•  

    Procent rozpadających się małżeństw w państwach Europy #ciekawostka #rozwod #mapporn
    Bardzo interesujące są kraje płw. iberyjskiego, gdzie przebywając odniosłem wrażenie, że relacje międzyludzkie są wśród mieszkańców na pierwszym miejscu. A może to w niczym nie pomaga, a wręcz przeszkadza w utrzymaniu długotrwałego małżeństwa...?

    źródło: i.imgur.com

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Witajcie Mirki i Mirabelki,
    Pisze w sprawie porady, moze ktos mial podobna sytuacje
    Zona zlozyla pozew o rozwod Niby nic bo rozmawialismy o tym wczesniej i doszlismy do wniosku ze ona zlozy pozew bez orzekania o winie Brak dzieci oraz wspolnego konta wiec wszystko niby proste, 5 min. w sadzie i po bolu
    Problem w tym ze w uzasadnieniu co prawda napisala ze bez orzekania o winie ale, postawila mnie w zlym swietle: naduzywalem alkoholu oraz pozno wracalem do domu itp.
    Boje sie troche o to bo sad moze mnie uznac winnym rozpadu malzenstwa a to prosta droga do uzyskania ode mnie alimentow (tak, nie majac dzieci zona moze mnie podac o alimenty)
    Rozwod byl poklosiem sytuacji w ktorej przylapalem ja na zdradzie, przyznala sie ale ja nie mam na to dowodow, tylko imie i nazwisko delikwenta oraz miasto w ktorym mieszka (gdy sie dowiedzialem za kij bym nie pomyslal zeby zbierac dowody - mialem inny stan emocjonalny, szok i niedowierzanie)

    I tu meritum sprawy, wydaje mi sie ze mimo dogadania sie z zona w sprawie rozwodu czuje ze ona cos kombinuje W uzasadnieniu pokazala mnie w zlym swietle a to ona zdradzila, a ja chce zaoszczedzic nam stresu i sie rozstac w zgodzie
    Chyba musze powiedziec o tym tylko jak sad na to spojrzy bez dowodow z mojej strony? Mysle nad adwokatem bo obawiam ze na sprawie bede jak niewidomy
    Licze na pomoc, rade oraz wskazowki wykopkow

    Milego wieczorka:)
    #rozwod #zdrada #oswiadczenie #pomocy

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Limonene
    pokaż całość

  •  

    Jak to jest, że rozwodów jest coraz więcej? Np. W takim Szczecinie w 66% przypadków o rozwód występują kobiety, czyli 2 na 3 przypadki. I teraz tak się zastanawiam, czy to faktycznie #niebieskiepaski są tak przyjebane, że nie można z nimi wytrzymać czy jest coś tutaj na rzeczy w kwestii #logikarozowychpaskow. Mam kilku znajomych starszych od siebie co właśnie przechodzą przez rozwód lub są juz po. W żadnym wypadku nie są to ludzie nieogarnięci. Dobra praca, względnie dobra aparycja, z charakteru ciężko mi oceniać. Zazwyczaj z ich opowieści wynika, że powodem rozwodu jest #bolecnaboku co tym bardziej dziwi z uwagi na wiek żony (30+), bo na chuj komu taka stara prukwa w dodatku z dzieciakiem?!

    I teraz trochę trzeźwego spojrzenia na to z perspektywy #niebieskiepaski. Statystyka jest bezlitosna dla nas jak widać i to na pewno może działać na nas niekorzystnie. No bo skoro 2 na 3 przypadki to jednak kobieta wnosi o rozwód, przypadków takich jest coraz więcej mimo znaczącego spadku zawieranych małżeństw to czemu mialoby nie paść na ciebie? I teraz tak, nie dość, że statystyka rucha w oczy to dochodzą do tego sprawy około rozwodowe no bo tak: dziecko jeśli jest zabiera matka, wspólny majątek, w który więcej włożył facet (no nie oszukujmy się....) dzielony jest na pół - jesteśmy stratni, do tego zszargane nerwy, bo przecież ten kto chce ten nic nie traci.

    Inb4 #mizoginia #gniewstulejarzy bo to trzeźwe spojrzenie na instytucje małżeństw i płynące z niego korzyści dla #niebieskiepaski

    #zwiazek #rozowepaski #malzenstwo #rozwod
    pokaż całość

  •  

    Mirki, mąż powiedział mi ze od jakiegoś roku nie jest już szczęśliwy i chce rozwodu. Starałam się go przekonać (nie błagać, mam jeszcze trochę rigczu), żeby to przemyślał ale nie widzi żadnych innych rozwiązań. Nie mogę trzymać kogoś przy sobie, kto się meczy wiec pozwolę mu odejść.
    Moje pytanie jest do rozwiedzionych Mirków: jak sobie poradzić ze sobą po rozwodzie? Jak przetrwać ten okres przed, kiedy jeszcze mieszkamy razem? Jak powiedzieć rodzinie i znajomym?

    Jedno z gorszych uczuć jakie doświadczyłam: patrzeć hak odchodzi miłość mojego życia.

    #zwiazki #niebieskiepaski #rozowepaski #rozwod
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #feminizm #theredpill #zwiazki #zdrada #rozwod

    Wyobraźcie sobie taką historię.
    Jest sobie pewne małżeństwo. Różowy pracuje na pełen etat, niebieski zajmuje się dziećmi w wolnym czasie, ale też coś tam sobie pracuje, z tym, że zarabia tylko na swoje hobby i nie dokłada się do wydatków. Laska ma swoja mieszkanie, spłaca kredyt, płaci za wszystko. Jak to zwykle bywa, po jakimś czasie wkrada się nuda. Różowy dalej w pracy bo bo kredyt itp, za to niebieski zaczyna się spotykać z innymi laskami, chwilowe fascynacje itp. Próbują chodzić razem na terapię bo Różowy zakochany, więc jakoś może uda się to naprawić.
    Taka sytuacja trwa mniej więcej 5 lat. Każda terapia kończy się kolejną zdradą niebieskiego.

    W pewnym momencie Różowy mówi - dosyć. Chcę rozwodu, wyprowadzaj się.

    Teraz wyobraźcie sobie opinie znajomych, rodziny itp.
    "Dobrze zrobiłaś Różowy Pasku, w końcu zaczniesz żyć!"
    "Zasługujesz na kogoś lepszego!"
    "Bardzo dobrze, czemu masz go utrzymywać skoro on ma Cię zdradzał?"
    "Składaj pozew o rozwód z orzekaniem o winie!"

    A teraz odwróćcie role w tej historii. Wiecie, jakie wtedy są opinie? Bo ja wiem. Bo słucham ich co dzień.
    "Jak możesz wyganiać z domu matkę swoich dzieci?"
    "Jak nie chcesz z nią mieszkać to sam się wyprowadź"
    "No tak, ale ona była zagubiona, teraz już będzie inaczej"
    "Ale chyba będziesz płacił alimenty?"
    "Ale jak ona się teraz ma sama utrzymać, biedna?"

    Równość płci...

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    Dodatek wspierany przez: mZakupy.com
    pokaż całość

  •  

    https://www.wykop.pl/link/3942439/narodowa-debata-a-w-niej-pomysl-zalozenia-oswiadczenia-wylaczajacy-rozwod/

    Członkowie debaty wpadli na pomysł nowelizacji kodeksu rodzinnego, który by uniemożliwiłby rozwiązanie małzeństwa

    Rozwody są polską plagą i należy jej przeciwdziałać m.in. poprzez powrót do rozpraw pojednawczych, dobrze opracowane programy terapii dla par i stworzenie finansowanych przez samorządy sieci lokalnych poradni rodzinnych – uznali uczestnicy dyskusji panelowej towarzyszącej Narodowej Debacie o Rodzinie.

    Zorganizowało ją Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Zdaniem Marka Grabowskiego z Fundacji Mamy i Taty, o wciąż złej sytuacji demograficznej Polski nie można mówić w oderwaniu od tego, w jakich rodzinach rodzą się polskie dzieci.

    Jak stwierdził, szczególną ostoją rodziny jest trwałe małżeństwo, tymczasem jak podaje GUS, w miastach wskaźnik rozwodów wynosi aż 43 proc., co daje nam jedno ze środkowych miejsc w tej statystyce wśród krajów Unii Europejskiej.

    Rozwody są jedną z plag polskiego życia społecznego. W ostatnich 20 latach państwo zezwoliło na zbyt duże poluzowanie przepisów zarówno odnośnie do dokonywania rozwodów, jak i nieudzielania wsparcia małżeństwom. W efekcie Polska ma wciąż ujemny bilans małżeństw – więcej się ich rozpada niż zawiera nowych. Ponadto, co czwarte polskie dziecko rodzi się poza małżeństwem.

    Grabowski argumentował, że owszem, utrwaliło się powiedzenie, że zawarcie małżeństwa to tylko nic nie znaczący papierek, ale jest to opinia błędna. To w małżeństwach rodzi się średnio więcej dzieci, to one są trwalsze niż konkubinaty, a dzieci wychowane przez małżeństwa osiągają lepsze wyniki w nauce niż dzieci ze związków nieformalnych.

    Jego zdaniem, skoro środowiska neomarksistowskie od dawna nie myślą już o małżeństwie i rodzinie jako sferze prywatnej i wdrażają programy programy mające na celu kształtowanie jej modelu wedle własnej ideologii, potrzeba zatem konkretnych rozwiązań kontrujących tę politykę oraz w ogóle konieczna jest pozytywna narracja wokół małżeństwa i rodziny.

    Wśród propozycji wymienił tzw. family mainstreaming, czyli budowanie strategii polegającej przede wszystkim na realnym wdrożeniu w życie art. 18 konstytucji, który mówi o pozostawaniu małżeństwa-związku kobiety i mężczyzny oraz rodziny pod opieką Rzeczypospolitej Polskiej.

    Konieczna jest także promocja małżeństwa i rodziny, nie tylko za pośrednictwem mediów, ale i w sferze kultury. Innym rozwiązaniem jest stworzenie prorodzinnego i promałżeńskiego programu edukacji dzieci i młodzieży, w zakresie m.in. odpowiedniego doboru lektur szkolnych.

    W polityce społeczno-ekonomicznej dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie zasady wspólnego rozliczenia podatkowego rodziców z dziećmi.

    A co z plagą rozwodów? Konieczny jest powrót do modelu rozpraw pojednawczych, wprowadzenie małżeńskich mediacji oraz rzetelnego programu terapii dla par borykających się z problemami we wzajemnych relacjach.

    Andrzej Szczepaniak ze Wspólnoty Trudnych Małżeństw „Sychar” (skupia ona sakramentalne pary małżeńskie przeżywające kryzys na każdym jego etapie) zaproponował trzy rozwiązania, które mogłyby jego zdaniem przyczynić się do ograniczenia liczby rozwodów w Polsce.

    Pierwsza to wzmocnienie instytucji separacji poprzez nowelizację ustawy o pomocy społecznej. Została ona przygotowana wraz ze Stowarzyszeniem Na Rzecz Niepełnosprawnych „Spes”. Chodzi o wyłączenie małżonka pozostającego w separacji z obowiązku wnoszenia opłat za pobyt w domu pomocy społecznej oraz zwrotu wydatków poniesionych na świadczenia z pomocy społecznej drugiego małżonka.

    Te zmiany likwidowałyby lukę prawną, która powodowała, że separacja, mająca w założeniu chronić pokrzywdzonych przed krzywdą współmałżonka nie gorzej niż rozwód, w wymienionych wyżej przypadkach nie spełniała tego założenia.

    Druga propozycja polega na możliwości złożenia oświadczenia wyłączającego rozwód. Polegałaby na nowelizacji kodeksu rodzinnego i opiekuńczego poprzez dopisanie w art. 1 paragrafu 5, który wyjaśniałby, że oświadczenie o wstąpieniu w związek małżeński może zostać uzupełniony o dobrowolne oświadczenie woli każdego z małżonków, iż w czasie trwania związku nie wystąpi o jego rozwiązanie. Orzeczenie rozwodu między tymi osobami jest wówczas niedopuszczalne.

    Trzecia propozycja to program szkoleń dla wszystkich służb i instytucji zaangażowanych w rozwiązywanie problemów małżeńskich, w tym wychowawców, doradców rodzinnych, pedagogów, mediatorów, prokuratorów, policjantów – w celu ograniczenia liczby rozwodów. Np. pracownicy MOPS czy GOPS (ośrodków gminnych) mogliby brać udział w szkoleniach organizowanych przez urzędy wojewódzkie lub regionalne ośrodki polityki społecznej.

    Ks. dr Stanisław Paszkowski, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Rodzin z Wrocławia, duszpasterz z ponad 30-letni doświadczeniem i założyciel najmocniej rozwiniętej w Polsce sieci specjalistycznych poradni rodzinnych, zaapelował o tworzenie podobnych instytucji w całym kraju.

    Poradnie rodzinne, dofinansowane z budżetów samorządowych, byłyby powoływane przez organizacje pozarządowe, a najlepszym miejscem ich działania byłyby parafie. - Takich poradni potrzeba zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, do 20 tys. mieszkańców, duże miasta, jak Wrocław, zawsze sobie poradzą – mówił ks. Paszkowski.

    W ciągu 10 lat funkcjonowania wrocławskiej sieci poradni z różnych form wsparcia skorzystało prawie 20 tys. osób, udzielono 33 tys. porad, w wykładach i warsztatach wzięło udział prawie 3 tys. osób. W 2017 r. pracuje w tamtejszych poradniach specjalistycznych 55 psychologów, 29 pedagogów, 17 doradców życia rodzinnego oraz kilku psychologów i seksuologów. Na pracę poradni przeznaczono w tym roku 740 tys. zł.

    Ks. dr hab. Paweł Landwójtowicz z Uniwersytetu Opolskiego tłumaczył, że małżeńska terapia jest ważną formą wysoko wyspecjalizowanej pomocy, a nawet leczenia, ale nie powinna być pierwszą formą pomocy małżonkom. Pierwsza powinna być profilaktyka relacji małżeńskich.

    Zaproponował propagowanie takich form terapii, które pozwalają na zbadanie nie tylko małżeńskiego „tu i teraz”, ale też na sięgnięcie głębiej, odnowienie sytuacji, które nawarstwiły się od kilku pokoleń, a właśnie tam trzeba szukać rozwiązania problemów.

    Narodową Debatę o Rodzinie zorganizowało Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Jej celem jest rozpoczęcie społecznej dyskusji na temat głównych potrzeb polskiej rodziny, w tym wskazanie najpilniejszych obszarów, które z punktu widzenia rodziny trzeba wspierać.

    ann/KAI

    https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/359746-narodowa-debata-o-rodzinie-przeciwko-rozwodom-polskiej-pladze

    #polska #rakcontent #neuropa #malzenstwa #rozwod #rodzina #bekazkatoli #tysiacurojenniezaleznychmediow
    pokaż całość

  •  

    Tak sobie myślę Murki,że rozwody to chujowa sprawa. Dwoje ludzi,którzy przysięgali sobie miłość,stają na sali,żeby na pierwszej,czy którejś z kolei rozprawie usłyszeć beznamiętną formułkę o tym,że już małżeństwem nie są i w sumie to jużkoniec. I wychodzą z tej sali rozpraw, budynku sądu, jako dwoje obcych dla siebie ludzi. Strasznie to przykre.
    Dbajcie Mirki o swoje drugie połówki,o małżeństwa i związki.
    #zwiazki #przemyslenia #rozwod #malzenstwo #gownowpis
    pokaż całość

    •  

      @Czotojamam: Nie o wszystkie relacje należy walczyć, bo wiele związków nigdy nie powinno było się zawiązać. Nie są rozsądnym wyborem i uprawomocnieniem wieloletniego związku i więzi, a szybkim skokiem w otchłań zauroczeń. Jak motylki świdrują brzuch to nie jest jeszcze czas na takie decyzje.

      Dodatkowo - ludzie się zmieniają. "Na dobre i na złe" odnosi się do chorób, czy gorszego czasu finansowego, a nie sytuacji w której partnerowi odwaliło. Na ślubnym kobiercu można mówić "tak" fajnemu człowiekowi, a za 10 lat rozwodzić się ze śmierdzącym alkoholikiem, który po alkoholu terroryzuje rodzinę.

      Życie jest skomplikowane i każdy przypadek jest inny. Nawet para próbująca usilnie utrzymywać dobre relacje może zwyczajnie mieć mimo wszystko inne cele w życiu - bo i one się zmieniają jak ludzie.

      Zazwyczaj rozwód jest mimo wszystko dobry. Nie ma sensu tkwić w złym wyborze. No i często ciężko ludziom wygrać z samym sobą i tym, że zwyczajnie wolą kogoś innego. Nie dlatego, że chcą skrzywdzić obecnego partnera, ale po prostu na swojej drodze spotkali kogoś kto jest odpowiedniejszym partnerem.

      I owszem zgadzam się, że po takich przysięgach rozwód jest smutnym wydarzeniem. Nie tak przecież miało być. Jednak jak się żyje już te kilka lat to się zauważa, że przyjaciel którego się nie widziało od lat, bez którego się nie wyobrażało ówczesnego życia - dziś cię nie pozna, a ty jego. Że kobieta za którą się niegdyś przygryzało wargi z podniecenia, dziś wzbudza obrzydzenie. Że kiedyś nie dało się nadążyć w wyścigu szczurów za super utalentowanym kolesiem, a dziś go widzisz zmierzającego ku bezdomności w alkoholowym otumanieniu.

      Alem się rozpisał nie wiem po co ;) Nawiasem to mógłbym tak o tym pisać jeszcze z tydzień i wyszłaby książka, no ale skoro nikt nie przeczyta to idę wziąć jakiś rozwód, coś. Choć wypadałoby się najpierw ożenić.
      pokaż całość

    •  

      @turbo7:

      najgorzej jak dla ratowania związku robią sobie kolejne dziecko. Znam takie pary. Żadna nie przetrwała związku...
      Ktoś tak robi? Nie wierzę. xD Ciekawe rozumowanie musi za tym stać, pewnie coś tego rodzaju: "żyje nam się tak źle, że przydałby się ktoś jeszcze, żeby pocierpiał razem z nami".

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Siedzę sam w pustym mieszkaniu, Ona u jej Rodziców. Sam i nie mam do kogo japy otworzyć, wyżalić się, mijają minuty, tak ku.wa powolnie, kolejny przechylony kieliszek, za chwile mój ślub no własnie czy na pewno? po raz kolejny kłótnia po raz kolejny o rodziców jej, po raz kolejny wpie..alanie się w życie nasze, teraz temat wesela, co musimy, co sobie sami ustalili BEZ KU.WA Mojej czy Jej wiedzy! co będzie na naszym weselu. Różowy pasek ciągle po ich stronie, choć wcześniej w wielu przypadkach wiem, że by sama tego nie chciała. Meczę się, meczę się w chu., Mają ją za służącą, sprzątaczkę. Tak sobie ją wytresowali. Ona jest niewinna, mądra i piękna ale strasznie uzależniona od innych. Kocham Ją, chcę ją bronić. Też przed innymi, mają ją jako służącą od wszystkiego. Ona ma przemyśleć czy warto, czy warto ku.wa. brać ślub ze Mną! Ku.wa Zawsze byłem za nią, chodź często się myliła, zawsze byłem za nią niż za kimś innym. Broniłem Ją. Bo zawsze trzeba byś RAZEM bez względu na wszystko i stać po jej stronie przy obcych. Później porozmawiać ale nie mówić przy obcych, że się myli! Ona nie, była zawsze przeciwko, najważniejsi wszyscy inni, Ja na samym końcu tego pi..olonego łańcucha ważności. Zawsze chciałem aby miała najlepiej, żeby walczyła o siebie w pracy, bo zostaje nadgodziny bez płacenia a i za to płacz, bo obwiniam jej pracodawce. Nosz Ku.wa pie..olona m.c. Wszystko co powiem to źle. Czy naprawdę trzeba być chu.em żeby kobieta Cię ceniła? Boje się, mam komórkę przy sobie i boje się napisać, po kilku głębszych że ułatwię jej decyzje. Nie będzie ślubu. Napisać? #bojesie #rozowypasek #rozwod

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    753 katolickich par zlozylo w Niemczech w zeszłym roku wniosek o unieważnienie ślubu koscielnego
    A dla tych co pytają " a ile w Polsce ?!" Znalazłem dane za 2012 rok ,wtedy było 2646 wniosków o unieważnienie ślubu koscielnego.A na pytanie " ile katolików jest w Niemczcech?" Mówię: 24 miliony , w Polsce 35 milionów.

    #ciekawostkizniemiec mój tag twój sub !

    http://www.t-online.de/leben/liebe/id_82157410/immer-mehr-katholiken-moechten-ihre-ehe-annullieren-lassen.html

    https://wiadomosci.wp.pl/coraz-wiecej-polakow-stara-sie-o-uniewaznienie-slubu-koscielnego-6027682532741761a

    #malzenstwo #katolicyzm #wiara #religia #rozwod #polska #statystyka
    pokaż całość

    •  

      @biliard: Mówisz o sofizmatach a dowodzisz przez sylogizm erystyczny; wykaż błędy w orzeczeniach Kościoła albo spadaj na drzewo.

    •  

      @biliard: jest różnica - aby małżeństwo było ważne, muszą być spełnione określone kryteria.

      I teraz stwierdzajac niewaznosc, sady kościelne orzekają, że któryś warunek nie został okreslony, przez co małżeństwo nie zaistniało wcale.

      Unieważnienie zas oznacza, że przy ślubie były wymagania spełnione, a coś, co było ważne, zostaje uniewaznione.

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, błagam pomóżcie mi, bo żona wyciska ze mnie ostatnie soki (i pieniądze). Nie wiem co mam robić. Myślę nawet o wyprowadzce za granicę. Jesteście moją ostatnią nadzieją.

    TL;DR

    pokaż spoiler Żona robi problemy z rozwodem. Nie przychodzi na rozprawy po to abym dalej spłacał kredyt. Zasłania się chorobą psychiczną aby wyłudzić jak najwięcej pieniędzy przedłużając sprawę rozwodową do granic możliwości. Spłacam kredyt, który wzięliśmy na jej firmę, która okazała się nierentowna. Nie mogę wejść do własnego mieszkania. Straszy mnie policją, nie przychodzi na spotkania sądu. Dostałem ostatnio wezwanie do uregulowania zaległości czynszowych w naszym mieszkaniu, które ona zajmuje. Wezwanie do zapłaty za pół roku. Prawdopodobnie skończy się to zajęciem mojej pensji. Nie wiem co robić.


    Poniżej pokazuję przebieg zdarzeń:

    Rok temu złożyłem pozew rozwodowy. Motywami były brak pożycia, brak potomstwa, różnice charakterów, konflikty i różne cele życiowe. Żona w latach młodzieńczych miała za sobą kilka prób samobójczych, samookaleczenia i hospitalizację z tych powodów. Kiedy się poznaliśmy około 25 roku życia nic nie wskazywało na to, że jest to niezamknięty rozdział. Około rok przed złożeniem pozwu przez ponad pół roku oboje uczęszczaliśmy na terapię małżeńską. W trakcie miała miejsce separacja, czyli moja wyprowadzka z domu trwająca aż do dnia obecnego.

    W trakcie małżeństwa byłem wielokrotnie inwigilowany poprzez logowanie się na moje konta i sprawdzanie ich zawartości.

    W czasie trwania małżeństwa żona prowadziła także działalność, sklep który szybko okazał się nierentowny. Wziąłem kredyt żeby spłacić zadłużenie lokalu i spłacam ten kredyt do dziś. Sklep tzn. jego zawartość trafiła do naszego wspólnego mieszkania i pozostaje w nim do dziś. W mieszkaniu nie było normalnych warunków do życia. Kartony po sufit. Ona nie zgadzała się na zamknięcie działalności ani na jej ograniczenie. Żyliśmy więc jak w magazynie.

    Po pozwie.

    Żona popełniła próbę samobójczą, była hospitalizacja. Stwierdziła, że to z powodu problemów w życiu i małżeńskich. W domu był dowód na to, że włamała się na moje konto i śledziła mnie przez aplikację "znajdź mój telefon".

    Odwiedzałem ją w szpitalu z poczucia obowiązku, proponując pomoc przy zamknięciu działalności. Smsem poinformowała mnie, że lekarz odradza kontakt ze mną. Więc się wycofałem. Pół roku poza kredytami regulowałem także czynsz i bieżące rachunki w mieszkaniu żeby miała czas, aby stanąć na nogi. Później w swoich odwołaniach zarzuciła mi brak kontaktu i zainteresowania.

    Pierwsza rozprawa - jej niestawiennictwo i zwolnienie lekarskie. Sąd odracza.

    W międzyczasie: jej wniosek o alimenty wysokości 3 tysięcy zł na jej "podstawowe potrzeby" pod warunkiem, że będę opłacał kredyt za mieszkanie w którym ona przebywa, oraz regulował opłaty. Zaznaczam, że nie mamy dzieci. Sąd oddalił.

    **Druga rozprawa - jej niestawiennictwo i zwolnienie lekarskie. **

    W międzyczasie chciałem zabrać resztę swoich rzeczy, które zostały w mieszkaniu. Ubrania, pojedyncze sprzęty, których używałem tylko ja. Uprzedziłem, że przyjadę.

    Ona odmówiła i groziła mailowo, że wezwie policję, insynuowała, że pogorszenie jej stanu emocjonalnego nie leży w moim interesie. Jednocześnie na Facebooku opublikowała prośbę, aby ktoś z nią posiedział, bo "ja zamierzam przyjść w asyście policji". W niedługim czasie otrzymałem powiadomienie, że jestem wymeldowany, a zamki są zmienione. Odesłała mi to co sama uznała za moje choć podałem listę z prośbą o konkretne rzeczy.

    Zażądała także abym zwrócił samochód. Nie zrobiłem tego. Ona zajmuje mieszkanie, którego kredyt ja spłacam. Spłacam również kredyt z tytułu zadłużenia lokalu pod jej działalność.

    W końcu miała miejsce rozprawa o rozdzielność majątkową z mojej inicjatywy - wyrok zaoczny prawomocny.

    Pozew został zmieniony na - z orzeczeniem o jej wyłącznej winie.

    Żona odwołała się do sądu apelacyjnego odnośnie alimentów. Sąd apelacyjny odrzucił wniosek, jednakże dał furtkę do dalszego ubiegania się jeśli dostarczy dowody na swoje potrzeby. Ona wskazywała, że w każdej chwili mogę wrócić do mieszkania co trąci już paranoją zważywszy na wymeldowanie i groźby. Tłumaczyła się z inwigilowania, szeroko opisywała jak to dbała o mnie na inne sposoby chcąc odeprzeć zarzut o braku więzi emocjonalnej i pożycia. Rozpisywała się jak to była zaskoczona, że z dnia na dzień złożyłem pozew przemilczając jednocześnie długi okres terapii i separacji. Odpowiedziałem na to dostarczając dowody w postaci jej maili, zdjęć, publikacji z facebooka, dostarczyłem także zawiadomienie o wymeldowaniu.

    **Trzecia rozprawa - jej niestawiennictwo **- sąd wezwał do przedstawienia opinii lekarza biegłego, którą dostarczyła i tym samym uzyskała kolejne cztery miesiące odroczenia.
    Opinia mówi o terapii na oddziale dziennym, depresji, nawracających myślach samobójczych. Nic nie wspomina o tym, że leczyła się długo wcześniej z tych samych problemów kiedy jeszcze mnie nie znała.

    W międzyczasie - wezwanie do uregulowania zaległości czynszowych w naszym mieszkaniu, które ona zajmuje. Wezwanie do zapłaty za czas pół roku. Prawdopodobnie skończy się to zajęciem mojej pensji.

    **Czwarta rozprawa niebawem **- myślę, że się nie stawi i sąd odroczy po raz kolejny. Zwolnienia są tak brane, że nie ma ciągłości co pozwala jej dostarczać kolejne i kolejne.

    Moje pytania do was:

    1. Czy nic naprawdę nie da się zrobić żeby skłonić sąd do przesłuchania mnie bez niej i wydania wyroku zaocznie? Czy nie ma żadnej metody nacisku, która nie zostanie natychmiast obrócona przeciwko mnie? Ponoszę coraz większe koszty, widmo alimentów nie ma żadnego sensownego zakończenia a nie mamy dzieci a wspólnym majątkiem jest tylko mieszkanie w kredycie i samochód. Sąd jednak pozwala temu trwać.

    2. Czy fakt, że posiadam rozdzielność majątkową oraz jej słowa "na piśmie", że nie mieszkam w naszym mieszkaniu od ponad roku są jakkolwiek do użycia żeby oddalić ode mnie egzekucję zaległości czynszowych?

    #pytaniedoeksperta #logikarozowychpaskow #prawo #rozwod #malzenstwo #zwiazki #pomocy #sadownictwo

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

    •  

      OP: @Trzcionka Kredyt na mieszkanie jest wspólny, wzięty jeszcze przed małżeństwem. Ona jest współkredytobiorcą. Mieszkanie jest własnościowe.
      Przesłała odpowiedz na mój pozew a później obficie odpowiadała na odrzucenia kolejnych wniosków o alimenty, ale te sprawy toczyły się równolegle, a obecnie są połączone.
      O roszczeniu regresowym słyszałem i zamierzam złożyć pozew. Dzięki za odzew, ale niepokojące jest to co piszesz. Prawnik mi tłumaczył, że jak sąd w końcu nie da wiary kolejnym zwolnieniom to dojdzie do przesłuchania bez jej obecności.

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: Asterling

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @chawerut, @folxuxd
      pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    • więcej komentarzy (28)

  •  

    Ale mam dzisiaj tęgie rozkminy. Ostatnimi czasy, wśród moich znajomych(oraz znajomych, znajomych)będących w długoletnich związkach, coraz częściej widzę, że coś się pierdoli i biorą rozwód. Na początku myślałem, że po prostu dopadła ich nuda, pojawił się bolec na boku, lub po prostu zaczęły im się rozbiegać cele w życiu. A może po prostu ludzie się tak diametralnie zmieniają po latach i zaczynają być dla siebie obcy? Mam kumpla, z którym widzę się codziennie od X lat. Kiedyś przez kilka lat przyjaźniliśmy się i rozumieliśmy bez słów. Pomimo jakiś większych problemów, dziś jesteśmy tylko znajomymi, którzy muszą się jakoś znosić nawzajem. Zmienił się on, zmieniłem się ja.
    #zwiazki #rozwod #tegierozkminy
    pokaż całość

  •  

    Wiecie, trzeba coraz większą uwagę zwracać na słowa. Człowiek myśli o jednym, mówi co innego i w efekcie może fatalnie się przejęzyczyć. Przejęzyczenie może być bardzo niebezpieczne. Ostatnio miałem taką sytuację. Siedzę z żoną przy śniadaniu, bardzo przyjemnie. Grzanki, kawa, jajko. W pewnym momencie poprosiłem żonę o sól, ale, że byłem bardzo zamyślony, zamiast powiedzieć "poproszę o sól", powiedziałem "Ty stara kurwo zmarnowałaś mi dwajścia lat życia". No i jestem sam.
    #zwiazki #rozwod #rozowepaski #tfwnogf
    pokaż całość

  •  

    Chcą mi prawko zabrać że nie płacę alimentów, a płacę.
    Ale będzie chryja.

    Chuja dostanie a nie extra pieniadze, ja pierdole, ale wkurwiony jestem.

    #alimenty #zwiazki #rozwod #logikaniebieskichpaskow

  •  

    #zwiazki #rozowepaski #zdrada #feels #rozwod i raczej #tfwnogf (jeżeli źle użyłem któregoś tagu, to z góry przepraszam)

    TL;DR Rozwodzę się po 7 latach związku (i prawie 2-letnim małżeństwie) z moją pierwszą miłością. Ona miała problemy z wiernością, ja wg. niej byłem leniwy/zaniedbywałem obowiązki domowe. Chcę się po prostu wyżalić, więc nie wiem jak to streścić.

    Wczoraj postowałem to jako #anonimowemirkowyznania, ale niestety tempo akceptowania moich odpowiedzi było zbyt wolne, żebym prowadził tam jakąkolwiek dyskusję, dlatego dziś powracam jako zielonka przybita, w chuj załamana. Uwaga, poniżej ściana tekstu. Niestety, to nie pasta ani zarzutka.

    Mirki i Mirabelki,

    Właśnie kończy się mój ponad 7-letni związek (i prawie 2-letnie małżeństwo). Mamy rocznikowo po 26 lat, ona dla mnie była pierwszą i jedyną partnerką - ważny szczegół - ja byłem jej bodajże trzecim partnerem, ale w sumie to pierwszym "poważnym".

    Było świetnie poza pewnymi problemami. Nie pamiętam, po ilu latach to było, ale bodajże ok. po 2 latach związku zauważyłem, że moja dziewczyna sporo lubi pisać z innymi osobami spotkanymi przez gry online (dużo grywaliśmy wspólnie). Jako, że byłem i w sumie nadal jestem chorobiliwie zazdrosnym typem, bardzo negatywnie wpływało to na moje samopoczucie, widząc jak ona porusza z tymi osobami tematy, których nie powinna była poruszać. Potem standardowe chichranie się do telefonu, chowanie rozmowy jak wchodziłem do pokoju i półprawdy z jej strony, gdy wypytywałem.

    Postanowiłem, że skoro od niej nie mam co liczyć na szczerość, to muszę sam zacząć weryfikować fakty, więc zacząłem śledzić ją na własną rękę.

    Pewnego wieczoru wracała jakiegoś spotkania ze znajomymi ze szkoły i była trochę wstawiona (wymienialiśmy SMSy). Wróciła do siebie do domu i od razu zobaczyłem że weszła na Steam, a było dość późno. Wydało mi się to podejrzane, więc wbiłem na jej konto bodajże przez telefon, tak, że byliśmy na nim obydwoje zalogowani (ona o tym początkowo nie wiedziała) i widziałem na żywo jej rozmowy. Chwilę później stałem się świadkiem seks czatu pomiędzy nią, a jakimś gościem, którego nawet nie kojarzyłem. Ogólnie jedno z najgorszych uczuć, jakie doświadczyłem. Po jakimś czasie, gdy nie miałem wątpliwości co do tego, co się dzieje, nie wytrzymałem i wyleciałem na nią. Natychmiast przerwali rozmowę (napisała gościowi "czekaj" xd) i zaczęła mi się tłumaczyć. Następnego dnia przyjechałem do niej przeprowadzić rozmowę. Wtedy po raz pierwszy brałem pod uwagę zostawienie jej, ale standardowo z jej strony pojawił się płacz, obiecanki że już to się nie powtórzy, itp. Pomimo, że czułem się jak gówno i nie patrzałem na nią jak na niewinną osobę, jaką przed tym incydentem dla mnie była, postanowiłem że dam jej szansę.

    Ok. 2-3 lata do przodu, po zaręczynach. Widzę powrót jej zachowania, że dużo pisze z innymi osobami (mieszkaliśmy już razem). Pewien nick pojawia się nader często, więc zapala się mi lampka ostrzegawcza. W międzyczasie znowu chodzę przybity, bo ten schemat wydarzeń był mi już znany. Wspominałem, że jestem w takich sytuacjach zazdrosny? Nie wiem ile to trwało, nie dochodziło między nimi do erotycznych rozmów, ale widziałem, w jakim kierunku to zmierza, więc pewnego razu znowu jej to wygarnąłem, po czym obiecała natychmiast zerwać z gościem kontakt i nigdy więcej już tego nie robić. Nie jestem pewien czy moja pamięć mnie nie myli, ale wtedy być może ostrzegłem ją, że przy następnej takiej sytuacji to będzie koniec związku, nie ważne czy przed ślubem, czy po. Więc jako tako tym razem do niczego nie doszło, ale nie podobało mi się, że znowu musiałem ją pilnować. Kilka miesięcy później na jej mailu znalazłem, jak próbowała się z nim skontaktować ponownie - z jakim skutkiem, to nie wiem.

    Apropo pilnowania, dodam że za każdym razem po jej przeprosinach, itd. starałem się obdarzać ją pełnią zaufania. Śledzenie/pilnowanie partnerki nie jest ani trochę przyjemne i bardzo czasochłonne, poza tym co to za związek, gdzie nie ma się do siebie zaufania, prawda? Zawsze gdy chciała wyjść na imprezę/dancing/piwo z koleżankami, NIGDY nie miałem do niej o to pretensji, nie robiłem wyrzutów. Jedynie, jak robiło się późno, np. 1-2 w nocy to wykonywałem telefon kontrolny, czy wszystko w porządku i kiedy mniej więcej planuje wrócić. Nie chciałem, żeby czuła się ograniczana/kontrolowana. I naturalnie nie sprawdzałem jej czatów/telefonu. Po prostu widziałem, że jest ze mną szczera. Jednocześnie NIGDY nie podejmowałem działań, przez które ona mogłaby się poczuć zazdrosna (flirtowanie z innymi kobietami w realu/online, w ogóle dopuszczanie do sytuacji, które mogłyby sprowokować coś więcej). Bardzo mnie bolało gdy ona mi to robiła, a nie jestem mściwy więc nie odwzajemniałem jej tej wątpliwej przyjemności. I byłem kompletnie transparentny. Miała nieograniczony dostęp do mojego telefonu i komputera - bo wiedziałem, że nie mam nic do ukrycia i z wiernością nie miałem nigdy problemów. Był to dla mnie pewien powód do dumy, tym bardziej, że wydawało mi się, że ona to docenia.

    To, co opisałem do tej pory, pamiętam trochę przez mgłę. Teraz przejdę do punktu kulminacyjnego, czyli ok. 2 miesiące temu (ok. 1.5 roku po ślubie).

    Ostatnimi miesiącami obydwoje byliśmy zapracowani (ona znalazła sobie słabo płatną i raczej niezbyt przyszłościową pracę biurową, pomimo to, że wielokrotnie mówiłem jej, że nie musi pracować, bo bez problemu utrzymywałem nas obojga - ona zarabiała ok. 1500zł netto, a ja w zależności od miesiąca od 5-15 razy tyle). Po prostu zamiast robić cokolwiek innego, wolała pójść do pracy, w której moim skromnym zdaniem była wyzyskiwana niekiedy z koniecznością robienia nadgodzin (to ważne, bo potem będzie miała pretensje do mnie, że się od siebie oddaliliśmy). Naturalnie, mieliśmy przez to mniej czasu dla siebie. Jak to zimową porą u nas bywa, sporo czasu spędzaliśmy na graniu online. W sumie to można by powiedzieć, że obydwoje złapaliśmy konkretną fazę. Ona, jak to osoba bardziej towarzyska z naszego dwojga, znalazła sobie grupkę osób, z którymi rozmawiała na TeamSpeak, ale była dla mnie bardziej otwarta, pokazując mi, że od początku uświadamia osoby, które wysyłają je jakieś sygnały, że ma męża więc raczej nie mają na co liczyć. Bardzo mnie to cieszyło, bo w końcu zobaczyłem u niej jakąś pozytywną zmianę w tej kwestii. I siedząc obok, faktycznie widziałem że były tym razem niewinne rozmowy, więc byłem spokojny.

    Z pracy wypadła mi delegacja na weekend, wyjazd w piątek rano i powrót w poniedziałek po południu. Pożegnaliśmy się, i generalnie przez cały wyjazd pisaliśmy do siebie. W dzień powrotu napisała mi, żebym nie był zły ale zalała laptopa martini. To tylko rzecz, a laptop się nie zepsuł, tylko klawiatura się pokleiła, nawet mnie to rozśmieszyło, bo wiem że ona bywa trochę niezdarna i zdarza się jej coś przewrócić/upuścić (jak widziałem że trzyma picie w pobliżu laptopa, to jej to z automatu przestawiałem, więc "a nie mówiłem?"). Potem pomyślałem, że czemu ona będąc sama w domu pije martini? I nie dawało mi to spokoju, miałem złe przeczucia.

    Gdy przyjechałem do domu, pierwsze co zrobiłem to uruchomiłem jej laptopa i zacząłem sprawdzać maila/czat na Steam w poszukiwaniu wiadomo czego. Nic nie znalazłem - ale przypomniałem sobie, że po jej ostatnim wybryku włączyłem w TeamSpeaku opcję zapisywania czatu do pliku i tak już zostało. Znalazłem zapisane czaty, w tym jeden z datami, gdy byłem na delegacji... Szybko przejrzałem jej wielogodzinne rozmowy z gościem, bo było tego sporo, a ona mogła lada chwila wrócić, i momentalnie złapałem doła. Pamiętam, że pierwsze co zrobiłem to wziąłęm tydzień wolnego w pracy. Bez wątpienia zdradziła mnie z gościem, tym razem nie był to tylko czat, ale także seks przez kamerkę... A poznali się zaledwie 2 tygodnie przed tym incydentem, więc tylko tyle czasu potrzebowała. Skopiowałem tylko wszystkie rozmowy (dla bezpieczeństwa w kilka miejsc) i położyłem się do łóżka, pod pretekstem zmęczenia. Ona przyszła jak gdyby nigdy nic, przytulanie, seks i wszystko super. Pewnie zapytacie, skoro gadali głosowo, to czemu pisali? Otóż on mieszkał razem z żoną i dzieliła go od niej tylko ściana, więc dlatego oglądali się przez kamerkę, a konwersacja odbywała się pisemnie, na moje szczęście. Maskowała się z tym perfekcyjnie, byliśmy w tym samym pokoju, ale ona czekała aż ja zasnę i siedziała np. do 5:00, gadając z nim - w ogóle szkoda gadać.

    Wieczorem gdy weszła do domu, zapytałem się jej, czy ma mi coś do powiedzenia. W tym momencie ona już wiedziała, że ja wiem, więc zaczęła od "tak, w sumie chciałam o tym porozmawiać" - w co oczywiście nie wierzyłem i nie wierzę. Rozmowa była krótka, ale powiedziałem jej, że dla mnie to oznacza rozwód i zależy mi na szybkim załatwieniu sprawy. Że kasę podzielimy po równo, chociaż nie uważam że ona się przyczyniła w takim stopniu do powstania tego majątku. Nie posiadamy żadnych nieruchomości na własność, ani kredytów czy innych zobowiązań, ani dzieci, więc sytuacja idealna do rozwodu.

    Nastały ciche dni, ona chodziła do pracy, a ja generalnie następne 4 dni spędziłem w łóżku. Miałem trochę czasu żeby dokładniej zaznajomić się z jej rozmowami. Gość, z którym mnie zdradziła, był żonatym Polakiem, mieszkającym w Norwegii. I generalnie zadurzyli się w sobie, chociaż dla mnie nie różniło się to niczym od naszych początków. Potem odkryłem, że pisała też równolegle z drugim gościem z Polski. W podobny sposób, ale ostatecznie do czegoś konkretnego tutaj nie doszło (albo nie zdążyło dojść). Więc skupmy się na Polaku z Norwegii, a raczej na fakcie, że był żonaty. W jego związku się nie układało, ogólnie miał plan się rozstać z żoną ale czekał na wygodny dla siebie moment. Postanowiłem go w tym uprzedzić. Z rozmów niestety nie wynikało na korzyść tej sprawy zbyt wiele - miałem jego nick, imię, kraj zamieszkania i jedno stare zdjęcie. Po kilku godzinach gromadzenia faktów i przeczesywania Internetu znalazłem jego Facebooka, potem Facebooka jego żony. Jak się potem okazało, trudniejsze od znalezienia jego żony było nawiązanie z nią kontaktu. Nie mogłem zaprosić jej do znajomych z mojego konta, bo wyświetlenie się faktu o zawarciu znajomości na jej tablicy mogłoby wzbudzić podejrzenia jej męża. Nie mogłem napisać bezpośrednio nie będąc znajomym, bo wtedy rozmowa wyświetla się w miejscu, gdzie praktycznie nikt nie zagląda. Użyłem fake'owego konta, niestety nie akceptowała mojego zaproszenia. Jej siostra natomiast miała stronę firmową, gdzie mogłem napisać do niej przez czat. Prawie zostałem olany (fake'owe konto widocznie nie wyglądało zbyt wiarygodnie, ale udało mi się ją przekonać, żeby dała cynk swojej siostrze). Powiem wam, że po raz pierwszy od kilku dni przestałem czuć się jak gówno, gdy mi podziękowała za te informacje. W czwartek wieczorem postanowiłem, że zagram sobię partyjkę w CSa. Mniej więcej w tym samym czasie obok mnie siadła moja żona chyba z podobnym zamiarem. W tym momencie widzę, że pisze do niej ten gość, i mówi że muszą jak najszybciej pogadać. Ona mu pisze, że ja widzę, że on do niej pisze xD. A on żeby mu dała numer telefonu i wyszła z nim pogadać, co też zrobiła. Nie było jej chyba z pół godziny, ale wróciła wkurzona na mnie. "Nie sądziłam, że jesteś do tego zdolny" xDDD. Ogólnie miała do mnie pretensje, że śmiałem powiedzieć jego żonie, bo on przecież miał zamiar sam to zrobić!!!!1. Nie będę przytaczał tej rozmowy, pamiętam tylko że moja mimika przypominała ( ͡° ͜ʖ ͡°), a mój mózg rapował (generalnie miałem mega satysfakcję). Moja żona wzięła walizkę i powiedziała, że jutro wróci po resztę rzeczy. Powiem wam, że czułem się z tym mega dobrze.

    Rozpisałem się trochę w sumie, a sporo czasu mi na to idzie. Tak czy owak przejdę szybko do tego jak sytuacja wygląda teraz. Żona najpierw wróciła z podkulonym ogonem i prosiła o przebaczenie. Powiedziałem, że warunki konieczne do kontynowania tego związku to a) wprowadzamy rozdzielność majątkową (oczywiście prawnie), b) żadnych dzieci przez najbliższe 5 lat, bo nie mam zamiaru przez jej wyskoki spieprzyć życia niewinnej osobie, c) chcę zobaczyć u niej chęć poprawy. Potem przez 2 tygodnie było bardzo dobrze, aż do czasu aż pokłóciliśmy się, w sumie o pierdołę. Ale prawie nie rozmawialiśmy i unikaliśmy się przez ostatnie tygodnie, Wielkanoc spędziliśmy oddzielnie. Kilka dni temu mieliśmy krótką rozmowę, ona teraz też chcę rozwodu. Mówi, że nie podoba jej się, że zaniedbuję obowiązki domowe, że ona nie dość że pracuje, to musi jeszcze większość rzeczy robić w domu. Że poświęcam jej za mało czasu, a za dużo swojej pasji (kodowanie). Przyznaję, że też jestem winny, ale jeżeli jest aż tak nieszczęśliwa, to czemu po prostu wcześniej mnie nie zostawiła, tylko bawiła się w skok w bok? W przyszłym tygodniu zmieniam miejsce zamieszkania, podpisujemy ugodowo podział majątku wspólnego i idę do sądu złożyć pozew o rozwód.

    Co do osób, które twierdzą, że była ze mną dla kasy. Jak mieliśmy po 18 lat i zaczęliśmy być ze sobą, to nie zarabiałem nic, ani nawet nie wiedziałem że będę tak dużo zarabiał (ona tym bardziej). Ona twierdzi, że zależy jej tylko na pieniądzach, żeby oddać jej rodzicom kasę za ślub (choć oni i tak pewnie jej nie przyjmą). I że wolała, żeby u nas się nie przelewało, bylebyśmy się kochali. Kontynuowanie związku po wprowadzeniu w życie rozdzielności majątkowej zaproponowałem, bo nie chciałem w przyszłości zostać wydymanym na połowę mieszkania/jeszcze większego majątku niż mam teraz.

    Co do jej ostatniego wybryku, to teoretycznie do seksu nie doszło, jedynie masturbacja. Ale szczerze mówiąc, gdyby nie dystans to co by ich powstrzymywało od spotkania się i normalnego seksu? Po tym jak ona z nim gadała przez telefon 30 minut, on jej kupił bilety na pociąg i samolot do Norwegii, więc planował się z nią spotkać. Ona jak się zeszliśmy chwilowo z powrotem, to odmówiła mu spotkania. A, jeszcze zapomniałem dodać, że żona tego typa kazała mu natychmiast się spakować i wypierdalać z mieszkania i ponoć dali sobie 7 dni na przemyślenie sprawy - co dalej, to nie wiem, bo nie gadałem z nią już. We wpisie skupiłem się na jej braku wierności, ale też jestem w jakimś stopniu winny rozpadowi tego związku. Tak jak mówiłem, zaniedbywałem obowiązki domowe, spędzaliśmy ze sobą mało czasu, obydwoje zapracowani. Ale moim zdaniem zdrada to największe skurwysyństwo jakie można drugiej połówce zrobić. Jak jej się nie podobało, to trzeba było skończyć za wczasu.

    Ja dla niej się sporo zmieniłem - przed związkiem byłem typowym przegrywem, potem sporo zaczałęm nad sobą pracować. Dużo się uczyłem/wkładałem serca w zawód, żeby zapewnić jej i naszym przyszłym dzieciom bezpieczną finansowo przyszłość i godne życie. Jestem introwetyczny, a w jej rodzinie jest impreza za imprezą - czy to czyjeś urodziny, imieniny, itp. Problem polega na tym, że ja nie lubię chodzić na imprezy, gdzie nie mam wspólnego tematu z 90% towarzystwa, ale robiłem to dla niej, bo widziałem, że jest przez to szczęśliwa. Potrzebowała samochodu, żeby mieć wygodniejszy dojazd do pracy/rodziców to kupiłem jakiegoś złoma żeby miała wygodniej, ja osobiście bym się bez tego obył bo dla mnie to kolejna niepotrzebna rzecz. Miałem okazję przeprowadzki dla lepszej pracy do innego miasta ale na widok jej szklanych oczu że nie, bo ona ma tutaj znajomych, bo ma tutaj pracę, zrezygnowałem i zostaliśmy tu gdzie jestem. Zawsze lubiła zwierzaki, osobiście nigdy bym nie chciał, bo wiem że nie miałbym czasu się tym zajmować. Ale ona chciała, to kupiła. Potem pretensje do mnie, że jej nie pomagam ze sprzątaniem zasyfionej klatki. Wspólne wypady do kina, ile filmów widzieliśmy razem to nie mam pytań. Nawet grać staraliśmy się wspólnie, a jeśli nie w tej samej rozgrywce, to starałem się zawsze siedzieć obok i cieszyć się wzajemnym towarzystwem. Poza tym nie krzyczałem po niej, nigdy nie skrzywdziłem, nie byłem agresywny.

    Rozwodu chcę bez orzekania o winie, bo wiem, że zabrzmi to śmiesznie w zaistniałej sytuacji, ale nie sprawi mi satysfakcji pozostawienie kogoś bez kasy. Moje zarobki w ciągu ostatnich lat rosły wykładniczo i raczej taki trend się utrzyma, więc majątek, który posiadamy teraz, choć niezły, to będę w stanie szybko odrobić/przebić, zwłaszcza będąc samemu.

    Co sądzicie o tej sytuacji? Czy waszym zdaniem osoba, która żałuje zdrady, losowo wspomina o fakcie, że ona gadała z X, i ta osoba X, że to w ogóle śmieszna sytuacja bo samo pisanie z kimś (tutaj wygodnie pominięty fakt masturbacji przez kamerkę) to przecież nie zdrada?
    pokaż całość

    •  

      @mariegold:
      Dzięki cumplu, nie zamierzam szukać związku w najbliższym czasie, prędko nikomu nie zaufam, żeby na stałe się wiązać. A pojęcie małżeństwa chyba na zawsze wykreślę z mojego słownika, jeżeli dwie osoby się kochają, to raczej nie potrzebują niczego formalizować. Wiem, że to kwestia sporna, ale na razie tak na to spoglądam - sporo się ostatnio u mnie zmieniła opinia na ten temat. Dla nas ślub praktycznie niczego nie zmienił, wcześniej żyliśmy praktycznie tak samo. Ja nigdy mógłbym się z nią nie żenić, ale w pewnym momencie odczuwałem presję otoczenia z jej strony - miałem na uwadze jej poprzednie występki, ale z drugiej strony nadzieję, że fakt podjęcia się ślubu wybije jej z głowy głupie pomysły.

      No niby ogólnie było jej dobrze przez większość tego czasu, ale twierdzi, że przez ostatnie pół roku traktowałem ją jako osobę do seksu i służącą. Z tym pierwszym się nie zgodzę, bo przez większość związku to ja domagałem się żebyśmy robili to częściej, ale stwierdziłem że może po prostu nie ma takiego popędu jak ja i po czasie dałem sobie z tym spokój - trudno, nie było to dla mnie konieczne. A jak już doszło do seksu, to zawsze skupiałem się w pierwszej kolejności na niej, a dopiero potem na sobie. Szkoda, bo bardzo mnie pociągała/była w moim typie. Przed i po ślubie seks był średnio raz, dwa razy na tydzień, ostatnimi czasy nawet rzadziej, bo obydwoje byliśmy przepracowani, zmęczeni.

      Co do drugiego, ona faktycznie robiła więcej w domu - ale nigdy jej do niczego nie zmuszałem, moja zasada numer 1 to nie wymuszać na partnerce czegoś, co ją czyni nieszczęśliwą. Tutaj bywałem leniwy, zwłaszcza podczas okresu, gdy dłużej pracowałem - i to mam sobie do zarzucenia. Ale moim zdaniem to niezbyt dojrzałe z jej strony, żeby szukać pocieszenia u kogoś innego za każdym razem, jak w związku zaczyna dziać się źle. Co to za związek, który jest tylko "na dobre".

      Po naszej próbie pogodzenia się, ona obraziła się na mnie, bo uwaga: w nocy wróciłem późno bo byłem na piwie z kolegami, przez co obudziłem się trochę późno, lekko zmarnowany i nie chciało mi się wstać i pozmywać naczyń/wyjść gdzieś z nią. Kij, że przez całe 2 tygodnie robiłem wszystko jak należy i nawet ją odciążałem gdy np. trzeba było powiesić pranie po skończeniu, a ona już zasnęła.
      pokaż całość

    •  

      @maselniczkowy: Dzięki, wcześniej brałem pod uwagę rozwód bez orzekania o winie/bez prawnika, ale jeżeli po jakimś czasie ta decyzja miałaby się za mną ciągnąć, to chyba muszę jeszcze zrobić rozeznanie w temacie.

    • więcej komentarzy (16)

  •  

    Dziś wieczorem rozmowa życia. Różowa błagała "daj mi drugą szansę". Wczoraj odkryłem, że zarabia tylko 2k w porównaniu do moich 12k. Ale nie w tym rzecz. Kto chce znać wynik rozmowy?
    #klamstwaklamstewka #zdrada #zwiazki #malzenstwo #rozwod #rozowepaski #logikarozowychpaskow #pdk pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Drogie Mirabelki i Miraski

    Konkretnie bez użalania się i wypłakiwania na mirko co teraz czuję bo tego smutku nie da się opisać i nie istnieją słowa, które wyrażają ból jaki mi teraz towarzyszy. Opiszę sprawę krótko bez szczegółów bo szczegóły są nieistotne a fakty. Niestety moje małżeństwo trwa niespełna rok, dopiero się zaczęło a już musi się skończyć (ze swoją partnerką przed ślubem byłem ponad 6 + w związku), po ślubie niestety bardzo się zmieniła, pojawiło się masę problemów, które nie chciała wspólnie rozwiązać tylko postanowiła uciec od dorosłego życia i napotkanych problemów i to świeże małżeństwo (mimo mojej kilkumiesięcznej samotnej walki o dalszy związek) jest nie do uratowania i OSTATECZNIE zmierza do rozwodu. Przechodząc do meritum.

    Proszę osoby, które znają procedurę rozwodu bez orzekania o winie (doszliśmy do porozumienia i chcemy żeby wszystko trwało krótko - nie mamy dzieci, nie mamy kredytu więc o tyle lżej) żeby napisały mi jak to wygląda mniej więcej krok po kroku, jaki jest orientacyjny czas trwania rozwodu od czasu złożenia pozwu, jakie są koszta, jakie papiery się wypełnia i skąd je wziąć, czy dość ogarnięta osoba sama sobie poradzi z wnioskiem czy trzeba brać jakiegoś prawnika etc. Może to wszystko brzmi trochę chaotycznie, słaba składnia ale od kilku miesięcy czuję się nie do życia, wypłukany z emocji, uczuć a stres odbiera resztki sił, więc proszę o wyrozumiałość wobec tego co skleiłem.
    #anonimowemirkowyznania #pytanie #prawo #kiciochpyta #zwiazki #rozwod #malzenstwo #oswiadczenie #boldupy #pomocy

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

  •  

    #zwiazki #rozowepaski #podrywajzwykopem #rozwod #rodzice

    Zawsze jak zaczynam się spotykać z nową loszką to dopytuje o kontakt z ojcem. Gdy mówi, że wszystko jest ok ciągnę to dalej. Gdy rodzice się rozwiedli, to wycofuje się rakiem. Nie ważne jaki był powód czy matka zdradziła czy ojciec, czy on pil, bił etc. Laska ma zazwyczaj nawalone do gara na maksa. Albo sam brak ojca tak ja skrzywił, albo matka wariatka nasrala jej do bani. Potraktujcie to jako pewny #protip na przyszłość. pokaż całość

    źródło: 3.bp.blogspot.com 18+

  •  

    Cześć
    Mam kochani problem z żoną. Może napiszę jak wygląda sytuacja.
    Otóż jesteśmy małżeństwem 11 lat, mieszkamy w mieszkaniu własnościowym które żona otrzymała w spadku po ojcu. Rozdzielności nie mamy, jesteśmy tu zameldowani ona, ja i córka. Na mieszkaniu jest hipoteka i spłacam ją ja od 6 lat, małżonka nie pracuje. Od początku ja ją utrzymuje.

    Żona chce rozwodu.

    I teraz pytanie czy może mnie wypierdolić z mieszkania. Czy jestem w czarnej dupie czy mam jakieś prawa tu mieszkać po rozwodzie. Bo to że utrzymuje rodzine i spłacam kredyt a ona nawet się nie dokłada chyba jest bez znaczenia w naszym kraju.

    Napiszcie proszę jak się przygotowac.
    #anonimowemirkowyznania #pytanie #prawo #kiciochpyta #zwiazki #rozwod #malzenstwo #oswiadczenie #boldupy #pomocy
    pokaż całość

  •  

    Kumpel wlasnie po rozwodzie. Ex malzonka wyjebal4 go na mieszkanie i alimenty. Dzieci oczwiscie zostaja z matka. Kochanek rozwodki dzien po zakonczeniu sprawy rozwodowej wprowadzil sie do mieszkania ktore kupil kumpel.

    Bycie facetem w dzisiejszych czasach to sport ekstremalny. Pracujemy dluzej, umieramy szybciej a kobiety dymaja nas na kase. I potem jakas feministka chce rownouprawnienia.
    #logikarozowychpaskow
    #rozwod
    #feminizm
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Kochani, jest taki problem i bardzo was proszę o radę. Nieukłada mi się z mężem. Jesteśmy po ślubie kilka miesięcy, ale czuję, że to nieto i nietak to sobie wyobrażałam.
    Co więcej na naszym ślubie ksiądz był wyraźnie pod wpływem... Ceremonia zakończyła się niby normalnie, ale w jej czasie ksiądz sobie "łyknął" specjalnie się niekryjąc. Obie rodziny religijne, nie zareagowały w ogóle :( ! Czy ślub jest nieważny?? Pomocy!
    #zwiazki #malzenstwo #rozwod #help #rozowepaski
    pokaż całość

  •  

    I po sprawie. Doszedłem do porozumienia z żona i Sąd przystał na mój wniosek o zabezpieczenie. Wiec czuje sie dobrze ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #jatheksierozwodzi #rozwod #zwiazki #oswiadczenie

  •  

    Była żona wczoraj do mnie napisała żebym jej załatwił jakiś papier że ubezpieczona była przy mnie, mówię że spoko.
    Potem zaczęła się burzyć o coś, to jej napisałem żeby nie pyskowała bo będzie musiała bulić za to ubezpieczenie i na tym się skończy.
    Zaczęła mnie wyzywać xD
    I zgadnijcie kto będzie musiał płacić za swój pobyt w szpitalu?
    XD

    #logikarozowychpaskow #zwiazki #rozwod #czlowiekskurwiel pokaż całość

    źródło: large.jpg

  •  

    Siema Mirki. Trzymajcie kciuki bo jadę do sądu - za około godzinę zmienię stan cywilny na rozwiedziony. Jestem jeszcze lekko pijany i mam nadzieję że nie nadają alko na wejściu
    Mam za sobą całkiem fajne 9 lat. No szkoda ale co zrobisz - zadziałała słynna #logikarozowychpaskow

    #zwiazki #dziendobry #rozwod #feels pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, mirkówny pomocy,

    Wczoraj powiedziałem mojej żonie że chcę rozwodu. Powodów mam milion, zbierałem się do tego kroku przynajmniej dwa lata. Żona jest DDA i pokojowe "normalne" życie w związku jest z nią nie możliwe. Od lat nasz związek jest w ciągłej atmosferze jego naprawiania i to na mnie zawsze ten ciężar jest zrzucany.

    Kryzysów mieliśmy już milion, ona groziła wielokrotnie rozwodem. Nigdy te dawane na koniec kłótni "ostatnie" szanse nic nie zmieniały na dłuższą metę.

    Teraz żona kiedy dotarło do niej że odchodzę błaga mnie o naprawdę ostatnią szansę. Twierdzi że pierwszy raz poczuła ze może mnie stracić. Że rozumie moją decyzję ale ona się zmieni....... i wymienia pierwszy raz wszystko to co chce w sobie zmienić i to idealnie pokrywa się z moimi oczekiwaniami.

    Czy warto dawać milionową ostatnią szansę? Wydaje mi się że już tego nie chce, zwłaszcza że ona strasznie mną teraz (jak zawsze) manipuluje: "po tylu latach zasługuje na szansę", "jesteś mi to winien", "takiej szansy jak ta jeszcze mi nie dawałeś" chodź ten argument to #logikarozowychpaskow
    Naprawdę już tego nie chce, wiem że to nie wyjdzie ale cień wątpliwości jest. Plus ta jej pewność że tą szanse dostanie. Powiedziałem że dziś do końca dnia dam jej odpowiedź i mam straszny zgryz.

    #zwiazki #rozwod

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: dorotka-wu
    pokaż całość

    Dać szansę?

    • 498 głosów (42.56%)
      TAK
    • 672 głosy (57.44%)
      NIE
  •  

    #zwiazki #slub #rozwod #logikaniebieskichpaskow
    Jak pracowałem w barze na studiach, to przychodził taki Tadziu
    i mówił że w życiu miał dwa najszczęśliwsze dni,
    pierwszy to ślub, drugi to rozwód.
    Wtedy się z tego śmiałem, dzisiaj wiem że to prawda.

  •  

    Mirki wlasnie wrocilem z rozprawy rozwodowej. Zwiazek trwajacy 12 lat zakonczyl sie w 18 minut na sali sadowej.
    Niby bylem przygotowany na to, ale jednak jakis taki smutek czlowieka dopada :/
    Zarzuccie jakiegos plusika na pocieszenie...

    #feels #zalesie #rozwod #rozowepaski #niebieskiepaski #zwiazki pokaż całość

    •  

      no tak to czasem jest, ze to nei facet jest ta zla strona w konflikcie.

      @qualin: Ale ja tego nie kwestionuję. Ale wrzucanie kobiet do jednego wora, jak to uczynił kolega wyżej, jest dla mnie żałosne i przede wszystkim krzywdzące. Bo widzisz, w moim związku to ja byłam tą, która się starała, próbowała rozmawiać, szła na kompromisy (tak, kompromis w naszym wypadku wyglądał tak, że ja ustępowałam, coraz więcej i więcej) a i tak było źle i byłam tą najgorszą, bo się "wszystkiego czepiam" (Mógłbyś mi pomóc? Mógłbyś wynieść śmieci, bo młoda ma kolkę i noszę ją już trzecią godzinę? Mógłbyś tu trochę ogarnąć, bo nie mam jak przejść z dzieckiem na rękach? - nie kurwa, nie mógłbym, znowu się przypierdalasz hurrrr gdzie obiad). W tej chwili sytuacja wygląda tak, że po 4 latach od rozstania on nadal uważa, że te zawrotne 350zł, które daje na dziecko, to mój zarobek (jak on to określa, zrobiłam sobie z niego źródło utrzymania, przy czym mało istotne jest, że na utrzymanie naszej córki wykładam dużo więcej z własnej kieszeni, przy okazji sprawując jakieś 90% opieki nad nią). No ale spoko, wszystko moja wina, ja będę pokutować (swoją drogą taką pokutę - bez niego, spokój, szczęście- to ja rozumiem :D).
      Ale znam też takie przypadki, jak twój, więc doskonale rozumiem. Ważne, by nie generalizować, bo różni są ludzie, niezależnie od płci.
      pokaż całość

      +: qualin
    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    • więcej komentarzy (144)

  •  

    Baby to świnie
    Rozwód w rodzinie.
    Znacie ten typ roszczeniowej dziewczyny co uważa że za leżenie i pachnienie wszystko się należy? Otóż kuzyn na taką trafił, tylko klapki na oczash ślub brał, a potem nagle wychodzi szydło z worka. W końcu coś w nim pękło, nie będzie żył sobie wypruwał. I mi opowiada jedną z przedostatnich kłótni, gdy wykazywali sobie kto się bardziej powświęcał w tym chorym zwiazku. I jego locha mówi że w tym roku nigdzie nie byli. Że jej wstyd przed koleżankami, jak ostatnia dziadówa spędziła wakacje w Polsce. To on się jej pyta to czemu nie kupiła w tym roku wycieczki. To locha na to, że zawsze on to kupował i żadna koleżanka nie finansuje podrózy męża. Na to on jej powiedział, że on nigdy nie znosił podrózować, ale robił to dla niej przez kilka lat, ale dosyć tego. Locha w kwik.

    #zwiazki #rozwod #podroze #logikarozowychpaskow #rozowepaski #mizognia
    pokaż całość

    •  

      @DryfWiatrowZachodnich: Dokładnie to wygląda tak że kuzyn lubił turystykę ale taką to do Rumuni połazić po górach, to w rodopy czy gorgany. Ale taki trekking. A ona jak większość bab chce wakacji by było zdjęcie przy greckich ruinach czy z plaży koło Walencji. W sensie ona hotelowa, on na studiach lubił wędrówki.

    •  

      @Impresjonista: Rozumiem. Osobiscie mam podejscie jak kuzyn, lezenie dupa do gory mnie nudzi, zabytki szybko nuza, puby i plaze odpychaja. Tylko ze jakbym byl na powaznie z rozowym co woli taka stacjonarna turystyke to bym powiedzial wprost i staral sie wypracowac jakis kompromis - typu jedziemy tu i tu, zwiedzamy to i to, a potem Ty na plaze a ja na rower zwiedzac okolice ;) Plus, czy koniecznie zawsze trzeba jezdzic razem?

      Szkoda ze kuzyn w ramach dostosowywania sie do zony zapomnial o sobie.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #rozwod

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,1:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0