•  

    #azja #indonezja #banki #marketing #ciekawostki #sennajawie
    Jechałem wczoraj pociągiem gdy mój wzrok przykuło to:
    J Trust czyli indonezyjski bank udający bank japoński (mimo japońskich krzaczków w nazwie ten bank swoją siedzibę ma w Dżakarcie) reklamuje się w na plakatach postaciami z japońskich kreskówek, ponadto w ofercie są dostępne karty płatnicze z wizerunkami różnych postaci z anime. I jeszcze ten slogan w żółtej chmurce który można przetłumaczyć jako "oszczędzaj z Moe".
    Różnice kulturowe których człowiek z Europy nie zrozumie... ¯\_(ツ)_/¯
    pokaż całość

  •  

    #azja #indonezja #coolstory #policja #sennajawie <--- mój tag o życiu w Indonezji

    Dziś po raz pierwszy zostałem zatrzymany przez indonezyjską policję, a niecały miesiąc temu pisałem o lokalnych kontrolach drogowych.
    https://www.wykop.pl/wpis/36406077/azja-indonezja-policja-sennajawie-lt-moj-tag-o-zyc/

    W Dżakarcie kontrole drogowe widuję dość często ale przez ostanie dwa lata jakoś skutecznie udawało mi się je omijać. Dziś, gdy przeciskałem się przez jedną z głównych arterii Dżakarty z daleka zauważyłem blokującą drogę policjantkę która machając ręką dała mi znać żebym zjechał na bok. Stres, nogi jak z waty, w głowie już zacząłem przeliczać ile pieniędzy będę musiał zapłacić. Do tej pory czytałem mnóstwo historii o obcokrajowcach zatrzymanych w Indonezji, którzy płacili jakieś ogromne mandaty. Za brak lokalnego prawa jazdy policja może nawet zarekwirować pojazd.

    Na poboczu podszedł do mnie policjant i zażądał STNK (dowód rejestracyjny) oraz SIM (prawo jazdy), o dziwo nie zapytał o żaden dowód osobisty. Najpierw dążącą ręką dałem mu dowód rejestracyjny, policjant przyjął go bez słowa. Miałem dylemat które prawo jazdy mu podać. Mam co prawda prawko międzynarodowe, ale te w Polsce wydawane jest w formie zwykłej papierowej książeczki i mój egzemplarz po tych kilku latach jest wymielony, wygnieciony, porozrywany, był kilka razy zalany wodą i wygląda jak śmieć, uznałem że nie będę dawał czegoś takiego policjantowi. Idąc na całość dałem mu zwykłe, polskie, plastikowe prawo jazdy mówiąc mu, że to jest prawo jazdy międzynarodowe (SIM internasional). Policjant zrobił minę jak dziecko jedzące cytrynę ale o dziwo zaakceptował to. Mandatu nie dostałem xD
    Na koniec zapytał mnie tylko skąd jestem i dokąd jadę, po czym oddał mi dokumenty i kazał jechać dalej ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    •  

      @fuji: W Indonezji zawsze sprawdzają papiery, bo w tym kraju od każdego pojazdu płaci się co roku podatek - w przypadku mojego skutera to jakieś 50 zł. Oczywiście jest bardzo wielu lokalnych cebulaków którzy jeżdżą motorami bez opłaconego podatku. Brak tej opłaty jest traktowany jak najgorsze przestępstwo.

      Możesz nie mieć kasku, nie mieć prawka, możesz jeździć popsutym motorem - policja przymknie oko. Ale wystarczy że nie będziesz miał tej durnej pieczątki w dowodzie rejestracyjnym z potwierdzeniem zapłaty podatku - motor/samochód od razu trafia na lawetę i jedzie na policyjny parking. Nie ma litości. Policję tylko obchodzi ten podatek, resztę maja w dupie.

      Btw: w kraju gdzie dominuje Islam, problem z pijanymi kierowcami jest tak mały, że policja nie ma nawet alkomatów xD
      pokaż całość

    •  

      Btw: w kraju gdzie dominuje Islam, problem z pijanymi kierowcami jest tak mały, że policja nie ma nawet alkomatów xD

      @wyindywidualizowanyentuzjasta: to przypomina mi jak było w Libii w latach 80'. Lokalni w ogóle nie wiedzieli co to alkohol (no poza tymi co byli w dobrej komitywie z przyjezdnymi ;), przez co Polacy i Bułgarzy równo jeździli na bani...

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    #azja #indonezja #ciekawostki #coolstory #sennajawie <--- mój tag o życiu w Indonezji

    Guliwer w krainie Liliputów czyli ciężkie życie wysokiej osoby w Azji.

    Indonezyjczycy są jednymi z najniższych ludzi na świecie, średni wzrost w tym kraju to 158 cm. Jeśli ktoś ma więcej niż 165 cm wzrostu uważany jest tu za osobę wysoką. Ja mam prawie dwa metry wzrostu i czuję się w Dżakarcie jak wspomniany Guliwer w krainie Liliputów. Bez problemu można tu spotkać osoby o wzroście 140 cm, którzy twarzą sięgają mi ledwo do klatki piersiowej, w każdym innym kraju byliby uznani za karłów, a tutaj jest to normalny wzrost. Moja żona ma 165cm wzrostu i jest najwyższa w rodzinie, w latach szkolnych była też jedną z najwyższych uczennic wśród swoich rówieśników i znajomych. Bycie wysokim ma tu swoje wady jak i zalety, chociaż tych pierwszych jest zdecydowanie więcej.

    Do najbardziej denerwujących rzeczy zaliczyłbym architekturę która nie jest przygotowana dla wysokich osób. Nie zaliczę ile razy zdarzyło mi się zaczepić głową o różne dekoracje, banery z cenami, daszki, markizy, znaki i lampy wiszące pod sufitem w sklepach czy restauracjach. Krzesła, stoliki i umywalki w wielu lokalach też są uber-niskie co zmusza mnie do nienaturalnego schylania się. Raz byłem bliski wstrząsu mózgu gdy wyjeżdżając skuterem na parking podziemny jednego ze sklepów z pełną prędkością przywaliłem czołem w metalową rurę wentylacyjną wiszącą pod sufitem. Mimo że miałem kask to aż mi się ciemno w oczach zrobiło.

    Będąc wysokim w tym kraju można pomarzyć o łatwym kupowaniu ubrań. O ile znalezienie butów w rozmiarze powyżej 40 to nie problem, tak znalezienie odpowiednio dużych ubrań to wyzwanie. Całkiem niedawno wziąłem kurtkę do przymierzali w sklepie, kurtka na metce miała napisane XXL, mimo to po założeniu sięgała mi zaledwie do połowy brzucha ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    Wyzwaniem było też znalezienie odpowiednio dużego materaca w którym moje nogi nie wisiałyby w powietrzu.

    Nie wiem czy to kompleks niższości ale Indonezyjczycy uwielbiają duże samochody. Na lokalnych drogach dominują auta typu SUV i minivan z kierowcami którzy ledwo wystają ponad kierownicę. Nie są tu popularne małe, miejskie samochody. To akurat dobrze dla mnie, bo zamawiając gojeka czyli lokalny odpowiednik ubera nie mam obaw, że trafi mi się jakiś mikrosamochód i będę musiał jechać z głową wciśniętą w sufit.
    Mimo, że domy tutaj też są mikroskopijne, bo wiele rodzin mieszka na powierzchni nie większej niż 30m2, to domy buduje się stosunkowo wysokie, czyli tak że pokoje od podłogi do sufitu mają przynajmniej 3 metry albo i więcej. Wiele domów na przedmieściach wygląda jak kartony od mleka, bo są wyższe niż szersze. Indonezyjczycy są niscy ale lubią mieć dużo przestrzeni nad głową – zarówno w domach i w samochodach.

    Z powodu wysokiego wzrostu często zwracam na siebie uwagę, szczególnie w autobusach czy pociągach, zawsze jestem najwyższą osobą, co często kończy się proszeniem mnie o wspólne selfie. Już kiedyś pisałem, że Indonezyjczycy uwielbiają robić selfie, chyba każdy w tym kraju posiada konto na instagramie i nikt nie przepuści okazji na zrobienie sobie zdjęcia z dwu metrowym bule, nie ma znaczenia czy to ulica, sklep czy dworzec – zawsze jest dobra pora na wspólne selfie. Zdarzyło mi się robić wspólne zdjęcia z pracownicą stacji benzynowej. Któregoś dnia podjechałem skuterem pod dystrybutor, przy którym pracowała bardzo niska kobieta, na oko nie miała więcej niż 150cm wzrostu. Gdy wstałem ze skutera to ona jedynie zadarła wysoko głowę żeby na mnie spojrzeć, po czy powiedziała „Ya Allah, kamu tinggi sekali!” (O Allah, ale pan wysoki!). Po tym zrobiła się czerwona na twarzy i zaczęła tak rechotać ze śmiechu że aż jej wąż od nalewka wypadł z ręki na ziemię, po jego podniesieniu i zatankowaniu zrobiliśmy sobie zdjęciu. Dzień jak co dzień w Indonezji! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    #azja #indonezja #religia #ciekawostki #sennajawie
    Kalendarz dni wolnych i świąt w Indonezji w 2019 roku. Na liście są święta Islamskie, Chrześcijańskie, Buddyjskie i Hinduskie. Prawdziwa, kulturowa różnorodność ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    #azja #indonezja #ryby #jedzzwykopem #dzakarta #sennajawie
    Leżąca nad morzem Jawajskim Dżakarta to prawdziwy raj dla miłośników ryb i owoców morza. Można tu dostać świeże produkty w śmiesznych cenach.

    Ostatnio odwiedziłem miejsce, które nazywa się "pasar ikan kramat jati". Jest to ogromny bazar rybny w Dżakarcie, otwarty jest codziennie przez całą noc, sprzedaż rusza po zachodzie słońca i trwa do świtu aż do wyczerpania zapasów. Zaopatruje się tu wiele Dżakarckich restauracji i barów, wokół tego miejsca działa kilka restauracji do których można przyjść z własną, świeżo kupioną rybą, a oni ją nam przyrządzą.

    Ceny ryb zaczynają się od 25 tysięcy rupi za kilogram (6.30 zł), za niemrożone krewetki trzeba zapłacić 35 tysięcy rupi (8.80 zł/kg), kalmary to koszt 70 tysięcy (17.70 zł/kg). Były też ośmiorniczki, kraby, homary, węgorze, małże i cała masa innych rzeczy których nawet nie umiem nazwać. Po wybraniu ryby można poprosić jej o wypatroszenie i pocięcie, to nic nie kosztuje.

    Uprzedzając pytania - mimo tych wszystkich ryb miejsce to wbrew pozorom nie śmierdzi tam aż tak bardzo jak można by się spodziewać, myślałem że będzie gorzej.
    pokaż całość

  •  

    #azja #indonezja #bozenarodzenie #sennajawie

    W Dżakarcie już czuć magię świąt.
    Szkoda tylko, że 34 *C na zewnątrz psuje trochę immersję. W tym klimacie powinni ubierać palmy zamiast choinek ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_20181117_163907.jpg

  •  

    #azja #indonezja #owoce #ciekawostki #jedzzwykopem #sennajawie

    Bengkuang - tropikalny owoc pochodzący z ameryki południowej ale uprawiany też w wielu krajach Azji Południowo-Wschodniej. Za jedną bulwę zapłaciłem 5200 rupi - ok. 1.30 zł. Według wikipedi jego polska nazwa to "kłębian kątowaty"

    Owoc ten zawiera bardzo dużo skrobi i wygląda jak surowy ziemniak, pachnie jak surowy ziemniak i smakuje jak surowy ziemniak. Nawet obiera się to jak ziemniaka. Można to jeść zarówno na surowo jak i piec lub gotować, w Indonezji to częsty dodatek do sałatek owocowych. Może w wersji na ciepło smakuje lepiej, ja próbowałem tylko jeść to na surowo i dosłownie bengkuang smakował jak surowy kartofel, zero smaku ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    Znajomi Indonezyjczycy mówią, że to normalne i że tak smakuje dojrzały owoc.

    Z kolei nasiona tych owoców są trujące, wytwarza się z nich naturalne środki owadobójcze
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: scontent.fcgk9-2.fna.fbcdn.net

  •  

    Kurwa właśnie mnie oświeciło że za każdym jebanym razem gdy słyszę że jakiś tam znajomy znajomych był w Azji i złapał jakiegoś syfa to zawszy byli to single, nie przypominam sobie żeby jakaś parka coś tam złapała.
    Przy okazji pozdrowienia dla wykopka @Hake który intensywnie buszował po tajskim tinderku i nagle słuch o nim zaginął, śpij słodko aniołku [*]
    #azja #tajlandia #indonezja #indie #tinder pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    #azja #indonezja #policja #sennajawie <--- mój tag o życiu w Indonezji

    Jak co roku w listopadzie, w Indonezji rozpoczęła się akcja "Operasi Zebra Jaya". Polega ona na tym, że w bardzo wielu miastach policja blokuje drogi i masowo kontroluje pojazdy. Sprawdzają przede wszystkim czy kierowcy posiadają odpowiednie dokumenty, czy pojazd ma tablice rejestracyjne, oświetlenie pojazdu, głośność wydechu, czy pojazd jest kompletny tj. czy ma błotniki, lusterka, szyby oraz w przypadku motocyklistów ubiór. W Indonezji jazda na motorze/skuterze w klapkach, w krótkich spodenkach, krótkiej spódniczce, bluzce z krótkim rękawkiem oraz bez kasku też jest wykroczeniem.

    Moim zdaniem te akcje to trochę propaganda dla mediów. Policja kontroluje przede wszystkim skutery i motocykle zamiast np. wziąć się za autobusy czy ciężarówki. Te często jeżdżą przeładowane, na łysych oponach, mają niesprawne hamulce i są nieporównywalnie większym zagrożeniem niż motocykliści w sandałach. Potem policja może się jak co roku pochwalić, że wystawiła 100 tysięcy mandatów, chociaż większość z tego to mandaty za jakiś drobnostki.

    Fajnie, że sami policjanci za pomocą mediów informują o tym, w jakich dokładnie miejscach i w jakich godzinach będą kontrolować kierowców. Można sobie łatwo zaplanować trasę omijającą kontrole ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    W dzisiejszym Merkuriuszu przepis na ludobójstwo, czyli jak w Indonezji zaprowadzono „Nowy porządek”. Historia o tyle ciekawa, że jeśli o czystkach w Kambodży (1.6-1.8 mln zabitych), czy Ruandzie (0.5-1 mln zabitych) słyszał prawie każdy, to „masowe morderstwa w Indonezji w latach 1965-66” (0.5-3 mln zabitych) nie należą do najbardziej rozpoznawanych.
    (dla leni - na końcu tekstu wrzuciłem TL;DR)

    Wstęp: mamy rok 1945, Indonezja ogłasza niepodległość, a prezydentem nowego kraju zostaje Sukarno, którego głównym zadaniem staje się zrównoważenie wpływów: islamistów, Komunistycznej Partii Indonezji (KPI) i wojska. Zadanie trudne, acz wykonalne i Sukarno pewnie zdołałby utrzymać władzę, gdyby nie zimna wojna i jego pomysły na zachowanie niezależności od USA…

    Pretekst: 1 października 1965 r. 6 generałów zostało zabitych w zamachu stanu zorganizowanym przez Ruch 30 Września, który miał zapobiec „sponsorowanemu przez CIA kontrrewolucyjnemu przewrotowi Rady Generałów, wymierzonemu w Republikę Indonezji i jej prezydenta Sukarno”. Działania Ruchu były chaotyczne i zasadniczo ograniczyły się do zabójstwa wspomnianych generałów oraz do nadania kilku nieskoordynowanych komunikatów radiowych.
    W tym momencie na scenę wkroczył reprezentant armii - gen. Suharto (nasz główny bohater), który sprawnie i zdecydowanie powstrzymał spiskowców. Odpowiedzialna za zamach stanu okazała się Komunistyczna Partia Indonezji - licząca 3 miliony członków, najsilniejsza i najlepiej zorganizowana partia polityczna w kraju. Co więcej starannie zaplanowany spisek ( ͡~ ͜ʖ ͡°) był dopiero wstępem do wielkiej akcji KPI, która miała zakończyć się pogromem milionów obywateli Indonezji.

    pokaż spoiler Tak mówi oficjalna wersja gen. Suharto, który wykorzystał wydarzenia z 1 października do przejęcia władzy i pozbycia się komunistycznej konkurencji. Kto rzeczywiście odpowiadał za przygotowanie zamachu? Ciężko o jednoznaczną odpowiedź, ale historycy przyjmują 3 opcje: wewnętrzne porachunki indonezyjskiej armii, inicjatywa małego odłamu PKI, bądź też połączone działania CIA i samego gen. Suharto

    Przygotowanie: Odpowiedź gen. Suharto była zdecydowana. Rozpoczęły się aresztowania i egzekucje aktywistów oraz głównych członków partii komunistycznej (listy zostały dostarczone przez wspierających generała agentów CIA). Chcący powstrzymać pogromy prezydent Sukarno 11 marca 1966 został zmuszony przez armię do oddania władzy i osadzono go w areszcie domowym, w którym przebywał aż do śmierci w 1970 roku.

    pokaż spoiler Tak tylko przypominam, że Ruch 30 Września był skierowany w celu powstrzymania „sponsorowanego przez CIA kontrrewolucyjnego przewrotu Rady Generałów, wymierzonemu w Republikę Indonezji i jej prezydenta Sukarno” ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

    Najważniejsza była jednak zakrojona na szeroką skalę akcja informacyjna, w której nacisk położono na wzbudzenie powszechnego poczucia zagrożenia: informowanie obywateli o planowanej zbrodni komunistycznej, okrutnych torturach, którym poddano generałów oraz domniemanej walce KPI z religią.

    pokaż spoiler Lekarze sądowi badający ciała zabitych 1 października dowódców stwierdzili, że zginęli od strzałów z broni palnej, zaś kule wyjęte z ich ciał były identyczne z tymi, których używało wojsko

    W efekcie, rozpoczęły się spontaniczne akcje lokalnej ludności, w trakcie których śmierć poniosło pomiędzy 500 tys. a 3 mln. osób: członków PKI, znajomych członków PKI, generalnie wszystkich wrogów publicznych (tj. wrogów powstającego właśnie Nowego Porządku) oraz zamieszkujących Indonezję Chińczyków.

    pokaż spoiler ‘Spontaniczne’ akcje organizowane były przy wsparciu wojska i popierających gen. Suharto organizacji paramilitarnych

    Jak zabijano? Standard w sytuacjach, w których mamy do czynienia z inicjatywą zwykłych ludzi: rozrywanie żywcem, kłucie, patroszenie, kastrowanie, nakłuwanie, duszenie, obcinanie głowy, czy kobiecych piersi… Sprzęt? Głównie noże, sierpy, maczety, bambusowe włócznie, żelazne pręty, czyli wszystko co może wpaść człowiekowi do ręki. Jeśli czytaliście cokolwiek o Wołyniu, czy Ruandzie – wiecie co w takiej sytuacji należy zrobić somsiadowi.

    pokaż spoiler Ciekawostką jest, że niezależnie od długości i szerokości geograficznej, rasy, czy też kultury przebieg takich wydarzeń jest taki sam: entuzjazm oprawców, sadystyczne okrucieństwo, mordowanie wszystkiego co się rusza – same shit…

    Następstwa: Nowy Porządek pod rządami gen. Suharto - pozostali przy życiu członkowie PKI i powiązani z nimi ludzie zostali aresztowani (około 1 mln osób), a po wyjściu z więzienia przez lata traktowani byli, jako ludzie gorszej kategorii (np. obowiązywał ich zakaz pracy w instytucjach publicznych). W indonezyjskich szkołach i oficjalnej historii cała operacja była i wciąż jest traktowana, jako wielkie zwycięstwo nad zbrodniczą organizacja komunistyczną.

    Międzynarodowa reakcja? Najlepiej oddają ją nagłówki U.S. News & World Report: "Indonezja: nadzieja... w miejscu, w którym do niedawna jej nie było", czy Time: „Najlepsza wiadomość z Azji od lat”. W związku z powiązaniami PKI z Chinami, również ZSSR ograniczyło swoją reakcję do ogólnego stwierdzenia, że w Indonezji zdarzyła się tragedia. Jedynie Chiny i Północna Korea stanowczo potępiły akcję gen. Suharto.

    Wnioski: Czym różniło się wprowadzenie Nowego Porządku od pozostałych masowych mordów XX wieku?

    Profesjonalizmem organizatorów.

    Większość podobnych tragedii była oparta na podziałach etnicznych, poczuciu zagrożenia oraz chęci odwetu za poniesione krzywdy. Przy Hutu i Tutsi mieliśmy trwający dziesięciolecia konflikt plemienny, podobnie było na Wołyniu, czy w przypadku Sri Lanki (Tamilowie vs. Syngalezi) – co ciekawe w XX wieku rzadko kiedy mordowało się z powodów religijnych.
    W Indonezji podziały nie były jednak tak silne, nie występowały ostre różnice narodowościowe. Do rozpętania rzezi wystarczyła tylko odrobina dobrego planowania i propagandy. Dosłownie w kilka tygodni wkręcono miliony obywateli w akcję „zabij somsiada".
    Co więcej - czy wielu z was słyszało o tych wydarzeniach? Od razu uprzedzę, nie poczytacie sobie o nich w polskiej wiki. Ba! Pomimo tego, że wszystko działo się w prozachodnim kraju – nikt nie doliczył się ofiar (wiemy, że jest ich ponad 500 tyś, ale przez lata nikt nie przyglądał się tym liczbom). Wystarczyło tylko zadbać o poparcie odpowiednich sojuszników – bo jeśli prezydent Sukarno znacjonalizował przemysł, tak gen. Suharto zaprosił do Indonezji zachodnie korporacje…

    Na zakończenie: Jeśli jedziecie na rajskie wakacje na Bali, polecam spojrzeć w oczy 70-80 letnich staruszków – spore szansę, że będą to oczy bohaterów, którzy za pomocą noży, sierpów i maczet w latach sześćdziesiątych budowali Nowy Porządek.

    Filmy do obejrzenia: ‘Scena zbrodni’, ‘Scena ciszy’

    TL;DR: W 1965 r. indonezyjski generał wykorzystał mocno upośledzony zamach stanu (część historyków twierdzi, że sam go zaplanował), jako świetny powód do przejęcia władzy oraz pozbycia się konkurencyjnej partii komunistycznej. W tym celu rozpoczął propagandową akcję, dzięki której udało mu się rozpętać ludobójstwo, w którym zabito między 0.5-3 mln osób (przy wsparciu CIA). Zwykli ludzie chwycili za noże, sierpy i bambusowe kijki po czym z radością zaczęli mordować swoich sąsiadów. Świat podziękował za pozbycie się komunizmu, pozostałych wrogów systemu wrzucono do więzienia i zapanował Nowy Porządek.

    #merkuriusz - tag z ciekawostkami z Korei Południowej (i nie tylko)
    #gruparatowaniapoziomu #indonezja #ciekawostkihistoryczne #historia #ludobojstwo

    Fot. Bali wczoraj i dziś, czyli jak pozbyć się 0.5 do 3 mln. niepokornych somsiadów…
    pokaż całość

    •  

      @Merkuriusz_Ordynaryjny, z jakich źródeł korzystałeś? No i jeśli to, co tu opisałeś, jest zgodne z prawdą, to czemu uważasz, iż nie mógłbyś tego napisać na Wikipedii?

    •  

      @NigdyNieJemNaCzczo: z jakich nie korzystałem?
      Odp. płatnych bo cebula deal ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      A tak poważnie - na temat trafiłem przez filmy z wpisu, ale jako że nikomu nie dowierzam - zrobiłem przegląd po wszystkim co było w netcie- jak zawsze zaczynam od wiki i sprawdzam czy nie ma przekłamań (czytając w darmowych pracach naukowych/artykuły z dużych gazet). Plus już mam trochę praktyki, żeby szybko odsiewac bullshit i koncentrowac się na wydarzeniach a nie opiniach/komentarzach - polecam.

      A czemu nie pisać na wiki?
      Bo mi się nie chce ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
      Lubię luźne teksty, a nie wpisy do encyklopedii
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    #gry #azja #ps4 #wiedzmin3

    poznajesz #rozowypasek z #indonezja
    odwiedza ciebie w Białymstoku
    "sayangku co to za duże pudło w szafie?"
    aaa... moja stara konsola, chcesz spróbować?
    obsługa pada początkowo idzie jej ciężko ale szybko się uczy
    różowy pasek zakochuje się w graniu na konsoli
    przechodzi grę za grą z prędkością karabinu
    po przeprowadzce do Azji kupujesz jej ps4
    różowy pasek przechodzi min. całe gta5 urządzając masakry Trevorem na ulicach Los Santos
    przez długi czas męczy mnie o Dark Souls
    w końcu jednak prosi żebym na urodziny kupił jej Wiedźmina 3


    taka kobieta to skarb ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler Wiedźmin kupiony w Indonezji nie ma indonezyjskiej wersji językowej ale ma polską xD
    pokaż całość

  •  

    #azja #indonezja #pogoda #poradeszczowa #sennajawie

    Na wschodniej Jawie oficjalnie rozpoczęła się już pora deszczowa. Oznacza to ulewne burze z piorunami od teraz aż do marca, wraz z nimi zaczną się lokalne podtopienia dróg, osunięcia ziemi oraz intensywne wiatry które mogą łamać drzewa. Do minusów pory deszczowej trzeba zaliczyć duże ilości błota które napływają razem z wodą na drogi, chwila nieuwagi i można przelecieć przez kierownicę skutera.
    Pora deszczowa nie oznacza jednak, że deszcz pada non stop. Największe burze przechodzą wieczorami i w nocy, w ciągu dnia zdarzają się całkowite przejaśnienia. Najlepsze w Indonezji jest to, że niezależnie czy pada czy świeci słońce to prawie zawsze jest taka sama temperatura - dziś 36*C! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    W indonezyjskiej wiosce w prowincji Lampung zrobli pierwszą drogę asfaltową. Ta innowacja wzbudziła zachwyt mieszkańców: ostrożnie wkraczają na asfalt, a dzieci nawet zdejmują buty, aby nie brudzić drogi.

    pokaż spoiler #ciekawostki #indonezja

  •  

    39 letni Polak, rezydent Szwajcarii został aresztowany w Indonezji za próbę przemytu broni dla separatystów z prowincji Papua. Został zatrzymany podobno podczas negocjacji z nimi na temat sprzedaży broni, oraz możliwym powstaniu.
    Koleś jest znany szwajcarskim służbom ze swojego poparcia dla ruchów narodowych, postowanie w mediach społecznościowych swojego poparcia dla polskiego ruchu neonazi, sympatii dla szwajcarskiej partii nacjonalistycznej (zdjęcia w koszulce „ Defend Helvetia„ ( ͡° ͜ʖ ͡°) ).
    Grozi mu 20 lat. Służby dyplomatyczne oraz ichnie MSW rozpoczęły dochodzenie, ale raczej mu nie będą mogli pomóc, ponieważ nie jest obywatelem Szwajcarii.
    #polska #szwajcaria #indonezja #bron #prawa #4konserwy #swissinfo
    pokaż całość

  •  

    Owoce startfruit (w Indonezji nazywane belimbing, w Polsce dostępne jako karambola).

    Są to owoce powszechnie uprawiane w krajach Azji Południowo-Wschodniej. Swoją nazwę zawdzięczają charakterystycznemu kształtowi, po przecięciu przypominają pięcioramienną gwiazdę. Starfriut mają orzeźwiający, cytrusowy, słodko-kwaśny smak, nie posiadają ogryzka i są jadalne w całości razem ze skórką, wystarczy tylko odciąć te brązowe krawędzie. Swoją drogą czym ciemniejsze krawędzie tym dojrzalszy owoc, owoce niedojrzałe są zielone na bokach.
    Niektórzy Indonezyjczycy posypują je solą przed jedzeniem, ja preferuje je w naturalnej postaci.

    Miasto Depok gdzie mieszkam (znajdujące się na południe od Dżakarty) nazywane jest indonezyjską stolicą starfruitów gdzyż tu znajdują się jego największe uprawy. Startfriut jest symbolem miasta i w wielu miejscach Depoku można znaleźć rzeźby i inne dekoracje poświęcone tym owocom.
    Na lokalnym bazarku zapłaciłem 20 tyś. rupi (4.90 zł) za kilogram owoców. Sezon na nie dopiero się zaczyna, za parę tygodni powinny jeszcze bardziej stanieć.

    #azja #indonezja #owoce #jedzzwykopem #ciekawostki
    #sennajawie <--- mój tag i fanpage o życiu w Indonezji
    Mój fanpage
    pokaż całość

  •  

    #azja #indonezja #pogoda #upaly #sennajawie <--- mój tag o życiu w Indonezji

    Mimo, że początek października to w Indonezji początek pory deszczowej to wyspę Jawę nawiedziła niespodziewana fala upałów. Ma to związek z położeniem kuli ziemskiej względem słońca które sprawia że półkula południowa jest bardziej nasłoneczniona niż północna.
    Wczoraj w Dżakarcie było 37C, a temperatura odczuwalna to 41C. Dziś jest trochę chłodniej, w południe było tylko 35*C i według prognoz takie upały utrzymają się jeszcze przed miesiąc.
    Temperatury są naprawdę nie do zniesienia, bez mocnego kremu z filtrem UV nie da się wyjść z domu. Przez te upały spaliłem już dwa wiatraki w domu, przy takiej pogodzie wiatraki chodzą praktyczne 24h na dobę.
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_2018-10-10-18-49-02-220_com.accuweather.android.png

  •  

    #azja #indonezja #jedzzwykopem #sennajawie

    Nie ma to jak rozgrzewająca porcja mie ayam na deszczowe, Indonezyjskie wieczory

    Podstawą mie ayam jest makaron typu noodle, który zawsze jest przygotowany ręcznie i jest naprawdę przepyszny nawet bez żadnych dodatków, każdy szanujący się lokal na swoją sekretną recepturę na makaron. Tutaj do makaronu dostałem jeszcze kawałki kurczaka, szpinak wodny i słone krakersy, w oddzielnej miseczce jest bulion warzywny. W Indonezji to zawsze zupa jest dodatkiem do makaronu, a nie odwrotnie dlatego dostaje się jej dosłownie odrobinę, a podawana jest oddzielnie, bo wiele osób lubi jeść makaron "na sucho", wtedy bulion można zostawić. Do popicia tradycyjnie była słodka, mrożona herbata.

    Mie ayam to jedno z najpopularniejszych dań na Jawie, sprzedają to zarówno małe, uliczne stragany jaki i luksusowe restauracje. Potrawa ta pochodzi z Chin ale podbiła Indonezję i jest tu dostępna w dziesiątkach odmian gotowanych z wykorzystaniem lokalnych, Indonezyjskich przypraw i składników. W Dżakarcie za porcję trzeba dać od 10 do 15 tysięcy rupi (2.40 zł do 3.60 zł), w mniejszych miastach np. Yogyakarcie widziałem to nawet za 5 tysięcy rupi (1.20 zł)
    pokaż całość

  •  

    #rosja #lotnictwo #indonezja #usa
    Jakiś czas temu pisałem o kontrakcie zawartym między Rosją a Indonezją na dostawę 11 sztuk Su-35 w zamian za olej palmowy, kauczuk i inne artykuły, których w Rosji nie ma. Kontrakt miał mieć wartość $1,1 miliarda. Okazało się jednak, że palcem pogrozili Amerykanie, w związku z sankcjami przeciw Rosji. I tak Indonezja ugięła się i kontrakt nie zostanie zrealizowany, a w zamian Amerykanie sprzedadzą Indonezyjczykom F-16 pokaż całość

  •  

    #azja #indonezja #coolstory #sennajawie

    Pisałem kiedyś o pracowniku Ministerstwa Obrony Narodowej Indonezji, który zniszczył mi skuter, dziś będzie o Indonezyjskim ministrze, który zablokował mi wejście do kina.
    https://www.wykop.pl/wpis/29446119/tl-dr-wojskowy-z-indonezyjskiego-ministerstwa-obro/

    Na początek dygresja:
    Kino znajdujące się w centrum handlowym Grand Indonesiazorganizowało fajną promocję - dwa bilety w cenie jednego. 60 tysięcy rupi (14.00 zł) za dwie osoby to naprawę świetna cena.
    Grand Indonesia to jedno z najbardziej luksusowych i ekskluzywnych miejsc w stolicy, królują tu same drogie marki pokoju Gucci, Dolce Gabbana, Chanel, Louis Vuitton i Rolex, co przyciąga całą Dżakarcą śmietankę, w tym lokalnych polityków. Oczywiście kino znajdujące się na ósmym piętrze też nie odstaje swoim luksusem. Królują tu marmury i ręcznie rzeźbione drewno. Całość bardziej przypominała lobby luksusowego hotelu niż zwykle kino. To pierwsze kino jakie kiedykolwiek widziałem w którym jest podział na klasy! Oprócz „klasycznych” kinowych foteli w klasie normalnej, jest jeszcze klasa Gold gdzie siedzi się na kanapach i klasa Velvet. Bilety na tę najdroższą kosztują 220 tysięcy od osoby (54 zł), ich zakup uprawia do czekania na seans w osobnym pomieszczeniu, a na sali kinowej dostaje się pełnowymiarowe łóżko z poduszkami i kocem, więc można delektować się filmem na leżąco.

    Mój seans miał rozpocząć się o 18.05 ale na salę weszliśmy dopiero o 18.40. Powodem opóźnienia była... rządowa delegacja która zorganizowała sobie prywatny seans filmowy w najbardziej luksusowym kinie w Dżakarcie. Wśród około 50 osób moja żona rozpoznała Wiranto - Ministra do spraw bezpieczeństwa i Agus Surya Bakti - najważniejszego Generała indonezyjskich sił zbrojnych. Ich film się skończył, zapaliły się światła, a polityczna śmietanka dalej siedziała na swoich fotelach i ani myślą o wyjściu z sali kinowej.
    Ludzie, którzy przyszli na seans zaczęli się niecierpliwić, bo stanie 40 minut z popcornem pod drzwiami sali i czekanie na film to żadna frajda, niektórzy zaczęli się buntować i rzucać mięsem w stronę obsługi. Bileterzy poza przepraszaniem i rozdawaniem darmowej wody dla oczekujących niewiele mogli zrobić, bo przecież nie wyrzucą ministra z kina. Dopiero o 18.40 politycy łaskawie zaprzestali okupacji sali kinowej i opuścili
    ją z pełnym zdziwieniem z powodu zamieszania na zewnątrz. Nie wiem czy to miała być jakaś forma przeprosin ale film puszczono nam bez reklam na początku.
    Moim zdaniem całość była fatalnie zorganizowana, kino dysponuje aż 11-toma salami kinowym, dlaczego musieli organizować ten polityczny wiec akurat na tej, na której mieli zaplanowane pokazy to nie mam pojęcia ¯\_(ツ)_/¯
    pokaż całość

  •  
    Matioz via iOS

    +1416

    Patrzcie co moja koleżanka z Indonezji ma w paszporcie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #polak #heheszki #indonezja #bali #nosaczsundajski #nosacz

    źródło: embed.jpg

    +: R......a, 7845 +1414 innych
  •  

    #azja #indonezja #ciekawostki #jedzzwykopem #sennajawie
    Tak wygląda uliczna produkcja soku z trzciny cukrowej. To jest prawdziwa, słodka ambrozja!
    Zapłaciłem to za jedynie 6 tysięcy rupi (1.47 zł) za jeden kubek.

    źródło: youtube.com

  •  

    #azja #indonezja #ciekawostki #kino #sennajawie

    To uczucie gdy jadąc do pracy trafiasz w sam środek planu zdjęciowego najpopularniejszej Indonezyjskiej telenoweli xD

    Miejsce to nazywa się „komplek habibie”.
    Nazwa tego osiedla pochodzi od nazwiska Jusufa Habibie – byłego prezydenta Indonezji, który mieszkał tutaj do czasu objęcia prezydentury w 1998 roku. Oryginalnie to miejsce miało inną nazwę, dopiero z czasem miejscowi zaczęli to nazywać osiedlem Habibiego i tak zostało do dziś.

    Osiedle w większości składa się z drewnianych, tradycyjnych domów, ponadto w pobliżu znajduje się niewielkie jezioro. Miejsce jest naprawdę ładne i z tego powodu upodobały je sobie Indonezyjskie studia filmowe. Jeżdżę tędy codziennie i średnio 2-3 razy w tygodniu widzę tu rozstawione kamery. Zazwyczaj ekipy wynajmują domy od lokalnych mieszkańców i kręcą filmy w środku, ale od czasu do czasu zdarzają się zdjęcia w plenerze z wykorzystaniem przebiegającej przez osiedle drogi tak jak to widać na filmie poniżej i wtedy można zobaczyć „na żywo” jak powstają filmy. Kręci się tu wiele lokalnych seriali jaki i pełnometrażowych produkcji.

    Na moim filmie poniżej widać zdjęcia do „Dunia terbalik” (Odwrócony świat). Jest to jeden z najpopularniejszych seriali w Indonezji oglądany codziennie przez dziesiątki milionów ludzi i dostępny również w telewizji w Malezji i Singapurze. Aktor w pomarańczowej koszulce który dosiadł się na drugi motor to Agus Kuncoro – prawdziwa, Indonezyjska mega-gwiazda. Sam serial to komedia religijna, opowiada o grupie mężczyzn, których żony wyjechały za granicę i teraz oni sami muszą zająć się domami i dziećmi. Wszyscy bohaterowie są muzułmanami, a serial pokazuje ich jako fajtłapy i ciamajdy które mają problem z podstawowymi zadaniami jak pranie i gotowanie, aktorzy w każdym zdaniu wypowiadają „salamualeikum” nawet jeśli dialog dotyczy krojenia ciasta, co według Indonezyjczyków jest chyba bardzo zabawne, bo serial z miesiąca na miesiąc bije rekordy popularności. Dla człowieka urodzonego w Europie ten poziom humoru jest tak absurdalny i dziwny, że nie da się tego oglądać bez poczucia zażenowania.
    Z resztą wszystkie tutejsze seriale i talk-show jest dla mnie niejadalne z powodu hermetycznego humoru. Podobnie jak z japońskim teleturniejami - trzeba się urodzić w tym kraju i w tej kulturze żeby to zrozumieć.
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    #azja #indonezja #ciekawostki #skutery #motocykle #sennajawie <--- mój tag o życiu w Indonezji

    Skutery i motocykle to najpopularniejszy środek transportu w Indonezji, w 2018 roku w tym kraju zarejestrowanych było 91 milionów jednośladów. Są tanie, zużywają mało benzyny, a dzięki braku zimy można je użytkować przez okrągły rok, w Indonezji nie są traktowane jak zabawki czy hobby ale jako pojazdy do poruszania się na co dzień. Ja sam użytkuję tu skuter, kupiłem go pod koniec 2016 roku i do tej pory zrobiłem nim już ponad 30 tysięcy kilometrów. Z tej okazji postanowiłem napisać 30 ciekawostek o kupowaniu i użytkowaniu skutera w Indonezji.

    1. W Indonezji nie istnieje podział na motocykle i skutery. Wszystko co ma dwa koła i silnik nazywane jest po prostu „motor”, nie ważne czy mówimy o małym, plastikowym pierdziku, sportowym Ducati czy Harley Davidsonie. Słowo „skuter” nie występuje w tutejszym słowniku.

    2. Jest jedna kategoria prawa jazdy która pozwala poruszać się na wszystkich jednośladach niezależnie od pojemności silnika.

    3. Trzy najpopularniejsze marki to Honda, Yamaha i Suzuki. Indonezyjczycy uważają chińskie skutery za nic nie warty szmelc i kupują tylko te Japońskie. To samo dotyczy samochodów, dlatego 80% aut w Indonezji to Toyota i Honda.

    4. Wszystkie wyżej wymienione marki maja swoje fabryki w Indonezji, dzięki czemu skutery tutaj są bardzo tanie. Najtańszy skuter 110cc można kupić już za 16 milionów, rupi (4 tysiące złotych), skutery 125cc zaczynają się od 20 milionów rupi (4900 zł), a skutery 150cc od 25 milionów rupi (6100 zł). Oczywiście ceny te dotyczą markowych, japońskich skuterów. Przykładowo Yamaha Nmax w Polsce kosztuje 12 tysięcy złotych, tutaj można ją dostać za 26 milionów rupi – 6300 zł. Najpopularniejsze są skutery 110cc i 125cc, mniejszych nikt nawet nie sprzedaje.

    5. Serwisy też są bardzo tanie. Podstawowy przegląd skutera z regulacją hamulców w ASO Hondy kosztuje 75 tysięcy rupi (18.40 zł), wymiana oleju 40 tysięcy rupi (9.80 zł). Myjnia to 10 tysięcy (2.45 zł), napompowanie obu opon 6 tysięcy (1.47 zł), raz w trasie odpadło mi lusterko, w ASO zamontowali mi je z powrotem za darmo.

    6. Z powodu tego, że na rynku dominują tylko trzy marki to wszędzie stoją zapakowane identyczne skutery i weź tu znajdź swój w rzędzie kilkuset czarnych Hond na czarnych felgach i z czarnym kaskiem wiszącym na czarnej kierownicy. Wiele osób przykleja jakieś kolorowe naklejki co pozwala łatwiej odnaleźć swój pojazd. Ja wykorzystuje różowy kask mojej żony, który jest dobrze widoczny z daleka. Przydaje się też dobra pamięć i zmysł orientacji.

    7. Od każdego pojazdu płaci się co roku podatek – w moim przypadku to 280 tysięcy rupi (68 zł). Podatek nazywa się “pajak” i jest chyba najbardziej skomplikowanym podatkiem jaki świat widział. Do wyliczenia wysokości podatku uwzględnia się min. takie rzeczy jak wartość pojazdu, rok produkcji, pojemość silnika, moc silnika, popularność danego modelu na rynku (czym większa tym gorzej), miejsce zarejestrowania (stolica, duże miasto, małe miasto, tereny wiejskie) oraz region (w Dżakarcie wysokość podatku jest inna niż na Bali czy Sumatrze). W przypadku samochodów dochodzi jeszcze przeznaczenie pojazdu (osobowy, bus, ciężarówka, taxi), to czy pojazd jest prywatny czy służbowy, ilość drzwi oraz rodzaj nadwozia (SUV, hatchback, combi czy cabriolet itp.). Jeśli ktoś posiada dwa lub więcej pojazdy i oba są tej samej marki to to też podnosi kwotę podatku. Mając dwa skutery Hondy płaci się więcej niż gdyby miało się jedną Hondę i jedną Yamahę, to samo dotyczy samochodów. Nie pytajcie gdzie tu logika. Do wyliczania wysokości podatku używa się kalkulatorów online lub aplikacji na telefon, jakbym chciał ręcznie wyliczyć wysokość podatku dla mojego skutera to by mi 60-cio kartkowy zeszyt nie wystarczył.

    8. Tablice rejestracyjne jak i dowód rejestracyjny są wydawane tylko na 5 lat. Po tym czasie należy wyrobić nowe ALE trzeba żeby dostać nowe tablice trzeba mieć opłacony wspomniany wcześniej podatek za wszystkie ubiegłe lata. Stąd na rynku wtórnym można znaleźć skutery nawet za 200-300 zł, ktoś kupuje motor, nie płaci corocznej daniny i po pięciu latach zaległy podatek + karne odsetki przewyższają wartości pojazdu.

    9. Tablice rejestracyjne mają wybitą datę ważności, stąd policja może łatwo wyłapać osoby które nie płacą podatku i jeżdżą na nieważnym dowodzie rejestracyjnym. U mnie jest to „10-21” czyli tablice rejestracyjne mam ważne do października 2021 roku.

    10. Duża ilości jednośladów na ulicach wymusza budowanie specjalnej infrastruktury. I tak są oddzielne parkingi dla jednośladów, oddzielne dystrybutory na stacjach benzynowych, oddzielne myjnie i serwisy, oddzielne pasy ruchu, na wszystkich autostradach w kraju obowiązuje zakaz wjazdu jednośladami. Nawet Google Maps oferuje opcję wybrania czy będziemy poruszać się jednośladem czy samochodem i wyznacza inną trasę.
    Wyjątkiem są niektóre luksusowe hotele w Dżakarcie np. Marriott czy Hilton oraz niektóre drogie restauracje i centra handlowe w stolicy do których obowiązuje ZAKAZ wjazdu na jednośladach. Oni uznają, że jak kogoś stać na pobyt w ich hotelu albo kolacje w ich restauracji to na pewno stać go też na samochód bo „tylko plebs jeździ na motorach”. W Dżakarcie nazywa się to dyskryminacją motocyklistów (diskriminasi sepeda motor) i jest ona niestety nieoficjalnie wspierana przez władze miasta. O samej dyskryminacji można stworzyć oddzielny wpis, bo jest to naprawdę skomplikowany temat.

    11. W Indonezji istnieją specjalne pralnie kasków. Chociaż „pralnia” to za dużo powiedziane, najczęściej jedynie pryskają perfumami w środku żeby oszukać klienta. Raz mi rozerwali gąbkę która wypełnia kask, tak więc nie polecam, kask lepiej myć samemu.

    12. Poruszając się jednośladem należy mieć odpowiedni strój – pełne buty, długie spodnie lub spódnice, bluzkę z długim rękawem, bluzę lub kurtkę oraz kask. Za jazdę w klapkach i krótkich spodenkach można dostać mandat.

    13. Parkując skuter gdziekolwiek na mieście kask i kurtkę zostawia się na kierownicy – nikt tego nie kradnie. Nie raz zdarzyło mi się zostawić torbę z zakupami na skuterze i jeszcze nigdy nic mi nie zginęło.

    14. Niewiele domów tutaj ma garaż, więc na noc wjeżdża się skuterem do domu i parkuje go w korytarzu lub kuchni.

    15. Czasami w godzinach szczytu ciężko znaleźć miejsce na parkingu, wtedy parkuje się gdzie popadnie. Normalnym jest, że żeby wyjechać swoim skuterem spod sklepu najpierw muszę przesunąć osiem innych.

    16. Ochrona na parkingach zajmuje się nie tylko pilnowaniem. Za drobny „napiwek” pokażą wolne miejsce, pomogą z przedstawianiem skuterów żeby ułatwić wyjazd, a gdy pada deszcz rozłożą plastikowy worek na siedzeniu.

    17. W Indonezji nie ma badań technicznych pojazdów ale policja lubi robić uliczne łapanki i często jeździ z lawetami. Pojazdy niesprawne, takie które nie mają tablic lub świateł są pakowane na lawetę i wywożone na policyjny parking.

    18. Z resztą kontrole policji sprowadzają się tylko i wyłącznie do sprawdzania stanu technicznego, dokumentów i ważności tablic rejestracyjnych. Nigdy nie widziałem żeby policja kontrolowała prędkość, wątpię czy policjanci tutaj w ogóle mają radary na wyposażeniu. Nigdy też nie sprawdzą trzeźwości, co nie dziwi, bo Indonezja to w większości muzułmanie, problem z pijanymi kierowcami jest naprawdę niewielki.

    19. Ubezpieczenie nie jest obowiązkowe jednak większość ludzi kupuje skutery i motory na raty i wtedy dostaje się ubezpieczenie OC/AC i ubezpieczenie od kradzieży w pakiecie. Ciekawe, że nie trzeba mieć prawa jazdy żeby mieć ubezpieczenie.

    20. Nie ma też obowiązku chodzenia na kursy żeby przystąpić do egzaminu na prawo jazdy, na egzamin można iść kiedy człowiek uzna że jest gotowy, oczywiście szkoły nauki jazdy są ale tylko dla samochodów. Nigdy nie widziałem szkoły nauki jazdy motorem.
    Sam egzamin składa się tylko z jazdy po placu między pachołkami, na egzamin na samochód trzeba jeszcze ruszyć pod górkę z ręcznego i zaparkować równolegle oraz prostopadle. Trzeba również zdać egzamin teoretyczny typu A B C D ze znajomości przepisów, dla mnie było szokiem jak dowiedziałem się, że w tym kraju istnieje jakiś kodeks ruchu drogowego i są z niego egzaminy! Ja po dwóch latach nadal nie wiem ile wynoszą tu ograniczenia prędkości, bo nigdzie nie ma znaków.

    21. Kierowcy samochodów w Indonezji są dość kulturalni. Normalnym jest zostawianie przynajmniej pół metra odstępu między samochodami gdy stoi się w korku jak również zostawianie odstępu między samochodem a krawężnikiem. W ten sposób kierowcy skuterów mogą łatwo ominąć korek.

    22. W Indonezji bardzo dużo się trąbi. Dzieje się tak, bo skuter jest bardzo mały i gdy jedzie się za samochodem, omija inne pojazdy w korku, wymija jakąś przeszkodę lub gdy przy skrzyżowaniu rosną krzaki to osoba na skuterze jest zupełnie niewidoczna. W szczególności gdy jedzie się za ciężarówką lub autobusem, to kierowca nie ma szans zobaczyć w lusterku małego skuterka. Trąbi się, żeby ostrzec innych kierowców. Jeśli dojdzie do wypadku i świadkowie zeznają, że motocyklista nie zatrąbił wyjeżdżając z bocznej uliczki policja automatycznie przyklepie mu karę za spowodowanie stłuczki.
    Istnieją różne formy trąbienia - do ostrzegania używa się krótkich, jednosekundowych sygnałów, gdy chce się pokazać swoje niezadowolenie – klakson przytrzymuje się dłużej.

    23. Odwrotnie niż w Polsce, tutaj mrugnięcie długimi światłami oznacza dosłownie “won mi z drogi”. Tak więc jeśli zdarzy się wam być w Indonezji, jeździć skuterem i na rondzie lub skrzyżowaniu zobaczycie samochód, który na was mruga długimi, nie znaczy to, że on chce wam ustąpić pierwszeństwa tylko coś zupełnie coś odwrotnego...

    24. Najbardziej mnie denerwuje, że Indonezyjczycy kompletnie nie umieją używać świateł. Gdy tylko zapada zmrok to absolutnie każdy jeździ na długich światłach, nawet w mieście gdzie drogi są oświetlone. Niektórzy artyści włączają jeszcze światła przeciwmgłowe, montują LEDy w zderzakach i jeżdżą tak oświetleni niczym choinka w boże narodzenie wypalając oczy wszystkim wokół. Aż mam ochotę kupić jakiś mocny reflektor, zamontować go na kierownicy i też walić światłem po oczach tym osłom.

    25. W ciągu całego mojego pobytu w tym kraju widziałem kilkadziesiąt upadków ze skutera. Zawsze gdy ktoś się wywróci to w przeciągu kilkunastu sekund zbiegają się ludzie, pomogą podnieść skuter, przesuną ofiarę na pobocze, jeden przynosi wodę żeby zmyć krew, ktoś inny zadzwoni po ambulans. Będą też siedzieć z ranną osobą, opatrzą rany i będą do niej ciągle gadać żeby nie straciła przytomność, jeśli obrażenia są niewielkie to nawet odprowadzą ją do domu. Indonezyjczycy są bardzo honorowi i pomocni.

    26. Bardzo częsty jest widok całych rodzin na jednym skuterze – dwoje dorosłych i dwoje, troje a nawet czworo dzieci to nie problem! Również bardzo popularne jest montowanie małych wózków na skuterach i sprzedawanie z nich jedzenia.

    27. Nie ma takiej rzeczy jakiej Indonezyjczyk nie byłby w stanie przewieźć skuterem – skrzynki z warzywami, worki z ryżem, butle gazowe, dwumetrowe rury, dywany, meble, pralki, lodówki, materiały budowlane. Prawdziwe mistrzostwo to gość na skuterze, mały dzieciak z tyłu, w ustach papieros, prowadzi jedną ręką, bo w drugiej trzyma telefon, a między kolanami ściska butle propan-butanu.

    28. Dzieci są od małego przyzwyczajone do jazdy skuterem, już 2-3 latek bez problemu jest w stanie samodzielnie utrzymać się na siedzeniu gdy jedzie z rodzicem, a w wieku 10 lat wielu dzieciaków samodzielnie jeździ skuterami chociaż nie dosięgają nogami do ziemi i na światłach muszą schodzić ze skutera i go trzymać. Oczywiście nie jest to legalne ale kto by się przejmował.

    29. Najgorszy okres do jazdy skuterem to pora deszczowa. Z jednej strony bardzo silne wiatry osiągające nawet 60 km/h które są w stanie przewrócić lub zepchnąć z drogi jadący jednoślad, z drugiej strony lokalne podtopienia dróg przez które łatwo można zalać silnik. Ile to razy musiałem szukać objazdów, wtedy przydaje się znajomość “jalan tikus” - szczurzych dróg, którymi można objechać zalane miejsca. Pisałem o tych drogach ostatnio:
    https://www.wykop.pl/wpis/35260865/azja-indonezja-drogi-ciekawostki-sennajawie-jalan-/

    30. W tym kraju obowiązuje jedna zasada której należy się BEZWZGLĘDNIE trzymać – zasada „kto większy ten pierwszy”. Zawsze pierwszeństwo mają najpierw ciężarówki i autobusy, potem duże samochody osobowe, małe samochody osobowe, a dopiero potem skutery i motocykle. Na końcu jadą rowery, wózki z jedzeniem i piesi. Widząc duży pojazd lepiej się zatrzymać i go przepuścić, nie ma znaczenia kto teoretycznie ma pierwszeństwo. 3/4 ciężarówek w Indonezji jest przeładowana, ma niesprawne hamulce i łyse opony, gdy jedzie się obok takiego kolosa skuterem to serce podchodzi do gardła.
    pokaż całość

  •  

    #azja #indonezja #drogi #ciekawostki #sennajawie

    Jalan tikus - dosłownie "szczurza droga" - jest to specyficzny rodzaj dróg występujących w Dżakarcie charakteryzujących się tym, że są tak wąskie, że mieszczą się w nich jedynie skutery. Widywałem miejsca tak wąskie, że musiałem składać lusterka w skuterze i trzymać kolana pod brodą, bo droga miała może z pół metra szerokości.
    Takie uliczki są wykorzystywane przez miejscowych do omijania korków, jako objazdy w trakcie robót na głównych drogach, do unikania policyjnych kontroli albo zwyczajnie jako skrót w drodze do domu, szkoły lub pracy.
    O ile w ciągu dnia te miejsca są bezpieczne, można tam zobaczyć wiele samotnie spacerujących kobiet, to po godzinie 22 unikam takich dziur, bo można tam stracić portfel. Można też wpaść w wyrwę w jezdni lub najechać na jakiś kamień, bo "szczurze drogi" nie są oczywiście w żaden sposób oświetlone.
    W okolicach Dżakarty takich miejsc są tysiące. Potrafią ciągnąć się kilometrami i tworzyć skomplikowane labirynty pełne ślepych zaułków. Wiele z tych uliczek nie jest nawet formanie drogami, bo nie mają nadanej nazwy, nie istnieją na żadnych mapach ani nawet w Google Maps. Włączając GPS w takim miejscu można się zdziwić gdy na ekranie telefonu pokaże się zielona plama. Żeby się nimi poruszać trzeba naprawdę dobrze znać miasto, bo w razie zgubienia się gps jest bezużyteczny i pozostaje mozole kręcenie się wokół na ślepo, zanim po godzinie człowiek fartem dojedzie do jakiejś głównej drogi.
    pokaż całość

    •  

      po godzinie 22 unikam takich dziur, bo można tam stracić portfel

      @wyindywidualizowanyentuzjasta: Myślałem, że Indonezja jest bezpieczniejsza... Nie ma tam chyba broni palnej jak na Filipinach? Z nożami biegają? Bo do walki wręcz taki drobny Indonezyjczyk metr pisiont dla Europejczyka to raczej nie problem xD Chyba, że atakują stadami ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @fuji: Indonezja jest dość bezpieczna, morderstw, gwałtów i porwań jest tu bardzo mało, statystycznie to takich ciężkich przestępstw w Indonezji jest nawet mniej niż w Polsce ale z drugiej strony dużym problemem są włamania, kradzieże pojazdów i napady. Dlatego w nocy lepiej wybierać główne, jasno oświetlone drogi już takie zadupia. Zresztą jak spojrzysz na pierwsze zdjęcie z tym wiaduktem, to przyznasz, że normalny człowiek nie chciałby tam łazić po północy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Broni tutaj nie ma, rabusie zawsze używają długich noży i atakują albo w grupach blokując drogę albo gonią ofiarę motorem. Jednego Indo-karzełka bym sam powalił alr czteroosobowej grupy już nie.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    #azja #indonezja #ciekawostki #historia #sennajawie

    Uwielbiam odkrywać takie niepozorne, historyczne miejsca.

    Jakiś czas temu spacerując z kumplem po parku w mieście Bogor zauważyłem tabliczkę z informacją "makam Belanda" co znaczy "Holenderski cmentarz". Podążając za tabliczką rzeczywiście trafiliśmy na mały cmentarz w środku bambusowego gaju.

    Znajdują się tu 42 groby należące do Holendrów (Indonezja to dawna kolonia Holenderska), niektóre są małe i składają się jedynie z kamiennej tablicy leżącej na ziemi, inne są duże, marmurowe i z tablicami w języku Holenderskim. Nagrobki są zachowane w bardzo dobrym stanie, wszystkie tablice z nazwiskami są nadal czytelne.
    Najstarszy nagrobek jest z 1784 roku i należy do Cornelisa Potmansa - miejscowego aptekarza. Ostatni pogrzeb odbył się tu w 1994, wtedy to zmarł André Kostermans, botanik i jeden z opiekunów parku miejskiego w Bogor na którego terenie znajduje się cmentarz. Opiekun ten pochodził z Holandii ale większość życia spędził w Indonezji, zmienił nawet obywatelstwo na Indonezyjskie i zgodnie z jego testamentem pochowano go tutaj. Oprócz nich można też znaleźć nagrobki kilku gubernatorów Holenderskich Indii Wschodnich, Holenderskich oficerów i naukowców, a nawet grób Elisabeth Charlotte Vincent, która była żoną Ministra Finansów Holandii Jacoba Rochussena. Pełnił on swoje stanowisko w rządzie w latach 1840 - 1843.

    Takie miejsca są dla mnie ciekawe, bo czym innym jest czytanie o Europejskich koloniach w podręcznikach i książkach, a czym innym jest sytuacja gdy będąc ponad 10 tysięcy kilometrów od Europy przypadkiem trafi się na cmentarz z XIX wiecznymi grobami Europejczyków. Dopiero wtedy można dosłownie dotknąć tej kolonialnej historii.
    pokaż całość

  •  

    #azja #indonezja #jedzzwykopem #sennajawie

    Kolang kaling (palm fruit) - nietypowa, słodka przekąska z Indonezji.
    Składa się z jadalnych nasion palmy podawanych w syropie z cukru palmowego. Otrzymuje się je z kokosów palmy zwanej "arenga", kokosy są najpierw palone, potem rozłupywane, a wyciągnięte z nich nasiona gotuje się przez kilkanaście godzin co sprawia, że nasiona stają się miękkie i galaretowate. Smakuje to jak owocowe żelki, jest naprawdę smaczne i orzeźwiające ale POTWORNIE słodkie. Według opakowania deser zawiera 25g cukru na 100g produktu.
    Ja nie dałem rady zjeść więcej niż 4 sztuk na raz bez popicia wodą, bo aż mnie mdliło. Jeśli mieliście okazję pić sok z trzciny cukrowej to kolang kaling przebija ten sok 10x pod względem słodkości. Ale mimo to polecam!
    Zapłaciłem za to 12 tysięcy rupi (2.99 zł) za opakowanie.
    pokaż całość

  •  

    #nosaczsundajski #ciekawostki #geografia #historia #wietnam #indonezja #malezja #tajlandia
    Czyli nosacz sundajski zawdzięcza swoją nazwe obszarowi " Sundaland" który istniał przez 2,6 miliona lat temu, gdy poziom mórz był niższy, i został zalany ok 18.000 lat temu. pokaż całość

  •  

    Ciekawostka z Indonezji - indonezyjsko-turecki czołg średni MMWT jest wyposażony w system samoobrony OBRA-3 ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #wojskopolskie #wojsko #czolgi #militaria #militaryboners #ciekawostki #indonezja

    źródło: youtube.com

  •  

    #indonezja #azja #sennajawie

    W Indonezji zaczęło się coś, co miejscowi nazywają "pancaroba". Jest to trwający 2 miesiące okres przejściowy między porą suchą, a porą deszczową. Pancaroba w Indonezji zawsze pojawia się dwa razy - w okolicach marca/kwietnia i września/października.

    W okresie pancaroby niebo przybiera ciemno-szary kolor, a pełne zachmurzenie utrzymuje się 24h na dobę, odczuwalny jest też spadek temperatury. Aktualnie w nocy w Dżakarcie jest 25 *C, w dzień koło 28-30 *C ale są miasta np. Bandung lub Garut gdzie temperatury w nocy spadają do zaledwie 17 *C, a mówimy tu o tropikalnym, równikowym kraju!
    Zachmurzeniu i ochłodzeniu towarzyszą sporadyczne ale bardzo intensywne tropikalne burze z piorunami oraz silne, monsunowe wiatry. Mogą one łamać drzewa, przewracać słupy wysokiego napięcia a nawet zrywać dachy domów. Jeżdżenie jednośladem przy takiej pogodzie jest naprawdę straszne, skuter nieustannie buja się na boki niczym żaglówka na falach, a mocniejsze podmuchy są w stanie nawet przesunąć jadący skuter więc nieustannie trzeba korygować tor jazdy żeby nie zjechać do rowu. Nie wspominając o tumanach kurzu, pyłu i liści wzbijanych w powietrze przez wiatr.

    Pancaroba to w Indonezji okres największej zachorowalności na przeziębienia i grypę. Możecie się śmiać widząc w telewizji Azjatów którzy chodzą w grubych kurtkach ale gdy temperatura nagle obniża się z 40 *C do 25 *C to jest to naprawdę duży spadek i rzeczywiście odczuwa się przeszywający chłód mimo, że nadal jest 25 *C czyli tyle, przy ilu ludzie w Polsce się opalają.

    Jest to też okres kiedy zaczyna się wylęgać wszelkie robactwo. O ile w porze suchej nie ma zbyt wielu owadów, tak teraz jest ich masa, a najgorsze są komary. Indonezyjskie komary są jakieś nienormalne, wyobraźcie sobie, że w ciągu dnia wlatują do domów i składają jaja w ubraniach, pościeli i ręcznikach. Potem człowiek chce wziąć czyste ubrania, otwiera szafę, a tam 50 komarów na każdej półce. Najgorsze są biało-czarne "komary tygrysie" które przenoszą malarię. Równie upierdliwe są tutejsze mrówki, które dosłownie wygryzają dziury w tynku i budują mrowiska w ścianach oraz ćmy wielkości mojego kciuka, na szczęście nie ma much. Jedyny sposób żeby z tym walczyć to spreje na owady i codzienne pryskanie całego domu. Tutejsze domy nie są zbyt "szczelne" - normalnym są szczeliny między ścianą a futrynami lub między ścianą a dachem, w domu który wynajmuje na strychu nie ma w ogóle okna tylko metalowa krata. Skoro nie ma zimy, to po co się starać przy budowie, lokalsom wystarczy, że deszcz na głowę nie pada (chociaż i z tym bywa różnie). W trakcie pancaroby oraz w trakcie pory deszczowej takie budownictwo sprzyja integracji z lokalną fauną, wszelkie robaczki i jaszczurki chętnie korzystają z okazji penetrowania domów poprzez pozostawione przez majstrów szczelny.
    Uroki mieszkania w tropikalnym kraju.
    pokaż całość

  •  

    #azja #indonezja #jedzzwykopem #sennajawie

    Sate padang - danie "must try" dla każdego kto przyjeżdża do Indonezji.

    Sate to ogólna nazywa na grillowane szaszłyki, potrawa ta jest dostępna w wielu odmianach w krajach Azji Południowo - Wschodniej, ale bezsprzecznie najlepsze sate to "sate padang" z Indonezji. Jego nazwa pochodzi od miasta Padang na Sumatrze gdzie stworzono recepturę przekazywaną ustnie z pokolenia na pokolenie.
    Prawdziwe, Indonezyjskie sate padang wykonywane jest z krowich ozorów, pokrojone mięso gotuje się dwa razy, a następnie marynuje w mieszance aż 19 (!) różnych przypraw i ziół. Tak przygotowane ozory nabija się na patyczki od szaszłyków i grilluje na węglu drzewnym z dodatkiem suchych, pokruszonych skorup kokosów.
    Szaszłyki podawane są z ryżem lontong i pikantnym sosem sambal gotowanym na bazie orzeszków ziemnych, a całości jest posypywana prażoną cebulką.

    Sate padang sprzedawane jest zawsze wieczorami, codziennie po 18 wzdłuż Indonezyjskich ulic rozchodzi się aromatyczny dym z dziesiątek małych grilli. Mięso jest niesamowicie delikatnie i dosłownie rozpuszcza się w ustach, nie trzeba nawet tego gryźć, a ryż i pikantny sos są świetnymi dodatkami.
    Cena zależy od miasta, w Dżakarcie za porcję 10 szaszłyków z sosem i ryżem trzeba zapłacić od 15 do 18 tysięcy rupi (między 3.80 a 4.50 zł).

    Najdroższym sate padang jakie jadłem w życiu było to w indonezyjskiej restauracji w Nowym Jorku. Za kilka szaszłyków zapłaciłem 23$ czyli ponad 80 zł. Moja miłości do indonezyjskiej kuchni wygrała wtedy ze zdrowym rozsądkiem ( ͡° ͜ʖ ͡°) Niestety te amerykańskie sate nie były nawet w połowie tak dobre jak oryginał przygotowywany na Dżakarckiej ulicy.

    Na zdjęciach sate padang z USA vs. sate padang z Indonezji
    pokaż całość

  •  

    Park Narodowy Komodo, Indonezja.

    Autor: Brayden Hall.

    #earthporn #indonezja #fotografia

    +: W..............0, snejku-plisken +15 innych
  •  

    Czlowień jedzie na drugi koniec świata odpocząć od rodaków, a tam info, że niedługo już będą tam na stałe ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    pokaż spoiler #nosaczsundajski #chwalesie #pokazmorde #bali #indonezja #azja #podroze #podrozujzwykopem
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  
    3....0

    +15

    Dużo mówi się o zbrodniach reżimów powołujących się na #komunizm. Ale co ze zbrodniami popełnionymi w imię antykomunizmu? Polecam gorąco przeczytać ten artykuł o przemilczanej zbrodni w Indonezji by uzupełnić wiedzę na temat, o którym świat milczał.

    ...odbyła się polska premiera filmu dokumentalnego „Scena zbrodni” autorstwa Joshuy Oppenheimera. Jest to dokument o jednej z największych zbrodni XX wieku – wymordowaniu około 2 milionów komunistów podczas przewrotu w Indonezji. Po jego światowej premierze, pierwszy raz po pół wieku milczenia, rozpoczęła się poważna debata na temat odpowiedzialności za to ludobójstwo.

    Widzimy Indonezję w 1965–66 roku, w latach zamachu stanu. To był czas, kiedy nie było żadnych publicznych egzekucji. Nie chciano świadków. Mordowano całe wsie, wywożono ludzi w nieznane miejsca i dopiero tam ich zabijano. Chodziło o to, żeby nikt nie wiedział, co się stało – czy ktoś się do czegoś przyznał w czasie tortur, czy doniósł na kogoś, czy w ogóle przeżył. Ofiarom obcinano głowy, ręce, nogi i porzucano zwłoki w lasach lub wrzucano do rzek. Później w złowionych rybach okoliczni mieszkańcy znajdowali ludzkie szczątki.

    W tym przypadku zabrakło wsparcia i głosu opinii międzynarodowej. Wszyscy krzyczeli o ludobójstwie Czerwonych Khmerów w Kambodży, powołano międzynarodowy trybunał do rozliczenia tych zbrodni. A czy ktokolwiek chociaż słyszał o tym, co dziesięć lat wcześniej wydarzyło się w Indonezji? Czy którekolwiek mocarstwo próbowało interweniować? A pisano o tym wówczas, pojawiały się notatki prasowe. I nic. Świat zapomniał. Na lekcjach historii w liceum pojawia się chyba wzmianka o Kambodży, co i tak jest już ogromnym osiągnięciem, bo polska edukacja na poziomie szkolnym nie uwzględnia istnienia większej części świata i jej historii. O Indonezji natomiast cisza.

    Mordowano wszystkich, którzy mieli coś wspólnego z komunizmem, bez wyjątków?

    Poza eksterminacją, stworzono również obozy koncentracyjne. Setki tysięcy ludzi, którzy uniknęli czystek, zesłanych zostało do obozu na wyspie Buru, w zachodniej części Moluków. Pośród nich były również dzieci w wieku przedszkolnym, wzięte w zastępstwie osób, które ukryły się przed pogromem. Zresztą w tych obozach również zginęło później wielu więźniów, ci zaś, którym udało się w nich przeżyć trzynaście lat, zostali w 1979 roku zwolnieni.

    #antykapitalizm #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #indonezja #historia #gruparatowaniapoziomu #film #zbrodnia #swiat
    pokaż całość

  •  

    #azja #indonezja #sport #lekkoatletyka #asiangames #kibicujzwykopem #sennajawie <--- mój tag o życiu w Indonezji

    DO BOJU CZERWONO – BIALI!

    Aktualnie w Indonezji odbywa się Asian Games czyli Igrzyska Azjatyckie. Jest to rodzaj olimpiady w której biorą udział tylko kraje Azji. Pierwsze takie igrzyska odbyły się w 1951 roku w Indiach. W tym roku po raz pierwszy w historii imprezy zorganizowane zostały w dwóch miastach - stolicy Indonezji - Dżakarcie i mieście Palembang na Sumatrze. Poprzednio Dżakarta była organizatorem zawodów w 1962 roku. Na tegoroczne igrzyska do Indonezji przyjechało ponad 11 tysięcy zawodników z 45 krajów - od Arabii Saudyjskiej po Japonię. Ciekawe, że zawodnicy z Korei Północnej i Południowej w kilku dyscyplinach startują wspólnie pod jedną flagą. Wszyscy sportowcy będą konkurować w 40 dyscyplinach, w tym w e-sporcie. Pojawił się nawet Polski akcent w postaci Pana Macieja Skorży będącego selekcjonerem piłkarskiej reprezentacji Emiratów Arabskich do lat 23.

    Nie jestem jakimś wielkim fanem sportu, a już szczególnie lekkoatletyki ale biorąc pod uwagę, że nie co dzień trafia się okazja zobaczenia olimpiady na żywo to wybrałem się na stadion Gelora Bung Karno w Dżakarcie. Jest to największy obiekt sportowy w Indonezji mogący pomieścić 76 tysięcy widzów, chociaż jego rekord to 150 tysięcy osób w 1985 roku w trakcie lokalnych rozgrywek piłki nożnej. To tutaj zorganizowano otwarcie tegorocznego Asian Games z udziałem prezydenta Indonezji, tutaj też odbędzie się uroczyste zamknięcie imprezy. Na tym stadionie parę dni temu uruchomiono pierwszy w Indonezji nadajnik sieci 5G (na razie tylko eksperymentalne i nie jest ona jeszcze dostępna dla zwykłych użytkowników), miały być również autonomiczne autobusy dla kibiców, może przyszedłem w złym czasie bo ich nie widziałem.
    Już od paru tygodni cała Dżakarta była udekorowana setkami plakatów, banerów i graffiti, w pobliżu stadionów gorączkowo wymieniano chodniki i asfalt na drogach, uruchomiono dodatkowe połączenia komunikacji miejskiej i zmieniono organizację ruchu w całym mieście.
    Praktycznie we wszystkich sklepach, restauracjach i barach stoją małe telewizorki i wszyscy Indonezyjscy z zapartym tchem oglądają turnieje, największe emocje budzi... badminton, bo Indonezja jest vice mistrzem świata w badmintonie, w kraju panuje prawdziwa badmintomania. Takich wybuchów radości na ulicach nie widziałem od czasów kiedy Małysz skończył karierę.

    ZAWODY:
    Bilety kosztowały jedynie 100 tysięcy rupi (25 zł) od osoby, można je było nabyć „od ręki” przez internet, bilet z kodem przyszedł na e-mail.
    Zupełną porażką był brak parkingów dla jednośladów, pod stadion wpuszczano tylko samochody. W bezpośrednim sąsiedztwie stadionu są cztery luksusowe hotele, każdy z własnym parkingiem podziemnym ale tam też wprowadzono zakaz parkowania motorami i skuterami. Ostatecznie musiałem zaparkować w centrum handlowym 2.5 kilometra od stadionu i przesiąść się do ubera, przy okazji nakłamałem ochronie że przyjechałem na zakupy, a nie na olimpiadę, bo tam też nie chcieli wpuszczać skuterów. Biorąc pod uwagę, że Dżakarta jest liczącą 10 milionów obywateli Azjatycką metropolią, z czego 98% mieszkańców posiada jakiś jednoślad i jest to podstawowy środek transportu w mieście, to nie zorganizowane żadnego parkingu dla motocykli lub skuterów to zupełny debilizm lub złośliwa premedytacja.

    Potem na szczęście było tylko lepiej. Mimo tłumów wejście do strefy kibica i na sam stadion przebiegało szybko i sprawnie. Przed wejściem do strefy kibica było trzeba przejść przez bramki z wykrywaczami metalu. W strefie były jakieś koncerty Indonezyjskiego rapu, telebimy oraz mnóstwo budek z lokalnymi jedzeniem, bo Indonezyjczycy uwielbiają jeść przy każdej okazji.

    Na stadionie jednocześnie odbywały się zawody w skoku w dal, pchnięciu kulą, rzucie oszczepem i biegach więc momentami nie wiedziałem w którą stronę patrzeć.
    Największe wrażenie zrobiła na mnie panującą na stadionie atmosfera. Czym innym jest oglądanie lekkoatletyki w telewizji, a czym innym oglądanie jej na żywo w gronie kilkunastu tysięcy krzyczących i wiwatujących ludzi. Nie było tam podziału według narodowości więc na jednej trybunie siedzieli kibice z Indonezji, Chin, Indii, Japonii, Korei, Malezji, Filipin, widziałem także osoby ze Sri Lanki. Największy doping był w trakcie biegów gdy kibice z różnych krajów wyciągali swoje flagi i każdy krzyczał nazwisko zawodnika ze swojego państwa. Sami zawodnicy też machali rękami i krzyczeli w stronę trybun co tylko zwiększało emocje wśród kibiców. Wszytko w atmosferze pełnej kultury, nie widziałem żadnych kłótni ani ekscesów mimo takiej mieszanki różnych narodowości w jednym miejscu. Jak napisałem – nie jestem fanem lekkoatletyki ale atmosfera tak mi się udzieliła, że sam w końcu zacząłem krzyczeć i kibicować Indonezyjskim sportowcom.

    Po tych zawodach Indonezja zajmuje czwarte miejsce w medalowej klasyfikacji generalnej, wyprzedziły ją Chiny, Japonia i Korea Południowa, tuż za Indonezją jest Iran, Chiński Tajpej (pod taką nazwą startuje Tajwan) i niespodzianka – Korea Północna. Dla Indonezji to historyczny wynik, zazwyczaj kończyła Asian Games w okolicach 10 miejsca.
    pokaż całość

  •  

    Pilne!!
    Trójce polskich absolwentów udało nam się zrobić to, czego oficjalna indonezyjska rządowa pomoc nie potrafiła zrobić przez kilka tygodni!

    Trójka wrocławskich absolwentów podróżujących autostopem dookoła świata znalazła się w Indonezji na wyspie Lombok - wyspie którą dwukrotnie w tym miesiącu nawiedziło trzęsienie ziemi zabijając 436 osób, niszcząc kilka tysięcy domów i pozbawiając ponad 150 tysięcy osób dachu nad głową. Co więcej podczas ich wizyty pojawiły się wstrząsy. Co zrobili?

    Napisali post na facebooku:
    250 zł - dokładnie tyle pieniędzy potrzeba, aby zakupić ilość ryżu (głównego składnika każdego dania w Indonezji), która wystarczy na ugotowanie obiadu dla... 1000 osób!

    i zrobili zbiórkę wśród swoich znajomych...

    Co zrobili znajomi?
    [ Napiszemy więc w liczbach:

    - czas trwania zbiórki: 4 dni ⌛
    - liczba udostępnień posta o zbiórce: 107
    - liczba przelewów: 76 ❤
    - zebrana suma: 7680 zł , co w przeliczeniu na lokalną walutę daje 30 000 000 indonezyjskich rupii!

    Jest to kwota oszałamiająca, szczególnie jak na tutejsze warunki! ](https://www.facebook.com/AutostopemDookolaSwiata/photos/a.564612803691264/1239641176188420/?type=3&theater)

    #autostopemdookolaswiata #podroze #wiadomosci #tvn @tvn24news #pomocy #trzesienieziemi #indonezja #polska #swiat #wroclaw #dobrykontent #facebook @polskieradio
    pokaż całość

  •  

    #azja #indonezja #jedzenie #sennajawie

    Prawdziwy indonezyjski fastfood - zupki z proszku (tutaj znane jako "mie")
    Indonezyjczycy uwielbiają gotowe zupki, można je nabyć w "warungach" zlokalizowanych w pobliżu dworców, lotnisk, ruchliwych skrzyżowań, parków, muzeów, plaż i atrakcji turystycznych. Oferuje je też wiele bufetów w biurowcach, urzędach, szkołach i uczelniach. Każdy warung i bufet ma przynajmniej kilkanaście rodzajów zupek by każdy mógł nabyć swoją ulubioną, a na miejscu zupka zalewana jest wrzątkiem. Niektóre warungi oferują nawet dodatki do zupy w postaci smażonego jajka, szczypiorku, sosów, przypraw i chili.
    Jeden kubek kosztuje 3 tysiące rupi (80 groszy) więc jest tanim sposobem na codzienny, szybki, ciepły obiad w pracy lub szkole, niestety Indonezyjczycy nie specjalnie przejmują się zdrowiem i jakością tego co jedzą, bo karmią tym nawet małe dzieci, wiedza o zdrowym odżywianiu jest tutaj bardzo mała.
    pokaż całość

    •  

      @wyindywidualizowanyentuzjasta: nie no - ja zdaję sobie sprawę, że ich nikt tam nie zmusza do tych zupek. Ale moim zdaniem i tak wszystko przez biedę. Albo teraz są biedni i ich nie stać, albo byli biedni za dziecka i takich "smakołyków" się nauczyli jeść. A jak nie bieda materialna to bieda umysłowa. Masa osób w Azji je najgorsze gówno i potem się dziwią, czemu średnia wieku niska. Indonezja ma przecież jedną z najniższych na świecie (nie licząc krajów gdzie są jakieś konflikty, chociaż może to jest też przez trzęsienia, tsunami i wulkany - głowy nie dam). Jedzą dziadowskie jedzenie, a potem pewnie się dziwią czemu co piąte dziecko jakieś koślawe, albo co 3 laska ma problemy z cerą (tak przynajmniej u Malajów jest).

      Ale być może jest też jakiś element kulturowy. Ja do dziś się dziwię jak z dzielnicy biznesowej w Singapurze wychodzą elegncko ubrani ludzie i idą jeść ryż z odrobiną kurczaka za 3$ (8 zł). Kierownik projektu u mnie w firmie jak miał wydać więcej niż 3 dolary na lunch to struty chodził. Jak go kiedyś wyciągnałem na makaron za 6 to pół dnia marudził. Po co zjeść jakieś jakościowe jedzenie jak można zapchać się ryżem i jakąś podsmażoną sałatą i najtańszym małym kawałkiem kurczaka z kością.
      pokaż całość

    •  

      @kotbehemoth: Masz rację, że największy problem to bieda umysłowa i brak jakiejkolwiek wiedzy o zdrowym odżywianiu. Wszędzie to tanie gówniane jedzenie i wszystko smażone, nawet warzywa smażą w głębokim oleju, a to zupełnie zabija wszelkie właściwości odżywcze. Dodaj to tego pakowany do każdej potrawy glutaminian i słodki sos sojowy. Dużym problemem są reklamy w telewizji, które zachwalają glutaminan i zupki jako zdrowy i smaczny obiad dla całej rodziny.
      Ja mam w domu piekarnik i jak robię kurczaka w brytfance to wszyscy narzekają, że za suchy i bez smaku, bo najlepszy kurczak to ten z głębokiego oleju xD

      Często widuję też ludzi który przyjeżdżają do hipermarketu nową Toyotą Land Crusier lub nowym Pajero i pakują pół bagażnika zupek w proszku. Jak kogoś stać na samochód za ~50 tysięcy $ to stać go na porządne jedzenie. Dokładnie ten sam problem co z twoimi znajomymi w Singapurze.

      Najlepsze, że te Indonezyjskie zupki importują do Holandii i Niemiec, gdzie mieszka najwięcej Indonezyjczyków i nawet ich rodacy w Europie jedzą to na okrągło. Nie jest to jedynie kwestia biedy ale też kwestia głęboko zakorzenionej kultury i mentalność.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    #azja #indonezja #podroze #jawa #sennajawie

    Wulkan Merabu, Jawa Środkowa, wysokość 3145 m.n.p.m
    To jest właśnie piękno Indonezji. Gdzie indziej znajdziecie międzymiastową trasę biegnącą u podnóża wulkanu?

    Zdjęcie wykonał mój przyjaciel, Polak mieszkający w Indonezji (zdjęcie wrzucam za jego zgodą). Zdecydował się on pokonać trasę z miasta Surabaya do Dżakarty i z powrotem (łącznie ponad 1400 kilometrów)... skuterem. Nie motorem, nie samochodem ale zwykłym skuterem. Droga zajęła mu 15 godzin w jedną stronę z przerwami na tankowanie i krótki sen, a to zdjęcie to zapis jego podróży. Tak trzeba żyć! pokaż całość

  •  

    #azja #indonezja #ciekawostki #coolstory #sennajawie

    W dalekiej Azji społeczeństwo wygląda inaczej niż społeczeństwo w Europie. Tutaj w relacjach sąsiedzkich ludzie są dużo bardziej z zżyci, każdy każdego zna, każdy o każdym wszystkie wie i ciężko tu być introwertykiem indywidualistą. Ja mieszkam w mieście, nie na wsi a i tak przy każdej okazji jak narodziny dziecka, ślub czy pogrzeb schodzi się cała okolica, czasami to może być nawet kilkaset osób, w wielu meczetach jak i kościach co tydzień odbywają się specjalne spotkania na których ludzie się modlą, jedzą i dyskutują. Normalnym jest też cała masa lokalnych akcji integracyjnych – wspólne patrolowanie ulic w nocy, festyny rodzinne, grupowe sprzątanie ulic, sadzenie drzewek, wykłady w świątyniach czy spotkania z lokalnymi politykami. Najlepsze, że uczestnictwo w tym jest obowiązkowe!
    Za nieprzyjście można się narazić na ostracyzm i wykluczenie ze społeczności, kary finansowe (np. w przypadku odmowy patrolowania ulic) ale najgorszy jest gniew lokalnych urzędników, którzy potem mogą się mścić poprzez utrudnienie zdobycia różnych zaświadczeń i dokumentów.

    Ja dwie ostatnie lokalne imprezy – czyszczenie ulic i jakiś wiec polityczny olałem. Wczoraj odbyło się spotkanie lokalnej społeczności na którym dyskutowano o bieżących sprawach osiedla. Od paru dni tutejszy urzędas wydzwaniał do mojej żony i osobiście przychodził do mojego domu żeby upewnić się, że przyjdę. Przez 3 godziny lokalsi dyskutowali o tak fascynujących zagadnieniach jak rozliczenie pieniędzy z datków na lokalny meczet, sprzątanie cmentarza, remont drogi i wysokość zasiłku pogrzebowego. Oczywiście pojawianie się tam białego Europejczyka też wzbudziło nie lada sensację, wiele osób komplementowało mój nos. Dobrze, że chociaż jedzenie było za darmo hehe. Zdziwiłem się, że dali grillowanego kurczaka i jakieś ryby, na bogato, bo zazwyczaj na takich spotkaniach jest tylko suchy ryż z gotowanymi warzywami i pikantnym sosem sambal.

    Dziś na wszystkich osiedlach w stolicy odbywają się koncerty z okazji Święta Niepodległości Indonezji. Dzieci z okolicznych szkół będą prezentować swoje tańce, będą zespoły grające “dangdut” - coś co ja nazywam Indonezyjskim discopolo (wesołe piosenki o miłości pod skoczną melodię będącą kombinacją muzyki Arabskiej, Hinduskiej i Chińskiej), Ja na te koncerty nie chodzę odkąd 3 lata temu lokalsi wepchnęli mnie na scenę. Dla nich widok tańczącego białasa to była świetna rozrywka, ja zaliczyłem największą żenadę życia, do dziś nie mogę tego rozchodzić.
    Między koncertami odbywają się zabawy pokroju wyścigów w workach, biegów z łyżką i jajkiem i gry w gorące krzesła za które można wygrać prawdziwe pieniądze, a większość uczestników to dorośli ludzie. A już jutro z rana – osiedlowa joga - całe osiedle schodzi się o 6 rano, rozkłada maty na ulicy i wszyscy będą ćwiczyć!
    Od znajomego Polaka mieszkającego niedaleko miasta Surabaya, 600 km od Dżakarty, wiem, że w tamtym regionie ludzie maszerują z portretami prezydenta i wiceprezydenta przy każdym święcie niepodległości, a mój przyjaciel został na taki pochód zaproszony.

    Ciekawe, że od momentu otrzymania karty stałego pobytu w Indonezji, ludzie tutaj traktują mnie „jak swojego”. Nie ma znaczenia, że jestem białym obcokrajowcem bez praw wyborczych, według nich skoro tu mieszkam to mam robić to co oni czyli uczestniczyć we wszystkich tych zabawach, imprezach, pochodach i lokalnych wyborach.

    Poniżej parę zdjęć z wczorajszego, osiedlowego spotkania. Gość z mikrofonem na zdjęciu po prawej to lokalny urzędnik i organizator całej imprezy.
    pokaż całość

    źródło: spotkanie.jpg

  •  

    #azja #indonezja #nosyboners #sennajawie

    Za każdym razem śmieszy mnie gdy Indonezyjczycy przy okazji różnych spotkań komplementują mój... nos.

    Przeciętny Indonezyjczyk umie odróżnić 3 rodzaje nosów - "mancung" czyli typowy, europejski, spiczasty nos, "hidung" czyli mniejszy nos z lekkim wgłębieniem na środku (najpopularniejszy wśród Indonezyjczyków) i "pesek" czyli zupełnie płaski nos ala prosiak, u niektórych Indonezyjczyków i Chińczyków niemal nie występuje przegroda nosowa i ta część twarzy między oczami jest prawie płaska. To jest właśnie pesek.
    Oczywiście każdy Indonezyjczyk chciałby posiadać mancung, bo to powód do dumy, podczas gdy urodzenie się z nosem typu pesek skazuje człowieka na bycie wyśmiewanym do końca życia. Samo nazywanie kogoś "pesek" w Indonezji jest obelgą. Czym większy nos tym lepiej! Istnieje lokalny przesąd, że gdy biały człowiek dotknie brzucha ciężarnej kobiety to dziecko urodzi się z dużym nosem. Serio ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Nawet gdy pokazuję znajomym Indonezyjczykom zdjęcia mojej rodziny i przyjaciół z Polski to często pierwszą rzeczą na jaką zwracają uwagę jest nos. Nie oczy, nie włosy, nie kolor skóry ale nos. Zanim nie przyjechałem do Indonezji nie wiedziałem, że są ludzie przywiązujący taką wagę do kształtu nosa i że może on wpłynąć na życiowy sukces lub porażkę. Teraz z dumą patrzę w lustro wiedząc jakim pożądaniem cieszy się tu mój biały nochal.
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #indonezja

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,1:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów