•  

    Mirki i mirabelki, co się wczoraj odjebało, to wam kurwa w piździe się to nie śniło #stonoga

    Zadzwonił do mnie kierowca z I zmiany i spytał, czy dałoby radę się dogadać, żebyśmy się zmienili gdzieś na Lubelskiej, żebym ja wsiadł za niego, a on sobie podszedł na bazę po samochód, bo z dworca akurat nie jechało w tamtym kierunku nic w tym czasie – zgodziłem się i pod kościołem zasiadłem za sterami kolejnego MAN-a. Krótkie zapoznanie z obsługą i jazda. Dojechałem, powysadzałem ludzi i połapałem się, że zapomniałem wziąć sobie swoją kapsułę do bileterki, więc musiałem skorzystać z rezerwowej – a to akurat ma znaczenie dla całej historii. Podbiłem kartę, logowanie, zapakowałem ludzi i wyjechałem z dworca. W tym konkretnym MAN-ie, mimo jej sporej długości, producent nie uznał za stosowne zamontować prawego lusterka na wysięgniku, tylko jest ono na drzwiach – tak więc służy bardziej dla ozdoby zamiast spełniać konkretne zadanie, bo chuja w nim widać. Więc jak już połapałem się, że stoję na styk z lusterkiem w zaparkowanym na chodniku Passacie, to już za wiele zrobić nie mogłem – odkręciłem, ujechałem kilka metrów i usłyszałem chrupnięcie. Jak się dowiedziałem, takie przypadki nie są niczym nadzwyczajnym na Grottgera, jako że miejsca tam jest tyle, że czasami to dwa autobusy się tam rozminąć nie mogą, a że i tak nie miałem czasu na jakiekolwiek dodatkowe działania, uznałem, że najwyżej jak wrócę, to coś wymyślę, bo aut od zajebania i nie będę ruchu blokował. Tymczasem Passat włączył światła, zaczął trąbić i wyjechał na drogę. Nie no, spoko, gość siedzi w aucie, widzi, że kilkunastometrowy autobus zaraz mu wyłamie lusterko, więc postanawia nie robić nic i czekać na wypadek zamiast je złożyć, gdy przed dobrych kilkanaście sekund stoję w korku bez możliwości ruchu ( ͡º ͜ʖ͡º) Gość zaczął się sapać, że „rozjebałem mu lusterko i mam wyjść zobaczyć”, powiedziałem zgodnie z prawdą, że mam autobus pełen ludzi, rozkład jazdy i nie będę mu lusterek prostował. Zaczął grozić policją, to odrzekłem „To se dzwoń”, zasunąłem szybę i odjechałem. Kiedyś już miałem podobny przypadek z takim drogowym cwaniaczkiem, co to myślał, że na hasło „policja” zatrzęsę portkami i wyskoczę z przeprosinami i tamten gość też się wtedy przejechał – to znaczy: pewnie dostał kwitek, że „sprawca wykroczenia został ukarany”, jak tu czasami niektóre wykopki się chwalą zdjęciami, jak to ukarali drogowych szeryfów – z tym że tamten facet z pewnością nie wie, że wtedy dostałem 50 zeta grzywny, co było małą zapłatą za możliwość wkurwienia tamtego gościa ( ͡° ͜ʖ ͡°) Później doszedł do mnie na placu Wolności i zrobił zdjęcie rysy na autobusie, jeszcze mu krzyknąłem, żeby sobie odgiął to lusterko w drugą stronę, bo chuja tam się wydarzyło (sam przecież miałem takie przypadki), to zaczął coś się jeszcze drzeć i poszedł. Oj, srogo się frajerzyna zdziwi, jak zobaczy, że kompletne lusterko do ponad 10-letniego Passata kosztuje dwie stówki i wcale się na tym nie wzbogaci ( ͡° ͜ʖ ͡°) A nawet, jak to rzeczywiście zgłosił na policję, to złożę takie wyjaśnienia, że w najgorszym razie dostanę dwie czy trzy stówki grzywny, a w najlepszym to sam gościa przeczołgam przez jakiś sąd i odechce mu się wygrażania ludziom i cwaniakowania.

    No ale wracając do tematu – na powrotnym kursie stwierdziłem, że jak będę miał mało ludzi, to podskoczę na bazę po swoją kapsułę zamiast jeździć cały dzień na rezerwowej, zwłaszcza że nie miałem drobniaków do wydawania reszty. Dojechałem do Marszałkowskiej, patrzę w lusterko – pusty autobus, na dojechanie do dworca 20 minut + 25 minut przerwy między kursami, więc uznałem, że mogę go tu zostawić i pobiec na Wyzwolenia, co też zrobiłem, bo już zawrócić nie mogłem, a na bazę autobusem nie mogłem pojechać, bo parking był pełny i musiałbym zawracać przez stację paliw i zajezdnię albo zostawić autobus na przystanku na Wyzwolenia, żeby zawrócić na rondzie. Po drodze przypomniał mi się niedawny wpis z gorących, że niby faceta zamknęli w autobusie i nie mógł wyjść z niego i pomyślałem, że byłoby ciekawie, gdyby się okazało, że sam właśnie kogoś zamknąłem, chociaż patrzyłem do tyłu i widziałem, że nie ma nikogo, choć wydawało mi się, że miałem 4 osoby, a wysiadły mi tylko trzy. No ale nic to, zabrałem, co chciałem, wracam do autobusu.

    No i patrzę i kurwa nie wierzę, oczy jak pięciozłotówki i myślę, że ze zmęczenia od biegu to mam omamy. Jakiś facet stoi przy środkowych drzwiach, wkurwiony jak sto pięćdziesiąt i czeka, aż mu odblokuję drzwi.

    Panie, jakbym po policję zadzwonił, to cała kawaleria by tu przyjechała i nic by już tu panu nie pomogło
    Nawet nie wiedziałem, co mu odpowiedzieć, wydusiłem tylko, że pobiegłem na bazę po kapsułę do bileterki, mając świadomość tego, że i tak nie zrozumie, o co chodzi. Odparł jedynie, żebym już jechał prosto na dworzec, nigdzie tego zgłaszał nie będzie, ale chciał być wcześniej w domu, no ale skoro się nie uda, to trudno. Później chyba minimalnie mi odpuścił, jak zobaczył, że zawijam koło dworca podmiejskiego, żeby nadrobić czas zamiast pchać się przez rondo, ale i tak zbyt zadowolony to on nie był, gdy wysiadał. Zdążyłem jedynie krzyknąć „Co złego, to nie PKS”. A gość siedział na jedynym krzesełku z przodu ustawionego tyłem do kierunku jazdy, które jest akurat po lewej stronie i w zasadzie to jedyne miejsce, na którym zupełnie nie widać, czy ktoś na nim siedzi, czy nie. Znowu miałem jakieś przeczucia, sam siebie nie posłuchałem i źle na tym wyszedłem.

    A na wieczór zmarzłem jak skurwysyn, bo mimo wyłączenia klimatyzacji i przykręcenia nawiewów ta nadal mi się włączała i dmuchała w nogi, w sumie to trochę się dziwię, że mnie nie przeziębiło.

    No co mogę powiedzieć… Obiektywnie patrząc ten MAN jest zadbanym autem, w sumie jedyne, co z nim w środku jest nie tak to fakt, że ktoś przesadził z plakiem i wszystko włącznie z kierownicą (obszytą skórą!) jest tłuste i śliskie. Ale ja po prostu nie umiem, nie lubię i źle mi się nimi jeździ, niepewnie się w nich czuję, są zupełnie niewygodne dla wysokich kierowców (brak regulacji kierownicy i mały zakres regulacji fotela na wysokość – za to można go odsunąć tak, że nawet Slenderman miałby problemy z sięgnięciem do pedałów) i mają niepotrzebnie skomplikowaną i jednocześnie ograniczoną obsługę. Solbusem na Lubelskiej jak trzeba, to idę lewym pasem, mijając osobówki i się nie pierdolę, w MAN-ie boję się przekroczyć 60 km/h, bo mam wrażenie, że ta buda będzie nie do opanowania w razie czego.

    Kurwa. A mogłem wziąć H10 z bazy, tylko już nie chciałem robić kłopotu, bo dogadałem się na zmianę na przystanku. Nigdy więcej MAN-a. Na pociechę pozostaje mi fakt, że spotkałem dzisiaj kierowcę, którego zmieniałem (dostałem wolne, więc podskoczyłem na dworzec rozliczyć się z utargu) i stwierdził, że nie gniewa się za tę rysę – „trzeba będzie wziąć trochę pasty i jakoś się to zarówna”, tak więc przeprosiny przyjęte. :)

    Jako ciekawostkę na koniec dodam, że ten MAN ma przejechane niemal milion 730 tysięcy kilometrów.

    #autobusy #rzeszow #pracbaza #jakbedziewpksie
    pokaż całość

    źródło: IMG_0786.JPG

  •  

    Mały suplement.

    Słuchaj, Pangia, przepraszam cię, rzeczywiście masz wolne dzisiaj, nikt mi nie powiedział
    Klasycznie skuteczny przepływ informacji w PKS-ie ( ͡º ͜ʖ͡º) Kierownik z biura dyspozycji wiedział (bo sam do niego dzwoniłem), ale dyspozytorowi już tego nikt nie powiedział, więc zadzwonił do mnie. Ale na szczęście sam postanowił pójść i się dopytać, więc ostatecznie nawet nie pojechałem na bazę.
    Ale ja nie o tym. Przyjąłem się do pracy 2.08, to był piątek, więc szkolenie wstępne przeciągnęło mi się do poniedziałku. Kolejne 4 dni jeździłem z innymi kierowcami, weekend jeden i drugi był wolny. I później już jeździłem we wszystkie dni oprócz sobót i 15.08, bo na Wniebowzięcie NMP MKS-y nie jeżdżą w ogóle.
    No i taki jest efekt. Chyba nie tak źle, skoro jeden z kierowców ostatnio klął, że „6 lat już tu pracuje i ani razu ponad 2200 nie wyszedł” ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    W poprzedniej pracy zarabiałem podobnie, więc dla mnie jest OK, najważniejsze dla mnie było nie wyjść na tej zmianie firmy na gorsze. Wiem, że to żadne kokosy, ale na razie w zasadzie cały hajs mogę odkładać, więc nie ma problemu – kiedyś tam albo dorobię się na tyle, żeby kupić własne lokum, albo wcześniej dołożę własny kredyt. Poza tym parę osób to ciekawiło.

    #autobusy #rzeszow #pracbaza #jakbedziewpksie
    pokaż całość

    źródło: 1.jpg

  •  

    Wczoraj nic nie pisałem, bo trochę mi się nie chciało, poza tym nie było za bardzo o czym, bo niedzielna zmiana była tak nudna, że ciężko byłoby napisać coś konstruktywnego na ten temat. Jeden kurs na Malawę i godzina przerwy. I tak powtórzyć trzy razy, na końcu tylko jedzie się od razu po powrocie na dworzec znowu na Malawę i bezkursowo wraca na bazę. Zważywszy na to, że w tę i z powrotem jedzie się jakieś 45-50 minut, trudno byłoby się chociażby spocić. Jedziesz, słuchasz se radyjka, jak pasażer coś zagada, to można parę słów zamienić. Było w czym wybierać, więc postanowiłem podarować sobie odrobinę luksusu w postaci pokierowania niskopodłogowym Solbusem – poza tym, że dwa razy mi zgasł na bazie, przejechałem bez problemu. A zgasł dlatego, bo w nim akurat jeszcze działa hamulec przystankowy, który mi blokował koła, gdy chciałem ruszyć z otwartymi drzwiami, jako że i tak miałem zamiar tylko podjechać bliżej bramy i przenieść graty ze swojego samochodu do autobusu.
    W poniedziałek mocowałem się z MAN-em, bo wylądowałem jako zmiennik na 220 i już nie miałem za bardzo wyboru. Ponownie nie przekonałem się do tych aut, chociażby z tego względu, że już na samym starcie nie mogłem spuścić hamulca postojowego i dopiero po prawie 10 minut szarpania się z dźwignią w końcu odpuścił, chociaż o mało co jej nie wyłamałem z deski. Ot, niemiecka myśl technologiczna. W każdym cywilizowanym pojeździe jest coś na wzór małej zapadki, która odblokowuje dźwignię – łapie się za nią między środkowym i serdecznym palcem, ciągnie do góry i dźwignia idzie lekko. Tu nie, drze się na siłę. Super rozwiązanie kurwo. Pedały są rozmieszczone tak wąsko, że z moimi płetwami rozmiar 45 o mało co nie spowodowałem karambolu na rondzie JPII, bo nie mogłem trafić w hamulec. Z kolei po lewej stronie nie przyszło nikomu do głowy, żeby zrobić trochę więcej miejsca na nogę, a cały rejon pod kolumną kierowniczą jest jedną wielką podpórką (taką, jak w każdym samochodzie jest obok sprzęgła) – w efekcie po 4 godzinach kolano tak mi zesztywniało, że z autobusu dosłownie wykuśtykałem do kibla w Tesco, chodem przypominając trochę majora Suchodolskiego, który równie naturalnie nie zgina kolan. Fotel można sobie odsunąć, ale kierownica jest na szytwno, więc trzeba by albo być szympansem, albo mieć wzrost typowego przegrywa, niestety moje 190 cm wzrostu nie pozwala na rozsądne usadzenie się na fotelu, więc zmianę skończyłem z bólem pleców. I jeszcze zrobiłem małe pobojowisko, bo drzwiczki zamykające dostęp do miejsca kierowcy nie chciały mi się zamknąć (ponownie) i jebnąłem nimi z całej siły (ponownie), z tym że wcześniej miałem tam poupychane swoje graty, a wieczorem już nie i w efekcie stłukłem butelkę z wodą znajdującą się w schowku. Ogółem auto dla starych dziadków, przegrywów i niepełnosprawnych. No i ten konkretny egzemplarz ma wyjebany któryś drążek kierowniczy, bo powyżej 35 km/h kierownica wpadła w drgania, a powyżej 50 przód zaczynał żyć własnym życiem i bałem się, że na jakimś wyboju wylecę z drogi, więc cały dzień wlekłem się z prędkością w okolicach 40 km/h.
    O, dwie godziny temu dzwoniłem na dyspozytornię, bo miałem wypisaną rezerwę na popołudnie. Dowiedziałem się, że mam wolne, a teraz mi dzwonią, że jednak nie i żebym przyjechał na bazę ¯\_(ツ)_/¯ Założę się, że po prostu nikt tego w grafiku nie zmienił, trudno, pojedzie i się wyjaśni.

    #autobusy #rzeszow #pracbaza #jakbedziewpksie
    pokaż całość

    źródło: IMG_0785.JPG

  •  

    Wczorajszy dzień raczej nie różnił się od poprzednich, toteż rzucę niewielką ciekawostką nt. tego, czym obecnie żyje firma. I wcale nie jest to temat nowych autobusów – sporo rozmów kręci się wokół wyborów. Nie, nie chodzi o najbliższe wybory parlamentarne – trwają obecnie wewnętrzne wybory w PKS-ie do rady nadzorczej firmy. No i kampania trwa na całego, brakuje chyba tylko plakatów rozwieszanych w autobusach ( ͡° ͜ʖ ͡°) Na dyspozytorni, na dyżurce, w budynkach administracyjnych, gdzie się dało, tam są poprzyklejane plakaty, a ich zawartość w gruncie rzeczy niewiele się różni od tego, co można znaleźć na plakatach wyborczych naszych politycznych milusińskich. Chociaż na pewno nie wydano na nie fortuny, a grafik nie płakał, jak projektował, bo nikt takowego nie zatrudniał – prosta fota en face kandydata, krótka biografia pekaesowskiej kariery i co dana osoba chce zrobić dobrego dla społeczności kierowców. Dla świętego spokoju też poszedłem zagłosować, głównie po to, żeby nie musieć szukać kolejnych wymówek, dlaczego tego nie zrobiłem, chociaż osobiście trochę nie czułem się zobowiązany do tego, bo dopiero co się zatrudniłem i trudno mi jakoś określić, co dokładnie chciałbym zmienić w firmie na lepsze. Chociaż w sumie to byłaby jedna rzecz, mianowicie – podejście niektórych ludzi do tego, co robią, no ale tego zmianami personalnymi w zarządzie firmy czy radach nadzorczych nie zmienimy. Ale w gruncie rzeczy to każdy w duchu wie, że ktokolwiek tam się nie dostanie, to gówno zrobi, bo nawet, jeśli będzie chciał, to betonu łyżeczką nie rozkopie. A kółka dalej się kręcą.
    A, i rzeczywiście weszły już w życie te dopłaty do kursów, bo pojawiły się rozpiski, żeby pod żadnym pozorem nie zmieniać liczby przejechanych kilometrów na niektórych kursach (PKS-u, więc mnie to na razie nie dotyczy), tak z ciekawości zerknąłem na listę, ale nie było tam nic imponującego. Zresztą na stronie PKS-u możecie sobie zweryfikować, co tam nowego wróciło. Zwróciłem uwagę, że jest więcej kursów do Dynowa i Ulanicy, do Bratkowic też coś więcej puszczą autobusów, a tak to na próżno szukać jakichś linii do Białegostoku, Krakowa czy Wrocławia ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    A na zdjęciu jeden z kilku autobusów, które swoje już odsłużyły i teraz robią już tylko za dawców części. Oprócz tego MAN-a jest jeszcze drugi MAN, jedna Setra, Mercedes z zatartym silnikiem i nieużywany Autosan H10, aczkolwiek nie wiem, czy on jest już trupem, czy po prostu stoi uszkodzony i póki co niepotrzebny. Sądzę jednak, że to pierwsze, bo to na tyle prosta maszyna, że raczej nie stałaby po prostu otwarta na środku placu bez zainteresowania.

    #autobusy #rzeszow #pracbaza #jakbedziewpksie
    pokaż całość

    źródło: IMG_0766.JPG

  •  

    Tak się bawi PKS AUUUUU ( ͡° ͜ʖ ͡°) #autobusy #jakbedziewpksie #pks #rzeszow

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_20190906-063228.jpg

  •  

    Wczoraj miałem to samo auto, co w poniedziałek, więc tutaj niczym nowym się nie pochwalę – zrobiłem mu jedynie zdjęcie za dnia, żeby było lepiej go widać. Poza tym schemat się powtórzył: pierwszy kurs obsadzony do pełna do tego stopnia, że przez miasto jechałem bez przystanków, bo nie miałem już ani jednego wolnego miejsca w autobusie, na powrót się spóźniłem, także ostatecznie to znowu przerwę na drugie śniadanie i fajkę robiłem sobie podczas jednego z powrotnych kursów. Za to kurs przez Port Lotniczy miałem pusty, więc stwierdziłem, że co mi tam – przejadę się w końcu, zobaczę, jak to tam wygląda, bo nigdy nie byłem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Jak można byłoby się spodziewać, jest oczywiście nie tak jak trzeba, bo przystanek jest wpierdolony w samym środku parkingu i zakładam, że w godzinach szczytu trudno jest pod niego w ogóle podjechać; ja tam wczoraj byłem ok. 23:00, więc było puściutko. Ale rzeczywiście kamerka sczytuje numer rejestracyjny z tablicy i szlaban ładnie się otwiera, z jakiegoś powodu to fajne uczucie. Przypomniała mi się scena z „Zabójczej broni”, jak dwóch głównych bohaterów podjeżdża pod willę do przeszukania i tak samo się brama przesuwna otwiera, po czym stwierdzają, że teraz to już nie potrzebują nakazu, skoro i tak ich zaprosili ( ͡° ͜ʖ ͡°) A później jest ta strzelanina, kto oglądał to pamięta. Jak wyjechałem z lotniska, to postanowiłem poszukać przystanku pod Borg Warnerem, bo niby jest gdzieś na terenie zakładu. Mają tam w chuj bram, trafiłem na dwie otwarte, które okazały się prowadzić do parkingu, toteż skończyło się na cofaniu i zakończeniu poszukiwań fiaskiem, a cieć siedzący w dyżurce zapewne miał kupę frajdy, widząc autobus lawirujący na wstecznym między poparkowanymi autami. Ale ponoć tego przystanku teraz już tam nie ma, a jest jeden przy drodze i w dodatku obowiązuje tylko przy kursach z Rzeszowa, bo po drugiej stronie ulicy przystanku nie ma. To znaczy: jest, ale nie ma na nim MKS-owskich tabliczek z rozkładem jazdy, więc na pewno nas nie obowiązuje. Tak więc nadal nie wiem, gdzie tam jest wjazd ¯\_(ツ)_/¯ A co śmieszniejsze, to kogo się nie spytam, to każdy mówi co innego: już słyszałem takie opcje, że „tam się nie zajeżdża, tylko jest ten przystanek przy drodze”, że „nie przejmuj się, bo i tak nikt tam nie wsiada”, a nawet, że od 1. września w ogóle wyłączono Borg Warnera z kursów i żaden autobus tam nie jeździ. Kto to zgadnie… Dzisiejszy dzień na pewno będzie męczący, bo coś mi strzykło w plecach i boli mnie jak skurwysyn, jak się obracam albo ruszę mocniej prawą ręką w górę, liczyłem na to, że może mi to przejdzie przez noc, ale jak widać musi mnie najpierw porządnie zmęczyć i wkurwić ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #autobusy #rzeszow #pracbaza #jakbedziewpksie
    pokaż całość

    źródło: IMG_0767.JPG

  •  

    A jednak wczoraj było spokojniej. To znaczy: pierwszy kurs -20 minut, ale na drugim jakimś cudem udało mi się przyjechać na pętlę w Medyni z minutą zapasu, a wróciłem do Rzeszowa mając oszałamiające 4 minuty na plusie, choć to głównie dzięki klasycznemu wręcz wtórnemu debilizmowi rzeszowskich kierowców, którzy zbiorowo ustawili się na środkowym pasie na rondzie pod Wielką w celu wjechania na Piłsudskiego – ja, mając totalnie wyjebane na tę całą hałastrę, niczym rasowy kierowca MPK zawinąłem ze środkowego pasa i ze zdumieniem odkryłem, że na prawym pasie stoi tylko jakaś zagubiona w akcji audica z Tomaszowa Lubelskiego, więc bez problemu się za nią ustawiłem nawet pomimo faktu, iż SOR ma zwrotność tonącego Titanika.
    Poważnie, na skrzyżowaniu, gdzie wyjeżdża się z Pogwizdowa do drogi wojewódzkiej Sokołów Młp. → Łańcut, ustawiłem się normalnie na środku, wykręciłem pełen obrót… no i jeszcze jakoś wystarczyło mi trawnika, żeby się tam zawinąć. Za to w kursie powrotnym z 22:50, który jedzie przez Tajęcinę, skręca się w Jasionce nie na rondzie, tylko na tej małej krzyżowce z drogowskazem na Głogów Małopolski – tam się już nie zmieściłem i musiałem cofać, szczęśliwie nikogo nie blokując, bo akurat nic nie jechało. Typowy międzymiastowy autobus, jedziesz 80 km/h i w środku jest cichutko, zawieszenie ładnie pracuje, radyjko gra, luksus. Dojeżdżasz do skrzyżowania i czekasz, aż wszystkie pasy zrobią się puste, bo średnica zawracania to dwa lata świetlne i uczysz się jazdy na granicy obcierki z innymi autami, bo inaczej wszędzie zabraknie ci miejsca. A, no i w tym konkretnym egzemplarzu lekko zalatywało żulem, jak do niego wsiadłem, ale się wywietrzyło, zresztą później wsiadło mi z sześćdziesiąt osób, więc i tak zrobiło się tyle zapachów w autobusie, że nie można było tego wyczuć. I woda mi się lała z przedniego szyberdachu, jak dojeżdżałem do dworca, ale o dziwo, gdy padało, to jednak już nie ciekło, więc może jakaś uszczelka tam puszcza, a podczas jazdy nie miało jak się tam cokolwiek zebrać. Ale i tak polubiłem ten wóz, w ogóle lubię i SOR-y, i Solbusy, przyjemne wozidełka, o ile nie są jakoś wybitnie rozklekotane. Ten bardzo fajnie jeździ, tylko wkurza kontrolka od niskiego stanu płynu chłodniczego – możliwe, że korek jest wywalony, bo jak rano robiłem OC i chciałem sprawdzić, ile tam w środku jeszcze go jest, to znalazłem wciśniętą w rurę jakąś szmatę, także wolałem tam nic nie ruszać. Pozostało mi więc sprawdzenie stanu na słuch ( ͡° ͜ʖ ͡°) i wyszło, że ma tam trochę płynu, no i rzeczywiście nie grzał się. No i wymarzłem na wieczór jak sukinsyn, bo chyba miał wyłączone kaloryfery, niby pracowały, ale nie grzały, a już nie chciało mi się szukać po nocy i majstrować pod klapą.
    I powoli wychodzę na swoje – znowu wsiadł mi ten sam chłopaczek, co w poniedziałek, oddał mi złotówkę i powiedział, że dzisiaj też będzie jechał tym samym kursem, więc może w końcu odda mi pieniądze za tamten bilet ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #autobusy #rzeszow #pracbaza #jakbedziewpksie
    pokaż całość

    źródło: IMG_0764.JPG

  •  

    Jeśli widzieliście wczoraj Solbusa zapierdalającego blisko setkę przez Lubelską – to byłem ja. Czasy na 202 są takie, że przy obecnym drogowym bajzlu nie ma fizycznej możliwości przejechania linii o czasie, chyba żebym przelotowo z Rzeszowa pojechał prosto na Medynię – według rozkładu na dojechanie z dworca na Marszałkowską mam 12 minut, podczas gdy na doturlanie się do placu Wolności potrzebuję dziesięciu… Realnie da się urwać 5-6 minut na całej trasie, ale ostatecznie to od wejścia do autobusu ok. 15:00 praktycznie do 19:30 nie miałem ani chwili przerwy, nie miałem nawet kiedy silnika zgasić. I wygląda na to, że cały tydzień będzie taki zapierdol. Dopiero kurs z 19:45 zrobiłem jakimś w miarę normalnym tempem. Najdłuższa przerwa między kursami jest o… 22:25 na pętli w Pogwizdowie, a każdy wie, jaka wczoraj była pogoda, więc nawet kości nie miałem jak rozprostować. Jak jest sucho, to zakładam rękawice i się lekko rozciągam koło autobusu, jakieś skłony czy coś, bo idzie skisnąć od takiego siedzenia – zwłaszcza, że w tym konkretnym Solbusie ktoś urwał pokrętło od regulacji oparcia fotela i mam je za blisko pionu. Także jak kiedyś zobaczycie na pętli kierowcę robiącego pompki przed autem, to pewnie to będę ja. Wysępiłbym może od kogoś kombinerki, żeby ten fotel sobie ustawić, ale znowu – nie było na to czasu. Jeszcze na koniec dnia byłem stratny, bo wsiadł mi jakiś chłopaczek i jak mu wydrukowałem bilet, to pyta, czy można zapłacić kartą, bo gotówki to ma niecałą złotówkę… Chuj, taka ulewa była, że go zabrałem, jakoś przeżyję te dwa złote z hakiem.
    Jeszcze dzisiaj niech się rozpada, to już w ogóle to gównomiasto stanie.

    #autobusy #rzeszow #pracbaza #jakbedziewpksie
    pokaż całość

    źródło: IMG_0759.JPG

  •  

    Pojeździłem wczoraj na 223. Sielskie, niedzielne popołudnie, zwłaszcza że dostałem naprawdę fajny wóz, ale o tym za chwilkę. Dobrze, że sobie wcześniej przyszedłem, bo znowu coś mi tam nie śmigało i musiałem kogoś prosić o pomoc – tym razem nie mogłem w ogóle zmusić tego auta, żeby mi podało prąd, to znaczy: prąd włączyło, ale nie było zapłonu. Jedyne, co przyszło mi do głowy, to że go blokuje immobiliser, ale w każdym Solbusie, jakiego widziałem na firmie, był on już dawno złamany. No i okazało się, że w tym jednak nadal działa i przy kluczyku wisi bateryjka od immo, a gdzieś tam pod kierownicą jest miejsce na to, żeby ją przyłożyć i żeby stacyjka dostała prąd. Ale poza tym – dzik. Na tych górkach w Niechobrzu to niczym kozica, na piątym biegu wjeżdża bez zająknięcia, na ten podjazd w Zwięczycy to na szóstce bez problemu podjechałem, na płaskim bez obciążenia cichutko sobie mruczy jak kotek, w środku czysty, retarder mocny, więc hamulca używa się tylko żeby się zatrzymać albo gdy nie ma czasu na retarder, po 8 godzinach w ogóle się nie zmęczyłem. Normalnie luksus ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Pierwszy kurs klasycznie zawaliłem, jednak nie do końca ze swojej winy – przeanalizowałem sobie na spokojnie trasę przejazdu, na dyspozytorni dopytałem, czy na pewno skręca się na głównej krzyżówce na Boguchwale – usłyszałem, że tak, więc tak też pojechałem. Ujechałem tak z kilometr, podchodzi jakaś dziewczyna i mówi: „Wie pan, bo chyba pan tu pierwszy raz jedzie, bo pana do tej pory nie widziałam; powinien był pan skręcić nieco dalej, przy domu handlowym, bo tak to trzy przystanki pan opuścił”. Udało mi się zachować pokerową twarz, bo w duchu kopara mi opadła i powiedziałem sobie „No ja pierdolę, znowu to samo”. Ale chyba jakiś starszy pan czytał mi w myślach, bo tylko krzyknął „Nie ma problemu!”, co i tak mnie raczej nie pocieszyło w tamtej chwili, no ale trudno, nie będę się zawracał. Zaproponowałem jedynie młodej, że może usiąść gdzieś za mną i w razie czego mi mówić, gdzie jechać, jakbym się zamotał. Dojechaliśmy sobie tak do Niechobrza i przed głównym skrzyżowaniem pyta, czy będę wiedział, gdzie dalej jechać. Przyjrzałem się jej – w sumie całkiem ładna, wydaje się być całkiem rozgarnięta, więc zacząłem coś tam kręcić, że raczej pamiętam, ale jak chce, to może jechać na pętlę – dopytała, jak długą mam przerwę i jak powiedziałem, że 10 minut, to się zgodziła. Dalszą drogę oczywiście już znałem, ale pomyślałem, że zagadam, zobaczymy, co z tego wyjdzie ( ͡º ͜ʖ͡º) Moje umiejętności do nawiązywania kontaktów są raczej niezbyt wysokie, ale nadrabiam spostrzegawczością i na podstawie tego, co zobaczę, przyjdzie mi do głowy czasami jakiś temat rozmowy. No i udało mi się tak nią pokierować, że panna sama mi powiedziała, że ma chłopaka ¯\_(ツ)_/¯ Trudno, przynajmniej miałem z kim pogadać na pętli i wypalić papierosa. Wysiadła kawałek przed rondem i dalej już pojechałem sam, choć nieco smutłem, bo naprawdę fajna z niej babka. Pozdrowienia dla Asi z Niechobrza, pewnie tego nie przeczyta, ale jakby jednak jakimś cudem, to niech wie, że jechała z wykopkiem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Kolejne kółko zrobiłem sobie już bez przeszkód, za to na pętli zatrzymała mnie jedna pani i spytała, czy czasem nie jechał za mną gość z Kudlika, bo „powinien być o 16:50 i 17:40, a ani razu nie było go tutaj” – wyczekiwała gościa, bo chciała u niego kupić miesięczny, jako że jej córce bardziej odpowiada rozkład jazdy Kudlika niż MKS-u. No ale kto wie, może zmieni zdanie ( ͡º ͜ʖ͡º) Trzeci kurs zresztą też był w porządku, tylko nie zabrałem jednego gościa w Boguchwale, bo widząc, że mam dwie minuty opóźnienia, to zamiast wysunąć się z nieoświetlonego przystanku, który jest nie dość, że na zakręcie, to jeszcze za stromą górką, na której nabiera się dużego rozpędu i później ciężko do niego dohamować, to facet w najlepsze bawił się telefonem, więc zanim go zobaczyłem (czyli dopiero wtedy, gdy sam się podniósł), to byłem jakieś 30 metrów od zatoczki, a z 70 km/h nie wyhamowałbym pewnie nawet osobówką do tego przystanku, nie mówiąc o autobusie. Trudno, pojechał czymś innym. Jak mnie zobaczył, to tylko rozłożył ręce, że czemu nie staję koło niego. Odpowiedź jest prosta: prawa fizyki.
    Po krótkiej przerwie na dojazd na dworzec miałem jeden kurs do Stobiernej na 214, chciałem tam za miastem trochę przegonić silnik, bo po całym dniu turlanki na w okolicach 1000-1200 RPM mogłoby mu się to przydać, ale jakoś nie było okazji. Poza tym ma takie odejście, że musiałbym chyba wyskoczyć na S19, żeby mi wystarczyło prostego kawałka drogi.
    A dzisiaj druga zmiana na 202 i planowo tak ma być do końca tygodnia.

    #autobusy #rzeszow #jakbedziewpksie i w sumie #pracbaza, jakoś zapomniałem o tym tagu, a dobrze tu pasuje
    pokaż całość

    źródło: IMG_0758.JPG

  •  

    Chciałem odpuścić z wpisami na dzisiaj (chociaż w gruncie rzeczy doba już się zakończyła ( ͡° ͜ʖ ͡°)), ale ten temat akurat rzeczywiście wart jest odrębnego wpisu.
    Mianowicie: o co chodzi z tymi nowymi autobusami. Od razu mówię: nie jestem ekspertem, wiem jedynie tyle, ile sam uslyszałem w rozmowach z innymi, bardziej świadomymi tematu pracownikami. @Alchemik88 podrzucił krótki artykuł na lokalnym sanockim portalu nt. dostarczonych przez Autosana autobusach do PKS-u i już w pierwszym zdaniu pojawia się ważna uwaga, która zapewne dla większości (jeśli nie wszystkich) z was nie robi różnicy: że autobusy zamówił Związek Gmin PKS. I tu jest pies pogrzebany. Związek Gmin PKS to jest taki twór, w skład którego wchodzą wszystkie te gminy, do których jeżdżą MKS-y – Czarna, Chmielnik, Boguchwała, Zabratówka, Trzebownisko, Zgłobień i tak dalej. W dużym skrócie: gdyby nie Związek Gmin, to MKS by nie jeździł, bo by się to zwyczajnie nie opłacało i PKS musiałby non-stop dorzucać do tego interesu. Ponieważ gminy dopłacają do kursów (przypomnijcie sobie aferę z Krasnem), to niejako muszą mieć też coś do gadania chociażby w kwestii tego, jak ustalany jest rozkład jazdy do poszczególnych miejsc. A że wiadomo, jak to wszystko u nas w kraju działa, to w tym momencie powinno przestać was dziwić, że autobusy na liniach MKS-u najczęściej jeżdżą albo przepełnione, albo wożą powietrze ( ͡° ͜ʖ ͡°) Dopóki jednak gminy płacą, to jest git. No i to już jest odrębna spółka niż PKS Rzeszów, choć z perspektywy pasażera nie robi to absolutnie żadnej różnicy. Robi jednak różnicę w kwestiach formalnych.

    Zarówno Autosany, jak stojące od przeszło roku Iveco zakupił Związek Gmin. Problem w tym, że – z tego, co mi wiadomo – wymyślono, że do przetargu na obsługę linii i wykorzystanie tych autobusów podejdzie PKS, wygra go i będzie miód malina. I tak się stało. Z tym że po miesiącu czy tam dwóch przetarg unieważniono, bo okazało się, że PKS nie spełnia wymogów, żeby do tego przetargu mógł podejść, chodziło wtedy głównie o bazę serwisową (w międzyczasie powstała druga hala do naprawy autobusów, więc ten problem został rozwiązany), ale też o tabor – sprawa rozbiła się o wiek i wyposażenie (w jednej z rozmów usłyszałem, że chodziło o 15 autobusów niskopodłogowych i 15 autobusów z klimatyzacją, jak również jakiś procent aut musiał spełniać przynajmniej normę Euro 3 – tymczasem trudno byłoby znaleźć chociaż pięć aut ze sprawną klimą, a Euro 3 spełniają tylko Solbusy, poza tym może Setry spełniają jakieś Euro 1 czy Euro 2, reszta nie łapie się w żadną normę). No i w zarządzie zrobiło się trochę gorąco, bo to oznaczało, że dopóki PKS nie spełni wymogów, to autobusów nie dostanie. Stąd @gfgfgfa – całkiem prawdopodobne, że rzeczywiście jechałaś nowym Iveco, bo pojawiły się na miesiąc z kawałkiem na testach w PKS-ie, ale później je wycofano. Jest też opcja, że jechałaś po prostu przemalowanym na ten seledynowy kolor MAN-em, bo jedno auto przelakierowali na nowe kolory, oczywiście jedyne, które wygląda w środku i jeździ jak całkiem sprawny autobus, ba – ma skutecznie działającą klimatyzację ( ͡° ͜ʖ ͡°) @kamil_snk – to nie są te same autobusy, co w ZTM, mają inną skrzynię biegów, no i wszystkie są 12-metrowe – ZTM ma większość 10-metrowych egzemplarzy.

    Wracając do przetargu – temat ostatnio znowu wrócił, krąży plotka, że od września auta wyjeżdżają na ulice i chuj. Z tym że pamiętam, jak kierownik dyspozytorni mówił mi, gdy się przyjmowałem, że „jeszcze ma przyjść partia 15 Autosanów z Sanoka, ale z nimi to wiadomo, oni rzadko dotrzymują umów, a w ogóle to cholera wie, czy to w ogóle będzie jeździć”. Z dostawą nie trafił ze swoimi przewidywaniami, ale nie pomyślał pewnie, że CBA zacznie węszyć w Sanoku, także temat cały czas jest otwarty i cudów się nie spodziewajcie. Według mnie przetargu pod PKS nie ustawią, bo Urząd Marszałkowski wcale nie ma w tym interesu, dla nich te auta mogą nawet zarosnąć mchem, bo na auta zrzutę robiły gminy ościenne i nawet, jeżeli Rzeszów też wrzucił swoją działkę, to Tadziu woli pompować miliony w ZTM niż podpinać finansowe kroplówki do postkomunistycznego reliktu, jakim poniekąd jest PKS. Ferenc zresztą sam jest postkomunistycznym reliktem, którego miejsce jest na śmietniku historii, no ale nie o tym mowa. Co do reanimacji Iveco to nie ma jeszcze kłopotu, bo został im rok gwarancji, więc w razie czego to dzwonią do AMS-u na Rzecha i ekipa przyjeżdża i stawia pacjenta na nogi, ale jak Autosan się rozleci (a PiS raczej wiecznie rządził nie będzie, zresztą oni tylko pokazówki robią), to wtedy może się zrobić ciekawie, bo te ciućmoki z pekaesowskiego warsztatu to raczej będą za ciency, żeby je utrzymywać w czynnej służbie. No ale może nie doceniam inwencji twórczej polskich inżynierów mechaniki. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    A jak rzuciłem już coś o PiS-ie – naczelny poborca podatkowy tego kraju, czyli Mateusz Mao Wiecki tam parę razy wspomniał, ile to pieniędzy nie pójdzie na przywracanie wyłączonych linii autobusowych, pamiętacie? No, to już decyzja zapadła. Nie będę mówił o kwotach, bo sam też ich dokładnie nie znam, ale w przeliczeniu to Urząd Marszałkowski da pieniądze na 10 linii i dopłata wyniesie oszałamiające 10% do każdego wozokilometra. Prawie pewny jest powrót linii do Dynowa, a co dalej to będą dogadywać.

    A na koniec to wołam @producent_smogu, bo też zapytał o tę historię z nowymi autobusami.

    #autobusy #rzeszow #jakbedziewpksie
    pokaż całość

    źródło: rzeszow4u.pl

  •  

    Dzisiaj zmianę skończyłem już przed 22:00, także mogę napisać coś od siebie.
    Trochę patologiczny dzień, miałem masę wymuszeń i drogowych dzbanów przed sobą: a to gość z Kudlika tak genialnie wyjeżdżał z zatoczki autobusowej, że sam go później wyminąłem, wyjeżdżając z tej samej zatoczki przed nim na drogę, a to dwóch młodziaków wpierdoliło mi się przed auto na rowerach, za co serdecznie ich pozdrowiłem, jeszcze innym razem gdy wyturlałem się na szczyt wiaduktu Tarnobrzeskiego i zobaczyłem, że pas jest zablokowany, bo ta banda idiotów z PBI podnosiła studzienkę kanalizacyjną, to rzuciłem „chyba ich popierdoliło z tymi zwężkami w tym mieście”, na co siedząca za mną pani tylko się uśmiała. Raz przy wyjeżdżaniu z Batorego na Piłsudskiego jakiś debil w Tiguanie mnie zablokował, bo nie przyszło mu do głowy, że ustawiam się przy lewej stronie, żeby tył mi się zmieścił bez łapania krawężnika i radośnie sobie stanął koło mnie, próbując wyjrzeć zza mojego autobusu i skutecznie uniemożliwiając mi włączenie się do ruchu, dopóki on się wyturlał na drogę. Tak samo mnie zablokował inny dureń naprzeciwko dworca PKP, jak zauważyłem, że na lewym pasie przy hotelu stoi traktor i ekipa porządkowa podlewała kwiatki, a facet zamiast mnie po prostu wyprzedzić, to razem ze mną się zatrzymał i ruszył tuż po tym, jak sam stanąłem, czego oczywiście nie omieszkałem odpowiednio skomentować (tu jednak już nie miałem pasażerów, a ogółem przez całą trasę do Łukawca wsiadła mi tylko jedna osoba) – przez otwarte okno słyszeli to jednak ci pracownicy i sądząc po ich minach chyba pomyśleli, że to ich mam na myśli… Cóż, mówi się trudno. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jeszcze w międzyczasie minął mnie jeden z kierowców MPK i wymownie wskazał na swoje lewe lusterko, które z mojej perspektywy wyglądało, jakby było lekko przetrącone, co mnie zdziwiło, bo nie przypominam sobie, żebym o cokolwiek zahaczył – nawet się upewniłem, że z tyłu nie mam czegoś porysowanego, ale niczego tam nie zobaczyłem, no bo jak przodem bym przetrącił, to z pewnością bym to usłyszał. Poza tym pamiętam, że wyprzedzałem przegubowy autobus, a gość prowadził zwykłego Mercedesa.
    Jak już korki nieco zelżały, to jeździło się dużo lepiej, a ostatni kurs z Łukawca robiłem już na pełnym czilku, słuchając jazzu w Polskim Radiu Rzeszów i utrzymując stałą prędkość na poziomie niecałych 40 km/h przez całą trasę, o co nie posądzałbym sam siebie, że potrafię jechać tak wolno przez tak długi czas. Szkoda tylko, że dostałem auto z fatalnymi hamulcami: jak się lekko przytrzyma hamulec, to łapią lekko, ale jak się dociśnie, to siła hamowania się nie zmienia, aż nagle HYC i ludzie lecą z foteli. Jak się dowiedziałem przypadkowo w rozmowie na stacji paliw od sprzedawcy, który okazał się być kierowcą przypisanym jako stała obsada tego autobusu, tam chyba tarcze były zwichrowane czy coś, ale ponoć to było zrobione i kolega był nieco zaskoczony faktem, że auto dalej hamuje jak taczka. Nie jest to tak, że cały czas leci przed siebie jak pociąg, bo jak się wdepnie, to biorą jak trzeba, ale żeby płynnie się zatrzymać to trzeba się sporo nakombinować. W Łące brakło mi miejsca i zatrzymałem się przez to na środku skrzyżowania, choć nie bez winy gościa na skuterku, który przyoszczędził na żarówce od kierunkowskazu i włączył go dopiero, jak już stałem. Z kolei jak ruszyłem, to usłyszałem coś w stylu „Hej!”, więc pan chyba chciał lekko przyciąć zakręt i mu nie wyszło, bo przód mi się wysunął – jestem jednak pewny, że zostawiłem mu przynajmniej z półtora metra, więc na pewno krzywdy bym mu nie zrobił. Poza tym sprzęgło chodzi tak lekko i przyjaźnie, że nie mogę się do tego przyzwyczaić i ciężko mi trafić z momentem, żeby płynnie zmieniać biegi, po prostu pracuje za dobrze ( ͡º ͜ʖ͡º) A tak poważnie to bierze wysoko i dla mnie jako kogoś z dość długimi nogami jest to po prostu niewygodne, bo za długo schodzi mi z jego wypuszczeniem, no źle mi się tym egzemplarzem jeździ, mimo iż rzeczywiście w zasadzie nic innego mu nie dolega.

    Zdjęcia swojego nie robiłem, bo jakoś nie chciało mi się. Nie polubiłem się jednak z tym autem, chociaż specjalnie się nim nie zmęczyłem. ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #autobusy #rzeszow #jakbedziewpksie
    pokaż całość

    źródło: phototrans.eu

    •  

      @Pangia: ty jesteś pewien że nadajesz się do prowadzenia autobusu?

      +: zwirz
    •  

      @dzek: Jestem pewny, że osoby z ratusza nie nadają się do prowadzenia taczki, nie mówiąc o rządzeniu miastem. Korki takie, że z dworca nawet nie da się wyjechać, bo wszystkie drogi okalające Piłsudskiego są pełne. Po dwóch przystankach mam 10 minut spóźnienia i nie mam najmniejszych szans gdziekolwiek się zmieścić w czasie. No ale wiadomo.

      źródło: youtube.com

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    A teraz obiecana przeze mnie ciekawostka.

    Oto nowe Autosany :) Dużo zdjęć nie porobiłem, żeby ktoś mnie czasem nie przyuważył, bo nie wiem, jak na to mogliby zareagować inni pracownicy.

    #autobusy #rzeszow #jakbedziewpksie

    źródło: IMG_0748.JPG

  •  

    Czwartek był już ciekawszy. Zaczęło się od tego, że był tylko kierownik działu dyspozycji, który z oczywistych względów nie zna moich preferencji, więc musiałem przeprosić się z „koziołkiem”. Po garści kurew i chuji wyrzuconych w kabinie i przy wykonywaniu OC uruchomiłem silnik, pobrałem tablice kursowe i wyjechałem na drogę, obiecując sobie, że spróbuję się jakoś przekonać do tego auta. I z każdym kursem mi to coraz bardziej wychodziło – zacząłem doceniać niewielkie wymiary MAN-a, które w połączeniu z dobrym kątem skrętu czyniły go bardzo zwrotnym autobusem, ma całkiem znośne przyspieszenie mimo przebiegu zbliżającego się do 1100000 km, a jak wykminiłem w końcu, jak działają te cholerne środkowe drzwi, to nawet nie miałem kłopotu z tym, żeby mi się otwierały wtedy, gdy tego potrzebowałem. Na drugim kursie do Stobiernej miałem pełny stan i nawet zadzwoniłem z zapytaniem, czy w razie czego wyślą bisówkę, bo nie mam miejsca w autobusie – usłyszałem, że nie ma kogo podstawić, ale jak nikogo więcej nie zabiorę, to będę rozgrzeszony, na szczęście jednak później już ludzie tylko wysiadali. Nie bawiłem się jednak „koziołkiem” całą zmianę, bo po drugim kursie jeden z kierowców zwrócił mi uwagę, że pod silnikiem tworzy mi się coraz większa kałuża i chyba cieknie mi płyn chłodniczy. Najstarszym znanym sposobem upewniłem się, że ta brązowa breja to rzeczywiście ciecz chłodząca, zgłosiłem ten fakt na dyżurce i dowiedziałem się, że jakbym od razu pojechał na bazę, to jeszcze zdążyłbym podmienić auto, a jak mam 10 minut do odjazdu, to żebym wziął bańkę z wodą i dolał w razie czego ( ͡° ͜ʖ ͡°) Dolałem więc 4 litry wody, które już zdążyło wyciec na dworcu, odpaliłem, sprawdziłem, czy cieknie mocniej, czy słabiej, zaopatrzyłem się w kolejne 10 litrów wody z domieszką mydła i podjechałem pod stanowisko. Troszkę się cykałem, bo w tym MAN-ie nieco szwankuje wskaźnik temperatury wody i trzeba bardziej polegać na wskaźniku temperatury oleju w skrzyni i na kontrolce przegrzania płynu, która zapala się, gdy jego temperatura sięga 100 stopni, co samo w sobie jeszcze nie jest niebezpieczne, o ile jeszcze wiadomo, czy to, co jest w układzie, to woda z glikolem, czy sama woda.
    Troszkę się jednak zdziwiłem podczas jazdy, bo wcześniej temperatura oscylowała raczej powyżej 90 stopni, po dolaniu wody spadła w okolice 85. Na pętli w Tajęcinie zerknąłem na rurkę przelewową, zobaczyłem, że wyciek jest minimalny, więc ze spokojem w sercu dojechałem do Stobiernej. Tam dolałem 2,5 litra, które wyciekły na postoju, zjechałem na dworzec i zawróciłem na bazę, gdzie zgłosiłem usterkę i poszedłem na dyspozytornię po drugie auto na ostatni kurs do Głogowa.

    #autobusy #rzeszow #jakbedziewpksie
    pokaż całość

    źródło: IMG_0756.JPG

  •  

    Dobra, odzyskałem aparat, można pisać. Mam godzinę przed wyjściem, więc może zdążę.
    Środa była w zasadzie lajtowym dniem, dostałem nieco zmęczonego już życiem Solbusa C10,5, który o swoim wieku przypominał tym, że żeby spisać jego przebieg do karty drogowej, trzeba było weryfikować go w książce obsługi technicznej pojazdu, gdyż w tachografie nie było wystarczającej liczby cyferek, żeby takie wartości objąć ( ͡° ͜ʖ ͡°) Niecałe 1280000 km przebiegu, całkiem przyzwoity wynik jak na pojazd z 2005 roku, jak sobie z ciekawości zerknąłem w dowód rejestracyjny. Co ciekawe, jest wyposażony w klimatyzację, co jeszcze ciekawsze – działającą, co uświadomił mi drugi kierowca, gdy zwrócił mi uwagę, że panel od webasto odpowiada również za sterowanie klimą. Niestety, chłodzi tak, że po południu, gdy zrobiło się chłodniej, to ją wyłączyłem, bo straty w dynamice były zbyt poważne, żeby się tak męczyć, a dmuchało jedynie na tył autobusu i co najwyżej było w stanie wyrównać temperaturę do temperatury otoczenia, mimo ustawienia jej na 20 stopni. A silnik czuć, że pierwszy – żeby jakoś się ta buda rozbujała, to trzeba było praktycznie zamknąć obrotomierz, dopiero powyżej 1800 RPM budził się do życia, przy czym zwykle w autobusach biegi zmienia się przy 1400-1500 RPM, także ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ale trochę go przynajmniej przegoniłem i później jechał nieco lepiej, na pierwszej górce zostawiłem za sobą sporą chmurę czarnego dymu, ale później już nawet przy rozruchu mu się nie odbijało, także swoje pewnie zrobił też styl jazdy innych kierowców.
    Akurat na zmianie był taki nieco ambitniejszy dyżurny ruchu i gdy zorientował się, że znowu dostałem auto bez możliwości wjazdu na port lotniczy w Jasionce, ale z Viatollem, zamienił mi ten kurs na 204 do Palikówki. Akurat była pani, która jechała do Strażowa i robiła za pilota, a w zasadzie tylko upewniała mnie co do moich drogowych decyzji, bo jak sam się przekonałem, trasę jednak zapamiętałem. Interes był jednak słaby, bo akurat w tym momencie jakaś pała na blachach z Myślenic się rozbiła na rondzie na górce i przejechanie od przystanku pod jednostką wojskową za rondo zajęło mi pół godziny, a już minąłem skrzyżowanie koło McDonalda i nie miałem jak tego ominąć. W PKS-ie to kierowca wykazuje się inwencją, w takiej sytuacji może po prostu odbić w boczną drogę i ominąć przystanek, jeśli czasowo mu się to opłaci i zakłada, że nikt nie będzie czekał tam, gdzie nie przejedzie, to nie MPK, że jakiś prezydent będzie się czepiał ( ͡° ͜ʖ ͡°) Także na pętlę zajechałem w takim czasie, że już miałem 6 minut po odjeździe następnego kursu. I nie wiem, jak do tego doszło, ale w Krasnem natknąłem się na… drugie 204 wracające do Rzeszowa, więc zapytałem te dwie osoby, które wiozłem, gdzie wysiadają, i gdy potwierdziły, że dopiero w Rzeszowie, po prostu przelotowo pojechałem prosto do miasta, nawet nie patrząc, czy ktoś czeka na przystanku, skoro minutę po mnie jechał drugi autobus, dzięki czemu nadrobiłem czasu na tyle, że po wyturlaniu się za wszystkie progi zwalniające w Palikówce i wyjechaniu na DK94 udało mi się przyjechać na dworzec z tylko trzyminutowym opóźnieniem. Przerwa, 227 do Głogowa i zjazd na bazę.

    Wyświetlacz nie przydał mi się – nie jest spięty z bileterką, tylko ma zapisane dalekobieżne kursy z czasów świetności PKS-u. Z ciekawości wybrałem jakiś dowolny ciąg cyfr i wyskoczyła mi relacja Rzeszów → Białystok przez Międzyrzec Podlaski. Z tym że przez tyle lat nikomu nie przyszło do głowy założyć ramki na tablicę kursową z przodu, więc ktoś w podszybie wcisnął nieco styropianu, żeby tablica nie wpadła za głęboko, i upycha się jakąś szmatę, żeby owa tablica stała pionowo. Gorzej, że wieczorem jej nie widać. ¯\_(ツ)_/¯

    #autobusy #rzeszow #jakbedziewpksie
    pokaż całość

    źródło: IMG_0750.JPG

  •  

    Gdy schodzisz do auta po torbę i orientujesz się, że skoro nie ma tam aparatu, to zapewne leży w schowku koło kierowcy w autobusie, którym wczoraj jeździłeś.

    pokaż spoiler Czyli normalny wpis będzie jutro, przepraszam.

    #autobusy #rzeszow #jakbedziewpksie

    GIF

    źródło: media.giphy.com (2.01MB)

  •  

    Wczorajszy dzień już był lepszy niż poniedziałek. To znaczy: tym razem przestrzeliłem sobie skręt do Tajęciny i pewna pani była wyraźnie nieucieszona faktem, gdy oznajmiłem, że wolę zawrócić na rondzie kilometr dalej niż cisnąć się w jakieś bramy między firmami, ale jak wiecie, PKS wcale nie musi jechać powoli, a czasami może nawet być kierownikiem lewego pasa, toteż znacznie wygodniej było mi się bujnąć w okolice 90 km/h na prostej i zrobić ten dystans w 3 minuty niż szukać miejsca na wycofanie 12-metrowym autobusem, co zapewne zajęłoby mi tyle samo czasu albo i nawet więcej. Ale za to w końcu ogarnąłem przystanki i dzisiaj już mam nadzieję pojechać tak, jak trzeba, co z pewnością ucieszy mnie bardziej niż tych z was, którzy zwątpili w moje umiejętności odnalezienia się na mapie. Mój życiowy fart jednak dał o sobie poznać i jako że wszyscy na firmie mówili mi, żebym się nie przejmował, bo i tak nikt tam nie będzie jechał, to oczywiście na dworcu wtarabaniło mi się dwóch emerytów z torbami, którzy zapragnęli dojechać MKS-em na lotnisko… Na szczęście nie protestowali, gdy oznajmiłem im, że mogę ich co najwyżej odstawić pod bramą, bo jest lista autobusów dopuszczonych do wjazdu na teren lotniska i mój się na takowej nie znajduje. Mam tylko nadzieję, że nie wybrali się tam godzinę przed lotem, ale skoro uznali, że w celu dostania się na lotnisko skorzystają z usług właśnie PKS Rzeszów, to mógłbym przypuszczać, że jednak nie do końca to przeanalizowali ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Poza tym dzień przebiegł całkiem spokojnie; wiedząc już, o której mam pierwszy kurs, przyszedłem sobie odpowiednio wcześniej na bazę, a że już miałem wszystkie kwity wypisane i w dodatku dostałem ten sam autobus, co w poniedziałek, to nawet obsługę codzienną mogłem sobie odpuścić, bo przez noc nikt tym autem nie jeździł, a wiem, gdzie i w jakim stanie go zostawiłem, więc miałem całą godzinę zapasu. Jedyny niemiły przypadek miałem przy kursie powrotnym ze Stobiernej z 19:35. Dojeżdżam do skrzyżowania przy szkole, zwalniam, bo jakaś grupka siedzi na przystanku, ale nikt się nie podnosi. Akurat jestem na wysokości przystanku, gdy słyszę:

    Ej, to nasz autobus! EEE!
    Nosz kurwa, i znów to samo. Obudził się ktoś 10 sekund za późno, bo przecież mam tylko niecałe 3 metry wysokości i nie widać mnie z daleka. Chuj, tyle lat tamtędy jeździłem, to wiem, gdzie mogę zawinąć z powrotem. Jedna nawrotka, druga, podjeżdżam drugi raz. Siedzi jakiś stobiernany oskarek i pytam:

    Który to z was chciał wsiadać i krzyczał, żebym się zatrzymał?
    Aaaale nikt z nas tu nie krzyczał.
    No jak nikt, przecież stał tu jeden z was i coś tam się darł, aż tak głuchy nie jestem.
    Ale mu ty wszyscy siedzimy, nikt tu nic nie mówił.
    Przecież widziałem, tylko teraz go tu nie widzę, to poszedł gdzieś czy co?
    Nikogo tu takiego nie było…

    A dalej to już nie słuchałem, żeby nie wyjść i nie przypierdolić gnojkowi tym rowerem, co obok niego stał, tylko zapiąłem jedynkę i pojechałem dalej. Gówniarze sobie będą żarty stroić, kurwa. Mógłbym to otagować #przegryw, ale nie chcę niepoważnych ludzi pod swoimi wpisami. Dlatego teraz kilka uwag na temat tego, jak być dobrym pasażerem PKS-u.

    0. Podstawowa sprawa – każdy przystanek na każdej linii MKS-u i PKS-u jest przystankiem na żądanie. Jak nie ma nikogo, kto chce wsiadać lub wysiadać, to kierowca zawsze pojedzie dalej.

    1. W cywilizowanych krajach jak się chce wejść do autobusu, to się podnosi rękę. Nie ma co tego wymagać, bo 99% Polaków jest na to za leniwa, a pozostały 1% to kobiety z torbami z zakupami i nie mają jak jej podnieść, ale jak widzicie nadjeżdżający autobus, to podejdźcie do krawężnika, jak chcecie wsiadać, albo się cofnijcie lub najlepiej odwróćcie plecami, jeśli to nie jest to, na co czekacie. Każdemu kierowcy to wystarczy i zrozumie. I nie podchodźcie na środek, tylko na początek zatoczki, jeszcze nocny kurs może sobie stanąć gdziekolwiek, za dnia autobus nigdy się wam nie zatrzyma na środku, bo zanim wejdziecie do środka, kupicie bilet i usiądziecie, to za mną będą stały trzy kolejne autobusy i już nie wjadą, tylko będą blokować pas.
    2. Jeszcze są czasami takie przystanki jak w Nowej Wsi czy przy szkole w Wólce Podleśnej (ten to już w ogóle spierdolony na maksa), gdzie macie tam jakiś swój lufcik jak w bunkrze na plaży Omaha, z którego wyglądacie nadjeżdżającego autobusu niczym alianckiej łodzi do zestrzelenia. W skrócie: wy nas widzicie, my was nie. Wyjdźcie stamtąd, jak widzicie, że coś jedzie, ta buda potrafi się szybko zatrzymać, więc może się wyrobię, jak wybiegniecie w ostatniej chwili, ale ani to przyjemne, ani wygodne, a już na pewno nie dla tych, co siedzą w środku. Nawet, gdy hamuje się z 40 km/h. Zwłaszcza, że już miałem cztery razy sytuację, gdy już na przystanku zamknąłem drzwi, wyjeżdżam z zatoczki i nagle widzę, że ktoś za mną biegnie i chce wsiadać. Jak już zajeżdżam na zatoczkę, to patrzę, czy ktoś chce wsiadać, czy nie. Raz biletowałem przez dwie minuty i i tak jakaś babka mnie nie zauważyła, jak już byłem w połowie pasa, to wybiegła chuj wie skąd.
    3. Tak samo, jak chcecie wysiadać – jak widzicie, że obrazki za oknem przesuwają się szybciej niż zwykle, to też wyjdźcie z odpowiednim zapasem, PKS-y nie muszą się zatrzymywać na każdym przystanku – jak się za późno podniesiecie, to będzie to wasza strata. Już mi się jeden gość tak przejechał, bo wstał w momencie, gdy mijałem przystanek, tylko zabrakło mu odwagi, żeby mi zwrócić uwagę, i dobrze, bo by mu się słownie oberwało. Aha, i często jest naklejone gdzieś z przodu „ZABRANIA SIĘ STANIA NA STOPNIACH” – olejcie to. Raz, że przy stopniach macie barierki, dwa, że jak stoicie na środku, to zasłaniacie lusterko na wnętrze autobusu i nie widać, czy ktoś przy drugich drzwiach nie stoi i tamtędy nie chce wyjść. A, no i nie łapicie się przypadkiem za tę długą rurę, bo was drzwi wkręcą. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    4. W niskopodłogowych Solbusach i MAN-ach środkowe drzwi otwierają się z dość sporym opóźnieniem po wciśnięciu przycisku, jakieś dwie, trzy sekundy zwłoki. W Solbusie działają niezawodnie, z MAN-ami są większe jaja. A, i jeszcze jedna, ważna uwaga. Niektóre MAN-y mają układ z trzema parami drzwi – te ostatnie nie mają w ogóle sterowania u kierowcy, pasażer je sobie sam otwiera i one się automatycznie zamykają po bodajże trzech sekundach, jeśli czujnik nie wykryje przy nich ruchu. Także jeżeli by się tak kiedyś zdarzyło, że akurat pojedziecie takim długim MAN-em i te drzwi przy wysiadaniu was przytną, to jest to wyłącznie wasza wina. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    W sumie to chyba tyle. Na jutro może mi się uda przyszykować coś ekstra, mógłbym nawet dzisiaj wrzucić, tylko mi jednej foty brakuje. Jak się uda zrobić dzisiaj, to jutro zarzucę czymś ładnym.

    #autobusy #rzeszow #jakbedziewpksie
    pokaż całość

    źródło: IMG_0746[1].JPG

  •  

    Jak już w którymś tam komentarzu wspomniałem w jednym z poprzednich wpisów, miałem mieć wolne, no ale ktoś tam się rozchorował i zadzwonili do mnie, czy nie wskoczę na 214. Co prawda ostatni raz na pętli w Krzywem byłem z piętnaście lat temu, ale jeszcze pamiętam gdzie się skręca, więc uznałem, że czemu nie – tylko że miałem mieć dzisiaj 238 i dobrze by byłoby przejechać się tam z drugim kierowcą.

    Tak, racja… no to tamto panu skreślimy i wypiszemy 214 na wtorek, tylko żeby pan przyszedł, dobrze?
    Zgodziłem się i nie wiedząc, co mnie czeka, przygotowałem się i pojechałem do roboty. Już na starcie trochę sprawę mi schrzanił dyspozytor, bo powiedział, żebym był na 14:00. Okazało się, że pierwszy kurs mam o 14:20 i… no nie wiem szczerze mówiąc, jak miałem się ze wszystkim ogarnąć w 10 minut na bazie (pobranie karty drogowej, tablic kursowych, sprawdzenie autobusu i przede wszystkim jego znalezienie na bazie, z czym na ogół schodzi najdłużej, jeśli nie jesteś przypisany jako zmiennik dla kierowcy z I zmiany albo nie jesteś ostatnim, który danym autobusem jechał). Zanim znalazłem swojego Solbusika, zeszło mi bite 5 minut, bo obszedłem całą bazę włącznie z warsztatem, po czym zajrzałem w ostatnie miejsce, gdzie mogło coś jeszcze stać, czyli zupełnie z tyłu za jedną z hal warsztatowych… i tam właśnie sobie czekał na spokojnie w cieniu. Szybkie sprawdzenie oleju, wody w układzie chłodzenia, paliwa, strzał na bendiks i jazda. W międzyczasie zerknąłem w kartę drogową i wyszło, że to będzie jednak bardzo chujowa zmiana ( ͡° ʖ̯ ͡°) Nie dość, że wypadł mi jedyny na tej linii kurs przez Port Lotniczy i Tajęcinę, a nie mam zielonego pojęcia, jak tam idą przystanki, to jeszcze po przerwie przypadającej na bezsensowną 21:25 miałem pojedynczy kurs do Głogowa o 22:40, który również jechał przez wszystkie możliwe pipidówy, jakie są po drodze.

    Także dzień zacząłem od 15-minutowego spóźnienia, tłumaczenia ludziom, czemu jest tak, a nie inaczej, i zapierdalania po trasie tak, żeby jakoś zredukować ten czas (ostatecznie na końcowym miałem -5 minut, czyli odzyskałem 10 minut). Nawrotka i już spokojnie turlałem się do Rzeszowa. Akurat trafił mi się egzemplarz z uszkodzonym czwartym biegiem, więc chcąc nie chcąc musiałem jechać bliżej 50 niż 40 km/h i trzymać się raczej piątego biegu. Uszkodzony w tym sensie, że jeśli się nie dodaje gazu, to bieg sam wylatuje i wtedy dobrze, jeśli wypadnie do luzu, a nie zablokuje się na zębatkach z hukiem ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jechać można, ale trzeba po prostu trzymać za drążek ( ͡º ͜ʖ͡º) No ale wracając: tak sobie pyrkam te 50 km/h, nawet nie przesuwając przystanków w bileterce, więc nie weryfikowałem sobie, jak tam stoję z czasem. Przesunąłem je sobie dopiero w Rzeszowie i zobaczyłem, że mam całkiem pokaźną zaliczkę – w momencie, w którym minąłem granicę Rzeszowa, według rozkładu powinienem dopiero być koło basenu w Trzebownisku ( ͡º ͜ʖ͡º) Na dworzec zaś przyjechałem, mając +15 minut, czyli kwadrans przed czasem. I jadąc takim tempem, wszystkie 3 kursy powrotne, jakie miałem, skończyłem z takim samym okładem. Także już wiesz, @producent_smogu, dlaczego kierowcy PKS-u wloką się jak pijani – jeśli mają taką linię, gdzie nie są pewni, czy ktoś nie wsiądzie po drodze, to starają się mieścić w czasie. O 18:00 ze Stobiernej do Rzeszowa nie jedzie nikt – więc jechałem swoje.

    Na kursie z 18:30 z szufladką w postaci Jasionki i Tajęciny zwyczajnie się zgubiłem. Znam te rejony, ale nie mam zielonego pojęcia, po jakiej trasie ja powinienem pojechać autobusem. Zwłaszcza, że np. przystanek pod Borgwarnerem jest na ich terenie – wjeżdża się jedną bramą na ich zakład i wyjeżdża drugą, bo się leniwcom nie chce podejść 300 metrów do najbliższego przystanku na drodze, a bram tam mają… nie wiem, palców by mi chyba brakło do policzenia tego. Na lotnisko nawet nie zajeżdżałem, bo inny kierowca mi powiedział, że jest lista numerów rejestracyjnych autobusów, które mają w ogóle zezwolenie na wjazd na ich teren – jak się okazało, mój się na takowej nie znalazł, więc i tak by mnie tam nie wpuścili ¯\_(ツ)_/¯ Ale nikt nie dzwonił ze skargą na mnie, więc na szczęście chyba nikt nie czekał. Później jedna babka mnie uświadomiła, jak jechać, ale i tak nadal mi nie zgrywa się to z przystankami, więc w sumie to dalej nie wiem, co mam robić. Także @Lardor – jak przyjdzie ci gdzieś jechać, to staraj się wywiedzieć dzień wcześniej, jaką masz zmianę i linię, to ewentualnie sam pójdziesz się przejechać z drugim kierowcą i przynajmniej będziesz miał jakieś pojęcie na dany temat. Zresztą na ostatnim kursie do Głogowa też przestrzeliłem jedno skrzyżowanie i tylko dlatego się o tym od razu dowiedziałem, że zaraz za nim jest przystanek, na którym chciał wysiąść jakiś facet – sam jednak też na to zwróciłbym uwagę, bo półtora kilometra dalej skończyła mi się Wola Cicha i i tak bym się zorientował, że jestem w złym miejscu. Ale nie jestem pewny, czy czasem nie przejechałem gdzieś przez Lipie nie tak, jak trzeba, ale nikt mi nie zwracał uwagi, a przystanki mi się zgadzały, więc chyba było dobrze…

    Zdjęcie znowu podjebane z PhotoTrans, bo zapomniałem zrobić swoje. Specjalnie noszę w torbie aparat, bo nie mam smartfona, toteż ani zdjęcia nie mam jak inaczej zrobić, ani w razie czego nie mogę się podratować nawigacją na drodze. Staromodnie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #autobusy #rzeszow #jakbedziewpksie
    pokaż całość

    źródło: phototrans.eu

  •  

    Jeżdżę dopiero od dwóch tygodni, a już zaczęli mnie męczyć pijani wsiadający do autobusu. Wsiada mi wczoraj czteroosobowa rodzinka w Medyni, między nimi jakaś babcia się wepchała, dała mi złotówkę i mówi „ja tu zaraz wysiądę” i siadła gdzieś z tyłu. Dobra, chuj, nie wykopię jakiejś stetryczałej staruszki z autobusu, wydrukowałem bilet socjalny i święto. Wbija się ta rodzinka, bez słowa się rozsiedli po autobusie, z przodu stanął najprawdopodobniej mąż, ojciec i głowa rodziny, a sądząc po ubraniach i tym, że pani miała w rękach zapakowane jakieś ciasto, uznałem, że wracają z jakiegoś wesela, toteż w duchu już nazwałem ich sobie weselnikami. Stoję, czekam. Ten coś tam wymruczał pod nosem i jedyne, co udało mi się domyślić, to „Pogwizdów” i żeby gdzieś tam się zatrzymać. Ruszyłem, bo miałem 7 minut opóźnienia, bo popierdoliłem sobie godziny odjazdu i wyjechałem z pętli spóźniony o 5 minut. Siadł sobie za mną i mówię facetowi: to nie są darmowe przejazdy. Wyciągnął dwie pięciozłotówki, dał mi do ręki i temat uznał za zamknięty. No cóż, ja nie, więc na następnym przystanku się zatrzymałem i pytam, gdzie jadą. „No Pogwizdów”, to wydrukowałem normalny bilet i pytam, co z resztą. „Ale nas jest czterech”, to wydrukowałem jeszcze trzy normalne i niech spierdala, w międzyczasie zresztą szanowna małżonka strofowała gościa „Tomek, zachowuj się normalnie”. Niech się ta buda gdzieś rozleci po drodze i będę miał później problemy, że w aucie mam sześciu ludzi i żaden nie ma biletu. Wysiedli na pętli w Pogwizdowie i gość wymamrotał, żebym się starszych popytał, „jak wygląda życie” i pożegnał mnie w jego mniemaniu młodzieżowym „NARA”. Dużo rzeczy mnie wkurwia, ale to, jak bardzo gardzę pijanymi ludźmi, którzy w dodatku w swoich pijackich stanach wymądrzają się, jacy to oni nie są omnibusy, zamiast siąść po cichu na dupie i liczyć na to, że nikt nie zwróci na nich większej uwagi, jest w topce mojego prywatnego rankingu. Najebany, to do spania, a nie jeszcze coś sapie pod nosem. A jego żonie przy wysiadaniu odpowiedziałem „Dobranoc i powodzenia życzę”, bo tak z mordy to facet wyglądał na jednego z tych problematycznych po wódce. Wieśniak pierdolony.
    A tak poza tym to sobie głównie dzieciaków i studentów w tę i z powrotem woziłem, przy okazji chyba tylko jeden kurs zrobiłem zgodnie z czasem, bo raz się zagadałem na dworcu, raz mnie zblokowały auta na wyjeździe i już na starcie miałem 5 minut w plecy, a raz nie mogłem odpalić auta. Jak się później okazało, przez własne gapiostwo, bo nie zaciągnąłem ręcznego. ¯\_(ツ)_/¯

    Dzisiaj miałem mieć wolne, ale mi zadzwonili, że kierowca się rozchorował i czy nie wskoczę na 214. Odparłem, że mógłbym, tylko że jutro mam mieć 238 i pasowałoby się tam przejechać z drugim kierowcą, na co usłyszałem „a tak, racja, no to wpiszemy panu na dziś i jutro 214, może tak być?”, na co chętnie przystałem. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Tak więc wołam @gfgfgfa, bo raz stwierdziła, że boi się ze mną jechać ( ͡º ͜ʖ͡º)
    #autobusy #rzeszow #jakbedziewpksie
    pokaż całość

    źródło: IMG_0739[1].JPG

  •  

    Dzisiaj (a w zasadzie to już wczoraj) miałem linię 220. Tesco – Rudna Mała i tak w koło Macieju. Nawet nic nie wybrzydzałem, a i tak mi dyspozytorka dzwoniła i pytała, kiedy przyjadę na bazę, żebym sobie auto wziął, skoro nie chcę jeździć MAN-em ( ͡° ͜ʖ ͡°) Dostałem więc niskopodłogowego Solbusa, przypadkiem tego samego, którym robiłem próbne kółko, gdy się przyjmowałem do PKS-u. Nie zapamiętałem jednak, że w środku jest takim przerażającym gruzem. Dwa razy dzisiaj myłem ręce i i tak wróciłem do domu z czarnymi łapami, to auto chyba nigdy kurwa nie było w środku myte. Nawet na bileterce (swoją drogą z pogiętymi kluczami w zamkach, nie wiem, kto się z nią tak siłował) warstwa kurzu taka, że rolkę papieru do biletów to w rękawiczkach wymieniałem. Zrobiłem kółko, zajechałem pod Tesco i przez moment miałem ochotę pójść, kupić jakieś chusteczki nawilżane, miotłę i odgruzować trochę kokpit, bo można było się obrzydzić. W międzyczasie wypiłem butelkę wody, zebrałem trochę śmieci do wyniesienia, podchodzę do śmietnika… no nie wierzę. Ktoś wyrzucił do śmietnika raz użytą ściereczkę z mikrofibry. Trochę się zawahałem, ale wziąłem ją, sprawdziłem – czymś nasączona, ale nie śmierdziała. No i stwierdziłem – a chuj z tym, gorzej na pewno nie będzie ( ͡° ͜ʖ ͡°) Wystarczyło akurat na wyzbieranie kurzu z kokpitu i ogarnięcie co większych zacieków, bo myjni to ten Solbus też już długo nie widział. Szkoda, bo mimo masy błędów w komputerze, w tym błędu ABS-u doraźnie naprawionego poprzez zamalowanie markerem kontrolek na desce (!), i bardzo opornie działającej skrzyni (dwójka i piątka wbijane na siłę, z trójką też czasami trzeba było się poszarpać) to jednak całkiem fajnie chodzi.
    Oczywiście nie obeszło się bez pijanych na pokładzie. Wsiadł mi gość między emerytkami w Miłocinie i mówi, że on to tylko do następnego przystanku. Popełniłem błąd i mu wydrukowałem bilet, w sumie nie mam zielonego pojęcia, po co. Daję mu ten bilet, a on, że nie chce. Mówię: panie, daj pan trzy złote albo won, to nie są darmowe przejazdy. Pokiwał głową i wyszedł. I teraz jest taka sytuacja, że ja jestem chwilowo 3 złote w plecy, ale jeśli ktoś jeszcze wejdzie w tej samej strefie do autobusu, to mogę mu dać taki bilet i wszyscy są szczęśliwi. No nie poszczęściło mi się, wsiadła tylko pani z ulgą dla emeryta, w sumie fartem, bo już prawie wyjechałem z zatoczki, ale jeszcze zerknąłem w prawe lustro, a tam jakaś babka biegnie, ale zrezygnowana już się zatrzymuje. W zasadzie to lepiej byłoby się cofnąć niż stać jak pizda na połowie pasa, no ale dobra, już trudno. Dojechałem do końca, bilet teoretycznie do śmieci, bo na nim jest wydrukowany numer kursu.
    No ale włączył mi się wewnętrzny janusz i i jak mi na następnym kursie wsiadła jakaś młódka z życzeniem dowiezienia jej do Pogwizdowa, to jej dałem ten bilet i essa. I po minucie dotarło do mnie, co ja najlepszego odjebałem. Chuj, że bilet z innego kursu, z tego jeszcze może bym się w razie kontroli wyłgał – jechałem od Rzeszowa do Rudnej, a bilet był w drugą stronę… No ale hajs się zgadza ( ͡º ͜ʖ͡º) I na placu Wolności powtórzyła się sytuacja: zatrzymałem się, stałem chyba z pół minuty, nikogo nie ma, no to ruszam. A tu leci jakaś babka chuj wie skąd, bo ona dopiero co dojrzała, że jej autobus stoi na przystanku. Ale tu już się cofnąłem, bo tam stać w poprzek pasa to już byłoby przegięcie, nawet o 18:00.
    A na koniec dnia dowiozłem jakiegoś wiejskiego chada z Rudnej Małej na jakieś rzeszowskie chlanie i na dworcu połapałem się, że wyłączyły mi się wyświetlacze i jechałem bez relacji jako autobus widmo. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler a co do błędu ABS-u – ja bym go profesjonalnie zakleił taśmą izolacyjną ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #autobusy #rzeszow #jakbedziewpksie
    pokaż całość

    źródło: phototrans.eu

    •  

      Dla pasażera liczy się tylko to, żeby w środku było czysto i w miarę możliwości nie za gorąco.

      @Pangia: No właśnie wydaje mi się, że coraz mniej ludzi jest zadowolonych z samego faktu "że coś jedzie", tylko zaczynają zwracać uwagę co jedzie. Oczywiście babcie i młodzież nie mają za często wyboru i muszą jechać autobusem, ale jeśli ktoś jeździ częściej niż okazyjnie, to obecnie może całkiem tanio kupić dupowóz, który dowiezie go z punktu A do punktu B. I to przy zachowaniu względnego komfortu, bez ryzyka trafienia na saunę, stare baby, żula, brudne siedzenie, autobus w którym wszystko się trzęsie, szarpie itd. Po prostu uważam, że powinno się patrzeć na komfort, a nie tylko na to, żeby autobus jakoś dojechał.

      Co do przewiewu w autobusach, najgorsze były stare Mercedesy z MPK, które miały tylko po 2 małe uchylane okienka z tyłu, albo różne 20-30 letnie autobusy ściągane z zachodu dla janusz-transów, które nie mają otwieranych okien, bo są wyposażone w klimatyzację, która nigdy nie działa.
      pokaż całość

    •  

      @kamil_snk: Znaczy wiesz, ja ci powiem tak. Z mojej perspektywy to gdyby to zależało wyłącznie od Urzędu Marszałkowskiego czy Tadzia Ferenca, to PKS od 10 lat byłby już tylko na kartach historii. Ich tam chuja interesują ludzie z okolicznych wiosek, bo i tak na nich głosować nie będą, bo to inny okręg wyborczy, więc to, czy cokolwiek tam będzie jeździło, to nie jest zupełnie ich problem, tylko gmin ościennych. Dopóki Ferenc rządzi, to pieniądze się znajdą, jak będzie trzeba, to MPK będzie nawet do Przemyśla jeździło i bilety będą za darmo, jeśli tylko dziadek zwietrzy w tym jakiś polityczny interes. Nowe autobusy stoją, czekają od roku na bazie, Urząd rozpisuje kolejny przetarg i plotka głosi, że PKS-u mogą nawet nie dopuścić do niego, bo nie spełnia wymogów proceduralnych. A że już rozniosła się wieść jakiś czas temu, że ponoć próbują ten przetarg ustawić właśnie pod PKS (co, z tego, co wiem, nie było prawdą), to tym bardziej nikt przy tym kombinować nie będzie i całkiem realna jest opcja, że te Iveca dalej będą gniły na placu. Zresztą nie wiem, czy zwróciłeś uwagę, ale odkąd oddali do użytku nowy dworzec podmiejski, to PKS-y już na niego nie jeżdżą. Przypadek? pokaż całość

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    Ja to mam jakiegoś farta do wypitych ludzi. Albo mnie zaczepiają o drobne, albo o fajki, albo pakują mi się do autobusu. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Najpierw wbił mi gość z takich, co to myślą, że jak będą nieprzyzwoicie wręcz słodcy i uprzejmi, tacy ą-ę-bułkę-przez-bibułkę, to zupełnie nie będzie widać, że mają już nieźle w czubie. Ale dobra, spokojnie se siedzi, to niech jedzie. Później wsiadł mi facet, który chciał się dostać do Łukawca, a nigdy nie jeździł autobusami, nigdy nie był w Łukawcu i nawet nie wie, gdzie to jest, i w zorientowaniu się w swojej pozycji na mapie Polski z pewnością nie pomagał mu promilaż zawarty w krwioobiegu jego organizmu. Ostatecznie siadł za mną, pytając, czy na pewno powiem mu, który to drugi przystanek, bo tam musi wysiąść, bo tam jego kolega mieszka, a później włączyła mu się pijacka gadajka i zaczął opowiadać jakieś historyjki. Chociaż już chciałem go przywołać do porządku, bo zaczął zaczepiać jakąś małolatę na siedzeniu obok, ale akurat ona wysiadła na następnym przystanku i później ja stałem się jego słuchaczem.
    Na ostatni kurs zaś wsiadło mi paru studentów, trzech czy czterech ludzi wracających z pracy, także na pusto nie jechałem. Wjeżdżałem do Czarnej i wydawało mi się, że jeszcze kogoś widzę w lusterku, ale nie byłem do końca pewny. Nic to, dojechałem, zawróciłem, zatrzymałem się, idę do tyłu. No niby nikt… a nie, jednak rzeczywiście jakaś panna siedzi i śpi. No to szturcham ją, żeby ją obudzić i mówię, że koniec trasy, ostatni przystanek. Ciało się obudziło, mózg jeszcze nie, więc po prostu wstała, ominęła mnie bez słowa i poszła do drzwi, ale na szczęście się z nimi nie siłowała, bo nie były otwarte ( ͡° ͜ʖ ͡°) Wyszła, stanęła w miejscu, obróciła się…

    – Wie pani, gdzie jesteśmy?
    • Noo…
    – W Czarnej, tutaj zaraz jest ten GS koło domu kultury, orientuje się pani już mniej więcej?
    • Tak, tak…

    No jakbym kurwa gadał z… no z pijanym po prostu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    – Ostro pani popiła, widzę.
    chord.wav
    – Alko, jakieś dragi? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    startup.wav
    System odzyskał sprawność po poważnym błędzie
    • Nie wiem, gdzie jestem.
    – No mówię, w Czarnej, koło Łańcuta. Niedaleko jest przystanek przy urzędzie gminy, najwyżej podrzucę tam panią, już się nie będziemy jakoś rozliczać z tego.
    • Ale ja chciałam wysiąść w Łące.

    No i kurwa kopara mi opadła. Przypomniałem sobie, że rzeczywiście kupowała bilet do Łąki, ale jakoś tego nie skojarzyłem, może jakby siedziała gdzieś z przodu, to prędzej bym ją zapamiętał. A problem w tym, że powrotny kurs już nie leci przez Łąkę, tylko leci prosto na Trzebownisko. No i mówię, jaka jest sytuacja, a ona, że musi się dostać do domu. Zaproponowałem, że jakoś inaczej się rozliczymy i wyruchałem ją we wszystkie dziury na tylnych siedzeniach. ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Nie no, tak naprawdę to nie. Wydłubała jakieś drobniaki, sprzedałem jej bilet do Rzeszowa i odstawiłem pod dom w Łące, żeby już nie być przesadnie hojnym. No bo tak to musiałbym ją zostawić na przystanku pod wiaduktem w Terliczce i zapieprzałaby z buta z pięć kilometrów, a w takim stanie to cholera wie, czy trafiłaby do domu. Ale zostawiła torebkę z dowodem osobistym, legitymacją studencką z lubelskiego uniwerku i pieniędzmi w środku, także albo nie była aż tak pijana, albo była tak pijana, że grzebała za drobniakami w torbie, a nie skojarzyła, że w tej takiej malutkiej torebeczce ma z pięć dych. Ale jeśli panna Patrycja Sz. ma tutaj konto, to niech wie, że ten swój mały pierdolniczek leży do odbioru na dyżurce na dworcu PKS na Grottgera. Chyba, że kierownik go tam nie przyniósł, no to leży na dyspozytorni przy bazie na Wyzwolenia. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler zdjęcie stare, autobus już jest od paru lat przemalowany na biało-niebiesko


    #autobusy #rzeszow #jakbedziewpksie
    pokaż całość

    źródło: phototrans.eu

  •  

    Napisany niedawno wpis @Pangia o pracy w PKS ruszył mnie, aby napisać wreszcie o paradoksie, który się tam dzieje. W PKS'ach.
    Czytajcie. (tagi: #tyczyn #blazowa #rzeszow #nowyborek #autobusy #pks #mks #jakbedziewpksie )

    Nie rozumiem pieprzonej polityki PKSu - kupować nowe autobusy, które zaparkują na amen na parkingu, żeby po kilkunastu latach nagle ich używać? Ile wiecznie PKS będzie korzystać z Autosana H9? Nie lepiej, żeby je oddać na złom, albo sprzedać kolekcjonerom i ogólnie zrobić wyprzedaż tych autobusów, jak to robi AMW? Może nie za aż tak niskie ceny, no ale żeby nie było wygórowane. I wtedy by zastąpiono by je nowszymi pojazdami. U mnie na Błażowa > Nowy Borek > Tyczyn > Rzeszów jeżdżą Autosany H10, które jeszcze mogą być w PKSie, a z nowszych, to jeździ TYLKO JEDEN SOLARIS. Tak. Pomimo, że do H10 nie mam złego zdania, to i tak jest to zła sytuacja. Wracając do H9, proszę, największa katastrofa lądowa w Polsce do DZISIAJ. W Autosanika H9-21, a takie same jeżdżą w rzeszowskim PKS, drzewo weszło AŻ DO POŁOWY KABINY. Bo nie miał ramy przedniej, przez wspaniałomyślne wojsko, żeby wiozło na wypadek wojny rannych. Tu film i zdjęcie poniżej z tej katastrofy. Druga katastrofa z tym autobusem była wcześniej w tzw. Wilczym Jarze, w PRLu. Nie wiem, czy Ferenc i spółka z państwa tego nie sprawdza i szefowie-debile robią co chcą. Przecież zaoszczędzi PKS na paliwie i kosztach związanymi z tym starym gruchotem. Może niektórzy nie zrozumią co tu w ogóle napisałem, bo napisałem to w stresie, który przeraża mnie, jeśli myślę o tej sytuacji. Powiem trzy słowa - nosz kurwa mać.
    pokaż całość

    źródło: strefahistorii.pl

  •  

    Przydały mi się wczoraj doświadczenia z pracy w zaopatrzeniu. Zagapiłem się i wyjechałem sobie z dworca tak, jakbym jechał pod Wielką, zamiast odwrócić w stronę Super Samu i przejechać na Plac Wolności, o czym uświadomiła mnie starsza pani, jak tylko minąłem to skrzyżowanie. Ale się ludzie onarzekali, jeden facet to już mówił „TA JEDŹ PAN NIE TRAĆ CZASU”, a ja stwierdziłem, że pierdolę, bo i tak mam 5 minut opóźnienia, a w tych korkach na pewno mi się tylko zwiększy. Ostatecznie jakoś wywinąłem na rondzie, koło kościoła bernardynów i za placem targowym jakoś dojechałem, w międzyczasie słysząc rozmowę telefoniczną pewnej pani, która stwierdziła, że kierowca nie zna Rzeszowa i robi wycieczki krajoznawcze ( ͡º ͜ʖ͡º) Na placu Wolności miałem 15 minut opóźnienia, ale że doprosiłem się auta z manualem, to na Marszałkowskiej już miałem tylko 8 minut w plecy, w Trzebownisku 5, choć na pewno była w tym pewna doza szczęścia, bo jakimś cudem wstrzeliłem się w czerwoną falę na ciągu Głowackiego, Targowej i Szopena i gdy wjechałem na skrzyżowanie, to pas do lewoskrętu był pusty, a przed sobą miałem pustą przestrzeń. Ostatecznie w Łukawcu już jechałem spokojnym tempem, jadąc zgodnie z rozkładem, mając czas na ostatnim przystanku w Czarnej na wypalenie papierosa w spokoju. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    A w ogóle to fajnie się odpala autobus na pych. Ciekawe przeżycie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #rzeszow #autobusy

    pokaż spoiler naszła mnie ochota na jakiś własny tag i pierwsze co mi przyszło do głowy to #jakbedziewpksie, najwyżej nikogo to nie będzie interesowało i wyląduje na śmietniku historii
    pokaż całość

    źródło: phototrans.eu

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #jakbedziewpksie

0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Powiązane z #jakbedziewpksie

Archiwum tagów