•  

    A co to do mnie przyszła za fajna ksiązeczka? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #blackmetal #muzyka #ksiazki

  •  

    Hej! Jest akcja!

    Razem z paroma osobami przetłumaczyliśmy i wydaliśmy opowiadania małego Lovecrafta, z okazji jego 127 urodzin. Zrzekamy się wynagrodzenia na rzecz mieszkańców dotkniętego klęską burzy Rytla - chcecie pomóc?

    https://www.wykop.pl/link/3882149/h-p-lovecraft-dzieciece-opowiadania-i-pomoc-mieszkancom-rytla/

    #cedrikpisze #burza #wykopefekt #pomagajzwykopem #lovecraft #kultura #ksiazki
    pokaż całość

  •  

    Hej! Jest akcja!

    Razem z paroma osobami przetłumaczyliśmy i wydaliśmy opowiadania małego Lovecrafta, z okazji jego 127 urodzin. Zrzekamy się wynagrodzenia na rzecz mieszkańców dotkniętego klęską burzy Rytla - chcecie pomóc?

    https://www.wykop.pl/link/3882149/h-p-lovecraft-dzieciece-opowiadania-i-pomoc-mieszkancom-rytla/

    #cedrikpisze #burza #wykopefekt #pomagajzwykopem #lovecraft #kultura #ksiazki
    pokaż całość

  •  

    2 934 -3 = 2 931

    Tytuł: Inne pieśni
    Autor: Jacek Dukaj
    Gatunek:fantastyka naukowa / ???
    ★★★★★★★★★☆
    + Ulubione

    Wymyśl prawie-że własny język, zaczerpując bogato z greki, sanskrytu i innych prawie-że wymarłych dialektów. Bądź konsekwentny w nazewnictwie. Napisz historię, która dobrze się klei i jest wypełniona intrygami. Akcję osadź na ruinach obecnego świata - Vistula jako Polska? - ale nie dawaj czytelnikowi żadnej mapy. Generalnie to, co czytasz, nabiera sensu przy około setnej stronie. Przy dwusetnej zaczynasz łapać, o co chodzi. Przy trzysetnej wydaje Ci się, że znasz motywacje głównych bohaterów i zjawiska zachodzące w świecie, w którym Czerp garściami ze starożytności i mieszaj to z konwencją współczesnej fantasy i sci-fi, nie robiąc z tego pastiszu. Dzieło ma nieco ponad pięćset stron. To naprawdę wielka sztuka; całą powieść można podsumować "z jakim przystajesz, takim się stajesz" i bardzo bliska jest gombrowiczowskim rozważaniom na temat Formy. Na blurbie wydawniczym czytamy:

    "Nie science fiction, nie fantasy, nie historia alternatywna lecz rzecz dzieje się w innej Europie, w innym świecie, gdzie prawa rządzące rzeczywistością bliższe są domysłom Arystotelesa na temat Formy i Materii, aniżeli teoriom Newtona i Einsteina pisał o Innych pieśniach Jacek Dukaj. Ten niezwykły obraz świata rządzonego przez Formę, zbudowanego z pięciu żywiołów, podporządkowanego teoriom Empedoklesa i Arystotelesa, w którym nowożytna nauka jako pogląd z gruntu fałszywy nigdy się nie rozwinęła, przyniósł autorowi aż trzy prestiżowe nagrody. Książka do czasu premiery Lodu uznawana była przez krytyków i czytelników za najlepszą powieść w jego dorobku. Nagroda Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla za rok 2003."

    ...a nagroda Zajdla to nie byle co, kochani. Czytamy tylu cudzych autorów, a na polskim podwórku mamy prawdziwe diamenty.

    Mam wrażenie, że przyjemność z czytania to ostatnie, na czym zależy Dukajowi; przynajmniej w zestawieniu z tasiemcami Fabryki Słów, choć umieszczenie jego nazwiska w jednym zdaniu z FS zakrawa o świętokradztwo.

    Pozwolę sobie zacytować fragment recenzji tivrusky'ego z LC:

    "Gdy już weźmie się w ręce Inne Pieśni, z miejsca można zapomnieć, że kiedykolwiek odstawi się je z powrotem na półkę. Można przestać liczyć wątki splatające się tu jak węże - prędzej czy później i tak się w tej plątaninie pogubimy. Darować można sobie też liczenie postaci pojawiających się to tu to tam, na dłużej, na krócej, nieraz jednorazowo, czasem powracają gdzieś dalej, po kilkuset stronach lektury, gdy zdążymy już o nich zapomnieć. Na nic zdają się też próby jakiegoś umiejscowienia wydarzeń w znanej nam rzeczywistości. Jedynym wyjściem w tej sytuacji jest pozwolenie, by ten gigant przetoczył się nad nami i wyłapanie z niego, co tylko wyłapać się pozwoli.

    Jednym słowem, stary dobry Dukaj powrócił - taka myśl towarzyszyła mi już po pierwszych kilkunastu stronach, z których, rzecz jasna, nie zrozumiałem niczego. Autor nie kłopocze się ani chwili z jakimkolwiek wyjaśnieniem czegokolwiek. Lądujemy w świecie kratistosów, gdzieś między ich anthosami, pełnym strategosów, nimrodów, aresów, świń powietrznych, skoliodoi i kakomorfów... Home sweet home!
    Trzeba dać się ponieść, pozwolić by wszystko wkoło płynęło, porwało nas w wir cudownej narracji, świetnych bohaterów, wydarzeń, których sobie nawet nie wyobrażaliśmy. To naprawdę przygoda niepodobna do czegokolwiek, co czytało się wcześniej, jak to u Dukaja"

    I podpisuję się pod tym. Polecam, polecam, polecam po trzykroć.

    Książki Dukaja są drogie, lecz warte swojej ceny, jednak rozumiem że ktoś może na nie nie mieć - dlatego też napiszcie do mnie i pomyślimy, co da się zrobić. Podpowiem, że na docerze hulają pdfy, na chomikuj zaś pełno bublowatych MOBI i EPUBÓW z formatowaniem prawie uniemożliwiającym czytanie. Jak znajdzie sie ktoś chętny, to uruchomię kombajna i OCREm myknę PDF, a potem zrobię dwa pliki wyjściowe i czytajcie z tego wszyscy, a potem w ramach zadośćuczynienia kupcie kiedyś ebooka. Albo do biblioteki marsz. Warto.

    Cholernie warto, nic od czasu "Hyperiona" Simmonsa mnie tak nie wciągnęło, no i może od "Ślepowidzenia" Wattsa. Wszystkie te pozycje zadają kłam tezie, jakby fantastyka naukowa była prosta, łatwa i przyjemna, niewymagająca. Posadźcie średniego, polskiego czytelnika (w kraju, w którym chyba 63% lub 83% deklaruje z dumą, że nie sięgnęło po ani jedną książkę) z Dukajem i jego Słowem i zamknijcie go w pokoju na godzinę, to zacznie miotać się w konwulsjach.

    To teraz czas na Stephensona; niby podobny, też buduje Peanatemę na neologizmach i wrzuceniu w wir nowego świata, jednak na końcu jest słownik. Tu tego nie uświadczymy, sami uczymy się pływać na tych stu stronach, o których wspomniałam.

    A! Przy okazji, zapraszam też do siebie - http://lubimyczytac.pl/profil/660325/keskese

    Tytuł: Powrót z gwiazd
    Autor: Stanisław Lem
    Gatunek: fantastyka naukowa
    ★★★★★★★★☆☆

    Lubię motyw eksploracji kosmosu i problemów, na jakie możemy się natknąć. Czarne dziury, paradoksy czasowe... Książki opowiadające o tym skupiają się zazwyczaj na podboju planecie X, miej lub bardziej udanym, matkę Ziemię skazując na wymarcie bądź też poświęcając jej kilka, kilkanaście akapitów. Nie tutaj.

    Nie mogę nie wspomnieć o PIĘKNYCH okładkach nowego Lema. Gdybym była kolekcjonerką fizycznych książek, żarłabym tynk ze ścian i czokoszoki, by móc sobie na nie pozwolić. Na cały komplecik.

    Blurb mówi nam: "Powrót z gwiazd" to historia astronauty, który na skutek paradoksu czasowego Einsteina powrócił z wyprawy w Kosmos na Ziemię, gdzie tymczasem minęło półtora stulecia. Astronauta próbuje zrozumieć i zaakceptować ziemską cywilizację, która zrezygnowała z podejmowania ryzyka na rzecz bezpieczeństwa i dostatku.
    Fascynująca wizja Ziemi jako „obcej planety”, na której – by żyć tam dalej – trzeba na nowo doświadczyć na sobie problemów sensu egzystencji, dobra i zła, swobody i zniewolenia, agresji i miłości."

    I właśnie ta wizja Naszej planety jako tej nowej, niezbadanej i nierozumianej wzbudziła we mnie najwyższy podziw. Z chęcią przewracałam kolejne strony, by czuć się tak zagubiona, jak i główny bohater. Muszę przyznać, że w wielu momentach książka nadwyrężyła moją wyobraźnię, ale to zaliczam zawsze na plus; lubię mieć mózgowe zakwasy.

    Ciekawy jest także motyw pozbawienia ludzkości tego, co czyni nas ludźmi; instynktów, paradoksalnie, zwierzęcych. Przemocy, dominacji, tl;dr - ludzkości pod pantoflem chemii zwanej brytowaniem.

    Podobnie jak jeden recenzent, którego parę zdań przytoczę niżej, przy opisywanej przez Lema panoramie miasta nie mogłam wyzbyć się skojarzeń z bardziej cyberpunkowym Dubajem.

    "Bowiem na ojczystej planecie zastają społeczeństwo kompletnie odmienione. Pokojowe i idealne. „Betryzowane” w procesie chemicznym aplikowanym każdemu noworodkowi, pozbawione instynktu walki, nie znające żadnych niebezpieczeństw, niedoświadczające strachu: dziś nie ma już tragedii. Nie ma nawet jej szansy. Zlikwidowaliśmy piekło namiętności, a wtedy okazało się, że za jednym zamachem i niebo przestało istnieć.

    Główny bohater, Hal Bregg, choć zagubiony w niezrozumiałym świecie, zgodnie ze swą naturą nieustępliwego eksploratora cały ten ogrom nowości próbuje pojąć i oswoić. I znajduje ocalenie w miłości."

    To już "Mechaniczna pomarańcza" Burgessa podejmowała problem, czy człowiek niegodny wybierać może być ludzki, może być dobry,
    Bardzo szanuję taką literaturę.

    Tytuł: Cała prawda o planecie Ksi
    Autor: Janusz A. Zajdel
    Gatunek: fantastyka naukowa
    ★★★★★★★☆☆☆

    Chyba najbardziej socjologiczna książka Zajdla, jaką czytałam, i najwyraźniej słusznie - wiki mówi o fantastyce socjologicznej. Zamysł jest dobry, choć przypomina mi skowyt "wiemy, że socjalizm nie wyszedł tu, tu i tutaj, ale tym razem nam wyjdzie, tym razem mamy inny pomysł". Już od samego początku Ksi jawił mi się jako suspens grubo podszyty politycznymi nićmi. W wielkim skrócie: Ziemianie wysyłają ekspedycję na planetę Ksi, teoretyczny raj do zamieszkania. Podczas osiedlania dochodzi do rebelii, na wskutek czego kontakt z Ziemią zostaje zerwany, a władzę przejmują terroryści mający "lepszą wizję". Chowają zapasy jedzenia oraz nowoczesne narzędzia, a wybudzonym ze stazy ludziom nakazują budować swoje biura, a potem dopiero domostwa, jedynie za pomocą rąk. Jednocześnie rusza machina propagandowa obwiniająca o wszystko ziemską rasę; zdrajców swojego gatunku. Wszyscy ludzie zostają oznaczeni numerami na czole - tu skojarzenie z Ziamiatinem było natychmiastowe - i wpaja się im nienawiść do Ziemi. Jak nietrudno się domyślić, terroryści sami zagarniają wspomniane wcześniej dobra, kobiety oraz wszelkiego typu udogodnienia. Akcja przeskakuje w momencie, gdy na planetę Ksi zostaje wysłana druga ekspedycja ratunkowa, już po wysłaniu dziwnego - odbiegającego od zasad protokołu - meldunku budzącego niepokój Ziemian. Dowodzi nią Sloth i nieważne, jak doszło do wysłania tego meldunku, bo zasunęłabym mega spoilerem. ( ͡º ͜ʖ͡º) Potomkowie astronautów poruszają się incognito po terenie zagarniętym i eksploatowanym przez "nowych myślicieli wspaniałego świata". Jest to zacofane plemię z jedyną Księgą, jaką mogą czytać, z której to jawnie sączy się kolejna dawka propagandy. I na tym mogę skończyć, bo nigdy nie lubiłam streszczać książek; zwłaszcza TAKICH, których odbiór będzie się różnił w zależności od wieku, przeżyć i preferencji politycznych. Jest to dość mocna rzecz, z która na pewno warto się zapoznać, jednak nie leżała nawet obok Limes Inferior. Co nie znaczy, że była zła - wręcz przeciwnie!

    #bookmeter #ksiazki #fantastyka #scifi #dukaj #lem #czytajzwykopem
    pokaż całość

    źródło: ksiazki.png

  •  

    Ostatnio lubię przenosić się w czasie.
    Kiedy czytam książkę dziejącą się w danym okresie historycznym, to przez te dni staram się przy każdej okazji zanurzać w epoce - czytam artykuły historyczne by rzucić więcej światła na tło, oglądam filmy przez co wyobrażenie świata staje się bardziej żywe, słucham muzyki, którą mogli słyszeć bohaterowie.
    Polecam lepić taki wehikuł czasu z historii, sztuki i wyobraźni, lepszego nie będzie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #ksiazki #historia #sztuka #wyznanie
    pokaż całość

  •  

    #ksiazki
    Znacie to uczucie jak wracacie z pieknego miejsca gdzie byliscie na wakacjach i znowu otacza Was szara rzeczywistosc? No to ja sie wlasnie tak powoli czuje...

    Zostalo mi ostatnie z 30 stron ostatniej ksiazki z cyklu Fundacja.
    Swiat Asimova pochlonal mnie kompletnie, od opowiesci o robotach, wszystko co sie dzialo przed E. Baleyem, potem Pozytronowy Detektyw i inny przygody naszego detektywa i R. D. Olivawa, az po Hariego Seldona, jego fundacje i konczac na poszukiwaniu Ziemi przez Golana i jego ekipe.

    Przeczytanie tych kilkunastu ksiazek zajelo mi z pol roku, bo w miedzyczasie jeszcze wrzucilem pare innych tytulow, ale od miesiaca juz tylko Fundacja i no dawkuje sobie jak narkoman te ostatnia ksiazke :/ Nie ma nic juz po fundacji? Bo zasiade do innych ksiazek Asimova, wiadomo. Ale chce wiedziec jak sie potocza dalsze losy galaktyki :/

    Swietny swiat, duzo ciekawych teorii dotyczacych wszechswiata i jego przyszlosci, rozwoju technicznego itd. Polecam kazdemu kto lubi taki klimat.
    Na te kilkanascie ksiaek tylko jedna byla dla mnie slaba, nie pisana przez Asimova, juz nie pamietam jaka to byla nazwa, ale to ta pierwsza ksiazka po smierci Hariego Seldona, ktora nam pokazuje wczesniejsze losy o tym jak zostawal Pierwszym Ministrem. Moze dlatego, ze bylem wtedy strasznie nastawiony na poznanie Fundacji a tu sie cofam lekko w czasie, mimo ze kazano mi to tak czytac wg chronologii. Reszta ksiazek dla mnie bardzo wciagajaca, mimo ze czesto zmieniali sie bohaterowie bo akcja rozgrywa sie na przestrzeni w sumie dziesiatek tysiecy lat, to udawalo mi sie zzyc z kazdym. Wszystko tworzylo ladna ciaglosc opowiadania, kolejni bohaterowie byli logicznym nastepstwem poprzednich.

    Mam tylko nadzieje ze w pozostalych ksiazkach Asimova bedzie chociaz namiastka tego klimatu.
    pokaż całość

  •  

    Największym zawodem mojego dzieciństwa była książka "Ten Obcy". Jak się dowiedziałem co będziemy przerabiać to się nawet ucieszyłem że jakieś sci-fi z kosmitami i w ogóle, a tu jakaś pojebana historia o gościu, który spierdolił z domu. Nigdy nie skończyłem tej lektury. Nie mogli tego nazwać mniej myląco? A tu kurwa człowiek czyta i czeka kiedy wyskoczy pierwszy alien.

    #oswiadczeniezdupy #ksiazki #zalesie pokaż całość

    •  

      @bluehawaii91

      trzeba forsować Sienkiewicza
      Przecież Sienkiewicz jest genialny dla osób w każdym wieku. Dla młodszych jest W pustyni i w puszczy, dla starszych Krzyżacy, dla jeszcze starszych Trylogia. Nie wiem, jak można mówić, że Sienkiewicz nie jest ciekawy ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      @haussbrandt:

      W pustyni i w puszczy

      Mnogość przydługich opisów przyrody, wbrew pozorom dość nudna fabuła z przerysowanymi postaciami. Pewnie miało to jakiś sens przed rozwojem polskiej sceny fantasy i sci-fi, ale teraz... Już nawet nie mówię o Harrym Potterze, który również byłby ciekawym dodatkiem dla podstawówki.

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Sto razy lepsza niż film, właśnie skończyłem czytać.

    #ksiazki #nocnazmiana

  •  

    Chuj, muszę się wyżalić.

    Serial jest naprawdę niezły. Niestety nie dla kogoś kto przeczytał książki. Od pierwszego sezonu, który był dość wierną ekranizacją serial zaczął iść własną drogą, a od czasu gdy skończył się materiał książkowy mamy kompletną katastrofę. Głupota goni głupotę, z logiką i sensem nie ma to nic wspólnego. Mam wrażenie, że twórcy robią wszystko by jakoś zakończyć ten serial nie mając za bardzo sensownego pomysłu na to. Znają zakończenie i tyle.

    Dlaczego nie zrobili jednego sezonu więcej? Dlaczego po upierdalali świetne wątki i postacie? No kurwa, dlaczego? Gdzie Lady Stoneheart? Przecież z tego można zrobić genialny wątek poboczny. Dlaczego nie mamy młodego Gryfa z Conningtonem i genialnym Varysem u jego boku i mistrzowską sceną zabicia Kevana Lanistera? Z Varysa zrobili potakiwacza gdzieś w tle... Dlaczego zamiast 100% skurwysyna Victariona u boku Danki biorącego zemstę na znienawidzonym bracie mamy zjebanego Theona, który co najwyżej nadaje się do burdelu w Kings Landing? Dlaczego wątek Dorne został tak spierdolony?

    Nie wybaczę temu staremu prykowi, że sprzedał zakończenie tym niedojdom i dał spierdolić swoje dzieło. Z historii z wielkim potencjałem wyszedł prosty i nieskomplikowany serialik dla niezbyt wymagającego widza.

    #got #graotron #seriale #ksiazki #gorzkiezale
    pokaż całość

    •  

      @LibertyPrime: Muszę się zgodzić. Nie czytałem książko, ale od kiedy serial zaczął iść własną drogą to widać idiotyzm za idiotyzmem.

    •  

      @LibertyPrime: Są teorie, że George zrobił takie pomieszanie z poplątaniem w wątkach swoich książek, że nie wie, jak to w satysfakcjonujący sposób rozwiązać i dlatego nie pisze.
      Co do jakości serialu. Nie jest łatwo nakręcić dobry serial czy film fantasy. A już na pewno nie taki, który jest skierowany na dorosłego odbiorcy. Twórcom się to udało. Przedstawili ogromny świat fantasy z wątkami rozsianymi po 2 wyimaginowanych kontynentach i to tak, żeby nawet masowy odbiorca się nie pogubił. Ba, "udało" to mało powiedziane - serial odniósł GIGANTYCZNY sukces.
      Gdyby zastosowali się do Twoich podpowiedzi, dorzucili więcej dziwacznych wątków i postaci, to bardzo możliwe że efekt byłby znacznie gorszy. Pewnie grupka zagorzałych czytelników by to doceniła, ale nie masowy odbiorca. A bez masowego odbiorcy serial albo zakończyłby się kilka sezonów temu, albo mielibyśmy budżetówkę z kiepskimi efektami i tanimi kostiumami.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (45)

  •  

    nigdy nie oglądałem ani nie czytałem Harrego Pottera, Władcy Pierścieni, Hobbita, ani Gry o Tron, czy jestem w tym osamotniony? #ksiazki #film

  •  

    Za oknem deszcz, a ja owinięta w koc jak naleśnik czytam sobie Pottera i piję kawę. No idealnie (ʘ‿ʘ)
    #ksiazki #literatura #harrypotter

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    2 941 - 1 = 2 940

    Tytuł: Wotum nieufnośc
    Autor: Remigiusz Mróz
    Gatunek: political fiction
    ★★★★★★☆☆☆☆

    Marszałek sejmu, Daria Seyda, budzi się w pokoju hotelowym, nie pamiętając, jak się w nim znalazła ani co się z nią działo przez ostatnich dziesięć godzin. Jest przekonana, że stała się ofiarą manipulacji, ale nie wie, kto ani dlaczego może za nią stać.

    Tymczasem Patryk Hauer, wschodząca gwiazda prawicy, podczas prac komisji śledczej odkrywa polityczny spisek sięgający najistotniejszych osób w kręgach władzy.

    Seyda i Hauer znajdują się po przeciwnych stronach sceny politycznej. Dzieli ich wszystko, ale połączy jedna sprawa…

    Na wstępie zaznaczę ze kryminał (czyli główny nurt autora) to nie mój gatunek jednak lubię po niego sięgać by oczyścić głowę czytając coś zupełnie innego, dlatego może moje dotychczasowe zdanie o autorze jest tak niskie.
    Szczerze mówiąc po przeczytaniu dwóch książek Remigiusza Mroza nie sądziłem, że kiedykolwiek sięgnę po kolejną, a tym bardziej, że napiszę o niej coś pozytywnego. Jego powieści „sensacyjne” uważam za słabe, za swoiste literackiego disco polo.
    A jednak dałem się skusić na „Wotum nieufności” reklamowanego jako polskie political fiction i chyba nie żałuję.
    Oczywiście, wbrew szumnej reklamie, Mróz nie jest żadnym prekursorem tego nurtu w ostatnich latach bez trudu znalazłbym kilkunastu autorów nieźle radzących sobie w tym właśnie gatunku.
    „Wotum nieufności” to bez wątpienia powieść bijąca na głowę poznane dotychczas pozycje tego autora. Przede wszystkim, mimo braku bezpośrednich analogii do polskiej sceny politycznej, fabuła nie wychodzi poza ramy realizmu. Widać, że Mróz o wiele pewniej i swobodniej porusza się w tym obszarze tematycznym, unika denerwujących błędów merytorycznych i nie „odlatuje” (może poza rozmową Seydy z prezydentem Rosji), jak w poprzednich książkach.
    Oczywiście, musi być coś za coś - w tym przypadku zapomnijmy o jakiejś porywającej, dynamicznej, pełnej zwrotów akcji. Ale taka jest polityka od kuchni - intrygi, cynizm, bezideowość, populizm na szczytach władzy niezależnie od formacji politycznej - to wszystko przecież obserwujemy na codzień i to wszystko w przekonujący sposób pokazuje Mróz.
    Nie mam pojęcia w jakim kierunku rozwinie się fabuła w kolejnej części, ale myślę że ją przeczytam.
    Sam nie wierzę, że to piszę, ale… warto przeczytać tę książkę, to zupełnie inny Mróz, niż ten od Frosta i Chyłki.

    #bookmeter #czytajzwykopem #ksiazki
    pokaż całość

    •  

      @lukaschels: Niesamowite jak ciągle Mróz uznawany jest za nowe "polskie..."; już był polski King, polski Nesbo a teraz mamy polskie House of cards... A książki nadal na poziomie dodatku do "przyjaciółki".

    •  

      Gdyby to nie był Mróz, to w połowie książki bym ją wyjebał. Dałem mu (nomen omen) wotum zaufania i potem jakoś poleciało. Ogólnie jestem po lekturze "Czarnej Madonny" i myślę, że twórczość Mroza zasługuje na głębszą diagnozę,

  •  

    Jeśli cokolwiek w życiu jest pewne, i jeżeli historia nas czegoś uczy, to tego, że każdego można zabić.
    #cytaty #ojciecchrzestny #ksiazki

  •  

    #rozdzialdopoduszki #ksiazki #historia #dziennik #gruparatowaniapoziomu

    George Smith Patton - "Wojna, jak ją poznałem."

    Rozdział 1
    Operacja „Torch"

    Ponieważ podane poniżej materiały z kampanii afrykańskiej niewiele mają związku z faktycznymi działaniami, a to ze względu na ograniczenia narzucone przez cenzurę w okresie, kiedy były pisane, krótkie streszczenie kampanii może być pożyteczne dla orientacji czytelnika. 8 listopada 1942 roku na północnym wybrzeżu Afryki wylądowały trzy zgrupowania operacyjne, m. in. Zachodnie Zgrupowanie Operacyjne*. Jego wojskami lądowymi dowodził generał major Patton. Organizacja dowództwa wojsk lądowych opierała się na planie, który zakładał, że przekształci się ono po wylądowaniu w dowództwo 5 armii**. W skład Zachodniego Zgrupowania Operacyjnego wchodziły trzy związki taktyczne: północny, pod dowództwem generała majora Luciena K. Truscotta, który wylądował w Port Lyautey; środkowy, dowodzony przez generała majora Jonathana W. Andersona — pod Fedhalą***, oraz południowy z dowódcą generałem majorem Ernestem A. Harmonem — pod Safi. Na czele lotnictwa armijnego stał generał brygady John K. Cannon. Zgrupowanie operacyjne składało się z około 32 000 ludzi. Całością dowodził admirał H. K. Hewitt do czasu trwałego umocnienia się sił lądowych i powietrznych na wybrzeżu. W ciągu dwóch tygodni admirał prowadził zmiennymi kursami konwój, złożony z około stu
    okrętów, bez incydentów przez Atlantyk i przy dzielnej pomocy i niezmordowanych wysiłkach swego całego personelu wspierał desant wojsk lądowych Lądowanie całkowicie zaskoczyło Francuzów, a walki, jak na to wskazuje wysokość strat, były ciężkie. Marynarka francuska zarówno na morzu, jak na lądzie bohatersko i zaciekle walczyła do ostatka.
    11 listopada, kiedy wojska stały już w gotowości bojowej, a samoloty znajdowały się nad celem, Francuzi dali sygnał „dosyć",
    dosłownie o kilka minut uprzedzając prawdopodobne zniszczenie Casablanki, którego tylko dzięki jakiemuś cudowi łączności udało się uniknąć.
    Tego samego popołudnia został podpisany pokój w Fedhali, a generał Patton wzniósł toast na część żołnierzy obu narodów, którzy ponieśli bohaterską śmierć, oraz za walkę ramię przy ramieniu w celu zniszczenia nazistów.
    Natychmiast przystąpiono do odbudowy portu, dróg i linii kolejowych, a w ciągu następnych dwóch tygodni jednostki ame-
    rykańskie uczyły Francuzów posługiwania się nowoczesną bronią.

    Na początku marca 1943 roku generał Patton został wezwany do Tunezji, gdzie objął dowództwo 2 korpusu, który poniósł na przełęczy Kasserine poważną klęskę. Korpus ten wchodził w skład 18 Grupy Armii dowodzonej przez generała Harolda Alexandra. Operacja pod Kasserine miała na celu udzielenie pomocy brytyjskiej 8 armii pod dowództwem generała Montgomery'ego przez zagrożenie tyłom generała Rommla w rejonie Gafsy. W końcu kwietnia dowództwo 2 korpusu przejął generał Omar N. Bradley, Patton zaś powrócił do planowania inwazji na Sycylię — pracy, którą przerwał na skutek działań w Afryce.

    * Oficer oddziału prasowego w Departamencie Wojny, generał major A. D. Surles,
    opowiedział mi następującą historię. 7 listopada 1942 roku wieczorem na biuro
    jego przypuścili szturm dziennikarze, prosząc o informacje. Niektórzy grozili
    nawet oficerowi dyżurnemu. Wreszcie jeden z nich powiedział: „Chodźcie,
    chłopcy, pójdziemy do Białego Domu; tam nas zawsze dobrze przyjmują". I
    dziennikarze gremialnie opuścili biuro. W drzwiach Białego Domu powitał ich
    ze zwykłą serdecznością sekretarz prezydenta, pan Stephan Early; zaprosił ich
    do wnętrza i poprosił, aby zajęli miejsca, po czym przeprosił ich i powiedział:
    „Za chwileczkę powrócę". Minęło piętnaście minut, pół godziny, dziennikarze
    zaczęli się niepokoić. Któryś podszedł do drzwi i nacisnął klamkę. Drzwi były
    zamknięte na klucz.
    Wreszcie pan Early wszedł do pokoju, wymachując trzymaną w ręku depeszą:
    „Już po wszystkim, chłopcy! — zawołał. — Nasze wojska wyładowały.
    Nastawcie radio". (B.A.P.).
    ** Późniejsze rozkazy zmieniły ten plan.
    *** Pod Fedhalą lądował generał Patton.


    P.D.H.

    PÓŁNOCNA AFRYKA
    29 października 1942 roku
    Przesyłam to pismo przez komandora Gordona Hutchinsa z Augusty. Zanim dotrze on do kraju, wszystkie wydarzenia znajdą się już na łamach gazet. Norfolk opuściliśmy 24 października o godzinie 8.10 rano. Okręty wypłynęły w zadziwiającym porządku, z bezbłędną sprawnością. Posuwaliśmy się kolumną poprzez zagrody minowe oczyszczonym i oznaczonym bojami torem wodnym, po czym dołączyliśmy do pięciu kolumn prowadzonych przez Augustę.
    2 listopada
    Mamy tu najlepsze kasyno, jakie kiedykolwiek widziałem. Boję się, że utyję. Co rano robię w mojej kabinie mnóstwo ćwiczeń
    gimnastycznych, łącznie z ćwiczeniami na drążku i biegami w miejscu (480 kroków, co równa się ćwierci mili). Rano na stanowiskach bojowych nakładamy kamizelki ratunkowe i hełmy, ponieważ jednakmoim stanowiskiem jest moja kabina, nie muszę się spieszyć. Następnie wychodzę na pomost bojowy, a gdy się rozjaśnia, idę na śniadanie. Skończyłem właśnie czytanie Koranu — to dobra i ciekawa książka. Wydałem wszystkim prowizoryczną dyrektywę do działań. Stosuję
    strategię „walca parowego", to znaczy: zdecyduj się co do sposobu i kierunku działania i tego się trzymaj. Jeśli chodzi o taktykę, nie ma mowy o „walcu parowym". Atakuj słabe miejsce, chwyć za nos i kop w tyłek.

    6 listopada
    Za czterdzieści godzin znajdę się w ogniu walki, mając niewiele informacji; a natychmiast, bez chwili zastanowienia, będę musiał podejmować najdonioślejsze decyzje; wydaje mi się jednak, że odpowiedzialność wpływa na rozjaśnienie umysłu, tak że z boską pomocą będę w stanie je podjąć i będą one słuszne. Mam takie wrażenie, jakbym całe życie czekał na tę chwilę. Kiedy skończę z tą robotą, sądzę, że wstąpię na następny szczebel drabiny przeznaczenia. Jeśli tylko spełnię wszystko, co do mnie należy, reszta dokona się sama.
    8 listopada
    Ubiegłej nocy położyłem się do łóżka ubrany i spałem od godziny 10.30, chociaż nie było to łatwe. O godzinie drugiej wyszedłem na pokład i ujrzałem światła Fedhali i Casablanki oraz światła na wybrzeżu. Morze — gładkie jak lustro, ani jednej fali. Bóg jest z nami*. Mieliśmy, jak dotąd, wspaniały dzień; od godziny 8 toczymy bitwę morską. O godzinie 7.15 z Casablanki wyszło sześć nieprzyjacielskich niszczycieli. Dwa płonęły. Wszystkie nasze okręty, w których zasięgu się znalazły, otworzyły do nich ogień i niszczyciele zawróciły. Massachusetts ostrzeliwał Jean Barta około trzydziestu minut. O godzinie 8 wybierałem się na lad. Moja łódź ze wszystkimi naszymi
    rzeczami, pośród których znajdowały się moje białe pistolety, wisiała już na żurawikach. Posłałem ordynansa, aby mi te pistolety przyniósł, a w tej samej chwili z Casablanki wyszły dwa duże niszczyciele i jeden lekki krążownik pędząc blisko brzegu i usiłując zaatakować nasze transportowce. Augusta zwiększyła prędkość do 20 węzłów i otworzyła ogień. Pierwszy podmuch salwy oddanej z wieży zmiótł naszą łódź, diabli ją wzięli, a wraz z nią wszystkie nasze rzeczy oprócz pistoletów.
    Około gdziny 8.20 nieprzyjacielskie bombowce zaatakowały nasze transportowce i Augusta pospieszyła, aby je osłonić.
    * Podczas planowania operacji „Torch" zapewniano nas na podstawie znajomości warunków lokalnych, że w ciągu całego roku znajdzie się zaledwie dwanaście dni, w których będzie możliwość przeprowadzenia desantu.

    Potem znów nawiązaliśmy walkę z okrętami francuskimi. Ostrzeliwaliśmy je zaciekle około trzech godzin. Stałem na górnym
    pokładzie, kiedy pocisk upadł tak blisko, że oblały mnie strumienie rozpryskującej się wody. Później, gdy byłem na pomoście bojowym, następny pocisk upadł jeszcze bliżej, ale tym razem znajdowałem się za
    wysoko, aby fontanna mogła mnie dosięgnąć. W powietrzu wisiała mgiełka, a nieprzyjaciel stosował dymną zasłonę. Zaledwie mogłem go widzieć i rozróżnić wzbijane przez nasze pociski fontanny wody, okręty nasze bowiem strzelały jak wszyscy diabli, płynąc zygzakiem i wykonując zwroty, aby utrzymać nieprzyjaciela z dala od naszych
    transportowców. Admirał Hall, szef sztabu admirała Hewitta, mój szef sztabu, pułkownik Gay, pułkownicy Johnson i Ely ze sztabu wojsk desantowych floty atlantyckiej, moi adiutanci Jenson i Stiller oraz sierżant Meeks udali się wraz ze mną na ląd o godzinie 12.42. Kiedy łódź nasza odbijała od okrętu, marynarze wychylali się za reling wiwatując. Wylądowaliśmy na plaży o godzinie 13.20 zupełnie przemoczeni bryzgami fal. Toczył się jeszcze zażarty bój, a ja nie miałem pocisków. Harmon zajął Safi przed świtem, ale dowiedzieliśmy się o tym dopiero w południe. Do południa Anderson zdobył rejon obu rzek oraz wzniesienie i wziął do niewoli ośmiu członków niemieckiej komisji rozejmowej.
    Dowiedzieli się o lądowaniu dopiero o godzinie szóstej, co świadczyło, że stanowiło ono całkowite zaskoczenie.
    Kiedy znajdowaliśmy się jeszcze w Waszyngtonie, pułkownik W. H. Wilbur zaofiarował się, że pojedzie do Casablanki i zażąda złożenia broni. Wyładował w pierwszym rzucie i w ciemnościach udał się do Casablanki z białą flagą. W drodze był kilkakrotnie ostrzeliwany, ale w Casablance Francuzi respektowali flagę, chociaż odmówili złożenia
    broni.
    11 listopada
    Dzisiaj postanowiłem zaatakować Casablankę 3 dywizją i jednymbatalionem czołgów. To była śmiała decyzja, ponieważ zarówno Truscott, jak Harmon zdawali się mieć trudności; uważałem jednak, że powinniśmy utrzymać inicjatywę w naszych rękach. Potem przybył na brzeg admirał Hall, aby uzgodnić wsparcie artylerii okrętowej i lotnictwa. Przywiózł dobre wiadomości. Truscott zdobył lotnisko w Port Lyautey; znajdują się tam teraz czterdzieści dwa samoloty P-40. Harmon maszeruje na Casablankę. Anderson chciał rozpocząć atak o świcie, przesunąłem jednak termin na godzinę 7.30, ponieważ pragnąłem uniknąć pomyłek w ciemnościach. Tego ranka o godzinie 4.30 przybył francuski oficer, aby nas powiadomić, że wojska w Rabacie przerwały ogień; cały sztab pragnie, aby natarcie odwołać. Ja jednak powiedziałem, że będziemy nacierali. Pamiętam rok 1918, kiedy przerwaliśmy natarcie zbyt wcześnie. Odesłałem więc francuskiego oficera do Casablanki polecając mu, aby zameldował admirałowi Michelierowi, dowódcy załogi w Casablance, że jeśli nie chce zostać zniszczony, lepiej by natychmiast zaprzestał oporu, ponieważ ja będę nacierał — nie powiedziałem kiedy. Następnie zawiadomiłem admirała Hewitta, że jeśli Francuzi w ostatniej chwili zrezygnują z walki, przekaże mu przez
    radio sygnał „przerwać ogień". To było o godzinie 5.30. O godzinie 6.40 nieprzyjaciel zaprzestał oporu. Był najwyższy czas, ponieważ bombowce znajdowały się już nad celem, a okręty liniowe przygotowały się do otworzenia ognia. Kazałem Andersonowi wkroczyć do miasta, a gdyby ktoś próbował go zatrzymać — atakować. Nikt go nie zatrzymywał, ale godziny od 7.30 do 11 były najdłuższe w moim życiu. O godzinie drugiej przybyli admirał Michelier i generał Nogués w celu przeprowadzenia pertraktacji. Konferencje otworzyłem gratulując Francuzom ich odwagi, zakończyłem zaś szampanem i toastami. Wystawiłem im również wartą honorową. Nie ma sensu kopać człowieka, kiedy jest już powalony.
    Za dzień lub dwa Nogués i ja złożymy wizytę sułtanowi.
    pokaż całość

  •  

    2 947 - 2 = 2 945

    Tytuł: Oko umysłu
    Autor: Oliver Sacks
    Gatunek:
    ★★★★★★★★★☆

    Oliver Sacks, psychiatra i neurolog, opisuje historie chorobowe z zakresu zaburzeń kory wzrokowej. Książka rozpoczyna się opisaniem przypadku wyśmienitej pianistki, u której pojawia się aleksja muzyczna, która z czasem przeistacza się w bardziej zaawansowaną chorobę degeneracyjną obejmującą twarze i przedmioty. Innymi opisanymi przypadkami są m.in. Pat, która po silnym wylewie cierpi na afazję i Howard, który nagle przestał rozumieć to, co czyta. Autor pokazuje jak taka osoba funkcjonuje na co dzień, podchodzi do problemów swoich pacjentów nie tylko od strony neurologicznej, ale zaznacza również kwestie psychiczne, stara się nadać tym problemom namacalne kształty, tak aby czytelnik mógł wczuć się w sytuację pacjenta.
    Przechodzi do kolejnych przypadków, aż do momentu, w którym sam się nim staje. Oliver Sacks od dzieciństwa jest pozbawiony widzenia stereoskopowego, a z biegiem lat pojawia się u niego czerniak gałki ocznej naciekający na siatkówkę. W wyniku choroby i zabiegów traci on widzenie w prawym oku. Swoje przeżycia Sacks opisuje w formie dziennika. Przekazuje tam swoje obawy, myśli i sposoby radzenia sobie z przystosowaniem do nowego życia.

    Sacks pisze swego rodzaju opowieści z przeplatającymi się faktami naukowymi. To zdecydowanie inne podejście niż te, które reprezentował Ramachandran. „Oko umysłu” nie jest ksiązką typowo naukową, brak w niej dokładnych opisów mózgu, obrazków poglądowych, ale można znaleźć wiele wniosków i wyników badań innych naukowców, których Sacks chętnie i często przytacza oraz pozycji książkowych, które są wg niego warte uwagi. Jest to ciekawa pozycja i przyjemna w czytaniu, ale określiłabym ją jako wstęp do ksiązki Ramanchandrana, więc jeśli ktoś interesuje się neuronaukami, to polecam przeczytać je w odwrotnej kolejności, niż ja to uczyniłam.

    Tytuł: Neuronauka o podstawach człowieczeństwa
    Autor: V.S. Ramachandran
    Gatunek:
    ★★★★★★★★★★

    „ W obszernej dziedzinie dociekań filozoficznych nie ma sprawy bardziej interesującej dla wszystkich łaknących wiedzy niż dokładna natura owej istotnej przewagi umysłowej, która wynosi człowieka nad zwierzę…” – takim oto cytatem rozpoczyna się ta niesamowita książka. Ten fragment idealnie oddaje jej ducha oraz przedmiot dociekań-co czyni nas ludźmi? O czym mówi mózg?

    Znany neurolog prof. Ramachandran opowiada o niezwykłych przypadkach, które spotkał w swojej długoletniej praktyce lekarskiej i naukowej oraz tworzy podwaliny do zobrazowania i wyjaśnienia jak funkcjonuje mózg. Opisuje różnice w mechanizmach przepływu informacji u ludzi zdrowych, dotkniętych chorobą oraz u zwierząt. Opisy są dokładne, fachowe, ale jednocześnie przystępne dla czytelnika, który nie posiada tak ogromnej wiedzy nt. neurologii. W książce znajduje się też kilka obrazków, ułatwiających wyobrażenie sobie dróg neuronalnych, jakie przebiegają w każdym z procesów-powinno być ich zdecydowanie więcej!

    Ramachandran na początku zaczyna dość łagodnie. Stawia pytania filozoficzne, neuronalne, opisuje funkcje mózgu, wspomina o kilku ciekawych przypadkach. Im dalej jednak w las, tym bardziej rozwija swoje myśli, analizuje, stawia coraz cięższe pytania, wysuwa hipotezy i zmusza do zastanowienia się nad możliwymi rozwiązaniami. Pierwszym tematem, nad którymi pochyla się profesor to fantomowe kończyny. Kolejnym zgadaniem jest zaburzenia widzenia, ale w zupełnie inny sposób, niż można by było się spodziewać. Zaburzenia dróg wzrokowych mogą być naprawdę różne: uszkodzenia neuronów kanonicznych, zaburzenia percepcji i zespół Capgrasa, ślepo widzenie. Jednym z najbardziej ciekawych rozdziałów jest jednak ten o synestezji, która być może jest przyczyną większego potencjału twórczego w ludziach (miał ją np. Nabokov i opisał wrażenia w swojej książce). Tematem „przy okazji”, którym zajmują się filozofowie i wydaje się być bardzo interesującym, są qualia. Ramachandran nie rozwija się zbyt mocno nad tym tematem, ale zdecydowanie pisze o tym na tyle ciekawie i zadaje takie pytania, że samemu chce się dowiedzieć więcej. Kolejne rozdziały są nie mniej ciekawe. Pojawiają się zagadnienia o neuronach lustrzanych i ich wpływie na nasze funkcjonowanie, również w aspekcie autyzmu, który rozwijany jest w innej części książki; o ewolucji języka, gdzie raczej więcej jest pytań, niżeli odpowiedzi, co absolutnie nie umniejsza świetności tego rozdziału. Następnie rozpracowywane jest nasze poczucie estetyki, wrażliwość na sztukę i piękno, gdzie również jest wiele hipotez, jak i faktów. Na końcu autor przytacza kilka krótkich problemów neurologicznych i ciekawych przypadków, oraz wniosków. Czytając tę książkę absolutnie nie można ominąć przypisów, które z racji swojej objętości znajdują się na końcu książki.

    Ta książka to prawdziwa, syta uczta wiedzy i fascynujących ciekawostek ze świata neurologii. Osobiście jestem nią oczarowana.
    Rozpiętość podanych i przetworzonych informacji płynących z tej książki jest niewiarygodnie duża i niesamowicie interesująca, o czym może świadczyć ilość zapisanych przeze mnie notatek na brzegach książki. Ta pozycja jest dla wszystkich tych, którzy interesują się zawiłością funkcjonowania naszego mózgu, chcą się czegoś dowiedzieć o byciu człowiekiem „od strony technicznej”, ale również nie bojących się myśleć, zastanawiać, kwestionować, próbować odpowiadać na zadane pytania i czujących niedosyt wiedzy o nas samych.

    #bookmeter #ksiazki

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

    źródło: media.merlin.pl

    •  

      @lezkaniebieska: rozumiem, tylko że szukałem Neuronauki o podstawach człowieczeństwa w księgarniach internetowych oraz stacjonarnych i nie mogłem znaleźć :(. Pozostaje tylko Allegro.

    •  

      @RDwojak: Niestety nie pamiętam gdzie była kupowana, ale faktycznie spoglądając na księgarnie internetowe w tej chwili, wszędzie pisze, że wyprzedane :o a na allegro tylko licytacja... Gdybyś chciał jakiś jeden rozdział to mogę wysłać jako zdjecia, jednak całość książki to zbyt dużo. I w takim razie powodzenia w szukaniu :)

      +: RDwojak
    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Ciekawostka z dziennika gen. Pattona "Wojna. Jak ją poznałem" dotycząca uprawy roli w Maroku w czasie II wojny.

    "Pola orze się tutaj bardzo dziwną kombinacją różnych zwierząt.
    Chłopi używają zaprzęgu konia z wielbłądem, osiołka z wielbłądem,
    byka z wielbłądem lub byka z koniem. Jak mi mówiono, dwóch
    wielbłądów w zaprzęgu nie można używać, ponieważ gryzą się ze
    sobą. Każde zwierzę idące w parze z wielbłądem nabiera uczucia
    wstrętu i traci radość życia."

    #historia #ciekawostki #ksiazki #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    2 949 - 1 = 2 948

    Tytuł: Siedem minut po północy
    Autor: Patrick Ness
    Gatunek: Literatura młodzieżowa
    ★★☆☆☆☆☆☆☆☆

    Trzynastoletni chłopiec, którego matka umiera na raka, miewa koszmary zarówno we śnie, jak i na jawie. W tych koszmarach pojawiają się dwa potwory. Jeden jest zły i przerażający, a drugi dobry, który przychodzi chłopcu z pomocą...

    Nie podobała mi się ta książka. Właściwie nie wiem dla kogo ona jest przeznaczona. Moim zdaniem dla dorosłego człowieka jest zbyt płytka, przewidywalna i napisana słabym językiem. Fragmenty, które miały prawdopodobnie zawierać morały i zmuszać do refleksji, są pozbawione wartości, napisane jakby na siłę nieudolnie starając się wywołać w czytelniku smutek i poruszenie. Opowieść jest stylizowana na baśń dla dzieci, ale nie poleciłabym jej żadnemu dziecku. W moim odczuciu książka nie zasługuje, aby cokolwiek z niej czerpać, zwłaszcza w młodym wieku. Nie lubię, jak dramatyczna historia zostaje przedstawiona w tak marny i nieprzekonujący sposób. Szkoda, bo sama jej koncepcja zapowiadała się emocjonująco.
    Cieszę się, że książka jest bardzo krótka i nie zmarnowałam przez nią zbyt wiele czasu.

    #bookmeter #czytajzwykopem #ksiazki
    pokaż całość

    źródło: kk.JPG

  •  

    Tez chcę taką zakładkę do #ksiazki ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #koty #heheszki

  •  

    Jakie książki każdy w życiu musi przeczytać? Szukam czegoś kultowego, coś co mnie wciągnie, tematyka dowolna
    #ksiazki #czytajzwykopem

  •  

    Nowe grubaski (ʘ‿ʘ) Skończę Człowieka o 24 twarzach (póki co bardzo na plus) i biorę się za te. Tylko więcej wolnego czasu (╯︵╰,)

    #ksiazki #pokazzakupy

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Epitafium (napis nagrobny) Światopełka Karpińskiego (poety międzywojnia, oficera, hulaki):
    "Ani łzy po swoim trupie,
    bowiem wiele spraw miał w sercu,
    ale jeszcze więcej w dupie."

    #historia #epitafium #ksiazki #poezja

  •  

    Alternatywna okładka Kamienia Filozoficznego. Reszta w komentarzach.
    Autor: Dylan Pierpont
    #harrypotter #grafika #ilustracja #ksiazki #scarypotter

  •  

    Dej plusa jeśli chciałbyś żeby zamiast nowego odcinka wypłyneły "Wichry zimy" ( ͡° ʖ̯ ͡°) #got #ksiazki

  •  

    Pan Lodowego Ogrodu tomy I-IV
    Ocena: 6.5

    Najbardziej nierówne fantasy jakie czytałem. Były epizody, w których pół tomu jednego dnia. Były też takie, gdzie wydawać by się mogło że akcja jest kluczowa i powinna galopować a czytało się te fragmenty źle i były one nudne. Zmarnowany potencjał postaci Filara, zmarnowany potencjał Cyfral. Właściwie 4tom nie powinien być tak długi (bo dłużył się tam gdzie potrzebna była akcja albo inna narracja) a najlepiej, gdyby poprzednie były trochę grubsze kosztem zostawienia tego w trylogii. Zawiodłem się bardzo słabą końcówką.
    Jeżeli chodzi o całą serię- Opowieść Filara nabierała tempa z każdym tomem i w trzecim moment kulminacyjny był naprawdę skopany (nie mówiąc jak bardzo jego historia w 4 została olana).
    Trudno powiedzieć czy polecam.. warto najpierw zainteresować się innymi seriami niż akurat tą. Jest bardzo nierówno, dłużyzny są z gatunku tych słabych, nic nie mówiących o świecie (ten świat żyje tylko w buńczucznych opisach Grzędowicza, bo ciągle sam musiałem sobie przypominać, że ten grajdoł trzyma się jakiejś kupy, jest jakaś polityka etc.) za to w momentach gdzie jest ciekawie (niewola Filara) naprawdę szybko i dobrze się to czyta. Pan Jarosław jest zdecydowanie lepszy w opisywaniu historii pomniejszych, kreowanie wielkiego żyjącego świata i intryg wychodzi mu fatalnie.
    #ksiazki
    #bookchallenge 7/24 (ciekawe jak to zrobię xD)
    A jakie jest wasze zdanie ?
    pokaż całość

    •  

      @Croudflup: czytałam strasznie dawno temu, ale pamiętam, że wtedy sam początek wydawał mi się bardzo klimatyczny, z tymi wioskami pochłanianymi przez mgłę i takim poczuciem zagubienia w obcym świecie, no a potem to gdzieś zginęło, w ogóle świat, który Grzędowicz opisywał w ostatnim tomie, to był zupełnie inny świat niż ten z pierwszego ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      @megan_: dokładnie. Zgadzam się w stu procentach. Świat z pierwszego tomu to był taki klaustrofobiczny, wioskowy klimat beznadziei i przeżywania z dnia na dzień. Vukko który nie wiedział co i jak się odbywa, zagubiony. No klimat Vukka w 1tomie nie podrabialny. Końcówka to jakiś żart niestety :(

      +: megan_
    • więcej komentarzy (9)

  •  

    będzie czytane ( ͡° ͜ʖ ͡°) #ksiazki

    źródło: embed.jpg

  •  

    #finanse #gielda #zloto #bitcoin #ksiazki
    W związku z tym, iż bardzo często dostaję pytania odnośnie wartościowych książek poniżej publikuję listę pozycji stanowiących cenną lekturę dla każdej osoby poważnie podchodzącej do inwestycji finansowych.
    Przed przystąpieniem do inwestowania dobrze jest zapoznać się z ekonomią.
    1. Frederic Bastiat – „Co widać i czego nie widać”
    2. Frederic Bastiat – „Państwo”
    3. Henry Hazlitt – „Ekonomia w jednej lekcji”
    4. Gene Callahan – „Ekonomia dla normalnych ludzi”
    5. Murray N. Rothbard – „Ekonomia wolnego rynku”
    Znajomość ekonomii stanowi bardzo dobrą podstawę do poznawania zagadnień związanych z inwestowaniem. Poniższe tytuły zostały podzielane pod względem poziomu trudności i tematyki.

    Poziom podstawowy:
    6. Adam Zaremba – „Giełda Podstawy inwestowania”
    8. Mark Skousen – „Inwestowanie w jednej lekcji”
    9. Mark Skousen – „Walc wiedeński na Wall Street”

    Poziom zawansowany:
    A. Inwestowanie ogólne:
    10. Alexander Elder – „Zapraszam do gabinetu inwestora giełdowego”
    11. Benjamin Graham – „Inteligentny Inwestor”
    12. Alexander Elder – „Zawód inwestor giełdowy”

    15. Max Otte – „Kiedy nadchodzi kryzys”
    16. Mark Shipman – „Inwestycyjny boom siła spokojnej i mądrej strategii"
    17. John C. Ritchie – „Analiza fundamentalna”
    18. John C. Hull – „Zarządzanie ryzykiem instytucji finansowych”
    19. Al Brooks – “Analiza price action: trendy”
    20. T. Stanley – „Przestań zgrywać milionera”
    21. Jim Rogers – „Street Smarts Adventures on the Road and in the Markets”

    B. Ekonomia a inwestowanie
    22. Machlup Fritz – „Giełda kredyt kapitał”
    23. Mark Skousen – „Struktura produkcji. Giełda, kapitał, konsumpcja”
    24. Peter Schiff – „Gospodarka rozwój krach. Na czym to polega?”
    25. Peter Schiff – „Wielka Depresja 2.0”
    26. Jesus Huerta De Soto – „Pieniądz, kredyt bankowy i cykle koniunkturalne”
    27. Murray N. Rothbard - „Wielki kryzys w Ameryce”
    28. Peter Schiff – „The Real Crash (Updated in 2014): America’s Coming Bankrupcy – How to Save Yourself and Your Country”
    29. Peter Schiff – „The Little Book of Bull Moves, Updated and Expanded: How to Keep Your Portfolio Up When the Markets Is Up, Down or Sideways”
    C. Inwestowanie w złoto
    30. Michael Maloney – „Jak inwestować w złoto i srebro”
    31. Tomasz Witkiewicz – „Inwestowanie w złoto i srebro”
    32. T. Witkiewicz, K. Wąsala – „Numizmatyka bez tajemnic”

    D. Inwestowanie w surowce
    33. Dorota Sierakowska – „Świat surowców”
    34. Adam Zaremba – „Jak zarabiać na surowcach?”
    35. Jim Rogers – „Hot Commodities: How Anyone Can Invest Profitably in the World’s Best Market”

    E. Inwestowanie w nieruchomości
    36. Sławek Muturi – „Mieszkania na wynajem. Moja droga do wolności finansowej”
    37. Sławek Muturi – „Zarządzanie najmem”
    38. Ken McElroy – „Jak inwestować w nieruchomości”

    F. Inwestowanie w waluty
    39. Ashraf Laidi – „Międzyrynkowa analiza kursów walutowych”
    40. W. Marcinkowska-Lewandowska, M. Rubaszek, D. Serwa – „Analiza kursu walutowego”
    G. Inwestowanie w fundusze inwestycyjne
    41. Wojciech Tukan, Michał Poła – „Jak zarobić na funduszach”
    42. Maciej Karsznia – „Milion w zasięgu ręki”
    43. Piotr Wajda – „Podatek od złudzeń” (Jeden rozdział jest przedrukiem z independenttrader.pl)

    H. Spekulacja
    44. Curtis Faith – „Droga Żółwia”
    45. Brent Penfold – „Uniwersalne zasady spekulacji”
    46. John J. Murphy –„ Analiza techniczna rynków finansowych”
    47. Van K. Tharp – „Giełda, wolność i pieniądze. Poradnik spekulanta”

    I. Inflacja
    48. Adam Fergusson – „Kiedy umiera pieniądz”
    49. Henry Hazlitt – „Inflacja. Wróg publiczny nr 1”
    50. Jorg Guido Hulsmann – „Etyka produkcji pieniądza”

    J. Bankowość
    51. Murray N. Rothbard - Tajniki bankowości. Podręcznik akademicki

    52. M. Iwanicz-Drozdowska, W. Jaworski, Z. Zawadzka – „Bankowość. Zagadnienia podstawowe”

    K. Ekonomia polityczna
    53. Alan Greenspan – „Era zawirowań”
    54. James Rickards – „Wojny walutowe”
    55. Zbigniew Brzeziński – „Wielka szachownica”
    56. John Perkins – „Hitman, wyznania ekonomisty od brudnej roboty”
    57. Henry Kissinger – „Dyplomacja”
    58. Daniel Estulin – „Prawdziwa historia klubu Bilderberg”
    59. James Rickards – „The Death of Money: The Coming Collapse of the International Monetary System”
    60. Nomi Prins – „All the President’s Bankers: The Hidden Alliances that Drive American Power”

    L. Historia ekonomiczna
    61. Murray N. Rothbard – „Złoto banki ludzie Krótka historia pieniądza”
    62. Matthew Hart – „Złoto. Śladami najbardziej pożądanego przez ludzkość metalu”
    63. Charles Mackey – „Niezwykłe złudzenia i szaleństwa tłumów”
    64. Song Hongbing – „Wojna o pieniądz 1, 2 i 3”
    65. Fedrynand Lips – „Złoty spisek”
    66. Edward Griffin – „Finansowy potwór z Jekyll Island. Prawdziwa historia rezerwy federalnej.”
    67. David Stockman – „Wielka deformacja”
    68. Rueff Jacques – „Grzech monetarny Zachodu”
    69. Bruno Bandulet – „Ostatnie lata euro”
    70. Gregory Zuckerman – „Frakersi. O gazie i ropie łupkowej”
    71. Hanna Samaryna – „Deflacja w Japonii”
    72. Antony C. Sutton – „Wall Street and the rise of Hitler”
    73. Antony C. Sutton – „Wall Street and the Bolshevik Revolution”
    74. Antony C. Sutton – „Wall Street and FDR”

    M. Krytyka neoliberalizmu i ery Wielkiego Umiarkowania („Great Moderation”)
    75. Izabela Litwin – „Zanim wyjdziemy na ulice"
    76. Marcin Popkiewicz – „Świat na rozdrożu”
    77. Naomi Klein – „Doktryna szoku”
    78. Janusz Szewczak – „Banksterzy. Kulisy globalnej zmowy”
    79. Thomas Piketty – „Kapitał w XXI wieku”
    80. Thomas Aubrey – „Koniec wielkiego mitu”

    Książki angielskojęzyczne:
    1. Jim Rogers - „Hot Commodities: How Anyone Can Invest Profitably in the World’s Best Market”
    2. Nomi Prins – „All the President’s Bankers: The Hidden Alliances that Drive American Power”
    3. Peter Schiff – „The Real Crash (Updated in 2014): America’s Coming Bankrupcy – How to Save Yourself and Your Country”
    4. Peter Schiff – “The Little Book of Bull Moves, Updated and Expanded: How to Keep Your Portfolio Up When the Markets Is Up, Down or Sideways”

    1. Max Otte - „Kiedy nadchodzi kryzys”
    2. Bruno Bandulet - „Ostatnie lata euro”
    3. Charles Mackey - „Niezwykłe złudzenia i szaleństwa tłumów”
    4. Adam Fergusson – „Kiedy umiera pieniądz”
    5. Jim Rogers – „Street Smarts Adventures on the Road and in the Markets”
    6. Friedrich List - "National System of Political Economy volume 1: The history

    źródło: http://independenttrader.pl/niezbednik,polecane-lektury.html
    pokaż całość

  •  

    Patrzcie, jaka fajna lektura się przypałętała przy oczekiwaniu na meczyk ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #ksiazki #nauka

  •  

    2 953 - 1 = 2 952

    Tytuł: Harry Potter and the Chamber of Secrets
    Autor: J.K. Rowling
    Gatunek: Fantasy
    ★★★★★★★★★★

    Druga część serii o młodym czarodzieju to jeszcze więcej tego samego:

    pokaż spoiler Dursleyowie są jeszcze bardziej nieznośni, Hermiona jest jeszcze mądrzejsza, nauczyciel Obrony przed Czarną Magią jest jeszcze bardziej niekompetentny


    Znowu nie mogłem się oderwać i błyskawicznie przeczytałem całą książkę. Ta część również jest napisana bardzo lekkim językiem i czyta się ją bardzo przyjemnie. Prawie wcale nie musiałem zaglądać do słownika.

    W tej części pojawił się bohater, którego nigdy nie lubiłem - Zgredek. Do tego autorka ma trochę irytujący zwyczaj przypominania tego, co było w poprzedniej części. Mimo to uważam, że druga część dotrzymuje poziomu pierwszej.

    PS Okładki wciąż są cudowne (。◕‿‿◕。)

    #bookmeter #ksiazki #harrypotter
    pokaż całość

  •  

    Takie perełki (ʘ‿ʘ)
    #ksiazki #historia #warszawa

    źródło: embed.jpg

  •  

    Zrobiłem dzisiaj sobie coś takiego. Sam zbiór jest dostępny w internecie. Oprawa twarda. Przekładka drukowana na plastiku.
    Więcej fotek w komentarzach.

    #diy #pasta #ksiazki #heheszki #papiez

  •  

    2 955 - 1 = 2 954

    Tytuł: Legion
    Autor: Brandon Sanderson
    Gatunek:
    ★★★★★★★☆☆☆

    No i znów Sanderson... no i zajebiste dwa opowiadania, trochę krótkie jak na autora "Drogi królów" ale pomysł na detektywa z pewną przypadłością był dla mnie super. Jeżeli ktoś lubi Indianę Jonesa to lektura specjalnie dla niego bo czytając miałem nie odparte wrażenie że ta postać była podstawą do stworzenia głównego bohatera. Jedyny minus to o jakieś 800 stron za krótkie :P

    #brandonsanderson #legion #scifi #ebook #czytajzwykopem #ksiazki

    #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    James Luceno - Tarkin
    Pierwsze spotkanie z książkowym nowym kanonem zaliczam do udanych ale tego się spodziewałem po Luceno.

    + Możliwość podejrzenia od kuchni jak działają trybiki w potężnej imperialnej machinie (jestem jednym z dziwaków którzy uwielbiają politykę w SW)
    + Retrospekcje pogłębiające postać Tarkina i tłumaczące jego niektóre przyszłe decyzje
    + Sam Tarkin jest dobrze nakreślony, nie jako groteskowy czarny charakter ale gość który ma państwo do zarządzania, za którego bezpieczeństwo odpowiada i będzie do tego dążył nawet sporym kosztem
    + Luceno bardzo sprawnie lawiruje również w nowym kanonie i przemyca do niego kilka rzeczy ze starego (Akademia na Caridzie, Armand Isaard, Ranulph Tarkin)

    - W połowie akcja siada na kilka rozdziałów skupiając się na śledztwie z którego niewiele wynika gdyż i co innego okazuje się być głównym wątkiem
    - Ekipa "tych dobrych" jest tak papierowa że zapomina się o nich zaraz po zamknięciu książki

    7+/10

    #starwars #ksiazki
    pokaż całość

  •  

    #powstaniewarszawskie #ksiazki #neuropa #4konserwy #takbylo

    Fragment z książki "Pięć lat kacetu" - Stanisław Grzesiuk

    W sierpniu i wrześniu 1944 r. żyliśmy w obozie Powstaniem Warszawskim. Z pełnym napięciem obserwowaliśmy wypadki w Polsce. Współczuliśmy Warszawie i warszawiakom. Całym sercem byliśmy przy walczącej ludności Warszawy. Wiadomości mieliśmy z radia i prasy niemieckiej. Przyszła wiadomość, że do Mauthausen przywieźli powstańców, a następnego dnia przyprowadzono ich do Gusen. Był to pierwszy transport ludzi z powstania. Gdy przygotowano dla nich miejsce na blokach 20 i 21, wszyscy wędrowali tam, żeby dowiedzieć się więcej szczegółów o powstaniu, a warszawiacy dodatkowo chcieli dowiedzieć się, jak wyglądały sprawy w miejscach zamieszkania ich rodzin, z którymi wszyscy stracili kontakt.

    I tu nastąpiło uderzenie młotem po łbie - i rozczarowanie. Okazało się, że ci ludzie do samego Wiednia jechali bez żadnego konwoju. W Wiedniu dopiero SS zamknęło transport i obsadziło wagony. Był taki jeden, który gonił osobowym pociągiem transport, bo wyszedł z wagonu, a transport mu uciekł. W Mauthausen jeden z transportu poszedł na druty, bo zabrali mu złoto i biżuterię, którą miał przy sobie. Wprowadzili ich do łaźni. Kazali im się rozebrać w jednym pomieszczeniu, a z łaźni wyszli innym wyjściem i tam dano im już obozowe ubrania. Nie mógł, głupiec, przeżyć straty i prądem z drutów odebrał sobie życie. Ja też poszedłem wypytać się troszkę o swoją ulicę Tatrzańską, gdzie mieszkały moja matka i siostra. Po drodze spotkałem kolegę Janka Koperskiego z Warszawy, z Czerniakowa, i mówię mu, że idę dowiedzieć się coś o swojej parafii.

    - Nie chodź tam - mówi on - bo tylko się zdenerwujesz i jeszcze którego zabijesz. To nie powstańcy - to bydło. Ty nie masz pojęcia, co oni wygadują. A zresztą idź, to się przekonasz sam.

    Poszedłem. Z początku przysłuchiwałem się rozmowom innych, a wypowiedzi tych z Warszawy były w takim sensie:

    - Co, wy myślicie, że nas będą traktowali tak jak was? My przyjechaliśmy na wolne roboty, a że nie mieli nas gdzie umieścić, to tu nas ulokowali na kilka dni tylko i będą rozsyłali do gospodarzy i do fabryk.

    I tak po kolei - w ten sposób.

    Inny znów wołał ze złością:

    - To ja na roboty rolne jechałem, a teraz do obozu trafiłem. Powstania im się zachciało, skurwysynom!

    Tu już nie wytrzymałem. Podszedłem do tego, co tak wrzeszczał, i spokojnie pytam go, jak on długo już siedzi.

    - Dwa tygodnie - odpowiedział ze złością.

    - I ty masz żal do powstańców? A jak ja już siedzę cztery i pół roku - to do kogo ja mam mieć żal?

    W tym momencie z bloku wyszedł inny “powstaniec”, pociągnął mojego rozmówcę mówiąc:

    - Chodź, co będziesz gadał z tymi bandytami.

    Uderzyłem błyskawicznie, bez zastanowienia, bez żadnej myśli. Gdy upadł - skoczyłem, żeby go skopać, i kto wie, czy nie zostałbym bandytą, gdyby mnie nie odciągnął jeden znajomy mówiąc:

    - Chodź, daj spokój, zostaw to bydło w spokoju, po co ty masz go bić, jego sam los w dupę uderzy.

    Odszedłem, ale trząsłem się cały - i płakać mi się chciało, że takie nieobrobione bydlę po tym wszystkim, co przeżywaliśmy, nazywa nas bandytami.

    Wieczorem dowiedziałem się, że w tym czasie, gdy po przyprowadzeniu ich do Gusen stali jeszcze na placu apelowym, jeden wystąpił z szeregu i zwrócił się do starszego obozu, Rorbachera, mówiąc po niemiecku, że wśród nich jest wielu takich, którzy chcieliby wstąpić do niemieckiego wojska. Rorbacher dał mu w pysk, kopnął w tyłek i wpędził z powrotem do szeregu. Jednym słowem - popisali się. Swoim wstępnym zachowaniem; zamknęli sobie drogę do tych resztek uczuć, które pozostały starym więźniom. Nikt im nic nie dał i nikt im nic nie pomógł.

    Gorzej. Kapowie Polacy i ci na funkcjach zaczęli ich bić i prześladować tak w pracy, jak i na bloku. Niech zobaczą, co to jest obóz koncentracyjny. Niech poznają “lepsze traktowanie”, niech poznają “bandytów”. Dopiero Polacy, którzy cieszyli się dużym autorytetem więźniów, apelowali do ludzi, żeby ich nie bili i nie prześladowali.

    - Nie dajcie im nic, ale i nie prześladujcie - mówili - bo patrzy na nas tyle innych narodowości.

    I ten argument o narodowościach trafił ludziom do przekonania. Później znalazło się wśród nich ludzi mądrych i wartościowych, którym pomagano, ale były to już osobiste sprawy niektórych więźniów, a nie ogólny pęd sympatii, jaką odczuwaliśmy, zanim doszło do osobistego zetknięcia się z nimi.
    pokaż całość

    źródło: taniaksiazka.pl

  •  

    2 962 - 3 = 2 959

    Ostatnio przeczytałem kilka książek kręcących się wokół psychologii. Pomyślałem, że warto byłoby je krótko opisać na Mirko, gdzie tyle osób ma różne problemy psychologiczne/psychiczne. Szczególnie zapadła mi w pamięć odpowiedź jednego Mirka na czyjś wpis dotyczący kłopotów z synem, który nie uczy się ani nie pracuje. Nie mogę tego wpisu znaleźć, ale odpowiedź brzmiała mniej więcej tak: "Brawo, wychowałaś kolejnego pasożyta". Plusów grubo ponad sto. Abstrahując od meritum tamtego wpisu, taka reakcja wydała mi się kwintesencją błędnego, mirkowego podejścia do tych spraw: wyśmiać, zrugać, odesłać gdzie indziej. Niech szuka pomocy tam, gdzie tej pomocy udzielają. Kłopot w tym, że ludzie z tego typu problemami lgną tam, gdzie nie powinni (w tym wypadku na Mirko), i gdzie spotykają innych ludzi z problemami innego typu - jak ten Mirek, który taką odpowiedzią zasygnalizował własny, inny problem. Jeden spotyka drugiego i wspólnie, zamiast sobie pomóc, tylko potęgują te problemy.

    Syty głodnego nie zrozumie, tym bardziej nie próbuję robić z siebie eksperta; ja po prostu podążam za wiedzą. Może jednak poniższe tytuły komuś pomogą? Na pewno warto je przeczytać.

    Tytuł: Paradoks Szympansa
    Autor: Steve Peters (tłum. Michał Konewka)
    Gatunek: psychologia
    ★★★★★★★★★☆

    Paradoks szympansa ma taką przewagę nad innymi rewolucyjnymi poradnikami typu "Jak żyć?", że łatwo zastosować jego założenia i szybko można poczuć efekty. Peters wyjaśnia w bardzo, bardzo przystępny sposób jak działa nasz umysł, i dzieli go na łatwe do wyobrażenia części: Szympans (podświadomość, emocje, jak zwał tak zwał), Komputer (zapisane w nas dane, reakcje automatyczne) i Człowiek (czyli my, nasze logiczne zachowania; to, kim naprawdę jesteśmy). Rewelacja.

    Tytuł: W co grają ludzie
    Autor: Eric Berne (tłum. Paweł Izdebski)
    Gatunek: psychologia
    ★★★★★★★★☆☆

    Podczas czytania W co grają ludzie miałem nieodparte wrażenie, że właśnie wszedłem w posiadanie podręcznika, który zawiera w sobie największe tajemnice psychologii, a których to tajemnic żaden psycholog nie chce zdradzać z tego względu, że gdyby zwykli ludzie je poznali, to jego zawód przestałby istnieć. Czy muszę dodawać coś więcej?

    Tytuł: Człowiek w poszukiwaniu sensu
    Autor: Viktor E. Frankl (tłum. Aleksandra Wolnicka)
    Gatunek: autobiografia, psychologia
    ★★★★★★★★☆☆

    Książka podzielona na dwie części. Pierwsza, dłuższa, to opis doświadczeń Frankla z obozów koncentracyjnych oraz tego, jak nie stracił poczucia sensu w środku piekła. Druga część jest poświęcona logoterapii, czyli metodzie psychoterapii, którą wymyślił autor. Frankl był takim psychoterapeutą, który na początku terapii pytał pacjenta "Dlaczego się nie zabijesz?", a potem dochodził z nim do konstruktywnej odpowiedzi. Człowiek w poszukiwaniu sensu to krótka, bardzo treściwa pozycja.

    #ksiazki #psychologia #czytajzwykopem

    #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

    źródło: ecsmedia.pl

    •  

      @RDwojak: Więcej takich wpisów (ʘ‿ʘ) Właśnie byłem na etapie 'przeczytałem już wszystko ze swojej kolejki książek, jak żyć'. Dzękuję ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      +: RDwojak
  •  

    Prawdziwy problem jest tylko jeden, kochanie. Ten, że człowiek żyje tylko jakieś dziewięćdziesiąt lat, a z tego jeszcze ze trzydzieści jest za młody, a drugie tyle za stary. I zawsze gnębi go takie straszne podejrzenie, że ten czas mu ucieka, że powinien robić i mieć coś zupełnie innego. To dlatego dzieci biedaków dorabiały się zębami i pazurami, a dzieci bogaczy zostawały komunistami.

    ~ Rafał A. Ziemkiewicz, "Walc stulecia"

    #ziemiewicz #ksiazki
    pokaż całość

    •  

      @BJXSTR: Ta książka jest trochę wizjonerska - wydaje się, że portretując głównego bohatera autor przewidział życie erotyczne sporej grupy polityków ze swojego kręgu ideowego, co nasuwa podejrzenie, że jedno z drugim ma jakiś związek. ;)

  •  

    Co te #rozowepaski mają z fotografowaniem sobie nóg z kocem, kubkiem i książką (koniecznie Jakuba Żulczyka)? W przeciągu dwóch dni widziałem z 4 takie zdjęcia na swojej ścianie na fejsie. Wszystkie identycznie podpisane (kocyk, kawusia i dobra książka). Czy to początki grażynienia?

    #kiciochpyta #rozowepaski #ksiazki #grazynacore pokaż całość

  •  

    W Niemczech właściciel motocyklu po raz kolejny zamontowal na swojej maszynie tablice rejestracyjne w taki sposób że były bardzo nieczytelne.Wyrok sądu: 20 godzin czytania.Na uniwersytecie w Monachium 19 latek ma wybrać sobie książkę i po lekturze zaprezentować opowiadanie/plakat..lub zarapowac.

    #ciekawostkizniemiec mój tag o Niemczech

    http://www.nachrichten.at/nachrichten/weltspiegel/19-Jaehriger-zu-20-Stunden-Lesen-verurteilt;art17,2649424

    #ksiazki #motocykle #prawo #heheszki
    pokaż całość

  •  

    2 963 - 1 = 2 962

    Tytuł: Paragraf 22
    Autor: Joseph Heller
    Gatunek: powieść
    ★★★★★★★★☆☆

    "Panowie (...) Jesteście oficerami Armii Stanów Zjednoczonych. Oficerowie żadnej armii na świecie nie mogą tego o sobie powiedzieć. Zastanówcie się nad tym."

    Akcja dzieje się w trakcie II wojny światowej. Fabuła opisuje losy amerykańskich żołnierzy z jednostki lotniczej stacjonującej na włoskiej wyspie. Głównym bohaterem jest bombardier Yossarian, który przez swój paniczny strach przed śmiercią, robi wszystko, aby uniknąć udziału w kolejnych obowiązkowych lotach bojowych. Oprócz niego w książce przewija się wiele innych charakterystycznych postaci, od dowódców, po najniższych stopniem żołnierzy. Każda z nich ma inne spojrzenie na wojnę i różne sposoby na jej przetrwanie.

    Ciężko opisać tę książkę tak, aby oddać właściwie jej klimat. Powieść jest specyficzna. Na początku wydawało mi się, że jest to komedia. Dialogi i sytuacje są momentami absurdalne. Jednak im dalej się zagłębiałam w książkę, tym bardziej odczuwałam, że to, co czytam, jest śmiertelnie poważne. Książka od początku do końca jest równa, tzn. nie ma słabszych czy lepszych fragmentów. Z jednej strony pod koniec już mnie trochę nudziła, ale z drugiej strony, byłam pod wrażeniem, że autorowi udało się utrzymać przez prawie 500 stron taki sam poziom bez chwili wytchnienia. To, co mi się najbardziej podobało w "Paragrafie 22" to bohaterowie. Postacie były wyolbrzymione, trochę jak w kreskówkach, ale każda reprezentowała swój własny styl. Dzięki ich charakterom autor przedstawił czym tak naprawdę jest wojna - okazją do robienia swoich własnych interesów, kariery, bezmyślnego wydawania i wypełniania rozkazów...
    Nie nazwałabym "Paragrafu 22" arcydziełem, ale na pewno wrzuciłabym go na listę książek, które warto przeczytać w swoim życiu:)

    #bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem
    pokaż całość

    źródło: 22.jpg

  •  

    #film #gimbynieznajo #humor #ksiazki
    Siekierezada (1985)

    Uwielbiam ten film za ten leśny klimat.

    Nie będziemy tracić gotówki na jakieś tam majonezy!

    źródło: youtube.com

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #ksiazki

0:0,0:0,1:0,0:3,0:3,0:2,0:0,0:0,0:1,0:2,0:3,0:2,0:3,0:3,0:2