Przeszkadza Ci #polityka na Wykopie?
Zarejestruj konto i sam decyduj jakie tematy chcesz wyświetlać!
  •  

    Rozpoczynam zapisy do #lacunagragieldowa.

    Pamiętacie ten wpis?. W oczekiwaniu na nadchodzącą nową przygodę na tagu #lacunafabularnie zapraszam Was do mało intensywnej gry w której wcielacie się w rolę Kupców z Porto Argos, miasta znanego dawniej jako Georgetown - centrum akcji przygody #lacunafabularnienewbristol. Waszym zadaniem będzie pomnożenie majątku startowego dokonując sprytnych, przemyślanych bądź szczęśliwych transakcji ze sklepem serwerowym (sterowanym przeze mnie) oraz innymi graczami. W zabawie zwycieży ten Handlarz, który na koniec gry (który zapowiedziany zostanie tydzień wcześniej i uzależniony od zakończenia przygody fabularnej @Kroomka) zgromadzi najwięcej pieniędzy na swoim koncie.

    1. Dlaczego gra giełdowa zamiast typowej gry fabularnej?

    Ponieważ potrzebujemy nowej platformy do rozliczania przepływów wirtualnych pieniędzy pomiędzy graczami bez czynnego udziału GMa. Niezobowiązująca gra giełdowa to świetna okazja ku temu, a jej najlepsi uczestnicy otrzymają możliwość wynegocjowania dodatkowych zalet swojego bohatera w nadchodzącej przygodzie.

    2. Gdzie rozgrywać się będzie gra? Jakie są wymagania do jej dołączenia?

    Discord, a okazjonalne wpisy pojawiać się będą na Lurkerze (gdzie docelowo rozgrywać się będzie nowa przygoda).

    3. Dlaczego zmiana portalu?

    Swoje powody opisałam na Lurkerze, link do wpisu znajdziecie na Discordzie w poczekalni. Nie chcę ryzykować usunięcia tego wpisu.

    4. Jak w to grać?

    Wejdź na Discord i zawołaj mnie, aby otrzymać rangę do gry. Zaznacz również, czy będziesz potrzebować pożyczki.

    Na start każdy z graczy otrzyma 1000 reali portugalskich (waluta w grze) + ewentualna pożyczka. Za ich pomocą handlować można towarami (których jest łącznie 15) i udziałami w przedsiębiorstwach (łącznie 9). Ich ceny sterowane są w trakcie wydarzeń zwanych Wycenami oraz Dniami Handlowymi na podstawie:
    - popytu/podaży w oparciu o istniejący na serwerze handel
    - wydarzeń w oparciu o wynik na kościach

    W trakcie Wyceny aktualizowane są ceny towarów w głównym sklepie oraz okazjonalnie przedstawiane prognozy wartości przedsiębiorstw. Wyceny odbywają się nieregularnie, co kilka dni.

    W trakcie Dnia Handlowego (trwającego kilkanaście godzin) sklep serwerowy umożliwia sprzedaż udziałów przedsiębiostw po określonych cenach. Poza Dniami Handlowymi sklep serwerowy skupuje udziały w cenie makulatury (1 real za udział). Dni Handlowe odbywają się nieregularnie, nie częściej jednak niż raz w tygodniu.

    Dostępne pożyczki to 1000, 2000 i 4000 reali. Ich oprocentowanie wynosi 10% po każdej Wycenie i od tego momentu biegnie termin na zapłacenie odsetek (czyli odpowiednio 100, 200 i 400 reali po każdej Wycenie). Pożyczka zostaje spłacona w momencie zapłacenia całości kapitału. W przypadku niezapłacenia odsetek do czasu następnej Wyceny, komornik zabezpiecza pieniądze i towary Handlarza spłacając kapitał i pobierając dodatkową prowizję 50%.

    Towary dostępne są w ilościach nieograniczonych, mogą być jednak czasowo (lub definitywnie) reglamentowane. Ze sklepu serwerowego w wyniku wydarzeń znikać może możliwość zakupu lub sprzedaży konkretnego towaru.

    Udziały dostępne są w ramach Ofert Publicznych. Pierwsza oferta publiczna udziałów spółki handlowej przeprowadzona zostanie krótko przed startem gry. Handlarze po zapoznaniu się z prospektem emisyjnym zakupują zadeklarowaną ilość udziałow. Po ich zakończeniu następuje pierwsza wycena udziałow na rynku. Zazwyczaj podczas pierwszej oferty publicznej oferowane jest 100 udziałów. Kolejne Oferty Publiczne uzależnione są od wyników finansowych przedsiębiorstwa, planującego rozszerzenie działalności lub dokapitalizowanie aktualnych.

    Specjalną kategorią są Statki, które zapewniają pasywny dochód przy każdej Wycenie.

    Handlarze na podstawie informacji oficjalnych i nieoficjalnych dokonują zakupu i sprzedaży towarów. Obrót towarami i udziałami pomiędzy Handlarzami jest zawsze nieograniczony, służy im do tego funkcja market. Lista przydatnych komend dostępna jest na specjalnym kanale.

    Handlarz kończy grę w przypadku bankructwa. Powrót do gry jest niemożliwy, chyba że bankrut uzyska pożyczkę od innego Handlarza w wysokości co najmniej 1000 reali.

    W razie wątpliwości technicznych na pytania zawsze chętnie odpowiem ja i @KrzemowyDuch, współorganizator gry.

    5. To zbyt skomplikowane, nie chcę w to grać, boję się bankructwa lub nie jestem zainteresowany (-a) taką grą. Będę z tego tytułu poszkodowany (-a) w trakcie tworzenia postaci do #lacunafabularniefantasy ?

    Nie, gra jest dobrowolna i ma na celu przetestowanie alternatywnego dla arkusza kalkulacyjnego narzędzia do rozliczania pieniędzy w naszych grach. Można na niej jedynie zyskać, nigdy stracić.

    ---------------------------------------------------------------

    Zapisy do gry potrwają do 30. maja do godziny 20:00. Zapisy na udziały przedsiębiorstw w ramach Pierwszej Oferty Publicznej upływają 31. maja o godzinie 12:00.

    Możliwe będzie dołączenie do gry w późniejszym terminie z mniejszym kapitałem początkowym.

    Jeszcze raz link do Discorda

    ---------------------------------------------------------------

    Grafika Arraxxon @ Deviantart
    #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Cześć #lacunafabularnie

    Jeden z naszych graczy @Kroomka został zbanowany permanentnie z powodu wybiórczej interpretacji regulaminu, kolejnym znaleziskom ukręca się łeb w błyskawicznym tempie i w związku z tym rozejrzyjmy się wspólnie za alternatywami dla obecnego serwisu. Po wstępnych konsultacjach niektórzy gracze proponują reddit, ale chciałabym wysłuchać również innych opinii.

    Proszę również o zostawienie emocji w tym wątku na boku, ponieważ sinusoida nastroju moderacji jest w dołku.

    Uwaga, dużo tagów:
    #aferamadonny #lacunafabularniesenatrzymski #lacunafabularniehjallbrekka #lacunafabularniekrucjata #lacunafabulaniejihad #lacunafabularnienewbristol
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Załoga karłów, kapitan: @Zeroskilla

    Kapitan spoglądał na krótki liścik przesłany przez chłopca na posyłki. Treść była krótka i z pozoru niewiele znaczyła, ale z pewnością przesłał ją któryś z chłopaków, którzy zeszli na przeszpiegi - dowiedzieć się, który z wypływających statków będzie dobrym łupem. " 'Pokorny Prorok' - drzwi do wiecznego szczęścia". Nie wiedział który z chłopaków wykazał się takim poetyzmem, ale już liczył jak wiele dublonów oznaczało by dla niego wieczne szczęście. Tak na oko to... od tamtego pirsu i jeszcze w huj! Nie miał pojęcia co przewoził statek, ale chciał to mieć.
    - Dobra zadzwońcie w dzwon - zbieramy załogę i czaimy się w jakimś dobrym miejscu!

    ---

    "Guliwer" pruł przez fale niczym gorący nóż przecinający masło. Jego działa frontowe co dwadzieścia uderzeń serca wystrzeliwały w kierunku uciekającego statku kupieckiego kolejne pociski. "Guliwer" sam w sobie był piekielnie szybkim statkiem, a dodatkowo pomagało że prawie całą załogę stanowiły karły. Dzięki temu racje żywności i wody pitnej ważyły o połowę mniej co znacznie odciążało okręt.
    Kapitan, zgorzkniały karzeł z ponurą miną obserwował uciekający statek i malutką zaciśniętą piąstką odgrażał się przeciwnikowi.
    - Są zanurzeni prawie do połowy burty... te mątwy muszą mieć ładownie wypełnione po brzegi! Będziemy bogaci! - krzyknął odkładając lunetę.
    - Kapitanie! Szczury odpowiadają ogniem! Może powinniśmy zejść z dziobu? - zapytał pierwszy oficer.
    - Nonsens! Jesteśmy karłami do czarta! Mniejsza powierzchnia ciała to mniejsza szansa że kogoś z nas trafią! - kapitan z uśmiechem postukał palcem po głowie - poza tym lubię zapach prochu o poranku.
    Kanonada trwała, a "Guliwer" coraz szybciej zmniejszał odległość do uciekiniera. Załoga która być może wydawała się groteskowa, znała się dobrze na pirackim rzemiośle. Bycie karłem zmuszało do kreatywności dlatego okręt pokryty był dodatkowym olinowaniem które pomagało w szybszym przemieszaniu się po statku małej załodze. "Guliwer" przypominał teraz swojego książkowego odpowiednika związanego z mnóstwem małych postaci na sobie, które od czasu do czasu wykonywały nerwowe fikołki na pokładzie.

    - Po co ich ścigamy? Czyż każdy nie powinien być zadowolony własnym losem, położyć się i odpocząć? Czy to nie będzie niegrzeczne jak ich tak nagle dogonimy? Może się napijmy czegoś albo zjedzmy? Może się przyłączą? - ściskający w swoich krótkich palcach podejrzanego skręta Fredo próbował przekonać resztę załogi do swych specyficznych poglądów
    - Kapitanie? Mogę mu jebnąć? - zapytał usłużnie Kronor dwie czarne flagi
    Kapitan już zaczął powoli przytakiwać, gdy nagle wtrącił się Trójnogi Franek
    - Poczekajcie - następnie marszcząc czoło z trudem przypominał sobie o czym ostatnio bełkotał Fredo - Oni kontestują...
    - Tak - szeroko rozszerzone źrenice świdrowały namyślającego się Trójnogiego
    - Kontestują... Swobodę...
    - Kontestują swobodę bytu? - źrenice Fredego zrobiły się jeszcze szersze
    - Tak - wykrzyknął Franek widząc, ze ofiara złapała przynętę
    - A to łapserdaki niemyte! Stawiać więcej żagli! - Fredo rzucił się do takielunku, po poprzedniej pokojowej aurze nie zostało nawet śladu - Nikt, powtarzam, nikt nie ma prawa... - reszta monologu na szczęście nie docierała do uszu oficerów, Fredo dzielnie uwijał się szarpiąc za liny
    - Kapitanie? Może mu jebnę? Tak profilaktycznie - dopytywał Kronor
    - Nie tym razem, ale zostawmy sobie taką możliwość - zdecydował kapitan Carnister

    Łajba z łatwością dogoniła i okrążyła statek handlowy. Kiedy wystarczająco ostrzelała wrogą jednostkę karły przystąpiły do ataku. Guliwer ustawił się do abordażu stając burtę w burtę z handlarzami. Karły zaczęły atakować, wystrzeliwując się na wrogi statek z armat będąc uzbrojeni w noże którymi zaczepiali się i rwali białe jak śnieg żagle wrogiego statku. Ta Krypa już nie ucieknie. W tym samym czasie z burty na burtę przeskakiwali kolejni mali ludzie a Kronor chyba jedyny pełnowymiarowy członek załogi (który z resztą też był karłem choć trochę większym) ciskał we wrogów swoimi kompanami którzy spadłszy na przeciwnika podrzynali mu gardło.
    Karzeł Franek nie wiedział czego było więcej w powietrzu. Kul armatnich czy karłów. Jedno było pewne, przeciwnicy już nie zatrzymają tej siły.

    "ahooj pepiczki, chować szable i poddajcie się. Nic wam nie.. DO STU BECZEK RUMU KURWA zrobimy"
    To choroba Touretta postępowała. "ech I jak mam być odpowiedzialny za negocjacje jak tak pierdole..." pomyślał Trojnogi Franek po czym dodał już głośno "Rzućcie broń to nikomu JA JEBIE WAS JAK GEORGETOWN nie zrobimy"
    "ech - pomyślał znów- to jest bez sensu"
    W przeddzień zaplanowanego ataku Grzmiptak wraz z oddziałem stworzonym przez innych karłów-łotrzyków podstępem dostali się na statek kupiecki. Zapytacie „jakim do cholery podstępem?”, już tłumaczę. Schowali się w sprzedanych beczkach kapusty. Dobre, nie? Usłyszawszy odgłosy bitwy, karłów krzyczących po wystrzeleniu z armat i kupców, którzy niewątpliwie zostali cięci po nogach przez małych, lecz walecznych piratów natychmiast opuścili beczki. Na statku zapanował ogromny chaos. Karły, nie dość, że atakowały klasycznie, skacząc z lin, latały wystrzelone z armat, to jeszcze wyszły z ładowni - gotowe do walki i bez szkorbutu, bo podjadły wcześniej sprzedanej kapusty, która jak wiemy zawiera wiele cennych witamin.

    ---

    Furion Carnister kroczył dumnie przez pobojowisko. Pod burtami stały resztki pokonanej załogi. po pokładzie walała się broń, trupy oraz nitki kiszonej kapusty.
    - Sprawdzić ładownie - rozkazał Furion, po czym wyrwał z rąk martwego kapitana statku handlowego dziennik okrętowy.
    - Kapitanie.... - z ładowni dobiegał głos Grzmiptaka - Kapitanie!
    Jednak po blednącej w oczach twarzy Furiona nie przechodził żaden grymas świadczący o tym, że słyszy wołanie. Swoimi małymi kaprawymi oczkami wpatrywał się w dziennik, a jego twarz z białej powoli robiła się czerwona. W Końcu Furia Furiona wybuchła
    - Możecie mi powiedzieć kurduple po huj nam statek z dwudziestoma tysiącami sztuk działa "Dobry Świadek to cierpliwy świadek" oraz pięcioma setkami drzwi treningowych w różnych kształtach i rozmiarach?! Co to kurwa w ogóle jest? Kto zwiad robił ja się pytam! Co miał ten statek przewozić?
    - Prawdziwa, głęboka wiara jest drzwiami do wiecznego szczęścia - wygłosił natchnionym tonem Fredo wpatrując się w dal niewidzącym wzrokiem
    - Kronor!
    - Tak?
    - Teraz możesz

    ---------------
    Załoga karłów - najzajebistsza (ale zdecydowanie nie największa) z załóg #piracifabularnie

    #gryfabularne #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnie #rpg
    pokaż całość

  •  

    Ahh dobrze słyszałem? Po tych wodach pływa burdel na kółkach i łajba jakiś rolników? To dobrze, dobrze! Rolnictwo i usługi są ważne! Ale przydałaby się też załoga która skupi się na tym co naprawdę ważne! Przemysł ciężki... E... znaczy ten... Rabowanie łupów! Walka! Napadanie na inne statki! To jest życie! A nie zbieranie kur po wioskach!

    Kakaowy Snajper poszukuje:
    Sternika- ze zdolnością nawigacja, bo w trakcie walk i pościgów tą łajbą może bujać!
    Medyka- ktoś nas po tej walce musi poskładać. A walki będzie dużo! (kto był w Biednej Pierdolonej Arabskiej Piechocie ten wie jak wygląda taktyka - wykrwawić się, zregenerować, powtarzać aż wróg zdechnie!)
    Dowolnie dużej ilości marynarzy skupionych na walce (bardziej) i artylerii (mniej)- ktoś musi pokazać psubratom ze statków handlowych gdzie raki zimują. I gdzie zimują złote dublony (podpowiem: w naszych kieszeniach! (chociaż tu można nawiązać daleko posuniętą współpracę z pływającym burdelem, w końcu każdemu należy się coś od życia))

    #piracifabularnie
    #lacunafabularnienewbristol - jacyś chętni na grę w piratów? Jak tak to zapraszam do załogi.
    pokaż całość

  •  

    Gra się skończyła, a skoro mam chwilkę, to uznałem, że podsumuje działania ŻKOKu w ostatniej przygodzie.

    Bank obsługiwał 26 rzeczywistych kont graczy lub ich firm/stowarzyszeń
    W momencie zakończenia gry suma pieniędzy na kontach wyniosła £42 632,00
    Trójka najbogatszych kont: @Yokaii z kwotą £17 110,00, Plantacja z kwotą £8 300,00, oraz moje z £7 633,00.
    Zostały wykonane 178 transakcje na łączną kwotę 28278 funtów.
    Klienci ŻKOKu wydali u Kupca NPC 5056 funtów.
    Najwyższą pensję otrzymał @Akumulat - 540 funtów.
    Zarobiłem 3500 funtów za same prowadzenie kont firm królewskich.
    Gracze wzięli 4 kredyty, z których trzy zostały spłacone, a mimo to, nadal jestem stratny.
    Warunki brania kredytów były jakoś dziesięciokrotnie bardziej opłacalne dla kredytobiorców w porównaniu z tymi które panowały w rzeczywistym XVI wieku.
    Magazyn był używany tylko przeze mnie i firmy związane ze mną.
    Zarejestrowałem 82 podmiotów i 9 produktów z którymi gracze mogli wchodzić w interakcje.
    Udziałowcy którzy kupili akcje kopalni ( @mac3 oraz @Queltas ) nigdy nie zobaczyli ani jednej dywidendy.
    Zarobiłem 22 funty na opłatach za wykonanie więcej niż 4 przelewów w roku (dzięki @Lisaros )
    Kasa zakończyła grę z kontem biedniejszym o 2367 funty niż zaczynała.

    Z innych rzeczy - prowadzenie banku było bardzo rozwijające i sprawiało mi przyjemność. Wszelkie podsumowania robiły za mnie skrypty Google'a, których musiałem się nauczyć. Cieszę się, że mogłem w ten sposób pomóc @lacuna w prowadzeniu jej gry ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Na zdjęciu widok rozszerzony ŻKOKu.
    _____________
    #lacunafabularnieczarnolisto
    #lacunafabularnienewbristol
    #lacunafabularnienewbristolzkok
    pokaż całość

    źródło: zkok.PNG

  •  

    Wyniki gigaankiety z krótkim komentarzem do każdego pytania. Wszystkie uwagi przeczytałam i za wszystkie dziękuję. Do propozycji odniosę się po wyborze tematyki przygody, niektóre pomysły mogą po prostu nie mieć zastosowania w przygodzie (mimo że są naprawdę interesujące panie L) Zapraszam do indywidualnej analizy.

    -------------------------------------------------

    1) Niektóre odpowiedzi były mocno subiektywne, bo ciężko nazwać kogoś, kto w ciągu całej przygody przygotował 17 wpisów RP i określił swoje zaangażowanie jako "przeciętne". Niemniej odsetek mało aktywnych graczy jest znacznie mniejszy niż w poprzednich przygodach, a powody takiej sytuacji właściwie wszyscy rozumieją

    2) Na ocenę na pewno miało wpływ nagłe zakończenie (pytanie w jakim stopniu oczekiwane przez graczy), ale ocenę odbieram tak, że z zakończonej przygody wyniesiemy w przyszłość więcej lepszych motywów, niż tych gorszych.

    -------------------------------------------------
    #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    •  

      @lacuna: system ran uważam za dobry, za wyjątkiem tego że ciężkie rany można zdobyć na 1-3 kwartały. Jeżeli komuś trafią się 3 na początku gry, to w wikingach nie zrobiłby absolutnie nic, a tutaj byłby udział tylko w połowie gry (patrz: Rik).
      Uważam że ciężka rana trwająca jeden kwartał jest już dużą konsekwencją dla gracza, nie ma sensu tego przeciągnąć

    •  

      @Gregua: Przed rozprawą czytałem o wszystkim i ogarniałem już wstępnie jaki może być wyrok, ale finalnie decydowałem w trakcie, na bazie tego co mówili inni gracze. Przed drugim procesem zrobiłem też wcześniej wywiad środowiskowy i miałem jakieś tam już minimalne pojęcie co i jak. Strasznie żałuję tego drugiego procesu, bo mi się nie podobał i jest mi wstyd za to jaki był, ale niestety zbyt dużo skomplikowanych spraw do rozwiązania w trakcie jednego posiedzenia i musiałem już rąbać jak leci. Dodatkowo sporo osób olało kolejność wypowiedzi, ktoś tam spamił o pasztecikach też, inni walili zamiast nowej linii to nowy wpis no i wyszło jak wyszło. Generalnie chciałem każdą rozprawę prowadzić tak jak pierwszą, ale się nie dało. pokaż całość

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    Dawno obiecane wyniki ankiety, przeprowadzonej ponad tydzień temu. Obraźliwe głosy anonimowe zostały usunięte z wyników.

    Średnia głosów w pytaniach 7. i 8. to odpowiednio: 3.93 i 4.13

    -------------------------------------------------
    #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Zapraszam wszystkich uczestników zakończonej przygody do wypełnienia długiej ankiety (24 pytania zamknięte) na temat zakończonej przygody oraz nadchodzących. Wasze opinie kształtują przygody, dlatego nie miejcie oporów przed wyrażeniem szczerego zdania. Jeżeli planujesz wystawić mi same 5 i nie wskazać żadnego słabego punktu przygody, nie wypełniaj tej ankiety. Jej celem nie jest połechtanie mojego ego tylko dopracowanie następnych przygód. Obiecuję się nie obrażać na zwykłą krytykę i spróbuję wyciągnąć wnioski z konstruktywnej.

    Zaznaczam, że jeszcze nie wybieramy tematyki nadchodzącej przygody, czekamy na wyniki dyskusji z tego wątku

    LINK DO ANKIETY, dziękuję @Queltas

    Z góry dziękuję za wszystkie szczere odpowiedzi! Głosy do podsumowania zbieram do 21.05 do godziny 23:59

    -------------------------------------------------
    #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Gigaankieta za chwilę zostanie udostępniona, w międzyczasie w tym wątku przedstawcie swoje propozycje dotyczące tematyki następnej przygody.

    Przed Wielkimi Odkryciami szczególnie mocno gracze optowali za kontynuacją Wikingów oraz światem fantasy. Z tego drugiego zrezygnujemy, ponieważ będzie tematem przygód, prowadzonych przez graczy już w nadchodzących dniach. Chyba, że powiecie inaczej.

    Nadchodząca przygoda będzie posiadała zdecydowanie bardziej uproszczoną mechanikę z dwoma aspektami - mechanikę pokoju (ekonomiczną) i mechanikę wojny. Zależnie od typu przygody być może z jednej z nich w ogóle nie skorzystamy, celuję natomiast w taki system, który będzie wymagał kilku (zamiast kilkunastu) kolumn w Excelu, które to będę w stanie uzupełnić na ekranie smartfona (na który postaram się uzbierać pieniądze do lipca).

    Z kolei moja propozycja na nadchodzącą przygodę to Jugosławia lat 90. XX wieku. Zadaniem graczy będzie wprowadzenie swoich obywateli do struktur międzynarodowych (Unii Europejskiej, EOG, NATO lub podobnych) lub podniesienie PKB kraju do poziomu państw zachodnich, a sama rozgrywka toczyć się będzie wokół parlamentu Jugosławii w alternatywnej rzeczywistości.

    Cztery najpopularniejsze w dyskusji propozycje (liczba plusów) zostaną włączone do ankiety dotyczącej wyboru tematu następnej przygody. Propozycje zbieram do 21.05 do godziny 23:59

    -------------------------------------------------
    #lacunafabularnie #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto (i trochę # klasykiniepoprawnejmuzyki)
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Plot holes w Wielkich Odkryciach Geograficznych #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto

    Na prośbę dwóch osób otwieram temat, w którym wyjaśnię niezrozumiałe rozstrzygnięcia niektórych akcji lub fabularnych wątków lub przyznam się do "fabularnej dziury". Nie ukrywam, że niektóre tematy zostały potraktowane po macoszemu, ale po PW które otrzymałam po zakończeniu gry odnoszę wrażenie, że dostrzeżono znacznie większą liczbę nieścisłości niż to miało naprawdę miejsce.

    Może jednak jest tak, że to mi się wydaje, że dziur fabularnych było mniej niż w rzeczywistości? Sprawdźmy to wspólnie!
    pokaż całość

  •  

    Dobra, to może teraz ja. Zdanie z epilogu:

    Nie byli również świadomi, że fakty, stojące za punktami zwrotnymi w życiu osady mogły rzucic nowe światło na te wydarzenia. Być może jednak prawda została przywalona gruzami karczmy, w której cała ta historia miała swój początek.

    Należy czytać bardziej dosłowniej, niż mogłoby się to wydawać, bo za wynikami wyborów stała tylko jedna osoba, a byłem to ja. Dostałem od lacuny wyniki z adnotacją, że mogę zrobić z nimi co chcę, więc trochę podrukowałem, tu przestawiłem, tam dodałem, gdzie indziej podkreśliłem i voila! Mamy portugalski bat na plecach. Oryginalne wybory wyszły tak:

    Niepodległość (rządzi Kwadrumwirat) 414 45,49%
    Król Felipe III (Portugalia) 127 13,96%
    Niepodległość (republika prezydencka) 101 11,10%
    Król Jerzy III (Anglia) 84 9,23%
    KHX 79 8,68%
    Niepodległość (republika parlamentarna) 53 5,82%
    Rada Mędrców złożona z bankierów i kupców 27 2,97%
    Kolektyw New Bristol, wszyscy głosują za ważniejszymi sprawami. Mniejsze rozwiązuje wybrana osoba którą można odwołać w głosowaniu. 25 2,75%


    Informacje, które niektórym przekazałem, jakobym miał zapewniony stołek gubernatora, jeśli zapewnię Portugalom zwycięstwo też zmyśliłem. xD

    Dodatkowo, gdy zaczęło być gorąco na Georgetown a.k.a. Porto Arguso, przekazałem kopię mapy do Lacunoidy Portugolom.

    Jaki miałem w tym cel? Żadnego, chciałem zobaczyć jak świat płonie. xD

    #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    #lacunafabularnieczarnolisto
    #lacunafabularnienewbristol

    Podstarzała kobieta właśnie schodziła z trapu portugalskiej karaweli, która właśnie przypłynęła z Europy. Ubrana była w jedwabną, granatową suknie z srebrnymi koronkami. Na rękach złote bransolety i pierścienie, włosy upięte w kok i przykryte welonem z złotogłowiu. Ubiór taki był charakterystyczny dla szlachty z północnych Niemiec. Spod bogatego odzienia było widać jednak potworne blizny, każda ciągnęła się wzdłuż ciała szpecąc je niesamowicie.

    Kobieta szybko wyszło z doków, nie zwracając uwagi ani na służbę która znosiła z okrętu bagaże, ani na dzieci które uciekały z krzykiem na widok starowianki, ani drobni handlarze oferujące swoje produkty bogatemu gościowi. Kobieta jednak parła dalej, dopóki nie opuściła miasta i nie znalazła się na zielonej łące. Trochę na uboczu, tuż pod lasem niczym wartownicy, stały kiepsko wyciosane kamienne nagrobki. Każdy z nich był świadectwem historii, krwawej historii sprzed kilku lat. Staruszka powoli przechodziła pomiędzy poszczególnymi nagrobkami, było widać, że szukała jakiegoś konkretnego. W końcu znalazła to czego szukała, nie było jednak sama.

    Przed jednym z pomników stał starzec, zmarszczki pokrywały całą jego twarz, chude nogi nie potrafiły utrzymać ciężaru ciała, dlatego w jednej z rąk trzymał drewnianą laskę, którą się podpierał. Jego szaty były stare i podniszczone, mocno kontrastowały z bogatym ubiorem kobiety. Oczy starca skupione były na nagrobku, nie opuścił z niego wzroku nawet kiedy dama zbliżyła się. Teraz obydwoje skupili się wyłącznie na grobie. Zupełną ciszę zakłócał tylko ćwierkający nieopodal słowik.

    —My się chyba nie znany — w końcu staruszek przerwał ten impas — nazywam się Mosze Neuropkin, a Pani to?
    —Klementyna von Zurichskich-Bürke, miło mi.

    pokaż spoiler piękna to była przygoda, nie zapomnę jej nigdy( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    Myślę, że to zasługuje na osobny wpis. Sławetne :emoji_7: już nie pamiętam czyjego autorstwa. Prawie 300 razy użyte na discordzie + wariacje z nudów w komentarzach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Autor oryginału może sam się zgłosić. (Edit: zgłosił się: @Kroomka propsy dla niego ( ͡° ͜ʖ ͡°))

    Co złego to nie my!

    #lacunafabularnieczarnolisto
    #lacunafabularnie
    #lacunafabularnienewbristol
    pokaż całość

    źródło: a41.png

  •  

    #lacunafabularnienewbristol
    #lacunafabularnieczarnolisto
    #lacunafabularnie

    Jeszcze temat na pasty. One również niech ujrzą światło dzienne.

    Przychodzi Felipe III do wróżki, gdyż P0rtugalczycy wierzą w takie demoniczne gusła.
    - Co stanie się w 1520? - pyta.
    - Wywołasz I Wojnę Światową - odpowiada wróżka.
    - Hehe, masz rację - mówi król - a ile będzie kosztować litr bimbru w Lizbonie po wojnie?
    - 5 franków.

    Tu akurat mojego autorstwa.
    pokaż całość

    •  

      W związku z samosądem KHX na Larsie
      @gasior22 Posłuchaj mnie uważnie, jutro o 19:45 masz statek do latakii. Bilet wyśle Ci zaraz do domu. Gdy wyjdziesz z portu pod pomnikiem jihadystów jest skrytka, otwórz ją tajnym hasłem : halabarda. W niej znajdziesz nowy dowód osobisty, 3000 kuruszów i kluczyki do mieszkania na przeciwko. Od dziś nazywasz się Abu’l al-Hasan ibn Muzzaffaradin, ar-Haddad Zubajr Nowak i jesteś polskim imigrantem z Berberii. Pracujesz w zakładzie zwojów 2 km od portu. Powodzenia, zapomnij o swoim poprzednim życiu i pod żadnym pozorem się nie wychylaj, zerwij wszystkie kontakty, nawet z obsługą klienta w banku białej rękawiczki pokaż całość

    •  

      To uczucie gdy zrobiłem audyt w straży i wkurzyłem chłopaków xD Morale tak bardzo rozjebane, a straż też tak bardzo rozjebana xD Żałuje trochę, bo spoko było tych siedmiu strażników, a audyt zrobiłem przez przypadek, bo słyszałem o krecie xD Śmiecham, bo kapitan na górze, a ja poleruje muszkiet w biurze i przeglądam dokumenty, gildia go pociesza, a ja siedzę w biurze i kurwa jestem biurokratą poza kontrolą, łotrem zawadiakom, maskotką gildii i strażnikiem tego miasta. Siedzę w biurze i kurwa jestem w innym świecie, problemy z strażą i strażnikami są tam, a ja tu jestem i mam też pistolet skałkowy zajebiście poręczny i nie mam pancerza i same dokumenty i się śmieje, w szafce mam 1750$ i dokument własności xD pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    To jeszcze temat z dalekosiężnymi planami i spiskami :) Bo ja jestem ciekaw jak dużo rzeczy nie wiedziałem i ile z nich działo się pod powierzchnią.
    Plan Staholomilliego był dość prosty - zmniejszyć ilość katolików (stąd EDM, Biblia Nowobristolska), ale że te środki okazały się dalekie od wystarczających to chciałem założyć jakąś protestanką okazję na zachodzie.

    BTW. Miałem gotową mowę (raczej do zapoczątkowania dyskusji) do wygłoszenia po wygranym powstaniu - miała doprowadzić do wygnania portugalskich katolików i wyłudze... znaczy wypłacenia w pełni należnych odszkodowań za mienie zniszczone przez Pancernik (oddajcie mi mój statek!). Poruszała też dalekosiężne plany naukowe i podatkowe.
    #lacunafabularnienewbristol
    pokaż całość

    •  

      @Stah-Schek: A co, to i ja się dołączę!

      Szczerze to na samym początku nie miałem jakiegoś większego planu oprócz wprowadzenia islamu na wyspę. Jak zobaczyłem, że oprócz mnie muzułmaninem jest tylko @eliot123, to nieco się załamałem. Potem jednak wpadłem na pomysł Domu Jałmużny i było już z górki:
      - rozpocząć działalność domu
      - przekonwertować ćpunów na islam
      - stworzyć jakąś bojówkę
      - powoli przejmować władzę w Georgetown i zbierać haracz od innowierców
      - przeprowadzić zamach bombowy
      - wywiesić księżycową flagę nad EDM

      No niestety się nie udało, ale i tak było fajnie xD. Chyba też następnym razem dołączę do jakiejś większej grupy, bo granie tylko we dwóch w tym samym wątku jest trochę nudne.
      pokaż całość

    •  

      Pierwotnie miałem plan zostać wtyką mafii w straży miejskiej (oczywiście plan wziął w łeb po opublikowaniu karty postaci ¯\_(ツ)_/¯). Potem grałem jeszcze trochę pod strażników NPC próbując obniżyć ich i tak niskie już morale (bo udział w śledztwach już wtedy polegał u mnie albo na siedzeniu w areszcie a jak dobrze poszło to tylko na zawieszeniu). Po tym jak mnie w końcu wywalili ze straży szukałem przez jakiś czas pomysłu na siebie, myśleliśmy też z ludźmi z mafii jak zrealizować swoje ambicje, a biorąc pod uwagę klasę i główny współczynnik moją możnaby skomentować tylko literami X i D. Później wjechali portugole więc i tak wszystkie plany mafii wzięły w łeb. Długo nie wiedziałem co zrobić, w końcu postanowiłem tak jak Gregua pomóc w powstaniu (w tym celu pozbierałem zresztą 4 muszkiety jako akcje przestępczą).
      Trochę w pewnym momencie miałem dość, gdy mi nic nie wychodziło, ale za sam klimat uważam, że było warto.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Pozwoliłem sobie zebrać Karty Osadników Bristolu (z discorda) w jeden post na imgurze i wrzucam tutaj. Autorów jest dużo, dlatego niektóre kart się powtarzają. Można komentować, oceniać itp itd ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Miłego dnia!

    LINK

    #osadnicybristolu
    #lacunafabularnieczarnolisto
    #lacunafabularnienewbristol
    pokaż całość

    źródło: 2a60b025.png

  •  

    Nowy początek? - część druga #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto #lacunafabularnie

    -------------------------------------------------

    - Siad! Podaj łapę! ... Dobrze, grzeczny kotek!

    Ludolf poczochrał po głowie gigantycznego kota, którego rozkoszne mruczenie mogło wprawić w przerażenie niezaznajomionego z tym dźwiękiem turysty. Naukowiec nie zarzucił ciężkiej pracy mimo powolnej utraty wzroku. Oswojenie wielkich kotów kosztowało go dziesięc lat życia i co najmniej pięciu asystentów, jednak Wielkie Koty Lacunoidy stały się kolejnym wielkim dziełem jego życia. Ludolf na swojej ścieżce poznał setki osób i gdyby zapytać ich wszystkich co najbardziej zapadło im w pamięć na temat Ludolfa, zapewne powiedzieliby radość z życia, pasja i niesłabnący optymizm. Jako jeden z niewielu ludzi żyjących w tamtych czasach, Ludolf mógł z czystym sumieniem powiedzieć "Czuję się spełniony"/

    * * *

    - Zdradzić Ci pewną tajemnicę synku? - zapytał Sam
    - Tak naprawdę masz na imię Nick?
    - Nie... to znaczy nie do końca, nie o to mi chodzi - zmieszał się Anglik - ten pomnik wykułem ja!
    - Sam?
    - Nie, Nick... A że ja sam? Kilka osób mi pomogło, ale kto by tam pamiętał - machnął ręką ojciec. - Poszło mi bardzo sprawnie i na szczęście przetrwał całą tę powstańczą zawieruchę. Dobrze że wykułem go poza miastem.

    Sam O'War wraz z synem oglądali z wysokości zachodnią część Costa Amarela. Po żółtych i czerwonych roślinach nie było już ani śladu. Nowe Porto Argos z kolei było niemal trzy razy większe niż osada, którą on pamiętał sprzed kilkunastu lat.

    - Tato, a skąd wiedziałeś, co chcesz w życiu robić?
    - Dlaczego pytasz?
    - Bo ja... bo ja sam nie wiem.

    Mężczyzna nachylił się nad swoim dzieckiem i pogładził je po głowie.

    - Niezależnie, czy będziesz chciał zostać duchownym, czy rzemieślnikiem, czy po prostu wykuć zajebiście wielki pomnik w skale... pamiętaj jedno - niektóre odpowiedzi przychodzą do nas nagle, znienacka. Do Ciebie też kiedyś przyjdą.

    Następnie wskazał ręka synowi nadpływający z północy olbrzymi metalowy statek, wpływający do portu.

    - To nasz statek. Jutro wracamy do mamy. Chcesz jeszcze coś zobaczyć na wyspie?
    - Chcę tutaj z tobą posiedzieć tato.

    Męzczyzna uśmiechnął się i obaj podziwiali gasnący w mroku port.

    * * *

    Laurence obudził się jako pierwszy. Ostrożnie wysunął się z bogato zdobionego łoża spomiędzy dwóch śpiących nagich kobiet, założył spodnie i udał się na taras. Apartament wykuty w skale wodospadu był jego oczkiem w głowie i choć ciasny i nieco wilgotny, to był jego ulubionym miejscem schadzek. Czasami żałował, że większość jego majątku stanowił ogromny dom, w którym nie lubił zbyt często przebywać. Apartament w skale przypominał mu jego własne kopalnie, które wiele lat temu zakładał na terenie Lacunoidy, a które teraz przynosiły mu ogromne pieniądze, z których większość oddawał na cele naukowe i charytatywne. Z tarasu obserwował tętniący życiem jeden z targów w osadzie. W pewnym momencie poczuł delikatne dłonie na swoich ramionach.

    - Wracasz jeszcze do nas? - usłyszał miękki głos za sobą.

    Laurence uśmiechnął się, po czym zniknął w głębi groty.

    * * *

    Tehnokratus zwykle nie miał problemów w odnajdywaniu się w nowej rzeczywistości. Zwykle jednak udawało mu się podporządkowywać lokalne społeczności. W Lacunoidzie było jednak inaczej. Choć jego bank prosperował coraz lepiej, nie udawało mu się istotnie wpływać na losy osady, która rozwijała się tak jakby obok niego, idąc swoim własnym torem. Pozostawiony na uboczu Tehnokratus postanowił porzucić politykę i skupić się na tym, na czym znał się najlepiej.

    Jego tiramisu było absolutnym hitem w osadzie i obowiązkowym punktem wszystkich kupców i podróżników, odwiedzających Lacunoidę. W specjalnie przygotowanej gablocie znajdowały się kawałki ciasta wraz z niewielkimi tabliczkami, na których były wypisane różne imiona: Horatio Hornblower, François de la Gregua, Mateo Cortez, Xantus, Paulin Devillers, Joseph Slant, Hoschea von Goldberg, Ezekiel Romanow, Gabriela Cobblepot-Goldenfield, Gardło Sobie Podrzynam Esteban. Dla nich wszystkich Tehnokratus przygotował po kawałku swojego ciasta, jednak żadna tych osób nie zjadła swojej porcji. Wiecie dlaczego?

    * * *

    - Znowu wygrałem! Niech mnie, mieć takie szczęście to... to trzeba być mną! - ucieszył się Wolek
    - Panie Merze, to już będzie szesnasta kadencja...
    - Bo wygrywam wtedy, kiedy tego potrzebuję!

    Osadnikom najwyraźniej taki stan rzeczy odpowiadał. Bo choć wały przeciwpowodziowe dawno nie były umacniane, wozy kupieckie często przewracały się przez wypadanie z kolein, to jednak osada rozwijała się w dobrym kierunku, a Wolek był w stanie wydutkać wszystkich swoich politycznych oponentów bez odwoływania się do oszustw wyborczych. Tak przynajmniej twierdził sam Wolek i jego otoczenie.

    Baron de Rivaux odwiedzał w osadzie swojego serdecznego przyjaciela i od niedawna również krajana co najmniej raz do roku, dbając w ten sposób o kontakt kulturalny osady z Europą. Szczodre sumy, które baron zostawiał przy każdej swojej wizycie w zamian za obrazy tworzone przez lokalny Klub Akwarelistów zawsze stanowiły znaczącą część budżetu osady.

    * * *

    Grégoire "Grondement" Dubois pozostawał dla wielu osób postacią tajemniczą. Choć wiele osób pamiętało go ze wspólnych przygód, to mało kto był w stanie powiedzieć o nim coś więcej. Zawsze chętny do pomocy innym sam nie uzewnętrzniał ani swoich pragnień, ani swoich uczuć.

    W swoim życiu wielokrotnie narażał się na niebezpieczeństwo, polował na niebezpiecznych ludzi, sam był celem polowań innych. Lacunoida stała się jego oazą spokoju, miejscem gdzie mógł się oddać rozwijanej pasji, jaką było malarstwo. Odnajdując spokój, odnalazł swoje prawdziwe, wewnętrzne "ja". Jego ostatni obraz "Spełnienie" został zakupiony przez barona de Rivaux za niebagatelną sumę 3 500 funtów, którą w całości przeznaczył na rozwój miejscowej akademii. Grégoire uważał, że jego życie było dobre. Pragnął, by następne pokolenia miały jeszcze lepiej.

    * * *

    Serdeczna współpraca - pierwsza zasada, która wyprowadziła Giuseppe Bianco na szczyty. Wiedząc, że Lacunoida jest zbyt mała na jego ambicje, przeniósł większość swoich operacji do Eau Rouge. Sprytnymi zagraniami szybko podporządkował sobie miejscową władzę cywilną, zostając faktycznym gubernatorem całej prowincji.

    Delegowanie odpowiedzialności - sprawne zarządzanie imperium nie mogło odbywać się jednoosobowo. Umiejętność dobierania sobie współpracowników pozwoliła Giuseppe zbudować efektywny system zarządzania, który kopiowały inne organizacje.

    - To dwie zasady, a mówiłeś tato że są cztery.
    - Tak, trzecia to: Nigdy nie zdradzaj wszystkich swoich sekretów.
    - A czwarta?
    - ...

    * * *

    John Whiteflag był świadomy, że w swoim życiu przekraczał granice ludzkich możliwości niejeden raz. Wiele uchodziło mu płazem, o co do losu miał pretensje, jednocześnie czując wdzięczność. Kto wie, jak wyglądałaby jego przyszłość, gdyby nie zdecydował się porzucić swojej ścieżki i ochronić osobę, której życie znalazło się w poważnym niebezpieczeństwie.

    Krótko po upadku powstania w Porto Argos John opuścił Lacunoidę wraz z Katarzyną Lepkie Rączki. Pozostawili swoje interesy w rękach zaufanych ludzi, a sami zniknęli na wiele lat w obawie przed angielskim wywiadem.

    Dopiero rok po angielskim zamachu stanu i śmierci Jerzego III oraz kanclerza Pryce'a zdecydowali się wrócić do Lacunoidy wraz z trójką dzieci i pod nowymi nazwiskami. Mer Wolek zadbał o anonimowość rodziny w osadzie, a para spędziła resztę swojego życia we wspólnym szczęściu, doczekując się ośmioro wnucząt i dożywając sędziwego wieku. Razem.

    * * *

    Staholomili dość szybko zorientował się, jak chłonny jest cały rynek towarowy Riwonii. Podejmując kolejne duże ryzyko w swoim życiu zapożyczył się trzy pokolenia do przodu, by otworzyć własną kompanię handlową. KHS bardzo szybko stała się poważnym graczem na rynku, a dzięki współpracy z Asbjornem i czterema komandorami, bohaterami legendarnego przejęcia Cytrynowego Slanta, zapewnił sobie i swoim interesom bezpieczeństwo operacyjne. Budowa imperium handlowego pochłonęła niemal całe jego życie, znalazł jednak czas i na założenie rodziny.

    Mimo posiadania bajecznej fortuny, większość czasu spędzał w pizzerii "Padre" w Lacunoidzie, którą założył jego syn. Recepturę tworzenia doskonałego ciasta starał się przekazać również najmłodszemu pokoleniu.

    - A soli tylko trochę, bo inaczej będzie paskudne!
    - A zjesz ją nawet jeżeli mi nie wyjdzie?
    - Oczywiście wnusiu - uśmiechnął się Staholomili
    - Dziękuję Dziaduniu!
    - Lubię jak mnie tak nazywasz.

    -------------------------------------------------

    KONIEC
    pokaż całość

    źródło: images.fineartamerica.com

  •  

    Nowy początek - część pierwsza #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto

    -------------------------------------------------

    - Panie kanclerzu, mamy potwierdzenie ostatnich raportów
    - Czyli historia Georgetown dobiegła końca - zafrasował się Pryce - Przekaż ten raport królowi Jerzemu.
    - Niezwłocznie! - potwierdził gryzipiórek i opuścił komnatę.

    Kanclerz spojrzał na mapę, położył palec na narysowanym na niej New Bristolu i upewniając się, że nikt go nie dostrzeże, uronił łzę. Choć wiedział, że nie jest jedynym winnym losu osady, to zdawał sobie sprawę, że wyspa odłączyła się od korony między innymi przez jego zaniechania. Projekt Georgetown miał być jego dziełem życia, a stał się bolesną porażką.

    * * *

    Wieści o masakrze w Porto Argos dotarły również do Lacunoidy. Wolesław słuchał raportu z niedowierzaniem. Choć znalazł sobie nowy dom, to nie był w stanie przejść obojętnie obok straty wielu znajomych, towarzyszy niedoli i dobrych wydarzeń. Wolek nie był w stanie ocenić, czy więcej wspomnień z tamtego okresu było dobrych, czy też złych. Wydawać by się mogło, że dobrowolna ucieczka z tamtej osady nie opowiadała całej historii...

    * * *

    Porto Argos w wyniku powstania oraz zemsty wymierzonej przez portugalską Milicję zostało zniszczone w siedemdziesięciu procentach. Dawne budowle, nadające tej osadzie unikalności, zostały zrównane z ziemią. Ekumeniczny Dom Modlitwy jako symbol lokalnej różnorodności został zburzony jako pierwszy. Na gruzach dawnej osady powstała nowa.

    Portugalscy osadnicy, zachęceni łatwym zarobkiem w Nowym Świecie w niecały rok stworzyli sprawnie funkcjonujące niemal jednolite narodowościowo i religijnie społeczeństwo. Władza cywilna i wojskowa pozostawała wierna królowi Felipe, a miejscowa przedsiębiorczość z miesiąca na miesiąc kwitła, przynosząc lokalnej społeczności poprawę jakości życia. W dodatku za osadą pola mieniły się na złoto i czerwono dzięki roślinie, która po kilku latach przestała być jedynie lokalnym fenomenem.

    Po kilku latach mało kto pamiętał lub chciał pamiętać o losie wielokulturowej angielskiej osady. Kronikarze nie byli zgodni czy zgubą dla osadników był splot nieszczęśliwych wydarzeń czy ich własnych chybionych decyzji. Nie byli również świadomi, że fakty, stojące za punktami zwrotnymi w życiu osady mogły rzucic nowe światło na te wydarzenia. Być może jednak prawda została przywalona gruzami karczmy, w której cała ta historia miała swój początek.

    -------------------------------------------------

    część druga wkrótce
    pokaż całość

    źródło: afremov.com

  •  

    Powstanie w Porto Argos 1516.4 #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto

    -------------------------------------------------

    Stojący na straży Portugalczycy czuli w kościach, że to może być ta noc. Wyłapywali pojedyncze próby porozumiewania się więźniów, te ich "niby" tajne znaki. Widzieli bezpańskiego psa, biegającego w tę i z powrotem z wiadomościami. Wszystkiego byli świadomi. Nie powstrzymywali jednak tych prób. Wróg musiał czuć się ośmielony. Wierzyć w to, że uśpił ich czujność. W ostatnim czasie portugalska armia wydawała się ponosić kolejne porażki. Stała się wręcz obiektem kpin. Uderzenie przeciwnika miało być szybkie, niemal bezbolesne dla niego i przede wszystkim skuteczne.

    Tak się jednak nie stało.

    Gdy Flavio otrzymał raport o żołnerzu, zbierającym na terenie osady broń, która nie trafiała do garnizonu, nakazał wstrzemięźliwość. Cios został zadany znienacka, we śnie, a Mateo Cortez już nigdy więcej się nie obudził.

    Gdy powstanie wybuchło, Portugalczycy byli przygotowani. Walki na ulicach były krwawe, ale wyszkolona armia portugalska stawiła zdecydowany opór zmęczonej ukrywaniem się w lasach ludności. Gdy tylko zapał powstańców zaczął się łamać, Portugalczycy przystąpili do kontrofensywy, a ich zapalczywość nie znała granic. Ranni byli dobijani, domy i improwizowane barykady stawały w płomieniach. Nie oszczędzano nikogo. Portugalczycy dość szybko opanowali sytuację i zajęli się tropieniem niedobitków.

    * * *

    Jeżeli początkowa faza walk w mieście dawała jakiekolwiek szanse na zwycięstwo powstańcom, to sytuacja więźniów w górniczej kolonii od początku wyglądała beznadziejnie. Umęczeni ciężką pracą górnicy nie byli w stanie stawić czoła przygotowanym na rebelię oddziałom portugalskiej Milicji. Bunt został krwawo stłumiony, zaś garstka pozostałych przy życiu wiedziała, że dokona w tym miejscu swojego tragicznego żywota.

    * * *

    Asbjorn i Staholomili widząc, że walki przybierają tragiczny dla powstańców obrót, zdecydowali się na ratowanie tych, którym udało się uciec przed furią Portugalczyków. W Portowej natrafili na Paxa i Isaaca, trzymających rannego Rika oraz Alvaro Kromhala, który próbował zatrzymać krwawiącą ranę Josefa Hussaina. Gdy Vestskip szykował się do odpłynięcia, osadnicy dostrzegli uciekających przed portugalskim oddziałem Juana Pablo Fernandeza Argusendere, Tehnokratusa Achtunkusa i Ulricha Szarego. Po krótkiej wymianie ognia udało się odeprzeć niebezpieczeństwo, a statek szybko nabrał wiatru w żagle. Zdruzgotani osadnicy obserwowali oddalającą się płonącą osadę. Na ich oczach rozgrywała się tragedia tych, którym nie dane było uciec z wyspy.

    Francois i Xantus wiedzieli, że znajdują się w sytuacji bez wyjścia. Z trzech stron otaczali ich portugalscy żołnierze, a prochu było już coraz mniej. Bronili się w rezydencji Gabrieli, która zaczęła zapełniać się żołnierzami portugalskimi. Gregua westchnął ciężko i odłożył bandolet, wyciągając szablę. Xantus spojrzał na niego i odchylił poły płaszcza.

    - Bomby kasetowe! - syknął z niedowierzaniem Francois - ale skąd...
    - Nieważne skąd - szepnął Xantus - jesteś gotowy?
    - ...
    - Zapytałem czy jesteś gotowy?
    - ... tak.

    Huk ogromnej eksplozji, do którego Portugalczycy zdążyli już chyba się przyzwyczaić, wypełnił powietrze. Dom Gabrieli zawalił się, zabierając ze sobą kilkanaście osób.

    * * *

    Podróż do Eau Rouge odbywała się w milczeniu. Rozmiar porażki był druzgocący. Powstańcy wiedzieli, że będzie ciężko, nie spodziewali się jednak takiego oporu ze strony portugalskich żołnierzy. Rik spojrzał na swoją rękę i rozpłakał się. Pax starał się go uspokoić, ale sam nie miał sił nic powiedzieć. Piesław położył głowę na kolanach Alvaro. Wszyscy na pokładzie pragnęli już tylko jednego.

    Spokoju.

    -------------------------------------------------

    Bohaterowie @Anon95 @Aspirrack @CZARNYCZAREK @eliot123 @Ermine @Ex2light @Gregua @jaksa0 @Knyazev @Kozlov666 @Lubiacy_beton @Mnichuy @orange92 @TheDamex @William_Adama @Zerri zginęli w rebelii w Porto Argos i górniczej kolonii

    @2077 - Lekka Rana
    @Miloszun - Lekka Rana
    pokaż całość

    źródło: copronason.com

    •  

      @lacuna: @2077

      Paxton "Pax" Ladrian
      Rik leżał na deskach pokładu i majaczył przez sen. Mimo wielu mil od brzegu łuna płonącego miasta była dalej widoczna na horyzoncie nocnego nieba. Pax zmieniał właśnie opatrunek przyrodniemu bratu.

      Odwijając zakrwawiony kawałek prowizorycznego opatrunku nie mógł nadziwić się jak dużo może znieść organizm Rika zanim w ogóle rozważyłby możliwość poddania się. Rany po kulach, oparzenia po wybuchach, ślady po ranach kłutych, szarpanych, ciętych a nawet... ugryzieniach? A mimo to przetrwał. Babcia Gabi miała rację mówiąc kiedyś że na świecie nie ma siły potężniejszej niż ludzka wola.

      Skupiony na filozoficznych rozważaniach Paxton nie zauważył ruchu warg ani nie usłyszał cichego szeptu brata:
      - Trzeba było... nie wychodzić... z piwnicy kurwa.
      pokaż całość

    •  

      @lacuna:

      Ulrich Szary

      Ten spokój potrwa tylko na czas podróży. Co dalej?

  •  

    Wyniki akcji grupowych 1516.4 #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto

    -------------------------------------------------

    Wycieczka do Eau Rouge - tylko trzech uczestników

    * * *

    Rekrutacja załogi do karak

    Korzystając z autorytetu armii francuskiej oraz personalnych zdolności udało się Wam zwerbować 46 nowych rekrutów.

    @Yokaii @endrjuk @gasior22 @pocotosienoginoco +0 XP

    * * *

    Poszukiwanie dzikich zwierząt do hodowli.

    - Czego tak naprawdę szukamy Ludolfie? - zapytał Gregoire
    - Zwierząt, które dają mleko, albo futra, albo są bystre - wyliczał naukowiec - albo...
    - Są groźne i mogą walczyć? - zapytał John, sięgając po broń.

    Przed poszukiwaczami stanął olbrzymich rozmiarów dziki kot. Czarne jak węgiel umaszczenie, mięśnie których nie powstydziłby się Arnold i ogromne kły. Wyglądał na niewiele mniejszego od krowy.

    Thomas również wyciągnął swój pistolet, choć zaczął wątpić, czy aby na pewno kaliber będzie wystarczający. Ku przerażeniu kilkunastoosobowej ekspedycji kilka metrów od zwierzęcia wyłonił się drugi osobnik tego gatunku, nieco mniejszy ale równie przerażający.

    - Co robimy? - szepnał Ludolf
    - Stań za nami, jest nas jedenastu, zwierz nie jest na tyle głupi, żeby nas atakować.

    Zwierz postanowił nie przejąć się kalkulacjami Thomasa...

    [...]

    Strażnik obserwujący wejście do dżungli nakazał otwarcie bram palisady. Przy bramie zakotłowało się i kilkanaście osób chwyciło piątkę rannych i ledwo żywych eksploratorów. Ludolf spojrzał jeszcze raz na swoich ciężko rannych towarzyszy i popadł w zadumę. Gdy był już niesiony do swojego łóżka wciąż zastanawiał się, czy istniała możliwość udomowienia tych pięknych i niebezpiecznych bestii.

    @Stalowa_Figura @Lisaros @meinigel @Grzechu10g +3 XP

    @Stalowa_Figura - Lekka Rana
    @Lisaros - Ciężka Rana (1 kwartał)
    @meinigel - Lekka Rana
    @Grzechu10g - Ciężka Rana (1 kwartał)

    * * *

    Spisek mający na celu wyeliminowanie króla Jerzego III.

    - Który to już list w tym miesiącu?
    - Trzeci mości kanclerzu.
    - Znamy adresata?
    - Z pewnością nie działała sama, ale nasi informatorzy zidentyfikowali ją jako osadniczkę z Francuskiej Riwonii, Polkę z pochodzenia. Niejaka Katarzyna Lepkie Rączki, kiedyś mieszkała w Georgetown. Likwidujemy czy obserwujemy?
    - Obserwujemy. Musimy mieć pewność, że zlikwidujemy wszystkich spiskowców. Powołaj specjalny komitet, który zajmie się tą sprawą, budżet zabezpieczę jeszcze dziś.

    Pryce spojrzał jeszcze raz, tym razem z wyraźnym obrzydzeniem na raport dotyczący kobiety.

    - Niejeden nie docenił siły naszego wywiadu. I niejeden zapłacił za to najwyższą cenę.

    @ZdenerwowanyBialorusin @Queltas @Treant @profesjonalna_skarpeta @KrzemowyDuch +0 XP

    * * *

    Bunt i rebelia to akcje główne tego kwartału i zostaną opisane w następnym poście.

    W Lacunoidzie od następnego kwartału NPC mogą popełniać przestępstwa.
    pokaż całość

    źródło: images.fineartamerica.com

  •  

    OGŁOSZENIA PRZY EDM #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto

    -------------------------------------------------

    Nieśmiały żeglarz zostanie kapitanem, pozna zamożnego i dojrzałego właściciela statku. - Asbjorn

    * * *

    BO NIE ŻYJE

    * * *

    (ogłoszenie zostało rozszarpane przez bezpańskiego psa)

    * * *

    Koniec jest bliski. Ostatni w Georgetown gasi świecę.

    * * *

    (to ogłoszenie również zostało rozszarpane przez bezpańskiego psa)

    -------------------------------------------------

    Do dyspozycji bohaterów zostaje oddana tablica ogłoszeń, gdzie każdy (również wyjęty spod prawa) będzie miał możliwość przekazania nieodpłatnie innym informacji bez konieczności wykorzystania akcji indywidualnej.

    Uzupełnij ten formularz, a wiadomości z niego pojawiać się będą nieregularnie raz lub dwa razy w ciągu kwartału. Ogłoszenie nie może zawierać OOC!
    pokaż całość

    źródło: i.etsystatic.com

  •  

    Wyniki akcji przestępczych 1516.4 #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto

    -------------------------------------------------

    666 - Zdany, przestępstwo WYKRYTE
    104 - Zdany, przestępstwo niewykryte
    557/558 - Zdany, przestępstwo WYKRYTE
    731 - Zdany, przestępstwo WYKRYTE
    711 - PROBLEMATYCZNY Walki i PROBLEMATYCZNY Charakteru, potwierdź do 20.05 do 12:00
    604 - Niezdany, przestępstwo niewykryte
    213 - Zdany, przestępstwo niewykryte - 4 muszkiety

    -------------------------------------------------

    666:

    Paulin nie spał już trzecią dobę. Ból stawał się nieznośny, zimno w zawalonej chałupie powoli odbierało mu czucie w kończynach, a nieznośna samotność w okolicy doprowadzała do obłędu. Gdy usłyszał przechodzący obok patrol portugalskich żołnierzy, zaczął przeklinać papieża łamanym portugalskim, chcąc zwrócić na siebie uwagę.

    Trzech żołnierzy wbiegło do rudery, szukając źródła głoszonych profanacji. Nachylili się nad łóżkiem, by ujrzeć zbolałą twarz osadnika. Jeden z nich dobył noża, by zakończyć męczarnie biedaka, nie zwrócił jednak uwagi ruch ręki Paulina, ciągnącego pod kocem z uporem maniaka jakiś sznurek.

    Stojący na zewnątrz żołnierz został przewrócony w wyniku eksplozji, która doszczętnie zniszczyła już i tak uszkodzony budynek. Portugalczyk z przerażeniem dostrzegł strzępy ciał towarzyszy, wystające znad nadpalonych desek. Czy morale Portugalczyków mogło być jeszcze niższe?

    Paulin Devillers zginął wraz z trzema żołnierzami portugalskimi w wyniku eksplozji przygotowanej przez siebie bomby-pułapki

    731:

    - Inspekcja sanitarno-epidemiologiczna, proszę zrobić przejście dla pana Kromhala!

    Dwóch mężczyzn torowało drogę Portugalczykowi, który z zaciętą miną obserwował pomieszczenia garnizonu. Żołnierze nie domyślali się jednak, jaki jest prawdziwy cel wizyty trzech mężczyzn.

    - Te dwa pistolety biorę ja, Wy weźcie te dwa muszkiety. Zaraz przyjdziemy po skrzynię - mruczał cicho Alvaro.

    Kierowali się powoli do wyjścia, gdy nagle usłyszeli za sobą krzyk.

    - Hej, zostawcie te muszkiety!

    Przykrywka została spalona. Alvaro ruszył pędem przed siebie, dwóch jego towarzyszy osłaniało jego ucieczkę, chowając się za skrzyniami. Kiedy Kromhal zdołał schować się w zaułku, zobaczył jak głowy jego obu towarzyszy zostały nagle rozerwane ołowianymi pociskami. Zdruzgotany uciekł do lasu, gdzie spotkał się z partyzantami.

    Alvaro Kromhal - 2 pistolety skałkowe

    557/558:

    Lars w pośpiechu pakował ostatnie worki na pokład, gdy zorientował się, że przy brzegu stoi dwóch mężczyzn.

    - Staholomili... Asbjorn - dodał z lekko łamiącym się głosem - odpływamy dopiero za dwa dni, coś się stało?
    - Wybacz Lars - powiedział spokojnie Asbjorn - ale twój statek może posłużyć do czegoś więcej, niż do ucieczki.

    Lars splunął ze złością do wody.

    - To nie jest mój konflikt, to nie moja sprawa - warknął - jedyna strona, po której stoję, to strona życia. Nie chcecie płynąć, wasza sprawa, ale nie odbierajcie tej możliwości innym!

    - Obawiam się, że nie masz tutaj zbyt wiele do powiedzenia - mruknął Staholomili, celuąc w niego swój garłacz. Asbjorn spokojnie ściągnął muszkiet z pleców i również wycelował broń w Norwega.

    Lars pokiwał głową z niedowierzaniem. Powoli zszedł z łodzi, wskazując bandytom drogę na statek. Staholomili podszedł w kierunku łodzi, Lars błyskawicznie wyciągnął nóż i skoczył do kupca. Rozległ się strzał i Lars padł na piaszczyste wybrzeże, barwiąc je na czerwony kolor. Staholomili spojrzał na Asbjorna i w podziękowaniu skinął głową. Bandyci weszli na pokład Vestskipa, podnieśli żagle i odpłynęli w kierunku Porto Argos.

    @Stah-Schek - Pomarańczowa Flaga
    @Awerege - Czerwona Flaga

    -
    pokaż całość

    źródło: iiif.wellcomecollection.org

    •  

      Staholomilli spoglądał na pozostawione na brzegu zwłoki. Czasem potrzeby jednostki muszą ustąpić przed potrzebami ogółu. Miał nadzieję, że skończy się to inaczej, ale to nie była jego decyzja.
      - Dziekuję @Awerege gdyby nie Ty, to ja bym tam leżał
      - Refuj żagiel, wiatr się zbiera
      Staholomilli w milczeniu wyciągnął zza pazuchy deseczkę, w której tak mozolnie wycinał litery w trakcie swojego pobytu w lesie. Kilkoma szybkimi ruchami przybił ją do burty statku. To dla Ciebie Dziadku. Wiedziałem, że tego chciałeś.

      Staholomilli, kupiec, kapitan Ozora
      pokaż całość

    •  

      Asbjorn Ingelmand

      Asbjornowi za jeszcze przez dłuższy czas drżały ręce. Kiedy odpływali spoglądał z niedowierzaniem na swoje dzieło. Wiedział, że czeka go kara za wszystkie swoje przestępstwa popełnione w Nowym Świecie, ale jeszcze nie teraz. Spojrzał na Staholomiliego @Stah-Schek porozumiewawczo i obrali razem nowy kurs.

  •  

    Wyniki misji statków 1516.4 #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto

    -------------------------------------------------

    Hon Hon Lepkie Rączki aka Pani Williams - Handlowa
    Przychód: 880 funtów
    Uszkodzenia: brak

    * * *

    Patricia - Transport do Riwonii
    Przychód: 620 funtów
    Uszkodzenia: brak
    pokaż całość

    źródło: ae01.alicdn.com

  •  

    #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto

    Ludolf z zawziętością patrzył na pobliski krzaki rosnące przy drodze, którą jeszcze chwile temu utwardzał sypiąc, wraz z innymi ochotnikami, tłuczeń.
    W krzakach kilka okolicznych wróbli uczyniło sobie dom i żerowisko. Ludolf to patrzył na wróblą rodzinę, to skrzętnie notował to co obserwował, mamrocząc przy tym pod nosem:
    - Wróble, dzięki mocnym, twardym dziobom radzą sobie z większością pożywienia, co jest sporym ułatwieniem, zwłaszcza, gdy na jesień jest coraz mniej pokarmu. Liczne zakamarki krzaków to idealne miejsce na gniazdo. Jeden samotny samiec jest spóźniony, inne wróble mają już od dawna mają pisklęta...
    Obok naukowca usiadł, przerywając mu tym samym notowanie, Thomas Sutherland ( @meinigel ), który również pracował przy budowie drogi. Ludolf spojrzał na towarzysza i z ulgą stwierdził, że żeglarz wygląda o wiele lepiej. Twarz nie była przeraźliwie blada, znikły sińce pod oczami a skóra nie przypominała wylinki węża. Nie wyglądał też jakby miał się przewrócić.
    - Dobrze się czujesz, prawda?
    -Tak. - Odparł Thomas wypijając zawartość bukłaka. W środku znajdowała się porcja soku, która Ludolf przygotowywał od jakiegoś czasu dla mężczyzny. - Nawet zaczynam lubić to połączenie jabłek, soku z kiszonej kapusty i reszty zielska.
    - Lek nie ma smakować a leczyć. - odparł Ludolf tonem jakim zwykł raczyć go dziadek. - Cieszę się, że lepiej się czujesz, nie mniej weźmiemy ze sobą na jutrzejszą wyprawę zapas owoców i warzyw. Skoro postanowiłeś posiedzieć trochę na ladzie dobrze byłoby cię w pełni postawić na nogi. Szkoda, że nie mamy sezony na porzeczki, te to stawiają na nogi.
    - Właśnie, jutrzejsza wyprawa...Nie idziesz się jakoś przygotować?
    - Chyba chcę dać odpocząć mojemu brzuchowi od picia, jeżeli TAKIE przygotowanie masz na myśli...Ostatnio pan Lev z zawitością maniaka testuje na nas swoje trunki a moi współlokatorzy z radością na to przystają. Poza tym już się przygotowuję. - odparł z radością Ludolf. - Widzisz te wróble? Zwierzęta w porównaniu z roślinami są o wiele bardziej dynamiczne i o wiele trudniej napisać o nich sensowne notatki. A jak chcemy znaleźć coś sensownego w tej dżungli to dobra obserwacja to podstawa.
    Thomas spojrzał, na drobne, można by rzec wręcz kobiece pismo Ludolfa, które wypełniało trzy arkusze i ze zdziwieniem zauważył, że naukowiec pisząc przeplatał słownictwo i gramatykę angielską z, jak zgadywał żeglarz, francuską i niemiecką.

    - To ja idę przygotować się po swojemu.
    pokaż całość

  •  

    Isaac Walterson - nowy Nowobristolczyk

    pokaż spoiler najważniejsze informacje znajdują się w drugiej części wpisu


    Nie trzeba było być ekspertem w tropieniu żeby wywnioskować że wszystkie ślady prowadziły do lasu. Co więcej, nic nie wskazywało na to, żeby za osadnikami ruszył jakikolwiek pościg. To wyglądało zupełnie jakby… zawodowa armia wystraszyła się cywilów.
    Isaac zgubił trop wkrótce po wejściu do lasu. Chciał wiedzieć co się stało z Paxtonem i Rikiem, nie wiedział nawet czy jeszcze żyją. Nie żeby miał jakiś wybór – opracował plan dostanie się na wyspę, ale nie spodziewał się tak dramatycznej sytuacji po wylądowaniu. W dodatku jego przewoźnik odpłynął zabierając resztę zapasów. To było posunięcie, za które młody rybak może w przyszłości słono zapłacić.
    Tymczasem po kilku dniach wędrówki mężczyzna znacznie osłabł – nie miał odpowiedniej broni żeby polować, a nie najadał się tym co udało mu się zebrać. Tak samo ze snem, spał bardzo płytko i czujnie co zaowocowało zmęczeniem osłabieniem jego organizmu. Pewnego wieczora, kiedy miał rozbijać bardzo tandetny, prowizoryczny namiot naprzeciw jego wyszła grupa uzbrojonych ludzi.
    - Kim jesteś i czego tu węszysz, portugalski śmieciu?
    Isaac ucieszył tak się ucieszył że nareszcie spotkał żywą duszę, że nie zwrócił uwagi na ton osadnika, ani na fakt że kilku jego towarzyszy mierzyło do niego z broni. Wyprostował się i na tyle elegancko, na ile mógł to zrobić ze zmęczenia, przywitał się z tubylcami.
    - Witam waszmościów. Pozwólcie, że się przedstawię: Isaac Walterson, lokaj paniczów Ladriana i Tweeduizenda. Dla przyjaciół…
    - Nie znam Cię – przerwał mu osadnik ewidentnie niezainteresowany jak zwą go przyjaciele – a kłamstwo ma krótkie nogi. Zaprowadzimy Cię do nich, a jak się Ciebie wyprą to marny twój los. Związać go!
    Issac nie protestował, wiedząc że jest zbyt osłabiony by stawiać jakiekolwiek swoje warunki. Poza tym właśnie osiągnął swój cel. Mieszkańcy widząc że nie próbuje walczyć nie wiązali go mocno i pozwalali mu iść nie będąc trzymanym. W innych okolicznościach mogłoby to być dużym błędem…

    - Kogo ja widzę! Walter tutaj? – zareagował Pax widząc prowadzonego Issaca.
    - Niestety – dodał Rik.
    Po krótkich powitaniach nadszedł czas na konkrety.
    - Sam rozumiesz, że byli nieufni. Szedłeś sam, nie znali Cię, w dodatku Twój iberyjski akcent…
    - Do rzeczy. Dlaczego nie chcecie stąd uciekać, tylko macie zamiar ryzykować dla jakiś obcych ludzi? Wasza babcia się w grobie przewraca.
    - Może i by się przewracała gdyby się udało jej kawałki zeskrobać i włożyć do trumny. To już postanowione. Idziemy odbijać mieszkańców z Górniczej Doliny! Po to zaraz po ucieczce z miasta zebraliśmy się tu wszyscy i założyliśmy Nowy Obóz. Zdania nie zmienię, każdy portugalczyk w mundurze zdechnie zanim stąd wyjadę – zapewnił Rik
    - A ja nie po to od miesiąca szkolę tych żółtodziobów. Teraz tylko pytanie do Ciebie: jesteś z nami, czy będziesz patrzył z boku jak walczymy.
    - Mimo że to z pewnością byłby wspaniały spektakl, to jednak nie odmówię sobie odstrzelenie portugalskiego łba czy dwóch. Wchodzę w to jednak głównie aby Paniczów chronić. Muszę jednak zapytać czy macie już jakiś plan?

    -------------------------------------------------------

    Grupa rebeliantów stała wokół kolorowej mapy rozłożonej w największym szałasie Nowego Obozu.
    - Plan jest taki:
    Dzień przed całą akcją nasz szpieg (który woli się nie ujawniać na razie) przeprowadza sabotaż w garnizonie portugalskim. Powinno to ich osłabić. Rozpoczynamy szturm na kopalnię, kiedy partyzant wysunięty najbliżej zauważy rozruchy w obozie, tak by pomóc im w tej samej chwili, uwięzieni w kopalni Fiolet i kopalni Czerwień (tutaj wskazał na mapę) używają kilofów, łopat i innych górniczych sprzętów do zneutralizowania strażników. Jak jakiś strażnik padnie to przejmujemy broń. Osób które wezmą udział w powstaniu + nie padną w czasie pierwszych walk oceniam na ok. 400 osób, ok. 250 w Fiolecie (ma być większa od Czerwieni). Ok. 20 z Fioletu idzie na przełęcz łączącą obie części wyspy (czarna linia) i za pomocą połowy bomb blokują ją. Jeśli nie użyjemy tutaj bomb, osoby te czekają w krzakach na jakiekolwiek ruchy z Gamy i Avicii. Kolejne 30 powstańców z Fioletu idzie do wschodniej dzielnicy Georgetown, podpala ją, następnie tam zostają i pilnują, czy nie próbuje się przedrzeć. W tym samym czasie osadnicy ukryci w lasach (kolor żółty na mapie) nacierają od zachodu i ok. 30 z nich zostaje i pilnuje. Cała Czerwień razem z wolnymi oddziałami Żółci i Fioletu blokuje północną część miasta. Tam spodziewam się największej liczby próbujących ucieczki/natarcia Portugalczyków. Tutaj powinna rozegrać się główna bitwa, wyposażeni w zdobyczną broń, żołnierze pierwszego rzutu ścierają się z oddziałami Portugalii. Jednocześnie pozostali robią za wsparcie, rzucają bombami, kamieniami itp. Jeśli ktoś z pierwszej linii padnie, to jego broń przejmuję osoba z drugiej linii, coś jak grecka falanga. Jeśli bitwa zostanie wygrana to gasimy jak najszybciej ewentualny ogień, jeśli nie to uciekamy niedobitki uciekają do lasu. Jakieś uwagi, pytania?
    - Uderzmy pierwsi na strażników Doliny Górniczej! Odwrócimy uwagę żołnierzy od górników i będą mogli uderzyć na strażników z zaskoczenia!
    - Te bomby kasetowe z wyniesione przez Rika z domu można inaczej użyć. Warto zająć strategiczną pozycję i w przypadku odsieczy portusów od wschodu zrzucać je z góry.
    - Bomby są moje i zrobię z nimi co będę chciał. To pamiątka po babci.
    - Napewno damy radę odbić obie kopalnie? Może skupmy się na jednej...
    - Wszystko fajnie, ale co się z nami stanie za tydzień, dwa? Nie boicie się zemsty Portugalii?

    Gwarowi przysłuchiwał się z boku Issac licząc jedynie na to że ani Paxtonowi, ani Rikowi nie strzeli do głowy pójście w głównym natarciu.

    #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: comment_z5nuBrJVdds7ljD8dDhrtrX590mgy7F0bFZMrnfAGFmMdsA8ZFi4ORTHh9Q4PZWs8og8szz6lwCeHbojMcSnlbfTUyME.png

  •  

    Staholomilli, Ten Który Spożył Grzyba I Nic Mu Nie Było, Więc Nie Widzi Powodów Aby Nie Spożyć Następnego
    (wszak musi uzupełnić ilość witamin)

    "Nie chcę cię częstować śmiercią
    Życie piękniejsze jest niż śmierć
    Każdą swoją żywą częścią
    Wybieram życie"

    Podśpiewywał Staholomilli, dłubiąc nożem w kawałku drewna.

    -
    - Co to niby ma znaczyć?
    -
    - Chyba Ci totalnie odbiło od tej wódy
    -
    - Mhm... Już uwierzę że HQ
    -
    - Nie nazwę go tak
    -
    - A co to Twój jest, że go chcesz nazywać?
    -
    - Andrzej to co innego
    -
    - Tak, tak.. tworzenie przez nazywanie. I co jeszcze? Idea Andrzeja istniała wcześniej i nie miała materialnego bytu? Ja nie wiem co w tym HQ niby jest ale to z pewnością jest mocne
    -
    - Tak od razu opóźniony :(

    Staholomilli zwiesił głowę i dalej dłubał w smutnej ciszy.

    #lacunafabularnienewbristol
    pokaż całość

  •  

    Tehnokratus Achtunkus

    ===============================
    Ulotka:

    Chętnych do podjęcia współpracy w kwestii problemu portugalskiego w kolonii zapraszam do korespondencji prywatnej przez posłańca Mellora Kupishyda.

    ===============================

    pokaż spoiler PS Zapraszam do akcji grupowej, szczegóły priv.

    #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    #lacunafabularnieczarnolisto <- czarnolisto
    #lacunafabularnienewbristol <- tag gry
    #lacunafabularnie

    Marek Katkatan, (pionier) komandor

    Ludzie Marka zebrali się obok jednej z karak wojskowych ofiarowanych im przez komendanta z Eau Rouge, czekając aż ich przywódca zabierze głos. Ten jednak długo milczał. Wreszcie przemówił. Jego przemowa była długa. Wspominał w niej pamięć poległych towarzyszy, ich poświęcenie, heroiczność jaką cała załoga wykazała się podczas zajmowania Cytrynowego Slanta. Następnie wyjął zza pazuchy butelkę wina i rozbił ją o dziób okrętu.

    - Od teraz zwiesz się Zemsta Josepha Slanta! A teraz rozejść się! - powiedział i udał się do swojej kajuty. Musiał napisać pewien list...
    pokaż całość

  •  

    Isaac Walterson - jeszcze dwa lata temu lokaj-zawadiaka rodziny Goldenfieldów

    2 lipca 1516, brytyjskie więzienie:
    - Haha, nareszcie wolność! Teraz tylko trzeba uciec stąd jak najdalej. Ciekawe dlaczego ta stara flądra zostawiła mnie tutaj żebym zgnił w tym przeklętym więzieniu?

    3 lipca 1516, trakt do Londynu:
    <do samotnego podróżnika na trakcie>
    - Potrzebuję twoich ubrań, twoich butów i twojego konia.

    9 lipca 1516, Londyn:
    - A więc mówisz mi że ta stara wiedźma i jej "synowie" zostali wygnani z Londynu i popłynęli na jakąś wyspę na zadupiu?
    - Tak, w dodatku podobno jeszcze przed wypłynięciem z portu zatrudniła na statku kilku pracowników banku. - poinformował rozmówca Isaaca
    - Ta, pracowników banku, dobre sobie. Mówisz, żeby szukać jej w tym Georgetown?
    - Obecnie miasto się nazywa Porto Argos.
    - Nie przywiązuj się do tej nazwy. Znam tę staruchę i coś czuję, że to miasto zmieni nazwę jeszcze 2 lub 3 razy. Aż mi trochę szkoda mieszkańców... ale mniejsza o to. My tu sobie gadu gadu, a ja potrzebuję pieniędzy. Wyskakuj z mieszka.
    - Dlaczego? Przecież ci pomogłem!
    - A dlaczego nie? Nikt nas teraz nie widzi, a ja zniknę stąd w ciągu dwóch tygodni i nigdy nie powiedziałem ci jak się nazywam.

    15 lipca 1516, przystań w Londynie:
    - Zapraszam wszystkich na pokład! - krzyknął kapitan statku do Eau Roge.

    16 lipca 1516, pokład statku:
    - Jak to ta stara wiedźma nie żyje!? - zaskoczył się Isaac.
    - Mówię to co usłyszałem w Eau Roge przed wypłynięciem. Ona, Fortunato de Amarela, portugalski admirał i jeszcze wielu innych zginęli w eksplozji na tym mocarnym statku. - tłumaczył kapitan - Wyglądasz jakbyś chciał żebym zawrócił. Nie ma mowy, nie jesteś sam na tym statku!
    - Dobrze, płyńmy. Nie tylko ona była dla mnie ważna.

    30 sierpnia 1516, przystań w Eau Roge:
    - Nie przewiozę Cię do Porto Argos! Tam szaleją ludzie, trwają walki z regularną armią, a w dodatku megastatek został przejęty przez piratów - protestował młody kapitan przyzwoicie wyglądającej łodzi rybackiej.
    - Chyba nie wyraziłem się jasno. Jeżeli tam ze mną popłyniesz to może zginiesz, a może przeżyjesz.. Natomiast jeśli zostaniesz tutaj, to zginiesz na pewno.
    - Ale jak to? - zapytał chłopak po czym dostrzegł w mroku błysk noża - Dobrze, już dobrze. Ale będziesz musiał dużo zapłacić!
    - Jestem na to przygotowany - odparł czterdziestoletni Isaac wciągając na pokład pół skrzyni żywności - to dla nas, musimy mieć siłę na morzu.

    7 września 1516, wybrzeże na wschód od Porto Argos
    - Hej, gdzie idziesz? A moja zapłata?
    - Dostaniesz ją jak będę wracał.
    - Nie było mowy o tym żebym czekał.
    - Teraz już jest. Więc zaczekaj jeśli chcesz zobaczyć swoje pieniądze - powiedział Isaac wychodząc z łodzi i ruszył w kierunku zabudowań.
    Gdy tylko oddalił się na bezpieczną odległość młody kapitan odbił od brzegu zabierając ze sobą resztę żywności. Wolał być żywy niż bogaty.

    9 września 1516, opuszczony dom w dzielnicy wschodniej Porto Argos
    Miasto widmo. Nie ma mieszkańców, wszędzie jeszcze walają się zwłoki ludzi zabitych w wyniku walk. Zamieszki musiały się skończyć stosunkowo niedawno. Niedobitki żołnierzy próbowały ogarnąć powojenny chaos, w okolicy błąkał się jakiś bezpański pies.
    "Chyba znalazłem tę posiadłość. Duży dom w dzielnicy wschodniej, przy morzu. Blisko akademii. Tak, to musi być tutaj"
    Dom był aktualnie zamieszkany. Chyba przez jakiegoś francuza w portugalskim mundurze. Isaac włamał się tam pod jego nieobecność i zauważył że dom musiał być wcześniej zamieszkany przez więcej osób. Mimo to rozpoznał kilka przedmiotów które należały do Paxtona i Rika. Wyjrzał przez okno. Po lewej stronie błąkał się pies, po prawej szedł jakiś portugalski żołnierz.
    Isaac zdecydował się poprosić o pomoc lepiej rozwiniętą formę życia.
    - Hej, piesku? ( @Onde ) Jesteś głodny? Masz! - zaczął rozmowę Isaac rzucając psu fragment ramienia martwego portugalczyka - umiesz szukać piesku? Zaprowadź mnie do tego pana - po czym dał psu do powąchania ubrania należące do Rika.

    pokaż spoiler Daty wymyślałem na szybko, mogą się nie pokrywać np czasy żeglugi z tymi oficjalnie podanymi

    #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    #lacunafabularnie #lacunafabularnienewbristol

    RAPORT Z ROZMOWY Z KOMENDANTEM W EAU ROGE

    Samuel Madarra, Marek Katkatan, Arnold Czarnymurzyn oraz Laurence Pierre podpłyneli do brzegu, przy pomocy jednej z szalup. Z miejsca otoczyła ich gromadka Francuskich żonierzy. Kiedy właściciele Cytrynowego Slanta złożyli broń, uzyskali pozwolenie na rozmowę z komendantem miejscowych żandarmów. W drodze do garnizonu, Laurence zdołał wychwycić z rozmów żołnierzy, że komendant doskonale wiedział co zrobili w Costa Amarela. Gdy wkońcu, przemierzając kolejne uliczki dotarli przed budynek, Samuel sposępniał patrząc na garnizon, mówiąc coś co mogło brzmieć jak ''W żożtałn takiego nie mieliśmy!''. Gdy żołnierze odeskortowali ich prosto do biura, ich oczom ukazał się postawny człowiek w sile wieku, o potężnej sylwetce, która niemal dorównywała sylwetce Arnolda. Gdy Laurence przedstawił siebie i towarzyszy, komendant Roch Pawlak, bo tak miał na imię z miejsca przeszedł do rzeczy.
    - No dobrze Panowie, zanim zaczniecie smęcić o tym kim nie jesteście, odpowiedzcie mi na jedno pytanie. Jakim cudem mam uwierzyć, że banda wyrzynająca stu żołnierzy portugalskich jest ''Tymi Dobrymi''? Stu? Co ja mówię, mamy raporty, że zabiliście ponad 500 żołnierzy w 3 garnizonach! - Powiedział spokojnie komendant.
    - Nikt nie mówił, ze jesteśmy ''Tymi Dobrymi'' - odpowiedział śwobodnie Madarra
    - Jesteśmy zawodowcami, dbamy o dobro naszego ludu - dodał Arnold, nieskromnie napinając bicepsy.
    - No, czyli to mamy ustalone. - rzekł Roch Pawlak - dlaczego więc miałym się zgodzić na wpuszczenie...bandytów do mojej osady? Jaką mam gwarancję, że moich żołnierzy teżnie wyrżniecie jak każe wam pójść do pracy lub zapłacić podatek dla Króla? - dopytywał się, Marek natychmiast zauważył lekkie zawachanie w głosie Francuza, i przeszedł do kontrataku.

    - Na wstępie ostrzegam, jeśli my nie wrócimy na okręt, załoga ma jasne rozkazy, będą próbowali nas odbić WSZYSTKIMI dostępnymi środkami, w tym dwustoma działami. Może to doprowadzić do wielu...nieprzyjemności, a tego byśmy nie chcieli, prawda?
    Do rzeczy, jest pan komendantem, każdy z nas również był strażnikiem, porucznikiem, komendantem, więc pomówmy jak mundurowy z mundurowym. Mamy aktualnie najpotężniejszy okręt na tych cholernych wodach, i oferujemy pomoc.
    W zamian oczekujemy tylko trzech rzeczy. Po pierwsze, chcemy legalnie wpłynąć do portu, po drugie, chcemy żywności dostarczonej na statek. Po trzecie już, chcemy swobody w rekrutacji załogi.
    My pozbywamy was jednego problemu, a wy pomagacie nam, co pan na to?

    Komendant słysząc słowa Marka, który wypluł je niemal na jednym wdechu, przełknął nerwowo śline i powiedział tylko - Rozumiem.. port stoi dla was otworem, w tej sytuacji... - momentalnie odzyskał fason i podjął - Tylko jaki właściwie jest wasz plan? Mam dla was kontrpropozycję.

    - Zamieniam się w słuch - odparł zaciekawiony Madarra

    Roch Pawlak po chwili namysłu, uderzył pięścią w stół i powiedział:
    - Francja odda wam do dyspozycji...2 wojenne karaki, Wy zostaniecie awansowani do stopni Komandorów, cała wasza załoga zostanie objęta amnsetią i otrzyma obywatelstwo Francuskie. Dodatkowo otrzymacie odszkodowanie, aby wasze rodziny nigdy już nie zaznały głodu, w zamian zrzekniecie się statku, który w waszych rękach nie jest wykorzystywany w całości potencjału. - Słowa Rocha wprawiły piratów w osłupienie, jako pierwszy odezwał się Arnold.

    - Jakie kurwa znowu odszkodowanie? - zwrócił się do Samuela
    - Pewnie za to, że Portugalia zabiła połowe naszych ludzi - powiedział z miną znawcy
    - A może za to, że na morzu nas szybko zabiją? - Wtrącił się Laurence
    - A przecież ja nie mam tu rodziny! - zaczął skarżyć się Arnold
    Rozmowe przerwał Marek Katkatan, który spokojnie podszedł do Komendanta.

    - Dziesięć karak. - Zażądał
    - Chyba oszalałeś? Trzy karaki, do każdej dam po pięć dział. - Powiedział rozgniewany komendant
    - Osiem Karak, z gotowymi działami. Jeśli nie, to sami możemy zaoferować Dwieście dział, w dodatku sprawnych, o czym przekonali się Portugalczycy.

    Słysząc to, Roch Pawlak momentalnie pobladł.
    - P..pięć karak? 4 obsadzone działami, jedna handlowo-zaopatrzeniowa! Więcej nie mamy w Eau Roge!

    Marek, z pokerową miną zwrócił się w kierunku Madarry.
    - Pasuje nam?
    - Pasuje! Pięć statków to więcej niż jeden! - odpowiedział.

    Katkatan znowu zwrócił się do Komendanta, z uśmiechem na ustach podał mu dłoń, którą ten szybko uścisnął.
    - Nam pasuje!
    Żandarm słysząc to, głośno odetchnął.
    - Świetnie, formalności załatwimy niebawem, a teraz muszą panowie wybaczyć..czeka mnie sporo papierkowej roboty.
    - Ależ naturalnie. - Powiedział Katkatan, i gestem wskazał reszcie żeby za nim wyszła.

    Gdy otoczyli ich Francuscy żołnierze, Madarra nie miał oporów przed wykorzystaniem nowego stanowiska.
    - Żołnierzu, jaki masz stopień?
    - Porucznik - odburknął.
    - No, więc ja jestem jebanym Komandorem, tak jak i reszta z nas. W sensie z nas nas, a nie nas wszystkich - powiedział machając rękami na całą grupę. - więc jako Komandor, zapraszam was wszystkich do karczmy, porucznik stawia!
    - Zaraz zaraz! - powiedział zmieszany żandarm, który dopiero zobaczył w co się wpakował. Było jednak za późno, bo reszta oddziału poszła w kierunku karczmy.

    Czwórka ex-piratów szybko się ulotniła, i zaczęła śmiać się w jakiejś bocznej uliczce.
    - Widziałeś jego mine? Widziałeś?! - Zagrzmiał Arnold, klepiąc Madarrę w plecy, niemal odbierając mu oddech
    - Stary numer, jeszcze z wojska! - Odpowiedział dumnie Samuel
    - Dobra ludzie, a raczej PANOWIE KOMANDORZY. Zmykajmy przekazać nowiny załodze. - wtrącił się Laurence

    Zbliżając się do portu, Samuel gwałtownie zamarł
    - Co jest? - spytał Katkatan
    - Wykonałem właśnie obliczenia, mamy 5 statków, a komandorów tylko czterech! - odpowiedział Przerażony
    - Fakt, i piąty nie jest uzbrojony... może go sprzedajmy?
    - Zgoda! - wykrzyknęła cała czwórka.

    Gdy dotarli na okręt, ludzie byli im naprawdę wdzięczni, uzyskali amnestię, obywatelstwa..jednak oddanie Cytrynowego Slanta, który już każdemu z załogi robił za żywy pomnik, pomnik ludzi którzy zgninęli za nich, nie przypadł im do gustu.

    ---------------------------------------

    WOŁAM:
    @lacuna
    @Yokaii @endrjuk @gasior22
    pokaż całość

    •  

      W śnie komendanta oraz prawdziwa akcja w piekle.
      Joseph: Kurwa mać! Co kurwa narobiliście!
      Samuel: To ja tego nie zrobiłem.
      Joseph: A kto komendantem kurwa jest?!
      Samuel: Mówiłem, że ja tego nie nie chcę ten!
      Joseph: A kto prowadził gigastatek?
      Samuel: Sullivan, bo powiedział tak ja mówię...
      Joseph: A z jakiej racji kurwa sprzedajecie statek, za który zginąłem, ile razy tłumaczyłem, to jest potegą kurwa i żaden chuj nie ma z nim szans
      Samuel: Ale 5 poteżnych karak dzięki temu zyskaliśmy! No to yyyyyy sprzedaliśmy...
      Joseph: Jak kurwa sprzedaliście? To trzeba było kurwa wziąć i ich zmusić do oddania statków. Jakim kurwa yyyyyyy?! Zobacz co narobiłeś! Potega przepadła kurwa zobacz co narobiłeś po chuja się rwiesz kurwa jak nie ginąłeś!
      Szatan: Joseph nie denerwuj się.
      Joseph: Jak mam się nie denerwować?
      Szatan: Zaraz odzyskamy.
      Joseph: Na pewno już nie odzyskasz od francuza kurwa..
      Szatan: No to wyciągniemy od portugalczyków nowy i damy Stefanowi
      Joseph: Takiego gigamasztu już nie dostanę
      Szatan: No to kupimy olimpium i będziemy wzmacniać
      Joseph: Ta olimpium... Czemu się kurwa rwiecie jak nie gineliście! Żaden pirat kurwa nie siedzi za was nie dowodzi i kurwa powiedziałem, że nie ma... Tłumaczyłem tysiąc razy, bo kurwa człowiek ginie za ten sprzęt bardziej niż za ojczyzne a kurwa przyjdzie od tego. Kurwa mać tłumaczę spadkiem jest to i tamto żaden kurwa go nie rozdrabnia jakim prawem kurwa tyle razy wam tłumaczyłem!

      pokaż spoiler Joseph: Zgrywam się, świetna robota panie Komodorze.
      pokaż całość

  •  

    Spotkanie Klubu Akwarelistów

    - Moi drodzy Akwareliści. Zebraliśmy się tutaj... hehe, nie, nie na wesele Dixusa. Okazje są co najmniej dwie. Jak widzicie, dołączył do nas nowy człowiek. Światły. Wykształcony. Inteligentny. Naukowiec, pan William. Witamy serdecznie w naszych szeregach! Akwareliści działają naprawdę niemal na każdym polu. Ale eee... pole... yyy... wymyślaniowe, to musisz z Ludolfem porozmawiać. On i Wayne najlepiej się znają na tych książkach i cyferkach. Cieszymy się że jesteś z nami. Mam nadzieję, że rozwinesz tu skrzydła i uwolnisz swój umysł! A teraz, aby tradycji stało się za dość.

    Wolek wziął do ręki pędzel, zamoczył w farbie, po czym przeciągnął nim po czole Williama rysując zamaszystego benka. Wszyscy Akwareliści zaczęli głośno rechotać. Scena wyglądała, jakby miała miejsce w jakiejś szkółce niedzielnej, wśród dwunastolatków.

    - Zdrowie naszego nowego... pffrrrt... członka! Hahahahehehe. - zarechotał szlachcic.

    Dwa toasty później, Wolek ponownie zabrał głos.

    - Słuchajcie, jest jeszcze jedna sprawa! Chciałbym z tego miejsca wobec wszystkich, serdecznie podziękować Andre de Rivoux, za zapewnienie wyżywienia dla całej osady w poprzednim kwartale. Za ten czyn... odznaczam cię... Eee... - Wolek wziął złotą szpilkę ze swojego galowego ubrania, które dostał podczas nobilitacji, powyginał ją, po czym powiedział - Andre! Odznaczam cię Orderem Złotych Wideł, za zapewnienie wyżywienia osadzie w poprzednim kwartale!
    Wolek popatrzył na Sama, który patrzył smutno. Wyciągnął drugą szpilkę i wygiął ją w nieco inny kształt, po czym wbił ją w ubranie Sama.
    - Sam! Odznaczam cię Orderem Złotej Motyki, za zapewnienie wyżywienia osadzie w tym kwartale.
    Po czym wyciągnął kolejną szpilkę, ale tej w ogóle nie wyginał, tylko wręczył ją Dixusowi.
    - Dixusie! Odznaczam cię Orderem Złotej Szpilki, za konsekwentne dążenie do celu! Ty już wiesz jakiego!

    #lacunafabularnienewbristol
    #lacunafabularnieczarnolisto

    @ZdenerwowanyBialorusin @Queltas @Patryk_z_lasu @Treant
    pokaż całość

    źródło: 20190515_222144.jpg

  •  

    Negocjacje załogi "Cytrusowego Slanta" z władzami francuskiego Eau Rouge, ciąg następujących po sobie rycin z początku XVI w.

    #lacunafabularnienewbristol
    #lacunafabularnieczarnolisto

    źródło: m.youtube.com

    +: s.....c, endrjuk +13 innych
  •  

    OGŁOSZENIA PRZY EDM #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto

    -------------------------------------------------

    Nie ma dowodów na to, że Jerzy III wiedział o przejęciu przez Portugalczyków wyspy

    * * *

    Wszedłem w posiadanie ściśle tajnych informacji o podejrzanych konszachtach króla Jerzego, jakoby spiskował z pomiotami piekielnymi.

    * * *

    "Kto powiedział, że Portugale
    Są to bracia dla Anglików,
    Temu pierwszy w łeb wypalę
    Przed kościołem katolików."

    * * *

    "Był raz pewien Rubens gruby,

    Co z Żydami brał się za czuby,

    Pogodzić się chciał gość

    Lecz Goldberg miał tego dość

    Teraz jego żona łka: Mój luby!"

    * * *

    DLACZEGO RODRIGO SANTORO NIE MOŻE ZJEŚĆ PASTEIS DE NATA?

    * * *

    BO NIE ŻYJE

    * * *

    "Komunikat ŻKOKu nr 447
    Kasa w świetle ostatnich dramatycznych wydarzeń informuje, że mienie bezspadkowe klientów ŻKOKu zostaje przez Kasę potraktowane jako własne do rozporządzania. W przypadku znalezienia dziedziców pana Ezekiela Romanowa oraz pana Hoschea von Goldberga prosimy o negocjacje z Kasą." - Juan Pablo Fernandez Argusendere

    * * *

    BO NIE ŻYJE

    * * *

    BO NIE ŻYJE

    * * *

    Kupię statek w dobrym stanie. Preferowane sztuki nie abordażowane i nie topione z udokumentowanym przebiegiem. Podpisano Thomas Sutherland

    * * *

    BO NIE ŻYJE

    * * *

    Młoda wdowa pozna ułożonego i majętnego osadnika (może być Żyd) w celach matrymonialnych. Tylko poważne oferty. Jeżeli nie szukasz stałego związku, przesuń wzrok w lewo. Albo w prawo. Po prostu z dala od tej oferty. Powiedziałam nie patrz! - Isabelle Santoro.

    -------------------------------------------------

    Do dyspozycji bohaterów zostaje oddana tablica ogłoszeń, gdzie każdy (również wyjęty spod prawa) będzie miał możliwość przekazania nieodpłatnie innym informacji bez konieczności wykorzystania akcji indywidualnej.

    Uzupełnij ten formularz, a wiadomości z niego pojawiać się będą nieregularnie raz lub dwa razy w ciągu kwartału. Ogłoszenie nie może zawierać OOC!
    pokaż całość

    źródło: i.etsystatic.com

  •  

    MISJE STATKÓW 1516.4 #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto

    -------------------------------------------------

    Zakupione statki można w granicach fabularnych wykorzystywać przy deklarowaniu akcji indywidualnych. Skoro jednak poczyniło się tę inwestycję, można również spróbować odzyskać z niej nieco funduszy. Aby wysłać statek na misję, potrzebne są następujące elementy:

    1. statek w stanie technicznym co najmniej "sprawny"
    2. załoga (w przypadku braku własnej, można nająć załogę w porcie w cenie 20 funtów za osobę) - Dla przypomnienia minimalna załoga dla każdego typu statku znajduje się poniżej.
    3. Kapitan z cechą Żeglarz lub Kupiec. Zaznaczę tutaj, że to wymaganie dotyczy jedynie Misji Statków, w akcji indywidualnej statkiem może dowodzić każdy bohater. Kapitan również jest do wynajęcia w porcie w cenie 60 funtów za kwartał.

    Wybór misji następuje tylko w formie komentarza - należy w nim zawrzeć jak najwięcej informacji. Wybory misji dokonują:
    1. wszyscy właściciele przez aklamację
    2. kapitan statku, jeżeli wskazany zgodnie przez wszystkich właścicieli.

    Przykładowy wzór deklaracji wyboru misji:

    Rodzaj Misji:
    Rodzaj statku:
    Stan techniczny:
    Nazwa statku:
    Kapitan:
    Załoga:
    Dodatkowe informacje:

    -------------------------------------------------

    Aktualnie dostępne rodzaje misji:

    1. HANDLOWA

    Załoga statku pływa na określonych trasach lub handluje określonymi towarami by na koniec kwartału przywieźć właścicielowi jak największy zysk (uzależniony m.in od rodzaju statku, załogi, kapitana). Ostrożnie! Handel może czasem przynieść straty.

    Zalecane statki: Karaka, Koga
    Zalecany kapitan: Kupiec

    * * *

    II. TRANSPORT DO RIWONII

    Przewóz ludzi i towarów na względne krótkich trasach. Zapotrzebowanie w samej Riwonii na takie usługi jest zawsze ogromne i choć rynek powoli się nasyca, to wciaż można na tym nieźle zarobić. Zdecydowanie najbezpieczniejszy sposób na zarobek.

    Zalecane statki: Koga, Karawela

    * * *

    III. TRANSPORT DO EUROPY

    Kontakt ze Starym Światem jest nie mniej ważny niż z Riwonią, ale wymaga innego sprzętu i być może innej, bardziej doświadczonej załogi. Taki transport może być bardzo opłacalny, ale i bardzo niebezpieczny.

    Zalecane statki: Karaka, Vestskip
    Zalecany kapitan: Żeglarz

    -------------------------------------------------

    Minimalna / optymalna załoga:
    karaka - 20 / 60
    koga - 5 / 15
    karawela - 5 / 10
    Vestskip - 5 / 10

    Minimalna załoga = minimalna efektywność misji

    -------------------------------------------------

    Wybór misji nie zużywa akcji grupowej, chyba że misja wychodzi poza wskazane ramy lub stanowi obejście zasad. Bohaterowie będący członkami załogi otrzymują XP za misje, ale nie mogą brać udziału ani w akcjach grupowych, ani przestępczych ani pracować w osadzie.

    Czas na zadeklarowanie misji do 18.05 do 12:00
    pokaż całość

    źródło: previews.123rf.com

  •  

    #lacunafabularnienewbristol

    W tym wątku deklarujecie grupowe akcje poboczne, rozgrywane z datą 1516.4

    1. Zadeklaruj akcję w komentarzu, wołając mnie do niego. Jeżeli chcesz się upewnić o poziomie trudności testu, zaznacz to na początku deklaracji. Akcja musi zostać poparta komentarzem przez co najmniej trzech innych graczy.
    2. Odpowiadam z rezultatem akcji lub poziomem trudności testu. W tym drugim przypadku plus to potwierdzenie wykonania akcji.
    3. W przypadku sukcesu gracz jest zobowiązany zdać sprawozdanie z akcji innym graczom w wątku kwartalnym. Raport z niepowodzenia testu jest opcjonalny.
    4. Chęć przyłączenia się do akcji innego gracza wyrażamy tylko w komentarzu.
    5. Mieszkańcy Lacunoidy mogą wykonać akcję grupową, ale nie we współpracy z graczami z Porto Argos. Załoga Cytrynowego Slanta czeka z deklaracjami na rozstrzygnięcie dzisiejszej sesji.

    Czas na deklarowanie grupowych akcji upływa 18.05 o godzinie 12:00. Limit JEDNEJ akcji lub JEDNEGO przyłączenia się do akcji innego gracza. Akcje indywidualne powrócą od 1517.1 z nowymi, rocznymi ograniczeniami.

    Tylko deklaracje, pytania tylko podczas nieregularnych sesji na discordzie.

    -------------------------------------------------
    Jeżeli nie chcesz widzieć postów tego typu, wrzuć tag #lacunafabularnieczarnolisto na czarno
    pokaż całość

  •  

    #lacunafabularnieczarnolisto
    #lacunafabularnienewbristol

    Czterech rebeliantów i pies z ukrycia obserwowało znajdujący się niedaleko górniczy obóz pracy.
    - Dobrze piesku, jeszcze raz. Widzisz ten obóz? Musisz dostarczyć tą wiadomość do Klemensa, pachnie alkoholem jak twój były pan. Uwięzieni w obozie osadnicy muszą dowiedzieć się że nadchodzi pomoc.
    Piesław szczeknął na potwierdzenie dwa razy co znaczyło "tak". Zadziwiające ale ten pies wykazywał się ponadprzeciętną inteligencją, a napewno większą niż poprzedni gubernator wyspy. I niestety umiał się bardzo dobrze targować, na dostarczenie wiadomości zgodził się dopiero gdy zaoferowano mu ostatni kawałek suszonego mięsa.
    - Dobrze Piesław, teraz ruszaj - Pax pogłaskał dzielnego czworonoga na pożegnanie.
    Psi rebeliant zerwał się do biegu i... ruszył w przeciwną stronę. Potem przystanął, odwrócił się i wyszczerzył zębiska jakby oceniając czy jego przedni żart został doceniony a potem dopiero zawrocił i pobiegł w kierunku obozu.
    - Ufasz temu psu? Może właśnie pobiegł do komendanta obozu z naszą wiadomością - zapytał zdziwiony Alvaro
    - Desperackie czasy wymagają takich samych rozwiązań - odparł Pax - pozatym tak czy inaczej najpierw musimy odbić tych ludzi z obozu a potem dopiero miasto.
    Zabawne, jak szybko przestaje się być łotrem i łajdakiem, jeśli ktoś potrzebuje pomocy pomyślał Pax a następnie razem ze wspólnikami ruszył w drogę powrotną do obozu ukrytego na pobliskich bagnach.
    -----------------------------------------
    Wołam wszystkich rebeliantów, uciekinierów, uwięzionych i rannych żeby ustalić wspólny plan działania: @Onde, @Kozlov666, @lubiacy_beton, @Zerri, @TheDamex @Anon95 @CZARNYCZAREK @eliot123 @Ermine @Knyazev @Ukarator
    @Miloszun, @Mnichuy, @Aspirrack, @Kroomka, @Matei123, @2077, @Awerege, @orlando74, @William_Adama, @Stah-schek
    pokaż całość

    źródło: Ragnarok_headshot.png

    •  

      @Zeroskilla : Andre Oigon

      <Przeklęci Portugalczycy co ja im zrobiłem? Dlaczego ja? Przecież nawet nie miałem w domu broni. Wszystko jak krew w piach. Nie warto było nie warto.> Powtarzał do siebie Andre na przemian narzekając albo myśląc o jedzeniu i alkoholu. Podczas opróżniania kolejnej w ciągu tego dnia taczce surowca usłyszał szczekanie, które wydawało się nad wyraz znajome. Początkowo myślał, że się przesłyszał. Jego podejrzenia jednak okazały się prawdą gdy zobaczył przebiegającego pomiędzy stosami kamieni psa, który niósł coś w pysku. No nie pomyślał Andre. Spotkało mnie tyle nieszczęść i jeszcze to. Znał tego futrzaka, przecież to pies z karczmy Estabana (@Onde), rzadko go widywał,ale nie lubił go od momentu, gdy ten wyżarł mu całego kurczaka z talerza i zostawił tylko paszteciki. <Miałem nadzieje, że zginał w karczmie>. Ciekawe kto teraz stał się jego właścicielem? pokaż całość

    •  

      @Zeroskilla @lacuna

      Ari Gold

      <Mam dość tego, cały czas w tej pieprzonej ciemnicy, nie wiesz kiedy dzień kiedy noc. A teraz jeszcze Cie tu siłą trzymają. Tyle wymyśliliśmy, tyle usprawniliśmy, kopalnia chodziła jak ta lala, a teraz ... Połowa kopać nie potrafi, zaraz się pozabijają sami albo co gorsza wypadek spowodują... Z NIEWOLNIKA NIE MA PRACOWNIKA PSIA JEGO MAĆ>

      Słyszy szczekanie Psa.

      <Psia jego mać ? Pieseł tutaj ? - zamyślił się Ari
      Muszą być w takim razie gdzieś niedaleko chłopaki, coś się szykuje >

      Ari w przerwach na jedzenie i odpoczynek rozmawia z angielskimi npc, przekazując im by trzymali się blisko niego, gdy zacznie się coś dziać.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    pokaż spoiler Co znajdziemy w tym poście? Wprowadzenie nowej inkarnacji bankiera ŻKOKu, troche tekstu fabularyzowanego, oraz informacje dla spadkobierców udziałowców firm mających konto w ŻKOKu


    Izaak Juif znany jako Juan Pablo Fernandez Argusendere, pomocnik

    - Świetnie. Nie róbcie nic głupiego. Admirał to rozsądny człowiek. Wierzę w niego. Potrzebuje nas, a my jego.

    To były ostatnie słowa które wypowiedział Enoch, znany też jako Fortunato, przed swoim znamiennym w skutkach pójściem na pokład Encourasado. Nikt nie mógł przewidzieć, że właśnie ten okręt przyniesie tyle śmierci w tak nieoczekiwany sposób. Zamach dokonany przez Goldberga zatrząsł wyspą, ale jeszcze bardziej wstrząsnęły Izaakiem. Jego rolą miało być pilnowanie by nic się nie stało Enochowi. Ale zawiódł. To prawda, nie udało mu się nigdy zbudować poważnej więzi z bankierem, ale jednak to obiecał rodzinie Taniivtzów gdy porzucał Stary Świat.

    -Trudno, żyje się dalej - powiedział sam do siebie. Wystarczająco dużo miał już wyrzutów sumienia. Pogrom we południowej Francji który odcisnął piętno również na jego rodzinnej Baskonii, lokalne żydobicie w północnej Portugalii w którym jego rodzice stracili życie... Ani razu nie udało mu się nikogo ocalić. Nikogo ochronić. Jak na kogoś kto marzył o zostaniu lekarzem, to dość słaby prognostyk. Ale teraz, skoro ostatnia osoba która wiązała Izaaka z Europą odeszła, mógł żyć tak jak chciał. Mógł zacząć od nowa. Zgodnie z ostatnim zaleceniem otrzymał bank do zarządzania. I zamierza być w tym dobry. Naprawdę dobry.

    ***

    Juan Pablo Fernandez Argusendere, bankier

    Juan przeglądał dokumenty należące do banku od wczesnego poranka. Widział parę nieprawidłowości, ale one nie były teraz ważne. Ważne był niezałatwione sprawy. Enoch pozostawił po sobie trzy kredyty które nie zostały do końca spłacone.
    - Straż miejska... ich konto nie zostało nigdy przejęte przez portugalczyków... - szybki rzut okiem na tabelki i podsumowania wystarczył by się przekonać, że konto strażników nie jest puste - że też nie wyczyścili kont przed ucieczką. Dziwne... No cóż, własnie spłacili swoje zobowiązania - uśmiechął się sam do siebie bankier po wykonaniu paru machnięć piórem.
    - Kredyt Ezekiela, to dość proste. Skoro jego kredyt nie został spłacony, Kasa powinna mieć prawa do całej jego części udziałów w hucie na którą ten kredyt był wzięty... Hmm...Tak, tak to wygląda... Trzeba jakoś sobie poradzić z tym mieniem bezspadkowym... - odwrócił się od sterty dokumentów w stronę czystej kartki papieru którą zamierzał przyczepić w jakimś widocznym miejscu.
    - No i na koniec, pan Josepht Slant... 500 funtów, nic nie zostało spłacone... To sprawa do Miguela Peño w takim razie... - w ruch poszła kolejna kartka papieru.

    Po zakończeniu pisania listów, podań, skarg i zażaleń Juan mógł zając się ostatnią rzeczą którą mu została do zrobienia. Spojrzał na rozliczenia firm królewskich. Funty które znajdowały się na tych kontach po prostu się marnowały. Nikt się nimi nie interesował. Nikt oprócz Juana...

    ***

    Wniosek o wszczęcie egzekucji długu Josepha Slanta do Miguela Peño

    W imieniu Żydowskiej Kasy Oszczędnościowo - Kredytowej wnoszę o zabezpieczenie kwoty 544 funtów z konta pana Josepha Slanta który w kwartale 2 roku 1516 zaciągnął pożyczkę w wysokości 500 funtów. Powodem wniosku jest śmierć kredytobiorcy.

    Podpisano:
    Juan Pablo Fernandez Argusendere

    @mac3

    ***

    Komunikat ŻKOKu nr 447
    Kasa w świetle ostatnich dramatycznych wydarzeń informuje, że mienie bezspadkowe klientów ŻKOKu zostaje przez Kasę potraktowane jako własne do rozporządzania. W przypadku znalezienia dziedziców pana Ezekiela Romanowa oraz pana Hoschea von Goldberga prosimy o negocjacje z Kasą.

    @lacuna z powodu śmierci @kvvach i jego niespłaconego kredytu na rzecz uruchomienia huty chciałbym zapewnić oficjalne przeniesie prawa własności do firmy jak i ziemi na rzecz ŻKOKu. Ze względu na śmierć @Miczubezi i posiadania połowy udziałów jego fabryki również chciałbym zapewnić prawa ŻKOKu do firmy jak i ziemi. Wiem, że firmy zostały przejęty przez portugalczyków, ale warto mieć papiery.
    _____________
    #lacunafabularnieczarnolisto
    #lacunafabularnienewbristol
    #lacunafabularnienewbristolzkok
    pokaż całość

  •  

    #lacunafabularnienewbristol
    Staholomilli, Błądzący Po Lesie, Nieogrzany, Zjadacz Jagód, Korzonków I Tego Grzyba Którego Chyba Nie Powinien Jeść, Ale Wyglądał Jak Prawdziwek Tylko Z Kropkami

    Zapłacą za to. Zapłacą. Wszyscy zapłacą. - mamrotał Staholomilli. Jego nowy przyjaciel wiedział co robić - On od początku wiedział najlepiej. Trzeba było go słuchać. Wiedział od początku, tak, tak. Może gdyby go słuchał wcześniej to kto inny by zginął, nie Dziadunio? Tak. Ale zapłacą. On wie co robić. On to wolność. Jego głos to nadzieja. Zaprawdę powiadam Wam przyjedzie Jezus na T-Rexie sadzić żywych i umarłych (jak Dziadunio pomidorki jeszcze w słonecznej Florencji), ale te portugalskie kurwy to aż z ziemi wykopie! Tak to ich wina. A Jeż? Jeż powinien mnie bronić. Od tego ma igły. I statki. Jeżowe statki. Statki są bronią. Statek cierpliwy jest, łaskawy jest. Statek nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą. (...) wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Nie przetrzymał ognia. Gówno. Zapłacą.
    Staholomilli zobaczył, że stoi przed nim Dziadunio. Ujął go delikatnie w dłonie i podniósł z ziemi. Widać było, że zaraz powie coś ważnego. Zapadającego w duszę. Ostatnie słowa których nie dał rady przekazać, gdy armatnia kula przedwcześnie przecięła nić jego żywota.
    - Picie nie jest skończone gdy masz dość, tylko jak nienawidzisz siebie. A wtedy też nie.
    - Co? - Pomyślał Staholomilli i wyrzygał się na buty.
    Trzeba ruszać. Jego nowy przyjaciel wie co robić.
    pokaż całość

  •  

    John Whiteflag

    człowiek z doków

    Kule ognia, tryskająca krew, wybuchy i strzały. Doki pogrążane były w chaosie, wszędzie leżały trupy, zewsząd było słychać krzyki. Statki płonęły jak zapałki. Środkiem ulicy maszerowała szara maź, poruszała się rytmicznie, zawsze do przodu, bez ustanku, maszerowała wśród dymu, skupiona. Za nią zostawał się tylko pył i krew. John znalazł się na drodze tego przerażającego mordu. Wycelował muszkiet i zaczął strzelać. Jeden strzał. Ładowanie broni. Drugi strzał. Maź zbliżała się coraz bardziej, zaczęła teraz wyłazić za wszystkich stron, nie było żadnej drogi ucieczki. John oddał trzeci strzał. Maź była już tuż, tuż. Nie było czasu przeładować. Wyciągnął pistolet, wycelował, wydarł się z całych sił, strzelił! Maź była już tuż przed nim. Była za nim. Była wszędzie. Nagle została tylko ciemność wśród krzyku rozpaczy, nagle ból, jęk, cierpienie...

    .
    .

    John nagle się obudził. Statek powoli sunął przed siebie. Hon Hon Lepkie Rączki spokojnie zmierzał do Eau Rouge. To był ostatni rejs w tym kwartale. Wszystko zmierzało w dobrym kierunku. Jednak Whiteflag nie mógł się pozbyć uczucia, że stało się coś złego. Teraz miał jednak inne sprawy na głowie. Trzeba było wprowadzić statek do francuskiego portu, dokonać rozładunku, rozliczyć się.

    --------------------------------------------------------------------------***--------------------------------------------------------------------------

    "Ach, Eau Rouge! Nareszcie ukochana Francja! Dobrze było być znowu w u siebie - nie dało się ukryć, że Jean-Jean był bardzo zadowolony z przeniesienia się z powrotem na tereny należące do Francji. - Czas sobie kupić wreszcie jakąś porządną broń. Swój stary muszkiet oddałem z powrotem do garnizonu straży. Nie przydał mi się. Może to i dobrze, preferuję walkę na morzu, a nie na lądzie. O, może tutaj cos kupię, u tego sprzedawcy, mojego ukochanego rodaka!"

    - Widzę, że masz piękną ofertę broni, poproszę ten bandolet, mój drogi człowieku, płacę w funtach.
    - Oui,oui, monsieur! To będzie 200 funtów.
    - Sacrebleu! Ceny tutaj tak wysokie, tak w tej pipidówie Georgetown! Daję 150 za bandolet!
    - 150?! Mon dieu! Obraza! Skandal! Daj pan 200, nic nie obniżę!
    - My tylko się targujemy! Daję 160.
    - 200 i dziękuj mi, że w ogóle rozmawiam!
    - O rzesz ty, daję 190!
    - 200!
    - 195!
    - 200!
    - 210!
    - 200!
    - 194.76!
    - DWIEŚCIE, i szybko bo zaraz na przerwę idę!
    - przecież jeszcze południa nie ma! Daję 199.9!
    - DWIEŚCIE, bo zaraz zacznę strajkować!
    - DOBRZE, niech będzie te 200.

    "Przeklęci Francuzi - z irytację stwierdził Hon-Hon - rujnują Francję!"

    --------------------------------------------------------------------------***--------------------------------------------------------------------------

    Droga Liso,

    mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku i zdołałaś bezpiecznie dotrzeć do celu swojej podróży razem z Miri. Co u niej? Oby miała gdzie biegać i szukać przygód, zawsze była bardzo ciekawska. Wspominam czasem te radosne chwile, które razem dzieliliśmy i żałuję, że nasza znajomość nie potoczyła się inaczej. Tak już to bywa, że nie mamy wpływu na nasz los, a ten lubi sobie z nas zakpić.

    Jeżeli chodzi o mnie, to również wypłynąłem z Georgetown (teraz chyba to jest Porto Argos?). O ile z kompaniami handlowymi można się zawsze dogadać, bo te są żądne tylko pieniędzy, zysków, o tyle z monarchami jest trudniejsza sprawa. Ci maja swoje kaprysy, swoje wizje, łakną poklasku. Tego było dla mnie za wiele.

    Kto wie, być może się jeszcze spotkamy. Jeżeli jednak tak nie nastąpi, to wiedz, że nie mamy czego żałować, bo życie jest zbyt krótkie na rozterki, a przyjemne chwile warto wspominać.

    Twój oddany
    John Whiteflag


    John skończył pisać list i zawołał swojego druha, by wysłał korespondencję. Ten podszedł zasmucony - przyniósł bowiem złe wieści z Port Argos. John pobladł. Trzeba było napisać jeszcze kilka listów.

    --------------------------------------------------------------------------***--------------------------------------------------------------------------

    Do rodziny, przyjaciół i pracowników mojego drogiego przyjaciela Enocha Taniivtza, zwanego też jako Fortunato de Amarela

    z wielką przykrością przeczytałem o śmierci tego wspaniałego człowieka. Był oddanym przyjacielem i wielce szanowanym obywatelem, który nie tylko dobrze dbał o swoje interesy, ale też poświęcał się dla innych, czego przykładem była jego postawa po zamachu na gubernatora, gdzie wziął na siebie znaczną część odpowiedzialności w zaopatrywanie osady w żywność. Jestem przekonany, że ten dobry człowiek jest już w niebie, a swoją przykładną postawą będzie inspiracją dla nas wszystkich.

    John Whiteflag

    #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: encrypted-tbn0.gstatic.com

  •  

    Porto Argos i Lacunoida 1516 Jesień #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto
    -------------------------------------------------

    Otwórz w nowej karcie muzykę przed rozpoczęciem lektury.
    Pytania out-of-character tylko w trakcie sesji ama na discordzie. Najbliższa sesja z pytaniami 14.05 między 21:00 a 21:30

    Bank BSU
    Bank Białej Rękawiczki
    Bank Vivaldich
    ŻKOK

    KARTA POSTACI
    Temat dotyczący Celów i Ambicji

    Mechanika przedsiębiorstw
    Mechanika domów

    -------------------------------------------------
    Wypadki przy pracy: brak w tym kwartale

    -------------------------------------------------

    PORTO ARGOS

    - Rápido rápido!!! - nadzorca kopalni poganiał więźniów, a ci słaniając się na nogach posłusznie zwiększali tempo wydobycia. Duch części z nich został złamany. Ilość nieszczęść, jaka spadła na osadę w ostatnim czasie była przytłaczająca nawet dla kogoś, kto starał się żyć obok tych wydarzeń.

    Zdziesiątkowani Portugalczycy nie byli w stanie powstrzymać masowej ucieczki osadników do lasów Zachodniego Costa Amarela, nie mieli również środków na ściganie ich. Tych, którzy nie uciekli oraz tych, których złapali już wcześniej przenieśli do prowizorycznie utworzonej górniczej kolonii. Posiłki i transport z Riwonii miały nadejść lada moment, ale ileż już razy malutka wyspa wymagała wsparcia korony?

    * * *

    - To jest nasza szansa, udało nam się uciec i...
    - ... i siedzimy w lesie, póki to nie ucichnie.
    - Chyba oszalałeś, nie możemy się wiecznie ukrywać na tej wyspie, prędzej czy później nas znajdą.
    - Nie chcę zginąć w powstaniu, które zostanie i tak zgniecione portugalskim butem
    - A ja nie chcę żyć ciągle na wygnaniu jak Asbjorn...

    * * *

    Lars spojrzał po raz ostatni na swoją chatkę przy plaży. Kolejny Vestskip był ukończony, był na tyle doświadczonym żeglarzem, że mógłby samodzielnie wypłynąć w rejs i przepłynąć Atlantyk. Sumienie nie pozwalało mu zostawić wszystkiego za sobą bez dania choćby cienia szansy innym na uratowanie się. Z zadumy wyrwał go Asbjorn, obserwujący go z bezpiecznej odległości.

    - Przyszedłeś po mnie? - westchnął Lars
    - Nie po ciebie tylko DO ciebie - odparł Asbjorn - Wypływasz gdzieś jedynym sprawnym statkiem na tej wyspie? Mam nadzieję, że nie sam?
    - Poczekam jeszcze czterey - mruknął - spróbuj odnaleźć kilku uciekinierów i zaproponować im ucieczkę wraz ze mną. Zapewne znasz te lasy lepiej niż ktokolwiek w osadzie.
    - Dokąd płyniesz?
    - Wracam do Norwegii, ale pasażerów wysadzę w Eau Rouge - tam będą bezpieczni.
    - Nie odpłyniesz do tego czasu?
    - Masz moje słowo. Ale czekam tylko cztery dni.

    LACUNOIDA

    Osada zlokalizowana nad brzegiem rzeki wprost kwitła mimo pory roku. Zapasy drewna z pobliskiego tartaku i niekończąca się dżungla zapewniały bezpieczną zimę. Osadnicy dawno nie widzieli już płatków śniegu, a sądząc po jesiennych temperaturach, mogli spodziewać się opadów.

    - Dziwny mikroklimat - powiedział William - tutaj dżungla, wejdziesz i jesteś po godzinie spocony. W oddali góry tak wysokie, że ja pierdolę...
    - Mało naukowe określenie - parsknął Ludolf - ale wiem co masz na myśli. Do tego ten wodospad, mam nadzieję że nie zamarznie w zimie. Myślisz że będzie tutaj tak zimno?
    - Czas pokaże, tymczasem dobrze że zywność jest łatwo dostępna, obawiam się że na tych ziemiach może niezbyt wiele wyrosnąć.

    * * *

    - Monsieur Wolek? - posłaniec rozglądał się po lokalnym komitecie powitalnym, a Gregoire wskazał palcem na Mera, tłumacząc rozmowę w obie strony.
    - To ja, to ja - Wolesław nie krył ekscytacji, gdy otrzymał zapieczętowany królewską pieczęcią list, w którym znajdowało się zaproszenie na uroczystość nadania tytułu szlacheckiego. Zgodnie z nowym prawem ceremonię mógł poprowadzić gubernator Eau Rouge, co nieco rozczarowało Wolka - stracił prawdopodobnie niepowtarzalną okazję, by spotkać się z królem twarzą w twarz.
    - Monsieur O'War? - okazało się, że posłaniec miał jeszcze jedną wiadomość. Samuel nie potrzebował tłumacza, gdy zobaczył rząd cyferek i charakterystyczny podpis barona de Rivaux. Westchnąwszy wydał dyspozycję Giuseppe i wrócił do swoich zajęć.
    - I to tyle? - zapytał Wolek - miał tutaj być ktoś jeszcze od króla, uregulować nasz status i tego typu...
    - Oh, monsieur - żachnął się posłaniec - korona ma ważniejsze zmartwienia. Król niedomaga, władzę tymczasowo sprawuje kanclerz. Smutne, naprawdę smutne czasy nadejdą jak król zemrze. Cały naród boi się, że podzielimy los Hiszpanów.
    - Do wesela się zagoi - machnął ręką Bałęsa - tymczasem wracaj dobry człowieku do siebie, my tutaj mamy mnóstwo mnóstwo pracy!

    ENCOURASADO PRZY EAU ROUGE

    - Minął dzień, mijają lata... - śpiewał jeden ze stronników
    - Raptem kilka dni. Tylko że jedzenia nie ma znowu tak dużo. A tą kobyłą można wylądować tylko w dużym porcie...

    Milczenie.

    - A gdyby tak... co właściwie mamy do stracenia?
    - Życie... - powiedział w zadumie Marek - Tyle istnień ludzkich ten konflikt pochłonął, czy naprawdę wszystko jest nam obojętne?
    - A może jest?

    Milczeli dalej.

    - Możemy spróbować porozmawiać z komendantem, żeby nas wpuścił. Mamy rannych.
    - Możemy też rozwalić komendanta i wszystkich dookoła. Mamy całkiem dużo armat.

    Niezręczne milczenie.

    - Musimy coś zrobić i to szybko. Czas nas goni jak mało kiedy i mało kogo.
    - W porządku, decyduj kapitanie!

    -------------------------------------------------

    @TynkarzCzwartejSciany i @Matei123 mogą wrócić do gry jako aktualni osadnicy Porto Argos lub przypłynąć na wyspę, gdy port zostanie otwarty.

    Bohaterowie @Kozlov666, @lubiacy_beton, @Zerri, @TheDamex @Anon95 @CZARNYCZAREK @eliot123 @Ermine @Knyazev zostali zesłani do pracy w górniczej kolonii.

    Bohater @Ukarator umrze w następnym kwartale, jeżeli nie zostanie przetransportowany w bezpieczne miejsce lub nie zostanie otoczony opieką przez jednego z bohaterów.

    Populacja Lacunoidy: 100

    Wolesław Bałęsa otrzymał tytuł szlachecki - gracz może zadecydować o zmianie nazwiska na zaproponowane przez barona de Rivaux.

    Pieniądze z przedsiębiorstwa Chai O'Rivaux zostały przekazane baronowi.

    Załoga Encourasado pływa w pobliżu Eau Rouge.

    -------------------------------------------------

    Handel dostępny tylko w Lacunoidzie.

    Ceny za skrzynię (ilość, skup/sprzedaż):

    KFR:

    C. Lucina: 0 175/-
    Olimpium: 0 130/-
    Żywność: 50 30/35
    Drewno: 0 5/-
    Deski: 20/-
    Żywność: 80 25/30
    Alhokol (HQ): 0 280/290

    Handel z kompaniami handlowymi możliwy tylko w Dniu Handlowym.

    -------------------------------------------------

    Produkcja w przedsiębiorstwach:
    Dobrze że z dech - 14 skrzyń desek

    -------------------------------------------------

    Formularz deklarowania akcji tajnych może być wykorzystywany TYLKO do przestępstw. Uzupełnić należy nick gracza, trzycyfrowy PIN, typ deklaracji oraz samą akcję. Po jej zadeklarowaniu pojawi się oddzielny post w tagu z PINami i poziomami trudności testów. Po zapoznaniu się z nimi konieczne będzie potwierdzenie akcji poprzez ponowne wypełnienie formularza. PIN wymyślacie sami, niewskazane jest dzielenie się nim z innymi.

    Akcje są dostępne tylko dla mieszkańców Porto Argos.

    LIMIT JEDNEJ AKCJI PRZESTĘPCZEJ NA KWARTAŁ

    -------------------------------------------------

    Podejmij JEDNĄ decyzję w zależności od osady w której się znajdujesz. Kapitan Encourasado decyduje_ w tym kwartale o działaniach całej załogi. Akcje poboczne są niedostępne dla załogi Encourasado

    -------------------------------------------------
    Jeżeli nie chcesz widzieć postów tego typu, wrzuć tag #lacunafabularnieczarnolisto na czarno
    pokaż całość

    źródło: 1st-art-gallery.com

    •  

      Juan Pablo Fernandez Argusendere

      - Czyli tak to się zaczeło? Tu wybuchła bomba? - zapytał się jednego ze stojących w zachodniej dzielnicy miasta żołnierzy.
      - Tak, ale możesz mi powiedzieć, dlaczego niby miałbym ci odpowiadać na twoje pytania? - rzucił żołdak, jednocześnie obdarzając złym spojrzeniem bankiera.
      - Bo jestem ciekaw. Zresztą... Czy kogoś tam w środku nie ma?

      Juan podbiegł do ruin niewielkiego domku. Pod fragmentami przypalonych desek można było zauważyć jakieś ciało. Z pomocą żołnierza udało się wyciągnąć Paulina Devillersa ( @Ukarator ). Coś majaczył. Widok rannego osadnika przypomniał Juanowi o jego naukach w Baskonii gdzie szkolił się na medyka. W końcu był ktoś, komu mógł pomóc! Przynajmniej na to liczył... Postanowił zabrać rannego do siedziby ŻKOKu gdzie mógłby zając się w cywilizowanych warunkach rannym.

      - Wierzę, że jako dobry katolik pomożesz mi go zabrać?

      @lacuna - deklaruje chęć zajęcia się graczem @Ukarator
      pokaż całość

    •  

      @lacuna:
      Wolek de Trainer - mer Lacunoidy

      -Wiecie co by tu trzeba zrobić? W KURWĘ WIELKIE TRÓJKĄTY!
      - Co? - osadnicy popatrzyli tępo na swojego mera.
      - Hehe. Nie, żartuję. Ale pomyślcie. Czego brakuje w naszej osadzie?
      - Ratusza?
      - Kościoła?
      - Labolatorum badawczego?
      - Nie, nie, nie. Nie ma u nas podstawowej rzeczy! Nie mamy tawerny! A wiecie, że w niektórych osadach nie można zbudować domu rady miasta zanim nie powstanie tawerna? Zbudujemy tu tawernę! A prowadzić ją będzie Lev! @Diamond-kun

      ***

      Ustanawiam jako Projekt Mera, budowę tawerny w Lacunoidzie
      pokaż całość

      źródło: 20190515_214817.jpg

    • więcej komentarzy (25)

  •  

    Francois - sierżant

    Raport z póby pojania ściganego Paxton "Pax" Ladrian

    Oddział 490 "Manger du jihad" dostał wezwanie o 5 rano od grupy sierżanta Queestoufazendoaqui. Prosili o wsparcie, gdyż nie potrafili sobie poradzić z oskarżonym. Spotkali opór ze strony domowników.
    Wg innych dowodzących, oddział Queestoufazendoaquia nie wiedział, że bandyci są doświadczonymi strzelcami, brali udział w zabójstwach, posiadają materiały wybuchowe, a do tego oświadczyli znajomym strażnikom miejskim, że będą walczyć do śmierci. Zawiniło niedostateczne zabezpieczenie informacyjne operacji i niewłaściwy obieg informacji między komórkami organizacyjnymi milicji oraz ogólny brak przygotowania do tak trudnej realizacji. Postanowiono tę dwójkę zawodowych morderców zatrzymać jak zwykłych przestępców. Grupa zadaniowa nie dysponowała karabinem skałkowym, który jest przydatny do prowadzenia ognia zaporowego w wypadku napotkania silnej obrony, nie dysponowano muszkietem wyborowym umożliwiającymi wstrzelenie na górne piętra pasztecików Onde. Prawdopodobnie w chwili wejścia na posesję funkcjonariusze zostali zauważeni, gdyż na górze zapalono pochodnie.
    Wtedy to rozpoczęła się rzeź. Trwała ona aż do przybycia mojego oddziału. Wtedy to po zastosowaniu ognia krzyżowego mieszkańcy przestali odpowiadać ogniem.
    Po wejściu do środka drużyny NA, przy wsparciu LA oraz ustawieniu z tyłu budynku CU, okazało się, ze znajdował się tam tylko piekarz oraz niemy michałek, o którym pewnie pan dowódca słyszał legendy (#pdk)

    Poszukiwany @Zeroskilla oraz @2077 zdołali uciec zapewne tunelem, ktory biegł do dzielnicy biedy.
    Schwytani zostali wtrąceni do lochu i czekają na proces.

    Załączam spis wydarzeń w wersji legendy

    Podpisano
    Wierny sługa portugalskiej korony
    _______________________
    @lacuna:
    #lacunafabularnieczarnolisto
    #lacunafabularnienewbristol
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto
    Testamenty:
    @Onde - G.S.P. Esteban
    Przepisuję swój majątek, posiadaną ziemię i udziały w przedsiębiorstwie królowi Francji.

    @SirSherwood - Joseph Slant
    Udziały w kopalni:
    45% posiada @glukonard z racji zabicia Santoro.
    5% i 5% otrzymuje Katarzyna ( @profesjonalna_skarpeta) oraz Andre ( @ZdenerwowanyBialorusin)
    Pozostałe 45% otrzymuje król Francuski.
    Dwa drewna, 500$ oraz muszkiet przekazuje na potrzeby załogi tego statku na którym umieram.
    No cóż, to by było na tyle, miło było a teraz mam spotkanie z diabłem, muszę go oslancić.

    -------------------------------------------------

    Jako iż Slant zginął to testamenty musi przejąc ktoś inny. Pozostałe osoby mi nie przekazały testamentów.
    @lacuna nie wiem czy będzie to istotne fabularnie, dlatego wołam.
    pokaż całość

  •  

    #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto

    Sam przedzierał się przez dżunglę, potężnymi zamachami siekiery wycinał stojące przed nim przeszkody, ciosami maczety ścinał pobliskie krzaki. Przeskoczył kolejną zwaloną kłodę i wziął się za następne drzewo. TRZASK TRZASK TRZASK!

    - Ekhm, Panie Samie

    TRZASK TRZASK! I następne! Kolejne! Ciach prach!

    - Panie Samie!

    Sam zatrzymał się i otrząsnął, stał pośrodku grupy i tłukł siekierą w krzak stojący przed nim, a raczej już w to co z krzaka zostało. Ech ta wyobraźnia. Podrapał się po głowie:

    - A przepraszam przepraszam, idziemy dalej, wszystko się przyda. - powiedział zmieniając temat.

    Po zakończonych badaniach wykarczowali szlak i wrócili do osady.
    -----------------

    - Gregorie, nie bałeś się tak jeść co popadnie?

    - Ludolfowi w kwestiach jadalności ufam bardziej niż swojej babci!

    ---------------
    pokaż całość

    źródło: bi.gazeta.pl

  •  

    Wyniki akcji grupowych 1516.3 #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto
    -------------------------------------------------

    Badanie czerwonej samoczajki

    - Czujesz?
    - Co mam czuć?
    - No zapach
    - Człowieku, cała osada śmierdzi tym zapachem.

    Badania nad czerwoną mutacją tajemniczej rośliny nie posuwały się zbytnio naprzód. Dotychczasowe obserwacje nie były w stanie wskazać istotnych różnic między żółtą a czerwoną odmianą z wyjątkiem intensywności i koncentracji olejku. Wciąż zagadką pozostawała łatwość z jaką czerwona samoczajka rozwijała się na pniach drzew i niektórych drewnianych chatach osadników.

    Jedno było pewne - nawet nieznajomość potencjalnych niebezpieczeństw, jakich niosło zażywanie nowej odmiany nie zniechęcało osadników przed jej zażywaniem.

    +0 XP

    * * *

    Fortyfikacja Lacunoidy

    - Panie Wolesławie, zechce Pan wbić ostatni pal?
    - Dawaj - Wolek wyrwał młotek z rąk osadnika i z gracją Kogi, próbującej wpłynąć do portu, uderzył kilkukrotnie w wysoki na cztery metry pal.

    Palisada była gotowa, osada wyglądała na zabezpieczoną jak nigdy dotąd. System wart działał sprawnie, a osadnicy sumiennie wykonywali swoje obowiązki.

    Do czasu zadeklarowania pierwszej akcji przestępczej, przestępczość w Lacunoidzie wynosi 0

    @Akumulat @mac3 @meinigel @Diamond-kun @Patryk_z_lasu +2 XP

    * * *

    Wyprawa do dżungli

    - To jest jadalne, to też - wyliczał Ludolf mijając kolejne rośliny. - I to drzewo też, Mesje O'War - GONG!

    Samuel wziął mocny zamach siekierą i uderzył w ostrzem w zielono-brązowy pień. Z nacięcia wypłynął gęsty biały płyn. Ludolf nachylił się, powąchał, przywołał do siebie Gregoire'a i kazał mu skosztować płynu. Odczekał 15 minut, po czym zapytał.

    - I jak?
    - No smaczne, a co?
    - Piszemy, jadalne, idziemy dalej...

    Ekspedycja wykarczowała szlak wzdłuż którego znajdują się jadalne rośliny. Produkcja Żywności w Lacunoidzie jest teraz dostępna dla każdego osadnika, nie tylko Farmera. Zabezpieczony szlak znajduje się niedaleko osady, głębsza eksploracja wymaga czasu.

    @Grzechu10g @KrzemowyDuch @Stalowa_Figura @ZdenerwowanyBialorusin @Queltas +3 XP
    pokaż całość

    źródło: images.bluethumb.com.au

    •  

      Ludolf Metzler - podekstynowany florofill i faunofill w swoim żywiole

      - Panie Andre ( @ZdenerwowanyBialorusin: ), skoro pan taki głodny, mam coś dla pana bardzo specjalnego! - odparł z radością w głosie naukowiec - W sumie, nie tylko dla pana ale i dla pana Sama ( @Queltas: ) ale i dla pana Gregoire ( @Grzechu10g: )...Chodźmy tylko wszyscy do naszego obozowiska.

      Gdy znaleźli się w pobliżu zasypanego ogniska, obok którego mieli rozłożone namioty, Ludolf z zawziętością dzika zaczął ryć w kupie, ciepłego jeszcze, popiołu. Po chwili zaczął wyrzucać na trawę, za pomocą w szpic zaostrzonego patyka, spieczone bulwy.

      - Pamiętacie panowie, jak mości Gregoire poświęcił się i w imię nauki spróbował liści pewnej rośliny a potem bolał go brzuch, po czym, jeszcze bardziej poświęcając się, spróbował bulw owej rośliny i już w ogóle nie mógł opuścić krzaków, choć z cała pewnością obficie je nawiózł? - zapytał Ludolf. Nietęga mina Gregoire wskazywała na to, że pamiętał, inni wydawali się również pamiętać, zwłaszcza, że na skutek aromatów owego nawozu zmienili miejsce obozowania. - Otóż, jedna z bulw, które miałem wyrzucić, wpadła mi do ogniska. Gdy ogień zgasł, bulwa...- ekscytacja w głosie Ludolfa rosła coraz bardziej a on sam nie mógł ustać w miejscu - była miękka. Spróbowałam i, o Panowie! To było pyszne! Nowe! Syte! I nietrujące!

      Ludolf położył na liściach po upieczonej bulwie rośliny i podał każdemu z towarzyszy. Po czym zadowolony stwierdził:

      - Skosztujcie. Trzeba tylko otrzepać z popiołu, przekroić i zjeść miąższ. Nazwałem je ziemnymi jabłkami - pomme de terre...Czuję, ze to będzie przyszłość naszej diety.

      @lacuna:
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto

    Uszankov Lev Ilyich

    Zmiana miejsca zamieszkania nie była jedyną zmianą w życiu Lva ostatnio. Kiedy Lev przypłyną z Europy, czuł się paskudnie, przez ponad 3 lata które spedził w Geogrgestown mało kiedy wychodził z domu, cały czas był markotny i ukonśliwy do innych. Spowodowane było to nie tylko generalnie nieprzyjemnym klimatem dla niego, ale również tym że biznes z sprzedarzą czapek zimowych szedł gorzej niż paskudnie. Gdyby nie spotkania w klubie Akwarelistów co pare miesięcy, chyba by zgnił w łóżku z nic nierobienia.
    Jednak sama podróż na Rivonie, lub Nowyja Ziemja jak mawiają w Nowogrodzie, zmieniła coś w nim. Po nieprzespanych nocach pełnych rozmyślań, postanowił pozostawić starego Lva za sobą. Nowy dom nowe życie.

    Od momętu kiedy wprowadził się do nowego domu, zaczął się krzątać dookoła tworząc z mocno podniszczonej starej chałupy, miescje w którym aktualnie chce się mieszkać. To co go najbardziej zaskoczyło to ile przyjemności mu sprawiło plewienie i potem zasadzanie niewielkiego ogródka. Definitywnie znalazł sobie nowe hobby.
    Nietylko zatroszczył się o fizyczny stan. By nie popaść w głęboki marazm jak wczesniej, wychodzi reguralnie na niewielki rynek, zakupy, plotki i inne. Z sąsiadami codziennie się wita, czasem zagada. Aktywnie uczestniczy w zebraniach klubu który aktualnie zajmuje się organizacją całej wioski. Słowem nowa jakość.

    A biznes? Lev rzucił w kąt niesprawdzony projekt ciężkich czapek zimowych nie przydatnych w lokalnych warunkach na rzecz jakiś lżejszych sztuk. Szuka czegoś co osłoni przed palącym słońcem w południe i tropikalnym deszczem po 16, jednocześnie wodoodporne i oddychające. Ma nadzieje że wśród wielu nowych i egzotycznych roślin uda mu się znaleźć odpowiedni materiał który nada się do tego idealnie.
    Ale co najważniejsze, w końcu czuł że robi to co kocha.
    pokaż całość

  •  

    Stan wojenny cz.2 1516.3 #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto
    -------------------------------------------------

    Dwa wstrząsy w tak krótkim okresie. Armia portugalska była mocno zdemoralizowana i posuwała się do największych okrucieństw. Nikt nie ufał nikomu, a przespane spokojnie noce należały do rzadkości.

    Ludność Porto Argos w pewnym momencie powiedziała dość. Nieliczni oddali się w ręce Portugalczyków, za co zapłacili niemal najwyższą cenę. Część postanowiła uciec, zostawiając cały swój dobytek i rodzinę za sobą. Większość postanowiła walczyć...

    * * *

    Kule świstały nad głowami synów Gabrieli. Rik skulony w kącie przeładowywał kolejne bandolety i muszkiety, które Gabriela gromadziła z zamiłowaniem. Pax dzięki temu strzelał z prędkością trzech strzelców i celnością sokoła, polującego na swoje ofiary. Portugalczycy którzy po nich przyszli, ponieśli sromotną porażkę i uciekli z miejsca walki. Gdy tylko trochę uspokoiło, bracia usłyszeli wołanie Francois, który zapewniał, że droga ucieczki jest wolna, wybiegli zza osłony, uścisnęli dłoń Francois, zabrali spakowany wcześniej najważniejszy dobytek i uciekli z osady.

    * * *

    - "Martwa" spłonęła, zajebiście! - ucieszył się Pedros, wciąż klucząc i uciekając między uliczkami. Chaos panujący na ulicach ułatwiał mu zadanie, nie widział jednak jeszcze jak długo przyjdzie mu się ukrywać przed wściekłymi Portugalczykami.

    Nie mógł również wiedzieć, co Portugalia szykuje osadzie, która w tak krótkim czasie zadała tak bolesne ciosy machinie administracyjnej i wojennej królestwa.

    * * *

    - Panie kanclerzu, mamy potwierdzenie wcześniejszych raportów. Portugalski gigastatek został faktycznie przejęty przez lokalnych piratów.
    - Bien, bien...

    -------------------------------------------------

    @Kozlov666, @lubiacy_beton, @Zerri, @TheDamex - Lekka Rana oraz uwięzienie w garnizonie Milicji

    @Ex2light, @William_Adama, @Stah-Schek, @achtunki, @Miloszun, @orange92 - ucieczka do lasu zakończona sukcesem

    @Aspirrack, @Zeroskilla, @2077, @orlando74, @Mnichuy - odparcie nalotów zakończone sukcesem, +1 XP
    pokaż całość

    źródło: images.fineartamerica.com

  •  

    Encourasado 1516.3 #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto
    (akcja przestępcza nr 997)
    -------------------------------------------------

    Laurence był cały oblany potem, a jego towarzysze mogliby przysiąc, że dygocze. Joseph spojrzał na niego groźnym wzrokiem, ale nie pomogło to w opanowaniu olbrzymich nerwów. Byli strażnicy miejscy porozumiewali się gestami, nie mogli sobie pozwolić na żaden odgłos, na żadne potknięcie. Na żaden...

    - Błąd - szepnął Sullivan, przebijając głowę żołnierza portugalskiego bagnetem.

    Samuel chwycił upadające ciało i ostrożnie odłożył je na ziemię. W zachodniej dzielnicy rozległa się eksplozja. Marek skinął głową i zaczął ostentacyjnie odliczać palcami przed towarzyszami. Po kilkunastu sekundach podniósł nad głowę rękę w umówionym znaku. Z zaułków zaczęły się powoli przesuwać dziesiątki spiskowców, skierowanych tylko na jeden cel.

    Cisza w porcie została przerwana okrzykiem portugalskiego żołnierza, który zduszony został dwoma wystrzałami z muszkietów. Kolejni żołnierze, w tym ci stacjonujący na encourasado również podnieśli krzyk. Rozległo się bicie dzwony alarmowego. Sullivan złapał się za głowę, popatrzył w stronę uzbrojonych osadników-spiskowców, przez których plan spalił na panewce. Szybko się otrząsnął i wydał rozkaz szturmu na pokład statku. Stronnicy spiskowców wbiegli na molo i zajęli pozycje do ostrzału. Ci, którzy byli uzbrojeni tylko w szable, przypuścili szturm na trap statku, ale zostali błyskawicznie położeni przez serię z muszkietów Portugalczyków. Morale zostało złamane i stronnicy zaczęli uciekać w stronę portu lub wskakiwali do wody. Wymiana ognia nie szła po myśli spiskowców, bowiem Portugalczycy nie dość, że dysponowali osłoną, to jeszcze zdecydowanie lepiej celowali. Mimo okrzyków Sullivana osadnicy nie byli w stanie zawrócić i ponowić szturm. Wściekły Joseph zdecydowanym ruchem ręki ponaglił slantowników i ruszył przodem. Reszta odzyskała odwagę i podążyła za Josephem.

    * * *

    Przez pokład i pod pokładem statku przetaczały się co chwilę wystrzały broni palnej, szczęk oręża i straszliwe okrzyki przeradzające się w kwik wydawane przez zarzynanych ludzi. Slant wraz z kilkoma towarzyszami przetrząsali kolejne pomieszczenia. Nagle za ich plecami rozległa się salwa muszkietów. Joseph schronił się w ostatniej chwili, ale Młody nie miał tyle szczęścia. W stronę slantowników w wąskim przejściu szarżowało trzech Portugalczyków, a za nimi w szybkim tempie swój pistolet skałkowy przeładowywał...

    - SANTORO! - ryknął Joseph, wyciągając szablę. Po krótkiej kotłowaninie i położeniu ostatniego Portugalczyka szablą Slant został sam na sam z Santoro. Rodrigo uśmiechnął się tylko i wycelował w stronę Josepha. Anglik próbował odskoczyć, ale kontuzjowana noga dała o sobie znać. Rodrigo nie zmarnował tej okazji i wystrzelił, trafiając przeciwnika w brzuch. Ten przewrócił się na plecy i zwijając się z bólu zobaczył jak podchodzi do niego jego oprawca.

    - Taki był mądry, a teraz umiera - wycedził Portugalczyk i już szykował się do śmiertelnego pchnięcia szablą, ale zaskoczył go szarżujący Sullivan, który po zaledwie kilku skrzyżowaniach szabli z Santoro rozłupał mu czaszkę precyzyjnym cięciem. Sullivan wziął Slanta na ręce i przeniósł na łóżko do jednej z kajut. Walki jeszcze trwały, więc przygotował mu tylko prowizoryczny opatrunek i sam wrócił do walk.

    * * *

    Po 40 minutach statek został zdobyty, część armat obsadzonych, bandera portugalska została opuszczona i statek odpłynął od brzegu. zgodnie z pierwotnym planem Statki cumujące w Portowej zostały ostrzelane. Załoga nie miała doświadczenia w obsłudze armat. Ze zgrozą Sullivan dostrzegł, że pierwsza salwa w większości poleciała w stronę budynków Portowej. Jedna z kul armatnich dosłownie skosiła trzy budynki, będące na jej drodze. Laurence spojrzał z przerażeniem na Sullivana.

    - Czy to nie była "Martwa Gżegżółka"?

    * * *

    Encourasado opłynął wyspę, bombardując po drodze garnizony w Gamie i Avili. Stacjonujący tam żołnierze próbowali bronić się ostrzałem z armat, ale poza niewielkim uszkodzeniem żagli i kilku wgięciach w kadłubie statku, nie byli w stanie nic zdziałać wobec potęgi statku. Po całej akcji statek skierował się w stronę Eau Rouge.

    Na miejscu francuscy żołnierze zostali postawieni w stan pełnej gotowości, jednak po zejściu na ląd Sullivana i przekonaniu o pokojowych zamiarach, konflikt został zażegnany. Francuzi nakazali jednak powrót na statek i odpłynięcie z portu, co też spiskowcy uczynili. Encourasado nie odpłynął jednak zbyt daleko od lądu, pozostając w efektywnym zasięgu do brzegu dział pokładowych.

    Sullivan zszedł do kajuty, w której leżał Joseph. Widząc jego szarą twarz i zimne spojrzenie przygryzł wargę, następnie delikatnie opuścił powieki Anglika.

    - Jakby spał - powiedział cicho Samuel, a stojący obok niego Marek dodał ze łzami w oczach

    - Śpij słodko aniołku...

    -------------------------------------------------

    Encourasado zostało zdobyte przez spiskowców pod przywództwem Sullivana Byrne'a.

    Wszystkie statki stacjonujące w Porto Argos zostały zniszczone.

    Paulin Devillers ( @Ukarator) został ciężko ranny w wyniku eksplozji bomby kasetowej, rzuconej na teren jego parceli - Ciężka Rana (1 kwartał)

    Gardło Sobie Podrzynam Esteban ( @Onde), Dziadunio, Mimi, Maria oraz 12 innych Osadników zginęło w wyniku uderzenia w karczmę kuli armatniej i zawalenia się budynku.

    W wyniku walk na statku śmierć poniosło 46 stronników Marka Katkatana, 12 ex-strażników Samuela Madarry i 23 slantowników wraz Josephem Slantem.

    @gasior22 - Lekka Rana
    @endrjuk - Lekka Rana
    @Yokaii - Lekka Rana

    Wszyscy spiskowcy - Pomarańczowa Flaga
    pokaż całość

    źródło: i2.wp.com

    •  

      Arnold Czarnymurzyn
      -Co Slant ( @SirSherwood ) nie żyje!? Zawsze dzień dobry mówił, a nawet mordoklejką się poczęstował - posmutniał Arnold. - Niestety taka jest cena przejęcia POTĘŻNEGO okrętu. Proponuje nazwać ten statek na jego cześć.

    •  

      Marek Katkatan

      Pięciu Portugalczyków stało w miejscu i zastanawiało się co zrobić dalej. Wiedzieli jedynie że za skrzyniami przed nimi z pewnością jest schowana przed nimi dwójka buntowników czekająca jedynie na ich błąd. Ze swojego miejsca Marek mógł obserwować ich przez dziurę w skrzyni, wybitą najprawdopodobniej zbłąkanym pociskiem muszkietu. Miał również widok na to co znajdowało się za nimi - Slanta, walczącego z kolejnymi Portugalczykami i doskonale mu znanego kupca przeładowującego pistolet skałkowy.

      - Dasz sobie radę Joseph - powiedział do siebie, obserwując jak kolejny Portugalczyk pada przed nim trupem.

      W tym momencie rozległ się strzał, a Slant padł na ziemię.

      - SLAAAAANT! - ryknął Marek wyskakując zza skrzyni i wypalił z muszkietu w najbliższego Portugalczyka. Jeszcze zanim opadł na pokład, były strażnik, dzięki przewadze wynikającej z zaskoczenia, zdążył przepołowić ostrzem bagnetu głowę kolejnemu i zaczął zbliżać się do pozostałej trójki. W tym momencie zza drugiej skrzyni wyskoczył kolejny były podwładny Madarry i wypalił z muszkietu w stronę kolejnego żołnierza króla Felipe. Niestety, był to ostatni jego wielki czyn, ponieważ oberwał z rykoszetu kulą muszkietu i zginął na miejscu.

      Marek został sam na dwóch Portugalczyków, którzy rzucili się na niego z bagnetami. Ten szybko dobył do drugiej ręki szablę i włączył się w taniec śmierci. Parada, cięcie, blok, pchnięcie, blok, parada, cięcie i pierwszy żołnierz padł trupem. Ostatni pozostały przy życiu Portugalczyk wykorzystał chwilową lukę w obronie byłego porucznika, raniąc go w prawą rękę. Następnie przekonany o zwycięstwie w starciu zamachnął się szablą chcąc ostatecznie zabić buntownika.
      Nie przewidział jednak, że lewa ręka Marka niewiele odstępuje sprawności prawej.

      - HA! - wrzasnął wbijając żołnierzowi szablę w trzewia.

      Gdy ostatni Portugalczyk upadł na ziemię, Marek zobaczył Slanta, którym już zajmował się Sullivan. On sam zaś z wyczerpania osunął się na kolana.

      - Nie spodziewałem się, że tak walczysz. - powiedział do niego Samuel Madarra, który wcześniej zmagał się z innymi Portugalczykami, i dobiegł akurat by zobaczyć jak ostatnich dwóch żołnierzy pada z ręki Marka, i nachylił się w jego stronę by opatrzyć mu rękę.

      - Ja też.. - powiedział wyczerpany, wątpiąc w to by kiedykolwiek później był w stanie dokonać czegoś takiego...

      ---------------------------------------------------

      - ... Nie możemy pozwolić by ich poświęcenie poszło na marne.

      Marek skończył przemowę na cześć poległych i udał się na obchód całego statku, rozmawiając z każdym napotkanym członkiem załogi. Chciał podbudować morale, osłabione przez fakt że poległo ponad 80 osób i zyskać sobie zaufanie załogi.

      - Samuel! - zawołał gdy zobaczył byłego komendanta. - Wiesz co.. po tej... wpadce, przy ostrzale portu wypadałoby podszkolić załogę z obsługi dział i w ogóle obsługi tak potężnego okrętu...

      pokaż spoiler @pocotosienoginoco @SirSherwood @lacuna
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    William Ash

    Stojąc na piaszczystej plaży od 5 minut w Lacunodzie profesor Ash dostaje list o śmierci Gabrieli.
    - O chollera!
    Stojąc zszokowany na plaży z listem, dostaje drugi list o tym że jest podejrzany.
    - Je ne reviens pas!
    Popija drinka

    #lacunafabularnienewbristol

    źródło: Screen Shot 2019-05-14 at 10.34.41.png

  •  

    #lacunafabularnienewbristol
    #lacunafabularnieczarnolisto

    Dixus Jennsen, ex-górnik i początkujący pisarz

    Akwarelista usiadł pod brzozą i odkręcił butelkę z ciemno-granatowym płynem. Przysłuchiwał się przez chwilę ćwierkaniu ptaków i odgłosom dochodzącym spod palisady. W końcu wziął gryza cytrynowego pasztecika, sprowadzonego z Porto Argos, i zaczął pisać:

    Dajesz, o Panie, swemu stworzeniu morze cnót,
    Jednemu mięśnie dasz, inny ma celne rady,
    Bluzgiem darzą Cię tylko piekielne szkarady.
    Zaszczytem prosić Cię o otwarcie Niebios wrót,

    Nawet marny Holender dostaje męki skrót.
    Wstępuje on skromny na miłości estrady,
    Których nie zniszczą nawet sodomickie grady,
    Już rozumiem jak czytać z tej życia księgi nut.

    Pędzlem zdolności piszemy duszą po płótnie,
    Kanwą tą żywot nasz, a sztalugą Riwonia.
    Czym prędzej strójmy żarnego uczucia lutnie,

    Sprawmy, by naszym domem była ta kolonia.
    Nie grzeszmy, tracąc czas na swary i czcze kłótnie,
    Nauczmy się, jak ujeżdżać Fortuny konia.


    pokaż spoiler Sonet raczej to kiepski
    Spłodzony tuż nad ranem
    Pierwszy, więc niezbyt łebski
    Nie mówcie: "Żeś baranem" ;(
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów