Informacje dotyczące Syryjskiej Republiki Arabskiej – gospodarka, ciekawostki, jak i przebieg trwającej od 2011 roku wojny domowej. Zanim zadasz pytanie na temat wojny, zapoznaj się z tym wpisem: http://www.wykop.pl/wpis/16639699/syria-syriafaq-wojna-bliskiwschod-isis-ok-napisale/

  •  

    Sen o Halep, czyli jak Turcja przejmuje kontrolę nad syryjską rebelią

    Obecnie Turcja jest jednym z najważniejszych graczy biorących udział w syryjskiej wojnie domowej. Każda operacja rebeliantów w północno-zachodniej Syrii, która ma mieć szanse powodzenia, najpierw musi zostać uzgodniona z Ankarą. Jednak nie zawsze tak było. Dzisiaj postaram się przybliżyć jak turecka polityka względem rebelii ewoluowała i jak to się stało, że Ankarze udało się zyskać tak duże poparcie ze strony rebelii. Zapraszam na „Sen o Halep, czyli o tym jak Turcja przejmuje kontrolę nad syryjską rebelią” - drugi artykuł z serii Idlibistan.

    Tekst jest dostępny także na platformie steemit.
    -----------------------------------------------

    Al-Assad musi odejść
    W początkowym okresie syryjskiej wojny domowej głównym celem Turcji było obalenie Assada i ustanowienie w jego miejsce rządu sunnickiego, który zostałby wciągnięty w turecką strefę wpływów. W tym okresie Ankara prowadziła iście makiawelistyczną politykę i zgodnie z zasadą „cel uświęca środki” współpracowała z niemal każdym ugrupowaniem rebelianckim – w tym z Nusrą. Ankara liczyła, że dzięki bliskiej współpracy z rebeliantami i dostarczaniu im ton sprzętu wojennego, ostatecznie uda jej się przejąć kontrolę nad całą rebelią. Wkrótce jednak okazało się, że tureckie plany są zupełnie oderwane od rzeczywistości.

    Gdy 28 marca 2015 roku Armia Podboju dumnie wkroczyła do Idlib w Ankarze strzelały korki od szampanów. Turcy uważali, że upadek Idlib to pierwszy, duży krok na drodze do zwycięstwa. Kolejnym celem rebelii miało być Halep (turecka nazwa miasta Aleppo) i marsz, przez Hamę i Homs, na Damaszek. Jednak tureckie plany nigdy nie doczekały się realizacji. Po wypędzeniu armii rządowej z prowincji Idlib, rebelianci skoczyli sobie do gardeł i zaczęli walczyć między sobą o rolę lidera. Nikt nie chciał już słuchać Ankary i jej wezwań do zachowania jedności.

    Konflikty wewnętrzne rebelii świadczyły o porażce ówczesnej polityki Ankary wobec Syrii. Dotychczas Turcy skupiali się na formowaniu jak największych sojuszy powstańczych, które tworzono z ugrupowań zarówno umiarkowanych, jak i radykalnych. Turcy byli świadomi, że takie działanie jest obarczone ogromnym ryzykiem, ale liczyli że uda im się zachować jedność rebelii poprzez skupienie jej na walce z Assadem. Jednak wydarzenia, które rozegrały się po upadku Idlib pokazały, że tureckie stanowisko było błędne.

    Prezydent Syrii, Baszszar al-Asad, źródło: kremlin.ru

    Podpatrzone w Arabii Saudyjskiej, aby Turcja rosła w siłę
    Pod koniec 2015 roku Turcja znalazła się w bardzo złej sytuacji. Nusra i Ahrar, czyli dwa bardzo radykalne ugrupowania, nad którymi Turcja nie miała zbyt dużej kontroli wybiły się na liderów rebelii w północnej Syrii. Jednocześnie na południu kraju coraz większe wpływy zyskiwała Armia Islamu (Jaish al Islam) – wspierana finansowo i materiałowo przez Arabię Saudyjską. Jaish al Islam była bardzo ciekawym przypadkiem. Z jednej strony JaI było potężnym ugrupowaniem, które siało postrach we wschodniej Gucie pod Damaszkiem – ich defilada wojskowa przeszła do historii syryjskiej wojny domowej jako jeden z największych pokazów siły ze strony rebeliantów. Z drugiej jednak strony JaI działało zgodnie z wytycznymi otrzymywanymi od mocodawców z Rijadu.

    Wydaje się, że to właśnie działalność Armii Islamu doprowadziła do rewizji tureckiej polityki względem Syrii. Ankara odrzuciła ideę tworzenia szerokiej koalicji, która objęłaby całą rebelię na rzecz stworzenia własnej wersji Armii Islamu. Zadanie to było o tyle łatwe, że Turcja – w odróżnieniu od Saudów – bezpośrednio graniczyła z terenami kontrolowanymi przez rebeliantów.

    Parada Armii Islamu w Gucie, 2015 rok, źródło: JaI

    Początki pro-tureckiego stronnictwa
    Zimą 2015 roku Turcy zaczęli wprowadzać swój plan w życie. Zamiast tworzyć „frakcję pro-turecką” od zera, postanowiono stworzyć ją na kanwie mniejszych, bardziej umiarkowanych ugrupowań, które zostały zmarginalizowane przez Nusrę i Ahrar. Ugrupowania te, czując zagrożenie ze strony Nusry, szybko przyjęły pomocną dłoń wyciągniętą przez Ankarę. Pierwszym ugrupowaniem, które Turcy zaczęli przeciągać na swoją stronę było FSA, które dotychczas podchodziło do sąsiada z północny ze stosunkowo dużym dystansem. Jednocześnie Turcy zacieśnili jeszcze – i tak już szeroką – współpracę z tzw. Brygadami Syryjskich Turkmenów – głównym i najbardziej znanym członkiem BST była Dywizja Sułtana Murada.

    W efekcie, w Idlib, w cieniu Nusry i Ahraru, zaczęły tworzyć się zaczątki frakcji „pro-tureckiej”. Ankara podeszła do tego sojuszu bardzo poważnie. Wkrótce szeroki strumień zaopatrzenia płynącego z Turcji dla rebelii został skierowany do grup pro-tureckich. W rezultacie oddziały lojalne Ankarze, mimo że mało liczne i rozbite rozbita na wiele drobnych ugrupowań, stały się jedną z najlepiej uzbrojonych grup w północnej Syrii.

    Już wówczas – tj. pod koniec 2015 roku – Turcja zaczęła wykazywać duże zaangażowanie sojuszem z Ahrarem. Porozumienie się z tym ugrupowaniem było o tyle istotne, że była to druga – po Nusrze – najpotężniejsza grupa w Idlib. Ponadto to Ahrar kontrolował przejścia graniczne, przez które Turcja chciała przerzucać sprzęt dla FSA i Turkmenów. Jednak Ahrar odrzucił sojusz z Turcją. Póki co grupa nr 2 w Idlib wykazywała dużą niezależność i starała się balansować między Ankarą a Rijadem – swoimi głównymi sponsorami. Jednocześnie jednak Ahrar miał wyrazić duże zrozumienie dla tureckich działań i zagwarantować Turcji swobodny transport broni przez granicę.

    Przejście graniczne Bab al-Hawa przed wojną, źródło: Patrickneil, wikimedia.org

    Niespodziewani goście
    Rosnąca rola Nusry i walka o wpływy z Suadami nie były jedynymi trudnościami, z którymi w 2015 roku musiała zmierzyć się Turcja. 30 września 2015 roku Rosjanie weszli do Syrii a tureckie możliwości działania zostały znacznie ograniczone. Wejście Rosjan wywróciło do góry nogami turecką politykę względem Syrii. Wcześniejszy cel Ankary, czyli wyeliminowanie Assada i instalacja w jego miejsce pro-tureckiego rządu, stał się niemożliwy do osiągnięcia. Nic też dziwnego, że napięcie na linii Ankara-Moskwa zaczęło rosnąć, czego kulminacyjnym punktem było zestrzelenie przez Turków rosyjskiego bombowca Su-24M 24 listopada 2015 roku.

    Trudno przewidzieć do czego doprowadziłyby dalsze turecko-rosyjskie tarcia, gdyby nie noc z 15 na 16 lipca 2016 roku, gdy w Turcji doszło do nieudanego zamachu stanu. Do tej pory trwają ostre dyskusje czy zamach ten był zainscenizowany/sprowokowany przez stronnictwo pro-erdoganowskie w armii. W każdym razie jedno jest pewne. Od lipca 2016 roku pozycja prezydenta została znacznie wzmocniona a sama Turcja zaczęła coraz bardziej przypominać państwo autorytarne. Przemiany w Turcji wywołały stanowczą krytykę ze strony krajów członkowskich NATO i UE. Odpowiedź Turcji była równie ostra – Ankara zaczęła oskarżać rządy państw europejskich i USA o wspieranie spisku Gulena. Jednocześnie jeden człowiek dostrzegł w tym całym zamieszaniu okazję – Władimir Putin. Prezydent Erdogan uznał, że chwilowy sojusz z Putinem to idealna odpowiedź na zaostrzającą się krytykę ze strony zachodnich sojuszników. W ten sposób Ankara rozpoczęła niebezpieczną grę, w której stara się balansować między Moskwą a Waszyngtonem. Wkrótce ta gra miała doprowadzić do turecko-rosyjskiej współpracy w Syrii.

    Opancerzone transportowce Ejder Yalçın 4X4 przekazane przez Turcję Legionowi Szamu, źródło: SL

    Kwestia kurdyjska
    Jednak póki co, Turcy musieli sami zmierzyć się z zagrożeniem, które zaczęło zbliżać się do ich południowych granic. W sierpniu 2016 roku Kurdowie, z amerykańską pomocą, zaczęli dążyć do połączenia swoich sił stacjonujących pod Afrin i Manbij. Gdyby im się udało cała północna granica syryjsko-turecka zostałaby opanowana przez Kurdów. Turcja musiała działać. W ciągu kilku dni tysiące członków „tureckiego skrzydła” zostało ewakuowanych z Idlib do południowej Turcji. 24 sierpnia 2016 roku rozpoczęła się operacja „Tarcza Eufratu”. Mimo wielu błędów w sztuce wojennej, turecka operacja zakończyła się ogromnym politycznym sukcesem – ryzyko połączenia się sił kurdyjskich zostało zażegnane.

    Jednocześnie jednak Turcja wygrywając w Al Bab, przegrała w Idlib. Większość mudżahedinów z „tureckiego skrzydła” wzięła udział w „Tarczy Eufratu” a w Idlib pozostały tylko oddziały rezerwowe. Po zakończeniu operacji duża część bojowników nie chciała wracać do Idlib, gdyż przebywając pod opieką Turków nie musieli martwić się rosyjskimi bombardowaniami, walkami wewnętrznymi i uśpionymi komórkami IS. Ci którzy zdecydowali się na powrót nie mogli liczyć na ciepłe przyjęcie, gdyż zaraz po przekroczeniu granic Idlib byli rozbrajani przez JFS/HTS. Turcja była świadoma utraty wpływów w Idlib i, nie mogąc liczyć na powrót swoich sojuszników do Idlib, postanowiła zacieśnić stosunki z Ahrarem, który z coraz większym przerażeniem patrzył na, rosnącą w siłę, ex-Nusrę.

    Początkowa faza operacji „Tarcza Eufratu”, źródło: MrPenguin20, OpenStreetMap contributors, openstreetmap.org

    Astana, czyli nowe rozdanie
    Tymczasem Rosja – widząc, że Turcja bardziej niż Assadem jest zainteresowana pacyfikacją Kurdów – zaproponowała Ankarze współpracę. Tak właśnie, w grudniu 2016 roku, powstał tzw. „format astański”, w skład którego weszły Rosja, Iran i Turcja. To właśnie Astana ma być miejscem, gdzie zostanie uzgodniony status powojennej Syrii.

    Zgadzając się na współpracę z Moskwą i Teheranem, Ankara zrezygnowała z obalenia Assada za pomocą siły. Od teraz Turcja postanowiła dążyć do uzyskania jak największego wpływu na losy powojennej Syrii – to czy Assad zostanie w Damaszku stało się kwestią drugoplanową. Jednak cel ten miał zostać osiągnięty nie tylko przy pomocy zręcznej dyplomacji, ale także – a może i przede wszystkim – siły zbrojnej.

    Po ogłoszeniu powstania „formatu astańskiego”, rebelianckie ugrupowania z Idlib zrozumiały, że jeśli chcą przetrwać to muszą zacząć bliżej współpracować z jednym z 3 partnerów z Astany. Nie mogąc liczyć na pomoc ze strony Rosji czy Iranu, rebelianci zwrócili się o pomoc do Ankary. Tym samym Turcy powrócili do gry o Idlib i tym razem to oni rozdawali karty. Dzięki Astanie, Turcja nie musiała już starać się o poparcie ze strony rebeliantów – teraz to oni musieli starać się o poparcie Turcji.

    Turcja postanowiła nie zaprzepaścić swojej szansy na objęcie dowództwa nad rebelią. Na swojego głównego sojusznika w Idlib Turcy wybrali Ahrar. O ile wcześniej Ahrar i Ankara współdziałały w ramach układu partnerskiego, to po powstaniu „formatu astańskiego”, Ahrar całkowicie uzależnił się od tureckiego sojusznika.

    Widząc zbliżenie swojego największego rywala z Turcją, Nusra/JFS postanowiła działać. 20 stycznia 2017 roku, na 2 dni przed rozpoczęciem pierwszej tury rozmów w Astanie, Julani wydał rozkaz do rozpoczęcia prewencyjnego ataku. Tego samego dnia bojownicy JFS zaatakowali posterunki oraz magazyny Ahraru i jego sojuszników. Ahrar odpowiedział ogniem. Od tamtej pory Ahrar i Nusra cały czas pozostają w stanie wojny, który przeplatany jest krótkimi okresami rozejmu. Szala zwycięstwa przechyla się to na jedną, to na drugą stronę, lecz żadna z grup nie jest na tyle silna, aby całkowicie wyeliminować przeciwnika. Strategiczne lokacje, jak np. Saraqib, przechodzą z rąk do rąk. Obok regularnych walk między HTS-em a Ahrarem, nieustannie dochodzi do zamachów bombowych organizowanych prawdopodobnie przez IS, co wprowadza jeszcze większe zamieszanie w prowincji.

    [Prezydenci: Rouhani, Putin i Erdogan, źródło: kremlin.ru](https://steemitimages.com/0x0/https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/e2/Vladimir_Putin%2C_Hassan_Rouhani%2C_Recep_Tayyip_Erdoğan_02.jpg/1280px-Vladimir_Putin%2C_Hassan_Rouhani%2C_Recep_Tayyip_Erdoğan_02.jpg)

    Idlib, czyli rebeliancki kurort
    Przed wojną prowincję Idlib zamieszkiwało ok. 1,5 mln osób. Na skutek działań wojennych i ucieczek cywilów z terenów kontrolowanych przez rząd liczba ta znacznie zwiększyła się i według szacunków wynosi obecnie od 2,5 do nawet 3,3 mln osób. Większość z tych „nowych mieszkańców” Idlib to uchodźcy wojenni, ale nie wszyscy. Część trafiła tu za pomocą rządu z Damaszku i „zielonych busów”.

    Po zdobyciu Aleppo w 2016 roku, SAA przystąpiła do likwidacji „rebelianckich worków” istniejących w różnych częściach kraju. Część z tych kotłów znajdowała się w terenie mocno zurbanizowanym (tak było np. w Damaszku) – tym samym atak na nie oznaczałoby ogromne straty po stronie atakujących. Dlatego też armia wpadła na ciekawy pomysł. Przystępując do likwidacji każdego z kotłów, siły rządowe dawały rebeliantom wybór – poddajcie się i jedźcie do Idlib albo walczcie i gińcie. Zdecydowana większość rebeliantów wybierała tę pierwszą opcję. W ten sposób armii udało się odzyskać wiele strategicznych pozycji – czasami nawet bez strat własnych. Jednak likwidacja kotłów nie była jedynym celem jakim kierowała się armia oferując „wywózki” do Idlib. Przede wszystkim liczono, że „zielone busy” doprowadzą do eskalacji napięć istniejących w Idlib.

    Wkrótce ewakuacje stały się powszechne. Worek za workiem poddawał się a jego obrońcy, wraz z całymi rodzinami, wyjeżdżali do Idlib. Ewakuacje prowadzone były w charakterystycznych busach koloru zielonego, co szybko stało się obiektem żartów ze strony armii i pro-rządowych aktywistów np. gwiazdy na flagach FSA zaczęto zamieniać na zielone busy.

    Początkowo ewakuowani rebelianci byli witani w Idlib jak bohaterowie. Jednak gdy liczba ewakuacji zaczęła gwałtownie wzrastać, szybko się to zmieniło. Ugrupowania rebelianckie z Idlib zaczęły dostrzegać, że napływ bojowników z różnych części kraju prowadzi do zachwiania równowagi sił panujących w prowincji. Najbardziej na „zielonym procederze” traciła Nusra/JFS, gdyż jej bojownicy, stanowiący i tak mniejszość poza Idlib, najczęściej odrzucali układy z armią i wybierali walkę do końca. Dlatego też po kilku „wywózkach”, Nusra zaczęła rozbrajać rebeliantów przybywających do Idlib (armia pozwala wywożonym zatrzymać broń osobistą). Ponadto duża część ewakuowanych oficerów „zaginęła” po przybyciu do Idlib – prawdopodobnie trafili oni do więzień Nusry.

    „Zielone ewakuacje” jeszcze bardziej zaogniły już i tak napiętą sytuację w prowincji. HTS stara się uniemożliwić ewakuowanym dołączanie do Ahraru czy tworzenie nowych frakcji., jednak ludzie Julaniego działają na oślep. W efekcie represje dotykają nawet tych, którzy nie mają negatywnego stosunku do HTS-u. Tymczasem część ewakuowanych zupełnie nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Często przyjeżdżający do Idlib przeżywają szok kulturowy (dotyczy to zwłaszcza bojowników FSA z południa kraju) – myślą, że po ewakuacji znajdą się w jedynej wolnej prowincji w kraju, lecz w rzeczywistości trafiają do samozwańczego „emiratu” rządzonego prawem szariatu. Mówiąc o ewakuacjach do Idlib warto wspomnieć o ciekawym kazusie Jaish al Islam (Armii Islamu). Jej głównym regionem działania była wschodnia Guta. Gdy na początku 2018 roku armia rządowa przystąpiła to likwidacji tego kotła, JaI rozpoczęło negocjacje dotyczące ewakuacji. Początkowo rebelianci zgodzili się na warunki zaproponowane im przez armię, jednak gdy usłyszeli że jadą do Idlib odrzucili umowę. W Idlib struktury Armii Islamu prawie nie istnieją – lokalna filia była bardzo mała i została wchłonięta przez Ahrar. Ponadto w Gucie wielokrotnie dochodziło do walk między Nusrą a Armia Islamu. Dlatego też JaI zaproponowała rządowi, aby – zamiast do Idlib – wywieziono ich na tereny kontrolowane przez wojska „Tarczy Eufratu”. Na to jednak armia nie chciała się zgodzić, gdyż dałoby to Armii Islamu szansę na dołączenie do stronnictwa „pro-tureckiego” i reorganizację pod tureckim nadzorem. Cała sprawa zaczęła wyglądać jak niskobudżetowy czeski film, gdyż przez około 1 tydzień armia i JaI w kółko ogłaszały rozejmy i wznowienia walk. Ostatecznie Armia Islamu została wywieziona do Idlib. Tam potwierdziły się ich obawy – jej szeregowi członkowie zostali rozbrojeni przez HTS a dowódcy osadzeni w więzieniach. W efekcie, trzęsąca niegdyś wschodnim Damaszkiem, JaI przestała istnieć.

    Tymczasem Ankara nie oceniała „zielonych ewakuacji” w tak jednoznacznie negatywny sposób jak HTS. Turcy zaczęli dostrzegać plusy całej sytuacji. Julani zupełnie nie wiedział jak radzić sobie z masami ludzi napływającymi do Idlib. Fala aresztowań, która miała chronić HTS, doprowadziła do serii protestów ludności cywilnej. Rządy Nusry zaczęły tracić społeczne poparcie i w coraz większym stopniu opierać się na terrorze. Ankara postanowiła wykorzystać tę sytuację i zachęcać napływających bojowników do wstępowania w szeregi pro-tureckich bojówek. W rezultacie „zielone busy” stały się kolejnym punktem zapalnym w stosunkach HTS-u i frakcji pro-tureckiej.

    Ewakuacja rebeliantów z Aleppo, źródło: Ruptly, youtube.com

    Nusra wobec rosnących wpływów Turcji

    Tureckie plany przejęcia kontroli nad rebelią nie uszły uwadze HTS-u. Wcześniej Julani nie postrzegał Turcji jako swojego wroga. Mało tego, HTS wielokrotnie zgadzał się na ograniczoną współpracę wojskową z Turcją przeciwko wojskom rządowym. Jednak Astana zmieniła wszystko. Od pierwszego spotkania przedstawicieli Moskwy, Ankary i Teheranu, wiadome jest, że konfrontacja HTS-u z siłami pro-tureckimi jest tylko kwestią czasu.

    Julani próbuje grać na czas. Z jednej strony stara się pomagać Turkom np. to bojownicy HTS-u eskortowali tureckie konwoje gdy te wjeżdżały do Idlib, aby założyć tu – zgodnie z postanowieniami z Astany – 12 posterunków monitorujących zawieszenie broni. Z drugiej strony – gdy tylko jest ku temu dogodna okazja – HTS atakuje ugrupowania pro-tureckie. Ciężko powiedzieć na co liczy Julani – niemal w każdym scenariuszu końca wojny w Syrii nie ma miejsca na dalszą obecność HTS-u.

    Według różnych niepotwierdzonych informacji Julian wysyła do krajów europejskich i arabskich tajnych wysłanników, którzy mają wystarać się o protekcję tych krajów. Jeśli to prawda, to jest to bardzo ciekawa inicjatywa, lecz – moim zdaniem – od początku zdana na klęskę. Nikt nie będzie chciał negocjować z ugrupowaniem dowodzonym przez mężczyznę wpisanego na listę poszukiwanych terrorystów przez USA i Rosję. Jeśli HTS chce zachować jakiekolwiek szanse na przetrwanie to – moim zdaniem – musi skupić się na utrzymaniu status quo i liczyć na kolejne – podobne do tego z Astany – przetasowanie sytuacji na Bliskim Wschodzie.

    Abu Mohammad al-Julani, źródło: JFS

    Marsz na Idlib

    W lipcu 2017 roku Ankara poczuła się bardzo pewnie. Od kilku miesięcy tureckie ciężarówki, wyładowane sprzętem wojennym, codziennie przekraczały przejście graniczne Bab al-Hawa. Dwa miesiące wcześniej, w maju 2017 roku, w Astanie, uzgodniono, że Idlib będzie jedną z 4 stref deeskalacji, które nie będą już dłużej atakowane przez siły pro-rządowe.

    Turcja uznała, że jest to idealny moment na konfrontację z HTS-em i zaczęła coraz mocniej naciskać na Ahrar, wówczas już bardzo mocno związany z Ankarą, aby ten w końcu podjął zdecydowaną akcję przeciwko ugrupowaniu Julaniego. Jeśli Ahrar odniosłoby sukces to Turcja mogłaby zaprezentować się w Astanie jako jedyny legalny przedstawiciel rebelii. 14 lipca 2017 roku Brygady Suqour al-Sham (część Ahraru) zaatakowały posterunki HTS-u w okolicy Saraqib i w górach Zawiya. HTS dało się zaskoczyć, lecz sukcesy Ahraru nie trwały długo. W ciągu kilku kolejnych dni HTS zmobilizował setki bojowników i przeprowadził szeroką kontrofensywę przeciwko Ahrarowi w różnych częściach Idlib. W rezultacie, po zaledwie 9 dniach walki, HTS przejęło kontrolę nad: całym miastem Idlib, przejściem granicznym Bab al-Hawa, którym Turcy zaopatrywali swoje bojówki, strategicznymi miastami Saraqib oraz Atarib oraz niemal całą granicą Idlib z Turcją.

    Porażka z lipca 2017 roku była bardzo dotkliwa, nie tylko dla Ahraru, ale dla całego stronnictwa pro-tureckiego, które utraciło dogodne pozycje w północnym Idlib i zostało niemal całkowicie zepchnięte na równinę al-Ghab. Oddziały, którym udało się utrzymać na północy, schroniły się w trudno dostępnych miejscach np. w górach Zawiya. Porażka uświadomiła Turkom, że póki co jej bojówki są zbyt słabe, aby stanąć do walki z HTS-em jak równy z równym. Ponadto zauważono, że jednym z powodów porażki były chaotyczne działania Ahraru i FSA, które nie potrafiły skoordynować swoich natarć. W żadnym wypadku tureckie bojówki nie mogły mierzyć się ze dyscyplinowanym i świetnie zorganizowanym HTS-em. W związku z tym Ankara zdecydowała się przeprowadzić radykalne zmiany i przekształcić skrzydło pro-tureckie w jednolitą formację z centralnym systemem dowodzenia.

    Walki w Idlib w lipcu 2017 roku, wersja HD, źródło: archiwum autora

    Syryjski Front Wyzwolenia

    Plany Ankary zmaterializowały się 18 lutego 2018 roku. Tego dnia Ahrar oraz Nour ad Din Zenki powołały do życia Syryjski Front Wyzwolenia (SLF). Zenki była wówczas trzecią, pod względem liczebności, grupą w Idlib – ok. 7000 bojowników. Ruch Zenki odznacza się daleko idącą radykalizacją ideologiczną, co zresztą widać w działaniach grupy – pierwotnie Zenki weszło w skład HTSu. Ponadto Zenki posiada też wiele rys na swoim wizerunku – chyba najbardziej znanym „incydentem” z ich udziałem było morderstwo, którego dopuścili się w 2016 roku w Aleppo – ich bojownicy ucięli głowę ok. 12-letniemu chłopcu oskarżonemu o członkostwo w Liwa Al. Quds, pro-rządowej milicji, werbowanej z palestyńskich uchodźców.

    Powstanie SLF było przełomowym momentem w historii Idlib. Po raz pierwszy Zenki tak wyraźnie opowiedziało się po stronie Turcji. Co prawda już wcześniej członkowie tego ugrupowania wykazywali pewną dozę sympatii względem Ankary np. brali udział w operacji Tarcza Eufratu, lecz ich współpraca z Turcją był luźna. Jednocześnie sformowanie SLF-u spotkało się z ostrą reakcją ze strony HTS-u – nota bene Zenki było członkiem HTS-u do lipca 2017 roku. O ile wcześniej ex-Nusra nie postrzegała tureckich bojówek w kategorii zagrożenia dla swojego istnienia, to po powstaniu SLF-u musiała zrewidować swoje stanowisko.

    Logo Syryjskiego Frontu Wyzwolenia, źródło: SLF

    Gdy kosa trafi na kamień

    Widząc, że sytuacja wymyka się spod kontroli Julani postanowił działać. 19 lutego 2018 roku bojownicy HTS-u zaczęli atakować posterunki SLF w całym Idlib. Pretekstem do rozpoczęcia walk było zabójstwo wysoko postawionego członka HTS, Abu Aymana al-Masriego (nie mylić z Ahmedem Hassanem Abu al-Khayrą al-Masrim, który był bohaterem poprzedniej części), o które oskarżono Ruch Zinki. Walki trwały ponad 2 miesiące – do 24 kwietnia 2018 roku. Szala zwycięstwa przechylała się raz na jedną, raz na drugą z wojujących stron. Niektóre miasta kilkukrotnie przechodziły z rąk do rąk a siedziby walczących nieustannie nękane były zamachami bombowymi.

    Ostatecznie walki zostały uznane za nierozstrzygnięte. Jednak moim zdaniem ten epizod walk o Idlib zakończył się strategicznym zwycięstwem SLF-u. Co prawda Ahrarowi i Zenki nie udało się rozbić HTSu, lecz w końcu – po wielu wcześniejszych porażkach – „skrzydło pro-tureckie” pokazało, że jest w stanie walczyć z ex. Nusrą jak równy z równym.

    Na początku starć wydawało się, że HTS odniesie łatwe zwycięstwo nad rozproszonymi siłami SLF-u, które na wielu odcinkach musiały działać samotnie, odcięte o kilkadziesiąt kilometrów od swoich głównych sił. Jednak SLF wykazało się nadzwyczajnymi zdolnościami koordynacji swoich działań, co wyraźnie zaskoczyło ludzi Julaniego. Ponadto Ahrar i Zinki nie ograniczały się wyłącznie do obrony przed HTS-em. W wielu miejscach podjęły one ambitne działania zaczepne, a prawdziwym popisem stało się przebicie rebeliantów z równiny Al-Ghab do oblężonych gór Zawiya i odblokowanie walczących tam mudżahedinów, a następnie wspólny atak na Marat al-Numan zakończony zdobyciem miasta.

    Wynik wspomnianych walk odbił się szerokim echem w całym Idlib. SLF postanowiło maksymalnie wykorzystać swój sukces i rozpoczęło akcję propagandową wśród innych ugrupowań, która miała zachęcić je do stworzenia wspólnego bloku rebelianckiego, który będzie w stanie przejąć władzę w Idlib. W ten sposób 28 maja 2018 roku, z inicjatywy SLF, powstał Narodowy Front Wyzwolenia (NFL). W jego skład weszły m.in.: Legion Szamu, Wolna Armia Idlib, 1. Dywizja Przybrzeżna, Jaysh al-Nasr, 23. Dywizja. 1 sierpnia 2018 roku dotychczasowi członkowie SLF – Ahrar oraz Zinki – także dołączyli do NFL.

    Obecnie Narodowy Front Wyzwolenia liczy ok. 50-60 tysięcy mudżahedinów (szacunki autora). Taka siła jest w stanie nie tylko stanąć do walki z HTS-em jak równy z równym, lecz także zniszczyć ugrupowanie Julaniego. NFL stworzyło ramy organizacyjne, w które wciągnięte zostały niemal wszystkie liczące się ugrupowania rebelianckie, które nie zostały jeszcze wchłonięte przez HTS. Narodowy Front Wyzwolenia jest potężnym narzędziem, które – w odpowiednich rękach – jest w stanie zniszczyć dotychczasowe Idlib i zaprowadzić nowe porządki. Jak? O tym w kolejnej części.

    Walki w Idlib w styczniu-marcu 2018 roku, źródło: MrPenguin20, OpenStreetMap contributors, SuriyakMaps, openstreetmap.org

    -----------------------------------------------

    Dzisiejszy artykuł miał pojawić się wczoraj, ale zabrakło mi mocy przerobowych - za co przepraszam tych, którzy czekali na post (m.in. kolega @Liesbaum). Jutro jest święto, także trzecia część pojawi się już terminowo. Jutro zajmiemy się podsumowaniem obecnej sytuacji w Idlib i porozmawiamy na temat ewentualnej ofensywy wojsk rządowych na Idlib. Prośba @Martwiak o źródła także zostanie spełniona - wrzucę wszystkie źródła jutro i przyporządkuję je do poszczególnych artykułów. Miałem to zrobić dzisiaj, ale to jeszcze bardziej opóźniłoby wstawienie tekstu. Grafika przypięta do posta pochodzi z kremlin.ru
    -----------------------------------------------

    Po więcej podobnych historii, zapraszam do:
    - archiwum
    - obserwowania tagu #lagunacontent
    - polubienia strony na facebooku.

    #syria #bitwaoidlib #geopolityka #turcja #bliskiwschod #lagunacontent #gruparatowaniapoziomu #steemit
    pokaż całość

  •  

    [ENG] Dłuższa produkcja od rebelianckiego Narodowego Frontu Wyzwolenia prezentująca nową jednostkę do zadań specjalnych "Unit 82 SWAT Forces".

    #syria

    źródło: youtube.com

    •  

      @Liesbaum: Tak. Dopóki podane jednostki nie będą miały ręcznej broni przeciwlotniczej w swoim wyposażeniu to nie będzie sensu tworzenia takich wojsk "specjalnych" przez rebeliantów.

    •  

      @RuskiAgent1917: wojska specjalne są spoko do przeprowadzania trudnych operacji militarnych za liniami wroga (oni helikopterow nie mają także XD) obecnie będą tylko praktycznie w defensywie każdy ich potężny rajd skończy się wycofaniem saa i zbomardowaniem wiochy przez Ruaf, tak czy srak nie będą stanowili wielkiego zagrożenia, gdy linia frontu była stabilna to takie jednostki nawet mają jakiś sens jak właśnie Malhama ale obecnie to już nie będzie aż tak efektywne, wyszkoleni lepiej żołnierze Szczur Forces zawsze będą lepsi od zwykłych pastuchów z ak47, jednak nie wykorzystają swojego potencjału nawet w 50%... i dobrze pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Ciekawe czy puste słowa, czy rzeczywiście szykuje się jakaś akacja likwidacji HTSu

    #syria #bitwaoidlib

    źródło: twitter.com

  •  

    Idlib, Syria. Na ostatnich terenach, które są kontrolowane przez 'umiarkowaną i demokratyczną opozycję' młody chłopiec otrzymał karę 50 batów oraz zgolenie głowy na łyso za to, że usiadł w parku obok nieznajomej dziewczyny. Według niektórych ci ludzie mieli przejąć władzę w Syrii. Swoją drogą ciekawe co się stało z tą dziewczyną.
    https://mobile.twitter.com/Ian56789/status/1028578100626509824/video/1
    #syria
    pokaż całość

  •  

    Wywiad z trzema dżihadystami w Idlib pochodzącymi z #holandia oraz #belgia
    #syria

    źródło: youtu.be

  •  

    Ktoś ma więcej info o tych starciach w kwestii ofiar, zniszczonego sprzętu lub konsekwencji?

    Do starć pomiędzy żołnierzami Tureckich Sił Zbrojnych a Wolną Armią Syrii (FSA) miało dojść w północno-zachodniej części prowincji Idlib kontrolowanej wciąż przez „rebeliantów”. Powodem wybuchu walk miało być zastrzelenie syryjskiego rolnika przez tureckiego snajpera we wsi Kafr Hum.

    #turcja #turcjawsyrii #syria

    Źródło
    pokaż całość

  •  

    JAKIM TYGRYSEM DZISIAJ JESTEŚ? ZAPULSUJ, A OSTATNIA CYFRA LICZNIKA PLUSÓW CI TO POWIE!

    1. dumnym Tygrysem
    2. radosnym Tygrysem
    3. sprzedającym dywany Tygrysem
    4. Tygrysemchorązyfejs.jpg NO ZOBACZ CO K... NAROBILIŚCIE
    5. poważnym Tygrysem
    6. skacowanym Tygrysem
    7. Tygrysem-ojcem
    8. Tygrysem niby-tak-ale-nie-do-konca.jpg
    9. najedzonym Tygryskiem
    0. gdy-nie-wiesz-kogo-atakowac-wiec-wiec-atakujesz-wszystkich Tygrysem

    pokaż spoiler Tak, wiem, że to jest głupie ale mi się nudzi xD


    #glupiewykopowezabawy #syria #syriaspam
    pokaż całość

  •  

    Nagranie od rządowych z walk z niedobitkami ISIS na polu wulkanicznym As-Safa

    #syria

    źródło: youtube.com

  •  

    Dziewice się zbliżają,
    pukają do twych drzwi,
    pobiegnij je przywitać,
    z radości serce drży.
    #syria #heheszki

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    Siły rządowe od dzisiaj kontrolują w 100% następujące prowincje:
    - Rif Damascus
    - Damascus
    - Tartus
    - As-Suwaida
    - Daraa
    - Quneitra

    Siły rządowe muszą jeszcze w pełni wyzwolić następujące prowincje:
    - Homs
    - Hama
    - Latakia
    - Idlib
    - Aleppo
    - Rakka
    - Deir ez Zor
    - Al-Hasakah

    No i oczywiście Wzgórza Golan ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #syria
    pokaż całość

  •  

    Oby tylko nie odwalili gówna tak jak podobna grupa ex rebelsów podczas obrony bazy we Wschodniej Ghoucie.
    #syria #bitwaoidlib

    źródło: twitter.com

  •  

    Al-Julani - ojciec chrzestny syryjskiej rebelii
    Od dwóch tygodni trwają medialne spekulacje na temat nadchodzącej ofensywy syryjskiej armii na prowincję Idlib – „twierdzę” syryjskiej rebelii. Pro-rządowi aktywiści twierdzą, że będzie to największa operacja od czasów zajęcia Aleppo w 2016 roku. Niestety często artykuły poświęcone planowanemu atakowi na Idlib zupełnie pomijają skomplikowane podziały wewnętrzne istniejące wśród rebeliantów z Idlib, a także fakt że Idlib pozostaje tureckim protektoratem. Właśnie dlatego zdecydowałem się na publikację serii „Idlibistan", czyli trzech artykułów poświęconych rywalizacji wewnętrznej w obozie rebeliantów, roli Turków w Idlib i wpływie tych czynników na przyszłą ofensywę wojsk rządowych. Nie przedłużając, zapraszam na pierwszy odcinek z serii poświęcony najważniejszemu rebelianckiemu ugrupowaniu - Hay'at Tahrir al-Sham.

    Tekst jest dostępny także na platformie steemit.
    -----------------------------------------------

    Armia Podboju
    Aby zrozumieć obecną sytuację w północnej Syrii należy cofnąć się do 2015 roku, gdy syryjska rebelia święciła największe sukcesy. Był marzec 2015 roku. Damaszek kontrolował prowincję Idlib ostatkami sił. Większość miast i baz wojskowych w regionie została już opanowana przez rebeliantów. Siły pro-rządowe (SAA) kontrolowały już tylko dwa miasta – Idlib oraz Dżisr asz-Szughur – oraz wąski korytarz zaopatrzeniowy łączący rządową część Idlib z resztą kraju.
    24 marca 2015 roku ugrupowania rebelianckie powołały do życia Armię Podboju (Jaish al-Fatah), która miała położyć kres władzy Damaszku w prowincji Idlib. W skład ugrupowania weszły zarówno „umiarkowany” Ahrar asz-Szam, jak i – powiązany z Al Kaidą – Dżabhat an-Nusra, a także wiele innych, mniejszych ugrupowań (np. Legion Szamu). Nowa formacja nawiązała także ścisłą współpracę z Wolną Armią Syrii, która dysponowała nowoczesnym uzbrojeniem dostarczonym przez Zachód. Ta niebywała – jak na warunki syryjskie – solidarność legła u podstaw sukcesów, które już wkrótce miała odnieść Armia Podboju.

    28 marca, zaledwie 4 dni po jej utworzeniu, Armia Podboju wyparła siły rządowe z Idlib – w tym elitarną 11 Dywizję Pancerną. Rebelianci nie spoczęli na laurach i rzucili się w pościg za wycofującym się wrogiem. Kolejnym celem rebeliantów stało się miasto Dżisr asz-Szughur. Tutaj także siły rządowe nie potrafiły stawić rebeliantom zorganizowanego oporu i wkrótce zostały zepchnięte aż w góry północnej Latakii. Wśród wycofujących się kolumn wojsk rządowych znajdował się – wówczas jeszcze niemal nieznany – pułkownik Suheil al-Hassan, który uznał porażkę w Dżisr za swoją osobistą klęskę.

    Solidarność rebeliantów nie trwała jednak długo. Zaraz po wyparciu sił rządowych, poszczególne ugrupowania zaczęły walczyć o rolę lidera w prowincji Idlib. Początkowo wewnątrz rebeliancka rywalizacja przybierała wyłącznie formy lokalnych potyczek, lecz w końcówce 2016 roku zaczęło dochodzić do pełnoskalowych bitew, które przetoczyły się niemal przez całą prowincję. Od tamtej pory krwawe walki wewnętrzne w Idlib to standard, który powtarza się średnio co kilka miesięcy.
    Głównym powodem tak dużych napięć między rebeliantami jest fakt, że pozostają oni rozbici na różne ugrupowania, których ideologia i cele polityczne diametralnie się od siebie różnią. W Idlib istnieją zarówno umiarkowane ugrupowania np. niedobitki FSA, jak i grupy ekstremistyczne np. HTS. Ponadto działają tutaj także grupy „pośrednie” np. Ahrar czy Zenki. Obok tego wszystkiego mamy jeszcze grupy zagranicznych mudżahedinów np. Ajnad al Kawkaz czy Islamska Partia Turkiestanu. Jeśli ktoś chce zrozumieć Idlib, to musi – przynajmniej w ograniczonym stopniu – znać te ugrupowania i ich cele – i właśnie tym teraz się zajmiemy. Zapraszam Państwa w podróż po światowej stolicy terroryzmu – Idlib.

    Członkowie Jaish al-Fatah, od lewej flagi: Ahraru, FSA a i Nusry, źródło: Jaish al-Fatah

    Dzihadysta z Dary

    Od lat najbardziej wpływowym człowiekiem w Idlib jest Ahmed Hussein al-Shar’a – Syryjczyk, urodzony w Darze na południu kraju. Shar'a rozpoczął swój dżihad jeszcze w 2003 roku, gdy dołączył do tzw. Irackiej al-Kaidy dowodzonej przez Abu Musaba al-Zarqawiego. Wtedy też przyjął pseudonim Abu Mohammad al-Julani, który miał nawiązywać do – okupowanych przez Izrael – Wzgórz Golan. Julani świetnie odnalazł się w świecie światowego dżihadu i stopniowo awansował na coraz wyższe stanowiska w organizacji.

    W 2011 roku Zarqawi już nie żył, a „iracka al-Kaida” przybrała nazwę „Państwa Islamskiego w Iraku” (ISI), na którego czele stanął emir Abu Bakr al-Baghdadi. Jednym z jego zaufanych współpracowników był 27-letni Julani. To właśnie 2011 rok miał być przełomem w karierze Julaniego.

    Julani podczas narady wojskowej, okres walk o Hamę, 2017 rok – źródło: Ebaa News

    Tajna misja

    Pod koniec 2011 roku Abu Bakr al-Baghdadi, ówczesny emir ISI, polecił Julaniemu udać się do Syrii i tam stworzyć filię Państwa Islamskiego. Między październikiem 2011 a styczniem 2012 roku Julani odbył kilka spotkań z syryjskimi ekstremistami, którzy zostali niedawno zwolnieni z więzień w ramach wielkiej akcji amnestyjnej przeprowadzonej przez rząd Assada. Rezultatem tych spotkań było ogłoszenie 24 stycznia 2012 roku powstania Dżabhat an-Nusry. Już w manifeście Nusra jasno określiła swoje cele: obalenie rządu Assada i przekształcenie Syrii w islamski emirat.

    Jako Syryjczyk, Julani bardzo szybko odnalazł się w nowych realiach. Nusra, zacieśniając współpracę z syryjskimi radykałami i otrzymując wydatne wsparcie z Iraku od ISI, szybko rosła w siłę i zaczęła wybijać się na najsilniejszą grupę rebeliancką w Syrii.

    W 2013 roku Baghdadi postanowił utworzyć ISIS („Państwo Islamskie w Iraku i Syrii”), które miało wchłonąć, wykazującą coraz większą niezależność, Nusrę. Julani odmówił podporządkowania się Baghdadiemu. Jednocześnie szef Nusry złożył bezpośrednią przysięgę (bay'a) na wierność Zawahiriemu – przywódcy Al Kaidy. Zawahiri przyjął przysięgę Julaniego i skrytykował Baghdadiego (formalnie nadal podległego Al-Kaidzie) za przekształcenie ISI w ISIS. Już wkrótce Al-Kaida całkowicie odcięła się od ISIS a Jolani i Baghdadi stali się największymi wrogami.

    Po zerwaniu kontaktów z ISI/ISIS, Nusra nadal rosła w siłę i zdobywała coraz większe wpływy. Na początku 2015 roku, gdy Armia Podboju wkraczała do Idlib, Julani był już powszechnie znany jako jeden z liderów rebelii.

    Bojownicy Dżabhat an-Nusry, źródło: Agencja al-Manarah al-Bayda

    Czarne chmury nad Idlib
    Po wyrzuceniu lojalistów z Idlib, rebelianci zaczęli planować kolejne duże ofensywy. Jednak wraz z pojawieniem się rosyjskiego kontyngentu w Syrii, szanse rebelii na ostateczne zwycięstwo znacznie zmalały. Spośród wszystkich ugrupowań rebelianckich, sytuacja Nusry była szczególnie niekorzystna, gdyż – szukając wspólnego mianownika – USA i Rosja zaczęły rozważać wspólne operacje przeciwko ugrupowaniom terrorystycznym, do których zaliczono nie tylko ISIS, ale także i Nusrę.

    W efekcie inne grupy rebelianckie zaczęły jeszcze z większą rezerwą podchodzić do Julaniego, któremu i tak cały czas wypomniano powiązania z Al Kaidą. Ponadto wewnątrz samej Nusry zaczęło dochodzić do pierwszych sporów. Saleh al-Hamawi – bliski współpracownik Julaniego – zaczął wzywać kierownictwo Nusry do zerwania kontaktów z Al Kaidą i zbudowania własnej, niezależnej organizacji. Co prawda Hamawi został za swoje stanowisko wydalony z Nusry, ale jego poglądy stawały się coraz popularniejsze. „Reformatorzy” uważali, że odcinając się od Al-Kaidy, Nusra będzie mogła bardziej wtopić się w środowisko rebelianckie i tym samym będzie trudniejsza do zidentyfikowania dla Rosjan i Amerykanów.

    Problemy syryjskiej przybudówki nie uszły uwadze kierownictwu Al Kaidy. Prawdopodobnie w końcówce 2015 roku rozpoczęły się dyskusje, co jeśli Nusra zerwałaby z Al Kaidą i rozpoczęła działać jako samodzielna organizacja – przynajmniej oficjalnie. Cała sprawa nabrała tempa, gdy w maju 2016 roku ukazało się nagranie Zawahiriego zatytułowane „Go forth to al-Sham”. Jeden z fragmentów tego przemówienia zasługuje na szczególną uwagę: „al-Qa`ida is not seeking authority, but rather seeks “the rule of sharia … We do not wish to rule the Muslims, but rather we wish to be ruled as Muslims by Islam”. Julani uznał te słowa za zielone światło dla odcięcia się od Al Kaidy i stworzenia niezależnej organizacji.

    Teraz już wszystko potoczyło się szybko. 28 lipca 2016 roku al-Manara al-Bayda – „agencja prasowa” Nusry – opublikowała nagranie zastępcy Zawahiriego – Ahmeda Hassana Abu al-Khayra al-Masriego. „Numer Dwa” Al-Kaidy wezwał Julaniego do ochrony dzieła dżihadu, wskazując, że solidarność mudżahedinów jest ważniejsza niż jakiekolwiek polityczne powiązania. W kilka godzin później Julani ogłosił likwidację Nusry i powstanie w jej miejsce Jabhat Fatah al-Sham – organizacji, która miała być pozbawiona jakichkolwiek związków z zewnętrznymi organizacjami.

    Powołanie JFS spotkało się ze stosunkowo ciepłym przyjęciem ze strony pozostałych grup rebelianckich. Nawet Ahrar – jak się później okaże główny rywal Julaniego – pochwalił ruch Nusry, a nawet stwierdził, że od tej pory USA i Rosja nie mogą bombardować bojowników JFS pod pretekstem walki z Al Kaidą. Jednocześnie rebranding nie wpłynął na zmianę nastawienia mocarstw w stosunku do JFS – zarówno Rosja, jak i USA, ogłosiły, że JFS to tylko zmiana nazwy a ugrupowanie nadal ma silne związki z Al Kaidą.

    Jednocześnie rebranding wydatnie poprawił wizerunek Nusry w samej Syrii. Julani przestał być postrzegany wyłącznie jako człowiek Al-Kaidy i zaczęto w nim dostrzegać Syryjczyka walczącego z Damaszkiem, dzięki czemu zyskał dużo większą legitymację w oczach mieszkańców Syrii. Tym samym „zerwanie” z Al-Kaidą wydatnie wpłynęło na możliwości werbunkowe dzihadystów. O ile pod koniec 2015 roku Nusra liczyła około 10 000 członków, to pod koniec 2016 roku, już po rebrandingu, liczba ta miała wzrosnąć do około 20 000.

    Ogłoszenie powstania Jabhat Fatah al-Sham, od lewej Abu Faraj al-Masri, Abu Mohammad al-Julani i Abu Abdullah Al Shami- źródło: JFS

    Rebranding nie każdemu smakuje

    Powołanie JFS nie spodobało się wielu członkom Nusry – w tym części ścisłego dowództwa. O ile wcześniej Julani miał problem z „reformatorami” takimi jak np. Hamawi, to teraz musiał rozprawić się z „radykałami”, którzy zaczęli oskarżać Julaniego o pogwałcenie zasad Al Kaidy. W sprawie wypowiedział się nawet sam Zawahiri i stwierdził, że nigdy nie udzielił błogosławieństwa powołaniu JFS, a jego słowa z przemówienia „Go forth to al-Sham” zostały mylnie zinterpretowane.

    W efekcie, w zaledwie kilka tygodni po rebrandingu, członkowie Nusry/JFS wdali się w ideologiczną dysputę czy Julani sprzeciwił się Zawahiriemu czy też nie. Spór był ostry i nie dotyczył tylko napięć na linii Julani-Zawahiri, ale także podziałów wewnątrz samej organizacji. W efekcie JFS stanęła przed perspektywą walk wewnętrznych.

    Osama bin Laden i Ayman al-Zawahiri, listopada 2001 roku - źródło: Hamid Mir, centralasiaonline.com

    „Garnizon Jerozolimy”
    Tymczasem sytuacja w Idlib stawała się coraz trudniejsza. Ugrupowania rebelianckie, po początkowym entuzjazmie, coraz mniej przychylnie patrzyły na JFS, twierdząc że nadal utrzymuje ona zbyt bliskie kontakty z Al Kaidą. Jednocześnie, widząc wewnętrzne problemy JFS, rebelianci rozpoczęli konsolidację władzy w Idlib.

    To właśnie w takiej atmosferze doszło do pierwszych pełnoskalowych walk w obozie rebeliantów z Idlib. W październiku 2016 roku Ahrar asz Szam oskarżył Dżund al Aksę („Garnizon Jerozolimy”) o współpracę z IS i rozpoczął aresztowania jej członków. Aksa była wówczas małym – liczącym około 1000 członków – ugrupowaniem, znanym ze swojego radykalizmu i fanatyzmu. Aksa stawiła zażarty opór, lecz – na dłuższą metę – nie była w stanie samodzielnie obronić się przed Ahrarem. Chcąc uniknąć niechybnej porażki, bojownicy Aksy złożyli przysięgę na wierność JFS. W ten sposób Aksa została wchłonięta przez ugrupowanie Julaniego a ataki ze strony Ahraru ustały.

    Ruch Julaniego szybko okazał się błędem. Aksa faktycznie miała powiązania z IS i prawdopodobnie współpracowała z emisariuszami Baghdadiego przy organizowaniu zamachów bombowych na siedziby Ahraru i JFS w Idlib. Ponadto wchłonięcie Aksy znacznie pogorszyło stosunki JFS-u z Ahrarem, który zaczął oskarżać Julaniego o udzielanie schronienia terrorystom.

    Sprawa wchłonięcia Aksy jest o tyle istotna, że już w kilka miesięcy później – na przełomie stycznia i lutego 2017 roku – doszło do walk między członkami Aksy a JFS. Ugrupowaniu Julaniego nie udało się całkowicie zniszczyć Aksy – po części ze względu na to, że część jej członków działa w ukryciu. W lutym 2018 roku resztki Aksy przegrupowały się i stworzyły nowe ugrupowanie – Organizację Strażników Religii (OSR). Ugrupowanie ma liczyć ok. 3 tysiące członków, którzy pochodzą nie tylko z Aksy, ale także z innych radykalnych ugrupowań np. JFS. OSR głosi wierność ideałom Al Kaidy i uważa Julaniego za zdrajcę. OSR jest co prawda małą grupą, lecz bardzo niebezpieczną – ze względu na, zaczerpnięte od Aksy, umiejętności działania w konspiracji. Istnienie resztek Aksy jest szczególnie groźne dla JFS/HTS, gdyż OSR deklaruje wierność Al-Kaidzie i tym samym zachęca „radykałów” z ugrupowania Julaniego do przechodzenia na swoją stronę.

    Czołg Jund al-Aksy, zdjęcie pochodzi z okresu gdy Aksa działała jeszcze w ramach Armii Podboju, 2015 rok - źródło: JaF

    Rebrandingowa recydywa
    Wróćmy jednak do przemian, jakie na przełomie 2016 i 2017 roku przechodziła syryjska przybudówka Al-Kaidy. Jak już wspomniano, w lipcu 2016 roku doszło do rozwiązania Nusry i powołania JFS-u, co jednak spotkało się z ostrym protestem ze strony „radykałów”. Julani, widząc że jego ugrupowanie znajduje się na krawędzi rozpadu a rywale rosną w siłę, postanowił działać. W styczniu 2017 roku utworzono nowe ugrupowanie - Hayʼat Tahrir al-Sham. HTS powstało z połączenia JFS-u a także innych grup o równie radykalnej ideologii.

    Powołanie nowego ugrupowania było niezbędne dla przetrwania JFS-u. Po połączeniu z ugrupowaniami, które nie miały tak bliskich związków z Al Kaidą, Julaniemu udało się stłumić radykalne skrzydło wewnątrz organizacji. Jednocześnie przywództwo HTS-u zaczęło bardzo mocno akcentować zerwanie relacji z Al Kaidą – nawet pierwszym liderem ugrupowania został nie Julani, lecz Hashim al-Shaykh (Abu Jaber), szef Ahraru w latach 2014-2015.

    Co prawda jeszcze przez pewien czas w Idlib toczyła się dysputa ideologiczna na temat legalności działań Julaniego, lecz ostatecznie Abdurraheem Atun (Abu Abdullah Al Shami), główny ideolog Nusry/JFS, położył jej kres. W grudniu 2017 roku opublikowano przemówienie Atuna, w którym stwierdził on, że o ile wcześniej mogły być wątpliwości co do tego czy JFS jest nadal częścią Al Kaidy czy też nie, to po utworzeniu HTS takie dyskusje są już bezprzedmiotowe, gdyż JFS nie odłączyło się od Al Kaidy aby działać samodzielnie, lecz aby wejść w szerszy sojusz (jakim jest HTS) z innymi frakcjami syryjskiej rebelii – tu znowu odwołano się do przemówienia Zawahiriego „Go forth to al-Sham”, w którym postawił on solidarność mudżahedinów nad politycznymi powiązaniami.

    Odchodząc od tych ideologicznych rozważań, trzeba przyznać że ostatecznie Julani osiągnął swój cel i zapanował nad radykałami z JFS-u – chociaż ciężko powiedzieć, czy wpływ na ich postawę miało przemówienie Atuna czy może marginalizacja ich stronnictwa po dołączeniu do HTSu innych ugrupowań – często równie radykalnych, ale niemających powiązań z Al Kaidą.

    Na marginesie trzeba zaznaczyć, że posunięcia Julaniego nadal spotykają się z ostrą krytyką ze strony Zawahiriego. Ciężko także stwierdzić czy HTS faktycznie nie utrzymuje już żadnych kontaktów z Al Kaidą.

    Julani ogłaszający powstnaie HTS - źródło: HTS

    Królowie Idlib
    W tym miejscu warto zastanowić się jak to się stało, że w ciągu zaledwie kilku lat Jualniemu udało się stworzyć jedną z najbardziej niebezpiecznych grup dzihadystycznych na świecie.

    Przede wszystkim Nusra, i jej następcy, przywiązują ogromną wagę do wyszkolenia swoich mudżahedinów. Świetnie wyszkolone i odnoszące ogromne sukcesy skrzydło zbrojne było siłą napędową organizacji i przyczyniło się do wciągnięcia w swoje szeregi tysięcy nowych rekrutów. Co istotne Julani zawsze chciał przedstawiać swoje ugrupowanie jakie "syryjskie" a nie „kosmopolityczne” – około 70-80% bojowników Nusry było pochodzenia syryjskiego. Skład narodowy organizacji wydatnie wpłynął na postrzeganie jej przez lokalną ludność.

    Jednocześnie Julani nigdy nie stronił – w przeciwieństwie np. do IS – od współpracy z innymi organizacjami. Sojusznicy, którzy razem przelewali krew z mudżahedinami Nusry, później często sami przechodzili na stronę Julaniego.
    Jednak siły zbrojne to nie jedyny aspekt, na którym skupia się Nusra. Organizacja przywiązuje bardzo istotną rolę do religii. Każdy rekrut – przed przystąpieniem do sił Nusry – musi przejść specjalne szkolenie ideologiczne – dopiero potem jest kierowany na szkolenie wojskowe. Teren kontrolowany przez Nusrę dzieli się na dystrykty, na czele których stoją: komendant, dowodzący wojskiem, oraz szejk – nadzorujący przestrzeganie pryncypiów religijnych przez komendanta. Na czele organizacji stoi emir a obok niego działa Rada Szury, która jest organem konsultacyjnym, w którym często zasiadają duchowni.

    Ponadto Nusra prowadzi na terenie Idlib szkoły, w których przygotowuje dzieci do przyszłej walki w imię islamu. Jednocześnie ludzie Julaniego wprowadzają w północnej Syrii prawo Koranu. Wszelkie przejawy opozycji są natychmiastowo i brutalnie tłumione przez służby porządkowe. Do więzień Nusry trafiają nawet powiązani z FSA czy Ahrarem aktywiści, którzy publikują w sieci komentarze nieprzychylne Julaniemu lub jego organizacji. Wszystko to sprawia, że tereny kontrolowane przez Nusrę stały się islamskim emiratem rządzonym terrorem i strachem.

    Czołg T-90 przejęty przez HTS podczas walk w Hamie w 2017 roku, źródło: Ebaa news

    -----------------------------------------------

    Na dzisiaj to wszystko. W kolejnym artykule, który pojawi się już jutro, skupimy się na wpływie Turcji na syryjską rebelię i rywalizacji między HTS-em a ugrupowaniami pro-tureckimi.

    -----------------------------------------------
    Po więcej podobnych historii, zapraszam do:
    - archiwum
    - obserwowania tagu #lagunacontent
    - polubienia strony na facebooku.

    #syria #bitwaoidlib #geopolityka #bliskiwschod #lagunacontent #gruparatowaniapoziomu #steemit
    pokaż całość

  •  

    Rządowi likwidują powoli niedobitki ISIS w okolicy wulkanu As-Safa, w prowincji Suwajda

    #syria

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    Od 24 godzin pojawiają się plotki, że w ofensywie na Idlib i Zachodnie Aleppo będą brać oddziały YPG/SDF. Podobno są dogadani z rządowymi i mają założyć mundury SAA, żeby karalusze macki ich nie dosięgły.
    Oczywiście każdy kto śledzi relacje SAA-SDF w tej wojnie przyjmie to z dużą dozą sceptycyzmu: ostatnią rzeczą, którą SAA chce to atak t*recki pod pretekstem walki z PKK/YPG...
    #syria

  •  

    Idlib, Syria: Syryjskie lotnictwo zrzuciło tysiące ulotek nad ostatnie tereny kontrolowane przez „brodatych demokratów”. Ich treść jest następująca:
    „Wojna zbliża się ku końcowi... Wzywamy Ciebie abyś dołączył do lokalnych inicjatyw pojednawczych [z rządem- przyp.], tak jak uczyniło to już wielu obywateli w kraju. Twoja współpraca z Syryjską Armią Arabską uwolni Ciebie spod władzy milicji i terrorystów, a także pozwoli uratować życie Tobie i Twojej rodzinie.”


    „Po 7 latach walki ołowiu i ducha, Syryjska Armia Arabska nadal wysoko dzierży sztandar narodu pan-arabskiego. Partia Socjalistycznego Odrodzenia Arabskiego, niczym rozgrzany młot uderza i rozbija kolejne gniazda islamistycznego plugastwa. Dzisiaj, stoimy już u ostatnich wrót uciemiężenia i zacofania, podnieś z nami baasitowski młot, dołącz do lokalnych inicjatyw pojednawczych [z rządem- przyp.].”

    „Co preferujesz? Tak wyglądała Syria przed terroryzmem i milicjami, a tak wygląda po tym co zbrojne bandy zrobiły Syrii i jej obywatelom. Los Twojej rodziny, Twoich dzieci i Twojej przyszłości pozostaje tylko w Twoich rękach. Dołącz prędko do lokalnych inicjatyw pojednawczych [z rządem- przyp.] aby zapewnić wszystkim stabilną przyszłość i przywrócić uśmiechy na twarzach.”
    #syria
    pokaż całość

    źródło: ads.jpg

  •  

    We Wschodniej Gucie, Syryjscy artyści przerobili fragment podziemnego tunelu który terroryści wykopali przy pomocy niewolniczej pracy więzionych cywilów. Jest to forma artystycznego oddania hołdu poległym z rąk dzihadystów.
    #syria

    źródło: youtube.com

  •  

    Wygląda na to, że rządowi zostawią Idlib wedle granic administracyjnych, a połkną skrawki dookoła (tzn. Hamę, Latakię i Aleppo). Przynajmniej na to wskazują bombardowania.
    #syria

  •  

    Siły Tygrysa i inne odziały SAA są w drodze do północnej Hamy, 4 Dywyzja gwardii republikańskiej jest już na miejscu. W ciągu kilku dni/tygodni ma się rozpocząć ofensywa sił rządowych w północnej Hamie. Pierwszym celem będzie bombardowane już od dawna frontowe miasto Al Latamenah.

    https://twitter.com/hamza_780/status/1027860160881078272
    https://twitter.com/QalaatAlMudiq/status/1027903884029771777

    #syria #bitwaohame
    pokaż całość

    źródło: twitter.com

  •  

    W zeszłym roku 2689 Irańczyków 2479 Syryjczyków 2400 Afgańczyków 2390 marokańczykow 1294 libańczyków
    1125 tunezyjczykow 462 Algierczyków przyjęło obywatelstwo niemieckie.I ŻADEN z nich nie zrzekł się pierwszego obywatelstwo.
    Ogólnie 60% emigrantów którzy przyjmują obywatelstwo niemieckie zachowują też swoje pierwsze obywatelstwo

    Poranna #ciekawostkizniemiec mój tag o Niemczech

    http://www.spiegel.de/politik/deutschland/deutschland-6-von-10-eingebuergerten-behalten-auch-ihren-alten-pass-a-1222484.html

    #4konserwy #neuropa
    Dac tag #syria czy będzie dym ?!
    pokaż całość

  •  

    Według amerykańskiego departamentu stanu w tym bastionie ISIS nad Eufratem jest aż od 4000 do 6000 bojowników.

    #syria #bitwaodeirezzor

    źródło: twitter.com

  •  

    Nie ma takiego brania flagi ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler IED rządowych przy syryjskiej fladze


    #syria

    źródło: youtube.com

  •  

    Syryjska OPOZYCJA aresztowała kilkadziesiąt osób chcących pojednania z rządem syryjskim i zakończenia tym samym walk i cierpienia cywili w Idlib.
    #syria

  •  

    Rządowa agencja podaje że Asma ma raka piersi. Na szczęście wcześnie wykryty.

    #syria

  •  

    Szła do Aleppo, gościła uchodźców, zwiedziła z dziećmi świat. Teraz Anna Alboth ma szansę na pokojowego Nobla

    -wchodzi Tygrys do rebelianta
    -DZIEŃ DOBRY
    -DZIEŃ DOBRY KURWA PO ARABSKU NIE ROZUMIESZ?
    -DAJ MI TO CO MASZ W RĘCE
    -NO DAJ
    -PROSZĘ PAŃSTWA TO JEST REBELIANT
    -HEHE PATRZCIE JAKI GŁUPI xD
    -DOBRA IDZIEMY DALEJ
    - O! A TU MAMY KARABIN. KOJARZĄ PAŃSTWO NA PEWNO POLSKIE KARABINY? PORZĄDNE, PLASTIKOWE, NOWOCZESNE. WIĘCEJ Z NIMI ZABAWY NIŻ STRZELANIA.
    - A TU PROSZĘ STARY RUSKI AK. DREWNIANY, PROSZĘ PAŃSTWA, W SŁUŻBIE OD 60 LAT. WSZYSCY Z WIOSKI GO UŻYWALI, BYŁ PRZEKAZYWANY Z OJCA NA SYNA
    - I TO SIĘ PROSZĘ PAŃSTWA TRZYMA. JEST SOLIDNE, STRZELA. I CO NAJWAŻNIEJSZE! SPEŁNIA SWOJĄ FUNKCJĘ. A W POLSCE? W POLSCE JAK W LESIE

    a lewaczka,
    -chlip chlip ta Kobieta ma tak ciężko
    -jebana patriarchalna Syria
    -ehhh tak by sobie chciała chodzić na disco i dawać dupy
    -a nie może
    -dajcie wzruszającą muzykę
    -trzymaj się Fatima
    -będę do ciebie pisać
    -kocham cię ehhh

    #syria
    pokaż całość

    •  

      @pan_kleks8: ( ͡° ͜ʖ ͡°) ?

      Szanuję Panią za działalność. Ale trzymajmy się faktów:

      "aradoksalnie, kiedy podjęliśmy decyzję o zakończeniu akcji, w Aleppo nie było już cywilów. Ofensywa na miasto zmusiła ich do opuszczenia domów i ucieczki, przymusowego przesiedlenia - między innymi do obozów dla uchodźców w Libanie - tłumaczy Anna."

      Marsz doszedł do Aleppo w lipcu/sierpniu 2017 roku (nie pamiętam dokładnie). Bitwa o miasto zakończyła się oficjalnie w połowie grudnia 2016 roku. Czyli od pół roku nie trwały w nim już walki, jedynie czasami strzelaniny na zachodzie miasta. To po pierwsze.

      Po drugie: W trakcie walk o miasto były w nim setki tysięcy cywilów. Większość - niektóre dane mówią nawet o milionie, czyli pewnie z 800 tysięcy realnie - po stronie rządowej. 100-200 tysięcy po stronie Rebelianckiej (cywile starali się uciekać na tereny rządowe bo było tam po prostu bezpieczniej - rebelianci nie posiadali lotniska). Po zakończeniu bitwy Ci cywile zostali na miejscu. Innymi słowy:

      1. W momencie końca marszu bitwa była już zakończona, więc można było wejść do miasta (tak jak to robiło wiele zachodnich organizacji charytatywnych).
      2. Po zakończeniu bitwy cywile cały czas w tym mieście pozostali i potrzebowali pomocy.


      Powiedzmy sobie szczerze - marsz nie wszedł do Aleppo bo w tamtym okresie prowadziła do niego jedna, notorycznie ostrzeliwana droga. Pas o szerokości 3 kilometrów - na zachodzie Al Kaida, a na wschodzie ISIS
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    SDF zaoferowało wypuszczenie przetrzymywanych więźniów isis w zamian za uwolnienie porwanych ostatnio osób z As-Suwayda. Dobry gest ze strony kurdów.
    #syria

    źródło: twitter.com

  •  

    (ʘ‿ʘ)

    Jeszcze rok temu USA planowało rozmieścić wojska YPG w Al-Tanf a teraz sytuacja zmieniła się o 180°.

    #syria

    pokaż spoiler Ciekawe jak na to zareaguje mareczek. Pewnie powie że fake news.

    źródło: twitter.com

  •  

    Infografika pokazująca ile terenu kontrolują poszczególe strony konfliktu w Syrii - Sierpień 2018.

    Siły rządowe kontrolują teren wielkości Erytrei. 62% całkowitego terenu Syrii.

    SDF kontroluje teren wielkości Bośni i Hercegowiny. 28% całkowitego terenu Syrii.

    Rebelianci kontrolują teren wielkości Archipelagu Wysp - Nowa Kaledonia (Należącej do Francji). 9,9% całkowitego terenu Syrii.

    Państwo Islamskie kontroluje teren wielkości Wyspy Saint Pierre and Miquelon (należącej do Francji). 0,1% całkowitego terenu Syrii.

    Oczywiście odliczając okupowane przez Izrael - Wzgórza Golan.

    #syria
    pokaż całość

    źródło: twitter.com

  •  

    Przechodząc obok stoiska z piwem, coś takiego przykuło moją uwagę ( ͡º ͜ʖ͡º) Nie mogłem postąpić inaczej i wziąłem z sentymentu, bo tylko frajer by nie skorzystał...
    Wasze zdrowie!
    #syria #syriaspam

  •  

    Najnowsza infografika pokazująca jakie obecnie ugrupowania funkcjonują w Idlib

    #syria #syriafaq

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    wysłać kilkaset takich i wojna w Syrii zakończona
    #syria

    źródło: pobierak.jeja.pl

  •  

    Ciekawy artykuł Robert Fiska. Fisk na podstawie dokumentów i rozmów z przedstawicielami zbrojeniówki, opisuje jak uzbrojenie z Bałkanów, trafiało do Syrii pod nosem i za przyzwoleniem europejskich i amerykańskich polityków. Będąc po raz kolejny w Syrii, Aleppo, na terenach zajętych przez tzw. demokratyczną syryjską opozycję, autor miał okazję ujrzeć w byłych bazach rebelii często jeszcze nierozpieczętowane lub porzucone uzbrojenie, od pistoletów po "bezcenne" TOWy, niektóre z instrukcjami, rejestrami i dokumentami potwierdzającymi zamówienia (daty i podpisy), jak się później okazało, wykraczające wielkością poza potrzeby przeciętnej armii(!). Producenci głównie z byłego bloku socjalistycznego oraz USA. Parafrazując klasyka, taką broń można kupić w każdym sklepie. Na papierach widniały nazwiska pracowników zakładów zbrojeniowych czy też numery katalogowe z zakładów. Fiskowi, chcąc dojść po nitce do kłębka, udało się osobiście spotkać z częścią osobistości, które odbierały uzbrojenie. Broń oficjalnie miała zostać dostarczona m.in. do Arabii Saudyjskiej, lecz ostatecznie trafiła np. w ręce niesławnej Nusry. Autor skontaktował się z ambasadą Arabii Saudyjskiej w Londynie, pokazał zebrane dowody, lecz dyplomaci unikali jasnej odpowiedzi, twierdząc wręcz, że przewodzili międzynarodowejmiędzynarodowej inicjatywie pojednania w Syrii. Co ciekawe, eksport uzbrojenia z Serbii i Bośni jest o tyle trudny, że od rozpadu Jugosławii, tamtejsza zbrojeniówka i jej produkcja podlegają ścisłej kontroli urzędników reprezentujących USA, misję UE i NATO, w tym kontekście padają nawet nazwiska inspektorów odpowiedzialnych za oględziny. Dodatkowo eksport uzbrojenia wymaga wydania zgód przez kilka krajowych ciał, jak i NATO. Tak na marginesie, linie lotnicze i firmy spedycyjne (głównie transport morski) z Europy i USA w żaden sposób nie beknęły za dostawy (jeden z wielu artykułów na temat dostaw), mimo, że na handlu śmiercią robiły przez lata grube miliony.
    #syria
    pokaż całość

    źródło: twitter.com

  •  

    Do wschodniej Suwajdy zmierzają liczne oddziały SAA, ofensywa przeciw bojownikom ISIS kryjącym się w górach wokół wulkanu Safa rozpocznie się już wkrótce.

    #syria

    źródło: twitter.com

  •  

    #syria #zdjeciazwojny #mundial
    Francja-Chorwacja

    Syrians watch the World Cup soccer final match between France and Croatia in their home, which was partially destroyed by the war, leaving two of its rooms without a ceiling, in the town of Ain Terma, in the Eastern Ghouta suburb of Damascus. (AP/Hassan Ammar)

    źródło: gdb.rferl.org

  •  

    Podobno chińczycy chcą pomóc rządowym w ofensywie na północy Syrii. Pewnie dokładniej chodzi o Dżisr asz-Szugur, opanowane przez Islamską Partię Turkiestanu, w której sporo bojowników to Ujgurzy pochodzenia chińskiego.

    O ile plotki o możliwości zaangażowania chińczyków w Syrii pojawiały się wielokrotnie, to chyba jest pierwszy raz kiedy media cytują na ten teamt wypowiedź jakiejś konkretnej osoby z Chin. Mimo wszystko, nawet jeśli dojdzie do jakiejś współpracy, to nie spodziewałbym się jakiegoś wielkiego zaangażowania militarnego Chin.

    http://www.atimes.com/article/china-says-willing-to-team-with-syrias-assad-in-push-to-retake-territory/

    #syria #chiny #chinywsyrii
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #syria

0:0,0:0,1:5,0:0,1:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1

Archiwum tagów