O Azji, w tym o azjatyckimi jedzeniu. Obecnie z podróży.

  •  

    Taki lunch dziś opędzlowałem. To tradycyjny północnochiński hotpot w Qingdao. Zaprosiła mnie rodzina znajomej która stąd pochodzi. Do tego oczywiście piwo Tsingdao, które pochodzi właśnie stąd. (Tsingdao i Qingdao to to samo słowo, tylko ta pierwsza wersja to stary zapis.) Teraz czas na muzeum piwa Tsingdao.

    #jedzzwykopem #hotpot #foodporn #jemprzeciez <- mój tag o Azji pokaż całość

    źródło: 1566799176612.jpg

  •  

    Jako, że parę osób pytało o wrażenia z Korei Północnej, z której wróciłem parę dni temu, więc dziś wpis na ten temat. Dość długi.

    Zdecydowałem się na wycieczkę do Koreańskiej Republiki Ludowo Demokratycznej (bo tak oficjalnie nazywa się ten kraj) z czystej ciekawości. Odwiedziłem wcześniej już wiele azjatyckich krajów, więc i ten chciałem odwiedzić. W mediach można o tym kraju usłyszeć sporo negatywnych, wręcz okropnych rzeczy. Z kolei na YouTube są ludzie, którzy pokazują kraj od dużo lepszej strony, pokazująca że odbywa się tam w miarę normalne życie.

    Ja nie ufam już nikomu, kto ma jakiś interes w przedstawianiu informacji - czy to ekonomiczny (w tym z reklam) czy polityczny. Nie ważne czy to media tradycyjne czy blogi/vlogi na których ludzie zarabiają. Ciężko mi obecnie zdecydować co jest prawdą, a co kłamstwem, oszustwem i trollingiem. Dobrym przykładem są Chiny, w których spędziłem trochę czasu podróżując i skąd mam sporo znajomych. Przekaz w wielu mediach czy komentarzach w mediach społecznościowych zupełnie nie oddaje tego co sam widzę i czego dowiedziałem się od znajomych mi ludzi. Tak więc i w przypadku Korei chciałem zobaczyć coś na własne oczy.

    Zdawałem sobie sprawę, że nie mogę do kraju wjechać i podróżować na własną rękę. Jedyna opcja to wykupienie (dość drogiej) wycieczki, podczas której nie będę miał swobody poruszania się, a wszystkie miejsca które odwiedzę będą wybrane przez lokalnych przewodników i będę tam w ich obecności. Niemniej zdecydowałem się, że będę starał się zwracać uwagę na wszelkie drobne szczegóły, które mogą dać mi trochę wskazówek jak tam się żyje.

    Po przylocie na granicy jest kontrola - sprawdzają m.in. jaką elektronikę oraz jakie książki i materiały wwozimy. Jak nam powiedziano problemem będą jakieś bardzo duże obiektywy, urządzenia z GPS (telefony są ok), materiały na tematy Korei (w tym lonely planet) oraz materiały o treściach religijnych. Lekki stres był, ale raczej nieuzasadniony bo nic z tych rzeczy nie miałem. Bałem się, że się przyczepią do dużej ilości leków jakie mam (planuję podróżować parę miesięcy więc wziąłem sporo różnych tabletek, w tym takie dość mocne leki przeciwobólowe na receptę, które wcześniej dostałem). Ale wszytko przebiegło bez problemu.

    Sama stolica - Pjongjang jest naprawdę ładna. Ma się jednak wrażenie podróży w czasie. Miasto jest zadbane, czyste, ale w wielu miejscach bardzo staromodnego. Są też nowe, bardziej nowoczesne dzielnice, ale większość miejsc jest w stylu socjalistycznym, nie remontowana czy odnawiana od kilkudziesięciu lat. Aut jest trochę, ale bardzo mało. Sporo ludzi na rowerach i tramwajach. Większość ubrana podobnie - kobiety w białych koszulkach i ciemnych spódnicach lub w sukienkach, mężczyźni w czarnych napodniach i koszulach (które wyglądają trochę jak marynarki, a sensie maja takie wycięcie na piersi i nie są zapinane po szyję). Trochę czułem się jakbym się cofnął ze 40-50 lat w tyl.

    Niestety praktycznie nikt się nie uśmiecha, wszyscy chodzą z posępną miną. Raczej wszyscy dość chudzi. Jest bardzo mało sklepów (takich małych spożywczaków), praktycznie nie ma żadnych restauracji - a przynajmniej nie widać. Jest za to trochę takich kiosków/budek sprzedający proste jedzenie i napoje (wyglądający dość pusto). Zadowolonych ludzi widzieliśmy tylko w parku wodnym, gdzie było tyle ludzi że ciężko było znaleźć miejsce w wodzie. Mówią, że w Pjonjangu mieszkają tylko ludzie w pełni oddani reżimowi. Niestety nie miałem jak tego sprawdzić.

    Poza stolicą byliśmy w strefie zdemilitaryzowanej, na tamie, na plaży na dwóch grobowcach i w dwóch miastach we wschodniej części kraju. Miasta są dużo brzydsze, stare budynki, które ma się wrażenie ledwo stoją. Oczywiście atrakcje, w które nas zabierali zawsze ładne i zadbane. Drogi między miastami dziurawe, za to zieleń przy drogach zadbana - masa ludzi tam wyrywa ręcznie chwasty. Byliśmy też na przykładowej wsi gdzie możn pokazali nam niby czyjeś mieszkanie.

    Jak dla mnie wszystkie ładne miejsca wyglądają jak specjalnie przygotowane dla turystów. Nie ma tam praktycznie innych ludzi. Wszystko wygląda nienaturalnie. A przynajmniej ja miałem takie wrażenie. Czasem miałem wrażenie, że podstawiali jakichś ludzi w dane miejsce, żeby pokazać jak to niby jest normalnie. Np przy jednym grobowcu który był gdzieś na totalnym zadupiu znalazła się grupa z 20-30 osób robiących piknik, śpiewających i grających w gry.

    Widać, ze ten kraj jest bardzo biedny. Mają masę ludzi którzy mogliby być tanią siłą roboczą, ale nie mają żadnych maszyn czy technologii. Ludzie zasypują dziury i jezdniach piaskiem i ubijają łopatą. Budowy wyglądają tragicznie. Zajęciem ludzi często jest przerzucanie kamieni z jednej kupki na drugą. Do tego widziałem jak ludzie piorą ubrania w kałużach. Jeden gość z grupy mówił, że wiedział jak pili wodę z rzeki. Tragiczna też była jedna z plaż które odwiedziliśmy - aż mi było przykro w jakich warunkach ci ludzie odpoczywają. A znając życie to i tak przywilej dla wybranych. Jako, że było lato to okna w mieszkaniach były otwarte - niewiele było widać, ale miałem wrażenie, że oni nic praktycznie w mieszkaniach nie mają, gołe ściany, bez sprzętów i praktycznie bez mebli. Za to w każdym mieszkaniu widać było 2 obrazy ja ścianie. I mimo, że nie widziałem co przedstawiają to jednak dam głowę, że to obrazy przywódców (Kim Ir Sena i Kim Dżong Ila), które można zobaczyć na każdym ważnym budynku, a także wewnątrz budynków.

    Przywódcy otoczeni są absolutnym kultem. Obecnie portrety i posągi mają tylko dwaj, nieżyjący już przywódcy. Kim Dżong Un czasami jest tylko ja jakichś zdjęciach. O przywódcach przewodnicy mówią w samych superlatywach. Mówią jak to dużo oni robią dla kraju, jak podarowali obywatelom np park wodny, jak zbudowali im tamę, itd. Przypinki z ich wizerunkami nosi każdy obywatel na piersi. Żeby zrobić sobie zdjęcie z ich posągami należy być odpowiednio ubranym i mieć odpowiednią, pełną powagi pozę.

    Na ulicach widać masę osób w mundurach. Niemniej nie wyglądają ani nie zachowują się jak typowi żołnierze. Nie mają broni, ani nawet pałki. Nie wyglądają jakby czegoś pilnowali czy patrolowali. Wyglądają jak normalni obywatele idący do pracy. Jedyni żołnierze z bronią jakich widziałem byli na punktach kontrolnych pomiędzy miastami. Punkty to zwykle budynek wielkości kiosku, ze 3 żołnierzy i szlaban/przesuwna barierka. Turystycznych busów w ogóle nie sprawdzali. Często nawet przewodnik nie musiał wychodzić z autobusu. Miejsce te, tak samo jak strefa zdemilitaryzowana nie mogą być nagrywane i nie wolno robić zdjęć.

    Przejeżdżanie przez punkty kontrolne i wizyta w DMZ to naprawdę jedne z niewielu okazji kiedy przewodbicy zabraniali robić zdjęć. Wszystko inne praktycznie można było fotografować. Do pałacu gdzie jesteś mauzoleum przywódców nie wolno było wnosić niczego, w tym aparatów i telefonów, więc tam nie było jak zrobić zdjęcie. Nie mieliśmy praktycznie żadnej styczności z normalnymi ludźmi. Jedyni Koreańczycy z jakimi rozmawialiśmy to przewodnicy, obsługa hoteli i sprzedawcy w sklepach dla turystów. Raz w bibliotece weszliśmy na zajęcia angielskiego i mieliśmy okazję porozmawiać z ludźmi, głównie młodymi, przez parę minut. Ich angielski był ograniczony, ale chyba nikomu przez głowę nie przeszło pytać ich o reżim czy próbować opowiadać im o tym jak wygląda świat poza Koreą.

    Było parę rzeczy które zrobilo na mnie wrażenie: hotel Rjugjong nocą - nieotwarty, ale niesamowicie podświetlony hotel trochę w kształcie piramidy. Oraz oczywiście mass games - czyli występ taneczno-akrobacyjny wraz z 'żywym obrazem', czyli trybuną ludzi trzymających kolorowe kartki które tworzyły obrazy widoczne z naprzeciwka.

    Co też mogę powiedzieć o Korei to to, że dla turystów wydaje się bardzo bezpieczna. Byliśmy pilnowani jak oka w głowie i czułem się tam naprawdę bardzo bezpiecznie, nie obawiałem się zostawiać niczego w autobusie czy hotelu. Wiem, że większość ludzi zna przypadek Amerykanina - Ottona Warmbiera, który pojechał na wycieczkę i wrócił nogami do przodu (no prawie, znał parę dni po powrocie). Ale on musiał być albo chory psychicznie albo być skończonym kretynem albo być pijanym. To ostatnie jako Polak mógłbym mu wybaczyć. Nikt normalny na świecie nie zachowałby się jak jak on. To trochę jak pojechać do USA np dla jaj wyciągnąć policjantowi pistolet z kabury. Jedyna problem z bezpieczeństwem to kwestie zdrowotne - tu mógłbym się obawiać. Jakbym nagle zachorował (jakiś atak serca czy wylew) to Korea to na pewno nie jest miejscem gdzie chciałbym być. Ale to samo się tyczy właściwie każdego słabo rozwiniętego kraju.

    Mam wrażenie, że sporo osób z mojej grupy w pełni uwierzyła w ten obraz co go nam pokazali. Słyszałem teksty, że 'przecież nie jest tak źle', 'może są biedni ale za to nie mają problemów takich jak my', 'przynajmniej nie muszą się martwić o mieszkanie', 'są szczęśliwi na swój sposób', i tego typu. Nawet nie chciało mi się z tymi ludźmi dyskutować - raz próbowałem, ale to nic nie dało.

    Generalnie trudno opisać w pełni wrażenia z tej wycieczki. Myślałem przed wyjazdem, że wyrobię sobie konkretne zdanie na temat tego kraju, a jedynie pojawiło się więcej pytań. Pytań, których nie próbowałem nawet zadawać przewodnikom, bo i tak nie uwierzyłbym w to co odpowiedzą.

    Tyle na dziś, wybaczcie jeśli wpis trochę chaotyczny. Niedługo wrzucę na mój kanał YouTube moje gadane vlogi - 2 odcinki z Korei, może kogoś zainteresują. Może nawet dodam znalezisko czy wpis na mirko.

    Poniżej jedno ze zdjęć jakie zrobiłem - grupka Koreańczyków obok autobusu podczas postoju obok jeziora. To ich autobus - my mieliśmy nowoczesny autokar z klimatyzacją itd.

    #podroze #podrozujzwykopem #korea #koreapolnocna #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1566728713294.jpg

  •  

    Lubię takie stare tramwaje. Jestem w Dalian w Chinach. Miasto bardzo rozwinięte - pociągi, metro koleja naziemna, masa autobusów. A do tego chyba jedna linia tramwajowa, gdzie co drugi skład (jak nie więcej) to jest taki old-schoolowy pojazd. Z przodu motorniczy/konduktor, z tyłu konduktor. Wchodzi się właśnie przednimi lub tylnymi drzwiami, wychodzi środkowymi. Do obsługi jest właściwie tylko jedne pokrętło, do tego motornicza ciągnie czasem jakimś sznurkiem co wychodzi przez okno :)
    Przejazd (dowolnej długości) kosztuje 1¥, czyli około 60 gr.

    #chiny #tramwaje #tramwajeboners #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1566643007358.jpg

  •  

    Paradoksalnie najlepszy Koreański Grill (BBQ) zjadłem w Chinach, w przygranicznej (granica z Koreą Północną) miejscowości Dandong. Trafiłem na to miejsce dość przypadkiem, idąc przez koreańską ulicę w tym mieście.
    To po prawej w misce to ryż z dodatkami, który po chwili baba , obsługi wymieszała formując pyszne ryżowe kulki. Wszystko przepyszne i świeże.
    Cena też niezła, bo za wszystko zapłaciłem 65¥ czyli 36 zł.

    #foodporn #korea #jedzenie #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1566549478196.jpg

  •  

    Piękny pokaż fontann więc wezmę i nagram go w całości na telefon.
    ...pomyślało parę tysięcy Chińczyków na placu Xinghai w Dalian.

    #chiny #jemprzeciez <- mój tag o Azji

    źródło: 1566475598159.jpg

  •  

    A wy co - jajówa tylko z kurzych jajek?

    #jajecznica #jemprzeciez <- mój tag o Azji

    źródło: 1566449071624.jpg

  •  

    Jako, że wczoraj szczęśliwie udało mi się wrócić do Chin z mojej 8-dniowej wycieczki po Korei Północnej postanowiłem zrobić małe rozdajo z drobiazgami, pamiątkami z tego kraju.

    Nie taguje # rozdajo bo mam wrażenie, że tam jest spora patologia i mam od dawna na czarnej liście.

    W skład zestawu wchodzą *:
    - wydanie gazety po koreańsku z relacją ze spotkania Kim Dżong Una z Donaldem Trupem na linii demarkacyjnej w Strefie Zdemilitaryzowananej pomiędzy Koreą Północną a Południową (kiedy D. Trump przeszedł na chwilę na stronę Północną).
    - wydanie gazety Pyongyang Times po angielsku z relacją z tego samego wydarzenia
    - 3 pocztówki
    - przypinka z flagą KRLD
    - 2 x banknot 5000 Won (niestety nie udało mi się ich rozmienić na niższe nominały)
    - paczka papierosów 7.27, które na co dzień pali Kim Dżong Un (hit)
    - 2 zupki "chińskie", czyli instant (nie wiem jak smakują)
    - mała paczka suszonej ryby czy kałamarnicy (czy czegoś takiego)
    - jakieś ciasteczka (nic specjalnego)

    * zastrzegam sobie prawo małych zmian w składzie, ale postaram się wszystko wysłać

    Paczkę będę wysyłał z Chin najtańszą opcją więc może nie dość, a jak dojdzie to może to być np. za 2 miesiące.

    Losowanie przy użyciu mirkolos, jutro wieczorem chińskiego czasu. Zielonki i zbanowani nie biorą udziału. Z losowania wyłączę też ludzi z mojej czarnej listy.

    #korea #koreapolnocna #azja #podroze #podrozujzwykopem #jemprzeciez <- mój tag o Azji - aktualnie z podróży
    pokaż całość

    źródło: 1566368350769.jpg

    •  

      @trogatelnaya_raduga nie ma żadnego śladu że strony koreańskiej. Ale ja w jedną stronę jechałem pociągiem - więc mam pieczątkę ze strony chińskiej z miasta graniczącego z Koreą (Dandong). A w tym mieście nie ma międzynarodowego lotniska. Więc można się domyśleć, że osoba posiadająca taką pieczątkę wjechała z/do Korei. Ludzie co w obie strony lecieli samolotem będą mieli tylko pieczątki z Pekinu, po których oczywiście nie da się domyśleć skąd przylecieli. pokaż całość

    •  

      Przed chwilą wylosowałem zwycięzcę, ale zanim go ogłoszę parę słów ode mnie.

      Nie spodziewałem się aż takiego zainteresowania. Wpis zdobył ponad 7 tysięcy plusów. W sumie chciałem, żeby to było głównie rozdajo dla osób zainteresowanych Koreą Północną, Azją, ogólnie podróżami lub śledzących mój tag #jemprzeciez Dlatego też nie tagowałem # rozdajo. Mój poprzedni wpis zapowiadający wyjazd do Korei Północnej spotkał się z falą negatywnych komentarzy (żeby nie powiedzieć, ze hejtu) i nie zdobył wielu plusów. Dlatego i tym razem nie oczekiwałem dużego zainteresowania.
      Skończyło się inaczej. Przepraszam ludzi czarnolisrujacych rozdajo, że im mój wpis wpadł w gorące. Ja sam czarnolistuje głównie z powodu tego, że albo tam rozdają jakieś używane rzeczy, albo sklepy robią sobie reklamę, albo ludzie wstawiają jakiejś fejki (typu rozdajo Ferrari). Mam nadzieję, że chociaż moja oferta była trochę bardziej unikatowa.
      Przyznam, że jakbym wiedział, że będzie takie zainteresowanie to bym zrobił jakąś licytację z przeznaczeniem na cele charytatywne. Może jak kiedyś jeszcze będę miał jakieś ciekawe gadżety to właśnie tak zrobię.

      Wracając do sedna meritum :)
      Zwycięzcą rozdajo jest: @Reniek
      Link do mirkolos: https://mirkolos.pw/losowanie/43337289

      Proszę zwycięzcę o informację czy chce papierosy (ja bym brał, mimo że nie palę:) oraz o adres do wysyłki na priv. W przypadku wysyłki papierosów odbiorcą musi być osoba pełnoletnia (może być rodzic). Proszę o deklarację na priv że osoba z adresu jest pełnoletnia. Im szybciej tym lepiej.

      Dziękuję wszystkim za zainteresowanie. Polecam mój tag #jemprzeciez gdzie kiedyś pisałem tylko o azjatyckim jedzeniu a teraz głównie wrzucam ciekawostki z Azji (w tym jedzenie też). Aktualnie z mojej małej podróży po tym kontynencie.
      pokaż całość

      +: Reniek
    • więcej komentarzy (243)

  •  

    Mirki trzymajcie kciuki żeby lot przebiegł dobrze, żeby przy lądowaniu nie było brzóz (lecę Tupolewem) i żeby mnie wpuścili i wypuścili bez problemu. Do zobaczenia, miejmy nadzieję, za 8 dni.

    #podrozujzwykopem #korea #koreapolnocna #lotnictwo #jemprzeciez <- mój tag w Azji

    źródło: 1565580339958.jpg

  •  

    Pozdro spod Bramy Niebiańskiego Spokoju w chińskim Będzinie. Dziś tu niebiańskiego spokoju na pewno nie ma, bo jest niedziela i jest zylion ludzi. Do tego lekko pada więc wszyscy z parasolkami.

    Jakby ktoś jest w Pekinie i ma dziś ochotę wieczorem iść na kaczkę po pekińsku to niech da znać.

    #chiny #pekin #podrozujzwykopem #jemprzeciez <- mój tag o Azji pokaż całość

    źródło: 1565495902672.jpg

  •  

    Ponad 900 km (913 km w linii prostej, więc po torach pewnie trochę więcej) w poniżej 4.5 godzin. Praktycznie cały czas prędkość około 300 km/h, chyba 4 krótkie postoje po drodze.

    Samolotem wyszłoby podobnie licząc dojazdy do i z lotniska i fakt, że warto na lotnisku być trochę wcześniej.

    #pociagi #kolej #jemprzeciez <- mój tag o Azji

    źródło: 1565431640970.jpg

  •  

    Ostatnio mój wpis o parku narodowym Yading dostał parę plusów więc może kogoś zainteresuje mój filmik z tego samego miejsca.

    #gory #podroze #chiny #jemprzeciez <- mój tag o Azji

    źródło: youtube.com

  •  

    Trochę chińskiego jedzenia, bo dawno nie było ;)
    Chińska kanapka - buła (całkiem dobra, świeżo upieczona) z dodatkami. Było ze 12 opcji co może być w środku - od jakichś makaronów, poprzez uszy świni, aż po wołowinę - właśnie z nią wziąłem swoją kanapkę.
    Gorzej bo chyba czekałem z pół godziny (jak nie lepiej), mimo że było tylko z 15 osób w kolejce (widać w tle ile mniej więcej osób stoi).

    #jedzenie #jedzzwykopem #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1565344677625.jpg

  •  

    Pozdrowienia z Parku Ludowego w Chengdu. Dużo zieleni, a do tego zielona herbata.

    #herbata #jemprzeciez <- mój tag o Azji

    źródło: 1565246813243.jpg

  •  

    Z racji wstydu latania (flygskam) nie korzystam z samolotów podróżując. Tym razem jednak trafiła się mała perełka, z której nie mogłem nie skorzystać. Otóż obok miasta w którym byłem okazało się być najwyżej na świecie położone lotnisko cywilne. Daocheng-Yading, bo o nim mowa, leży na wysokości 4411 metrów n.p.m.
    Część podróżnych miała ze sobą tlen w takich puszkach, żeby łatwiej oddychać oczekując na lot. Ja już byłem w okolicy parę dni (plus chodziłem po górach) więc nic mi nie było.
    Samo lotnisko bardzo małe, bardzo zimne dziś z rana (pare stopni tylko). Wbrew nadziejom nie znałem żadnego tarasu widokowego, ale też szczególnie nie szukałem. Udało mi się zrobić tylko taką fotkę z górami w tle i samolotem linii Sichuan Airlines, którym leciałem do stolicy Syczuanu - Chengdu.

    pokaż spoiler Dobra - jaja sobie robię z tego wstydu latania. Ale ogólnie podróżując unikam samolotów - po prostu wolę podróżować pociągami, autobusami i promami.


    #lotnictwo #chiny #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1565156177479.jpg

  •  

    Jest taki fajny zwrot w języku chińskim, który bardzo lubię. Jest to 加油 - jiā yòu (czyli mniej więcej dzia-jou). Dosłownie te 2 znaki oznaczają "dodać oleju", ale razem znaczą raczej "dodać energii". Tego zwrotu używa się, żeby dodać komuś otuchy zwykle podczas wysiłku fizycznego, np podczas zawodów sportowych lub podczas chodzenia po górach. Można go też użyć w innych sytuacjach, żeby zachęcić kogoś by się nie poddawał i kontynuował to co robi.

    Chodząc po górach czy to w Chinach czy na Tajwanie nie raz to słyszałem od uśmiechniętych tubylców. Przyznam, że to bardzo miłe. Sam też często mówię to innym.

    Co ciekawe w Chinach w górach słyszałem też nie raz inny zwrot - "fighting", wypowiedziany po angielsku. Geneza jest dość ciekawa. Wyrażenie pochodzi z Korei. Prawdopodobnie używane jest od czasów Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w 2002 roku, kiedy pojawił się slogan Koran Team Fighting. Potem zostało już tylko 'fighting' jako zwrot dodający otuchy, by nie poddawać się. Jak widać zwrot rozprzestrzenił się do sąsiednich krajów.

    Gif ukradłem z tej strony.

    #azja #ciekawostki #jezykchinski #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    GIF

    źródło: 1565079178850.gif (27KB)

  •  

    Park narodowy Yading w Chinach.

    Park leży na Wyżynie Tybetańskiej, ale w obrębie tzw. autonomicznej prefektury tybetańskiej Garzê, znajdującej się w zachodniej części prowincji Syczuan. Dzięki temu nie potrzeba żadnych specjalnych pozwoleń na wjazd tutaj (chociaż jest kontrola policji, która zapisuje dane wjeżdżających do prefektury).

    Jest to święte miejsce dla Tybetańczyków, którzy przyjeżdżają tu na swojego rodzaju pielgrzymki, którym jednym z elementów jest przejście szlakiem dookoła góry. Podczas wędrówki m.in. modlą się a nawet na pewnym odcinku ściągają buty by iść na bosaka.

    Park znajduje sie na wysokości od 4000 m. wzyż, a najwyższa góra ma powyżej 6000 metrów. Park ma trochę typowo turystycznych tras, w tym najbardziej popularna - od wejścia aż do 2 pięknych jezior na wysokości ok 4500 metrów.

    Ja zatrzymałem się tutaj na 2 dni. Pierwszy dzień wykorzystałem na aklimatyzację (nie byłem nigdy w życiu praktycznie na wysokościach powyżej 4 tys. metrów) i przejście wspomnianej wyżej trasy do jezior. Drugiego dnia wybrałem się, podobnie jak pielgrzymujący Tybetańczycy, dookoła góry - oczywiście zgodnie z ruchem wskazówek zegara. W dwóch miejscach przechodziło się przez przełęcz na wysokości ok 4700 m.n.p.m. To były najwyższe punkty na szlaku. Jedna z tych przełęczy ozdobiona była setkami charakterystycznych tybetańskich kolorowych wstęg.

    #chiny #gory #podroze #earthporn #mojezdjecie #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1564984403978.jpg

  •  

    Mój filmik o Dunhuang i okolicach - ostatnim chińskim przyczółku przed pustynią na jedwabnym szlaku.

    #jemprzeciez <- mój tag o Azji

    źródło: youtu.be

  •  

    Chiny nie przestają mnie zadziwiać. Zatrzymałem się na noc w jednym mieście dość przypadkiem - tylko dlatego, że nie było bezpośredniego autobusu tam gdzie jechałem i musiałem poczekać do następnego dnia.
    W ciągu dnia zwykłe miasteczko. A po zmroku - pięknie podświetlone budynki, podświetlona rzeka która przepływa przez centrum, podświetlone buddyjskie ołtarzyki na skale i ... ozdobione światełkami góry po obu stronach - tak trochę jakby go były gwiazdy.

    #chiny #podrozujzwykopem #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1564744929890.jpg

  •  

    Pozdrowienia z zachodniego Syczuanu

    #podrozujzwykopem #jemprzeciez <- mój tag o Azji

    źródło: 1564640612379.jpg

    +: Tajemnicza_Melancholijna_Postac, bialy_murzynek +102 innych
  •  

    Moje pobożne życzenia z poprzedniego wpisu na temat dobrej pogody nic nie dały. Dziś 11 godzin szliśmy na górę w ulewie. No może czasami ulewa zmieniała się w normalny deszcz. Wszystko mam przemoczone. Jutro ciąg dalszy - pewnie w mokrych ubraniach i butach i znów w deszczu, ale mam nadzieję że krócej. Na poprawę humoru zamówiliśmy takie rzeczy na kolację. Ludzie którzy nie jedzą tofu bo nie ma smaku (co oczywiście jest prawdą w pewnym sensie) powinni kiedyś spróbować tego dania na dole - mapo tofu 麻婆豆腐. Dobrze przyprawione tofu jest naprawdę smaczne.

    #jedzenie #jedzzwykopem #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1564407608690.jpg

  •  

    Byle jaka ulica w Azji podczas deszczu plus trochę zabawy ustawieniami w telefonie i wchodzi trochę cyberpunk.

    Swoją drogą nam nadzieję że do rana przestanie padać bo idę w góry.

    #azja #cyberpunk #mojezdjecie #jemprzeciez <- mój tag o Azji

    źródło: 1564323742503.jpg

  •  

    Giga Budda (71 metrów) w mieście Leshan w chińskiej prowincji Syczuan. Co się odstałem w kolejce to moje, ale sam posąg robi spore wrażenie.
    Co ciekawe - widziałem takie lub podobne zdjęcie nie raz, ale nie wiedziałem, że ten Budda jest nad rzeką. Z przodu jest tylko parometrowy taras a potem ogromna rzeka.

    #buddyzm #chiny #podrozujzwykopem #jemprzeciez <- mój tag o Azji pokaż całość

    źródło: 1564225872587.jpg

  •  

    Lamian z Lanzhou. Jedno z bardziej popularnych dań w północy Chinach. La-mian oznacza 'rozciągany makaron', bo tak właśnie się go przygotowuje - poprzez wielokrotne rozciągnie ciasta (był co najmniej raz we vlogu Raport z Państwa Środka). Jest to pierwowzór znanego w Japonii ramemnu.

    Tutaj w mieście gdzie prawdopodobnie narodziło się to danie, stolicy prowincji Gansu - Lanzhou. Makaron podany jest w bulionie, wraz z wołowiną. Samego bulionu zwykle się nie je w całości - zwykle trochę się tylko upija. Najważniejszy w daniu jest makaron.

    #jedzenie #jedzzwykopem #ramen #chiny #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1564120438995.jpg

  •  

    Droga w kierunku przełęczy Yang (Yangguan). W pobliżu znajduje się fort, zbudowany w czasach dynastii Han (ok 120 lat p.n.e) do ochrony tych zachodnich granic Chin. Przełęcz ta pełniła ważną rolę w Jedwabnym Szlaku pomiędzy Chinami, a Bliskim Wschodem i Europą.

    #chiny #podrozujzwykopem #estetyczneobrazki #jemprzeciez <- mój tag o Azji pokaż całość

    źródło: 1564076080427.jpg

  •  

    Kolejny filmik z mojej podróży. Pierwsze wrażenia z Chin, a dokładnie z miasta Hohhot w Mongolii Wewnętrznej.

    #jemprzeciez <- mój tag o Azji

    źródło: youtu.be

  •  

    Trochę chińskiego ulicznego jedzenia. Nigdy czegoś takiego nie jadłem. Najpierw rozwałkowują duży kawał ciasta na ogromny prostokąt. Następnie smażą go dodając przyprawy i np zieloną cebulkę. Bardzo proste, a przez to, że smażone, to smaczne.

    #chiny #jedzenie #jemprzeciez <- mój tag o Azji

    źródło: 1563967352357.jpg

  •  

    Nie tak sobie wyobrażaliście zachód słońca w Chinach. A jednak - to wydmy niedaleko miejscowości Dunhuang - w północnej prowincji Chin - Gansu. Miasto to pełniło ważną rolę jako postój po drodze Jedwabnego Szlaku. Jest to też jedno z ważniejszych miejsc Buddyzmu z racji niedaleko położonych grot Mogao - budowanych przez setki lat buddyjskich kapliczka wydrążonych w skale.

    #chiny #podroze #jemprzeciez <- mój tag o Azji pokaż całość

    źródło: 1563897218150.jpg

  •  

    Dotarłem do jednego z ostatnich miast na północnym zachodzie Chin. Dalej jest tylko prowincja Sinciang - pustynny, autonomiczny rejon zamieszkały przez Ujgrów.
    W każdym razie jestem w sumie malutkimi miasteczku z punktu widzenia Chin - ok 190 tys ludzi, tyle co Rzeszów mniej więcej. Wychodzę z pociągu a tu ładny rządek taksówek. Spora cześć tłumu z pociągu (praktycznie pełny pociąg który kończył tam bieg) ustawia się w 6 rządkach na postoju. Ze 2 gości nadzoruje ruch i pilnuje porządku. Podjeżdża 6 taksówek, ludzie z kolejek wsiadają, taksówki odjeżdżają, następnie podjeżdżają kolejne i tak w kółko. W jakieś 10 minut ze 100-150 osób odjechało taksówkami w stronę centrum.
    W tym ja. Po wejściu pokazałem pani kierowcy adres i jedziemy - czytelny taksometr i dobrze widoczna licencja. Auto czyste, chociaż nie super nowe. Bez żadnego oszustwa babka zawiozła mnie na miejsce. Za około 12 km (co najmniej 20 minut przez korki) zapłaciłem 35¥ - 19 zł.
    W sumie czemu o tym piszę - odkąd pamiętam to na palcach ręki mogę policzyć jak korzystałem z taksówki z postoju pod dworcem w Polsce. Zawsze coś było nie tak. Albo marudzenie, że za krótki kurs albo jakaś dziwna trasa albo że potrzebowałem rachunek (delegacja). Moja byłą dziewczynę gość oszukał - rzucił ceną przez kursem, a ona była pierwszy raz w mieście i spieszyła się na egzamin, więc się zgodziła - okazał, się ze trasa to było z 600 metrów, a wziął kasę jak za pół miasta. Jak mieszkałem w Krakowie to kilka razy do roku czytałem o przekrętach i oszukanych taksówkach. Taksówkarze to jedna z bardziej znienawidzonych grup w Polsce. Może mam zły obraz sytuacji, ale mam wrażenie, że taksówkarze nie zrzeszeni w żadnej korporacji to ludzie tylko czekający kogoś oszukać. W moimi mieście rodzinnym taksówkarze pod dworcem i pod rynkiem to jest pewnego rodzaju mafia - zawsze te same gęby, nie wpuszczają nikogo z korporacji na postoje.
    A tu proszę - w kraju, który większość wykopków uważa za biedny kraj z niewychowanymi ludźmi, którzy potrafią tylko kraść i robić podróbki nawet w takim małym miasteczku poradzili sobie z tym problemem. Po prostu normalność - wychodzę z pociągu i wsiadam do taksówki, która zawozi mnie uczciwie do domu/hotelu. Bez Ubera, bez dzwonienia i zamawiania taksówki z korporacji zaraz obok dworca (bo na dworcu nie mogą stawać). Czemu u nas nie może tak być?
    Chociaż nie byłem w Polsce już jakiś czas. Może się coś poprawiło i można bez obaw wyjść z pociągu i wsiąść do taksówki na postoju nie martwiąc się, że się będzie oszukanym lub że się przepłaci.

    Na zdjęciu pustynia po drodze, z tysiącami wiatraków - ciągnęły się po horyzont przez co najmniej 2 godziny jazdy.

    #chiny #taxizlotowa #taxi #gorzkiezale #przemyslenia #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1563813972765.jpg

    •  

      @kotbehemoth: To sobie pojezdzij taksowkami w Chinach w wiekszych miastach - nie pamietam ile razy mnie oszukali nawet - raz stalem przed adresem gdzie chcialem trafic (nie wiedzac o tym) to mnei facet dwa kilometry w kolko obwiozl jak wsiadlem do taksowski i udaje ze nic nie rozumie, widzialem lewe taksometry, zawyzone ceny z gory, nawigacji taksowkarze nie dotykaja w chinach bo sie nie da tak oszukiwac jak klient widzi gdzie jedzie. Czesto nie zatrzymuja sie dla czarnoskorych. Raz typowi mowie ze nie zaplace bo widze ze mnie opierdala i jak cos to dzwonimy po policje to wzial tylko pare yuanow i odjechal bo 3x tyle co mialo byc probowal wyciagnac (cos z taksometrem zrobil) Uber i dididache ich troche dojechal to juz nie ma tak duzo taxi i tak - w skrocie - taksowski w Chinach nigdy poza malymi miastymi. pokaż całość

    •  

      @A-beholding-pirate widocznie nie wszędzie sobie poradzili

  •  

    Ogromny posąg leżącego Buddy. 35 metrów długość. Wprawdzie w Tajlandii w Wat Pho jest większy, ale ten tutaj jest wykonany z gliny. Znajduje się w świątyni Dafu z mieście Zhangye w północnych Chinach.
    W budynku panuje półmrok, więc niewiele widać. Dookoła są też statuły jego uczniów.

    #podroze #buddyzm #chiny #jemprzeciez <- mój tag o Azji pokaż całość

    źródło: 1563770004949.jpg

  •  

    Tęczowe góry niedaleko Zhangye w północnej prowincji Chin - Gansu.
    Niestety popołudnie było dość pochmurne, więc kolory nie prezentowały się w pełnej okazałości. Także nie było ładnego zachodu słońca. Ale i tak góry i kolory robią wrażenie.

    #podrozujzwykopem #chiny #jemprzeciez <- mój tag o Azji

    źródło: 1563692586004.jpg

  •  

    Muzułmanie w Chinach to spoko ludzie. Sami nie piją alkoholu, ale nie mają nic przeciwko serwować go w swoich restauracjach. Tak, żeby ludzie którzy nie są muzułmanami mogli sobie zamówić zimne piwo, np do takiego pysznego grilla (baranina, tofu, warzywa, grzyby).
    Nie to co jakieś certyfikaty halal w Singapurze, gdzie w lokalu dla muzułmanów nie ma żadnej szansy na piwo do obiadu.

    #chiny #jedzenie #foodporn #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1563604188053.jpg

  •  

    Kolacja i śniadanie. Makaron, bo jestem w północnej części Chin. A w tu się jada makaron. W przeciwieństwie do części południowej, gdzie jada się ryż.

    #jedzenie #foodporn #jemprzeciez <- mój tag o Azji

    źródło: 1563514473090.jpg

  •  

    Przyznam, że nie tak sobie wyobrażałem te słynne prześladowania muzułmanów w Chinach. W jakimś przypadkowym mieście na północy Chin (Hohhot) w promieniu 500m naliczyłem 4 sporej wielkości meczety. Oczywiście to była dzielnica muzułmańska, nie że tak jest w całym mieście.

    #podroze #chiny #islam #jemprzeciez <- mój tag o Azji

    źródło: 1563426403321.jpg

    •  

      @kotbehemoth: Tam jest chyba jeden meczet (Wielki Meczet w Hohhot) - ale to nie jest ten duzy bialy budynek. To wszystko jest w centrum 'dzielnicy muzulmanskiej', dlatego wlasnie te ichniejsze ksiezyce sa na co drugim budynku, a to duze cos bialego to jest... restauracja, a w bocznych wejsciach jest tam jakies centrum handlowe. Tez sie dziwilem, ze plac przed ta biala restauracja jest niczym miejsce schadzek przeroznych Chinczykow z dziecmi, gdzie sobie najmlodsi jezdza na rowerkach, a nawet maja karuzele.

      Ale to jeszcze nic w porownaniu z tym co widzialem w Datong, Shanxi. Tam jedna meczetu byla obstawiona handlarzami zabawkami, a stalo to wszystko przy jednym z glownych placow w miescie.
      pokaż całość

      źródło: WeChat Image_20190718162935.jpg

    •  

      @Robert542 może i restauracja, ale wygląda jak meczet :) ale widziałem z 4-5 budynków co wyglądają na meczet.

      źródło: 1563440067565.jpg

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Jakby ktoś się zastanawiał jak wygląda życie w tradycyjnej mogilskiej jurcie to wygląda wyjaśnie tak.

    To jurta rodziny u której spaliśmy. Taką rodzina ma zwykle ich kilka obok siebie - jedną lub dwie gdzie sami śpią oraz kilka dla turystów. W jurcie rodzinnej znajdują się dwa łóżka, choć nie do końca zrozumiałem jak się śpi. Z tego co wiem dzieci mogą spać na podłodze.
    Charakterystyczny element to 2 filary - oznaczające kobietę i mężczyznę. Zwyczaj nakazuje by nie przechodzić nigdy między nimi. Często w jurcie pojawia się też związana błękitna wstęga (tu akurat nie ma, ale w innych jurtach były).

    Innym obowiązkowym elementem jest piecyk z kominem wychodzącym na zewnątrz. Służy on do gotowania i ogrzewania jurty w chłodne i zimne dni. Pali się w nim drewnem (tam, gdzie mają drewno), wyschniętymi kupami wielbłądów (np na Gobi, gdzie nie ma drzew a jest dużo wielbłądów) albo węglem (kupionym).

    W jurtach jest też zwykle telewizor (zwykle mały lcd), zasilany bateriami słonecznymi. Do oświetlenia stosuje się też często stare akumulatory samochodowe.

    Jest też szafa, toaletka, mały zlew itd.

    W jurcie dla turystów zwykle tylko 4-5 łóżek, żarówka i piecyk (albo i nie - jak jest ciepło).

    Jurta zbudowana jest z drewnianego szkieletu obłożonego wełną owczą i pokryta płótnem (trochę takim jak do żagli się używa). Na ziemi jest linoleum lub drewniana podłoga (to zwykle w lepszych, turystycznych jurtach). U góry jest okrągły otwór, który jest osobno zakrywany, przez który wychodzi komin. Często do szkieletu u góry przywiązana jest lina na której wisi ciężki kamień, żeby jurta była bardziej stabilna. Do tego są proste drewniane drzwi - bardzo niskie - praktycznie codziennie każdy z nas choć raz uderzał głową

    Poza jurta jest czasem baniak z wodą, generator prądu (rzadko używali) plus np pralka. Zwykle też jest szopa gdzie nocują zwierzęta.

    No i najważniejsze - ubikacja. Dół w ziemi - często bardzo głęboki. Daleko od jurt, żeby nie śmierdziało. Otoczony wiatą, czasem z drzwiami. W środku podłoga z podłużna dziurą na załatwienie spraw (faceci na jedynkę nigdy się tam nie fatygują).

    Rodziny koczownicze (nomadzi) potrafią przenosić swoje jurty 4 razy w roku. Głównie by zapewnić pożywienie (trawę) zwierzętom.

    Na zdjęciu jurty na Gobi. W komentarzach jeszcze parę zdjęć.

    #podroze #podrozujzwykopem #mongolia #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1563382556172.jpg

    •  

      @ostrzyjnoz jasne, telefon mi źle wpisał i nie zauważyłem :/

    •  

      @michelney: może nie Mongołowie, ale rozmawiałem z Uzbekiem i oni są chorobliwie dumni z Timura. Do tego stopnia, że jak mu powiedziałem o rzeziach, które były jego sprawką (co w ogólnie jest kontrowersyjne tylko powszecnhnie przyjęty konsensus) to zaczął się bronić, że to sowiecka propagadna. Serio. Gość wierzył, że doniesienia o okrucieństwie Timurydów to była sprawka Rosjan, chcących zniszczyć jego naród i religię.

      Oczywiście nie jest to reprezentatywny przykład, ale już gdzieś czytałem, że o ile u nas religijni i tradycyjni są głównie ludzie starsi to w Azji Środkowej za odrodzeniem islamu i ideii, które nim podlewają, stoją młodzi ludzie. W sumie to przykre, bo pokazuje, że spierdolenie umysłowe na punkcie etnosu i religii jest uniwersalne.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    Wyjeżdżam dziś z Mongolii. Byłem tu 4 tygodnie więc postanowiłem podzielić się moimi wrażeniami i podać garść informacji na temat podróżowania po tym kraju.

    Mongolia to turystycznie zdecydowanie mniej popularny kraj niż Tajlandia, Wietnam, czy choćby Chiny. Niemniej moim zdaniem jest on naprawdę warty polecenia. Jest to kraj o najniższej gęstości zaludnienia na świecie. Na obszarze prawie 5 razy większym niż Polska żyje tylko 3 miliony ludzi, z czego ponad połowa w stolicy - Ułan Bator. Posiada piękne, bardzo zróżnicowane tereny - pustynię, stepy, góry, lasy, jeziora. Jest słabo rozwinięty jeśli chodzi o transport - są chyba tylko 2 linie kolejowe, jest mało utwardzanych dróg i autobusów. To sprawia, że podróżowanie jest trochę utrudnione.

    Jak się okazało turyści podróżują tutaj na kilka sposobów:

    1. Wyjazd zorganizowany przez zagraniczne biuro podróży lub renomowane lokale biuro. Najpewniej najwygodniejsza opcja, ale najdroższa. Wszystko dogaduje się z biurem i ono zapewnia pełną opiekę i wyżywienie. Takie wycieczki mogą spokojnie kosztować 3000USD za 2-3 tygodnie za osobę. Oczywiście wszystko zależy od długości wyjazdu, atrakcji i standardu zakwaterowania jak i transportu.
    2. Zorganizowany wyjazd przez małe lokalne biuro podróży. Zwykle biura takie zespolone z hotelami czy domami gościnnymi w Ułan Bator. Cena jest zwykle za osobę za dzień - tutaj zwykle są 2 standardy. Cena też będzie zależeć od ilości osób - w przypadku jak jedzie grupa osób. Ale czasem jest też opcja dołączenia po prostu do innych ludzi. Właściwie wszystko jest zapewnione. Cena to ok 60-70USD za dzień za osobę przy grupie 4-5 osób.
    3. Wynajem auta z kierowcą. Płaci się za dzień. Cena z tego co pamiętam obejmuje paliwo. Ale trzeba zorganizować sobie (i kierowcy) zakwaterowanie i jedzenie. Kierowca raczej nie będzie mówi po angielsku, więc może trzeba też wynająć przewodnika.
    4. Podróżowanie pociągiem/autobusem/stopem/koniem/własnym autem, motocyklem, rowery/na piechotę. Tu już wszystko trzeba samemu załatwiać. Hotele/domy gościnne pomogą pewnie w zdobyciu biletów za małą prowizją.

    Jadąc (samemu) myślałem, ze uda mi się dołączyć do jakichś ludzi i wynająć wspólnie auto lub zorientować się na tyle, żeby jeździć autobusami. Wszystkich co spotykałem brali jednak opcje 2. więc, nie chcąc za długo siedzieć na początku w stolicy i ja się na nią zdecydowałem. Trafiłem na dość popularne biuro/hostel Sun path i zdecydowałem się dołączyć do 4 innych 'solo podróżników' i pojechać na 16-dniowy wypad po różnych częściach środkowej Mogolii.

    W sumie wyszło mnie 960USD (16*60USD). To była wersja tańsza. Podróż odbywała się ruskim UAZem (nawet spoko z miejscem z tyłu na 5 osób, ale w 4 byłoby lepiej). Z przodu siedzieli kierowca i przewodnik z przyzwoitą znajomością j. angielskiego. Objechaliśmy różne rejony od południa do północy Mongolii, w jej środkowej części. Byliśmy m.in. na pustyni Gobi, w dolinie Orkhon oraz nad jeziorem Chubsuguł (Chöwsgöl). Mieliśmy okazję zobaczyć piękne formacje skalne, piaskowe wydmy, wodospad, jezioro, pojeździć na wielbłądzie, koniu (przez 3 dni), zobaczyć buddyjskie klasztory i świątynie.

    Spaliśmy zwykle w jurtach, śniadania i kolacje były przygotowywane przez przewodniczkę. Proste dania typu chleb + jajko sadzone + warzywa + dżem/nutella na śniadanie, makaron lub ryż z mięsem/sosem na kolację. Obiady zwykle były w przydrożnych barach po drodze - głównie mongolskie lub koreańskie jedzenie.

    Jeśli chodzi o zakwaterowanie to były to tzw rodzinne jurty. Coś jak kwatery prywatne nad naszym morzem. Rodzina miała np 4-5 jurt, mieszkali w jednej pozostałe były dla turystów. My w 5 osób spaliśmy w jednej. Łóżka zwykle dość twarde ale ostatecznie całkiem fajnie się mieszkało. W zimniejszych częściach kraju w jurtach paliliśmy drewnem żeby się ogrzać.
    Ubikacja to była dziura w ziemi z wiatą (często bez drzwi), zwykle oddalona kilkadziesiąt metrów od jurt. Nie było właściwie opcji umycia się - czasem mieli wodę i miskę.
    Kąpiel była możliwa tylko kilka razy albo w miasteczku podczas przejazdu (obiadu) lub jeśli w pobliżu naszych jurt był ośrodek jurt turystycznych (droższa opcja wyjazdu - jurty lepszej jakości, z drewnianą podłogą, wygodniejszymi łóżkami i z ubikacjam i prysznicami na terenie ośrodka).

    Dużo było jedzenia autem - sporo czasu każdego dnia byliśmy zamknięci w aucie, podskakując jeżdżąc po wyboistych drogach (tylko jakieś 15-20% czasu jechaliśmy po utwardzonych drogach). Po drodze zatrzymywaliśmy się na obiad i zakupy (często w dużych supermarketach). Można było kupić przekąski i alkohol.

    Oprócz wyprawy po kraju spędziłem też kilkanaście dni w Ułan Bator. Miasto robi bardzo kiepskie pierwsze wrażenie, ale w sumie jest nawet ciekawe. Największy minusy to dość spore zanieczyszczenie/kurz, bardzo kiepska estetyka, korki. Plusy to kilka ciekawych miejsc do zobaczenia, niedrogie jedzenie, bardzo fajne imprezy (ja rzadko imprezuję, ale tam mi się naprawdę podobało) oraz parki i góry w okolicy po których można pochodzić.
    Siedziałem tam tyle że względu na to, że po powrocie z wyjazdu już nie miałem za dużo czasu przez festiwalem Naadam, który właśnie chciałem zobaczyć w Ułan Bator. Festiwal obejmował masę różnych imprez, ale przyznam, że ostatecznie wziąłem udział tylko w niektórych z nich (nie miałem już siły i nawet ochoty). Widziałem między innymi mongolskie zapasy, wyścigi konne oraz zawody łucznicze. Do tego całkiem fajną ceremonię otwarcia na stadionie.

    Oprócz tego byłem na jednodniowej wycieczce na statułe Czingis Chana oraz park narodowy + świątynia w jej pobliżu.

    Z perspektywy czasu mogłem olać ten festiwal w Ułan Bator (zwłaszcza, że w mniejszych, bardziej lokalnych formach odbywał się na terenie całej kraju) i więcej spędzić w dziczy. Ale też poznałem fajnych ludzi (głównie turystów) i fajnie spędziłem czas, więc nie żałuję.

    Ludzie w Mogolii są całkiem fajni. Młodzi często mówią po angielsku, starsi niektórzy po rosyjsku (choć nie bardzo lubią to robić, bo raczej źle im się kojarzy).

    Jedzenie w Mongolii to głównie baranina - zupy na baraninie pierogi, placki baraniną, baranina z grila czy smażona + ryż. Mi jedzenie bardzo smakowało, ale część znajomych miała dość po paru dniach. Oczywiście inne mięsa też są, ale trochę mniej popularne. Oczywiście dotyczy to terenów poza miastami. W stolicy można dostać różne rzeczy (jedzenie koreańskie, japońskie, pizzę, fast foody).

    W sklepach produkty są głównie importowane. Sporo rzeczy z Rosji, Polski i Korei. Owoce są dość drogie, ale reszta jest w dobrych cenach.
    Z lokalnych specjałów to mają dobrą wódkę, choćby taką. Do tego dobre jogurty. Mają też różne przekąski na bazie jogurtu i popularny napój kumys (airag) czyli sfermentowane mleko z klaczy. Aczkolwiek smak dość specyficzny, nie mogę powiedzieć że mi to jakoś bardzo smakowało, chociaż ciekawe było spróbować.

    Pogoda była w sumie okej, mogło być lepiej ale bez tragedii. W stolicy już na przełomie czerwca i lipca jest ciepło. Na Gobi też ciepło, ale w środowej części i na północy noce były zimne (6-8 stopni) i trafił nam się deszcz kilka razy. Z tego co wiem przyzwoite temperatury są tylko czerwiec-wrzesień. W zimę jest naprawdę zimno (-30).

    Ogólnie bardzo mogę polecić ten kraj. Spokojnie można tu siedzieć i 2-3 miesiące powoli go odkrywając. Jak macie mniej czasu to opcja takiej wycieczki jak ja wykupiłem też jest dobra.

    Jak macie pytania to piszcie. Postaram się odpisać. Za jakies kilka godzin wsiadam do pociągu do Chin i wtedy pewnie przez dzień nie będę miał internetu, więc proszę o cierpliwość.

    W komentarzach parę zdjęć.

    #podroze #podrozujzwykopem #mongolia #azja #jemprzeciez <- mój tag o Azji - obecnie relacje z mojej podróży
    pokaż całość

    źródło: 1563172176996.jpg

  •  

    Jak żyję to w Polsce baraniny nie jadłem. Babcia mi zawsze mówiła, że okropnie smakuje, ale po wojnie nie było nic innego i musieli to jeść. Podejrzewam, że jakość mięsa zaraz po wojnie po prostu była tragiczna.

    Baraninę dopiero zacząłem jeść w Azji. W ogóle przez długi czas myślałem, że jem baraninę, a to była kozina. A wszystko przez to, że w południowej Azji angielskie słowo mutton oznacza kozinę lub baraninę (ale zwykle jest to kozina bo jest tańsza). A słowo lamb baraninę. W przeciwieństwie do reszty świata, gdzie mutton oznacza baraninę, a lamb jagnięcinę.

    O ile w południowej Azji jadłem baraninę od czasu do czasu, to podczas mojego pobytu w Mongolii jem praktycznie codziennie bo jest to podstawowe (i przez to najtańsze) mięso tutaj.

    Mi smakuje, chociaż babcia się martwi, że muszę to jeść. Na zdjęciu taki gorący talerz z górą mięsa jaki dziś na obiad zjadłem. Do tego ryż (z odrobiną kaszy gryczanej) i trochę warzyw.

    #jedzzwykopem #jedzenie #mongolia #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1563116802506.jpg

  •  

    Panorama Ułan Bator ze wzgórza Zaisan

    #mongolia #podrozujzwykopem #jemprzeciez <- mój tag o Azji

    źródło: 1562995066082.jpg

  •  

    Mongolskie zawody łucznicze w ramach festiwalu Naadam. Dokładnych reguł nie znam. Zawodnicy strzelają na odległość jakichś 50 metrów w cel umieszczony na ziemi (takie kubeczki ustawione na sobie). Strzały nie są ostre, a sędziowie (4 na stanowisko stoją zaraz obok celu). W zależności od wyniku (trafiony, trafiony w czerwone kubeczki, nietrafiony) odpowiednio unoszą ręce a czasem ściągają i czapkę.

    #podrozujzwykopem #mongolia #lucznictwo #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1562909654018.jpg

  •  

    Krótki postój w jurcie po tym jak podczas jazdy konno trafiliśmy na deszcz i mały grad. Zatrzymaliśmy się u jakieś gospodyni, nie wiem czy któryś z przewodników ją znał, czy po prostu to była pierwsze lepsze miejsce. Wydaje się, że taka gościna jest naturalna, chociaż pewnie zostawili jej jakieś pieniądze.
    Ogrzaliśmy się trochę przy piecyku, napiliśmy się herbaty z mlekiem jaka, zjedliśmy coś słodkiego oraz chleb ze świeżym masłem i ruszyliśmy dalej.

    Postaram się na koniec pobytu napisać coś więcej o Mongolii i mieszkanku w jurtach, także polecam obserwować mój tag.

    #podroze #mongolia #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1562732673857.jpg

  •  

    Wejście do zimowego pałacu Bogda Chana, ostatniego chana Mogolii.

    #mongolia #jemprzeciez <- mój tag o Azji

    źródło: 1562688567452.jpg

  •  

    Kolejny mój filmik z Mongolii. Dużo pięknej natury z doliny Orkhon oraz ze szczytu wygasłego dawno niewielkiego wulkanu.

    #mongolia #jemprzeciez <- mój tag o Azji

    źródło: youtu.be

  •  

    Wczoraj wybraliśmy się ekipą na kolację. Plan był taki, żeby zamówić jakieś mięcha na spółę. Wybór był ciężki - w końcu metodą chybił trafił zdecydowaliśmy się na taki talerz rozmaitości z barana.

    Jedzenie okazało się trochę zbyt ekstremalne :) jedno z mięs to była głowa. Wprawdzie nie w całości, ale w kawałkach, ale upieczone i podane były też ... oczy. To trochę zniechęciło jednego kolegę :) inna część z kolei to praktycznie sam tłuszcz.

    Mi nawet smakowało, ale przyznam, że atrakcyjnym zdjęciu w menu oczekiwałem czegoś smaczniejszego. Póki co mam dość mięsa na jakiś czas - dziś myślę nawet iść do wegańskiej restauracji :)

    #jedzenie #jedzzwykopem #mongolia #foodporn #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1562561150598.jpg

  •  

    Młynki modlitewne przy klasztorze Amarbajasglant. Jest to jedno z ważniejszych centrów buddyzmu w Mongolii. Klasztor został zbudowany w XVIII wieku w północnej części Mongolii. Działa do dzisiaj, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Wczoraj mieliśmy okazję usłyszeć modlitewną mantrę w wykonaniu lokalnych mnichów.

    Co do wałków to bardzo popularny motyw buddyjski. Wałki mają wypisana modlitwę (tutaj po tybetańsku, bo właśnie ta odmiana buddyzmu występuje w Mongolii). Wałki są różnych rozmiarów, często ustawione są przy wejściu i dookoła świątyni. Odwiedzający ludzie kręcą tymi wałkami, zawsze zgodne ze wskazówkami ruchu zegara.

    #buddyzm #podroze #mongolia #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1562387144230.jpg

  •  

    Taką #pepsi wyhaczyłem w Mongolii. Fajna retro puszka, niby edycja limitowana. Nie wiem, czy w Polsce takie są.

    #pijzwykopem #jemprzeciez <- mój tag o Azja

    źródło: 1562301147851.jpg

  •  

    W Europie rekordowe upały, a w Mongolii zimno okrutnie. Z tego co zrozumiałem o tej porze roku (czyli defacto w środku lata) powinno być ciepło w całym kraju. O ile byliśmy na pustyni Gobi to było ciepło (żeby nie powiedzieć gorąco). Teraz jesteśmy na północny i pada i wieje przez sporą część dnia. W nocy temperatura spada do kilku stopni. Więc w jurcie grzejemy piecykiem i śpimy pod bardzo grubym kocem.
    Tu fota znad pięknego jeziora Chubsuguł (Chöwsgöl nuur), znanego też jako Mały Bajkał. To drugie największe jezioro Mongolii (pod względem powierzchni). Woda (bardzo czysta) miała temperaturę ok 6 stopni ale i tak zdecydowaliśmy się wejść na chwilę.
    Niestety na drugi dzień przez większość czasu padało i nie było okazji więcej ładnych zdjęć zrobić.

    #podroze #mongolia #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1562218696215.jpg

  •  

    Krater wygasłego wulkanu Uran Togoo w północnej części Mongolii.

    #podroze #earthporn #estetyczneobrazki #mongolia #jemprzeciez <- mój tag o Azji

    źródło: 1562126941672.jpg

  •  

    Bardzo popularna zupa w Mongolii - bulion (na baraninie) z pierożkami z baraniną, a do tego baranina :) (do tego jeszcze cebula - bywa też z czosnkiem) I oczywiście chleb do tego, bo #bezchlebasienienajesz Chleb, a właściwie bardziej placek/naleśnik świeżo usmażony.
    Bywa, że zupa jest z samym mięsem albo z samymi pierożkami. Czasem jest też wersja z żeberkami.

    Do tego herbata z mlekiem, bardziej woda z mlekiem bo herbatę słabo czuć. Nie wiem jakie mleko - zgaduję, ze krowie lub od jaka, bo kozie raczej ma wyraźny smak (tak mi się wydaje)

    #jedzenie #podrozujzwykopem #mongolia #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1562039809428.jpg

  •  

    Normalny widok na Gobi. Najpierw sie napoili a potem część się kąpała. Dzień później jeździłem z godzinę ja takim wielbłądzie, ale mało wygodnie się jechało.

    #zwierzaczki #podroze #mongolia #jemprzeciez <- mój tag o Azji

    źródło: 1561965068699.jpg

    +: fortySeven, T.......y +46 innych
Ładuję kolejną stronę...

Popularność #jemprzeciez

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów