•  

    Piję kawę, zbieram się do spania, ale przecież dzisiaj w rejonie miałem myśl! Myśl, że muszę napisać o moich ulubionych "okienkowych" ludziach.
    Już kiedyś poruszałem ten temat, gdzieś między wersami, gdzieś wspominając inne sytuacje. Chodzi o ludzi, którzy jak usłyszą dzwonek to stoją 5 minut w oknie i czekają, aby zobaczyć kto to... no super fajnie, tylko, że ja parę minut pukam, wypisuję awizo, awizowany list chowam, w tablecie wbijam awizowano i lecę dalej, albo i nie lecę.

    1.
    Starszy miły pan J., w sumie prócz tego, że zawsze podpisywał się na dwa razy - zawsze wpisywał adresata imię i nazwisko (nawet jak to siostra, żona, syn, wnuk) - a po reprymendzie wpisywał swoje. Od pewnego czasu nie wiem z jakiego powodu, ale zaskakuje mnie tym, że nie chce mu się otwierać drzwi i leci na okienkowy styl.
    Domek, otwieram furtkę, dzwonie.. stoję, stoję, stoję... pukam, dzwonie, pukam, dzwonie. W głowie myśl, pewnie tylko pan J. jest w domu to postukam głośniej i poczekam - starsza osoba dam czas. No nic! Nie ma nikogo, wyciągam bloczek z drukiem nr 34 i wypisuję awizo. O dzisiaj dużo pod ten adres. 5 listów - jakieś wezwania z sądu. No to wypisuje 5 x awizo.
    Ucieszony idę do skrzynki wrzucić awizo....
    Nagle okno się otwiera! (jak byłem pod drzwiami to mnie nie było widać, wychodząc z terenu domu już tak)
    - AAAAA TO PAN POCZEKA PAN JUŻ IDĘ
    Nosz kur.. jego mać. Kolejne 5 minut w plecy, zanim zejdzie i kolejne 5 zanim podpiszę się.
    I co? Nie wiem z jakiego powodu, ale pan J. ostatnio mnie tak z 5 razy zaskoczył. Stukam, pukam.. wypisuje awizo, wychodzę - otwiera się okno i krzyk aaa czeka czeka pan już idę.
    #noszelisty

    2.
    Pani G., - generalnie osoba tego typu, że ciesze się, że tak mało do niej przychodzi listów, no ale jak już przychodzi to zawsze mi ciśnienie podniesie.
    Również domek.
    Doręczenie listów poleconych u niej wygląda tak!
    Pukam, stukam, dzwonie, czekam...
    Po paru minutach z boku budynku otwiera się okno (nie metr od drzwi, ale prawie z drugiej strony budynku)
    - HALO KTO TAM KTOOO KTOOOOOO
    Za pierwszym razem nie wiedziałem skąd ta osoba krzyczy! Więc krzyczę
    + Dzień dobry! Listonosz! Poczta Polska
    - PODEJDZIE TU POKAŻE SIĘ
    No to idę, z boku budynku lecę do okienka.
    - A TO PAN TO JA JUŻ IDĘ DO DRZWI
    I czekam kolejne 5 minut, aż kobieta dojdzie z pod tego okienka do drzwi.

    3.
    Pani E., ona to nigdy nie otwiera - a mieszka na 3 piętrze w bloku. Pierwsze "10 razy" to doręczanie u niej wyglądało tak.. wchodzę na 3 piętro. Pukam, dzwonie. Wypisuję awizo. Wychodzę z bramy..
    - PROSZĘ PANA JA JESTEM JESTEM PROSZĘ WEJŚĆ
    I tak chyba z 10 razy, jak słyszała dzwonek to biegła do okna i czekała, aby zobaczyć kto dzwonił. Jak mnie wywoływała znowu na górę to zawsze było podobne wytłumaczenie.
    - BYŁAM W TOALECIE
    - BYŁAM NA BALKONIE
    Od pewnego czasu zacząłem szybko wybiegać z bramy, tak aby nie zdążyła otworzyć okna i mnie zawołać.
    I wiecie co?
    Była skarga na Poczcie, że listonosz nie przychodzi a ona w domu siedzi.
    Ha! Ale ja już znam takie osoby, z góry wiedziałem, że będzie "lipa" i zacząłem nagrywać telefonem jak do niej dzwonie ;) Szach mat.

    4.
    Do tego rodzaju okienkowego stylu również wliczaj się wszyscy, którzy wychodzą na balkon i patrzą się na mnie jak na debila. Na prawdę ja nie mam problemu z ludźmi co wyjdą na balkon, do okna i spytają się grzecznie "słucham?", "dzień dobry już idę" itp. itd. Ale mam osoby jak np. pan S., (z 40 lat), który wychodzi na balkon i macha głową z gadką "coooo". Od pewnego czasu udaje, że nie słyszę tego "cooo" a facet unosi się honorem i wraca do mieszka, nie otwierając już drzwi.
    Oczywiście, jeżeli na jego "cooo" odpowiem "Dzień Dobry listonosz".. to kontynuacją jest dalsze machaniem głową i wyczekiwanie, aż grzecznie zamelduje po co, do kogo, od kogo i, że to polecony i trzeba podpisać. Wtedy grzecznie kiwnie głową i zejdzie na dół.

    5.
    A teraz jedna z moich najlepszych akcji. Na szczęście to było "na zastępstwie". Kiedyś robiłem rejon za kolegę. Idę z emeryturą do jakieś tam Pani.
    Stara poniemiecka kamienica, 6 piętro.. każde piętro to tak jak 3 w komunistycznych blokach. Idę po tych drewnianych schodach, doszedłem, zasapałem się, pukam, stukam. Nikt nie otwiera, awizo.
    Schodzę na dół.
    Wychodzę z bramy.
    Krzyki
    - EE NA GÓRĘ NA GÓRĘ! NA GÓRĘ NA GÓRĘ.
    I machanie ręką.
    To ja tak samo jak ta kobieta.
    + Co na górę? na górę? na górę?
    - NOA JA JESTEM JAK EMERYTURA TO NA GÓRĘ
    Kur.. w myślach sobie myślę, trzeba było udawać, że nie słyszę. No, ale za dużo empatii.
    I znowu wycieczka na samą górę, bo wcześniej Pani nie chciało się drzwi otworzyć.

    Szczerze mówiąc staram się już takie osoby omijać szerokim łukiem i tyle. U niektórych nauczyłem się np. wychodzić z bramy "tyłem". Niektórzy nauczyli się drzwi normalnie otwierać, inni nie.
    Najciekawsze jest to, że pewien spory % takich osób co i tak nie otworzą - dzwonią potem z krzykiem na Pocztę, że listonosz nie wszedł, ma przyjść drugi raz! Niektórzy dzwonią z takimi krzykami i wrzaskami, że listonosz leń ma przyjść, że przełożeni przychodzą z rzeczywistą prośbą, abym się tam wrócił...

    #poczta #pocztapolska #kurier #list #praca #listonosz
    pokaż całość

  •  

    O kurwa, mireczky.

    W maju 2015 jako osoba bezrobotna wziąłem udział w pewnym projekcie aktywizującym os. bezrobotne zorganizowanym przez UP.
    2-miesięczne "szkolenie" z zakresu m. in. poprawnego pisania CV, prezentowania się na rozmowie rekrutacyjnej, prawa pracownika, szukania pracy itd. a po zakończeniu szkolenia 6-miesięczny staż w wybranej firmie opłacony przez EFS.
    Dla osób, które nie widziały akurat jakichś większych perspektyw zawodowych fajna opcja.
    Za szkolenie otrzymywaliśmy stypendium - 1000 zł netto/msc, zwrot kosztów dojazdu, obiad, kawa, ciastka każdego dnia + darmowe artykułu biurowe.
    Kurs prowadzony przez znienawidzonych na wykopie "kołczów".

    W trakcie jednych zajęć gość kazał nam napisać list do samych siebie. "Co chcielibyśmy sobie powiedzieć za 2/5/10 lat". Powiedział, że nam je wyśle tylko mamy napisać na odwrocie kiedy chcemy je otrzymać.

    Rales maj 2015 napisał list do Ralesa maj 2020. Nie wierzyłem, że kołcz będzie pamiętał i wyśle, a jednak dzisiaj otrzymałem (choć miał być maj 2020, a nie luty ale trudno) (。◕‿‿◕。)

    Zaraz biorę się do czytania bo już nie pamiętam co żem tam popisał
    #pracbaza #truestory #list #takbylo
    pokaż całość

    źródło: scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net

  •  

    Hej ho!
    Ostatnio w sumie nic nie pisałem, (jak zwykle się tłumaczę), ale zastanawiam się nad inną formą swoich wypocin. Obecna po pierwsze może szybko wyczerpać najlepsze kąski, a druga sprawa, że nie jestem w stanie zapamiętać wszystkiego co opisałem i mogę zacząć się powtarzać. Dlatego będę albo "na bieżąco" pisał co mnie zadowoliło/wkurzyło/zaskoczyło albo zacznę robić jakiś "top" wydarzeń z tygodnia, który minął. Pożyjemy zobaczymy.

    A to o czym chciałbym dzisiaj wam opowiedzieć to..., że jak to zwykle piszę. Ludzie co raz częściej uświadamiają mnie, że jedyne co powinienem robić to działać "regulaminowo" i odwalić swoją robotę (nie mówię, że pracować źle, ale po prostu wykonać swoją pracę i nic więcej nie robić czego nie muszę).

    1.
    Wiecie czego najbardziej nie lubię w pracy? Jak ktoś mnie z samego rana wkur...i i cały dzień chodzę nabuzowany.
    A taką sytuacje miałem w środę. Nie dość, że człowiek jest narażony na dodatkowy stres - więcej pracy teraz pity, srity, rozliczenia, podatki itp. itd. - poleconych 2-3 razy więcej niż zwykle.
    Byłem z samego rana u państwa W., 3 listy polecone (podatki, pity więc raczej coś co warto odebrać). Nie ma ich. Awizo. Wychodzę z bramy idę dalej. Patrzę... o idzie córka państwa W. (mieszkająca z nimi) wyrzucała śmieci i idzie do auta, wsiada, odpala, jedzie w moją stronę. Macham do niej ręką, aby się zatrzymała to doręczę jej te listy, po co mają latać po poczcie.
    Na machanie odpowiedziała mi nerwową gestykulacją rękoma i z ruchu warg zrozumiałem "no co kur.." i pokazuje jak do idioty, że czego ja od niej chce, co, co...
    Zatrzymała się 10 metrów za mną, otwiera szybę
    + NO I CO SIĘ STAŁO
    - Dzień dobry, ja mam do państwa listy polecone.
    + BOOOŻE I CO Z TEGO ODBIERZ SIĘ PÓŹNIEJ NIE OBCHODZI MNIE TO

    Normalnie nabuzowałem się na maksa, bo jej ton, pretensje itp. były takie jak bym jej coś zrobił, albo żebrał o coś czego nie ma zamiaru robić. A ja jedynie chciałem doręczyć jej listy, aby rodzice mieli listy na miejscu..no, ale trudno. I to nie żadna patologia czy dziwne typy, zwykli mili ludzie.. tak mi się wydawało.

    2.
    Teraz sytuacja "klasyk", a ja często się daje na to wrobić bo mam za dobre serce.
    Stara poniemiecka kamienica, 5 rodzin, większość to rodzina.
    Idę "pod 5" do pana E. Pukam, stukam. Wychodzi żona pana E.
    - Dzień dobry ja do Pana E. mam list.
    + A co to jest? Ee.. yy.. no nie wiem czy brać, nie chce mieć problemów! A on jest tak na podwórku gdzieś.
    - Dobrze, to rzucę okiem na podwórko.
    Idę na podwórko, szukam, zaglądam, lukam. No nic.. nigdzie nie widzę Pana E. Wracam do skrzynek, wypisuję awizo i nagle słyszę krzyczki.
    - (żona pana E.) i co znalazł Pan?
    + Nie.
    - To niech Pan przyjdzie do mnie.
    Znowu lecę pod 5.. z nadzieją, że doręczę ten list. Ale nie o to chodziło. Żona wzięła telefon w rękę, ona zadzwoni, ona się spyta go.. nie odbiera, a wie Pan co, to niech Pan ze mną zejdzie on może jest tutaj piętro niżej u córki.
    W końcu mówię, że bierze Pani albo nie. Jednak Pani dalej szukała po bloku pana E.

    No nic! Wypisałem awizo, pożegnałem się, awizo do skrzynki i nara.
    2 godziny później pan E. na rowerze podbija do mnie z mega pretensjami, bo przecież on był cały czas w garażu! Wygrzebałem mu ten list. A on do mnie, że on tego nie bierze, nie odbiera.
    No nic, nie dość, że pretensje to jeszcze 20 minut w tym bloku straciłem. A wystarczyło od razu powiedzieć, bierze Pani albo awizo i pa. Taki sam skutek.

    Teraz już wiecie, czemu listonosz ma w dvpie jak kogoś widzi na ulicy, a przed chwilą komuś awizował list. Robotę swoją wykonał, a wykazując się nadgorliwością można jeszcze dostać opieprz

    A teraz jeszcze 2 rzeczy, których bardzo nie lubię na rejonie.

    3.
    Typy osób, które martwią się o listy sąsiadów bardziej niż sąsiedzi.
    Idę z listem do pana C., facet mega zadłużony, tyle komorników, sądów, skarbówek.. do niego piszę, że on ma już to dvpie i jak go zastane to odbierze list (mówi, że jest czym rozpalać w piecu) - a jak zostawiam awizo to nie odbierze bo "i tak mogą mi skoczyć, bo więcej mi nie zabiorą z emerytury"...
    No i idę do niego, pukam, stukam. Nie ma go, ale jest sąsiadka z naprzeciwka, która wybiega (kij wie po co?) i stek pytań. A co pan do sąsiada? Nie ma go? A to coś ważnego? Może ja wezmę.
    Kobiecina zaczyna stukać do drzwi, niech Pan poczeka.. może on śpi.
    Piszę dalej awizo, ona biegnie na poddasze, może jest na strychu.. zbiega za mną na dół. Niech pan poczeka ja sprawdzę czy samochód jego stoi! STOI! STOI! On musi gdzieś tutaj być, ja zobaczę w piwnicy.
    No nic.. przecież nie powiem jej, że facet i tak ma w dvpie ten list i go nie odbierze. A z grzeczności nie chce kobiety olać. Grzecznie próbuję ja przekonać, że on sobie odbierze jak będzie chciał i ja mu awizo zostawiam.
    Wkurza mnie to strasznie, może dlatego, że takie osoby zdarzają się często. A PANIE PANIE JA DO NIEGO MOŻE ZATELEFONUJE. Albo 10 minut ktoś mi tłumaczy (nie dając dojść do słowa), że tego i tego córka to mieszka tutaj i tutaj, może niech tam pójdę.
    Lub PANIE PANIE ON PRACUJĘ TAM (nie mój rejon) niech Pan tam idzie! Nie pana rejon? No co tam może pan przecież pójść.
    Najlepsza akcja jaką kiedyś miałem to facet przyszedł na skargę i miał pretensje, że... sąsiad powiedział gdzie ja pracuję czemu pan nie przyszedł.

    4.
    No i nienawidzę jak jest firma i nie ma kto odbierać poczty. Generalnie staram się już uregulować to, aby było gdzie i komu zostawiać listy, ale czasami w niektórych firmach to jest cyrk.
    Wchodzisz do firmy i jest pół dnia biegania, bo nie ogarniają kto ma odebrać listy. Jak np., mam na rejonie nową firmę. Przyszły pierwsze listy do tej firmy.
    Wchodzę..
    Pokój nr "1"
    - Dzień dobry z listami tutaj? Jakiś sekretariat? Ktoś wyznaczony?
    + nie, nie tu
    Pokój nr "2"
    - (to sam pytanie)
    + niech pan idzie pokój obok tam ktoś weźmie
    Pokój nr "3" - wchodzę a tam siedzi z 10 osób przed swoimi komputerami (firma spedycyjna)
    - Dzień dobry z listami do kogo?
    No i cisza nikt się nie poczuwa. Podchodzę do kobiety blisko mnie.
    - Pani odbierze może listy?
    + yyyy nie tam M. weźmie tam iść
    Podchodzę do M.
    + niee ja nic nie będę podpisywał

    Wróciłem pod drzwi i stoję 5 minut przysłuchując się rozmowie osób, które ustalają czy ktoś ma odbierać listy czy nie, a ten chce, ten nie chce, ten się boi, ten nie będzie się podpisywać..
    Wypisałem awizo, nakleiłem na drzwi i wyszedłem.

    Świeża akcja.. ciekawe co będzie następnym razem jak pójdę ;)

    #noszelisty
    #poczta #pocztapolska #kurier #list #praca #listonosz
    pokaż całość

    •  

      @Serek2: To i tak było dosyć grzecznie i 'spokojnie'. Wykazałem się inicjatywą w poszukiwaniu osoby do odebrania poczty i poczekałem chwilę.

      Lepsze akcje to były typu:

      1. Kiedyś prócz swojego rejonu zgodziłem się zrobić jeszcze jedną strefę z firmami. Mało czasu, wkurzony latam po firmach z rana przed swoim rejonem, w głowie myśl, że w domu nie będę szybciej niż 17-18.
      Podjeżdżam pod jedną firmę. Wysiadam idę do 'ciecia'.
      - Dzień dobry ja z Poczty z korespondencją (cały uniform pocztowy na sobie, listy w ręce)
      + Czy ma pan przepustkę?
      - Nie nie mam, ja na zastępstwie jestem tylko.
      - Odbierze Pan tą pocztę albo mnie wpuści?
      + Musi mieć pan przepustkę. Musi pan sobie załatwić przepustkę z biura.

      Wróciłem do auta, wypisałem awizo. Poszedłem do okienka ciecia, dałem mu awizo.
      - Proszę to moja przepustka.

      Pojechałem dalej. W sumie u siebie na rejonie pewnie nie pozwoliłbym sobie na takie akcje, bo jestem raczej osobą spokojną i ugodową, ale wtedy byłem wkurv.. i nie u siebie na rejonie.

      Teraz najlepsze! Następny dzień jadę do tej samej firmy, z gotowym wypisanym awizo.. żeby się nie szarpać. No i? Nie zdążyłem podjechać do bramy, a tutaj już szlaban w górę i macha cieć, żeby śmiało wjeżdżać ;)

      2.
      Perełka, ale nie moja. Znajomy miał na rejonie jedną przychodnię. Zawsze odbierana poczta była w recepcji, ale.. pewnego dnia była inna pani na recepcji (tamta odeszła). Kolega podchodzi z boku kolejki i pyta się czy weźmie kobieta listy. A ona do niego:
      + NIE! Proszę stanąć w kolejce i poczekać na swoją kolej.
      Kolega wypisał awizo zostawił i powiedział
      - To Pani sobie postoi w kolejce.
      I wyszedł.
      Pamiętam, że wtedy była zadyma na pół poczty jak wielcy oburzeni lekarze musieli latać po awizowane przesyłki. Wcześniej oczywiście 100 telefonów, skarg, gróźb, że co to ma być on ma to przynieść i w ogóle. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    •  

      @haosek: jak na ironię chciałbym jednocześnie więcej i mniej takich historii xD

      +: haosek
    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Przydałoby się jeszcze coś napisać w "starym roku" to może na nowy nie będą mnie spotykać takie atrakcje.
    Zdarzyło wam się kiedyś rzucać hu.. na listonosza, który po raz 150 puka do drzwi z pytaniem czy weźmiesz list do brata - który siedzi w więzieniu, jest na emigracje, nie macie z nim kontaktu, od 10 lat był nie widziany. Zdarzało wam się rzucać ku.. bo listonosz ciągle wrzuca awizo do byłego lokatora od, którego kupiłeś mieszkanie?

    To ja wam powiem czemu listonosze czasami zachowują się jak pół mózgi, które nie rozumieją. Że Pan X to tutaj 10 lat nie mieszka i nie ma z nim kontaktu.

    1. Adres X. List do Pana J. - pukam, stukam. Dzień dobry! List do Pana J.
    - "Nie ma go"
    + Pani nie weźmie?
    - "Nie go tu nie ma! napisać, że nie ma go, wyjechał"
    + Nie mogę zwrócić. Pani nie weźmie?
    - "Nie nie ma go, nie ma z nim kontaktu"
    No to ok - cyk, awizo. I tak w ciągu 5 miesięcy może z 30 razy. Szedłem - nie ma, nie mieszka, wyprowadził się, nie ma kontaktu. Listy zwykłe, czy jakieś "śmiecowe" jak to nazywam to zwracałem. Wiadomo. Ważne, awizo. Głównie to sądy, komornik, sąd, komornik, sąd, komornik, firma windykacyjna, komornik, komornik, firma windykacyjna.

    Pewnego miłego dnia przychodzi do Pana J. przekaz pieniężny. Wbijam pod adres X. Pukam. Dzień Dobry. Ja do Pana Jarosława (nie pokazywałem co mam). Oczywiście odpowiedź. Nie ma - nie mieszka. Ok. Zwrot przekazu.

    Mija kilka dni... siedzę sobie na filii rozliczam się. Przychodzi ktoś, straszne pretensje, skargi będzie składał i w ogóle. Pani z okienka wiedziała, że jestem to mnie zawołała. Wychodzę do faceta, a on bardzo agresywnie do mnie.. że co ja sobie myślę, jakim ja prawem do niego pieniądze zwróciłem, on ich potrzebuje, on na nie czeka. On dostał te pieniądze na jakieś wakacje i bez nich nie może jechać i zepsułem mu wyjazd i on tak tego nie zostawi.
    Czekaj, czekaj.. ale przecież Pan tu nie mieszka. OHO! Nagle się okazało, że Pan Jarosław jednak pod tym adresem mieszka!

    2. Inna sytuacja. Podobna do tej powyżej. Adresat mieszka w Niemczech. Co przychodziłem z listem to ta sama gadka.
    "Nie ma, nie mieszka", "Nie odbiorę, nie mam z nim kontaktu", "Nie widuje go, nie ma nie mieszka, nie przyjeżdża" (chodziło o syna mieszkańców).I tak chyba z 50 razy. W końcu już mi było głupio te gadki słuchać, ale listy "ustały". Po jakiś 2-3 miesiącach przychodzi znowu list do adresata. Tak sobie w duchu mówię, pieprze to nie idę na górę. W końcu nie ma nie mieszka, zwracać, wyprowadził się, nie odbieramy, nie ma kontaktu. Proforma wrzuciłem awizo. Nie próbowałem doręczyć - z góry awizo.

    Na następny dzień zadyma na pół miejscowości. Adresata dzwonił mocno pod wpływem, że oni cały dzień w domu a listonosz je.. leń nie wszedł nawet. Matka jego na następny dzień mega awantury na Poczcie urządzała bo nie mogła listu odebrać za syna a go do popołudnia nie ma.

    Okazało się, że syn z którym nie ma kontaktu, który nie przyjeżdża, z którym nie ma kontaktu. Jednak regularnie przyjeżdża, ma kontakt z rodzicami i akurat był na urlopie i jakaś sprawę karną chciał załatwić. A ja wszystko zepsułem.

    3. Jeszcze lepsza sytuacja. Kiedyś przychodziłem pod jeden adres. Generalnie sytuacja tego typu, że facet jeździł regularnie w delegacje, kobieta w domu siedziała. Co przychodziłem z listem do męża - żona mówiła, nie ma, nie mieszka, nie odbieram. Niech Pan napiszę, że go już tu nie ma itp. itd. Ona nie ma kontaktu z tym panem i w ogóle. Najwidoczniej myśleli, że jak nie odbiera - to nie ma i uwierzą.

    Skończyło się na wielkich pretensjach tego faceta, który przyszedł na Pocztę, że ja jego żonie listów nie doręczam. I on przez to nie stawił się na sprawę i koniec końców był doprowadzony przez Policje i dostał karę za to, że nie stawia się na wezwania. Straszył oczywiście mnie, że za to beknę i Poczta będzie mu płaciła odszkodowanie. Najwidoczniej żona nie przyznała się, że nie ma, nie mieszka, nie odbiera.

    4. Jeszcze bonus od kolegi, który uczył mnie pracy na Poczcie i opowiadał historię jedną, aby mnie uczulić na jedną rzecz. Mianowicie miał on na rejonie kobietę, która dostawała mega dużo listów od komorników i.. nie odbierała. Żadnego listu od komornika nie odebrała, ani jednego. "Nawet niech Pan awizo nie piszę bo ona nie odbierze i tak".On mówi, że tylko dzwonił. Mówił list, komornik, wręczał wypisane awizo i szedł dalej.

    Koniec końców tak się skoczyło, że musieli się kobiecie dobrać do dvpy. A teraz moi drodzy zgadnijcie jakie było zakończenie tej sprawy? Kobieta wszędzie się broniła tym, że LISTONOSZ NIC JEJ NIE PRZYNIÓSŁ, listonosz nic nie przynosił, nic nie wrzucał, nie miała żadnego awizo, ona nic nie wie!

    I tak to się kończy. Uwierzcie, że to nie pierwszy i nie ostatni listonosz, którego kosztem próbują się bronić ludzie. To nie pierwsza sytuacja, że listonosz jest wzywana do sądu - bo ktoś się broni, że nie miał żadnego awizo od komornika, z sądu, z wezwaniem do zapłaty itp. itd.

    pozdrawiam. Miłej zabawy i lepszego roku 2020
    #noszelisty
    #poczta #pocztapolska #kurier #list #praca #listonosz
    pokaż całość

    •  

      @Pio23: Istnieje takie coś jak domniemanie doręczenia dla przesyłek w postępowaniu administracyjnym. 2x awizo = doręczone. Potem w sądzie czyta sędzia tekst "list został poprawnie doręczony przez awizo". Oczywiście to się tyczy tylko przesyłek w postępowaniu administracyjnym. Zwykłe polecone np. prywatne czy firmowe już nie. Co nie zmienia faktu, że jak byś chciał od kogoś swoje pieniądze i wysłał mu "wezwanie do zapłaty", a on nie odbierze. To masz dowód w sądzie, że próbowałeś się z nim skontaktować.

      Oczywiście to nie jest tak, że urzędy mogą wysyłać listy byle gdzie i są uważane, za doręczone. Nie. Jeżeli adres wzięli nie wiadomo skąd, albo jeżeli zmieniłeś adres i poinformowałeś ich o tym, a oni dalej ślą na stary - to wtedy można podważyć to doręczenie przez awizo.

      Co do tłumaczenia się, no to wiadomo - zawsze przyjdzie kierownictwo spytać się o co chodzi. Ale ja zazwyczaj na takich cwaniaczków jestem wyczulony. Po prostu jak widzę, że jakiś kombinator itp. to zgłaszam wcześniej przełożonym, że jest taka i taka osoba i, że mogą pojawić się problemy. Wiesz jeżeli ktoś np. ma skrytkę pocztowa i nic nie odbiera - potem likwiduje skrytkę a pod adresem nie zakłada skrzynki i nie ma zamiaru nic odbierać nadal - dodatkowo robi takie zasieki, że ja nie mam nawet gdzie zostawić awizo. To czuje problem i tyle. Bo w mojej ocenie, ktoś sobie przekalkulował - nie odbieram ze skrytki, ale wtedy nie mogę się tłumaczyć, że nic nie dostałem. A pod adresem już mogę kombinować. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Więc zazwyczaj się zabezpieczam wcześniej.

      Co do finansowej odpowiedzialności itp., nigdy nie zostałem przez swojego pracodawce niesłusznie ukarany. Gorzej, myślę, że bardzo długa jest droga, aby PP obróciła się przeciwko swojemu pracownikowi. Na prawdę musi być jakaś skrajna sytuacja i nie do rozwiązania, aby pracownik był z góry przez pion ukarany finansowo.

      A co to nerwów. Staram się zachowywać odpowiednio i tyle. Na szczęście jestem stonowaną i opanowaną osobą. Chociaż wcześniej potrafiłem tłumaczyć/rozmawiać/wyjaśniać ludziom, że to jest tak i tak. Teraz jeżeli ktoś mi coś zarzuca to zazwyczaj krótka odpowiedź i tyle. Staram się wykonywać swoją pracę, nie mam sobie nic do zarzucenia. Oczywiście błędy czy pomyłki zdarzają się wszystkim, ale po prostu nigdy celowo, z premedytacją czy z lenistwa nie zaniedbałem swoich obowiązków. Czemu mam się potem jeszcze dodatkowo tłumaczyć? Jeżeli ktoś chce mnie o coś oskarżyć niech mi udowodni winę i tyle.
      pokaż całość

      +: Pio23
    •  

      @haosek: no tak, Ty się starasz, a ja miałam sytuację, gdzie awizo nie było, a było powtórne. Rodzi to podejrzenie, że kiedyś ani jedno, ani drugie do mnie nie trafi, a dowodów brak na to, że ktoś w kulki leci. Chociaż ponoć problem był z listonoszem, który już nie dostarcza listów, ale kto wie, co się dalej wydarzy. Powinien być lepszy system powiadamiania.

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Dzisiaj wam napiszę o czymś co mnie bardzo irytuje w mojej pracy listonosza.

    Święta to taki okres gdzie pojawia się pełno osób, których nie widuję w innych okresach w roku. Ktoś pracuję, jeździ w delegacje... teraz siedzi w domu. Dzieci, których nie było kilka miesięcy zjeżdżają na tydzień, dwa do rodzinnego domu. Rodzina z innych stron, akurat przyjeżdża i "okupuje" dom mieszkańca z mojego rejonu.

    Wszystko ładnie pięknie, ale dziwnym trafem wiele z tych osób ma jakąś potrzebę ustalania swoich zasad, pokazywania tego czy tamtego itp. itd. co czasami jest bardzo irytujące - jeżeli mam z osobą X na rejonie określony kontakt i zbudowane relacje.

    A więc dochodzi do sytuacji typu...

    1.
    Idę do Pani W. dobrze wiem, że Pani W. siedzi większość czasu w domu sama. Jedynie regularnie odwiedza ją jeden z synów (ma ich 3). Z racji, że Pani W. ma problemy z poruszaniem się to zazwyczaj wchodzę do niej do domu bez pukania. Doszło do takiego stopnia, że Pani W. powiedziała mi, gdzie ma klucz schowany i jak by co, żebym wchodził. Po prostu - ona jest schorowana, nie zawsze słyszy, a listonosz z emeryturą przyjdzie i wejdzie. Czasami listonoszek jej coś kupi wcześniej i przyniesie jak prosi itp. itd. Pięknie to wszystko funkcjonuje do czasu jak przyjeżdża jeden z synów co u mamy był chyba z dwa lata wcześniej.

    Wchodzę do Pani W., dzwonie dzwonkiem od drzwi, aby wiedziała, że coś się dzieje i wchodzę na ganek. Na ganku krzyczę głośno dzień dobry, aby wiedziała, że to ja i idę dalej... wchodzę do salonu. Witam się z nią i jej gośćmi (syn z rodziną). Wypłacam emeryturę, wychodzę.
    Wracam na urząd - dowiaduje się, że jej syn napisał na mnie skargę. Bo dom jej mamy to nie obora i nie wchodzi się tam bez zaproszenia.

    2.
    Idę do Pani A. również z emeryturą - starsza Pani, lubi jak przychodzę bo zawsze z nią porozmawiam i w ogóle. Widzę, że się cieszy bo starsze osoby są często samotne, a tak to mi nazrywa ogórków z działeczki, zaparzy herbaty w godzinach, których wie, że przychodzę itp. itd.
    No i wchodzę do niej z emeryturą. W salonie rodzina. Nie wiem kto, ale Pani A. wzięła mnie na korytarz - tam ma komodę i wypłacam jej pieniądze. Przychodzi jakaś dziewczyna (chyba jej córka, bo zwracała się mama).
    "JEZU CO MAMA PIENIĄDZE OD LISTONOSZA BIERZE"
    "WEŹ SE NA KONTO PO CO MASZ SIĘ MĘCZYĆ"

    Widzę pani A. się waha czy zostawić mi napiwek czy nie (zawsze zostawia mi 16,82 zł)...nagle mówi pod nosem, a co ona się tam będzie przejmować. Dała mi tyle co zwyklę.
    Nie zdążyłem wyjść od Pani A. a słyszałem stek głupich gadek typu.
    "PO CO TY MU DAJESZ PIENIĄDZE"
    "MA SWOJĄ WYPŁATĘ ŁASKI CI NIE ROBI"
    "WEŹ SE TE PIENIĄDZE NA KONTO"
    Najwięcej rad mają Ci co kur.. przez resztę roku nawet nie zadzwonią się pewnie spytać co u tej Pani słychać.

    3.
    Klasyka to jest też sytuacja gdzie ktoś tam pracuję w delegacjach czy wyjeżdża, czy jego czas pracy pokrywa się w 99,9% z moim więc go nie widuje. I nagle kiedy 2 tygodnie siedzi w domu i ma okazje spotkać listonosza to chyba chce sobie powrzucać za cały okres kiedy "nie może". I są to sytuacje typu:

    - Pani A. dostaje bardzo bardzo dużo przesyłek z Chin. Sama mnie prosiła, abym nie przynosił jej przesyłek. Po pierwsze dużo tego i mieszkają na samej górze wysokiego budynku, po drugie ona codziennie mija placówkę pocztową wracają z pracy to sobie odbiera. No i ostatnio mam X przesyłek dla niej - wrzucam cyk awizo, proforma.
    Wracam na urząd się rozliczyć. I co? Skarga. Mąż Pani A. nasmarował pismo, bo oni czekają i siedzą w domu a listonosz leń nie umie wejść na górę. Jedyny plus tej akcji to, że... na następny dzień przyszedł i mnie przeprosił. Bo żona mu powiedziała o naszej umowie. Szacunek za to.

    - Jak mam list do państwa Z. to zawsze, ale to zawsze napieprzam w dzwonek jak szalony. Na prośbę domowników, którzy uważają, że mają pokoje tak, że nie do końca słychać dzwonek i mam walić i walić. No dobra.. ale mija ten okres o, którym mówię i jest ktoś kto nie zna tych nawyków. Oczywiście otwiera drzwi i wali durnymi tekstami ;) takimi, że aż odechciewa się nosić listy.

    - To samo się tyczy wielu innych sytuacji tak jak np. u państwa M. - Pani M. sama mówi! Dzwoń pan do mnie domofonem, zawsze otworze. No to dzwonie do państwa M., no ale teraz jest pan M w domu i wchodzę na klatkę, wychodzi pan M. i wali tekstem.
    "Jest coś dla nas?",
    Nie nie mam dzisiaj nic
    "To proszę do nas nie dzwonić jeżeli Pan nic nie ma"
    Niestety muszę się jakoś do klatki dostać, a tylko państwo mi dzisiaj otworzyli
    "Nic mnie to nie obchodzi, proszę nie dzwonić jak nic do nas nie ma"

    Ja wiem, że akurat te sytuacje to są sytuacje gdzie ktoś nie musi wiedzieć o pewnych układach, ale nie mniej mnie to denerwuje. Że ludzie nawet nie podejmują próby zrozumienia drugiej osoby
    #noszelisty
    #poczta #pocztapolska #kurier #list #praca #listonosz
    pokaż całość

  •  

    Ostatnio nic nie pisałem, więc czas na małe-przedświąteczne podsumowanie żali, skarg, niespodzianek.

    Moje żale
    1.Bardzo często słyszę, czytam jak ludzie informują o tym, że "wysłali pocztówkę" 5 lat temu i do dzisiaj nie została doręczona.

    A teraz wam powiem jak to wygląda z drugiej strony barykady. Pełno, ale to pełno, pełno pocztówek/kartek świątecznych jest adresowanych ŹLE. Normalne jest to, że brakuje numeru budynku, nazwy ulicy, pomylone są numery itp. itd. Czasami ktoś w ogóle wysyła list bez ulicy, bez numeru (najwidoczniej ufa listonoszowi). Jak listonosz wie gdzie doręczyć, widzi błąd i go skoryguje to spoko. Ja tak robię, kartki to przeglądam i najpierw się zastanawiam czy w ogóle to jest na mój rejon. Ale niestety.. często kartki są adresowane do dzieci. O ile znam osoby dorosłe to często imion i nazwisk dzieci już nie.

    Jeżeli nie wiadomo gdzie doręczyć, no to zwrot. Oh.., ale przecież często kartki nie mają zwrotnego adresu. No to -> Koluszki. Chyba, że trafi się jakiś czubek taki jak ja i stara się ustalić mimo wszystko adresy. Kiedyś miałem takie 2 kartki do dwóch braci, urodzinowe - na ulice, która nie istnieje i nie ma podobnej u mnie na rejonie. Tylko, że nie miałem pojęcia gdzie to doręczyć. Nazwisko dzieci było inne niż pary dorosłych tam mieszkający (mama inne nazwisko, jej partner to nie ojciec dzieci). Po tym jak udało mi się ustalić gdzie to doręczyć! Poszedłem, zapukałem. Pytam się czy to tutaj. Tak to tutaj. W podziękowaniu dostałem opieprz, że kartki przyszły po urodzinach. Motywujące.

    2. Mam jednego Pana na rejonie, wiek około 60 lat. Zamawia dużo pierdół z internetu, mniejsze, większe itp. itd. Zawsze wszystko doręczałem mu do rąk - nawet jeżeli przesyłki były z usługami "do skrzynki" (więc nie musiałem nosić do ręki). Nawet jeżeli jego 2-3 przesyłki zajmowały mi całą torbę - to tak organizowałem prace, aby wszystko mu doręczać. Dodatkowo facet mieszka na 4 piętrze. Więc szczerze mówiąc, zawsze myślałem, że jest mi wdzięczny za to, że wszystko nawet nieporęczne, nawet to co nie muszę.. zanoszę mu na te 4 piętro.

    Ale pewnego miłego dnia, wrzucam do skrzynki ulotki. Co zrobić. Nie chce, ale muszę. Ktoś za to płaci, więc nie fair byłoby nie wrzucić tych ulotek (i tak bardzo mało dostaje ulotek do roznoszenia). Wrzucam, wrzucam. Akurat ten Pan schodzi.. po schodach. "Jest coś do mnie?".. Nie, nie ma.
    Facet widząc, że wrzucam ulotki, wyciągnął ją ze swojej skrzynki, zgniótł.. rzucił na ziemię i wylatuje z tekstami typu.
    "Kur.. listów to nie przynosisz a jakieś gówno wrzucasz do skrzynki"

    Patrzę na niego, nie wierzę. Na serio? On tak poważnie? Nie żartuje? A typ dalej z koksem leci.
    "No co zadzwonie gdzie trzeba w łeb kogoś palną to się nauczysz, żeby tego nie nosić"

    To chyba ta wdzięczność, za to że robię więcej niż muszę dla niego.

    3. Muszę się pożalić na jedną rzecz. Może ktoś z was weźmie sobie to do serca. Nie trawię jak mi ktoś nie odpowiada na dzień dobry. Po prostu ostatnio zacząłem sobie zapamiętywać osoby, które mi nie odpowiadają. Idę po schodach, mija mnie facet - DZIEŃ DOBRY. Cisza. Idę ulicą. DZIEŃ DOBRY. Cisza.

    Ostatnio pozwoliłem sobie na odrobinę zemsty. Facet, który nie odpowiadał mi na dzień dobry (teraz to już mu nawet nie mówię), akurat wychodził z bramy kiedy ja do niej szedłem. Wyszedł, skręcił w lewo - ja szedłem z prawej strony. Nie widział mnie. A ja miałem do niego list polecony. Kurde. Skoro nie potrafi mi powiedzieć - DZIEŃ DOBRY. To czemu ja mam go teraz wołać? Wykonałem swoją prace. Wszedłem do bramy, poszedłem do drzwi, zapukałem, awizowałem.

    Skargi

    Pamiętajcie. Nie ma listonosza, na którego nie było skarg. Można ludziom robić dobrze na wszystkie sposoby, sypać złotem, leżeć pod drzwiami cały dzień, aby doręczyć list, wracać, pytać, dzwonić... i tak zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony. Najlepsza skarga w tym kwartale na moją osobę to...

    1. Pani A. po rozmowie w placówce z asystentką złożyła na mnie pisemną skargę. Akcja była tego typu, że przyszła z awizo (zawiadomieniem pierwszym i powtórnym) do placówki z pyskówką, że ŻĄDA zdyscyplinowania listonosza, bo ja jej to awizowałem a ona zawsze jest w domu (bo jest na rencie i nie pracuję. I to nie, że starsza Pani co może mieć swoje humory tylko około 35 letnia kobieta). Śmieszne było to, że ten list był awizowany na samym początku listopada! Ale ona jest pewna, że była w domu. Śmiech na sali. Przychodzi kobieta z pyskówką, że prawie 2 miesiące temu jej list awizowałem a ona na 100% była wtedy w domu ;).

    No nic.. wiecie co? Akurat ten list dotyczył sprawy urzędowej gdzie pismo przyszło do 90% bloku. Blok - 18 mieszkań/4 pięter. Ta kobieta mieszka pod 2. Pięć schodków do góry zaraz od skrzynek. Tego dnia doręczałem przesyłki na 1,2,3,4 piętrze. Oczywiście według tej Pani i tak ona była w domu, a mi się nie chciało zapukać. Moja odpowiedź na skargę była krótka. Nie mam nic do przekazania w tej sprawie, bo uważam, że pracę wykonałem prawidłowo.

    Niespodzianki

    Nie będę ukrywał, że jestem raczej lubianym listonoszem i ludzie cenią moją pracę. Zawsze się staram i próbuję dogadać z ludźmi, zawsze daje coś od siebie. Dopiero jak trafiam na kogoś niemiłego i kogoś kto uważa, że jestem tylko listonoszkiem, który ma wczuć się w niewolnika i usługiwać - no to zaczynam wykonywać pod danym adresem pracę mechanicznie.. po prostu robię to co muszę wg przepisów i nic mnie nie obchodzi innego. Widzę, że facet zasuwa i kosi ogródek. Co mnie to obchodzi. Idę pod adres, pukam, awizuje i spadam. Nie mam obowiązku biegać po ogrodzie i go wołać.

    Ostatnio z racji nadchodzących Świąt dużo osób chyba uznało, że warto docenić listonosza. Bo zawsze może ktoś za mnie inny przyjść i np. kraść karty z bankomatu (kmwtw).

    1. Biegnie za mną starsza Pani, wybiegła z domu, leci jak szalona. Myślę sobie, ciekawe o co chodzi. Święta? Pewnie jej nie będzie, chce żeby sąsiadce dawać, albo skarga, albo rachunku nie wysłali jeszcze będzie mi suszyć głowę..
    Zdziwiłem się. Pani podbiega, wciska mi w rękę banknot.
    "To dla Pana"
    - Yy, ale za co.
    "Tak o! Na Święta"
    - Ale nie trzeba było.
    "Ale Pan taki kochany, dziękujemy Panu".

    2. Byłem z emeryturą u Pana J. Facet nagle wyciąga przygotowaną przy stole Whisky.
    "Lubi Pan?"
    - A kto nie lubi.
    "To co po jednym"
    - Nie nie, w pracy nie piję.
    "Niech Pan się nie martwi, dla Pana mam drugą" (i wyciąga drugą flaszkę i daje mi prezent).
    - Dziękuje.
    "To co poleje"
    - Nie, nie piję w pracy.
    "Jeden nie zaszkodzi"
    - Autem jestem!
    "A to przepraszam"

    3. Mały gest, ale doceniam. Ostatnio jak lekko "przymroziło" - robię sobie rejon. Wychodzę już z bloku. Otwierają się drzwi Pani z pod "1". Woła mnie.
    "Panie czekaj Pan na chwilkę"
    - Dobrze czekam, śmiało co się dzieję.
    Kobieta wybiega na klatkę z herbatką.
    "To dla Pana niech się pan zagrzeje, żeby się nam nie rozchorował taki listonosz".

    4. Wbijam do Pani C. z emeryturą. Wypłacam. Myślę sobie, przyszły gorsze chyba czasy bo Pani C. zawsze X zł mi zostawiała teraz to nic. Nie żebym był roszczeniowy, po prostu zawsze tak dawała i patrzę, że dzisiaj nic. Oczywiście każdy daje lub nie daję jak chce, zero jakiegoś roszczeniowego podejścia z mojej strony.

    Już zbieram się do wchodzenia, Pani C. mówi
    "Czekaj Pan, ja tam mam coś dla Pana"
    Czekam.. Pani C. wchodzi do pokoju, za chwilę wychodzi z siatką słodyczy i innych pyszności.
    "To dla Pana"
    - Ale nie trzeba proszę Pani, na pewno Pani się lepiej przyda na Święta.
    "Ja to dla Pana specjalnie kupiłam!" (po tym tekście już wiedziałem, że odmawianie nie ma sensu).

    Zabieram reklamówkę, Pani jeszcze wciska mi czekoladę. W czekoladzie schowane 3x tyle co zwykle "zostawia". ;)

    Więcej w następnym odcinku.

    #poczta #pocztapolska #kurier #list #praca #listonosz
    pokaż całość

    •  

      Emeryci odpalają coś z emerytury jak przyniesie? Taki zwyczaj?

      +: haosek
    •  

      @cooles: Masz rację, ale ja nie podchodzę powierzchownie do życia i staram się nie oczerniać nikogo z dystansem. Ale jak ktoś Ci na dzień dobry nie odpowiada kilka razy ( ͡° ͜ʖ ͡°) to już wiadomo ocb. Tak samo z tą kartką. Zapukałem do tej Pani, aby się spytać i upewnić czy to na pewno tutaj bo "...jest zły adres".

      @EinkHz: Wszystko zależy od człowieka. Zazwyczaj jakaś tam końcówka wpadnie, ale nie ma reguły. Są tacy co jak mają 1981,01 to czekają na ten 1 grosz. W drugą stronę są tacy co.. "końcówka dla pana". 4 zł? Nie. 24 super. Nie. 124 zł ;).

      Zapomniałem dać #noszelisty
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    #noszelisty nr 8
    #poczta #pocztapolska #kurier #list #praca #listonosz

    Witam. Dzisiaj będzie o przygodach z emerytami (mmm szczerze to chyba samymi emerytkami, zobaczymy co wyjdzie w praniu) i akcjami przy wypłacaniu im pieniędzy. Wiecie jak to jest - ludzie są różni i bardzo różnie i różnie się zachowują - tym bardziej starsze osoby, które albo mają swoje wyrobione nawyki albo im coś już na starość zaczyna się w głowach mylić. Nie chce oczywiście nikogo obrażać, bo czasami ktoś zaczyna być poważnie chory np. początki alzheimera albo fizycznie już nie domagają.

    1. "Pan mnie chciał okraść!"
    Pewnego miłego dnia dzwoni do mnie kolega, abym obskoczył na jego rejonie firmy i emeryturki bo on bierze urlop na żądanie i nie ma kto tam do niego iść (a resztę wyniesie następnego dnia). No to poszedłem do niego, obskoczyłem firmy.. parę emerytur wypłaciłem, zrobiłem swój rejon i wróciłem na filie - rozliczyć się. Zanim jednak dotarłem na FUP to u niego na rejonie byłem u jednej emerytki, która miała 1409,11 zł emerytury. Zostawiła mi 9,11 zł napiwku - akcja w stylu - wypłaciłem 1400 złotych ona mówi - "Reszta pana". No i dobra. Siedzę w placówce rozliczam się i nagle woła mnie Pani z okienka, że ktoś chce ze mną rozmawiać. Wychodzę na hol do tej Pani (zawsze jak ktoś coś ma do mnie to wychodzę na hol, bo nie lubię gadać przez te okienka) - a ona z krzykiem.
    + CO PAN SE MYŚLI PAN CHCIAŁ MNIE OKRAŚĆ
    - Niech się Pani uspokoi, o co chodzi (w placówce jeszcze z 6 innych osób w kolejce)
    + Co ty se myślisz, czemu mi nie powiedziałeś, że była podwyżka
    - A skąd ja mam wiedzieć, że Pani miała podwyżkę? (wcześniej miała 1401 a teraz 1409 ;))
    + Chciałeś mnie okraść 9 złotych napiwku? Mogłeś się domyślić, co ty sobie wyobrażasz. Co jak co, ale 9 złotych napiwku? (to 9 złotych napiwku to w głowie mam do dzisiaj). Kto normalny daje tyle!! mogłeś się domyślić!!
    Wyciągam kasę i oddaje jej całe 9 złotych. Ona patrzy z pogardą, obraca się na pięcie i wychodzi. Coś we mnie pękło i mówię do niej.
    - Mogła by Pani chociaż dzień dobry, proszę, dziękuje, przepraszam używać.
    Kobieta się obraca i na cała hol krzyczy.
    + Ty chamie pier..lony ja Cie jeszcze mam przepraszać? Ja Ci jeszcze problemów narobię, zobaczysz ty gnoju, ja ci problemów narobię.

    2. Proszę mi oddać moje 12 groszy!
    Nie zrozumcie mnie źle w tym co teraz napiszę. Zawsze wypłacam pieniądze do ostatniego grosza. Tylko po prostu u 99% osób wygląda to tak, że jak ktoś ma np. 1841zł 11gr to 11 groszy nie wypłacam (inicjuję wypłatę tych 11gr, ale ludzie zazwyczaj mówią - nie szukaj pan/dziękuje), a jak ktoś ma 1814zł95gr to zaokrąglam do góry.
    Kiedyś byłem u Pani Heleny z emeryturą - nie ma jej - awizo. Idę dalej po rejonie.. mija może z półtorej godziny i dzwoni do mnie telefon z placówki. "Pani Helena jest tutaj na Poczcie bardzo prosi, abyś jej wypłacił te pieniądze bo ona dzisiaj potrzebuje". No i wiecie co? Zszedłem z rejonu na tą placówkę. Kosztowało mnie to około 30 minut dodatkowej pracy. Wypłacam w placówce tej pani te awizowane pieniądze (mogłem ją olać przecież, bo awizo było pracę wykonałem, no ale chciałem być miły). Wypłacam jej te pieniądze.. a ona do mnie z tekstem, że "W tamtym miesiącu Pan mi nie dał 12 groszy to proszę mi dać w tym 24 grosze". Oczywiście pamiętam to wypłacanie miesiąc wcześniej i kobieta się zawinęła do mieszkania po wypłaceniu bez groszy. Nie wiecie nawet jaki byłem podirytowany, że zszedłem dla niej z rejonu a ona mi takie rzeczy wygarnęła. Kolejny powód, że nie opłaca się robić nic dla ludzi więcej niż praca wymaga / bo dostaje się właśnie takie kwiatki. Mogłem jej powiedzieć, że odbiór od jutra i nie schodzić z rejonu. Co nawet mi BHP zabrania (dublować trasę chodu).

    3. Ja Pana tylko dobrze uczę!
    Na pieniądze noszę specjalną torebeczkę, która sobie wymyśliłem. Dwie przegródki - jedna na papier, a druga na bilon. Jestem kiedyś u Pani Zofii (dopiero jak zacząłem chodzić po tym rejonie). W ogóle jaja bo kobieta nie otwierała mi domofonu - dzwoniłem z 10 minut bo nikt nie chciał otworzyć. W końcu ktoś wchodził do bramy i mi otworzył. Wchodzę na górę - pukam, nikt nie otwiera. Zbiegam - awizo. Wychodzę z bramy. Ktoś się drze z okna "na górę, na górę" / ani proszę, ani przepraszam tylko "na góre na górę". Wszedłem. Wypłacam jej emeryturę. No i wiecie.. wypłaciłem "papierki" - zamykam zamek od banknotów i otwieram przegródkę z bilonem - no i w tym czasie pada hasło.
    + Proszę Pana najpierw to się wykłada wszystkie pieniądze na stół..
    - Przepraszam, ale o co Pani chodzi?
    + Najpierw się wyciąga wszystkie pieniądze na stół....
    Przerwałem jej i wyciągam z tej przegródki mówiąc - Ale ja wyciągam, nie skończyłem wypłacać o co chodzi?
    - Nie nie, ja nic nie mam do Pana. Po prostu najpierw się wypłaca pieniądze, a jak ktoś będzie chciał to panu dopiero daje coś od siebie.
    + No dobrze, ale ja nic sobie sam nie biorę.
    - Nie nie, proszę Pana ja nie mówię, że teraz Pan nie daje (no wcale nie..) tylko daje Panu na przyszłość rady. Jak chce Pan dobrze żyć z ludźmi to musi Pan tak robić. Dać wszystko, pokazać i jak ktoś będzie chciał to Panu da...
    Jedyne co to miałem ochotę jej nawrzucać hu.. i tyle. Ale z zasady jestem grzeczny i cenie sobie spokój w życiu.

    4. 500 zł!
    Kiedyś jeden starszy Pan poprosił mnie, abym wziął mu banknoty 500 złotych. Z reguły ich nie biorę, bo potem ciężko mi je rozdać. A tym bardziej w takie dni jak ten Pan bierze pieniądze, gdzie mam 6 emerytur do wypłacenia. No, ale dobra.. życzenie jego było jasne. Proszę jak Pan będzie miał to przynieść mi 500.
    No i specjalnie dla niego wziąłem 2 x 500 zł banknot. Przychodzę do niego, wypłacam.. koleś bierze, ogląda.. hehe, ale fajne fajne.. i w ogóle. Ja już mam od niego wychodzić, a on do mnie z tekstem..
    + Ale niech Pan mi da normalne pieniądze. Wymieni te 500.
    - Przecież chciał Pan te pieniądze, prosił mnie Pan o to.
    + Ja chciałem tylko je zobaczyć.

    5. Na piwo i papierosy.
    Kiedyś jak zaczynałem chodzić po swoim rejonie to jedna Pani z osiedlowego monopolu pyta się mnie. "Ty A ta Kowalska to ile daje napiwku? Bo łazi zawsze tutaj rozmienia grube i mówi, że ona to listonoszowi na piwo i papierosy zostawia". No i szczerze mówię, że nie wiem.. bo jeszcze u niej nie byłem. Przychodzi w końcu ten dzień wypłaty. Podekscytowany idę do tej Kowalskiej z nadzieją, że będzie jakieś grubsze sianko, bo w końcu zostawia na piwo i na papierosy.. ;)
    Wypłacam jej pieniądze..
    100..
    500..
    1000...
    1900..
    1951..
    I pada hasło.
    + Reszta zostaje dla Pana!
    No hu.. patrzę całe 38 groszy. Już nie wytrzymałem, bo powiedziała to z takim uśmiechem i przekonaniem jak by mi ze 100 złotych zostawiała. I tak z 5 miesięcy z rzędu.. zostawiała mi 38 groszy na piwo i papierosy. W końcu, któregoś razu po tekście. "Reszta to zostaje dla Pana, proszę sobie ją wziąć".. mówię do niej.
    - Niee Pani się bardziej przyda niż mi!

    6. 135 zł
    Kiedyś miałem dziadka na rejonie. Nie wiem jaką miał przeszłość i kim był, ale miał emerytury 4135 złotych. Bardzo miły człowiek z klasą. Widać było po jego zachowaniu. Generalnie dużo szacunku okazywał itp. itd. Pierwszy raz jak byłem u niego i dostałem napiwek to myślałem, że mu się coś popieprzyło, ale facet autentycznie. Zostawiał..
    135 złotych napiwku.
    (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
    pokaż całość

  •  

    #noszelisty nr 7
    #poczta #pocztapolska #kurier #list #praca #listonosz

    Cześć koleżanki i koledzy z wykopu.
    Często zdarza się, że słyszę o do ludzi o tym jaka to praca listonosza jest prosta.
    "Pan to tylko chodzi i sobie te listy wrzuca", "...a jak nie listy to jakiś przekaz". Oczywiście też nie raz słuchałem tekstów, które miały obniżyć/poniżyć znaczenie mojej pracy typu. "Aby być listonoszem to można kogoś z ulicy wziąć i tyle, nie trzeba wam żadnych umiejętności".

    Piszę o tym, aby wam powiedzieć o najlepszych wymówkach jakie widziałem/słyszałem na Poczcie - wymówkach, ucieczkach z pracy...

    Bla bla bla. Oczywiście, zgodzę się z tym z faktem, że aby zostać listonoszem nie trzeba kończyć długoletniej uniwersyteckiej edukacji. Nie trzeba mieć mega talentu do czegoś, ani merytorycznego/praktycznego długoletniego przygotowania. Teoretycznie można wziąć pierwszą lepszą osobę z ulicy.. w praktyce, aby być dobrym listonoszem trzeba wykazywać się dobra organizacja pracy i w miarę być ogarniętym.

    Tak generalnie pamiętajmy, że rotacja listonoszy to nic dobrego.. jeżeli Poczta chciałby dbać o jakość usług musiałby postawić na to, aby rotacja była jak najmniejsza. To może śmieszne, może głupie, ale jest bardzo dużo drobnych szczegółów o, które trzeba dbać.
    - informacje o skrytkach / trzeba pamiętać - a jak ktoś nowy, to ciągle sprawdzać kto ma skrytkę i komu nie wrzuca się listów do skrzynki, tylko trzeba odłożyć na skrytki
    - kto ma dosłanie / trzeba wiedzieć, do kogo listy przesyłać na inny adres - a nie wrzucać pod adres na kopercie
    - zastrzeżenia / trzeba wiedzieć kto ma informacje, że u niego przesyłki TYLKO osobiście
    - spis inwalidów / to też trzeba sprawdzać
    - rejestr zagrożeń
    - spis osób z zezwoleniem na "wrzut" do skrzynki listów poleconych
    - zeszyt z prenumeratami gazet / niektóre dadzą, niektóre trzeba samemu się upomnieć

    Generalnie mówię na to "drobne" rzeczy, bo jak ktoś idzie np. na 1 dzień na zastępstwo za kolegę.. to pomyślcie ile czasu można stracić, na przeglądanie tych spisów/zeszytów, aby upewnić się i dobrze przesegregować listy. Łatwo tym wszystkim pier..lnąc. A pomyślcie jakie to może mieć konsekwencje dla osób na rejonie. I takich drobnych, różnych rzeczy jest multum.

    Prócz sprawdzania tych rzeczy - wiadomo, trzeba posegregować listy, trzeba je ułożyć zgodnie z trasą chodu, trzeba się zapakować, trzeba podpisać 1,2,3,4 listę, trzeba zrobić sobie zaliczkę na pieniądze, trzeba uporządkować przekazy, pobrać gazety.. no generalnie różnych drobnych rzeczy jest jeszcze multum.

    Oczywiście na rejonie to nie tylko wrzucanie liścików i dalej i dalej, czasami trzeba się do kogoś dobić, czasami trzeba się coś upewnić, czasami jedno, drugie trzecie. Na prawdę osoba, która idzie na dany rejon może mieć wiele trudności. Idziesz z pieniędzmi adresowanymi do Jana Nowaka.. wypłacasz mu pieniądze, przychodzi na Pocztę ze skargą kto? Jan Nowak.. tylko, że nie ten, któremu wypłaciłeś. Okazuje się, że Jan Nowak jest ojciec i Jan Nowak jest syn - obydwaj skłóceni ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Ale przechodzę do puenty, oto najlepsze wg mnie wymówki, ucieczki, akcje związane z tym, że ktoś nie dał rady. (Pierwsze tydzień/dwa chodzi się z "nauczycielem" czyli innym listonoszem i tylko poznaję pracę).

    1. "Ja tylko idę po...."
    Mieliśmy u siebie na urzędzie dwie osoby, którego swoją przygodę skończyły w takie sposób - pierwszy lub drugi dzień nauki.
    - Yyyy poczekasz, ja tylko skoczę po jakaś bułkę do sklepu.
    lub
    - Ja idę na papierosa
    Obydwoje już się nie pojawili.

    2. Kiedyś była jedna dziewczyna, która już przyuczała się parę dobrych dni, wszyscy patrzyliśmy z nadzieją, że będzie nowa listonoszka. Ale pewnego miłego dnia, przyszła burza.. deszcz, szaro, buro. Ta nowa w końcu pyta.
    - A słuchajcie jak pada deszcz i jest zimno to wychodzimy w rejon czy nie pracujemy?
    Oczywiście wiadomo jaka mogła być reakcja ludzi. Po paru minutach poszła do kierownika powiedziała, że ona chyba się nie nadaję i pojechała do domu.

    3. Mieliśmy kiedyś takiego cwaniaczka na nauce. O dziwo przetrwał cały cykl "nauczania" i po weekendzie miał iść pierwszy raz sam na rejon. Poniedziałek - akurat dzień płatności. Koleś się przygotował do pracy, już ma wychodzić. Schodzi do Kasy.. pobiera pieniądze i.. biegnie do Naczelnika. Nie wiem co dokładnie mu powiedział, ale.. stwierdził, że on nie da rady iść z pieniędzmi bo się boi. Poszedł z samymi listami, a ja z jego przekazami.. następny dzień przyszedł do pracy, poszedł do kierownictwa i mówi, że on chce pracować, ale nie będzie nosić pieniędzy bo się boi. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    4. Jakiś czas temu zatrudniała się u nas taka Pani w wieku około 45 lat. Generalnie widać, że chciała pracować, ale nie do końca dawała sobie rady. Kierownictwo, aby jej najwidoczniej ulżyć - dało jej w miarę lekki rejon. (generalnie 1 ulica z X numerami po kolei, która miała gdzieś tam 3 uliczki może po 2-3 numery. Rejon prościutki, blokowisko - idziesz po kolei od bramy do bramy). Na początku zawsze kierownik nie chce na nikogo naciskać i pozwala, w ramach nauki - aby ktoś nie robił wszystkiego, np. brał pół rejonu w jeden dzień, pół w drugi.. czasami kogoś wyśle do pomocy.

    No i po czasie kiedy wszystko już powinno być normalnie, zaczęli "wyżsi rangą" naciskać na tą Panią, że ma robić wszystko i dobrze. Pani ta stwierdziła, że ona może pracować, ale będzie robiła tylko pół rejonu... i w ogóle bo tutaj jest za dużo pracy i ona nie da rady. Najwidoczniej słowa kierownika, że ma rejon robić cały (jak chcesz i jak u mnie, ale ma mięc wszystko na bieżąco wynoszone) - nie przekonywały jej i postanowiła zrobić coś, aby prace stracić.

    Pewnego dnia.. dzwoni kobieta, ze skargą - że ta Pani odbywała przez domofon z nią taki dialog.
    - Halo?
    - Poczta
    - Halo kto tam?
    - Poczta
    - Kto?
    - Hu.ów sto ruro.

    (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) To był początek końca tej Pani.

    5. Zdarzył się również jeden starszy Pan. Wyglądał na porządnego - "Ja tutaj w mieście mieszkam 50 lat, osiedle X znam jak własną kieszeń". No i karierę na Poczcie skończył tak szybko jak zaczął. Wiecie czemu? Pierwszy miesiąc robił nosząc listy zwykłe tu i tam i ucząc się całych tajników pracy. Jak dostał już pracę normalnie "na cały etat listonosza" to pierwsze kilka dni w ogóle nie wynosił poleconych. Nie wiedzieć czemu. 1,2,3 dzień brał polecone po kilkanaście sztuk.. i najlepiej na pierwszym piętrze. Jak została zwrócona mu uwaga, że ma wziąć i wynosić przesyłki terminowo. To facet wziął o ile pamiętam 97 listów poleconych w piątek i...... 97 awizował. Facet po prostu wszystko z góry zaawizował i nie doręczał.

    6. Praca na Poczcie również wiąże się z umiejętnością odmawiania, asertywnością itp. itd. Często ktoś proponuje dziwne umowy, prosi aby coś podpisywać za niego, namawia na wódeczkę czy zjedzenie obiadu. No i kiedyś mieliśmy taką Panią "S" około 40 lat, która po paru dniach, samemu w rejonie wróciła podchmielona (wcześniej już był telefon od jakiegoś emeryta, że śmierdzi od niej). Okazało się, że dziewczyna dała się "skusić" u jednego Pana na parę kieliszków wódki przy okazji wypłacania emerytury. Do dzisiaj nie wiem czy nie umiała odmówić czy miała może problemy z alkoholem.

    To by było na tyle, bo już za dużo się rozpisałem. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    +: W..................k, kupczyk +25 innych
    •  

      @haosek: - ja robię średnio 15-20km po swoim rejonie, którym jest cała dzielnica Śródmieście(ok 30 ulic);

      - co do punktów doręczen to nie liczyłem :D;

      - średnio dostaję na rejon dziennie ok 50-60 przesyłek ZPO i poleconych + trochę zwykłych i wystawiane zgodnie z KPA awiza powtórne(wystawia je Urząd dokładnie tydzien po awizowaniu przesyłki przeze mnie i muszę je zanieść i umieścić w skrzynce adresata jeśli do tej pory przesyłki nie odebrał);

      -wychodzi na to, że mam lżejszą torbę(ale nadrabiam wielkością rejonu i przebywanym dystansem :D ), ale czasem mi dadzą do instytucji, tj, komorników czy na policje grube tomiska akt spraw ważące 1,7-1,9 kg w liczbie nawet sztuk 10, co swoją wagę też ma;

      -pracujemy od 9 do 17(godzinowy czas pracy) i przed 17 musimy być, aby się rozliczyć z korespondencji awizowanej i posegregować sobie pocztę na dzien następny, co troszkę rozwala mi dzien(bywa, że jest plaża na rejonie i konczę go o 10:30, ale i tak muszę być w urzędzie o wyznaczonej porze) - szczególnie piątek;

      - u nas w urzędzie jak za komuny niestety jest papierologia i musi być potwierdzenie na zwrotce i na liście drukowanej, a mieszkam w woj Śląskim i widzę niektórych listonoszy z tabletami, czego im zazdroszczę

      Jak wygląda u Was kwestia dostępu do klatek? Dostajecie kody/klucze? Ja przyjmując się na rejon nie miałem nic, musiałem sobie od sprzątaczek, czy innych pracowników spółdzielni zorganizować. Same spółdzielnie nam nie chciały udostępniać oficjalnie, bo się mieszkancy zgadzali tylko na listonoszy nie wiedzieć czemu. Kilka kodów mi podał właśnie listonosz.
      Jak z multisportem? Możecie sobie wybrać, który pakiet chcecie?
      pokaż całość

    •  

      @JackThrash: Multisport jest,ale nie wiem jak i co bo nie korzystam. Co do kodów/kluczy.. no to wiadomo, że są rejony od lat to ludzie mają większość takich rzeczy załatwione. Chociaż z drugiej strony sprawa jest prosta.

      Wg przepisów skrzynki mają być w ogólnodostępnym miejscu i jeżeli nie są to nie jest mój problem, ale ludzi. Generalnie nie mam większych z tym problemów, jeżeli coś jest nie tak - proszę Naczelnika o wysłanie pisma do zainteresowanej osoby o spełnienie prawnego obowiązku - dostępu do skrzynek. Raz zdarzał mi się duży problem jak jedna Pani mieszkała nad bankiem - wejście do klatki to było również wejście służbowe do banku. Pani nie chciała skrzynki na zewnątrz zamontować, a rozwiązaniem miało być dzwonienie do kogoś z banku, on wychodził i miał sam wrzucać listy do skrzynki. Rozwiązaniem okazało się awizowanie wszystkiego. Brak dostępu do skrzynki i tyle. pokaż całość

    • więcej komentarzy (27)

  •  

    #noszelisty nr 6
    #poczta #pocztapolska #kurier #list #praca #zal #listonosz

    Ostatnio nic nie pisałem, ale to planowe działanie. Nie ma co się wystrzelać z tematami, potem nie będę miał co pisać.
    Dzisiaj coś o potędze internetu i o tym jak potrafi być inne życie ludzi w internecie a w "realu".

    Generalnie, aby dojść do puenty muszę wam powiedzieć jedną historie. Kiedyś pewnego miłego dnia, wprowadziła się do mnie na rejon Pani Asia. Pani Asia była samotną matką, trochę dziwną, trochę normalną - ale nie oceniałem jej. Od czasu do czasu zamawiała sobie różne pierdółki przez internet, bluzeczki, buciki dla dziecka i w ogóle. Zazwyczaj wszystko jej doręczałem, nie zostawiałem awizo. A nawet jak bym zostawiał, dziewczyna ma do przejścia 270 metrów na Pocztę (wg google maps, mała filia bez kolejek).

    No i pewnego miłego dnia idę sobie z jakimś nierejestrowanym listem do niej, jakaś koszuleczka czy bluzeczka z olx na 100%. Wchodzę na 3 piętro, pukam, stukam. Nikt nie otwiera. Myślę, kurde zawsze jest... za 2 godziny będę przechodził w tym miejscu to spróbuję jeszcze raz. Za 2 godziny idę, stukam, pukam.. nie ma nikogo. Awizo.

    Następny dzień to samo. Awizo.

    Po paru dniach przyszło do niej kilka chińczyków (coś tam z aliexpress). Zauważyłem, że ona nie odebrała 2 poprzednich listów awizowanych - no to dorzuciłem te chińczyki do nich - przyjdzie po nie, zabierze wszystko.

    Mija tydzień czasu dziewczyna nie odebrała tych przesyłek, myślę - co jest nie tak? Byłem po pracy, wziąłem z przesyłek jej numer telefonu i dzwonie do niej.
    - Dzień dobry Pani Asiu - tutaj listonosz. Ja dzwonie z Poczty z pytaniem czy dostała Pani awizo, bo czasami ktoś z domowników zabierze i nie odda (np. mama nosi w torbie), albo wyrzuci się z ulotkami..
    + EEe co jakie awizooo [autentyk]
    - No zostawiłem z tydzień temu na przesyłki 2 z Polski i klika z Chin
    + Co jak ja nic nie dostałam ja na to czekałam jak to
    - Dobrze, ja akurat jadę do domu to Pani to podrzucę.

    No i pojechałem, wiecie.. myślę sobie, że taki dobry listonosz ze mnie, że zadzwoniłem, że zapytałem, że jadę i zaniosę jej te nierejestrowane przesyłki (których zgodnie z przepisami to ja nawet nie musiałem brać z urzędu bo nie wchodziły do skrzynki). Pewnie mi podziękuje i w ogóle. No to jadę, parkuje na podwórku.. wbijam na 3 piętro, pukam. Otwiera Asia.

    + Kur.. tak się nie robi, ja na te przesyłki tyle czekałam żadnego awizo nie było co pan sobie myśli.
    No i generalnie taki słowotok. Ja nie wiem co powiedzieć. Nie chce się kłócić i w ogóle, w końcu to Pani z mojego rejonu..Laska wpadła w ten słowotok i pieprzy trzy po trzy, że tak się nie robi, że co ja sobie myślę i w ogóle. Że ona siedzi codziennie w kuchni i mnie nawet nie widziała jak idę do bramy (hah okazało się, że pewnie dlatego nie otwierała, a ja zmieniłem sobie w międzyczasie trasę chodu i do bramy jej wchodziłem z drugiej strony).
    Nawet nie gadałem, z bólem w sercu poszedłem sobie.. kurde przecież chciałem dobrze. A dostałem jeszcze zje.. ( to kolejna lekcja od ludzi na rejonie, że nie warto robić NIC więcej i się starać, ludzie to niewdzięczne istoty).

    A teraz przechodząc do Creme de la Creme.. po jakimś czasie na lokalnej stronie typu "spotted" ukazał się post z podziękowaniami dla "listonosza", że awizo wrzucił. Nie chodziło o mnie. Nas jest tutaj w sumie 4 na tej filii. 2 w mieście, 2 na gmine.

    Pojawiały się najróżniejsze wpisy, większość to jakaś masakra. Siedziałem z kolegą i czytaliśmy. Kolega się śmiał, że robi sobie czarną "listę". O dziwo o mnie nikt nic nie pisał.. myślę, widzicie - nie ma kto na mnie narzekać. Ja powiem tak, niektóre posty na serio mogły być napisane z "żalu", ale bardzo dużo było pisane typowo przez jakiś szczekaczy do, których listonosz w ogóle nie przychodzi, albo którzy w ogóle nie mają pojęcia. Czego dowodem były posty typu.

    Weronika: "Ten listonosz nie tylko u Ciebie roznosi same awizo!!"
    Agnieszka : "Weronika, ale u Ciebie chodzi inny listonosz"

    Albo druga Pani Anna, co u mojego ziomka na rejonie jest. Zaczynała wypisywać typowe roszczeniowe teksty. Typu.
    "Jak się listonoszowi nie podoba, niech zmieni zawodów. Ja płacę to wymagam, że mi doręczą do ręki. Siedzę z dzieckiem a on mi awiza wrzuca. Wychodzę do przedszkola a tam w skrzynce awizo".
    Generalnie ziomek stwierdził tak, że nosił jej większość rzeczy - ale skoro takie coś piszę, no to wiadomo co z nią zrobić. A o co chodzi? Laska zamawia masowo rzeczy z CHIN gdzie 99% jej przesyłek to przesyłki typu globalexpress, które się doręcza do SKRZYNKI jak nie wchodzi = awizo. Ale ona PŁACI WYMAGA. Kolega mówi, że od dzisiaj wszystko czego nie musi jej nosić - awizuje i tyle. Wcześniej starał się jej doręczać, nie było chamstwa z jego strony.

    Ale dobra.. Pamiętacie historię z Panią Asią na samym początku? No właśnie.. ja scrolluje sobie posty pod tym "spotted" i z dumą myślę, nie ma nic o mnie! A tutaj nagle Pani Asia piszę. Piszę o tej historii co wam odpowiedziałem, wiecie co piszę?
    uwaga - pisownia 'oryginalna'

    "mi len nawet awizo nie nosi.. siedze w domu a on nie wchodzi na góre i potem idę przez przypadek na pocztę a tam pani do mnie czemu pani nie odbiera przesyłek a tam 6 paczek było. a ja mówię jak mam odebrać jak listonosz nie wejdzie na góre a awizo tez nie wrzuci skarga na niego. on mi powiedział ze zapominał awizo. tak zapomniał na 6 paczek"

    Generalnie mocno byłem zaszokowany. W sytuacji kiedy sam zadzwoniłem do dziewczyny, zapytałem, pojechałem z przesyłkami.. to dostałem jeszcze hu.. i wyzwiska na internecie.

    Następnym razem jak u niej byłem.. znowu jej nie zastałem. (Już po przeczytaniu tego spotted). Przykleiłem jej awizo do drzwi, aby nie mówiła, że nie chciało mi się wchodzić na górę. Oczywiście od czasu tych pomyj na spotted laska była bardzo dla mnie miła, dzień dobry nawet pierwsza mówiła na ulicy. Generalnie też już jej nic nie noszę czego nie muszę.

    Najdziwniejsze, że w takich żalach, wyzwiskach i roszczeniowym podejściu to dominują dziewczyny? 90% osób co piłuje się bezmyślnie i pieprzy "bo się należy" to kobiety. Nie żebym tutaj robił jakiś lincz na nich. Ale tej Pani Asi to ja już wszystko będę robił w 100% przepisowo. To co do ręki to do ręki, to co do skrzynki to do skrzynki (jak nie wchodzi, nie ma do drzwi tylko awizo) itp. itd. Komu to na plus wychodzi? Ale to też pokazuję jacy ludzie są zakłamani. Po tym spotted znajomy, na którego najeżdżało z 5-6 osób (o dziwo same dziewczyny) pytał się ich na rejonie o te posty. Wszystkie dziewczyny miłe, to nie tak, one nie mają problemu, a no bo tak.. e to, one nie mają zalu, a bo chodziło o zastępstwo i nagle kur.. wszyscy mili i fajni na rejonie. Ja jak w necie trzeba obsmarować to bajki piszą.
    pokaż całość

    •  

      @Pio23: Listonosz nosi przesyłki listowe, kurier nosi paczki. Ja jestem listonoszem więc noszę 'listy', a to że list może mieć jakieś tam "rozmiary" i "maksymalnie 2 kg" to różne rzeczy ludzie wysyłają listami ;) buty również. Chociaż już się to ukróciło, bo Poczta specjalnie podniosła ceny za te duże "listy" - tak, aby bardziej opłacało się to puścić usługą kurierską a nie listową.

    •  

      @haosek:
      Te 2kg, to dotyczy tylko listów krajowych oraz listów zagranicznych nadawanych w kraju. Regulamin Poczty Listowej mówi, że "Przesyłki priorytetowe i niepriorytetowe mogą ważyć do 5 kilogramów" oraz, że maksymanle wymiary to: suma długości, szerokości i grubości: 900 mm pod warunkiem, że największy wymiar nie może przekroczyć 600 mm, z tolerancją 2 mm; w rulonach: suma długości i podwójnej średnicy: 1040 mm pod warunkiem, że największy wymiar nie może przekroczyć 900 mm, z tolerancją 2 mm;

      Nie dotyczy przesyłek służbowych, te mogą ważyć do 30kg
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Od dzisiaj swoje "żale" taguje jako #noszelisty czas na "5".
    Żeby nie było, że idealizuje siebie a pokazuje innych często w złym świetle - dzisiaj będzie krótko o kilku moich "wpadkach" w czasie pracy. Sytuacje, po których najczęściej wychodziłem od kogoś z uczuciem zażenowania i było mi głupio (chociaż raczej są one śmieszne).

    (1) Mam list do Pani Agaty. Idę do drzwi, dzwonie, pukam, stukam. Wychodzi jakaś dziewczynka.
    - Dzień dobry ja do Pani Agaty mam list.
    + Tak to mama.
    - Mmm
    + O co chodzi?
    - Bo to z Policji, ja nie mogę Ci tego zostawić. Jest mama?
    + Nie, nie ma w pracy.
    - A ktoś dorosły jest? Bo nie mogę dziecku zostawić.
    + Ja mam 22 lata. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Popatrzyłem, spojrzałem, przyjrzałem się... no rzeczywiście mimo młodo wyglądającej twarzy "ciało" miała rozwinięte. No nic, przeprosiłem sto razy, ale zawsze jak przechodzę koło jej bramy to mi się to przypomina.

    (2) Pukam do drzwi, list polecony. Pukam, dzwonie, stukam... nagle słyszę
    + WEJŚĆ!
    No to co? Sru za klamkę i wbijam jak do siebie. Na przedpokoju stoi typ nago z telefonem przy uchu i patrzy się na mnie jak na debila.
    - Oooops, przepraszam.
    No i wyszedłem. Dopiero sobie uświadomiłem, że facet nie mówił 'wejść' tylko powiedział do telefonu 'cześć' ( ͡° ͜ʖ ͡°). No nic po chwili wyszedł do mnie ubrany, ale że widać po nim było mocne "przepicie" nie skupiałem się zbytnio na przepraszaniu go bo pewnie i tak by nic nie pamiętał.

    (3) Wiadomo, że czasami człowiek się pomyli - nikt nie jest robotem, pomyłek nie da się uniknąć. Lecz to co kiedyś zrobiłem przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Byłem w bramie - 22 liczba mieszkań 10.. no i wrzucam listy, wrzucam, wrzucam.. wrzuciłem wszystkie do bramy 22 no i dalej wrzucam z bramy 24. Wrzuciłem pod 22 wszystkie listy z 22 i 24 i sobie uświadomiłem co zrobiłem. No to szybka akcja, to mogłem to zabrałem do razu - bo ktoś miał otwartą skrzynkę. Resztę rajd po mieszkaniach i prośba o otworzenie skrzynki. Bodajże tylko z dwóch skrzynek nie udało mi się odzyskać listów. Karteczka -> informacja o mojej pomyłce, prośba o wyciągnięcie i wrzucenie do bramy obok, albo oddanie na pocztę/wrzucenie do czerwonej skrzynki i poleciałem dalej.

    Po jakimś czasie przychodzi policjant na Pocztę.. do naczelnika z tekstem, że on nie wie co ma napisać i co zrobić, ale "sprawą" musi się zająć. Okazało się, że jeden dziadek u którego wylądował list z pod 24 - zgłosił sprawę do Prokuratury, że list nie swój miał w skrzynce. Generalnie nie wiem jakim cudem Prokuratura się tym zajęła, no ale ktoś z Policji musiał przyjść i sprawdzić czy doszło do łamania prawa. Oczywiście dla mnie bez konsekwencji, nawet się tłumaczyć nie musiałem bo kto normalny idzie z takiego powodu do Prokuratury?

    (4) Mam u siebie na rejonie ulice polna i pustą - na ulicy polnej mam jedną starszą Panią, do której przychodzi bardzo dużo gabarytowych listów (córeczka co jest w Anglii zamawia na jej adres, raz na rok sobie odbierze). No i kiedyś miałem na tą ulicę polna 1/1 - 4 gabarytowe listy. Pech chciał, że również na pustą 1/1 miałem jeden gabaryt. I pech chciał, że w torbie według kolejności chodu miałem list na pustą obok tych na polna.

    Wbijam na polna do tej starszej Pani, pukam, dzwonie, stukam. Otwiera.. daje jej przesyłki (5 zamiast 4, po prostu mi się pomyliło, że ten z pustej to też do niej) - daje listę do podpisu i mówię, że jedna przesyłka jest nie do niej, żeby mi oddała bo wydałem jej za dużo. No i.. zonk. Starsza Pani ubzdurała sobie, że skoro 1 przesyłkę dałem jej "kogoś innego" to komuś innemu musiałem dać przesyłkę do niej! Bum cyk cyk kur..
    Kobieta powiedziała, że mi przesyłki nie odda, dopóki jej nie przywiozę jej przesyłki (której oczywiście nie było, miała 4 dostała 5 w tym jedną nieswoją). I chyba z 3 dni do niej jeździłem prosząc się od oddanie przesyłki.

    Generalnie zamieszanie jak 150, kobieta dzwoniła z pretensjami na Pocztę, musiałem jechać do dziewczyny z pustej tłumaczyć całą sytuacje. A potem się okazało, że przyszedł weekend.. po weekendzie ta starsza Pani sama przyszła na Pocztę z tekstami, że może ktoś na to czeka i ona to oddaje bo nie mogła spotkać nigdzie listonosza. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    (5) Praktycznie równo dwa lata temu, pomagałem "rozbierać" rejon kolegi (prócz swojego, brałem 1-2 ulice od znajomego z rejonu bo go nie było). Pełno listów przypominało mi o tym, że prócz pracy również studiuję. Bo akurat przychodziło pełno listów z uniwersytetów - rekrutacja. No i mam taki list do jakieś Pani Natalii. Pukam, stukam do drzwi. Otwiera mama Natalii.
    - Dzień dobry, ja mam list do Natalii odbierze Pani?
    + Nie nie, już ją wołam. NATALIA!!!
    Wychodzi Natalia z krótkimi spodenkami i samym staniku mmmcycunie.jpg Taka ładna, taka słodka dziewczyna, miła i w ogóle. Mówię kur.. mógłbym się zakochać. Korzystając z okazji wbiłem ją od razu na facebooku i po paru dniach próbowałem kręcić bajerę.
    Po paru dniach wbijam znowu do Pani Natalii - awizo nikogo nie było, nawet wróciłem się do tego mieszkania, ale nie udało się nikogo zastać.

    Na następny dzień podbija jakiś facet od mnie z urzędu z awizo w ręce, że wczoraj awizowałem list do jego córki - czy nie mógłbym zostawiać mu listów na urzędzie (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■). Wpadka polegała na tym, że podryw do jego córki był nie udany, on na pewno o tym wiedział - a ja go regularnie widuję w pracy.

    (6) To taki bonus. Pukam kiedyś do drzwi z listem poleconym w ręce. Słyszę krzyki
    + sekundkę bo ja się ubrać muszę
    - dobrze czekam

    No i otwiera mi drzwi jedna Pani.. około 70 lat i ręcznik w ręce, zakrywający piersi!

    + A co to polecony? Podpisać mam?
    - Tak
    + Jej, ja nie wiem czy dam radę teraz tak bez ubrania, niech Pan nie ma pretensji do mnie o to.
    - Spokojnie. Nic co ludzkie nie jest mi obce, ja już wszystko na rejonie widziałem.
    + He he he he...

    No i bierze podpisuję mi się za ten polecony, nagle.. sruuuuuuuuuuuu - ręcznik jej spadł. Moim oczom ukazała się 70 latka w samych majtkach, najlepsze jest to, że dalej podpisywała list do końca twardo.
    Oczy krwawią mi do dzisiaj.

    #poczta #pocztapolska #kurier #list #praca #zal #listonosz
    pokaż całość

  •  

    żalelistonosz4

    To kolejna historyjka z mojego dnia pracy jako listonosz. Generalnie, aby obraz mojej pracy nie był zbyt "ponury" to dzisiaj będzie jakieś wspomnienie bardziej pozytywne.
    Jakiś czas temu jedna Pani poinformowała mnie, że jedzie do szpitala i nie będzie jej przez 2 tygodnie w domu. No i w tym okresie przyszedł do niej list (sąd, najwidoczniej coś ważnego). No i tak sobie człowiek myśli - kobieta schorowana, jak zaawizuje to nie odbierze bo jej nie ma. No to co zrobiłem? Po zrobieniu rejonu - wsiadłem w auto i pojechałem do tego szpitala. Kobiecina mówiła, że leży na kardiologii no to wbijam na kardiologie - udało się kobietę znaleźć na drugiej sali do, której wszedłem. Pani podziękowała - jeszcze śmiechy z innymi pacjentami, że oni to nie widza swojego listonosza a ja to przyszedłem, aż do szpitala. No spoko. Pani jeszcze raz podziękowała i mówi, że się zrewanżuje. Oczywiście puściłem to między uszami, bo zrobiłem to z chęci pomocy, miałem dobry humor i szkoda mi tej Pani było generalnie. Nie chciałem żadnego odpłacania mi się.

    No i mija jakiś czas, idę sobie w bramie gdzie mieszka ta Pani.. nagle ona wylatuje.
    + Panie listonoszu, Panie listonoszu.
    - Już do Pani idę chwilkę.
    + Bo ja mówiłam.. no bo ja chce podziękować.

    I wylatuje mi z cała blachą ciasta.

    +Pan weźmie sobie to ciasto, ja specjalnie dla Pana je zrobiłam.

    No i kurde co tutaj zrobić? Przecież nie będę chodził z cała blachą ciasta po rejonie.
    - Wie Pani no nie mam jak tego zabrać.
    + Ale ja nalegam, ja specjalnie dla Pana to zrobiłam.

    No i nauczony doświadczeniem (jak coś dają trzeba brać, bo po pierwsze sprawi się radość, po drugie nie ma czasu pół dnia mówić, że się nie chce zabrać czegoś - lepiej zabrać i iść dalej). No to zabrałem to blachę ciasta i zaniosłem do jednej firmy, obok tej bramy (kilka miłych pań tam pracuję, z którymi mam dobry kontakt) i kazałem się pracownikom tym ciastem zaopiekować do mojego powrotu.

    Generalnie zasada "dają to bierz" bo nie ma czasu robić przykrości, bo nie ma czasu tłumaczyć pół dnia, że nie chcesz, nie możesz, nie masz jak - a niektórych i tak nie przegadasz. Zasada ta powoduje, że czasami wracam z rejonu z torbą wypchaną jajkami, ogórkami, jabłkami, ciastkami czy browarami. No jak mam nie zabrać ogórków, które starsza Pani specjalnie zabierała dla mnie bo wiedziała, że dzisiaj przyjdę z emeryturą. Chociaż nie ukrywam kiedyś nie wiedziałem co robić jak w ciągu 30 minut musiałem u trzech pań wypić kawę, która stała już gotowa na moje przyjście.
    ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #poczta #pocztapolska #kurier #list #listonosz #praca #zal #listonosz
    pokaż całość

  •  

    żalelistonosza2
    Ostatnio pisałem krótką historię z mojej pracy (listonosz) dzisiaj też coś wrzucę, może dzięki temu będę wspanialszy dla ludzi na rejonie.

    Parę lat temu jak dostałem swój rejon, chodziłem dosyć często pod jeden adres. Dom jednorodzinny. Zawsze ten sam scenariusz. Wchodzę na posesje, idę do drzwi wejściowych, pukam, nic, awizo.
    I tak przez około pół roku. Nie udało mi się doręczyć żadnego poleconego przez ten okres, nigdy nikt mi nie otworzył.

    Kiedyś pewnego, miłego, pięknego dnia.. idę znowu do tego domu, nawet miałem już awizo wypisane - w wolnej chwili na urzędzie sobie wypisałem z myślą, że i tak przecież nikogo nie spotkam.
    A tu co? Pani na ogrodzie coś tam robi! Uff, no w końcu zobaczę jak wyglądają mieszkańcy tego domu. Wołam tą Panią - krzyczę, że list polecony. Pani podchodzi, podpisuję i pyta...
    + A pan to czemu nigdy mi nic nie przynosi tylko awizo?
    - No, ale jak? Przecież zawsze jestem, zawsze pukam i nikt nie otwiera. Nigdy nie zdarzyło mi się awizować przesyłki bez próby doręczenia.
    Pokazuję na drzwi i mówię, że:
    - No nie ma Pani chyba dzwonka. A pukam dosyć głośno.

    Kobieta... odpowiada, że..
    + A wie Pan co! Bo to nie są drzwi wejściowe. To są STARE DRZWI WEJŚCIOWE. My teraz drzwi wejściowe mamy z tyłu domu, od ogrodu. A tutaj mąż zostawił, bo tam jest zrobione wejście do kotłowni!

    W głowie tylko myśl, tylko kur.. skąd ja to miałem wiedzieć?

    Ta Pani przez pół roku nie zgłosiła skargi na Pocztę, ani nie miała żadnych pretensji odbierając awizowane przesyłki. Okazało się, że to bardzo miła kobieta, która myślała, że listonosz ma za dużo pracy i nie daje rady jej przynosić tych chińczyków, bucików itp. itd. Od dnia kiedy dowiedziałem się, że "drzwi są z tyłu" to chyba nie awizowałem jej żadnej przesyłki, bo opiekuje się małymi dziećmi i praktycznie zawsze ją spotykam.

    #poczta #pocztapolska #kurier #list #listonosz #praca #zal
    pokaż całość

  •  

    Jestem sobie w pracy - listonosz, wbijam pod do bramy numer 6 - mieszkanie 14 (piętro). W myślach rzucam sobie hu..mi i kur..ję na ten stary budynek, gdzie wejście na jedno piętro równa się wejściu na trzy w typowych blokach. No dobra jak już udało mi się doczłapać na górę, pukam, stukam. Wychodzi starsza pani.

    - Dzień dobry Pani - list do Sebastiana mam!
    + Dobrze, dobrze ja wezmę.

    Wbijam na tablet imię nazwisko tej Pani (znam, nie musiałem pytać) - daje jej tablet, proszę o czytelny podpis z datą. I co? Patrzę Pani Danuta wpisuję "Sebasti...".. eh, wciskam przycisk "WYCZYŚĆ"
    - Musi Pani swoje dane wpisać.
    + Eee nie no ja za niego podpiszę, nie ma problemu.
    - Jest problem, Pani odbiera Pani podpisuję.
    + No przecież on w pracy, da Pan ja z niego podpiszę.
    - Proszę Pani - po pierwsze tak się nie robi, bo to fałszowanie podpisu. Po drugie nadawcą jest Sąd - dodatkowo wydział karny, nie mam w planach chodzić po sądach i się tłumaczyć.
    + No dobra. To niech Pan da awizo - odbierze sobie na Poczcie ja za niego nie będę nic brała.
    - Nie ma problemu, wypiszę awizo - wrzucę do skrzynki. Do widzenia.

    Wracam z rejonu - na filie gdzie zostawiam awizowane przesyłki - (jednoosobowa filia) - Pani Anna leci do mnie.
    + Jezu był ten Sebastian X, co on jest jakiś nienormalny?
    - O co chodzi.
    + No krzyczał, że mama była w domu cały dzień a listonoszowi się nie chce wchodzić. Mama mówiła, że nikogo nie było a awizo w skrzynce.
    - No bez jaj.
    + Wyzywał, że lepiej abyś to przyniósł bo inaczej skargi będą i kur.., że tak się nie robi, że on sobie nie życzy.
    - Dobra

    No nic. Nie pojechałem, facet zadzwonił na skargę do Naczelnika. Wracam na UP - woła mnie Naczelnik, że skarga, że to i tamto o co chodzi.

    Kocham prace z ludźmi.

    #poczta #pocztapolska #kurier #list #listonosz #praca #zal
    pokaż całość

  •  

    Mój list idzie przez Rosję tak długo, że stracił na wadze xD
    #rosja #list #pocztapolska #heheszki #lol

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Beztytułu.png

    +: kokosanki, C............s +5 innych
  •  
    MrStealYourGirl

    +14

    Niby tylko dwie strony A4, ale ręka rozbolała. Widać wyszedłem z wprawy ( ͡° ʖ̯ ͡°) #wykopaka #wykopoczta #list

    źródło: list_IMG_20181217_220045.jpg

    +: akNe, A............a +12 innych
  •  

    ( ͡° ͜ʖ ͡°) #heheszki #swieta #mikolaj #list #grzeszna

    źródło: 47576927_2056972767682740_3053811911704444928_n.jpg

    +: marjan1234, j.......a +13 innych
  •  

    Szanowny Mirku, od którego dostałem wspaniałą paczkę, pełną pyszności wraz z wzruszającym listem, dziękuje.
    Niestety, nie znam Twojego nicku, a trochę nie ogarniam "anonimowych pytań" wykopoczty, więc piszę tutaj, mam nadzieję, że przeczytasz ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Chciałbym Ci również powiedzieć, że jestem otwarty na rozmowę, jeżeli poczujesz, że jej potrzebujesz, daj znać ( ͡º ͜ʖ͡º)

    pokaż spoiler Dziękuje za zaufanie, cieszę się, że mogłem pomóc Ci się otworzyć, to ważne.


    pokaż spoiler Ps. Do homosia nie. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)


    #wykopoczta #paczka #list #para
    pokaż całość

  •  

    Cześć, mam spadek po babci - list napisany staroniemieckim językiem, zapewne nie byłby to problem dla normalnego tłumacza ale charakter pisma mojej prapra babci jest dość „lekarski”. Chciałbym odczytać to co znajduje na na zdjęciu, poznać ewentualnie jakaś historie, w szczególności ze w tym roku minęło 100 lat od daty widniejącej na liście. Czy znacie może kogoś kto zajmuje się takimi rzeczami na terenie pomorskiego? Może sami się interesujecie? #niemiecki #list #historia #kaligrafia #kaligrafiaboners pokaż całość

    •  

      @mynameis60: Na początku:
      Kochana Siostro i Ciotko
      Zawiadamiamy, że my jesteśmy obie zdrowe i krzepkie. To jak zdrowo wyglądamy, zobaczycie na obrazku. Marta została pierwszy raz sfotografowana, ale dobrze ją widać (została dobrze uwieczniona) i mnie też. Kochana siostro, kiedyś napisałaś mi że ja (???) powinnam była dać podarunek na ich wesele - nie, tego nie zrobię ponieważ wy wszyscy robicie wesela daleko w wielkim świecie, i tam nie da rady dotrzeć. Niech będą wściekli - nie intersuje mnie to. Naprawdę wcale się tym nie przejmuję. Wysyłamy wam najlepsze pozdrowienia - Martha i Marie. Babka chyba miała wszystko w dupie ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■ ogólnie brakuje kilku słów bo szwabior tłumaczył stopniowo i wyszukiwał słów, a Mireczek przetłumaczył chyba pierwsza „wersje” pokaż całość

    •  

      @kisieloovy: No bardzo miło z twojej strony, gość robi ci przysługę, zadaje sobie trud, a ty go szwabiorem mianujesz

      +: Triplesix, P........k
    • więcej komentarzy (12)

  •  

    Będąc w jednym z punktów „bezpłatna biblioteczka” w #dallas gdzie ludzie zostawiają swoje książki znalazłem takiego białego kruka. Jakie było moje zdziwienie gdy z książki wypadł list maszynopisany z 1988 r. #paczkazestanow #paczkazusa #usa #texas #lata80 #usa #list prawie jak #telegram #ciekawostkihistoryczne pokaż całość

    źródło: embed.jpg

    +: RicoElectrico, M.....................i +14 innych
  •  
    m.......s via Android

    +8

    #ciekawostki #wojna #list
    Wyruszając na misje na terenie Iraku, żołnierze GROM-u zabierają ze sobą list.

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    O kurczę, byłem na poczcie coś odebrać a tu niespodzianka - miła starsza pani wchodzi i podchodzi do okienka mówiąc na cały głos, że polecony do kogoś przykleił się do jej paczki i ona przyniosła odnieść. Propsuje, chociaż pani z okienka nie wiedziała co powiedzieć ani co zrobić xD

    #pocztapolska #list

  •  

    Ja tylko to zostawię... Dla somsiada (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    #heheszki #humorobrazkowy #poczta #pocztapolska #list #awizo

    źródło: 15541881_1390393960991642_5996042301335562798_n.jpg

  •  

    Mirki - muszę was porzucić ( ͡° ͜ʖ ͡°) rzucam to wszystko i jadę do Hogwartu ( ͡° ͜ʖ ͡°) tyle czekania i nareszcie jest!

    #harrypotter #hogwart #magia #list

    źródło: embed.jpg

  •  
    D......t

    +9

    Chce ktoś, żebym napisał do niego list? Taki prawdziwy, papierowy. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #pytanie #list #korespondencja

    +: K........a, tomekamila +7 innych
  •  

    Dziś za wycieraczką mojego samochodu znalazłam kolejny list, złożony i zapakowany w woreczek strunowy (zapowiadało się na deszcz). Widziałam się dziś rano z nim, ale jakoś okazji do rozmowy nie było. taguję tak jak wczoraj #chwalesie #szczecin #list Przypomniało mi się że mam w domu aparat, bo telefonu w dalszym ciągu brak. @azgag specjalnie dla Ciebie :)

    źródło: list.jpg

    •  

      Chciałam zapytać, czy koperty to twoje dzieła, ale po znaczkach widzę że to nie nasze. Chyba że to naklejki? :D Koperty super w każdym razie, muszę zacząć robić takie, kiedy wysyłam coś do moich penpalek :D

      +: Freakz
  •  

    No elo mirasy!
    w tym długim wpisie opowiem o pewnej ciekawej grze bez prądu, będzie jak grać jak zacząć i inne takie mądre rzeczy.
    no i przypominam że nie jesteśmy na elektrodzie! nie rozumiesz? PYTAJ najlepiej tu by inni mogli przeczytać.

    Spis treści:
    1. Co to za gra? <- w jednym zdaniu o co chodzi
    2. Słowniczek <- krótkie wytłumaczcie słów które mogą być niezrozumiałe dla nowych
    3. Światy <- w jakiś Świecie można grać i z czym się to wiąże
    4. Towarzystwo <- Co to takiego
    5. Tworzenie postaci <- Jak zrobić dobrą i grywalną postać
    6. Pętla gry <- Jak zacząć i jak przebiega główny cykl życia gry
    7. Rozszerzenia <- pomysły na urozmaicanie rozgrywki
    8. FAQ <- Często zadawane pytania, możliwe że powinieneś zacząć od tej części.
    9. Linki
    10. Chmura tagów

    1. Co to za gra?
    De Profundis jest korespondencyjną grą RPG.
    2. Słowniczek

    Świat <- Świat w którym żyje nasza postać
    Świat otwarty <- Świat nie posiadający żadnego dokładnego opisu w popkulturze np 1920
    Świat zamknięty <- Świat mocno oparty na swoim pop-kulturalnym opisie np Świat z Harrego Pottera
    Neuroshima <- znany graczom RPG świat post-apo.
    Hub <- lista graczy z wyszczególnieniem kto w jakim świecie chce grać.
    3. Światy
    Podstawowy podręcznik definiuje tylko dwa światy w których rozgrywa mogła by się odbywać,"Tu i teraz" oraz 1920, zdecydowaliśmy się jednak rozszerzyć tą listę i tak powstała lista:

    3.1 Światy "otwarte"
    3.1.1 Średniowiecze
    nie będę się silić na opis gdyż nie mam pojęcia jak ów świat ma wyglądać, wszystkie pytania kierujemy do mirabelki @irytacjaniebosklonu albo @hurtwish nie pamiętam która z nich to lepiej ogarniała :(
    Jeśli chodzi o legalne media przesyłu to dopuszcza się tylko rękopisy, zastosowanie pióra zamiast długopisu to wręcz genialny pomysł ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Jako, że część z was jest strasznie leniwymi bułami to przypominam, że w sytuacjach wyjątkowych dopuszcza się wysłanie SKANU mailem. Pamiętajcie jednak o tym że dawno temu list szedł bardzo długo.

    3.1.2 1920
    Mamy dziś 9 kwietnia 1926 roku, od wojny minęło kilka lat a wygląd świata odczytać możemy z książek historycznych.
    Podręcznik zaprasza nas do świata, prozy H.P. Lovecrafta, jednak nieznajomość jego prozy nie jest czymś co uniemożliwi nam grę, ba tylko pobieżna znajomość tematu w niektórych przypadkach może okazać się pomocna.
    Lata 20 są jednak przede wszystkim szalone i tajemnicze. Dla zwiększania satysfakcji z gry winno się coś wiedzieć na ich temat.
    Jak poprzednio stanowczo odradzam użycie emalia zamiast tradycyjnej poczty. Jednak jeśli musicie to wiedzcie że długopisy,ołówki i maszyny do pisania(!) są dopuszczalne. Jak poprzednio TYLKO SKAN

    3.1.3 "Tu i teraz"
    Mamy dziś... no dziś. Akcja dzieje się tu i teraz, a to czy za zerwanie trakcji odpowiada pan Mieciu z pod sklepu czy UFO albo inny Przedwieczny pozostawiam wam.
    W tym świecie użycie E-maila zdaje się wręcz naturalne, a papierowy list zaczyna brzmieć jak sztuka dla sztuki. Klimat jest jednak jak wytapianie tłuszczu z boczku, trzeba robić to długo na małym ogniu.
    Więc nie śpiesz się przy korespondencji i dobrym pomysłem jest poczytać o sieciach TOR,CJDNS i im podobnych ( @rfree dużo o tym pisze), oraz ogarnąć sobie co to podpis PGP
    Zapytacie po co mamy użyć tego co pewno używał Snowdenn? Dla klimatu oczywiście ( ͡° ͜ʖ ͡°), jak znam mirasów z CSI-Wykop pewno podczas gry rozpracujecie rząd, a wtedy zwyczajny mail może nie wystarczać.

    3.1.4 Neuroshima
    W 2020 Maszyny w USA oszalały, zaśmieszkowały na ekranach i ludziom też puściły nerwy, poleciały głowice atomowe.
    Mamy 2056 Wg czasu z Nowego Jorku, z resztą czas jako taki jest pojęciem względnym i stracił dawną wartość.
    Świat Neuroshimy jest pstrokatym post-apo więc i fani Matro2033 i fani Mad Maxa znajdą coś dla siebie.
    Z USA została flaga w błocie i bardzo dużo stref wpływu różnej wielkości.
    By nie rozwlekać tego i tak dość długiego wpisu, zachęcam do zaopatrzenia się w podręcznik podstawowy do tego systemu RPG.
    Znajdziecie tam opisy lokacji i możliwych profesji jakie może Twoja postać na co dzień wykonywać. Jeśli będą jakieś pytania proszę pisać.
    No i standardowo na koniec, coś o komunikacji emial. Jest legalna, ale umówmy się że tylko przy pomocy VLDCC( sieć wojskowa, udostępniana cywilom ) za które robić będzie CJDNS.

    3.2 Światy "Zamknięte"
    Poprostu, jak już w słowniczku wspominałem światy opisane w pop kulturze.
    Z jednej strony ułatwiają stworzenie postaci, w końcu zazwyczaj bierzemy gotową postać np Hermione,Hana Solo czy innego Dippera
    Z drugiej musimy się liczyć z tym że nie odgrywany dowolnej roli i świat jako taki nas bardzo mocno ogranicza.
    Z dopuszczalnością emaila i innych elementów, po prostu zastanów się nad tym jak to wygląda w tym świecie i dogadaj z resztą.
    Wiadomo z resztą, że gdy gramy Wiedzminem czy innym Frodo weźmiemy zalecenia ze Śreniowiecza, a próbując odegrać Ericha Zanna będziemy się wzorować na tym co powiedziałem o 1920.

    4. Towarzystwo
    Gracze nie muszą dobierać się w pary które odgrywają jakąś fabułę, o wiele lepiej będzie to wyglądać jeśli zbierzemy się w towarzystwa.
    A czym jest towarzystwo? zbiorem postaci i relacji między nimi. Tyle. Oczywistym zdaje się fakt, że towarzystwo winno obejmować tylko jeden świat.
    Postaci w jednym towarzystwie, nie mogą się też powtarzać, no bo to chyba logiczne, że Artem z Moskiewskiego metra jest jeden, a nie 2.
    No i wiadomo, że nie wysyła się listu do kogoś kto mieszka w składziku pod naszymi schodami, więc list Wujów do Harrego Pottera jest bezsensu. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    5. Tworzenie postaci
    Skoro wybrałeś już świat i być może towarzystwo, wypadało by stwierdzić kim chcesz grać, to jest wbrew pozorom problem nie taki trywialny.
    Jeśli jesteś w pełni zdrów psychicznie stanowczo odradzam Ci grania postacią mocno chorą, odegrać to realistycznie, lub chociaż tak by nie waliło groteską jest dość trudno.
    Jeśli znasz się na czymś to dobrze by postać się też na tym znała. Jeśli na czymś się nie znasz lepiej niech postać nie będzie ekspertem w tym temacie, naprawdę byś od razu się skumał, że zgrywam eksperta od lotów kosmicznych.
    Granie samego siebie, tak nie polecane w grach RPG tu może okazać się dobrym pomysłem, pamiętaj jednak że postać jest Tobą a nie Ty postacią.
    Kolejnym dobrym pomysłem jest znaleźć coś takiego jak formularz czyli pytania o charakter postaci jako takim przykładem niech będzie formularz dla łowcy z Neuroshimy http://elx.pl/download/neuroshima/lowca/kartaffpostaci.pdf .
    Inny dobry formularz widziałem w podręczniku do Warhammera 2ed.

    6. Pętla gry
    6.1 Przed pierwszą pętlą
    Dobierasz się w parę czy towarzystwo przy pomocy huba.
    Ustalacie dlaczego znacie swoje adresy.
    Wysyłacie pierwszy list i wchodzicie w pętle.
    6.2 Pętla gry
    6.2.1 Otrzymaj list
    6.2.2 Przeczytaj i zastanów się co w nim napisano
    6.2.3 Opcjonalnie pójdź obserwować świat by zebrać wenę
    6.2.4 Odpisz na dobrze przetrawiony list, staraj się zrobić to dobrze w końcu od tego zależy czy będziecie się dobrze bawić, czasem warto poczekać nawet 2-3 tygodnie by zrobić coś niezłego
    6.2.5 Wrzuć list do skrzynki i poczekaj na odpowiedź.
    6.2.6 oczywiście możesz napisać do kogoś bez otrzymania wcześniej odpowiedzi, a nawet to może zwiększyć realizm
    7. Rozszerzenia
    Tak piszemy list, list. Ale chyba każdy się zgodzi, że paczka, może być dobrym pomysłem.
    Idzie lato więc czemu by nie użyć zamiast poczty skrytki w terenie. z resztą liczę na waszą pomysłowość.
    Jest jeszcze coś takiego jak Otchłań.
    Działa to tak, że wysyłasz do kogoś kto jest Otchłanią list w dużej kopercie, w środku piszesz "zamówienie" do jakiego typu postaci list powinien trafić i dokładasz małą kopertę z przyklejonym znaczkiem i adresem zwrotnym.
    Otchłań jedyne co ma zrobić to zapisać Twój adres, wylosować adres z puli tych które już do niego dotarły, dopisać ten adres w polu odbiorcy na kopercie i pójść na pocztę.

    8. FAQ
    8.1 skąd brać ludzi do gry?
    Z mirko, ewentualnie mam ze 2 adresy z poza
    8.2 ale co mam pisać w listach?
    Usiądź nad kartką i pomyśl o tym co się ostatnio, działo w kontekście swojej postaci. Historia sama powinna powstawać.
    8.3 cokolwiek innego jest opisane albo gdzieś w tym wpisie, albo w podlinowanym niżej wpisie pierwszym.
    9. Linki
    Pierwsza wersja wpisu tłumaczącego o co chodzi http://www.wykop.pl/wpis/13693263/czolem-mirku-nie-wiem-przyjacielu-czy-grasz-w-gry-/
    Co to Otchłań http://www.wykop.pl/wpis/13900101/deprofundis-wpadlem-na-pomysl-ktory-mogl-by-wam-ur
    Poprzedni hub http://www.wykop.pl/wpis/15597219/witam-wszystkich-graczy-deprofundis-zanim-zawolam-

    10. Chmura tagów
    #geocahce #krotkofalarstwo
    #gravityfalls #adventuretime #fullmetalalchemist #starwars #lotr #wladcapierscieni #wiedzmin #warhammer
    #fallout #metro2033
    #email #tor #cjdns #tor #pgp #neuroshima #postapo #atom
    #lovecraft #deprofundis #rpg #grybezpradu #poczta #list #listy #1920 #harrypotter
    pokaż całość

  •  

    Wczoraj odbył się plebiscyt na zastępce #leszke, jak zostanie zamknięty, jako naczelnego śmieszka na mirko.
    Zwycięzcą został...

    pokaż spoiler reprezentant Finlandii: Olek, który zmiażdzył konkurencję liczbą głosów: 437, co przekłada się na poparcie na poziomie 43%!


    Dalej podium prezentuje się następująco:
    2. Duda: 208 - 20%
    3. Kiszczakowa: 166 - 16%

    W związku z tym proponuję napisać list do zwyciezcy, by stał się mirkiem. Zacznę:

    Szanowny Panie Prezydencie,

    #lechwalesacontent #kwasniewski #aleksanderkwasniewski #list
    pokaż całość

    źródło: images.duckduckgo.com 18+

    +: b_br, o...............y +9 innych
  •  

    Zbiór Lisa od wczoraj, do dziś do 13. #polityka #twitter #list #4konserwy #boldupy i niestety nie #aszkiera

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: lisek.png

  •  

    Jestem obecnie w domu rodzinnym i odgrzebałem na strychu starą maszynę do pisania. Od razu pojechałem do papierniczego po taśmę z tuszem, maszynę wyczyściłem, naoliwiłem. Oczywiście wpadłem na romantyczny pomysł napisania listu do mojego #rozowypasek

    Cały problem w tym, że to jest już moja była kobieta, ponieważ postanowiła zakończyć związek. Ja nadal ją kocham i chciałbym walczyć. Napisałem już list. Chyba niezły ze mnie #przegryw ? Czy w dzisiejszych czasach takie romantyczne zagrania mają w ogóle sens, czy powinienem się leczyć?

    Co sądzicie #rozowepaski #list #maszynadopisania #pytanie #zwiazki
    pokaż całość

    źródło: 20151031_162755_20151031163051602.jpg

    +: Gummy, p....4 +8 innych
  •  

    Mirki 2 tygodnie temu wysłano do mnie zwykły list polecony z Niemiec. Do tej pory status się nie zmienił (data wysłania). Spotkał się ktoś z taką sytuacją? Myślę że powinno chociaż do granicy dojść w tym czasie.
    #poczta #deutschepost #list #pytanie

    +: Cronox, e.....r +4 innych
  •  

    Koniec roku szkolnego. Pod wieczór matka zagląda do pokoju córeczki i znajduje na łóżku następujący liścik:

    Droga Mamo! Nareszcie koniec szkoły. Dla mnie już na zawsze. Jestem od dawna zakochana i postanowiliśmy z moim chłopakiem wreszcie "się urwać". Wiem, że Tobie się to nie spodoba, ale on jest taki słodki! Te jego tatuaże i piercing na każdym kawałku ciała... A ten jego motocykl!

    Ali (tak nazywa się mój miły) twierdzi, że jazda na nim w kasku to grzech. Ali jest kompletnie na moim punkcie zwariowany. Mówi, że go uratowałam, bo ten alkohol by go w końcu zabił... Aha, i najważniejsze. Będziesz miała wnuka! Tak się cieszę! Kolega Alego ma gdzieś w lesie drewnianą chatkę. Trzeba ją wyremontować i nie ma w niej światła ani wody, ale to będzie nasz nowy dom. Nie martw się! Będziemy mieli z czego żyć. Ali ma kapitalny pomysł. Będziemy uprawiać marihuanę i sprzedawać ją w mieście.

    Ma być z tego kupa forsy. Tak się cieszę! I nie martw się proszę. Wkrótce będę miała 14 lat i naprawdę mogę na siebie sama uważać. Mam tylko nadzieję, że szybko pojawi się ta szczepionka przeciwko AIDS. Alemu bardzo by to pomogło...
    Twoja ukochana córeczka.

    P.S. Wszystko bzdura! Jestem u Krychy i oglądamy telewizje. Chciałam Ci tylko uświadomić, ze są gorsze rzeczy niż to świadectwo, które znajdziesz na nocnym stoliku. Buziaczki!

    pokaż spoiler #heheszki #koniecroku #suchar #list
    pokaż całość

  •  

    #wybory #list #mirkopostulat #krul

    Za namową @pila_mechaniczna , robię oddzielny wpis z tego wspaniałego dzieła listownego które powstało z inicjatywy @innv ,
    gdzie wielu użytkowników miało swój udział w tym wpisie : Piszemy List pokaż całość

    źródło: x3.cdn03.imgwykop.pl

  •  

    WYNIKI LOSOWANIA!!! ♥♡♥

    Maszyna losująca wydała werdykt!!!

    Własnoręcznie napisany list od Mysterii trafi do:

    pokaż spoiler @PanKara ♥♥♥


    Ponadto postanowiłam napisać list także do dwóch innych Mirkow wybranych samodzielnie. A są nimi:

    pokaż spoiler @MiszczJoda ponieważ nie ma nogi, a chciałby dostać list. ♥


    I

    pokaż spoiler @KRSS ponieważ ma nogę, a chciałby dostać list. ♡


    Proszę zwycięzców o podanie adresu do wysyłki w wiadomości PW. ♥♥♥

    #listodmysterii #mysteriicontent #list
    pokaż całość

  •  

    Spośród wszystkich plusujacych ten wpis wylosuje osobę, do której wyślę wlasnorecznie napisany list. ♥

    Wyniki jutro o 21.♥

    #list #mysteriicontent

Ładuję kolejną stronę...

Powiązane z #list

Archiwum tagów