•  

    #lacunafabularnieczarnolisto
    #lacunafabularniestarwars

    Jakiś czas temu, gdzieś w Galaktyce

    [...]rbald. Ech. Musisz uważać, przecież to może skutkować totalnym wybuchem nieufności!

    - Spokojnie Cumpl-uu. Przecież nic złego nie będę robić, a wręcz przeciwnie.

    - No, ale ktoś może poczuć się urażony czy oszukany!

    - cóż, miejmy nadzieję że się nie wyda i wszystko się uda.

    ------------------------+---
    pokaż całość

  •  

    S1 - Dzień Sądu #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    Kanclerz nie mogła powstrzymać wrażenia, że znowu łyknęła zarzutkę kromki.
    - Ileż można łapać się na tą samą rzecz? - pomyślała, tak jak dziesięciu innych mirków.
    top kek

    źródło: lumiere-a.akamaihd.net

  •  

    "Gdzieżeś Lucyno?!", wołają dziatki,
    Jakież trzymają cię dziś wydatki,
    Gdzie ten wpis, gdzie ta przygoda,
    Która nam punkty autyzmu doda,
    My tu czekamy, schniemy z tęsknoty,
    Senat i Jedi, od gofrów roboty,
    Wracaj tu szybko, daj już nam cele,
    A ten cringe piszę pijany w niedzielę.

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto pokaż całość

  •  

    #lacunafabularnieczarnolisto
    #lacunafabularniestarwars

    Królewski prom spokojnie doleciał na Coruscant. Hangar do którego kontrolerzy lotu skierowali statek bliźniaków był rozległy i wysoki, a przy tym prawie całkowicie pusty. Prawie, bo przy drzwiach już czekał komitet powitalny. Piloci statku delikatnie posadzili maszynę, po czym jej drzwi otworzyły się. Dla bezpieczeństwa, najpierw wyszło z nich kilkoro żołnierzy, następnie pani Shxi, a tuż za nią, skryci za jej plecami, Esca i Desna.

    — Jako oficjalny przedstawiciel Republiki, pragnę powitać panią senator na Coruscant. Nazywam się Dolores Fitch, i jestem tu, aby zapoznać nowo przybyłego senatora z Senatem, i wszystkimi jego aspektami — postać wcześniej stojąca przy drzwiach zbliżyła się do pani Shxi i odezwała dostojnym tonem

    — Bardzo mi miło, ale ja nie jestem osobą, a raczej osobami które szukasz — to są senatorowie — sprostowała po czym odwróciła się, pozostawiając bliźniaków na widoku

    Przedstawicielka Republiki, była wyraźnie skonfundowana sytuacją, aż na jej policzkach pojawiło się lekkie zaczerwienienie. Szybko jednak postanowiła naprawić swój błąd.

    — Jako oficjalny przedstawiciel Republiki, pragnę powi...

    — To już znamy, nie musisz nas wszystkich zanudzać — pani Shxi jednak szybko przerwała zbędną paplanine, sprawiając, że zaczerwienienie na policzkach Dolores powiększyło się.

    — No więc... Eee... To może przejdźmy do oprowadzenia po... budynkach Senatu. Ruszajmy...

    ____________________________________________________

    — W tym magazynie trzymamy droidy protokolarne przeznaczone dla użytku senatorów. Pozwólcie, że zademonstruje.

    Dolores wyjęła zza płaszcza mały pilot, za pomocą którego uruchomiła jednego z stojących tam C-3PO.

    — Myślę, że ten model pomoże w kontakcie państwa senatorów z resztą przedstawicieli i dyplomatów.

    — Niepotrzebny nam droid tłumaczący — Porozumiewamy się w basicu — I to zapewne lepiej niż ty — odpowiedzieli Esca i Desna

    — To senatorowie wszystko rozumieją? Cały czas milczeli, więc pomyślałam, że nie znają basicu dlatego potrzebny jest droid — policzki Dolores już kolejny raz dzisiaj zmieniły barwę na czerwoną — Ja, ja...

    NIE MA DOWÓD NA TO, ŻE MANDALORIANIE WIEDZIELI O RZEZI CATHAR

    Uruchomiony droid zaczął wykrzykiwać jakieś dziwaczne frazesy, wprawiając w osłupienie wszystkich zgromadzonych, nawet dotychczas stoickich bliźniaków. Dolores próbowała użyć pilota do wyłączenia go, ale drżące palce skutecznie uniemożliwiały to.

    — Ja wszystko wyjaśnię... Ten droid należał wcześniej do senatora Junasa Korde-Mokke z planety Szuria. Był dość... ekscentryczny...

    — I tacy ludzie są senatorami... — mam nadzieje, że nie będziemy musieli się często kontaktować — odparli Esca i Desna

    — Nie, dwa miesiące temu potknął się o próg — odpowiedziała Dolores, wciąż próbując wyłączyć wadliwego C-3PO

    NA DNIE KALAMARU ŻYJĄ QUA QUA QUA QUARRENOWIE

    — Rozumiem, że pod określeniem „potknął się o próg” kryją się przegrane wybory? — pani Shxi próbowała dowiedzieć się trochę więcej, niezadowolona z szczątkowej odpowiedzi Fitch

    — To nie jest żadna metafora, potknął się o próg i doznał wstrząsu mózgu, od dwóch miesięcy pływa w backcie. Ale z każdym dniem jest coraz lepiej!

    REPUBLIKA GALAKTYCZNA POWINNA ZOSTAĆ ZNISZC...

    Fitch w końcu udało się unieruchomić droida, choć teraz już cała jej twarz była czerwona z wstydu. Ręce jej drżały, a rozbiegane oczy nie sprawiały dobrego wrażenia. W opinii bliźniaków, wystarczyłaby zaledwie iskra, aby przedstawicielka Republiki wybuchła płaczem. Bliźniaki postanowiły jednak skrócić jej męki.

    — Jesteśmy zmęczeni — pokaż nam nasze kwatery.

    — Kwatery, ach tak! Kwatery... Chodźcie za mną — po czym wszyscy skierowali się do skrzydła mieszkalnego
    pokaż całość

    źródło: D5Qg8rKWkAMFQlT.jpg

  •  

    Mistrz Aqumulus siedział w swojej celi w podziemiach Akademii Jedi na Javinie. W czasie, gdy padawani mieli zajęcia, bądź trenowali, albo w inny sposób integrowali się, on wolał pobyć sam. Przegladał holonet na swoim datapadzie. Oczywiscie taki spec od elektroniki nie bedzie używał prostego datapadu z marketu. Procecor kupiony na giełdzie Tatooine, dysk sciągany specjalnie z Zewnętrznych Rubierzy, wyświetlacz zawinął z jednego ze zniszczonych droidów na ostatniej misji. Nic nie może sie zmarnować. Całość kosztowała mniej wiecej połowę tego co w zwykłym sklepie, a sprawował się dużo lepiej, jescze tylko podkręcić procesor i pogrzebać w logach... Niby standardowy system stabilniejszy, ale mistrz woli mieć kontrolę nad pamięcią.
    Właśnie przeglądał swoje ulubione forum. "Hahaha" zaśmiał się w myślach "nie wytrzymię, chłop zrobił z droida HK-47 gofrownicę, hahahaha" ZAKOP. ODPOWIEDZ. Klik. "Widzę, że jesteś dumny ze swojego projektu. Ale może wyjaśnisz z czego? Z tego, że HK-47 użyłeś w gofrownicy? Przerost formy nad treścią. Ale przed kolegami będziesz szpanował jaką to ty (specjalnie z małej litery) masz gofrownicę. Może byś lepiej wykorzystał HK-47?" WYŚLIJ. "Kurła. Otaczają mnie sami idioci, nikt nie pomyślał, że do gofrownicy lepszy jest droid HK-46, ma mniejszy pobór mocy do aplikacji termicznych i znacznie lepszy interfejs człowiek-maszyna." Jego rozmyślania przerwał dźwięk komunikatora. Aqumulus lekkim pchnięciem mocy nacisnął na urządzenie na swoim nadgarstku, a z niego wyrosnął mały, hologramowy padawan.
    - Mistrzu Aqumulusie, możesz do nas przyjść? Mistrz Stah Schek zaraz będzie prowadzić wykład z filozofii mocy, a nie może uruchomić projektora...
    - Dobrze, zaraz przyjdę.
    Gdy tylko skończył rozmowę wyświetliła się wiadomość tekstowa: "Mistrzu Coll, trzeba zmienić lotki w X-wingach na zimówki, wysyłamy chłopców z misją na Hoth".
    "Beze mnie, to ten zakład kiedyś padnie". - pomyślał.

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    GIF

    źródło: QDbR6Ih.gif (1.85MB)

  •  

    Mistrz Stah Schek poczuł ochotę na małe co nieco. Szybko ubrał szlafrok, kapcie i wyruszył na stołówkę. Bardzo starał się być cicho, żeby przypadkiem nie przyciągnąć uwagi Mistrza Lorisasa @Lisaros który już raz zwrócił mu uwagę, że zarówno nocne podjadanie jak i przemykanie korytarzami w samym szlafroku nie przystaje mistrzowi, a już na pewno nie członkowi Rady, który powinien dawać przykład... ble ble ble

    Zanurzony w tym niezbyt przyjemnym wspomnieniu Mistrz Stah Schek zamiast na stołówkę zawędrował do sali ćwiczeń. Ku swojemu zdziwieniu spotkał tu czterech młodych padawanów ( @execbb @Treant @kolorowy_jelonek @krakenzomg )
    - E... co Wy tu robicie po nocach? Kto Was tu wpuścił?
    - Morda Mistrzu! - wykrzyknął Jelodan aktywując swój miecz.

    Mistrz Stah Schek skamieniał. Myśli z prędkością błyskawic płynęły po jego głowie. A więc zaczęło się. Bunt Padawanów. Wiedział, że nic dobrego nie przyjdzie z babrania się Ciemną Stroną, ale nie spodziewał się, że wydarzenia potoczą się tak szybko. Rzucił szybkim spojrzeniem po sali. Czwórka padawanów uzbrojonych w miecze. On sam. Jedynie w szlafroku. Czyli szanse wyrównane. Mistrz Stah Schek nie był zwolennikiem walki, gdy szanse były wyrównane - to zdawanie się na ślepy traf. Zawsze lepiej po negocjować. Może coś się wydarzy. Może któryś z pozostałych Mistrzów zdąży wstać. Chyba, ze w pozostałej części kompleksu reszta padawanów właśnie morduje ich we śnie. Albo trwa bratobójcza walka między młodzikami wiernymi Jasnej Stronie Mocy i Zdrajcami. Trzeba działać!

    - Mordy Wy moje! - zza pleców Stah Schka dobiegł radosny okrzyk Mistrza Spocka @gasior22 - co tam? Ćwiczonko?

    Ahh... Stah Schek przypomniał sobie dziwny slang który ostatnio słyszał rozbrzmiewający w korytarzach Akademii. Momentalnie mu ulżyło. Postanowił połączyć przyjemne z pożytecznym - ostatnio miał problemy, żeby znaleźć stołówkę. Tylko jak to będzie po młodzieżowemu...
    - Kopsniemy się na świniarnię? Walniemy po M'nsterku. Co Wy na to... e... Ryjki?
    - ...
    - No co się tak gapicie!? Mistrz pyta czy idziemy na szamę!
    - Jasne Mordo! - krzyknęli uczniowie ochoczo kierując się w stronę kantyny.

    #lacunafabularniestarwars
    pokaż całość

  •  

    "DEMOKRACJA UPADA!!!"
    krzyczy wielki nagłówek hologazety, "Korupcja szaleje wśród senatu" dalej można przeczytać.
    -Hehe, znowu o nas piszą Xer - San szturcha siedzącego koło niego mężczyznę w garniturze.
    "Wczoraj rano nasze poufne źródła dotarły do informacji o koneksjach senatora Dustflayera"
    -A nie, nie tym razem - kręci głową z dezapropatą - jak myślisz, czy oni kiedyś zrozumieją różnice między demokracją i republiką?
    -To nie kwestia wiedzy, a tego co chce czytać publika, zachcą czytać o cycatych Twilekankach tańczących na głowie kanclerza, to im napiszą. Jak narazie na topie są fatalistyczne wizje upadku republiki. - Xer tłumaczy niespecjalnie przejęty.
    -Dziękujmy bogom wszystkim że nie mamy demokracji, z takimi wyborcami jak oni już dawno byśmy wygineli.

    __________________

    -Tak? Słucham, co pan chce? - nie miło odburkneła kobieta siedząca za biurkiem, bardziej była przejęta wyglądem swoich paznokci niż petentem który właśnie przyszedł.
    -Jestem senatorem, proszę okazać troche szacunku - urażony jegomość w nienagannym garniturze odpowiedział - byłem umówiony z panem Holo, na godzine 15.
    Sekretarka spojrzała na swój holoekran niechętnie.
    -Prosze wejść w takim razie - pokazała mu kciukiem na drzwi.

    Pokój do którego petent-senator wszedł jest bardzo przestronny, dzięki temu że znajduje się na szczycie jednego z wyższych budynków w okolicy i wielkiemu oknu, widać było piękną panoramie krajobrazu poniżej. Przy dużym, ciężkim biurkiem siedział tutejszy rezydent, senator układu Cor, przedstawiciel kombinatu Ni-Shon, San Holo. San siedzi pochylony nad paroma papierami, które co jakiś czas wymienia na inne ze stosów niedbale rozrzuconych na biurku, siedzi i mówi do siebie co chwile pod nosem.
    -Słucham - San wita oschłym głosem - pan Grey jak mniemam?
    -Gary Gray - poprawił go - przychodzę w tej sprawie o której wspominałem w wiadomości...
    "Tjaa, nie mam co robić tylko czytać tony wiadomości od jakiśc małoznaczących nudnych ludzi"
    -...którą mam nadzieje że pan odczytał.
    -Oczywiście, oczywiście.
    -No, więc kiedy można się spodziewać wznowienia dostaw?
    -Dostaw... hmmmm - San usilnie próbuje przypomnieć sobie czy wie o jakichkolwiek dostawach które są zawieszone - aaaach, tych dostaw, no jasne, zaraz tylko powiedz gdzie one miały trafić to wszystko zorganizuje - próbuje grać na czas.
    -Na Vicomomo, już 7 lat czekamy na ustalone partie dziurek do spodni.
    "Dziurek do spodni, Vicomomo, 7 lat temu..." rzeczy powoli układają się w całość w głowie Sana.
    -Na Vicomomo, taaak, bo widzisz mój drogi Greyu, usiądź sobie - wskazuje na fotel przed naprzeciwko jego samego.
    -Gray...
    -Bo widzisz, z wielką radością byśmy wznowili te dostawy do was, ale jest problem, taki tyci myci problem. Nie wiem czy pamiętasz, ale mieliśmy umowe, taką nie pisemną, gentelmeńską, bo myślałem że wy, Vicomomończycy, jesteście ludźmi honoru - San powoli splata rece patrząc na coraz bardziej zaniepokojonego gościa - i z tą umową jest problem, całkiem duży problem szczerze mówiąc.
    -Nie.. niee wiem o czym pan mówi - Gray luzuje coraz bardziej zaciskający się kołnież na jego szyi.
    -Prosze sobie nie żartować - mina Sana spoważniała w ułamku sekundu - doskonale pamiętam, kiedy to nie dostaliśmy wsparcia przy okazji wprowadzenia 74 poprawki do Kodeksu Centrohandlowego, przez to poprawka nie została przyjęta a my zostaliśmy z niczym, z wielomiesięcznych starań.
    -A a a ale to było 6 lat temu! Nie możecie nas odcinać od tak krytycznego zasobu!
    -Skądże znowu, pan nie dotrzymał umów, my także nie mamy obowiązku - spokojnie mu odpowiada.
    -Nasze fabryki bez tych dziurek nie mogą pracować! Ludzie nie mają pracy, potężny kryzys idzie, bedą umierać na ulicach!
    -Mógł pan myśleć wcześniej.
    -Oczywiście że myślałem, poparcie tych poprawek to byłoby ekonomiczne samobójstwo dla zewnętrznycy regionów! - Gray już stał niemalże krzycząc na Holo.
    -Samobójstwem politycznym było zerwanie naszej umowy - wysyczał przez zęby - za grosz rozumu.
    -Jeście bandą jebanych oszustów i szarlatanów, macie miliony dusz na sumieniu!!! - już nie wytrzymał, po czym ciszej dodał pochylając się nad biurkiem - Nigdy nie powinniśmy byli przyjmować układów korporacyjnych do Republiki.
    -A pan jest nieukiem, który nie rozumie podstawowych zasad funkcjonowania republik czy zasad ekonomi - oodpowiada, dodaje po chwili pokazując na drzwi - zjeżdżaj pan stąd póki jeszcze jestem na tyle łaskawy że nie wezwe ochrony.
    Sentaoe Gray chciał jeszcze coś powiedzieć, ale powstrzymał sie ze zgrzytem zębów, obrócił się na pięcie i niemalże wybiegł z biura, odprowadzony znudzonym wzrokiem sekretarki.

    __________________

    -...dlatego więc, wnioskuje by zatwierdzić poprawke paragrafu 17, w punkcie 124, sekcji czwartej Kodeksu Handlu Miedzyukładowego.
    San triumfalnie zakończa swój trwający już pół godziny wywód podczas obard senatu. Żadko kiedy frekwencja senatorów wynosi powyżej 50%, ale na tak, wydawałoby sie nie istotną sprawe, liczbe obecnych przedstawicieli można policzyć na palcach obu rąk.
    -Czy ktoś ma coś do dodania? - pyta na głos zastępca kanclerz, kóra po 7 godzinach żarliwej dysputy nie wytrzymała i wyszła. Pomimo usilnych starań, jego głosie było słychać "prosze zabijcie mnie".
    -Tak - mówi senator Padama, jedyna która oprócz Holo ma jeszcze wole by tu siedzieć i dyskutować - po pierwsze chciałabym zazna...
    -Naprawdę? Niech pani zlituje się nad nami, siedzimy tu już bite 13 godzin, bez żadnej przerwy - wtrąca się senator Ner - napewno pani ma jakieś ciekawsze rzeczy do roboty niż tu dalej walczyć z wiatrakami.
    Korzystając z widocznego wachania Padame, przewodniczący szybko wtrąca.
    -Tak więc, skoro nikt nie ma żadnych uwag, oficjalnie wporwadzamy te poprawki do paragrafu 17 punktu 124 bla bla bla, co oznacza koniec obrad, dziękuję wszystkim za przybycie, można się rozejść - mówi i natychmiast opuszcza podium kanclerski i wychodzi z sali senatu.
    Kolejni senatorowie parkują swoje pody i również wychodzą.Jedynie San Holo siedzi jeszcze w swoim i prowadzi szybką holorozmowe.
    -Tak tak, wszystko przeszło, można zaczynać operacje. Tylko wiecie, żebym znowu was nie musiał wyciągać z tego bagna jak ostatnio.
    -Oczywiscie panie Holo, znakomita robota, od razu zabieramy się do akcji.
    Połączenie kończy się, a już troche zmęczony senator przeciąga się ziewając potęznie.
    -Aaaaaaahh, kolejne zwycięstwo, jeszcze trochę i bedzie można przepchnąć dowolny papier który podstawi im się pod nos. Kocham Republike.

    #lacunafabularniestarwars
    #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: serveimage(18).jpg

  •  

    - Nazywam się Jakkai Zoidberg, od 20 minut jestem senatorem na Coruscant. Powoli zaczynam żałować nominacji. W nocy pizga, w dzień parówa. Zero wentylacji i brak kanalizacji robią swoje. Zgadza się, capi. Ehhhh..... skłamałem. Nie nominowali mnie do tego chlewu, wygrałem ją w karty od ojca.
    - Jakkai, Jakkai, Jakkai... Zmiłuj się, ojca ze stołka wygnałeś.
    - Kolego, uczciwie w makao przerżnąłeś.
    - PO PIJAKU SIĘ NIE LICZY!
    - Ja nie piłem!
    - Ale ja waliłem za nas dwóch! Niech mi ziemia lekką będzie...

    Fakt, ojciec nie żyje. Od temperatury mieszają mi się zmysły. A może to od wódy?

    - MÓWIŁEŚ, ŻE NIE PIJESZ.
    - MAAAMUSIUUU, Ja tylko żartowałem...
    - Oj Jakkai wstydu nie masz. Co to jest pół litra na takiego chłopa? Gdyby ojciec żył to by ci pokazał jak się wódę w mordę leje!
    _________________________

    TYMCZASEM NA ZEWNĄTRZ PAŁACU

    - PANIE ZOIDBERG, WYŁAŹ PAN Z PODNIESIONYMI MACKAMI! WIEMY, ŻE TAM JESTEŚ! Wszystko widać przez ściany.
    - Nic nie słyszy przez to szkło, poza tym nawalił się w trzy dupy, a ten dom jest ze szkła, wiesz jak tam jest gorąco!?, stargało go podwójnie.
    - Mmmm... tatooińska sauna, na wszelki wypadek wezwijmy statek medyczny.
    _________________________

    W barze na promie poznałem śliczną dziewczynę, poleciałem do niej moim najlepszym tekstem:

    - Dziewczynooo, daj mi sto procent!

    Ani się obejrzałem i było już po wszystkim.
    _________________________

    - Co on zwalił konia?
    _________________________

    Romans szybko przekształcił się w stały związek
    - Jakkai, jestem w ciąży.

    A jak związek to poważne decyzje.

    - Zmiłuj się, usuń...
    - Jak mam usunąć jak jajeczka już w chlewie złożone!?

    Nie wytrzymałem... i stało się.

    - YHYHYHY jak mogłeś mnie uderzyć? MNIE! Matkę swoich piskląt!
    - Nie prowokuj mnie, za to oberwałaś przede wszystkim! Puszczalska bladź. Byle komu na promie dała!
    _________________________

    - Co on płacze?
    _________________________

    - Co my tu mamy, o masz. Trzeba było gadać, że tatooińska sauna to bym z długopisem przyleciał, żeby akt zgonu wypisać a tak to nic tu po mnie.
    - Przykro nam Pani Zoidberg, słyszała pani doktora. Nic tu po nas.
    - Panowie, on musi wyjść z tego żywy! Podpisałam intercyzę.
    _________________________

    Razem z Anakinem, ewokiem Wicketem i wookiem Attichitcukeim, przehulałem w Mos Eisley cały majątek.
    - Żegnajcie, przyjaciele.
    - Żegnaj Zoidbergu.
    - Będzie mi was brakowało!
    _________________________

    - O KUŹWA, CHYBA CHCIAŁ NAS ZASTRZELIĆ.
    - Temperatura zrobiła swoje, i wóda zaczęła działać. Ehhh... tatooińska sauna, jak pójdę na emeryturę pomyślę o takiej dla siebie.
    - Panowie! Lepiej schowajmy się do rakiety, wsiadł na ścigacz...
    _________________________

    Belka podniesiona o jeden próg, wiatr niebezpiecznie wieje pod narty, ale to nie przestraszy młodego Mazocha. Chorągiewka Hoth uniesiona nad głową trenera, w myślach Cantina Band. Iiiii... MACHNĄŁ!

    - No i po chłopie...

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Miejsca: Statek Galak Pizzy niedaleko Courscant

    Erk siedział w swoim warsztacie w którym wymyślał jakieś szalone gadżety,roboty, bomby, miny albo naprawiał coś na statku. Leciała cichutko rytmicznie muzyka w radiu, a Erk powtarzał melodyjnie:
    -Czerwony kabelek…. Niebieski kabelek… Czerwony kabelek….Niebieski kabelek….
    Za progu wychylił się Han i zwrócił się do Erka:
    -Naprawiłeś ? – zapytał
    - Ale to rozniesie go rano, hi hi hi, tik tok tik tok – dalej powtarzał melodyjnie nie słysząc pytania
    Han wszedł do środka i powiedział głośniej:
    -Naprawiłeś to czy nie ?!
    -Aaaa. Co się skradasz?! Co się drzesz?! – odpowiedział zaskoczony.
    -Pytam czy naprawiłeś to ?
    -Tak, proszę
    - A czemu tak świeci ?
    -Nocny tryb, żebyś nie szukał po ciemku.
    Wychodząc podziękował i oddalił się Han z swoim nowo naprawionym budzikiem.

    Miejsce: Parking Planetarny przy siedzibie Senatu i Rady Jedi.

    -Ale zebrało się ludzi, pełno zakapiorów, polityków i tych śmiesznych rycerzyków światła – powiedział Krwawy
    - Świetna okazja do tego by zarobić!- odezwał się Han
    -Musimy zrobić dobre wrażenie, ulotki rozdałeś Han?
    -Jasna sprawa, z tymi kuponami rabatowymi wyrywali mi z rąk.
    -Hehe, dobra to rozpalaj piec bo zaraz odpalamy.
    Han poszedł w stronę kuchni zaczynać swoją robotę.

    -Gutzbag ! – wykrzyczał w górę
    -Tak ? – wychylił się z nad dachu statku
    - Jak nagłośnienie ?
    -Już kończę
    Minęło parę chwil, zgrzytów i pisków.

    -Zrobione! Odpalam .
    iiiiiiii Tu Galak Pizza, Zapraszamy na wyśmienitą Pizzę prosto z Ho’ot Pieca! Tylko teraz tylko dziś, 1 pizza w cenie 2 . Zapraszamy !
    - Erk! Muzyka teraz!

    JAZDAAAAA

    pokaż spoiler https://www.youtube.com/watch?v=upOQJHkDX1Y
    Jestem na dworze sam
    Deszcz pada mi na głowę
    Kredyty w łapie mam
    A wydać je nie mogę
    Z głodem idę przez ciemny las
    Rozświetlam datapadem drogę
    I widzę jedną z reklam, przy której tracę mowę
    I wracam, i wracam, i wracam se na chatę
    Zamówię se szamanie nie kurwa żadne danie
    I puka, i puka, i puka ktoś do drzwi
    I widzę Galak Pizze co skradła serce mi
    Ona by tak chciała jeść tu ze mną
    Kręcić Pizzę, po czym wydać bankroll
    Ona by tak chciała jeść tu ze mną
    Późną nocą, kiedy gwiazdy wzejdą
    Ona by tak chciała jeść tu ze mną
    Kręcić Pizzę, po czym wydać bankroll
    Ona by tak chciała jeść tu ze mną
    Późną nocą, kiedy gwiazdy wzejdą
    Napierdalamy w Coruscant
    Napierdalamy w Phaalia
    Napierdalamy w Mualiv
    Napierdalamy zawsze
    Napierdalamy w Yavin
    Napierdalamy w Ozillon
    Napierdalamy w Epheron
    Napierdalamy w Karov
    Napierdalamy w Kirov
    Napierdalamy w Abos
    Napierdalamy zawsze


    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto #galakpizza @Zeroskilla @Gregua
    pokaż całość

  •  

    - Nazywam się Spock. James Spock. Dla was Morda Spock – zwrócił się Jedi do zgromadzonych przed nim padawanami.
    - Kiedy wybieraliście swojego Mistrza, nie spodziewaliście się osobnika mojej rasy. Otóż pochodzę z planety Kalee, która znajduje się już poza zewnętrznymi rubieżami. Naszą rasę Kaleesh charakteryzuje to, że wierzymy iż wielkie uczynki doprowadzą do tego że po śmierci zostaniemy bogami oraz że wojna to kluczowa i święta praktyka. Ciężko nas spotkać w okolicy, ponieważ raczej nie zapuszczamy się zbyt daleko od domu. Wiele lat temu moi pobratymcy byli werbowani przez Sithów oraz szkoleni na mrocznych i niebezpiecznych wojowników. Wraz z upadkiem imperium Sithów w naszych ludziach pozostała tylko pamięć o dawnych zbrodniach popełnionych przez użytkowników ciemnej strony mocy. Od dziecka opowiadano mi o tym i chociaż u mnie na planecie często można było usłyszeć zdanie: „Za Sitha było lepiej” to osobiście byłem całkowitym przeciwnikiem ciemnej strony mocy. Miał na to też wpływ Mistrz Zaarbald, bo to On wykrył u mnie wrażliwość na moc oraz przyjął na swojego padawana. Kiedy w akademii wybuchła afera z mistrzem Spectrumem i ciemną stroną wielu moich kolegów zaczęło się nią interesować. Ale nie ja; wolałem w 100% poświęcić się jasnej stronie. Zaowocowało to tym że obecnie jestem jednym z potężniejszych użytkowników jasnej strony mocy. Dlatego wybraliście właściwego mistrza by rozwijać się w mocy i stać się jeszcze lepszym jedi
    - Ale Mistrzu…
    - Mordo, przypominam.
    - Przepraszam Mordo, ale my tylko spytaliśmy kiedy zaczynamy jakieś ćwiczenia – powiedział Exece Spiegel
    - Naprawdę? A to przyjdźcie jutro. Dzisiaj już tylko przeczytajcie wstęp do JSM książki Mistrza Zaarbalda. Wiecie że byłem jego pierwszym padawanem? To On mnie odnalazł i wyszkolił oraz sprawił że jestem tym kim jestem.
    - Ale wczoraj mistrz już kazał nam to przeczytać.
    - Naprawdę? Dobra, to idźcie na plac, zaczniemy trening. Jak spotkacie Mistrza Izaelo to go pozdrówcie ode mnie.
    Gromadka młodych padawanów wyszła entuzjastycznie rozmawiając na temat tego że rozpoczynają szkolenie.
    - Dobra, to teraz faktycznie już nie mogę ich spławiać i będę musiał wymyślić jakieś ćwiczenia. Ciekawe czy w archiwach znajdę ćwiczenia z zeszłych lat. – mruknął do siebie Spock
    – Cały czas się zastanawiam jakim cudem ktoś z takimi brakami wiedzy jak ja dostał tytuł Mistrza Jedi. Wygląda na to że tytuł Jedi można jednak kupić w każdym sklepie z tytułami – zaśmiał się Morda.

    pokaż spoiler Wołam swój oddział padawanów: @execbb @Treant @kolorowy_jelonek (nie mogę tylko oznaczyć krakenzomg) i wspomnianego @Yokaii


    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Dzień jak każdy w Akademii Jedi na Yavin 4. Rzesza Jedi poświęcała czas na doskonalenie się w zakresie władania Mocą i bronią świetlną. Bądź poświęcała czas na grę w pazaaka, co akurat niezbyt podobało się większości mistrzów. Korytarzami Akademii przechadzała się jedna postać, doglądająca od czasu do czasu treningu któregoś z Jedi...

    Postać niepostrzeżenie weszła do sali, gdzie Mistrz Spock, czy też Morda Spock, jak wolał by się do niego zwracać, trenował swoją gromadkę padawanów.
    - To teraz poćwiczymy obronę przed wieloma przeciwnikami. Jelodan, broń się. - Rzucił Mistrz Spock, gestem ręki nakazując reszcie padawanów zaatakowanie Jelodana.
    Mimo iż widać było, że młody padawan nie ma zamiaru łatwo dać się pokonać podczas tego treningu, jego obrona została dość szybko, mniej więcej w piętnaście sekund, przełamana.
    - Jeszcze raz! - rzucił Mistrz Spock.
    I tym razem Jelodan nie był w stanie wytrzymać naporu pozostałych uczniów Mordy dłużej niż dwadzieścia sekund.
    - Jeszcze raz! Jelodan, musisz być szybszy! - po Mistrzu Spocku widać było lekkie podirytowanie.
    - Problem tutaj nie tkwi w szybkości twojego padawana Mistrzu, tylko w złej technice.
    W tym momencie postać wyszła z cienia i obecni w sali dostrzegli jej obecność.
    - Mistrzu A..aa... Mistrzu Archil! - wydusił z siebie stojący najbliżej Auron Jor, zaskoczony nagłym pojawieniem się jednego z najważniejszych Mistrzów w Akademii.
    - Mistrzu, co rozumiesz przez złą technikę? - powiedział Mistrz Spock, niewiele mniej zaskoczony pojawieniem się kolejnego Mistrza od swoich padawanów.
    - Twój padawan, trzymając miecz świetlny za daleko od ciała, nieustannie odsłania lewy bok, co w realnej walce jest gwarancją szybkiego zgonu. - widząc zaskoczoną minę Mordy rzucił jeszcze - Tak, wiem że Mistrz Zaarbald dokładnie tak cię uczył i w wypadku waszej dwójki możecie pozwolić sobie na zignorowanie tego, ale to nie dotyczy każdego. Przecież tu ewidentnie widać, że twój padawan nie może sobie pozwolić na tak śmiałe ruchy podczas walki! Przynajmniej nie teraz..
    - Aaa..ale.. - zaczął Mistrz Spock, jednak przerwał wiedząc że z Mistrzem Archilem dyskusji nie wygra - Dobrze Mistrzu..
    - No to jeszcze raz Jelodanie, tylko teraz weź pod uwagę moją sugestię. Miecz świetlny bliżej ciała!
    Tym razem Jelodan zdołał wytrzymać napór przez ponad półtorej minuty.
    - Lepiej Mistrzu? - spytał Jelodan.
    - Jeszcze jak. - odrzekł Mistrz Archil i opuścił salę zostawiając padawanów razem z ich mistrzem. Mimo iż dopiero połowa dnia za nim, mógł śmiało stwierdzić, że to był dobry dzień.

    pokaż spoiler Pozwoliłem sobie wykorzystać Ciebie i twoją gromadkę padawanów @gasior22 W szczególności @kolorowy_jelonek . Mam nadzieję że nie macie mi tego za złe.
    pokaż całość

  •  

    Jelodan stał sam na sali treningowej. Lubił tu przychodzić w nocy, by potrenować w pojedynkę. Cieszył się spokojem i swobodnym treningiem ułożonym przez siebie. Jego nocne wypady były obciążone ryzykiem ponieważ jego mentor Mistrz Spock nałożył na swoich podopiecznych godzinę policyjną. Wieczorem do 23:00 padawani powinni być w swoich kwaterach, by rano o 7:00 byli gotowi na medytację i nawet najmniejsze spóźnienie nie było tolerowane.
    Padawan jeszcze raz przewertował notatki sporządzone przy czytaniu ksiąg w bibliotece. Chciał przetestować nowe techniki walki mieczem. Wyciągnął miecz, przyjął postawę i rozpoczął istny taniec kaleki. Powtarzanie w nocy wyuczonych już technik było dla Jelodana czasem relaksu i oczyszczenia umysłu. Tej nocy jak i w wielu innych było jednak inaczej. Uczenie się nowych rzeczy na podstawie obrazków, opisów i hologramów było drogą frustracji.
    - Uczysz się machania kosą czy walki mieczem świetlnym?! – Głos niespodziewanego gościa rozkojarzył zupełnie młodego padawana, który był w trakcie wyskoku co skończyło się bolesnym upadkiem. Szybko jednak pozbierał się z ziemi mając w głowie słowa jednego z mistrzów, że leżenie na ziemi dłużej niż sekundę podczas walki, to prawie gwarantowana śmierć.
    - I do tego dajesz się zaskakiwać – Naprzeciwko Jelodana stał jego mistrz.
    - Mistrzu…
    - Nie czas i miejsce na mistrzowanie Padawanie. Chwytaj miecz, nauczę Cię paru z tych technik które tu parodiowałeś.
    Dwie postacie zwarły się ze sobą i zaczęły ostry trening. Jelodan był zaskoczony z jaką szybkością uczy się nowych rzeczy. Z każdą minutą opór stawiany przez ucznia stawał się co raz mocniejszy. Pod koniec nie przypominało już to treningu, a prawdziwą walkę.
    - Dobra, starczy na dzisiaj – stwierdził mistrz widząc wymęczonego Padawana - Dobrze Ci idzie, nawet bardzo. Od dawna przychodzisz tu w nocy?
    - Od paru miesięcy mistrzu.
    - Hmm… Nie zabronię Ci tego jeśli nie będzie to wpływało na Twoje obowiązki w Akademii. Co do dzisiejszej medytacji… - Jelodan spojrzał z nadzieją, że zostanie zwolniony z tego obowiązku - … nie spóźnij się.
    - Tak jest Mistrzu. Dziękuję za ten trening Mordo.
    Mistrz Spock wychodząc z sali uśmiechnął się pod nosem, nauczenie swoich uczniów tego „tytułu” było dobrym pomysłem.
    Padawan spojrzał na zegarek, który pokazywał 4:45 i pospieszył do swojej kwatery mając nadzieję, że Mistrz Spock nigdy nie natrafi na niego podczas eksperymentów z mocą.

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Hatarron Thane

    Dwójka najemników zmierzała z portu w stronę centrum stolicy.
    - Jak tak nie znosisz Republiki, dlaczego miałbyś brać od nich zlecenia?
    - To nie jest tak że nie znoszę. Republika to nie kremówka żeby ja lubić albo nie. Ja tylko zauważam, że ten system jest niewydolny i trzeszczy w szwach od korupcji i wewnętrznych sporów. Potrzeba jej kogoś to weźmie to wszystko w garść i zrobi porządek.
    - I co chcesz z tym zrobić?
    - Ja? Nic, ja jestem tylko zwykłym najemnikiem, najemnym cynglem. Tylko to potrafię.

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Zaarbald skradał się przez kolejne korytarze, badał nieznany mu dotąd budynek, chociaż miał wrażenie, że nie powinien tutaj być, to szedł dalej. Za drzwiami słyszał szmery rozmów, ale nie zaglądał do środka, czuł, że lepiej tego nie robić. Ukradkiem wysłał krótką wiadomość do Mistrza Aqumulusa ( @Akumulat ) o krótkiej treści: Mistrzu, znajdź mnie. I po niej wysłał swoje koordynaty. Przemierzał kolejny korytarz w poszukiwaniu swojego celu. Przecież gdzieś tutaj to musi być - myślał.

    Nagle usłyszał kroki! Skrył się we wnęce w przyciemnionym korytarzu i widział jak dwie postaci w lekkich płaszczach i z blasterami przy boku beztrosko przemierzają korytarz i cicho rozmawiając oddalają się od Zaarbalda. Mistrz Jedi nie rozpoznał ich. Skupił się na Mocy, by lepiej móc znaleźć to czego szuka.

    Żył na tym świecie wystarczająco długo by widzieć rotację w radzie, widział Mistrza Xsisa jak dostał nominację. Śledził kroki mistrza Stah-Scheka, raporty na jego temat i jego awans. Gdy proszono go o zdanie to dawał swoją opinię, gdy nie, to siedział zaszyty w archiwum i bibliotece. Ale teraz był czas wyjść z cienia, stanąć na środku sceny, wszakże szary cykl dobiegał końca, nadeszła pora na cykl światła.

    Po krótkim czasie poszukiwań, gdy wyglądał zza rogu poczuł czyjąś obecność. Był dokładnie za nim.

    - Mistrzu. - usłyszał głos Aqumulusa

    - Mistrzu - odpowiedział Zaarbald, prostując się i poprawiając płaszcz. - dzięki, że jesteś, testowałem właśnie komunikator...

    - Znów się Mistrz zgubił, Mistrzu? Tyle lat Mistrz tu siedzi i ciągle zapomina gdzie iść?

    - Eeemmm. To nie tak, dopóki czegoś nie zmieniają to wszystko doskonale pamiętam, Mistrzu.

    - Mistrzu! Przecież tylko wymienili drzwi! Mistrzu.

    - Mistrzu, aż! Nie byłem pewien czy mam przez nie przechodzić, zawsze pamiętałem, że, żeby dojść do bufetu na kremówki to trzeba przejść przez podwójne żółte drzwi, a te są teraz jasnoniebieskie! To się nie zgadzało! No ale dzięki, że jesteś. Chodźmy na nie, ja stawiam. Po starej znajomości. Mistrzu.

    - Mistrzu - skinął głową Aqumulus.
    #lacunafabularniestarwars
    pokaż całość

    źródło: ksassets.timeincuk.net

  •  

    Wiele osób ogląda Kapitana Bombe i myśli "hehe Walaszek grubasie hehe ale to jest dobre, skąd Ty bierzesz te pomysły hehe i jeszcze jedzie na ręcznym hahah a skąd on tam samochód weźmie?"
    Tutaj nie pomogę, bo sam się zastanawiam, natomiast scena z "Królestwem picycy" była w realności najpierw zrealizowana w #galakpizzy . To tam @zeroskilla najadł się starych pieczarek z IV sortu (sporo Huttowie dopłacają aby tylko od nich odebrać) i potem latał na droidzie bojowym jak na świni. Załoga pół dnia się śmiała aż ich rozbolały brzucha. Potem się okazało, ze ten ból był przez zjedzenie starego sera ale to inna historia
    #lacunafabularniestarwars
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Jakkai Zidberg

    - Coście skurwysyny uczynili z tą krainą? - pomyślał obserwując schodzących się senatorów.

    - Pomieszanie republiki z manią imperialistyczną. - dodał po chwili w myślach.

    Zawiódł się obrazem Senatu. Marne jednostki, podatne na manipulacje i proste gierki. W każdym jednym towarzystwie tylko mowa o pieniądzach. Na ulicach pod Pałacem smród handlarzy się unosi, biją plują i rzygają, i sprzedają w międzyczasie. Nie tak to miało wyglądać, chociaż... niby wiedział, a jednak się łudził. To utwierdziło Jakkaia w przekonaniu, że ta organizacja wymaga zmian. Może nawet pracy u podstaw. Względnie reformy ostatecznej, która przyjdzie z wiatrem zmian, a on będzie tam, gdzie będzie wiał.

    W drodze na Coruscant nie próżnował. Zapoznał się z historiami senatorów, z którymi mógłby współpracować. Większość z Rubieży, porzuceni przez Republikę, pragnący zreformować ten archaiczny twór i poprowadzić go ku świetlanej przyszłości, gdzie wszyscy zaznają dobrobytu, lub przynajmniej spróbują.

    - Kilku frustratów, kilku idealistów, jakiś maniak... - mówił do siebie pod macką. - Idealnie.

    Nie mógł się doczekać, by w końcu uformować ostatecznie frakcję. Stowarzyszenie planet, które razem doprowadzą do zmian w Republice i pozwoli Rubieży w końcu się rozwinąć. Doprowadzi do umocnienia granic i ujawni przed wszystkimi hipokryzję dotychczasowych władz. Dokona tego, czego nikt dotychczas się nie odważył. A tymczasem...

    - Ciekawe czy mają w kantynie paszteciki rybne. - powiedział cicho i ruszył w poszukiwaniu senackiego lokalu.

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: s3.eu-central-1.amazonaws.com

  •  

    Ranny Mistrz Stah-Schek człapał zdemolowanym korytarzem stacji kosmicznej, z trudem odbijając skierowane w niego strzały z blasterów. Obok, zdecydowanie pewniej i agresywniej szedł Mistrz Lorisas @Lisaros . Za nimi podążała Pani Kanclerz Aurora @profesjonalna_skarpeta osłaniana przez swojego jednorękiego ochroniarza - Tesiliusa @Jaqbeck . Pochód zamykał Mistrz Zaarbald @Queltas prowadzący wciąż oślepioną @Stalowa_Figura Reine

    Nie powinno ich tu być. Stah Schek podziwiał dążenie Pani Kanclerz do pokoju, ale nie powinni zjawiać się na spotkaniu z tym szalonym kokuraninem Kormakiem @Kroomka osobiście. Należało być ostrożniejszym. Ale kto mógł przypuszczać, że z pozoru neutralna stacja już dawno została zinfiltrowana przez Mandalorian. Pani Kanclerz miała najpotężniejszą obstawę jaką można sobie wyobrazić, a i tak mało nie zginęli w eksplozji pułapki przygotowanej w miejscu rozmów. Tylko niesamowity refleks Reine, która wyczuwszy drgnięcie Mocy, zdołała postawić tarczę uratował ich przed masakrą. Zdążyła osłonić wszystkich prócz siebie, zapłaciła jednak za to wysoką cenę.

    - Biorę to na siebie - krzyknął wtedy A'drabalach @pocotosienoginoco - rzucając się za oddalającą się pancerną windą w której skryli się po zasadzce Kormakiem i przywódcą zwerbowanych przez niego najemników @CZARNYCZAREK - Wy ewakuujcie Panią Kanclerz!

    - Łatwo powiedzieć - myślał Mistrz Stah Schek. Droga przez stację okazało się jednym wielkim pasmem zasadzek. Ich szlak znaczyły trupy najemników i wraki droidów, ale żaden z Rycerzy Jedi nie był niezniszczalny - rany i zmęczenie coraz bardziej dawało się im we znaki.

    W tym momencie dźwigary wspierające kładkę po której szli eksplodowały - kładka runęła w dół. Dzieki Mocy udało się zamortyzować upadek całej grupy, jednak stracone sekundy wystarczyły aby okoliczne galerie zaroiły się droidami oraz najemnikami z bronią wycelowaną w skupioną na dole grupę

    - To koniec. Jesteście otoczeni. Poddajcie się. - mechanicznie wymówił @Anagama spoglądając na grupę znad swojego wielolufowego działka.

    Nagle ze wszystkich komunikatorów i głośników stacji dobiegać zaczęła muzyka https://www.youtube.com/watch?v=KlsfM2BmsJU

    - Co się dzieje? - wyszeptał Stah-Schek

    - LEEROY JENKINS!!!!!!!!!! - przez pancerną ścianę stacji kosmicznej przebił się kadłub opancerzonego desantowca wypluwając strumienie pocisków ze sprzężonych działek
    - Wskakujcie, byle szybko - usłyszeli w komunikatorach głos Colla @Akumulat

    Stah Schek rzucił się w stronę otwartego luku
    ----
    ... mało nie spadając z krzesła.
    - O Jezu!
    - Mistrzu Stah Schek, czy Mistrz znów zasnął w trakcie podsumowania? - zapytał oburzony droid - Właśnie tłumaczyłem najlepszą strategię negocjacyjną z Ryylethulanami. Obejmowała analizę trzydziestu ostatnich lat ich ekonomii oraz przemowy ich przywódców z ostatniego pięciolecia!
    - Tak, tak Espresso, dziękuję.
    - Mistrzu, nazywanie mnie...
    - Po prostu im powiem, ze jak jeszcze raz przyślą zwietrzałą kawę to przestanę od nich kupować...
    - Biorąc pod uwagę złożoność...
    - ...
    - Tak, to prawdopodobnei zadziała.

    pokaż spoiler Czy to się liczy jako fanfik? Zebrałem co mi się przypomniało o występujących postaciach przy piwie. Przepraszam pominiętych, którzy coś ujawnili, a ja ich nie uwzględniłem, zwłaszcza @Gregua który na pewno coś pisał, ale nie pamiętam co, a nie znalazłem na tagu. BTW największą zagwozdką jaką miałem było czy użyć Cwału Walkiri czy tego momentu: https://www.youtube.com/watch?v=0bjTrPutt4k&feature=youtu.be&t=36 - polecam cały trailer, moim zdaniem genialny

    Fabuła i warsztat wpisu nie jest może wyszukana, ale piwo które piłem też ni było wybitne więc się wyrównuje

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnie
    pokaż całość

    źródło: 6747222.jpg

  •  

    Mistrz Stah Schek historia:

    Mistrz Stah Schek nie zawsze był mistrzem.

    Był 5 dzieckiem rolników z planety Taroon IV. Miał 2 braci i 2 siostry. Zajmowali się zbieraniem Grook'arru. Ciężką pracą w której od dzieciństwa pomagał. Dni mijały wypełnione praca, ale szczęśliwe. 

    Pierwszym zgrzytem w tym szczęśliwym obrazku był wypadek jego brata - razem z ojcem remontowali kombajn do Grook'arru gdy stabilizator fazy zerwał się miażdżąc jego bratu rękę. Nie udało się jej uratować. Ojciec Stah Schka jeszcze długo wyrzucał sobie ze zamiast wezwać profesjonalnego mechanika próbował naprawiać kombajn razem z synem. To wydarzenie na długo ukształtowało spojrzenie Stah Schka na technikę. Jego brat jednak pogodził się ze stratą i nie stracił wrodzonej pogody ducha. 

    Sielskość dzieciństwa została przerwana ponownie. Tym razem przez wydarzenie dużo bardziej tragiczne - wojnę. Ich rodzinna planeta została napadnięta przez najeźdźców z Taroon V. Niemal bliźniaczej planety tego samego układu. Początkowo nie dotknęło to położonego na uboczu gospodarstwa, jednak po postawie rodziców i starszego rodzeństwa Stah Schek widział ze dzieje się coś złego. Obecna w ich rodzinie radość została zastąpiona tłumionym strachem. Ale też nie na długo. Zaraz po zbiorach zastąpiona została koszmarem. Gdy tylko ostatni transport Grook'arru dotarł do spichlerzy w gospodarstwie pojawili się żołnierze. Bez pardonu zapakowali cała rodzinę do transportowej więźniarki i wywieźli do obozu przejściowego. Tam wygonieni na plac razem z innymi więźniami szybko zostali zapędzeni do osobnych kolejek. Próbujący stawiać opór byli brutalnie bici kolbami. Jeden z więźniów rzucił się na okładającego jego żonę strażnika. Został na miejscu zastrzelony. 

    Stah Schek, jego ojciec i bracia zostali oddzieleni od matki i sióstr, trafiając do osobnych kolejek. Szybko stracili je z oczu. Kolejka w której byli trafiła do nadzory, który dalej ja dzielił według sobie znanego kryterium. "Niech pozwolą nam zostać razem" zaklinał w myślach Stah Schek. Czy to pierwsza manifestacja Mocy, czy tylko zwykłe szczęście, ale nie zostali podzieleni. Prawdopodobnie dlatego Stah Schkowi udało się dożyć zostania mistrzem.

    Zostali przydzieleni do obsługi jednego świdra w kamieniołomie Moskandru. Jeden mężczyzna, kaleka, nastolatek i dziecko. Pracowali aż napełnili 5 kontenerów urobkiem. Wtedy mogli dostać jedzenie i chwilę odpocząć. Potem następne 5 przed pójściem na spoczynek. Często kończyli jako jedna z ostatnich ekip. Wtedy nie zawsze dostawali pełna porcję. A pełna to było zdecydowanie za mało. Półżywy ze zmęczenia, Stah Schek często nie mógł powstrzymać łez kuląc się na sienniku. Czasem ojciec przytulał się do niego wciskając mu w dłoń połówkę kromki tłumacząc ze wyprosił jeszcze coś w kuchni. Stah Schek wiedział ze to nieprawda, ale nie potrafił się powstrzymać przez zjedzeniem tego samobójczego daru. Chyba nigdy nie nienawidził siebie bardziej niż wtedy gdy łkając wpychał w usta te ofiarowane przez ojca kęsy.

    Byli rodzina rolników zaprawiona do wspólnej, ciężkiej pracy, ale marnieli w oczach, mimo że bat nadzory zdawał się ich magicznie omijać . Do tego samego obozu trafiali też inni. Lekarze, urzędnicy, nauczyciele. Oni radzili sobie znacznie gorzej. Stah Schek nieraz wracając na upragniony posiłek i spoczynek widział skulone sylwetki leżące koło miejsc pracy. Niektóre z nich w nocy zdołały powstać i dowlec się do baraków. Długo po porze posiłku. Mało który z takich "ożywieńców" przeżywał następny dzień. Ale niektórym się udawało. Wraz z upływem czasu rodzinie Stah-Schka było coraz bliżej do tego stanu. 5 kontenerów rudy urastało do niemal nieosiągalnego celu. Czas odpoczynku skracał się z dnia na dzień. W oczach ojca i braci widział rozpacz i strach. O siebie, ale także o to co dzieje się z pozostała częścią rodziny. 

    Na szczęście przyszło wybawienie. Przybrało twarz oddziału powietrzno-desantowego Republiki pod wodzą Rycerza Jedi - Baltazara. Obozowi strażnicy ostrzelani z powietrza na widok spadającego z nieba desantu w pełnych pancerzach szturmowych masowo rzucili broń, niemal nie stawiając oporu. Bezwzględni w stosunku do bezbronnych nie mieli zamiaru walczyć z żołnierzami. Masowo wykorzystali to byli więźniowie - chwytając za porzucona broń. Nastąpiła zamiana ról, niedawne ofiary rzuciły się na swoich katów.
    - Dość! - Nad polem bitwy zagrzmiał gromki, wzmocniony mocą rozkaz Baltazara.
    - Wystarczy. Taroon IV i Taroon V zawarły pokój, który ma być nadzorowany przez Republikę. Według postanowień pokojowych zbrodnie wojenne zostaną osądzone według prawa Republiki przez niezależnych sędziów.
    Następnie zwrócił się do dzierżących broń byłych więźniów:
    - Możecie być pewni, ze zostaną surowo osadzeni. Ale nie tu i nie przez Was. Bitwa się już skończyła. Jeżeli któryś z nich teraz zginie to będzie to morderstwo i jego winni również za to odpowiedzą. 

    Na pobliskim lądowisku lądował już transporter z pomocą medyczną, ale uzbrojeni byli więźniowie spoglądał na Rycerza Jedi i stojących za nim szturmowców Republiki z trudno hamowana wrogością. Broń w dalszym ciągu trzymali wymierzoną w byłych strażników. Wydawało się ze przemoc w każdej chwili może wybuchnąć na nowo. Stah Schek chciał tylko wrócić do domu i do rodziców. Czuł nienawiść bijącą od obu grup. Chciał ją wyciszyć. Uspokoić. Wszyscy powinni się uspokoić i rozejść do domów. Nikt nie chce do nikogo strzelać. Trzeba dać głodnym jeść i pomóc rannym, jest ich dużo. Trzeba się uspokoić i będzie można się rozejść do domów. Dowiedzieć co z bliskimi. Byli więźniowie odłożyli broń. Stah Schek niemal poczuł wbity w siebie wzrok osłupiałego Jedi. 
    - To już wiem, czemu poczułem nagły impuls, żeby dołączyć do tego desantu - wykrztusił i ruszył w kierunku skamieniałego Stah Schka. 

    Tak Stah Schek rozpoczął szkolenie Jedi. Jednak ze względu na fatalny stan fizyczny oraz niemal zupełne rozbicie psychiczne niemożliwe było wysłanie go do Akademii. Najpierw należało doprowadzić go do stanu używalności, a nic nie mogło pomóc bardziej niż połączenie z rodziną i zapewnienie bezpiecznego miejsca. Desanty podobne do tego, który uratował Stah Schka odbyły się jednocześnie w kilkudziesięciu innych obozach pracy, gdzie zachodziło ryzyko, że każda godzina zwłoki to dalsza śmierć więźniów. Pierwszym priorytetem służb medycznych było ratowanie życia i zdrowia, ale natychmiast potem zapanował informacyjny chaos - ocaleni dostawali kroplówki wzmacniające, ale często już w trakcie podawania próbowali dowiedzieć się co z innymi członkami ich rodzin. Sanitariusze zakładali wenflony i oczyszczali jątrzące się rany, przekrzykiwani przez nieustannie mylących się sierżantów z kwatermistrzostwa starających zrobić się spis ocalonych i zmarłych.Baltazar złapał jednego z podporuczników starających się zapanować nad tym chaosem.
    - Ta czwórka ma priorytet. Mają być opatrzeni natychmiast, ich bliscy mają zostać zlokalizowani, przed wieczorem całą rodziną mają być w moich kwaterach, jasne?
    - Tak jest Generale!

    Matka i siostry nigdy nie mówiły o tym co działo się w obozie kobiet, ale blask z ich oczu odszedł na długo. Gibkość i swoboda zniknęły, zastąpione ostrożnymi ruchami staruszek. Wieczorem Dnia Wyzwolenia udało im się jednak na powrót połączyć. Ściskali się wypłakując oczy. Przeżyli. Mimo całego okropieństwa wojny. I ponownie byli razem. Baltazar dał im ten wieczór. 

    Następnego ranka wytłumaczył im dlaczego znaleźli się w jego kwaterach. Moc w Stah Schku była silna i musiał rozpocząć szkolenie. Baltazar był jednak jedynym Jedi przydzielonym do tej misji, a z oczywistych względów nie może ich teraz rozdzielić odsyłając Stah Schka do akademii. W dodatku jako Generał Republiki miał dużo obowiązków, więc jedyną możliwością rozpoczęcia szkolenia było, aby zamieszkali w jego kwaterach. Otoczeni przez żołnierzy Republiki powoli dochodzili do siebie. Przynajmniej tak się wydawało. Mela, młodsza z sióstr Stah Schka nie wytrzymała nawracających koszmarów. Dwa tygodnie po wyzwoleniu odebrała sobie życie. Tragedia ta ponownie wstrząsnęła rodziną, ale także Generałem Baltazarem, który wyrzucał sobie że jako Jedi powinien to wcześniej wyczuć i temu zapobiec. Zapadły wtedy dwie decyzje: Ojciec Stah Schka zadecydował, ze wracają na farmę - tam w znajomym otoczeniu może szybciej oswoją się z tym co zaszło. Przynajmniej będą mieli taką szansę. Druga była bardziej niespodziewana. Generał Baltazar zadecydował, że porzuca obowiązki i wyrusza z nimi. Wymagane operacje wojskowe już się zakończyły, rozmowy pokojowe przebiegały sprawnie (w czym niemały udział miały pancerniki Republiki na orbitach obu zaangażowanych planet) - udział Jedi miał już głównie charakter prestiżowy (co nie znaczy, że porzucenie obowiązków przez Baltazara nie miało wpływu na jego dalszą karierę oraz stosunki pomiędzy Radą Jedi, a Senatem). Po długiej rozmowie Ojciec Stah- Schka zgodził się na ten pomysł. Tym sposobem Stah Schek uczył się o kontroli emocji wyciągając z błota traktor do Grook'arru oraz o opanowaniu w trakcie próby ostrzyżenia wyjątkowo żwawego Grass'ka. 

    Przez rok rodzina Stah Schka powoli odzyskiwała spokój ducha. Po tym czasie rany częściowo się zagoiły. Wystarczająco, aby na ich ustach na powrót zaczął gościć uśmiech. I aby wysłać młodego adepta do Akademii. Stah Schek opuszczał dom rodzinny z mocnym przeświadczeniem, ze zrobi wszystko by zostać Rycerzem Jedi. I że wtedy zadba o to, żeby żadna rodzina nie musiała przechodzić już tego, co jego własna.

    --

    Akademia była dla Stah Schka nagłym zderzeniem z wielkim światem. Ogrom różnorodności początkowo go przytłaczał. Wielu innych młodzików było tak od niego rożnych! Wywodzili się z różnych ras, różnych światów - często tak bardzo innych od wszystkiego co znał. Wielu z nich nie wiedziało nawet jak wygląda Grook'arr! Początkowe oszołomienie bardzo szybko ustąpiło pola fascynacji. Każdy był inny, ale tak wiele ich łączyło! Stah Schek błyskawicznie chłonął wiedzę o zwyczajach poszczególnych ras. Jego entuzjastyczne i pogodne podejście do innych szybko zjednał mu grono przyjaciół. 
    Akademia obnażyła też kilka z jego słabości: już w pierwszym tygodniu udało mi się zepsuć przydzielonego datapada. Jego stosunku do nowoczesnej technologii nie poprawiał fakt, że przy pierwszym sprzątaniu pokoju droid sprzątający wciągnął jego ulubioną skarpetkę. Brutalny atak na droida który potem nastąpił, zakończył się rozmową z Mistrzem Prowadzącym, dodatkowymi lekcjami kontroli nad emocjami oraz 3 miesięcznym samodzielnym sprzątaniem pokoju. Znacznie później lekcje w Akademii pokazały kolejną jego przypadłość: chorobę lokomocyjną. Ilekroć wsiadał do szkoleniowego X-winga czuł jak żołądek podchodzi mu do gardła. W trakcie lotu zamiast przejmować się nawigacją walczył z mdłościami. Jednak najgorzej było gdy znalazł się w pustce kosmosu. Brak możliwości zlokalizowania "dołu" sprawiał, ze jego błędnik wariował. Niejeden wieczór przyszło mu spędzić na czyszczeniu myśliwca po nieszczęśliwym wypadku.

    Po ukończeniu akademii los ponownie wyszczerzył swoje oblicze do padawana Stah Schka w nietypowy sposób. Świeżo mianowany Mistrz Baltazar szukał ucznia. To ponowne spotkanie w zasadzie przypieczętowało późniejszy los Stah Schka. Niemal pełna zbieżność poglądów i zainteresowań pomiędzy uczniem i mistrzem sprawiła, że obaj na długo zniknęli z sektorów centralnych. Mistrz Baltazar uważał, ze jego misją jest próba zaprowadzenia pokoju na rubieżach - dyplomatycznie (kiedy to możliwe) lub za pomocą błyskawicznych chirurgicznych interwencji (gdy wszystkie inne sposoby zawiodły). Tak też postrzegał swoje powołanie Stah Schek. Następne lata schodziły im w niekończącym się strumieniu misji, rzucających ich z jednego końca Wewnętrznych Rubieży w drugi. W każdym z miejsc które odwiedzali mistrz Baltazar wprowadzał swojego padawana w meandry lokalnej polityki i przedstawiał swoje kontakty. 

    --

    Mijały lata. Postępy ucznia napełniały Mistrza Baltazara dumą. Gdy odszedł, Stah Schek był już w pełni gotowy do podjęcia jego obowiązków. Szybko stał się wołem roboczym służby dyplomatycznej Republiki na Wewnętrznych Rubieżach. Z czasem przyszła za tym ranga Mistrza. Przyjmował ją z dumą. Wiedział, ze na nią zasłużył. Wiedział, że dzięki jego dyplomatycznym talentom (oraz kilku przypadków narażenia życia w bardziej bezpośrednich interwencjach) uratował od okropieństw wojny tysiące istnień. Przyjął też pod swe skrzydła padawana. Zdolnego, może nieco zbyt pochopnego w poglądach i działaniu młodzieńca imieniem Alexiei. 

    Mimo licznych obowiązków Stah Schek starał się utrzymywać bliski kontakt z rodziną. Jego rodzice odeszli, młodszy z braci zginął w wybuchu w kopalni w której prowadził akcję ratunkową. Siostra wyszła za mąż za "dobrą partię" i z pomocą swojego męża oraz brata, który mimo kalectwa przejął gospodarstwo i sprawnym zarządzaniem doprowadził go do sporego sukcesu, zrzeszyli w swoich rękach poważy procent handlu Grook'arrem. Nie zaniedbując przy tym "obowiązków małżeńskich". Stah Schek doczekał się licznego grona bratanków i siostrzenic. 

    Rozrywany pomiędzy obowiązki na Rubieżach, próby utrzymania kontaktu z rodziną oraz szkolenie Alexieja Stah Schek rzadko miał czas odwiedzać sektory centralne i stolicę. Za rzadko. Doszło do spełnienia jego najgorszych snów. Nastroje separatystyczne na Rubieżach, które próbował gasić przy każdej okazji, eksplodowały. Republika zdecydowała się odpowiedzieć eskalując przemoc. Po obu stronach dochodziło do krwawych czystek i nadmiernego okrucieństwa. Tego było dla Stah Schka za dużo. Przeżył załamanie, poprosił o zwolnienie z obowiązków - przez dwa miesiące w odosobnieniu oddawał się wyłącznie medytacji.

    Republika w którą bezgranicznie wierzył zaniosła krwawą łaźnię planetom które znał. Wierzył, że żołnierze republiki nie zakładają na podbitych planetach obozów pracy. Ale czy bombardowanie orbitalne rozróżnia pomiędzy koszarami a szkołą? Czy lądowisko promów desantowych wystarczająco różni się od lądowiska promów medycznych? Magazyn broni od magazynu żywności? Czy bombardujący o to dbają? Czy dbał o to Kanclerz wydający rozkaz stłumienia rebelii? Czy dbał o to Senat wybierając dążącego do wojny Kanclerza? Czy on - Mistrz Stah Schek mógł temu zapobiec? Mógł? Nie mógł? Gdyby zrobił więcej? Gdyby zrobił mniej? Gdyby kogoś oszczędził? Gdyby kogoś zabił? Może. Może nie. Starał się. A teraz przestał się starać. To go otrzeźwiło. Galaktyka pogrążona jest w wojnie, a on Mistrz Stah Schek - wytrawny dyplomata i specjalista od Wewnętrznych Rubieży, użala się nad sobą na jakimś pustym kawałku skały!

    Następnego dnia był w drodze do siedziby Rady. Tam dowiedział się, że Alexiej zginął zwabiony w zasadzkę. Czy gdyby nie wahanie mistrza Stah Schka dalej by żył? A może obaj byliby martwi? To nie był czas na podobne rozważania. Tydzień później Mistrz Stah Schek latał już po galaktyce gasząc pożary. Z jedną misją: nie dopuścić do eskalacji konfliktu. Dość już ofiar. Udało mu się? Jemu i wszystkim mrówkom służby dyplomatycznej Republiki. Wojna wygasła, ale rany ciągle się jątrzą, a kolejne systemy zdają się oddalać od Republiki. Nowa Pani Kanclerz wniosła nadzieję. Ale czy to wystarczy?

    --

    Propozycję dołączenia do Rady Jedi przyjął z początkowym zdziwieniem. Dopiero wtedy dotarł do niego upływ czasu. Mistrzowie z czasów gdy był padawanem dawno już nie żyli. Mistrzów z jego lat pozostało naprawdę niewielu. Co więcej część obecnych mistrzów mogłaby być jego padawanami! Moc jest w nich silna... ale jeszcze niedoświadczona. Brakuje im kontroli. Czy to możliwe, ze on jest jednym z najsilniejszych obecnie Jedi? Ta prawda uderzyła go niczym młot. Ale jeszcze bardziej uderzyło go co innego. Ogromna odpowiedzialność która spadała na niego wraz z miejscem w Radzie. Ale tez ogromne możliwości. W ten sposób uda mu się zrobić więcej dla pokoju. Czy uda się zrobić dość? Był gotowy sprawdzić. 

    pokaż spoiler Uważam, że mi wyszło to aż się pochwalę, żeby nie zginęło w karcie postaci :)
    To historia mojej postaci. Link do zapisów: https://www.wykop.pl/wpis/44377697/zapisy-lacunafabularniestarwars-lacunafabularniecz/


    #lacunafabularnie #lacunafabularniestarwars
    pokaż całość

    źródło: dzieci_wojny.jpg

  •  

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto #lacunafabularnie

    KOKURA
    UKŁAD KAMMON
    21 LAT TEMU

    W niespokojnych i targanych konfliktami Rubieżach planeta Kokura jawiła się jako oaza spokoju. Zawdzięczała to częściowo strachowi watażków i piratów z sektora przed atakowaniem przyczółka Republiki, a po części mądrym rządom senatora Kibiksa Lacheba. Krajobraz wyróżniał się bujną roślinnością, a postawiony na szczycie sztucznego wzniesienia zameczek stanowiący pałac senatorski dumnie górował nad największym miastem planety, którego mieszkańcy od dekad nie zaznali wojen, wbrew licznym ośrodkom badań nad technologiami militarnymi i rozbudowanym koszarom dla wojsk Republiki. Ale miał nadejść dzień, w którym szczęście planety się skończy.

    Kormak Lacheb pochylił się nad ciałem ojca.
    - Pani doktor, jak to możliwe?
    - Nie ma wątpliwości. Do napoju dodano biotoksyny.
    - Kto mógł to zrobić?
    - Ten konkretny typ jest często stosowany przez szajki bandyckie z zewnętrznych rubieży.
    - Proszę pani, ale kto mógł dodać to tu-

    Rozmowę syna martwego senatora z dworską lekarką przerwał oślepiający błysk zza okna. Sekundę potem w zamku rozległ się alarm o ataku.

    ---

    Systemy obronne planety zadziałały z opóźnieniem, lecz niezwykłym łutem szczęścia pierwsza fala pocisków nuklearnych ominęła najważniejsze ośrodki Kokury. Następna salwa została powstrzymana niemal w całości, zaś boty obronne dość szybko ustaliły źródło ataku. Zarówno pociski, jak i myśliwce z których je wystrzelono, pochodziły z układu Dejima. To mogło oznaczać jedno - za atakiem stali watażkowie z Nagasak, niezależnej planety aspirującej do miana stolicy sektora opierając się o poparcie lokalnych piratów. A skoro atak i zabójstwo senatora były zgrane czasowo...
    - Nie możemy tego tak zostawić! - Kormak czuł, jak jego serce ogarnia gorycz i nienawiść - To nie może tak po prostu ujść im na sucho!

    ---

    Syn senatora chętnie skorzystał z wszystkiego, co oferował system prawny planety - zarówno tymczasowego dziedziczenia stanowiska w przypadku śmierci senatora, jak i prawa do przejęcia całkowitej kontroli nad obronnością planety przez senatora w sytuacji zagrożenia. I bez wahania wydał rozkaz zniszczenia najbliższych baz piratów schowanych w pasie asteroid. Generałowie Planetarni nawet nie oponowali - świadomi, jak długo może zająć senatowi podjęcie decyzji, uznali że odpowiedź przypominająca typowe porachunki frakcji w tym sektorze będzie najlepsza. Nie wiedzieli, że ta zwykła odpowiedź na cios będzie tylko początkiem poważniejszej wojny. Dotarło to do nich kilka dni później, podczas czytania raportu o zniszczeniu zmierzającego na Kokurę promu pasażerskiego.

    Gdy Kormak usłyszał o śmierci setek niewinnych ludzi, po części wywołanej własnymi rozkazami, zamknął się w gabinecie senatorskim i rozkazał nie wpuszczać nikogo. Po pewnym czasie z gabinetu wyszedł ten sam, lecz inny człowiek, z przekrwionymi oczami i czymś niepokojącym w wyrazie twarzy, który natychmiast zwołał zebranie Rady Generałów. Już sam wygląd i nagłość zachowań zaniepokoiły trójkę liderów wojskowych planety, lecz wieść o wypowiedzeniu wojny totalnej nawet bez zgody Republiki skłoniła dwójkę z nich do protestu. W jego efekcie rozmiar Rady skurczył się o połowę - zostali w niej tylko Lacheb i Garol, człowiek o niewielkim doświadczeniu, znany bardziej z nietypowego wąsa i śmiesznego akcentu, niż osiągnięć wojskowych. Ale w przeciwieństwie do eks-generałów Garol przynajmniej miał talent do niepodważania wiedzy i zmysłu taktycznego rządzącego.

    ---

    Wojna z watażkami i wspierającymi ich piratami była brutalna i obfitowała w zbrodnie i niepotrzebne poświęcenia z obu stron. Słaby sprzęt i wyszkolenie bojówki z rubieży nadrabiały zapalczywością, a początkowo szokujące wiadomości o przeprowadzanych przez nie atakach samobójczych szybko stały się normą. Wydawało się, że przy braku reakcji Republiki o zwycięstwie zadecyduje to, kto szybciej się wykrwawi... do momentu, w którym Kormak zdecydował się na negocjacje ze współpracującymi z Nagasak piratami. To, jak szybko ci nieugięci bojownicy zgodzili się zmienić strony za stosunkowo nieduże pieniądze, było niemal szokujące. W tym momencie losy wojny były już przesądzone.

    ---

    NAGASAK
    UKŁAD DEJIMA

    - To tutaj. - mruknął Dyktator Kokury, patrząc przez szybę statku na planetę będącą domem dla stu milionów inteligentnych istot.
    - Nie do końca - wtrącił Garol - Nasze skani wykazali, że rakieti wyszczelono z ksienżicia, bendoucego-
    - Zeszklić wszystko - uciął podwładnemu Kormak.
    Nawet po wszystkich widzianych do tej pory okrucieństwach i wszystkim, na co się zgodził, generałowi trudno było uwierzyć w rozkaz.
    - Panie, nie wistarczi oszczelanie obiektów wojskowich? Naprawdę chce Pan pozbawić żicia tyle milionów istnień, z którich większość pewnie-
    - Zeszklić całą planetę i księżyc. Ostrzałem plazmowym zmienić ich powierzchnie w morze szkła. Komenda jest chyba jasna?
    - Nie możemi! To wbrew wszistkim zasadom! Nie tak zachowujou się-
    Kormak bez wahania wyciągnął blaster i wycelował w podwładnego.
    - Nie walczymy ze zwykłym wrogiem. Mamy do czynienia z bandą dzikusów, rozumiejących tylko język siły. I dziś wymówię do wszystkich band rubieży proste zdanie o tym jak kończą podnoszący rękę na Kokurę. I zrobię to niezależnie od pańskiej kooperacji... generale. Zrozumiałeś?
    Garol jeszcze przez chwilę patrzył w przekrwione oczy dyktatora, jakby próbując zaprotestować, ale ostatecznie zrezygnowany połączył się z pozostałymi statkami.
    - Tu Bockscar 1. Przigotować sieu do zeszklenia planeti...

    Patrząc na kulminację swojej zemsty Kormak Lacheb spodziewał się poczuć ulgę. Lub dumę. Nic z tych rzeczy. Długo nie mógł pojąć, czego mu brakuje, aż wreszcie zrozumiał - odcięcie Hydrze jednej głowy nic nie daje. Musiałby uspokoić cały sektor. Musiałby kontrolować cały sektor.
    Odwracając się plecami do masakry, mruknął do siebie:
    - Dla dobra galaktyki ta dzicz nie może rządzić się sama.
    pokaż całość

    źródło: cdn.kyushuandtokyo.org

  •  

    ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #lacunafabularniestarwars

    źródło: 70976445_3144271292312163_2975747745773518848_n.jpg

  •  

    Zapisy do nowej przygody #lacunafabularnie wciąż trwają. Do zamknięcia formularzy zgłoszeniowych dla Senatorów zostało już mniej niż 24 godziny. Być może formularz nie zostanie zamknięty o pełnej godzinie, ale PO CO RYZYKOWAĆ? Ze względu na konieczność przygotowania przeze mnie mapy Galaktyki nie będzie możliwości dołączenia do przygody jako ta klasa w późniejszym terminie.

    Oryginalny wpis z zapisami

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    @achtunki @Zerri @profesjonalna_skarpeta @meinigel @kvvach @Kroomka @CZARNYCZAREK @czarnybaran20 @DreadSole @ZielonyRycerz @Saves @Yokaii @darthbob
    pokaż całość

    źródło: preview.redd.it

  •  

    Wyleciałem na suchego przestwór oceanu,

    Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi,

    Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi,

    Omijam koralowe ostrowy burzanu.

    Już mrok zapada, nigdzie drogi ni kurhanu;

    Patrzę w niebo, gwiazd szukam, przewodniczek łodzi;

    Tam z dala błyszczy obłok - tam pizza wschodzi;

    To błyszczy droga mleczna, to weszła w nadprzestrzeń Akermanu.

    - A mu co- spytał K9 pokazując na zamulonego Hana
    - a nie wiem, rano byłem na targu i kupiłem jakieś żółte kwiaty od kupca z Costa Amarela, pomyślałem, że idealnie do tej hav'ajskiej będą pasować, no bo takie ładne. Han miał spróbować i tak siedzi już 3 godzinę...

    Stójmy! - jak cicho! - słyszę ciągnące żurawie,

    Których by nie dościgły napędy sokoła milenium;

    >Słyszę, kędy się motyl kołysa na trawie,

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto #galakpizza
    pokaż całość

    źródło: joker na fali.jpg

  •  

    Jakkay Zoidberg

    Obserwował z okien pałacu główny plac Waterworldaru - stolicy Aquaparkii 2. Smutni obywatele, jak co dzień szli do pracy w kopalni podwodnych gazów, stacji syntezy i punktów dystrybucji. Ten świat był kiedyś piękny. Pełen życia, radości. Niestety, wojny sprzed lat i długie dyskusje w senacie doprowadziły do tego, że coraz ciężej było z życiem na Rubieżach. Mimo, że chciał by jego planeta odżyła i powróciła do dawnej świetności, wiedział że siedząc na miejscu wiele nie zdziała. Przez długie lata dążył do tego, by zdobyć nominację senatorską. Była to żmudna przeprawa przez debaty, walki stronnictw, tajemnicze śmierci przeciwników politycznych...

    W końcu osiągnął swój cel. Zdobył stanowisko senatora i powoli przygotowywał się by ruszyć na Coruscant. Czuł, że Republika potrzebuje reform i to dogłębnych. Jednocześnie wiedział, że to on jest stworzony do tego, by ten twór poprowadzić ku przyszłości, która pozwoli na przywrócenie Rubieży świetności. Niezależnie czego by one nie wymagały, chociaż wiedział że osiągną to wszystko razem...

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    Dwóch młodych padawanów stało przed drzwiami do kwater Strażników Jedi.
    - Ja otwieram, ty krzyczysz.
    - Nie, nie, nie ja otwieram, ty krzyczysz.
    - Cykam się trochę, a jak nas złapią?
    - Nie złapią, biegaliśmy tą trasą codziennie, zgubimy ich. Dobra, ja otwieram i razem krzyczymy. Ok?
    - Niech będzie.
    Napięcie wzrosło momentalnie, adrenalina uderzyła w skronie tępym dudnieniem, serce przyspieszyło i biło z prędkością z jaką bije na treningach.
    - Raz się żyje - powiedział jeden z padawanów i otworzył drzwi do kwater.
    - Zawsze i wszędzie, straż Jedi jebana będzie! - wrzasnęli obydwoje.
    Ostatnie słowa były już rzucone w biegu. Szybka rekcja strażników była dla nich zaskoczeniem. Jakby dosłownie stali przy tych drzwiach. Strażnicy wybiegli z pomieszczenia na tyle szybko, by ujrzeć znikające sylwetki uczniów za rogiem. Ruszyli w pogoń myśląc już jak ukarają taką niesubordynacje.
    - Szybciej, musimy zdążyć wmieszać się w grupę idącą na trening. - poganiał padawan zostającego w tyle kolegę.
    Chwilę później ujrzeli wspomnianą grupę 15 uczniów i wmieszali się w nią. Strażnicy dobiegli do tego miejsca chwilę później. - Jak ich dorwę, to rzucę Rancorowi na pożarcie.
    - Zgubiliśmy te małe gnojki...
    - Tylko tym razem, kolejny dowcip im się nie uda...
    Dwójka młodych padawanów była co raz dalej, wtopieni w grupę obmyślali jak będą świętować udaną ucieczkę

    pokaż spoiler Jednym z padawanów był młody Jelodan Kazax ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: Beztytułu.png

  •  

    - C4! - Wykrzyknął mistrz Stah-Schek na widok swojego droida - Nareszcie jesteś! Wysłałem Cię do warsztatów naprawdę w tragicznym momencie! Zwołali nadzwyczajna sesje rady i nie miał kto po niej wyłączyć rzutnika. No i nie mogłem podłączyć datapada do stacji i przypadkiem włączyłem na rzutniki filmik z wakacji!
    - Chyba nie ten z Twi'lenkami?!
    - Dzięki Bogu nie! Na szczęście tylko ten jak się odpalam na basenie.
    - Och to niekoniecznie lepiej... 
    - Myślałem że mistrz Septum mnie zabije, ale nawet się nie poruszył... Dobrze się kamufluje
    - Mistrzu, mistrz Septum nigdy... 
    - Tak, tak. Wiem, ale ciemna strona mocy jest podstępna... Ale mniejsza z tym! W warsztacie zrobili co mieli zrobić?
    - Tak, ale naprawdę uważam, że taka decyzja powinna zostać przez kogoś zatwierdzona. Rada o tym wie?
    - Zaprezentuje to na następnej sesji. Nie o wszystkim muszą wiedzieć od razu. Z resztą to nie wpływa na balans mocy.
    - Myślę że chociaż Pani Kanclerz powinna wiedzieć. Ona nigdy by się na to nie zgodziła! 
    - Och z pewnością by się zgodziła, ale nie chce jej zawracać głowy drobnostkami
    - A Senat? - jęknął droid - Może warto by to poddać pod dyskusje, z pewnością niektórzy senatorowie by się że mną zgodzili że takie postępowanie jest... 
    - O nie, nie. Poddanie tego pod dyskusje Senatu w ogóle nie wchodzi w grę. O niektórych rzeczach powini wiedzieć tylko nieliczni. Masz to?
    - Ciągle uważam że to nieetyczne! 
    - Wprost przeciwnie! Niekorzystnie z tej możliwości było by nieetyczne! Ale dość gadania. Masz to? 
    Pokonany Droid wydał serię terkoczacych dźwięków po czym sięgnął do swojego wnętrza. 
    - Na pewno tego chcesz Mistrzu? - westchnął zrezygnowany.
    Błyszczące oczekiwaniem oczy i wyciągnięta dłoń mistrza Stah-Schka wystarczały za odpowiedz. 
    - Czy to naprawdę warte było poświęcenia mojego bloku nawigacyjnego?
    - O tak... - odparł mistrz Stah-Schek delektując się świeżo zaparzonym espresso. 

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnie
    pokaż całość

  •  

    Mistrz Zaarbald: Czy brat był świadkiem zajścia, kiedy to padawan Auron Jor użył blastera przeciwko jednemu z nowych najemników Senatu na Wewnętrznych Rubieżach?
    A'Drabalah: Nic nie widziałem. Spytajcie Aurona, on będzie wiedział najlepiej, kogo ostatnio ostrzelał.
    Mistrz Zaarbald: Brat mi nie udziela porad! To brat stoi przed Radą, a nie ja.
    A'Drabalah: Czasy się zmieniają, ale Mistrz od zawsze jest w Radzie.
    Mistrz Lorisas Xsis: Czy jest brat gotów stać na straży porządku prawnego, ładu i demokratycznie wybranej Kanclerz Republiki Aurory Pryde?
    A'Drabalah: Bezapelacyjnie, do samego końca. Mojego lub jej.

    #lacunafabularnieczarnolisto
    #lacunafabularniestarwars
    #heheszki
    pokaż całość

    źródło: poco.jpg

  •  

    Han ChoNa Solo
    Han w sumie nie przywiązuje uwagi do swojej przeszłości. Duzo chlania, grania w makao na kasę i panienek. Niestety, w układzie Louis Colony na planecie Sronde przegrał tyle razy w karty z Kro’omką, że musiał uciekać. Na szczęście był zajebistym pilotem, więc te jopki mogły mu naskoczyć. Uciekając wpadł na szybkiego placka do Galak Pizzy. Okazało się, ze akurat szukali kogoś do lepienia ciasta i tak wyszło… Wpadł na chwilę i został na dłużej.
    Wciąż jednak lubi przycisnąć skuter na prostej i pokazać tym z Korporacyjnej Federacji Chińszczyzny, kto jest królem prostej.
    Liczy się szybkość, panienki i zapach spalonego układu nadświetlnego.
    A teraz też Galak Pizza do której zapraszam fanów włoskiej kuchni ;)
    #lacunafabularniestarwars #galakpizza
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Janus Korwinix urodził się na okupowanej planecie - Ozajaszu III, od małego fascynowała go matematyka oraz filozofia dawnych malarzy austriackich. Po wyzwoleniu planety przez Republikę - Korwinix zaczął spoglądać w stronę wielkiej polityki. Jego kontrowersyjne poglądy co prawda znalazły uznanie wśród jemu podobnych na Ozajaszu, dzięki czemu został senatorem wolnorynkowego giganta, lecz na obradach senatu wciąż jest postrzegany jako naczelny dziwak, choć przyjaciele Janusa mówią że to przez zazdrość reszty senatorów do jego niebywałych umiejętności gry w karty - Galaktycznych Wojen. Podobno kiedyś nosił dwa nazwiska, ale nie ma dowodów aby ktokolwiek o tym wiedział. #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto pokaż całość

    źródło: GW Korwinix.png

  •  

    #lacunafabularnieczarnolisto
    #lacunafabularniestarwars

    Zaarbald siedział w swoim pokoju w Coruscant, w siedzibie Rady. Medytował i czytał notatki wzięte z archiwum, dotyczące skupienia mocy w różnych gatunkach w galaktyce. W międzyczasie się zastanawiał, dlaczego jego pamięć tak dziwnie funkcjonuje. Wydawało mu się, że często zapomina wydarzenia i to co się wokół niego działo, ale jednocześnie czuł, że ma doskonałą pamięć do rzeczy, których się uczył i do wiedzy, którą chłonął. Nie potrafił sobie przypomnieć co dokładnie robił dwa tygodnie temu, ale za to pamiętał treść i ciekawostki płynące z książki, której lekturze poświęcił się lata temu. Zaskakujące.

    Rozmyślał ostatnio również o swoich podopiecznych i padawanach, których wyszkolił. Część z nich osiągnęła już status mistrzów Jedi, część zginęła w tragicznych misjach, część dalej trudzi się w Akademii, pod okiem innych mistrzów. Jakimś cudem nikt jeszcze nic nie podejrzewa. Może to dzięki Mocy? Nie ważne. Ważne, że wszystko jest tak jak ma być.

    Z rozmyślań wyrwały go głosy na korytarzu.

    - Konfederacja ma szansę zostać znaczącą siłą w Galaktyce...

    Konfederacja? Słyszał coś o nich, ale nigdy z jakimiś szczegółami. Będzie musiał przyjżeć się tej sprawie. Nie można jej zignorować, gdy chodzi o zapewnienie porządku. Porządek i dyscyplina. Tym się kierował. Ale kiedy jest czas na śmiech i odpoczynek, wtedy jest czas. Nie ma co się spinać jak Mistrz Xsis. Chociaż pewnie za nim stoją jakieś doświadczenia, które spowodowały, że tak się zachowuje. Nie ma tego złego. Trochę powagi też się przyda, w końcu Rada powinna wyglądać poważnie i z szacunkiem. Szacunek, tak to jest ważne dla naszego Zakonu. Musimy sobie na niego zasłużyć, ale też nie możemy go poddawać ciągłej próbie.

    Czuł, że coś się właśnie zaczyna. Wstał, wyszedł na korytarz i wiedziony przeczuciem udał się do bufetu niedaleko budynku senatu, serwują tam wyśmietnite kremówki.
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    ZAPISY #lacunafabularniestarwars
    #lacunafabularnieczarnolisto

    -----------------------------------------------------------------------

    Mirkolisty nie działają! Plusujących komentarz pod tym wpisem zawołam przed zamknięciem zapisów.

    Rozpoczynamy zapisy do siódmej przygody na tagu #lacunafabularnie osadzonej w klimacie popularnej serii filmów Gwiezdne Wojny. Jeżeli nie znasz tego świata prawie w ogóle, nie obawiaj się! Nawiązanie do świata jest bardzo luźne, niektóre podstawowe koncepcje zostały zmodyfikowane na potrzeby uproszczenia rozgrywki, a każdy z graczy niezależnie od stopnia znajomości świata będzie go odkrywał w takim samym tempie jak inni.

    Jeżeli nie wiesz na czym polegają nasze gry fabularne, zerknij na ten artykuł. Zapisując się do gry wyrażasz zgodę na wołanie do głównych wątków przygody. Formularze zapisów znajdują się pod komentarzami z mechaniką gry i cennikiem sklepu w Nar Shaddaa dostępnym tylko dla Najemników.

    Jeżeli chcesz zagrać wylosowaną postacią (Senatorem albo Jedi), przeczytaj podstawowe zasady rozgrywki a następnie zaplusuj jeden z dwóch komentarzy poniżej, aby zapisać się do gry. Gra Najemnikiem wymaga większej aktywności od graczy i nie zalecam jej, jeżeli nie chcesz się mocno angażować w rozgrywkę. Wylosowana postać będzie miała jawne dla wszystkich graczy cele bohatera oraz nie pozna swoich indywidualnych statystyk.

    Podstawowe zasady:

    1. Najważniejsza jest dobra zabawa. Jeżeli przyjemność z gry się kończy, zakończ rozgrywkę.

    2. Wypowiedzi OOC (out-of-character) w wątkach rozpoczynających turę oraz we wszystkich debatach Senatu są surowo zabronione i będą automatycznie kasowane. Dyskusje OOC są dostępne m.in na Discordzie Graczy

    3. Jeżeli masz pytania do aktualnej przygody, zadaj je na Discordzie graczy lub moim discordzie.

    4. Spory między graczami rozstrzyga GM

    5. Spory między graczem a GM rozstrzyga GM

    Zapisy potrwają do 14. października do godziny 13:00 dla Jedi i dla Najemników oraz do 10. października do godziny 13:00 dla Senatorów.

    * * *

    Główna rozgrywka (rozgrywana w systemie turowym) koncentrować będzie się wokół posiedzeń Senatu Republiki, który swoimi decyzjami będzie musiał zabezpieczyć ustrój przed upadkiem, jak i stale zwiększać strefę wpływu. Władzę wykonawczą sprawuje Kanclerz, powoływany i odwoływany przez Senat i to on podejmuje ostateczne decyzje dotyczące ruchów Republiki (Akcji Strategicznych). Innymi nieregularnie powtarzającymi się miejscami akcji będzie Akademia Jedi i Rada Jedi. Ich role zostaną wytłumaczone w dziale Mechanika szczegółowa.

    Pomiędzy turami rozgrywane będą opcjonalne wydarzenia - niektóre misje dyplomatyczne, niektóre interwencje zbrojne, wydarzenia w Akademii Jedi i Radzie Jedi.

    Każdy z graczy otrzyma własny cel gry zależny m.in od wybranej roli, cechy, charakteru i opisu szczegółowego bohatera. Jak już wcześniej zapowiedziałam, wybór strony Mocy nie będzie miał wpływu na cele w grze.

    * * *

    Szczegóły rozgrywki opisane są niżej w dziale Mechanika Szczegółowa
    pokaż całość

    źródło: encrypted-tbn0.gstatic.com

  •  

    Aqumulus Coll - techno-jedi

    "Moc jest tym co daje Jedi ich siłę. To pole energii żywych istot, które nas otacza i przenika... I spaja galaktykę w jedną całość." - takie słowa usłyszał kiedyś na jednym z wykładów, wówczas jeszcze młody padawan, Aqumulus Coll. "Spaja całą galaktykę...pole energii żywych istot... ale przecież w galaktyce jest też pełno nie-żywej energii. Moc też musi na nie oddziaływać." - pomyślał młody Coll. Być może nawet zadałby to pytanie prowadzącemu zajęcia mistrzowi. Czy na droidy i inne urządzenia, moc może wpływać, czy są droidy napędzane albo nawet... wrażliwe na moc? Niestety wiązałoby się to z koniecznością odezwania się w grupie uczniów, a tego nieśmały Aqumulus by nie zniósł.

    *

    Zanim trafił do akademii był niewolnikiem, sprzedany jeszcze przed swoimi narodzinami. Jego przeznaczeniem było zostać pomocnikiem mechanika statków kosmicznych i innych ścigaczopodobnych urządzeń. Być może stąd jego podświadome zamiłowanie do wszelkich technologii.
    Z biegiem lat Coll uczył się coraz lepiej godzić i wykorzystywać zarówno moc jak i technikę, obierając swoją własną ścieżkę techno-jedi.

    *

    Tuż po przyjęciu go na padawana przez samego mistrza Zaarbalda, Aqumulus zrobił kurs pilota C+E, spawacza, elektromontera, i wiele innych, dzięki którym usystematyzował swoja wiedzę i doszlifował techniczne talenty. Wszystkie kursy rzecz jasna z Republikańskiego Urzędu Pracy, mistrz Xsis zabiłby go, gdyby na konto akademii trafiła jakaś faktura.
    A wiecie jak ciężko jest się zapisać jako bezrobotny jedi? "Co, hehe, po tej akademii nie ma pracy dla ludzi z pana wykształceniem?", "Hehe, magisterek jedi, stanąłby jeden dzień na produkcji to by zobaczył co to robota", "Widzisz synu? Na cholerę ci studia. Patrz, tam w kolejce stoi jedi bez pracy, mówię ci ucz się od ojca fachu, ludzie się zawsze będą budować, a kafelki ktoś im układać musi". Najgorzej jak jest się na dodatek wyrzutkiem społeczeństwa, który nie dość, że boi się odezwać, to jeszcze nie umie sensownie sklecić dwóch zdań...
    Koniec końców jednak opłaciło się. Coll swoje umiejętności niejednokrotnie wykorzystywał na misjach i stał się zaufanym pilotem najwyższych członków rady. A pilotem był znakomitym, i na dodatek był wrażliwy na moc. Niespotykane połączenie.

    *

    W świątyni jedi na Corusant.

    - Przyjacielu, dobrze wiesz, że nie mogę opowiadać co się dzieje na zebraniach rady - powiedział mistrz Zaarbald. - Ale zapewniam, że wkrótce wszystko stanie się jasne.
    Aqumulus milczał.
    - Przejdźmy się, mistrz Dioda właśnie prowadzi zajęcia z młodzikami. Być może ty też powinieneś zacząć dzielić się z innymi padawanami swoją wiedzą.
    - Ja... mistrzu przecież ja, wiesz, że nie. Ja nie nadaję się... No wiesz. - odpowiedział jąkając się Aqumulus.
    - Aaahh mistrzowie Zaarbald i Coll! Witamy - przerwał zajęcia Dioda. - o balansie właśnie w galaktyce dyskutowaliśmy. Może z nami częścią mądrości swej podzielić się zechcecie?
    - Balans w galaktyce jest rzeczą niezwykle ważną. My jedi stoimy na jego straży. Wykorzystujemy różne techniki, ale cel przyświeca nam jeden, musimy dbać o dobro i sprawiedliwość. - powiedział mistrz Zaarbald.
    - Yyy. Tak no, więc dobro jest ważne, aby... bo trzeba łączyć swoją wiedzę i umiejętności i... trzeba iść ścieżką dobra, bo to jest dobre. I sprawiedliwość też jest dobra. A ja na przykład umiem dobrze pilotować i to też jest dobre... i ten, no wiecie. Musicie się na tym skupić i no. Właśnie dlatego.
    Wszyscy patrzyli się głupio na Aqumulusa, on sam wiedział co chce powiedzieć, jednak nigdy nie potrafił tego ubrać w słowa.
    - W porządku, mistrzu Dioda, nie przeszkadzamy już więcej. - powiedział mistrz Zaarbald. Po czym oddalili się wraz z mistrzem Collem. Szli chwilę w milczeniu, po czym Zaarbald powiedział:
    - No cóż, ale dobrze, że masz też inne talenty...

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: media.discordapp.net

  •  

    #lacunafabularniestarwars
    #lacunafabularnieczarnolisto

    Na placu startowym tłok, wokół promu kręciło się mnóstwo ludzi. Potężni, barczyści żołnierze nosili ciężkie skrzynie czy też pakowali do tychże skrzyń różnego rodzaju przedmioty, od broni do dóbr luksusowych. Praca sama w sobie ciężka, a biorąc pod uwagę siarczystą zamieć która smagała ludzi po policzkach, okazałoby się, że rzeczona praca stawała się po stokroć cięższa. Jedno postać wyróżniała się z tłumu, wysoka i szczupła, ubrana w błękitny kożuch starsza kobieta, dyrygująca innymi niczym dyrygent orkiestrą.

    — To nie worek martofli, żebyś sobie nim mógł rzucać! Masz na to natychmiast podnieść — krzyknęła do jednego z żołdaków.
    — Tak jest Pani Majordomus, już się robi — szybko odpowiedział, po czym wrócił do pracy

    Dwie osoby nagle, niczym cienie pojawiły się za jej plecami. W błękitne szaty odziane, podobnie jak staruszka, choć te były dużo cieńsze, tak jakby mróz w ogóle nie robił ich posiadaczom wrażenia.

    — Widzę, że spodobało Ci się dyrygowanie mróweczkami
    — A mówiłaś, że to będzie dla ciebie smutny obowiązek — powiedziały jedna po drugiej.
    — Zamiast oceniać moje zachowanie, lepiej powinniście wsiąść do promu, i tak jesteście spóźnieni — odpowiedziała spokojnie, nie bacząc na te drobne uszczypliwości
    — Najpierw im, teraz nam..
    — Wydawanie rozkazów, coraz lepiej ci idzie, Shxi — odparli, a na ich twarzach pojawił się lekki uśmiech
    —Skoro już mówimy do siebie po imionach, to Esco, Desno, pamiętajcie że działam w imieniu królowej, i żadne wasze sztuczki na mnie nie podziałają. Doprowadzę wasz na Coruscant, czy wam się podoba czy nie. — odpowiedziała hardo
    — Ach, Coruscant. Stolica Republiki, gospodarcze centrum galaktyki, a przy okazji planeta dogłębnie skażona zgnilizną..
    — I co najśmieszniejsze, w tą uzębioną paszczę wysyła nas własna matka.
    — Dlaczego nie może to być ktoś inny?
    — Mistrz Wojenny Wun, Najwyższy Strażnik Tarim. Możliwości jest sporo.
    — Dobrze wiecie, że na Coruscant lecicie reprezentować nie tylko naszą planetę, ale także całą Zjednoczoną Monarchię. A do tego tylko Ci, u których w żyłach płynie królewska krew są tego godni. Ja tam będę odpowiedzialna tylko za was.
    — Więc dlaczego to nie Jantar? — zapytali się jednym głosem
    Na dźwięk tego imienia twarz pani Shxi z dosyć statycznej zmieniła wyraz na dużo bardziej gniewny, za to na twarzach bliźniaków ponownie pojawił się uśmiech, tym razem szerszy niż wcześniej i bardziej niepokojący.
    — Płomienni z dnia na dzień są coraz bardziej zirytowani rządami waszej matki, tylko obecność Jantara trzyma tą planetę jeszcze w ryzach. Jeżeli chcemy zachować pokój, Jantar musi zostać, przynajmniej dopóki nie obejmie tronu. Ale tego chyba nie muszę wam tłumaczyć...
    — Pani Majordomus — nagle rozmowę przerwał jeden z żołnierzy — prom uzyskał pełną sprawność, możemy ruszać w każdej chwili.
    — A podobno się spóźniliśmy...
    — Starczy już tego, Kapitanie, prowadź do statku. Z waszą dwójką porozmawiam jeszcze na miejscu.
    pokaż całość

    źródło: d7up4pz-6fd42760-d762-4de4-b790-18548bd3f3cc.jpg

  •  

    #lacunafabularniestarwars

    9PGN0QBJF8G6SO90DLNMIR90CHKN6ORFE9I7KQB541RI0S3FCDT6AQR1DHN6I812DPKMA83KF5MI0SJ1F9IMQ8H0D4G7KOBNDTM62QH0DLN6IP90ESG78PBA41RMIOB4DTMMUSR3D4N0

    Zapisy startują za kilkanaście godzin! Zapisz się do Mirkolisty jeżeli chcesz, żebym Cię do nich zawołała.

    pokaż spoiler #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com

  •  

    Witam serdecznie, chętnie przyłączę się do zabawy =)
    Komu wręczyć kopertę umożliwiającą wjazd na imprezę? ;)
    #lacunafabularniestarwars

  •  

    Kanclerz Aurora Pryde - przedstawienie postaci

    Aurora Pryde jest starszą kobietą o srebrnych włosach, drobnej posturze, niebieskich oczach wypełnionych dobrocią i empatią. Ubrana w długie, białe szaty przemierza pewnie senackie korytarze. Pochodzi z małej planety o nazwie Skarpeton, do której czuje ogromny sentyment, lecz pragnie dbać o nią tak samo jak o wszystkie inne planety. Bo w to właśnie Aurora wierzy najmocniej - w równość i sprawiedliwość. Po śmierci swojego męża - senatora Janusa, a także syna - Mistrza Jedi Anona, Aurora Pryde postanowiła poświęcić całe swoje życie na walkę o swoje przekonania. Marzy o bezpiecznym i zjednoczonym świecie, w którym matki nie musiałyby chować swoich synów, a wszyscy mieszkańcy dbaliby o wspólne dobro. O świecie, w którym osoby u władzy kierowałyby się ideałami, a nie chęcią wzbogacenia się. Wierzy w moc dyplomacji i pokojowego rozwiązywania konfliktów. Samotne wieczory spędza przy dobrej książce ze swoim kotem Cytrynem na kolanach.

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: Beztytułu.png

  •  

    Przedstawienie Postaci Tesilius Alkai

    #lacunafabularniestarwars

    Dwa dni przed obradami rady jedi

    Wysoki i blady Muun przechadzał się powoli korytarzami akademi jedi w promieniach porannego słońca. Zastanawiał się, co właściwie robi o tej godzine błądząc bez celu. Nie mógł już spać, gdy jakaś myśl zerwała go rano z łóżka. Powrót do akademii obudził w nim wspomnienia, przypomniał sobie w jaki sposób do niej trafił.

    Dawno temu, gdy był jeszcze małym chłopcem - na długo zanim miał zostać poddany tradycyjnym Muuńskim systemom hierarchizowania społecznego - wyjechał z grupą rówieśników na wycieczkę do elektrowni. Wycieczki takie jak ta były częścią ich edukacji. Wiedziano, że część z nich zostanie w przyszłości pracownikami tej, lub podobnej fabryki energii i z tego powodu chciano u nich wywołać ciekawość tą branżą.
    Głównym eksponatem okazała się ogromna kula plazmowa, wielkością przypominająca statek osobowy, ustawiona tak, aby z każdej strony dzieci mogły jej dotykać i tym samym przywoływać do siebie pojedyńcze niebieskie promienie.
    Tesilius pamiętał dokładnie każdą chwilę. Pamiętał jak czekał w kolejce która powoli okrążała eksponat i zawijała się wokół niego z powrotem do wyjścia. W momencie gdy dotknął szkła ciepłego od poprzednich dotykających go rąk, promienie z całej kuli skierowały się w jego stronę ignorując resztę zebranych dzieci. Szkło natychmiast nagrzało się do olbrzymich temperatur, jednak on nie mógł cofnąć dłoni, zupełnie jak gdyby ta energia przyciągała go do siebie. Nie minęło dużo czasu, gdy prąd stopił szkło i zaczął razić młodego Muuna całą swoją mocą, lecz obecny tam jedi gdy tylko zorientował się w sytuacji doskoczył do kabla zasilającego przecinając go jeszcze w locie mieczem świetlnym.
    Ten sam człowiek zaniósł go do stacji medycznej ratując mu życie i stwierdził u niego ogromną czułość na moc. Z tamtąd trafił prosto do akademii, gdy w czasie jego śpiączki rodzice udzielili zakonowi zgody na jego szkolenie.
    W efekcie wypadku stracił prawą rękę, a pozostałe nerwy, które mogłyby połączyć kikut z protezą zostały doszczętnie zniszczone. Dodatkowo prawa strona jego podłużnej twarzy pokryta jest bliznami po porażeniu i choć widok blizn w akademii to nic nowego – to tak charakterystyczne znamię u młodzika zapadło wielu osobom w pamięć.

    Mijał akurat okna z widokiem na plac treningowy, gdzie starszy jedi uczył młodzików kontr drewnianymi imitacjami mieczy.
    - Młodość. – pomyślał – Gdy byłem w ich wieku ojciec nauczył mnie już rozpisywać należności na kontach teowych. Chwila, jak to było. – Z niewiadomych przyczyn w pamięci jedi ujawił się jego ojciec siedzący w ogromym gabinecie za mahoniowym stołem, gdzie na wykresach pojawiały się informacje dotyczące strat spowodowanych nowym podatkiem ustanowionym przez republikę.
    - Jebane senatorstwo, – usłyszał sapnięcie siedzącego ojca – chcą mi odebrać wolność.
    Z zamyślenia wyrwał go krzyk z placu. Któryś z młodzików dostał właśnie kijem w palce i gdy już pomiędzy pozostałymi miała rozpocząć się otwarta wojna, ich opiekun donośnym głosem zarządził przerwę.
    - Młodość. – mruknął do siebie po raz drugi i ruszył dalej. – Poza tym, jaki rodzaj człowieka uczy sześciolatka księgować? – dodał w myślach.

    Dawno nie był w akademii. Ostatnie lata przebywał na samotnych misjach, jednak nadal brakowało mu dawnych czasów i przygód z mistrzem Lorisasem Xsisem. Przypomniał sobie ten raz kiedy podczas misji ratunkowej wpadł do klatki pełnej kreatur z ogromnymi szczękami i zębami ostrymi jak brzytwy. Przez pół roku musiał później słuchać o naturze balansu i precyzji skoków. Po tej wizji odechciało mu się jakichkolwiek misji ze starym zrzędą, jednak jedno musiał przyznać. Dzięki niemu wiedział jak działa moc i miał głowę na karku. Ostra dyscyplina którą otrzymał, nawet ta z czasów z przed akademii, obfitowała teraz jego precyzją i zimnym rozumem.

    Cieszył się swoimi mocami i czuł się pewny w tym co robi. Z tego powodu nie mógł doczekać się nowego przypisania w sprawie którego został przywołany najpierw do akademii, a już w niedługim czasie miał wyruszyć na Coruscant przed oblicze rady.

    Zupełnie wyzwolony już od wspomnień ruszył w kierunku jadalni w celu śniadania, mając nadzieję spotkać po drodze kilka znajomych twarzy.

    #lacunafabularnie #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Coruscant. Nadzwyczajne zebranie Rady Jedi
    [Przed rozpoczęciem gry]
    [Obrady Rady tajne, wiedza ooc]

    #lacunafabularniestarwars

    - Zebraliśmy się tutaj w związku ze szczególną prośbą, którą skierowała do nas Pani Kanclerz Aurora Pryde - rzekł sztywno prowadzący sesję Mistrz Lorisas Xsis.

    - Przepraszam za spóźnienie - wydyszał zmachany Mistrz Stah Schek - mój środek transportu nie chciał odpalić. Mistrz Stah Schek zajął miejsce odprowadzany spojrzeniami pozostałych członków Rady.

    - Kontynuujcie proszę - uśmiechnął się szeroko.

    - Pani Kanclerz prosiła nas o wyznaczenie osób które będą odpowiedzialne za jej ochronę – kontynuował Mistrz Xsis. - Przychylnym okiem obdarzyła trójkę naszych zaufanych członków Zakonu i poprosiła, byśmy zgodzili się na przydzielenie jej ich do jej bliskiego otoczenia, by strzegli jej bezpieczeństwa. Ta trójka to: A'Drabalah, Reina Cho-Chu i Tesilius Alkai. Przed nami na ekranach znajdują się skrócone rekomendacje oraz dotychczasowe dossier kandydatów. Są to osoby dobrze nam znane, choć niezbyt doświadczone – żachnął się.

    Co do naszych kandydatów – głos zabrał Mistrz Zaarbald - to wiem, że nasz brat A'Drabalah nie zawsze potrafi kroczyć ścieżkami wyznaczonymi przez JSM i daje się ponieść gniewowi, co z resztą widać w jego kontaktach z innymi Jedi, ale ufam, że jest na tyle oddany sprawie i Republice, że swoje zadanie wykona bez zarzutu. Tym bardziej, że będzie przy nim jego ambitna uczennica Reina Cho-Chu, oboje dobrze się uzupełniają. Trzeci z nich Tesilius Alkai jest dobrze tobie znany, Mistrzu Xsis, więc ufam twojemu osądowi, że jest to osoba odpowiednia. Dodatkowo, wszyscy będą blisko nas i jestem pewien, że gdyby miało dojść do czegoś niepożądanego, to zareagujemy odpowiednio szybko i przywrócimy sprawę do porządku. Niech Moc będzie z nimi.

    Tak, znam mojego byłego ucznia, to… - rzekł z wielką powagą – kompetentny Jedi. Proponuję teraz poddać kandydaturę całej trójki pod głosowanie zbiorcze, jeżeli wystąpią wątpliwości, to będziemy rozstrzygać je indywidualne. Kto jest za przyjęciem kandydatury A'Drabalaha na ochronę Pani Kanclerz? – widząc wszystkie ręce w górze Mistrz Xsis niedbale się uśmiechnął. Gdyby wszystkie decyzje były podejmowane tak sprawnie. - Dziękuję. Teraz głosujemy nad kandydaturą Reiny Cho-Chu… Nad… Co mi tu miga? Ale… Co to za odgłosy, co to za film? Mistrzu Stah Schek!

    - Chyba mogę to wytłumaczyć – wyjąkał nieśmiało Mistrz Stah Schek z niepokojem zerkając na mistrza Septuma - No bo wyskoczyło mi takie powiadomienie, że kończy się bateria w datapadzie i chciałem je zamknąć, ale znikło i chyba mi się wtedy kliknelo... No i w dodatku datapad nie chce się połączyć ze stacja dokująca - Mistrz Stah Schek bezradnie zademonstrował, po czym wyskoczyła cała kaskada dzięków i obrazów na ekranach wszystkich zgromadzonych. Mistrz Xsis bez słowa wyjął datapad z rąk Stah Schka, burknął, obrócił do góry nogami, kliknął dwa razy, podpiął do stacji i wrócił na swoje miejsce. Nastał znowu porządek.

    - Tak, hmm dziękuję – powiedział nieco nerwowo Mistrz Stah Schek, ponownie trwożnie zerknął na Mistrza Septuma, po którym jednak nie było widać żadnych oznak zdenerwowania.

    - No dobrze powtórzy głosowanie. Kto jest za...

    Tym razem obyło się bez niespodzianek. Kandydatura została zatwierdzona. Tak samo jak kandydatura Tesiliusa Alkai.

    ...

    Trójka Jedi wyróżnionych ochroną samego Kanclerza stała przed obliczem Rady.

    Spokojne oblicze Pantoranki Reiny Cho-Chu wyróżniały tatuaże - po dwa złote na każdym z policzków w formie kresek, młoda Padawanka znana jest z tego, że jest zawsze stonowana i wyważona w uczuciach.

    A'Drabalah miał opaskę zasłaniającą miejsce, gdzie normalnie znajdowałyby się oczodoły – rzecz charakterystyczna dla przedstawiciela rasy Miraluka. Widział on jednak wszystko dokładnie dzięki Mocy.

    Wysoka i blada sylwetka Muuna wyróżniała się strojem. Tesilius Alkai był ubrany w pelerynę spiętą trójkątną spinką wokół szyi tak, aby zasłoniła jego prawy bok ciała.

    Jest to wyjątkowo odpowiedzialna i doniosła rola – rzekł surowo Mistrz Xsis. - Należy pamiętać, że chronicie nie tylko osobę, ale też urząd. Urząd gwarantujący stabilność Republik. Chroniący jej prawa. NIE MOŻECIE zawieść pokładanych w was nadziei, co wynika nie tylko z prośby Kanclerza i decyzji Rady, ale również ze szczegółowych postanowień i tradycji Zakonu Jedi…

    - Tak, tak, Mistrzu Xsisie – przerwał pogodnie nieco znudzony Mistrz Zaarbald. – Głosowanie się odbyło, obrońcy zostali wcześniej poinstruowani i należą co naszego Zakonu, są świadomi swych obowiązków, czy możemy przejść już do rzeczy?

    Tak, tak, gnbhrbh – burknął Mistrz Xsis i rzekł zwracając się do trójki Jedi stojącej przed Radą - czy podołacie temu zadaniu?

    - Biorę to na siebie! - Bez wahania odparł A'Drabalah - Będę strzegł Pani Kanclerz jak źrenicy oka!

    Skrzywiony Mistrz Xsis już otwierał usta, by w niewybrednych słowach skomentować postawę A'Drabalaha, gdy salą wstrząsnął wybuch śmiechu.

    - Dobre! Bierze to na siebie... He he jak źrenicy... He he dobre, bo to Miraluka, a oni nie mają oczu! Ha ha ha... To się panu panie mistrzu udał. – rechotał się Mistrz Stah Schek.

    Kamienne twarze pozostałych członków Rady mogły świadczyć o innej opinii.

    - Czy pozostali kandydaci podzielają „entuzjazm” Mistrza Scheka? – spytał purpurowy Mistrz Xsis.

    - O tak! Ochrona Pani Kanclerz będzie zaszczytem. Podziwiam ją za to, co zrobiła dla utrzymania pokoju. Desu! - Reina Cho-Chu.

    - Jestem gotowy na to zadanie - odparł rzeczowo Tesilius Alkai.

    #lacunafabularnie #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    BUM BUM BUM

    JEB JEB JEB

    PLASK SMASK KLAST

    Dźwięk dobiegający z pracowniHana ChoNa Solo były tak głośny, że nikt nie mógł przejść obok obojętnie.
    - Co tam się dzieje? - spytał K9 słysząc ten hałas
    -Han znów się dorwał do pracy i nie ma litości. Spójrz jak cienko to wygląda, jakie to blade.. - przeraził się Mar'ian
    - Niech mnie blaster w tyłku świstnie - powiedział K9 patrząc na dzieło Hana - przecież on nie da rady, chwila i nam gówno z tego wyjdzie. Po co on tyle wody tam daje? Utopisz je luju jeden i na nic się nam nie przyda! A ta temperatura? Chcesz go spalić?

    Han nic sobie nie robił na te komentarze i wciąż tłukł. Po 8 min wyszedł zmachany
    -Co tam lambady, co tak krzyczycie?
    -Eh Han, ogarnij się, bo masz jeszcze kawałki na dłoni.. Co się z Tobą dzieje...

    Tak, wygniatanie ciasta pod pizze nie było łatwą robotą w Galak Pizzy.

    #lacunafabularniestarwars #galakpizza
    DOŁĄCZ DO GALAK PIZZY! DOŁĄCZ DO NAJLEPSZYCH!
    P.S. Szukamy w szczególności ludzi od bazylii
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Sklep w Nar Shaddaa #lacunafabularniestarwars - tag nowej gry
    #lacunafabularnie #lacunafabularnieczarnolisto

    -----------------------------------------------------------------------

    Zapisy do przygody ruszają już 6. października (późnym wieczorem) i potrwają do 13. października (dla Senatorów do 10. października). Jeżeli nie chcesz ich przegapić, zapisz się do Mirkolisty

    Walutą obowiązującą w Galaktyce jest Galaktyczny Kredyt (albo Kredyt; forma skrócona k. 1kk = 1 000 k), występujący w formie bezgotówkowej, przenoszony na niewielkich nośnikach wielkości karty kredytowej. Senatorowie reprezentując swoje planety, mają do dyspozycji całą ich siłę militarną i gospodarczą, sami nie dysponując Kredytami. Jedi zwykle nie posiadają żadnych majątków, dlatego jedynie Najemnicy powinni być zainteresowani posiadaniem pieniędzy i wymianą ich na Tymczasem zainteresowanym karierą Najemnika przedstawiam cennik czarnorynkowy uzbrojenia i wyposażenia.

    Statki kosmiczne

    Myśliwiec (mały, 2kk) - jednoosobowy osobisty środek transportu każdego początkującego Najemnika. Jego najważniejsze zalety to niewielkie rozmiary i hipernapęd.

    Prom (mały, 5kk) - Ładowność 50 ton i możliwość zabrania na pokład nawet 20 pasażerów czynią z Promu najpopularniejszy środek transportu w całej Galaktyce. Słabo uzbrojona, słabo opancerzona i słabo zwrotna. Prom to kosmiczny odpowiednik Volkswagena Transportera T4. [-5 Walka, -2 Pilotaż]

    Lekki transportowiec (mały, 10kk) - Łączy w sobie zalety myśliwca i promu. Idealny dla grup Najemników, stawiających na wszechstronność i najlepszy stosunek ceny do wartości.
    [+1 Pilotaż, +1 Leczenie, +1 Naprawa, 1 kapsuła ratunkowa (max 10 osób)]

    Lekka fregata (średni, 250kk) - Wejście na wyższy poziom galaktycznej potyczki. Średniej wielkości jednostka, zdolna do stawienia czoła eskadrze myśliwców a nawet przeprowadzenia blokady stacji kosmicznej. Na pokładzie świetnie wyposażone skrzydło szpitalne, stacja naprawcza oraz hangar dla 10 myśliwców (niedołączonych do zestawu).
    [+5 Walka, +5 Leczenie, +5 Naprawa, 10 kapsuł ratunkowych; utrzymanie na turę 5kk; nieopłacenie utrzymania odbiera bonusy oraz: -2 Walka, 20% szans na awarię kapsuły ratunkowej]

    Niszczyciel (duży, ~2 000kk; na zamówienie) - Marzyłeś kiedyś o poprowadzeniu własnej rebelianckiej armii? Każdy przywódca rebelii zaczynał od niszczyciela. Ten statek jest na tyle duży, że jest w stanie samodzielnie zablokować jedną stronę księżyca, ale na tyle mały, aby móc podróżować przez Galaktykę ścieżkami pokonywanymi przez małe jednostki. Aspirujący watażka znajdzie tutaj wszystko, co potrzebne jest do prowadzenia działań w kosmosie, jak i w atmosferze - placówkę medyczną, linię produkcyjno-naprawczą, prom ze ścigaczami atmosferycznymi i hangar na 100 myśliwców. Obsługa statku jest wpół zautomatyzowana, a całość jest łatwo zarządzana przez kapitana na mostku.
    [+20 Walka, +10 Leczenie, +10 Naprawa, 50 kapsuł ratunkowych; utrzymanie na turę 50kk; niepołacenie utrzymania odbiera bonusy oraz: -5 Walka; wymaga 3 pilotów, brak jednego -5 do Pilotażu, brak dwóch -10 do Pilotażu]

    Pancernik (ogromny, ??; na zamówienie) - Niszczyciel nie jest szczytem twoich marzeń? Tak wielką jednostkę można wybudować w tajemnicy tylko na planecie droidów na Zewnętrznych Rubieżach. Jeden Pancernik z łatwością zablokuje całą planetę, a poza służeniem jako mobilna, zautomatyzowana i samowystarczalna baza, ma do zaoferowania m.in. szpital, fabryki, hangar na 1 000 małych statków i 10 lekkich fregat.
    [+1 Potencjał Militarny; na pokładzie droidy z Leczeniem i Naprawą na poziomie 20, kapsuły ratunkowe dla całej niedroidowej załogi; utrzymanie ~100k-200k na turę; nieopłacenie utrzymania odbiera bonusy oraz: -20 Walka]

    Uzbrojenie

    Blaster - ikona Galaktyki, potężna moc obalająca w poręcznej formie. Celna na bliski dystans, mało skuteczna na większy. Dostaniesz go praktycznie wszędzie niemal za bezcen. To wiele mówi o stanie Galaktyki, prawda?

    Karabin (1 kk)- celniejsza, ale mniej poręczna wersja Blastera. Paradowanie z karabinem po ulicach cywilizowanych planet to z pewnością nienajlepszy pomysł. Chyba że poza tym pomysłem masz jeszcze jeden, genialny pomysł!
    [+1 Blaster]

    Paralizator (1 kk)- jeżeli chcesz jedynie ogłuszyć swoją ofiarę, ta broń jest dla ciebie. Pierścień energii o zasięgu do 10 metrów pozbawi czucia nawet wielkiego zwierza. Uwaga, może permanentnie uszkodzić droidy!
    [-3 Blaster]

    EMP (3 kk) - perfekcyjna broń przeciwko droidom. Chirurgicznie precyzyjna i zabójczo celna. Dzięki wbudowanemu celownikowi i namierzaniu wiązki jest w stanie rozprawić się z każdym sprzętem lub droidem będąc jednocześnie całkowicie nieszkodliwa dla humanoidów. Efektywny zasięg to tylko 20 metrów, a do obsługi wymaga dwóch osób.
    [+5 Blaster; brak premii przy obsłudze w pojedynkę]

    Sprzęt

    Bomba (1 kk) - odpalana zdalnie, czasowo lub czujnikiem zbliżeniowym. Potężna moc obalająca zamknięta w krążku wielkości kostki mydła. Skuteczność potwierdzona latami praktyki.
    [Pułapka +3]

    Bomba jonowa (1 kk) - siostra bomby, odpowiedzialna za niszczenie sprzętu i elektroniki. Ze względu na specyfikę łatwiejsza do ukrycia
    [Pułapka +5]

    Bomba gazowa (1 kk) - Masz w sobie coś z terrorysty? Chcesz uciekać do końca życia przed Republiką i Jedi? To małe pudełeczko bezszelestnie wypuści śmiertelny dla większości humanoidów gaz, będąc w stanie wytruć wszystkich, znajdujących się w pomieszczeniu. Jej konstrukcja oparta na skomplikowanym układzie scalonym ułatwia droidom jej zlokalizowanie.
    [+5 Percepcji dla droidów szukających bomby]

    Droid R2 (2 kk) - prześmiewczo nazywany jeżdżącym śmietnikiem z karłem w środku jest chyba najbardziej wszechstronnym pomocnikiem galaktycznego szwendacza. Świetnie współpracuje również z najpopularniejszymi typami myśliwców, często będąc ich najdroższą (poza pilotem) "częścią".
    [Komputery +10, Pilotaż +1, Naprawa +1]

    Droid bojowy A1 (1 kk) - Prosta i tania konstrukcja, stworzona do zastąpienia człowieka na polu walki. Kod maszyny zapewnia bezwzględne posłuszeństwo i ochronę właściciela.

    [Przybliżone statystyki: 5]

    Droid bojowy HK-46 (5 kk) - Swego czasu odegrały bardzo ważną rolę w obronie Ozillonu przed Republiką. Ze względu na ich porażkę doczekały się jeszcze jednej aktualizacji, która jednak nigdy nie trafiła do masowej produkcji.
    [Przybliżone statystyki: 7]

    Droid specjalistyczny (1-10 kk) - Oprogramowanie można przygotować na życzenie zamawiającego. Droid medyczny, naprawczy czy protokolarny opiera się na popularnych i niedrogich układach. Droidy o hybrydowych umiejętnościach wymagają zdecydowanie większych umiejętności.
    [Przybliżone statystyki: 1 za 1kk]

    ------------------------------------------------------------

    Jeżeli planujecie grać Najemnikami i macie propozycje wyposażenia, podajcie je w tym temacie. Jedna najpopularniejsza oraz jedna wybrana przeze mnie zostaną dopisane do cennika.
    pokaż całość

    źródło: 1.bp.blogspot.com

  •  

    Już niebawem przygoda tego sezonu, nie przegap, od października na Twoim ekranie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto #lacunafabularnie

    źródło: lacuna_star_wars.png

  •  

    #lacunafabularniestarwars
    #lacubafabularnieczarnolisto

    W związku z nadchodzącą grą fabularną na mirko w klimatach Star Wars zapraszam do dołączenia do GALAK PIZZY - formującej się grupy najemników i łowców głów. W kosmosie nikt nie usłyszy Twojego krzyku, dlatego dobrze mieć wspólników u swojego boku takich jak my. Zapraszamy!

    Jeśli w nowej grze chcesz grać SENATOREM Republiki, nasza oferta jest skierowana właśnie do Ciebie!
    Porwania. Zabójstwa. Sabotaże. Odbijanie więźniów. Napisz! Dogadamy się!

    "Wojna. Wojna nigdy się nie zmienia. Tak samo jak pizza."

    [Zewnętrzne Rubieże]
    [Jeden z księżyców układu Taris]
    [więzienie o zaostrzonym rygorze]

    Dwóch najemników przywarło plecami do ściany więzienia z bronią w gotowości. Każdy z nich był Mandalorianinem - małą armią, maszyną do zabijania szkoloną od dziecka. Skinęli głowami na znak gotowości i rozpoczęli nieme odliczanie do szturmu. Trzy, dwa... Nagle kilka pięter wyżej, usłyszeli huk wybuchu, który wstrząsnął całym budynkiem.

    - Chyba zaczęli bez nas - skwitował to jeden z nich.
    Chwilę później z głośnym wrzaskiem, przeleciał obok nich jeden z więziennych strażników, spadając z pięter skąd doszło do eksplozji.
    - Myślisz, że przeżył? - spytał Matei, pierwszy z najemników, spoglądając w dół za lecącym strażnikiem.
    - Wypadł z piątego piętra twierdzy, z wysokości, która zabiłaby każdego. Oczywiście, że przeżył - odparł z przekąsem Knyazev, drugi z najemników.
    Kanonada kilka pięter wyżej przybierała na sile. Kolejny strażnik, tym razem z dziurami po wielkokalibrowym blastrze przeleciał obok nich.
    - Dobra młody, to jak wchodzimy? Trójka czy Siódemka? - zapytał starszy stopniem Knyazev podchodząc do balkonowych drzwi i ustawiając na nich minę z zapalnikiem czasowym.
    - A Siódemka to jak? - zapytał Matei.
    - Z grantami plazmowymi i potem miotacze.
    - Hmmm...
    - Dobra nieważne, wchodzimy Jedynką.
    - J..jedynką?
    - Zapamiętaj to na zawsze. Plan numer Jeden u Mandalorianina to IMPROWIZACJA!
    W tym momencie mina na drzwiach wybuchła a dwójka najemników przy akompaniamencie wystrzałów rozpoczęła swój taniec śmierci.

    [kwadrans później]
    Kompania Mandalorian zebrała się przy więziennej celi. Drzwi wypalone plazmowym palnikiem runęły na ziemię. Jeden z najemników wyjął z plecaka kartonowe pudło i podszedł do przestraszonego więźnia.
    - Tu GALAK PIZZA, chyba szukamy właśnie Ciebie!

    DOŁĄCZ DO GALAK PIZZY! DOŁĄCZ DO NAJLEPSZYCH!
    @Knyazev @Matei123 Maupa @Gregua
    pokaż całość

    źródło: sketch-1569838678797.png

  •  

    MISTRZ STAH-SCHEK PREZENTUJE: 
    - Zwolnij, zabijesz nas!
    - Mistrzu Stah-Schek, to wskaźnik paliwa, nie opuściliśmy jeszcze orbity parkingowej.

    TEJ JESIENI
    - Mówię mu, żeby ogarnął perswazję Mocą, a on mi na to, że nie ma czasu bo trenuje Uścisk z kolegami z akademii, czaisz typa?

    W LACUNAFABULARNIE
    - Mistrzu! Strzelają do nas! Którędy teraz?
    - Tylko włączę datapada... Potem prawym i kopiuj?
    - Otwórz!
    - Ale prawym, czy lewym?
    - Prawym!
    - Prawym i otwórz?
    - Tak!!!
    - No nie wytrzymie... Znowu obróciło... 
    - MISTRZU!!! KTÓRĘDY?!
    - ... Coś kliknąłem i wszystko zniknęło

    WEWNĘTRZNE RUBIEŻE
    Wpadłem w zasadzkę, to mówię mu, że ma mnie na muszce, więc równie dobrze może odłożyć broń, przecież nic mu nie zrobię. No, a potem mówię, że stoi nieuzbrojony naprzeciw mistrza Jedi, więc niech lepiej się podda. No, a potem do jego obstawy mówię - zobaczcie, szef się poddał, to może wy lepiej też. Nie zmieścili mi się do X-Winga, musiałem ich prosić, żeby poczekali bo nie dam rady ich wszystkich na raz do aresztu odstawić.

    ZEWNĘTRZNE RUBIEŻE
    - Przyleciałem tutaj tropić wrogów Republiki i fanatyków kakao
    - W naszej delegacji nie ma żadnych fanatyków kakao!

    ŚWIATY JĄDRA
    Wróg nie czai się na zewnątrz. Zgnilizna dociera do nas od środka. Ślady rozpadu widać już nawet pośród tych którzy powinni stać na straży. Dbać o jedność! Dzieją się rzeczy, które do niedawna uznawane był za niedopuszczalne! Który debil wsypał kakao do ekspresu do kawy, ja się pytam?!

    SCENARIUSZ PISANY Z RADĄ JEDI
    Studnia mocy? Mój mistrz coś mi mówił... miałem notatki w droidzie... Tak... Tym który eksplodował jak próbowałem wymienić mu oponę...

    pokaż spoiler Zapowiedź mojej postaci: mistrza Stah Schka - członka Rady Jedi. Negocjatora i specjalisty od rubieży. Antytalentu technologicznego. Zapowiedź całej przygody: https://www.wykop.pl/wpis/43437377/hej-lacunafabularnie-zakonczylismy-postapokaliptyc/ i reszta wpisów w #lacunafabularniestarwars


    Ehm... ktoś widział gdzie jest ten padawan który wiedział jak wyłączyć rzutnik?

    #lacunafabularniestarwars  #starwars #gwiezdnewojny #rpg
    pokaż całość

  •  

    Mand'alor dral (dosłownie Mandalor Bystry)

    Zapraszam wszystkich do gry w szeregach Federacji Wolnych Mandalorian. A kim w ogóle są ci Mandalorianie? Już odpowiadam. Mandalorianie to wielorasowy lud (można być nawet karłem) wojowników mieszkających na różnych planetach zewnętrznych rubieży. Wojna to dla nich sens życia.Kierują się kodeksem honorowym i tradycją przodków. Ich przedstawiciele w filmach to Boba i Jango Fett.

    Co oferujemy?

    To teraz clou programu. Piękne i bardzo praktyczne pancerze z zawsze namalowaną czaszką Mythosaura (godło Mandalorian), blastery (nie używamy żadnych mieczyków świetlnych), jetpacki i wiele innych gadżetów. Wspólne śpiewanie hymnów i zabawa do rana. No i owocowe środy.

    Czego wymagamy?

    Wypełniania podstawowych reguł, takich jak:
    - noszenie zbroi
    - mówienia w Mando
    - bronienia siebie i rodziny
    - wychowania dzieci na mandalorian
    - wywiązywania się z obowiązków względem Federacji Wolnych Mandalorian
    - stawiania się na wezwanie u boku Mandalora

    Kogo potrzebujemy?

    Zarówno przedstawicieli planet jak i najemników.

    Nasze cele

    Ekspansja na inne planety zewnętrznych rubieży, umacnianie się ekonomicznie i militarnie. Zachowujemy się neutralnie, chociaż chłodno wobec republiki.

    http://www.zammap.com/mandomaker/ tutaj macie link do zrobienia własnej zbroi
    https://www.fantasynamegenerators.com/sw-mandalorian-names.php tutaj generator imion

    Jeszcze raz zapraszam, może potrzebujemy akurat twojego autyzmu?

    Taung sa rang broka Mando'ade ka'rta.
    Dha Werda Verda a'den tratu,
    Manda'yaim kandosii adu.
    Duum motir ca'tra nau tracinya.
    Gra'tua cuun hett su dralshy'a.


    Kom'rk tsad droten troch nyn ures adenn.
    Dha Werda Verda a'den tratu,
    Manda'yaim kandosii adu.
    Duum motir ca'tra nau tracinya.
    Gra'tua cuun hett su dralshy'a.


    Co znaczy:

    Popiół Taungów uderza mocno w Mandaloriańskich sercach.
    Jesteśmy gniewem Wojowników Cienia,
    Pierwszych szlachetnych synów Mandalore.
    Ci, którzy byli przed nami rozświetlają nocne niebo płomieniami.
    Nasza zemsta płonie coraz jaśniej.


    Nasza rękawica uderza bez litości.
    Jesteśmy gniewem Wojowników Cienia,
    Pierwszych szlachetnych synów Mandalore.
    Ci, którzy byli przed nami rozświetlają nocne niebo płomieniami.
    Nasza zemsta płonie coraz jaśniej.


    #gryfabularne #gwiezdnewojny #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnie
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Cześć, dzień dobry ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Może ktoś jest zainteresowany grą, ale nie wie, że istnieje też Discord graczy, na którym rozmawiamy w bardzo miłej atmosferze ( ͡° ͜ʖ ͡°) No to jest, zapraszamy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    https://discord.gg/kVzMFXF

    #lacunafabularniestarwars

  •  

    Mechanika ogólna i szczegółowa #lacunafabularniestarwars - tag nowej gry
    #lacunafabularnie #lacunafabularnieczarnolisto

    -----------------------------------------------------------------------

    Na życzenie część graczy zamieszczam mechanikę nadchodzącej gry. Na tym etapie nie ma tl;dr - takowe dla mniej aktywnych graczy pojawi się w poście z zapisami na przełomie września i października. Jeżeli nie chcesz przegapić zapisów do nadchodzącej gry, zapisz się do Mirkolisty z której wołam TYLKO do zapisów do nowych przygód (sprawdź historię wołań)

    Główna rozgrywka (rozgrywana w systemie turowym) koncentrować będzie się wokół posiedzeń Senatu Republiki, który swoimi decyzjami będzie musiał zabezpieczyć ustrój przed upadkiem, jak i stale zwiększać strefę wpływu. Władzę wykonawczą sprawuje Kanclerz, powoływany i odwoływany przez Senat i to on podejmuje ostateczne decyzje dotyczące ruchów Republiki (Akcji Strategicznych). Innymi nieregularnie powtarzającymi się miejscami akcji będzie Akademia Jedi i Rada Jedi. Ich role zostaną wytłumaczone w dziale Mechanika szczegółowa.

    Pomiędzy turami rozgrywane będą opcjonalne wydarzenia - niektóre misje dyplomatyczne, niektóre interwencje zbrojne, wydarzenia w Akademii Jedi i Radzie Jedi.

    Każdy z graczy otrzyma własny cel gry zależny m.in od wybranej roli, cechy, charakteru i opisu szczegółowego bohatera. Jak już wcześniej zapowiedziałam, wybór strony Mocy nie będzie miał wpływu na cele w grze.

    Szczegóły rozgrywki opisane są niżej w dziale Mechanika Szczegółowa

    Mechanika szczegółowa
    -----------------------------------------------------------------------

    I. HISTORIA

    Jest rok 1120 BBY (przed bitwą o Yavin, przedstawioną w Gwiezdnych Wojnach IV: Nowa Nadzieja), Republika przeżywa kryzys w związku z postępującą decentralizacją. Kolejne systemy decydują się opuścić Republikę, stawiając na niezależność, lub przyłączając się do innych frakcji. Choć żadna frakcja nie jest obecnie w stanie równać się militarnie z Republiką, to jeżeli trend zostanie zachowany, to w przeciągu kilkunastu lat to stwierdzenie może już nie być prawdziwe. Kryzys rozpoczął się w 1130 roku, kiedy to system Ozillon ogłosił secesję z Republiki, wciągając do rebelii kilka innych systemów i planet. Rebelia ta została krwawo stłumiona przez Republikę, między innymi dzięki pomocy Rycerzy Jedi, a Ozillon z tętniącej życiem krainy stał się niemal wyludnionym stepem, który nawet po dziesięciu latach nie jest w stanie podnieść się z gruzów. Wydarzenia z tamtego okresu doprowadziły do tąpnięć w Senacie i przyjęciu szeregu ustaw, nadających szeroką autonomię systemom zaangażowanym w rebelię. Jedna przewrócona kość domina może teraz spowodować reakcję łańcuchową, która zakończyć się może upadkiem Republiki. Jej najwięksi rywale - Federacja Huttów i Zewnętrzny Sojusz z pewnością nie będą chciały przespać tego momentu.

    II. GEOGRAFIA

    Galaktyka składa się z trzech pierścieni:
    1) Światów Jądra: mocno związanymi z Republiką z planetami takimi jak:
    - Coruscant (silnie zurbanizowana, siedziba Senatu i Rady Jedi)
    - Phaalia (oceaniczna, największy producent paliw i energii w tym pierścieniu)
    - Mualiv (typu terrańskiego, mocno zindustrializowana, największy producent maszyn i uzbrojenia w Galaktyce, jej księżyc to potężna twierdza wojskowa Republiki)
    2) Wewnętrznych Rubieży, będących wciąż pod dużym wpływem Republiki i planetami takimi jak:
    - Yavin 4 (pokryty dżunglą księżyc planety Yavin, będący siedzibą Akademii Jedi; prawdopodobnie najsilniejsza twierdza w Galaktyce)
    - Ozillon (miejsce dawnej rebelii przeciwko Republice, obecnie słabo zaludnione trawiaste stepy)
    - Karov (gwałtownie rozwijająca się, aspirująca do zostania stolicą Wewnętrznych Rubieży planeta terrańska)
    - Kirov (jedyny księzyc Karova, skalista, zindustrializowana)
    - Epheron (uboga planeta, miejsce urodzenia mistrza Spektruma)
    3) Zewnętrznych Rubieży, będący swoistym Dzikim Zachodem Galaktyki, z minimalnym lub żadnych wpływem Republiki i planetami takimi jak:
    - Nal-Hutta (silnie zurbanizowana, stolica Federacji Huttów, aspirująca do bycia stolicą Zewnętrznych Rubieży)
    - Nar-Shaddaa (księżyc Nal-Hutty, największy port handlowy w tym sektorze)
    - Abos (silnie zurbanizowana, stolica Zewnętrznego Sojuszu, podejrzewanego o piractwo i nękanie systemów z Wewnętrznych Rubieży)
    - Lapitera (producent paliw i energii, członek Zewnętrznego Sojuszu)
    - Yenzurus (skalista, zindustrializowana, producent maszyn i uzbrojenia)
    - Dagua (neutralna samowystarczalna planeta, bogactwem dorównująca nawet Coruscantowi; jej księżyc Galmoth jest potężną bazą wojskową)
    - Odenus (neutralna planeta zarządzana w całości przez roboty, humanoidzi z reguły nie mają tam wstępu)

    Pierścienie są również podzielone na sektory. Mapa Galaktyki zostanie ujawniona po zakończeniu zapisów i po rozmieszczeniu wszystkich zgłoszonych planet w Galaktyce. Położenie planet i sektorów ma znaczenie dla ich kontroli, dla nierozgrywających swojej gry na strategicznej mapie odległość w większości przypadków ma marginalne znaczenie.

    III. KLASA POSTACI

    Wybór ma bezpośredni wpływ na rodzaj prowadzonej rozgrywki. Nie ma możliwości jej zmiany na życzenie, jej ewentualna zmiana musi wynikać z postępu w przygodzie. Dostępne są trzy klasy postaci:

    1) Senator - swoje działania przeprowadza przede wszystkim w Senacie, bierze udział w obradach, przedstawia własne pomysły lub wspiera inne, ale przede wszystkim dba o interes Republiki lub własnej planety (w zależności od ustalonego celu). Nad pracami Senatu czuwa Kanclerz, który samodzielnie lub z pomocą swojego gabinetu podejmuje działania w oparciu o decyzje Senatu i może być przez niego w każdej chwili (z wyjątkiem pierwszych trzech tur) odwołany. Senator reprezentuje zawsze tylko swoją planetę, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby przewodniczył frakcji, zrzeszającej inne planety i Senatorów.

    2) Jedi - rezyduje w Akademii Jedi (z wyjątkiem Rady Jedi, która przebywa na Coruscancie) i w zależności od powierzonych mu przez Radę zadań służy Republice lub Akademii. Pełni rolę "państwowego" najemnika, będąc narzędziem w rękach Rady na misjach dyplomatycznych, interwencjach militarnych, a w oczekiwaniu na zadania od Rady doskonali swoje umiejętności w Akademii. Jedi posiadają następujące rangi i odpowiadające im kolory mieczy świetlnych:
    - Padawan (niebieski)
    - Strażnik (żółty)
    - Mistrz (zielony)

    Wyjątkami od tej reguły są Mistrz Spektrum (fioletowy) oraz mistrz Maduk (biały) - prawdopodobnie najpotężniejszy Jedi w całej Galaktyce. Gracz zaczynający jako Padawan może samodzielnie rozwinąć swoje umiejętności i zostać Strażnikiem, specjalistą od walki mieczem świetlnym, albo pod okiem innego Mistrza Jedi również zostać Mistrzem, specjalistą od umiejętności Mocy. Pierwsza ścieżka jest łatwiejsza i krótsza, druga ma praktycznie nieograniczony sufit możliwości rozwoju.

    3) Najemnicy - wolni strzelcy, podążający jedynie za chęcią zysku lub bliżej innym nieznanym pobudkami. Współpracują z Senatem, Radą Jedi lub konkurencyjnymi organizacjami (Federacja Huttów, Zewnętrzny Sojusz) i tak samo jak Jedi są pionkami na wielkiej planszy Galaktyki, choć mają większą swobodę w zawiązywaniu sojuszów od Jedi za cenę rozwoju postaci. Przeciętny Najemnik jest lepszym wojownikiem od Padawana i stoi na równi ze Strażnikami Jedi. Najemnicy mogą łączyć się w załogi, stając się piekielnie skutecznymi wykonawcami woli swoich mocodawców.

    IV. RASA POSTACI

    Rasy nie mają wpływu na umiejętności bohaterów i wszystkie humanoidalne (co dyskwalifikuje m.in zwierzęta), władające językiem wspólnym (co dyskwalifikuje m.in Ewoki) są dostępne.

    V. CEL GRY

    Podobnie jak w przygodzie Wielkie Odkrycia Geograficzne, wszyscy bohaterowie będą posiadali indywidualne cele, które mogą pomóc określić im kierunek działania w przygodzie. W przeciwieństwie jednak do tamtej przygody, cele bohaterów będą mogły zostać utajnione i nie będą dostępne na Karcie Postaci. Wymagać to będzie jednak podania adresu e-mail. Nie przewiduję wyjątków od tej reguły, przekazanie graczom ich indywidualnych celi w grze odbędzie się w sposób zautomatyzowany.
    Śledzenie celów w grze będzie obowiązkiem gracza, ich spełnienie i podążanie nimi nie będzie obowiązkowe.

    VI. CHARAKTER

    Determinje oczekiwane zachowania bohatera i jest ściśle powiązany z decyzjami, jakie będzie podejmował. Określone grupy charakterów mogą mieć dostęp do szczególnych okazji na początku oraz w trakcie gry. W grze skorzystamy z szeroko znanej matrycy charakterów z gry Dungeons and Dragons. Tutaj możecie zobaczyć czym są wspomniane charaktery. Jeżeli zniechęca was lektura po angielsku, poniżej tl;dr:
    - Praworządny: kieruje się własnym lub zewnętrznym kodeksem
    - Chaotyczny: polega na impulsach lub emocjach
    - Dobry: jeżeli nie ma innej możliwości, wtedy stawia dobro ogółu nad dobrem jednostki
    - Zły: stawia dobro jednostki (najczęściej swoje) nad dobrem ogółu

    Podążanie ścieżką, wyznaczoną przez charakter będzie szalenie istotne dla bohatera. Podejmowanie wyborów niezgodnych z charakterem może zahamować rozwój bohatera lub nawet doprowadzić do utraty kontroli nad nim. Przykładowo Chaotyczny Zły nie będzie mógł ratować życia innemu bohaterowi, jeżeli w wyniku tego naraziłby swoje życie. Z kolei Praworządny Dobry nigdy nie wpadnie w berserkerski szał zabijania. Aby zachęcić graczy do podjęcia odważniejszych wyborów, wybór Chaotycznego Neutralnego wiązać się będzie z minimalną ilością dodatkowych możliwości.

    VII. ROZGRYWKA

    Podzielona na tury o nieregularnej długości. Przedziały czasowe na początku gry będą uzależnione od działań Senatu, w którym przeprowadzane będą odpowiednio Debaty i Głosowania. Pomiędzy Debatami i Głosowaniem Kanclerz wyznaczać będzie planowane przez Republikę działania i wskazywać, kto tego działania będzie się podejmował. Równolegle rozgrywane będą działania Federacji Huttów (FH) i Zewnętrznego Sojuszu (ZS). Ilość działań do podjęcia będzie uzależniona od wielkości i Potencjału Gospodarczego państwa. Republika rozpoczyna rozgrywkę z czterema Akcjami Strategicznymi (AS) na turę, FH i ZS z jedną. Typowa tura wyglądać będzie następująco:

    1) Senat debatuje nad stanem Republiki i proponuje kolejne rozwiązania. W tym czasie Kanclerz negocjuje z Najemnikami stawkę (Jedi pracują "za darmo").
    2) Senat przeprowadza głosowania, a Kanclerz w jego trakcie lub po jego zakończeniu wskazuje które Akcje Strategiczne przeprowadzą wskazani przez niego Najemnicy, a które Jedi (wskazani przez Radę Jedi)
    3) Rozgrywane są wydarzenia wysłanych do Akcji Strategicznych Najemników i Jedi, a Jedi pozostający w Akademii podejmują swoje decyzje.
    4) Rozgrywane są decyzje w Akademii oraz opcjonalnie rozegrane zostaje posiedzenie Rady Jedi.

    Kanclerz zachęca Najemników do podejmowania współpracy, oferując im Kredyty (galaktyczną walutę) w zamian za wykonane zadanie. Najemnicy za Kredyty mogą ulepszyć swój sprzęt, ulepszać swoje statki kosmiczne lub kupować Akcje Indywidualne. Stan konta wszystkich graczy (poza kontem Kanclerza / Republiki) pozostaje tajemnicą.

    Jedi, znajdujący się w Akademii, w przeciwieństwie do Najemników nie rozgrywają Akcji Indywidualnych, mogą jednak łączyć się w grupy i przeprowadzać Akcje Grupowe (minimalna liczba graczy potrzebna do przeprowadzenia takiej akcji zostanie podana przed startem gry)

    Pojedynczy senatorowie nie mogą przeprowadzać ani Akcji Indywidualnych, ani Akcji Grupowych, nie mogą również zatrudniać Najemników i Jedi, a na starcie gry nie posiadają Kredytów. Mogą się jednak łączyć we Frakcje w Senacie. Lider Frakcji może przeprowadzać Akcje Strategiczne, jeżeli Frakcja posiada wystarczającą liczbę Potencjału Gospodarczego, a minimalna ilośc Senatorów potrzebna do założenia Frakcji podana zostanie przed startem gry.

    VIII. STATYSTYKI

    W grze rozróżniać będziemy trzy rodzaje statystyk - strategiczne, taktyczne i indywidualne

    1) Strategiczne związane są nierozerwalnie z działaniami politycznymi i militarnymi Republiki i innych organizacji.
    - Potencjał Gospodarczy (1-5 dla jednej planety) - jego suma wpływa na ilość Akcji Strategicznych, jakie w danej turze może podjąć lider organizacji
    - Potencjał Militarny (1-5 dla jednej planety) - jego suma to siła danego sojuszu w przypadku konfliktów międzyplanetarnych na wielką skalę, łączna siła flot kosmicznych, oddziałów naziemnych i wszelkiego typu wojsk
    - Obronność (1-5)- współczynnik dotyczący pojedynczej planety / systemu będący kontrą na Potencjał Militarny - choć wyrażony w takiej samej skali jak Potencjał Militarny, to nie ma arytmetycznego przełożenia na skuteczność Potencjału Militarnego przeciwnika. To geometrycznie rosnący modyfikator do rzutu kością (weterani gier mogą skojarzyć ten mechanizm z fortami w Krucjatach).

    2) Taktyczne dotyczą Akcji Strategicznych oraz skuteczności ich wykonywania. Przypisane są do drużyn i załóg wykonujących AS. Wszystkie statystyki taktyczne wyliczane są ze statystyk indywidualnych.
    - Dyplomacja określa skuteczność podejmowanych akcji dyplomatycznych, do testu liczą się współczynniki tylko dwóch Dyplomatów
    - Walka to umiejętność walki i ucieczki i jest sumą współczynników wszystkich członków załogi lub drużyny

    3) Indywidualne to wyszczegółowione umiejętności bohatera, będące (z wyjątkiem Charakteru i Strony Mocy) tajne. Statystki z literą T przy nazwie wpływają na statystyki taktyczne. Najlepszym sposobem, aby dowiedzieć się więcej o umiejętności bohatera jest poddać go próbie...
    - Perswazja (T): zdolność przekonywania innych do swojej racji
    - Morale (T): (za wiki) skłonność do podtrzymywania wiary w wyznaczone cele lub siebie samych
    - Pilotaż (T): zdolność prowadzenia
    - Nawigacja (T): pomaga szybciej pokonywać duże odległości w kosmosie i zwiększa szanse na znalezienie właściwej drogi po zgubieniu się
    - Blaster (T): umiejętność obsługi ręcznych i stacjonarnych broni laserowych różnego typu oraz broni zasięgowej
    - Lightsaber (T): umiejętność walki mieczami świetlnymi i wszelką bronią białą
    - Percepcja (T): czułość zmysłów, m.in do wykrywania pułapek
    - Moc (T): określa siłę Mocy bohatera w rzutach ofensywnych i obronnych
    - Komputery: to nie tylko zdolność do wyciągania cennych informacji z terminali, ale i zdolność do łamania cyfrowych zabezpieczeń
    - Pułapki: poza przygotowywaniem zasadzek ułatwia również skradanie się
    - Leczenie: na placu boju pomaga przetrwać rannym towarzyszom
    - Naprawa: zepsuty statek, komunikator, blaster czy droid nie będą więcej zmartwieniem

    IX. AUTONOMIA

    Specjalny modyfikator Potencjału Gospodarczego (PG) i Potencjału Militarnego (PM)- odjemnik wyrażony w formie liczby całkowitej, zmniejszający sumę obu potencjałów Republiki i będący "zyskiem" Frakcji w Senacie. Przykładowo jeżeli trzy planety, będące członkami Republiki i jednocześnie członkami Frakcji Piaskowych Farmerów mają PG 4, PM 4 i Autonomię -1, oznacza to że Kanclerz ma do dyspozycji 9 PG i 9 PM , a Frakcja Piaskowych Farmerów 3 PG i 3 PM.

    X. AKCJE STRATEGICZNE

    Podejmowane przez Kanclerza (względnie Senat), liderów konkurencyjnych organizacji (Federacja Huttów) i opcjonalnie przez liderów Frakcji. Ich dostępna ilość zależy od sumy statystyk Potencjału Gospodarczego wszystkich planet / systemu w organizacji (lub Frakcji). W nawiasie podano, czy AS wymaga użycia (N)ajemników lub (J)edi.
    - wyślij Dyplomatów, by namówili układ do przyłączenia się do Republiki (J)
    - dokonaj zamachu stanu i posadź u władzy ludzi sprzyjających Republice (N/J)
    - wyślij ochronę dla władców planety (N/J)
    - odbij zakładników (N/J)
    - zleć zabójstwo ważnego NPC lub gracza (N/J)
    - Akcja Indywidualna Kanclerza (N/J)
    - zwiększ Potencjał Gospodarczy planety
    - zwiększ Potencjał Militarny planety

    W rolę Kanclerza wcieli się postać graczki @profesjonalna_skarpeta - Aurora Pryde

    XI. MODYFIKATORY REPUBLIKI

    Republika istnieje w Galaktyce od tysięcy lat i choć przechodziła mniejsze lub większe kryzysy, systemy wciąż cenią sobie przynależność do tej organizacji. Bycie członkiem Republiki to przywilej, a efekt śnieżnej kuli to gwarancja rozwoju.
    - Wszystkie Akcje Strategiczne podejmowane przez Republikę w Światach Jądra dostają bonus x2 do statystyk taktycznych
    - Wszystkie Akcje Strategiczne podejmowane przez Republikę w Wewnętrznych Rubieżach dostają bonus x1,25 do statystyk taktycznych
    - Statystyki strategiczne układów połączonych z Coruscantem sektorami kontrolowanymi przez Republikę nigdy nie spadną poniżej 2.

    Nie ma gwarancji zachowania tych premii w przypadku upadku lub przekształcenia Republiki.

    XII. BALANS GRY

    Niektóre elementy przygody uzależnione są od ilości graczy, która obecnie jest niewiadomą. Z tego powodu określenie dokładnych progów np. minimalnej ilości Senatorów do założenia Frakcji, minimalnej ilości Potencjału Gospodarczego do wykonania Akcji Strategicznej, ilości Akcji Strategicznych przypadających na Frakcję czy kosztu Akcji Indywidualnej dla Najemników w Kredytach jest niemożliwe na tym etapie gry.
    Są w przygodzie również elementy, które od początku wydają się niezbalansowane - niektórzy gracze mają lepszy start od innych np. Członkowie Rady Jedi są silniejsi od Padawanów. Jest to zamierzony element gry, który sprawdzał się w poprzednich przygodach i pozwalał przygodzie toczyć się w kierunku oczekiwanym przez graczy.

    XIII. RADA JEDI

    Szczególny organ w rozgrywce, którego zadaniem na poziomie mechanicznym będzie wskazywanie mistrzów Jedi oraz ich Padawanów / towarzyszy na Akcje Strategiczne, zlecane przez Kanclerza. Ich zadaniem fabularnym jest zachowanie balansu Mocy (balansu rozumianego przez przewagę dobra nad złem) poprzez dbanie o stabilność Republiki. Rada nie ma przewodniczącego, a jedyną funkcją jest reprezentant Rady w Senacie, wybierany na kadencje. Członkami Rady Jedi są:

    - mistrz Maduk (NPC - Twi'lek)
    - mistrz Spektrum (NPC - człowiek)
    - mistrzyni Veela (NPC - Twi'lek)
    - mistrz Kaam (NPC - człowiek)
    - (postać gracza @Queltas)
    - (postać gracza @Stah-Schek)
    - (postać gracza @Lisaros) - Reprezentant Rady w Senacie

    XIV. AKADEMIA JEDI

    Kuźnia talentów, mająca swoją siedzibę na księżycu Yavin 4. Jej uczniowie nazywani są Padawanami i pod koniec okresu dojrzewania właściwego dla swojej rasy trafiają tutaj ze Świątyni Jedi na planecie Coruscant, gdzie wcześniej pobierali nauki jako młodziki. Akademia pozwala im się przygotować do obranej przez nich ścieżki Strażnika Jedi lub Mistrza Jedi, biegłego w walce mieczem świetlnym lub biegłego w używaniu Mocy i sztuce dyplomacji. Padawani uczą się pod okiem innych Strażników oraz Mistrzów Jedi, delegowanych do nauki Padawanów. Głównymi nauczycielami w Akademii są mistrz Kruul (NPC - Zabrak) oraz postać gracza @Yokaii - ta dwójka najlepiej zna swoich podopiecznych, widzi ich słabe i mocne strony oraz wydatnie przyśpiesza ich rozwój jako Rycerzy Jedi.

    XV. NAR SHAADAA I KONFEDERACJA

    To na tej planecie najłatwiej spotkać Najemnika, o ile oczywiście nie jest w trakcie jednej ze swoich licznych podróży. Najemnicy zrzeszeni w Konfederacji mają niepisaną zasadę niewchodzenia sobie w drogę, jeżeli ich interesy ze sobą nie kolidują, ale nie każdy Najemnik zrzeszony jest w Konfederacji. Przywódcą Konfederacji jest Odenus III (NPC) i choć żaden z Najemników do tej pory go nie spotkał (a ujawnia się tylko w formie hologramu), cieszy się poważaniem wśród nich dzięki sprawnemu zarządzaniu organizacją i płaceniu rachunków na czas.

    XVI. MOC I UMIEJĘTNOŚCI ORAZ JEJ STRONY

    Moc to żywa energia, płynąca przez całą Galaktykę. Rycerze Jedi znani są od wielu tysięcy jak jako mistrzowie w jej kontrolowaniu. Moc objawia się w dwóch stronach - Jasnej (reprezentującej życie, harmonię, rozum i dobro) oraz Ciemnej (reprezentującej śmierć, chaos, emocje i zło). Każda z nich daje dostęp do unikalnych umiejętności, które na poziomie mechanicznym są niemałymi modyfikatorami do testów (głównie walki), a fabularnie będą ubogacać naszą wspólną przygodę. Umiejętności Mocy dostępne są tylko dla graczy wybierających klasę Jedi.

    Wybór Strony Mocy przez bohatera zwiększa skuteczność umiejętności właściwych dla danej Strony. Każdej umiejętności bohaterowie muszą się najpierw nauczyć, muszą również znaleźć nauczyciela tej umiejętności (wybitnym jednostkom wystarczy umiejętne studiowanie ksiąg w bibliotece Jedi).

    Niekompletna lista umiejętności Mocy:

    Neutralne:
    - odepchnięcie (np. przedmiotów)
    - przyciągnięcie
    - skok (umożliwia pokonywanie dużych wysokości i chroni przed mniejszymi upadkami)
    - tarcza mocy (chroni jej użytkownika np. przed promieniami Blastera)
    - rzut mieczem (zamienia miecz świetlny w zabójczą broń zasięgową)

    Jasna Strona:
    - leczenie (nie można nią leczyć innych osób)
    - zniszczenie droida (specjalna umiejętność, która unieszkodliwia każdy rodzaj maszyn)
    - perswazja Mocą (wymusza na słabych umysłach określone zachowanie)

    Ciemna Strona:
    - uścisk (służy do zasięgowego miażdżenia np. gardła)
    - błyskawice (zasięgowa umiejętność, która może nawet obezwładnić ofiarę, mało skuteczna wobec droidów i maszyn)
    - mroczny szał (zwiększa zdolności bojowe Jedi)

    Dodatkowe umiejętności mogą pojawić się w trakcie gry lub zostać dodane w wyniku negocjacji z graczami.

    XVII. UZBROJENIE

    Broń to obok umiejętności Mocy również jedynie fabularne zabarwienie istniejących mechanik. Podstawową bronią w Galaktyce jest broń laserowa i miecze świetlne. Blaster to najpopularniejsza broń osobista w całej Galaktyce, a jej lokalne odmiany co do zasady nie różnią się zbytnio niczym więcej jak wyglądem. Statki kosmiczne korzystają z potężniejszych laserów, a ich zakup jest możliwy w ramach indywidualnych ustaleń lub w późniejszym etapie gry. Przykładowe uzbrojenie osobiste oraz sprzęt zostaną przedstawione w oddzielnym wpisie.

    XVIII. INDYWIDUALNE USTALENIA

    Jeżeli masz koncepcję postaci, która nie mieści się w przedstawionych przeze mnie ramach, zawsze możemy ponegocjować nagięcie powyższych zasad w zamian za przyjęcie negatywnego modyfikatora lub cechy dla Twojej postaci. Jeżeli chcesz ze mną o tym porozmawiać, wejdź na Discord i w dogodnym dla nas obojga terminie porozmawiamy o Twoim bohaterze. Jeżeli jesteś Najemnikiem i łączysz się z innymi w załogę, Wasza pozycja negocjacyjna znacznie wzrasta! Jeżeli chcesz grać Jedi i znalazłeś ucznia / uczniów wśród innych graczy, może się to przełożyć na wyższe statystyki indywidualne. Jeżeli jesteś Senatorem i znalazłeś innych Senatorów do swojej Frakcji, to fajnie.

    -----------------------------------------------------------------------

    Po przeczytaniu takiej ściany tekstu na pewno mogą nasunąć się jakieś pytania, dlatego zachęcam do zadawania ich w tym temacie. Po rozpoczęciu gry wątek z pytaniami będzie prowadzony na Discordzie

    Proszę Was również o WSTĘPNE zadeklarowanie wyboru postaci - pomoże mi to w określeniu wspomnianych w rozdziale XII progów.
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    P2 - Ścieżka #lacunafabularniestarwars - tag nowej gry
    #lacunafabularnie #lacunafabularnieczarnolisto
    P1
    ---------------------------------------------------

    - Nie było tak źle - powiedział młody padawan. - Po prostu nie byliśmy dla nich przekonujący.
    - Co to niby ma znaczyć? - obruszyła się mistrzyni Veela. - Ich system zmaga się z brakami energii, zagrożone są farmy hydroponiczne, system podtrzymywania tlenu w koloniach działa już tylko na panelach solarnych. Jedna awaria i wszystkie miasta na planecie, setki tysięcy osób umierają po kilku minutach w agonii.
    - Mistrzyni... - zaczął powoli chłopak, nie chcąc najwyraźniej wchodzić jej w połowę zdania. - Republika nie ma dla mieszkańców Kirova nic do zaoferowania poza jeszcze większym ich zubożeniem. Ten księżyc z trudem daje sobie radę z podatkami, jakie nakłada na nich planeta-matka Karov. Dodaj do tego podatki na rzecz Republiki i co ludziom będzie z tych paliw i dołączenia do szlaku handlowego?
    - Słyszysz sam siebie, młody padawanie? - zakpiła Twi'lekanka. - Właśnie handel z planetami Republiki jest dla nich szansą na wyjście z biedy i cierpienia. Tutejsi liderzy widzą jedynie minusy współpracy z Republiką, bo obowiązki nałożone są głównie na nich - na kastę rządzącą. Szary obywatel tej planety może tylko zyskać na paszporcie Republiki.
    - Nie, jeśli zostanie wysłany na wojnę. Czy Republika nie dąży do zbrojnego rozwiązywania spraw beznadziejnych? Taki jak ta tutaj?
    - Jesteśmy tutaj z misją dyplomatyczną - w głosie Veeli słychać było lekką irytację. - Nie udało się tym razem, to spróbujemy następnym. Z całą pewnością jesteś lepszym Jedi niż politykiem. Nie ma mowy o rozlewie krwi tylko dlatego, że negocjacje nie poszły po naszej myśli...

    Drogę dwójki Jedi zastąpiły nagle dwie zakapturzone postaci. Veela momentalnie dostrzegła, że zostali otoczeni przez co najmniej dziesięć osób, ustawionych na różnych pozycjach. Szybko wyciągnęła swój miecz, który zabłysnął zielonym blaskiem. Jej uczeń nie zadając zbędnych pytań dobył swoją broń o niebieskim świetlistym ostrzu. Obce sylwetki podniosły blastery w kierunku dwójki, jedna z nich przemówiła skrzeczącym głosem

    - To nic osobistego.

    * * *

    - Zamknij oczy.

    Padawan posłusznie wykonał polecenie. Mistrz Kruul chodził powoli z jednego końca pokoju do drugiego. Przebywali w pomieszczeniu sami. Długo milczał, po czym spojrzał na ucznia.

    - Co widzisz?
    - Akademię na czwartym księżycu Yavina. Jestem w dormitorium z innymi padawanami. Dan z Kasslerem znowu grają w pazaaka. I to mimo tylu uwag mistrzów i strażników. Ze to nie pomaga w koncentracji. Że odrywa nas od teraźniejszości, na której mamy się skupić.
    - Ciebie też odrywa - zauważył kąśliwie Kruul. - Skupiamy się w końcu na tym, co już było. Co jeszcze?
    - Dan nagle przewraca całą planszę i zrzuca ją na ziemię. Kassler wstaje, następuje gorączkowa wymiana zdań.
    - Pokłócili się o grę?
    - Nie... - zawahał się padawan. - Kassler mówił ciągle coś do Dana. Coś o życiu poza świątynią. Rodzinach, podróży po wszechświecie. Ale mówił też o poszukiwaniu sensu swojego istnienia.
    - To tak zdenerwowało Dana? - zapytał Zabrak
    - Powiedział, że Kassler nie wie o czym mówi, bo jest beznadziejny w naukach Jedi. Fatalny w walce mieczem świetlnym. Kontrola mocy gorsza niż u kilkuletniego młodzika. Miał w tym sporo racji...
    - Tak uważasz?
    - Tak, chociaż Dan nie powinien dać się złapać z zaskoczenia. Żaden z naszej trójki nie powinien mieć broni w dormitorium. A jednak Kassler ją ze sobą zabrał. Zupełnie jakby planował tę ucieczkę od samego początku.
    - Proste umysły nie skrywają zbyt wielu tajemnic dla mistrzów Jedi - zauważył mistrz Kruul. - Nie obwiniam ani ciebie, ani Dana za całą sytuację. Mów dalej.
    - Danowi uciął przedramię, którym próbował się zasłaniać. Mi groził, że zrobi to samo, jeżeli zacznę krzyczeć. Zabrał ze sobą niewielki plecak, wyłączył miecz i wybiegł z dormitorium. Na odchodne krzyknął do mnie coś, czego z początku nie zrozumiałem.

    * * *

    - Mistrzu Spektrumie, kim byli najemnicy, którzy zaatakowali padawana Kasslera? - zapytała mistrzyni Veela
    - To te same szumowiny, które dręczą dla zarobku mieszkańców Wewnętrznych i Zewnętrznych Rubieży na zlecenie innych szumowin - odparł mistrz Spektrum. - Zwą się Konfederacją Galaktyczną, przywódca tej konkretnej bandy nazywał się Zomo. Weteran walk o Ozillon - oczywiście po stronie Ozillonu. Po wojnie uciekł z systemu, dołączając jak wielu rozczarowanych do Konfederacji. Jego historia akurat niewiele miała wspólnego ze sprawą Kasslera, poza tym że obaj znaleźli się w złym miejscu o złym czasie.
    - Czyli ten cały Zomo nie miał kryształów Mocy?
    - Nie, wykorzystał naiwność padawana, który myślał, że skontaktował się z ważnym handlarzem w półświatku. Niesiony niezrozumiałym dla mnie durnym młodzieńczym pędem uznał nie tylko, że nieznajomy kryształami rzadszymi od cnoty dorosłej twi'lekanki, ale i ma ich cały kontener.
    - Pozostawienie tego głupca na śmierć wyrządziłoby Wszechświatowi więcej pożytku niż szkody - powiedział szyderczo mistrz Kaam. - Naiwność i głupota to cecha pospólstwa, ale wiara w legendy to już wyższy poziom umysłowego...
    - Mistrzu Kaamie! Mistrzu Spektrumie - oburzyła się Veela - Sprawa jest poważna i o powagę was proszę! Poza tym nie możemy wykluczać żadnych scenariuszy na tym etapie.
    - Przepraszam, mistrzyni - Kaam spoważniał i skinął głową, dając znak Spektrumowi do kontynuowania.
    - Również przepraszam za to porównanie. Jednak przesłanie jest dla szanownej Rady mam nadzieję jasne. Żadnych kryształów Mocy nie znaleźliśmy. Zomo miał miecz świetlny ze sobą, ale zdobył go wiele lat temu. Należał do Padawana Mork'rona, który zaginął bez śladu podczas misji dyplomatycznej. Nie ma innego źródła kryształów niż to, o którym wie i które kontroluje Rada.
    - Dziękuję mistrzu Spektrumie. Jeżeli Senat nie będzie pytał o incydent, to przedstawiciel Rady nie będzie się pchał przed szereg z raportem do wygłoszenia. Jeżeli Kanclerz odwiedzi nas z zestawem pytań, dostanie wszystkie interesujące go odpowiedzi.
    - Mistrzyni, jeżeli mogę - wtrącił się Spektrum. - To nie jest jednostkowy incydent. To również nie jest kolejny, znudzony życiem w Akademii student. Wszyscy czterej przed ucieczką mówili o tym samym. Dlaczego przemilczamy ten element?

    * * *

    Miecz Veeli tańczył, odbijając nadlatujące ze wszystkich stron promienie blasterów. Doskoczyła do dwóch napastników z przodu, by rozprawić się z nimi szybkimi cięciami. Padawan wykonał skok na wysokośc kilkunastu metrów, wskakując na parapet okna, z którego trzech napastników prowadziło ostrzał. Przerażeni i zaskoczeni próbowali trafić młodego Jedi, ale ten wyśmienicie radził sobie z promieniami ich blasterów, odbijając wszystkie prosto w stronę napastników. Gdy upadali, padawan profikaktycznie pozbawił ich głów, po czym wyjrzał z powrotem na ulicę. Z przerażeniem dostrzegł ogromne działko przeciwlotnicze, które kierowało się w stronę mistrzyni Veeli. Również i ona dostrzegła co się dzieje, ale na reakcję było już za późno. Przyjęła obronną pozę, oczekując najgorszego, gdy zobaczyła skaczącego w stronę działka padawana, który... cienkimi i rzadkimi błyskawicami, dobywającymi się z jego lewej dłoni uszkodził działko przeciwlotnicze. Siedzący na nim napastnik aż podskoczył, jak pokopany prądem z gniazda dla droidów technicznych i spadł z działka. Szybko wyciągnął blaster, schowany pod luźnym ubraniem, ale w tym momencie wytrzeszczył oczy i złapał się za gardło. Wciąż wpatrujący się w niego padawan trzymał wyciągniętą w jego stronę pięść, którą powoli zaciskał. Chwilę później poczuł silne uderzenie w wyciągnięte ramię i zobaczył stojącą przed nim mistrzynię Veelę, która wyciągniętym przed chwilą paralizatorem obezwładniła napastnika i błyskawicznie skuła kajdankami plazmowymi. Spojrzała na swojego ucznia z mieszaniną niedowierzania i wściekłości.

    * * *

    - Czego nie rozumiałeś? - dopytywał mistrz Kruul
    - Mówił, że znalazł miejsce, które niektórzy nazywają Studnią Mocy.
    - Czym jest Studnia Mocy?
    - Sam nie wiem, słyszałem tylko pogłoski. Jedni mówili, że to miejsce, które jest środkiem Galaktyki, ale nie w rozumieniu astronomicznym. Ten punkt to 0,0,0,0 na czterowymiarowym układzie współrzędnych Mocy. Że w tym miejscu swoje źródło ma cała Moc.
    - Wierzysz w to?
    - Nie, Moc jest przecież wszystkim wokół nas, jest bytem. Moc nie może mieć swojego źródła i ujścia, bo wszędzie jest jednakowa, choć nie zawsze zbalansowana. Dlatego bardziej wierzę tym, którzy mówią, że Studnia Mocy jest soczewką, która skupia w sobie niewyobrażalne pokłady Mocy. A kto będzie w stanie zapanować nad tą soczewką, ten będzie w stanie zrobić wszystko. W końcu na Mocy opiera się cały nasz wszechświat.
    - Od kogo usłyszałeś o Studni Mocy?
    - Kassler był pierwszy. Nie wiem skąd on się o tym dowiedział. Podobno Faro rozmawiał z samym mistrzem Madukiem, który powiedział mu, że nie traktuje legend poważnie i odesłał go do biblioteki w Akademii. Ale zarówno Faro jak i ja nic nie znaleźliśmy na ten temat. Nie wiemy nawet, czy takie miejsce w ogóle istnieje.
    - Otwórz oczy.

    Padawan powoli podniósł powieki, spojrzał na mistrza i wstał z maty. Kruul marszczył czoło, myśląc nad czymś intensywnie. Skinieniem głowy podziękował padawanowi, który opuścił pomieszczenie. Mistrz Jedi podszedł do terminala i wstukał coś na ekranie. Minutę później do pokoju wszedł mistrz Maduk. Kruul wstał i lekko się ukłonił, co Maduk skwitował gestem, nakazującym pozostanie w pozycji siedzącej.

    - Mistrzu Kruulu, w Radzie jesteśmy równi, ceremoniały zostawmy politykom. Powiedz, czy dowiedziałeś się czegoś nowego.
    - Tak, w dodatku nie są to dobre wieści - odparł ponuro Kruul. - W Akademii ktoś rozpuszcza plotki o Studni Mocy. Wszystkie tropy prowadzą do padawana Kasslera, ale przecież musiał być przez kogoś inspirowany. Musimy go koniecznie przesłuchać, kiedy tylko wybudzi się ze zbiornika z Bactą.
    - Obawiam się mistrzu, że do tego już nie dojdzie. Kassler został uduszony. Informacja sprzed godziny.
    - Co?! Jak to się stało? Przecież Bacta leczy najcięższe rany, nawet jeśliby zalać płuca tym płynem to humanoidzi, a zwłaszcza ludzie mogą nim oddychać.
    - Ktoś udusił go Uściskiem Mocy. Technika Ciemnej Strony, z pewnością ją znasz.

    Kruul wprawdzie powstrzymywał się od przekleństw, ale jego oczy zdradzały skrajną irytację.

    - Czyli znowu jesteśmy w martwym punkcie. Co teraz?
    - Pozostaje nam czekać na kolejny ruch wroga...

    * * *

    Statek podróżował od kilku godzin w hiperprzestrzeni. Padawan obserwował mapę na panelu nawigacyjnym. Veela wpatrzona była w pulpit pilota, choć autopilot został włączony krótko przed wskoczeniem w prędkość ponadświetlną. Wreszcie odwróciła się na fotelu i z poważną miną przemówiła do padawana.
    - Od kiedy interesuje cię Ciemna Strona Mocy?
    - Od czasu, kiedy przestałem być młodzikiem - powiedział spokojnie padawan.
    - Kto nauczył cię Błyskawic Mocy i Uścisku Mocy?
    - Sam... naprawdę sam! - dodał szybko, widząc ponurą minę mistrzyni. - Informacje były dostępne w bibliotece. Wystarczyło tylko dobrze ich poszukać.

    Zapadło niezręczne milczenie.

    - Znasz historię Sithów? - zapytała
    - Tak. Dawny odłam Zakonu Jedi, który uważał że Moc jest ściśle związana z emocjami, głównie tymi negatywnymi.
    - Sithowie na początku swojej ścieżki tego nie dostrzegali. Kierowali się zasadą, że zdobycie prawdziwej siły wymaga największych poświęceń. Doprowadzili nawet do wojny z Zakonem, którą sromotnie przegrali. Są teraz pieśnią przeszłości, niemniej nie możemy pozwolić na jego odrodzenie. Każdy, kto przejawia zainteresowanie Ciemną Stroną Mocy, stanowi zagrożenie dla Zakonu Jedi i dla Republiki.

    Wstała, po czym włączyła swój zielony miecz. Padawan spojrzał głęboko w oczy swojej mistrzyni. Jej oczy momentalnie zaszkliły się od łez.

    - To, o czym mówisz, nie jest drogą Jedi - powiedział spokojnie. - Twój lęk przede mną jest nieuzasadniony. Twoje przywiązanie do mnie niewłaściwe. Moja ścieżka nie jest taką samą, jaką podążać mają wszyscy wychowankowie Akademii od tysięcy lat. Jasna Strona nie daje wszystkich odpowiedzi o wszechświecie.
    - Nie chcę tego robić - powiedziała drżącym głosem Veela
    - Dlaczego nie? Jeżeli faktycznie jestem zagrożeniem dla Republiki, nie powinnaś się w ogóle wahać. Ale jednak się wahasz. Bo w głębi duszy wiesz, że mam rację! Można podążać ścieżką Jasnej Strony i być zepsutym jak niektórzy w Senacie. Można też odkrywać Ciemną Stronę szukając, jak może pomóc innym. Wszyscy mistrzowie powtarzają, że musi zostać zachowany balans Mocy we wszechświecie. Jak inaczej go osiągnąć, jeżeli całkowicie zamkniemy się na drugą twarz Mocy?

    Padawan zaczął powoli iść w stronę swojej mistrzyni. Veela ścisnęła mocniej miecz i uniosła go pionowo do góry.

    - Jeżeli chcesz mnie zabić za to, że nie podążam twoją ścieżką, proszę bardzo. To będzie i tak na twoim sumieniu. Wiesz, że nie zrobiłbym nic, co zaszkodziłoby Republice. Jestem jej oddany tak samo, jak ty.

    Zbliżył się do mistrzyni na odległość kilkudziesięciu centymetrów. Ostrze miecza świetlnego oddalone było od jego twarzy o zaledwie kilkanaście. Od jego blasku padawan musiał przymknąć jedno oko.

    - Znasz mnie, widzisz mnie na wylot. To ty mnie znalazłaś na Epheronie, gdy jako kilkuletnia sierota żebrałem o jedzenie na ulicy. Byłem wtedy bezbronny, otwarty i przejrzysty jak książka dla dzieci. Jak mogę sprowadzić na innych los, którego sam doświadczyłem kilkanaście lat temu?

    Veela wyłączyła miecz. Oboje patrzyli sobie z bliska głęboko w oczy, usta mistrzyni drgały z przejęcia. Pojedyncze łzy zamieniły się w wybuch płaczu i Twi'lekanka przytuliła swoją głowę do piersi chłopaka. Ten objął ją z kamienną twarzą, ale po chwili puścił i ponownie spojrzał jej w oczy.

    - Chcę mieć pewność, że mnie rozumiesz, a nie mi współczujesz.
    - Rozumiem cię - powiedziała poważnie Veela, ocierając oczy. - Nie rozumiem szlaku, który obierasz, ale rozumiem twoje pobudki. Nadal uważam, że tylko Jasna Strona Mocy zapewni pokój i dobrobyt Republice, ba, całej Galaktyce. W to wierzą Jedi od tysięcy lat.
    - Ale? - zapytał z nadzieją w głosie padawan
    - Ale nie mogę wykluczyć, że nie jest tak, jak mówisz. Od momentu, kiedy cię spotkałam, wiedziałam, że jesteś stworzony do wielkich rzeczy. Być może otworzysz nam wszystkim oczy. Podaj mi swój miecz.

    Padawan posłusznie oddał swoją broń. Veela podeszła do niewielkiej kasetki, z której wyjęła soczewkę z ramką. Otworzyła miecz świetlny swojego ucznia, wymieniając w nim wspomniany element. Po otrzymaniu miecza z powrotem, padawan włączył go, rozświetlając kokpit fioletowym światłem.

    - Kroczysz ścieżką, która akceptuje nauki Jedi i poszukuje odpowiedzi w niezbadanym przez Jedi terytorium. Czerwień Sithów i błękit Jedi daje fiolet, łączący pełne spektrum stron Mocy. Wykorzystaj tę ścieżkę, by przysłużyć się Republice i całej Galaktyce. Od dziś wszyscy nazywać cię będą Spektrum.

    ---------------------------------------------------

    W nadchodzącej grze fabularnej gracze będą mogli się wcielić w rolę:

    - Senatora, zasiadającego w senacie Republiki i reprezentującego w nim swoją planetę i jej interesy; rozgrywka toczyć się będzie głównie w Senacie Republiki, debatowaniu nad jej kształtem i wyznaczaniu jej działań zgodnie z interesem swojego systemu planetarnego lub frakcji. Senatorowie w trakcie gry będą mieli okazję na rozwój swojej planety lub sojuszu.
    - Jedi, którzy dbają o równowagę w Mocy i pokój w Galaktyce poprzez dbanie o dobro Republiki; rozgrywka polegać będzie albo na wykonywaniu działań wskazanych przez Senat lub Radę Jedi, albo w niektórych przypadkach na indywidualnych działaniach. Jedi w trakcie gry będą mieli okazję na rozwój swojej postaci.
    - lub Najemnika, który służy tej stronie, która oferuje mu lepsze warunki współpracy; rozgrywka będzie łączyć elementy klas Senatora i Jedi.

    Część z Was z pewnością mają pierwsze koncepcje swoich bohaterów, nie mając do końca ogólnego pojęcia o rozgrywce. Jeżeli potrafisz przedstawić swoją postać bez opierania się o mechanikę w grze i chcesz się tą wizją ze mną podzielić na tym etapie, wypełnij tę ankietę. Zaznaczam, że to jeszcze nie jest formularz zgłoszeniowy do gry. Na podstawie tej ankiety nie zostanie stworzona Karta Postaci.**

    Wskazówka do pytań nr 3 i 4:

    Charakter postaci nie musi się bezpośrednio wiązać ze Stroną Mocy, jaką postać uznaje za tę słuszną/dominującą. W oparciu o tradycyjną tabelę charakterów z Dungeons and Dragons, przyjmijmy że:

    - Praworządny oznacza ścisłe trzymanie się zasad nawet kosztem szkody jednostki
    - Chaotyczny oznacza poświęcanie zasad i ogółu celem ratowania jednostki
    - Dobry oznacza przedkładanie interesu ogółu nad interes osobisty
    - Zły oznacza dbanie o własny interes kosztem interesu wspólnego
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    P1 - Kolor #lacunafabularniestarwars - tag nowej gry
    #lacunafabularnie #lacunafabularnieczarnolisto

    ---------------------------------------------------

    Zomo skrzywił się z obrzydzeniem. Barman zapewniał, że lokalne piwo niewiele ustępuje tym ze Światów Jądra, tymczasem jego zapach wydawał się gorszy od oddechu spoconego Tauntauna. Najemnik westchnął ciężko i odstawił kubek z napitkiem. Rozejrzał się uważnie po kantynie - jego czterech towarzyszy ulokowanych było w strategicznych miejscach, z łatwym dostępem do osłony. Nic w tym dziwnego - złapanie celu w ogień krzyżowy zdecydowanie zwiększało szanse na powodzenie misji. Spojrzał na wyświetlacz komunikatora i po chwili podniósł wzrok w stronę śluzy wejściowej. Jego kontakt przybył punktualnie.

    Młody mężczyzna z krótko ostrzyżonymi włosami i cienkim długim warkoczykiem, który pasował do reszty fryzury jak pięść do oka. Przysiadł się do lustrującego go od wejścia mężczyzny i już miał unosić dłoń, by zamówić coś do picia, gdy Zomo gestem pokazał mu, że to nienajlepszy pomysł.

    - Przejdźmy po prostu do interesów - mruknął najemnik. - Kredyty masz?
    - 32 000, tak jak się umawialiśmy - odparł młodzieniec. - Pokaż mi kryształy.
    - Nie tutaj, młody! - syknął Zomo - Przejdziemy się do doków, już i tak dużo ryzykuję pojawiając się tutaj.

    Obaj mężczyźni wyszli z kantyny. Gwiezdny port nr 340 w Nar-Shaddaa nie należał do najruchliwszych za dnia, jednak po zmroku życie w tym sektorze ożywało. Wtopienie się w tłum nie było w ogóle trudne - nikt nie zwrócił uwagi na jedną z tysięcy takich zakapturzonych par. Nikt też nie zwrócił uwagi na czwórkę najemników, podążających ich śladem.

    * * *

    Ciemna alejka pomiędzy dwoma hangarami wyglądała jakby była przygotowana na ugoszczenie dwóch tajemniczych osób. Zomo stanął przy stoliku, na którym znajdowała się niewielka kasetka. Obok stołu, na wyłączonym ręcznym transporterze znajdowała się metalowa skrzynia.

    - Pokaż mi to, co zamawiałem - powiedział młodzieniec z udawaną pewnością w głosie.

    Zomo otworzył kasetkę, wyciągając z niej kilka niewielkich elementów. Wziął do ręki coś, co wyglądało jak metalowa tuba.

    - Z rękojeścią nie ma żadnej filozofii. Niektórzy preferują podwójne, ale to pozerzy. Zresztą Jedi o tym doskonale wiedzą, nie słyszałem nigdy o członku Rady, który by takiego używał. Dorzucam je wszystkie gratis do zamówienia, i tak nie miałbym co z nimi zrobić.

    Otworzył rękojeść, w środku której znajdowały się trzy skrytki różnej wielkości. Do największej z nich włożył naamitową baterię.

    - Te baterie przeżyły niejednego Jedi - powiedział Zomo, po czym dodał złowieszczo - Ciebie pewnie też przeżyją.
    - Co? Yyyy... ja przecież nie... nie jestem Jedi! - zająknął się młodzieniec.
    - A ten miecz świetlny, który ci dynda pod płaszczem to tak dla ozdoby? W dodatku nie masz żadnego blastera? - wyszczerzył zęby najemnik. - Mnie to nie obchodzi. Dajesz pieniądze, to możesz sobie być nawet senatorem. A i tacy u mnie bywali...

    W środkową skrytkę włożył niewielki, pulsujący ciemnofioletowym światłem kryształ. Miecz w jego dłoni zadrżał nieznacznie, jakby potrzebował odrobinę czasu na przystosowanie się do nowego źródła energii.

    - Skąd jest ten Kyber? - zapytał młodzieniec
    - Z Zewnętrznych Rubieży - burknął Zomo
    - Z którego systemu?
    - Nie interesuj się!

    W ostatnią, najmniejszą skrytkę wsunął płaską, kolorową soczewkę.

    - Tego u Jedi nigdy nie zrozumiem - powiedział najemnik. - Niby żyjecie w czystości, żadnych babeczek, żadnych pokus ciała. Ale kolory tych mieczy to dla was przedłużenie waszych męskości. Twi'lekanki są skromniejsze od was, nie obnoszą się tak z tą waszą wielokolorową świecącą biżuterią.
    - Nie wszyscy Jedi są tacy sami! - obruszył się młodzieniec. - A kolory nasz... to znaczy ich mieczy mają znaczenie!
    - Może mają znaczenie kto kogo będzie dzisiaj nadziewał - zachichotał najemnik. - Bo wiesz, brak kobiet, celibat... nie?
    - Niebieski kolor mają wszyscy padawani, uczniowie - zaczął wyliczać młodzieniec, choć jego rozmówca go o to nie prosił. - Niektórzy uczniowie mają swojego mistrza, który używa zielonego koloru. Są również Rycerze Jedi - wolni strzelcy, samotnicy. Większośc z nich mieszka w Akademii, ale część z nich podąża własnymi ścieżkami. Poznasz ich po żółtym kolorze miecza. Są też oczywiście wyjątki od tych reguł...
    - ... o które cię w ogóle nie pytałem młody - przerwal mu zirytowany Zomo, włączając złożony miecz świetlny.

    Alejka rozbłysła niebieskim światłem. Zomo obejrzał miecz, wykonał kilka niedbałych ruchów, po czym wyłączył go, pogrążając zaułek ponownie w ciemności.

    - Dla mnie to tylko nieprzydatny cep. Mało kto potrafi się tą bronią dobrze posługiwać. Blaster jest sto razy lepszy od broni białej.
    - Reszta jest w metalowej skrzyni?
    - Najpierw pieniądze.

    Młodzieniec wyciągnął niewielki czip z kredytami. Zomo pośpiesznie wyrwał mu plastik z rąk i przyłożył do swojego czytnika. Uśmiechnął się, po czym wskazał ręką skrzynię. Młody Jedi podszedł do skrzyni i wcisnął przycisk do otwierania. Wieko szczęknęło i uniosło się do góry. Zaskoczony chłopak dostrzegł, że skrzynia była pusta. Odwrócił się gwałtownie w kierunku Zomo, który celował w niego wyciągniętym znikąd Blasterem.

    - Dostaniesz cenną lekcję młody. Lekcję, którą powinni dostać wszyscy wyściubiający swój wścibski nos poza Światy Jądra. Szkoda tylko, że będzie ona ostatnią w twoim życiu.

    Młodzieniec dobył swój miecz, a zaułek ponownie zapłonęła jasnoniebieskim światłem.

    - Popełniasz śmiertelny błąd najemniku! - krzyknął Padawan
    - Lekcja jest bardzo prosta i krótka - ciągnął Zomo - "Nie podejmuj się zadań, które cię przerastają".
    - Możesz z tego jeszcze wyjść cało! - głos Padawana drżał

    Zomo wolną ręką rzucił czymś w kierunku młodzieńca. Ten odruchowo wyciągnął dłoń, aby odepchnąć Mocą lecący w jego kierunku przedmiot, ale w tym samym momencie najemnik oddał kilka błyskawicznych strzałów. Padawan zdołał odbić tylko pierwsze dwie wiązki lasera, dwie kolejne trafiły go w klatkę piersiową i przewróciły na plecy. Miecz świetlny wypadł mu z ręki. Zomo podniósł go, wyłączył i wycelował Blaster w umierającego chłopaka. Za jego plecami pojawiło się czterech innych najemników.

    - Nie szkoda ci było nas brać jako obstawę Zomo? - zaśmiała się jedna z najemniczek - Ten chłoptaś nie dałby rady nawet zepsutemu droidowi.
    - Są Jedi i są Jedi - powiedział ponuro Zomo - Ten tutaj raczej nie ma mistrza i pewnie uciekł z Akademii, znudzony życiem mnicha. Nie dziwię mu się. Przesuwanie kamiennych bloków i całodzienne medytacje nie są atrakcyjny sposobem na spędzenie życia.
    - Zomo, może jesteś doświadczony, ale nie jesteś najlepszy z nas. Jeżeli sam dałeś sobie radę z Jedi, to prawie każdy z naszej gildii sobie z takim poradzi!
    - Ostrożności nigdy nie za wiele - Zomo nie spuszczał z muszki prawie nieruchomego padawana - za jakiś czas Rada Jedi z Coruscant dowie się o jego śmierci i wyśle tutaj kogoś do węszenia. Przynajmniej dobrze, że ten nie miał mistrza.
    - To prawda, nie miał - odezwał się głos zza pleców najemników

    Najemnicy odwrócili się i dostrzegli zakapturzoną sylwetkę człowieka. Jego twarz była ukryta w cieniu. Nie celował w najemników żadną bronią.

    - Zabłądziłeś kolego? - zapytała kpiąco najemniczka, robiąc kilka kroków kierunku nieznajomego.
    - Ależ nie, zapewniam cię, że jestem w dobrym miejscu. Widzę nawet, że zdążylem na czas.

    Ściągnął z głowy kaptur. Długie, siwe włosy opadały na jego ramiona, a siwe brwi i broda zdawały się skrywać niewielkie blizny na twarzy. Wzrok miał zimny i przenikliwy, oczy w kolorze włosów i mina, która nie wyrażała żadnej pozytywnej emocji. Ledwo żywy Padawan otworzył szeroko oczy i wyszeptał cicho.

    - Mistrzu... mistrzu Spektrumie.

    Starzec zdawał się nie zwracać uwagi na to, co powiedział leżący jedi, ale Zomo przeszył zimny dreszcz. Spojrzał w stronę nieznajomego i krzyknął.

    - Nazwał cię mistrzem, to prawda?
    - I tak, i nie - powiedział spokojnie nieznajomy - To nie jest mój uczeń...
    - ZABIĆ!!! - krzyknął przerażony Zomo.

    W kierunku Spektruma poleciało kilkadziesiąt strzałów z blastera. Większość z nich trafiła prosto w mężczyznę, ale ten nawet nie drgnął. Zomo słyszał o mistrzach Jedi odbijających promienie blastera przy pomocy swoich mieczy świetlnych, jednak nigdy nie spotkał się z czymś takim. Spektrum powoli szedł w kierunku bezradnych najemników, którzy w końcu przerwali ostrzał. Najemniczka oddała jeszcze ostatni strzał w głowę mistrza Jedi, ale nie zrobiło to na nim żadnego wrażenia.

    - Czy teraz moja kolej? - zapytał bez cienia uśmiechu na twarzy

    Nie czekając na odpowiedź błyskawicznie dobył swój miecz świetlny. Alejka ponownie rozbłysła światłem - tym razem fioletowym. Jednym skokiem Spektrum doskoczył do najemniczki i szybkim cięciem przeciął ją na pół wzdłuż kręgosłupa. Następnie rzucił swoim świetlnym niczym bumerangiem, a obracające się horyzontalnie ostrze miecza przecięło pozostałych czterech najemników. Miecz posłusznie wrócił do ręki starego Jedi, który podszedł i nachylił się nad Padawanem. Wyciągnął komunikator.

    - Transport do hangarów przy porcie 340. Znalazłem Padawana, potrzebuje zbiornika z Bactą, żeby przeżyć. Trzymaj się młody.
    - M... mistrzu, przepraszam... - głos młodzieńca był bardzo słaby
    - Nie czas na to, bądź silny. Skoncentruj się w sobie. Poczuj jak płynie przez ciebie Moc. Jak jesteś jej częścią tak samo jak my wszyscy. Pamiętaj, Jasna Strona Mocy wyleczy najcięższą ranę. Musisz ją w sobie odnaleźć.

    Młodzieniec zamknął oczy i zaczął powoli oddychać. Jego ciało zaczęło się powoli rozluźniać, grymas bólu powoli znikał. Gdy przyjechał transport, był w pełni świadomy. Przed włożeniem go do zbiornika z płynem Bacta spojrzał na mistrza Spektruma i uniósł kciuk w górę przed zaśnięciem.

    * * *

    - ... uciekinier z Akademii przeżył, od dwóch dni leczy się na statku Rady. Wyglądało to groźnie, ale zdążyłem na czas. Wciąż go nie przesłuchałem, ale to chyba zadanie dla szanownej Rady. Nie mam nic więcej do dodania w raporcie.

    ciąg dalszy nastąpi...
    pokaż całość

    źródło: pm1.narvii.com

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #lacunafabularniestarwars

0:0,0:0,0:1,0:0,0:1,0:0,0:0,0:2,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów