•  

    Odnośnie tego wpisu:Link

    Pamiętam z czasów gimnazjum jak ja handlowałem towarem w szkole bądź co bądź pożądanym.Stał u nas na korytarzu automat ze "słodyczami",ale nie dość, że w automacie było samo zdrowe żarcie co nie ma się co oszukiwać nikogo nie zachęcało do zakupów.Tak o to wpadłem na pomysł na biznes.Kupiłem w dzierżawę od kolegi szafkę przy samych drzwiach od szatni i dzień w dzień ładowałem do tej szafki słodycze.Ogólnie ceny wyglądały tak, że jeśli danej rzeczy nie było w automacie to była średnio 50gr droższa u mnie niż w sklepie a jeśli coś było w automacie to u mnie było 10gr tańsze.Była to transakcja między mną a uczniami Win to Win.Zyski dziennie pod koniec mojej kariery sięgały 20zł dziennie a trzeba zauważyć, że była to zima to jaki huk na napoje byłby przy 30stopniach. Jednak w podstawówce się dzieciaki dowiedziały, że coś takiego funkcjonuje,więc zaczęły też do mnie przychodzić "na zakupy" i jeden z nich wymyślił sobie, że sam by mógł też taki sklep prowadzić.Ten debil chodził z siatką pełną słodyczy po szkole i je sprzedawał na środku korytarza.Oczywista oczywistość, że tego samego dnia był już u dyrektorki, która mu kazała zamknąć jego jednoosobową firmę i wtedy padło magiczne "a tomekbeat może".I tak właśnie skończyła się moja kariera jako prezesa sieci sklepów spożywczych .

    #slodycze #szkola #pomyslnabiznes
    pokaż całość

  •  

    WF w Polskich szkołach. O tak, to jest dobry temat. " Na sportowcach spoczywa wielka odpowiedzialność. Są powołani by uczynić ze sportu okazję do współpracy i dialogu, przełamywać bariery językowe, rasowe i kulturowe, przyczyniać się do rozwoju cywilizacji miłości."
    Tak mówił nasz papież, jak Ci nie wstyd podważać jego słowa?
    Po kolei.
    Kończę szkołę średnią, liceum. Przez całe lata edukacji te trzy lub cztery godziny wychowania sportowego nie sprawiały dla mnie problemu. Podstawówkę miałem pod domem, gimnazjum - 12 kilometrów dalej. Ludzie których dobrze znałem, wychowawcy od sportu bardzo w porządku, żadnej niezdrowej rywalizacji. To nie był czas w którym szczególnie ważnym dla człowieka była higiena jak i czas, bo wiadomo, zdać gimnazjum można z palcem w nosie.
    Ale tu nadchodzi szkoła średnia. Dojeżdżając autem mam tam 20 minut. Takie życie wieśniaka. Trudno, nie jestem w tym jedyny.
    W pierwszej klasie coś tam jeszcze ćwiczyłem, chociaż nie zawsze - bo wf o 7:10, z jedną kabiną prysznicową w szatni bez nawet zasłony, odstraszał. Nie byłem wybitnym sportowcem nigdy, ale zdałem na 4. Spoko.
    Sęk w tym, że w tym czasie sporo biegałem, choćby dla siebie. Słuchawki na uszach, godzinka czasu dziennie, i się leciało.
    W drugiej klasie przydzielili nas do zajęć sportowych z inną klasą. Poznałem tam tak ciekawych ludzi, że pojebałem ten wf, tak jak i Ci ludzie, i woleliśmy siedzieć te dwie godziny i rozmawiać. Takie swoiste kółko filozoficzne się z tego zrobiło. Zdałem na ocenę dopuszczającą, ćwiczyłem te kilka razy, żeby nie załamać rodziców.
    Teraz, końcówka trzeciej klasy. W świetle prawa jestem dorosłym człowiekiem. Po próbnych maturach, całkiem niezłe wyniki, wspaniałe szkolne znajomości, klarują się dobre oceny. Ale ale - ani razu jeszcze w tym roku nie ćwiczyłem.
    "Ty debilu, są zwolnienia lekarskie" - No już nie ma, niestety, a jak są, to nie całoroczne. A WF'iści dobrze pilnują, czy zdasz materiał który podczas zwolnienia miałeś do nadrobienia.
    Nic to, że 3 razy w tygodniu biegam sobie po pół godzinki, albo jeżdżę do różowego rowerem 15 kilometrów w jedną stronę, co drugi dzień również basen. Fizycznie jestem widocznie niewychowany.
    A dlaczego tak bardzo nie lubię na wfie ćwiczyć? Bo na boisku, z chłopakami z innej klasy, panuje swoisty kult siły. Serio, ci kolesie potrafią na wfie obrazić się na siebie, gdy "ten chuj źle podał" i pogodzić się dopiero kilka dni pozniej na nastepnym wfie gdy ten sam chuj dobrze tą piłkę poda. W szatni atmosfera spoko, na boisku... Czuję się przy nich jak gówno, a to chłopaki z miasta, grają w klubach piłkarskich, a moja kariera z piłką nożną kończy się na byciu kopanym w dziecinstwie podczas gry w tysiąca. Albo staniu na bramce i puszczeniu wielu szmat.
    O graniu w inne gry też często można zapomnieć, przy ryku tych zwierząt "w gałe! w gałe!" nasz 65-letni wuefista rzadko ma wybór. A i też wcale nie zamierza tego poprawić, no bo jeszcze tylko dwa lata i emeryturka. A, w dodatku pali jak smok, na każdej przerwie stoi na zewnątrz i pali po 2-3 papieroski.
    Rodzice traktują mnie jak dzieciaka, bo "za ich czasow sie cwiczylo i bylo fajnie, kazdy lubil". Tylko za ich czasow nie bylo empetrójek, żeby załączyć sobie piosenkę i pobiegać, nie było tak dostępnych basenów, siłowni. A mnie naprawdę mało obchodzi, że jakiś nauczyciel który nie zasłużył sobie na mój szacunek, a takich w tej szkole jest sporo(hurr, jesteśmy renomowaną szkołą, ze stuletnią tradycją, szanuj albo wypierdalaj) wystawi mi w dzienniku ocenę która tak naprawdę chuja znaczy. Dla przykładu porównam lekcje angielskiego - co z tego, że potrafię swobodnie rozmawiać po angielsku, czytać, słuchać, gdy z kartkówki ze słówek nie napiszę dokładnie tak jak jest w książce, i ocena leci w dół. A z książki nauczyłem się na pamięć tylko raz, zeby pokazać nauczycielce, że umiem się tego nauczyć, ale mi to niepotrzebne. Za to koledzy, którzy czasów nie rozróżniają, praktycznie nic nie rozumieją, ale wyuczą się słówek - są zajebiści. Ale matury próbne pokazały ile im to dało, i kto miał 100% z testu, a kto okolice 60%.
    I kto mireczki według was ma rację? System, który nakazuje 3 godzin aktywności w tygodniu i za to ocenia, czy taki typowy nastolatek jak ja, a takich jest wiele, który zdecydowanie woli zrobić coś dla siebie i biega, pływa, rozwija się we własnym zakresie?
    Trochę #gorzkiezale i #przemyslenia , wielu z Was mnie pewnie zjedzie za narcystyczne podejście do tematu, chociaż "nie znasz nie oceniaj" ( ͡° ͜ʖ ͡°) nie jestem taki, po prostu mnie to irytuje. Każdy jest indywidualny i nie powinien, zwłaszcza z wychowania fizycznego, być oceniany tak jak przyjęte standardy.
    Sorki za wypociony.
    #edukacja #sport #szkola #niepopularnaopinia #nocnazmiana
    pokaż całość

  •  

    #japonia #szkola
    nie wiem czy już było, ale warto zobaczyć jak wygląda japońska szkoła i szacunek, którego uczone są japońskie dzieci

    źródło: youtube.com

  •  

    Znajomy opowiadał jak na zajęciach z infy uczniowie mieli za zadanie "wypisać adres IP". Nauczyciel ze zdziwieniem stwierdził, że jedna z dziewczynek wypisała:

    Lotnicza 1, Kwidzyn

    pokaż spoiler myślała że chodzi o firmę International Paper :)


    #antrosbelfer
    #szkola #ip #informatyka #coolstory #truestory #it #humorinformatykow
    pokaż całość

  •  

    Kto chodził/chodzi do tysiąclatki plusuje. Reszta niech dalej błądzi między trzema salami gimnastycznymi i nie wie gdzie jest biblioteka ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler #szkola #podbaza #gimbaza #techbaza #licbaza #glupiewykopowezabawy #zebroplusy
    pokaż całość

    źródło: fotopolska.eu

  •  

    #opowiesciroznejtresci part 6 (zakończenie 1 klasy - wakacje - rozpoczęcie 2 klasy)

    Wcześniej wspominałem o naszym matematyku, przypomniała mi się fajna inba z połowy roku, więc troszkę się cofniemy.
    Matematyk na początku dużo tłumaczył a później zaczął wymagać, ale nie Bóg wie co tylko np. zadawał zadanie domowe i potem ktoś przy tablicy miał je samodzielnie rozwiązać, jak ktoś miał dobrą pamięć to sobie radził bez problemu mnie 2 razy w ciągu 3 lat wziął i 2 razy max punktów a z matmy orłem nie byłem. No i taka jedna koleżanka nasłuchała się legend o nim (sam słyszałem, że kosił równo) i została wywołana, na dzień dobry świeczki, a przy tablicy w ryk, nauczyciel patrzy i się pyta:
    M: co się stało
    K: a bo Pan mnie denerwuje (chciała powiedzieć chyba stresuje)
    M: ja cie denerwuje? to weź siekierę i mnie zabij.
    Ja się wyjebałem na plecy ze śmiechu, koleżanka w ryk i usiadła, nauczyciel wjebał jej 0 punktów, kilka dni później ona zrezygnowała całkiem bo przed matmą miała mega traumę.

    --

    Niestety musieliśmy się pożegnać z Krzyśkiem, nie zdał z matmy ale jakoś specjalnie nie rozpaczał.
    Nie zdały jeszcze 3 koleżanki, jedna z geografii, po tym jak w marcu zażartowała do nauczyciela gegry, że jest dzień kobiet i w związku z tym powinien pytać tylko facetów, nauczyciel sarkastycznie spytał czy jest pewna, że jest dzień kobiet, koleżanka podniecona przytaknęła na co nauczyciel zrobił coś zupełnie odwrotnego i zaczął pytać tylko dziewczyny i wpierdalać im jedynki jak nie umiały :D ta która to powiedziała dostała jeszcze kilka za pyskowanie, potem na poprawce w wakacje dostałą jakieś pytanie o cumulusy i się rozpierdoliła, potem się przeniosła.

    --

    W wakacje byłem w zasadzie w domu może z 3 razy tak to mieliśmy piątki i sobotę granie na imprezach z Szejkiem a w tygodniu napieraliśmy w playstation, ćwiczyliśmy w piwniku, imprezowaliśmy i łaziliśmy z panienkami do pizzerii :D ja z Marleną a on z taką Karoliną ze starszej klasy. Mama się trochę martwiła, że mnie nie ma ale przynosiłem kasę do domu, więc ufała mi że pracuję i dorabiam a Ojciec to nawet nie zauważył, że mnie niema xD.

    --

    W wakacje też spotkałem się ze swoimi kumplami z gimbazy, naładowaliśmy się mocno wódą "z czerwoną kartką", graliśmy w Pro Evolution Soccer po czym kolega (gospodarz) stwierdził że nie będzie więcej grał i żebyśmy mu pomogli wyjebać oknem telewizor kineskopowy bo sam nie da rady bo ciężkie, my mówimy że nie no co Ty ochujałeś? to złapał sam i spadł mu rogiem na stopę, paznokieć zszedł w pół sekundy, nawyzywał nas że jesteśmy chuje i że to przez nas, więc pomogliśmy mu w niedoli i wypierdoliliśmy ten telewizor z 4 piętra na trawnik, na szczęście tam nigdy nikt nie chodzi bo to trawnik od podwórka. Patologia.

    --

    Zacząłem się troszkę kłócić z Marleną, bo Ona nakręciła się na coś poważnego a ja w sumie nie, a że bardzo podobał mi się jej tyłek i ogólnie cała figura to bardzo często zaciągałem ją w różne dziwne miejsca na igraszki. Chwilę po rozpoczęciu roku podjęliśmy decyzję, że jest spoko ale jednak #friendzone to będzie odpowiednie miejsce dla naszej znajomości. Potem jeszcze 2 razy się "zbliżyliśmy" do siebie raz u Mariana na sylwestrze, gdzie odpierdoliła się taka orgia, że aż byłem zdziwiony jak tak można a drugi raz po zakończeniu 3 klasy, na imprezie w klubie tradycyjnie w samochodzie :D.

    --

    Rozpoczęcie 2 klasy przebiegało spokojnie jak to zawsze w szkole, plany lekcji itp itd. no i kilka miesięcy później losowali ludzi do pełnienia obowiązku dyżurnych, przy drzwiach jako, że w pierwszej klasie wyłożyliśmy na to lachę to teraz się zgłosiliśmy i trafiło na mnie i na Mariana, więc spoko tydzień spokoju, bez lekcji, jako że w weekend poprzedzający nasz dyżur pochlałem okropnie, nawet do domu nie wróciłem tylko u Szejka kimałem to w niedzielę jakoś się dotoczyłem do domu i w poniedziałek za chuja nie dałem rady wstać, w szkole pokazałem się w okolicach środy, wbijam patrzę a na dyżurce skejci, przywitałem się i pytam gdzie Marian, nikt nie wie oboje się nie pojawiliśmy :D kurwa dyżurni roku. No spoko, dzwonimy z Szejkiem do Mariana a ten się piguł obżarł i struty w szpitalu leży nosz kurwa łeb.

    --

    Marian z tymi pigułami to ogólnie był koks(trafił mu się chujowy okres, trudny związek na odległość z panienką z Koszalina, kupował jej bielizny, karty do tel itp a ta się jebała z innymi, w strojach od niego), raz wbijam lekko wcześniej by poodpisywać jakieś tam zadania, patrzę a Marian już łazi po szkole (a miał chyba najbliżej) przeszedł nawet mnie nie poznał, mówie sobie ki chuj obraził się czy co i wołam go, patrzę a ten oczy każde inny kolor i rozmiar, nawet miałem wrażenie, że każde w inną stronę chodzi jak u kameleona. Jeszcze taki porobiony do kochanki dyrektora wydukał "dzień dobry" (nauczycielka od angielskiego, cycki DDD). Zabrałem go szybko do pizzerii, a że otwierali od 10 to powiedziałem mu by poczekał gdzieś ale żeby się nie pokazywał na lekcji bo będzie przypał, a ja pójdę na pierwszą lekcję bo to anglik a że mnie widziała to nie mogę się zerwać, tak też zrobiłem.
    Po pierwszej lekcji lecę pod pizzerię a tam Marian stoi a śnieg na niego napadał, że wyglądał jak bałwan, ale nie ruszył się nawet na krok taki był porobiony. Poszliśmy do Społem, kupiłem mu coś do picia i by się zagrzać trochę, o 10 otwarli pizzerie to siedzieliśmy tam. Później i tak było trochę przejebane bo nauczycielka od anglika się dopatrzyła że potem nas oboje nie było i nakablowała do karakana (dyrektora), oczywiście na drugi dzień z samego rana wezwanie do pedagog, Kaśka nas opierdoliła okropnie i że gdyby nie to że nas zna (ze złej strony ale mimo wszystko zna) to już byśmy papiery odbierali, Marian siedział i patrzył w okno chuj go to obchodziło, ja okazałem skruchę i wytłumaczyłem że mamy taki trudny okres dziewczyny itp, połapała się co jest co i pomogła nam później bo tak to by nas wyjebali obu.
    Na drugi dzień po tej akcji (w czwartek) Marian wpada ojebany na łyso, we flyerze i w glanach ja kurwa nie wierzyłem, co on ze sobą zrobił. Zaczął jeździć na mecze i się tłuc z jakimiś karkami. Odjebało mu po tej panience, piguły, koks i inne gówno na szczęście trwało to z 3-4 miesiące, aż na jednej ustawce dostał tęgi wpierdol i mu przeszło, nawet ćpać przestał tylko trawę palił raz na jakiś czas.

    --

    Podczas gdy Marian jeździł zbierać kolejne wpierdole my z Szejkiem prowadziliśmy jeszcze więcej imprez, zarabialiśmy jak na tamte czasy 350 zł za piątek i 400 zł za sobotę na głowę więc w weekend 750 wpadało nie licząc napiwków, w dobrym tygodniu zamykaliśmy się w klocku, co dla "dzieciaków szkolnych" to było w pyte kasy, Mama bardzo się cieszyła gdy dokładałem się do opłat, bo pracował tylko ojciec, był kierowcą w spółce miejskiej więc kokosów nie było a jeszcze mieliśmy pewną sprawę mieszkaniową w sądzie, którą wygraliśmy i do naszego mieszkania został "przyłączony" dodatkowy pokój od sąsiada, bo okazało się że ktoś kiedyś bezprawnie podzielił mieszkanie, ale że gość zadłużone miał mieszkanie to trzeba było za 16m kw. dopłacić 5600 zł zadłużenia by móc użytkować, no i w sumie miałem większość odłożone a że zbliżał się sylwester i jeszcze zaraz po sylwku mieliśmy 2 tłuste bookingi to udało się wspólnymi siłami zapłacić jednorazowo kasę i jeszcze zostało na odremontowanie tego pokoju, który był w całości mój :) bo wcześniej mieliśmy przedzielony większy salon i miałem niewiele miejsca, dlatego dużo czasu spędzałem u Szejka. Mój Ojciec z radości kupił mi psa w pociągu za 10zł (。◕‿‿◕。) od jakiejś baby, więc miałem swój pokój i psa xD (pic real).

    --

    2 klasa mimo, że zaczęła się dość spokojnie to już wiedziałem, że będzie ciekawie :) stare patenty na dopisywanie ocen działały nadal, doszło kilka nowych opcji więc o zdany rok się nie martwiłem, bardziej martwiłem się tym, że mnie za coś wypierdolą :D.
    Długo nie trzeba było czekać, z Krzyśkiem który nie zdał weszliśmy w mały lewy interes z Szejkiem, zarobiliśmy ciekawą monetą, Krzysiek na trójkącie miał tam poukładane "klocki" więc dzięki małej "kooperacji" między dzielnicami zyskaliśmy fajne sianko, no i oczywiście szacun i kilka nowych znajomości, dzięki którym wylądowaliśmy z Szejkiem w Dusseldorfie grając na niemieckiej imprezie za bardzo, bardzo ciekawe pieniądze.
    No ale wracając do życia codziennego, Krzysiek raz podbija że jakiś kot (Wiesiek) z pierwszej klasy go wyzywa, podbiliśmy z Marianem a że ten miał ciągły agresor to od razu za szmaty gościa podniósł z ławki i po ścianie go przesunął do góry, że mu nogi w powietrzu wisiały, nabluzgał mu, że jeszcze raz i bla bla bla. Gość się chyba w majty zesrał, jeszcze potem Marian wymyślił, że przyciągniemy go i wsadzimy między drzwi od jednej i drugiej sali i potłuczemy mu trochę gnaty tak by śladu nie było i by nikt nie widział, no kurwa wcale by nikt nie zobaczył jak pełny korytarz ludzi a my wleczemy typa i wsadzamy go między drzwi. Na szczęście to było w okolicach 3 lekcji i Marianowi minął agresor do końca, potem akurat skończyliśmy z Krzyśkiem o tej samej porze, więc Krzysiek postanowił mnie odprowadzić na dworzec bo jechałem akurat do domu, więc nie jechaliśmy tramwajem tylko poszliśmy pieszo by jeszcze mieć okazję pogadać, przed nami widziałem jakiegoś typa co biegnie i co chwilę się odwraca ale nie skojarzyłem że to Wiesiek, na dworcu spotkałem znajomego Kluchę (Klucha to typowy kibol, jak z filmu), stoimy sobie i znów jakiś typ zaczął jakby uciekać, no ale chuj tam nie skojarzyłem że to znów Wiesiek. Na drugi dzień w szkole, jeszcze piórnika nie wyjąłem a już wbija dyżurny i FeelTheEnergy do pedagog.
    Wbijam do gabinetu a Kaśka (pedagog) jak nie zaczęła mnie opierdalać to aż mi w pięty poszło, że ja ganiam ludzi, że Wiesiek uciekał do samego dworca a potem jeszcze po peronie z nożem go goniłem i musiał wracać po 18 pociągiem bo ze strachu spierdolił z dworca, okazało się że ten debil ma odjazd z tego samego peronu i sobie wkręcił, że go gonimy za jakieś wyzwisko z nożami. No i teraz najlepsze, jakaś nauczycielka to widziała i mają świadka i że teraz to już lecę ze szkoły i będę miał nasrane w papiery do końca życia. Ja oczywiście Keep Calm i powiedziałem, że skoro takie coś miało miejsce i jest świadek to proszę o konfrontację, usiądziemy wszyscy razem i wyjaśnimy co jest 5. Żadna konfrontacja jest wylot ze szkoły bez gadania nawet...
    To chuj wstałem i wyszedłem, Kaśka jeszcze coś tam pierdoliła ale już to miałem w dupie, skoro nie potrafią siąść jak ludzie i pogadać to wyjebane na takie towarzycho. 3 lekcje później znów wezwanie do Kaśki, poszedłem a Marian ze mną, bo chciał wziąć na plecy, że to on straszył Wieśka, z kolei Krzysiek powiedział że będzie świadczył, że nikogo nie goniliśmy, Marlena też powiedziała że będzie świadkiem jak coś, że wracaliśmy razem i że nic takiego nie miało miejsca. Dużo mi pomogli znajomi bo się troszkę wkurwiłem że za darmo polecę. Poszliśmy jednak sami z Marianem i patrząc prosto w oczy wytłumaczyłem Kaśce, że nic nie zrobiłem i że nie ma żadnych świadków bo nic takiego nie zaszło, Zapytała tylko chłodno czy takie wytłumaczenie ona ma kupić? już słyszała lepsze wymówki i się okazały bujdą, ja odpowiedziałem tylko TAK, masz to kupić. To było w takim tonie, że nigdy potem w życiu już nie udało mi się powtórzyć tego tonu. Kaśka mi uwierzyła, znów mnie wyratowała choć wiedziała że tamte wcześniejsze razy może nie koniecznie byłem niewinny tak teraz była 100% pewna, wyszło na to że Wiesiu nas potem przepraszał, że coś sobie uroił, zmienił szkołę ale i tak go widywałem często, nawet nie miałem do niego żalu, raz tylko od Szejka wracałem najebany i mi się agresor włączył i sobie całą drogę tłumaczyłem, że jak go spotkam to go zatłukę ale na szczęście moje i jego nie jechał o tej samej godzinie.
    Po tej akcji zyskaliśmy duży szacun w oczach Kaśki, dodatkowo przychodziliśmy z Marianem na dodatkowe zajęcia, które Ona prowadziła gadaliśmy o dragach o sexie, było w chuj luźno i dużo się dowiedzieliśmy gadała z nami bardzo szczerze (zajęcia były dla wszystkich ale my w 2 tylko przychodziliśmy, z 2-3 razy było więcej osób), opowiadała co kobiety czują podczas stosunku, opowiadała o swoich doświadczeniach my o swoich, raz nawet jak miała doła to zamiast na zajęcia poszliśmy na piwo, od razu uprzedzam, nie grzmociliśmy się z Nią, choć z czasem byliśmy na takim etapie, że w zasadzie wiedzieliśmy o sobie wszystko potem jak coś odjebaliśmy to szliśmy do niej i rozmowa w ogóle nie dotyczyła incydentu tylko rozmawialiśmy prywatnie co u nas a Ona nas wybraniała ze wszystkiego. To była jedyna nauczycielka, której po zakończeniu szkoły na dzień kobiet przyniosłem do szkoły kwiaty w zasadzie nie nauczycielka tylko pedagog, jakiś czas mieliśmy kontakt po zakończeniu szkoły nawet miałem w głowie by się z Nią umówić ale jednak nie odważyłem się :)

    #coolstory #friendzone #licbaza #szkola
    pokaż całość

    źródło: gro.jpg

    •  

      @FeelTheEnergy: w sumie to był taki początek, trafiła się sytuacja że połowa klasy byla zamieszana w kradzierze słodyczy takie regularne co piątek bo mieliśmy 3 lekcjce tylko a ! w piątki Targ i facet handlowal na nim a na podwórku miał uszykowany towar żeby go zabrać, a my tak podpierdalalismy . Syplo się wszystko kiedy wypalila za nami babcia z balkonikiem wtedy bardziej nam się.śmiać chciało niż.uciekać xd..... I znów policja dochodzenie odpierdolili takie ze nas potem za gangsterów uważali hahaha.

      Chodziłem teoretycznie do klasy i integracyjnej z tym że ewenementow było 4
      Plaszczak wielki chuj od urodzenia chyba na cyklu
      Emeryt taki zamulacz obibok i menda społeczna która ma po prostu wyjebane
      Adrianna co jak zaczęła.się denerowac a denerowowala się cały czas to charczala jak śnieżka radio na ukf"ach
      Paulinka w sumie jej nie wiem co dolegalo chyba była tylko głupia czasem jak ja spotykam to mi robi dobre rabaty na farby po starej znajomości
      No i hit sezonu krejzi frog nie był głupi czy coś Ale miał strasznie wylupiaste oczy no i dużo kradl :D czasem jak leciał na wystawki to przywozil nam po discmenie w prezencie albo gry do pegazusa :D
      pokaż całość

    •  

      @FeelTheEnergy: jezu, jak o sobie bym czytał ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Trzy osoby w klasie zrobiły wstyd " na zewnątrz" naszej szkole podczas apelu , obrażały nauczycieli, ogólnie robiły sobie jaja lekko ujmując . Wychowawczyni prawdopodobnie za zgodą dyrekcji wstawiła nagany wychowawcy całej klasie ponieważ te trzy osoby nie chcą się przyznać. I teraz zajebista sytuacja - ostatnie półrocze ostatniej klasy w szkole, zaraz dostanę świadectwo końcowe z którym mam szukać pracy z zachowaniem zamiast bardzo dobrego - nagannym. To się nadaje mirki do kuratorium? Bo jeśli w poniedziałek sytuacja się nie zmieni, nie widzę innej opcji. #kiciochpyta #szkola pokaż całość

  •  

    #truestory #coolstory #polska #patologiazewsi #szkola #2137 #papiez
    Mamełe pracuje w wiejskiej szkole. Historia szkoły jest taka:
    - kiedyś budynek był drewniany, rozsypujący się, nie było sali gimnastycznej, klasy były małe i ciasne. Władze gminy wiele razy chciały zamknąć szkołę (w gminie jest jeszcze jedna, duża). Sprzeciwiała się temu ówczesna Pani Dyrektor. Walczyła w kuratorium, w ministerstwie, u władz gminy, wkładała w szkołę i wieś swoje serce i pracę. Wreszcie się udało - uzyskała dofinansowanie, postarała się o granty, rozpoczęto budowę nowej szkoły. Zdążyła położyć kamień węgielny - i niestety, zmarła na nowotwór.

    Minęły lata, szkoła powstała, jest duża, ładna, nowoczesna, świetnie wyposażona. Dzieciaki z okolicznych wiosek mają do przejścia góra kilka km, a nie dojazd kilkanaście gimbusem. Osiągają wyniki w olimpiadach, zawodach sportowych, konkursach śpiewu. Ludzie na wsi zgodnie mówią, że to zasługa zmarłej Pani Dyrektor, że to jej szkoła, marzenie i spełnienie jej życia.

    Dobra, przechodzę do sedna: Nowy Dyrektor postanowił nadać szkole imię. Padło kilka propozycji, jacyś tam pisarze i poeci, no i dwie poważne: Ś.P. Pani Dyrektor i Prawdziwy Papież Polak JP2. Przy czym za Ś.P. Panią Dyrektor optowała większość nauczycieli, a JP2 był propozycją Pana Dyrektora, który za byłą dyrektorką nie przepadał. Teraz najlepsze:

    - Przeprowadzono głosowanie na Radzie Nauczycieli, wygrała Ś.P. Pani Dyrektor. Pan Dyrektor stwierdził, że on co prawda mógłby uszanować wolę grona nauczycielskiego, ale w sumie to wypadałoby też spytać radę rodziców.
    - Przeprowadzono głosowanie Nauczycieli i Rodziców. Znów wygrała Ś.P. Pani Dyrektor. Ale Nowy Dyrektor stwierdził, że sednem szkoły są dzieci, i ich też trzeba zapytać.
    - W głosowaniu, w którym głos miało każde dziecko (lol), rada rodziców i nauczyciele, znów wygrała Ś.P. Dyrektor. Co zrobił nasz bohater na stołku? Unieważnił głosowanie, bo uznał, że część dzieci była zmanipulowana przez nauczycieli XD
    - Wreszcie dopiero w czwartym głosowaniu, przewagą 4 głosów, patronem szkoły został niepodważalnie i zasłużenie najskromniejszy i największy z Polaków :-). Już się szyje szandar, już się pisze hymn, uroczystość nadania imienia pewnie za parę tygodni. Tak to się robi.

    Niech zstąpi Duch Twój, i odnowi oblicze Ziemi. Tej Ziemi. Czy jakoś tak. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    Zdarzenie: Jasio dostaje na lekcji list z napisem "Jesteś głupi i brzydki!"

    Reakcja w 1980r.: Jasio dowiaduje się, kto to zrobił i umawia się na solówę po lekcjach. Następnego dnia po meczu na WFie są już kumplami, a Jasio otrzymał cenną lekcję o tym, że niepochlebne opinie innych na temat naszej osoby są gówno warte i nie powinniśmy się nimi przejmować, a słowa nie bolą (w przeciwieństwie do siniaków po bójce).

    Reakcja w 2016r.: Jasio z płaczem zanosi karteczkę pani. Cała klasa zostaje wezwana na dywanik dyrektora, aby odnaleźć sprawcę. Jasio dostaje się pod opiekę psychologa, w następnym tygodniu prelekcje o szkodliwości mowy nienawiści wygłasza na sali gimnastycznej pani Joanna Grabarczyk z HejtStop. Po zbadaniu odcisków palców i cech pisma okazuje się, że winnym jest Maciek, kolega z klasy, który po przesłuchaniu na komisariacie dostaje psychotropy zmniejszające agresję. Nie pomagają one jednak, a kiedy sytuacja się powtarza Maciek ląduje w zakładzie poprawczym, gdzie uczy się grypsery i podstaw handlu narkotykami. Lata mijają, a Maciek "Zielony" staje się wpływowym dilerem narkotykowym, podczas gdy Jasio w wieku 20 lat popełnia samobójstwo w wyniku niewystarczającej liczby lajków pod zdjęciem jego deseru z jarmużem ze Starbucksa.

    pokaż spoiler Pudzianowski dalej odsiaduje potrójne dożywocie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    pokaż spoiler Wiem, że trochę przesadzam, ale po obejrzeniu tego pieprzonego filmu z Grabarczykową przekonującą policjantów, że mowa nienawiści w szkole to NAJWAŻNIEJSZY PROBLEM toczący edukację, zastanawiam się czy nikt w dzisiejszych czasach nie uczy gówniaków, żeby PO PROSTU nie reagowali na wyzwiska?


    #heheszki #hejtstop #patologia #szkola #upadekcywilizacjibialegoczlowieka
    pokaż całość

  •  

    #opowiesciroznejtresci part 5 (maj - lipiec)

    Zaczął się okres poprawiania ocen, nadrabiania itp itd trochę późno ale lepiej późno niż wcale :D
    Niestety mimo szczerych chęci z trzech przedmiotów troszkę kiepsko stałem ale nie tylko ja bo i kolega kickbokser a także Szajku i Marian. Krzyśka nie udało się uratować no i niestety już w maju wiedział, że zostaje.
    Jako, że zawsze walczę do końca wymyśliliśmy niezawodne sposoby na ratunek z opresji.

    J. Niemiecki.
    Mam zawsze taką zasadę, że bardzo szanuję szeregowych pracowników takich jak p. sprzątaczka, ochroniarz itp. Zawsze dzień dobry, zawsze jakaś bajerka w sumie to bezinteresownie no ale w tym wypadku "znajomości" bardzo pomogły, ostatnie kartkówki z J.Niemieckiego pani trzymała w szufladzie w biurku, a że salę zawsze zamykała i klucz odnosiła na portiernię to wykorzystaliśmy z Marianem i podeszliśmy na długiej przerwie do pani z portierni z prośbą o klucz od 136 bo zapomnieliśmy stroju na W-F, a że Pani nas kojarzyła to bez problemu dała, więc ogień do sali, znaleźliśmy swoje kartkówki (oczywiście były przygotowane, bo same pytania napisaliśmy, by potem uzupełnić) no i pospisywaliśmy od kujonów odpowiedzi :) incydent miał miejsce w I klasie dwukrotnie, ale regularnie korzystaliśmy z tego przywileju aż do końca szkoły.

    J. Polski
    Tutaj mieliśmy lajt ale Szejku dość słabo stał a że nauczycielka była taka trochę otępiała to poprosiliśmy Wojtasa o pomoc, podczas kartkówki o umówionej godzinie zapierdolił z buta w drzwi i uciekł do kibla, na co klientka zanim się poderwała i poszła sprawdzić zyskaliśmy czas by podrzucić Szejkowi odpowiedzi. Ten incydent nazwaliśmy "puk puk" pewnego razu (to już w drugiej klasie) Wojtas tak zakurwił że noga przez drzwi przeszła potem konserwator z Marianem naprawiali :D

    Praktyki w pracowni symulacyjnej
    Nasza szkoła posiadała pracownię symulacyjną, taka jakby symulacja firmy biurka, fotele, kompy itp. Klasa była podzielona na działy, kadry, magazyn, sprzedaż itp. prowadziliśmy bilanse, faktury, biznesplany i inne rzeczy.
    Z tym problemu nie było bo jak byliśmy zawsze spoko oceny ale przez wiele nieobecności narobiło się braków, lekcje miały to do siebie, że trwały 3-4 godziny pod rząd i podczas wychodzenia na przerwę babki nie zabierały dzienników :D.
    Biurka były fajne do ziemi, można się było schować zawsze 2-3 osoby zostawały i dopisywaliśmy oceny czy tam usprawiedliwialiśmy nieobecności.

    W pierwszej klasie tylko 2 razy chcieli nas skreślić z listy potem już było niestety gorzej :D

    Generalnie takich typowo personalnych incydentów nie było, bo już mało kto chodził ja dalej świrowałem do Marleny ale dopiero w wakacje udało mi się Ją wyrwać, spotkaliśmy się na dyskotece przypadkiem akurat mieliśmy z Szejkiem występ no i jakoś tak się złożyło, że potem ją odwiozłem tramwajem pod dom, buzi buzi, macanko i na drugi dzień już na GG "kotku, misiu bla bla bla"

    W wakacje bardzo dużo rzeczy wyrabialiśmy poza Wrocławiem ale to w następnym wpisie opowiem jak po pijaku rozjebaliśmy koledze telewizor (w sumie to on sam nam kazał to zrobić) i jak się koledzy grzybów nażarli i lecieli w stodole niczym w gwieździe śmierci.

    Tradycyjnie zapraszam do obserwowania tagu #opowiesciroznejtresci

    #coolstory #licbaza #szkola #inbanakwadracie
    pokaż całość

  •  

    Szkoly w calej Anglii ewakuowane ze wzgledu na zagrozenie bombowe. O tym TVN i TVP nie mowia? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Od 26 stycznia, do dzisiaj ewakuowano ponad 40 szkol, 3 z nich w samym zachodnim Londynie. Zagrozona rowniez byla szkola Stanhope na Greenfordzie, do ewakuacji nie doszlo ze wzgledu na "roznorodnosc kulturowa dzieci w szkole". Glownie byly to szkoly brytyjskie lub polskie, rzadko te z dziecmi indyjskiego, arabskiego lub afrykanskiego pochodzenia. Do szpitala na Ealing trafily juz 3 osoby, ktore omdlaly podczas ewakuacji. Sprawa nadal zostaje po za zasiegiem mediow. Ubogacenie kulturowe? Napewno w trotyl, C4 i bogate telefony z zapalnikami.

    #londyn #isiscwel #emigracja #polacynaemigracji #terroryzm #anglia #zagranico #policja #szkola
    pokaż całość

  •  

    hej mirki
    kiedys juz tu szukalem ludzi do pracy w #bruksela, glownie w #komisjaeuropejska ale I dla innych firm, niestety nie udalo mi sie znalezc nikogo (udalo sie za to w innych miejscach)
    moze tym razem sie uda - moj #rozowypasek szuka informatykow, ja dostaje mnostwo ofert ktore podsylam znajomym bo sam jestem zadowolony z tego co mam, mam kilkoro zaprzyjaznionych rekruterow, ktorzy podsylaja mi czasem oferty wiec moge sie podzielic
    jedyny haczyk to ze praca tylko w IT, glownie dla ludzi po #studia, jest szansa bez wyzszego, ale wtedy trzeba miec duzo doswiadczenia
    ze studiami tez trzeba miec kilka lat, rzadko kiedy mniej niz 5-6 po obronie...

    tak wiec jak robisz w IT (glownie programowanie #java , testujesz, zajmujesz sie #sql lub #oracle), masz kolo 30tki I chcialbys wyjechac to daj znac
    ja sprowadzilem juz wiekszosc znajomych, jest nas tu kilkudziesieciu tak wiec nie mam juz kogo sciagac:)
    czesc przyjechala z zonami I dziecmi, czesc dzieci dorobila sie na miejscu
    w razie czego moge pomoc z poczatkiem, pomoc szukac mieszkania, doradzic co I jak bo jestem tu juz ponad 8 lat I wiem co I jak dziala
    co do zarobkow to jest dobrze, stawki dla juniorow od 330-360 do 600 euro dziennie, czyli latwa matematyka, jak miesiac ma 22 dni to taki czlowiek ze stawka 350 ma 7700 euro...
    tylko jak pisalem, lata trzeba miec, czasem moze sie udac z 3 latami po studiach (czyli pwoiedzmy 26-27 rocznikowo), ale lepiej miec tak minimum 28-29-30 a nawet wiecej:)
    zdaje sobie sprawe ze sporo ludzi kolo 30tki to juz #dzieci i #szkola i inne takie sprawy i #emigracja im nie po mysli, ale moze ktos sie skusi

    #emigracja #emigrujzwykopem #zagranico #praca #programowanie #testowanie #testowanieoprogramowania #pracbaza
    pokaż całość

  •  

    #kielce #szkola Zespół Szkół Elektrycznych w Kielcach wprowadził karty chipowe dla uczniów. A co najlepsze te karty są także kartami prepaid. Tak więc #cebuladeals dla szkoły za darmowy monitoring uczniów (w szkole są dodatkowo kamery, także w toaletach) dla banku i Visa.

    Ciekawe czy dane uczniów są już w rączkach reklamodawców pieprzonych banków. Wykopcie to niech uczniowie nie dają sobą i swoimi danymi pomiatać. pokaż całość

  •  

    Tak mnie naszla mysl, jak ja przeszedlem przez te wszystkie lata nauki nie przeczytajac ani jednej lektury xD w technikum to nawet czytalem streszczenia streszczen a jeszcze czasami nie mialem pojecia zadnego na temat ksiazki haha. Sa tu tez takie Mirki? Smiechlem jak sobie przypomnialem jezyk polski. Siedzialem z kumplem w jednej lawce. Kumpel mial tak samo na imie a babka wywolywala do odpowiedzi po imieniu. Kislem za kazdym razem jak czytala moje i wiedzialem czulem ze chodzilo o mnie a kumpel wstawal i bral pale na siebie i tak za kazdym razem xD Zreszta to byl agent w chuj. Raz go babka nakryla jak trzymal ksiazke odwrotnie. Otworzyl i nie spojrzal nawet i tak trzymal. Myslalem ze zejde ze smiechu jak go nakryla i kazala czytac. Oj Mirki cofnal bym sie chetnie w czasie dla tych chwil :) #szkola pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #szkola

0:0,0:1,0:0,0:1,0:1,0:0,0:0,0:2,1:0,0:0,0:2,0:0,0:0,0:1,0:2