja żona i chętnie w coś ciekawego zagram
    - rolki- które uwielbiam, najlepiej 3 stawy, park chorzowski, a czasem i Pogoria IV
    - rower - trasy długie i krótkie, choć nie mam żadnego profesjonalnego sprzętu
    - kizomba i bachata - przyjdzie mi poszukać nowej partnerki, bądź zacząć chodzić samemu, w końcu i tak pary się zmieniają aby uczyć się tańczyć z różnymi partnerkami.
    - ścianki wspinaczkowe - troche próbowałem, chętnie spróbuje ponownie
    - konsola - zagram czasem na konsoli, choć graczem wielkim nie jestem bardziej towarzysko w Fifę/PESa
    - różne - zawsze jestem otwarty na ciekawy sposób spędzania czasu

    Zawodowo zajmuje się Cyberbezpieczeństwem, jeśli to ma jakieś znaczenie. Mam multisporta, więc wejście w różne miejsca nie jest jakimś większym problemem.

    Wszelkie #tinder czy #badoo odpadają, ponieważ mimo że z kobietami zanim poznałem żone nigdy problemu nie było, to chcę poukładać własne życie, zanim znowu wpakuje się w coś nowego.

    Ten post jest trochę desperacki. Niestety żona była dla mnie całym światem, a znajomi z dawnych lat rozsiani są po całym świecie, wiec przychodzi mi układać sobie życie na nowo.

    Zobaczymy co się wydarzy pod tym postem, w sumie każdy plus daje mi nadzieję na to że można żyć po rozstaniu z kimś kto był dla Ciebie całym światem wiec dzięki za wsparcie, przyda się.

    #chorzow #bytom #sosnowiec #planszowki #mikrokoksy #squash #rolki #rower #kizomba #salsa #feels #niebieskiepaski #logikarozowychpaskow #rozwod #slask #zwiazki
    pokaż całość

    •  

      @dr_Batman: no to powinien z jaąś dziewczyną zbadoo albo tinder a nei jakimś złamasem z wykopu

    •  

      @yanecki: Hej, nie mogę do Ciebie napisać na PW, a tak łatwiej się skontaktować zważywszy na ilość komentarzy która się pojawiła w moim wpisie!

      @Ayamee: Pomysł mi się podoba, ostatni miesiąc był pełen wrażeń z racji końca mojego małżeństwa, ale taką ekipę można by zrobić odpisał bardzo wiele osób, więc potencjał mamy ogromny!

      @rozowy_pasek69: Jeśli oferta wypadu do KRK i odwiedzenia Was, jest wciąż aktualna to bardzo chętnie skorzystam!

      @xetrov: A powiem Ci że chętnie skorzystam z podpowiedzi gdzie są jakieś ciekawe trasy rowerowe wokół Katowic.

      @nie_mowie_po_kociemu: Daj znać co z planszówkomaniakami, chętnie dowiem się co i jak i czasem wyskoczę!

      @luk604: Powiem Ci że bardzo chętnie poprzerzucam trochę żelastwa, niestety ostatni miesiąc dał mi w kość i schudłem z 90kg do 82, więc i siła nie ta sama, ale powoli odbudowuje co straciłem.

      @mmmarecki: squash zawsze chętnie, więc jeśli dalej Twoja propozycja jest aktualna to chętnie zagram w końcu, po dłuższym czasie

      @Tenisista88: A jednak taki mix jest realny :)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (178)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    eh Mirki mam już dość życia

    pięć lat temu się ożeniłem, bo wpadłem z dziewczyną. miałem wtedy 19 lat, oboje pochodziliśmy z tej samej wsi, naciski obu rodzin spowodowały, że szybko zostaliśmy małżeństwem, w zasadzie wtedy gówno mialem do gadania we własnej sprawie, a wszyscy mężczyźni w rodzinie przekonywali, że tak by się zachował prawdziwy facet. ale już wtedy czulem, że tak nie chcę żyć - zależny od innych.
    wynieśliśmy się do miasta, ja pracowałem na dwie zmiany, podczas gdy moja żona postanowiła leżeć w domu i pachnieć, ale gdy córka miala niespełna 2 lata wymusiłem na żonie pójście do pracy, była sprzątaczką, ekspedientką, pracowala na kasie. Proste zawody, nic skomplikowanego. Uznałem, że podejmę studia weekendowe, co spotkało się z krytyką i napaściami ze strony rodziny i własnej żony, ale uznałem że nie zamierzam się poddawać i chciałem się ucyzć żeby zapewnić lepsze życie żonie i córce.

    Z własną żoną nie miałem nigdy za specjalnie o czym rozmawiać, a dzisiaj - patrząc w stecz - określiłbym ją jako typową karynę, której tylko pazurki, torebki i zakupy z koleżankami w głowie.Żona zaczęła trunkować, chociaż nigdy się nie upijała do nieprzytomności, ale 2-3x w tygodniu piła alkohol, wolała spędzać czas z jakimiś sebixami, nie opiekowała się dziećmi, znikała z domu, nie chciała ze mną rozmawiać.Wniosłem o rozwód. Dzisiaj córka ma pięć lat, mieszka tylko z matką już prawie rok, a ja mogę się z nią widzieć w weekendy poza miejscem jej zamieszkania

    W ubiegły weekend się widzieliśmy. Wiedziałem od jej matki że jest po chorobie, więc gdy chciała iść na lody, odmówiłem, zaproponowałem że w domu zrobimy gofry. Co usłyszałem od corki?
    - zabierz mnie na lody bo powiem mamie a ona ci jebnie.

    Zmrozilo mnie. Zapytałem skąd zna takie słownictwo, w ogóle dlaczego tak mówi do swojego taty. A ona uznała, że ona tylko powtarza co w domu mama mówi. Moja córka to mała kopia matki, roszczeniowa księżniczka, której wszystko się należy, a jak tego nie dostaje to wymusza, wie komu naskarżyć i jak żeby to mieć. Od niedzieli myślę, że w zasadzie to dziecko mnie męczy, nie mogę dojść do porozumienia z matką, która ewidentnie nastawia je przeciwko mnie, kilkulatka traktuje mnie jak betabankomat i myśli że nasze spotkania to tylko fajna zabawa - nie czuje ze mną żadnych więzi i nie chce ich czuć. Mam poczucie winy, bo nie chcę - i pierwszy raz "mówię to głośno" - się z nią widywać, ja też nie czuję żeby coś mnie z nią łączyło, a czuję, że nie powinienem się poddawać, powinienm pórobwać jeszcze mocniej. Jednoczesnie wiem że gówno zrobię, bo matka je nastawia przeciwko. Mam już tego dość...

    #zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski #dzieci #rozwod

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    •  

      @InspektorDupa:

      a gdzie on pisze, że to z zemsty? xD to z niechęci do bycia niewolnikiem i popychadłem kurwiszona, który na 100% zniszczy życie ich wspólnego dziecka. twoje rady brzmią mniej więcej jak: "depresja? idź pobiegać, wyjdź do ludzi, a nie będziesz marudził synek!". jakby było łatwo walczyć o prawo do opieki nad dzieckiem. xD
      Czyli: uwalę dziecku życie - byle na złość matce i na pohybel alimentom!! Bo dzięki temu nie będę "niewolnikiem" za cenę życia dzieciaka, ale moje poczucie honoru ważniejsze.

      jakby było łatwo walczyć o prawo do opieki nad dzieckiem. xD
      Ale że co? Nie może finansować życia swojego dzieciaka, jeśli je zrobił i widzi je tylko w weekendy?
      pokaż całość

    •  

      @empty_silence: powtarzasz dokładnie to samo, co mirek, któremu odpowiadałem.
      oczywiście, może finansować życie swojego dziecka, ale będzie to wyglądało w taki sposób: matka zapierdoli hajs, większość przechleje, resztki przeznaczy na córkę. jak już dojdzie do wniosku, że nie starcza na córkę, to wystąpi o wyższe alimenty. i tak w kółko, do usranej śmierci. w zamian op będzie mógł sobie obserwować, jak matka robi z jego dziecka młodocianą kurwę. no chyba, że jakimś cudem córka zacznie się sama ogarniać obserwując totalną patolę w domu, niemniej małe są na to szanse. równie małe jak na to, że op zdobędzie prawo do opieki nad dzieckiem. pokaż całość

    • więcej komentarzy (102)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Moja żona zdradziła mnie mentalnie ale wróciliśmy do siebie. Czy jest szansa na to że nam się ułoży i znów będziemy szczęśliwi?

    Mirki, po narodzinach Naszej córeczki mieliśmy z żoną kryzys (po 10 latach razem). Popadliśmy w depresję ponieważ córka była bardzo wymagająca. Aktualnie ma 2,5 roku i jest cudownym dzieckiem. Bardzo ją kochamy. Niestety jednak przez depresje które przechodziliśmy popadliśmy w związku w straszną rutynę. Nie dogadywaliśmy się a ja bardzo zaniedbywałem żonę przez co ona nie czuła się przy mnie kobietą. Jakieś 3 miesiące temu w Naszym związku rozpoczął się czas próby. Żona oddaliła się ode mnie bo nie zniosła tego dłużej (wiecznych kłótni, obwiniania się o wszystko, itp.). Chciałem ratować Nasz związek lecz wg. jej opinii uznała że powinniśmy od siebie odpocząć (dając sobie czas). W tym czasie moja żona szukała porad w internecie i trafiła na forum gdzie znalazł się pocieszyciel który również przeszedł kryzys w związku (po rozwodzie) i zaczęli się dogadywać. Wspólne tematy i rozmowy o życiowych problemach.

    Niestety to wszystko zaszło za daleko. Zaczęli wymieniać wiadomości sms (ponad 3000), dzwonić do siebie. Moja żona zakochała się w nim :((( z wzajemnością. Gdy to odkryłem rozmawiałem z nią o tym i po tej rozmowie obiecała że zerwie kontakt i będziemy ratować Nasz związek dalej tkwiąc w mentalnej rozłące. Przeniosłem się wtedy do innego pokoju (nie spaliśmy już razem). Od tego czasu starałem się jak mogłem by to wszystko uratować ale po pewnym czasie sprawdzając jej skrzynkę e-mailową zauważyłem że pisała wiadomość do księdza w którym szukała wsparcia co powinna zrobić. To z niego wiem że go kocha i chce by Bóg zabrał od niej moją miłość (strasznie złamało mi to serce i popadłem w głęboką depresję). Pisała tam również że nie daje dotknąć się mężowi bo czuje że go zdradza. Nigdy w życiu nie czułem się tak zraniony jak po przeczytaniu tego maila. :(((

    Wytrzymałem kilka dni zanim z nią porozmawiałem (to była totalna udręka, byłem w strzępkach, myśląc tylko co będzie dalej z nami i naszą córeczką). Strasznie bałem się że chce zakończyć to wszystko i zabierze mi córkę do innego dając jej nie właściwy przykład. Takie życie nie miałoby dla mnie sensu. Córka jest dla mnie wszystkim jak i moja żona której kochać nigdy nie przestałem (pomimo wszystkiemu).

    Odbyliśmy rozmowę o przyszłości naszego związku i powiedziałem jej o tym że wiem wszystko. To była bardzo emocjonująca rozmowa. Bardzo chcę naprawić wszystkie błędy. Chcę dobra dla naszej córeczki, chcę by wychowywała się w cieple obojga rodziców. Nie chcę by doświadczała w życiu tego koszmaru jaki jest rozwód rodziców :((
    Podczas naszej rozmowy pogodziliśmy się i uznaliśmy że spróbujemy ratować nasz związek jednak dla nas obojga jest to strasznie ciężkie. Podczas tej rozmowy uznaliśmy że chcemy o tym zapomnieć co było i nie wracać do tego. Jest to dla Nas wielka próba na jaką wystawił Nas Bóg.

    Mirki, jak żyć? Niestety podczas rozmowy nie dowiedziałem się niczego o nim. Kim jest, jaki jest, skąd pochodzi. Jak mam dalej funkcjonować? Bardzo chcę jej zaufać. Zaufać jej że zerwie z nim kontakt i przestanie go kochać. Wiem że to wymaga czasu. Widzę jak czasami zatrzymuje się w smutku i myśli o nim. Strasznie mnie to boli że to nie mnie tak kocha. Czy jest szansa że rozkocham ją w sobie ponownie? Czy jest szansa że zapomni o tym zauroczeniu? Zdałem sobie sprawę że zrobię dla niej wszystko bo jest miłością mojego życia :( Jak wyrzucić z głowy myśli o tym że nie jestem kochany, że ona mnie nie zdradza i nie zrobi tego więcej? Czy pójść na kurację psychiatryczną? Poczekać co będzie dalej (czas pokaże)? Jak żyć?

    #zwiazki #rozwod

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Mirek u gory EzoterycznyMarzyciel ma racje, najrozsadniej dac jej odejsc jednoczesnie dajac do zrozumienia co moze stracic. Nie las sie, nie zebraj o atencje, jesli nie utrzymales pozadania wczesniej - bedac obojetny, tym bardziej nie utrzymasz wiszac na niej i skomlac o uczucie jak pies. Szkoda mi Ciebie Mirasku, to najsmutniejszy post jaki czytalem moze dlatego ze sam 5 lat po slubie i dwojka dzieci, w podobnej sytuacji ale to pisalem Ci kiedys na PW pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: nie da sie przestac kochac i nie da sie zmusic kogos do pokochania. chcenie nie ma tu nic do rzeczy, jezeli bedzie z Toba na sile zw na dziecko czy dom to skonczycie jesczze gorzej

      +: barto
    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Wracając do mojego wczorajszego wpisu:
    Więc, w małżeństwie, we wspólnocie majątkowej, Ty zarabiasz 15k(brutto) a ona 2k(brutto), czyli średnio 8,5k/głowę, potem przychodzi rozwód i w sądzie różowa robi wololo bo spadek poziomu życia bo bieda i ubóstwo, więc sąd zasądza alimenty w wysokości 'x' tak by to wyrównać.

    Pytanie: czy mogę pójść do sądu o zmniejszenie kwoty alimentów jeśli pokażę sądowi że biedronka bierze ludzi z ulicy i daje w okresie próbnym 2700brutto a potem więcej, z racji tego że ma ten #rozowypasek możliwości zarabiać więcej?

    Gdyż wydaje się jasnym że jeśli #niebieskipasek rozwodzi się, i przykładowo, opiekę nad dzieckiem dostaje kobieta, to pójdzie do sądu o zwiększenie kwoty alimentów na dziecko bo "wololo co z tego że w pścimiu zarabia 3k skoro z jego wykształceniem w Warszawie zarobi 15k".

    Jak to w końcu jest?

    pokaż spoiler #logikaniebieskichpaskow #logikarozowychpaskow #pytanie #ekonomia #prawo #zwiazki #rozwod #tinder
    pokaż całość

    •  

      aliemnty za spadek poziomu życia należą jej się tylko kiedy jesteś jedynym winnym rozpadowi malzenstwa
      jestem z branży


      @Operator_Pieca_Kaflowego: Ta twoja branża tworzy jakieś nowe prawo?
      Art. 60 krio mówi, że:
      Z chwilą prawomocnego orzeczenia rozwodu:
      1.Wygasa definitywnie obowiązek alimentacyjny względem małżonka, który został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia,
      2.Obowiązek alimentacyjny istnieje między rozwiedzionymi małżonkami, jeżeli żadne z nich nie ponosi winy rozkładu pożycia bądź też, jeżeli sąd zaniechał orzekania o winie, a także jeżeli orzeczono rozwód z winy obojga małżonków,
      3.Jeżeli rozwód orzeczono z wyłącznej winy jednego z małżonków, roszczenie alimentacyjne może przysługiwać tylko drugiemu z nich.
      Bądź tak uprzejmy i nie wprowadzaj w błąd.
      pokaż całość

    •  

      @GoSiulKa: Żaden normalny prawnik nie dopuści do tego, żeby przy rozwodzie bez orzeczenia winy dawać alimenty jeśli któryś z małżonków nie jest upośledzony w jakimś stopniu lub niepełnosprawny. Jest cała linia orzecznicza dot. tego. Tym się rozpoznaje dobrego prawnika od kiepskiego, ten drugi czyta kodeksy i traktuje je jak prawdę objawioną, a ten pierwszy orzecznictwo i pisze to co sądy uznają i na podstawie czego orzekają korzystnie dla klienta. pokaż całość

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mój kuzyn 13 lat temu, dwa tygodnie przed swoim ślubem:

    Ecccchhhh młody. Nie spiesz się z ruchaniem, nie warto. Jak szedłem do woja do mnie kumple wzięli na kurwy i wtedy mi się podobało, ale po wszystkim miałem takiego kaca moralnego że sobie nie wyobrażasz. Teraz patrz, zaraz się żenię, dziewczyna czekała, była uczciwa a ja co? Oszukałem, i ten nasz wspólny pierwszy raz już nie będzie taki podniosły.

    Mój kuzyn w miniony weekend, miesiąc po rozwodzie:

    Kuzyn, weź jak będziesz miał dzieci to mów tak jak ja swojemu będę mówił: przed ślubem ruchaj ile wlezie A ZWŁASZCZA PRZYSZŁĄ MAŁŻONKĘ! Żeby się nie okazało tak jak u mnie, że jej się chce raz na pół roku z wielką łaską i błaganiem. Kto mi teraz te lata celibatu odda?

    #zwiazki #seks #rozwod #malzenstwo #madroscizyciowe

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: akado
    pokaż całość

  •  

    "Finansowa kara za rozwód" staje się faktem. Resort finansów potwierdza, że w przypadku rozwodu część pieniędzy zgromadzonych przez jednego z małżonków w ramach Pracowniczych Planów Kapitałowych przejmie skarb państwa.

    znalezisko: https://www.wykop.pl/link/4243713/finansowa-kara-za-rozwod-jest-juz-prawem-czesc-majatku-malzonka-przejmie-panstwo/

    #polska #polityka #rakcontent #neuropa #rozwod
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Żona znalazła sobie internetowego pocieszyciela z którym rozmawia o naszych problemach w związku i smsuje (ponad 1500 wiadomości w miesiącu).

    Mirki, mam problem z żoną. Jesteśmy w związku od ponad 8 lat w tym 5 po ślubie. Mamy wspaniałą córeczkę (2 latka). Nasze relacje zaczęły psuć się po narodzinach dziecka. Wtedy obaj mięliśmy depresję ponieważ mała nie dawała nam normalnie funkcjonować. (Powiedzmy że dziecko z charakterkiem). Od ostatnich kilku miesięcy nie układało się między nami dobrze. Wieczne kłótnie o pierdoły, obarczanie się winą o cokolwiek. Po prostu nie mogliśmy na siebie patrzeć. Moja żona zaczęła pisać o naszych problemach w internecie (kobiece fora etc.). Wtedy pojawił się on - pocieszyciel kurde jego mać. Podobno też po przejściach i na rozdrożu w życiu. Oczywiście z telefonem się nie rozstaje i ciągle ukrywa się z nim by tylko odpisać na wiadomości. W bilingach widziałem również że dzwonili do siebie kilka razy. Co mam o tym wszystkim myśleć? Kiedy porozmawiałem z nią poważnie uznała że potrzebuje separacji. Musi sobie wszystko przemyśleć i poukładać a że z pocieszycielem ma tylko rozmowy o życiu i nic więcej. Nie chce mi się w to wierzyć, po tylu wiadomościach dziennie można napisać historię życia z pikantnymi szczegółami ale ona twierdzi inaczej i trzyma się swojej wersji nie dając mi dostępu do telefonu bym mógł to sprawdzić. Mirki, doradźcie co mam robić? Przeczekać to i dać jej spokój i może jakoś to będzie czy zakończyć to raz na zawsze? Dodam że bardzo kocham swoją córeczkę i nie wyobrażam sobie życia bez niej. Nie chcę jej ranić rozwodem i problemami psychicznymi jakie mogą z tego wyniknąć. Żona też jest dla mnie nadal bardzo ważna ale czuję wewnętrzny ból bo uważam że to pewnego rodzaju zdrada przez którą nie daje sobie rady. Nie wiem czy będę potrafił jej ponownie zaufać po tym wszystkim. Jest czas Świąteczny - zamiast spędzać go wspólnie to nie odzywamy się do siebie a ona ciągle z tym telefonem doprowadza mnie do szału. Co robić? Dodatkowo jak wyglądają sprawy rozwodowe? Mamy dość sporo majątku ale również kredytów do spłacenia. Komu w takiej sytuacji sąd przyznaje opiekę nad dzieckiem? (╥﹏╥)
    #zwiazki #rozwod #zdrada

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość

    Co powinienem zrobić?

    • 11 głosów (5.02%)
      Przeczekać kryzys w związku (może jakoś się ułoży)
    • 134 głosy (61.19%)
      Zbierać dowody i szpiegować co robi żona
    • 42 głosy (19.18%)
      Wziąć rozwód jak najszybciej
    • 32 głosy (14.61%)
      Rozegrać to inaczej
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Dobra mirki i mirabelki. Historia stara jak świat. Żona mnie zdradza. Mam dowody (sms, rozmowy, świadka) Jak sprawa wygląda z orzeczeniem o winie i podziałem majątku? Mieszkanie było cały czas moje. Żona już po zdradzie o której nie wiedziałem nalegała aby przepisać jej połowe mieszkania (kurwa wiem) i się zgodziłem. Zrobiła to oczywiście z zamiarem osiągnięcia korzyści majątkowych. Trochę chcę zrobić jej "niezapomniane święta" przy całej jej rodzinie ale może lepiej poczekać jeszcze trochę, zebrać trochę dowodów. Tylko czy to coś da?
    #rozwod #zdrada #logikarozowychpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #mapy #kartografiaekstremalna #ciekawostki #demografia #polska #rozwod
    Dane za 2016 roku pochodzące z Głównego Urzędu Statystycznego z Banku Danych Lokalnych.
    Bank Danych Lokalnych

    źródło: wbdata.pl

  •  

    Panowie, jak ja Wam czasami współczuję. ( ͡° ʖ̯ ͡°) UWAŻAJCIE!
    #niebieskiepaski #rozowepaski #rozwod #zwiazki

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Ksiądz modlący się o śmierć papieża.
    XD

    Modlę się o mądrość dla papieża, o jego serce otwarte na działanie Ducha Świętego, a jeśli tego nie uczyni – modlę się o szybkie jego odejście do Domu Ojca. O szczęśliwą śmierć dla niego mogę zawsze prosić Boga, bo szczęśliwa śmierć to wielka łaska – powiedział w homilii wygłoszonej 25 lutego ks. prof. Edward Staniek wymieniając przy tym błędne, jego zdaniem, poglądy Franciszka, do których teolog zaliczył otwarcie na muzułmanów oraz żyjących w stanie grzechu śmiertelnego.

    http://www.pch24.pl/ksiadz-staniek--jesli-papiez-nie-slucha-jezusa-to-nie-uczestniczy-w-jego-autorytecie,58937,i.html

    #katolicyzm #bekazkatoli #papiez #islam #rozwod #bekazprawakow #neuropa
    pokaż całość

  •  

    Na 1000 zawartych małżeństw przypada w Niemczech 346 rozwodów.
    Przeciętny wiek kobiety biorące rozwód to 43 lata mężczyzny 46 lat.Przecietnie małżeństwo trwa w Niemczech 15 lat.A najwięcej kończy się rozwodem w szóstym roku małżeństwa 5,9%
    51% wniosków o rozwód wpływa od kobiet
    40% od mężczyzn..reszta od obu stron

    Najwięcej rozwodów jest w mieście Bremen i Berlin
    Najmniej w nowych landach Niemiec.

    A w Polsce podobnie ,na 1000 nowych małżeństw przypada 356 rozwodów.
    Jeśli chodzi o wiek to 41,2% kobiet która się rozwodzie jest w przedziale 30-39 lat. Wśród mężczyzn jest 39,9%.
    W Polsce najwiecej rozwodow przypada 5-9 lat po zawarciu małżeństwa – 24,6%, 

    Najwiecje rozwodow w Polsc na 1000 mieszkancow jest w
    1 #gorzowwielkopolski
    2 #gdynia
    3 #gdansk

    A wy już po przed czy w trakcie rozwodu ?! ;)

    #ciekawostkizniemiec mój tag o Niemczech ,dzięki za suby i plusy.

    http://m.spiegel.de/panorama/gesellschaft/ehe-und-scheidung-in-deutschland-weniger-paare-trennen-sich-a-1157132.html

    http://expresselblag.pl/2017/03/20/rozwody-w-polsce-sprawdz-czy-jestes-w-grupie-ryzyka/

    http://kurier.pap.pl/depesza/169822/Rosnie-liczba-rozwodow-w-Polsce--Dlaczego-w-jednych-miastach-jest-ich-wiecej-niz-w-innych-

    https://www.welt.de/politik/deutschland/article155918484/Hier-scheitern-Ehen-in-Deutschland-am-haeufigsten.html

    #zwiazki #malzenstwo #rozwod #rozowepaski #niebieskiepaski
    #statystyka
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Dziś mija rocznica rozwodu. Świętuje ją jak nic innego w moim życiu!

    Nawet nie macie pojęcia jaki jestem szczęśliwy od tamtego dnia.

    Tak toksycznego, zakłamanego i okropnego związku nie życzyłbym największemu wrogowi.

    Pewnie powiecie "widziały gały co brały" ale nie. Moja była żona przed ślubem była całkiem inną osobą, po ślubie oczywiście przez jakiś czas też. Jednak po jakoś 1,5 roku wszystko jebło.

    Pierwsze co zrobiła to rzuciła pracę. Nie miałem jej tego za złe bo od jakiegoś czasu strasznie narzekała na atmosferę i ogólne problemy z wypłatą na czas, zapierdol i ogólnie było źłe.
    Problemem było to, że nie szukała i nie zamierzała szukać nowej pracy. Mimo, że CV ma bogate i znalazła by pracę bez większych problemów to po prostu nie chciała do tej pracy iść.

    Zawsze kiedy poruszałem ten temat to miała wymówki typu, że jeszcze nie otrząsnęła się po odejściu ze starej, nie jest gotowa no ogólnie migała się od tej roboty jak Ferdek Kiepski.

    Oczywiście nie przeszkadzało jej to wydawać całej masy kasy.
    Mimo tego że siedziała całymi dniami w domu to obiadu niet, posprzątać niet. Facebook+żarcie na dowóz lub jak już się ruszyła z domu to zawsze pizza/kfc/mcdonald czy inne kebaby.
    Chociaż przed ślubem jak mieszkaliśmy razem to gotować lubiła i to bardzo.

    Oszczędności mieliśmy podzielone na dwa.
    Jedne na wakacje+samochód
    Drugie na dziecko, które mieliśmy w planach.
    Całą kasę przepierdoliła w niecałę 3 miesiące. Było tego ponad 40 tysięcy + 20 tysięcy na samochód co udało mi się uratować.

    Na co to wydała?
    Żarcie – Może się wam wydawać, ale wyobraźcie sobie że dziennie stołujecie się w fast-foodzie. Zestawy, cole, dodatki to dziennie stówa.
    MacBook + Iphone – 12 tysięcy. DO PRZEGLĄDANIA KURWA FACEBOOKA.
    Najdroższy wieszak na ubranie w Polsce...znaczy się rower treningowy, z którego skorzystała może 5 razy po 10 minut – 3tys
    Gry facebookowe – ponad 5 tysięcy złotych na gierki z fb/aplstore !!!!!
    Ciuchy, buty, biżuteria – reszta kasy, nawet nie wiem ile bo rachunków itd brak.

    Oczywiście całą kasę wpłaciła na swoje konto, do którego ja nie miałem dostępu, jedynie kasa na samochód była na moim koncie dzięki czemu nie została przepierdolona na głupoty.
    Z tego powodu oczywiście zaczęliśmy się non stop kłócić, bo kto to widział wydawać kurwa 500 złotych na gierke na telefonie, bo skończyły się życia czy coś tam?

    Rozmowy nie przynosiły żadnych skutków, tylko coraz większe kłótnie z tego wynikały, a nawet nie raz na mnie ruszyła z łapami.

    Próbowałem rozmawiać z teściami, ale ci są siebie warci. Teść mnie nigdy nie lubiał bo ja jestem z Wrocławia, a on z Lubina. Do tego wielki kibic Zagłębia. Mimo, że ja na piłkę nożną mam wyrąbane, nie kibicuje nikomu to i tak w jego łbie zakorzeniło się, że skoro jestem z Wrocławia to muszę kibicować Śląskowi.. Czaicie? 60 paro letni chłop, a zachowuje się jak taki typowy Seba.
    Teściowa jest normalniejsza, ale córka jest jedynaczką więc oczko w głowie, a ja przesadzam.
    Więc z nimi nic nie wskórałem.
    Taki styl życia wpływa też na inne czynniki.

    Była żona żyjąc w ten sposób oczywiście strasznie się zaniedbała. Nie licząc ekspresowego przybrania na wadze, całą jej urodza i urok przeminął.

    Wcześniej oboje byliśmy aktywnymi osobami, razem chodziliśmy na basen, jeździliśmy na rowerach, czasami biegaliśmy, chodziliśmy na siłownie pod chmurką. No ale tak było przed punktem zwrotnym, czyli odejściem z pracy.

    Po odejściu jedyne co to facebook, seriale, smartfon w łapie. Wszystko jebło.

    Jedyną osobą, której zależało na ratowaniu tego związku mimo wszystko byłem JA.

    Starałem się jak mogłem, próbowałem chyba wszystkiego ale i tak wszystkie te moje starania poszły w pizdu. Każde próby zrobienia czegokolwiek, żeby jeszcze coś z tego małżeństwa i naszego związku było kończyły się kłótniami czy fochami. Później płacz, zwalanie winy na mnie.

    Najgorsze nadeszło wraz z zakumplowaniem się z taką pojebaną koleżanką Iwoną.
    Nie wiem jak się poznały, ale ta Iwona to perfekcyjny przykład wszystkiego co najgorsze w kobiecie.

    Wredna, chamska, ego większe od Wałęsy, zaniedbana, "kurwa" w co drugim słowie, alkoholiczka, a do tego "nienawidzi mężczyzn za krzywdy wyrządzane kobietom" co powiedziała mi podczas naszego pierwszego spotkania.

    Wszystko to przeszło na moją byłą żonę. Kilka razy wyrzucałem Iwonę z mieszkania najebaną jak meserszmit. Raz ją policja zabrała bo zaczęła w naszym mieszkaniu odpierdalać, rzucała szklankami, darła japę jak nienormalna bo kazałem jej wypierdalać.
    Oczywiście moja kochana żonka stała po jej stronie, bo to jej jedyna prawdziwa przyjaciółka, która ją rozumie. Ja jej nigdy nie wpuszczałem do mieszkania, no ale że pracuję to zawsze przychodziła pod moją nieobecność.

    W każdym razie właśnie tego dnia powiedziałem DOŚĆ.
    Wziąłem walizkę, zacząłem pakować najważniejsze dla mnie rzeczy, dokumenty.

    W między czasie żonka z płaczem, że ona się zmieni(z 20 razy to słyszałem) zadzwoniła do swojej matki, ta mnie prosiła, żebym to przemyślał, że działam w afekcie i nerwach, ale się nie ugiąłem.

    Zabrałem co moje, wyszedłem z mieszkania, poszedłem do hotelu, następnego dnia do adwokata.
    Prawnie wszystko poszło sprawnie, mimo że trochę to trwało, trochę majątku straciłem, nerwów sporo ale w momencie zakończenia całej sprawy rozwodowej poczułem się tak świetnie jak nigdy wcześniej w życiu.

    Dzis mija rok, ja nadal jestem szczęśliwy, chociaż już raczej do końca życia będę sam co mi w ogóle nie przeszkadza, bo na samą myśl, że znów mogę się wpakować w takie bagno, wizja dożywotniego walenia konia lub korzystania z usług niewiast z roksy wcale nie wydaje się dla mnie taka zła.

    #zwiazki #rozwod #zycie #wygryw

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    R O Z W Ó D (u mnie już dawno postanowiony, zanim ja zostałem poinformowany przez ex+ patologiczna otoczka wokół niej).
    U mnie jest taka sytuacja, że nawet już mi nie zależy, żeby ex coś tam "zrozumiała", odczuła czy cokolwiek.
    Jedyne, o co jeszcze będę walczył- to NORMALNE, zgodne z prawem i elementarnym poczuciem sprawiedliwości potraktowanie mojego przypadku... Nie tylko mojego tak naprawdę, bo jednocześnie i ex i naszej córeczki, z którą obecnie nie mam żadnego kontaktu (za sprawą całej rodziny ex + jej wynajętego papugę z powiązaniami nieformalnymi w tzw. "wymiarze sprawiedliwości" na poziomie Wrocławia).
    Nie zagłębiając się w szczegóły, powiem tylko tyle: była żonę poznałem w 1997, byliśmy para/ narzeczonymi do 2007, potem ślub, urodziny naszej Tosi i jeszcze ponad 9 lat małżeństwa...
    Ogółem: razem z ex przeżyliśmy wspólnie 20 lat. I nagle -dosłownie nagle, zdecydowała o koniecznym rozwodzie: natychmiast!
    Początkowo nic nie rozumiałem (odcierpialem swoje), ale jej wszystkie działania sprawiły, ze po paru miesiącach straciłem nadzieje na uratowanie RODZINY. Tak, bo rozstanie z samą żoną byłbym w stanie jakoś gładko przeżyć, to nie dramat. Ale przecież założyliśmy rodzinę: (w moim odczuciu, po przyjściu na świat naszej wspaniałej córeczki).
    Rodziny się nie przekreśla- to tak: bo koleżanka była na wczasach w Egipcie/ Chorwacji, a my nie. Bo sąsiedzi mają 2 fajne auta, a my jednego grata. Bo w domu masa rzeczy do poprawy/ zmiany/ remontu...
    Ale przecież nie wszyscy obywatele Polski (38 milionów ludzi) jeżdżą do Egiptu co roku, nie wszyscy maja po 2-3 nowe auta i ładne, nowoczesne mieszkania.
    Tak naprawdę: wcale nie mieliśmy (jeszcze będąc rodzina) złej sytuacji. Nie byliśmy nowobogackimi, ale całkiem fajnie i bez większych zmartwień żyliśmy przez pierwsze lata naszej wspólnej drogi w życiu.
    Aż przyszły jakieś rozbuchane oczekiwania (nie wiem: może trochę podsycane przez "życzliwe" towarzystwo) i coraz częstsze pretensje o to, że ja nie mogę zapewnić jej tego- co "wszystkie koleżanki mają"...
    Mniejsza z tym: w każdym razie, mimo braku jakichkolwiek RZECZYWISTYCH przesłanek- podczas rozwodu zostałem uznany "winnym rozkładu pożycia małżeńskiego". Co ciekawe: pani sędzia nie tylko nie rozpatrywała faktycznego stanu, ale nawet zaprzeczała niektórym OBIEKTYWNYM faktom, np. poszczególnym zapisom Kodeksu Rodzinnego, które miałem wydrukowane i najbardziej czytelne fragmenty cytowałem podczas rozpraw. Pani sędzia już na pierwszej rozprawie pozwoliła sobie stwierdzić "Nie widzę najmniejszej szansy na porozumienie małżonków" (jeszcze zanim zdążyłem wypowiedzieć pierwsze zdanie...)
    Generalnie: bardzo dziwnie to wszystko wyglądało, pani sędzia sprawiała wrażenie- jakby PRACOWAŁA (specjalnie to słowo podkreślam, bo są niuanse oddzielające PRACĘ od np. przysługi, uprzejmości czy kaprysu) w kancelarii ADWOKACKIEJ wynajętej przez powódkę = moją ex, w celu przeprowadzenia szybkiego rozwodu o takim charakterze, żeby czasami stronie wnoszącej o rozwód nie zarzucono jakichkolwiek uchybień -BEZ WZGLĘDU NA STAN FAKTYCZNY!
    ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #kasta #sadowehistorie #sadstory #rodzina #rozwod #jebackurwywtogach #jebackurwypolicyjne #jebackurwy
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    WRESZCIE SIĘ ROZWIODŁEM
    Ratowanie związków to jest ułuda, to jest coś najbardziej popierdolonego w życiu co można sobie zaserwować. Lubisz tracić czas i siły? Lubisz czuć się jak popychadło? Lubisz poczucie zmarnowanych lat?
    Walcz o martwy związek!

    Wreszcie, WRESZCIE to skończyłem. Związek? Tak, ale nie to skończyłem przede wszystkim - skończyłem się oszukiwać.
    Latałem za tą pindą od dwóch lat. Latałem, bo byliśmy małżeństwem, bo wierzyłem w wyższość tego świstka i dodałem temu magiczne moce. Nie powiem, że małżeństwo jest gównem - może kiedyś uda mi się znaleźć Żonę przez duże Ż, teraz mi dane nie było ale wierzę że znajdę. To tkwienie w chujowym małżeństwie jest gównem i oszukiwanie się, że kiedyś znowu ogień zapłonie.
    Ile kasy wydałem na terapie małżeńskie (z tego miejsca pozdrawiam pewną panią terapeutkę, która od początku mi dała do zrozumienia że szkoda życia na to, ja ją potępiłem i jeszcze nasmarowałem opinię w internecie, wstyd mi jak chuj - miała kobieta rację a ja jestem dwa lata w plecy).
    Ale wracając do kasy. Chodziliśmy na terapię małżeńską 2 razy w tygodniu, każda taka impreza kosztowała nas 180 zł, czyli 360 zł na tydzień. Chodziliśmy tak prawie 12 miesięcy. Potem pajacowałem z jakimiś wyjazdami, zakupami, na siłę szukałem nam jakiegoś hobby (kilka zajęć z salsy bo niby taka erotyczna i nawet na jebane szydełkowanie byłem w stanie iść z nią byle to ratować). Tak naprawdę to wszystko to jest chuj i nic, żal mi każdego grosza który mogłem wydać na realizację siebie (odmówiłem sobie wymarzone studia na które chciałem wrócić po latach.)
    Ja wiem że w momencie kiedy skończył się między nami seks - to skończyło się wszystko. Teraz dopiero to widzę. Czasem się bzykaliśmy, oczywiście, przecież musiała zachować pozory. Ale iskry w tym żadnej nie było, to było zaspokojenie się obustronne, nic więcej.
    Jestem zły na siebie że wmówiłem sobie, że małżeństwo trzeba ratować, że rozwód to ostateczność. Teraz dopiero dotarło że rozwód to żadna ostateczność, to początek nowego, lepszego życia dla mnie. Wyjebane mam na to, co powie rodzina, wyjebane mam na to, co powiedzą znajomi. Grunt że nie miałem z nią dzieci, nie zdążyliśmy na szczęście.
    Kurwa mirki, jaki ja się czuję teraz wolny, jak mi kamień z dupy spadł jak jej powiedziałem "chcę rozwodu". Co zabawne zaczęła histeryzować, no kurwa, myślałem że umrę. Odpierdalam jakiś szajs w którym ona może i bierze jakoś udział ale zupełnie biernie, bez emocji, bez zaangażowania. Na zasadzie - ok fajnie, wyjazd do Tunezji zajebiście - no bo się za Twój hajs pobyczę ale i tak to gówno zmieni w naszej relacji. Tak to było. Tak to zmarnowałem 2 lata na skakanie jak pajac dookoła nieambitnej i wiecznie sfochowanej baby.
    Popłakała jeden dzień i po miesiącu już nowo narodzona XD wielka miłość kurwa mać małżeńska.
    Nie róbcie tego błędu co ja, nigdy. Małżeństwo to nie jest obowiązek, małzeństwo to nie jest wasze jedyne wyjście. Jak się chrzani to walczcie, ale jak się chrzani, powalczycie i gówno z tego - posłuchajcie starego idiotę - nic z tego nie będzie.
    Szkoda życia.
    Żeńcie się, wychodźcie za mąż, ale jak się sra i nie przestaje srać - idźcie dalej szkoda życia!

    PS. może jakaś różowa z #katowice ma ochotę wyskoczyć gdzieś czysto rekreacyjnie, bo przez tamtą mendę kontakty też jakiekolwiek z płcią przeciwną zaginęły i zostały mi jej psiapsióły dla których teraz jestem persona non grata.

    PS2. Uważajcie na rozwódkę Monikę, całkiem ładna, może trochę dupa za duża, po ślubie zrobi wam z życia piekło.

    #zwiazki #rozwod #rozowepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    •  

      Wiesz, ze mozna zyc bez szukania sobie dupy na sile? Polecam sprobowac. Widze cuckowanie masz w genach.

      @Dalniak: Po rozwodzie, czujesz się jak gówno nie facet (pewnie laski mają to samo). Warto sobie przypomnieć jak to było wyrywać laski, uświadomić sobie, że jeszcze jesteś w grze i potrafisz. Nie wiem jak to napisać, ale zakładam, że OP chce z randomowym różowym poflirtować, dobrze się bawić, a przedewszystkim utwierdzić się w przekonaniu, że nie wszystkie baby to chuje. Z tego spotkania za pewne nic się rozwinie, ale samo spotkanie mocno pomoże OPowi.

      @AnonimoweMirkoWyznania: Powodzenia OPie!

      @NieJedynaNaWykopie: Pewnie miałabyś zupełnie inny obraz człowieka. Ja się o sobie sporo dowiedziałem z jej pozwu rozwodowego. Ale czuję się dumny, że na jej zarzuty, nie odpowiedziałem na nie, potwierdziłem tylko w piśmie przedsądowym, że nastąpił rozpad małżeństwa w trzech wymaganych aspektach, że w przypadku braku ożekania o winie nie zamierzam wywlekać na zewnątrz rzeczy niekoniecznych do uzyskania wyroku, jednak zastrzegam sobie prawo do wywlekania w przypadku zmiany powództwa z "braku orzekania o winie" na "rozwód z orzeczeniem o winie".
      pokaż całość

    •  

      dessperro: Witajcie mirki,

      Chcialbym napisac ten wpis dla smutnych przegrywow z ktorego sam wyszedlem.
      Jak bylem mlodszy (okolo 10-12 lat) bylem przecietnie wygladajacy. Zawsze ciotki mowily, ze mam ladny usmiech. Nie patrzylem wtedy za dziewczynami bo kazdy chyba facet wie, ze mialo sie inne priorytety niz kobiety. Przyszlo dojrzewanie to ch*j bombki strzelil. Na ryju masa pryszczy, zeby sie przekrzywily no i niski wzrost bo tylko 163 cm w 2 liceum. Nawet wygladalem bardzo dzieciego w szkole, przez co bylem wiele razy wysmiewany. W skali dalbym sobie 2/10, moze 3 jak jakos ulozylbym fryzure. Dziewczyny nawet na mnie nie spogladaly xD. Mialem nogi tak chude, ze nie znalem zadnej dziewczyny, ktora moglaby miec chudsze od moich. Mialem mase kompleksow przez to, bylem wykluczany z roznych imprez organizowanych przez kolegow z klasy. Social life dla mnie nie istnial. Ale istnialy gry mmo. Nie zaluje, duzo sie w nich nauczylem. Mase fajnych ludzi poznalem. Jednak brakowalo mi bliskosci. Po zakonczeniu nauki w szkole postanowilem pojsc na silownie (tak, cwiczylem wtedy dla dziewczyn xD). To byla lokalna silownia, dosyc mala i zawsze byly tez lokalne koksiki. To bylo gdzies w 2013-2014 roku. Jeden byl naprawde dobrze i fajnie zbudowany ale z charakteru byl gownem. Nie zapomne tego nigdy, jak podszedl do mnie jak dzwigalem hantelkami 3kg i sie nabijal, szydzil przy swoich kolegach z mojego wygladu, wzrostu. Bardzo przykro mi sie zrobilo. Poszedlem do toalety i sie poplakalem. Juz mialem szczerze dosc wszystkiego. Bylem mega zawiedziony ludzmi i mialem niesamowicie duzo gniewu w sobie. Zacisnalem zeby i postanowilem nie odpuscic. Po jakis 2 miesiacach od tego incydentu, widzialem swoje pierwsze zyly na rekach i to mnie bardziej zmotywowalo do tego, zeby cwiczyc dalej ale nie mialem zbytnio pieniedzy. Szukalem pracy lokalnie i nie moglem znalesc wiec wyjechalem do holandii zbierac warzywa xD. I nagle po wyjezdzie zdarzyl sie dla mnie cud. Zaczalem rosnac, zauwazylem dopiero kiedy ludzie w wiekszosci byli mi na rownii albo mniejsi. do 20 roku zycia juz mialem 182 cm. Z twarzy zaczal schodzic baby fat, pojawily sie mocne rysy kosci policzkowych i tradzik powoli ustepowal. Kiedy zaczalem zarabiac to zainwestowalem pieniadze, zeby wyleczyc tradzik wyprostowac zeby i ogolnie w siebie. Po 2 latach w holandii ogarnalem sie. Z 3/10 zrobilem sie na mocna 8-9/10 Przybralem dosyc duzo na masie miesniowej i zaczalem sie schludnie bierac.. Nigdy nie mialem zdjecia profilowego na fb. Postanowilem wstawic i znajomi ze szkoly i z sasiedztwa wogole mnie nie poznawalo. Wiekszosc komentarzy bylo napisane trescia "czy to napewno ty?" Nawet dwie znajome twarze, zaczely mnie zapraszac na jakis wspolny wypad lub impreze. Nie moge ich nazwac kolezankami skoro spogladaly na mnie z pogarda w szkole. Ignorowalem je. W niedlugim czasie poznalem swoja obecna dziewczyne, ktora bardzo kocham i nie wymienilbym na zadna inna.

      Nie zmienilbym nic w moim zyciu. Te wszystkie przykrosci, ktore spotykaja utrwalaja charakter i pozwalaja zrozumiec przez co inna osoba przechodzi. Trzymajcie sie i glowa do gory.

      #rozowepaski #niebieskiepaski #anonimowemirkowyznania #zwiazki

      Zaakceptował: kwasnydeszcz}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @RandomowyMirek
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (31)

  •  
    k.....i

    +7

    Co sie odjebalo, to ja nawet nie. Na szczescie nie jestem bohaterem zajscia, a jedynie widzem, ktory zna aktorow. Zeby nie pierdolic i nie meczyc nikogo nedznymi historiami, to przejde od razu do epilogu, a w sumie do pointy.

    Minowicie, nikt nie jest w stanie wykrzesac w sobie tak wielkiej nienawisci i pogardy, jak kobieta, ktora odchodzi od swojego dotychczasowego partnera, kiedy poczuje, ze 'moze'. To jest wrecz przerazajace. Jak i przerazajacym jest fakt, iz dopiero wtedy - przy rozstaniu, mezczyzna dowiaduje sie, kim byla ta 'mala', usmiechnieta, uczynna dziewczyna, ktora ujela go swoim dobrym sercem.

    Nie jestem przesadnie emocjonalny, ale takie widowiska rozkladaja skutecznie moje morale. I ma to raczej nieodwracalny charakter.

    #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #zwiazki #rozwod
    pokaż całość

    •  

      @karabli: ze niby mezczyzni nie odwalaja?
      Oj robaczku, to bys sie zdziwil.

      To po prostu chodzi o pewien typ czlowieka, ktory nie potrafi rozstac sie z klasa.
      Nie ma tu znaczenia, czy ten czlowiek ma genotyp XX czy XY.

    •  

      @karabli a jakby miała nie móc od ciebie odejść? Chyba każdy ma prawo skończyć związek jeśli uważa, że ta osoba nie jest odpowiednia dla niej. Tak samo ty mogłeś z nią zerwać. Wiesza się tutaj psy na kobietach, rozumiem w przypadku zdrady, ale przy odejściu. Kobieta nawet powinna dobrze wybrać partnera bo od tego zależy jej przyszłość. Wybierze jakiegoś stuleje, przegrywa co na dodatek ani żenić się nie będzie chciał, dzieci nie będzie chciał itd. To nie jest deal dla kobiety. pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Chciałbym poznać Waszą opinię na temat rozwodów/rozstań z fajnymi osobami, którym jednak czegoś brakuje.

    Jesteśmy w związku 15 lat, małżeństwem od prawie 5-ciu. Dwójka dzieci. Ja pracuję, żona nie, zajmuje się dzieciakami i domem. Dogadujemy się, nie ma awantur, kochamy się i dobrze poznaliśmy przez tyle lat. Sex też bardziej niż spoko, nie szukam przygód czy kobiet na boku. Dzieci mają szczęśliwy dom, niczego więcej im nie trzeba. Od kilku lat jednak czegoś mi brakuje. Możecie powiedzieć, że mi odbija z powodu kryzysu wieku średniego, ale to było coś czego brakowało mi od zawsze. Nie kombinowałem wcześniej bo byłem zbyt zajęty pracą i budową firmy i swoje potrzeby odkładałem "na kiedyś". Teraz kiedy to "kiedyś" nastało, nie mogę ich realizować. Dlaczego?

    Żona nie tyle jest typem domatora co osoby, która sama nie chce wychodzić ze strefy komfortu i jednocześnie twierdzi, że martwi się o drugą osobę na tyle, że nie chce żeby ona też to robiła. Mamy kasę na podróże po całym świecie, mamy też na to czas. Ona nie chce, a jak już uda się ją na coś namówić to popularne kierunki na kilka dni. Im bliżej i mniejsze ryzyko tym lepiej. Do tego zawsze mam wrażenie, że "ciągnę ją za sobą". Prawie zerowy entuzjazm, wyszukiwanie problemów, blokowanie ryzykowniejszych rozrywek itp. Ja za wszystko płacę, ja wszystko ogarniam i czuję się jak nauczyciel na wycieczce szkolnej, tylko tam dzieciaki przynajmniej potrafią go docenić jak jest fajny. Chciałbym pojechać gdzieś z kimś na zasadach partnerskich, wspólnie przeżywać i cieszyć się otoczeniem.

    Chcę lecieć do USA - nie ma szans, nawet nie ma dyskusji o wizie. Azja? Australia? Zapomnij. Na propozycje z mojej strony, że w takim razie może skoczę sam lub z jakimś znajomym od razu pojawia się kategoryczne NIE, albo "rób co chcesz" wypowiedziane głosem matki 15-latka.

    Lubię sport, tylko przy jego uprawianiu za każdym razem mam wyrzuty z jej strony. Jedziesz na rower? Ktoś Cię potrąci, jesteś skrajnie nieodpowiedzialny! Idziesz na siłownię? Zrobisz sobie krzywdę! Rajdy? Licencja pilota? Taaa, jasne. Czuję po prostu, że ciągnie mnie w dół swoim pesymizmem. Zawodowo mnie mocno wspiera, ale kiedy chcę zrobić cokolwiek innego to wsparcie się kończy i zaczynają się pretensje.

    I teraz siedzę zablokowany, moja jedyna rozrywka to wykop czy inny netflix mimo, że spokojnie mogę sobie na hobby czy podróże wydawać z 10-15 tys zł na miesiąc. Nie jest to fortuna, ale pozawala na uzyskanie jakiejś satysfakcji z życia. I teraz co? Robienie wszystkiego wbrew niej, dopuszczanie awantur albo dąsów w domu i przy dzieciakach? Rozwód? Rozwalić rodzinę, która ma szczęśliwy dom tak długo jak nikt nie rusza z niego tyłka bo mamusia nie pozwala tatusiowi lecieć samolotem? No jak to brzmi ;). Zresztą sam przed sobą miałbym wyrzuty sumienia wiedząc, że straciłem codzienny kontakt z dzieciakami tylko dlatego, że zachciało mi się powyciskać na siłowni.

    Wszystko brzmi śmiesznie i wygląda na to jakbym nie nosił spodni. Zapewniam Was, że w 90% spraw je noszę. Żona po prostu jest mocno znerwicowana. Jednocześnie jak się domyślacie, na każde wspomnienie o terapii czy lekach pojawiają się dąsy i oskarżenia, że robię z niej wariatkę i że to mi odbiło, bo zamiast siedzieć jak wszyscy na tyłku to mi się zachciało "młodzieżowych rozrywek".

    Rozwiedlibyście się na moim miejscu? Nie pytam wykopków co zrobić i nie szukam tu ostatecznego rozwiązania. Chcę poznać opinie innych osób. Najchętniej innych rodziców/ludzi w związku, bo wiem, ze z perspektywy studenta odpowiedź jest tylko jedna ;).

    Sprawa męczy mnie już kilka lat, rozmów inicjowałem wiele. Zawsze ja kapituluję bo chcę zachować spokój w domu i radość dzieciaków. Ja ich serio kocham i sporo dla nich poświęciłem. Żona nie musiała nigdy pracować, nawet przed dziećmi. Zawsze nas utrzymywałem, mogła robić co chciała. Teraz kiedy mnie stać chciałbym też mieć coś od życia i czuję, że jak nic się nie zmieni to to życie stracę. Nie potrafię czerpać satysfakcji tylko i wyłącznie z życia rodzinnego, chociaż to właśnie poradził mi jeden przyjaciel. Że mając rodzinę powinienem nauczyć się czerpać radość tylko i wyłącznie z niej, tak aby do szczęścia nie były mi potrzebne inne rzeczy.

    A może to ja się nadaję na terapię, żeby się tego nauczyć?

    #zwiazki #dzieci #rozwod #rodzina

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  
    t..............i

    +8

    O to jak gazety z faceta, ktory chce wreszcie zmotywowac zone do dzialania, bo siedzi i żeruje, przedstawia go w taki sposob jak ją tam bil, molestowal,. Widac po nagraniu, ze zostało coś wyciete, a pewnie to co bardziej kompromituje kobietę. Z drugiej strony to cena brania mlodej, ktora chce latwego zycia. To info dla frajerow 180+, IT, itp co jaja zostawili u mamusi. Tak samo bedziecie wygladac, gdy myslicie nie tym co trzeba. Czy takim powinno sie pomagac? Oczywiacie, ze nie, niech oskubie was rozowa i zyjcie jak biedaki. Jak teraz nie zaczniecie myslec, to potem bedziecie jak ten czy inny z dobrym zapleczem.
    #rozowepaski #logikaniebieskichpaskow #zwiazki #pieniadze #rozwod
    pokaż całość

    źródło: youtu.be

  •  

    Pytanie do #niebieskiepaski w #malzenstwo czy jesli moglibyscie cofnac sie w czasie zdecydowalibyscie sie jeszcze raz?

    Plusy malzentwa:
    - Wspolne rozliczanie podatku
    - Seks 4x w roku
    - Dzieci?

    Minusy
    - Musisz dzielic sie swoimi dochodami
    - Musisz brac pod uwage zdanie drugiej osoby
    - Wizyty rodziny ktorej nie lubisz
    - Pelno niepotrzebnych wydatkow
    - Nie mozesz bez problemu odejsc gdy Cie druga osoba nie szanuje i wkurwia
    - W razie rozwodu tracisz majtek + alimenty
    - Zdrada?

    #zwiazki #rozwod #stulejacontent #przegryw
    pokaż całość

  •  

    Chuj. Napisałem bardzo długi tekst i wszystko skasowałem, bo stwierdziłem, że to zbyt prywatne sprawy.
    Jedyne co mogę powiedzieć to, że chyba będzie #rozwod , na który zanosi się od dłuższego czasu,

    #zalesie

  •  

    Procent rozpadających się małżeństw w państwach Europy #ciekawostka #rozwod #mapporn
    Bardzo interesujące są kraje płw. iberyjskiego, gdzie przebywając odniosłem wrażenie, że relacje międzyludzkie są wśród mieszkańców na pierwszym miejscu. A może to w niczym nie pomaga, a wręcz przeszkadza w utrzymaniu długotrwałego małżeństwa...?

    źródło: i.imgur.com

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Witajcie Mirki i Mirabelki,
    Pisze w sprawie porady, moze ktos mial podobna sytuacje
    Zona zlozyla pozew o rozwod Niby nic bo rozmawialismy o tym wczesniej i doszlismy do wniosku ze ona zlozy pozew bez orzekania o winie Brak dzieci oraz wspolnego konta wiec wszystko niby proste, 5 min. w sadzie i po bolu
    Problem w tym ze w uzasadnieniu co prawda napisala ze bez orzekania o winie ale, postawila mnie w zlym swietle: naduzywalem alkoholu oraz pozno wracalem do domu itp.
    Boje sie troche o to bo sad moze mnie uznac winnym rozpadu malzenstwa a to prosta droga do uzyskania ode mnie alimentow (tak, nie majac dzieci zona moze mnie podac o alimenty)
    Rozwod byl poklosiem sytuacji w ktorej przylapalem ja na zdradzie, przyznala sie ale ja nie mam na to dowodow, tylko imie i nazwisko delikwenta oraz miasto w ktorym mieszka (gdy sie dowiedzialem za kij bym nie pomyslal zeby zbierac dowody - mialem inny stan emocjonalny, szok i niedowierzanie)

    I tu meritum sprawy, wydaje mi sie ze mimo dogadania sie z zona w sprawie rozwodu czuje ze ona cos kombinuje W uzasadnieniu pokazala mnie w zlym swietle a to ona zdradzila, a ja chce zaoszczedzic nam stresu i sie rozstac w zgodzie
    Chyba musze powiedziec o tym tylko jak sad na to spojrzy bez dowodow z mojej strony? Mysle nad adwokatem bo obawiam ze na sprawie bede jak niewidomy
    Licze na pomoc, rade oraz wskazowki wykopkow

    Milego wieczorka:)
    #rozwod #zdrada #oswiadczenie #pomocy

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Limonene
    pokaż całość

  •  

    Jak to jest, że rozwodów jest coraz więcej? Np. W takim Szczecinie w 66% przypadków o rozwód występują kobiety, czyli 2 na 3 przypadki. I teraz tak się zastanawiam, czy to faktycznie #niebieskiepaski są tak przyjebane, że nie można z nimi wytrzymać czy jest coś tutaj na rzeczy w kwestii #logikarozowychpaskow. Mam kilku znajomych starszych od siebie co właśnie przechodzą przez rozwód lub są juz po. W żadnym wypadku nie są to ludzie nieogarnięci. Dobra praca, względnie dobra aparycja, z charakteru ciężko mi oceniać. Zazwyczaj z ich opowieści wynika, że powodem rozwodu jest #bolecnaboku co tym bardziej dziwi z uwagi na wiek żony (30+), bo na chuj komu taka stara prukwa w dodatku z dzieciakiem?!

    I teraz trochę trzeźwego spojrzenia na to z perspektywy #niebieskiepaski. Statystyka jest bezlitosna dla nas jak widać i to na pewno może działać na nas niekorzystnie. No bo skoro 2 na 3 przypadki to jednak kobieta wnosi o rozwód, przypadków takich jest coraz więcej mimo znaczącego spadku zawieranych małżeństw to czemu mialoby nie paść na ciebie? I teraz tak, nie dość, że statystyka rucha w oczy to dochodzą do tego sprawy około rozwodowe no bo tak: dziecko jeśli jest zabiera matka, wspólny majątek, w który więcej włożył facet (no nie oszukujmy się....) dzielony jest na pół - jesteśmy stratni, do tego zszargane nerwy, bo przecież ten kto chce ten nic nie traci.

    Inb4 #mizoginia #gniewstulejarzy bo to trzeźwe spojrzenie na instytucje małżeństw i płynące z niego korzyści dla #niebieskiepaski

    #zwiazek #rozowepaski #malzenstwo #rozwod
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #feminizm #theredpill #zwiazki #zdrada #rozwod

    Wyobraźcie sobie taką historię.
    Jest sobie pewne małżeństwo. Różowy pracuje na pełen etat, niebieski zajmuje się dziećmi w wolnym czasie, ale też coś tam sobie pracuje, z tym, że zarabia tylko na swoje hobby i nie dokłada się do wydatków. Laska ma swoja mieszkanie, spłaca kredyt, płaci za wszystko. Jak to zwykle bywa, po jakimś czasie wkrada się nuda. Różowy dalej w pracy bo bo kredyt itp, za to niebieski zaczyna się spotykać z innymi laskami, chwilowe fascynacje itp. Próbują chodzić razem na terapię bo Różowy zakochany, więc jakoś może uda się to naprawić.
    Taka sytuacja trwa mniej więcej 5 lat. Każda terapia kończy się kolejną zdradą niebieskiego.

    W pewnym momencie Różowy mówi - dosyć. Chcę rozwodu, wyprowadzaj się.

    Teraz wyobraźcie sobie opinie znajomych, rodziny itp.
    "Dobrze zrobiłaś Różowy Pasku, w końcu zaczniesz żyć!"
    "Zasługujesz na kogoś lepszego!"
    "Bardzo dobrze, czemu masz go utrzymywać skoro on ma Cię zdradzał?"
    "Składaj pozew o rozwód z orzekaniem o winie!"

    A teraz odwróćcie role w tej historii. Wiecie, jakie wtedy są opinie? Bo ja wiem. Bo słucham ich co dzień.
    "Jak możesz wyganiać z domu matkę swoich dzieci?"
    "Jak nie chcesz z nią mieszkać to sam się wyprowadź"
    "No tak, ale ona była zagubiona, teraz już będzie inaczej"
    "Ale chyba będziesz płacił alimenty?"
    "Ale jak ona się teraz ma sama utrzymać, biedna?"

    Równość płci...

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    Dodatek wspierany przez: mZakupy.com
    pokaż całość

  •  

    Tak sobie myślę Murki,że rozwody to chujowa sprawa. Dwoje ludzi,którzy przysięgali sobie miłość,stają na sali,żeby na pierwszej,czy którejś z kolei rozprawie usłyszeć beznamiętną formułkę o tym,że już małżeństwem nie są i w sumie to jużkoniec. I wychodzą z tej sali rozpraw, budynku sądu, jako dwoje obcych dla siebie ludzi. Strasznie to przykre.
    Dbajcie Mirki o swoje drugie połówki,o małżeństwa i związki.
    #zwiazki #przemyslenia #rozwod #malzenstwo #gownowpis
    pokaż całość

    +: Bjarnii, Siaa +95 innych
    •  

      @Czotojamam: Nie o wszystkie relacje należy walczyć, bo wiele związków nigdy nie powinno było się zawiązać. Nie są rozsądnym wyborem i uprawomocnieniem wieloletniego związku i więzi, a szybkim skokiem w otchłań zauroczeń. Jak motylki świdrują brzuch to nie jest jeszcze czas na takie decyzje.

      Dodatkowo - ludzie się zmieniają. "Na dobre i na złe" odnosi się do chorób, czy gorszego czasu finansowego, a nie sytuacji w której partnerowi odwaliło. Na ślubnym kobiercu można mówić "tak" fajnemu człowiekowi, a za 10 lat rozwodzić się ze śmierdzącym alkoholikiem, który po alkoholu terroryzuje rodzinę.

      Życie jest skomplikowane i każdy przypadek jest inny. Nawet para próbująca usilnie utrzymywać dobre relacje może zwyczajnie mieć mimo wszystko inne cele w życiu - bo i one się zmieniają jak ludzie.

      Zazwyczaj rozwód jest mimo wszystko dobry. Nie ma sensu tkwić w złym wyborze. No i często ciężko ludziom wygrać z samym sobą i tym, że zwyczajnie wolą kogoś innego. Nie dlatego, że chcą skrzywdzić obecnego partnera, ale po prostu na swojej drodze spotkali kogoś kto jest odpowiedniejszym partnerem.

      I owszem zgadzam się, że po takich przysięgach rozwód jest smutnym wydarzeniem. Nie tak przecież miało być. Jednak jak się żyje już te kilka lat to się zauważa, że przyjaciel którego się nie widziało od lat, bez którego się nie wyobrażało ówczesnego życia - dziś cię nie pozna, a ty jego. Że kobieta za którą się niegdyś przygryzało wargi z podniecenia, dziś wzbudza obrzydzenie. Że kiedyś nie dało się nadążyć w wyścigu szczurów za super utalentowanym kolesiem, a dziś go widzisz zmierzającego ku bezdomności w alkoholowym otumanieniu.

      Alem się rozpisał nie wiem po co ;) Nawiasem to mógłbym tak o tym pisać jeszcze z tydzień i wyszłaby książka, no ale skoro nikt nie przeczyta to idę wziąć jakiś rozwód, coś. Choć wypadałoby się najpierw ożenić.
      pokaż całość

    •  

      @turbo7:

      najgorzej jak dla ratowania związku robią sobie kolejne dziecko. Znam takie pary. Żadna nie przetrwała związku...
      Ktoś tak robi? Nie wierzę. xD Ciekawe rozumowanie musi za tym stać, pewnie coś tego rodzaju: "żyje nam się tak źle, że przydałby się ktoś jeszcze, żeby pocierpiał razem z nami".

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Siedzę sam w pustym mieszkaniu, Ona u jej Rodziców. Sam i nie mam do kogo japy otworzyć, wyżalić się, mijają minuty, tak ku.wa powolnie, kolejny przechylony kieliszek, za chwile mój ślub no własnie czy na pewno? po raz kolejny kłótnia po raz kolejny o rodziców jej, po raz kolejny wpie..alanie się w życie nasze, teraz temat wesela, co musimy, co sobie sami ustalili BEZ KU.WA Mojej czy Jej wiedzy! co będzie na naszym weselu. Różowy pasek ciągle po ich stronie, choć wcześniej w wielu przypadkach wiem, że by sama tego nie chciała. Meczę się, meczę się w chu., Mają ją za służącą, sprzątaczkę. Tak sobie ją wytresowali. Ona jest niewinna, mądra i piękna ale strasznie uzależniona od innych. Kocham Ją, chcę ją bronić. Też przed innymi, mają ją jako służącą od wszystkiego. Ona ma przemyśleć czy warto, czy warto ku.wa. brać ślub ze Mną! Ku.wa Zawsze byłem za nią, chodź często się myliła, zawsze byłem za nią niż za kimś innym. Broniłem Ją. Bo zawsze trzeba byś RAZEM bez względu na wszystko i stać po jej stronie przy obcych. Później porozmawiać ale nie mówić przy obcych, że się myli! Ona nie, była zawsze przeciwko, najważniejsi wszyscy inni, Ja na samym końcu tego pi..olonego łańcucha ważności. Zawsze chciałem aby miała najlepiej, żeby walczyła o siebie w pracy, bo zostaje nadgodziny bez płacenia a i za to płacz, bo obwiniam jej pracodawce. Nosz Ku.wa pie..olona m.c. Wszystko co powiem to źle. Czy naprawdę trzeba być chu.em żeby kobieta Cię ceniła? Boje się, mam komórkę przy sobie i boje się napisać, po kilku głębszych że ułatwię jej decyzje. Nie będzie ślubu. Napisać? #bojesie #rozowypasek #rozwod

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    753 katolickich par zlozylo w Niemczech w zeszłym roku wniosek o unieważnienie ślubu koscielnego
    A dla tych co pytają " a ile w Polsce ?!" Znalazłem dane za 2012 rok ,wtedy było 2646 wniosków o unieważnienie ślubu koscielnego.A na pytanie " ile katolików jest w Niemczcech?" Mówię: 24 miliony , w Polsce 35 milionów.

    #ciekawostkizniemiec mój tag twój sub !

    http://www.t-online.de/leben/liebe/id_82157410/immer-mehr-katholiken-moechten-ihre-ehe-annullieren-lassen.html

    https://wiadomosci.wp.pl/coraz-wiecej-polakow-stara-sie-o-uniewaznienie-slubu-koscielnego-6027682532741761a

    #malzenstwo #katolicyzm #wiara #religia #rozwod #polska #statystyka
    pokaż całość

    +: ksab, MiltonSquire +20 innych
    •  

      @biliard: Mówisz o sofizmatach a dowodzisz przez sylogizm erystyczny; wykaż błędy w orzeczeniach Kościoła albo spadaj na drzewo.

    •  

      @biliard: jest różnica - aby małżeństwo było ważne, muszą być spełnione określone kryteria.

      I teraz stwierdzajac niewaznosc, sady kościelne orzekają, że któryś warunek nie został okreslony, przez co małżeństwo nie zaistniało wcale.

      Unieważnienie zas oznacza, że przy ślubie były wymagania spełnione, a coś, co było ważne, zostaje uniewaznione.

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, błagam pomóżcie mi, bo żona wyciska ze mnie ostatnie soki (i pieniądze). Nie wiem co mam robić. Myślę nawet o wyprowadzce za granicę. Jesteście moją ostatnią nadzieją.

    TL;DR

    pokaż spoiler Żona robi problemy z rozwodem. Nie przychodzi na rozprawy po to abym dalej spłacał kredyt. Zasłania się chorobą psychiczną aby wyłudzić jak najwięcej pieniędzy przedłużając sprawę rozwodową do granic możliwości. Spłacam kredyt, który wzięliśmy na jej firmę, która okazała się nierentowna. Nie mogę wejść do własnego mieszkania. Straszy mnie policją, nie przychodzi na spotkania sądu. Dostałem ostatnio wezwanie do uregulowania zaległości czynszowych w naszym mieszkaniu, które ona zajmuje. Wezwanie do zapłaty za pół roku. Prawdopodobnie skończy się to zajęciem mojej pensji. Nie wiem co robić.


    Poniżej pokazuję przebieg zdarzeń:

    Rok temu złożyłem pozew rozwodowy. Motywami były brak pożycia, brak potomstwa, różnice charakterów, konflikty i różne cele życiowe. Żona w latach młodzieńczych miała za sobą kilka prób samobójczych, samookaleczenia i hospitalizację z tych powodów. Kiedy się poznaliśmy około 25 roku życia nic nie wskazywało na to, że jest to niezamknięty rozdział. Około rok przed złożeniem pozwu przez ponad pół roku oboje uczęszczaliśmy na terapię małżeńską. W trakcie miała miejsce separacja, czyli moja wyprowadzka z domu trwająca aż do dnia obecnego.

    W trakcie małżeństwa byłem wielokrotnie inwigilowany poprzez logowanie się na moje konta i sprawdzanie ich zawartości.

    W czasie trwania małżeństwa żona prowadziła także działalność, sklep który szybko okazał się nierentowny. Wziąłem kredyt żeby spłacić zadłużenie lokalu i spłacam ten kredyt do dziś. Sklep tzn. jego zawartość trafiła do naszego wspólnego mieszkania i pozostaje w nim do dziś. W mieszkaniu nie było normalnych warunków do życia. Kartony po sufit. Ona nie zgadzała się na zamknięcie działalności ani na jej ograniczenie. Żyliśmy więc jak w magazynie.

    Po pozwie.

    Żona popełniła próbę samobójczą, była hospitalizacja. Stwierdziła, że to z powodu problemów w życiu i małżeńskich. W domu był dowód na to, że włamała się na moje konto i śledziła mnie przez aplikację "znajdź mój telefon".

    Odwiedzałem ją w szpitalu z poczucia obowiązku, proponując pomoc przy zamknięciu działalności. Smsem poinformowała mnie, że lekarz odradza kontakt ze mną. Więc się wycofałem. Pół roku poza kredytami regulowałem także czynsz i bieżące rachunki w mieszkaniu żeby miała czas, aby stanąć na nogi. Później w swoich odwołaniach zarzuciła mi brak kontaktu i zainteresowania.

    Pierwsza rozprawa - jej niestawiennictwo i zwolnienie lekarskie. Sąd odracza.

    W międzyczasie: jej wniosek o alimenty wysokości 3 tysięcy zł na jej "podstawowe potrzeby" pod warunkiem, że będę opłacał kredyt za mieszkanie w którym ona przebywa, oraz regulował opłaty. Zaznaczam, że nie mamy dzieci. Sąd oddalił.

    **Druga rozprawa - jej niestawiennictwo i zwolnienie lekarskie. **

    W międzyczasie chciałem zabrać resztę swoich rzeczy, które zostały w mieszkaniu. Ubrania, pojedyncze sprzęty, których używałem tylko ja. Uprzedziłem, że przyjadę.

    Ona odmówiła i groziła mailowo, że wezwie policję, insynuowała, że pogorszenie jej stanu emocjonalnego nie leży w moim interesie. Jednocześnie na Facebooku opublikowała prośbę, aby ktoś z nią posiedział, bo "ja zamierzam przyjść w asyście policji". W niedługim czasie otrzymałem powiadomienie, że jestem wymeldowany, a zamki są zmienione. Odesłała mi to co sama uznała za moje choć podałem listę z prośbą o konkretne rzeczy.

    Zażądała także abym zwrócił samochód. Nie zrobiłem tego. Ona zajmuje mieszkanie, którego kredyt ja spłacam. Spłacam również kredyt z tytułu zadłużenia lokalu pod jej działalność.

    W końcu miała miejsce rozprawa o rozdzielność majątkową z mojej inicjatywy - wyrok zaoczny prawomocny.

    Pozew został zmieniony na - z orzeczeniem o jej wyłącznej winie.

    Żona odwołała się do sądu apelacyjnego odnośnie alimentów. Sąd apelacyjny odrzucił wniosek, jednakże dał furtkę do dalszego ubiegania się jeśli dostarczy dowody na swoje potrzeby. Ona wskazywała, że w każdej chwili mogę wrócić do mieszkania co trąci już paranoją zważywszy na wymeldowanie i groźby. Tłumaczyła się z inwigilowania, szeroko opisywała jak to dbała o mnie na inne sposoby chcąc odeprzeć zarzut o braku więzi emocjonalnej i pożycia. Rozpisywała się jak to była zaskoczona, że z dnia na dzień złożyłem pozew przemilczając jednocześnie długi okres terapii i separacji. Odpowiedziałem na to dostarczając dowody w postaci jej maili, zdjęć, publikacji z facebooka, dostarczyłem także zawiadomienie o wymeldowaniu.

    **Trzecia rozprawa - jej niestawiennictwo **- sąd wezwał do przedstawienia opinii lekarza biegłego, którą dostarczyła i tym samym uzyskała kolejne cztery miesiące odroczenia.
    Opinia mówi o terapii na oddziale dziennym, depresji, nawracających myślach samobójczych. Nic nie wspomina o tym, że leczyła się długo wcześniej z tych samych problemów kiedy jeszcze mnie nie znała.

    W międzyczasie - wezwanie do uregulowania zaległości czynszowych w naszym mieszkaniu, które ona zajmuje. Wezwanie do zapłaty za czas pół roku. Prawdopodobnie skończy się to zajęciem mojej pensji.

    **Czwarta rozprawa niebawem **- myślę, że się nie stawi i sąd odroczy po raz kolejny. Zwolnienia są tak brane, że nie ma ciągłości co pozwala jej dostarczać kolejne i kolejne.

    Moje pytania do was:

    1. Czy nic naprawdę nie da się zrobić żeby skłonić sąd do przesłuchania mnie bez niej i wydania wyroku zaocznie? Czy nie ma żadnej metody nacisku, która nie zostanie natychmiast obrócona przeciwko mnie? Ponoszę coraz większe koszty, widmo alimentów nie ma żadnego sensownego zakończenia a nie mamy dzieci a wspólnym majątkiem jest tylko mieszkanie w kredycie i samochód. Sąd jednak pozwala temu trwać.

    2. Czy fakt, że posiadam rozdzielność majątkową oraz jej słowa "na piśmie", że nie mieszkam w naszym mieszkaniu od ponad roku są jakkolwiek do użycia żeby oddalić ode mnie egzekucję zaległości czynszowych?

    #pytaniedoeksperta #logikarozowychpaskow #prawo #rozwod #malzenstwo #zwiazki #pomocy #sadownictwo

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

    •  

      OP: @Trzcionka Kredyt na mieszkanie jest wspólny, wzięty jeszcze przed małżeństwem. Ona jest współkredytobiorcą. Mieszkanie jest własnościowe.
      Przesłała odpowiedz na mój pozew a później obficie odpowiadała na odrzucenia kolejnych wniosków o alimenty, ale te sprawy toczyły się równolegle, a obecnie są połączone.
      O roszczeniu regresowym słyszałem i zamierzam złożyć pozew. Dzięki za odzew, ale niepokojące jest to co piszesz. Prawnik mi tłumaczył, że jak sąd w końcu nie da wiary kolejnym zwolnieniom to dojdzie do przesłuchania bez jej obecności.

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: Asterling

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @chawerut, @folxuxd
      pokaż całość

    •  
      T.......a

      0

      Komentarz usunięty przez autora

    • więcej komentarzy (28)

  •  

    #rozwod #zdrada #logikarozowychpaskow #zwiazki #rakcontent #facebookcontent

    Ta grupa to złoto XD

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: i.imgur.com

    +: J.........e, F...........a +14 innych
  •  

    Ale mam dzisiaj tęgie rozkminy. Ostatnimi czasy, wśród moich znajomych(oraz znajomych, znajomych)będących w długoletnich związkach, coraz częściej widzę, że coś się pierdoli i biorą rozwód. Na początku myślałem, że po prostu dopadła ich nuda, pojawił się bolec na boku, lub po prostu zaczęły im się rozbiegać cele w życiu. A może po prostu ludzie się tak diametralnie zmieniają po latach i zaczynają być dla siebie obcy? Mam kumpla, z którym widzę się codziennie od X lat. Kiedyś przez kilka lat przyjaźniliśmy się i rozumieliśmy bez słów. Pomimo jakiś większych problemów, dziś jesteśmy tylko znajomymi, którzy muszą się jakoś znosić nawzajem. Zmienił się on, zmieniłem się ja.
    #zwiazki #rozwod #tegierozkminy
    pokaż całość

    +: S.........a, purrbea +4 innych
  •  
    c....................a

    +15

    Wiecie, trzeba coraz większą uwagę zwracać na słowa. Człowiek myśli o jednym, mówi co innego i w efekcie może fatalnie się przejęzyczyć. Przejęzyczenie może być bardzo niebezpieczne. Ostatnio miałem taką sytuację. Siedzę z żoną przy śniadaniu, bardzo przyjemnie. Grzanki, kawa, jajko. W pewnym momencie poprosiłem żonę o sól, ale, że byłem bardzo zamyślony, zamiast powiedzieć "poproszę o sól", powiedziałem "Ty stara kurwo zmarnowałaś mi dwajścia lat życia". No i jestem sam.
    #zwiazki #rozwod #rozowepaski #tfwnogf
    pokaż całość

    +: K....r, chalwaklb +13 innych
Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów