•  

    Kolega ma 28 lat, roczne dziecko z dziewczyną i ostatnio mi mówił że zdał sobie sprawę że jej nie kocha. To samo ostatnio z koleżanką, też 5 lat z facetem, nie kocha go, nie ma ochoty go całować jak wraca z pracy itp. Jest z nim bo sie boi że będzie sama i nie znajdzie kogoś kogo pokocha. Jak to jest z wami mirki, kochacie swoje rozowe? Czemu tak dużo ludzi jest w związkach w których nie ma miłości, z czego to wynika?
    Czy Ty byłbyś w związku w którym nie kochasz drugiej połówki?

    pokaż spoiler Kochanie to uczucie dla mnie że masz ochotę pocałować od tak dziewczynę, że myślisz tylko o niej i w życiu byś jej nie zdradził, choćby nie wiem jaka dziewczyna Ci się trafiła

    A może "kochanie" to tylko wymysł?
    Jakie to wszystko jest chujowe :/

    #pytanie #rozowepaski #niebieskiepaski #seks #zwiazki #milosc #zycie #egzystencjalizm
    pokaż całość

    Kochasz rozowego

    • 24 głosy (36.92%)
      Tak
    • 12 głosów (18.46%)
      Nie
    • 29 głosów (44.62%)
      Nie mam rozowego
    •  

      @agaja: No ale to trochę jak z bogiem - wszyscy mówią, że istnieje i nas słucha, ale nigdy nie doświadczasz jego obecności, ani w ogóle nic nie zmienia się w Twoim życiu. Tak samo z miłością - wszyscy mówią, że istnieje, ale jak jej nie doświadczasz to jak możesz w nią wierzyć? Tu trzeba znowu komuś uwierzyć na słowo, czy może przeczytać jakieś badania, które sugerują, że taka miłość istnieje (z tego co pamiętam, badania sugerują odwrotność)?

      Cool, cieszę się, że tak się czujesz, jakby istniała - ale nie wiem czy to ma jakikolwiek związek
      pokaż całość

    •  

      @johny-kalesonny: ale zwiazek z czym?
      Ty napisales, ze nie ma takiego uczucia, a ja, ze jest.
      I ja nie "czuje jakby istniala", tylko jej doswiadczam. I w nia nie wierze, a wiem, ze jest :)

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    A Wy, jak dzisiaj?

    #zycie #humorobrazkowy #feels

    pokaż spoiler wołam @arczer, bo mu obiecałam. Daj znać, czy to było, bo nie chcę, żebyś musiał oglądać wtórne rzeczy :P


    pokaż spoiler A nie, czekaj.... już dodałam :P
    pokaż całość

  •  

    Mam 28 lat i obawiam się, że mogę przegrać życie. Chozi o mojego faceta. Jesteśmy razem już ponad 10 lat. Do tej pory byliśmy związkiem idealnym - opartym na przyjaźni, zaufaniu i chorym poczuciu humoru. Mieszkamy razem od paru lat, to również układało się dobrze. Kochamy się bardzo, przeżyliśmy razem wiele, znamy się na wskroś. To mój pierwszy facet i jedyny, nie wyobrażam sobie bycia z kimś innym. Problemem jest to, że zaczyna do mnie docierać, że ja przy nim nie będę miała takiego życia, o jakim marzę. On nie ma konkretnego wykształcenia, ale załapał się do pewnej branży, która mu pasuje, ale która ma jednak pewien niski sufit, którego być może nie przekroczy. Ostatecznie pewnie nie będzie zarabiał więcej niż 4 k na rękę (ale miasto dość tanie, powiedzmy). Miał zajebistą propozycję przebranżowienia, która dałaby dobry, stabilny hajs (10-15 k), spełnił mnóstwo rygorystycznych wymagań, po czym odpadł ze względów zdrowotnych. Również inna, osobna ułmość zdrowotna nie pozwala mi spełnić jednego z moich największych marzeń (porównajmy tę sytuację do kobiety, która marzy o dziecku, ale ma bezpłodnego męża, a adopcja czy in vitro nie istnieją - nie chcę tu zdradzać za dużo szczegółów).

    Ja w tej chwili zarabiam więcej od niego i chyba powoli zaczyna mnie to uwierać. Jestem osobą o dość tradycyjnych poglądach - chciałabym móc pracować na niepełny etat (nie siedzieć w domu non stop, bo lubię swoją pracę), ale w zamian za to urodzić dziecko albo dwoje i skupić się na byciu kurą domową. Po prostu takie mam antyfeministyczne marzenia i już :) A tu kurwa perspektyw na to brak.

    Do tego dochodzi fakt, że nasi najblizsi przyjaciele poszli w naprawdę intratne zawody - i serio się z tego cieszę, nigdy nie było we mnie zawiści. Ale zaczyna pojawiać się lęk, że za parę lat nasze style życia i możliwości mogą się tak rozjechać, że z tej grupy w naturalny sposób odpadniemy i na zawsze utkwimy już na levelu szaraków-cebulaków.

    Strasznie się tego boję. Nie jestem pasożytem, nie myślcie sobie. Tak jak mówię, pracuję, zajmuję się domem, dbam o siebie i o niego. On również jest dla mnie ogromnym wsparciem, jest czuły, zaradny i też mu ciężko, że pewnych rzeczy nie zmieni. Ani przez chwilę nie myślę o zakończeniu związku, itd. Po prostu chciałam napisać tego posta, żeby samej sobie trochę uświadomić, jak się czuję. Samej siebie nie oszukam - kocham go bardzo, ale zaczynam się bać, że to do szczęścia nie wystarczy.

    Przyjmę pokornie wszelką krytykę i nawet by mi ulżyło, jakbym się dowiedziała, że jestem niewdzięczną różową z oczekiwaniami z kosmosu, a nie że moje obawy są zasadne.

    #gorzkiezale #zalesie #niebieskiepaski #rozowepaski #zycie
    pokaż całość

  •  

    Ciekawe czy będzie się kiedykolwiek dało wprowadzić mózg w stan tymczasowego wyłączenia, tak by nie płynęły żadne impulsy elektrycznie, w rdzeniu i ogóle w mózgu, albo w całym ciele, tak by doświadczyć stanu śmierci przez ułamek sekundy i wrócić przy założeniach:

    -jeśli w ogóle dało by się wrócić
    -jeśli po powrocie było by się tą samą osobą
    -jeśli ten ułamek sekundy nie będzie subiektywnie wiecznością albo innym szaleństwem, kto wie - może któraś z religii jest prawdziwą?
    -jeśli ten lub podobny odcinek czasu będzie się dało określić czy porównać do stanu istnienia, bo może być tylko wyciętym ułamkiem sekundy z życia.

    #przemyslenia #zycie #smierc #nauka #filozofia #przemysleniazdupy
    pokaż całość

  •  

    Do starszych mirków: macie jakieś życiowe rady i doświadczenia, którymi warto się podzielić z młodszymi? Mam 25 lat, nie czuję się ani dzieckiem, ani dorosłym. Pracuję, utrzymuję się, mam chłopaka, mam przyjaciół i wszystko jest "normalnie", ale odczuwam bolesny brak wiedzy o świecie i o życiu. Są na pewno rzeczy, których się nie wie w pierwszych dekadach oddychania.

    Także... temat luźny: jeżeli macie ochotę podzielić się mądrościami starszyzny, to chętnie posłucham. Śmieszkować można, ale może trafi się perełka.

    #zycie #pytanie #pytaniedoeksperta #gownowpis
    pokaż całość

  •  

    Mirki, chcę się z Wami czymś podzielić. Pora na #przemyslenia w kwestii #muzyka i ogólnie #zycie.

    tl;dr

    pokaż spoiler Dotarło do mnie, że znalazłem swój ulubiony kawałek muzyki, który nie schodzi z tej pozycji przez lata


    W życiu nieczęsto można doznać pewnej bardzo konkretnej formy objawienia, jaką jest uświadomienie sobie, że coś stanowi dla nas Stałą. Niezależnie od upływu lat, zmian charakteru czy otoczenia, pozostaje dla nas tym samym, czym było od zawsze.

    W moim przypadku właśnie uświadomiłem sobie, że odkryłem kolejną taką rzecz (z niedługiej listy, na której jest jeszcze m.in mój #rozowypasek - fuks!).

    Od 11 roku życia zacząłem nałogowo słuchac muzyki. Zaczęło się, kiedy pierwszy raz usłyszałem Tool - Ænema (album, którego wówczas w ogóle nie zrozumiałem), podczas słuchania którego doszedłem do wniosku, że w muzyce jest to coś. Nie wiem co, ale coś jest i chcę więcej.

    Słuchałem więc początkowo ciężkiego prog-rocka, próbwałem metalu, grunge'a, polskiego oraz zagranicznego hip-hopu, R&B, popu, jazzu, klasyki, disco-polo ( #rozowypasek to fanka Zenka dla beki xD ), death-metalu, ambientu, muzyki psychodelicznej (Shpongle i #narkotykizawszespoko). Do grona ulubionych dołączył Możdżer, The Mars Volta, Riverside, Porcupine Tree, Opeth, Shpongle, Paktofonika, Manu Katche, Daft Punk, Sigur Rós, Spock's Beard, Gordian Knot, Wolfmother i inni...

    Jednakże dzisiaj dotarło do mnie, że istnieje jeden utwór, który mieści sobie wszystko, czego szukam w muzyce. Niezależnie, czy jestem w fazie słuchania popu a-la Jason Derulo, sieki typu Opeth, alternatywnej bajki The Mars Volta, ten jeden utwór ZAWSZE wywołuje u mnie stan błogości, zachwytu i pływania w tym wszystkim całym sobą.

    Jest nim Arriving Somewhere But Not Here grupy Porcupine Tree. Wiadomo, są lepsze, są bardziej skomplikowane, są bardziej melodyjne czy finezyjne utwory na świecie. Ale to ten jeden utwór wyzwala we mnie, MNIE, wszystkie muzyczne wspomnienia. To stała w moim życiu - zawsze się podoba.

    Życzę Wam, abyście wszyscy odnajdywali takie stałe - w filmie, muzyce, książce, miejscu, aktywności, znajomych, pracy, hobby. Odnajdujcie i pielęgnujcie je, bo przypominą Wam, że zmieniacie się wraz z Waszym otoczeniem, ale w środku jesteście sobą. I to Wasze "ja" jest niezmienne.

    Dziękuję, dobranoc :3
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Dobija mnie rutyna.. ale tak konkretnie. Nie wiem jak z tego wyjść, każdy dzień jest taki sam :/

    6:00 Pobudka
    6:10 Poranna toaleta
    6:40 Śniadanie
    7:00 Poranny przegląd interneta
    8:00 Wyjście do roboty
    8:40 Przyjazd do roboty, przygotowanie się do pracy
    9:00 Praca
    17:00 Koniec pracy
    17:40 Powrót do domu.
    18:00-18:30 obiadokolacja, zależy czy gotowy czy sam se coś gotuje
    19:00 - Wieczorny przegląd interneta, trochę rozrywki czyli odcinek lub 2 serialu lub jakaś gierka.
    21:00 Kładę się spać, przeglądam trochę neta na smartfonie
    22:00 Zasypiam.

    I tak od kurwa 4 lat dzień w dzień. Dzień po dni to samo.

    W weekend zazwyczaj się lenie. Czasami jakiś wypad ze znajomymi czy coś, ale zazwyczaj mi się po całym tygodniu nie chce. Poza tym znajomych mam z tych pijących, a ja alkoholu unikam.

    Dobija mnie to... Najgorsze jest to, że nie widzę żadnych szans na zmianę takiego stylu życia, eh kurwa mireczki... :(

    #zalesie #zycie #gorzkiezale #smutnazaba

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość

  •  

    Dzień bez obrażonego Klienta dzień stracony ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    "Jak to nie mieszacie chlorokałczuków???!!!"
    "Taki wielki sklep, a nie ma???"
    "To jest oburzające, jak to sklep samoobsługowy, sam mam sobie tą farbę na wózek załadować??? Nie da mi pan jej???!!! Nie będę się schylać przecież!!!oneone1!!"
    "Jak to nie ma takiego koloru jakiego chcę??? Co mnie że macie cztery wzorniki po kilkaset kolorów, skoro nie ma tego co chcę???"
    "Nie prawda, lateksowa to jest inaczej guma i ogółem gunwo, wujek Mirek z Januszem malowali dwadzieścia lat temu i mówią że to nie dobra farba. Akrylowa do pokoju dziecka będzie najlepsza! Ja wiem lepiej! Pan nie umie doradzić!"
    "Jak to nie można mieszać gruntu z farbą? Robiłem tak trzydzieści lat temu i było dobrze!!!"
    "Jak to w niedzielę czynne od 9.00 i tylko do 20.00??? To nie tak jak w środę do 21.00???"

    I najlepsze: "Poproszę kierownika!!! Ja nie będę z panem rozmawiał, skoro pan mówi że nie ma, musi być!!!one1!!!"

    Już nie wiem, czy nadal się śmiać, czy jednak zacząć płakać xD

    #pracbaza #zycie #farba #farby #heheszki #klienci #doradcaklienta #niemamkurwasily
    pokaż całość

    •  

      @Gandezz moje ulubione to "tam było napisane że 22.98 za karton!!!!!! Pani mnie oszukała, pani za dużo naliczyła!!!!" I bierzesz tego Janusza na sklep, prowadzisz do tych paneli czy innych płytek i jak wół na cenówce że 22.98 owszem, ale za m2, a w paczce z panelami ponad 2m2, ale janusz nie rozumie. Od pierwszej takiej sytuacji noszę przy sobie kalkulator, bo nie pogodosz ¯_(ツ)_/¯

      +: Gandezz
    •  

      @samosiezepsulo: Robiłem chwilę na glazurze - standard. Na budowlance z kolei - ceny za paczki, a tam z reguły 0,33-0,6 m2 i "hurr durr tam jest 29.99 za metr!!!", ale jak przeczytać dokładnie cenę, to wychodzi, że jednak za paczkę xD
      To jest bardzo prawdziwe :D

  •  

    Nikt nie rozumie mojego podejścia do życia. Jedni zarzucają pesymizm, inni depresję a inni po prostu idiotyzm już tłumaczę o co chodzi. Moją dewizą w życiu jest "i tak umrę". Pojebane nie?

    Ale w sumie świadomość tego, że czego bym nie zrobił to czeka mnie śmierć - cięższa, lżejsza, spodziewana lub nie pozwala mi na prawdę zajebiście ogarniać sobie życie. Wiem, że większość błędów, które popełniam to błahostki w kontekście życia i śmierci i nie przejmuję się potknięciami. Z drugiej strony wiem, że życie jest tylko jedno i warto robić to co się na prawdę chce i to na 100%. Akceptuję innych, bo to ich życie nie moje - oni za mnie nie umrą. Wszystko co robię robię tak aby na łożu śmierci nie mieć sobie zbyt wiele do zarzucenia. I tyle.

    Tak jest po prostu łatwiej psychicznie. Nie żebym miał ochotę umierać, wręcz przeciwnie - bardzo tego nie chcę ale wiem, że to mnie czeka. To jest myśl, która uskrzydla - po co się zamartwiać, skoro najgorsze co mnie czeka to to, że umrę a wcześniej pewnie będę cierpiał jakąś chorobę? Jak mam chęć się opierdalać i leżeć w łóżku to leżę (choć w sumie po śmierci się wyleżę) - żyję w zgodzie ze sobą, dzięki temu nie zajmuję się zbędnym rozpamiętywaniem błędów czy snuciem wielkich planów na przyszłość, której mogę nie dożyć. Oczywiście mam długoterminowe cele i pragnienia ale staram się być tu i teraz i korzystać z tego co MAM, bo śmierć może spotkać mnie dosłownie w każdej sekundzie życia, szkoda je zatem tracić na rozmyślanie.

    Jednocześnie pracuję na tym, by nie bać się śmierci - na razie ją akceptuję ale w sumie to się boję, że będzie bolało czy coś. Mimo wszystko pozwala mi to nie robić z igły wideł w życiu, nie przeżywać 1000x razy jakiś niepowodzeń i nie przywiązywać się do np rzeczy, które w obliczu śmierci nie mają żadnego znaczenia. To taka trochę ewolucja mojego podeścia do życia jako nastolatka, wtedy jednak nie myślałem o śmierci a dewizą było "Miej wyjebane, będzie tobie dane" - to też nieźle działało, miałem dzięki temu mniej stresu w życiu. Teraz w sumie też chodzi o to, by się nie stresować bo czym są codzienne problemy w obliczu śmierci?

    #oswiadczenie #zycie #smierc #firstworldproblems
    pokaż całość

    •  

      @marihlana123: stary ale Ty mowisz dokladnie o tym co ja. Wlasnie chodzi o to by brac zycie garsciami! By nie bac sie zmian, ryzyka bo i tak najgorsze co moze byc to smierc. Wlasnie wypieram sie zludnego bezpieczenstwa by najdluzej zyc. Chodzi o to ze smierc to jedyna pewna rzecz i czego nie zrobie to i tak mnie czeka wiec po co mam sie orac drpbnymi porazkami czy upadkami w zyciu? Dopoki moje serce bije to wszystko moge naprawic. Na luzie. Chodzi o to by ani nie byc ignorantem zyciowym ani zestresowanym klebkiem nerwow. Inaczej.- by podchodzic na zasadzie "no i fajnie". Bo czym ze jest uwalenie czegos w robocie w obliczu smierci? Czym ze jest utrata 100 czy 1000zl w obliczu smierci? Wlasnie chodzi o to by zycie bylo zajebiste. Takie jakie chcesz ale bez zbednej presji. Wlasnie przez to ze nie umiem tlumaczyc wychodza takie kwiatki. pokaż całość

    •  

      @WilkZWallStreet: a dobra swirze xD Zle zrozumiałem łap plusika ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Już na nogach? Bądźcie czujni! #motoryzacja #zycie

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  
    BangDingOw

    +10

    Jak byłem gówniakiem lv.7-8, to mieszkałem obok szkoły, a mój dziadek miał jabłonki. Zawsze po zakończeniu lekcji dzieciaki latały po ogródku, łamali gałęzie, przeskakując przez płot zawsze coś niszczyli, tylko po to, żeby zdobyć jabłko.

    Chociaż dziadek milion razy powtarzał dzieciakom, żeby poprosili, to im da tych jabłek, to i tak oni wiecznie nie słuchali. Denerwowało mnie, to bardzo, bo dziadek potem wyrzywał się na mnie i wiecznie był zdenerwowany z tego powodu.

    Jako, że i ja byłem przez to zdenerwowany, bo dziadek miał pretensje do mnie postanowiłem coś z tym zrobić, ale nie wiedziałem co...

    Pewnego razu na polsacie leciał film "Niebiańska plaża" w którym zobaczyłem scenę z plantacją pomidorków i oczywiście nie miałem pojęcia o co cmon, ale jak zobaczyłem, że mają kałaszki i bronią swoich pomidorów postanowiłem zrobić to samo.

    Błagałem mame, żeby kupiła mi kałaszka na kulki i pewnego dnia stało się! Spuściłem mojego pieseła (szitsu xDD) i od tamtej pory byłem postachem wsi. Tylko koleżanki dostawały jabłka, a każdy kto chciał jabłuszko musiał słono płacić lub ryzykować swoje życie, bo jabłuszka były moje i hui. Jak już ktoś chciał, to od 10 groszy za jedno i takim sposobem zostałem dilerem jabłek i zarabiałem codziennie na czipsy lejsy i czitosy z pokemonami, kartami ze stadionami i piłkarzami i takimi tam..

    pokaż spoiler po roku było nas już trzech i zostaliśmy doposarzeni przez wujka w granaty ręczne, bomby i wyrzutnie rakiet typu. fajerwerki


    pokaż spoiler brakuje mi starych czasów ( ͡° ʖ̯ ͡°)


    #gownowpis #takbylo #zycie #truestory
    Moje jabłka uzależniały jak kokein #narkotykizawszespoko

    To nie #pasta, na #faktautentyczny. (✌ ゚ ∀ ゚)☞
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Zostałem zwolniony dyscyplinarnie bo miałem na biurku zdjęcie prezesa w ramce. Ponad 2 miesiące temu. Przez jeden dzień. xD

    #praca #pracbaza #biuro #zycie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: To jest zarzutka! Dyscyplinarki nie można zastosować ot tak.

      Ale jeśli nie, to twój proces w sądzie będą transmitować wszystkie większe stacje w kraju! Zwolniony za posiadanie na biurku zdjęcia szefa (polityka). Ale czarny PR by się za nim ciągnął za takie bezpodstawne zachowanie.

    •  

      OP: Mała aktualizacja:

      Tak jak we wtorek było mówione że już tu nie pracuje i że lada dzień dostanę dyscyplinarkę (do tego czasu nie miałem się pojawiać w pracy), to dzisiaj zadzwoniła kadrowa żebym przyszedł.
      Na miejscu się okazało że nikt nic nie wie co dalej, jestem na przymusowym urlopie i musiałem zdać telefon, legitymację i inne pierdoły.
      Wiem że wczoraj miało być spotkanie z mecenasem żeby ustalić wszystko od strony prawnej, więc chyba wyjaśnił im że to nie jest najlepszy pomysł zwalniać za takie rzeczy.

      W każdym razie nikt nic nie wie, i do końca urlopu się do mnie odezwą, co dalej ze mną począć.

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: sokytsinolop}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @maniek_, @szponovic
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    Miraski pijcie ze mną kompot, przyszła mi dzisiaj wypłata i w końcu mogłem zrobić opłaty za luty. Z wypłaty zostało jeszcze całe 200PLN, więc spokojnie mogę za to przeżyć następne 2 miesiące #pdk

    #wyplata #zycie

  •  

    Zakończyłem właśnie prawie dwuletni związek. Boli w środku, ściska mocno. Ale jest też ulga, nie było dobrze już od dawna i męczyliśmy się ze sobą. Mam ochotę rzucić pracę której nie cierpię i wyjechać do kumpla za granicę, akurat jest wolne miejsce. Jebnąć wszystko i jechać czy dać sobie czasu i ochłonąć?
    #zwiazki #pracbaza #zycie

  •  

    Ech, i kolejny rok za mną :(

    10 lat temu cieszyłem się jak głupi, że w końcu pełnoletność, DOROSŁOŚĆ. W końcu można kupić piwo w każdym sklepie, a nie tylko w jednym osiedlowym, gdzie nie sprawdzali dowodów :P
    Wyobrażałem sobie, że w tym wieku będę miał dom, rodzinę, dzieci itd.

    Jak starsi koledzy mówili, że po 18 to już leci strasznie szybko to nie wierzyłem, dziś wiem że mieli racje, te 10 lat zleciało okropnie szybko.

    5 lat później zastanawiałem się, z czego ja się tak cieszyłem, dorosłość wcale nie taka fajna ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Dziś, dziś jest OK. Marzeń nie spełniłem, rodziny jeszcze nie założyłem, ale ogólnie jest OK. Nie narzekam, chociaż mogło być lepiej :)

    Pijcie ze mną kompot, a raczej soplice orzech laskowy :)

    #urodziny #zycie #gownowpis
    pokaż całość

    źródło: uro.jpg

  •  

    #365daymusicchallenge #100daymusicchallenge #muzyka

    Day 23. Song from a band or artist that you have met in person:

    Trochę tego było, ale wydaje mi się że jedno ze starym Waglewskim zapamiętam do końca życia.

    "Gdybym teraz był dzieckiem
    I miał wszystko przed sobą
    O tobie mógłbym tylko śnić
    Tylko śnić o tobie"

    Niczego w życiu nie chcieć zmienić to taki mały sens życia.
    Nie nie żałować, bo to normalne przy odpowiedzialności. Tylko popatrzeć wstecz i pomimo całego gówna powiedzieć sobie w duszy "To moje życie, a ja to efekt tych doświadczeń, i jestem z niego dumny"

    Trochę #przemyslenia trochę #psychologia Najmocniej #zycie

    #voovoo #islam #bekazprawakow #kultura #rock #polskamuzyka #waglewski
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #anonimowemirkowyznania
    Byłem dziś na spotkaniu o prace.
    PN-PT 8h, dojazd 1:30, 2500 na czysto
    Moje spierdolenie nie pozwala mi pracować za takie psie pieniądze, do końca życia zawód syn
    ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #zycie
    #praca

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Moi rodzice przeszli na emeryturę w tym roku. Tata odprowadził 600 000 PLN (kapitał początkowy) składek na emeryturę, mama tak samo 600 000 PLN, łącznie około 1 200 000 PLN. Tata dostanie koło 2200 PLN emerytury, mama koło 1900 PLN (netto). By odzyskać całość i wyjść na zero muszą dożyć około 83 lat. Gdyby Państwo dało im te 1 200 000 PLN, to mogliby kupić 3 kawalerki w Warszawie, wynająć je po 2000 PLN i mieć około 6000 PLN wpływów - koszty. Składki nie są dziedziczone, natomiast kawalerki tak i mogłyby otrzymać je wnuki. Nie wspomnę o odsetkach z tej kwoty która da 1 600 000....

    Państwa nie tylko nas okrada, ale uniemożliwia nam bogacenie się. przykre....
    proszę życie wszystkim emerytom 100 lat :-)

    #ekonomia #polska #zus #zycie #gorzekiezale

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość

    •  

      @fukboi: Co innego bieżące potrzeby, a co innego zbieranie na "jakąś tam emeryturę" co będzie za kilkadziesiąt lat. Tym tokiem rozumowania równie dobrze mogli sobie odkładać do skarpetki przez ~40 lat pracy 100zł miesięcznie(co to jest ?? dwa obiady w barze w skali miesiąca) i mieliby 50k zł odłożone na emeryturę. Proste jak gwizdek, a ile ludzi tak zrobi ?? Pewnie garstka.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: zapominasz, że żeby wynająć te 3 kawalerki to potrzebny jest popyt - gdyby każdy mógł tak zrobić, to nikt by ich nie wynajmował, bo każda rodzina miałaby po 4 mieszkania ;-)

    • więcej komentarzy (57)

  •  

    @LajfIsBjutiful:

    @gaaraddz napisał

    w sumie mam paczkę znajomych z czasów liceum i od ponad 10 lat cały czas wspólnie imprezujemy, organizujemy wypady w góry itp. wiec myślę ze to nie jest coś niezwykłego :) fakt ze każdy ma tez swoich znajomych spoza paczki

    Co dla jednych jest podłogą dla innych jest sufitem...
    Cieszy mnie, że ten użytkownik nie daje jakichś gównianych porad typu typu wyjdź do ludzi.
    Tak sobie sprawdziłem dalej to jest chyba takim standardowym człowiekiem, ogląda jakieś jutubowe rzeczy typu ktoś siedzi przed kamerką z kolegami i nic nie robią, jeździ rowerem, itp. i ma znajomych z którymi może coś robić, ma żonę i dzieci, ma/miał problemy z nadwagą, no taki 100% standard. Jak dla mnie to już wygryw. Ogólnie daję okejkę.

    Gdybym zapytał na wykopie jak można zostać takim człowiekiem, to zaraz by się zleciały wannabe kołcze i dawały rady:

    IDŹ NA SIŁOWNIĘ!
    WYJDŹ DO LUDZI!
    WIĘCEJ SIĘ UŚMIECHAJ!
    NIE WŁANCZAJ KOMPUTRA, NAJLEPIEJ GO WYJEB DO ŚMIECI
    MUSISZ SOBIE USTALIĆ PLAN DNIA, PLAN 3 MIESIĘCZNY I PLAN 5 LETNI I SIĘ GO TRZYMAĆ NA 100% BO INACZEJ SIĘ NIE UDA

    No powyższy użytkownik jakoś chyba nie musiał stawać na głowie, układać sobie planów, dźwigać ciężarów i zażywać sterydianów. Komputera też pewnie często używa. Z bananem na mordzie też raczej nie chodzi non stop :) Ba, ma nawet chińską bajkę w awatarze!

    Zapewne źródłem jego sukcesu jest normalne dzieciństwo - fundament na którym opiera się całe życie. Można sobie zbudować nawet pałac na terenach powodziowych, ale nigdy nie będziesz miał pewności czy i kiedy nadejdzie jego koniec.

    Proszę nie uznawać tego wpisu za atakującego, to tylko takie moje przemyślenia niedzielne. Wszystko co napisałem o użytkowniku @gaaraddz wymyśliłem i są to moje domysły i wcale nie musi tak być oczywiście, może płacze co wieczór w poduszkę przypominając sobie smutne dzieciństwo, chciałby sobie kupić Audi A8 a nie jeździć rowerem, żona go zdradza, a dzieci nim gardzą xD

    Pozdrawiam serdecznie.

    #stulejacontent #tfwnogf #feels #wygryw #oswiadczenie #przegryw #depresja #gorzkiezale #oswiadczeniezdupy #smutnazaba #zalesie #zycie #dda
    pokaż całość

    źródło: pozytywnie.jpg

  •  

    Chwile ulotne jak bańki mydlane,
    Mrugnę i patrzę - życie sprzedane.

    pokaż spoiler Źródło: http://rozefire.deviantart.com/

    #estetyczneobrazki #ilustracja #grafika #zycie #dzieci
    #sloneczneobrazki

  •  

    Ile mieliście lat gdy wyprowadziliście się od rodziców?
    #ankieta #zycie #dom

    źródło: jd.jpg

    Wiek gdy się wyprowadziłeś/aś z domu rodzinnego

    • 1079 głosów (64.30%)
      13
    • 62 głosy (3.69%)
      14
    • 35 głosów (2.09%)
      15
    • 69 głosów (4.11%)
      16
    • 31 głosów (1.85%)
      17
    • 402 głosy (23.96%)
      18
  •  

    ja pierdole mam 28 lat i jeszcze nie pracowałem ale wstyd co ja mam wpisać w #cv
    #przegryw #zycie #praca #kiciochpyta

  •  

    #anonimowemirkowyzwania #tinder #zycie #milosc #filozofia #refleksja

    Witajcie,
    chciałem Wam trochę powiedzieć o życiu moi Drodzy Różowe Paseczki Mirkowie, Tak po prostu Koleżanki i Koledzy z internetu!

    Zacznę że mam już prawie 35 na karku więc nie należę do tych najmłodszych. O dziwo powiem że czas szybko leci i trudno sobie przypomnieć kiedy człowiek tak się postarzał.

    Zacznę od początku, powiem o co mi chodzi: warto cieszyć się życiem takim jakim jest i nie wydziwiać za bardzo. Nie chcieć być kimś kimś się nie jest lub kimś się nie da zostać. Warto mieć marzenia i je realizować. Warto mieć poukładane życie według zasad i szanować ludzi dokoła i świat nawet jeśli jest upierdliwy. Warto być uczciwym i niefałszywym i szczerym i mówić prawdę i to co się myśli nawet jeśli to nie jest popularne. Nie warto płakać nad tym co się stało złego w życiu a jak dopadną człowieka smutniejsze chwile, to się pomodlić, poprosić Boga o pomoc i siły żeby w przyszłości człowieka coś gorszego nie spotkało.

    Dla tych którzy uważają, że wykop.pl jest stratą czasu, rozumiem problem, ale warto przeglądać ulubione lub szukać ciekawych informacji. Ja lubię bardzo AMA, wyznania itp. gdzie ludzie mówią o swoim życiu. Na prawdę ubogaca to nawet jeśli to jest AMA o areszcie śledczym:
    AMA Areszt śledczy

    Ja codziennie spędzam do 1h na wykop. Jest to chyba dużo jednak lubię bardzo mikroblog i dużo ciekawych rzeczy ludzie tutaj piszą.

    Może zacznę od #tinder.
    Mam dziewczynę i nie zaglądam na tinder. Różnie nam się układa, raz lepiej raz gorzej, ale nie uważam, żeby ją zdradzać czy nawet patrzeć na inne dziewczyny, to nie mój styl. Powiem tak, miałem miłość, miłości w przeszłości i nie wyszło, jest to duży ból, jakoś dalej kocham te dziewczyny w swoim sercu i życzę im dobrze. Nie ma związków idealnych. Dobry związek to taki jak ludzie są szczerzy wobec siebie i akceptują siebie takimi jakimi są. Znam pary które się zwalczają lub są dla siebie niemiłe, nieuprzejme, złośliwe. Często to wynika, jak widzę, dziewczyna jest taka jak jej mama, a chłopak jest bardzo podobny do ojca ale również do matki.

    Wniosek taki, zanim się zakochasz, pamiętaj że to może boleć w przyszłości i można się nieźle w życiu poranić.
    Kumpel miał żonę, ona go zdradziła, znalazł sobie drugą, nie wyszło, teraz ma 3 i też jest kiepsko. Im człowiek starszy tym głupszy, twardy jak pień i drzewo, nie do zmiany i nie chce się zmieniać. Ludzie nie mają refleksji nad sobą, zachowują się czasami tak bezmyślnie i tak głupio. Głupi przykład z dróg z trójmiasta - ludzie pędzą i tak się spotykamy na światłach. Światła są ustawione na 50 km/h i nic więcej. Nie umieją przewidzieć przyszłości i nie myślą o niej.

    Trzeba na pewno wybrać w życiu tą jedyną i polecam wszystkim moje ulubione strony z YT:
    RCS
    Jacek Pulikowski

    Powiem tak, jak ja chodziłem do podstawówki czy liceum to głównie rozmawialiśmy o sporcie, muzyce, filmach. Dziewczyny zajmowały tam jakieś któreś, z ostatnich tematów. Nawet jak były znajomości czy przyjaźnie to one były tylko znajomościami, dzisiaj widzę, że #tinder, #pornografia, zryła mocno beret wielu osobom. Na dziewczyny patrzy się teraz jak na obiekt do przelecenia. Kiedyś seks miał miejsce dopiero po ślubie i był czymś naprawdę świętym. Dzisiaj stał się zwykłą częścią życia. Na prawdę świat - Polska się tak zmieniły przez te ostatnie 18 lat jak zaczynałem liceum. To już inny świat, inne wartości.

    Najgorsze jest to że ludzie są ze sobą i się rozchodzą. Nikt tak na prawdę się nie kocha ani nie słucha. Ludzie zwlekają z ślubem, żyją bez niego bo uważają, że jak pójdą do kościoła to później trudniej z dostaniem rozwodu i anulacją ślubu. Ślub kościelny już przestał mieć znaczenie. Jest to bardzo smutne, bo każda z stron sobie zostawia furtkę, a można się rozejść. Lepiej mieć samochód, dom, na siebie a nie na drugą osobę, bo później łatwiej się rozejść. Najgorzej jak dziewczyna zaczyna prosić faceta żeby dawał jej pieniądze bo on lepiej zarabia. To już jest na prawdę zły sygnał. Lub po prostu nie dorzuca się do życia - do paliwa, do jedzenia itp. Mało kto kocha całym sercem - ta osoba jest dla mnie na całe życie, nie szukam kogoś innego, będę z nią całe życie. Nie obchodzi mnie to że inne są ładniejsze, moja jest najcudowniejsza.

    Nie ma poszanowania do tego żeby być ze sobą razem na dobre i na złe. Każdy patrzy, czy ta osoba ma kasę, czy dobrą pracę, czy jest kumata, a nie widzi tego że większość z nas jest bardzo podobna i jest na tym samym poziomie intelektualnym czy życiowym. Większość Polaków pracuje na etat. Przez to nie są tak dynamiczni i innowacyjni jak ludzie z USA gdzie duża część osób ma swoją działalność i państwo było budowane na kapitalizmie a nie na socjalizmie jak w II RP czy PRL.

    Szuka się czegoś wyjątkowego i wspaniałego i narzeka się na tą drugą osobę a nie widzi się w niej dobra, ciągłe narzekanie, patrzenie negatywnie na drugiego człowieka, ciągle się z tym stykam w życiu. Widzę że Polacy nie umieją afirmować życia, cieszyć się nim, takim jakie ono jest, lubią narzekać i narzekać. Wkurzać się na innych i narzekać że oni tacy są.

    Ostatnio oglądałem piękny film dokumentalny o listach w PRL polecam: #film
    cudze listy

    Chyba kiedyś ludzie bardziej kochali i więcej mieli miłości. Nie było fb i innych "szajsów" które zabijają relacje. Kiedyś wisieliśmy do nocy na trzepaku i chodziliśmy do mroku z znajomymi. Piękne czasy.

    Dużo bym jeszcze napisał, chciałbym poruszyć temat wiary i religii, dodam tylko:

    Kiedyś Jan Paweł II był taką ważną osobą w naszym kraju i w naszych rozmowach, dzisiaj jakby nie istniał w ogóle. Był jednym z najważniejszych autorytetów dla nas, nawet młodych ludzi. Dzisiaj praktycznie nie funkcjonuje w rzeczywistości.
    pokaż całość

  •  

    Gdzie można znaleźć partnerke z Ukrainy ?
    Chodzi mi o portale randkowe bo na tym najpopularniejszym same brzydkie polki z długimi nosami.
    #rozowepaski #pytanie #kiciochpyta #tfwnogf #zycie #badoo #tinder

  •  

    Mireczek @arkibozka_1993 opublikował ciekawy wpis - https://www.wykop.pl/wpis/29428629/. Pozwoliłem sobie go skopiować - na wypadek, gdyby postanowił go usunąć.

    Wprowadziłem kilka zmian: usunąłem wołanie mirków, poprawiłem kilka drobnych błędów (literówki), usunąłem zagwiazdkowanie słowa "spierdolenie", nie zachowałem formatowania tekstu (pogrubienia i pochylenia).

    #feels #przegryw #tfwnogf #stulejacontent #zycie #wychodzimyzprzegrywu #psychologia #fobiaspoleczna #depresja #spierdolenie

    Poniżej kopia wpisu:

    PREZENTOWANE TUTAJ SPOSTRZEŻENIA NIE MAJĄ GENERALNIE POKRYCIA W AKADEMICKIEJ WIEDZY Z ZAKRESU PSYCHOLOGII, JEŚLI MASZ PROBLEM, UDAJ SIĘ DO PSYCHOLOGA LUB TERAPEUTY, A NIE BIERZ ZA PEWNIK RADY Z STRONY ZE ŚMIESZNYMI OBRAZKAMI. SĄ TO TYLKO PRYWATNE SPOSTRZEŻENIA.

    Do poczytania do poduszki

    Z kompetencjami socjalnymi nie jest tak, jak z nabywaniem języka. Jeżeli dziecko, z różnych przyczyn, nie będzie wystawione lub eksponowane na język naturalny do 7 roku życia, nigdy nie będzie jego rodzimym użytkownikiem (nativem). Kompetencje socjalne nie należą jednak do gramatyki uniwersalnej – czyli nie rodzimy się z gotowymi, genetycznie wgranymi schematami zachowań, jednakże mamy wrodzone predyspozycje co do ich nabywania. Co to oznacza? Mniej więcej to, że osoba która ma jakieś braki w kompetencjach społecznych, może je nadrobić bez względu na wiek, bez większych trudności. To, co tu opisałem, zostało mi przedstawione przez znajomą doktorantkę psychologii, więc na pewno w jakimś stopniu należy do kanonu wiedzy akademickiej.

    Jeżeli ktoś w wieku 30 lat, dalej ma problemy z podstawowymi kompetencjami społecznymi, niewynikającymi z pewnych traum (choroba, śmierć bliskiej osoby), chodzenie do psychologa i branie leków niestety nie pomoże. Taka osoba zapewne ma pewne zaburzenia neurologiczne, tudzież nieprawidłową budowę płata skroniowego – co mogło wynikać, także z niedotlenienie w czasie porodu. Leki są tylko środkiem doraźnym, ale nie zwalczą prawdziwej przyczyny. Możesz odbyć najbardziej elokwentne rozmowy w historii psychologii, chodzić na niesamowitą terapię, a i tak po krótkim czasie, wrócisz do wcześniejszego stanu. Radziłbym zrobienie badań w tym kierunku np. elektroencefalografię, nie wrócisz do „normalnego” stanu, ale przynajmniej będziesz wiedzieć, że twoje zaburzenia nie wynikają z twojej osobowości, tudzież zaniedbań kompetencji społecznych z dzieciństwa. Tyczy się do też osób z fobią społeczną, mających przewlekłą depresję. Prawdopodobnie, winne jest tu nierozwinięte ciało migdałowate.

    Natura wyposażyła nas w pewne skoki jakościowe, czyli duże zmiany w obrębie naszych osobowości, które mają na celu pomóc nam „przetrawić” lub „wyrosnąć” z pewnych nieprawidłowych wzorców zachować, uniemożliwiających przetrwanie (w dzisiejszych czasach – przetrwanie przemianowane jest na egzystencję) na własną rękę. Pierwszy duża zmiana osobowości (nie licząc stadium do lat 5) według mojej znajomej, ma miejsce w wieku 12 lat. Kończymy wtedy typowo dziecięce zachowania. Druga w wieku 16-17 lat, a ta najważniejsza w wieku 21 lat. To wtedy definitywnie kończymy z typowo dziecięcym stylem bycia. Ta zamiana utrzymuje się do około 24-25 lat i po tym okresie (21-25) powinniśmy mieć już w miarę w pełni ukształtowaną osobowość i poukładane kompetencje społeczne – czyli nasze odczucia i postawę wobec nich. Następna duża zmiana ma miejsce w wieku 33-35 lat, choć u niektórych może mieć miejsce już w wieku 30 lat. Po tej zmianie, osobowość nie powinna zmieniać się aż do śmierci. Oczywiście są różne opracowania na ten temat i wielu autorów podaje swoje własne „skoki”.

    To tyle, jeżeli chodzi o wiedzę akademicką.

    Co do użytkownika: @wyjzprz2. Na twoim miejscu nie podrywałbym dziewczyn w miejscach do tego nie przeznaczonych. Dziewczyna przebywa w pewnych miejscach w domyśle z daną intencją. Pracująca na kasie dziewczyna, nawet spotkawszy super przystojnego chłopaka, może potraktować go chłodnie, bo w danej chwili poziom stresu np. spowodowany hałasem lub wzorkiem innych osób, nie pozwala jej na grzeczną odpowiedź. Tak samo jest z twoim podejściem do podrywania na spotkaniach studenckich. Dziewczyna przychodzi na nie, z domyślną intencją czucia się bezpiecznie, na luzie. Może nie jest ona przyzwyczajona na podryw, na oczach swoich dobrych znajomych. Podrywając taką osobę, wybijasz ją z domyślnego stylu bycia, z jakim tam przyszła.

    Pisałeś, że miałeś pewne wyobrażenia co do mieszkania z dziewczynami. Wyobrażałeś sobie wspólne wieczory przy winie, długie rozmowy o życiu i podnoszenie swoich kompetencji społecznych. Uwierz mi, że w twoim wieku, dziewczyny nie zgodziłyby się na takie igraszki. Mając po dwadzieścia kilka lat, w domyśle, uznawałyby cię, za kogoś, stojącego wyżej na drabinie kompetencji społecznych. Proponując takie igraszki i przytulanki, zniżyłbyś się w ich mniemaniu, do poziomu studenta drugiego roku. Po trzecim wspólnym seansie, spytałyby się, dlaczego miziasz się do nich, a nie do swojej dziewczyny, dlaczego tak bardzo chcesz rozmawiać o życiu i sprawach zupełnie dla nich oczywistych. Straciłbyś tylko w ich oczach.

    Często publikujesz książki, lub artykuły à la couchingowe lub z zakresu psychologii o podnoszeniu swoich kompetencji społecznych, radzeniu sobie z opinią innych i tak dalej. Popełniasz ten sam błąd co 99% ludzi. Wpadłeś w pewną spiralę. Chcesz zostać ekspertem od stylu życia, relacji międzyludzkich, sypiąc tylko definicjami i złotymi myślami, sam ich nie wdrażając. W skrócie – chcesz być ekspertem np. od prowadzenia bloga, bez bloga.

    ♣ ♣ ♣ ♣ ♣ ♣ ♣ ♣

    Owszem, wszelkiego rodzaju materiały są pomocne i pomagają poukładać sobie pewne rzeczy, ale trzeba mieć jedną rzecz na uwadze. Ile takich artykułów, książek, złotych myśli musicie przeczytać, by pewnego dnia powiedzieć: „To koniec, jestem kompletny! Wiem już wszystko!”. Czytając wszelkie materiały, waszą domyślną intencją nie jest przerabianie ich do końca życia, ale osiągnięcie takiego poziomu, w którym nie będą wam już one potrzebne. Zapewniam was, że taki stan nigdy nie nadejdzie. Cały czas będziemy targani rozterkami i problemami interakcji międzyludzkich. Ważne, by nauczyć się zobojętniać, te mało ważne, od tych ważnych. Po której z rzędu książce będziesz w 100% pewny swoich kompetencji socjalnych? Ile takich wieczorów z dziewczynami przy winie musielibyście odbyć, by któryś z nich był waszym ostatnim? Chyba nikt z was nie dopuszcza do siebie myśli, że na łożu śmierci, będziesz jeszcze rozkminiał jakiś problem z swoim życiem, i czekał na kolejny numer „przeglądu psychologicznego”, który po tylu latach wreszcie pozwoli przejrzeć ci na oczy.

    @wyjzprz2 - Mając te trzydzieści kilka lat, w jakim wieku będziesz definitywnie zadowolony z twojego stylu bycia? Ile lat jeszcze będziesz musiał układać sobie w głowie pewne rzeczy? Do czterdziestki? Do pięćdziesiątki? Mając czterdzieści lat, podrywając dziewczyny, też będziesz zastanawiał się, czy powiedziałeś każde słowo z sensem, czy dziewczyna na ciebie krzywo nie spojrzała? Będąc w końcu w upragnionym związku, będzie on dla ciebie katorgą, bo w czasie każdego porannego wyjścia po bułki, będziesz rozkminiał ostatnie 24 godziny, dokładnie analizował każde słowo, i zastanawiał się, czy ONA przypadkiem nie odkryła w którejś minucie twojego spierdolenia.

    Couching jak i w większości psychologia żeruje na zasadzie pustych frazesów. „Być sobą, weź się w garść, znajdź wewnętrzną motywację, nie przejmuj się opinią innych”. To tylko puste frazesy jakich wiele, to od nas zależy, czy jakimś sposobem nabiorą dla nas sensu i znaczenia – czy wcielimy je w życie. Tak zarabiają kołczowie. Jeżeli na szkolenie, przyjdzie 1000 osób, i z tych tysiąca - dwudziestu wcieli w życie te puste frazesy - to jest to dla niego duży sukces.

    Zamiast uczyć neuroprogramowania, rozkładać na czynniki pierwsze typowe ludzie zachowania według wiedzy akademickiej, w gabinecie Pani psycholog (po 2 rozwodach i z kochankiem na boku), będziecie słuchać jej siorbania kawy i pustych wywodów. Darujcie sobie, serio, lepiej samemu jest się dokształcić.

    Zauważcie, że większość ludzi olewa te dojrzewanie do czegoś. Zwykły zjadacz chleba, pracujący po 10 godzin na budowie, nie będzie czytał książek o dojrzewaniu do roli ojca, bo podświadomie wie, że na każdym etapie życia dziecka, musiałby się uczyć czegoś nowego, do śmierci przyswajać wiedzę, a on nie ma na to czasu i chęci. Z przegrywami jest inaczej. Chcą chodzić na psychoterapię, dokształcać się w rzeczach dla innych oczywistych, nie widząc w tym końca. Podam taki przykład, w jednej książce z zakresu psychologii, którą kiedyś przeglądałem, były analizowane na czynniki pierwsze typowe rozmowy międzyludzkie, sposoby zawierania przyjaźni itp. Dana osoba, może czytać je, przerabiać i tak dalej, ale w prawdziwym życiu, są miliony różnych czynników, decydujących o interakcjach socjalnych – gestykulacja, mimika twarzy, kontekst sytuacji itp. Po iluś tam takich artykułach powiesz, że wiesz już bardzo dużo, a gdy przyjdzie co do czego, nie będziesz rozumiał, co poszło źle.

    Moja rada jest taka, nie próbuj, po prostu bądź, działaj. Ile będziesz musiał razy próbować? Powiesz, że normalni ludzie posiadają pewną wiedzę, która umożliwia im dowolną interakcje socjalną. Oni też nie wiedzą wiele. Po prostu olewają to, co myślą o nich inni, bo mają duże poczucie własnej wartości.

    Mam dla was dwie rady, które z powodzeniem wcieliłem w życie, i które mam nadzieję, pomogą i wam zdobyć to poczucie.

    Jest taka powieść Hermanna Hesse Siddhartha, oprócz typowo filozoficznego bełkotu, jaki można znaleźć np. w Alchemiku Coleho, jest tam jedna ważna kwestia. Główny bohater, tytułowy Siddhartha, nie przyjmuje wiedzy od najbardziej oświeconego męża w Indiach, a może nawet na ziemi. Przybywa do niego, w sumie po to, by powiedzieć mu, że nie przyłączy się do niego. Dlaczego? Ma wielką wiedzę, na wyciągnięcie ręki, może przecież z niej czerpać, tyle, ile chce? Siddhartha zauważa jedną ważną rzecz, mianowicie, to, że ten wielki mędrzec został oświecony, to wyłącznie jego zasługa. Nikt nie wie, co działo się w jego głowie w momencie oświecenia, było to coś jednorazowego i tylko jemu znajome. Nie może on, tak po prostu wyrazić tej zdobytej wiedzy za pomocą słów. Słowa są tylko dodatkiem, marną kopią tego, czego doznał ów mędrzec. Siddhartha nie przyjmuje tej wiedzy, bo zauważył, że woli do niej dojść samemu.

    Tak samo jest z psychologami i książkami o rozwoju. Dostajesz tylko marną kopię tego, co sam musisz sobie uświadomić. Sam musisz dojść do tego, że nie warto przejmować się innymi. Moją „marną kopią” będzie stwierdzenie: niezależnie od tego, jak będziesz się zachowywał, kim jesteś, będziesz zawsze przybliżał lub oddalał się w jakąś stronę. Nigdy nie będziesz pośrodku, czyli nigdy nie będziesz pasował 100% ludziom, których spotkasz. Z grupy 100 osób, zawsze znajdzie się kilku takich, co naplułoby Ci na but, albo ukradło portfel. Zawsze znajdzie się kilku takich, co spojrzą na ciebie krzywo lub odwrotnie. Ludzi jest za dużo, by przejmować się tą lub tamtą osobą. Moja rada: jeśli siedzisz w piwnicy – nie wychodź z niej. Nie wychodź na siłę do ludzi żeby za chwilę powiedzieć, że do nich nie pasujesz. Wyjdź wtedy, gdy uświadomisz sobie, że jeśli 100% ludzi cię odrzuciło, nie są ciebie warci, bo od początku historii świata nie pojawił się nikt podobny do ciebie, jeżeli nie dostrzegasz pozytywnych cech tego, kim jesteś, jak inni mają cię szanować?

    Druga rada: jeżeli jesteś spierdolony, a szukasz dziewczyny, i masz problemy z relacją z drugim człowiekiem, powiedz jej, że ludzie są dla ciebie tylko dodatkiem i masz na nich wyrąbane. Taka czy siaka impreza - co to dla ciebie znaczy – nic. Uwierz, że zyskasz w jej oczach a nie - stracisz. Zrozumcie wreszcie, że laski szukają przede wszystkim kogoś, przed którym nie będą musiały się wstydzić, jednak jeżeli masz wyrąbane na ludzi, ona podświadomie czuje, że masz duże poczucie własnej wartości.

    to takie moje rady dla was :-)
    pokaż całość

  •  

    zarabiam 1700 zł i wynajmuję mieszkanie za 1000 zł.
    Zostaje mi 700 zł, ale co mam zrobić? Nie chcę całe życie mieszkać z rodzicami, chcę się w końcu usamodzielnić.
    #oswiadczenie #feels #zycie #przegryw #pytanie #przemyslenia

  •  

    Pomocy chyba zakochałem się w takim Olegu z ukrainy co z nim pracuje ciągle o nim myśle... a mam dziewczynę... co robić?
    #pytanie #kiciochpyta #rozowepaski #zwiazki #przegryw #zycie

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Wielu z was szczególnie pod tagiem #tfwnogf płacze ze samotność jest zła, że im tak źle bo są sami to wam opowiem jak wygląda 2 letni związek z dziewczyną 8/10 (w makijażu).
    Budzisz się i pierwsze co widzisz to jej czerwona napuchnięta twarz od wczorajszego energiczne zmywania makijażu. Widzisz każdy defekt, każda kroste i nieuczesane włosy sterczące w każda stronę. Własnie przypominasz sobie jak fajnie i seksownie wyglądała wczoraj w tej obcisłej sukience, teraz już tego nie doświadczysz bo spi w starym poobdzieranym dresie. Aby nie doszło do gastrycznego nieszczęścia wstajesz i idziesz do łazienki walczyć o życie. Walczyć o życie aby nie wywalić się o lezące szwedzie jej ubrania, poślizgnąć się na podpasce która nie mieszcząc się wypadła ze śmietnika i gdy dochodzisz do zlewu i odkręcasz wodę aby się napić właśnie ubrudziłeś sobie ręce w 15 kolorach podkładów i pudrach. Nawet nie zdążysz dobrze zakląć gdy drzwi łazienki się otwierają i niemrawym krokiem wchodzi ona skorzystać z ubikacji. Nie przywitasz się bo symfonia pierdów i plusków zagłusza wszystkie inne dźwięki. Więc pozostaje ci tylko stać przygarbiony nad umywalką i patrzeć na to osobliwe cudo natury i zastanawiać się gdzie jest ta 8/10 laska którą z takim trudem poderwałeś przy barze, gdzie ta laska z która bzykałeś się 2h myśląc że wygrałeś w życie. I na koniec i tak usłyszysz "na co sie kurwa patrzysz, znów ci coś nie pasuje?!"

    #zwiazki #rozowe #zycie #rozowepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

    •  

      @agaja: nie wątpię ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      nadal jednak wyżej cenię sobie swobodę i niezależność, a nade wszystko święty spokój

    •  

      @RustyJames: Każdy miał inne plany na życie, a ja w związki na odleglosc nie wierze. Troche przez to przechodziliśmy, nawet bedac w rozlace (~500km) probowalismy przez ponad miesiąc trzymać ze sobą kontakt, ale w końcu to peklo nie wiedzac tak naprawdę jak będzie wygladac nasza przyszlosc, skoro każdy z nas ma inne marzenia. Zerwalismy z dwa lata temu, kontakt mamy nadal, przed swietami dowiedziałem się ze wyjezdza do Norwegii. pokaż całość

    • więcej komentarzy (51)

  •  

    Jak to jest, że w jednym mieście są przestronne, czyste Biedronki i ciasne, błotniste a la targowisko PRL zaraz obok?
    #biedronka #zycie #pytanie

  •  

    #feels #przegryw #tfwnogf #stulejacontent #zycie

    █████ WOŁAM DOBRYCH MIRECZKÓW, TUDZIEŻ ANONKÓW█████
    @RiverStyx
    @SmutnyRopuch
    @eks_de
    @bez_marcin_sensu
    @wyjde_z_przegrywu
    @wyjzprz2
    @alh3
    @lucer
    @turek44
    @Patologiczny_Klamca
    @Ubotek
    @gadatos
    @bez_marcin_sensu
    @sd32ds3eew23
    @PomidorovaLova
    @NowyRokNowyJa
    @comer123
    @Inconsistent

    PREZENTOWANE TUTAJ SPOSTRZEŻENIA NIE MAJĄ GENERALNIE POKRYCIA W AKADEMICKIEJ WIEDZY Z ZAKRESU PSYCHOLOGII, JEŚLI MASZ PROBLEM, UDAJ SIĘ DO PSYCHOLOGA LUB TERAPEUTY, A NIE BIERZ ZA PEWNIK RADY Z STRONY ZE ŚMIESZNYMI OBRAZKAMI. SĄ TO TYLKO PRYWATNE SPOSTRZEŻENIA.

    Do poczytania do poduszki


    Z kompetencjami socjalnymi nie jest tak, jak z nabywaniem języka. Jeżeli dziecko, z różnych przyczyn, nie będzie wystawione lub eksponowane na język naturalny do 7 roku życia, nigdy nie będzie jego rodzimym użytkownikiem (nativem). Kompetencje socjalne nie należą jednak do gramatyki uniwersalnej – czyli nie rodzimy się z gotowymi, genetycznie wgranymi schematami zachowań, jednakże mamy wrodzone predyspozycje co do ich nabywania. Co to oznacza? Mniej więcej to, że osoba która ma jakieś braki w kompetencjach społecznych, może je nadrobić bez względu na wiek, bez większych trudności. To, co tu opisałem, zostało mi przedstawione przez znajomą doktorantkę psychologii, więc na pewno w jakimś stopniu należy do kanonu wiedzy akademickiej.

    Jeżeli ktoś w wieku 30 lat, dalej ma problemy z podstawowymi kompetencjami społecznymi, niewynikającymi z pewnych traum (choroba, śmierć bliskiej osoby), chodzenie do psychologa i branie leków niestety nie pomoże. Taka osoba zapewne ma pewne zaburzenia neurologiczne, tudzież nieprawidłową budowę płata skroniowego – co mogło wynikać, także z niedotlenienie w czasie porodu. Leki są tylko środkiem doraźnym, ale nie zwalczą prawdziwej przyczyny. Możesz odbyć najbardziej elokwentne rozmowy w historii psychologii, chodzić na niesamowitą terapię, a i tak po krótkim czasie, wrócisz do wcześniejszego stanu. Radziłbym zrobienie badań w tym kierunku np.elektroencefalografię, nie wrócisz do „normalnego” stanu, ale przynajmniej będziesz wiedzieć, że twoje zaburzenia nie wynikają z twojej osobowości tudzież zaniedbań kompetencji społecznych z dzieciństwa. Tyczy się do też osób z fobią społeczną, mających przewlekłą depresję. Prawdopodobnie, winne jest tu nierozwinięte ciało migdałowate.

    Natura wyposażyła nas w pewne skoki jakościowe, czyli duże zmiany w obrębie naszych osobowości, które mają na celu pomóc nam „przetrawić” lub „wyrosnąć” z pewnych nieprawidłowych wzorców zachować, uniemożliwiających przetrwanie (w dzisiejszych czasach – przetrwanie przemianowane jest na egzystencję) na własną rękę. Pierwszy duża zmiana osobowości (nie licząc stadium do lat 5) według mojej znajomej, ma miejsce w wieku 12 lat. Kończymy wtedy typowo dziecięce zachowania. Druga w wieku 16-17 lat, a ta najważniejsza w wieku 21 lat. To wtedy definitywnie kończymy z typowo dziecięcym stylem bycia. Ta zamiana utrzymuje się do około 24-25 lat i po tym okresie (21-25) powinniśmy mieć już w miarę w pełni ukształtowaną osobowość i poukładane kompetencje społeczne – czyli nasze odczucia i postawę wobec nich. Następna duża zmiana ma miejsce w wieku 33-35 lat, choć u niektórych może mieć miejsce już w wieku 30 lat. Po tej zmianie, osobowość nie powinna zmieniać się aż do śmierci. Oczywiście są różne opracowania na ten temat i wielu autorów podaje swoje własne „skoki”.

    To tyle, jeżeli chodzi o wiedzę akademicką.

    Co do użytkownika: @wyjzprz2. Na twoim miejscu nie podrywałbym dziewczyn w miejscach do tego nie przeznaczonych. Dziewczyna przebywa w pewnych miejscach w domyśle z daną intencją. Pracująca na kasie dziewczyna, nawet spotkawszy super przystojnego chłopaka, może potraktować go chłodnie, bo w danej chwili poziom stresu np. spowodowany hałasem lub wzorkiem innych osób, nie pozwala jej na grzeczną odpowiedź. Tak samo jest z twoim podejściem do podrywania na spotkaniach studenckich. Dziewczyna przychodzi na nie, z domyślną intencją czucia się bezpiecznie, na luzie. Może nie jest ona przyzwyczajona na podryw, na oczach swoich dobrych znajomych. Podrywając taką osobę, wybijasz ją z domyślnego stylu bycia, z jakim tam przyszła.

    Pisałeś, że miałeś pewne wyobrażenia co do mieszkania z dziewczynami. Wyobrażałeś sobie wspólne wieczory przy winie, długie rozmowy o życiu i podnoszenie swoich kompetencji społecznych. Uwierz mi, że w twoim wieku, dziewczyny nie zgodziłyby się na takie igraszki. Mając po dwadzieścia kilka lat, w domyśle, uznawałyby cię, za kogoś, stojącego wyżej na drabinie kompetencji społecznych. Proponując takie igraszki i przytulanki, zniżyłbyś się w ich mniemaniu, do poziomu studenta drugiego roku. Po trzecim wspólnym seansie, spytałyby się, dlaczego miziasz się do nich, a nie do swojej dziewczyny, dlaczego tak bardzo chcesz rozmawiać o życiu i sprawach zupełnie dla nich oczywistych. Straciłbyś tylko w ich oczach.

    Często publikujesz książki, lub artykuły à la couchingowe lub z zakresu psychologii o podnoszeniu swoich kompetencji społecznych, radzeniu sobie z opinią innych i tak dalej. Popełniasz ten sam błąd co 99% ludzi. Wpadłeś w pewną spiralę. Chcesz zostać ekspertem od stylu życia, relacji międzyludzkich, sypiąc tylko definicjami i złotymi myślami, sam ich nie wdrażając. W skrócie – chcesz być ekspertem np. od prowadzenia bloga, bez bloga.

    ♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣♣
    Owszem, wszelkiego rodzaju materiały są pomocne i pomagają poukładać sobie pewne rzeczy, ale trzeba mieć jedną rzecz na uwadze. Ile takich artykułów, książek, złotych myśli musicie przeczytać, by pewnego dnia powiedzieć: „To koniec, jestem kompletny! Wiem już wszystko!”. Czytając wszelkie materiały, waszą domyślną intencją nie jest przerabianie ich do końca życia, ale osiągnięcie takiego poziomu, w którym nie będą wam już one potrzebne. Zapewniam was, że taki stan nigdy nie nadejdzie. Cały czas będziemy targani rozterkami i problemami interakcji międzyludzkich. Ważne, by nauczyć się zobojętniać, te mało ważne, od tych ważnych. Po której z rzędu książce będziesz w 100% pewny swoich kompetencji socjalnych? Ile takich wieczorów z dziewczynami przy winie musielibyście odbyć, by któryś z nich był waszym ostatnim? Chyba nikt z was nie dopuszcza do siebie myśli, że na łożu śmierci, będziesz jeszcze rozkminiałjakiś problem z swoim życiem, i czekał na kolejny numer „przeglądu psychologicznego”, który po tylu latach wreszcie pozwoli przejrzeć ci na oczy.

    @wyjzprz2 - Mając te trzydzieści kilka lat, w jakim wieku będziesz definitywnie zadowolony z twojego stylu bycia? Ile lat jeszcze będziesz musiał układać sobie w głowie pewne rzeczy? Do czterdziestki? Do pięćdziesiątki? Mając czterdzieści lat, podrywając dziewczyny, też będziesz zastanawiał się, czy powiedziałeś każde słowo z sensem, czy dziewczyna na ciebie krzywo nie spojrzała? Będąc w końcu w upragnionym związku, będzie on dla ciebie katorgą, bo w czasie każdego porannego wyjścia po bułki, będziesz rozkminiał ostatnie 24 godziny, dokładnie analizował każde słowo, i zastanawiał się, czy ONA przypadkiem nie odkryła w którejś minucie twojego spierdo*****.

    Couching jak i w większości psychologia żeruje na zasadzie pustych frazesów. „Być sobą, weź się w garść, znajdź wewnętrzną motywację, nie przejmuj się opinią innych” To tylko puste frazesy jakich wiele, to od nas zależy, czy jakimś sposobem nabiorą dla nas sensu i znaczenia – czy wcielimy je w życie. Tak zarabiają kołczowie. Jeżeli na szkolenie, przyjdzie 1000 osób, i z tych tysiąca - dwudziestu wcieli w życie te puste frazesy - to jest to dla niego duży sukces.

    Zamiast uczyć neuroprogramowania, rozkładać na czynniki pierwsze typowe ludzie zachowania według wiedzy akademickiej, w gabinecie Pani psycholog (po 2 rozwodach i z kochankiem na boku), będziecie słuchać jej siorbania kawy i pustych wywodów. Darujcie sobie, serio, lepiej samemu jest się dokształcić.

    Zauważcie, że większość ludzi olewate dojrzewanie do czegoś. Zwykły zjadacz chleba, pracujący po 10 godzin na budowie, nie będzie czytał książek o dojrzewaniu do roli ojca, bo podświadomie wie, że na każdym etapie życia dziecka, musiałby się uczyć czegoś nowego, do śmierci przyswajać wiedzę, a on nie ma na to czasu i chęci. Z przegrywami jest inaczej. Chcą chodzić na pchychoterapię, dokształcać się w rzeczach dla innych oczywistych, nie widząc w tym końca. Podam taki przykład, w jednej książce z zakresu psychologii, którą kiedyś przeglądałem, były analizowane na czynniki pierwsze typowe rozmowy międzyludzkie, sposoby zawierania przyjaźni itp. Dana osoba, może czytać je, przerabiać i tak dalej, ale w prawdziwym życiu, są miliony różnych czynników, decydujących o interakcjach socjalnych – gestykulacja, mimika twarzy, kontekst sytuacji itp. Po iluś tam takich artykułach powiesz, że wiesz już bardzo dużo, a gdy przyjdzie co do czego, nie będziesz rozumiał, co poszło źle.

    Moja rada jest taka, nie próbuj, po prostu bądź, działaj. Ile będziesz musiał razy próbować? Powiesz, że normalni ludzie posiadają pewną wiedzę, która umożliwia im dowolną interakcje socjalną. Oni też nie wiedzą wiele. Po prostu olewają to, co myślą o nich inni, bo mają duże poczucie własnej wartości.

    Mam dla was dwie rady, które z powodzeniem wcieliłem w życie, i które mam nadzieję, pomogą i wam zdobyć to poczucie.

    Jest taka powieść Hermanna Hesse Siddhartha, oprócz typowo filozoficznego bełkotu, jaki można znaleźć np. w Alchemiku Coleho, jest tam jedna ważna kwestia. Główny bohater, tytułowy Siddhartha, nie przyjmuje wiedzy od najbardziej oświeconego męża w Indiach, a może nawet na ziemi. Przybywa do niego, w sumie po to, by powiedzieć mu, że nie przyłączy się do niego. Dlaczego? Ma wielką wiedzę, na wyciągnięcie ręki, może przecież z niej czerpać, tyle, ile chce? Siddhartha zauważa jedną ważną rzecz, mianowicie, to, że ten wielki mędrzec został oświecony, to wyłącznie jego zasługa. Nikt nie wie, co działo się w jego głowie w momencie oświecenia, było to coś jednorazowego i tylko jemu znajome. Nie może on, tak po prostu wyrazić tej zdobytej wiedzy za pomocą słów. Słowa są tylko dodatkiem, marną kopiątego, czego doznał ów mędrzec. Siddhartha nie przyjmuje tej wiedzy, bo zauważył, że woli do niej dojść samemu.

    Tak samo jest z psychologami i książkami o rozwoju. Dostajesz tylko marną kopię tego, co sam musisz sobie uświadomić. Sam musisz dojść do tego, że nie warto przejmować się innymi. Moją „marną kopią” będzie stwierdzenie: niezależnie od tego, jak będziesz się zachowywał, kim jesteś, będziesz zawsze przybliżał lub oddalał się w jakąś stronę. Nigdy nie będziesz pośrodku, czyli nigdy nie będziesz pasował 100% ludziom, których spotkasz. Z grupy 100 osób, zawsze znajdzie się kilku takich, co naplułoby Ci na but, albo ukradło portfel. Zawsze znajdzie się kilku takich, co spojrzą na ciebie krzywo lub odwrotnie. Ludzi jest za dużo, by przejmować się tą lub tamtą osobą. Moja rada: jeśli siedzisz w piwnicy – nie wychodź z niej. Nie wychodź na siłę do ludzi żeby za chwilę powiedzieć, że do nich nie pasujesz. Wyjdź wtedy, gdy uświadomisz sobie, że jeśli 100% ludzi cię odrzuciło, nie są ciebie warci, bo od początku historii świata nie pojawił się nikt podobny do ciebie, jeżeli nie dostrzegasz pozytywnych cech tego, kim jesteś, jak inni mają cię szanować?

    Druga rada: jeżeli jesteś spierdo****, a szukasz dziewczyny, i masz problemy z relacją z drugim człowiekiem, powiedz jej, że ludzie są dla ciebie tylko dodatkiem i masz na nich wyrąbane. Taka czy siaka impreza - co to dla ciebie znaczy – nic. Uwierz, że zyskasz w jej oczach a nie - stracisz. Zrozumcie wreszcie, że laski szukają przede wszystkim kogoś, przed którym nie będą musiały się wstydzić, jednak jeżeli masz wyrąbane na ludzi, ona podświadomie czuje, że masz duże poczucie własnej wartości.

    to takie moje rady dla was :-)
    pokaż całość

  •  

    Rozmawiałam dzisiaj z koleżanką z pracy o weekendach. Powiedziałam, że czasami w soboty śpię do 15 i cały dzień chodzę w szlafroku. Stwierdziła, że jej by było szkoda życia na takie coś.
    No cóż. Mnie się najlepiej żyje kiedy śpię ¯\_(ツ)_/¯
    #gownowpis #zycie #takaprawda

    źródło: echh.jpg

  •  

    #praca
    #poszukiwaniepracy
    #pasja
    #zycie
    #rekrutacja
    #korporacje

    Witam serdecznie,
    chciałem wszystkich serdecznie pozdrowić i napisać parę słów o poszukiwaniu pracy. Mam wyższe wykształcenie, spore doświadczenie w pracy - księgowość zagraniczna, projektowanie baz danych w księgowości, itp.
    Przez ostatni rok tak wyszło szukałem pracy. Rozważałem wiele lokalizacji - głównie dużych miast w Polsce.
    Chciałem napisać parę słów na ten temat.
    Jest dużo pracy na rynku w Polsce. Jednak żeby dostać tą dobrą pracę, jest to jak znalezienie diamentu na pustyni lub jak wygranie w toto lotka.
    Nawet nie chodzi o pieniądze, myślę że one zajmują dopiero, drugą lub trzecią pozycję w rankingu rzeczy ważnych i najważniejszych w poszukiwaniu pracy.

    Najważniejszy czynnik w pracy jak widzę jest to towarzystwo z którym się pracuje. Jeśli to jest praca zbiorowa, np. jeden proces, ale musi być przekazany jednej osobie od drugiej, jednak zawsze najważniejszy będzie współpracownik.

    Widzę po paru latach pracy, że ludzie w większości przypadków jakich się spotyka w pracy nie są skłonni do pomocy. Często powód jest prosty - to nie moja sprawa, nie moje problemu, nie mój interes.
    Osoby chętne do pomocy, które spotkałem w pracy byli to głównie Irlandczycy, Belgowie, Amerykanie (choć nie wszyscy - najbardziej pomocni są ci z niższą pozycją, managerowie tak średnio wypadają), Hindusi. Polaków słabo oceniam.

    Dzisiaj wiem, że jeśli Polak ma przekazać wiedzę, trzeba go "przycisnąć" i nie patrzeć czy ma dzieci, dom, czy musi wyjść, będzie robił tak żeby ci nie pomóc i żeby się prześlizgnąć. Jest to generalizacja, i ktoś powie, że miałem pecha, jednak sorki, 9/10 przypadków tak było nie tylko w 1 firmie. Trzeba robić notatki lub zrzuty ekranów z procesów, opisywać dokładnie i trzymać takiego gościa tak długo jak się dopiero będzie wiedzieć. Pytać, pytać i jeszcze raz pytać. Nie przejmować się komentarzami, one zawsze będą.

    Druga osoba nie jest zainteresowana przekazaniem wiedzy. Mówię to o swoich byłych przełożonych i współpracownikach. Jest to bardzo przykre. Dziewczyny są złośliwe, niemiłe, chłopacy olewają temat, ignorują problem. Każdy z płci przeciwnej inaczej reaguje. Nie można patrzeć czy to kolega, czy koleżanka, czy inny powód, robota musi być zrobiona i trzeba za wszelką cenę perfekcyjnie to wykonać. Nie oberwie osoba, która nie przekazała wiedzy ale ta która się nie nauczyła lub nie nauczyli jej odpowiednio.

    Ja sobie powiedziałem, że jeśli ktoś do mnie przyjdzie, zawsze mu pomogę i tak robiłem i robię, mam czyste sumienie i poczucie że wielu osobom pomogłem w życiu i dzięki mnie mają lżej i łatwiej w pracy i więcej rozumieją niż ja na samym starcie. Jednej osobie nawet 3 razy to samo tłumaczyłem i się nie denerwowałem jak inni. Uważam to za część pracy i podnosi to standard i jakość pracy.

    Dodam też że byłem chyba na 20 rozmowach o pracę i ktoś może różne rzeczy powiedzieć, ale jak jedna osoba powiedziała: wszystko zależy czy ktoś cię polubi i czy komuś się spodobasz. Mniej liczą się wykształcenie i doświadczenie a najbardziej liczy się pierwsze wrażenie. Trzeba zawsze być miłym, konkretnym, nie za dużo mówić, uprzejmym, mieć pokorę i pozytywnie się wyrażać, nawet o trudnych sytuacjach z przeszłości.

    Nigdy nie można się poddawać i zawsze jest jakieś wyjście. Ja mam trzy dyplomy, z różnych dziedzin, nie gwarantuje to od razu 10 tyś zł brutto. Nawet nie mam 5 tyś brutto jednak to co mam, da mi przeżyć i w miarę odłożyć kasy na przyszłość, na kolejny wyjazd.

    Czego bym życzył wszystkim na polskim rynku pracy to tego żeby pracodawcy oddzwaniali lub pisali email jak się złoży cv i żeby proces rekrutacji był szybszy. Jednak jest to duża udręka. Ci którzy nie przechodzą dalej, na samym końcu są obsługiwani i wysyłany jest email że nie przeszeli dalej.

    Rekruterom życzyłbym większego poświęcenia i czytania cv przed spotkaniem a nie w trakcie spotkania. Żeby nie mylili imion osób bo tak też mi się zdarzyło. Żeby nie zadawali banalnych pytań i patrzyli na całokształt doświadczenia osoby, a nie na wyrywkowe informacje. Żeby widzieli ile człowiek poświęcił pracy itp.

    Generalnie widzę, że rekruterzy patrzą negatywnie na człowieka i jest to wszystko "skopane" od samego początku, biorąc pod uwagę później jak wygląda wejście do firmy.

    Najgorsze jest to że przełożeni nie patrzą na człowieka jak na osobę ale jako na część procesu, ważniejsza jest praca od człowieka. Trudno, jest dużo minusów, jednak wiem, że są normalne środowiska pracy.

    Jednak wiem na pewno że w pracy nie ma przyjaźni i relacje, które tam są, tam zostaną i nie wyjdą poza pracę, mam kontakt tylko z 1 osobą z jednej firmy i to wszystko. Jesteśmy dobrymi znajomymi, i tyle. Na parę lat pracy jest to kiepskie ale jest to jedyna relacja, która nie była fałszywa i nie była oparta na zasadzie - tylko praca. Dzwonimy do siebie raz na dwa tygodnie lub miesiąc.

    Właśnie chciałem napisać, że najgorsze jest to że 7/10 polaków (przełożonych) z którymi pracowałem byli fałszywi. Brak widzenia człowieka, a tylko proces. Później to idzie na zespół i ludzie są tak fałszywi jak przełożeni. Myślę, że fałsz jest najgorszy. Dziewczyny obgadują się nawzajem i innych. Robią się stronnictwa. Ludzie dzisiaj nie umieją być dobrzy dla siebie. Relacje są sztuczne, nieprawdziwe, fałszywe.

    Czego życzę wszystkim, żeby silniejsi i doświadczeni pomagali słabszym i niedoświadczonym, żeby była zasada trzech muszkieterów: trzech za jednego, jeden za wszystkich. Żeby nie było pośpiechu i żeby ludzi tłumaczyli dokładnie, krok po kroku. Zazwyczaj jest tak że jeśli nawet ktoś zna proces, zna go pobieżnie, i niedokładnie, wykonuje zadania mechanicznie i nie do końca umie wytłumaczyć dlaczego tak jest. Nie można się dziwić zatem że tłumaczy chaotycznie.

    Mogę poradzić tak: Jak zmieniać pracę, to pójść na parę rozmów, i wybrać tą firmę gdzie czuje się że klimat, przełożeni są w porządku. Jeśli czuje się jakąś szczyptę niechęci, fałszu, sztuczności, podziękować i szukać dalej. Im większa firma, to wynik wygląda tak: 5/10 - 5 osób w porządku, 5 osób beznadziejnych. Wybierać znajomości i się nie trzymać z wszystkimi. Nie ma to sensu, traci się czas i energię, tych relacji nie przeniesie się do prawdziwego życia.

    Lepiej czasami odczekać, rok, dwa nawet, rynek się mocno zmienia, jest ciągle dynamiczny, wchodzą nowe firmy do Polski i ciągle jest świeży dopływ pracy do rynku. Jest to bardzo fajne, jeszcze 10 lat temu tak nie było na rynku.

    Najgorsze jest to jeśli główny senior management, zarząd, główny szef, są/jest beznadziejny, będzie katastrofa i dramat. Miałem tak w 2 firmach i było totalnie beznadziejnie. Jeśli szeryf jest człowiekiem i jest w porządku wszystko będzie dobrze.

    Muszę przyznać że i kobieta potrafi być w pełni fałszywa, złośliwa, zła, okropna i podobnie mężczyzna, nie ma reguły, poziom kultury osobistej bardzo się obniżył w pracy, ludzie nie wierzą w ideały, wartości, dzisiaj liczy się tylko kasa, osobisty czas, nikt nie jest zainteresowany drugą osobą.

    Powiem tak, jak widzę wypadek i nikt nie zatrzymał się, to się zatrzymuję, wiem że zawsze mogę się znaleźć w podobnej sytuacji. Mam takich znajomych, z którymi trzymam się od lat, jest między nami duża różnica wieku, jednak jesteśmy dobrymi znajomymi i możemy na siebie zawsze liczyć choć dzielą nas wiele kilometrów. Dużo sobie pomagamy. Na pewno są to moi przyjaciele, którym odpalę milion jak wygram w toto lotka.

    Na koniec dodam, że warto czytać gowork, opinie na glassdoor, linkedin, goldenline, ludzie na prawdę dużo piszą na temat pracy i warunków, czasami warto sobie odpuścić firmę jeśli komentarze są złe. Taki tam jest zły klimat pracy.
    pokaż całość

    •  

      Na koniec dodam, że warto czytać gowork, opinie na glassdoor, linkedin, goldenline, ludzie na prawdę dużo piszą na temat pracy i warunków, czasami warto sobie odpuścić firmę jeśli komentarze są złe. Taki tam jest zły klimat pracy.

      @adam-stadnicki: z tym czytaniem opinii bym uważał, pracowałem w korpo w którym każdy team był oddzielną komórką i atmosfera która panowała w jednym pokoju, mogłabyć zupełnie inna niż w zespole za ścianą.
      Sam chodziłem piętro niżej w przerwie obiadowej, i znałem z 1/4 osób stamtąd, a na swoim piętrze czułem się jak obcy, bo ludzie byli takimi spierdolinami, że szkoda było na nich czasu.

      A cala reszta Twojej wypowiedzi powinna być drukowana i rozdawana młodym, którzy dopiero wchodzą na rynek pracy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #zycie

0:0,0:2,0:0,0:1,0:0,1:1,0:1,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:2,0:2,1:1

Archiwum tagów