•  

    Cóż, wola kości była taka, że przeżyłem, jednak poczyniłem wpis pogrzebowy i nie mogę się powstrzymać, żeby go nie wrzucić. xD
    ____________

    Abu'l al-Hasan Dżabadahut

    Leżał na ziemi krztusząc się swoją krwią. Wiedział, że jego koniec jest blisko. Jak przez mgłę widział pole bity. Martwych braci w wierze, którzy oddali życie w obronie naszych ziem. Każdy z tych mężczyzn dzielnie walczył za wiarę, na pewno zostaną przyjęci do raju, gdzie czekają na nich wszelkie rozkosze świata.
    Powoli wydawał ostatni dech, gdy przypomniał mu się werset ze świętej księgi traktujący o zaświatach:

    Będzie w nich to, czego dusze zapragną i czym rozkoszują się oczy. I będziecie przebywać tam na wieki.

    To śmieszne, jakie myśli potrafią przyjść człowiekowi do głowy w takiej chwili. Powoli zaczynał odczuwać spokój, jakiego dotychczas nie zaznał, a następnie wszystko spowiła ciemność. Trwał w mroku przez moment, nie wiedząc co się stanie. Po chwili został oślepiony przez blask nie z tego świata. Poczuł jak ktoś go unosi, a gdzieś w oddali rozbrzmiewa niewyraźnie pieśń:

    Kuniowy orszak niech twą duszę przyjmie,
    Uniesie z ziemi ku równinom w niebie,
    A galop kuni niech poniesie,
    Aż przed oblicze Kunia Najwyższego.


    Nie wie kiedy znalazł się na trawiastej polanie, ciągnącej się po horyzont. Gdzieś za mgłą mieniły się góry i lasy. Słychać było cichy szum potoku, a na twarzy czuł lekki,ciepły wiatr. Miejsce piękne i kojące nerwy. Odwrócił się. Za nim rozbito duży namiot, do którego zbliżył się powoli. Zajrzał do środka. Wewnątrz znajdowały się wszelkie luksusy, o których mógł marzyć podczas wojny. Wielkie łoże, zdobne ławy, dzbany wypełnione winem i misy pełne jadła. Nagle jego uwagę zwrócił tętent końskich kopyt. Wyszedł z namiotu i ujrzał tysiące koni hasających po polanie. Spostrzegł również, że część z wierzchowców ma swojego jeźdźca. Piękną kobietę, odzianą w zwiewne szaty. Po chwili wszystkie podjechały do namiotu i zeszły na ziemię. Do Abu’la podeszła jedna z nich, ukłoniła się i przemówiła:

    - Witaj panie. Jesteśmy tu by umilić ci wieczność. Wiemy, że czujesz potrzebę odkrywania, a ta kraina czeka na odkrycie.

    Abu’l spojrzał ze spokojem na wysłanniczki pana, oraz rumaki kłusujące po polanie. Jeśli to jest raj, to lepiej nie mógł trafić.

    #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad #jihadcontent #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: narwalded.png

  •  

    DOGRYWKA - RAPORT cz. 2 #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad
    **Otwórz muzykę w drugiej karcie**
    Link do części 1

    ----------------------------------------

    Sektor 1 - Miasto Krucjaty (Latakia)
    Wartość punktowa: 3
    Obrońcy: Krucjata

    - Same utrapienia z tymi milicjantami - westchnął głośno Grigorio Maciaronni,
    - Stój za blanką! Nie chcesz chyba zostać trafiony strzałą! - wtórował mu Hrabia Wibert Szalony, po czym oczy obu dowódców zwróciły się ku lecącemu z ogromną prędkością w ich stronę kamiennego pocisku. Nim zdążył zareagować, został zmieciony wraz z kilkoma rycerzami i milicjantami ku przerażeniu Vaelkonysa Marra.

    Po chwili kolejny głaz uderzył w mury, a krzyżowcy zrozumieli, że mają ogromny problem. Milicjanci zaczęli przesuwać się z pozycji, tworząc szczeliny w przygotowanym przed bitwą przez hrabiego Wilberta planu obrony miasta. Ostrzał z kamieni ustał, na obrońców spadło kilkanaście bukłaków z łatwopalną cieczą. Zdruzgotane oddziały milicji próbowały ugasić gorzejący pożar, na nic się to jednak nie zdało.

    Po skruszeniu kolejnej sekcji murów Jihad ruszył do walki. Przodem pojechała kawaleria, zaraz za nimi biegli włócznicy. Atakujący nie dostrzegli żadnych oddziałów łuczników czy kuszników. Zdobycie miasta było zdecydowanie w zasięgu ręki.

    * * *

    Walki na ulicy były wyjątkowo krwawe. Oddziały włóczników pod dowództwem Eylerta Von Lackendorfa stawiały dzielny opór świetnie zorganizowanej konnicy saracenów. Vaelkonys Marr przejął dowództwo nad oddziałem hrabiego Wilberta i skutecznie odzyskiwał kontrolę nad miastem ulica po ulicy. Abu’l al-Hasan Dżabadahutt zdał sobie sprawę, że jego legendarne konie nie były w stanie uwolnić pełni swoich możliwości w warunkach miejskich. Dodatkowo wróg posiadał przewagę liczebną, a do walki po początkowym chaosie w szeregach zaczęła dołączać milicja Grigorio Maciaronniego.

    Nawet wsparcie saraceńskich włóczników wydawało się nie być wystarczające. Ciężka piechota wchodziła w słabo opancerzonych włóczników jak ciepły nóż w masło. ale został trafiony z fustibalusa w głowę. Turek spadł z konia i oszołomiony próbował się szybko podnieść. Dostrzegł przed sobą Vaelkonysa Marra, który nie tracił czasu, aż jego przeciwnik zdąży się pozbierać. Szybkim pchnięciem przebił serce saracena; krew wroga spryskała jego zbroję, a Ślązak wydał z siebie dziki okrzyk.

    - Odwrót! - krzyknął Abu’l al-Hasan Dżabadahutt, ale sytuacja była już beznadziejna. Na szczęście rącze konie pozwoliły dowódcom ulotnić się z pola bitwy w towarzystwie okrzyków zwycięstwa krzyżowców. Inżynierowie Kemala al-Kromüka widząc wyjeżdżającego z miasta Abu'la zorientowali się w sytuacji, porzucili swoje maszyny i rzucili się do ucieczki na wschód.

    * * *

    Grigorio usiadł na skraju muru. Znad morza dobiegał spokojny szum fal, zagłuszany nieco przez stukające młotki i przerzucany gruz. Poczuł czyjąś dłoń na swoim ramieniu.

    - Jak długo będziemy w stanie tutaj rządzić, zanim przyjdzie jeden czy drugi władca i nas zgniecie jak robala? - zapytał przysiadający się Vaelkonys Marr
    - Nie gadaj, pal - powiedział Włoch i podał towarzyszowi fajkę. Oficer zaciągnął się solidnie, w ogóle się nie krztusząc.
    - Bagienne - rozmarzył się Vaelkonys - moje ulubione

    Siedzieli tak, zapominając o wszystkich problemach i ciesząc się z tej beztroskiej, acz względnie krótkiej chwili.

    * * *

    Noc nadeszła szybciej, niż się tego spodziewali. Zapanowała kompletna cisza. Vaelkonys podniósł się powoli i chwiejnym krokiem skierował w stronę schodów. Grigorio dalej wpatrywał się przed siebie, choć niewiele był w stanie dostrzec w blasku księżyca. Ponownie poczuł dłoń na swoim ramieniu. Odwrócił głowę, by rzucić komentarz na temat niepohamowanego głodu zielnego Vaelkonysa, ale widząc postać, która się do niego przysiadła, zaniemówił. Siedzieli tak obok siebie dłuższą chwilę, gdy Włoch nie wytrzymał i zapytał.

    - Czy żałujesz czekogolwiek?

    Czarnowłosa dziewczyna nie odpowiedziała na jego pytanie. Bez słowa wyjęła przedmiot z kieszeni i włożyła go do dłoni Grigorio. Mężczyzna przyjrzał się woreczkowi, w środku którego znajdowały się wielościenne drewniane kości do gry.

    - Nie będą ci już potrzebne? - zapytał Grigorio
    - Przekaż je właściwym osobom - przemówiła dziewczyna - tymczasem śpieszę się na statek.

    Czarnowłosa wstała, a zaraz za nią Włoch. Spojrzał jej głęboko w oczy.

    - Mogę jakoś zmienić twoją decyzję?
    - Nie ma potrzeby, znając życie zmienię ją za parę dni - parsknęła dziewczyna.

    Gdy męzczyzna przetarł oczy, jego rozmówczyni już nie było. Spojrzał na leżącą fajkę i podrapał się z tyłu głowy.

    - Zapamiętać na przyszłość - szepnął do siebie - nigdy nie mieszać ziela z alkoholem.

    ----------------------------------------

    Bitwa w sektorze 1:

    Atakujący: Jihad (450) vs Krucjata (670)

    Straty atakujących:

    endrjuk Lekka kawaleria z łukami : 57
    Kroomka Inżynierowie : 0
    Miczubezi Ciężka kawaleria : 39
    Onde Lekka kawaleria z szablami : 92
    SirSherwood Lekka piechota z włóczniami : 200 - śmierć bohatera

    Łącznie: 388

    Straty obrońców:

    Flameg Ciężka piechota z mieczami : 48 - śmierć bohatera
    grzechu10g Milicja : 214
    Hrabia_Vik Ciężka piechota z mieczami : 54
    Refusek Lekka piechota z włóczniami : 95

    Łącznie: 411

    Bohaterowie @Flameg i @SirSherwood zginęli w walce. Latakia została obroniona

    Jihad 6 : 7 Krucjata

    ----------------------------------------

    ZWYCIĘZCĄ DOGRYWKI ZOSTAJE KRUCJATA

    ----------------------------------------

    Grafika ancalagan @ deviantart

    Jeżeli nie chcesz widzieć postów tego typu, wrzuć tag #lacunafabularnieczarnolisto na czarno
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    DOGRYWKA - RAPORT #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad
    Otwórz muzykę w drugiej karcie

    ----------------------------------------

    Sektor 7 - Miasto Jihadu (Gaza)
    Wartość punktowa: 3
    Obrońcy: Jihad

    Szczęk ciężkiego pancerza był już wyraźnie słyszalny z niewysokich murów. Łucznik przełknął głośno ślinę, by poczuć po chwili dłoń dowódcy na swoim ramieniu.

    - Bądź dzielny żołnierzu - powiedział Stah al Schek - to już ostatnia prosta. Ubij dzisiaj trzech, a będziesz pił za moje do końca tygodnia.

    Na murach zapanowało poruszenie, ale zostalo szybko uspokojone przez groźne spojrzenie Jasnobrodego. Były dowódca Arabskiej BPP podniósł rękę, by dać sygnał pozostałym dowódcom, a ci nakazali swoim podkomendnym ustawić się na pozycjach.

    * * *

    - Mamy drabiny i tarcze, czy to wystarczy? - zapytał po niemiecku jeden z krzyżowców.
    - Włoskie maminsynki wróciły już do swoich włoskich kwok. Jeszcze nigdy nie widziałem, żeby ktoś tak szybko pakował trebusz na statek...
    - Tarczownicy naprzód! Drabiny za nimi!

    Twarz Ulricha purpurowo-czerwonym odcieniem okazywała skrajną determinację. Udało mu się przekonać niechętnego Arona do puszczenia jego oddziału przodem celem zmęczenia przeciwnika. Krzyżowiec, na którego wołali pokiereszowany wiedział, że stając w pierwszej linii ze swoimi żołnierzami dorobi się szybko kolejnych blizn. Po cichu liczył, że skończy się tylko na kolejnych bliznach.

    * * *

    Krzyżowcy pod ostrzałem z góry podeszli pod mury i ustawili drabiny. Włócznicy ar-Rahmana dzielnie bronili murów, starając się nie zostawiać ani trochę pola atakującym. Kilkunastu zakonników wdarło się na mury i rozpoczęli krwawą łaźnię, ale było ich zbyt mało, by przejąć kontrolę nad murami. Na dodatek łucznicy kontynuowali ostrzał tych, którzy wciąż wspinali się po drabinach, a na dodatek rycerze pozostający wciąż na dole zostali zaatakowani przez konnych łuczników Alhazreda i al-Warraqa. Krzyżowcy znaleźli się w potrzasku i po niecałej godzinie walka była już rozstrzygnięta.

    Stłoczeni w niewielkim kółku na murach, pozostający przy życiu zakonnicy, widząc wymierzone w ich strony setki łuków spojrzeli na swojego rannego dowódcę. Ulrich oparł tarczę o ziemię i uklęknął na jedno kolano. Dołączyło do niego pozostałych 6 rycerzy.

    - Pater noster, qui es in caelis: sanctificetur nomen Tuum; adveniat regnum Tuum; fiat voluntas Tua, sicut in caelo, et in terra...

    Prawie wszyscy dowódcy Jihadu unieśli ręce, wstrzymując swoich łuczników. Jihadyści w skupieniu modlącuch się wrogów. Jasnobrody spojrzał z niedowierzaniem na swoich kompanów.

    - CZY WAS DO RESZTY POPIERDOLIŁO?

    Chwycił swoją włócznię i cisnął nią w klęczącego Ulricha. Trafiony w szyje tuż pod hełmem zakonnik osunął się na ziemię, jego towarzysze niezrażeni kontynuowali modlitwę.

    - et ne nos inducas in tentationem...
    - STRZELAĆ BIEDNE PIERDOLONE SKURWYSYNY!

    Łucznicy otrząsnęli się z letargu i wypuścili strzały, kończąc dzieła. Jasnobrody podszedł do przeszytego włócznią Ulricha i obejrzał jego szyję. Pokiwał z uznaniem nad swoim rzutem, po czym nakazał sprzątnięcie zwłok. Spojrzał na ponad setkę rycerzy, leżącą pod murami. Roześmiał się rubasznie, po czym zaczął szukać żołnierza, któremu obiecał napitek przed walką. Z ulgą dostrzegł jego zdekapitowaną głowę kilka metrów dalej. Podniósł ją za włosy i spojrzał trupowi w oczy.

    - BiP się urodziłeś, BiP umarłeś.

    Po chwili zadumy zwrócił się do pozostałych.

    - Uwaga, rozpoczynamy nowy turnus wypoczynkowy! Tym razem do burdeli będą mniejsze kolejki, a wina starczy dla każdego!

    W odpowiedzi usłyszał niemrawe odpowiedzi. Większość oryginalnej BPP wróciła już do domów. U Jasnobrodego też przyszedł czas na powrót. Ale najpierw turnusik.

    ----------------------------------------

    Bitwa w sektorze 7:

    Atakujący: Krucjata (185) vs. Jihad (880)

    Straty atakujących:

    Aroneu Ciężka piechota z mieczami : 100 - śmierć bohatera
    orlando74 Ciężka piechota z mieczami : 85 - śmierć bohatera

    Łącznie: 185

    Straty obrońców:

    achtunki Lekka piechota z włóczniami : 113
    Awerege Łucznicy : 0
    DreadSole Lekka kawaleria z łukami : 0
    eliot123 Lekka piechota z włóczniami : 76
    Matei123 Lekka kawaleria z łukami : 0
    Stah-Schek Lekka piechota z włóczniami : 55

    Łącznie: 244

    Bohaterowie @Aroneu i @orlando74 zginęli w walce. Gaza została obroniona

    Jihad 3 : 0 Krucjata

    ----------------------------------------

    Sektor 6 - Pustynia pod Madabą
    Wartość punktowa: 2
    Obrońcy: Jihad

    - Wszyscy nas zostawili generale - jęczał jeden z konnych - Próba zdobycia Byblos będzie się za nami ciągnęła w nieskończoność.

    - Głowa do góry rycerze! - hrabia Bastian du Chuarn był zupełnie niezrażony tą uwagą - Te tereny są słabo kontrolowane, możemy tutaj stworzyć własne królestwo! Każdy z Was będzie władał ogromnymi ziemiami, nigdy więcej nikt nie ośmieli się z nas zakpić.

    - Panie generale, a oni? - rycerz wskazał drżącą ręką na wydmę przed nimi.

    Wzgłuż linii horyzontu ustawione były trzy setki muzułmańskich konnych. Gdy tylko Al-Ladin Lis-aros uniósł rękę, cała saraceńska jazda rzuciła się do szarży. Za jadącym na czele asasynem Hasikiem al-Kasaadem podążali Al-Ladin z szablistami, zas z zza ich pleców zaczęły lecieć w stronę krzyżowców strzały. To osłabiło nieco chrześcijańską szarżę, która po zderzeniu z ciężką konnicą jihadu została od razu zasypana ciosami doborowych kawalerzystów spod znaku półksiężyca. Bardzo szybko elitarny oddział hrabiego został otoczony i wyrżnięty w pień, a sam hrabia, a właściwie jego głowa, została przytroczona do kulbaki Hasika, który własnoręcznie uciął ją Lotaryńczykowi.

    - Dzielnie walczyli, to trzeba im oddać - powiedział w drodze powrotnej Al-Ladin.

    Hasik prychnął, pokiwał głową z niedowierzaniem po słowach towarzysza, po czym wszyscy skierowali się w stronę zachodzącego słońca.

    ----------------------------------------

    Bitwa w sektorze 6:

    Atakujący: Krucjata (40) vs. Jihad (300)

    Straty atakujących:

    fuKlanAdraHrepuS Ciężka kawaleria : 40 - śmierć bohatera

    Łącznie: 40

    Straty obrońców:

    Krzychu-M Lekka kawaleria z łukami : 3

    Lisaros Lekka kawaleria z szablami : 6
    pocotosienoginoco Ciężka kawaleria : 4

    Yokaii Lekka kawaleria z szablami : 1

    Łącznie: 14

    Bohater @fuKlanAdraHrepuS zginął w walce. Gaza została obroniona, Jihad zajął sektor 7

    Jihad 5 : 0 Krucjata

    ----------------------------------------

    Sektor 5 - Trawiasta równina na Zachodzie
    Wartość punktowa: 1
    Obrońcy: Jihad

    Czwarty dzień podróży Jakuba upływał równie spokojnie jak poprzednie. Trakty uspokoiły się od czasu zakończenia wojny, a pospolici bandyci nie zdążyli jeszcze wyjść z jaskiń w obawie przed napotkaniem regularnych wojsk. Za zakrętem spostrzegł kobietę, próbującą załatać bukłak z wodą.

    - Pomóc wam nieznajoma?
    - Oj dzięki ci nieznajomy - uśmiechnęła się ciemnoskóra kobieta - od czasu gdy mąż i brat pojechali na wojne, muszę sobie ze wszystkim radzić sama.

    Jakub nachylił się do kobiety, uśmiechając się krzywo

    - Przynajmniej rozwiałaś wszystkie moje wątpliwości, szmato - po czym błyskawicznie zdzielił ją po głowie kijem, pozbawiając nieprzytomności. Zabrał się do ściągania swoich spodni i podciągania jej sukni, gdy nagle usłyszał szelest w krzakach. Przestraszył się, podszedł do podejrzanego miejsca i trącił krzak kijem. Zobaczył jak mała jaszczurka w popłochu ucieka, robiąc przy tym mnóstwo hałasu.

    - Ale mnie przestrażyłaś - zaśmiał się mężczyzna. - Już myślałem, że to żołnierz. Ale tu przecież nikogo nie ma.

    Rozejrzał się ostentacyjnie, by zobaczyć jak chwiejnym i niejednostajnym krokiem kobieta, którą przed chwilą ogłuszył, próbuje uciec z miejsca zdarzenia.

    - Gdzie leziesz?! - krzyknął Jakub - Z tobą jeszcze nie skończyłem!

    ----------------------------------------

    Żadna ze stron nie zajęła sektora 5

    Jihad 5 : 0 Krucjata

    ----------------------------------------

    Sektor 4 - Wąwóz niedaleko Damaszku

    Wartość punktowa: 2
    Obrońcy: strona z oddziałem, który najpóźniej zadeklaruje działanie

    Setki krzyżowców kucało w ukryciu, obserwując wąwóz. Poza karawanami, od tygodnia nie pojawił się tutaj żaden oddział jihadystów.

    - Ej, a dlaczego właściwie zwą cię "Dwa Tysiące"? - zapytał trochę z nudów, trochę z ciekawości brat Wilhelm.
    - Bo mojego nazwiska rodowego Tweeduizend nikt tutaj poprawnie nie wymawia. - odparł senny Hubert.
    - Aaa... - zasępił się zakonnik - bo myślałem, że spędziłeś na wojnie dwa tysiące nocy, albo że trafiłeś wrogów dwa tysiące razy.

    Hubert spojrzał ze zdziwieniem na swojego towarzysza.

    - Jak często według ciebie musiałbym aktualizować swój pseudonim?
    - Tak tylko pytałem, daj pokój.

    Zapadło krępujące milczenie. Mario Brossolini przeciągnął się, po czym zwrócił do pozostałych.

    - Siedzimy tu tydzień. Wracamy do pozostałych, obsadzimy po drodze posterunki.
    - Nie powiem, żebym był rozczarowany... - pomyślał Yeezus Chrisowner

    ----------------------------------------

    Krucjata zajęła sektor 4 bez walki

    Jihad 5 : 2 Krucjata

    ----------------------------------------

    Sektor 3 - Przejście przez potok

    Wartość punktowa: 2
    Obrońcy: Krucjata

    - Ale będzie bitka, ale będzie bitka, ale będzie bitka.
    - ZAMKNIJ SIĘ DO CHOLERY!

    Baron Eyck von Denesle spojrzał obrażonym wzrokiem na wściekłego Notgera von Rothkircha. Biskup Tymazjusz pokiwał głową z dezaprobatą, po czym spojrzał na powracającego z patrolu Augusta. Wrogowie nie pojawiali się od tygodnia, co nie przeszkadzało krzyżowcom. Miejsce, przy którym rozbili obóz było wprost cudowne. Woda była krystalicznie czysta, powietrze rześkie i pachnące kwiatami, sama trawa zaś miękka jak kaszmir.

    - Pokazaliśmy im pod Tyrem, prawda Wasza Wielebność?
    - To raczej oni pokazali nam... - odparł smutno duchowny.
    - Panowie, na was już czas.

    Wszyscy odwrócili głowy w stronę anioła, który wskazał wszystkim szeroką, oplecioną tęczą drogę, prowadzącą w stronę nieba. Żołnierze ustawili się w szyku i spokojnym krokiem i z pieśnią na ustach skierowali się w stronę Królestwa Niebieskiego.

    ----------------------------------------

    Krucjata zajęła sektor 3 bez walki

    Jihad 5 : 4 Krucjata

    ----------------------------------------

    Sektor 2 - Trawiasta równina na północy

    Wartość punktowa: 1
    Obrońcy: Krucjata

    Dwóch ciężkozbrojnych przypatrywało się swojemu dowódcy, stojącemu na szczycie drzewa.

    - Ty, wyobraź sobie, że jesteś krzyżowcem-gównojadem. Jakie pierwsze określenie przychodzi ci do głowy, kiedy widzisz przed sobą tego człowieka?
    - P O T Ę Ż N Y...

    Nasir obserwował okolicę w poszukiwaniu krzyżowców.

    - Typowe - powiedział do siebie.

    zwinnie zeskoczył z drzewa i podszedł do swojego pierwszego oficera. Wyciągnął rękę i przekazując mu swoją buławę.

    - Od teraz ty tutaj dowodzisz, zajmij sektor i złóż raport pozostałym.
    - A co z Tobą panie? - zapytał oficera
    - Muszę natychmiast wyruszyć, nie szukajcie mnie.

    ----------------------------------------

    Jihad zajął sektor 2 bez walki

    Jihad 6 : 4 Krucjata

    CIĄG DALSZY NASTĄPI

    ----------------------------------------

    Grafika saabie @ deviantart

    Jeżeli nie chcesz widzieć postów tego typu, wrzuć tag #lacunafabularnieczarnolisto na czarno
    pokaż całość

  •  

    Armia krucjaty stała pod miastem. Obserwowała uszkodzenia murów, spowodowane pociskami wystrzelonymi z trebuszy. Wiedzieli, że kolejny szturm da im zwycięstwo. Zdobędą tę dziurę na końcu świata, a ich papież będzie mógł z pełną satysfakcją zjeść wieczorem tiramisu. Obrońcy się nie liczą, chociaż śmierdzą niemiłosiernie. Biedacy, nawet butów nie mają. Gdzieś zza murów dochodziły do nich pieśni, którą Saraceni próbowali zniszczyć ich morale:

    Hej wspaniale Jeruzalem
    To nasze są pielesze
    Więc krzyżowcy wypierdalać
    Niech ta pieśń się niesie!


    Hej ha! Haszyszu nabij!
    Hej ho opium wznieśmy!
    To zrobi doskonale
    Dżihadowej pieśni!


    Nawet nie wiedzą w jakim są błędzie…

    Nagle – bramy się otworzyły, a w kierunku oblegających podjechało na koniach 2 posłańców. Kobieta o nienachalnej urodzie, oraz mężczyzna o niekonwencjonalnej fryzurze. Jak się okazało, był to lekko sepleniący szambelan, który zapowiedział wizytatorkę obozu:

    - Oto przed wami Maria I Erazmuska, z Bożej Łaski Dupodajka, hrabina burdeli Mekki, Medyny, Damaszku, Jerozolimy, Oralna Nierządnica, Siewca Szyfilisu!

    Mimo szoku, krzyżowcy ugościli Marię i podzielili się nie tylko posiłkiem.

    Nikt z nich nie mógł przewidzieć, że to pułapka…

    ______________________________________________

    Pamięci wszystkich memów, które nie zostaną zapostowane!

    #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad #jihadcontent #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: marija.jpg

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      Cały czas do uszu krzyżowców dochodziła pieśń...

      Żył raz pewien proboszcz, który
      Ciągle jebał pięciolatki
      Upatrywał, potem ruchał
      I zabijał matki


      Hej ha! Haszyszu nabij!
      Hej ho opium wznieśmy!
      To zrobi doskonale
      Dżihadowej pieśni


      Hej gdzieś w odległych zakonach
      Papież gwałcił se diakona
      Czy go zgwałcił czy nie zgwałcił
      Otwór mu zniekształcił!


      Hej ha! Haszyszu nabij!
      Hej ho opium wznieśmy!
      To zrobi doskonale
      Dżihadowej pieśni


      (Pamięci temu co nigdy nie zostanie zapostowane)
      pokaż całość

  •  

    DOGRYWKA #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad
    Otwórz muzykę w drugiej karcie

    ----------------------------------------

    Turecka ofensywa uniemożliwiła zdobycie Jerozolimy, a władcy ponownie pograżyli się w wojnach z sąsiadami - wielka polityka znowu wygrała nad wielkimi ideami.

    Kurz bitewny w Ziemi Świętej opadł. Żądni bogactw i władzy krzyżowcy i jihadyści wrócili do swych domów, chcąc wymazać ten czas ze swojego życiorysu. Na polu pozostali jednak ci najbardziej zdeterminowani, nienasyceni, pragnący postawić kropkę nad i, chcący zapewnić sobie tą wyprawą dostatnie życie i spokojną starość.

    Pojawiła się możliwość przejęcia kontroli nad pogrążonymi w chaosie ziemiami. Problem w tym, że ci drudzy pomyśleli o tym samym...

    Kalkulacje się skończyły. A może dopiero zaczęły?

    ----------------------------------------

    W dogrywce rozgrywamy tylko jedną turę. Waszym zadaniem jest zadeklarowanie, do którego sektora udaje się Wasz oddział. Każdy gracz składa deklarację samodzielnie poprzez podanie numeru sektora w tym formularzu. Deklaracje na PW lub we wpisie nie będą uwzględnione. Czas na podjęcie decyzji do soboty 23.02 do godziny 12:00.

    Zwycięzcą zostaje strona, która zdobędzie większą ilość punktów z kontrolowania sektorów. W przypadku takiej samej ilości punktów zostaje ogłoszony remis.

    Ze względu na okrojony skład armii możliwa jest zmiana dowodzonego oddziału na inżynierów lub milicję. Oddziały milicji wyposażone są we włócznie oraz łuki lub fustibalusy. Wprawdzie na polu bitwy nie grzeszą odwagą, za to dobrze spisują się jako obrońcy miast. Statystyki:

    Liczebność oddziału: 300
    Pancerz: lekki
    Penetracja pancerza: lekki, średni, ciężki
    Zdolność bojowa: 10 na dystans / 10 w zwarciu
    Morale: bardzo niskie (1)

    Ze względu na mechanikę zakonnicy nie mają możliwości dowodzenia milicjantami, a asasyni inżynierami. W obu przypadkach oddziały byłyby zbyt silne. Aby zmienić swój oddział, zaplusuj jeden z dwóch komentarzy poniżej. Czas na zmianę oddziału do wtorku 19.02 do godziny 23:59. Zmiana jest nieodwracalna.

    ----------------------------------------

    Sektor 1 - Miasto Krucjaty (Latakia)

    Turecki najazd, jak i wysadzenie miasta przez stacjonujących w mieście Krzyżowców, w równym stopniu odbiły się na kondycji miasta i morale mieszkańców. Społeczność, jak i struktury państwowe są w rozsypce. Znakomite położenie, jak i nadchodząca wizja pokoju jest w stanie pomóc miastu w podniesieniu się z gruzów w szybkim tempie.

    Wartość punktowa: 3
    Obrońcy: Krucjata
    W przypadku remisu: punkty otrzymuje Krucjata

    Sektor 2 - Trawiasta równina na północy
    Zapomniane przez sułtanów ziemie, "czekające" tylko na nowego watażkę.

    Wartość punktowa: 1
    Obrońcy: Krucjata
    W przypadku remisu: nikt nie otrzymuje punktów

    Sektor 3 - Przejście przez potok
    Ci, którzy chcą Cię zniszczyć, stoją po drugiej stronie potoku. Twoi żołnierze nie boją się zmoczyć aż po pas, jeżeli ma to oznaczać przejęcie kontroli nad terenem.

    Wartość punktowa: 2
    Obrońcy: Krucjata
    W przypadku remisu: nikt nie otrzymuje punktów

    Sektor 4 - Wąwóz niedaleko Damaszku

    Obrońcy zostają zaskoczeni w trakcie przemieszczania się. Czy to oznacza, że są z góry skazani na porażkę?

    Wartość punktowa: 2
    Obrońcy: strona z oddziałem, który najpóźniej zadeklaruje działanie
    W przypadku remisu: nikt nie otrzymuje punktów

    Sektor 5 - Trawiasta równina na Zachodzie

    Od Zachodu morze, od wschodu góry. Zdeterminowani dowódcy mogą grać tutaj w otwarte karty.

    Wartość punktowa: 1
    Obrońcy: Jihad
    W przypadku remisu: nikt nie otrzymuje punktów

    Sektor 6 - Pustynia pod Madabą

    Ogromne obszary, których kontrolowanie sprawia trudność nawet wojskom sułtana.

    Wartość punktowa: 2
    Obrońcy: Jihad
    W przypadku remisu: nikt nie otrzymuje punktów

    Sektor 7 - Miasto Jihadu (Gaza)
    Najlepsze interesy robi się zawsze na wojnie. Gaza jako kurort wypoczynkowy dla Arabskiej BPP oraz główny punkt handlowy na południu może w niedalekiej przyszłości zostać stolicą nowego, bogatego państwa.

    Wartość punktowa: 3
    Obrońcy: Jihad
    W przypadku remisu: punkty otrzymuje Jihad

    ----------------------------------------

    FAQ
    Temat do zadawania pytań
    Karta postaci i armii

    ----------------------------------------

    Pytania w tym wątku są dozwolone.

    Grafika UnderneathEverything @ deviantart

    Jeżeli nie chcesz widzieć postów tego typu, wrzuć tag #lacunafabularnieczarnolisto na czarno
    pokaż całość

  •  

    Przyznam, że kiedy zaczynałem przygodę w świecie jihadu nie spodziewałem się takiego obrotu spraw. A chuj, było warto xD
    #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad #jihadcontent #lacunafabularnieczarnolisto

  •  

    Plany Zakonu:

    Generalnie większość zakonników była za tym, żeby szybko i mocno iść na Jerozolimę. Przez chwilę był nawet taki pomysł, żeby na północy robić dymy, a faktycznie przekradać się bez walki pod same mury Jeruzalem :)
    Ale zostałem przegłosowany.

    Podczas zasadzki na moście udało się pojmać dwóch asasynów i przesłuchać ich.
    Ciekawy jestem, jak to wyglądało z Waszej strony? Czy opinia o asasynach miała dla Was jakiejkolwiek znaczenie i braliście w ogóle pod uwagę, żeby mówić prawdę? Czy cyniczne kłamstwa były jedyną opcją wartą uwagi?

    Przy pierwszym ataku na Tyr byłem MOCNO zdziwiony, że w mieście jest BPP. Sądziłem, że z zasad jasno wynika, że armia w mieście musi być widoczna. Ale źle zrozumiałem zasady i to nas zgubiło. Plan był taki, żeby wziąć miasto z marszu, przykładnie je spalić, ściąć głowy rajców miejskich i całą winę zwalić na asasynów :)

    W razie nieudanego szturmu przewidziana była ewentualność: cała armia śpi poza obozem, a w razie odsieczy pali własne namioty wraz z muzułmańską kawaleria, która potyka się o linki namiotów. Widocznie rzut nie wyszedł, trudno.

    Gdyby udało się wziąć Tyr, dalszym planem nie była Akka ani nawet Nazaret, tylko... rzeka Jordan :)
    Ciekawe, czy @lacuna zgodziłaby się na budowę tratw i szybki transport pod Jerozolimę.

    #lacunafabularnie #lacunafabularniejihad #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Spam nr 2.
    @Gregua chciał wiedzieć, gdzie teraz jest jego truchło. Odpowiedź - wszędzie. xD
    Takie wytyczne wysłałem @lacuna zaraz po wrzuceniu wpisu roleplejowego o ćwiartowaniu:

    Głowę wysyłam do sułtana Zafariego, z listem wskazującym, że wysyłam do niego głowę jednego z największych wrogów, którego niewierni uznali za świętego, mimo że był tchórzem i samobójcą, co w jego wierze oznacza wieczne potępienie, ale moim zdaniem ten czerep nadałby się nieźle na świecznik do komnaty sułtana.

    Prawą rękę wysyłam do sułtana Toghrula, opisując w liście ciężką walkę z la Greguą i opisem, jak na własne oczy widziałem wielu Turków padających od ciosów zadanych mieczem dzierżonym w tej ręce z nadzieją, że możemy się zjednoczyć we wspólnej walce przeciw wspólnemu wrogowi.

    Prawą nogę wysyłam do Cyrenaiki, do rady starszych, by pokazać im, że nadal żyję, krzyżowcy są śmiertelni. Jednocześnie przesyłam wiadomość z prośbą o posiłki, albo w formie oddziałów, albo zasobów, które pozwolą nam szybciej się zregenerować.

    Lewą rękę wręczam @ahctunki bo ładnie poprosił.

    Lewą nogę wysyłam do do Jerozolimy by tam została wystawiona na widok publiczny, jako znak nadziei w tych trudnych czasach.

    Tułów zatrzymujemy w Tyrze będzie naszym transparentem podczas przemarszów przez miasto

    I w końcu, wisienka na torcie:
    Dupę z włócznią w odbycie wysyłam do papieża z listem o treści "Mam nadzieję, że ta żydówka, którą posuwasz ma lepszą dupę."


    Jednocześnie dodałem, znany już niektórym, schemat rozkawałkowania. xD

    pokaż spoiler Mówiłem, że to będzie set Legionisty z Heroes 3. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #lacunafabularnie #lacunafabularniejihad #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    #lacunafabularnie #lacunafabularniejihad #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularnieczarnolisto

    ***

    Dzień dobry. Chciałem zacząć realizować fajny pomysł @Stah-Schek , który zaproponował, żeby po skończonej grze ujawnić kulisy krucjaty i jihadu. Tak więc daję kronikę krucjaty z punktu widzenia hrabiego Dantego xD

    Na początku mieliśmy zdecydować gdzie chcemy lądować. Już wtedy się zaczęły pierwsze nieporozumienia xD ale to dla większego odegrania, bo prawdziwe krucjaty to też był burdel. Rozważaliśmy lądowanie pomiędzy Tyrem a Akką, ale uznaliśmy, że na pewno tam będą wojska jihadu stacjonować (bo najlepsza miejscówa na bazę wypadową na Jerozolimę), więc potem był pomysł na Latakie i Trypolis, ale uznaliśmy, że zanim podejdziemy pod Jerozolimę to się gra skończy dwa razy. Ja z Queltasem zdecydowaliśmy się wylądować pomiędzy Bejrutem a Tyrem (12 24), zakonnicy do nas dołączyli, Ramię Samaela pojechało pod Byblos, WDM na Latakie,

    Po lądowaniu chciałem na początku rozdzielić się: PA i połowa zakonu na Bejrut, BA i druga połowa na Tyr, ale @TynkarzCzwartejSciany mi się zbuntował xd i poszedł do zakonników zaproponować zasadzkę na moście 13 26 (w razie odsieczy dla Bejrutu) i atak na Tyr dopiero w drugiej turze. Oni na to przystali i skończyło się tak, że PA + BA poszło na Bejrut, a Zakonnicy na moście. No i po słynnej „szarży pod Byblos” stwierdziłem, że jednak marsz na Tyr bez inżynierów byłby złym pomysłem (bo inżynierów mieli tylko PA i WDM), i dobrze, że tak się stało jak się stało xD Jak pojmaliśmy assasyna w Bejrucie to byłem za tym, żeby go od razu zabić, bo się bałem, że jihad będzie go chciał odbić i nam narobią szkód. Tak samo byłem za tym jak zakonnicy złapali assasynów, ale @Aspirrack tak fajnie roleplayował, że mu wybaczyłem xd (moim zdaniem najlepsza akcja pod względem RP w całej grze).

    W następnej turze Zakon podszedł pod Tyr, BA i PA wysłały kawalerię do pomocy. Zakonnicy stwierdzili, że spróbują szturmu pomimo że nie mieli inżynierów, licząc na to, że mają dużo łuczników. BA (ze wsparciem inżynierów) wyruszyła z Bejrtu do Tyru i w kolejnej turze mieli tam dotrzeć. PA obstawiło Bejrut, w razie ataku od Damaszku. Część BA też odłączyła się (z @TynkarzCzwartejSciany na czele) i poszli na zachód jako lekki oddział zaczepno-zwiadowczy.

    Potem był wpierdol pod Tyrem xD No i później, ja z moją BA chciałem jeszcze podejść pod Tyr i spróbować zablokować waszą konnicę w mieście, żeby nie wyszli przed pole (uznałem, że na wolnym polu konnica najlepiej walczy, więc powinno się im to uniemożliwić, druga rzecz, to nie chciałem wam pozwolić porozjeżdżać się po mapie, jak już mieliśmy wszystkie ptaszki w jednym miejscu xD ) Plan był taki, żeby w naszej turze zrobić oblężenie takie na pół gwizdka, żeby jak najmniej stracić, później w waszej turze związać walką, żebyście nie mogli wyjechać z Tyru i potem wjeżdża PA cała na biało. Plan był wręcz szalony i pewnie niemożliwy, ale stwierdziłem, że jak się bawić, to się bawić xD

    Czekam z niecierpliwością na raport z jihadu :)
    pokaż całość

  •  

    Szkoda na prawdę strzepić ryja.
    Odbieranie głosu. Zabranianie chorążym i pułkownikom jihadu wejść na discorda, ale dajecie swoim chorążym prawo głosu. W dodatku mutujecie generałów i asasynów jihadu. Zamiast dialogu to forsowanie swoich idei.
    Tak według was wygląda dialog i rozmowa? Szopka i fotomontaż.

    #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad #lacunafabularnieczarnolisto pokaż całość

  •  

    Świętobor z Wałbrzycha, Joannita, pułkownik Pugnus Alba
    Gnał na złamanie karku przez pustynię. Rozkazy które wiózł musiały zostać dostarczone najszybciej jak się da, a czasu było coraz mniej. Gdyby wtedy istniały urzędy sprawdzające na gościńcach stan konia, Świętobor dostałby karę na kilka tysięcy denarów. W końcu musieli się zatrzymać i odpocząć, do tego celu wybrali małą oazę. Świętobor zsiadając z konia źle postawił nogę.
    Kurwa - zdążył pomyśleć nim upadł i sobie głupi ryj rozwalił. Zmarł na miejscu. Nigdy nie dowiedział się, że rozkazy które wiózł straciły ważność. Daleko od nich został podpisany pokój zwany później przez historyków Wielkim Pokojem (od dużego pomieszczenia w którym został podpisany). Cała jego ciężka krucjata, wszystko było chuja warte, gdyby leżał w domu mniejszą czyniłby on stratę.
    Niektórzy stwierdzą, że umrzeć w taki sposób na krucjacie to wstyd. Być może, ale dla niego było to szczęściem. Nie przeżył tego ogromnego rozczarowania i rozgoryczenia, które przeżyło tysiące wojowników. Tysiące ludzi, którzy stracili bliskich tylko po to, by nic nie osiągnąć...

    #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Abu’ al-Hasan Dżabadahutt

    Z niedowierzaniem brał udział w podpisaniu Pokoju Jerozolimskiego. Papież i dwóch sułtanów podpisujących porozumienie ku uciesze gawiedzi. To niewiarygodne, co się właśnie dzieje. Wojna wywołana przez dwóch nienawidzących się ludzi, na której ginęli nasi najlepszy wojownicy, zakończona nagle, ponieważ ci "na górze" się dogadali. Stojąc po stronie przywódców jihadu na podeście, gdzie wyłożony został dokument do podpisania, przyjrzał się mieszkańcom. Zebrali się głównie możni miasta. Ludzie trzymający pieniądz, nieświadomi trudów wojny i życia żołnierza. Tacy są najgorsi - skorzy do wydawania poleceń, lecz nic sobą nie reprezentujący.

    Do stołu, na którym wyłożono 3 egzemplarze traktatu pokojowego, napisanego w pocie czoła zarówno po arabsku i łacinie, podeszła najpierw trójka o najwyższej randze. Szybko złożyli swoje podpisy i unieśli ręce w geście triumfu, co wywołało niezrozumiały wybuch radości tłumu. Następnie przyszła pora na generałów armii, biorących udział w tym piekle.

    Podchodzili kolejni, składając swój odręczny podpis na dokumentach. W końcu przyszła kolej na generała Lisów Pustyni. Powoli zbliżył się do stołu, czując na sobie wzrok zebranych. Gdzieś w oddali placu, przez otwartą bramę widać było bawiące się dzieci, kobiety niosące wodę, karawany kierujące się na targ. Ludzi nieświadomych "powagi" tego wydarzenia, którzy przy innym przebiegu spraw pierwsi zaznaliby głodu, zarazy czy zmuszeni do ucieczki ze swoich domów, pozostawiając wszystko za sobą. Wziął pióro, zamoczył w inkauście i miał już zaczął podpisywać, lecz zawahał się. Spojrzał na puste miejsce, przygotowane dla generała Armii Kat'aanów ( @Yokaii ), który zginął w niedawnej walce. Przez chwilę trzymał pióro nad pergaminem, po czym rzucił nim o ziemię.

    - Nie, to nie koniec. Nie po to przelewaliśmy krew, by jeden podpis tę ofiarę miał zmarnować. Wojny nie kończy się podpisami! - krzyknął, po czym opuścił podium, obserwowany przez niedowierzających widzów. Zarządził mobilizację wojsk i szybki wyjazd z Al-Quds.

    - Panie, ale co teraz zrobimy? - zapytał jeden z podkomendnych.

    - Nie wiem, ale na pewno nie pozwolę, by Lisy Pustyni kończyły bój podpisem... - odrzekł generał, po czym wydał rozkaz wyjazdu do Cyrenaiki. Rada Starszych musi o wszystkim się dowiedzieć.

    ___________________________________________________

    Cóż, szkoda że się skończyło, chociaż mam nadzieję, że jeszcze uda nam się to jakoś wskrzesić. Dzięki @lacuna za świetną grę, fakt z początku wyszło trochę nieścisłości, może też sam byłem powodem Twojego wkurwienia (jeśli tak, to przepraszam), ale w ostatecznym rozrachunku moglibyśmy ciągnąć to jeszcze kilka tygodni. Albo tydzień, jeśli pan Turas by nas rozjechał blitzkriegiem. Mam nadzieję, że to nie koniec gier, bo to świetna odskocznia od codzienności i czasem człowiek się łapie na rozmyślaniem "ciekawe, to tam na lacunowym tagu". No i mam cały czas nadzieję na powrót do Wikingów, ktoś musi stworzyć ruch oporu.

    Dzięki też całemu jihadowi (a Lisełom to w szczególności, a w szczególności, szczególności sztabowi Lisełów @SirSherwood @Lisaros @achtunki ) oraz tej znośniejszej części krucjaty (nie @Gregua to nie o tobie). ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Cała otoczka sprawiła - discordy, wojna na pasty i memy jeszcze przed rozpoczęciem gry (chociaż wszyscy wiemy, że akurat to i tak było wygrane przez jihad (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) ), tabelki, excele, liczenie ruchu, szykowanie pułapek i kminienie "gdzie oni do chuja są" stworzyła niepowtarzalny klimat.

    Ale dobra, koniec tego słodzenia. Podsumowując - dzięki za grę, chociaż mam nadzieję na jej rychły powrót. Bo mamy jeszcze mnóstwo znakomitej jakości memów do zatostowania. xD

    #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad #lacunafabularnie #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Coś tak czułem że to jebnie, świat wielki jak skurwesyn, codziennie minimum 20 wpisów z tego co to się nie dzieje wg graczy, deklarowanie akcji - pewnie niektórzy pisali w nich elaboraty a biedna Lacuna nie dość że musiała to wszystko korygować, spędzać pewnie z kilka godzin dziennie nad tym, to jeszcze musiała czytać wysrywy o niesprawiedliwości świata GRY xD Mam pojęcie co może czuć bo sam organizuje dla znajomych quizo-imprezy i niekiedy poziom RIGCZ-u spada poniżej zera, nie płacą, nie muszą nic przygotować ale problemów i oskarżeń miliony w moją stronę, wtedy czuję że 30h pracy się opłacało w chuj. Trzymaj się @lacuna , zrób czarną listę graczy i zrób coś bardziej kameralnego z prostymi zasadami :) Podziękowania dla wszystkich, którzy dobrze się bawili i przyjmowali na klatę to na co się pisali :) #lacunafabularnie #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad #lacunafabularnieczarnolisto pokaż całość

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    Krucjata 5R - RAPORT #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad
    Otwórz muzykę w drugiej karcie

    ----------------------------------------

    Generał Bastian du Chuarn wjechał na czele karawany do Bejrutu. Nie zobaczył salutujących przy bramie kuszników Mario Brossoliniego, ponieważ jego uwagę przykuło samo miasto.

    Był tutaj pierwszy raz i choć uważał rodzinną Fryzję za najpiękniejsze miejsce na świecie, to miasto zrobiło na nim ogromne wrażenie. Ulice, choć zapełnione wojskiem, znowu tętniły życiem. Drobny handel kwitł, ulice były czystsze od niejednego europejskiego miasta, a dobra pogoda i wiatr od morza sprawiały, że miasto nie śmierdziało tak mocno jak inne.

    - W raportach miasto opisano trochę inaczej... - zamyślił się Vaelkonys Marr - dobrze że wszystko wraca na dobre tory.

    - Nie byłbym tego taki pewien - powiedział hrabia, wskazując na krzątaninę na murach - coś wisi w powietrzu. Tymczasem udajmy się do portu powitać Wojowników z Latakii.

    Kiedy sztab Ramienia Samaela przybył do portu, wszyscy oficerowie zaniemówili.

    * * *

    - Na łodzie weszła zaledwie garstka cywili z miasta - jęknął Robert De Tussipect - musimy koniecznie odpływać!

    Phillipe d'Annecy zaklął pod nosem i nakazał oficerom wejście na pokład. Statki odbiły od brzegu i obrały kurs na Bejrut. Mgła spowijała horyzont, a od zachodu nadchodziła burza. Flota poruszała się bardzo leniwie, statki załadowane były ludźmi i towarami pod limit ładowności. Phillipe karcącym spojrzeniem wprawił w zakłopotanie Magdę, która ciągnęła nadprogramowy kufer z tylko jej znanymi fantami, zrabowanymi z miasta.

    - Dlaczego... - Phillipe urwał i pobladł. Ze statków rozległy się okrzyki i dziesiątki rąk marynarzy zaczęły wskazywać w stronę mgły, z której powoli wyłoniły się tureckie holki. Poruszały się z wiatrem z zawrotną prędkością.

    - Panie Generale, wróg uderzy w statki na tyle za mniej niż kwadrans, czekam na rozkazy! - kapitan statku usiłował panować nad drżeniem głosu.

    Książę podszedł do burty. Sytuacja wyglądała beznadziejnie, konfrontacja nie wchodziła w grę - wszyscy z tyłu głowy wciąż mieli masakrę pod Tyrem. W całej tej sytuacji można było jedynie zmniejszyć potencjalne straty. Generał zacisnął pięści.

    - Chagatai ni Ai Bogdh, Sir Mulich, Felicio Accardi i Miguel Ángel Félix Gallardo zawracają do Latakii, żeby rozdzielić flotę turecką. Znajda, Issei Hyodou, Akeno i Niccolò di Savoia osłaniają nasz odwrót, związując w walce kogo się da. Statki z cywilami płyną prosto na wroga w tym samym celu. My razem z resztą płyniemy do Bejrutu.

    Zapadła grobowa cisza.

    - Też mam gdzieś cywili - nie wytrzymał Dayone Virtanen - ale pierwszą czwórkę wysyłasz na pewną śmierć. Nigdy nie dopłyną do Latakii, turcy są zbyt blisko.
    - Druga czwórka też nie ma zbyt dużych szans na ucieczkę. - dodal cicho Akeno
    - Czyżbym znalazł ochotników do misji samobójczej? - zadrwił generał - To zresztą bez znaczenia, Wy jesteście tu, na tym statku. Kapitanie, słyszał Pan rozkazy.

    Kapitan skinął głową i pobiegł na przód statku. Oficerowie patrzyli tępo w horyzont. Rozległy się trąby, sygnalizujące wykonanie planu generała. Po pewnym czasie w oddali rozległ się trzask pękającego drewna, a ze statków zaczęły sypać się strzały.

    Magda Lolikon spojrzała na generała, wzięła go pod rękę, drugą chwytając bukłak z bimbrem.

    - Nie musimy tego oglądać, i tak nic nie zrobimy - rzekła, po czym zaprowadziła generała do kajuty i zamknęła za sobą drzwi.

    * * *

    - Tak się nie godzi - zaklął Miguel Ángel Félix Gallardo - nie poślę dobrych ludzi na śmierć. Statki, odwrót!

    Gwałtowny manewr wywował zamieszanie na statku, na którym przebywał Zefel Mangele. Łajba inżyniera wyhamowała, by uniknąć kolizji z zawracającym statkiem Miguela. Niestety manewr całkowicie ją wyhamował, marynarze wpadli w panikę, próbując ponownie rozpędzić statek.

    - Lepiej Ty niż ja - pomyślał Miguel, goniąc statki uciekające na południe.

    * * *

    Zefel spacerował po chmurze, oglądając z wysokości świat pod swoimi stopami. Usiadł na ławce i zaczął myśleć o projekcie swojego życia. Reakcja jego organizmu była natychmiastowa i naukowiec odruchowo skierował swoją lewą dłoń w stronę spodni. Poczuł jednak, że ktoś ujął go za tę dłoń, delikatnie powstrzymując od planowanego działania. Podniósł głowę, by zobaczyć dziewczynę siedzącą obok niego na ławce.

    Dziewczyna była bardzo drobna i niewysoka. Miała bursztynową karnację, kruczoczarne włosy i piękne, zielone oczy. Uśmiechnęła się do niego łagodnie, na co naukowiec zareagował rumieńcem i spuszczeniem głowy.

    - Jesteś chory.
    - Tak, zostałem otruty w Latakii, cholerny list...
    - Ja nie o tym, jesteś bardzo, bardzo chory - oczy dziewczyny wypełniało współczucie - ale nie nadszedł jeszcze Twój czas.

    Po czym uderzyła go otwartą dłonią w twarz. Zanim Zefel zdążył zareagować, dziewczyna strzeliła go jeszcze raz, tym razem mocniej, co tym razem poczuł. Zorientował się, że znajduje się na pokładzie statku. Znajda szykował się do kolejnego "plaskacza", ale Zefel powstrzymał go dłonią, krztusząc się od wody. Znajda pomógł wstać inżynierowi i okrył przemoczonego Zefela wielbłądzią skórą. Obaj w milczeniu obserwowali z odległości tonący statek.

    * * *

    Gdy przybili do Bejrutu, czekały na nich delegacje trzech armii i pozostałości Zakonu, ale ani wiwatów, ani radości nie było.

    - Prowadźcie do Mario Brossoliniego czy kto tam zarządza miastem - czknął wciąż lekko pijany Phillipe - Musimy bardzo poważnie porozmawiać.

    ----------------------------------------

    I bitwa morska pod Latakią

    Atakujący: **Armia Seldżuków (?? / ?? statków) vs 1. "Wojownicy Dziewicy Miecza (1980 / 20 statków)"

    Straty atakujących: ??

    Straty obrońców:

    animelover97 Ciężka kawaleria : 20
    Dayone Łucznicy : 0
    EvilSoul Łucznicy : 50
    Kamero Inżynierowie : 49
    kbryla Inżynierowie : 0
    kinasato Lekka piechota z włóczniami : 0
    Na
    pewnonieArtur Milicja : 150
    Nie_anonimowy_Anonek Łucznicy : 160 - śmierć bohatera
    NiesmiesznyJa Łucznicy : 160 - śmierć bohatera
    Niezbyt-Oczywista Ciężka kawaleria : 0
    Pas-ze-mna-owce Ciężka piechota z mieczami : 0
    Pecetsson Kusznicy : 100
    SpacePotato Kusznicy : 140 - śmierć bohatera
    watashi_wa Lekka piechota z włóczniami : 200 - śmierć bohatera
    Zakarin Ciężka piechota z mieczami : 0

    Łącznie: 1029

    Bohaterowie @Nie_anonimowy_Anonek @NiesmiesznyJa @SpacePotato i @watashi_wa zginęli na morzu.

    Ładowność floty Krucjaty została zmniejszona z 2000 do 1000

    ----------------------------------------

    CIĄG DALSZY NASTĄPI

    FAQ
    Temat do zadawania pytań
    Karta postaci i armii
    Link do mapy sektorowej

    ----------------------------------------

    Grafika Gambargin @ deviantart

    Jeżeli nie chcesz widzieć postów tego typu, wrzuć tag #lacunafabularnieczarnolisto na czarno
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Abu’ al-Hasan Dżabadahutt

    Po przesłuchaniu nakazał przenieść zwłoki de la Gregui do namiotu medycznego. Nie będzie ze sobą przecież nosił wszystkich potrzebnych narzędzi w tę i z powrotem. Przywołał również swojego pomocnika. Obmył ręce, zakrył usta i nos chustą. Spojrzał na ciało leżące na stole przyniesionym z jednej z gospód Tyru. Dokładnie przyglądał się szczegółom anatomicznym i obrażeniom, których doznał denat.

    - Twój trud skończon, ale my jeszcze z tobą nie skończyliśmy – wyszeptał.

    Poprosił o swoje narzędzia. Rozpoczął od rozcięcia klatki piersiowej. Po kolei wyciągał kolejne organy wewnętrzne, pośpiesznie dyktując swoje obserwacje pomocnikowi. Serce, żołądek, płuca, wątroba, jelita…

    - Ciekawe, ciekawe. – powtarzał do siebie, spoglądając na zdeformowaną wątrobę.

    Po przeanalizowaniu wnętrzności i zaszyciu klatki piersiowej którą wypełnił tkaniną namoczoną w wonnych olejkach, rozpoczął drugą część swojej pracy. Wziął ponownie ostry nóż i zaczął wykonywać precyzyjne nacięcie wszerz szyi w pobliżu podstawy czaszki. Następnie dłutem i młotkiem zaczął oddzielać od siebie kości. Gdy głowa została już odłączona od ciała, przyrządem przypominającym długi drut zakończony hakiem, zaczął wydobywać mózg z czaszki. Metoda, którą poznał z jakiegoś starego papirusu o nieznanej genezie. Gdy uporał się z tą częścią, przeszedł do rąk i nóg. Okolice miednicy były dla niego największym wyzwaniem. Postanowił odciąć tę część w taki sposób, że od nóg i torsu zostanie odłączona część, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę, gdzie następnie wbił w odbyt, otrzymany od dowódcy Arabskiej Piechoty, fragment złamanej włóczni.

    Gdy już zwłoki zostały odpowiednio rozkawałkowane, każdą część oznakakował wypalając znak z Pierścienia Lisów Pustyni, a następnie namoczył i natarł odpowiednimi ingrediencjami, by zakonserwować ciało. Lub przynajmniej to, co z niego teraz zostało.

    Po skończonej pracy obmył całe ciało z krwi niewiernego i oddal się wieczornej modlitwie. Następnie wezwał milczących, którym przekazał:

    - Będziecie mieli przesyłkę do dostarczenia, jak tylko skończę list, otrzymacie dalsze instrukcje.

    Usiadł przy oświetlonym lampą oliwną stole, wziął pióro, kawałek pergaminu i zaczął pisać:

    Sułtanie al-Zafari, przesyłam Ci niezwykły dar…

    #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad #lacunafabularnie #lacunafabularnieczarnolisto @lacuna
    pokaż całość

  •  

    -Opowiedz nam historię - powiedziały dzieci do starca wokół którego się zebrały. Lubiły go, zawsze opowiadał ciekawe historie.
    -Dobrze... - odpowiedział starzec - Na pewno słyszeliście o państwie Seldżuków i o jego okrutnym władcy. Jego ród włada tym krajem od kilku pokoleń okrutną ręką. Wywodzi się on z Wielkich Seldżuków i tak się tytułuje. Niewielu wie jednak, że tak naprawdę tron sułtański powinien należeć do kogoś innego...
    Dzieci przysunęły się bliżej starca. Podeszli również dorośli, ciekawi historii.
    -Zaczęło się lata temu... - ciągnął - głowa rodu Wielkich Seldżuków, sułtan miał dwóch synów. Oczywistym jest fakt, że tron należał się starszemu z nich, co z kolei nie podobało się młodszemu. Władca ten żył długo, dzięki czemu jego synowie zdążyli dorobić się własnych potomków. Mimo tego, nawet największy władca nie oszuka śmierci. W ostatnich chwilach jego życia towarzyszyli mu jego synowie z ich najstarszymi synami, a jego wnukami. Niestety syn prawowitego dziedzica tronu musiał ich opuścić, aby stłumić bunt w pewnej prowincji. Wtedy młodszy brat dziedzica tronu powiedział do swojego syna:

    -Widzisz mojego brata? Gdy umrze mój ojciec zabijmy go, a tron będzie nasz.

    Gdy władca wyzionął ducha młodszy syn sułtana wyciągnął sztylet i zabił swojego brata, a jego zwłoki kazał spreparować tak aby wyglądało to na robotę asasyna. Cały kraj był zrozpaczony śmiercią władcy i jego najstarszego syna. Młodszy brat zasiadł zaś na tronie, od niego wywodzi się dynastia Toghrulów rządząca tym krajem do dzisiaj...
    -A co się stało z synem następcy tronu? - spytało dziecko siedzące tuż obok starca.
    -O tym co tak naprawdę stało się z jego ojcem dowiedział się od służącej, pomagającej przy preparowaniu ciała. Postanowił, z braku dowodów nie okazywać faktu, że zna prawdę, przez całe swoje życie. Jego synowie to z kolei zupełnie inna historia. Jeden zginął ostatnio podczas bitwy pod Tyrem. Drugi, z tego co wiem postanowił również dołączyć do Jihadu, od czasu śmierci jego brata mówi się o nim Płomień Zemsty...
    -Chwila... - wtrącił jeden z dorosłych przysłuchujących się opowieści - Czyżby tymi wnukami prawowitego następcy tronu byli... - w tym momencie podmuch wiatru zagłuszył słowa pytającego
    -Tak - odpowiedział starzec...

    pokaż spoiler c.d.n. ( ͡º ͜ʖ͡º)


    #lacunafabularniejihad > #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularnie #lacunafabularnieczarnolisto @lacuna
    pokaż całość

  •  

    Magda Lolikon, chorąży Armii Latakii

    Ojciec w oczekiwaniu na narodziny syna ciężko pracował by sprostać wydatkom które na niego czekają. Ciężka praca wynagrodziła go sowicie. Miał spory awans, dzięki któremu stać go było na kupienie dobrego ziołowego wina. Postanowił, że zachowa go dla syna i wypije z nim na jego osiemnaste urodziny, gdy Allah nie będzie patrzył.
    Na ukradzionym wózku inwalidzkim z tym samym winem siedziała Magda Lolikon. Ostatnio zasiedziała się w Latakii jako kontrwywiadzista, a właściwie pod tym pretekstem "konfiskowała" ludziom dobra jakie jej się podobały. Na dworze księcia nauczyła się po wielu latach cennej umiejętności. Otwierania wina łechtaczką, co właśnie zrobiła przy zawstydzonym zastępcy, który czytał jej listy od arabskich wielbicielek.
    - O kurwa Lenny, ale ból dupy mają te panie domu - powiedziała śmiejąc się Magda - to było dobre, dawaj następny.
    Louis otworzył kolejny list i zaczął czytać.
    "Ty kurwo

    Nie wiem co zrobiłaś mojemu mężowi. Zapewniał mnie, że to tylko jednorazowy wybryk, ale swoją rozkłapaną pizdą zdołałaś zniszczyć naszą rodzinę. Z wiernego, wspaniałego człowieka stał się dziwkarzem i agresywnym alkoholikiem. Już widzę, że z zachodu nie przyjdzie nic dobrego, skoro pozwalają żyć takim kurwom. Oby cię złapały turki i zrobiły z ciebie garnizonowy wór na spermę.

    Obyś zdechła,
    Zdradzona żona"
    Magda zarumieniła się. Ten pomysł z Turkami wydał się jej atrakcyjny. Postanowiła, że się podda jeśli następnym razem wróg ją otoczy. Wzięła łyk wina.
    - Dobra, starczy. Możesz resztę spalić - powiedziała dowódczyni - Po tej wczorajszej akcji w karczmie będzie za niedługo tu ich o wiele więcej.
    - Jak pani rozkaże - rzekł Louis wrzucając listy do kominka. Po chwili dało się słyszeć głośne syczenie i z żelaznych kratek biło zielone światło.
    - O, widzę, że któraś była naprawdę wściekła - powiedziała Magda śmiejąc się.

    #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Al-Ladin Lis-aros pułkownik Lisow Pustyni

    Wrzawa. Szczęk broni. Tętent tysięcy koni.

    Wojownicy Jihadu bezwzględnie ścigali swoje ofiary. Jazda sprawiała wrażenie morza gniewu, od jego wzburzonych szablami fal ciosów nie było ucieczki.

    ****************************************************

    Al-Ladin rozglądał się po polu bitwy. Tysiące trupów, wszędzie krew. Cena sukcesu była wysoka.

    "Ilu ludzi będzie musiało jeszcze zginąć? - pomyślał. - Ciekawe, czy polegli mieli potomków. Ja sam mam ich wielu. Moja śmierć jest tylko przyspieszeniem spotkania z Allahem, ale mój wkład w zwycięstwo Jihadu nie sprowadza się tylko do moich poczynań. Dzieło będzie kontynuowane przez tych, których zostawię po sobie, tu, na ziemi. A ilu potomkó mieli ci polegli krzyżowcy? Ci zakonnicy? Jeżeli żadnego, to ich śmierć była bez żadnego efektu. Była bez sensu."

    Jego myśli przerwał sługa Ali Zawalali, który pochlebstwem wojuje nie gorzej niż mieczem.

    - Wspaniałe zwycięstwo, Panie! Zakon został niemal zniszczony! - zauważył.
    - Zwycięstwo cieszy, ale czy zbliżyło nas do sukcesu? Wątpię. Wygraliśmy, bo musieliśmy wygrać. Nasza przegrana pod Tyrem oznaczałaby przegraną w tej wojnie. Doszły mnie słuchy, że zbliża się do nas kolejny zakon. Jeżeli wygramy jeszcze jedną bitwę w ten sposób, to kompletnie przegramy - powiedział z irytacją Al-Ladin.
    - W takim razie trzeba postępować jeszcze mądrzej, Panie. Wtedy zwycięstwo nam nie umknie.
    - Wiesz, czego się dowiedziałem? Turcy na dniach pojawią się na północy z zamiarem podbicia Jerozolimy. W sile 10 000 ludzi. Siły krucjaty są od nas niemal dwukrotnie silniejsze. To kolejne 6 000 ludzi. Musielibyśmy posiąść mądrość samego Mahometa, by z tego wyjść. Na szczęście Allah nam sprzyja. Ci durnie sami się zabijają, a pozostali się z tego jeszcze cieszą. No nic, pora uczcić wygraną!
    - Doskonale! Przygotować świeże owoce?
    - Naturalnie!
    - Świetnie. Acha, heh, posłaniec przywiózł listy od wielmożnych małżonek, wszystkich trzech.
    - Najchętniej zjadłbym winogrona, tak, na nie mam największą ochotę.
    - chyba te listy to coś pilnego...
    - I pomarańcze! A skoro one to i mandarynki.
    - może by warto było...
    - Ali, są rzeczy ważne i ważniejsze. Owoce należą do tych drugich. I odpoczynek, drzemka, szisza, rozmowa z żołnierzami, trzeba znać priorytety.

    ***************************************************

    W drodze powrotnej Lis-aros zobaczył kunia jednego z jego ludzi, kuń stał samotnie na łące.

    Kuń - pomyślał Lis-aros.
    Lis-aros - pomyślał kuń.

    #lacunafabularniejihad #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    W3 - 14. lutego AD 1121 #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad
    Otwórz muzykę w drugiej karcie

    ----------------------------------------

    Piękna Żydówka stała oparta o filar kaplicy, schowana nieco za plecami kardynałów. Gdy tylko spojrzenia Salomei i Michała spotkały się, nałożnica uśmiechnęła się zalotnie, położyła palec wskazujący na swojej dolnej wardze, delikatnie ciągnąc ją ku odsłanianej drugą dłonią krągłej piersi.

    Papież potarł nerwowo twarz, po czym zwrócił się do nieświadomych całej sceny zgromadzonych.

    - Czy ktoś ma jeszcze wnioski końcowe? Nie? Prefekcie, proszę w takim razie o ostateczną opinię.

    - Dziękuję Wasza Świątobliwość - prefekt Mattia odchrząknął, jakby szykował się na dłuższą mowę - Wszystkie formalności zostały dopełnione, śmierć hrabiego spełniła wszystkie warunki, żeby uznać ją za męczeńską, a hrabiego kanonizować.

    - Świetnie, ustalone - ucieszył się papież, co chwilę gubiąc kontakt wzrokowy z prefektem - Coś jeszcze?

    - Retrybucjoniści proszą o błogosławieństwo na nadchodzącą...

    - Błogosławię, to wszystko na dziś - rzucił szybko papież i wyskoczył z tronu, trzymając się za krocze. Pozostali kardynałowie odwrócili wzrok za biegnącym papieżem i nagle zrozumieli zachowanie głowy Kościoła. Po zgromadzonych rozległy się szepty.

    * * *

    Mistrz Sebastien de Rivaux przechadzał się po terenach treningowych. Zakuci w błyszcząte pancerze zakonnicy z dużą wprawą wykonywali młynki mieczami. Po jego lewej stronie ćwiczono pojedynki pod czujnym okiem sierżantów. Obok niego przemknął jeździec, który strącił stojącego kilka metrów przed nim chochoła precyzyjnym pchnięciem czubkiem lancy w głowę.

    - Jesteśmy już gotowi - zameldował mu Ulrich Srebrny - tutaj każdy kogoś stracił i nie chce już dłużej czekać.

    Sebastien położył rękę na ramieniu zakonnika

    - Cierpliwości bracie - odparł łagodnie - Zapłacą za wszystko. Święty de la Gregua będzie miał nas w swojej opiece.

    Obaj spojrzeli na dwóch młodzieńców, pojedynkujących się, jakby od tego treningu zależało ich życie

    - Patrząc na swoich synów musi być... w śiódmym niebie.

    Ulrich Srebrny wzdrygnął się, po czym wrócił do musztrowania swojego oddziału.

    ----------------------------------------

    Hrabia de la Gregua został ogłoszony męczennikiem za wiarę i kanonizowany. Wszystkie oddziały Krucjaty (z wyjątkiem milicji) otrzymują permanentną premię do morale.

    ----------------------------------------

    FAQ
    Temat do zadawania pytań
    Karta postaci i armii
    Link do mapy sektorowej

    ----------------------------------------

    Jeżeli nie chcesz widzieć postów tego typu, wrzuć tag #lacunafabularnieczarnolisto na czarno
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    - Kolego tam z ziarnami, przestań to wpierdalać na tej sali, ja Cię proszę. Zjedz to sobie po przesłuchaniu. Tak Ty kolego nie wpierdalaj ziaren na tej sali. Potrzebujemy miski. I niech nikt tu nie wpierdala ziaren. Na oblężeniu możecie sobie wpierdalać, tylko tam nie ma takich saracenów jak my.
    <Abdul Alhazred nadal bez miski, ciężko myśli>
    <Jebs sandałem>

    pokaż spoiler Dobre przesłuchanie, takie nie za pomocne 2/10 xD

    @Kroomka @DreadSole:

    https://www.youtube.com/watch?v=ZM1LYehgRDo
    #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Przesłuchanie niewiernego Tymazjusza

    Abu’l al-Hasan Dżabadahutt siedział w swoim namiocie, gdy dotarła do niego wieść o śmierci hrabiego de la Gregua ( @Gragua ). Tchórz zabił się, zanim mieliśmy nawet szansę wziąć go do sali kaźni. Cóż – jeśli tak wygląda niezłomność i męstwo krzyżowców, to wojnę mamy wygraną. Chociaż z Turkami może być ciężej.
    Po chwili rozmyślań nad tym, co się tego dnia stało i kilku zjedzonych daktylach, do namiotu wkroczył kolejny posłaniec.

    - Jest gotowy – powiedział.

    Generał wstał ze swojego siedziska i ruszył do miasta. Wszedł do znanego już budynku i wszedł do piwnicy. Było to średniej wielkości, kwadratowe, ciemne pomieszczenie, oświetlone jedynie kilkoma pochodniami i buchającym z pieca kowalskiego ogniem. Jak na taką konstrukcję było całkiem ciekawie rozplanowane – wysokie na dwa piętra, gdzie drugie było złożone z łuków, biegnących przez wszystkie ściany, za którymi biegł, skąpany w absolutnych ciemnościach, korytarz okalający całe pomieszczenie, więc jeśli ktokolwiek by tam stanął, miał dobry widok na piętro niżej.

    Więzień był już przywiązany do krzesła. Przy jednej ze ścian stał stół, na którym można było dostrzec niewyraźny kształt wybijający się spod płachty materiału. W pomieszczeniu znajdował się również strażnik, tłumacz oraz cichy obserwator, który przegryzał prażone ziarna w rogu ( @kroomka ). Po chwili przechadzania się po pomieszczeniu, Abu’l postanowił przemówić, wskazując tłumaczowi, by zaczął swoją pracę:

    - Więc, tak wygląda Europejczyk zaślepiony papieskimi obietnicami i wierzący, że JEGO Bóg pozwoli mu zdobyć nasze święte miasto ( @jaksa0 ). Niestety, jak widzisz, odwrócił się od ciebie i rzucił w nasze ręce…

    Podszedł do drugiego stołu, gdzie stała skrzynka za jego przyrządami chirurgicznymi, wyjął z niego młotek i powoli przesunął przed twarzą jeńca.

    - A teraz sobie porozmawiamy, nasi wszyscy towarzysze są ciekawi odpowiedzi. – powiedział wskazując narzędziem na łuki okalające piętro pomieszczenia. – Doszły nas słuchy o waszym papieżu i interesuje nas jedna rzecz. Dlaczego papież Sykstus nie je tiramisu?

    #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad #lacunafabularnie #lacunafabularnieczarnolisto @lacuna
    pokaż całość

  •  

    Tymazjusz, biskup Canathy
    #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad #lacunafabularnie #lacunafabularnieczarnolisto

    ****
    Mimo beznadziejnej sytuacji, w której się znalazł, uśmiech nie schodził z ust duchownego. Przepełniała go duma, że garstka rycerzy, którzy postanowili sprzymierzyć się w celu walki o Ziemię Świętą, pojmała dwóch asasynów, omal nie zdobyła jednego z najważniejszych miast wschodu, dziesiątkując liczniejsze stacjonujące tam wojsko, a w obliczu niechybnej klęski stawiła czoło ogromnej armii wroga, zadając mu potężne straty. Ani przez moment nie zwątpił, że ich ofiara zapewniła im miejsce w Domu Bożym, a ich przykład stanie się wzorem dla dziesiątek tysięcy żołnierzy zjednoczonego jak nigdy starego kontynentu gotowych oddać życie w imię Zbawiciela. Modląc się, usłyszał rozmowę dwóch strażników o losie Hrabiego de la Gregua oraz Frothiego
    - Farciarze –pomyślał, gdy do namiotu weszły dwie postacie
    - Już czas – powiedziała jedna z nich…

    ****
    pokaż całość

  •  

    <Wcześniej>
    Świętobor z Wałbrzycha, Joannita, chorąży Pugnus Alba
    Świętobor obserwował trening psów zakonnych. Obserwował, bo na psach nie znał się prawie w ogóle i poza tym te niezbyt go słuchały. Trzeba jednak przyznać, że poza świetną prezentacją były odważne i sprytne. Pewnie dużą zasługą tego była praca brata Gillberta nad tymi dwoma osobnikami z rasy Berger de Beauce. Pomimo wielu chęci, nie pamiętał jak się wabiły, w sumie niezbyt go to interesowało. Obok zauważył, że generał Pietro ( @Queltas ) również wyszedł na tresurę psa. Świętobor nie potrafił rozpoznać rasy, ale i też niezbyt go to interesowało, w jego głowie zaświtała pewna myśl. Podszedł do Gillberta i zapytał.
    - Co to za psa ma nasz generał?
    - Nie jestem pewny, ale gdybym miał zgadywać to powiedziałbym że Spinione Italiano. Piękne i mądre psy, generał ma gust. - odpowiedział zakonnik.
    - No dobrze bracie, a gdybym ustawił wyścig? Nasze psy wygrają?
    Brat Gillbert już wiedział do czego to zmierza. Zawsze uważał, że Świętobor ma duszę hazardzisty, ale żeby zakładać się ze swoim własnym generałem? Gruba przesada.
    - Ciężko stwierdzić, mają szansę na wygraną, ale wyścig może być wyrównany. Zbyt duże ryzyko by obst... - odpowiedział Gillbert. Świętobor już go nie słuchał, zamierzał wprowadzić plan w życie.
    - Bracie, wybierz szybszego psa, a mi zostaw obliczanie ryzyka. Czekaj na mój znak, możemy sporo ugrać.
    Dowódca oddziału uśmiechnął się lekko i ruszył ku generałowi.
    - Szczęść Boże Generale. Niech Bóg błogosławi Ciebie i Twojego pięknego psa.
    - Szczęść Boże zakonniku. Jak przebiega aklimatyzacja w nowym środowisku?
    - Bardzo dobrze, nie mogę się doczekać pierwszej bitwy, pierwszej przelanej saraceńskiej krwi. Czyż ten wspaniały pies to Spinione Italiano? Naprawdę wspaniałe zwierzęta. Gryzie? - Świętobor nachylił się celem pogłaskania lecz po cichym pomruku wstrzymał swoją decyzję.
    - Nie gryzie... Połyka w całości - Pietro wybuchł rubasznym śmiechem zadowolony ze swojego żartu. Świętobor mógłby przyrzec, że w oczach psa zauważył rozczarowanie i zażenowanie. Zapewne nie pierwszy raz to słyszał. Zakonnik wyprostował się próbując na twarzy zachować uśmiech.
    - Mam pomysł generale Pietro. Wyścig. Nasz pies kontra Pański.
    - Wyścig? O co? - w oku Pietra pojawił się błysk.
    Świętobor uśmiechnął się, tak jak sądził, Pietro złapał zarzutkę.
    - Nie ma co oszczędzać, jesteśmy na wojnie. Jeśli wygram, chcę Twojego konia Świętoborze. - powiedzał Pietro z szelmowskim uśmiechem. Zakonnik zamyślił się, za cenę tego konia mógłby kupić kilka grodów. Był to rosły rumak z Płw. Anatolijskiego. Najlepszy koń na jakim jeździł do tej pory.
    - Dobrze Pietro, ja w takim razie poproszę stanowisko pułkownika w Twojej armii. Zakład stoi? - powiedział wyciągając dłoń.
    Generał zawahał się, ale tylko na chwilę. Uścisnął dłoń i uśmiechnął się.

    #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Gdy Yok'ai ibn Kat'Aan usłyszał świst strzały przemknęła mu po głowie myśl: A może spróbować uskoczyć w bok , lecz nie zrobił tego. Wiedział że i tak by zginął podczas tej bitwy. Tak chciał Allah. Tuż przed tym jak strzała wbiła mu się w szyję usłyszał głos:

    -Twój czas dobiegł końca...

    Wtedy strzała sięgnęła celu, zrzucając go z konia...

    Gdy otworzył oczy oślepiło go słońce, czuł jak piecze go miejsce gdzie trafiła strzała Augusta Sedláčka ( @Hiszpan_Jan ). Po tym jak przywyknął do światła jakiego nigdy nie widział, ujrzał, że jest odziany w najlepszy atlas i brokat oraz że znajduje się w pięknym ogrodzie, pełnym strumieni i źródeł. Jedyne co zostało przy nim ze starego wyposażenia to jego ukochana broń, lecz ona również nie była taka sama, stała się jeszcze piękniejsza. Stał oniemiały z zachwytu długi czas. W końcu odwrócił się i zachwycił się jeszcze bardziej. Za nim bowiem znajdowała się ogromna komnata z perły, szeroka na sześćdziesiąt mil. Pomiędzy nim a komnatą znajdowały się ogrody z rozłożonymi łożami na których leżały 72 kobiety. Niestety nie mógł dostrzec szczegółów, jednego był pewien - te kobiety są piękniejsze niż jakakolwiek ziemska kobieta. Wtedy jedna z nich wstała i zaczęła iść w kierunku generała. Ten z kolei zaczął dostrzegać coraz więcej szczegółów m.in. że idąca w jego kierunku piękność niesie w ręku nieznany mu owoc i kielich, której zawartości nie był w stanie określić.
    -Witaj, nasz mężu - powiedziała gdy podeszła i wręczyła mu owoc.
    Yok'ai ibn Kat'Aan zjadł owoc, którego smak był nie do opisania słowami. Potem hurysa podała mu kielich, który był wypełniony wodą ze źródła czystego, będącą rozkoszą dla pijących ją.
    Potem hurysa podeszła do najbliższego łoża i zachęcała dowódcę do dołączenia do niej.
    Yok'ai miał już wykonać pierwszy krok w jej stronę, gdy spojrzał w strumień płynący obok niego. Wydawało mu się, że widzi kogoś w głębi tego strumienia, a tym kimś jak się zorientował był Abu'l al-Hasan Dżabadahutt ( @Onde ) przemierzający ulice Tyru.
    -Więc jeszcze żyjesz stary lisie - zaśmiał się, zorientowawszy się jak bardzo pasuje do niego te określenie - Jakby życie ci się kiedyś znudziło zapraszam do mnie wznosić ze mną opium w imię Allaha...
    Po tych słowach udał się oddawać uciechom cielesnym...

    #lacunafabularniejihad > #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularnie #lacunafabularnieczarnolisto @lacuna
    pokaż całość

  •  

    S1 - Wielka ucieczka #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad
    Otwórz muzykę w drugiej karcie

    ----------------------------------------

    Hrabia de la Gregua siedział związany w namiocie. Jak na niewiernego traktowali go całkiem przyzwoicie. Jego rany zostały opatrzone, otrzymał nawet skromny posiłek. Hrabia wiedział jednak, że na świecie nie ma nic za darmo, a czas spłacania długów nadejdzie wyjątkowo szybko. Dość szybko zorientował się, że więzy na jego nadgarstkach zostały związane słabiej niż zwykle. Zaczął się delikatnie szamotać, próbując nie zwracać uwagi dwóch strażników, stojących przed wejściem do jego namiotu.

    Hrabia po chwili masował swoje obolałe nadgarstki i rozpoczął odwiązywanie skrępowanych nóg, gdy spostrzegł cienie obu strażników opuszczających swoją wartę. Z boku namiotu pojawił się bardzo znajomy cień mężczyzny.

    - Frothi?! - szepnął teatralnie hrabia - co ty tu robisz?
    - De la Gregua? - zapytał ściszonym głosem - chyba mamy szansę, żołnierze gdzieś poszli.
    - Bądź ostrożny! - jęknął hrabia.

    Za namiotem rozległo się głuche uderzenie, a potem odgłos upadającego ciała. Następnie do namiotu wszedł potężnie zbudowany mężczyzna, który ku całkowitemu przerażeniu hrabiego rzucił mu pod nogi tryskającą krwią i chaotycznie mrugającą i obracającą oczami głowię Frothiego. De la Gregua wydarł się przeraźliwie, co przerwał Asasyn, przykładając palec do ust przerażonego jeńca.

    - No hejka, co tam się z Tobą dzieje? - zapytał szyderczo Nasir przyzwoitą łaciną - Skąd to zwątpienie? Dlaczego chcesz teraz się poddać, tylko dlatego, że raz czy drugi Ci nie wyszło?

    Wskazał na zakrwawioną głowę Frothiego

    - To nie jest żaden powód. - ciągnął - Musisz iść i walczyć. Osiągniesz cel. Prędzej czy później go osiągniesz, ale musisz iść do przodu, przeć, walczyć o swoje.

    Asasyn rzucił hrabiemu pod nogi jego miecz.

    - Nie ważne, że wszystko dookoła jest przeciwko Tobie. - Nasir czerpał nieukrywaną radość z każdego wypowiedzianego słowa - Najważniejsze jest to, że masz tutaj wole zwycięstwa. To się liczy. Każdy może osiągnąć cel, nie ważne czy taki czy taki, ale trzeba iść i walczyć. To teraz masz trzy sekundy żeby się otrąsnąć, powiedzieć sobie "dobra basta", pięścią w stół, idę to przodu i osiągam swój cel.

    De la Gregua powoli wstał. Jego nogi trzęsły się niemiłosiernie. Wyciągnął miecz przed siebie, by błyskawicznie go odwrócić i wbić go sobie głęboko w serce. Nasir nie zdążył zareagować i po chwili trzymał już umierającego chrześcijanina w rękach. Popatrzył na martwe spojrzenie jeńca, zrobił zafrasowaną minę i dotknął dwoma palcami swojej brody.

    - O cholera, tego to się nie spodziewałem - powiedział do siebie Nasir, po czym wyszedł z namiotu i spojrzał w niebo - Znowu coś pomieszałaś... tzn. pomieszałeś.

    Spojrzał następnie na strażników przy namiocie, którzy wpatrywali się na niego z uwagą.

    - W środku jest trup, sprzątnijcie to i powiedzcie dowódcy, że wydarzył się mały wypadek
    - Ale... ale Panie, poniesiemy za to konsekwencje!
    - Nie, jeżeli powołacie się na mnie.
    - Nikt nam nie uwierzy, że tu byłeś!

    Nasir uśmiechnął się złowieszczo

    - To już Wasz problem...

    ----------------------------------------

    Bohaterowie @Diamond-kun i @Gregua zostali zabici przez odpowiednio bohaterów @kvvach i @Gregua .

    ----------------------------------------

    FAQ
    Temat do zadawania pytań
    Karta postaci i armii
    Link do mapy sektorowej

    ----------------------------------------

    Grafika Sniggle-Wiggle @ deviantart

    Jeżeli nie chcesz widzieć postów tego typu, wrzuć tag #lacunafabularnieczarnolisto na czarno
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    #lacunafabularniekrucjata

    ----------------------------------------

    - Wejść! - krzyknął Phillipe d'Annecy, trzymając rękę na kuszy, schowanej pod stołem. Dwóch strażników, stojących blisko gościa generała bacznie obserwowało każdy jego ruch.

    - Generale, nazywam się Miguel Ángel Félix Gallardo, jestem człowiekiem konkretnym, więc nie będę marnować twojego czasu. Mieszkam w Latakii od niemal zawsze, byłem obrońcą tego miasta zanim pierwszy chrześcijański papież wysłał europejskich żołnierzy do Ziemi Świętej.

    - Co tam wspominałeś o marnowaniu czasu? - uśmiechnął się krzywo generał.

    - Zbiorę oddział milicji i przyłączę się do Krucjaty, w zamian chcę zostać chorążym Twojej armii i dostać własne barwy.

    Phillipe spojrzał z nieufnością na nieznajomego.

    - Gdzie pracujesz na co dzień?
    - Wcześniej dzieliłem pracę w urzędzie z wartami na murach, teraz jestem urzędnikiem, pracowałem w Hiszpanii i na Sycylii. W Latakii..
    - Wystarczy, nieistotne. I kiedy postanowiłeś do nas dołączyć?
    - Noo... kilka dni temu - Miguel zawahał się
    - Czym walczysz?
    - Trochę łukiem, trochę włócznią, normalne przeszkolenie milicjanta.
    - Dlaczego mielibyśmy Ci w ogóle zaufać?

    Miguel w końcu się rozluźnił i uśmiechnął z nutką szyderstwa

    - Ponieważ Turcy zbliżają się do bram, próbujecie rekrutować miejscowych, a nawet jedna osoba się do Was nie przyłączyła. A ja po kilku dniach od narodzin mojego pomuysłu mam już dwudziestu ludzi, oczekujących na Twoją decyzję przed Twoją siedzibą.

    Phillipe spojrzał pytająco na strażników, na co oni kiwnęli głowami potwierdzająco.

    - Wróć do mnie jak będzie Was co najmniej setka - oświadczył generał. Hiszpan skinął głową i wyszedł z gabinetu.

    * * *

    - To znowu Ty - Phillipe d'Annecy pokiwał głową przyjaźnie - czy udało Ci się zwerbować stu milicjantów?

    Miguel wskazał generałowi okno. Phillipe oglądając się dwukrotnie dookoła podszedł ostrożnie do okna. Na dziedzińcu kłębił się ogromny tłum mężczyzn i kobiet, a gdy ujrzeli generała w oknie, wydali niejednolity okrzyk, pozdrawiając zaskoczonego franka

    - Potrzebujemy dla każdego milicjanta włócznię, łuk i strzały, łącznie trzysta włóczni, trzysta łuków i trzysta kołczanów ze strzałami. Szaty w barwach armii to na razie drugorzędna sprawa.

    Miguelowi rozbłysły oczy

    - A no i oczywiście trzeba pomyśleć o barwach dla mnie...

    ----------------------------------------

    @Na_pewno_nie_Artur - wchodzisz do gry, wołam również @Pas-ze-mna-owce

    FAQ
    Temat do zadawania pytań
    Karta postaci i armii
    Link do mapy sektorowej

    ----------------------------------------

    Jeżeli nie chcesz widzieć postów tego typu, wrzuć tag #lacunafabularnieczarnolisto na czarno
    pokaż całość

    źródło: media.moddb.com

  •  

    ULICE DAMASZKU

    - Salam alejkum,
    - Sralam sralejkum, czego ?
    - Mam pytanie, czy często się pan uśmiecha panie Janusie ?
    - Nie, zwłaszcza jak widzę tego krzyżowca @Gregua, możecie mu przekazać że jest zakałą ziemi świętej, że mam go w kozim odbycie, nawet chętnie bym go zasztyletował, możecie to nawet zapisać i rozwiesić we wszystkich miastach.
    - A proszę powiedzieć z czego się pan śmieje najczęściej ?
    - Jakby kuń @Gregua noge stracił a On sobie głupi ryj rozwalił, możecie przekazać, mnie będzie straszył, mnie ! Asasyna Szczura Proroka ! Jak go kiedyś spotkam to mu klepki z głowy młotkiem powybijam !
    - Dziękujemy.
    - Precz z krucjatą i mangozjebami ! Niech żyje wielki Allah ! Precz z turkami !

    #lacunafabularniejihad #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    To miało inaczej wyglądać..
    Słowa te dudnily w wielu głowach tamtego dnia.
    Poranek był stosunkowo chłodny jak na tamte rejony. Przez co już po pierwszych starciach znad krzyzowcow ukatniala się para. Zakonnicy ustawili równo szyk, aby przeciwstawić się złu tego świata. Jeden z nich ( @orlando74 ) wbił miecz w ziemię i uklekl by pomodlić się. Każdy wiedział, jak się skończy dzisiejszy Poranek. Kolejnego nie będzie.
    Hrabia de la Gregua stał wraz z resztą kawalerii. Eyck von Denese ( @Anagama ) kierowalal siła uderzenia Białej Armii. "Eyck uderz w lewą flanke, ja biorę prawa" w krzyknął Hrabia po czym ruszył na kolejną fale przeciwnika. Nie słyszał już pytania, o którą flanke chodzi, bo przecież są okrążeni. Oddział Hrabi uderzył celnie w lekka jazdę przeciwnika. Nie mieli szans w starciu z ciezkozbrojna kawaleria Franków. Miecze zbierały żniwo, ale lucznicy Jihadu również. Padło połowa kawalerdystow PA. Hrabia wiedział że sytuacja jest ciężka. Wciąż miał w głowie pieśń Brata Kaczmarka ".. A mury runą, runą...". Jednak one wciąż rosły na około. Ciemność się zbliżała i po chwili tylko Bóg był w ich sercu. Wraz z Conrad Pieux ( @kacpiboss) ruszyli na ostatna szarżę. Hrabia widział kątem oka jak przyjaciel scina głowę dowódcę konnicy jihadu ( @Yokaii ). Były to ostatnie czyny o których będą mówić w piensiach o tym młodym Franku. Po chwili pojawił się kolejny jihadysta. Nie był potężny, lecz mikry. Wręcz bardzo niski, 179cm. To mu pozlowilo ściąć nogę Czkawce. Koń legl na ziemi a Hrabia stał się łatwym celem. Zaczął odmawiać ostatnie Ojcze nasz. Świat zwolnił i widział tylko swoją żonę, która została wraz z dwoma synami w domu. W Europie.
    Mam nadzieję że nigdy nie będę musieli przeżyć takiego piekła - pomyślał Hrabia. "... Przyjdź Królestwo Twoje.." odmawiał Hrabia i wtedy poczuł jak jest wiązany przez jednego z niewiernych.
    Piekło dopiero się zacznie
    #lacunafabularniejihad #lacunafabularnieczarnolisto
    #lacunafabularniekrucjata
    #deusvult
    @lacuna @Queltas
    pokaż całość

    źródło: syfy.com

  •  

    Krucjata 5 #lacunafabularniekrucjata

    ----------------------------------------

    Michał I kończył nocną modlitwę w kaplicy watykańskiej. Pięści miał zaciśnięte i złączone na czole i choć trzęsły się one z napięcia, papież skupiał się jedynie na swym dialogu, czy też raczej monologu ze Stwórcą.

    - Dlaczego Panie? Dlaczego wystawiasz nas na tak wielką próbę? Sułtan turecki kilkanaście kilometrów od Latakii, krwawa rzeź pod Tyrem. Co robimy źle? Dlaczego karzesz nas takim cierpieniem?

    Michał usłyszał za sobą delikatny stukot obuwia. Odwrócił się, by ujrzeć swoją ukochaną nałożnicę.

    - Salomeo, za chwilę przyjdę. Przygotuj nam obojgu ciepłą kąpiel - Michał skrzywił się w uśmiechu tak sztucznym, że aż pokracznym.

    Salomea nie zważając na jego słowa powoli podeszła do niego i objęła go od tyłu, przytulając się swoimi krągłymi i jędrnymi piersiami do jego pleców. Następnie pogładziła jego włosy i delikatnie ucałowała najpierw jego szyję, potem policzki, by zawędrować do kącika jego ust.

    - Musimy działać - Potrzebują nas... w Ziemi Świętej... - szepnął cicho Michał, podczas gdy Salomea przerywała mu słowa kolejnymi pocałunkami. Kochankowie przeszli z ołtarza do bocznej nawy w kącie, a po chwili kaplica zaczęła wypełniać się nieśmiałymi jękami ślicznej żydowskiej dziewczyny.

    ----------------------------------------

    Zadeklaruj działanie w komentarzu (zawołaj mnie do niego) lub skorzystaj z formularza deklaracji działania (tylko jeżeli otrzymałeś PIN na PW). Czas na działanie w 5. turze do 14.02 do godziny 18:00. W przypadku braku deklaracji armia rozbija obóz.

    FAQ
    Temat do zadawania pytań
    Karta postaci i armii
    Link do mapy sektorowej

    ----------------------------------------

    Grafika dagaizm @ deviantart

    Jeżeli nie chcesz widzieć postów tego typu, wrzuć tag #lacunafabularnieczarnolisto na czarno
    pokaż całość

    +: achtunki, MacMikus +30 innych
    •  

      Biskup Adalbert von Bregenz - Pierwszy kapelan Białej Armii i chorąży oddziału włóczników w tejże

      Po skończonej rozmowie z generałem Akumulieri ( @Akumulat: ), Adalbert ruszył w stronę swojego namiotu. Adrenalina wymieszana z euforią tańczyły w jego żyłach sprawiając, że miał ochotę biec, tańczyć, krzyczeć, walnąć w cokolwiek lub choćby, ot tak, podskoczyć i klasnąć o siebie stopami. Nie mniej, nie pozwolił by emocje zawładnęły jego ciałem, więc, powstrzymując napierającą na jego ciało burze emocji, szedł w swój dystyngowany sposób dla uspokojenia pod nosem mrucząc:
      -Laudate Dominum de caelis laudate eum in excelsis. Laudate eum omnes angeli eius laudate eum omnes virtutes eius. Laudate eum sol et luna... - przerwał marszcząc czoło. Nie, psalm 148 był zbyt poniosły, zbyt radosny. Chciał spokoju a nie wybuchać z radości. Psalm 144 byłby lepszy. Westchnął i zaczął na nowo, czując jak chmura wyciszenia opada na niego - Benedictus Dominus Deus meus qui docet manus meas ad proelium digitos meos ad bel lum. Misericordia mea et refugium meum susceptor meus et lib erator meus protector meus et in eo speravi qui subdis populum meum sub me...
      pokaż całość

    •  

      @lacuna:

      Friedriech Merkel - Chorąży Pugnus Alba

      Friedriech siedzi sam w prowizorycznej kaplicy zbudowanej na tyłach koszar w Bejrucie. Ubrany jest w pełną zbroję płytową, a jego ramiona okrywa sięgający stóp płaszcz z czerwonym krzyżem. W przeciwieństwie do jego żołnierzy, zbroja Friedriecha jest czarna jak noc, tak samo płaszcz. Dzięki temu, zakute w białe zbroje oddziały szturmowców, mogły łatwo zidentyfikować go na polu bitwy.

      Friedriech trzyma w ręku różaniec odmawiając modlitwę za poległych w bitwie o Tyr. Wczorajsza noc przyniosła same złe wieści, zarówno z południa jak i z północy. Ziemia Święta spłynęła krwią jej prawowitych dziedziców, którzy przybyli odzyskać swoją własność i wprowadzić ład i porządek.

      Jego moment kontemplacji przerwał hałas otwieranych wrót. Do kaplicy wszedł wezwany przez niego żołnierz.

      - Panie Chorąży, melduje się na wezwanie. - Müller stanął w odległości od ławy w której siedział Friedriech i zasalutował.
      - Siadaj chłopcze, będziesz towarzyszył mi w modlitwie. - odparł chorąży.
      Młody chłopak rzucił ukradkowe spojrzenie swojemu dowódcy, ale zajął miejsce obok niego.

      - Powiedz mi chłopcze. Czy słyszałeś kiedyś o tragedii Hioba? - spytał Friedrich
      - Oczywiście panie, Hiob stał się obiektem zakładu pomiędzy Bogiem, a Szatanem. W wyniku tego zakładu Hiob został pozbawiony majątku i rodziny oraz dotknięty trądem, co miało wystawić jego wiarę na próbę. Mimo dotykających go nieszczęść i wątpliwości Hiob pozostał wierny Bogu, który nagrodził go za to przywróceniem zdrowia, oraz nowym mieniem i potomstwem.
      - Dokładnie chłopcze. Dzisiaj każdy krzyżowiec na tej ziemi jest Hiobem. Jesteśmy narzędziem w walce o naszą wiarę i przekonania. Dzisiaj wieczorem otrzymaliśmy dwa raporty. Jeden mówi o dziesięciotysięcznej armii Turków nadciągającej z północy. Drugi mówi o całkowitej masakrze naszych braci w wierze pod Tyrem. Powiedz synu, czy uważasz to za boską karę?
      - Nie wiem panie - na twarzy młodego żołnierza pojawiła się zmarszczka zastanowienia
      - To mój chłopcze jest okazja. To jest czas kiedy każdy z nas ma szanse na zapisanie swojego imienia złotymi zgłoskami. Bóg wystawia nas na próbę, nie możemy teraz zwątpić i się wycofać. Jedyne co możemy zrobić to chwycić miecze i głosić jego słowo nawracając niewiernych.

      Friedrich odwrócił się twarzą do Müllera, przyglądając mu się.
      - Powiedz, co łączy cię z moją córką?
      Lekko opalona twarz, żołnierza momentalnie stała się purpurowa.
      - My... panie.. jaa... - wyjąkał
      - Spokojnie, to tylko pytanie. Rozumiem, też byłem w twoim wieku. Zdajesz sobie jednak sprawę, że nie wydam swojej córki za zwykłego żołnierza?
      Friedriech wstał nakładając na głowę swój hełm z opuszczoną przyłbicą.
      - Dlatego mój młody chłopcze to jest twoja próba hiobowa. Dowiedź swojej wartości w nadciągającej walce, a staniesz u mojego boku i oddam ci swoją córkę. Dołącz do mnie, a razem będziemy rządzić Bawarią i Ziemią Świętą, jak ojciec i syn.

      Müller nie zdążył odpowiedzieć, gdyż Merkel momentalnie się odwrócił i wyszedł z kaplicy. Gdy otworzył na ulicy rozległy się dźwięki marszu pogrzebowego.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Jihad 4R - RAPORT #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad
    Otwórz muzykę w drugiej karcie

    ----------------------------------------

    Załadunek na statek zajął zaledwie kilka godzin. Turecka załoga uwinęła się z zadaniem błyskawicznie, a samemu Kumusztakinowi zapewniła kajutę z widokiem na wybrzeże.

    Dowódca wyszedł z kajuty, by uważnie przyjrzeć się statkowi. Spojrzał na raport kronikarza, po czym znów zlustrował statek.

    - Dlaczego doradca sułtana nazwał holki karakami? Co to w ogóle jest karaka? Pijany czy niespełna rozumu?

    Od dalszych rozważań nad błędem kronikarza odwiodły go przemyślenia.

    - Wiem, że podjąłem najlepszą decyzję - powiedział do siebie - Stanie po stronie zwycięzców to jedyna słuszna droga...

    ----------------------------------------

    Zefel Mangele patrzył wielkimi oczami na dwie kilkumetrowe postaci brązowe postaci. Poruszały się niezwykle ociężale, zbudowane były z substancji, która wyglądała jakby miała lada moment się rozpuścić, ale jednak się udało.

    - PO TYLU PRÓBACH - krzyczał podekscytowany Zefel - W KOŃCU, W KOŃCU! TO ODMIENI LOSY TEGO KONFLIKTU!

    Na dziedziniec wpadł Phillipe d'Annecy wraz Dayone Virtanenem. Spojrzeli zszokowani na brudnego Zefela i na jego dwa wytwory. Mangele uśmiechał się szaleńczo, nie mogąc powstrzymać buzującej w nim adrenaliny.

    - WIDZISZ TO GENERALE? POŚLEMY ICH NA TURKÓW A POTEM NA NIEWIERNYCH. NIC NIE STANIE NA DRODZE NASZEGO WIELKIEGO PLANU! - mówiąc to Zefel zaczął się trząść w konwulsjach.

    Akeno chwyciła drgającego Zefela, wlała mu do ust zawartość buteleczki, którą miała ze sobą, następnie przywołała generała i Dayone, by ci pomogli jej przytrzymać naukowca. Po chwili Zefel poczuł przeszywający ból w jelitach. Zorientował się, że odzyskał świadomość. Rozejrzał się i zobaczył, że trzyma go mocno trójka przyjaciół, podczas gdy on biega bez spodni, a obie jego ręce są brudne i śmierdzą... spojrzał na dwa kilkunastocentymetrowe kawałki ekskrementów, leżące niedaleko czwórki. Zefel zwymiotował, po czym stracił przytomność.

    - Znalazłam list na jego biurku. Poleciłam go spalić poza miastem, musiał być czymś nasączony.
    Dotknęła ręką jego czoła.
    - Jest cały rozpalony, zabierzmy go stąd jak najszybciej, żołnierze patrzą.

    * * *

    Magda Lolikon trzymała w ręku dziwny, śmierdzący list. Nie znała arabskiego, a jego treść nieszczególnie ją interesowała. Wrzuciła go do ogniska, głośno czknęła, po czym pociągnęła duży łyk z niewielkiego bukłaka.

    ----------------------------------------

    Bohater @Kamero zachorował na jedną turę. Jakakolwiek próba podróży może być niebezpieczna dla jego zdrowia

    ----------------------------------------

    Do świtu brakowało mniej niż dwóch godzin. Wiatr znad morza mroził nieznośnie wartowników w obozie, a szelest trawy był jedynym dźwiękiem, który zakłócał pozorny nocny spokój. Po incydencie w drodze do Tyru wartę pełniło znacznie więcej zakonników, ale poczucie bezpieczeństwa śpiących oddziałów wcale nie było większe.

    Arturo Sansiro spał tej nocy fatalnie. Wiercił się na ziemi bezustannie, szukając dobrej pozycji do snu. Od czasu zejścia na ląd ani on, ani jego żołnierze nie spali na porządnym łóżku, a spędzili tutaj już trochę czasu.

    - Odbijemy to sobie w Tyrze - pomyślał, gdy nagle usłyszał lekkie dudnienie, dobiegające z oddali. Wciąż rozespany skupił się, by próbować zlokalizować źródło niepokojącego dźwięku, gdy nagle usłyszał alarm w obozie. Błyskawicznie założył skórzany pancerz i chwycił za kuszę, leżącą obok poduszki i wybiegł z namiotu. Arturo przekłnął ślinę.

    Od miasta wraz z pochodniami maszerowała Arabska BPP. Ale to wcale nie tłumaczyło tętentu, dobiegającego gdzieś z tyłu obozu. Włoch wytężył wzrok. Poranna mgła, mająca wiele setek końskich nóg i kopyt w szaleńczym pędzie zbliżała się do obozu.

    "Włócznicy na pozycję!" Arturo usłyszał krzyk Lorenza Fuxa. Jego oddział był mocno zdemoralizowany po ostatnim rozbiciu pod murami Tyru, a tylko on mógł zatrzymać rzekę przeciwników, atakujących z czterech stron.

    * * *

    Brat Wilhelm dowodził siłami łuczników i kuszników w starciu z konnicą wroga. Ulrich Czarny ciężko dyszał przez szczeliny hełmu, rozłupując kolejną głowę piechura Arabskiej BPP. Generał-Komandor Gerhard von Fulda nie szczędził ani gardła, ani koni kierując morderczymi szarżami raz z jednej, raz z drugiej strony zasadzki. Nie mógł być bardziej dumny ze swoich żołnierzy. Przewaga przeciwnika była zatrważająca, jednak mimo znacznego przerzedzenia, wszystkie zakonne oddziały trzymały szyk. W oddali dostrzegł jak trzecia już strzała przeszyła Lorenza Fuxa, który tym razem upadł plecy i znieruchomiał po celnym strzale w serce jednego z arabskich konnych łuczników.

    Oddział Tymazjusza był już mocno rozbity. Włóczników ze 103. było po prostu za duzo. Biskup znalazł jednak lukę w ustawieniu wroga i przypuścił morderczą szarżę w miękkie podbrzusze Saracenów, rozjeżdżając zaskoczonych i przerażonych Łuczników. Hakam el-Yusuf wprawdzie zdołał odskoczyć przed szarżującym biskupem, ale przewrócił się pchnięty przez jednego ze swoich żołnierzy. Podkowa jednego z koni odcisnęła się na jego szyi, miażdżąc jego tchawicę. Dumny syn pustyni nie męczył się jednak zbyt długo, ponieważ zaledwie dwie sekundy później inne kopyta zmiażdżyły mu głowę i żebra.

    Hrabia de la Gregua starał się odciągać uwagę kawalerii wroga od piechoty zakonnej. Ogromne doświadczenie pozwoliło mu nawet przez chwilę wzbudzić popłoch wśród przeciwnika, lecz na jego drodze stanął jeden z chorążych Jihadu. Isa al-Saah wykonał błyskawiczne cięcie szabli, ucinając nogę konia hrabiego. Zanim hrabia zdążył się podnieść, został trzykrotnie stratowany przez innych jeźdźców. Majacząc z bólu usłyszał kwik taranowanych koni, a po chwili poczuł jak dwie ręce wciągają go na konia, by po chwili znowu go wypuścić. Hrabia de la Gregua i Conrad Pieux upadli z łoskotem na ziemię. Z piersi tego drugiego wystawały dwie brzechwy.

    - Próbowałem... hrabio - wyszeptał młody rycerz, po czym zamknął oczy. Hrabia poczuł jak znowu ktoś go podnosi. Tym razem był to Hajsam Al-Haddad. Arab splunął na martwego Conrada, po czym pogalopował z ledwo żywym hrabią z dala od zgiełku bitewnego.

    * * *

    Zaledwie kilkudziesięciu zakonników stłoczonych było w niewielkim kole. Dookoła nich stały cztery armie, gotowe dokończyć dzieła zniszczenia. Yok'ai ibn Kat'Aan podniósł rękę, dając znak łucznikom na wstrzymanie ostrzału. Wyjechał na przód oddziału i przemówił przez tłumacza.

    - Niewierni! Złóżcie bronie, a pozwolimy Wam odejść w pokoju. W zamian chcemy tylko Waszych dowódców. Wydajcie nam ich, a nie stanie się Wam krzywda.

    Żaden z zakonników nawet nie drgnął. Ku zaskoczeniu żołnierzy Jihadu żaden z krzyżowców nie próbował szukać spojrzenia u swojego towarzysza. Wszyscy stali równo, potwornie zmęczeni, lecz zdeterminowani i oddani jedynej sprawie. Nagle dwóch rycerzy odsłoniło tarcze niczym wrota, zasłaniające ukrytego Augusta Sedláčka z napiętą strzałą. Generał 102. Armii osunął się z konia, trafiony przez jednookiego snajpera prosto w szyję. Pułkownik Malik al-Taniin i wszyscy żołnierze zamarli na chwilę, a generał Abu’l al-Hasan Dżabadahutt ryknął przerażająco, wydając wyrok śmierci na otoczonych krzyżowców. Generał-Komandor Gerhard von Fulda wiedząc, że stanie w miejscu oznaczało pewną śmierć, wydał rozkaz szturmu na piechotę wroga. Ziemia znów się zakotłowała i ponownie słychać było jedynie szczęk uderzanego żelaza, kwik koni i wrzaski ludzi, umierających za swoje sprawy. Słońce pojawiło się nad pustynnymi wzgórzami, a pianie tyrskiego koguta zbiegło się z jękiem ostatniego rycerza, pokonanego na polu bitwy pod Tyrem.

    Rozległy się donośne okrzyki zwycięstwa żołnierzy Jihadu. Ranny i wyczerpany Arturo Sansiro siedział związany przy ciele swojego generała. Do jego oczu powoli zaczęły napływać łzy.

    ----------------------------------------

    II Oblężenie Tyru

    Atakujący: Jihad (3794) vs 4. Zakon Rycerzy Chrystusowych (770) i sojusznicy (215)

    Straty atakujących:

    Bernan Lekka kawaleria z łukami : 8
    emenems Lekka kawaleria z łukami : 16
    Franel25 Lekka kawaleria z szablami : 16
    Kacpa100 Lekka kawaleria z szablami : 26
    Krailowskyy Lekka kawaleria z szablami : 23
    104. Armia: 89

    Anmares Lekka kawaleria z szablami : 23
    glukonard Lekka kawaleria z łukami : 11
    Lisaros Lekka kawaleria z szablami : 20
    Lubek1221 Lekka kawaleria z łukami : 13
    maszraka Lekka kawaleria z szablami : 23
    Matikkkii Lekka kawaleria z szablami : 17
    Onde Lekka kawaleria z szablami : 24
    Patrykzlasu Lekka kawaleria z szablami : 26
    SirSherwood Lekka piechota z włóczniami : 44
    Szpurka Lekka kawaleria z szablami : 26
    TheDamex Lekka kawaleria z szablami : 26
    Valbrig Lekka kawaleria z szablami : 23
    Zerri Lekka kawaleria z szablami : 23
    101. Armia: 299

    Don Wieprzu Lekka kawaleria z łukami : 11
    DreadSole Lekka kawaleria z łukami : 14
    justkilling Lekka kawaleria z łukami : 11
    karboniusz Lekka kawaleria z łukami : 15
    Krzychu-M Lekka kawaleria z łukami : 13
    laszczu Lekka kawaleria z szablami : 24
    luvencedus Lekka kawaleria z szablami : 23
    mac3 Lekka kawaleria z szablami : 14
    Matei123 Lekka kawaleria z łukami : 11
    Yokaii Lekka kawaleria z szablami : 15 - śmierć bohatera
    102. Armia: 151

    Cepion Lekka piechota z włóczniami : 64
    CZARNYCZAREK Procarze : 67
    Damixi Łucznicy : 59
    DrKilljoy Lekka piechota z włóczniami : 79
    eliot123 Lekka piechota z włóczniami : 80
    kaloryferconiegrzeje Łucznicy : 52 - śmierć bohatera
    kar4mb0l Inżynierowie : 7
    Kozlov666 Procarze : 68
    Kroomka Inżynierowie : 14
    Stah-Schek Lekka piechota z włóczniami : 73
    zjadacz
    Cebuli Lekka piechota z włóczniami : 76
    104. Armia: 639

    Łącznie: 1178

    Straty obrońców:

    Arturb1922 Ciężka piechota z mieczami : 93 - śmierć bohatera
    Aspirrack Ciężka kawaleria : 33 - śmierć bohatera
    Don_Simon Łucznicy : 126 - śmierć bohatera
    FearFactory Łucznicy : 119 - śmierć bohatera
    Hiszpan_Jan Łucznicy : 130 - śmierć bohatera
    jaksa0 Ciężka kawaleria : 27
    lubiacy_beton Kusznicy : 102
    orlando74 Ciężka piechota z mieczami : 102 - śmierć bohatera
    sandal Ciężka kawaleria : 36 - śmierć bohatera
    4. Armia: 768

    kacpiboss Ciężka kawaleria : 33 - śmierć bohatera
    Anagama Ciężka kawaleria : 32 - śmierć bohatera
    Uaimmiau Ciężka kawaleria : 34 - śmierć bohatera
    Gregua Ciężka kawaleria : 29 - śmierć bohatera
    Knyazev Lekka piechota z włóczniami : 86 - śmierć bohatera

    Łącznie: 982

    Bohaterowie @Anagama @Arturb1922 @Aspirrack @Don_Simon @FearFactory @Hiszpan_Jan @kacpiboss @kaloryferconiegrzeje @Knyazev @orlando74 @sandal @Uaimmiau @Yokaii zginęli na polu bitwy.
    Bohaterowie @Gregua @jaksa0 @lubiacy_beton zostali schwytani przez wojska Jihadu

    Oblężenie Tyru zostało zakończone.

    ----------------------------------------

    KONIEC TURY JIHADU

    FAQ
    Temat do zadawania pytań
    Karta postaci i armii
    Link do mapy sektorowej

    ----------------------------------------

    Grafika Aranthulas @ deviantart

    Jeżeli nie chcesz widzieć postów tego typu, wrzuć tag #lacunafabularnieczarnolisto na czarno
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

    •  

      @lacuna: a co teraz z moją armią i resztkami mojego oddziału ? (╯︵╰,)

    •  

      Abu’l al-Hasan Dżabadahutt
      Już opadał kurz bitwy i zaczęło wschodzić słońce, gdy generał dobijał ostatniego krzyżowca. W świetle poranka widok pola bitwy był porażający. Setki, tysiące ciał wojowników leżało na terenie okalającym Tyr. Gdzieniegdzie słychać było jeszcze słabnące jęki umierających w agonii. W tym momencie nie dało się rozpoznać, czy śmierć nadchodzi pod krzyżowca, czy jednego z walczących w obronie Al-Quds.

      Przerażająca również była skala rannych w bitwie. Zarówno tych już całkowicie wyeliminowanych z dalszej walki, jak i tylko draśniętych. Chociaż z doświadczenia wiedział, że nawet najmniejsze skaleczenie może być śmiertelne. Nakazał zbiórkę oddziałów i wezwał swoich medyków.

      - Quesar - zwrócił się do jednego z wyżej postawionych żołnierzy - nakaż rozstawienie dużego namiotu, musimy zorganizować lazaret.

      - Azeem, przynieś moje skrzynie z medykamentami oraz narzędziami chirurgicznymi, będą mi teraz potrzebne.

      Gdy powstawał polowy, prowizoryczny szpital, spojrzał w stronę większego zbiorowiska żołnierzy. Ach tak, Kat'aani żegnają swojego generała.

      - Głupcze, co cię pokusiło by wychodzić przed szereg? - pomyślał Abu'l.

      Gdy konstrukcja już stała, a wewnątrz została odpowiednio urządzona, wziął się, wraz ze swoimi medykami do pracy. Wiedział co i jak robić. Wszak odebrał medyczne doświadczenie, a wyprawy handlowe pozwoliły zapoznać się ze sztuką medycznych najdalszych znanych mu ludów. Nie bał się również ubrudzić krwią. Przez kolejne godziny bandażował, zszywał rany, nastawiał złamane nogi i decydował, który żołnierz ma szanse na przeżycie, a który nie. Opatrunki, opium, woda różana do dezynfekcji... wszystko schodziło błyskawicznie, ale nie można zostawić rannych samym sobie, lub jakiemuś rzeźnikowi, który by tylko pogorszył sprawę.

      Po skończonej pracy wyszedł z namiotu medycznego. I udał się w miejsce trzymania jeńców. Spoglądał z pogardą na pojmanych dowódców armii krzyżowców. Mogą być niezłą kartą przetargową, albo przynieść nam zagładę...
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (39)

  •  

    #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad #lacunafabularnieczarnolisto

    UWAGA! Poniższy utwór jest parafrazą znanego "Bluzgu na Jaruzelskiego" i nie ma na celu obrażania konkretnej osoby, nacji etc. Jest to zabieg czysto pod grę z powyższych tagów i czysto pod tzw. Role Play

    Bluzg na saracena

    pokaż spoiler Przebrzydła szumowino, pachołku turecki,
    Ty farbowana świnio, ty lisie kurewski,
    Chamie zbuntowany, zatęchłe stracenie,
    Gnoju zasmarkany, zgniły saracenie.


    pokaż spoiler Gnido zarzygana, jadowita mendo,
    Ty kukło gówniana, kacapski przybłędo.
    Tchórzu szmatogłowy, ropiejący strupie,
    Homo haremowy, ty wrzodzie na dupie.


    pokaż spoiler Ty diabelskie łajno, ty głupi procarzu,
    Ty kurwo sprzedajna, ty szczurze garncarzu,
    Wypierdku Osmana, ty ślepy pedale,
    Drzazgo zasrana, ty głupi bęcwale


    pokaż spoiler Ty skunksie śmierdzący, pluskwo zasuszona,
    Wrzodzie ropiejący, ty małpo zawszona,
    Ty strachu na wróble, piaskowy sadysto,
    Judaszu za ruble, mdlejący mefisto.


    pokaż spoiler Ty pało gumowa, wredny okupancie,
    Zakało narodowa, złamany palancie,
    Cuchnący śmierdzielu, pełzająca glisto,
    Ponury skurwielu, pustynio skalisto.


    pokaż spoiler Ty sługo Nazirowy, lokaju lisiecki,
    Ty zbóju parszywy, pomiocie zdradziecki,
    Grający padlinę, nadęty bufonie,
    Za Jerozolimę piekło cię pochłonie.
    pokaż całość

    +: Gregua, MacMikus +17 innych
  •  

    Świętobor z Wałbrzycha, Joannita, chorąży Pugnus Alba
    Kładka opadła z hukiem na pomost. Chwilę później zszedł po niej cały na biało Świętobor.
    - Na Świętego Leszego, jak tu kurwa gorąco, a nawet jeszcze nie mam zbroi założonej. Podczas bitwy zdążę trzy razy umrzeć z odwodnienia, nim mnie ktoś trafi. - powiedział cicho do siebie, ocierając pot z czoła.
    W porcie panował niesamowity zgiełk, posiłki od Papieża okazały się nieocenione. Przywieziono świnie, konie, zapasy jadła i nielegalnie zapasy różnych napoi wyskokowych. Z rozmyślań wyrwało go dziecko, które lekko go szturchnęło udając konną szarże. Odwrócił się z powrotem w stronę statków. Właśnie wyprowadzano konie jego oddziału. Trzeba przyznać, że Mistrz załatwił niezłą sumkę od Papieża, rumaki były pierwszej klasy i wzbudzały zainteresowanie pobliskich kawalerzystów. Kątem oka dostrzegł ruch.
    Znowu ten dzieciak - zdążył pomyśleć nim znów go szturchnęło, tym razem odważniej i odbiegło.
    Usłyszał fragment rozmowy 2 żołnierzy żywiołowo rozmawiających o inwazji Turków. Zastanowiło go to, bo nic o Turkach nie słyszał. Ruszył szukać generała, musiał jak najszybciej rozeznać się w sytuacji. Nie zdążył zrobić 2 kroków gdy poczuł szturchnięcie w lewą nogę. Świętobór szybko się odwrócił i kopnął. Kop był tak potężny, że dziecko wyrwało z sandałów i zrobiło backflipa. Zakonnik szybko omiótł wzrokiem otoczenie, ale nikt jeszcze nie zwrócił uwagi na zajście. Szybko podniósł dziecko i pchnął w losowym kierunku oddalając od siebie ryzyko oskarżenia.
    Jeszcze brakuje tego bym wszczął awanturę kilka minut po przybyciu. Swoją drogą krzyżowcy mocno rozpuścili mieszkańców - pomyślał i ruszył w kierunku rynku.
    Szybko rozpoznał kwaterę generała i ruszył w jej kierunku. Chwilę musiał poczekać nim został przyjęty.
    - Kim jesteś? - spytał bez zbędnych powitań Pietro.
    - Szczęść Boże miłościwy generale. Jestem dowódcą jednego z oddziałów wysłanych, by wspomóc Twoją armię.
    - Cieszę się, że do nas dołączyliście zakonnicy, jeśli chodzi o zakwaterowanie i inne pierdoły, to nie ja się tym zajmuje. - widać że generała coś trapiło
    - Jedna rzecz generale, od czasu zamachu na Papieża moi bracia studiowali zasady działania i ukrywania wybuchowych materiałów używanych przez Saracenów. Dzięki temu potrafimy rozpoznawać elementy, które służą do produkcji pułapek. W raz z nami, nasz Mistrz przysyła 2 psy, które były tresowane do wykrywania różnej maści wybuchowych materiałów.
    Szkoda że nie było was tutaj szybciej, Pietro zamyślił się.
    _ Może rzeczywiście przydadzą mi się wasze umiejętności. Jednak co innego studiować, a co innego rozpoznawać zagrożenie podczas ulicznych walk. Dołączcie do armii i czekajcie na rozkazy. Odmaszerować.
    Świętobor ukłonił się lekko i wyszedł. Przedstawienie pierwszego oddziału saperów poszło tak sobie.
    Dobra, oficjalna część za nami. Czas wrócić po beczułkę wina z zapasów i skoczyć do karczmy. Trzeba dowiedzieć się co tu się dzieje i o co chodzi z Turkami. A nic tak nie przyspiesza zdobywania nowych znajomości i informacji jak postawienie kolejki żołdakom.
    Ruszył w stronę portu nie wiedząc jeszcze, że na jednej beczce się nie skończy...
    #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    W2 - Burza z północy #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad
    Otwórz muzykę w drugiej karcie

    ----------------------------------------

    Sułtan Toghrul nie miał w zwyczaju przejmować się takimi wydarzeniami. W skali całego państwa były to wydarzenia mało znaczące. Całą swoją energię skupiał na dobieraniu właściwych doradców, którzy z należytą pieczołowitością pilnowali wszystkich małych i wielkich spraw w państwie.

    - Czyli mówisz mi drogi Erkanie, że oddziały al-Szarifa spróbują ataku od strony europejskiej? A co z ich flotą?
    - W Bosforze czeka 180 karak, gotowych na rozbicie ich śmiesznych łupin... gdy tylko nadejdzie taki rozkaz - dodał szybko doradca sułtana.
    - al-Zafari jest głupkiem i niczego więcej się po nim nie spodziewałem

    Sułtan spojrzał z uwagą na mapę.

    - 4. armia wyruszy dzisiaj. Najpierw zrówna z ziemią zdradziecką Latakię. Dalsze rozkazy przekazane zostały już generałom. Czy listy zostały już odczytane?
    - Tak, mój Panie, w każdym większym mieście Ziemi Świętej. Wieści rozniosą się wystarczająco szybko. Jeżeli natomiast nie dotrą na czas, to z pewnością dziesięc tysięcy tureckich synów z pieśnią na ustach przekażą wszystkim dobrą nowinę.

    Doradca zawahał się przez chwilę, po czym zapytał nieco ciszej.

    - Mój Panie, czy aktualne zamieszanie w Ziemi Świętej nie przeszkodzi Twoim planom?

    Sułtan pogładził swoją doskonale wypielęgnowaną brodę. Przeglądał raport z ostatniego oblężenia pod Tyrem. Po chwili zaśmiał się doniośle, po czym momentalnie spoważniał.

    - Te psy same się w końcu zagryzą...

    * * *

    Do Narodu Tureckiego i tureckich dowódców Jihadu.

    Jesteście Turkami, więc macie obowiązki tureckie. Przyłączcie się już dziś do zwycięskiej kampanii sułtana Toghrula, który jako jedyny władca w historii zjednoczy trzy święte miasta pod jednym berłem. Złóżcie przysięgę wierności sułtanowi i udajcie się ze swoimi wojskami pod Latakię, by stamtąd przyłączyć się do chwalebnego marszu po Jerozolimę i Mekkę.

    Kto nie jest z nami, jest przeciwko nam!

    ----------------------------------------

    Tureccy bohaterowie mają czas na porzucenie swoich armii do 11.02 do godziny 23:59

    ----------------------------------------

    Grafika javiercalde @ deviantart

    Jeżeli nie chcesz widzieć postów tego typu, wrzuć tag #lacunafabularnieczarnolisto na czarno
    pokaż całość

    •  

      @lacuna:
      Ismaeel el-Hakeem - chorąży, dowódca Inżynierów armii Szczurów Proroka
      Ismaeel był jak zwykle zajęty siedząc nad planami nowych wynalazków gdy posłaniec przyniósł wezwanie od Sułtana Toghrula. Po przeczytaniu listu zamyślił się na chwilę przegryzając dolną wargę. Wiedział co ma zrobić. Wiele lat wcześniej opuścił Turcję i obiecał sobie, że już do niej nie wróci. Nie po tym co się stało z jego rodziną. Wstał znad planów i udał się do generała Sa‘id ab'Sk @skejwen

      -Generale, możesz być pewien mojej i moich ludzi lojalności. Nigdzie się nie wybieramy i czekamy na dalsze twoje rozkazy.
      pokaż całość

      +: skejwen
    •  

      @Wapineyy: Panie Kumusztakin, zginiesz pan marnie za tę zdradę Lisełów. xD

    • więcej komentarzy (24)

  •  

    Jihad 4 #lacunafabularniejihad

    ----------------------------------------

    Rabi Al Jue przyglądał się uważnie swoim butom. Towarzyszyły mu w jego podróżach praktycznie od niedawnego początku dorosłości. Kątem oka porównywał je z obuwiem swoich żołnierzy - lekko podniszczonym, znacznie skromniejszym i z pewnością mniej wygodnym. Już dawno przyzwyczaił się do gryzącego go w stopy ostrego pustynnego piasku, ale natłok myśli, krążących w jego głowie nie pozwalał na skupieniu się na czymś poważniejszym. Tylko o tym piasku. I o stopach.

    Podniósł w pewnym momencie dwa kawałki patyków z ziemi i ułożył z nich znak krzyża. Następnie delikatnie położył na nim swój but. Wpatrując się w prymitywny produkt swoich rozbieganych myśli został nagle przebudzony z pół-transu.

    - Wysłannik generała już czeka.

    Otrząsnął się, założył buta i z całej siły skruszył obcasem dwie gałązki. Wszedł do niewielkiej izby, usiadł przy stole.

    - Allah jest wielki! Witaj wśrod swoich bracie...

    ----------------------------------------

    Nowi gracze dołączyli do gry.

    Zadeklaruj działanie w komentarzu (zawołaj mnie do niego) lub skorzystaj z formularza deklaracji działania (tylko jeżeli otrzymałeś PIN na PW). Czas na działanie w 4. turze do 11.02 do godziny 23:59. W przypadku braku deklaracji armia rozbija obóz.

    FAQ
    Temat do zadawania pytań
    KARTA POSTACI I ARMII

    ----------------------------------------

    Grafika @ pinterest

    Jeżeli nie chcesz widzieć postów tego typu, wrzuć tag #lacunafabularnieczarnolisto na czarno
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

    +: Lisaros, roxankeee +17 innych
    •  

      @lacuna:
      Jazid Ayad pułkownik Lisów Pustyni
      Kontynuacja tego

      Kiedy tylko Jazid wstał i złożył swój modlitewny dywan, Saamir pojawił się z raportem w ręku. Sługa spojrzał na pułkownika i uniósł pytająco brew.
      Jazid skinął głową, usiadł na kamieniu i wziął łyk z bukłaka.
      - Mam nadzieje, że to dokładny raport – rzekł Jazid
      - Jeszcze jak - odpowiedział Saamir – Zanim przejdę do sprawy Tyru, to jeszcze musze wspomnieć o Byblos. Chrześcijanie się wycofali w kierunku południa.
      Jazid zamyślił się, zapisał coś na pergaminie, po czym podszedł do mapy na której leżało dziesięć żelaznych figur. Każda z nich reprezentowała jedną z armii znajdujących się w Lewancie. Koń, szczur, chłop z włócznią, lis na koniu, kot, pięść, flaga, krzyż, rycerz oraz nowo przybyła figurka dzbana. Pułkownik podniósł figurę rycerza, zastanowił się chwilę i położył ją na południe od Byblos.
      - Kontynuuj - mruknął.
      - No to teraz raport z Tyru. Zakon w końcu postanowił się pokazać, wraz z niektórymi oddziałami Białej Armii zaatakowali miasto. Przed atakiem, POTĘŻNY Nasir wygłosił płomienną przemowie która wzmocniła morale i rozpaliła serca obrońców miasta, co pozwoliło im wytrzymać na tyle, żeby Jasnobrody przyszedł z odsieczą. Jeśli chodzi o liczby… to zakonników było tysiąc pięćset sto dziewięćset - zażartował Saamir - a tak poważniej to tysiąc pięćset. Z czego stracili czterysta ludzi, a ponad połowę stanowili łucznicy. Jeśli chodzi o nasze wojska to piechota z dwóch tysięcy ludzi straciła sześćset, w większości włócznicy.
      -A ilu miastowych?
      - Trzystu z czterystu
      -Tysiąc ludzi za czterystu? Chociaż w sumie banda chłopów z kijami odparła kwiat rycerstwa. Niewielkie straty jak spojrzymy od tej strony. Gdyby nie Jasnobrody.... Potrafi zrobić z wieśniaka porządnego żołnierza. Dobra koniec tej statystyki, teraz mi powiedz co dokładnie zaszło.

      Będzie kontynuacja jeszcze w tym wpisie jak kogoś interesuje, ale trzeba się wyspać ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    •  

      @lacuna:
      Troche zeszło na ustaleniach ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Jazid Ayad pułkownik Lisów Pustyni

      Jazid z uwagą wpatrywał się w stół na którym leżała mapa. Co jakiś czas przekładał figury z miejsca na miejsce i za każdym razem uważnie coś notował. Obok mapy leżał pergamin pełen różnych obliczeń. Dało się wyczytać między innymi, 10000 – 11000 = to jebnie, czy też 3000 – 1000 = chuja walczą opierdolimy ich. Pułkownik Lisów podrapał się z tyłu głowy, spojrzał jeszcze raz na mapę, zastanowił się i przesunął figurkę pięści oraz lisa na koniu. Odsunął się od stołu, obszedł go dookoła i przygryzł pióro. Spojrzał na zwitek papieru który trzymał w ręce, po czym spojrzał na pergamin obok mapy, porównał zapisy i zrezygnowany rzucił zwitkiem w kąt.

      Tymczasem prawa ręka Jazida, Saamir zgodnie z poleceniem znalazł dwóch posłańców którym przekazał zapieczętowane listy.
      - Chyba wam nie muszę mówić tego, że macie dotrzeć tam jak najszybciej? – spytał retorycznie Saamir – Gdyby nasi drodzy sułtani się nie zgodzili to powołajcie się na Allaha w pierwszej kolejności. Jeśli dalej się nie zgodzą to sprzedajcie im tą propozycje. Używajcie rozbudowanego języka, wymieniajcie korzyści tej umowy. Zapłata jest w rycerzach, o ile europejczycy przeżyją spotkanie z tym czymś. Zapewnijcie oczywiście, że cały sprzęt oddamy bez naruszenia czy skazy. Aha jeszcze jedno, nie dajcie się nabrać. Jeźdźcy muszą być, nikt nie ma pojęcia tutaj jak tym sterować. Więc bez nich nie kupujcie. Powodzenia – mruknął Saamir po czym skierował się w stronę namiotu pułkownika.

      Pułkownik leżał zrezygnowany na podłodze i wpatrywał się w sufit, Saamir spojrzał na Jazida, po czym spojrzał na stół.
      - Jakieś problemy panie? – zagaił Saamir
      - Za dużo chcę ugryźć naraz
      Saamir kiwnął głową, podszedł do stołu, przejrzał zapisy i porównał je z figurkami na planszy.
      - A może by tak… – zaczął, po czym porozstawiał figurki na swój sposób
      - Myślałem o tym, ale… - odpowiedział Jazid który wstał i oparł się o stół
      - Ogranicza to ryzyko tutaj, ale zwiększa tam.
      - Jednak… jeśli to przesuniemy tu – Jazid przesunął figurkę małej włóczni w górę mapy – Echhh, o tym też myślałem, ale…
      - Brakuje nam piątej armii – skwitował Saamir
      - Szejk poskąpił pieniędzy i dlatego, tymczasem krucjata dostaje tysiąc ludzi od władców Europejskich.
      - Jednak jak sam pan widzi, nie ma lepszego rozwiązania. Lepszy piach w garści, niż burza piaskowa na horyzoncie jak to mawiają Berberzy
      - Dobrze, trudno, najwyżej nas Toghrul dojedzie, krucjata dojedzie i będziemy mieli dziewice.
      - Wolałbym doświadczone kobiety niż dziewice – odrzekł z pełnym przekonaniem Saamir
      - Nie ty jeden – westchnął Jazid – no cóż, spiszę moje przemyślenia w jak najbardziej przystępnej formie i dostarcz je do generała. Jedź tylko i wyłącznie po miejscach gdzie do zasadzki nie może dojść. Jakby doszło to zasadzki to zjesz ten list i się zabij. W sumie czemu ja się martwię, przecież sam jeden zabiłeś trzydziestu ludzi. A wroga w tych okolicach nie ma, więc co najwyżej bandyci cie zaatakują których zabijesz prędzej niż zdążą do ciebie krzyknąć. No dobra, nie ma co więcej gadać. Przygotuj oddział do wymarszu oraz mojego konia, pojedziesz na nim.
      Saamir skinął głową i zniknął, jak zawsze zostawiając po sobie unoszący się piach i pył.
      - Jak on to robi... - zapytał sam siebie Jazid którego ciekawił fakt, że człowiek potrafi zniknać szybciej niż on sam mruga.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    #lacunafabularnie #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad #lacunafabularnieczarnolisto

    Mogę o coś prosić? Każdego, z obu stron. Grajcie i czerpcie przyjemność z gry, a nie płaczecie. Lacuna odpierdala kawał dobrej roboty, przygotowuje wszystko i się stara, spędza nad tym wolny czas, czyta dziesiątki naszych wiadomości, krótszych i dłuższych. Raz wpierdol dostaje Jihad, raz Krucjata, życie. Nie gramy o pieniądze i chwałę, a myślę, że przede wszystkim dla zabawy. Póki co bawię się zajebiście, poznałem świetnych ludzi, ale zaczyna się tego odechciewać jak widzę te pierdolone smuty jak to źle, bo coś jest nie po czyjejś myśli, bo ten wynik bitwy niesprawiedliwy. Także błagam, nie rozpierdolcie tego śmiesznymi zarzutami, śmiesznym wymyślaniem kar dla drugich stron i zarzutami. Żeby nie było, jakieś pasty, memy, małe docinki jednej strony na drugą są jak najbardziej spoko, ale to, a nie zarzucanie się jakimiś pojebanymi zarzutami. Dzięki. pokaż całość

  •  

    Świętobor z Wałbrzycha Joannita, chorąży Pugnus Alba
    Świętobor siedział pod ścianą i obserwował modlących się zakonników. Bitka i dowodzenie nie było mu obce, ale w zakonie trochę się zasiedział. Treningi i studiowanie taktyk nigdy nie odda realiów bitwy i podejmowania decyzji w sekundę. Wstał, czas wygłosić przemowę, w końcu będzie za nich odpowiedzialny.
    - Bracia! Nasz mistrz wybrał najlepszych z najlepszych do tej świętej misji. Naszym zadaniem będzie ściąć każdego saraceńskiego gamonia którego spotkamy, a z ich trupów zrobimy mur oddzielający ludzi od tych barbarzyńców! Wiele ze sobą trenowaliśmy, czas przełożyć to na realne warunki. Niech żyje nasz Pan i Stwórca!
    - Niech żyje Bóg! - odkrzyknęli Joannici.
    Za chwilę zejdę na ląd i tak mi dopomóż każdy Bóg, by wybić ich wszystkich. Może nawet tu osiądę. Czas odrobić te wszystkie lata w zakonie i zasiać tu rozpierdol w imię Pana, Papieża czy tam obojętnie kogo. - Poklepał z czułością miecz, który dostał od samego Mistrza i wyszedł na pokład.
    #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Krucjata 3R - RAPORT część druga #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad
    Otwórz muzykę w drugiej karcie

    Link do części pierwszej

    ----------------------------------------

    Słońce zbliżało się powoli do linii horyzontu, łączącej niebo z morzem. Postać ubrana w powłóczyste szaty stała przed bramami Tyru. Oficer Lorenza Fuxa wraz z kilkunastoosobowym oddziałem wyjechali mu naprzeciw, lecz gdy tylko podjechali bliżej i zorientowali się, że postać jest kukłą poobwieszaną bukłakami, z których śmierdziało dziwną substancją, natychmiast zawrócili. Nie wszyscy zdążyli - płonąca strzała zdążyła trafić kukłę, a eksplozja zabrała ze sobą kilku konnych.

    - Dość tych podchodów - zirytował się generał-komandor - Przygotować fustibalusy! Łucznicy, na pozycje!

    Armia zaczęła szybko podchodzić pod mury miasta, ustawiając się w odległości kilkudziesięciu metrów. Przedmurze nagle rozjaśniało blaskiem tysięcy pochodni i płonących pocisków, które niczym wodospad zalały mury miasta. Obrońcy również odpowiedzieli ogniem, co dla obserwatora z zewnątrz mogło wyglądać jak zażarta dyskusja magów ognia, wymieniających raz po razie argumenty. W całym tym zamieszaniu na środek wyszedł biskup Tymazjusz i zaczął recytować:

    Ewangelia świętego Łukasza, rozdział trzeci, wersy szesnasty i siedemnasty:
    idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym

    Nagle mury miasta zaczęły stawać w płomieniach w kolejnych punktach, a po chwili pożar zaczął rozlewać się na dachy budynków w mieście. Zapanował ogromny chaos, co od razu wykorzystali atakujący.

    - Skąd tyle płomieni? - zapytał Brat Albert
    - To smoła i olej - skrzywił się Brat Wilhelm - to wszystko czekało na nas, przeklęci Saraceni, tfu!

    Brama miasta szczęknęła i zaczęła się uchylać. Znad niej brat August Sedláček uniósł rękę z pochodnią i wykonał umówiony znak.

    Dwójka pojmanych wcześniej przez Zakon Asasynów ze wściekłością obserwowała dywersantów, atakujących miasto od tyłu na tratwach. Większośc planów zawiodła, pozostało liczyć na ten ostatni...

    * * *

    Kawaleria krzyżowców wjechała do miasta, zaraz za nimi weszła piechota. Nagle w mieście rozległ się ryk setek gardeł, a w chrześcijan poleciał grad kamieni. Z uliczek zaczęły wybiegać oddziały uzbrojone we włócznie. Dowódcy kawalerii wydali przytomny rozkaz o wycofaniu się przed mury miasta. Gdy przejechali przez bramę, z przerażeniem stwierdzili, że piechoty jest jeszcze więcej - ogromny oddział zbliżał się do nich z bocznej bramy. Grad strzał spadł na zaskoczonych rycerzy, którzy wycofali się do pozostałych oddziałów. Walka podzieliła się na tą przed murem i na tą w mieście.

    Komandor Gerhard von Fulda wraz z pozostałymi chorążymi w sztabie obserwowali wszystko z ogromnym zaskoczeniem.

    - Co to za dzikusy? Nie wyglądają jak regularne wojsko, choć biją się jak regularne wojsko.
    - Armie zakonne są niezwyciężone! - krzyknął brat Wilhelm - nie straszny nam żaden wróg.
    - Nawet w takiej ilości?
    Wszyscy zamilkli, obserwując zażartą walkę piechoty.

    * * *

    Walki w mieście ani trochę nie słabły. Obrońcy miasta choć rozbici na murach, stawiali dzielny opór napastnikom w ciasnych ulicach. Mieli świadomość, że jakakolwiek próba negocjacji z wrogiem mogła spotkać się z gniewem Asasyna, którego wizerunek w ostatnim czasie stał się dość popularny dzięki rozprowadzaniu plakatów z jego podobizną po południowo-zachodniej części Ziemi Świętej.

    Nasir trzymał właśnie jeden z takich plakatów w ręce. "Zapraszam chętnych po nagrodę" - wycedził do siebie po cichu, po czym wzruszył ramionami i wyrzucił list gończy. Cały zgiełk w mieście obserwował z bezpiecznej pozycji, zastanawiał go jedynie brak znaków od pozostałej dwójki. Splunął ze wściekłością i wyskoczył na najbliższy dach.

    Po kilku skokach usłyszał znajomy krzyk. Skierował się w stronę jednej z uliczek. Oparty o ścianę jednego z domów Arianos trzymał się za krwawiący brzuch, z którego wystawały dwie strzały. Obok niego z kilkoma rycerzami Krzyżowców walczył cały we krwi Hasik. Ciężko było określić do kogo należała krew na szatach Hasika. Nasir nie tracił czasu na rozważania i zeskoczył z dachu, by po kilku szybkich ruchach katarów posłać niewiernych do piekła. Hasik padł na kolana. Był bardzo blady, a z jego boku sączyła się krew. Nasir spojrzał na dwójkę asasynów i zaklął szpetnie. Przerzucił Hasika przez ramię i zaczął wspinać się po ścianie domu. Obrócił się, by spojrzeć po raz ostatni na Arianosa. Zobaczył jego zaszklone, pełne strachu oczy. Z sąsiedniej uliczki dobiegał straszliwy szczęk pancerzy piechoty niewiernych. Nasir zaklął jeszcze raz, wrzucił ledwo żywego Hasika na dach, następnie wrócił się do arianosa i wraz z nim wdrapał się na dach. Zarzucił obu asasynów przez ramiona i bardzo ociężale skierował się do kryjówki. W umówionym miejscu czekał jeden ze szpiegów, który wziął na swojego konia rannego Arianosa, po czym cała czwórka udała się do pałacu. Hasik obserwował oddalającą się płonącą dzielnicę, a gdy galop ustał, wyszeptał do Nasira.

    - Jednego... trafiłem. Dziękuję Ci... Nasirze... że wybrałes mnie... - po czym opadł bezwładnie, wykończony ostatnimi godzinami i odniesionymi ranami. Nasir popatrzył na omdlałego asasyna i tylko pokręcił głową z niesmakiem.

    * * *

    - Odwrót! Wycofać się do miasta!
    - Odwrót! Wycofać się do obozu!

    Dowódcy obu armii zdecydowali się nie zawierzać losowi dalszego przebiegu walki. Ich żołnierze byli zmęczeni, morale złamane, a Arabska BPP od razu skorzystała z możliwości zajęcia pozycji w mieście widząc wycofującą się armię Krzyżowców.

    * * *

    - Biskup leży tutaj!

    Ulrich Czarny przedarł się przez tłum, by zobaczyć leżącego w kałuży krwi biskupa Tymazjusza. Ujął go w ramiona i popatrzył mu w oczy. Biskup rozchylił wargi i zacżął mówić ostrożnie.

    - Mój trud już skończony, niedługo odpocznę. Na naszą cześć napiszą pieśni, a...
    - Gdzie zostałeś ranny biskupie? - zapytał Ulrich. Biskup niechętnie wskazał na tylną część ciała.

    Ulrich bezceremonialnie zrzucił biskupa z rąk na ziemię, obracając go na brzuch. Biskup jęknął, a Ulrich ściągnął mu spodnie. Brzechwa strzały sterczała mu z lewej części lewego pośladka, podczas gdy grot wystawał z prawej części prawego. Ulrich zaczął się histerycznie śmiać ku konsternacji całej gawiedzi. Wyciągnął mizerykordię, którą rozłupał strzałę na pół i wyciągnął obie jej części, nie zważając na cieknącą krew.

    - Za trzy dni widzę Cię na mszy w mojej intencji. Nie żebym był medykiem czy coś. Tak mi się przynajmniej wydaje.

    Do rozbawionej dwójki podszedł zakrwawiony generał-komandor. Spojrzał na powoli dogorywające miasto i zamyślił się. Oblężenie na pewno będzie kontynuowane.

    ----------------------------------------

    I Oblężenie Tyru

    Atakujący: 4. Zakon Rycerzy Chrystusowych (1060) i sojusznicy (354) ** vs. **Arabska BPP (1900) i obrońcy Tyru (400)

    Straty atakujących:

    Arturb1922 Ciężka piechota z mieczami 33
    Aspirrack Ciężka kawaleria 2
    DonSimon Łucznicy 60
    FearFactory Łucznicy 67
    Hiszpan
    Jan Łucznicy 56
    jaksa0 Ciężka kawaleria 7
    lubiacy_beton Kusznicy 37
    orlando74 Ciężka piechota z mieczami 24
    sandal Ciężka kawaleria 4

    kacpiboss Ciężka kawaleria 5
    Anagama Ciężka kawaleria 7
    Uaimmiau Ciężka kawaleria 6
    Gregua Ciężka kawaleria 7
    Knyazev Lekka piechota z włóczniami 114

    Łącznie: 429

    Straty obrońców:

    Cepion Lekka piechota z włóczniami 64
    CZARNYCZAREK Procarze 101
    Damixi Łucznicy 48
    DrKilljoy Lekka piechota z włóczniami 50
    eliot123 Lekka piechota z włóczniami 58
    kaloryferconiegrzeje Łucznicy 56
    kar4mb0l Inżynierowie 9
    Kozlov666 Procarze 99
    Kroomka Inżynierowie 7
    Stah-Schek Lekka piechota z włóczniami 48
    zjadacz
    Cebuli Lekka piechota z włóczniami 66

    Arabska BPP - 606
    obrońcy Tyru - 320

    Łącznie: 926

    Tyr nie został zdobyty przez Krzyżowców, oblężenie trwa

    ----------------------------------------

    KONIEC TURY KRUCJATY

    FAQ
    Temat do zadawania pytań
    KARTA POSTACI I ARMII

    ----------------------------------------

    Grafika @ deviantart

    Jeżeli nie chcesz widzieć postów tego typu, wrzuć tag #lacunafabularnieczarnolisto na czarno
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Kochany notatniku z pracami badawczymi,

    Sprawy mają się dla mnie całkiem pomyślnie. Nie uszkodziłem żadnego pergaminu, a tusze są tutaj wysokiej jakości i jest ich pod dostatkiem. Gorzej z aktualną sytuacją, bibliotekarz z okolicy ukradł mi kilka piór i wywiózł je do lokalnych miast. Jednak dzięki Allahowi znajdę wszystkie pióra i je odbiorę. Wiem, że lubisz świeży tusz, jednak obecnie nie mam dostępu do żadnego nowego koloru. Pozdrów wszystkie moje notatniki w szafce i gdy znowu Abdullah przyjdzie i je poprzestawia to pokaż mu stronę z napisem mówiącym, że ma iść do piekła. Niech się nauczy porządku.

    Pozdrawiam,
    Twój właściciel

    #lacunafabularniejihad #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularnieczarnolisto
    #lacunafabularniejihad
    pokaż całość

  •  

    Kochany cwałujący kuniu

    Sprawy mają się dla mnie całkiem pomyślnie. Nie zgubiłem żadnej podkowy, a pasza jest tutaj świeża i jest jej pod dostatkiem. Gorzej z kosmetyką, grzywę mam zwichrowaną i miota się na wietrze. Jednak dzięki Allahowi w Irbidzie jestem umówiony z koniuszym, który się nią zajmie. Wiem, że lubisz jabłka, ale jestem za daleko od wybrzeża, żeby jakieś załatwić. Pozdrów pozostałe kunie, a gdy źrebaki znów zaczną dokazywać, to strzel im z tyłu w kufę. Niech się nauczą szacunku gówniarze

    Pozdrawiam
    Twój kuń

    #lacunafabularniejihad #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Kochana małżonko,

    sprawy mają się dla mnie całkiem pomyślnie. Awansowałem ostatnio, a owoce są tutaj świeże i jest ich pod dostatkiem. Gorzej z aktualną sytuacją, niewierni wylądowali i zdołali zając parę miast. Jednak dzięki Allahowi wygnamy ich z powrotem do dziur, z których wypełźli. Wiem, że lubisz tkaniny w kolorze różu, wyślę ich kilka dla Twojej uciechy. Całe dnie spędzam na modlitwie i treningu. Wojownik powinien być zawsze w dobrej formie, w końcu od tego zależy jego życie. Ucałuj ode mnie Najdroższa Fariho naszych trzech synów i wszystkie córki.

    Twój wierny

    Al-Ladin Lis-aros

    #lacunafabularniejihad #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Kochana małżonko.
    W Ziemi Świętej jest super: maja tu dużo wina, papież nie zakazuje zabijać a Bejrut ubrany w białe płachty z czerwonymi krzyżami jest piękny niczym Wadowice na odpust. Poza tym jak złapiesz jednego saracena to kolejni przychodzą go uwolnić, więc nawet nie muszę się ruszać by z nimi walczyć! W sumie całymi dniami msza - walka - msza i walka.
    Tylko kucharz się na nas wkurzył po ostatniej akcji i każe płacić pod zastaw przy pobieraniu misek (opowiem innym razem).
    Kończę bo wyruszamy dalej. Jak możesz to napisz do mojego kuzyna, by pakował się i przyjeżdżał.
    Módl się za powodzenie naszej misji.
    Hrabia de la Gregua

    tylko #lacunafabularniekrucjata
    #lacunafabularniejihad #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: i1.wp.com

  •  

    Dołącz do Krucjaty, dołącz do Pugnus Alba!

    pokaż spoiler Oferujemy różne rozrywki, między innymi: szarże na procarzy, oblężenia przy użyciu POTĘŻNYCH trebeuszy, tortury assasynów przy użyciu całego arsenału kuchennego itp. Dołącz do młodego i dynamicznego zespołu, pracuj z nami w wybuchowej atmosferze xD


    https://www.wykop.pl/wpis/38864363/w1-szkwal-lacunafabularniekrucjata-lacunafabularni/

    #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: We want you.png

  •  

    Krucjata 3R - RAPORT #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad
    Otwórz muzykę w drugiej karcie

    ----------------------------------------

    - Odeszli na południe. Tak po prostu - zameldował strażnik dowódcy zmiany straży z Byblos - Zniknęli w wąwozie, ale odeszli. Nie zgasili nawet ognisk.
    - To już nie nasze zmartwienie Mohammedzie. To jest wielka polityka, a my dzisiaj pijemy i śpiewamy za tych, którzy polegli przepędzając niewiernych spod bram Byblos!

    ----------------------------------------

    Brat Theobald White grał w wraz z bratem Bialym Murzynem w szachy, podczas gdy brat Jerzy Kukułka zajęty był nalewaniem sobie kolejnej porcji dziwnie pachnącego trunku. Wziął kolejny łyk paskudztwa, kląc przy tym niemiłosiernie.
    - Ja cię nie mogę, ale niedobre.
    - To po co pijesz? - zapytał Theobald - nie ma obowiązku spijania się każdego wieczoru, chyba że nie znam zasad Waszego zakonu.
    - Muszę bracie, muszę - skrzywił się Jerzy - Wszyscy pijemy, aby nie myśleć o tej paskudnej krainie, o tych paskudnych ludziach. Moi bracia zakonni też piją, by zapomnieć.

    Zza namiotu usłyszeli przewracające się ciało

    - Sami widzicie b...racia - czknął Jerzy - nawet strażnicy musza się rozluźnić na tym wypi...

    Urwał gdy zobaczył przerażone miny braci. Theobald wypuścił skoczka z rąk, po czym położył dłoń na mieczu. Kątem oka dostrzegł upadającego bezwładnie Białego Murzyna z ostrzem wbitym w oczodół, a on sam puścił miecz i złapał się obiema rękami za gardło, z którego trysnęła fontanna krwi. Upadł na ziemię i jeszcze przez chwilę trząsł się w konwulsjach, by znieruchomieć w kałuży własnej krwi.

    Arianos Doner powoli zbliżył się do bladego jak śmierć brata Jerzego. Ujął go delikatnie za brodę, po czym zbliżył swoje miękkie i pełne usta do jego ucha i wyszeptał łamaną łaciną.

    Wiedzieć dlaczego przeżył? Będzie Cię to trapić do końca żywiec

    Po czym wykonał błyskawiczny ruch ostrza na wysokości jego czoła. Jerzy poczuł spływającą krew, ale adrenalina blokowała wszelkie uczucie bólu. Gdy po chwili otrząsnął się z szoku zaczął krzyczeć na alarm. Ale Arianosa dawno już tam nie było.

    Gdy po pewnym czasie przejrzał swoje zranione czoło w odbiciu, ujrzał na nim wycięty znak Asasynów. Generał-Komandor zarządził wymarsz pod Tyr jeszcze tej samej nocy.

    ----------------------------------------

    Bohaterowie @Passer93 i @mrcs oraz pięciu innych żołnierzy zostali zamordowani. Oddziały przez nich prowadzone zostały tymczasowo rozdzielone pomiędzy innych dowódców. Morale tych oddziałów jest obniżone do następnej walki.

    ----------------------------------------

    Renald de Montfort i Alfred-Jordan oczekiwali w karczmie spotkania z umówionym kupcem. Podejmowane środki ostrożności zaczynały ich powoli męczyć, ale dzisiejsze spotkanie miało być ostatnią próbą, mającą rzucić cień na poprzednie nieudane wywołania społecznych rozruchów.

    Umówiony kontakt się spóźniał, co wywoływało niepotrzebne napięcie u wojskowych. Alfred-Jordan starał się uspokajać towarzysza, ale ten miał ciągle złe przeczucia.

    - Musimy wracać, ta misja od samego początku wydawała mi się niedorzeczna.
    - Dajmy mu jeszcze godzinę.

    Wypowiadając te słowa dostrzegł starszego człowieka z turbanem na głowie, niepewnie rozglądającego się po gościach karczmy. Gdy ich wzrok spotkał się ze sobą, starszy podszedł i przysiadł się do Krzyżowców.

    - Mości Panowie, wybaczcie spóźnienie, ale sami rozumiecie - ściszał głos kupiec - za samo spotkanie mogą pozbawić mnie głowy.

    Czoło starca błyskawicznie oblało się potem. Renald zmarszczył brwi, po czym spojrzał pytająco na kupca.

    - Aaa, informacje, oczywiście. W jednej z chat jest tajny tunel, prowadzący poza mury miasta. Zaprowadzę Was tam.

    Cała trójka wstała i udała się w kierunku wskazanym przez starca, który odpalił pochodnię dla rozświetlenia mroku. Alfred-Jordan trącił jego pas, na co kupiec rozsupłał szaty, by pokazać, że nie ma ze sobą broni. Zaprowadził ich następnie do stojącej na rogu ulicy chaty. W środku nie było żywego ducha, było ciemno, a sama chata sprawiała wrażenie dawno niezamieszkałej. Kupiec otworzył drzwi w podłodze i wskazał gościom drogę. Renald wykonał krok do przodu, ale Alfred-Jordan zatrzymał go ręką, pokazując by kupiec szedł pierwszy. Kupiec posłusznie skinął głową i zszedł pod chatę. Alfred-Jordan wchodząc jako ostatni rozejrzał się, szukając zasadzki, ale niczego nie znalazł.

    Gdy ostrożnie zamknął klapę za sobą zorientował się, że znajdują się w ciasnej piwnicy, rozświetlanej jedynie blaskiem pochodni. Kupiec podszedł do szafki, szukając czegoś. Jego oddech nagle gwałtownie przyśpieszył. Renald wyciągnął miecz i doskoczył do kupca, przykładając mu koniec miecza do pleców.

    - O co tu chodzi?! - krzyknął. Alfred-Jordan skierował się ku wyjściu. Starzec upuścił pochodnię na ziemię.

    ALLAHU AKBAR!

    Upadająca pochodnia zapaliła kawałek nasączonej dziwną substancją szmaty, a kilka sekund później nastąpił wybuch z amfory, stojącej w rogu piwnicy.

    Stojący na dachu jednego z budynków al-Khidr ibn Al-Ka'im obserwował zbiegowisko, zainteresowane hałasem i płonącą chatą. Uśmiechnął się, po czym zniknął gdzieś w mroku nocy.

    ----------------------------------------

    Bohaterowie @Askaukalis i @kolorowy_jelonek zostali zamordowani. Oddziały przez nich prowadzone wróciły do Bejrutu i zostały tymczasowo rozdzielone pomiędzy innych dowódców. Morale tych oddziałów jest obniżone do następnej walki.

    ----------------------------------------

    - Otwierać bramy! W imieniu Zakonu Najświętszej Maryi Niepokalanej nakazuję wam poddanie się, a życie Wasze zostanie oszczędzone!

    Hrabia Juliano Furian widząc napinane łuki zdecydował się odjechac od murów. Tętent koni dobiegający z dwóch stron oraz z otwieranej powoli bramy uświadomił mu, że znalazł się w pułapce. Na jego skromny oddział nacierało kilkuset konnych, a strzelająca z murów mangonela już w pierwszej salwie trafiła sześciu jego zbrojnych. Jeden z kamieni o włos minął jego głowę.

    Bitwa nie była ani długa, ani chwalebna. Juliano resztkami sił próbował walczyć z szarżującym na niego przeciwnikiem, ale Sahib Abdul-Rahman Bahar w manewrze okrążającym wypuścił strzałę z łuku, trafiając go prosto w twarz. Hrabia Furian upadł na kolana, by przewrócić się na bok i zakończyć historię Zakonu Najświętszej Maryi Niepokalanej.

    ----------------------------------------

    I Bitwa pod Nazaretem

    Atakujący: Zakon NMN (85) vs. Armia Jihadu i obrońcy Nazaretu (500+)

    Straty atakujących:

    Mnichuy: 85 - śmierć dowódcy

    Straty obrońców:

    Armia Jihadu - 0
    obrońcy Nazaretu - 0

    Bohater @Mnichuy zginął w walce

    ----------------------------------------

    CIĄG DALSZY NASTĄPI

    FAQ
    Temat do zadawania pytań
    KARTA POSTACI I ARMII

    ----------------------------------------

    Grafika @ deviantart

    Jeżeli nie chcesz widzieć postów tego typu, wrzuć tag #lacunafabularnieczarnolisto na czarno
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    •  

      Yok'ai ibn Kat'Aan
      Gdy generał robił tradycyjny obchód całego obozu podbiegł do niego posłaniec.
      -Panie - powiedział - Mam raport z Nazaretu i nie tylko - mówiąc to wręczył rozkaz generałowi.

      W miarę czytania, na jego twarzy pojawiał się coraz szerszy uśmiech.
      -I ci idioci chcą zdobyć Al-Quds ? - powiedział i ryknął śmiechem po przeczytaniu raportu ze starcia pod Nazaretem.

      Gdy przeczytał raport z działań assasynów wiedział że dobry nastrój go tego dnia nie opuści.
      -I bardzo kurwa dobrze - powiedział.
      pokaż całość

    •  

      @lacuna <wiatr znad pustyni przynosi dźwięki ukladające się w pieśń, przetykaną śmiechami i pobrzekiwaniem pucharów pełnych wina. Tej nocy oba wraże obozy na pewno nie zmrużą oka, ale jakby z zupełnie innych powodów.. ( ͡º ͜ʖ͡º)>

      źródło: youtu.be

    • więcej komentarzy (21)

  •  

    W1 - "Szkwał" #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad
    Otwórz muzykę w drugiej karcie

    ----------------------------------------

    - A na ten przykład, drogi Vicenzo, cezarzy.
    - Co z nimi?
    - Weźmy takiego Wespazjana. Wyobraź sobie, że masz do wyboru nadszarpnąć nieco swoją reputację za cenę zapchania minusów w księgach. Możesz ten problem przekazać swojej radzie. Ale Cezar władający najpotęzniejszym znanym nam Imperium, trwalszym i wspanialszym nawet od hellenistycznego, zajmował się błahymi sprawami.
    - Jakimi?
    - A no opodatkował toalety publiczne. Jego własny syn wstydził się niepoważnej polityki swojego ojca. Ale on nic sobie z tego nie robił. Twierdził, że należy wykorzystać każdą nadarzającą się okazję, aby wzmocnić pozycję państwa. I stąd się wzięło powiedzenie pecunia non olet
    0 Pieniądze nie śmierdzą?
    - A no nie śmierdzą.
    - A co to ma właściwie wspólnego z nami Daniele?
    - A bo widzisz, drogi Vicenzo, miałem dzisiaj rozmowę z dwoma interesującymi osobnikami. Co ciekawe, obaj nie wiedzieli o swoim istnieniu, a tym bardziej o sprawach, o jakich przyszli rozmawiać. A mieli ze sobą tyle wspólnego...
    - Czyli co?
    - Ech, te pytania zaczynają być odrobinę denerwujące, nie musimy robić co chwilę pauz.

    Daniele wstał i podszedł do sekretarzyka. Wyciągnął z niego dwa dokumenty, z pozoru nie różniące się między sobą.

    - W lewej ręce trzymam kontrakt z Watykanem na transport wojsk krzyżowych w Ziemi Świętej. W drugiej taki sam kontrakt z sułtanatem al-Zafari.
    - Który z nich podpisałeś?
    - Oba.

    Vicenzo zrobił wielkie oczy.

    - Jak to oba?
    - A no oba. Jeżeli odesłałbym któregokolwiek z posłów z kwitkiem, zaraz poszedłby do Iaconellich. A wtedy nasza flota chcąc nie chcąc musiałaby walczyć na morzu z flotą Iaconellich. A nawet jeżeli byśmy nie chcieli z nimi walczyć, to przecież te zwierzęta same zagryzłyby się na śmierć.
    - Pokaż mi szczegóły kontraktów! - Vicenzo wyrwał jeden z nich z rąk Daniele - Kontrakt terminowy, po dwie floty zdolne przewieźć... mhm... kwota OŻESZSŁODKIJEZUSIENAZAREJSKI. Jak?!
    - Ciężkie czasy nastały Vicenzo, a transport morski kosztuje. Skoro obie strony zażyczyły sobie iście królewskich warunków kontraktu, to i cena musiałabyć odpowiednio... ekhm... królewska. Poza tym nie płyniemy na pusto, Papież ma kolejnych straceńców do wysłania.
    - Kiedy mam przygotować flotę na wypłynięcie do Ziemi Świętej?
    - Jaką flotę? Mówisz o tej, która wypłynęła tydzień temu?

    ----------------------------------------

    1. Obie strony konfliktu otrzymują do dyspozycji po dwie neutralne floty o pojemności 1000 żołnierzy każda służące do transportu wojsk pomiędzy miastami portowymi. Floty nie mogą robić desantów, ani nie mogą wpływać do portów w których transportowana armia jest wroga miastu. Czas trwania podróży statkami to zawsze jedna cała tura. Do wskazania lokalizacji początkowej statków wylosowałam generałów @Stah-Schek i @Pas-ze-mna-owce - proszę o PW.

    2. Nowi gracze dołączają do przygody. Temat może zostać wykorzystany do rekrutacji do istniejących armii. Generałowie są zobowiązani wysłac na PW listę nowych chorążych w armii oraz miasto, w którym nowi chorąży zaczynają, do 10.02 do godziny 18:00. Brak przyłączenia do armii skutkować będzie wylosowaniem i ujawnieniem pozycji początkowej nowoprzybyłego samotnego oddziału.

    @papier96 @Reakwon @Cauchemar7 @Ex2light @Jack47 @meinigel @wonrz @Topinambur97 @Refusek @Ovyt @Usmiech_Niebios @Arszonto @SpacePotato @Pytongino @reinmar5 @Awerege @roxankeee @Bumblak @endrjuk

    ----------------------------------------
    Grafika EdwardVanHelgen @ deviantart

    Jeżeli nie chcesz widzieć postów tego typu, wrzuć tag #lacunafabularnieczarnolisto na czarno
    pokaż całość

    +: roxankeee, Awerege +38 innych
  •  

    Jacques de Rivaux, Pugnus Alba, zarządca miasta Bejrut

    Jacques siedzi w swoim gabinecie. Przeglądając dokumenty o ludności, zasobach i majątku miasta dzień dłuży się niemiłosiernie. Mimo szczerych chęci zjednania z ludnością miasta tylko pojedyncze osoby wyraziły chęć współpracy, a reszta? Ciężko powiedzieć czy nastawiona jest przeciw czy jednak są obojętni.

    Do pomieszczenia wszedł rycerz. Richard. Aktualny dowódca straży, wyznaczony do planowania patroli.
    -Panie.
    -Witaj Richardzie, co cię sprowadza?
    -Niepokoi mnie sytuacja w mieście. Mieszkańcy rzadko wychodzą na ulice, wyraźnie unikają patroli oraz ich wzroku. Nawet na targowisku panuje niemalże pustka, nie wróży to dobrze.
    -Pieprzeni asasyni i ich propaganda. Pozostaje nam czekać na odzew potencjalnych partnerów handlu. Możecie odejść.


    Cholera jasna. Co z tymi ludźmi zrobić, jak ich przekonać...
    Jacques stwierdza, że dalsze siedzenie w gabinecie nie ma sensu. W towarzystwie żołnierzy udaje się do karczmy, może alkohol przyniesie jakieś pomysły.

    #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Tymazjusz, biskup Canathy i chorąży Zakonu Rycerzy Chrystusowych
    #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularnie #lacunafabularnieczarnolisto

    ****
    -Ekscelencjo, ekscelencjo - żołnierz szuka swojego dowódcy.

    W końcu odnalazł go za namiotem, ćwiczącego walkę mieczem. Była to wysokiej jakości i bardzo droga broń, przekazywana w jego rodzinie kolejnym pokoleniom rycerzy. Trzymając ją biskup przypominał sobie, jak jako dzieci wraz z rodzeństwem byli szkoleni w walce. I chociaż to brat został wybrany do odziedziczenia rodzinnego oręża i do kariery rycerskiej, to nie długo było mu dane się nim nacieszyć. Ostatecznie więc miecz trafił do Tymazjusza. Niejednokrotnie uratował on kapłanowi życie, gdy ten po podbiciu jego diecezji przez arabów tułał się po Starym Kontynencie.

    -Ekscelencjo –przerwał mu rozmyślania żołnierz - Komandor nakazał przygotowywać się do wymarszu.
    -A więc się zbierajmy -powiedział biskup chowając miecz do pochwy- Przekaż pozostałym członkom oddziału niech zachowają ostrożność. Nie ufam temu asasynowi.
    -A czemuż to ekscelencjo? - spytał żołnierz
    -Z racji mojej posługi często wysłuchuję zwierzeń innych ludzi. Czuję kiedy wyznają całą prawdę, a kiedy starają się ukryć jakieś szczegóły. Nie wiem czy ten poganin mówił prawdę czy nie, lecz w jego zachowaniu było coś takiego, jakby czegoś ważnego nam nie powiedział.
    -Pragnę zauważyć, że człowiek ten nie był pokutnikiem, tylko więźniem. Być może to z tego wynikało jego zachowanie. - zauważył żołnierz
    -Może masz rację. Chyba zaczynam powoli wariować. Jednak pomówię o tym jeszcze z Komandorem.

    ****
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów