Głównie o Azji, w tym o azjatyckim jedzeniu.

Przeszkadza Ci #polityka na Wykopie?
Zarejestruj konto i sam decyduj jakie tematy chcesz wyświetlać!
  •  

    Da się przeszczepić kolana? Bo swoje zmasakrowałem schodząc z Rysów. Ale warto było. Fajna trasa, nie licząc drogi do morskiego oka. Jeśli chodzi o trudność to dla mnie w sam raz. Po porażce na Orlej tydzień temu bałem się że i tu nie podołam. Ale generalnie było łatwiej niż się nastawiłem. Tam i z powrotem z Palenicy wyszło mi 10h45m, czyli szybciej niż na mapie więc jestem zadowolony. Byłoby szybciej gdybym nie był klocem i nie musiał uważnie schodzić krok po kroku. Pogoda była idealna, ludzi sporo ale do przeżycia. Pod samym szczytem mały korek się robił, ale serio tylko kilka minut czekania.

    #gory #tatry #podrozujzwykopem #jemprzeciez <- mój tag
    pokaż całość

    źródło: 1600789358684.jpg

  •  

    Tatry Zachodnie to zdecydowanie najlepsza opcja na weekend w polskiej części Tatr. Bardzo mało ludzi, a szlaki bardzo ładne. Wczoraj szedłem na Czerwone Wierchy to były tłumy. Dziś po odbiciu z Chochołowskiej na szlaku Trzydniowański-Kończysty-Wolowiec spotkałem w sumie max 30 osób.

    #tatry #gory #podrozujzwykopem #jemprzeciez <- mój tag pokaż całość

    źródło: 1600619231328.jpg

  •  

    Pokonała mnie dziś Orla Perć :|

    Chodziłem w życiu dość sporo po górach. Tatry, parę szczytów w Azji, szlaki w Himalajach i trochę w Szwajcarii. Od dawna chodziła mi po głowie Orla Perć. Wiedziałem, że jest wymagająca, że są łańcuchy, ale zdarzało mi się chodzić trochę po szlakach z łańcuchami. Czytałem też, że dla wielu problemem jest ekspozycja i duże przepaście. Ja w sumie nigdy nie miałem lęku wysokości, więc liczyłem na to że nie będzie źle.

    Korzystając z dobrej prognozy ruszyłem więc dziś spod Zawratu i już po kilkunastu minutach czułem, że będzie ciężko. O ile w trakcie pierwszego odcinka posrałem się trochę ze 2 razy to najgorsze było przed samą Kozią Przełęczą. I nie - nie chodzi o słynną drabinkę, którą przeszedłem bez jakichkolwiek problemów. Paręnaście metrów za nią była praktycznie pionowa ze 4-metrowa ściana z tylko jednym uchwytem. Zdałem sobie sprawę że nie mam raczej tyle siły w rękach, żeby poczuć się pewnie schodząc pod takim kątem.

    Na dobre 2 minuty wstrzymałem ruch, a po 2 osoby z góry i z dołu wspomagały mnie dobrym słowem, wskazówkami gdzie najlepiej się ustawić, żeby było najłatwiej i próbując mnie jakoś asekurować. Bardzo miło z ich strony. Ostatecznie się udało, ale już miałem dość i zaraz za tą ścianą ruszyłem w dół żółtym szlakiem w kierunku Doliny 5 Stawów

    Póki co zostaję przy zwykłych szlakach - mogą być długie i męczące. Muszę schudnąć z kilkanaście kg i wyrobić sobie siłę w rękach, żeby móc chodzić po takich drogach. Zauważyłem, że nawet jak jest 70 stopni to jestem w stanie schodzić po łańcuchu (chociaż z dużą dozą adrenaliny), ale jak jest pionowa ściana bez wyraźnych stopni to mnie to przerasta. Wchodzenie za to nie jest takie trudne. Wydaje mi się że jeśli na tej ścianie dołożyli że 2 uchwyty to nie miałbym żadnych problemów.

    Teraz nie wiem czy ma sens pchać się na Rysy (a właśnie planowałem na jutro). Tam chyba też jest stromo i są łańcuchy. Mógłby ktoś porównać te 2 szlaki?

    Na zdjęciu Kozia Przełęcz już z drogi w stronę 5 Stawów.

    #gory #przemyslenia #tatry #podroze #jemprzeciez <- mój tag
    pokaż całość

    źródło: 1600186282424.jpg

  •  

    Kopuła Bomby Atomowej w Hiroszimie. Inaczej Pomnik Pokoju - poważnie uszkodzony budynek upamiętniający zrzucenie pierwszej bomby atomowej użytej w celu bojowym na Hiroszimę 6 sierpnia 1945 roku. Hipocentrum, czyli miejsce na powierzchni ziemi, dokładnie pod miejscem, gdzie eksplodowała bomba, znajduje się około 150 metrów od budynku. Należy pamiętać, że bomba eksplodowała około 600 metrów nad ziemią. Niemniej fakt, że ten budynek został tylko w taki sposób uszkodzony, a nie kompletnie zrównany z ziemią, jest pewnym ewenementem. Prawdopodobnie wynika z tego, że siła wybuchu działała odrobinę mniej w dół, a dużo bardziej na boki. Do tego budynek był dość solidny, zaprojektowany na wytrzymanie trzęsień ziemi. Znajdujący się w środku ludzie zginęli.

    Niedaleko budynku znajduje się Park Pamięci oraz muzeum. Zdecydowanie mogę polecić wizytę w tym jednak dość smutnym miejscu. Uwaga na niewidzialnego ninję krojącego cebulę. Co ciekawe w samym muzeum nie da się odczuć żadnego obwiniania Amerykanów. Przedstawione są suche fakty, a wydźwięk skupia się na pokazaniu ogromu tragedii ludzi bez szukania jej winnych. Co w sumie nie dziwi tak bardzo, bo to Japonia jednak była agresorem, a do od wojny wpływy Amerykanów w Japonii są bardzo silne, więc może zadziałał też nacisk polityczny by tak to wszystko pokazać. Zupełnie inna narracja jest np w Muzeum Wojny Wietnamskiej (czy Amerykańskiej) w Ho Chi Ming (Sajgonie).

    Budynek od 1996 roku należy do listy światowego dziedzictwa UNESCO.

    #japonia #wojna #podroze #ciekawostki #jemprzeciez <- mój tag
    pokaż całość

    źródło: 1599823526338.jpg

  •  

    Żady (ang. jade) - kamień szlachetny, bardzo popularny we wschodniej i południowej Azji. Charakteryzuje się zwykle intensywnie zielonym kolorem. W dawnych czasach uważany za cesarski klejnot - był używany do wytwarzania najbardziej drogocennej biżuterii i ozdób, równoważny złotu i diamentom. Obecnie, dość powszechnie wydobywany w Mjanmie (Birmie), jest dostępny już za niewielkie pieniądze.

    Na zdjęciu stoisko sprzedające biżuterię jadeitową (jedna z odmian żadów) w singapurskiej dzielnicy Chinatown.

    #ciekawostki #azja #bizuteria #jemprzeciez <- mój tag
    pokaż całość

    źródło: 1599582931784.jpg

  •  

    Będąc ostatnio w Ticino, włoskim kantonie w Szwajcarii, z wielką przyjemnością wybrałem do baru na śniadanie. Tak - do baru, bo u Włochów na to co my byśmy nazwali kawiarnią mówi się bar. Mieszkałem lata temu we Włoszech przez parę miesięcy i bardzo mi się spodobał klimat panujący w takich miejscach. Tak więc dziś wam trochę o tym opowiem. Wybaczcie jeśli coś przekręcę, bo jednak trochę czasu minęło.

    Bary we Włoszech są bardzo popularne, w dużych miastach czasami mogą być praktycznie na każdym rogu zarówno w dzielnicach mieszkalnych jak i w miejscach turystycznych. Do tego naturalnie są w okolicach dworców, biurowców, uniwersytetów oraz na lotniskach. Tradycyjnie w barze pija się kawę, a nawet je śniadanie, na stojąco - albo przy barze (ladzie) albo na wysokich stolikach bez krzeseł. Jest tez zwykle opcja siedzenia przy stoliku, ale trzeba liczyć się z tym, że za takie coś doliczona zostanie dodatkowa opłata. Są to naprawdę magiczne miejsca, zwykle pięknie pachnące kawę i ze specyficzną, acz przyjazną atmosferą. Do tego zdziwicie się jak szybko można zrobić dobrą kawę i potem możecie się irytować czekając na wasze "latte" w Polsce 10 minut.

    Kawę normalnie zamawia się przy barze (ladzie). W małych barach to jedyna opcja. W dużych, gdzie jest sporo stolików pamiętam, że normalnie byli też kelnerzy. Zamawiając warto pamiętać o kilku rzeczach. Po pierwsze podstawowa kawa (caffè - z akcentem na ostatnią sylabę) to coś co my byśmy nazwali espresso (nie ekspresso ;), czyli mała, czarna, mocna kawa ze złotą pianką, podana w małej filiżance zwykle wypełnionej tylko do połowy. Jeśli chcemy dużą, słabszą kawę musimy poprosić o americano (generalnie rozwodnione espresso) albo caffé lungo (mniejsze niż americano, ale zaparzone większą ilością wody niż espresso). Jeśli chcemy coś mlecznego to oczywiście jest cappuccino (Włosi często mówią cappuccio, espresso z dużą ilością spienionego mleka) albo caffé latte (caffelatte - espresso z gorącym mlekiem). Tu uwaga - słowo latte oznacza po prostu mleko. Tak więc, inaczej niż w reszcie świata mówiąc po prostu "latte" zamawiamy mleko, a nie kawę z mlekiem. Myślę jednak, że Włosi świadomi tego, że mają do czynienia z turystą, mogą się upewnić czy chodzi wam na pewno o kawę czy samo mleko. Inną opcją jest jeszcze macchiato (czytaj mak-kiato, a nie macziato ;) - jest to espresso z małą ilością mlecznej piany podane w takiej filiżance jak espresso. Przyznam, że nie pamiętam czy mają coś takiego jak nasze latte/latte macchiato, czyli 3-warstwową kawę podaną w wysokiej szklance. W turystycznych miejscach na pewno tak, ale w małych tradycyjnych barach może nie.

    Zwykle w tradycyjnych barach też nie można zamówić różnych rozmiarów i nie można, jak w kawiarniach jakie my znamy, dopasować kawy do swoich preferencji. Tak więc nie oczekujcie, że będzie sojowe mleko czy jakiś syrop waniliowy. Nawet opcja na wynos często nie jest dostępna. Chociaż to ostatnie na pewno się zmieniło z racji covidu i ogólnie tego, że ludzie żyją w pośpiechu i mogą nie mieć czasu na picie na miejscu. Nie liczcie też na menu - w wielu miejscach go nie widziałem. Ale te wspomniane wyżej kawy zawsze będą dostępne. Gorzej z cenami. Pomijając turystyczne miejsca ceny kaw są dosyć standardowe w danym mieście. Niemniej Włosi mają paskudny zwyczaj kantowania i liczenia obcokrajowców więcej niż swoich. Choć zwykle nie na duże sumy - pamiętam, jak mieszkałem we Włoszech to kawa kosztowała 85 eurocentów i często turystom zaokrąglali to do 1E. Nawet teraz w Szwajcarii mnie okantowali na pół franka, jak już wyszedłem to zobaczyłem że policzyli mnie za droższego rogalika niż wziąłem. Co do zapłaty to w przeciwieństwie do kawiarni jakie znamy we włoskich barach nigdy nie płaci się przy zamówieniu - nawet jak zamawiamy przy barze to na spokojnie jemy, pijemy, a płacimy przy wyjściu.

    Co do jedzenia to na śniadanie popularne są własnie rogaliki (croissanty) lub brioszki. Jak wiadomo brioszki z czekoladą jada się tylko rano, nigdy na kolację bo wtedy ma się coś z głową. Co śmieszniejsze słowo śniadanie po włosku to "colazione" :) Brioszki i rogaliki mogą być też bez czekolady. Mogą też być inne proste ciastka (często pieczone na miejscu, które można też kupić na wynos jako prezent) - zwykle Włosi jeśli w ogóle jadają śniadania to raczej coś małego i słodkiego. Chociaż w barach często tez widziałem panini - czyli kanapki, z serem szynką czy warzywami. Ale one chyba bardziej w porze lunchowej są kupowane.

    Ostatnia ciekawostka to to, że kawy z mlekiem pija się tylko rano. Na lunch i później już tylko czarna kawa. Oczywiście raczej Włosi nie odmówią zaparzenia kapuczyny po południu (w końcu to dla nich kasa), ale takie zamówienie będzie dla nich bardzo dziwne i raczej od razu zdradzi, że jesteście przyjezdni.

    #ciekawostki #kawa #wlochy #podroze #jemprzeciez <- mój tag
    pokaż całość

    źródło: 1599477051191.jpg

  •  

    Przyznam, że nie spodziewałem się takiego widoku na jakimś zwykłym promie kursującym po jeziorze. Bardzo ładnie to wygląda. Promy zwykle kojarzą mi się ze śmierdzącymi brudnymi jednostkami.

    #szwajcaria #silnikiboners #estetyczneobrazki #jemprzeciez <- mój tag

    źródło: streamable.com

  •  

    Podróż kolejką z Schynige Platte do Wilderswild, niedaleko Interlaken w szwajcarskim kantonie Berno. Linia uruchomiona pod koniec XIX wieku. Do dziś jeżdżą nią składy nawet z początku XX wieku. Ten co jechałem też wyglądał dość zabytkowo, ale myślę nie był starszy niż z lat 60-70 poprzedniego stulecia.
    Trasa prowadzi przez malowniczą okolicę (jak w sumie w wielu miejscach w Szwajcarii) z m.in. na Eiger, Mnicha i Jungfrau oraz na jezioro Thunersee. Przy górnej stacji (Schynige Platte) jest zabytkowa stacja a także ładny ogród kwiatowy. Są też szlaki na okoliczne szczyty oraz dość długa trasa na górę First (tu nie dotarłem niestety).
    Pełna cena biletu w jedną stronę to 32 franki (czyli około 130 zł).

    #szwajcaria #podroze #kolej #jemprzeciez <- mój tag głównie o podróżach
    pokaż całość

    źródło: 1599313596618.jpg

  •  

    Będąc w Szwajcarii dość przypadkowo trafiłem do miasteczka Altdorf, stolicy kantonu Uri. Jedno z najstarszych miast w Szwajcarii (nazwa oznacza starą wieś). To tutaj wg legendy Wilhelm Tell strzelał z kuszy do jabłka stojącego na głowie jego syna. Na pamiątkę legendarnego kusznika postawiono mu ten oto pomnik.

    Co ciekawe nazwa Altdorf kojarzy mi się bardziej z graniem w RPG, a dokładnie w Warhammera, gdzie Altdorf był ważnym ośrodkiem Starego Świata i gdzie nie raz jako krasnolud razem z drużyną zaczynaliśmy przychody.

    #szwajcaria #warhammer #podroze #jemprzeciez <- mój tag
    pokaż całość

    źródło: 1598523103507.jpg

  •  

    Szwajcarska nalewka ziołowa z ponad stuletnia tradycją. W składzie są ponoć 42 różne zioła. Całkiem dobra, jak ktoś lubi takie rzeczy jak Jagemaister czy Beherowka. 30%, dość słodki. Cena w supermarkecie 32 CHF za litr, ale potem się okazało, że na lotnisku 25 - więc miałem gula :) W sam raz na świętowanie odwiedzania 50 kraju* (nie licząc Polski).

    pokaż spoiler * Licząc po mojemu, czyli np Hongkong, Makao, Tajwan, Palestynę jako osobne kraje


    #podrozujzwykopem #pijzwykopem #ziola #jemprzeciez <- mój tag
    pokaż całość

    źródło: 1598377575440.jpg 18+

  •  

    W Polsce w górach nie raz widzi się ludzi którzy pchają się na wysokie szczyty Tatr zupełnie nieprzygotowani. Bez odpowiedniego ubrania, sprzętu czy prowiantu i wody. Wbrew powszechnym heheszkom zwykle nie jest to wielki problem - tacy ludzie mają tylko większe problemy z wejściem/zejściem czy cierpią bardziej przez odciski dnia następnego. Oczywiście zdarzają się sytuacje ekstremalne i ludzie popadają w większe tarapaty i np musi interweniować TOPR albo okazjonalnie jakieś tragedie.

    W Szwajcarii miałem wrażenie sytuacja jest dokładnie odwrotna. Wiele razy widziałem ludzi ubranych w bardzo profesjonalne ciuchy, wysokie drogie buty, z plecakami markowych firm, z kijkami z najwyższej półki, którzy ... wsiadali w kolejkę i jechali praktycznie na szczyt i tam co najwyżej robili krótkie spacery po przygotowanych, płaskich drogach.

    Ogólnie w Alpach szwajcarskich jest bardzo dużo szlaków przygotowanych przez ludzi - jak nie wyasfaltowanych to przynajmniej wyłożonych takim żwirem. Do tego masa kolejek linowych, funikularów czy innych tramwajów czy pociągów w górach. Do tego w górach jest masa restauracji czy sklepów z pamiątkami. Ciekawe, że jakoś od niego nigdy nie słyszałem narzekań na taki stan. W przeciwieństwie do Chin, gdzie masa osób robi wielkie hurr durr jak lokalne władze przygotowują ułatwienia na szlakach czy montują kolejki linowe.

    Na zdjęciu widok na Eiger, Mönch i Jungfrau oraz przygotowana droga.

    #gory #alpy #szwajcaria #podroze #jemprzeciez <- mój tag
    pokaż całość

    źródło: 1598181376765.jpg

  •  

    Kolejny przysmak szwajcarskich gór - Oberländer Käseschnitte. Czyli kroma chleba z serem (z wyżyn/gór). Tutaj podana w bardzo ładny sposób. Z bekonem, pomidorami i sadzonym jajkiem.

    #jedzenie #foodporn #jemprzeciez <- mój tag

    źródło: 1598115222280.jpg

  •  

    Odwiedziłem dziś klinikę Blofelda z filmu W Tajnej Służbie Jej Królewskiej Mości. Czyli po prostu szczyt Schilthorn i znajdującą się tam restaurację Piz Gloria, z obracającymi się dookoła stolikami.
    Całe miejsce jest poświęcone Bondowi ponieważ spora część filmu wspomnianego wyżej dzieje się właśnie na szycie i okolicznych stokach. Tak więc jest 'aleja sław' z sylwetkami ludzi związanymi z filmem, małe muzeum, małe kino, w wielu miejscach wywieszone są plakaty lub na ekranach pokazywane są fragmenty filmu, w restauracji serwują burgera z logiem 007, nawet w ubikacji wyświetlają kawałki filmu. Dookoła jest naprawdę piękny widok na otaczające Alpy, w tym na Eigera, Möncha i Jungfraua.

    Wchodziłem z Lauterbrunner, czyli miałem ponad 2100 m przewyższenia (szczyt jest 2970 m n.p.m). Droga chwilami jest stroma, ale trudno nie było. Wejście zajęło mi 6h45m, czyli mniej więcej tyle co na znakach. Najbardziej obawiałem się upału, bo wczoraj było koszmarnie gorąco. Wyjście o 6:20 było więc bardzo dobrym pomysłem, bo jak zaczęło się robić naprawdę gorąco około 11 byłem już dość wysoko. Schodzić mi się nie chciało, więc zjechałem kolejkami (w sumie musiałem skorzystać z 3 kolejek i pociągu). Generalnie miejsce mogę serdecznie polecić nie tylko fanom Bonda.

    #podroze #gory #jamesbond #jemprzeciez <- mój tag
    pokaż całość

    źródło: 1598023296978.jpg

  •  

    Tatry są bardzo ładne, ale Alpy jednak chyba ładniejsze.

    Od lewej Eiger, Mönch i Jungfrau

    #gory #alpy #podrozujzwykopem #jemprzeciez <- mój tag

    źródło: 1597852341733.jpg

  •  

    Sycylijskie cannoli we włoskim kantonie Szwajcarii - Ticino. Nigdy nie byłem na południu Włoch, ale jeśli mają więcej tak pysznych deserów to muszę to czym prędzej nadrobić.
    Cannoli to chrupiąca rurka wypełniona kremem na bazie włoskiego twarogu (ricotty), tutaj posypana orzeszkami pistacjowymi.

    #jedzenie #foodporn #jemprzeciez <- mój tag

    źródło: 1597763401776.jpg

  •  

    Właśnie wjechałem do Tunelu bazowego Świętego Gotarda. To oddany w 2016 roku, 57-kilometrowy tunel kolejowy pod szwajcarskimi Alpami - obecnie najdłuższy i najgłębszy tunel kolejowy na świecie.
    Jadę EuroCity do stolicy wloskiego kantonu Ticino - Lugano. Wyjazd do tunelu został zapowiedziany w głośnikach. Przejazd ma trwać ok 20 minut. Co ciekawe mam zasięg telefonu, chociaż bardzo słaby (jedna-dwie kreski 4G).

    Zdjęcie chwilę przed wjazdem. Mam nadzieję, że po drugiej stronie będzie lepsza pogoda ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #pociagi #podroze #szwajcaria #jemprzeciez <- mój tag
    pokaż całość

    źródło: 1597682269722.jpg

  •  

    Pozdro z pochmurnego Pilatusa. Widoki mógłby być lepsze, ale coś widać więc się cieszę.

    #gory #jemprzeciez <- mój tag

    źródło: 1597587880110.jpg

  •  

    Pozdro spod Eigeru. Masakra tutaj w tych Alpach. Głośno jak na lotnisku. Jakieś myśliwce napierdalają od bladego świtu (chyba myśliwce, bo bardzo głośne, ale jest pochmurno więc nie widzę). Do tego lata helikopter tam i nazad. Wszędzie asfalt, kolejki, tramwaje itd. prawie jak w Chinach. Tylko ludzi nie ma.

    #gory #szwajcaria #jemprzeciez <- mój tag

    źródło: 1597397207816.jpg

  •  

    Dziś znów krowa, tym razem z widokiem na zachmurzony Eiger.

    #gory #alpy #podrozujzwykopem #jemprzeciez <- mój tag, aktualnie z Alp

    źródło: 1597328186762.jpg

  •  

    Wesoła krówka spotkana na szlaku.

    Widziałem też świstaki, ale ciężko im zrobić zdjęcie.

    #gory #alpy #jemprzeciez <- mój tag, dziś z góry

    źródło: 1597242191784.jpg

  •  

    Älplermagronen - alpejski makaron, szwajcarska specjalność :) makaron rurki zapieczony z serem cebulą i ziemniakami, podawany ze słodkim musem jabłkowym.

    To była kolacja wczoraj w zajebistym schronisku, w którym musiałem zostać bo zbierało się na deszcz i burzę. Pierwszy raz w sumie spałem w schronisku w górach (no może kiedyś w podstawówce spałem na wycieczce szkolnej). Na piętrze nad stajnią były łóżka - bardzo wygodne. Na dole krowy, które doili 2 razy dziennie - dzięki temu było świeże mleko, masło i pyszny szwajcarski ser (bez dziur).

    #podrozujzwykopem #szwajcaria #jedzenie #jemprzeciez <- mój tag, aktualnie ze Szwajcarii
    pokaż całość

    źródło: 1597143823514.jpg

  •  

    Chryste jakie to dobre. Szwajcarski raclette - trzy rodzaje sera roztopione na ziemniakach. Do tego przyzwoite. Pewnie zylion kalorii ale raz się żyje.

    #szwajcaria #podrozujzwykopem #jedzenie #jemprzeciez <- mój tag, dziś z Zurychu

    źródło: 1596997523114.jpg

    +: ranunculus, Tadeusz_Radziwill +33 innych
  •  

    Dzisiaj parę moich przemyśleń i informacji o saunach. Będzie długi wpis, ale może kogoś zainteresuje.

    Pomysł na ten wpis przyszedł mi podczas pobytu w aquaparku w Zakopanem parę dni temu. A że dawno nie byłem w Polsce na saunie to trochę zachowań ludzi sprawiło, że uśmiechałem się pod nosem (ale nikogo nie krytykowałem). Nie jestem jakimś ekspertem czy fanatykiem saun, ale jak mieszkałem w Polsce to chodziłem regularnie (głównie w zimę). A i też nie raz odwiedzałem sauny i im podobne w innych krajach. Więc mam pewne doświadczenie.

    Wiem, że w Polsce (i może też u naszych południowych sąsiadów) mamy różne rodzaje saun. Dużo jest małych saun przy basenach, aquaparkach czy siłowniach, koedukacyjne i do tego w miejscach gdzie pojawiają się dzieci. W takich miejscach ludzie do sauny wchodzą zwykle w stroju kąpielowym, niespecjalnie przejmując się regulaminem czy niepisanymi zasadami panującymi w saunach. Ale takie większe strefy saun, jak ta w Zakopanem, z osobnym wejściem i innym cennikiem już przypominają sauny z prawdziwego zdarzenia, gdzie nie przychodzą przypadkowi ludzie czy dzieci w przerwie między pływaniem, a zjeżdżalniami.

    Tak więc zwykle (tradycyjnie) do sauny wchodzi się nago, ew zakrytym ręcznikiem lub prześcieradłem. Wiem, że nagość to trochę tabu u nas. Nie do końca wiem czemu. Ludzie w Polsce strasznie boją się swojej nagości i unikają jej jak ognia. Czego np nie widać u naszych sąsiadów. Mnie to generalnie niewiele obchodzi jak ktoś wchodzi do sauny, jak dla mnie może nawet wchodzić w płaszczu. Ale pamiętajcie, że inni mogą chcieć wchodzić nago, więc nie zdziwcie się jak w pomieszczeniu zastaniecie kilku spoconych nagich mężczyzn (niekoniecznie młodych z pięknym ciałem). Wchodzenie w stroju mokrym od chlorowanej wody nie będzie mile widziane bo ten chlor będzie pod wpływem temperatury parował. Jeszcze cool story opowiedzane przez znajomą, co latała na delegacje do Finlandii - już za pierwszym razem ją zespół zaproponował jej saunę. I tak wlazła nago z całą ekipą nowopoznanych ludzi z pracy do małej sauny. Nie wiem czy to norma (podejrzewam, że tak) czy po prostu chcieli ją sobie zobaczyć nago :)

    Druga sprawa to ręcznik. Do sauny suchej (takiej wyłożonej drewnianymi deskami) zabiera się ręcznik. Można się nim owinąć, ale ważniejsze jest to, żeby ciało nie stykało się z drewnem. Raz, że można się oparzyć, a dwa, że pot z ciała potem w to drewno się wchłania. Tak więc w dobrym zwyczaju (a zwykle też zgodnie z regulaminem) siadamy tak, żeby pod sobą mieć ręcznik, także pod stopami (chyba, że siedzimy na najniższym stopniu). Jak łatwo zauważyć - jeśli chcemy być jednocześnie okryci ręcznikiem i mieć stopy na ręczniku to zwykle potrzebujemy 2 ręczników. Tego zwykle mi się nie chce robić, więc zwykle siedzę nago z ręcznikiem pod zadkiem i stopami.

    Inna sprawa to sauny mokre, wilgotne. Czyli te wyłożone taką kamienna mozaiką. Tu nie ma zbytnio sensu wchodzenie w ręczniku bo po paru minutach będzie kompletnie mokry i będzie ważył parę kg. Tu wchodzi się więc nago. Ewentualnie owiniętym w prześcieradło (np na Słowacji coś takiego jest). W każdej takiej saunie jest zwykle wąż z wodą. Wiele osób nie wie do czego służy. Ja też długo nie wiedziałem. I nic dziwnego bo zwykle nigdzie o tym nic nie jest napisane. A więc główne przeznaczanie to umycie miejsca na którym się siedziało, tak żeby następna osobna nie siedziała w kałuży naszego potu. Jako że wiem że mało kto tak robi to ja myję miejsce przed i po siedzeniu.

    Co do potu - należy pamiętać, żeby przed wejściem do jakiejkolwiek sauny dokładnie umyć ciało i włosy. Nie tylko lekko spłukać, ale dokładnie umyć jakimś płynem czy mydłem, zwłaszcza jak się idzie po całym dniu w pracy. Niektórzy ludzie nawet nie wiedzą jak śmierdzą, a w dużej temperaturze jak się człowiek poci to jest jeszcze tylko gorzej. Tak samo ciało trzeba opłukać zaraz po wyjściu z sauny. Nawet jak planujecie się schłodzić w zimnym basenie to wcześniej trzeba spłukać to, co wypociliście. Inaczej z basenu z zimną wodą szybko robi się zupa z potu do której nikt nie ma ochoty wchodzić. Jak planujecie wejść z powrotem do normalnego basenu czy jacuzzi to musicie się schłodzić i odczekać chwilę, bo generalnie jak jesteście rozgrzani po saunie to pocicie się intensywnie dość długo i lekkie spłukanie wodą nic nie pomoże.

    Co do chłodzenia ciała to są różne teorie. Ja ekspertem nie jestem więc się nie wypowiadam. Ja nie stosuję żadnej drastycznej terapii szokowej. Zwykle po saunie spokojnie idę się opłukać w letniej wodzie, potem powoli wchodzę do bani z zimną wodą. Zaczynam od zanurzenia nóg a dopiero po kilkunastu sekundach wchodzę cały. Potem ewentualnie kubeł zimnej wody na głowę. Jak jest opcja to wychodzę na zewnątrz (ma sens tylko w chłodne dni) czy nacierania śniegiem/lodem - czasem są maszyny produkujące taki sztuczny śnieg.

    Kolejną rzeczą ważną przy korzystaniu z sauny są... DRZWIIIIII!!!!. Pamiętajcie jak wchodzicie do sauny to róbcie to szybko i sprawnie. Uchlajcie drzwi jak najmniej. Przemyślcie 2 razy czy chcecie w ogóle wchodzić. Np sprawdźcie dobrze przez szybę czy jest wystarczająca ilość miejsca, która będzie dla was komfortowa (ja nie przepadam za siedzeniem w ścisku). Nie ma nic gorszego jak przychodzą ludzie, otwierają drzwi na oścież i się dopiero zastanawiają debatując między sobą czy wchodzić czy nie. O ile w dużych suchych saunach nie ma to aż takiego znaczenia, o tyle w małych wilgotnych powoduje nagły spadek temperatury o wiele stopni i trzeba czekać pewien czas, aż sauna się znów nagrzeje. Jest to bardzo irytujące.

    Pamiętajcie też o kulturze w saunie - weźcie pod uwagę, że dużo osób przychodzi na saunę się zrelaksować w ciszy więc darcie pizdy np. o tym jak się wczoraj najebaliście nie jest na miejscu, chyba, że jesteście sami w pomieszczeniu. Normalne ciche rozmowy są okey - w końcu sauna to dobre miejsce do pogadanek. Myślę, że m.in. dlatego (plus nagość) do wielu saun nie mogą wchodzić dzieci. Warto przy wejściu też się przywitać, a wychodząc pożegnać. Niektórzy mówią 'dzięki' przy każdym wychodzeniu z sauny, co dla mnie jest trochę cringem tak samo jak dziękowanie przy wyjściu windy :)

    Niektórzy w saunie polewają też kamienie, albo zwykłą wodą, żeby podnieść lekko wilgotność (co wpływa na odczuwalną temperaturę) albo jakimiś olejkami. Ogólnie warto skonsultować to wcześniej z obsługa, bo zwykle jest to zabronione. A nawet jak jest dozwolone to wypada spytać innych osób w saunie czy im to nie będzie przeszkadzać jak nagle zapachnie amolem :) czy truskawkami czy nagle zrobi się gorąco.

    Ogólnie fanom saun polecam odwiedzenie zagranicznych saun. Kolebką saun w Europie są państwa północy i wschodu Europy. W Finlandii ponoć przypada 1 sauna na 4 obywateli. Niestety w Finlandii nigdy nie saunowałem bo byłem tylko raz w lecie. Ale mogę polecić banie - czy to w Rosji czy Estonii. Jest dość specyficzny klimat - sauny nie są koedukacyjne, wszyscy chodzą nago i uderzają się gałązkami brzozowymi. W przerwach siadają, pija piwo czy kwas chlebowy (może i wódkę też, ale nie widziałem) i rozmawiają. Fajne sauny są na Słowacji, ale przyznam, że kiedyś to była większa atrakcja, bo takie fajne strefy saun pojawiły się tam dużo wcześniej niż u nas. Fajne też są tradycyjne tureckie łaźnie, czy to w samej Turcji czy np dużo bliżej - na Węgrzech. W Turcji można się załapać nawet na szorowanie ciała specjalną gąbką przez specjalnego pana z obsługi :) W Polsce w niektórych saunach odbywają się też rytuały saunowe, cieszące się dość dużą popularnością. Zwykle podczas nich saunamistrz zapewnia odpowiednimi olejkami, wachlowaniem i temperaturą dość fajne doznania. Niestety, często przychodzi na nie dużo ludzi, a ja osobiście preferuję jak jest mało ludzi i cicho więc rytuałów unikam.

    Jak macie jeszcze jakieś pytania to piszcie - postaram się odpowiedzieć jak będę wiedział. Jak coś przekręciłem to proszę o korektę :)

    Z wiadomych względów nie mam niestety żadnego mojego zdjęcia z sauny czy bani, za to wrzucam znaną scenę z filmu Chłopaki nie płaczą.

    #ciekawostki #sauna trochę #podroze #jemprzeciez <- mój tag m.in. o podróżach
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Byłem 3 dni w Zakopcu - wychodzi na to, że trafiłem na okno niepogody

    Minusy chodzenie po górach w pochmurny dzień:
    - nie ma takich ładnych kolorów na zdjęciach (zwłaszcza stawy, to zdjęcie trochę podkolorowane)
    - nie wiadomo czy zacznie padać więc trzeba uważać gdzie się idzie i obserwować czy się pogoda nie pogarsza (akurat jak byłem na Zawracie przyszyły ciemne chmury i zaczęło kropić na parę minut więc odpuściłem Orlą)

    Plusy chodzenia po górach w pochmurny dzień:
    + człowiek się tak nie męczy od upału i można iść dalej
    + chmury też fajnie mogą wyglądać na zdjęciu

    Ogólnie nie ma tak dużo ludzi jak się wybierze odpowiedni szlak :)

    Fota z Doliny 5 Stawów

    #gory #tatry #podrozujzwykopem #jemprzeciez <- mój tag, tym razem z Tatr
    pokaż całość

    źródło: 1596701262079.jpg

  •  

    Prokrastynacja to moje drugie imię. Niemniej w końcu skompletowałem potrzebne materiały i korzystając z tego, że siedzę w domu zabrałem się za robienie albumu z mojej podróży z ... 2015 roku. Wywołałem trochę zdjęć (robionych kiepskimi telefonem, ale nieważne) i wklejam do albumu z różnymi pierdołami jakie przywiozłem - biletami, wizytówkami, widokówkami itd. Jeszcze sobie wymyśliłem, że wszystko co ma dwie strony (np bilety) będę wklejał w takiej twardej folii, tak żeby była możliwość wyjęcia i zobaczenia z drugiej strony.

    Póki co zrobiłem Rosję i Japonię i już mam dość. Zostały Chiny. Jak to skończę to zajmę się 3 razy dłuższą podróżą którą odbyłem w 2019/20.

    Dajcie parę plusów żeby mi się chciało.

    #podroze #fotografia #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1595854008954.jpg

  •  

    16 latarni morskich nad Bałtykiem.

    Niedawno zakończyłem moją wyprawę rowerowo-windsurfingową wzdłuż Bałtyku. Jedynym z celów było zobaczenia wszystkich czynnych latarni morskich w Polsce. Wg strony latarnie.pl jest ich 17.

    Okazało się, że jedna z nich - w Nowym Porcie w Gdańsku nie jest dostępna dla zwiedzających, czy nawet żeby podejść z bliska, bo znajduje się na terenie czynnego portu. Tzn ponoć można gdzieś zza płotu próbować ją jakoś zobaczyć, ale mnie to nie interesowało, więc w ogóle ją olałem. Za to odwiedziłem też dodatkową - stara, nieczynna już, latarnię w Piaskach - jakieś 3 km od granicy z Rosją. Dodaję w komentarzu.

    Już po powrocie doczytałem, że w Rozewiu jest jeszcze druga latarnia, Rozewie II (trochę dla zmylenia nazywana Nową, bo została zbudowana później niż ta do dziś działająca). Ale obecnie też jest ona nieczynna. Niemniej szkoda, że nie wiedziałem tego wcześniej, bo chętnie też bym jej zrobił zdjęcie.

    Nie wiem do końca czy to faktycznie są wszystkie latarnie. Podejrzewam, że to są tylko czynne, a takich starych, nieużywanych może być jeszcze więcej.

    Jako, że jechałem od Świnoujścia, przez Hel, Trójmiasto, aż do Piasków to na zdjęciu od lewej od góry są latarnie z następujących miejsc:
    Świnoujście, Kikut (nazwa wzgórza), Niechorze, Kołobrzeg, Gąski, Darłowo, Jarosławiec, Ustka, Czołpino, Stilo (znane jako Osetnik), Rozewie, Jastarnia, Hel, Sopot, Gdańsk (Port Północny) i Krynica Morska

    Nie miałem w planie wchodzić do środka i dobrze, bo większość albo była zamknięta przez wirusa albo były tłumy i kolejki. Sam widok z zewnątrz mi wystarczył.

    Tutaj jeszcze jedna strona ze zdjęciami i opisami z Onetu.

    #ciekawostki #morze #baltyk #rower #podrozujzwykopem #jemprzeciez <- mój tag, wciąż nie z Azji
    pokaż całość

    źródło: 1595583617761.jpg

  •  

    Miał być #foodporn a wyszło raczej #thanksfornotabortingme

    Improwizacja - micha ryżu (jak do sushi) z wędzonym łososiem, serkiem kremowym, ogórkiem, awokado i wodorostami, posypane prażonym sezamem.

    #gotujzwykopem #jemprzeciez <- mój tag o Azji

    źródło: 1593961253340.jpg

  •  

    Na kolację tajskie curry z krewetkami, do tego ryż jaśminowy.

    #gotujzwykopem #jemprzeciez <- mój tag o Azji

    źródło: 1593284558882.jpg

  •  

    Zanim pojechałem do Indii nie raz robiłem sobię indyjską herbatę masala. Brałem jakieś przepisy z netu gdzie było napisane, że trzeba wrzucić ilestam różnych przypraw. Herbata była dość dobra, ale nie do końca byłem zadowolony z wyniku.

    Jak już byłem w Indiach to zorientowałem się, że herbaty masala pija się bardzo mało. Za to wszędzie pija się zwykłą herbatę z mlekiem - tzn zwaną po prostu czaj (chai). Chociaż często sprzedawcy dodawali jakaś przyprawę, ale to tylko jedną: albo kardamon albo imbir. Do tego zauważyłem, że mleko w Indiach jest bardzo tłuste. Nie sprawdzałem na opakowaniu, ale wydaje się tłustsze, nawet w porównaniu z polskimi mlekiem 3.2% (zwłaszcza tanim z kartoniku). Ale ten problem obszedłem trochę.

    Tak więc oto przepis na pyszny mocny, słodki indyjski czaj:

    - szklanka tłustego mleka (najlepiej dobrej jakości)
    - szklanka wody
    - 30-50 ml mleczka zagęszczenego (takie zwykłe, nie słodkie)
    - 2-3 czubate łyżeczki indyjskiej czarnej sypanej herbaty (tą na zdjęciu kupiłem za coś 4 zł w Selgrosie)
    - świeży imbir (z 1cm pokrojony w plasterki) ALBO 4-5 ziarenek kardamonu (lekko rozgnieść, tak żeby się otworzył, najlepiej też świeżo otwarty a nie zwietrzały)
    - 3-4 łyżeczki cukru (niby kto ile woli, ale czaj zawsze jest podawany na słodko, w Indiach jeszcze nawet słodszy był często)

    Do garnka (takiego w którym robicie mleko) wlać mleko, mleko zageszone, wodę, cukier i wrzucić wybraną przyprawę i wstawić na gaz. Jak już widzicie, że za chwilę będzie się gotować to wsypać herbatę i wymieszać. Doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć gaz żeby nie wykipiało i gotować jeszcze 3 minuty od czasu do czasu mieszając. Przelać przez sitko i podawać w małych filiżankach.

    Smacznego

    #indie #gotujzwykopem #herbata #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1593188026517.jpg

  •  

    Pewnie było zylion razy, ale wrzucę - może kogoś zainteresuje.

    To historyczna stacja kolejki wąskotorowej powstałej na przełomie XIX i XX wieku pomiędzy Gliwicami, a Raciborzem. Do dziś przetrwała tylko część trasy - około 7 km z całkowitej trasy 51 km.

    Na tą stację trafiłem dziś zupełnie przez przypadek bujając się po okolicy na rowerze. Co ciekawe kolejka dalej funkcjonuje - można się przejechać w weekend, a w wakacje codziennie. Do tego jak widać stacja wraz z lokomotywownią zostały świetnie odrestaurowane. Dziś było zupełnie pusto - spotkałem tylko jednego pracownika z którym chwilę pogadałem. Gdyby nie Covid i kiepska pogoda to pewnie bym tam więcej pochodził.

    Co ciekawe wycieczka tą właśnie kolejką to jedno z moich pierwszych wspomnień z dzieciństwa. Miałem myślę nie więcej jak 3-4 latka jak mama zabrała mnie na przejażdżkę.

    Następnym razem muszę się nią znów przejechać.

    #ciekawostki #slask #kolej #jemprzeciez <- mój tag (mam nadzieję tylko chwilowo) z Polski
    pokaż całość

    źródło: 1591811985224.jpg

  •  

    Pierwsza pizza (a właściwie dwie) w życiu. Bardzo mi smakowała. Pewnie brzegi w niektórych miejscach mógłby być lepsze ale i tak jestem zaskoczony jak dobrą pizzę można zrobić w zwykłym piekarniku bez kamienia nawet.

    Przepis na ciasto od @MG78 (link) wołam też @HBVST bo dostałem wczoraj parę rad.

    #pizza #gotujzwykopem #jemprzeciez <- mój tag, dziś nie z Azji
    pokaż całość

    źródło: 1591638489842.jpg

  •  

    Myśleliście, że Śląsk to tylko kopalnie i osiedla robotnicze?

    No to mieliście rację. Ale niektóre wyglądają całkiem fajnie. Pozdro z Nikiszowca, które warto odwiedzić.

    pokaż spoiler Oczywiście heheszki, Śląsk jest bardzo fajny i ma masę ładnych i ciekawych miejsc


    #slask #katowice #podrozujzwykopem #jemprzeciez <- mój tag, dzisiaj nie z Azji pokaż całość

    źródło: 1591290477891.jpg

  •  

    Wczoraj kolejne podejście do ręcznie robionego, chińskiego makaronu biang biang - tym razem w formie w jakiej jadałem w jednej chińskiej knajpie w Singapurze. Czyli z ogórkiem, mięsem i jajkiem z pomidorami. Wyszło przepyszne. Także, przez to, że przyprawy na świeżo zmielone w moździerzu.

    Jakby ktoś chciał pełen przepis to proszę dać znać.

    #jedzenie #gotujzwykopem #foodporn #jemprzeciez <- mój tag o Azji pokaż całość

    źródło: 1591181335578.jpg

  •  

    Pyszne tajskie zielone curry przyrządzone z tego co łatwo dostać w Polsce.

    Byliście w Tajlandii i chcielibyście sobie przypomnieć tajskie smaki? A może nie byliście, ale chcecie dowiedzieć jak smakuje tajska kuchnia? To polecam zrobić tajskie curry. Oryginalny przepis wymaga wielu różnych dziwnych składników, które dość trudno dostać w Polsce. Ale można zrobić wersję podstawową i dodać jakieś zamienniki. Też będzie świetnie smakować.

    To co musicie mieć to pasta do tajskiego curry (tu akurat zielone, ale zwykle jest też dostępne czerwone, mniej ostre) i mleczko kokosowe. To znajdziecie myślę w każdym sklepie z azjatyckim jedzeniem. Polecam też stosunkowo łatwo dostępny sos rybny.

    Do tego kurczak z kośćmi i warzywa: ja dałem fasolkę szparagową, groszek zielony, brokuł oraz czerwone chilli + przyprawy co znajdą się w każdym domu. No i ryż, bo z tym zwykle się to curry je.

    Nie jest to nie wiem jak wyszukane danie (ktoś pewnie zarzuci mi pójście na łatwiznę i korzystanie z gotowej pasty i zamienników) ale moim zdaniem i tak smakuje świetnie.

    Jak ktoś chce mogę dodać dokładnie jak to robiłem, ale na necie jest masa przepisów.

    #gotujzwykopem #jedzenie #tajlandia trochę #foodporn #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1590917312719.jpg

  •  

    Bardzo popularny targ z rybami i owocami morza w Seulu - Noryangjin. Ogólnie taki targi są w każdym większym mieście. Te w dużych miastach (Seul, Pusan) są ogromne (myślę lekko ponad setka takich stoisk) i można tam kupić tak różne stworzenia, że większości w życiu na oczy nie widziałem, ani nie wiedziałbym jak je nazwać. Chociaż na wielu stoiskach jest dość podobny asortyment.

    Potem można zakupy wziąć do domu albo pójść na pierwsze piętro, gdzie jest sporo małych restauracji, które mogą przyrządzić kupioną rybę czy inne owoce morza do zjedzenia na miejscu. Moim zdaniem bardzo fajna opcja, zwłaszcza jak człowiek się zna, bo można samemu wybrać to co się chce zjeść, wybrać odpowiednią wielkość i sprawdzić czy jedzenie jest świeże. Niestety ja się nie znałem :) wziąłem tylko ośmiorniczki (takie co je tylko tną i podają jeszcze jak się ruszają) i cośtam jeszcze, ale już nie pamiętam.

    W komentarzach jeszcze parę zdjęć.

    #jedzenie #ryby #korea #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1590834233234.jpg

  •  

    Prawie jak kopi w kopitiamie w Malezji czy Singapurze.

    #kawatime #jemprzeciez <- mój tag

    źródło: 1590762944086.jpg

  •  

    Takie tiramisu mamusi zrobiłem na jej święto dwa dni temu. Dawno nie robiłem, a proste i dobra okazja zrobić coś takiego dla mamy. Chyba dużo lepiej niż wydać nawet więcej na jakiś prezent. Cieszyła się, że jej syn umie zrobić jakiś deser. Każdy przepis w necie praktycznie taki sam. Jeszcze akurat tego dnia @MG78 wrzucił filmik na ten sam temat to poczułem że to znak, żeby właśnie to zrobić. Amaretto zastąpiłem rumem (żeby nie kupować dużej flaszki). Ja uważam że najważniejsze dobre gorzkie kakao (choćby DecoMoreno) oczywiście sypane tuż przed podaniem.

    #jedzzwykopem #jedzenie #jemprzeciez <- mój tag
    pokaż całość

    źródło: 1590670148492.jpg

  •  

    Dziś historia dość popularnej fotografii, która nawet pojawiała się nie raz na wykopie w kontekście Indii.

    tl;dr

    pokaż spoiler Zdjęcie przedstawia śmieciarzy sprzątających lub szukających kosztowności w śmieciach zgromadzonych w wodzie po jednej z najliczniejszych imprez w historii ludzkości


    Zwykle na wykopie, a podejrzewam że też na innych portalach ze śmiesznymi obrazkami, ta fotografia ma pokazać jak niby wyglądają rzeki w Indiach. Niektórzy piszą, że mężczyźni wchodzą do tej wody kąpać się dla przyjemności. Inni, że to rytualne kąpiele. Inni widzą w tym, że ci ludzie srają do wody. Bo co innego Hindusi mogą robić w rzekach - wiadomo, że wszyscy tam tylko do rzek srają. Ewentualnie jeszcze wrzucają trupy.

    Prawdziwa historia tego zdjęcia jest ciut inna. Z tego co udało mi się dowiedzieć zdjęcie wykonał indyjski fotograf Sanjay Kanojia w 2013 roku podczas święta Kumbh Mela w miejscowości Prajagradź (dawniej Allahabad). Jest to hinduskie święto odbywające się co 3 lata cyklicznie w 4 różnych miejscach w Indiach, podczas którego pielgrzymki ludzi udają się w święte miejsca by m.in. dokonać rytualnego obmycia w rzece. Rzeka na zdjęciu to Ganges. Kumbh Mela to obok muzułmańskiej pielgrzymki do Arba'een największe zgromadzenia ludności na świecie. To ze zdjęcia, w 2013 roku, było trzecim największym zgromadzeniem ludzi ... w całej historii ludzkości. Szacuje się, że ostatniego dnia nad rzeką pojawiło się około 30 milionów ludzi. Pierwsze 2 miejsca najliczniejszych zgromadzeń dotyczą tego samego święta tyle, że w latach 2010 i 2019 (odpowiednio 60-80 i 50 milionów osób w ciągu jednego dnia).

    Ale wracając do 2013 roku - 30 milionów to około 40 razy więcej ludzi niż przyszło na rekordowy Przystanek Woodstock jak grało Prodigy (nie byłem) czy na koncert Inwazji Mocy w Krakowie w roku 2000, uważany za największy koncert w historii Polski (na tym akurat byłem). A także jakieś 15 razy więcej niż w bodaj największym zgromadzeniu ludności w historii Polski czyli mszy papieskiej na krakowskich Błoniach w 2002 roku. 30 milionów to 80% ludności Polski, w jednym miejscu, w jeden dzień. W sumie przez 2 miesiące trwania Kumbh Mela przewinęło się 120 milionów ludzi.

    Kto był na większej imprezie ten wie, że choćby nie wiem co to trochę śmieci po niej zostaje. Na takim Woodstocku jest armia sprzątająca która sprząta całe pole (kto nie był na Woodstocku może wyszukać na Googlu: śmieci po woodstocku). Z tego co czytałem na Kumbh Mela też były ekipy sprzątające, ale jednak ostatniego dnia nie dały rady. Gdzieś czytałem, też że wynajęto je na czas samego festiwalu, a nie pomyślano, że zanim tłum zniknie to minie trochę czasu (parę dni) i stąd ten syf. Są co najmniej 2 wersje co do tego co widzimy na tym zdjęciu. Według jednej wersji mężczyźni po prostu sprzątają rzekę - Indie to biedny kraj i często wynajęcie ludzi z najniższej warstwy społecznej (tzw. nietykalni - ludzie spoza jakiejkolwiek kasty) jest tańsze niż użycie maszyny. Inna wersja mówi, że są to po prostu zbieracze śmieci, którzy zdesperowani biedą szukają wśród śmieci jakichś kosztowności (nie wiem tylko czy zgubionych czy po wrzuconych na ofiarę).

    Polecam ogólnie zobaczyć zdjęcia i filmy ze święta Kumbh Mela - moim zdaniem naprawdę robią wrażenie. Trochę linków dałem niżej. Polecam przyjrzeć się wodzie w której się kąpią i porównać ją do tego co widać na zdjęciu. Oczywiście nie zmienia to faktu, że ogólnie rzeki w Indiach są bardzo zanieczyszczone (głównie chemicznie, przez zakłady przemysłowe) i wciąż wrzuca się do nich śmieci. Niemniej z reguły nie wyglądają tak jak na zdjęciu poniżej. Z jak już gdzieś są śmieci to na bank ludzie tam dla przyjemności nie pływają.

    Jak będzie parę plusów to jako bonus wyjaśnię czemu, skądinąd bardzo śmieszny, mem Pajeet my son mija się trochę z rzeczywistością, czego mam wrażenie ludzie nie wiedzą ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Zdjęcie: źródło autor: Sanjay Kanojia

    inne zdjęcia na Getty Images

    Filmy z 2013 roku Film 1 Film 2

    #ciekawostki #indie #historiajednejfotografii #podroze #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1590590232832.jpg

  •  

    Ostatnia kolacja zanim uciekłem z Indii do Polski. Już nic nie oszczędzałem (zwłaszcza że miałem trochę gotówki a już nie bardzo był czas to wymienić) i poszedłem do dobrej restauracji w centrum Kalkuty serwującą zachodniobenalską kuchnię. Kurła ale to było dobre - jeden z lepszych dań jakie zjadłem w Indiach. A ostatecznie nie było drogo, nie pamiętam dokładnie, ale chyba nie więcej niż 50 zł wydałem.

    #jedzenie #indie #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1590511201458.jpg

  •  

    Szkoda, że w Polsce makarony gotowe wyparły praktycznie te ręcznie robione. Przynajmniej tak jest u mnie w domu rodzinnym. Wiadomo, rodzice się starzeją i wygodnie im makaron kupny dać do rosołu, czy tam zastąpić łazanki jakimiś muszelkami. Ale to właśnie ręcznie robione makarony to mistrzostwo we wschodniej Azji (głównie Chiny, Korea, Japonia, Tajwan, Malezja). Dzięki temu danie z makaronem w każdej knajpie smakuje trochę inaczej. Tu na zdjęciu pyszny z gruby makaron z wołowinką.

    #jedzenie #chiny #makaron #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1590412169515.jpg

  •  

    Tańczące nudle. Jedna z atrakcji w sieci restauracji z hot potem - Hai Di Lao. Po zamówieniu dosłownie za parę dolarów, przychodzi gość z obsługi i wykonuje krótki taniec machając makaronem w różne strony, czasem nawet nad głowami klientów.
    Potem makaron ląduje oczywiście w garnku, gdzie ze 2-3 minuty musi się podgotować.

    #jedzenie #hotpot #jemprzeciez <- mój tag o Azji pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: streamable.com

  •  

    To szagaj który przywiozłem sobie na pamiątkę z Mongolii. Szagaj to kość z kostki (stawu skokowego) kozy lub owcy. W Mongolii używana jest do gier. Jej popularność wynika to pewnie z tego, że każda kość jest bardzo podobna, a do tego z racji tego, że je się tam dużo kóz i owiec to mają dostęp do wielu takich kości które prawdopodobnie do niczego innego się nie nadają. Podczas gry wykorzystuje się fakt, że ze względu na budowę kość ma 4 strony, w zależności jak upadnie. Każda strona ma swoją nazwę - pochodzącą od zwierzęcia, które ma przypominać kość w danej pozycji - zaznaczyłem to na zdjęciu (mam nadzieję, że się nie pomyliłem).

    Kości wykorzystywane są do różnych gier. Najbardziej rozpowszechniona w Mongolii jest gra polegająca na pstrykaniu jedna kością tak, żeby zbić inne w tej samej pozycji. Gra się kilkudziesięcioma kostkami takimi jak na zdjęciu. Jest to jedna z narodowych gier, której zawody odbywają się m.in. na corocznym państwowym święcie Naadam.

    #ciekawostki #azja #mongolia #gry #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1590081805366.jpg

  •  

    Oto chińskie daktyle jujuba. Bardzo dobre, nie za słodkie, chrupiące owoce z małą pestką w środku. Częstujcie się - starczy dla każdego.

    #jedzenie #chiny #owoce #jemprzeciez <- mój tag o Azji

    źródło: 1589982090888.jpg

  •  

    Pałac Potala w stolicy Tybetu - Lhasie. Już kiedyś wrzucałem wraz z rewersem banknotu 50 RMB, na którym jest właśnie namalowany ten widok. Piękne miejsce. Chodziłem na ten punkt widokowy codziennie i nie mogłem się napatrzeć. Była to zimowa rezydencja Dalaj Lamów, aż do ucieczki aktualnego Dalaj Lamy do Indii w 1959 roku.

    #estetyczneobrazki #cityporn #tybet #chiny #jemprzeciez <- mój tag o Azji pokaż całość

    źródło: 1589918029366.jpg

  •  

    3 tradycyjne, bardzo popularne w Chinach dania.

    U góry po lewej 番茄炒蛋, czyli pomidory z jajkiem. Nie jest to zwykła jajecznica z pomidorami, przynajmniej nie taka jaka kiedyś robiłem. Najpierw robi się omlet, wyciąga, następnie smaży się pomidory tak żeby dużo soku puściły i po części zrobiło takie puree. Potem wkłada się ten zrobiony wcześniej omlet, rozdziabuje, miesza żeby nasiąknął sokiem z pomidorów i wszystko razem jeszcze chwilę smaży.

    Po prawej bynajmniej nie makaron, a 土豆丝, czyli paski z ziemniaków smażone na ostro, z pieprzem syczuańskim.

    Na dole to 葱油饼, czyli placek z zieloną cebulką.

    Wszystko robiłem po raz pierwszy, ale wszystko jadłem wcześniej nie raz, więc widziałem jak to ma smakować. Właściwie wszystko się udało. Ten placek tylko trochę mi sie wysmażył i był twardszy niż powinien.

    Wygląda jak wygląda, trochę przez kiepskie światło w kuchni, ale smakowało naprawdę dobrze. Pewnie ludzie co znają chińszczyznę tylko z barów "u Chinola" mogą się nawet nie domyśleć, że właśnie tak się jada w Chinach :) i może też nie wydać się tak atrakcyjne jak jakieś wołowiny w pięciu smakach czy coś w tym stylu.

    W Chinach takie dania często się je jako część większego obiadu czy kolacji. Często obok dań z mięsem. Tu głównie dla siebie robiłem to i tak 3 dania to już dużo. Ale te pomidory z jajkiem w Chinach czasem jedzą po prostu z makaronem- nawet na śniadanie.

    #jedzenie #chiny #gotujzwykopem #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1589209627920.jpg

  •  

    Pierwszy domowej roboty biang biang mian. Oczywiście cały trik polega, żeby samemu ten makaron zrobić. Proste danie, ale trzeba poczekać z 2-3 godziny na ciasto, aż będzie gotowe.
    Bardzo popularne danie z chińskiej prowincji Shaanxi.

    Tylko miska trochę niewyjściowa, a to dlatego że nie miałem żadnej miski odpowiedniej wielkości. No i jeszcze te płatki chilli powinny być trochę roztarte w moździerzu, którego nie posiadam.

    #jedzenie #gotujzwykopem #foodporn #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1589019406534.jpg

  •  

    Kopia popularnego plakatu, tutaj namalowana na murze odgradzającym osiedla żydowskie od terenów palestyńskich w Betlejem, niedaleko Jerozolimy.

    Obecnie plakat ten ma nowe życie - reklamuje Palestynę w sensie okupowanych ziem zamieszkałych przez Arabów. Co ciekawe plakat ten został stworzony w zupełnie innym celu. Namalował go żydowski artysta w 1936 roku i służył promocji tego regionu. Palestyna oznaczała po prostu nazwę krainy. Plakat miał reklamować wśród Żydów te ziemie jako cel turystyczny, ale także jako cel osiedlenia się Żydów mieszkających w Europie.

    Na plakacie pokazane oczywiście jest stare miasto w Jerozolimie. Ma to pokazać, że region ten, wbrew ówczesnej opinii, jest zamieszkały i tętniący życiem.

    #izrael #palestyna #podroze #jemprzeciez <- mój tag o Azji
    pokaż całość

    źródło: 1588944804405.jpg

  •  

    Wschód słońca nad jeziorem Gokyo. Tego dnia ruszałem w stronę ostatniej z trzech przełęczy - Renjo La.

    #nepal #gory #earthporn #jemprzeciez <- mój tag o Azji

    źródło: 1588872640472.jpg

  •  

    Piwo może niezbyt dobre, ale puszka bardzo ładna. Produkt ze Sri Lanki. Jak ktoś nie zauważył to w południowej Azji lubią nazywać piwa od dużych kotów. Tutaj po prostu Lion, w Singapurze Tiger, w Laosie BeerLeo (Leopard), w Tajlandii Singha (co znaczy lew), w Wietnamie jest jedno tez z lwem na etykiecie.

    #piwo #azja #jemprzeciez <- mój tag o Azji

    źródło: 1588446976810.jpg 18+

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów