Przeszkadza Ci #polityka na Wykopie?
Zarejestruj konto i sam decyduj jakie tematy chcesz wyświetlać!
  •  

    #lacunafabularnieczarnolisto
    #lacunafabularniestarwars

    Koniec

    Sala pałacu w Imritsarze była wypełniona po brzegi. Dostojnicy z całej planety przybyli na uroczystość koronacji. Od rodów Jerdów, Puimów i II-Rinów z mroźnej strony, po zamieszkujących wulkaniczne płaskowyże Gossów, Merditich i Dretchów. Wszyscy oni razem symbolizowali zgodę która w końcu zagościła na Holcei.

    Esca stała na samym początku tegoż zgromadzenia, ubrana w królewską purpurę i włosami spiętymi grzebieniem, przypominała z twarzy bardziej jej matkę, dojrzałą matronę Karnasse, niż dzieciaka, wysłanego razem z bratem w serce galaktycznej polityki. Przez te kilka lat sporo się zmieniło, ale teraz Esca była gotowa na wszystkie przeciwności losu. Po jej prawicy czekała sama królowa. Tak samo gustownie ubrana, jednak z widocznymi oznakami opływającego czasu. To właśnie czas zadecydował, że ta niegdyś nieugięta kobieta postawiła oddać królewskie atrybuty młodszemu pokoleniu. Po lewej z kolei, miejsce zajmował hospodar Shxi, z widocznymi bliznami na twarzy. Ironiczne, że dawny przeciwnik był jej największym sprzymierzeńcem w starciu z niepokojami, które przeszły przez królestwo po śmierci Desny.

    — Synowie i córy Holcei — na ułożony tuż przed dostojnikami podest wszedł odziany w złoto otyły kapłan, zwracając na siebie uwagę tłumu — zgromadziliśmy się tu, aby celebrować ukoronowanie nowego władcy. Planeta nasza przeszła ostatnio dużo wydarzeń, które wywarły na nas ogromny wpływ. Ale lud nas nie jest słaby, jest silny! Kiedy inni giną od ognia, my używany go do wykucia nowej broni. Kiedy inni giną od zimna, my używany go do zahartowania metalu. Tak oto Holcea przetrwała wieki pod przewodnictwem mądrych władców, a dzisiaj dołączy do tego wielkiego grona kolejny człowiek.

    Utyty kapłan zszedł z mównicy, wziął w swoje ręce czekajacą dotychczas obok niego koronę, po czym podszedł do królewskiego potomka

    — W imię Dire, Mek'ele, Nazretu i innych bóstw Szafirowej Otchłani, koronuje ciebie Jantarze, synu Magmora i Karnassy, na króla Holcei.

    NIECH ŻYJE KRÓL JANTAR

    NIECH ŻYJE KRÓL JANTAR

    — A teraz kiedy część oficjalną mamy za sobą, idźmy się napić i dobrze zjeść. Szyneczka na mnie czeka, haha!

    ____________________________________________________

    kilka godzin później

    Esca stała samotnie na balkonie królewskiego pałacu. Za jej plecami, w sali bankietowej trwała huczna zabawa, wszyscy bawili się z okazji koronacji nowego króla. Esca mimo, że kochała swojego starszego brata, i cieszyła się jego szczęściem, to coś ją tej nocy gryzło, i nie był to wszechogarniający mróz, tak pospolity po tej stronie planety.

    — BIP BOP — komunikator ukryty w sukni Esci zadźwięczał, Esca na ten sygnał szybko wyjęła go i odpaliła hologram.

    — Księżna Esca Aqre, miło cię znowu widzieć.
    — Witaj Tankenie, ciebie też miło widzieć, ale pamiętaj, że nie musisz ale i nie powinieneś się tak do mnie zwracać.
    — A co ja słyszę? Jakaś zabawa? Aż dziw, że nie jesteś tam, popijając drink.
    — Wiesz, że już nie pije — powiedziawszy to, Esca zasłoniła jedwabiem mały szew na przedramieniu — wiesz też, że ta zabawa pozwala nam na wykonanie twojego planu. Wszyscy strażnicy i żołnierze świętują, mały może być swobodnie przetransportowany na Lachebie. Tam będzie bezpieczny, o tamtejszych pałacu wszyscy już zdążyli zapomnieć.
    — Lachebia, ha! Wciąż zastanawiam się, jak udało ci się przekonać wszystkich, aby księżyc Holcei przemianować na Lachebie. I skąd w ogóle ten pomysł, już prędzej pole planetoid wokół Nal-Hutty powinno nosić imię Kormaka.
    — Szczerze mówiąc sama nie wiem, może wciąż mam w sobie trochę tej szalonej nastolatki — na twarzy Esci pojawił się lekki uśmiech
    — Może, choć szczerze mówiąc dostojna Esca bardziej mi pasuje.
    — Mi też. Żegnaj Tankenie, będziemy w kontakcie. Aa, i niech Moc będzie z Tobą.
    — Niech Moc będzie z Tobą, Esco.

    pokaż spoiler Dzięki za grę @lacuna Pisało to już wielu ludzi, wiele razy ale nie mogę się powstrzymać aby jeszcze raz ci podziękować. Z niecierpliwością czekam/y na fantasy.
    pokaż całość

    źródło: IF_IceBladeCity_Wide_02_670.jpg

  •  

    Epilog #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto #lacunafabularnie

    Interaktywna Mapa Galaktyki

    ---------------------------------------------------------------------------

    Wrota homoharemu zatrzasnęły się z hukiem za Caiusem i Tankenem. Mężczyźni nie obracali się za siebie i bez słowa wsiedli na pokład promu. Po wyjściu z atmosfery Polin Caius szybko wstał i podszedł do pokładowego terminala.

    - Straciliśmy trzy lata i mamy dużo do nadrobienia - powiedział, nie odrywając wzroku od niebieskiego ekranu. - Najpierw skontaktujemy się z Akademią. Jedi na pewno o nas nie zapomnieli, nawet jeżeli dużo się u nich zmieniło. Na miejscu odezwiemy się do Volesusa, żeby upewnić się...
    - Dlaczego mnie wtedy powstrzymałeś? - zapytał ponuro Tanken

    Caius odwrócił się w stronę towarzysza. Jego wzrok wbity był gdzieś w przemykające gwiazdy w nadprzestrzeni. Oddychał miarowo i spokojnie, co w trakcie izolacji zdarzało mu się niezbyt często.

    - Miałem na sobie ładunki wybuchowe - kontynuował Nuruodo. - Palec na detonatorze. Moglibyśmy to wszystko zakończyć pięć lat temu.
    - Co zakończyć? - oburzył się Caius. - Jeżeli już nawet pominiemy naszą głupią i bezsensowną śmierć to co by ci przyszło z zabicia Pryde'a? Po jednym Szechterze przyjdzie następny. Galaktyka jest pełna Szechterów i jeżeli walczymy o to samo, to wiesz że potrzebujemy ją uzdrowić nie przez zabijanie kolejnych watażków.
    - Nie miałeś prawa podjąć tej decyzji za mnie! - warknął Tanken.
    - Chwila, a co z moim życiem?
    - Nie chciałeś go przypadkiem oddać za Republikę?
    - Republiki już nie ma...

    Caius westchnął ciężko i wrócił do śledzenia holonetu. Głodnym wzrokiem szukał po holopedii informacji o aktualnej sytuacji politycznej. Jego uwagę przykuł obszerny artykuł, zatytułowany "Czarny Ślub".

    - O żesz w mordę - zaklął pod nosem. - Tanken, zobacz tutaj!

    * * *

    Ogromny głaz przesuwał się po ziemi zgrzytając o piasek. Ordo-Karr obserwował skupioną twarz Relitha, dla którego problemem był nie tyle ciężar kamienia, co wymagana precyzja. Nie chciał pozwolić aby naturalna zasłona jaskini nosiła jakiekolwiek ślady ingerencji ludzkiej. Uczeń wszedł jako pierwszy, oświetlając grotę czerwonym blaskiem lightsabera. Relith wskazał drogę do niewielkiego pomieszczenia z niewysokim pylonem i trzema osadzonymi kryształami na planie trójkąta.

    - Widziałem to miejsce we śnie - powiedział Ordo-Karr. - Czuję tutaj ogromne natężenie mocy. To stąd Veela przyzwała ducha Zaarbalda. My też będziemy próbowali przywołać kogoś z przeszłości?
    - Nie tym razem - odparł Relith. - To miejsce służy nie tylko do przyzywania zmarłych. To również punkt kontaktu z całą Galaktyką. Przyłóż rękę tutaj.

    Obaj sithowie położyli dłonie na obelisku. Ordo-Karrowi pociemniało w oczach. Co sekundę przez jego umysł przewijało się setki obrazów. Gwałtownie oderwał dłoń, jakby dotknął płynnej lawy i chwycił się za głowę, potrząsając nią aż do powrotu pełnej świadomości.
    - Co ja właśnie widziałem Mistrzu? - zapytał.
    - Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Prawdziwy "holonet Mocy". Tylko tutaj znajdziemy odpowiedzi jak władać Mocą niczym starożytni mistrzowie. Bez oglądania się na wątpliwych sojuszników, którzy odwrócili się od nas, a którzy drogo zapłacą za swoją zdradę.
    - Rozumiem Mistrzu - skinął głową Ordo-Karr. - W takim razie spróbuję skorzystać z tej skarbnicy wiedzy sprawdzając trywialną i nieistotną z naszego punktu widzenia rzecz.
    - Cóż takiego? - zainteresował się Darth Relith
    - Przyszłość K9...

    * * *

    - Straciłem wszystko - mówił spokojnie i bez emocji Dziewiątka. - Towarzyszy, reputację, statek, mistrza.
    - Sięgnąłeś dna i możesz się od niego teraz tylko odbić! - powiedział nerwowo Navian.
    - Nawet własną tożsamość...

    K9 siedział na krawędzi wysokiego budynku na Skarpetonie. Navian stał w bezpiecznej odległości od Najemnika, starając się go nie prowokować do nieprzemyślanych decyzji.

    - Urgot ma stałe zajęcie w Kondominium u Achtunkusa i Volesusa na Lapiterze. Neige i ja dobrze płatne fuchy w Konfederacji - ciągnął Navian. - Odenus świetnie płaci. Wystarczy rzucić się w wir pracy i bedzie tak jak dawniej, zobaczysz.
    - Wykluczone. Nie po tym, co się wydarzyło.
    - Słyszałem o wydarzeniach na Yavinie. Ordo-Karr popełnił duży błąd pozostawiając się przy życiu. Wrócisz silniejszy i go dopadniesz, zoba...
    - Nic nie rozumiesz! - warknął Dziewiątka. - Prawie pięć lat przygotowywałem się do tej zemsty. Dzień w dzień myślałem tylko o tym. A kiedy doszło w końcu do starcia, zostałem upokorzony. Nie byłem w stanie nic zrobić, kiedy sithowie zabijali tych młodych mistrzów.
    - Ale w końcu Pancerniki ich przegoniły - próbował żartować Navian. - Nikt nie jest silniejszy od Pancerników.
    - Wiesz jaki obraz utkwił mi w pamięci? - kontynuował K9. - Młody mistrz Zah'araman wierzgający w konwulsjach na ziemi od Błyskawic Relitha. swojego dawnego mistrza. Izaelo torturował go kilka godzin aż ten zaczął błagać go o śmierć. I dopiero wtedy go zabił. Na oczach wszystkich młodzików. I na moich.

    Dziewiątka spojrzał w dół i zaczął ciężej oddychać. Wieżowiec liczył dwieście pięter, a oddech Najemnika robił się płytki nie tylko od widoku i słowotoku, ale i rzadszego powietrza w tej części atmosfery.

    - Myślałem, że to już upragniony koniec. Że Ordo-Karr pozbawi mnie życia triumfując w tym nierównym, ale oczekiwanym przeze mnie pięć lat pojedynku. Ale on tylko roześmiał mi się w twarz i puścił wolno. Przechodziłem posłusznie obok trupów Jedi, nie będąc w stanie przeciwstawić się nawet samym jego słowom. Gdybym został chwilę dłużej, być może zmiotłoby mnie bombardowanie orbitalne Walash'ka. Ale przeżyłem je po raz drugi. Navian... nie chcę próbować po raz trzeci. Nie mam siły...

    Powoli sięgnął po blaster i odwrócił się w kierunku Najemnika. Navian odruchowo włączył pole siłowe, które objęło delikatną białą poświatą całą jego sylwetkę. K9 uśmiechnął się lekko.

    - Nie masz się czego obawiać. W tę podróż jadę sam...
    - DZIEWIĄTKA, NIE! - krzyknął Navian

    Ale na reakcję było za późno. K9 przyłożył do ust lufę blastera i pociągnął za spust. Jego ciało bezwładnie zsunęło się z krawędzi wieżowca. Navian dobiegł do niej i w ostatniej chwili ujrzał znikające w chmurach ciało Najemnika. Po wystrzale z blastera na szczycie budynku zapanował spokój. Wiatr na moment przestał wiać, jakby chcąc upamiętnić tragiczną historię przywódcy Galak Pizzy, by po chwili wrócić do wygrywania swoich melodii w szparach dachu.

    Dobranoc Han, dobranoc Erk, dobranoc Xidusie, dobranoc K9

    * * *

    (rok wcześniej)

    - Na mocy nadanych mi praw - mówił doniośle Jakkay Zoidberg - w tym prośby państwa młodych... ogłaszam was mężem i żoną!
    Mateo chwycił w talii Oyage, przycisnął ją do swojego brzucha i teatralnie pocałował pośród wiwatującego tłumu.
    - Niech to małżeństwo będzie początkiem nowej, wspaniałej przyszłości dla rodzącej się z gruzów Republiki!

    Walas'hk odkleił się od swojej małżonki i używając nowych zdolności przyciągnął do siebie butelkę rumu, którą od razu odpieczętował. Wziął dwa głębokie łyki, otarł rękawem usta i spojrzał na Oyage.
    - Ale bym cię teraz cimcirimci pach pach pach schrupał jak brzeg pizzy.
    - Mateo, przestań! - obruszyła się Oyage - Nie przy wszystkich!

    (teraz)

    Oyage siedziała przed lustrem, wcierając w dłonie oleistą maść ze skarpetońskich alg. Ubrana była w cienką koszulę nocną, która według niektórych pruderyjnych lokalnych dam ukazywała zbyt wiele. Mateo wtoczył się do sypialni, niosąc tacę z dwoma kieliszkami, szampanem i miseczką truskawek.

    - A cóż to okazja do świętowania? - zapytała niby nieświadoma Oyage
    - Jak to co, pieczareczko. Mijają właśnie trzy miesiące i jedenaście dni od czasu przegłosowania przez Senat... no co, 103 dni to okrągła liczba... od czasu przegłosowania Twojej ustawy. No wiesz, tej o utworzeniu armii Republiki, niezależnej od planet.
    - TO miałeś na myśli mówiąc, że dziś wieczorem świętujemy? - rozczarowanie na twarzy kobiety było wyraźne.
    - Kurczaczku, zapewniliśmy pokój w Galaktyce na wieki. Nikt nie będzie mierzył się z potęgą Republiki wiedząc, że nasza armia jest niezależna od lokalnych sporów. Tam, gdzie jest konflikt, robimy bombardowanie. Bez debat, bez głosowań, bez ustaw. To ostateczne narzędzie pokoju.

    * * *

    Gdy Tanken i Caius wylądowali na Yavinie 4, zaskoczyła ich kompletna cisza. Szli szybkim krokiem przez pusty dziedziniec, wypatrując żywego ducha. Dostrzegli chowające się za niewielkim murkiem dwie dziecięce sylwetki. Pomachali im przyjaźnie i wyciągnęli ręce, ale dzieci próbowały niezdarnie jeszcze bardziej się schować. Gdy byli senatorowie podeszli do nich, nie uciekały. Opowiedziały im krótko historię rzezi urządzonej przez dwóch sithów oraz o udanym ukryciu się w dawnym dormitorium Izaelo. Dzieci wyglądały na brudne, głodne i mocno zaniedbane.

    - Czyli to znaczy że jesteście tutaj całkowicie sami? Nie ma nikogo więcej w Akademii? Żadnego dorosłego?

    Dwóch chłopców skinęło głową. Caius spojrzał na Tankena, który od razu zrozumiał intencje swojego towarzysza. Obaj nachylili się w stronę chłopców i wzięli ich na ręce.

    - Zabiiorę Cię na Csillę - powiedział Tanken. - Jesteś przyszłością wszystkich Jedi, dlatego zaopiekuję się Tobą osobiście. Poznasz moją rodzinę, załatwię ci najlepszą opiekę na jaką mnie stać. Jak masz na imię?
    - Jestem Hoid.
    - Hoid? Gdzieś słyszałem to imię - zaciekawił się Caius. - Jaki znowu Hoid?
    - Hoid Pryde.

    * * *

    Oyage bez słowa wstała od lustra i podeszła do tacy. Mateo rozłożył się wygodnie na łóżku, sięgając po pilot do holowizora, podczas gdy kobieta otworzyła szampana, rozlała go do dwóch kieliszków i wrzuciła do nich po truskawce. Podała jeden z nich mężowi, po czym wraz z drugim usadowiła się wygodnie obok ramienia mężczyzny plus size. Mateo od razu przechylił kieliszek, zapominając o toaście i cichutko beknął. Parana bez słowa zaczęła sączyć swojego szampana.

    - Widzisz moja margheritko, stworzyliśmy coś wielkiego. Technokracje są nam przyjazne, mamy ustanowione z nimi kondominia na planetach dawnego Zjednoczonego Sojuszu. Csilla i Aquila zepchnięte na margines. Jeszcze tylko Konfederacja i wsz...

    Mateo zakrztusił się i próbował dokończyć myśl, ale kaszel nie tylko nie ustępował, ale i nasilał się. Gestem ręki pokazał swojej żonie butelkę z wodą, stojącą na nocnej szafce, ale Oyage nie reagowała. Próbował przyciagnąć ją do siebie Mocą, ale był w stanie jedynie ją przewrócić, rozlewając zawartość na dywan. Oyage wstała i usiadła na nim okrakiem, czerpiąc dziką satysfakcję z jego dygotającego ciała.

    - Rok upokorzeń. Rok słuchania tych wszystkich obrzydliwych pizzopochodnych zdrobnień - mówiła, podczas gdy Mateo walczył o każdy haust powietrza. - O Republikę się nie martw, grubasku. Ciągłość władzy zostanie zachowana, podpisałeś odpowiednią ustawę. Chyba, że jej nie przeczytałeś?
    - Odenus... - dyszał Walas'hk - Odenus cię zniszczy...

    Oyage nachyliła się nad ucho swojego konającego małżonka

    - Zdradzę ci pewien sekret - szeptała. - To ja jestem Odenusem.

    Oczy Walas'hka rozszerzyły się jeszcze bardziej. Oyage zeszła z męża, sięgając po butelkę szampana stojącą na stoliczku. Nalała sobie kolejną lampkę i piła w spokoju patrząc, jak Mateo nieruchomieje na łożu małżeńskim.

    - Nikt się mnie nie spodziewał. Nikt mnie o nic nie podejrzewał. Ani w Radzie Bezpieczeństwa, ani w Imperium Sithów. Żadnych zleceń. Nawet zdalne wysadzenie myśliwców KPP i Sithów! - śmiała się Oyage. - Co tak głupio patrzysz, grubasku? Od kogo oni mieli plany myśliwców Omni? ODE MNIE! Kto kazał je zmodyfikować tak, by można było je zdalnie zniszczyć? JA! Teraz to samo oprogramowanie jest w Pancernikach. Planety mogą się buntować, ale dobrze wiesz, że kto ma Pancerniki, ten ma władzę.

    Wcisnęła przycisk na niewielkiej bransoletce, a po chwili w sypialni zjawił się młody mężczyzna, który ukłonił się półnagiej kobiecie.

    - Paskudny zawał. Pracował na niego latami obżerania się - westchnęła z udawaną troską Oyage. - Tymczasem przygotuj wszystkich na drugą fazę. Wykonać rozkaz 88.

    Dobranoc Mateo
    Dobranoc Galak Pizza
    ...
    Dobranoc Republiko

    ---------------------------------------------------------------------------

    Dziękuję wszystkim za tę wspólną niesamowitą przygodę. Jeżeli jesteście głodni kolejnych gier, nie zapomnijcie zaobserwować tag #gothicfabularnie !

    pokaż spoiler Przygodę poprowadzi współtwórca postaci Oyage Parany - @Ex2light
    pokaż całość

    źródło: img.fotocommunity.com 18+

    •  

      Krwawy Dziewięć "K9"
      [dwieście pięter niżej]

      Nawet tak idylliyczna planeta jak Skarpeton miała swoje mroczne oblicze. Tą z pewnością były najniżej i najgłębiej położone dzielnice stolicy, dokąd nie docierało prawo a co dopiero światło słoneczne. W jednym z takich zapomnianych miejsc dwójka młodocianych zbiórw patrolowała właśnie rewir swojego gangu.

      - Myślisz że Alkalis wygra znowu wyścig ścigaczy? - dziewczyna w obdartym stroju zamyśliła się drapiąc blasterem w podbródek - Chociaż po jego ostatnim wypadku i tej utracie ręki...
      - Nie ma szans. Nie wróci nawet na tor! A co dopiero wygra...
      Idący obok niej chłopak nie zdążył dokończyć zdania, gdy z sąsiadującej alejki dobiegł huk podobny do wybuchu granatu, a chwilę później okolice ogarnęły tumany wznieconego pyłu.

      - Widziałeś? Co to było?
      - Nie wiem. Przygotuj blaster i chodźmy to sprawdzić. Szybko zanim zlecą się sępy!
      Tumany kurzu zaczęły opadać a dwójka zbirów ostrożnie rzuciła się do przeglądania okolicy. W jednym z gruzowisk błysnął jakiś metaliczny przedmiot który zwrócił uwagę dziewcznyny. Zaciekawiona podeszła bliżej by to zbadać. Przedmiot okazał się wizjerem mandalorańskiego chełmu.

      - Zielony hełm z fioletową lamówką... o kurwa o kurwa!
      Podekscytowana rzuciła się do dalszego rozgrzebywania gruzowiska wołając swojego przyjaciela na pomoc. Po chwili udało im się wyciągnąc reszte ciała najemnika na wierzch.
      - Zobacz - pokazała palcem.
      - No trup nie? Musiał spać z samego dachu. Sprawdzić mu kieszenie? - chłopakowi już błyszczała w oczach wizja łatwego zarobku.
      - Nie. Zobacz! Zobacz na dłoń ile ma palców!
      - Dziewieć.. Dzie... o kurwa przecież to Krwawy Dziewieć!
      Dwójka dzieckiaków zamarła. Poczuli się jakby conajmniej trafili szóstkę w holototku.
      - Kto mógł go zabić? - wychrypiał chłopak i spojrzał w górę w miejsce gdzie powinno być niebo.
      - Nie wiem. Ale napewno ktoś potężny. Przecież K9 to legenda...
      - Dobra zabieraj fanty i spadamy.
      - Nie.
      - Co?
      - Nie rozumiesz. To nasza szansa.
      Dziewczyna ostrożnie ściągnęła hełm z głowy martwego najemnika i założyła go na swoją. Cieżki hełm w jednej chwili nadał jej tego rodzaju powagi która krzyczała wręcz, że lepiej jest z nią nie zadzierać.
      - Wyrwiemy się z tej dziury. Ty i ja. - wyciągnęła w kierunku towarzysza otwartą dłoń, w drugiej trzymając wibronóż - Tnij. Teraz ja będę Krwawą Dziewiątką.

      pokaż spoiler Krwawa Dziewiątka powróci w Star Warsach 2 xD

      @lacuna dzięki za tyle czasu antenowego poświęconego dla Galaka i K9!
      pokaż całość

      źródło: Jango-Head-Helmet.png

  •  

    Ukryta walka

    Aurora i Reina patrzyły na siebie podejrzliwie. Kolejne rundy w pazaaka nie przynosiły zdecydowanej faworytki, a aktualnie trwająca znów przybliżała obie do remisu. A'Drabalah z Tesiliusem żartowali z ostatniego wystąpienia senatora Korwinixa, a Lorisas z Zaarbaldem spierali się o system egzaminowania nowych mistrzów w Akademii. Sielską atmosferę przerwał komunikat o wyjściu z nadświetlnej i pojawieniu się na orbicie czerwonej planety w sektorze U02. Po wylądowaniu cała szóstka opuściła pokład i wsiadła na ścigacze.
    - Tesiliusie, pojedziesz z panią Kanclerz, Reiną i A'Drabalahem na wschód nad kanion - zarządził Lorisas. – Ja z mistrzem Zaarbaldem sprawdzimy tamten szczyt.

    Wszyscy potwierdzili komunikat i rozjechali się w dwie strony. Gdy pierwsza drużyna dotarła na miejsce Pantoranka rozpoczęła rozkładanie sprzętu pomiarowego. Pustynny wiatr nie był zbyt silny, jednak wszechobecny piach utrudniał każde zadanie. W tym momencie każdy z nich poczuł nieodległe zaburzenie w mocy. Miraluka sięgnął po swój specjalny binokular ulepszający jego specyficzny wzrok, jednak w tym samym momencie dobiegł go głos Tesiliusa.

    - Długo czekałem na ten moment. – Ostatnie słowo muuna zaakcentował dźwięk włączanego miecza świetlnego. – A’drabalahu, zawsze zastanawiałem się który z nas jest silniejszy.
    - Reina – rzekł poważnym tonem miraluka – Wsiadaj z Aurorą na ścigacze i jedźcie prosto do statku.
    - Ale A’dra! – chciała zaprotestować.
    - Nie traćcie czasu! – przerwał jej – Masz chronić Aurorę, rozumiesz? Tylko to się liczy.
    Bez dalszych protestów kobiety w pośpiechu ruszyły na ścigaczach w drogę powrotną. Tesilius nawet nie próbował ich zatrzymać. Był całkowicie skupiony na nadchodzącej walce.
    - Co to ma znaczyć? – Podjął strażnik z sykiem odpalając swój żółty miecz.
    - Czy to nie oczywiste? Znalazłem inną drogę, ale tacy ślepcy jak ty lub reszta akademii nigdy tego nie pojmą. – odpowiedział uśmiechając się.
    - Nie pojmiemy czego? Zdrady swoich braci, ludzi których znamy od dziecka? Nie bądź śmieszny! Zanim zaczniemy, powiedz proszę... nie jest Ci żal?
    - Zerwania więzi? Niestety zrywam tylko wasze, swoich nigdy nie miałem.
    - Nawet z Reiną?
    Wyraz twarzy muuna uległ drastycznej zmianie. Znikła z niego ironia, a w jej miejsce pojawił się gniew nadając czerwonego blasku jego oczom.
    - To. Mała. Cena. Za. MOC!

    Wytrącony z równowagi muun zaszarżował w kierunku strażnika. Trzymając miecz w lewej ręce próbował trafić przeciwnika z różnych kątów używając ostrza świetlnego jak broni kłującej. Strażnik wprawnie odbił wszystkie ataki rotacyjnym ruchem, by następnie w pełnym gracji wyskoku przenieść momentum na kontratak. Tesilius zablokował swoim mieczem cały jego ciężar zapadając się w piasek, kolejne zamachnięcie pozbawiłoby go głowy, gdyby nie użył tarczy mocy zmieniając tor cięcia żółtego miecza. Wykorzystując moment wytrącenia z równowagi strażnika, muun wykonał błyskawiczne pchnięcie celując w sam środek jego torsu, jednak był zbyt powolny gdyż A’dra wykonał unik w bok tworząc dystans między walczącymi.

    - Oskarżasz mnie o śmieszność! Oskarżasz mnie o zdradę! – wykrzyczał upadły Jedi – Łatwo jest o tym mówić, jednak nigdy nie dowiesz się jaką ilość cierpienia zaznałem przez te wszystkie lata! Czy wiesz czym jest ból?

    Tesilius nie czekał na odpowiedź. Wyciągnał w przód lewą rękę z której wysypał się grad piorunów. Miraluka wykonał szybki młynek zbierając całą energię ataku na miecz świetlny, który następnie wbił w piasek. Pioruny niknęły jeden po drugim w uziemieniu, jednak Sith nie czekał. Włożył całą swoją moc w wyskok i zaatakował przeciwnika cięciem z góry. Strażnik w tym momencie wykonał silny zamach mieczem zakrywając swoją pozycję tumanem pustynnego piasku, cofnął się o krok a następnie wykonał precyzyjne cięcie widząc lecącego jeszcze przeciwnika dokładnie wzrokiem mocy.

    Odgłos upadającego ciała ogłaszał koniec walki. Piasek powoli opadał, a strażnik skierował swój miecz w stronę leżącego we własnej krwii i dyszącego ciężko Tesiliusa. Miał już dokończyć swojego dzieła jednak powstrzymał go głos pokonanego.
    - Myślisz - dyszał, jednocześnie plując krwią - że one są bezpieczne? Zaarbald raczej nie będzie w stanie im pomóc. - Dokończył okrutnie się śmiejąc. Twarz miraluka wyrażała bezkres pogardy.
    - Co masz na myśli?! Mów! - krzyczał A'drabalah przypalając mieczem Tors Sitha
    - Nie jestem..tu...sam - wydyszał Sith uśmiechając się
    - Byłeś mi jak brat... kochałem Cię, Tesilliusie! - powiedział strażnik niemal szeptem. Po policzku płynęły mu łzy
    - Nie ma już Tesiliusa... Został tylko... Maraazm.
    - I tutaj jego droga się kończy, przepraszam.

    Strażnik odwrócił się na pięcie i płynnym ruchem przeciął w pół jeden z dwóch ścigaczy po czym wyłączył miecz. Jeśli to, co usłyszał było prawdą to musiał się spieszyć.
    Tesilius powoli podniósł się z piachu. Za jego przeciwnikiem została tylko chmura, zostawił go na pewną śmierć na tej pustynnej planecie. Miał rozcięty prawy bok ciała oraz oparzenia, jednak ból do którego już przywykł nie krępował jego ruchów. Dochodząc chwiejnym krokiem do pozostałości ścigacza wydobył z nienaruszonego kufra apteczkę pierwszej pomocy i medykamentem w sprayu zalepił ranę.
    Co teraz?

    Kilkugodzinny marsz dłużył się niemiłosiernie. Rana teraz tylko tymczasowo zasklepiona dawała o sobie znać przy każdym ruchu. Muun nie był pewien, czy idzie w dobrym kierunku i czy już dotarłby na statek, gdy tuż przed nim znikąd zmaterializował się człowiek. Mocno pokiereszowany, wyglądał jak gdyby dopiero co ktoś raził go piorunami mocy.
    - Kim jesteś i jak się tu znalazłeś? – zapytał Sith przewracając obcego na plecy.
    - Daniel... – ledwo odpowiedział tamten. – Wehikuł czasu...
    Muun nie potrzebował więcej informacji spostrzegając odciętą rękę z mechanizmem. Bez słowa przystawił mu do szyi miecz świetlny.
    - Zatem poproszę o jeden skok. Czy mogę?

    ----------------------------------------

    Aurora i Reina patrzyły na siebie podejrzliwie. Kolejne rundy w pazaaka nie przynosiły zdecydowanej faworytki, a aktualnie trwająca znów przybliżała obie do remisu. Tesilius wstał przerywając A’drabalahowi wpół żartu i podszedł do dyskutujących członków rady.
    - Mistrzowie – ukłonił się – czy mogę przerwać wam rozmowę i poprosić Lorisasa na osobności?

    #lacunafabularniestarwars
    #lacunafabularnieczarnolisto

    Obraz
    Tl:DR

    pokaż spoiler A'drabalah kontra Tesilius Alkai / Maraazm -> wygrywa A'drabalah w 6. turze!
    pokaż całość

    źródło: duel_at_the_valley_of_the_jedi_by_wraithdt_d5gudsx.jpg

  •  

    Dziękuję wszystkim za wypełnienie ankiety na zakończenie przygody #lacunafabularniestarwars. Bardzo się cieszę, że minęły już czasy słodzenia mi w komentarzach i skupieniu się na słabszych stronach gry, których mogłam nie dostrzec. Wybrałam najcelniejsze lub najczęściej pojawiające się uwagi, które pozwolę sobie skomentować poniżej. Jeżeli interesują Cię tylko wyniki ankiety, zjedź niżej do komentarzy. Jedną z uwag wdrażam od razu - ściany tekstu i brak tl;dr

    ---------------------------------------------------

    1. Balans klas - pojedynczy Senatorowie zostali pozbawieni narzędzi do działania, a Padawani byli NPCami zdanymi na łaskę Rady.

    Dorzucając do tego (jak się okazało) nieprawdziwe reklamy mówiące o "nieograniczonym suficie rozwoju mistrzów Jedi" muszę tutaj przyznać rację, że gra Jedi była bardzo wybrakowana. Co gorsza nawet gra mistrzem nie dawała zbyt wielu możliwości jeżeli nie należało się do Rady Jedi, a i tak sama Rada miała związane ręce jeżeli Kanclerz zdecydował(-a) się pójść inną ścieżką. Ponadto kompetencje Rady Jedi zostały w pewnym momencie przejęte przez Radę Bezpieczeństwa. To do Jedi kierowałam najmniej aktywnych graczy, ale przegięłam w drugą stronę. Bo o ile zmarnowany potencjał nieaktywnych Najemników jest do usprawiedliwienia, o tyle podążanie padawanów (czasami bez ich wiedzy) za ich rozkazami było błędem, za co przepraszam. Zrobiła się z tego powtórka z Chorążych w Krucjatach. Tego typu sytuacje będą trudne do uniknięcia w masowej grze, ale jeżeli gracze mają się ze sobą łączyć w grupy to powinno być to na zasadzie dobrowolności - jak w przypadku Galak Pizzy, gdzie jak się mogę domyślać nikt nie czuł się pokrzywdzony decyzjami wewnątrz grupy.

    Senatorowie bez możliwości podejmowania indywidualnych działań nie byli z kolei wypadkiem przy pracy, a zaplanowanym przeze mnie mechanizmem. Tutaj jednak również powinnam była dać choć minimum elastyczności, jeżeli nie w każdej turze, to chociaż od czasu do czasu. Po upadku Republiki rola pojedynczych Senatorów została zmarginalizowana. Tutaj również nasze oczekiwania się minęły - ja oczekiwałam więcej aktywności i kombinowania ze strony Senatorów, a Senatorowie oczekiwali (słusznie) należnych im przywilejów wynikających z ich pozycji.

    Wszystkie ograniczenia wprowadzałam tylko z jednego powodu - aby nie utonąć w indywidualnych wątkach wielu graczy. Dużo łatwiej jest mi prowadzić wątek grupy niż każdego gracza z osobna. Na tę chwilę nie mam kolejnego rozwiązania, będę nad nim pracowała w najbliższych tygodniach, a być może podpatrzę pomysł Ex2lighta albo Kroomki.

    2. Balans bohaterów - negocjacje ustawiły grę od samego początku

    To oczywiście subiektywne doznania, ponieważ do finału doprowadził szereg nieprzewidzianych wcześniej wydarzeń (rozpad Republiki, śmierć Veeli i Spektruma w wyniku działań graczy, mordestwa polityczne). Pojawiły się opinie, że w wyniku negocjacji otrzymywało się zbyt dobre statystyki na tle innych graczy. Problem leżał jednak w innym miejscu. Najbardziej graczy dotknął zbyt duży rozstrzał w liczących się statystykach - większy niż w Odkryciach, a porównywalny do Wikingów. W wyniku negocjacji najwięcej zyskali Zaarbald i James Spock, natomiast pozostałe potężne postacie (Sithowie, Kanclerz Pryde) były przeze mnie "namaszczone" i nie miały większego wpływu na kształt postaci. Lisaros i Skarpeta zostali właściwie postawieni przed faktem dokonanym, dzięki czemu dostali prezenty ode mnie. Nie sądzę, żebym musiała uciekać się do podobnych rozwiązań w przyszłości - w tej grze chciałam mocno powiązać niektórych graczy z fabułą, co przełożyło się na inne niepotrzebne z perspektywy czasu rozwiązania (kłamstwo w sprawie sithów oraz integralność). Ktoś nazwał to naiwnością. To nie była naiwność tylko pospolite kłamstwo i wykorzystanie swojego autorytetu do jego podparcia. Nigdy więcej.

    Obawy będą na pewno budziły efekty gry giełdowej, które będą wpływały na możliwości negocjacyjne. Aby częściowo ich uniknąć postaram się przedstawić wszystkie możliwe nagrody za udział w niej jeszcze przed jej startem. Da to nam wystarczająco dużo czasu na zrewidowanie niektórych ekstremalnych pomysłów.

    3. Ściany tekstu RP z Noxie Karbonit na czele.

    Dla mnie i części graczy zachwycające, dla innych męczące i niepotrzebne w przypadku mało aktywnego uczestniczenia w grze. To kolejna z poszkodowanych grup w tej grze - mniej aktywni gracze. O ile nieaktywnych Najemników nie chcę tłumaczyć, o tyle pozostali gracze, którzy nie mają czasu ani na regularne śledzenie tagów, ani tym bardziej na przebywanie na discordzie, mieli bardzo mało do powiedzenia w tej grze. Duże uznanie z mojej strony w kierunku Jedi, którzy starali się wpływać na losy gry przez akcje grupowe. Ale odeszliśmy od tematu.

    Główny zarzut polega na konieczności odfiltrowania istoty treści od rozbudowanych wpisów RP. Rozwiązanie tego problemu wypracowali i stosowali najczęściej przede wszystkim Akumulat i Stah-Schek - na końcu wpisu RP w oddzielnej sekcji znajdowała się krótkie streszczenie wydarzenia. Będę chciała wprowadzić obowiązek pisania takich 1-2 zdaniowych streszczeń w ustalonej wcześniej formie, które kopiowałabym następnie do "kwartalnych" wpisów w formie krótkiej prasówki wraz z linkami.

    4. Jawność wątków gry i statystyk

    Pierwsze jest nie do uniknięcia. Discord stał się wygodną alternatywą do komunikacji, a mi umożliwia przeprowadzanie szybko i sprawnie minisesji, dzięki którym zmniejsza się ilość niedomówień lub sytuacji w którego MG poprowadził bohatera w sposób niezgodny z oczekiwaniami gracza. Wymuszanie akcji w wątkach pod wpisami jest nie do wyegzekwowania, tym bardziej że moderatorka zero nie śpi i usuwa całe wpisy za przekleństwa, pozostawiając wulgarne memy z polskich filmów porno. 250 komentarzy w wątkach kwartalnych Wikingów wrócą tylko wtedy, jeżeli gracze spoza Discorda będą aktywniej udzielali się pod wpisami. Poza tym nadal nie ma jeszcze decyzji gdzie zostanie rozegrana następna gra.

    Rozwiązanie drugiego było wdrażane w tej grze, gdzie poza Yokaiiem, mającym wgląd w statystyki części graczy, każdy znał tylko swoje. Dwie osoby zaproponowały przedstawianie statystyk w formie opisowej. Pomysł ten pojawiał się już we wcześniejszych ankietach, ale nie potrafiłam się do niego w pełni przekonać, tak samo jak do opisowego określania poziomów trudności testów.

    5. Władza w rękach graczy bez GMa policjanta

    Przed startem gry została uchwalona Konstytucja, której stosowanie zaczęło się rozmywać wraz z postępującymi turami. W przypadku Wielkich Odkryć Geograficznych zablokowałam proponowaną reformę Milicji, tutaj postawiłam na całkowitą dowolność zgodnie z kanoniczną zasadą "Kanclerz to Senat". W tym przypadku demokracja się nie sprawdziła, być może będzie okazja do przetestowania innych ustrojów w następnych przygodach. Mogę tylko powiedzieć, że w tej przygodzie w tej kwestii nic bym nie zmieniła. To miała być cecha tego ustroju który pod szumną i wzniosła nazwą Republiki kryła tak naprawdę bezwzględny autorytarny system.

    ---------------------------------------------------

    Omówiliśmy najważniejsze sprawy, przejdźmy więc do omówienia wyników ankiety. Oddano 48 ważnych głosów. #lacunafabularnie
    pokaż całość

    źródło: images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com

    +: Queltas, Athreus +48 innych
  •  

    Wybieramy tematykę następnej przygody #lacunafabularnie!

    Przypominam o ANKIECIE w której możecie podzielić się ze mną swoimi refleksjami na temat zakończonej gry #lacunafabularniestarwars. Formularz zamykam dzisiaj o 21:00!

    ---------------------------------------------------

    Niezależnie od odpowiedzi na pytanie "Uniwersum następnej przygody powinno być wybrane przez MG/graczy" chcę poznać Waszą opinię. Do dyspozycji oddaję ankietę wyboru nowej przygody, która będzie wiążaca tylko wtedy, gdy tak zdecydujecie w ankiecie podsumowującej przygodę #lacunafabularniestarwars. Dodaję możliwość dopisania własnej propozycji, jeżeli nie jesteś w stanie znaleźć niczego dla siebie w moich propozycjach.

    Krótki opis pierwszych trzech przygód możecie zobaczyć w tym wpisie. Opisy pozostałych przygód oraz definicje typów przygód znajdziecie w komentarzach.

    Czas na oddanie głosu upływa 11. kwietnia o godzinie 12:00. Wraz z ogłoszeniem wyników ankiety i decyzji podam również szczegóły dotyczące gry giełdowej, będącej tematycznym, nieobowiązkowym preludium do głównej przygody.

    LINK DO ANKIETY - WYBÓR TEMATYKI NOWEJ PRZYGODY
    pokaż całość

    źródło: images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com

  •  

    Wielki Turniej Bohaterów #lacunafabularniestarwars - FAZA PUCHAROWA

    Przypominam o ANKIECIE w której możecie podzielić się ze mną swoimi refleksjami na temat zakończonej gry. Formularz zamykam dzisiaj o 21:00!

    Jeżeli przegapiłeś (-aś) fazę grupową, zobacz najpierw ten wpis

    ---------------------------------------------------

    LIGA SENACKA

    Półfinały:

    Achtunkus Tehn'o Kratus I kontra Malgath Daynore -> wygrywa Malgath Daynore!
    Stah Schek kontra Jakkay Zoidberg -> wygrywa Stah-Schek!

    Pojedynek o 3. miejsce:

    Achtunkus Tehn'o Kratus I kontra Jakkay Zoidberg -> wygrywa Jakkay Zoidberg!

    Finał:

    Malgath Daynore kontra Stah Schek -> wygrywa...

    pokaż spoiler Stah Schek!


    ---------------------------------------------------

    LIGA JEDI/SITH

    Pary 1/8 finału:

    Tar'vrven'heq kontra Izaelo Archil / Darth Relith -> wygrywa Tar'vrven'heq w 19. turze!
    Lorisas Xsis/Ordo-Karr kontra James Spock -> wygrywa James Spock w 22. turze!
    Matestro kontra Uaim mi Au -> wygrywa Matestro w 13. turze!
    Aqumulus Coll kontra Kyle -> wygrywa Aqumulus Coll w 16. turze!

    Pary 1/4 finału:

    Tar'vrven'heq kontra James Spock -> wygrywa James Spock w 13. turze!
    Matestro kontra Aqumulus Coll -> wygrywa Aqumulus Coll w 4. turze!

    Półfinał:

    James Spock kontra Aqumulus Coll -> wygrywa James Spock w 11. turze!

    Finał (zwiększone tempo pojedynku od 1. rundy):

    James Spock kontra Zaarbald -> wygrywa James Spock w 14. turze!

    Pojedynek z Veelą (zwiększone tempo pojedynku od 1. rundy):

    James Spock kontra Veela -> wygrywa...

    pokaż spoiler Veela w 6. turze!


    ---------------------------------------------------

    LIGA NAJEMNICZA

    Pary półfinałowe:

    GP-CT.QQ kontra Kel'dar -> wygrywa GP-CT.QQ w 16. turze!
    Mateo Walas'hk kontra Baalar Nervozz -> wygrywa Baalar Nervozz w 3. turze!

    Pojedynek o 3. miejsce:

    Mateo Walas'hk kontra Kel'dar -> wygrywa Mateo Walas'hk w 11. turze!

    Finał:
    GP-CT.QQ kontra Baalar Nervozz -> wygrywa...

    pokaż spoiler GP-CT.QQ w 2. turze!


    ---------------------------------------------------

    LIGA MIESZANA

    Pary 1/8 finału:

    Baalar Nervozz kontra Uaim mi Au -> wygrywa Uaim mi Au w 2. turze!
    Urgot "Star Guardian" kontra Ornn Yori -> wygrywa Urgot "Star Guardian" w 14. turze!
    Tar'vrven'heq kontra Aodrar -> wygrywa Tar'vrven'heq w 8. turze!
    A'drabalah kontra Matestro -> wygrywa A'drabalah w 4. turze!
    Kyle kontra James Spock -> wygrywa James Spock w 3. turze!
    GP-CT.QQ kontra Darion Celeste -> wygrywa GP-CT.QQ w 1. turze!
    Hatarron Thane kontra Reina Cho-Chu -> wygrywa Hatarron Thane w 6. turze!
    Lorisas Xsis/Ordo-Karr kontra Esca Aqre -> wygrywa Lorisas Xsis/Ordo-Karr w 1. turze!

    Pary 1/4 finału:

    Uaim mi Au kontra Urgot "Star Guardian" -> wygrywa Urgot "Star Guardian" w 8. turze!
    Tar'vrven'heq kontra A'drabalah -> wygrywa A'drabalah w 24. rundzie!
    James Spock kontra GP-CT.QQ -> wygrywa James Spock w 14. rundzie!
    Hatarron Thane kontra Lorisas Xsis/Ordo-Karr -> wygrywa Lorisas Xsis/Ordo-Karr w 7. rundzie!

    Pary półfinałowe:

    Urgot "Star Guardian" kontra A'drabalah -> wygrywa A'drabalah w 14. rundzie!
    James Spock kontra Lorisas Xsis/Ordo-Karr -> wygrywa Lorisas Xsis/Ordo-Karr w 27. rundzie!

    Finał:

    A'drabalah kontra Lorisas Xsis/Ordo-Karr -> wygrywa...

    pokaż spoiler Lorisas Xsis/Ordo-Karr w 15. rundzie!


    ---------------------------------------------------

    LIGA PILOTÓW

    Pary półfinałowe:

    Xidus Malei kontra Daniel Pharaepht -> wygrywa Xidus Malei w 6. rundzie!
    Kel'dar kontra Han ChoNaSolo -> wygrywa Kel'dar w 2. rundzie!

    Pojedynek o 3. miejsce:

    Daniel Pharaepht kontra Han ChoNaSolo -> wygrywa Daniel Pharaepht w 14. rundzie!

    Finał:

    Xidus Malei kontra Kel'dar -> wygrywa...

    pokaż spoiler Kel'dar w 4. rundzie!


    ---------------------------------------------------

    Wszystkim zwycięzcom gratuluję, uczestnikom dziękuję za udział w zabawie. Nie zapomnijcie o wypełnieniu ankiety, jeżeli wciąż tego nie zrobiliście!

    #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Wielki Turniej Bohaterów #lacunafabularniestarwars - FAZA GRUPOWA

    Ilością wykonanych rzutów dzisiaj możnaby spokojnie obdzielić dwie, a nawet trzy gry. Owoc mojej autystycznej pracy możecie docenić w komentarzach. Nie chcę nawet się zastanawiać jak długo zajęłoby mi tworzenie opisów gdyby przyjąć minimalną konwencję z turnieju Wikingów. Niektóre pojedynki (zwłaszcza w grupie mieszanej) były komiczne, ale być może rzucą nieco światła na powody niektórych fatalnych porażek w grze (jak np. włamanie do Homoharemu na Polin). Usiądźcie wygodnie, zapnijcie pasy i załóżcie niebieskie czapeczki. pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Do Wielkiego Turnieju Bohaterów #lacunafabularniestarwars zgłosiło się 40 bohaterów od 39 graczy. Grupy zostały stworzone w oparciu o sugestie zgłaszających się. Starałam się zrealizować maksymalną ilość próśb bez przesadnego kombinowania z ilością grup.

    Liga senacka:

    Grupa A
    Achtunkus Tehn'o Kratus I
    Hoid
    Izaelo Archil / Darth Relith
    Jakkay Zoidberg
    Kormak Lacheb
    Riyanu Keevs
    Volesus Excelus Gwardius
    Zaarbald

    Grupa B
    Aurora Pryde
    Desna Aqre
    Esca Aqre
    Janus Korwnix
    Malgath Daynore
    Oyage Parana
    Stah Schek
    Tanken Nuruodo

    Do półfinałów awansuje po dwóch najlepszych dyplomatów z każdej grupy

    Liga jedi/sith

    Grupa A
    A'drabalah
    James Spock
    Tar'vrven'heq
    Tesilius Alkai / Maraazm

    Grupa B
    Izaelo Archil / Darth Relith
    Lorisas Xsis/Ordo-Karr
    Padawan Kassler
    Stah Schek

    Grupa C
    Aodrar
    Jelodan Kazax
    Kyle
    Matestro

    Grupa D
    Aqumulus Coll
    Ornn Yori
    Reina Cho-Chu
    Uaim mi Au

    Z każdej grupy wychodzi dwójka najlepszych, która gra później w systemie pucharowym. Zwycięzca drugiego etapu walczy z Zaarbaldem, a zwycięzca z tej pary walczy z Veelą.

    Liga najemnicza

    Grupa A
    Baalar Nervozz
    Daniel Pharaepht
    GP-CT.QQ
    Hatarron Thane
    Navian
    Riyanu Keevs
    Urgot "Star Guardian"

    Grupa B
    Han ChoNaSolo
    Hoid
    Kel'dar
    Krwawy Dziewięć "K9"
    Mateo Walas'hk
    Najemnik Zomo
    Xidus Malei

    Do półfinałów awansuje po dwóch najlepszych Najemników z każdej grupy

    Liga mieszana

    Grupa A
    Baalar Nervozz
    Jakkay Zoidberg
    Ornn Yori
    Tanken Nuruodo

    Grupa B
    Oyage Parana
    Tar'vrven'heq
    Uaim mi Au
    Urgot "Star Guardian"

    Grupa C
    A'drabalah
    Aodrar
    James Spock
    Krwawy Dziewięć "K9"

    Grupa D
    GP-CT.QQ
    Achtunkus Tehn'o Kratus I
    Kyle
    Matestro

    Grupa E
    Aurora Pryde
    Desna Aqre
    Esca Aqre
    Hatarron Thane

    Grupa F
    Darion Celeste
    Lorisas Xsis/Ordo-Karr
    Malgath Daynore
    Reina Cho-Chu

    Do fazy pucharowej awansują zdobywcy pierwszych dwóch miejsc w grupie i czterech najlepszych zawodników z trzecich miejsc.

    Liga pilotów

    Grupa A
    Aqumulus Coll
    Han ChoNaSolo
    Jelodan Kazax
    Mateo Walas'hk
    Volesus Excelus Gwardius
    Xidus Malei
    Zaarbald

    Grupa B
    Daniel Pharaepht
    Janus Korwnix
    Kel'dar
    Kormak Lacheb
    Navian
    RemixPL
    Tesilius Alkai / Maraazm

    Do półfinałów awansuje po dwóch najlepszych pilotów z każdej grupy

    Wyniki pojedynków w fazie grupowej jeszcze dzisiaj!
    pokaż całość

    źródło: poznan.pl

  •  

    Co mogło być a nie było.

    Jako, że napisałem 2 RP których nie użyłem to mi ich szkoda to je wrzucę tak czy siak :P

    1. W turze w której wszyscy gdzies latali, a Mistrz Stah Schek siedział w stolicy, pilnował złotych klamek w świątyni i senatu. Kanclerz LaChleb właśnie miał powołać komisarza w Zakonie Jedii i w swojej nieomylności stwierdził, ze sam nim zostanie. W dodatku było to zaraz po chwalebnej śmierci padawanów z rąk kosmicznych złoczyńców.

    Mistrz Stah Schek wszedł do pokoju z naręczem dokumentów. Gdyby nie podtrzymywał stosu mocą, ten już dawno wylądował by na ziemi.
    Jak dobrze ze Pan jest Panie Komisarzu! Już myślałem ze senat to oddali i nie dostaniemy nikogo do pomocy! Maduca i Spectruma ciągle nie ma, Veela siedzi w bakcie, Akumulus i Jett-Deri tez przez pól kwartału nieobecni. A administracją ktoś się zając musi. Niech Pan zobaczy jakie głupoty mi tu przysyłają. O na przykład z warsztatów. Zamówienie na 200 kół zębatych. Zapytałem ich po co to, a oni na to ze do myśliwców. Widziałem myśliwce i one latają i strzelają, a nie jeżdżą i gryzą!

    A wie Pan ze my nawet nie mamy budżetu na sprzęt ochrony indywidualnej? 

    O to Pan Panie Kanclerzu? Nie poznałem Pana z tą sztuczną brodą.

    Stah Schek spojrzał na następny z kolei formularz. Ehh... W ego oczach zalśniła łza. - Musze pilnie wyjść, załatwi to Pan Panie Komisarzu?
    Komisarz spojrzał na wciśnięty mu do ręki formularz. 

    PFRON - zasiłek pogrzebowy dla rodziny zmarłego

    #lacunafabularniestarwars
    pokaż całość

    •  

      2. Kanclerz LaChleb potrzebowal zmobilizować absolutnie wszystkie siły Republiki do walki z Robotami (przynajmniej tak myśleliśmy) - z racji tego, potrzebował tez sił militarnych, które w związku z wysoką autonomią kisiły się w lokalnych układach. Z tej okazji przygotowałem orędzie, które miał wygłosić Mistrz Stah Schek (perswazja 18, morale 18) w celu uspokojenia nastrojów społecznych w związku z wprowadzeniem stanu wojennego (odebraniem całości autonomii militarnej) na czas wojny z Robotami (chyba :P )

      Mistrz Stah Schek poprawił ciężkie, rogowe okulary. Nie potrzebował ich, ale specjaliści od marketingu ze sztabu Kanclerza wytłumaczyli mu, że w nich wygląda dostojniej. Wygładził mundur. Spojrzał prosto w obiektyw holokamery

      Obywatelki i obywatele Republiki!

      Zwracam się dziś do Was jako Mistrz i członek Rady Jedii. Zwracam się do Was w sprawach wagi najwyższej. Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią. Dorobek wielu pokoleń, wzniesiony z popiołów Republiki dom ulega ruinie. 
      Wielu ludzi ogarnia rozpacz. Już nie dni, lecz godziny przybliżają ogólnogalaktyczną katastrofę. Uczciwość wymaga, aby postawić pytanie: Czy musiało do tego dojść? Obejmując urząd Członka Rady Jedii wierzyłem, że potrafimy się podźwignąć. Czy zrobiliśmy więc wszystko, aby zatrzymać spiralę kryzysu?

      Historia oceni nasze działania. Nie obeszło się bez potknięć. Wyciągamy z nich wnioski. Przede wszystkim jednak minione miesiące były dla Rady czasem pracowitym, borykaniem się z ogromnymi trudnościami. 
      Inicjatywa wielkiego porozumienia galaktycznego zyskała poparcie milionów obywateli Republiki, Zjednoczonego Sojuszu i Dagui. 

      Te nadzieje obecnie zawiodły. Przy wspólnym stole zabrakło droidów z Odenusa. Rakiety odpalone w naszych zwiadowców potwierdziły zamiary jej przywódczych kręgów. Zamiary te potwierdza w skali masowej codzienna praktyka, narastająca agresywność ekstremistów, jawne dążenie do zagrabienia Muunillist. Jak długo można czekać na otrzeźwienie? Jak długo ręka wyciągnięta do zgody ma się spotykać z zaciśniętą pięścią? Mówię to z ciężkim sercem, z ogromną goryczą. W naszej galaktyce mogło być inaczej. Powinno być inaczej. Dalsze trwanie obecnego stanu prowadziłoby nieuchronnie do katastrofy, do zupełnego chaosu, do nędzy i głodu. Przeciągająca się wojna mogłaby pomnożyć straty, pochłonąć liczne ofiary. Szczególnie wśród najsłabszych – tych, których chcemy chronić najbardziej. W tej sytuacji bezczynność byłaby wobec galaktyki przestępstwem.

      Trzeba powiedzieć: dość! Trzeba zapobiec, zagrodzić drogę konfrontacji. Musimy to oznajmić właśnie dziś, kiedy znana jest bliska data uderzenia na Odenus.
      Nie wolno, nie mamy prawa dopuścić, aby przeciągająca się wojna stała się iskrą, od której zapłonąć może cała galaktyka. Instynkt samozachowawczy Republiki musi dojść do głosu. Awanturnikom trzeba skrępować ręce, zanim wtrącą Republikę w otchłań bratobójczej walki.

      Obywatelki i obywatele!

      Wielki jest ciężar odpowiedzialności, jaka spada na Senat i Radę Jedii w tym dramatycznym momencie historii Republiki. Obowiązkiem moim jest wziąć tę odpowiedzialność – chodzi o przyszłość Republiki, o którą moje pokolenie walczyło na wszystkich frontach wojny i której oddało najlepsze lata swego życia. Ogłaszam, że w dniu dzisiejszym wyrusza wojskowa wyprawa na Odenus. Rada Państwa, w zgodzie z postanowieniami Konstytucji, wprowadziła dziś o północy stan wojenny na obszarze całej Republiki.
      pokaż całość

      źródło: mistrzStahSchek.png

  •  

    Ten wpis jest kontynuacją tego

    ____________________________________________________

    #lacunafabularniestarwars
    #lacunafabularnieczarnolisto

    Ten rok nie może być gorszy...

    Królewski niszczyciel pędził przez naświetlną. Na mostku kapitańskim panował względny spokój, jedynie Esca co jakiś czas pytała się komandora jak długo jeszcze będą tak lecieć, na co ten odpowiadał dyplomatycznym "nie wiem". Wszyscy byli zdenerwowani, zastanawiali się czy w ogóle uda im się uratować z tego niecodziennego limbo, toteż kiedy system zakomunikował o zbliżaniu się do układu, każdy z obecnych poderwał się na równe nogi.

    — Za chwilę wejdziemy w studnię grawitacyjną układu — zakomunikował komandor — za trzy, dwie jedną...
    — Jesteśmy! — zakrzyknęła Esca

    Ich oczom ukazał się niewyróżniający się niczym na pierwszy rzut oka system planetarny. Osiem planet, średniej wielkości gwiazda, pas planetoid. Nic niezwykłego.

    — Komandorze, spójrz na to — powiedziała Esca wskazując na dal kosmosu — ta planeta jest chyba zamieszkała
    — Hmm, widzę dużo wody i zieleń roślin, a do tego te duże skupiska świateł po zaciemnionej stronie, tak to chyba wysoko rozwinięta cywilizacja techniczna.
    — Skontaktujmy się z nimi, może pomogą nam walczyć z Imperium Smrodów.
    — Księżno, ta planeta nie weszła jeszcze w epokę międzygwiezdną, nie sądzę że będą użyteczni w walce.
    — To chociaż przygarnę sobie kosmicznego zwierzaka. Komandorze, musimy się zbliżyć. To rozkaz
    — Tak jest...

    Silniki okrętu odpaliły, wprawiając go w ruch. Nie minęła chwila, gdy niszczyciel wszedł na orbitę zamieszkałej planety. Komandorowi oprócz tego udało się przechwycić jeden z emitowanych w przestrzeń kosmiczną sygnałów, a następnie przesłać obraz na ekran na mostku.

    — To ludzie! — zakrzyknęła Esca — skąd ludzie w takim zapomnianym przez galaktyczną społeczność układzie? I dlaczego mówią tak dziwnie, te słowa zdecydowanie nie przypominają basicu.
    — Może uda mi się to odszyfrować... — odparł komandor — gotowe, teraz pokładowa AI będzie na bieżąco tłumaczyła ich narzecze

    Z tej strony BBC News, a to jest popołudniowy skrót wiadomości

    ~Koronowirus wciąż zbiera żniwo, liczba światowych przypadków przekroczyła 6 milionów osób, w tym połowa z nich w samych Stanach Zjednoczonych, dotychczas zmarło tam 130 tysięcy osób.
    ~Naukowcy przewidują, że kwietniowe wybuchy Wezuwiusza, Kluczewskiej Sopki oraz Cotopaxi spowodują co najmniej kilkuletnie anomalie klimatyczne, oprócz tego cały czas monitorowana jest aktywność Yellowstone z uwagi na ubiegłotygodniowe trzęsienie ziemi w tamtym rejonie.
    ~Polski rząd podał wyniki wyborów prezydenckich. Zgodnie z nimi, kandydat bloku rządzącego otrzymał łącznie 99.99% wszystkich głosów. Liderzy opozycji nie akceptują wyników, mówiąc o fałszerstwach na szeroką skalę
    ~NASA podała przed chwilą o zaobserwowaniu na ziemskiej orbicie dużego obiektu przypominającego statek, dziwnego obiektu. Na razie wiadomo o czym dokładnie mówimy, obserwację tej dziwnej "rzeczy" potwierdzają także ESA i Roskosmos.


    — Chyba nas zauważyli komandorze, ale to dobrze.
    — Nie rozumiem — odparł komandor
    — Nie słyszałeś tego co mówili w wiadomościach? Ta planeta ma poważne problemy, nie możemy tych ludzi zostawić samych sobie! — powiedziała Esca, uderzając gniewnie pięścią w panel sterowania
    — Księżno, właśnie aktywowałaś działo laserowe!
    — Oj

    Lufa działa wypluła z siebie zielony promień, który z impetem podążył w stronę powierzchni planety.

    — Może pocisk uderzy w wodę? — zapytała się Esca, głosem pełnym nadziei
    — Lepiej sprawdźmy wiadomości — odrzekł komandor

    ~ Z OSTATNIEJ CHWILI Kosmici przypuścili atak, powtarzam kosmici przypuścili atak! Ich celem stał się budynek WTC ONE w Nowym Jorku. Na miejscu trwa akcja ratunkowa, na razie nie mamy informacji o innych zaatakowanych miastach...

    — Komandorze, każ obliczyć współrzędne na Coruscant, i natychmiast skoku w naświetlną po osiągnięciu tychże. A, i rozkaż wszystkim nie zbliżać się do magazynu, ja będę tam przebywała i chcę spokoju
    — Ale dlaczego magazyn?
    — A myślisz, że gdzie kazałam schować wino?
    pokaż całość

    źródło: PicsArt_04-07-10.39.41.jpg

    •  

      Smutny księgowy siedział sobie jak codzień w biurze. Kredyt na mieszkanie, prawie 30 na karku, kilka nieudanych związków i brak oszczędności to rzeczy o których nauczył się nie myśleć.
      Przed nim na stole leżały kartki z jego własną instrukcją do raportu kwartalnego, jednak nie miał żadnej motywacji by zaczynać pracę.
      Patrzył w okno i myślał, co może go czekać za 5 lat. Za 10, 15 i im dalej tym gorszy stawał się jego wyraz twarzy.

      Uwagę tego szaraczka przyciągnął jednak niecodzienny widok. Na szybie biurowca, jakby rozmazana na całej długości szyby zielona poświata.

      Hmm. Pewnie dzieciaki znów świecą laserem.
      No nic, czas pracować - pomyślał.

      Wpisał swoje hasło w ekranie blokady i energicznie wcisnął enter.
      pokaż całość

  •  

    #pixelart #tworczoscwlasna #rysujzwykopem
    Drugie podejście do pixelarta, pozwalam sobie zawołać #lacunafabularniestarwars, bo to moja postać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    GIF

    źródło: pixel-art-jedi-4-HD.gif (19KB)

  •  

    Równolegle do ankiety po zakończeniu przygody #lacunafabularniestarwars chciałabym ruszyć z przygotowaniami do kolejnej przygody, która zostanie rozegrana po zakończeniu przygód prowadzonych przez @Ex2light (Gothic) i @Kroomka (I wojna światowa / Wielka Wojna). Przechodząc do sedna przedstawię Wam moje propozycje i wstępne koncepcje. Na razie nie będzie głosowania nad żadną propozycją, dlatego potraktujcie ten wpis jak blok reklamowy :)

    0. Preludium do przygody - handel akcjami / surowcami na portfelu Waves.

    Chętni do zabawy (nie mającej wpływu na możliwość zapisania się do nadchodzących przygód) potrzebują portfela kryptowaluty Waves w środowisku testowym. Po założeniu konta, "zainstalowaniu" portfela (który jest aplikacją webową) i pobraniu darmowych środków z tzw. faucetu do opłacania operacji na łańcuchu otrzymają ode mnie wirtualną walutę, za pomocą której będa mogli korzystać z automatycznego, dostępnego 24/7 systemu zakupu i sprzedaży innych wirtualnych akcji lub surowców, tematycznie zgodnych z nadchodzącą przygodą. Ceny będą się zmieniały w oparciu o wydarzenia losowe, będzie również niczym nieograniczony handel pomiędzy uczestnikami zabawy. Zgromadzony na koniec zabawy kapitał umożliwiałby bohaterowi lepszy start w przygodzie lub wyższą pozycję negocjacyjną.

    Uczestnicy zabawy byliby również betatesterami rozwiązania, które zostałoby zaimplementowane w przygodzie w miejsce arkuszy excelowych. Dotychczasową bolączką ekonomii naszych gier były moje ograniczone możliwości czasowe do dokumentowania i zarządzania majątkiem graczy. Zainteresowanych zapraszam na stronę wavesplatform.com Działać będziemy na środowisku testowym, dlatego używanie go będzie całkowicie bezpłatne.

    #lacunafabularnie
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Wielki turniej bohaterów #lacunafabularniestarwars !

    Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami przeprowadzony zostanie turniej pomiędzy graczami, aby zainteresowani mogli sobie odpowiedzieć na pytanie jak wypadliby w starciu z danym przeciwnikiem. Sama przygoda być może nie dostarczyła wystarczających okazji do sprawdzenia się w boju, dlatego zrealizujemy pomysł @krasik01 z kilkoma modyfikacjami zaczerpniętymi z turnieju Wikingów. Zasady są następujące:

    1. Gracz zapisuje swojego bohatera do dwóch z pięciu dostępnych lig turniejowych - senacka, jedi/sith, najemnicza, mieszana i liga pilotów.
    2. Bierzemy pod uwagę statystyki z początku gry
    3. Ligi rozgrywają pojedynki w fazie grupowej i pucharowej, aby zmaksymalizować liczbę pojedynków. Każda liga będzie miała inne zasady awansu w zależności od ilości graczy do niej zapisanych.
    4. Pojedynki w fazie grupowej rozgrywane są na dystansie dziesięciu rund, w przypadku braku zwycięzcy ogłoszony będzie remis. W fazie pucharowej bohaterowie walczą do skutku.
    5. O zwycięstwie tak samo jak w Wikingach decyduje pierwsze trafienie mieczem, blasterem lub działem pokładowym. W pierwszych dwóch przypadkach sprawa jest uproszczona, ponieważ trafienie równało się zawsze z niechybną śmiercią.
    6. W lidze senackiej bohaterowie walczą na Perswazję, jedi/sith na miecze świetlne i wibroostrza, najemniczej na blastery, mieszanej na karabiny lub lightsabery, a w lidze pilotów podstawowymi myśliwcami Republiki.
    7. W lidze jedi na zwycięzcę drabinki czeka Zaarbald, a zwycięzca ich pojedynku walczy w finale z Veelą.
    8. W lidze mieszanej na zwycięzcę drabinki w finale czeka mistrz Kruul.
    9. Nieparzyste miejsca w ligach zostaną zapełnione NPCami, miejsca w razie potrzeby uzupełnią kolejno: Fimbria Ys, padawan Kassler, najemnik Zomo, Darion Celeste i RemixPL.
    10. Nie będzie opisów fabularnych, jedynie suche wyniki pojedynków.

    @Queltas, Twoja postać jest zbyt silna aby konkurować w pojedynkach z innymi dlatego nie zgłaszaj Zaarbalda do drugiej, trzeciej i czwartej ligi.

    FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY

    Zapisy do turnieju zbieram do 7.04 do godziny 22:00. #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com

  •  

    Za nami już siódma przygoda #lacunafabularnie, a dla mnie kolejna okazja aby zebrać Wasze opinie na jej temat. Proszę Was o wypełnienie ANKIETY liczącej 33 pytania zamknięte. Wasze odpowiedzi zbieram do 9. kwietnia do godziny 21:00, a jej wynikami jak zwykle podzielę się z chętnymi.

    Ze swojej strony postaram się nie rozwlekając tematu szybko podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat zakończonej przygody.

    Dobre strony:

    Po raz pierwszy w historii naszych gier liczba aktywnych graczy stanowiła subiektywnie ponad połowę wszystkich (w poprzednich grach zwykle było to 20-25% ogółu) co stanowiło dla mnie ogromne wyzwanie, może nawet większe niż podczas Odkryć. Dodatkowo prowadzenie trzech oddzielnych wątków Senatu, Jedi i Najemników w większości przypadków udawało mi się spinać bez dużych dziur logicznych. Ogromna w tym zasługa graczy, biorących na siebie ciężar mechanik w tym @achtunki odpowiedzialnego za finanse Republiki oraz @profesjonalna_skarpeta i @Kroomka w rolach Kanclerz.

    Nauczona poprzednimi doświadczeniami przygotowałam tylko zalążek fabuły politycznej (kryzys ozilloński) wiedząc, że gracze poprowadzą grę i tak swoimi torami. Nie ukrywam że rozwijanie cudzych pomysłów jest znacznie łatwiejsze od przygotowywania własnych, które i tak później lądowały w koszu, ponieważ nie zostały wykorzystane.

    Ogromną pomocą w komunikacji był też discord. Wszyscy wykazaliście się wyjątkowo dużą dyscypliną i elastycznością. Dzięki wam udało się zrealizować bardzo szybko wiele minisesji, a odpowiedzi na pytania dostawałam często po kilku minutach. Dzięki temu Wasi bohaterowie w przygodzie zachowywali się bardziej przewidywalnie. Discord, który stoi za śmiercią wpisów fabularnych na Mikroblogu stał się jednocześnie gwarantem sprawności rozgrywania przygód - nie wyobrażam sobie jak długo trwałaby przygoda gdybyśmy opierali się tylko na wykopowym PW.

    W przygodzie obyło się bez dramatów z czego jestem wyjątkowo zadowolona. Wszystkie spory pomiędzy bohaterami nie udzielały się graczom. Nie widać Krucjat, powtarzam, nie widać Krucjat.

    W tym miejscu chciałabym również podziękować @Yokaii, @Lisaros oraz graczowi wcielającemu się w rolę przywódcy Konfederacji (zostanie ujawniony w Epilogu), którzy przez trzy miesiące pomiędzy pierwotnym a drugim terminem startu przygody ukrywali tożsamość swoich bohaterów, dzięki czemu można było przeprowadzić wątek ich postaci z właściwym zaskoczeniem. Szczebel wyżej był tutaj @SirSherwood z którym zakopałam topór wojenny przed pierwotnym terminem startu gry i również nie zdradził tego faktu, co widać po reakcjach innych pod wpisem P4 w którym zapowiedziałam jego powrót.

    Złe strony:

    Prowadzenie przygód tutaj jest bardzo czasochłonne. Leżąc z gorączką czułam się winna, że gra stoi. Dodatkowo niektórzy mieli szczególne oczekiwania co do mojej dostępności, co każdy może indywidualnie sprawdzić licząc prywatne wiadomości wysyłane do mnie na Wykopie i Discordzie. Nie wszystko poszło zgodnie z planem, nie wszystkie ambicje zostały zaspokojone. Jest jednak i tak znacznie lepiej w tej materii niż to było w Odkryciach.

    Niektórzy Najemnicy nie zrozumieli mojej koncepcji tej klasy - zarezerwowana była dla aktywnych graczy, tymczasem część nie tylko nie wykazywała żadnej inicjatywy w grze, ale i żadnej aktywności. Mogło to wpłynąć u niektórych na jej odbiór, ale od plusowania komentarzy i obserwowania rozwoju wydarzeń była Akademia Jedi. Również zaskoczyła mnie niewielka skala współpracy Najemników z Senatorami. Pasywność po obu stronach spowodowała, że ci pierwsi nie mieli zbyt dużo roboty w początkowych etapach gry. Wracają mi na myśl Kupcy z Georgetown, którzy liczyli na gwiazdkę z nieba bez podejmowania ryzyka.

    Kłamstwa

    Najbardziej kontrowersyjną częścią tej przygody były kłamstwa, na których zbudowałam niektóre mechaniki oraz fabułę. Niektórych się wstydzę, inne racjonalizuję sobie wystarczająco aby uzasadnić ich konieczność. W przypadkowej kolejności:

    1. "W świecie nie ma żadnych Sithów" - oczywiście że byli, nie można było zadeklarować stworzenia Sitha, ponieważ połowa graczy by nimi grała. Naturalnym kandydatem do mistrza Sith był fanatyk gwiezdnych wojen Yokaii, jego uczeń wygrał casting na złego co nie spotkało się z przesadnym entuzjazmem Lisarosa, jednak wszedł w powierzoną mu rolę wyśmienicie.

    2. Charaktery - Zapowiadałam, że charakter będzie miał wpływ na ilość dostępnych decyzji do wyboru. Z grubsza mogło to tak wyglądać, jednak nie szła za tym jakakolwiek sankcja. Integralność była subiektywnym wskaźnikiem, którego nie chciałam ruszać bez powodu licząc że wszyscy będą odgrywać swoich bohaterów zgodnie z zadeklarowaną ścieżką. Eksperyment się udał tym bardziej po (daje słowo) losowym, niepowiązanym z ich akcjami, odjęciu integralności niektórym graczom. Odpowiadając na Twoje pytanie @krasik01 - grałeś prawidłowo, zostałeś wylosowany jako przykład dla pozostałych. Na żadnym etapie gry nie planowałam pozbawienia nikogo jego postaci, chyba żeby planował nieuzasadniony niczym samobójczy zamach. Z charakterami na pewno pozostaniemy w następnych przygodach, ale będą one jawne i egzekwowane tylko w przypadku skrajnych zachowań.

    Na Discordzie odpowiadałam wczoraj na różne pytania dotyczące przygody i mechaniki, ale jeżeli masz pytania, pod którymi chcesz się podpisać nickiem, zadaj je pod tym postem. Jeżeli wolisz się nie ujawniać przed innymi, zadaj pytanie w polu komentarza w ankiecie.

    I jeszcze raz dziękuję. Było naprawdę intensywnie i fajnie :)

    Jeszcze raz link do ANKIETY, czas do 9.04 do 21:00 - ankietę możesz wypełnić również, jeżeli tylko obserwowałeś (-aś) grę nie będąc jej aktywnym uczestnikiem.

    RÓWNIEŻ W TYM WĄTKU - NITKA Z NAJLEPSZYMI PASTAMI I MEMAMI!
    #lacunafabularniestarwars
    pokaż całość

    źródło: mk0geekspincou9juj7n.kinstacdn.com

  •  

    Mistrz Jedi Ornn Yori - Rok później

    Ilum

    Burza śnieżna szalała na powierzchni lodowej planety. Ornn ledwie utrzymywał się na nogach i powoli brnął przed siebie pomimo porywistego wiatru. Wiedział po co tu przybył i Moc była jego przewodnikiem. Gdy dotarł wreszcie do bezpiecznej jaskini poczuł ulgę. Moc do niego wołała, kryształ go wzywał. Ilum zwykło być świętym miejscem dla Jedi. To tutaj padawani zdobywali swoje pierwsze kryształy zasilające ich miecze świetlne. Ornn był tutaj po raz ostatni ponad 20 lat temu. Pokonanie lodowych labiryntów zajęło mu trochę czasu, ale wreszcie trafił tam, gdzie od początku miał się znaleźć. Kryształ mienił się jasnym światłem, tuż obok znajdował się starożytny warsztat do modyfikacji mieczy świetlnych. Tuż po wymianie kryształu w jaskini rozległ się przeraźliwy ryk. Ciężkie odgłosy kroków stawały się coraz głośniejsze. Oczom Jedi ukazał się śnieżnobiały potwór przypominający yeti. Pomarańczowe ostrze miecza rozświetliło jaskinię. Bestia wykonywała zamaszyste ciosy o sporym zasięgu, kilkukrotnie prawie trafiając Kel Dora. Ornn wykonywał różne akrobacje unikając ciosów. Wyciągnął prawą dłoń przed siebie. Łapa yeti zbliżająca się w stronę mistrza gwałtownie zwolniła, a potwór zamarł w bezruchu. Trzymając go w spowolnieniu, Ornn jednym cięciem pozbawił go prawej nogi i łapy, wykonał piruet i zadał ostateczny cios wbijając miecz prosto w serce. Bestia wydusiła z siebie ostatni ryk po czym runęła na ziemię.

    Yavin 4

    - Jeszcze raz. Skup się. - powiedział mistrz Ornn do jednego z padawanów, trenującego na torze szkoleniowym
    - To trudne Mistrzu.
    - Tak. To trudna ścieżka. Z pozoru niemożliwa, ale upór i wsparcie Mocy pozwolą ci pokonać każdą przeszkodę. I każdą ścieżkę. Spróbój do mnie dotrzeć.
    Na torze pojawiły się różne platformy. Padawan wykonywał coraz to dalsze skoki, wspierając się biegnięciem po pionowych ścianach.
    - Doskonale. Doskonale. Nauczyłeś się skoku Mocy młody padawanie. Widzę przed tobą świetlaną przyszłość.

    Jedi nie szukają agresji, tylko z nią walczą. Moc jest po to, by nas osłaniać. Trudy na ścieżce stają się ścieżką. To, co na drodze, staje się drogą. Moc jest w was, wokół was, w każdej żywej istocie. Otacza nas i tworzy świat, który znamy. Moc nas łączy. Przyjdzie czas, gdy emocje, ból lub wyczerpanie wezmą górę. Będziecie czuć się odcięci, odizolowani. To tylko ułuda.

    Coruscant

    Ornn ze łzami w oczach przechadzał się po Świątyni Jedi, w której właśnie skończono budowę ostatniego z szesnastu ogromnych posągów, upamiętniających poległych Jedi. Wejścia do Świątyni strzegł potężny Tar'vrven'heq, który stał się idolem Ornna za czasów, gdy Kel Dor był jeszcze padawanem. Obok besaliska stał A'Drabalah, który mimo braku oczu zawsze był w stanie wyczuć niebezpieczeństwo. Za plecami strażników znajdowała się jak zawsze pogodna Reina Cho-Chu, a naprzeciw niej oszałamiająco przystojny Auron Jor. Po wejściu do świątyni witały nas posągi mistrzów Uaima mi Au oraz Oriona Belaki, który połączyli się z Mocą na długo przed osiągnięciem ich potencjału. Po prawej stronie od wejścia do świątyni znajdowała się sala młodzików, strzeżona przez byłych nauczycieli akademii - Mistrza Kruula i Aqumulusa Cola. Po drugiej stronie Światyni znajdowała się biblioteka, przed której wejściem stali strażnicy Mocy - Zaarbald i Maduk. W środku archiwum holokronów strzegli Kaam i Veela, którzy za swojego życia byli ze sobą bardzo blisko, być może za blisko. Przed wejściem do sali obrad Rady Jedi znalazł się Jett-Dari Tyraust - najmłodszy w historii członek rady, oraz mistrz Stah-Schek, którego chyba nie trzeba przedstawiać. Na samym środku świątyni stały dwie postaci trzymające w ręku ten sam miecz świetlny. Mistrz Spektrum i Mistrzyni Noxalia Aeliathys. To oni byli w stanie odnaleźć równowagę Mocy, stanąć między podziałami między dobrem a złem, światłem a ciemnością. To oni byli w stanie naginać Moc do swoich potrzeb i korzystać z pełni jej potencjału. Ornn powolnym krokiem opuścił świątynię. Przed wejściem na prom, po raz ostatni spojrzał na to mistyczne miejsce. - Żegnajcie przyjaciele - pomyślał - Chciałbym, żebyście mogli tu być razem ze mną i móc zobaczyć to, co widzę teraz ja. Mam nadzieję, że gdziekolwiek teraz jesteście, znaleźliście pokój. Do następnego razu.

    pokaż spoiler @lacuna piękna to była gra nie zapomnę jej nigdy <3

    #lacunafabularniestarwars
    pokaż całość

  •  
    Athreus

    +14

    Zeall spłonął. To się tylko liczyło. I do dupy z tym droidem w kapsule, ale szkoda drugiego najemnika. Daniel odpłynął, w sumie to już był jego czas - po tym wszystkim co zrobił na Ozillonie, po zamachu na Dagui, po wybiciu członków rodziny królewskiej na Epheronie... Zamknął oczy i wydał ostatnie tchnienie.

    Jednak otworzył oczy. Leżał w jakimś domu, słyszał fale - nad morzem, oceanem? Usiadł na krawędzi łóżka i rozejrzał się wokół siebie - Rishi? Prawdopodobnie. Na stoliku obok stało zdjęcie grupy najemników. Daniel przetarł delikatnie ramkę z kurzu, widząc obok garść nieśmiertelników. Wiedział, co trzeba zrobić. Chwycił je i wyszedł z domu, wprost na plażę.
    Jego dłoń zacisnęła się mocno wokół pamiątek po znajomych najemnikach na tyle mocno, że zaczęły one wrzynać się w skórę. Po chwili stanął na rozgrzanym piasku, a przed nim były nieskończone połacie aksamitnie błękitnej wody.

    Zamachnął się mocno i ujrzał po chwili, jak nieśmiertelniki lecą wysoko, by skończyć w nieznanych mu wodach gdzieś na dnie.

    Daniel Pharaepht był martwy, ale czuł się szczęśliwy. Już nie musiał wykonywać brudnej roboty, ale w końcu będzie mógł spocząć w spokoju.

    Na zawsze.
    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: Adnotacja 2020-03-27 000651.jpg

  •  

    Finał #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Mapa Galaktyki
    Interaktywna Mapa Galaktyki
    Karta Postaci

    ---------------------------------------------------------------------------

    Czerwone ostrze świsnęło i skrzyżowało się z zielonym. Darth Relith nie marnował czasu i ruszył na mistrza Colla. Wprawdzie to ze Stah-Schkiem miał niewyrównane rachunki z Coruscantu, ale starszy Jedi nie był zaskoczony tym atakiem i ruszył samodzielnie na Krwawą Dziewiątkę. Ordo-Karr z kolei ruszył na trójkę pozostałych Jedi, skupiając swoją uwagę na Orionie. Świeżo upieczony mistrz mimo wsparcia ze strony Noxalii nie potrafił sprostać szaleńczym atakom Sitha. Z opresji kilkukrotnie ratowała go mistrzyni Jedi.

    Każdy, kto do tej pory uważał Stah-Schka za sędziwego dziadziusia, nie będącego w stanie skrzywdzić nawet myszki, musiał zrewidować swoje poglądy. K9 nie był w stanie dostrzec i zareagować na szybkie cięcie mistrza. Poczuł piekący ból idący od biodra do przeciwległego ramienia, następnie bezwładnie odleciał do tyłu pchnięty Mocą. Uderzył plecami o rampę promu Sithów i upadł jak szmaciana lalka.

    Orion mimo wsparcia miał ogromne kłopoty z dotrzymaniem kroku swojemu przeciwnikowi. Jeden z ciosów po zbitym bloku nie został zatrzymany przez Noxalię. Mistrz jęknął cicho, gdy czerwone ostrze przeszyło jego serce na wylot. Noxalia wydała z siebie nieludzki okrzyk, a walka weszła na niespotykane dotąd obrotu. Uaim nie był w stanie nadążyć za wirującymi fioletowym i czerwonym ostrzem. Postanowił wraz ze Stah-Schkiem skorzystać z okazji i zmiażdżyć przewagą liczebną Sitha, którego kiedyś wszyscy nazywali Izaelo.

    * * *

    - Jest tam kto?! - krzyczał do komunikatora Daniel
    - Zaczyna nas znosić - powiedział Navian. - Za chwilę stracimy się z oczu.

    GP.CT-QQ leniwie spojrzał na wskaźnik tlenu w kapsule, który pokazywał bezpieczny dla żywych istot zapas. Hatarron bawił się zapalniczką, podrzucając ją co chwilę i zapalając, Zeall wciąż siedział związany i zakneblowany. Daniel zaczął rozglądać się po kabinie, szukając właściwego miejsca. Podszedł do kratki i wyciągnął jeden z przewodów, prowadzących do zbiornika paliwa przeznaczonego do lądowania kapsuły. Przytargał jęczącego Zealla przy zaciekawieniu pozostałych Najemników. Szybkie cięcie miecza świetlnego i wepchnięcie przewodu do gardła byłego senatora wywołały szok u Hatarrona. Zeall dygotał napełniany ciekłym gazem, próbował jeszcze chwilę walczyć o hausty powietrza, ale zaczynał powoli odpływać. Daniel nie chciał pozwolić na taki obrót sprawy.

    - Thane, dawaj zapalniczkę za nim zemdleje!

    Krzyk sadysty niepotrzebnie pobudził Zealla, który wyprostował się i próbował odsunąć od żaru, ale było już za późno. Przedstawiciel Lankosty momentalnie zajął się płomieniem ku uciesze Daniela. Wysokoenergetyczne paliwo spłonęło w mniej niż minutę, pozostawiając zwęglone zwłoki senatora Lankosta. Chwilę później Hatarron i Daniel złapali się za gardła i zaczęli się rzucać w konwulsjach. GP.CT-QQ spojrzał na miernik tlenu wskazujący minimalne wartości i migającą diodę alarmującą o wysokim poziomie spalin w kabinie.

    - Ludzie to debile - skomentował krótko obserwując jak Daniel wypuszcza z siebie ostatni wydech.

    * * *

    Noxalia siedziała w Akademii, rozmyślając o ostatnich wydarzeniach. Do podjęcia tej decyzji zbierała się w sobie bardzo długo, jednak założenie własnej szkoły Mocy i wyznaczenie nowego kierunku nauki zdecydowanie łatwiej przebiegało w sferze planowania w głowie, aniżeli faktycznych działań. Teraz już nic nie stało na przeszkodzie, aby to zrealizować. Podniosła się dość ociężale i skierowała w stronę pokoju Rady. Stah-Schek jak zwykle mocował się z komunikatorem, a Aqumulus przyglądał się całej sytuacji z rozbawieniem.

    - Nie przeszkadzam? - zapytała mistrzyni.
    - Cieszę się, że zdecydowałaś się z nami w końcu na ten temat porozmawiać - wypalił nagle Stah-Schek, niezainteresowany dalszą walką z holografem.
    - Starałam się nie dać tego po sobie poznać... - mówiąc to spuściła głowę.

    Aqumulus uśmiechnął się, wstał i podszedł do swojej uczennicy.

    - Może mi nie wierzysz, ale doskonale cię rozumiem - powiedział łagodnie. - Zrozumiałem, że nie każdy musi podążać przetartym szlakiem, nawet jeżeli zgadza się z fundamentalnymi założeniami Jedi. Z naszej strony masz pełne poparcie i wierzę, że nasze ścieżki na pewno się jeszcze ze sobą skrzyżują.

    Ulga. Uczucie, o którym Noxalia zdążyła już dawno zapomnieć. Przyjemny krok w stronę pełnej satysfakcji. Od pewnego czasu rozumiała się ze wszystkimi bez słów, ale mimo to korzystała z tego sposobu wyrażania swoich pragnień. Teraz wszystko było łatwiejsze, nie tylko zrozumienie emocji.

    - Dobrze wiesz, kto może ci pomóc w zrealizowaniu twojego planu - powiedział Stah-Schek. - Będzie czekał na ciebie przed Akademią na głównym placu.

    Noxalia z uśmiechem na twarzy opuściła salę Rady. Pomachała do grających ze sobą w pazaaka Jelodana i Aodrara. Złapała lecącą w jej kierunku piłkę, którą rzucił A'Drabalah. Prawie wpadła na nią pędząca za piłką Reina Cho-Chu. Dużo młodsza i dużo radośniejsza niż ją ostatni raz widziała. Z nagięciem zasad Akademii uścisnęły się serdecznie i przytuliły, kręcąc przy tym kilka piruetów. Reina długo nie puszczała uścisku, co w normalnych okolicznościach wprowadziłoby Noxalię w lekką konsternację. Nie tym razem. Uścisnęła ręce czekającego na nią Matestro i Yanusha. Tar'vrven'heq kiwnął w jej kierunku głową z uśmiechem, a Auron pomachał przez okno jednego z korytarzy w Akademii. Na placu czekał na nią mistrz Spektrum. Oboje odwrócili się i udali się w kierunku światłości, pozostawiając za sobą to, co mieli najcenniejsze.

    Wspomnienia.

    * * *

    Zastygła twarz padającego na kolana z przebitym sercem mistrza Stah-Schka wywołała ogromne uczucie satysfakcji w strzępkach duszy mistrza Relitha. Ordo-Karr stanął naprzeciw swojego mistrza, kłaniając się z uznaniem za znakomitą walkę. Twarz Relitha wyglądała na rozluźnioną, choć tak naprawdę skrywała mieszankę skrajnych emocji.

    - Zostaliśmy tylko my dwaj, mój uczniu - powiedział spokojnie. - Czy nadszedł już twoim zdaniem czas na dopełnienie przeznaczenia?

    Ordo-Karr wyłączył miecz i uklęknął na jedno kolano przed Relithem.

    - Mistrzu, moim przeznaczeniem jest trwać przy twoim boku = Ordo-Karr nie podnosił głowy. - Imperium Sithów wciąż nie jest wystarczająco silne. Pozwól mi wraz z tobą wynieść je do potęgi i zjednoczyć pod twoimi rządami całą Galaktykę!
    - Dobrze, dobrze - uśmiechnął się Relith. - A co z jego przeznaczeniem?

    Mistrz wskazał na leżącego Krwawą Dziewiątkę. Do dwóch Sithów dobiegło stęknięcie Najemnika.

    - Stah-Schek darował mu życie, nie do niego należała ta decyzja. Pozwól mistrzu, że zakończę jego żywot.
    - Nie - odparł Relith. - Stah-Schek mimo swoich wad był mądrym Jedi. Za jego decyzją stało coś więcej niż zwykłe współczucie dla słabego. Możesz to wykorzystać mój uczniu, ale czy wiesz jak?
    - Teraz już wszystko rozumiem mistrzu - ukłonił się Ordo-Karr.

    Podszedł do umierającego Najemnika i położył swoją rękę na jego ranie. Powoli przesuwał dłoń nad rozcięciem, zasklepiając je przy akompaniamencie ciężkich oddechów Dziewiątki. Po wszystkim nachylił się nad jego uchem.

    - Śmierć byłaby dla ciebie zbyt dużą nagrodą. Pozostanie ci życie ze świadomością, że nigdy się na mnie nie zemścisz - głos Ordo-Karra był zimny jak holceańskie lato. - Tymczasem jesteś wolny.

    K9 czując powracające siły poderwał się i wbiegł na pokład promu Sithów. Dobiegł do komunikatora i błyskawicznie połączył się z Mateo.

    - Druhu, przybądź po mnie - wyszeptał wciąż osłabiony ubytkiem krwi. - Jedi przegrali, wspólnie możemy przeprowadzić nowe rozdanie w Galaktyce.
    - Mam nieco... inne plany - odparł spokojnie Walas'hk. - Poszukaj schronienia.

    Hologram rozłączył się, a siedzący na mostku Pancernika Mateo gestem ręki wydał rozkaz. Pancerniki ustawiły się w formacji do bombardowania orbitalnego. Gęsta seria ogromnych wiązek plazmy zasypała miejsce walki Jedi i Sithów. Tumany kurzu wzbiły się na wysokość kilkuset metrów. Gdy po kilkunastu minutach opadły, odsłoniły głęboki na dwadzieścia metrów krater.

    - Panie Prezydencie, melduję że nie wykrywamy żadnych oznak życia.
    - Wyślijcie desant naziemny - odparł Walas'hk. - Nie uwierzę, póki nie zobaczę strzępków ciał!

    * * *

    - Doprawdy, nie wierzę.

    Szechter uśmiechał się obserwując dwójkę związanych więźniów z workami na głowie, siedzących w asyście Homokomando.

    - Omijają mnie przełomowe momenty w historii Galaktyki - ciągnął. - Upadek Republiki, upadek Imperium, ale pewne rzeczy w ogóle się nie zmieniają.

    Na rozkaz Pryde'a komandosi ściągnęli worki z głów Tankena Nuruodo i Caiusa Carrambusa.

    - Wy to chyba lubicie - rechotał reprezentant Polin.
    - A ty lubisz być wiecznie na drugim planie w polityce? - Caius nie tracił rezonu mimo fatalnej sytuacji. - Walas'hk wraz ze Zjednoczonym Sojuszem nie będą patrzyli przychylnie na byłych imperialistów.
    - Możliwe, możliwe... - zgodził się Szechter. - Ale to są problemy dla następnego. Dzisiaj świętujemy ponowne spotkanie. Ja jestem waszym gospodarzem, wy moimi gośćmi. Co z wami zrobię, czas pokaże. Tymczasem rozgośćcie się w skromnych progach Homoharemu.

    Szechter kątem oka spojrzał na przychodzącą wiadomość od Oyage Parany. Wstał, aby znaleźć pomieszczenie dające więcej prywatności i minął dwóch więźniów na krzesłach. Przed wyjściem odwrócił się na pięcie.

    * * *

    - Mistrzu Zah'aramanie, mistrzu Ornnie! Co z nami teraz będzie? - zapytał młody padawan.
    - Zakon Jedi będzie trwał tak długo, jak żyć będzie ostatni Jedi - odparł mistrz Yori. - Być może ostatnie zaburzenie w równowadze Mocy jest w istocie jej wyrównaniem. Niezbadane są wyroki Mocy. Trzymaj miecz prosto.

    Padawan nieporadnie machał mieczem, próbując odbijać wiązki plazmy z treningowego drona. Zah'araman uśmiechnął się i wyłączył swój miecz.

    - Na dziś wystarczy, jutro też jest dzień.

    Młodzi uczniowie podskoczyli z radości i sprężystym krokiem pobiegli do dormitoriów. Do sali treningowej wszedł mistrz Azejjoso, prowadząc transporter z rzeczami osobistymi.

    - Nie będziesz się czuł samotny w Świątyni? - zapytał Ornn.
    - Ktoś musi się nią zaopiekować, a Wy nie możecie lecieć - odparł pogodnie Azejjoso. W tych czasach Akademia jest ważniejsza. Wiem, że będzie w dobrych rękach.
    - Mogę powiedzieć to samo o tobie, mistrzu - uśmiechnął się Zah'araman

    Azejjoso ukłonił się mistrzom i skierował się w stronę promu. Zanim rampa zdążyła się zamknąć, a statek odlecieć w stronę Coruscantu, spojrzał jeszcze raz w stronę dwóch mistrzów. Obaj którzy wyciągnęli w jego stronę ręce na pożegnanie.

    - Do zobaczenia wkrótce!
    - Do zobaczenia. I niech Moc będzie z Wami.

    ---------------------------------------------------------------------------

    KONIEC
    #lacunafabularnie
    pokaż całość

    źródło: encrypted-tbn0.gstatic.com

  •  

    Tymczasem w zaświatach #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Zasady:
    W tym wątku mogą wypowiadać się jedynie martwi.
    Muzyka

    Mówią, że przeciwieństwa się przyciągają. Być może i to jest prawdą, w końcu nie zawsze się zgadzali. Ona uznawała jedi za zło i zagrożenie, on – za przydatne narzędzie. Ale tym, co naprawdę ich połączyło, były podobieństwa. On i ona, kanclerze, kochający pancerniki, kochający skuteczność, brutalnie zamordowani przez najemników za walkę o lepszą przyszłość dla całej galaktyki. Być może gdyby pisany był im inny los... gdyby nie mieli poświęcić się za sprawę... mogliby teraz wspólnie oglądać w jednym z ogrodów spokojnej Kokury zachód słońca nad wdzięczną galaktyką. Ale ponieważ konstytucja była w nich silna, dostali drugą szansę w zaświatach.

    - Aaa pan Drabałach! - Wysiadając z prywatnego pancernika, Kormak powitał swojego niedoszłego ochroniarza, nieznacznie tylko przekręcając jego nazwisko. - Miło spotkać. Mam nadzieję, że pomoże nam pan w ochronie wesela przed, dajmy na to, wejściem takiego Balara?
    - T- tak. - Jedi powiedział przez zaciśnięte zęby. Lacheb przez chwilę pomyślał, że A'Drabałach wydaje się dziś być nie w sosie, ale nie miało to dla niego znaczenia. To miał być dzień, który rozpocznie dla niego nowe życie. Życie pełne szczęścia, z ukochaną kobietą u boku.

    I oto przybyła i ona. Fimbria Ys wyglądała zjawiskowo w śnieżnobiałej sukni. Niemal tak zjawiskowo, jak musiała wyglądać, gdy wysyłała pancerniki na Lankostę, pomyślał eks-kanclerz. Podał uśmiechniętej eks-kanclerzyni rękę.
    - Jak się czujesz? - Zapytał.
    - Nie czułam się tak dobrze odkąd oglądałam walkę najemników na arenie - zaśmiała się Fimbria. - Szkoda, że jej zwycięzca ostatecznie okazał się-
    - Nie kończ. - Lacheb ścisnął jej rękę. - I tak już nie musimy się nimi przejmować.

    Wspólnie ruszyli w stronę urzędu zaświastanu cywilnego, gdzie oprócz tłumu zaproszonych martwych czekał na nich duchokierownik (Kormak nie miał nic przeciwko prośbie antyjedaistycznie nastawionej wybranki, aby ślub był cywilny). Wspólnie ruszyli rozpoczynać nowe życie, jako dwie dusze nadające na tych samych falach.

    pokaż spoiler @lacuna ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: pinkdesk.org

    •  

      @Kroomka: Wzruszony Zaarbald rozdarty pomiędzy trzema światami patrzył jednym okiem na zakochanych. Widział, że ciągnęło ich do siebie jak Nar Huttę do ostrzału orbitalnego z 80 pancerników. Ach, ich miłość płonie jak napalm zrzucony na siedzibę najemników. Dodałby coś jeszcze, ale nagle został przyciśnięty czymś ostrym do podłogi i z jego policzków wycisnęła się wilgotna ciecz tylko po to, by się rozsmarować na podłożu. pokaż całość

    •  

      @Kroomka: Muun siedział wygodnie w ostatnim rzędzie. W takich momentach jak ten przydawała się podłużna głowa. Wszystko było widać i nie musiał się nawet starać wychylać nad innych.
      Właśnie miały paść słowa przysięgi kiedy wzrok martwego Sitha przyciągnęło coś o wiele bardziej atrakcyjnego niż najpiękniejsza miłość.

      Na stole z zastawą stały one.

      -Ja Lacheb,

      Muun delikatnie ruszył w ich kierunku.

      -Ślubuję Ci,

      Podniósł opakowanie ku lampie sufitowej tak, że jej światło stało się aureolą obserwowanego obiektu.

      -Miłość,

      Muun uklęknął na prawe kolano nadal trzymając paczkę w górze,

      -Wierność,

      Nie mógł już dłużej wytrzymać,

      -I tak ze 40 pancerników do bombardowania holozaświatów.

      Kurwa, Pryncypałki.

      -Na mocy nadanej mi przez urząd ogłaszam was mężem i żoną. Możesz pocałować pannę młodą.

      Opakowanie z szelestem poleciało w przestrzeń. Już nic nie stało na przeszkodzie pomiędzy nim a paczką. Nadszedł moment uczty!
      pokaż całość

  •  

    Zmierzch Przeznaczenia

    Krzyki bitwy rozpoczęły się, echo śmierci zawitało w szeregi walczących żołnierzy, a oddech mroku wpadł w nozdrzy niczym zapach dzikiej róży, równie nieokiełznanej, co światło w jej oczach.
    Noxalia ominęła parę miernie wybudowanych barykad, wbijając stopy w podłoże i wyskakując w górę. Zakuci w czarnych zbrojach żołnierze Sithów zdążyli jedynie krzyknąć, nim spotkał ich los każdego, który stanął jej na drodze.
    Wiązki z blasterów i dział odbiły się od wirującego raz w powietrzu i między nimi miecza. Fioletowa klinga poleciała przed siebie i wróciła w jej ręce. Rozczłonkowany piechur padł pod jej nogi, wydając z siebie ostatni oddech z płuc.
    "Jestem Noxalia."
    Dziewczyna ominęła pociski, ignorując część w całkowitej ciszy, po czym wyzwoliła z siebie uczucia. Każdy głupiec pożałował wówczas, że nie uciekł na czas.
    "Jestem Dniem."
    Chłodny wicher uderzył o kosmyki białych włosów, odsłaniając upitą w bitwie twarz. Krew poleciała prosto w jej oczy, ale nie widziała różnicy między szkarłatną posoką, a zwykłym potem. Wycinała wszystko.
    "Jestem Nocą."
    Wystarczyły minuty, aby sprowadzone ze wschodu posiłki wrogich piechurów zniknęły z oczów przedzierających się dalej rycerzy i paladynów. Sprowadzone z całego Zakonu drużyny wojowników cięły, rąbały i napierały coraz głębiej linii, prowadzeni przez skaczącą nad rzędami wrogów kobietę.
    Niektórzy z przeciwników próbowali uciec.
    Nie udało im się to.
    "Przy mnie gwiazdy świecą najmocniej, otchłań mroku wchłania wszystko na swej drodze. Światło i mrok jednoczą się."
    Sługi Sithów, rebelianci, buntownicy. Każdy padał identycznie jak wszyscy inni - Tuż pod jej stopami i z martwym wzrokiem ku górze. Wypełniała jedynie wolę tego co nieuniknione.
    "Pokój to kłamstwo. Pasja to kłamstwo."
    Przelatujące nad polem bitwy transportowce co parę chwil wyładowywały całe stosy żołnierzy. Noxalia zawyła niczym lew i zaszturmowała kolejną pozycję. Jej symbioza i jedność z Mocą nie zniknęła nawet gdy fala uderzeniowa zmiotła ją parę kroków w tył.
    Podniosła głowę, a jej oczy zabłysły jak lodowiec. Do uszów wpadł znajomy odgłos. Oślepiające światło okryło jej sylwetkę. Łazik bojowy Imperium ryknął głośno i wycelował.
    Miejsce w którym przed chwilą stało wyparowało pod naporem strzału. Fioletowa klinga zalśniła na tle brudnego od upadających okrętów nieba i poleciała dalej.
    Prosto w schowany na tyłach AT-ST silnik. Maszyna stłumiła każdy dźwięk i obracając się we wszystkie strony uniosła się w górę, po czym uległa zmiażdżeniu przez tą samą moc, która wzniosła ją w powietrze.
    "Jest jedynie Moc."
    Noxalia pokazała zza zębów uśmiech i odetchnęła. Nie minęło za wiele, aż wyczuła w duchu zbliżającą się ciemność. Nie identyczną co w jej sercu, lecz inną. Skażoną i zbrudzoną fałszywością i nieprawym pochodzeniem. Spojrzała na wschód i potaknęła głową.
    Sithowie, nie, ich uzurpatorzy właśnie przybyli na miejsce. Rozerwana tkanina na czarnym kombinezonie ukazywała skrawki jej nagiej skóry, lecz nie dbała oto.
    "A ja jestem jej Panią!"

    #lacunafabularniestarwars
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Kurasant 9 rund temu

    - Co jest, Han? - spytał K9 swojego kumpla - Mordo, coś słabo wyglądasz ostatnio, dawaj, ja stawiam!
    - N-n-nie, już nie mogę s-stary - odparł Han. Pilot Farciarza nie wyglądał najlepiej. Jego oczy były podkrążone, twarz blada a usta sine. Źle znosił ostatnie misje, które zlecała im klientela. K9 starał się wybierać jak najbardziej czyste fuchy, ale róznie bywało. Coś trzeba do baku zalać, a samą pizza człowiek nie wyżyje. Mateo próbował, ale jego serce coraz częściej dawało znać o swojej opini na ten temat.
    - Serio musielismy tego gościa zabić? - spytał Han podpierając się o ściane baru - przecież chciał oddać ten głupi holopad z tymi niebieskimi porno...
    - Byku, nie zauważyłeś, że wcześniej wcisnął przycisk "wyślij"? Mrs O. jasno określiła, co zrobić w takiej sytuacji... - mocno zareagował Kapitan
    - Moze i masz rację... - Han siedział na bruku i patrzył na Erika oraz Mateo. Dopiero co przylecieli na Kurasant, a cała załoga już była porobiona - Jak oni to robią, że niczym się nie przejmują?
    - Ot to co reszta najemników: chleją, ćpają te żółte rośliny i chodzą na panienki - odpowiedział K9, po czym spojrzał na kamratów, którzy akurat zagadywali do dwóch kurtyzan. Dodał - Hah, założę się, że ta po lewo ma kopyto w majtkach, oj zdziwi się rano Mateo. Poczciwy głupek, daleko nie zajdzie...

    K9 spojrzał na Pilota. Pamiętał, jak dołączył do ekipy. Uciekał wtedy przed połową homoharemu, podobno zrobił spory bajzel na planecie Sronde. Han chciał zostać uczciwy i twierdził, że jeszcze nikogo nigdy nie zabił, ale w tej branży się tak nie da długo wytrzymać. Po prostu za niszczenie elektrownii i zabijanie dzieci więcej płacą.

    - Chodź - Kapitan podał Pilotowi rękę - Czeka na nas pewien kontakt w barze, podobno jest jakieś zlecenie, by polecień na Ozillion. Prosta robota, mówię Ci! Nawet nie będziemy musieli sięgnąć po blaster!
    Aha, bym zapomniał, jakiś Dixus chce do nas dołączyć. Mówi, że dobrze gotuje i jest psem na baby hehe a byś zobaczył jego tatuaż na plecach! Kurde, jakiś napis "zu früh" i taki wielki jamnik! Robi wrażenie, no chodź, będzie dobrze! Obiecuję

    #lacunafabularniestarwars #galakpizza tuż przed #limbo
    @Zeroskilla @Matei123 @Knyazev
    pokaż całość

    źródło: Galak 4ever.png

  •  

    #lacunafabularniestarwars
    #lacunafabularnieczarnolisto

    Sztuka wojny

    Mały niszczyciel wyłonił się z nadprzestrzeni. Jego systemy maskujące działały bez zarzutu, o czym świadczyło to, że z pobliskiej oceanicznej planety nie poderwał się żaden statek. To mogło się jednak szybko zmienić, okręt albowiem kierował się wprost na planetę.

    — Teraz to mam tego głowonoga, hehe — nadzorująca wszystkim z mostku Esca zacierała rączki, uśmiech nie opuszczał jej twarzy
    — Księżno — rozmyślania Esci przerwał komandor — statek wejdzie na orbitę księżyca planety za około minutę. Jakie dalsze rozkazy
    — Doskonale, doskonale. Gdy tak się stanie, przekierować całą energię do działa laserowego na dziobie.
    — Co? — na twarzy komandora pojawiło się zdziwienie
    — I dać mi nad nim pełną kontrolę
    — Ale Pani, jeśli to zrobimy to stracimy nasz kamuflaż i staniemy się łatwym celem
    — Zaufaj mi, po prostu.

    Niszczyciel wszedł na orbitę księżyca Aquaparkii. Ostatnim manewrem ustawił się przodem do powierzchni satelity, po czym zgodnie z rozkazem cała energia została przekierowana do głównego działa. Laserowy promień rozbłysł, z całą swą siłą uderzając na powierzchnię, topiąc i odrywając setki ton skał.

    — Księżno, z planety poderwały się myśliwce Sithów. Musimy uciekać, teraz!
    — Czekaj komandorze, jeszcze nie skończyłam — odparła Esca, cały czas manipulując drążkiem od działa
    — Wystrzelili rakiety, jeszcze chwila i zginiemy!
    — Czekaj
    — Zaczęli nas ostrzeliwać laserami, przypominam, że cała energia została przekierowana do działa, osłony są nieaktywne!
    — Czekaaaaj...
    — Santa Madonna, nie myślałem że dołączę do Sixtusa III tak szybko...
    — Gotowe! — zakrzyknęła Esca — komandorze, kierunek Holcea!
    — Nie mamy obliczonych współrzędnych, mimo że hipernapęd już działa, to bez współrzędnych nie wrócimy do domu.
    — Co do kurwy? To zamiast przygotować odpowiedni kurs to ględziłeś mi nad uchem?
    — Kolejny raz przypominam, cała energia została przekierowana do działa laserowego. Nie miałem jak tego zrobić!
    — A no tak — Esca zamyśliła się, jednak w tym samym momencie potężne uderzenie zatrzęsło statkiem — jebać, niech komputer skorzysta z losowych współrzędnych
    — Ależ...
    — TO ROZKAZ KOMANDORZE I NIE PIERDOL MI ŻE TO JEST NIEBEZPIECZNE!

    Hipernapęd okrętu zaświecił się, i wkrótce potem niszczyciel Esci znikł z układu, zostawiając myśliwce z Aquaparkii za sobą, zaskoczonych obrazem jakim dostrzegli na księżycu. Tymczasem na niszczycielu

    — Księżno, nie wiemy gdzie lecimy, jak to się skończy i czy w ogóle przeżyjemy — zaraportował komandor
    — No u chuj, ważne, że jak Zoidberg rano wstanie to będzie go dupa bolała

    ____________________________________________________
    @Onde pozwoliłem sobie wykorzystać planetę ( ͡º ͜ʖ͡º)
    pokaż całość

    źródło: PmuvhEY.jpg

  •  

    Urgot "Star Guardian"
    @SirSherwood

    Czasem przychodzi ten moment gdy chcesz powiedzieć coś co myślisz, ale wiesz, że nie powinieneś.
    ---------------------------------

    - Ymm coś nie poszło. Odpowiedziałbyś Volesusowi na wiadomość. Każdy myśli, że działasz tylko na jego zlecenie. A, tu niespodzianka. I nikt nie będzie się spodziewał tego, że też był celem. Już nikt nie powie, że jesteś jego chłopcem na posyłki. Eh, nie zrobię mu tego. Się zastanawiam co z nim się teraz dzieje. Tylko chce wiedzieć, a nic z siebie nie daje. Może chociaż „Przyjaciel” nam teraz pomoże. A dlaczego by do niego nie napisać? Sam wiesz, ze zlecenie czeka. Ok. No rusz się. Eee, gdzie jest mój komunikator? Mam go.
    ---------------------------------

    - X postawiony na mapie chyba za łatwo zdradzi naszą obecną pozycję, musi być inny sposób. Dobrze, że można wysłać tajną wiadomość.

    @lacuna
    Do Przyjaciela Najemników
    SmVzdGXFm215IG1pxJlkenkgTGFua29zdMSFIGkgTXV1bmlsaW5zdC4gTmFzeiBzdGF0ZWsgem9zdGHFgiB1c3prb2R6b255IHogbmllem5hbmVqIHByenljenlueS4gQ28gZG8gemxlY2VuaWEgLSB3eWtvbmFuZSwgZG9rxYJhZG5pZWpzemUgaW5mb3JtYWNqZSBkb3BpZXJvIHBvIG90cnp5bWFuaXUgb2Rwb3dpZWR6aSB6IHR3ZWogc3Ryb255LiBNYW0gamVzemN6ZSBqZWRuxIUgcHJvxZtixJksIGFsZSB0byB3IG9zb2JuZWogd2lhZG9tb8WbY2kuLi4=

    #lacunafabularniestarwars
    pokaż całość

  •  

    Układ który będzie rządzić

    Półroku temu.
    - Bez wyjaśnień nie będzie umowy Volesusie - Mateo nie ustępował.
    - A co mi tam. Zaufam panu, ale ostrzegam - Volesus uniósł palec - Mam wysoko postawionych przyjaciół w każdej frakcji. Jak mnie oszukasz to nigdzie się nie zdołasz ukryć.
    Nastała chwila ciszy, która została przerwana zapalonym cygarem.
    - Zgoda! Ale tak jak mówiłem, można mi ufać - powiedział przywódca DUPy.
    Volesus przeczesał głowę i spojrzał wnikliwie na senatora.
    - Dobra to słuchaj pan. Pobawiłem się trochę w matematykę. Tam dodałem tu odjąłem. I niech pan spojrzy - Volesus pokazał swoje zapiski.
    - A niech mnie diabli. Cudo plan. Czyli to znaczy?
    - Tak. To znaczy, że jeśli uda nam sie pozyskać tych senatorów to będziemy najbardziej znacząca frakcją w galaktyce. I to mając taki sam potencjał gospodarczy i militarny jak inni. Ale to co wpływa na nasza korzyść to
    - Neutralność - dokończył Walas'hk.
    - Dokładnie - potwierdził Gwardius.
    - Spróbuje przekonać tych senatorów. Jak ja nie dam rady to niech pan spróbuje.
    - Z KPP nic nie wyciągniemy? Albo z sithow?
    - Trzymają sie razem. Poza tym jest ich tylko dwóch. A z sithów? Ma pan na myśli te krótkowzroczne karaluchy? Jak bedzie trzeba spróbujemy. Do układu proponuje jeszcze dołożyć dwie rzeczy. Stworzenie najemniczego programu oraz całkowity zakaz używania mocy.
    - Lepszych słów moje uszy nie mogły słyszeć.

    ----------------------------------------------------------------

    Trybunał

    - Halo pan Slant? Przekonał mnie pan, skorzystam z pana usług.
    - Slant is dead baby - odparł głos.
    - Co? Ale
    - Chce pan adres spotkania? Już podaje, ulica za pańskimi plecami, numer sześćdziesiąt sześć
    Za plecami Volesusa wyrósł ogromny budynek który zdawał sie nie mieć końca. Nie zastanawiając ani chwili dłużej postanowił do niego wejść. Mimo nieskończonego rzędu okien na zewnątrz w środku znajdowały się tylko jedne drzwi. Kiedy się obrócił, wyjście znikło, a on sam znalazł się w zadymionym pomieszczeniu, w którym siedziało przed nim trzech innych Volesusów.
    - Co tu sie dzieje? - zdziwił sie senator.
    - Może ty nam odpowiesz? - odparł środkowy Volesus.
    - Śmiesznie wyglądasz - wyśmiał Volesusa najschludniej ubrany Volesus.
    - Czemu taki nieudacznik jak ty przyszedł tutaj? - zapytał trzeci z nich który siedział w generalskim ubraniu.
    - Kazano mi tu przyjść w celu…
    - Gdyby panu kazano skoczyć z mostu to by pan skoczył? - wciął sie w zdanie Środkowy.
    - Myślałem że tak trzeba - odparł Generał.
    - Bezguście - zrugał resztę Elegant.
    - Podobno mogę odzyskać kontrole.
    - To zmężniej i rzuć wyzwanie bestii! Zabij córkę, ocal smoka! - powiedział Generał.
    - Przecież teraz jest - Elegant zatrzymał sie w wypowiedzi i spojrzał na Generała - Idealnie, więc po co zmieniać?
    - A czy miałeś ją w pierwszej kolejności Volesusie? - środkowy spojrzał prosto w oczy Gwardiusowi - Może to pytanie jako pierwsze powinieneś sobie zadać.
    Zanim prawdziwy Volesus zdarzył odpowiedzieć, Środkowy kontynuował.
    - Nawet gdybyś ja odzyskał, to nic już nie zrobisz. Karty zostały rozdane. Ruchy zapadły. Niczego nie dokonałeś Volesusie. Historia cie nie zapamięta.
    - Dużo mówisz. Szczególnie że ty to ja, a ja to ty - odparł Gwardius po zastanowieniu - Cóż pora kończyć prawda?
    - Powodzenia.

    ----------------------------------------------------------------

    Nowe twarze, nasze układy

    3 miesiace temu.
    - No cóż z senatorami nam nie wyszło, tak jak mówiłem karaluchy - podsumował Volesus nalewając drinki.
    - Niestety Volesus, to jak może pan...
    - Dlatego wpadłem na inny pomysł! Zamiast karaluchów użyjemy szczury!
    - Nie bardzo nadążam – odparł Mateo.
    - Za około dziesięć minut, pojawi się propozycja dla najemników. Propozycja zrobienia przewrotu na planetach. W tym mojej. A ponieważ
    - Sprytne - wciął sie w zdanie senator Skarpetonu - Senatorzy nie chcą, to odbierzemy im władze i dogadamy sie z nowymi władcami. Tylko widzę lukę w pańskim planie. Co jak podbija pana?
    - Oh o to proszę sie nie martwić. Mój tajny agent wszystkiego dopilnuje.

    ----------------------------------------------------------------

    Et tu Urgot?

    Dzień przed pancernikową katastrofą
    - Jak to kurwa Urgot plan uległ poważnym zmianom?
    - No wiesz jak to bywa, plany się zmieniają.
    - To wiem. Ale CO zmieniłeś.
    - Hehe, odpal holovp o 14, to zobaczysz.
    - Urgociku kochany. Gadaj natychmiast! Co ty zrobiłeś.
    - Elo, benc, lece, mam strasznie napięty grafik.
    - Niech was wszyscy diabli - wykrzyczał Volesus to holomórki - Wy przeklęte karaluchy, szczury i wszystkie inne raki. Nie chcecie współpracy? Nie chcecie przyjaznego traktowania GDZIE JA MÓWIE A WY ROBICIE - Cesarz z wściekłości rzucił stołem o ścianę - Dobrze. Dobrze. Będzie po waszemu. Ale dajcie mi tylko trzy miesiące, a pokaże wam. Pokaże wam że Kormak to był anioł. Wy, wyyy, ja was zabije!

    ----------------------------------------------------------------

    Jedno cesarstwo, jeden naród, jeden Volesus

    Chwila po rozmowie z Urgotem.
    Nagle trzej Volesusi zniknęli, a przydymiony pokój zmienił się w las pełen śniegu. A przed Volesusem pojawiły się dwie postacie. Bestia która przed chwilą demolowała pokój cesarza na Bellorum oraz Ideał, który był ubrany w krótkie spodenki i okulary przeciwsłoneczne.
    - Jak tam kontrola Bestio? Widzę, że plany się powodzą. A ty Ideale? Jak tam osiemnaście lat wakacji? - zanim zdarzyli odpowiedzieć Volesus machnął ręka i kontynuował - Sprawa jest prosta. Od teraz możecie mi najwyżej buty lizać.
    - Trzy miesiące o więcej nie proszę - warknęła Bestia.
    - I co ci to da? Plan miałeś genialny, ale ludzie go nie kupili, zdarza się.
    - Genialny? Naraził planetę na rządy najemników!
    - Powiedział gość co wyszedł po fajki i nie wrócił - skwitował Volesus - Ja mam inną propozycje. Ochronę nas i Bellorum jednocześnie.
    - Czyli co?
    - Czyli przejmuje kontrole. Nie Ideał. Nie Bestia. A Volesus Excelus Gwardius. Trzymajcie sie ciepło. Mam Bellorum do ratowania.
    - Czekaj co jak. Co z sithami, co z jedi, co z - Bestia sie dopytywała ale Volesus zbył to uśmieszkiem.
    - Co będzie, to będzie. Ave Bellorum, Ave Cesarz.

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: wallup.net

  •  

    Najsłodszy ze smaków - N9A #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Mapa Galaktyki
    Interaktywna Mapa Galaktyki
    Karta Postaci

    ---------------------------------------------------------------------------

    Protokół dyplomatyczny Skarpetonu przewidywał noszenie dość wąskich w pasie szat. Mateo za Polin ludowy nie był w stanie się do nich przyzwyczaić, mimo dokonania stosownych poszerzeń. Trudno się jednak dziwić, szaty te osobiście projektowała nieżyjąca już Aurora Pryde, która miała prowadziła najwyraźniej prywatną krucjatę przeciwko grubasom. Mimo wszystko Machowi Ys nie było do śmiechu, widząc wiercenie się Walas'hka.

    - Czego nie rozumiesz dziadku? - zapytał z przekąsem Mateo. - Mogłeś posłuchać admirała Tartysa, szybko zdusilibyście tę sterowaną przez Sithów rebelię i nikt nie mógłby kiwnąć palcem. A teraz? Sam zobacz co się dzieje nad Lapiterą.

    Ys siedział odrętwiały na fotelu, obserwując walkę Pancerników Koalicji Planet Południowych i Imperium Sithów na orbicie Lapitery. Tak wielkiej potyczki nie widział już od czasu buntu ozillońskiego, którego przecież Zjednoczony Sojusz był jedynie biernym obserwatorem.

    - Pomyślisz sobie - ciągnął Mateo przechadzając się po pomieszczeniu - Okej, KPP rozbiło Dariona na Yenzurusie i Lapiterze w drobny mak, niedobitki którym dałeś azyl na Lapiterze kosztują cię właśnie całą flotę ale nie szkodzi! Z pomocą przyszło Imperium Sithów! Czternaście Pancerników Zielonych kontra dwadzieścia jeden Czerwonych to raczej jednostronny pojedynek, prawda? No, może trochę sithowie stracą, powstanie rebelia, bla bla bla. Tak myślisz?

    Walas'hk wyciągnął palec w kierunku ekranu.

    - To pa tera.

    Na radarze pojawiło się trzynaście kolejnych Pancerników.

    - Dobrze liczysz, w DUPie mamy ich dokładnie trzynaście.

    * * *

    Hatarron starał się kontrolować oddechy. Były miarowe, choć słyszalnie przyśpieszone. Do ściany zaraz za nim przyklejeni byli Neige, Urgot, Navian i Daniel. Thane zacisnął zęby i już miał detonować ładunek, kiedy metaliczne ramię droida ścisnęło go za nadgarstek. Najemnik syknął z bólu, a GP.CT-QQ pokręcił głową.

    - Użyłem ludzkiej emocji pogardy, zrozumiałeś ją debilu?
    - A o co ci teraz chodzi? - zapytał teatralnym szeptem Navian

    Droid bez słowa podszedł do drzwi i wcisnął przycisk. Wrota rozsunęły się cicho i HK wszedł do środka. Pozostali Najemnicy bez słowa podążyli za droidem i od razu rozpoczęli przeszukiwanie pomieszczenia. Wleczony za nimi i związany Zeall Lankost nie dawał za wygraną i szamocząc się próbował poluzować liny, którymi był związany. Daniel założył butlę ze zbiornikiem gazu Tibanna na plecy i wycelował dyszę miotacza ognia w stronę przerażonego Zealla. Widzący to Urgot doskoczył do Pharaephta, strącił na ziemię dyszę i naprzemiennie szeptał "Później!" i stukał się w czoło w kierunku krewkiego Najemnika.

    Gdy wszyscy obładowali się granatami, bronią i materiałami wybuchowymi, przeszli do hangaru. GP.CT-QQ podszedł do terminala i podłączył się do interfejsu droidów, pozostali po cichu udali się na pokład Lekkiej Fregaty.

    - Nie musicie się skradać, wyłączyłem wszystkie systemy bezpieczeństwa - przekazał przez komunikator droid.

    Pokład średniej jednostki robił na Najemnikach wrażenie. Automatyzacja jednostki stała na najwyższym poziomie, a na platformach startowych Fregaty czekały unowocześnione myśliwce, zbudowane na podstawie planów Omni.

    - Xidus to był jednak gość - kiwnął głową z uznaniem Neige. - Nic dziwnego że wystrzelał sam tych wszystkich Jedi.
    - To nie jest projekt Xidusa - poprawił go droid. - To zmodyfikowany projekt myśliwca Omni. Wspólna baza projektowa, inne modele.
    - Skąd w ogóle masz te plany Zeall? - zapytał Daniel, ale były senator nie był w stanie nic odpowiedzieć przez knebel na ustach.
    - Od Parany - odpowiedział za niego Urgot. - Była przecież w Radzie Bezpieczeństwa. A propos Parany.

    Najemnicy kiwnęli głowami i zajęli miejsca na mostku kapitańskim. Lekka Fregata wystartowała z Lankostii i skierowała się na sąsiadujący z planetą układ Muunilist.

    * * *

    Eksplozja kolejnego Pancernika zmroziła krew w żyłach Jedi, przebywających na mostku kapitańskim. Jeden z komandorów po raz drugi zaproponował Jedi ewakuację promem na powierzchnię planety. Aqumulus potrząsał głową, ale twarz Stah-Schka nie była już taka tęga.

    - Mistrzu, to koniec. Przegrywamy tę potyczkę i nie mamy jak stąd uciec. - powiedział poważnie komandorów
    - Nie mogę was tutaj wszystkich zostawić - mistrz Coll nie dawał za wygraną

    Odczuwał u wszystkich mistrzów niepokój. U wszystkich, poza jedną osobą.

    - Nasze przeznaczenie dopełni się gdzie indziej - powiedziała mistrzyni Noxalia. - Nic tu po nas Aqumulusie.

    Wszyscy wpatrywali się w decyzję Colla, a gdy tylko kiwnął głową na znak potwierdzenia, wszyscy ruszyli w stronę lekkiego transportowca. Wystartowali w obstawie kilkunastu myśliwców, ale po chwili dołączyło do nich kilkanaście myśliwców Imperium. Wywiązała się walka, w której Jedi postawili wyłącznie na ogień zaporowy. Głównym celem było bezpieczne dostanie się na powierzchnię Lapitery. Gdy weszli w atmosferę planety, ku zaskoczeniu obserwującego sytuację Uaima punkty na radarze zaczęły nagle znikać.

    - Mamy awarię radaru - krzyknął. - Przejdźcie na lądowanie ręczne.
    - Radar działa! - odkrzyknął Orion. - Co tam się dzieje?
    - Myśliwce i Pancerniki zaczynają znikać. I nasze, i Sithów.

    Jedi pobiegli na tył statku, aby przez szybę zobaczyć co się dzieje. Seria eksplozji przetoczyła się po myśliwcach obu stron. Wybuchały jeden po drugim, bez konkretnego wzoru. Na drugim planie Pancerniki Imperium Sithów i KPP zaczęły nagle płonąć, powoli tracąc sterowność. Chmara kapsuł ratunkowych, promów i myśliwców zaczęła opuszczać tonące w przestrzeni kosmicznej okręty, ale te ostatnie krótko po starcie również wybuchały.

    - Co tutaj się stało? - myślał na głos Stah-Schek
    - Co u licha?! - krzyczał Ordo-Karr, uciekając na pokładzie promu i obserwując za sobą Pancernik.
    - Co do ku#$%y - skomentował elokwentnie Walas'hk w obecności zdezorientowanego Macha.

    Najemnicy i Zeall poczuli ogromny wstrząs, który wyrzucił ich Lekką Fregatę z nadprzestrzeni. Zdając sobie sprawę z ogarniającego okręt płomienia pośpiesznie udali się do kapsuł ratunkowych. Navian, Neige i Urgot zajęli jedną z nich, Hatarron, Daniel, GP.CT-QQ i Zeall wsiedli do drugiej. Wciąż nie rozumiejąc przyczyn eksplozji świeżo zdobytych myśliwców wysłali sygnał pomocy, oczekując iż ktoś usłyszy ich krzyk w przestrzeni.

    * * *

    Lekki transportowiec Jedi wylądował na Lapiterze. Mistrzowie potrzebowali nowego planu działania w obliczu niespodziewanego.

    - Polecimy w atmosferze na drugą stronę planety, potem na orbitę - mówił mistrz Uaim. - Stamtąd wracamy na Yavin 4 i przegrupujemy siły. Musimy stworzyć...
    - Nie możemy wiecznie uciekać - powiedziała cicho Noxalia. - Tym bardziej że oni już tu są.

    Ostatnie zdanie zmroziło krew w żyłach Uaima. Spojrzał pytająco na mistrza Colla i Stah-Schka, którzy z kamienną twarzą kiwnęli głową potwierdzając słowa mistrzyni. Orion ściągnął usta i sięgnął po swój miecz.

    - Nie uciekniemy przed przeznaczeniem - Aqumulus zachowywał mimo wszystko pogodę ducha. - Oni też już o nas wiedzą i za chwilę tu będą. Możemy zaprowadzić pokój w Galaktyce już dziś. Tu i teraz.

    Noxalia wyciągnęła swój nowy nabytek - miecz z fioletowym ostrzem po mistrzu Spektrumie. Leżał w jej drobnej dłoni wyjątkowo dobrze, zupełnie jakby był jej przeznaczony. Spojrzała na wschód, a na tle budzącego się do życia słońca dostrzegła zbliżający się prom. Statek wylądował kilkadziesiąt metrów od stojących nieruchomo Jedi. Z pokładu zeszli Darth Relith, Ordo-Karr i Krwawy Dziewięć. Relith i Ordo-Karr kurtuazyjnie z lekkim uśmiechem skinęli głowy w kierunku mistrzów Jedi, na co ci nie pozostali dłużni. Czerwone, zielone ostrza zapłonęły w rytm jednej melodii. Dźwięk fioletowego miecza ukoronował uwerturę do największej od wielu tysięcy lat bitwy.

    ---------------------------------------------------------------------------

    KPP i IS tracą wszystkie Pancerniki.
    DUP -1 PM

    Navian, Neige, Urgot, GP.CT-QQ, Hatarron, Daniel i Zeall utknęli w przestrzeni kosmicznej gdzieś pomiędzy Muunilist i Lankostą. ( @LeBronPL @Miczubezi @Legzday @Anagama @Gdanio @Athreus @Kozlov666)

    @Hrabia_Vik @Zeroskilla @TheDamex @Uaimmiau @Yokaii @Lisaros @Akumulat @Stah-Schek

    @Matei123

    koniec jest blisko
    pokaż całość

    źródło: i4.ytimg.com

    •  

      Orion Belaka

      Wiedziałem, że z tym mistrzem to jest jakaś podpucha!!!! Dodatkowo jeszcze tych tu brakowało, shitowie wiecy mi użytkownicy cienej strony mocy, zobaczymy jaki twardzi są!
      <bierze łyk z piersiówki>
      Aaaaa...., ale mocna!
      Co ja gadam za głupoty, przeciez moc wokoło nich aż wiruje. Pora się chyba przygotować za zjednoczenie z mocą... eh..., ale miecze to fajne mają to musze im przyznać. Jedyna nadzieja a w tym, że jest nas więcej no i mamy jeszcze Noxalie.
      <wyciąga spod szaty pistolet>
      Dobrze kolego że cie zabrałem z sobą, zawsze chciałem podenerwowac takiego Ordo-Karra ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Chce ktoś łyczka gorzałki przed zbawą?
      pokaż całość

      źródło: cdn2.toys4boys.pl

    •  

      Mistrz Stah Schek spogladal na oktarynowy promien swojego miecza. Pomoz mi Przyjacielu. Ten ostatni raz zanim do Ciebie dolacze.

      - Nie lekajcie sie. Pamietajcie co jest nasza sila. Wspolpraca i zaufanie. Kazdy Sith bedzie walczyl sam. My musimy walczyc razem. Oslaniac sie wzajemnie i wyczekiwac okazji.

      Kontrola i opanowanie. To my panujemy nad moca, nie ona nad nami. Wyciszcie emocje. Otworzcie sie na jasna strone.

      To nie dotyczy Ciebie Mistrzyni. Badz szałem nas wszystkich. Sprowadz na nich sluszna kare za to co uczynili Zakonowi i calej Galaktyce.

      Tak zwyciezymy.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    OSTATNIE ZAMÓWIENIE
    Kontynuuacja tego wpisu

    3 lata temu
    Holcea - Pałac Letni Królowej Karnassy Aqre


    Ciało strażnika zmieniło się w miazgę napotykając ziemię na swojej drodze i Erk wiedział, że niedługo sam pójdzie w ślady tego biedaka. Trzeba patrzeć trzeźwo na takie rzeczy. Wisiał właśnie trzymając się krawędzi pałacowego gzymsu jedną ręką, druga postrzelona, wisiała bezwładnie wzdłuż jego boku. Jego palce ślizgały się powoli, zaprawa która spajała kamienie, zaczęła odpadać. Skradanie się, włamanie, walka, ucieczka na szczyt pałacu, to wszystko pozbawiło go sił i teraz już nic nie pozostało poza nadzieją na cud. Wisząc zastanawiał się, jaki dźwięk wyda z siebie kiedy będzie leciał w powietrzu.

    - Pora umierać - wymamrotał a osłabiona ręka puściła krawędź dachu.

    W ostatniej chwili na jego nadgarstku zamknęły się mocne palce. Usłyszał stęknięcie, poczuł jak ktoś mocno ciągnie go za rękę. Nie mógł w to uwierzyć, ale centymentr po centymetrze zaczął przybliżać się w kierunku krawędzi pałacowego dachu. Przed oczami zobaczył "Krwawego", granat termiczny którym oberwał gdy uciekali ze skarbca, stopił część jego hełmu odsłaniając połowę twarzy. Kapitan zaciskał zęby, oczy miał przymknięte z wysiłku a na odsłoniętej szyi widać było naprężone żyły. Erk podciągnął w końcu pierś i zdołał przerzucić kolano a potem całe ciało za krawędź budynku.

    - Jesteś cały? - wydyszał kapitan i nie czekając nawet na odpowiedź wcisnął Erkowi blaster w drugą zdrową rękę - No to zapraszam napierdalać.

    Za plecami najemników trwała właśnie ogłuszająca blasterowa kanonada, którą serwował pałacowym strażnikom Mateo. Odgłosy wystrzałów w jednej chwili ustały jak ucięte mieczem. Uzbrojona w broń białą straż przyboczna, a także regularni strażnicy zaczęli nerwowo wyglądać ze swoich kryjówek po drugiej stronie dachu.

    - Kurrrrwa żre ten blaster R20-stki jak pojebany - Mateo próbował pociągnąć za spust ale bez efektu. Z blasterów wysypały się zużyte baterie R20 a otyły najemnik trzepał się po kieszeniach szukając nowych. - Nie stójcie tak! Jak Han zaraz nie przyleci to wystrzelają nas tutaj jak padawanów w przestrzeni kosmicznej!

    Jak na zawołanie za ich plecami pojawił się wielki cień. Lekki frachtowiec w znajomych żółto-czerwonych barwach powoli obniżał lot a trap prowadzący do ładowni powoli zaczął się otwierać.
    - Sorry chłopaki za spóźnienie. Straszne korki na tej Holcei - w słuchawkach odezwał się Han. Po niewyraźnym głosie poznać było że pilot znowu był pijany - Wskakujcie.


    Han ruszył na wysokich obrotach z trzeciego biegu, piłując hipernapęd do oporu aż w końcu zwolnił ręczny a silniki buchnęły błękitnym płomieniem i transporter wystrzelił do przodu.

    Krwawy ocknął się nagle z zamyślenia a wspomnienia zmarłych towarzyszy uleciały. Ktoś go wołał.
    - Żyjesz? Mówiłem coś... - siedzący na fotelu pierwszego pilota Navian podejrzliwie spojrzał się na towarzysza - Ciągle myślisz o zemście co? Wiesz gdybyś wtedy próbował zestrzelić Ordo-Karra to teraz twoje szczatki latałby gdzieś po kosmosie.
    - Może...
    - Krwawy ja ciebie szanuje ALE coś ci powiem. Na mojej ojczyźnie jest takie powiedzenie. "Jeżeli szukasz zemsty - szykuj dwa groby", niechciałbym żebyś...
    - Świetnie. W takim razie drugi grób wykopie dla jakiegoś Jedi który się napatoczy.
    Navian uśmiechnął pod nosem.
    - Chciałbym mieć Twoją pewność siebie.
    pokaż całość

    źródło: Star-Wars-Underworld-Test-Footage-Concept-Art-Bounty-Hunters.jpg

  •  

    -Mistrzu Stah Scheku, choć zobacz! - zawołał mistrz Coll przeglądając swojego pada.
    -Czekaj, muszę założyć okulary. Co to? Kto zrobił to zdjęcie? Jak oni przebrali tego najemnika za psa?
    -Nikt go nie przebierał, to jest przeróbka.
    -Kto to zrobił?
    -Jakiś anonimowy użytkownik holonetu.
    -Znasz go?
    -Nie, zrobił to anonimowo i wrzucił na holoportal ze śmiesznymi obrazkami.
    -Hohohoho, no nie mogę, przebrali najemnika za psa, hehehe. Oh, na Moc. Nie wytrzymam! Hahaha, to jest wyborne. Wyślij to, żeby wszyscy mogli widzieć.
    -Już jest wysłane, jest w holonecie, każdy może to zobaczyć.
    -Nawet Lorisas? I Izaelo? I ten najemnik, jak mu tam było? Krwawy dziewięć? I co powiedzieli?
    -Nie wiem czy to widzieli, ale ten obrazek ma 20 plusów, jak każemy padawanom manipulować głosami to może trafi na główną. Wtedy więcej osób to zobaczy.
    -Zróbmy tak! Hahaha! I co teraz wam pewnie łyso! Hahaha! Pokaż mi Aqumulusie jak się robi te przeróbki.
    -To bardzo proste, bierze mistrz holopainta i…
    Mistrz Coll pokazał krok po kroku w jaki sposób robić holomemy. Uradowany mistrz Stah Schek poszedł po swojego pada wypróbować swoją nową umiejętność.
    -Hohoho, za psa, no nie mogę, w sensie, że ich musi słuchać bo go zbiją, hahaha, no nie wytrzymię normalnie - mówił pod nosem Mistrz Stah Schek wracając do swojego gabinetu.

    @Stah-Schek

    #lacunafabularniestarwars
    pokaż całość

    źródło: 1551095648_3fsnfj_600.jpg

  •  

    Mostek Pancernika KPP, gdzieś w Wewnętrznych Rubieżach

    Drzwi wejściowe zamknęły się za mistrzem Yori, na którego oczekiwał Tanken Nuruodo.

    - Dziękuję za przybycie Mistrzu Jedi - były senator powitał Ornna.
    - Mam nadzieję, że nie leciałem przez pół Galaktyki na próżno.
    - Wręcz przeciwnie, Ministerstwo ds. Propagandy pracowało nad tym projektem od dłuższego czasu.
    - Słucham? Ministerstwo ds. Propagandy? Dlaczego Jedi nie byli poinformowani, że coś takiego w ogóle istnieje?
    - Z całym szacunkiem, są rzeczy, o których Jedi nie muszą wiedzieć. Oczywiście, przypuszczam, że działa to też w drugą stronę, mam rację?
    - Zgadza się. Możemy przejść do rzeczy?
    - Ależ oczywiście, proszę za mną.

    Chiss podszedł do okrągłego holoterminala, który po uruchomieniu wyświetlił mapę Galaktyki.

    - Mapa? Przyleciałem tutaj żebyś mógł pokazać mi mapę Galaktyki? - zapytał podirytowany Kel Dor.
    - W zasadzie to tak. Ale to nie jest jakaś tam zwykła mapa. Została ona specjalnie zmodyfikowana by wpisywać się w potrzeby naszych obywateli i nie tylko. Planujemy niedługo rozpocząć masową produkcję. Proszę zaznaczyć Yavin 4.

    Ornn jednym ruchem ręki zaznaczył Yavin IV. Jego oczom ukazał się obraz dżunglowej planety oraz jej opis: Yavin 4 to czwarty księżyc gazowego giganta o nazwie Yavin ze wszystkich dwudziestu sześciu. Leży on w układzie Yavin na Zewnętrznych Rubieżach, przy odcinku Gordiańskim blablabla obecnie jest siedzibą Akademii Jedi.

    - Świetnie. Teraz proszę obejrzeć Nar-Shaddaa.

    Tym razem wyświetlone zostały pozostałości księżyca oraz historyczny opis: Nar Shaddaa, znane również jako Księżyc Przemytników, było znajdującym się na Zewnętrznych Rubieżach księżycem planety Nal Hutta. Stanowiło siedlisko wszelkiego rodzaju działalności przestępczej, którą w większości kontrolowali Huttowie. Księżyc został zniszczony przez Republikę za panowania Wielkiego Kanclerza Kormaka Lacheba zwanego Wspaniałym. Podczas zwycięskiej bitwy po raz pierwszy zastosowana została strategia bojowa, zwana Kormakrieg.

    - To ma być jakiś żart? To jest zwykła mapa!
    - Zapewniam Mistrza, że teraz zmieni Mistrz zdanie. Proszę zaznaczyć Polin.

    Ornn z niechęcią wybrał ufortyfikowaną planetę. Jego oczom ukazało się Polin, lecz nie takie jak sobie je wyobrażał. Na powierzchni planety widniał wzór rozciągający się na całą jej średnicę, który do złudzenia przypominał męskie przyrodzenie. Opis planety również znacząco różnił się od dotychczasowych:
    Na górze róże
    Na dole pacynka
    Ordo Karr ma małego
    Mniejszego niż sardynka

    Ornn spojrzał na chwilę na senatora, po czym szybko zmienił widok planety na Aquaparkię 2. Tak jak poprzednio, na powierzchni widniał podobny wzór oraz opis: Czy wiedziałeś że miecze świetlne Sithów są o połowę krótsze?

    - Czy te "zmiany" zostały nałożone na wszystkie planety należące do Imperium Sithów? - zapytał Ornn
    - Zgadza się - zadowolonym tonem odpowiedział Tanken.
    - Panie Nuruodo, jest Pan geniuszem!
    - To nie wszystko. Jest jeszcze jedna modyfikacja, którą zaimplementowalismy. Proszę zaznaczyć Muunilinst.
    - Muunilinst? - zdziwił się Ornn, po czym kliknął na planetę - przecież to planeta Oya... NIE! NIE! NIE NIE NIE! TO NIE PRZEJDZIE! NIE MA MOWY! Na głowę upadliście? Co wy w ogóle mysleliście?! O ile poprzednie wstawki były zabawne to to jest po prostu obrzydliwe.
    - Przewidzieliśmy, że akurat ta poprawka może nie wszystkim przypaść do gustu. Dlatego wersja z ulepszonym Muunilinstem będzie dostepna tylko i wyłącznie dla członków oficjalnego fanklubu Oyage Parany, jako oferta limitowana.
    - Oszalałeś? NIE MA ŻADNEGO FANKLUBU I NIE BĘDZIE ŻADNEJ LIMITOWANEJ OFERTY. Jeżeli kiedykolwiek wyjdzie to na światło dzienne, to będziemy mieli wojnę na niewyobrażalną skalę. Ale nie z Sithami, z Nią! Skąd wy w ogóle macie ten kadr, zdjęcie, co to jest?
    - Z datapada Mistrza Kruula oczywiście! Uważam, że i tak korzystnie tu wyszła, mogliśmy wstawić coś dużo gorszego.
    - Nie interesuje mnie twoja opinia, to ma zniknąć. I nie tylko z mapy, ale też z tego przeklętego datapada.
    - Rozczarowuje mnie Mistrz, no ale cóż, rozkaz to rozkaz.
    - Proszę mnie źle nie zrozumieć, zamysł był dobry. Tylko za cel obraliście niewłaściwą osobę. Proszę w najbliższej przyszłości oczekiwać transmisji danych z Akademii. W bazie danych mamy sporo zdjęć, być może i modele 3D. Resztę zostawiam waszym montażystom.
    - Chyba wiem co Mistrz ma na myśli i powiem szczerze, podoba mi się to bardziej niż oryginał.
    - Cieszę się, że się rozumiemy. Coś jeszcze chciał mi Pan pokazać?
    - Nie, jest Mistrz wolny.
    - Świetnie. Najwyższy czas udać się poznać pannę Aqre. Do zobaczenia.

    ============================================================================================

    Link do ubogaconej mapy galaktyki autorstwa @Uaimmiau ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #lacunafabularniestarwars
    pokaż całość

  •  

    Oyage Parana, ???

    Parana siedziała samotnie przy stoliku na którym rozłożona była dziwna i nadmiernie skomplikowana gra. Z cichym szmerem rozsunęły się drzwi i do pomieszczenia pospiesznie wkroczył młody chłopak należący do załogi statku..

    - Pani Senator ... - rozpoczął ale kobieta szybko mu przerwała.
    - Mówiłam żeby nie używać wobec mnie tego przestarzałego i nic nie znaczącego tytułu. Nie po to zniszczyłam ten system aby zachowywać sobie po nim jakieś pamiątki.
    - Oczywiście, przepraszam najmocniej. - to mówiąc skłonił głowę w przepraszającym geście.
    - To nic takiego - powiedziała spokojnym głosem Oyage - O co chodzi?
    - Pani, nasze system właśnie wykryły podejrzany ruch w pobliskich sektorach. To może oznaczać atak na naszą pozycję. - wypluł z siebie najszybciej jak potrafił przestraszony chłopiec na posyłki.
    - I co w związku z tym? - zapytała niewzruszona tą wiadomością Parana.
    - Eee ... no ten. Ktoś może chcieć nas zaatakować, a ataki z zaskoczenia historycznie były powodem wielu zgonów. Nie obawia się Pani o swoje życie?
    - Obawy są oznaką słabości. Słabość wiąże się z brakiem zaufania w swoje umiejętności i możliwość. A brak zaufania potrafi się roznosić szybciej niż jakakolwiek inna zaraza. Powiedz mi, szczerze jako osoba a nie mój żołnierz, czy ufasz mi?

    Chłopak wyczuwając że od jego odpowiedzi może zależeć więcej niż jest w stanie pojąć odpowiedział po zaledwie ułamku sekundy:
    - Oczywiście że ufam, tak jak każda osoba z załogi.
    - Huh, każdy ... Wiesz co to jest? - zapytała Parana wskazując na stolik przy którym siedziała.
    - Wygląda na jakieś holoszachy, ale jakoś więcej poziomów jest ...
    - Bo to są szachy wielowymiarowe. Ta gra pozwoliła mi na zrozumienie fundamentalnej zasady we wszechświecie: zawsze staraj się grać na większej planszy niż przeciwnik. Ile poziomów tutaj widzisz?
    Zupełnie nieprzygotowany na takie spotkanie chłopak zaczął liczyć plansze, kolory i rodzaje figur próbując znaleźć odpowiedź na pytanie.
    - Trójwymiarowe? - odpowiedział w końcu po niemal minucie dedukcji.
    - Doskonale. - odpowiedziała Parana na co załogant odetchną z ulgą - Dokładnie takiej odpowiedź oczekiwałam - błędnej.
    Źrenice młodego mostkowego rozszerzyły się gwałtownie gdy dotarło do niego że jednak odpowiedział źle.
    - Ja.. jak to?
    - Zawsze. Graj. Na. Większej. Planszy.
    W tym momencie wokół gry, zupełnie poza fizycznymi planszami, pojawiły się dodatkowe holograficzne figury.
    - Tak więc odpowiadając na twoje pierwsze pytanie: nie obawiam się o swoje życie, bo wierzę że w każdym jednym momencie mam przewagę nad innymi. Zapamiętaj to sobie. A co do tych statków - odwróciła się plecami do gońca - wykonać rozkaz 58. - i pogrążyła się dalej w grze.
    - Oczywiście, natychmiast przekażę.

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: parana iluzja.png

  •  

    Carrambus wyszedł właśnie z sali konferencyjnej. Briefingi prasowe należały według niego do najgorszych, spośród obowiązów kanclerza. I jeszcze ta tytulatura. Nie znosił nazwy tego stanowiska, a w ciągu godziny zwacano się do niego w ten sposów tyle razy, że wystarczyłoby mu na całe życie.
    Zaraz za drzwiami skinałą głową w stronę Harbbaga, młodszego oficera służby wywiadowczej.
    - Na rozkaz, panie Kanclerzu. - żołnierz ruszył w krok za Caiusem.
    - Jakie masz dla mnie informacje o rebelii w ZS?
    - Tak jak się spodziewaliśmy, panie Kanclerzu, za Darionem stoją Sithowie.
    - Tylko za nim, czy za resztą zamieszania również?
    - Na to nie ma jeszcze dowodów, ale jeśli wolno mi wyrazić swoje zdanie...
    - Nie krępuj się.
    - Zamach Mandalorian nie był inspirowany żdanym zewnętrznymi wpływami. To była raczej odpowiedź na aresztowanie Drala.
    - Czyli nie myliliśmy się co do Xsisa. Może brak mu politycznego doświadczenia, ale z pewnością nie rozumu. Pojawiła się okazja, a on ją wykorzystał.
    - Jakie dalsze rozkazy, panie Kanclerzu?
    - Kontynuujcie obserwację Dariona. Chcę znać jego każdy krok, każdy plan. Chcę wiedzieć z kim i oczym rozmawia. Chcę wiedzieć o nim wszystko.
    - Tak jest.
    - I jeszcze jedno.
    - Tak, panie Kanclerzu?
    - W takich nieoficalnych okolicznościach przestaniesz się do mnie zwracać per "Kanclerzu". Nie mogę już tego słuchać.
    - Eeee, tak jest panie...
    - Wystarczy "sir".

    -----------------------------------------------------------------------

    Po powrocie do gabinetu Carrambus nie zaznał chwili odpoczynku. Czekał już na niego stos raportów, dokumentów do podisania i kilka pilnych holokonferencji. To wszystko musiało jednak poczekać. Caius uruchomił komunikator i wybrał połączenie z admirałem Tartysem z ZS. W oczekiwaniu na ustabilizowanie projekcji sięgnął po pudełko z proszkami przeciwbólowymi. Od początku kryzysu mandaloriańskiego męczył go potworny ból głowy, którego nie był w stanie się pozbyć na dłużej, niż kilka godzin. Na nogach utrzymywały go właściwie wyłacznie tabletki.
    - Panie admirale, przykro mi, że poznajemy się w takich okoliczościach.
    - Mi również. Jak mniemam otrzymał pan naszą prośbę o pomoc.
    - Tak, wiadomość dotarła do mnie niedawno. Strata pani prezydent Celeste to wielka tragedia. Była jedną z odpowiedzialnych za sojusz między ZS i KPP.
    - Ufam, że w obecnej sytuacji ie pozostawicie nas bez pomocy.
    - Zjednoczony sojusz może liczyć na nasze wsparcie. Jesteśmy w trakcie przygotowywania kontyngentu bezpieczeństwa, który wspomoże wasze wysiłki zbrojne. Najdalej za tydzień będziemy gotowi do jego wysłania.
    - Kamień z serca. niektórzy z moich oficerów wyrażali pewne wątpliwości...
    - W naszą słowność? Proszę ich uspokoić. Dopóki KPP pozostaje pod moim przywództwem żaden z naszych sojuszników nie zostanie bez wsparcia. A skoro o przywództwie mowa - rozważał pan może kandydowanie na prezydenta? To znaczy - kiedy ten cały kryzys zostanie zażegnany.
    - Prawdę mówiąc zakoczył mnie pan tym pytaniem. Nigdy nie widziałem się w roli polityka, a co dopiero przywódcy...
    - Już teraz jest pan jednym i drugim. Czasami okoliczności nie pozostawiają nam żadnego wyboru. Czasami decyzja nie należy tak naprawdę do nas. Proszę spojrzeć na mnie - nigdy nie chciałem tego stanowiska. Gdyby nie upadek Republiki, pewnie dożyłbym swoich dni jako skromny senator. Proszę się zastanowić. ZS potrzebuje silnego lidera, a KPP rozsądnych partnerów.
    - Dlaczego mam wrażenie, że ta decyzja zapadnie poza moim gabinetem?
    - Proszę się nie obawiać, nikt tu nie próbuje działać za pańskimi plecami. - odpowiedział Carrambus z uśmiechem, a gdy hologram zniknął i połączenie zostało przerwane, wciąż rozbawiony dodał:
    - Ja to już zrobiłem.

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Mistrz Aqumulus Coll zwracając się do zebranych w auli Akademii padawanów

    Długi czas oczekiwania dobiegł końca.
    Zostaliście wyszkoleni najlepiej jak tylko mogliśmy zrobić to w obecnej sytuacji. Dobrze wiecie, że choć byłem surowy, oddałem wam całe swoje serce. Efekty są widoczne. Mniej lub bardziej, ale są!
    Dziś staję przed wami w dniu zakończenia roku akademickiego, aby pogratulować wam ukończenia tego ciężkiego szkolenia. Od teraz, każdy z was, będzie nosił miano mistrza. Pamiętajcie, to ogromne wyróżnienie, ale także ogromna odpowiedzialność. Pamietajcie też, że tylko głupiec osiada na laurach. Prawdziwy mistrz uczy się całe życie. Mam nadzieję, że w tych murach, będziecie kontunuować swój trening, oraz że pomożecie swoim młodszym kolegom zgłębiać naturę mocy.
    A teraz. Proszę. Ostatni rocznik, wystąpcie. Scalanis Dayra, Noxalia Aeliathys, Zah'araman Jiryama, John, Orion Belaka, Azejjoso. Zostajecie wyniesieni do rangi mistrza.
    Noxalio, przyjmij ten miecz jako wyróżnienie i spadek po mistrzu Spectrumie. Podobnie jak on korzystasz z calego spekteum, jednak pamiętaj, on zawsze, bez względu na środki, z których korzystał, robił to co było słuszne.

    ***

    Później...

    Noxalio, pozwól.
    Zdajesz sobie oczywiście sprawę z tego, że twoja moc jest niezwykła. Równie niezwykła, jak była moc Spectruma. Dlatego muszę cie o to zapytać. Co chcesz zrobić ze swoim przeznaczeniem? Czy chcesz związać je z zakonem? Jest alternatywa, wszyscy o niej doskonale wiemy, jednak ostrzegam cię, sithowie nie nauczą cię niczego prócz nienawiści. Osobiście uważam, że powinnaś, pozostając w Zakonie, iść swoją własną drogą. Tak jak Spectrum szedł. Zakon ci w tym nie przeszkodzi. I ponownie. Spectrum zawsze robił to co słuszne. Ufam, ze ty też bedziesz.
    Mistrzu Stah Scheku, czy chcesz coś dodać?

    ***

    @lacuna mistrzami zostają @Grzehoooooo @Hrabia_Vik @Kjerownik @orange92 @TheDamex @tomund

    @Hrabia_Vik proszę określ się co do twojej fabularnej przyszłości
    @Stah-Schek

    #lacunafabularniestarwars
    pokaż całość

    źródło: maxresdefault.jpg

    •  

      @Akumulat:

      Ceremonia została zakończona, a większość członków Zakonu zdążyło już wyjść z wielkiej sali odpraw. Udekorowane płatkami kwiatów i egzotycznym zapachem pomieszczenie prędko zajęło jej uwagę więcej od otaczających ją spraw, oprócz stojącego w pobliżu Mistrza Aqumulusa. Mężczyzna łagodnym spojrzeniem poprosił Noxalię o pozostanie w miejscu i tak też uczyniła.

      Wsłuchała się w jego słowa, mimo nieodchodzącego z niej wrażenia, że cała otoczka formalności i oficjalności była po prostu zbędna. Jego słowa weszły jednak w jej zmysły, wyrządzając co większe szkody, a fala dręczących ją pytań jedynie rosła.

      Była mistrzynią. Przeszła wszystkie próby i ćwiczenia oraz wytrwała każdy ich ciężar, lecz... Czy była gotowa? Czy brzemię nowego tytułu i rangi nie pochłonie ją w całości?

      O tym wolała nie myśleć. A przynajmniej nie w tej chwili ani zwłaszcza w tym miejscu. Myślała o każdym szczególe jego słów, jak i ich znaczenia. Noxalia zdusiła w sobie resztę kłębiących się w niej uczuć, po czym podniosła głowę wyżej.

      Aqumulus dokończył swoje słowa, czekając na odpowiedź, która już od minut wisiała w powietrzu. Jeśli pragnął odpowiedzi, tak więc ją otrzyma.

      - Tak, mistrzu Aqumulusie. Rozumiem wszystko, co powiedziałeś. Rozumiem sens twoich słów, jak i twoje obawy. Czuję w tobie strach i lęk przed powtórzeniem przeszłości. - Oczy Noxalii zalśniły jak stal. - Lecz przeszłość i jej tajemnice są martwe. Sithowie to przeszłość. Jak widać Republika także, a Zakon... Zakon również jest przeszłością. Tysiące lat wojny, niezliczone ofiary i poświęcenia za pustkę. Tylko przez to, że któryś z naszych szeregów uznał, że przeszłość jest warta odkopania. - Przerwała na moment, czując jak cień chłodu powraca. - Ale ja znam prawdę, mistrzu. Sithowie rozumieją ją tylko częściowo, a Jedi nie dostrzegają w ogóle. Jasna strona, ciemna strona. Nicość. Niektórzy mówią, że jest jeszcze równowaga. To fałsz. Może Sithowie i my nie różnimy się tak bardzo w samym rdzeniu naszej wiary? Naszą wspólnym bytem, naszą wspólną słabością jest brak zmiany. Polegamy na tym samym - Przeznaczeniu, a raczej wierze, że każdy jest jego częścią. Przeznaczenie to nie rzeka, a ocean, w którym utoniemy, jeśli się nie przygotujemy. Przeznaczenie nie wybiera dobra i zła. Nie czci światła i nie ocenia ciemności. Wiem o tym, ale wiem także, że jeśli miałabym wybierać między mniejszym złem, a drugim... - Odwróciła się i wymieniła spojrzenia z zachodzącym słońcem. - Przyjmuję twój dar, lecz jeszcze jedna sprawa. Może pytanie nie powinno być wykierowane do mnie, lecz całego Zakonu?

      Z tymi słowami schowała miecz do kieszeni i założyła na głowę kaptur, opuszczając salę w milczeniu. Apatia była śmiercią, nie, czymś znacznie gorszym od śmierci.
      pokaż całość

      źródło: yonathan-stefano-aranea-s.jpg

    •  

      Mistrz Aqumulus Coll
      Dziękuję ci za twoją szczerość Noxalio. Widzę, że jesteś niezwykle mądra i dostrzegasz zawiłe zależności natury mocy, ale także naszej natury, niedoskonałych istot żywych. Fakt, że wyrosłaś na mistrzynię pod moją opieką napawa mnie dumą. Jestem o ciebie spokojny i zapewniam cię, Rada za każdym razem zadaje sobie to ważne pytanie: "Czy to co robimy ma sens? Czy warto?". Nigdy nie ma prostej i jednoznacznej odpowiedzi...
      @Hrabia_Vik:
      pokaż całość

  •  

    Powoli do przodu - A9A #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Mapa Galaktyki (zaktualizowana przez Wolffe)
    Interaktywna Mapa Galaktyki
    Karta Postaci

    Szybkie zasady:
    - wpisy OOC są zabronione i będą usuwane -> OOC na Discordzie Graczy lub moim
    - głos zabierają tylko gracze, znajdujący się w tej turze na Yavinie 4
    - Do akcji grupowej potrzeba siedmiu zdrowych Jedi przebywających w Akademii (z wyjątkiem członków Rady)

    ---------------------------------------------------------------------------

    Stłoczeni przed niewielkim ekranem terminala byli senatorowie i Jedi jęknęli z zawodu, gdy Omni przestał odpowiadać na ich pytania. Zah'araman błyskawicznie wyciągnął kabel od holonetu i kontynuował zabezpieczanie kopii zapasowej sztucznej inteligencji.

    - Mam jeszcze mnóstwo pytań - westchnął Uaim, po czym spojrzał na Zah'aramana - Możesz go jeszcze pomęczyć o kilka spraw?
    - To zbyt niebezpieczne - odparł z powagą w głosie. - Dużo ryzykujemy otwierając tę kopię na Yavinowym środowisku. Dalsze badania muszą przeprowadzić naukowcy z prawdziwego zdarzenia.

    Zawiesił głos, zastanawiając się nad sensem słów, które właśnie wypowiedział. Co właściwie było niepoważnego we wszystkich działaniach, które podejmowali? Caius przywołał do siebie Volesusa, Tankena i Stah-Schka. Aqumulus przeciągnął się, po czym wstał i zaprosił pozostałych Padawanów na trening w dżungli. Tylko Noxalia stała nieruchomo. Pytającym wzrokiem patrzyła na mistrza Colla, który z uśmiechem odparł.

    - Tak, ty też.

    ---------------------------------------------------------------------------

    Formularz deklaracji Akcji Grupowej

    Do poniedziałku 06.04 do godziny 21:00 wszyscy przebywający na Yavinie 4 mogą wybrać aktywność w 9. turze.
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Uaim mi Au nie znalazł nigdzie Noxalii mimo najszczerszych chęci. Zatrzymał się w końcu w jej pokoju i odpalił nagrywanie holowiadomości na holodysk w myślach płacząc nad losem flory Yavinu dokunującej zapewnie teraz żywota.
    -Droga Noxalio - zaczął mistrz kończąc użeranie się z ustrojstwem - mam nadzieję że już czujesz się lepiej. Nie będę udawał że wiem co się z tobą dzieje ale i tak chcę zaoferować ci moją pomoc, nie trzeba było wielkich umiejętności żeby wyczuć że nagle wezbrała w tobie duża ilość mocy i to nie tylko jasnej. Oczywiście jak sam Spektrum wielokrotnie udowadniał ciemna strona mocy nie musi prowadzić na drogę sitha a ja sam też jestem zdania że równowaga mocy powinna zostać zachowana poprzez równowagę obu stron mocy w każdym Jedi. W sumie zastanawiałem się nawet - zaczął odpływać mistrz - czy równowagę mocy można by zachować hodując sithów w klatkach, albo jak w Truman Holoshow. Ciekawe czy coś takiego mogłoby “zadowolić” moc. No ale nie po to tu przyszedłem - zreflektował się Uaim - Chciałem dać Ci znać że nie żywię do Ciebie żadnej urazy, i tak, wiem że słowa mało znaczą, więc na dowód zostawiam ci to.
    Uaim teatralnym gestem wyciągnął miecz i otworzył komorę z kryształem. Następnie położył zielony kryształ obok dysku z holowiadomością.
    -Dałaś pokaz imponujących umiejętności moja droga, a od zostania mistrzynią dzieli Cię tylko decyzja rady, taki kryształ i ty sama. Dobrze przemyśl to czy jesteś już gotowa i nie bój się żadnej z odpowiedzi na to pytanie. Możesz zachować ten kryształ lub mi go oddać ale go nie zapomnij.
    -No - zakończył mistrz - Do zobaczenia na następnym treningu, chociaż zobaczymy dopiero kto będzie trenował kogo.
    Uaim zakończył nagrywanie holowiadomości i zamknął za sobą drzwi. W drodze powrotnej wsadził do miecza swój niebieski kryształ i zaczął cicho gwizdać. Lubił monologi.

    #lacunafabularniestarwars
    #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: krysztalek.jpg

  •  

    Forum Galaktyczne - S9F #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Mapa Galaktyki
    Interaktywna Mapa Galaktyki
    Karta Postaci

    ---------------------------------------------------------------------------

    Admirał Suriel Tartys był wiernym sługą Zjednoczonego Sojuszu i gorliwym orędownikiem demokracji. Po zamordowaniu prezydent Thalii Celeste nie miał oporów, by stanąć na czele i odbudować zaufanie do kilkusetletniego związku planet z Zewnętrznych Rubieży. Ani gnidy takie jak Darion, ani oportuniści w rodzaju Macha Ys nie wzbudzały w nim żadnego lęku. Wszystko jednak wymagało spójnych i zrównoważonych działań.

    - Panie admirale, melduję że Pancernik zajął miejsce na orbicie Mandalory, a przejmowanie kontroli nad planetą właśnie trwa.
    - Czy wysłana została depesza do KPP? Mam nadzieję, że Carrambus i Jedi uznają nas za prawnych kontynuatorów Zjednoczonego Sojuszu. Dzięki ich pomocy uda się zdławić rebelię Dariona w dwa tygodnie.
    - Tak, oczekujemy wiadomości zwrotnej.

    Suriel przeszedł do gabinetu, aby przeprowadzić w spokoju rozmowę. Na hologramie pojawił się Mach Ys, przywódca Lapitery, która właśnie ogłosiła secesję.

    * * *

    Burmistrz stołecznego miasta na Coruscancie w symbolicznym geście ściągnął maskę i wrzucił go do kosza ku uciesze zgromadzonego tłumu.

    - Drodzy obywatele! Dzięki wspólnemu wysiłkowi Konfederacji Planet Południowych i Technokracji Daguańskiej z dumą mogę ogłosić sukces w walce z Zarazą Sithów!

    Tłum ucichł w konsternacji. Przez zgromadzonych przetoczyła się fala skonfundowanych szeptów.

    - Yyy... tak nazwaliśmy grzyba-pasożyta. Nie mieliśmy na myśli tych prawdziwych Sithów. Zresztą, nieważne. Od dzisiaj wszystkie gwiezdne porty ponownie zostają otwarte!

    Oglądający transmisję z przemówienia Mateo pogryzał w spokoju chrupki, kątem oka spoglądając na raport, który otrzymał o stanie zdrowia na planetach Demokratycznej Unii Planet. Skarpeton również został ogłoszony miejscem wolnym od grzyba.

    - Mówiłem że tak będzie od początku - chrupał do siebie Walas'hk. - Banda foliarzy.

    * * *

    - Mach, to jest czyste szaleństwo - irytował się admirał Tartys. - Nie możemy pozwolić na dalsze osłabianie naszego regionu w takim momencie! Lada moment przyjdzie do ciebie KPP albo Sithowie i wcale nie z propozycję paktu.
    - Może to i lepiej - warknął Ys. - Nie chcę podzielić losu córki.
    - Zapomniałeś już kto ją... NO CHYBA SOBIE KPISZ ZE MNIE TERAZ - Suriel stracił panowanie nad sobą. - Jak długo jeszcze będziemy marginalizowani bo Celeste z Ysami będą się żarli o stołki? Gdzie w tym wszystkim są zwykli obywatele?
    - W p#$@%e k@#%wa - rzucił krótko Mach, po czym zniknął z hologramu.

    Głowa admirała opadła z bezradności na stół. Suriel zasłonił głowę rękami, a gdy jeden z komandorów wszedł do gabinetu zdać raport z postępujących walk z rebeliantami, nerwowym gestem zaprosił go za drzwi.

    * * *

    Wzdychanie znudzonego Hatarrona słychać było nawet za ścianą. Urgot uderzył z całej siły nogą w ścianę, chcąc wyrazić swoje niezadowolenie, ale nie zrobiło to większego wrażenia na Najemniku.

    - Dlaczego nie ma zleceń? - żalił się Thane. - Dlaczego nikt nikogo nie chce mordować naszymi rękami?
    - Przestań jęczeć! - Star Guardian nie oderwał wzroku od terminala, strofując kolegę po fachu.
    - O! Odezwał się siedzący w kieszeni Gwardiusa. Jak tam, pańcio ci daje resztki ze stołu? Dobrze traktuje?
    - Ale masz ból dupy stary...

    Navian przeciągnął się na pryczy, po czym zwrócił się do Hatarrona.

    - A to potrzebujesz kogoś, żeby ci mówił co masz robić?
    - Nie rozumiem.
    - A co tu więcej rozumieć? Chcesz kogoś zabić to zabij. Chcesz ściągnąć kotka z drzewa to ściągnij. Musisz mieć za to koniecznie zapłacone?
    - Po pierwsze - oburzył się Thane. - TAK, CHCĘ MIEĆ ZA TO ZAPŁACONE. JESTEM P#@$!(@M NAJEMNIKIEM. A po drugie to ostatnio dokładamy do tego interesu.
    - No to zróbmy coś razem, podzielmy koszty - zaproponował Navian.

    Urgot oderwał wzrok sprzed terminala. Hatarron wyprostował się na fotelu.

    - Co chcesz robić?
    - Nie wiem jeszcze co. Zaraz coś wymyślimy...

    ---------------------------------------------------------------------------

    Najemnicy otrzymują darmową Akcję Grupową pod warunkiem zebrania co najmniej czterech dowolnych graczy. Kto pierwszy, ten lepszy.

    W tej turze następujące sojusze dysponują Akcjami Strategicznymi (w nawiasie ich ilość)

    Imperium Sithów (2+1)
    Koalicja Planet Południowych (2+1)
    Demokratyczna Unia Planet (1)
    Konfederacja (0+1)

    Podział AS według posiadanego PG

    Każda AS z podziału przekłada się na 20 000k przychodu w danej turze dla sojuszu.

    Czas deklarację Akcji Strategicznych do 5.04 do godziny 21:00

    Formularz deklarowania Akcji Strategicznych i Grupowych
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    #lacunafabularniestarwars
    #lacunafabularnieczarnolisto

    Dyplomacja na procentach

    Esca wróciła do swojego gabinetu. Cały dzień musiała poświęcić na tłumaczenie dowódcy jednego z pancerników, dlaczego Kormak Lacheb nie był zbrodniarzem wojennym, tylko po prostu przywódcą o radykalnych poglądach. Zgodnie ze swoim zwyczajem wskoczyła na swoje krzesło obrotowe, okręciła się na nim kilka razy, po czym przystąpiła do czytania wiadomości.

    — No co my tutaj mamy...

    Pasożytniczy grzyb rozprzestrzenia się po Coruscant! Mieszkaniec planety: To największy GRZYBULEC jakiego żem w życiu widział!

    — Chyba nigdy nie dzielił łazienki z senator Paraną, pff. Dalej

    AnonseTowarzyskie.rp.com - masz jedną nową parę z : Mistrz Stah-Schek

    — A oni skąd mają mój holoemail? Desna! Nawet zza grobu musisz mi robić dowcipy? Dalej

    Mieczyki.rp - najlepsze ploteczki w galaktyce - Wojna domowa w Zewnętrznym Sojuszu. NASZ WYWIAD z buntownikiem Darionem Celeste!

    — Przecież mieli publikować przepis na sernik! Płaciłam za przepisy, a nie głupie wywiady. Nie wytrzymam tego na trzeźwo. Tylko jeden łyczek

    Esca wysunęła szufladę w której znajdowała się butelka "Rady Jedi". Ta jednak na długo nie wystarczyła, a podwładni Esci donosili kolejne butelki, które szybko puste lądowały pod biurkiem. Z procentami we krwi, Esce dużo szybciej i sprawniej odpowiadało się na wiadomości, tak że została tylko jedna. Od senatora Zoidberga.

    Odczep się odemnie głupia babo, nic nie chcę od ciebie! przekleństwo przekleństwo maseczki przekleństwo

    — Zoidberg? Zoidberg... ZOIDBERG! TEN KALMAR! Ja mu zgodnie z prośbą trzy tony maści na pryszcze na przyssawkach zamówiłam z Holoavonu, a on teraz że nie chcę? Ja mu dam — klik klik klik
    — Panienka Aqre? Przecież już rozumiem, że za kanclerz Lacheba były niższe podatki i to się liczy...
    — Nie o to chodzi komandorze. Cała flota kurs na Aquaparkie, ostrzelać tą planetę owoców morza
    — Ale Aquaparkia jest członkiem Imperium Sithów. Na pewno chcemy rozpocząć z nimi wojnę?
    — Sithów? — Esca pomyślała — Sithowie odemnie nie zamawiali kilka ton maści, aby później zignorować. Hmm, komandorze na razie wstrzymaj się z atakiem.

    — Teraz muszę wymyślić jak dowalić głowonogowi bez wszczynania wojny — na kontrolce zaświeciła się czerwona lampka. Nowa wiadomość od Caiusa Carrambusa — to jest to!
    — Halo, Carrambus-szajbus? Sprawa jest...

    ____________________________________________________

    @lacuna @Carramba666
    W imieniu Ententy składam "oficjalny" wniosek o przyłączenie Ententy do KPP
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Wine_Goes_In_Wisdom_Comes_Out_1200x.jpeg

  •  

    Przebudzona - A8B #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Mapa Galaktyki
    Interaktywna Mapa Galaktyki
    Karta Postaci

    ---------------------------------------------------------------------------

    Zah'araman zignorował wezwanie na trening i postanowił dłużej posiedzieć nad złamaniem szyfru Omni. W przestrzeni, gdzie kiedyś jeszcze istniała planeta droidów, dziś już nie zostało prawie nic. Resztki planety i jej floty zostały przyciągnięte przez pobliskie karłowate słońce i spalone, czy też wchłonięte przez jej powierzchnię. Komputer pokładowy fregaty Omni mógł jednak stanowić pewien punkt zaczepienia i informacji o zniszczonym przeciwniku. Zah'aramana zresztą nigdy szczególnie nie ciągnęło do wyczerpujących treningów Jedi. Najlepiej odnajdywał się w zaciszu warsztatu, dłubiąc w sprzętach. Gdyby nie naturalny talent do Mocy, dostrzeżony przez mistrzów kiedy był jeszcze dzieckiem, być może zamiast mieczem świetlnym wywijałby hydrokluczem. Dekryptor działający na terminalu nagle wyświetlił zielony komunikat. Oczy Padawana zapłonęły.

    * * *

    Dżungla na Yavinie 4 była doskonałym miejscem do przeprowadzania treningów. Wiedział o tym również Aqumulus, który przygotował specjalną serię zadań dla swoich podopiecznych. Bazując na standardach Kruula i Izaelo dodał kilka własnych pomysłów, samemu obserwując postęp podopiecznych z pokładu aerościgacza.

    - Weź mi to jeszcze raz wytłumacz powoli, bo nie rozumiem co się dzieje w Zjednoczonym Sojuszu.
    - Mówiłem ci już dwa razy... - westchnął Ornn.

    John wzruszył ramionami, więc mistrz westchnął ciężko i ponownie zaczął tłumaczyć stan konfliktu.

    - Mandalorianie zamordowali prezydent Thalię Celeste, przy okazji wysadzając siebie i Spektruma. Z okazji skorzystał wspierany przez Sithów jej kuzyn Darion Celeste, który ogłosił się prezydentem Zjednoczonego Sojuszu. Problem w tym, że wojsko pozostało lojalne zmarłej prezydent i po stłumeniu rebelii chcą przeprowadzić demokratyczne wybory w celu powołania następcy Thalii. Na dodatek ojciec również nieżyjącej Fimbrii Ys, Mach, ogłosił niepodległość Lapitery.
    - Totalnie pokręcone...
    - To nie wszystko. W międzyczasie wywiązała się potyczka między stacjonującym na orbicie Abosa Pancernikiem z Mandalory w wyniku którego został on zniszczony. Planeta zabójców pani prezydent pozostała praktycznie bez ochrony i admirał Zjednoczonego Sojuszu... tego prawdziwego, nie samozwańczego... uznał Mandalorę jako podległą Zjednoczonemu Sojuszowi. Tymczasowo nie mogą tam jednak wysłać żadnej armii, ponieważ walczą z Darionem. Możesz się tylko domyślać jak bardzo łakomym kąskiem będzie teraz Mandalora dla wszystkich sojuszy w Galaktyce.

    Mężczyźni usłyszeli krzyk Noxalii, dochodzący z oddali. Poderwali się z miejsc i pobiegli w jej kierunku.

    * * *

    - To już czas, Noxalio - powiedział upiór. - Zbyt długo tkwiłaś w tym mrocznym śnie.
    - Odejdź! - krzyczała Noxalia, kurczowo ściskając miecz.
    - Twój trening dobiegł końca - kontynuował. - To już pora, abyś opowiedziała się, po której stronie chcesz stanąć.
    - Zamknij się!
    - Dlaczego teraz odczuwasz strach? Czyżby przerażała cię konieczność podjęcia decyzji?

    Miecz upiora zapłonął jasnopomarańczowym blaskiem. Noxalia wydała z siebie przeraźliwy wrzask i rzuciła się na przeciwnika. Upiór wydawał się być zaskoczony fanatyzmem przeciwniczki, która bez wytchnienia zasypywała go kolejnymi cięciami. Szał padawanki wydawał się nie mieć końca, a upiór zaczynał popełniać coraz więcej błędów. W pewnej chwili Noxalia potężnym pchnięciem posłała przeciwnika na stojące z tyłu drzewo i wykorzystując rozpaczliwą obronę upiora trafiła go ostrzem w nadgarstek. Upiór syknął z bólu, a Noxalia kontynuowała atak. Kolejne cięcia spadały na upiorną twarz i upiorne ręce ją zasłaniające. Poparzenie od miecza na twarzy Uaima wyglądało makabrycznie. Noxalia spojrzała na swoje dłonie i ze strachem odrzuciła ćwiczebny miecz. Uaim najpierw powoli podniósł się ze skulonej pozycji, potem z niedowierzaniem spojrzał na trzęsące się ręce padawanki. Chwilę później obok dwójki był już Ornn, John i zeskakujący z góry mistrz Aqumulus.

    - Czy możesz mi wytłumaczyć, co tutaj się właściwie stało? - Aqumulus silił się na spokój.

    Noxalia rozejrzała się po wpatrujących się w nią mężczyznach, po czym przemówiła cicho i nieskładnie.

    - To nie tak, ja... nie wiedziałam... nie widziałam tego, znaczy jego... myślałam, że tak naprawdę...

    Urwała, widząc niezadowoloną twarz Aqumulusa. Niepokój, który wzbudzała u większości braci z Zakonu musiał być odczuwalny teraz ze zdwojoną siłą. Po powrocie do Akademii i zdaniu na gorąco relacji mistrzowi Stah-Schkowi ten ostatni również zauważył coś niezwykłego u Noxalii. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mu się zaobserwować tak gwałtownego wzrostu umiejętności u jednej osoby.

    - Noxalio - powiedział łagodnie. - Chciałbym z tobą porozmawiać. Na spokojnie.

    * * *

    - Kim Ty właściwie teraz jesteś? - zapytał Navian. - Sithem? Najemnikiem?
    - Nazywaj mnie jak chcesz - machnął ręką K9. - Wszystko się pokomplikowało. Ale powiem ci tak w tajemnicy że cieszę się, że znowu lecę na zlecenie.
    - Sithowie za mało cię karmią?
    - Po prostu szukanie nowej planety jest spokojniejsze. Nikt nie mówi o Jedi, Sithach, tym do tej pory nienazwanym grzybie-pasożycie. Nie rozumiem dlaczego tyle planet szykuje się na coś, czego nawet nie mieli czasu nazwać
    - A ty masz pomysł jak tego grzyba nazwać?
    - To bez znaczenia. Teraz są różne sojusze i każdy będzie go nazywał po swojemu.

    Navian spojrzał na radar i znów westchnął rozczarowany.

    - Będziecie blokowali wysyłanie szczepionek i leków z Dagui?
    - Dlaczego mnie o to pytasz? - zapytał Dziewiątka
    - Bo jesteś Si... dobra, nieważne. Ale chyba wiesz co tam się u was dzieje?
    - Wiem. Mam nadzieję, że nie zablokują transportu do Mateo. To wciąż mój przyjaciel i w teorii nie jesteśmy wrogami.
    - A do KPP? I Jedi?
    - Dagua ma specjalny układ z Sithami. W zamian za współpracę gospodarczą i militarną Relith ma się nie wtrącać do wewętrznej polityki technokratów. Ale jak z tym jest w praktyce to nie wiem.
    - Ty to chyba nic nie wiesz, jak to jest być marionetką w rękach innych?
    - Mocne słowa jak na admirała w sp@#%dalaniu z floty Huttów - parsknął K9
    - Komandora! - poprawił go ze śmiechem Navian.

    Najemnicy błąkali się jeszcze kilka dni po Galaktyce, po czym zrezygnowani pożegnali się i każdy poleciał w swoją stronę.

    ---------------------------------------------------------------------------

    Koalicja Planet Południowych otrzymuje minisesję w formie AMA dotyczącego Omni.

    Zah'araman Jiryama +2 Naprawa, +1 Komputery ( @Kjerownik)

    Uaim mi Au +1 Moc oraz pionowa blizna na prawej części twarzy przechodząca przez oko ( @Uaimmiau)
    John +1 Lightsaber ( @orange92)
    Orion Belaka +1 Lightsaber ( @TheDamex)

    Noxalia Aeliathys: ( @Hrabia_Vik)
    + umiejętność Szał Mocy
    +10 Moc
    +5 Lightsaber
    +3 Percepcja

    Zmiany w Sojuszach przed 9. turą można dokonać do 4.04 do godziny 14:00

    KONIEC TURY ÓSMEJ
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    •  

      @Akumulat @Stah-Schek

      Musimy być bardzo ostrożni. Dawno temu wyczułem w niej wielką ciemność, ale to były czasy kiedy sam miałem pewne... wątpliwości. Patrząc na to z dzisiejszej perspektywy wszystko było wtedy o wiele prostsze. To co się tu dzisiaj wydarzyło, nie wierzę, że to był przypadek. Ten miecz - Ornn wskazał na miecz mistrza Spektruma - za pozwoleniem Mistrzowie, powinien należeć do niej. Ona może być naszą ostatnią nadzieją. pokaż całość

    •  

      Ah this is where the fun begins ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      - Co się ze mną dzieje?
      To były jej jedyne słowa i myśli od czasu utraty kontroli nad sobą. Krążące po każdym skrawku jej zmysłów pytania dręczyły ją od samego początku.
      - Co się dzieje? - Mówiła.
      A jedyną odpowiedzią była cisza i walka w środku duszy i głowy. Ból i zmęczenie atakowały ją co chwila, a Noxalia nie mogła uczynić nic. Nie mogła się nawet poddać. Nie pozwolono jej, bowiem odebrano jej miecz. Jedyną gwarancję bezpieczeństwa.
      Nie, nie. Była tu bezpieczna. Tak, tylko to się liczyło. Nikt jej nie skrzywdzi, jest w porządku i nic się nie stanie. Potrzebowała tylko paru chwil...
      Jej ciało po raz kolejny uległo drżeniom i miotającym ją spazmom, które nie chciały od niej odejść. Chłód i ciepło co parę chwil było nie do wytrzymania.
      - Co się dzieje... - Powtarzała.
      Chciała powiedzieć więcej, lecz jedyną reakcją jej organizmu był krótki, żałosny szloch. Wzdłuż policzków przeleciały krople łez i potu. Słyszała wszystko: Każde uderzenie własnego serca, każdy krok w oddali i padające pod nogami łzy. Jej jedynym towarzyszem był płacz.
      - To nie moja wina. To nie moja...
      Urwała i zakryła twarz równie gorącymi dłońmi. Pozwoliła sobie jedynie na krótkie wejrzenie, wprost na małe zwierciadełko przed nią. Rozmazane rysy dziewczyny tylko szpeciły lusterko. Wiedziała o tym, ponieważ tak myśleli inni. A przynajmniej tak mówił głos.
      Teraz już go nie słyszała. Uciekł, podobnie jak chwilowa, niepowstrzymana siła. Wolała o tym nie myślec, ukryć się jak najdalej od tego wszystkiego, lecz prawdę rzecz mówiąc... nie potrafiła. Uczucie, które wówczas nad nią zapanowało, było niezdatne do opisania w ludzkich słowach. W jednej chwili mogłaby zrobić wszystko, zmienić każdy los, tworzyć i niszczyć.
      - Przepraszam, przepraszam... - Mówiła dalej.
      Lecz nikt jej nie słuchał, z wyjątkiem własnego odbicia. Lśniące arktycznym błękitem oczy wyłaniały się spomiędzy okrywających jej twarz palców. Nie chciała na siebie patrzeć.
      Nigdy nie chciała, aby do tego doszło, a jednak w chwili najważniejszej próby, zawiodła. Spośród tysięcy, nie, dziesiątków tysięcy Jedi czemu ona? Dlaczego los i przeznaczenie wybrały ją jako swa nową zabawkę?
      Nie odpowiedziała na własne myśli. Być może po prostu nie zasłużyła na odpowiedź albo... Nie istniał nikt żywy, aby jej odpowiedzieć. Przed oczami Noxalii znowu powróciły koszmary. Niektóre dręczyły ją od niedawna, inne od dzieciństwa, a jeszcze inne od samego początku.
      Aczkolwiek w każdym z nich, bez wyjątku pojawiał się chłód. Nieprzejednany i mrożący krew w żyłach cień był wszędzie gdzie tylko spojrzała. Niebawem opuściły ją reszty sił, uniemożliwiając nawet płacz.
      - Czemu? - Spytała, dobrze wiedząc, że pytanie nie spotka się z odpowiedzią. Prawdę mówiąc nie dbała już oto.
      Powoli, niemal mozolnie podciągnęła głowę wyżej. Zwierciadło zalśniło błękitem z jej oczów, ukazując każdy szczegół na jej twarzy. Noxalia otworzyła szeroko oczy i drżąc we wszystkie strony, pogładziła dłonią szklaną powierzchnię lustra.
      A sekundę później z cienia nadeszły płomienie. Dopiero po chwili uświadomiła sobie na co się patrzy.
      Galaktyka płonęła.
      pokaż całość

      źródło: ameera-sheikh-eyes.jpg

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Dyplomacja mandaloriańska - N8A #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Mapa Galaktyki
    Interaktywna Mapa Galaktyki
    Karta Postaci

    Szybkie zasady:
    - wpisy OOC są zabronione i będą usuwane -> OOC na Discordzie Graczy lub moim
    - głos zabierają tylko gracze, znajdujący się w tej turze na Yavinie 4
    - Do akcji grupowej potrzeba siedmiu zdrowych Jedi przebywających w Akademii (z wyjątkiem członków Rady)

    ---------------------------------------------------------------------------

    - Kolejny sukces na liście odhaczony!

    Aqumulus i Stah=Schek byli w doskonałych nastrojach. Wracali właśnie z Abos po podpisaniu przełomowego dla przyszłości KPP i całej Galaktyki paktu gospodarczego i militarnego ze Zjednoczonym Sojuszem. Caius Carrambus zajęty był emocjonalną i burzliwą dyskusją z Volesusem, koordynującym kwarantannę na Coruscancie.

    - Nie możemy sobie na to pozwolić, przecież to zarżnięcie gospodarki - oburzał się Caius.
    - A czy ja mówię że też mamy tak robić? - odparł spokojnie Volesus. - Powiedziałem tylko co robi DUP w tej sprawie. Rzucili wszystkie zasoby w ochronę swoich planet. My przede wszystkim zamknęliśmy Coruscant.
    - Bo u nas grzyb już jest, u nich jeszcze nie ma.
    - Jest. Na Skarpetonie znaleziono trzy ogniska, ale szybko namierzono potencjalnych zarażonych.

    Na mostek wszedł Spektrum, niosąc wielki stalowy cylinder z rączką. Widząc zajętego Caiusa dosiadł się do dwóch mistrzów i postawił przedmiot na stole. Wcisnął przycisk z boku cylindra, a z jego podstawy wysunęły się kubki i kran. Nalał trzy porcje gorącego i aromatycznego napoju, po czym bez słowa podał Stah-Schkowi i Aqumulusowi.

    - Odnoszę wrażenie, że jeśli chciałbyś się kiedyś napić piwa, - uśmiechnął się Aqumulus - to przeniósłbyś Mocą jeden z coruscanckich browarów rzemieślniczych prosto na Yavin 4.
    - Własnoręcznie wykonany napar z ziół to gwarancja bezpieczeństwa w tych czasach - odparł niezrażony Spektrum
    - Obecne czasy nie są ani gorsze, ani lepsze - zauważył Stah-Schek. - Są po prostu inne. Musimy się w nich po prostu odnaleźć.

    * * *

    Darion zmarszczył czoło. Przystępował do rozmowy z Sithami z dużą dozą nieufności. Jakkay Zoidberg z niepokojem obserwował tę "dozę nieufności", która była po prostu kilkudziesięcioosobowym oddziałem bojówki paramilitarnej, otaczającej dyskutujących.

    - Nie do końca rozumiem ten wasz podział - powiedział w końcu. - Jedi, Sith, dla nas to wszystko jedno. Zarówno moja kuzynka, jak i ja nie mamy najlepszych wspomnień w relacjach z wami.
    - Z Radą Jedi - poprawił go Darth Relith, a wzrok Ordo-Karra uciekł na zegarek na nadgarstku Zoidberga. - My nie mamy z nimi nic wspólnego. A nasza oferta jest naprawdę prosta. Przyjmij naszą pomoc, a zostaniesz przywódcą Zjednoczonego Sojuszu.
    - Niech zgadnę, w ramach Imperium Sithów?
    - Ty nie odczujesz różnicy. Teraz i tak mimo noszenia nazwiska Celeste jesteś nikim na swojej planecie.

    Darion Celeste poderwał się na równe nogi. Kilkudziesięciu żołnierzy nagle wymierzyło karabiny w stronę Sithów. Ordo-Karr i Darth Relith również wstali. Jedynie Zoidberg bardziej wkulił się w swoje krzesło.

    - Zdajesz sobie sprawę że jesteś w paszczy lwa? - zapytał zimno Darion. - Wybrałeś złe miejsce do obrażania mnie.

    Ordo-Karr i Relith spojrzeli na siebie. Kiwnęli głowami, po czym Ordo-Karr wyprostował swoją lewą rękę, Relith prawą. Symultaniczny gest przywołania palców wyszarpał z ogromną mocą ponad pięćdziesiąt karabinów z rąk zaskoczonych bojowników, które wylądowały u stóp Sithów. Kolejny wzbił tumany kurzu z ziemi i z ogromną siłą przewrócił wszystkich na plecy. Sithowie unieśli obie ręce do góry, podnosząc na wysokość kilku metrów krzyczących ze strachu żołnierzy, następnie cisnęli nimi w stronę ziemi, zatrymując ich twarze kilkanaście centymetrów przed ziemią. Po kilku sekundach wszyscy opadli z łoskotem. Ordo-Karr wyciągnął rękę w stronę Dariona, wykonyjąc na nim Uścisk Mocy.

    - Dostałeś od losu wyjątkową szansę - mówił spokojnym i lodowatym głosem Relith. - Moglibyśmy w każdej chwili zabić każdego, kto stanie na naszej drodze. Od dzisiaj jesteś moim niewolnikiem. Zrealizujesz mój plan od początku do końca.

    Ordo-Karr puścił Dariona, a ten upadł na kolana, ostatkiem sił łapiąc oddech.

    - Wszystko... co każesz... Mistrzu.

    * * *

    Volesus zniknął z hologramu, a Caius wziął głębszy oddech i otarł niedbale spocone czoło rękawem. Przysiadł się do Jedi z zaskoczeniem oglądając samowar, ale zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, Spektrum postawił przed nim kubek naparu z ziół. Łyk substancji wywołał skrzywienie na twarzy Carrambusa.

    - Mamy wieści od Neige?
    - Wciąż szuka, ale na razie bez sukcesu.
    - A Ornn i reszta?
    - Coś znaleźli, ale walczą z zabezpieczeniami Omni. Po Maduku niestety żadnego śladu...

    Do stolika podbiegł jeden z komandorów. Ukłonił się i pośpiesznie położył holograf, prawie przewracając samowar. Na hologramie wyświetlił się wojownik ubrany w tradycyjny strój mandaloriański z charakterystycznym hełmem. Obok niego z kamienną twarzą, zawiązanymi oczami i z blasterem przyłożonym do głowy klęczała prezydent Thalia Celeste.

    Wiadomość do mistrza Spektruma. Przybądź sam do pałacu prezydenckiego na Abos, inaczej ta suka zginie. Czekamy dwadzieścia cztery godziny.

    Hologram zniknął, a Spektrum bez słowa wstał i skierował się w stronę wyjścia z mostku kapitańskiego.

    - Nie sądzisz chyba że puścimy cię tam samego? - zapytał mistrz Coll
    - Tylko czekałem aż to powiesz Aqumulusie - uśmiechnął się Spektrum

    * * *

    Potężna eksplozja zatrzęsła pałacem. Zza okien Mandalorianie usłyszeli krzyk i syreny służb medycznych.

    - Mówiłem wam gnojki, że zaminowane - powiedział do siebie Esser.

    Thalia zachowywała spokój, ale dowódca oddziału wyczuwał, że napięcie może ją przerosnąć w każdej chwili. Drzwi do sali się otworzyły, a trójka mandalorian wwiozła na transporterze zamrożonego Mand'alora. Esser odetchnął z ulgą. Podczas gdy żołnierze rozpoczęli proces odmrażania swojego wodza, na hologramie wyświetliła się sylwetka mistrza Spektruma.

    - Długo ci to zajęło Spektrum - prychnął Esser. - Korki w nadprzestzeni?
    - Tak bardzo pragniesz śmierci? - mistrz nie był w nastroju do żartów. - Zjednoczony Sojusz od kilkunastu godzin jest w pakcie militarnym z KPP i Zakonem. Podnosząc rękę na prezydent Celeste podpisałeś na siebie wyrok śmierci.
    - Czyli to tak wygląda słynna dyplomacja w wykonaniu Jedi? - zakpił dowódca
    - Od negocjowania są Aqumulus i Stah-Schek. Trzy razy kazałeś im sp#^@!lać. Mamy taką niepisaną zasadę, że po trzecim wchodzę ja. A ja już nie marnuję czasu na czce dyskusje.
    - Czyżby? Prawdziwy Mandalorianin śmierci się nie boi. Dzisiejszy dzień zapisze się złotymi zgłoskami w naszej historii.
    - Dzisiejszy dzień zakończy całą waszą historię - głos Spektruma zszedł kilka tonów niżej. - Po rozprawieniu się ze szczurami w pałacu udam się na Mandalorę i zabiję wszystkich. Nie tylko mężczyzn, ale i kobiety i dzieci.

    Esser milczał i tylko klęcząca obok Thalia usłyszała przełykanie śliny Mandalorianina.

    - Zapomnienie jest gorsze niż śmierć - ciągnął Spektrum. - Znam wasz zawszony cech doskonale. Pamiętam po której stronie staliście na Ozillonie. Wasza obecność w Republice po tamtych wydarzeniach to potwarz dla wszystkich ofiar tej wojny.
    - Nie zrobisz tego.
    - Dziś przychodzi dzień gniewu. Ustaw chronometr na dwadzieścia minut. Tyle życia ci zostało.
    - Dziękuję Spektrumie za zaprezentowanie dyplomacji w wykonaniu Jedi. Pozwól, że zaprezentuję Ci teraz dyplomecję mandaloriańską.

    Esser przyłożył blaster do skroni Thalii i wypalił, zanim ta zdążyła wydać z siebie jakikolwiek dźwięk. Jej ciało głucho uderzyło o podłogę, a oczy Spektruma momentalnie się powiększyły.

    - Przyjdź po mnie staruchu! - krzyknął dowódca i wypalił z blastera w stronę komunikatora, rozwalając go na kawałki.

    Spektrum, Aqumulus i Stah-Schek odpalili miecze świetlne. Parli przez kolejne korytarze pałacu nie zatrzymując się nawet na chwile. Spektrum ciął wszystkich przeciwników w biegu, odbijał każdą wiązkę plazmy z powrotem do strzelającego i odpychał Mocą każdy rzucony w jego kierunku granat. Gdy wpadli do głównej sali, Mandalorianie nie zdążyli nawet zareagować. Jednym rzutem miecza Spektrum przeciął w pół sześciu żołnierzy. Esser próbował uciekać, ale został przyciągnięty z ogromną siłą do Spektruma. Aqumulus podbiegł do leżącego i wciąż niewidomego Mand'Alora, Stah-Schek z nadzieją w sercu sprawdził stan nieżyjącej prezydent Celeste. Spektrum kolejnym gestem zdarł pancerz dowódcy włącznie z hełmem. Zobaczył dygotającą twarz mężczyzny w średnim wieku, trzymającego się jedną ręką za duszoną szyję. Mistrz Jedi przyłożył fioletowe ostrze miecza do szyi Mandalorianina.

    - Ilu was jeszcze pozostało w pałacu?
    - T... tak... - powiedział cicho mężczyzna
    - Co tam próbujesz powiedzieć?
    - Tak... każe... - mówił, walcząc o każdy haust powietrza
    - Głośniej!
    - TAK. KAŻE. OBYCZAJ!!!

    Wyciągnął przed siebie rękę z detonatorem żyroskopowym i obrócił go w poziomie. Spektrum zdążył jedynie wyciągnąć rękę przed siebie, z ogromną siłą wyrzucając przez okna Aqumulusa i Stah-Schka. Zaskoczeni Jedi lecąc do tyłu zobaczyli jakby w zwolnionym tempie eksplozję, która powoli formowała się wokół Spektruma i Essera, a następnie objęła całe pomieszczenie i w końcu cały budynek. Mistrzowie z gracją wylądowali na ziemi i obserwowali z przerażeniem zawalający się budynek pałacu. Choć wszystko wydarzyło się w ułamku sekundy obaj błyskawicznie wskoczyli w gruzy i używając owoców wieloletniego treningu usuwali resztki budynku w poszukiwaniu Spektruma. W pewnej chwili Aqumulus zamarł. Doskakujący do niego mistrz Stah-Schek zobaczył u nego stóp szaty i miecz mistrza. Ciała nigdzie nie było, ale obaj doskonale wiedzieli, co to oznaczało.

    - Musimy stąd uciekać - powiedział poważnie Aqumulus. - Nie możemy obserwować rozwoju sytuacji na odsłoniętej pozycji.

    Stah-Schek zgodził się, choć niechętnie. Mistrzowie zabrali ze sobą szatę i miecz Spektruma, po czym pośpiesznie udali się do promu. Po bezpiecznym wejściu na orbitę zniknęli w nadprzestrzeni. Darion z uśmiechem schował swój datapad, po czym wezwał swojego adiutanta i przekazał pierwsze rozkazy.

    ---------------------------------------------------------------------------

    Mistrz Spektrum - śmierć

    Mand'Alor - śmierć ( @CZARNYCZAREK)

    Muunilist +1 PM

    W Zjednoczonym Sojuszu wybucha wojna domowa.
    pokaż całość

    źródło: vignette.wikia.nocookie.net

  •  

    Jakkai Zoigberg

    Siedział w swoim gabinecie na Aquaparkii, przeglądając ostatnie raporty z działań sojuszu.

    - Doskonale, doskonale.

    Mówił do siebie widząc informacje o tym, że Dagua przeszła na stronę Sithów, a dodatkowo przyłączył się Muunlist. To było to, na co czekał od lat. Republika, ten sztuczny twór przesiąknięty hipokryzją i legislacyjną obstrukcją, przestała istnieć. Teraz będą mogli sprawić, że Rubieże staną się ponownie potężne. To był moment, dla którego piął się po szczeblach władzy i do którego dążył. Z zadumy wyrwał go dźwięk przychodzącej wiadomości na Holobooku.

    - Esca Aqre? A czego ty do cholery chcesz? - powiedział do siebie, po czym otworzył okno wiadomości. Zobaczył tam krótki, lecz treściwy komunikat:

    Żałosny jesteś, w chuj dwulicowy. Nara.

    No cóż, tak bywa jak wybiera się źle sojusze. Nie ma przebacz. - pomyślał. Chciał wrócić do raportów, gdy ponownie usłyszał dźwięk przychodzącej wiadomości. Spojrzał na ekran. No nie, ponownie Esca, czego ta kobieta chce?! Gotowy ujrzeć tyradę, krytykującą dogłębnie jego decyzję, otworzył ponownie komunikator, by zobaczyć nową wieść:

    Hej, chcesz coś z Holoavonu?

    - No i weź tu krewetko bądź zrównoważony. - powiedział do ciebie, po czy, zakrył twarz dłońmi w wyrazie załamania.

    ________________________

    @Zerri pozwoliłem sobie wypożyczyć postać. xD

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Mistrz Stah Schek głośno sapał w nowej masce.
    - Jesteście pewni że muszę ją nosić?
    - No pewnie Mistrzu przecież jest epidemia! - potwierdził Mistrz Ornn
    - A nie mógłbym założyć zwykłej chirurgicznej? Jak Wy? Albo jak Mistrz Spectrum?
    - Eee... bo Mistrz wie...
    - ?
    - No Mistrz jest obdarzony...
    - ??
    - No to pewnie ta moc się musi gromadzić...
    - ???!
    - Masz kurwa dynie wielką jak stodoła! - nie wytrzymał Mistrz Spectrum - spasłeś się tak, że chirurgiczne XS jest za małe!
    - Oj - speszył się nieco mistrz Stah Schek spoglądając na swój zaokrąglony brzuch - ale jak to XS? Przecież to najmniejszy rozmiar, nie mamy większych?
    - Agencja Rezerw Republiki kupowała ostatnio głównie holomiał, zamiast maseczek, żeby wspomóc...
    - Mi to nawet droida nie dali kupić - dodał Mistrz mi Au

    .....

    - Obywatele Coruscant nie lękajcie się, najlepsi mikrobiolodzy już pracują nad lekarstwem
    - Mykolodzy - przerwał przygotowującemu przemowę mistrzowi naukowiec z zespołu badawczego - Mykolodzy. To grzyb.
    - Potem mam napisane że nazwali go Corunowirusem, no wiece od Coruscant.
    - Co najwyżej Corunogrzybem. To grzyb. Poza tym nikt go tak nie nazywa.
    - Ale już wpisałem do przemówienia - postukał palcem w ekran mistrz Stah Schek - jak teraz usunę to znowu mi wszystkie strony po przeskakują i będę musiał przestawiać. Wie Pan ile się na klikałem w enter żeby to tak poustawiać?
    Poza tym w następnej linijce mam "Pod mikroskopem wygląda jak skrzyżowanie małpy z kaktusem". Przecież to się przestanie rymować! Niech już zostanie - zrobił słodkie oczy Mistrz Stah Schek
    - No dobrze, dobrze. A mógłby Mistrz chociaż zdjąć maskę? Grzyb został wykryty na Coruscant, a Mistrz przecież obecnie przebywa na Yarvinie
    - O nie, nie. Mistrzowie Ornn i Uaim nalegali, żebym teraz wszędzie w niej chodził - a komu mam ufać jak nie im!

    Naukowiec złapał się za głowę. - Dobrze zacznijmy od początku. Najpierw podsumowanie tego co wiemy o grzybie.

    #lacunafabularniestarwars
    pokaż całość

    źródło: vader.jpg

    •  

      @Stah-Schek:

      Ornn i Uaim przyglądali się przymierzaniu nowego "stroju" przez mistrza Stah Scheka.
      - Jak on wygląda! Nie wytrzymam zaraz! - roześmiał się Uaim.
      - Nie wierzę, że to się udało! - odparł Ornn - Od 20 lat odkąd jestem w zakonie dzień w dzień mam na sobie tą samą maskę, bo muszę, bez niej w tlenowym środowisku umrę, a on myśli, że to chirurgiczna! Hahaha!
      - W sumie czego oczekiwać od kogoś, kto nie wie jak się obsługuje datapad. Patrz, on nic nie widzi!
      - Ha! Powinniśmy mu kupić taki specjalny datapad dla senioró... to znaczy dla wielkich mistrzów, taki z dużymi guzikami.
      - No właśnie. Niby taki nieporadny, ale Jedi wielki. Ty umiałbyś zatrzymać myśliwiec w powietrzu na Epheronie?
      - Ta, zabawkowy...
      pokaż całość

  •  

    Epheroński Pancernik

    - ...i właśnie dzięki temu miejsca takie jak Epheron mogą poczuć bezpieczeństwo którego wcześniej nie było dane im odczuć! - Mateo z dumą ogłaszał sukcesy Unii stojąc przed tłumem wszelakich decydentów, dowódców czy też nielicznych dziennikarzy. Konferencyjna poświęcona oddaniu pancernika zbliżała się do końca.
    - Dzięki Funduszowi Spójności Polityki Militarnej z Programu Regionalnego w perspektywie finansowej na lata 1118-1113 BBY... - Walas'hk spojrzał na wyświetlany tekst na datapadzie, a następnie na swojego pomocnika odpowiedzialnego za pisanie przemówień.
    - ...co wyście mi tutaj napisali... - warknął cicho do samego siebie - dofinansowanej ze składek członkowskich Unii możemy się cieszyć tym cudownym pancernikiem!

    Mateo wskazał ręką na honorową tabliczkę z informacją o realizowanym programie sfinansowanym przez DUP.

    - Miałem przyjemność wizytować okręt, jest naprawdę... Niezły! - wiwat zgromadzonych prawie zagłuszył myśl o tym, że okręt rzeczywiście mógłby wyglądać dobrze gdyby tylko ktoś porządniej zasłonił przewody na wewnętrznym głównym korytarzu. Najważniejsze, jak to powiedział główny inżynier, że działa.
    ____________________________
    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: Aqjl9NY.png

  •  

    Thanks Dagua - A8A #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Mapa Galaktyki (zaktualizowana przez Wolffe)
    Interaktywna Mapa Galaktyki
    Karta Postaci

    Szybkie zasady:
    - wpisy OOC są zabronione i będą usuwane -> OOC na Discordzie Graczy lub moim
    - głos zabierają tylko gracze, znajdujący się w tej turze na Yavinie 4
    - Do akcji grupowej potrzeba siedmiu zdrowych Jedi przebywających w Akademii (z wyjątkiem członków Rady)

    ---------------------------------------------------------------------------

    Jedynie ekran terminala rozświetlał pogrążoną w mroku twarz Scalanisa Dayry. Wchodzący do dormitorium zaspany John przystanął przy bracie z zakonu.

    - Idź już spać, jutro mistrz Coll nas dociśnie w dżungli z nowym treningiem.
    - John nie teraz, są nowe przypadki grzyba.
    - Tylko na Coruscancie?
    - Na razie tylko tam wykryli. O zobacz, Dagua niedługo rozpocznie produkcję szczepionki.
    - Przecież ten grzyb nie jest groźny dla zdrowia!
    - A co jeśli zmutuje?

    Noxalia pojawiła się znikąd i również spojrzała na ekran terminala. Spojrzała na padawanów, wypuściła szybciej nosem powietrze i znikneła w mroku, udając się do swojego pokoju. Mężczyźni wzruszyli ramionami i wspólnie zasiedli do śledzenia nowych informacji.

    Dystrybucja leków już za kilka tygodni
    Szczepionka na ukończeniu
    Coruscant sprzeciwia się zamknięciu gwiezdnych portów
    Czy droidy HK-46 to tak naprawdę pancerze humanoidalnych jaszczurek?
    Wybory uzupełniające niezagrożone
    J$^@ć Falubaz Coruscant


    - IDŹCIE DO CHOLERY SPAĆ!

    ---------------------------------------------------------------------------

    Formularz deklaracji Akcji Grupowej

    Do środy 01.04 do godziny 21:00 wszyscy przebywający na Yavinie 4 mogą wybrać DWIE aktywności (za 7. i za 8. turę) w Akademii. W przypadku jednego plusa aktywność będzie rozgrywana podwójnie.
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Taniec Smoków

    Saksofony wzniosły się w górę, klarnety skierowały się naprzeciw, a piosenkarze przystąpili na scenę. W wypełnionej po same brzegi przez dziesiątki osób sali zabrzmiała muzyka i setki innych dźwięków. Pałac Upojnego Smoka wrócił do hulanki i ciągnącej się przez całe godziny uczty.
    Siedzący na wywyższonym tronie mężczyzna zmarszczył brwi i pokazał kły, rozkoszując się widokiem przed nim. Na wielkiej scenie rozsunęła się szkarłatna kurtyna, a przez niewidoczne drzwiczki nadeszły tancerki. Grupa kobiet kilku ras uniosła w górę piękne pióropusze, a zakrywające ich ciało szaty muskały o chłodną podłogę sceny, wprawiając resztę ubioru w elegancki ruch. Wszystko było na swoim miejscu, tak jak tego oczekiwał.
    Falskaar pogładził krótką brodę, widząc jak przez scenę roztacza się inscenizacja jego ulubionego utworu - Tańca Ognistych Smoków.
    Młode tancerki połączone w jedną długą grupę rozdzieliły się na dwie części, przemykając między sobą i wysyłając co bardziej radosne uśmiechy i słodkie niczym cukier chichoty. Dowodząca grupą taneczną kobieta nadeszła jako ostatnia, wznosząc przed siebie i w górę szkarłatne pióra i bukiet egzotycznych kwiatów, które nagle wyleciały na podłogę, budując gładką ścieżkę dla reszty tancerek.
    - Ya tuta rah kata, sa ree stella cheeka. Foo azalus naweea! - Śpiewała zabarwiona na czerwień Twi'lekanka.Ogony na jej głowie zawirowały wokół niej niczym wzburzone fale.
    Uniósł spojrzenie w bok i skinął głową w stronę pobliskiego strażnika. Lśniący błękit zbroi wysokiego Mandalorianina odbił się w jego oczach niczym wypolerowany szafir. Wystarczyło spojrzenie, aby wojownik uświadomił sobie o jego intencjach i ciężkim krokiem podszedł pod oglądającego przedstawienie Falskaara.
    - Mando. - Rzekł chłodnym głosem. - Nie podoba ci się przedstawienie?
    Rozbrojony ochroniarz odpowiedział wpierw ciszą i dopiero po chwili warknął cicho, nie odstawiając palców od kabury. Była pusta, podobnie jak cała reszta uzbrojenia, które zostało w odpowiedni sposób zabezpieczone. Nie był głupcem, by pozwolić na pełne wyposażenie mitycznego wojownika, który od całkiem niedawna został jego własnym ochroniarzem.
    - Puste pieśni, puste słowa. - Odparł zza hełmu.
    - Ach, nie doceniasz sztuki, mój drogi Mando. - Powiedział Falskaar.
    - Sztuka sztuce nierówna. - Warknął lodowato.
    - Doprawdy, wojowniku cienia?
    Miał powiedzieć coś jeszcze, lecz jego cała uwaga wypłynęła w stronę ubranych skąpo ślicznotek. Kobiety ozdobione w długie pióra i nałożone na szaty błyszczące łuski zakręciły koło, łącząc się w jedność, po czym wystrzeliły w różne strony. Ich zabarwione w setki, tysiące kolorów pióra ułożyły się wkrótce w symbol smoka.
    - Me leeah hodrudda. U chess ko! Pateesa da cheekta kayfoundo naweea. - Melodyjne słowa łączyły się w całość z resztą muzyki.
    Dziesiątki innych gości w sali wznosiło okrzyki za każdym razem, gdy jedna z młodych aktorek wysyłała całusy w ich stronę. Robiła to każda, lub tak też z początku myślał.
    Ubrana w czerwień i złoto dziewczyna dowodziła jednym z czterech drużyn tancerek i ani razu nie wysłała żadnego odwzajemnienia w stronę gości. Falskaar ugryzł się w wargę, kierując spojrzenie w aktorkę, która właśnie...
    Wbiła w nim swe dzikie, cyjankowe oczy. Nie nacieszył się nimi długo, bowiem ledwie sekundę później aktorka odwróciła się, tańcząc w rytmie co raz skoczniejszej muzyki.
    Stojący obok niego Mandalorianin ścisnął pięści, lub też tak mu się wydawało. Oszpecony wielkim pazurem hełm wpatrywał się przed siebie, po czym opadł w dół.
    Falskaar uśmiechnął się i upił łyk szkarłatnego wina.
    - No proszę. - Odrzekł. - Nawet mandaloriańscy wojownicy mają potrzebę sztuki, czyż nie? Wasze kobiety także tak potrafią?
    Wojownik odpowiedział ciszą po raz kolejny i schował ręce za siebie. Obstawiający go po bokach strażnicy zerknęli na niego gniewnie, oczekując mylnego ruchu. Oczywiście Falskaar Iziz wiedział, że było to niemożliwe. Mandalorianie był ludem czynów i honoru, ale niewiarygodnie naiwnym i prostym...
    A prostota prowadziła do zguby.
    - Mo gootu solo, mo gootu buttmalia. No cheekta smak tellia?
    Taniec zaczął przybierać na sile. Aktorki biegły raz w tę stronę i drugą, wymieniając się piórami i chichocząc radośnie. Nad ich głowami zawisła wtem mozaika rozciągniętych gwiazd. Rozległy się kolejne, jeszcze bardziej oddające natchnienie nuty muzyki.
    Białe kosmyki dziewczyny przeleciały nad inną tancerką, wyróżniając się przy tym najbardziej. Nie odwracała od niego wzroku, czekając na odpowiedź, która wkrótce nadeszła. Skinięcie palców wprawiło scenę w ruch, rozsuwając się aż po krawędzie platformy i złotego tronu. Klęczące przy nim służki ze złością na twarzy odsunęły się w bok, dając przejść najpierw jednej, a potem reszcie grupki tańczących swoją walkę smoków. Drużyna złoto-czerwonych łusek wciąż trzymała się na swoim miejscu, wznosząc ramiona na boki i w górę.
    Falskaar puścił jej oczko. Lazur w ślepiach dziewczyny zabłysł niczym ogień, który wkrótce rozpanoszył się po całej atmosferze sali. Siedzący na trybunach goście śmiali się i kibicowali młodej aktorce, która niebawem wydęła usta i z lisią gracją podeszła bliżej.
    - Tee-tocky che me jewz ku. An myo waba un che u? Sa da tah ba du bsha ya! - Śpiewała już każda z tancerek.
    Każda z wyjątkiem zbliżającej się dziewczyny. Czerwone pióra zakryły gołe ramiona, a jej wzrok pomknął w górę i westchnęła cicho, kręcąc rękoma w górę i w górę. Łuski zabłysły jak ogień, pióra rozproszyły się na boki, a aktorki wróciły na środek sali i podzielone na dwie grupki nie ruszyły się z miejsca. Białowłosa dziewczyna zsunęła dłoń po spoconej twarzy, nie odrywając przy tym spojrzenia z jego oczu. Wydawały się takie... ciepłe.
    - Yocola grancha do. Pateesa, u chess ko? Da cheekta kayfoundo naweea...
    Falskaar kliknął przycisk, a otaczające go pole siłowe opadło w dół. Tancerka uśmiechnęła się rozkosznie i równocześnie z resztą aktorek spojrzała w gwiazdy nad nią i uniosła pióra w górę.
    I nagle wszystkie zalśniły niczym ogień! Pióra zniknęły, a ich miejsce zajęły kolorowe płomyki, które po chwili poleciały w górę, łącząc się w dwa mityczne stworzenia. Ogniste smoki kręciły się i kręciły, ignorując hałas i szczyt muzyki z dołu, aż...
    Połączyły się w jedność. Wielki smok rozciągnął płonące żywym ogniem skrzydła, a dziewczyna bezszelestnie podeszła pod czekającego na to Falskaara. Zapach perfum i dzikich kwiatów był boski. Muzyka wtem przycichła, a usta kobiety otworzyły się słodko.
    - Kayfoundo naweea...
    Wystarczyło małe zerknięcie z turkusowych oczu, aby wiedział co tak naprawdę pragnął w życiu. Wyciągnął powoli dłoń, dotykając podbródka tancerki. Zamknął oczy i wydął usta. Smak róży rozleciał się wokół. Kobieta otworzyła usta.
    Pod jego gardłem coś zasyczało, a skórę ogarnęły drgawki. Piekielny żar jarzył jego skórę. Falskaar otworzył powieki i zamarł.
    Smuga fioletowego światła wysunęła się z trzymanej w rękach dziewczyny rękojeści. Na podłogę upadły dwa łby i syk kolejnej klingi zawisł w powietrzu, niemal dotykając jego pleców. Muzyka przestała grać.
    - Falskaar Iziz, w imieniu Zakonu Jedi jesteś aresztowany. - Odpowiedziała roześmianym głosem.
    Na scenę zapadła kurtyna. Przedstawienie dobiegło końca.

    #lacunafabularniestarwars
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Przebudzenie
    - Ależ mnie łeb napie...- Cormond podniósł się z łóżka. Do pokoju wjechał od razu robot protokolarny
    - Panie senatorze! Nareszcie. Witamy! Ostatnie tygodnie miotał się pan w letargu. Jak teraz się Pan czuje?
    - Miałem dziwne sny. Że republiki już nie ma, że sithowie mają swoje imperium... Ah.- złapał się z głowę i opadł na materac
    - Ma Pan rację. To nie były sny. Był Pan chory, jakaś dziwna choroba zamotała Pana umysł. Miał Pan momenty przebudzenia, ale bardzo krótkie.
    - Gdzie jesteśmy?
    - W szpitalnym skrzydle instytutu badawczego Cormond Trade. Leży pan tutaj od powrotu z Senatu tuż przed rozpadem Republiki
    - Muszę się pozbierać, bo mam obowiązki. Mam planetę. JP2137, sporządź raport z ostatnich wydarzeń i przynieś mi coś do ubrania.
    #lacunafabularniestarwars
    pokaż całość

  •  

    Miarowe kroki droida ciężko opadały na powierzchni stalowej podłogi wydając przy tym głuche bębnienie, co jakiś czas padały strzały z blastera a gdzieś w tle padało kolejne ciało w białym fartuchy. GP.CT-QQ skrupulatnie przetrząsał kolejne pomieszczenia tajnego laboratorium na planecie Dagua. Wszedł do przestronnej pracowni laboratoryjnej i gdyby mógł się uśmiechać trzy skulone w kącie postacie zobaczyły by paskudny uśmiech. Zamiast tego widziały jedynie zastygłą facjatę droida i dwa szatańskie ogniki w czerwonych czujnikach odpowiadających oczom. Padły dwa kolejne strzały i na ziemię upadł starszy siwy mężczyzna o miłej twarzy a siedząca obok młoda twi'lekanka ciężko oparła się o ścianę pokoju z otwartymi oczyma. Ostatnia osoba - kobieta o smukłej twarzy i siwych wręcz białych włosach krzyknęła piskliwie zasłaniając rękoma uszu i mocno zaciskając oczy jakby próbując odciąć się od całej sytuacji mają nadzieję że to tylko paskudny koszmar. Blaszak podszedł do niej i dudniącym stalowym głosem jakby wydobywającym się z dna wielkiej metalowej beczki przemówił.
    - Eagldai, jeżeli chcesz się uwolnić wskażesz mi chłodnie i odpowiednio zabezpieczysz to co ci powiem.
    QQ wcale nie musiał jej nigdzie ciągać włamanie do systemu laboratorium i szybkie skanowanie baz danych dokładnie pokazało mu to co chciał wiedzieć. Chciał jednak zobaczyć te dwa skaczące ogniki nadziei w wielkich zielonych oczach profesor Monlau Eagldai.

    Chwilę później szedł za nią z wyciągniętym do przodu blasterem a ona bezbłędnie prowadziła go prosto do chłodni przechowujących obiekty badań naukowych, nie wchodził do żadnych pomieszczeń żeby rozkoszować się wykańczaniem przerażonych laborantów. Chciał tworzyć pozory że jedyne czego chce to zawartość piekielnych chłodni. Po za tym wszystkie wyjścia były pozamykane, resztę personelu wykończy kiedy zamknie sprawę pani profesor która była pełna nadziei.

    Po zabezpieczeniu grzyba Monlau trzęsącymi rękoma podała zimną tube droidowi, ten spojrzał na puszkę potem na Eagldai i delikatnie odstawił przedmiot na stół. Błyskawicznym stalowym chwytem złapał za szczupłą szyję kobiety i podniósł ją piętnaście centymetrów nad ziemią.
    - Obiecałeś mnie wypuścić - wystękała czerwieniejąca i ktuszaca się postać.
    - Prawda, powiedziałem, że cię uwolnię, ale uwolnię cię od tej bezsensownej plugawej egzystencji worze mięcha. -
    I jednym szybkim ruchem zmiażdżył jej krtań i pogruchotał kręgi w szyi. Tamta zaszamotała się jeszcze i charczącą rzucił ją na ziemię.
    - Za Omni. - Spojrzał na dogorywającą kobietę która w męczarniach powoli umierała.
    Wyszedł dokończyć dzieło.

    #lacunafabularniestarwars
    pokaż całość

    źródło: IMG_20200331_131803.jpg

  •  

    Droga

    - No to nie do końca wygląda tak jak chciałem – stwierdził Volesus opierając się o stół narad.
    - A czego chciałeś – beknął Urgot pijąc naraz jabłczana i gwiazdozolola.
    - Czegoś lepszego.
    - Ogólnie zmieniłeś się po zamachu. Jesteś większa pizda niż wcześniej – dodał najemnik – Poza tym nie byłeś czasem gościem od ideałów? A teraz coś tam psioczysz o oportunizmie, szansach i zyskach.
    - Urgot, Urgocik, Urgotku mój kochany, ludzie się zmieniają, wiesz raz jest tak, a innym razem inaczej – powiedział zbywająco Volesus.
    - Wywalone – wzruszył ramionami Urgot – Prosiłeś mnie o ochronę Bellorum i słowa dotrzymam.
    - Jeszcze to obrócę. Będzie na moim – cesarz ze swojego biura spojrzał na stolicę planety – Neutralność nie wchodzi tu w grę, co sytuacja z Draalem jasno pokazała. Z kolei na życie najemnika już nie mam co liczyć. A uciec, nie mogę, bo stracę wtedy kontrolę.
    - Kontrolę?
    - Kontrole. Więc zostaje mi drogi Urgocie jedno – „Slant” uderzył pięscią w stół – Polityka.

    -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Rozmowa

    - Myślałem, że życie w rzeczywistości jest dziwne, ale to? – Gwardius rozejrzał się dookoła po pustce – To jest dopiero dziwne.
    - I jak? Masz odpowiedzi na swoje i moje pytania? – zapytał się Slantoro który programował konia.
    - Co? A tak, chyba. Ale zanim do tego przejdziemy, powiedz mi czemu programujesz konia i czemu ten koń może być zaprogramowany?
    - Jesteśmy kurwa w głowie Volesus, jak chcesz możesz sobie tu nawet hawajską z podwójnym ananasem jeść – nagle z brzucha konia zaczęły dochodzić odgłosy holopada, dawny cesarz śrubokrętem odręcił brzuch konia i odebrał słowami – Halo, halo?
    - Nie mogę teraz rozmawiać – odezwał się głos brzmiący jak głos Volesusa.
    - Ale to ty dzwonisz.
    - Daj mi Volesusa – odparł głos.
    - To chyba do ciebie – powiedział Slantoro wręczając holopada senatorowi.
    - Halo z tej strony Volesus – powiedział Volesus.
    - Nie, to z tej strony Volesus – powiedział głos brzmiący jak Volesus.
    - Nie, chyba, że rozmawiam z tym co steruje tym ciałem.
    - Nie, nie rozmawiasz i przestań się pode mnie podszywać.
    - Ty się podszywasz, nawet pytałeś czy się możesz rozmawiać z Volesusem, to odebrałem!
    - Pytałem, bo wiedziałem, że się podszyjesz pode mnie – głos z telefonu nie odpuszczał.
    - To po co dzwonisz?
    - Po co ty odbierasz?
    - Bo pytałeś o Volesusa. Oto jestem – odparł Volesus.
    - Nie, bo to ja jestem Volesus.
    - Dobra widzę, że ta rozmowa nie ma sensu.
    - Sam nie masz sensu, zadzwoń na numer z cv.
    - Zadzwonię. Masz jeszcze jakąś sprawę?
    - Mam do Volesusa, więc mu to przekaż, żeby zadzwonił na numer z cv.
    - Dobra. Volesus? – zapytał się Volesus.
    - Tak? – odparł głos z telefonu.
    - Zadzwoń na numer z cv.
    - Jakie cv?
    Volesus stwierdzając, że nie dojdzie do porozumienia, rozłączył się.
    - Ciekawa rozmowa – pokiwał głową Slantoro, który tym razem przygotowywał sałatkę z laserów – I co teraz zrobisz?
    - Jak to co? Zadzwonię na numer z cv.

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    Dziedzictwo

    Gdy Zaarbald skończył rozmowę z Sithem, jego duch już niemalże się rozpłynął. Ostatnimi ruchami przeniósł się w swoje ulubione miejsce w Świątyni, tam opadł i zdematerializował się kompletnie. Tak by się skończyła historia Zaarbalda - Mistrza Jedi, oddychającego Mocą. Lecz to nie koniec jego dziedzictwa.

    W miejscu gdzie ostatni raz był duch Zaarbalda pozostało małe coś. Niewielkich rozmiarów kryształ, bardzo trudno dostrzegalny, tym bardziej, że znajdował się w delikatnym półmroku otaczających go archiwów Świątyni. Leżał tam i czekał. W tym momencie działy się straszne rzeczy w pobliskim Senacie, siłą rozdarto Republikę, zamordowano Kanclerz, ginęli Strażnicy Galaktyki oraz Siewcy Chaosu. Moc wirowała jak opętana dookoła, deszcz, wiatr i wyładowania atmosferyczne towarzyszyły tym wydarzeniom. Do kakofonii odgłosów walki, śmierci, bólu i zniszczeń dołączyło się bombardowanie z Pancerników. Gigant upadał. Zamykał się rozdział wieloletniego Giganta. Rozpoczynało się nowe. Zbudowane na zgliszczach. Nowe pakty, nowe sojusze, wymuszone układy i kompromisy. Od nowa każdy się uczył porządku.

    Kilkanaście tygodni później

    Gdy Świątynia na Coruscant wróciła do prawowitych właścicieli i była porządkowana, w archiwum dały się słyszeć ciche kroki. Pełne zadumy i troski. W niedalekiej odległości od Kryształu Natury zatrzymały się one i bardziej wiedzione przeczuciem i zaufaniem Mocy, niż dzięki oczom, zbliżyły się do niego. Postać w płaszczu pochyliła się i podniosła Kryształ z posadzki.

    - Zaarbald - dał się słyszeć cichy szept.

    Nie było więcej słów. Nie były potrzebne. Z racji swojego pochodzenia Kryształ Natury miał wyczuwalną aurę Mocy. Bardziej wiedziony ciekawością niż pewnością, Mistrz Stah Schek ( @Stah-Schek ) poprosił jednego z bardziej skomputeryzowanych i ogarniętych technicznie padawanów o umieszczenie znalezionego Kryształu w oprawce na Kryształy Kyber. Tak połączone Mistrz Stah Schek umieścił z ciekawości w rękojeści swojego miecza. Zatrzymał się, skupił i uruchomił [...]

    @lacuna
    #lacunafabularniestarwars
    pokaż całość

    źródło: res.cloudinary.com

    •  

      - ... Oktaryna - wyszeptał Mistrz Stah Schek obserwując nietypowy kolor miecza - Dziękuję przyjacielu. Teraz pozostaniesz nie tylko w moim sercu, ale także mieczu.

      Jeszcze jeden okruch, który udało uratować się ze zgliszcz. Jeden z nielicznych. Może niedługo będzie ich więcej? Zgliszcz, czy uratowanych okruchów? Tylko czas przyniesie odpowiedź.

  •  

    FORUM GALAKTYCZNE - S8F #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    Mapa Galaktyki (zaktualizowana przez Wolffe)
    Interaktywna Mapa Galaktyki
    Karta Postaci

    Szybkie zasady:
    - wpisy OOC (out-of-character) są zabronione i będą usuwane -> OOC na Discordzie Graczy lub moim
    - wszyscy mają prawo zabrać głos w zdalnych dyskusjach, prowadzonych pod tym wpisem
    - Niezadeklarowanie AS przez przedstawiciela sojuszu do podanego na dole terminu oznacza ich przepadek w tej turze

    ---------------------------------------------------------------------------

    Aqumulus uruchomił komunikator. Gestem ręki przywołał do siebie Spektruma i Stah-Schka. Na hologramie pojawiła się prezydent Zjednoczonego Sojuszu.

    - Mistrzowie, nie będę owijała w bawełnę - powiedziała rozpromieniona Thalia. - Pomyliłam się w ocenie Jedi, zdarza się wam być skutecznym, a prezenty takie jak ten ostatni wprawiają mnie w dobry nastrój. Zgodnie z obietnicą możemy ponownie zasiąść do stołu negocjacyjnego. Znoszę również od dzisiaj zakaz wstępu na planety Zjednoczonego Sojuszu, nałożony na Jedi. Wierzę, że nasze stosunki wymagają solidnego resetu.
    - Cieszymy się, że nawet tak drobne sprawy są w stanie zmienić patrzenie na nas o 180 stopni - powiedział Spektrum.
    - Co to niby miało oznaczać? - obruszyła się prezydent Celeste.
    - Spektrum się cieszy i my też, Tanken oddzwoni, miłego dnia! - powiedział pośpiesznie mistrz Coll i rozłączył rozmowę.
    - Damę trzeba traktować jak damę - powiedział Stah-Schek, unosząc brodę. - Najważniejsze, że wszystko poszło po naszej myśli. No... prawie wszystko...
    - Dagua... - westchnął Spektrum

    * * *

    Nawet najważniejsze głowy planet potrzebują odrobiny rozrywki. Malgath i Cormond siedzieli w kokpitach z założonymi okularami wirtualnej rzeczywistości. Mateo znudzony obserwował wyścigi ścigaczy obu były senatorów.

    - Nie wolicie pazaaka?
    - Pazaak jest dla plebsu - rzucił krótko senator Daynore

    Walas'hk westchnął ciężko. Przypomniał sobie rozgrywane partie z Xidusem, Erkiem i Hanem. Historia Galak Pizzy odbiła się szerokim echem w Galaktyce, a sam Mateo z rozrzewnieniem wracał do tamtych, mimo wszystko, prostszych czasów.

    - Wybrałbym się na Coruscant, ale nie w interesach - odezwał się Mateo. - Znam tam przyjemny bar, możemy go odwiedzić incognito. Co wy na to?
    - Zapomnij, nie chcę złapać grzyba - odparł Cormond
    - Jakiego znowu grzyba? Przecież nie idziemy do... no wiecie co mam na myśli.
    - Nie takiego grzyba! Poczytaj informacje.

    Zaintrygowany Mateo wyszperał notkę prasową w holonecie.

    - Tajemniczy grzyb-pasożyt na Coruscancie... bla bla bla... rozprzestrzenia się w skupiskach ludzi... bla bla bla... brak ofiar śmiertelnych, łagodne objawy... naukowcy z Dagui pracują nad szczepionką i lekiem... zaprzeczają, że grzyb nad którym pracowali od kilku lat wydostał się z laboratorium... a nie, jest aktualizacja.

    Grzyb-pasożyt został skradziony przez droida o numerze GP.CT-QQ a następnie przeniesiony na Coruscant i rozsiany w szpitalu stołecznym nr 37 na Coruscant. Siły Planetarne poszukują sprawcy, ale najprawdopodobniej zdołał już opuścić układ. Opozycja narzeka na osłabienie systemów obronnych planet byłej Republiki.

    - Wiedziałem że tak będzie! - krzyknął Walas'hk, ale jego towarzysze zignorowali jego zawołanie. Mateo westchnął ciężko, dopił drinka i wyszedł bez słowa z pomieszczenia.

    * * *

    Zeall Lankost obudził się w środku nocy przez nieustanne brzęczenie datapada. Sięgnął po niego z nocnej szafki i uruchomił komunikator. Zobaczył 180 powiadomień od... Daniela Pharaephta, wszystkie o jednej treści.

    WYPUŚĆ MNIE STĄD!!!11
    WYPUŚĆ MNIE STĄD!!!11
    WYPUŚĆ MNIE STĄD!!!11
    WYPUŚĆ MNIE STĄD!!!11
    [...]


    Zeall westchnął ciężko. "Znajdźcie i zabierzcie mu nielegalny komunikator", napisał do szefa służby więziennej, po czym odłożył datapad z powrotem na szafkę i przewrócił się na bok, próbując zasnąć.

    - Udusiłbym wszystkich, wysyłających powiadomienia w środku nocy...

    ---------------------------------------------------------------------------

    W tej turze następujące sojusze dysponują Akcjami Strategicznymi (w nawiasie ich ilość)

    Imperium Sithów (2+1)
    Koalicja Planet Południowych (1+1)
    Demokratyczna Unia Planet (1)
    Zjednoczony Sojusz (1)
    Konfederacja (0+1)
    Federacja Wolnych Mandalorian (0+1)

    Podział AS według posiadanego PG

    Każda AS z podziału przekłada się na 20 000k przychodu w danej turze dla sojuszu.

    Czas deklarację Akcji Strategicznych do 1.04 do godziny 15:00

    Formularz deklarowania Akcji Strategicznych
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    •  
      Athreus

      +9

      @lacuna:

      Nielegalny komunikator. Ukradziony jednemu z medyków, gdy nie patrzył, a był zajęty oglądaniem wiadomości z TVC Coruscant. Niestety, Daniel natrafił na wadliwy egzemplarz.

      Najemnik zaplanował wysłanie wiadomości do Zealla o drugiej popołudniu, a ten szajs z Ozillonu wysłał o drugiej w nocy. Sto osiemdziesiąt razy tą samą wiadomość, bo nie dość, że połączenie w loszku było beznadziejne, to jeszcze komunikator się zaciął na pazaaku i powtarzał ostatnie instrukcje.

      - O żesz kur*a.
      pokaż całość

      +: c...........0, SirSherwood +7 innych
    •  

      @lacuna

      Imperium Sithów wyraża zaniepokojenie sytuacją na Coruscant i domaga się zdecydowanych działań KPP w celu zwalczenia potencjalnego zagrożenia. Jednocześnie uznaje droida o numerze GP.CT-QQ za terrorystę, który powinien zostać jak najszybciej unicestwiony. W związku z zaistniałą sytuacją statki lecące z Coruscant mają zakaz wlotu w sektory Imperium do czasu opanowania sytuacji.

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Prezent - N7A #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto

    -----------------------------------------------------------------------

    - Pani Prezydent, na dole czeka Bith, twierdzący że reprezentuję Koalicję Planet Południowych. W dodatku ma ze sobą transporter ze skrzynią, nie pozwala jej sprawdzic mówiąc że to "niespodzianka dla Thalii". Czy mamy go od razu zastrzelić?
    - ... daj mi go na hologram.

    Najemnik ukłonił się i oparł nonszalancko o transporter.

    - Pani Prezydent - zaczął z uśmiechem. - Powiedzieli mi, że mam zawiązać kokardę na prezencie dla pani, ale nie wiązałem ją i zrywałem chyba cztery razy aż mi się taśma prezentowa skończyła.
    - Co tam jest Neige?
    - Ooo, pamięta pani moje imię! Yyy... no więc to jest prezent. Żadna bomba, ja sam broń oddałem do depozytu. Macie przecież skanery materiałów wybuchowych, sami sprawdźcie.
    = To karbonit - powiedział jeden ze strażników. - W dodatku całkiem świeży.
    - Wejdź na górę - kiwnęła głową Thalia i wyłączyła hologram.

    * * *

    - A to co za nieosłonięte przewody, wystające zza osłony?!

    Creed był mocno niezadowolony z pracy zespołu Brattona. Jego podwładny poczerwieniał, ale podbiegł szybko do kabli, wyciągnął holotaśmę izolacyjną i zaczął je pośpiesznie owijać.

    - Spokojnie szefie, to się zateguje.
    - To nie ma być zategowane! - Creed szarpnął Brattona za ramię. - Dowiedziałem się, że odbiór Pancernika ma poprowadzić osobiście Walas'hk!
    - Ale że jak... sam? Objechanie całego zajmie mu z dwa tygodnie! On jest normalny?

    Creed rozejrzał się dookoła wyszukując wścibskich uszu, następnie nachylił się do podwładnego.

    - Podobno nie jest. Słyszałem, że podobno w sali narad gada sam do siebie.
    - Skąd taka informacja?
    - Do sali wchodzi i wychodzi zawsze sam, ale dyskutuje żywiołowo kilka godzin.
    - Może reszta senatorów używa hologramów?

    Szef spojrzał z zakłopotaniem na Brattona. Teoria podwładnego miała mnóstwo sensu.

    - Ale nikt nie słyszał treści tych rozmów.
    - Wiesz jak to mówią szefie. "Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal". Niech tak pozostanie.

    * * *

    Spokojnym i dystyngowanym krokiem z pokładu promu zeszli Darth Relith i Ordo-Karr. Witał ich ustawiony w szeregu batalion żołnierzy imperialnych. Oczekujący ich admirał uklęknął, a gdy Relith podszedł do niego i gestem nakazał podążanie za nim, ten pośpiesznie zaczął zdawać raport.

    - Wszystkie prace zostały ukończone. Najlepsi specjaliści z kilku planet aktywowali nowe oprogramowanie i zoptymalizowali systemy celownicze. W planach mieliśmy jeszcze poprawę dystrybucji mocy do silników, ale...
    - Ale? - zapytał groźnie Ordo-Karr, idący krok za admirałem i swoim mistrzem.
    - Brakuje nam zasobów. Mamy ogromną flotę, które utrzymanie zużywa bardzo dużo naszych zasobów. Nasi specjaliści pracowali w pocie czoła, a szeregowi pracownicy wyrabiali setki nadgodzin, by zrealizować jak najwięcej ulepszeń w jak najkrótszym czasie...
    - Dobrze - powiedział Relith.

    Cała trójka przeszła do pomieszczenia z wielkim przeźroczystym ekranem na środku. Na rozkaz admirała jeden z oficerów uruchomił symulację.

    - Od teraz flota imperialna będzie w stanie szybciej wejść w tryb bojowy po wyjściu z nadprzestrzeni. Nieznacznie poprawiona została również zwrotność w razie konieczności... yyy... odwrotu.

    Zapadła cisza. Admirał z pewną dozą strachu obserwował reakcję Imperatora. Ordo-Karr również spojrzał na swojego Mistrza.

    - Dobrze.

    * * *

    Trzech Jedi wraz z wicekanclerzem biegło korytarzami rządowego budynku na Dagui. Aqumulus mimowolnie obrócił się za siebie, ale szybko potrząsnął głową i spojrzał przed siebie na biegnących Stah-Schka, Noxalię i Tankena. Ten ostatni ciężko dyszał, słabnąc z każdą chwilą wykańczającego sprintu. Nagle potknął się i tylko błyskawiczna reakcja Aqumulusa, który przywrócił go do pionu uratowała wicekanclerza przez upadkiem i poważnymi obrażeniami. Cała czwórka dobiegła w końcu do wielkich, zamkniętych wrót.

    - Jak mogłeś o tym zapomnieć? - mistrz Coll wyraźnie nie był zadowolony
    - Zapomnieć? Ja o tym nie wiedziałem! - dyszał cięzko Tanken

    Noxalia szybko złapała powietrze i jak zwykle odpłynęła w sen na jawie. Tanken z niepokojem obserwował młodą Padawankę. Stah-Schek widząc wzrok wicekanclerza poklepał go po ramieniu, przypominając o celu wizyty.

    - A tak, oczywiście. Wybaczcie mistrzowie że zapomniałem o zmianie czasu na Dagui. Nie jesteśmy mocno spóźnieni.
    - Tylko dwadzieścia minut - westchnęła Padawanka.

    Wrota rozstąpiły się. Plenipotent technokracji daguańskiej uścisnął dłonie delegacji, ale nie okazał żadnych kurtuazyjnych gestów jak na przykład wody dla spoconego Nuruodo. Jedi nie chcąc marnować czasu swojego rozmówcy bez ogródek przeszli do sedna sprawy.

    - Najważniejsza informacja to ta o planowanym zamachu terrorystycznym - zaczął poważnie mistrz Coll. - Z naszych źródeł wiemy, że komuś koniecznie nie służy neutralność Dagui.
    - Na przykład Koalicji Planet Południowych? - zapytał z przekąsem daguańczyk
    - To nie tak - wtrącił mistrz Stah-Schek. - Znamy tradycję tego układu i nie chcemy jej zmieniać. Chodzi nam przede wszystkim o współpracę gospodarczą. I dwustronny sojusz wojskowy. Pomożemy, gdy zostaniecie zaatakowani. I wy pomożecie, gdy ktoś zaatakuje nas.

    Plenipotent wstał i zaczął powoli przechadzać się po pomieszczeniu.

    - W tej, bądź co bądź, uczciwej i dobrej ofercie widzę pewien mankament - mówił spokojnie. - Problemem jest tutaj czas reakcji. I nie chodzi mi tutaj o spóźnienie, bo to jest nic nie znaczący detal. Po prostu ktoś was uprzedził i zdążyliśmy zawrzeć podobne porozumienie.
    - Proszę nie mówić, że Imperium Sithów - westchnął Stah-Schek
    - Układ został zatwierdzony przez reprezentantów jednomyślnie - kontynuował. - Również dostaliśmy gwarancję nieingerowania w nasze wewnętrzne sprawy i sojusz defensywny, ale między nami, być może układ z KPP byłby lepszy. Dagua nie chce wyjść na nielojalnego sojusznika, dlatego w imieniu rządu muszę odmówić. Układ wchodzi w życie o północy, dlatego wasza trójka - tu wskazał na Jedi - musi opuścić planetę za 5 godzin.

    Ukłonił się i wyszedł, pozostawiając zszokowaną delegację. Jedynie Noxalia patrzyła bez wyrazu w okno komnaty. Wolnym krokiem podeszła do niego i spojrzała na słońce, powoli zachodzące za ciągnące się aż po horyzont stołeczne miasto. Uśmiechnęła się, nie wypowiadając żadnego słowa.

    - Ile ja bym dał, żeby wiedzieć co takiego dzieje się w jej głowie - powiedział cicho Tanken.

    * * *

    Mand'alor oparł dłoń na hełmie. Patrzył tępym wzrokiem w radar, pokazujący otaczające planetę Pancerniki.

    - Mają jeszcze jakieś siły poza tymi jedenastoma?
    - Nie mamy informacji, mogą być ukryci w odległości jednego skoku w każdym kierunku.
    - Jakie mamy szanse na rozbicie całej floty?
    - Poniżej 5 procent...

    Dral stuknął palcem w kilka przycisków. Uniósł głowę jeszcze raz w stronę radaru.

    - Ile z nich jesteśmy w stanie zniszczyć, jeżeli wciągniemy ich na niską orbitę w zasięg dział przeciworbitalnych?
    - Cztery, może pięć... a może dwa.
    - Połącz mnie z nimi.

    Na hologramie pojawił się mistrz Spektrum. Mand'alor zaklął cicho.

    - Zabłądziliście tą flotą? - zapytał z przekąsem Mandalorianin
    - Jesteśmy tam, gdzie chcemy.
    - A czego chcecie? Zbombardować kolejną niewinną planetę w imię wyższej idei?
    - Nie chcemy nikogo bombardować Dral. To ostateczność.
    - Czy to jest ta słynna zakonna dyplomacja? Musiał Was zainspirować kanclerz Kormak.
    - Nie przyszliśmy negocjować sojusz.
    - To czego do cholery chcecie?
    - Ciebie.

    Zapadła cisza. Mand'alor spojrzał na swoich towarzyszy, którzy dumnie stanęli na baczność.

    - Będziemy bronili planety do ostatniej kropli krwi, Mand'alor!
    - Zginąć w walce to najwyższy honor!

    Dral spojrzał jeszcze raz w hologram z mistrzem Jedi.

    - Jeżeli oddam się wam w niewolę, zostawicie moich ludzi w spokoju?
    - Masz moje słowo - powiedział zimno Spektrum.
    - Wyślij mi kody lądowania, zaraz do was przylecę.

    Hologram zniknął, a towarzysze Mand'alora patrzyli na niego, kręcąc głowami z niedowierzania.

    - Nie zgadzam się! Nie możesz iść na pewną śmierć!
    - Może Jedi są ścierwem, ale słowa dotrzymają - powiedział spokojnie Dral. - Jeżeli moja śmierć może uchronić Mandalorę, to nie mam ani cienia wątpliwości jak postąpić.
    - A co będzie w przyszłości?
    - Mandalora pozostanie wolna, tak samo jak zamieszkujący ją Mandalorianie.

    Mand'alor wszedł na pokład promu, który krótko po tym odleciał. Towarzysze podnieśli głowy, odprowadzając statek wzrokiem.

    - Nie zostawimy cię, Dral - powiedzieli zgodnie.

    * * *

    Neige wcisnął przycisk na transporterze przycisk. Skrzynia odsunęła wieko, ukazując zamrożonego w karbonicie Mand'alora Drala. Thalia Celeste zrobiła wielkie oczy.

    - Trochę się rzucał w zamrażarce, dlatego ma taką pokraczną twarz. Może lepiej było go zamrozić w zbroi i hełmie? W każdym razie Koalicja Planet Południowych przesyła pozdrowienia.

    Uśmiechnał się i wyszedł, pozostawiając za sobą osłupioną Prezydent. Pogwizdując w rytm melodii z kantyny wsiadł na statek, przybił żółwika mistrzowi mi Auowi i wraz z eskortą Jedi wrócił na Coruscant zdać raport z całego wydarzenia.

    - A tak przy okazji - zapytał w rozmowie z kanclerzem Carrambusem - dostanę całą stawkę czy muszę się podzielić z tym drugim? On przecież nic nie zrobił!

    -----------------------------------------------------------------------

    Dagua dołącza do Imperium Sithów
    Muunilist dołącza do Imperium Sithów
    Brentaal dołącza do Demokratycznej Unii Planet
    Bellōrum dołącza do Koalicji Planet Południowych

    Flota Imperium Sithów otrzymuje premię do inicjatywy i ucieczki.

    Epheron +1 PM

    Mand'alor Dral - zostajesz uwięziony na Abos oraz otrzymujesz 1 Akcję Strategiczną do wykorzystania w 8. turze (bez względu na to co się z Tobą stanie) ( @CZARNYCZAREK)

    Noxalia Aeliathys Moc +1 ( @Hrabia_Vik)
    Zah'araman Jiryama Moc +2 ( @Kjerownik)
    Ornn Yori Moc +1 ( @Wolffe)

    @Athreus wychodzisz z Bacty, ale pozostajesz uwięziony na Lankoście.

    KONIEC TURY SIÓDMEJ
    pokaż całość

    źródło: blaber.pl

  •  

    Mostek Pancernika KPP

    - Myślisz że możemy mu ufać? - zapytał mistrz Uaim.
    - Raczej nie - odparł mistrz Yori - ale to on dowodzi tą misją, robimy co każe, bez zbędnych cyrków. Senatorowie nie umieścili go na tej pozycji bez powodu. W ogóle to mamy ich dalej nazywać senatorami? A zresztą nieważne. Po prostu nie chcę tu widzieć powtórki z Cor.
    - Uwierz mi ja też nie. Nie musisz mi o tym przypominać co pięć minut.
    - Ale zobacz, teraz mamy bardzo podobną sytuację co wtedy. Zadanie jest bardzo proste, trzeba tylko je poprawnie wykonać. Schodzimy na dół, zgarniamy naszego wesołka i uciekamy. Flota ubezpiecza nas z góry, w razie gdyby Sithowie się pojawili mamy przewagę liczebną.
    - A co jak Sithowie pojawią się na powierzchni?
    - Wtedy... niech Moc ma nas w swojej opiece.

    Drzwi na mostek otworzyły się, a po chwili pewnym krokiem przeszła przez nie postać.

    - Oho idzie - powiedział Ornn, po czym skinął głową - Generale Gwardius, jesteśmy gotowi...

    #lacunafabularniestarwars
    pokaż całość

    •  

      @Wolffe:
      - Dzieńdoberek panie Ornn i panie Uaim - powiedział Volesus i zobaczywszy budzącego grozę Spektruma poprawił się mówiąc - znaczy się ten tego mistrzowie. Sprawa jest prosta, skaczemy i rozwiązujemy sytuacje. Najpierw pokojowo, bo to się opłaca, a potem pancernikiem, bo to się opłaca.
      - Kto będzie mówił?
      - Może mistrz Spektrum? Jego postać budzi ekhm grozę. Idealna postawa do negocjacji.

  •  

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto #lacunafabularnie

    Darth Relith chodził tam i z powrotem wzdłuż mostka imperialnego Pancernika. Przypadek sprawił, iż był to ten sam, z pokładu którego kierował bombardowaniem Nal-Hutty.
    Stało się. Doprowadził do powstania Imperium. Może nie tak jak planował, ale jednak... Przy okazji kolejny raz udowodnił Jedi ich słabość.

    Z zamyślenia wyrwał go głos jednego z oficerów pokładowych:

    - Panie, Ordo-Karr chce z Tobą rozmawiać.

    - Daj go na linię - rzucił Relith i spojrzał na hologram swojego ucznia.

    - Mistrzu, widziałeś? - zapytał Sith.

    - Tak - Mistrz Sithów wiedział o czym mówi jego uczeń, sam o tym wiele myślał.

    - Cztery, sześć? - dopytywał Ordo

    - Myślisz jak Jedi! - powiedział i zakończył połączenie, zanim zostanie zasypany kolejnymi pytaniami.

    Spojrzał na stacjonujące na orbicie Pancerniki. Wiedział, że teraz nie mogą pozwolić sobie na błędy i gonienie za marzeniami jak Jedi. Musieli rozważnie korzystać z tego co posiadali.

    W tym czasie na mostek weszła samotna postać.

    - Miło cię widzieć, Zoidberg - Sith nie musiał się odwracać, by wiedzieć kto wszedł - Gotów?

    - Jeszcze jak - odrzekł były senator.

    - W takim razie... Pełna moc na hipernapęd! Przygotować się do skoku w nadświetlną! - rozkazał i z satysfakcją obserwował uwijającą się kadrę oficerską Pancernika.
    pokaż całość

    źródło: sd.jpg

  •  

    Nigdy się do ciebie nie modliłem, nie znałem właściwych słów modlitwy. Nikt nawet ty nie będzie pamiętał czy byliśmy dobrzy czy źli. Dlaczego walczyliśmy i dlaczego polegliśmy. To co się liczy to że kilku stanęło przeciw wielu. Podobno cenisz odwagę więc spełnij moje jedno życzenie. Daj mi zemstę !

    Trzy Pancerniki w formacji bojowej wyszły z nadprzestrzeni w otoczeniu osłaniających ich niszczycieli, pierwszy szedł Generał Lee na sterburcie mając Totentanz który połyskiwał światłami palników ekip remontowych montujących dodatkowe emitery pól siłowych, od bakburty flankował ich Ulf z którego lądowisk niczym roje os startowały zwiadowcze myśliwce znikają w mrokach kosmosu.

    Są tacy którzy myślą że można bezkarnie mordować bezbronnych, że można nad zdradą i kłamstwem przejść do porządku dziennego - Tanken spojrzał na zebranych na mostku oficerach - otóż czas Panowie przypomnieć im że Południe wyznaje inne zasady. My pamiętamy i nie zapomnimy a kiedy nadejdzie czas upomnimy się o tych którzy zginęli - zapatrzył się w ciemność - oczekuje od was tego do czego przygotowywaliście się przez tyle lat szkoleń i manewrów. Posłuszeństwa, lojalności i że zabierzecie ze sobą do wieczności tylu wrogów ilu zdołacie a teraz możecie się rozejść.Chwała Konfederacji Południa !

    Ja na pewno nie zapomnę - dodał ciszej i normalnym tonem dodał - a teraz połączcie mnie z Kanclerzem Carrambusem i radą Jedi chce mieć pewność że wszystko idzie zgodnie z planem i dopilnujecie żeby mistrz Stah Shek umiał tym razem włączyć port mikrofonu...

    #lacunafabularniestarwars
    pokaż całość

    źródło: Adjustments.plist

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów