Przeszkadza Ci #polityka na Wykopie?
Zarejestruj konto i sam decyduj jakie tematy chcesz wyświetlać!
  •  

    #wielkawojnafabularnie
    #trojprzymierze
    #lacunafabularnieczarnolisto

    Nimm Gott in deinem Herzen an

    Maleńki okręcik pruł wodami Bosforu. Mimo, że był zaledwie łupiną, to jednak pozostawiany przez niego słup pary był potężny, swoim rozmiarem wznosił się zarówno ponad rdzewiejący wrak "Gala" czy minarety pobliskich meczetów, można powiedzieć, że sięgał aż do nieba. Taka niecodzienna sytuacja mocno zdziwiła mieszkańców Stambułu, którzy zgromadzeni w grupkach na brzegu, zastanawiali się kto mógł wybrać się w podróż taką jednostką. Żaden z nich albowiem nie wiedział, że to papież wybrał się parostatkiem w piękny rejs.

    - Wojtyła, te dokumenty to daj do zniszczenia! - papież zwrócił się do swojego asystenta. Obydwoje znajdywali się w głównym pomieszczeniu nadbudówki okrętu, Ojciec Święty siedział przy biurku pod ścianą, Wojtyła stał obok niego, przyjmując od niego wysoką reze papierów.
    - Nie mogliśmy po prostu wrócić do Rzymu pociągiem? - zapytał się Wojtyła - przecież Jego Świątobliwość uwielbia pociągi.
    - Nie, nie mogliśmy - zwięźle odpowiedział mu Sykstus, nie odrywając wzroku od leżących na biurku dokumentów - dobrze wiesz, że mam w Stambule ważną sprawę do załatwienia. Do tego Ententa nie śpi, pamiętaj o tym, że w każdej chwili mogą wysłać kogoś, aby mnie zabił! Muszę często zmieniać sposób podróży, inaczej skończę jak Sykstus III...
    - Na razie, to prawie zginęliśmy w Bułgarii, kiedy musieliśmy się przedzierać przez teatr działań wojennych - przerwał mu - No i później, w Burgas, kiedy wsadzili nas do tej pływającej trumny i prawie wpadliśmy na minę - twarz Wojtyły zdradzała jego irytację całą zaistniałą sytuacją - kto normalny rozstawia tyle min!? - krzyknął
    - Oj tam, przesadzasz - odpowiedział mu von Zurichskich - wiesz co, idź lepiej na pokład, wypatruj sam wiesz kogo. Przez te bulaje nic nie widać.

    Wciąż zdenerwowany Wojtyła mimo wszystko wykonał polecenie, i wraz z dokumentami do zniszczenia, ulotnił się z kabiny zaadaptowanej na biuro. Papież Sykstus VI pozostał teraz sam.

    - No dobra, co my tu jeszcze mamy - powiedział pod nosem papież, biorąc do ręki następną teczkę pełną dokumentacji.
    - List z groźbami od arcybiskupa Paryża... Nieważne. Sprawozdanie z śledztwa w Moguncji... Nieważne. Wniosek o beatyfikację wojowniczki Chrystusa, niejakiej Magdy Lolikon...a to akurat ciekawe.

    Bla bla bla Magda Lolikon była wierną wojowniczką bla bla bla walczyła z Saracenami w czasie Krucjat bla bla bla cud zmienienia wody w alkohol bla bla bla

    - Hmm - papież kilkukrotnie pogładził się po brodzie, po czym wziął pióro i napisał na wniosku "nadać bieg". Zdążył tylko włożyć dokument do odpowiedniej szuflady, po czym całym okrętem zatrzęsło. Kałamarz wylał się na biurko, brudząc wszystkie papiery. Wściekły Sykstus VI udał się na pokład z zamiarem sprawdzenia o co chodzi, zastał tam Wojtyłę, wpatrującego się jak głupi w górę. Sam podniósł głowę, i teraz obydwoje jak idioci wpatrywali się w potężny pancernik, z którym się zderzyli. Z pokładu molocha machał do nich z kolei brodaty mężczyzna w obwieszonym orderami mundurze. Zaraz potem na parostatek spuszczona została rozkładana drabina, po której oficer przeszedł na parostatek Ojca Świętego.

    - Abi Dalzim, admirał flotylli pancerników w służbie Sułtana - przedstawił się łamaną niemiecczyzną - ja, napisałem do Ojca Świętego z pewną prośbą...
    - Tak, pamiętam, właśnie po to przybyłem do Stambułu. Jesteś pewien synu, że chcesz przyjąć Boga Ojca do swego serca? - zapytał się Turka
    - Muszę, muszę dla... - tu Dalzimowi przerwał Sykstus
    - Nie musisz dalej mówić, kobieta, tak?
    - Ale skąd?
    - Jestem papieżem synu, ja wiem wszystko - zaśmiał się - chociaż szczerze mówiąc, to w pewnych kwestiach wolałbym być nieświadomy - Ernest szepnął Dalzimowi do ucha, oczy swe kierując ku Wojtyle.
    - To kiedy może odbyć się ceremonia?
    - Choćby zaraz, Wojtyła! - papież krzyknął do asystenta - przynieś wody święconej, gdzieś w mojej kajucie powinno jej trochę być.

    Na parostatek zeszło jeszcze kilka osób z pokładu "Jutrzenki". Centralne miejsce zajmował jednak Dalzim i Sykstus, obok nich stał Wojtyła, w rękach trzymał dzban z wodą święconą.

    - To wyjątkowa uroczystość, odbywająca się w wyjątkowych warunkach, dlatego dajmy sobie spokój z nic nie wnoszącymi formalnościami i przejdźmy do meritum - zwrócił się do zgromadzonych Ernest, po czym nachylił się do klęczącego Abiego.
    - Czy ty, Abi Dalzimie, chcesz przyoblec się w Chrystusa?
    - Chcę
    - Czy chcesz odrzucić swoje wcześniejsze grzechy, by wraz z nowym imieniem, narodzić się na nowo?
    - Tak, chcę.
    - Dobrze więc, z mocą daną mi przez Stwórcę, ja chrzczę cię w imie Ojca, i Syna, i Ducha Świętego nadając ci przy tym imię... Eeeeee - tutaj Ernest zatrzymał się, nie zapytał się Dalziego o nowe imię, musiał sam coś wymyślić, ale nie miał pomysłu.
    - Wojtyła, szybko - szeptem zwrócił się do Wojtyły - jakieś imię, najlepiej jakiegoś apostoła, któregokolwiek!
    - Imię, któregokolwiek... To niech będzie Judasz! Tak, Judasz Iskaryota!
    - nadaje ci imię Judasz Iskaryota - dokończył Sykstus VI, dopiero po chwili zdał sobie sprawę, co właśnie palnął. Ale było już za późno.
    - Będę je nosił z dumą - odpowiedział Dalzim, po czym wstał i zwrócił się do swoim żołnierzy - Od dziś jestem Judasz Iskaryota Dalzim, tak macie się do mnie zwracać - Judasz ponownie obrócił się do Ernesta - Dziękuję ci, dziękuję za to wszystko.
    - Nie ma za co... - zwięźle odpowiedział ten

    Grafik admirała był napięty, toteż natychmiast po ceremonii wraz z resztą załogi nowo nawrócony Judasz Iskaryota wrócił na pancernik. Odpływając, ponownie machał do Sykstusa i Wojtyły, ci odpowiedzieli mu tym samym.

    - Czy Ojciec Święty jest na mnie zły, zapytał się Wojtyła, nie przestawając machać do Dalziego.
    - Powiem tak, ręka mnie świerzbi, aby ciebie pobłogosławić - odpowiedział mu pokrótce Sykstus - masz szczęście, że muszę jeszcze pogadać z siostrą Nawigacją odnośnie tej stłuczki.

    @Zeroskilla @Kroomka
    pokaż całość

    źródło: 231111.jpg

  •  

    #wielkawojnafabularnie #trojprzymierze #lacunafabularnieczarnolisto

    W nazwiązaniu do tego wpisu fabularnego.

    Załoga "Jutrzenki" od wielu dni nie widziała swojego admirała. Wszelkie rozkazy przychodziły od adiutanta, który był jedyną osobą wchodzacą i wychodzacą z jego kajuty. Zachowanie to budziło coraz większe wątpliwości i niepewność. Zniknięcie czuwającego zwykle nad każdym szczegółem admirała stało się powodem plotek o jego chorobie lub całkowitej dezercji.
    Prawda była zgoła inna. Abi Dalzim był po prostu w kilkudniowym ciągu alkoholowym.
    Siedział teraz na podłodze oparty o biurko z butelką wina w ręku przeglądając stare zdjęcia i rozpamiętując życiowe porażki. Na "Rzepakowym Ottomanie" i "Rozczorchranej Nisie" w bitwie morskiej stracił dwóch siostrzeńców, pod Sofią starego przyjaciela. Sam Sułtan spłunął mu w twarz odmawiając rezygnacji ze stanowiska admirała.
    Gwoździem do trumny dla jego psychiki było odrzucenie zaproszenia przez Lindsday Ettenmoors na jego okręt.

    -------------------------------------------------

    Żaden z marynarzy stojących tej nocy na warcie nie zauważył wynurzającej się z wody postaci. Nikt nie usłyszał jak powoli wspinała się po burcie okrętu i zwinnie niczym kot zbliżała się w kierunku kajuty ich dowódcy.

    - HIIIIJAAAAA! - zakrzyknęła postać w bieli otwierając kopniakiem drzwi do pomieszczenia.
    Abi Dalzim aż podskoczył w miejscu odruchowo łapiąc się za pas. Jednak jego broni tam nie było, oficerska szabla leżała na drugim końcu kajuty a jedynym czym mógł się teraz bronić był co najwyżej tulipan zrobiony z pustej butelki po winie.
    - W imieniu Sykstusa Szóstego otwierać! - krzyknęła jeszcze raz postać która okazała się być... zakonnicą.
    - Ty tam w kącie! - Siostra zakonna wskazała władczo palcem na admirała - Ty jesteś Abi Dalzim? Admirał Osmańskiej floty?
    - J-jestem? - Admirał był w zbyt wielkim szoku żeby odpowiedzieć na to pytanie.
    - Przysyła mnie papież Sykstus. A ja nazywam się Siostra Motywacja.
    - Siostra Motywacja?
    - A żebyś motyla noga wiedział! - zawołała siostra i uderzyła admirała z liścia w twarz.
    - Za co to było?! - Turek poczuł jak momentalnie trzeźwieje.
    Zakonnica rozejrzała się po kajucie odgarniając nogą puste butelki - Za to! Żal mi serce ściska gdy widzę że człowiek mieszka w takim syfie. Że człowiek który podobno miał tyle odwagi, że chciał oddać życie by tylko ocalić swoich żołnierzy w tej chwili mówi i myśli o sobie jakby był półtrupem! Nie toleruje takiego myślenia i nie pozwolę ci tutaj po prostu zgnić! Zapytam cię teraz i dobrze się zastanów... kim jesteś?
    - Abi Dalz... - kolejny cios otwartą dłonią od zakonnicy wylądował na twarzy admirała.
    - Jesteś zwyciezcą! Zapamiętaj to sobie!
    Dziwnie pobudzona siostra zakonna dalej rozglądała się po kajucie aż jej wzrok napotkał zdjęcie Lindsay. Zmrużyła oczy i spojrzała podejrzliwie na Dalzima.
    - Chyba wiem jak cię zmotywować.

    ---------------------------------------------------

    Nad ranem kroki ciężkich oficerskich butów rozległy się po pokładzie. Kolejni marynarze ze zdzwiniem wstawali i odwracali się w kierunku Abi Dalzima salutując. Ich dowódca wbity w czysty wyprasowany mundur i z przystrzyżoną brodą emanował pewnością siebie. Z lekkim zawadiackim uśmiechem kiwał głową mijanym podkomendnym.
    - Janutar! - zawołał wchodząc na mostek - Pełna gotowość! Kurs na greckie wybrzeża! Aha i nadaj tą depeszę do Watykanu.
    Dalzim spojrzał jeszcze raz w kierunku horyzontu. "Dziękuje ci Siostro Motywacjo."

    @Zerri
    Proszę waszą świętobliwość o błogosławieństwo i pomoc w zmianie wiary na chrześcijańską.
    pokaż całość

    źródło: MV5BNDI0MjAzMzk1NV5BMl5BanBnXkFtZTcwNTYwODQ0Nw@@._V1_.jpg

    •  

      Siostra Motywacja

      Biała motorówka z papieskim herbem na burcie, odpływała właśnie od osmańskiego pancernika. Znajdująca się na niej siostra Motywacja nie zajmowała się jednak sterowaniem, tylko radiostacją, ukrytą pod brezentem, co chroniło ją przed zamoczeniem

      - Halo, centrala? Dostałam się na "Jutrzenkę" i porozmawiałam sobie z Dalzim - zaraportowała zakonnica
      - I jak? - zakłócony, choć wciąż możliwy do zrozumienia męski głos wydobył się z maszyny
      - Broda przystrzyżona, mundury wyprane... Nawet UMYŁ SIĘ. Myślę, że jest gotowy.
      - Doskonale, doskonale. Bądź w kontakcie Großmami, dopóki Klein Fritz nie zda raportu, musisz być gotowa na wszystko. Bez odbioru.
      - Bez odbioru
      pokaż całość

  •  

    #wielkawojnafabularnie
    #trojprzymierze
    #lacunafabularnieczarnolisto

    Die Neue Ordnung

    Biały papieski samochód zatrzymał się przed zakonem sióstr Stalinek. Najpierw wysiedli z niego szwajcarscy gwardziści, dopiero po sprawdzeniu najbliżej okolicy, pozwolili na wyjście papieża Sykstusa VI, za nim niczym cień kroczył jego wierny asystent Wojtyła.

    - Matko Boska, toż to Ojciec Święty! - siostra Eutanazja zapiszczała, gdy tylko Jego Świątobliwość przekroczyła progi zakonu.
    - Droga Siostro, ależ proszę bez tego, jestem wciąż tym samym człowiekiem co wcześniej - odpowiedział jej Ernest
    - Tak, tak... Uuuuu - siostra Eutanazja ciężko dyszała i oddychała, starając się opanować nerwy - w cz-czym mogę pomóc.
    - A jest taka drobniutka sprawa, może siostra zgromadzić wszystkich w jednym miejscu? Może tam gdzie ostatnio? Na atrium, pod jabłonką? - zapytał się jej uprzejmie
    - Ju-już się robi.

    Ernest wrócił w dobrze znane sobie miejsce. Tym razem w dużo lepszym stanie, ponownie usiadł na pieńku pod jabłonką, tym razem otaczały go nie dzieci, tylko siostry Stalinki.

    - Jak dobrze wiecie - zaczął - ostatnio Bóg postanowił postawić mnie na czele naszego Kościoła. Jednak sam nad wszystkim tymi duszami nie zapanuje, nie przypilnuje... dlatego potrzebuje wartych zaufania ludzi. Dlatego też przybyłem tutaj, bo tu są najbardziej zaufani mi ludzie w całym Rzymie

    Wśród sióstr przeszedł szmer

    - Siostro Malwersacjo, siostro Defraudacjo, proszę się zbliżyć - obie zakonnice zbliżyły się do papieża - Słyszałem, że to siostry dbają o finanse zakonu, i to bardzo dobrze dbają, a ja zawsze miałem problem z cyferkami. A w Banku Watykańskim trzeba sporo liczyć. To jak, drogie siostry?
    - Yyyyyyyyy - yyyyyyyy
    - Cieszę się z tej decyzji, wspólnie zrobimy porządek w Banku Watykańskim. Tam, za drzwiami czeka mój asystent Wojtyła, on wam przekaże wszystkie kwestie formalne, samochód z kierowcą powinien już czekać. No dalej, avanti!
    - Co następnie, co następnie... A tak! Siostro Degradacjo, Biurokratyzacjo i Korporacjo, siostry muszą...

    Przez następne kilka godzin trwało przydzielanie poszczególnym zakonnicom ich nowych obowiązków w Stolicy Apostolskiej. Pod samym wieczór, kiedy słońce nad Rzymem już zaszło, na atrium została już tylko siostra Eutanazja. Kiedy ta z smutnym wyrazem twarzy już chciała wracać do swojej celi, zatrzymał ją von Zurichskich.

    - Siostro Eutanazjo, myślała siostra, że o niej zapomniałem? Wręcz przeciwnie, dla siostry mam specjalne zadanie. Widzi siostra...
    pokaż całość

    GIF

    źródło: giphy-downsized.gif (1.7MB)

  •  

    #wielkawojnafabularnie
    #trojprzymierze
    #lacunafabularnieczarnolisto

    Bałkańska przygoda

    - Weź Wojtyła przenieś jeszcze jedną butelkę rieslinga.
    - Wojtyła, riesling.
    - Szybciej z tym rieslingiem Wojtyła.
    - RIESLINGA!
    - Potrząśnij bareczkiem, daj rieslinga dla Bozi, hehe.

    Kardynał von Zurichskich właśnie wybierał się w zasłużony urlop do transylwańskich Karpat. Wykorzystując tę okazję, postanowił nie ograniczać się w spożyciu swojego ulubionego trunku, co chwilę wysyłając Wojtyłę do salonu restauracyjnego po następną butelkę.

    - Weź się kopsnij Wojtyła po kolejną flaszkę, dno już widać! - powiedział Ernest, trzymając butelkę przy oku jakby służyła mu za lunetę, zupełnie jakby był słynnym karaibskim piratem, Lucinusem Ryewheatem.

    TRAAACH

    Pociąg nagle zahamował, aż spod kół zaczęły się wydobywać iskry, czarny dym zaczął się wydobywać z komina, a walizki spadły z półek na pasażerów. Służący Wojtyła przewrócił się, a Ernest prześlizgnął się po stole na przeciwne miejsce, gdzie skończył głową w dół, odsłaniając spod sutanny swoje pludry. Wojtyła zdążył jeszcze wstać i pomóc von Zurichskichowi, zanim do ich wagonu nie wszedł pewien jegomość w oficerskim mundurze.

    - Herr von Zurichskich, moje imię jest Adolf Litler, jestem oficerem w armii Jego Cesarskiej Mości Franciszka Józefa - żołnierz zwrócił się bezpośrednio do nie do końca przytomnego kardynała.
    - No i? - odpowiedział mu von Zurichskich
    - Miałem rozkaz, aby zatrzymać pociąg z Eminencją. Mamy informacje, że rosyjska armia wkroczyła do tego regionu.
    - No i?
    - No i... Niestety, z tego powodu musimy zatrzymać Eminencje i wraz z całym pociągiem skierować do Budapesztu.
    - To ja przez tych carskich podnóżków muszę skończyć wakacje? - na twarzy Ernesta pojawiła się złość - Niedoczekanie! Litler! Prowadź!
    - Ale gdzie? - zapytał się oficer
    - Jak to gdzie? Do Rusków, tam o gdzie oni, tam i ja! bek To...to rozkaz!
    - Chryste Panie... - zdążył tylko wycedzić Wojtyła

    -------------------------------------------------------------------------------

    - To oni? - zapytał się von Zurichskich. Razem z Wojtyłą, Litlerem i kilkoma innymi żołnierzami podeszli pod obóz wojsk carskich, oglądając go z lornetek
    - Coś mali ci Ruscy. Jak mróweczki, jak karły... Rosjanie wzięli karły do armii? Przecież karły to takie poczciwie zwierzątka, jak można je na front wysyłać. Brutale!
    - Jego Eminencja trzyma źle lornetkę. Już poprawiam - zwrócił uwagę Litler, następnie wyręczając kardynała - Proszę
    - Ooooo, teraz widzę tych Rusków. Jacy wieeelcy! Ale gdzie karły? Co ci Ruscy z karłami zrobili?
    - Księże Kardynale, ci żołnierze to pańskie "karły" - poprawił go Wojtyła
    - Ale jak? Pod takimi mundurami, o zielonym kolorze, a nie karlim? Karły muszą nosić mundury w karlim kolorze
    - Eminencjo, "karły" są wewnątrz tych mundurów. - powiedział Litler
    - A to już rozumiem. LUDZIE! RUSCY KARŁÓW ZEŻARLI! ŻADNEJ ŚWIĘTOŚCI, TAKIEGO KARZEŁKA ZJEŚĆ? PRZECIEŻ TO MIĘSA NIE MA W OGÓLE! - von Zurichskich zaczął krzyczeć wniebogłosy. Wojtyła przeszył Litlera piorunującym spojrzeniem, oficer postanowił spłacić swoje winy, uspokajając kardynała.
    - Jego Eminencjo, niech się Eminencja uspokoi, bo nam spostrzegą - Austriak próbował przemówić von Zurichskichowi do rozumu, ten go jednak niespodziewanie odepchnął, oderwał z pasa jego ręczny rewolwer, wycelował w stronę obozu i wystrzelił.

    Ptaki poderwały się z drzew, z pozycji Rosjan dało się usłyszeć wielokrotne powtórzone "Cyka blyst", przeplatane głośnym zawodzeniem, a także zauważyć spore zamieszenia. Wojtyle i Litlerowi udało się odebrać odebrać broń von Zurichskichowi, zamknąć usta i szybko pognać w kierunku pociągu, gotowego już do drogi powrotnej. Całą trasę do Budapesztu Ernest spędził odsypiając w zamkniętym, i będącym pod strażą wagonem sypialnym.
    pokaż całość

    źródło: 2610179-OFEANSFD-7.jpg

    •  

      - Co? Kto to w ogóle jest @Zerri ? - dopytywał się Generał Staszkov po odczytaniu depeszy?
      Adiutant niezrozumiale wymamrotał coś pod nosem
      - Głośniej bo nie słyszę, zrozumiałem tylko Żółta Morda, a to kompletnie bez sensu!
      - Kardynał...
      - A że od Papistów? No to pisz: Pies Ci mordę... Nie patrz tak na mnie - to dyplomaci mają dbać o dobre stosunki! Mi wystarczą takie se, byle często! hehe... dobre nie? Ehh.. Dobra to im podajcie, niech też się pośmieją. Napisz - psia dupa! Albo lepiej, narysuj! Jak nie można wysłać obrazków? Za małe co? Daj, to trzeba na jedynki i zera zamienić i wszystko przejdzie! Jak nie umiesz?! Daj ja narysuję
      010
      101
      O! Psia dupa jak się patrzy! - Dobra wysyłaj
      pokaż całość

    •  

      Ernest von Zurichskich

      Ernest chodził po całym wagonie poddenerwowany, czekając na odpowiedź. Wreszcie drzwi się otworzyły, a z nich wyłonił się Wojtyła, z zwitkiem papieru w rękach.

      - Przyszła wiadomość od Rosjan - powiedział podchmielony Wojtyła( @Zeroskilla ), próbujący w swojej głowie złożyć jakieś sensowne zdania - przyszła do nas przed chwilą
      - Patrzyłeś już, co to jest? - dopytał się Ernest
      - Nie...
      - Bardzo dobrze, a teraz otwieraj, bo mnie ciekawość zżera.

      Wojtyła zgodnie z rozkazem rozwinął papier, oczom obu ukazał się dziwny, niepasujący do jakiekolwiek stylu artystycznego, rysunek.

      - Hmm, widzisz Wojtyła te dwie kropki, tu i tu? I ta długa linia na środku, Rosjanki chyba mają długie nosy. O nie, chyba już wiem kogo dopadłem - powiedział drżącym głosem kardynał - chyba zabiłem rosyjskiemu dowódcy matkę...
      - Co?
      - Oj nie wtrącaj się z tym co Wojtyła, zabiłem taką osobę, i teraz mam wyrzuty sumienia. Pisz Wojtyła, pisz co mówię, a następnie każ wysłać to tam, gdzie to wcześniejsze

      pokaż spoiler Do rosyjskiego generała


      pokaż spoiler Otrzymałem pańską wiadomość, i jestem w głęboko zasmucony tą informacją. Wyrażam żal, że z pośród tylu możliwości, nasz niemiecki rajd, musiał postrzelić tak ważną dla pana osobę... Na pewno był pan do niej bardzo przywiązany, i z pewnością wychowała ona pana na wspaniałego mężczyznę ̶C̶h̶o̶ć̶ ̶m̶o̶g̶ł̶a̶ ̶p̶a̶n̶a̶ ̶n̶a̶u̶c̶z̶y̶ć̶ ̶l̶e̶p̶i̶e̶j̶ ̶r̶y̶s̶o̶w̶a̶ć̶.̶ ̶A̶l̶b̶o̶ ̶n̶i̶e̶,̶ ̶t̶o̶ ̶s̶k̶r̶e̶ś̶l̶.̶ ̶A̶l̶e̶ ̶n̶i̶e̶ ̶p̶i̶s̶z̶ ̶t̶e̶g̶o̶,̶ ̶t̶y̶l̶k̶o̶ ̶s̶k̶r̶e̶ś̶l̶,̶ ̶t̶a̶k̶ ̶t̶o̶ ̶t̶e̶ż̶,̶ ̶i̶ ̶t̶o̶ ̶c̶o̶ ̶t̶e̶r̶a̶z̶ ̶p̶o̶w̶i̶e̶d̶z̶i̶a̶ł̶e̶m̶ ̶t̶e̶ż̶.̶.̶.̶ Następną mszę odprawie w jej imieniu, i jeszcze raz składam wyrazy współczucia.


      pokaż spoiler Kardynał Ernest von Zurichskich


      @Stah-Schek
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    #wielkawojnafabularnie
    #trojprzymierze
    #lacunafabularnieczarnolisto

    A falaknak füle van

    Po całym lokalu przeszło dzwonienie dzwoneczka nad wejściem, a także odgłos skrzypiących drzwi. Do budapesztańskiej kawiarni weszło dwóch mężczyzn, dostojny purpurat i jego służący. Zajęli stolik przy oknie, kościelny zdjął piuskę i zamówił kawę, jego lokaj położył teczkę na zaczął wyjmować różnoraką dokumentacje.

    - To co teraz Wojtyła? - von Zurichskich zapytał się do sługi, cukrząc przy tym swój napój
    - Spotkanie z miejscowym komisarzem policji, później bal w miejskim ratuszu...

    Ty, ale z tym Hűségim to trzeba coś zrobić
    Porwie się chuja, niech rodzinka zapłaci

    - Eminencjo? - Wojtyła zwrócił się do Ernesta, ten zasłonił palcem usta w geście dyskrecji, wzrok kierując w stronę siedzących nieopodal mężczyzn

    Myślisz, że ile tego będzie?
    Przynajmniej 100 000 koron, a pewnie i więcej
    Starczy na broń dla nas wszystkich?
    Nie musi, w zdobytych koszarach będzie pełno broni

    - A o dwudziestej spotkanie z generałem Köboldym, nie, kapitanem Köboldym... - Wojtyła nieudolnie próbował udawać normalnego, jedynie utrudniając Ernestowi nasłuchiwanie

    Hűségi na bal w ratuszu pojedzie karetą, skurwiel.
    Dorwiemy go jak będzie przejeżdżał przez park

    - Kelner! - krzyknął von Zurichskich, ten szybko podszedł do jego stolika - poproszę rachunek, a i jeszcze jedno. Można stąd gdzieś zadzwonić?

    Kardynał jak i jego służący wyszli z kawiarni, na ulice właśnie dojeżdżały policyjne furgonetki. Ernest uśmiechnął się, założył swoją piuskę i razem z Wojtyłą pognał w kierunku miejskich koszar.
    pokaż całość

    źródło: gerbeaud_in_19th_century.jpg

  •  

    #trojprzymierze
    #wielkawojnafabularnie
    #lacunafabularnieczarnolisto

    Spinaci & Piccolo Bambino

    - Bardzo cieszę się z wizyty w naszym przytułku, księże arcybiskupie, och, przepraszam, księże kardynale! - rozpromieniła siostra Eutanazja krzątała się w kuchni, oddzielonej od małej jadalni za pomocą ścianki z zamykaną "szczęką". Dzięki takiej budowie, siedzący przy dębowym stole Ernest von Zurichskich mógł obserwować jak siostra zakonna miesza w garach różnorakie jedzenie i dodaje tam przyprawy.

    Ernest żywił się w klasztorze sióstr Stalinek za czasów swoich studiów w Rzymie, wtedy jeszcze gotowała dla niego przysadzista siostra Kastracja, złota kobieta ze złotą szczęką, która kruszyła orzechy zębami. Requiescat in pace jej duszy. Ernest miał nadzieję, że siostra Eutanazja przejęła od niej talent kulinarny.

    - Gotowe, wszystko co najlepsze dla jaśnie dostojnika! - zakrzyknęła siostra Eutanazja, po czym wyłoniła się zza drzwi z parującym talerzem zieleniny.
    - Szpinak! - tym razem zakrzyknął sam von Zurichskich, po czym kilkoma machnięciami widelca włożył sobie do ust całkiem sporą ilość liści, i przełknął je, bez nadmiernego przeżuwania. Dopiero po chwili Ernest poczuł na języku coś jakby zjełczałe masło, zgniłe liście i zupełny brak soli. Można powiedzieć standardowa brytyjska potrawa, jednak Ernest nie był fanem tej kuchni.
    - I jak, smakuje? - siostra Eutanazja siedziała tuż obok von Zurichskicha, podpierając się dłońmi i wpatrując się w niego.
    - Mmm, bardzo - odparł kardynał, gryząc kolejną porcję. Nie chciał, żeby siostrze zrobiło się smutno.
    - A czy ksiądz kardynał może spełnić moją małą, maciupką prośbę? - siostra Eutanazja zatrzepotała rzęsami, Ernest milcząco jadł swój szpinak - a może by ksiądz chciał porozmawiać z naszymi podopiecznymi? Zainspirował, pokrzepił serca w tych trudnych czasach.
    - Eeeeeeeeeeeee - eeeeeeeeee
    - TAK SIĘ CIESZE - usłyszawszy tą niejednoznaczną odpowiedź siostra Eutanazja chwyciła Ernesta za rękę, po czym zaczęła z nim zbiegać w dół schodów. Rytmiczne wstrząsy jeszcze bardziej wzmogły niszczący efekt szpinaku na jelita kardynała.

    Obydwoje znaleźli się w atrium zakonu. Eutanazja posadziła von Zurichskicha na małym pieńki po środku, pod jabłonką, i razem z siostrami Dekapitacją i Masturbacją zaczęły zaganiać dzieci. Von Zurichskich lubił dzieci, choć nie tak jak rozumiał to jego kamerdyner Wojtyła, ale w obecnej sytuacji wolałby raczej pozostać sam na sam w łóżku, z butelką rieslinga pod ręką.

    - To kto pierwszy chce coś powiedzieć, może się o coś zapytać? No dalej dzieci, nie wstydźcie się! - do zgromadzonej dzieciarni przemówiła siostra Dekapitacja - o, może ty Francesco.
    - Jakby ksiądz biskup, miał, miał zastrzelić Brytyjczyka albo Rosjanina, to kogo by wybrał?
    - Po co mam wybierać, najlepiej zabić obu!
    śmieją się, to dobrze
    - Ojcze kardynale, kiedyś chciałbym zostać żołnierzem. Czy wojną można wielbić Boga?
    - A można jak najbardziej, jeszcze jak!
    - Marysia ma pytanie - siostra Eutanazja przekazała głos kolejnemu dziecku
    - A czy ksiądz, a czy ksiądz, lubi szpinak?
    - Szpinak? - Ernestowi spłynęła potężna kropla potu po policzku - a jak mi dadzą to jem!
    hehe, dobrze idzie
    - O tu jest jeszcze jedno pytanie...

    Minęło kilka godzin, zanim wedle siostry Eutanazji, każde z dzieci otrzymało odpowiedź na swoje pytanie. Natychmiast po tym Ernest wyrwał się z tego dziecięcego domu tortur, kazał się zawieźć do niemieckiej ambasady, tamże udał się do swojego pokoju, i szybko zasnął. Kolejnego dnia rano, von Zurichskicha obudził jego służący Wojtyła ze śniadaniem, talerzem szpinaku. Zaraz po tym, po Wojtyłę musiał przyjechać ambulans, nieszczęśnik "przez przypadek" nabił się kilka razy widelcem po rękach.
    pokaż całość

    źródło: PicsArt_08-15-08.56.59.jpg

  •  

    Strażniczka Świątynna Dalia

    Dalia wyglądała jakby przez ostatnie miesiące obudziła się w niej wiara, że w życiu może będzie szczęśliwa. Nie wiadomo na ile była to sprawka nasilającego się fanatyzmu religijnego, a na ile przeciągającego się maratonu narkotykowego. Nie ulegało jednak wątpliwości, że więzienie przynajmniej częsciowo zresocjalizowało ją i kilku jej nowych przyjaciół dając im nadzieję na lepsze życie po wydostaniu się z bariery niż to miało miejsce przed zsyłką. Został teraz tylko ostatni krok - uwolnienie Śniącego ze świątyni orków. Czy jakoś tak.

    Rozbicie obozowiska z dala od bagien było miłą odmianą. Na tyle miłą, że odmawianie planów walki przerodziło się w nocne plotkowanie z koleżankami-czarodziejkami. Wtedy Dalia wyciągnęła potężne bongo, które gabarytowo stanowiło zdecydowaną większość dobytku wyniesionego przez nią z obozu na bagnie.
    - Naprawdę niosłaś to przez cały czas? - zapytała Elvira
    - Przecież bym go nie zostawiła. Kiedy Śniący nas uwolni możemy nie mieć okazji wrócić do obozu.
    - Chodziło mi o to, że je miałaś i nawet się nie podzieliłaś.
    - Teraz się dzielę. Poza tym tyle wędrowaliśmy że nie było kiedy usiąść i zapalić - tłumaczyła się Dalia delikatnie ogrzewając naczynie wypełnione wyczarowanym lodem.
    - Zimno się robi. Może rozpalę ognisko - zaproponowała Sonia
    - Mowy nie ma. Tej nocy atakujemy orków. Nie możemy pozwolić żeby odkryli naszą kryjówkę.
    Zadra stanowczo ucięła temat.
    - To może chociaż Dalia wyczaruje światło? Nie chcę siedzieć po ciemku.
    - Odpada. Orkowie z pewnością wysłaliby tutaj zwiadowców, a może nawet szamanów.
    Oczy Dalii zabłysnęły, kiedy w jej głowie zkrystalizował się pomysł
    - Więc mówiisz Zadra, że orkowie będą szli w stronę światła jak ćmy?
    - Tak. Jak ogromne, krwiożercze i uzbrojone po zęby ćmy.
    - Dobra, mam pomysł. Potrzymajcie moje bongo i patrzcie na to...

    #gothicfabularnie #oboznabagnie #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    •  

      Tymczasem w innej części obozu.
      - I na co nam to było, powiedz Dreszcz? - zagadnął swojego przyjaciela Ratan - Mogliśmy siedzieć sobie teraz w ciepłych kwaterach. Popalać nowe wynalazki od Ziółka...
      Stojący na warcie Dreszcz uśmiechnął się.
      - Teraz gdy mam dla kogo walczyć po prostu staram się żeby dzień jutrzejszy był trochę lepszy niż dzisiejszy. - Południowec zamyślił się - Wydaje mi się że wy w Myrtanie macie na takie osoby specjalne określenie...
      - Idioci. - Odpowiedział krótko Ratan.
      Dreszcz odwrócił wzrok od orkowego obozu i spojrzał kątem oka na towarzysza.
      - Nie to miałem na myśli.
      - Optymiści.
      - Zgadza się, jestem optymistą.
      - No i jak ci się z tym żyje?
      - Nie najlepiej, ale nie tracę nadziei.
      Chwilę ciszy przerwały krótke parskniecia śmiechem a nastepnie dźwięki odpalanych skrętów.
      - A Ty Ratan? Dlaczego tu przyszedłeś z nami wszystkimi? Nie odpowiedziałeś.
      - Ja? - Świeżo upieczony Guru wzruszył ramionami - A gdzie indziej miałbym być niż z resztą moich przyjaciół.
      pokaż całość

      źródło: friends-logo-font.png

  •  

    Strażniczka Świątynna Dalia

    - Myślałem, że jej nie lubisz. Nie rozumiem dlaczego to właśnie Ty naciskach na przeprowadzenie śledztwa.
    Dalia westchnęła. Było kwestią czasu kiedy Dreszcz poruszy ten temat.
    - Masz rację, nie lubiłam, ale mimo to była jedną z nas. Guru mówili że ma szansę dostąpić nawrócenia, a ja im wierzę. Z resztą trzeba koniecznie ukarać sprawcę. Kto dopuściłby się zbrodni w tej cholernej kolonii karnej!?
    - Myślę, że właśnie odpowiedziałaś sobie na to pytanie...

    ---------------------------

    - Witaj Borys. Chcielibyśmy zobaczyć denatkę.
    - Co kurwa zobaczyć? - spytał pogrążony w żałobie kowal.
    - Znaczy się... Dreszcz i ja chcemy obejrzeć ciało Twojej żony.
    - Może do was nie dotarło, ale Ruda nie prowadzi już działalności. A wiecie dlaczego? BO NIE ŻYJE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    - Wiemy. Właśnie dlatego przyszliśmy.
    Gdyby Ruda żyła może oszacowałaby stawkę potencjalnego aktu nekrofilii, jednak Borys nie był w nastroju na robienie interesów na truchle żony.
    - WYNOCHA Z MOJEGO DOMU WY CHORZY FETYSZYŚCI
    Śledztwo zostałoby porzucone nim się zaczęło, gdyby nie interwencja Dreszcza:
    - Dalia trochę źle się wyraziła. Widzisz Bogrys, chcemy pomóc Ci pomścić Rudą.

    pokaż spoiler @Zeroskilla @kvvach


    #gothicfabularnie #oboznabagnie #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: unknown-3.png

    •  

      Strażnik wystrzelił palcami niedopałek skręta gdzieś obok i włączył się do rozmowy.
      - Borys bracie, doskonale rozumiem twoją stratę i nie naciskam. Jeśli chcesz to przyjdziemy później gdy będziesz gotowy.
      Dreszcz kątem oka zauważył jednak jak Dalia zakłada ręce na piersi i mrużąc złowrogo oczy zaczyna się mu przypatrywać.
      - Aleeee... - Dreszcz w locie zmienił zdanie - ...wiesz, każda chwila się liczy. Im szybciej się tym zajmiemy tym większa szansa że złapiemy mordercę. A pozatym jako Strażnicy mamy uprawnienia od samego Y'beriona.
      Strażnik poklepał się po kieszeniach i po chwili wyjął powgniataną odznakę na której widniało bongo na tle dwóch skrzyżowanych skrętów i pod spodem napis "Strażnik Specjalny Dreszcz".
      - Dalia proszę, pokaż mu.
      Dalia wyjęła swoją blachę i mignęła nią szybko przed oczami Borysa.
      - Wchodzimy.

      -------------------------

      - Zadziwiające ile człowiek ma w środku płynów i tego no... wszystkiego - Dreszcz z fascynacją przyglądał się dziurze w czaszce Rudaery. Nie trzeba było być ekspertem żeby odgadnąć co zabiło biedną Nowicjuszkę.
      - Jak na moje oko to była jakaś hmmm... maczuga albo morgensztern. Ktoś kto to zrobił musiał mieć parę w łapie. Dalia notujesz?
      - Yhym - Strażniczka nie odrywała wzrozku od pergaminu i węgielka do pisania.
      - Chociaż czekajcie... - Dreszcz przymierzył się do ciosu niewidzialną bronią nad ciałem denatki - Być może to była lutnia albo jakiś intrument muzyczny. Ale to chyba byłoby głupie co nie?

      @TynkarzCzwartejSciany @kvvach
      pokaż całość

    •  

      @Zeroskilla:

      Borys zdjął ze ściany topór i głaszcząc go rzekł.

      Co by to nie było. Mogę zrobić temu komuś większą dziurę w czaszce

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Strażniczka Świątynna Dalia

    - Próba … numer czterysta … dwadzieścia … czterysta dwadzieścia - zanotował zmęczony Ziółko
    - Heh – prychnęła Uczennica zaraz po przebadaniu kolejnej receptury, tym razem swojego autorstwa.
    - Co cię tak śmieszy Dalia?
    - W sumie nie wiem - zaciągnęła się skrętem z kolejną testową mieszanką - pkooo ooo
    - Zgadzam się, mi też już wystarczy. Tyle nowych receptur powinno wystarczyć na dłuuugi czas.

    -------------------------------------------

    Niezbadane są wyroki Śniącego, a Guru są jego głosem. Niedoszła druidka była w takim stanie, że bez śladu zaskoczenia przyjęła tytuł Strażnika Świątynnego. Po powtórzeniu krótkiej przysięgi przyjęła gratulacje od Baala Tondrala. Nie do końca wiedziała czy jej awans wynika z wypalenia rekordowej ilości ziela w tak krótkim czasie, czy z innych przyczyn, ale wiedziała od Dreszcza że ten tytuł wiąże się ze stałą wypłatą i własnym pokojem. Właśnie Dreszcz! Musiała mu się koniecznie pochwalić. Wdrapując się po drabinie do koszar już słyszała swojego przyjaciela wznoszącego modły. Dziwne, nie sądziła że jest wierzący. Chyba pomimo tak długiej znajomości powinni ze sobą więcej rozmawiać.
    - O Śniący, niech się uda. Pierwszy raz cię o coś proszę. Albo Ty Adanosie. Proszę... proszę daj mi tą jedną szansę.
    - W porządku. Jedną – powiedziała udawanie niskim głosem stawiając stopę na ostatnim szczeblu drabiny.
    - Adanosie? Czy... to Ty?
    - Nie. Ktoś znacznie lepszy! – zaśmiała się dumnie się prostując – Bo uwaga... zostałam Strażniczką Świątynną! Tak w ogóle... Mówiłeś że chciałeś mi powiedzieć coś ważnego?

    -------------------------------------------

    Na niespodziewane oświadczyny zareagowała wieloma emocjami na raz: głównie euforią, połączona z szokiem, ale był też strach. To właśnie on spowodował, że dziewczyna cofnęła się o dwa kroki. On, albo utrzymujący się stan upalenia po testach wykonywanych razem z Ziółkiem. Było to o jeden krok za daleko, jej stopa nie znalazła oparcia i blondynka spadła z dachu, na tyle szczęśliwie że prosto na przygotowaną tam stertę bagiennego ziela, które miało być rozdawane członkom obozu podczas Bagnostocku. Ziele doskonale zamortyzowało upadek, a jego słodki zapach uspokoił Strażniczkę Świątynną i napełnił pozytywną energią.
    - Jesteś cała? – zapytał Dreszcz wychylając głowę zza dachu świątyni
    - TAK!
    Blondynka wygramoliła się ze stogu ziela i zaczęła się wspinać na dach Świątyni.
    -TAK DRESZCZ, TAK!
    Upadając musiała upuścić gotowego do rozpalenia blanta, jedna pierścień dalej kurczowo ściskała w dłoni. Uściskała Południowca, po czym wręcz triumfalnym gestem włożyła pierścień na swój palec.

    -------------------------------------------

    Następnego dnia Dalia obudziła się w koszarach. Nie była pewna które wspomnienia z dnia wczorajszego były prawdziwe, jednak pierścień potwierdził że przynajmniej część tego co pamięta nie była jedynie narkotykową halucynacją. Starając się nie obudzić Dreszcza wstała i wróciła do swojej kwatery na drugim końcu obozu. Już z daleka usłyszała jak Zadra się sprzecza z jakimś pechowcem.
    - Mówię Ci, że jej tu nie ma, została skoszarowana.
    - Adres na przesyłce jest ten i ten, mam dokładne wskazówki dojścia. Nie ma mowy o pomyłce.
    - Daj mi tę przesyłkę, sama ją zaniosę.
    - Nie ma mowy, paniusiu. Dostawa jest gratis, zawsze do rąk własnych.
    Nieszczęśnikiem był niski, barczysty mężczyzna ubrany w barwy Nowego Obozu.
    - Dalia, dobrze że jesteś. Ten pan ma coś dla Ciebie.
    Krasnolud ukłonił się.
    - Memento Moria, najlepsze bronie i pancerze pod barierą, doskonała jakość, przystępna cena, dostawa gratis. Przesyłka dla pani. Proszę pokwitować krzyżykiem odbiór. O tutaj…
    Krasnolud podstawił jej pod nos zapisaną żółtą kartkę i wskazał palcem miejsce w którym należało postawić krzyżyk. Ewidentnie miał we krwi pomaganie innym z podobnymi formularzami.
    Jeżeli życie pod barierą nauczyło Dalię czegoś, to było to przyjmowanie zdarzeń takimi jakie są, bez względu na ich absurdalność. Postawiła znak X we skazanym miejscu formularza, pożegnała dostawcę i zaczęła rozpakowywać pudełko.
    - Co tam masz? – zapytała się Zadra przedzierającą się przez opakowanie koleżankę
    - Nie mam pojęcia… ale zaraz… czy to…
    Ich oczom ukazała się wybitnej klasy zbroja ślubna. Blaszana sukienka idealnie wpasowująca się w gorzko-słodki klimat więziennego wesela. Oczy łysej czarodziejki zaświeciły się, kiedy spojrzała na pierścień na dłoni blondynki. Ciężko powiedzieć czy z radości, czy zazdrości.
    - Gratulacje Dalia! Bardzo się cieszę, nie wiedziałam że Twój związek z Dreszczem jest na tym etapie.
    - Ja też… znaczy się, ja też się cieszę. W ogóle mam sprawę: wiem, że może nie zawsze byłam dobrą współlokatorką, ale Ty też nie. Chodzi o to, że nie mam tutaj nikogo innego, kogo mogę nazwać swoją koleżanką. Znaczy się no, przyjaciółką. Chciałabyś być moim świadkiem na weselu, Zadra?

    pokaż spoiler @Zeroskilla @Legzday @Patryk_z_Lasu


    #gothicfabularnie #oboznabagnie #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: Blaszana sukienka.jpg

  •  

    #gothicfabularnie #lacunafabularnieczarnolisto

    - Pa tera!
    Dreszcz wskoczył na pokrywe od beczki po ryżówce i próbował zjechać na niej po schodach wieży strażniczej. Zamiast balansować rękami, w których trzymał palące się skręty, udawał że napina cięciwe i szyje z wyimaginowanego łuku.

    - Orkowie z lewej! Uważaj! - zakrzyknął Hosea wskakując na drewnianą balustradę i napinając swój równie prawdziwy łuk.
    - Aaaa! Hosea ratuj! Dopadli mnie! - wrzeszczał z dołu jego towarzysz, gdy w końcu stracił równowagę i sturliwał się ze schodów na sam dół wieży.
    - Wytrzymaj! Kawaleria w drodze!
    Hosea w locie pochwycił dwie pełne butelki alkoholu i ruszył biegiem w dół schodów. Jednak po ryżówkowo-bagiennym maratonie jego kroki zgubiły rytm i potknął się. Po chwili dołączył do Dreszcza w pokracznym spadaniu.
    Zatrzymali się wreszcze u podstawy wieży i przetrzymali pierszy atak śmiechu. Hosea po mimo koziołkowania o dziwo nie uronił ani kropli z trzymanych mocno butelek które były wcześniej odkorkowane.
    - Ale zajebiście byłoby mieć takie łuki co nie?
    - No. Zajebiście.

    Przez chwilę, leżąc na plecach na ziemi spoglądali w górę. Magiczna kopuła górniczej doliny błyskała złowieszczo nad nimi. W nocy, takiej jak ta dzisiejsza, wyglądała ona wyjątkowo upiornie.
    - Już zapomniałem jak wygląda prawdziwe niebo. A jestem w kolonii od niedawna - zagadnął Dreszcz.
    - Ja... nigdy nie zapomniałem. A jestem tu od samego jej powstania...
    - Słuchaj. Nie wiem jak, ale znajdę sposób żeby się stąd wyrwać. Musi być jakiś. Zrobię to dla Dalii! Ona nie zasłużyła żeby tu trafić...
    Hosea tylko prychnął usłyszawszy te słowa.
    - Dobrze że wiesz że jest tylko jeden sposób żeby stąd uciec...
    - Jaki?
    - Śmierć.
    pokaż całość

    źródło: wpis2222.png

  •  

    Uczennica Dalia pobiegła do najlepszego płatnerza na bagnie.
    - Widzę że przychodzisz z konkretnym zamówieniem - uśmiechnął się Ratan widząc klientkę. Uśmiech mu się poszerzył jeszcze bardziej kiedy zorientował się, że niesie cały worek wypełniony bryłkami drogocennej rudy.
    - Zgadza się. Widzisz, chcę zrobić prezent Dreszczowi. Myślałam, żeby zamówić dwie zbroje wykonane ze skór zwierzęcych, jedną dla mnie, drugą dla niego. Zależy mi na tym, żeby były wygodne, wytrzymałe, pasowały do siebie kolorem i... zaraz co masz pod tym kocem?
    - Tam? Nic.
    - Nie ściemniaj Ratan. Wiem że coś tam musi być. Czuję magiczną aurę.
    Płatnerz westchnął i niechętnie podniósł narzutę odsłaniając misternie zdobiony łuk.
    - Nowy nabytek. Znalazłem go podczas ostatniej wyprawy prowadzonej przez Ker'edara. Nie wiedziałem że jest magiczny.
    - Nie sądzę, żeby strzelał zaklętymi strzałami, ale z pewnością został stworzony z pomocą magii. Przerzucasz się ze swojego topora na ten łuk?
    - Sam nie wiem co zrobić. Strzelam słabo i musiałbym poświęcić dużo czasu żeby się nauczyć wykorzystywać jego potencjał. Magiczny czy nie, jest wart majątek.
    - A co jakbym go chciała go od Ciebie odkupić?
    - Powiedziałbym że nie ma mowy. Ile masz rudy w tym worku? Z resztą to bez znaczenia, i tak jest wart dwa-trzy razy więcej. Umiesz w ogóle strzelać?
    - Nie, ale znam kogoś kto umie. To może tak: dam Ci całą swoją rudę i zrobię Ci dowolny amulet. Jaki tylko chcesz!
    - Powiedziałem że nie jest na sprzedaż. I nie mów o nim nikomu.

    ---------------------------------------

    - O czym myślisz Dreszcz?
    - O Tobie - odparł szarmancko południowiec. Dalia widziała że pewnie nie było to prawdą, ale nie przeszkadzało jej to. Siedzieli popalając blanty przed koszarami patrząc na wznoszący się daleko za barierą księżyc. Żarty i rozmowa o przeszłości powoli przerodziły się w omawianie spraw bieżących.
    - Nie zamówiłam tych zbroi u Ratana.
    - Nic nie szkodzi. Wolisz te z Memento Morii?
    - Nie o to chodzi, głupku - zaśmiała się blondynka - po prostu mam pewien pomysł. Bardzo kosztowny pomysł...
    - ...którego mi nie zdradzisz?
    - Zgadza się.
    - A mogę chociaż dostać rudę którą Ci dałem z powrotem? Widzisz, nie tylko Ty miewasz kosztowne pomysły.
    - Oczywiście że tak. Mogę Ci dać... - zaciągnęła się blantem i zamknęła oczy licząc w pamięci - 62 bryłki. Resztę potrzebuję na składniki do kolejnych mikstur.
    - Lepsze to niż nic - odparł Dreszcz zadziwiająco łatwo godząc się ze stratą prawie pięćdziesięciu bryłek - Robi się późno, może Cię odprowadzę do kwatery.
    - To na drugim końcu obozu, a już późno. Mówiłam Ci już, że Zadra strasznie chrapie? Zawsze jak nie usnę przed nią, to rano chodzę nieprzytomna. Mogę zostać u Ciebie do rana? W końcu jako Strażnik Świątynny masz własny pokój...

    ---------------------------------------

    Wymknęła się z koszar wraz z pierwszymi promieniami słońca licząc że nie ściągnie wzroku ciekawskich strażników świątynnych. Po drodze do swojej kwatery spotkała jednak płatnerza pełniącego wartę przed swoim domem, opierającego się na głowicy swojego topora.
    - Dalia, jak się cieszę że Cię widzę. Też nie możesz spać? Nie dziwię się, Zadra strasznie chrapie.
    Alchemiczka pokiwała głową na tyle energicznie na ile dała radę po nieprzespanej nocy i ze wszystkich starała się nie zarumienić. Ratan kontynuował:
    - Ja też nie mogę. Wszystko przez ten... przeklęty łuk - dodał ściszonym głosem - ... nie śpię bo czuję się że ktoś go ukradnie, boję się z nim pokazywać na placu treningowym. Długo tak nie pociągnę. Chcesz ten łuk dla Dreszcza, tak? W końcu mówiłaś o prezencie dla niego.
    Dziewczyna ponownie pokiwała głową, tym razem z nieukrywanym uśmiechem i rumieńcem.
    - Dreszcz to dobry strzelec, zrobi z tego łuku odpowiedni użytek. W dodatku już ma paranoję, więc gorzej z nim nie będzie. Masz jeszcze ten wór rudy? Daj mi go i zabierz ode mnie ten cholerny łuk.

    pokaż spoiler gracz @Zeroskilla otrzymuje łuk "Gromowładny" gracza @HeroesIV


    #gothicfabularnie #oboznabagnie #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: Gromowładny.jpg

  •  

    #gothicfabularnie #oboznabagnie #lacunafabularnieczarnolisto
    Dalia i Dreszcz

    - Mówiłam że jej nie ufam? Mówiłam. Zobacz co zrobiła z biednym Borysem. Pociągnęła go na samo dno! Musi chodzić teraz zbierać zielsko jak ten ostatni Nowicjusz. A słyszałeś co się stało na dożynkach w Nowym Obozie? Mówiłam żebyś nie szedł? Mówiłam. A...

    Dreszcz spoglądał na Dalię ale wcale jej nie słuchał. Patrzył zauroczony gdy tak gada jak najęta, gestykuluje energicznie wymachując rękami a kosmyki jej blond włosów wirują dookoła głowy. Pomyśleć że jeszcze parę tygodni temu byłoby to nie do wyobrażenia. Prędzej fuczałaby na niego gdzieś z kąta pokoju próbując bandażować swoje poparzone przedramiona.
    -... No. I w każdym razie uważaj na siebie Strażniku Dreszcz... mój strażniku.
    Dreszcz ocknął się nagle usłyszawszy że dziewczyna wspomina jego imię.
    - Zawsze uważam. Jedyne rany jakie odniosłem pod barierą to podczas pierwszej misji kiedy sama mnie zaatakowałaś...
    Dalia obrociła się i z uśmiechem poklepała go po piersi.
    - Sam się o to wtedy prosiłeś.

    --------------------------------

    Kiedyś myślał, że to bagienne ziele ma niego taki wpływ. Teraz wiedział na pewno, że to wszystko zasługa tej dziewczyny. Trafił do kolonii z przeszłością bandyty a teraz... chciałby z tym zerwać. Stworzyć coś. Być dumnym z czegoś innego poza zniszczeniem i stać się... lepszym człowiekiem.
    Wziął ostatni głęboki wdech i wszedł do wspólnej komnaty gdzie obozowi alchemicy - Ziółko i Heldefredus siedzieli przy jednym stole.

    - Witajcie. Mam dla was taką prośbę...
    - Mhm.
    - Chciałbym zamówić u którego z was pierścień...
    - Pierścień?
    - Dla Dalii.
    Alchemicy spojrzeli po sobie. Błysk zrozumienia pojawił się w ich oczach a w kącikach ust zadrżał cień uśmiechu. Widocznie plotki zaczęły rozchodzić się szybciej niż myślał.
    - Tylko posłuchajcie. Nie jakieś gówno, tylko ma to być najlepszy pierścień w całej Kolonii!

    @Elkitrim @Jaqbasd-
    pokaż całość

    źródło: Dalia-najlepsza alchemiczka pod barierą.png

  •  

    #gothicfabularnie #oboznabagnie #lacunafabularnieczarnolisto

    - PKOOOO? - zaskrzeczał zdziwiony ścierwojad.
    - Tak wiem. Pkooo. Ale teraz nie ruszaj się przez chwilę, bo napis wyjdzie krzywo.
    W międzyczasie gdy Dreszcz z językiem na brodzie malował farbami na ścierwojadzie będącym obozową maskotką, za jego plecami pojawił się jego przyjaciel, Ziółko.
    - "Dalia - najlepsze mikstury, amulet...". Czy ty się z wężem błotnym na głowy pozamieniałeś Dreszcz? Właściciel w ogóle wie że malujesz po jego ścierwojadzie?
    - Nie.
    - Czy Dalia o tym wie?
    - N-nie.
    Ziółko powstrzymał się do komentarza przewracając tylko oczami.
    - Nie rozumiesz. Podpatrzyłem to od kowali z Nowego Obozu, nazywają to marketingiem czy jakos tak. Dobra, skończone.
    Mężczyzna krytycznym okiem ocenił swoje dzieło a potem uderzył ścierwojada w zad a żywa reklama "najlepszej alchemiczki pod barierą" pognała przed siebie.

    ------------------------

    - Nie lubię jej - powiedziała Dalia spoglądając na nową Nowicjuszkę w obozie.
    Dreszcz uśmiechnął się, pomagając układać puste fiolki na stole alchemicznym.
    - Ty nikogo nie lubisz przy pierwszym spotkaniu.
    - Gdybyś przeżył to co ja to też byś nikomu nie zaufał. A na pewno nie tak łatwo jak Ty to robisz. Wiesz, że to całe zesłanie pod tę barierę, którą tutaj wszyscy przeklinają... jest jedną z najlepszych rzeczy jakie mnie spotkały w życiu? Oczywiście to co jest teraz, nie okoliczności w jakich tu trafiłam - dodała po chwili spoglądając na blizny od poparzeń szpecące jej przedramiona.
    Dreszcz spoważniał nagle. Chciał coś powiedzieć ale wszystkie słowa pocieszenia utknęły mu w gardle wydając się teraz miałkie i niestosowne. Odruchowo zaczął zastanawiać się czy skrycie się pod stołem alchemicznym nie byłoby teraz rozsądnym wyjściem.
    - Wiesz co... - po chwili Dalia z udawanym gniewem i uśmiechem spojrzała na przyjaciela - Chyba za karę nie pójdziesz na dożynki.
    - Ale...
    - Mam dla Ciebie lepsze zadanie. I chyba ci się spodoba, posłuchaj...

    -------------------------------

    Heldefredus mijał właśnie obozową bramę gdy zaczepił go Dreszcz.
    - Słuchaj mógłbyś powiedzieć chłopakom z Nowego żeby nie czekali na mnie? I że przepraszam ale nie przyjdę na dożynki. Coś mi wypadło...
    - Jasna sprawa bracie.
    Mężczyźni uścisneli sobie dłonie. Uścisk ten płynnie przerodził się w sekwencje przybić i uderzeń dłonią a zakończył głośnym sklejeniem piątki, zderzeniem się barkami i poklepaniem po plecach.
    - Uważaj na siebie przyjacielu.
    - Zawsze.
    pokaż całość

    źródło: pkooooooo.png

  •  

    Piesław

    Hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau...

    SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP

    Hau hau hau HUAHAU HAU HAUH HAU HAU wrrrr... HAUHAUHAU!

    SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP

    HAUUUUUUUUUUUUU!

    #gothicfabularnie #oboznabagnie #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: schlop.jpg

    •  

      @Onde: Tenga Kajip
      - Masz piesku zakosztuj tego, khe khe - powiedział Tenga dolewając bimbru do miski.

    •  

      SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP SCHLOP

      @SirSherwood:
      pokaż całość

  •  

    Uczennica Dalia

    - PKOOO
    krzyknęła Dalia z wieży obserwacyjnej wraz z pierwszymi promieniami słońca
    - PKKKOOOOOOO!
    odpowiedział z dołu zbudzony Felix.
    Dalia uśmiechnęła się zadowolona. Ten kto miał ją zmienić skoro świt na pewno już się obudził, choćby mieszkał na drugim końcu obozu. Jeszcze do niedawna zastanawiało ją dlaczego Felix zawsze wygrywał z nią pojedynki na krzyki - teraz już wiedziała. Podczas ostatniej wyprawy Heldefredus wytłumaczył jej, że struny głosowe ścierwojada są specjalnie przystosowane do takiego dźwięku. Ceną za to jest brak możliwości wydania z siebie innego odgłosu. Smutne.

    Musiało minąć jeszcze trochę czasu zanim zaspany nowicjusz dotarł na szczyt wieży uwolnić dziewczynę od obowiązku gapienia się w horyzont. Przez ten czas dziewczyna oglądała jak osada zaczyna żyć swoją powolną, codzienną rutyną. W końcu dotarł jej zmiennik, a ona sama była wolna. Ostrożnie schodząc z wieży kątem oka dostrzegła Dreszcza stojącego pod drabiną, który czekał by odprowadzić ją do domu. Nie miała nic przeciwko jego towarzystwu, wręcz przeciwnie. Miała ochotę trochę się wygadać.
    - Wiesz, skoro jesteśmy już Uczniami, to znaczy że jesteśmy związani z tym obozem. Prawie wszyscy mają tutaj tatuaże, więc myślałam żeby też sobie zrobić. Choć może lepiej w miejscu takim żeby dało się go łatwo zakryć. Może plecy? Myślałam o jakimś cytacie dotyczącym magii, albo nie wiem, jakimś kwiatku. Musiałby jakoś mnie wyrażać, wiesz... coś dla mnie oznaczać. Trochę się boję, że będzie bardzo mnie boleć. Myślisz że na starość będzie to okropnie wyglądać?
    - Krzyczący ścierwojad jest u Was normą? Codziennie budzi wszystkich tak wcześnie?
    Monolog odprowadzanej blondynki przerwało pytanie kobiety wychylającej swoją rudą głowę z chaty Borysa. Dalia zmierzyła ją swoimi czerwonymi od braku snu i jarania blantów oczami. Moment tkwiła bez ruchu, po czym szybkim ruchem zdjęła z pleców Dreszcza kuszę
    - TA RUDA SZMATA SIĘ UWOLNIŁA I ZNOWU OKRADA NASZEGO KOWALA. PRZESTRZELĘ JEJ KOLANO, TO ODUCZY SIĘ ZŁODZIEJSTWA RECYDYWISTKA PIEPRZONA - wrzeszczała nieudolnie próbując naciągnąć cięciwę kuszy - ŁAP JĄ DRESZCZ, NIE POZWÓL JEJ UCIEC!

    #gothicfabularnie #oboznabagnie #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: comment_1591098132U2Dc8UCEUpuXkNNk5DrLOn.jpg

    •  

      Uczeń Dreszcz

      Dreszcz delikatnie położył dłoń na kuszy trzymanej przez dziewczynę i przeciągnął ją bezpiecznie w dół ku ziemi.
      - Spokojnie Dalia, właśnie miałem ci wszystko opowiedzieć co się działo wczoraj. Bo widzisz... Ruda została Nowicjuszką.
      - Coooo!? Kto na to pozwolił? - oczy dziewczyny zawęziły się gniewnie na nowej bagniaczce ale uchwyt na kuszy złagodniał nieco.
      - Dzień dobry pani kurwo - tymczasem Dreszcz grzecznie skłonił się Rudej a gdyby miał na głowie kapelusz to pewnie uchyliłby go przed nią - Miłego dnia życzę!

      -------------------

      - A co z tym drugim? Mściworem? - w drodze powrotnej do chaty Dalia dopytywała się szczegółów wczorajszego procesu.
      - Podobno grozi mu wyrok śmierci przez Snu-Snu. Egzegutorem wyroku ma być Zadra.
      - Współczuję mu - dziewczyna uśmiechnęła się i zdmuchnęła niesforny kosmyk włosów z twarzy co Dreszcz zawsze uważał za urocze i za każdym razem rozmiękczało jego serce.
      - A co do tatuaży... Jesteś piękna taka, jaka jesteś. Myślę że twój awans na Ucznia lepiej uczcić biżuterią. Amuletem albo pierścieniem... Wiesz, w Nowym Obozie poznałem takiego jednego kowala...
      pokaż całość

    •  

      @Zeroskilla:
      - Pierścień? Oszalałeś? Dreszcz, chyba nie jestem na to gotowa... - twarz dziewczyny zapłonęła rumieńcem jeszcze czerwieńszym niż kiedy Dreszcz,powiedział że jest piękna - znaczy się, wiesz, gotowa przyjąć tak kosztowny prezent - próbowała się wykręcić. Stało się dla niej jasne że dalsza przyjaźń z tym mężczyzną nie będzie wkrótce możliwa.

      Tego dnia miała problem z odespaniem zawranej nocy. Dużo skrajnych emocji jakich zaznała wracając z pracy sprawiło że przez długie godziny jedynie leżała na posłaniu, a w jej głowie kłębiły się myśli przeróżne
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Piesław
    Czas pisze różne historie. Snuje opowieści o bohaterach. Dzielnych, mężnych obrońcach sprawiedliwości, wyzwolicieli uciemiężonych, którzy bez zawahania ruszą z pomocą słabszym. W historiach tych też musi być również przeciwwaga - łotry, zbiry, kanalie. Pozbawione kręgosłupa moralnego kreatury, które z chęcią wbiją nóż w plecy, by osiągnąć swój cel i nie oglądają się za siebie, skreślając kolejne imiona na liście ofiar. Światy te się wzajemnie przenikają i uzupełniają. Epickie przygody zawsze muszą mieć swojego bohatera i jego odwiecznego wroga, walczących na życie i śmierć, by to właśnie ich idea zwyciężyła. Aby to ich imiona przeszły do annałów i każdy słysząc ja powiedział - "O tak, to ten, który pokazał swoją siłę i potęgę!" niezależnie od tego, którą stronę reprezentował.
    I to właśnie... nie jest taka opowieść.

    Piesław zrodził się pewnego wieczora. Nie wie kiedy, nie wie jak, nie wie z jakiej matki czy ojca, urodził się i już. W sumie zawiłości czasu, przestrzeni i samoświadomości go nigdy nie interesowały. Był tylko on. I jego ulubiony patyk. Szwendał się to tu to tam. Napotykał różnych ludzi, różne monstra i wiewiórki. Wiódł beztroskie życie, podkradając górnikom mięsiwo z talerzy, pijąc wodę ze strumienia, sikał do kubków z alkoholem opijusom, którzy zasnęli przy murze. Żyć nie umierać. Wszystko się zmieniło pewnej nocy. Grzmiało, szumiało, buczało. Działy się rzeczy niestworzone. Piesław skulony leżał pod krzakiem i próbował przetrwać ten horror. Gdy rano się uspokoiło i ruszył by pobawić się swoim ulubionym patykiem ujrzał, że dzieli go od niego jakaś dziwna bariera. Powąchał ją, zawarczał, oszczekał, ale na nic to się zdało - ona była tam nadal. Poważny przeciwnik, na którego będzie musiał się przygotować. Zasmucony, że został tak brutalnie oddzielony od swojego przyjaciela, zaczął szwendać się pomiędzy ludzkimi siedzibami, czy jak to oni nazywać zaczęli - obozami. Śmieszne słowo, obóz. Nie miał w sumie celu w życiu, więc zaczął sypiać w pobliżu bagien, gdzie osiedlili się ci dziwni ludzie z bazgrołami na twarzach. No jak można sobie bazgrać po mordzie? Oni potem sobie jeszcze takimi twarzami wylizują jaja? To niehigieniczne. Ale cóż, jak poszedł, tak został, mając nadzieję, że w końcu odzyska swój patyk i będzie z nim na dobre i na złe. Tak powstał on, bohater ani dobry, ani zły. Bohater, którego jedynym celem jest brak celu. Oto nadszedł czas na jego przygodę - Piesława z Bagien.

    #gothicfabularnie #oboznabagnie #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: piesł.jpg

  •  

    Nowicjusze Dalia
    i Dreszcz

    Po szybkim spakowaniu samych najpotrzebniejszych rzeczy dwójka nowicjuszy dziarskim krokiem wyruszyła z Obozu w poszukiwaniu rzadkich gatunków roślin. Kiedy weszli wydeptaną ścieżką na pobliskie wzgórze Dreszcz niespodziewanie skręcił w stronę rzeki.
    - Nie powinniśmy iść dalej prosto? - zaniepokoiła się zielarka - Ziółko tłumaczył, że droga idzie dalej prosto, a później trzeba skręcić, i to w prawo, nie lewo. Chyba nie powiesz mi że mam aż tak słabą orientację w terenie?
    - Dalio, ależ skądże! Doskonale pamiętasz drogę i równie dobrze się orientujesz. Tylko widzisz, Cieniostwory to niezwykle groźne stworzenia i za wszelką cenę chciałbym uniknąć spotkania z taką bestią, zwłaszcza kiedy jesteś obok. Dlatego najpierw odwiedzimy mojego znajomego, który nam pomoże. Mam nadzieję że będzie w swoim obozie...

    -------------------------------------

    - Hosea, kopę lat!
    Hosea Matthews zadarł głowę obserwując dwójkę intruzów w swojej samotni. Rozgadanego Południowca znał, był posłańcem od Ziółka. Towarzyszył mu bardzo szczupły blondyn... nie, to była blondynka. Zdziwił się, widok kobiety w Koloni był do niedawna rzadkością przynajmniej dla każdego kto nie był Gomezem czy Y'Berionem. "Czyli faktycznie ostatnio zaczęto dużo częściej zrzucać do Kolonii kobiety, Ruda nie była wyjątkiem" - pomyślał.
    - Witam, witam. Ziółko Was wysłał? - przywitał niespodziewanych gości.
    - Zgadza się, skąd wiedziałeś - odpowiedziała zaskoczona dziewczyna, zakładając w głowie że pustelnik jest jasnowidzem
    - Tak, wysłał nas, ale w innej sprawie niż zwykle - Dreszcz wybuchnął śmiechem, po czym dodał zupełnie poważnie - Widzisz, zostaliśmy wysłani na wyprawę do lasu w którym grasuje Cieniostwór. Chcieliśmy się spytać czy dasz radę nakreślić mapę tamtych rejonów, żebyśmy wiedzieli których okolic unikać. No i może dzięki temu uda nam się ułożyć plan jak w przypadku takiego spotkania najbezpieczniej się ewakuować.

    @Zeroskilla @ZdenerwowanyBialorusin
    #gothicfabularnie #oboznabagnie #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: live.staticflickr.com

    •  

      - Aaa, jaskinie! No tak, teraz widzę podobieństwo. Znasz Heldefredusa? To spoko ziomek, z pewnością go polubisz
      Nowicjuszka nieudolnie próbowała wybrnąć z niezręcznej sytuacji zmieniając temat. Bała się że Hosea może być przewrażliwiony na punkcie rysunków na swoich mapach. Co więcej nie wypadało obrażać gospodarza, zwłaszcza jeśli był zdolnym wojownikiem i potencjalnym partnerem do interesów - coś jej mówiło że nie ostatni raz przyszło jej kupować mapę od samotnika. pokaż całość

    •  

      @TynkarzCzwartejSciany, @Zeroskilla:
      Biolog leżał w dziwnej pozycji na swoim barłogu.
      W pewnym momencie ktoś zakłócił jego 12 godzinną drzemkę głośno pukając we framugę szałasu.
      -Wstawaj! Zesrałeś się! - krzyknął w jego stronę znajomy głos. - Może w końcu przestałbyś palić blanty, a ruszyłbyś w końcu tyłek do roboty? Nic tylko czekasz aż wszyscy zrobią całą brudną robotę za ciebie, a ty sam tylko sobie pogrzebiesz w martwych zwierzątkach, co?
      Heldefredus nadal niezbyt przytomny próbował przystosować wzrok do światła wpadającego do jego zamkniętej do tej pory nory.
      -Taak, już wstaję. - Rzekł z wyraźnym rozleniwieniem - Tylko powiedz mi, gdzie idziemy?
      -Do lasu, spakuj się na wycieczkę. Wychodzimy za 15 minut, czekamy przy głównej bramie. - Odpowiedział kształt w drzwiach, po czym odszedł zostawiając Heldefredusa w świetle wpadającego do chaty słońca.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Nieco ponad dzień do końca zapisów do #lacunagragieldowa. Nie zwlekaj! Jeżeli dołączysz po terminie, otrzymasz mniej pieniędzy na start!

    Oryginalny wpis

    #lacunafabularnie #lacunafabularnieczarnolisto

    źródło: tradebrains.in

  •  

    Nowicjuszka Dalia

    Poranek. Najpierw obudziło ją skrzypienie podłogi, choć nie na tyle żeby zdecydowała się otworzyć oczy. Wręcz przeciwnie, ścisnęła powieki jeszcze mocniej, jakby chcąc stłumić wszelkie bodźce. Po winie wypitym podczas wczorajszego spotkania z Dreszczem każdy krok współlokatorki wbijał jej się w umysł nasilając ból głowy. Nakryła się szczelniej siennikiem.
    Jednak skrzypienie podłogi było niczym przy tym co dopiero miało nadejść. Pomieszczenie napełnił niesamowity odór stęchlizny i niemytego ciała. Przyczyna mogła być tylko jedna.
    - Masz tyle ile obiecałeś? - zapytała Zazdra
    - 90 bryłek, zgodnie z umową - odparł nigdy nie kąpiący się Tenga Kajip.
    Dalia postanowiła się skonfrontować z zaistniałą sytuacją. Sprowadziło się to w jej przypadku jedynie do obserwacji zdarzenia i powstrzymywania wymiotów ze wszystkich sił. Całe szczęście gość wkrótce pożegnał się i zniknął.
    - Masz coś przeciwko żebym przewietrzyła - zwróciła się do Dalii współlokatorka.
    Osłabiona nowicjuszka nawet nie zdążyła kiwnąć głową kiedy pomieszczenie oczyścił z zapachu magicznie wyczarowany podmuch powietrza. Łysa czarodziejka zaraz po rzuceniu zaklęcia schowała otrzymane bryłki do swojej magicznie zapieczętowanej skrzyni. Dalia wiedziała, że w schowku leżało już kilkaset innych bryłek, otrzymanych od bliżej jej nieznanego kopacza ze Starego Obozu. Skąd kopacz miał ich aż tyle i dlaczego zdecydował się przekazać je czarodziejce z Bagien? Dlaczego śmierdzący włóczęga już po raz kolejny oddawał jej swoje wszystkie oszczędności? Tego Dalia mogła się tylko domyślać. Zazdra usiadła na posłaniu i zaczęła się przebierać w lekkie skórzane buty - nie były przystosowane do poruszania się po grząskim bagiennym gruncie, za to idealnie nadawały się do podróży.
    - Wychodzisz gdzieś? - Dalia zapytała nie odrywając głowy od sterty suchych roślin służących jej za poduszkę.
    - Tak, jestem umówiona z Anem.
    - Kim jest An..?
    - Kretem, a co ważniejsze potencjalnym darczyńcą. Chcesz coś z Nowego Obozu?
    - Nie, chcę spać.
    - Już późno, może lepiej...
    - Chcę spać.
    - Dobra, widzimy się wieczorem. Pa!

    Tego było za dużo trzech niepowiązanych ze sobą "darczyńców", każdy z innego obozu, każdy z najniższej warstwy społecznej. Koniecznie musiała się swoimi spostrzeżeniami z kimś znajomym. W obozie najbliższą jej osobą był...
    - Dreszcz, czy mężczyznom podobają się łyse kobiety? Może chciałbyś żebym ogoliła się na łyso? - zapytała wieczorem swojego adoratora
    - Nie, skąd taki pomysł? - Zaśmiał się zaskoczony pytaniem Południowiec
    - Bo widzisz, odkąd Zazdra ogoliła się na łyso, mam wrażenie że nie brakuje jej powodzenia wśród mężczyzn. Otóż widzisz...

    pokaż spoiler @Zeroskilla
    obgadujo @Patryk_z_lasu @lacuna @SirSherwood @czarnybaran20


    #gothicfabularnie #oboznabagnie #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @TynkarzCzwartejSciany

      Zádra przechadzała się ulicami Obozu na Bagnie w swojej nowej jedwabnej szacie. Poprawiła na głowie czapkę z gronostaja i spojrzała się na biednego ćpuna żebrzącego pod drzewem. Wyjęła z poły szaty bryłkę rudy i wyciągnęła dłoń w jego stronę.
      – Masz, poczęstuj się – powiedziała ku uciesze ćpuna.
      – AAAA nie dla psa kurwaaa – krzyknęła zabierając rudę tuż przed tym jak dotknęła brudnej ręki żebraka.
      Nieco dalej spotkała obozowego reportera prowadzącego gazetkę wywieszaną co tydzień na placu.
      – O wielka, jak osiągnęłaś to całe bogactwo? – spytał się bagniak, padając na twarz.
      – Czy to nie oczywiste? Wstawałam wcześniej do zbiorów ziela, ciężej pracowałam, oszczędzałem każdą bryłkę dzień po dniu i teraz jestem tu gdzie jestem.
      Moment nieuwagi Zádry wykorzystał Y'Berion, który podbiegł do niej i rzucił jej się pod nogi, całując jej stopy.
      – O przepotężna czy kiedykolwiek będziemy tak bogaci jak ty?
      – Nie, spierdalaj – powiedziała Zádra po czym wskoczyła na garb Y'Beriona i zaczęła jeździć po obozie.

      Nagle zza pagórka prowadzącego do obozu wyłoniła się gigantyczna postać o posturze troglodyty w złoto-błękitnym kubraku która wyglądała jakby miała zamiar komuś dać w ryj. Powietrze natychmiast się ochłodziło, czas się zatrzymał, a wzrok dwójki ludzi się spotkał. Majętna kobieta usłyszała tylko przeciągłe i dudniące w uszach "Wrrryyyyyj" zanim niewidzialna siła zaczęła ją przyciągać do pięści Mariana.

      ***

      – Zádra wstawaj, zećpałaś się.
      Zádra wstała szybko z pozycji leżącej, cała będąc oblana potem. Rozejrzała się po pokoju i zobaczyła siedzącą na stołku Dalię.
      – Czas iść na zbiory ziela. Rusz dupę, albo nigdy nie spłacisz tych długów.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Rozpoczynam zapisy do #lacunagragieldowa.

    Pamiętacie ten wpis?. W oczekiwaniu na nadchodzącą nową przygodę na tagu #lacunafabularnie zapraszam Was do mało intensywnej gry w której wcielacie się w rolę Kupców z Porto Argos, miasta znanego dawniej jako Georgetown - centrum akcji przygody #lacunafabularnienewbristol. Waszym zadaniem będzie pomnożenie majątku startowego dokonując sprytnych, przemyślanych bądź szczęśliwych transakcji ze sklepem serwerowym (sterowanym przeze mnie) oraz innymi graczami. W zabawie zwycieży ten Handlarz, który na koniec gry (który zapowiedziany zostanie tydzień wcześniej i uzależniony od zakończenia przygody fabularnej @Kroomka) zgromadzi najwięcej pieniędzy na swoim koncie.

    1. Dlaczego gra giełdowa zamiast typowej gry fabularnej?

    Ponieważ potrzebujemy nowej platformy do rozliczania przepływów wirtualnych pieniędzy pomiędzy graczami bez czynnego udziału GMa. Niezobowiązująca gra giełdowa to świetna okazja ku temu, a jej najlepsi uczestnicy otrzymają możliwość wynegocjowania dodatkowych zalet swojego bohatera w nadchodzącej przygodzie.

    2. Gdzie rozgrywać się będzie gra? Jakie są wymagania do jej dołączenia?

    Discord, a okazjonalne wpisy pojawiać się będą na Lurkerze (gdzie docelowo rozgrywać się będzie nowa przygoda).

    3. Dlaczego zmiana portalu?

    Swoje powody opisałam na Lurkerze, link do wpisu znajdziecie na Discordzie w poczekalni. Nie chcę ryzykować usunięcia tego wpisu.

    4. Jak w to grać?

    Wejdź na Discord i zawołaj mnie, aby otrzymać rangę do gry. Zaznacz również, czy będziesz potrzebować pożyczki.

    Na start każdy z graczy otrzyma 1000 reali portugalskich (waluta w grze) + ewentualna pożyczka. Za ich pomocą handlować można towarami (których jest łącznie 15) i udziałami w przedsiębiorstwach (łącznie 9). Ich ceny sterowane są w trakcie wydarzeń zwanych Wycenami oraz Dniami Handlowymi na podstawie:
    - popytu/podaży w oparciu o istniejący na serwerze handel
    - wydarzeń w oparciu o wynik na kościach

    W trakcie Wyceny aktualizowane są ceny towarów w głównym sklepie oraz okazjonalnie przedstawiane prognozy wartości przedsiębiorstw. Wyceny odbywają się nieregularnie, co kilka dni.

    W trakcie Dnia Handlowego (trwającego kilkanaście godzin) sklep serwerowy umożliwia sprzedaż udziałów przedsiębiostw po określonych cenach. Poza Dniami Handlowymi sklep serwerowy skupuje udziały w cenie makulatury (1 real za udział). Dni Handlowe odbywają się nieregularnie, nie częściej jednak niż raz w tygodniu.

    Dostępne pożyczki to 1000, 2000 i 4000 reali. Ich oprocentowanie wynosi 10% po każdej Wycenie i od tego momentu biegnie termin na zapłacenie odsetek (czyli odpowiednio 100, 200 i 400 reali po każdej Wycenie). Pożyczka zostaje spłacona w momencie zapłacenia całości kapitału. W przypadku niezapłacenia odsetek do czasu następnej Wyceny, komornik zabezpiecza pieniądze i towary Handlarza spłacając kapitał i pobierając dodatkową prowizję 50%.

    Towary dostępne są w ilościach nieograniczonych, mogą być jednak czasowo (lub definitywnie) reglamentowane. Ze sklepu serwerowego w wyniku wydarzeń znikać może możliwość zakupu lub sprzedaży konkretnego towaru.

    Udziały dostępne są w ramach Ofert Publicznych. Pierwsza oferta publiczna udziałów spółki handlowej przeprowadzona zostanie krótko przed startem gry. Handlarze po zapoznaniu się z prospektem emisyjnym zakupują zadeklarowaną ilość udziałow. Po ich zakończeniu następuje pierwsza wycena udziałow na rynku. Zazwyczaj podczas pierwszej oferty publicznej oferowane jest 100 udziałów. Kolejne Oferty Publiczne uzależnione są od wyników finansowych przedsiębiorstwa, planującego rozszerzenie działalności lub dokapitalizowanie aktualnych.

    Specjalną kategorią są Statki, które zapewniają pasywny dochód przy każdej Wycenie.

    Handlarze na podstawie informacji oficjalnych i nieoficjalnych dokonują zakupu i sprzedaży towarów. Obrót towarami i udziałami pomiędzy Handlarzami jest zawsze nieograniczony, służy im do tego funkcja market. Lista przydatnych komend dostępna jest na specjalnym kanale.

    Handlarz kończy grę w przypadku bankructwa. Powrót do gry jest niemożliwy, chyba że bankrut uzyska pożyczkę od innego Handlarza w wysokości co najmniej 1000 reali.

    W razie wątpliwości technicznych na pytania zawsze chętnie odpowiem ja i @KrzemowyDuch, współorganizator gry.

    5. To zbyt skomplikowane, nie chcę w to grać, boję się bankructwa lub nie jestem zainteresowany (-a) taką grą. Będę z tego tytułu poszkodowany (-a) w trakcie tworzenia postaci do #lacunafabularniefantasy ?

    Nie, gra jest dobrowolna i ma na celu przetestowanie alternatywnego dla arkusza kalkulacyjnego narzędzia do rozliczania pieniędzy w naszych grach. Można na niej jedynie zyskać, nigdy stracić.

    ---------------------------------------------------------------

    Zapisy do gry potrwają do 30. maja do godziny 20:00. Zapisy na udziały przedsiębiorstw w ramach Pierwszej Oferty Publicznej upływają 31. maja o godzinie 12:00.

    Możliwe będzie dołączenie do gry w późniejszym terminie z mniejszym kapitałem początkowym.

    Jeszcze raz link do Discorda

    ---------------------------------------------------------------

    Grafika Arraxxon @ Deviantart
    #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Nowicjuszka Dalia

    Badanie znalezionych zapisków nie było zbyt przyjemnym zajęciem. Nowicjuszce przeszły dreszcze po plecach na myśl do czego mogłoby doprowadzić niewłaściwe przeprowadzenie opisanego w nich rytuału. Widząc jak się wzdrygnęła towarzyszący jej nowicjusz z pochodnią domyślił się że udało jej się rozszyfrować kolejny fragment tekstu wyryty na ogromnej ścianie.
    - Masz coś nowego?
    - Tak, tym razem mamy fragment czegoś w rodzaju zasad... zasad i ostrzeżeń z nimi związanych. Pamiętasz jak pokazywałam Ci ten fragment, który przypominał wzór formularza? To był Formularz Zbudzenia Śniącego. Trzeba było go uzupełniać by prośba została wysłuchana, ale to nie wszystko! Osoby współmodlące się w danej intencji też musiały zachowywać w określony sposób, żeby ustrzec w ten sposób siebie i innych przed złym losem.
    Południowiec przybliżył światło pochodni do ryciny przedstawiającej ludzi z wyciągniętymi kciukami prawych dłoni.
    - Znam ten gest. Z reguły reaguje się tak wyrażając zgodę lub podziękowanie.
    - W takim razie tutaj raczej oznacza zgodę, przedstawione tutaj reakcje są wykonywane przed odprawieniem Rytuału Wypełnienia Formularza Zbudzenia Śniącego. Mało tego, jeśli któryś z nich nie zachowałby się w ten sposób, sprowadziłby pecha na siebie i wszystkich biorących udział w Obrzędzie.
    - Pecha, to znaczy? Brzmi jakby byli przesądni.
    - Tak brzmi, ale z dalszej części wynika że takich ludzi spotykały przeróżne manifestacje rozgniewanego Śniącego. Tracili majątki, tkwili sparaliżowani, odnosili rany...
    - Niesamowite, niezbadane są wyroki Śniącego. Blancika?
    - Bardzo chętnie - odparła blondynka ściągając kaptur i odpalając Zielonego Nowicjusza od płonącego magicznym ogniem palca - zaiste niezbadane.

    pokaż spoiler pomysł i obrazek by @Zeroskilla


    #gothicfabularnie #oboznabagnie #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: GOMEZ.png

    •  

      Nowicjuszka Dalia
      - Tak, mieszkałam z babcią Gabi jak byłam mała. To ona mnie skierowała na nauki do druidów, opłacając z góry całe lata nauki. Chciała dobrze, ale nie wyszło - nie nadawałam się i wywalili mnie. Kiedy wróciłam, okazało się że kochana staruszka już nie żyła, ludzie mówili że zginęła w magicznej eksplozji. Później się włóczyłam się przez kilka lat aż trafiłam tutaj. Dość o mnie, opowiedz coś o sobie. Chyba nie od zawsze byłeś bandytą?

      @Zeroskilla
      pokaż całość

    •  

      Dreszcz

      - Przykro mi z powodu twojej babci. Przyjmij moje najszczersze wyrazy współczucia. Sam pocieszam się zawsze myślą że nasi bliscy żyją póki pamięć o nich pozostaje w naszych sercach - Dreszcz z powagą położył rękę na sercu i spojrzał w dal.

      - A co do mnie... - ocknął sie po chwili z zamyślenia - Opowiem ci najpierw historię skąd zyskałem przydomek Dreszcz. Ale obiecaj że nikomu nie opowiesz!

      Dalia uniosła brew.
      - I tak byś powiedział, ty po prostu uwielbiasz gadać. No ale dobrze. Obiecuje, że nikomu nie powiem.

      - No więc było to podczas mojej pierwszej nocy w obozie bandytów do których dołączyłem. Akurat trafiłem tam gdyż potrzebowali uzupełnić swoje szeregi po ostatnim udanym ale okupionym krwią rajdzie. Była noc a ja byłem młody... no i spiłem się winem. Bardzo mocno spiłem. Do tego stopnia że ledwo widziałem na oczy, no i wreszcie zachciało mi lać. Odeszłem kawałek od obozu i wstyd przyznać ale wpadłem do rzeki. Chłopaki z obozu w końcu usłyszeli moje krzyki i wyłowili mnie z wody. Pech chciał że była zima a woda lodowata... cóż wiecej powiedzieć, dygotałem z zimna przy ognisku przez kilka następnych godzin. A chłopaki dla żartu nazwali mnie przez to Dreszczem.

      - Ale pamiętaj nikomu nie rozpowiadać! Powierzyłem moją reputację w twoich dłoniach!
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Reef Redswith:
    Warsztat kowala odwiedziło dwóch rzemieślników ze starego obozu.
    - Witam, w czym pomóc?
    - No no własny warsztat nieźle się urządziłeś.
    - ...
    - Co trzeba zrobić, żeby taki dostać? Oddałeś Diego Nerkę?
    Po krótkiej chwili: Coś wykuć?
    Tak, tak, widzisz kolego też jesteśmy rzemieślnikami i właściwie to przychodzimy z propozycją...

    #gothicfabularnie #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    #lacunafabularnieczarnolisto
    #lacunafabularniestarwars

    Koniec

    Sala pałacu w Imritsarze była wypełniona po brzegi. Dostojnicy z całej planety przybyli na uroczystość koronacji. Od rodów Jerdów, Puimów i II-Rinów z mroźnej strony, po zamieszkujących wulkaniczne płaskowyże Gossów, Merditich i Dretchów. Wszyscy oni razem symbolizowali zgodę która w końcu zagościła na Holcei.

    Esca stała na samym początku tegoż zgromadzenia, ubrana w królewską purpurę i włosami spiętymi grzebieniem, przypominała z twarzy bardziej jej matkę, dojrzałą matronę Karnasse, niż dzieciaka, wysłanego razem z bratem w serce galaktycznej polityki. Przez te kilka lat sporo się zmieniło, ale teraz Esca była gotowa na wszystkie przeciwności losu. Po jej prawicy czekała sama królowa. Tak samo gustownie ubrana, jednak z widocznymi oznakami opływającego czasu. To właśnie czas zadecydował, że ta niegdyś nieugięta kobieta postawiła oddać królewskie atrybuty młodszemu pokoleniu. Po lewej z kolei, miejsce zajmował hospodar Shxi, z widocznymi bliznami na twarzy. Ironiczne, że dawny przeciwnik był jej największym sprzymierzeńcem w starciu z niepokojami, które przeszły przez królestwo po śmierci Desny.

    — Synowie i córy Holcei — na ułożony tuż przed dostojnikami podest wszedł odziany w złoto otyły kapłan, zwracając na siebie uwagę tłumu — zgromadziliśmy się tu, aby celebrować ukoronowanie nowego władcy. Planeta nasza przeszła ostatnio dużo wydarzeń, które wywarły na nas ogromny wpływ. Ale lud nas nie jest słaby, jest silny! Kiedy inni giną od ognia, my używany go do wykucia nowej broni. Kiedy inni giną od zimna, my używany go do zahartowania metalu. Tak oto Holcea przetrwała wieki pod przewodnictwem mądrych władców, a dzisiaj dołączy do tego wielkiego grona kolejny człowiek.

    Utyty kapłan zszedł z mównicy, wziął w swoje ręce czekajacą dotychczas obok niego koronę, po czym podszedł do królewskiego potomka

    — W imię Dire, Mek'ele, Nazretu i innych bóstw Szafirowej Otchłani, koronuje ciebie Jantarze, synu Magmora i Karnassy, na króla Holcei.

    NIECH ŻYJE KRÓL JANTAR

    NIECH ŻYJE KRÓL JANTAR

    — A teraz kiedy część oficjalną mamy za sobą, idźmy się napić i dobrze zjeść. Szyneczka na mnie czeka, haha!

    ____________________________________________________

    kilka godzin później

    Esca stała samotnie na balkonie królewskiego pałacu. Za jej plecami, w sali bankietowej trwała huczna zabawa, wszyscy bawili się z okazji koronacji nowego króla. Esca mimo, że kochała swojego starszego brata, i cieszyła się jego szczęściem, to coś ją tej nocy gryzło, i nie był to wszechogarniający mróz, tak pospolity po tej stronie planety.

    — BIP BOP — komunikator ukryty w sukni Esci zadźwięczał, Esca na ten sygnał szybko wyjęła go i odpaliła hologram.

    — Księżna Esca Aqre, miło cię znowu widzieć.
    — Witaj Tankenie, ciebie też miło widzieć, ale pamiętaj, że nie musisz ale i nie powinieneś się tak do mnie zwracać.
    — A co ja słyszę? Jakaś zabawa? Aż dziw, że nie jesteś tam, popijając drink.
    — Wiesz, że już nie pije — powiedziawszy to, Esca zasłoniła jedwabiem mały szew na przedramieniu — wiesz też, że ta zabawa pozwala nam na wykonanie twojego planu. Wszyscy strażnicy i żołnierze świętują, mały może być swobodnie przetransportowany na Lachebie. Tam będzie bezpieczny, o tamtejszych pałacu wszyscy już zdążyli zapomnieć.
    — Lachebia, ha! Wciąż zastanawiam się, jak udało ci się przekonać wszystkich, aby księżyc Holcei przemianować na Lachebie. I skąd w ogóle ten pomysł, już prędzej pole planetoid wokół Nal-Hutty powinno nosić imię Kormaka.
    — Szczerze mówiąc sama nie wiem, może wciąż mam w sobie trochę tej szalonej nastolatki — na twarzy Esci pojawił się lekki uśmiech
    — Może, choć szczerze mówiąc dostojna Esca bardziej mi pasuje.
    — Mi też. Żegnaj Tankenie, będziemy w kontakcie. Aa, i niech Moc będzie z Tobą.
    — Niech Moc będzie z Tobą, Esco.

    pokaż spoiler Dzięki za grę @lacuna Pisało to już wielu ludzi, wiele razy ale nie mogę się powstrzymać aby jeszcze raz ci podziękować. Z niecierpliwością czekam/y na fantasy.
    pokaż całość

    źródło: IF_IceBladeCity_Wide_02_670.jpg

  •  

    Epilog #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto #lacunafabularnie

    Interaktywna Mapa Galaktyki

    ---------------------------------------------------------------------------

    Wrota homoharemu zatrzasnęły się z hukiem za Caiusem i Tankenem. Mężczyźni nie obracali się za siebie i bez słowa wsiedli na pokład promu. Po wyjściu z atmosfery Polin Caius szybko wstał i podszedł do pokładowego terminala.

    - Straciliśmy trzy lata i mamy dużo do nadrobienia - powiedział, nie odrywając wzroku od niebieskiego ekranu. - Najpierw skontaktujemy się z Akademią. Jedi na pewno o nas nie zapomnieli, nawet jeżeli dużo się u nich zmieniło. Na miejscu odezwiemy się do Volesusa, żeby upewnić się...
    - Dlaczego mnie wtedy powstrzymałeś? - zapytał ponuro Tanken

    Caius odwrócił się w stronę towarzysza. Jego wzrok wbity był gdzieś w przemykające gwiazdy w nadprzestrzeni. Oddychał miarowo i spokojnie, co w trakcie izolacji zdarzało mu się niezbyt często.

    - Miałem na sobie ładunki wybuchowe - kontynuował Nuruodo. - Palec na detonatorze. Moglibyśmy to wszystko zakończyć pięć lat temu.
    - Co zakończyć? - oburzył się Caius. - Jeżeli już nawet pominiemy naszą głupią i bezsensowną śmierć to co by ci przyszło z zabicia Pryde'a? Po jednym Szechterze przyjdzie następny. Galaktyka jest pełna Szechterów i jeżeli walczymy o to samo, to wiesz że potrzebujemy ją uzdrowić nie przez zabijanie kolejnych watażków.
    - Nie miałeś prawa podjąć tej decyzji za mnie! - warknął Tanken.
    - Chwila, a co z moim życiem?
    - Nie chciałeś go przypadkiem oddać za Republikę?
    - Republiki już nie ma...

    Caius westchnął ciężko i wrócił do śledzenia holonetu. Głodnym wzrokiem szukał po holopedii informacji o aktualnej sytuacji politycznej. Jego uwagę przykuł obszerny artykuł, zatytułowany "Czarny Ślub".

    - O żesz w mordę - zaklął pod nosem. - Tanken, zobacz tutaj!

    * * *

    Ogromny głaz przesuwał się po ziemi zgrzytając o piasek. Ordo-Karr obserwował skupioną twarz Relitha, dla którego problemem był nie tyle ciężar kamienia, co wymagana precyzja. Nie chciał pozwolić aby naturalna zasłona jaskini nosiła jakiekolwiek ślady ingerencji ludzkiej. Uczeń wszedł jako pierwszy, oświetlając grotę czerwonym blaskiem lightsabera. Relith wskazał drogę do niewielkiego pomieszczenia z niewysokim pylonem i trzema osadzonymi kryształami na planie trójkąta.

    - Widziałem to miejsce we śnie - powiedział Ordo-Karr. - Czuję tutaj ogromne natężenie mocy. To stąd Veela przyzwała ducha Zaarbalda. My też będziemy próbowali przywołać kogoś z przeszłości?
    - Nie tym razem - odparł Relith. - To miejsce służy nie tylko do przyzywania zmarłych. To również punkt kontaktu z całą Galaktyką. Przyłóż rękę tutaj.

    Obaj sithowie położyli dłonie na obelisku. Ordo-Karrowi pociemniało w oczach. Co sekundę przez jego umysł przewijało się setki obrazów. Gwałtownie oderwał dłoń, jakby dotknął płynnej lawy i chwycił się za głowę, potrząsając nią aż do powrotu pełnej świadomości.
    - Co ja właśnie widziałem Mistrzu? - zapytał.
    - Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Prawdziwy "holonet Mocy". Tylko tutaj znajdziemy odpowiedzi jak władać Mocą niczym starożytni mistrzowie. Bez oglądania się na wątpliwych sojuszników, którzy odwrócili się od nas, a którzy drogo zapłacą za swoją zdradę.
    - Rozumiem Mistrzu - skinął głową Ordo-Karr. - W takim razie spróbuję skorzystać z tej skarbnicy wiedzy sprawdzając trywialną i nieistotną z naszego punktu widzenia rzecz.
    - Cóż takiego? - zainteresował się Darth Relith
    - Przyszłość K9...

    * * *

    - Straciłem wszystko - mówił spokojnie i bez emocji Dziewiątka. - Towarzyszy, reputację, statek, mistrza.
    - Sięgnąłeś dna i możesz się od niego teraz tylko odbić! - powiedział nerwowo Navian.
    - Nawet własną tożsamość...

    K9 siedział na krawędzi wysokiego budynku na Skarpetonie. Navian stał w bezpiecznej odległości od Najemnika, starając się go nie prowokować do nieprzemyślanych decyzji.

    - Urgot ma stałe zajęcie w Kondominium u Achtunkusa i Volesusa na Lapiterze. Neige i ja dobrze płatne fuchy w Konfederacji - ciągnął Navian. - Odenus świetnie płaci. Wystarczy rzucić się w wir pracy i bedzie tak jak dawniej, zobaczysz.
    - Wykluczone. Nie po tym, co się wydarzyło.
    - Słyszałem o wydarzeniach na Yavinie. Ordo-Karr popełnił duży błąd pozostawiając się przy życiu. Wrócisz silniejszy i go dopadniesz, zoba...
    - Nic nie rozumiesz! - warknął Dziewiątka. - Prawie pięć lat przygotowywałem się do tej zemsty. Dzień w dzień myślałem tylko o tym. A kiedy doszło w końcu do starcia, zostałem upokorzony. Nie byłem w stanie nic zrobić, kiedy sithowie zabijali tych młodych mistrzów.
    - Ale w końcu Pancerniki ich przegoniły - próbował żartować Navian. - Nikt nie jest silniejszy od Pancerników.
    - Wiesz jaki obraz utkwił mi w pamięci? - kontynuował K9. - Młody mistrz Zah'araman wierzgający w konwulsjach na ziemi od Błyskawic Relitha. swojego dawnego mistrza. Izaelo torturował go kilka godzin aż ten zaczął błagać go o śmierć. I dopiero wtedy go zabił. Na oczach wszystkich młodzików. I na moich.

    Dziewiątka spojrzał w dół i zaczął ciężej oddychać. Wieżowiec liczył dwieście pięter, a oddech Najemnika robił się płytki nie tylko od widoku i słowotoku, ale i rzadszego powietrza w tej części atmosfery.

    - Myślałem, że to już upragniony koniec. Że Ordo-Karr pozbawi mnie życia triumfując w tym nierównym, ale oczekiwanym przeze mnie pięć lat pojedynku. Ale on tylko roześmiał mi się w twarz i puścił wolno. Przechodziłem posłusznie obok trupów Jedi, nie będąc w stanie przeciwstawić się nawet samym jego słowom. Gdybym został chwilę dłużej, być może zmiotłoby mnie bombardowanie orbitalne Walash'ka. Ale przeżyłem je po raz drugi. Navian... nie chcę próbować po raz trzeci. Nie mam siły...

    Powoli sięgnął po blaster i odwrócił się w kierunku Najemnika. Navian odruchowo włączył pole siłowe, które objęło delikatną białą poświatą całą jego sylwetkę. K9 uśmiechnął się lekko.

    - Nie masz się czego obawiać. W tę podróż jadę sam...
    - DZIEWIĄTKA, NIE! - krzyknął Navian

    Ale na reakcję było za późno. K9 przyłożył do ust lufę blastera i pociągnął za spust. Jego ciało bezwładnie zsunęło się z krawędzi wieżowca. Navian dobiegł do niej i w ostatniej chwili ujrzał znikające w chmurach ciało Najemnika. Po wystrzale z blastera na szczycie budynku zapanował spokój. Wiatr na moment przestał wiać, jakby chcąc upamiętnić tragiczną historię przywódcy Galak Pizzy, by po chwili wrócić do wygrywania swoich melodii w szparach dachu.

    Dobranoc Han, dobranoc Erk, dobranoc Xidusie, dobranoc K9

    * * *

    (rok wcześniej)

    - Na mocy nadanych mi praw - mówił doniośle Jakkay Zoidberg - w tym prośby państwa młodych... ogłaszam was mężem i żoną!
    Mateo chwycił w talii Oyage, przycisnął ją do swojego brzucha i teatralnie pocałował pośród wiwatującego tłumu.
    - Niech to małżeństwo będzie początkiem nowej, wspaniałej przyszłości dla rodzącej się z gruzów Republiki!

    Walas'hk odkleił się od swojej małżonki i używając nowych zdolności przyciągnął do siebie butelkę rumu, którą od razu odpieczętował. Wziął dwa głębokie łyki, otarł rękawem usta i spojrzał na Oyage.
    - Ale bym cię teraz cimcirimci pach pach pach schrupał jak brzeg pizzy.
    - Mateo, przestań! - obruszyła się Oyage - Nie przy wszystkich!

    (teraz)

    Oyage siedziała przed lustrem, wcierając w dłonie oleistą maść ze skarpetońskich alg. Ubrana była w cienką koszulę nocną, która według niektórych pruderyjnych lokalnych dam ukazywała zbyt wiele. Mateo wtoczył się do sypialni, niosąc tacę z dwoma kieliszkami, szampanem i miseczką truskawek.

    - A cóż to okazja do świętowania? - zapytała niby nieświadoma Oyage
    - Jak to co, pieczareczko. Mijają właśnie trzy miesiące i jedenaście dni od czasu przegłosowania przez Senat... no co, 103 dni to okrągła liczba... od czasu przegłosowania Twojej ustawy. No wiesz, tej o utworzeniu armii Republiki, niezależnej od planet.
    - TO miałeś na myśli mówiąc, że dziś wieczorem świętujemy? - rozczarowanie na twarzy kobiety było wyraźne.
    - Kurczaczku, zapewniliśmy pokój w Galaktyce na wieki. Nikt nie będzie mierzył się z potęgą Republiki wiedząc, że nasza armia jest niezależna od lokalnych sporów. Tam, gdzie jest konflikt, robimy bombardowanie. Bez debat, bez głosowań, bez ustaw. To ostateczne narzędzie pokoju.

    * * *

    Gdy Tanken i Caius wylądowali na Yavinie 4, zaskoczyła ich kompletna cisza. Szli szybkim krokiem przez pusty dziedziniec, wypatrując żywego ducha. Dostrzegli chowające się za niewielkim murkiem dwie dziecięce sylwetki. Pomachali im przyjaźnie i wyciągnęli ręce, ale dzieci próbowały niezdarnie jeszcze bardziej się schować. Gdy byli senatorowie podeszli do nich, nie uciekały. Opowiedziały im krótko historię rzezi urządzonej przez dwóch sithów oraz o udanym ukryciu się w dawnym dormitorium Izaelo. Dzieci wyglądały na brudne, głodne i mocno zaniedbane.

    - Czyli to znaczy że jesteście tutaj całkowicie sami? Nie ma nikogo więcej w Akademii? Żadnego dorosłego?

    Dwóch chłopców skinęło głową. Caius spojrzał na Tankena, który od razu zrozumiał intencje swojego towarzysza. Obaj nachylili się w stronę chłopców i wzięli ich na ręce.

    - Zabiiorę Cię na Csillę - powiedział Tanken. - Jesteś przyszłością wszystkich Jedi, dlatego zaopiekuję się Tobą osobiście. Poznasz moją rodzinę, załatwię ci najlepszą opiekę na jaką mnie stać. Jak masz na imię?
    - Jestem Hoid.
    - Hoid? Gdzieś słyszałem to imię - zaciekawił się Caius. - Jaki znowu Hoid?
    - Hoid Pryde.

    * * *

    Oyage bez słowa wstała od lustra i podeszła do tacy. Mateo rozłożył się wygodnie na łóżku, sięgając po pilot do holowizora, podczas gdy kobieta otworzyła szampana, rozlała go do dwóch kieliszków i wrzuciła do nich po truskawce. Podała jeden z nich mężowi, po czym wraz z drugim usadowiła się wygodnie obok ramienia mężczyzny plus size. Mateo od razu przechylił kieliszek, zapominając o toaście i cichutko beknął. Parana bez słowa zaczęła sączyć swojego szampana.

    - Widzisz moja margheritko, stworzyliśmy coś wielkiego. Technokracje są nam przyjazne, mamy ustanowione z nimi kondominia na planetach dawnego Zjednoczonego Sojuszu. Csilla i Aquila zepchnięte na margines. Jeszcze tylko Konfederacja i wsz...

    Mateo zakrztusił się i próbował dokończyć myśl, ale kaszel nie tylko nie ustępował, ale i nasilał się. Gestem ręki pokazał swojej żonie butelkę z wodą, stojącą na nocnej szafce, ale Oyage nie reagowała. Próbował przyciagnąć ją do siebie Mocą, ale był w stanie jedynie ją przewrócić, rozlewając zawartość na dywan. Oyage wstała i usiadła na nim okrakiem, czerpiąc dziką satysfakcję z jego dygotającego ciała.

    - Rok upokorzeń. Rok słuchania tych wszystkich obrzydliwych pizzopochodnych zdrobnień - mówiła, podczas gdy Mateo walczył o każdy haust powietrza. - O Republikę się nie martw, grubasku. Ciągłość władzy zostanie zachowana, podpisałeś odpowiednią ustawę. Chyba, że jej nie przeczytałeś?
    - Odenus... - dyszał Walas'hk - Odenus cię zniszczy...

    Oyage nachyliła się nad ucho swojego konającego małżonka

    - Zdradzę ci pewien sekret - szeptała. - To ja jestem Odenusem.

    Oczy Walas'hka rozszerzyły się jeszcze bardziej. Oyage zeszła z męża, sięgając po butelkę szampana stojącą na stoliczku. Nalała sobie kolejną lampkę i piła w spokoju patrząc, jak Mateo nieruchomieje na łożu małżeńskim.

    - Nikt się mnie nie spodziewał. Nikt mnie o nic nie podejrzewał. Ani w Radzie Bezpieczeństwa, ani w Imperium Sithów. Żadnych zleceń. Nawet zdalne wysadzenie myśliwców KPP i Sithów! - śmiała się Oyage. - Co tak głupio patrzysz, grubasku? Od kogo oni mieli plany myśliwców Omni? ODE MNIE! Kto kazał je zmodyfikować tak, by można było je zdalnie zniszczyć? JA! Teraz to samo oprogramowanie jest w Pancernikach. Planety mogą się buntować, ale dobrze wiesz, że kto ma Pancerniki, ten ma władzę.

    Wcisnęła przycisk na niewielkiej bransoletce, a po chwili w sypialni zjawił się młody mężczyzna, który ukłonił się półnagiej kobiecie.

    - Paskudny zawał. Pracował na niego latami obżerania się - westchnęła z udawaną troską Oyage. - Tymczasem przygotuj wszystkich na drugą fazę. Wykonać rozkaz 88.

    Dobranoc Mateo
    Dobranoc Galak Pizza
    ...
    Dobranoc Republiko

    ---------------------------------------------------------------------------

    Dziękuję wszystkim za tę wspólną niesamowitą przygodę. Jeżeli jesteście głodni kolejnych gier, nie zapomnijcie zaobserwować tag #gothicfabularnie !

    pokaż spoiler Przygodę poprowadzi współtwórca postaci Oyage Parany - @Ex2light
    pokaż całość

    źródło: img.fotocommunity.com 18+

    •  

      Krwawy Dziewięć "K9"
      [dwieście pięter niżej]

      Nawet tak idylliyczna planeta jak Skarpeton miała swoje mroczne oblicze. Tą z pewnością były najniżej i najgłębiej położone dzielnice stolicy, dokąd nie docierało prawo a co dopiero światło słoneczne. W jednym z takich zapomnianych miejsc dwójka młodocianych zbiórw patrolowała właśnie rewir swojego gangu.

      - Myślisz że Alkalis wygra znowu wyścig ścigaczy? - dziewczyna w obdartym stroju zamyśliła się drapiąc blasterem w podbródek - Chociaż po jego ostatnim wypadku i tej utracie ręki...
      - Nie ma szans. Nie wróci nawet na tor! A co dopiero wygra...
      Idący obok niej chłopak nie zdążył dokończyć zdania, gdy z sąsiadującej alejki dobiegł huk podobny do wybuchu granatu, a chwilę później okolice ogarnęły tumany wznieconego pyłu.

      - Widziałeś? Co to było?
      - Nie wiem. Przygotuj blaster i chodźmy to sprawdzić. Szybko zanim zlecą się sępy!
      Tumany kurzu zaczęły opadać a dwójka zbirów ostrożnie rzuciła się do przeglądania okolicy. W jednym z gruzowisk błysnął jakiś metaliczny przedmiot który zwrócił uwagę dziewcznyny. Zaciekawiona podeszła bliżej by to zbadać. Przedmiot okazał się wizjerem mandalorańskiego chełmu.

      - Zielony hełm z fioletową lamówką... o kurwa o kurwa!
      Podekscytowana rzuciła się do dalszego rozgrzebywania gruzowiska wołając swojego przyjaciela na pomoc. Po chwili udało im się wyciągnąc reszte ciała najemnika na wierzch.
      - Zobacz - pokazała palcem.
      - No trup nie? Musiał spać z samego dachu. Sprawdzić mu kieszenie? - chłopakowi już błyszczała w oczach wizja łatwego zarobku.
      - Nie. Zobacz! Zobacz na dłoń ile ma palców!
      - Dziewieć.. Dzie... o kurwa przecież to Krwawy Dziewieć!
      Dwójka dzieckiaków zamarła. Poczuli się jakby conajmniej trafili szóstkę w holototku.
      - Kto mógł go zabić? - wychrypiał chłopak i spojrzał w górę w miejsce gdzie powinno być niebo.
      - Nie wiem. Ale napewno ktoś potężny. Przecież K9 to legenda...
      - Dobra zabieraj fanty i spadamy.
      - Nie.
      - Co?
      - Nie rozumiesz. To nasza szansa.
      Dziewczyna ostrożnie ściągnęła hełm z głowy martwego najemnika i założyła go na swoją. Cieżki hełm w jednej chwili nadał jej tego rodzaju powagi która krzyczała wręcz, że lepiej jest z nią nie zadzierać.
      - Wyrwiemy się z tej dziury. Ty i ja. - wyciągnęła w kierunku towarzysza otwartą dłoń, w drugiej trzymając wibronóż - Tnij. Teraz ja będę Krwawą Dziewiątką.

      pokaż spoiler Krwawa Dziewiątka powróci w Star Warsach 2 xD

      @lacuna dzięki za tyle czasu antenowego poświęconego dla Galaka i K9!
      pokaż całość

      źródło: Jango-Head-Helmet.png

  •  

    Ukryta walka

    Aurora i Reina patrzyły na siebie podejrzliwie. Kolejne rundy w pazaaka nie przynosiły zdecydowanej faworytki, a aktualnie trwająca znów przybliżała obie do remisu. A'Drabalah z Tesiliusem żartowali z ostatniego wystąpienia senatora Korwinixa, a Lorisas z Zaarbaldem spierali się o system egzaminowania nowych mistrzów w Akademii. Sielską atmosferę przerwał komunikat o wyjściu z nadświetlnej i pojawieniu się na orbicie czerwonej planety w sektorze U02. Po wylądowaniu cała szóstka opuściła pokład i wsiadła na ścigacze.
    - Tesiliusie, pojedziesz z panią Kanclerz, Reiną i A'Drabalahem na wschód nad kanion - zarządził Lorisas. – Ja z mistrzem Zaarbaldem sprawdzimy tamten szczyt.

    Wszyscy potwierdzili komunikat i rozjechali się w dwie strony. Gdy pierwsza drużyna dotarła na miejsce Pantoranka rozpoczęła rozkładanie sprzętu pomiarowego. Pustynny wiatr nie był zbyt silny, jednak wszechobecny piach utrudniał każde zadanie. W tym momencie każdy z nich poczuł nieodległe zaburzenie w mocy. Miraluka sięgnął po swój specjalny binokular ulepszający jego specyficzny wzrok, jednak w tym samym momencie dobiegł go głos Tesiliusa.

    - Długo czekałem na ten moment. – Ostatnie słowo muuna zaakcentował dźwięk włączanego miecza świetlnego. – A’drabalahu, zawsze zastanawiałem się który z nas jest silniejszy.
    - Reina – rzekł poważnym tonem miraluka – Wsiadaj z Aurorą na ścigacze i jedźcie prosto do statku.
    - Ale A’dra! – chciała zaprotestować.
    - Nie traćcie czasu! – przerwał jej – Masz chronić Aurorę, rozumiesz? Tylko to się liczy.
    Bez dalszych protestów kobiety w pośpiechu ruszyły na ścigaczach w drogę powrotną. Tesilius nawet nie próbował ich zatrzymać. Był całkowicie skupiony na nadchodzącej walce.
    - Co to ma znaczyć? – Podjął strażnik z sykiem odpalając swój żółty miecz.
    - Czy to nie oczywiste? Znalazłem inną drogę, ale tacy ślepcy jak ty lub reszta akademii nigdy tego nie pojmą. – odpowiedział uśmiechając się.
    - Nie pojmiemy czego? Zdrady swoich braci, ludzi których znamy od dziecka? Nie bądź śmieszny! Zanim zaczniemy, powiedz proszę... nie jest Ci żal?
    - Zerwania więzi? Niestety zrywam tylko wasze, swoich nigdy nie miałem.
    - Nawet z Reiną?
    Wyraz twarzy muuna uległ drastycznej zmianie. Znikła z niego ironia, a w jej miejsce pojawił się gniew nadając czerwonego blasku jego oczom.
    - To. Mała. Cena. Za. MOC!

    Wytrącony z równowagi muun zaszarżował w kierunku strażnika. Trzymając miecz w lewej ręce próbował trafić przeciwnika z różnych kątów używając ostrza świetlnego jak broni kłującej. Strażnik wprawnie odbił wszystkie ataki rotacyjnym ruchem, by następnie w pełnym gracji wyskoku przenieść momentum na kontratak. Tesilius zablokował swoim mieczem cały jego ciężar zapadając się w piasek, kolejne zamachnięcie pozbawiłoby go głowy, gdyby nie użył tarczy mocy zmieniając tor cięcia żółtego miecza. Wykorzystując moment wytrącenia z równowagi strażnika, muun wykonał błyskawiczne pchnięcie celując w sam środek jego torsu, jednak był zbyt powolny gdyż A’dra wykonał unik w bok tworząc dystans między walczącymi.

    - Oskarżasz mnie o śmieszność! Oskarżasz mnie o zdradę! – wykrzyczał upadły Jedi – Łatwo jest o tym mówić, jednak nigdy nie dowiesz się jaką ilość cierpienia zaznałem przez te wszystkie lata! Czy wiesz czym jest ból?

    Tesilius nie czekał na odpowiedź. Wyciągnał w przód lewą rękę z której wysypał się grad piorunów. Miraluka wykonał szybki młynek zbierając całą energię ataku na miecz świetlny, który następnie wbił w piasek. Pioruny niknęły jeden po drugim w uziemieniu, jednak Sith nie czekał. Włożył całą swoją moc w wyskok i zaatakował przeciwnika cięciem z góry. Strażnik w tym momencie wykonał silny zamach mieczem zakrywając swoją pozycję tumanem pustynnego piasku, cofnął się o krok a następnie wykonał precyzyjne cięcie widząc lecącego jeszcze przeciwnika dokładnie wzrokiem mocy.

    Odgłos upadającego ciała ogłaszał koniec walki. Piasek powoli opadał, a strażnik skierował swój miecz w stronę leżącego we własnej krwii i dyszącego ciężko Tesiliusa. Miał już dokończyć swojego dzieła jednak powstrzymał go głos pokonanego.
    - Myślisz - dyszał, jednocześnie plując krwią - że one są bezpieczne? Zaarbald raczej nie będzie w stanie im pomóc. - Dokończył okrutnie się śmiejąc. Twarz miraluka wyrażała bezkres pogardy.
    - Co masz na myśli?! Mów! - krzyczał A'drabalah przypalając mieczem Tors Sitha
    - Nie jestem..tu...sam - wydyszał Sith uśmiechając się
    - Byłeś mi jak brat... kochałem Cię, Tesilliusie! - powiedział strażnik niemal szeptem. Po policzku płynęły mu łzy
    - Nie ma już Tesiliusa... Został tylko... Maraazm.
    - I tutaj jego droga się kończy, przepraszam.

    Strażnik odwrócił się na pięcie i płynnym ruchem przeciął w pół jeden z dwóch ścigaczy po czym wyłączył miecz. Jeśli to, co usłyszał było prawdą to musiał się spieszyć.
    Tesilius powoli podniósł się z piachu. Za jego przeciwnikiem została tylko chmura, zostawił go na pewną śmierć na tej pustynnej planecie. Miał rozcięty prawy bok ciała oraz oparzenia, jednak ból do którego już przywykł nie krępował jego ruchów. Dochodząc chwiejnym krokiem do pozostałości ścigacza wydobył z nienaruszonego kufra apteczkę pierwszej pomocy i medykamentem w sprayu zalepił ranę.
    Co teraz?

    Kilkugodzinny marsz dłużył się niemiłosiernie. Rana teraz tylko tymczasowo zasklepiona dawała o sobie znać przy każdym ruchu. Muun nie był pewien, czy idzie w dobrym kierunku i czy już dotarłby na statek, gdy tuż przed nim znikąd zmaterializował się człowiek. Mocno pokiereszowany, wyglądał jak gdyby dopiero co ktoś raził go piorunami mocy.
    - Kim jesteś i jak się tu znalazłeś? – zapytał Sith przewracając obcego na plecy.
    - Daniel... – ledwo odpowiedział tamten. – Wehikuł czasu...
    Muun nie potrzebował więcej informacji spostrzegając odciętą rękę z mechanizmem. Bez słowa przystawił mu do szyi miecz świetlny.
    - Zatem poproszę o jeden skok. Czy mogę?

    ----------------------------------------

    Aurora i Reina patrzyły na siebie podejrzliwie. Kolejne rundy w pazaaka nie przynosiły zdecydowanej faworytki, a aktualnie trwająca znów przybliżała obie do remisu. Tesilius wstał przerywając A’drabalahowi wpół żartu i podszedł do dyskutujących członków rady.
    - Mistrzowie – ukłonił się – czy mogę przerwać wam rozmowę i poprosić Lorisasa na osobności?

    #lacunafabularniestarwars
    #lacunafabularnieczarnolisto

    Obraz
    Tl:DR

    pokaż spoiler A'drabalah kontra Tesilius Alkai / Maraazm -> wygrywa A'drabalah w 6. turze!
    pokaż całość

    źródło: duel_at_the_valley_of_the_jedi_by_wraithdt_d5gudsx.jpg

  •  

    Wielki Turniej Bohaterów #lacunafabularniestarwars - FAZA PUCHAROWA

    Przypominam o ANKIECIE w której możecie podzielić się ze mną swoimi refleksjami na temat zakończonej gry. Formularz zamykam dzisiaj o 21:00!

    Jeżeli przegapiłeś (-aś) fazę grupową, zobacz najpierw ten wpis

    ---------------------------------------------------

    LIGA SENACKA

    Półfinały:

    Achtunkus Tehn'o Kratus I kontra Malgath Daynore -> wygrywa Malgath Daynore!
    Stah Schek kontra Jakkay Zoidberg -> wygrywa Stah-Schek!

    Pojedynek o 3. miejsce:

    Achtunkus Tehn'o Kratus I kontra Jakkay Zoidberg -> wygrywa Jakkay Zoidberg!

    Finał:

    Malgath Daynore kontra Stah Schek -> wygrywa...

    pokaż spoiler Stah Schek!


    ---------------------------------------------------

    LIGA JEDI/SITH

    Pary 1/8 finału:

    Tar'vrven'heq kontra Izaelo Archil / Darth Relith -> wygrywa Tar'vrven'heq w 19. turze!
    Lorisas Xsis/Ordo-Karr kontra James Spock -> wygrywa James Spock w 22. turze!
    Matestro kontra Uaim mi Au -> wygrywa Matestro w 13. turze!
    Aqumulus Coll kontra Kyle -> wygrywa Aqumulus Coll w 16. turze!

    Pary 1/4 finału:

    Tar'vrven'heq kontra James Spock -> wygrywa James Spock w 13. turze!
    Matestro kontra Aqumulus Coll -> wygrywa Aqumulus Coll w 4. turze!

    Półfinał:

    James Spock kontra Aqumulus Coll -> wygrywa James Spock w 11. turze!

    Finał (zwiększone tempo pojedynku od 1. rundy):

    James Spock kontra Zaarbald -> wygrywa James Spock w 14. turze!

    Pojedynek z Veelą (zwiększone tempo pojedynku od 1. rundy):

    James Spock kontra Veela -> wygrywa...

    pokaż spoiler Veela w 6. turze!


    ---------------------------------------------------

    LIGA NAJEMNICZA

    Pary półfinałowe:

    GP-CT.QQ kontra Kel'dar -> wygrywa GP-CT.QQ w 16. turze!
    Mateo Walas'hk kontra Baalar Nervozz -> wygrywa Baalar Nervozz w 3. turze!

    Pojedynek o 3. miejsce:

    Mateo Walas'hk kontra Kel'dar -> wygrywa Mateo Walas'hk w 11. turze!

    Finał:
    GP-CT.QQ kontra Baalar Nervozz -> wygrywa...

    pokaż spoiler GP-CT.QQ w 2. turze!


    ---------------------------------------------------

    LIGA MIESZANA

    Pary 1/8 finału:

    Baalar Nervozz kontra Uaim mi Au -> wygrywa Uaim mi Au w 2. turze!
    Urgot "Star Guardian" kontra Ornn Yori -> wygrywa Urgot "Star Guardian" w 14. turze!
    Tar'vrven'heq kontra Aodrar -> wygrywa Tar'vrven'heq w 8. turze!
    A'drabalah kontra Matestro -> wygrywa A'drabalah w 4. turze!
    Kyle kontra James Spock -> wygrywa James Spock w 3. turze!
    GP-CT.QQ kontra Darion Celeste -> wygrywa GP-CT.QQ w 1. turze!
    Hatarron Thane kontra Reina Cho-Chu -> wygrywa Hatarron Thane w 6. turze!
    Lorisas Xsis/Ordo-Karr kontra Esca Aqre -> wygrywa Lorisas Xsis/Ordo-Karr w 1. turze!

    Pary 1/4 finału:

    Uaim mi Au kontra Urgot "Star Guardian" -> wygrywa Urgot "Star Guardian" w 8. turze!
    Tar'vrven'heq kontra A'drabalah -> wygrywa A'drabalah w 24. rundzie!
    James Spock kontra GP-CT.QQ -> wygrywa James Spock w 14. rundzie!
    Hatarron Thane kontra Lorisas Xsis/Ordo-Karr -> wygrywa Lorisas Xsis/Ordo-Karr w 7. rundzie!

    Pary półfinałowe:

    Urgot "Star Guardian" kontra A'drabalah -> wygrywa A'drabalah w 14. rundzie!
    James Spock kontra Lorisas Xsis/Ordo-Karr -> wygrywa Lorisas Xsis/Ordo-Karr w 27. rundzie!

    Finał:

    A'drabalah kontra Lorisas Xsis/Ordo-Karr -> wygrywa...

    pokaż spoiler Lorisas Xsis/Ordo-Karr w 15. rundzie!


    ---------------------------------------------------

    LIGA PILOTÓW

    Pary półfinałowe:

    Xidus Malei kontra Daniel Pharaepht -> wygrywa Xidus Malei w 6. rundzie!
    Kel'dar kontra Han ChoNaSolo -> wygrywa Kel'dar w 2. rundzie!

    Pojedynek o 3. miejsce:

    Daniel Pharaepht kontra Han ChoNaSolo -> wygrywa Daniel Pharaepht w 14. rundzie!

    Finał:

    Xidus Malei kontra Kel'dar -> wygrywa...

    pokaż spoiler Kel'dar w 4. rundzie!


    ---------------------------------------------------

    Wszystkim zwycięzcom gratuluję, uczestnikom dziękuję za udział w zabawie. Nie zapomnijcie o wypełnieniu ankiety, jeżeli wciąż tego nie zrobiliście!

    #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Ten wpis jest kontynuacją tego

    ____________________________________________________

    #lacunafabularniestarwars
    #lacunafabularnieczarnolisto

    Ten rok nie może być gorszy...

    Królewski niszczyciel pędził przez naświetlną. Na mostku kapitańskim panował względny spokój, jedynie Esca co jakiś czas pytała się komandora jak długo jeszcze będą tak lecieć, na co ten odpowiadał dyplomatycznym "nie wiem". Wszyscy byli zdenerwowani, zastanawiali się czy w ogóle uda im się uratować z tego niecodziennego limbo, toteż kiedy system zakomunikował o zbliżaniu się do układu, każdy z obecnych poderwał się na równe nogi.

    — Za chwilę wejdziemy w studnię grawitacyjną układu — zakomunikował komandor — za trzy, dwie jedną...
    — Jesteśmy! — zakrzyknęła Esca

    Ich oczom ukazał się niewyróżniający się niczym na pierwszy rzut oka system planetarny. Osiem planet, średniej wielkości gwiazda, pas planetoid. Nic niezwykłego.

    — Komandorze, spójrz na to — powiedziała Esca wskazując na dal kosmosu — ta planeta jest chyba zamieszkała
    — Hmm, widzę dużo wody i zieleń roślin, a do tego te duże skupiska świateł po zaciemnionej stronie, tak to chyba wysoko rozwinięta cywilizacja techniczna.
    — Skontaktujmy się z nimi, może pomogą nam walczyć z Imperium Smrodów.
    — Księżno, ta planeta nie weszła jeszcze w epokę międzygwiezdną, nie sądzę że będą użyteczni w walce.
    — To chociaż przygarnę sobie kosmicznego zwierzaka. Komandorze, musimy się zbliżyć. To rozkaz
    — Tak jest...

    Silniki okrętu odpaliły, wprawiając go w ruch. Nie minęła chwila, gdy niszczyciel wszedł na orbitę zamieszkałej planety. Komandorowi oprócz tego udało się przechwycić jeden z emitowanych w przestrzeń kosmiczną sygnałów, a następnie przesłać obraz na ekran na mostku.

    — To ludzie! — zakrzyknęła Esca — skąd ludzie w takim zapomnianym przez galaktyczną społeczność układzie? I dlaczego mówią tak dziwnie, te słowa zdecydowanie nie przypominają basicu.
    — Może uda mi się to odszyfrować... — odparł komandor — gotowe, teraz pokładowa AI będzie na bieżąco tłumaczyła ich narzecze

    Z tej strony BBC News, a to jest popołudniowy skrót wiadomości

    ~Koronowirus wciąż zbiera żniwo, liczba światowych przypadków przekroczyła 6 milionów osób, w tym połowa z nich w samych Stanach Zjednoczonych, dotychczas zmarło tam 130 tysięcy osób.
    ~Naukowcy przewidują, że kwietniowe wybuchy Wezuwiusza, Kluczewskiej Sopki oraz Cotopaxi spowodują co najmniej kilkuletnie anomalie klimatyczne, oprócz tego cały czas monitorowana jest aktywność Yellowstone z uwagi na ubiegłotygodniowe trzęsienie ziemi w tamtym rejonie.
    ~Polski rząd podał wyniki wyborów prezydenckich. Zgodnie z nimi, kandydat bloku rządzącego otrzymał łącznie 99.99% wszystkich głosów. Liderzy opozycji nie akceptują wyników, mówiąc o fałszerstwach na szeroką skalę
    ~NASA podała przed chwilą o zaobserwowaniu na ziemskiej orbicie dużego obiektu przypominającego statek, dziwnego obiektu. Na razie wiadomo o czym dokładnie mówimy, obserwację tej dziwnej "rzeczy" potwierdzają także ESA i Roskosmos.


    — Chyba nas zauważyli komandorze, ale to dobrze.
    — Nie rozumiem — odparł komandor
    — Nie słyszałeś tego co mówili w wiadomościach? Ta planeta ma poważne problemy, nie możemy tych ludzi zostawić samych sobie! — powiedziała Esca, uderzając gniewnie pięścią w panel sterowania
    — Księżno, właśnie aktywowałaś działo laserowe!
    — Oj

    Lufa działa wypluła z siebie zielony promień, który z impetem podążył w stronę powierzchni planety.

    — Może pocisk uderzy w wodę? — zapytała się Esca, głosem pełnym nadziei
    — Lepiej sprawdźmy wiadomości — odrzekł komandor

    ~ Z OSTATNIEJ CHWILI Kosmici przypuścili atak, powtarzam kosmici przypuścili atak! Ich celem stał się budynek WTC ONE w Nowym Jorku. Na miejscu trwa akcja ratunkowa, na razie nie mamy informacji o innych zaatakowanych miastach...

    — Komandorze, każ obliczyć współrzędne na Coruscant, i natychmiast skoku w naświetlną po osiągnięciu tychże. A, i rozkaż wszystkim nie zbliżać się do magazynu, ja będę tam przebywała i chcę spokoju
    — Ale dlaczego magazyn?
    — A myślisz, że gdzie kazałam schować wino?
    pokaż całość

    źródło: PicsArt_04-07-10.39.41.jpg

    •  

      Smutny księgowy siedział sobie jak codzień w biurze. Kredyt na mieszkanie, prawie 30 na karku, kilka nieudanych związków i brak oszczędności to rzeczy o których nauczył się nie myśleć.
      Przed nim na stole leżały kartki z jego własną instrukcją do raportu kwartalnego, jednak nie miał żadnej motywacji by zaczynać pracę.
      Patrzył w okno i myślał, co może go czekać za 5 lat. Za 10, 15 i im dalej tym gorszy stawał się jego wyraz twarzy.

      Uwagę tego szaraczka przyciągnął jednak niecodzienny widok. Na szybie biurowca, jakby rozmazana na całej długości szyby zielona poświata.

      Hmm. Pewnie dzieciaki znów świecą laserem.
      No nic, czas pracować - pomyślał.

      Wpisał swoje hasło w ekranie blokady i energicznie wcisnął enter.
      pokaż całość

  •  

    Wielki turniej bohaterów #lacunafabularniestarwars !

    Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami przeprowadzony zostanie turniej pomiędzy graczami, aby zainteresowani mogli sobie odpowiedzieć na pytanie jak wypadliby w starciu z danym przeciwnikiem. Sama przygoda być może nie dostarczyła wystarczających okazji do sprawdzenia się w boju, dlatego zrealizujemy pomysł @krasik01 z kilkoma modyfikacjami zaczerpniętymi z turnieju Wikingów. Zasady są następujące:

    1. Gracz zapisuje swojego bohatera do dwóch z pięciu dostępnych lig turniejowych - senacka, jedi/sith, najemnicza, mieszana i liga pilotów.
    2. Bierzemy pod uwagę statystyki z początku gry
    3. Ligi rozgrywają pojedynki w fazie grupowej i pucharowej, aby zmaksymalizować liczbę pojedynków. Każda liga będzie miała inne zasady awansu w zależności od ilości graczy do niej zapisanych.
    4. Pojedynki w fazie grupowej rozgrywane są na dystansie dziesięciu rund, w przypadku braku zwycięzcy ogłoszony będzie remis. W fazie pucharowej bohaterowie walczą do skutku.
    5. O zwycięstwie tak samo jak w Wikingach decyduje pierwsze trafienie mieczem, blasterem lub działem pokładowym. W pierwszych dwóch przypadkach sprawa jest uproszczona, ponieważ trafienie równało się zawsze z niechybną śmiercią.
    6. W lidze senackiej bohaterowie walczą na Perswazję, jedi/sith na miecze świetlne i wibroostrza, najemniczej na blastery, mieszanej na karabiny lub lightsabery, a w lidze pilotów podstawowymi myśliwcami Republiki.
    7. W lidze jedi na zwycięzcę drabinki czeka Zaarbald, a zwycięzca ich pojedynku walczy w finale z Veelą.
    8. W lidze mieszanej na zwycięzcę drabinki w finale czeka mistrz Kruul.
    9. Nieparzyste miejsca w ligach zostaną zapełnione NPCami, miejsca w razie potrzeby uzupełnią kolejno: Fimbria Ys, padawan Kassler, najemnik Zomo, Darion Celeste i RemixPL.
    10. Nie będzie opisów fabularnych, jedynie suche wyniki pojedynków.

    @Queltas, Twoja postać jest zbyt silna aby konkurować w pojedynkach z innymi dlatego nie zgłaszaj Zaarbalda do drugiej, trzeciej i czwartej ligi.

    FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY

    Zapisy do turnieju zbieram do 7.04 do godziny 22:00. #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com

  •  
    Athreus

    +14

    Zeall spłonął. To się tylko liczyło. I do dupy z tym droidem w kapsule, ale szkoda drugiego najemnika. Daniel odpłynął, w sumie to już był jego czas - po tym wszystkim co zrobił na Ozillonie, po zamachu na Dagui, po wybiciu członków rodziny królewskiej na Epheronie... Zamknął oczy i wydał ostatnie tchnienie.

    Jednak otworzył oczy. Leżał w jakimś domu, słyszał fale - nad morzem, oceanem? Usiadł na krawędzi łóżka i rozejrzał się wokół siebie - Rishi? Prawdopodobnie. Na stoliku obok stało zdjęcie grupy najemników. Daniel przetarł delikatnie ramkę z kurzu, widząc obok garść nieśmiertelników. Wiedział, co trzeba zrobić. Chwycił je i wyszedł z domu, wprost na plażę.
    Jego dłoń zacisnęła się mocno wokół pamiątek po znajomych najemnikach na tyle mocno, że zaczęły one wrzynać się w skórę. Po chwili stanął na rozgrzanym piasku, a przed nim były nieskończone połacie aksamitnie błękitnej wody.

    Zamachnął się mocno i ujrzał po chwili, jak nieśmiertelniki lecą wysoko, by skończyć w nieznanych mu wodach gdzieś na dnie.

    Daniel Pharaepht był martwy, ale czuł się szczęśliwy. Już nie musiał wykonywać brudnej roboty, ale w końcu będzie mógł spocząć w spokoju.

    Na zawsze.
    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: Adnotacja 2020-03-27 000651.jpg

  •  

    Finał #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Mapa Galaktyki
    Interaktywna Mapa Galaktyki
    Karta Postaci

    ---------------------------------------------------------------------------

    Czerwone ostrze świsnęło i skrzyżowało się z zielonym. Darth Relith nie marnował czasu i ruszył na mistrza Colla. Wprawdzie to ze Stah-Schkiem miał niewyrównane rachunki z Coruscantu, ale starszy Jedi nie był zaskoczony tym atakiem i ruszył samodzielnie na Krwawą Dziewiątkę. Ordo-Karr z kolei ruszył na trójkę pozostałych Jedi, skupiając swoją uwagę na Orionie. Świeżo upieczony mistrz mimo wsparcia ze strony Noxalii nie potrafił sprostać szaleńczym atakom Sitha. Z opresji kilkukrotnie ratowała go mistrzyni Jedi.

    Każdy, kto do tej pory uważał Stah-Schka za sędziwego dziadziusia, nie będącego w stanie skrzywdzić nawet myszki, musiał zrewidować swoje poglądy. K9 nie był w stanie dostrzec i zareagować na szybkie cięcie mistrza. Poczuł piekący ból idący od biodra do przeciwległego ramienia, następnie bezwładnie odleciał do tyłu pchnięty Mocą. Uderzył plecami o rampę promu Sithów i upadł jak szmaciana lalka.

    Orion mimo wsparcia miał ogromne kłopoty z dotrzymaniem kroku swojemu przeciwnikowi. Jeden z ciosów po zbitym bloku nie został zatrzymany przez Noxalię. Mistrz jęknął cicho, gdy czerwone ostrze przeszyło jego serce na wylot. Noxalia wydała z siebie nieludzki okrzyk, a walka weszła na niespotykane dotąd obrotu. Uaim nie był w stanie nadążyć za wirującymi fioletowym i czerwonym ostrzem. Postanowił wraz ze Stah-Schkiem skorzystać z okazji i zmiażdżyć przewagą liczebną Sitha, którego kiedyś wszyscy nazywali Izaelo.

    * * *

    - Jest tam kto?! - krzyczał do komunikatora Daniel
    - Zaczyna nas znosić - powiedział Navian. - Za chwilę stracimy się z oczu.

    GP.CT-QQ leniwie spojrzał na wskaźnik tlenu w kapsule, który pokazywał bezpieczny dla żywych istot zapas. Hatarron bawił się zapalniczką, podrzucając ją co chwilę i zapalając, Zeall wciąż siedział związany i zakneblowany. Daniel zaczął rozglądać się po kabinie, szukając właściwego miejsca. Podszedł do kratki i wyciągnął jeden z przewodów, prowadzących do zbiornika paliwa przeznaczonego do lądowania kapsuły. Przytargał jęczącego Zealla przy zaciekawieniu pozostałych Najemników. Szybkie cięcie miecza świetlnego i wepchnięcie przewodu do gardła byłego senatora wywołały szok u Hatarrona. Zeall dygotał napełniany ciekłym gazem, próbował jeszcze chwilę walczyć o hausty powietrza, ale zaczynał powoli odpływać. Daniel nie chciał pozwolić na taki obrót sprawy.

    - Thane, dawaj zapalniczkę za nim zemdleje!

    Krzyk sadysty niepotrzebnie pobudził Zealla, który wyprostował się i próbował odsunąć od żaru, ale było już za późno. Przedstawiciel Lankosty momentalnie zajął się płomieniem ku uciesze Daniela. Wysokoenergetyczne paliwo spłonęło w mniej niż minutę, pozostawiając zwęglone zwłoki senatora Lankosta. Chwilę później Hatarron i Daniel złapali się za gardła i zaczęli się rzucać w konwulsjach. GP.CT-QQ spojrzał na miernik tlenu wskazujący minimalne wartości i migającą diodę alarmującą o wysokim poziomie spalin w kabinie.

    - Ludzie to debile - skomentował krótko obserwując jak Daniel wypuszcza z siebie ostatni wydech.

    * * *

    Noxalia siedziała w Akademii, rozmyślając o ostatnich wydarzeniach. Do podjęcia tej decyzji zbierała się w sobie bardzo długo, jednak założenie własnej szkoły Mocy i wyznaczenie nowego kierunku nauki zdecydowanie łatwiej przebiegało w sferze planowania w głowie, aniżeli faktycznych działań. Teraz już nic nie stało na przeszkodzie, aby to zrealizować. Podniosła się dość ociężale i skierowała w stronę pokoju Rady. Stah-Schek jak zwykle mocował się z komunikatorem, a Aqumulus przyglądał się całej sytuacji z rozbawieniem.

    - Nie przeszkadzam? - zapytała mistrzyni.
    - Cieszę się, że zdecydowałaś się z nami w końcu na ten temat porozmawiać - wypalił nagle Stah-Schek, niezainteresowany dalszą walką z holografem.
    - Starałam się nie dać tego po sobie poznać... - mówiąc to spuściła głowę.

    Aqumulus uśmiechnął się, wstał i podszedł do swojej uczennicy.

    - Może mi nie wierzysz, ale doskonale cię rozumiem - powiedział łagodnie. - Zrozumiałem, że nie każdy musi podążać przetartym szlakiem, nawet jeżeli zgadza się z fundamentalnymi założeniami Jedi. Z naszej strony masz pełne poparcie i wierzę, że nasze ścieżki na pewno się jeszcze ze sobą skrzyżują.

    Ulga. Uczucie, o którym Noxalia zdążyła już dawno zapomnieć. Przyjemny krok w stronę pełnej satysfakcji. Od pewnego czasu rozumiała się ze wszystkimi bez słów, ale mimo to korzystała z tego sposobu wyrażania swoich pragnień. Teraz wszystko było łatwiejsze, nie tylko zrozumienie emocji.

    - Dobrze wiesz, kto może ci pomóc w zrealizowaniu twojego planu - powiedział Stah-Schek. - Będzie czekał na ciebie przed Akademią na głównym placu.

    Noxalia z uśmiechem na twarzy opuściła salę Rady. Pomachała do grających ze sobą w pazaaka Jelodana i Aodrara. Złapała lecącą w jej kierunku piłkę, którą rzucił A'Drabalah. Prawie wpadła na nią pędząca za piłką Reina Cho-Chu. Dużo młodsza i dużo radośniejsza niż ją ostatni raz widziała. Z nagięciem zasad Akademii uścisnęły się serdecznie i przytuliły, kręcąc przy tym kilka piruetów. Reina długo nie puszczała uścisku, co w normalnych okolicznościach wprowadziłoby Noxalię w lekką konsternację. Nie tym razem. Uścisnęła ręce czekającego na nią Matestro i Yanusha. Tar'vrven'heq kiwnął w jej kierunku głową z uśmiechem, a Auron pomachał przez okno jednego z korytarzy w Akademii. Na placu czekał na nią mistrz Spektrum. Oboje odwrócili się i udali się w kierunku światłości, pozostawiając za sobą to, co mieli najcenniejsze.

    Wspomnienia.

    * * *

    Zastygła twarz padającego na kolana z przebitym sercem mistrza Stah-Schka wywołała ogromne uczucie satysfakcji w strzępkach duszy mistrza Relitha. Ordo-Karr stanął naprzeciw swojego mistrza, kłaniając się z uznaniem za znakomitą walkę. Twarz Relitha wyglądała na rozluźnioną, choć tak naprawdę skrywała mieszankę skrajnych emocji.

    - Zostaliśmy tylko my dwaj, mój uczniu - powiedział spokojnie. - Czy nadszedł już twoim zdaniem czas na dopełnienie przeznaczenia?

    Ordo-Karr wyłączył miecz i uklęknął na jedno kolano przed Relithem.

    - Mistrzu, moim przeznaczeniem jest trwać przy twoim boku = Ordo-Karr nie podnosił głowy. - Imperium Sithów wciąż nie jest wystarczająco silne. Pozwól mi wraz z tobą wynieść je do potęgi i zjednoczyć pod twoimi rządami całą Galaktykę!
    - Dobrze, dobrze - uśmiechnął się Relith. - A co z jego przeznaczeniem?

    Mistrz wskazał na leżącego Krwawą Dziewiątkę. Do dwóch Sithów dobiegło stęknięcie Najemnika.

    - Stah-Schek darował mu życie, nie do niego należała ta decyzja. Pozwól mistrzu, że zakończę jego żywot.
    - Nie - odparł Relith. - Stah-Schek mimo swoich wad był mądrym Jedi. Za jego decyzją stało coś więcej niż zwykłe współczucie dla słabego. Możesz to wykorzystać mój uczniu, ale czy wiesz jak?
    - Teraz już wszystko rozumiem mistrzu - ukłonił się Ordo-Karr.

    Podszedł do umierającego Najemnika i położył swoją rękę na jego ranie. Powoli przesuwał dłoń nad rozcięciem, zasklepiając je przy akompaniamencie ciężkich oddechów Dziewiątki. Po wszystkim nachylił się nad jego uchem.

    - Śmierć byłaby dla ciebie zbyt dużą nagrodą. Pozostanie ci życie ze świadomością, że nigdy się na mnie nie zemścisz - głos Ordo-Karra był zimny jak holceańskie lato. - Tymczasem jesteś wolny.

    K9 czując powracające siły poderwał się i wbiegł na pokład promu Sithów. Dobiegł do komunikatora i błyskawicznie połączył się z Mateo.

    - Druhu, przybądź po mnie - wyszeptał wciąż osłabiony ubytkiem krwi. - Jedi przegrali, wspólnie możemy przeprowadzić nowe rozdanie w Galaktyce.
    - Mam nieco... inne plany - odparł spokojnie Walas'hk. - Poszukaj schronienia.

    Hologram rozłączył się, a siedzący na mostku Pancernika Mateo gestem ręki wydał rozkaz. Pancerniki ustawiły się w formacji do bombardowania orbitalnego. Gęsta seria ogromnych wiązek plazmy zasypała miejsce walki Jedi i Sithów. Tumany kurzu wzbiły się na wysokość kilkuset metrów. Gdy po kilkunastu minutach opadły, odsłoniły głęboki na dwadzieścia metrów krater.

    - Panie Prezydencie, melduję że nie wykrywamy żadnych oznak życia.
    - Wyślijcie desant naziemny - odparł Walas'hk. - Nie uwierzę, póki nie zobaczę strzępków ciał!

    * * *

    - Doprawdy, nie wierzę.

    Szechter uśmiechał się obserwując dwójkę związanych więźniów z workami na głowie, siedzących w asyście Homokomando.

    - Omijają mnie przełomowe momenty w historii Galaktyki - ciągnął. - Upadek Republiki, upadek Imperium, ale pewne rzeczy w ogóle się nie zmieniają.

    Na rozkaz Pryde'a komandosi ściągnęli worki z głów Tankena Nuruodo i Caiusa Carrambusa.

    - Wy to chyba lubicie - rechotał reprezentant Polin.
    - A ty lubisz być wiecznie na drugim planie w polityce? - Caius nie tracił rezonu mimo fatalnej sytuacji. - Walas'hk wraz ze Zjednoczonym Sojuszem nie będą patrzyli przychylnie na byłych imperialistów.
    - Możliwe, możliwe... - zgodził się Szechter. - Ale to są problemy dla następnego. Dzisiaj świętujemy ponowne spotkanie. Ja jestem waszym gospodarzem, wy moimi gośćmi. Co z wami zrobię, czas pokaże. Tymczasem rozgośćcie się w skromnych progach Homoharemu.

    Szechter kątem oka spojrzał na przychodzącą wiadomość od Oyage Parany. Wstał, aby znaleźć pomieszczenie dające więcej prywatności i minął dwóch więźniów na krzesłach. Przed wyjściem odwrócił się na pięcie.

    * * *

    - Mistrzu Zah'aramanie, mistrzu Ornnie! Co z nami teraz będzie? - zapytał młody padawan.
    - Zakon Jedi będzie trwał tak długo, jak żyć będzie ostatni Jedi - odparł mistrz Yori. - Być może ostatnie zaburzenie w równowadze Mocy jest w istocie jej wyrównaniem. Niezbadane są wyroki Mocy. Trzymaj miecz prosto.

    Padawan nieporadnie machał mieczem, próbując odbijać wiązki plazmy z treningowego drona. Zah'araman uśmiechnął się i wyłączył swój miecz.

    - Na dziś wystarczy, jutro też jest dzień.

    Młodzi uczniowie podskoczyli z radości i sprężystym krokiem pobiegli do dormitoriów. Do sali treningowej wszedł mistrz Azejjoso, prowadząc transporter z rzeczami osobistymi.

    - Nie będziesz się czuł samotny w Świątyni? - zapytał Ornn.
    - Ktoś musi się nią zaopiekować, a Wy nie możecie lecieć - odparł pogodnie Azejjoso. W tych czasach Akademia jest ważniejsza. Wiem, że będzie w dobrych rękach.
    - Mogę powiedzieć to samo o tobie, mistrzu - uśmiechnął się Zah'araman

    Azejjoso ukłonił się mistrzom i skierował się w stronę promu. Zanim rampa zdążyła się zamknąć, a statek odlecieć w stronę Coruscantu, spojrzał jeszcze raz w stronę dwóch mistrzów. Obaj którzy wyciągnęli w jego stronę ręce na pożegnanie.

    - Do zobaczenia wkrótce!
    - Do zobaczenia. I niech Moc będzie z Wami.

    ---------------------------------------------------------------------------

    KONIEC
    #lacunafabularnie
    pokaż całość

    źródło: encrypted-tbn0.gstatic.com

  •  

    Tymczasem w zaświatach #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Zasady:
    W tym wątku mogą wypowiadać się jedynie martwi.
    Muzyka

    Mówią, że przeciwieństwa się przyciągają. Być może i to jest prawdą, w końcu nie zawsze się zgadzali. Ona uznawała jedi za zło i zagrożenie, on – za przydatne narzędzie. Ale tym, co naprawdę ich połączyło, były podobieństwa. On i ona, kanclerze, kochający pancerniki, kochający skuteczność, brutalnie zamordowani przez najemników za walkę o lepszą przyszłość dla całej galaktyki. Być może gdyby pisany był im inny los... gdyby nie mieli poświęcić się za sprawę... mogliby teraz wspólnie oglądać w jednym z ogrodów spokojnej Kokury zachód słońca nad wdzięczną galaktyką. Ale ponieważ konstytucja była w nich silna, dostali drugą szansę w zaświatach.

    - Aaa pan Drabałach! - Wysiadając z prywatnego pancernika, Kormak powitał swojego niedoszłego ochroniarza, nieznacznie tylko przekręcając jego nazwisko. - Miło spotkać. Mam nadzieję, że pomoże nam pan w ochronie wesela przed, dajmy na to, wejściem takiego Balara?
    - T- tak. - Jedi powiedział przez zaciśnięte zęby. Lacheb przez chwilę pomyślał, że A'Drabałach wydaje się dziś być nie w sosie, ale nie miało to dla niego znaczenia. To miał być dzień, który rozpocznie dla niego nowe życie. Życie pełne szczęścia, z ukochaną kobietą u boku.

    I oto przybyła i ona. Fimbria Ys wyglądała zjawiskowo w śnieżnobiałej sukni. Niemal tak zjawiskowo, jak musiała wyglądać, gdy wysyłała pancerniki na Lankostę, pomyślał eks-kanclerz. Podał uśmiechniętej eks-kanclerzyni rękę.
    - Jak się czujesz? - Zapytał.
    - Nie czułam się tak dobrze odkąd oglądałam walkę najemników na arenie - zaśmiała się Fimbria. - Szkoda, że jej zwycięzca ostatecznie okazał się-
    - Nie kończ. - Lacheb ścisnął jej rękę. - I tak już nie musimy się nimi przejmować.

    Wspólnie ruszyli w stronę urzędu zaświastanu cywilnego, gdzie oprócz tłumu zaproszonych martwych czekał na nich duchokierownik (Kormak nie miał nic przeciwko prośbie antyjedaistycznie nastawionej wybranki, aby ślub był cywilny). Wspólnie ruszyli rozpoczynać nowe życie, jako dwie dusze nadające na tych samych falach.

    pokaż spoiler @lacuna ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: pinkdesk.org

    •  

      @Kroomka: Wzruszony Zaarbald rozdarty pomiędzy trzema światami patrzył jednym okiem na zakochanych. Widział, że ciągnęło ich do siebie jak Nar Huttę do ostrzału orbitalnego z 80 pancerników. Ach, ich miłość płonie jak napalm zrzucony na siedzibę najemników. Dodałby coś jeszcze, ale nagle został przyciśnięty czymś ostrym do podłogi i z jego policzków wycisnęła się wilgotna ciecz tylko po to, by się rozsmarować na podłożu. pokaż całość

    •  

      @Kroomka: Muun siedział wygodnie w ostatnim rzędzie. W takich momentach jak ten przydawała się podłużna głowa. Wszystko było widać i nie musiał się nawet starać wychylać nad innych.
      Właśnie miały paść słowa przysięgi kiedy wzrok martwego Sitha przyciągnęło coś o wiele bardziej atrakcyjnego niż najpiękniejsza miłość.

      Na stole z zastawą stały one.

      -Ja Lacheb,

      Muun delikatnie ruszył w ich kierunku.

      -Ślubuję Ci,

      Podniósł opakowanie ku lampie sufitowej tak, że jej światło stało się aureolą obserwowanego obiektu.

      -Miłość,

      Muun uklęknął na prawe kolano nadal trzymając paczkę w górze,

      -Wierność,

      Nie mógł już dłużej wytrzymać,

      -I tak ze 40 pancerników do bombardowania holozaświatów.

      Kurwa, Pryncypałki.

      -Na mocy nadanej mi przez urząd ogłaszam was mężem i żoną. Możesz pocałować pannę młodą.

      Opakowanie z szelestem poleciało w przestrzeń. Już nic nie stało na przeszkodzie pomiędzy nim a paczką. Nadszedł moment uczty!
      pokaż całość

  •  

    #lacunafabularniestarwars
    #lacunafabularnieczarnolisto

    Sztuka wojny

    Mały niszczyciel wyłonił się z nadprzestrzeni. Jego systemy maskujące działały bez zarzutu, o czym świadczyło to, że z pobliskiej oceanicznej planety nie poderwał się żaden statek. To mogło się jednak szybko zmienić, okręt albowiem kierował się wprost na planetę.

    — Teraz to mam tego głowonoga, hehe — nadzorująca wszystkim z mostku Esca zacierała rączki, uśmiech nie opuszczał jej twarzy
    — Księżno — rozmyślania Esci przerwał komandor — statek wejdzie na orbitę księżyca planety za około minutę. Jakie dalsze rozkazy
    — Doskonale, doskonale. Gdy tak się stanie, przekierować całą energię do działa laserowego na dziobie.
    — Co? — na twarzy komandora pojawiło się zdziwienie
    — I dać mi nad nim pełną kontrolę
    — Ale Pani, jeśli to zrobimy to stracimy nasz kamuflaż i staniemy się łatwym celem
    — Zaufaj mi, po prostu.

    Niszczyciel wszedł na orbitę księżyca Aquaparkii. Ostatnim manewrem ustawił się przodem do powierzchni satelity, po czym zgodnie z rozkazem cała energia została przekierowana do głównego działa. Laserowy promień rozbłysł, z całą swą siłą uderzając na powierzchnię, topiąc i odrywając setki ton skał.

    — Księżno, z planety poderwały się myśliwce Sithów. Musimy uciekać, teraz!
    — Czekaj komandorze, jeszcze nie skończyłam — odparła Esca, cały czas manipulując drążkiem od działa
    — Wystrzelili rakiety, jeszcze chwila i zginiemy!
    — Czekaj
    — Zaczęli nas ostrzeliwać laserami, przypominam, że cała energia została przekierowana do działa, osłony są nieaktywne!
    — Czekaaaaj...
    — Santa Madonna, nie myślałem że dołączę do Sixtusa III tak szybko...
    — Gotowe! — zakrzyknęła Esca — komandorze, kierunek Holcea!
    — Nie mamy obliczonych współrzędnych, mimo że hipernapęd już działa, to bez współrzędnych nie wrócimy do domu.
    — Co do kurwy? To zamiast przygotować odpowiedni kurs to ględziłeś mi nad uchem?
    — Kolejny raz przypominam, cała energia została przekierowana do działa laserowego. Nie miałem jak tego zrobić!
    — A no tak — Esca zamyśliła się, jednak w tym samym momencie potężne uderzenie zatrzęsło statkiem — jebać, niech komputer skorzysta z losowych współrzędnych
    — Ależ...
    — TO ROZKAZ KOMANDORZE I NIE PIERDOL MI ŻE TO JEST NIEBEZPIECZNE!

    Hipernapęd okrętu zaświecił się, i wkrótce potem niszczyciel Esci znikł z układu, zostawiając myśliwce z Aquaparkii za sobą, zaskoczonych obrazem jakim dostrzegli na księżycu. Tymczasem na niszczycielu

    — Księżno, nie wiemy gdzie lecimy, jak to się skończy i czy w ogóle przeżyjemy — zaraportował komandor
    — No u chuj, ważne, że jak Zoidberg rano wstanie to będzie go dupa bolała

    ____________________________________________________
    @Onde pozwoliłem sobie wykorzystać planetę ( ͡º ͜ʖ͡º)
    pokaż całość

    źródło: PmuvhEY.jpg

  •  

    Układ który będzie rządzić

    Półroku temu.
    - Bez wyjaśnień nie będzie umowy Volesusie - Mateo nie ustępował.
    - A co mi tam. Zaufam panu, ale ostrzegam - Volesus uniósł palec - Mam wysoko postawionych przyjaciół w każdej frakcji. Jak mnie oszukasz to nigdzie się nie zdołasz ukryć.
    Nastała chwila ciszy, która została przerwana zapalonym cygarem.
    - Zgoda! Ale tak jak mówiłem, można mi ufać - powiedział przywódca DUPy.
    Volesus przeczesał głowę i spojrzał wnikliwie na senatora.
    - Dobra to słuchaj pan. Pobawiłem się trochę w matematykę. Tam dodałem tu odjąłem. I niech pan spojrzy - Volesus pokazał swoje zapiski.
    - A niech mnie diabli. Cudo plan. Czyli to znaczy?
    - Tak. To znaczy, że jeśli uda nam sie pozyskać tych senatorów to będziemy najbardziej znacząca frakcją w galaktyce. I to mając taki sam potencjał gospodarczy i militarny jak inni. Ale to co wpływa na nasza korzyść to
    - Neutralność - dokończył Walas'hk.
    - Dokładnie - potwierdził Gwardius.
    - Spróbuje przekonać tych senatorów. Jak ja nie dam rady to niech pan spróbuje.
    - Z KPP nic nie wyciągniemy? Albo z sithow?
    - Trzymają sie razem. Poza tym jest ich tylko dwóch. A z sithów? Ma pan na myśli te krótkowzroczne karaluchy? Jak bedzie trzeba spróbujemy. Do układu proponuje jeszcze dołożyć dwie rzeczy. Stworzenie najemniczego programu oraz całkowity zakaz używania mocy.
    - Lepszych słów moje uszy nie mogły słyszeć.

    ----------------------------------------------------------------

    Trybunał

    - Halo pan Slant? Przekonał mnie pan, skorzystam z pana usług.
    - Slant is dead baby - odparł głos.
    - Co? Ale
    - Chce pan adres spotkania? Już podaje, ulica za pańskimi plecami, numer sześćdziesiąt sześć
    Za plecami Volesusa wyrósł ogromny budynek który zdawał sie nie mieć końca. Nie zastanawiając ani chwili dłużej postanowił do niego wejść. Mimo nieskończonego rzędu okien na zewnątrz w środku znajdowały się tylko jedne drzwi. Kiedy się obrócił, wyjście znikło, a on sam znalazł się w zadymionym pomieszczeniu, w którym siedziało przed nim trzech innych Volesusów.
    - Co tu sie dzieje? - zdziwił sie senator.
    - Może ty nam odpowiesz? - odparł środkowy Volesus.
    - Śmiesznie wyglądasz - wyśmiał Volesusa najschludniej ubrany Volesus.
    - Czemu taki nieudacznik jak ty przyszedł tutaj? - zapytał trzeci z nich który siedział w generalskim ubraniu.
    - Kazano mi tu przyjść w celu…
    - Gdyby panu kazano skoczyć z mostu to by pan skoczył? - wciął sie w zdanie Środkowy.
    - Myślałem że tak trzeba - odparł Generał.
    - Bezguście - zrugał resztę Elegant.
    - Podobno mogę odzyskać kontrole.
    - To zmężniej i rzuć wyzwanie bestii! Zabij córkę, ocal smoka! - powiedział Generał.
    - Przecież teraz jest - Elegant zatrzymał sie w wypowiedzi i spojrzał na Generała - Idealnie, więc po co zmieniać?
    - A czy miałeś ją w pierwszej kolejności Volesusie? - środkowy spojrzał prosto w oczy Gwardiusowi - Może to pytanie jako pierwsze powinieneś sobie zadać.
    Zanim prawdziwy Volesus zdarzył odpowiedzieć, Środkowy kontynuował.
    - Nawet gdybyś ja odzyskał, to nic już nie zrobisz. Karty zostały rozdane. Ruchy zapadły. Niczego nie dokonałeś Volesusie. Historia cie nie zapamięta.
    - Dużo mówisz. Szczególnie że ty to ja, a ja to ty - odparł Gwardius po zastanowieniu - Cóż pora kończyć prawda?
    - Powodzenia.

    ----------------------------------------------------------------

    Nowe twarze, nasze układy

    3 miesiace temu.
    - No cóż z senatorami nam nie wyszło, tak jak mówiłem karaluchy - podsumował Volesus nalewając drinki.
    - Niestety Volesus, to jak może pan...
    - Dlatego wpadłem na inny pomysł! Zamiast karaluchów użyjemy szczury!
    - Nie bardzo nadążam – odparł Mateo.
    - Za około dziesięć minut, pojawi się propozycja dla najemników. Propozycja zrobienia przewrotu na planetach. W tym mojej. A ponieważ
    - Sprytne - wciął sie w zdanie senator Skarpetonu - Senatorzy nie chcą, to odbierzemy im władze i dogadamy sie z nowymi władcami. Tylko widzę lukę w pańskim planie. Co jak podbija pana?
    - Oh o to proszę sie nie martwić. Mój tajny agent wszystkiego dopilnuje.

    ----------------------------------------------------------------

    Et tu Urgot?

    Dzień przed pancernikową katastrofą
    - Jak to kurwa Urgot plan uległ poważnym zmianom?
    - No wiesz jak to bywa, plany się zmieniają.
    - To wiem. Ale CO zmieniłeś.
    - Hehe, odpal holovp o 14, to zobaczysz.
    - Urgociku kochany. Gadaj natychmiast! Co ty zrobiłeś.
    - Elo, benc, lece, mam strasznie napięty grafik.
    - Niech was wszyscy diabli - wykrzyczał Volesus to holomórki - Wy przeklęte karaluchy, szczury i wszystkie inne raki. Nie chcecie współpracy? Nie chcecie przyjaznego traktowania GDZIE JA MÓWIE A WY ROBICIE - Cesarz z wściekłości rzucił stołem o ścianę - Dobrze. Dobrze. Będzie po waszemu. Ale dajcie mi tylko trzy miesiące, a pokaże wam. Pokaże wam że Kormak to był anioł. Wy, wyyy, ja was zabije!

    ----------------------------------------------------------------

    Jedno cesarstwo, jeden naród, jeden Volesus

    Chwila po rozmowie z Urgotem.
    Nagle trzej Volesusi zniknęli, a przydymiony pokój zmienił się w las pełen śniegu. A przed Volesusem pojawiły się dwie postacie. Bestia która przed chwilą demolowała pokój cesarza na Bellorum oraz Ideał, który był ubrany w krótkie spodenki i okulary przeciwsłoneczne.
    - Jak tam kontrola Bestio? Widzę, że plany się powodzą. A ty Ideale? Jak tam osiemnaście lat wakacji? - zanim zdarzyli odpowiedzieć Volesus machnął ręka i kontynuował - Sprawa jest prosta. Od teraz możecie mi najwyżej buty lizać.
    - Trzy miesiące o więcej nie proszę - warknęła Bestia.
    - I co ci to da? Plan miałeś genialny, ale ludzie go nie kupili, zdarza się.
    - Genialny? Naraził planetę na rządy najemników!
    - Powiedział gość co wyszedł po fajki i nie wrócił - skwitował Volesus - Ja mam inną propozycje. Ochronę nas i Bellorum jednocześnie.
    - Czyli co?
    - Czyli przejmuje kontrole. Nie Ideał. Nie Bestia. A Volesus Excelus Gwardius. Trzymajcie sie ciepło. Mam Bellorum do ratowania.
    - Czekaj co jak. Co z sithami, co z jedi, co z - Bestia sie dopytywała ale Volesus zbył to uśmieszkiem.
    - Co będzie, to będzie. Ave Bellorum, Ave Cesarz.

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: wallup.net

  •  

    Najsłodszy ze smaków - N9A #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Mapa Galaktyki
    Interaktywna Mapa Galaktyki
    Karta Postaci

    ---------------------------------------------------------------------------

    Protokół dyplomatyczny Skarpetonu przewidywał noszenie dość wąskich w pasie szat. Mateo za Polin ludowy nie był w stanie się do nich przyzwyczaić, mimo dokonania stosownych poszerzeń. Trudno się jednak dziwić, szaty te osobiście projektowała nieżyjąca już Aurora Pryde, która miała prowadziła najwyraźniej prywatną krucjatę przeciwko grubasom. Mimo wszystko Machowi Ys nie było do śmiechu, widząc wiercenie się Walas'hka.

    - Czego nie rozumiesz dziadku? - zapytał z przekąsem Mateo. - Mogłeś posłuchać admirała Tartysa, szybko zdusilibyście tę sterowaną przez Sithów rebelię i nikt nie mógłby kiwnąć palcem. A teraz? Sam zobacz co się dzieje nad Lapiterą.

    Ys siedział odrętwiały na fotelu, obserwując walkę Pancerników Koalicji Planet Południowych i Imperium Sithów na orbicie Lapitery. Tak wielkiej potyczki nie widział już od czasu buntu ozillońskiego, którego przecież Zjednoczony Sojusz był jedynie biernym obserwatorem.

    - Pomyślisz sobie - ciągnął Mateo przechadzając się po pomieszczeniu - Okej, KPP rozbiło Dariona na Yenzurusie i Lapiterze w drobny mak, niedobitki którym dałeś azyl na Lapiterze kosztują cię właśnie całą flotę ale nie szkodzi! Z pomocą przyszło Imperium Sithów! Czternaście Pancerników Zielonych kontra dwadzieścia jeden Czerwonych to raczej jednostronny pojedynek, prawda? No, może trochę sithowie stracą, powstanie rebelia, bla bla bla. Tak myślisz?

    Walas'hk wyciągnął palec w kierunku ekranu.

    - To pa tera.

    Na radarze pojawiło się trzynaście kolejnych Pancerników.

    - Dobrze liczysz, w DUPie mamy ich dokładnie trzynaście.

    * * *

    Hatarron starał się kontrolować oddechy. Były miarowe, choć słyszalnie przyśpieszone. Do ściany zaraz za nim przyklejeni byli Neige, Urgot, Navian i Daniel. Thane zacisnął zęby i już miał detonować ładunek, kiedy metaliczne ramię droida ścisnęło go za nadgarstek. Najemnik syknął z bólu, a GP.CT-QQ pokręcił głową.

    - Użyłem ludzkiej emocji pogardy, zrozumiałeś ją debilu?
    - A o co ci teraz chodzi? - zapytał teatralnym szeptem Navian

    Droid bez słowa podszedł do drzwi i wcisnął przycisk. Wrota rozsunęły się cicho i HK wszedł do środka. Pozostali Najemnicy bez słowa podążyli za droidem i od razu rozpoczęli przeszukiwanie pomieszczenia. Wleczony za nimi i związany Zeall Lankost nie dawał za wygraną i szamocząc się próbował poluzować liny, którymi był związany. Daniel założył butlę ze zbiornikiem gazu Tibanna na plecy i wycelował dyszę miotacza ognia w stronę przerażonego Zealla. Widzący to Urgot doskoczył do Pharaephta, strącił na ziemię dyszę i naprzemiennie szeptał "Później!" i stukał się w czoło w kierunku krewkiego Najemnika.

    Gdy wszyscy obładowali się granatami, bronią i materiałami wybuchowymi, przeszli do hangaru. GP.CT-QQ podszedł do terminala i podłączył się do interfejsu droidów, pozostali po cichu udali się na pokład Lekkiej Fregaty.

    - Nie musicie się skradać, wyłączyłem wszystkie systemy bezpieczeństwa - przekazał przez komunikator droid.

    Pokład średniej jednostki robił na Najemnikach wrażenie. Automatyzacja jednostki stała na najwyższym poziomie, a na platformach startowych Fregaty czekały unowocześnione myśliwce, zbudowane na podstawie planów Omni.

    - Xidus to był jednak gość - kiwnął głową z uznaniem Neige. - Nic dziwnego że wystrzelał sam tych wszystkich Jedi.
    - To nie jest projekt Xidusa - poprawił go droid. - To zmodyfikowany projekt myśliwca Omni. Wspólna baza projektowa, inne modele.
    - Skąd w ogóle masz te plany Zeall? - zapytał Daniel, ale były senator nie był w stanie nic odpowiedzieć przez knebel na ustach.
    - Od Parany - odpowiedział za niego Urgot. - Była przecież w Radzie Bezpieczeństwa. A propos Parany.

    Najemnicy kiwnęli głowami i zajęli miejsca na mostku kapitańskim. Lekka Fregata wystartowała z Lankostii i skierowała się na sąsiadujący z planetą układ Muunilist.

    * * *

    Eksplozja kolejnego Pancernika zmroziła krew w żyłach Jedi, przebywających na mostku kapitańskim. Jeden z komandorów po raz drugi zaproponował Jedi ewakuację promem na powierzchnię planety. Aqumulus potrząsał głową, ale twarz Stah-Schka nie była już taka tęga.

    - Mistrzu, to koniec. Przegrywamy tę potyczkę i nie mamy jak stąd uciec. - powiedział poważnie komandorów
    - Nie mogę was tutaj wszystkich zostawić - mistrz Coll nie dawał za wygraną

    Odczuwał u wszystkich mistrzów niepokój. U wszystkich, poza jedną osobą.

    - Nasze przeznaczenie dopełni się gdzie indziej - powiedziała mistrzyni Noxalia. - Nic tu po nas Aqumulusie.

    Wszyscy wpatrywali się w decyzję Colla, a gdy tylko kiwnął głową na znak potwierdzenia, wszyscy ruszyli w stronę lekkiego transportowca. Wystartowali w obstawie kilkunastu myśliwców, ale po chwili dołączyło do nich kilkanaście myśliwców Imperium. Wywiązała się walka, w której Jedi postawili wyłącznie na ogień zaporowy. Głównym celem było bezpieczne dostanie się na powierzchnię Lapitery. Gdy weszli w atmosferę planety, ku zaskoczeniu obserwującego sytuację Uaima punkty na radarze zaczęły nagle znikać.

    - Mamy awarię radaru - krzyknął. - Przejdźcie na lądowanie ręczne.
    - Radar działa! - odkrzyknął Orion. - Co tam się dzieje?
    - Myśliwce i Pancerniki zaczynają znikać. I nasze, i Sithów.

    Jedi pobiegli na tył statku, aby przez szybę zobaczyć co się dzieje. Seria eksplozji przetoczyła się po myśliwcach obu stron. Wybuchały jeden po drugim, bez konkretnego wzoru. Na drugim planie Pancerniki Imperium Sithów i KPP zaczęły nagle płonąć, powoli tracąc sterowność. Chmara kapsuł ratunkowych, promów i myśliwców zaczęła opuszczać tonące w przestrzeni kosmicznej okręty, ale te ostatnie krótko po starcie również wybuchały.

    - Co tutaj się stało? - myślał na głos Stah-Schek
    - Co u licha?! - krzyczał Ordo-Karr, uciekając na pokładzie promu i obserwując za sobą Pancernik.
    - Co do ku#$%y - skomentował elokwentnie Walas'hk w obecności zdezorientowanego Macha.

    Najemnicy i Zeall poczuli ogromny wstrząs, który wyrzucił ich Lekką Fregatę z nadprzestrzeni. Zdając sobie sprawę z ogarniającego okręt płomienia pośpiesznie udali się do kapsuł ratunkowych. Navian, Neige i Urgot zajęli jedną z nich, Hatarron, Daniel, GP.CT-QQ i Zeall wsiedli do drugiej. Wciąż nie rozumiejąc przyczyn eksplozji świeżo zdobytych myśliwców wysłali sygnał pomocy, oczekując iż ktoś usłyszy ich krzyk w przestrzeni.

    * * *

    Lekki transportowiec Jedi wylądował na Lapiterze. Mistrzowie potrzebowali nowego planu działania w obliczu niespodziewanego.

    - Polecimy w atmosferze na drugą stronę planety, potem na orbitę - mówił mistrz Uaim. - Stamtąd wracamy na Yavin 4 i przegrupujemy siły. Musimy stworzyć...
    - Nie możemy wiecznie uciekać - powiedziała cicho Noxalia. - Tym bardziej że oni już tu są.

    Ostatnie zdanie zmroziło krew w żyłach Uaima. Spojrzał pytająco na mistrza Colla i Stah-Schka, którzy z kamienną twarzą kiwnęli głową potwierdzając słowa mistrzyni. Orion ściągnął usta i sięgnął po swój miecz.

    - Nie uciekniemy przed przeznaczeniem - Aqumulus zachowywał mimo wszystko pogodę ducha. - Oni też już o nas wiedzą i za chwilę tu będą. Możemy zaprowadzić pokój w Galaktyce już dziś. Tu i teraz.

    Noxalia wyciągnęła swój nowy nabytek - miecz z fioletowym ostrzem po mistrzu Spektrumie. Leżał w jej drobnej dłoni wyjątkowo dobrze, zupełnie jakby był jej przeznaczony. Spojrzała na wschód, a na tle budzącego się do życia słońca dostrzegła zbliżający się prom. Statek wylądował kilkadziesiąt metrów od stojących nieruchomo Jedi. Z pokładu zeszli Darth Relith, Ordo-Karr i Krwawy Dziewięć. Relith i Ordo-Karr kurtuazyjnie z lekkim uśmiechem skinęli głowy w kierunku mistrzów Jedi, na co ci nie pozostali dłużni. Czerwone, zielone ostrza zapłonęły w rytm jednej melodii. Dźwięk fioletowego miecza ukoronował uwerturę do największej od wielu tysięcy lat bitwy.

    ---------------------------------------------------------------------------

    KPP i IS tracą wszystkie Pancerniki.
    DUP -1 PM

    Navian, Neige, Urgot, GP.CT-QQ, Hatarron, Daniel i Zeall utknęli w przestrzeni kosmicznej gdzieś pomiędzy Muunilist i Lankostą. ( @LeBronPL @Miczubezi @Legzday @Anagama @Gdanio @Athreus @Kozlov666)

    @Hrabia_Vik @Zeroskilla @TheDamex @Uaimmiau @Yokaii @Lisaros @Akumulat @Stah-Schek

    @Matei123

    koniec jest blisko
    pokaż całość

    źródło: i4.ytimg.com

    •  

      Orion Belaka

      Wiedziałem, że z tym mistrzem to jest jakaś podpucha!!!! Dodatkowo jeszcze tych tu brakowało, shitowie wiecy mi użytkownicy cienej strony mocy, zobaczymy jaki twardzi są!
      <bierze łyk z piersiówki>
      Aaaaa...., ale mocna!
      Co ja gadam za głupoty, przeciez moc wokoło nich aż wiruje. Pora się chyba przygotować za zjednoczenie z mocą... eh..., ale miecze to fajne mają to musze im przyznać. Jedyna nadzieja a w tym, że jest nas więcej no i mamy jeszcze Noxalie.
      <wyciąga spod szaty pistolet>
      Dobrze kolego że cie zabrałem z sobą, zawsze chciałem podenerwowac takiego Ordo-Karra ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Chce ktoś łyczka gorzałki przed zbawą?
      pokaż całość

      źródło: cdn2.toys4boys.pl

    •  

      Mistrz Stah Schek spogladal na oktarynowy promien swojego miecza. Pomoz mi Przyjacielu. Ten ostatni raz zanim do Ciebie dolacze.

      - Nie lekajcie sie. Pamietajcie co jest nasza sila. Wspolpraca i zaufanie. Kazdy Sith bedzie walczyl sam. My musimy walczyc razem. Oslaniac sie wzajemnie i wyczekiwac okazji.

      Kontrola i opanowanie. To my panujemy nad moca, nie ona nad nami. Wyciszcie emocje. Otworzcie sie na jasna strone.

      To nie dotyczy Ciebie Mistrzyni. Badz szałem nas wszystkich. Sprowadz na nich sluszna kare za to co uczynili Zakonowi i calej Galaktyce.

      Tak zwyciezymy.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    OSTATNIE ZAMÓWIENIE
    Kontynuuacja tego wpisu

    3 lata temu
    Holcea - Pałac Letni Królowej Karnassy Aqre


    Ciało strażnika zmieniło się w miazgę napotykając ziemię na swojej drodze i Erk wiedział, że niedługo sam pójdzie w ślady tego biedaka. Trzeba patrzeć trzeźwo na takie rzeczy. Wisiał właśnie trzymając się krawędzi pałacowego gzymsu jedną ręką, druga postrzelona, wisiała bezwładnie wzdłuż jego boku. Jego palce ślizgały się powoli, zaprawa która spajała kamienie, zaczęła odpadać. Skradanie się, włamanie, walka, ucieczka na szczyt pałacu, to wszystko pozbawiło go sił i teraz już nic nie pozostało poza nadzieją na cud. Wisząc zastanawiał się, jaki dźwięk wyda z siebie kiedy będzie leciał w powietrzu.

    - Pora umierać - wymamrotał a osłabiona ręka puściła krawędź dachu.

    W ostatniej chwili na jego nadgarstku zamknęły się mocne palce. Usłyszał stęknięcie, poczuł jak ktoś mocno ciągnie go za rękę. Nie mógł w to uwierzyć, ale centymentr po centymetrze zaczął przybliżać się w kierunku krawędzi pałacowego dachu. Przed oczami zobaczył "Krwawego", granat termiczny którym oberwał gdy uciekali ze skarbca, stopił część jego hełmu odsłaniając połowę twarzy. Kapitan zaciskał zęby, oczy miał przymknięte z wysiłku a na odsłoniętej szyi widać było naprężone żyły. Erk podciągnął w końcu pierś i zdołał przerzucić kolano a potem całe ciało za krawędź budynku.

    - Jesteś cały? - wydyszał kapitan i nie czekając nawet na odpowiedź wcisnął Erkowi blaster w drugą zdrową rękę - No to zapraszam napierdalać.

    Za plecami najemników trwała właśnie ogłuszająca blasterowa kanonada, którą serwował pałacowym strażnikom Mateo. Odgłosy wystrzałów w jednej chwili ustały jak ucięte mieczem. Uzbrojona w broń białą straż przyboczna, a także regularni strażnicy zaczęli nerwowo wyglądać ze swoich kryjówek po drugiej stronie dachu.

    - Kurrrrwa żre ten blaster R20-stki jak pojebany - Mateo próbował pociągnąć za spust ale bez efektu. Z blasterów wysypały się zużyte baterie R20 a otyły najemnik trzepał się po kieszeniach szukając nowych. - Nie stójcie tak! Jak Han zaraz nie przyleci to wystrzelają nas tutaj jak padawanów w przestrzeni kosmicznej!

    Jak na zawołanie za ich plecami pojawił się wielki cień. Lekki frachtowiec w znajomych żółto-czerwonych barwach powoli obniżał lot a trap prowadzący do ładowni powoli zaczął się otwierać.
    - Sorry chłopaki za spóźnienie. Straszne korki na tej Holcei - w słuchawkach odezwał się Han. Po niewyraźnym głosie poznać było że pilot znowu był pijany - Wskakujcie.


    Han ruszył na wysokich obrotach z trzeciego biegu, piłując hipernapęd do oporu aż w końcu zwolnił ręczny a silniki buchnęły błękitnym płomieniem i transporter wystrzelił do przodu.

    Krwawy ocknął się nagle z zamyślenia a wspomnienia zmarłych towarzyszy uleciały. Ktoś go wołał.
    - Żyjesz? Mówiłem coś... - siedzący na fotelu pierwszego pilota Navian podejrzliwie spojrzał się na towarzysza - Ciągle myślisz o zemście co? Wiesz gdybyś wtedy próbował zestrzelić Ordo-Karra to teraz twoje szczatki latałby gdzieś po kosmosie.
    - Może...
    - Krwawy ja ciebie szanuje ALE coś ci powiem. Na mojej ojczyźnie jest takie powiedzenie. "Jeżeli szukasz zemsty - szykuj dwa groby", niechciałbym żebyś...
    - Świetnie. W takim razie drugi grób wykopie dla jakiegoś Jedi który się napatoczy.
    Navian uśmiechnął pod nosem.
    - Chciałbym mieć Twoją pewność siebie.
    pokaż całość

    źródło: Star-Wars-Underworld-Test-Footage-Concept-Art-Bounty-Hunters.jpg

  •  

    Oyage Parana, ???

    Parana siedziała samotnie przy stoliku na którym rozłożona była dziwna i nadmiernie skomplikowana gra. Z cichym szmerem rozsunęły się drzwi i do pomieszczenia pospiesznie wkroczył młody chłopak należący do załogi statku..

    - Pani Senator ... - rozpoczął ale kobieta szybko mu przerwała.
    - Mówiłam żeby nie używać wobec mnie tego przestarzałego i nic nie znaczącego tytułu. Nie po to zniszczyłam ten system aby zachowywać sobie po nim jakieś pamiątki.
    - Oczywiście, przepraszam najmocniej. - to mówiąc skłonił głowę w przepraszającym geście.
    - To nic takiego - powiedziała spokojnym głosem Oyage - O co chodzi?
    - Pani, nasze system właśnie wykryły podejrzany ruch w pobliskich sektorach. To może oznaczać atak na naszą pozycję. - wypluł z siebie najszybciej jak potrafił przestraszony chłopiec na posyłki.
    - I co w związku z tym? - zapytała niewzruszona tą wiadomością Parana.
    - Eee ... no ten. Ktoś może chcieć nas zaatakować, a ataki z zaskoczenia historycznie były powodem wielu zgonów. Nie obawia się Pani o swoje życie?
    - Obawy są oznaką słabości. Słabość wiąże się z brakiem zaufania w swoje umiejętności i możliwość. A brak zaufania potrafi się roznosić szybciej niż jakakolwiek inna zaraza. Powiedz mi, szczerze jako osoba a nie mój żołnierz, czy ufasz mi?

    Chłopak wyczuwając że od jego odpowiedzi może zależeć więcej niż jest w stanie pojąć odpowiedział po zaledwie ułamku sekundy:
    - Oczywiście że ufam, tak jak każda osoba z załogi.
    - Huh, każdy ... Wiesz co to jest? - zapytała Parana wskazując na stolik przy którym siedziała.
    - Wygląda na jakieś holoszachy, ale jakoś więcej poziomów jest ...
    - Bo to są szachy wielowymiarowe. Ta gra pozwoliła mi na zrozumienie fundamentalnej zasady we wszechświecie: zawsze staraj się grać na większej planszy niż przeciwnik. Ile poziomów tutaj widzisz?
    Zupełnie nieprzygotowany na takie spotkanie chłopak zaczął liczyć plansze, kolory i rodzaje figur próbując znaleźć odpowiedź na pytanie.
    - Trójwymiarowe? - odpowiedział w końcu po niemal minucie dedukcji.
    - Doskonale. - odpowiedziała Parana na co załogant odetchną z ulgą - Dokładnie takiej odpowiedź oczekiwałam - błędnej.
    Źrenice młodego mostkowego rozszerzyły się gwałtownie gdy dotarło do niego że jednak odpowiedział źle.
    - Ja.. jak to?
    - Zawsze. Graj. Na. Większej. Planszy.
    W tym momencie wokół gry, zupełnie poza fizycznymi planszami, pojawiły się dodatkowe holograficzne figury.
    - Tak więc odpowiadając na twoje pierwsze pytanie: nie obawiam się o swoje życie, bo wierzę że w każdym jednym momencie mam przewagę nad innymi. Zapamiętaj to sobie. A co do tych statków - odwróciła się plecami do gońca - wykonać rozkaz 58. - i pogrążyła się dalej w grze.
    - Oczywiście, natychmiast przekażę.

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: parana iluzja.png

  •  

    Carrambus wyszedł właśnie z sali konferencyjnej. Briefingi prasowe należały według niego do najgorszych, spośród obowiązów kanclerza. I jeszcze ta tytulatura. Nie znosił nazwy tego stanowiska, a w ciągu godziny zwacano się do niego w ten sposów tyle razy, że wystarczyłoby mu na całe życie.
    Zaraz za drzwiami skinałą głową w stronę Harbbaga, młodszego oficera służby wywiadowczej.
    - Na rozkaz, panie Kanclerzu. - żołnierz ruszył w krok za Caiusem.
    - Jakie masz dla mnie informacje o rebelii w ZS?
    - Tak jak się spodziewaliśmy, panie Kanclerzu, za Darionem stoją Sithowie.
    - Tylko za nim, czy za resztą zamieszania również?
    - Na to nie ma jeszcze dowodów, ale jeśli wolno mi wyrazić swoje zdanie...
    - Nie krępuj się.
    - Zamach Mandalorian nie był inspirowany żdanym zewnętrznymi wpływami. To była raczej odpowiedź na aresztowanie Drala.
    - Czyli nie myliliśmy się co do Xsisa. Może brak mu politycznego doświadczenia, ale z pewnością nie rozumu. Pojawiła się okazja, a on ją wykorzystał.
    - Jakie dalsze rozkazy, panie Kanclerzu?
    - Kontynuujcie obserwację Dariona. Chcę znać jego każdy krok, każdy plan. Chcę wiedzieć z kim i oczym rozmawia. Chcę wiedzieć o nim wszystko.
    - Tak jest.
    - I jeszcze jedno.
    - Tak, panie Kanclerzu?
    - W takich nieoficalnych okolicznościach przestaniesz się do mnie zwracać per "Kanclerzu". Nie mogę już tego słuchać.
    - Eeee, tak jest panie...
    - Wystarczy "sir".

    -----------------------------------------------------------------------

    Po powrocie do gabinetu Carrambus nie zaznał chwili odpoczynku. Czekał już na niego stos raportów, dokumentów do podisania i kilka pilnych holokonferencji. To wszystko musiało jednak poczekać. Caius uruchomił komunikator i wybrał połączenie z admirałem Tartysem z ZS. W oczekiwaniu na ustabilizowanie projekcji sięgnął po pudełko z proszkami przeciwbólowymi. Od początku kryzysu mandaloriańskiego męczył go potworny ból głowy, którego nie był w stanie się pozbyć na dłużej, niż kilka godzin. Na nogach utrzymywały go właściwie wyłacznie tabletki.
    - Panie admirale, przykro mi, że poznajemy się w takich okoliczościach.
    - Mi również. Jak mniemam otrzymał pan naszą prośbę o pomoc.
    - Tak, wiadomość dotarła do mnie niedawno. Strata pani prezydent Celeste to wielka tragedia. Była jedną z odpowiedzialnych za sojusz między ZS i KPP.
    - Ufam, że w obecnej sytuacji ie pozostawicie nas bez pomocy.
    - Zjednoczony sojusz może liczyć na nasze wsparcie. Jesteśmy w trakcie przygotowywania kontyngentu bezpieczeństwa, który wspomoże wasze wysiłki zbrojne. Najdalej za tydzień będziemy gotowi do jego wysłania.
    - Kamień z serca. niektórzy z moich oficerów wyrażali pewne wątpliwości...
    - W naszą słowność? Proszę ich uspokoić. Dopóki KPP pozostaje pod moim przywództwem żaden z naszych sojuszników nie zostanie bez wsparcia. A skoro o przywództwie mowa - rozważał pan może kandydowanie na prezydenta? To znaczy - kiedy ten cały kryzys zostanie zażegnany.
    - Prawdę mówiąc zakoczył mnie pan tym pytaniem. Nigdy nie widziałem się w roli polityka, a co dopiero przywódcy...
    - Już teraz jest pan jednym i drugim. Czasami okoliczności nie pozostawiają nam żadnego wyboru. Czasami decyzja nie należy tak naprawdę do nas. Proszę spojrzeć na mnie - nigdy nie chciałem tego stanowiska. Gdyby nie upadek Republiki, pewnie dożyłbym swoich dni jako skromny senator. Proszę się zastanowić. ZS potrzebuje silnego lidera, a KPP rozsądnych partnerów.
    - Dlaczego mam wrażenie, że ta decyzja zapadnie poza moim gabinetem?
    - Proszę się nie obawiać, nikt tu nie próbuje działać za pańskimi plecami. - odpowiedział Carrambus z uśmiechem, a gdy hologram zniknął i połączenie zostało przerwane, wciąż rozbawiony dodał:
    - Ja to już zrobiłem.

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Powoli do przodu - A9A #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Mapa Galaktyki (zaktualizowana przez Wolffe)
    Interaktywna Mapa Galaktyki
    Karta Postaci

    Szybkie zasady:
    - wpisy OOC są zabronione i będą usuwane -> OOC na Discordzie Graczy lub moim
    - głos zabierają tylko gracze, znajdujący się w tej turze na Yavinie 4
    - Do akcji grupowej potrzeba siedmiu zdrowych Jedi przebywających w Akademii (z wyjątkiem członków Rady)

    ---------------------------------------------------------------------------

    Stłoczeni przed niewielkim ekranem terminala byli senatorowie i Jedi jęknęli z zawodu, gdy Omni przestał odpowiadać na ich pytania. Zah'araman błyskawicznie wyciągnął kabel od holonetu i kontynuował zabezpieczanie kopii zapasowej sztucznej inteligencji.

    - Mam jeszcze mnóstwo pytań - westchnął Uaim, po czym spojrzał na Zah'aramana - Możesz go jeszcze pomęczyć o kilka spraw?
    - To zbyt niebezpieczne - odparł z powagą w głosie. - Dużo ryzykujemy otwierając tę kopię na Yavinowym środowisku. Dalsze badania muszą przeprowadzić naukowcy z prawdziwego zdarzenia.

    Zawiesił głos, zastanawiając się nad sensem słów, które właśnie wypowiedział. Co właściwie było niepoważnego we wszystkich działaniach, które podejmowali? Caius przywołał do siebie Volesusa, Tankena i Stah-Schka. Aqumulus przeciągnął się, po czym wstał i zaprosił pozostałych Padawanów na trening w dżungli. Tylko Noxalia stała nieruchomo. Pytającym wzrokiem patrzyła na mistrza Colla, który z uśmiechem odparł.

    - Tak, ty też.

    ---------------------------------------------------------------------------

    Formularz deklaracji Akcji Grupowej

    Do poniedziałku 06.04 do godziny 21:00 wszyscy przebywający na Yavinie 4 mogą wybrać aktywność w 9. turze.
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Uaim mi Au nie znalazł nigdzie Noxalii mimo najszczerszych chęci. Zatrzymał się w końcu w jej pokoju i odpalił nagrywanie holowiadomości na holodysk w myślach płacząc nad losem flory Yavinu dokunującej zapewnie teraz żywota.
    -Droga Noxalio - zaczął mistrz kończąc użeranie się z ustrojstwem - mam nadzieję że już czujesz się lepiej. Nie będę udawał że wiem co się z tobą dzieje ale i tak chcę zaoferować ci moją pomoc, nie trzeba było wielkich umiejętności żeby wyczuć że nagle wezbrała w tobie duża ilość mocy i to nie tylko jasnej. Oczywiście jak sam Spektrum wielokrotnie udowadniał ciemna strona mocy nie musi prowadzić na drogę sitha a ja sam też jestem zdania że równowaga mocy powinna zostać zachowana poprzez równowagę obu stron mocy w każdym Jedi. W sumie zastanawiałem się nawet - zaczął odpływać mistrz - czy równowagę mocy można by zachować hodując sithów w klatkach, albo jak w Truman Holoshow. Ciekawe czy coś takiego mogłoby “zadowolić” moc. No ale nie po to tu przyszedłem - zreflektował się Uaim - Chciałem dać Ci znać że nie żywię do Ciebie żadnej urazy, i tak, wiem że słowa mało znaczą, więc na dowód zostawiam ci to.
    Uaim teatralnym gestem wyciągnął miecz i otworzył komorę z kryształem. Następnie położył zielony kryształ obok dysku z holowiadomością.
    -Dałaś pokaz imponujących umiejętności moja droga, a od zostania mistrzynią dzieli Cię tylko decyzja rady, taki kryształ i ty sama. Dobrze przemyśl to czy jesteś już gotowa i nie bój się żadnej z odpowiedzi na to pytanie. Możesz zachować ten kryształ lub mi go oddać ale go nie zapomnij.
    -No - zakończył mistrz - Do zobaczenia na następnym treningu, chociaż zobaczymy dopiero kto będzie trenował kogo.
    Uaim zakończył nagrywanie holowiadomości i zamknął za sobą drzwi. W drodze powrotnej wsadził do miecza swój niebieski kryształ i zaczął cicho gwizdać. Lubił monologi.

    #lacunafabularniestarwars
    #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: krysztalek.jpg

  •  

    Forum Galaktyczne - S9F #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Mapa Galaktyki
    Interaktywna Mapa Galaktyki
    Karta Postaci

    ---------------------------------------------------------------------------

    Admirał Suriel Tartys był wiernym sługą Zjednoczonego Sojuszu i gorliwym orędownikiem demokracji. Po zamordowaniu prezydent Thalii Celeste nie miał oporów, by stanąć na czele i odbudować zaufanie do kilkusetletniego związku planet z Zewnętrznych Rubieży. Ani gnidy takie jak Darion, ani oportuniści w rodzaju Macha Ys nie wzbudzały w nim żadnego lęku. Wszystko jednak wymagało spójnych i zrównoważonych działań.

    - Panie admirale, melduję że Pancernik zajął miejsce na orbicie Mandalory, a przejmowanie kontroli nad planetą właśnie trwa.
    - Czy wysłana została depesza do KPP? Mam nadzieję, że Carrambus i Jedi uznają nas za prawnych kontynuatorów Zjednoczonego Sojuszu. Dzięki ich pomocy uda się zdławić rebelię Dariona w dwa tygodnie.
    - Tak, oczekujemy wiadomości zwrotnej.

    Suriel przeszedł do gabinetu, aby przeprowadzić w spokoju rozmowę. Na hologramie pojawił się Mach Ys, przywódca Lapitery, która właśnie ogłosiła secesję.

    * * *

    Burmistrz stołecznego miasta na Coruscancie w symbolicznym geście ściągnął maskę i wrzucił go do kosza ku uciesze zgromadzonego tłumu.

    - Drodzy obywatele! Dzięki wspólnemu wysiłkowi Konfederacji Planet Południowych i Technokracji Daguańskiej z dumą mogę ogłosić sukces w walce z Zarazą Sithów!

    Tłum ucichł w konsternacji. Przez zgromadzonych przetoczyła się fala skonfundowanych szeptów.

    - Yyy... tak nazwaliśmy grzyba-pasożyta. Nie mieliśmy na myśli tych prawdziwych Sithów. Zresztą, nieważne. Od dzisiaj wszystkie gwiezdne porty ponownie zostają otwarte!

    Oglądający transmisję z przemówienia Mateo pogryzał w spokoju chrupki, kątem oka spoglądając na raport, który otrzymał o stanie zdrowia na planetach Demokratycznej Unii Planet. Skarpeton również został ogłoszony miejscem wolnym od grzyba.

    - Mówiłem że tak będzie od początku - chrupał do siebie Walas'hk. - Banda foliarzy.

    * * *

    - Mach, to jest czyste szaleństwo - irytował się admirał Tartys. - Nie możemy pozwolić na dalsze osłabianie naszego regionu w takim momencie! Lada moment przyjdzie do ciebie KPP albo Sithowie i wcale nie z propozycję paktu.
    - Może to i lepiej - warknął Ys. - Nie chcę podzielić losu córki.
    - Zapomniałeś już kto ją... NO CHYBA SOBIE KPISZ ZE MNIE TERAZ - Suriel stracił panowanie nad sobą. - Jak długo jeszcze będziemy marginalizowani bo Celeste z Ysami będą się żarli o stołki? Gdzie w tym wszystkim są zwykli obywatele?
    - W p#$@%e k@#%wa - rzucił krótko Mach, po czym zniknął z hologramu.

    Głowa admirała opadła z bezradności na stół. Suriel zasłonił głowę rękami, a gdy jeden z komandorów wszedł do gabinetu zdać raport z postępujących walk z rebeliantami, nerwowym gestem zaprosił go za drzwi.

    * * *

    Wzdychanie znudzonego Hatarrona słychać było nawet za ścianą. Urgot uderzył z całej siły nogą w ścianę, chcąc wyrazić swoje niezadowolenie, ale nie zrobiło to większego wrażenia na Najemniku.

    - Dlaczego nie ma zleceń? - żalił się Thane. - Dlaczego nikt nikogo nie chce mordować naszymi rękami?
    - Przestań jęczeć! - Star Guardian nie oderwał wzroku od terminala, strofując kolegę po fachu.
    - O! Odezwał się siedzący w kieszeni Gwardiusa. Jak tam, pańcio ci daje resztki ze stołu? Dobrze traktuje?
    - Ale masz ból dupy stary...

    Navian przeciągnął się na pryczy, po czym zwrócił się do Hatarrona.

    - A to potrzebujesz kogoś, żeby ci mówił co masz robić?
    - Nie rozumiem.
    - A co tu więcej rozumieć? Chcesz kogoś zabić to zabij. Chcesz ściągnąć kotka z drzewa to ściągnij. Musisz mieć za to koniecznie zapłacone?
    - Po pierwsze - oburzył się Thane. - TAK, CHCĘ MIEĆ ZA TO ZAPŁACONE. JESTEM P#@$!(@M NAJEMNIKIEM. A po drugie to ostatnio dokładamy do tego interesu.
    - No to zróbmy coś razem, podzielmy koszty - zaproponował Navian.

    Urgot oderwał wzrok sprzed terminala. Hatarron wyprostował się na fotelu.

    - Co chcesz robić?
    - Nie wiem jeszcze co. Zaraz coś wymyślimy...

    ---------------------------------------------------------------------------

    Najemnicy otrzymują darmową Akcję Grupową pod warunkiem zebrania co najmniej czterech dowolnych graczy. Kto pierwszy, ten lepszy.

    W tej turze następujące sojusze dysponują Akcjami Strategicznymi (w nawiasie ich ilość)

    Imperium Sithów (2+1)
    Koalicja Planet Południowych (2+1)
    Demokratyczna Unia Planet (1)
    Konfederacja (0+1)

    Podział AS według posiadanego PG

    Każda AS z podziału przekłada się na 20 000k przychodu w danej turze dla sojuszu.

    Czas deklarację Akcji Strategicznych do 5.04 do godziny 21:00

    Formularz deklarowania Akcji Strategicznych i Grupowych
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    #lacunafabularniestarwars
    #lacunafabularnieczarnolisto

    Dyplomacja na procentach

    Esca wróciła do swojego gabinetu. Cały dzień musiała poświęcić na tłumaczenie dowódcy jednego z pancerników, dlaczego Kormak Lacheb nie był zbrodniarzem wojennym, tylko po prostu przywódcą o radykalnych poglądach. Zgodnie ze swoim zwyczajem wskoczyła na swoje krzesło obrotowe, okręciła się na nim kilka razy, po czym przystąpiła do czytania wiadomości.

    — No co my tutaj mamy...

    Pasożytniczy grzyb rozprzestrzenia się po Coruscant! Mieszkaniec planety: To największy GRZYBULEC jakiego żem w życiu widział!

    — Chyba nigdy nie dzielił łazienki z senator Paraną, pff. Dalej

    AnonseTowarzyskie.rp.com - masz jedną nową parę z : Mistrz Stah-Schek

    — A oni skąd mają mój holoemail? Desna! Nawet zza grobu musisz mi robić dowcipy? Dalej

    Mieczyki.rp - najlepsze ploteczki w galaktyce - Wojna domowa w Zewnętrznym Sojuszu. NASZ WYWIAD z buntownikiem Darionem Celeste!

    — Przecież mieli publikować przepis na sernik! Płaciłam za przepisy, a nie głupie wywiady. Nie wytrzymam tego na trzeźwo. Tylko jeden łyczek

    Esca wysunęła szufladę w której znajdowała się butelka "Rady Jedi". Ta jednak na długo nie wystarczyła, a podwładni Esci donosili kolejne butelki, które szybko puste lądowały pod biurkiem. Z procentami we krwi, Esce dużo szybciej i sprawniej odpowiadało się na wiadomości, tak że została tylko jedna. Od senatora Zoidberga.

    Odczep się odemnie głupia babo, nic nie chcę od ciebie! przekleństwo przekleństwo maseczki przekleństwo

    — Zoidberg? Zoidberg... ZOIDBERG! TEN KALMAR! Ja mu zgodnie z prośbą trzy tony maści na pryszcze na przyssawkach zamówiłam z Holoavonu, a on teraz że nie chcę? Ja mu dam — klik klik klik
    — Panienka Aqre? Przecież już rozumiem, że za kanclerz Lacheba były niższe podatki i to się liczy...
    — Nie o to chodzi komandorze. Cała flota kurs na Aquaparkie, ostrzelać tą planetę owoców morza
    — Ale Aquaparkia jest członkiem Imperium Sithów. Na pewno chcemy rozpocząć z nimi wojnę?
    — Sithów? — Esca pomyślała — Sithowie odemnie nie zamawiali kilka ton maści, aby później zignorować. Hmm, komandorze na razie wstrzymaj się z atakiem.

    — Teraz muszę wymyślić jak dowalić głowonogowi bez wszczynania wojny — na kontrolce zaświeciła się czerwona lampka. Nowa wiadomość od Caiusa Carrambusa — to jest to!
    — Halo, Carrambus-szajbus? Sprawa jest...

    ____________________________________________________

    @lacuna @Carramba666
    W imieniu Ententy składam "oficjalny" wniosek o przyłączenie Ententy do KPP
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Wine_Goes_In_Wisdom_Comes_Out_1200x.jpeg

  •  

    Przebudzona - A8B #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Mapa Galaktyki
    Interaktywna Mapa Galaktyki
    Karta Postaci

    ---------------------------------------------------------------------------

    Zah'araman zignorował wezwanie na trening i postanowił dłużej posiedzieć nad złamaniem szyfru Omni. W przestrzeni, gdzie kiedyś jeszcze istniała planeta droidów, dziś już nie zostało prawie nic. Resztki planety i jej floty zostały przyciągnięte przez pobliskie karłowate słońce i spalone, czy też wchłonięte przez jej powierzchnię. Komputer pokładowy fregaty Omni mógł jednak stanowić pewien punkt zaczepienia i informacji o zniszczonym przeciwniku. Zah'aramana zresztą nigdy szczególnie nie ciągnęło do wyczerpujących treningów Jedi. Najlepiej odnajdywał się w zaciszu warsztatu, dłubiąc w sprzętach. Gdyby nie naturalny talent do Mocy, dostrzeżony przez mistrzów kiedy był jeszcze dzieckiem, być może zamiast mieczem świetlnym wywijałby hydrokluczem. Dekryptor działający na terminalu nagle wyświetlił zielony komunikat. Oczy Padawana zapłonęły.

    * * *

    Dżungla na Yavinie 4 była doskonałym miejscem do przeprowadzania treningów. Wiedział o tym również Aqumulus, który przygotował specjalną serię zadań dla swoich podopiecznych. Bazując na standardach Kruula i Izaelo dodał kilka własnych pomysłów, samemu obserwując postęp podopiecznych z pokładu aerościgacza.

    - Weź mi to jeszcze raz wytłumacz powoli, bo nie rozumiem co się dzieje w Zjednoczonym Sojuszu.
    - Mówiłem ci już dwa razy... - westchnął Ornn.

    John wzruszył ramionami, więc mistrz westchnął ciężko i ponownie zaczął tłumaczyć stan konfliktu.

    - Mandalorianie zamordowali prezydent Thalię Celeste, przy okazji wysadzając siebie i Spektruma. Z okazji skorzystał wspierany przez Sithów jej kuzyn Darion Celeste, który ogłosił się prezydentem Zjednoczonego Sojuszu. Problem w tym, że wojsko pozostało lojalne zmarłej prezydent i po stłumeniu rebelii chcą przeprowadzić demokratyczne wybory w celu powołania następcy Thalii. Na dodatek ojciec również nieżyjącej Fimbrii Ys, Mach, ogłosił niepodległość Lapitery.
    - Totalnie pokręcone...
    - To nie wszystko. W międzyczasie wywiązała się potyczka między stacjonującym na orbicie Abosa Pancernikiem z Mandalory w wyniku którego został on zniszczony. Planeta zabójców pani prezydent pozostała praktycznie bez ochrony i admirał Zjednoczonego Sojuszu... tego prawdziwego, nie samozwańczego... uznał Mandalorę jako podległą Zjednoczonemu Sojuszowi. Tymczasowo nie mogą tam jednak wysłać żadnej armii, ponieważ walczą z Darionem. Możesz się tylko domyślać jak bardzo łakomym kąskiem będzie teraz Mandalora dla wszystkich sojuszy w Galaktyce.

    Mężczyźni usłyszeli krzyk Noxalii, dochodzący z oddali. Poderwali się z miejsc i pobiegli w jej kierunku.

    * * *

    - To już czas, Noxalio - powiedział upiór. - Zbyt długo tkwiłaś w tym mrocznym śnie.
    - Odejdź! - krzyczała Noxalia, kurczowo ściskając miecz.
    - Twój trening dobiegł końca - kontynuował. - To już pora, abyś opowiedziała się, po której stronie chcesz stanąć.
    - Zamknij się!
    - Dlaczego teraz odczuwasz strach? Czyżby przerażała cię konieczność podjęcia decyzji?

    Miecz upiora zapłonął jasnopomarańczowym blaskiem. Noxalia wydała z siebie przeraźliwy wrzask i rzuciła się na przeciwnika. Upiór wydawał się być zaskoczony fanatyzmem przeciwniczki, która bez wytchnienia zasypywała go kolejnymi cięciami. Szał padawanki wydawał się nie mieć końca, a upiór zaczynał popełniać coraz więcej błędów. W pewnej chwili Noxalia potężnym pchnięciem posłała przeciwnika na stojące z tyłu drzewo i wykorzystując rozpaczliwą obronę upiora trafiła go ostrzem w nadgarstek. Upiór syknął z bólu, a Noxalia kontynuowała atak. Kolejne cięcia spadały na upiorną twarz i upiorne ręce ją zasłaniające. Poparzenie od miecza na twarzy Uaima wyglądało makabrycznie. Noxalia spojrzała na swoje dłonie i ze strachem odrzuciła ćwiczebny miecz. Uaim najpierw powoli podniósł się ze skulonej pozycji, potem z niedowierzaniem spojrzał na trzęsące się ręce padawanki. Chwilę później obok dwójki był już Ornn, John i zeskakujący z góry mistrz Aqumulus.

    - Czy możesz mi wytłumaczyć, co tutaj się właściwie stało? - Aqumulus silił się na spokój.

    Noxalia rozejrzała się po wpatrujących się w nią mężczyznach, po czym przemówiła cicho i nieskładnie.

    - To nie tak, ja... nie wiedziałam... nie widziałam tego, znaczy jego... myślałam, że tak naprawdę...

    Urwała, widząc niezadowoloną twarz Aqumulusa. Niepokój, który wzbudzała u większości braci z Zakonu musiał być odczuwalny teraz ze zdwojoną siłą. Po powrocie do Akademii i zdaniu na gorąco relacji mistrzowi Stah-Schkowi ten ostatni również zauważył coś niezwykłego u Noxalii. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mu się zaobserwować tak gwałtownego wzrostu umiejętności u jednej osoby.

    - Noxalio - powiedział łagodnie. - Chciałbym z tobą porozmawiać. Na spokojnie.

    * * *

    - Kim Ty właściwie teraz jesteś? - zapytał Navian. - Sithem? Najemnikiem?
    - Nazywaj mnie jak chcesz - machnął ręką K9. - Wszystko się pokomplikowało. Ale powiem ci tak w tajemnicy że cieszę się, że znowu lecę na zlecenie.
    - Sithowie za mało cię karmią?
    - Po prostu szukanie nowej planety jest spokojniejsze. Nikt nie mówi o Jedi, Sithach, tym do tej pory nienazwanym grzybie-pasożycie. Nie rozumiem dlaczego tyle planet szykuje się na coś, czego nawet nie mieli czasu nazwać
    - A ty masz pomysł jak tego grzyba nazwać?
    - To bez znaczenia. Teraz są różne sojusze i każdy będzie go nazywał po swojemu.

    Navian spojrzał na radar i znów westchnął rozczarowany.

    - Będziecie blokowali wysyłanie szczepionek i leków z Dagui?
    - Dlaczego mnie o to pytasz? - zapytał Dziewiątka
    - Bo jesteś Si... dobra, nieważne. Ale chyba wiesz co tam się u was dzieje?
    - Wiem. Mam nadzieję, że nie zablokują transportu do Mateo. To wciąż mój przyjaciel i w teorii nie jesteśmy wrogami.
    - A do KPP? I Jedi?
    - Dagua ma specjalny układ z Sithami. W zamian za współpracę gospodarczą i militarną Relith ma się nie wtrącać do wewętrznej polityki technokratów. Ale jak z tym jest w praktyce to nie wiem.
    - Ty to chyba nic nie wiesz, jak to jest być marionetką w rękach innych?
    - Mocne słowa jak na admirała w sp@#%dalaniu z floty Huttów - parsknął K9
    - Komandora! - poprawił go ze śmiechem Navian.

    Najemnicy błąkali się jeszcze kilka dni po Galaktyce, po czym zrezygnowani pożegnali się i każdy poleciał w swoją stronę.

    ---------------------------------------------------------------------------

    Koalicja Planet Południowych otrzymuje minisesję w formie AMA dotyczącego Omni.

    Zah'araman Jiryama +2 Naprawa, +1 Komputery ( @Kjerownik)

    Uaim mi Au +1 Moc oraz pionowa blizna na prawej części twarzy przechodząca przez oko ( @Uaimmiau)
    John +1 Lightsaber ( @orange92)
    Orion Belaka +1 Lightsaber ( @TheDamex)

    Noxalia Aeliathys: ( @Hrabia_Vik)
    + umiejętność Szał Mocy
    +10 Moc
    +5 Lightsaber
    +3 Percepcja

    Zmiany w Sojuszach przed 9. turą można dokonać do 4.04 do godziny 14:00

    KONIEC TURY ÓSMEJ
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    •  

      @Akumulat @Stah-Schek

      Musimy być bardzo ostrożni. Dawno temu wyczułem w niej wielką ciemność, ale to były czasy kiedy sam miałem pewne... wątpliwości. Patrząc na to z dzisiejszej perspektywy wszystko było wtedy o wiele prostsze. To co się tu dzisiaj wydarzyło, nie wierzę, że to był przypadek. Ten miecz - Ornn wskazał na miecz mistrza Spektruma - za pozwoleniem Mistrzowie, powinien należeć do niej. Ona może być naszą ostatnią nadzieją. pokaż całość

    •  

      Ah this is where the fun begins ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      - Co się ze mną dzieje?
      To były jej jedyne słowa i myśli od czasu utraty kontroli nad sobą. Krążące po każdym skrawku jej zmysłów pytania dręczyły ją od samego początku.
      - Co się dzieje? - Mówiła.
      A jedyną odpowiedzią była cisza i walka w środku duszy i głowy. Ból i zmęczenie atakowały ją co chwila, a Noxalia nie mogła uczynić nic. Nie mogła się nawet poddać. Nie pozwolono jej, bowiem odebrano jej miecz. Jedyną gwarancję bezpieczeństwa.
      Nie, nie. Była tu bezpieczna. Tak, tylko to się liczyło. Nikt jej nie skrzywdzi, jest w porządku i nic się nie stanie. Potrzebowała tylko paru chwil...
      Jej ciało po raz kolejny uległo drżeniom i miotającym ją spazmom, które nie chciały od niej odejść. Chłód i ciepło co parę chwil było nie do wytrzymania.
      - Co się dzieje... - Powtarzała.
      Chciała powiedzieć więcej, lecz jedyną reakcją jej organizmu był krótki, żałosny szloch. Wzdłuż policzków przeleciały krople łez i potu. Słyszała wszystko: Każde uderzenie własnego serca, każdy krok w oddali i padające pod nogami łzy. Jej jedynym towarzyszem był płacz.
      - To nie moja wina. To nie moja...
      Urwała i zakryła twarz równie gorącymi dłońmi. Pozwoliła sobie jedynie na krótkie wejrzenie, wprost na małe zwierciadełko przed nią. Rozmazane rysy dziewczyny tylko szpeciły lusterko. Wiedziała o tym, ponieważ tak myśleli inni. A przynajmniej tak mówił głos.
      Teraz już go nie słyszała. Uciekł, podobnie jak chwilowa, niepowstrzymana siła. Wolała o tym nie myślec, ukryć się jak najdalej od tego wszystkiego, lecz prawdę rzecz mówiąc... nie potrafiła. Uczucie, które wówczas nad nią zapanowało, było niezdatne do opisania w ludzkich słowach. W jednej chwili mogłaby zrobić wszystko, zmienić każdy los, tworzyć i niszczyć.
      - Przepraszam, przepraszam... - Mówiła dalej.
      Lecz nikt jej nie słuchał, z wyjątkiem własnego odbicia. Lśniące arktycznym błękitem oczy wyłaniały się spomiędzy okrywających jej twarz palców. Nie chciała na siebie patrzeć.
      Nigdy nie chciała, aby do tego doszło, a jednak w chwili najważniejszej próby, zawiodła. Spośród tysięcy, nie, dziesiątków tysięcy Jedi czemu ona? Dlaczego los i przeznaczenie wybrały ją jako swa nową zabawkę?
      Nie odpowiedziała na własne myśli. Być może po prostu nie zasłużyła na odpowiedź albo... Nie istniał nikt żywy, aby jej odpowiedzieć. Przed oczami Noxalii znowu powróciły koszmary. Niektóre dręczyły ją od niedawna, inne od dzieciństwa, a jeszcze inne od samego początku.
      Aczkolwiek w każdym z nich, bez wyjątku pojawiał się chłód. Nieprzejednany i mrożący krew w żyłach cień był wszędzie gdzie tylko spojrzała. Niebawem opuściły ją reszty sił, uniemożliwiając nawet płacz.
      - Czemu? - Spytała, dobrze wiedząc, że pytanie nie spotka się z odpowiedzią. Prawdę mówiąc nie dbała już oto.
      Powoli, niemal mozolnie podciągnęła głowę wyżej. Zwierciadło zalśniło błękitem z jej oczów, ukazując każdy szczegół na jej twarzy. Noxalia otworzyła szeroko oczy i drżąc we wszystkie strony, pogładziła dłonią szklaną powierzchnię lustra.
      A sekundę później z cienia nadeszły płomienie. Dopiero po chwili uświadomiła sobie na co się patrzy.
      Galaktyka płonęła.
      pokaż całość

      źródło: ameera-sheikh-eyes.jpg

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Dyplomacja mandaloriańska - N8A #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Mapa Galaktyki
    Interaktywna Mapa Galaktyki
    Karta Postaci

    Szybkie zasady:
    - wpisy OOC są zabronione i będą usuwane -> OOC na Discordzie Graczy lub moim
    - głos zabierają tylko gracze, znajdujący się w tej turze na Yavinie 4
    - Do akcji grupowej potrzeba siedmiu zdrowych Jedi przebywających w Akademii (z wyjątkiem członków Rady)

    ---------------------------------------------------------------------------

    - Kolejny sukces na liście odhaczony!

    Aqumulus i Stah=Schek byli w doskonałych nastrojach. Wracali właśnie z Abos po podpisaniu przełomowego dla przyszłości KPP i całej Galaktyki paktu gospodarczego i militarnego ze Zjednoczonym Sojuszem. Caius Carrambus zajęty był emocjonalną i burzliwą dyskusją z Volesusem, koordynującym kwarantannę na Coruscancie.

    - Nie możemy sobie na to pozwolić, przecież to zarżnięcie gospodarki - oburzał się Caius.
    - A czy ja mówię że też mamy tak robić? - odparł spokojnie Volesus. - Powiedziałem tylko co robi DUP w tej sprawie. Rzucili wszystkie zasoby w ochronę swoich planet. My przede wszystkim zamknęliśmy Coruscant.
    - Bo u nas grzyb już jest, u nich jeszcze nie ma.
    - Jest. Na Skarpetonie znaleziono trzy ogniska, ale szybko namierzono potencjalnych zarażonych.

    Na mostek wszedł Spektrum, niosąc wielki stalowy cylinder z rączką. Widząc zajętego Caiusa dosiadł się do dwóch mistrzów i postawił przedmiot na stole. Wcisnął przycisk z boku cylindra, a z jego podstawy wysunęły się kubki i kran. Nalał trzy porcje gorącego i aromatycznego napoju, po czym bez słowa podał Stah-Schkowi i Aqumulusowi.

    - Odnoszę wrażenie, że jeśli chciałbyś się kiedyś napić piwa, - uśmiechnął się Aqumulus - to przeniósłbyś Mocą jeden z coruscanckich browarów rzemieślniczych prosto na Yavin 4.
    - Własnoręcznie wykonany napar z ziół to gwarancja bezpieczeństwa w tych czasach - odparł niezrażony Spektrum
    - Obecne czasy nie są ani gorsze, ani lepsze - zauważył Stah-Schek. - Są po prostu inne. Musimy się w nich po prostu odnaleźć.

    * * *

    Darion zmarszczył czoło. Przystępował do rozmowy z Sithami z dużą dozą nieufności. Jakkay Zoidberg z niepokojem obserwował tę "dozę nieufności", która była po prostu kilkudziesięcioosobowym oddziałem bojówki paramilitarnej, otaczającej dyskutujących.

    - Nie do końca rozumiem ten wasz podział - powiedział w końcu. - Jedi, Sith, dla nas to wszystko jedno. Zarówno moja kuzynka, jak i ja nie mamy najlepszych wspomnień w relacjach z wami.
    - Z Radą Jedi - poprawił go Darth Relith, a wzrok Ordo-Karra uciekł na zegarek na nadgarstku Zoidberga. - My nie mamy z nimi nic wspólnego. A nasza oferta jest naprawdę prosta. Przyjmij naszą pomoc, a zostaniesz przywódcą Zjednoczonego Sojuszu.
    - Niech zgadnę, w ramach Imperium Sithów?
    - Ty nie odczujesz różnicy. Teraz i tak mimo noszenia nazwiska Celeste jesteś nikim na swojej planecie.

    Darion Celeste poderwał się na równe nogi. Kilkudziesięciu żołnierzy nagle wymierzyło karabiny w stronę Sithów. Ordo-Karr i Darth Relith również wstali. Jedynie Zoidberg bardziej wkulił się w swoje krzesło.

    - Zdajesz sobie sprawę że jesteś w paszczy lwa? - zapytał zimno Darion. - Wybrałeś złe miejsce do obrażania mnie.

    Ordo-Karr i Relith spojrzeli na siebie. Kiwnęli głowami, po czym Ordo-Karr wyprostował swoją lewą rękę, Relith prawą. Symultaniczny gest przywołania palców wyszarpał z ogromną mocą ponad pięćdziesiąt karabinów z rąk zaskoczonych bojowników, które wylądowały u stóp Sithów. Kolejny wzbił tumany kurzu z ziemi i z ogromną siłą przewrócił wszystkich na plecy. Sithowie unieśli obie ręce do góry, podnosząc na wysokość kilku metrów krzyczących ze strachu żołnierzy, następnie cisnęli nimi w stronę ziemi, zatrymując ich twarze kilkanaście centymetrów przed ziemią. Po kilku sekundach wszyscy opadli z łoskotem. Ordo-Karr wyciągnął rękę w stronę Dariona, wykonyjąc na nim Uścisk Mocy.

    - Dostałeś od losu wyjątkową szansę - mówił spokojnym i lodowatym głosem Relith. - Moglibyśmy w każdej chwili zabić każdego, kto stanie na naszej drodze. Od dzisiaj jesteś moim niewolnikiem. Zrealizujesz mój plan od początku do końca.

    Ordo-Karr puścił Dariona, a ten upadł na kolana, ostatkiem sił łapiąc oddech.

    - Wszystko... co każesz... Mistrzu.

    * * *

    Volesus zniknął z hologramu, a Caius wziął głębszy oddech i otarł niedbale spocone czoło rękawem. Przysiadł się do Jedi z zaskoczeniem oglądając samowar, ale zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, Spektrum postawił przed nim kubek naparu z ziół. Łyk substancji wywołał skrzywienie na twarzy Carrambusa.

    - Mamy wieści od Neige?
    - Wciąż szuka, ale na razie bez sukcesu.
    - A Ornn i reszta?
    - Coś znaleźli, ale walczą z zabezpieczeniami Omni. Po Maduku niestety żadnego śladu...

    Do stolika podbiegł jeden z komandorów. Ukłonił się i pośpiesznie położył holograf, prawie przewracając samowar. Na hologramie wyświetlił się wojownik ubrany w tradycyjny strój mandaloriański z charakterystycznym hełmem. Obok niego z kamienną twarzą, zawiązanymi oczami i z blasterem przyłożonym do głowy klęczała prezydent Thalia Celeste.

    Wiadomość do mistrza Spektruma. Przybądź sam do pałacu prezydenckiego na Abos, inaczej ta suka zginie. Czekamy dwadzieścia cztery godziny.

    Hologram zniknął, a Spektrum bez słowa wstał i skierował się w stronę wyjścia z mostku kapitańskiego.

    - Nie sądzisz chyba że puścimy cię tam samego? - zapytał mistrz Coll
    - Tylko czekałem aż to powiesz Aqumulusie - uśmiechnął się Spektrum

    * * *

    Potężna eksplozja zatrzęsła pałacem. Zza okien Mandalorianie usłyszeli krzyk i syreny służb medycznych.

    - Mówiłem wam gnojki, że zaminowane - powiedział do siebie Esser.

    Thalia zachowywała spokój, ale dowódca oddziału wyczuwał, że napięcie może ją przerosnąć w każdej chwili. Drzwi do sali się otworzyły, a trójka mandalorian wwiozła na transporterze zamrożonego Mand'alora. Esser odetchnął z ulgą. Podczas gdy żołnierze rozpoczęli proces odmrażania swojego wodza, na hologramie wyświetliła się sylwetka mistrza Spektruma.

    - Długo ci to zajęło Spektrum - prychnął Esser. - Korki w nadprzestzeni?
    - Tak bardzo pragniesz śmierci? - mistrz nie był w nastroju do żartów. - Zjednoczony Sojusz od kilkunastu godzin jest w pakcie militarnym z KPP i Zakonem. Podnosząc rękę na prezydent Celeste podpisałeś na siebie wyrok śmierci.
    - Czyli to tak wygląda słynna dyplomacja w wykonaniu Jedi? - zakpił dowódca
    - Od negocjowania są Aqumulus i Stah-Schek. Trzy razy kazałeś im sp#^@!lać. Mamy taką niepisaną zasadę, że po trzecim wchodzę ja. A ja już nie marnuję czasu na czce dyskusje.
    - Czyżby? Prawdziwy Mandalorianin śmierci się nie boi. Dzisiejszy dzień zapisze się złotymi zgłoskami w naszej historii.
    - Dzisiejszy dzień zakończy całą waszą historię - głos Spektruma zszedł kilka tonów niżej. - Po rozprawieniu się ze szczurami w pałacu udam się na Mandalorę i zabiję wszystkich. Nie tylko mężczyzn, ale i kobiety i dzieci.

    Esser milczał i tylko klęcząca obok Thalia usłyszała przełykanie śliny Mandalorianina.

    - Zapomnienie jest gorsze niż śmierć - ciągnął Spektrum. - Znam wasz zawszony cech doskonale. Pamiętam po której stronie staliście na Ozillonie. Wasza obecność w Republice po tamtych wydarzeniach to potwarz dla wszystkich ofiar tej wojny.
    - Nie zrobisz tego.
    - Dziś przychodzi dzień gniewu. Ustaw chronometr na dwadzieścia minut. Tyle życia ci zostało.
    - Dziękuję Spektrumie za zaprezentowanie dyplomacji w wykonaniu Jedi. Pozwól, że zaprezentuję Ci teraz dyplomecję mandaloriańską.

    Esser przyłożył blaster do skroni Thalii i wypalił, zanim ta zdążyła wydać z siebie jakikolwiek dźwięk. Jej ciało głucho uderzyło o podłogę, a oczy Spektruma momentalnie się powiększyły.

    - Przyjdź po mnie staruchu! - krzyknął dowódca i wypalił z blastera w stronę komunikatora, rozwalając go na kawałki.

    Spektrum, Aqumulus i Stah-Schek odpalili miecze świetlne. Parli przez kolejne korytarze pałacu nie zatrzymując się nawet na chwile. Spektrum ciął wszystkich przeciwników w biegu, odbijał każdą wiązkę plazmy z powrotem do strzelającego i odpychał Mocą każdy rzucony w jego kierunku granat. Gdy wpadli do głównej sali, Mandalorianie nie zdążyli nawet zareagować. Jednym rzutem miecza Spektrum przeciął w pół sześciu żołnierzy. Esser próbował uciekać, ale został przyciągnięty z ogromną siłą do Spektruma. Aqumulus podbiegł do leżącego i wciąż niewidomego Mand'Alora, Stah-Schek z nadzieją w sercu sprawdził stan nieżyjącej prezydent Celeste. Spektrum kolejnym gestem zdarł pancerz dowódcy włącznie z hełmem. Zobaczył dygotającą twarz mężczyzny w średnim wieku, trzymającego się jedną ręką za duszoną szyję. Mistrz Jedi przyłożył fioletowe ostrze miecza do szyi Mandalorianina.

    - Ilu was jeszcze pozostało w pałacu?
    - T... tak... - powiedział cicho mężczyzna
    - Co tam próbujesz powiedzieć?
    - Tak... każe... - mówił, walcząc o każdy haust powietrza
    - Głośniej!
    - TAK. KAŻE. OBYCZAJ!!!

    Wyciągnął przed siebie rękę z detonatorem żyroskopowym i obrócił go w poziomie. Spektrum zdążył jedynie wyciągnąć rękę przed siebie, z ogromną siłą wyrzucając przez okna Aqumulusa i Stah-Schka. Zaskoczeni Jedi lecąc do tyłu zobaczyli jakby w zwolnionym tempie eksplozję, która powoli formowała się wokół Spektruma i Essera, a następnie objęła całe pomieszczenie i w końcu cały budynek. Mistrzowie z gracją wylądowali na ziemi i obserwowali z przerażeniem zawalający się budynek pałacu. Choć wszystko wydarzyło się w ułamku sekundy obaj błyskawicznie wskoczyli w gruzy i używając owoców wieloletniego treningu usuwali resztki budynku w poszukiwaniu Spektruma. W pewnej chwili Aqumulus zamarł. Doskakujący do niego mistrz Stah-Schek zobaczył u nego stóp szaty i miecz mistrza. Ciała nigdzie nie było, ale obaj doskonale wiedzieli, co to oznaczało.

    - Musimy stąd uciekać - powiedział poważnie Aqumulus. - Nie możemy obserwować rozwoju sytuacji na odsłoniętej pozycji.

    Stah-Schek zgodził się, choć niechętnie. Mistrzowie zabrali ze sobą szatę i miecz Spektruma, po czym pośpiesznie udali się do promu. Po bezpiecznym wejściu na orbitę zniknęli w nadprzestrzeni. Darion z uśmiechem schował swój datapad, po czym wezwał swojego adiutanta i przekazał pierwsze rozkazy.

    ---------------------------------------------------------------------------

    Mistrz Spektrum - śmierć

    Mand'Alor - śmierć ( @CZARNYCZAREK)

    Muunilist +1 PM

    W Zjednoczonym Sojuszu wybucha wojna domowa.
    pokaż całość

    źródło: vignette.wikia.nocookie.net

  •  

    Jakkai Zoigberg

    Siedział w swoim gabinecie na Aquaparkii, przeglądając ostatnie raporty z działań sojuszu.

    - Doskonale, doskonale.

    Mówił do siebie widząc informacje o tym, że Dagua przeszła na stronę Sithów, a dodatkowo przyłączył się Muunlist. To było to, na co czekał od lat. Republika, ten sztuczny twór przesiąknięty hipokryzją i legislacyjną obstrukcją, przestała istnieć. Teraz będą mogli sprawić, że Rubieże staną się ponownie potężne. To był moment, dla którego piął się po szczeblach władzy i do którego dążył. Z zadumy wyrwał go dźwięk przychodzącej wiadomości na Holobooku.

    - Esca Aqre? A czego ty do cholery chcesz? - powiedział do siebie, po czym otworzył okno wiadomości. Zobaczył tam krótki, lecz treściwy komunikat:

    Żałosny jesteś, w chuj dwulicowy. Nara.

    No cóż, tak bywa jak wybiera się źle sojusze. Nie ma przebacz. - pomyślał. Chciał wrócić do raportów, gdy ponownie usłyszał dźwięk przychodzącej wiadomości. Spojrzał na ekran. No nie, ponownie Esca, czego ta kobieta chce?! Gotowy ujrzeć tyradę, krytykującą dogłębnie jego decyzję, otworzył ponownie komunikator, by zobaczyć nową wieść:

    Hej, chcesz coś z Holoavonu?

    - No i weź tu krewetko bądź zrównoważony. - powiedział do ciebie, po czy, zakrył twarz dłońmi w wyrazie załamania.

    ________________________

    @Zerri pozwoliłem sobie wypożyczyć postać. xD

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Epheroński Pancernik

    - ...i właśnie dzięki temu miejsca takie jak Epheron mogą poczuć bezpieczeństwo którego wcześniej nie było dane im odczuć! - Mateo z dumą ogłaszał sukcesy Unii stojąc przed tłumem wszelakich decydentów, dowódców czy też nielicznych dziennikarzy. Konferencyjna poświęcona oddaniu pancernika zbliżała się do końca.
    - Dzięki Funduszowi Spójności Polityki Militarnej z Programu Regionalnego w perspektywie finansowej na lata 1118-1113 BBY... - Walas'hk spojrzał na wyświetlany tekst na datapadzie, a następnie na swojego pomocnika odpowiedzialnego za pisanie przemówień.
    - ...co wyście mi tutaj napisali... - warknął cicho do samego siebie - dofinansowanej ze składek członkowskich Unii możemy się cieszyć tym cudownym pancernikiem!

    Mateo wskazał ręką na honorową tabliczkę z informacją o realizowanym programie sfinansowanym przez DUP.

    - Miałem przyjemność wizytować okręt, jest naprawdę... Niezły! - wiwat zgromadzonych prawie zagłuszył myśl o tym, że okręt rzeczywiście mógłby wyglądać dobrze gdyby tylko ktoś porządniej zasłonił przewody na wewnętrznym głównym korytarzu. Najważniejsze, jak to powiedział główny inżynier, że działa.
    ____________________________
    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: Aqjl9NY.png

  •  

    Thanks Dagua - A8A #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Mapa Galaktyki (zaktualizowana przez Wolffe)
    Interaktywna Mapa Galaktyki
    Karta Postaci

    Szybkie zasady:
    - wpisy OOC są zabronione i będą usuwane -> OOC na Discordzie Graczy lub moim
    - głos zabierają tylko gracze, znajdujący się w tej turze na Yavinie 4
    - Do akcji grupowej potrzeba siedmiu zdrowych Jedi przebywających w Akademii (z wyjątkiem członków Rady)

    ---------------------------------------------------------------------------

    Jedynie ekran terminala rozświetlał pogrążoną w mroku twarz Scalanisa Dayry. Wchodzący do dormitorium zaspany John przystanął przy bracie z zakonu.

    - Idź już spać, jutro mistrz Coll nas dociśnie w dżungli z nowym treningiem.
    - John nie teraz, są nowe przypadki grzyba.
    - Tylko na Coruscancie?
    - Na razie tylko tam wykryli. O zobacz, Dagua niedługo rozpocznie produkcję szczepionki.
    - Przecież ten grzyb nie jest groźny dla zdrowia!
    - A co jeśli zmutuje?

    Noxalia pojawiła się znikąd i również spojrzała na ekran terminala. Spojrzała na padawanów, wypuściła szybciej nosem powietrze i znikneła w mroku, udając się do swojego pokoju. Mężczyźni wzruszyli ramionami i wspólnie zasiedli do śledzenia nowych informacji.

    Dystrybucja leków już za kilka tygodni
    Szczepionka na ukończeniu
    Coruscant sprzeciwia się zamknięciu gwiezdnych portów
    Czy droidy HK-46 to tak naprawdę pancerze humanoidalnych jaszczurek?
    Wybory uzupełniające niezagrożone
    J$^@ć Falubaz Coruscant


    - IDŹCIE DO CHOLERY SPAĆ!

    ---------------------------------------------------------------------------

    Formularz deklaracji Akcji Grupowej

    Do środy 01.04 do godziny 21:00 wszyscy przebywający na Yavinie 4 mogą wybrać DWIE aktywności (za 7. i za 8. turę) w Akademii. W przypadku jednego plusa aktywność będzie rozgrywana podwójnie.
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Droga

    - No to nie do końca wygląda tak jak chciałem – stwierdził Volesus opierając się o stół narad.
    - A czego chciałeś – beknął Urgot pijąc naraz jabłczana i gwiazdozolola.
    - Czegoś lepszego.
    - Ogólnie zmieniłeś się po zamachu. Jesteś większa pizda niż wcześniej – dodał najemnik – Poza tym nie byłeś czasem gościem od ideałów? A teraz coś tam psioczysz o oportunizmie, szansach i zyskach.
    - Urgot, Urgocik, Urgotku mój kochany, ludzie się zmieniają, wiesz raz jest tak, a innym razem inaczej – powiedział zbywająco Volesus.
    - Wywalone – wzruszył ramionami Urgot – Prosiłeś mnie o ochronę Bellorum i słowa dotrzymam.
    - Jeszcze to obrócę. Będzie na moim – cesarz ze swojego biura spojrzał na stolicę planety – Neutralność nie wchodzi tu w grę, co sytuacja z Draalem jasno pokazała. Z kolei na życie najemnika już nie mam co liczyć. A uciec, nie mogę, bo stracę wtedy kontrolę.
    - Kontrolę?
    - Kontrole. Więc zostaje mi drogi Urgocie jedno – „Slant” uderzył pięscią w stół – Polityka.

    -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Rozmowa

    - Myślałem, że życie w rzeczywistości jest dziwne, ale to? – Gwardius rozejrzał się dookoła po pustce – To jest dopiero dziwne.
    - I jak? Masz odpowiedzi na swoje i moje pytania? – zapytał się Slantoro który programował konia.
    - Co? A tak, chyba. Ale zanim do tego przejdziemy, powiedz mi czemu programujesz konia i czemu ten koń może być zaprogramowany?
    - Jesteśmy kurwa w głowie Volesus, jak chcesz możesz sobie tu nawet hawajską z podwójnym ananasem jeść – nagle z brzucha konia zaczęły dochodzić odgłosy holopada, dawny cesarz śrubokrętem odręcił brzuch konia i odebrał słowami – Halo, halo?
    - Nie mogę teraz rozmawiać – odezwał się głos brzmiący jak głos Volesusa.
    - Ale to ty dzwonisz.
    - Daj mi Volesusa – odparł głos.
    - To chyba do ciebie – powiedział Slantoro wręczając holopada senatorowi.
    - Halo z tej strony Volesus – powiedział Volesus.
    - Nie, to z tej strony Volesus – powiedział głos brzmiący jak Volesus.
    - Nie, chyba, że rozmawiam z tym co steruje tym ciałem.
    - Nie, nie rozmawiasz i przestań się pode mnie podszywać.
    - Ty się podszywasz, nawet pytałeś czy się możesz rozmawiać z Volesusem, to odebrałem!
    - Pytałem, bo wiedziałem, że się podszyjesz pode mnie – głos z telefonu nie odpuszczał.
    - To po co dzwonisz?
    - Po co ty odbierasz?
    - Bo pytałeś o Volesusa. Oto jestem – odparł Volesus.
    - Nie, bo to ja jestem Volesus.
    - Dobra widzę, że ta rozmowa nie ma sensu.
    - Sam nie masz sensu, zadzwoń na numer z cv.
    - Zadzwonię. Masz jeszcze jakąś sprawę?
    - Mam do Volesusa, więc mu to przekaż, żeby zadzwonił na numer z cv.
    - Dobra. Volesus? – zapytał się Volesus.
    - Tak? – odparł głos z telefonu.
    - Zadzwoń na numer z cv.
    - Jakie cv?
    Volesus stwierdzając, że nie dojdzie do porozumienia, rozłączył się.
    - Ciekawa rozmowa – pokiwał głową Slantoro, który tym razem przygotowywał sałatkę z laserów – I co teraz zrobisz?
    - Jak to co? Zadzwonię na numer z cv.

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    FORUM GALAKTYCZNE - S8F #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Mapa Galaktyki (zaktualizowana przez Wolffe)
    Interaktywna Mapa Galaktyki
    Karta Postaci

    Szybkie zasady:
    - wpisy OOC (out-of-character) są zabronione i będą usuwane -> OOC na Discordzie Graczy lub moim
    - wszyscy mają prawo zabrać głos w zdalnych dyskusjach, prowadzonych pod tym wpisem
    - Niezadeklarowanie AS przez przedstawiciela sojuszu do podanego na dole terminu oznacza ich przepadek w tej turze

    ---------------------------------------------------------------------------

    Aqumulus uruchomił komunikator. Gestem ręki przywołał do siebie Spektruma i Stah-Schka. Na hologramie pojawiła się prezydent Zjednoczonego Sojuszu.

    - Mistrzowie, nie będę owijała w bawełnę - powiedziała rozpromieniona Thalia. - Pomyliłam się w ocenie Jedi, zdarza się wam być skutecznym, a prezenty takie jak ten ostatni wprawiają mnie w dobry nastrój. Zgodnie z obietnicą możemy ponownie zasiąść do stołu negocjacyjnego. Znoszę również od dzisiaj zakaz wstępu na planety Zjednoczonego Sojuszu, nałożony na Jedi. Wierzę, że nasze stosunki wymagają solidnego resetu.
    - Cieszymy się, że nawet tak drobne sprawy są w stanie zmienić patrzenie na nas o 180 stopni - powiedział Spektrum.
    - Co to niby miało oznaczać? - obruszyła się prezydent Celeste.
    - Spektrum się cieszy i my też, Tanken oddzwoni, miłego dnia! - powiedział pośpiesznie mistrz Coll i rozłączył rozmowę.
    - Damę trzeba traktować jak damę - powiedział Stah-Schek, unosząc brodę. - Najważniejsze, że wszystko poszło po naszej myśli. No... prawie wszystko...
    - Dagua... - westchnął Spektrum

    * * *

    Nawet najważniejsze głowy planet potrzebują odrobiny rozrywki. Malgath i Cormond siedzieli w kokpitach z założonymi okularami wirtualnej rzeczywistości. Mateo znudzony obserwował wyścigi ścigaczy obu były senatorów.

    - Nie wolicie pazaaka?
    - Pazaak jest dla plebsu - rzucił krótko senator Daynore

    Walas'hk westchnął ciężko. Przypomniał sobie rozgrywane partie z Xidusem, Erkiem i Hanem. Historia Galak Pizzy odbiła się szerokim echem w Galaktyce, a sam Mateo z rozrzewnieniem wracał do tamtych, mimo wszystko, prostszych czasów.

    - Wybrałbym się na Coruscant, ale nie w interesach - odezwał się Mateo. - Znam tam przyjemny bar, możemy go odwiedzić incognito. Co wy na to?
    - Zapomnij, nie chcę złapać grzyba - odparł Cormond
    - Jakiego znowu grzyba? Przecież nie idziemy do... no wiecie co mam na myśli.
    - Nie takiego grzyba! Poczytaj informacje.

    Zaintrygowany Mateo wyszperał notkę prasową w holonecie.

    - Tajemniczy grzyb-pasożyt na Coruscancie... bla bla bla... rozprzestrzenia się w skupiskach ludzi... bla bla bla... brak ofiar śmiertelnych, łagodne objawy... naukowcy z Dagui pracują nad szczepionką i lekiem... zaprzeczają, że grzyb nad którym pracowali od kilku lat wydostał się z laboratorium... a nie, jest aktualizacja.

    Grzyb-pasożyt został skradziony przez droida o numerze GP.CT-QQ a następnie przeniesiony na Coruscant i rozsiany w szpitalu stołecznym nr 37 na Coruscant. Siły Planetarne poszukują sprawcy, ale najprawdopodobniej zdołał już opuścić układ. Opozycja narzeka na osłabienie systemów obronnych planet byłej Republiki.

    - Wiedziałem że tak będzie! - krzyknął Walas'hk, ale jego towarzysze zignorowali jego zawołanie. Mateo westchnął ciężko, dopił drinka i wyszedł bez słowa z pomieszczenia.

    * * *

    Zeall Lankost obudził się w środku nocy przez nieustanne brzęczenie datapada. Sięgnął po niego z nocnej szafki i uruchomił komunikator. Zobaczył 180 powiadomień od... Daniela Pharaephta, wszystkie o jednej treści.

    WYPUŚĆ MNIE STĄD!!!11
    WYPUŚĆ MNIE STĄD!!!11
    WYPUŚĆ MNIE STĄD!!!11
    WYPUŚĆ MNIE STĄD!!!11
    [...]


    Zeall westchnął ciężko. "Znajdźcie i zabierzcie mu nielegalny komunikator", napisał do szefa służby więziennej, po czym odłożył datapad z powrotem na szafkę i przewrócił się na bok, próbując zasnąć.

    - Udusiłbym wszystkich, wysyłających powiadomienia w środku nocy...

    ---------------------------------------------------------------------------

    W tej turze następujące sojusze dysponują Akcjami Strategicznymi (w nawiasie ich ilość)

    Imperium Sithów (2+1)
    Koalicja Planet Południowych (1+1)
    Demokratyczna Unia Planet (1)
    Zjednoczony Sojusz (1)
    Konfederacja (0+1)
    Federacja Wolnych Mandalorian (0+1)

    Podział AS według posiadanego PG

    Każda AS z podziału przekłada się na 20 000k przychodu w danej turze dla sojuszu.

    Czas deklarację Akcji Strategicznych do 1.04 do godziny 15:00

    Formularz deklarowania Akcji Strategicznych
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    •  
      Athreus

      +9

      @lacuna:

      Nielegalny komunikator. Ukradziony jednemu z medyków, gdy nie patrzył, a był zajęty oglądaniem wiadomości z TVC Coruscant. Niestety, Daniel natrafił na wadliwy egzemplarz.

      Najemnik zaplanował wysłanie wiadomości do Zealla o drugiej popołudniu, a ten szajs z Ozillonu wysłał o drugiej w nocy. Sto osiemdziesiąt razy tą samą wiadomość, bo nie dość, że połączenie w loszku było beznadziejne, to jeszcze komunikator się zaciął na pazaaku i powtarzał ostatnie instrukcje.

      - O żesz kur*a.
      pokaż całość

      +: c...........0, SirSherwood +7 innych
    •  

      @lacuna

      Imperium Sithów wyraża zaniepokojenie sytuacją na Coruscant i domaga się zdecydowanych działań KPP w celu zwalczenia potencjalnego zagrożenia. Jednocześnie uznaje droida o numerze GP.CT-QQ za terrorystę, który powinien zostać jak najszybciej unicestwiony. W związku z zaistniałą sytuacją statki lecące z Coruscant mają zakaz wlotu w sektory Imperium do czasu opanowania sytuacji.

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Prezent - N7A #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    -----------------------------------------------------------------------

    - Pani Prezydent, na dole czeka Bith, twierdzący że reprezentuję Koalicję Planet Południowych. W dodatku ma ze sobą transporter ze skrzynią, nie pozwala jej sprawdzic mówiąc że to "niespodzianka dla Thalii". Czy mamy go od razu zastrzelić?
    - ... daj mi go na hologram.

    Najemnik ukłonił się i oparł nonszalancko o transporter.

    - Pani Prezydent - zaczął z uśmiechem. - Powiedzieli mi, że mam zawiązać kokardę na prezencie dla pani, ale nie wiązałem ją i zrywałem chyba cztery razy aż mi się taśma prezentowa skończyła.
    - Co tam jest Neige?
    - Ooo, pamięta pani moje imię! Yyy... no więc to jest prezent. Żadna bomba, ja sam broń oddałem do depozytu. Macie przecież skanery materiałów wybuchowych, sami sprawdźcie.
    = To karbonit - powiedział jeden ze strażników. - W dodatku całkiem świeży.
    - Wejdź na górę - kiwnęła głową Thalia i wyłączyła hologram.

    * * *

    - A to co za nieosłonięte przewody, wystające zza osłony?!

    Creed był mocno niezadowolony z pracy zespołu Brattona. Jego podwładny poczerwieniał, ale podbiegł szybko do kabli, wyciągnął holotaśmę izolacyjną i zaczął je pośpiesznie owijać.

    - Spokojnie szefie, to się zateguje.
    - To nie ma być zategowane! - Creed szarpnął Brattona za ramię. - Dowiedziałem się, że odbiór Pancernika ma poprowadzić osobiście Walas'hk!
    - Ale że jak... sam? Objechanie całego zajmie mu z dwa tygodnie! On jest normalny?

    Creed rozejrzał się dookoła wyszukując wścibskich uszu, następnie nachylił się do podwładnego.

    - Podobno nie jest. Słyszałem, że podobno w sali narad gada sam do siebie.
    - Skąd taka informacja?
    - Do sali wchodzi i wychodzi zawsze sam, ale dyskutuje żywiołowo kilka godzin.
    - Może reszta senatorów używa hologramów?

    Szef spojrzał z zakłopotaniem na Brattona. Teoria podwładnego miała mnóstwo sensu.

    - Ale nikt nie słyszał treści tych rozmów.
    - Wiesz jak to mówią szefie. "Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal". Niech tak pozostanie.

    * * *

    Spokojnym i dystyngowanym krokiem z pokładu promu zeszli Darth Relith i Ordo-Karr. Witał ich ustawiony w szeregu batalion żołnierzy imperialnych. Oczekujący ich admirał uklęknął, a gdy Relith podszedł do niego i gestem nakazał podążanie za nim, ten pośpiesznie zaczął zdawać raport.

    - Wszystkie prace zostały ukończone. Najlepsi specjaliści z kilku planet aktywowali nowe oprogramowanie i zoptymalizowali systemy celownicze. W planach mieliśmy jeszcze poprawę dystrybucji mocy do silników, ale...
    - Ale? - zapytał groźnie Ordo-Karr, idący krok za admirałem i swoim mistrzem.
    - Brakuje nam zasobów. Mamy ogromną flotę, które utrzymanie zużywa bardzo dużo naszych zasobów. Nasi specjaliści pracowali w pocie czoła, a szeregowi pracownicy wyrabiali setki nadgodzin, by zrealizować jak najwięcej ulepszeń w jak najkrótszym czasie...
    - Dobrze - powiedział Relith.

    Cała trójka przeszła do pomieszczenia z wielkim przeźroczystym ekranem na środku. Na rozkaz admirała jeden z oficerów uruchomił symulację.

    - Od teraz flota imperialna będzie w stanie szybciej wejść w tryb bojowy po wyjściu z nadprzestrzeni. Nieznacznie poprawiona została również zwrotność w razie konieczności... yyy... odwrotu.

    Zapadła cisza. Admirał z pewną dozą strachu obserwował reakcję Imperatora. Ordo-Karr również spojrzał na swojego Mistrza.

    - Dobrze.

    * * *

    Trzech Jedi wraz z wicekanclerzem biegło korytarzami rządowego budynku na Dagui. Aqumulus mimowolnie obrócił się za siebie, ale szybko potrząsnął głową i spojrzał przed siebie na biegnących Stah-Schka, Noxalię i Tankena. Ten ostatni ciężko dyszał, słabnąc z każdą chwilą wykańczającego sprintu. Nagle potknął się i tylko błyskawiczna reakcja Aqumulusa, który przywrócił go do pionu uratowała wicekanclerza przez upadkiem i poważnymi obrażeniami. Cała czwórka dobiegła w końcu do wielkich, zamkniętych wrót.

    - Jak mogłeś o tym zapomnieć? - mistrz Coll wyraźnie nie był zadowolony
    - Zapomnieć? Ja o tym nie wiedziałem! - dyszał cięzko Tanken

    Noxalia szybko złapała powietrze i jak zwykle odpłynęła w sen na jawie. Tanken z niepokojem obserwował młodą Padawankę. Stah-Schek widząc wzrok wicekanclerza poklepał go po ramieniu, przypominając o celu wizyty.

    - A tak, oczywiście. Wybaczcie mistrzowie że zapomniałem o zmianie czasu na Dagui. Nie jesteśmy mocno spóźnieni.
    - Tylko dwadzieścia minut - westchnęła Padawanka.

    Wrota rozstąpiły się. Plenipotent technokracji daguańskiej uścisnął dłonie delegacji, ale nie okazał żadnych kurtuazyjnych gestów jak na przykład wody dla spoconego Nuruodo. Jedi nie chcąc marnować czasu swojego rozmówcy bez ogródek przeszli do sedna sprawy.

    - Najważniejsza informacja to ta o planowanym zamachu terrorystycznym - zaczął poważnie mistrz Coll. - Z naszych źródeł wiemy, że komuś koniecznie nie służy neutralność Dagui.
    - Na przykład Koalicji Planet Południowych? - zapytał z przekąsem daguańczyk
    - To nie tak - wtrącił mistrz Stah-Schek. - Znamy tradycję tego układu i nie chcemy jej zmieniać. Chodzi nam przede wszystkim o współpracę gospodarczą. I dwustronny sojusz wojskowy. Pomożemy, gdy zostaniecie zaatakowani. I wy pomożecie, gdy ktoś zaatakuje nas.

    Plenipotent wstał i zaczął powoli przechadzać się po pomieszczeniu.

    - W tej, bądź co bądź, uczciwej i dobrej ofercie widzę pewien mankament - mówił spokojnie. - Problemem jest tutaj czas reakcji. I nie chodzi mi tutaj o spóźnienie, bo to jest nic nie znaczący detal. Po prostu ktoś was uprzedził i zdążyliśmy zawrzeć podobne porozumienie.
    - Proszę nie mówić, że Imperium Sithów - westchnął Stah-Schek
    - Układ został zatwierdzony przez reprezentantów jednomyślnie - kontynuował. - Również dostaliśmy gwarancję nieingerowania w nasze wewnętrzne sprawy i sojusz defensywny, ale między nami, być może układ z KPP byłby lepszy. Dagua nie chce wyjść na nielojalnego sojusznika, dlatego w imieniu rządu muszę odmówić. Układ wchodzi w życie o północy, dlatego wasza trójka - tu wskazał na Jedi - musi opuścić planetę za 5 godzin.

    Ukłonił się i wyszedł, pozostawiając zszokowaną delegację. Jedynie Noxalia patrzyła bez wyrazu w okno komnaty. Wolnym krokiem podeszła do niego i spojrzała na słońce, powoli zachodzące za ciągnące się aż po horyzont stołeczne miasto. Uśmiechnęła się, nie wypowiadając żadnego słowa.

    - Ile ja bym dał, żeby wiedzieć co takiego dzieje się w jej głowie - powiedział cicho Tanken.

    * * *

    Mand'alor oparł dłoń na hełmie. Patrzył tępym wzrokiem w radar, pokazujący otaczające planetę Pancerniki.

    - Mają jeszcze jakieś siły poza tymi jedenastoma?
    - Nie mamy informacji, mogą być ukryci w odległości jednego skoku w każdym kierunku.
    - Jakie mamy szanse na rozbicie całej floty?
    - Poniżej 5 procent...

    Dral stuknął palcem w kilka przycisków. Uniósł głowę jeszcze raz w stronę radaru.

    - Ile z nich jesteśmy w stanie zniszczyć, jeżeli wciągniemy ich na niską orbitę w zasięg dział przeciworbitalnych?
    - Cztery, może pięć... a może dwa.
    - Połącz mnie z nimi.

    Na hologramie pojawił się mistrz Spektrum. Mand'alor zaklął cicho.

    - Zabłądziliście tą flotą? - zapytał z przekąsem Mandalorianin
    - Jesteśmy tam, gdzie chcemy.
    - A czego chcecie? Zbombardować kolejną niewinną planetę w imię wyższej idei?
    - Nie chcemy nikogo bombardować Dral. To ostateczność.
    - Czy to jest ta słynna zakonna dyplomacja? Musiał Was zainspirować kanclerz Kormak.
    - Nie przyszliśmy negocjować sojusz.
    - To czego do cholery chcecie?
    - Ciebie.

    Zapadła cisza. Mand'alor spojrzał na swoich towarzyszy, którzy dumnie stanęli na baczność.

    - Będziemy bronili planety do ostatniej kropli krwi, Mand'alor!
    - Zginąć w walce to najwyższy honor!

    Dral spojrzał jeszcze raz w hologram z mistrzem Jedi.

    - Jeżeli oddam się wam w niewolę, zostawicie moich ludzi w spokoju?
    - Masz moje słowo - powiedział zimno Spektrum.
    - Wyślij mi kody lądowania, zaraz do was przylecę.

    Hologram zniknął, a towarzysze Mand'alora patrzyli na niego, kręcąc głowami z niedowierzania.

    - Nie zgadzam się! Nie możesz iść na pewną śmierć!
    - Może Jedi są ścierwem, ale słowa dotrzymają - powiedział spokojnie Dral. - Jeżeli moja śmierć może uchronić Mandalorę, to nie mam ani cienia wątpliwości jak postąpić.
    - A co będzie w przyszłości?
    - Mandalora pozostanie wolna, tak samo jak zamieszkujący ją Mandalorianie.

    Mand'alor wszedł na pokład promu, który krótko po tym odleciał. Towarzysze podnieśli głowy, odprowadzając statek wzrokiem.

    - Nie zostawimy cię, Dral - powiedzieli zgodnie.

    * * *

    Neige wcisnął przycisk na transporterze przycisk. Skrzynia odsunęła wieko, ukazując zamrożonego w karbonicie Mand'alora Drala. Thalia Celeste zrobiła wielkie oczy.

    - Trochę się rzucał w zamrażarce, dlatego ma taką pokraczną twarz. Może lepiej było go zamrozić w zbroi i hełmie? W każdym razie Koalicja Planet Południowych przesyła pozdrowienia.

    Uśmiechnał się i wyszedł, pozostawiając za sobą osłupioną Prezydent. Pogwizdując w rytm melodii z kantyny wsiadł na statek, przybił żółwika mistrzowi mi Auowi i wraz z eskortą Jedi wrócił na Coruscant zdać raport z całego wydarzenia.

    - A tak przy okazji - zapytał w rozmowie z kanclerzem Carrambusem - dostanę całą stawkę czy muszę się podzielić z tym drugim? On przecież nic nie zrobił!

    -----------------------------------------------------------------------

    Dagua dołącza do Imperium Sithów
    Muunilist dołącza do Imperium Sithów
    Brentaal dołącza do Demokratycznej Unii Planet
    Bellōrum dołącza do Koalicji Planet Południowych

    Flota Imperium Sithów otrzymuje premię do inicjatywy i ucieczki.

    Epheron +1 PM

    Mand'alor Dral - zostajesz uwięziony na Abos oraz otrzymujesz 1 Akcję Strategiczną do wykorzystania w 8. turze (bez względu na to co się z Tobą stanie) ( @CZARNYCZAREK)

    Noxalia Aeliathys Moc +1 ( @Hrabia_Vik)
    Zah'araman Jiryama Moc +2 ( @Kjerownik)
    Ornn Yori Moc +1 ( @Wolffe)

    @Athreus wychodzisz z Bacty, ale pozostajesz uwięziony na Lankoście.

    KONIEC TURY SIÓDMEJ
    pokaż całość

    źródło: blaber.pl

  •  

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto #lacunafabularnie

    Darth Relith chodził tam i z powrotem wzdłuż mostka imperialnego Pancernika. Przypadek sprawił, iż był to ten sam, z pokładu którego kierował bombardowaniem Nal-Hutty.
    Stało się. Doprowadził do powstania Imperium. Może nie tak jak planował, ale jednak... Przy okazji kolejny raz udowodnił Jedi ich słabość.

    Z zamyślenia wyrwał go głos jednego z oficerów pokładowych:

    - Panie, Ordo-Karr chce z Tobą rozmawiać.

    - Daj go na linię - rzucił Relith i spojrzał na hologram swojego ucznia.

    - Mistrzu, widziałeś? - zapytał Sith.

    - Tak - Mistrz Sithów wiedział o czym mówi jego uczeń, sam o tym wiele myślał.

    - Cztery, sześć? - dopytywał Ordo

    - Myślisz jak Jedi! - powiedział i zakończył połączenie, zanim zostanie zasypany kolejnymi pytaniami.

    Spojrzał na stacjonujące na orbicie Pancerniki. Wiedział, że teraz nie mogą pozwolić sobie na błędy i gonienie za marzeniami jak Jedi. Musieli rozważnie korzystać z tego co posiadali.

    W tym czasie na mostek weszła samotna postać.

    - Miło cię widzieć, Zoidberg - Sith nie musiał się odwracać, by wiedzieć kto wszedł - Gotów?

    - Jeszcze jak - odrzekł były senator.

    - W takim razie... Pełna moc na hipernapęd! Przygotować się do skoku w nadświetlną! - rozkazał i z satysfakcją obserwował uwijającą się kadrę oficerską Pancernika.
    pokaż całość

    źródło: sd.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów