•  

    Przeczytałem pierwsza stronę, możecie zadawać pytania.
    #heheszki #ksiazka #f1

    źródło: ei_1660156407507.jpg

  •  

    Zaczynam czytać książkę DNA Żywienia, a na wstępie są wymienione przykłady pokazujące w jaki sposób zasady tej książki zastosowane w praktyce poprawiły jakość życia czytelników. Lepszy rozwój szczęki, wyższy wzrost. Jak ktoś tu jeszcze dorasta, to może warto pójść do biblioteki? Dla mnie i tak już dawno over. ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #przegryw #ksiazki #ksiazka #blackpill #wychodzimyzprzegrywu pokaż całość

    źródło: ei_1660155717276.jpg

    •  

      @Orzeech: szkoda tylko ze piesn jeszcze nie ma ostatniego tomu =]

      A pomnik jest taki se, niby mozna no ale...

      To ja moze podrzucę "Trylogia Czarnego Maga" - napisane przez kobietę wiec trochę nastoletniego romantyzmu tam jest, ale czyta się przyjemnie. I tej samej autorki "era pięciorga" od luzne czytadło.

      Polecil bym jeszcze sprawdzenie twórczości Kosakowskiej - ale niestety juz niczego nie napisze, co mnie bardzo zasmuciło bo przyjemnie się czytało jej książki.

      I jeszcze jedna kobylka od Tchaikovskiego - Seria Cienie Pojętnych

      @AGS__K: ale nie wszędzie sa smoki - w sumie chyba w zadnym nie ma, a złoczyńców to czasami więcej niz jeden charyzmatyczny.
      pokaż całość

    •  

      @AGS__K: seria dragon lance z dungeons and dragons - zaczynajac od smoki jesiennego zmierzchu, klasyk fantasy. poczatek dosc typowy ale im dalej tym gesciej sie robi, chociaz nie jest to jakas super zlozona wymagajaca lektura

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Właśnie sobie wsiadłem w pociąg bo nie chce mi się jechać samochodem przez pół Polski, wiec korzysyajac z okazji że będę miał dużo czasu postanowiłem sprawdzić co pan doktorek ma do powiedzenia. #ksiazki #ksiazka #podroze #podrozujzwykopem #fizyka

    źródło: strona1.jpg

  •  

    Moi drodzy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Jeśli wasze perfumowe hobby sięga nieco dalej ponad samo "wąchanie" zapachów i chcielibyście poszerzyć horyzonty również, jeśli chodzi o wiedzę (o historii, składnikach, znaczeniu kulturowym perfum), polecam Wam książkę Joanny Mikołajczyk "Perfumy, attar i bahkur".

    To właściwie jedyna dostępna na rynku pozycja dotycząca perfumiarstwa którą przeczytacie w języku polskim. Wydana w 2020 roku przez Wydawnictwo Akademickie „Dialog" przy patronacie Sense Dubai książka już swoim podtytułem "Przewodnik po świecie arabskich wonności" sugeruje, że na jej stronach znajdziemy opisy perfum w krajach Bliskiego Wschodu. I choć faktycznie temat Arabów i ich zapachów jest wiodącą osią narracyjną, nie jest to w żadnym wypadku książka wyłącznie o tym.

    Na początku autorka serwuje nam rys historyczny - znaczenie i rozwój perfumiarstwa od prehistorii do współczesności. Dalej poruszany jest temat perfum w świecie arabskim - dokładnie wyjaśniane są pojęcia takie jak tytułowy attar, bahkur, przedstawiana jest rola kulturowa, religijna, społeczna zapachów na Bliskim Wschodzie jak również wpływ, jaki przez setki lat historii Arabowie wnieśli do światowego perfumiarstwa. W kolejnym rozdziale opisywane są wybrane składniki perfum - głównie te najpopularniejsze - zarówno pochodzenia zwierzęcego (np: cywet, ambra czy piżmo) jak i roślinnego (drzewo agarowe, bazylia czy jaśmin). Następnie autorka prezentuje nam bardzo szczególny i ciekawy związek między islamem a perfumami, by w sąsiadującym rozdziale - bardziej reportażowym - skupić się na subiektywnym opisie (autorka przebywała dłuższy czas w ZEA) Emiratów i ich perfumowych tradycji. Na kolejnych stronach znajdziemy wybrane firmy i salony perfumeryjne w ZEA (krótkie notki dotyczące firm przez nas kojarzonych takich jak Ajmal, Rasasi czy Lattafa, ale i mniej dostępnych u nas marek) i opis znaczenia kobiet w arabskim świecie perfumiarstwa.

    W książce znajdziemy również rozdział poświęcony wybieraniu, aplikowaniu i przechowywaniu perfum, etnograficzny opis związków między perfumami a magią, folklorem czy mitologią jak również - na samym końcu książki - dłuższy fragment z recepturami. Autorka podaje nam arabskie przepisy na proste domowe perfumy, podpowiada jak zrobić bliskowschodni olejek różany, bakhur czy potpourri.

    Książka nie jest długa (liczy sobie raptem 266 stron), co może być jednocześnie wadą i zaletą. Wadą z tego względu, że chętnie poczytałbym więcej, gdyż czyta się to lekko i przyjemnie (choć osoby kompletnie nie interesujące się historią i kulturą ludową raczej ominęłyby niektóre rozdziały). Zaletą, gdyż wiedza jest skondensowana i łatwa do przyswojenia. Jednocześnie nie jest to pozycja poruszająca tematy perfum i ich tworzenia od strony stricte chemicznej, molekularnej - to bardziej powoli płynący obraz perfum w kulturze, ich znaczenia w historii, genezy i korzeni w różnych częściach świata, związków z mitami czy zwyczajami, wciąż praktykowanymi w islamie i na Bliskim Wschodzie.

    #ksiazka #czytajzwykopem #perfumy #gruparatowaniapoziomu #hobby
    pokaż całość

    źródło: s.znak.com.pl

  •  

    Statystyki tagu #bookmeter z okresu 2022-07-01 - 2022-07-31:

    Najczęściej plusowane recenzje:

    1. 83 plusów - recenzja - Pięć lat kacetu (Stanisław Grzesiuk) - ★★★★★ (10.0 / 10) - usera pan_kleks8 - więcej recenzji »
    2. 44 plusów - recenzja - Narrenturm (Andrzej Sapkowski) - ★★★★☆ (8.0 / 10) - usera informatyk - więcej recenzji »
    3. 37 plusów - recenzja - Silmarillion (J. R. R. Tolkien) - ★★★★★ (10.0 / 10) - usera Yanush3564 - więcej recenzji »
    4. 24 plusów - recenzja - Lux perpetua (Andrzej Sapkowski) - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera mastermind19 - więcej recenzji »
    5. 23 plusów - recenzja - Kwiaty w pudełku Japonia oczami ... - ★☆☆☆☆ (1.0 / 10) - usera Katsukyun - więcej recenzji »
    6. 23 plusów - recenzja - Odwaga bycia nielubianym.Japońsk... - ★★★★☆ (8.0 / 10) - usera Katsukyun - więcej recenzji »
    7. 22 plusów - recenzja - Mechaniczna pomarańcza (Anthony ... - ★★★★☆ (8.0 / 10) - usera George_Stark - więcej recenzji »
    8. 22 plusów - recenzja - Orientalizm po rosyjsku Górale K... - ★★★★☆ (8.0 / 10) - usera Balcar - więcej recenzji »
    9. 22 plusów - recenzja - Ludowa historia Stanów Zjednoczo... - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera smierdakow - więcej recenzji »
    10. 22 plusów - recenzja - Nomadland W drodze za pracą (Jes... - ★★★★☆ (8.0 / 10) - usera Katsukyun - więcej recenzji »
    11. 22 plusów - recenzja - Cena zniszczenia Wzrost i załama... - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera rebel101 - więcej recenzji »
    12. 20 plusów - recenzja - Doktorzy z piekła rodem. Przeraż... - ★★★★☆ (7.0 / 10) - usera mokry - więcej recenzji »
    13. 20 plusów - recenzja - Porzucenie kota (Haruki Murakami) - ★★★★☆ (8.0 / 10) - usera Katsukyun - więcej recenzji »
    14. 20 plusów - recenzja - Wietnam Epicka tragedia 1945-197... - ★★★★★ (10.0 / 10) - usera pan_kleks8 - więcej recenzji »
    15. 20 plusów - recenzja - Na Zachodzie bez zmian (Erich Ma... - ★★★★☆ (7.0 / 10) - usera Katsukyun - więcej recenzji »
    16. 20 plusów - recenzja - Park Jurajski (Michael Crichton) - ★★★★☆ (8.0 / 10) - usera Owieczka997 - więcej recenzji »
    17. 18 plusów - recenzja - Żyć (Yu Hua) - ★★★★☆ (7.0 / 10) - usera LebronAntetokounmpo - więcej recenzji »
    18. 18 plusów - recenzja - Brudne lata trzydzieste (Timothy... - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera DJtomex - więcej recenzji »
    19. 17 plusów - recenzja - Stalingrad (Antony Beevor) - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera smierdakow - więcej recenzji »
    20. 17 plusów - recenzja - Goebbels. Apostoł diabła (Peter ... - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera smierdakow - więcej recenzji »

    ---------
    Wygenerowane przez bota książkowego :) Jeśli masz sugestie / pomysły / uwagi / chcesz wspomóc prace nad nim pisz na PW. Github: Kod źródłowy witryny
    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #literatura #ksiazka #bookmeterstats
    pokaż całość

  •  

    1966 + 1 = 1967

    Tytuł: Znajomy świat
    Autor: Hwang Sok-Yong
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: 5/10

    Jakoś nie porwała mnie ta historia. Zabrakło w niej przynajmniej dla mnie dostatecznego nakreślenia kontekstu historycznego, choć oczywiście rozrzucone gdzieniegdzie strzępki informacji spełniają jako tako swoją rolę – nie mniej jest to ledwie prowizorka, stworzony jakby na prędko rękopis przy każdej lepszej okazji. Cała reszta także nie ma jakichś silnych fundamentów. Trochę to dziwi, bo z tego, co wiem, mamy tutaj do czynienia z autorem określanym jako potencjalny koreański kandydat do nagrody Nobla. Nie muszę chyba dodawać, że pokazuje to raczej agonalny stan ichniejszej kultury. Stanowi to dla mnie duże rozczarowanie, zważywszy na wysoką jakość prozy w pobliskich krajach, zarówno geograficznie, jak i kulturowo: Japonii i Chinach.

    Częściowo tłumaczyć można by to jedynie przedstawieniem nam świata oczami dziecka; młodego, bodajże trzynastoletniego chłopak. Musi on w pewnego momencie swojego życia w zasadzie rozstać się z ojcem wysłanym przez dyktaturę wojskową de facto rządzącą krajem do obozu reedukacyjnego, gdzie chcą zrobić z niego nowego obywatela nowej Korei pozbawionej nawet punktowych patologii w społeczeństwie. Z tym że to właśnie taka stygmatyzacja, kategoryzowanie swoich obywateli na pierwszej i drugiej kategorii doprowadza między innymi do pogłębienia się nierówności społecznych: prostej drogi do narodzin tych samych kłopotów, lecz w nowszej odsłonie.

    Wytrzeszcz, nasz protagonista, zostaje bowiem zmuszony na skutek takich, a nie innych decyzji władz do przeprowadzki wraz z matką do pracy na Wyspę Kwiatów – miejsce o przewrotnej nazwie, bo miast wyjrzeć na wielobarwną polanę pełną motyli i pszczółek, rzeczywistość jak zwykle pokazuje nam swoje prawdziwe oblicze: w tym przypadku wysypiska śmieci – miejsca, gdzie mieszkańcy tego kraju stają się nie tylko tym, co jedzą, ale i również tym w czym mieszkają i czym pachną – zwykłymi odpadami porzuconymi przez miłosierne, nieudolne władze, które zasypują efekty śmieciowych werdyktów kolejnymi śmieciami, robiąc dokładnie to samo, co biznes zajmujący się ich przetwórstwem.

    Odpadki w książce są ogromnym problemem, nie tylko samym w sobie, ale oddającym podejście ludzi do wielu problemów. Nie wszystkie odpady jesteśmy w końcu w stanie wykorzystać ponownie, są więc one ubijane i zasypywane nowymi dostawami towaru do recyklingu. Jest to jednak błędne koło. Kiedyś śmieci się zbytnio nawarstwią, problem wybuchnie, i będzie trzeba stanąć przed decyzją o tym, co dalej. Pytanie, co z tym zrobimy i kogo obwinimy. Zmiany są często palące, potrzebne na już. Powieść podchodzi do sprawy pesymistycznie, dając nam widok na tę ciemniejszą stronę natury człowieka, która woli pudrować trupa, zamiast dokonać często trudnych, systemowych zmian.

    #bookmeter #korea #ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1958 + 1 = 1959

    Tytuł: Fruwająca dusza
    Autor: Yōko Tawada
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: 8/10

    Jedna z tych książek, które może i nie zachwycają przy pierwszym zderzeniu, lecz stopniowo rozkwitając, nabierają tego niespodziewanie słusznego wyrazu; kształt, jaki nadaje jej autorka, nabiera bowiem z czasem tej potrzebnej dozy zrozumienia w oczach czytelnika, strącając z niej tę dość pochopnie oceniającą łatkę po prostu przesadnie enigmatycznej. Treść tym samym z początku mająca dla mnie nużący, pretensjonalny charakter stała się w pewnym momencie i z każdym kolejnym zdaniem, odkrytą przed nami kartą, szczerze zrozumiała, co przeobraziło ją w prawdziwą kopalnię przemyśleń: głównie tych dotyczących miejsca na indywidualizm w społeczeństwie, a konkretnie stojących na drodze ku jemu osiągnięciu barier w kulturze kolektywistycznej. W końcu napotykamy je w zasadzie każdej społeczności, pominąwszy już mniej lub bardziej aspekt siły oddziaływania idei kolektywizmu – wszak grupa, czy tego chce, czy nie żeby sprawnie funkcjonować, musi przybrać, chociażby jego najmniejszy pierwiastek. Autorka wychodząc po trochu naprzeciw swojej własnej tożsamości, stara się nam uzmysłowić, dlaczego w ogóle tak się dzieje, rozbijając dla nas temat o życie grupy kobiet, pragnących podążać drogą tygrysa: części układanki onirycznego tworu stworzonego na potrzeby umiejscowionej z dala od reszty świata szkoły dla dziewcząt, gdzie w dość satyryczny sposób zacznie kształtować się społeczeństwo o własnej specyfice; tradycjach; hierarchii. Towada Yoko pogrywa z nim, umieszczając w jego panoramie Risui – dziewczynę o układzie pieprzyków w kształcie tygrysa; zwierzęcia żyjącego samotnie, jak to kot podążającego własnymi ścieżkami, ale siłą rzeczy wpisanego jako nieodłączny element obiegu lokalnego ekosystemu. Ten surrealistyczny krajobraz dżungli stanie przed naszymi oczami udowadniając swoistą spójność, co do tego, że wszystko dostosowuje się pod dyktando natury, znajdując dla siebie odpowiednie miejsce.

    Po prawdzie w pewnej chwili może się tak wydawać, że tylko protagonistka – Risui – tak naprawdę obrała drogę tygrys, ale po głębszym zastanowieniu wcale tak nie jest. Owszem, posiadła jego ducha, lecz cała reszta wcale nie udaje. Każda z kobiet poniekąd idzie niczym tygrys własną ścieżką, nawet jeśli oznacza to, naśladownictwo guru ich świątyni – Kikyo – posiadając przy tym pewne osobiste powody. Nie wyznacza im ich wcale społeczność niczym zadań, tylko one same, mając na uwadze niezidentyfikowane coś na dnie serca, z którego wykiełkuje wewnętrzna sprzeczność: wiara, że dostąpią spełnienia, podążając za czymś prostackim, czy nawet prymitywnym. To odarcie z pięknie zawoalowanych konwenansów, nadanie im prostej formy ma mianowicie skrócić drogę do upragnionego owocu; uczynić coś z niczego: nadać temu sens i wreszcie życiowy cel znajdujący się przez cały ten czas tuż na wyciągnięciu ręki, nie mniej do odnalezienia również na końcu labiryntu – długiego na trzy tysiące kroków. Stąd można dojść już do prostego wniosku, że każdemu potrzebna jest wspólnota, choćby w najpierwotniejszej formie, nawet takiej fruwającej duszy, jak Risui, przepisującej nieustannie na swoją modłę jej ramy, żeby wydobyć z jej głębi przepis na własny los.

    #bookmeter #japonia #ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1949 + 1 = 1950

    Tytuł: Kwiat wiśni i czerwona fasola
    Autor: Durian Sukegawa
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: 8/10

    Bardzo kojąca lektura.
    Idąc po trochu krok w krok za głównym bohaterem powieści 'Kwiat wiśni i czerwona fasola', poczułem się tak, jakby coś od dawien dawna tchnęło we mnie nową energię, pozwalającą przebić się przez szklany sufit, jakim były upakowane głęboko w sercu emocje, których ciężar z czasem stał się przytłaczającą stałą; monotonią życia. Chyba nie znam lepszej książki o radzeniu sobie z przeszłością i szukaniu dla siebie nowej drogi.

    Nie raz bywa w końcu tak, że porażka powoduje gorycz. Czasami jej smak pozostaje jednak z nami na dłużej: zmienia się ona w swoiste więzienie, my zaś czysto nieświadomie w jego stałych bywalców. Błądząc we mgle, wydaje się ono naturalnym, bezpiecznym przystankiem, z jakiego staramy się nie ruszać, mimo że oczywiście wolelibyśmy być w innym miejscu. Tylko czy naprawdę tak jest? Los nie raz krzyżuje nasze plany, lecz, czy jeśli daliśmy z siebie wszystko, to powinniśmy się tym obarczać? Należałoby chyba pamiętać przede wszystkim, że życie to nie arkadia; ten wyśniony przez nas świat zawsze będzie ocierał się w dużej mierze o fikcję czy to jest w danym czasie sprawiedliwy, czy też nie. Niezależnie od tego rzeczywistość nie powinna więc spędzać nam snu z powiek. Zamiast tego można by włączyć pozytywne myślenie, choć oczywiście nie można tego wykonać po prostu ot tak – wszak łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić. Przemeblowanie, jakie mamy przed sobą, musi być przede wszystkim przemyślane, tak by wycisnąć, jak najwięcej się da z tej cytryny (tudzież an...), jaka nam akurat przypadła w rozdaniu. Tego, jak tego dokonać, uczymy się wraz z Sentaro – z gruntu prostym pracownikiem Doraharu: sklepiku z dorayaki (placków przekładanych an, czyli właśnie farszem z czerwonej fasoli). Naszą nauczycielką jest z kolei nietypowa staruszka, Tokue Yoshii, poznana przez nas nie tyle jako wybitna ekspertka od słodkości, ile ktoś, kto jako osoba niegdyś naznaczona trądem musiała niezależnie od siebie stworzyć na nowo swój świat, w którym mogłaby żyć, czy też ściślej mówiąc, czerpać satysfakcję z tego życia. Nam pozostaje wsłuchać się w ich historię, być może wyciągając z niej własną receptę na osobiste spełnienie, by pomimo szeregu stojących na drodze barier przełamać tę gorycz dnia gryzem słodkiego dorayaki.

    #bookmeter #japonia #ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

    •  

      Informacje nt. książki z tagu #bookmeter:

      Średnia ocena z Wykopu: ★★★★★★★★☆☆ (8.0 / 10) (1 recenzji)
      Następne podsumowanie tagu: 2022-08-01 00:00 tag z historią podsumowań »
      Kategoria książki: literatura, poeci, gatunki
      Liczba stron książki: 174

      Jesteś pierwszym recenzentem tej książki tutaj :)

      Podobne książki:
      1. Almond (Sohn Won-Pyung) - najnowsza recenzja usera rassvet ★★★★☆ (8.0 / 10) - Wpis »
      2. Wierzyliśmy jak nikt (Rebecca Makkai) - najnowsza recenzja usera Wypok2 ★★★★☆ (8.0 / 10) - Wpis »
      3. Biesy (Fiodor Dostojewski) - najnowsza recenzja usera robertvu ★★★★☆ (8.0 / 10) - Wpis »
      4. Stracone złudzenia (Honore de Balzac) - najnowsza recenzja usera Iwan_Szatow ★★★★★ (10.0 / 10) - Wpis »
      ... zobacz więcej książek z kategorii literatura, poeci, gatunki na: upolujksiazke.pl

      @Katsukyun: fragment Twojej recenzji został umieszczony na stronie open-source upolujksiazke.pl jeśli nie chcesz by cytaty z Twoich recenzji widniały na tej stronie to odpisz na ten komentarz lub na PW.

      ---------
      Wygenerowane przez bota książkowego :) Jeśli masz sugestie / pomysły / uwagi / chcesz wspomóc prace nad nim pisz na PW. Github: Kod źródłowy witryny
      pokaż całość

    •  

      Nie raz bywa w końcu tak, że porażka powoduje gorycz. Czasami jej smak pozostaje jednak z nami na dłużej: zmienia się ona w swoiste więzienie, my zaś czysto nieświadomie w jego stałych bywalców. Błądząc we mgle, wydaje się ono naturalnym, bezpiecznym przystankiem, z jakiego staramy się nie ruszać, mimo że oczywiście wolelibyśmy być w innym miejscu. Tylko czy naprawdę tak jest? Los nie raz krzyżuje nasze plany, lecz, czy jeśli daliśmy z siebie wszystko, to powinniśmy się tym obarczać? Należałoby chyba pamiętać przede wszystkim, że życie to nie arkadia; ten wyśniony przez nas świat zawsze będzie ocierał się w dużej mierze o fikcję czy to jest w danym czasie sprawiedliwy, czy też nie. Niezależnie od tego rzeczywistość nie powinna więc spędzać nam snu z powiek. Zamiast tego można by włączyć pozytywne myślenie, choć oczywiście nie można tego wykonać po prostu ot tak – wszak łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić. Przemeblowanie, jakie mamy przed sobą, musi być przede wszystkim przemyślane, tak by wycisnąć, jak najwięcej się da z tej cytryny (tudzież an...), jaka nam akurat przypadła w rozdaniu.

      @Katsukyun: chłopie, miej litość. Do brzegu! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

  •  

    1946 + 1 = 1947

    Tytuł: Kobieta w Fioletowej Spódnicy
    Autor: Natsuko Imamura
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: 7/10

    Czym w zasadzie jest i do czego prowadzi obsesja? Takie pytania możemy sobie zadawać, brnąc w historię Kobiety w Fioletowej Spódnicy oraz śledzącej każdy jej najmniejszy ruch – schowanej gdzieś głęboko w cieniu – Kobiety w Żółtym Kardiganie, pośrednio aranżującej jej los. Nie jest to przy tym historia jak z typowego thrillera: tąpniecie owszem, nastąpi i wywoła emocje, ale tylko raz, po to, by jeszcze bardziej oddalić od siebie bohaterki; postawić między nimi kolejną ścianę. Jedna nieświadomie ucieka od drugiej w poszukiwaniu po prawdzie tego samego, bo najzwyklejszej uwagi – czegoś czego nie zapewnią im nawet najbarwniejsze elementy garderoby.

    Mamy w tym przypadku do czynienia z typową prozą życia: praca, dom, praca, dom... Oczywiście z małymi wahaniami. Mimo prób życie tych dwóch kobiet nie nachodzi na siebie w praktycznie żaden sposób. Tym, co je łączy i zarazem najbardziej dzieli, pozostaje samotność: walka z nią, tak różna i jednocześnie prowadząca donikąd. Pokazane zostaje specyficzne, niewidzialne dla postronnych osób połączenie: obsesja, jej niematerialny nacisk na postrzeganie świata, a już w szczególności tego, na co jest ukierunkowana. Żółta nie ma w zasadzie żadnych korzyści z niesienia pomocy Fioletowej. W pewnym momencie można nawet powiedzieć, że jest stratna, ale nie ma żalu, wszak stan, w jakim się znalazła, pozwala wybaczyć każdy błąd, nawet wobec najgorszego: śmierci.

    Ten obłęd ma swoją skalę. Możemy go w zasadzie przenieść na najróżniejszy, jeśli nie każdy grunt, dostrzegając przy tym jego rozmaity stopień nasilenia. Dla przykładu można by się posłużyć chociażby światem social mediów, gdzie poniektórzy fani są w stanie rzucić w niepamięć, a nawet przejść obojętnie czy – co więcej – z aprobatą obok próby wykorzystania (spieniężania) ich zaufania. Jego owoce zaś dostrzegamy właśnie w drugim, nie mniej ciekawym, lecz już materialnym obliczu książki: relacji Fioletowej z innymi ludźmi. To w tym wymiarze następuje stopniowe bowiem przeciąganie struny wywołane zaledwie iskierką, jaką wskrzesiła Żółta – mianowicie śmiałości. Jej destrukcyjny wpływ będzie się już tylko pogłębiał na naszych oczach. Po głębszym zastanowieniu można nawet dojść do wniosku, że to takie nieme, bezrefleksyjne poklepywania po plecach budują w dużej mierze to, kim jesteśmy i jaki kształt będą przybierały zawierane w przyszłości relacje.

    #bookmeter #japonia #ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1938 + 1 = 1939

    Tytuł: Głęboka rzeka
    Autor: Shūsaku Endō
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: 7/10

    Przeszłość jest czymś na kształt kulis teatru. Chociaż wydają się tkwić w cieniu proscenium, na którym odgrywa się tu i teraz, to właśnie ona zadecydują, co tak właściwie zostanie odegrane na oczach gapiów. Tak właśnie jest też z pogrążonymi w niej czterema bohaterami powieści – Isobe, Kiguchim, Numadą oraz Mitsuko – wiedzionymi przez mojrę w podróż aż do Indii, gdzie pragną głęboko tylko jednego: dostąpić oczyszczenia możliwego jedynie poprzez zmierzenie się z nią. Jest to bowiem jedyna droga prowadząca ku zrozumieniu siebie, jak i jej samej. I chociaż nie jest to rzecz łatwa, to płynący z niej spokój ducha wydaje się czymś prawdziwie bezcennym.

    Tym, co mnie osobiście przekonało do powieści, nie ukrywając, są postacie. Każda na swój sposób inna, nie bez powodu zresztą, bo za sprawą zebranego ze sobą bagażu przez wszystkie swoje lata życia. Losy każdego z nich zostają nam solidnie nakreślone, tak byśmy mogli, jak najlepiej wczuć się w nic innego jak pracę, jaką mają do odrobienia podczas wspólnej wyprawy przez Indie. Bardzo silnie kontrastuje w stosunku do nich będące na miesiącu miodowym małżeństwo Sanjo – jeszcze młode, bez wyrobionego charakteru; nienaznaczone czasem, że tak powiem. Oni jako jedyni nie mogą wejść do rzeki Ganges, pochłaniającej wszystkie ludzkie poczynania bez dzielenia ludzi na lepszych i gorszych – czyli czegoś bez czego oni nie potrafią się obejść. Pozostają od początku do samego końca obojętni wobec tego, co się w Indiach dzieje, ich głębi, jaką są naznaczone. Nie widzą w tym kraju bowiem odbicia siebie samych. Czują się widocznie ponad tą różnorodną panoramą.

    Z kolei tym czymś, co mnie bezsprzecznie urzekło, jest pewna mała cząstka z historii Isobe, mianowicie śmierć, jako ostateczny i być może jedyny wyznacznik naszych uczuć. Ma to w sobie przewrotny pierwiastek, bo wszak w tym kontekście często przyjęło się przytaczać cytat 'Czyny mówią więcej niż słowa'. W tym przypadku mamy jednak do czynienia z czymś, co jest, ale być może nie pozostaje widoczne: niewiadomą pozostawioną w głębokim domyśle aż do momentu przebudzenia na cudzym łożu śmierci, gdzie sami sobie świadkiem będziemy w stanie się przekonać, czy to wszystko nie było czasem marnotrawstwem życia dla bezużytecznych iluzji, jakimi się dotąd karmiliśmy; swoistą imitacją miłości, jakiej pełno w zawieranych chaotycznie relacjach. Nieraz też w końcu bywa, że dostrzegamy wartość czegoś, choćby nawet przedmiotu, po jego stracie. Przez pozostały czas jest on dla nas czymś tak naturalnym, jak powietrze, bez którego byłoby nam po prostu źle.

    #bookmeter #japonia #bekazkatoli #ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1925 + 1 = 1926

    Tytuł: Zagłada
    Autor: Akira Yoshimura
    Gatunek: powieść historyczna
    Ocena: 9/10

    Już długo szukałem analogicznej historii, w której wiejska prostota przedziera się przez wszystkie sfery życia, formułując świat ludzi niewykraczających poza najbardziej przyziemne sprawy w oparciu o schematyczny cykl. 'Zagłada' Akiry Yoshimury została zbudowana na właśnie takowym konstrukcie, dlatego też było to naprawdę przyjemnym doświadczeniem się w nim zanurzyć. Zdałem sobie poniekąd, że chciałbym wieść takie właśnie życie, w którym można po prostu powierzyć komuś swój los, bez świadomości o potrzebie ciągłej walki o swoje, wytworzonej na podstawie wielu przykrych zawodów. Chociaż nie jest to świat dostatni, to idzie w nim znaleźć przede wszystkim bezpieczeństwo, jakie daje wspólnota ludzi o tożsamych celach. Mam wrażenie, że dzisiejszy świat stał się już na to zbyt skompilowany. Każdy podąża teraz własną drogą, trudno więc przez to stworzyć jakąś głębszą więź, jako że nie jesteśmy w większości przypadków w żaden sposób na siebie skazani. Rzekłbym nawet o jego sprzyjającym wpływie, jeśli rozchodzi się zrywanie więzi na rzecz wiecznych, często bezowocnych poszukiwań czegoś fałszywie autentycznego. Chociaż kto wie, może teraz nadmiernie to wszystko romantyzuję...

    Przechodząc już do wspomnianego cyklu: jest nim po prawdzie codzienna walka z perspektywą głodu, a nawet śmierci. Uprawa nieurodzajnej ziemi, zbieractwo, czerpanie czego się da z morza, sprzedawanie się w niewolę i wreszcie wytwarzanie soli – nadzieja wszystkich mieszkańców tej wyizolowanej wsi. Tylko ono jest bowiem w stanie zesłać łaskawe statki: wywołać wydarzenie na wpół mistyczne, jedyny cud, na jaki ci biedni ludzie mogą liczyć w obliczu trudów, jakimi są obarczeni. Ten piękny obrazek, efekt, jakim była radość na twarzach wieśniaków, jest jednakże zwiastunem wielu lat okrutnych tradycji: modłów o rozbicie się statków o rafę, jak i wielu obrządków dedykowanych specjalnie temu – niemniej często bardziej niż mniej śmiesznych; służących przede wszystkim jako prosta rozrywka dla ludu. Barbarzyństwo miesza się w tamtych chwilach z humanizmem, stwarzając naprawdę trudną w ocenie mieszankę po poznaniu tych wszystkich ludzi. Jakoś łatwiej przychodzi ocena samych zachowań, jeśli jest się odciętym całkowicie od nich samych, jak i również sprawców owych postępków. Oceny dokonują także za nas same niebiosa, wydając wyrok i dokonując głębokich przemian społecznych.

    'Nasi czcigodni przodkowie zdecydowali, że trzeba zabijać, i do dziś tak się postępuje. Trzeba szanować zwyczaje wsi.' Te słowa mówią same za siebie. Żeby poruszyć tym monolitem, nad brzeg wioski zostają zesłane dwa łaskawe statki: jeden oznaczający renesans po wielkiej tragedii (symbolem są krążące nad nim kruki), drugi zaś pomyślność (tutaj kolor czerwony), jednak jak to bywa z japońskimi bogami, bywają dość przewrotni, dając ledwie namiastkę czegoś na krótką chwilę, by potem wyrwać z całą mocą z rąk. Wieśniacy zresztą przekonają się o tym na własnej skórze. Dużo ważniejsza jest przy tym moim zdaniem ich postawa wobec tego, co ich czeka. Są razem od początku do samego końca, nawet jeśli oznacza to naprawdę ciężkie wybory, ponieważ w tym kolektywie liczy się nic innego jak ich wioska budowana przez całe pokolenia. Nikt z tego powodu nie chce odebrać jej przyszłości. Nawet władza (tutaj reprezentatywna przez wodza), mimo że byłoby to dla niej wygodne. Tytułowa zagłada jest więc tylko i wyłącznie powierzchowna, zważywszy, że tacy ludzie nie mogą nie przetrwać. I to jest być może jedyna lekcja, jaką można wziąć od tej niezwykle skromnej społeczności: dbanie o wspólne dobro.

    #bookmeter #japonia #ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #powieschistorycznabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1921 + 1 = 1922

    Tytuł: Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet
    Autor: Karolina Bednarz
    Gatunek: fantasy, science fiction
    Ocena: 1/10

    Z bólem serca stwierdzam, że trudno mi odszukać w pamięci gorzej napisany reportaż. Autorce widocznie aż za bardzo zależało na stworzenie wokół swojej książki kontrowersji – czegoś, co postrzegam bardziej jako piętno niżeli zaletę. Coś dobrego obroni się samą treścią bez zbytecznego szumu w tle. Byłoby to jeszcze znośne, gdyby tylko trwała przy niej w spójny sposób a niestety na przestrzeni całej pracy czuć jakby autorka nieumyślnie sama podkładała sobie nogę, nie mogąc przekuć swojej wizji Japonii w twór przemyślany: po prostu zabrakło w nim logiki. Można by tutaj lekko zażartować, odnosząc się bezpośrednio do opisu książki, że 'Kwiaty w pudełku' Karoliny Bednarz to 'miejsce nieoczywiste, pełne napięć i sprzeczności', bo takie w gruncie rzeczy pozostaje już od samego początku do końca.

    Trochę mnie to dziwi, gdyż wyłapując po drodze te wszystkie rzeczone sprzeczności, nie mogę uwierzyć, że nikt ze środowiska pisarki nie dał jej krytycznego feedbacku, obejmującego chociażby nakreślony nam stosunek Japończyków do pracujących kobiet: z jednej strony przedstawionych jako odsuwających ich od tego, gdy z drugiej na późniejszych etapach wyłania się postać – Japończyka oczywiście – która ma wręcz pretensje o to, że jego żona nie pracuje. Pytanie więc jacy w końcu są ci Japończycy?

    Tworzony jest czarno-biały obraz, lecz taki nie istnieje. Zresztą nawet według statystyk procent aktywnych zawodowo Japonek rośnie i – co więcej – jest wyższy niż Polek w Polsce, gdzie sprawa jest dość ambiwalentna... W ogóle cała ta próba spłycenia tematu do bycia jakąś bizneswoman lub kurom domową tak jakby nie było tysięcy innych ścieżek, jest czymś tak krzywdzącym, że szkoda mi czasu na jakieś szczególne rozwodzenie się nad tym. Pokazuje nam tylko w jakim krzywym zwierciadle autorka widzi rzeczywistość. Nagle dobre maniery są złe. Coś, na co teraz kładzie się coraz większy nacisk, w związku ze wzmożonym zjawiskiem mowy nienawiści nie jest wcale rewitalizowane, wszak tłamsi to 'toksyczną kobiecość''; produkt nieróżniący się niczym od tzw. toksycznej męskości. Pokazuje jednak jedno, mianowicie błędnie widziany atrybut siły, jakim jest asertywność przekazywany pod postacią pospolitego chamstwa; idących za nim wyskoków wpisanych w sedno tych konstruktów. Całości nie służy dobrze również przypisanie wszystkiemu złej woli (a czasem wręcz pogardy), np. takiemu oto stwierdzeniu: 'Zbyt dużo nauki zrobi z ciebie nieszczęśliwą kobietę!'. Wbrew pozorom jest ono dość mądre, zważywszy na panujący w obecnych czasach wyścig szczurów nieprowadzący do niczego korzystnego. Nie sądzę by współczesne Japonki z jedynym z najwyższych odsetków ukończenia edukacji wyższej na świecie miały przez wzgląd na ten fakt szczęśliwsze życie. Jest to przy okazji kolejna statystyka, z jaką autorka nie pragnęła się podzielić, mimo parcia na temat oświaty. Utkwiła miast tego w przeszłości, zamiast cieszyć się z tegoż jakże pozytywnego dla siebie faktu. Czyżby nie chciała zboczyć z góry ukierunkowanego charakteru reportażu? Przy okazji wedle niej posłanie podopiecznego na naukę gry na instrumencie również jest niewłaściwe, co z tego, że wpływa pozytywnie na rozwój dziecka. Z pewnością jej wpływ pomógłby w pójściu na studia, przejścia na ostatni etap ku zostaniu wykształconą Japonką... Kolejnym pytaniem jest, dlaczego ten obowiązek każdej damy staje się później już jedynie frywolną rozrywką? Ryż na onigiri w domu shufu się nie klei.

    Takich wpadek jest dziesiątki, dlatego też trudno mi brać pracę w nie opływającą zgoła poważnie. Można takimi kwestiami w zasadzie sypać jak z rękawa. Rozumiem, że kontrowersja się sprzedaje, ale mało moralnym wydaje mi pisanie czegoś tak stronniczego wyłącznie dla zysku. Ktoś dopuszczający się tego moim skromnym nie ma prawa wypowiadać się na tak delikatne tematy, zważywszy, że skończy się to z większą szkodą niż pożytkiem dla społeczeństwa. Sugerowanie, że skoro o pewnych sprawach Japońskie media się rzekomo nie wypowiadają, chciałoby się przynajmniej na uwidocznić sprawę czytelnikom po drugiej stronie świata, nam Polakom, ku lepszej świadomości o otaczającym nas świecie należy włożyć między bajki – to najzwyklejsze kłamstwo: kwestie te są poruszane w Japonii. Możemy to szybko i łatwo zweryfikować samodzielnie zza ekranu telefonu/laptopa/komputera. Ktoś prawdopodobne zapomniał, w jakich czasach żyjemy. Przechodząc do sedna, jest to perfidnie zmanipulowany reportaż. Żałuję każdej wydanej złotówki. Postawiłbym go gdzieś na równi z programem Cejrowskiego, jeśli nie niżej. Obym tylko już nigdy nie popełnił takiego samego błędu. Prawdziwie polska szkoła – kraju katolicyzmu, nacjonalizmu i rasizmu. Taka tam święta trójca w centrum Europy. Wątpię by była to dla niej piękna laurka.

    PS. Ponadto nie spodobało mi się przytaczanie wątpliwych historycznie wydarzeń – masakry w Nankinie (Czepiam się nazewnictwa), rzucania oczywistymi frazesami (Sprzedaż ciała opłaca się bardziej niż normalna praca), pisania po prostu głupot (Od kiedy w Japonii nie stoi się na ruchomych schodach? Momentami powątpiewam jakoby autorka była w tym kraju), narzucenia komuś innemu pewnych zachowań (Uznania jakichś zasług; poklepania po plecach. Książka opowiada o narzucaniu kobietom konwenansów, a wynika z niej, że same chcą narzucać pewne sprawy), stwarzanie pozorów szczególnie wyjątkowej Japonii pod względem życia społecznego (rodzina jako podstawowa komórka społeczne – tak jest wszędzie, nie powinno to szokować), łganie (Dualistyczna Japonia. To awantury i kłótnie nie są normą w każdym japońskim domu? Toć z wcześniejszych relacji wynikało, że tak. Nagle stało się to wstydem przed sąsiadami), zatrzymywanie się w czasie (Czasami jest to XIX, czasami XX wiek, a bywa i tak, że autorka zatrzymuje się w okresie świetności AKB48. Nadanie kontekstu historycznego jest ok, ale ubarwianie przy tym ówczesnych realiów już nie), negowanie niskiego wskaźnika gwałtów w Japonii (Japończycy w innych krajach równie rzadko dopuszczają się tego czynu), odbieranie jednym kobietom kobiecości, już po raz wtóry kłamanie (tak, na pewno Japończycy nie wiedzą, że pornografia nie jest nielegalna w ich własnym kraju i właśnie dlatego jej zapewne nie oglądają. Proszę spojrzeć na statystyki Pornhuba), stosowanie podwójnych standardów (Jedni mogą wyrażać siebie, odlewając swoje narządy płciowe, drudzy zaś nie mogą puścić wodzy fantazji, rysując martwe osoby, konkretnie kobiety. Najwidoczniej zbyt duża przepaść) i ostanie: mędrkowanie, czyli największy grzech autorki (ma ona przecież dostęp do tajnych danych, o których nie wie państwo Japońskie).

    #bookmeter #japonia #ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #fantasybookmeter #sciencefictionbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1915 + 1 = 1916

    Tytuł: Samuraj
    Autor: Shūsaku Endō
    Gatunek: powieść historyczna
    Ocena: 7/10

    Sieć ludzkich zobowiązań i oczekiwań wydaje mi się czymś niezwykle uniwersalnym z punktu widzenia historii dla jakiejkolwiek z kultur. Czy jest to nasz przyjaciel, członek rodziny, współpracownik, nauczyciel czy policjant i w końcu my sami gdzieś w części tej rozległej układanki, to każdy z nas żyje w mniejszym bądź większym przeświadczeniu o tym, że jesteśmy częścią pewnego kolektywu, działającego sprawnie jedynie na podstawie symbiozy tych wszystkich poszczególnych organizmów przypisanych do często skrajnie różnych ról do odegrania. Trzeba przy tym jednakże dostrzec ich ostateczną równość dla stworzenia aktualnie pożądanego ładu społecznego. Nawet jeśli da się od niego uciec, to za każdym razem jest to niezwykle kosztowne dla jednostki. Już sama wizja znalezienia się w takim punkcie skutecznie zdaje mi się niweczyć chęć podjęcia działań prowadzących do wyodrębnienia się od grupy; pustelnictwa. Z tego powodu trudno mi w ogóle wyobrazić sobie jakiekolwiek, nawet współczesne społeczeństwo bez jakiejś formy tego społecznego paradygmatu – jak wszystko zresztą kreowanego przez pewne zaistniały warunki w danym miejscu i czasie. Dlatego niczym dziwnym nie jest, że również i na kartach tej powieści dostrzegamy pewien z jego wariantów: konkretnie to dla feudalnej Japonii, a żeby być jeszcze bardziej drobiazgowym, należałoby wskazać jedną z istniejących wówczas klas społecznych – samurajów – specjalnie na uwidocznionych w tytule. Chociaż w naszych czasach poczucie obowiązku wydaje się już stosunkowo pojęciem rozmytym, to tak dla głównych bohaterów powieści – Hasekury i dwóch jego towarzyszy podróży – stanowi to prawdziwą życiową zwrotnicę, której są w pełni świadomi. Przy jego niedopełnieniu grozi im nie tyle utarta twarzy, ile również okrycie hańbą swoich przodków. Z całą tą historią wiąże się bowiem nie tyle przywiązanie do swojego Pana, o ile do ziemi, z której zostali przymusowo wyrwani na skutek politycznych zawirowań. Chęć odzyskania rodzinnego lenna, ich zobowiązanie do powierzonego im niegdyś dziedzictwa, staje się swoistym punktem honoru, dla którego są w stanie przebyć tysiące mil w celu wypełnienie misji dyplomatycznej w Europie. Stąd zaś nie trudno dojść do wniosku, że jako ludzie jesteśmy w stanie znieść naprawdę wiele, żeby wpasować się w dobrane dla nas ramy.

    W tym właśnie miejscu pojawia się nareszcie religia, mówiąc wprost chrześcijaństwo, grające pozornie drugie skrzypce w tym wszystkim. Chcąc nie chcąc w życiu każdej osoby pełni ona różne funkcje. Nie zmienia się tylko to, że są one determinowane egoizmem; chęcią osiągnięcia jakiegoś konkretnego celu – nie tylko w wymiarze upragnionego spokoju ducha. Nie inaczej było więc w tym przypadku. Determinizm wręcz każe Hasekurze przyjąć katolicyzm, pomimo osobistych antypatii co do niego zważywszy na omawiane już wcześniej poczucie obowiązku. Chociaż wydaje się to, patrząc z boku puste, to nie wygląda to inaczej, począwszy od pełnych pychy japońskich kupców, chcących wzbogacić się na handlu z zagranicą a skończywszy na duchownych, wykorzystujących swoje wpływy do kolonizacji innych krajów i czerpania z nich zysku. Choć woleliby myśleć inaczej, to na pewno wiara nie była tutaj główną siłą napędową ich postępków. Inaczej poszczególne zakony, zamiast współpracować, nie podkładałyby sobie świń. Japońscy posłowie na własne oczy ujrzeli na przykładzie Indian, jaki los by podzieliła Japonia, gdyby tylko poddała się Zachodnim wpływom. Warto by było tutaj przyjrzeć się postaci Velasco, jednemu z misjonarzy, który przybył nawracać niewiernych do Japonii, by wreszcie zwyciężyć ten jeden z ostatnich bastionów pogan. Co istotniejsze sądzi, że doprowadzić może do tego jedynie poprzez przyjęcia roli biskupa Japonii, a więc awansowania w strukturach Kościoła. Żeby to osiągnąć, jest w stanie nawet przeprowadzić misję poselską z Japonii, skazaną z góry na porażkę; kosztującą wiele ludzkich żyć. Japonia to miejsce, w którym ludzka przyziemność rozbija jego ideały. Pozwolę sobie zacytować jego słowa: 'Wrażliwość Japończyków na ziemskie korzyści jest nadzwyczaj duża, aż za duża, nie mają natomiast zrozumienia dla rzeczy wiecznych'. Do samego końca nie mógł zrozumieć, że nie poznał wcale Japończyków, lecz po prostu ludzi. Będąc dokładnie kimś takim samym, wraca i wraca do Japonii, nie mogąc zaakceptować losu zwykłego duchownego, a nie 'zdobywcy': jego własnych przodków przeprowadzający dawniej krwawe krucjaty na bogu winnej ludności cywilnej. Dla mnie osobiście powieść Shusaku Endo opowiada o tym, że mimo pozornych różnic kulturowych w głębi duszy wszyscy jesteśmy monolitem pragnień.

    #bookmeter #japonia #bekazkatoli #ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #powieschistorycznabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1911 + 1 = 1912

    Tytuł: Upadek
    Autor: Albert Camus
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: 3/10

    Rozciągnięty do granic monolog typowego pyszałka: inaczej nie potrafię tego nazwać. Z minuty na minutę chęć jego przerwania w zasadzie tylko rosła i rosła, także nie wiem jakim cudem zniosłem tę lekturę. Na pewno nie było łatwo. Chcąc nie chcąc irytacja w związku z powyższym przysłoniła mi ochotę głębszej analizy tekstu pod każdym kątem. Raczej skończyło się na kilku luźniejszych przemyśleniach będących bardziej niż mniej płynącą z książki oczywistą wypadkową.

    Książka przede wszystkim nie wydaje mi się w niczym podobna do innych tekstów Camusa, nad czym z lekka ubolewam. Czuć w niej w odróżnieniu od reszty ogromny dystans między nami a głównym bohaterem – Jeanem-Baptiste Clemencem – będącym kimś ludzkim wyłącznie dla poklasku swojego ego i otoczenia. Kontestuje to silnie z postacią, chociażby Bernarda Rieuxa – bohatera powieści 'Dżuma' tego samego autora. Tworzy go nie tylko on sam, wpychając się pierwszemu lepszemu nieznajomemu z prywatą w pełnej krasie, lecz również my sami. Da się to odebrać tak, jakbyśmy to my byli tym nieznajomym, który znalazł się w tej niezwykle niezręcznej sytuacji. Każda próba wybrnięcia z tegoż położenia kończy się uciszeniem i tak tkwimy w tym bagnie, nie mając w tym jednak nawet cienia interesu: nic więc dziwnego, że żywimy do jego sprawcy niezbyt ciepłe uczucia. Mało kto byłby w stanie chyba wykazać tutaj jakieś współczucie, nawet jeśli czujemy w jego słowach dozę pokory. Nie pomaga tutaj fakt, że odzywa się do nas ktoś, kto spadł z francuskich salonów, na zdaje się samo dno – bar gdzieś w dzielnicy czerwonych latarni w Amsterdamie; miejsce mówiące chyba samo przez siebie. W porównaniu do warunków, które ukształtowały protagonistę, widać gołym okiem przepaść nie do pokonania. Ktoś taki nie pasuje do nas i niemal natychmiast się w stosunku do niego antagonizujemy, odczuwając jedno z tak zwanych uczuć niższego rzędu: zawieść. Podejrzewam tutaj efekt źle pojmowanej sprawiedliwości społecznej. Coś, na co automatycznie się łapiemy, patrząc na kogoś, będącego klasę wyżej. W końcu, jeśli się 'dorobił', to tylko i wyłącznie poprzez przekręt, potknięcie zaś jest odbierane jako swoista karma. Jako że lubimy upraszczać rzeczywistość, to przez tego rodzaju schematy widzimy świat. Moje uprzedzenia są więc podyktowane wyłącznie takim, a nie innym odbiorem podziałów klasowych. A do czego w gruncie rzeczy biję? W skrócie, tak, jak i ja ujrzałem prawdę o sobie, tak i Clemence przejrzał samego siebie. Powiedzmy, że jest to po prostu próba przedstawienia drugiej strony medalu.

    #bookmeter #ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1904 + 1 = 1905

    Tytuł: Schadzka
    Autor: Kōbō Abe
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: 6/10

    Dosłownie czuję, że nie wiem, co tak właściwie przeczytałem. Dość szybko z początku zwykłe zaginięcie żony przeradza się w doszczętnie absurdalną eksplorację nas ludzi w sytuacji, zachęcającej do powzięcia działań sprzecznych z naszym wyjściowym 'ja'. Coś nie do odtworzenia w normalnych warunkach staje się rzeczywistością – rzekłbym, że powiedzenie 'okazja czyni złodzieja' materializuje się na kartach powieści; choć oczywiście w zgoła odmiennym kontekście. Ma to w sobie coś z literatury wojennej, w której panująca sytuacja daje o sobie znać wyjątkowo mocno, patrząc na wpływ, jaki wywiera na ludzki behawioryzm. W każdym razie chciałem przez to powiedzieć, że daje do myślenia: stąd posłużenie się tak jaskrawym przykładem. To na nim najlepiej idzie bowiem dostrzec stopień ludzkiej ignorancji odnośnie do tego, czego ludzie są zdolni. Wydaje się to wynikać poniekąd z tego, że najzwyczajniej w świecie przez większość czasu widzimy otaczające nas twarze przez soczewkę codzienności, łagodzącą ich rysy. A nawet gdyby doszło do konfrontacji tej widokówki z zapadnięciem się tejże pięknej perspektywy, to czy chwilowa aberracja daje nam słuszność w dociekaniu się w niej tej prawdziwszej prawdy? Wydaje mi się to dosyć kontrowersyjne, dlatego też trudno mi wniknąć w to głębiej niż bym chciał. Na obecny moment chyba po prostu nie jest to na moją głowę. Pozwolę sobie również przy tym pominąć wywód o tym, że proza Kobo Abe nie jest dla mnie. Przyznam jedynie, że nie odbiorę jej jednego: nie jest wtórna (chociaż przytłaczająca już owszem...).

    #bookmeter #ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    NARESZCIE.

    Cryptonomicon - Neal Stephenson

    Po latach oczekiwań człowiek się w końcu się doczekał.

    Dobrze że dobiegło to już końca.

    #ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #fantasy #fantastyka

    źródło: ei_1658181331691.jpg

  •  

    1885 + 1 = 1886

    Tytuł: Tajemna historia pana Musashiego
    Autor: Jun'ichirō Tanizaki
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: 8/10

    Nie wiem, czy słusznie, ale odczuwam w tej powieści chęć oddania pełnej skali ludzkiej małostkowości; nieodłącznej dla niej ślepej ambicji, zazdrości i w końcu chęci odpłacenia pięknym za nadobne w wyniku pozbawionego logiki uniesienia się honorem – jak to zostało nam przedstawione w przypadku quasi-antagonistki tej historii. Najgorsze w tym pozostaje bowiem to, że gdy już taki mechanizm się uaktywni, to często jest już nie do zatrzymania, gdyż takiego rodzaju odwrót zaważyłby na ego osoby, poddającej się jego działaniu. Stąd bierze się brnięcie dalej i dalej; podejmowanie coraz to drastyczniejszych działań, nawet jeśli w pewnym momencie pozostają w sprzeczności z osobistymi interesami. Lepiej w końcu doprowadzić coś do końca, niżeli przyznać się choćby i wyłącznie przed samym sobą do błędu. Stąd wniosek, że skoro taka 'samodeskredytacja' nie wchodzi w grę, to blamaż (w mniemaniu tej osoby) przed szerszym gronem jest już zupełnie niedopuszczalny. Nawiasem mówiąc, kultura wstydu panująca w tej części Azji wydaje mi się dodatkowo nasilać to zjawisko. Dla kogoś, z tego kręgu kulturowego dopiero pełne zaspokojenie żądzy zemsty, tudzież udowodnienie swoich racji, może zakończyć tę często prowadzącą donikąd emocjonalną zawieruchę w sercu: przynieść spokojny sen; pozwolić zachować twarz. 'Tajemna historia pana Musashiego' zdaje się świadectwem tego typu drogi, co ma podkreślać według mniej jej nie do końca fikcyjny charakter. Z kolei jej historyzm (autor odnosi się do wydarzeń z XV/XVI wieku) uniwersalność w czasie.

    Muszę dodać, że choć nie jest to mój typ powieści, to nie mam w sumie żadnych konkretnych zastrzeżeń. Wszystko wydaje mi się poprawne bez większych wahań na wszystkich jej kartach. Lubię prozę Jun'ichiro Tanizakiego przede wszystkim za jej skandaliczny duch. Tutaj dostrzegam go chyba najmniej, dlatego skłaniam się do przyznania, że jest najsłabszą powieścią tego pisarza, z jaką miałem do tej pory w ogóle styczność. Inne powody wydają mi się na ten moment trudne do uchwycenia.

    #bookmeter #japonia #ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1877 + 1 = 1878

    Tytuł: Porzucenie kota. Wspomnienie o ojcu
    Autor: Haruki Murakami
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: 8/10

    Lubię słuchać o czyichś wspomnieniach. Zwłaszcza tych od starszych członków rodziny, których pamięć sięga okresu starego systemu – komunizmu, jak i również okresu wojennego. I choć nie zawsze są to wspomnienia dobre, to mają swój urok, sprawiający, że łamią się międzypokoleniowe lody. Następuje pewien intymny klimat, którego trwanie zmniejsza cały świat do rozmiarów salonu, w efekcie dając zacisnąć rodzinną więź, czyli coś niezwykle wyjątkowego: wręcz nie do odtworzenia w innych warunkach. Nieraz żadne słowo z tego mikroświata go nie opuści, my zaś zostajemy powiernikami tych słów; jedynymi gwarantami ich przetrwania. Każde z nich – w zależności od swojej wagi – wypełni większą bądź mniejszą przestrzeń naszych serc, odbijając się na nas, tworząc niewidzialne blizny. Można by rzec, że są one nawarstwiającymi się lekcjami poprzednich pokoleń. Z biegiem czasu naturalnie tworzy się ich coraz mniej, aż w końcu to my staniemy się łącznikiem między przeszłością a teraźniejszością. Sam jestem chyba teraz na pośrednim etapie: w tym sensie, że ani nikt nie ma mi już niczego do przekazania, ani ja mam komu wręczyć listu z dawnych czasów. Dlatego nad wyraz cieszę się z tej książki Murakamiego. Poczułem się za jej sprawą, jakbym wykonał krok w tył; mógł ponownie stać się częścią czegoś znacznie bardziej osobistego, niż byłoby to możliwe przy zwykłej pogawędce z nieznajomymi, kolegami, czy nawet przyjaciółmi. Zdecydowanie brakowało mi takiego rodzaju doświadczenia.

    Esej zaczyna się od krótkiej anegdoty o porzuceniu pewnego kota, nawiązującej bezpośrednio do pierwszej z bolesnych lekcji z życia jego ojca – zwykłego człowieka, jak i zrazem członka 'pechowego pokolenia', które trafiło na front w czasie tak burzliwego konfliktu, jakim była II WŚ. To właśnie ten konflikt zostawił po sobie największą traumę na jego ojcu. Słowo klucz: trauma. Już dawniej czytałem o czymś takim jak dziedziczenie traumy i w zasadzie idzie dość łatwo dojść do konkluzji, że to o tym zjawisku autor rozprawia, rzucając tym samym zupełnie nowe światło na pewne ze swoich wypowiedzi oraz samą twórczość, w której nie brakuje już oczywistych z obecnej perspektywy nawiązań. Murakami pisząc o tym, co ukształtowało jego już świętej pamięci ojca, tak naprawdę przekazuje nam część siebie. Próbuje nam tym samym przekazać, że wszyscy jesteśmy tworami historii, niezależnie od tego, jaki mamy do niej stosunek. Izolując się od niej, nie sprawimy, że zniknie. Wystarczy samo nasze istnienie, by ujrzeć jej naoczne świadectwo, dlatego nie sposób od niej uciec. Odwrócenie wzorku sprawi jedynie, że nie będziemy mogli zrozumieć siebie oraz społeczeństwa, w jakim żyjemy.

    Bezsprzecznie wyjątkowa pozycja w mojej biblioteczce. Jako że książka jest króciutka, to znalazłem między kolejnymi czytanymi stronicami czas, żeby samemu wrócić do swojego dzieciństwa i postarać się jakoś je przeanalizować, by rozgryźć lepiej siebie oraz swoich bliskich. Z uwagi na fakt, iż nie jestem z natury tego typu osobą, to w normalnych okoliczności raczej nigdy bym nie spróbował a naprawdę warto. Pozwoliło mi to wyjść ze swojej bańki: oczyścić umysł z negatywnych emocji, jeśli można tak powiedzieć. Człowiek nie zdaje sobie nawet sprawy, z jaką emocjonalnością podchodzi do swojej własnej przeszłości. Polecam chociaż spróbować, bo można się pozytywnie zaskoczyć.

    #bookmeter #japonia #ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1872 + 1 = 1873

    Tytuł: Niewidzialne potwory
    Autor: Chuck Palahniuk
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: 9/10

    Czytanie tej książki było jak niekończący się koszmar, z którego pragnąc jak najszybciej się obudzić, tylko napędzałem w sobie przerażenie. Z czasem jednak o dziwo do niego przywykłem, gdy zacząłem rozumieć postępowanie bohaterów: ich zasadniczą egzystencjalną uniwersalność. Każdy pragnie w końcu od czegoś uciec, gdyż niezależnie od tego, jak piękne, tudzież brzydkie może wydawać się brane na tapet życie, to nieodłącznie towarzyszy mu pewna udręka, od której pragniemy się uwolnić chociaż na chwilę.

    Narratorka jest przykładem osoby, która naprawdę poszła w tej kwestii na całość, porzucając, zdaje się gwarant swojego życiowego sukcesu – piękno. Nie patrząc już na nie, bierze teraźniejszość za rogi i po prostu pędzi przed siebie w nieznane, przybierając coraz to dziwniejsze tożsamości, aby znaleźć gdzieś po drodze nowy świt, pozbawiony tych wszystkich ciążących na sercu więzi oraz zbytków i etykietek, powodujących jedynie uczucie palpitacji serca na samą myśl o tej prawdziwie chronicznej, wręcz permanentnej pułapce. Chociaż to, co przeżyła, mimochodem jawi się dla nas niczym jakaś potworna mara, to dla niej przybiera kształt marzenia sennego, któremu stało się w końcu zadość. Nie jest to przy tym takie do końca czarno-białe, bo możemy żałować, i to jest w tym chyba z pozoru najgorsze. Każda sytuacja rodzi nowe problemy, dając mimowolnie poniekąd wrażenie wpadnięcie z deszczu pod rynnę. Niemniej zdaje się to być złem koniecznym: nie pójdziemy do przodu, jeśli będziemy nieustannie rozdrapywać stare rany. Przynajmniej ja nie widzę w tym żadnej recepty. Z tego samego sposobu myślenia wychodzi też według mnie powieść, spajając ze sobą te złudnie spore nieścisłości.

    Jest to po prawdziwe bardzo karykaturalna historia, mająca jednak dzięki temu tą konieczną dozę dosadności. Nie ma tutaj miejsca na porządek, miast tego jest nieliniowy chaos, z którego musimy przelotnie coś wyczytać. Ja wyczytałem akurat to, choć sama książka oferuje poza tym znacznie więcej. Zwłaszcza w kategoriach pożycia rodzinnego czy miłosnego: tkwiących głęboko w nich zazdrości i braku autentyczności. Prawdziwa studnia bez dna. Jest też przede wszystkim szalenie ciekawa: nieszablonowi bohaterowie z przeszłością, wartka akcja, ciekawe dialogi skłaniające do wielu przemyśleń. Prywatnie będę na pewno bardzo sobie cenił tę lekturę, chociaż za nic nie nazwałbym jej idealną. To nie ten gatunek, ale byłbym skłonny przyznać jej za to tytuł najlepszego 'horroru', jaki było mi dane przeczytać. Wyprzedza potencjalnych konkurentów na każdym polu. Mój pierwszy i z pewnością nie ostatni kontakt z twórczością tego pisarza.

    #bookmeter #ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1867 + 1 = 1868

    Tytuł: Dorośli
    Autor: Marie Aubert
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: 6/10

    Chociaż książka wydaje się aż nazbyt prozaiczna, to czułem się tak, jakbym z każdą stroną oddalał się od niej w kierunku przeciwległego bieguna, nie potrafiąc do końca znaleźć punktów wspólnych między mną a główną bohaterką: samotną, bezdzietną kobietą w średnim wieku, niedającą sobie rady z realiami swojego życia; jego pędem. Wynika to z bardzo prostego powodu – nigdy nie byłem ani nie będę kimś takim. Nie mam przeświadczenia, że jakieś drzwi lada chwila się przede mną zamkną ze względu na moją biologię. Stąd rodziła się we mnie wyłącznie frustracja spowodowana jej personalnymi problemami, które na horyzoncie nie jawią mi się jako żadna bolączka. Miałem w związku z tym ochotę powiedzieć jej wyłącznie, że czas w końcu dorosnąć, nie można mieć wszystkiego, czego się chce. Stosunkowo późno zrodziła się we mnie myśl, czy faktycznie jest do czego, czy być może nie bagatelizuję zbyt mocno... Chcąc nie chcąc potrzeba zbudowania stabilnej relacji romantycznej z drugim człowiekiem oraz chęć posiadania potomstwa są nie tyle głęboko zakorzenione w kulturze, ile stanowią naturalną potrzebę na tym najniższym szczeblu ludzkich dążeń, po których spełnieniu można dopiero piąć się w górę: zaspokajać potrzeby wyższego rzędu. Myślę, że stąd właśnie wzięła się taka dominacja potrzeb niższego stopnia nad jej życiem. A przynajmniej tyle mówi nam piramida Maslowa. Spełnianie się zawodowo, uznanie w społeczeństwie i idące za tym względne bezpieczeństwo nie mogąc same w sobie wypełnić jej życia, nie dały tego, co najważniejsze – czyli suma summarum szczęścia. Patrząc przez ich pryzmat, łatwo było wpaść w błąd poznawczy (efekt skupienia) w postaci łatwej do przyswojenia iluzji na potrzeby pobieżnej opinii o idealnym życiu, pozbawionym większych trosk. Taki brak empatii powoduje, że czasami trudno zrozumieć ludzką tragedię stojącą zdecydowanie dalej niż czubek własnego nosa. Spojrzenie z szerszej perspektywy nieraz jest skomplikowane i tego typu literatura mi to dosadnie uzmysławia, uderzając w moje – jak chciałbym myśleć – zawsze obiektywne ego. Z czasem chciałbym umieć dokonywać bardziej obiektywnych opinii również z prawdziwym życiu, a nie tylko na potrzeby pierwszego lepszego czytadła. Niestety przede mną jeszcze daleka ku temu droga. 'Dorośli' byli zaś zaledwie pożytecznym treningiem: preludium tej niezwykle długiej wyprawy, jeśli tylko można tak to ująć. Tyle i w sumie aż tyle wyciągnąłem z tej prostej jak budowa cepa powieści, nie znajdziemy w niej bowiem niczego poza prostymi relacjami, emocjami tudzież rozterkami. Nie mniej opisują one celnie to, czym kierujemy się jako ludzie: egoizmem. Nawet sielankowa rodzinna sceneria nie jest od niego wolna.

    #bookmeter #ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1859 + 1 = 1860

    Tytuł: Odwaga bycia nielubianym. Japoński fenomen, który pokazuje jak być wolnym i odmienić własne życie
    Autor: Ichirō Kishimi
    Gatunek: filozofia, etyka
    Ocena: 8/10

    Zdecydowanie jedna z tych niewielu książek, które mnie naprawdę zmieniły; a raczej pozwoliły mi się zmienić, dostarczając odpowiednie ku temu narzędzia. Pomimo że zawiera wiele banałów, to odpowiedziała mi poniekąd na moje problemy, których przyczyny doszukiwałem się wiecznie w przeszłości; grzebiąc w niej, nie mogłem wyjść z etiologicznych ciągów przyczynowo-skutkowych, które jak miałem do jeszcze niedawna przeświadczenie zrzuciły na mnie niesprawiedliwie cały ciężar, z jakim przyszło mi żyć. Prowadziło to jedynie do godzenia się losem: w końcu przyczyna tkwiła w czymś, na co nie miałem żadnego wpływu. I była to wbrew pozorom dla mnie bardzo wygodna sytuacja. Taki sposób myślenia wydaje się dość oczywisty, można rzec, że i naturalny, także nie kłóciłem się z nim. 'Odwaga bycia nielubianym' jest zaś lekturą uświadamiającą o skali iluzoryczności takiego rodzaju analizy prowadzącej do przyjmowania z góry łatwych odpowiedzi.

    Książka stanowi odejście od Freudowskiego rozwodzenia się nad przyczynami na rzecz powziętych przez nas mniej lub bardziej świadomie celów, determinujących nasz stan. Psychologia Adlera, na której się skupiamy, pozwala zajrzeć w głąb siebie, bez patrzenia na postronne osoby i obarczania ich winą. Udało mi się dzięki temu pojąć, że tak jak i złe, tak i dobre doświadczenia nie warunkują, tak naprawdę niczego: mogą być źródłem zarówno siły, jak i słabości. To my je warunkujemy pod nasz cel, a nie one nas. Nie czujmy się więc jakbyśmy byli pod ich władzą. Uświadomienie sobie tego było potrzebnym mi od wielu, wielu lat kopniakiem, bez którego nie przejrzałbym w dalszym ciągu na oczy. Już teraz robię malutkie kroczki w drodze do zmienienia siebie na lepsze. Dlatego, jeśli wpadłeś w pułapkę etiologii przynoszącą ci jedynie stagnacje, to naprawdę radzę dać tej książce szansę, bo być może i tobie uda się przekuć cienie przeszłości w coś naprawdę pięknego: szczęśliwe życie. Musimy pamiętać, że leży ono w zasięgu każdego, wystarczy tylko chcieć je właściwie spożytkować: a do tego potrzebna jest nam już tylko odwaga.

    Całokształt jest swoistą gorzką pigułką 'wytykającą' nam po trochu błędne schematy postępowania. Jest to jednak ważne, by zrozumieć daną nam lekcję tego, że nie żyjemy po to, żeby spełniać cudze oczekiwania, ale i również tego, że to nie inni ludzie nas bezpośrednio kształtują. Wniosek nasuwa się sam: jesteśmy po prostu białą kartą chodzącą własnymi ścieżkami. To do nas należy nasze życie i jedynie my możemy je przeorientować. Niestety nikt za nas tego nie zrobi. Teraz już po przejściu przez całość wszystkie omawiane w niej kwestie wydają się jakby oczywiste, choć w rzeczywistości żyłem naprzeciw nim przez większość dotychczasowego życie. Całe szczęście nigdy nie jest za późno na zmiany.

    #bookmeter #japonia #samorozwoj #filozofia #ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #filozofiabookmeter #etykabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

    •  

      @emmanatorr: Mi sama forma nie pasuje, ale przekaz do mnie trafił.

    •  

      @Katsukyun: Podobny temat, ale ujęty od innej strony: Byron Katie, Michael Katz, "Kłamstwa o miłości". Zdaje się też, że z zupełnie innym przekazem i podejściem (bardziej czułym). Również skupia się na tym, że z podstawowej potrzeby aby inni ludzie nas kochali wynika masa problemów psychicznych z jakimi się mierzymy, a nasze postępowanie staje się toksyczne. Książka jednak pokazuje, w jaki sposób zmienić mindset, aby zacząć darzyć siebie i innych szczerą i bezinteresowną miłością oraz ją przyjmować nie jako plaster na swoje własne rany tylko radosny dodatek do swojego życia. pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    1852 + 1 = 1853

    Tytuł: Futbol ery Man'en
    Autor: Kenzaburō Ōe
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: 8/10

    Jedna z bardziej specyficznych historii, z jaką miałem do czynienia ze względu na trudną do wystawienia ocenę moralną jednej postaci, która z dużym prawdopodobieństwem jest kluczem do zrozumienia w pełni tej powieści. Trudność, z jaką się zderzyłem, polega mianowicie na moim niedostatecznym zrozumieniu jej toku myślenia w większości przypadków. Dotyczy to brata Mitsuaburo – Takashiego – będącego w mojej głowie od początku do końca jedną wielką niewiadomą, do której jak bym nie podszedł, to wychodziłem z niczym. Wszystko to przez wzgląd na irracjonalność podejmowanych decyzji oraz celu, jakim one uświęcają. Po prawdzie jego pragnienia są nam w jakiś pokrętny sposób wytłumaczone, choć dostrzegam w tym jakieś zgoła inne podłoże. Nie wiem tylko, z czego się ono dokładnie wzięło. Wiem za to na pewno, że jego natura silnie kontrastuje z twardo stąpającym po ziemi Mitsuaburo, co w pewnym momencie uwypukla podział społeczeństwa w książce na tych biernych, 'wykorzenionych' z własnej woli ze wspólnoty, jak i tych ogarniętych emocjonalną więzią spojoną przez wspólną historię; pamięć o przodkach składającą im pewnego rodzaju obietnice.

    Pomijając ten temat droga, jaką obiera Takashi, jest powrót do przeszłości: buntu sprzed 100 lat, mającego miejsce w ich rodzinnej wiosce, do której trafia wraz z bratem, żeby sprzedać rodzinne włości. To tam chcąc przeżyć to samo co młodszy brat pradziadka, dostrzega podatny do manipulacji grunt – ekonomicznie zależnych od 'cesarza' supersamu ludzi doliny. Mając już wroga ludu, przemalowuje tak ważne wydarzenie, jakim był bunt chłopski z 1860 roku w aureolę heroizmu, sprawiedliwości i zabawy, przekształcając do reszty jego rzeczywisty, zgoła odmienny, już dużo bardziej ponury kształt; bo składający się na cierpienie, krew i śmierć. A oni się na to nabierają. Pokazuje to tylko, że ludzie życzą sobie barwić rzeczywistość, zamiast stawić czoła faktom. Stąd wyłania się oczywisty wybór: pełny życia Takashi, ogłupiający lud doliny zabawnymi epizodami. Ludzie wolą się po prostu, jak to w skrócie ujmę słowami żony Mitsu 'śmiać się, gdy coś jest choć trochę śmieszne, niż zawieszać nad tym głowę z ponurą twarzą'. Przyjęcie takiej postawy pozwala im chociaż częściowo maskować swoje okrucieństwo i ciążący w związku z tym moralny ciężar na sercach. Mitsu wydaje się zbyt nudną alternatywą przez brak barwnej osobowości. Ktoś taki nie ma prawa się przebić, co zresztą widać i teraz we współczesnym, równie spolaryzowanym świecie. Jest to ta bardziej ponura prawda o nas: lubimy, gdy ktoś składa nam romantyczne deklaracje. Ich konsekwencje to już inna para kaloszy. Dla ludzi u władzy liczy się jedynie, że to ich gorące ambicje doszły do punktu kulminacyjnego.

    Co zaś tyczy się ściśle Mitsuaburo, jest jasną stroną ludzkiej twarzy – tym jaką moc pozyskujemy w obliczu wielkich tragedii, wobec której powinniśmy się czysto teoretycznie ugiąć. Istnieje w naszej naturze coś takiego, że małe rzeczy potrafią doprowadzić na skraj upadku zaś te wielkie zmobilizować. Poczynając od genezy jego marazmu: śmierci najlepszego przyjaciela i idąc dalej przez chorobę dziecka, zdradę żony i wreszcie samobójstwo brata: oddzielnie wszystkie wydarzenia mogły stanowić ogromny balast, ale razem pomogły wyzwolić w nim dalszą siłę do walki o życie swoje i bliskich.

    Powieść może i nie skradła mojego serca, ale z pewnością na długo ją zapamiętam. Początkowo miałem co do niej inne oczekiwania, ale nie nie mam żalu, że historia potoczyła się tak, a nie inaczej. Spodobało mi się nietradycyjne odgraniczenie na narratora i protagonistę: tego myślącego (Mitsu) i tego działającego (Takę). Zwykłe obie te role się łączą, ale tutaj autor postanowił je rozdzielić. Cóż, grunt, że ostatecznie powstał całkiem niezły dramat rodzinny. Osobiście nigdy nie byłem fanem, chociaż w tym przypadku tego rodzaju perypetie mnie nie zniechęciły.

    #bookmeter #japonia #ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1851 + 1 = 1852

    Tytuł: Wszystko za życie
    Autor: Jon Krakauer
    Gatunek: biografia, autobiografia, pamiętnik
    Ocena: 5/10

    Mam wrażenie, że autor książki pisze o czymś, czego nie ma. Narzucił zbyt wiele wartości na tę hucznie okrzykniętą mianem 'wielkiej odysei alaskańskiej' przygodę Chrisa McCandlessac i gdy już zaczął ją pisać, natrafił na ścianę w postaci braku materiału. Jako że nie mógł przez to ugruntować dostatecznie wynikających z nich myśli stricte ascetyczno-wolnościowych wybrał drogę na skróty: usilnie szukał podobnych doświadczeń ze swojego życia i wielu innych młodych mężczyzn, przeplatając ze sobą te z pozoru tożsame losy w celu odtworzenia profilu psychologicznego protagonisty. Moim zdaniem z marnym skutkiem. W efekcie nastąpiło jedynie zburzenie trzonu historii w postaci Chrisa, który traci na znaczeniu na tle innych postaci – często jeszcze mniej barwnych niż on sam.

    Osobiście trudno mi znaleźć w tym przypadku jakiekolwiek źródło inspiracji. Książkę traktowałbym raczej jako przestrogę. Jego podróż uzmysławia naszą zależność od drugiego człowieka; ludzką marność w wielkim świecie. Życie Chrisa po odcięciu się od 'ciasnego' świata swoich rodziców na rzecz dzikich ostępów Alaski, gdzie pragnął zostać panem swojego losu, to droga donikąd, która skończyła się tak stosunkowo późno tylko i wyłącznie dzięki dobru osób trzecich. Nie dziwi mnie więc krytyka, z jaką się spotkał po śmierci. Nie da się nie odnieść wrażenia, że cały reportaż opowiada o dorosłym dzieciaku bez pokory wobec bezmiaru horyzontu, na który sam się zresztą pisał. Płynąca od niego idealizacja natury wynikająca pośrednio z duszy romantyka okazała się źródłem jego klęski. Pozostaje liczyć, że po lekturze osoby podobne mu duchem nabiorą zdrowej dozy racjonalizmu.

    #bookmeter #usa #ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #biografiabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1850 + 1 = 1851

    Tytuł: Na Zachodzie bez zmian
    Autor: Erich Maria Remarque
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: 7/10

    Jako że każda dojrzała osoba zdaje sobie w mniejszym lub większym stopniu z tym, jak wojna obchodzi się z człowiekiem i ma w związku z tym wyrobiony już jakiś pogląd, to nie kierowałbym jej do nikogo innego niż młodzieży – wszak tylko na świeżym, podatnym jeszcze na jakieś wpływy gruncie może jeszcze wyrobić właściwe przeświadczenie o wojnie: najlepiej oczywiście o charakterze pacyfistycznym. Zwłaszcza że osoby młode są najbardziej skłonne do walki. Brak im nie tyle racjonalnego podejścia, ile po prostu spełniają oni ciche oczekiwania społeczeństwa. W szczególności to na barkach mężczyzna leży ciężar wojny. Nacisk ten pcha ich prosto pod nóż, budząc w nich refleksję, gdy jest już na to stanowczo za późno: nim zdążą się obejrzeć, okropieństwa wojny stają się czymś rzeczywistym, odbierając im ich młodość w imię polityków, niebędących w stanie dojść do porozumienia drogą dyplomacji – czyli zdaje się ich głównego zadania. Po przeciwnej stronie barykady zaś znajdują się tacy sami niewinni, młodzi ludzie, którzy powinni mieć jeszcze całe życie przed sobą na realizację swoich planów. Gdyby tylko obie strony były uświadomione w tej sprawie na długo przed jakimkolwiek działaniami zbrojnymi, to może udałoby się im uniknąć tej farsy. Zamiast tego obu stronom włożyło się w ręce karabin, wmówiono, że są śmiertelnymi wrogami i kazało walczyć między sobą, sprowadzając do najgorszych wersji siebie: roli ludzkich bestii gotowych zabić na rozkaz propagandy. Nie mają zresztą innej opcji, w zaistniałej sytuacji przetrwanie zapewnia jedynie bycie żołnierzem, będącym ledwie maleńkim trybikiem całej machiny wojennej.

    Powieść ma bez wapienia silnie antywojenny przekaz. Autor starał się nam przedstawić wojnę w pełnym jej wymiarze, nie kryjąc przed nami jej zgubnego oblicza. Pytanie, czy to wystarczy, byśmy zdołali od niej odstąpić, wiedząc, że to droga donikąd? Patrząc na bieg historii, wydaje się to zbyt idealistyczne, aby było prawdziwe. Ta ścieżka, jaką obiera może i nie umyślnie ludzkość wydaje się tak naprawdę nigdy nie skończyć, będąc wpisaną w jej DNA. Nie skłamię, twierdząc, że stracone pokolenie I Wojny Światowej walczyło po nic. Ich doświadczenie i pamięć o tych wszystkich wydarzeniach nie miały żadnej mocy sprawczej, żeby odciągnąć ludzi od powtórzenia historii – czegoś wyjątkowo nieuchronnego. Wystarczyły bowiem na to raptem dwie dekady, by znowu ludzie rzucili się sobie do gardeł, przelewając dalej krew niewinnych. Tym sposobem kolejna generacja musiała zostać naznaczona śladem wojny, siedzącym w każdym człowieku z osobna po jego kres. Po raz wtóry normalność stała się przedłużeniem tej makabrycznej przeszłości, które byli częścią, i to o ile zawczasu nie skończyli martwi gdzieś w okopie. Obydwie opcje są bądź co bądź niebywale ponure. Śmierć lub trauma: oto, do czego prowadzi wojna. Ostatecznie rodzi się ambaras: jak zmierzyć się z tym, co nas zniszczyło? Zdaje się, że nikt jeszcze nie znalazł remedium. Chyba na razie pozostają półśrodki, takie jak właśnie 'Na Zachodzie bez zmian' – które może i naiwnie licząc – wywrą na kimś taki wpływ, by zaczął dostrzegać w innej osobie kogoś takiego jak on sam, traktując widoczne na pierwszy rzut oka rzeczy (mundur, kolor skóry...) za zaledwie kwestie kosmetyczne.

    #bookmeter #wojna #ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #literaturapieknabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1844 + 1 = 1845

    Tytuł: Nomadland. W drodze za pracą
    Autor: Jessica Bruder
    Gatunek: reportaż
    Ocena: 8/10

    Nie będzie to najlepsze preludium, acz oddające w dość zwięzły sposób przyczynę poruszonego przez książkę problemu: kapitalizm najpierw coś daje, by potem to brutalnie odebrać – i tak właśnie było w Ameryce po Wielkiej Recesji mającej miejsce między innymi 2007 a 2009 rokiem.

    Ten zaistniały kryzys był dobrym nawozem dla zapuszczające stopniowo korzenie nowo powstałej subkultury – nomadów – grupie ludzi żyjących poza standardowo przyjętą życiową stabilizacją, jaką wyznaczają cztery ściany ugruntowane na własnej ziemi czy stały etat. I to niekoniecznie z czyjejś osobistej winy. Okazało się, że wolność i ciężka praca przestają być gwarantem osiągnięcia amerykańskiego snu, budząc w tych ludziach frustrację oraz zupełnie nowe marzenie: chęć ucieknięcia od tego zdradzieckiego systemu gospodarczego.

    Tak i oto pojawia się przed nimi nowa droga, będąca de facto koniecznością, ostatnią deską ratunku przed bezdomnością: nomadyzm. Zaistniałe okoliczności zmuszają ich do przejścia do nowej rzeczywistości złożonej z życia za kółkiem; nieustannej podróży w poszukiwaniu prac sezonowych, gdzie stają się 'najemnymi niewolnikami'. Nie jest to wcale pełna autonomia osobista, lecz po prostu inny sposób na byt w świecie zależności od wielkich korporacji, które w imię zysku tną etaty, zwiększając jednak przy tym ilość roboczogodzin oraz oferując głodowe stawki.

    Ta iluzja swobody, w jakiej tkwią, jest okupiona nie tyle ciężką pracą, bo z nią Amerykanie jako naród zdają się pogodzeni, ile – co dziwne – słowami pogardy z ust części społeczeństwa, dla której kapitalista powinien być czczony niczym święta krowa w Indiach. Nie dostrzegają, że korporacje swój zysk zawdzięczają zwłaszcza temu pariasowi, żyjącemu w kamperach, vanach i bóg wie czym jeszcze. Kapitalista nie musi odmawiać przyznania pracownikom praw, bo zrobi to za nich społeczeństwo, z niewiedzy kręcąc bata na siebie samych. Przerażający jest ten widok na Amerykę: kraj gdzie gloryfikuje się bogaczy a biedni i klasa średnia plują na siebie nawzajem.

    Chcąc nie chcąc nietrudno dojść do wniosku, że nomadzi wciąż pozostają trybikiem w wielkiej maszynie. Na tym według mnie polega cały tragizm tej książki. Nie ma mocy, by ominąć system. Próbujemy przy tym wierzyć w coś, co daje wewnętrzny spokój – czy to jak 'zwykli' ludzie w swoją niezachwianą nigdy stabilność wydrążoną przez system, jakiego są częścią, czy to – odwracając kartę – niczym nomadzi w swoją niezależność i swobodę. Widać w tym tylko jedno: niesamowitą zdolność człowieka do adaptowania się niezależnie od tego, jakie los ześle na niego warunki. Choćby była to wichura, czy bezchmurny dzień latem, to on się dostosuje, szukając po drodze lepszego jutra.

    Światełkiem w tunelu zdaje się earthship – dom reprezentujący ideę samowystarczalności, do której dąży Linda, główna bohaterka reportażu. Czy ją osiągnęła? Tego nie wiem i już raczej się nie dowiem. Z pewnością przygotowała grunt, marząc o życiu, z którym będzie jej po prostu dobrze. Earthship to dla mnie po prostu symbol czegoś, do czego każdy człowiek dąży. Może tak jak i Linda dobrniemy, do któregoś z etapów jego realizacji, może i go ukończymy, a może i on spalić na panewce. Ważne, że coś w tym celu robimy, nie stojąc w miejscu.

    Jest to jeden z niewielu reportaży, w który się autentycznie wciągnąłem. Niezbyt oddaje on zbytnio stanu naszego polskiego podwórka, choć nie oznacza, że nie dostrzegam pewnych naleciałości z Ameryki również i w naszym kraju: chociażby wspominany hurraoptymizm wobec kapitalistów i rodzące się z tegoż powodu antagonizmy w społeczeństwie wydają się jakby znajome. Cóż, nigdy nie jest za późno, żeby dostrzec coś, co się wokół nas dzieje. A że reportaże zawsze są ku temu pomocne, to pozostaje korzystać.

    #bookmeter #usa #antykapitalizm #ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #reportazbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    Może któryś mireczek lub mirabelka skusi się zanim powystawiam na Vinted i OLX. Serie w stanie idealnym, (jedynie Nowicjuszka ma ślady używania), proponuję:

    Trylogia Czarnego Maga: 40 zł
    Władcy Dinozaurów: 100 zł
    Seria Syn Zdrajcy: 100 zł

    W komentarzu inne książki, lista poniżej:

    12 życiowych zasad, stan 4/5: 30 zł
    Tatuażysta z Auschwitz, stan 4/5: 10 zł
    House of Cards, stan 3/5: 5 zł
    Bohater o Tysiącu Twarzy, stan 4.5/5: 30 zł
    Uległość, stan 3/5: 10 zł
    Polskie Termopile, stan 5/5: 5 zł
    Psy Wojen, stan 5/5: 10 zł
    Niedźwiedź Wojtek, stan 4/5: 10 zł

    Wysyłkę możemy ogarnąć przez OLX czy Vinted (ʘ‿ʘ)

    #sprzedam #ksiazki #czytajzwykopem #ksiazka #fantastyka
    pokaż całość

    źródło: IMG_0087.jpg

  •  

    1736 + 1 = 1737

    Tytuł: Tak jak człowiek myśli
    Autor: James Allen
    Gatunek: nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
    Ocena: ★★★★★★★☆☆☆
    ISBN: 9788361008033
    Tłumacz: Krzysztof Rogowski
    Wydawnictwo: Instytut Praktycznej Edukacji
    Liczba stron: 40

    Jesteśmy tym o czym myślimy. I myślimy tym czym jesteśmy.
    Sami sobie gotujemy swój los.
    Trochę naciągnę, ale spoko.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #bookmeter #bookmeter #czytajzwykopem #ksiazka #naukispolecznebookmeter #psychologiabookmeter #socjologiabookmeter
    pokaż całość

    źródło: czytaj229.jpg

  •  

    1735 + 1 = 1736

    Tytuł: Wychowanie Cyrusa (Cyropaedia)
    Autor: Ksenofont
    Gatunek: powieść historyczna
    Ocena: ★★★★★★★★☆☆
    ISBN: 9788394089306
    Tłumacz: Krzysztof Głombiowski, Bogdan Burliga, Anna Marchewka, Anna Ryś
    Wydawnictwo: Instytut Studiów Klasycznych, Śródziemnomorskich i Orientalnych Uniwersytetu Wrocławskiego
    Liczba stron: 488

    Fajna bajka o idealnym władcy, który buduje sobie idealne państwo, podbijając kolejne ziemie i ludy.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #bookmeter #bookmeter #czytajzwykopem #ksiazka #powieschistorycznabookmeter
    pokaż całość

    źródło: czytaj228.jpg

  •  

    W używanych książkach fajne jest chociażby to, że czasem można natrafić na wiadomości od poprzedniego użytkownika. W "Gościach z kosmosu" Lucjana Znicza znalazłem kilka takich "wyjaśnień" ;)
    #ksiazki #ksiazka #paleoastronautyka #kosmici #starozytnikosmici #czujdobrzeczlowiek #stareksiazki #feels

    Gdyby ktoś się nie umiał rozczytać:

    pokaż spoiler Nad zdjęciem po lewej dopisano "i z butelczyną wody ognistej"
    Pod zdjęciami "Rakiety wielostopniowe są pierwszym i jeszcze prymitywnym środkiem lokomocji kosmicznej, przede wszystkim dlatego że nie nadają się do wielokrotnego użycia. Absolutnie nie nadają się do lotów międzygwiezdnych ze względu na zbyt małą prędkość. Ktoś, kto umiałby pokonać dystans międzygwiezdny i lądować na Ziemi, użyłby jako lądownika lepszego pojazdu aniżeli rakieta wielostopniowa"
    pokaż całość

    źródło: IMG_20220611_145033[1].jpg

  •  

    1688 + 1 = 1689

    Tytuł: Kontroler ruchu lotniczego
    Autor: p.o. Autora
    Współpraca: Wojciech Przylipiak
    Gatunek: Literatura faktu
    Ocena: ★★★☆☆☆☆☆☆☆
    ISBN: 978-83-287-2242-2
    Wydawnictwo: MUZA SA – Sport i Turystyka
    Liczba stron: 304

    #samolociara recenzuje #ksiazka „Kontroler ruchu lotniczego”.

    tl;dr:

    pokaż spoiler Szkoda wydawać kasy – książka napisana na zlecenie, póki temat sporu z kontrolerami jeszcze gorący. Jeśli ktoś liczył na przedstawienie kulisów pracy kontrolera z perspektywy samego „p.o. Autora” oraz **jego osobistych** historii związanych z pracą – ten się mocno rozczaruje (jak ja).


    Trzysta stron napisane na siłę. Pan Wojciech Przylipiak z samym kontrolerem to pewnie porozmawiał ze 2-3x na piwku bądź na Skype, a resztę pracy odwalił on sam. Bo bądźmy szczerzy – treści właściwej (czyli jakkolwiek związanej z pracą kontrolera w PAŻP) to może jest do 100 stron max. Reszta to przytaczanie historii katastrof lotniczych oraz przedruki rozmów pilotów i kontrolerów (oczywiście nie samego „p.o. Autora”) po angielsku wraz z tłumaczeniem na j. polski w nawiasach, co w efekcie dodało objętości książce.

    Jestem po prostu rozczarowana. Dałam się po prostu nabrać. Książka została napisana na szybko - jeszcze Autor-kontroler przytacza stan sporu w PAŻP na początek kwietnia 2022, a w trakcie lektury możemy znaleźć odwołania do wydarzeń z lutego 2022. Także książka na bank była napisana w miesiąc, by już w kolejnym była dostępna w sprzedaży (18 maja 2022). I naprawdę można łatwo wychwycić te nieliczne fragmenty, gdzie Autor pisze w pierwszej osobie o własnych doświadczeniach (poprzez przekleństwa, przebijające się chamstwo i poczucie wyższości oraz nieśmieszne, jak dla mnie, poczucie humoru) między „grzecznymi” historiami wypadków i incydentów lotniczych opracowanych przez Pana Wojciecha.

    Z każdym następnym rozdziałem książka coraz bardziej mnie nużyła i męczyła tymi historiami oraz chaotycznością. Niby jest podział na rozdziały, a każdy (prócz ostatniego) kończy się „Kartką z historii” (czyli historią katastrofy lotniczej, która jest związaną tematycznie z danym rozdziałem - chociaż nie zawsze), ale... Przykładowo, weźmy rozdział „Loty specjalnego znaczenia”. Od początku (czyli od s. 142) do s. 154 jeszcze jest „na temat”, po czym Autor zaczyna pisać o ILS. I choć do części „Kartka z historii” jeszcze nie doszło, to Autor przytacza 4 historie katastrof lotniczych, mniej lub bardziej szczegółowo. I tak do końca rozdziału jest już nie na temat (a jest m.in o poziomach przelotowych oraz tzw. „free route”). Nawet „Kartka z historii” nie jest na temat lotu specjalnego znaczenia, a szkoda, bo przytoczenie tu np. historii lotu Tu-154M PLF 101 do Smoleńska (w końcu miał status HEAD) pasowałoby jak ulał.

    Może z perspektywy „żółtodzioba” książka będzie się podobać, nie wiem. Możliwe, że ja mam wygórowane wymagania, bo chciałam poznać pracę kontrolera szczegółowo, „od kuchni”, zamiast czytać n-ty raz o wodowaniu na rzece Hudson, o locie 9525 Germanwings, lesie Kabackim, czy Teneryfie – każdy pasjonat lotnictwa dobrze te historie zna.
    Myślę, że na tym polega problem książki – nie wiadomo do końca, dla jakiego typu Czytelnika jest ona napisana. Jeśli ktoś chciałby coś tam dowiedzieć się o pracy kontrolera, nie siedzi w temacie lotnictwa i nie będzie mu przeszkadzać to, że do końca nie zrozumie, co to jest ILS, jak podzielona jest przestrzeń powietrzna, itp., a chciałby przy okazji poczytać spisaną wersję „Katastrofy w przestworzach”, to myślę, że byłby zadowolony z lektury i wystawiłby ocenę 6 lub 7/10. Dla mnie, siedzącej w branży, to tylko 3/10.

    tl;dr o #samolociara - studentka BSc Aviation Management (zarządzanie w lotnictwie) na Coventry University w #uk #anglia oraz pracownik brytyjskiej linii lotniczej w dziale Operations Control Centre. Opisuję, co na studiach i w pracy słychać, czasem wrzucę też jakąś ciekawostkę lotniczą.

    #lotnictwo #avgeeks #bookmeter #literaturafaktu #literaturafaktubokmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzwykopem
    pokaż całość

    źródło: cdn.bonito.pl

  •  

    Statystyki tagu #bookmeter z okresu 2022-05-01 - 2022-05-31:

    Najczęściej plusowane recenzje:

    1. 57 plusów - recenzja - Boży bojownicy (Andrzej Sapkowski) - ★★★★☆ (8.0 / 10) - usera Certis - więcej recenzji »
    2. 29 plusów - recenzja - Hrabia Monte Christo (Aleksander... - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera informatyk - więcej recenzji »
    3. 23 plusów - recenzja - Perfekcyjna niedoskonałość (Jace... - ★★★★☆ (7.0 / 10) - usera LebronAntetokounmpo - więcej recenzji »
    4. 23 plusów - recenzja - Lux perpetua (Andrzej Sapkowski) - ★★★★☆ (8.0 / 10) - usera Certis - więcej recenzji »
    5. 21 plusów - recenzja - Stary człowiek i morze (Ernest H... - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera Owieczka997 - więcej recenzji »
    6. 21 plusów - recenzja - Pachnidło (Suskind Patrick) - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera Przytulnie - więcej recenzji »
    7. 21 plusów - recenzja - Ilion (Dan Simmons) - ★★★★★ (10.0 / 10) - usera Certis - więcej recenzji »
    8. 20 plusów - recenzja - Powstanie i upadek starożytnego ... - ★★★★☆ (7.0 / 10) - usera Balcar - więcej recenzji »
    9. 19 plusów - recenzja - Przeminęło z wiatrem (Margaret M... - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera Balcar
    10. 18 plusów - recenzja - Heretycy Diuny (Frank Herbert) - ★★★★☆ (8.0 / 10) - usera LebronAntetokounmpo - więcej recenzji »
    11. 17 plusów - recenzja - Był dwór, nie ma dworu (Anna Wyl... - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera pan_kleks8 - więcej recenzji »
    12. 16 plusów - recenzja - Duch króla Leopolda. Opowieść o ... - ★★★★☆ (8.0 / 10) - usera rassvet
    13. 16 plusów - recenzja - 27 śmierci Toby'ego Obeda (Joann... - ★★★☆☆ (5.0 / 10) - usera Magnolia-Fan - więcej recenzji »
    14. 16 plusów - recenzja - Mafia bombowa. Opowieść o obsesj... - ★★★★☆ (8.0 / 10) - usera LebronAntetokounmpo - więcej recenzji »
    15. 15 plusów - recenzja - Zapytaj astronautę (Tim Peake) - ★★★★☆ (8.0 / 10) - usera Owieczka997 - więcej recenzji »
    16. 15 plusów - recenzja - Hyperion (Dan Simmons) - ★★★★☆ (7.0 / 10) - usera Dziadekmietek - więcej recenzji »
    17. 15 plusów - recenzja - Baśniobór (Brandon Mull) - ★★★☆☆ (6.0 / 10) - usera FormalinK - więcej recenzji »
    18. 15 plusów - recenzja - Delikatny nóż (Philip Pullman) - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera Owieczka997 - więcej recenzji »
    19. 15 plusów - recenzja - Był dwór, nie ma dworu (Anna Wyl... - ★★★★☆ (7.0 / 10) - usera DerMirker - więcej recenzji »
    20. 14 plusów - recenzja - Konopielka (Edward Redliński) - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera Czlowiek_i_ludz_zarazem - więcej recenzji »

    ---------
    Wygenerowane przez bota książkowego :) Jeśli masz sugestie / pomysły / uwagi / chcesz wspomóc prace nad nim pisz na PW. Github: Kod źródłowy witryny
    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #literatura #ksiazka #bookmeterstats
    pokaż całość

  •  

    Nitka z waszymi ulubionymi lekturami szkolnymi.
    #przegryw #dickpill #ksiazka #ksiazki #literatura #szkola #lektury #testoviron #historia #takbylo

    źródło: scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net

  •  

    1627 + 1 = 1628

    Tytuł: Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa
    Autor: Kamil Janicki
    Gatunek: historia
    Ocena: ★★★★★★★☆☆☆
    ISBN: 9788366839465
    Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
    Liczba stron: 384

    Autor w książce opisuje jak na prawdę wyglądało życie polskich chłopów na przestrzeni ostatnich kilku wieków.
    Obala nauczane nas w szkołach mity jakoby naród polski od czasów Mieszka I był zjednoczony niezależnie od klasy społecznej.

    pokaż spoiler No ogółem wtedy też było over dla chłopów i to nawet jeszcze bardziej niż teraz. Ehh


    #bookmeter #przegryw #ksiazka #ksiazki #historiabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    Dobre statystyki pokazujące różnice między płciami w czytaniu książek z różnych dziedzin.

    #ciekawostki #ksiazki #czytajzwykopem #ksiazka #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    Będzie czytane :), trzeba wesprzeć Mikołaja
    #f1 #sokolimokiem #mikolajsokol #ksiazka

    źródło: rSaved5712151330149477097.0

  •  

    #fantazmaty #literatura #ksiazki #ebooki #ebook #fantastyka #czytajzwykopem #ksiazka

    Mircy i Mirabelki, nasza kolejna (trzynasta, oby szczęśliwa!) antologia właśnie ujrzała światło dzienne. Tym razem przed nadciągającą falą upałów (albo opadów śniegu, kto wie ( ͡º ͜ʖ͡º)) przedstawiamy wraz z autorami wizje tego, jak świat może wyglądać za kilkanaście, kilkadziesiąt lat. Optymistyczne to to nie jest!

    Zapraszamy i do pobierania antologii, i do wykopywania znaleziska (ale zakopać też można ¯\_(ツ)_/¯).

    https://www.wykop.pl/link/6665099/gdy-ziemia-miala-nas-dosc-antologia-klimatyczna-od-fantazmatow/
    pokaż całość

  •  

    1571 + 1 = 1572

    Tytuł: LSD... moje trudne dziecko. Historia odkrycia "cudownego narkotyku"
    Autor: Albert Hofmann
    Gatunek: nauki przyrodnicze (fizyka, chemia, biologia, itd.)
    Ocena: ★★★★★★★★☆☆
    ISBN: 9788360685266
    Tłumacz: Krzysztof Lewandowski
    Wydawnictwo: Wydawnictwo Cień Kształtu
    Liczba stron: 232

    Psychodeliki wyciągnęły mnie z wielu poważnych problemów psychicznych. To absurd że są nielegalne, a leki SSRI podawane przez psychiatrów, to żałosna próba zastąpienia legalnych w latach 60 psychodelików. Bardzo mi w życiu pomogły stać się lepszą osobą. Jako fan LSD, jestem zadowolony z przeczytania tej książki. Albert Hoffman wydobył ducha grzybów, przeniósł go w tabletki i zawiózł je do szamanki, by sprawdzić czy mają taką samą moc. Bardzo mądry, ciekawy człowiek. Cenię go również za to, ze pod koniec książki pisał o Misteriach Eleuzyjskich, czyli psychodelicznych świętach, które trwały przez 2 tysiące lat, zanim wszystko zniszczyli prymitywni chrześcijanie. Powinniśmy powrócić do tych zwyczajów, by ludzie mogli doświadczać prawdziwego uniesienia duchowego (Nirwany), zamiast pustej atrapy w postaci opłatka w kościele. Polecam psychodelicznej społeczności.

    #bookmeter #ksiazki #ksiazka #naukiprzyrodniczebookmeter #fizykabookmeter #chemiabookmeter #biologiabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

    •  

      @moria: problem w tym że polscy psychiatrzy to ograniczeni ludzie. Kiedy im o tym opowiesz, to przykleją Ci łatkę ćpuna. Jedna mi powiedziała, że skoro to jest takie dobre, to dlaczego ludzie dalej do niej przychodzą. Nie znają historii i mają ograniczone horyzonty. Fajny wpis Ci wyszedł. Powinieneś pisać :)

    •  

      @Wypoks Doświadczenie traumatyczne, naprawdę tego nie ukrywam, ale nerwica wymaga konfrontacji ze swoimi nierozwiązanymi problemami, a lsd zapewnia efekt podobny do elektrowstrząsów; Pobudza mózg iż wygląda jak rozświetlona choinka. Uważam, że psychodeliki stosowane przez ludzi odpowiedzialnych dalej wymagają wyjatkowej uwagi (choćby przez samo dawkowanie), ale do lecznictwa powinny wrócić obowiązkowo. Zwłaszcza tam gdzie inne metody zawiodły. Bilikieiwicz miał taką książkę wydaną w latach 70 gdzie opisywał schemat psychoterapii z użyciem psylocybiny, lsd i neuroleptyków fenotiazynowych, ostatnie jako dodatek cucący. I to w formie ambulatoryjnej. Takie przez deteriorację do źródła problemów. Spotkanie z traumą i możliwość dyskusji nad jej sednem. Naprawdę ciekawe i potrzebne. pokaż całość

      +: Wypoks
    • więcej komentarzy (5)

  •  

    KSIĄŻKA TYGODNIA

    ZABAWMY SIĘ U ADAMSÓW

    Została mi polecona jako książka, która spokojnie mogłaby konkurować z "Dziewczyną z sąsiedztwa" Jacka Ketchuma. Coś w tym jest, ale mimo wszystko uważam, że "Dziewczyna" jest lepsza.

    Czemu - bo ma lepiej zarysowanych bohaterów. Tak naprawdę przez większość książki nie do końca rozumiem - nazwijmy to - motywacje grupy dzieciaków, która bawi się u Adamsów z opiekunką (to temat książki, więc nie będzie on spoilerem, więcej nie powiem) - tak jakby autor uważał, że nie musi tego nakreślać. Być może o to właśnie chodziło - zło się dzieje i nie musi być zrozumiałe... niemniej, chodzi o dzieciaki. W "Dziewczynie" były one popychane do czynu - tu w "Zabawmy się" po prostu działają - po prostu. Ostatecznie autor wprowadza tropy, które zdają się rysować jakieś wytłumaczenie, ale jest to parę zdań na krzyż wtrąconych jakby podczas korekty, mających załatać problem.

    Doczepię się do jeszcze jednej rzeczy - w paru miejscach wydaje mi się, że autor próbuje się tłumaczyć przed czytelnikiem. Przykładowo, jest sobie monolog wewnętrzny bohatera, który rozmyśla nad pewną rzeczą w trakcie wykonywania pewnej czynności.
    A zaraz po nim autor umieszcza taką wzmiankę (nie jest to dosłowny cytat): "Oczywiście X wcale nie myślał w ten sposób o tych wszystkich rzeczach, a jego myśli przeskakiwały od tematu do tematu w tej krótkiej chwili" - autorze, ja naprawdę WIEM. Nie jestem idiotą.

    Mogę czepiać się "Zabawmy się u Adamsów", jednak nie zmieni to faktu, że zacząłem i skończyłem tę książkę tego samego dnia i że po jej zakończeniu byłem rozbity emocjonalnie. I chociaż nie było to rozbicie tak wielkie, jak po zetknięciu się z dziełem Ketchuma, nie krzyczałem przecież i nie przeklinałem, to i tak książka ta wywarła na mnie piorunujące wrażenie... a przynajmniej do czasu, kiedy nie przeczytałem posłowia i dowiedziałem się, czym - wedle nieżyjącego już autora - miała ona być, stanowiąc ponoć personifikacje amerykańskiej polityki. To trochę zepsuło mój odbiór.

    A mimo wszystko dalej umieszczam "Zabawmy się u Adamsów" na wysokiej pozycji wśród przeczytanych przeze mnie książek. I... cóż, zostanie mi ona w głowie - szczególnie jej zakończenie i to JAK jest napisane - jeszcze długo.

    Zapraszam do siebie na fejsbuczka-> https://www.facebook.com/MichalStonawskiPisze/ #cedrikpisze

    #czytajzwykopem #ksiazki #ksiazka #pokazmorde
    pokaż całość

    źródło: Książka Tygodnia.jpg

  •  

    Statystyki tagu #bookmeter z okresu 2022-04-01 - 2022-04-30:

    Najczęściej plusowane recenzje:

    1. 61 plusów - recenzja - Kompania braci (Stephen E. Ambrose) - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera smierdakow - więcej recenzji »
    2. 30 plusów - recenzja - Apartament w hotelu Wojna (Tomáš... - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera smierdakow - więcej recenzji »
    3. 29 plusów - recenzja - 27 śmierci Toby'ego Obeda (Joann... - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera dekonfitura - więcej recenzji »
    4. 26 plusów - recenzja - Marsjanin (Andy Weir) - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera Regis86 - więcej recenzji »
    5. 22 plusów - recenzja - Apartament w hotelu Wojna (Tomáš... - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera musiol108 - więcej recenzji »
    6. 20 plusów - recenzja - Elastyczne nawyki Jak kształtowa... - ★★★★☆ (8.0 / 10) - usera ali3en - więcej recenzji »
    7. 19 plusów - recenzja - Planeta k pięć lat w japońskiej ... - ★★★★☆ (7.0 / 10) - usera Owieczka997 - więcej recenzji »
    8. 19 plusów - recenzja - Szybko, szybciej, najszybciej. F... - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera Owieczka997 - więcej recenzji »
    9. 19 plusów - recenzja - Traktat o łuskaniu fasoli (Wiesł... - ★★★★☆ (8.0 / 10) - usera DerMirker - więcej recenzji »
    10. 18 plusów - recenzja - Światy równoległe Czego uczą nas... - ★★★☆☆ (6.0 / 10) - usera Mfalme_Kitunguu - więcej recenzji »
    11. 18 plusów - recenzja - Czy wiesz, dlaczego nie wiesz, k... - ★★★★☆ (8.0 / 10) - usera smierdakow - więcej recenzji »
    12. 17 plusów - recenzja - Ulica dzieciństwa (Ditlevsen Tove) - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera ali3en - więcej recenzji »
    13. 17 plusów - recenzja - Na Zachodzie bez zmian (Erich Ma... - ★★★★★ (10.0 / 10) - usera bubbs - więcej recenzji »
    14. 17 plusów - recenzja - Ucho Igielne (Wiesław Myśliwski) - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera George_Stark - więcej recenzji »
    15. 16 plusów - recenzja - Wowa, Wołodia, Władimir (Krystyn... - ★★★★☆ (8.0 / 10) - usera smierdakow - więcej recenzji »
    16. 16 plusów - recenzja - Syria Porażka strategii Zachodu ... - ★★★★☆ (7.0 / 10) - usera smierdakow - więcej recenzji »
    17. 16 plusów - recenzja - Przez ciemne zwierciadło (Philip... - ★★★★☆ (8.0 / 10) - usera KubaGuziq - więcej recenzji »
    18. 15 plusów - recenzja - Bagno szaleńców (Joanna Kanicka) - ★★★★☆ (7.0 / 10) - usera panpikuss - więcej recenzji »
    19. 15 plusów - recenzja - CZYŻ NIE DOBIJA SIĘ KONI (Horace... - ★★★★★ (9.0 / 10) - usera George_Stark - więcej recenzji »
    20. 15 plusów - recenzja - 13 pięter (Filip Springer) - ★★★☆☆ (6.0 / 10) - usera Czlowiek_i_ludz_zarazem - więcej recenzji »

    ---------
    Wygenerowane przez bota książkowego :) Jeśli masz sugestie / pomysły / uwagi / chcesz wspomóc prace nad nim pisz na PW. Github: Kod źródłowy witryny
    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #literatura #ksiazka #bookmeterstats
    pokaż całość

  •  

    1374 + 1 = 1375

    Tytuł: Abchazja
    Autor: Wojciech Górecki
    Gatunek: literatura faktu
    Ocena: 7/10
    ISBN: 9788380494138
    Wydawnictwo: Czarne
    Liczba stron: 184

    Fajne spojrzenie na konflikt gruzińsko-abchaski ze strony Abchazji. W mediach mówi się przede wszystkim o ostatniej wojnie z 2008 r., ale źródła konfliktu sięgają jeszcze XIX wieku, a napięcie, które doprowadziło do wojny między narodami rosło od lat 80 XX wieki. Chociaż przed interwencją rosyjską pokój był możliwy. Gruzja miała stać się federacją, a Abchazja miała zezwolić na powrót uchodźców gruzińskich. Oby po porażce Rosji na Ukrainie Gruzja i Abchazja znalazły jakieś pokojowe rozwizanie.

    #bookmeter #bookmeter #ksiazka #gruzja #abchazja #literaturafaktubookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1362 + 1 = 1363

    Tytuł: Pani Jeziora
    Autor: Andrzej Sapkowski
    Gatunek: fantasy, science fiction
    Ocena: ★★★★★★★★☆☆
    ISBN: 9788375780871
    Wydawnictwo: Niezależna Oficyna Wydawnicza NOWA
    Liczba stron: 596
    Forma książki: e-book

    Świetne zakończenie sagi. Aż sam się sobie dziwię dlaczego nigdy nie poszedłem dalej niż tom opowiadań i 1 tom serii. No ale nie ma tego złego - w końcu przeczytałem (20 lat oczekiwań) i jestem zadowolony, że właśnie teraz to czytałem. Niektóre wątki trochę niezrozumiałe i akcja czasami się nie kleiła ale ogólne bardzo duży pozytyw za całość.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #ksiazka #historia #folklor #wikingowie #fantasybookmeter #sciencefictionbookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    (PYTAM TUTAJ O KSIAZKI)

    Pewnie zadaliscie sobie kiedys pytanie co by sie stalo jakbyscie nagle znalezli sie w sredniowieczu. W jaki sposob podzielicie sie wiedza ktora macie z 21 wieku?

    Przykladowo:
    - jak przekazac osiagniecia medycyny?
    - jakie rozwiazania inzynieryjne jestem w stanie przekazac?
    - jakie dac rady dotyczace rolnictwa?

    Znacie jakies ksiazki w takiej tematyce? #ksiazki #ksiazka #czytanie pokaż całość

  •  

    1305 + 1 = 1306

    Tytuł: Red Herrings and White Elephants: The Origins of The Phrases We Use Every Day
    Autor: Albert Jack
    Gatunek: językoznawstwo, nauka o literaturze
    Ocena: ★★★★★★★★★☆
    ISBN: 9781843581291
    Wydawnictwo: Metro Publishing Ltd
    Liczba stron: 256
    Forma książki: książka

    Village killed by desks - tyko że po angielsku.

    Zbiór najpopularniejszych idiomów z języka anglikańskiego z angli.
    Wraz ze żrdólem ich pochodzoenia.

    Strasznie dużo mają ich zaczerpniętych z marynistyki i codziennego życia angielskich żeglarzy, którzy zdobywali świat.

    Fajnie się czyta

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #bookmeter #czytajzwykopem #ksiazka #jezykoznawstwobookmeter #naukaoliteraturzebookmeter
    pokaż całość

    źródło: czytaj227.jpg

  •  

    Dzięki wielkie @moby22 za książkę "Goomowisko" (z autografem ( ͡° ͜ʖ ͡°)) autorstwa Tomasza Gomółki. Zacząłem ją właśnie czytać i polecam ją wszystkim, którzy interesują się Polską lat 90. , dorostaniem w czasach transofmracji i polską sceną muzyczną tamtych lat - szczególnie fanom Kultu i Kazika.

    #rozdajo #kult #kazik #muzyka #ksiazka pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 278485006_1148604129311184_7962511824010549494_n.jpg

  •  

    Mapa Orwella z "Rok 1984"
    #ciekawostki #ksiazka

    źródło: external-preview.redd.it

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #ksiazka

0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów