•  

    Po tym, jak turyści znowu prawie wpadli pod koła pociągu, władze Hanoi, stolicy Wietnamu, wypowiedziały wojnę turystyce kolejowej.

    Najpierw postawiono barykady, mające przeszkadzać turystom w robieniu selfie na torach, a później nakazano wyprowadzkę wszystkim knajpkom, które przycupnęły w pobliżu toru kolejowego.

    O tym wyjątkowym miejscu pisałem kiedyś na blogu. Ciasne "uliczki" Hanoi, które żyją ściśle według rozkładu kolejowego, stały się w ostatnich latach prawdziwym turystycznym hitem. Krótko po mojej wizycie w stolicy Wietnamu rozpoczął się dynamiczny rozwój kolejowych kawiarni, z których "można zrobić super zdjęcie na Instagrama". Teraz wszystkie te knajpki dostały weekend na wyprowadzkę (źródło).

    Władze Hanoi idą w ślady wielu innych miast na całym świecie, które już dawno wprowadzają ograniczenia dla turystów. Nic dziwnego. Masowa turystyka wspomogła rozwój wielu miejsc, ale nierzadko zamienia życie lokalnych mieszkańców w piekło. #wietnam to bardzo jaskrawy przykład miejsca, które w ciągu ostatniej dekady przemieniło się w prawdziwy Disneyland dla turystów - 10 lat temu kraj odwiedzało niecałe 4 miliony turystów rocznie, podczas gdy w przyszłym roku władze szykują się na przyjęcie nawet dwudziestu milionów gości!

    Podlinkowany powyżej artykuł zwraca uwagę także na sytuację przepięknej zatoki Ha Long, której "turkusowe wody są obecnie przepełnione dżonkami i kajakami, a zanieczyszczenie staje się w tym miejscu poważnym problemem".

    #podrozefilipa -> mój tag
    #kolej #pociagi #pociagiboners #transport #ciekawostki #podroze #turystyka #podrozujzwykopem #gruparatowaniapoziomu #swiat
    pokaż całość

    źródło: 370j.jpg

  •  

    CO TAM U MNIE W WIETNAMIE CZ. I

    - moje aktualne poczynania mozecie sledzic na Insta gdzie dodaje rozne shitstory i ciekawostki: pienionszki
    - swoje wpisy publikuje pod tagiem #wietnamwpjoterze
    - jesli ktos chce zeby go dodatkowo wolac do kolejnego wpisu moze zapisac sie na liste:
    https://mirkolisty.pvu.pl/list/ZYuZXxyq222so6DE

    Jestem w Wietnamie juz prawie 3 miesiace, wiec opowiem po krotce jak mi sie tu zycko uklada.

    Praca
    Nadal pracuje w przedszkolach i zrezygnowanie ze szkol publicznych to byl swietny wybor. Na kazdy tydzien dostaje inna rozpiske godzin i szkol. Przed zajeciami nic sie nie przygotowuje, a plan lekcji poznaje dopiero, gdy przyjde. Moje nauczanie dzieli sie na 2 rodzaje: "teaching" i "co-teaching".

    Na teaching to ja jestem glownym nauczycielem i prowadze wiekszosc lekcji. Mam oczywiscie asystentke, ale wiekszosc czasu mowie ja, a w zasadzie krzycze. Teaching mam glownie w "swoim" jednym przedszkolu, gdzie ucze w te same dni tygodnia tj. wtorek, czwartek i czasem piatek rano. Mam tam zawsze 2 lub 3 lekcje po 30 min kazda.

    Na co-teaching ja jestem raczej tym od przecwiczenia wymowy z dzieciakami. Wyglada to tak, ze w jednym czasie prowadzone sa 2 takie same lekcje z ta sama grupa wiekowa i polowe z 40-45 minut spedzam w jednej sali, a polowe w drugiej. Co tydzien mam inne przedszkola.

    Z godzinami bywa problematycznie. Pracuje sie od 8-9 do ok. 11, a pozniej od 14-15 do 16-17. Najczesciej jedna taka sesja to 1.5h. Jako tako pewne godziny mam w tym "swoim" przedszkolu, ale tez nie zawsze. Ostatnio dostalem wiadomosc w srode wieczorem, ze w czwartek rano nie mam wcale zajec. Nie znam powodow, ale czasem jest jakas wycieczka, a czasem moze rodzice dzieci nie zaplacili? Nie mam pojecia. Zajecia co-teaching tez zaleza od zapotrzebowania danych szkol. Tak wiec pracuje 9-12h w tygodniu. Z czasem powinno byc wiecej, bo przedszkola dopiero sie otwieraja i nabywaja uczniow. Mniej wiecej sie z tego utrzymuje. Nie chce tez uczyc angielskiego gdzie indziej z kilku powodow. Po pierwsze, mam dostac wiecej godzin. Po drugie, nie wiem gdzie trafie - czy zaplaca oraz jakie materialy do nauki dostarcza (tzn. czy bedzie milo i przyjemnie jak tu, bo mam rozpisane cale zajecia, czy bede musial sam kombinowac).

    Czy praca jest meczaca? Generalnie co-teaching jest mniej meczacy od teachingu, bo robi sie znacznie mniej. Duzo tez zalezy od asystentki, nastawienia dzieci, wlasnego humoru oraz warunkow klimatycznych w klasie. Jak asystentki maja mily vibe to sie uczy znacznie milej. Tak samo 5-latki uczy sie znacznie milej niz mlodsze dzieci, bo sa zwykle bardziej kontaktowe i czujesz, ze nie mowisz jak do sciany. W pracy z dziecmi trzeba sie usmiechac, wiec jak masz dobry humor to wszystko idzie znacznie przyjemniej. Warunki klimatyczne czyli temperatura. W moim glownym przedszkolu jest bardzo przyjemnie, bo sale sa zamkniete, a klima dobrze chlodzi, ale raz bylem w przedszkolu, gdzie sale byly polotwarte, na suficie tylko wiatraki i nie mielismy pozwolenia na wlaczenie klimy.

    Co do asystentek to nie czuje jakiegos pozytywnego nastawienia w moja strone. Jestem dla nich bardzo przyjazny, a dzieciaczki staram sie rozbawic i zainteresowac. Moze mi sie tylko wydaje, ze nie sa pozytywne, a moze sa po prostu zmeczone - nie wiem. Z jednej strony zarabiam od nich ok. 10x wiecej (one ok. 40k/h, ja 400k/h), ale z drugiej tak naprawde w wiekszosci ich angielski jest na poziomie gimnazjum. Ogarniaja prowadzenie lekcji i te "lekcyjne" zwroty, bo robia to znacznie dluzej niz ja, ale gdy sie ich o cos zapytac to masakra. Dzis np. mialem co-teaching i z jedna asystentka byla sama przyjemnosc uczyc, bo swietnie sie uzupelnialismy, a lekcja byla prowadzona w przejrzysty sposob. Z druga za to masakra. Lekcje prowadzi po swojemu, ale powiedziec mi co teraz robimy to juz ciezko (co-teaching drugi w kolejnosci, wiec wchodze w polowie zajec). Na dodatek mowia bardzo cicho i niewyraznie.

    Ale ogolnie to w sumie dosc luzna robota. Pozbijasz piatki z dzieciakami, potanczysz, powtorzysz kilka slow, zwrotow i koniec. Wracasz do domu na drzemke, obiad, kawke, a pozniej znow na 1-1.5h. Raz mi sie godziny pomylily i nie przyszedlem wcale to nic sie nie stalo XD

    Mieszkanie
    Z pradem wychodzi miesiecznie w sumie ok. 380$. Mieszka mi sie swietnie w tym dystrykcie 7, ogarniety landlord, z ktorym zawsze da sie dogadac. 2 razy w tygodniu mam sprzatane (w tym raz zmiana poscieli) przez milutka pania i nic nie zostalo ukradzione. Generalnie z mieszkaniem trafilem naprawde dobrze.

    Nie chce, aby wpisy byly zbyt dlugie, wiec reszte wrazen opisze w kolejnym wpisie. Bedzie juz troche wiecej narzekania na ludzi i mentalnosc.

    #wietnam #podroze #podrozujzwykopem #azja #pracazagranica #praca #emigracja
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: bombelki.jpg

  •  

    CIEKAWE USLUGI I PRZYDATNE APLIKACJE W WIETNAMIE

    - moje aktualne poczynania mozecie sledzic na Insta gdzie dodaje rozne shitstory i ciekawostki: pienionszki
    - swoje wpisy publikuje pod tagiem #wietnamwpjoterze
    - jesli ktos chce zeby go dodatkowo wolac do kolejnego wpisu moze zapisac sie na liste:
    https://mirkolisty.pvu.pl/list/ZYuZXxyq222so6DE

    Dzisiaj napisze troche o aplikacjach must-have na telefon i ciekawych uslugach w Wietnamie.

    1. Google translate + słownik offline

    Tego chyba nie muszę opisywać. Google Translate z pobranym jezykiem wietnamskim to podstawa podstaw. Bardzo przydatna jest opcja tlumaczenia poprzez aparat.

    2. Grab

    Grab to chyba moja ulubiona aplikacja. Jest to azjatycki Uber poszerzony o rozne uslugi. Rynek Azji Poludniowo-Wschodniej zostal sprzedany Grabowi przez Ubera.
    W swojej aplikacji posiada uslugi takie jak: taksowka, moto-taxi, dostawa jedzenia, dostawa/odbior przedmiotow, doladowanie telefonu, oplata rachunkow.
    a) za kazda transakcje dostaje sie punkty, ktore mozna pozniej wymienic na znizki.
    b) konto mozna zarejestrowac na kazdy numer telefonu, a takze podlaczyc karte (Revolut dziala) (ale gotowka tez mozna placic). Dzieki temu, ze masz podlaczona karte kierowcy nie dzwonia by potwierdzic zamowienie i caly proces jest znacznie szybszy
    c) obsluga klienta jest swietna. Mialem 2-3 razy sytuacje, ze dostarczone jedzenie bylo slabe albo kierowca nie dostarczyl go. Szybkie zgloszonko i po 24h juz mialem kupony
    d) czat z kierowca jest automatycznie tlumaczony z angielskiego na wietnamski i na odwrot
    e) kierowcy nie sa cepami, jezdza na nawigacji i nie pytaja sie o droge XD

    Jak to wyglada w praktyce?

    Taksowka/moto-taxi dziala tak samo jak Uber, nie ma w tym nic niezwyklego. Za to dostawa jedzenia jest znacznie lepsza. W Polsce jak zamawiasz Uber Eats to zejdzie minimum 30 min zanim dostaniesz swoje jedzenie. Tutaj aplikacja wyszukuje kierowce najblizej danej restauracji i wszystko odbywa sie naprawde ultra szybko. 10-15 minut i jedzenie jest u ciebie. Koszt dostawy zalezny jest od odleglosci. Do 5 km kosztuje 2,5 zl. Najwiecej ile widzialem to jakies 7,5 zl, ale to bylo z naprawde daleka.
    Generalnie praktycznie zawsze lepiej oplaci sie jesc z dostawa niz na miescie. Jest kilka powodow:
    - od kiedy tu przyjechalem zawsze byly dostepne kupony na darmowa dostawe (kazda dostawe). Jeden niestety juz nie dziala, a drugi ma chyba jakis limit ogolnego wykorzystania w ciagu dnia. 1 pazdziernika dostane wietnamska karte platnicza, wiec moze bedzie wiecej kuponow
    - jesz w klimatyzowanym mieszkanku
    - na znalezienie jedzenia trzeba poswiecic czas lub pieniadze na dojazd
    - latwiej jest wpisac w aplikacji dodatkowe zyczenia po wietnamsku (np. bez cukru) niz tlumaczyc na zywo
    - jesli nie znamy nazw potraw to w aplikacji sa czesto obrazki
    - jesli na stoisku nie ma cen to czesto mozesz dostac zawyzona cene
    - w razie jakichkolwiek problemow dostaniesz wsparcie od Graba

    Raz tez skorzystalem z uslugi dostawy. Potrzebowalem zabrac ladowarke z jednego hotelu i zawiezc do drugiego. Odleglosc ok. 7 km. Akurat byl wtorek i przy platnosci Visa byla znizka, wiec za usluge zaplacilem 30 groszy XD Kierowca pojechal po ladowarke, zabral i zostawil w drugim hotelu. Caly proces byl bardzo szybki. Jest tez opcja pobraniowa.

    Jedynym minusem jest to, ze Grab jest niestety najdrozszy z aplikacji, ktore wymienie dalej. Co prawda na poczatku dostaje sie bardzo duzo kuponow (nie wiem na jakiej zasadzie sa one przyznawane) i wychodzi to cenowo bardzo dobrze, ale ostatnio cos juz sie koncza te dni dobroci.

    2. Be

    To aplikacja tylko do transportu, tak jak Uber. Tak jak i w Grabie do wyboru masz samochod 4 osobowy, samochod 7 osobowy, skuter i wynajem samochodu (kompletnie nie mam pojecia jak to dziala). Do rejestracji trzeba miec wietnamski numer telefonu. Karte platnicza tez mozna podlaczyc tylko wietnamska (ale mozna placic gotowka). Moim zdaniem najlepsza aplikacja do transportu w kategorii cena/jakosc. Kierowcy jezdza na nawigacji i nie pytaja o droge, a przejazdy sa praktycznie zawsze najtansze. Jest tez oczywiscie czat z kierowca, ale juz nie jest tlumaczony jak w Grabie. Apka w calosci po wietnamsku, ale jest intuicyjna. Niestety pomimo, ze jako imie i nazwisko mam wpisane NoVietnamese (lub po wietnamsku "nie mowie po wietnamsku") to i tak czesto zadzwonia, by zapewne potwierdzic zamowienie i spytac dokladnie o adres, ale wystarczy powiedziec "no vietnamese" lub cokolwiek po polsku i sie rozlaczaja i jada po nas. Mozna tez bardzo szybko napisac na czacie "ok" i wtedy czasem nie dzwonia.

    3. GoViet

    Z zadnym syfem tyle nerwow nie mialem co z tym XD Konto mozna zarejestrowac na kazdy numer, apka w wiekszosci po angielsku. Oferuje moto-taxi, dostawe jedzenia i przesylke paczek. Nie mozna podlaczyc zadnej karty, wiec platnosci tylko gotowka.
    Zaczne od moto-taxi: przejazdy w bardzo podobnej cenie co Be, czasem sie zdarzy taniej w zaleznosci od godziny. Jest czat, nietlumaczony. Kierowcy to ultra-cepy, jezdza po adresach i pytaja sie o droge (po wietnamsku) XD Po tygodniu uzywania dostaniecie bana, bo beda was zglaszac, ze kontakt jest utrudniony XD Odbanowanie zajmie kolejny tydzien po trudnym kontakcie, ale juz wiecej bana nie bedzie. Kierowcy praktycznie zawsze dzwonia, wiec dobrze jest np. zalozyc konto na polski numer, a uzywac simki wietnamskiej.

    Dostawa jedzenia tez jest znacznie gorsza niz w Grabie. Dzwonia raz - no vietnamese, pozniej po polsku - rozlaczaja sie i jada do restauracji. W restauracji znow dzwonia XD Ok, maja jedzenie. Wszystkie te etapy zajmuja znacznie dluzej niz w Grabie. No i jada... po adresach. Adresy sa tu bardzo podobne, a oni na aplikacje nie spojrza czesto...
    Obsluga klienta tez masakra. Raz zglosilem, (razem ze zdjeciami) ze zamowienie znacznie roznilo sie od obrazkow. Odpowiedz byla taka, ze poinformowali restauracje, ze tak sie nie robi i tyle XD

    Dlaczego uzywam? No z kilku powodow: czasem nie moge nic zlapac z Be/Grabem, czasem tamte apki maja zawyzone ceny (np. w czasie deszczu), a czasem po prostu jest darmowa dostawa, a moja cebula jest zbyt potezna.

    4. bTaskee

    Apka oferujaca odbior i dostawe door-to-door prania, czyszczenie klimatyzacji, gotowanie i sprzatanie.
    Aplikacja po angielsku, mozna podlaczyc karte, ale takze placic gotowka. Wszystko bardzo ladnie zorganizowane.

    Korzystalem raz z uslugi prania. Cena to 15000 vnd (2,5 zl) za 1 kg, a minimum mozna zaplacic za 3 kg. Dostawa i odbior to dodatkowe 20000 vnd (3,4 zl). Zamowilem, pan przyszedl odebrac pranie po 30 minutach. Na drugi dzien dostalem je wyprane. Mozna tez tego samego dnia za jakas drobna doplata, ale nie spieszylo mi sie. Ale uwaga! Suszone sa w suszarce bebnowej, wiec ubrania moga sie troche skurczyc. Jak nie macie nigdzie w okolicy pralni to polecam.

    5. Now

    Wietnamska aplikacja do wszystkiego - dostawa jedzenia i przedmiotow, rezerwacja stolika w restauracji, uslug (fryzjer, kosmetyczka, masaz), zamowienie prania i sprzatania, a takze dostawa ze wszelkiej masci sklepow (spozywcze, apteki, alkohole, kwiaty itd.)

    Aplikacja po angielsku, mozna podlaczyc karte, a dla lepszych znizek trzeba podlaczyc karte wietnamska. Niestety nie wszystkie uslugi sa opisane po angielsku, wiec nie jest tak latwo. Korzystalem raz z dostawy jedzenia i niestety chyba maja mniej kierowcow, bo bylo wolniej, niz z GoVietem. Ale generalnie polecam.

    6. Zalo

    Wietnamski odpowiednik WhatsAppa. Kazdy tutaj to ma. Przydaje sie do kontaktu z ludzmi. Jest tez opcja wyszukania ludzi w okolicy - tak najlatwiej znalezc prostytutke (nie korzystalem xD).

    Napiszcie w komentarzach o czym jeszcze chcielibyscie poczytac :)

    #wietnam #podroze #podrozujzwykopem #azja #pracazagranica #angielski #praca
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Grab.jpg

  •  

    W oczekiwaniu na kolejne #flashbackizwietnamu przedstawiam fotę szamba, które jest jednocześnie fermą ostryg i krewetek, czyli rzeki Quán Trường przepływającej przez Nha Trang. Miejscowe ostrygi są bardzo tanie i przepyszne. Najwyraźniej nie tylko karasie jedzo guwno

    #drony #dji #fotografia #wietnam #azja pokaż całość

    źródło: DJI_0139.jpg

  •  

    JESTEM NAUCZYCIELEM W WIETNAMIE

    - moje aktualne poczynania mozecie sledzic na Insta gdzie dodaje rozne shitstory: pienionszki
    - swoje wpisy publikuje pod tagiem #wietnamwpjoterze
    - jesli ktos chce zeby go dodatkowo wolac do kolejnego wpisu moze zapisac sie na liste:
    https://mirkolisty.pvu.pl/list/ZYuZXxyq222so6DE

    Ten wpis byl pisany kazdego dnia przez 2,5 dnia, wiec jest w formie "pamietnikowej".

    9 lipca

    Dzis mialem swoj pierwszy dzien w szkole publicznej. Domyslnie mialem tam uczyc 18-19h tygodniowo, ale kilka dni przed rozpoczeciem okazalo sie, ze szkoly pozrywaly kontrakty z moja agencja, nauczycieli bylo za duzo i mieli problem z dopasowaniem odpowiedniej ilosci godzin. Skonczylo sie na tym, ze dostalem rozpiske na 8h tygodniowo. Nie wiadomo bylo czy to tylko tymczasowo. Nie przejalem sie tym az tak, bo rozpiska byla tylko na rano, wiec bez problemu moglem znalezc cos na popoludnia (te terminy dzieli dluga przerwa obiadowa).

    W niedziele o 22 dostalem sylabus, a prace zaczynalem w poniedzialek o 9:30. Rano mialem sie zglosic po identyfikator i materialy. Managerka szkoly przekazala mi ksiazki i zaprowadzila do klasy. Dzis mialem uczyc 5 klase podstawowki czyli 10 latkow czyli najstarsze. W naprawde malej klasie bylo na oko 35 osob, a pierwsza lawka byla metr ode mnie. Nie bylo mowy, zeby zorganizowac jakies gry na tej przestrzeni. Przyszedl moj wietnamski asystent i rozpoczelismy lekcje XD Ten sylabus troche slabo ogarnalem dzien wczesniej, bo nie zauwazylem, ze wyslala mi dla kazdego rocznika i tez nie bylem do konca pewny jak to bedzie wygladac. Tak czy siak, mialem nadzieje, ze moj asystent mi pomoze ze wszystkim na poczatku. Dowiedzialem sie jedynie, ze glownie mam sie skupic na wymowie, a pozniej okazalo sie tez, ze sa 3 ksiazki - jedna taka ogolna, druga to matematyka (uczylem mnozenia pod kreska XD), a ostatnia to science. Swoja droga w science byla historyjka zlozona z 4 obrazkow:
    1. Mama i tata biora slub
    2. Mama zachodzi w ciaze
    3. Dziecko jest w lonie (tak, musialem sprawdzic jak sie wymawia slowka "womb") przez ok. 40 tygodni
    4. Dziecko sie rodzi
    Na kolejnej stronie byla historyjka rozwoju plodu i slowka "foetus". Przypominam, ze to 10 latki.

    Dobra, wroce do bardzo istotnej rzeczy jaka jest sylabus. W sylabusie masz mniej wiecej rozpisane co robic. Raz mniej raz wiecej. Jedna lekcja trwa 40 minut. Moja lekcja jest rozpisana w 4 punktach:
    1. "Rozgrzewka" (jaka? Dzieci sa w lawkach, ciasno, pograc w cos praktycznie niemozliwe, a na pewno nie dla kogos kto uczy dzieci 1 raz w zyciu i zna tylko kilka gier)
    2. Zapoznaj dzieci i pocwicz wymowe 6 slow
    3. Cwiczenia do wypelnienia w ksiazce, ktore zajmuja dzieciom 5 minut.
    4. Dodatkowe gry i aktywnosci nauczyciela

    Te slowka mozna jako tako rozciagnac w czasie, ale stac i zeby tylko powtarzaly to ile mozna? Jeszcze dobrze jak to sa slowka mozliwe do pokazania i jakos wciagniecia dzieci w chociazby rysowanie ich, a nie np. "zyc" lub "chciec" (tak, mialbym miec to jutro).
    Do dyspozycji mialem jedynie ksiazki i tablice. Zadnych fiszek, obrazkow ani multimediow. Kompletnie nic. Dobrze, ze wzialem ze soba naklejki to moglem jakos te dzieciaki chociaz zachecic.

    Dla mojego wietnamskiego asystenta staralem sie byc bardzo mily, ale czuc bylo troche niecheci z jego strony. W sumie nie dziwne skoro jakis dzieciak bez umiejetnosci zarabia wielkrotnie wiecej niz on.

    Lekcja sie zakonczyla, podpytalem asystenta o jakis feedback na moj temat, ale nic konkretnego mi nie powiedzial.
    Generalnie dresscode nauczyciela jest wszedzie staly - zakryte buty, koszula, dlugie spodnie. Bylem ubrany bardzo schludnie i zgodnie z wymaganiami - dlugie granatowe spodnie, ladna blekitna koszula i czarne buty (sneakersy ze znaczkiem Nike). No myslalem, ze nie ma sie do czego doczepic, ale jednak XD
    Wieczorem odezwala sie do mnie koordynatorka z agencji pracy (bardzo mila osoba) i spytalem sie jej o jakis feedback. Powiedziala, ze moj stroj nie do konca byl spoko. Mowie jej, ze bylem ubrany tak jak mialem byc. Okazalo sie, ze... koszuli nie mialem wciagnietej i mozliwe, ze o buty tez chodzi XD To nie ma znaczenia, ze ta koszula jest nie do wciagania i wygladalbym jak 8 nieszczescie - ma byc i juz. Buty jej pokazalem to w sumie sama nie wiedziala o co chodzi i powiedziala, ze szkoly czepiaja sie o pierdoly. A i warto dodac, ze w klasie chodze w skarpetkach, a nie w butach XDD
    Uznalem, ze w sumie w dupie, moze zapomna i nie bede musial chodzic jak ciapa we wciagnietej koszuli i specjalnie kupowac nowych butow, ale na koniec tej kwestii poczekajmy do wieczora, a tymczasem...

    Przejdzmy do milych rzeczy. Zaraz po skonczonych lekcjach poszedlem na "rozmowe" (tyle kasy dajemy, rozpiske godzin ci wyslalam i sie nie spozniaj) o prace w przedszkolu gdzie pracuje moj kolega. Po 5 minutach powiedziala, ze za kilka godzin moge przyjsc na lekcje obserwowac innego nauczyciela jak on uczy i jeszcze mi za to zaplaca, a od jutra zaczne prace XD

    Przyszedlem, a nauczycielem byl spoko koles z Irlandii. Uczy sie dzieci w wieku od 3 do 5 lat. I teraz rzeczy wow:
    - klasy sa przestronne, a uczy sie ok. 15-20 dzieci
    - oprocz glownej asystentki sa jeszcze 2 inne, ktore ogarniaja dzieci
    - cala lekcja jest zaplanowana doslownie minuta po minucie! Tzn. masz rozpiske w sylabusie, nie musisz sie tego trzymac, ale nie braknie ci pomyslow
    - nie dosc, ze uczysz bardzo latwych rzeczy, to jeszcze bez problemu mozesz to rozciagac i rozciagac
    - lekcje opieraja sie na multimedialnym programie z piosenkami i innymi cudami
    - sa przybory, chociazby tak podstawowe, jak naklejki (chociaz nie wszystkie sale je maja)
    - sale maja klimatyzacje (tez pewnie nie wszystkie sale)

    Jedynym minusem jest nizsza placa (30k ~ 1,3$ za godzine), ale przy takiej roznicy warunkow pracy to nie ma wiekszego znaczenia. Z resza nalezy wziac pod uwage, ze przygotowanie sie do zajec w przedszkolu zajmie kilka minut (a nawet i bez idzie), a do publicznej to trzeba kombinowac mocno.

    Wieczorem zaczalem przegladac sylabus na jutrzejsze zajecia w szkole publicznej. Jedna strona, 6 slow (w tym "zyc", "chciec", "uzywac") i krotka historyjka. Mialem to robic przez 40 minut. Dostalem rowniez maila od managerki szkoly z odpowiedzia na jedna kwestie wraz z informacja na temat mojego ubioru XD Uznalem, ze nie dam sobie rady w szkole publicznej i lepiej wezme wiecej godzin od przedszkola. Porozmawialem dodatkowo z Irlandczykiem i powiedzial, ze nie warto sie pchac w szkole publiczna. On nawet jako native speaker z jakims doswiadczeniem mial trudnosci, zeby to ogarnac. Moj kontrakt stanowil, ze mam miesieczny okres wypowiedzenia, a jesli wczesniej zerwe umowe to placa 50%. Uznalem, ze albo teraz to rzuce albo i tak pozniej, wiec lepiej teraz nawet jak nie zaplaca za te 80 minut co uczylem nic. Na szczescie pomimo tego, ze byla juz prawie 12 w nocy, moja koordynatorka z pracy odpisala mi na wiadomosc, w ktorej wyjasnilem swoje powody. Nie byloby w sumie wiekszego problemu, ale byl jeden - tego samego dnia dostarczylem im dokumenty do wizy pracowniczej i nie wie czy juz zostaly przekazane do przetwarzania, ale odezwie sie jutro

    10 lipca

    W przedszkolu mialem miec dzis 3 lekcje po 30 min, wszystkie takie same - wprowadzajace. Po tym jak popatrzylem jak uczy Irlandczyk nabralem troche pewnosci siebie. Tak jak w szkole publicznej czulem, ze odwalam jakis nudny szajs, tak tutaj czulem, ze idzie mi naprawde swietnie. Dzieci bywaja meczace, ale daja bardzo duzo radosci. Zapatrzone w ciebie jak w obrazek.

    Dostalem tez niestety informacje, ze moje dokumenty sa juz procesowane, ale mam do nich przyjsc jutro.

    11 lipca

    Pojechalem po dokumenty akurat w przerwie obiadowej, wiec musialem poczekac ponad godzine. Porozmawialem krotko z dyrektorka, wytlumaczylem o co mi chodzi, a ona w sumie potwierdzila. Ogolnie to jak pisalem z koordynatorka z pracy dzien wczesniej to ja myslalem, ze rozumiemy sie, ze skoro rzucam robote, to nie pojde dzis na lekcje, a ta dyrektorka do mnie, ze oni mysleli, ze dzis pojde XD ta, pojde uczyc 160 minut, a zaplaca mi tylko za polowe, bo tak jest w kontrakcie XDD Mowila tez, ze tych dokumentow nie maja, bo juz je niby wyslali, a pozniej nagle sie jednak pojawily. Probowala jeszcze przekazac, ze zaplacili juz 500k dongow (22$) za work permit i zrozumialem, ze oczekuje abym zaplacil. Mowie, ze po pierwsze nie ma tego w kontrakcie, po drugie ja zaplacilem od cholery kasy za stempelki do dokumentow + badania medyczne, a po trzecie ucieli mi ponad polowe godzin. Ponadto zaczela mowic, ze nie moga mi zaplacic za moje przepracowane 80 minut, bo zrywam kontrakt, a ja do niej, ze w kontrakcie jest, ze placa 50%. Zdziwiona zajrzala i o, faktycznie XD

    Koniec koncow odzyskalem wszystkie dokumenty, nie sadze w sumie, ze mi zaplaca te moje 13$ i zapomnialem im oddac ich ksiazek, bo sie spieszylem na zajecia w bombelkowni.

    #wietnam #podroze #podrozujzwykopem #azja #pracazagranica #angielski #praca i w sumie #pokazmorde
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: smieszne chinczyki.jpg

  •  

    OKRADLI ALTERNATYWKE W WIETNAMIE

    - moje aktualne poczynania mozecie sledzic na Insta gdzie dodaje rozne shitstory: pienionszki
    - swoje wpisy publikuje pod tagiem #wietnamwpjoterze
    - jesli ktos chce zeby go dodatkowo wolac do kolejnego wpisu moze zapisac sie na liste:
    https://mirkolisty.pvu.pl/list/ZYuZXxyq222so6DE

    Moja przyjaciolka z Polszy przyleciala na 3 tygodnie odwiedzic mnie w Sajgonie. Po tygodniu okradziono ja w hostelu. Z rzeczy zamknietych w szafce.

    Kradzieze to praktycznie najwieksze zagrozenie (obok ryzyka wypadku drogowego lub pogryzienia przez psa) w Wietnamie. Zdarzaja sie one czesto. Popularne jest tu Grab&Go - wyrywaja ci telefon z reki i uciekaja / odjezdzaja na skuterze. Prawdopodobnie najbardziej popularne jest to w okolicy Bui Vien, (wietnamskie Khao San Road) bo turystow okrada sie najlatwiej. Mojemu koledze Polakowi, ktory jest tu zaledwie 3 tygodnie dluzej niz ja juz raz koles jadacy na skuterze probowal wyrwac telefon, ale na szczescie spadl on na ziemie. Podobna sytuacja wydarzyla sie, gdy moja przyjaciolka, inna kolezanka i poznana Koreanka szly w nocy przez Bui Vien. Ktos podbiegl, z zaskoczenia chcial wyrwac Koreance telefon i uciec, ale na szczescie trzymala go na tym ,,pierscieniu" co Azjaci przyczepiaja do telefonow. Obie sytuacje wydarzyly sie na / obok Bui Vien w srodku nocy, wiec to tam trzeba byc szczegolnie uwaznym.

    Wracajac do mojej przyjaciolki. Wynajela lozko w dobrze ocenianym hostelu w centrum Sajgonu. Jeden korytarz i 16 lozek, ale zajetych bylo zaledwie kilka. Bardzo mila obsluga, brak jakiejkolwiek zlej opinii w internecie, zamykane szafki na rzeczy, kamera w holu, nad szafkami i bodajze w recepcji Najbardziej wartosciowe rzeczy czyli laptopa, sluchawki za 1k pln i aparat zostawiala w szafce. Spedzila tam ponad tydzien i wszystko bylo w porzadku. Pewnego wieczoru wyszla z hostelu o 20 i wrocila o 17 nastepnego dnia. Jej szafka byla otwarta, (otworzona sila, bo zamykanie wewnatrz wygiete) a wszystkie rzeczy skradzione. W tym czasie w hostelu nocowalo 4-6 osob. Stracila wyzej wymienione rzeczy oraz karte i dowod. Paszport miala na szczescie przy sobie.

    Oczywiscie zaczelo sie od zgloszenia faktu obsludze hostelu. Kamery? Nie nagrywaja / nie dzialaja. Te szafki to byla farsa, bo bez problemu wyrwalem 2 losowe mocniejszym szarpnieciem. Numery szafek nie zgadzaja sie z numerami lozek, a okradziona byla tylko moja przyjaciolka, wiec bylo juz praktycznie pewne, ze to hostel ja okradl. Mimo to, wygladali na zmartwionych. Niby zglosilismy to na jakas lokalna policje, ale nikt tam nic nie spisal. Wszystko jest zalatwiane ,,po chlopsku". Jedyna opcja bylo szukanie kamer w okolicy i faktycznie obok byla kawiarnia, ktorej wlascicielka dala nam nagrania, ale nie mialo to sensu, bo godzin do przejrzenia bylo zbyt wiele, nagrania ,,przeskakiwaly", a nagranie obejmowalo tylko ulamek wyjscia z hostelu i tylko w lewa strone. Bylismy w martwym punkcie.

    Ale nastapil przelom. Przelom, ktory mogl sie trafic jedynie #rozowepaski. Przegladala sobie #tinder i voila! Pojawil sie on, rycerz, ktorego potrzebowala - prawnik Wietnamczyk, ktory odpowiedzial na superlike i zgodzil sie pomoc. Dzieki niemu sprawa naprawde nabrala rozpedu, zglosili to do wyzej postawionej policji i w koncu byl jakis dokument to potwierdzajacy. Dowiedzielismy sie, ze hostel dziala praktycznie nielegalnie. Tak czy siak i tak nie bylo mozliwosci nikomu niczego udowodnic. Ale nasz rycerz dzielnie przeszukiwal przez kilka dni wietnamskie portale aukcyjne i znalazl! Znalazl jej laptopa. Prawnik juz niestety wrocil do Hanoi, wiec udalem sie do tego sklepu z przyjaciolka i udalismy zainteresowanych laptopem, aby upewnic sie, ze to ten. Tak, to byl ten. Zlodziej widocznie po prostu sprzedal im tego laptopa. Prawnik zadzwonil na policje, a oni pojechali z przyjaciolka go zabrac.

    Ale tutaj nic nie odbywa sie tak latwo. Przez bite 8h musiala najpierw czekac na komendzie, a nastepnie zeznawac. Koniec koncow zabrali tego laptopa tlumaczac, ze musza go dac do rzeczoznawcy(?), ale obiecali, ze zwroca jej go przed wylotem do Polski. Mieli sie kontaktowac, ale kontaktu brak. Najwczesniej kolezance udalo sie po niego udac dopiero w dzien wylotu. Najpierw poszlismy do lokalnej policji. Tam od poczatku do konca wszystko mieli w dupie. Po oczekiwaniu kazali udac sie na inna komende, glowniejsza, bo tam go maja. Tam pomimo, ze troszke mowili po angielsku to nie rozumieli o co chodzi nawet, gdy zadzwonili na lokalna komende. Jeden z policjantow kazal nam isc gdzies obok komendy do innego budynku, ale przy okazji powiedzial, ze oni nie moga wydac tego laptopa. No farsa. Ale tutaj znow przychodzi z pomoca blogoslawienstwo bycia #rozowypasek. 6h do wylotu, wiec ze stresu i niemocy przyjaciolka cala sie rozplakala. Jakims cudem obok przechodzil mezczyzna, ktory mowil bdb po angielsku i zaoferowal pomoc. Przetlumaczyl wszystko, poszedl z nami do budynku obok, rozmawial z policjantami i... wydali laptopa! Z tego co powiedzial, to zgodnie z prawem (czym XD) musza go trzymac miesiac, ale ze wzgledu na ,,special case" wydadza go teraz. Jeszcze tylko szybkie fotki zrobione przez policjanta przyjaciolce trzymajacej laptopa i mozemy isc. Sluchawki oraz aparat sie nie odnalazly, ale to laptop byl najdrozszy, wiec nie skonczylo sie to wszystko tak zle.

    #wietnam #podroze #podrozujzwykopem #azja #pracazagranica #angielski #praca
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: bagiety.jpg

  •  

    (Wpis nr. 173)
    "Zapomniane lub mniej znane filmy ze Złotej Ery VHS".
    Kolejny tytuł to motocyklowe, przygodowo-wojenne kino akcji.
    Na początku lat 90-tych film był dużym przebojem wypożyczalni video ;)

    " Moto Diabły " (Nam Angels, 1989)

    Wojna w Wietnamie.
    Podczas patrolu oddział amerykańskich żołnierzy odkrywa przez przypadek jaskinię pełną złota. Po wypadnięciu w zasadzkę udaje się uciec tylko dwóm, a kolejnych dwóch trafia do niewoli.
    Ocalały dowódca grupy organizuje prywatną akcję ratunkową w której skład wchodzi kilku wynajętych "Harley-owców".
    Skuszeni złotem wyruszają na motocyklach w głąb lasów Wietnamu.
    Na drodze do celu staną im oddziały Vietcongu i konkurent do złota
    - bezwzględny dowódca Legii Cudzoziemskiej.


    Zwiastun.
    Strona Filmweb.
    Film do obejrzenia on-line, vhs-rip z lektorem.
    [Link-freedisc.] [Link-cda.]

    → #zlotaeravhs
    Mój autorski tag, gdzie można znaleźć wszystkie dotąd przypominane filmy, jak i te, które dopiero się pojawią...
    A ich okładki możecie "hurtowo" przejrzeć w zakładce z grafiką...
    https://www.wykop.pl/multimedia-tag/zlotaeravhs/ .

    #motocykle #wojenny #filmnawieczor #ogladajzwykopem #nostalgia #gimbynieznajo

    pokaż spoiler #motory #wietnam #vietnam #wojna #przygoda #film #filmy #kino #vhs #wykopplus30club #lata80 #kinofilia #kinocebulowe #kino #kinematografia #kinomaniak #filmyonline #video #kinoklasyb #wypozyczalnia #retro #rozrywka #familijne #80s
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

    +: M.......n, Lardor +9 innych
  •  

    WYNAJĄŁEM MIESZKANIE W WIETNAMIE

    - moje aktualne poczynania mozecie sledzic na Insta gdzie dodaje rozne shitstory: pienionszki
    - swoje wpisy bede publikowal pod tagiem #wietnamwpjoterze
    - jesli ktos chce zeby go dodatkowo wolac do kolejnego wpisu moze zapisac sie na liste:
    https://mirkolisty.pvu.pl/list/ZYuZXxyq222so6DE

    Jako, ze od 3 dni mieszkam już w swoim wynajetym mieszkaniu, mogę opisac jak wygladalo jego poszukiwanie. Nic dotychczas nie przynioslo mi tutaj takiej ulgi, jak znalezienie go.

    Ho Chi Minh City (Saigon) jest podzielony na dystrykty:
    - Dystrykt 1 to centrum
    - Dystrykt 2 jest taka troche enklawa expatow, bo wlasnie tam podobno mieszka ich najwiecej. Buduje się tam sporo nowoczesnych apartamentowcow, ruch uliczny jest mniejszy, powietrze czystsze i ogolnie jest spokojniej. Niestety w porze deszczowej system kanalizacji często tam nie wyrabia, wiec woda zalega na ulicach.
    - Dystrykt 7 to miejsce, w którym mieszka najwiecej Koreanczykow i Japonczykow. Jest to dzielnica bogatszych mieszkancow. Ten dystrykt był inaczej planowany podczas budowy, wiec ulice sa tu duzo szersze. Jest tu duzo czysciej niż w innych czesciach miasta, a ruch uliczny spokojniejszy.
    Reszta dystryktow niczym specjalnym się nie wyroznia. Dla turysty zdecydowanie najlepszy jest dystrykt 1, a dla expata w zaleznosci od potrzeb.

    W Wietnamie mieszkania można szukac na kilka sposobow:
    1. Dodanie posta na grupy FB i agenci/wlasciciele sami się do ciebie zglaszaja.
    2. Samodzielne przegladanie zdjec na np. muaban.net lub chotot.com (chyba najlepsze strony)
    3. Informacja od znajomych Wietnamczykow, ze ktos ma mieszkanie na wynajem.
    Nie znam tu jeszcze zbytnio nikogo, wiec pozostaly mi opcje 1 oraz 2. Na poczatku postanowilem skorzystac z obu jednoczesnie. Dodalem się na grupy FB, opisalem swoje wymagania i po kilku minutach miałem już sporo ofert. Widzac oferty, jakie dostawalem na fb, a jakie sa dostepne na wyzej wymienionych stronach dla Wietnamczykow uznalem, ze oferuja mi zawyzony cenowo szajs, bo jestem bialy. Post usunalem i zaczalem uzywac opcji 2.

    Poczatkowo celowalem w dystrykt 3 (obok 1, podobno idealne miejsce do zycia ze względu na bliskosc centrum, a jednak wiekszy spokoj) oraz dystrykt 10 (obok 1 i 3, podobno tanszy wynajem, a baza wypadowa w kazde miejsce calkiem dobra). Generalnie mieszkanie musialem ustawic sobie pod miejsce pracy. Jako, ze jestem zatrudniony przez agencje, która „dostarcza” nauczycieli do szkol publicznych, podobno sa oni w stanie dopasowac się do mnie, abym miał dobry dojazd, wiec moglem sobie wybrac mniej wiecej ktorykolwiek dystrykt. W roznych opisach dzielnic na blogach napisane było, ze np. dystrykt 10 jest spoko ze względu na nizsze ceny wynajmu, a dystrykt 2 i 7 jest spoko, bo ciszej, ale wyzsze ceny wynajmu. Teraz wiem, ze wiekszych glupot nie czytalem. DUZO latwiej wynajac cos przyzwoitego w dystrykcie 2 w cenie nizszej niż w dystrykcie 10 z prostego powodu – buduje się tam duzo nowoczesnych apartamentowcow i ktos musi tam zamieszkac, wiec jest znacznie wiekszy wybor ladnych mieszkan, a tym samym ceny nizsze.

    Do ceny wynajmu zawsze należy doliczyc zuzyty prad (cena podobna jak w Polsce), a czasem także jednorazowa oplata za wode i management fee. Poczatkowo patrzac po zdjeciach uzalem, ze mogę wynajac cos budzetowego w calosciowym koszcie do 6 mln dongow (260$). Wynajmem tu zajmuja się glownie agencje, a nie osoby prywatne. Praktycznie każdy uzywa tutaj Zalo (odpowiednik WhatsApp), wiec wlasnie tak kontaktowalem się z osobami, których oferty mnie interesowaly. I tutaj poznalem super myk agencji: dodaja oni ladne oferty ladnych mieszkan w dobrych cenach (moim zdaniem naprawde realne ceny i jakosc mieszkan, a nie jakies nierealne oferty), ale gdy do nich napiszesz, to okazuje się, ze to mieszkanie już nie jest dostepne, ale maja inne – duzo gorsze. I tak spedzilem kilka dni na poszukiwaniach, a w miedzyczasie musialem znacznie znizyc swoje standardy, otworzyc się na inne dystrkty (polnoc 1, 4 oraz 7) oraz zwiekszyc finanse – do 8-8,5 mln dongow + prad (345-370$)…

    To wszystko przynioslo mi bardzo duzo stresu, bo okazalo się, ze musze wydac wiecej pieniedzy, anizeli planowalem, a także zajmowalo to bardzo duzo czasu, a nie lubie zyc na walizkach w hotelu. Uznalem, ze nie ma sensu poszukiwac i kontaktowac się z agentami samemu, wiec zrobilem tak jak wszyscy i znow dodalem post na FB. Tutaj znow trzeba się uzerac z ludzmi. Napisales w ogloszeniu, ze tylko dystrykt 3 i 10 w cenie do 300$?

    Dzien dobry proszę pana bialego, mam mieszkanie w dystrykcie 7 (daleko na poludnie od 3 i 10) za 400$, chce pan?

    W koncu uznalem, ze pomimo, ze dystrykt 7 jest lekko oddalony od centrum, to ze wgledu na jego czystosc, spokoj, a także wiekszy wybor przyzwoitych mieszkan, to wlasnie tam pewnie najlepiej byloby zamieszkac. Koncowo ze wszystkich ofert wybralem 4 do obejrzenia: pierwszy w dystrykcie 1 na polnocy, drugi w dystrykcie 3 tez na polnocy obok 1, trzeci w dystrykcie 10 na zbiciu z 1, a czwarty w dystrykcie 7 na polnocy przy rzece. Wszystkie w cenie około 8 milionow + prad. W cenie sprzatanie 1-2 razy w tygodniu i wymiana poscieli.

    Mieszkanie numer jeden było nie najgorsze. Cale mialo z 15m2, było okno zewnetrzne (tak, sa wewnetrzne tu), pralka u gory, sprzatanie raz w tygodniu, wypiora mi jak będę chcial. Troche ciemno, ale nie najgorzej…

    Mieszkanie numer dwa oh matko. Jedynym plusem było to, ze było troche wieksze. Był taki ultracienki balkon, ale od razu za nim sciana. I tak dobrze, bo chociaz swiatlo wpadalo. Ciepla woda w Wietnamie jest czesto podgrzewana przez panele sloneczne, które tutaj chyba nie dzialaly za dobrze, bo cieplej wody zbytnio nie było… W szafkach zadnych talerzy, sztuccow, niczego. Cale mieszkanie zasyfione i ogolnie bardzo brzydko.

    Mieszkanie numer trzy znajdowalo się w hotelu. Było dosc czyste i niezle, ale… Do pokoju swiatlo wpadalo przez 2 punkty: jedno przez okno, które prowadzilo na korytarz (taki hotelowy korytarz), a drugie przez drzwi balkonowe, które były drewniane, wiec musialyby być otwarte, żeby był przeswit (były tez jakby za sciana, wiec na lozko nie padaloby swiatlo). Koles za nic nie potrafil zrozumiec dlaczego nie uznaje okna na korytarz za okno i bardzo probowal mnie przekonac, ze tu jest w dzien jasno. Ok XD

    W tym momencie byłem już troche zawiedziony, bo obawialem się, ze będę musial wziąć mieszkanie numer 1, które było no srednie… Niby miałem jeszcze do zobaczenia mieszkanie w tym dystrykcie 7, ale nie spodziewalem się cudow. Usiadlem sobie w tym hotelu, żeby zamowic skuter do tego kolejnego mieszkania, a na Messengerze dostalem kolejna oferte. Mieszkanie w dystrykcie 7 (bardzo blisko tego co jechalem zobaczyc), ale za 8,5 mln (370$) + woda. Normalnie bym nawet nie odpisal na taka oferte, ale uznalem, ze w tej sytuacji może warto. Mieszkanie moglbym mieć za 8 mln + prad, ale gdybym podpisal kontrakt na rok – to nie wchodzilo w gre. Jakims cudem udalo mi się wytargowac na 8,1 mln przy kontrakcie na 2 miesiace. Mieszkanie było wynajmowane przez wlascicieli, wiec w sumie lepsza opcja niż przez agenta. Pokazac mogli mi je dopiero o 21, ale zgodzilem się. Pojechalem z kolega do pierwotnie ostatniego mieszkania, które miałem tego dnia ogladac. I tutaj wszystko się zmienilo. Bardzo fajna okolica, wynajmuja wlasciciele, mieszkanie jest czyste i estetyczne, szybki internet, balkon, sprzatanie raz w tygodniu, cena 7,7 mln (335$) + prad. No jest swietnie. Poczulem wielka ulge. Powiedzielismy wlascicielom, ze musimy obejrzec jeszcze jedno mieszkanie za godzine, ale to mi się bardzo podoba. Zaprosili nas na piwo i troche jedzenia. Bardzo mili ludzie. Tak mi się tam podobalo, ze już nawet nie chcialo mi się isc do tego kolejnego (bo co może być jeszcze lepszego za te cene patrzac po tym co tego dnia widzialem?), ale uznalem, ze skoro jestesmy to idziemy.

    Poszlismy zobaczyc to ostatnie za wytargowane 8,1 mln i… WOW.
    Mieszkanie w nowym bloczku gdzie mieszkaja praktycznie sami Amerykanie. Rooftop z niesamowitym widokiem. Pokoj urzadzony niesamowicie estetycznie, duzy telewizor ze Smart TV, duzy balkon, sprzatanie 2x w tygodniu, bardzo szybki internet, cicho, pralka, wszystkie przybory kuchenne, wygodne lozko, sejf w pokoju, zelazko, wszystko praktycznie nowe. Nawet wzmaczniacz sygnalu wifi w pokoju! I pomyslec, ze to za ta sama cene co zasyfione mieszkanie z balkonem z widokiem w sciane i bez cieplej wody… Byłem przeszczesliwy. Ale to nie wszystko. Udalo mi się zbic cene do 8 mln miesiecznie przy kontrakcie na 3 miesiace (taka znizka jest tylko przy rocznym). Wlasciciel mieszkania to najbardziej ogarniety Wietnamczyk jakiego dotychczas poznalem. Wprowadzilem się juz na drugi dzien i dalem mu w prezencie piwo z Rosji. Zaproponowal, ze przewiezie mnie skuterem po okolicy i pojedziemy do Lotte Mart (koreanski supermarket typu Walmart), żeby dokupic pare rzeczy do pokoju. Wczoraj napisalem do niego, ze brakuje mi duzego lustra w pokoju:
    - w pokoju nie może być za duzo szkla, bo to przynosi pecha (Feng shui)
    - ale to mi przyniesie tego pecha, prawda?
    - ok, możemy zamontowac lustro w szafie, ale ja nie place
    - nie ma problemu, mogę kupic to lustro. Ile powinienem zaplacic i gdzie kupic?
    - okolo 20$, ale chwila. Jak chcesz stojace lustro to mogę ci zalatwic za darmo

    No i za pol godziny miałem lustro w pokoju.
    Mysle, ze z tym mieszkaniem naprawde bardzo mi sie poszczescilo i jestem przezadowolony.

    #wietnam #podroze #podrozujzwykopem #azja #pracazagranica #angielski #praca
    pokaż całość

    źródło: x.jpg

  •  

    Mirko, dziś dotarła do mnie pocztówka od @piotrek39. #wietnamwpjoterze #wietnam
    Chodzi o wygraną z wpisu.
    Pioter pozro i wszystkiego dobrego!

    źródło: IMG_20190805_164901.jpg

  •  

    JAK SZCZEPIŁEM SIĘ W WIETNAMIE

    - moje aktualne poczynania mozecie sledzic na Insta gdzie dodaje rozne shitstory: pienionszki
    - swoje wpisy bede publikowal pod tagiem #wietnamwpjoterze
    - jesli ktos chce zeby go dodatkowo wolac do kolejnego wpisu moze zapisac sie na liste:
    https://mirkolisty.pvu.pl/list/ZYuZXxyq222so6DE

    No siema. Trochę już nie pisałem co tam u mnie, bo uznałem, że dodam wpis z jakimiś praktyczniejszymi historiami. Ostatnie dni minęły na imprezach, ogarnianiu podstawowych czynności i poszukiwaniu pracy (a w zasadzie wybierania sobie) oraz mieszkania, ale to jeszcze opiszę niedługo, gdy dopnę wszystko do końca.

    Dziś opiszę jak wybrałem się na szczepienie.
    Musiałem odnowić szczepionkę na dur brzuszny i dodatkowo zaszczepić się na japońskie zapalenie mózgu. W Sajgonie całkiem niedawno otworzyli duże centrum szczepień i postanowiłem się do nich wybrać, bo szpitale dla expatów miały ceny jako takie...

    Przed przyjazdem wszedłem na ich stronę i po angielsku na czacie zapytałem czy mają dostępne szczepionki, których potrzebuję. Czat chyba czynny 24h, bo dostałem odpowiedź od razu późno wieczorem. Ośrodek ładny i czysty. Wszedłem to od razu podszedłem do okienka i mówię, że chcę takie i takie szczepionki. Pani się bardzo zestresowała, bo 4 razy poprawiała przepisane i wydrukowane moje imię i nazwisko. Dostałem karteczkę i inna pani zaprowadziła mnie od razu do pani doktor. Zwykłe badanie temperatury, szybki wywiad i ciśnienie. Mówiła bardzo ładnie po angielsku. Poszedłem zapłacić i poczekałem w kolejce 5 min na szczepienie. Tutaj też pani po angielsku wyjaśniła mi ewentualne skutki uboczne itd I teraz coś czego w Polsce nigdy nie spotkałem: bardzo dokładnie pokazano mi opakowania, nazwy, daty ważności oraz gramatury szczepionek.

    Ile zapłaciłem?
    W Polsce Typhim Vi kosztuje ok. 200 zł w aptece. Czyli najpierw umówisz wizytę w przychodni, żeby wypisali ci receptę, zamówisz w aptece, w inny dzień odbierzesz szczepionkę i pójdziesz do przychodni, żeby zaszczepili. Mnóstwo czasu i kombinowania. Bez kombinowania pewnie wyjdzie koło 250 zł, ale często liczą sobie za konsultację.
    Tutaj zapłaciłem 281 000 dongów = 47 zł

    Do japońskiego zapalenia mózgu miałem do wyboru szczepionkę produkowaną w Wietnamie lub Tajlandii. Ta w Wietnamie to trzy dawki - jedna teraz, druga za 2 tyg, a 3 za rok. Ta w Tajlandii tylko 1 dawka. Wietnamska za 170k (28 zł), tajska za 665k (110 zł). Wybrałem wietnamską. W Polsce jeśli dobrze pamiętam to jedna dawka (ale chyba innej szczepionki) kosztowała 300 zł, a potrzebowałbym 2.

    Jeszcze co do poprzedniego wpisu to spójrzcie jak łatwo można manipulować tłumem (zdjęcie w komentarzu). Wpis był głównie opisem najbardziej imprezowej ulicy miasta. Jest tam pełno prostytutek. I tyle o prostytutkach w całym wpisie. Ale jeden z Mirków uznał, że mój "pierwszy wpis" (który był trzecim wpisem) jest o kurwach, bo przeczytał taki chwytliwy nagłówek. I byłoby spoko, bo ignoranci się zdarzają, ale zaczął dostawać plusy od osób, które też wpisu nie czytały, a później już szło lawinowo "aa plusuje, bo inni plusujo".

    #wietnam #podroze #podrozujzwykopem #azja #pracazagranica #angielski #praca
    pokaż całość

    źródło: IMG_20190805_132535.jpg

  •  

    Co do kurwy ( ͡° ʖ̯ ͡°) kurczak słodko kwasowy
    #heheszki #tlumaczenie #wietnam #2jednostkowe0integracyjnych

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: received_410669152881195.jpeg

  •  

    Elo. Dzis bedzie glownie o prostytutkach, klubach i Azjatkach czyli to, co lud kocha najbardziej.

    - moje aktualne poczynania mozecie sledzic na Insta gdzie dodaje rozne shitstory: pienionszki
    - swoje wpisy bede publikowal pod tagiem #wietnamwpjoterze
    - jesli ktos chce zeby go dodatkowo wolac do kolejnego wpisu moze zapisac sie na liste:
    https://mirkolisty.pvu.pl/list/ZYuZXxyq222so6DE
    - gdyby kogos temat Wietnamu (ale z Hanoi) interesowal "szerzej i na juz", to polecam bloga serdecznej Danieli, ktora odpowiadala mi na kazde pytanie przed moim wyjazdem: https://zolwimkrokiem.pl/

    Tak jak napisalem w poprzednim wpisie - tego samego dnia wyszedlem na miasto z Polakiem, ktory rowniez dopiero co przeprowadzil sie do Wietnami. Zaczelismy od baru gdzie bylo piwo za darmo (nie wiem czy dla wszystkich czy tylko dla expatow). I bylo to piwo butelkowane! Nie bylo tam nic ciekawego do roboty, wiec zrobiliśmy rundke po innych miejscach. To byl wtorek, wiec wybor byl mniejszu, anizeli w okolicach weekendu. Niestety pierwsze wrazenie jest takie jak sie spodziewalem: kicz, slaba muzyka i prostytutki. No slabo. Pojechalismy na Bui Vien czyli Wietnamskie Khao San Road czyli imprezowa ulice. Tony barow, jeszcze wiecej prostytutek i slabej muzyki. Powchodzilismy do jakichs klubow, ale w zasadzie wszedzie tak samo slaba muzyka i raczej pustawo. Pozniej udalismy sie na jakis rooftop bar, ale po paru minutach poszlismy. Trafiliśmy do jakiegos klubu dla smietanki wietnamskiej. Muzyka tak samo beznadziejna XD ale dziwniejsze bylo zachowanie bedacych tam ludzi - nikt nie tanczyl, wszyscy tylko wokol stolikow pili i robili sobie zdjecia. Wszystko na pokaz. Jak tak chodziliśm to kupilismy sobie 30 minutowy masaz stop za 4.5$. Oczywiscie bylo proponowane cos wiecej, ale nie chcielismy. Wrocilismy do pierwszego baru, bylo juz duzo ludzi. Muzyka nie musze mowic jaka i starzy biali tanczacy z 3-krotnie mlodszymi prostytutkami... Wrocilismy w okolice Bui Vien, rozpadalo sie, ale poznalismy jakiegos Irlandczyka, ktory od roku sobie podrozuje. Bar otwarty 24h i pomimo, ze typ jest w Wietnamie 10 dni to kazdego juz tam znal xD No wiec nic ciekawego i okolo 5 wrocilem do domu. Byla straszna ulewa, ale ja oczywiscie zamiast taksowki za 3.5$ wolalem pobiec do sklepu, kupic nakrycie przeciwdeszczowe za 0.7 usd i jechać w te ulewe skuterem za dolara XDD ale jazda byla super, niesamowite przezycie. W ogole to fajna sie zrobila jazda tymi skuterami, ale czasem jest stresik. W piatek wychodze z innymi 2 Polakamim, ktorzy sa w Wietnamie dluzej, wiec moze pokaza mi bardziej lokalne miejscowki.

    Ogolnie co do dziewczyn to jeszcze nie mogę za duzo powiedzieć, ale narazie nie zmienilo sie to co przeczuwałem przed przyjazdem - fanem Azjatek to ja raczej nie zostane. Paradoksalnie, moim zdaniem jest trudniej niz w PL, a przynajmniej dla mnie (lub z moimi wymaganiami xD). Co prawda na Tinderze wskakuje duzo wiecej lajkow, ale nie porownywalbym tego z Polska z kilku powodow:
    Po pierwsze, typowa Azj@tka jest brzydsza niz nasza P0lka, wiec odsiew jest duzy.
    Po drugie, trzeba trafic na dziewczyne, ktora mowi po angielsku przynajmniej w stopniu komunikatywnym, a i nawet taki poziom jest meczacy i bardzo nudny.
    Kolejny mankament to to, ze tutaj jest dużo wieksze parcie na slub, rodzine i powazny zwiazek. Taka Polska kilkadziesiat lat temu. Ja zdecydowanie preferuje podejscie jak w USA - pierwsza randka i jak jest fajnie to idzie sie do lozka, a nie jakies konwenanse. Odrzuca mnie to parcie na serious relationship. Czym laska bardziej ma światopogląd taki jak ja, tym bardziej prawdopodobne, ze bede chcial z nia być w zwiazku xD
    Tak wiec moim zdaniem wychodzi na to, ze majac nawet wieksze wziecie jako bialy, jest tu trudniej niz w Polsce. Powiedziałbym nawet, ze Wietnamczycy maja latwiej. Mysle, ze moj mlody wiek tez moze odgrywac tu kluczowa negatywna role. Duzo dziewczyn nie ma kompletnie poczucia estetyki, a jest to dla mnie kwestia niesamowicie wazna. Z tego co slyszalem, to nalezy tu za laske placic nawet pierwszej randce. Jako tako uwazam to za akceptowalne tylko ze wzgledu na duze dysproporcje zarobkow miedzy Wietnamczykami, a bialymi. Jesli chcesz tu szukac dziewczyny/zony to dochodzi kwestia czy laska nie leci na paszport.
    Wiec jak czyta to jakas fajna #p0lka chetna na emigracje do Wietnamu to hit me up asap XDD

    Wieczorem jeszcze pojechalem do innego hostelu gdzie mialem domyslnie spac (ale nie spalem, bo chcieli mi podbic cene przez przyjazdem) po klawiature, ktora zamowilem z Chin. O dziwo obylo sie bez problemow. Jak wszedlem do hostelu to pierwsze słowa właścicielki to "Hi, oo you are very handsome". W sumie to niewiele zrobiłem, bo obudzilem sie o 16.

    Jeszcze co do pogody to jest ona zdecydowanie lepsza niz w Tajlandii. Teraz jest podobno najgorszy okres w Wietnamie - goraco, duszno i deszczowo. Mimo to, czulem sie bardzo komfortowo w dlugich spodniach jak chodzilismy wieczorem. Oddycha mi sie tez lepiej niz w Polsce, bo jest bardziej wilgotno.

    Musze tez sprostowac sprawe reklamowki i kawy. To nie byla reklamowka a tasiemka wokol kubeczka z "reklamowkowym" uchwytem. Pomijając fakt plastiku, to jest to naprawde fajna sprawa.

    Jeszcze troche i zaczne etap szukania roboty XD
    Ponawawiam tez prosbe: gdyby ktos w Polsce mial powiazania z jakas agencja pracy importujaca Azjatow do pracy w Polsce - niech sie odezwie na priv. Bede bardzo wdzieczny!

    Podsumowujac to fajnym jest to, ze nawet jak nasrasz na srodku ulicy, to pewnie nikt ci nie zwróci uwagi, bo jesteś bialy. Elo
    A dzisiejsza historia z eskapada zaniesienia laptopa do serwisu w celu wymiany klawiatury zasluguje na oddzielny wpis xD

    pokaż spoiler #wietnam #podroze #podrozujzwykopem #azja #pracazagranica #azja #angielski #praca
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_20190725-040912.jpg

  •  

    Handel ciągnie w dół gospodarki Dalekiego Wschodu

    Tl;dr: Eksport i import w większości najważniejszych gospodarek regionu maleje. Źle wróży to globalnej koniunkturze. Szczególne problemy dotyczą przemysłu elektrycznego i technologicznego.

    https://instytutboyma.org/pl/handel-ciagnie-w-dol-gospodarki-dalekiego-wschodu/

    Azja odpowiada za ponad 60% światowego wzrostu gospodarczego. W związku z tym warto obserwować poczynania tamtejszych gospodarek, jako że może to pokazać, jaka koniunktura będzie widoczna na świecie w najbliższych miesiącach. Od kilkunastu miesięcy najważniejszą obawą obserwatorów ekonomicznych jest trwająca wojna handlowa USA z Chinami. Nacjonalizm ekonomiczny prowadzony przez działania protekcjonistyczne rozszerza się także na inne kraje regionu. W jaki sposób na to reaguje wymiana towarów między państwami, który jest podstawą rozwoju wielu krajów Dalekiego Wschodu? Zapraszam do przeglądu najważniejszych gospodarek i wyników handlu międzynarodowego.

    Chiny: dane z czerwca dotyczące handlu są w dalszym ciągu rozczarowujące. Import towarów z tego państwa spadł o 7,3% r/r, z kolei eksport odnotował mniejszy spadek, bo o 1,3% r/r. Jeszcze rok temu wzrosty zarówno eksportu, jak i importu, były na poziomach dwucyfrowych. Najbardziej ucierpiała wymiana handlowa oczywiście ze Stanami Zjednoczonymi – w ciągu pierwszej połowy tego roku, chiński eksport do USA spadł o 8,1%, a import towarów z USD spadł aż o 29,9%. Naturalnie doprowadziło to do zwiększenia się nierówności w bilansie handlowym pomiędzy oboma państwami. Co jednak ważne, spadki wyników handlowych były rezultatem nie tylko niekorzystnej sytuacji na poziomie międzynarodowym, ale także, a może nawet przede wszystkim, postępującego spowolnienia gospodarczego. Przemysłowy indeks PMI spadł w czerwcu poniżej poziomu 50 pkt, co obrazuje przewagę negatywnych nastrojów wśród chińskich producentów. Pomimo lepszych od oczekiwań realnych danych z II kwartału z gospodarki, na horyzoncie nie widać możliwości odwrócenia negatywnych trendów w wymianie handlowej.

    Tajwan: w czerwcu zarówno eksport, jak i import odnotowały wzrosty – o 6,6% i 0,5% r/r. Eksport po siedmiu miesiącach spadków wreszcie podskoczył i przekroczył zero. Spowodowane jest to tym, że Tajwan bardzo dużą część swojej produkcji związał z przemysłem technologicznym. Jeśli ten przemysł na poziomie globalnym ma pewne problemy, od razu jest to odczuwalne na Tajwanie. Kolejne miesiące będą istotne dla stwierdzenia, czy te problemy zostały pokonane i pojawi się trend wzrostowy, czy był to tylko pojedynczy przypadek. Pomóc tajwańskiej gospodarce może również niepewność dotycząca Chin. Jeśli firmy produkujące w Państwie Środka będą dochodzić do wniosku, że obecna sytuacja wewnętrzna i zewnętrzna przedłuża się i powoduje zbyt dużą niepewność, wtedy Tajwan jest jednym z miejsc, gdzie taki przemysł może się przenieść.

    Japonia: czerwcowe dane dotyczące eksportu pokazały, że siódmy miesiąc z rzędu jego wzrost znalazł się pod kreską — tym razem o 6,7% r/r. Podobny spadek odnotował import, o 5,2% r/r, a nastroje przedsiębiorców przemysłowych mierzonych wskaźnikiem Tankan są na najniższym poziomie od 3 lat. Podobnie jak w przypadku Chin, przyczyną jest pogorszenie nastrojów na świecie spowodowane trwającą wojną handlową USA z Chinami czy innymi wprowadzanymi w ostatnim okresie cłami. Ponadto japońska gospodarka, pomimo nieustannie prowadzonej ultra luźnej polityki pieniężnej i polityki gospodarczej nazwanej od osoby japońskiego premiera Abenomiki, wciąż nie jest w stanie osiągnąć zadowalającego wzrostu. Pogarszające się wskaźniki, wraz ze świeżo wprowadzonymi restrykcjami w wymianie handlowej między Japonią i Koreą Południową sprawiają, że japoński bank centralny ma wrócić do dalszego luzowania polityki pieniężnej. To wszystko sprawia, że najprawdopodobniej Japonię w bliskiej przyszłości czekają dalsze problemy gospodarcze.

    Korea Południowa: w czerwcu zarówno import, jak i eksport odnotowały dwucyfrowe spadki w porównaniu z danymi z zeszłego roku, odpowiednio 11,1% i 13,5%. Dla Korei dwaj najwięksi partnerami dokąd są wysyłane towary to Chiny i USA, czyli państwa toczące ze sobą wojnę handlową. W szczegółowych danych widać, że w największym stopniu za spadek eksportu winę ponoszą półprzewodniki, jako że ich eksport spadł o 25,5% r/r. Jeśli dołożyć do tego aktualny konflikt na linii Tokio-Seul, w wyniku którego Japonia ogranicza swobodny dostęp do niektórych materiałów potrzebnych do wykonywania m.in. właśnie półprzewodników, to sytuacja może się jeszcze bardziej pogorszyć. Po stronie odbiorców z kolei ciąży obniżanie się popytu na świecie na smartfony i słabnąca koniunktura m.in. w Chinach. By poprawić sytuację, w Korei obniżono w tym miesiącu stopy procentowe, ale dopóki nie nastąpi poprawa czynników zewnętrznych, handel, a co za tym idzie gospodarka południowokoreańska, będzie uzyskiwać słabe wyniki gospodarcze.

    Wietnam: w ciągu pierwszych sześciu miesięcy był to najważniejszy kraj regionu, który zarówno w imporcie, jak i eksporcie dóbr odnotował wzrosty. Były one w wysokości 10,5% i 7,3% w ciągu pierwszych sześciu miesięcy tego roku w porównaniu z takim samym okresem roku ubiegłego. Największe znaczenie miał eksport z tego kraju do USA, który w tym okresie wzrósł o 27,4%. W nieco mniejszym stopniu wzrósł także eksport do ważniejszych gospodarczo państw regionu, takich jak Korea Południowa. W połączeniu ze zwiększonym napływem inwestycji zagranicznych – w pierwszej połowie tego roku ten wzrost wynosił 8%, a o kilkadziesiąt procent wzrosły zobowiązania dotyczące nowych bezpośrednich inwestycji zagranicznych – widać, że Wietnam znacząco skorzystał z chińsko-amerykańskiej wojny handlowej. W jej wyniku przedsiębiorcy zniechęceni niepewnością i rosnącymi kosztami pracowników masowo przenoszą swoje linie produkcyjne właśnie do Wietnamu. To jednakże przykuło uwagę amerykańskiej administracji, która grozi wprowadzeniem ceł na import z tego kraju. Jeśli do tego dojdzie, może to oznaczać załamanie wymiany zagranicznej. Obecnie jednak trwa korzystanie z problemów sąsiada.

    Filipiny: tamtejszy urząd statystyczny w lipcu ujawnił dane z maja tego roku, z których wynika, że eksport wzrósł o 1% r/r, a import spadł o 5,4% r.r. Wyniki te nie są złe w skali regionu, jednakże w związku z innymi gorszymi danymi statystycznymi, Bank Centralny Filipin dokonał już w tym roku jednego obcięcia stóp procentowych. Pierwszy kwartał tego roku był pod względem wzrostu gospodarczego najsłabszym od czterech lat. Niewykluczone jest, że do końca roku stopy procentowe zostaną obcięte jeszcze przynajmniej jeden lub dwa razy.

    Singapur: kraj, którego gospodarka opiera się na wymianie handlowej, odnotował w czerwcu jedne z największych spadków w regionie. Import spadł o 4,8% r/r, a eksport z wyłączeniem ropy naftowej spadł o 17,3% r/r. Wyróżnić należy jeszcze jeden wskaźnik: eksport elektroniki spadł w ciągu roku o 31,9%, co jest najgorszym wynikiem od kryzysu finansowego z 2009 roku, kiedy ten spadek był nieznacznie większy. Eksport Singapuru w ponad 35% stanowią półprzewodniki, więc spadek popytu produktów technologicznych na świecie musiał znaleźć odzwierciedlenie w tym państwie-mieście. Między innymi z tego wyniknął największy od sześciu lat spadek o 3,4% annualizowanego wzrostu PKB Singapuru w II kwartale tego roku. Sytuacja gospodarcza Singapuru często jest uważana za zwiastun tego, co się będzie działo z globalnym popytem ze względu na uzależnienie od handlu międzynarodowego.

    Malezja: w lipcu ukazały się dane majowe, z których wynika, że import wzrósł o 1,4% r/r, a eksport o 2,5% r/r. Wzrost eksportu w największej mierze wyniknął z pierwszego od 15 miesięcy wzrostu poziomu handlu towarami rolniczymi, konkretnie oleju palmowego – o 17,5%. Co ciekawe, wbrew regionalnemu trendowi, wzrost handlu utrzymał się w kategorii elektroniki. Z ważniejszych rynków regionu, państwem, do którego eksport w ciągu ostatniego roku zmalał były, podobnie jak w innych przypadkach państw, Chiny. W pierwszym kwartale tego roku dane dotyczące handlu w Malezji były negatywne, więc obecny wzrost daje nadzieję na lepsze wyniki gospodarcze niż wzrost 4,5% r/r z I kwartału tego roku.

    Tajlandia: według czerwcowych danych, zarówno import, jak i eksport odnotowały spadki – kolejno o 9,4% r/r i 2,2% r/r. Zmniejszenie wielkości handlu zagranicznego utrzymuje się w tym państwie już od kilku miesięcy, chociaż spadek eksportu w ostatnim miesiącu trochę się zmniejszył. Nie zmienia to jednak faktu, że podobnie jak inne państwa regionu, znajdujące się w globalnym łańcuchu dostaw, Tajlandia w I kwartale tego roku odnotowała najsłabszy wzrost gospodarczy od czterech lat – wyniósł on 2,8% r/r. Bank centralny wciąż utrzymuje stopy procentowe na niezmienionym poziomie, mimo że pojawiają się głosy, w tym wicepremiera Somkida Jatusripitaka, że niedługo obcięcie stóp będzie potrzebne.

    Indonezja: czerwcowe dane pokazują, że eksport spadł o 9% r/r, a import wzrósł o 2,8% r/r. Jest to tym samym pierwszy wzrost importu od grudnia zeszłego roku. Co ciekawe, pozytywne dane pokazały się po rekordowym 17% spadku sprzed miesiąca i są prawdopodobnie efektem niskiej bazy sprzed roku. Eksport od listopada zeszłego roku nieustannie notuje spadki w porównaniu do danych sprzed roku. Od początku tego roku o 7,7% w stosunku do tego samego okresu rok temu spadł import surowców i produktów pomocniczych, co może sygnalizować spowolnienie aktywności gospodarczej. Innymi powodami są oczywiście pogarszające się nastroje co do wymiany handlowej na świecie i zwalnianie tempa rozwoju innych kluczowych gospodarek.

    Indie: Zarówno import, jak i eksport spadły, co wynika z czerwcowych danych – kolejno o 9,7% i 9,1% r/r. Warto jednak zaznaczyć, że w przypadku eksportu to pierwszy spadek od dziewięciu miesięcy, a w przypadki importu od czterech miesięcy. Poza wojną handlową Chin z USA, kwestią, która dopiero zaczyna mieć wpływ na wymianę handlową Indii, jest wzajemne nałożenie na siebie ceł pomiędzy Indiami a USA. W czerwcu tego roku Stany Zjednoczone zakończyły również preferencyjny status Indii, jeśli chodzi o handel, w związku z czym część towarów nie będzie mogła już być eksportowana do USA bez cła. Wzrost PKB w I kw. tego roku w Indiach wyniósł 5,8%, co jest najsłabszym wynikiem od pięciu lat. Trudno oczekiwać, by w takim otoczeniu wymiana handlowa miałaby odzyskać tendencję wzrostową.

    Tag z innymi moimi analizami: #azjatyckaowca

    Zapraszam także do obserwowania strony Instytutu Boyma, gdzie można znaleźć dużo więcej analiz z regionu, od jesieni będziemy mieć również regularne spotkania :) Również do znalezienia na Facebooku

    #azja #japonia #korea #chiny #indie #wietnam #indonezja #singapur #tajlandia #handel #technologia #przemysl #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: reuters_com_2019_newsml_RC118CD0BAC0.jpg

    •  

      @bojowonastawionaowca: nie wiem czym ty się przejmujesz. W październiku wybory które wygra wielkie rozdawnictwo, szefową komisji europejskiej proponuję europejską minimalną pensję. Do Europy napłynęło wielu beneficjentów socjalu. Mamy Grecję a Hiszpanie i Włosi słyszałem, że nie za dobrze się mają. Krąży plotka o podwyżkach VATu w Polsce. To prędzej czy później posypie się jak domek z kart a na wschodzie czeka armia która przyniesie Europie bratnią pomoc. Ostaną się Państwa niezrzeszone, UK i Ameryka Południowa ( która urośnie, nawet tam Wenezuela jest wyjątkiem ). W Azji nie orientuje się jak Ty. pokaż całość

  •  

    Dobra Mirki, wczoraj wyladowalem w tych Wietnamach i nadal zyje XD

    To zaczne od spraw organizacyjnych:
    - swoje wpisy bede publikowal pod tagiem #wietnamwpjoterze
    - moje aktualne poczynania mozecie sledzic na Insta gdzie dodaje rozne shitstory: pienionszki
    - jesli ktos chce zeby go dodatkowo wolac do kolejnego wpisu moze zapisac sie na liste:
    https://mirkolisty.pvu.pl/list/ZYuZXxyq222so6DE

    Ciesze sie, ze moj wpis spotkal sie z takim zainteresowaniem i otrzymalem tyle milych slow. Bylo mi bardzo cieplo na serduszku (ʘ‿ʘ)

    To zaczne od poczatku. Jak wyladowalem to musialem udac sie do okienka z promesa wizowa po wize. Widac, ze urzednicy zmeczeni i znudzeni tym wszystkim, wiec nie bylo cieplych usmiechow. Dalej przy sprawdzaniu paszportow pani celniczka nawet nie odpowiedziala mi na hello. Potrzebowalem ich waluty, a ze kurs na lotnisku jest dobry, to wymienilem tam troche pieniedzy. Tutaj rowniez ludzie bardzo oschli i niemili.

    Jakos o 12 dojechalem do zarezerwowanego wczesniej hotelu. Naprawde spoko miejsce za dobra cene. Jedyne co, to za oknem non-stop buczala klimatyzacja i bylo to troche uciazliwe zwlaszcza, ze bede tu na pewno ponad tydzien. Dzisiaj poprosilem o zmiane pokoju i nie bylo z tym zadnego problemu. Akurat dobrze trafilem, bo byl prawdopodobnie wlasciciel, ktory mowil bdb po angielsku, bo z obsluga tylko google translate. Planowalem sie przespac tylko chwile, ale bylem tak zmeczony, ze obudzilem sie po 18. Slonce zachodzi tu o 18:20, wiec bylo juz ciemno + aktualnie jest tu pora deszczowa i padal deszcz, ale musialem isc cos zjesc i najwazniejsze - kupic karte sim.
    Karte sim mozna kupic w oficjalnych salonach operatora lub w roznych sklepikach. Te kupowane w sklepikach sa juz zarejestrowane na kogos, wiec moga przestac w kazdej chwili dzialac i byloby trzeba isc je wtedy przerejestrowac na siebie. Chcialem kupic w oficjalnym salonie, ale zadnego nie bylo w poblizu + bylo pozno, wiec kupilem w jakims sklepiku z zamiarem przerejestrowania jej kiedy indziej. Za karte zaplacilem 40k dongow, (10k dongow to ok. 0.43 $ = 1,6 zł) 10k mniej niz w salonie. Karty sa puste, wiec doladowalem za 100k, a za internet 3 GB zaplacilem 70k. Internet jest szybki i praktycznie wszedzie lapie LTE.

    Przyszedl czas na pierwsze jedzenie XD ciemno, leje deszcz, ale podszedlem do jakiegos streetfodu. Chcialem sobie zjesc cos znanego z PL czyli bun bo nam bo - troszke bulionu, makaron ryzowy, wieprzowina i warzywa. Uwielbiam wietnamskie jedzenie i w Polsce czesto je jadlem, ale tutaj mam jeden problem - ich nazewnictwo. W Polsce bylo np. bun bo i bun ga czyli wersja z wieprzowina lub kurczakiem. Tutaj te nazwy sa kompletnie inne, bardzo do siebie podobne i po prostu nie wiem jak zamowic to co chce i czym to sie wszystko rozni. Teraz wypadlo mi z glowy jak ja wczoraj wytlumaczylem co chce, ale potwierdzili mi, a gdy zapytalem o cene to powiedzieli 80k. Pokazali na palcach + banknotach, wiec dobrze zrozumialem. Dostalem jedzenie, ale nie to co chcialem, bo dostalem (chyba) zupke pho bo. Zjadlem (bardzo dobre), bo w sumie nie robilo mi to roznicy, ale tak zdalem sobie sprawe, ze czemu ja sie zgodzilem na 80k XD toc to duzo pieniedzy i mnie orzneli. Mowie sobie dobra, blad nowicjusza, to tylko kilka zlotych i juz i tak nie chce mi sie szukac dalej. Jescze mi nalali jakiegos picia z dzbanka, nie mam pojecia co to bylo, ale lekko slodkawe, nawet dobre. I tutaj nadchodzi moment mily i zaskakujacy: zjadlem, ide zaplacic, daje 200k, a oni wydaja mi 175 albo 185 (nie pamietam dokladnie). No i tak mysle czy znow mnie chca orznac i dali mi inne banknoty czy oni sie pomylili czy co. Tak stoje, patrze, licze, pytam czy nie za duzo mi dali, (przez google translate) a oni tylko cos sie smieja XD no to se poszedlem. Mysle, ze na poczatku chcieli mnie naciagnac, ale popatrzyli, ze taka samotna ciapa siedzi i wpieprza te zupke to sie zlitowali i dali cene dla lokalsow XDD Jeszcze jak wracalem do hotelu taka ciemna uliczka to jakas babka sie wyrabala na skuterze. Podszedlem, pomoglem jej podniesc skuter, kask i pytalem czy wszystko ok, a ona taka w sumie niewzruszona wsiadla i pojechala dalej XD. Poznym wieczorem jeszcze zamowilem przez wietnamska aplikacje taka ich bagietke z miesem i warzywami - Banh Mi. Byla przepyszna i kosztowala 15k + 10k za dowoz.

    Dzisiaj wstalem wczesnie rano, przenioslem sie do innego pokoju i mialem zaplanowane 3 glowne rzeczy do zrobienia - przerejestrowac karte sim na siebie, wyslac pocztowki i wymienic wiecej pieniedzy. Na sniadanie kupilem znow Banh Mi obok hotelu oraz kawe. Tutaj smutny obraz Azji: kawe wzialem na wynos, wiec normalnie dostalem w plastikowym kubeczku, ale zamiast po prostu dac mi go do reki to pani wlozyla go jeszcze do malej foliowki. To dosc znany fakt, ze w Azji mocno naduzywa sie plastikowych toreb.

    Salon sieci komorkowej byl 1.6 km od mojego hotelu, a poczta po drodze to uznalem, ze zrobie sobie spacer. Na poczcie kartek pocztowych nie maja. Cala droge do salonu i jeszcze dalej ich szukalem, ale nigdzie nie bylo. W ogole oni w wiekszosci nie ogarniaja co to jest kartka pocztowa nawet przez google translate + pokazywanie obrazkow, wiec @pod_kop, ktory wygral rozdajo bedzie musial poczekac az udam sie do bardziej turystycznej dzielnicy. No ale wracajac do "spaceru" XD Takie cos jak chodnik nie istnieje. Obszar po bokach ulicy pelni role parkingu dla skuterow i miejsce dla straganow/sklepow. Przechodzenie przez ulice to Sajgon, ale jest dosc intuicyjne, bo po prostu idziesz, patrzysz w te strone, z ktorej jada skutery i one cie omijaja (no chyba, ze ktorys sobie akurat jedzie pod prad lub robi inne wygibasy). Bylem na to gotowy, mam juz w tym doswiadczenie i idzie mi to niezle, ale mimo wszystko chodzenie jest mega stresujace, bo wymaga duzego skupienia. Chcialem sie wycwanic i isc okrezna droga malymi uliczkami, ale ich uklad jest na tyle skomplikowany, ze idzie sie rownie ciezko co caly czas prosto.
    W koncu doszedlem do salonu, na szczescie zdjecie paszportu wystarczylo do rejestracji karty (nie chcialem brac go dla bezpieczenstwa z hotelu). Wyslalem go pani na whatsappie, ona mi jeszcze cyknela fote i kazala sie 2x podpisac na jej telefonie XD bezpieczenstwo danych lvl Azja. Pochodzilem jeszcze po okolicy szukajac pocztowek, ale nigdzie nie mieli. Przechodzilem obok jakiegos ryneczku i normalnie ryby i mieso rozlozone na jakichs foliach lub stolach bez zadnego lodu w 35 stopniach.

    Uznalem, ze skoro chodzenie pieszo jest tak stresujace, a predzej czy pozniej bede musial jezdzic sam lub jako pasazer skuterem - zamowilem moto-taxi. Najlepsze jest to, ze ja w zyciu nawet nie siedzialem na skuterze ani jako pasazer, ani jako kierowca XDD Przyjechal pan z Graba (Uber w Azji), oczywiscie tak jak kazdy calutki szczelnie zakryty przed sloncem (wyglada to komicznie bo ci ludzie naprawde sa tak opatuleni ubraniami, ze bialy czlowiek by sie ugotowal xD), zalozylem kask i jedziemy. No przygoda zycia XDD ale o dziwo - duzo mniej stresujace niz chodzenie pieszo. Za przejazd ~2km zaplacilem 12k.

    W okolicy hotelu wymienilem pieniadze i poszedlem znow szukac tego bun bo nam bo XD kazdy stragan zwykle specjalizuje sie w jednym daniu i nie moglem znalezc tego buna. Trafilem w koncu do jakiegos miejsca gdzie mieli wieksze menu i jakies nawet znajome nazwy, wiec pokazuje im artykul z Wikipedii po wietnamsku, ze chce buna. Maja. Zadowolony siadam. Przynosza mi znow taka zupe co dzien wczesniej XDD Mi juz sie nie chce znow jej jesc, wiec pokazuje im znow, ze chcialem buna, pokazuje obrazki, a oni skonsternowani pokazuja mi bun cha w menu (to tez jadlem w PL) i pytaja czy chce to, wiec mowie, ze tak i mi wymienili. Bylo dobre. Za puszke 200 ml RedBulla i bun cha zaplacilem 57k. Musze sobie przetlumaczyc ich menu to pewnie tam wroce.

    W Wietnamie jest 5 godzin do przodu wzgledem czasu polskiego, wiec pewnie dzis na wieczor wyjde z jakimis ludzmi z Couchsurfingu. Na koniec jeszcze rzuce kilka spostrzezen:
    - spodziewalem sie gorszego powietrza. Jest gorsze niz w Polsce, ale bez przesady. Wyczuwalnie gorsze jest przy glownych ulicach, poza nimi jest moim zdaniem w porzadku.

    - pewnie wiele osob zapyta czy jest goraco. Ciezko okreslic tutejszy klimat jesli ktos nie byl nigdy w Azji. W momencie pisania tego wpisu jest mniej więcej 16:30, temperatura wynosi 34 stopnie, a odczuwalne 39. Teraz jest najgorszy okres w roku czyli pora deszczowa, wiec jest goraco, duszno i wilgotno. Jednym z glownych powodow dlaczego wyjechalem z Polski byla zima. Zdecydowanie wole taki klimat, anizeli np. 0 stopni, wiec sprawa temperatury to juz osobiste odczucia. Z reszta w Polsce lato jest okropne, bo nie ma kultury klimatyzacji. 30 stopni i w autobusie umierasz jesli laskawy pan kierowca jej nie wlaczy. W mieszkaniach tez rzadko kto ma klimatyzacje. Tutaj w kazdym pomieszczeniu zamknietym jest klima i teraz jest dla mnie znosnie, a organizm sie przyzwyczaja, wiec bedzie jeszcze lepiej.

    - wszystkie te rzeczy typu kupno karty sim czy pocztowki moga sie dla niektorych wydawac prostymi i podstawowymi czynnosciami. W rzeczywistosci jest to dosc skomplikowane, gdy ludzie nie mowia w zadnym znanym ci jezyku + sa zwykle naprawe bardzo nieogarnieci i przestraszeni (?)

    - no wlasnie, ludzie: nie chce sie za duzo w tej kwestii sie wypowiadac, ale powiem o swoich pierwszych odczuciach. Tak jak np. w Iranie pierwsze co odczulem to niesamowita przyjazn i chec pomocy ze strony Iranczykow, tak tutaj pierwszym glownym odczuciem jest to, ze sa bardzo nieogarnieci. Ciezko im cos wytlumaczyc, nawet pokazujac obrazki. Bariera jezykowa podobna co wlasnie np. w Iranie, ale oni jednak chyba lapali duzo szybciej. Ten temat ewentualnie sprostuje za jakis czas.

    - o ile podobno wieksza przestepczosc tu nie wystepuje, o tyle czesto zdarzaja sie kradzieze np. telefonow przez zlodziei na skuterze czy pieniedzy z hotelu. Dosc meczace i paranoiczne jest ciagle uwazanie na portfel i telefon. O ile utrata pieniedzy lub rownowartosci telefonu nie jest tak straszna, to sama utrata telefonu, na ktorym ma sie duzo istotnych danych jest przerazajaca.

    - w Wietnamie naprawde trzeba wprowadzic w swoje zycie "filozofie XD"

    - no i porada XD jak chowacie kase w walizce/plecaku to lepiej sobie zapisac gdzie sie ja schowalo, bo dzis spedzilem jakies 30 min na poszukiwaniu 1 z 3 czesci swoich pieniedzy XDDD

    Uff, troche dlugi zrobil sie ten wpis, ale staralem sie opisac wszystko w miare dokladnie. Zdaje sobie sprawe, ze duzo kwestii to tak naprawde duperele, ale jak widac takie podstawowe czynnosci jak spacer czy kupno jedzenia to calkowicie inne przezycia i wyzwania niz w Europie, wiec beda pewnie osoby, ktore takie rzeczy zaciekawia. Staram sie opisywac wszystko obiektywnie, a nie w cudownych barwach. Taka przeprowadzka samemu na drugi koniec swiata jest stresujaca, ale nie odbierajcie tych opisow jako narzekanie. Takie kwestie jak luzne podejscie do wielu spraw (np. rejestracja telefonu zdjeciem) uznaje za plus, a zamawianie jedzenia to kwestia nauczenia sie. Jest tez tanio, a zarobki dla expatow z tego co wiem wysokie. Generalnie mysle, ze jak zaczne bardziej wszystko ogarniac i sie przyzwyczaje to zycie tu bedzie fajne (ʘ‿ʘ)

    A no i prosba: gdyby ktos w Polsce mial powiazania z jakas agencja pracy importujaca Azjatow do pracy w Polsce - niech sie odezwie na priv. Bede bardzo wdzieczny!

    #wietnam #podroze #podrozujzwykopem #azja #pracazagranica
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_20190723_133817_061.jpg

  •  

    Borze Mirki jutro zaczynam dorosłe życie XD

    Mam 21 lat, 2 tygodnie temu obroniłem pracę licencjacką i właśnie rozpoczynam realizowanie swojego marzenia, a mianowicie WYPROWADZAM SIĘ DO WIETNAMU XD A NIGDY NIE BYLEM W WIETNAMIE XDDD jutro mam lot.
    Ale to nie koniec iksdeków. Jak każdy biały zacznę od nauczania angielskiego (mam też kilka innych pomysłów na później), ale ja nigdy nie uczyłem angielskiego ani w ogóle niczego XD skończyłem finanse i rachunkowość. No i też jadę sam w ciemno, bo na miejscu brak załatwionej pracy, mieszkania ani znajomych. Na miejscu mam jedynie zarezerwowany hotel. Ale w sprawach teoretycznych myślę, że odrobiłem lekcje bardzo solidnie!

    Ogólnie to na początku muszę odnowić 2 szczepienia i rozeznać teren, bo to wiecie... trzeba usiąść na spokojnie. Sam nie wiem czy bardziej się cieszę z wyjazdu czy stresuję kwestią nauczania. Chciałem dostać od Was trochę dobrej energii, więc organizuję #rozdajo kartki z Ho Chi Minh City, bo tam właśnie będę mieszkał. Losowanie przeprowadzę po wylądowaniu czyli w poniedziałek.

    Jeśli będzie zainteresowanie to mogę opisywać rozwój mojego nowego życia z perspektywy młodego blondyna z silną linią szczęki w Azji, który nie ma pojęcia o nauczaniu xD Kto chce być wołany do następnych wpisów niech zaplusuje pierwszy komentarz.

    #wietnam #podroze #podrozujzwykopem #azja #pracazagranica
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_20190720_112131_754.jpg

  •  

    Dzień dobry Mireczki i Mirabelki!

    Na kanał wpadł właśnie ostatni odcinek z serii z Wietnamu. Dziś się trochę skumulowało dziwnych rzeczy. Agresywne psy na cmentarzach, szlify na skuterze, szpitale w Wietnamie... :D

    Zachęcam do obejrzenia i wykopania, jeśli Waszym zdaniem materiał na to zasługuje!

    https://www.wykop.pl/link/5053459/rzucil-sie-na-mnie-pies-a-potem-mialem-wypadek-wietnam/

    Dzięki :)

    #podrozecasha #vlogcasha #cashwusa #wietnam #azja #skutery #podroze
    pokaż całość

    źródło: Untitled-1.jpg

  •  

    Wietnam. 2019. Masz 8 lat. Zeby dotrzeć do szkoły musisz wejść w worek na śmieci i przepłynąć zawinięty przez rzekę. Masz tylko tyle tlenu ile w worku. Więcej zdjęć pod linkiem.

    https://netmixer.pl/2019/07/14/polski-przeprowadzacz-vs-wietnamski-przeprowadzacz-dzieci/

    #gruparatowaniapoziomu
    #ciekawostki
    #azja
    #wietnam
    #swiat
    pokaż całość

    źródło: plastic-bag-kids-12-5d282caed266c__700.jpg

  •  

    Trochę spóźniony ale wstawiam moje #mirkowyzwanie z Hanoi w #wietnam (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    Jest tutaj całkiem przyjemnie :)

    Moje zadania:
    1. Ułóż puzzle min. 1000 elementów
    2. Odwiedź zamek
    3. Kup basen ogrodowy i go wykorzystaj

    Wybrałem, żeby odwiedzić zamek. Początkowo miał być to zamek w okolicach gdzie mieszkam, ale urlop w Azji to zmienił :)

    W komentarzach więcej zdjęć i bonus :)
    pokaż całość

    źródło: 20190712_144520.jpg

  •  

    Dziś tylko szybka wrzutka.

    Pracuję tak mało, jak tylko się da. Wolny czas poświęcam na kreatywne opierdalanie, czyli: wypady do dżungli, jumanie bananów z plantacji, bezcelową jazdę na motorku, no i siłownię. Przed wieczorną robotą wyskoczyłem na siłkę, gdzie napatoczyła się taka sztuka.

    Może i na fotce nie wygląda najgorzej, ALE

    większość azjatek wygląda tak, jakby przeprasowano je z obu stron( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Na mojej pakerni (jedna z większych w mieście) znajdą się może ze 4, które kiepską genetykę nadrabiają dobrą michą i ciężkimi siadami i martwym. Reszta jak polskie Karynki, selfie, 2 kilometry na bieżni, rozciąganie i słodka herbata z mlekiem.

    U facetów dominuje sylwetka bociana, najlepiej dołożyć ciężaru, a potem gibać się w niepełnym zakresie ruchu jak kot z epilepsją( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Z pozytywów: po robocie zajechałem na plażę i pisząc posta siedzę pod palmą kokosową, na kolację będzie prawilny rosół, ajutro cały dzień wolny, więc pojadę po banany i pewnie do dżungli.

    W komentarzu bonus

    #dupeczkizprzypadku #azjatki #mikrokoksy #flashbackizwietnamu #wietnam #azja
    pokaż całość

    źródło: IMG_20190618_164835-01.jpeg

  •  

    Moi drodzy! Dziś ostatni już odcinek z mojej motocyklowej wyprawy po wietnamskim Ha Giang loop, w ktorym to przez wlasna glupote wyladuje sam w nocy w srodku lasu xD

    https://www.wykop.pl/link/5003041

    Milego ogladania :)

    #podroze #podrozecasha #wietnam #vlogcasha #azja #motocykle pokaż całość

  •  

    Po zajebiście długiej przerwie wracamy z cyklem #flashbackizwietnamu

    Właśnie dobija 9 miesiąc w kraju glutaminianu sodu, wąskich horyzontów myślowych, wszechobecnego braku kultury i zdewastowanej przyrody ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Co się przez ten czas u mnie zmieniło?

    - mam stałą robotę i nie płacę żadnych podatków (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
    - 2 razy zmieniałem mieszkanie
    - zacząłem hodować ptaki egzotyczne, aktualnie 8 sztuk z 7 różnych gatunków
    - 2 razy wyskoczyłem do Malezji
    - chyba na stałe znienawidziłem słodycze
    - robię wino z bananów i mango
    - znalazłem knajpy serwujące psie mięso, ale jeszcze nie próbowałem
    - regularnie siłownia i wycieczki za miasto
    - utwierdziłem się w przekonaniu, że Wietnamczycy są najgorszym narodem, który do tej pory poznałem

    Czy w takim razie planuję powrót do Polski? Oczywiście, że nie!

    Z racji długiej przerwy dzisiejszy wpis będzie luźnym zbiorem ciekawostek.

    - sekretem 'przepysznej' wietnamskiej kuchni jest glutaminian sodu (MSG) walony w hurtowej ilości do każdego dania

    - 'wyśmienite' zupy pho itp. powstają najczęściej na bazie kostek rosołowych (+ dodatkowej porcji wspomnianego MSG)

    - soczyste warzywa i owoce to zasługa ogromnych ilości nawozów sztucznych, pestycydów i herbicydów

    - Wietnamczycy lubują się w kłusownictwie i wybijają/wyłapują wszystkie zwierzęta, ciężko zobaczyć nawet gołębia, a nad morzem nie ma mew. W sklepach ze zwierzętami można kupić sowy, wrony, jastrzębie, dudki, dzięcioły, wiewiórki i mnóstwo innych stworów. Na wietnamskim allegro sprzedają otwarcie siatki kłusownicze, wnyki i potrzaski

    - jazda po pijaku to tutaj norma

    - biali i turyści traktowani są zazwyczaj jak bankomaty, a oszukanie na 1000 dongów chyba wywołuje u miejscowych erekcje. Po zwróceniu uwagi często się obrażają i nie chcą sprzedać towaru ¯_(ツ)_/¯

    - ulubionym hobby większości Wietnamczyków jest spanie, na drugim miejscu przeglądanie fejsbuka

    - wiecznie są zmęczeni, chociaż są bardzo leniwi i mało pracują

    - kobiety i spora część facetów kąpią się w morzu po cygańsku (w ciuchach), nawet po zachodzie słońca

    - kilogram świeżych ostryg kupuję po ~35 000 VND

    - Boner Kebab zmienił nazwę na Doner Kebab ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    - kreatywność i kultura osobista, to tutaj jedne z najgorszych obelg

    Żyje się tu bardzo lekko i przyjemnie, pomijając straszne upały. Po jakimś czasie człowiek uodparnia się na tych dzbanów i nic go już nie rusza ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #pokazmorde z regularnych wypadów do dżungli (oczywiście w rezerwacie, bo inaczej wszystko by wycięli i zaśmiecili)
    #wietnam #podroze #emigracja #azja

    Bonus w komentarzu
    pokaż całość

    źródło: IMG_20190605_151149-01-01.jpeg

  •  

    Jednym z bohaterów mojego jutrzejszego vloga będzie napotkany na górskiej drodze wietnamski chłopczyk, który próbował wyciągnąć od nas kasę z pomocą sierpa i metalowej rurki :)

    #podroze #wietnam #fotografia #historiajednejfotografii #zdjecia #azja #podrozecasha pokaż całość

    źródło: vlcsnap-2019-06-11-18h07m09s270-2.jpg

  •  

    Świat jest mały, aka za co uwielbiam podróże:

    Przeglądam właśnie materiały do nowego vloga. W pewnym momencie jechaliśmy bardzo wąską górską drogą podczas mocnej mgły na północy Wietnamu. Drogą, na którą raczej ludzie nie wjeżdżali motocyklami, bo jak kogoś mijaliśmy, to byli na pieszo. No ale była mgła i nie wiedzieliśmy xD

    W pewnym momencie scrollując przez materiał zauważyłem, że uśmiechnęła się do mnie mijana dziewczyna. Zrobiłem stopklatkę, patrzę i nie wierzę. Dziewczyna, która uśmiechnęła się do mnie gdzieś na półmetrowej ścieżce w górach pośrodku niczego, to ta sama, która 3 tygodnie później będzie miała wypadek na skuterze, na tej samej trasie na której wypadek dzień wcześniej miałem ja, poznamy się zabandażowani w hostelu półtora tysiąca kilometrów dalej, do którego trafiliśmy, bo wcześniejszy był przebookowany i będziemy we dwójkę podróżowali przez półtora tygodnia.

    Niby nic, a się człowiek uśmiechnął pod nosem :)

    Ciekaw jestem jak często w życiu poznajemy i nawiązujemy bliższy kontakt z ludźmi, z którymi wcześniej nieświadomie się mijaliśmy dziesiątki razy na ulicy. Taka pseudofilozoficzna rozkmina.

    A spotkaliśmy się na drodze ze zdjęcia. Na której swoją drogą chwilę później wyskoczył do mnie dzieciak z sierpem i chciał ode mnie pieniądze XD

    #coolstory #truestory #podrozecasha #podroze #wietnam #motocykle
    pokaż całość

    źródło: LRM_EXPORT_68748216166451_20190415_211130227.jpeg

  •  

    Po prawie rocznym tripie wracam na chwilę do Europy, powiem wam że ostatni rok otworzył mi umysł jeszcze szerzej niż był otwarty. Rzeczy które widziałem i przeżyłem nigdy bym się nie spodziewał, a niektóre miejsca to myślałem że istnieją tylko w książkach fantastycznych. Życie jest piękne Mirki!
    #wietnam #podrozujzwykopem #pokazmorde

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1559843929813.jpg

  •  

    Mirki i Mirabelki!
    Dziś na kanał wpadł pierwszy vlog z mojej samotnej motocyklowej wyprawy po północnym Wietnamie!
    Są pociągi, ładne widoki, loty dronem i... kontrola policyjna :)

    Link do znaleziska:
    https://www.wykop.pl/link/4987331/podroz-motocyklem-po-polnocnym-wietnamie/

    Jeśli materiał Wam się spodobał, będę niesamowicie wdzięczny za wykopanie znaleziska i zostawienie jakiegoś śladu po sobie na Wykopie czy innym jutjubie :D

    Pozdro szejset!

    #vlogcasha #motocykle #podrozecasha #podroze #yamaha #wietnam #azja
    pokaż całość

    źródło: vlcsnap-2019-06-04-22h44m48s813.jpg

  •  

    _"Zapomniane lub mało znane filmy ze Złotej Ery VHS..."_

    Było parę horrorów, więc czas na komedię.
    (Wszystkie tytuły⇨ #zlotaeravhs .)

    Tym razem komedia o wojnie wietnamskiej, zarazem to jedna z lepszych wojennych komedii pomyłek, parodii...
    Film prod. filipińskiej, ale w amerykańskim stylu.

    "Akcji nie brakuje" aka "Porky's 13 in Vietnam".

    Komedia opowiada historię członka miejskiej grupy paramilitarnej, który wraz z innymi "niedzielnymi żołnierzami" zostaje wysłany do dżungli Wietnamu, gdzie trwa apogeum wojny.
    Po krótkim szkoleniu (które przez ciągle wpadki bohaterów ledwie przetrwali zarówno oni, instruktorzy jak i sam obóz) zostają wysłani na pierwszą misję - patrol zwiadowczy.
    Oczywiście wkrótce gubią drogę, a ich pomyłki, pech, wpadki i kompletna nieudolność rozkręcają komiczną akcję (której do końca nie brakuje ;)
    )


    Brak zwiastuna, film na świecie również nieznany, większość serwisów ma dodaną tylko naszą polską okładkę VHS z kasety wydanej przez Video Rondo.

    Jakoś okładek w sieci tak słaba, że zmuszony byłem pstryknąć fotkę okładki z mojej kasety ;)

    pokaż spoiler Przy okazji wrzuciłem kolejne, skadrowane zdjęcia okładki na stronę IMDb, bo biedaki nie mieli absolutnie żadnej grafiki :P
    A teraz będą mieć kilka "images-ów"... ;)


    Do obejrzenia z polskim lektorem, niestety jakość dość słaba, choć czego oczekiwać po RIP-ie z VHS-u wydanego w 1991 roku.

    (Filmweb)

    #parodia #komedia #wojenny

    pokaż spoiler #film #filmy #ogladajzwykopem #filmnawieczor #filmnadzis #gimbynieznajo #vhs #nostalgia #lata90 #lata80 #wykopplus30club #80s #90s #wietnam
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_20190510_080659.jpg

  •  

    Mirki i Mirabelki!

    Na mój kanał wpadł właśnie nowy vlog. Wyjaśnię w nim dlaczego postanowiłem przedwcześnie przerwać moją podróż po Azji i wrócić do Polski, a później wydarzy się coś, czego kompletnie się nie spodziewałem. Znajdę nowo narodzone koty porzucone w plastikowej siatce...

    Jeśli uważacie, że materiał zasługuje na to, aby dotrzeć do większej ilości odbiorców będę wdzięczny za rozważenie wykopania znaleziska:

    https://www.wykop.pl/link/4941917/tak-traktowane-sa-zwierzeta-na-wietnamskiej-wsi/

    Dzięki

    #podrozecasha #vlogcasha #podroze #podrozujzwykopem #koty #wietnam #azja
    pokaż całość

    źródło: vlcsnap-2019-05-08-21h18m00s495.png

  •  

    Mireczki, zapraszam do obejrzenia mojego pierwszego vloga w klimatach #urbex.

    W dzisiejszym filmie wybiorę się do opuszczonego aquaparku w Wietnamie. Jest trochę strasznie :)

    https://www.wykop.pl/link/4935021

    Naturalnie, jeśli Wam się spodobało będę bardzo wdzięczny za wykopanie :)

    #urbex #podroze #azja #podrozujzwykopem #opuszczone #podrozecasha #vlogcasha #wietnam
    pokaż całość

  •  

    Ostatnio tag #wietnam w miarę był popularny, ja coś wrzuciłem, parę mirkow jeździło (niektórych spotkałem) przez Wietnam, na początku mojej przygody z tym krajem (jakieś 3 miesiące temu) zrobiłem fotkę w jednym z fajniejszych hosteli na wyspie catba, (taki hippisowski hotel gdzie się dużo zielska jara, śpi na hamakach itd, Woodstock beach camp się zwie).
    Kto był we Wietnamie, wie że to prawda...(foto)
    #podrozujzwykopem #smieszneobrazki #motocykle #azja
    pokaż całość

    źródło: 1556888795852.jpeg

  •  

    Kiedy chcesz być nowoczesny, ale jednocześnie pragniesz pozostać w duchu tradycji ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #wojsko #militaria #militaryboners #heheszki #humorobrazkowy #wietnam

    źródło: 1556719693422.jpg

  •  

    Wróciłem cały i zdrowy! (ʘ‿ʘ)
    Spełniłem swoje marzenie - przejechałem samotnie motocyklem przez Wietnam. Z Ho Chi Minh City (Sajgon) do Hanoi.

    Nie było łatwo przetrwać na dzikich drogach Wietnamu, gdzie jedną z zasad jest "większy ma pierwszeństwo". Dosłownie.
    Nie zliczę ile raz kierowcy autobusów i tirów podczas wyprzedzania spychali mnie na pobocze, a nawet całkowicie z drogi.
    Skupienie cały czas, bo nigdy nie wiesz kiedy jakiś skuter wyjedzie z posesji czy bocznej drogi, pod prąd. Ścinanie zakrętów przez samochody i ciężarówki w górach to standard.
    Polecam taką formę podróżowania ale bądźcie świadomi ryzyka jakie się podejmuje. Byłem świadkiem dwóch wypadków, w których brali udział europejczycy. W obu przypadkach skończyli w szpitalu. Pomagałem na miejscu zdarzenia, byłem w szpitalu, może zrobię o tym wpis.

    Podsumowując:
    Wypożyczyłem Hondę XR 150 na 3 tygodnie.
    Z tego w trasie byłem 15 dni, reszta to odpoczynek i zwiedzanie.
    Jechałem średnio 5h dziennie czyli w sumie jakieś 75h.
    Pokonałem 2666km czyli średnio każdego dnia jazdy około 178km.
    Mapka z pokonaną trasą w komentarzu.

    Jestem zachwycony Wietnamem oraz gościnnością wietnamczyków. Wrócę tam, mam jeszcze północ do zrobienia (Sapa, Ha Giang etc) ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Zdjęcie zrobione na Hai Van Pass (trasy znanej z Top Gear). Chwilę przed tym jak skończyło mi się paliwo ( ͡° ʖ̯ ͡°) XD

    W trakcie swojej podróży spotkałem wielu fajnych ludzi, w tym mireczków:
    @Spearo @VietNamNhaTrang @Cam3L @maximus481 @Cash1337
    Pozdrawiam!

    #wietnam #podrozujzwykopem #podroze #motocykle #azja #fotografia #mojezdjecie #chwalesie #dziendobry #swiat
    pokaż całość

    źródło: IMG_20190410_142759.jpg

  •  

    #wietnam #heheszki #wojna

    A słyszałem że to dzięki grzybom...

    źródło: wietnam.jpg

    +: Juran, e...s +5 innych
  •  

    Spotkanie z Wietnamską policją.

    Jadę samotnie motocyklem przez północny Wietnam, blisko granicy z Chinami. Od kilku godzin nie widziałem żadnego białego. Przepiękne widoki, góry, pola ryżowe, piękna, słoneczna pogoda. Pokłóciłem się z GPSem i zapuściłem się w jakieś wsie, gdzie każdy odwracał za mną głowę. Dorośli trąbili na skuterach i się uśmiechali, dzieci machały z poboczy dróg. Sielanka. No i co jakiś czas trafiał się kierowca ciężarówki lub busa, który próbował mnie zabić - klasyka. Tylko dwa razy byłem dziś o włos od śmierci.

    Mijam ogromną, czerwoną bramę wjazdową, która znajduje się przy wjeździe do każdej miejscowości. Jak na każdej innej - znajduje się na niej Wietnamska gwiazda a zaraz obok niej złocisty sierp i młot przypominający mi nieustannie o tym, gdzie jestem.

    Wyjeżdżam zza zakrętu i widzę mężczyzn w piaskowych i zielonych uniformach. Serce zabiło mi szybciej - policja.
    Mijam mężczyznę w zielonym mundurze, patrzy mi się prosto w oczy, ja odwzajemniam. Nie zatrzymał mnie.

    Z oddali przygląda mi się drugi, ubrany na piaskowo. W oczy rzuca mi się pistolet ze srebrną rękojeścią, która wystaje z kabury. Wychodzi na środek ulicy - każe mi się zatrzymać. Nauczony doświadczeniami z Meksyku, w którym to zostałem dwukrotnie okradziony przez policję, myślę sobie - zaraz będzie ciekawie.

    No i było.

    Facet gwiżdże na mnie gwizdkiem i mówi do mnie coś po wietnamsku. Nic nie rozumiem, ale moje wysoko rozwinięte umiejętności analityczne wywnioskowały, że prawdopodobnie chce ode mnie dokumenty xD

    Schodzę z motocykla, sięgam do portfela. Zanim zdążyłem go znaleźć, pokazuje mi, że mam zdjąć kask. Tak też czynię.

    Grzebię w portfelu, wyciągam prawko - w tym czasie dochodzi do nas pierwszy mijany przeze mnie mężczyzna, jest ich dwóch, ja jestem sam. Zaczynam się odrobinę stresować.

    Patrzy się na PJ i na mnie, nic nie mówi. Myślę sobie - pewnie będzie chciał międzynarodowe. Już chcę rozplątywać plecak przywiązany do motocykla, kiedy przerwał mi swoją ręką, powiedział "okej" i oddał mi prawo jazdy.

    Wtedy zauważyłem, że jeden i drugi się uśmiecha, więc od razu wyluzowałem.

    Podał mi rękę i mówi "Okey"

    Wtedy zielony wyciąga telefon, piaskowy staje obok mnie i zaczyna się sesja zdjęciowa. Myślę sobie - WTF XD

    Po sesji zielony podaje mi rękę i mówi "YOU HANDSOME" XDDDD

    Później poczęstowali się moją wodą, zaoferowali mi papierosy - pomachaliśmy sobie na pożegnanie i ruszyłem dalej w swoją stronę.

    Beka.

    Ciekaw jestem czy od początku mieli plan tak po prostu sprawdzić moje dokumenty i sobie pogadać, czy może jednak zauważyli, że zanim się zatrzymałem, włączyłem GoPro, a po zdjęciu kasku ustawiłem go tak, żeby obiektyw był skierowany centralnie na nas. Pomyślałem, że przynajmniej jak mnie okradną albo coś to będę miał fajny materiał na vloga xD

    Wydaje mi się jednak, że chyba chodziło o to pierwsze. Wydawali się być bardzo szczerzy i autentyczni :)

    Godzinę wcześniej szukałem leków na malarię, których zapominam kupić od dwóch miesięcy. Leków nie kupiłem, ale za to jeździłem za podchmielonym farmaceutą i jego kolegą po wiosce w celu znalezienia dla mnie czegoś do jedzenia. Fajny ten północny Wietnam.

    #policja #podroze #wietnam #vlogcasha #podrozecasha #podroze #podrozujzwykopem #motocykle i w sumie troche #pokazmorde
    pokaż całość

    źródło: Screenshot_20190411-184250_GoPro.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #wietnam

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,1:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów