•  

    Greg Lepkierączki wiedział, że czas spędzony na strzelnicy to czas stracony. Dlatego od razu zabrał się do robienia barykad. Zbieranie śmieci i rzucanie na jedną kupę, zawsze mu szło dobrze. Akurat miał przy sobie @TynkarzCzwartejSciany który miał nawet jakiś plan, jak stawiać zabudowy.
    Jerry: Weźże tu 5 stóp dalej postaw beczkę
    Greg: Ale stóp karła czy wielkoluda?
    Jerry: ech... no to na szerokość 10 łokci rozstaw ten płot co ukradliśmy z baru
    Greg: widziałeś Ty kiedy karła łokcie? przecież to jak przedramie indiańców!

    #kilofyirewolwery #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net

  •  

    Weekend 4
    ZASADY
    KARTA POSTACI
    SKLEP

    Pete oraz Arthur w towarzystwie dam z saloonu pili whiskey. Atmosfera w pubie była nieco posępna, jako, że po drugiej stronie sali leżeli na stołach ranni. Nie pomagała też wizja apokalipsy Indian. Podobno alkohol nie jest odpowiedzią, ale dzięki niemu można zapomnieć jakie było pytanie.

    @Queltas @mac3 +3 morale achiv “divy” za zdobycie morale dzięki paniom z saloonu

    ***

    Szeryf patrzył jak jego podopieczni marnują amunicję. “Jakim cudem te melepety przetrwały tak długo na zachodzie?” - zastanawiał się. W przeciwieństwie do poprzednich tygodni, gdy brakowało puszek do treningu, dziś, wystarczyła jedna puszka, w którą i tak nikt nie trafił.
    -Ok, panowie, widać, że to nie jest wasz dzień. Oby sinusoida waszego strzelania poszybowała w górę, gdy dzikusy jednak się zdecydują nas odwiedzić.
    Amigo postanowił spróbować po raz ostatni. Przymierzył gitarą (tak, gitarą) i strzelił. Pocisk przedziurawił puszkę, przeleciał dalej, odbił się od łopaty, przekoziołkował na drugą stronę drogi i wpadł prosto do fajki Stana Edwardsa, którą miał właśnie zapalać. Wciąż jeszcze gorący, sprawił, że tytoń się zaczął tlić. Stan zaciągnął się.
    -Hehe, uwielbiam zapach rykoszetu o poranku.

    @Anagma @krasik01 @KrzemowyDuch @Patryk_z_lasu +0 strzelectwa
    @Onde +2 strzelectwa

    ***

    Przez środek miasteczka Louis Colony, w kierunku wschód-zachód, przebiegała droga. I to właśnie dwa końce tej drogi były głównymi wejściami do miasta. Można było rzecz jasna wślizgnąć się do miasta, pomiędzy budynkami ustawionymi wzdłuż tej drogi, jednak, po pierwsze - tylko od północy, od południa tyły budynków sąsiadowały z Missouri, po drugie, taki atak byłby wysoce nieefektywny. Wystarczyłoby stanąć w wąskim przejściu pomiędzy budynkami i strzelać po kolei do każdego, kto próbowałby wejść.
    Teraz dodatkowo mieszkańcy pod wodzą doświadczonego cieśli, Marvina Burgessa, załatali te wąskie przejścia. Poza tym główna droga także została zawalona barykado-palisadą, zrobioną z kilku drzew, które były w pobliżu oraz starych mebli, zniszczonych ogrodzeń i wszystkim innym co tylko się nadawało.
    Miasto zostało przerobione na twierdzę.
    Taką twierdzę w wersji full bieda.
    Ale to zawsze coś...

    @czarnybaran20 @CZARNYCZAREK @Gdanio @Gregua @Knyazev @Kroomka @papier96 @TynkarzCzwartejSciany - barykady, dopóki nie zostaną zniszczone powstrzymują szarżę konnych oraz dają przewagę (nie morale) broniącym się na środku ulicy oraz w saloonie

    ***

    Doktorzy Abraham Jones i Thomas "Szybki" Affames wspięli się na wyżyny swoich umiejętności. Nie wiadomo, czy fakt, że karzeł jest mniejszy od człowieka, przez co jego rany są proporcjonalnie mniejsze, sprawił, że owe mniejsze rany szybciej się zasklepiały, ale tak właśnie się działo. Prawdą było to, że większość z nich daleka była od pełni zdrowia, jednak mogli chwycić za broń i robić to, co robią najlepiej. Zbierać więcej ran.

    @Awerege @Rave77 @Stah-Schek +5 siły
    @meinigel @SirSherwood @ZdenerwowanyBialorusin +4 siły
    @Kolorowy_Jelonek @Waspin +1 siły
    @Legzday

    @Awerege @Rave77 @Stah-Schek @Kolorowy_Jelonek achiv “Flashbacki z wietnamu” za wygojenie ciężkiej rany

    ***

    Na całe szczęście weekend przebiegł spokojnie. Choć złowieszcze słupy dymów nie zniknęły. Czy indianie zamierzają przed atakiem wypalić cały las?

    @Yokaii @Zerri - pełnicie wartę w dalszym ciągu, w razie ataku ostrzegacie miasto i udajecie się na swoje zaplusowane pozycje

    ***

    Grupa sześciu śmiałków postanowiła sprawdzić okolicę jednego z ognisk. Posuwali się ostrożnie, sprawdzali każdą możliwość zasadzki. Nie wiadomo, czy indianie byli tak pewni siebie, że odpuścili warty, czy może doświadczenie i wprawa w tropieniu Franklina i Clinta pomogły podkraść się aż do ogniska. Siedziało przy nim kilkunastu indian. Najbliżej ogniska siedział szaman, pozostali indianie co rusz dokładali do ognia, podtrzymując wydobywanie się dymu.
    -To nie jest ich główna drużyna, nie widzę wodza. Popatrzcie, szaman jest młody i ma mało ozdób, trafiliśmy na płotki. - tłumaczył towarzyszom Franklin.
    -To może ich napadnijmy znienacka. Ile ich tam jest, ze 20?
    -Ja naliczyłem 15, ale to nie są na pewno wszyscy, zwiadowcy muszą gdzieś krążyć po lesie. Zobacz ile jest legowisk, mniej niż tych tu obecnych.
    -I tak jest nas zbyt mało. Musimy się wycofać, za chwilę możemy nadziać się na ich zwiad.
    -Zostawmy tu te butelki od Jerrego.
    Powrót, o dziwo, poszedł równie gładko. Traperzy natrafili na wrogi zwiad dziesięciu indian, udało się ich jednak zmylić dzięki umiejętności Vicky w naśladowaniu leśnych zwierząt. Indianie musieli być naprawdę bardzo pewni siebie, że potraktowali zwiad tak lekceważąco.

    -Gdzie jest szeryf? Mamy dla niego informacje!

    @Ex2light @gasior22 @lacuna @Mamkielbase @William_Adama @StrongFate-Man - sam w to nie wierze, ale zwiad się powiódł. Główne siły indian są usytuowane z zachodniej strony Louis Colony. Wszyscy obrońcy otrzymują dodatkowe +1 morale, Sonderkommando szykujące zasadzkę w wozie z sianem +2.

    @Queltas @mac3 achivement “Szczęśliwy” za zdobycie min. +4 morale

    #kilofyirewolwery #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: obóz.jpg

    •  

      @Legzday: @Akumulat:
      Daniel Graham
      Młodzieniec obserwował w nocy, jak zwłoki karła znikają w oknie, zanim znowu zasnął. Obudziwszy się nad ranem, usłyszawszy lament doktora nad brakiem jednego ciała, Daniel zrozumiał, co się odjebało zeszłej nocy. Nie wiadomo jednak czyje to było ciało, zaś niedoszły nieboszczyk zaczął się martwić czymś innym. Alkohol, trzeba się napić, sucho w gębie. Sięgnął do kieszeni, gdzie miał swoją piersiówkę. Kurwa, ją też przestrzelili.

      Daniel Graham zdecydował się pozostać w łóżku, by móc leczyć dalej rany. Jednak krzyknął głośno i to jeszcze zachrypniętym głosem.

      "Dajcie tequiliiiii...."
      pokaż całość

    •  

      @Akumulat
      James Brannan
      - Oj tatulo jakby zobaczył tę osadę to od razu życia by poczuł więcej. Opowiadał mi kiedyś jak na południu bronił jakiejś faktorii wraz z oddziałem kawalerii. - przynudzał James innych budowniczych układając graty na barykadzie, pod nogami plątał się lont, który ciągnął się daleko, aż do saloonu skąd dwóch z trzech udziałowców kompanii górniczej Regminton miało prowadzić bitwę. James chcąc wykazać się w bitwie postanowił walczyć z dachu. - Lepiej już nie będzie, idę smarować broń. - Skwitował po czym odszedł pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Tommy obejrzał wóz. Był w dobrym stanie i nadawał się do jazdy. Zamierzał wykorzystać go do obrony miasteczka. Może zamontowane osłony nie były najlepsze na strzelby, ale przeciwko łukom powinny być idealne. Woźnica przejście do wozu miał bardzo proste, to też wóz nadawał się do bycia jeżdżącą fortecą. Karzeł zamierzał jeździć po Louis Colony i przemieszczać się w zależności gdzie będzie potrzebna pomoc. W najgorszym możliwym razie wóz nada się do ucieczki z miasta. Hmm gdyby tak jeszcze skombinować dymanit od szeryfa lub któregoś z rusznikarzy. Podjeżdżać do pozycji Indian i rzucać w nich dymanitem - rozmyślał Tommy, zamierzał popytać, może ktoś dołączy do tego szalonego pomysłu.
    - No i jeszcze Ty stary druchu - mówił patrząc na ciało Norka które wykradł ze szpitala. - Skoro i tak nie zamierzają was jeszcze pochować, to chociaż zawalczysz ostatni raz - dokończył ze łzą w oku i zapakował Chada do wozu.

    #kilofyirewolwery
    pokaż całość

    źródło: coub.com

  •  

    Tommy Younger
    Tommy przebudził się i ujrzał nad sobą lekarza zszywającego mu bark. Nagle oczy karła otworzyły się szeroko.
    - Doktorze co z moim wozem?! Jest cały? - wykrzyczał
    - Co do... - mruknął doktor - tak jest cały, zresztą tak jak Ty z tego co widzę. Obrażeń głowy nie masz, a bark choć przestrzelony, to na całe szczęście kula ominęła kości. Powinieneś móc walczyć przy obronie miasteczka. A teraz wybaczysz, ale inni czekają na pomoc. - Lekarz skończył robić opatrunek i ruszył do kolejnego pacjenta, usłyszał tylko pełne zdumienia pytanie, które zignorował.
    - Jaka obrona...?

    - Greg! Greg! - wołał swojego przyjaciela Tommy - co się dzieje do cholery, skąd taki ruch? Co się stało w obozie bandytów? Po tym jak spadłem z wozu musiałem walnąć się w łeb i stracić przytomność.
    - Po kolei Tommy, zwolnij. Rozbiliśmy bandytów i zabiliśmy jego przywódcę. Skurwysyny dopadli nie tylko Ciebie, ale też Norka i Staszka. Norek jednak nie przeżył...
    - Kuuuurrrwa!
    - ... A Staszek jest operowany. Co najgorsze, do tego wszystkiego dołączyli Indianie. Otoczyli miasteczko i planują atak. Dlatego taki ruch i nerwowość w miasteczku. Biegnij do cyrku po zapasy i znajdź sobie jakąś pozycję. Mogą zaatakować w każdej chwili! - Greg pobiegł w stronę "szpitala".
    - Dobra, dawać mi tych gnojków, żaden karzeł nie może już umrzeć. - powiedział już do siebie Tommy. Rozejrzał się szukając dobrej pozycji strzeleckiej. - A chuj tam, środek miasteczka wygląda obiecująco.

    #kilofyirewolwery
    pokaż całość

    źródło: wóz.jpg

    •  

      Duch Norka z fascynacją przyglądał się pracy doktora Affamesa. Nie wiedział co budziło w nim większe zdziwnie: obserwowanie własnego martwego ciała z nowej perspektywy czy gracja z jaką doktor pracował walcząc o jego życie. Niestety od kilku minut była to już walka przegrana. Karzeł wyzionął ducha i pożegnał się z ziemskim padołem łez. Po chwili Norek poczuł że pracy chirurga przygląda się ktoś jeszcze.
      - JEST DOBRY. ALE NIKT NIE JEST DOSTATECZNIE DOBRY - odezwała się zakapturzona postać komentując to co działo się właśnie na stole operacyjnym.
      - Jesteś... Śmiercią? - zapytał zaciekawiony duch gdy zauważył ponurą postać.
      - TAK.
      - Powiedz mi. Czy byłem... czy byłem dobrym karłem?
      - NIE...
      Duch Norka westchnął załamując ramiona. Wyobraził sobie ognie piekielne które na niego czekały.
      - ...POWIEDZIANO MI ŻE BYŁEŚ JEDNYM Z NAJLEPSZYCH. - Śmierć zawahał się na chwilę jakby zastanawiał się nad czymś - NO BYŁA TEŻ KIEDYŚ TAKA ZAŁOGA...
      - A co teraz ze mną będzie?
      - TEGO NIE WIEM. BYĆ MOŻE NOWA GRA. A TERAZ CHODŹ ZA MNĄ.
      - Jaka gra? O czym Ty mówisz?
      - ZOBACZYSZ.
      Norek obejrzał się ostatni raz na swoich towarzyszy. Jerry jak zwykle pociągał ukradkiem z flaszki. Jester wygrywał smutną melodię a Greg z Almedą ściskając nerwowo kapelusze przyglądali się operacji zszywania Staszka. Lepszych towarzyszy broni nie mógł sobie wymarzyć. Z szacunkiem uchylił przed nimi kapelusz i powędrował za Śmiercią w nieznane.

      @Akumulat
      Jeśli to jeszcze możliwe to chciałbym spisać testament:
      Legzday - rewolwer
      SirSherwood - strzelba
      Gregua, Kolorowy_Jelonek, Anagama, Stah-Schek, TynkarzCzwartejSciany - każdy równo po 27$ z mojego konta.
      Dorothy - nic.
      pokaż całość

  •  

    -Charles, to jaki mamy plan na obronę miasteczka?
    -Jak to jaki? NAPIERDALAAAAAĆ!!!

    #kilofyirewolwery

    źródło: Obrona Louis Colony.png

  •  

    TYDZIEŃ 4
    ZASADY
    KARTA POSTACI
    SKLEP
    Cena złota: 0$ za oz.
    Sklep zamknięty do odwołania

    Wóz wtoczył się do miasta. Charles czym prędzej pobiegł po doktora Affamesa. Ten przyszedł i obejrzał ciężko rannych. Większości z nich nie groziła śmierć, jednak byli bardzo mocno pokiereszowani. Wacky Willy niestety nie dał rady… Taki dobry był z niego strzelec, osada ubolewa nad tą niepowetowaną stratą... Charles i Pete poinstruowani przez doktora przenieśli na noszach Norka na stół operacyjny. Doktor Affames wzniósł się na wyżyny swoich umiejętności. Usunął pierwszą kulę z jego ciała, jednak przy drugiej zatrzymał się:
    -Niech to szlag. Kula rozerwała mu kiszki i aortę. Gdyby udało się dotransportować go wcześniej…
    Mimo wszystko Thomas usiłował uratować Norka. Kilka godzin pracy okazało się jednak daremne, Chad "Norek" Burton, odszedł. Odszedł jako wolny karzeł, który robił to co kochał!

    @Zeroskilla @Korbuzz oraz NPC Chris Wattson są definitywnie martwi, press F to pay respect

    ***

    Większość traperów powróciło z wypraw. Ten tydzień był szczególny. Udało się zabić Brudnego Michaela i część jego bandy. Nie ma się co łudzić, że wszyscy bandyci zostali wytępieni. Bandyci są jak hydra, utniesz jeden łeb, to wyrastają następne. Oni na pewno wybiorą sobie nowego przywódcę. Jednak pozbycie się Michaela było sukcesem, ale ten sukces był okupiony wielką ofiarą. Bardzo wiele dobrych ludzi zostało ciężko rannych, kilka osób poległo.

    Ciało Michaela zostało wystawione na widok publiczny. Nagroda została podzielona zgodnie z tym co powiedział wcześniej szeryf. Zorganizowano nawet publiczny wiec, na którym Thomas dziękował traperom za pomoc w ujęciu bandyty. Jerry był myślami gdzieś indziej, obserwował góry na horyzoncie i rozmyślał. Nagle zauważył słup dymu.
    -Co to jest? - zapytał głośno Mały Sam i wskazał palcem na kolejny słup dymu, jednak inny, niż ten który zauważył Jerry.
    Okazało się, że dookoła osady, w odległości kilku kilometrów rozpalono łącznie 7 takich ognisk. 7 złowieszczych słupów dymu.
    Szeryf szybko zakończył uroczystość, poszedł do swojego biura wzywając Josepha i Stana.
    Z racji, że Przetrzymany Staszko leżał ciężko ranny, podsłuchiwanie zebrania spadło na barki Grega Lepkie rączki, jednego z nielicznych karłów, który nie był ranny.

    -Idą do nas - powiedział Stan.
    -Wyślijmy zwiad. Musimy wiedzieć ilu ich jest. Joseph, co powiesz?
    -Ja na pewno na zwiad nie pójdę - powiedział Stan - i Sama, też nie pozwolę ci wysłać, skoro się przed nami nie kryją to musi ich być w cholerę!
    -Stan ma rację. Oni się zawsze ukrywają. Teraz musi ich być tylu, że są pewni swojej przewagi. Albo coś ich mocno wkurwiło, nie wiem. - powiedział Joseph
    -Ilu ich może być?
    -Skąd to mogę wiedzieć?
    -Byłeś kiedyś w ich wiosce, Joseph, załóżmy, że cała wioska przyszła. Ile ich tam mogło być?
    -Ale wiesz, że tych wiosek może być z 10, i że te tak zwane wioski są zwijane i rozwijane, w zależności gdzie polują?
    -To ilu może ich być w takich dziesięciu wioskach?
    -Nie wiem.
    -STRZEL! Muszę oszacować zagrożenie!
    -KURWA NIE WIEM! Z DZIESIĘĆ TYSIĘCY!?
    -Dziesięć tysięcy?
    -Nie wiem…

    W tym momencie do biura weszli Clint Eastwood oraz Franklin „Sokole Oko” Pierce.
    -Dzień dobry, w imieniu drużyny wypadowej na indian, chcemy negocjować cenę za zabicie syna wodza Szybkiego Jastrzębia. Padł od kuli Daniela Wattsona, ale postanowiliśmy się podzielić nagrodą po równo
    -Zabiliście syna wodza? - zapytał Stan.
    Joseph pobladł, szeryfowi nie drgnęła nawet powieka, Stan głupio się uśmiechnął. Nastała chwila ciszy.
    -Taaaak - powiedział niepewnie Clint - bo pan szeryf powiedział, tak ja mówię… że nagroda za każdego indianina, to poszliśmy zapolować…
    -To teraz już wiesz co tu robią - powiedział Stan.

    ***

    Słupy dymu były widoczne przez cały dzień. Wieczorem, gdy zaczynało się ściemniać, wydawać by się mogło, że indianie porzucą ogniska, ale słupy dymu nieprzerwanie wznosiły się nad osadą. Szeryf Thomas Anderson postanowił zwołać małe zebranie mieszkańców w Saloonie Josepha.
    -Obywatelki i obywatele Louis Colony!
    Zwracam się dziś do Was jako szeryf i jako przedstawiciel rządu federalnego. Zwracam się do Was w sprawach wagi najwyższej. Miasteczko nasze znalazło się nad przepaścią. Ogłaszam stan wojenny, każdy kto jest zdolny do walki, powinien przygotować się do obrony miasteczka. Proszę was, mieszkańców, w miarę możliwości organizować obronę osady, poprzez trening, wznoszenie barykad, ale także proszę lekarzy o pomoc naszym rannym, aby czym prędzej mogli chwycić za broń. Indianie mogą zaatakować w każdej chwili, dlatego musimy się mieć na baczności.
    -Teoretycznie nie powinni atakować w niedzielę. Indianie mają coś takiego jak “niebitewne niedziele”, wojownicy zostają w tipi, żeby móc spędzać czas z rodziną, spacerować po prerii itp. - wtrącił się Stan.
    -To dobrze, czyli mamy trochę więcej czasu.
    -Ale jutro jest sobota...

    ***

    Niniejsza tura jest turą specjalną, z powodu okrążenia osady przez Indian nie zaleca się organizowania wypraw.
    Aby zdecydować co robi twoja postać, należy zaplusować JEDEN komentarz w każdej z grup: działania na weekend, postawa w razie ataku Indian. Nie deklarujemy postawy wobec niebezpieczeństwa, taka postawa będzie zawierała się w wybranej opcji.
    Czas na zaplusowanie decyzji: do niedzieli 21:00 15.09.2019

    #kilofyirewolwery #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: stan_wojenny_louis.jpg

  •  

    Tydzień roboczy 3c
    ZASADY
    KARTA POSTACI
    SKLEP

    -Postanowione, usuwamy z jaskini strażnika i zaczynamy wydobycie. Już mnie ręce świerzbią, żeby coś wysadzić - powiedział Nevada.
    Cała ekipa poszła w miejsce wskazane przez niego, w zagłębieniu rzeczywiście była jaskinia, a przy wejściu siedział indianin. Wyglądało to jakby od wczoraj nie ruszył się z miejsca. Tylko siedział i patrzył smutno przed siebie. Nie reagował zupełnie na prośby opuszczenia jaskini, ani na groźby, nie odezwał się ani słowem. Poszukiwacze złota postanowili go wyciągnąć z jaskini siłą. Marvin chciał podnieść staruszka, jednak ten zaczął się szarpać. Wypadł z uścisku Marvina i upadł na ziemię, nieszczęśliwie rozbijając głowę. Connor nachylił się nad nim.
    -Nie żyje.
    -Kurde, nie chciałem go zabić - tłumaczył się Marvin.
    -Ciekawe, czy szeryf zapłaciłby nam za jego skalp.
    -Co? Przecież na tym dziadzie w ogóle skalpu nie ma.
    -Dobra, wynieście go i spadówa, mam robotę.
    Przy pomocy pochodni jaskinia została oświetlona i z grubsza zbadana. Okazało się, jest w niej bardzo dużo tuneli, które krzyżowały się i tworzyły prawdziwy labirynt. Trzeba było naprawdę uważać, żeby się nie zgubić. Na szczęście dla poszukiwaczy, złoża znajdowały się też blisko wejścia, nie trzeba było wchodzić za głęboko.
    -Dobra, odsuńcie się, wypróbujemy ten dymanit.
    Nevada, Amigo i Jester rozpoczęli ostrożnie prace z umieszczaniem dymanitu i rozciąganiem lontu. Wybuchy przeprowadzano stopniowo, porcjując materiał, tak aby zbyt duża siła nie zawaliła całej jaskini. Wybuchy generowały dużo gruzu skalnego, w którym znajdowały się także samorodki. Wszystko wyglądało obiecująco.
     Przy kolejnym wybuchu doszło jednak do incydentu. Od zapalenia lontu do wybuchu upłynęło mniej czasu niż saperzy zaplanowali, przez co nie zdążyli się oddalić. Wybuch przewrócił Nevadę i Jestera.
    -Ała kurwa! Co to było? - powiedział Nevada
    -Nie mam pojęcia, daję sobie rękę uciąć, że odmierzyłem lontu tyle ile trzeba. Zresztą sam sprawdzałeś.
    -Tak, lontu było dosyć. Dlaczego dymanit wybuchł tak wcześnie?
    -Nic wam nie jest?! - zawołał ktoś z zewnątrz jaskini.
    -Chyba nie! Trochę nas pokiereszowało!
    -Trzeba być chyba bardziej ostrożnym.

    @Knyazev    9oz=90$+cecha=99$ 
    @Mamkielbase    13oz=130$ achiv “Poszukiwacz złota“ za wydobycie 10oz złota “Gorączka złota” za wydobycie 20oz złota
    @papier96    8oz=80$+cecha=88$ achiv “Gorączka złota,”
    @meinigel    17oz=170$+cecha=187$ -3 dymanit, -4 siły, achiv “Poszukiwacz złota“ “Gorączka złota,”
    @CZARNYCZAREK    9oz=90$ achiv “Poszukiwacz złota“
    @Kroomka    8oz=80$ achiv “Poszukiwacz złota“
    @Onde    7oz=70$ -1dymanit
    @czarnybaran20    6oz=60$
    @Gdanio    13oz=130$ achiv “Poszukiwacz złota“
    @SirSherwood    18oz=180$ -4 dymanit, -4 siły achiv “Poszukiwacz złota“ 

    ***


    -STÓJ! - krzyknął Michael chowając się za drzewem. -TY TCHÓRZLIWY PSIE ANDERSONIE. ZEBRAŁEŚ TU TYCH AWANTURNIKÓW, BO BOISZ SIĘ STAWIĆ MI CZOŁA TWARZĄ W TWARZ! STAWAJ! WYZYWAM CIĘ NA POJEDYNEK, NA ŚMIERĆ I ŻYCIE!
    -Zaczekaj - powiedział Ed do Thomasa - to ja muszę z nim stoczyć pojedynek. Mam rachunki do wyrównania.
    -Co myślicie? - zwrócił sie Thomas do reszty, która była jeszcze w stanie ustać na nogach. Wszyscy byli skuleni za przewroconym wozem. Z drugiej strony, bandyci ukrywali się za drzewem. Charles, Pete i Vicky przystali na propozycję Eda.
    -MICHAŁ! WYCHODZIMY! - krzyknął szeryf. Thomas i Ed wyszli zza wozu. Po stronie drzewa nie było żadnego ruchu.
    -BĘDĘ Z TOBĄ WALCZYŁ! - krzyknął Ed. Zza drzewa wyszedł Michael z rękami w górze. 
    -No nie mogę! Ed! Ty mały oślizgły draniu! Ale ten świat mały. Haha. Oczywiście, że będę się… - w tym momencie Michael sięgnął po broń. Dalsze wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Sądząc po ruchu jaki zrobił, prawdopodobnie chciał zastrzelić szeryfa z zaskoczenia. Prawdopodobnie, bo szeryf wykazał się refleksem godnym prawdziwego drapieżnika. Michael zdążył tylko musnąć swój rewolwer, po tym padł bez życia z kulą w głowie. Pete, Charles i Vicky, zgodnie ze swoim planem, przygotowani do strzału położyli resztę bandziorów.
    -Bezczelny cham. Chciał nas oszwabić! Niech go szlag! Odebrał mi moją zemstę! - zaklnął Ed.

    Pete i Ed naprawili wóz, po czym wszyscy razem pozbierali rannych i poległych. Jechali przez jakiś czas w milczeniu z powrotem do miasteczka. W końcu szeryf odezwał się:
    -Bez was nie dałbym rady. Postanowiłem, że nagroda zostanie podzielona po równo pomiędzy wszystkich uczestników wyprawy. Za część, która przysługuje poległym wystawimy im honorową mogiłę.
    Zamilkł, po czym zapatrzył się w dal.
    -Nic więcej dla was nie mogę zrobić…

    @Awerege @Rave77 @Zeroskilla @Kolorowy_Jelonek @Stah-Schek @Korbuzz @ZdenerwowanBialorusin @lacuna @Queltas - +110$ nagrody za Michaela i pozostałych bandytów, achivement "Wyrwałem chwasta," za zabicie Brudnego Michaela

    Tak, martwi też dostają gotówkę, będzie się ona liczyć do końcowego rankingu.
    (Choć nadal istnieje szansa na uzdrowienie kogoś przez doktora Affamesa, potrzebna deklaracja @Legzday )

    ***

    Aktualizacja karty postaci jutro

    #kilofyirewolwery #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: wild-west-jesse-james-dead-in-coffin-ca-1882-CWB516.jpg

  •  

    Tydzień roboczy 3b
    ZASADY
    KARTA POSTACI
    SKLEP

    Polowanie na bobry szło dobrze. Mały Sam i George Waspinson korzystali z faktu, że są sami i nikt nie płoszy zwierzyny. Nagle zaatakowała ich wataha sześciu wilków. George zdołał położyć trzech ze swojej strzelby, jednak pozostała trójka dopadła go i dotkliwie pogryzła. George wprawdzie zdołał zabić nożem jednego wilka, lecz gdyby nie Mały Sam, George mógłby skończyć jako kolacja.

    @Waspin +17$, -3 siły, ciężko ranny, achiv “Tańczący z wilkami” za zabicie wilka wręcz, Mały Sam odprowadza cię do miasta

    ***

    -Jesteś pewny, że to dobry pomysł znowu się pakować tam, gdzie ostatnio nas zaskoczyli? - zapytał Clinta, Franklin.
    -Ciszej, bo reszta usłyszy. Nie idziemy DOKŁADNIE w to samo miejsce. Trochę ich okrążymy, wiem co robię.
    -No nie wiem. Ta kępa drzew wygląda jak ten zagajnik, z którego ostatnio wyskoczyli. O Boże, Clint, to ten kamień który przeskakiwaliśmy szarżując. Pakujemy się znowu w pułapkę!
    -Cicho!
    Franklin zamilkł. Słychać było szum drzew, śpiew ptaków i jakieś małe zwierzątko grasujące w trawie.
    -Nie wiedzą o nas.
    -Słuchajcie! - Clint zwrócił się do reszty - Ja i Franklin zrobimy zwiad. Przypuszczalnie w tamtym zagajniku siedzą Indianie, jak oszacujemy ich siły, przejdziemy do natarcia.
    Zwiad podszedł gładko. Indianie nie zorientowali się, że biali ich obserwują. W zagajniku znajdowało się kilka kamieni, wielkości połowy człowieka, ułożone pionowo, w krąg. Wewnątrz kręgu paliło się ognisko. Obok ogniska siedzieli jakiś starszy Indianin, z czaszką bizona założoną na głowę oraz syn wodza, Szybki Jastrząb. Zwiadowcy wrócili do reszty.
    -Nie wiedzą o nas. Mamy szansę ich zaskoczyć.
    -Ilu ich jest?
    -Przynajmniej dziesięciu.
    -No to szybko! Do ataku.
    -Szybko, ale powoli - powiedział Otto. Pozostali popatrzyli na niego ze zdziwieniem - No co? To oksymoron, taki środek stylistyczny. Ech… Nikt tu się nie zna na poezji…
    Gdy dotarli do miejsca obozowania Indian, Clint powiedział.
    -Spróbuję zdjąć kilku po cichu. Kiedy nas zauważą, napierdalamy.
    Clint naciągnął cięciwę i wypuścił strzałę, która z cichym świstem trafiła najdalej stojącego od kręgu Indiania, a ten upadł z głuchym łoskotem. Clint ponownie wystrzelił, i tym razem trafił kolejnego Indianina prosto w czoło. To jednak nie umknęło uwadze pozostałym.
    -Napierdalać!
    Indianie rzucili się do swoich łuków. Pierwszy był Szybki Jastrząb. Błyskawicznie skoczył po łuk i posłał grad strzał w stronę traperów. Na ich szczęście, wszystkie utkwiły w drzewach. Tymczasem szaman wyciągnął dziwne zawiniątko, wziął garść jakiegoś piasku, albo innego sypkiego materiału i wrzucił do ogniska. Nastąpił mały wybuch, po czym szaman wydał z siebie oszałamiający krzyk, przypominający bardziej zwierzę niż człowieka. W odpowiedzi, Indianie również wydali z siebie podobny krzyk, łącząc się w dziką symfonię pierwotnych instynktów.
    -Co to było? - zapytał Percy.
    -Cygańska magia, ale wersja indiańska.
    -Nie róbcie se jaj, tylko napierdalajcie do nich.
    -O WY SKURWYSYNY! CO WAM SIĘ W HUWDU NIE PODOBA! JEEB JEEB! JEB JEB JEB! JEBJEBJEBJEB! JEB JEB! - strzelał w rytm przyśpiewki stationowej Domino Jachaś.
    Indiańska magia okazała się być niewystarczająca w starciu z magią techniczną, bowiem traperzy kładli indian jednego po drugim. Widząc to dwóch z nich, w dzikim szale rzuciło się biegiem w stronę traperów. Jeden z nich dopadł do Clinta, i zaatakował go tomahawkiem. Raz, dwa, trzy uniki. Nie wiadomo, czy Clint miał tyle szczęścia, czy też pomogła mu znajomość sposobów walki indian. Percy zastrzelił napastnika. Mniej szczęścia miał Chris Wattson. Berserker, który do niego dopadł ranił go najpierw w rękę, a gdy ten upadł, rozłupał mu tomahawkiem klatkę piersiową.
    -Nieee! Chris! - krzyknął Daniel. Po czym zastrzelił oprawcę swojego brata.
    Otto zastrzelił pozostałego w kręgu szamana. Pozostał tylko Szybki Jastrząb, który… zaczął uciekać. Jednak pędząca kula jest szybsza. Daniel posłał mu pocisk prosto w głowę.

    NPC Chris Wattson - martwy (o ile nie uzyska szybkiej pomocy od doktora Affamesa, potrzebna deklaracja rzeczonego; Daniel, jak najszybciej zabiera brata do miasta)
    12*25$+36$ do podziału pomiędzy pozostałych, kto chce zebrać łuk indiański, proszę o deklaracje (łuku nie da się sprzedać, ale można go używać w walce)
    @gasior22 @Patryk_z_lasu @SmiesznyStudent4 +1 strzelectwa
    @SmiesznyStudent4 @Yokaii @Ex2light +1 morale
    @Ex2light @gasior22 @Patryk_z_lasu @SmiesznyStudent4 @Yokaii +56$, achiv “Teraz to macie przejebane,” za zabicie syna wodza Szybkiego Jastrzębia,
    @Patryk_z_lasu otrzymuje achiv "Łam to zaklęcie" za zabicie szamana

    ***

    Tak szeroko zakrojonej wyprawy po złoto jeszcze nie było. Traperzy uzbrojeni w dymanit i kilofy byli zdeterminowani wydrzeć matce naturze tyle złotego kruszcu ile tylko zdołają.
    -Dobra, to ja proponuję tak. Napierdalamy kilofami, jak zrobimy w miarę duży otwór pakujemy tam dymanit i zbieramy co wyleci.
    -No ale gdzie? Trzeba rozpoznać w którym miejscu skały mają najwięcej złóż. Proponuję najpierw obszukać górę.
    Traperzy podzielili się na kilka grupek, które zaczęły wspinać się po zboczach z różnych stron i badać napotkane kamienie. Nie obyło się bez strat, wspinając się, Frank nastąpił na grzechotnika, który ugryzł go w łydkę. Może dalej chodzić, ale zaczął kuleć.
    Nevada i Pierre trafili na małą wnękę w zboczu góry, we wnęce znajdował się niewielki dół, zaś w dole, wejście do jaskini.
    -Bingo.
    Zaraz przy wejściu jednak w półmroku siedział bardzo stary Indianin. Był ubrany tylko w lnianą tkaninę.
    -Witajcie- odezwał się po angielsku.
    -Skąd znasz nasz język - zapytał Nevada.
    -Wszyscy ludzie, czy to czerwoni, czarni czy biali są dziećmi Wielkiego Ducha i Matki Ziemi, a czy to podobna, aby brat nie rozumiał brata?
    Pierre szybko rzucił okiem na skały, były BOGATE.
    -Wiem dlaczego przyszliście - kontynuował Indianin - jednak proszę was. Odstąpcie od tej góry. Jest ona miejscem świętym, tutaj mieszkają duchy przodków mojego ludu.
    -Jak ty tu żyjesz? Kim ty w ogóle jesteś? Czemu mielibyśmy cię posłuchać?
    -Jestem strażnikiem i jestem strażnikiem. Nie mogę was do niczego zmusić, jestem stary i słaby. Jedynie duchy mają prawdziwą siłę. Przestrzegam was, nie drażnijcie ich.
    Wieczorem przy ognisku Pierre i Nevada opowiedzieli reszcie o odkryciu i o spotkaniu.
    -No i co?
    -Musimy coś zdecydować.
    -Nad czym tu się zastanawiać, mówicie, że jest tam w cholerę złota, a dziadek jest bezbronny. Bomba na dziąsło, wyprowadzamy go i zaczynamy wydobycie.
    -A jak ściągnie tu swoich?
    -A duchy? - zapytał jeden z traperów. Na chwilę nastała cisza, lecz zaraz wybuchnął gromki śmiech wszystkich obecnych.

    @Knyazev -2 siły achiv “Sssss.” za przeżycie ukąszenia grzechotnika

    @Knyazev @Mamkielbase @papier96 @meinigel @CZARNYCZAREK @Kroomka @Onde @czarnybaran20 @Gdanio @SirSherwood podejmijcie decyzję przez plusowanie komentarzy poniżej, czas do czwartek 20:00 12.09.19 , urobek i zarobek będzie po wyniku głosowania zależny od wyniku, można też dawać swoje propozycje (w przypadku nierozstrzygnięcia, wybierana jest opcja domyślna)

    #kilofyirewolwery #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: tapeta-skalista-gora.jpg

  •  

    Tydzień roboczy 3a
    ZASADY
    KARTA POSTACI
    SKLEP

    Paul John Habemus-Papa, Talar i Arthur "Art" Mosey prowadzili dwóch indian na miejsce umówionego spotkania. Paul nie wiedział dokładnie gdzie znajduje się TAMTO miejsce, ale miał dokładne wskazówki. Młody dąb, obok duży głaz, i szkielet konia. Bardzo charakterystyczne miejsce jak na tajne spotkanie.
    -To tutaj - powiedział Paul, wskazując palcem na rzeczony szkielet.
    -To niby gdzie oni są?
    -Pewnie nas obserwują. Rozbijmy obóz i zaczekamy na nich.
    Traperzy rozpalili ognisko, usmażyli nieco strawy, słowem, rozgościli się. Indiańscy niewolnicy dostali też resztki do zjedzenia.
    Dzień powoli nachylił się, a nic się nie wydarzyło. Przynajmniej tak by się mogło wydawać. Arthur zauważył, że w pobliskim zagajniku czaili się jacyś ludzie, obserwowali ich. Powiedział o tym dyskretnie towarzyszom, ale Paul powiedział:
    -To normalne. Upewniają się, że jesteśmy sami.
    Gdy zapadł już zmrok, do ogniska podszedł, bez żadnych ogródek, siwy mężczyzna. Arthur zauważył, że nie jest on sam, jednak inni trzymali się na dystans.
    -Howdy Paul! Jestem Henry Dodge, i przyszedłem tu ubić interes. - mężczyzna był bardzo pewny siebie.
    -To są te twoje płotki? Cztery główki? A nie czekaj. Ci nie są związani. To jako ochroniarze? Hehe. Słusznie, nie wiadomo co w dziczy można spotkać. Ja też nie przyszedłem sam, więc niech wam nie przychodzi do głowy nic głupiego… No, ale to oznacza, że przyprowadziłeś mi ledwie dwie czerwone główki… - Henry ściszył głos - Trochę mało…
    -Posłuchaj - kontynuował - jestem dość zajętym człowiekiem. Pofatygowanie się tu do ciebie nieco mnie kosztowało, a skoro dostanę tylko dwie główki. Sam wiesz, muszę sobie to jakoś odbić. Mieliśmy ci dać po 75$ za niewolnika, ale kurła, musisz dostarczać ich hurtowo! - Henry ostatnie zdanie wykrzyczał.
    - Kurwa mać, przez ciebie się zdenerwowałem! Widzisz co narobiłeś?! Chyba będę musiał kogoś zabić, żeby się uspokoić. - mówiąc to wyciągnął rewolwer i wycelował w Talara. Arthur w jednej chwili wyciągnął swój rewolwer i wycelował w Henrego.
    - Noooo bez jaj! Kurwa mać! Kim wy myślicie, że jesteście. Wiesz do kogo celujesz synu? - zwrócił się do Arthura.
    -Spokojnie panie Dodge - podjął dyplomatycznie Talar. - Nie przyszliśmy tu się strzelać, tylko dobić targu. Mamy na razie tylko 2 niewolników, ale następnym razem gdy się spotkamy, będzie ich więcej. To są tylko takie pierwsze koty, jesteśmy przyzwyczajeni do łapania Murzynów, nie do Indian. Musimy trochę poprawić swój warsztat. - słowotok Talara nieco zanudził Dodgea, co sprawiło też, że nieco się uspokoił.
    -Blah, w życiu masz albo wyniki, albo wymówki. - powiedziawszy to nawet nie odwrócił wzroku od Talara, a błyskawicznie strzelił do Arthura. Trafił w jego dłoń wytrącając mu z ręki rewolwer i kalecząc palce.
    -Posłuchaj Paul. Dostaniesz dziś po 40$ za tych chłopków. - mówiąc to podszedł do niego, objął go ramieniem, jakby chciał się z nim przespacerować - ale nie lubię, gdy ktoś mnie ładuje w chuja. A ty mnie dziś trochę załadowałeś. No kurwa, kazałeś mi się tu fatygować po te dwa łebki. No, ale ok. Twój kolega mówił, że się rozkręcicie. Następnym razem przyprowadź minimum sześciu, to wrócimy do tej rozmowy o 75$. A żebyś nie zapomniał - Henry Dodge strzelił w rękę Paula, odstrzelając mu mały palec. - to weź sobie ten twój palec, dołóż do drugiej ręki, i będziesz wiedział ile to jest sześć. Jack! Daj mu tą forsę, i niech Miguel zabiera tych psów. Tak dzisiaj tylko dwóch!

    @Zerri -2 siły +27$
    @mac3 -2 siły +27$
    @KrzemowyDuch +27$ (cecha pomogła uniknąć eskalacji konfliktu)

    ***

    Jerry siedział w swojej nowo odbudowanej pracowni, destylując bimberek z kaktusów. Smak dość egzotyczny na północy stanów, ale naprawdę niezły. Nagle do bimbrowni wszedł Joseph Fisher, nowo mianowany zastępca szeryfa.
    -Jerry, chodź ze mną. Muszę ci coś pokazać.
    Jerry zaciekawiony poszedł z Fisherem. Ten zaprowadził go za saloon, gdzie miały trwać prace nad ogrodzeniem. Stał tam tłum ludzi. Jerry szukał wzrokiem swojego niewolnika, który także miał pracować przy ogrodzeniu, ale nie mógł go dojrzeć. Gdy podeszli bliżej, tłum rozstąpił się i Jerry zobaczył martwego Indianina oraz rannego Kaya, młodego chłopca, którego pociętą rękę opatrywał doktor Affames.
    -Dzikus pomagał przy budowie ogrodzenia. Nagle niepilnowany złapał za nóż i chciał uciec. Na drodze stanął mu Kay, więc chciał go pociąć. Na szczęście Stan widział wszystko z okna i zdążył zareagować.
    Joseph kontynuował:
    -Wam się wydaje, że przyprowadzicie dzikusa z lasu, dacie młotek, a on będzie grzecznie zapierdalał? Z nimi jest gorzej niż ze zwierzętami. Wcześniej może to nie było jasne, ale od teraz zapowiadam wam. Ktokolwiek posiada niewolnika odpowiada za jego czyny tak jakby sam je popełnił. Na szczęście Kay jest tylko draśnięty, bo inaczej już teraz bym cię pociągnął do odpowiedzialności. Szeryf jak wróci, to potwierdzi.

    @TynkarzCzwartejSciany +20$ za pracę nad bimberkiem, utrata niewolnika
    @Legzday +10$
    @Gregua +8 siły, +5$, achiv "Flashbacki z Wietnamu" za wylizanie się z ciężkiej rany
    @Anagama +4 siły, +5$, achiv "Flashbacki z Wietnamu"
    @William_Adama +8 siły, +5$, "Flashbacki z Wietnamu"

    ***

    Śledztwo przeprowadzone przez szeryfa i mieszkańców doprowadziło do zadziwiających wniosków. W okolicy są bandyci. Pewna grupa doszła do wniosku, że coś z tym należy zrobić. Wyprawa w której wzięli także udział szeryf Anderson, Anna Williams oraz Ed Lorenz wyruszyła w dół rzeki. Nie wiadomo kto był większym idiotą, bandyci, którzy rozbili swój obóz tuż przy rzece na którą dokonywali napadów, czy mieszkańcy, z których żaden nawet nie pomyślał, żeby się pofatygować i to sprawdzić. Tak czy owak, dostrzeżono obóz nad zakolem rzeki.
    -Potrzebujemy planu- powiedział szeryf.
    -JAAAAAAZDAAAAA CYYYYRK! - wrzasnął Tommy, który pognał konia zaprzęgniętego do wozu prosto na obóz bandytów.
    Pete, Vicky, Anna, Ed i Thomas patrzyli co się właśnie odkarłowacało. Pozostali uczestnicy wyprawy siedzieli na wozie, który na pełnej prędkości właśnie wpadał w niczego niespodziewających się bandytów.
    -DO ABORDAŻU!
    -KURWA! BIĆ ŻEBY ZABIĆ!
    -JEBAĆ CWELÓW Z ANDROMEDY!
    Brawurowy rajd był całkiem skuteczny, udało się zaskoczyć bandytów, a pasażerowie strzelając niemal na oślep położyli czterech z bandytów. Jednak gdy tylko przeciwnicy zorientowali się co się dzieje, i otworzyli ogień, pomimo sprytnie zamontowanych osłon trafili Wackiego i Theodora niegroźnie w rękę, Staszka w brzuch, Norka dwukrotnie w tors, ale co najgorsze Tommiego w bark. Woźnica spadł z ławeczki, koń spłoszył się i wpadł na jeden z namiotów, co poskutkowało przewróceniem się wozu. Cała zgraja wypadła z tej sprytnej machiny wojennej, Staszek i Tommy nie mogli się podnieść, Norek leżał bez życia…
    W tej chwili pozostała część wyprawy, zaatakowała. Pete, Vicky, Anna, Ed i Szeryf strzelali do bandytów. Po raz drugi udało się ich zaskoczyć i powalić kolejnych pięciu.
    Kto mógł, pozbierał się po wywrotce wozu i rozpoczął walkę. Wacky, który widząc swoją krew wpadł w szał, zastrzelił kolejnego bandytę, także Daniel zastrzelił gościa, który próbował dobić Staszka.
    Pozostali przy życiu bandyci stłoczyli się przy drzewie, wśród nich rozpoznano Brudnego Michaela. Wycofując się wciąż kontynuowali ostrzał raniąc Daniela, Annę i Wackiego. Kolejna salwa i znów kolejnych 4 bandytów padło. Zostało ich już zaledwie 4 oraz on. Brudny Michael.
    -STÓJ! - krzyknął chowając się za drzewem. -TY TCHÓRZLIWY PSIE ANDERSONIE. ZEBRAŁEŚ TU TYCH AWANTURNIKÓW, BO BOISZ SIĘ STAWIĆ MI CZOŁA TWARZĄ W TWARZ! STAWAJ! WYZYWAM CIĘ NA POJEDYNEK, NA ŚMIERĆ I ŻYCIE!
    -Zaczekaj - powiedział Ed do Thomasa - to ja muszę z nim stoczyć pojedynek...

    @Awerege (-7 siły, ciężko ranny)
    @Rave77 (-12 siły, ciężko ranny) achiv “Weteran”
    @Zeroskilla (-14 siły, martwy, o ile nie uzyska szybkiej pomocy od doktora Affamesa, potrzebna deklaracja rzeczonego oraz ktoś kto zabierze nieszczęśnika do miasta)
    @ZdenerwowanyBialorusin (-4 siły)
    @Kolorowy_Jelonek (-8 siły, ciężko ranny)
    @Stah-Schek (-8 siły, ciężko ranny)
    @Korbuzz (-14 siły, martwy, o ile nie uzyska szybkiej pomocy od doktora Affamesa, potrzebna deklaracja rzeczonego oraz ktoś kto zabierze nieszczęśnika do miasta)

    @ZdenerwowanBialorusin @lacuna @Queltas - podejmijcie decyzję przez plusowanie komentarzy poniżej, czas do czwartek 20:00 12.09.19 , zarobek będzie po głosowaniu zależny od wyniku, można też dawać swoje propozycje

    ***

    Informacyjnie: @Legzday ma szansę uratować tylko jedną osobę. O ile w ogóle uda się ją sprawnie dotransportować.

    #kilofyirewolwery #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: wanted.jpg

  •  

    Pete i Amigo prowadzący przesłuchanie. 1840, koloryzowane.

    #kilofyirewolwery

    GIF

    źródło: media.giphy.com (8.07MB)

  •  

    Weekend 3b
    ZASADY
    KARTA POSTACI
    SKLEP

    -Dzień dobry Panie Goldberg, poprosimy tą samą łopatę, z jaką przed chwilą wyszedł tamten dżentelmen. - powiedział Pete.
    -Służę. 15$ się należy.
    -Ale tamta była z takim jakby listem. - wtrącił się Amigo.
    -Nie wiem o czym mówicie.
    Pete w tym momencie zauważył, że Dawid próbuje coś ukryć pod ladą.
    -Pokaż co tam masz.
    -Co?
    -Gówno puta madre, ręce do góry. - powiedział Amigo i wycelował w Dawida swoją gitarę.
    -Ajwaj. Czy to napad? Czy to pogrom biednego żydowskiego robotnika? Czy to ten legendarny antysemityzm?
    -Pokazuj co tam masz w ręce! - warknął rozzłoszczony Pete.
    Dawid posłusznie lecz niechętnie pokazał list. Było napisane krótko: "Gdzie następna akcja i kiedy?"
    -Co to ma znaczyć?
    -Panowie właśnie czytacie moją prywatną korespondencję z pewną damą.
    -Twoja dama jest facetem i to na dodatek w bandzie Michaela. Oj, szeryf chętnie się o tym dowie.
    -Już wszystko wiem. - odezwał się Anderson, który wyłonił się z zaplecza - dobrym pomysłem było was śledzić. Dawidzie, zostajesz niniejszym aresztowany, pod zarzutem kontaktów i handlu z bandytami.

    -To kto teraz będzie sklep prowadził? - zapytał Amigo.
    -Maciek, czeladnik Dawida. - odpowiedział jak gdyby nigdy nic szeryf. Nie przeszkadzało mu wcale, że Maciuś miał 13 lat.
    -Teraz gdy w mieście mam już posprzątane, mogę zapolować na tych gnojków.

    @Queltas @Onde achiv "I wszystko by mi się udało gdyby nie te wścibskie bachory" za wykrycie spisku Dawida
    Szeryf dołącza do wyprawy na bandytów.

    #kilofyirewolwery #lacunafabularnieczarnolisto

    pokaż spoiler Reszta wieczorem
    pokaż całość

    źródło: rzyt.jpg

  •  

    Kiedy czekasz na nowy wpis Akumulata...
    #thisiswaiting
    #kilofyirewolwery

    źródło: Beztytułu.png

  •  

    #kilofyirewolwery

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1568195839915.png

  •  

    Billy The Wallu, kuhwa jeśli istniejesz Panie, chcę dostać nowego Colta, najlepiej limitowaną edycję. Billy, jeśli istniejesz zanim policzę od kuhwa 3 do 1 od góry na dół. Trzy, dwa, kuhwa nie wierzę, The Wallu dzięki Ci Panie. Patrzcie. Kuhwa. Billy The Wall kuhwa. Patrzcie kuuuhwa. Nowy Colt. Nowy Colt kuuuhwa od Billiego. Patrzcie sukinkoty. Ja pierdziele kuuuhwa. Ja pierdziele, patrzcie co się tutaj wyrabia. Ooooh. Ja pierdziele. Limitowana edycja, dziękuję Ci Panie The Wall.

    #kilofyirewolwery
    pokaż całość

    źródło: Colt.png

  •  

    Weekend 3

    ZASADY
    KARTA POSTACI
    SKLEP

    -Mmm, pyszny bimberek, mmm, jakby Jezusek gołą stópką po gardełku musnął. - powiedział Nevada.
    -O tak, w porównaniu do tamtej berbeluchy, którą wcześniej serwował Joseph… I na dodatek <hic> szybciej wchodzi do głowy. Przyjemne z pożytecznym.
    -Hihihi. - słychać było śmiech Betty - I ty Frank, sam gołymi rękami udusiłeś tego niedźwiedzia? Jesteś taki męski…

    @lacuna @Mamkielbase +2 morale
    @meinigel @Knyazev +3 morale
    @meinigel @Knyazev @Mamkielbase achivement "Divy" za zdobycie bonusu do morale dzięki paniom do towarzystwa

    ***

    -Daj mi młotek!
    -...
    -Kurwa! MŁOTEK! JEBANY DZIKUSIE! MŁOTEK!
    -Amaldiçoou os anões! O chacal fodeu sua mãe.
    -On nic nie rozumie.
    -Kurwa, przestań się z nim pierdolić i przybijaj deski.
    -Krzywo tą blachę kręcisz.
    -Twój stary cię krzywo zrobił.
    -Zajebię mu zaraz.
    -Ałaaaa! Kurwa mój paluch! Patrz jak tym młotkiem walisz.
    -Kurwa, ty w ogóle te gwoździe nie tą stroną przybijasz.
    W warsztacie karłów stabilnie.

    @Stah-Schek @Kolorowy_Jelonek @TynkarzCzwartejSciany @SirSherwood usprawniliście wóz Tommiego, teraz oprócz wożenia łupów może on służyć także do obrony przed wrogami

    ***

    -No dobra, ale na przykład takiego Szybkiego Jastrzębia to gdzie widziano?
    -Zapytaj się Clinta lub Franklina, oni go widzieli.
    -Ja bym powiedział, że pewnie tam gdzie wszystkich indian, w górach. Ale jak zobaczysz większą bandę, to prawie pewne, że będzie wśród nich jakiś wielki wojownik.

    @Ex2light @Yokaii @Zerri lepsze wykrywanie i ukrywanie się przed indianami

    ***

    Na sobotnim treningu jak zwykle tłumy. Choć niektórzy uważają, że Charles, mógłby sobie już odpuścić dzisiaj strzelanie. Wystarczająco potrenował na biednym Nigjango. Niestety nikt nie zebrał w sobie tyle odwagi, aby powiedzieć mu to w twarz i go wyzwać, bo próbę Otto, którą później wycofał, do poważnej zaliczyć nie sposób. Ta dwójka, niby trenowali ramię w ramię, a jednak czuć było w powietrzu nieznośną presję. Mało tego, czuć było, że mieszkańcy podzielili się, na fanów "Bezczelnego" i tych, którzy uważali go za szkodliwego. Póki co jednak nikt nie podejmował żadnego kroku.

    @Gdanio @krasik01 @KrzemowyDuch @papier96 @Patryk_z_lasu @Waspin @StrongFate-Man +0 strzelectwa
    @mac3 @Zdenerwowany Bialorusin @William_Adama +1 strzelectwa
    @CZARNYCZAREK @Korbuzz @SmiesznyStudent4 @Zeroskilla +2 strzelectwa

    @William_Adama trening odbył przed pojedynkiem. Pojedynek nie zabiera akcji weekendowej. (Uprzedzając pytania, +1 strzelectwa nie wpłynąłby na pojedynek)

    ***

    Jeżeli w mieście o kimś jeszcze mówiono oprócz o "Bezczelnym" Charlsie, to z pewnością o Pierre d'Letz. Nikt nie wiedział jak on to robił, czy wysyłał jakieś magiczne donacje do bóstwa opiekuńczego, czy tak doskonale oszukiwał, a może po prostu miał fart. W tym tygodniu także ograł wszystkich pozostałych.

    @Kroomka +75$, achiv "Szuler" za wygranie trzy razy w karty

    ***

    -To na pewno dobry pomysł?
    -Doskonały, nikt nie będzie podejrzewał grających pod oknami Mariachi. Możemy tu sobie stać na widoku cały dzień i mieć wgląd na wjeżdżających i wyjeżdżających z miasta.
    -Jak szło to tajne hasło?
    -Jak niebo w galopie, jak konie nad nami. Jak to usłyszysz, to tego gościa śledzimy.
    Minęło pół dnia. Nagle Amigo Jose zauważył jakiegoś gościa. Dyskretnie dał znać Peteowi, że nie widział jak on wchodził do miasta, ani też nie widział go wcześniej. Mariachi postanowili go śledzić. Nieznajomy skierował się do sklepu Dawida. Amigo zauważył przez okno, że oprócz kupionej łopaty, Dawid wręczył także nieznajomemu kartkę. Czyżby to był pierwszy trop? Jednak bez dowodów nic nie można wskórać.

    @Queltas @Onde proszę o wspólną deklarację co dalej ze śledztwem, plusując jeden z komentarzy, lub dodając własny, czas do wtorku, 10.09.19 20:00

    ***

    Wydawać by się mogło, że w miasteczku na rubieżach stanów, pełnym specyficznych osobistości więcej roboty od lekarza będzie miał grabarz. Jednak akurat ten lekarz wyraźnie uparł się, aby grabarz nie miał za dużo pracy.
    @Anagma @Gregua +4 siły
    @gasior22 +1 siły

    #kilofyirewolwery #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: aces.jpg

    •  

      @Onde:
      Pete Bandana

      No to wszystko seguro. Przygotuj "maíz de entretenimiento" i damy mu do zrozumienia, że lepiej żeby z nami porozmawiał honsetamente. Ja wiem, że judios są łasi na kosztowności, to w razie co zapytamy go jak sobie ceni swój tienda, a nawet vida.

      Maldita sea! nawet nie wiedziałem, że tak sprawnie mi idzie Español
      pokaż całość

    •  

      pokaż spoiler OOC jakby było zagmatwane xD
      Czekamy z Bandaną, aż nieznajomy oddali się od sklepu. Następnie wchodzimy do placówki handlowej i rozpoczynamy niewinną rozmowę ze sprzedawcą, próbując powoli uzyskać informacje o przesyłce i człowieku, który się tam przed chwilą pojawił. Jeśli metoda na "dobrego szeryfa, mistrza pochodów drużyny skautów rocznik 1815" nie zadziała, przechodzimy do bardziej bezpośrednich działań. Domagamy się wyjaśnień i wyjawienia treści listu, który właśnie przekazał nieznajomemu oraz tego, do kogo ma trafić. Staramy się wyperswadować na nim wykonanie naszych żądań, razem z blefem za pomocą groźby wysadzenia jego kurwidołka w powietrze, prezentując mu jedną z lasek dymanitu. Staramy się działać do tego stopnia, by nie stać się celem organów ścigania. Jeśli będzie trzeba, zagrozimy mu, by o zaistniałej sytuacji nie mówił nikomu, bo marny będzie jego los.

      @Akumulat:
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Mało kto wiedział więcej o tym kim jest Pete. Należy do grupy El Mariachi, która w sumie jest równie tajemnicza co jej członkowie. Pete nie lubił się chwalić czym tak naprawdę się zajmuje. Tak, Kastaniety i inne instrumenty grzechotane to było jego hobby, dodatkowo branie udziału w "zabawach" El Mariachi było równie ciekawe co jego grzechotki. Ale tak naprawdę nie chwalił się tym co chce osiągnąć tylko dlatego, że mogło by go to wydać i nie mógłby być już taki skuteczny.

    Pete był Łowcą Nagród. Jeździł po Stanach i tropił bandytów. Po opuszczeniu warsztatu ojca pałętał się po kraju w poszukiwaniu zajęcia, widział wiele niesprawiedliwości, chamstwa i arogancji. Częściowo wypaczyło to jego młodą duszę, lecz mimo to stwierdził, że chce coś z tym zrobić, a przy okazji zarobić. Federali wystawiali nagrody za głowę bandziorów, a on te głowy miał zamiar im dostarczać. Tak więc gdy w Louis Colony usłyszał o nagrodzie, nie omieszkał się rozpytać niewinnie to tu to tam i wybrać się na polowanie na bandytów, wraz z kilkoma innymi zainteresowanymi.

    W końcu musi sobie za coś kupić konia, nie?

    #kilofyirewolwery
    pokaż całość

    źródło: 3.bp.blogspot.com

  •  

    Domino Jachaś
    Domino spojrzał zmęczonym wzrokiem na budzące się do życia Louis Colony. Wczoraj nie próżnował. Razem ze swoim druhem Mateo, zdemolował kilka krzeseł w saloonie, podczas weekendowej popijawy. Szybko jednak przypomniało mu się, że niedługo czas zbierać się na niebezpieczna wyprawę. Wspólnie z kilkoma innymi traperami, Domino wyrusza na polowanie. Jednak nie będzie ono polowaniem na np. Bobry, które dość często Jachaś widywal ostatnio w górach. Tym razem, ma on nadzieję odstrzelic jak największą liczbę Indian. Te czerwonoskóre patałachy, nie tylko nawiedzaja co jakiś czas małe osady, zabijając przy tym cywili, ale co gorsza kibicują największemu wrogowi RKS-u - Polonii Tipi. Derby dzikiego zachodu od dawna są okazją do brutalnych pobić i rabunków. Stąd odzew Domina: "Kazdy szanujący się mieszkaniec Louis Colony, który ma brunatnomodre serce, niech ruszy ze mną na Polonistów! Naaaaaaaaaaprzóóóód!!!"
    #kilofyirewolwery
    pokaż całość

  •  

    Otto obserwował z uwagą pojedynek. Mimo, że nie dostrzegał żadnego sensu używania dwóch rewolwerów w pojedynku do pierwszej krwi, kibicował serdecznie Murzynowi. Zasmucił się, kiedy ten padł na ziemię, trzymając się kurczowo za zakrwawiony brzuch.

    Tego było za wiele. Trzeba było przerwać to szaleństwo wyzywania wszystkiego co się rusza na pojedynek, przez bezczelnego Charlesa ( @ZdenerwowanyBialorusin ). Ostatnio przecież miał nawet tupet wyzwać rannego lekarza. To się musi skończyć.

    Mimo niechęci i braku odwagi Otto wyszedł przed szereg ludzi dyskutujących o niedawnym pojedynku i jak najgrzeczniej umiał splunął Charlesowi na ryj i wskazując na niego palcem rzekł:

    – Charles, jesteś pizda nie rewolwerowiec. Wyzywasz na pojedynki kaleki i nieutalentowanych ludzi. Za daleko się zapędziłeś i trzeba cię powstrzymać. Wyzywam cię na pojedynek do pierwszej krwi o piętnaście dolarów.

    Otto skinął głową w stronę Talara ( @KrzemowyDuch ) i powiedział:

    – Na czas pojedynku pożyczam rewolwer od Pana Talara, za jego pozwoleniem.

    #kilofyirewolwery
    pokaż całość

  •  

    W sobotę rankiem, jak zwykle w Louis Colony, każdy zajmował się swoimi sprawami. Jednak tylko do godziny 11:50. O 12:00 miał odbyć się kolejny pojedynek. "Bezczelny" Charles, bo tak zaczęto o nim mówić w miasteczku, wyzwał na pojedynek doktora Abrahama. Ten jednak odmówił, ale w jego zastępstwie, wyzwanie przyjął Nigjango, poczciwy Murzyn, który zasłynął już w mieście z tego, że używa na raz dwóch rewolwerów.
    W samo południe stanęli naprzeciw siebie. Oboje zdeterminowani, oboje skupieni. Pojedynek przyciągnął niemal wszystkich mieszkańców, którzy skupieni na widowisku, zapomnieli na chwilę o swoich problemach.
    Joseph Fisher poinformował, dla formalności, o warunkach pojedynku.
    -"Bezczelny" Charles i Nigjango pojedynkują się do pierwszej krwi! Stawką jest 30$ i tytuł najlepszego rewolwerowca w mieście! 
    Gdy skończył mówić, nastała cisza. Cisza tak ciężka, że zarówno Charles jak i Nigjango słyszeli bicie własnych serc.
    Klik! Mechanizm zębaty zegara przeskoczył o kolejny ząbek, co spowodowało, że obydwie wskazówki spotkały się na tarczy na godzinie 12. Wybił pierwszy dzwon. Nigjango szybko sięgnął po swój rewolwer z prawej, szybszej, strony. Jednak tak szybko jak go dobył, tak samo szybko wypadł mu on z ręki. Charls zdążył w tym czasie oddać celny strzał w trzewia Murzyna, który z łoskotem upadł na ziemię.
    "Bezczelny" zdmuchnął dym wylatujący z lufy swojego rewolweru, a na jego twarzy pojawił się uśmiech. Pytanie, czy w miasteczku ktokolwiek jest w stanie mu ten uśmieszek zetrzeć?

    @William_Adama -8 siły -30$
    @ZdenerwowanyBialorusin +1 strzelectwa +30$ 

    #kilofyirewolwery #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: gun-meeting.jpg

  •  

    Charles - niepokonany rewolwerowiec

    Charles poprawił kapelusz i wszedł do saloonu. Tym razem jednak nie skierował się do swojego ulubionego stolika, a zmierzył salę wzrokiem. Znalazł go. Tego żołnierzyka, niby medyka, samozwańczego. Charles podszedł do mężczyzny, rzucając monetą na stolik powiedział tylko kilka słów.
    -Abrahamie Jones, jutro w samo południe.
    Rewolwerowiec musnął ręką kaburę, odwrócił się i pewnym krokiem opuścił budynek.

    Wyzywam @krasik01 na pojedynek. Do pierwszej krwi. Stawiam symbolicznie rzuconego dolara. Jeżeli zainteresowany nie stchórzy i będzie chciał zgadzam się na inną stawkę, którą wspólnie ustalimy.

    #kilofyirewolwery
    pokaż całość

    źródło: duel.jpg

  •  

    TYDZIEŃ 3
    ZASADY
    KARTA POSTACI
    SKLEP
    Cena złota: 10$ za oz.
    Cena innych towarów w skupie także została obniżona

    - Kiedyś wiodłem zupełnie inne życie - powiedział Ed siedząc nad brzegiem Missouri. Wracający z pracy Ray Black, przysiadł się do niego.
    - Byłem w bandzie Michaela. Napadaliśmy na pociągi i kradliśmy konie. Pewnego razu Michael wpadł na pomysł, żeby porwać córkę jakiegoś ważniaka dla okupu. Ja siedziałem z nią w kryjówce, a on i reszta pojechali odebrać forsę. Ona miała ledwie 8 lat. Gdy Michael wrócił, myślałem, że ją wypuścimy. A on… Po prostu ją zastrzelił. Uciekłem przy następnej okazji. Wydawało mi się, że na koniec świata, czyli tu, do Louis Colony. Jednak on tu trafił. Wątpię, żeby mnie tropił, raczej przyciągnęły go plotki o złocie, ale… To jest znak dla mnie. Źle zrobiłem uciekając. Powinienem był z nim stanąć twarzą w twarz i zmierzyć się z nim.
    Przez chwilę oboje milczeli.
    - Teraz mam szansę to naprawić. Nie spocznę, dopóki ten drań nie dostanie to na co zasłużył!

    ***

    - Co z ciebie za szeryf?! W zeszłym tygodniu bandyci napadli na moje dwa transporty! Czy ty w ogóle zrobiłeś cokolwiek poza wystawieniem nagrody? - Dawid Goldberg nie przebierał w słowach. Był wściekły, a swoją złość wyładowywał na szeryfie.
    - Kilkoro mieszkańców przeprowadziło śledztwo. Mamy już trop.
    - Gówno macie nie trop! Trzeba się zorganizować i ruszyć w dół rzeki. Na pewno mają tam gdzieś bazę, bo przecież tam napadają na moje barki. No ale lepiej jest siedzieć u Josepha w saloonie i chlać.
    - ...
    - Jak tak dalej pójdzie, to kompania zamknie nasz oddział. Wyleją mnie i miasto zostanie bez zaopatrzenia!
    - Dawid, to trzeba na spokojnie…
    - Kurwa twoja mać! Zgrywasz się na wielkiego rewolwerowca, a boisz się zrobić porządek z kilkoma obwiesiami. Żałosny jesteś w chuj dwulicowy, bywaj.
    Dawid wyszedł wściekły z salonu. Po chwili jednak się wrócił, jakby o czymś zapomniał.
    - A Thomas, chcesz coś z kompanii, żeby ci zamówić?

    ***

    Thomas Anderson usiadł na przeciwko Josepha Fishera. Pociągnął łyk ze swojej szklaneczki i powiedział:
    - Nie mogę się ruszyć z miasta, dopóki nie odkryję kto jest ich wtyką.
    - Mogę przypilnować porządku, kiedy cię nie będzie - odpowiedział barman.
    - Nie Joseph. Wiem, że nieźle strzelasz, ale jesteś już stary.
    - Twój stary jest stary. Wciąż mam krzepę i dobrze o tym wiesz.
    - Tak, ale ich kontakt może im dać cynk, że idę, a tego bym nie chciał.
    - Dowiedziałeś się w ogóle czegoś ciekawego?
    - Tak, współpracuje z nim Henry Dodge. Za tego draba też jest nagroda 500$. Gdyby udało się go dorwać… może zacząłby śpiewać.

    ***

    Rozmowa tajemniczego nieznajomego i Paula Johna Habemus-Papa, znana szerzej dzięki uprzejmości Przetrzymanego Staszka, który ją przez przypadek posłuchał i rozgadał kolegom, a oni swoim kolegom itd.

    - Psst, piękne te nasze osadniczki jak okręt pod pełnymi żaglami.
    Paul rozpoznał umówione hasło i odpowiedział zgodnie z ustaleniem.
    - Jak konie w galopie, jak niebo nad nami.
    - Masz już tych niewolników?
    - Mam - skłamał Paul.
    - Świetnie. W takim razie spotkamy się w TAMTYM miejscu. W tygodniu. Przyprowadź ich, to dobijemy targu. Ta rozmowa się nie odbyła…

    ***

    Aby zdecydować co robi twoja postać, należy zaplusować JEDEN komentarz w każdej z grup: działania na weekend, działania na tydzień, postawa wobec niebezpieczeństwa.
    Czas na zaplusowanie decyzji: do poniedziałku 21:00 09.09.2019

    ***

    Ogłoszenia parafialne:
    -Koniec okresu ochronnego. To był jakiś okres ochronny?!
    -Od teraz opcje, które będą miały mniej niż 4 uczestników-graczy zostaną ograniczone do suchego rezultatu z zarobioną gotówką, bez osobnego wpisu fabularnego.

    #kilofyirewolwery #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: wildwest_04.jpg

  •  

    Franklin "Sokole Oko" Pierce, dowódca legionów Madonny

    14 czerwca, 1840 roku

    Drogi pamiętniczku, stary przyjacielu. Piszę do Ciebie bo zajebiście dawno tego nie robiłem. Od nieszczęsnej wyprawy na indian na której straciłem większość włosów (a niech się te czerwońce smażą w piekle) przebyłem wiele-set-tysięcy kroków aby zapolować na bobry. Marzenia się spełniają mówili. Teraz bobrów urodzaj mówili. Otóż nic bardziej mylnego bo nie dość że upolowałem ledwie 3, to jeszcze ten pejsaty złodziej Goldberg dał za nie marne 16$.

    Z tego zysku oddałem 10$ Thomas'owi ( @Legzday ). Już wiem skąd jego przezwisko. Niby siedzi na tym swoim wózku, i za szybko się nie przemieszcza, ale nikt tak szybko jak on nie wyciąga ręki po pieniądze. Ale długi trzeba spłacić żeby wyjść na prostą. Na szczęście zostało mi na następną "wyprawę" na te zębate futerkowce i jeszcze 1$ w garści.

    Co do mojej krucjaty póki co zapisał się jedynie Clint ( @gasior22 ). Można na tego człowieka liczyć. Mam nadzieję że łowy poszły mu lepiej niż mi. Pójdę się z nim rozmówić żeby ustalić jaki będzie nasz plan działania na najbliższy tydzień.

    Bo skończeniu kolejnego wpisu Franklin postanowił udać się do saloon'u żeby wydać swoje oszczędności. Drogę zagrodziła mu jedna dziwna postać.

    - Kierowniku, poratujcie pieniądzem. Ja weteranem w walkach z dzikusami jestem. Strzałę w pośladku lewym miałem! Mogę pokazać nawet!
    - Obędzie się, wiem jak jest. - uniósł kapelusz odsłaniając czaszkę - Masz tyle mi zostało póki co - rzucił mu dolara którego sam chciał wydać - Na zdrowie.

    #kilofyirewolwery #pamietnikzlouiscolony #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Domino Jachaś
    O KURWA GRZYIE! Bóbr przeciwnik RKS-u wyraźnie zniecierpliwiony zachowaniem Jachasia ugryzł myśliwego w nogę, po czym szybko dał nogę w krzaki. "No cóż, od 10$ za futro nie zbiednieję. Za to słyszałem, że nieźle można zarobić na wyprawach na Indian. To ostatnio coraz bardziej opłacalne." Powiedział do siebie Domino, po czym wszedł do saloonu.
    "SZUKAM TOWARZYSZY NA WYPRAWĘ NA INDIAN" ogłosił wszem i wobec.

    pokaż spoiler Przewaga +2 morale nad czerwonoskorymi i nie tylko powinna pomóc w potencjalnej potyczce ( ͡º ͜ʖ͡º)


    Jeśli jesteś zainteresowany wzięciem udziału w wyprawie (i pożyczeniem konia hehe) zaplusuj komentarz pod postem.
    #kilofyirewolwery @Akumulat
    pokaż całość

  •  

    Tydzień roboczy 2
    ZASADY
    KARTA POSTACI
    SKLEP

    Droga do jaskini bimbrowników była ciężka i bardzo skomplikowania. Jerry wyjaśnił, że to dlatego, aby nikt niepowołany nie trafił na prawdziwe bogactwo tej krainy jakim jest bimberek. Niestety jednak, ktoś trafił. Przed wejściem do jaskini było widać zdemolowane meble, potłuczone butelki i ślady walki. W powietrzu czuć było zapach alkoholu. Sam i Arthur powoli zbliżyli się do wejścia do jaskini, z bronią gotową do strzału. Zajrzawszy tam uśmiechnęli się do siebie, po czym machnięciem ręką przywołali Jerrego i Vicky.
    W środku był zupełny rozgardiasz, wszystkie niemal sprzęty były zdemolowane, a wszelkie szkło potłuczone. W różnych miejscach leżało w sumie 6 indian, prawdopodobni sprawcy tego bajzlu. Rzut oka pozwolił stwierdzić, że ich słabe głowy zderzyły się z powalającą mocą bimbru. Spali jak kamienie.
    -Skurwysyny! - zaklnął Jerry - wychlali prawie cały zapas. Hm, zobaczmy, destylator jest chyba cały, filtry i tak były do wymiany, rurki powyginali, ale to da się naprawić. Zapakuję sprzęt na mojego konia.
    -A co z nimi?
    -Dobrze wiecie, że gdyby to oni nas złapali, to bylibyśmy martwi. Musimy ich zabić. Poza tym, szeryf za skalp płaci po 25$.
    -Możemy ich też pochwycić jako niewolników.

    @TynkarzCzwartejSciany @StrongFate-Man @mac3 @lacuna +4$, Jerry odzyskuje swoją aparaturę, jakość alkoholu w Louis Colony zwiększa się (szanse na morale z zabawy w barze rosną do +2 i +3), plusując komentarze zdecydujcie co zrobić z pijanymi indianami (domyślny wybór to zabicie ich i zebranie skalpów, 6x25$=150$ do podziału) Czas do 6.09.19 20:00
    Wszyscy gracze achiv “BIMBEREK” za poprawienie jakości trunkow w Louis Colony

    ***

    -Jesteście pewni, że chcemy się pakować w indian? Ostatnio pojechali we 4 i ich pogonili. - zapytał Nigjango Chrisa i Daniela Wattsonów.
    -Trzeba po prostu uważać. Jak będzie ich zbyt wielu, to spierdalamy zamiast szarżować.
    Po dłuższej chwili marszu przez las Daniel zatrzymał się. Nakazał gestem zachować się cicho i pokazał ręką bratu kierunek, który powinien sprawdzić. Nigjango poszedł z Danielem. Zboczyli lekko ze szlaku i wdrapali się na niewielki pagórek. Po drugiej stronie na dole zobaczyli obozowisko indian. “Dziesięć, jedenaście, dwanaście” - liczył w myślach Daniel. Po chwili ostrożnie wycofali się i ponownie spotkali z Chrisem.
    -Ilu naliczyłeś?
    -Dwunastu.
    -Ja też.
    -To co robimy?- powiedział Nigjango.
    -We trójkę im nie damy rady, ale wkrótce na pewno wyślą zwiad. Możemy się na nich zasadzić.
    Jak powiedzieli tak zrobili. Odjechali kawałek, żeby zostawić konie, po czym wrócili na miejsce zasadzki. Zgodnie z przewidywaniami Wattsona, indianie wysłali na zwiad trzech z nich. Choć ten akurat zwiad polegał na zbieraniu chrustu na opał.
    Chris przymierzył. Sekundę później w lesie rozległ się huk wystrzału i jeden z indian padł martwy z dziurą w głowie. Kolejny huk, i Daniel również trafił prosto w głowę indianina. Nigjango strzelił ze swoich obu rewolwerów, niestety oboma chybił. Trzeci indianin zaczął uciekać i wzywać pomoc, Chris próbował go uciszyć, niestety także chybił. Dopiero Daniel trafił go w głowę.
    -Szybko, zbierajcie skalpy i spierdalamy. Za chwile się tu zaroi od czerownych.

    @William_Adama +3$ oraz +25$ za skalp indianina +1strzelectwa, otrzymuje achivement “Dobry strzelec” za wytrenowanie strzelectwa do poziomu 20, achiv “Headhunter” za odebranie nagrody za skalp indianina

    ***

    Wiecie jak witają się poszukiwacze złota? Tak jak grzybiarze, słowami “Nic tu nie ma”. To zdanie coraz częściej można było usłyszeć nad brzegami Missouri. Ray Black powoli zaczynał żałować, że nie pojechał na wyprawę w górę rzeki. “SSSSS” - usłyszał Ray, “Nie tym razem” - pomyślał, po czym szybkim ruchem noża obciął głowę grzechotnika.

    @czarnybaran20 otrzymuje achivement “Oczy kobry, albo grzechotnika” za zabicie w sumie dwóch grzechotników, znaleziono 1oz złota -> + 13$

    ***

    Wciąż jeszcze ranni Mariachi grali do kotleta gościom saloonu. Wprawdzie doktor Affames kazał im się oszczędzać, ale rany goiły się jak na psie, a zarabiać jakoś trzeba. Abraham i Daniel z kolei zajęli się naprawianiem ogrodzeń. Pracę tą zlecił im szeryf. Czy to możliwe, że obawiał się frontalnego ataku indian? A jeżeli tak, to w jaki sposób tych kilka desek miało ich powstrzymać?

    @Queltas @Onde @Legzday +5$
    @krasik01 @Rave77 +10$

    @Queltas +10 siły
    @Onde +7 siły

    @Queltas @Onde @krasik01 achiv “Flashbacki z Wietnamu, “ za wygojenie ciężkiej rany

    ***

    -DAWAJ TU TEGO SKURWYSYNA! OBEDRĘ GO ZE SKÓRY! NIKT NIE ZADZIERA Z RKS-EM!! - krzyczał Domino Jahaś
    -Wyluzuj gościu - powstrzymywał go Marvin Burgess - to tylko bóbr, nie wiadomo komu kibicuje…
    -ALE KURWA BARW NIE NOSI! ZAJEBIĘ GO JAK GO ZŁAPIĘ!
    Poza tym, polowanie przebiegało raczej spokojnie. Dużo bobrów zostało złapanych, kilka sarenek zjedzono ze smakiem nad ogniskiem. Nie znaleziono na szczęście w ogóle śladów indian.
    -Wycofali się, bo pewnie szykują coś dużego - wydedukował Franklin „Sokole Oko” Pierce.

    @Zerri +17$ +dodatkowe 2 dzięki cesze
    @SmiesznyStudent4 +25$
    @ZdenerwowanyBialorusin +19$
    @Gdanio 25$
    @Ex2light 16$

    ***

    Sześcioro śmiałków wybrało się na wyprawę w górę rzeki. Missouri miała niezliczoną ilość wpadających do niej potoków, których nikt biały nigdy nie zwiedził i nie sklasyfikował. Dolina jednego z nich była zaskakująco słabo zalesiona, co pozwoliło stwierdzić, że potok wypływa z kamienistego zbocza wysokiej góry, widocznej na końcu owej doliny.
    -Założę się, że w tej górze musi być jakaś żyła - powiedział Nevada.
    -Musimy koniecznie wrócić tu z kilofami. Tymczasem zobacz. Piasek sam błyszczy, nawet bez przesiewania. - odpowiedział mu Frank.
    -Do roboty! Nie czuję się tu zbyt bezpiecznie. Gdyby przechodzili tędy Indianie, mają nas wystawionych na widelcu. Nie ma lasu, nie ma się gdzie schować. - powiedział Colin.
    Zajęci pracą traperzy nawet nie spostrzegli, że zbliżyła się do nich mała rodzina niedźwiedzi. 3 młode z matką. Trzeba natomiast wiedzieć, że niemal u każdego gatunku ssaków, samica broniąca bombelków jest bardziej niebezpieczna niż pijany samiec. Jeden z niedźwiadków bawiąc się w potoku odszedł na tyle daleko od matki, że pomiedzy nimi znalazł się nieświadomy niczego James Brannan. A to niedobrze. Bardzo niedobrze. Gdy tylko niedźwiedzica zorientowała się, że jeden z tych dziwnych ssaków babrających się w wodzie jest niebezpiecznie blisko jej młodego rozległ się ogromny ryk, a potem plusk. Niedźwiedzica zaszarżowała na trapera.
    Pierwszy zareagował Pierre, wyciągnął swoją… trąbkę i wierzcie lub nie, ale strzelił z niej w niedźwiedzicę. O dziwo trafił, ale nie położyło to zwierzęcia, a jeszcze tylko bardziej ją rozjuszyło. Owen i Nevada także wystrzelili ze swoich rewolwerów, jednak chybili. James Brannan szybko dobył swojej strzelby, ale widok pędzącego na niego niedźwiedzia zupełnie go sparaliżował. Oddał strzał, ale chybił. Colin dobył rewolera i strzelił w niedźwiedzia, trafił w sadło. Jednak dopiero Frank Smith, który przez cały ten czas celował swoją strzelbą, wypalił prosto w czaszkę niedźwiedzia, kładąc go dosłownie u stóp Jamesa.
    -Uff, było blisko.
    -Ok, od teraz stawiamy warty.

    @Knyazev 6oz złota = 86$ w tym cecha, otrzymuje achivement “Poszukiwacz złota” za łączne wydobycie 10oz
    @Mamkielbase 4oz złota = 52$
    @papier96 8oz złota = 114$ w tym cecha, otrzymuje achivement “Poszukiwacz złota” za łączne wydobycie 10oz
    @meinigel 4oz złota = 57$ w tym cecha
    @CZARNYCZAREK 7oz złota = 91$
    @Kroomka 4oz złota = 52$

    Odkryto słoneczny potok oraz słoneczną górę. Gracz @Knyazev jako wylosowany odkrywca może nadać geograficzną nazwę potoku, gracz @meinigel jako wylosowany odkrywca może nadać geograficzną nazwę górze. Wszyscy uczestnicy achiv “Złoty potok” za odkrycie słonecznego potoku.

    ***

    Sposób polowania na bizony, który przedstawił Stan Edwards był co najmniej dziwny. Otóż najpierw parli do stada pasących się bizonów, później rozkładali wokół niego pułapki, na końcu straszyli stado i czekali, aż któryś bizon wpadnie w pułapkę. Niezwykle niebezpieczna metoda, ale dość skuteczna. O ile stado nie spłoszyło się na etapie podchodzenia do niego. Wówczas zaczynali wszystko od nowa.
    Całą bezkresną prerię było widać jak na dłoni, więc przynajmniej było wiadomo w którą stronę stado uciekło w razie niepowodzenia. Przy kolejnej próbie Otto nastąpił nieopatrznie na grzechotnika. Na jego szczęście grzechotnik był równie zaskoczony co on, dzięki czemu zdążył sięgnąć po nóż i unieszkodliwić gada.
    Kolejne stado i kolejna próba. Stado było nieco mniejsze niż inne, ale jakby bardziej zwarte. Traperzy powoli skradali się do bizonów, gdy Clint zauważył ukrywających się pomiędzy bizonami Indian.
    -O kurwa! Indiańce.
    -Co oni tam robią? I czemu bizony przed nimi nie uciekają?
    -Widzą nas?
    Odpowiedzią był charakterystyczny okrzyk bojowy indian. Ołołołołoło, czy jakoś tak, gdy otwarte usta uderza się dłonią jednocześnie krzycząc.
    -Chłopaki, to ja sprawdzę, czy nie zaatakowali nam wozu - powiedział Clint Eastwood.
    -Idę z tobą - powiedział Talar i przełknął głośno ślinę.
    Trzech indian momentalnie dosiadło bizonów. Pozostali ruszyli pieszo naprzeciw traperom. Szarża na bizonach była czymś przerażającym, Buster jako pierwszy zareagował i zaintonował pieśń, która miała dodać otuchy towarzyszom, ale nie zrównoważyło to strachu jaki wywoływał osiodłany bizon.
    -Napierdalamy - wyszeptał Greg.
    George, Percy i Alameda trafili po jednym indianinie. Otto i Stan zdołali ustrzelić dwóch indian na bizonach, dzięki czemu zwierzęta wpadły w popłoch i uciekły z resztą, nieosiodłanego stada. Trzeci z jeźdzców zaszarżował na Alamedę, jednak ten, w tym nieoczekiwanym momencie zaczął… jodłować. Bizon jakby w transie zaczął zataczać się, w rezultacie omijając trapera, jednak dosiadający zwierzęcia indianin nie dawał za wygraną. Strzelił z łuku trafiając Alamedę w tors.
    George Waspins także oberwał od jednego z indian, ale tylko niegroźnie w rękę, natomiast Greg nie miał tyle szczęścia. Strzała trafiła prosto w pachwinę, powodując fontannę krwi. Greg w momencie stracił przytomność.
    Walka trwała nadal. Nieoczekiwanie Mały Sam wziął swój łuk i strzelił w ostatniego indianina dosiadającego bizona. O dziwo trafił go w nogę, ale to wystarczyło, by stracił równowagę i spadł z grzbietu. Przetrzymany Staszko strzelał ze swojej strzelby jak zaklęty. Nie wiadomo jakim cudem robił to tak szybko. Faktem jednak jest, że ten grad pocisków, z których większość chybiła, w końcu dosięgnął jednego z czerwonoskórych. Gdy wszyscy indianie byli już pokonani, pozostała tylko kwestia rozjuszonego bizona. Alameda po tym jak dostał w pierś nie mógł już jodłować. Rozjuszony bizon ruszył na traperów.
    -Celujcie w łeb i szyję! - krzyknął Stan.
    Tommy używając swojego wystruganego łuku szczęśliwie trafił bizona tuż pod karkiem. Percy trafił w szczenkę. Dopiero precyzyjny strzał Stana powalił bydle.
    -Zajmijcie się rannymi chłopcy. - powiedział Stan, po czym przysiadł na ziemi ciężko dysząc - To już nie na moje lata…

    Gracze otrzymują dodatkową nagrodę 280$ za skalpy i dobytek indian do podziału pomiędzy walczących (+23 przy wykazie forsy to przydział nagrody)
    @Waspin 75+23=98$ -3 siły, achiv “Headhunter” za odebranie nagrody za skalp indianina
    @Korbuzz 61+23=84$ +1 strzelectwa, achiv “Headhunter”, achiv “Dobry strzelec”
    @Yokaii 51+23=74$ achiv “Headhunter”
    @Kolorowy_Jelonek 77+23=100$ achiv “Headhunter”
    @Stah-Schek 79+23=102$ +1morale, achiv “Headhunter”
    @Zeroskilla 57+23=80$ +1 strzelectwa, +1 morale, achiv “Headhunter”
    @Gregua 53+23=76$ +1 strzelectwa, -12 siły, achiv “Headhunter”, achiv “Weteran” za utratę łącznie 10 pkt siły i przeżycie
    @SirSherwood 57+23=80$ +1 strzelectwa, +1morale, achiv “Headhunter”
    @Anagma 56+23=79$ -8 siły , achiv “Headhunter”
    @Patryk_z_lasu 68+23=91$ +1 strzelectwa , achiv “Headhunter”, achiv “Ciężki przypadek, “ za zabicie indianina na bizonie, achiv “Dobry strzelec”

    @gasior22 44$ - uciekł z walki
    @KrzemowyDuch 71$ - uciekł z walki

    #kilofyirewolwery #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: Bizon_walka.jpg

  •  

    Weekend 2

    ZASADY
    KARTA POSTACI
    SKLEP

    Niebywałym wprost zjawiskiem w Louis Colony był fakt, że w sobotę rano większość mieszkańców nie leczyła kaca, po piątkowej popijawie w saloonie. Zamiast tego sumiennie uczestniczyli w treningu strzeleckim organizowanym przez szeryfa. Ciężko powiedzieć, czy chęć treningu była podyktowana zagrożeniami jakie wisiały nad Louis Colony, czy po prostu chęcią samodoskonalenia. W każdym razie, większość puszek była już dokładnie podziurawiona, więc jako celów zaczęto używać innych, dziwnych przedmiotów. Kapeluszy, skór, butelek. Kilkoro niskiego wzrostu mieszkańców próbowało też strzelać do narzędzi takich jak łopaty. Gdy jeden z nich dostał rykoszetem, stwierdzili, że wprawdzie trafiona łopata daje fajne brzdęknięcie, ale jednak lepiej mieć oboje oczu sprawnych.

    @Gdanio @Gregua @Knyazev @Patryk_z_lasu @ZdenerwowanyBialorusin +0 strzelectwa
    @Mamkielbase @SmiesznyStudent4 @Yokaii +1 strzelectwa
    @Kolorowy_Jelonek @meinigel @Stah-Schek @William_Adama @StrongFate-Man +2 strzelectwa

    @Mamkielbase otrzymuje achivement “Dobry strzelec” za zdobycie 20 strzelectwa

    ***

    -Proszę, proszę, czyż to nie mejse Pierre d’Letz?
    -Zagra pan z nami? Daj się pan spróbować odkuć za poprzedni tydzień.
    Mejse Pierre nie dał się długo prosić. Wraz z nim do stolika zasiadło dwoje dżentelmenów. W ruch poszły cygara, butelki, tabaka, szklaneczki, no i ostatecznie też karty. Wysoki jegomość tasował i rozdawał z niebywałą finezją, zaś czujne oczy pozostałych uczestników pilnowały, czy aby któraś z kart przypadkiem nie wpadła do rękawa.
    Kilka godzin później Pierre d’Letz rzucił karty na stół.
    -Cóż równie dobrze mógłbym grać z psami - powiedział, po czym zgarnął całą pulę.

    @Kroomka wygrywa w karty 30$

    ***

    -Nalej mi jeszcze! - powiedziała do Josepha Fishera Vicky de Losca.
    -Oczywiście panienko. Proszę mi wybaczyć śmiałość, ale czy panience wypada upijać się w samotności?
    -Dla mnie to samo! I proszę dopisać oba drinki na mój rachunek. - do rozmowy wtrąciła się Anna Williams. - Jestem Anna Williams. Słyszałam, że wybierasz się do jaskini bimbrowników. I bardzo dobrze, bo tego świństwa, które tu serwują się nie da pić.
    -Victoria Maria Clara Macarena FC Barcelona Lucyna De Losca, lub po prostu Vicky. Ja również mam nadzieję, że nasza wyprawa poprawi nieco jakość trunków w miasteczku, gdyż obecnie jest ona fatalna.
    Anna i Vicky spędziły resztę wieczoru na przyjemnej rozmowie. I piciu.

    @lacuna +1 morale

    ***

    Pojawienie się bandytów w okolicy nie było niczym niezwykłym, jednak fakt zabójstwa zastępcy szeryfa nie mógł zostać tak po prostu pominięty milczeniem. Kilkoro mieszkańców, czy to wiedzeni chęcią zdobycia nagrody, czy to poczuciem sprawiedliwości, postanowiło rozpocząć własne śledztwo.
    -Nigdy tego gościa wcześniej nie widziałem, ale kurła. Teraz to co tydzień jacyś nowi przyjeżdżają. Wszyscy szukają tego cholernego złota i skór.
    -A wy chłopcy nie jesteście zbyt młodzi, żeby polować na bandytów? - powiedział ktoś widząc wzrost Norka i Tommiego.
    -Chyba przyjechał z południa... albo w południe? Cholera, nie pamiętam.
    -Nalej mu jeszcze Wacky - powiedział Daniel - może sobie coś przypomni.
    -A szeryf to co? Zrobi coś z tym, czy będzie siedział na dupie i pił u Josepha?
    -Skoro pojawił się w mieście, to musieli mieć jakiś interes. Nie wierzę, że po prostu wpadł na drinka.
    -Kurła mać! Zajmijcie się prawdziwymi badziorami! Widzieliście ile u tego mośka kosztuje kilof? To jest dopiero przestępstwo, ale o tym to nikt nie mówi.
    -Dobra Buster, powiem ci co wiem, ale nastrój Jessiemu tą homogitarę, bo nie idzie słuchać tego rzępolenia. Wiem tyle, że odjechał na wschód. Ze wschodu też przyjechał koń Henrego. To by się w sumie zgadzało, bo rzeka płynie na wschód, a oni podobno napadają na barki transportowe kompanii handlowej.
    -A tak przy okazji, to gdzie ostatnio widziano indian? - zapytał George Waspin.

    @Anagma @Korbuzz @mac3 @Rave77 @SirSherwood @Zeroskilla - większa szansa powodzenia wyprawy na bandytów, mniejsza szansa na zaskoczenie przez bandytów

    @Waspin większa szansa na napotkanie indian w wyprawach na indian, w pozostałych wyprawach większa szansa na uniknięcie ich

    ***

    -Ał. Boli. - zajęczał Pete
    -Masz dziurę w barku synu. To będzie boleć i nie myśl sobie, że do poniedziałku się zagoi.
    Thomas Affames starannie doglądał rannych. Pomimo swojej niepełnosprawności, jego pacjenci wyglądali lepiej już pierwszego dnia.
    -A to co? - spojrzał na Raya - Ugryzienie grzechotnika? Hmm. Masz, przyłóż liść babki, powinno pomóc. Dajcie mi opium, Amigo Jose się znowu budzi.

    @Zerri +5 siły
    @Ex2light +3 siły
    @czarnybaran20 @gasior22 @krasik01 +2 siły
    @Onde @Queltas +1 siły

    #kilofyirewolwery #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: women_nurse.jpg

  •  

    Charles popijając następną kolejkę whisky obserwował co dzieje się w środku. Niestety, nic specjalnie ciekawego. Podpici traperzy, niektórzy ledwo stojący na nogach, więc nawet nie szykuje się na bijatykę. Nikt też nie palił się, żeby wyzwać niepokonanego rewolwerowca na pojedynek. Jego uwagę przykuło coś innego. Drzwi saloonu otworzyły się spokojnie, a z półmroku zaczęła wychodzić z zasłoniętą twarzą. Wyraźnie kierowała się w jego stronę...

    #kilofyirewolwery
    pokaż całość

    źródło: myst.jpg

    •  

      @ZdenerwowanyBialorusin:
      Thomas „Szybki”Affames
      Naprawianie manekinów strzeleckich nie należy do najciekawszych zadań. Tym razem Thomas przyjął zadanie z uśmiechem. Tu napchał słomy, tam wzmocnił skórą.
      - Jadę oddać go Szeryfowi.

      ------------------------------------
      -Uszanowanie Panie Johnson, akurat Ciebie szukałem.
      Mężczyzna jednak mu nie odpowiedział. Chyba celowo nie chciał spojrzeć na kalekę. Bywa. Posiedzieli jeszcze chwilę. Gość jednak musiał wychodzić, Thomas ubrał mu długi płaszcz.
      - Zimno się robi, a Henry niestety odzienia już nigdy nie włoży.
      Tajemniczy jegomość opuścił dom i udał się w stronę saloonu.

      ------------------------------------
      Johnson pomimo olbrzymiego wzrostu, potężnego brzucha i dziwnego chodu wkradł się do saloonu niemal niewykryty, czuł jednak wzrok Charlesa.

      - Mam dla Ciebie propozycję
      Pijak ręką wskazał stojący obok stołek. Jego nowy (nie)znajomy wolał jednak postać.

      ------------------------------------
      Uśmiech „Najlepszego Rewolwerowca” powiększał się z każdym słowem wypowiedzianym przez zamaskowanego nieznajomego. Charles ostatecznie wyszeptał.
      - Zgoda.
      Wyciągnął rękę w stronę brzuchacza. Ten jednak zignorował gest. Stał nieruchomo i wciąż patrzył się przed siebie. A co to? Z płaszcza na wysokości pępka wyłoniła się dłoń i uścisnęła rękę zdziwionego Charlesa.
      - Zgoda.
      pokaż całość

  •  

    Franklin "Sokole Oko" Pierce, jeździec prawie bez głowy
    Frank spojrzał w lustro, wciąż nie mogąc uwierzyć w to co się stało. Pogładził lekko swoją czaszkę.
    - Dżizys kurwa ja pierdole - powiedział to siebie - no teraz to ja ich na prawdę zapierdole.

    Wziął kawałek papieru, naskrobał na szybko kilka słów, ubrał się i wyszedł. Na ulicy miasteczka znalazł w miarę stabilną beczkę, postawił ją przed saloon'em. Jednym sprawnym skokiem wszedł na nią i krzyknął

    - Hej, ludzie chodźcie no tu i posłuchajcie! - kilka osób z lekko zaniepokojonymi minami zatrzymało się żeby posłuchać - Zapewne wielu z was już słyszało ale i tak powtórzę. Podczas wyprawy na tubylców zostałem oskalpowany, tak samo jak Clint'a ( @gasior22 ). Nie możemy tego tak zostawić! Musimy zawalczyć o nasz honor. Musimy walczyć aby zachować rozum i godność człowieka. Moja babka za młodu opowiadała mi o tym jak było kiedyś, po drugiej stronie oceanu. W dawnych czasach istniało coś takiego jak zakony gdzie grupa ludzi zbierała się w pewnym celu. Często mnisi, bo tak ich nazywali, golili sobie czubek głowy. Jako że teraz brakuje mi tego czubka głowy uważam że moim obowiązkiem jest założyć taki zakon w celu walki z tą czerwoną hołotą oraz tym górskim zbożowym banitą.

    Zeskoczył z beczki i podszedł do drzwi baru na których przybił przygotowaną wcześniej kartkę.

    - Kto jest ze mną niech do przyszłego tygodnia wpisze się na tej karcie - miał już odejść lecz przypomniał sobie o jeszcze jednej sprawie - Ma ktoś pożyczyć 15$ na wyprawę na bizony?

    =============================================

    Rewolwerowcy zakonu najświętszej Madonny

    Ktokolwiek jest gotowy aby stanąć do wspólnej walki z zagrożeniami jakie grożą Louis Colony niech złoży tu swój podpis
    W najbliższych tygodniach planowane będzie rekrutowanie nowych członków oraz zbieranie środków na zakup sprzętu np. wóz zakonny (stop monopolowi) oraz trening ochotników

    Miejsce na podpisy
    1) Franklin Benjamin Pierce

    =============================================

    Wołam @Akumulat żeby było oficjalnie.
    #kilofyirewolwery
    pokaż całość

    •  

      @Ex2light
      Clint Eastwood
      Clint patrzył z boku na swojego towarzysza nieudanej wyprawy, który przemawiał do tłumu.
      - W sumie skubaniec ma racje - pomyslal Clint. Gdy Sokole Oko skończył mowic, Eastwood podszedł do niego.
      - You have my bow. Znaczy sie chcialem powiedziec ze na mnie możesz liczyć w każdej sytuacji. No chyba że chodzi o pieniądze. Wtedy to nie bo sam nie mam grosza. Wpisuj mnie na listę.

      Clint Eastwood dołącza do zakonu najświętszej Madonny
      pokaż całość

    •  

      @Ex2light:
      Przytrzymany Staszko niewiele rozumiał z przemowy Łysego Pana z Beczki. Ale jak usłyszał o skalpowaniu to aż się złapał za swój Mały Kijek. Ależ to musiało boleć! Spojrzał na 2 Panów którzy to przeżyli z dużym współczuciem. Nagle ogarnał go strach. Przecież jak Pan @TynkarzCzwartejSciany zdobędzie swoją aparaturę bimbrowniczą to pół miasteczka będzie chodziło czerwone. Będa się wszyscy bili wtedy?
      Dobrze, ze sam jechał z resztą cyrku na krówki. Pan @Anagama będzie im ładnie śpiewał. To będzie przyjemna wycieczka. W dodatku może Pan @kolorowy_jelonek da mu pociągnąć wóz, jak okaże się, że koń też jest cały obladowany i nie daje rady. Będzie naprawdę fajnie.
      pokaż całość

  •  

    #lacunafabularnieczarnolisto
    #kilofyirewolwery

    Paul John Habemus-Papa

    Paul John Habemus-Papa siedział na werandzie wynajętego przez Abercrombiego domu. Mimo, że szczerze gardził tym łysolcem, to musiał gdzieś mieszkać, a ten dom posiadał całkiem niezły standard. Kuchnia, dwie sypialnie, przytulny salon i do tego ta weranda. Popijanie zielonej herbaty, obserwując z niej jednocześnie usypiające Louis Colony było miłą odskocznią od trudu codziennego życia.

    — Banie Hapemus, mam tu dla bana herpatkę!

    Z domu wyszła ubrana w białą suknię z srebrnym pasem drobna blondyneczka. Byrdie, bo tak ta kobieta się zwała, była gospodynią tego domu. Opiekowała się wszystkim w czasie nieobecności domowników, sprzątała, gotowała, prała. To ona wstępnie opatrzyła stopę P. J. Zajmowała się wszystkim na co wielki człowiek pokroju Habemusa-Papy nie miał czasu. Byłaby idealna... gdyby nie ta wada wymowy.

    — Broszę, oto filiżanka — powiedziała podając ceramiczną filiżankę z malunkiem.

    — Muszę ci powiedzieć Byrdie, że ci Indianie to straszni niewdzięcznicy. Człowiek chcę ich wprowadzić w sferę zachodniej cywilizacji, a w zamian tylko wymagasz bezwzględnego posłuszeństwa i pracy ponad siły do końca życia. Dobrze mówię, Byrdie?

    — Moim zdaniem to nie ma tak, że doprze albo że nie doprze. Gdypym miała bowiedzieć, co cenię w życiu najpardziej, bowiedziałapym, że ludzi. Ekhm... Ludzi

    — Byrdie? — Tu ujawniła się kolejna wada Byrdie, dziewczyna jest troszkę tępawa, ale przynajmniej wynajmujący dom mają dzięki temu pewność, że nic im nie zrobi.

    — Którzy bodali mi bomocną dłoń, kiedy sopie nie radziłam, kiedy pyłam sama. I co ciekawe, to właśnie brzybadkowe sbotkania wbływają na nasze życie.

    — BYRDIE! – krzyknął Habemus-Papa

    — NO CO?! — odkrzyknęła, z nerwów puszczając dzbanek.

    Dzbanek ten niefortunnie trafił w drugą stopę Habemusa, a gorący napar i ceramiczne odłamki mocno ją uszkodziły. Habemus-Papa podniósł się gwałtownie, stąpając na stopę zranioną przez strzałę, jednak i tamta rana się odezwała, co zmusiło Habemus-Pape do stanięcia na tą poparzoną, co jednak także źle się skończyło, bo ból był przeokropny.

    — Ooo, ja też chcę zatańczyć! — zakrzyknęła Byrdie, nie wiedząc, że te pląsy były tylko z góry skazanymi na porażkę próbami złapania kroku.

    I tak oto narodził się fokstrot
    pokaż całość

    źródło: 14f1e23d6579ed6867c9ccdda6e21ce8--dance-art-art-music.jpg

  •  

    TYDZIEN 2
    ZASADY
    KARTA POSTACI
    SKLEP

    Cena złota: 13$ za oz - po mieście krążą plotki o bandytach napadających na traperów i barki transportowe kompanii handlowej, więc Dawid obniżył cenę skupu, żeby nie musieć zwiększać cen w sklepie, a i tak wyjść na swoje.

    -Stan. Proszę Cię. Nauczysz mnie w końcu strzelać? - Mały Sam prosił swojego starszego towarzysza. - Ej! Co to?
    -Na pewno nic dobrego...
    Wzrok Stana i Małego Sama padł na konia wjeżdżającego do kolonii. Przez siodło było przewieszone ciało. Coraz więcej zaciekawionych osadników odrywało się od swoich zajęć, aby zobaczyć co się stało. Przyszedł także szeryf. Przyszła i Anna. Łowca głów z zawodu i zamiłowania. Ubrana jak rasowy traper, od mężczyzn odróżniała ją mniejsza postura i ładna okrągła buzia. Włosy upięte w ciasny warkocz zawsze ukrywała pod kapeluszem.
    -Nie wiem co za idiota wysłał takiego młokosa na tak niebezpieczną misję. I to w pojedynkę! - powiedziała kobieta.
    Podeszła do konia, obejrzała denata, którym okazał się być Henry, zastępca szeryfa. Miał związane z tyłu ręce, związane nogi i dziurę w głowie.
    -Jest list!
    “do szerywa Louis Colony:
    nie wiem co za idiota wysłau takiego młokosa na tak niebezpiecznom misje! i to w pojedynke!! biedny Henry pszypłacił tom gupotę rzyciem niech to bendzie dla was wszystkih ostrzerzeniem że nie naleszy się wtroncać w plany Micheala B!!! zamiast zgrywać bohateruf weście sie lepiej za robote żebym miał was z czego rabować haha wtedy być morze zahowacie życie przesyłam wam tesz kilka mojich ulotek żebyście mieli świadomość że wielu jusz prubowało i żaden mnie nie złapał hahaha!”
    Oprócz przeczytanego listu, Henry miał wypchane kieszenie kilkunastoma listami gończymi wysłanymi za tym samym człowiekiem. Listy pochodziły ze wszystkich zakątków Stanów Zjednoczonych, był nawet jeden napisany po hiszpańsku. Thomas spokojnie podszedł do konia.
    -Wybacz mi Henry.
    Zabrał Annie listy, przejrzał je, po czym wybrał najczytelniejszy, dopisał do widniejacego na nim 100$ 0 na końcu, po czym przybił go do słupa informacyjnego znajdującego się na środku placu.
    -Brudny Michael. Akurat Ciebie się tutaj nie spodziewałem...
    Anna podeszła do Thomasa.
    -Skarbie nie kłopocz się. Możesz mi już wypłacić z góry tą nagrodę. Zajmę się tym.
    -Nie lekceważ go, dobrze ci radzę.
    Mały Sam w skupieniu przyglądał się całej scenie. Na początku był wstrząśnięty śmiercią Henrego, dobrego rewolwerowca. Teraz jednak w jego głowie brzmiało tylko “1000$”. “Ahh! Gdybym tylko dorwał tego drania! 1000$!!! Mógłbym kupić sobie i konia, i wóz, i, i, i… i kilof!”
    -Zapomnij Sammy. Ten drab zabiłby nas obu zanim w ogóle pomyślelibyśmy o wyciągnięciu pistoletu - powiedział Stan, czytając jakby w myślach młodego podopiecznego.
    -Znasz go?
    -Taaak. Michael Brud i jego 2 śmiercionośne rewolwery: Tag i Napraw. Zwany też Brudnym Michaelem, Michaelem B., Rzeźnikiem znad Missisipi, El Diablo marron, Zabójczy Wzrok, Zborzowy książę…
    -Kto wymyśla te głupie ksywy?
    -…
    -Naucz mnie w końcu strzelać!

    ***

    Charles dopijał swoją szklankę whisky, przechwalając się w barze.
    -I wyobraźcie sobie. Rzucam wyzwanie, a oni wszyscy obsrane gacie. Pochowali się pod stoły <beek> i kurwa siedzą cicho jak mysz pod miotłą.
    W tym momencie lekko ranny w rękę Pete wszedł do saloonu. Skierował się prosto do stolika Charlesa.
    -Stawaj młokosie. Pokażę ci zaraz, yyy, gdzie raki zimują.

    Wyszli przed saloon. Pierwszy pojedynek w mieście przyciągnął niemal wszystkich mieszkańców. Stary Joseph postanowił się pobawić w sekundanta.
    -Charles rzucił otwarte wyzwanie, o wszystko co ma, 10 $. Wszystko mu jedno jak długo ma trwać pojedynek, może nawet do śmierci. Pete przyjął jego wyzwanie, stawiając swoje 10$, i warunek, że pojedynek trwa do pierwszej krwi. Szkoda czasu czekać do jutra do południa, dlatego walicie do siebie, gdy zegar wybije w pól do piątej.

    Charles i Pete stanęli na przeciwko siebie w odległości około 20 kroków. Charles z lekko drwiącym uśmiechem pijaczka, Pete ze skupioną twarzą. Mierzyli się wzrokiem co jakiś czas zerkając na zegar, a ten powoli, minunta po minucie tykając zbliżał długą wskazówkę do cyfry 6.
    Nagle! Wybiło pierwsze uderzenie zegara. Obaj traperzy sięgnęli po rewolwery. Charles był szybszy i niemal z biodra oddał celny strzał w tors Peta. Zanim zegar uderzył po raz drugi było już po wszystkim. Pete leżał na ziemi. Kula na jego szczęście przeszła na wylot, a trafiła go tuż pod barkiem. Czy Charles specjalnie przycelował tak, aby nie zabić Peta, czy był to zupełny przypadek? Tego nikt nie będzie w stanie stwierdzić.

    @ZdenerwowanyBialorusin wygrywa pojedynek z @Queltas
    @ZdenerwowanyBialorusin otrzymuje achivement “Pojedynek” za wygranie pojedynku
    @Queltas -8 siły, ciężko ranny

    ***

    Koń Henrego, nie był jedynym koniem, który zawitał dziś w miasteczku. Pod sam wieczór, powrócił także koń Clinta Eastwooda. Niósł na grzbiecie dwóch jeźdźców, nieszczęśników: Clinta i Franklina. Mieli obandażowane głowy, smutne twarze, ale żyli.
    -Clint zabił chyba z 12, ja sam gdzieś 10, w tym raniłem syna wodza, Szybkiego Jastrzębia. A było ich chyba z 50.
    -Ze 100! Albo i więcej!
    -No i w końcu nas schwytali. Zaprowadzili nas do wodza. Był tam też jakiś stary szaman, który o dziwo znał nasz język. Indianie śmiali się z nas, pluli na nas, bili i kopali, a na końcu… oskalpowali - mówiąc to Clint ściągnął kapelusz i pokazał jeszcze nie zagojoną ranę.
    -Ten stary powiedział, że darują nam życie, żebyśmy przyjechali i byli dla reszty ostrzeżeniem. Powiedział, że wkrótce Louis Colony przestanie istnieć. I prawowici właściciele staną się ponownie panami swojej ziemi, tej ziemi.
    Wszyscy w skupieniu słuchali opowieści dwójki traperów. Atmosfera w saloonie była niezwykle poważna. Nawet szeryf słuchał z zainteresowaniem i wyglądało, jakby się przejmował.
    -Potrafilibyście trafić z powrotem do ich obozu?
    -Trafiłbym bez problemu w miejsce, gdzie chcieli na nas zastawić pułapkę. Stamtąd było niedaleko do obozu, zasłonili nam oczy, ale nie jechaliśmy dłużej niż godzinę, więc myślę, że jakoś byśmy ich znaleźli.
    -Zasrane czerwonoskóre dupki. Od teraz nagroda za skalp indianina wynosi nie 15 a 25$! Chcą wojny, to będą ją mieli!

    -A to co to jest?
    -Nie uwierzycie, ale ten cygan Clint, ukradł jednemu z nich łuk jak nas wypuszczali. Leciutki, szybki, a sieje że hoho.

    @gasior22 otrzymuje achivementy “Flashbacki z piekła” za przeżycie oskalpowania i “... bo ta cięciwa zaśpiewa tango!” za zdobycie łuku indian
    @Ex2light otrzymuje achivement “Flashbacki z piekła” za przeżycie oskalpowania
    Oboje gracze -4 morale i -4 siły

    @Queltas otrzymuje achivement “Samarytanin” za zabranie rannego towarzysza do miasteczka
    @Queltas otrzymuje też achivement "Weteran" za otrzymanie łącznie 10 pkt obrażeń i przeżycie

    ***

    Aby zdecydować co robi twoja postać, należy zaplusować JEDEN komentarz w każdej z grup: działania na weekend, działania na tydzień, postawa wobec niebezpieczeństwa.
    Czas na zaplusowanie decyzji: do środy 21:00 04.09.2019

    #kilofyirewolwery #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: shootout.jpg

  •  

    TYDZIEŃ ROBOCZY 1
    ZASADY
    KARTA POSTACI

    -Kolejny dzień i znowu to samo! - marudził Greg Lepkierączki. Wraz z kilkoma osobami pozostałymi w osadzie zatrudnił się u Dawida przy naprawie portu rzecznego. Robota całkiem, całkiem. Na głowę nie pada, nikt do ciebie nie strzela.
    Tylko, no właśnie.
    Cholernie nudna!
    I słabo płatna.
    Echhh. A jutro znowu na tego złodzieja robić.

    @Gdanio @Gregua @Legzday @SirSherwood @Stah-Schek @ZdenerwowanyBialorusin @Zeroskilla @TynkarzCzwartejSciany +10$, tym razem bez straty morale

    ***

    Nad brzegiem Missouri jak zwykle o poranku można było zauważyć poszukiwaczy złota. Każdy z nich przekonany, że to właśnie jemu fortuna sprzyja, nabierał i cierpliwie wypłukiwał piach, wierząc, że w końcu na dnie znajdzie świecący na złoto, upragniony pyłek. Ilu poszukiwaczy, tyle różnych metod. Większość jednak jest zgodna, prawdziwe żyły złota znajdują się w górach. Tam gdzie najwięcej Indian. Tymczasem tu, nieopodal miasta jest bezpiecznie, trzeba się bardziej narobić, ale przynajmniej nikt do ciebie nie strzela.
    Nie oznacza to, że nie ma tu niebezpieczeństw, o nie! To w dalszym ciągu dzika kraina. Przekonali się o tym James Brannan i Ray Black. James wychodząc z wody usłyszał jakby dziwny szelest, a potem grzechotkę. “Grzechotnik” - pomyślał, i już miał w ręku nóż. W oka mgnieniu rzucił go w węża zabijając go. Ray nie miał tyle szczęścia, a raczej tak czujnego słuchu. Wąż zdążył go ukąsić, zanim zdążył zareagować. Dziwnym trafem, skończyło się tylko na spuchniętej kostce.

    @czarnybaran20 ugryzienie grzechotnika -2 siły, znalezione złoto 2oz -> 30$, achivment “Sssss.” za przeżycie ukąszenia grzechotnika
    @CZARNYCZAREK znalezione złoto 1oz -> 15$
    @Knyazev znalezione złoto 4oz -> 66$ (w tym bonus z cechy)
    @Kroomka znalezione złoto 1oz -> 15$
    @Mamkielbase znalezione złoto 3oz -> 45$
    @meinigel znalezione złoto 2oz -> 33$ (w tym bonus z cechy)
    @papier96 znalezione złoto 4oz -> 66$ (w tym bonus z cechy)

    ***

    Arthur i George czuli się w lesie jak ryby w wodzie. Tropienie, zastawianie sideł i chwytanie drobnej zwierzyny szło gładko. Wkrótce, zapełnili już swoje bagaże.
    -Haha! Ty chuju bobrze! Mam cię! Cyk, kolejna skórka.
    -Ciszej idioto, nie chcesz nam chyba sciągnąć na głowę indian?!
    -Spokojnie, tu jest czysto. Gdzie jest Arthur?
    -Poszedł sprawdzić tamten potok.
    -Ten przy którym znaleźliśmy ślady obozowiska? I to ja jestem idiotą?

    Później przy ognisku.
    -No i słuchajcie - mówił Arthur - w górze tamtego potoku jest przełęcz, a za nią taaaaka wielka równina. Po horyzont ani jednego drzewa, same stepy. A na tych stepach! BIZONY!
    -Bizony? - wtracił się Chris Wattson - Z takiego to by była fura żarcia! I futra! Co nie Daniel?
    -No niby tak, ale wiesz. Na takiego bydlaka to zwykłe wnyki nie wystarczą. To się trzeba porządnie przygotować. Na spokojnie.

    Nazajutrz.
    -To był dobry pomysł, żeby zabrać wóz na polowanie. Zmieściliśmy prawie dwa razy więcej futer niż jakbyśmy musieli nieść je na plecach. Noo i po robocie można się wyłożyć, a konik popyla za ciebie. Nie trzeba tego na plecach taszczyć. - powiedział niby do siebie Tommy, a niby tak, żeby niosący na plecach trofea traperzy też to doskonale słyszeli.

    @mac3 odkrywa przełęcz prowadzącą do stepu bizonów, jako odkrywca, może nadać jej własną nazwę, w następnej turze można polować na bizony
    @Anagma +12$
    @Awerege +38$ (korzystał z wozu)
    @Kolorowy_Jelonek +39 (korzystał z wozu) sam musisz wyegzekwować hajs z wynajmu wozu, napisz mi PW kto ile wisi
    @Korbuzz +16$
    @lacuna +19$
    @mac3 +24$
    @SmiesznyStudent4 +20$
    @Waspin +24$
    @StrongFate-Man +30$ (korzystał z wozu)

    ***

    -Dobra, rozkładaj wnyki.
    -Co? - powiedział Percy - Ja nie mam żadnych wnyków.
    -To jak ty kurwa poszedłeś polować na niedźwiedzie?!
    -Cicho! - wtrącił się Talar, po czym szybkim ruchem złapał czającego się w pobliżu jego nogi grzechotnika i ukręcił mu szyję.
    -To zły znak, jeżeli polowanie na niedźwiedzie zaczynamy od ataku węża.
    Uczestnicy wyprawy ciężko pracowali, rozkładali sidła i oprawiali niedźwiedzie, a także inne mniejsze zwierzęta, które złapały się we wnyki.
    Przy którejś z kolei, Otto nieopatrznie podszedł do kolejnego złapanego niedźwiedzia, który okazał się wcale nie być złapanym. Te cholerne tandetne pułapki! Rozwścieczony niedźwiedź,z poranioną łapą rzucił się biegiem w stronę Otto. Ten, w pierwszej chwili oddał strzał, ale spudłował, po czym krzycząc na pomoc, rzucił się do ucieczki. Miał szczęście, że jego towarzysze byli w pobliżu, bowiem niedźwiedź, nawet ranny z łatwością by go dogonił. Pete, Nigjango i Percy stali najbliżej całego zajścia, każdy z nich oddał strzał. Percy pewnie trafił ze strzelby, Nigjango, o dziwo trafił z rewolwera, jednak dopiero strzał Peta, położył olbrzymiego niedźwiedzia.
    -Hoho skurwysynie! Gdzie się rwiesz! Haha! - powiedział Stan Edwards. - Niech to będzie dla was nauczka. Takiego wielkoluda nie położysz jednym strzałem. To są naprawdę niebezpieczne bestie. Opowiadałem wam, jak kiedyś jeszcze w XVIII wieku…
    Nagle jego wywód przerwał strzał. Strzał był o tyle dziwny, że rozbrzmiał z daleka. Nie mógł to być więc nikt z uczestników wyprawy.
    -Aaaaaah!! - krzyknął Amigo Jose, po czym przewrócił się i złapał za brzuch. Momentalnie poczuł rozpływające się ciepło i w sekundę zrozumiał co się stało. Ktoś go postrzelił.
    -Kurwa! Bandyci!
    Rozległo się jeszcze kilka strzałów. Większość z nich chybiła, jedynie Pete dostał niegroźnie w rękę.
    -Tam są! Na górze! Za drzewami!
    -Jesteśmy w lesie kurwa! Za którymi drzewami!?
    Gdy tylko traperzy zdążyli się pochować za drzewami, rozpoczęła się wymiana ognia. Talar przymierzył i wyczekał, aż jeden z bandytów wychyli się zza drzewa po czym oddał celny strzał. Otto przyjął podobną taktykę, i nieomal sam dostał kulkę, ale udało mu się trafić kolejnego bandytę w tors. Pete pomimo rannego ramienia także postrzelił jednego z napastników. Także Percy, zupełnie zdezorientowany, oddał celny strzał. Gdy padło czterech bandziorów pozostali wzięli nogi za pas.
    -Skąd oni się tu wzieli!?
    -Myśleliście, że plotki o znalezieniu złota przyciągną tylko tych nieszkodliwych idiotów z miskami?
    Traperzy przeszukali bandytów. Jeden z nich, zanim wyzionął ducha zdążył tylko wybełkotać:
    -Michał się z wami rozprawi....

    -Co z Amigo Jose?
    -Żyje, ale ktoś go musi zabrać do miasta.
    -Kurde, trochę szkoda, bo nazbierał tych skórek i sadła, a nie damy rady zabrać i jego i jego trofeów.
    -No. Szkoda, że nie mamy ze sobą wozu...

    @Onde -8 siły, ciężko ranny, +3$
    @KrzemowyDuch +33$
    @Patryk_z_lasu +32$ +1 morale za przeżytą przygodę, +1 strzelectwa
    @Queltas -3 siły, +17$, +1 strzelectwa
    @William_Adama +28$
    @Yokaii +16$, +1 strzelectwa
    Waszym łupem padło 4 rewolwery bandytów, ich pozostały dobytek został podzielony równo pomiędzy was. Rewolwery można rozdzielić pomiędzy siebie, sprzedać innym graczom lub sprzedać w skupie za 15$ sztukę.
    Konieczna jest deklaracja, że ktoś zabiera Amigo Jose do miasta, inaczej może zginąć w dziczy.

    ***

    Franklin „Sokole Oko” Pierce oraz Clint Eastwood brawurowo zapuścili się głęboko na terytorium indian. Zupełnie “przypadkiem” natrafili na Abrahama Jonesa oraz Paula Johna Habemus-Papa. Dżentelmeni spotykali się niemal codziennie, przypadkiem szukając indian w tych samych niemal miejscach.
    -Czy panom się zawsze musi chcieć szukać tam gdzie nam się chce?
    -A co to panu do tego?
    -Nico. Tylko, że nie potraficie zacierać śladów, indianie w mig wpadną na wasz trop, a przez was, także i na nasz.
    -Sam pan nie umiesz zacierać śladów. Kurwa, tropiciel za dychę.
    -Cicho! - powiedział Franklin, po czym nasłuchiwał krótką chwilę - słyszysz?
    -Nic, jak makiem zasiał.
    -No właśnie! Wchodzimy w zasadzkę, powinniśmy się powoli wycofać.
    Było jednak zbyt późno. Wprawdzie znajomość nawyków indian Franklina pozwoliła nie dać się zaskoczyć, jednak i tak traperzy byli w opłakanej sytuacji. Dzikusy wyskoczyły nagle z krzaków i krzycząc przeraźliwie zaczęli strzelać z łuku. Większość na szczęście chybiła, ale jeden z nich, indianin wymalowany cały białym błotem i obklejony piórami ptaków, był jakby szybszy, bardziej gibki i lepiej strzelał z łuku. Przekonał się o tym boleśnie Abraham, dostając w trzewia, jednak lekarz, na polu bitwy już nie takie rzeczy widział. Ucisnął umiejętnie brzuch, co pozwoliło mu nie stracić przytomności i rzucić się do ucieczki. Zdążył jeszcze oddać na oślep jeden strzał ze swojej strzelby, o dziwo trafiając jednego z dzikusów. Wywołało to mały zamęt, dzięki czemu on i Paul mogli uciec im poza zasięg wzroku.

    -Co to było ten biały? - powiedział Abraham, gdy już byli w bezpiecznym miejscu.
    -Syn wodza, Szybki Jastrząb, nie słyszałeś o nim? - odparł Paul.
    -A ty słyszałeś?
    -Podobno jest szybki jak jastrząb, dlatego nazywają go...
    -Szybki Jastrząb?
    -Tak.
    -Coś ci z nogi wystaje.
    -O kurwa. - Paul dopiero teraz zauważył wbitą w swoją nogę strzałę - A co z tamtymi?
    -Nie wiem, ale ostatnie co zobaczyłem, to jak szarżowali w dwójkę na tamtym koniu w dzikusów. Z tylko jedną strzelbą...

    @Ex2light los nieznany
    @gasior22 los nieznany
    @krasik01 -8 siły, ucieczka możliwa dzięki cesze “Lekarz pola walki” -1 morale
    @Zerri -5 siły ucieczka, -1 morale

    #kilofyirewolwery #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: st3.depositphotos.com

    •  

      @Akumulat @Stah-Schek @Zeroskilla @Gregua
      Buster "Jester" Wayne
      Bill Wyatt był pod wrażaniem. Pierwszy raz widział brawurowe naprawianie dachu. W dodatku przez pół-ludzi znaczy się karłów. Robili fikołki na wysokości bez żadnego zabezpieczenia, stojąc na rękach wbijali gwoździe nabitymi rewolwerami. Największe wrażenie na nim zrobił Przytrzymany Staszko który napierdalał swoją strzelbą jak pojebany demontując stary zniszczony dach. Od małego Bill zauważał pewną stałą w robotach budowlanych. Zawsze był kierownik i ten kierownik zawsze nic nie robił. Tym razem to był Buster. Chociaż można było powiedzieć, że coś robił, grał na gitarze i trzeba przyznać, że grał tak, że aż się chciało pracować na tego złodzieja. pokaż całość

    •  

      @Akumulat @mac3
      Thomas „Szybki” Affames
      Na zewnątrz słychać było gwar. Wrócili. Staruszek wypatrywał Arthura. Zauważył go jadącego na swym niezawodnym koniu. Miał przy sobie skóry i wyglądał na podekscytowanego.
      - Przyjeżdżasz jak król z polowania, koło Ciebie wóz pełen łupów. I jeszcze oddajesz pieniądze w terminie. Przystaję na propozycję, ale preferuję nazwę.
      Dolina wiecznych łowów
      ----------------------------------------
      - Jak to nie wrócili? Okradli mnie metodą na łowcę Indian i wyjechali z miasta… Wołać Szeryfa!
      Kolejne okrzyki. W mieście pojawiła się drużyna łowczych. Jedni wyglądali na zadowolonych, inni na zmęczonych, Amigo przypominał martwego.
      - Po co trupa niesiecie? Trzeba go było zakopać albo dać faunie zająć się ciałem.
      Nie myśląc szturchnął rannego kijem, Jose zajęczał.
      - Co się gapicie? Zanieście go do mnie. Jeżeli ktoś dożyje jutra, to się nim potem zajmę.

      ----------------------------
      Oferuję (w obecnym tygodniu) darmowe leczenie wszystkim, którzy odnieśli rany podczas wypraw. Gdyby jednak ktoś chciał się odpłacić, z chęcią przyjmę jakieś dolary.
      @Akumulat Ile osób mogę przyjąć. Chcę podpiąć zajmowanie się rannymi pod akcję weekendową.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    Buster "Jester" Wayne

    Wracając powoli i okrężnie do domu Buster natknął się na Jessiego Daltona.
    - Jessie? Co ty tu robisz?
    - Oh, Jester. A załatwiam drobne sprawy. Wiesz jak bywa.
    - I robisz to skradając się do namiotu Amigo Jonesa?
    Zakłopotany kowboj wyszczerzył zęby.
    - Lepiej nie zadzieraj z mariachi. Znam chłopaków, jeśli ci się spieszy do groby to go okra... - przerwał swoje ostrzeżenie Wayne widząc jak z namiotu wynurza się głowa Amigo.
    - Oh kogo moje oczy widzą, Buster! Miło cie widzieć. Zdecydowałeś się w końcu kupić moją gitarę?
    - Ja chce kupić - odparł Jessie.
    - A ty to kto?
    - Jessie Dalton, miło mi. Słyszałem, że sprzedajesz bardzo specyficzne gitary. A ja właśnie takiej szukam.
    Jones zmierzył wzrokiem Daltona.
    - Specyficznej powiadasz? Być może mam to czego potrzebujesz no dobra wchodźcie.

    ------------------

    Jessie przesunął na bok stos starych gitar. Dookoła leżały popsute instrumenty, takie jak bęben bez skóry czy gitara bez strun. I jeszcze coś. Skrzynka opisana jako "Eksperymenty".
    - Dobrze ci radzę, nie otwieraj jej - poradził Amigo widząc jak Jessie mocował się z zamkiem.
    Mimo ostrzeżenia Dalton wyłamał zamek i otworzył skrzynie. W środku były zaledwie cztery przedmioty, w tym jeden którego Jessie szukał. Ukulele z miejscem na ukrytą broń.
    - Ile?
    - Za głowę gościa który wyjawił, że sprzedaje takie gitary. A teraz wynocha i pamiętaj o jednym, nigdy się nie spotkaliśmy - warknął Jones.
    - No i gitara - odparł Jessie - Dobra Buster, spadamy.
    Wayne zignorował wołanie, jego umysł przyciągał zakurzony stary instrument leżący na samym dnie skrzyni.
    Wyciągnął go. Przypominał mniej więcej gitarę wyrzeźbioną tępym kamiennym dłutem z kawałka starego drewna. Gitara miała dwanaście strun, a pudło zostało wykonano z litego drewna, które służyło właściwie tylko do zabezpieczenia strun. Buster szarpnął strunę. Wydała dźwięk niepodobny do żadnego, jaki dotąd słyszał. A słyszał ich wiele. Były w nim rezonanse i niezwykłe echa które elektryzowały pomieszczenie. Budziły dreszcze, wzywały do tańca, pobudzały bestie leżącą głęboko w duszy ludzkiej.
    - To jest to - stwierdził Buster.
    #kilofyirewolwery
    pokaż całość

    •  

      Amigo Jose

      Stał między gitarami podwieszonymi na stelażu namiotu, obserwując Bustera. Ten mały sukinsyn zbyt bardzo interesował się jego instrumentami. Gdy ten zaczął kombinować przy skrzyni, zaczął się niepokoić. Skąd ten kurdupel wie o jego eksperymentach? Kto go sprzedał? Dokąd nocą tupta jeż? Niestety nie dał rady powstrzymać klienta przed wyłamaniem zamka.

      - No pięknie - pomyślał - znów będzie trzeba załatwić nową skrzynię.

      Gdy Buster wyciągnął "specjalne" ukulele, odetchnął z ulgą. Nikt tego szajsu nie chciał kupować, upośledzona, wyspiarska gitarka dla pedałów. Po wyjściu klienta powiedział do siebie:

      - To mała gitara dla człowieka, ale dla karła normalna.

      @SirSherwood:
      pokaż całość

  •  

    #kilofyirewolwery #zaniscywuszach
    Buster "Jester" Wayne
    Odkąd tylko Buster sięga pamięcią zawsze był samotnym wilkiem. To znaczy, jak każdy dobry wilk grał w zespołach, jednak w przeciwieństwie do dobrego wilka, nie lubił należeć do zespołu. Był wolną duszą, przynajmniej tak twierdził. Dlatego nie potrafił zrozumieć jakim cudem zgodził się na wstąpienie do cyrku. W dodatku do cyrku dla karłów! W końcu Buster miał aż pięć stóp wzrostu oraz dziesięć i pół cala, a tłumacząc na ludzki to aż metr siedemdziesiąt dziewięć, więc do karlego wzrostu było mu daleko. Podejrzewał, że powodem dla którego się zgodził był Jerry. A dokładniej jego trunki. "To ma sens, to jest to" uznał muzyk "No nic, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, w końcu wołają na mnie Jester" dodał po chwili. pokaż całość

  •  

    Thomas „Szybki” Affames
    Dzień jak co dzień, trzeba podlać kwiatki.
    - Biegają po mieście, pukają do drzwi, pytają o Indian. Ostatnio gadałem z Czerwonymi około dwudziestki, obowiązywał pokój, a większości z traperów nawet w planach nie było. Sporo się zmieniło. Pomyśleć tylko, że żyłem przez kilka lat na uniwersytecie w Skalnych Duchach i nikt sobie nawet nie wyobrażał, że w przyszłości będziemy się wzajemnie mordować.
    Przejechał koło kolejnych roślin. Znowu gadał do siebie.
    - Zafundowałem wyprawę przeciwko moim dawnym braciom. Gdyby usłyszał to wódz Długie Uszy to wyleciałbym z nauk i wrócił do Europy z naganą na dyplomie… Tylko to inni Indianie. Tamci byli dobrzy…
    Próbował się tłumaczyć przed sobą, ale nie dało to żadnego efektu. Do tego na zewnątrz słychać było krzyki jakiegoś pijaka. Zdenerwowany mruknął pod nosem.
    - Niepokonany. Tylko nie przyjdź potem z płaczem, że ktoś Ci wsadził strzelbę w odbyt.
    Ostatnie kwiaty były już podlane. Westchnął i pojechał moczyć stopy.

    #kilofyirewolwery
    pokaż całość

  •  

    Franklin "Sokole Oko" Pierce, samozwańczy łowca indian

    2 czerwca, 1840 roku
    Jutro pierwsza wyprawa na rdzennych. Ze względu na znikomą ilość bandytów musiałem znaleźć inne źródło dochodu. Razem z Clintem udało nam się zabezpieczyć nieco środków od Affames'a, który na całe szczęście nie pała miłością do czerwonoskórych, i nawet pomimo swojej niepełnosprawności chciał jakoś pomóc w ich przepędzeniu. Póki co nie sprawiali nam problemów ale jak to mówią: najlepszą obroną jest atak.
    Weekend spędziliśmy na przepytywaniu miejscowych gdzie najłatwiej ich spotkać i gdzie najlepiej byłoby zastawić pułapkę. Dowiedzieliśmy się że obecnie najwięcej ich widziano w górach, w pobliżu źródeł rzeki. Nie znam zwyczajów tutejszych plemion, lecz ci z którymi handlowałem mieli o tej porze jakieś dziwne obrzędy. Może okazać się że rozpętamy wojnę gdy im je przerwiemy. Innym plusem tej sytuacji jest to że póki co ludzie szukający złota mają spokój, więc ceny są niższe. Może po tej wyprawie uda się nieco odłożyć i zainwestować na później.

    Franklin spojrzał na swoją, wciąż jeszcze nie użytą strzelbę.

    Ciekawe ilu uda mi się w tym tygodniu ustrzelić?

    #kilofyirewolwery #pamietnikzlouiscolony #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Weekend 1
    Karta postaci
    Zasady

    ***

    - DAWAĆ NA SOLO KUTASIARZE! KTO CHCE SIĘ POJEDYNKOWAĆ Z WIELKIM CHARLSEM!?
    - ...
    Nikt nie zwrócił uwagi na wyzwanie Charlsa. Wszyscy byli zajęci piciem i graniem w karty.
    - TAK MYŚLAŁEM! NIKT NIE MOŻE SIĘ ZE MNĄ RÓWNAĆ! HAHAHA! JESTEM NIEPOKONANY!
    Wykrzyczał Charles, po czym wypił haustem swoją szklankę whisky.

    Gracz @ZdenerwowanyBialorusin [*] jako obecnie najlepszy niepokonany rewolwerowiec Louis Colony otrzymuje +1 morale.

    ***

    Ray Black, Marvin Burgess, Pierre d'Letz i dwóch nieznanych z imienia dżentelmenów zasiedli razem do stolika. Atmosfera była gęsta od dymu tytoniowego, a stawka zawrotnych 25$ tylko dodawała pikanterii. Za takie pieniądze można zabić.
    - Sprawdzam!
    - Dwie pary.
    - Ja też.
    - Trójka.
    - Haha! - Powiedział jeden z nieznajomych i wyłożył na stół po jednej karcie 3 dwójki i 2 ósemki.
    - Kareta waletów! - powiedział Pierre i rzucił niedbale karty na stół.
    - Co?
    - Co?
    - Kto na dupki mówi walety?

    Gracz @Kroomka [*] wygrywa 25$ w karty, @czarnybaran20 i @Gdanio na pocieszenie 0$.

    ***

    - Gdzie ostatnio widziano Indian?- to pytanie i inne jego wariacje powtarzano w weekend wielokrotnie.
    - Nooo. Poza miastem.
    - Doskonale, to znacznie zawęża obszar poszukiwań.
    - Ostatnio zaatakowali Stana, Sama, Eda i Wattsonów. Gdzieś przy jakimś wąwozie. Tyle wiem.
    - A nad rzeką ich nie widziano?
    - Wyżej w górach, tak. Tu na równinie niedaleko miasta, jest raczej bezpiecznie.

    @gasior22 @Ex2light @Zerri większa szansa na napotkanie indian
    @Zeroskilla @kolorowy_jelonek @mac3 @Patryk_z_lasu @meinigel @KrzemowyDuch @Queltas [*] mniejsza szansa na spotkanie indian (jeżeli zdecydujecie się w przyszłości na nich wyprawić, wasze szanse wzrosną)

    ***

    W ten weekend trening strzelecki okazał się być prawdziwą atrakcją. Potrenować chcieli wszyscy, od nowicjuszy po starych wyjadaczy.
    - Wdech, wstrzymać oddech, przycelować i spokojnie nacisnąć spust.
    - Bziu, bziu, bziu! - krzyczał Owen, zakręcił bębenkiem w swoim rewolwerze po czym dodał - I na koniec z obrotówy! Bziu!
    - Przepraszam, czy pan może nie strzelać do tych puszek, do których ja strzelam.
    - A pan tu nie stał!
    - Co?
    - Jajco! Zaraz sobie potrenuję na twoim kapeluszu!

    Gracze @Awerage @CZARNYCZAREK @krasik01 @Mamkielbase @Onde @papier96 @Waspin @Yokaii otrzymują +0 strzelectwa
    Gracze @SirSherwood @ZdenerwowanyBialorusin @StrongFate-Man otrzymują +1 strzelectwa
    Gracze @Knyazev @Korbuzz @William_Adama otrzymują +2 strzelectwa

    @Gregua nie masz piniondzorów na trenowanie, ostatnie 20$ wysępił od ciebie @kolorowy_jelonek na wóz

    ***

    Gracz @SirSherwood , który jako pierwszy zagrał na jakimś instrumencie otrzymuje osiągnięcie "Muzykant"
    Gracz @Queltas otrzymuje osiągnięcie "Dobry strzelec" , za wbicie strzelectwa do poziomu 20 (choć, to powinno być już w pierwszym wpisie)

    ***

    Reszta moczy nogi.

    #kilofyirewolwery #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: tj-amusements-wildwest3.jpg

    •  

      @Gregua: Nie, jelonek się pytał wcześniej o warunki kupna wozu i powiedziałem mu, że zarejestrować go można tylko na jedną osobę. Teoretycznie wóz jest tylko jego. Dostałeś achivka za pomoc w kupnie wozu.

    •  

      @Akumulat:
      Chad "Norek" Burton

      pociąga łyk wody z bukłaka i podaje go dalej

      - Ehh jedyne co mamy z tego wypytywania to zaschnięte gardła panowie. Prawie nikt nic nie wie o czerwonoskórych. Wyglada na to że musimy wrócić do starych metod... pamiętajcie, tam gdzie dużo dymu na niebie albo ślady starych ognisk tam muszą być czerwoni. Skurczybyki tak się ze sobą komunikują.

      Norek na chwilę się zamyślił. W sumie to jest to jakieś szczęście w nieszczęści. Jego żona - Dorothy, na pewno dalej go ściga. Zawsze była zawzięta niczym wilk który poczuł krew. Jeśli wpadła na jego trop i wie że podążył tutaj do Louis Colony to miał nadzieję że ci indianie ją zatrzymają.
      pokaż całość

      źródło: 6356f61fff_7041376_med.jpg

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    ================================================================
    Drodzy gracze! Finał coraz bliżej, a czasu zostało bardzo mało!

    Zakłady bukmacherskie ZbożiX zapraszają do obstawiania wyniku tych mistrzostw, każdy z was otrzymuje oto ten wspaniały kupon, który możecie wypełnić i wstawić poniżej w komentarzu. Obstawiamy całość spotkań, kto z kim wygra i kto dotrwa do finału! Obstawiamy również wynik finału! Niech wygra najlepszy!

    = ABY WYPEŁNIĆ KUPON POTRZEBUJESZ NIEKONIECZNIE NAJNOWSZEJ WERSJI PROGRAMU DO EDYCJI ZDJĘĆ/MEMÓW W FORMACIE PNG, KLAWIATURY ORAZ MYSZKI/ URZĄDZENIA WPROWADZAJĄCEGO TEKST ORAZ ZGODNEGO UKŁADU GRAFICZNEGO W WERSJI 8 BITOWEJ LUB LEPSZEJ =

    ========= REKLAMA =========

    Kolekcja klasyki #lacunafabularnie, najchętniej grane gry fabularne na wykopie, zapraszam i polecam, @lacuna .

    Odczuwasz stres? Niepokój nie pozwala Ci zasnąć w nocy?
    Ciągle nawiedzają Ciebie sny o spalonej pszenicy na wielkopolskich polach?
    To koniec Twych zmartwień! Najnowszy preparat CornCroissant [CC] rozwieje Twoje wszystkie troski
    niczym światło odgania cień, jedna tabletka, która zban.. rozwiąże każdy Twój problem, definitywnie.

    Dziki zachód czeka... czy zawsze czułeś, że chcesz dosiadać kunia? A może jeszcze trzymać rewolwer?
    Trafiłeś idealnie! Najnowsza gra twórcy takich hitów jak: Bezsenność w Tyrze oraz Portugalska Nawałnica
    zaprasza do swojej najnowszej gry! #kilofyirewolwery , nie zagrać to grzech, a pomyśleć o niezagraniu to zbrodnia.

    ========= REKLAMA =========

    ZbożiX jest oficjalnym patronem mistrzostw piłki kopanej.
    #lacunafutbolowo #lacunafabularnieczarnolisto
    ================================================================
    pokaż całość

    źródło: kupon.png

  •  

    #kilofyirewolwery

    Przytrzymany Staszko

    pokaż spoiler ( pierwszy wpis o Staszko: https://www.wykop.pl/wpis/43450781/kilofyirewolwery-zaniscywuszach-przytrzymany-stasz/ )


    Staszko ostatnio duzo sie uczyl. Pan Norek (@Zeroskilla) mówił ze musi się dużo uczyć bo dużo się zmieni. I ze nie są już cyrkiem. Staszko nic z tego nie rozumiał, przecież wcale nie urośli.

    Staszko najwięcej uczył się o Długim Kijku.
    Nauczył się wkładać do niego magiczne kulki. To strasznie spowalnia zabawę. Pytał czy nie można władać od razu 2 żeby było szybciej, ale Greg (@Gregua) powiedział że 2 to se może do dupy włożyć. Staszko nauczony oświadczeniem ze złotą grudką wykopaną z nosa wiedział, ze to nie jest dobry pomysł. Może inne karły to lubiły, ale jemu się nie podobało.

    Tommy (@Kolorowy_Jelonek) tłumaczył mu że Duży Kijek jest w gruncie rzeczy bardzo podobny do Małego Kijka:
    - Zadnym nie wolno się bawić.
    - I jeden i drugi trzeba chować jak się nie używa.
    -Nie wolno go wyjmować i machać nim bez potrzeby.
    - Każdy ma swój kijek i nie wolno dotykać kijków innych.
    - Trzeba go myc.

    Duży kijek służy do zabawy w "zdechł pies", ale nie można się bawić z nikim znajomym. W ogolę nie można się w to bawić dopóki Pan Norek (@Zeroskilla) albo ktoś inny znajomy z cyrku nie powie ze mam napierdalać. To takie hasło do rozpoczęcia zabawy. Wtedy mam zacząć się bawić z "czerwonymi, czy innymi jebańcami". Nie rozumiem do końca ale Pan norek mówi ze mi powie którzy to.

    Pan AleMenda (@Anagma) mówi ze Pimpek gryzie piach. To wyjaśnia dlaczego go tak długo nie ma. On lubi rożne zabawy i gryzł różne rzeczy, ale mógłby już wrócić bo tęsknie. A ten piasek to mu trzeba potem będzie powyciągać z zębów bo mu pewnie bardzo nieprzyjemnie będzie w buzi.
    _____

    Jutro Przytrzymany Staszko zaczyna nową pracę. Będzie wyrzucał gnój z pod koni w stajni Pana Josepha. Pan Josepha mówi ze jak Staszko radził sobie z niedźwiedziem to z końmi tez sobie poradzi i to będzie kaszka z mleczkiem. Staszko nie do końca w to wierzy - mieli konia w cyrku i wcale nie robił kaszki, tylko normalne gówno. Ale może te miastowe maja inaczej.

    Pan Norek (@Zeroskilla) mówi ze jak zarobimy pieniądze w mieście to pojedziemy poszukać niedźwiedzi albo innego duzego zwierza żeby Pan AleMenda (@Anagma) mógł mu pośpiewać. Fajnie, ale Staszko wolałby żeby pojechali poszukać Pimpka bo ciągle jeszcze ich nie dogonił. Może tak zajął się tym piachem ze nie wie która godzina i że pora na kolacje. Staszko ma dla niego odłożonego cukierka. Pimpek bardzo lubi cukierki.
    pokaż całość

  •  

    Gdy discordów robi się tak dużo, że człowiek zaczyna je kolekcjonować jak obozowe przypinki xD

    #lacunafabularnie #lacunafabularniereptilianie #piracifabularnie #kilofyirewolwery

    źródło: Jeszcze.jpg

  •  

    Była już ciemna noc, a odgłosy w saloonie cichły kiedy pijący do późna Chad usłyszał stępanie zbliżającego się konia. Nie był ekspertem z zakresu zoologii, jednak po samym dźwięku poznał że z tym stępaniem jest wyraźnie coś nie tak. Tak konie nie chodzą, a już na pewno nie kiedy siedzi na nim człowiek.
    - Kogo diabli niosą o tej porze - mruknął Joseph leniwie wycierając kufle.
    - Tszekaj, <hic!> ja spraffdze - brawurowo odparł Chad, po czym wyjrzał na zewnątrz.
    Jego domysły potwierdziły się się. Przed saloonem nie stał koń, tylko kucyk. W dodatku nie dosiadał go człowiek, tylko karzeł. Jeździec był wycieńczony, choć żyw. Nawet zaczął sam oporządzać konia. Nieznajomy szybko dał się namówić na rozgrzewającą kolejkę w saloonie. Zasiedli razem przy ławie czekając aż zostanie podane im whisky.
    - Nazywają mnie Jerry Pędziwoda. Wygląda na to że zostanę tutaj kilka dni. A mój kucyk do Jonasz jest. To bardzo silny kuc.
    Barman postawił alkohol po czym oboje pociągnęli ze szklanek. Jerry się skrzywił.
    - Za mocne? - zadrwił Chad
    - Obrzydliwe - wycedził przybysz na tyle cicho żeby gospodarz przybytku nie usłyszał - czekaj, zaraz coś Ci pokażę...
    Przybłęda wyszedł na zewnątrz i podreptał do juk z których wyjął metalowy pojemnik.
    - Masz spróbuj tego.
    Chad pewnie pociągnął z flaszki lecz oderwał ją od ust zaskoczony mocą trunku.
    - Dobre, nie?
    - Dobre? Nie wiem, nie czuć smaku. Ale napewno jest mocne. Skąd to masz?
    - Sam zrobiłem - Jerry wylał resztę zawartości butelki do swojej whisky - robiłem to hurtowo, przemycałem w miejsca gdzie człowiek się nie wciśnie. Na szczęście na coś się w końcu przydała moja karłowatość 59,5 cala i indiańska morda. Ale to długa historia.
    Jerry okazał się być strasznym gadułą. Po wielu prawdziwych i zmyślonych historiach przeszedł do opowiadania półprzytomnemu Chadowi o ostatnich wydarzeniach.
    - Widzisz... jakieś dwa dni drogi stąd jest jaskinia. Powiedzmy, że była to siedziba cechu bimbrowników. Rozprowadzaliśmy nasze trunki po całym wybrzeżu i nie tylko. Ludzie chętnie je kupowałli. To było tańsze niż sprowadzanie alkoholu z kontynentu. Było też mocniejsze. Nie było za to do końca legalne, ale jak na razie nikt nie miał z tym problemu. Biznes się kręcił a ja miałem tam aparaturę najwyższej jakości. Pewnie wszystko teraz zostało zniszczone przez tych przeklętych indian. Zaatakowali nas dwie boi noce temu, pewnie zobaczyli dym. Mnie jednemu ledwo udało się uciec.

    Gdyby tylko znalazło się kilku śmiałków którzy pomogli by mi sprawdzić czy w jaskini przetrwało coś użytecznego.

    #kilofyirewolwery #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Tydzień 1
    Karta postaci
    Cena złota w tym tygodniu: 15$ za gram

    Ja ciebie Lacuna bardzo szanuję i poważam i twoje przygody też. Jednak każda prawilna przygoda powinna zaczynać się od tego zdania:

    ***

    Siedzicie w karczmie, gadacie o pierdołach Nagle okazuje się, że jest rok 1840, a karczma jest Saloonem w miasteczku Louis Colony położonym na północno zachodnich rubieżach Stanów Zjednoczonych. Każdy z was ma swoje aspiracje i cele, ale jedno pragnienie jest wspólne: wypchać sobie dolarami kieszenie, a przy tym się za bardzo nie narobić.

    W saloonie Josepha, jak zawsze w piątek wieczorem, panował totalny rozgardiasz. Wszędzie było słychać wrzaski i śmiechy pijanych gości. Większość siedziała przy stolikach i piła, niektórzy grali w karty. W rogu siedział staruszek, przygłuchy Eryk Zann, który grał na rozstrojonym pianinie. Nikomu nie przeszkadzał brak czystości dźwięków instrumentu, jako, że śpiewający pijani traperzy fałszowali jeszcze bardziej. Jednym słowem - panował totalny chaos, ale tak jak pajęczyna jest chaosem dla muchy, a porządkiem dla pająka, tak samo impreza w salonie była pod całkowitą kontrolą właściciela - Josepha Fishera.

    Joseph zdążył zlustrować każdego wchodzącego gościa. Większość z nich znał doskonale, wiedział czego się po nich spodziewać. Część osób była nowa w miasteczku, ale na tyle na ile Fisher zdążył ich poznać, byli dla niego raczej nieszkodliwi. Jednak od początku wieczora uwagę jego przykuwał ten gość. Nigdy go wcześniej nie widział. Na pierwszy rzut oka nie wyróżniał się niczym od pozostałych traperów, ale Joseph czuł, że tajemniczy nieznajomy oznacza kłopoty. Takiego samego zdania był szeryf Thomas Anderson, który siedział przy barze i sączył powoli swoją whisky. Thomas i Joseph nie zamienili ze sobą ani jednego słowa, ale oboje wiedzieli jedno - na tego gościa trzeba uważać.

    Ich obawy spełniły się. Podpity już lekko nieznajomy zaczął szarpać się z jedną z dziewczyn Josepha.
    -Puszczaj mnie! Nie zapłaciłeś, to nie będzie pieszczot!
    -Głupia dziwko! Przecież ci tłumaczę, że za tydzień będę miał tyle forsy, że zapłacę Ci za dziś, za jutro i za cały następny miesiąc!
    -Jakiś problem, Betty? - do rozmowy wtrącił się Joseph.
    -Pan chciał, tak jak ja się wstydzę. Na kredyt chciał!
    -Ty szmato! - wrzasnął nieznajomy. Po czym zamachnął się, żeby uderzyć Betty.
    W jednej chwili Joseph stanął pomiędzy nimi i zatrzymał rękę napastnika, po czym chwycił ją i energicznie wykręcił. Nagle w salonie zaległa cisza, wszyscy w skupieniu obserwowali przebieg akcji.
    -Ty stary capie! Kurwa! Pożałujesz tego! - krzyknął nieznajomy, po czym wysunął nóż z rękawa wolnej ręki i zamachnął się na Josepha.

    Pan Fisher sprawnie uchylił się od ostrza, po czym szarpnął już wykręconą rękę napastnika. Ci którzy stali dość blisko - usłyszeli chrzęst łamanego nadgarstka, wszyscy pozostali usłyszeli wrzask nieznajomego. Joseph rzucił go na podłogę.
    -Kurwa! Zabiję cie dziadygo! Rozumiesz to? Już jesteś martwy! - odgrażał się napastnik. Powoli i niezgrabnie wstawał z podłogi trzymając się za nadgarstek.
    Gdy już się podniósł zauważył, że wszyscy goście w salonie patrzyli się na niego. Popatrzył na swój rewolwer, po czym jego wzrok spotkał się ze wzrokiem szeryfa. Thomas nic nie powiedział, tylko prawie niezauważalne pokręcił głową po czym rzucił okiem na swój rewolwer, który trzymał w kaburze. Nieznajomy pomimo alkoholowego rauszu zrozumiał, że tym razem przegrał. Wziął kilka głębokich oddechów, po czym powtórzył spokojnie:
    -Już jesteś martwy.

    Paradoksalnie jego groźba powtórzona na spokojnie zabrzmiała bardziej poważnie. Następnie wyszedł z salonu, wsiadł na swojego konia i odjechał. Gdy tylko przeszedł przez próg, w salonie na nowo rozbrzmiała zabawa. Szeryf skinął na swojego zastępcę Henrego, ten wiedział już, że dostał za zadanie śledzić nieznajomego.
    Joseph wrócił za bar. Thomas podał mu swoją pustą już szklankę, aby dolał mu whisky.

    ***

    -No i gdzie to złoto?
    -No jak gdzie, w rzece.
    -Kurwa, całą drogę tutaj spędziłem na barce, nie widziałem żadnego złota w rzece.
    -Bo to trzeba umieć szukać. Podobno w górach jest więcej, ale tam są też indianie…
    -No i? Przecież mamy strzelby, a oni tylko zaostrzone kijki

    -DAWAĆ NA SOLO KUTASIARZE! KTO CHCE SIĘ POJEDYNKOWAĆ Z WIELKIM CHARLSEM!? (Gracz @ZdenerwowanyBialorusin [*] rzuca wyzwanie na pojedynek wszystkim obecnym, stawką jest 20$, pojedynek toczy się do pierwszej krwi)

    ***

    Aby zdecydować co robi twoja postać, należy zaplusować JEDEN komentarz w każdej z grup: działania na weekend, działania na tydzień, postawa wobec niebezpieczeństwa.
    Czas na zaplusowanie decyzji: do soboty 21:00 31.08.2019

    ***

    Poza działaniami jakie podejmuje Twoja postać można także dokonać zakupów w sklepie Kompanii Handlowej Harrisa. Link

    ***

    @gasior22 @mac3 otrzymują osiągnięcie “Ihaha. Patataj.” za pierwsze zdobycie konia
    @Gregua @Kolorowy_jelonek otrzymują osiągnięcie “Ręka rękę myje” za wspólne złożenie się na wóz
    @Kolorowy_jelonek otrzymuje osiągnięcie “Pimp my ride” za pierwsze zdobycie wozu

    (mam nadzieję, że wszystko działa i formatowanie się nie zepsuło xd)

    #kilofyirewolwery #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: wayne348.jpg

  •  

    Tommy Younger siedział na wozie i wpatrywał się w cel podróży. W oddali majaczył zarys miasteczka Louis Colony. Miejsca w którym wybuchła gorączka złota. Rozejrzał się po swoich kompanach, ujrzał ekscytacje w ich oczach, twarze nadal jednak pozostawały zmęczone ucieczką. Oprócz bycia grupą cyrkową, zajmowali się również mniej legalnymi zajęciami. W pewnym momencie na ich ślad wpadli federalni, a to oznaczało zwinięcie działalności i ucieczka na obszar, gdzie nie będą szukani.
    Louis Colony idealnie się nadawało do tego celu, miasteczko na końcu świata, do którego federalnym nie chciało by się przyjeżdżać nawet wiedząc, że są tu przestępcy.
    - Wstawać tępe chuje! Napić się, sprawdzić broń, kastety w kieszeń. Niewiadomo jak tubylcy zareagują na karłów! Niektórzy uważają, że dobry karzeł to martwy karzeł. Ja uważam, że dobry karzeł, to uzbrojony karzeł! - usłyszał słowa przywódcy. Tommy sięgnął do pasa, ale to z przyzwyczajenia. Swoją broń zgubił w trakcie ucieczki, a ostatnie pieniądze przeznaczył na wóz. Smagnął konia, wóz powoli ruszył. Wprawne oko dojrzałoby jakiś napis z boku wozu. Za to przez lornetę każde oko bez problemu by odczytało napis: "Guliwer".
    Biegacze wędrowały przez równinę przecinając drogę grupy cyrkowej i mknąc ku nieznanemu.

    pokaż spoiler A historii tej nazwy i tak byście nie zrozumieli...

    #kilofyirewolwery
    pokaż całość

  •  

    Domino Jachaś
    -Wchodzę za trzy dychy - Pewnie rzekł Domino, rzucając kolejne dolary na stół, w małym barze w centrum małej mieściny na dalekim Zachodzie Stanów Zjednoczonych.
    -Co Ty robisz Domino?! Zrujnujesz nas! - odpowiedział swojemu przyjacielowi Mateo, wyraźnie zaniepokojony pewnoscią kompana.
    -Spokojnie Mateo! Karta mi dzisiaj żre! - Bez cienia strachu w głosie odrzekł Jachaś. Dałby sobie rękę uciąć, że za chwilę jego majątek się pomnoży. Wystarczyło tylko wyłożyć karty na stół i krzyknąć triumfalnie: Makao!
    Jakież było zdziwienie naszego bohatera, kiedy okazało się, że w rzeczywistości, kilka minut temu, zgodził się na rozgrywkę w pokera.
    Nie zostało mu nic. Jedynie jego rewolwer i miska do poszukiwania złota kupione kilka dni temu dawały mu nadzieję na lepsze jutro.
    #kilofyirewolwery
    pokaż całość

    źródło: 1567032352749.JPG.jpg

  •  

    James Brannan
    Woda jeziora Yellowstone lekko marszczyła się. Na brzegu tliło się lekko niedogaszone ognisk, było czuć las.
    -W tym piachu nic nie ma, cholera- miska do płukania złota uderzyła w taflę wody. Nad nią stał zgarbiony, zarośnięty i niedomyty mężczyzna. -Jedzenie się kończy, złota niemal nie ma. Zjeżdżam do miasta.- Wyjął miskę i poczłapał w stronę paleniska. Dorzucił chrustu i dmuchnął w żar. Ogień zaczął płonąć żywo pochłaniając suche patyki.
    Zbliżała się noc, kolejna, którą James spędzał na gołej ziemi, bez ciepłej kolacji. Samotna przygoda w poszukiwaniu szczęścia, po miesiącu podróży wyglądała jak katastrofa. Nie pomogły umiejętności górnicze pielęgnowane przez lata.
    Poranek przyszedł zimny, wiejący od strony gór wiatr wbijał się pod skórę. James zebrał się, przeżuł kawałek suchara i wołowiny po czym ruszył wzdłuż wody do najbliższego miasteczka, Louis Colony.

    #kilofyirewolwery #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: imgc.artprintimages.com

  •  

    #lacunafabularnieczarnolisto
    #kilofyirewolwery
    Abraham Jones
    -Zobacz Georg jaka piękna i brudna mieścina ! A ile tu uzbrojonych poganiaczy bydła oj będzie co robić będzie.
    - Ta tylko postaraj się tym razem robić cos więcej niż ucinać im kończyny
    -Amputacja to sprawdzona metoda mój drogi - oburzył się Abraham, ale dobrze masz racje w końcu uciąć zawsze zdążę a kto wie może zarobię na kliencie więcej niż raz. pokaż całość

  •  

    #lacunafabularnieczarnolisto
    #kilofyirewolwery

    Paul John Habemus-Papa

    P. J Habemus-Papa siedział w swoim biurze, wypełniając stosy dokumentów. Powietrze tu było ciężkie i pełne kurzu, krzesło niewygodne, a biurko podarowało już Habemusowi-Papie tyle drzazg, że mógłby z nich skleić model Mayflowera.

    — Cholerny Pitchfork, cholerna niewolnica, cholerny syfilis...

    Powtarzał pod nosem, a w słowach tych znajdywały się echa przeszłych wydarzeń. Mianowicie niewolnica, którą Habemus-Papa sprezentował swojemu szefowi, Abercrombiemu Pitchforkowi okazała się chora na wenerie, i chętnie podzieliła się tą przypadłością z pryncypałem. I tak oto, w ramach zemsty Pitchfork przeniósł Habemusa z jego przytulnego biura w centrali, do podrzędnego magazyny w dzielnicy portowej, a co by się nie nudził to dołożył mu także przerażającą wręcz ilość pracy biurowej. P. J ledwo już tam wytrzymywał, a minęły dopiero 3 godziny!

    — Przynajmniej ty mnie teraz pocieszasz — wyszeptał Habemus, po czym wyciągnął z kieszeni płaszcza średniej wielkości buteleczkę, z zawartością koloru lekko podbrązowiałego. Następnie podszedł do znajdującego się tuż obok drzwi stołka z parą kieliszków, napełnij jeden z nich zawartością buteleczki, po czym wypił jednym tchem.

    — Trzeba będzie podejść do Ezekiela po więc...
    Nie zdążył Habemus-Papa dokończyć zdania, gdy do jego małego biura z impetem wpadł człowiek, aż ściany się zatrzęsły, a butelka wcześniej stojąca na stołku przewróciła się i wylewała całą zawartość. W drzwiach stanął mężczyzna z podłużną twarzą, brązowym wąsem, lekko łysawy. Twarz jego promieniowała powagą i pewnością siebie. Kruczoczarny płaszcz i monokl jeszcze ten efekt wzmacniały.

    — Pitchfork... — wycedził P. J przez zęby

    — Witam kolegę, khe khe. Widzę, że nie za bardzo odpowiada ci to biuro — odpowiedział kąśliwe Abercrombie, spoglądając na rozlany napitek

    — Nie m..

    — Przychodzę z propozycją, otóż na Wielkich Równinach powstają co rusz to nowe osady, osady które potrzebują siły roboczej. A jedna z nich jest szczególnie intrygująca, nazywa się Louis Colony.

    — Wiem do czego zmierzasz, odpowiedź brzmi, nie. Wolę już to zapyziałe biuro i robotę przy dokumentach niż tą twoją propozycje — odpowiedział mu oburzony Habemus-Papa

    — Powiedziałem „propozycja”? Mój błąd, bo to jest polecenie, służbowe tak dokładniej. No, za 2 dni masz parostatek do St. Joseph, tam przesiądziesz się na barkę. Powodzenia i udanych interesów.

    Powiedział Pitchfork po czym zostawił Habemusa-Pape samego, stojącego nad rozlanym alkoholem, wpatrującego się w drzwi.
    pokaż całość

    źródło: antioch-on-the-mississippi-werner-pipkorn.jpg

  •  

    #kilofyirewolwery
    #lacunafabularnieczarnolisto

    Chad "Norek" Burton

    Mimo ostro zarysowanej linii szczęki, wspaniałego podbródka i bujnego zarostu, Chad miał pecha urodzić się karłem. Jednakże nie poddawał się i był pogodnym, pracowitym człowiekiem. Mieszkał w Nowym Orleanie gdzie z racji niskiego wzrostu znalazł intratną pracę w miejskiej kanalizacji burzowej którą pomagał udrażniać. Jego najlepszym przyjacielem był Gruby Carl, woźnica dyliżansu nr 6, który kursował po całym mieście. W Orleanie poznał Dorothy, także karlicę, z którą stanął na ślubnym kobierczyku.

    Gdy Chad pomyślał że życie zaczęło mu się układać i złapał Boga za nogi, wszystko zaczęło się psuć. Problemy w pracy były niczym z problemami z Dorothy, która zmieniła się w despotkę. Po skończonej pracy gdy ledwo zdążył wychylić głowę z kanału słyszał jej krzyk "Chadzik! Do domu! Ale już!". Po roku psychicznego gnębienia karzeł uderzył pięścią w stół i powiedział "dość"! Potem uciekł z domu w nieznane.

    Mijały tygodnie a potem miesiące a Chad wciąż uciekał. Gdy tylko Dorothy zorientowała się że zniknął, ruszyła za nim w pogoń przez całe Stany. Jednak gdzie mógł ukryć się karzeł? Jego niski wzrost rzucał się w oczy wszędzie, a żona podążała jego tropem niczym piekielny ogar. W końcu, w akcie desperacji dołączył do trupy cyrkowej gdzie jego wzrost nie był niczym wyjątkowym. Gdy usłyszał że zmierzają do Louis Colony, największej dziury za wschód od Missouri, uśmiechnął się i odetchnął z ulgą. Tutaj Dorothy nie znajdzie go nigdy.
    pokaż całość

    źródło: first-look.png

  •  

    #kilofyirewolwery

    Trzech jeźdźców pędziło przez równinę nie oszczędzając koni. Pościg deptał im po piętach i nie musieli patrzeć za siebie żeby słyszeć krzyki i pohukiwania co jakiś czas przerywane mało celnymi strzałami z pistoletów.
    -Nevada mówiłem że to trzeba było na spokojnie, rozważyć opcje albo porozmawiać - krzyczał jeden z jeźdźców - a nie wysadzać całe miasto !
    -Frank spokojnie skąd miałem wiedzieć że miasto jest bezpośrednio nad kopalnia, zresztą wkurzyli mnie na ostro podkopując się pod nasz szyb, teraz mam nowy plan ! - na te słowa trzeci jeździec jęknął i stoczył się z kulbaki co Nevada skwitował szybkim znakiem krzyża
    - Biedny Wesson nie upomni się już nigdy o swój udział w zyskach - rzucił szybkie spojrzenie na nieruchomiejące ciało - Ogłaszam relokację naszej górniczej spółki Smith’s & Wesson do Louis Colony tam czeka na nas złoto i zasłużona chwała ! - Frank pokręcił głową ale ruszył za bratem...
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów