Moje ambitniejsze teksty.

  •  

    Nie lubię się zadawać z matołkami. Dlatego zawsze przy pierwszej rozmowie pytam o kazirodztwo.

    To temat rzeszoto. W mig rozdzielający rozumne ziarna od histeryzujących plew. Brzdąkasz w czułą strunę i patrzysz, czy piana pocieknie z pyska. Czy może rozmówca się oprze trzewnemu 'fuj' i przybije piątkę logice.

    Wszystkie argumenty przeciwko kazirodztwu znieważają rozum. I służą jedynie za racjonalizacje prymitywnych emocji.

    BO Z TEGO SIĘ RODZĄ ZŁE DZIECI!!!

    Konia z rzędem temu, kto pokaże szkraba powitego z miłości ojcowsko-synowskiej. Lub siostro-siostrzanej. Lub z kopulacji wnuczka i babci po menopauzie.

    Kazirodztwo i dzieci to dwa różne problemy. Istnieją stosunki z krewnymi zamknięte na poczęcie. Więc głosiciel tego argumentu powinien się przykrochmalać wyłącznie do pewnych przejawów zjawiska. Niepłodne konfiguracje tolerując.

    Skoro już ustaliliśmy, że babcia z wnukiem spoko, skupmy się na bracie z siostrą. Lub synu z milfem przed klimakterium. Namiętność otwarta na cud narodzin. Byłby to poważny problem, gdyby nie fakt, że mamy XXI wiek. Kondomy. Ajfony. Skrobanki. Odrobina uwagi niemal wyklucza wpadeczkę. Dlaczego potępiać lub zakazywać stosunku, któremu stróżuje pigułka? Ze względu na cień ryzyka, że plemnik ominie barierę?

    To biada genetycznie chorym. Pląsawica Huntingtona, neurofibromatoza, zespół Aperta - to jedne z wielu przypadłości dziedziczonych w sposób autosomalnie dominujący. Nosiciel feralnego allela przekaże paskudztwo w schedzie co drugiemu dziecku. Gdy cierpi na to dwójka rodziców, ryzyko wzrasta do 75%, przy czym 25% pociech, jako homozygoty, przeklęte zostanie znacznie cięższymi objawami. 25% to także odsetek latorośli, które nabędą zaburzenie w przypadku dwójki rodziców będących nosicielami choroby dziedziczonej metodą autosomalnie recesywną, takiej jak mukowiscydoza czy szczególnie urokliwy płód arlekin. #

    Wszyscy oni mogą się bzykać. I sam pomysł zakazu trąci totalitaryzmem. Oczekujemy po prostu, że będą się zabezpieczać, a w przypadku skuchy odwiedzą Pana Łyżkę.

    Rodzic z dzieckiem lub brat z siostrą to 20-36% ryzyka poważnej ułomności lub zgonu pociechy. Kuzyni pierwszego stopnia to umieralność wyższa tylko o 4,4%. Oni już czemuś spółkować nie mogą lub patrzy się na nich bykiem. Brak tu konsekwencji. #

    Płodzenie kalekich bobasów należy potępić. Jednak wnuk z babcią, brat z bratem, matka z córką czy rodzeństwo stosujące antykoncepcję lub ograniczające się do oralu to wspaniałe i wzruszające przykłady miłości bez granic.

    TO JEST OBRZYDLIWE!!!

    Ohyda nic nie znaczy etycznie. Seks staruszków zniesmacza jeszcze bardziej i co z tego.
    Poza tym to nie tylko non sequitur, ale również brednia. Osoba tak gęgająca chyba nigdy nie oglądała incest porn. Ani pokazów dziewczynka17 na Showupie.

    I NIENATURALNE!!!

    Kolejny liczman z niezbędnika prawicowej argumentacji. Rozprawiłem się już z nim w tekście o gejozie. Naturalność jest irrelewantna moralnie. Są rzeczy naturalne i złe. I nienaturalne, ale dobre. Według niektórych socjobiologów gwałt jest naturalny. Nie gwałć koleżanek.

    I W OGÓLE OD ZAWSZE ZAKAZANE, POTĘPIANE!!!

    To bzdura, bo na przykład w starożytnym Egipcie królewski ród się nie certolił. Kleopatra VII i jej matka poślubiły braci. Faraon Echnaton siostrę, a jego syn Tutanchamon siostrę przyrodnią. I nie, że sam rytuał, normalnie się miziali. W starożytnych Chinach mogłeś z kuzynką pierwszego stopnia, jeśli nosiła inne nazwisko, czyli była, powiedzmy, zrodzona z siostry twojego ojca. Starożytni Grecy zezwalali na małżeństwa rodzeństwu z dwóch różnych matek. Arystokratka Elpinika wyszła za przyrodniego brata, ateńskiego wodza Kimona. Korea, Japonia, Peru, Hawaje, środkowa Afryka, Meksyk, Tajlandia - tam królewskie rody hajtały się kazirodczo w średniowieczu lub poźniej. W indyjskim stanie Tamilnadu zwyczaj poślubiania córek siostry panuje do teraz. I nawet w dzisiejszej Francji, Hiszpanii, Portugalii, Belgii, Holandii i Luksemburgu - by zostać przy samej Europie - rodzina może się kochać. # # #

    Poza tym to nieważne, bo i tak nic by z tego nie wynikało. Że coś sobie ludzie myślą od dawna, to nie znaczy, że to mądre; argumentum ad antiquitatem.

    CZY TY CHCESZ, ŻEBY OJCIEC MOLESTOWAŁ DZIECI?!

    Oczywiście, że nie. To złe, bo pedofilskie. Kazirodztwo nie ma tu nic do rzeczy.
    Co chcę, to aby dorosły człowiek mógł dźgać pełnoletniego. Jak spotkasz siostrę po latach i nawet jej będzie ładnie w czerwonej sukience - i kurwik zapłonie w oku - to czemuż by się krępować. Póki nikogo nie krzywdzicie, niechaj lecą wióry.

    PS. Świadom prostactwa wykopków spodziewam się głupich przytyków. Więc z góry zastrzegam, że nie kręci mnie nikt z rodziny. To kwestia etyki, a nie osobistych ciągot. To teraz możemy dyskutować merytorycznie.

    #korolukmasakruje

    #neuropa #4konserwy #zwiazki #seks
    pokaż całość

    źródło: jfsa.ca

  •  

    Część pierwsza tutaj. A dziś...

    PROGRAM 500+. CZĘŚĆ DRUGA: BREDNIE PRZECIWNIKÓW

    Nieważne, czy jesteś za PiS-em czy normalny - w temacie 500+ i tak pieprzysz głupoty. Poniżej kłamstwa krytykantów.

    Patologia, FAS, denaturat, szlugi, hera, koka, hasz!

    Wykopowe komentarze kreślą program jako skierowany ekskluzywnie do patologii. Można odnieść wrażenie, że urzędnik będzie co miesiąc zaglądał dziecku w jelito i wypłacał pieniądze tylko w przypadku wykrycia obrzęków od ojcowskiej miłości.

    Choć patologia się zdarza, to kompulsywne akcentowanie tego marginesu beneficjentów przypomina jako żywo prawactwo pałujące się do zdjęć draq queen z Parad Równości. Większość rodzin jest normalna. Pieniądze dostaną nie tylko familie biedne, gdyż próg dochodowy dotyczy wyłącznie pierwszego dziecka. A nawet te ubogie nie organizują codziennie incest swingers party na stosie z wyskrobanych płodów, niedopalonych petów i potłuczonych butelek wódki, w co zdaje się wierzyć polski klasista.

    Żywość mitu unaocznił niedawno rockandrollowy dyzma, gdy w Radiu Zet fanzolił o pięciokrotnym wzroście interwencji domowych po wprowadzeniu 500+. Informacja kompletnie niewiarygodna, brak dowodów ("nieoficjalne dane policji"), sam nadawca wielokrotnie skompromitowany, ale wykopki łykały jak Paweł gorzałę. MSWiA sprostowało bzdurę - liczba takich przypadków w okresie 1 kwietnia-31 maja spadła w porównaniu do roku poprzedniego o 11 748.

    A propos gorzały, bo na tym ma głównie polegać problem. Bank Światowy w 2014 roku przyjrzał się podobnym programom w Afryce, Azji i Ameryce Łacińskiej. Okazało się, że niemal wszystkie badania wykazały brak znaczącego statystycznie wpływu transferów pieniężnych na zakup alkoholu i fajek albo efekt zgoła negatywny:

    Almost without exception, studies find either no significant impact or a significant negative impact of transfers on temptation goods. In the only (two, non-experimental) studies with positive significant impacts, the magnitude is small. This result is supported by data from Latin America, Africa, and Asia. A growing number of studies from a range of contexts therefore indicate that concerns about the use of cash transfers for alcohol and tobacco consumption are unfounded.

    Wygląda na to, że wykopek - często prawaczek z mordą pełną patriotyzmu gardzący Murzynami - uważa tych ostatnich za bardziej cywilizowanych od własnego narodu.

    Aby wypłacić rodzinie 500 zł, trzeba jej najpierw zabrać 700!

    Mimo słabnącej popularności żonobijnego apologety lekkiej pedofilii wyjąkiwane przez niego androny nadal rezonują w pustawych czaszkach wykopowych imbecyli. Jeden z nich - aby wypłacić 100 zł, państwo musi zabrać 140! - zaśmieca każdą dyskusję o kosztach administracji.

    By ukazać skalę odrealnienia:

    - w 2014 roku budżet NFZ wynosił 66 miliardów. Koszty administracyjne stanowiły 0,95% tej kwoty. A według Eurostatu 1,2%, najmniej w UE;
    - budżet, jakim zarządza ZUS, opiewał w roku 2014 na 175 mld. Koszty administracyjne - te bezczelne pałace, przez które emerytury nie wynoszą średnio 10 000 zł - wyniosły 4,267 mld zł, czyli 2,4%;
    - koszt administracji podatkowej do przychodów w 2012 roku wynosił u nas 1,6% (i tak dużo na tle krajów OECD).

    A co z 500+? Administracyjna obsługa wyniesie wedle ustawy 345 mln zł rocznie, czyli 2% kwoty wypłacanych świadczeń w pierwszym roku i 1.5% w kolejnych.

    Skorygowany pierdolet brzmiałby więc: aby wypłacić rodzinie 500 zł, trzeba wpierw zabrać 507.5! Nadal są stratni, program do zaorania.

    Ćwierćmózg ignoruje jednak fakt, że na 500+ składają się wszyscy, a świadczenie otrzymują tylko niektórzy.

    Program będzie kosztować 22 mld zł, co oznacza:
    - 53 zł miesięcznie na obywatela;
    - 123 zł miesięcznie na pracującego.

    Którykolwiek z punktów przyjmiemy za właściwy do obliczania ciężaru spadającego na rodzinę, i tak wyjdzie ona na plus. Na przykład ojciec pracuje, matka nie, dostają kasę na jedyne dziecko: per saldo wychodzi 341 zł przy pierwszym założeniu (500-159) i 377 zł przy drugim (500-123). Familie wielodzietne pływają netto w mamonie.

    Czemu mam się składać na cudze gówniaki?! Rząd powinien wprowadzić ulgi, a nie jakiś zasiłek!

    Świadectwem umysłowej biedoty wykopka jest niedostrzeganie quasi-redystrybucyjnego charakteru ulg. Jeśli ktoś płaci mniej, to kto inny musi płacić więcej, aby spiął się budżet. Wprowadzenie ulg oznaczałoby konieczność podwyższenia innych podatków.

    Wprowadź żonie stuprocentową ulgę na dokładanie się do budżetu domowego i zobacz, jak to wpłynie na stan twojego konta.

    Oczywiście ulgi mają liczne przewagi, m.in. zachęcają do pracy, ale opierają się na tym samym mechanizmie socjalnych zrzutek.

    Ten program nie ma żadnych korzyści!

    Zoologiczna nienawiść do PiS-u popycha internetowe plujki do krytyki totalnej. 500+ można i powinno się ganić, jednak niedostrzeganie dobrze zdefiniowanych korzyści świadczy o ideologicznej ślepocie.

    Choć rząd zaprzecza socjalnemu charakterowi projektu, takąż funkcję on spełni, zmniejszając rozmiary biedy.

    Dziecioróbstwo nie sprzyja bogactwu; skrajne ubóstwo dotyka 2% gospodarstw domowych z jednym dzieckiem, 4% z dwojgiem, 9% z trojgiem,18,10% z czworgiem wzwyż oraz 6,5% samotnych rodziców z dziećmi na utrzymaniu.

    W 2014 roku 10% dzieci i młodzieży żyło w skrajnym ubóstwie.

    Program sytuację poprawi. Michał Myck z CenEA mówi o "wyraźnym zmniejszeniu się ubóstwa" wśród rodzin z dziećmi, a wiceminister Bartosz Marczuk o spadku ubóstwa skrajnego wśród dzieci o połowę.

    Wedle symulacji opartych na danych z roku 2013 wprowadzenie 500+ zmniejszyłoby odsetek osób zagrożonych ubóstwem z 17,27% do 13,41%, a wśród dzieci z 23,21% do 10,51%.

    Program zwiększy o 24% dochody najbiedniejszego decyla rodzin, o 16% drugiego decyla i o 11% trzeciego. Dla najuboższych to potężny zastrzyk gotówki.

    Nawet jak jesteś korwinistycznym prostaczkiem sprowadzającym cały problem biedy do lenistwa, to przyznasz, że dzieci nie są winne lenistwu rodziców. I choć można krytykować metodę, efekt przyniesie korzystny.

    #korolukmasakruje

    #neuropa #4konserwy #dobrazmiana #polska #polityka #ekonomia #gospodarka #bekazpisu #500plus
    pokaż całość

    źródło: s31.postimg.org

    •  

      @koroluk jeśli to co piszą tu http://www.bankier.pl/wiadomosc/2-8-mln-Polakow-zyje-w-skrajnym-ubostwie-7309230.html
      że granica ubóstwa to

      w gospodarstwie 3- i 4-osobowym odpowiednio 880 zł i 852 zł na osobę.
      to 99% rolników którzy mają mniej niż 20ha a to podejrzewam ze spora część gospodarstw, zyje w skrajnym ubóstwie... mając 20ha sadu można żyć bogato a dzieci moga brac stypendium socjalne, bo w polsce jest idiotyczne wyliczanie dochodów rolników na podstawie hektarów przeliczeniowych pszenicy i ich ceny... nie ważne czy uprawiasz sad który może dawać ci dochody kilkadziesiąt i więcej tysiecy rocznie czy pszenice która da kilka tysięcy czy kilkanascie i tak liczą sie gówno dane z gusu które nijak sie mają do rzeczywistości... tak samo nijak sie mają te słupki o obniżeniu ludzi i dzieci żyjących poniżej granicy ubóstwa... pokaż całość

      +: Rzuku
    •  

      Zoologiczna nienawiść do PiS-u popycha internetowe plujki do krytyki totalnej. 500+ można i powinno się ganić, jednak niedostrzeganie dobrze zdefiniowanych korzyści świadczy o ideologicznej ślepocie.

      @koroluk: ŚWIAT WARIUJE!!! NAJWIĘKSZY LEWAG NA WYKOPIE KRYTYKUJE HEJTERÓW PISu! ;0;
      NIE O TAKOM NEUROPĘ NIC NIE ROBIŁEM! ;-;

      +: Rzuku
    • więcej komentarzy (121)

  •  

    UWAGA PORZĄDKOWA: Po ostatnim wpisie prawactwo zaczęło skomleć, że je knebluję.

    Niemal od zawsze używam opcji "pozwalaj osobom z czarnej listy pisać w moich wpisach na mikroblogu". Skoro ostatnio nie mogły nic paćkać, to znaczy, że nowy Wykop szwankuje.

    By uniknąć zażenowania towarzyszącemu lekturze kolejnych wyziewów spod znaku "he, he, ale go boli dupka, boi się zmasakrowania" postanowiłem wyczyścić całą czarną listę, łącznie 460 osób. Biedaku umysłowy, jesteś tu mile widziany i zawsze byłeś.

    A niżej wpis właściwy.

    ************

    PROGRAM 500+. CZĘŚĆ PIERWSZA: BREDNIE ZWOLENNIKÓW

    Nieważne, czy jesteś za PiS-em czy normalny - w temacie 500+ i tak pieprzysz głupoty. Poniżej kłamstwa entuzjastów.

    PiS dotrzymał obietnicy wyborczej!

    Zesrał się. Miało być na każde dziecko. Próg dochodowy na pierwsze wyklucza 1,63 mln rodzin. Świadczenie dostanie zatem 2,67 mln rodzin zamiast 4,30 mln. Również 820 tys. rodzin z dwójką dzieci i 130 tys. z trójką wzwyż nie dostanie świadczenia na pierworodnego. Daje to razem 2,58 mln dzieci nieobjętych programem wobec 3,80 mln objętych.

    Program miał wejść w styczniu, a za trzy pierwsze miesiące rodzinom obiecano wyrównanie. Nic nie dostały.

    Stać nas na to, na dzieci zawsze znajdzie się piniondz!

    W tym roku budżet ciężko stęknie, w kolejnych już może popuścić.

    Na rok 2016 ustalono rekordowy deficyt równy 54.7 mld zł. Wszystko miało się spiąć dzięki:

    - sztuczce księgowej polegającej na przeniesieniu 9.2 mld zł przychodów z aukcji LTE zapisanych na rok poprzedni;
    - fuksiarskim wynikom NBP, który wypracował 8 mld zysków zamiast oczekiwanych 3;
    - opóźnionej implementacji 500+, który działa od kwietnia, kosztując budżet 17 mld zamiast 22;
    - podatkowi bankowemu, który miał przynieść 5.5 mld zł;
    - podatkowi handlowemu, który miał przynieść 2 mld zł;
    - inflacji wynoszącej 1.7%;
    - wzrostowi PKB równemu 3.8%.

    Tymczasem:

    - jeden ze zwycięzców aukcji LTE się wycofał i nie wpłacił 2 mld zł;
    - podatek bankowy przynosi niższe zyski od oczekiwanych. Budżet dostaje co miesiąc 360 mln zł, a powinien 550 mln;
    - podatku handlowego dalej nie ma;
    - utrzymuje się deflacja;
    - wzrost PKB w pierwszym kwartale spowolnił do 3%, co skłoniło agencję Fitch do obniżenia prognozy za cały rok do 3.2%, a OECD do 3%

    Widzimy więc, że mimo jednorazowych wpływów (LTE, NBP) i niższych kosztów programu sytuacja wygląda źle. A co dopiero za rok, gdy LTE i NBP nie poratują budżetu, a 500+ podrożeje do 22 mld.

    Komisja Europejska przewiduje na rok 2017 manko w finansach publicznych przekraczające 3%, co wiąże się z powrotem procedury nadmiernego deficytu.

    Program podniesie dzietność, która jest u nas na tragicznym poziomie. Ktoś musi utrzymać ZUS!

    Ministerstwo Rodziny i Pracy przewiduje, że program w ciągu 10 lat zwiększy liczbę urodzeń o 278 tysięcy. Zapytane o źródło tych szacunków odpowiada nie na temat, że wedle badań "sytuacja materialna jest postrzegana jako jeden z czynników wpływających na postawy prokreacyjne kobiet".

    Czy zatem Rafalska wygrzebała tę liczbę z odwłoka razem z jakimś rodzynem? Niezupełnie. GUS cyklicznie oddaje się demograficznemu wróżbiarstwu i podaje parę wariantów projekcji. 278 tys. to dodatkowe narodziny w wariancie "bardzo wysokim". Który wuefistka uznała za osiągalny dzięki programowi, gdyż ponieważ bo tak.

    I niech jej nawet będzie. Program za dekadę krzyczy sobie 220 mld zł. Więc jeden gówniak zrodzony dzięki 500+ kosztować nas będzie około 800 000 zł. Prawie milion.

    Można tę liczbę wywracać na wszystkie strony, pokazując daremność przedsięwzięcia. Na przykład:
    - program in vitro przez dwa lata kosztował nas 150 milionów i urodziło się dzięki niemu 2287 dzieci. 65 tys. zł za jedno, 12 razy taniej;
    - przy założeniu 40 lat pracy podatnik urodzony dzięki 500+ musiałby oddawać państwu 1666 zł miesięcznie, aby spłacić ten dług.

    Można wreszcie zapytać, jaki sens tkwi w przyznawaniu pieniędzy rodzinom, które mają już szkraby. Gdyby faktycznie chodziło o zwiększenie dzietności, sypano by kasę na te, które dopiero przyjdą na świat.

    Jednak największy cios programowi zadają nie logika i arytmetyka, tylko sama rzeczywistość. Wedle badań - przytaczanych zarówno przez neoliberałów z FOR, jak i lewaków z Fundacji Kaleckiego - transfery pieniężne wywierają niewielki wpływ na dzietność.

    Znacznie lepiej żłobki i przedszkola. To kobietom się bardziej nie chce dzieci. Zwłaszcza po urodzeniu pierwszego, kiedy już wiedzą, że cała opieka spadnie na nie, bo facet naczytał się Korwina. Skuteczna polityka powinna więc polegać na odciążaniu białogłów. I według niedawnego badania ten sam pieniążek wydany na żłobki i przedszkola podnosi dzietność dwukrotnie bardziej niż bezpośredni zasiłek. Przy tym ułatwiając kobietom łączenie pracy z macierzyństwem zamiast zniechęcając jak socjal.

    A w tej materii leżymy. W 2011 roku tylko 3% polskich dzieci chodziło do żłobka przy średniej unijnej wynoszącej 33% i 42% do przedszkola przy średniej unijnej 90%. Na tym się powinien skupić rząd. Tylko że już pewnie nie starczy kapuchy.

    Poprzednicy nic nie zrobili dla rodzin, dopiero PiS pokazał, że można!

    Jeśli pominąć:

    - wydłużenie urlopu rodzicielskiego z 16 tygodni do roku (najdłużej w Europie; 2013);
    - wprowadzenie urlopu ojcowskiego. W 2011 r. był to tydzień, od 2012 r. - dwa;
    - wzrost świadczenie pielęgnacyjnego dla rodzin niepełnosprawnych w latach 2007-2016 z 420 zł do 1300 zł (netto);
    - zwiększenie ulgi podatkowej na trzecie dziecko z 1688 do 2000 zł, a na czwarte i kolejne – z 2224 do 2700 zł. Gwoli uczciwości: wprowadzono równocześnie próg dochodowy 112 tys. na pierwsze, wykluczając pary bogatsze;
    - wprowadzenie możliwości odliczania tychże ulg nie tylko od podatku dochodowego - co powodowało, że wiele rodzin odzyskiwało ułamek pieniędzy - ale też od zapłaconych składek ZUS i 7,75 proc. podstawy wymiaru składki NFZ. W efekcie czterodzietna rodzina odzyskuje niemal 7000 zł;
    - ustawę żłobkową z 2011 ułatwiającą otwieranie takich placówek (W 2010 r. tylko 2% dzieci do trzech lat obejmowała taka opieka, w 2015 już 7%);
    - ulgę podatkową dla firm, które założą żłobek i przedszkole dla dzieci pracowników;
    - kosiniakowe: grupy wcześniej wykluczone z tego przywileju - osoby pracujące na umowę cywilnoprawną, studenci, uczniowie, bezrobotni i rolnicy - po urodzeniu dziecka otrzymują 1000 zł miesięcznie przez pierwszy rok (2016);
    - wprowadzenie zasady 'złotówka za złotówkę', dzięki której osoby przekraczające próg uprawniający do zasiłku nie tracą całej kwoty (dotyczy zasiłku rodzinnego i dodatków do niego; 2015);
    - podniesienie progu dochodowego uprawniającego do zasiłku rodzinnego, by obejmował więcej dzieci;
    - ustawę z 2013 roku, na mocy której państwo opłaca składki emerytalne za kobiety samozatrudnione i bezrobotne będące na urlopach wychowawczych;
    - opłacanie od roku 2011 przez państwo składek społecznych i zdrowotnych niań, by odciążyć rodziców;
    - program Przedszkole za Złotówkę, ograniczający koszt godzin wykraczających poza czas bezpłatnej opieki (5 h) w publicznych przedszkolach do złotówki (2013);
    - ustawę przedszkolna nakazująca samorządom zapewnienie czterolatkom miejsc w przedszkolu (2015);
    - bezpłatne podręczniki, dzięki którym rodzice oszczędzają średnio 250 zł na kupnie książek (2014);
    - Kartę Dużej Rodziny dla rodzin z przynajmniej trójką dzieci, uprawniającą do zniżek w prawie 10 tys. miejscach w Polsce (2014);
    - program in vitro, dzięki któremu do grudnia 2015 roku urodziło się 3841 dzieci;
    - 360 mln zł przeznaczonych na budowę i remonty placów zabaw dla dzieci (Radosna Szkoła);

    - to faktycznie Platforma nic nie zrobiła dla rodzin. # # #

    Taki program to norma w UE!

    Na pierwszy rzut oka tak to wygląda. W 20 krajach UE przyznaje się świadczenia na dzieci niezależnie od dochodów rodzin. Diabeł jednak tkwi w szczegółach.

    Polski program wyróżnia się hojnością. 500 zł to 117,5 euro (kurs z listopada, bo stamtąd artykuł). W krajach o podobnej zamożności i zbliżonym poziomie cen wygląda to tak:

    - Słowacy dostają 23,52 euro na miesiąc z możliwością otrzymania dodatkowych 11,02 euro w przypadku niskich dochodów;
    - Węgrzy dostają 40 euro w przypadku jednego dziecka, 48 w przypadku dwójki i 52 w przypadku trójki i więcej;
    - Litwini o niskich dochodach dostają 28,5 euro na dziecko, a bogatsi 15,2 euro;
    - Łotysze dostają 11,38 euro na pierwsze dziecko, 22,76 euro - na drugie, 34,14 na trzecie i każde następne;
    - Estończycy na pierwsze i drugie dziecko dostają 19,18 euro. Na trzecie i kolejne 76,72 euro.

    500+ osiąga nominalnie poziom typowy dla starej Unii, jednak zważywszy na około dwukrotnie wyższą siłę nabywczą euro w Polsce, realnie plasuje się w samej czołówce. Co dla biednego kraju normalne nie jest.

    500+ jest korzystne dla gospodarki!

    Program faktycznie powinien rozruszać gospodarkę. Banksterzy z Credit Agricole mówią o dodatkowym 0.5 pp. wzrostu w 2016. Właściwości wzrostotwórcze zasiłku podkreśla także bank Morgan Stanley, główny ekonomista Banku Millenium, Narodowy Bank Polski, czy nawet gruby kuc z Bankiera.

    Przeciwnicy odrzucają tę prawdę w sposób ubliżający logice. Skoro 500+ rozrusza gospodarkę, to dajmy od razu 50000, przegonimy Niemcy! Skoro szczypta soli poprawi smak potrawy, to syp od razu szklankę, będziesz miał niebo w gębie.

    Eksperci przewidują pik PKB wynikający ze wzrostu konsumpcji. Pieniądze trafią do osób z większą skłonnością zakupową niż ogół społeczeństwa i zostaną wydane natychmiast, windując popyt.

    Jednakowoż:

    Efekt, o którym mowa, będzie mieć charakter krótkotrwały. NBP zakłada koniec impulsu w połowie roku 2017. Dynamika PKB wróci na dawną ścieżkę, za to we znaki dać się mogą nowe problemy.

    Największa obawa wiąże się z nieróbstwem. Problemem Polski pozostaje niska aktywność zawodowa kobiet. Zanotowaliśmy spory postęp - w roku 2004 pracowało ledwie 46.2% Polek w wieku 15-64 lat (średnia UE: 55.5%), a dziesięć lat potem już 55.2% (średnia UE: 59.6%). Wciąż zatem utrzymuje się 4.4-procentowa luka względem krajów Wspólnoty, większa niż w przypadku mężczyzn (68.2% vs 70.1%).

    Choć niektórzy satyrycy usiłowali dowodzić destrukcyjnego wpływu pracy kobiet na gospodarkę, konsensus polityczny nie zagląda w majtki. Im więcej pracowników, tym lepiej. Dość powiedzieć, że gdybyśmy zwiększyli aktywność zawodową całego społeczeństwa o 20 pp., czyli mniej więcej do poziomów szwajcarskich, to przy założeniu identycznej produktywności dodatkowych pracowników prześcignęlibyśmy pod względem PKB per capita PSN Hiszpanię, niemal zrównując się z Włochami i stając na piętach Korei.

    Grażyna z trójką sebków może dostać 1500 zł, przez co zrezygnuje z pracy za minimalną albo zaprzestanie poszukiwań. Demotywujący charakter programu wzmacniają jego dwie cechy. Sztywność progu dochodowego: gdy się go przekroczy o złotówkę, przepada 500 zł na pierworodnego, więc efektywny wzrost dochodów w przypadku płacy minimalnej wyniósłby 855 zł netto. Oraz niewliczanie świadczenia do dochodu, co umożliwia ciągnięcie całej reszty socjalu.

    Kolejne ryzyko dotyczy finansów publicznych, które program naraża na szwank. Kicnięcie deficytu, podatki uchwalane na rympał, spadek zaufania inwestorów, wzrost kosztów obsługi długu - to bardzo realne niebezpieczeństwa, które wycisną pięto na wzroście.

    Mamy zatem przewidywaną korzyść krótkoterminową i dwa zagrożenia średnioterminowe. Suma nie uprawnia do kategorycznego wniosku o korzystnym wpływie.

    ********************

    Część druga poświęcona bredniom przeciwników może jutro.

    #korolukmasakruje

    #neuropa #4konserwy #dobrazmiana #polska #polityka #ekonomia #gospodarka #bekazpisu #500plus
    pokaż całość

    •  

      @koroluk: ty kartofluk jak jestes taki ojciec oswiecony to czemu ciagle jeszcze jestes na zasilku?

      +: Rzuku
    •  

      @koroluk: Jeśli chodzi o kit wciskany w związku z 500+ to jest jeszcze jeden, który dalej cały czas z uporem maniaka jest wciskany: 500 zł na każde drugie i kolejne dziecko do momentu ukończenia 18 roku życia. To jest jawne kłamstwo w przypadku wszystkich rodzin, które nie dostają 500 na pierwsze i nie mają bliźniaków. Przykład:
      mam 4 dzieci: 17 lat, 13 lat, 8 lat i 5 lat. Teraz dostaję 500 na trójkę (najstarszy nie dostaje) ale obecny 13stolatek nie będzie kaski dostawał do 18, co to to nie - będzie raptem do 14 roku życia (bo wtedy najstarszy kończy 18 i przestaje się liczyć jako dziecko do rodziny). Taka sama sytuacja powtórzy się oczywiście w momencie, gdy obecny 13 latek skończy 18 - wtedy z automatu przedostatnie dziecko traci prawo do 500 (w moim przykładzie w wieku 13 lat). I tak dalej i tak dalej.
      A sam na własne niemyte uszy słyszałem wielokrotne wypowiedzi rządzących o 500 zł na każde drugie dziecko do ukończenia 18 roku życia. I jak tu żyć?

      Czyli do ukończenia 18 roku życia? Gówno! (no chyba, że się ma wieloraczki - to wtedy tak - polecam zatem strzelać seriami ;)
      pokaż całość

      +: Mafka, Rzuku
    • więcej komentarzy (117)

  •  

    Z pewnym niesmakiem obserwuję popularność tagu #mikromodlitwa. Dorośli ludzie uprawiają katolickie gusła, modląc się o zdrowie babć, zdanie matury czy dobrą pracę.

    Jeszcze większe obrzydzenie targa mną na myśl o reakcjach, które prawdopodobnie wywoła ten wpis. Gościu, odwal się od nich, gówno cię to obchodzi!

    Jestem pewien, że te same osoby skwapliwie by prostowały wyznawców wahadełek, horoskopów czy innego feng shui. No ale kiedy zabobonowi towarzyszy lolek w chmurach, to zaraz jak tak można i gdzie twoja tolerancja.

    Tak się składa, że modlitwa wstawiennicza nie działa. Zbadano to - choć nawet nie musiano, bo onus probandi ciąży na magikach.

    Największe i najbardziej rygorystyczne badanie przeprowadzono w roku 2006. By uciąć paranoiczne spekulacje o masonach zamawiających wynik - większość z 2.4 mln $ kosztów pokryła teistyczna Fundacja Templetona.

    Samo badanie ładne: podwójnie zaślepione i zrandomizowane. Dotyczyło 1802 pacjentów poddanych operacji pomostowania aortalno-wieńcowego. Podzielono ich na 3 prawie równoliczne grupy. Osobom z pierwszej powiedziano, że może będą się za nie modlić. I się modlono. Osobom z drugiej powiedziano to samo: że może będą się za nie modlić. Za nie się nie modlono. Osobom z trzeciej powiedziano, że na pewno będą się za nie modlić. No i modlono się. Wszystkie modlitwy zawierały prośby do Boga o szybki i bezkomplikacyjny powrót do formy. Modlono się w trzech chrześcijańskich kościołach przez 14 dni, zaczynając od przedednia operacji.

    Wyniki?

    Ilość komplikacji pooperacyjnych w ciągu miesiąca od zabiegu w poszczególnych grupach:
    - pierwsza: komplikacje u 52% pacjentów
    - druga: komplikacje u 51% pacjentów
    - trzecia: komplikacje u 59% pacjentów

    Ilość zgonów i ciężkich komplikacji - porównywalna w każdej grupie.

    Wnioski: modlitwa nie działa. Albowiem komplikacje w pierwszej i drugiej grupie były na tym samym poziomie. Grupy te miały identyczne oczekiwania co do otrzymania modlitwy (że może otrzymają), otrzymała tylko jedna z nich - a różnicy nie widać.

    Konkluzja druga: jak już musicie za kogoś zdrowaśkować, to lepiej mu tego nie mówcie, bo jeszcze zacznie spinać dupę, czekając na wizytę aniołków, i rekonwalescencja przebiegnie gorzej - tak jak się zdarzyło w grupie trzeciej.

    Można i wyciągnąć wniosek ogólniejszy: jak widać, chcenia sponsora to trochę za mało, by badanie udowodniło kłamstwo. Taki prztyczek w kulfon tych, co odrzucają wszystkie badania sfinansowane przez Big Pharmę i leczą się uryną.

    Naprawdę lepiej zrobisz, gdy zamiast prosić o modlitwę w intencji babci odwiedzisz ją, a zamiast żebrać o zdrowaśki za pomyślne zdanie matury wyjdziesz z tego cholernego Wykopu i zaczniesz się uczyć.

    Koroluk, ty debilu! No to chyba oczywiste, że jak się bada modlitwę, to ona nie działa. Sam bym tak zrobił na miejscu Boga.

    Zawsze tęgo śmiecham z takiego wierzgania. Jak już kiedyś błyskotliwie zauważyłem: nic tak nie obraża Boga, jak katolskie wyobrażenie o nim. Absolut z katolskich urojeń to nawet nie małostkowy buc. To dardanelski osioł.

    - Co robisz, synu?
    - A, kasuję hemoroida z dupki Jadwigi. Jej syn mnie o to prosił w modlitwie.
    - Czyś ty na łeb upadł?! Nie widzisz, że tam jajogłowi siedzą z długopisami?
    - No widzę, ale co z tego? To chyba nie powód, by kobieta cierpiała? No i w ogóle jaki w tym wszystkim sens? Kiedyś pomykałem po jeziorze, zamieniałem wodę w wino, wstawałem z martwych, uleczałem ślepych, rozmnażałem chleb, odcyganiałem abrakadabry jak jakiś Koperfilc, a teraz nawet anusa nie mogę naprawić, bo co sobie ludzie pomyślą? Chyba lepiej, aby naukowcy udowodnili potęgę Boga - mniej osób spłonie w piekle.
    - Nie pyskuj! To tajemnica wiary. I lepiej wywołaj jakąś powódź, bo widzę, że Zdzisiek z Pierdziszewa zaczął się brandzlować.

    #korolukmasakruje

    #bekazkatoli #religia #katolicyzm #chrzescijanstwo #neuropa #4konserwy #mirkomodlitwa #medycyna #nauka #pseudonauka #gimboateizm #ateizm
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      @koroluk: sprawa jest prosta, wierzymy w takiego boga, w jakiej wierzę się urodziliśmy i wychowaliśmy.

    •  

      @koroluk: napisał to koleś który jak sądzę jest homoseksualistą albo ma poglądy lewackie, uczyńcie świat kolorowym oraz tęczowym, pozwólcie na wszystko, znieście religię, aa zapomniałem, nikt was nie szanuje i raz w roku możecie odnosić się do swoich poglądów, a potem schodzicie do ciemni i czekacie kolejny rok na ten dzień. Zauważyłem zależność, jakiś tydzień po paradach lgbt krzyczycie domagacie się praw (każdy was olewa i słusznie), a potem uciszacie się na kolejny rok obmyślając misterny plan. Nikt się wam nie wpieprza w to co robicie, to nie wpieprzajcie się wy w takie rzeczy, jak ci jakiś tag przeszkadza to wrzuć go na czarno, a nie rozdmuchujesz sprawę. Bo jak inni zaczną rozdmuchiwać waszą to się zacznie płacz i reportowanie wpisów z powodem; 'brak tolerancji dla mniejszości' Jesteście mniejszością to się dostosujcie do większości, a jak nie to wypad. I to się tyczy i głupiego wykopu, czy życia. pokaż całość

    • więcej komentarzy (325)

  •  

    Niczego się nie nauczyliście.

    Huk młota rozdziera powietrze. Gwóźdź wrzyna się w nadgarstek ciapatego cieśli. Tłum zaczyna wiwatować i wybucha śmiechem, gdy po krzyżu spływa wodospad fecesów.

    Niczego się nie nauczyliście.

    Kap, kap, kap - śmierć kapie do kielicha. Cykuta wypełnia naczynie po brzegi. Brodaty mędrzec wypija truciznę duszkiem, niewzruszony wrzaskami euforii docierającymi z agory.

    Niczego się nie nauczyliście.

    Moderator przegląda zgłoszone komentarze. "Zajebać czarnuchów" propaguje nienawiść? Nieprawidłowe! "Muslimy to zwierzęta!" atakuje innych? Co te lewaki... ojej, plus mi się wcisnął. A to co? ŻARTY Z PAPIEŻA?! Ban na rok!

    ***********

    Jezus, Sokrates, Koroluk. Najdorodniejsze owoce rodzaju ludzkiego zdobiące drzewo historii. Niezłomne w nauczaniu, bezczelne w swej mądrości.

    Stojące klockiem w dupie tępego motłochu.

    I władza posłuszna rykom gminu. Kto ledwie nogami powłóczy, patrzy z zawiścią na tego, co lata. I zamiast choćby spróbować samemu wzbić się w niebo - marzy o przetrąceniu skrzydeł aniołowi.

    Zamordowano nas. Skorumpowany aparat opresji uległ charkotom pospólstwa. Historia stara jak świat, ale historia uczy nas tego, że niczego nas nie uczy.

    Jezus jednak zmartwychwstał. Sokrates dzięki dialogom Platona nie wszystek umarł. A i ja się czuję coraz lepiej.

    ***********

    Najwybitniejszy polski ekonomista (722 obserwujących, 2137 cytowań na Mikroblogu), obalający mity o polityce gospodarczej Tuska, krajowym zadłużeniu, zagranicznej kolonizacji Cebulandu, wysokich podatkach w Bolandzie, hekatombie transformacji, wolnorynkowych Chinach, superhiper-Węgrach, leseferystycznej przeszłości USA i Szwecji, surowcowej opoce Skandynawii i kwocie wolnej jako remedium na społeczne bolączki.

    Nożyce przeciw kołtunom, niosące kaganek oświaty w temacie homoseksualizmu i transseksualizmu.

    Forpoczta genderowej subwersji, bezlitośnie tępiąca slut shaming i odzieżowy szowinizm.

    Odbrązawiacz prawackich bożków, takich jak Cejrowski, Ziemkiewicz, Stanisław Michalkiewicz, Wipler, Sommer, Shaded i wszyscy razem.

    Tytan socjologicznej myśli, bezbłędnie identyfikujący istotę cebulackiego przegrywizmu i wyklętego sebatriotyzmu.

    Czarnoksiężnik pióra, doskonale odnajdujący się zarówno w klimatach rabelaisowskich, jak i lekkich, symbolistycznych.

    Kniaź ambitnego dowcipu, wznoszący sztukę purnonsensu na poziom dostępny wyłącznie Rolandowi Toporowi.

    Enfant terrible polskiej kynologii, forsujący kontrowersyjną hipotezę o psach jako zapchlonych śmieciach.

    A nade wszystko człowiek o niespotykanej kulturze osobistej i poczuciu dobrego smaku.

    Wróciłem.

    #korolukmasakruje #neuropa #4konserwy
    pokaż całość

  •  

    Przeciętny człowiek ma w potylicy takiego ciecia. Homunkulusa, który daje w gaz, brzydko pachnie, ale swoją robotę wykonuje najrzetelniej w świecie. Do jego obowiązków należy nieprzepuszczanie intelektualnej żulii.

    Widzi więc cieć, że na rewir wgramala się gwałt na logice - zawraca delikwenta. 2 + 2 = 5? Won, śmieciu, z osiedla. Coś jest dobre, bo uświęcone tradycją? Argumentum ad antiquitatem - wynocha, obesrańcu. Może i zrobiłem źle, ale wy też tak robicie? Stwierdzam bicie Murzynów - zabieraj się stąd, gamoniu.

    Mało osób docenia ciecia, ale tak naprawdę trudno o pożyteczniejszego gościa. Gdyby nie stróżował w połowie drogi między mózgiem a ustami, ciągle byśmy robili z siebie debilów. Dzięki jego pracy kretyńska myśl nie zostaje wypowiedziana, ulega zdławieniu w zarodku.

    Czasem niestety cieć się nabzdryngoli i leży w rynsztoku. Wtedy intelektualne ohydztwa mają drogę wolną. Widziałem raz obszczanego ciecia, jak dudlał ostatki kropelek z butelki. Pomogłem mu wstać i zerknąłem na bełta. Było to wino marki Homofobia.

    Ten to sikacz, notabene obrzydliwy w smaku, często usypia ciecia. Jak jest homofobia, to nie ma rozsądku. Gwałty na logice dzieją się nieskrępowanie, intelektualne żuliki przemykają bezkarnie do ust.

    Spójrz na tych meneli. Rzyg skoczył do krtani, jednak przełknij ślinę. Trzeba ich dokładnie zapamiętać, by następnym razem zwalczyć bezlitośnie.

    To jest niezgodne z naturą! - największy zbir. Lecz i zarazem najgłupszy, jak to u hersztów bywa. Ora go najzwyklejsza Wikipedia i obelżywie nazywa błędem naturalistycznym. Naturalność - bardzo nieostry termin zresztą - nijak się ma do czegokolwiek. Coś może być naturalne i złe. I nienaturalne, ale fajne. Rak odbytnicy jest naturalny jak jasna cholera, ale leczymy go nienaturalną chemioterapią. Klimatyzacja też mało naturalna, ale łagodzi ci bóle lata. Zdrada małżeńska według psychologów ewolucyjnych też leży w naszej naturze, ale zdradę potępiamy. Niektórzy socjobiolodzy nawet gwałcenie kobiet uznają za naturalne, ale nikt rozsądny z tego nie ciągnie żadnych moralnych wniosków. Natura i moralność to dwa różne światy.

    To jest obrzydliwe! - obrzydliwy typ. Pewnie cię nawet rozbawi, że kiedyś trafił na główną jako poważny głos w debacie. Wikipedia go też nie lubi, nazywa odwołaniem do emocji i klasyfikuje jako błąd logiczny. Bardziej konkretna nazwa to yuck factor. Oczywiście to, że coś jest obrzydliwe, nie znaczy, że i również złe lub że trzeba tego zakazać. Matka Teresa to wysuszony pasztet, a jakie serduszko wielkie. Seks staruszków to ohyda ohyd, a przecież nie zabraniamy.

    Niech się już się dupczą w czterech ścianach, ale jak można się publicznie obnosić ze swoją seksualnością?! - kwili kolejny ochlaptus. A przecież ze swoją seksualnością obnosi się każdy. Trzymasz laskę za rękę, więc heterykiemś. Organizujesz huczne śluby, co też równoznaczne. Chwalisz się ruchnięciem dupy, to raczej nieś pedał.

    Homosie są bardzo często pedofilami! - nie są. Pedofile podejrzanie często molestują chłopców, owszem. Ale z tego nie wynika to, co sobie roi prawica. Pedofila po prostu rajcują niedorozwinięte ciała. I to, że jakiś się podnieca trzylatkiem, nie znaczy, że i mu stanie na widok trzydziestolatka.

    Nie jest to czcze teoretyzowanie - przeprowadzono parę badań na ten temat. Przykładowo mierzono genitalne pobudzenie na widok nagich dzieci u gejów i heteryków. Brak różnic wskazujących na skłonności pedofilskie u tych pierwszych. #

    Homosexual males who preferred physically mature partners responded no more to male children than heterosexual males who preferred physically mature partners responded to female children. Although heterosexual males showed a (slight) erotic aversion to the male stimuli, and homosexual males did not show an aversion to the female stimuli, this difference was minimal.

    Zbadano też orientację seksualną pedofilów, którzy zmolestowali 352 dzieci (276 dziewczynek i 76 chłopców). Na podstawie tej próbki oszacowano, że prawdopodobieństwo zostania zmolestowanym przez homoseksualistę wynosi 0-3.1 %, co pokrywa się z odsetkiem homoseksualistów w społeczeństwie. #

    Using the data from our study, the 95% confidence limits, of the risk children would identify recognizably homosexual adults as the potential abuser, are from 0% to 3.1%. These limits are within current estimates of the prevalence of homosexuality in the general community.

    Conclusions. The children in the group studied were unlikely to have been molested by identifiably gay or lesbian people.

    Małżeństwo to etymologicznie związek kobiety i faceta! - tylko że nie jesteśmy niewolnikami etymologii. Znaczenia wyrazów się zmieniają i fetyszyzowanie pierwotnej semantyki niemiłe jest rozumowi. Ora to znowu Wikipedia, największa z oraczek homofobów. Błąd etymologiczny, siadaj, niecny durniu, pała. I wieloryb to nie wielka ryba, a bielizna nie musi być biała.

    Niech już sobie żyją, ale wara od dzieci, to kaleczenie delikatnych psychik! - dyrdymalenie. Tutaj zwykle pada odnośnik do pracy Regnerusa i po tym widać, jak lichy przeciwnik zabrał się za rozmowę. Gównobadanie Regnerusa w ogóle nie analizowało par homoseksualnych i zresztą sam naukowiec odcina się od homofobicznych interpretacji jego eksperymentu. Poprawne metodologicznie badania wykazały prawidłowość emocjalnego rozwoju dzieci wychowywanych przez pary homo. Stawia się tu zresztą fałszywą alternatywę: wychowywanie przez parę hetero lub parę homo. Nie, w przypadku adopcji alternatywa to para homo lub dom dziecka. Wielkiego dylematu tu nie ma.

    Żadnych ślubów, śluby są tylko dla par płodzących dzieci! - czyli zakazujemy małżeństw parom bezpłodnych, kobietom po menopauzie czy po prostu osobom niechcącym mieć dzieci. Wymóg prokreacji jest z dupy wytargany i nierespektowany nigdzie na poważnie, to miałka logicznie racjonalizacja sklecona ad hoc.

    Geje wcale nie są dyskryminowani, no bo heteryk też nie może poślubić faceta! - delegalizujemy heterośluby, legalizujemy homośluby. Odtąd tylko facet może z facetem i baba z babą. TO NIE JEST ŻADNA DYSKRYMINACJA HETERYKÓW!!! No bo gej też nie ma prawa się z kobietą ożenić. A jak heterodewianci wszczną jakąś paradę, to zaraz ich zakneblujemy, że się obnoszą ze swoją seksualnością i żądają przywilejów.

    Sam zatem widzisz, jak rzygliwa to banda. Nie alkoholizuj więcej ciecia.

    #korolukmasakruje

    #neuropa #homoseksualizm #lgbt #spoleczenstwo #homofobia #4konserwy #homofobia #nsfw
    pokaż całość

    źródło: cdn1-www.afterellen.com 18+ (1021KB)

  •  

    Zatrważające dane z polskiego rynku pracy!

    Co trzeci polski pracownik czuje się przeciążony. Jak wynika z badania Fundacji Bertelsmanna, aż jedna czwarta polskich pracowników przyznała, że tempo ich pracy jest za wysokie! Niemal co piąty pracownik uważa, że często pracuje na granicy swoich możliwości, a 23 % nie robi w pracy żadnej przerwy. Co ósmy pracownik twierdzi, że przychodzi do pracy chory!!!

    Jeszcze gorszych danych dostarcza instytut DAK. Aż 3 miliony polskich pracowników korzystają ze środków pobudzających i uspokajających w celu sprostania konkurencji, poprawy wydajności lub opanowania stresu. W ciągu sześciu ostatnich lat liczba pracowników przyjmujących takie specyfiki, wydawane tylko na receptę, wzrosła z 4.7 % do 6.7 % wszystkich zatrudnionych!!!

    O boże, bożenko.

    Patologie polskiego rynku pracy przykuły uwagę zagranicznych mediów. W 2012 pisał o tym The Guardian. Według brytyjskiego dziennika 50 % Polaków nie ma żadnych oszczędności. I - nie przejdzie mi to chyba przez palce - AŻ 7 MILIONÓW PRACOWNIKÓW ZAPIEPRZA ZA 400 EURO MIESIĘCZNIE. 70 % z tych biednych pracujących nie ma żadnej innej roboty.

    Czaita?

    Popastwił się nad nami również Deutsche Well. Według niemieckiej gazety ponad pół miliona czynnych zawodowo Polaków oszczędza na jedzeniu, pozwalając sobie na pełnowartościowy posiłek tylko co drugi dzień. Dla 1.5 miliona nawet tygodniowy urlop jest luksusem.

    Ludzie, ile jeszcze wam trzeba?! Czy wy nie widzicie, co się dzieje z tym krajem? Politycy przeżerają naszą krwawicę, zagraniczne korporacje wyciskają nas na cytryny. Wyjdźmy wreszcie na ulicę, obalmy ten uzurpatorski nierząd!!!!!!!!

    A nie, sorry, pomerdało mi się. Wszystkie te dane dotyczyły niemieckiego rynku pracy. Rewolucja odwołana.

    Źródła: # # # #

    PS. Mój autorski tag: #korolukmasakruje

    #neuropa #4konserwy #ekonomia #gospodarka #niemcy #rynekpracy #praca
    pokaż całość

  •  

    Kojarzycie pewnie taki obrazek. Płaca w 2003 roku, płaca w 2013 roku. Ceny paru produktów w tychże latach. I ogólny wniosek: biedniejemy! Siła nabywcza spada.

    O, o ten chodzi.

    Manipulacja dla kretynów, profesjonalnie nazywana cherry picking. Pomyślałby kto, że nikt rozumny się na to nie złapie. No i pewnie dobrze by pomyślał. Ale rozumu na Wykopie deficyt, to i gównografika cieszy się sporą popularnością.

    Ale jest też dobra wiadomość. Przygotowałem odtrutkę. A w zasadzie przygotowaliśmy. Ja dostarczyłem danych, stroną wizualną zajął się imć @Keffiro. Oto i ona - doczepiam na dole. Jak wam jakiś nieuczek rzuci gównografiką, to możecie chlasnąć przez łeb kontrgrafiką. Cherry picking za cherry picking. A nuż w ptasim móżdżku zakiełkuje refleksja, że tendencyjny dobór paru produktów niekoniecznie wyczerpuje temat siły nabywczej?

    Ceny wzięte stąd, płace stąd.

    Jeśli kogoś interesuje, jak dokładnie wygląda sprawa z siłą nabywczą, to nie jest to trudne do oszacowania. Skumulowana inflacja w latach 2004-2014 wyniosła 28.3 %. Chodzi o wskaźnik CPI, czyli średnią ważoną ~2000 produktów, nabywanych przez statystyczne gospodarstwo domowe – najlepszą miarę kosztów życia.

    Przeciętna pensja w tym czasie wzrosła z 2289.57 zł do 3783.46 zł. Czyli o 65 %. Minimalne wynagrodzenie wzrosło z 824 zł do 1680 zł, czyli o 105 %. A przeciętny dochód rozporządzalny na osobę w gospodarstwie domowym wzrósł z 712 zł do 1340 zł. Czyli o 88 %.

    Znam duszę wykopka, więc wiem, że na wskaźniki typu CPI patrzy niczym średniowieczny wsiur na telewizor. Jakieś czary-mary, statystyczne sztuczki, spisek jajogłowych wymierzony w mój chłopski rozum i moje wąsy!!!

    Dam i zatem porównanie produkt po produkcie, ale uwzględniające trochę więcej towarów niż sześć najbardziej drożejących jak na sławetnej gównografice. Tutaj zestawienie dla lat 1995 i 2012 oraz 2000 i 2012. Tutaj dla lat 2004 i 2014. I bonusowo – porównanie siły nabywczej obecnych wynagrodzeń do pensji za środkowego Gierka. Z każdego zestawienia wynika przykry dla wykopka wniosek – bogacimy się.

    PS. Mój autorski tag: #korolukmasakruje

    #neuropa #4konserwy #ekonomia #gospodarka #keffiromasakruje #silanabywcza
    pokaż całość

    źródło: CHERRY.jpg

  •  

    Parę dni temu wrzuciłem tekst masakrujący nierząd Tuska i Kopaczowej. Oczywiście panowie od #60groszyzawymoderowanywpis znaleźli odpowiedni paragraf i usunęli filipikę. Pewnie poszło o te parę przekleństw i sarkazm ostry jak katana. Dlatego wrzucam wersję wygładzoną, aby wykopowa POlicja nie miała się do czego przyczepić.

    Ale zmianie uległa nie tylko forma. Dodałem paręnaście statystyk, aby jeszcze bardziej uwypuklić tragedię ostatnich lat. Warto przeczytać wszystko raz jeszcze. Polaku, obudź się!

    JAK UPADA POLSKA

    Jak powszechnie wiadomo, Polska za rządów PO ledwo dyszy i tak rzężąc żałośnie zmierza ku bankructwu. Jesteśmy odbytem Europy, rozpełzawionym owsikami zadupiem bez żadnych szans na lepsze jutro. Jedyną dla nas nadzieją jest mąż opatrznościowy w muszce, któremu jednak nikt nie chce powierzyć władzy, bo na straży ancien régime stoi TVN, wmawiając ciemnemu ludowi, że Janusz Korwin-Mikke zdradza małe żony i brzuchaci impotentną kluchą coraz to młodsze dzierlatki.

    Cywilizacyjny regres zafundowany przez nierząd ryżego inwertyty i jego totumfacką pediatrkę to zbrodnia na narodzie porównywalna z mordem w Katyniu i nadejdzie jeszcze Dzień Sznura, w którym uciemiężony lud weźmie sprawiedliwość w swoje ręce i gałęzie zaczną trzaskać niczym podczas wichury, choć wiatr tego dnia dął będzie nieodczuwalnie. 

    Najwyższe na świecie podatki, dług przewyższający PKB USA, brudne, poharatane dzieci z brzuszkami wzdętymi od kwashiorkoru, konkurujące z łabędziami w parku o ostatnie okruszki chleba; gimnazjalistki prostytuujące się za garść szczawiu zerwanego z ogołoconych już do zera nasypów kolejowych czy wreszcie stada wygłodniałych emerytów, pożerające rozmiękczone moczem krawężniki, bo śmietniki zdążyła już opróżnić szybsza w nogach młodzież.

    Wszyscy o tym wiemy, czytamy wszak Wykop. I nie trzeba nam żadnych statystyk, bo to jakby dowodzić kołowatości koła. Mimo wszystko zerknijmy do danych, by w masochistycznym zboczeniu ponapawać się zimbambweńską nędzą, zgotowaną nam rękoma antychrysta Tuska.

    Najpierw zerknijmy na dynamikę PKB, bo coś pamiętam z podstaw przedsiębiorczości w gimbazie, że to wskaźnik ważny. Jak zatem w latach 2007-2013 wyglądał skumulowany wzrost PKB w Polsce na tle reszty krajów UE?

    Klik

    Czyż trzeba czegoś jeszcze, by wywieźć ryżego drania na taczce do Niemiec? Pod względem wzrostu PKB zajmujemy żałosne pierwsze miejsce i to bezdyskusyjnie. 15 krajów jeszcze nie odrobiło kryzysowych strat, kraje PIGS to, kurna, nie wiem, kiedy odrobią - a my kłujemy w oczy tymi 19.7 %! Czy to się godzi? Gdzie tu jakaś elementarna solidarność z resztą kontynentu? Masz ty, ryży chochliku, rozum i godność człowieka?!

    Rozpierduchę jeszcze lepiej widać na tym wykresie, opartym o dane Eurostatu. W roku 2007 nasze PKB per capita skorygowane o siłę nabywczą stanowiło ledwie 53 % średniej UE. W roku 2014 było to już 68.4 %! 15 punktów procentowych w siedem lat! Zakładając utrzymanie trendu, średnią europejską dogonimy przed rokiem 2030, co jest wynikiem tragicznym, bo przecież Korwin mówił, że normalne kraje rozwijają się w tempie 10-15 %.

    Nie tylko rozwijaliśmy się ślimaczo. Również taki gównowzrost czeka nas w najbliższej przyszłości, a przynajmniej tak prognozuje Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Według wskaźnika PKB per capita, skorygowanego o wartość siły nabywczej, w 2018 roku mamy wyprzedzić Portugalię i Cypr, kraje jeszcze niedawno znacznie bogatsze. W 2019 roku PKB per capita Polski będzie wynosił 91 % greckiego, choć w 2008 roku było to 60 %. W 2008 roku PKB per capita Polski wynosił 57 % hiszpańskiego i 56 % włoskiego, a w 2019 roku będzie to kolejno 80 % i 83 %. Robimy więc wszystko, aby nigdy nie dogonić południa Europy, do którego od dziesiątków lat dzieli nas ogromny dystans. Na domiar złego PwC wieści, że do roku 2050 Polska będzie najszybciej rozwijającą się gospodarką Europy, a agencja Stratfor, nazywana cieniem CIA, przewiduje, że w najbliższej dekadzie Polska się stanie geopolityczną potęgą.

    Naszym problemem za rządów Tuska był nie tylko rachityczny wzrost, ale również NATURA tego wzrostu. Każdy kuc wie, że ciągnęliśmy ten wózek wyłącznie dzięki długowi, który osiągnął takie rozmiary, że aż truchło Gierka dostałoby erekcji. Idealnie obrazuje to ten wykres, przedstawiający skumulowany przyrost długu względem PKB w latach 2006-2013. Na 28 krajów UE tylko cztery zadłużały się wolniej od nas. Przy czym jeden z nich - Malta - miał populację mniejszą niż Poznań, a drugi - Estonia - mniejszą niż Warszawa. Jeśli chodzi o duże, poważne kraje, to lepsza była tylko lewacka Szwecja i Bułgaria. W kochanej przez wykopków Irlandii dług wzrósł o 98 pp., w Grecji o 66 pp., w Portugalii o 54.2 pp. My ze swoim przyrostem o 9.7 pp. wypadamy wręcz niepoważnie i aż wstyd przed światem. Jakby tego było mało, Tusk zajumał z Banku Centralnego rezerwy – w roku 2007 ich wartość wynosiła 65.7 mld $, a w roku 2013 już 106.2 mld $ - co jeszcze bardziej pogarsza naszą sytuację jako dłużnika. Finansowy armagedon byłby pewnie jeszcze większy, jednak odpowiedzialna polityka fiskalna poprzedników ułatwiła spięcie budżetu w kryzysowych czasach. PiS obniżył podatki, zwiększając jednocześnie wydatki, w tym również wydatki sztywne, których nie da się obniżyć bez wcześniejszej zmiany prawa. Wydatki budżetowe zwiększyli w latach 2007 i 2008 o 52,7 mld zł, a przez obniżkę stawek PIT-owskich, składki rentowej i wprowadzenie ulg prorodzinnych dochody sektora publicznego w roku 2010 spadły o 40 mld. Przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich, Ryszard Petru, za problemy budżetowe z roku 2010 obwinił hipsterską politykę fiskalną Zyty Gilowskiej, ale nie słuchajcie się tego lewaka, jedynym znawcą gospodarki w Polsce jest doktor prawa Robert Gwiazdowski, ksywka „Ekonomista” lub „Profesor”.

    Sporo można by jeszcze o długu rozprawiać, ale nie ma po co, bo sążnistą filipikę pod adresem zadłużacza TuSSka wysmażyłem już tutaj.

    Pekabe-srekabe i jakiś dług publiczny – co to w ogóle jest?! Fetysze ekonomistów, niemające żadnego wpływu na życie szarych ludzi. Ludzie chcą żreć, a nie kontemplować zasuwające w górę wskaźniki. Powinniśmy więc patrzeć na takie rzeczy, jak realny wzrost dochodów, bo to on nam mówi, czy statystyczny Janusz może sobie więcej do gara włożyć.

    "The Economist" jakiś czas temu wrzucił u siebie grafikę, ukazującą zmianę dochodów rozporządzalnych gospodarstw domowych w państwach OECD w latach 2007-2011. Polska znowu robi za zakałę, zajmując pierwsze miejsce. W analizowanych okresie dochody rosły u nas średnio o 3 % rocznie, podczas gdy 33 kraje OECD jako całość notowały rokroczny spadek o pół procent. Apokalipsę potwierdza także analiza wskaźnika spożycia indywidualnego skorygowanego (AIC), czyli po prostu konsumpcji na głowę, wygładzonej parytetem siły nabywczej, który to miernik Eurostat nazwał lepiej odzwierciedlającym poziom życia gospodarstw domowych niż PKB per capita. W roku 2010 AIC Polski wynosiło 68 % średniej unijnej, a w roku 2013 już 74 %, co oznacza, że konsumowaliśmy więcej od Słowaków i Czechów. Wzrastający udział oszczędności w dochodach rozporządzalnych – z 12.1 % w roku 2007 do 18.3 % w roku 2013 - tylko dopełnia obrazu hekatomby.

    Socjalistyczny rząd podcina skrzydła zwłaszcza najzaradniejszym, dlatego Ministerstwo Finansów szacuje, że za rok liczba osób wpadających w górną stawkę podatku dochodowego podwoi się względem roku 2010, kiedy było ich pół miliona. Obecnie plasujemy się na piętnastym miejscu na świecie pod względem liczby dolarowych milionerów, a według raportu Credit Suisse w ciągu najbliższych pięciu lat liczba milionerów wzrośnie u nas o 79 %, co będzie najszybszym procentowym przyrostem zaraz po Chinach. Ale to na pewno sami krewni i znajomi królika, w Polsce nie można się uczciwie dorobić. Ech, gdybyż był jakiś ranking, który mierzy zależność sukcesu biznesowego od dobrych układów z władzą, na pewno Polska wypadłaby tragicznie. O kruca, jest: indeks kolesiowskiego kapitalizmu autorstwa „The Economist”. Wypadliśmy w nim lepiej (czyli niżej) od Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, co tylko potwierdza czarne przypuszczenia. Jednak czy warto ufać szmatławcowi, który rok temu stwierdził, że Polska osiągnęła największy od kilkuset lat sukces i żyjemy obecnie w „Drugim wieku Jagiellonów”? Oni chyba nawet Wykopu nie czytają.

    Nie dość, że nie można u nas zbić fortuny, to jeszcze drastycznie rosną nierówności społeczne. Od roku 2007 zmniejszył się współczynnik Giniego, wzrosła relacja mediany płacy do średniej oraz spadło zróżnicowanie kwintylowe, czyli stosunek najbogatszej jednej piątej społeczeństwa do najuboższej jednej piątej. To znaczy w sumie to wszystko świadczy o spadku nierówności społecznych, no ale wzrosły, bo Kaczyński coś tak ostatnio pierdzielił.

    Aby jednak nie popełnić grzechu cherry picking, sięgnijmy po wskaźniki agregatowe, które pozwalają spojrzeć na rzecz z lotu ptaka. Na przykład taki wskaźnik rozwoju społecznego, ksywka HDI.

    W roku 2007 Polska zajmowała świetne 41. miejsce, by w roku 2014 awansować na żałosne 35, wyprzedzając takie kraje Trzeciego Świata, jak Malta, Słowacja, Portugalia, Węgry czy Chile.

    Indeks Where-To-Be-Born, znany wcześniej jako wskaźnik jakości życia. Danych za rok 2007 chyba nie ma, znalazłem za rok 2005. Polska zajmowała wtedy 48. miejsce, w roku 2013 już 33. Awans o 15 miejsc! Można się tyko domyślać, że za rządów PiS-u awansowaliśmy o 30 pozycji, a rządy PO to spadek o piętnaście.

    Regres cywilizacyjny idealnie potwierdzają niedawne statystyki Eurostatu nt. zadowolenia z życia. Polakom żyje się w Polsce tragicznie – pod względem ogólnożyciowej satysfakcji osiągnęliśmy wynik identyczny z Niemcami i Wielką Brytanią, a więc krajami słynącymi z biedoty i trudnych warunków życia. I nie ma co pocieszać się konstatacją, że wypadliśmy lepiej od Francji, Czech, Słowacji czy Hiszpanii.

    Polacy męczą się w Polsce Tuska, to i uciekają hurmem, gdzie trawa bardziej zielona. Na Wykopie ciągle oskarża się PO o spowodowanie exodusu do Niemiec czy innej Anglii. 2 miliony Polaków! I słusznie się oskarża, statystyki potwierdzają intuicję elity Internetu. Oto bowiem w 2007 roku 2 270 000 Polaków przebywało za granicą. Ilu ich było w roku 2013? Ani chybi cztery miliony, wszak tyle wyjdzie, jak doliczymy te 2 miliony z oskarżeń. Nie, niemożliwe: 2 196 000. Za rządów PO saldo migracji się poprawiło: więcej ludzi przyjechało do kraju, niż wyjechało! Ale nie dajmy się zwieść tym statystycznym sztuczkom, GUS to banda leśnych dziadków na rządowym wikcie, wykopowa gimbaza i jej dowody anegdotyczne stanowią lepsze źródło Prawdy.

    Grzechów Tuska mam jeszcze tyle na podorędziu, że aby tekst nie osiągnął rozmiarów „Pana Tadeusza”, wymienię lepiej resztę od myślników zamiast pisać prozą. Oto zatem:

    - Tusk ograniczał wolność gospodarczą: w roku 2007 byliśmy na 86. miejscu w indeksie wolności ekonomicznej, a w tym roku na 42.

    - Tusk przeszkadzał ci zakładać fabrykę paróweczek: w roku 2008 w rankingu Ease od Doing Business zajmowaliśmy 74. miejsce, a w tym roku 32. Żałosne 42 miejsca w górę, a Wiki jeszcze pisze, że w 2013 roku zanotowaliśmy najlepszy skok na świecie. Nic się zatem w Polsce nie zmienia, ciągle urzędasy dybią na twój januszobiznes, a formalności przeciągają się przez eony. Jako rok odniesienia wziąłem 2008, bo raport z tego roku opierał się na danych zbieranych w okresie od kwietnia 2006 do czerwca 2007, a więc w końcówce rządów PiS-u;

    - Tusk podniósł podatki do poziomów zgoła socjalistycznych: w roku 2012 relacja dochody/PKB wynosiła u nas 38.3 %, więc na 28 krajów UE tyko siedem miało mniej rozbuchany fiskalizm. W przypadku relacji wydatki/PKB lepszych było tylko sześć. Tylko 4 kraje UE mają od nasz szybciej Dzień Wolności Podatkowej;

    - Tusk na dodatek zagmatwał system podatkowy, przez co w roku 2008 przeznaczaliśmy na czynności podatkowe 418 godzin, a w 2013 już 286 godzin;

    - Tusk ograniczał nie tylko wolność gospodarczą, ale również wolność wypowiedzi. W rankingu wolności prasy, opracowanym przez Reporterów bez Granic, w roku 2007 zajmowaliśmy 56. pozycję, a w roku 2014 już 19;

    - Tusk uszczuplał wolności obywatelskie, przez co w roku 2006 zajmowaliśmy 46. pozycję we wskaźniku demokracji, a rok temu 40;

    - jeszcze gorzej wypadamy w globalnym indeksie pokoju, obejmującym takie zmienne, jak: polityczna niestabilność, zagrożenie terroryzmem, terror polityczny, poziom przestępczości i wiele innych. W roku 2007 byliśmy na pozycji 33, rok temu na 22;

    - Tusk zrujnował rynek pracy, przez co obecnie mamy najwięcej zatrudnionych osób w historii Polski;

    - Tusk zniszczył system edukacji: w badaniu PISA w roku 2006 zajęliśmy 9. miejsce w czytaniu i interpretacji, 25 w matematyce i 23 w rozumowaniu w naukach przyrodniczych, a w 2012 kolejno: 10, 13 i 9.

    - Tusk zaniechał informatyzacji urzędów, dlatego w roku 2007 dostępność usług e-governance online wynosiła 21 %, a w roku 2010 już 79 %. Z tego samego źródła możemy się dowiedzieć, że w roku 2007 czas egzekucji sądowych wynosił 830 dni, a w roku 2012 już 685. Według Banku Światowego znacznie poprawiły się u nas wskaźnik efektywności rządzenia i jakość stanowionego prawa;

    - Tusk zamordował przemysł – w roku 2007 jego udział w tworzeniu PKB wynosił 32.8 %, a w rok 2013 już tylko 33.2 %. Zważywszy na tak drastyczny spadek nie powinno dziwić, że pod względem udziału przemysłu w PKB zajmujemy paskudne trzecie miejsce w UE, a średnią unijną przewyższamy o 8.1 % punktu procentowego. Andrzej Duda, polityk stroniący od populizmu, słusznie więc głosi potrzebę reindustrializacji Polski;

    - Tusk zanihilował infrastrukturę kolejową: w roku 2007 długość linii kolejowych dostosowanych do prędkości 160 km/h i więcej wynosiła 1307 km, a w roku 2012 1956;

    - Tusk ukradł autostrady i drogi ekspresowe: w roku 2007 mieliśmy ich 900 km, w roku 2014 blisko 3000 km. Zastój w tym zakresie idealnie obrazuje ten gif;

    - Tusk skorumpował politykę: w roku 2007 zajmowaliśmy 61. miejsce w Corruption Perception Index, a rok temu 35.

    Taki to był gagatek z tego Donalda.

    PS. Mój autorski tag: #korolukmasakruje

    #neuropa #4konserwy #ekonomia #gospodarka #polityka #tusk #gownoburza #korwin #krul #bekazprawakow
    pokaż całość

  •  

    ZALEWAJĄ NAS!!!

    Jak donosi Instytut Jutiuba i Demotywatorów, muzułmańska imigrantka rodzi średnio siedem dzieci rocznie, po jednym przez każdy otwór cielesny. Specjaliści Instytutu biją na alarm.

    - To nie jedyny czynnik islamizujący – stwierdza prof. Wykopsander Lewski – Równie wielkim problemem są Polki jeżdżące na Erazmusy. Zobaczy taka Turasa i nim zdąży rozdziawić paszczękę do fellatio, już przekonwertowana. Poza tym emigracja. No i skrobankowe zamiłowania rodowitych Europejek. Europa umiera, proszę pani. Dziesięć lat i będzie tu las turbanów.

    Z prognozami demografa nie zgadza się Pew Research Center. Według prestiżowego think tanku obecnie w Europie mieszka 6 % muzułmanów, a w roku 2030 będzie ich 8 %, co obrazuje ten wykres. W 2050 roku ma być ich 10 %.

    - Pani się nie słucha lewaków, dostanie taki dolara, to napisze wszystko, bo to zawsze lepsze niż zasiłek socjalny - ucina wątpliwości Lewski – Polecam poczytać Wykop i Euroislam, tam są niezależne badania anegdotyczne. Zalewają nas i już. I co gorsza, nie asymilują się, tylko hołdują dzikim obyczajom. Nie słyszała pani o Francji? Mam tam kolegę.

    W roku 2009 Instytut Gallupa, najstarszy ośrodek badania opinii społecznej na świecie, przeprowadził ankietę na europejskich muzułmanach. Przepytano mieszkańców Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii. Francuscy muzułmanie okazali się najbardziej postępowi.

    Akty homoseksualne są moralnie akceptowalne dla 35 % francuskich muzułmanów i 78 % ogółu francuskiego społeczeństwa. Podobne pytanie zadaje od lat Polakom CBOS. Według sondażu z 2010 tylko 42 % Polaków uważa, że homoseksualiści powinni mieć prawo do uprawiania seksu w czterech ścianach. 37 % uważa, że nie powinni mieć prawa, a 21 % nie ma zdania. Co oznacza, że francuscy muzułmanie i Polacy to jeden pies. 35 % francuskich muzułmanów dopuszcza aborcję (78 % ogółu Francuzów). 48 % francuskich muzułmanów dopuszcza seks pozamałżeński, tylko 24 % dopuszcza karę śmierci (35 % dla ogółu Francuzów), 3 % akceptuje zabójstwa honorowe (2 % ogółu Francuzów). Najmniej postępowi są muzułmanie brytyjscy, niemieccy zaś sytuują się pośrodku stawki, ale również wśród nich zdecydowana mniejszość popiera ten proceder: 2 % muzułmanów brytyjskich (i 1 % ogółu Brytyjczyków) oraz 3 % muzułmanów niemieckich (i 1 % ogółu Niemców).

    Dodatkowo, jak wynika z ankiety autorstwa francuskiego dziennika „La Croix”, tylko 33 % francuskich muzułmanów modli się pięć razy dziennie, choć takie modlitwy to jeden z pięciu filarów islamu. 23 % chodzi co piątek do meczetu, 70 % przestrzega ramadanu.

    Rozluźnienie związków z religią cechuje także napływowych mahometan w Niemczech. Z sondażu przeprowadzonego na zlecenie rządu RFN wynika, że 40 % Irańczyków mieszkających w Niemczech uważa się za ludzi bez religii, podobnie jak 23 % przybyszów z Afryki Północnej. W Holandii odsetek muzułmanów regularnie chodzących do meczetu (27 %) jest niższy niż odsetek praktykujących protestantów

    Również zwyczaje prokreacyjne muzułmańskich imigrantów mają tendencję do europeizowania się z biegiem czasu. Dla przykładu dzietność wśród urodzonych w Maroku obywatelek Holandii spadła z 4.9 w 1990 do 2.9 w 2005, wśród urodzonych w Turcji obywatelek Holandii spadła z 3.2 do 1.9.

    Poprosiliśmy o komentarz Lewskiego, ale zwyzywał nas od neuropejskich trolli i zatrzasnął drzwi.

    Islamofobia zatacza w Polsce coraz szersze kręgi. Według Instytutu Wyławiania Danych z Dupy najwięcej islamofobów, przeszło 300 %, jest wśród zwolenników Janusza Korwin-Mikkego. Wybraliśmy się do ich siedliska, portalu Wykop.pl

    - ZALEWAJĄ NAS!!!!!!!11111 – krzyczą kuce – Nie szanują kobiet, pedofilię praktykują, fanatykami są. Jedyną nadzieją na odpór zarazy jest Korwin – Ostatni Obrońca Europejskiej Cywilizacji!!!!!!!!111111

    O opinię poprosiliśmy Koroluka, znanego oracza prawaków i znawcę korwinistyki.

    - Co te kuce, to ja nawet nie... - wybucha śmiechem Koroluk – Korwin ma ich obronić przed islamem? Przed dyskryminacją kobiet, pedofilią i fanatyzmem? To jakby gasić pożar benzyną. Pani posłucha, co ma do powiedzenia na te tematy szurnięty Januszek.

    O biciu kobiet:

    Jeśli konfliktu z żoną nie potrafi Pan w żaden sposób rozstrzygnąć, nie potrafi Pan jej przekonać, to, niestety, musi Pan użyć siły fizycznej.
    Jest to przykre — ale nie ma innego sposobu. Odwołanie się do sądu zniszczy Pana małżeństwo. Podporządkować się Pan nie może, gdyż utrata autorytetu rozbije je także prędzej czy później: żona poczuwszy swą siłę będzie coraz częściej stawiała na swoim, a Pan tego nie zniesie.
    Nie wolno jednak Panu wdawać się w bijatykę. Z kobietą? Musi Pan ją ukarać. Jeśli ma Pan rację i będzie Pan o tym przekonany, to żona Panu ulegnie.
    Musi to być zrobione dość zimno i stanowczo. Jako przykra konieczność. Może się zdarzyć, że i tak do rozwodu dojdzie, ale nie było na to widać rady. Może się też zdarzyć, że żona należy do tych rzadkich kobiet, które muszą dominować. Wówczas nie uda się Panu sprawić jej należnego lania i zmusić do posłuszeństwa. Wówczas musi Pan podjąć męską decyzję: rozwieść się — lub podporządkować się jej do końca życia.
    Na ogół jednak kobiety — jeśli nie są traktowane bezlitośnie — podporządkowują się, gdyż tak są wyselekcjonowane. Za to posłuszeństwo powinien Pan wynagrodzić żonę w sposób jedyny właściwy. Czesław Miłosz (Dolina Issy) słusznie zauważa, że dla obydwu stron jest to podniecające i przyjemne doświadczenie (uwaga: dalsze akty nieposłuszeństwa ze strony żony mogą świadczyć, że pragnie ona powtórzenia eksperymentu!) 


    Źródło: "Vademecum ojca", rozdział "ultima Ratio Domini" 

    Ja np. nie potrafię uderzyć kobiety – bo tak są wychowywani mężczyźni w naszej cywilizacji. Owszem: potrafię skarcić, a nawet solidnie sprać za nieposłuszeństwo – ale uderzyć, by skrzywdzić? 

    Źródło

    O plemnikach oraz kobiecie jako własności mężczyzny:

    Wiadomo, że kobieta przesiąka poglądami człowieka, z którym sypia. Ostatecznie (Natura czy Bóg – nie będziemy się spierać) nie po to tak skonstruował mężczyzn, by setki tysięcy plemników się marnowały; wnikają one w ciało kobiety i przerabiają ją na obraz i podobieństwo mężczyzny, do którego ona należy

    Źródło

    Przychylnie o pedofilii:

    Z tą pedofilią mocno się przesadza. Pedofilem miłośnikiem ośmioletnich panienek był np. Ludwik Carroll (ten od Alicji w Krainie Czarów ); nie tylko sąsiadki, ale i panie z towarzystwa na ogół bez obaw posyłały dziewczynki do jego domu uważając, że dotykanie przez mężczyznę (byle, oczywiście, bez nadmiernego natręctwa) raczej rozbudza kobiecość i pomaga niż szkodzi; również uodpornia na podobne zaloty w przyszłości
    (...)
    Martwię się, że umorzenie dotyczyło księdza bo jestem przekonany, że gdyby był to laik, to wylądowałby w więzieniu lub co najmniej ze sporym wyrokiem na długich zawiasach. W tym przypadku umorzenie sprawy nastąpiło nie dlatego, że lekka pedofilia nie jest szkodliwa społecznie, lecz dlatego, że jest to ksiądz. Co, oczywiście, antyklerykałowie wyciągną jako argument, że Kościół w Polsce stoi ponad prawem.


    Źródło

    Od prokuratury zażądałem dochodzenia w sprawie bezczelnego, oficjalnego uprawiania pedofilii w szkołach. Z tym, że osobiście wolałbym, by moja córka trafiła w łapy podofila (pedofila – nie „gwałciciela”!), który po pupie poklepie, biuscik pomaca, może popiesci i pocałuje – niż poszły na taką lekcję (lekcję wychowania seksualnego – przyp. Koroluk). Bo po zetknieciu z pedofilem pozostanie cenne uczucie wstydu i napięcie erotyczne – a po takiej lekcji bezpowrotnie utraciłaby zdolność kochania. 

    Źródło

    Pisząc wczoraj „Ja się tym, co zrobił p. Polański zwyczajnie brzydzę – ale to było chyba ze 40 lat temu…” – nie miałem na myśli tego, że p. Polański wziął sobie do łóżka 13-latkę – bo wyglądała na zupełnie dojrzałą. Tym się nie brzydzę – być może zrobiłbym to samo.

    Źródło

    Co to w ogóle jest pedofil? Jestem przerażony tym całym hałasem przeciwko pedofilom i twierdzę, że jest to akcja, która ma na celu rozbicie rodziny. Co innego gwałt, kazirodztwo – które jest karalne i powinno być karalne. Natomiast „macanka”? Znam kobietę, z którą utrzymywałem intymne stosunki, i ta kobieta powiedziała mi, że w dzieciństwie była molestowana przez ojczyma. Miałem ok. 200 kobiet w swoim życiu i mając porównanie mogę Pana zapewnić, że ta kobieta jest całkowicie normalna.

    Źródło

    No i fanatyzm. Pani kochaniutka, muzułmański kamikadze to przy Januszu oaza rozsądku i wyrozumiałości wobec ideologicznego oponenta. Przecież Krul nieraz nawoływał do mordowania przeciwników politycznych. O, na przykład w tym filmiku mówi, że obowiązkiem ojca jest „zabić, k..., tych ludzi” - tj. edukatorów seksualnych, co mówią pięciolatkom o homoseksualizmie. I nie, to nie jest żarcik, przecież on nabuzowany wypluwa z siebie słowa.

    O tym, że socjalistów należy rozstrzelać, mantruje chyba na każdym spotkaniu.

    Ale również na piśmie wyrażał takie poglądy. Proszę:

    Proces upadku naszej cywilizacji jest posunięty tak daleko, że nic poza rzezią winiątek – czyli dziesiątków tysięcy postępaków, świadomie i celowo ją niszczących – go nie powstrzyma. Jeśli sami nie pozbędziemy się tej oblepiającej nas brei, to przyjdą muzułmanie i zrobią to za nas. Wtedy Europa, wyzwolona spod unijnej okupacji, odetchnie: skończą się „parady miłości”, mordercy będą dawać gardła pod katowskimi mieczami, znikną (jako sprzeczne z Koranem!) podatki od kupna-sprzedaży, dochodowe, a nawet VAT-y i akcyzy….
    Można powiedzieć: żyć – nie umierać! Cóż – my, wierzący, przeżyjemy, bo muzułmanie chrześcijan i żydów tolerują (pod warunkiem oczywiście, że uzna się ich władzę). Natomiast ta breja, której my nie możemy się pozbyć, zniknie – muzułmanie wyrżną ją sami, bo oni ateistów nie tolerują. I wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie cena, jaką przyjdzie zapłacić muzułmanom za zamiecenie tego, co powinniśmy zrobić sami. Zamilkną dzwony w kościołach, znikną krzyże z przestrzeni publicznej – również z naszych piersi… Za próbę nawrócenia muzułmanina – a jest to interpretowane bardzo szeroko – też kara śmierci… Ponieważ ONI i tak, i tak zostaną wyrżnięci – to lepiej zrobić to samemu.


    Jak pani widzi, Janusz, poza propsowaniem mordów na lewakach, całkiem przychylnie wypowiada się o muzułmanach. W innym wywiadzie wyraził się jeszcze bardziej bezpośrednio:

    Arabowie mają wyższą cywilizację, dlatego nas zalewają i skolonizują. Oni nas nie szanują, bo jesteśmy prymitywami
    (...)
    Gdy przyjdą tu muzułmanie i wyzwolą nas spod unijnej okupacji, znajdziemy się w znacznie wyższej cywilizacji niż obecnie.


    Korwin jest islamską agenturą na polskiej ziemi. Niczym się mentalnie nie różni od afgańskiego pastucha. Zasymilowany muzułmanin francuski to przy Ozjaszu Goldbergu pierdzący motylkami pacyfista. Pani przekaże kucom, że pakują się z deszczu pod rynnę.

    \/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/

    PS. Ostatnio przebąkiwałem coś o moim szykującym się opus vitae. Oczywiście nie jest nim ten śmieszkowy wpis. Dzieło ukaże się najwcześniej w niedzielę. Będzie przepastne, pełne faktów i liczb, czyli tego, czym kuc się brzydzi najbardziej zaraz po fryzjerze. Rzeczowość przeważy nad złośliwościami, więc może amatorzy niskich rozrywek będą zawiedzeni. Ale ci, co szukają oręża w walce z wolnorynkową demagogią, dostaną użyteczną ściągawkę. Wpis ukaże się pod autorskim tagiem #korolukmasakruje – jak i wszystkie moje ambitniejsze wpisy od tej pory. Pojutrze zaś wrzucam wygładzoną wersję legendarnej laurki pod adresem TuSSka. Pierwotna wersja zgorszyła świętoszków i czort ją wziął.

    Ale jako lewak mam dobre z czortem kontakty.

    #neuropa #4konserwy #islam #islamizacja #muzulmanie #bekazprawakow #korwin #krul #francja #nacjonalizm #ruchnarodowy #polityka
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Powiązane z #korolukmasakruje