•  

    Z radością prezentuję pierwszą zapowiedź mojej małej gry fabularnej na mirko. Zapisy, zasady, Q&A, wszystko już wkrótce na tagu #kilofyirewolwery  
    Serdecznie zapraszam i polecam :)
    #lacunafabularniereptilianie #lacunafabularnieczarnolisto dla zasięgu, mam zezwolenie na reklamę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Pilot

    Drewniany wóz powoli wytoczył się z wąwozu. Ciągnięty przez gniadego konia powoli sunął po ledwie widocznym trakcie. Droga ta była doskonale znana tubylcom, jednak biali ludzie dopiero niedawno zaczęli jej używać. Na wozie znajdowało się kilkanaście upolowanych jeleni oraz mnóstwo skór: szopów, bobrów a nawet wilków. Na przodzie siedział gruby, starszy mężczyzna. Miał gęstą, rozczochraną brodę, na głowie kapelusz, w jednej ręce trzymał fajkę, drugą powoził. Obok niego siedział młodziutki, niski chłopak. Miał na sobie nieco poszarpane ubranie. Na wozie siedział także trzeci mężczyzna. Ubrany na czarno, miał starannie przystrzyżoną czarną brodę i wąsy, sączył drinka. Na pierwszy rzut oka sprawiał wrażenie cwaniaka, na drugi - przebiegłego cwaniaka.
    - Hehe! Zwierzyna nam dopisała, co? Sam? Jak to sprzedamy Dawidowi, to może nawet wyjdzie po 15 dołków na łebka! Ho ho! Ale sobie zaszaleję z naszą Betty! - opowiadał starszy z nich, Stanley Edwards.
    Żaden z jego towarzyszy nie kwapił się do rozmowy. Młodziutki Sam, jescze nie nawykły do trudów dziczy, był zbyt wyczerpany polowaniem. Natomiast Ed Lorenz nie lubił rozmawiać, o jak to określał “bezsensownych pierdoletach”.

    Nagle monolog starego przerwał świst strzały, która wbiła się w bok wozu i zadrżała z charakterystycznym brzdęknięciem. Ed natychmiast zeskoczył z wozu i sięgnąwszy po rewolwer, oddał dwa strzały na oślep w kierunku zagajnika, z którego przyleciała. “Idiota” - pomyślał Stan, który też już zdążył zeskoczyć i ukryć się za wozem. Młody Sam także zszedł na dół, choć w jego wykonaniu wyglądało to jakby z wozu spadł worek kartofli. Kolejne strzały świszczały wokół, na szczęście dla traperów, trafiając w wóz, przed niego lub obok. Stan nie robiąc sobie nic z niebezpieczeństwa, rozgrzebał skóry ułożone na wozie, po czym wyciągnął swoją strzelbę. Oparł ją z największym spokojem o wóz, spojrzał przez lunetę, przymierzył i wypalił. W odpowiedzi usłyszeli wrzask Indianina. Po chwili kolejna seria strzał poszybowała w ich kierunku. Ed także strzelał do napastników, ale bezskutecznie. 

    W pewnym momencie ze środka wąwozu rozległ się kolejny huk, a z zagajnika - kolejny wrzask. Przed wąwozem stały dwa konie, a za nimi, ukrytych dwóch traperów strzelało do Indian z zagajnika. Wymiana ognia i strzał trwała niedługo. Przytłaczająca przewaga jaką dawała broń palna spowodowała, że Indianie postanowili się wycofać. Dwóch jeźdźców podjechało do wozu.
    - Jak tam Stan? Jesteście cali?
    - Ja tak, ale nie wiem czy Sam się nie zsikał, hłe hłe hłe.
    Młodzieniec wstał, otrzepał się i ze wstydem wgramolił na wóz. “Znów to ja jestem tchórzem!” - strofował sam siebie w myślach. “Następnym razem muszę się wykazać! Inaczej zawsze będą mnie traktować jak popychadło!”. 

    - Kurwa jebana suko ty pierdolona - powiedział Ed po czym zaklnął szpetnie. Następnie złamał strzałę wystającą z jego prawego ramienia, po czym pociągnął ją za wystający z drugiej strony grot, usuwając ją w ten sposób ze swojego ciała.
    - To ledwie draśnięcie - ocenił Stan. - Masz napij się księżycówy, pomaga na wszystko, hehehe.
    Ed w rzeczy samej wziął duży łyk bimbru, po czym oblał nim też swoją ranę, a następnie zawinął rękę kawałkiem szmaty.

    W tym czasie Daniel i Chris, jeźdźcy z wąwozu, podjechali do zagajnika. Odkryli tam czterech martwych Indian, a dalej niewielkie obozowisko. Natomiast po przejściu na drugą stronę zarośli, zobaczyli prerię, a tam w oddali niewielką grupę Indian odjeżdżających konno. Kiedy wrócili z powrotem, wóz był już na skraju zagajnika. Ed i Stan przeszukiwali poległych oraz ich obozowisko. 
    - A chłopak? - zapytał Daniel.
    - Przykro mi. Tchórzom nie przysługuje udział w łupach. Zapamiętaj to na następny raz Sammy - wyjaśnił Stan.
    - To był ich zwiad? - zapytał Chris.
    - Gdyby to był ich zwiad w ogóle byśmy się o nich nie dowiedzieli - odparł Ed.
    - Ma rację. To musiała być jakaś grupka młokosów polujących na jelenie. Pewnie pomyśleli, że samotny wóz będzie łatwym celem. I na szczęście nie zauważyli was wyjeżdżających z wąwozu. Hehehe. Głupki.
    - Teraz już każde polowanie będzie się kończyć spotkaniem Indian? - zapytał Sam.
    - Nie wiem, młody. Na pewno będziemy ich spotykać częściej. Hehehe. Niech tylko spróbują mi stanąć na drodze. Już ja im załaduje śrutu w te ich czerwone dupska. Hohoho.
    Nikt z obecnych nie podzielał entuzjazmu Stana. Wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że każda kolejna potyczka, taka jak ta, nieuchronnie prowadzi do czegoś większego. Tak jak rzucenie małego kamyczka wywołuje lawinę.
    pokaż całość

    źródło: 20190825_212807.jpg

  •  

    Cały czas zbieram Wasze opinie o zakończonej przygodzie #lacunafabularniereptilianie

    Ankieta (link) zamyka się jutro w południe, dlatego nie odkładajcie jej na ostatnią chwilę!

    #lacunafabularnieczarnolisto

    źródło: i.ebayimg.com

  •  

    Zapraszam wszystkich graczy i obserwatorów tagu #lacunafabularniereptilianie do wypełnienia tradycyjnej ankiety, podsumowującej zakończoną przygodę. Wasze odpowiedzi są dla mnie niezwykle ważne, a jeżeli z jakichkolwiek powodów nie chcecie ich wyrazić publicznie lub podpisać się pod opinią, skorzystajcie z formularza anonimowych odpowiedzi.

    Odpowiedzi zbieram do 26.08 do godziny 12:00. Wykresofile zostaną oczywiście jak zawsze zawołani do podsumowania ankiety. Treści z ostatniego pola ankiety nie zostaną upublicznione.

    Link do ankiety

    Link do anonimowej ankiety

    #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com

  •  

    Epilog #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania
    #lacunafabularnie
    ---------------------------------------------------

    Łódź podwodna ustawiła się na miejscu parkingowym, a przednia kabina rozłożyła się w płynnym ruchu. Po chwili z łodzi wypłynęło kilkanaście młodych jaszczurek, bawiąc się i zaczepiając się wesoło. Po nich z kabiny wyłoniły się trzej więksi jaszczuroludzie. Jedna z małych jaszczurek odłączyła się od zabawy i podpłynęła do dorosłych.

    - Tato, weźmiemy dzisiaj McBabilon?
    - Zapytaj Megataty.
    - Megatato, weźmiemy dzisiaj McBabilon?

    Jaszczuroczłowiek wykonał gest potwierdzenia, a mała jaszczurka z radości wróciła do zabawy z rodzeństwem.

    - Nie sądzisz, że są jeszcze za mali na mięso ludzkie? - zapytał jeden z dwóch betajaszczuroludzi.
    - Niech się młodzi uczą - odpowiedział poważnie Megajaszczur - Niedługo mięso przejdzie do historii przez tych pieprzonych humanofilów.

    Spojrzał z obrzydzeniem na wlepkę przy podwodnym słupie parkingowym, która przedstawiała dwóch jaszczuroludzi, trzymających za ręce człowieka z podpisem "Człowiek też ma uczucia".

    - Poproszę dwanaście McBabilonów, dwa razy Mongoroyal, a dla mnie combo z Nubii, podwójne.
    - Coś do picia?
    - Piętnaście hemoszejków.

    * * *

    Dorośli spożywali posiłek w spokoju, w przeciwieństwie do wciąż ruchliwych dzieci.

    - Ciszej maluchy, megatata nie może zebrać myśli.

    Megajaszczur spojrzał w ekran zawieszonego na ścianie wyświetlacza.

    - Kolejna ferma ludzi została zamknięta po protestach humanofili - czytał poważnym tonem myśli prezenter. - Nie obyło się bez starć z ochroną, na szczęście nikt poważnie nie ucierpiał. Rozmawiamy z rzecznikiem "Galaktycznych Empatycznych"

    - Apelujemy do władz, aby egzekwowały postanowienia Porozumienia Terrańskiego. Wygaszanie istniejących ferm i stworzenie rezerwatów dla ludzi jest dobrym krokiem naprzód, ale przed nami jeszcze wciąż daleka droga.
    - Czy to prawda że GE sprzeciwiają się roztapianiu lodowców na biegunach w celu powiększenia przestrzeni życiowej dla Jaszczuroludzi?
    - Zdecydowanie tak! Ziemia składa się w ponad 70% z wody. To dostatecznie duży obszar, aby każdy z nas znalazł dla siebie kąt. Nie musimy zabierać lądu ludziom i innym zwierzętom.

    - Rzygać mi się chce od tej polityki - westchnął Megajaszczur.

    * * *

    - Megatato, a czy to prawda że ludzie mają uczucia?
    - Kto ci tak powiedział mały?
    - Inne dzieci tak mówią, bo inni Megaojcowie im tak mówią.
    - Posłuchaj mnie uważnie mała jaszczurko - Megajaszczur spoważniał. - Dla innych jest już za późno, mają wyprane mózgi humanopropagandą. Ich celem jest nic innego, tylko zniszczenie naszej rasy. Pamiętaj, że jedzenie mięsa ludzkiego to nasza tożsamość, nasza tradycja. Kto nie je mięsa ludzkiego i nie pije ludzkiej krwi, nie jest prawdziwym Jaszczurem.
    - A to nie jest tak, że jemy mięso ludzkie od niedawna?
    - Nie pyskuj.

    * * *

    - Mogę z całą stanowczością potwierdzić, że nie ma mowy o żadnym buncie ludzkim. Pogłoski o zniszczeniu ferm przez ludzi są wyssanymi z palca bredniami. Awaria osłony na Fermie Ur wynikała z błędu jaszczurzego. Ludzie zostali przetransportowani na wolny wybieg do Centralnej Europy, bogatych w tereny leśne. Rząd konsekwentnie realizuje postanowienia Porozumienia Terrańskiego i wszystkie fermy zostaną wygaszone o czasie.
    - Panie rzeczniku, czy to prawda, że grupa ludzi przejęła kilkanaście biopancerzy od ochroniarzy, pilnujących ferm?
    - Bzdura, kto to panu powiedział? Następne pytanie.
    - Czy to prawda, że na terenach oddalonych od rzek powstają samoistne skupiska ludzkie?
    - Monitorujemy cały czas powierzchnię planety, nie tylko obszary w pobliżu rzek i mórz. Nie natrafiliśmy na żadne permanentne samoistne skupisko ludzkie. Ludzie nie są w stanie przetrwać dłużej niż kilkanaście księżyców, zwykle zabijają się sami po krótkim czasie.
    - Czyli potwierdza pan, że ucieczki z ferm miały miejsce?
    - Co? Ja... yyy... nic takiego nie... proszę to skasować!
    - Ile było tych ucieczek?
    - Ilu ludzi uciekło?
    - Czy nasze dzieci są zagrożone?
    - Co rząd robi w tej sprawie?
    - Czy rząd ma pełną kontrolę nad powierzchnią planety?

    * * *

    - Proszę wstać! Sprawę poprowadzi sędzia Tecnocracia Atenção.

    Hoid posłusznie wstał. Spuścił głowę, obserwując kajdanki na swoich nadgarstkach. Kiedy sędzia usiadł, sala podążyła za nim, a Hoid spojrzał na siedzącego przy nim strażnika.

    - Czy oskarżony przyznaje się do zarzutu nielicencjonowanego korzystania z wehikułu czasu i przenoszenia w czasie osób z innych epok?
    - Wysoki Sądzie, ja...
    - Nieważne, otwieram przewód sądowy. Jak dobrze wszyscy wiecie, podróże w czasie są od niedawna są dostępne szerzej dla społeczeństwa dzięki nielegalnej aplikacji Gruber. Jej autor, historyk sztuki i malarz-amator, postanowił spróbować swoich sił...

    Oczy Hoida mimowolnie zaczęły się zamykać. Spojrzał jeszcze na zegarek, wskazujący godzinę 11:00, by zwiesić głowę i zasnąć. Po kilku godzinach ocknął się, podniósł głowę i spojrzał na sędziego, który kontynuował swój monolog.

    - Bez licencji, bez znajomości linii czasu. Czy oskarżony wie w ogóle jak wytwarzać prąd?

    Hoid spojrzał na zegarek, który wskazywał 11:07. Ze zdumieniem zauważył, że z akt sprawy wyleciała kartka z wydrukowanymi na pół strony literami "WYROK".

    - Wysoki Sądzie, czy wysoki sąd ma już gotowy wyrok?
    - Właściwie to tak. No to zamykamy przewód sądowy, Oskarżony chce coś powiedzieć?
    - Właściwie...
    - W porządku, przyjąłem. Wyrok to 2 lata więzienia o zaostrzonym rygorze i grzywna 10 000 kredytów na poczet organizacji, którą kieruję osobiście.

    Sędzia wstał i bez słowa wyszedł. Hoid zwiesił smutno głowę, a gdy strażnik wyprowadzał go z sali, zaczął mamrotać coś pod nosem. Przechodzący obok niego widz procesu usłyszał jedynie

    - Niech no tylko Babcia się o tym dowie...

    * * *

    Igigi zaklął szpetnie pod nosem. Nie był przyzwyczajony do drobnych kolców aloesu, a wyciskanie żelu z ich liści zlecił mu Murrukam.

    - Nie potrzebuję tego aż tyle - powiedział mu Medyk. - Możesz zjeść resztę.
    - Zjeść? - zdziwił się Igigi. - W sumie... wszystko jest lepsze od zgniłego ziarna.

    Przyłożył liść do ust, gdy nagle jego oczy powiększyły się, a usta rozszerzyły w zaskoczeniu. Ku obozowi na pustyni biegło kilkanaście postaci w znanych im jaszczurzych pancerzach. Wzrostem i sposobem biegu na pewno przypominali ludzi.

    - Drabulok! Dada Tuttu! Dobrze Was wszystkich widzieć! - uśmiechnął się Sargon.
    - Skąd macie tyle pancerzy? I kim są ci ludzie? - zapytał Buriasz
    - Poznaliśmy ich podczas wyzwalania kolejnych miast. A że Jaszczury pilnujące barier nie są zbyt trudnymi przeciwnikami...
    - Oni może nie - zauważył Ur-Shak. - Ale teraz szuka nas regularne wojsko, więc musimy trochę przystopować.
    - A co z namierzaniem? Przecież stanowicie dla nas teraz śmiertelne niebezpieczeństwo! - zirytował się Kek-ibn-Kek.
    - No a jak sobie właściwie radzicie?

    Uciekinierzy zamilkli. Piscis trzymał w ręku nabitego na patyk skorpiona. Ręce Igigiego kleiły się od aloesu.

    - Wykopaliście tam cztery studnie?
    - Nie, trzy dołki to latryny.
    - Wy tak żyjecie?
    - ... no dobra, co proponujecie "zbawcy"?

    Ur-Shak wyszczerzył zęby w uśmiechu

    - Mam pewien plan...

    * * *

    Wszystkie pancerze z hukiem wylądowały w głębokiej i ciemnej jamie.

    - To miał być ten plan? Pozbyć się sprzętu, który dawał nam jako takie szanse w starciu z tymi potworami? - obruszył się Ishkibal
    - Nie mamy wyjścia, w końcu i tak by nas znaleźli. Poza tym spójrz tam.

    Ur-Shak wskazał ręką na dolinę, oddaloną o kilkaset kilometrów od gór, na których się znajdowali.

    - Zmierzają tam już mieszkańcy wyzwolonych miast. My też tam pójdziemy. W tym miejscu założymy nową osadę, z dala od mórz i wielkich rzek.
    - Nie chcę znowu zaczynać od zera - westchnęła Ellisandre.
    - Mamy gwarancję, że Jaszczury nas tu nie znajdą? - zapytał Enlil

    Milczenie było bardziej, niż wymowne. Grupa zeszła ze zbocza i dołączyła do pozostałych. Wyzwoleni skierowali sie w stronę krainy, w której spędzili w spokoju następne kilkadziesiąt lat. Nigdy więcej nie spotkali towarzyszy, przeniesionych do rezerwatu w Centralnej Europie. Nigdy też nie dowiedzieli się, co tak naprawdę działo się z nimi później.

    ---------------------------------------------------

    Inspiracje do przygody i wątków czerpałam z kilkunastu źródeł, w tym z:

    - filmu _Bad Taste_ Petera Jacksona
    - gry PC Gothic
    - miniserialu HBO Czarnobyl
    - serialu Kapitan Bomba Bartosza Walaszka

    Jeszcze raz dzięki wszystkim za udział w rekordowo długiej przygodzie. Zapraszam do zadawania pytań i ewentualnego wskazywania dziur fabularnych zakończonej przygody. Jeżeli nie chcecie publicznie podzielić się swoimi uwagami, wypatrujcie jeszcze dzisiaj tradycyjnej ankiety po zakończeniu przygody. Temat następnej ogłoszę już wkrótce!
    pokaż całość

    źródło: cdn.vox-cdn.com

    •  

      @lacuna:
      Moje dziury fabularne:
      1) W jaki sposób Jaszczury wiedziały kiedy zabrać Sakriya a nie Udasi w czasie dzwonu, gdy nawet nie wiedzieli kto kim w przygodzie jest? Jeśli zliczały ludzi, to dlaczego nie używały tego później? To była twoja mechanika jako GMa?

      2) Jeśli sam uderzyłem kilofem w rdzeń i pojawił się jaszczur, który mnie opatrzył prawie w tej samej chwili (tzn. teleportował się?) dlaczego nie używali tej techniki potem np. w momencie ataku na nich?

      3) Jeśli wyłapywali takie sygnały i mieli komunikację z Ojcem, to dlaczego nie rozpoczęli od razu pościgu za Niktem i Kek-ibn-kekiem?

      4) Czy rdzenie byly połączone z jaszczurami? Dlaczego nie wprowadziły do osady np. strażników, kiedy zaczeliśmy coś przy nich kombinować? Czy te rdzenie dało rade wykorzystac/jakoś zbadac, bo ostatecznieto zostały rozwalone?

      5) Czy zigguraty i ich głębiny skrywały coś więcej niż kilka fiolek i tabliczek z napisami?

      6) Czy to oko, o którym mowa było przy ucieczce łodzią z miasta (wpis "Neutralni Źli"), miało jakikolwiek sens czy też było powiązane z wysłaniem latających maszyn do Ur? Czemu nie poinformowało jaszczurów obraku kolejnych transportów?

      7) Jaka była logika podnoszenia się poziomu Eufratu? Tzn. jaszczury roztapiały lodowce na świecie? Tak jak nas to zalewało to chyba Himalaje były z lodu i je stopili, a i nie jestem pewny czy to nie za mało.

      8) Jakie właściwie właściwości miały kryształy powstałe z spopielenia Zur-sarana przez barierę i jaki wpływ miały na testowane przez Buriasza gryzonie? Czy one tylko miały zastosowanie w bezużytecznych chyba potem broniach jako wzmocnienie?

      9) Troszkę nie rozumiem mechaniki działania bariery. Jesli istniał tunel, który nie był zagrodzony przez barierę, to czy z każdym miejscem można było tak zrobić tzn. zrobić jakiś daszek z kamienia i bariera go nie niszczyła czy to tylko w tym konkretnym miejscu nie było tej bariery? Czy właśnie to planował dokonać Sebt-bek z Janutarem?

      10) Czy te dwa jaszczury przychodzące do Ur to taki typowy przykład dobrego i zlego policjanta?

      11) Czy jaszczury to byli zmutowani ludzie? Na ten fakt wskazuje opis przy wpisie "Wiesz więcej"?

      Chyba to wszystko. Byłoby miło, gdybyś na choć kilka odpowiedział :) Cheers!
      pokaż całość

      +: Queltas
    •  

      @Awerege: 9) nie, po prostu chciałem sobie pojeździć rydwanem za murami, a nie w ciasnych uliczkach i wyrywać na to laski XD Już obmyślałem RP

      +: Awerege
    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Wolność #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania
    ---------------------------------------------------

    Pushu-ken po raz kolejny chciał napełnić kubek Refyrolaka mimo jego zdecydowanych protestów. Miejscowe pijaczki podjęły wyzwanie pojedynku alkoholowego, który miał zostać rozegrany dziś wieczorem. Refyrolak zdawał się być niezainteresowany wydarzeniem, bowiem co kwadrans pojawiał się w oknie lokalnej karczmy, obserwując z uwagą dzwon.

    - Mija już ponad tydzień - pomyślał.

    Sama Larsa dość wyraźnie opustoszała. Zorganizowana przez kilku mieszkańców Ur ucieczka spod kopuły znalazła zainteresowanie u większości mieszkańców Larsy, zmęczonych dotychczasowym wypełnionym strachem życiem. Pod barierą pozostali jedynie starsi i ci bardziej leniwi, czy też znudzeni egzystencją. Nic więc dziwnego, że pojedynek Pushu-kena z miejscowymi zgromadzi prawdopodobnie wszystkich pozostających pod barierą w jednym miejscu.

    Ur-Shak wynurzył się z Eufratu i padł twarzą na piasek. Oddychał ciężko, próbując zebrać w sobie siły do wstania. Chwilę później pojawił się obok niego Nikt, przewrócił go na plecy i znanym tylko opancerzonym przyciskiem z boku hełmu odsłonił purpurową z wysiłku twarz Ur-Shaka

    - Co Ci się stało do cholery? - zapytał Nikt z nutą paniki w głosie
    - Teraz już... wiem dlaczego - dyszał Ur-Shak. - Wiem dlaczego Jaszczury... ufff... zdejmują pancerze przed wejściem... do wody. W tym się nie da pływać!
    - Odstawiłeś łódź? Nie wiem czy słyszałeś co ci przekazywałem jak byłeś w obozie u Ligisha.
    - Nie, kompletna cisza - przyznał Ur-Shak. - A łódź jest dobrze schowana. To znaczy po prostu schowana. To znaczy jak jej nie będą szukać, to ją znajdą.
    - Co?
    - Jak niby mam schować łódź podwodną inaczej niż w wodzie?!
    - Gdzie? No chociażby...

    Jego następne słowa zagłuszył długo wyczekiwany dźwięk dzwonu. Opancerzeni pośpiesznie pobiegli na umówione miejsca. Nikt drżącą ręką sprawdził, czy miotacz światła jest odbezpieczony.

    * * *

    - Nic tu po nas - powiedział Ishu-Il i wskoczył do zalanego tunelu. Fragaria pod wpływem impulsu wskoczyła za mężczyzną. Tunel zdawał się nie mieć końca. Był ciemny, wąski, a woda choć ciepła, to zdawała się mieć gęstość i lepkość porównywalną z miodem. Ishu-Il ostatkiem sił dopłynął do jego końca, krztusząc się i połykając łapczywie powietrze. Spojrzał za siebie, oczekując Fragarii, ale po upłynięciu 15 minut zrozumiał, co się wydarzyło.

    Wyszedł z tunelu, pojawiając się w piwnicy budynku, leżącego poza murami miejskimi. Z budynku wprawdzie nie zostało zbyt wiele, ale Ishu-Il bez problemu odsunął resztki deszczułek, blokujących klapę i wyszedł na powierzchnię. Jego oczom ukazały się przerażające latające machiny, unoszące się nad gruzami tego, czym było jeszcze kilka dni temu Ur. Emocje powoli opadały w mężczyźnie, a głód i zmęczenie zaczęły dawać o sobie znać. Ruszył w stronę południa, włócząc nogami, ale nie przeszedł nawet mili, kiedy na jego drodze pojawiła się jedna z niewielkich latających maszyn. Ishu-Il upadł na kolana i zamknął oczy. Było mu już wszystko jedno...

    * * *

    Mieszkańcy Larsy ustawili się w dwóch rzędach. W porównaniu z poprzednim dzwonem było ich wyraźnie mniej. Nie uszło to uwadze Jaszczurów, które gdy tylko zorientowały się, że coś jest nie tak, przyłożyły palce do swoich przedramiennych aparatusów. Dwa błyski niebieskiego światła i oba gady padły niczym rażone piorunem. Ur-Shak doskoczył do obu i po potwierdzeniu trafienia uniesionym do góry kciukem zgromadzony na placu tłum wpadł w prawdziwą euforię. Sargon podszedł do Ur-Shaka i zaczął mu coś tłumaczyć, mocno gestykulując i wskazując na zwierciadła na zigguracie.

    Ligish obserwował całe wydarzenie z obozu z bezpiecznej odległości.
    - Udało im się! - krzyknął do Ellisandre i Maaroona.
    - Może teraz niech spróbują wyłączyć barierę bez rozwalania całego miasta - prychnęła Ellisandre, jednak widać było, że i ona cieszy się z pozytywnego obrotu sprawy.

    Nikt podszedł do dwóch dyskutujących ze sobą mężczyzn.
    - No to mamy kolejne dwa pancerze i łódź do dyspozycji. Pierwszy jest dla ciebie Sargon, umiesz walczyć nawet lepiej od nas.
    - A co z drugim? - zapytał Ur-Shak - Może Ligish?
    - On się wolał trzymać z daleka, chyba nie jest zainteresowany - zauważył Sargon. - Albo Maaroon, albo Ellisandre.
    - To może Pushu-ken?

    Trzej mężczyźni wybuchnęli gromkim śmiechem.

    * * *

    Uwięzieni nie mieli już sił krzyczeć, gdy nad nimi pojawiła się szeroka wydrązona przez ogromny świder dziura. Chwilę później metalowe ramię wyciągało pojedynczo wycieńczonych, nieprotestujących ludzi. Wyciągnięta jako ostatnia Nin-dada zobaczyła, że została włożona wraz z pozostałymi do wielkiej metalowej skrzyni, a jej wieko po chwili się zamknęło. Magiczne lampy rozbłysły białym światłem i poczuła jak skrzynia zaczęła się przemieszczać.

    - Januszerek, to Ty? - spojrzała z niedowierzaniem na Żywiciela
    - Schwytali nas wszystkim - powiedział łamiącym się głosem mężczyzna - Myślisz, że wiozą nas tam, gdzie idzie się po dzwonie?

    ---------------------------------------------------

    Stanęła nad brzegiem martwego morza,
    Wiatr wciąż spienione poganiał fale,
    nad głową jej lśniła polarna zorza,
    Lecz zimno jej już nie było wcale.

    W zalanym tunelu na dnie tam zasnęłaś,
    Los się do Ciebie nie chciał uśmiechać,
    Fragario, tyś wątła i lekka i choć się targnęłaś
    Na życie swe, rozstrzygnięć fortuny nie mogłam zaniechać.

    Sakriya, Udasi, to tylko nazwiska,
    wszystkim po równo sprzyjały kości,
    Na każde z Was patrzyłam z bliska,

    Dzięki Wam wielkie za... sama już nie wiem:
    Cierpliwość, memiksy i wspólne radości,
    Madonnę, Keksława i emoji siedem :)

    Dedykowane @Alezja i wszystkim Udasi i Sakriya.

    KONIEC
    pokaż całość

    źródło: crystalinks.com

  •  

    Przybyli #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania
    ---------------------------------------------------

    - Popatrz Januszerek, już tu są!

    Mężczyzna odłożył kosz z owocami i wdrapał się po drabince na drzewo obserwacyjne. Lodowaty dreszcz momentalnie przeszył jego ciało.

    Ogromny, o powierzchni co najmniej trzech zigguratów statek wynurzył się spod Eufratu. Z jego kadłuba po chwili zaczęły... wylatywać tajemnicze maszyny z czterema parami dziwnych skrzydeł. Skrzydła te, zamiast poruszać się w górę i w dół jak u ptaka, wirowały z ogromną prędkością. Latające maszyny latały z dużą prędkością nad miastem, najwyraźniej obserwując pobojowisko. Jedna z maszym zbliżyła się do tego, co zostało z zigguratu Sina, po chwili zachwiała się w powietrzu, walczyła jeszcze chwilę w powietrzu o równowagę, po czym runęła z hukiem o ziemię

    * * *

    Uwięzieni pod ziemią usłyszeli olbrzymi huk. Ziemia nad ich głowami po raz kolejny się zatrzęsła, wprowadzając zmęczonych i głodujących mieszkańców w stan histerii.

    - Musimy uciekać! Dłużej tego nie zniosę! - krzyknęła Takurtum i wskoczyła do zalanego tunelu, znikając pod wzburzonym lustrem wody.

    Ishu-Il spojrzał na Nin-dadę, ale ta nie odezwała się nawet słowem. Wciąż wpatrywała się w sufit w miejscu, z którego dobiegł huk.

    * * *

    Obóz w lesie przy Ur opustoszał. Większość opuściła go w obawie przed tym, co przecież Kek-ibn-kek dostrzegł kilka godzin temu. Ze statku Jaszczurów wyleciały kolejne latające maszyny - tym razem większe, niosące pod sobą coś w rodzaju bukłaków. Bukłaki zawierały ciecz o nietypowej konsystencji, którą to maszyny zrzucały na oba zigguraty. Znad rumowisk zaczął się unosić ciemnoniebieski, gęsty dym.

    * * *

    - Widzicie to? - Udama wskazał ręką ciemnoniebieski słup dymu w oddali.
    - Nie odwracaj się, idziemy przed siebie - syknął Kek-ibn-kek.
    - Drabulok, może poszukamy kotliny? Może nam się poszczęści i trafimy na źródło w skale? - zapytał z nadzieją Igigi
    - Kiedy ostatnio nam się tak naprawdę poświęciło druhu? - zapytał smutno Drabulok

    * * *

    Mniejsze latające maszyny opuściły teren miasta i zaczęły przeczesywać okoliczne tereny. Dwie z nich zaczęły zbliżać się do lasu.

    - Ucieczka nic nie da - powiedział do siebie Januszerek, po czym teatralnym szeptem zwrócił się do pozostających w obozie - Chowajcie się! Przykryjcie liśćmi, wskoczcie do wychodka, wymyślcie coś! Nie mogą nas tu znaleźć!

    ---------------------------------------------------
    @Grzechu10g @William_Adama, @Kozlov666, @juma777, @Zeroskilla, @Waspin, @Jaqbasd-, @Lisaros, @Miloszun, @profesjonalna_skarpeta, @czarnybaran20 (informacyjnie)

    @Stalowa_Figura @Treant

    Uwięzieni (i tylko oni) mogą podjąć decyzję do 23.08 do godziny 23:59
    pokaż całość

    źródło: 3dr.com

    •  

      Spróbuj uciec przez zalany tunel (test Ciała)

    •  

      Widząc słup dymu nad ruinami miasta, Drabulok tylko głośno przełknął ślinę. Czym innym było nawigować po Ur. Tam jego największym sukcesem było pochwalenie się chłopakom z Konnego Patrolu, że znalazł między uliczkami, nowy zajebisty skrót do jadłodajni rodzeństwa Uttów. Teraz, bez bariery, bezkres przestrzeni zaczynał go pomału niepokoić, jednak nie mógł powiedzieć grupie, że nie ma pojęcia co właśnie robi.

      Spojrzał jeszcze raz w niebo ale tym razem w stronę jaśniejącego słońca i zamyślił się. Czy było coś piękniejszego? Za każdym razem kiedy widział to spokojne, złociste światło nad horyzontem, stawał się nieco bardziej zdeterminowany, miał odrobinę więcej nadziei. W pewnym sensie dodawało mu ono sił. Po chwili otrząsnął się, zacisnął pięść i zakrzyknął w stronę grupy:

      - Szybciej! Podwójcie tempo! Ibn-keku sam mówiłeś że im dalej od rzeki i rdzenia tym słabsza jest jaszczurza magia. Igigi zostaw to zgniłe ziarno! Uciekamy!
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Wylinka #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania
    ---------------------------------------------------

    Kek-ibn-kek stanął nad brzegiem Eufratu. Spojrzał w swoje odbicie w lustrze wody. Zbroja leżała na nim lepiej niż królewska szata, szyta z myślą o każdej przecież niedoskonałości ciała monarchy.

    Rozdzielamy się - wydał rozkaz w myślach.

    Pancerz w kilka chwil rozłożył się na kilkanaście mniejszych elementów i miękko opadł na przybrzeżny piasek. Męzczyzna zebrał wszystkie elementy i wrzucił je do wody, następnie odwrócił się na pięcie i pobiegł w stronę obozu. Minął Ur-Shaka, idącego z wędką.

    - Teraz? Na ryby? - zapytał ze zdziwieniem.
    - Na jakie znowu ryby? - zdziwił się Ur-Shak.

    Gdy tylko Kek-ibn-kek dostatecznie się oddalił, Ur-Shak zsunął się po brzegu rzeki i zanurkował w poszukiwaniu porzuconego pancerza.

    * * *

    - Zaraz wypływamy, pośpieszcie się! - ponaglał Nikt swoich towarzyszy.

    Kiedy miał zamykać właz do łodzi podwodnej, koło niego pojawił się mężczyzna z pancerzem.

    - Płyniesz z nami Kek-ibn-kek? - zapytał Nikt

    Przednia część hełmu rozsunęła się, ukazując wyszczerzone zęby Ur-Shaka.

    - Ta zbroja jest wspaniała! Czuję się, jakbym znowu miał 34 lata!
    - Uwierz mi, była jeszcze lepsza, póki ktoś nie rozwalił rdzenia.
    - Przecież to Ty b...
    - Strzeliłem to strzeliłem, no i po co drążyć temat?

    Właz zamknął się z trzaskiem, a opancerzeni wraz z Enkim, Maaroonem i Refyrolakiem wyruszyli w górę rzeki.

    - Da się zobaczyć innych ludzi w tym cacku? - zapytał Ur-Shak
    - Nie z tej odległości - odparł Nikt. - Ale wzrok jest iście sokoli.

    Na jednej z ekranów łodzi pojawił się nagle podwodny obiekt. Drugi ekran pokazał nieznane nawet Refyrolakowi symbole i kształt łodzi, do złudzenia przypominającej tę samą, którą płynęła piątka Uciekinierów.

    - Płyną w naszą stronę - zauważył Maaroon.
    - Spokojnie, nie wiedzą kto jest w środku, tak samo jak my nie wiemy kto jest u nich - powiedział poważnie Refyrolak, po czym zwrócił się do Nikta - Nie widzisz przypadkiem kto jest w środku?
    - Nie widzę. Tylko nie wiem czy na szczęście.

    Łódź zbliżała się coraz bardziej. Nikt odruchowo położył dłoń na miotaczu światła, co było niedorzeczne biorąc pod uwagę okoliczności. Łodzie wyminęły się w bezpiecznej odległości, konsola sterująca nie wyświetliła żadnego komunikatu.

    - Czyżby się nam upiekło? - zapytał retorycznie Ur-Shak

    * * *

    - Ściemnia się, powinni dostrzec to ognisko - powiedział nieco zmęczony Sargon

    Ligish próbował od czasu do czasu zwrócić uwagę mieszkańców pod kopułą poprzez rzucanie kamieniami i podskakiwanie. Ellisandre wyłoniła się z ciemności i usiadła mokra i zziębnięta przy ognisku.

    - Drugi dzień nic nie widzą, cholerne ślepe zwierzęta.
    - Tydzień temu byliśmy tacy sami - westchnął Ligish

    Sargon niestrudzenie wypatrywał jakichkolwiek mieszkańców, ale o tej porze zwykle tylko przemykali po cichu pomiędzy domami kolejnych kochanków. Wtem jego oczom ukazała się młoda dziewczyna, której wzrok spotkał się z jego. Zniknęła za jednym z budynków, by chwilę później pojawić się wraz pochodnią w ręku.

    - Z placu nas widzi, ale murów miejskich tak łatwo nie pokona - zauważyła Ellisandre.

    Dziewczyna zniknęła i tej nocy już się nie pojawiła. Następnego dnia o poranku na placu zgromadzonych było już kilkanaście osób. Sądząc po poruszeniu musieli omawiać sposób, w jaki chcieli skomunikować się z bohaterami poza barierą. Wtem na placu pojawiło się pięć nowych postaci, w tym dwójka w czarnych zbrojach.

    - Maaroon! - krzyknęła mieszanką zaskoczenia, radości i strachu Ellisandre

    * * *

    - Przeżyliśmy dokładnie to samo - powiedział zbolałym głosem Drum-abak. - Nasze siostry i nasi bracia również są porywani przez tych łuskowatych potworów. Wam jakimś cudem udało się ich pokonać.
    - Naszą naukę okupiliśmy straszliwymi stratami - przyznał ze smutkiem Ur-Shak. - Nie wiemy, co będzie dalej. Najważniejsze teraz to pomóc się wam stąd wydostać. Nikt, nie próbuj nawet strzelać do skrzyni przy zwierciadłach!

    Dyskusja Ur-Shaka ze starszyzną Larsy trwała już ponad godzinę. Nikt w tym czasie badał okolice placu z Dzwonem, szukając jak najlepszej sposobności do przygotowania pułapki.

    - Kogoś mi przypominasz - powiedział Nikt do pomagającej mu dziewczyny. - Mieliśmy w Ur energiczną dziewczynę, która tchnęła w nas ducha do ucieczki. Masz takie same oczy jak ona...
    - Miły komplement, ale nie mów ich więcej - odburknęła Dina

    Refyrolak kreślił plan pułapki mieszkańcom Larsy i dyrygował przygotowaniami. Enki z kolei próbował komunikować się z trójką mieszkańców Ur pozostających poza barierą. Potem zwrócił się do Ur-Shaka.

    - Ja i Maaroon nie przydamy się przy pułapce. Dołączymy do obozujących poza kopułą.
    - Dlaczego? Każda pomoc się przyda - zdziwił się Nikt. - Bierzcie dzidy i trenujcie rzucanie do celu.

    Maaroon przysunął się bliżej Opancerzonego.

    - Ur zapłaciło już krwawą cenę za zabicie Jaszczurów. - mówił ściszonym głosem. - Pora aby i Larsa dorzuciła się do tej ofiary.
    - A co z Refyrolakiem? On nie przepłynie podwodnym tunelem.
    - Dbaj o niego

    Enki mówiąc to poklepał Nikta po ramieniu, obrócił się na pięcie i wraz z Maaroonem skierowali się w stronę Eufratu.

    * * *

    Ellisandre i Maaroon rzucili się sobie w ramiona, Sargon i Ligish uścisnęli Enkiego. Szczególnie ostatnie wydarzenia bardzo zbliżyły do siebie wszystkich bohaterów.

    - Na czym będzie polegał ich plan? - zapytał Sargon.
    - Czekają do Dzwonu, tłum przychodzi dyskretnie uzbrojony w proce i czeka do momentu, aż Jaszczury odkryją twarze. Wtedy Nikt strzela do obu. Jeżeli spudłuje, przyczajony Ur-Shak dopada jednego z nich, chwyta go i unieruchamia, by był łatwym celem. Jeżeli Nikt spudłuje dwa razy, tłum zasypuje pociskami z procy drugiego.

    Sargon przeszedł kilka razy w tę i z powrotem.

    - Tłum swoim zachowaniem może wzbudzić podejrzenia Jaszczurów. Nie zapominajmy, że to silniejsze i inteligentniejsze istoty od nas. Powinniśmy zmienic plany i przekazać mieszkańcom Larsy, że atak odbędzie się po Dzwonie, tymczasem opancerzeni wykonają pierwotny plan.
    - Chcesz im to powiedzieć? - zapytał Maaroon, wskazując na Eufrat. - Droga wolna.
    - Spokojnie, mamy kilka dni, aby zastanowić się nad sytuacją - powiedział Ligish. - Nic jeszcze nie zostało postanowione.

    * * *

    - Tydzień lub dłużej w jednym miejscu? Czy to na pewno dobry plan? - zapytał Ur-Shak - Możliwe, że ściga nas ten wielki podwodny statek.
    - A ściga? - zapytał Refyrolak
    - No jakby tak popatrzeć - zastanowił się Ur-Shak i spojrzał na wschód - Nie, nie ściga.
    - Mam dobre przeczucia - powiedział Nikt. - Zbroja jest znowu naładowana, zagrożenie zniknęło z wizjera. Chociaż nie wiem, czy to nie wpływ bariery...
    - Przez wiele lat byliśmy bezpieczni pod tym magicznym kloszem - zauważył Refyrolak
    - Otóż to - westchnął Ur-Shak - Względnie...

    ---------------------------------------------------

    @Miloszun - informacyjnie

    @Awerege, @eliot123, @Ex2light, @Akumulat, @meinigel, @Yokaii, @Gdanio, @kvvach - Przebywający w Larsy i obok niej mogą podjąć decyzję do 23.08 do godziny 23:59
    pokaż całość

    źródło: wikihow.com

    •  

      @lacuna:
      Ur-Shak - nieślubny syn ducha i megazorda

      "Hm, zajebisty ten pancerz. Nic dziwnego, że jaszczury klepały nas jak mały hebrajczyk gigantycznego filistyna."

      "Ok, hmm... partnerze" - Ur-Shak skierował myśli w stronę zbroi - "Mamy jakąś możliwość ukryć naszą pozycję przed innymi, którzy noszą podobne pancerze? Przydałoby się, bo pułapka bez elementu zaskoczenia to słaba pułapka."

      "Nikt! @meinigel Słyszysz moje myśli? Ale odjazd, hehe. Sprawdź, czy możesz ukryć naszą łódź. Kiedy jaszczury przypłyną na dzwon, lepiej żeby jej nie widziały."
      pokaż całość

    •  

      @Akumulat ‚’’Faktycznie niezła ta technologia, skoro i tak czekamy na dzwon sprawdźmy możliwości zbroi, z jak daleka możemy się porozumiewać, ile jesteśmy w stanie unieść i może zorganizujmy sobie strzelnice tym razem daleko od rdzenia tak żeby nie spudłować kiedy nadejdzie czas”

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Tymczasem w jaszczurzej bazie...

    Yrgh'wgh siedział przed ekranami, monitorującymi zdobyte miasta. Wiedział, że kontrola jest ważna. Tak przynajmniej mówili mu na szkoleniu. Przełączał kolejne obrazy, w poszukiwaniu jakichkolwiek oznak niesubordynacji, które mogłyby skutkować kolejnym dzwonem i zabraniem ofiary.

    - Niniwa... Aszur... Adage... Mari... Nippur... - powtarzał do siebie w jaszczurzym narzeczu, przełączając ekrany.

    Ludzie już coraz częściej zaczynali się poddawać. Tracić wolę walki i obojętnieć. W takich momentach ta praca była niezwykle nudna. Robili codziennie to samo. Obudzenie się, spotkanie w długim domu, jedzenie, praca i tak co dzień. Yrgh'wgh czuł, że ich rutyna powoli zaczyna pochłaniać również i jego. Bo ileż można obserwować obiekty, robiące dzień w dzień to samo?

    Fakt, czasem zdarzały się rozrywki. A to kogoś skrytobójczo zabiją, a to spróbują buntu. Ale zdarzało się to coraz rzadziej. Do znudzonego jaszczura podszedł Axmhrud, popijający słomką z kubka jakiś pobudzający napar. Ponoć smakowało to jak zboże zgniłe na egipskim polu uprawnym. Ale być może to właśnie dzięki niemu, dostał on funkcję kierownika projektu i teraz tu rządzi. Axmhrud stanął nad nim i rzucił, jakby od niechcenia:

    - I co tam. Jakieś nowe wieści?
    - A gdzie tam, nadal robią to samo. Ta robota jest bez sensu.
    - Nie przejmuj się Yrgh'wgh. Jak tylko wykonamy cel, to na pewno awansujesz.

    Dyskutowali między sobą po jaszczurzemu. Nastała chwila ciszy, po czym Axmhrud rzucił:

    - Wiesz, tak sobie myślę, że traktujemy ludzi zbyt brutalnie. W końcu to tylko żywe istoty, które chcą sobie normalnie...

    W tym momencie zapaliła się czerwona lampka. Znak ostrzegawczy, którego woleliby nie ujrzeć. Yrgh'wgh szybko zaczął przeglądać wszystkie ekrany, w poszukiwaniu przyczyny alarmu. Co mogło się stać? Dlaczego teraz? A może to tylko próbny alarm? Niestety, ich nadzieje okazały się być płonne.

    - Ur... - powiedział tylko Yrgh'wgh.

    Szybko włączył ekrany z tego miasta. Rdzeń szalał, zwierciadła ledwo wyrabiały. Ludzie uciekali w popłochu. Szybko postanowił cofnąć nagranie, by zobaczyć co się wydarzyło. Pierwsze, co zwróciło ich uwagę, to strzał który trafił w nieosłonięty rdzeń, który rozpoczął całą katastrofę. Następnie przełączyli obraz na Ziggurat Sina, czy jak tam te istoty nazywały ten budynek. Oczom ich ukazał się rdzeń, rozrywany niekontrolowanymi reakcjami, oraz coś jeszcze. Yrgh'wgh przybliżył obraz. Wyostrzył. Próbował wszystkiego, by zobaczyć jak najwięcej. Nagle ich oczom ukazał się obraz pomarszczonych pośladków, oraz kału spływającego na ziemię, a następnie ręka sięgająca po kał i rzucająca go w stronę rdzenia. Na tym nagranie się urywało.

    Siedzieli przez chwilę skonsternowani, nie wiedząc co do siebie powiedzieć. Nagle Axmhrud rzucił:

    - Pamiętasz, co przed chwilą mówiłem o ludziach? Jebać to, nieważne.

    #lacunafabularniereptilianie #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: hugelolcdn.com

  •  

    T7 - Żyj wolnym albo ziemna pułapka #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania

    Otwórz w nowej karcie muzykę przed rozpoczęciem lektury.

    KARTA POSTACI
    Temat do zadawania pytań
    Temat do zgłaszania uwag
    Discord graczy i Discord MG
    Mirkolista aktualnej przygody
    ---------------------------------------------------

    - Co to u licha było?!

    Enlil zdawał się pytać samego siebie, bowiem tak samo jak pozostali zajęty był otrzepywaniem się z piasku i samodzielnym zastanawianiem się, jak doszło do tej tragedii.

    Miasto nawet z tej odległości wydawało się... bardziej płaskie niż poprzednio. Nie było już wschodnich murów, po młodszym zigguracie nie było śladu, zaś starszy stał się jednym wielkim rumowiskiem. Naprzeciw szóstce wyszedł juz Kek-ibn-Kek, który zaprowadził ocalałych do obozu Uciekinierów. Po pewnym czasie dołączył do nich również Nikt wraz z drugą grupą.

    - Widzimy to samo, prawda? - zapytał dla pewności Nikt.

    Drugi z opancerzonych skinął głową i spojrzał na wschód w kierunku łodzi-Ojca. Spojrzał na swoje metalowe rękawice. Niebieskawy połysk wydawał się być nieco słabszy niż zwykle.

    Ile mamy jeszcze z Niktem energii? - zapytał
    12-24 godziny. Wszystko zależy od tego, co będziemy robić partnerze - odpowiedział mu pancerz.

    Nikt przełknął ślinę. Obserwował zbliżający się podwodny statek.

    Dokąd płyną?
    Prawdopodobnie do miasta - odparł jego pancerz
    Kiedy tu przybędą?
    Dwie godziny i czternaście minut
    Czy nas widzą?
    Naturalnie, to Ojciec

    Dwaj opancerzeni spojrzeli na wpatrujących się w nich obozowiczów. Refyrolak nie wytrzymał napięcia.

    - Wiedzą, że tu jesteśmy?
    - Wiedzą o nas - Nikt spuścił głowę
    - Jest sens uciekać? - zapytał Rana Singh Sisodiya
    - Z tej odległości widzą prawdopodobnie tylko nas. Będą tu za dwie godziny.

    * * *

    - Ale tu gorąco - westchnął Ishu-Il. - Myślisz, że już nas szukają?
    - Niby kto? - parsknęła Nin-Dada - Uciekinierzy? Pewnie układają sobie życie z dala od tego przeklętego miasta.
    - Nie mów tak! - krzyknął Kuda - Na pewno po nas wrócą! Widziałaś pancerze Nikta i Kek-ibn-Keka? Uwolnienie nas będzie dla nich pestką!
    - O ile przeżyli eksplozję...

    Cisza jednak nie zapadła, jak to zwykle bywało w krępujących momentach. Wszyscy oddychali coraz głośniej i coraz ciężej. Powietrze stawało się z minuty na minutę coraz cięższe i coraz gorętsze.

    - Gdzie ja jestem? - zapytał Murrukam pocierając obolałą szczękę.
    - W przedsionku do piekła - żachnęła się Fragaria. - Kida nie pozwolił ci szybko umrzeć, dlatego będziesz teraz wraz z nami umierał powoli. Jak nie z braku pożywienia, to z braku tlenu.
    - Dobrze że przynajmniej wody mamy pod dostatkiem - powiedział gorzko Koffej, wskazując na zalany tunel. - Wygląda na zdatną do picia.

    Murrukam zerwał się z ziemi i skierował w stronę wyjścia od strony zigguratu, ale został powstrzymany przez Lugalngu.

    - Gruzy wciąż są gorące, nie da się ich dotknąć.
    - Zupełnie jakby coś ciągle je podgrzewało - pomyślał głośno Shkar-wen

    * * *

    - Powinniśmy tutaj zostać i zebrać trochę żywności. Potem możemy się zastanawiać, co dalej - powiedział Januszerek.
    - Nie jestem pewien, czy chcę tutaj zostawać - odparła szybko Nya

    - Drabulok, jakie mamy kierunki ewentualnej ucieczki? - zapytał Maaroon
    - Prawdę mówiąc całkiem sporo - odparł Nawigator. - Larsa jest najbliżej, na północny-zachód. Po drodze do Babilonu jest Uruk, również nienajmniejsze miasto. Poza tym tereny wzdłuż Eufratu wydają się dobre do zamieszkania. O ile oczywiście uda się nam ustalić, czy Eufrat wylał w tym roku wyjątkowo wysoko czy to permanentne zjawisko, za którym ktoś stoi.
    - Jaszczury za tym stoją, bo kto inny - żachnął się Yamquzzuhalamma. - A nawet jeżeli nie Jaszczury, to przecież nad rzeką kontrolę mają i tak bogowie.
    - Skupcie się! - krzyknął rozeźlony Refyrolak. - Mamy mało czasu i wiele decyzji do podjęcia! A z dala od rzek Drabulok?
    - Zupy na piachu nie zrobimy... - westchnął Igigi
    - Można zawsze wykopać studnię, siostra Ulana opowiadała mi kiedyś o tej technice z jej rodzinnego Elamu - powiedział poważnie Enlil. - Refyrolak, możemy nad tym wspólnie usiąść.

    Mężczyzna skinął głową, po czym nerwowo spojrzał na obozowiczów, następnie na dwóch opancerzonych.

    - Zdajecie sobie sprawę, że te pancerze są zagrożeniem dla wszystkich? Decydujcie szybko, co z tym faktem trzeba zrobić.

    Opancerzeni spojrzeli po sobie. Sądząc po skupieniu na ich twarzach zapewne wymieniali teraz między sobą myśli.

    * * *

    - Nie wydaje się wam, że temperatura w zalanym tunelu powinna być lodowata? - zapytał siedzących w pobliżu Gimil-Ninurta

    Fragaria zamoczyła stopę w wodzie, by po chwili zrzucić z siebie większość odzienia i wejść po szyję do zatopionego tunelu.

    - Co Ty wyprawiasz kobieto?
    - Jeżeli mamy tutaj umrzeć, to zaczerpnijmy przed śmiercią odrobinę przyjemności i relaksu. Ktoś chce się przyłączyć? Woda ma idealną temperaturę.

    ---------------------------------------------------

    Mieszkańcy naturalnie podzielili się na Uciekinierów (w obozie poza miastem) i Uwięzionych (w tunelu pod gruzami zigguratu).

    ---------------------------------------------------

    Podejmij decyzję, plusując JEDNĄ z opcji do wyboru. Czas na podjęcie decyzji do czwartku 22.08 do godziny 12:00.
    pokaż całość

    źródło: images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com

    •  

      Nikt czuł się skołowany wszystko było nie tak. Głosy w głowie mówiące o spadku zasilania, zbliżającym się ojcu, wybuchu rdzenia. Jego umysł nie był przyzwyczajony do takiego zalewu informacji, chciało mu się po rzygać mimo to zebrał się w sobie.
      -Napewno nie będę tu stał i czekał, najlepiej wiem co potrafią jaszczury i ich zbroje. Możecie uciekać, możecie się schować ale i tak was znajdą. Ile uda wam się przejść zanim tu przypłyną? - spojrzał po zebranych - mam jeszcze dość energii w zbroi i w łodzi żeby dotrzeć do Larsy, jeśli są tam jaszczury postaram się ich pozbyć i przejąć ich sprzęt, jeśli ich nie będzie wtedy porzucę ekwipunek,w mieście łatwiej będzie wtopić się w tłum i ruszyć jak najdalej od tej przeklętej ziemi. W łodzi mam 6 miejsc, chodźcie ze mną jeśli chcecie żyć. pokaż całość

    •  

      @lacuna:

      Ur-Shak

      -Wiedziałem, że bariera kiedyś upadnie, ale nigdy nie potrafiłem sobie tego wyobrazić. Ci wszyscy ludzie, którzy tam zostali… - Ur-Shak zamyślił się. - I ten cały zapas samogonu… - Ur-Shak uronił łzę.
      -Oni już nie żyją, a jak mówią Nikt i Kek, za 2 godziny my prawdopodobnie też już nie będziemy żyć. Jaszczury już jadą nam wpierdolić, więc trzeba uciekać. Wprawdzie dzięki tym zbrojom mogą nas znaleźć, ale jest to jedyny sposób, żebyśmy mogli wyrównać szansę przy starciu z nimi.
      -Ja idę z Niktem. W przypadku spotkania jaszczura, tylko on, i Kek, mają z nim szansę w walce, a jakoś mi się nie chce wierzyć, że jaszczurów już nigdy nie zobaczymy...
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    Dziwny Isiratuu

    W końcu dotarł do tego słynnego rdzenia w Zigguracie Sina. Wszystko jaśniało, buczało, charczało. Ogólnie jakieś dziwne takie tam sprawy się działy, których Isiratuu nie do końca rozumiał, ale wiedział, że rozwiązanie może być jedno. Nie ma innego wyjścia. Jak nie teraz, to kiedy?

    Odwrócił się do rdzenia, zdjął spodnie i... przekonał się, że dieta z bobu jednak tak cudowna nie jest. Szybko podniósł swoje dzieło życia i rzucił w rdzeń, mimo protestów oraz - nie wiadomo czemu - zniesmaczonej miny Gorna. Coś tam nagle pękło, coś cicho huknęło. Isiratuu w sumie nie wiedział co się dzieje, ale zadowolił go spokój, który nagle nastąpił. Nie było tych niepokojących dźwięków, zabrakło zielonkawego nieba, które prześladowało go od lat. Szczęśliwy pobiegł, o ile można powiedzieć o biegu przy spodniach plączących się u kostek. Zauważył, że po drodze kila osób patrzy na niego zniesmaczona, na co wypiął się w ich stronę i krzyknął:

    - No co? TEMI ZWIERACZAMY BARIERĘ OBALYŁEM!

    Po krótkiej rozmowie z Keksławem i szybkiej ceremonii wyniesienia na tron, mimo że nie za bardzo rozumiał co czyta - chociaż nawet nie był świadom, że posiada tą umiejętność - stał dumnie obok, obserwując swoją żabę. Swojego Keksia, który obejmuje władzę. Jak się okazuje nie tylko nad miastem, ale i również światem. Wszyscy skandowali jego nowe imię. Bogato zdobiona korona, która w sumie przypominała śmieszną, spiczastą czapkę ułożona została na jego głowie. Otrzymał wyjątkowo długie berło i łańcuch, który mienił się blaskiem tysiąca stawów. To był dzień, dla którego żył. Powód, dlaczego się nie zabił lata temu. Żaba na tronie, władająca każdym. Jedna by wszystkimi rządzić. Jedna, by wszystkich odnaleźć. Jedna by wszystkich zebrać i w śluzie związać. W mieście Ur, gdzie upadła bariera.

    #lacunafabularniereptilianie #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    BUM! #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania

    ---------------------------------------------------

    Dziwny Isirtauu stał na głównym placu miasta. Pośród ogólnej paniki wydawało się, że jedynie Nikt, Hoid i Gorn zachowują względny spokój. Zdenerwowany Pushu-Ken kłócił się z Nikim.

    - Zabierz mnie też! Zmieścimy się tam wszyscy!
    - Niedługo po ciebie wrócę, pijaku - odparł spokojnie Nikt. - Przyprowadź tutaj cztery kobiety i Dziwnego, a szóste miejsce w łodzi będzie twoje.

    Alkoholik skinął głową i pobiegł na miękkich nogach w kierunku zachodniej części miasta.

    - Mam energii tylko na skok dla siebie - powiedział poważnie Hoid do Gorna. - Widocznie los tak chciał. Bądź silny Gornie.

    Mówiąc to wcisnął przycisk na swoim przedramiennym aparatusie. Nic się jednak nie wydarzyło. Spanikowany Hoid próbował jeszcze kilka razy uruchomić swój wehikuł, ale nic się nie działo. Spojrzał przerażonym wzrokiem na Gorna, by po chwili wziąć głęboki oddech.

    - Zapomniałem o blokadzie przed przypadkowym wciśnięciem.

    Hoid wcisnął po kolei dwa przyciski i zniknął z trzaskiem, pozostawiając wściekłego Gorna na placu. Wojownik rozejrzał się i zobaczył jak Isirtauu wspina się po schodach, kierując do tunelu w zigguracie Sina. Nie zastanawiając się zbyt długo, ruszył za nim w pościg.

    * * *

    - Przepowiednia się spełnia! - grzmiał przy Długim Domu Murrukam. - Keksław to wszystko przewidział! To kara, jaką mieszkańcy ponoszą za ignorowanie naszego prawdziwego władcy. Nie jest jeszcze dla was za późno! Wystarczy że przyjmiecie Kek...

    Medyk urwał w tym miejscu, padając bez czucia na ziemię. Kuda odruchowo strzepał bół z pięści, która wyprowadziła ogłuszający ciosk, następnie zarzucił ciało medyka na plecy i skierował się w stronę podziemnych korytarzy zigguratu sumeryjskiego.

    - Jesteś zbyt cenny, by teraz umierać, konowale - pomyślał Kuda.

    W tunelach zebrało się większość mieszkańców. Młodsi pomagali starszym wspinać się po stromych i śliskich ścianach. Pierwsza ekspedycja z Ayą na czele pozostawiła wprawdzie liny do bezpiecznego pokonywania przeszkód, jednak panika nie ułatwiała tłumowi poruszania się w ciasnych korytarzach.

    - Powoli, powoli! - krzyczał Ishu-Il - Młodsi i zwinni przodem, starsi czekają na swoją kolej! Wszyscy zdążą się schować!

    * * *

    Najstarszy mieszkaniec miasta stanął kilka metrów przed odsłoniętym rdzeniem. Uśmiechnął się, szepcząc coś do siebie i powoli odsupłał pas biodrowy. Podszedł kilka kroków w stronę rdzenia i odwrócił się do niego plecami. Spojrzał przed siebie i zobaczył głęboko zniesmaczonego Gorna. Wzrok Wojownika powędrował najpierw na nieopierające się grawitacji genitalia starca, potem na jego przepełnione szaleństwem oczy.

    - Co Ty do diabła robisz Isirtauu?!
    - Taki młody, a ma problemy ze wzrokiem? - uśmiechnął się starzec
    - Chcesz nasrać na rdzeń? - Gorn nie wierzył, że o to zapytał.
    - Tak, a o co chodzi?

    Isirtauu naprężył się, ścisnął oczy, zacisnął zęby, by po chwili je rozluźnić. Ulga pojawiła się na twarzy, odwrócił się, by zobaczyć coś, na co przygotowywał się od wielu tygodni. Dzieło swojego życia, zwieńczenie bogatego życiorysu.

    - Co?
    - Gówno!

    Starzec spostrzegł, że ekskrement wylądował dokładnie pod nim, nieznacznie paskudząc opuszczone spodnie. Pierwotny plan wydalenia z siebie pocisku prosto na rdzeń spłonął na panewce. Odwrócił się, zachwiał, ale utrzymał równowagę. Podniósł kupę i z dumą zaprezentował ją coraz bardziej zniesmaczonemu Gornowi.

    - Popatrz, prawie w to wdepnąłem!
    - Dlaczego podniosłeś... Co zamierzasz zrobić z... NIEE!!!

    Ale krzyk Gorna nie powstrzymał starca przed rzuceniem tego, co miał w dłoni prosto na odsłonięty rdzeń. Stolec zgodnie z oczekiwaniami rozpadł się w drobny pył krótko po zetknięciu się z rdzeniem, wydając przy tym syk, podobny do rozgrzanego kowalskiego ostrza, wkładanego do zimnej wody. Tym, czego obaj mężczyźni się nie spodziewali, był szybko rosnący metalowy bąbel. Isirtauu spojrzał na Gorna i w tej samej chwili usłyszał za sobą ciche pęknięcie. Spojrzał znów na rdzeń i zaskoczony stwierdził, że ten przestał wydawać z siebie jakiekolwiek odgłosy. Wybiegł szybko na zewnątrz i zobaczył, że nie tylko zwierciadła przestały emitować zieloną wiązkę energii, ale i bariera zniknęła. Uradowany pobiegł do domu, kuśtykając we wciąż opuszczonych spodniach, by powiadomić Keksława zakończonej nieoczekiwanym sukcesem misji.

    Gdy wszedł, dostrzegł Żabę, siedzącą jak zwykle na swoim wysadzanym diamentami i szafirami tronie. Skłonił się nisko i przemówił do swojego Pana.

    - Zadanie wykonane! Bariera została zniszczona, a wszyscy mieszkańcy uratowani!

    Keksław leniwie zszedl z tronu i gestem łapki przywołał do siebie Isirtauu. Zaprowadził starca na balkon i wręczył mu kawałek pergaminu.
    - Czytaj - mruknęła żaba.
    - Habemus... co tutaj jest? - zapytał zdziwiony starzec.
    - Głośniej! - ponaglił go Keksław
    - HABEMUS PAPAM! KARDINALE... - tutaj mężczyzna zawiesił głos dla większej dramaturgii - KEKSLAVIUS!

    Keksław wyciągnął rękę w geście błogosławieństwa, pozdrawiając rozradowany tłum.

    - Fratelli Subjecti! Adesso il mio nomine sono Sixtus Quattro! Felicitare!

    Tłum wpadł w prawdziwą ekstazę i zaczął skandować nowe imię Keksława.

    - SIXTUS! SIXTUS! SIXTUS!

    Isirtauu stał dumnie obok Żaby. Choć wiedział, że w związku z nowymi obowiązkami Keksława będzie go rzadziej widywał, to zaplanował, że będzie go widywał przynajmniej we wtorki i czwartki każdego tygodnia. Chyba, że Keksław będzie zajęty, to w ogóle.

    * * *

    Stłoczeni w ciasnym korytarzu mieszkańcy krzyknęli po usłyszeniu ogromnej eksplozji. Ziggurat nad nimi zatrząsł się i przez chwilę wydawało się, że zwali im się na głowy. Tak się jednak nie stało. Chwilę później było już po wszystkim.

    - Wyjście jest zasypane! - krzyknął Shkar-wen.
    - W dodatku gruzy są aż czerwone z gorąca... - zauważyła Fragaria.
    - Poczekajmy kilka godzin aż ostygną. Wtedy zabierzemy się za odgruzowywanie - powiedziała spokojnie Izabela. - W międzyczasie zachowajcie spokój. Spędzimy tutaj jakiś czas, ale wszystko będzie dobrze.

    Dowódczyni przyjrzała się zalanemu tunelowi. Zgodnie z relacją Nurków prawa odnoga korytarza prowadziła do sekretnego wyjścia z miasta. Jej wzrok spotkał się ze wzrokiem Nin-dady.

    - Wiem o czym myślisz - powiedziała Wariatka. - Chętnie zobaczę jak topicie się w tunelu, który tak wytrawny Nurek jak Piscis pokonał z ledwością.

    Wśród zgromadzonych zapanowało milczenie. Nadzieję dawało odgruzowanie wejścia pod zigguratem, kiedy tylko gruz blokujący przejście ostygnie.

    Problem polegał na tym, że mimo upływu czasu, gruz nie chciał w ogóle stygnąć...

    ---------------------------------------------------

    W wyniku eksplozji rdzenia śmierć ponieśli:
    @Anagama - Gorn
    @Onde - Dziwny Isirtauu

    Rigiljo
    Aszur

    W gruzach zigguratu sumeryjskiego uwięzionych zostało 19 mieszkańców Ur.

    @KrzemowyDuch - zakończyłeś grę, wypatruj Epilogu.

    ---------------------------------------------------

    @Stalowa_Figura, @Treant, @dobrepicko, @Alezja, @endrjuk

    KONIEC TURY SZÓSTEJ
    pokaż całość

    źródło: economist.com

  •  

    Ojciec #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania

    ---------------------------------------------------

    Niebo zaczynało się chmurzyć. Dla uciekinierów był to niezwykły widok, bowiem do tej pory nie znali innego koloru sklepienia jak szmaragdowy. Wiatr od Eufratu zaczął się wzmagać, trawy złowieszczo zaszumiały, a powietrze zaczęło być wyraźnie świeższe i lżejsze do wdychania. Kek-ibn-Kek dostrzegł dwie sylwetki, wychodzące z wody.

    - Nurkowie wracają - poinformował pozostałych obozowiczów. - Biegnę po nich.

    Opancerzony biegł z nadludzką prędkością i już po kilku minutach znalazł się obok wycieńczonych Nurków. Nie zastanawiając się długo zarzucił obu na swoje ramiona i ruszył z powrotem w stronę obozu.

    - Zauważyli... nas... - wyzipiał Piscis - Chyba za nami... nie płynęli.

    W obozie, gdy Nurkowie doszli do siebie, zdali relację z tego, co widzieli. Buriasz pokręcił głową z dezaprobatą.

    - Ci z wyprawy na Zachód już wrócili? - zapytał Enki.

    Kek-ibn-Kek pokiwał przecząco głową. Spojrzał w stronę bariery i zobaczył idącą w ich stronię sześcioosobową grupę ludzi.

    - Dobra robota Nikt - przekazał telepatycznie swojemu towarzyszowi.

    Mężczyzna spojrzał jeszcze raz na barierę. Nagle otworzył szeroko oczy, po czym krzyknął w stronę obozowiczów.

    - PADNIJ!

    Chwilę później ogłuszająca i oślepiająca eksplozja wypełniła powietrze. Ziemia zatrzęsła się, z drzew posypała się gęstwina liści i niedojrzałych owoców, a chwilę później potężny wiatr, niosący szorstki pustynny piasek momentalnie przysypał cienką warstwą wszystkich Uciekinierów. Po krótkiej chwili, gdy było już niepokojąco cicho, wszyscy podnieśli się z ziemi i otrzepali piach z ubrań. Spojrzeli w kierunku miasta.

    * * *

    - Nie tak blisko, zobaczą nas! - fuknęła Ellisandre.
    - Nic nie zobaczą, kto się nas spodziewa poza barierą? - zapytał z przekąsem Sargon

    Ligish syknął uciszająco i cała trójka skupiła się na obserwacji jakże znajomej im scenki. Grupa ludzi, licząca około siedemdziesięciu osób, stała w trzech rzędach w półkolu przy czymś, co przypominało...

    - ...dzwon - szepnął cicho Ligish

    Przy dzwonie stało dwóch opancerzonych Jaszczurów, jakże podobnych do tych, którzy regularnie porywali ich dzieci, żony, braci i siostry. Wskazali niebieskim światłem dwie osoby, zabrali niczym kurczaki na rzeź przy zerowym oporze pozostałych i jak gdyby nigdy nic zniknęli pod powierzchnią Eufratu. Ellisandre wyskoczyła ze schronienia, aby wejść do rzeki i zanurzyć głowę w wodzie. Bieg do rzeki zajął jej dobrych kilka minut. Zdążyła dostrzec wypływającą spod bariery łódź podwodną, kierującą się wraz z nurtem na wschód.

    Ligish w milczeniu obserwował rozchodzących się do swoich domów ludzi. Choć obserwował wszystko z ogromnej odległości, widział wszystko bardzo wyraźnie. Mózg dopowiadał mu wszystkie szczegóły, które przecież oczy wtłaczały mu przez ostatnie kilkanaście lat dzieciństwa i krótkiej dorosłości.

    - Coś się stało? - zapytał Sargon
    - Zawsze wydawało mi się, że dzwon trwał co najmniej godzinę. A wszystko trwało tak naprawdę nie więcej niż 5 minut...

    * * *

    Po Zigguracie Sina nie został nawet ślad. W jego miejscu znajdował się teraz głęboki (choć nie wiadomo jak głęboki z perspektywy ukrytego w lesie obozu). Okoliczne domy zostały zmiecione z powierzchni ziemi, a w miejscu zigguratu sumeryjskiego znajdował się teraz stos ogromnych głazów i ziemi.

    Ale bariera również zniknęła.

    Kek-ibn-Kek na termowizji dostrzegł ogromną czerwoną plamę w miejscu Ur. Setki mniejszych, białych elementów, wyglądających na szczątki rdzenia, wydawały się być jeszcze gorętsze. Temperatura na powierzchni miasta musiała zdecydowanie przekraczać temperaturę gotowania wody i być zbliżona do temperatury ogniska, rozpalonego w centralnej części obozu. Nad brzegiem Eufratu po stronie miasta ogromne kłęby pary wzbijały się do góry. Było pewne, że jeżeli ktoś nie zdążył z miasta uciec, lub naprawdę dobrze się schować, nie miał najmniejszych szans na przeżycie.

    Nagle Kek-ibn-Kek poczuł, jak pancerz zaczyna wysyłać mu rozmaite ostrzeżenia...

    * * *

    Łódź podwodna zdążyła opuścić obszar miasta. Eksplozja wydarzyła się krótko po tym, jak Nikt zanurzył się pod wodę z kolejnymi uciekinierami. Łódź sprostała falom, wywołanym przez wybuch i bezpiecznie opuściła obszar miasta, sunąc blisko dna rzeki. Dla pewności odpłynął nieco dalej niż pierwotnie planował.

    Łódź wynurzyła się, uratowani opuścili pokład i z niedowierzaniem oglądali ruiny miasta, które jeszcze przed chwilą wyróżniało się kilkudziesięcioma niezalanymi budynkami i dwoma ogromnymi zigguratami. Nikt poczuł, że pancerz chce mu coś przekazać.

    Nie mamy lokalnego zasilania. Tryb awaryjny. Wróć do najbliższego punktu zasilania

    Na rozszerzonej wizji zobaczył ogromny obiekt, zanurzony gdzieś daleko pod powierzchnią wody. Obiekt ten zdawał się zbliżać do Uciekinierów. Kształem nieco przypominał łódź podwodną Jaszczurów, ale wydawał się być znacznie, znacznie większy od ciasnego statku transportowego.

    Musimy wrócić do Ojca, Nikt

    Nikt starał się nie słuchać tego, co wmawiał mu pancerz.

    Tam jest nasze miejsce. Ojciec przyjmie nas z otwartymi ramionami

    * * *

    Kek-ibn-Keka ogarnęła panika. Pancerz powoli zaczynał tracić moc, a głód energii wyrażał chęcią powrotu do czegoś, co mogło się zbliżać do uciekinierów z Niktem na czele.

    Musimy wezwać pomoc Kek-ibn-Kek

    Opancerzony spojrzał na pozostałych obozowiczów, którzy do końca nie rozumieli sytuacji. On sam czuł się skołowany i żadne rozwiązanie nie wydawało się być słuszne. W końcu wydobył z siebie metaliczny głos.

    - Wysłuchajcie mnie uważnie, bo nie będę dwa razy powtarzać...

    ---------------------------------------------------

    @kvvach, @Gdanio, @Yokaii, @meinigel, @Miloszun - otrzymujecie akcję indywidualną, do wykorzystania do 21.08 do godziny 23:59

    Informacyjnie:

    @Grzechu10g, @eliot123, @juma777, @Waspin, @ZdenerwowanyBialorusin, @Lisaros, @Akumulat, @Jaqbasd- @HeroesIV, @Ex2light, @Zeroskilla, @profesjonalna_skarpeta, @czarnybaran20, @Miczubezi, @Kroomka
    pokaż całość

    źródło: media.istockphoto.com

  •  

    T6 - Koniec świata #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania

    Otwórz w nowej karcie muzykę przed rozpoczęciem lektury. #pdk

    KARTA POSTACI
    Mapa miasta w 6. turze
    Temat do zadawania pytań
    Temat do zgłaszania uwag
    Discord graczy i Discord MG
    Mirkolista aktualnej przygody
    ---------------------------------------------------

    Takiej paniki miasto jeszcze nie przeżyło. Wszystkie dotychczasowe problemy zeszły na drugi plan, gdy tylko Nikt precyzyjnym strzałem zniszczył skrzynię przy zwierciadłach na szczycie Zigguratu Sina i oznajmił całemu miastu, że za chwilę wraz z rdzeniem, ukrytym w zigguracie, staną się przeszłością.

    Szum zwierciadeł z minuty na minutę robił się coraz bardziej słyszalny, kopuła gęstniała z każdym mrugnięciem powiek. Nasha widząc, co się dzieje, zemdlała na środku placu. Mieszkańcy nie zaprzątali sobie nią głowy, starając się znaleźć schronienie dla siebie.

    Z Eufratu wynurzyła się łódź podwodna, z której wyskoczył Nikt. Donośnym głosem wzywał mieszkańców do opuszczenia miasta.

    - Płyńcie tratwami przez podwodny tunel! Schowajcie się pod ziemią! Szukajcie bezpiecznych schronów!

    Ashusikildigir biegła w stronę domu Gorna. Pamiętała, że mężczyzna przygotował w piwnicy schron na wypadek katastrofy. Początkowo dom miał służyć za bezpieczne schronienie przed potopem, będąc jednym z najwyżej położonych budynków w mieście. Z drugiej strony znajdował się w zachodniej części miasta, dość blisko zigguratu Sina.

    Większość biegła w stronę tunelu w zigguracie sumeryjskim. Grube, kamienno-ziemne mury otaczające starszy ziggurat, miały w ocenie wielu ochronić go przed falą uderzeniową. Ze względu na jego krętość, stromość i wąskość, chodnik był trudny do pokonania, jednak nie to się teraz liczyło. Złamane kostki i skręcone kolana to niewielka cena za namiastkę ochrony.

    Tratwy czekały przy brzegu na śmiałków, którzy nie znaleźli się na pokładzie łodzi podwodnej. Wydawać by się mogło, że raz przetarty szlak pokonać jest łatwiej. Tym razem jednak wszyscy Nurkowie, mogący asekurować przeprawę, znaleźli się po niewłaściwej dla uciekających przed eksplozją stronie bariery.

    * * *

    Donośny huk, dochodzący z głównego placu, zwrócił uwagę tylko kilku osób. Nikt w osłupieniu wpatrywał się na mężczyznę, który pojawił się znikąd. Wojownikowi zaczęły mięknąć nogi, lecz po chwili oprzytomniał i uświadomił sobie, że stojący przed nim czarny opancerzony osobnik jest człowiekiem. Hoid oderwał palec od wehikułu i z rozpaczą rozejrzał się dookoła.

    - Hoid? Gorn? Co Wy tu robicie? - wołał z niedowierzaniem w głosie Nikt.
    - Co tu się dzieje?! - krzyczał niemniej skonfundowany Gorn.

    Wynalazca spojrzał w stronę ziejących pionowym, zielonym ogniem zwierciadeł i po chwili zrozumiał powód ogólnej paniki. Poczuł ogarniający go strach i niemoc wobec zrządzenia losu. Podniósł nadgarstek i popatrzył na uszkodzony wyświetlacz wehikułu.

    - Mam jeszcze energię na jeden samodzielny skok...

    ---------------------------------------------------

    @Anagama @KrzemowyDuch - wracacie do gry.

    ---------------------------------------------------

    Podejmij decyzję, plusując JEDNĄ z opcji do wyboru. Czas na podjęcie decyzji do poniedziałku 19.08 do godziny 23:00.
    pokaż całość

    źródło: jooinn.com

    •  

      [Chwilę wcześniej w Ur]

      - Co do...
      Stojącego w wodzie Drabuloka na chwilę zamurowało. Okręt jaszczuroludzi, jedna z szans na ucieczkę z miasta, właśnie zanużał się pod wodą. Nawigator mógł przysiąc, że na chwilę przed zniknięciem w głębinach w jednym z okienek staku widział rozbawioną twarz Ur-Shaka pokazującego obraźliwe gesty w stronę pozostałych na brzegu mieszkańców.
      - Co do kurwy!? Człowiek ryzykuje życiem szukając trutki na jaszczury a potem zapobiega zatruciu jedzenia w całym mieście! A oni zostawiają mnie na brzegu! Widzieliście to?
      - Racja! Zdrajcy! - zakrzyknęło kilka osób ze zbierajacego się przy brzegu tłumu. Wszyscy liczyli na ucieczkę.
      - Co? Nie mówiłem do was.
      - A do kogo niby? - zapytał mieszkaniec ale zapytał w próżnię bo Drabulok był już w połowie drogi do miasta.
      Duchy zmarłych mieszkańców Ur, te które dreczyły go od dłuższego czasu i które widział tylko on, podążyły powoli na nim.

      -------------------------

      - Nie martw się Drab - wiecznie uśmiechnięty duch Uttu Tuttu pojawił się obok idącego Drabuloka - napewno coś wymyślisz. Jakoś uciekniemy z tego miasta! Zobaczysz, jeszcze im pokażemy.
      - Nie pocieszaj go Uttu! - duch Ur-us Mali pojawił się z lewej strony - Zjebał to koncertowo! Nie potrafiłby znaleźć wyjścia z własnej dupy a co dopiero z miasta! Też mi nawigator!
      - Zamknijcie się już bo zwariuje! Zapytam o radę kogoś madrzejszego od was.

      --------------------------

      - O wielki proroku Keksławie! Tyś który przewidział upadek jaszczurzych panów! Ja twój skromny wyznawca proszę o radę.
      - ...
      - Ja... ale... nie pomyślałem o tym.
      - ...
      - A co z Isiratuu? Próbował wytruć wszystkich w mieście!
      - ...
      - Jak to? Nie wiedziałeś o tym?
      - ...
      - Dowód? Faktycznie nie ma dowódów na to że Keksław widział o wytruciu.
      - ...
      - Twoje życzenie moim rozkazem.

      @lacuna korzystając z zamieszania spełniam wolę Keksława i uwalniam Dziwnego Isiratuu z więzów (ale wcześniej biorę trochę niezatrutego jedzenia do worka)
      pokaż całość

    •  

      @Zeroskilla: (Uwolniłeś Dziwnego Isirtauu, druga część wymaga akcji indywidualnej)

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    Poza barierą #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania
    ---------------------------------------------------

    OBÓZ

    Wzrok Igigiego spotkał się ze wzrokiem Januszerka. Żywiciel obserwował swojego towarzysza z oddali, prowadzącego grupę mieszkańców. Widok Kek-ibn-keka, idącego w pancerzu Jaszczurów wprawdzie zrobił na nim ogromne wrażenie, jednak nie przeraził tak bardzo, jak poprzednich "zaskoczonych". Głównie dlatego, że mężczyzna zdecydował się maszerować z odsłoniętą twarzą.

    - Drugi podobny pancerz posiada Nikt - mówił Kek-ibn-kek, gdy dotarli do obozu. - Przypłynęliśmy tutaj ich podwodną łodzią, tylko my możemy nią sterować.
    - Wrócił po pozostałych? - zapytał Ishkibal.
    - I tak, i nie... - odparł Kek-ibn-kek, po czym wprowadził wszystkich w ostatnie wydarzenia, w tym w rosnącą temperaturę rdzenia.

    Po krótkiej chwili milczenia i przetrawieniu wszystkich informacji Maaroon wstał i spojrzał w stronę bariery.
    - Idę po nich, trzeba ich uratować jak najwięcej.
    - Zostań - powiedział chłodno Kek-ibn-kek - Rdzeń w każdej chwili może wybuchnąć, nie będziesz w stanie zrobić nic więcej poza dopisaniem się do kwadratowej listy ofiar.
    - Mamy tu siedzieć i nic nie robić? - odparł wzburzony Nurek.
    - Widzę przecież, co już zrobiłeś. Dobra robota z umocnieniem obozu. A te oszczepy? Czyj to pomysł?
    - Te są na zwierzynę, nieważne czyj - odparła Anunit. - Potrafisz w tym zobaczyć innych Jaszczurów?
    - Chyba nie - zastanowił się Kek-ibn-kek. - Ale mogę dostrzec zagrożenia w okolicy. Jeżeli nie czujesz się zagrożona przez jelenia, oddalonego w tamtym kierunku o dwieście osiemnaście łokci od nas, to możesz go upolować ze mną na obiad.

    @Grzechu10g, @eliot123, @juma777, @Waspin, @ZdenerwowanyBialorusin, @Miloszun, @Lisaros, @Akumulat, @Jaqbasd-

    NA ZACHÓD OD OBOZU

    - Jeżeli będziemy trzymali się południowego brzegu Eufratu i konsekwentnie szli na północny-zachód, w końcu dotrzemy do Babilonu - powiedział Ligish. - Tak przynajmniej mówił mi kiedyś Drabulok
    - A po drodze nie ma innych miast? - zapytała Ellisandre.
    - Są, tylko nie pamiętam jakie. Uruk? Larsa?
    - Nie ma znaczenia - przerwał Sargon. - Spójrzcie tam.

    Oczom podróżników ukazał się znajomy, mrożący krew w żyłach widok. Zielona bariera pokrywała miasto niczym magiczna kopuła. Wprawdzie punkt, który obserwowali, znajdował się kilka mil od nich, jednak urodzeni i wychowani pod taką samą kopułą nie mieli najmniejszych problemów z rozpoznaniem potwornego odcienia zieleni magicznej bariery.

    - Podejdziemy tam bliżej?
    - Może od razu tam wejdźmy i poczekajmy na dzwon...

    @kvvach, @Gdanio, @Yokaii

    NA WSCHÓD OD OBOZU

    Tratwa płynęła leniwie po powierzchni Eufratu. Piscis i Enki moczyli beztrosko stopy w wodzie, podziwiając zielono-piaszczysty brzeg rzeki.

    - Nudno tak trochę na tej tratwie, może popływamy chwilę?
    - Dobry pomysł! Woda ma cudowny kolor - zgodził się Enki.

    Chwilę później obaj Nurkowie znaleźli się pod powierzchnią wody, zostawiając swój dobytek na wolno płynącej tratwie. Rzeka z każdym kolejnym przepłyniętym na wschód metrem stawała się coraz płytsza i coraz szersza. Kolorowe ryby omijały szerokim łukiem szalejących ludzi, a podwodne rośliny kłaniały się im przy każdym dotyku. Wrócili na tratwę zmęczeni i roześmiani. Chyba już dawno nic nie sprawiło im takiej radości jak to.

    - Czy są jakieś większe miasta na wschód od Ur? - zapytał Enki
    - Nie mam pojęcia, ale jeżeli na morzu przy ujściu skręcimy na północ, trafimy do Elamu. Podobno w tym państwie mieszkały najpiększejsze kobiety na świecie. Ciemne włosy, orzechowe oczy i brą...

    Piscis urwał i znieruchomiał, wpatrując się w powierzchnię wody. Enki spojrzał w tym samym kierunku i w ostatniej chwili powstrzymał krzyk. Z wody wystawała pokryta łuskami, podłużna głowa Jaszczura. Wyglądała jednak na znacznie mniejszą, niż głowy ich poprzednich ciemiężców. Wielkie jaszczurze ślepia wpatrywały się w obu mężczyzn, a po chwili głowa zniknęła pod powierzchnią wody. Enki nadal siedział nieruchomo, będąc w głębokim szoku. Piscis przełamał strach i zanurzył głowę pod wodę. Jaszczur płynnymi ruchami oddalał się na wschód od tratwy w zastraszającym tempie i po chwili zniknął w podwodnych ciemnościach. Piscis wynurzył się i spojrzał na swojego towarzysza.

    - Wróci tutaj? Może się nas przestraszył?
    - A my jego...

    @William_Adama, @Awerege

    ---------------------------------------------------

    Podejmij decyzję w zależności od Twojego położenia, plusując JEDNĄ z dostępnych dla Twojego wydarzenia opcji. Czas na decyzję do 19.08 do godziny 12:00.

    ---------------------------------------------------

    KONIEC TURY PIĄTEJ
    pokaż całość

    źródło: jooinn.com

    •  

      @lacuna: Enki

      Enki cały czas był przestraszony wizją ponownego spotkania z jaszczurami , ale ciekawość go pochłaniała. W tym samym momencie w głowie pojawiły mu się flashbacki z ciągnięcia jakiegoś druta, dotykania nim czegoś oraz wielkiego błysku. Połączone one były z słowami wielkiego uczonego, Stonogiusza z Centipedii "Nie warto będzie ganiać za jaszczurami", kiedy w obozie możemy się zreorganizować. A może to już omamy z niedożywienia? pokaż całość

    •  

      Tymczasem na zachód od obozu...

      - Zaraz na dzwon - powiedział Ligish - zerkniemy tylko
      - I czego chcesz się tam dowiedzieć? Tak, ich też zjadają jaszczury. Lepiej przeczesać okolice, poszukać uciekinierów albo niedobitków, albo po prostu chodźmy dalej - zaproponował Sargon
      - Nie wierzę że nie masz ochoty podejść i pomachać żeby zobaczyć ich głupie miny
      - Czy tylko mi ta bariera się źle kojarzy..
      - K***a, ten już polazł tam - mruknęła Ellisandre wskazując na Ligish'a idącego w stronę miasta otoczonego barierą
      - Jeśli się dalej będziemy rozdzielać nie skończy się to dobrze, więc musimy iść za nim - westchnął Sargon i poszedł w stronę miasta
      - Idioci - powiedziała akrobatka i poszła za Sargonem
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Neutralni Źli #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania
    ---------------------------------------------------

    Kek-ibn-kek stanął przed panelem z przyciskami w łodzi podwodnej. Nie starał się zrozumieć samodzielnie, do czego służą. Zamknął oczy.

    - Chcemy stąd odpłynąć - mówił w myślach. - Pożegluj przez podwodny łuk i wypłyń na powierzchnię.

    Poczuł dziwne mrowienie z tyłu głowy. Miał niemal pewność, że ktoś go usłyszał. Niewiadomego pochodzenia myśl wdarła mu się do głowy.

    - Zróbmy to razem.

    Otworzył oczy i zobaczył jak z bocznej części hełmu na wysokości oczu wysuwa się przeźroczysta, elastyczna przyłbica. Zobaczył dzięki niej jak trzy sąsiadujące ze sobą przełączniki mrugają czerwonym światłem. W tym samym momencie usłyszał ogromny huk, dochodzący spoza łodzi. Poderwał się i wyjrzał przez właz statku.

    * * *

    Nikt wpatrywał się osłupiony w ziggurat. Promień z miotacza trafił precyzyjnie w metalową skrzynię przy zwierciadłach zigguratu, tworząc w niej pokaźnych rozmiarów dziurę. Nie spodziewał się jednak tego, co nastąpiło chwilę później.

    Ta sama skrzynia kilka chwil później eksplodowała z ogromnym hukiem, rozrzucając swoje kawałki po całej, niezalanej jeszcze zachodniej części miasta. Jego wizja skurczyła się do kilku podstawowych kolorów. Na przeźroczystej tafli elastycznego szkła przed swoimi oczami zobaczył czerwone kawałki skrzyni, porozrzucane na tle fioletowego miasta. Podbiegł do jednego z odłamków. Wziął go ręki, obejrzał i poczuł ciepło w dłoni. Upuścił go szybko wiedząc, że w rzeczywistości musiał być piekielnie gorący, niemożliwy do podniesienia bez jaszczurzego pancerza. Wizja wróciła do wydawać by się mogło zwyczajnego spektrum kolorów, ale powietrze wydawało się być zieleńsze niż zwykle. Podniósł głowę by dostrzec, że bariera stała się zdecydowanie gęstsza niż poprzednio, a zwierciadła zdawały się wydawać z siebie niewielki szum. Promień, wydobywający się z nich także wydawał się jaśniejszy i mocniejszy.

    - Pokaż mi wizję temperatur - pomyślał

    Przeźroczysta tafla zmieniła kolory, a Nikt po chwili wzdrygnął się, gdy usłyszał w swojej głowie.

    - Mi? Jesteśmy jedno.

    Fioletowe miasto tym razem było usiane żółtymi odłamkami, ale uwagę Nikogo zwrócił ogromny, podłużny żółto-pomarańczowy słup, schowany we wnętrzu zigguratu Sina.

    - Rdzeń - pomyślał z przerażeniem. - Czy zdążę jeszcze wszystkich ostrzeć? Głos!

    Nikt pobiegł na plac i wydał z siebie donośny, metaliczny głos.

    - Szukajcie schronienia! Albo nie, uciekajcie z miasta! Rdzeń za chwilę wybuchnie!

    * * *

    Kek-ibn-kek usłyszał ogłuszający głos Nikta i wyskoczył z łodzi jak oparzony.

    - Biegnij po Ur-Shaka, ja biegnę po Alchemików. - pomyślał Kek-ibn-kek. - Słyszysz mnie?
    - Zrozumiałem - odpowiedział mu Nikt.

    Ur-Shak stał przed swoim domem, nerwowo obserwując gęstniejącą barierę. Poczuł ogromną ulgę, gdy zobaczył przed sobą Nikta. Chwycił się kurczowo jego pleców, pozwalając się ponieść prosto do tajemniczej łodzi Jaszczurów.

    Gdy dotarli na miejsce, Kek-ibn-kek pomagał Buriaszowi i Dada Tuttu dojść do siebie po chwilowym szoku. Niecodziennie przecież jest się porywanym w słusznej sprawie przez postać w zbroi, która przez 30 lat spędzała sen z powiek mieszkańcom miasta.

    - Wejdźcie do łodzi - powiedział Kek-ibn-kek. - Za chwilę odpływamy... Wy się nie zmieścicie.
    - Ale przecież... - Refyrolak nie ukrywał zdziwienia - przecież to my odkryliśmy tę łódź!
    - My... - parsknęła Fragaria, po czym spojrzała na Nikogo. - Naprawdę chcesz nas tutaj zostawić?

    Nikt spuścił głowę i odwrócił wzrok. Kek-ibn-kek nie zwracał uwagi na kobietę. Refyrolak cały czas znajdował się w łodzi.

    - Ja nie wychodzę - powiedział, wystając z włazu.

    Nikt nie spoglądając w kierunku upartego mężczyzny w ułamku sekundy wyciągnął rękę z miotaczem światła, celując dokładnie w to samo miejsce pomiędzy brwiami, w które Jaszczury swego czasu upodobały sobie do pozbawienia życia protestujących przed zabraniem Sebt-beka.

    - Co za różnica, czy zabijesz mnie ty teraz, czy rdzeń za kilka chwil? - prychnął Refyrolak - No strzelaj, strzelaj do Babilończyka.

    Kek-ibn-kek westchnął zniecierpliwiony, błyskawicznie złapał mężczyznę za fraki, wyciągnął go z łodzi i wrzucił do wody kilka metrów dalej.

    - Nie kilka chwil, a kilka godzin. - odparł spokojnie Kek-ibn-kek - Na pewno coś wymyślisz mądralo. A jeżeli nie wymyślisz, to widzę, że Gorn przygotował kilka tygodni temu schron.
    - Nie traćmy czasu, wsiadajcie - Nikt ponaglał Ur-Shaka, Buriasza i Dada Tuttu.

    Właz zamknął się z trzaskiem, pozostawiając wciąż wściekłych i zszokowanych Fragarię, Enlila i Drabuloka.

    * * *

    Polegając na podpowiedziach pancerza Kek-ibn-kek uruchomił łódź, zanurzył i skierował w stronę podwodnego łuku. Ogromne przeźroczyste tafle zaczęły przedstawiać widok niczym okna - kilkanaście niby obok siebie, a pokazywały wszystko co się dzieje wokół łodzi.

    Gdy łódź zbliżyła się łuku, bohaterowie spostrzegli dziwną kulistą konstrukcję, umieszczoną o oparty o dno stożek. Nikt wskazał palcem na jaszczurzy wynalazek i momentalnie dostrzegł łódź, która zbliżała się do łuku w barierze. Tę samą łódź, którą właśnie płynęli.

    - Widzisz to samo? - zapytał Kek-ibn-keka
    - Tak, to jakieś magiczne oko - odparł. - Ale skoro my widzimy przez to oko, to znaczy...

    Spojrzeli na siebie.

    I umilkli.

    * * *

    - Widzę naszych przy brzegu - powiedział po chwili Nikt. - Podpłyńmy do nich.

    Szok, przerażenie i reakcje fizjologiczne, towarzyszące Jahn'ushowi i Igigiemu, gdy zobaczyli wyłaniającą się z wody łódź i wychodzące z niej dwa okute w zbroje osobniki, krzyczące do nich metalicznym głosem "Poczekajcie, to my!", historia postanowiła pominąć wymownym milczeniem.

    ---------------------------------------------------

    @meinigel @Miloszun @Lisaros @Akumulat @Jaqbasd- - uciekliście z Ur i dołączacie do Uciekinierów

    oraz informacyjnie @Ex2light, @Alezja, @HeroesIV, @Zeroskilla, @Waspin @ZdenerwowanyBialorusin
    pokaż całość

    źródło: images-na.ssl-images-amazon.com

  •  

    #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto

    Światło

    Jurand się poddał. Nie mógł znieść ciągłej niewoli, tym bardziej, że młode lata spędził "na wolności". Miał dość cierpienia swoich braci. Chciał im jakoś pomóc, chciał im choć trochę zmniejszyć stresu związanego z tym przekletym dzwonem. Chciał, żeby wyszło dobrze.. Wyszło jak zwykle.

    Gdy wyszedł jako ochotnik przed szereg to już wiedział, że coś jest nie tak. Dziwne poruszenie wśród współbraci. Jaszczurze kroki zbyt zdecydowane, nie do końca w jego kierunku. Zawisł na ramieniu. Załował, że nie ma przy sobie fiolki z trucizną. Może mógłby zakończyć swój żywot razem z jaszczurzym. Tym samym pomógłby wszystkim jeszcze bardziej. Niestety, jego umysł był wielki, lecz duch truchlał. Od lat zbierał się na ten krok i tylko długie przygotowania pomogły mu się przełamać, żeby wyjść naprzód.

    W pewnym momencie usłyszał huk i poczuł jak zaczyna lecieć. ŁUP...

    .
    .
    .
    .
    W tym momencie jego mózg ochlapał stojących mieszkańców Ur, szczątki jego czaszki poleciały jeszcze dalej, połamany kręgosłup wbił się w ziemię nieopodal
    .
    .
    .
    Jurand otworzył oczy i po raz pierwszy w życiu zobaczł to.

    Światło. Wszędzie było jasno. Już nie było ciemności...
    pokaż całość

    źródło: st.depositphotos.com

    •  

      @Queltas: Stah-Schek widział krowy. Ale w ogóle nie przypominały tych z dotychczasowych wizji. Wszystkie były tłuste i żadna nie była chora. W dodatku nie były idealnie kuliste i nie emitowały mleka równomiernie we wszystkich kierunkach.
      - A nie mówiał pierunie, żebyś lepiej słuchal Starego Ojczulka jak opisywał królestwo Wielkiego Sinu? Co tu robią te wszystkie krowy - usłyszał gderanie Gre-Tty - a idzi mi stąd! - staruszka zamachneła się ścierką na jedną z krówek która postanowiła do codziennej diety dołączyć jej fartuch.
      - Co to niby ma być?! Jakiś bonusowy krowi poziom?!
      pokaż całość

  •  

    Powrót nr 4 do przygody #lacunafabularniereptilianie . Powracający muszą zebrać 25 głosów "za" od 35 graczy (25 pozostających w mieście + 10 uciekinierów), aby powrócić do gry od 6. tury. Do poprzedniej listy powracających dopisani zostali @krasik01 oraz @Queltas .

    Głosy zbieram do 16.08 do godziny 10:00. Przypominam, że prawem do głosowania dysponują wyłącznie żywi gracze.

    Link do formularza

    #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: media.istockphoto.com

  •  

    Wiesz więcej #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania
    ---------------------------------------------------

    AKCJA: Zbadaj rozczłonkowane ciała Jaszczuroludzi.

    * * *

    - Ależ oni śmierdzą - skrzywił się Udama. - Chata Isirtauu to przy nich fiołki!
    - Krew i flaki tak nie śmierdzą - zauważył Murrukam.

    Obserwacja była słuszna, tym bardziej, że z ich wnętrzności wypływała fioletowo-brunatna masa. Ciało, mimo że zdecydowanie dłuższe, wagą nie odstawało od wagi przeciętnego człowieka. Badacze przez chwilę podejrzewali, że to przeklęta trucizna z flakonu mogła zmienić kolor wnętrzności Jaszczurzych Panów, ale szybkie porównanie z ciałem Andżeli pozwoliło obalić to przypuszczenie. Gdyby nie łuskowata skóra i ogon, możnaby zaryzykować stwierdzenie, że jaszczury mają podobny szkielet do ludzi. Mózg był zdecydowanie najcięższą częścią ich ciała, liczba drobnych zębów przekraczała setkę, a mięśnie wyglądały na znacznie mniejsze, lżejsze i wytrzymalsze.

    - Będziemy w stanie ich resztki do czegoś wykorzystać?
    - z ich skóry możemy zrobić bukłaki, ubrania albo paski, ale wiecie co? - zapytał retorycznie Rana Singh Sisodiya - Nie mam najmniejszej ochoty się w nich ubierać.

    * * *

    @Kozlov666 @profesjonalna_skarpeta @Miczubezi

    ---------------------------------------------------

    AKCJA: Zbadaj łódź podwodną Jaszczurów.

    * * *

    Refyrolak z zaciętą miną obserwował łódź, co chwilę zanurzając głowę w wodzie. Fragaria zanurkowała i obejrzała łódź z bliska. Nie sposób było określić, gdzie może być do niej wejście. Badacze podpływali do łodzi na zmianę, oglądając ją przez krótkie chwile i wracając na powierzchnię, by nabrać świeżego powietrza. Enlil nie zlokalizował żadnych okien, ani żadnych drzwi wejściowych.

    - Może ściągniemy ją na ląd? - zapytał Drabulok.
    - Tylko jak to zrobić...

    Po kilku godzinach Refyrolak wezwał wszystkich na ląd.

    - Ta łódź najprawdopodobniej reaguje tylko na Jaszczurów. Nie będziemy w stanie nic zrobić, chyba że Nikt i Kek-ibn-Kek doszli do czegoś przeło...

    Obok badaczy z dość mocnym porywem wiatru wylądowali wspomniani mężczyźni. Ku zaskoczeniu tych pierwszych ubrani byli w czarne pancerze Jaszczurów, idealnie leżące na ich ciałach.

    - Wzywaliście? - zapytał z uśmiechem Nikt.
    - Jak to się w ogóle stało?

    Po wprowadzeniu badaczy w historię Kek-ibn-Kek spojrzał w stronę łodzi.

    - To się jakoś otwiera?
    - Tak podejrzewamy - odparł Enlil
    - No to spróbujmy...

    Kek-ibn-Kek zamknął oczy i wycelował palcem łódź. Po krótkiej chwili powierzchnia rzeki zabulgotała i ku radości zgromadzonych, łódź wynurzyła się i samoczynnie otworzyła klapę, prowadzącą do jej środka. Refyrolak wraz Nikim weszli do środka, by dostrzec niewielkie pomieszczenie z dwoma wielkimi fotelami w przedniej części z ogromnym panelem, wypełnionym kolorowymi przyciskami i przełącznikami oraz dwoma w tylnej.

    - Ile osób się tu zmieści?
    - Wygląda na to, że cztery Jaszczury - powiedział Refyrolak. - Ludzi to tak z sześciu, może siedmiu?
    - Co Ty opowiadasz! - parsknął Kek-ibn-Kek. - Na imprezach Konnego Patrolu siedzieliśmy w dwunastu w nieco większej izbie. Da się? Da się.

    Refyrolak uważnie przyglądał się czarnym pancerzom dwójki mężczyzn.

    - Fascynują mnie te jaszczurze wynalazki. Ciekawe, co jeszcze potrafią...

    * * *

    @Ex2light, @Alezja, @HeroesIV, @Zeroskilla, @Miloszun, @meinigel
    pokaż całość

    źródło: images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com

  •  

    Po przetartym szlaku #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania
    ---------------------------------------------------

    AKCJA: Ucieknij z miasta, korzystając z przeprawy na tratwach i połączenia linowego (test Ciała)

    * * *

    - To chyba najdurniejszy pomysł w tym mieście - przełknęła ślinę Ellisandre.
    - Najdurniejszy? Byliśmy właściwie w tym samym mieście? - zakpił Sargo. - Co Ty właściwie robiłaś w ostatnim czasie poza łajdaczeniem się na murach?

    Chwilę później Sargon znajdował się już poza tratwą. Oburzona Akrobatka silnym ruchem zepchnęła mężczyznę do wody ku rozbawieniu pozostałych.

    - Tu nadal mogą być Jaszczury, bądźcie rozsądni! - fuknął Maaroon. - Skupcie się teraz. Lina z węzłami przymocowana jest do kamienia przy dnie. Poza barierą nie ma już czego się złapać. Uważajcie na prądy w okolicach łuku, przepłyńcie przez niego jak najszybciej się da a potem tylko w górę. Nie próbujcie dopłynąć ukosem do brzegu!

    Piątka wskoczyła do wody i ruszyła w stronę dna. Przeprawa szła sprawnie wszystkim poza Sargonem, który wyraźnie zostawał z tyłu. Maaroon dotarł na dno jako pierwszy i obserwował sytuację nad nim. Enki i Januszerek nie czekając na żadne znaki przepłynęli sprawnie przez łuk i zniknęli za barierą, kierując się w stronę powierzchni. Ellisandre dopłynęła do Maaroona, ale spostrzegła zwalniającego i wyraźnie męczącego się Sargona. Akrobaci podpłynęli do mężczyzny, zwanego niegdyś Ezem, ten resztkami sił chwycił się ich szat i pozwolił pociągnąć się w stronę magicznej wyrwy w barierze. Kiedy woda zmieniła poświatę z zielonej na błękitną, stracił przytomność.

    Obudził się dopiero na brzegu. Zobaczył nachylonego nad sobą Ishkibala, który z zadowoleniem przyjął powrót do świadomości ratowanego. Klatka piersiowa bolała go niemiłosiernie, ale domyślił się, że został odratowany znanym tylko Nurkom sposobem.

    - Dobrze cię... widzieć - wykrztusił Sargon. - To znaczy, że ci się udało.
    - Słyszałem, że wam również - odparł z uśmiechem Ishkibal. - Jeżeli możesz chodzić, to zaprowadzę ciebie i pozostałych do obozu. Nie mamy zbyt dużo jedzenia, ale podzielimy się tym, co mamy.

    * * *

    - Jaszczury zginęły, a pozostali albo grzebią przy ich trupach i zabawkach, albo piją jak gdyby nigdy nic, dobrze rozumiem? - zapytał Ligish.
    - Zgadza się, do tego nie wiemy czy kolejne nie idą z odsieczą - powiedział poważnie Sargon. - Jesteśmy tutaj już kilka dni i nie zapowiada się, żeby kolejni do nas dołączyli.
    - Co w takim razie proponujecie? - zapytała Anunit.
    - Iść na zachód, iść na wschód - wyliczał Igigi. - Albo zostać tu jeszcze trochę i poczekać aż uciekną kolejni. Zawsze to w grupie raźniej i bezpieczniej.
    - Albo nie wyściubiać stąd nosa. Kto wie, czy ktoś nas przy rzece nie obserwuje...

    * * *

    @Awerege, @Grzechu10g, @Yokaii, @kvvach, @eliot123 - spotkaliście Uciekinierów @Gdanio @Waspin @juma777 @William_Adama i dołączacie do ich grupy.

    Wszyscy wymienieni wyżej uciekinierzy mogą podjąć JEDNĄ z dostępnych decyzji do 14.08 do godziny 16:00.
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Nowe rozdanie #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania
    ---------------------------------------------------

    AKCJA: Zbadaj zbroje i broń Jaszczurów:

    * * *

    Nikt i Kek-ibn-kek uważnie oglądali ogromne i lekkie zbroje. Mol przyglądała się miotaczowi światła, próbując zrozumieć mechanizm jego działania.

    - A spróbuj w tę zbroję wejść - zaproponował Nikt.
    - Przecież jest za duża!
    - Może się sama jakoś obkurczy? Nie wiem... dobra sam spróbuję.

    Kek-ibn-kek wsunął się w leżącą na ziemi górną część zbroi jak kret w ciasny podziemny tunel. W okolicach naramiennika dostrzegł niewielki schowek. To tam Jaszczury trzymały miniaturyzujący się hełm. Zgodnie z oczekiwaniami hełm powiększył się i z łoskotem upadł na ziemię. Kek-ibn-kek ostrożnie założył na głowę coś, co wielkością przypominało ogromny dzban, czy też wiadro i w tym momencie poczuł, jak hełm zaczął gwałtownie obkurczać się na jego głowie.

    - AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA - zaczął krzyczeć
    - AAAAAAAAAAAAAA - do krzyku dołączyli Mol i Nikt.

    Pomieszczenie wypełnił niebieski błysk, a następujące po nim huk i trzask łamanego dachu dopełniły atmosfery terroru. Mol zemdlała.

    Gdy Nikt doszedł do siebie, ujrzał przed sobą nogi Kek-ibn-keka, stojące przed nim i trzymające na sobie czarną, połyskującą zbroję. Mężczyzna dotknął się z tyłu głowy i odsłonił roześmianą i podekscytowaną twarz. Wskazał palcem dolną część pancerza, która jak na zawołanie obkurczyła się do jego rozmiarów. Po skompletowaniu jaszczurzego ubioru zaczął rozglądać się po chacie. Wyciągnął ręce w gorę, ugiął kolana i wyskoczył ku górze. Kek-ibn-kek z impetem przebił resztki dachu i wylądował miękko na dachu drugiego budynku. Spojrzał w stronę zigguratu sumeryjskiego i skacząc długimi susami dostał się pod wysoki mur, okalający ziggurat. Złapał się go i niczym zwinna jaszczurka wdrapał na jego szczyt. Rozejrzał się po całym mieście. Zmrużył oczy, a jego wizja została powiększona tak, że był w stanie dostrzec poplamioną od krwi ziemię na placu przed dzwonem. Rozpostarł szeroko ręce i wyskoczył wysoko i przed siebie. Kończyny momentalnie złączyły się przeźroczystą błoną, dzięki której opadł na ziemię powoli niczym jesienny liść niesiony wiatrem. Wylądował przed chatką, której wraz z dwójką towarzyszy badał dziwne zbroje. Nikt z wrażenia nie był w stanie wymówić pełnego zdania.

    - Ale... jak... skąd... skąd wiesz jak... - próbował zadać dziesięć pytań naraz.
    - To nie jest zwykły pancerz. Ten pancerz mnie rozumie. Ja i on to teraz jedno. Robi to, o co proszę. Nie chcę go już nigdy zdjąć!

    Mol zdążyła się ocknąć i próbowała wykorzystać krótkie zamieszanie, aby wskoczyć w drugi, leżący na ziemi pancerz. Nikt błyskawicznie posłał ją kopniakiem na ziemię, a Mol po raz kolejny padła bez czucia. Po chwili również Nikt był już w posiadaniu magicznego ubioru Jaszczurów. Podniósł z ziemi miotacz światła, który leżał obok nieprzytomnej Mol.

    - Mol zdążyła mi pokazać jak zrobiła pierwszą dziurę w dachu tą bronią. Widzisz tamten kamień przed tunelem w zigguracie Sina?

    Wycelował w kierunku zigguratu i posłał krótką wiązkę światła w jego kierunku. Wspomniany niewielki kamień pękł na dziesiątki mniejszych.

    Nikt i Kek-ibn-kek spojrzeli na siebie wymownie. Głowy napełniały się właśnie nowymi pomysłami i możliwościami.

    * * *

    @meinigel, @Miloszun - otrzymujecie akcję indywidualną, do wykorzystania do 15.08 do 16:00. Formularz tutaj
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: i.imgur.com

    •  

      @lacuna: @meinigel @Miloszun

      Ur-Shak

      Ur-Shak podszedł i pomógł wstać Mot. Otrzepał ją z kurzu i powiedział:
      -Coraz mniej w Ur dżentelmenów. Dziękuję Ci za twoje zaangażowanie, twój spryt pomógł nam odkryć jak działa miotacz światła.

      -Ey! Panowie Ubermenchen! Skorzystajcie ze swoich nowych mocy i spróbujcie tym miotaczem rozwalić to dziwne pudło na szczycie zigguratu Sina. Albo zwierciadło. Ale Hoid zanim wybuchł, mówił coś, że zwierciadło bez skrzynki nie zadziala, a on coś tam się znał. Spróbujcie rozwalić skrzynkę! pokaż całość

  •  

    T5W - Wyniki akcji i projektów z T5 #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania

    ------------------------------------------------------------------

    - Ale dlaczego ja? - zapytał ze zdziwieniem Amel
    - Zaufaj nam, jesteśmy z Cechu!

    Mężczyzna trzymał w ręku pręt, mieniący się zielonymi niby-diamencikami. Stał kilka kroków przed barierą, za nim w bezpiecznej odległości obserwowali go Dada Tuttu i Buriasz.

    - A co jeżeli spłonę?
    - Nie spłoniesz! - zapewniał go Dada Tuttu. - Musiałbyś reką dotknąć bariery, najwyżej pręt się rozpadnie.
    - No dobra.

    W momencie gdy pręt zetknął się z barierą nastąpił głośny trzask, poprzedzony oślepiającym błyskiem. Alchemicy zasłonili oczy zbyt późno. Gdy wzrok zaczął się ponownie przyzwyczajać do przyprawiającej o mdłości zieleni piasku, spostrzegli niewielki kopczyk pyłu w miejscu, w którym stał przed chwilą Amel.

    - A jednak spłonął - westchnął Data Tuttu.

    Buriasz niewzruszony podszedł do prochów mężczyzny i starannie zebrał celem późniejszego zastosowania.

    * * *

    Amel - ŚMIERĆ

    @Lisaros @Jaqbasd-
    ------------------------------------------------------------------

    Drabulok od początku nieufnie spoglądał na Dziwnego Isirtauu. Nie pasowało mu w jego postaci kilka elementów - był zdecydowanie starszy od pozostałych mieszkańców. Mimo tego nigdy nie uskarżał się na starość i związane z nią niedogodności. Wręcz przeciwnie! Całą swoją energię (której miał w tym wieku niemało) poświęcał na zanudzaniu przypadkowych mieszkańców historią o swojej Żabie. Ba, ostatnio nawet twierdził, że Jaszczury padły właśnie dzięki mocy Keksława. Pomijanie faktów i przekręcanie obserwacji było typową cechą Wariatów, jednak Drabulok uważał, że kryje się za tym coś więcej.

    Od pewnego czasu starał się dyskretnie śledzić poczynania starucha, dlatego i tej nocy, rezygnując z propozycji Takurtum spędzenia upojnego wieczoru, postanowił poobserwować Isirtauu z bezpiecznej odległości. Z zaciekawieniem dostrzegł, jak starzec ukradkiem opuszcza swoją chatę. Tej nocy w końcu musiało się coś wydarzyć!

    Isirtauu skierował się do spichlerza za Długim Domem. To właśnie tam przechowywane były ogromne zapasy żywności i składników alchemicznych, zebrane przez zespół pod kierownictwem biednej Uttu Tutu. Starzec z typową dla siebie nutą szaleństwa przekopywał skrzynie ze składnikami, mówiąc do siebie słowa wyrwane z kontekstu.

    - ... wytruć ... wszystkich ... jak szczury ... jak JA-szczury - bełkotał Isirtauu. - Ja? Szczurem? Nieee, Keksław nie byłby zachwycony. Ale będzie, OJ BĘDZIE... Wszystkich... co do jednego... WSZYSTKICH!

    Drabulok z niedowierzaniem obserwował całą scenę. Poczekał cierpliwie aż starzec znajdzie jeden z woreczków, zawierających truciznę na szczury, opracowaną niegdyś wspólnie przez rodzeństwo Tuttu. Następnie odpieczętował ją i wsypał całą jej zawartość do wora z mąką i wymieszał, próbując ukryć grudki pomiędzy słabo zmielonymi otrębami. Drabulok nie czekał dłużej i wszedł do pomieszczenia.

    - Skończyło się śmieszkowanie, Isirtauu - powiedział groźnie mężczyzna. - Poddaj się, zdecydujemy wspólnie co z tobą zrobić.
    - Pchasz się w kłopoty, kolego.

    Starzec mówiąc to, przyjął komiczną pozę do walki. Drabulok, znając dziwne wyroki boskie, wolał nie próbować szczęścia w walce. Rzucił kamieniem, trzymanym w ręce za plecami prosto w Isirtauu. Pocisk trafił szaleńca w głowę, pozbawiając go przytomności. Gdy się ocknął, siedział w Długim Domu, otoczony przez pozostających jeszcze w Ur mieszkańców.

    * * *

    Dziwny Isirtauu został schwytany przez Drabuloka podczas próby zatrucia pożywienia.

    @Onde @Zeroskilla
    pokaż całość

    źródło: i.ytimg.com

    •  

      Dziwny Isiratuu

      Rozbudził się w Długim Domu z potwornym bólem głowy. Coś mu podpowiadało, że plan Keksława nie poszedł zbyt pomyślnie. Może fakt, że był przywiązany do krzesła. Może cieknąca z czoła krew. A może wściekłe spojrzenie jakiegoś losowego mieszkańca Ur, który celował w niego motyką z krzemienia pasiastego. Zaczął komicznie podskakiwać na meblu, krzycząc:

      - WYPUŚĆCIE MNIE! PLAN MUSI ZOSTAĆ WYKONANY! TAKA JEST WOLA KEKSŁAWA!

      Po czym upadł na plecy, razem z krzesłem i zaczął się śmiać obłąkańczo:

      - HAHAHAHA! I tak wszyscy jesteśmy martwi! MARTWI!
      pokaż całość

    •  

      @lacuna: @Onde:

      Drabulok coraz bardziej popadał w schizofrenie. Duchy zmarłych mieszkańców Ur nie opuszczały go ani na chwilę.

      - Dobra robota - zielonkawy duch Janutara unosił się obok niego - a teraz wracajmy do domu. Zaraz będzie ciemno!
      - Zamknij się! - wydarł się, a osoby stojące obok podchwyciły okrzyk myśląc że ten skierowany był do przywiązanego do krzesła więźnia.

      Widząc miotającego się i rzucającego przekleństwami Isiratuu, nagle jedna myśl wstrząsnęła Drabulokiem. Wybiegł z Długiego Domu i rozglądajac się czy nikt nie widzi zawołał "Duchy! Do mnie!". Po chwili zielona armia widm pojawiała się przed jego oczami.

      - Ilu z was zginęło w ostatnim ataku na jaszczury?
      Kilkadziesiąt rąk pojawiło się w górze.
      - Dobrze... a ilu z was było dumnymi Sakirya?
      Tut, Diego, Sin, Ibate i dziewięć innych duchów podniosło ręce.
      - Hmm trzynaście osób... oprócz Ulany która wierzyła w Asernielice... to daje dwanaście niezależnych osób... dwanaście żab... ARMIA DWUNASTU ŻAB! Która pokonała jaszczury!

      Drabulok nagle zdał sobie sprawę z czegoś naprawdę ważnego. Czegoś co zmroziło krew w jego żyłach.

      - PRZEPOWIEDNIA MÓWIŁA PRAWDĘ!

      Ciszę nocy przerywał tylko dobiegający z Długiego Domu głośny śmiech Isiratuu.
      pokaż całość

      źródło: youtube.com

  •  

    Ur-Shak usiadł przy swoim ulubionym stoliku w karczmie. Ruch był mniejszy niż zwykle. To znaczy, mniejszy niż jeszcze kilka tygodni temu. Jak to się stało, że w przeciągu tak krótkiego okresu zginęło tak wiele ludzi? I to jeszcze większość z nich nie została zabita przez jaszczurów.
    “O co tu kurwa jego mać chodzi w tym burdelu? O co tu chodzi?” - myślał Ur-Shak pijąc szczochy, które miały imitować piwo. Po chwili przypomniał sobie, że jak na alkoholika, ostatnio bardzo mało pije. Pół dzbanka samogonu do kolacji, żeby się nie opić i tyle. Jego uwagę i energię coraz bardziej przykuwały sprawy dziejące się w Ur i choć samemu było mu ciężko w to uwierzyć, coraz bardziej się angażował. Przez to też, nie mógł poświęcać się bez reszty swojemu ukochanemu hobby.
    “Dobra. Przeprawa tratwami jest gotowa.” <łyk> “Alee, hm, ten statek, hm.” <łyk> “Tak, ten statek jest zbudowany ze statku. Tylko dlaczego jaszczury nie wychodzą zobaczyć co się stało z ich kolegami?” <gul, gul, gul> “To znaczy, hm, nikt nie pamięta ile było jaszczurów. Jest możliwe, że ta dwójka była ostatnia? Eee. Przecież statek potrzebuje żeglarza, nie może sam pływać.” <łyk> hic “ale ten ich statek nie ma żagla, więc teoretycznie, hm” <gul, gul gul>

    -Barman! Hic! Dolej mi. Albo w sumie, daj od razu cały dzban! Mamy tu ważne posiedzenie.
    -Barman nie żyje, sam se weź dzban. - odpowiedział ktoś z tawerny.

    Ur-Shak wstał, poczuł lekki rausz, po czym pewnym krokiem poszedł za ladę. Tak właśnie Ur-Shak powoli osiągał swój naturalny stan. Błogi, spokojny. Hołdując staremu przysłowiu “Wysłać głupiego po dzban samogonu, to wróci z jednym”, Ur-Shak wziął zza lady dwa dzbany i coś, co wyglądało na marynowane rybki.

    “Y, dobra, to na czym to. Ah ok, najpierw naoliwić umysł” <łyk> “Ble, jakie paskudztwo. Ale ważne, że kopie. Tratwy na razie odpadają. Prawdopodobnie da się uciec poza barierę tym podwodnym portalem, ale ten statek. Albo przynajmniej niech ci głupcy najpierw sprawdzą, czy można obok tego statku spokojnie przepłynąć.” <łyk, łyk, łyk> “Hm. Jak się pije duszkiem, to prawie nie czuć posmaku szczura. Jest ta broń i zbroja po jaszczurze. Może by tak poszukać jakiegoś jelenia, żeby odkrył jak się tym posługiwać, a potem użyć tego, hm, jeszcze nie wiem do czego, ale jak wylezą z tego statku jaszczury, to raczej będzie niemiło” <gul, gul, gul, gul> Hic “Co, już sucho? Kiedyś robili większe te dzbany… No i jeszcze ten nowy materiał. Twardy. Rozłupuje brązową michę ot tak.” <łyk, z drugiego> “Można by zrobić groty do strzał, albo dzid i spróbować rozwalić rdzeń, albo tą skrzynkę na szczycie zigguratu… ale to też może być niebezpieczne. A mi się powoli kończą idioci do przydzielania im bojowych zadań” <łyk, łyk, łyk> ahhhh “Ale ten młody w rydwanie to się dobrze napierdalał…” <gul, gul, gul> “No! Chyba w końcu zaczyna kopać. Już niedługo się stąd wyrwę… albo zginę… jeden pies, trud skończon”
    Ur-Shak wstał, wyciągnął kolejny dzban samogonu zza lady, wziął dużego łyka po czym krzyknął do pozostałych w karczmie:
    - Zzisiaj piemy na smutno! Hic! Haz tfa szy! Los sieeeee muuuuuu siiiii odmienić.

    #lacunafabularniereptilianie #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: taw.jpg

  •  

    Powrót nr 3 do przygody #lacunafabularniereptilianie - powracający potrzebują 35 głosów od 39 pozostających przy życiu graczy (mieszkańców i uciekinierów).

    Czas na oddanie głosów upływa 13.08 o godzinie 15:00.

    Link do ankiety

    #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: i.ytimg.com

  •  

    T5 - Pustka #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania

    Otwórz w nowej karcie muzykę przed rozpoczęciem lektury.

    KARTA POSTACI
    Mapa miasta w 5. turze
    Temat do zadawania pytań
    Temat do zgłaszania uwag
    Discord graczy i Discord MG
    Mirkolista aktualnej przygody
    ---------------------------------------------------

    Czasy, kiedy mieszkańcy siedzieli stłoczeni w i tak wyjątkowo dużej budowli, jaką był Długi Dom, odeszły już w zapomnienie.

    - Zostało nas mniej niż cztery tuziny - westchnęła Izabela
    - Na wzdychanie przyjdzie czas później - uciął Yamquzzuhalamma. - Przeprawa tratwowa jest gotowa. Wprawdzie Nurkowie nie przygotowali połączenia linami z drugiej strony, ale i tak w jedną stronę powinno być łatwiej.
    - Starych też będziesz tak przeprawiał? - zakpił Dada Tuttu.
    - Jak rozumiem, wymyśliłeś w tym czasie coś lepszego? I nie jest to wytrucie wszystkich starszych mieszkańców i ucieczka za pas? Chociaż z drugiej strony co za różnica czy stary czy młody, nie?

    Amel wstał gwałtownie z krzesła i złapał Alchemika za gardło.

    - Wszystkich mógłbym ci wybaczyć. Ale zabiłeś Ayę tchórzliwy skurwysynu.

    Większość poderwała się z miejsc, a kolejny konflikt wisiał w powietrzu. Napięcie przerwało głośne uderzanie metalowym prętem o stół.

    - Spokój! - ryknął Buriasz. - Nie tylko ty będziesz ją dziś opłakiwał. Tymczasem zamiast się użalać nad zmarłymi tak jak większość z Was, pracowaliśmy w pocie czoła nad badaniem właściwości zielonego pyłu. Oto efekt!

    Alchemik wziął potężny zamach i z impetem uderzył w brązową misę. Naczynie z brzękiem pękło na dwie części, wprawiając w osłupienie najbliżej siedzących całego wydarzenia.

    - Brąz, wytopiony i wykuty z dodatkiem tego pyłu staje się twardy jak łeb Dziwnego Isirtauu. Może nie jest to technologia Jaszczurzych Panów, ale z pewnością jest to kolosalne odkrycie, które pomoże nam w przyszłości w rolnictwie.

    - W temacie Jaszczurów - Ellisandre rzuciła na środek dwa komplety czarnych pancerzy. - Ściągnięcie ich z ciał tych stworów wymagało rozczłonkowania gadów. Myślałam, że będę potrzebowała pomocy w przytarganiu ich tutaj, ale sami zobaczcie jak lekkie są te pancerze.
    - A co z ciałami? - zainteresował się Dussan
    - Za Długim Domem, częstuj się - uśmiechnęła się krzywo Akrobatka

    Zbroje wyglądały na zdecydowanie za duże jak na ludzi, ale wszyscy doskonale pamiętali miniaturyzujące się hełmy Jaszczurów.

    - Popatrzymy, uradzimy...
    - A co z moim odkryciem? - wtrąciła się Fragaria.
    - No tak, łódź...

    Refyrolak zaczął masować się po czole.

    - Jest tego mnóstwo do sprawdzenia, a możemy mieć naprawdę mało czasu. Ile czasu minie, zanim inne Jaszczury zorientują się, że ich dwóch towarzyszy zaginęło?

    Sala momentalnie umilkła. Z tyłu odezwał się jeden z mieszkańców.

    - Proponuję zwiewać tratwami jak najdalej od tego bagna...

    ---------------------------------------------------

    Podejmij decyzję, plusując JEDNĄ z opcji do wyboru. Czas na podjęcie decyzji do wtorku 13.08 do godziny 23:00. Brak wyboru przez Sakriya oznacza przesunięcie ich do grupy Udasi.
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    •  

      Z całego konnego patrolu został tylko sam Drabulok. Siedział teraz samotnie przy ich ulubionym stole w Długim Domu. Na samym stole oprócz samogonu, stały cztery puchary ale trzy miejsca obok Drabuloka były puste. Z tego co dało się zaobserwować z daleka, ostatni członek patrolu właśnie zaczynał wariować i rozmawiał z duchami. Śmiał się, płakał, uderzał pięścią w stół i odpowiadał za Tyfusa, Sebt-Beka i Janutara. Był niczym pojedyńczy aktor odgrywajacy rolę wszystkich postaci w przedstawieniu. Sam Drabulok.

      - A pamiętacie co na moje piętnaste urodziny zrobił kapitan? - zapytał zielonkawy duch Sebt-Beka.
      - Splunął i nazwał cię tempym chujem - dokończył uśmiechnięty duch Janutara.
      - To też. Ale tak się nawalił, że poszedł na brzeg Eufratu bić się z aligatorem, myślał że to jeden z jaszczurów.
      - I wygrał?
      - Można powiedzieć że mieliśmy remis, tempy chuj ugryzł mnie w jaja ale połamał sobie zęby - dokończył zielonkawy duch Tyfusa.
      Pogrążony w żalu Drabulok pił z duchami, które widział tylko on jakby jutra miało już nie być.

      Nad ranem podniósł się znad ławy. Po wypiciu całego dzbanka samogonu ledwie mógł otworzyć oczy. W głowie mu szumiało, w ustach czuł suchość ale gdy podniósł wzrok wytrzeźwiał w jednej chwili. Nad stolikiem nie stały duchy tylko jego towarzyszy broni z konnego patrolu. Stały tam duchy każdej poległej osoby której pamięć obiecał sobie zachować. Za każdym razem, czy to podczas pierwszego dzwonu, czy innej masakry, Drabulok znajdował czas by oddać hołd zmarłym i obiecał pamiętać o poległym. Teraz duchy przyszły po niego. Duch Krom Kai-Szeka bawił się zielonkawym łomem. Duch Aguma napinając mięśnie oceniał szerokość swojego bicepsa. A duch Juranda najwidoczniej był ślepy także po śmierci, bo właśnie potknął się o krzesło i wpadł na ławę.
      - Cz-czego ode mnie wszyscy chcecie? - Drabulok przerażony odczołgał się od duchów.
      - Pomóc - usłyszał za swoimi plecami, gdzie nagle pojawił się zielony duch Ayi.
      - Niech uda ci się uciec z tego przeklętego miejsca - z lewej zmaterializował się duch Diego.
      - Żebyś mógł opowiedzieć co tu się stało... i pamięć o nas nie zaginęła - tym razem z prawej pojawiał się duch Berserkera Regisa.
      - Jak niby mi pomożecie? Mieszając mi w głowie?
      - Podzielimy się wiedzą - przed szereg wystąpił duch alchemika, był to Nisur Ol Aib - na poczatek pomogę ci z tym kacem. Musisz zmieszać...

      pokaż spoiler Gdyby ktoś z poległych chciał roleplejować jako duch Mocy to piszcie śmiało xD
      pokaż całość

      źródło: 156559301467601544 (1).jpeg

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Pionierzy #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania

    ---------------------------------------------------

    Ligish wrócił właśnie z chrustem z pobliskiego lasu. Piscis skrobał rybę, pogwizdując od czasu do czasu. Przygotowanie obozu nie zajęło uciekinierom zbyt wiele czasu.

    - Nareszcie normalne kolory! - ucieszył się Igigi. - Od tego zielonego robiło mi się już niedobrze.
    - Tak bardzo staraliśmy się stąd uciec - mruknął Ishkibal - tylko co teraz?

    Milczenie nie trwało zbyt długo.

    - Nie wszystko naraz - powiedział Ligish. - Najpierw musimy ustalić, czy czekamy w pobliżu na innych czy uciekamy jak najdalej stąd. Nadal nie wiemy, czy Jaszczury dokonały masakry, czy może nasi dali radę.
    - Naprawdę w to wierzysz? - parsknął Piscis.
    - Wierzę! - Ligish uniósł głowę.
    - Może byś jeszcze po nich popłynął?

    Po raz kolejny zapadło krępujące milczenie.

    - A gdyby tak udać się do Babilonu i zobaczyć, co tam się wydarzyło?

    ---------------------------------------------------

    Podejmij JEDNĄ z dostępnych decyzji do 13.08 do godziny 23:00 Decyzje dostępne tylko dla:
    @Gdanio @Waspin @juma777 @William_Adama
    pokaż całość

    źródło: cdn-image.travelandleisure.com

  •  

    T4W - Wyniki akcji i projektów z T4 #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania

    ------------------------------------------------------------------

    PROJEKT: Zrobienie dziury w murze lub powiększenie już istniejącej. Otwór powinien być na tyle duży żeby umożliwić bezpieczny przejazd rydwanu, uwzględniając pomysły Janutara (30 PP)

    * * *

    Wymagane PP nie zostały zebrane. W związku ze śmiercią Sebt-beka projekt zostaje zarzucony.

    ------------------------------------------------------------------

    - Spróbuj to zjeść.
    - Oszalałeś? W życiu! I to ja niby jestem szalona...
    - To po co właściwie z nami tu jesteś?

    Nin-dada zawahała się, po czym skinęła głową i skosztowała nieco zielonkawego pyłu. Mlaskała chwilę, by nagle zrobić ogromne oczy i zacząć się krztusić. Po wypluciu wszystkiego i obrzuceniu nienawistnym spojrzeniem alchemików usiadła w kącie i zaczęła kląć pod nosem.

    - Za chwilę przyjdzie Rana z próbkami brązu - powiedział Kek-ibn-kek. - Wypróbujemy je na tej siekierce.

    * * *

    Alchemicy w osłupieniu patrzyli na pęknięte ostrze siekiery, która przegrała pojedynek w starciu z mieniącym się zielonymi błyskotkami brązowym prętem.

    - Ile dodałeś pyłu do tej próbki?
    - Niecałe 4,8%, ale nie 5%. Ważne, żeby nie przekroczyć tego progu. Takie stężenie jest najbardziej optymalne.
    - Możemy z tego metalu zrobić zbroje... albo broń!
    - A ilu ludzi będzie musiało zginąć, żeby uzbroić pozostałych?
    - Sądząc po ostatnich wydarzeniach i po ogólnej tendencji tutejszych mieszkańców, myślę że nie będziemy musieli się martwić o... dostawy towaru

    Trzej alchemicy wybuchnęli gromkim śmiechem. Radosną atmosferę przerwał An-Bar.

    - Jesteście wzywani do Długiego Domu. Refyrolak coś znalazł.

    Alchemicy zabrali próbkę metalu ze sobą i skierowali się w stronę centrum miasta.

    @Jaqbasd-, @Stalowa_Figura, @Miczubezi, @Lisaros, @Miloszun, oraz @HeroesIV, @Waspin i @Zerri

    ------------------------------------------------------------------

    PROJEKT: Przygotuj pływającą przeprawę przez podwodny tunel w barierze. (150 PP)

    * * *

    Mieszkańcy w milczeniu pracowali nad wiązaniem tratw. Zastosowane wiązanie zeszło na drugi plan - tak bardzo ciężko było zapomnieć o tym, co wydarzyło się na placu. Sprawca masakry zaszył się wraz z innymi alchemikami w swojej pracowni, z dala od nienawistnych spojrzeń.

    - Czy wszystko musi w tym mieście przychodzić takim kosztem? - westchnął ciężko Januszerek.
    - Na mnie nie patrz - burknął Enki. - Wiąż mocniej te supły. Musimy sobie poradzić bez Nurków.
    - No tak, wszyscy uciekli...

    Stukanie narzędzi zostało na chwilę zagłuszone donośnym śmiechem. Fragaria przyglądała się Eufratowi, pływając blisko brzegu na jednej z tratw.

    - Co cię tak bawi? - zapytał Koffej.
    - Sami zobaczcie!

    Kilka osób spojrzało w stronę wody, ale nie wypowiedziało żadnego słowa. Widzący to Refyrolak przedarł się na przód, by dostrzec...

    - ...statek Jaszczurów - jęknął widząc podwodny pojazd. - Widocznie tym przypłynęli.
    - Pilna narada w Długim Domu jak tylko skończycie z tratwami! - krzyknął Yamquzzuhalamma. - I zawołajcie Alchemików!

    @Relkin, @Grzechu10g, @meinigel, @Krzychu-M, @juma777, @CZARNYCZAREK, @ZdenerwowanyBialorusin, @Alezja, @eliot123, @kolorowy_jelonek, @Knyazev, @endrjuk, @Gregua, @William_Adama, @Awerege, @Gdanio, @krasik01, @Sqbfd, @kvvach, @profesjonalna_skarpeta, @pocotosienoginoco, @stwardnienie_rozsiane, @Ex2light

    ------------------------------------------------------------------

    KONIEC TURY CZWARTEJ
    pokaż całość

    źródło: g8.forsal.pl

  •  

    Tam, gdzie Jaszczur mówi "dobranoc" #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania

    ------------------------------------------------------------------

    Ishkibal spojrzał w stronę Piscisa i pokazał dłonią Eufrat. Nurek nie potrzebował wyraźniejszej sugestii i wraz z Yumem rzucił się do ucieczki. Ligish, Igigi i Anunit widząc co się dzieje, pobiegli za Nurkami. Cała szóstka skoczyła do Eufratu, podpływając na powierzchni jak najbliżej bariery. Kiedy Nurkowie szykowali się do zanurzenia, zauważyli płynącą za nimi trójkę.

    - Tylko nas spowalniacie! - Yum spojrzał na nich z wyrzutem.
    - Jest ich na szczęście tylko trójka, możemy im pomóc - zauważył Piscis.
    - Ja im nie pomagam - parsknął Yum i zniknął pod wodą.
    - Płyńcie na dno jak najszybciej potraficie - tłumaczył Ishkibal. - Jak tylko przepłyniecie przez łuk, pomożemy Wam wypłynąć.

    Cała piątka chwilę później zanurkowała. Zobaczyli przed sobą Yuma, płynącego żwawo w stronę łuku. Płynący prosto jak strzała Yum nagle zaczął gwałtownie i niebezpiecznie zbliżać się do bariery. Nurek rozpaczliwie próbował ratować się przed niespodziewanym prądem, ale było już za późno. Krótkie zetknięcie z barierą spopieliło mężczyznę, obracając go w pył.

    Piscis nakazał ręką oddalenie się od bariery i przepłynięcie przez łuk okrężną drogą.

    - Schodzimy na drugi krąg? - zastanawiał się Ligish.

    * * *

    Cała piątką wypłynęła na brzeg, krztusząc się i łapiąc chciwie powietrze. Obaj Nurkowie byli wykończeni - na ostatnich metrach na ich barkach (czy też nogach) spoczywało wyciągnięćie na powierzchnię osłabionej dłuższą trasą trójki oportunistów. Gdy wszyscy doszli do siebie, spojrzeli na barierę, okalającą miasto.

    - Udało się - powiedział z niedowierzaniem Piscis.
    - Tylko co teraz? - zapytał Igigi.
    - Najpierw poszukajmy schronienia, później będziemy się martwić o przyszłość.

    * * *

    - Brać ich! - krzyczał Ur-Shak.
    - Do broni! - zagrzewał obecnych Stah-Schek.
    - NAPIERDALAAAĆ! - piszczała Andżela.

    Kilkunastu mieszkańców rzuciło się na pochłoniętych walką Jaszczuroludzi. Konny patrol w ułamku sekundy doskoczył do rydwanu i już gnali w stronę swoich Panów, aby jako być może pierwsi ludzie na świecie pozbawić życia te nieludzkie istoty.

    Regis momentalnie wpadł w bojowy szał. Uderzał buławą w pancerz Jaszczura, próbując trafić go w nieosłonięte części ciała. Ulana dyszała ciężko, próbując wyrwać gadzią nogę. Ciśnięty przez Dada Tuttu flakon z brzękiem odbił się od Uzbrojonego, który szybko zorientował się, co się dzieje i po przerwaniu ataków na towarzysza, dobył swoją broń. Nie zdążył jednak z niej skorzystać, bowiem Sin wraz ze swoim synem skoczyli na jego rękę, wściekle atakując i kalecząc sierpami Jaszczura. Magiczna broń wypadła gadowi z rąk. Aya doskoczyła do leżącego na plecach Nieuzbrojonego i próbowała przebić gadzi pysk z pomocą sztyletu. Jaszczur był jednak zbyt szybki i doskonale chronił się przed dźgnięciami przedramieniem, mimo bycia atakowanym ze wszystkich stron.

    Sebt-bek najechał z ogromną prędkością na szamotaninę. Rydwan potrącił Ayę, przejeżdżając jej po nogach, ale mimo podskakującego rydwanu trzymał włócznię prosto, cały czas celując w odsłoniętą głowę leżącego Jaszczura. Trafił! Rydwan zatrzymał się w miejscu, a cała jego załoga wyleciała do przodu, z łoskotem upadając kilka metrów dalej. Włócznia Sebt-beka poruszała się sprężyście, wystając z głowy gada. Andżela poderwała się na równe nogi, ale zauważyła, że twarz Sebt-beka pokryła się purpurą. Chwilę później młodzieniec zarzygał ziemię czerwono-brunatnymi wymiocinami i padł, trzęsąc się w konwulsjach.

    Z przerażeniem zaobserwowała, że szamotanina ustała. Wszyscy uczestniczący w bójce trzęśli się na ziemi, łapiąc z trudem powietrze. Uzbrojony Jaszczur błyskawicznie poderwał się na nogi, podniósł swoją broń i wycelował ją w Andżelę. W tej samej chwili wypuścił ledwo co podniesiony magiczny aparatus i upadł gwałtownie na ziemię. Jaszczur w przeciwieństwie do mieszkańców uwikłanych w walkę nie wydawał z siebie żadnych odgłosów. Prawdopodobnie ze względu na wielkość jego ciała, drgawki wydawały się być mocniejsze, niż u ludzi. Kątem oka zdążył jeszcze zobaczyć dygotającą w konwulsjach Andżelę i choć próbował nacisnąć długim palcem urządzenie na swoim przedramieniu, to drgawki uniemożliwiały mu wycelowanie w przycisk. Skonał jako ostatni, leżąc na ciałach kilkunastu mieszkańców, których życie mogło się zmienić wraz ze śmiercią dwóch gadzich oprawców. Nie dane im było jednak doczekać tego momentu.

    Udama złapał się za głowę i spojrzał na Dada Tuttu

    - Coś Ty najlepszego odmnichuyował!

    ------------------------------------------------------------------

    @Gdanio @Waspin @juma777 @William_Adama - uciekliście z Ur, gracie dalej i zostaniecie zawołani do oddzielnego wpisu.

    ------------------------------------------------------------------

    Oba Jaszczury zostały zabite. Na placu zginęli również:

    @CZARNYCZAREK - Tut
    @Ermine - Ningishzida
    @gasior22 - Diego
    @Gregua - Andżela
    @Knyazev - Sin
    @kolorowy_jelonek - Janutar
    @krasik01 - Regis zwany Berserkerem
    @Krzychu-M - Ibate
    @Matei123 - Rubati
    @pocotosienoginoco - Atraharsis
    @Queltas - Jurand
    @Relkin - Anzu
    @Sqbfd - Kammani
    @Stah-Schek - Stah-Schek
    @TynkarzCzwartejSciany - Sebt-bek
    @Zerri - Ulana

    Aya
    Dagan
    Ellu-Mushu
    Gre-Tta
    Inanna-Lu
    Klayd'dia
    Munawirtum
    Wames Jatson
    Zabu
    Zimu

    Pozostający przy życiu mieszkańcy Ur mają ułatwione (a Wybitne Duchy zawsze zdają) testy Ducha w konfrontacji z Jaszczurami. Nie dotyczy aktualnych uciekinierów.

    ------------------------------------------------------------------

    Możecie zadeklarować powrót do gry jednym z dostępnych NPC w tym wątku (zbanowani - discord) do 12.08 do 15:00. Powrót dostępny tylko do grupy Udasi.
    pokaż całość

    źródło: live.staticflickr.com

  •  

    Mnichuy #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania

    ---------------------------------------------------------------------

    Gorn złapał za rękę Hoida, który to nacisnął przycisk na swoim przeramiennym urządzeniu. Plac wypełnił głośny trzask, poprzedzony jasnoniebieskim blaskiem. Wszystko trwało zaledwie ułamek sekundy, ale jaszczury i ludzie potrzebowali dobrych kilku sekund, by zrozumieć, co się właśnie odmnichuyowało. Nieuzbrojony wściekle zamachnął ręką, w której trzymał Juranda i z całej siły uderzył nim stojącą z przodu Asharru, łamiąc kręgosłupy obu ludzi. Następnie wykonał kolejny, błyskawiczny zamach, tym razem uderzając stojącą obok niej Kissarę. Dziewczyna nawet nie jęknęła, bowiem spotykające się ze sobą czaszki Juranda i nastolatki pękły z potwornym trzaskiem.

    Uzbrojony Jaszczur rzucił się na nieuzbrojonego i przewrócił go na ziemię. Istoty z innego świata walczyły ze sobą w parterze z niewyobrażalną prędkością, wyprowadzając po kilka ciosów na sekundę. Mieszkańcy Ur zwietrzyli nadzieję. Jeżeli mieli działać, to teraz była ku temu okazja. Bo jeżeli nie teraz, to kiedy?

    ---------------------------------------------------------------------

    Podejmij decyzję, plusując JEDNĄ z dostępnych opcji. Twoja decyzja może mieć wpływ na decyzje innych. NPC podejmą decyzje proporcjonalnie do decyzji graczy. Czas na podjęcie działania do 11.08 do 23:59
    pokaż całość

    źródło: i.ytimg.com

  •  

    Na mnie już czas - #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania

    ---------------------------------------------------------------------

    Jahn'ush siedział smutno w kącie na podłodze obok Pushu-kena. W wyniku głupiej utarczki słownej z Sinem nabawił się tej samej kontuzji szczęki co kolega po kuflu. Wpatrywali się ze smutkiem w sandały, co jakiś czas popijając samogon. Towarzyszom niedoli udało się w bardzo krótkim czasie opracować język migowy, którym porozumiewali się między sobą. Język był dostatecznie prosty, aby niewtajemniczeni rozumieli, co niemowy mają do przekazania, a jednocześnie na tyle skomplikowany, że zawierał precyzyjne zwroty.

    - Kto Cię tak urządził? - zapytał Ligish.

    Wojownik wstał, stanął bokiem, zamknął oczy, uniósł głowę w stronę dachu, wyprężył pierś, podparł bok dłonią, drugą położył na szyi.

    - Sin, znany jako Zbożowa Bestia - pokiwał ze zrozumieniem Ligish.

    Jahn'ush kiwnął głową i smutno usiadł na ziemię. Za oknami karczmy doszło do jakiejś kotłowaniny. Zaciekawiony wstał i wyjrzał przez drzwi karczmy.

    * * *

    - Tratwy wiążemy na krzyż!
    - Chyba zgłupiałeś, na wprost i podwójnie.
    - Raz wystarczy, jeżeli zwiążesz na krzyż!

    Dwaj inżynierowie sprzeczali się tak jeszcze kolejną chwilę, gdy nagle jeden z nich rzucił piaskiem w oczy drugiemu. Drugi nie pozostał pierwszemu dłużny i po kilku chwilach zaczęli się szarpać na ziemi. Inni pracujący przy projekcie rzucili się do rozdzielenia krewkich mężczyzn.

    - Uspokójcie się do diaska! - krzyknął rozeźlony Stah-Schek. - Mamy niewiele czasu zanim...

    Urwał, kiedy usłyszał nadchodzące z placu bicie. To przeklęte bicie, które zmroziło żyły Hoidowi. On już wiedział, co za chwilę miało nastąpić. Skierował się w stronę placu wraz z pozostałymi mieszkańcami.

    Yo-ur-ando zacisnął mocno pięść.

    ---------------------------------------------------------------------

    DZWON! Los wybrał ofiarę dawno temu, dlatego Sakriya nie muszą się zbierać. @Queltas i @KrzemowyDuch mogą wykonać akcję pod tym wpisem (dokładnie w tej kolejności)
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    •  

      @Queltas: @KrzemowyDuch

      Większośc zaczynała rozpoznawać potworną dwójkę, która wychodziła regularnie z Eufratu. Uzbrojony uważnie obserwował wszystkich zgromadzonych. Nieuzbrojony wyciągnął przed siebie przedramię z magicznym aparatusem. Zanim przyłożył do niego palec, spostrzegł Juranda, wychodzącego przed szereg.

      - TU JESTEM JASZCZURY! MNIE WEŹCIE! JESTEM PIERWSZĄ OFIARĄ, KTÓRA PRZYCHODZI DO WAS DOBROWOLNIE!

      Palec jaszczura opadł na aparatus, który po chwili wskazał niebieskim światłem Hoida. Nieuzbrojony podszedł powoli do Juranda i błyskawicznym krokiem chwylił go za kostki, obracając głową w dół. Nie odwrócił się jednak do towarzysza, ale kontynuował powolny marsz w stronę Hoida. Po zgromadzonych przeszła wspólna myśl.

      Idzie po niego
      pokaż całość

    •  

      @lacuna:

      Hoid wiedział o tej chwili od dawna. Miał czas by się odpowiednio przygotować. Miał asa w rękawie - a raczej na ręce. Wehikuł był naładowany. Uszkodzony, ale naładowany oraz gotowy by zabrać kilka osób ze sobą. Hoid spojrzał na Gorna. Wiedział że nie mają dużo czasu na działanie, choć dzięki ślepcowi zyskali go więcej.

      Chwycił kogoś stojącego po lewe stronie.
      - Trzymaj się mnie - powiedział do Gorna, po czym nacisnął na zegarek.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    #lacunafabularnieczarnolisto
    #lacunafabularniereptilianie

    Yo-Ur-Ando - gotowy

    Jurand przysłuchiwał się jak jego sąsiedzi i znajomi przerzucają się pomysłami jak tu się stąd wydostać. Słyszał okrzyki radości o założeniu Cechu Alchemików, desperacki krok w tych desperackich czasach. Czuł zapał wśród głosów, czuł też czający się za tym wszystki śmiertelny strach. Nie mogli się teraz zatrzymać, bo ten kto się zatrzyma - umrze. Niekoniecznie fizycznie. Koniec buntu oznacza śmierć duszy, poddanie się strachowi. Upadek.

    Tego upadku jego towarzyszy się bał, dlatego podjął decyzję. Już czas. Już czas zrealizować jego ostateczny plan.

    Gdy każdy się przygotowywał to wykonania pewnych zadań, Juran w cichości swojego kącika planował swój ostateczny krok.
    pokaż całość

    źródło: animowany.pl

  •  

    #lacunafabularniereptilianie

    Dada Tuttu
    Kek-ibn-kek
    Buriasz

    Była noc.

    Mieszkańcy Ur już dawno spali. Był to jedyny sposób na odsunięcie od siebie perspektywy śmierci z rąk jaszczurów. Mało kto miał odwagę albo był na tyle głupi, żeby wyściubić nos z domu.

    Jednak nie wszyscy spali.
    Niektórzy nie byli zadowoleni z sytuacji w Ur. Po śmierci Rady Starszych w mieście zapanowała samowolka. Aya sama nie była w stanie ogarnąć tego zamętu. Słowem - był to idealny moment na okazanie siły. Moment, który postanowili wykorzystać trzej alchemicy.

    Pierwszy na miejscu zjawił się Kek-ibn-kek. Dalej był dość młody i niedoświadczony, ale jego głowa pełna była dumnych ideałów. Chciał dokonać czegoś wielkiego, a ślepy Jurand choć mądry, raczej nie miał takich ambicji. Na szczęście Kek nie był sam w swoich śmiałych planach.

    Drugi zjawił się Dada Tuttu. Bezsensowne przelewanie krwi zaczęło go niepokoić. Nie było już przy nim nikogo, kto ułagodziłby krnąbrnego alchemika. Kiedy nadarzyła się okazja do tego, by połączyć siły z pozostałymi posiadaczami tajemnej wiedzy dotyczącej mikstur, postanowił tę okazję wykorzystać. Razem mogą pomóc innym wydostać się z tego piekła, jeżeli tylko będą mogli działać w spokoju.

    Obu z nich ugościł u siebie Buriasz. Trafili do niego po tym, jak rozniosła się wieść, o jego planach badawczych. Oraz wieść o tym co zamierza badać...

    Cechą każdego alchemika jest wrodzona ciekawość. Ciekawość na tyle silna, że zdolna zjednać odmienną przeszłość każdego z nich w tym miejscu w jej imieniu.

    W tle ich dysput powoli przez destylat skraplała się esencja z zielonych pozostałości mieszkańców Ur. Przez drobne sito oddzielano zwęglone tkanki od pożądanego materiału badawczego. Otrzymane próbki poddawano obróbce termicznej, porcjowano i badano.

    - Hmm, jeśli nie tak, to w inny sposób.
    - Czy znamy kwasowość badanego środka?
    - Jaki jest czas od podania preparatu do uzyskania widocznych zewnętrznie efektów na badanych obiektach?

    Wśród wspólnej pracy z różności narodziła się jedność. Uwierzyli oni wtedy, że dzięki swojej pracy będą w stanie zmienić coś w życiu ich samych i całego Ur. Nad ranem, gdy szał badawczy ustepował pragnieniu snu usiedli przy palenisku. Rozlewając do trzech kielichów palonego samogonu spojrzeli na siebie i wszyscy zgodnie zakrzyknęli:

    - Niech żyje Cech Alchemicki!
    pokaż całość

    źródło: 1565026240830.jpg

  •  

    T4 - Bez przyszłości #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania

    Otwórz w nowej karcie muzykę przed rozpoczęciem lektury.

    KARTA POSTACI
    Mapa miasta w 4. turze
    Temat do zadawania pytań
    Temat do zgłaszania uwag
    Discord graczy i Discord MG
    Mirkolista aktualnej przygody
    ---------------------------------------------------

    Mieszkańców obudził ogromny huk. Mimo typowej, zielonkawej ciemności, większośc wyszła przed swoje domy, by znaleźć źródło przerażającego hałasu. Dobiegał on ze wschodniej, zalanej części miasta.

    Na głównym placu mieszkańcy zachodniej części miasta spostrzegli grupę mieszkańców wschodniej części - ostatnich upartych, którzy nie opuszczali swoich domów mimo podnoszącego się poziomu Eufratu.

    - To mury. - westchnęła ciężko Nasha. - Woda wygrywa z kilkusetletnią konstrukcją.

    W mdłym blasku bariery mieszkańcy dostrzegli kolejne fragmenty wschodniego muru osuwające się do wody.

    * * *

    Andżela siedziała nad Eufratem, zajęta praniem. Przysiadająca się do niej z tym samym zadaniem Izabela zauważyła, że dziewczyna cicho popłakuje.

    - Tęsknisz za Tyfusem? - zapytała z czułością Izabela?
    - Tyfu..? Ach, moim Tyfusem - westchnęła Andżela. - Tyfusem, ojcem mojego nienarodzonego dziecka. Dwa lata już czekamy na rozwiązanie, a mój kochany tego nie doczeka.
    - Powiedziałaś dwa lata?
    - N... no tak - speszyła się Andżela.
    - Pokaż no mi ten brzuch.
    - ...
    - ...
    - Ała! Nie ugniataj mi dziecka!
    - Kasza z rzepą nie będą miały nic przeciwko. Mam dla ciebie ważną i trudną do przełknięcia informację.

    * * *

    Długi Dom zdawał się być cichszy niż zwykle. Drużyny debatowały nad swoimi planami. Pushu-ken wraz z kilkoma osobami siedział w kącie, smutno popijając samogon i z zazdrością zerkając na łom Diego. Ur-Shak wpatrywał się w puste krzesła, na których zasiadała jeszcze wczoraj Rada Starszych. Regis starał się unikać spojrzeń niektórych mieszkańców. Atmosfera wydawała się być niepotrzebnie napięta.

    - A gdyby tak uciec podwodnym tunelem przy użyciu tratw? - wypalił nagle Stah-Schek.

    Dyskusje ucichły. Ligish spojrzał na mężczyznę jak na wariata.

    - Wiesz, że tratwy pływają NA wodzie, nie POD wodą?
    - Wiem o tym doskonale przyjacielu - odpowiedział spokojnie Stah-Schek i zaczął tłumaczyć plan. - Tratwy pomogą nam pokonać dystans od brzegu Eufratu do bariery. Rzucamy kotwice przywiązane linami z nawiązanymi węzłami. Nurkowie transportują kotwice do tunelu. Węzły są po to, żeby można się po tej linie ciągnąć pod wodę. Po drugiej stronie bariery umieszczamy bukłaki z powietrzem też przywiązane linkami z węzłami. Po następnym komplecie lin ciągniemy się do góry. Większość da radę przejść samodzielnie, Jurandowi, Isirtauu i innym, nie czującym się na siłach, pomogą nurkowie.

    Pomysł ożywił dyskusje wśród wszystkich.

    - Może wydry pomogą nam w tym projekcie? - zapytała Ulana.
    - Wydry? Yyyy... no oczywiście, jak siostra uważa - odparł skonfundowany Stah-Schek
    - Świetnie, pogadam z Khodgirem! - ucieszyła się Ulana
    - A co z Jaszczurami? - zapytał Ryose Veccos. - Nie zauważą nas?
    - Nad tym się jeszcze zastanowimy.

    Mieszkańcy usiedli do omawiania nowego projektu. Khodgir rozmawiał o czymś żywiołowo z Ulaną, by po chwili popukać się znacząco w głowę. Ulana wstała gwałtownie obrażona i niechcący trąciła gliniany kufel z samogonem Pushu-kena. Alkoholik rzucił się na podłogę, próbując ratować trunek, ale upadł tak nieszczęśliwie, że nie tylko stłukł gliniane naczynie, ale i uderzył z impetem brodą o ziemię. Złapał się za twarz i zaczął cicho jęczeć. Koffej pomógł mu wstać, następnie obejrzał jego ranę.

    - Nic mu nie będzie, najwyżej nie będzie kłapał ozorem przez najbliższe tygodnie.
    - Czyli do końca naszych dni - westchnęła ciężko Fragaria

    * * *

    Maaroon wraz z Ellisandre wdrapali się na zachodni mur miasta. Zabrali ze sobą dwa chleby i trochę samogonu i skierowali się w stronę swojego ulubionego miejsca na biwak. Spostrzegli siedzącą w tym miejscu Ayę, wpatrującą się smutno w stronę Eufratu.

    - Długo tu będziesz siedzieć? - zapytał zirytowany Maaroon. - Wiesz, że to nasze...
    - Daj jej spokój - fuknęła Ellisandre. - Co się stało maleńka?

    Aya nic nie odpowiedziała. Ellisandre objęła ją ręką i przytuliła.
    - Tęsknisz za Zur-Saranem?
    Dziewczyna kiwnęła głową.
    - Po raz pierwszy przestałam w tym wszystkim widzieć sens - Aya z trudem powstrzymywała łzy. - Nie chciałam zabijać Ur-Zababy. To znaczy wcześniej chciałam, ale po tym jak to zrobiłam...

    Nie dokończyła. Dziewczyna wybuchnęła płaczem, Ellisandre przytulała ją coraz mocniej, a Maaroon nie wiedząc co począć w tej niezręcznej sytuacji zaczął dzielić chleb i nalewać samogonu. Podetknął kubek młodszej z dziewcząt.

    - Chcesz się dzisiaj zabawić z nami?

    Aya wzięła głęboki łyk i spojrzała jeszcze raz w stronę miasta. Kolejnej nocy pożyczała radość na dzisiaj z dni nadchodzących. I choć chwilę później tonęła w ramionach kochanków, czuła jednocześnie jak tonie we własnej obojętności i rezygnacji.

    * * *

    Jako że nikomu w głowie nie były żadne uroczystości pogrzebowe, Nikt wraz z Yamquzzuhalammem postanowili wykopać zbiorową mogiłę dla zabitych. Ciała ułożone były na stosie, nie owinięte żadnymi płótnami.

    - Trochę bez sensu ten pochówek - mruknął Nikt. - I tak nas w końcu zaleje. Nie powinniśmy teraz pić i dobierać się do kobiet?
    - ...
    - Dlaczego nic nie mówisz?
    - Wiesz co jest bardziej bez sensu od chowania ciał w tym mieście? - zapytał z nutą irytacji w głosie Yamquzzuhalamma.
    - Nie wiem.
    - Kopanie dołu zupełnie bez sensu, ciała zniknęły!

    Nikt spojrzał na puste miejsce, na którym wcześniej znajdował się stos ciał. Ze strony Eufratu dobiegło niegłośne chlupnięcie.

    - Nie cierpię tych cholernych Jaszczurów!

    ---------------------------------------------------

    Podejmij decyzję, plusując JEDNĄ z opcji do wyboru. Czas na podjęcie decyzji do poniedziałku 05.08 do godziny 22:00. Brak wyboru przez Sakriya oznacza przesunięcie ich do grupy Udasi.
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Zielona energia #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania

    ------------------------------------------------------------------

    - Czy na pewno potrzeba nas aż tylu? - zapytał wszystkich ochotników Anu.
    - Nie gadaj tyle tylko trzymaj drut! Gotowi? Herlock, przykładaj!

    Obserwujący z bezpiecznej odległości Hoid trzymał zaciśnięte kciuki i krótko przed komendą Tyfusa zamknął oczy. Ciemność pod powiekami została na krótką chwilę pochłonięta przez zielony rozbłysk, a towarzyszący całemu wydarzeniu ogromny huk zatrząsł na chwilę ziemią. Wszyscy obserwatorzy, łącznie z Hoidem pobiegli do tunelu, by dostrzec makabryczny widok.

    Na ścianach ułożyły się sylwetki sześciu ochotników, które niczym odwrócone cienie zostały uchwycone w naturalnej pozie z rękami wyciągniętymi ku środku tunelu. Po grubym drucie pozostała jedynie ledwo dostrzegalna cieniutka ścieżka pyłu, a wehikuł...

    - Tutaj jest! - krzyknął Anzu, wskazując na wgłębienie w podłodze tunelu.

    Hoid podbiegł do maszyny, założył ją na nadgarstek i nacisnął kilka przycisków. Ku jemu zaskoczeniu urządzenie włączyło się! Ekran był mocno uszkodzony, przyciski wybierały często losowe cyfry i funkcje, datownik pokazywał tylko pierwszą cyfrę roku, ale działał! W dodatku...

    - ... jest naładowany na trzy osoby - powiedział do siebie cicho, nie wierząc w swoje szczęście.

    Buriasz zbliżył się do pozostałości sześciu śmiałków. Pośpiesznie zebrał to, co z nich pozostało. Jego przypuszczenia potwierdziły się - ich prochy (zarówno na ziemi, jak i na ścianie) mieniły się dziwnym, zielonkawym połyskiem.

    ------------------------------------------------------------------

    Wehikuł czasu został naładowany. @KrzemowyDuch - możesz z niego skorzystać w dowolnym momencie bez wykorzystania akcji indywidualnej.

    @kacpiboss, @Gregua, @CZARNYCZAREK, @Awerege, @pocotosienoginoco, @Sqbfd - ŚMIERĆ

    Głosowanie "in blanco" za powrotem graczy do przygody w tej ankiecie do 2.08 do godziny 16:00. Samych zainteresowanych proszę o potwierdzenie do tej samej godziny chęci powrotu do gry oraz wybranej postaci. Jeżeli nie chcecie wracać, nie musicie nic pisać.

    ------------------------------------------------------------------

    KONIEC TURY TRZECIEJ.
    pokaż całość

    źródło: images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com

  •  

    T3W - Wyniki akcji i projektów z T3 #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania

    ------------------------------------------------------------------

    Dada Tuttu siedział wpatrzony w metalowy flakon. Po dokonaniu wstępnych oględzin i przeprowadzeniu kilku testów na zamkniętym pojemniku stanął w martwym punkcie. W głowie wciąż dźwięczał mu tekst z tabliczki, której tłumaczenie przekazał mu Drabulok.

    - "... że jak pierdolę" - powtarzał w kółko cały tekst pod nosem.

    Spojrzał uważnie na zapieczętowanie flakonu. Równie szczelnie pieczętowano miody pitne, które onegdaj wytwarzano w Ur i które podobno były najlepsze i najsłodsze w tej części świata. Wszystko oczywiście przed pojawieniem się Jaszczuroludzi.

    - Jeżeli go teraz otworzę, to umrę szybciej niż zdążę powiedzieć Ningishzida...

    * * *

    @Lisaros - stwierdziłeś, że trucizna we flakonie może być śmiertelna i może roznieść się w błyskawicznym tempie. Nie jesteś w stanie stwierdzić nic więcej, dopóki go nie otworzysz.

    ------------------------------------------------------------------

    - Ale Jaszczur nie znosił widoku światła i niszczył wszystko, co ludzki król stworzył. - grzmiał z podestu Dziwny Isirtauu. - Ujrzał wtedy Keksław, że w ten sposób nic nie może istnieć na świecie: ani jasność, ani mrok. Stanął więc między swymi braćmi i próbował pojednać ich ze sobą. Jednakże bez skutku. Ale tam, gdzie stanął Keksław, ani ludzki król, ani Jaszczur nie mieli żadnej władzy!

    Większość mieszkańców przyzwyczaiło się do starego szaleńca i momentami zapominało o jego istnieniu. Poza dwoma osobami...

    * * *

    Ili-Idinnam oraz Ellu-Mushu dołączają do kultu Keksława i zasilają Armię 12 Żab.

    @Onde, @Ermine, @Kozlov666, @CZARNYCZAREK

    ------------------------------------------------------------------
    PROJEKT: Gromadzenie zapasów żywności, medykamentów i wszelkiego rodzaju materiałów, które mogą się okazać przydatne dla żywicieli oraz alchemików (Wielokrotności 30 Punktów Pracy dla 100 osób / tydzień)

    * * *

    Zebraliście kolejne 2 tygodnie zapasów żywności i składników alchemicznych. Gdyby Uttu Tuttu dożyła tego momentu, byłaby z Was dumna. Z zapasami żywności na 5 tygodni dla 100 osób uznajecie projekt za udany i zakończony.

    @Matei123, @Grzechu10g, @Waspin, @Gdanio
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    AKCJA: Pomóż Hoidowi znależć sposób na naładowanie wehikułu czasu #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania

    ------------------------------------------------------------------

    - Dziękuję, że wszyscy się tu zjawiliście - zaczął nieśmiało Hold. - Myślę, że zasługujecie na wyjaśnienia.

    Mówiąc to pokazał swój wehikuł, znajdujący się na lewym przedramieniu. Wszyscy zgromadzeni wpatrywali się na niego z lekkim zaskoczeniem.

    - Hoid, możesz sobie darować - zaczął Salarak. - Jesteśmy tutaj, żeby ci pomóc, nie musisz nam wszystkiego tłumaczyć. Wierzymy, że to dla ciebie bardzo ważne, nie chcemy żebyś czuł się odrzucony.

    W podróżniku zagotowała się krew. Zgromadzeni nadal traktowali go jak idiotę.

    - Jeszcze raz, w moich czasach aby naładować ten wehikuł, używaliśmy prąd.
    - Jak się wytwarza ten prąd? - zapytał z udawanym zaciekawieniem Ishkibal
    - Nie wiem...

    Po zgromadzonych przetoczyły się ciche śmiechy.

    - Prąd to energia, tak? - dopytywał Ibate - nie możesz wziąć trochę energii ze zwierciadeł, albo rdzenia?
    - To nie takie proste. Musiałbym...

    Oczy Hoida zaświeciły się.

    - Kto z was zna się na kowalstwie? Potrzebuję nie za cienki i nie za gruby drut z miedzi. Kilka metrów. Tylko musi być kuty! Hal ab arda, ty się znasz na wszystkim, dasz radę wykuć taki drut?
    - Tak - potwierdził męzczyzna. - Może nie najlepiej, ale jako tako.

    * * *

    - Czy to niebezpieczne?
    - Sam nie wiem - zafrasował się Hoid. - Jedną część drutu podepnę do wehikułu. Drugą ktoś musi przyłożyć do rdzenia. W miejscu, w którym ten ktoś będzie trzymał drut, owiniemy drut tkaniną. Według mnie wystarczy przyłożyć drut do rdzenia na kilka sekund. To jest podróż w jedną stronę...

    Zawiesił głos. Cały ten plan wydawał się być poroniony, ale na tym etapie stawał się coraz bardziej zdesperowany. Może jednak istniało inne rozwiązanie?

    -------------------------------------------------------------

    Uczestnicy projektu mogą podjąć decyzję do 1.08 do godziny 22:00. Projekt w każdej chwili moze odwołać @KrzemowyDuch

    @pocotosienoginoco, @Krzychu-M, @Awerege, @KrzemowyDuch, @meinigel, @kacpiboss, @HeroesIV, @juma777, @Miczubezi, @Knyazev, @Miloszun, @Gregua, @jednodniowy_polityk
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Mamy środek nocy, ale bez żadnego ziewania głosujecie nad powrotem dwójki graczy do przygody:

    @ZdenerwowanyBialorusin - Jahn'ush
    @profesjonalna_skarpeta - Udama

    Link do ankiety tutaj, głosy zbieram do 1.08 do godziny 22:00 lub do zebrania 27 głosów za u obojga graczy.

    Przypominam również, że od 4. tury do powrotu wymagana będzie zgoda wszystkich żyjących graczy.

    ------------------------------------------------------------------
    #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania
    pokaż całość

    źródło: paulstarosta.com

  •  

    D2 - Co dalej? #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania

    ------------------------------------------------------------------

    Jaszczur skierował swoje kroki w stronę towarzysza, ale przystanął. Obrócił się w stronę Ur-Shaka i spojrzał na niego świdrującym spojrzeniem. Ur-Shak momentalnie pobladł.

    Drugi jaszczur, widząc całą sytuację błyskawicznie podskoczył do nieuzbrojonego. Spojrzeli na siebie krótkim spojrzeniem i nie tracąc więcej czasu skierowali się do Eufratu. Janutar nie szedł za nimi. Nie był w stanie znieść widoku swojej żony, znikającej w rzece. Pozostali mieszkańcy zaczęli powoli opuszczać plac, ale większość zamiast udać się do swoich domostw, postanowiło wrócić do Długiego Domu. O pewnych, niedokończonych sprawach nie można było tak po prostu zapomnieć.

    ------------------------------------------------------------------

    W tym wątku zainteresowani mogą wrócić do Długiego Domu i omówić przyszłość miasta po śmierci Rady Starszych. Najpopularniejsze decyzje podjęte na tym wiecu do 1.08 do 1:00 zostaną rozegrane.
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    D2 - Wynik #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania

    ------------------------------------------------------------------

    Dwa Jaszczury wdrapały się na plac, a wszyscy mieszkańcy jak zwykle byli już na stanowiskach. Ustawieni w trzech rzędach w niewielkim półkole oczekiwali decyzji swoich Panów.

    Co bardziej spostrzegawczy zauważyli, że tylko jeden z Jaszczurów przyszedł uzbrojony w magiczny sztylet. Drugi z nich wydawał się być bezbronny. Większość ze zgromadzonych nie była w stanie się nawet poruszyć. Ur-Shak i Stah-Schek uważnie obserwowali otoczenie. Janutar mocno zacisnął klingę swojego miecza.

    ------------------------------------------------------------------

    Ilość ofiar w tym Dzwonie: 2
    Losowana grupa: Udasi + NPC
    Ofiary wskazane przez Jaszczurzych Panów:

    pokaż spoiler Teresura Kłopotur
    Rigiljo


    Wskazani zadrżeli, ale nie zaprotestowali. Nieuzbrojony Jaszczur podszedł do ofiar, by chwycić je za nogi i obrócić głową w dół. Następnie obrócił się na pięcie i wykonał pierwszy krok w stronę swojego towarzysza.

    ------------------------------------------------------------------

    @Akumulat @Stah-Schek i @kolorowy_jelonek - przełamaliście strach i możecie wykonać akcję na Dzwonie. Czas na deklarację do 30.07 do 20:00.
    pokaż całość

    źródło: ak7.picdn.net

    •  

      @lacuna:
      Gdyby ktoś się bardzo dobrze przygladnął Ur-Shakowi, to mógłby zobaczyć dziwny grymas na jego twarzy. Mógłby stwierdzić, że nad czymś bardzo mocno się zastanawia. Nawet, że ma jakiś plan!
      Jednak nikt się dobrze Ur-Shakowi nie przyglądał.
      Wszyscy widzieli tylko spokojnie stojącego, biernego obserwatora. Człowiek, który spowodował masakrę w Długim domu, stał potulny jak baranek.

    •  

      @lacuna:
      Buriasz stojąc na placu nadal nie mógł uwierzyć w to co widzi. Na dzwonie nie stawiło się grubo ponad dziesięć osób. Nie mógł zrozumieć czemu tak się stało, bez przerwy zaczynał w myślach odliczać stojących ludzi.
      Dwa, cztery, sześć, osiem, dziesięć.
      Dwa, cztery, sześć, osiem, dziesięć.
      Amel stał tak daleko, że nie dało się zobaczyć jego twarzy. Naprężony jak na komendę wojskowego, wydawało się, że nawet szyję ma napiętą do granic możliwości.
      Ale ludzie obok niego, coś było z nimi nie tak.
      Dopiero gdy zobaczył krew na ubraniach innych mieszkańców dotarło do niego, czemu nie doliczy się wszystkich.
      Brakowało starszej rady.
      Myśl ta tak bardzo nim wstrząsnęła, że mało co nie stracił równowagi od nagłego wiru w głowie. Wcale nie zależało mu na życiu tych starców. Po prostu nie spodziewał się, nie uważał tego za możliwe, że taki bieg zdarzeń może mieć miejsce.
      Tylko, co dalej?
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    #lacunafabularnieczarnolisto
    #lacunafabularniereptilianie

    Z kronik Khodgira

    — Zapuściłaś się Bikku-Lum, popatrz na włosie, jest strasznie skołtunione — powiedział Khodgir, delikatnie szczotkując kozę

    beee

    — Tak wiem, że byliśmy umówieni na polerowanie rogów, ale nie mogłem tych włosów zostawić w takim stanie.

    beee beee

    — Poczekaj Bikku-Lum, to chyba Ninhursag ma jakąś sprawę — Tak, Ninhursag?

    beee beee

    — Co? Jesteś pewna, że się nie przesłyszałaś?

    beee beee

    — I to tak w biały dzień o twojej matce?

    beee

    — ESMERALDO!

    beee

    — Masz szczęście, że szybko przybiegłaś, inaczej bym się Tobą inaczej zajął. Dlaczego wymyśliłaś, że matka Ninhursag spotykała się z jaszczurem?

    beee beee

    — Jaka od kogoś innego to usłyszałaś? Od kogo niby, przyznawaj się, no już.

    beee

    — BIKKU-LUM! Dlaczego rozsiewasz takiej plotki? Przepraszaj mi tu Ninhursag.

    beee beee

    beee beee

    — No teraz dobrze, ale o tym polerowaniu rogów to zapomnij Bikku-Lum. Chodź Esmeraldo, zrobię Ci masaż na uspokojenie.
    pokaż całość

    źródło: a3336894233_10.jpg75849485155921116940

  •  

    Stah-Schek ostatnio był jakiś nieobecny duchem (19). Jego dni wypełnione były majakami o małpach (2) z których jedna wyła, a druga po nim skakała. Nie rozumiał co się dzieje (int 9). Dlaczego ludzie sie zabijają zamiast probować uciec (int < 9? )? On na pewno nie zamierzał w tym uczestniczyć! Za bardzo cenił swoje ciało (8).

    Do tego miał problem - wszystkie jego wizje zaczynały się od wizji sześciu krów chudych i sześciu krów chorych - już się do tego przyzwyczaił. Tylko niedawno dotarło do niego, że nigdy nie widział krowy. Nawet jako dziecko. Wszystkie wyginęły jeszcze przed jego urodzeniem. Pamiętał opowieści swojego ojca - o rogach i dawaniu mleka. I kawał o tym jak inżynier mówił "weźmy idealnie sferyczną krowę sikającą mlekiem równomiernie we wszystkich kierunkach". Gdy uświadomił sobie że jego wizje pelne są okrągłych rogatych demonów sikających mlekiem sam się ich przestraszył.

    Pomijając majaki też miał o czym rozmyślać. Słyszał że wyprawa rzeczna odkryła, że dzieki dobroci najwyższego Sinu istnieje przejście przez barierę. Niestety dobry Sinu wystawia nas na próbę - przejście jest pod wodą. Trzeba opracować sposób jak pomóc mniej sprawnym pływakom (ciało 8?) - nie rozumiał dlaczego nikt nie chce się tym zająć (int <9?) bał się, że sam nie da rady opracować sensownego sposobu (int 9). Może liny z węzłami przytwierdzone do jakiejś kotwicy tak aby można ciągnąć w dół? Buklak na wodę wypełniony powietrzem aby mieć czym oddychac? Co zrobić, żeby jaszczury ich nie złapały? Może ostatnie osoby powinny spróbować zapchac otwór sieciami rybackimi? Czy to wystarczy? Stah-Schek obawiał się, ze wie za mało (int 9) żeby to przewidzieć. Doświadczenia w nurkowaniu też miał raczej niewiele. W zasadzie w każdej innej aktywności fizycznej również (ciało 8). Ale wierzył (duch 19!) że wielki Sinu nie pozwoli swoim owieczkom umrzeć. Tylko trochę mu się zamarudziło do tej pory. No i Stah-Schek miał jeszcze przyjaciół w mieście - oni z pewnością pomogą mu prawidłowo zaplanowac taki skomplikowany plan.

    A może powinien zająć się czymś łatwiejszym? Ucieczka wodą na pewno nie uda się jak jaszczury będą patrzyć. A Stah-Schek miał wrażenie że zawsze patrzą! (lekko się zaczerwienił). Trzeba wymyślić coś jak odwrócić ich uwagę. Wielki wybuch na pewno dałby radę. Gdyby tak doprowadzić dużo wody do rdzenia? Ale to trzeba na spokojnie - żeby był czas zareagować. Może jakaś tama? Tunel? Musi zapytać kolegów inżynierów jak da się to zrobić. no i jak zrobić to żeby jaszczury nie zauważyły? wykop pod ziemią? albo dużo procesji z figurami, zeby myślały, że to jakiś rytuał religijny? Sinu myśli, że się modlisz, jaszczury myślą, ze się modlisz, a ty siup i wysadzasz rdzeń! (i tup tup tup do wody).

    A może wystarczyło by potrząsać łańcuchami i robić UUUU i jaszczury by się wystraszyły? (int 9, duch 19!) Nie... łańcuchy są chyba za ciężkie (ciało 8). Stah-Schek odpłynął w kolejną wizję. Znajome krowy przywitały go polewając mlekiem.
    #lacunafabularniereptilianie
    pokaż całość

  •  

    Janutar dzielnie próbował ulepszyć rydwan. Pomysłów miał dużo więc podzielił się z reszta konnego patrolu zadaniami. Sebt tek lepil jakieś dziwne figurki z brązowej materii (pdk), a Tyfus wraz z Drabulokiem zajęli się bocznymi wzmocnieniami.
    - to powiedz mi teraz, którym młotkiem przybijesz deski do rydwanu: stolarskim czy murarskim? - spytaf Tyfus
    -yyyy.. O Jezu... Ten... Murarskim? - odpowiedział niepewnie Drabulok
    -dobrze! - krzyknął Tyfus
    -na prawdę? - powiedział zdziwiony Drabulok
    -na prawdę to zaraz wezmę ten murarskim I Ci pierdolne nim w łeb, że się nauczysz się do czego służy!

    @Zeroskilla @kolorowy_jelonek @TynkarzCzwartejSciany
    #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Nieposłuszni? #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania

    -----------------------------------------------

    Po tym jak Ur-Shak wypowiedział swoje słowa, wszyscy w Długim Domu poderwali się na równe nogi. Część przesunęła się w stronę ścian, przewracając stoły i chowając się za nimi bezpiecznie. Część chwyciła taborety, gliniane kubki, brązowe misy i wszystko to, co nadawało się do ataku. Pozostała część obecnych dobyła broń.

    W sali zakotłowało i po chwili naprzeciw siebie stanęli zwolennicy Ur-Shaka i Rady Starszych. Tych piewszych było prawie trzydziestu, wiernych radzie zaledwie trzynastu. Ur-Zababa widząc stojącego po jego stronie Regisa, rzucił mu swoją zdobioną mosiężną buławę. Mężczyzna złapał ją zręcznie, nie odwracając się nawet w stronę Retora i wykonał nią kilka imponujących zamachów. Wszyscy patrzyli na siebie z oczekiwaniem jakby na sygnał.

    Ur-Shak stał w drugim rzędzie, zasłonięty torsami swoich towarzyszy. Miał złe przeczucia co do całej sytuacji, ale czuł, że za chwilę wydarzenia pójdą swoim tokiem i nie będzie miał na nie wpływu.

    - Jesteście w mniejszości, poddajcie się! - krzyczał. - Podyskutujemy o naszej przyszłości bez rozlewu krwi!

    Wypowiadając te słowa, zobaczył Zummabu, rzucającego zza pleców Damuziego niewielki toporek. Ostrze świsnęło w powietrzu i zanim ktokolwiek zdążył zareagować, przez salę przetoczyło się jęknięcie. Uttu Tuttu przewróciła się na plecy i zaczęła dygotać. Z jej piersi wystawał trzonek głęboko wbitego w jej serce toporka. Tyfus Bomba nie wytrzymał.

    - NAPIERDALAĆ! - krzyknął, a Długi Dom utonął w morzu krzyków i szczęku metalu.

    Stłoczeni wokół dwóch Starszych obrońcy radzili sobie z kiepsko uzbrojonymi całkiem dobrze. Prym wiódł Regis, który pierwszymi trzema machnięciami buławy skruszył czaszki trzech kobiet - Puabi, Ubary i Antum. Zummabu toczył zażarty pojedynek z członkami konnego patrolu. Mimo sędziwego wieku wciąż mógł zawstydzić sprawnością większość Ur-Shakistów. Sebt-bek w pewnym momencie udał parowanie ciosu i wykonał unik w prawą stronę. Zummabu zachwiał się, a to czekał już tylko Diego, uderzając przeciwnika łomem w głowę. Zummabu upadł na ziemię, a Sebt-bek błyskawicznym ruchem poderżnął mu gardło.

    Hal ab arda wywijał swoją bronią w ciasnym pomieszczeniu, ale wydawała się być mało skuteczna. Osuwający się na ziemię Zummabu otworzył mu drogę do skulonego Balulu. Medyk kulił się do ściany i zasłaniał twarz rękami, ale wobec ostrza na czubku drzewca był bezsilny. Głośno westchnął, kiedy broń wbiła mu się w serce, ale Hal ab arda dla pewności wyszarpał ją z ciała swojej ofiary i przebił się do jego mózgu przez kość policzkową. Wojownicy stłoczyli się wokół Ur-Zababy. Nisur ol Aib bronił się przed wściekłymi atakami Tuta i gdy udało mu się silnym kopniakiem odepchnąć przeciwnika, poczuł jak ogromna siła kruszy jego skroń i pozbawia go przytomności. Regis wpadł w bojowy szał i po raz kolejny jednym tylko zamachem pozbawił życia kolejną osobę. Przy życiu po stronie Rady pozostali już tylko Ur-zababa, Regis, Inanna-Lu i Tut. Ciasno stłoczeni wokół ostatniego żyjącego Starszego zaczęli powoli przesuwać się do wyjścia. Ushtur podskoczył do Inanny-Lu, próbując szybkim ciosem pozbawić ją przytomności, ale jego głowa została rozłupana potężnym uderzeniem przez Regisa. Sargon szarpnął do tyłu Janutara, który zdawał się mieć podobny plan względem potężnie zbudowanego mężczyzny.

    Walki ustały, a przeciwnicy odprowadzali się wzrokiem. Regis ciężko oddychał, ale nie pozwalał się nikomu zbliżyć do Ur-Zababy. Gdy zwolennicy Rady stanęli przy otwartych drzwiach wyjściowych, Starszy wydał z siebie jęk bólu i upadł na twarz zaraz obok stóp Regisa. Z jego pleców wystawała brzechwa krótkiej strzały, wbitej prosto w serce Retora. Regis odwrócił się i zobaczył wystraszoną Ayę z napiętą na łuku strzałą, wycelowaną w niego. Ręce dziewczyny drżały, a po jej policzku spływała łza.

    - WYSTARCZY! - krzyknął Yo-ur-ando - Dość tego rozlewu krwi!
    - Aya, Rada Starszych już nie istnieje - powiedział spokojnym i zdecydowanym głosem Ur-Shak - Nie zabijaj Regisa. Kto miał zginąć, już nie żyje.

    Zapanowała cisza, Aya rzuciła łuk na ziemię, padła gwałtownie na kolana i schowała twarz w dłoniach, głośno łkając. Tyfus i Sargon rzucili swoje bronie pod stopy Regisa. Sebt-bek zawahał się, ale w tym momencie nastąpiło coś, co nie mogło nastąpić w gorszym dla mieszkańców Ur momencie.

    Z głównego placu do wszystkich uczestników wydarzenia dobiegł dźwięk dzwona.

    pokaż spoiler D2 - Nieposłuszni? #lacunafabularniereptilianie


    -----------------------------------------------

    Uttu Tuttu ( @profesjonalna_skarpeta) - ŚMIERĆ
    Nisur ol Aib ( @ZdenerwowanyBialorusin) - ŚMIERĆ

    Ahum-Waqar - ŚMIERĆ
    Antum - ŚMIERĆ
    Aradegi - ŚMIERĆ
    Damuzi - ŚMIERĆ
    Lu-Shalim - ŚMIERĆ
    Pu-Dagan - ŚMIERĆ
    Puabi - ŚMIERĆ
    Puzur-Nirah - ŚMIERĆ
    Ubar - ŚMIERĆ
    Ushtur - ŚMIERĆ
    Zimri-Dagan - ŚMIERĆ

    Pozostali uczestnicy odnieśli minimalne lub znikome obrażenia.

    -----------------------------------------------

    DZWON! Sakriya mają czas do 29.07 do godziny 23:30, aby zjednoczyć się i uniknąć ofiary ze swojej grupy.
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    •  

      @lacuna:
      Sin

      -Kissara ! Kissara ! Gdzie jesteś ?! - krzyczał Sin przeciskając się przez tłum znajdujący się w Długim Domu.

      -Zamknij się.. Nic mi nie jest. - Kissara powoli wstaje zza przewróconego stolika.

      -To dobrze, widziałem jak jakieś dziewczyny zostały zabite i bałem się o Ciebie.

      -Nie jestem tak głupia, żeby zdechnąć w taki sposób.-

      Kissara udaję się do wyjścia.

      -Dokąd idziesz?

      -Do domu.

      -Widziałaś brata?

      -Napieprzał jakiegoś człowieka od Rady.

      Sin szybko pobiegł w głąb sali i zobaczył jak Zabu okłada pięściami martwego już ochroniarza.

      - Giń Śmieciu !! Jaszczurzy sługo !

      Sin podbiegł i zaczął odciągać syna.

      -Zostaw go, już nie żyje, odpuść powiedziałem ! - powtarzał coraz głośniej Sin.

      Będąc odciągany przez ojca dalej kopał truchło i wykrzykiwał:

      -Rozniosą was sługusy Jaszczurów ! Zdechniecie !

      Towarzystwo tylko patrzyło jak Sin stara się odciągnąć syna z całych sił.

      Rozległ się dzwon i Zabu się uspokoił. Wyrwał się ojcu i pobiegł w stronę domu. Dodał tylko odpychając go:

      -Muszę iść się przygotować.

      Sin zmęczony udał się w strone placu, próbując uspokoić emocje od tego co się właśnie wydarzyło w Długim Domu

      #lacunafabularniereptilianie
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (20)

  •  

    Dada Tuttu - alchemik

    Ostatnie dni upłynęły Dadzie na gromadzeniu zapasów potrzebnych do sporządzania mikstur alchemicznych. Pracował przy tym z jeszcze większym zapałem, niż zwykle miało to miejsce, bo pozwalało mu to kompletnie odciąć się od reszty społeczności i odsunąć niepokojące myśli o dławiącej wszystkich ponurej szarzyzny dnia codziennego, teraz w dodatku zabarwionej krwią ostatnich wydarzeń. Te wstrząsnęły alchemikiem. Śmierć była coraz bliżej. Groziła jego przyjaciołom, groziła jego rodzinie, zaglądała wreszcie coraz śmielej w kierunku naszego badacza roślinek. A co, jeśli nie zdążymy? Jeśli wszystkich nas zaleje? Jeśli wszyscy zginiemy? Jeśli…
    Myśli Dady zostały przerwane przybyciem Murrukama. Dada szybko się pozbierał i z właściwym alchemikom taktem i serdecznością powitał szanowanego przez wszystkich medyka.
    - JESTĘ ALCHEMIKĘ! KTO PRZYBYŁ TUTAJ MI PRZESZKADZAĆ, JESTEM BARDZO ZAJĘTY, BARDZO!
    - Mnie też miło ciebie widzieć, Dado. Podczas ostatniej wyprawy naszej ekipy zdołaliśmy dokonać kilku wspaniałych odkryć w zigguracie sumeryjskim…
    - … TO FAJNIE, A JA JESTEM ALCHEMIKIEM!
    - Tak, ekhm. Jak już mówiłem dokonaliśmy wspaniałych odkryć. Jednym z nich jest ta oto tajemnicza mikstura z sarkofagu z krypty pod tym zigguratem. Pomyślałem zatem, że jesteś kompetentną osobą do tego, by przyjrzeć się jej.
    - TAK! Oczywiście, jestem NIEBYWALE kompetentny. Mało tego, jestem też niezwykle zapracowany, bo mam ważne rzeczy do zrobienia, musze tu gromadzić… eee… ten seler… ZAPASY! Zapasy dla całej społeczności, ale dla ciebie na pewno znajdę czas, mój drogi, by przyjrzeć się… eee.
    - Miksturze, NIE piwu, NIE kebabowi, NIE roślinkom.
    - eee, tak, przyjrzę się tej miksturze! Oczywiście!

    --------------***---------------

    Dada krzątał się w swojej pracowni, uporządkowywał swoje naczynia. Trzeba w końcu zbadać ten flakon. W tym celu wyjął podstawową aparaturę i zamyślił się. W sumie co takiego może być w jakimś starym sarkofagu? Gdyby to było coś cennego, to by nie chowano tego z trupem, hmm.
    Flakon z tajemniczą substancją stał na środku stołu. A może to po prostu wino? Jakiś dobry trunek, ulubiony napój władcy, z którym chciał, by go pochowano? To brzmi najbardziej rozsądnie. Niemniej pić to od razu chyba nie warto. To by było lekkomyślne. To tak jakby badacz fauny zauważył nowe zwierzę i chciał je koniecznie kuci, kuci dotknąć, przecież takie rzeczy nie mają racji bytu. Trzeba takie rzeczy najpierw zbadać. No dobra, przeleje się, poleje, może trochę wyleje, ale dowiemy się, z czym mamy tutaj do czynienia. Hmmmm, najlepiej by było z czymś słodkim, nie przepadam za wytrawnymi winami.
    Alchemik wziął flakonik, z radością go sobie podrzucił, podszedł do swojego zestawu i już miał się zabrać do pracy, gdy nagle …
    ŁUP!
    - CZEKAJ! TA MIKSTURA JEST SZALENIE NIEBEZPIECZNA! Przeczytaliśmy tablice i było o niej, że jej jad jest tak silny, ŻE JA PIERDOLĘ! - wykrzyczał w progu Drabulok.
    - Chwila… jak to… że… O JA PIERDOLĘ! – zafrasował się Dada.
    Trzeba będzie podejść do tego zupełnie inaczej. Z winka rocznik „ten-dobry” nici.

    #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania
    pokaż całość

    źródło: i0.wp.com

  •  

    Nieposłuszni #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania

    -----------------------------------------------

    - Zummabu, przemyśl to co powiedziałeś. - zaczął spokojnie Ur-Shak. = Kto będzie egzekwował twoją godzinę milicyjną? Ty? Może i kiedyś byłeś wielkim wojownikiem, ale obecnie jesteś upartym starcem. Ta garstka kilku lojalnych ci wojowników? Nie macie dość władzy, aby nakazać tym ludziom cokolwiek. Tym ludziom, którzy pierwszy raz od 30 lat mają nadzieję na wolność, ty chcesz bezlitośnie podciąć skrzydła. Ostrzegam cię. Odwołaj ten zakaz, bo komuś się może on nie spodobać. I ktoś, nie ja, nie wiem kto, ale ktoś, może podjąć kroki, niekoniecznie pokojowe, aby ten zakaz znieść.

    W Długim Domu zapadła grobowa cisza. Nikt nie śmiał szeptać, by nie zwrócić na siebie uwagi. Ur-Shak swoją pewnością siebie onieśmielał niejednego mieszkańca. Zummabu wstał ze wściekłością w oczach. Zacisnął pięść, szukając jakiejś celnej riposty, ale nic nie przychodziło mu do głowy. Z sytuacji uratował go Ur-Zababa, który również wstał i skierował spokojnym, acz zdecydowanym tonem swoje słowa w stronę Ur-Shaka.

    - Tak, jesteśmy starzy, nic nie umknie twojemu bystremu oku. Jest jednak coś, czego Twoje oko nie widzi. Chronimy Was przed samymi sobą. Bez nas jesteście gotowi się pozarzynać o byle bzdurę. Grozisz nam, nie wiedząc jakie konsekwencje niosą twoje słowa.

    Spojrzał w stronę Ayi.

    - Myślisz, że utrudnianie twoich nocnych schadzek warte jest zabijania nas? Pierwsza krzyczałaś, że młodzi muszą się stąd wynieść, a teraz gdy chcemy was chronić przed mordercami, nagle to my stajemy się tymi złymi? Powtórzę - chronić przed mordercami, którzy SĄ WŚRÓD NAS.

    Ostatnie słowa Ur-Zababy sprawiły, że po większości zgromadzonych spłynął zimny pot.

    - Jesteś młoda, gadasz dużo i głupio, no i nie zapominajmy że jesteś kobietą. Puścimy twoje żałosne spiski w niepamięć. Co do Ciebie Ur-Shaku - zwrócił się w stronę mężczyzny - Masz dar zjednywania sobie ludzi. Dar, który wykorzystujesz w szkodliwy i niszczycielski sposób. Za swoje groźby zostaniesz poddany sądowi przed naszym obliczem. Do tego czasu zostaniesz uwięziony. Pu-Dagan, Zimri-Dagan - wtrącić go do klatki w piwnicy. Damuzi - przygotuj na placu szubienicę, tak na wszelki wypadek. Tut, Inanna-Lu - przeszukajcie jego domostwo.

    Zgromadzeni nie mogli uwierzyć w to, co usłyszeli. Już dawno nikt nie stawał przed surowym, acz sprawiedliwym obliczem Rady Starszych. Aya jęknęła cicho, zacisnęła pięści i wybiegła z Długiego Domu. Pozostali zgromadzeni zaczęli patrzeć po sobie.

    -----------------------------------------------

    Ur-Shak ( @Akumulat) ma zostać aresztowany. Możesz podjąć nieobowiązkową decyzję do 28.07 do 18:00. Pozostali mogą wziąć udział w wydarzeniu, plusując odpowiednie decyzje również do 28.07 do 18:00. Udział NPC oraz ich decyzje zostaną podane po tym terminie.
    pokaż całość

    źródło: er1871.pl

  •  

    Pył #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania

    -----------------------------------------------

    Aya nagle krzyknęła, po czym osunęła się na ziemię. Zszokowany Buriasz momentalnie doskoczył do dziewczyny. Odetchnął z ulgą. Choć po podniesieniu jej powieki zobaczył wywrócone do góry oczy, to oddychała spokojnie i miarowo. Po chwili ocknęła się i gdy zrozumiała, że Buriasz się nad nią nachyla, uśmiechnęła się.

    Popijali samogon, wtuleni w siebie i wpatrzeni w tańczący płomyk kaganka, gdy Buriasz przerwał ciszę łagodnym głosem.

    - Gdzie zginął Zur-Saran?

    Aya puściła objęcia mężczyzny i lekko odepchnęła go od siebie. Niezrażony wziął głębszy łyk napoju i przysunął się do niej.

    - Pokaż mi, gdzie zginął, nie musisz tam ze mną iść, pomóż mi tylko przejść przez mur.

    Aya patrzyła na swojego kochanka mieszanką smutku i niezrozumienia z nutą nienawiści.

    - Bałeś się zapytać przed?
    - Trochę... - przyznał Buriasz - nie mogłem przewidzieć twojej reakcji

    Aya wzdrygnęła się, po czym westchnęła zrezygnowana

    - Poczekamy do świtu, nie chcę łamać godziny milicyjnej. Tymczasem pójdę się zdrzemnąć. Nie budź mnie i nie dotykaj więcej.

    Alchemik skinął głową, po czym sam udał się na spoczynek w drugim rogu izby.

    * * *

    O świcie Aya poprowadziła Alchemika przez wyłom w murze. Wskazała dłonią miejsce, po czym burknęła coś pod nosem w stylu "wiesz jak wrócić", kończąc zdanie niepochlebną obelgą. Buriasz już tego nie słyszał, bowiem skierował się w stronę wskazanego przez Ayę miejsca.

    Ku jemu zadowoleniu okazało się, że spopielone prochy mężczyzny nadal tam są. Z zaskoczeniem stwierdził, że pośród biało-szaro-czarnych grudek popiołu zdają się mienić zielonym blaskiem tajemnicze kryształki. Nie wiedział, czy połysk jest wynikiem poświaty bariery, dlatego postanowił zbadać popioły Zur-Sarana w izbie przy świetle kaganka.

    -----------------------------------------------
    @Jaqbasd-
    Prace nad badaniem popiołów Zur-Sarana będą dostępne od następnej tury.
    pokaż całość

    źródło: ak6.picdn.net

    •  

      Pył c.d.
      Alchemik Buriasz

      Bariera. Kolista ściana zieleni. Bycie tak blisko niej przyprawiało go o uczucie niepewności, włosy na jego rękach mierzyły w przód. Wiedział, że jeśli teraz się potknie, jeśli teraz ktoś postanowi pchnąć go - chociażby dla żartu - skończy dokładnie tak samo jak znajdujące się przed nim prochy.
      Zabrał się ze świstem wciąganego nosem powietrza do pracy. Rozłożył na ziemi przygotowany wcześniej materiał i ostrożnie przekładał na jego wierzch ludzkie szczątki. Czy czuł się z tym źle? Nie, nie widział w swoich czynach czegoś krzywdzącego, przecież ten człowiek i tak był już martwy. Jego umysł ożywiało uczucie przyjemnej euforii. Wiedział teraz jakie może być źródło tego, na co wcześniej natknął się przypadkiem. Związał ze sobą cztery rogi płachty, otrzepał ręce i postanowił ruszyć w drogę powrotną. Przechodząc przez wyłom w murze poranny wiatr przywiał w jego stronę resztkę zapachu dziewczyny, która go tu przyprowadziła. Aya. Idąc dalej w dół drogi, myśli alchemika stawały się coraz bardziej posępne. Lubił młodą dziewczynę i nie chciał jej stawić w takiej sytuacji. Większość z wczorajszego biegu wydarzeń potoczyła się dla niego za szybko, a on nie potrafił odpowiadać „nie”. Teraz został tylko ten stan w którym wiedział, że zrobił coś okropnego, ale zrobił już tyle podobnych rzeczy wcześniej, tyle razy już zawiódł i z każdą z nich coraz bardziej kolejna porażka stawała mu się obojętna.
      Z ciężkich myśli wyrwał go głośny stukot prującego na pełnych obrotach obok niego jeźdźca na koniu. Uskoczył szybko na pobocze prawie tracąc równowagę. Kątem oka zauważył za lejcami samego Drabuloka.
      -Hej, patrz jak jedziesz! – wykrzyczał do opadającego kurzu – Śpieszy się, jakby ktoś miał kurde umrzeć. – dodał już sam do siebie idąc dalej.
      Będąc już prawie przy domu zauważył czekającego pod jego drzwiami Amela. Ten na jego widok zerwał się sprintem w stronę Buriasza i zaczął skakać wokół niego wypytując:
      -CO TAM MASZ? CO NIESIESZ? POWIEDZ, POWIEDZ! – Alchemik nie odpowiedział słowem. Otworzył drzwi do domu i postawił zawiniątko na stole od razu je rozwiązując. Fragment pozostałości - teraz już mocno przeorganizowany - zdawał się jeszcze zachować na tyle, że można było rozpoznać w nim kształt. Amel stanął w progu mając widok na całą zawartość i w momencie zbladł. Spojrzał pytająco w stronę Buriasza. Ten zupełnie obojętnie rzekł:
      -Znajdź mi Nisura. Powiedz, że go szukam. Będę potrzebował jego pomocy.

      #lacunafabularniereptilianie
      #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania
      pokaż całość

      źródło: Prochy na zielono.jpg

  •  

    Tabliczka z sarkofagu #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania

    @Queltas @Zeroskilla
    -----------------------------------------------

    Drabulok wręczył Jurandowi znalezioną w zigguracie tabliczkę. Ślepiec uważnie ją zbadał, szukając palcami drobnego pisma w jej zakamarkach, jednak wydawało się, że najważniejsza treść znajduje się tuż przed jego nosem.

    - Dawno już nie używałem sumeryjskiego, ale zobaczymy co się da zrobić.

    Przesuwał powoli palcami po dobrze zachowanej i mało wytartej tabliczce, co jakiś czas wracając do niektórych znaków. Pozostali zgromadzeni w Długim Domu z uwagą wpatrywali się w ślepca. Gdy skończył, odłożył ją na kolana i odwrócił głowę w stronę Drabuloka.

    - To wiersz, za to z bardzo interesującą treścią. Mam nadzieję, że nikt nie otwierał jeszcze flakonu?

    * * *

    O Wielki Uruku, przybył Twój sługa,
    by służyć ci w walce cały aż płonie,
    Ścieżka królewska, choć była niedługa,
    Do walki jam gotów, mam w rękach dwie bronie


    Mieczem ugaszę ludzkiego wroga
    Każdy z Akkadu uklęknie przede mną
    Nawet w dniu próby nie zmiażdzy mnie trwoga
    Do tchórzy odczuwam pogardę bezdenną


    W drugiej mej dłoni zła ekstrakt trzymam
    Co bratu na uczcie nie stawiaj na stole
    Ni płyn to, ni gaz, a w moment zabija,
    Bo jad jest tak silny, że ja pierdolę.


    Prawa na ludzi, lewa potwory
    Martwe me ciało ogarnia ekstaza,
    rozlewać psią krew tak bardzo jam skory,
    A gardło aż pragnie, by krzyknąć...


    "Zaraza!"
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    •  

      @lacuna:
      Zanim ślepiec dokończył czytać wiersz Drabulok już przeskakiwał ponad stołami w Długim Domu. Kilka dzbanków rozbiło się z hukiem na podłodze tak samo jak tyłki odpychanych osób które znalazły się na jego drodze do wyjścia.

      Gdy wypadł z budynku przyłożył dwa palce do ust i zagwizdał głośno.
      - Furion! Do mnie! - krzyknął a jeden z rozprzęgniętych na popas ogierów z rydwanu odwrócił łeb i przygalopował na wezwanie. Drabulok bez zawachania wskoczył na koński grzbiet na oklep bez siodła i ruszył przed siebie.

      Ostatnie co pamiętał to że badaniami zawartości flakonu miał się zająć Dada Tuttu. Gdy galopował uliczkami Ur w stronę jadłodajni Tuttów zdążył tylko pomyśleć "Oby nie było za późno".
      pokaż całość

  •  

    Alkoholik spotkał Tropiciela #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania

    -----------------------------------------------

    Pushu-ken chwiejnym krokiem przemierzał ulice miasta. W ręku trzymał dzban z ułamanym uchem, z którego od czasu do czasu brał niewielki łyk. Starał się nie upijać, bo tylko alkoholicy chodzą pijani. On alkoholikiem nie był, co najwyżej okazjonalnym moczymordą, jak wszyscy w mieście. Nikt zresztą nigdy nie potrafił poznać, czy jest pijany czy nie, w końcu dawno już nikt mu tego nie powiedział w twarz.

    = Głupcy - pomyślał.

    Wszedł do domu, w którym znajdował się Diego. Mijał w drzwiach Takurtumę, która nawet nie zaszczyciła go swoim spojrzeniem. Diego poprawiał szatę, kiedy zauważył wchodzącego Pushu-kena.

    - O co chodzi? - zapytał chłodno
    - O łom Krom kal-szeka.
    - Masz na myśli mój łom?

    Tropiciel podniósł leżący obok łóżka pręt z brązu. Oczy Pushu-kena zaświeciły się.

    - Powinieneś mi go oddać.
    - A dlaczego? - Diego udał zaciekawienie.
    - Jestem w stanie go lepiej wykorzystać niż ty. Dla ciebie to tylko kawałek żelastwa. Dla mnie ma znacznie większe znaczenie.

    Obaj mężczyźni zmierzyli się wzrokiem.

    ----------------------------------------------------

    @gasior22 @Kroomka - wyniki dyskusji z tego wątku będą wiążące dla przygody
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    #lacunafabularniereptilianie #lacunafabularnieczarnolisto

    Yo-Ur-Ando - błądzący w ciemnościach

    Ciemności. Brak światła. Nic
    .
    .
    .
    .

    Ktoś mógłby pomyśleć że tak się nie da żyć. Nie ma nic. Ale ten ktoś byłby w błędzie.

    46 lat. Od początku nie widział nic. Nie żałował, bo nie wiedział czego żałować. Nie potrzebował oczu.

    Palce. Uszy. Nos. Dotyk. Słuch. Zapach. Smak. Czytał świat całym sobą. Czasem mogłoby się wydawać, że lepiej niż ci którym oczy nie odmówiły posłuszeństwa.

    Miał 16 lat kiedy pierwszy raz pojawiły się Jaszczury. Czy aby na pewno Jaszczury? Tak ich nazywano, ale Jurandowi wcale one nie przypominały jaszczurek. Nie pachniały jak gady, inaczej brzmiały. Jurand nie miał okazji dotknąć ani posmakować przybyszów, ale wiedział że coś jest z nimi nie tak.

    "Przepędzili nas od Wielkiej Rzeki.. Wycięli nas, wielu, w dolinie. Czuć było słońce. Flo-ur poległ przeszyty ich bronią, rażącą z daleka. Poświecił się by uratować wielu. [...] Zajmujemy centralne domy niedaleko Długiego Domu. Przychodzą po nas. Dzwon obwieszcza przybycie"

    Czytał spisane przez siebie historie. Palce były jego oczami. Musiał to zapisać, bo wiedział że żyć wiecznie nie będzie. Z każdym dniem jego szansa maleje. Inni, o ile będą, muszą się dowiedzieć co tu się stało. A Jurand? Jemu jeszcze zostało jedno pragnienie, spojrzeć prosto w oczy Jaszczura. Spojrzeć oczami innych. By dostrzegli światełko w tunelu, nadzieję i szansę na pozbycie się nieproszonych. Choćby miał być to jego ostatni ruch. Zrobi go.
    .
    .
    .
    .
    .
    .

    Lecz jeszcze nie dziś.
    pokaż całość

    źródło: 61396385_310036469919477_2713170225783423440_n.jpg

  •  

    Drzwi otworzyły się a w progu staną mężczyzna przed trzydziestką. Hoid spojrzał niepewnie na przybysza i już chciał pytać czego chce lecz wtedy tamten przyłożył palec do ust i rozejrzał się jakby wpatrując czy w pobliżu nie ma jakichś nie proszonych oczu i uszu. Podszedł po chwili do badacza i przemówił.
    - Wiedziałem że jesteś czarodziejem ale nie sądziłem że potrafisz czyni takie rzeczy - spojrzał na osłupiałego Hoida i zorientował się w czym rzecz. - To ja Agum, choć teraz nazywam się Gorn. Powinienem odpuścić sobie na tamtym dzwonie z tak pochopnym czynem jednak nie mogłem się powstrzymać przed atakiem na te bestie, jednak ty panie nie pozwoliłeś swojemu słudze zginąć i przeniosłeś mego ducha w inne ciało, w ciało Gorna. Dziękuję. - Skłonił się nisko teraz już Gorn w stronę badacza.
    - Kto ci kurwa pozwolił ginąć gdy miałeś zadanie do wykonania? Mam nadzieje że to był ostatni raz kiedy miałeś w planach umieranie. - Wiedział że Agum uważał go za czarodzieja choć nim nie był, a wszelkie próby uświadomienia Aguma nic nie dawały. Postanowił więc po prostu przyjąć to do wiadomości że Agum siedzi teraz w ciele Gorna i nie zastanawiać się nad tym.

    Agum albo raczej Gorn w tej sytuacji opuścił głowę na znak skruchy wiedząc że nie ma możliwości żeby Hoid powtórzył te czary i postanowił pójść jak najszybciej wykonać powierzone mu zadanie.

    @KrzemowyDuch
    #lacunafabularniereptilianie
    pokaż całość

    źródło: 1-24-Diecast-Model-dla-Delorean-Time-Machine-Z-Powr-t-Do-Przysz-o-ci-3.jpg_640x640.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #lacunafabularniereptilianie

0:0,0:0,0:4,0:1,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:1,0:0,0:2,0:0,0:0

Powiązane z #lacunafabularniereptilianie

Archiwum tagów