•  

    №2 Błąd w analizie czeskich wybuchów - wymieszanie badania przyczyn naturalnych i nadprzyrodzonych istot w jednym miejscu.

    W poprzednim wpisu napisałem, że 50% relacji prasowych z czeskich wydarzeń poświęcone jest interesującym dla nikogo kłótniom między nieznanymi czeskimi politykami. Z czego składa się pozostałe 50%? Na odwrót, to bardzo rozrywkowe dla wszystkich opowieści o ściśle tajnej i tajemniczej rosyjskiej agencji wywiadowczej - GRU. Jeśli jednak przyjrzeć się bliżej, owe historie również nie mają nic wspólnego z historią owych czeskich eksplozji.

    Pozwólcie mi wyjaśnić, co mam na myśli pisząc to.

    Krótka historia o UFO i polu ziemniaków. Rolnicy często widywali UFO nad jednym z pól ziemniaczanych. Na jesieni pole to dawało bardzo słabe plony. Czy powinniśmy zbadać wpływ pojawienia się UFO na plony ziemniaków? Czy najpierw należy zbadać kilka możliwych przyczyn naturalnych. Ustalono, że rolnik zapomniał wiosną nawieźć to pole obornikiem. Czy w tym momencie powinniśmy zapomnieć o UFO? Ale wszyscy widzieli UFO nad polem, musi być jakiś związek - rolnik nadal przekonuje bank, gdzie miał kredytu.

    Badanie UFO jest bardzo interesujące. Ale powinno się to robić oddzielnie od dochodzenia w sprawie złych plonów.

    O agencji GRU wiemy za dużo z gazet. A w przytłaczającej większości tych sensacyjnych publikacji brakuje podstawowych faktów o tej czeskiej firmie, o rodzaju amunicji, którą przechowywała, o tym, co robiła z tą amunicją w ostatnich dniach przed eksplozją.Tych podstawowych pytań jest jeszcze wiele, ale są one zbyt nudne, by je śledzić w porównaniu z przygodami znanych na całym świecie szpiegów.

    A skąd publiczność bierze swoje informacje o owym GRU-UFO. Bierze je z innego UFO-Bellingcat. UFO opowiada o innym UFO, a widzowie wpatrują się w ekrany.

    Czy naprawdę sądzisz, że wiesz co to jest GRU, jakie są jego cele, jaką operację prowadzi. Czy chociaż rozumiesz, że Bellingcat to nie grupa internetowych pasjonatów, ale tak samo zwykły członkowie jakiejś służby wywiadowczej?

    Przed Czechami stało proste ziemskie zadanie opowiedzenia historii o tych wybuchach w logicznym następstwie bez pominięć. Była sobie prywatna firma. Robiła takie i takie rzeczy. Przechowywała w swoim magazynie taką i taką amunicję. Z tą amunicją dokonywano takich bezpiecznych manipulacji. Przed wybuchem dwóch pracowników firmy wykonywało tam takie i takie czynności. Z tego i tego powodu wykluczamy naturalne przyczyny eksplozji. Drugą eksplozję tłumaczymy z tego albo innego konkretnego powodu. I wreszcie mamy te i te dowody na udział tego człowieka w dywersji.

    Zamiast tej zdrowej historii o incydencie. Mamy opowieść o tajemniczej organizacji GRU, której głównym celem są działania terrorystyczne w Europie. Ta tajemnicza organizacja, nie, to wykreślicie, wprost Rosja, Rosja tak ukradkiem zaatakowała państwo NATO, że zauważyliśmy to dopiero po 6 latach. Tak więc jak potężna i rozpowszechniona jest ta organizacja i jej agentura.

    UFO to ciekawe zjawisko i należy je badać. Ale jeśli myślisz o złym plonie, to lepiej, żeby to nie była twoja jedyna wersja.

    #czechy #bron #rosja #kryminalistyka

    Wolam:
    @matka_boska_w_klapie: , @Lutniczek: , @Vadzior:
    który dają plusa trafią na trzeczy odcinek.
    pokaż całość

    źródło: mysz6.jpeg

  •  

    Hej, zapraszam Was do kolejnego odcinka o seryjnych mordercach. Tym razem na tapet wziąłem zakochaną parę, która lubowała się w gwałceniu i mordowaniu dzieci - morderców z mokradeł.

    #nsfw #film #horror #horrorshow #thriller #seryjnimordercy #mordercy #truecrime #kryminalne #kryminalistyka pokaż całość

    źródło: consent.youtube.com

  •  

    CZĘŚĆ PIERWSZA WPISU

    Poniżej zamieszczę te informacje i szczegóły które uważam za jedne z ważniejszych, z książki Reginy Louf (ofiara belgijskiej siatki pedofilów z elit) ale tych szczegółów jest o wiele wiele więcej więc polecam samemu przeczytać książkę. Ten post będzie miał jeden motyw pojawiających się co chwilę elementów potwierdzających historię Reginy, więc nawet jeśli temat zmieni się to motyw pozostanie ten sam. Pozwoliłem sobie na edycje i dodatkowe info żeby naprowadzić czytelników.

    Książka w formacie PDF: https://pdfcoffee.com/109518200-regina-s-story-pdf-free.html Bezpieczny link, można czytać online, jeśli spadnie można użyć wersji archive:

    https://archive.vn/Gi4qK

    Jeden z ważniejszych elementów na jakie się natknąłem była fabryka (w której kręcono filmy z morderstw dzieci/tortur/gwałtów) opisy Reginy pokryły się z prawdziwym budynkiem odnalezionym przez Reginę gdy podróżowała z detektywami, to fabryka ASCO ->

    https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/833503065859555328/unknown.png

    Fabryka ASCO i powiązania właściciela zostały dokładnie opisane na stronie Conspiracy Dossiers z wieloma detalami:
    https://conspiracydossiers.com/2021/04/14/roger-boas-and-the-asco-factory-of-the-films/

    Cytują też ISGP (badają ten temat, zrobili spore opracowania na podstawie książki X Dossiers z 1999):

    “The intention was that she [X1] would show them the way to ‘the factory’, where she already had spoken about in a previous interview. At the time, she talked about a secret studio where snuff movies were recorded. On the E40 Brussels-Luik she had pointed to exit Sterrebeek. From there she made the inspectors drive until a crossing. ‘Go left here’, she said. A few miles down the road she made the car stop. That’s it, ‘the factory’. De Pauw looked and saw a large board with a name on it [ASCO]. It was the company of a business friend [Roger Boas] of a politician pointed out by X1 [Paul Vanden Boeynants]… ‘It has changed’, she noted [accurately, just as the description she gave earlier]… [pp. 165-166] The movies were recorded in a studio, located at an industry park at the outskirts of Brussels, close to the exit of a highway. She [X1] can give a pretty good description of the building, and when it is identified a month later it also turns out to be accurate: a glass gateway, lots of aluminum, red bricks, square building, an aerial photo in the entry hall, a waiting room with four dark brown couches and a large white astray on a salon table. She describes the murder on a baby, about which Tony V. later insinuated that it might have been her own child…” (De X-dossiers book by Van Heeswyck, Bulte and De Coninck, pages 165-166, 259-260 [ISGP translation])

    Regina zaczyna wspominać, że jej alfons Tony, kochanek jej matki, jej matka i ojciec zeznają później, że Tony rzeczywiście miał dostęp do domu Reginy i jej pokoju ->

    https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/833754299644641380/unknown.png

    Całkiem rozwinięty artykuł na temat Tony'ego na stronie Conspiracy Dossiers, często podpierający się książką Reginy Louf ->

    https://conspiracydossiers.com/2021/02/25/tony-van-den-bogaert-the-pimp/

    Wspominający interesujące szczegóły jak fakt, że jej oprawcy używali BMW z przyciemnianymi szybami co sprawiło, że detektywi zaczęli myśleć, że wyspecjalizowana grupa żandarmerii [Diana Group], mogła brać w tym udział, wspomniana jest oczywiście fabryka ->

    https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834079621271650344/unknown.png

    Artykuł kontynuuje, że zeznanie Reginy Louf zostało potwierdzone przez Carine Veniers, gospodynię domu Reginy która powiedziała podczas śledztwa, że Christiane Louf (matka Reginy) i jej kochanek i jednocześnie alfons Reginy - Tony - zmusili Reginę do uprawiania seksu z nimi. Tony miał to robić na oczach Carine. Tekst kontynuuje, że Carine była w kontakcie z osobą z klasy Reginy, która również potwierdziła, że dochodziło do kontaktów seksualnych pomiędzy X1 (Reginą Louf), Tonym i matką Reginy, a także ich gospodynią. ->

    https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834082592663666719/unknown.png

    Conspiracy Dossiers wspomina również ten jeden bardzo ważny element ->

    "On September 4, 1983, 17 year old Veronique Dubrulle was declared dead, oficially from cancer. Her death certificate waas written and signed by Dr. Luc De Schrijver and internationally esteemed neurosurgeon Dr. Luc De Waele. Veronique was the daugther of Jacsques Dubrulle, who was involved in the film industry. In Late 1996, X1 identified Veronique as one of the girls she had seen being murdered. She claimed that the murder took place in 1983, which is accurate. X1 testified that she had seen Veronique regularly at child abuse parties."

    Dalsza część artykułu Conspiracy Dossiers ->

    "The dossiers were closed in early 1997 by the District Attorney's office in Gent, before this could be investigated further. Veronique's body was not dug up as Aime Bille had requested. Detective also found out that Tony called up Jacques Dubrulle three times after the first leaks of the X-dossiers in January 1997. Further research indicated that Tony and Jacques Dubrulle were actually good friends."

    Tekst: https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834085934031044658/unknown.png

    Ta informacja ma swoje źródła aż w "X-Dossiers" książki z 1999 na której artykuły ISGP są częściowo oparte (Conspiracy Dossiers używa opracowań ISGP jako jedno ze śródeł) ->

    Shortly after the press first mentioned the X-dossiers in January 1997, detectives found out that Tony, X1's former pimp, called up Dubrulle three times. Further research by the authors of the 1999 book 'The X-dossiers' indicated that both men
    were good friends.

    Tekst: https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834585020722446366/unknown.png

    https://ia801803.us.archive.org/14/items/dutroux-x-dossiers-accused-overview-isgp-2007/dutroux-x-dossiers-accused-overview-isgp-2007.pdf

    Idąc dalej z artykułem o Tonym alfonsie, zabrał on Reginę (już mężatkę) do zamku w s' Gravenwezel tuż obok zamku Axela Vervoordta gdzie została zmuszona do zabicia Katrien De Cuyper, obecni pedofile według Reginy? Nihoul, Bouty, Tony, Vander Elst, Leopold Lippens, prawdopodobny właściciel zamku Kattenhof (z rodziny de Caters, sąsiadów Axela Vervoordta, to oni sprzedali Axelowi swoje posiadłości miesiąc po zeznaniach Reginy na ten temat w 1997, pisałem już o tym we wcześniejszych wpisach na tym tagu) ->

    https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834090174593105950/unknown.png

    <- Regina pisze, że w 1994 roku stworzyła listę adresów gdzie alfonsi odbierali nieletnich, dała listę organizacji "Against her will", ci przekazali listę policji która praktycznie zignorowała sprawę ponoć znając jej detale lecz bojąc się utraty pracy. Regina już wtedy napotkała opór ze strony policji próbując się kontaktować.

    Podkreślając potwierdzenia zeznań Conspiracy Dossiers kontynuuje:

    "Tony was spotted under police investigation no less than 21 times near four separate schools one of which had been attended by Katrien De Cuyper. Despite these observations, Commandant Duterme and the Gendarmerie ignored Patrick De Baets and Michel Bourlet's requests to continue the investigation. During the observations of Tony, it was discovered that Tony was in continous contact with a gendarme from Antwerp, regularly calling or emailing each other. This very same gendarme officer was appointed to a leading position in the investigation of Tony. No changes were made when De Baets and his team reminded their superior that this was a conflict of interest. This particular gendarme also became responsible for dismissing the possibility of X1's testimony about the murder of Katrien De Cuyper." ->

    https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834091332586176553/unknown.png

    Ostatni skrinszot ofc kończy się informacją o Tonym przyznającym się do policji o wykorzystywaniu Reginy ale odrzucającym zarzucane mu kontakty ze specyficznymi osobami, to była również konkluzja wymiaru sprawiedliwości, i co ciekawe, Tony nie odczuł żadnych konsekwencji swoich zeznań, prawdopodobnie nadal był aktywny w Belgii, Holandii, Niemczech i miał firmę w Polsce ->

    https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834092525190774794/unknown.png

    Ciekawa część na temat przeszłości Tony'ego w artykule Conspiracy Dossiers ->

    https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834095881242148906/unknown.png

    "Tony was bragging about being friends with Baron Benoit de Bonvoisin and Willy De Clercq. BdB has been accused of visiting Ceciles's hotel-villa (Regina's grandmother), the ASCO factory, the child hunts, Le Mirano and visiting other child abuse events. BdB will be discussed later. However, Willy De Clercq has been mentioned before. He was born in Gent and allegedly would be tied to the "pink ballets" affair, as was Baron de Bonvoisin and Paul Vanden Boeynants. X2 claimed to have seen Willy De Clercq at meeting in the Hilton with Madani Bouhouche's spouse" And the text goes by mentioning "coincidences" with testimonies of other X-witnesses ->

    https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834099628055199754/unknown.png

    Conspiracy Dossiers kontynuuje punktowanie znajomości przez fabrykę ASCO Rogera Boasa gdzie obecni mieli być

    "Nihoul, Annie Bouty (companion of Nihoul), Tony and two gendarmes officers. Regular visitors accused of going there for the purpose of child abuse include Tony, Nihoul, Michel Vander Elst, Jean-Paul Dumont, Paul Vanden Boeynants, Baron Benoit de Bonvoisin, Wilfried Martens and Melchior Wathelet and possibly Roger Boas. These names have been mentioned before. Wathelet was the justice who approved the probationary release of convicted serial child kidnapper and rapist, in 1992. Wathelet is also accused of arranging orgies with minors and of holding satanic ritual abuse at a castle in Verviers. The rest of the individuals have all been interconnected. Wathelet and Martens were involved in the PSC, along with VdB, BdB, Dumont and Boas, who were all involved in the PSC's CEPIC. Baron de Bonvoisin, Paul Vanden Boeynants, Jean-Paul Dumont and Roger Boas were involved in the Cercle des Nations."

    Córką Emile Dellaerta była Carine Dellaert, która prawdopodobnie była dziecięcą ofiarą znaną Reginie jako Clo - ofiarą, którą Regina poznała w siatce pedofilów. Clo została zamordowana. Emile był podejrzany o kazirodztwo w 1977 i stosunek z nieletnią w Holandii w 1965 roku. Miejsce w którym Clo została zamordowana [według Reginy] -

    "ended up being a brothel called the International House in the 90s. Parents of X4 (another witness) happened to live next door to the house. The house was owned and inhabited by Gustaaf Derdijn, who owned the Co-Cli-Co in the early 1980s. The Co-Cli-Co also appeared in Tony's diary. At the time the Co-Cli-Co went bankrupt in 1984, one of its largest creditor's was Le Cinema Publicitarie, a video store owned by Tony. However the largest creditor was the firm All-Meat, in which Derdijn was a partner together with Dutch porn dealer Gerard Cok, who together with his business associate Charles Geerts are major players in the worldwide porn industry. Regina claimed that those present at the murder of Clo included Nihoul, Bouty, Tony, Vander Elst, Count Leopold Lippens and a man and a woman she recognized from the nightclub Co-Cli-Clo." ->

    https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834101467425931345/unknown.png - Sorry za urwany skrinszot. Można kontynuować tutaj: https://conspiracydossiers.com/2021/02/25/tony-van-den-bogaert-the-pimp/

    Charles Geerts według źródeł zacytowanych na Wikipedii był oskarżany o powiązanie z pornografią dziecięcą ->

    https://en.wikipedia.org/wiki/Charles_Geerts_(businessman)

    In 2001 he successfully sued Het Parool newspaper in the Raad voor de Journalistiek (Journalism Council) after an article by Bart Middelburg on money laundering. In 2004, Zembla broadcast a programme in which he was associated with child pornography. By order of the Raad voor de Journalistiek, the programme had to rectify this claim. Geerts was friends with drug lord Klaas Bruinsma.

    I w tym momencie wskakuje powiązanie z przypadkiem Zandvoort z Holandii gdzie znaleziono ogromną ilość dziecięcej pornografii. Zdjęcia jednej z ofiar ekstremalnie przypominały Katrien De Cuyper, która miała zostać zamordowana przez Reginę - ponieważ ta została do tego zmuszona przez Tony'ego i jego grupę na posiadłości sąsiadów (rodzina de Caters) Axela Vervoordta, w ten sposób miała siedzieć cicho gdy była już ze swoim mężem Erwinem. Zagrożono jej, że zostaną zabite jej dzieci. Przypadek Zandvoort wiąże się poprzez płatności jednego z podejrzanych - Ulricha - do klubu w Antwerpii, mieście w którym zaginęła Katrien, klubu przy którym była widziana ostatni raz. Mieście w którym Tony (alfons Reginy) miał kontaktować się z policjantem, pierwszy team detektywów przydzielonych do Reginy wiedział, że to konflikt interesów, jednak nie zrobiono z tym nic.

    "In 1991, Regina claims she waas forced to murder a girl, seemingly Katrien De Cuyper, at the Castle Kattenhof, which happens to have been next door to the castle of Axel Vervoordt. Those named as being present were Nihoul, Bouty, Tony, Vander Elst, Leopold Lippens, Joost Bert, the assumed owner of Castle Kattenhof ( from de Caters family who sold their properties to Axel Vervoordt month after Regina's testimony about this), several others. Regina suspected that Katrien was one of Tony's girls and at the castle Tony brought her. Regina witnessed several more child murders there. It is known that during the Dutroux X-dossiers investigation and the reopening of the case on Katrien De Cuyper, that Tony was in contact with a gendarme office from Antwerp. Katrien was from Antwerp and was last seen making a phone call at cafe Les Routiers in Antwerp. Located above cafe Les Routiers was Studio De Pauw and X-Kiss, to which Gerrie Ulrich of the Zandvoort scandal made regular large donations of money. In the stash at Ulrich's flat in Zandvoort, Netherlands, found by Marcel Vervloesem, were photos of a girl who strongly resembled Katrien. This gendarme office would be appointed to a key position of the investigation into Tony and contributed to dismissing the implication of Tony in the murder of Katrien." ->

    https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834104519482408960/unknown.png

    Tutaj trochę o podobieństwie dziewczyny z przypadku Zandvoort i Katrien De Cuyper a także płatnościach Ulricha (skandal Zandvoort) do klubów znajdujących się przy miejscu w którym ostatni raz widziana była Katrien De Cuyper: http://fondationprincessedecroy.eu/07-Katrien_De_Cuyper_et_le_reseau_X-Kiss-Zandvoort-GB.html

    Zandvoort, skandal -> https://archive.seattletimes.com/archive/?date=19980730&slug=2763828

    But the Dutch are not ready to tolerate the pornography discovered on computer drives and diskettes in mid-July, when police raided a cluttered apartment in the sleepy North Sea town of Zandvoort.

    The apartment owner, convicted German pedophile Gerrie Ulrich, 49, was shot to death in Pisa, Italy, in June, allegedly by a rival gang member. Dutch authorities are seeking extradition of the slaying suspect, Robert van der Plancken, 24, of Belgium.

    This week, the scandal took a startling new turn. A top employee of the Justice Ministry, which is leading the investigation, was ousted for downloading child pornography from his office computer for personal use.

    The case echoes the uproar in Belgium over apparent police ineptitude that let a serial child rapist and killer, Marc Dutroux, prey on young girls for years, and even escape briefly in April.

    Wracając do Tony'ego. Podsumowanie na temat Tony'ego i zeznań Reginy na jego temat, ze strony Conspiracy Dossiers

    "What is shocking is how substantiated X1's testimony is. Nathalie W. and X7 (Nathalie C.) both confirmed some aspects about Tony, which we known by X1. On top of this, are how these witnesses interconnect with others as X4, Chantal Storme, testimonies whch have some satanic aspects to them." ->

    https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834106442893754408/unknown.png

    CZĘŚĆ DALSZA W NASTĘPNYM WPISIE

    #pizzagate #qanon #pedofilia #epstein #marcdutroux #dutroux #kryminalne #kryminalistyka #mordercy
    pokaż całość

    •  

      @oligopol:

      CZĘŚĆ DRUGA WPISU

      ----------------------------------------------
      TERAZ WRACAM DO KSIĄŻKI REGINY LOUF

      Tutaj opisuje ona zaginęcia dzieci na przestrzeni krótkich okresów czasu i nie tylko, co sugeruje istnienie dobrze zorganizowanej sieci porywaczy na terenie Belgii ->

      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834221531903033394/unknown.png

      Jedno z zeznań, które dała policji, policjanci wyglądali na pokonanych jej zeznaniem [podejrzewam, że emocjonalnie] ->

      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834235233091321876/unknown.png

      Przyjaciółka Reginy Louf z Knokke [gdzie Regina została wysłana do babci przez swoich rodziców gdy miała dwa lata, babcia prostytuowała ją od najmłodszych lat] rówież zeznaje, Regina nie może się z nią kontaktować ze względu na tok śledztwa ->

      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834422766601109544/unknown.png

      Tutaj Regina pisze na temat detali sprawy Carine Dellaert (dla Reginy znana jako Clo) której ojciec był podejrzany o kazirodztwo i już znany jako pedofil ... dodatkowo ...

      "Carine (Clo) was murdered in summer of 1983 while giving birth. On September 24 1985 during the demolition of an old building, a severly decomposed female body was found in a cesspool at Kuhlmankaai 2. The body was tied up with a white electrical cord. In the woman's pelvis a laminaria stick was found. This stick is made from the roots of a plant, an Irish plant I have been tol, and because it can absorb a lot of water, it was often used in the past to speed up births or to trigger abortions. Found also were some jewels, two razorblades and a teaspoon that appeared to be part of Emile's utensils." ->

      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834425036089196635/unknown.png

      Regina kontynuuje w jaki sposób zeznała wystarczająco i z takimi szczegółami żeby śledztwo mogło być kontynuowane,

      "In spite of the large number of very accurate details I had provided, the Ghent police concluded that Clo couldn't possibly have been Carine Dellaert. Even the fact that I had declared that Carine was pregnant and had recognized her in several photographs didn't seem to matter." ->

      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834426171369848892/unknown.png

      Regina daje listę zamordowanych dzieci ->

      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834429720048566312/unknown.png
      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834430231808966726/unknown.png

      Następna sprawa na jaką zwróciłem uwagę jest morderstwo Christine Van Hees na farmie w okolicach Brukseli ->

      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834431077568741376/unknown.png

      Inną sprawą jest klub dla dorosłych The Dolo o którym policja została poinformowana w anonimowym połączeniu 27 kwietnia 1987 roku sugerującym, że policjanci powinni przyjrzeć się temu miejscu żeby rozwiązać morderstwo Christine.

      Dodatkowo:

      "The detectives were shocked by the accuracy of the details that I had given, many of which had never been published in the press. They dug up the old file of the murder at the mushrooms farm." ->

      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834433553835884614/unknown.png
      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834435244722880553/unknown.png
      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834435811646111744/unknown.png
      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834436926060626000/unknown.png

      Ta część jest kontynuowana po skrinszotach z interesującymi detalami, które pokaże w większym kontekście cytując ten fragment jej książki:

      During the extremely painful interrogations in November and December, which I described earlier in this book, I provided a detailed description of what I remembered about Chrissie and of the way she was murdered. I didn’t know her last name at that time. The detectives were shocked by the accuracy of the details that I had given, many of which had never been published in the press. They dug up the old file of the murder at the mushroom farm. Aimé Bille, one of them, discovered that there had been an anonymous phone call on 27 April 1987 suggesting that the policemen should have a look in the sex club The Dolo and that they would find the solution of the murder there. The judicial police had always avoided following that lead. The Dolo was a popular place and several members of the

      139

      judicial police were regular visitors according to the owner. It was the successor to another club, Les Atrébates, which had been closed down by the Brussels BOB in 1983. Michel Nihoul was a regular visitor of Les Atrebates. After its closure most of the customers, including Nihoul of course, moved to The Dolo that was opened in 1987 by the same group of people. This was the period of the sex orgies with important people in the meeting facility De Gerlache in the Brussels commune of Etterbeek and in the castle of Faulx-les-Tombes near Namur. As I said before, during these parties the regular guards of the castle were sent home and the Etterbeek police took over. They probably wanted to make sure that the important people were well protected from the curious looks of the taxpayers. Aimé discovered that in 1983 Marleen De Cockere, a friend of Nihoul, had bought a dark brown Mitsubishi with an eagle head on the hood. According to Christian V.G. Nihoul had given him a ride in it several times. In the period preceding her death Christine Van Hees visited the Poseidon skating rink in Sint-Lambrechts-Woluwe, a Brussels suburb, weekly. Michele Martin, who would become Marc Dutroux’ wife, had met Marc at the skating ring in Vorst, not far from the Poseidon. Dutroux, who was an excellent skater, had been denied access to the skating rink of Charleroi, close to his house, because he had harassed girls. Martin declared on 4 December 1996 that Marc visited the Poseidon every week, end 1983. She wasn’t allowed to come along because she was pregnant. Many former Poseidon visitors recognized Marc Dutroux during interrogations in 1997. One of them, Ariane M. stated that a short time before she was murdered, Christine had a date with a guy called Marc from the Mons area. Mons is located not far from where Marc Dutroux lived. Another witness Freddy V.D.S had told the police on 23 August 1984 that Christine was a regular visitor of café Les Bouffons, the pub where the staff of Radio Activité, a free radio owned by Nihoul, used to meet. She was sometimes accompanied by a paracommando named Marc Goossens, who has never been found. In Christine’s notebook the investigators found the telephone number of Philippe Moussadek who worked at FM Inter, a free radio that closely collaborated with Radio Activité. Moussadek was interrogated on 27 September 1984 but fled Belgium afterwards. On 15 February 1984, two days after Christine’s murder, Dutroux had opened a bank account at the Crédit Professionel du Hainaut. His account was immediately credited with 35000 Belgian franks (about 850 Euro). On 17 February 100000 franks were deposited. Another account of Dutroux at the same bank received 65000 franks on 15 February. Christine had also exchanged several letters with Pascal Lamarque, a young criminal who belonged to the group Nihoul-Bouty according to a memo of the Belgian State Security. They had indeed carried out an investigation into the dangerous cults in Belgium and Annie Bouty had been the leading figure in The Celestian Church of Christ that was part of an organisation that illegally imported Africans into Belgium. She was Nihoul’s lady friend in the seventies until they broke up in 1982. But they always stayed in close contact with each other. In March 1997 Patrick De Baets’ team would be taken off the case as is explained later in this book. The new investigators would give the witnesses a hard time. Judge Van Espen resumed the lead of the investigation. On 20 March 1997 the police would search my house to find out if I kept newspaper articles or other reports that could explain how I

      140

      could know all the details I provided about the murder. I had told them indeed things that had never been released to the public and the son of the former owner of the mushroom farm had stated to the police that it would have been impossible for me to describe the premises in such great detail without having been inside. Of course nothing was found in my house. I would even give them additional information.

      Źródło: https://pdfcoffee.com/109518200-regina-s-story-pdf-free.html

      Tutaj Regina broni swojego zeznania w sprawie morderstwa Christine Van Hees, pozwoliłem sobie na edycję żeby ułatwić zrozumienie w którym miejscu broni ona swoich zeznań, a w którym są one atakowane i jakie argumenty są używane. ->

      When Marc Verwilghen, Chairman of the Parliamentary Dutroux Commission wanted to investigate the way the mushroom farm file had been handled, he would encounter an aggressive opposition from Van Espen and prosecutor Dejemeppe. Because of the ongoing inquiry by the Parliamentary Commission, the investigation of Christine’s murder was temporary put on hold, but the Commission was denied access to the files. And then journalists discovered that Van Espen had worked for Bouty as a solicitor in 1984, after the mushroom farm murder. On top of that Nihoul had stated during an interrogation on 8 October 1996 that Van Espen’s sister was the godmother of his son. In January 1998 he would be replaced with judge Damien Vandermeersch. On 29 April 1998 the Flemish newspapers De Standaard and Het Nieuwsblad would publish the twelve reasons why the Brussels judicial authorities concluded that I was not present at Christine’s murder. I have listed them hereafter together with my comments.

      1. The building that X1 described certainly wasn’t the building in which Christine was murdered.

      I described clearly that there was a house and a cellar. Christine was not murdered in the house but in the cellar as I described. As I mentioned above the son of the former owner declared that it would have been impossible for me to describe the premises in such great detail without having been inside. - odpowiedź Reginy

      2. X1 described how she was forced to introduce a knife in Christine’s vagina and how Christine’s body was abused with a metal object. The doctors who did the post mortem didn’t find traces of this on the body that was however severely burned. An internal autopsy showed that there weren’t severe wounds of the type that X1 described at the genitals.

      The doctor’s report also stated that the accuracy of every finding could not be guaranteed because a major part of the body was charred. - Odpowiedź Reginy

      3. X1 stated that a tampon was used against the bleeding of the internal wound. The detectives found a tampon indeed but in another building of the mushroom farm. There was some blood on it but not very much.

      The mother of Anne, another girl from the group, used several tampons as I stated during my hearing on 19 November. Only one seems to have been found. - Odpowiedź Reginy

      4. The blood type on this tampon was Christine’s however this is the most common blood type. Vandermeersch was still waiting for the results of DNA analysis.

      The results of DNA analysis seemed to be inconclusive. This seemed also to have been the case with the DNA analysis in the murder case of Julie and Melissa. Strange! - Odpowiedź Reginy

      5. Details of the way Christine was tied up and the material that was used have been partially published in the press. X1 could have read this.

      I described how Christine was tied up first with a rope. The press never mentioned this. And a 1,80 m long rope had been found indeed at the murder site. The papers described how Christine was tied up with an electric cord, barbed wire, steel wire etc. Christine

      141

      had been tied up with an electric wire before her final execution. I had described this in a way that was much more detailed than had ever been published in the papers. - Odpowiedź Reginy

      6. X1 said that a nail had been slammed through Christine’s wrist. Vandermeersch had made enlargements of the photos and concluded together with experts that the nail had melted into her wrist because of the fire. The nail came from the pallets that were put over the body in order to burn it. The autopsy report didn’t mention a wound of that type.

      The head of the Oudergem (Brussels suburb) police Jacques Dekock, who had made the first police report, stated: “A nail is planted in the left wrist.” Dekock would state later that during his hearing in 1998 the Brussels BOB agents showed him enlarged photos and that they tried to convince him that he hadn’t looked properly the night of the murder. After carefully studying the photos he declared that he maintained his 1984 statements and that the BOB tried to make him declare something else than what he had seen with his own eyes. - Odpowiedź Reginy

      7. X1 stated that Christine had led a double life the last few months before her death. No proof of this double life had been found.

      There was abundant proof of a double life (see above). The negation of this is such utter nonsense that I won’t make any additional comments here. - Odpowiedź Reginy

      8. Christine’s parents declared that X1 could not have known Christine. During a confrontation Christine’s mother had totally ridiculed X1 by telling her e.g. that Christine had made a trip to Canada a few weeks before she died. This was not true because Christine had never been to Canada. X1 said that she remembered what Christine had told her about this.

      Total nonsense. This is confirmed by the report of the confrontation which stated: Mother Van Hees: ”And then she made a big trip. She went to Canada. Didn’t she ever mention this?” X1: “I don’t think we ever got a chance to talk about those kind of things.” That’s what was said. - Odpowiedź Reginy

      9. The file mentioned Marc Dutroux and Michel Nihoul. No, said Substitute Somers (who worked the file for judge Vandermeersch), The file mentioned a person named Marc from Mons, and Dutroux came from Charleroi. Dutroux mainly skated in Vorst, Christine in the Poseidon in another Brussels commune.

      The statement of Dutroux’ wife Martin is crystal clear (see before). Dutroux went to the Poseidon every week in that period. This was confirmed by an ex-accomplice of Dutroux, Francis H. Furthermore, during a search at Dutroux’ the detectives found a table with the opening hours of the Poseidon. Many Poseidon skaters have recognized Dutroux. In spite of this Dutroux stated during an 11 June 1998 hearing that he had been at the Poseidon only once or twice and that this happened before 1980. He also stated that he didn’t remember if his accounts had been credited after the murder. - Odpowiedź Reginy

      10. According to the investigators Christine sometimes attended parties at Radio Activité. Maybe she met Nihoul there, maybe she didn’t. Nihoul still had to be questioned about this. Dutroux and Nihoul certainly didn’t know each other at that time.

      The contacts Dutroux and Nihoul had before 1985 still had to be examined in detail. I don’t know how serious the judicial authorities have taken this. - Odpowiedź Reginy

      142

      11. X1 was at school in Ghent until at least 4 p.m. as was indicated in the school register. She pretended she left school. She said that she was eleven years old when the murder happened. She admitted having problems with timing and dates.

      Several of my former schoolmates have stated that I didn’t show up in class regularly and that the pupils themselves filled in the register. I have stated before in this book that in my school, the Provincial Institute for Commerce and Languages, it was very easy to disappear. They didn’t really care that much. The school received government subsidies according to the number of students they had registered. Frequent absences didn’t look good so most of the time the absence was not written down. - Odpowiedź Reginy

      12. Vandermeersch awaits the results of a DNA analysis of a cigarettebutt that was found at the murder site.

      I don’t know if results have become available. - Odpowiedź Reginy

      Consequently my testimony was considered “totally unusable”. But Nihoul hadn’t been questioned about his pre-1985 contacts with Dutroux yet. The investigation concentrated again on the punkers, without result of course.

      Źródło: https://pdfcoffee.com/109518200-regina-s-story-pdf-free.html

      Tutaj to samo w formie skrinszotów:

      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834439096063098950/unknown.png
      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834440593421238343/unknown.png
      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834451555968876594/unknown.png
      pokaż całość

    •  

      @oligopol:

      CZĘŚĆ TRZECIA WPISU

      Tutaj Regina kontynuuje swoją historię pisząc o morderstwie Katrien De Cuyper z detalami ->

      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834453612389203998/unknown.png
      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834454752247021609/unknown.png
      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834456476437053460/unknown.png
      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834457455656042526/unknown.png
      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834458544149233694/unknown.png

      Tutaj w formie cytatu ->

      41. The murder of Katrien De Cuyper During hearings on 8 and 15 February I described how Tony picked me up and drove me to the castle in ‘s Gravenwezel threatening to kill my children if I didn’t come with him. I was not able to give details about my role in the murder of Catherine. I felt these immense feelings of guilt and fear again and I had to stop the hearing. But I decided to send Patrick a fax with the details. In this fax I admitted that I had been forced to participate at Catherine’s murder. As I said before in this book, Tony was dialling my home number on a mobile phone and told me that if the phone rang at home, his accomplice would make sure something very bad happened to my children. I expected to be arrested but because of my history of prolonged sexual abuse and the threat that my children would be killed I wasn’t. I was told however that I had to file a complaint against Nihoul, Tony and businessman Y, which I did in the name of my three children who had been threatened, Eli, Yentl and Hannah. On 1 March before my last hearing with Patrick, the detectives took me to ‘s Gravenwezel where, after some driving around I recognized the Kattenhof castle as the place of Catherine’s murder. I witnessed several other child murders there during the last series of sex parties at which I was forced to participate. During the hearing that took place immediately afterwards I gave the detectives a lot of additional details. What the journalists who wrote the “X-files” found out concerning Catherine’s murder follows hereafter. On 17 December 1991 around 9.30 p.m. Katrien De Cuyper phoned her parents from her boyfriend’s house in Antwerp. She promised to take the last bus of line 64 to come home. Around 10.45 customers of a lorry driver café “Les Routiers” saw her make a phone call there. The telephone switch was of an old model that wouldn’t allow the investigators

      143

      later to identify the person she called. Katrien wouldn’t be seen alive again. Her disappearance caused a big shake up in the Antwerp region because two other teenage girls Inès and Inge had disappeared without a trace during the same period. On 19 June 1992 construction workers discovered a female body during infrastructure works they did in the Antwerp docks area close to the hangers of an import company called “Katoen Natie”. A dental identification revealed the body was Katrien’s. The autopsy report showed that she must have been murdered shortly after her disappearance. After the discovery of Katrien’s body several anonymous letters were sent to the parents and to a magazine by a person who stated that he had given her a ride to Brasschaat, North of Antwerp around 11 p.m. I don’t know if this person has ever been interrogated. A year later a Dutch psychopath, Ludo De Beukelaer was arrested and accused of murdering the three girls. He showed almost spontaneously where he had buried Inès and Inge but denied stubbornly that he had anything to do with Katrien. The investigating magistrate Michel Jordens spent a lot of effort on the case but there were insufficient leads and five year later the case was still unsolved. When I talked about my involvement in the murder of Catherine during my hearings in February 1997, the time of death of Katrien perfectly matched with what I said about Tony picking me up when my daughter Yentl was a little baby. I have never been good with dates but this time everything fit including the description I had given of the premises, the entrance, the moat, the little bridge, the old “orangerie” etc. De Baets and some of his detectives would meet with their Antwerp colleagues on 13 February. The Antwerp guys reacted with enthusiasm because several details matched perfectly. They further investigated the secret life Katrien was supposedly having during the months preceding her death. Some of her friends had confirmed this but her parents reacted exactly like Christine Van Hees’ parents and didn’t want to accept the idea. The detectives discovered that above the café Les Routiers a Dutch porn company was established. Gerrie Ulrich, at whose apartment in Zandvoort near The Hague, the police would discover in 1998, 50.000 child porn photos, showing the cruellest ways of torture, as I mentioned earlier, was a customer of them. Among these photos there was one showing a girl who looked exactly like Katrien. But in March the slander campaign to discredit myself, De Baets’ team and the other Xwitnesses had started. According to Patrick he had been told clearly on 24 April 1997 that if he didn’t stop digging he would get problems. In October 1996 Tony had been followed by the police a couple of times but only during daytime because the overtime allowances for night work appeared to put too heavy a strain on the BOB budget. End 1996 all his telephone conversations were registered and on 24 October between 4.55 and 5.17 p.m. he made eighteen phone calls to B.V.H. an officer of the national police detachment of Brasschaat, situated very close to ‘s Gravenwezel. Tony’s ex-girlfriend Odette would later state that B.V.H. was one of Tony’s best friends. And De Baets’ detectives would discover that the Antwerp team had been reinforced by B.V.H.! A little later In March 1997 the Special Intervention Squad of the national police put a special tracking device commonly called “gonio” into Tony’s car. This device that used satellite communications was in principle only used to locate

      144

      top criminals. When Prosecutor Bourlet asked to keep the device in the car for two more months, the national police refused to do so. During April Tony would be reported twenty-one times in the immediate neighbourhood of four schools. One of them was Katrien’s school were her sister still attended classes. But the slander campaign against the X-witnesses was starting to take its toll. Begin 1998 a search was finally ordered at the Kattenhof castle. This was too late. Renovations had been carried out and the search warrant didn’t allow the detectives to search all the places involved. They wanted to request a new warrant but the press storm that had started early 1998 had discouraged them. The prevailing attitude was “Why are we wasting our time her?” In the meantime the first investigating magistrate, judge Jordens had been promoted and replaced by a new one, Vyncke. On 21 October 1998, the Minister of Justice, Tony Van Parijs would declare that “Investigating Magistrate Vyncke had decided to close the verification of the X1 testimony based on the conclusions of a meeting between magistrates from Ghent, Antwerp and Brussels.” That was it! The murder of Katrien would remain unsolved just like so many other child murders.[/quote]

      Źródło: https://pdfcoffee.com/109518200-regina-s-story-pdf-free.html

      Regina i jej argumenty przeciwko próbom zdyskredytowania jej ->
      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834467079146307614/unknown.png

      Drużyna De Baets była celem zarzutów pod kątem braku obiektywizmu, to oni jako pierwsi usłyszeli zeznania Reginy i być może byli niedaleko od odkrycia prawdy, wręcz doszło do prawnych kroków, zostali oni jednak oczyszczeni z wszystkich zarzutów ->

      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834470541599572000/unknown.png

      Rodzice Reginy konfrontowani na temat alfonsa Reginy, Tony'ego (kochanek jej matki, matka wabiła go przy użyciu Reginy) popełniali wpadki ->

      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834488910863794176/unknown.png

      Medialne ukrywanie zasięgu sprawy i oczernianie Reginy trwa ->

      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834489911155097640/unknown.png

      Przecieki zeznań Reginy do mediów kontynuowane, mimo zapewnień bezpieczeństwa jej zeznań, wraz z manipulacjami zeznań, wyrywania z kontekstu, w celu dyskredytacji Reginy.

      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834494947159703562/unknown.png
      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834495423867125770/unknown.png
      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834496382969839656/unknown.png

      Tony przyznaje się, że uprawiał seks z Reginą od kiedy miała 12 lat (według Reginy już wcześniej), przyznaje się do wydawania jej innym mężczyznom, zeznanie nie było nagrywane, odbył się tylko ręczny zapis przez policję ->

      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834500811710136330/unknown.png

      Pliki X (świadkowie/ofiary) zamknięte w tym samym dniu kiedy jej alfons przyznaje się do wykorzystywania jej i tym samym potwierdza bardzo ważne części jej zeznania przy czym próbując uznać to tylko za "prostytucję", która odbywała się również za zgodą jej rodziców ->

      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834502681925255218/unknown.png

      It has been established that Regina between her twelfth and her sixteenth year of age has had a sexual relationship with a much older and adult man named Van Den Bogaert Antoine. Regina had this relationship willingly and not against her will. Her mother knew about it, allowed it and even facilitated it. Her mother was at least platonically in love with the same Van Den Bogaert. As far as all the other items are concerned: and then follows the list (abridged):

      - that I was abused by my father
      - that my grandmother forced me to be a child prostitute
      - that Tony lent me out
      - that I had several children who were killed
      - that I met important people during sex parties
      - that I had contact with other girls from the network e.g. Carine Dellaert and Vero D.


      have not been confirmed during this investigation. It hasn’t been shown at all that Regina’s stories are true. Nothing indicates that this would be the case. ... (more text) More specifically concerning the story of CLO it appears clearly that the CLO described by Regina doesn’t correspond at all with the girl Carine Dellaert. Furthermore nothing has been found that can prove that CLO has really existed. ..... (more text) The accusations of abuse by Tony or that he lent her out have not been confirmed by him.

      And that’s it. Tony would never be arrested. During her last hearing on 6 May 1998 my mother would admit that Tony had the house key and that he had a sexual relationship with me.

      183

      After this verdict an offender could admit that he had abused a child “in every possible way”, between her twelfth and her sixteenth year of age, with the permission of her parents, with her little friends witnessing, without being punished. He would be allowed to have a ‘relationship’ with the twelve year old, so everything’s fine, why bother? This was more than just a hit below the belt.[/quote]

      Skrinszoty tego "historycznego werdyktu":

      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834503676331950161/unknown.png
      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834504483219308574/unknown.png

      Dodatkowe ważne skrinszoty:
      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834506535626604604/unknown.png

      Dalsze ukrywanie sprawy poprzez ważne belgijskie instytucje i media ->

      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834510948936974336/unknown.png
      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834511810177662986/unknown.png
      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834512378853982228/unknown.png
      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834513254612598814/unknown.png

      W ostatnich dwóch skrinszotach pojawiają się inni potencjalni świadkowie wykorzystywania, co zacytuję bezpośrednio tutaj ->

      I discovered that the BOB had only interrogated those people from my surroundings who didn’t remember anything or hadn’t noticed that anything was wrong. They had never talked to the parents of a former classmate from Knokke. Their little daughter often walked with me to my grandmother’s country house after school, and one day I had been brave enough to describe certain things that had happened to me. The girl was so shocked that she had told her parents. They wanted to know who I was and invited me over for a birthday party. And indeed, I started telling them things, probably because I had reached the limit of what I could endure. I told them stories that made their hair stand on end.

      190

      They both knew that I, as a ten year old, couldn’t imagine those kind of stories unless I had been involved. Concerned, they told the school principal. Unfortunately she informed my grandmother and I got severely punished for my indiscretion. And thus I disappeared one month before the end of the fourth grade as I described in the beginning of this book. I had forgotten all this, but the parents of my little classmate still remembered this clearly because they thought that I had been taken away by the child protection services and was safe now at a different place. After I had become known through the press they realized that I hadn’t been helped at all. As soon as I had left Knokke the rumours had stopped and the abuse of children could go on undisturbed. The BOB obviously didn’t think these witnesses were interesting enough to be interrogated. A little later I discovered that Clo, who probably never existed according to the Ghent investigators and certainly wasn’t Carine, had classmates who called her Clo too. One of them confirmed that only a very few people knew her under that name and that she believed me as soon as she heard me talk about “Clo”. The description I gave of Clo matched with what she remembered about her. Months later an older woman approached me and confirmed that another little victim that I had named had died indeed in very strange circumstances. I nodded. Sometimes I would prefer to be proven wrong. These witnesses and many others who could corroborate my story had never been interrogated and after what happened to me, it was easy to understand how scared they were to testify.[/quote]

      Źródło: https://pdfcoffee.com/109518200-regina-s-story-pdf-free.html

      Tutaj Regina pisze ciekawe rzeczy na samym końcu książki

      "My former pimp Tooy who i now almost sixty, still abusess children in Belgium, The Netherlands, Germany and probably in other countries as well. He has a business in Poland now but I don't know how many children are disappearing there. He bought a camper, which makes it a lot easier to rape children in an anonymous environment and to make appointments with other pedophiles, in a parking lots along the motorway. He doesn't have to rent apartments anymore, he's mobile and fast, more elusive and better equipped than ever before. None of my abusers, except Tony, who had a confrontation with me at the Ghent BOB, has ever been punished, or even interrogated by the police. He admitted that he raped me when I was twelve and that he lent me out, but he was let go." ->

      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834518153450618940/unknown.png

      Regina pisze o swoich nadziejach związanych z tą sprawą, wspomina o podziale śledztwa na sprawę Dutroux i siatek pedofilskich. Wspomina jak powiązania Dutroux i jego zoorganizowane akcje wraz z innymi nadal są ignorowane jako nie świadczące o istnieniu większej sieci.

      Ojciec który wykorzystywał Reginę (nigdy się nie przyznał) przyznaje się w toku śledztwa, że wiedział o seksualnych kontaktach kochanka swojej żony - Tony'ego - z Reginą ->

      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834519349834154024/unknown.png

      Ostatnie strony dają wrażenie, że Regina czuje się zdradzona przez ważne instytucje belgijskie (i nie ma co się dziwić) przez system sprawiedliwości, dziennikarzy. Nadal ma wiarę w ludzi ->

      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834519939515809802/unknown.png
      https://cdn.discordapp.com/attachments/716477412505944167/834520860949479424/unknown.png

      Tutaj artykuł z 1998 z niemieckiej prasy o ważnych detalach jej zeznań potwierdzanych w trakcie śledztwa przez pierwszą drużynę detektywów którym zeznawała o morderstwach (na farmie i nie tylko) ->

      https://www.zeit.de/1998/09/bruessel.txt.19980219.xml/komplettansicht

      https://archive.vn/2pjWZ [ Otwierać ten link jeśli nie chcecie się rejestrować, używać translacji google, no chyba, że znacie język]

      Tutaj ważna część o potwierdzeniu się ważnych detalów jej zeznań ->

      Just a few weeks ago , hardly anyone in Belgium would have thought of demonstrating. Only a witness, who was given the code name X1 by the police, but then appeared on television in mid-January, united the people in their skepticism against the Belgian state.
      The witness gives details of the murders and names the victims
      When 28-year-old Regina Louf tells her story, her watchful eyes sparkle. The young woman tells of her previous life as a "child whore", of brutal "sex parties", child molester gangs, torture and murder. She tells slowly, confidently and always in sequence. Like a teacher who has to teach her students a difficult subject. Regina Louf describes a pedophile clique who have abused over sixty girls at "sex parties" since the 1980s. Some girls - she saw it herself and were later murdered so that they couldn't tell anything. Regina Louf names the names of some victims, Christine Van Hees, Katrien de Cuyper, Carine Dellaert.
      They were actually murdered, the police now know that much . Regina Louf describes details of the murders, torture instruments made of metal and shackles made of power cables. Some of the descriptions are later confirmed by the investigation.


      Marc Dutroux utrzymywał, że był częścią szerokiej, bardzo wpływowej, potężnej sieci kryminalistów ->

      https://www.theguardian.com/world/2004/jun/11/dutroux.ianblack

      Dutroux portrayed himself as a victim, a "puppet in a show trial" who had to be put away to "hide the truth" and serve the interests of "organised corruption".

      Only 10% of the case had been examined, he said, asking why independent-minded policemen had been removed from the investigating team. He urged police to follow up clues he said would prove he was working for a network which kidnapped girls to be sold into prostitution[/quote]

      Co ciekawe nie tylko Tony, alfons Reginy, kochanek jej matki, skończył robiąc biznes w Polsce i podróżując po Europie wykorzystując dzieci dalej (według Reginy), przed tym sam Dutroux miał już wspólną pracę z innym kryminalistą w Polsce, jeśli dane są oczywiście wiarygodne w tym temacie, znalazłem ten artykuł:

      https://www.rp.pl/Historia/180519414-Marc-Dutroux-Potwor-z-Charleroi.html

      Ważna część:

      13 sierpnia 1996 r. Marc, jego żona oraz ich wspólnik Michel Lelievre zostali aresztowani. Po dwóch dniach przesłuchań i konfrontacji z udziałem Lelievre’a i Dutroux pedofil przyznał się do zorganizowania porwania 14-letniej Sabine i 12-letniej Laetitii. Wskazał też policjantom małą celę ukrytą w piwnicy jednego z jego domów w Marcinelle. 15 sierpnia aresztowano Michela Nihoula, wpływowego znajomego Marca, hochsztaplera i byłego właściciela domu publicznego. Dutroux wskazał również miejsce ukrycia szczątków Julie, Melissy i Weinsteina na terenie innej posiadłości w Sars-la-Buissiere. 22 sierpnia odbył się w Liege pogrzeb Julie i Melissy. Tego dnia aresztowano innego współpracownika Dutroux – Michaela Diakostavrianosa, z którym Marc prowadził interesy na terenie Polski. Po roku został on uwolniony od oskarżeń.

      Dodatkowo ważne jest powiązanie miejsca w którym Regina miała zostać zmuszona do zabicia Katrien De Cuyper (jej zdjęcia prawdopodobnie pojawiły się w skandalu holenderskim afery Zandvoort) z posiadłością Axela Vervoordta, ponieważ to on jest niczym rzut beretem od centrum tego co Regina określiłaby jako sieć wpływowych morderców dzieci. Axel był oskarżony w 1999 roku o pedofilię przez barona De Meeusa (rok później popełnił samobójstwo) i według znanego w świecie sztuki Michaela Van Rijna również przez gościa domu Axela - amerykańską dziennikarę Amy Page. Mianowicie to w zamku Kattenhof (posiadłość rodziny de Caters) miało dochodzić do morderstw dzieci, de Caters sprzedali swoje posiadłości Axelowi, swojemu najbliższemu sąsiadowi, miesiąc po konkretnym zeznaniu Reginy w lutym 1997, sprzedaż nastąpiła w marcu 1997, to wtedy detektywi odwiedzili rejon zamku. Axel przyjaźni się również od ponad dekady z Mariną Abramovic oskarżaną w amerykańskim skandalu o nazwie Pizzagate. Abramovic należy to trio - James Alefantis - Tony Podesta - Marina Abramovic - którzy zostali oskarżeni o handel dziećmi na podstawie swoich sugestywnych (mało powiedziane) aktywności, zainteresowań i znajomości. Podestowie i Alefantis podróżują w rejon w którym Axel wystawia swoje sztuki z Mariną Abramovic - dystrykt San Marco w Wenecji. Opisywałem to tutaj ->

      https://www.wykop.pl/wpis/56765747/bliskosc-axela-vervoordta-do-sieci-pedofilskiej-do/
      https://www.wykop.pl/wpis/56708123/lista-barona-de-meeusa-oskarzajacego-o-handel-dzie/
      https://www.wykop.pl/wpis/56406671/artykul-isgp-z-2017-w-ktorym-w-paru-miejscach-sie-/
      https://www.wykop.pl/wpis/56406671/artykul-isgp-z-2017-w-ktorym-w-paru-miejscach-sie-/#comment-200786621
      pokaż całość

  •  

    #polskiepato #rejestrzboczencow

    Nic mnie tak nie zniechęca do pracy, jak złodzieje moich tekstów. Raz prawie zrezygnowałam z pisania bloga właśnie ze względu na plagiaty. Wtedy głównym winowajcą był autor podcastu "Dark". Dziś zauważyłam, że on nadal sięga po moje teksty i na nich zarabia. Jest mi straszliwie przykro i nie wiem już co z tym zrobić... Potrzebuję Waszej opinii.

    Wrzucam screena komentarza, który dostałam na swoim blogu, pod tym artykułem. Sprawdziłam ten podcast i faktycznie, niektóre zdania żywcem wyjęte z mojego tekstu, niektóre tylko ze zmiennym szykiem lub zmianą słów typu "droga" na "ulica" itp. Chronologia wydarzeń też taka sama. Co o tym myślicie? Oprócz tego, wiele informacji autor podcastu po prostu zmyślił, co zdarza mu się bardzo często. Informacje o dzieciństwie księdza Marcina Ł., które podałam na blogu pochodzą od osoby z jego bliskiego otoczenia, z którą się kontaktowałam. Wszystkie inne, które autor podcastu "Dark" podał są zmyślone i są jego dywagacjami.

    To nie pierwszy raz, kiedy autor podcastu "Dark" mnie plagiatuje. Napisałam kiedyś do niego w tej sprawie i usunął jeden materiał. W rozmowie okazało się że on uważa, że to, co w Googlach należy do wszystkich i można z tego czerpać do woli. Nie płaci też za zdjęcia, które kopiuje z gazet. Odniosłam wrażenie, że to albo bardzo młody albo bardzo mało inteligentny człowiek, do tego cwaniak. Na swoim Patronite zarabia od niedawna kilka stów miesięcznie na podpierdzielaniu czyichś prac. Wrzuca swoje filmiki bardzo często, widać, że niewiele czasu zajmuje mu napisanie tekstu i jego nagranie, co jest bardzo dziwne, bo sama dobrze wiem ile mi zajmuje samo zebranie informacji i złożenie je w całościową historie.

    Co zrobić? Sprawa sądowa to kupa kasy, chociaż zapewne wygarną mam w kieszeni. Ale czy opłaca się? #pytaniedoeksperta Prześledzę jego wszystkie materiały na YT i napiszę do innych twórców, których okradł z tekstów i zdjęć. Może wspólnie z nimi założę mu sprawę? Co myślicie? Ten podcast o Marcinie Ł. to najprawdopodobniej nie jedyny, który splagiatował z mojego bloga. Widzę, że nagrywał też o małżeństwie M. z Wisznic-Kolonii, o których pisałam i jeździłam tam osobiście zbierać informacje. Fajnie mu, siedzi przed kompem i wszystko ma podane na tacy, a ja się najeżdżę, nadzwonię, wyłażę po sądach... ( ͡° ʖ̯ ͡°) Przez takich gagatków odechciewa się wszystkiego, echhh.

    #afera #plagiat #truecrime #podcast #kryminalne #kryminalistyka
    pokaż całość

    źródło: ccccc.jpg

  •  

    https://epoznan.pl/news-news-116141-ponad_miesiac_poszukiwan_19_letniej_natalii_policja_ogranicza_dzialania

    "LUBILA TAŃCZYĆ, PELNA RADOSCI TAK! CIĄGLE GONIŁA WIATRRR" zawsze ten sam schemat
    ( ͡º ͜ʖ͡º) wyzwolona, zbuntowana, imprezy, alko itp.
    M.Żuk, Tylman, Wieczorek, ta z Zakopanego, i wiele wiele innych.

    Nie ma żadnej pewności, ale https://epoznan.pl/news-news-116534-naramowice_z_warty_wylowiono_cialo_kobiety
    #rozowepaski warto czasem jednak wykazywać się instynktem samozachowawczym, a nie być latawicą wyzwoloną lubiąca tańczyć ;D nie każdy facet będzie miły, zapewniam was.
    #poznan #zbrodnia #kryminalistyka #kryminalne
    pokaż całość

    •  

      @MarlenkaIQ30: Najlepsze są programy kryminalne potem. Zarówno te z profesjonalnych stacyj telewizyjnych, jak i te robione przez youtuberów. Z największej narkomanki i patuski zrobią świętą, bo "wszyscy ją lubili, miała mnóstwo przyjaciół i była taka pomocna". Jakoś dziwnie ci wszyscy przestępcy uwzięli się na te chodzące ideały, bo niemal każdy program to w połowie panegiryk.

    •  

      @Limonene: Chodzi mi o sposób myślenia OPa, ze dziewczyna nie może czerpać z życia i się bawić. OP już oskarża domniemana ofiarę ze jest samo sobie winna bo wg niego powinna siedzieć w domu pewnie.

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    Szybki link do wpisu na blogu, jeżeli jesteś leniwy/a i nie chce Ci się rozwijać tego postu —> klikkkk

    Od 1 stycznia 2018 r. działa w Polsce publiczny Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. Znajdują się tam wizerunki gwałcicieli i pedofilów wraz z ich podstawowymi danymi, aktualnym miejscem pobytu i paragrafami, za które zostali skazani. Pod tagiem #rejestrzboczencow przedstawiam Wam sylwetki niektórych z nich, wraz z opisem zbrodni, linkami do artykułów na ich temat i wszelkimi ciekawostkami, które uda mi się wyszukać.

    • • •

    Tekst możecie przeczytać tutaj lub na moim blogu PolskiePato.pl. Bezpośredni link do wpisu powyżej.

    Powiadomienia o nowych wpisach pojawiają się na fejsbukowym fanpejdżu Polskie Pato.

    Jeżeli ktoś chciałby wesprzeć mnie w tym co robię, to zapraszam na mój Patronite.

    • • •

    WACŁAW N., rocznik '66

    Wacław N. przyszedł na świat w 1966 roku w pomorskich Kartuzach. Następne lata życia spędził w małej miejscowości pod Gdańskiem. Dorastanie w patologicznym środowisku i zaniedbania wychowawczo-dydaktyczne ze strony rodziców przyczyniły się do jego słabego rozwoju intelektualnego, plasującego się na granicy ociężałości umysłowej. N. od wczesnych lat nastoletnich nadużywał alkoholu i popadał w liczne konflikty z prawem – nigdy jednak nie był sądownie karany.

    W 1988 roku 22-letni Wacław wraz ze swoim bratem i zatrudnionymi przez niego mężczyznami wykonywali prace murarskie przy jednej z gdańskich ulic. Pod koniec listopada na placu budowy pojawiła się mieszkanka sąsiedniej kamienicy. Kobieta poszukiwała fachowca, który ułoży kafelki w jej domu, na co N. chętnie przystał. Widząc go przy pracy, koleżanka zleceniodawczyni zaproponowała młodemu mężczyźnie położenie płytek także u niej. Umówili się, że Wacław rozpocznie pracę w najbliższą sobotę, fachowiec jednak nie zjawił się w ustalonym terminie. Zapukał do drzwi Stanisławy dopiero po weekendzie, późnym rankiem 6 grudnia 1988 roku. Do środka wpuściła go córka kobiety, 31-letnia Basia. Pod nieobecność matki zaprowadziła spóźnionego mężczyznę do garażu, gdzie czekały na niego materiały do pracy. Poprosiła jednak, by poczekał na powrót Stanisławy, która go poinstruuje co do szczegółów wzoru, który miał ułożyć. Wypili kawę w kuchni, a gdy matka wciąż nie wracała, młoda kobieta zaproponowała, że włączy film na wideo. Rozsiedli się więc na fotelach po dwóch stronach ławy i oglądali.

    Wacław nie mógł się skupić na ekranie telewizora. Jego wzrok zawiesił się na pasku od szlafroka, który leżał na blacie pomiędzy nim, a córką gospodyni. Długo fantazjował, by zacisnąć jej materiał na szyi i zgwałcić. Gdy Basia podeszła do odtwarzacza, by zmienić kasetę, mężczyzna nie zwlekał ani chwili: poderwał się z siedzenia, chwycił za pasek i zarzucił go na szyję odwróconej tyłem i niespodziewającej się niczego kobiety. Ściskał materiał tak mocno i długo, aż oniemiała osunęła się na podłogę. Leżała na wznak, gdy zawiązał supeł na jej krtani i rozerwał ubrania, obnażając ciało. Kobieta wciąż oddychała, N. poszedł więc do kuchni w poszukiwaniu przedmiotu, za pomocą którego odbierze jej życie. Żadne z kuchennych narzędzi nie spełniło jego oczekiwań, wyjął więc z łazienkowej szafki pustą butelkę po szamponie. Dwukrotnie uderzył nią w głowę ofiary, aż szkło rozbiło się na kawałki. Basia wciąż żyła, gdy wziął z kuchni drewniany taboret i trzymając go za nogi, uderzał nim w jej głowę. Starał się celować twardym rokiem siedziska. Po trzecim ciosie, stołek się rozpadł. Wacław N. postanowił zrobić sobie przerwę – zdjął spodnie i położył się na zakrwawionej i nieprzytomnej 31-latce. Gdy ją gwałcił, usłyszał dzwonek domofonu. Spłoszony zostawił swoją ofiarę i pobiegł do pokoju, z którego okna wychodziły na ulicę. Przed domem stało zaprzyjaźnione z Barbarą małżeństwo, które postanowiło wpaść z wizytą. Jedna z osób zauważyła ukrywającego się za firanką nieznajomego.

    Panie będą za godzinę!

    – krzyknął przez uchyloną szybę Wacław, udając, że przed chwilą wcale nie próbował chować się za zasłoną.

    Znajomy kobiety kiwnął głową i wraz z żoną wsiadł do auta z zamiarem powrotu za rzeczoną godzinę. Spanikowany N. zaczął kręcić się po mieszkaniu i przeszukiwać szafy, torebki i szuflady. Podczas poszukiwań kosztowności zauważył, że Basia głośno oddycha, a jej ciało drga. Chwycił żelazko i metalową częścią kilkakrotnie uderzył kobietę w głowę. Dla pewności wyrwał z żelazka kabel i z całych sił zacisnął go jej na szyi. Gdy przestała oddychać, udał się do łazienki, by obmyć buty i spodnie z krwi, a później wrócił do plądrowania. Znalezione przedmioty spakował do materiałowej torby i uciekł. Zabrał ze sobą aparat fotograficzny, kalkulator, zegarek, dwa srebrne łańcuszki – jeden z bursztynem, drugi z wizerunkiem orła w koronie i krzyżykiem – siedemnaście tysięcy starych złotych, broszkę ze srebra, portmonetkę z pieniędzmi w kwocie dwóch tysięcy starych złotych, pół litra wódki, dwie paczki kawy, cztery paczki papierosów i karty do gry.

    Po wyjściu z mieszkania złapał taksówkę i pojechał do restauracji pod Gdańskiem. W tamtejszej toalecie obmył się z resztek krwi i zdjął zabrudzoną na czerwono koszulę. Później rozsiadł się przy barze, stawiał kolegom kawę i piwo, obdarowywał drobnymi prezentami kelnerki i robił skradzionym aparatem zdjęcia.

    Stanisława spędziła kilka godzin w kolejce, by kupić dywan i wróciła do domu wkrótce po wyjściu mordercy. Zastała bałagan, pośrodku którego leżała jej półnaga córka. Rozluźniła pętle na jej szyi i wezwała pogotowie. Na pomoc było już jednak za późno.

    Wacław N. został zatrzymany jeszcze tego samego dnia. Podejrzany przyznał się do zamordowania i zgwałcenia Barbary oraz obrabowania domu jej matki. Opisał całe zajście i wziął udział w wizji lokalnej.

    Sekcja zwłok wykazała, że 31-latka zmarła na skutek uduszenia. Obrażenia głowy nie miały bezpośredniego wpływu na jej zgon i powstały za jej życia. Wyniki badania wymazu z pochwy denatki przemawiały za winą N. Na jego penisie ujawniono także włosy najpewniej należące do zamordowanej. Odnaleziono też ślady linii papilarnych podejrzanego na rozbitej butelce po szamponie oraz nodze od krzesła.

    N. został poddany badaniom psychologicznym i seksuologicznym. W uzasadnieniu wyroku czytamy: (…) u oskarżonego występuje parafilia w postaci erotofonofilii /mord z lubieżności/ wraz z raptofilią /gwałcicielstwo, gwałtowna napaść/. Zdaniem biegłej tego rodzaju rozpoznanie uzasadnia nieprawidłowość rozwoju seksualnego u oskarżonego, opóźnienie identyfikacji seksualnej w okresie dzieciństwa, a także fakt, iż w okresie późnego dojrzewania doznawał orgazmu bez wytrysku podczas brutalnych napaści na dziewczynki. Zdaniem biegłych lekarzy u badanego nie wytworzyła się potrzeba pieszczot seksualnych, bliskości i zdrowego emocjonalnie związku z płcią przeciwną. Opiniowany czuje za to potrzebę odbywania stosunków z doprowadzoną do nieprzytomności kobietą. Biegła seksuolog stwierdziła też, że oskarżony jako osobnik zboczony miał ograniczoną zdolność pokierowania swoim postępowaniem. Nie była jednak w stanie określić, w jakim stopniu był niepoczytalny, ponieważ ocena ta powinna należeć do biegłych z dziedziny psychiatrii. Z kolei ich zdaniem Wacław N. miał ograniczoną lecz nie w stopniu znacznym zdolność pokierowania swoim postępowaniem i rozpoznaniem znaczenia czynu. Inteligencję badanego uznali za mieszczącą się w normach sprawności intelektualnej, ale o nierównomiernie rozwiniętych funkcjach umysłowych – N. określono jako infantylnego egocentryka, o ubogiej osobowości i bardzo spłyconej uczuciowości wyższej (braki w odczuwaniu skruchy czy żalu), dużym popędem seksualnym przy jednoczesnym braku samokontroli. Iloraz inteligencji badanego określono na 71, co oznacza, że jego sprawność intelektualna mieści się w dolnych granicach krajowej normy, globalnie na poziomie niższym, graniczącym z ociężałością umysłową. Nie stwierdzono u niego jednak choroby psychicznej. Analiza zachowania Wiesława N. wykazała, że działał konsekwentnie, ze sprytem i z pełną świadomością zaplanowanego wcześniej działania.

    Proces rozpoczął się w grudniu 1989 roku w Sądzie Wojewódzkim w Gdańsku. Podczas rozpraw N. mówił, że żałuje tego co zrobił, odmówił jednak składania wyjaśnień i potwierdził te, które składał podczas trwania śledztwa. Twierdził, że idąc do domu Stanisławy, nie planował popełnić jakiejkolwiek zbrodni, dopiero gdy zobaczył Barbarę, nabrał ochoty na seks i to dlatego ją zaatakował.

    Nie panowałem nad sobą

    – przyznał.

    Twierdził, że nie robiło mu wtedy różnicy to, czy kobieta przeżyje, czy nie. Nie wiedział, co robi i dlaczego ją dusi.

    Sąd uznał, że Wiesław N. faktycznie nie mógł zaplanować wcześniej zgwałcenia i zamordowania Barbary, ponieważ nie wiedział, że zastanie ją samą w domu, ani nie znał jej wcześniej. Najprawdopodobniej pomysł zgwałcenia jej zrodził się w nim dopiero podczas picia kawy. Na to, by ją udusić, wpadł podczas obmyślania planu działania, gdy oglądali wspólnie film. Chciał ją zabić, by nie poznała go później jako ewentualnego gwałciciela i złodzieja.

    Wyrok zapadł w marcu 1990 roku. Sąd Wojewódzki w Gdańsku skazał Wiesława N. na 25 lat pozbawienia wolności, 10 lat pozbawienia praw publicznych, karę grzywny w wysokości dwustu tysięcy starych złotych (w wypadku nieuiszczenia w terminie zamienioną na karę zastępczą pozbawienia wolności, przyjmując jeden dzień kary za równoważny kwocie tysiąca starych złotych) oraz dwie nawiązki po pięćdziesiąt tysięcy starych złotych na rzecz gdańskiego PCK oraz Wydziału Zdrowia Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku. Sąd obciążył N. także kosztami procesu sądowego w wysokości pięćdziesięciu dwóch tysięcy złotych.

    Sąd nie znalazł żadnych okoliczności łagodzących. W uzasadnieniu czytamy: Oskarżony pozbawił życia młodą, zdrową, w pełni sił 31-letnią kobietę, której nigdy wcześniej nie widział, która przyjęła go w swoim domu gościnnie, która nie spodziewała się ze strony oskarżonego jakiegokolwiek zamachu. Oskarżony działał z wyrachowaniem, premedytacją, wręcz metodycznie. Założył dwa zbrodnicze cele, których realizacja mogła nastąpić jedynie poprzez pozbawienie życia Barbary U. I te cele realizował. Wyjątkowość sytuacji w jakich okolicznościach popełnił zbrodnię, podkreśla okrucieństwo z jaką oskarżony pastwił się nad swoją ofiarą, którą za wszelką cenę starał się „dobić”.

    Apelacji nie wniesiono, a wyrok uprawomocnił się w maju 1990 roku.

    Według Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym Wacław N. w 2009 roku otrzymał od Sądu Okręgowego we Włocławku zwolnienie warunkowe i przebywał na wolności. Jednak w 2012 roku Sąd Okręgowy w Gdańsku cofnął decyzję i N. wrócił za kratki. Decyzja Sądu była najprawdopodobniej podyktowana złamaniem przez Wiesława N. zasad próby przedterminowego warunkowego zwolnienia.

    W 2017 roku Wiesław N. skończył odsiadywać wyrok i najprawdopodobniej został umieszczony w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie, gdzie przebywa do dziś.

    O innym pacjencie KOZZD w Gostyninie pisałam tutaj.

    • • •

    Imiona kobiet w powyższym tekście zostały zmienione.

    Do napisania tego artykułu korzystałam ze zanonimizowanego wyroku oraz jego uzasadnienia, który dostałam od Sądu Okręgowego w Gdańsku.

    Nad poprawnością języka polskiego w moich tekstach czuwa @TerazMnieWidac, a nad językiem prawnym, prawniczym oraz służąc wiedzą z dziedziny prawa karnego – @IgorK.

    #kryminalne #kryminalistyka #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #kartuzy #gdansk #gostynin
    pokaż całość

    źródło: wacek.jpg

  •  

    Jeżeli nudzi Wam się dzisiaj wieczorem, albo będziecie się nudzić w najbliższym czasie podczas na przykład mycia garów czy prowadzenia samochodu to zapraszam to odsłuchania najnowszego odcinka mojego podcastu kryminalnego.

    Opowiadam w nim historię Pawła Krasnego, zaliczanego do jednej z ofiar "seryjnego mordercy programistów z Krakowa".
    Skupiam się na jego historii i próbuję odpowiedzieć na pytanie, co mogło się wydarzyć pewnej czerwcowej nocy w Krakowie.
    Dotarłam do osób z otoczenia Pawła, więc można dowiedzieć się o sprawie czegoś nowego.

    Zapraszam do odsłuchu

    #podcast #podcasty #truecrime #truecrimecommunity #kryminalne #kryminalistyka #kryminalnesprawy #chwalesie #youtube #mordercy #zabojstwo #tworczoscwlasna #krakow
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      @nama: hmm, to u mnie to nie pasuje, bo na przykład odcinek o naukowcu mi się podobał, a generalne założenia ma podobne do obecnego - mężczyzna + nierozwiązana zbrodnia + tajemnica.

      Dzięki, myślałem, że bliżej i teoria z pociągiem miałaby jakiś sens, ale to sporo za daleko, żeby miało to ręcę i nogi.

    •  

      @nama: o kurde, kojarzę tę historię jak i legendę o seryjnym mordercy programistów. A do tego mieszkałam dosłownie po drugiej stronie ulicy, gdzie znaleziono jego ciało ( ͡° ʖ̯ ͡°) bardzo smutny finał, mam nadzieję że ta sprawa kiedyś zostanie rozwiązana.

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Złodziej strzela do policjantów podczas strzelaniny w North Hollywood, 28 lutego 1997.

    #starszezwoje - tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #fotohistoria #kryminalistyka #usa #myrmekochoria

    źródło: imageresizer.static9.net.au

  •  

    Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że jutro wieczorem premiera najnowszego odcinka mojego podcastu kryminalnego #olgaherring :3
    Będzie o ciekawej sprawie która wylądowała na głównej kilka razy.
    Udało mi się dotrzeć do osób blisko związanych ze sprawą.

    #podcast #podcasty #truecrime #truecrimecommunity #kryminalne #kryminalistyka #kryminalnesprawy #chwalesie #youtube #mordercy #zabojstwo #tworczoscwlasna pokaż całość

  •  

    Zapraszam do kolejnego odcinka o seryjnych mordercach. Dziś tak zwani Toolbox Killers, uśmiechnięci panowie, którzy lubowali się w torturach i gwałtach, a po wszystkim ciała wyrzucali jak śmiecie.

    Jeśli konwencja się Wam podoba i chcecie być na bieżąco z kolejnymi odcinkami zachęcam do subskrypcji kanału.

    #nsfw #horror #horrorshow #80s #lata80 #gimbynieznajo #nostalgia #kryminalistyka #kryminalne #seryjnimordercy #policja pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      @eM-Ka: agenci Fbi psychicznie nie wytrzymywali

      +: eM-Ka
    •  

      @Sanay: Same krzyki to makabra, ta babka jak wybiegła zwymiotować to byłem w szoku. Ta taśma to groza sama w sobie, ciekawe czy kiedykolwiek będzie upubliczniona.

      Detektyw Paul Bynum, główny śledczy zaangażowany w schwytanie seryjnych morderców Lawrence'a Bittakera i Roya Norrisa, popełnił samobójstwo wiele lat po tym, jak obaj zostali uznani za winnych. W swoim liście pożegnalnym napisał, że jednym z głównych powodów jego samobójstwa był strach przed tym, że ci dwaj kiedykolwiek wyjdą z więzienia.

      Jeśli kiedykolwiek usłyszałeś tę taśmę, nie ma takiej możliwości, żebyś nie zaczął płakać i drżeć. Wątpię, żebyś był w stanie wysłuchać więcej niż pełne sześćdziesiąt sekund. - Roy Norris
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Ja cież pierdzielę...

    Oglądam od dłuższego czasu odcinki Magazynu Kryminalnego 997, jedne są straszniejsze, inne mniej, ale dawno żadna rekonstrukcja nie podziałała na mnie jak ta pierwsza w odcinku z 29 listopada 2001. Dawno nie czułem takiej złości i wściekłości widząc jak seryjny morderca podający się za inkasenta gonił po całym domu z pistoletem za biednym wystraszonym chłopcem. I ogólnie cała ta rekonstrukcja bardzo dobrze zrealizowana, oglądało się jak fragment jakiegoś dobrego thrillera.

    Może ktoś zna sprawę z pierwszej rekonstrukcji i wie czy sprawca został złapany?

    Jednocześnie rekonstrukcja zaczynająca się w 23:30 minucie jest chyba jedną z najzabawniejszych w całej historii M997.
    Polecam obejrzeć na youtube.

    #mk997 #magazynkryminalny997 #997 #policja #kryminalne #kryminalistyka #niediegetyczne #youtube
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    #kryminalne #kryminalistyka
    Wprawdzie artykuł dość stary, ale uważam że wart przejrzenia. Pani przez 30 lat pracowała jako rysownik dla policji w Houston i naprawdę znała się na swojej robocie. Poniżej próbka, więcej w linku.

    https://www.dailymail.co.uk/news/article-2178040/Picture-perfect-The-amazing-police-artist-sketches-criminals-shes-seen-look-EXACTLY-like-real-suspects.html pokaż całość

    źródło: Przechwytywani22e.PNG

  •  

    Hej, zapraszam Was do drugiego odcinka słuchowiska o seryjnych mordercach. Dziś o dwóch gwałcicielach, mordercach i kochankach, którzy grasowali w Stanach Zjednoczonych w latach 80tych.
    Jeśli konwencja się Wam podoba i chcecie być na bieżąco z kolejnymi odcinkami zachęcam do subskrypcji kanału.

    #nsfw #horror #horrorshow #80s #lata80 #gimbynieznajo #nostalgia #kryminalistyka #kryminalne #seryjnimordercy #policja pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Hej, postanowiłem tworzyć słuchowisko o słynnych (i tych trochę mniej znanych) seryjnych mordercach. Na pierwszy ogień chciałbym opowiedzieć Wam o Mieczyszławie Zubie, polskim seryjnym mordercy i gwałcicielu, który grasował w latach 80tych w okolicy Rudy Śląskiej.

    Jeśli konwencja się Wam podoba i chcecie być na bieżąco z kolejnymi odcinkami zachęcam do subskrypcji kanału.

    #nsfw #horror #horrorshow #80s #lata80 #gimbynieznajo #nostalgia #kryminalistyka #kryminalne #seryjnimordercy #policja
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Erie, Pennsylwania, 28 sierpnia 2003

    Mężczyzna na fotografii to dostawca pizzy, Brian Wells. Po przeprowadzonym napadzie na bank, siedzi na ziemi skuty kajdankami, a na szyi ma założoną bombę domowej roboty, która zaraz wybuchnie i go zabije.

    Czy to zdjęcia do nowej części „Piły”? Niestety nie. To w̶s̶t̶ę̶p̶ zakończenie do niesamowitej historii, która jest tak pokręcona, że aż ciężko uwierzyć, że wydarzyła się na prawdę. Mamy tu miłość, zdradę i chorobę psychiczną.

    Wells pracował w pizzeri w Erie w stanie Pennsylwania. Któregoś razu jego szef odebrał telefon, ale, że nie był w stanie zrozumieć rozmówcy, to przekazał słuchawkę Brianowi. Ktoś zamówił pizzę z dostawą na adres starej stacji radiowej. Wells pojechał z zamówieniem. To było ostatnie zamówienie w jego życiu. Na miejscu spotkał się z: Marjorie Diehl-Armstrong, Kennethem Barnesem, Williamem „Billem” Rothsteinem oraz Floydem Stocktonem, założono mu na szyję obrożę z bombą domowej roboty (nałożył ją Stockton) i nakazano obradować bank PNC. Miał ukraść $250,000. Dostał również szczegółowe instrukcje spisane na kilku kartkach, co ma robić dalej, żeby przeżyć całą akcję, i żeby nikomu nic się nie stało, a także laskę-strzelbę, którą miał użyć „w razie potrzeby”.To, co przeraża w tej historii to niesamowite wyrachowanie każdej postaci związanej ze sprawą (no, może poza Wellsem). Przeraża również zachowanie funkcjonariuszy policji w Erie. Mimo tego, że mężczyzna nie sprawiał żadnych problemów przy zatrzymaniu oraz zakuciu w kajdanki, to nikt nie udzielił mu pomocy, nikt nie próbował uwolnić go z obroży. Brian Wells błagał policjantów o pomoc, prosił, żeby ktoś wziął z samochodu instrukcje i mu pomógł. Co jeszcze gorsze, nawet po detonacji bomby, nikt do niego nie podszedł, aby udzielić pierwszej pomocy, mimo, że mężczyzna jeszcze oddychał. Jakby tego było mało, to na finał całej sprawy, zdecydowano się o obcięciu głowy Wellsa, aby „bezpiecznie” usunąć obrożę w całości, celem jej dalszego badania. Do samego końca śledczy nie byli w stanie ustalić czy Wells był zakładnikiem, czy wspólnikiem.Dla tych, którzy są zainteresowani co, jak i dlaczego - gorąco polecam film dokumentalny na Netflixie (lub gdzieś ;)) pt. Evil Genius: the True Story of America's Most Diabolical Bank Heist(4 odcinki)

    #historiajednejfotografii #kryminalistyka #zbrodnie #morderstwo #netflix #nsfw
    pokaż całość

    źródło: brian_wells.jpg 18+

  •  

    Zapraszam na nową historię z serii #polskiepato pt. "Ślepy traf".

    Tekst możecie przeczytać tutaj lub na moim blogu polskiepato.pl. Tam znajdziecie więcej zdjęć, link do odcinka "Magazynu Kryminalnego 997" na temat tej zbrodni oraz do wywiadu z jednym z mafiozów.

    Powiadomienia o nowych wpisach pojawiają się na fejsbukowym fanpejdżu Polskie Pato. Zapraszam też na Instagrama, gdzie wrzucam całkiem ciekawe stories o patologii i kryminalnych tematach, którymi się aktualnie zajmuję (spoiler: jutro idę do czytelni akt).

    • • •

    Lata 90. to czas najaktywniejszych działań polskich zorganizowanych grup przestępczych. Nasza mafia jest najczęściej kojarzona z podwarszawskimi Pruszkowem i Wołominem, jednak w gangsterskich historiach zapisało się znacznie więcej miast i wsi. Ważnym miejscem przestępczych porachunków i nielegalnych biznesów były wschodnie przejścia graniczne. W Terespolu prężnie działały grupy złożone zarówno z obywateli Polski, jak i mieszkańców byłych krajów bloku komunistycznego.

    . . .

    Blisko trzydzieści lat temu kilkukilometrowe kolejki samochodów do polsko-białoruskiego przejścia granicznego nie dziwiły nikogo. Zdarzało się, że w oczekiwaniu na odprawę celną kierowcy stali nawet po pięć dni. Sytuacja na granicy sprzyjała okolicznym opryszkom wymyślającym coraz to nowsze sposoby na obrabowanie nocujących w autach ludzi. Wracający za Bug zwykle mieli ze sobą spore sumy pieniędzy – skupowali dolary lub sprzedawali na polskich bazarach papierosy, alkohol czy części samochodowe. Ofiarami złodziei padały także wycieczki autokarowe i kierowcy tirów.

    Oprócz napadów rabunkowych przygraniczni bandyci wymuszali haracze i brali pieniądze za nonsensowne usługi: nocne pilnowanie kolejki, ochronę przed innymi gangsterami albo rzekome sprzątanie okolicy. Niektórzy z terespolskich „ochroniarzy” mieli nawet założone legalne działalności i nosili charakterystyczne mundury. Stawiających opór bito pałkami i rażono paralizatorami, grożono bronią lub jej atrapą, zastraszano i siłą usuwano z kolejki. Przybysze zza wschodniej granicy, gdzie zwykle panowało jeszcze większe bezprawie niż w Polsce, nie zdawali sobie sprawy, że wyłudzacze działają nielegalnie. Wielu z przyjezdnych miało już wcześniej przygotowane zaskórniaki, które posłusznie wręczali gangsterom w ochroniarskich uniformach.

    Działalność gangsterska na polsko-białoruskiej granicy przynosiła duże zyski, było więc wielu chętnych do prowadzenia tam interesów, a konflikty pomiędzy konkurencyjnymi grupami były prawie na porządku dziennym. Gangsterzy nie przebierali w środkach – regularnie dochodziło do pobić, okaleczeń czy niewyjaśnionych zaginięć. Wiele z mafijnych zatargów kończyło się morderstwami. Gangsterzy byli bezwzględni, a swoje ofiary przed śmiercią często torturowali, obcinając palce czy dłonie.

    . . .

    Jednym z najbardziej znanych podlaskich rekieterów lat 90. był cieszący się autorytetem w przestępczym światku Mariusz L., pseudonim „Wara”. Oprócz wymuszeń rozbójniczych i pobierania haraczy, jego ludzie pomagali w tak zwanym „bezpiecznym przejeździe”, który polegał na przeprowadzeniu auta na sam początek kolejki. W 1996 roku „Wara” postanowił zalegalizować swoją przygraniczną działalność i założył przedsiębiorstwo pod nazwą „Budzik”, które zajmowało się budzeniem kierowców czekających w kolejce do odprawy. Zatrudnieni przez właściciela firmy przestępcy przechadzali się o poranku wśród zaparkowanych aut i pukali w szyby. Od zaspanych kierowców wymagali zapłaty w wysokości dziesięciu złotych.

    W „Budziku” zatrudniony był miejscowy znany bandyta Dariusz W., nazywany w swoim środowisku „Tulipanem”. Znamienna ksywka pochodziła od działającego w latach 70. i 80. podrywacza i złodzieja Jerzego Kalibabki. Tak jak słynny uwodziciel, W. uwielbiał zakrapiane imprezy, towarzystwo kobiet i przypadkowy seks. Spore pieniądze, które zarabiał na granicy i na złomowisku trwonił w szybkim tempie. W firmie terespolskiego gangstera pracował także „Dżudżo”, kolega „Tulipana” mieszkający na tej samej ulicy.

    W tym czasie jednym z najbardziej wpływowych ludzi na wschodniej granicy był obywatel Rosji ormiańskiego pochodzenia Aleksander Y., pseudonim „Said”. Mafiozo działał na terenie całej Polski i w krajach byłego bloku komunistycznego, skąd jego współpracownicy sprowadzali kradzione samochody. Sam „Said” mieszkał na stałe w Białymstoku, sporadycznie pojawiając się w Terespolu czy Białej Podlaskiej, gdzie w jednym ze znanych hoteli opłacał pokój, który zawsze na niego czekał. Firma „Budzik” była realnym zagrożeniem dla jego interesów, dlatego gdy tylko dowiedział się o legalnym biznesie konkurencji, zaczął częściej pokazywać się na granicy. W towarzystwie rosłych mężczyzn obserwował patrolujących przygranicze pracowników „Budzika”.

    . . .

    Nocą z 4 na 5 września 1996 roku w jednej z kamienic przy ulicy Wojska Polskiego w Terespolu rozległo się pukanie do drzwi. Tej nocy „Dżudżo” nie wrócił do domu i pijany po imprezie spał u znajomych. Bliscy gangstera po cichu spojrzeli przez wizjer, za którym stało dwóch młodych mężczyzn. Widok broni u jednego z nich utwierdził ich w przekonaniu, by udawać, że w mieszkaniu nikogo nie ma. Zrezygnowani nieproszeni goście opuścili klatkę schodową i udali się do sąsiedniej kamienicy.

    Kto tam?

    – szepnęła przez drzwi zbudzona ze snu niewidoma kobieta.

    My do "Tulipana"

    – odpowiedział głos z wyraźnym wschodnim akcentem.

    Syna 62-latki nie było w domu, noc spędzał pijany w objęciach kochanki. Stanisława W. odpowiedziała zgodnie z prawdą, a ci oddali dwa strzały w stronę mieszkania. Kule przebiły drewniane drzwi i trafiły w klatkę piersiową matki „Tulipana”. Napastnicy uciekli, a jeden z członków rodziny postrzelonej wezwał pogotowie. Ranna kobieta została przetransportowana do szpitala w Białej Podlaskiej, gdzie podczas operacji zmarła.

    Na miejscu pojawili się bialscy kryminalni, którzy ustalili, że bandyci uciekli autem z białoruską rejestracją. Mimo blokady dróg, sprawcy przedostali się na E30, a później poza granice Polski. Zarówno „Tulipan”, jak i „Wara” odmówili policji współpracy, oczywistym było jednak, że Stanisława W. była przypadkową ofiarą mafijnych porachunków. Z ustaleń mundurowych wynikało, że zamach miał związek z działalnością firmy „Budzik”, a martwi mieli być „Tulipan” i „Dżudżo”. Mordercy kobiety mieli ją już wcześniej nachodzić i dopytywać o syna, który w ostatnim czasie rzadko nocował w rodzinnym mieszkaniu. Tajemniczy mężczyźni mieli też na osiedlach w Białej Podlaskiej dopytywać o adres „Wary” i wybić szybę w mieszkaniu matki „Tulipana”.

    Mimo działań bialskiej i lubelskiej policji sprawcy nie zostali zidentyfikowani, a sprawę umorzono. W krótkim czasie po zamachu „Wara” rozwiązał firmę i wraz z całą rodziną wyprowadził się do Warszawy. Interesy „Tulipana” przestały się opłacać, a koledzy z przygranicza bali się, że współpracując z nim, narażą się „Saidowi” i jego świcie. Syn zamordowanej kobiety na kilka lat zrezygnował z gangsterskiej kariery, ale na początku XXI wieku wrócił do fachu. Zajął się przemytem narkotyków na Białoruś, gdzie w 2002 roku został zatrzymany za posiadanie sporej ilości amfetaminy. Białoruski sąd skazał go na osiem lat pozbawienia wolności i pozwolił na odsiedzenie wyroku w Polsce. W trakcie jednej z przepustek zaczął się ukrywać i przez pewien czas był na liście poszukiwanych przez policję.

    „Said” od 1997 roku wraz z ormiańską mafią zajmował się wymuszaniem haraczy od handlarzy na Stadionie Dziesięciolecia. W 2001 roku został zatrzymany, a blisko dwa lata później skazany na dziewięć lat więzienia. Rok po usłyszeniu wyroku zmarł na raka.

    . . .

    W 2012 roku kryminalni z lubelskiego Archiwum X postanowili wrócić do sprawy śmierci Stanisławy W. z Terespola. Policjanci z Wydziału Kryminalnego KWP w Lublinie oraz policjanci z Białej Podlaskiej nawiązali współpracę z białoruskimi instytucjami państwowymi i organami ścigania z Brześcia. Dzięki ich kooperacji i zastosowaniu nowoczesnych metod z dziedziny badań kryminalistycznych, funkcjonariusze ustalili, że sprawcą śmierci 62-letniej kobiety jest niejaki Uladzimir M. Białorusin w 1996 roku miał 18 lat i pracował m.in. dla „Saida”. Po zabójstwie Stanisławy W. wrócił do rodzinnego Brześcia, gdzie mieszkał przez sześć lat. Później wyprowadził się do Niemiec i tam ułożył sobie życie. Nie zaprzestał jednak stosowania przemocy i kilkakrotnie dotkliwie pobił swoją partnerkę.

    Mimo wydania europejskiego nakazu aresztowania, M. przez kilkanaście miesięcy pozostawał nieuchwytny. Dopiero wiosną 2016 roku policja otrzymała informację, że poszukiwany widziany był w niemieckim mieście Augsburg. Niemieccy funkcjonariusze zatrzymali 38-letniego Uladzimira. Po deportacji do Polski mężczyzna został przewieziony do Aresztu Śledczego w Lublinie.

    Oskarżony przyznał się do winy. Wyjaśnił, że nie miał pojęcia, że ktoś stoi za drzwiami.

    Strzeliłem w kierunku drzwi, bo chciałem zrobić dziurkę, żeby „Tulipan”, gdy wróci do domu, wiedział, że tam byłem

    – opowiadał przed sądem.

    Twierdził też, że nie wiedział, że kogoś zabił, słysząc jednak plotki o śmierci kobiety po drugiej stronie granicy, podejrzewał, że to on mógł być sprawcą i przez dwadzieścia lat żył z tą niepewnością. Podczas procesu, który rozpoczął się w 2017 roku w Sądzie Okręgowym w Lublinie, płakał i prosił o wybaczenie. „Tulipan”, który był oskarżycielem posiłkowym wykrzykiwał na sali sądowej:

    Wiedziałeś, do kogo strzelasz! Wiedziałeś, że matka jest święta!

    W czerwcu 2017 roku Sąd skazał Uladzimira M. na karę 10 lat pozbawienia wolności.

    • • •

    Informacje z mediów, które zawarłam w tym tekście, pochodzą stąd, stąd, stąd, stąd, stąd oraz stąd. Korzystałam także z książki Ryszarda Modelewskiego “Odwet gliny. W imię sprawiedliwości”.

    Nad poprawnością języka polskiego w moich tekstach czuwa @TerazMnieWidac. Tytuł też wymyślił.

    . . .

    #kryminalne #kryminalistyka #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #terespol #bialapodlaska #mafia
    pokaż całość

    źródło: terespol.jpg

  •  

    O 21 zapraszam serdecznie na premierę najnowszego odcinka mojego podcastu true crime.
    Tym razem opowiadam historię Hani z #tychy, którą zamordował chorobliwie zazdrosny były partner.
    Wszystkich chętnych do bycia na bieżąco zapraszam do śledzenia tagu #olgaherring

    Odcinek trwa 51 mintut

    #podcast #podcasty #truecrime #truecrimecommunity #kryminalne #kryminalistyka #kryminalnesprawy #chwalesie #youtube #mordercy #zabojstwo #tworczoscwlasna pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Nadal nic nowego w temacie ? #kryminalistyka #kryminalne #kryminatorium we wrześniu niby znaleziono pistolet jakiś. Miał być przełom

    źródło: Screenshot_20210209_000137.jpg

    +: shitty_support, Y........o +6 innych
  •  

    Antti Rannanjärvi i Antti Isotalo w łańcuchach, 1869. Panowie przewodzili chłopskiemu gangowi (Isoo-joukko) w Finlandii przez 11 lat. Panowie bardzo lubili noże i często robili z nich użytek. Na fotografii wyglądają groźnie i prawdopodobnie zjedli by żywcem podstarzałego fikcyjnego Hannibala Lectera.

    #starszezwoje - tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostkihistoryczne #fotohistoria #finlandia #kryminalistyka #myrmekochoria
    pokaż całość

    źródło: 1.jpg

  •  

    ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #pdk #heheszki #bekazpisu #kryminalistyka

    źródło: i.imgur.com

  •  

    8 lat, 3096 dni - spędzenie 1/8 swojego życia bedąc niewolnicą w piwnicy 40 letniego pedofila z zaburzeniami psychicznymi

    Brzmi jak dzieciństwo pełne radości

    Tu jest nagranie z miejsca przetrzymywania, naprawdę straszne
    #creepy #straszne #kryminalistyka #film

    źródło: youtu.be

  •  

    No to trafiłem jak śliwka w kompot. Jestem gdzieś daleko w Rosji, mam spędzić dwie doby na statku w ciasnej czteromiejscowej kajucie, a okazuje się, że moimi towarzyszami podróży są... recydywiści. Ten z lewej ma na imię Siergiej Iwanowicz i siedział już 9 razy, łącznie 27 lat. Ten drugi to też Siergiej Iwanowicz i przesiedział "mało", bo "tylko" 15 lat.

    Co z tego wyszło? Jak wygląda życie w rosyjskim więzieniu? Jak płynie się na najdalsze rosyjskie wyspy na Dalekim Wschodzie? I czym jest "prawdziwa kaczka"?

    O tym wszystkim napisałem reportaż. Zapraszam do lektury. A i pomóżcie wykopać, jeśli się spodoba (ʘ‿ʘ)

    #podrozefilipa #rosja #morze #morskieopowiesci #podroze #podrozujzwykopem #reportaz #ciekawostki #kryminalistyka #kryminalne #truestory no i #pokazmorde
    pokaż całość

    źródło: siergiejx2b.jpg

  •  

    Drogie Mirabelki, drogie Mireczki, właśnie wjechał w eter drugi odcinek mojego autorskiego podcastu kryminalnego.
    Będzie mi niezmiernie miło jeśli zechcecie wysłuchać kolejnej historii, tym razem opowiadam o bardzo tajemniczej śmierci wybitnego, polskiego fizyka.

    Przy okazji wylosowałam trójkę szczęśliwców spośród plusujących ten wpis. Gratki, lecą do Was kubki :) odezwijcie się na pw żeby dogadać szczegóły

    @Twinkle
    @Terlik
    @QBA__

    https://imgur.com/a/HrgK5Ic

    #olgaherring #podcast #podcasty #truecrime #truecrimecommunity #kryminalne #kryminalistyka #kryminalnesprawy #chwalesie #youtube #mordercy #zabojstwo
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      @Szczodry_Pazdzioch przeczytany dawno! Odpiszę jak w końcu znajdę czas na sklefenie sensownej odpowiedzi. Dramat tyn czasem u mnie, mogłabym dużo częściej wypuszczać odcinki ale doby mi brakuje

      Teraz będzie mega historia i mało tego, dotarłam do akt ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      @nama nie odpisuj, grunt że przeczytałaś, zamiast tego skup się i dopracuj materiał który przygotowujesz. Później dojdzie lekki marketing, żeby zwiększyć zasięgi, tam też wyzwań Ci nie zabraknie. Jest potencjał więc dociskaj. Mazur czy Myszka zaczynając raczej też nie spodziewali się, że upomni się o nich telewizja. (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Dziś Iwona Wieczorek obchodzi(łaby) 30 urodziny. Sprawa jej zaginięcia to jedna z najgłośniejszych kryminalnych spraw w Polsce.
    To jest niesamowite, że ktoś jest i nagle znika. W samej Polsce w 2019 zaginęło podobno 15 tysięcy osób. Ogrom.

    Jakie kryminalne sprawy wryły wam się w pamięć? Obok Iwony to chyba sprawa Madzi z Sosnowca (pamiętam jak czytałam na ten temat na wykopie, było mnóstwo wykopów na ten temat), a tak miedzynarodowo Madeleine McCain. Ciekawe czy się kiedyś dowiemy co się stało z Iwoną i Madeleine.
    #iwonawieczorek
    #kryminalne
    #kryminalistyka
    #zaginieni
    #gdansk #sopot
    #csiwykop
    pokaż całość

    źródło: s2.kozaczek.pl

  •  

    Drogie Mirabelki, Drogie Mireczky.

    W tym świątecznym czasie przychodzę do Was z moją #tworczoscwlasna
    Właśnie rozpoczynam swoją przygodę z podcastami, a będę skupiać się przede wszystkim na sprawach kryminalnych z Polski.
    Na pierwszy ogień poruszam sprawę Kasi Zowady, oskórowanej studentki z Krakowa.

    Będzie mi niezmiernie miło jeżeli zechcecie rzucić okiem na moją pracę.
    Chętnie też poznam Wasze zdanie jak wyszło, co warto poprawić, może macie jakieś uwagi techniczne?
    Jest to mój pierwszy w życiu podcast i moje pierwsze podejście więc mimo wszystko - bądźcie dla mnie wyrozumiali :D

    Zależy mi na dotarciu do jak największej liczby osób, zwłaszcza zainteresowanych podcastami, dlatego czeka na Was #rozdajo

    Spośród wszystkich osób które zaplusują ten wpis i zasubskrybują mój kanał na YT, wylosuję trzy osoby które dostaną ode mnie kubek XXL z dowolnym nadrukiem (w granicach przyzwoitości bo będę musiała je odebrać XD). Ewentualnie jak ktoś nie będzie miał pomysłu na grafikę to napisze mi kilka rzeczy jakie lubi a ja zrobię niespodziankę. Podobny kubek towarzyszył mi podczas działań ( ͡° ͜ʖ ͡°) (zdjęcie w komentarzu) więc może i kogoś twórczo natchnie.

    W każdym razie, pluśniem bo uśniem i życzę Wam miłego odsłuchu i oczywiście Wesołych Świąt

    #podcast #podcasty #kryminalne #kryminalistyka #kryminalnesprawy #chwalesie #youtube #mordercy #zabojstwo
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      @nama: o teraz mi się powiadomienie pokazało dopiero. jutro będzie słuchane :3

    •  

      @nama: przesłuchałem, bo trafiło na spotify, a ja słucham podcastów jak chodzę :D Myślę, że jak na pierwszy raz to wypadło świetnie, byłem szczerze zainteresowany, mimo, że historię znam - ciekawie prowadzona narracja + ciekawy background całej historii. Ubodło mnie natomiast bardzo jak opowiadałaś o rozwieszaniu plakatów i, że mama Kasi miała info, że widziano ją w Zakopanym - otóż w Zakopanem. Więcej uwag będę pisał przy kolejnych epizodach, bo trudno mi po jednym, chciałbym zobaczyć jak to rozwinie się dalej.

      A, jeszcze jedno - ja bym dodał kilka słów wyjaśnienia przy okazji tego księdza, który niby słyszał spowiedź Roberta - byłem prawie pewien, że ze względu na tajemnice spowiedzi nie mógłby nic powiedzieć, ale musiałem to zgooglować dla pewności, fajnie by było jakbym dowiedział się tego od razu.

      Jak wyglądało przygotowanie epizodu, co musiałaś przeczytać, żeby z nim ruszyć? Wiem, że miałem konkretne pytanie o jakiś fragment, ale już nie pamiętam który, to spytam całościowo.

      P.S. Usuń ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (39)

  •  

    Gilotyna używana przez Luksemburg do egzekucji więźniów od 1789 do 1821 roku.

    #starszezwoje - blog ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostkihistoryczne #fotohistoria #kryminalistyka #myrmekochoria pokaż całość

    źródło: 1.jpg

  •  

    Ciało Bonnie i Clyde'a wystawione na widok publiczny, 1934.

    Post na forum

    #starszezwoje - blog ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostkihistoryczne #fotohistoria #usa #kryminalistyka #myrmekochoria pokaż całość

    źródło: 1.jpg 18+

  •  

    Od 1 stycznia 2018 r. działa w Polsce publiczny Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. Znajdują się tam wizerunki gwałcicieli i pedofilów wraz z ich podstawowymi danymi, aktualnym miejscem pobytu i paragrafami, za które zostali skazani. Pod tagiem #rejestrzboczencow przedstawiam Wam sylwetki niektórych z nich, wraz z opisem zbrodni, linkami do artykułów na ich temat i wszelkimi ciekawostkami, które uda mi się wyszukać.

    • • •

    Tekst możecie przeczytać tutaj lub na moim blogu PolskiePato.pl. Polecam, tam zobaczycie zdjęcia i mapki dotyczące tej sprawy. Jestem w posiadaniu zdjęcia ofiary ale postanowiłam go nie dodawać, nawet z cenzurą, więc sorka.

    Powiadomienia o nowych wpisach pojawiają się na fejsbukowym fanpejdżu Polskie Pato.

    Jeżeli ktoś chciałby wesprzeć mnie w tym co robię, to zapraszam na mój Patronite.

    • • •

    MIROSŁAW S., rocznik ‘61

    Mirosław S. przyszedł na świat w Lubiczu – wsi położonej około dziesięć kilometrów od Torunia, w którym później uczęszczał do szkoły. Miał ojca alkoholika i często cierpiał głód. By zdobyć jedzenie, nauczył się łowić ryby i kraść. Za drugą z nabytych umiejętności kilkakrotnie odsiadywał krótkie wyroki. Ostatni pochodzi z 1980 roku – później, jak twierdził, utrzymywał się tylko z prac dorywczych. Jako inwalida drugiego stopnia otrzymywał też niewielką rentę, którą w całości przekazywał swojej matce. Imał się głównie prac fizycznych, tak jak latem 1990 roku, gdy już jako 29-letni kawaler wyjechał do kaszubskiej Krzesznej, by pomagać przy wykończeniu jednego z turystycznych przybytków.

    . . .

    Na początku sierpnia 1990 roku rodzina G. wyjechała na tygodniowe wakacje. W czasach PRL-u okolice jezior na terenie Kaszubskiego Parku Krajobrazowego były oblepione zakładowymi ośrodkami wypoczynkowymi i domami wczasowymi. Po kilku dniach pobytu w Krzesznej córki wybrały się z ojcem na plażę w sąsiednim Pierszczewku. Czas wesołej zabawy w wodach Jeziora Patulskiego minął z nadejściem pory obiadowej i dwójka z latorośli posłusznie wróciła na brzeg. Dziesięcioletnia Agnieszka ociągała się nieco, żal było jej przerywać kąpiel. Mimo psującej się pogody, na mieliźnie pluskało się mnóstwo dzieci, a na brzegu czuwali wylegujący się na ręcznikach dorośli. Ojciec zabrał młodsze z sióstr do pobliskiego ośrodka wypoczynkowego, w którym byli zakwaterowani, a pozostałej w wodzie córce nakazał niebawem do nich dołączyć. Gdy opiekun wyszedł z plaży, do Agnieszki i o dwa lata młodszej Marty* podpłynęła biało-niebieska łódka wiosłowa. Siedzący w niej Mirosław S. zaproponował dzieciom rejs po jeziorze, na co podekscytowane się zgodziły. Przed wejściem na pokład młodsza z koleżanek pobiegła do opalającej się na leżaku mamy, by spytać o pozwolenie. Kobieta kategorycznie zabroniła córce wycieczki z obcym mężczyzną. W tym czasie pozostawiona bez opieki Agnieszka płynęła wraz S. w stronę oddalonych o kilkaset metrów szuwarów. Gdy mężczyzna zauważył, że jest obserwowany przez matkę drugiej z dziewczynek, która weszła do wody i przyglądała się oddalającej się łódce, skierował się ku małej przystani i wypuścił swoją pasażerkę na brzeg. Widząc to, kobieta odetchnęła z ulgą i zaczęła pakować swój plażowy kosz, by zdążyć do kwatery przed nadchodzącą burzą.

    Agnieszka wróciła na plażę, gdzie Marta przekazała jej reprymendę od swojej mamy, by nigdy więcej nie wybierała się nigdzie z obcymi. Dziesięciolatka przytaknęła i przyrzekła, że więcej się to nie powtórzy. Zrywał się coraz silniejszy wiatr, więc dziewczynki pożegnały się i rozeszły w swoje strony: ośmiolatka do czekającego na nią rodzica, a Agnieszka ku wąskiemuj kanałowi łączącemu Jezioro Patulskie z Ostrzyckim. Mirosław S. obiecał jej, że gdy tylko przeprowadzi łódkę przez przesmyk, może przewieźć ją bliżej ośrodka, w którym czekali na nią rodzice i siostry. Gdy doszła w umówione miejsce, mężczyzna czekał już przy ujściu do Jeziora Ostrzyckiego. Podekscytowana rejsem dziewczynka wskoczyła na pokład, a 29-latek zaczął wiosłować w umówionym kierunku.

    Minęły dwie godziny od rozstania Agnieszki z ojcem. Zmartwieni rodzice rozpoczęli gorączkowe poszukiwania, do których dołączyli inni wczasowicze. Zrozpaczeni niepowodzeniem, zgłosili zaginięcie córki na komisariacie w Kartuzach. Policjanci pojawili się bezzwłocznie, z czasem dołączyły do nich posiłki z gdańskiej komendy wojewódzkiej.

    Zapadła już noc, gdy S. wstał z kanapy i wyłączył telewizor. Spakował na łódkę wędkę i akcesoria do łowienia ryb oraz linkę nylonową i metalową szynę-dwuteownik, którą wcześniej ukradł z zabezpieczenia miejsca na ognisko. W gęstych ciemnościach wypłynął na Jezioro Ostrzyckie. Po dotarciu na miejsce zbrodni odsłonił przykryte trzcinami ciało dziesięciolatki i owinął wokół jej szyi linkę, a drugi koniec przywiązał do leżącej na pokładzie ciężkiej szyny. Zepchnął łódkę do wody i powiosłował na środek zbiornika, ciągnąc za sobą zwłoki dziecka. Gdy dopłynął do celu, wyrzucił za burtę metalowy dwuteownik, który opadł na dno, pociągając za sobą ciało dziewczynki. Chcąc zachować pozory, S. zarzucił wędkę i udawał, że łowi ryby. Uznawszy, że ma już wystarczającą wymówkę, gdyby ktoś widział go kręcącego się nocą po okolicy, powiosłował ku swojej kwaterze. Zasnął szybko. Z łóżka wyszedł dopiero po godzinie dziewiątej i jak co niedzielę wysłuchał w radiu transmisji mszy świętej. Reszta dnia też toczyła się swoim stałym, dawno ustalonym rytmem.

    Mijała doba od zaginięciu dziesięciolatki. Liczni mundurowi rozpierzchli się po okolicach jezior i
    rozpytywali wczasowiczów. Ustalono, że Agnieszka była widziana w towarzystwie nieznanego mężczyzny. Ośmioletnia koleżanka zaginionej oraz jej matka opisały powierzchownie wygląd podejrzanego, który w minioną sobotę zaczepiał dzieci w pobliżu plaży: szczupły, niewysoki, może z sześćdziesiąt kilo wagi. Bardziej szczegółowe okazały się opisy łódki, którą się poruszał. Dzięki licznym relacjom na jej temat, policjanci znaleźli na jednej z przystani biało-niebieską łódź wiosłową odpowiadającą opisom świadków.

    Mirosław S. został zatrzymany trzeciego dnia od zniknięcia Agnieszki. Przesłuchującym go policjantom przyznał się do zamordowania i zgwałcenia dziecka, wskazał też miejsce zatopienia zwłok. Na ramionach 29-latka stwierdzono kilkudniowe zadrapania, które mogła zadać broniąca się przed nim ofiara.

    W dniu schwytania podejrzanego na terenie Ośrodka Wypoczynkowego „Rusałka” w Pierszczewku oraz w Ośrodku Wypoczynkowym Kolejowych Zakładów Usługowych w Krzesznej odbyła się wizja lokalna z udziałem Mirosława S. Zdaniem obserwatorów, 29-latek zachowywał się impulsywnie, drobiazgowo opisywał każdy szczegół wydarzeń z 11 sierpnia. Gdy przedstawiał, w jaki sposób owijał linkę wokół szyi dziecka, okazało się, że sznurek „pokazowy” jest za krótki. S. spontanicznie użył przewodu od mikrofonu i dokładnie zademonstrował, w jaki sposób użył nylonowego sznurka, by pozbyć się zwłok. Na zarejestrowanej na kasecie magnetowidowej relacji z tego dnia widać też, jak w którymś momencie podejrzany zaczyna płakać.

    Nie mogę, nie mogę… Przerwijcie panowie ten film, nie mogę

    – powiedział i poprosił o przerwę na papierosa.

    Dzień po wizji lokalnej, 14 sierpnia 1990 roku, płetwonurkowie wyłowili z Jeziora Ostrzyckiego ciało Agnieszki. Zwłoki zostały okazane rodzicom, którzy rozpoznali swoją córkę. Kilka godzin później odbyło się okazanie podejrzanego mężczyzny ośmioletniej Marcie. Dziewczynka miała spośród trzech zaprezentowanych jej mężczyzn wybrać „pana od łódki”, podejść i podać mu rękę. Dziecko zastanowiło się przez chwilę i bez zawahania wskazało Mirosława S. W podziękowaniu za pomoc w śledztwie policja podarowała ośmiolatce książkę z dedykacją.

    Sekcja zwłok wykazała, że dziewczynka zmarła w wyniku uduszenia przez ucisk na szyję. Przed śmiercią doznała licznych obrażeń, takich jak rozległe rozerwanie pochwy, co także mogło zagrażać jej życiu. Biegli początkowo podejrzewali, że Mirosław S. zgwałcił dziecko za pomocą użycia z bardzo dużą siłą tępego kołka lub metalowego pręta, śledztwo to jednak wykluczyło.

    W domku kempingowym, w którym mieszkał S., zabezpieczono części jego garderoby oraz koc i ręcznik, na których znajdowały się zabrudzenia przypominające krew. Mirosław S. tłumaczył, że zaciął się podczas depilacji okolic krocza.

    Faktycznie, zgolił się do ostatniego kłaczka. Ale to po to, by zatrzeć ślady. Wiedział dokładnie, co robi

    – twierdził emerytowany policjant w rozmowie z toruńskim dziennikiem „Nowości”, w którym wspominał wydarzenia sprzed lat. (klik)

    Badania wykazały, że plamy krwi na kocu nie należały do Mirosława S. Niestety, w latach 90. nie były możliwe tak dokładne badania morfologiczne jak dziś, dlatego zdołano ustalić tylko, że krew mogła należeć do Agnieszki G. ale nie było co do tego stuprocentowej pewności. Z kolei krew na majtkach zdaniem biegłych mogła pochodzić zarówno od S. jak i od jego ofiary. Próbki zebrane spod paznokci zatrzymanego także zostały uznane za ludzką krew bez możliwości zidentyfikowania, do kogo należała.

    Biegli sądowi z dziedziny psychologii i psychiatrii stwierdzili, że Mirosław S. ma zaburzenia osobowości pod postacią psychopatii. Jego inteligencję oceniono jako ponadprzeciętną (w skali powyżej 123 IQ). Mimo niedostatecznie wykształconej uczuciowości wyższej, mężczyzna bezsprzecznie został uznany za w pełni poczytalnego i świadomego popełnionych czynów. W trakcie obserwacji psychiatrycznej, S. uciekł ze szpitala i ukradł samochód należący do kurii biskupiej. To zdarzenie skłoniło biegłych do sformowania stwierdzenia, że badany ma osobowość o cechach kryminogennych i asocjalnych.

    Przeprowadzona przez biegłych analiza jego zachowania krytycznego dnia prowadzi do wniosku, że działania jego były zborne, zaplanowane i konsekwentne w realizacji, podporządkowane dewiacji seksualnej jaką jest pedofilia – orzekli biegli seksuolodzy. S. kolekcjonował zdjęcia kilku- i kilkunastoletnich dziewczynek, które dziurawił cyrklem lub scyzorykiem w okolicach krocza. Fotografie służyły mu do pobudzania się podczas masturbacji. Stwierdzono także, że badanego pociągają osoby niedorozwinięte umysłowo. W jego działaniach seksualnych ujawniono też elementy sadyzmu oraz somnofilii – czerpanie satysfakcji ze stosunku wyłącznie ze śpiącą lub nieprzytomną partnerką. W opinii lekarskiej czytamy też: Oskarżony jest dotknięty zboczeniem seksualnym w postaci gwałcicielstwa. Ma on nieprawidłowo ukształtowaną strefę potrzeb seksualnych i możliwości zaspokojenia tych potrzeb.

    . . .

    Prokuratura Rejonowa w Kartuzach skierowała do Sądu Wojewódzkiego w Gdańsku akt oskarżenia przeciwko Mirosławowi S., w którym zarzucono mu zgwałcenie ze szczególnym okrucieństwem oraz morderstwo dziesięcioletniej Agnieszki.

    Proces ruszył jesienią 1991 roku. Mimo że Mirosław S. wcześniej wielokrotnie przed prokuratorem i policjantami przyznawał się do uduszenia i zgwałcenia Agnieszki, a także ze szczegółami opisał wydarzenia z 11 sierpnia 1990 roku, przed Temidą odwołał wszystkie wyjaśnienia i nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. W trakcie przewodu sądowego** odpowiadał tylko na pytania niemające bezpośredniego związku z popełnionymi zbrodniami. Tłumaczył też, że w dniu zaginięcia dziewczynki właściciel domku kempingowego, w którym S. mieszkał, dał mu tabletki na ból głowy „z krzyżykiem”, które popił piwem. Oskarżony najpewniej chciał zasugerować w ten sposób, że zabijając i gwałcąc dziecko, mógł nie być do końca świadomym. Właściciel domku zaprzeczył tej informacji.

    Podczas rozprawy 29 listopada odtworzono nagranie z wizji lokalnej. Zdaniem Sądu, Mirosław S. podczas oglądania zdawał się być pobudzony seksualne, jakby na nowo przeżywał całe zdarzenie, które dawało mu satysfakcję. Sąd uznał też, że S. prezentował postawę obojętną, często nonszalancko uśmiechając się i to nawet w takich momentach, gdy ze łzami w oczach zeznania składali rodzice dziecka.

    12 grudnia 1991 roku zapadł wyrok. Za zgwałcenie ze szczególnym okrucieństwem Agnieszki G. Mirosław S. został skazany na karę 15 lat pozbawienia wolności oraz wpłatę dwóch nawiązek po 50 tysięcy złotych*** na rzecz dwóch wskazanych przez Sąd organizacji charytatywnych. Za zabójstwo dziewczynki Sąd orzekł karę śmierci oraz pozbawienie praw publicznych na zawsze, co było także karą łączną za wszystkie postawione Mirosławowi S. zarzuty.

    Wyrok argumentowano ustaleniami biegłych lekarzy, którzy zgodnie stwierdzili, że Mirosław S. stanowi realne zagrożenie, które najpewniej nie minie nawet po wielu latach izolowania go od społeczeństwa. Zdaniem biegłej z dziedziny seksuologii, z czasem dewiacje seksualne oskarżonego miały ulec spotęgowaniu, a formy zaspokajania popędu miały stać się jeszcze bardziej wyrafinowane. Wypuszczony na wolność, S. mógłby zareagować na widok dziecka w taki sam sposób jak na Agnieszkę, gdy potrzebował wstrząsającego bodźca psychicznego (śmierci ofiary) do stymulacji swojego popędu seksualnego. Biorąc pod uwagę jego wysoki iloraz inteligencji, istniało wysokie prawdopodobieństwo, że tym razem mógłby zatrzeć ślady zbrodni w skuteczny sposób.

    Sąd nie znalazł żadnych okoliczności łagodzących. Uznał Mirosława S. za głęboko zdemoralizowanego i bez najmniejszych hamulców moralnych. W uzasadnieniu czytamy: Sąd analizując zachowanie oskarżonego po popełnieniu zarzucanych czynów – aż do dnia wyrokowania w sprawie – starał się dopatrzeć po jego stronie jakiejś głębszej refleksji nad tym, co się stało, przejawów skruchy czy też żałowania swojego czynu, które przecież wcale nie musiały objawiać się przyznaniem do winy przed sądem. Niestety takich elementów w zachowaniu jego nie było widać. Fakt, że oskarżony w życiu codziennym zdawał się być nieśmiały i łagodny, w oczach biegłych potęgowało jego zagrożenie dla społeczeństwa. Mężczyzna nie rokował też na poprawę, dlatego kara eliminacyjna miała uchronić społeczeństwo przed realnym zagrożeniem z jego strony.

    W szczególności zabezpieczy dzieci

    – podkreślił sędzia.

    . . .

    Obrońca Mirosława S. wniósł rewizję o złagodzenie wyroku. Na rozprawie w Sądzie Apelacyjnym w Gdańsku adwokat poparł swój wniosek, a prokurator wniósł o wymierzenie kary 25 lat pozbawienia wolności. Ojciec Agnieszki, który w procesie występował jako oskarżyciel posiłkowy, chciał utrzymania wyroku śmierci. Sam oskarżony przyznał się do winy i poprosił o danie mu szansy.

    W tamtym czasie w Polsce nie można było wykonywać wyroków śmierci. Kara śmierci widniała w Kodeksie Karnym, ale od 1989 roku obowiązywało na nią moratorium. Chociaż było powszechnie wiadomo, że „stryczka” nie będzie, sędziowie wciąż na niego skazywali. Wszystkie takie wyroki były później (z braku wyższej kary) zamieniane na 25 lat pozbawienia wolności. Dopiero od 1997 roku w Kodeksie Karnym pojawiła się surowsza kara – dożywocie.

    27 maja 1992 roku gdański Sąd Apelacyjny zmienił zaskarżony wyrok i skazał Mirosława S. na 25 lat pozbawienia wolności, 10 lat pozbawienia praw publicznych oraz wpłatę dwóch nawiązek po 50 tysięcy złotych na dwie wskazane organizacje charytatywne.

    W uzasadnieniu decyzji Sądu czytamy, że okolicznością łagodzącą było przyznanie się S. do winy zaraz po jego zatrzymaniu oraz wskazanie miejsca zatopienia zwłok. Sąd uznał też, że oskarżony szczerze żałuje popełnionych czynów, o czym świadczyło chociażby jego zachowanie podczas wizji lokalnej, gdy poprosił o przerwanie nagrywania. Nie ma żadnych dowodów pozwalających ów przejaw żalu ocenić jako nieszczery – stwierdzono w uzasadnieniu wyroku. Zrodzenie się u oskarżonego w przyszłości głębszej refleksji nad popełnioną zbrodnią i głębszej skruchy nie jest wykluczone. Podkreślono także fakt, że oskarżony jest inwalidą drugiego stopnia, ze swojego miejsca zamieszkania ma opinię „przeciętną”, a z ostatniej pracy wręcz dobrą. Do zmiany wyroku przyczynił się też fakt, że nigdy wcześniej nie był karany za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, a jedynie za kradzieże. Sąd Apelacyjny uznał też, że opisane przez Sąd niższej instancji zachowanie Mirosława S. podczas odtwarzania nagrania wideo z wizji lokalnej – uśmiecha się, z zadowoleniem zaciera ręce, jest nienaturalnie pobudzony – mogło zostać źle zinterpretowane. Zdaniem Sądu, określenie nie rokuje szans poprawy było użyte zbyt kategorycznie i nawet jeżeli szansa na resocjalizację jest niewielka, to nie powinno się jej zaprzepaszczać.

    . . .

    Rok 2013 przyniósł w Polsce medialną histerię i strach. Po 25 latach spędzonych za kratkami, na wolność miał wyjść pedofil i wielokrotny morderca dzieci Mariusz Trynkiewicz. Oprócz „szatana z Piotrkowa” mury więzienia miało opuścić wielu innych przestępców skazanych w latach 1988-1998 na karę śmierci, którą z braku innych możliwości w ówczesnym Kodeksie Karnym zamieniono na 25 lat pozbawienia wolności. Niektórzy z nich to (nie)sławny Leszek Pękalski, Zbigniew B., o którym pisałam tutaj oraz Mirosław S. – oprawca dziesięcioletniej Agnieszki. Wielu z tych, którym władza PRL darowała życie, stanowili wciąż realnie niebezpieczeństwo, a zdaniem biegłych lekarzy istniała wręcz pewność, że znów będą gwałcić i zabijać. W listopadzie 2013 roku powstała więc ustawa o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi i preferencjami seksualnymi stwarzającymi zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób, nazwana przez media „ustawą o bestiach”. Akt prawny określa, kto zalicza się do owych „bestii” oraz wprowadza dwa bezterminowe środki chronienia obywateli przed takimi ludźmi: nadzór prewencyjny lub umieszczenie w nowo powstałym Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie.

    Gdy zbliżał się koniec odsiadywanej przez Mirosława S. kary, skazany został poddany ponownym badaniom. 23 kwietnia 2015 roku, po zapoznaniu się z opiniami biegłych, Sąd Okręgowy w Gdańsku uznał S. za osobę stale stwarzającą zagrożenie i zdecydował o umieszczeniu go w gostynińskim ośrodku, do którego Mirosław S. trafił w sierpniu tego samego roku.

    Pod koniec marca 2017 roku Mirosław S. zadzwonił do toruńskiego Domu Dziecka „Młody Las” z propozycją przepisania swojej polisy ubezpieczeniowej na któreś z dzieci przebywających w placówce. Rozmawiająca z 56-latkiem pracownica, mimo wieloletniego stażu pracy, nie skojarzyła ośrodka w Gostyninie z miejscem, gdzie izoluje się m.in. zagrażających dzieciom przestępców. Oprócz przedstawienia się i wskazania miejsca, z którego dzwoni, S. pożalił się, że został „skrzywdzony przez państwo”. Te słowa również nie wzbudziły w Małgorzacie B. żadnych podejrzeń. Darczyńca podał wytyczne, które miało spełniać dziecko, któremu przekaże pieniądze – powinna być to dziewczynka, która nie skończyła jeszcze 10 lat. B., która pełniła w „Młodym Lesie” funkcję specjalisty koordynatora do spraw wychowanków, wytypowała ośmioletnią Hanię. Nie kontaktując się wcześniej z opiekunem dziecka, podała agentowi ubezpieczeniowemu Mirosława S. wszystkie niezbędne dane dziewczynki do sporządzenia stosownych dokumentów. Za sprawą spisującego umowę nazwisko dziecka i jego pesel trafiły także do właściciela polisy.

    Z okazji 8 urodzin (Haniu), życzę Ci zdrowia, szczęścia, dobrych wyników w nauce, samych pogodnych dni i spełnienia najskrytszych marzeń

    życzy

    Mirek S.

    – kartkę urodzinową o takiej treści w kwietniu 2017 roku otrzymała wychowanka toruńskiego Domu Dziecka. Mirosław S. wysłał dziewczynce także lalkę przypominającą „Barbie”.

    Niedługo potem ktoś napisał anonimowe pismo do mediów z informacją, że pedofil i morderca dziecka wypisuje do ośmioletniej dziewczynki. Następnych dwóch przesyłek Dom Dziecka już nie rozpakował i żadna też nie trafiła do adresatki.

    Władze Torunia w porozumieniu z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Rodzinie zarządziły kompleksową kontrolę w „Młodym Lesie” mającą na celu sprawdzenie, czy pracownicy przestrzegają procedur dotyczących ochrony danych osobowych wychowanków oraz w jaki sposób pozyskują darczyńców i sponsorów. Sprawą zainteresowała się też toruńska prokuratura, która o wszystkim dowiedziała się z doniesień medialnych. Biuro Rzecznika Praw Dziecka napisało do „Młodego Lasu” z prośbą o wyjaśnienie sytuacji.

    Dzwonią do nas setki darczyńców. Pracownica kierowała się dobrą wolą, nie skojarzyła Gostynina, ale powinno się jej zapalić czerwone światło, choćby po rozmowie z agentem ubezpieczeniowym Mirosława S., który wyraźnie zaznaczył, że ofiarodawca przebywa w ośrodku w Gostyninie. Natomiast pracownica zajmująca się tą sprawą nie musiała zgłaszać dyrekcji faktu, że ktoś chce obdarować wychowanka polisą ubezpieczeniową

    – tłumaczyła postawę Małgorzaty B. Anna Czeczko-Durlak, dyrektor Centrum Placówek-Opiekuńczo-Wychowawczych „Młody Las” w Toruniu.

    „Młody Las” odesłał do Gostynina paczki nadane przez Mirosława S. Zawiadamiam pana, że rezygnujemy z pomocy w postaci polisy, a także zabraniam panu kontaktów z placówką w jakiejkolwiek formie – napisała dyrektorka domu dziecka w liście dołączonym do przesyłki.

    Ryszard Wardeński, dyrektor KOZZD w Gostyninie, poinformował prasę, że to on zawiadomił Rzecznika Praw Dziecka, gdy dowiedziano się, że S. próbuje skontaktować się z dziewczynką. Kierowana przez Wardeńskiego placówka nie ma prawa zabraniać czy cenzurować swoim pacjentom kontaktów telefonicznych i listownych, ponieważ jest podmiotem leczniczym, a nie zakładem karnym.

    Mirosław S. tłumaczył się tym, że jako dziecko często łowił ryby w rozlewisku nieopodal toruńskiego Domu Dziecka. Spotykał tam jego wychowanków, którzy go dokarmiali. Fundując polisę jednemu z dzieci, chciał się odwdzięczyć za przeszłość. Sam nie ma kontaktu z rodziną i nie ma komu zostawić swoich pieniędzy.

    Ośmiolatka, która miała dostać pieniądze od Mirosława S., nie była sierotą i miała rodzinę, której została odebrana półtora roku wcześniej. Jej matka miała częściowo ograniczone prawa rodzicielskie. Kobieta dowiedziała się o podpisanej polisie dopiero w czerwcu i jako opiekun unieważniła umowę. Mimo że wszyscy starali się ukryć przed ośmiolatką fakt, że chciał skontaktować się z nią pedofil i morderca, dziewczynka dowiedziała się o wszystkim od innych dzieci z „Młodego Lasu”.

    W czerwcu 2018 roku Prokuratura Okręgowa w Toruniu postawiła Małgorzacie B. zarzut łamania przepisów dotyczących ochrony danych osobowych. Kobieta przyznała się do winy i złożyła wyjaśnienia. Przeprosiła też Hanię i jej matkę. Nie utraciła posady, pracodawcy ukarali ją tylko upomnieniem. Dyrekcja „Młodego Lasu” zapewniła, że oprócz kontroli przeprowadziła też szkolenia z zakresu ochrony danych osobowych oraz opracowała procedury postępowania z darczyńcami.

    W maju 2019 roku Sąd Okręgowy w Toruniu uznał Małgorzatę B. za winną popełnienia czynu z art. 107 ust. 1 Ustawy o ochronie danych osobowych i umorzył warunkowo postępowanie na dwa lata próby. Skazana musi zapłacić dwa tysiące złotych nawiązki na rzecz dziewczynki, której dane osobowe ujawniła, oraz pokryć koszty procesu.

    . . .

    Mirosław S. ma dziś 59 lat i wciąż przebywa w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie.

    . . .

    *imię zmieniłam

    **przewód sądowy – w procesie karnym najważniejsza część rozprawy obejmująca odczytanie aktu oskarżenia, wysłuchanie oskarżonego oraz przeprowadzenie postępowania dowodowego (sjp.pwp.pl)

    ***50 tysięcy "starych złotych" po denominacji w 1995 roku odpowiada 5 złotym

    • • •

    Tekst powstał w oparciu o zanonimizowany wyrok oraz jego uzasadnienie, który dostałam od Sądu Okręgowego w Gdańsku oraz wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku wraz z uzasadnieniem. Korzystałam także z informacji z prasy: stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd i stąd.

    Nad poprawnością języka polskiego w moich tekstach czuwa @TerazMnieWidac, a nad językiem prawnym, prawniczym oraz służąc wiedzą z dziedziny prawa karnego – @IgorK.

    #kryminalne #kryminalistyka #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #krzeszna #kartuzy #torun #lubicz #gostynin
    pokaż całość

    źródło: miroslasportrecikzkreskooooo.jpg

  •  

    552 + 1 = 553

    Tytuł: Trupia Farma
    Autor: Bill Bass
    Gatunek: kryminalistyka, literatura faktu
    ISBN: 9788324046621
    Ocena: ★★★★★★★★★☆

    Jeżeli planujesz morderstwo doskonałe, to ta pozycja jest dla Ciebie obowiązkowa.

    A tak na poważnie, to książka będzie strzałem w dziesiątkę dla wszystkich fanów seriali kryminalnych takich jak „CSI: Kryminalne zagadki” czy „Kości”. Jeżeli interesujesz się ludzką śmiercią, tym, jakie procesy zachodzą w człowieku po śmierci, co się dzieje w ciałach i kościach topielców czy pogorzelców, to znajdziesz tu odpowiedzi na wszystkie intrygujące Cię pytania.

    Autor, dr Bill Bass jest antropologiem sądowym, czyli kimś, kto ustala do kogo należy znalezione ciało, zazwyczaj ofiary morderstwa. Trzeba tutaj zaznaczyć, że antropolog sądowy włącza do akcji wtedy, kiedy dla patologa sądowego jest już za późno, czyli wtedy, kiedy ofiara jest już praktycznie pozbawiona tkanki miękkiej. Antropolog zatem bada raczej kości niż ciało.

    Żeby zdobyć jakiekolwiek doświadczenie naukowe konieczne do stworzenia metodologii badawczej i klasyfikacji poszczególnych stopni rozkładu człowieka dr Bass stworzył tytułową „Trupią Farmę”, czyli kilkudziesięciometrową działkę. Na działce tej umieszczał ludzkie zwłoki i wraz z grupą jego studentów badał i klasyfikował wszelkie procesy zachodzące w ludzkim ciele od dnia śmierci po goły szkielet a nawet dłużej.

    Książka obfituje w bogate opisy kilku głośnych spraw seryjnych morderców, których udało się ująć korzystając właśnie z metod antropologii. Każdy rozdział wciąga od pierwszej strony.

    Wpis dodano za pomocą strony: https://bookmeter.ct8.pl

    #bookmeter #kryminalistyka #literaturafaktu #antropologia #ksiazki #czytajzwykopem #myczytamy
    pokaż całość

    źródło: myczytamy.pl

  •  

    Rosyjski youtuber Stas ReeFlay, któremu najbliżej do patostreamu, podczas jednego z live'ów zmusił swoją dziewczynę do stania na dworze prawie nago, podczas gdy na zewnątrz panowały minusowe temperatury. Przed zamknięciem na mrozie polał dziewczynę wodą, co przyczyniło się do głębokiej hipotermii, a w konsekwencji - śmierci. Była w ciąży.
    To, co wydarzyło się w domu 30-letniego rosyjskiego youtubera brzmi gorzej niż scenariusz na odrażający horror. Z informacji podawanych przez m.in. New York Post i The Sun wynika, że ReeFlay regularnie dręczył i zadawał obrażenia swojej partnerce, 28-letniej Valentinie "Valji" Grigorjevej, za co subskrybenci przelewali mu pieniądze. Teraz jego fani będą występowali w charakterze świadków w sprawie morderstwa ciężarnej dziewczyny. Podczas wcześniejszych streamów nikt nie zwrócił uwagi na to, że dziewczyna jest fizycznie i psychicznie dręczona, nawet kiedy została spsikana gazem pieprzowym.

    pokaż spoiler via Noizz

    To jest obrzydliwe, oglądałam film od momentu w którym przyniósł ją z balkonu, głaskał po włosach, zaniósł na kanapę i owinął kocykiem...

    #kryminalistyka #morderstwo #lobuzkochamocniej #rosja #moskwa
    pokaż całość

  •  

    Mureny, czy wśród Was są fani „Detektywa”? Jeśli tak, to teraz ten trzydziestotrzyletni miesięcznik szczególnie potrzebuje naszego zainteresowana. W sensie - kup pan gazetę. Dej piątaka, nie daj zginąć.

    #pomagajzwykopem #detektyw #kryminalistyka #koronawirus

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_0841.PNG

  •  

    13 sierpnia 2018 roku. Frederick, Kolorado, USA. Shanann Watts nie zjawia się na umówionym badaniu lekarskim, a także nie dawała żadnego znaku życia. Nickole, która noc wcześniej odwiozła Shanann do domu, zawiadomiła policję, a także jej męża - Chrisa, że coś się musiało stać.
    Policja dotarła do domu Wattsów o godzinie 13:40. Chwilę potem dotarł również Chris. Na miejscu czekała przyjaciółka Shanann - Nickole oraz jej syn. Chris pozwolił policjantowi na wejście do domu celem jego przeszukania. W domu znaleziono telefon zaginionej, leki dzieci, torebkę, klucze do domu. Nie było Shanann ani ich córek - Celeste (3) oraz Belli (4). Mężczyzna nie potrafił odpowidzieć, gdzie może się znajdować jego rodzina. Twierdził, że żona pojechała razem z dziećmi do znajomych, którzy też mieli małe dzieci, ale nie potrafił podać ich nazwiska. Niezbyt to miało sens, bo foteliki dzieci, również były w domu, a samochód Shanann w garażu.
    Tego samego dnia, Chris oraz policjant zostali zaproszeni przez sąsiada, którego monitoring zarejestrował coś ciekawego. Samochód Chrisa - pickup, który zazwyczaj staje przed domem wzdłuż ulicy, tej nocy zaparkowany był na podjeździe, tyłem do garażu. Kamera zarejestrowała, że Chris coś pakował na pakę samochodu, ale nie widać było co. Sam mężczyzna był wyjątkowo zdenerwowany nagraniem i nie poświęcał mu zbyt dużo uwagi. Kiedy Chris opuścił dom sąsiada, ten powiedział policjantowi, że mężczyzna nigdy się tak nie zachowuje - zazwyczaj jest spokojny i opanowany. Policjant zignorował to, twierdząc, że zaginęła mu rodzina, więc może być poddenerwowany.
    Sprawa stała się medialna na cały kraj. Sprawą zainteresowało się FBI. Sam Chris w wywiadach telewizyjnych, błagał żonę i córeczki o szybki powrót do domu.
    15 sierpnia mężczyzna został przesłuchany oraz poddany badaniu wariografem (dobrowolnie, bez udziału adwokata). Badania nie przeszedł, o czym został poinformowany przez śledczych. Chris poprosił o rozmowę z ojcem, który czekał w pomieszczeniu obok. Podczas tejże rozmowy, przyznał się do zabójstwa żony poprzez jej uduszenie. Jak zeznał zrobił to, bo kobieta udusiła ich córki. Mężczyzna wskazał miejsce pochówku żony, a po zobaczeniu zdjęć z drona, wskazał również miejsce pochówku ich córek.
    Shanaan Watts została pochowana płytkim grobie, obok niego leżało prześcieradło, którym była owinięta. Kobieta była w 15. tygodniu ciąży. Ich syn - Nico, przyszedł na świat w wyniku porodu pośmiertnego.
    Córki - Celeste oraz Bella, również zostały uduszone przez Chrisa. Tylko starsza córka - Bella, walczyla z ojcem (miała przygryziony język). Mężczyzna umieścił swoje córki w zbiornikach z ropą naftową przez otwór o średnicy 8 cali (~20cm). Szerokość ramion Celeste wynosiła 24cm. Dziewczynki były zanurzone w cieczy przez 4 dni. Ciał nie dało się skremować w obawie o spowodowanie wybuchu. Pogrzeb odbył się przy zamkniętych trumnach. Rodzina nie mogła zobaczyć wnuczek. Same trumny zostały wyłożone specjalnym, niepalnym materiałem, a następnie zapieczętowane.

    Chris Watts przyznał się do winy. Obecnie odsiaduje wyrok potrójnego dożywocia. Jak sam zeznał, kiedy żona powiedziała mu, że musi od nich odejść (bo sam miał romans), i już nigdy nie zobaczy swoich córek to, "coś w nim po prostu pękło".

    #historiajednejfotografii #ciekawostki #mordercy #kryminalistyka
    pokaż całość

    źródło: WATTS_FAMILY_26_11_2017.jpg

    •  

      i już nigdy nie zobaczy swoich córek to, "coś w nim po prostu pękło".

      @j_bateman: i aż tak mu na córkach zależało że je też udusił? Pamiętajmy że znamy tylko jego wersję, a z tego co oglądałem dokument mataczył zanim się przyznał.

    •  

      @panzerfucker: Tzn wiesz, abstrahując od tego, czy mu zależało, czy nie, to morderstwo własnych dzieci, to dla mnie rzecz totalnie niezrozumiała. Tak, czy inaczej, to między nimi nie było dobrze. Chris miał romans, chciał "zacząć do nowa". Obecna żona mu w tym przeszkadzała po prostu. Dlaczego zabił córki? Cóż, tego się nie dowiemy pewnie nigdy. Pewnie doszedł do takiego stanu, w którym stwierdził, że córki go "wsypią". W końcu widziały, że z mamą było coś nie tak, na pewno by komuś powiedziały. Spanikował i je zabił. Tyle. Córki zabił już na miejscu porzucenia zwłok matki. Jechali tam około godziny. Miał czas, żeby to przemyśleć. pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #kryminalistyka

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,1:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:1

Archiwum tagów