•  

    Stoi facet na moście z kamieniem u szyi. Ewidentnie chce skoczyć w nurt rzeki.
    - Stój, człowieku, stój! - krzyczy nadbiegająca kobieta.
    - Czemu?
    - Weź pan te trzy kotki...

    #heheszki #joemonster

  •  

    Jeżeli Twoja dziewczyna nie afiszuje się Waszym związkiem na portalach społecznościowych to znaczy, że to nie jest tylko Twoja dziewczyna.

    pokaż spoiler Taka prawda Mireczki, taka prawda.


    #przemyslenia #przemysleniazdupy #dziendobry #joemonster #zajebanezjoemonstera pokaż całość

  •  

    Ma ktoś aktywne konto na joemonster?
    Prośba o wrzucenie z dzisiaj
    Made in Poland - rozmawiamy z potentatem polskiego pornobiznesu
    #joemonster

    •  

      @Bakanany: @silverherb: Pamiętacie "Podrywaczy"? Dziś to tylko jeden z wielu polskich serwisów porno działających pod banderą portalu Xes.pl. Redaktor Coldseed dopadł osobiście samego szefa tego biznesu. Przed wami Artur Bauman! Tylko dla bojowników z aktywnymi kontami!

      Kiepskie aktorstwo, wymemłane dziewczęta, drewniane dialogi i radosne komentarze kamerzysty - z tego większość z nas kojarzy polskie produkcje porno. Czasy jednak się zmieniły, a my zapatrzeni na zachodnie produkcje zupełnie przeoczyliśmy ogromny rozwój polskiego kina dla dorosłych.

      Coldseed: „Podrywacze” to prawdziwa, żywa skamielina. Twór, który pamięta początki polskiego Internetu. I już w tamtych zamierzchłych czasach narodziła się idea kręcenia amatorskiego porno...

      Artur Bauman: To rzeczywiście były czasy, kiedy większość Polaków do netu logowała się jeszcze przez modemy. Porno od początku należało do najczęściej odwiedzanych stron w sieci. Powstała więc idea zarabiania na tym. W tamtych czasach nie było polskich stron porno, a jeśli były, to prezentowały wyłącznie materiały pochodzące zza granicy. Zaczęliśmy więc tworzyć własne serwisy z polską zawartością.

      Początkowo były to wyłącznie zdjęcia. W pewnym momencie trafiliśmy w sieci na stronę, która nazywała się bodajże "Polski bus" (to było tak dawno, że nawet my tego nie pamiętamy) i miała być polskim odpowiednikiem słynnego serwisu Bangbus. Strona oferowała kilka polskich filmów porno, ale osoby stojące za tym projektem nie miały specjalnie ani doświadczenia, ani siły przebicia w internecie. Kupiliśmy zatem całość i przekształciliśmy to w serwis "Podrywacze.pl". Dotychczasowa ekipa skupiła się na kręceniu i dostarczaniu nam filmów, my zajmowaliśmy się publikacją materiału w internecie.

      Wasze produkcje tworzone są w stylu gonzo, czyli pseudo-amatorskiej relacji z podrywu.

      Styl gonzo pojawił się w tych produkcjach naturalnie. Jeśli masz do dyspozycji tylko kamerę i dobre chęci, nie porywasz się na megaprodukcje, ale starasz się zrobić coś, co jesteś w stanie osiągnąć. Pomysł chwycił błyskawicznie, gdyż po pierwsze było to "nasze", stąd, z Polski, po polsku i dla Polaków, a po drugie było to coś innego niż sztuczne zachodnie produkcje nagrywane w tradycyjny sposób. A potem już poleciało. Powstawały nowe serwisy, poszerzaliśmy ofertę, poprawialiśmy jakość produkcji itd.

      Ciężko Wam było przetrzeć nowe szlaki dla polskiej porno-rozrywki?

      Czy ciężko? Nie zauważyliśmy tego specjalnie. Polacy to naród pomysłowy i przedsiębiorczy. Gdyby nie głupie rządy, dawno bylibyśmy o 20 lat w rozwoju gospodarczym dalej. Kiedy ludzie zorientowali się, że na porno w internecie można zarabiać, szybko pojawiła się cała masa stron tworzonych przez Polaków. Wśród nich byli zarówno poważni gracze, jak i mnóstwo domorosłych webmasterów, którzy zarabiali niezłe pieniądze. Po latach rynek to zweryfikował. Zalew darmowego porno wykończył większość stron i dziś w zasadzie zostali wyłącznie ci, którzy produkują własne materiały. Dziś jest o wiele trudniej niż wtedy.

      Źródło zdjęcia: Xes.pl

      Patrząc na Wasze materiały, nie da się nie zauważyć, że czasy kiedy pierwsze polskie pornole kręcone były za pomocą ziemniaka już dawno minęły. Filmy, które kręcicie w niczym już nie odstają od jakości prezentowanej przez zagraniczne wytwórnie. W tej chwili Wasza marka obejmuje 10 stron o różnej tematyce (i jednym wspólnym motywie przewodnim)!

      Powiem nieskromnie, że w tych warunkach naprawdę robimy dobrą robotę. Oczywiście, jest mnóstwo ignorantów, którzy każdy nasz film porównują do najlepszych produkcji z USA i piszą, że "do zachodniego porno brakuje nam dużo", ale to nie jest prawda. Zachodnie porno to nie tylko Brazzers czy Naughty America. Większość tzw. zachodniego porno też nie może się równać z tymi największymi graczami i wytwórniami.

      Polskie kino ustępuje filmom z Hollywood, ale kino którego innego kraju im nie ustępuje? To są inne rynki, inne pieniądze, inna skala. My robimy najlepiej jak potrafimy to co możemy robić. Biorąc pod uwagę wielkość naszego rynku, szansę na znalezienie pięknych i chętnych do grania w porno polskich aktorek oraz pozostałe uwarunkowania społeczne (np. brak możliwości wynajęcia na nagrania porno szkolnej klasy, sali sądowej, szpitala czy biura dużej firmy, bo... porno), to uważam, że jesteśmy mistrzami :)

      Mistrzowie bez konkurencji?

      Bezpośredniej konkurencji w postaci serwisów internetowych oferujących polskie filmy porno nie mamy, ale wcale nie oznacza to, że jest łatwo. Konkurencja jest, ale innego rodzaju. Po pierwsze - globalna dominacja serwisów oferujących miliony darmowych filmów. Po drugie - ogromna popularność serwisów oferujących transmisje live. Po trzecie - erotyczne społecznościówki. Internetowy rynek erotyczny to już nie tylko tradycyjne filmy, ale właśnie także stream oraz społecznościówki z ogromną ilością amatorskiego porno.

      Źródło zdjęcia: Xes.pl

      Sam fakt, że nie ma drugiej tak dużej oferty jak nasza, niech świadczy, że rynek tradycyjnych filmów porno w Polsce jest tak mały i tak trudny, że nikt poza nami na nim nie istnieje. Dodatkowo dokucza nam mocno piractwo. Sprzedaż "dóbr" elektronicznych w Polsce jest dużym wyzwaniem. Polacy z racji niskiej siły nabywczej złotówki niechętnie kupują treści w internecie. W Polsce nie sprzedaje się ogromnych ilości oryginalnych gier, programów, filmów czy muzyki. Branża porno niczym się tu nie wyróżnia. Nie sprzedasz milionów odtworzeń filmu, bo ludzie liczą każdy grosz i kombinują jak pozyskać to za darmo.

      Jedyną szansą na utrzymanie się na rynku jest ciągła i nieustanna troska o podnoszenie jakości produkcji, utrzymanie odpowiedniego poziomu estetycznego oraz interakcja z odbiorcą i odpowiadanie na jego potrzeby. To staramy się robić i dlatego, mimo wielu głosów krytycznych, skupiamy wokół naszych projektów grupę fanów i osób, które doceniają nasze starania i płacą za naszą ciężką pracę.

      Większość aktorów i aktorek, które grają w Waszych produkcjach to amatorzy, którzy po jednorazowym debiucie nie wracają już przed kamerę. Dlaczego tak się dzieje?

      To wynika z kilku przyczyn. Z założenia pracujemy głównie z amatorami. Taka była idea od początku naszej działalności. "Zaliczamy laski hurtowo", czyli bierzemy dziewczynę, nagrywamy z nią film lub trzy filmy, a za tydzień bierzemy kolejną. Nie z jakiegoś braku szacunku czy złego podejścia do kobiet, ale z powodu konwencji, w której wszystko to się odbywa.

      Porno to taka specyficzna branża, w której mimo tego, że pojawiają się gwiazdy, ludzie wciąż chcą "świeżego mięsa". Stąd nieustanna pogoń za nowymi aktorkami. Nasze filmy zawsze też były osadzone w niszy "amateur", czyli mimo iż nie były dosłownie amatorskimi filmami, miały robić takie wrażenie. Niektórzy tego nie rozumieją i zarzucają nam, że mamy prostackie scenariusze czy głupie dialogi, ale to wynika właśnie z tego, że pracujemy głównie z amatorami, którzy po pierwsze nie mają żadnego wykształcenia aktorskiego, a po drugie bardzo często po raz pierwszy w ogóle występują przed kamerą. To powoduje pewien stres, spotęgowany dodatkowo udziałem w filmie, w którym trzeba się rozebrać przed obcymi ludźmi i uprawiać seks. To paraliżuje i ci ludzie nie są w stanie odegrać nawet prostej sceny aktorskiej, a co dopiero odwzorować skomplikowany scenariusz.

      Źródło zdjęcia: Xes.pl

      Niektóre osoby nie wracają do grania, gdyż spotyka je ostracyzm i stygmatyzacja w najbliższym otoczeniu. Inni od początku planowali występ tylko w jednym czy dwóch filmach, bo taki mieli kaprys. Z jeszcze innych my rezygnujemy kiedy okazuje się, że dana osoba nie dała rady, nie podoba się widzom itd. Oprócz tego jest jednak pewna grupa aktorów i aktorek, z którymi współpracujemy długofalowo. Mamy gwiazdy i osoby, które mają na koncie nawet kilkadziesiąt występów.

      Gwiazdy mają do siebie to, że czasem spadają… Dużo dziewczyn, które zrobiły karierę przed kamerą rezygnuje z dalszego występowania?

      Kobieta, która do branży trafia dlatego, że tego chce i to lubi, a oprócz tego jest ładna, seksowna i wie o co chodzi w porno, szybko zostaje gwiazdą. Mieliśmy w naszej historii kilka gwiazd, do których do dzisiaj wzdycha połowa naszych widzów. Staramy się je utrzymać jak najdłużej, ale prędzej czy później odchodzą. Wynika to z kilku przyczyn. Część z nich poznaje jakiegoś faceta, z którym chcą ułożyć sobie życie i on nie pozwala im na dalsze występy w filmach.

      Część rezygnuje z przyczyn osobistych lub po prostu niszczy je sława. W Polsce bycie gwiazdą porno wymaga od kobiety niezwykle twardej skóry. Trzeba po prostu tego chcieć. W Polsce bycie gwiazdą (muzyki, filmu, sportu) w ogóle jest trudne, bo obok fanów masz na ogół taką samą lub większą rzeszę hejterów. W porno to jeszcze bardziej się uwidacznia, kiedy różni nieszczęśliwi ludzie poprawiają sobie nastrój nękając aktorki lub ich rodziny. Bez wątpienia nasze największe gwiazdy to Karolina F. oraz Katarzyna Bella Donna. Niestety obie już wycofały się z branży. Na szczęście kreujemy nowe. Zapraszamy na Xes.pl w celu zorientowania się kto aktualnie cieszy się największą popularnością.

      Komu lepiej powodzi się w polskiej branży porno? Kobietom czy mężczyznom?

      Z przykrością musimy stwierdzić, że w polskim porno łatwiej jest regularnie występować mężczyznom niż kobietom. Choć z drugiej strony, problem ma kilka warstw. Osoby, które mają na koncie najwięcej filmów naszej produkcji to... mężczyźni. Wynika to po pierwsze z tego, że taka jest formuła naszych stron, która polega na tym, że wciąż poszukujemy nowych aktorek, bo widzowie wciąż pragną oglądać nowe dziewczyny. Po drugie, ci faceci gwarantują nam pewną jakość, poziom i niezawodność. Są jak dobra kamera lub dobre światło.

      Źródło zdjęcia: Xes.pl

      Widzowie narzekają, że wciąż bzykają ci sami faceci, ale tak się składa, że facet w filmie porno odgrywa dość specyficzną rolę. Ma dobrze zerżnąć kobietę. Jeśli robi to profesjonalnie, to wszyscy uznają to za oczywistość i nawet wręcz narzekają, że znowu ten sam koleś... Jeśli jednak facet nie staje na wysokości zadania, to kładzie cały film i nawet najlepsza dziewczyna nie uratuje sceny. Jak w życiu. Kobieta może mieć większy temperament lub mniejszy, może być bardziej aktywna w seksie lub mniej, ale w tym temacie wszystko niestety sprowadza się do fiuta. O seksie można mówić dopiero wtedy, kiedy fiut stoi i jest gotowy do działania. Dopiero potem można rozmawiać o technice, pozycjach, temperamentach, punkcie G, orgazmach itd. Bez stojącego fiuta nie ma seksu (nie licząc seksu lesbijskiego, ale co to za seks? ha ha). Dlatego bazujemy na stałej męskiej ekipie, choć oczywiście poszukujemy też nowych aktorów.

      Źródło zdjęcia: Xes.pl

      A jak to się przekłada na zarobki? Kolega z redakcji rozważa podjęcie dodatkowej pracy… (Iskier, obiecałem dyskrecję, więc nie stresuj się - słowa dotrzymam...)

      Niestety mężczyznom trudno utrzymać się z grania w porno. Nawet tym, którzy występują regularnie. Ich stawki są średnio 3 lub 4 razy niższe niż stawki dla kobiet (dziwne, że feministki nic nie mówią o nierównościach płacowych w porno, ha ha). Kobiety zarabiają dużo więcej i dużo łatwiej wypracować im status gwiazdy, ale też dużo trudniej go utrzymać na stałe.

      Załóżmy, że jakaś nasza czytelniczka uzna, że chciałaby spróbować swych sił na planie jednej z Waszych produkcji. Jak wygląda proces pozyskiwania „nowych twarzy”? Organizujecie castingi? Takie ze skórzaną sofą, biurkiem i gościem z ocenzurowaną twarzą prowadzącym bezpardonową, analną rekrutację nieświadomych dziewcząt?

      Tradycyjnych castingów nie organizujemy. I odradzamy też udział wszystkim chętnym w takich castingach. Jeżeli ktokolwiek chce jakąś dziewczynę lub chłopaka wypróbować przed nagranie w biurze, to wiedzcie, że to jakiś cwaniak, który chce was wykorzystać. U nas takich rzeczy nie ma. Mamy na tyle doświadczonych producentów i na tyle długo prowadzimy rozmowy z kandydatami przed nagraniem, że nikogo nie musimy próbować.

      Źródło zdjęcia: Xes.pl

      Mówiąc wprost, jeśli ktoś chce "sprawdzić" dziewczynę na castingu, powiedzcie do widzenia i zapomnijcie o takim frajerze. Nasi producenci oceniają potencjał, urodę i chęci kandydata lub kandydatki na podstawie rozmów i zdjęć. Owszem, czasem się mylą i ktoś nie robi kariery w branży, bo ostatecznie okazuje się, że materiały z jego udziałem nie zyskały uznania wśród widzów, ale nigdy nie "testujemy" kandydatów.

      Jak zatem wygląda rekrutacja aktorów, a jak aktorek?

      Rekrutacja odbywa się na kilku płaszczyznach. Po pierwsze trafia do nas sporo osób, którym współpraca z nami została polecona przez osoby, które już u nas grały. To dla nas największa nagroda, bo jeśli ktoś, kto z nami współpracował poleca nas swoim znajomym, świadczy to o tym, że warto nam zaufać, że jesteśmy profesjonalną ekipą i ludzie po prostu czują się u nas bezpiecznie i nam ufają. Nasi producenci poszukują też aktorów na własną rękę, wynajdując chętnych w różnych bazach modelek, aktorów, serwisach społecznościowych itd.

      Największa ilość chętnych trafia do nas poprzez nasze strony i formularze, które pozwalają wysłać do nas zgłoszenie. Niestety tutaj jest też największy odrzut. Szczególnie wśród mężczyzn, którzy w wielu przypadkach nie widzą różnicy między oglądaniem porno a występowaniem w porno. Wysyłają zgłoszenie, a kiedy odzywa się producent, to mówiąc kolokwialnie "mięknie im faja" i wynajdują milion przyczyn, dla których nie mogą przyjechać na sesję. Jest też wielu marzycieli-cwaniaków, którzy piszą "chcę zagrać z tą konkretną dziewczyną, ale w masce, żeby nie było widać mojej twarzy", czyli tłumacząc to na polski "chcę za darmo poruchać waszą gwiazdę" :D

      No, dobra. Jakie więc wymagania muszą spełniać potencjalni aktorzy?

      Po pierwsze uroda. Szukamy osób, które z jednej strony są naturalne, ale też są po prostu ładne, przystojne, mają zadbane i w miarę dobrze zbudowane ciało. Wiadomo, że porno opiera się głównie na warstwie wizualnej i "duże cycki i duża pała" zawsze będą w cenie. Choć to nie jest najważniejsze. Ważne, żeby być w miarę proporcjonalnie zbudowanym, zadbanym i dobrze wypadać przed kamerą. Oczywiście przed nagraniem wszyscy wyselekcjonowani kandydaci muszą też zrobić kilka badań lekarskich.

      Źródło zdjęcia: Xes.pl

      Stawiamy też nacisk na ocenę kandydata pod kątem minimalnej kultury i cech charakteru. Jeżeli ktoś wysyła zgłoszenie z błędami ortograficznymi, to na ogół to zgłoszenie odrzucamy. Potrzebujemy osób z minimalnym choćby poziomem kultury, osób w miarę ogarniętych i inteligentnych. W większości przypadków pracujemy z debiutantami, którzy nie tylko pierwszy raz grają w jakimkolwiek filmie, ale w dodatku jest to film porno, w którym trzeba się rozebrać i uprawiać seks. Wiele osób zarzuca nam prostotę scenariuszy, ale niektóre osoby naprawdę nie są w stanie odegrać aktorsko skomplikowanych scen czy dialogów. Dlatego właśnie osoby nerwowe, niekulturalne czy po prostu sprawiające wrażenie mało rozgarniętych są odrzucane już na etapie wstępnej selekcji.

      My tu gadu-gadu, a pewnie wielu niecierpliwych Bojowników czeka na graficzną część artykułu… Prześle mi Pan jakieś zacne materiały zdjęciowe, które będę mógł wykorzystać w tej publikacji?

      Wysyłam kilka zdjęć. Nie wiem, czy się nadadzą. Generalnie ze zdjęciami jest u nas słabo, gdyż wszystkie grafiki w zasadzie są screenami z filmów, a tam raczej ciężko o coś ze smakiem, co mogłoby zilustrować wywiad. Albo zwykła scenka gadających ludzi, albo od razu fiut w dupie (tudzież innych otworach). :D

      Żródło zdjęcia: Xes.pl

      Fiuta w dupie, mimo szczerych chęci, raczej nie opublikujemy. To jeszcze jednak nie koniec rozmowy z panem Arturem. W drugiej części wywiadu porozmawiamy sobie m.in. na temat wypadków na planie, radzenia sobie z tremą oraz aktorskich kaprysach. A może Wy macie jakieś nurtujące Was pytania?
      pokaż całość

    •  

      @p0l0ck: Podziękował.

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Atlas włoskich zdobyczy terytorialnych w Afryce
    #gif #mapy #kartografiaekstremalna #mapyboners #joemonster

    GIF

    źródło: joemonster.org (3.43MB)

  •  

    Z ostatniej chwili: kierowca Seicento usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania zamachu.
    #humor #wiadomosci #bekazpisu #joemonster

  •  

    Po kilkunastu minutach poszukiwań znalazłem w trawie pierścionek mojej przyjaciółki. Zamiast podziękowań, dostałem nową ksywkę. Gollum

    #heheszki #przegryw #joemonster

  •  

    Moją próbą zaproszenia na randkę sprawiłem, że dziewczyna niemal zeszła. Nie, nie użyłem chloroformu. Po prostu byłem tak żałosny, że dostała ataku astmy, kiedy się ze mnie śmiała.

    #przegryw #feels #tfwnogf #joemonster

  •  

    Zrezygnowałem z alkoholu na miesiąc – skutki tej decyzji całkiem mnie zaskoczyły.
    I mówię Wam: przez ten miesiąc działy się cuda.
    Dzień 1
    Obudziłem się na sporym kacu. Sylwestra zacząłem od whisky z colą, żeby od razu fajnie się zrelaksować. Potem poszły w ruch moje ukochane krafty. Wypiłem kilka do północy, ale o północy wszedł szampan. Nie wiem jak to się stało, ale wydoiłem sam prawie całą butelkę. Nie to, żeby mi smakował (to był prawdziwy szampan, który dostałem w prezencie) – po prostu piwo mi się skończyło. Już wcześniej wiedziałem, że w weekend nie zrobię nic kreatywnego. W weekendy pisze mi się najlepiej, ale przeleżałem cały dzień czując się jak zżuta guma przyklejona do ławki.
    Dzień 2
    Poniedziałek. Nie spało mi się najlepiej, w nocy pociłem się i budziłem, rano wstałem zamroczony i lekko podenerwowany. To pokłosie picia i wieku – kac jeszcze nie minął, tylko przeszedł w drugą fazę. Musiałem pójść do pracy. W ciągu dnia poziom cukru we krwi zaczął się stabilizować, kawa pomogła przetrwać, ale nieprzespana noc sprawiła, że miałem trudności z koncentracją i formułowaniem myśli. Sylwestrowy alkohol wypłukał sporo składników odżywczych z mojego organizmu, więc wieczorem zacząłem wyjadać kamień z czajnika, żeby uzupełnić wapń.
    Dzień 3
    Lepiej mi się spało. Mózg przestawił się w końcu z funkcjonowania na falach alfa, na które przełącza się podczas odpoczynku za dnia, a które uaktywnia podczas snu na rauszu, przez co tak kiepsko wypoczywamy w noc picia, mimo że wydawało nam się, że tak twardo spaliśmy. Lepiej dogaduję się z kolegami z pracy, nie jestem już tak zamulony, znowu sypię błyskotliwymi żartami, cytuję Mickiewicza. Lepiej mi się myśli, w głowie układam plan artykułu, który napiszę w weekend.
    Dzień 6
    Jestem w bardzo dobrym nastroju. Alkohol zszedł już ze mnie całkowicie, organizm powrócił do formy, wątroba funkcjonuje dużo lepiej, jestem pełen energii i odliczam godziny do weekendu. Czuję, jak wzbiera we mnie fala pomysłów. Chyba zacznę kurs malarstwa.
    Dzień 9
    Weekend się kończy, nie tknąłem ani kropli alkoholu, mimo że wyszedłem ze znajomymi. Dziwnie na mnie patrzyli, gdy mówiłem, że nie piję. Namawiali mnie, pytali, czy nie jestem chory, więc powiedziałem im po prostu, że nie piję, bo mam tego trochę dość i że też powinni spróbować. Kazali mi spierdalać. Przez to, że wróciłem do domu wcześniej, udało mi się skończyć artykuł – po raz pierwszy od dawna w ciągu jednego weekendu. Zostało mi nawet trochę czasu na inne rzeczy. Zapisałem się na kurs malarstwa.
    Dzień 10
    Poprawia mi się pamięć. To pierwszy poniedziałek od 2006 roku, kiedy nie obudziłem się podenerwowany.
    Dzień 13
    Zauważam poprawę wyglądu. Spadł mi poziom tłuszczu, bo nie przyjmuję pustych kalorii z alkoholu i nie uprawiam nocnego obżarstwa, brzuch mi się zmniejsza. W nocy spałem jak dziecko, przyśniło mi się kilka pomysłów na poprawienie działania firmy, podrzuciłem je szefowi. Byłem dzisiaj na pierwszej lekcji malarstwa, wykładowcy nie byli w stanie uwierzyć, że nigdy wcześniej nie malowałem. Przez to, że nie piję i nie jem kebabów nocą, zaczynam oszczędzać coraz więcej kasy.
    Dzień 15
    Napisałem 5 artykułów, posprzątałem mieszkanie i mieszkania swoich sąsiadów. Wymyśliłem 196 tematów na kolejne teksty. Sąsiedzi zaprosili mnie na piwo – grzecznie odmówiłem, mówiąc, że nie piję i delikatnie sugerując, że może też powinni spróbować. Kazali mi spierdalać.
    Dzień 18
    Potrącił mnie autobus. Na szczęście tłuszcz zdążył mi spaść do takiego poziomu, że zostały same mięśnie. Autobus poszedł do kasacji.
    Dzień 20
    Jestem coraz bardziej pewny siebie. Skopałem dupę dwudziestu dresom, którzy zaczepiali grupę studentek. Studentki były pod wrażeniem stanu mojej skóry, a w podzięce za uratowanie oddawały mi się całą noc, rano błagając o więcej. Musiałem odmówić, żeby iść do pracy – byłem teraz wiceprezesem, bo pomysły, które przedstawiłem wcześniej szefowi, zrewolucjonizowały całą branżę i prezes poprosił, bym został jego prawą ręką. Idąc do pracy, zrobiłem zakupy na śniadanie, a gdy ekspedientka zapytała mnie, czy doliczyć reklamówkę, odpowiedziałem „Dziękuję, nie piję”.
    Dzień 22
    Dzwoniła firma ubezpieczeniowa. Chcieli przerzucić na mnie całą odpowiedzialność za zdarzenie z autobusem. Niecałe pół minuty zajęło mojemu błyskotliwemu umysłowi przekonanie ich, że to nie moja wina. Zaproponowali mi wielomilionowe odszkodowanie i stanowisko dyrektora w swojej instytucji. Odmówiłem. Mam już tyle kasy przez to, że nie piję, że ustawiłem stałe przelewy dla sześćdziesięciu ośmiu organizacji charytatywnych.
    Dzień 23
    Opracowałem plan pozbycia się głodu i wojen na świecie. Zacząłem czytać Biblię w oryginale i poprawiłem wszystkie błędy wynikające z niepoprawnego tłumaczenia. Papież chce się ze mną spotkać. Nie wiem nawet kiedy zdążyłem nauczyć się aramejskiego.
    Dzień 25
    Lecąc do papieża swoim prywatnym odrzutowcem, postanowiłem zahaczyć o Szwajcarię, by popracować trochę z Wielkim Zderzaczem Hadronów. Z ciekawości wszedłem do Wielkiego Zderzacza Hadronów, by dowiedzieć się czegoś o pochodzeniu życia. Niestety Wielki Zderzacz nie był w stanie udzielić mi żadnych przydatnych informacji. Trochę się zawiodłem. Pocieszył mnie rozbłysk na niebie – to była gwiazda, która umarła 25 milionów lat temu. Reszta ludzi zobaczy ten rozbłysk dopiero za 100 milionów lat.
    Dzień 28
    Wróciłem ze spotkania z papieżem. Był pod ogromnym wrażeniem mojego planu naprawy świata. Powiedział, że gdyby nie Jezus, to byłbym najważniejszym człowiekiem w historii. Nie byłem zły na Papę Franka, że tak powiedział – abstynencja uczy skromności. Pozwolił mi mówić do siebie per „Papa Franek”. Zdradził też, że zarekomenduje moją kandydaturę do pokojowej nagrody Nobla. Moje zmysły funkcjonują jak nigdy dotąd.
    Dzień 29
    Zaczynam widzieć bakterie gołym okiem, słyszę infra- i ultradźwięki, mój mózg jest zdolny wykonywać miliardy operacji na sekundę. Widzę ciągi zdarzeń, bez znaczenia dla zwykłych ludzi, które układają się w logiczną całość i pozwalają mi przewidywać przyszłość. Petru będzie prezydentem.
    Dzień 31
    Wstrzykiwałem sobie wirusa Eboli, HIV i dżumy. Wciągnąłem nosem kilogram wąglika, spędziłem godzinę w kąpieli z odpadów atomowych. Moje komórki nawet nie zareagowały. Jestem blisko wynalezienia sposobu na nieśmiertelność. Zrozumiałem sens istnienia.

    #joemonster #alkohol #pasta
    pokaż całość

  •  

    Z joemonstera, i nawet trochę prawdziwe:
    2007 - boisz się, że ludzie z netu znajdą cię w realu.
    2017 - boisz się, że ludzie z reala znajdą cię w necie.

    #joemonster #heheszki

Ładuję kolejną stronę...