•  

    2 540 - 1 = 2 539

    Tytuł: Czarne oceany
    Autor: Jacek Dukaj
    Gatunek: hard science fiction
    ★★★★★★★☆☆☆

    A stwierdziłem, że jak coś przeczytam to w ramach utrwalenia będę sobie pisał, krótkie oceny, do których będę mógł ewentualnie wrócić w przyszłości. Więc dzielę się podsumowaniem, może kogoś zachęcę do zapoznania się z danym tytułem.

    Dukaj jak zwykle całkowicie bez żadnego wprowadzenia rzuca czytelnika w zupełnie obcy świat. Pierwsze rozdziały to nie tyle podążanie za fabułą, a próba zorientowania się w realiach i zasadach rządzących wykreowanym światem. Nie jest to aż tak trudne jak w przypadku np. "Lodu" czy "Perfekcyjnej niedoskonałości", ale trzeba trochę wysiłku zanim można zacząć się cieszyć historią.

    Historia jest dość prosta jak na Dukaja, ale i tak oznacza to mieszaninę wątków parapsychologicznych (telepaci), cybernetycznych (świadome sztuczne inteligencje buntujące się swoim stwórcom), politycznych (skomplikowana struktura waszyngtońskiej biurokracji i stosunki międzynarodowe polegające na walce wielkich imperiów na zupełnie nowych frontach), społecznych (podział społeczeństwa na zupełnie nowe klasy/warstwy) oraz socjologicznych (jak prawie zawsze u Dukaja pojawia się transhumanizm w postaci genetycznie modyfikowanych ludzi - rzeźbionych (swoją drogą to chyba najtrafniejsze i najbardziej dosadne określenie na takich ludzi z jakim jak dotąd spotkałem się w polskiej literaturze, mam cichą nadzieję, że przyjmie się zarówno w pisarstwie jak i bardziej powszechnym użyciu)).

    Akcja rozwija się bardzo powoli i trochę jakby od niechcenia. Punktem zwrotnym jest porwanie głównego bohatera, od tego momentu na kolejnych kilkudziesięciu stronach dzieje się dużo i szybko, aż czasami ciężko nadążyć i zorientować się co się właśnie stało, nie mówiąc już dlaczego. Całe szczęście finał, mimo swojego słodko-gorzkiego charakteru, jest bardzo satysfakcjonujący i wszystkie wątki są rozwiązane w zadowalający sposób.

    Ogółem powieść stoi na wysokim poziomie, który zazwyczaj reprezentuje Jacek Dukaj. Jedynymi minusami jakie mogę wymienić jest dość wolno tocząca się akcja w początkowych rozdziałach oraz to, że chciałoby się, żeby poszczególne wymieszane wątki zostały bardziej rozwinięte (choćby rozwój inteligentnych wirusów jako broń masowego rażenia, samoświadome AI czy nawet telepatia). Pomysłów i idei, o które zahacza Dukaj jest tak dużo, że odpowiednio rozwinięte spokojnie wypełniłyby książkę dwa czy trzy razy bardziej obszerną niż "Czarne oceany".

    #bookmeter #czytajzwykopem #literatura #ksiazki #dukaj #polskaliteratura #czytanie #ksiazka #sciencefiction #hardsciencefiction #powiesc #gobi12czytaipisze
    pokaż całość

    źródło: ecsmedia.pl

  •  

    Sprawa szczepień

    Konflikt dwóch paradygmatów

    Od paru lat w Polsce i w innych krajach europejskich nawarstwia się problem niechcianych szczepień. Prześledzimy dokładnie dlaczego taka kwestia w ogóle powstała, jakie są jej konsekwencje dla całego społeczeństwo i co możemy my zrobić - jako przyszli rodzice - aby te problemy się nie pojawiły ponownie.

    Niechęć do szczepień zaczyna się w UK gdzie rodzi się koncepcja, że niektóre szczepienia prowadzą do zarażenia/powstania autyzmu. Łączy się to z inną myślą - że korporacje farmaceutyczne zarabiają na pewnych chorobach olbrzymie pieniądze - W roku 1998 renomowane angielskie medyczne pismo - The Lancet wystawiło tekst doktora Andrewa Wakefield który opisał przypadek autyzmu dwunastu dzieci w Royal Free Hospital. Pismo sugerowało, że do autyzmu przyczyniły się szczepionki w danym szpitalu. Pismo to nie było błędem Wakefielda. Błędem było zorganizowanie konferencji prasowej, na której ogłosił swoje koncepcje. Od tego czasu w środowisku dziennikarzy szczepionki stały się gorącym tematem. Jeszcze większym błędem była absolutna cisza środowiska politycznego i medycznego, które zignorowało temat i uznało go za marginalny. To tylko uświadomiło dziennikarzy i rodziców dwunastki dzieci, że coś jest na rzeczy. Royal Free Hospital nie przeprowadził żadnych porządnych badań czy szczepionki naprawdę doprowadziły do autyzmu.

    Wakefield w 2001 i 2002 roku opublikował kolejne artykuły argumentując, że szczepienia nie są bezpieczne powołując się na badanie laboratoryjne, które przeprowadził na szczepionkach. Miały złą dawkę wirusów które przedostawały się do organizmu. Wtedy w końcu nastąpiło BOOM. W roku 2002 napisano, w samej Wielkiej Brytanii 1257 artykułów na ten temat. Byli doktorzy nie popierający Wakefielda i popierający. Już w 2003 roku tylko 77 % lekarzy zalecało podania szczepionki MMR - skrót od angielskiej nazwy dla odry, różyczki i świnki. Można to zrzucić na barki coraz słabszego angielskiego wykształcenia medycznego - które chciał zreformować Blair i o którym rozmawiano w trakcie Brexitu (miliony dla angielskiego odpowiednika NFZ - NHS), ale to tylko jedna strona medalu. Z drugiej strony szczepienia w Royal Free Hospital naprawdę prowadziły do autyzmu, lecz nikt nie wziął odpowiedzialności aby sprawę szybko zniszczyć. Nikt się nie przyznał do błędu i mało kto chciał ją szybko wyjaśnić.

    Fama poszła w świat i angielska klasa średnia coraz gorzej patrzyła na swoją służbę zdrowia. Słynne rozdawnictwo ibupromu na wszystko doprowadziło do momentu w którym angielski pacjent mógł poczuć się traktowany kolektywnie a nie indywidualnie. Dopiero w 2007 (!) roku sprawą zajęła się General Medical Council rozpoczęła śledztwo. Po paru miesiącach doszli do wniosku, że Wakefield i parę innych profesór manipulowało danymi, aby uzyskać wnioski pasujące pod tezę. Ale mało kto ich słuchał ponieważ General Medical Council ma status fundacji i przeto angielskiej pralni pieniędzy przy której bawią się korporacje farmaceutyczne, które nawet jeśli popełniłyby błąd nie przyznałyby się do tego.

    Problem jest jednak taki, że uznano, że nie tylko brytyjska farmaceutyka ma ze sobą problem. Tak samo było w USA, Japonii, Francji, parę problemów w Hiszpanii. Co ciekawe bardzo mało takich problemów było w Niemczech. Może to wieczne niemieckie zaufanie do Państwa? Tak czy inaczej mleko się rozlało i gdy tylko ktoś chciał go wytrzeć malował stół znowu na biało. Sprawa ożyła w 2007 i 2011 roku gdy udowadniano, że Wakefield wziął sporą sumę pieniędzy od innego producenta farmaceutyków żeby napisać, że MMR powoduje autyzm.

    Abstrahując czy Royal Free Hospital był naprawdę przygotowany do podawania szczepionki dyskusja na temat szczepień od zwykłych medycznych periodyków przeniosła się do rzeczywistości ochlokratycznej - tłumu gdzie tłum rządzi i pragnie a gdy nie dostanie tego czego chce niszczy i masakruje. Mało tego - dzięki Facebookowi to co nam się nie podoba może zniknąć nam z oczu. Czego oczy nie widzą temu sercu nie żal. Połączenie internetu, sieci społecznościowych i afery MMR stworzyło samo napędzające się grupki anty-sczepionkowców lub jak ktoś zauważył ironicznie pro-epidemików.

    Tutaj następuje więc problem filozoficzny. W każdej cywilizacji dzieci tj. niedojrzali dorośli, są nieodpowiedzialni za swoje czyny i odpowiadają za nich rodzice. Dzieci przeto nie panują nad sobą w 100 %, nie rządzą sobą w 100 % i nie zarabiają na siebie w 100 %. Ktoś za nich odpowiada, jest to swoista, dobra, wasalizacja młodego człowieka przez starsze osoby. Żeby mnie nie zrozumiano źle, jest to Dobre na tyle na ile dziecko może wzrastać w odpowiedzialności i rozwijać się w tym niesamowitym świecie w którym można dokonywać cudów technicznych i humanistycznych. Koncepcja, że dzieci należą do Państwa jest koncepcją XIX wieczną gdzie Państwo było rozumiano totalnie jako regulator życia społecznego. Państwo takie też rządziło nowymi dziećmi - warto wspomnieć Hitlerjugend - w rozumianej przez się filozofii, przeto dzieci te były wychowane już nie przez rodziców ale przez Rodzica - Państwo. I w jakiś sposób rozumiem to podejście, nie udałoby się przeprowadzić niepodległości Polski, bez uświadomienia dzieciom chłopów, że są Polakami. Gdy jednak przeszliśmy ten etap, dziecka państwowego możemy zrozumieć jak odnosi się on do naturalnego, tradycyjnego przekonania, że dziecko do osiągnięcia dojrzałości - jest własnością rodziców.

    Niech ktoś też mi nie pisze, że dziecko jest własnością siebie. Niemowlę które posiada siebie zginie jeśli jego seniorzy go zostawią. I nie chodzi tutaj, że dziecko to nie przedmiot - oczywiście dziecko to nie przedmiot, ale byt ludzki ze wszystkimi tego konsekwencjami. Kluczem do zrozumienia tej relacji jest - Odpowiedzialność - przed rzeczywistością, Bogiem lub przyrodą. Nie możemy zmienić myślenia anty-szczepionkowców z góry tj. państwowa ponieważ góra, skorumpowana i zamieszana w brudne pieniądze (Wakefield) odstrasza swoim podejściem do rzeczywistości. Należy i cieszy mnie, że to się dzieje działać oddolnie i zwolennicy szczepień, rodzice, nastolatkowie i starsi mogą działać wśród swoich znajomych propagując dobrą nowinę - że mimo słabości polskiego systemu zdrowotnego, szczepionki nie są zagrożeniem i branie ich ułatwia życie nam wszystkim. Podejście od góry tj. zmuszenie dzieci i rodziców do brania szczepionek jest jakimś rozwiązaniem, ale bez podejście oddolnego tzn. z naciskiem państwa i bez wsparcia/informowania ze strony znajomych taka polityka będzie skutkowała tragicznymi efektami w ostatecznej buntem młodych rodziców przed słabą (pochodzenia angielskiego) farmaceutyką.

    Obserwuj #ockham
    ***
    O "Emilu" Rousseau - czy człowiek z natury jest dobry? - https://www.wykop.pl/wpis/28315709/czlowiek-dobry-i-zly-o-fundamentalnej-ksiazce-lewi/

    Infiltracja społeczeństwa amerykańskiego a mcartyzm - https://www.wykop.pl/wpis/28089091/marksizm-z-maska-wenus-infiltracja-spoleczenstwa-a/

    Trójpodział władzy Arystotelesa - https://www.wykop.pl/wpis/25440805/trojpodzial-wladzy-demokracja-i-tyrania-chcialbym-/
    ***

    Zdjęcie - w przygotowaniu MMR wykorzystuje się jaja kurze lub gęsie

    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #publicystyka #ciekawostki #socdem #filozofia #socjologia #farmaceutyka #medycyna #literatura #lekarz #prawica #redpill #4chan #historia
    pokaż całość

    •  

      wartościowanie

      @Brzytwa_Ockhama: Jeśli stoisz po którejś stronie, to nie unikniesz wartościowania, własne przekonania prędzej czy później wychodzą na wierzch.

      ostatnia koreańska prezydent miała być zależna od czarownicy też wyśmiewano

      @Brzytwa_Ockhama: Ignoranci wyśmiewali. Ona nie była pierwsza ani zapewne ostatnia. Reagan miał astrolożkę, na przykład.

      Całe obecne zamieszanie szczepionkowe wynika z działalności Wakefielda ale rozrosło się daleko poza jego twierdzenia. A teraz każda wypowiedź przeciw jest przez jego zwolenników traktowana jako działania propagandowe wroga. Przekonuje ich dopiero śmierć dziecka na chorobę, przed którą można się było zabezpieczyć.

      Wydaje mi się, że w dużej części winę ponosi ograniczanie edukacji naukowej, przez co ludzie nie rozumieją jak działa postęp naukowy i myślą, że mogą sobie wybierać elementy, w które wierzą albo nie jak im wygodnie, nawet tam, gdzie jest ustalona ogólna zgoda naukowców (bo np można być zwolennikiem ciemnej materii albo nie, są argumenty w obie strony ale w przypadku szczepionek jest dowiedzione, że pomagają - polio i ospę zniszczyły powszechne szczepienia).
      pokaż całość

      +: tyrald
    •  

      @Brzytwa_Ockhama: Wakefield zrobił wiele złego i po 7 latach od wycofania artykułu, nadal się o nim dyskutuje :(

      In 1998, Andrew Wakefield and 12 of his colleagues[1] published a case series in the Lancet, which suggested that the measles, mumps, and rubella (MMR) vaccine may predispose to behavioral regression and pervasive developmental disorder in children. Despite the small sample size (n=12), the uncontrolled design, and the speculative nature of the conclusions, the paper received wide publicity, and MMR vaccination rates began to drop because parents were concerned about the risk of autism after vaccination.[2]

      Almost immediately afterward, epidemiological studies were conducted and published, refuting the posited link between MMR vaccination and autism.[3,4] The logic that the MMR vaccine may trigger autism was also questioned because a temporal link between the two is almost predestined: both events, by design (MMR vaccine) or definition (autism), occur in early childhood.

      The next episode in the saga was a short retraction of the interpretation of the original data by 10 of the 12 co-authors of the paper. According to the retraction, “no causal link was established between MMR vaccine and autism as the data were insufficient”.[5] This was accompanied by an admission by the Lancet that Wakefield et al.[1] had failed to disclose financial interests (e.g., Wakefield had been funded by lawyers who had been engaged by parents in lawsuits against vaccine-producing companies). However, the Lancet exonerated Wakefield and his colleagues from charges of ethical violations and scientific misconduct.[6]

      The Lancet completely retracted the Wakefield et al.[1] paper in February 2010, admitting that several elements in the paper were incorrect, contrary to the findings of the earlier investigation.[7] Wakefield et al.[1] were held guilty of ethical violations (they had conducted invasive investigations on the children without obtaining the necessary ethical clearances) and scientific misrepresentation (they reported that their sampling was consecutive when, in fact, it was selective). This retraction was published as a small, anonymous paragraph in the journal, on behalf of the editors.[8]

      The final episode in the saga is the revelation that Wakefield et al.[1] were guilty of deliberate fraud (they picked and chose data that suited their case; they falsified facts).[9] The British Medical Journal has published a series of articles on the exposure of the fraud, which appears to have taken place for financial gain.[10–13] It is a matter of concern that the exposé was a result of journalistic investigation, rather than academic vigilance followed by the institution of corrective measures

      https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3136032/

      @JaMam36lat: @FlaszGordon: zdecydowanie do kosza można wyrzucić wszystkie sezonowe szczepionki? dlaczego?
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (25)

  •  

    Będzie co czytać. Zakupy książkowe z ostatnich 30 dni ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler #ksiazki #metro2033 #reportaz #literatura

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 20171209_155158.jpg

  •  

    Najlepiej zbudowany wątek miłosny z jakim się spotkałem, skonstruował Lem w "Solaris" i nawet z tym nie handlujcie.

    Większość romansów z literatury bądź filmu, to w większości oklepane schematy. Chociaż tragiczne i wstrząsające, to jednak na swój sposób powtarzalne i wtórne. Kochankowie nie mogą ze sobą być bo odległość, bo zbyt duża przepaść w warstwach społecznych, bo zabraniają rodzice, bo choroba, bo zdrada, bo inna bzdura którą niestety wątpliwą przyjemność miało szansę przeżyć kilka milionów innych par, odkąd tylko ludzie odkryli w wiązaniu się z drugą osobą coś więcej, niż wymiana płynów ustrojowych.

    Taka "Romeo i Julia" to temat już wyświechtany, do dziś prym wiodą historie podążające wydeptaną ścieżką. Czasami jest to o tyle nużące, że wątek miłosny w jakimkolwiek utworze który nie jest stricte romansem, jedynie irytuje i niepotrzebnie przesładza końcowy odbiór dzieła. Gdzie tylko się da, wklepuje się nic nie wnoszący do fabuły wątek trudnej miłości, która to miłość nie odbiega od tego, co możemy doświadczyć my sami.

    Do czego zmierzam — dylematy, przed jakimi stoją zakochani w sobie ludzie, nie skłaniają już do głębszych refleksji, skoro, można by stwierdzić, w historii relacji międzyludzkich nie pojawi się już nic nowego. Dramat relacji sprowadza się do wyboru pomiędzy miłością a karierą, pieniędzmi, degradacją społeczną, wykluczeniem ze społeczności, nieprzychylnością rodziny, bądź inną relacją, która z nią koliduje, tudzież życiem własnym bądź cudzym. Wydawać się może, że niczego nowego już wymyślić się nie da.

    Parafrazując klasyka który opowiadał o wojnie — "miłość, miłość nigdy się nie zmienia". Ale okazuje się, że nie do końca.

    Tutaj przychodzi Lem, który niechcący i trochę przypadkowo, przeniósł miłosne uczucie i jej tragizm na zupełnie nową płaszczyznę. Skupiając się na nauce, fizyce, astronomii, futurologii, genetyce, robotyce i innych pokrewnych dziedzinach, o dziwo najbardziej zaimponował mi nie na stopie naukowej i przewidywań ludzkiej przyszłości, nawet nie na filozoficznym aspekcie kontaktu z obcą formą życia i pytaniem dotyczącym kresu ludzkiego poznania czy wyższości człowieka i jego rozwoju cywilizacyjnemu nad całym Wszechświatem, który jest koniec końców niczym wobec niego. Przypadkowo bądź nie, stworzył w mojej opinii równie ciekawą formę relacji między kobietą a mężczyzną, co sama istota Oceanu na tytułowej planecie Solaris.

    Dylematy i problemy przed jakimi postawił bohaterów, nie mają racji bytu w naszej rzeczywistości, a przez to są ciekawe i intrygujące. Tutaj miłość nie napotyka przeszkód, jakimi rzyga na nas to wszystko, co poznaliśmy do tej pory. Sytuacja jest tak abstrakcyjna, że tragizm z jakim mierzy się Kris (główny bohater) odkrywając "na nowo" (nie chcę zbytnio spojlerować) swoje uczucie do byłej kochanki, to pikuś w porównaniu do wspomnianego Romea. Zakres możliwości i dostępne do zrealizowania scenariusze są tak abstrakcyjne i dramatyczne, że problem przykładowo mezaliansu, to michałek w porównaniu do sytuacji kochanków w powieści Lema.

    Kiedy w "Solaris" sytuacja się coraz bardziej zagęszcza, a napięcie pomiędzy Krisem a Harey staje się coraz mocniejsze, autentycznie nie da się czytać kolejnych linijek bez chociażby minimum wzruszenia i przejęcia. Kiedy dochodzi do punktu kulminacyjnego w tej relacji, ciężko nie odczuć w jakiej spierdolonej sytuacji znajduje się para głównych bohaterów.

    Wyciągnęła rękę do wyłącznika, zapadła ciemność, ułożyłem się na wystygłej pościeli i poczułem ciepło jej zbliżającego się oddechu.
    Objąłem ją.
    - Mocniej — szepnęła. I po długiej chwili: — Kris!
    - Co?
    - Kocham cię.
    Miałem ochotę krzyczeć.


    Ten na pozór infantylny i kiczowaty tekst, dla czytelnika który wie co działo się wcześniej i jak bardzo niemożliwe do utrzymania jest to uczucie, jest jak rażenie piorunem. Czytając powyższe słowa z perspektywy obserwatora, który zna cały horyzont świata przedstawionego w książce, aż samemu chciałoby się krzyczeć. Wiedząc, w jak marnej, abstrakcyjnej i dziwnej sytuacji znajduje się nasz bohater, okazuje się, że tak naprawdę mało wiemy o dylematach kochanków i tak zwanej trudnej miłości. Mindfuck i istny bigos jaki musiał mieć w głowie Kris Kelvin, przechodzi ludzkie wyobrażenie. Pytania, na które musiał odpowiadać, sytuacje które przeżywał na nowo, możliwe kroki jakie musiał podjąć. To nie jest zwykły powrót po latach do byłej kochanki, tutaj pytanie "czy wyjdzie jeszcze raz" jest wręcz niewyobrażalnie smutne.

    Chociaż mam uczulenie na wątki miłosne i wszelkiego rodzaju romansidła rodem z Harlequina, to czytając książkę po latach, będąc już dorosłym człowiekiem a nie nastolatkiem i mając za sobą trochę doświadczenia w relacjach damsko-męskich, największe wrażenie zrobiła na mnie nie warstwa sci-fi czy filozoficzno-teologiczna, ale właśnie wątek z Krisem i Harey.

    Dlatego jak wspomniałem na początku, nie ma dla mnie bardziej tragicznej miłości niż w Solaris, a relacja między głównymi bohaterami jest tak niedorzeczna, pokręcona i wręcz pojebana, bez jakichkolwiek szans na happy end, że ciężko byłoby stworzyć coś lepszego — o ile rzecz jasna obracamy się na gruncie czysto materialnym i rzeczywistym. Kolorytu całej historii dodaje fakt, że przez kilka tysięcy lat istnienia człowieka, ż a d n a relacja pomiędzy kobietą a mężczyzną nie przebiegała w taki sposób, w jaki opisał ją Lem. A co najlepsze — nigdy nie będzie możliwości, żeby ktoś rzeczywiście mierzył się z podobnymi problemami, co bohater "Solaris".

    Nie tylko obca forma życia została opisana przez Lema w najbardziej oryginalny i niepowtarzalny, nieszablonowy sposób. Wątek romansu jest równie pokręcony i dający do myślenia, co wykreowany Ocean i planeta na jakiej się znajduje. Szekspir może się schować ze swoją smutną historią dwojga kochanków, która jest niestety "jedynie" opisaniem czegoś, czego doświadczyło, i doświadczy jeszcze masa ludzi.

    #ksiaki #milosc #zwiazki #literatura #lem #przemyslenia #feels
    pokaż całość

    •  

      @p0lybius: Projekcja nie musi być wcale czymś eterycznym. Może spokojnie ciało czy inne fizyczne właściwości. Lecz nigdy nie będzie w pełni człowiekiem, gdyż nie jest czymś samodzielnym, autonomicznym. Czy istniały? Na pewno w aspekcie subiektywnym, bo, zdaje mi się, tylko osoby, których umysły tworzyły tę projekcję, były zdolne je zobaczyć. Ale czy w obiektywnym? To u Lema ważne pytanie, wielokrotnie je zadaje, na przykład przeprowadzając Tichemu kallotomię, przez co jego postrzeganie świata - wzmocnione wielokrotnie pierwszoosobową narracją - znacznie się różniło od punktów widzenia innych osób. Tak samo nie byłbym tak pewny ich odczuwania. Zachowanie fantoma Harey jest wynikiem odczuć Harrisa po samobójstwie jej pierwszej, to nie są uczucia niezależne. Ciężko mi powiedzieć, że coś żyje, jeśli jest integralnie związane z innym życiem, jeśli nie może samodzielnie istnieć. Ów fantom był tylko częścią Kelvina, dlatego moje słowa o onanizmie.

      problemy jakie to rodziło, co w porównaniu z problemami na Ziemi, było małym piwem.

      Dość odważne stwierdzenie. W każdym razie jeśli chodzi ci o nieziemskość całej sytuacji. Według mnie całe zdarzenie na stacji to sytuacja egzystencjalna, taka definiująca, coś jak dżuma u Camusa czy proces u Kafki. Kosmiczna dekoracja jest nieistotna, liczy się tylko dramat Kelvina. Bo o to przecież chodzi w uczuciach: są nasze, subiektywne i nieważne, że komuś mogą wydawać się błahostką; dla nas mogą być największym wyzwaniem życia. Trochę to jak z depresją: problem błahy dla jednego, urasta do rangi przeszkody nie do pokonania dla drugiego. Pospolitość nie ma tu wiele znaczenia. Jeśli ktoś przeżywa coś po raz pierwszy, na nic mu doświadczenia milionów przed nim. Oczywiście da się w nich zobaczyć jakieś wzorce zachowań, możliwe rozwiązania, ale nie odczucia, tę całą subiektywną otoczkę działalności naszego mózgu. Zawsze będzie to coś niepowtarzalnego. I Romeo i Julia na pewno nie powiedzieliby, że ich miłość i trudności na jej drodze są czymś zwykłym i pospolitym. Dla nich miało to wszystko rangę egzystencjalną, decydowało o życiu i śmierci. Nie deprecjonowałbym pojedynczych dramatów brakiem kosmicznej dekoracji, bo to tylko przecież tylko i wyłącznie sztafaż - chodzi o odczucia człowieka. Czy Kelvin byłby schizofrenikiem, a Harey przywidzeniem, czy ubieramy to wszystko w szaty science fiction - nieważne. Liczy się historia
      pokaż całość

    •  

      @niewieski: co do namacalności tych tworów to akurat autor dość jasno to opisał. Wbrew temu co pamiętasz, każdy mógł je zobaczyć i dotknąć, nawet osoby postronne. Wykonali szereg badań na tych tworach, doszli do pewnych przekonań.

      I było z nimi tak, że sztuczne było wyobrażenie jakie o nich mieli ludzie, całe to w jaki sposób i w jakim kształcie, fizycznym czy psychicznym były te twory, było wynikiem podświadomości ludzi — ale cała reszta, jak np. ciało i umysł, było już całkowicie prawdziwe. Te twory czuły, krwawiły, jadły, a co najważniejsze i najbardziej tragiczne — miały uczucia i świadomość.

      Problem sprowadzał się do tego, że nie było to twory identyczne do ich pierwowzorów, były (na samej Solaris) nieśmiertelne (a ściślej - cokolwiek by ich nie trapiło, po pewnym czasie ciało się regenerowało, chociaż zanim się to stało, normalnie odczuwały ból), a w wyniku tej "nieśmiertelności" nie miały takich potrzeb jak pragnienie czy głód.

      Kelvin robił przecież badania medyczne i wszystko było toczka w toczkę jak z ludźmi, poza tym, że poniżej poziomu bodaj komórkowego, wszystko złożone było z neutrin.

      Były to istoty ludzkie, wręcz byli to ludzie - to, że nazywali je inaczej, było przejawem tylko tego, że bali się tak ich nazwać. Stąd ustalili kompromisową nazwę "fantomy". Jedyne co było właśnie najgorsze to fakt, że były to ludzie stworzeni na podobieństwo wizji, jaką w tyle głowy mieli osoby którym towarzyszyły. Gdyby najprościej streścić co to były za istoty, to można by powiedzieć, że były to klony pierwowzorów, z umysłem i psychiką zaprogramowaną w ten sposób, w jaki wyobrażali sobie i pamiętali ludzie na Solaris.

      I właśnie tutaj pojawia się ten tragizm, o którym pisałem. Kris kochał Harey, ale jak sam mówił, właśnie dlatego, że była to zupełnie inna istota niż jego martwa już kochanka. Pokochał jej klona. A sama "Harey" na Solaris była świadoma czym tak naprawdę jest, i z jej znowu perspektywy też nie było kolorowo z tym uczuciem — bo ciągle była "zazdrosna", wypominała że kocha tamtą Harey której już nie ma, a nie ją.

      Dla porównania, taki Snaut i Sartorius w ogóle odrzucili ten aspekt i próbowali zlać ich fantomy, a to właśnie poprzez pilnowanie się, żeby nie mówić o nich per "ludzie", czy nie wiążąc z nimi żadnej nadziei. Sartorius przecież chciał pozbyć się tych tworów.

      W każdym razie, na pewno nie były to twory wyobraźni, jakieś sny na jawie czy projekcje, a zupełnie namacalne stworzenia. Z tym, że żyły na innych trochę zasadach i nie były ich oryginałami. Masturbacją to na pewno nie było, skoro Harey żyła i była samoświadoma, a mógł ją dotknąć i porozmawiać z nią każdy. Sam przecież Snaut wypytywał Harey o różne rzeczy w bibliotece. Kłopotem było to, że mogli oni żyć tylko na planecie, co próbował ominąć Kelvin.

      I dlatego właśnie była to normalna miłość, i w tym jest jej cały tragizm — Harey była kimś zupełnie innym niż stara Harey, nie mogła żyć poza Solaris, a jej ciało podlegało innym zasadom działania niż normalnemu człowiekowi, a co najgorsze, nie mogli się rozstać, bo wtedy właśnie stabilność wiązania neutrinowego się rozsypywała.

      Stąd cała masa problemów, które normalnie nie występują — przykładowo, normalny człowiek nie ma problemu natury moralnej, czy może żyć z wyidealizowaną kopią kogoś, kogo praktycznie skazał na śmierć. Czy to nadal ta sama osoba, czy to ktoś inny? Kris stoi przed dylematem i problemem, czy może poprawić błędy przeszłości. Kto z nas ma możliwość wskrzeszenia kogoś, kto umarł kilka lat wcześniej, a do dziś ma z tego powodu wyrzuty sumienia? Czy ta miłość do klona to efekt prawdziwego uczucia, czy podświadoma próba uporządkowania sobie wszystkiego w głowie? A przecież tych problemów było tysiące, były to problemy natury moralnej, etycznej, egzystencjalnej, metafizycznej i tak dalej. Normalny człowiek do tej pory nie stał przed takim zadaniem, dlatego stwierdziłem, że pytania przed jakim stał Romeo są w porównaniu do tego błahe i banalne. Przecież samo pojawienie się klona miłości z przeszłości, która zabiła się z twojego punktu widzenia, i który cię kocha, to mindfuck jaki ciężko sobie wyobrazić, a to dopiero wierzchołek góry lodowej. Dlatego właśnie miłość Krisa i Harey to ewenement na skalę kultury światowej, bo o ile w kwestii miłości "po naszemu" nie wymyślono nic nowego od czasów starożytnych, to nagle okazuje się, że można mieć spieprzoną sytuację w kwestii romansów, w sposób zupełnie nowy i odmienny.

      Duża część tego typu zagwozdek dopiero przed nami. Przykładowo, co będzie, jeżeli człowiek skutecznie opanuje metody klonowania i będzie mógł "wskrzeszać" poprawione wersje kogoś, kogo kochał wcześniej? Wtedy dopiero się pojawią nowości natury uczuciowej. I na to chciałem zwrócić uwagę - jak na razie, praktycznie tylko Lem zdołał opisać związek dwojga ludzi w sposób nowatorski i zadając pytania, jakich nie zadał nikt wcześniej. A wszystko to, co wiedzieliśmy do tej pory, to utarte schematy w tej kwestii.

      Co do samej historii to różnie to można intepretować. Np film USA z Clooneyem w roli głownej skupiał się właśnie tylko na problemach uczuciowych i egzystencjalnych, resztę sprowadził do roli dekoracji. Lem który to oglądał stwierdził, że nie o to mu chodziło i ważna jest każda płaszczyzna — i ocean, i planeta, i romans, badania kosmiczne, futurologia, wszystko. Dlatego ja bym raczej nie sprowadzał książki do roli poematu metafizycznego z kosmosem i planetą jako tłem, bo sam autor był temu przeciwny.

      Z Romem chodziło mi jedynie o tyle, że jakkolwiek ich historia była tragiczna, to z drugiej strony, problemy takie jak oni miało z mała kilkaset milionów ludzi. Jak pisałem, od starożytności do dziś, miłość i jej problemy są dobrze znane. A kto miał takie problemy jak Kelvin? No właśnie nikt. Marginalizując historię Romea i Julii chodziło mi raczej o schemat utarty w kulturze. Nie tyle ich problemy były błahe, co traktowanie wątku miłosnego w kulturze, gdzie wydawać by się mogło, nic już nowego nie można wymyślić. Okazało się, że jednak się da, o ile założymy sytuację nie do końca rzeczywistą.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Mirki i Mirabelki, jeżeli kiedykolwiek myślicie o broni w domu, to ta lektura jest dla was ( ͡° ͜ʖ ͡°) #literatura #koty #bron #bezpieczenstwo

  •  

    Wszystko staje się trudne, kiedy chce się posiadać różne rzeczy, nosić je ze sobą i mieć je na własność. A ja tylko patrzę na nie, a odchodząc staram się zachować je w pamięci. I w ten sposób unikam noszenia walizek, bo to wcale nie należy do przyjemności.
    Tove Jansson, Kometa nad Doliną Muminków
    Wciąż w fińskich klimatach, cytat z moich ukochanych Muminków <33
    #cytaty #literatura #ksiazki #muminki pokaż całość

  •  

    No elo Mirasy i Węgiereczki! Pijcie ze mno kompot, bo #wygryw

    Właśnie ukazało się moje opowiadanie. W piśmie. Drukiem. A nawet mnie na okładkę dali, nazwisko znaczy. Można kupować tu: http://allegro.pl/brama-2-2017-groza-fantastyka-gry-bez-pradu-komiks-i7065942815.html

    #opowiadanie #pokazmorde #cedrikpisze #literatura #horror #thriller
    pokaż całość

    źródło: zazdro.JPG

  •  

    Po tym co wychodzi na jaw, szczególnie odnośnie: nieprawidłowości w ratuszu odnośnie reprywatyzacji w Warszawie, bierności służb i policji w sprawie Amber Gold, a także wyprowadzania dziesiątek milionów z sądów(!) na południu kraju rysuje się wniosek, że Polską za czasów PO rządziła mafia.
    Mafia już tak perfidna, że jak w przypadku, szczególnie Amber Gold okradała już Polaków bezpośrednio.
    To po prostu się w głowie nie mieści co się działo, ale to i tak moim zdaniem jedynie malutki wierzchołek góry lodowej.
    Jeszcze raz powtarzam, że minister Sienkiewicz z PO odziedziczył trafność opisu literackiego po swoim przodku nazywając państwo za czasów PO państwem teoretycznym. Dokładnie, to państwo było tylko teoretyczne.
    Uważam też, że największym szkodnikiem dla Polski był Bolek i jego spuścizna czyli np. PO.
    Ja naprawdę nie rozumiem jakim cudem PO ma jaszcze jakieś poparcie? Nawet jak ktoś nienawidziłby PiSu to głosowanie na PO (i ich kolna Nowoczesną, popierającą ten sam establishment) jest szaleństwem, dosłownie powiedzeniem- "okradajcie mnie dalej", ale chyba wiem skąd to wynika. PO samo kradło oraz znacznie bardziej niż PiS pozwalało na złodziejstwo w Polsce więc złodzieje i oszuści, którzy stanowią wielki odsetek ludności w Polsce, na nich głosują, a reszta z nich to idioci.
    Dla mnie, po tym co wyszło, to PiS może nawet czasowo dyktaturę wojskową wprowadzić i prześwietlać każdego obywatela na wszystkie sposoby żeby oczyścić ten kraj ze złodziei. I ci z PO jeszcze śmią wołać: "demokracja, konstytucja" haahahaha
    Chociaż PiS nie jest idealną partią to jednak zdecydowanie najlepszą jaka rządziła i mam nadzieję, że posprzątają ten syf i będą zamykać do więzień złodziei i oszustów, niepłacących podatków i małych i dużych i Polska zbliży się chociaż trochę do Skandynawii, która zbudowana jest na totalnej sprawiedliwości oraz uczciwości w sprawach dużych i małych.

    #polska #polityka #po #pis #prawo #ciekawostki #afera #kaczynski #duda #policja #sady #tusk #europa #krakow #warszawa #poznan #gdansk #literatura #nauka #skandynawia
    pokaż całość

    •  

      Dla mnie, po tym co wyszło, to PiS może nawet czasowo dyktaturę wojskową wprowadzić i prześwietlać każdego obywatela na wszystkie sposoby żeby oczyścić ten kraj ze złodziei.

      @johanlaidoner: Ależ ty głupi… PiS tak samo kradnie (chociaż nie Platforma jeszcze się hamowała, PiS nie), a tobie się marzy dyktatura Pinocheta lub Videli…

    •  

      @johanlaidoner: Czemu zaśmiecasz temat Gdańsk takimi tekstami.Ani to mądre ani polotu brak. Pis(z) w dziale polityka. Jak już wypowiadasz się na tematy polityczne to trzymaj poziom i to najlepiej troszkę wyższy niż babcia klozetowa :) Wszędzie pisowskie trole -może żeby jeszcze ci kasę jakaś przyzwoitą za to dawali :)

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    "He who saw the Deep"

    Tabliczka XI z opisem potopu

    Wykład
    Podcast
    Tekst zaczynający serię
    Przy okazji znalezisko na głównej... 300 wykopów, ani jednego tłumaczącego i normalnego komentarza . Nie będę się powtarzał Zecharia Sitchin to oszust nie znający nawet języka.. Czytając komentarze i samą teorię można dostać dosłownie raka, ale to główna - czego się spodziewać... .

    Epos o Gilgameszu jest najstarszym znanym poematem epickim - powstał 4500 lat temu. Ludzie datują poemat na 2100 rok przed naszą erą, ale istnieją wcześniejsze wersje i nie wiadomo jak długo mówione wersje istniały, więc daty nam nie pomogą. Kompletna wersja (wraz z adnotacją/pieczęcią) pochodzi z biblioteki Aszurbanipala z VII wieku przed naszą erą. Przeto w czasach Aszurbanipala tekst już ma powiedzmy 2000 lat

    Gilgamesz jest królem Uruk, ale nasz władca nie zachowuje się zbyt dobrze. Będzie to uproszczenie, ale macie dwa typy władców na Bliskim Wschodzie w tym okresie: dobrego pasterza (Gudea) oraz autokratę/imperialistę (Sargon). Gilgamesz porywa kobiety do swojego "haremu" i pobiera mężczyzn do przymusowej służby wojskowej bądź prac publicznych. Mieszkańcy Uruk skarżą się bogom. Bogini Aruru tworzy człowieka, który ma stawić czoła Gilgameszowi i naprostować go na odpowiednią ścieżkę, a ma on na imię Enkidu. Enkidu jest dzikim człowiekiem, pije wodę z rzeki na czworaka i przemierza kraj z tabunami zwierząt odziany tylko w owczą skórę – nawet nie zna języka. Pewnego dnia widzi go pasterz i jest tak przestraszony tym widokiem, że postanawia powiedzieć o tym naszemu władcy w Uruk. Gilgamesz myśli: „Hmm… nie wygląda to dobrze poślijmy do niego prostytutkę Szamhat z domu uciech Isztar i niech go trochę utemperuje”:

    „Gdy on bydło przywiedzie do wodopoju, niech ona szaty z siebie zedrze, wdzięki ukaże. Skoro ujrzy, wnet zbliży się do niej. Wtedy obcym się uczyni dla dzikich zwierząt, które z nim wyrosły na jego puszczy.”

    Plan zadziałał i Szamhat i Enkidu uprawiają miłość przez siedem dni i siedem nocy, aż dziw bierze, że nikt nie nazwał jeszcze żadnego leku na erekcje tymi imionami. Po upojnych nocach Enkidu czuje, że coś jest nie tak: zwierzęta uciekają od niego, zaczyna rozumieć język i staje się podatny na manipulację – traci dzikość serca i staje się człowiekiem („Porwał się Enkidu: ciało ma słabe! Nogi mu w ziemię wrosły: uszły zwierzęta! Obłaskawił się Enkidu, już nie będzie biegał jak niegdyś, zyskał za to rozum i słyszenie swoje rozszerzy”). Szamhat zabiera go do Uruk i tam spotyka się z Gilgameszem i natychmiast panowie się na siebie rzucają, ale żaden z nich nie może zwyciężyć w zapasach i tak zostają najlepszymi przyjaciółmi. Gilgamesz władca osiadłych ludzi oraz Enkidu na poły dziki człowiek, który niedawno zrozumiał człowieczeństwo.

    Gilgamesz i Enkidu stają się bardzo bliskim przyjaciółmi. Wielu ludzi widzi tutaj homoseksualne podteksty, ale musimy zrozumieć kim jest Enkidu w symbolice tekstu i będzie o tym później.

    Pora na przygodę. Gilgamesz i Enkidu wybierają się po drewno, ponieważ to jest towar luksusowy w tym regionie (podobnie na stepie). Przeto nasi bohaterowie docierają do cedrowego (bardzo istotne drzewo w stolarstwie) lasu, którego pilnuje potwór Humbaba. Po walce nasz duet ścina święte drzewa, ładują je na barkę i powracają do Uruk. Bogini Isztar (bogini seksu, cielesności i wojny) jest pod ogromnym wrażeniem wyczynów Gilgamesza i proponuje mu małżeństwo, ale mądry władca odmawia pomny na los jej kochanków i na dodatek trochę obraża boginię. Isztar postanawia się poskarżyć swojemu ojcu ( Enlil) i prosi go, aby zesłał na naszych bohaterów podniebnego byka, a jeżeli jej ojciec tego nie zrobi, to będzie tak głośno krzyczeć, że martwi powstaną z grobów i pożrą żywych – pierwsza wzmianka w historii literatury o zombie. Bogowie się naradzają i jako, że Gilgamesz i Enkidu ścieli święty las, zabili byka i teraz obrazili boginię, więc wypada coś zrobić i byk jest spuszczony z niebiańskich firmamentów. Jednak i podniebny byk pada w walce z naszym duetem i pewnie wszystko rozeszło by się po kościach, gdyby Enkidu nie rzucił prosto w twarz Isztar oderwanym kawałkiem mięsa z pokonanego byka (konstelacja byka z tego się wzięła). Po tym incydencie bogowie postanawiają, że któryś z tych śmiertelników musi umrzeć – los padł na Enkidu. Enkidu zapada na chorobę podczas której cierpi, majaczy, skarży się na bogów, przeklina prostytutkę która uczyniła go człowiekiem, tęskni za błogością nieświadomości, żałuje swoich czynów (cedrowych wrót Uruk – zniszczenia natury) i ma koszmarne wizje „podziemia”. Po kilku dniach ciężkiej choroby Enkidu umiera.

    Gilgamesz płaczę nad zwłokami Enkidu

    Następuje uroczysty pogrzeb, a opis sobie daruje. Coś złego dzieje się po śmierci Enkidu z Gilgameszem. Zaczyna zaniedbywać swoje obowiązki często przebywa na pustyni i patrzy w horyzont. Gilgamesz stracił człowieka, którego kochał najbardziej w życiu, a teraz gdy patrzy na jego martwe zwłoki nie jest w stanie uwierzyć w to, co się stało. Nie tylko dlatego, że Enkidu nigdy się do niego nie odezwie, czy nie roześmieje z żartu, ale również dlatego, że Gilgamesz nagle w oślepiającym błysku rozumie czym jest śmierć (bo śmierć zazwyczaj przydarza się innym ludziom, a nie nam samym). Powoli rośnie w nim strach przed śmiercią i pustką – obezwładniającym uczuciem, z którego narodziły się kolosalne instytucje jak religia czy idea państwa (zawsze przemoc leży u podstawy). Teraz warto spojrzeć szerzej kim jest Enkidu. Niektórzy twierdzą, że był kochankiem króla Uruk, bo opisy czułości mogą się wydać trochę zbyt cielesne. Poemat byłby opowiadany albo czytany dla mężczyzn, a mężczyźni podczas wojny (pobór do armii) spotkają się ze śmiercią swoich przyjaciół, których mogli znać całe życie. Inni też twierdzą, że to, co umiera w osobie Enkidu to błoga świadomość zwierzęca Gilgamesza, znaczy on zaczyna rozumieć, że śmierć jest prawdziwa i zaczyna wręcz odliczać czas do nieubłaganego końca. Najprościej jednak przyjąć, że umiera jego jedyny przyjaciel i zostawia go samego na tym łez padole. Przy okazji to był zamiar bogów od początku. Ukarać Gilgamesza w najgorszy możliwy sposób kiedy opuści gardę i poczuje się bezpieczny.

    Król jednak się nie poddaje i postanawia wybrać się na długa podróż, aby spotkać się Utnapisztim, królem miasta Szuruppak, który przeżył potop i jest nieśmiertelny. Po perturbacjach monarchowie się spotykają i Utnapisztim opowiada swoją historię. Bogowie mieli już dosyć ludzi: mnożyli się cały czas i nieustannie hałasowali w swoich wielkich miastach, a nawet mogli zagrozić bogom… . Przeto rasa ludzka miała zostać dosłownie zmyta z powierzchni ziemi, ale bogowi Enki nie spodobał się pomysł i poradził Utnapisztimowi, aby zbudował statek i zabrał na pokład rodzinę, zwierzęta i nasiona. Po siedmiu dniach statek osiada na górze Nimusz i Utnapisztim wypuszcza ptaki, aby zobaczyć czy wrócą, jak nie, to znaczy, że wody ustąpiły i można czynić ziemie poddaną… . Przypomina Wam to pewną historię z Biblii? To nie jest wielka tajemnica, że religie zżynają od siebie jak leci. Bogom zrobiło się strasznie głupio, że zniszczyli cały dorobek i w nagrodę dali naszemu herosowi ( i jego żonie) nieśmiertelność, więc Gilgamesz nigdy nie będzie nieśmiertelny. Król Uruk jednak błaga i Utnapisztim poddaje go próbie snu, której nasz bohater oczywiście nie przechodzi – zasypia po kilku minutach. Wszyscy boją się śmierci, nikt nie boi się iść spać – poza tym ta próba ma pokazać władcy Uruk, że nie panuje nad biologią. Gilgamesz rozumie teraz, że nie ma szans i podzieli los każdego śmiertelnika czy organizmu. Utnapisztim widząc smutnego Gilgamesza zdradza mu jednak sekret, że istnieje zioło, które przywraca młodość („To zioło Urszanabi, to kwiat niezwykły, który leczy z niepokoju, człowiek może dzięki niemu życia dostąpić. Do Uruku warownego wezmę, to zioło, lud nim nakarmię i mocy doświadczę. To zioło zwie się starzec znowu młody, jak ja), ale znajduje się na dnie oceanu. Oczywiście Gilgamesz je zdobywa przywiązując kamień do swoich stóp liną, ale nie wierzy Utnapisztimowi i da zioło (może być trujące) pierwszemu mężczyźnie w Uruk Przy okazji tym ziołem mógł być mak (rośnie w polach zbóż razem chabrem). Sumerowie nazywali mak Hul Gil, co oznacza roślina przyjemności) albo konopia (przywieziona zapewne przez ludy koczownicze). Wróćmy do tekstu: „to kwiat niezwykły, który leczy z niepokoju, człowiek może dzięki niemu życia dostąpić”. Heroina i konopia (w o wiele mniejszym stopniu) otula człowieka bardzo pozytywnym uczuciem, wymazuje strach przed śmiertelnością, ból fizyczny, zaczynacie żyć w danym momencie, który się dzieje i wrzuca w introspektywny nastrój.

    W tabliczce XII Gilgamesz schodzi do podziemi – profesjonalnie nazywa się to katabaza i w Odysei będziecie mieli coś takiego plus zejście Jezusa Chrystusa do piekła ma te same oznaki. W podziemiach Gilgamesz ma wizję (albo rozmawia) z Enkidu i jego przyjaciel nie ma nic dobrego do powiedzenia o śmierci i na początku nie chcę zdradzić najstarszego prawa ziemi Gilgameszowi, bo wie, że złamie to jego serce:

    "Skoro tylko w ziemi otwór otworzył. Duch Enkidu z ziemi jako wiatr wyszedł. Myśmy się w objęcia wzięli, ucałowali, w smutku i westchnieniach wszczęli z sobą rozmowę.
    Powiedz przyjacielu, mój miły, powiedz mi to prawo ziemi, której był ujrzał!
    Nie powiem ci, przyjacielu miły, nie powiem! Gdybym ci powiedział prawo ziemi, którem bym ujrzał, siądziesz i zapłaczesz!
    Niech siądę i zapłaczę.
    Mój przyjacielu, otóż ciało moje, któregoś dotykał serce swe ciesząc, robak je pożera jak starą szmatę. Ciało Enkidu, któregoś dotykał serce swe ciesząc, zmieniło się w glinę, jest pełne prochu."

    Enkidu mówi nam prosto z mostu jaki los nas czeka. Rozkład. Ciało rozłoży się jak stara szmata i nikt nigdy wam nie pomoże i sposób w jaki się oszukujecie nie ma znaczenia: rodzina, religia, państwo, praca, spuścizna intelektualna itd. . Bóstwa żyją sobie w świecie przedstawionym wiecznie, ale to nie jest dla śmiertelnika, to dla Pana! To samo mówi mu Szamasz: „Gilgameszu! Na co ty się porywasz? Życie, co go szukasz, nigdy nie znajdziesz.” Bogowie też mają pretensje do Gilgamesza, bo o co ci jeszcze chodzi? Nie dość, że masz okazję doświadczyć najbardziej psychodelicznej historii jaką jest życie, to jeszcze masz wąty, że umrzesz . Przy okazji żaden antyczny tekst nie robi czegoś takiego. Księga Umarłych jest praktycznie spisem pieśni i modlitw o życie wieczne. Iliada jest zamaskowaną krytyką wojny w kostiumie patriotycznym. Stary Testament to zbiór społecznych zasad, które jak spełnisz to może trafisz do lepszego miejsca. Jednak wszystkie te teksty łączy obietnica lepszego świata i życia pozagrobowego, bo tak sprzedaje się religie. Epos o Gilgameszu mówi wam jak najprawdopodobniej się to skończy, a jest to całkiem niesłychane na ten czas, bo stawia ludzi, utylitaryzm i logikę na piedestale nie wyimaginowane byty. Najdziwniejsze jest jeszcze to, że autorem eposu najprawdopodobniej był kapłan… .

    Gilgamesz przynajmniej ma roślinę i wraca do domu, ale podczas popasu zrzuca ubrania i myje się w stawie. Wąż podpełza zjada zioło i natychmiastowo zrzuca skórę. Gilgamesz widzi skutek i mina mu zrzedła, bo wszystko poszło wniwecz.

    „Gilgamesz tymczasem usiadł i płacze, po licu jego łzy pociekły, do przewoźnika Urszanabi rzecze w te słowa: Dla kogóż ja, Urszanabi, ręcem utrudził? Dla kogo serce me krwią się oblało ? Nie przyniosłem korzyści samemu sobie, tylko lew podziemny ma ze mnie korzyść!”

    Gilgamesz przybywa do Uruk z przewoźnikiem i nagle zrozumiał całą swoją podróż. Tekst zaczyna się i kończy klamrą, co też jest wskazówką na to, że autorem jest pojedynczy człowiek nie kolektyw:

    „I przybyli w gród warowny Uruku. Rzecze doń Gilgamesz, do przewoźnika, łodnikowi Urszanabi rzecze Gilgamesz: Powstań teraz, Urszanabi, wstąp a przejdź się po murach Uruku, podwaliny ich obejrzyj, sprawdź dłonią cegły. Czyliż te cegły nie są wypalone? Czyż nie kładło tych murów siedmiu mędrców? Jedna trzecia obszaru to miasto, jedna trzecia to obszar ogrodów, jedna trzecia jest pól zatapianych i ziemi, która należy do Isztar. Razem trzy części i jeszcze ich obwód ogarną warowne mury Uruku. I to takoż był trud Gilgamesza, władcy, który wszystko widział a przejrzał, widział rzeczy zakryte, wiedział tajemne, przyniósł wieści sprzed wielkiego potopu. Wyruszył Gilgamesz w daleką drogę zmęczył się ogromnie, przyszedł z powrotem. Na kamieniu wyrył powieść o trudach.”

    Tak kończy się poemat. - pochwałą ludzkiego umysłu. Gilgamesz zrozumiał, że czas, który został mu dany jest jego i może wykorzystać go jak zechcę. Nie należy żyć w strachu przed nieubłaganym i korzyć się przed bóstwami. Oprócz tego król rozumie, że my jako jednostki jesteśmy śmiertelni, jak Enkidu, ale nasz kolektyw może stać się nieśmiertelny, ale nie na zasadzie wyjętej rodem ze szkółki niedzielnej dla dzieci: rewolucja neolityczna, pismo, miasta, technologia, ale również cierpienie, smutek, świadomość przemijania, to wszystko może być wieczne i sami bogowie bali się ludzi przed potopem. Pownosimy być dumni z tego, co osiągnęliśmy jako gatunek i cywilizacja, ale wciąż znajdują się ludzie, którzy twierdzą, że przeszłe pokolenia to tępe dzikusy nie potrafiące nawet wybudować wielkich architektonicznych budynków.

    I być może kiedyś statek „Enkidu” dotrze do gwiazdozbioru byka, aby sprzedać bogom cios w twarz mięsem i pokazać, że zwyciężyliśmy nad strachem i przesądem… . Ale do tego jeszcze długa droga, bo wciąż wolimy wydawać pieniądze, wysiłek i produkcje na błahe i nieważne rzeczy (państwa, religie, masowy sport, ideologie polityczne) zamiast stawić czoła (dzięki technologii i zrozumieniu biologii) własnej śmierci, chorobom, bólowi czy starości. Wiele to mówi o nas współczesnych na kolektywnym poziomie i wiele mówi o głębi kultury, która stworzyła epos o Gilgameszu.

    #starszezwoje - tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historiajednejfotografii #literatura #ksiazki #gruparatowaniapoziomu #myrmekochoria
    pokaż całość

  •  

    "Aby uczynić zło, człowiek musi najpierw uznać je za dobro albo za rzecz rozumną i zgodną z prawem. Taka już jest, na szczęście, natura człowieka, że dla swoich czynów musi on szukać usprawiedliwienia. (…) Ideologia – to ona dostarcza upragnionego usprawiedliwienia łotrostwu i koniecznej, wieloletniej odporności zbrodniarzowi. Potrzebna mu jest teoria społeczna, która pomoże mu – przed sobą samym i przed innymi – wybielić własne postępki i słyszeć – nie wyrzuty, nie przekleństwa, tylko pienia pochwalne i wyrazy czci. W ten sposób inkwizytorzy szukali oparcia i usprawiedliwienia w chrześcijaństwie, konkwistadorzy – w chwale ojczyzny, kolonizatorzy – cywilizacji, hitlerowcy – w rasie, jakobini i bolszewicy – w równości, braterstwie i szczęściu przyszłych pokoleń."

    #cytaty #cytatywielkichludzi #ksiazki #literatura
    pokaż całość

    źródło: sybir.jpg

  •  

    Człowiek dobry i zły

    O fundamentalnej książce lewicy

    Jaka książka dla lewej strony polityki jest najważniejsza? Kapitał Marksa? Już roznoszono w pył koncepcje, że istnieje tylko lewica marksistowska. Może coś świadczące o nieskrępowanej indywidualności - typu Jedyny i jego własność Stirnera? Ale ta książka wydaje się zbyt egoistyczna. Niewątpliwie jednak, taką fundamentalną książką lewicową będzie "Emil"Rousseau, krótka książka traktująca o wychowaniu i małych dzieciach które dopiero spotkają się z wielką cywilizacją.

    Emil jest dość krótki jak na książkę, jest napisany bukolicznym, wiejskim językiem, ma konotacje przyjemne i radosne. Dlaczego więc gdy tylko jak została wydana palono ją na stosach a oświeceni filozofowie nie chcieli na nią spojrzeć? Sam Rousseau musiał uciekać bojąc się represji a sama ponad sto lat później, obok Umowy Społecznej, była nazywana matką rewolucji francuskiej. Niech przemówi więc tekst i filozofia samego autora.

    Rousseau twierdził, że dla człowieka cywilizacja jest destrukcją jego naturalności i miłości. Nie wierzył też w koncepcję grzechu pierworodnego tj. że człowiek ma w sobie skłonność do zła i trzeba go prowadzić na moralne tory a potem puścić jako dojrzałego człowieka. Dla niego takie "prowadzenie przez tory życia" były znacznie bardziej niszczące niż życie jako dzikus. Dla autora Emila dzikus więc był bez grzechu - był dobry i nie należało go cywilizować, ba! Może warto by było wprowadzić trochę "savage" do cywilizacji.

    Sprzeciwiał mu się Wolter pisząc, że choć cywilizacja może czasem przytłoczyć - w ostatnim rozrachunku uwalnia człowieka i daje mu potężne narzędzia. Należy przeto też poprowadzić człowieka przez tory tych narzędzi (od sztućców aż do moralności) i dać mu możliwość panowania nad sobą. Ale grzech pierworodny był tutaj największym problemem.

    Dla Rousseau takim właśnie "noble savage" był Emil - młody chłopaczek który w stanie naturalnym miał dążyć do dobra nie znając jego definicji. Lub inaczej - pozostawiony sam sobie nie dotknął "zepsutej cywilizacji" i tym samym nie poplamił się jej błędami. Mógł więc kroczyć między swoimi drzewami bez większych problemów tym samym nie tworząc tych problemów dla innych ludzi.

    Jest to jednak niewątpliwie jakiś bambinizm - podejście do przyrody charakteryzujące się infantylnością i idealizacją. Dotyka on często mieszkańców dużych miast i wynika z oddalenia od lasów i innych skupisk świata zwierząt, braku elementarnej wiedzy dotyczącej jej brutalnych praw. Dzikus przeto ma za zadanie przeżyć - i tym samym może zabić własne dziecko (co było prawem dla ojców w Starej Republice Rzymskiej) lub je porzucić jeśli uzna je za nieprzydatne dla Domu - vide Sparta.

    Być może Rousseau nie znał tych praw i zasad, być może znał a być może celowo je pominął. Jego książka wywołała szeroką polemikę i w końcu stworzyła francuskiego republikanina - Wolność, Równość, Braterstwo lub Śmierć to motto dla rewolucjonistów którzy uważali, że człowiek jest z natury dobry a wszystko co złe to problem zepsutej cywilizacji i jej podstaw. A więc należy zmienić cywilizację, obrać nowy kurs - na Republikę pełną wolnych, równych i dobrych braci.

    Problemów z tą koncepcją jest wiele. Przede wszystkim nie uwzględnia ona tego, że przyroda nie jest jakąś przyjaciółką człowieka tylko wielkim, często niezgłębionym Chaosem który trzeba pokonać. Tak było w mitach i tak było w Biblii, tak było z wszystkimi wielkimi projektami, ot Apollo, które musiały uwzględnić tysiące zmiennych Matki Natury żeby mogły się udać. Wtedy więc savage nie jest miłym pastuszkiem wyjętym z bukolik Owidiusza, ale bezwzględnym, często brutalnym człowiekiem nie mającym nic wspólnego z bezgrzesznym życiem. I tak, dochodzimy do drugiego problemu z Emilem.

    Czy konkwistadorzy mieli prawo zatrzymywać zabójstwa Azteków i Inków? Dla nas bowiem zabójstwa te są niewątpliwie złe i wynikają z naszej moralności, mniej lub bardziej chrześcijańskiej. Dla Azteków zabijanie ludzi było naturalne i ofiary szły w setkach dziennie. Nie wiem czy Rousseau znał przypadek ludów środkowej Ameryki, ale gdyby znał przywołałby problem "europocentryzmu".

    Europocentryzm to uwzględnianie świata w koncepcjach zachodnich od czasowych (kalendarz i godziny) przez święta i religię (Boże Narodzenie) aż do technologicznych (linearny rozwój - kiedyś będzie dobrze - Nowe Jeruzalem i Apokalipsa) i moralnych (zabijanie złe, kradzież zła, rodzina wyżej niż ród) Dla Rousseau takie uwzględnianie rzeczywistości jest błędne i prowadzi do niezrozumienia kultury obcej. Człowiek doskonały, człowiek republikański musi więc wyjść poza te złe ramy i zobaczyć coś więcej niż tylko dzikusa zabijającego (ZŁO) dziecko. Musi zrozumieć, że to nie jest kompetencja Zachodu wchodzić w ich życie.

    Ale to bardzo złudna koncepcja. Japonia w epoce Meiji zrozumiała jak wyżej Zachód stał nad światem, jakich ludzi tworzył i dlaczego rządził. Japonia wyszła ze swojego feudalnego savage i podążyła drogą która uznała za bardziej prawidłową - drogą zachodniego systemu gdzie istnieje grecki kanon piękna (to stąd Japonki z dużymi oczami) koncepcje obiektywnej prawdy oraz grzech pierworodny tj. uznanie, że w ludziach jest skłonność do zła i trzeba ją ograniczać prowadząc ludzi na dobre ścieżki czy to za pomocą Kościoła czy Instytucji takich jak Ministerstwa Edukacji.

    Wolter ostatecznie napisał, że krytyka cywilizacji może wyjść tylko z cywilizacji i żaden człowiek dziki nie mógłby nawet zastanowić się nad tym czy cywilizacja jest zepsuta czy też nie.

    Jeśli w nas wszystkich jest jakaś skłonność do zła możemy ją opanować i prowadzić się lepszymi ścieżkami. Lub inaczej -Polska w tym przypadku jest dosyć wyjątkowa. Mamy bardzo niską ilość zabójstw, kradzieży i rozbojów więc dzieci z pokolenia na pokolenia mogą (ale nie muszą) żyć w coraz lepszym świecie.

    Obserwuj #ockham

    Moje inne wpisy:

    Samoorganizacja - https://www.wykop.pl/wpis/27944035/potrzeba-panstwa-chec-samoorganizacji-naturalnosc-/

    Historia Coco Chanel i faszyzmu - https://www.wykop.pl/wpis/27026827/coco-chanel-i-faszyzm-jak-mala-czarna-miala-uderzy/

    Konserwatywne gender - https://www.wykop.pl/wpis/24215279/konserwatywny-archetyp-gender-tradycyjne-przez-wyp/

    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #publicystyka #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #marks #socdem #filozofia #socjologia #ekonomia #korwin #socdem #literatura #europa #polityka
    pokaż całość

    •  

      @Lawrence_z_Arabii: Ten sam, który nawet nie interesował się plcią własnych dzieci a miał ich 5 albo 6 ;)

    •  

      @Brzytwa_Ockhama: Potrzeba mi zacytować: > to bardzo złudna koncepcja

      Dla Azteków zabijanie ludzi było naturalne i ofiary szły w setkach dziennie

      Dzikus przeto ma za zadanie przeżyć - i tym samym może zabić własne dziecko (co było prawem dla ojców w Starej Republice Rzymskiej) lub je porzucić jeśli uzna je za nieprzydatne dla Domu - vide Sparta.

      Przedstawione tutaj "zwierzęce" zachowania to nie wynik braku jakiejkolwiek kultury, co zdaje się zostało zasugerowane, a obecności kultury w jakichś jej odmianach. Rousseau przecież krytykował kulturę, we wszelkich jej przejawach, czyli także te oburzające współczesnych ludzi praktyki.

      Nie wiem czy Rousseau znał przypadek ludów środkowej Ameryki, ale gdyby znał przywołałby problem "europocentryzmu".

      Albo powołałby się na swoje twierdzenia na temat kultury - Aztekowie powinni się z niej wyzwolić i stanąć pod słońcem jako bracia, już nigdy więcej - panowie i niewolnicy.

      zabijanie ludzi było naturalne

      W jakim sensie? Tak jak i w Europie, obłożone tabu sytuacji społecznej i rytualnej, warunkującej i dozwalającej na określone zachowania w pewnych okolicznościach. Któż by chciał, aby słońce przestało wschodzić, to musiałby być jakiś mizantrop,nihilista i psychopata. Albo gorzej: lewak.

      Japonia w epoce Meiji zrozumiała jak wyżej Zachód stał nad światem, jakich ludzi tworzył i dlaczego rządził

      Czyli determinantą przeprowadzanych zmian była chęć dominacji - przede wszystkim politycznej. Ciekawe czy europocentryczny zachód, byłby zdolny do takiej reorganizacji, postawiony przed obliczem nieuniknionego starcia kultur (jak i stojącymi za nim interesami politycznych dominiów) w którym nie miałby przewagi.

      człowiek republikański musi więc wyjść poza te złe ramy i zobaczyć coś więcej niż tylko dzikusa zabijającego (ZŁO) dziecko. Musi zrozumieć, że to nie jest kompetencja Zachodu wchodzić w ich życie.

      Europocentryzm to uwzględnianie świata w koncepcjach zachodnich

      Dla Rousseau takie uwzględnianie rzeczywistości jest błędne i prowadzi do niezrozumienia kultury obcej

      Jeśli patrzeć na lewicę obecnie to wręcz przeciwnie, jest bardzo zaangażowana w rozprzestrzenianie swoich myśli i działań, oraz wartościowanie rzeczywistości w której funkcjonuje. Chyba nie uwolniła się z okowów europocentryzmu i wcale jej to nie przeszkadza.
      Natomiast w nauce, odrzucenie wartościującego europocentryzmu jest całkiem przydatnym postulatem.

      Infantylne poglądy Rousseau to utopijna romantyczna wizja, nie będąca nawet prawdziwą koncepcją politycznej organizacji. Należy zwrócić uwagę na epokę w której je wyrażono. To czas dominacji absolutyzmów, organizacji opartych o logiczną eksploatację siły żywej. Potrzeba istnienia prawdziwego człowieka, wydartego reżimom z ich najwyższego porządku i niezależnego od zmonopolizowanej przez nie zdolności definiowania, została w ten sposób choćby minimalnie zaspokojona, co również tłumaczy pozytywny oddźwięk, jaki stał się ich losem. Była to również próba pojęcia niepojętego - tak cennego życia, przynoszącego tak niechciane cierpienie i naiwny postulat buntu opartego o braterstwo wszystkich ludzi, jako uniwersalnego leku na ból we wszystkich jego przejawach. Nietzscheański resentyment w rozbudowanej formie, a zarazem zwrot ku dionizyjskości.

      Nieprzypadkowo to dziełko Rouseau zostało wybrane i opisane przez @Brzytwa_Ockhama, zapewne celem kompromitacji środowisk lewicowych. Jeśli to tak ważna i fundamentalna podstawa programowa lewicy, to także poglądy doktorów Kościoła katolickiego są takimi dla niego, choć z całą pewnością nie wyznają ich jego członkowie, bo są nieakceptowalne w świetle współczesności. Bardziej niż część obecnej doktryny Kościoła, stanowią raczej okruch jego historii.

      Choćby, popularne już: > "Zarodek płci męskiej staje się człowiekiem po 40 dniach, zarodek żeński po 80. Dziewczynki powstają z uszkodzonego nasienia lub też w następstwie wilgotnych wiatrów" - św. Tomasz z Akwinu.

      Polska w tym przypadku jest dosyć wyjątkowa. Mamy bardzo niską ilość zabójstw, kradzieży i rozbojów

      Chyba na Wyspach Brytyjskich wzrosła ich ilość.

      @Lawrence_z_Arabii:

      To ten sam Rousseau, który oddał wszystkie swoje dzieci do bidula

      Dzikus, ale szlachetny.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (27)

  •  

    "W pewnej chwili napotkaliśmy ciągnące drogą długie, próżne tabory. Woźnice oglądali się z zainteresowaniem, niektórzy stawali na kozłach swoich wozów, gapili się. I wkrótce zrozumiałem, że to ja jestem powodem ich ożywienia i rozjątrzenia – bo różniłem się wybitnie od pozostałych: mój płaszcz był nowy, długi, obcisłe uszyty na miarę, jeszcze nie sprute były patki i w słońcu, które właśnie wyjrzało zza chmur, błyszczały tanim złotem nieobcięte jeszcze guziki. Dobrze było widać, że jestem oficerem, świeżutkim, dopiero co złapanym. Być może, także ten widok strącenia z piedestału tak ich przyjemnie podniecił (jakiś przejaw sprawiedliwości), ale chyba w ich głowach, nafaszerowanych pogadankami politycznymi, nie mogło siępomieścić, że tak samo mogliby prowadzić ich dowódcę kompanii, doszli więc do zgodnego przekonania, że jestem z TAMTEJ strony.–Złapali cię, ty wywłoko własowska?!... Rozstrzelać gada!! – krzyczeli ze wzburzeniem woźnice, pełni tyłowego gniewu. Patriotyzm zawsze najbardziej kwitnie na tyłach."

    #cytaty #czytajzwykopem #ksiazki #literatura
    pokaż całość

  •  

    Wszystkim poszukującym prawdziwych Polaków dedykuję życiorys pewnego Żyda o niemieckich korzeniach, który stał się jednym z największych polskich poetów XX wieku

    Rodzina Lessmanów (później Lesmanów) przybyła do Polski na początku XIX w. z Niemiec. Pradziadek poety, Antoni Eisenbaum był kierownikiem Szkoły Rabinów i założycielem „Dostrzegacza Nadwiślańskiego - Der Beobachter an der Weichsel”, pierwszego żydowskiego pisma w języku polskim. Dziadek Bernard Lessmann był wydawcą, księgarzem, tłumaczem i wykładowcą w Szkole Rabinów. Ojciec natomiast ukończył wydział ekonomii w Szkole Głównej w Warszawie i również był księgarzem. Lesmanowie sprzyjali idei asymilacji, jednak dopiero czterdziestoletni Józef postanowił w 1887 r. przyjąć chrzest.

    Przyszły poeta spędził dzieciństwo w Warszawie, w rodzinnym domu przy Nalewkach 19. Prawdopodobnie w 1885 r. rodzina Lesmanów przeniosła się do Kijowa, tam Bolesław skończył gimnazjum i liceum. Głęboko przeżył rozwód rodziców i rychłą śmierć matki. Początkowo nie potrafił zaakceptować Haliny Dobrowolskiej drugiej żony ojca, jednak później ich stosunki uległy znacznej poprawie. W 1895 r. zadebiutował na łamach „Wędrowca” wierszem Sekstyny. Zafascynowany literaturą, początkowo zapisał się na Wydział Historyczno-Filologiczny, jednak pod wpływem apodyktycznego ojca, po kilku dniach wstąpił na Wydział Prawa Uniwersytetu Świętego Włodzimierza w Kijowie (1896). Na studiach założył konspiracyjne stowarzyszenie „Polonia” i brał aktywny udział w działaniach niepodległościowych. Carska policja kilka razy zatrzymywała go z powodu wystąpień patriotycznych. W 1901 r. spędził kilka tygodni w areszcie prewencyjnym, zaś do egzaminów końcowych przystąpił pod nadzorem naczelnika policji. Po ukończonych studiach wyjeżdża do Warszawy, gdzie dzięki rodzinnym koneksjom otrzymał intratną posadę pomocnika radcy prawnego na Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. W tym czasie, dzięki swojemu serdecznemu przyjacielowi Zenonowi Przesmyckiemu poznał przedstawicieli ówczesnej elity intelektualno-artystycznej Warszawy, m.in. Or-Ota, Marię Konopnicką i innych.

    Od 1897 r. swoje utwory podpisywał jako Leśmian. Niektóre źródła podają, że pseudonim wymyślił Franc Fiszer. Jednak w tamtym czasie panowie jeszcze się nie znali. Dopiero około 1902 r. potężny Fiszer i malutki Leśmian (podobno miał 155 cm wzrostu) zainicjowali trwającą ponad trzydzieści lat przyjaźń. Zatem bardziej prawdopodobnym autorem pseudonimu był Antoni Lange, krewny Bolesława i uznany w owym czasie poeta.

    W 1903 r. Leśmian wyjechał najpierw do Niemiec, następnie do Francji, w której pozostał do 1906 roku. Tam poślubił malarkę Zofię Chylińską, a na świat przyszła ich pierwsza córka Maria Ludwika. Leśmian po raz kolejny popadł w tarapaty finansowe, co w przyszłości okaże się niemal stanem permanentnym. Dzięki rozmaitym pożyczkom i zaliczkom próbował utrzymać rodzinę, jednak powrót do Warszawy był nieunikniony. W 1909 r., po krótkim wyjeździe rodziny do Włoch, zaczął współpracować z prasą warszawską (głównie jako krytyk literacki), m.in. „Nową Gazetą” i „Kurierem Warszawskim”. Poezje umieszczał m.in. w „Chimerze” wydawanej przez Przesmyckiego. W tym czasie został jednym ze współzałożycieli eksperymentalnego Teatru Artystycznego. W 1911 r. zadebiutował w roli reżysera. Ostatecznie wystawił dwa spektakle i w listopadzie odciął się od działalności Teatru. Pod koniec roku ponownie wyjechał z rodziną do Francji, w której z przerwami mieszkał do 1914 roku. W 1912 r. ogłosił pierwszy tom poezji, Sad rozstajny, który przyniósł mu uznanie krytyki. Rok później ukazały się baśnie dla dzieci, Klechdy sezamowe oraz Przygody Sindbada Żeglarza. Wojnę spędził w Łodzi, gdzie pracował jako kierownik literacki w Teatrze Polskim (obecnie im. Stefana Jaracza).

    W 1917 r., dzięki Celinie Sunderland (kuzynce i kochance) poznał lekarkę Teodorę Lebenthal. Dora - wielka miłość Leśmiana - była jego muzą, dla której napisał m.in. W malinowym chruśniaku. Poeta planował rozwód z żoną (rzekomo z tego powodu Dora przeszła na katolicyzm), jednak ostatecznie nigdy nie porzucił Zofii i córek. Nigdy też nie porzucił Dory.

    Odzyskanie przez Polskę niepodległości to nowy rozdział w życiu Leśmiana. W 1918 r. rozpoczął pracę najpierw jako pomocnik adwokata w Warszawie, następnie został mianowany przez wiceministra sprawiedliwości (i wielkiego admiratora poezji Leśmiana) notariuszem w Hrubieszowie. Niewątpliwie był to okres finansowej prosperity, jednak poeta nie znosił atmosfery prowincjonalnego miasteczka i przy każdej możliwej okazji uciekał z Hrubieszowa zasłaniając się sprawami rodzinnymi lub problemami zdrowotnymi. W 1922 r. otworzył kancelarię w Zamościu, jednak i stamtąd uciekał do warszawskich przyjaciół i kochanki.

    Cieniem na dalszym życiu Leśmiana i jego rodziny, położyły się wydarzenia z 1929 r. Pracownik jego kancelarii został oskarżony o malwersacje finansowe. Gigantyczna na owe czasy suma (ok. 20-30 tysięcy złotych) pogrążyła materialnie poetę. Dzięki pomocy przyjaciół i kochanki (sprzedała swoje nieruchomości) Leśmian próbował spłacić dług, jednak do końca życia borykał się z problemami finansowymi. Skandal związany z defraudacją odbił się na zdrowiu poety, ujawniły się poważne problemy kardiologiczne, co podobno nie przeszkadzało mu wypalać 75 papierosów dziennie. W 1933 r. został wybrany na członka Polskiej Akademii Literatury (PAL). Praca w PAL była kolejnym powodem, by częściej bywać w Warszawie. Wielokrotnie zwracał się do ministra sprawiedliwości o przeniesienie do stolicy, jednak za każdym razem odpowiedź była odmowna. W 1935 r. Leśmian wyczerpany nieustającymi rozjazdami i znienawidzoną pracą urzędniczą, złożył ostateczną rezygnację z funkcji notariusza i przeniósł się z rodziną do Warszawy. Utrzymywał się głównie ze skromnej pensji wypłacanej przez Akademię. W 1936 r. ogłosił ostatni tom poezji, Napój cienisty, dobrze przyjęty przez krytykę. W 1938 r. ukaże się jeszcze pośmiertny tom Dziejba leśna, a w 1953 Klechdy polskie.

    Ostatni rok życia Leśmiana to pasmo niepowodzeń w życiu prywatnym. W 1937 r. młodsza córka Dunia (aktorka Teatru Kameralnego) przyjęła oświadczyny Alfreda Łaszowskiego, dziennikarza i działacza ONR. Do małżeństwa jednak nie doszło. Niedoszły zięć zerwał zaręczyny i w niewybrednych słowach wypomniał Leśmianowi żydowskie pochodzenie, za co ten wymierzył mu siarczysty policzek. Leśmian głęboko przeżywał nasilenie nastrojów antysemickich w społeczeństwie, sam zresztą został ofiarą nagonek prasy narodowej W kwietniu zmarł legendarny Franc Fiszer, dla poety śmierć przyjaciela była niepowetowaną stratą i powodem znacznego pogorszenia samopoczucia. 5 listopada Leśmian bezskutecznie próbował załatwić starszej córce pracę w księgarni. Przygnębiony niepowodzeniem, zmarł wieczorem w swoim mieszkaniu na atak serca.

    Rodzina Leśmiana starała się o pochówek państwowy w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Powązkowskim. Niestety, z powodu pochodzenia prośba została odrzucona. Z samym pogrzebem był też związany „skandal towarzyski”, otóż Dora Lebenthal w trakcie pochodu konduktu wsiadła do karawanu, nie dopuszczając do trumny żony i córek. Ostatecznie poeta spoczął na Powązkach w grobie siostry.

    Kulik A. W., Leśmian, Leśmian... Wspomnienia o Bolesławie Leśmianie, Gdańsk 2008.
    Łopuszański P., Leśmian, Wrocław 2000.
    Łopuszański P., Z rodu księgarzy - warszawskie korzenie Bolesława Leśmiana, „Pamiętnik Literacki” 2003, nr 3

    #gruparatowaniapoziomu #historia #literatura #polscyzydzi
    pokaż całość

  •  

    Kilka dni temu w Japonii ukazało się japońskie tłumaczenie książki „Lalka” (B. Prus), którego autorem jest polonista, Sekiguchi Tokimasa.
    [Poprawka - książka wyszła z drukarni, a premiera planowana jest na 27 listopada]

    Rzucić okiem można tutaj.
    Tytuł japoński to dokładne tłumaczenie tytułu polskiego: 人形 - lalka.

    #japonia #japonski #tlumaczenie #literatura #ksiazki #ksiazka
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net

  •  

    Z opowieści Sapkowskiego wiemy, że przed nastaniem zimy wiedźmini mieli w zwyczaju zejść ze szlaku i powrócić do Kaer Morhen. Zimowali tam zwykle kilka miesięcy, do czasu gdy śniegi na górskich przełęczach stopniały i otworzyły drogę na regularne trakty prowadzące do cywilizacji.

    Wiedźmini byli pozbawieni uczuć wyższych, nie odczuwali emocji tak jak zwykli ludzie, dlatego uroki takiego zimowania pewnie były dla nich nieuchwytne. A może każdy wiedźmin z czasem odzyskiwał emocje? Nie wiemy do końca, ale ja nie o tym.

    Wyobrażacie sobie jakie to musiało być przyjemne? Spędzić kilka miesięcy z druhami, w takim potężnym zamczysku, położonym w niedostępnej dolinie otoczonej przez majestatyczny łańcuch górski. Dookoła lasy pokryte śniegiem, pełne zwierzyny, która tylko czeka aby ją złowić. Co wieczór uczta przy cieple ognia, soczysta dziczyzna na stole, gorzała zaprawiona białą mewą, która rozgrzewała trzewia i przyjemnie otępiała umysł. Do białego rana można by snuć opowieści o przygodach na szlaku, ubitych potworach, miłosnych podbojach i tarapatach, z których o włos uszło się z życiem.

    Dla wiedźminów, pomimo ich upośledzenia, musiały być to zawsze dobre czasy. Byli wśród swoich, podobnych sobie odmieńców. Nic im nie zagrażało, nikt nie czyhał na ich życie czy dobytek. Żadnych zmartwień i karkołomnych zadań czy zleceń. Wystarczyło tylko wstać przed południem, oporządzić konia, zadbać o dobry stan siedziby, poćwiczyć trochę na placu z manekinami i można było robić co dusza zapragnie. Wybrać się na polowanie, nad jezioro - może złowić kilka ryb? Pozbierać trochę ziół, pozwiedzać górskie jaskinie, pogalopować dla rozrywki po przełęczy. A wieczorem to co zwykle, gorzała, przyjaciele i opowieści. Żyć nie umierać, doprawdy.

    Eh rozmarzył się człowiek, żyjący w betonowej dżungli.

    pokaż spoiler #wiedzmin #wiedzmin3 #ksiazki #literatura #fantasy #przemyslenia #takaprawda #gry #wolnosc #dziendobry #oswiadczenie
    pokaż całość

    źródło: witcherskeep.pl

  •  

    Każdy chyba zastanawiał się kiedyś jak by wyglądał świat, gdyby go "puścić od nowa" - tzn. ustalić te same warunki początkowe (powiedzmy, że na etapie, kiedy istniał już człowiek, ale tak ledwo istniał ( ͡° ͜ʖ ͡°) ) i zobaczyć co się stanie. Jak wyglądałby rok 2017? Takie rzeczy jak granice państw czy ich nazwy oczywiście byłyby kompletnie inne, ale czy w ogóle byłyby jakieś państwa? Może już dawno byliby zjednoczeni pod wspólnym sztandarem, a może pozabijaliby się 500 lat wcześniej? Z jaką prędkością ewoluowałaby technologia? Jak wyglądałaby "mentalność społeczna"?

    Na pewno niektórym socjologom spędza to sen z powiek i próbują robić takie "symulacje" w ramach eksperymentów myślowych albo i krok dalej. Chciałbym przeczytać jakąś książkę na ten temat - o ile ktoś kiedyś opisał swoją wizję takiego świata w drugiej iteracji. Ale musi, po prostu musi istnieć taka książka. Jeśli ktoś coś słyszał - będę wdzięczny za każde info, poczytałbym ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #ksiazki #literatura #socjologia #psychologia i może trochę alternatywna #historia
    pokaż całość

  •  

    Patrzcie jaką perełkę znalazłem w swoim księgozbiorze ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    #ksiazki #literatura #ciekawostki #historia #katolicyzm

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    W temacie pomnikowego product placementu, to do dziś pewnie Jaroslav Hašek przewraca się w grobie, że w Przemyślu Józef Szwejk pije Tyskie ( ͡° ʖ̯ ͡°) #podkarpacie #czechy #austria #literatura #craftbeer #piwo pokaż całość

  •  

    Tuwim jak nikt inny :)))
    Listopad: jeden z dotkliwszych wrzodów na dwunastnicy roku.
    #cytaty #literatura

  •  

    75 lat temu w Drohobyczu zginął Bruno Schulz.
    Bruno Schulz, Sklepy cynamonowe

    " (...) przede mną leżała jeszcze cała przyszłość. Jakiż bezmiar doświadczeń, eksperymentów, odkryć otwierał się teraz! Sekret życia, jego najistotniejsza tajemnica sprowadzona do tej prostszej, poręczniejszej i zabawkowej formy odsłaniała się tu nienasyconej ciekawości. Było to nad wyraz interesujące, mieć na własność taką odrobinkę życia, taką cząsteczkę wieczystej tajemnicy, w postaci tak zabawnej i nowej, budzącej nieskończoną ciekawość i respekt sekretny swą obcością, niespodzianą transpozycją tego samego wątku życia, który i w nas był, na formę od naszej odmienną, zwierzęcą."

    #literatura #cytaty #ksiazki
    pokaż całość

  •  

    Marksizm z maską Wenus

    Infiltracja społeczeństwa amerykańskiego

    W latach 60tych XX wieku w USA były dwie grupy terrorystyczne - dobrze znana organizacja Czarnych Panter i druga, mało znana, organizacja Weatherman Underground która organizowała zamachy i postulowała stworzenie komunistycznego rządu. Jedni z najważniejszych członków organizacji to - Angela Davis, Bill Ayers i Bernardine Dohm. Sama organizacja powstała w 1969 roku kiedy wyodrębniła się z SDS - Studentów dla Demokratycznego Społeczeństwa.

    Na pewno poważne związki z ZSRR miała Angela Davis która była wielką orędowniczką praw czarnych i komunistycznej partii USA do której sama należała. Kreowała koncepcje rozruchów studenckich i walki z opresyjnym państwem, walczyła z Josephem McCarthym który uważał, że duża część komunistów zinfiltrowała Akademię i rząd Stanów Zjednoczonych. Należało więc działać jak najszybciej.

    McCarthy sądził, że komunistyczne organizacje planują zniszczyć społeczeństwo amerykańskie za pomocą mediów i uniwersytetów, przeto przeprowadził USA przez stan "czerwonej gorączki" - czasów w których wiele poważnych osób zostało oskarżonych o działanie na rzecz ZSRR i wrzucone do więzienia. Pod koniec lat 60tych jednak McCarty stracił sporo poparcia z powodów studentów i popularnego ruchu na rzecz czarnych. Jego rozważania odeszły na dalszy plan.

    Ale wróćmy do naszych represjonowanych studentów - kim są dzisiaj? Wszyscy to szanowani wykładowcy.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Bill_Ayers#Academic_career
    https://en.wikipedia.org/wiki/Angela_Davis#Later_academic_career
    https://en.wikipedia.org/wiki/Bernardine_Dohrn#Later_life_and_professional_career

    Bill Ayers wykłada enigmatyczną teorię sprawiedliwości społecznej, Angela Davis historię feminizmu w USA a Bernardine Dohm - prawo. Wszyscy udzielają się w Ruchu Okupu Wall Street, wszyscy propagują swoje idee. Same uniwersytety amerykańskie zatrudniły terrorystów aby nauczali na ich wydziałach. Szaleństwo? W jakiś sposób na pewno. Skupmy się więc na sposobie w jaki komunistyczne organizacje ewoluowały od lat60tych do dzisiaj i rozbijmy teorię sprawiedliwości na drobne.

    Po wojnie w USA rosły pęczki organizacji komunistycznych rozbijane przez McCarthy'iego i spółkę (patrz Sprawa Rosenbergów). Gdy ten zmarł w 1957 ruchy te przybrały na sile i w końcu organizowano, często w połączeniu z organizacjami czarnych, komunistyczne podziemie. Nierzadko były to po prostu siatki szpiegów ZSRR, często jednak zdarzało się, że w ich sidła padali pożyteczni idioci. Gdy we Francji wydano "Archipelag Gułag" Aleksandra Sołżenicyna a Derrida zauważył, że także w ZSRR były obozy pracy szanowni intelektualiści przeszli na stronę marksizmu zachodniego. Byli to Foucault, Sartre, Derrida i wielu innych.

    Po Derridowskim krytyce komunizmu rosyjskiego intelektualiści francuscy a potem amerykańscy odeszli od jawnego wspierania ZSRR i skupili się na krytyce społeczeństwa amerykańskiego i działania kapitalizmu w ogóle. To wtedy rodzi się koncepcja sprawiedliwości społecznej, społeczeństwa represjonowanych i represjonujących. Walka kapitalistów z proletariatem rozlała się na inne koncepcje - płci - mężczyźni vs kobiety - rasy - czarni vs biali - seksu - tradycja vs wolność seksualna i dobór partnera. Feminizm trzeciej fali jest już jawnie post-marksistowski i nie musi żyć w społeczeństwie communié tj. wspólnotowym. Może żyć w jakimś dziwnie wynaturzonym kapitalizmie z parytetami, kulturą jako środkiem wpływu (ostatnie Ghost Busters) i dekonstrukcją rodziny. Na tym ostatnim skupimy się teraz.

    Żeby zrozumieć na czym polega dekonstrukcja rodziny i pojęć związanych z nią a także to dlaczego społeczeństwo zachodnie się tak zseksualizowało należy poznać pojęcie freudo-marksizmu. Koncepcje Freuda i Marksa spotkały się we Francji gdzie uznano, że wyzwolenie człowieka dokonuje się za pomocą wyzwolenia jego popędów płciowych (teza Freuda) a ciągłe uwolnienie popędów może doprowadzić do seksualnej komuny gdzie związek nie jest związkiem kobiety i mężczyzny, ale jakiejś większej grupy osób które, uprawiając także między sobą seks, zbliżają się do siebie. Rewolucja seksualna później jest już tylko realizacją idei w rzeczywistości. Wolna miłość jest jej emanacją.

    Przeto miłość stała się obrazowym komunizmem a flaga tęczy symbolem dekonstrukcji rodziny. Piszę to także dlatego, że parę osób pytało mnie dlaczego małżeństwa homoseksualne mają atakować rodzinę per se. Ruchy LGBTQ pochodzą niewątpliwie ze źródła emancypacji ruchów seksualnych i mają jednoznaczną koncepcję zasad życia społecznego tj. takiego gdzie bycie w większości tj. bycie tym którzy stosuje represje jest złe. Nie brane są pod uwagę żadne idee odpowiedzialności i tego w jakim kontekście ruchy seksualne te działają. Nie jest Sparta gdzie mężczyzna mógł być biseksualny, ale musiał mieć żonę i dzieci a jego stosunki w wojsku były regulowane philią tj. przyjaźnią i braterstwem. Jest to komuna która często zamiast sięgać po Huxleya Nowy Wspaniały Świat i Sołżenicyna sięga po De Beauvoir, kobietę która uważała, że małżeństwo to prostytucja i Foucaulta który w Archeologii Nauk Humanistycznych kreował ideę, że moralność jest modalna a zasady życia społecznego miękkie.

    Obserwuj #ockham

    Zdjęcie to znak Weather Underground

    Moje inne wpisy:

    Ojkofobia jako gra psychologiczna https://www.wykop.pl/wpis/27665909/ojkofobia-jako-aparat-wladzy-osobowosc-polakow-wed/

    O postmodernizmie i dwóch obozach dyskusji https://www.wykop.pl/wpis/24659545/kulturalna-klotnia-postmodernizm-a-radykalizm-po-k/

    O ideologicznych źródłach rewolucji seksualnej https://www.wykop.pl/wpis/23826485/o-zrodlach-rewolucji-seksualnej-seks-nas-wyzwoli-p/

    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #neuropa #publicystyka #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #marks #socdem #filozofia #socjologia #ekonomia #korwin #lgbt #literatura #feminizm #prawica #redpill #4chan #historia
    pokaż całość

  •  

    Jacek Yerka, Nielegalny wyrób światła

    "Więc i ja umrę, i będę jak Enkidu? W łonie mym rozpacz zaległa. Jakże mi to zmilczeć? Jak spokój znaleźć? Trwogę przed śmiercią poczułem bogowie. Otwarł usta Ellil, wieści Gilgameszowi: Z dawna, Gilgameszu, taki los ludzki! Rolnik ziemię orze, żniwo z niej zbiera, łowca i pasterz zwierząt dobywa, skóry ich przyodziewa, mięsa pożywa. Ty chcesz, Gilgameszu, czego nie było od czasów, jak wiatr mój wody popędza. Szamasz zaś mu mówi: Gilgameszu! Na co ty się porywasz? Życie, co go szukasz, nigdy nie znajdziesz."

    "Skoro tylko w ziemi otwór otworzył. Duch Enkidu z ziemie jako wiatr wyszedł. Myśmy się w objęcia wzięli, ucałowali, w smutku i westchnieniach wszczęli z sobą rozmowę.
    Powiedz przyjacielu, mój miły, powiedz mi to prawo ziemi, której był ujrzał!
    Nie powiem ci, przyjacielu miły, nie powiem! Gdybym ci powiedział prawo ziemi, którem bym ujrzał, siądziesz i zapłaczesz!
    Niech siądę i zapłaczę.
    Mój przyjacielu, otóż ciało moje, któregoś dotykał serce swe ciesząc, robak je pożera jak starą szmatę. Ciało Enkidu, któregoś dotykał serce swe ciesząc, zmieniło się w glinę, jest pełne prochu."

    Epos o Gilgameszu datuje się (są jeszcze różne wersje) mniej więcej na 2100 rok przed naszą erą, ale i tak większość badaczy uważa, że to o wiele starszy poemat opowiadany ustnie i sięgający 2900 roku przed naszą erą.

    Odnośnie przemocy, brutalnych fotografii i narzekania na nazywanie rzeczy po imieniu. Tekst miał powstać dawno jakieś miesiące temu, ale czasu nie miałem. Oprócz tego zaczniemy przegląd nieco brutalnych fotografii i weźmiemy pod lupę biologiczny aspekt życia, bo wiecie na mnie skargi nie działają i spojrzymy na otaczający nas świat przez trochę zapomniany i niewygodny filtr. O Gilgameszu może będzie kiedyś, bo to całkiem ważny i szczery utwór w porównaniu do wszystkich innych tekstów: Księga Umarłych, Iliada/Odyseja czy Biblia.

    Gdy zaczynam to pisać właśnie kończę niszczyć graby z panem, który nie ma 2 palców u prawej dłoni i jego przedramię jest może mniejsze od brzucha supermodelki o jakieś 11 centymetrów. Tekst może być trochę nieskładny, ale mi nikt nie płaci, więc... . Już można poczuć jesień w powietrzu: palone plewy, zawleczone pola, przerzedzona roślinność, choć zaskakująco większość liści jest wciąż ciemnozielona.

    Czuje się trochę zaskoczony i zawstydzony, że coś takiego nawet trzeba tłumaczyć, ale widocznie ludzie wyznają fałszywych bogów. Dacie radę przejść przez dłuższy cytat? Bo ostatnio ludzie potrafią się porozumiewać tylko obrazkami, co pokazuje jak się cofamy..., nie licząc już tego, że w tym kraju panuje głęboki ruch/klimat antyintelektualny. Cytuję słynnego historyka amerykańskiego, który pisze o I wojnie, ale również szerzej o problemie jakim jest niemożność pokazania tragedii wojny czy ogólnie "surowości" świata w którym żyjemy:

    "Most historians today depart from traditional practice of omitting casualty figures. What was once left out for respect of the dead, and to avoid any indecent hint of criticism or questioning sacrifices they made, is now included in order to illuminate the magnitude of the horror men faced. By citing numbers historians begin the process of turning back towards describing what war was really like. […] The problem historians encounter with casualties figures however, especially the astronomical numbers dead and wounded in XX century wars, is that numbers have numbing quality to them, although shocking to read initially, they quickly lose descriptive effectiveness as mind fail to grasp horror and the abstract. In order to do historical justice to combat on the ground therefore it is necessary to go beyond the numbers, to the gruesome eyewitness accounts shaking off criticism that to go there is grotesque. The Great War can only be fully understood if all it’s aspects are exposed”.

    Eric Dorn Brose

    W skrócie, bo podejrzewam, że tego nie przeczyta. Eric mówi, że liczby są abstrakcyjne i czytelnik szybko przyzwyczaja się do setek tysięcy ludzi umiejących, a żeby pokazać prawdziwy horror wojny, jak i biologicznego procesu, o którym będzie w dalszej części tekstu, trzeba uderzyć czytelnika na osobistym poziomie przez przytaczanie świadectw naocznych czy ukazywanie prawdziwego oblicza państw (chciwość, kontrola, żądza władzy) czy religii i rezultatu ich działań, który często jest tragiczny. Brose także pisze pod koniec, że jedyną sprawiedliwością dziejową jest surowy opis rzeczywistości jaką doświadczały ofiary (żołnierze i cywile), a jakiekolwiek formy małomiasteczkowej (biedermeier, bo specjalizuje się on w XVIII/XIX wieku, gdzie kultura mieszczańska była mocna i jej powiedzmy naiwna moralność oparta na jednostkowej moralności, a nie złożonym procesie kolektywnej odpowiedzialności - patrz współczesne wojny najlepiej na przykładzie USA) moralności religijnej, w której większość ludzi się wychowuje (i nawet jak osiągają dojrzałość, to nie odrzucają mitów pomimo dostępu do wiedzy, co oczywiście jest podtrzymywane przez religijne instytucje ze względu na pieniądze, władzę i ostatecznie strach przed rozkładem i zapomnieniem - przeznaczeniem każdego biologicznego organizmu w wielkim procesie przemiału materii), powinny być odrzucone, bo zawsze twierdzą, że to zbyt brutalne, daje zły przykład (rodzi nihilizm) albo jest używane tylko po to, aby zszokować ludzi i sprzedać więcej egzemplarzy.

    Nie wiem dokładnie, czy Wy (ludzie którzy narzekają na brutalność i religijni ludzie zupełnie nie akceptujący biologii) zdajecie sobie sprawę na poważnie w jakiej rzeczywistości przyszło Wam żyć. To nie moja wina, to zasady gry, które dotyczą każdego. Jeżeli wszystko potoczy się w miarę dobrze macie 80 lat życia. Niestety, jak zauważycie wraz z upływem czasu, Wasze ciało przestanie sprawnie działać i proste czynności, które kiedyś były niczym staną się codziennym wyzwaniem, a na gorzki dodatek będzie jeszcze ból fizyczny. Poza tym jak jeszcze nie zauważyliście, życie to tylko ( i aż...) biologiczny proces i często w kodzie genetycznym "występują błędy", które skutkują w chorobach dziedzicznych itd. Ja nie liczę nawet wydarzeń losowych czy historycznych jeszcze..., które często mają fundamentalny wpływ na życie ludzi w danym czasie. Dochodzi jeszcze do tego problem identyfikacji z biologicznym ciałem, który jest bardzo mocny w obecnej hedonistycznej kulturze opartej na ciągłej obsesji seksualnej, która służy sprzedaży produktów oraz popychania do przodu gatunku (w esencji biochemiczna i socjologiczna pułapka na ssaki do której przypisuje się "głębokie ideologie" – proszę spojrzeć na statystyki rozwodów. ), a nie samej przyjemności. Zresztą, jeżeli macie wprawne oko, to już możecie zauważyć, zwłaszcza w obecnych czasach, że ludzie nie uprawiają seksu dla samej przyjemności, ale dla znaczenia, wewnętrznej neurozy, władzy nad drugim człowiekiem czy potwierdzenia swojego statusu społecznego albo biologicznego samostanowienia.

    A propos odwiecznego konfliktu biologii z ludzkim konstruktem jakim jest religia. Oglądałem ostatnio serial "Mgła" (niezbyt dobry – ma małe momenty), ale jest tam scena, gdzie stara kobieta widzi coś strasznego we mgle i nagle dochodzi do niej świadomość potęgi biologii. Po powrocie do kościoła mówi, że widziała boga, ksiądz odpowiedział, że to nie był bóg, ale ona mu mówi, że to nie był jego bóg. Później starsza pani łapie pająka do słoika i przygląda mu się, aby sprawdzić czy są jakieś zmiany biologiczne, ale traktuje go z religijną gorliwością. Po czasie ksiądz odbiera siłą słoik starej hipisce i zgniata pająką na jej oczach, mówiąc, że to fałszywy bóg (protestancka kongregacja) i kobieta oszalała po stracie męża w losowym wypadku i wszyscy "rozbitkowie we mgle" się zgadzają. Wszyscy poza niezbyt miłym szeryfem, któremu widocznie się nie spodobało, jak została potraktowana starsza pani. Szeryf przynosi jej kolejnego pająka i z nią rozmawia. Szeryf w głębi duszy wie, że ludzie są zwierzętami i sam widział mrok wyłaniający się z serc. Odcinek kończy się chyba w taki sposób, że słoik z ciałem pająka stoi na ołtarzu i z jego truchła wychodzą mniejsze pająki, spacerując po szklanych ścianach słoika.

    Nie da się powstrzymać biologicznego procesu, który faktycznie urasta do rangi boga. Nieśmiertelność, zdolność do dowolnego tworzenia jak i zmieniania życia (proces, który dzieje się nieustannie, a najlepiej na bakteriach zaobserwować, ale teraz tylko czekać aż tłuszcza powie, że bakterie nie istnieją... . Całe szczęście grawitacja jest wciąż prawem), bezosobowość oraz zupełny brak "szacunku" do abstrakcji, "jednostkowości", słabości czy konstruktów istniejących tylko z powodu kolektywnej zgody i zawierzenia opartego o społeczne normy. Odwieczna rzecz, która towarzyszy w każdej sekundzie Waszego życia, ale o wiele lepiej wierzyć piaskowym księgom (a jak ktoś myśli, że to obelga, to nie, bo pustynia gra ogromną rolę w najpopularniejszych religiach) spisanym w czasach, gdy ludzie nawet nie mieli pojęcia czym są bakterie czy elektryczność, prawda? ... . Ludzie mają w sobie tak niewyobrażalną pychę, że na poważnie myślą, że jesteśmy wyżej niż biologia, ale tak naprawdę jesteśmy w pewnym sensie bakterią, która znalazła odpowiednie warunki na planecie. Sami się o tym przekonacie – wystarczy po prostu odpowiednio długo poczekać... . Gdy zobaczycie martwe ciało osoby, którą znaliście/kochaliście (nie odpowie wam już nic, nie roześmieje się na żart itd), to wtedy Bóg Rozkładu ukaże się w Waszym umyśle w całej swojej glorii i chwale. Teraz nie ma sensu nawet o tym mówić. Poza tym bardzo modne staje się przekonanie (religie, wyzierający technokratyzm) o tym, że ludzie nie umierają. Gdy Bóg Rozkładu skieruje na Was swój wzrok, to możecie nigdy nie wyjść z traumy (po czyjejś śmierci na ten przykład), a gdy Was postanowi pożreć, to dosłownie zesracie się z wrażenia. Nie jest to metafora ani gra słów - po prostu puszczą Wam zwieracze.

    Wielu ludzi wolną ręką macha na umowność religii albo sam prosty fakt, że na przestrzeni lat istniało prawdopodobnie tysiące religii, które zrzynają od siebie jak leci gorzej niż uczniowie w podstawówce (na ten przykład Stary Testament i historia o Potopie z Gilgamesza). Zresztą sama religia przechodziła przez ewolucje: fetyszyzm (oddawanie czci przedmiotom: skały, drzewa, zjawiska,), politeizm, monoteizm, w połowie XX wieku państwo, przekonania i rasa a teraz obecnie materializm i technologia, a kto wie co czeka nas dalej. Ale z technologią i nauką jest bardzo ciekawie, bo istniej spora szansa, że stanie się czymś potężnym i działają w rzeczywistości - w przeciwieństwie do religii. Kto wie może kiedyś zatrzyma okrutny proces, ale czy na pewno? Może nas zniszczy i da początek prawdziwym bogom, ale o tym może kiedy indziej. Technologia może być też "złotym cielcem", bo większość naszej technologi wcale nie pojawia się jak Atena z głowy Zeusa jest oparta na obserwacji natury i wniosków wyciągniętych dzięki metodzie naukowej. Po prostu zżynamy od natury, bo ona miała miliony lat czasu na stworzenie idealnych rozwiązań.

    A tak przepraszam Wielka Matko, że porównuję Cię do słabego konstruktu ludzi opartego tylko o swobodny i uporządkowany przepływ elektronów. Wiem, że jesteś kapryśna i potrzebuje Twej przychylności jako wieśniak. Przeto oto moja pochwała Twojego piękna: migające na wietrze liście topoli białej, jastrzębie szybujące nad eksodusem szczurów wędrujących z ogołoconych pół do opuszczonych stodół, zapach zakurzonego zboża, koty leniwie leżące na belkach stodół, różanopalce zachody słońca przykryte ścianą lasu, salamandry wijące się wśród żółtawych liści powoli szykujące się do letargu, pająki podczas babiego lata szybujące przez niebo na swoich niciach, przemrożone słoneczniki z oklapniętą głową, ognisty cień wyzierający z popielnika i zapach gotujących się ziemniaków, serca wyryte w fasadach starych domów i stodół z wolna chylących się ku ziemi, wolny rozkład drzew w opuszczanych lasach. Zanim odłożę ołówek ostatni kubek herbaty z bimbrem podgrzany na ognisku przed zebraniem klamotów, ściąganiem drzewa i powrotem do domu.

    "Sweet Mother, sweet Mother, send your child unto me, for the sins of the unworthy must be baptized in blood and fear."

    I być może faktycznie mieszkamy w oku wielkiego giganta, bo wszystko jest tylko kwestią skali.

    #starszezwoje - tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #biologia #gruparatowaniapoziomu #smoczautopia #literatura #myrmekochoria #publicystyka
    pokaż całość

    źródło: ri.pinger.pl

  •  

    Potrzeba Państwa

    Chęć samoorganizacji

    Naturalność to podwójne słowo a dla ludzi wyjątkowe. Gdy ktoś mówi lub pisze, że coś jest naturalne wyraża prawdziwą skłonność danej rzeczy. Ludzie od wieków żyli w samoorganizacjach lecz jak to się odbywało w stanie naturalnym? W stanie gdzie nie było map i narodów a przeżycie często zależało od matki i ojca ludzie nie żyli w systemie zorganizowanym - nie było kalendarzy, liczb naturalnych (sic!), instytucji i przede wszystkim - Państwa. Żyli oni walcząc z naturą, wydzierając jej swoje życie, często ocierając się o Śmierć, przeżywając.

    W jakimś momencie dwie rodziny, być może przy wejściu w związek córki, połączyły się i ulepszyły swoje życie rozdzielając zadania. Pamiętajmy, że najwcześniejszym człowiekiem i mędrcem - był człowiek wszechwiedzący, ten który samotnie musiał przeżyć. W tym małym plemieniu jednak każdy zająwszy się czym innym ulepszał swoje umiejętności tym samym wchodząc na wyższy poziom rozwoju. Nie wiemy kiedy człowiek uznał, że inni ludzie mogą mu pomóc, być może tak było zawsze. Musimy jednak pamiętać, że nie było wtedy jakiejś rozwiniętej moralności w naszym dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Być może rodzicielstwo było podobne do Starej Republiki Rzymskiej gdzie dzieci były nazywane od swojego porządku - Primus (Pierwszy), Secundus, Kwintus (Piąty) a ojciec rodu mógł zabić własne dzieci.

    Na pewno znamy motyw dlaczego ludzie łączyli się w takie większe rodziny - dla polepszenia swojego bytu i swoich umiejętności. Dla spokojnego rozwoju i śmierci z powodu starości. Żeby zrozumieć ten niesamowity ewenement - rozpoczęcia panowania człowieka nad Ziemią musimy wejść głęboko w ich umysły. Pomoże nam w tym najstarszy epos - Enuma Elisz, opowiadający o walce bogini Tiamat i boga Marduka i Biblijne Genesis.

    Dla człowieka pierwotnego wyjście poza własną jaskinie było nie lada osiągnięciem, przede wszystkim w nocy. Jeszcze starszym symbolem Domu - było Drzewo, coś co znamy. Wszystko poza danym terytorium było Nieznane - było Chaosem. Ten Chaos był przytłaczający, proszę sobie wyobrazić świat bez: kalendarza, tygodnia, świadomości, że jutro jest sobota lub wtorek. Dlatego też początek uporządkowania świata należy szukać w naszych umysłach - tym co chciało zrozumieć Naturę i ulepszyć ją do własnych potrzeb. Egoizm? Tak, ale bezgrzeszny, bez zazdrości.

    Chaos w Enuma Elisz jest nazywany Tiamat - jest to potwór kobieta z pazurami, kłami i rogami. Jest ona połączeniem tego wszystkiego co może zabić człowieka lub ukraść mu niemowlę - węża, sokoła i lwa. Jest więc symbolem Chaosu, Wrogiem w naturalnym stanie, światem bez człowieka - bezmyślną istotą rzeczywistości. Porządek w Enuma Elisz jest nazywany Mardukiem - bogiem Słońca i światła, jest on oczywiście reprezentacją tego co znane i dobre - Dniem, nie Nocą, zbożem które rośnie dzięki Słońcu. Jest on reprezentacją nas samych - ludzi tworzących porządek w Naturze.

    Wszyscy bogowie - czyli wszystkie reprezentacje abstrakcji jak sprawiedliwość czy miłość ginęły po kolei w walce z Tiamat. W końcu Marduk wyszedł i powiedział "Ja zabiję Ją, jeśli oddacie mi hołd i nazwiecie mnie Najwyższym Bogiem" Wszyscy bogowie oddali hołd Mardukowi. Ale co to w ogóle znaczy? Dla człowieka babilońskiego bowiem bogowie nie byli metafizyczni jak dzisiejszy Bóg - JHWH. Dla Babilonu bogowie byli realni i intelektualni, byli abstrakcjami działającymi w świecie ludzi jak Mądrość czy Sprawiedliwość. Marduk w końcu zmierzył się z Tiamat, nakrył ją siecią i poćwiartował. Z niej, w końcu, stworzył świat ludzi i bogów.

    Użycie sieci jest tutaj genialnym przykładem jak dosłownie myśleli starożytni. Sieć łapie coś, nadaje kształt a Chaos bez kształtu jest niepokonany. Być może Marduk jest reprezentacją samego Babilonu - to oni wprowadzili porządek, zniszczyli wszechogarniający Niebyt i zapanowali nad wodą za pomocą irygacji (Tiamiat często jest określana jako woda) tym samym doprowadzając do panowania Porządku.

    Enuma Elisz jest nam potrzebne jako wskazanie jeszcze jednej walki Porządku z Chaosem. Rdzeń Thiem (pochodzący od Tiamat) oznacza to co w Biblii Tysiąclecia tłumaczy się jako "bezład i pustkowie". Bóg bowiem w Genesis niszczy bezład i pustkowie - niszczy Chaos doprowadzając do Porządku. Jego ustanowienie praw i zasad jest tym samym co robi Marduk ale w totalnym znaczeniu, nie tylko tworzy prawo świata, ale także prawo ludzi z dokładnymi zasadami. Ludzie pierwotni bowiem nie bali się, że coś może być złe lub nieprawidłowe, bali się niepewności i braku prawa. Z tego powodu więc żydzi czekając na Mojżesza stworzyli sobie bożka - nie mogli żyć bez tego co uporządkowuje świat. Ale Mojżesz wiedział, że bożek źle porządkuje świat, jest stworzony nadgorliwie szybko i bez namysłu. Zasady Mojżesza trwają już 3000 lat a ludzie którzy się nimi posługują to więcej niż miliard.

    Pójdźmy dalej w historii - mamy rok 500 p.n.e i rodziny zmieniły się w poważne i poważane plemiona. One samo są rozwiniętą rodziną w której grupy rozwinęły swoje umiejętności tak dobrze, że kupiec już nie może być kowalem. Tak jak wczesne rodziny są interdyscyplinarne tj. często każdy członek rodziny robi różne rzeczy tak plemiona mają już rozwinięte grupy społeczne - wyspecjalizowanych obrońców Porządku. Niewątpliwie dlatego na Akropolu stał posąg Ateny - uosobienie Rozwagi która często, dzięki herosom (hieros to święty po starogrecku) wprowadzała swoje rządy na świecie. Tutaj widać, że zaszła zmiana w umysłach starożytnych - Grecy już uważali, że idee emanują przez ludzi. Należy zrozumieć, że tak samo jak Atena, Marduk realnie istnieją i nie są oni czymś co przekracza rzeczywistość. Są najprawdziwszymi myślami ludzkimi lub inaczej - są myślami które charakteryzują się mądrością. Grecy mądrze wierzyli, że człowiek często nie jest Panem swoich idei, myśli. Jest rządzony nimi i kierowany. Lepiej żeby był kierowany przez Atenę niż przez samego Hadesa.

    Ludzie więc dołączali do takich organizacji ponieważ były światłem cywilizacji - miały wynalazki umożliwiające złapanie byka-Tiamat za rogi. Umożliwiały rozwój i dobre, odpowiedzialne życie. Odrzucały śmierć, ale wiedziano za co można umrzeć. Już wtedy rozpoczęły się wojny. Rozpoczęły się wtedy gdy zrozumiano, że istnieją różne porządki - babiloński, grecki, perski i rzymski i wszystkie te porządki mają inną hierarchię bogów. Ta hierarchia określała jakie rzeczy intelektualne były wyżej od innych. I tak dla Ateńczyków Rozwaga była wyżej ceniona od Heroiczności. Persowie (a w zasadzie Partowie) cenili wysoko Seks a Rzymianie samego Jowisza - uosobienie Władzy.

    Wojny więc między Europą a Azją nie były wojnami czysto handlowymi. Były wojnami dwóch panteonów boskich, dwóch hierarchii wartości. Leonidas nie mógł oddać hołdu dla Kserksesa ponieważ idea tyrańskiego rządzenia i utrzymywania porządku za wszelką cenę jest cechą Azji. Mahomet też stworzył koncepcje które utrzymują porządek, brutalny, ale jednak. Leonidas wraz z braćmi chronili swoich wartości - skromności, rozwoju, patriotyzmu oraz nie chodzenia na kompromis. Od Ateńczyków różnili się tym, że wyżej cenili honor niż rozwagę. I tak to Ateńczycy w końcu wygrali pod Salaminą de facto dokonując odwrotu wojsk.

    Naród więc - najwyższa możliwa koncepcja rodziny jest czymś jak najbardziej realnym. Jest najwyższym możliwym projektem organizacji Chaosu. To, że działa i Tiamat została poćwiartowana także na terytorium naszej ojczyzny możemy świętować w dzień niepodległości - dzisiaj. W ten sposób pokazujemy światu, że my także, jako zorganizowana struktura, jako mądrzy obywatele możemy wzbić się w panteon tych grup które na swoim terytorium są Panami siebie.

    Potrzeba nam Państwa - zorganizowanego systemu porządku. Potrzeba nam Porządku - żeby nie upaść w Chaos tak samo mentalny i narodowy, polityczny. Potrzeba nam, w końcu, Narodu który jak najwyższy Władca kreuje realną rzeczywistość. Jeśli nie działają koncepcje ponad-narodowe np. Europejczyka znaczy to, że nie istnieje Panteon wartości które mógłby on przyjąć, że nie istnieje realnie coś takiego jako Naród Europejski.

    Polska definiuje nas przed tym jak my zdefiniujemy Polskę - jest nasza przed tym gdy sobie uświadamiamy, że rzeczywiście możemy dokonywać tu realnych zmian. Do wychowania patriotycznego potrzebni nam są rodzice którzy wychowując kolejne pokolenie sprawią, że będzie lepsze niż wcześniejsze. Odpowiedzialność za kraj spoczywa na barkach nas wszystkich. W jakiś sposób wszyscy jesteśmy Atlasami.

    Niech żyje Polska!

    Obserwuj #ockham

    Moje inne wpisy:

    Mocne Państwo - https://www.wykop.pl/wpis/22617545/o-tym-czy-panstwo-powinno-byc-mocne-oboz-rzadzacy-/

    O Wojnie Sprawiedliwej - https://www.wykop.pl/wpis/22583775/o-wojnie-sprawiedliwej-i-nadstawianiu-policzka-nie/

    Polityka i jej Cel - https://www.wykop.pl/wpis/22253611/o-celu-polityki-nasza-polityka-zmaga-sie-z-pytania/

    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #neuropa #publicystyka #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #polska #filozofia #socjologia #antropologia #historia #religia #literatura
    pokaż całość

  •  

    Moralność na wolnym rynku

    Filozofia dóbr

    Adam Smith powinien być znany moim czytelnikom a także osobom które w jakiś podstawowy sposób miały kontakt z historią. Ten XVIII wieczny Szkot stworzył podstawy nowoczesnej wymiany kapitału na towary i odwrotnie wyodrębniając ekonomię jako oddzielną naukę. Smith jednak przez całe lata nie wykładał przedmiotu zwanego "Ekonomia" lub "O pozytywnej dystrybucji dóbr". Jego głęboka myśl dała mu katedrę "Filozofii Moralnej" na uniwersytecie w Glasgow i tym samym stanął w gronie jednego z najlepiej wykształconych Brytyjczyków XVIII wieku.

    Jego koncepcje, jak każdego wielkiego filozofa sprawdza próba czasu. Jego przewidywanie dotyczące szybkiej industrializacji i rozdzielności zadań sprawdziły się. Tak jak koncepcje Nietzschego i Dostojewskiego żyją lat sto i więcej (Fryderyk nawet przewidział, że jego filozofia zostanie wykorzystana do złych celów, Dostojewski przewidział fanatyczny ateizm) myśl Smitha oddziałuje prawie 250 lat.

    Interesuje nas jak Smith wyobrażał sobie wolny rynek i jakie według niego mogły być podstawy moralne które ten wolny rynek by podtrzymywały. Nasz pierwszy-ekonomista-nie-ekonom rozumiał jasno, że dla każdego systemu moralnego może występować inna mieszanka gospodarcza. I tak jak kraje arabskie żyją w specyficznym socialé tak kraje łacińskie wymyśliły system oparty na stabilnej rodzinie, własności i merytokracji. Ta ostatnia jest przedłużeniem średniowiecznego systemu charyzmatów gdzie "charyzmat" - cecha umożliwiająca władzę lub administrację jak pochodzenie, sprawność zarządzania była nadawana przez Boga i rozwijała się w Talent.

    Dla Smitha więc wolny rynek i tym samym etyczna wymiana towarów może istnieć tylko w głęboko chrześcijańskim społeczeństwie w którym korupcja została prawie wyrzucona, nie istnieje chciwość a kapitaliści nie wyzyskują pracownika. Sam Adam był w jakiś sposób anarchistą chrześcijańskim pokroju Tolkiena - nie trzeba prawa jeśli jest wewnętrzna etyka i Bóg, głosili jakby jednym głosem. Przeto każdy prawdziwie moralnie człowiek powinien dążyć do takiego Państwa które zapewnia możliwość rozwoju w etycznym kierunku. Dla Smitha bowiem należałoby poświęcić "święte prawo do prostytuowania się" i zabronić go nie z tego powodu, żeby zmniejszyć wpływy do budżetu lecz z tego powodu, żeby nie było to moralnie sankcjonowane przez Państwo. Państwo które sankcjonuje prostytucję uderza znacznie mocniej w podstawy wolnego rynku zapewniając dostęp do prostytucji niż utrudniając do niej dostęp.

    Dla Marksa nie było mowy o chrześcijaństwie ani o wolnym rynku. Jeśli Bóg nie istnieje, to nie mają sensu koncepcje moralne ponieważ z grubsza są subiektywne tj. zależne od umysłu a nie od obiektywnej rzeczywistości. Wtedy też należy przeformułować cel Państwa. Sam Marks nie stał daleko od Tolkiena, ale przyjął absolutnie inną formę zarządzania. Dla autora Kapitału człowiek może zostać wyzwolony przez przemysł i technikę i dostać się do świata communi czyli wspólnego Inter-nacjonalistycznego super państwa gdzie państwo jest organem doradczym i planującym "wolny rynek całego świata". Świecki ateizm implikuje, że święte staje się Prawo stanowione tak jak to jest na przykład u Żydów. Następują więc przeformułowania prawa a tym samym moralności tak jak to się działo za czasów Lenina i jego NEP-ów, wolnorynkowej rewolucji w Rosji. Ale dla Marksa communi tj. wspólnotowość jest kreowana przez Państwo tak jak jednostka Corbusiera tj. jeden blok miał przybliżyć i stworzyć bardziej solidarne społeczeństwo podobne do okrzyków rewolucjonistów francuskich. Ale bloki nie stały się źródłem solidarności i Corbusier mylił się co do moralnych podstaw swojej architektury. Lub inaczej, mylił się w Polsce i w Anglii, ale nie we Francji, w południowych Chinach i krajach Arabskich.

    Koncepcja Smitha mają tą moralną wyższość nad marksistowskimi ponieważ zakładają moralną zmianę w umyśle samych kapitalistów-pracowników tj. Prawo (nie prawo którym żyjemy na co dzień płacąc w sklepie, ale prawo życia i śmierci) jest pochodzenia wewnętrznego tzn. z wolnej woli i masz prawo je przyjąć albo nie (Raskolnikow). Dla Smitha wolny rynek istnieje tylko wtedy jeśli nastąpi konsensus wolnych umysłów z podobną, chrześcijańską etyką i chęcią zwiększania swojego majątku i polepszania swojego bytu. W takim systemie wymiana byłaby bardzo szybka i oparta na prawdzie i zaufanie a Państwo nie musiałoby kreować prawa zwyczajnego ponieważ etyka działałaby w umysłach ludzkich.

    Smitha i Marksa łączy chęć wyzwolenia człowieka z okowów swojej niemocy. Dla Smitha jest to Nowe Jeruzalem - świat bez prawa i Państwa lub z prawem pochodzenia etycznego (patrząc bardziej realistycznie) gdzie ludzie żyją sprawiedliwie obok siebie w stanie pół-anarchii wymieniając się ze sobą zasobami, jeśli mają taką wolę. Dla Marksa to Zjednoczony Proletariat gdzie państwo tworzy etykę pochodzenia prawnego tym samym kreśląc plany wspólnotowości i wspólnej odpowiedzialności. W kapitalizmie Smithowskim bowiem jedna osoba nosi często dużą dozę odpowiedzialności. W komunizmie Marksa odpowiedzialność spoczywa na tysiącach a najważniejszym celem jest osiągnięcie sprawiedliwej redystrybucji dóbr a następnie jej pomnażanie.

    Dla Smitha bowiem Państwo może pomóc uwolnić człowieka i sprawić aby żył etycznie. Dla Marksa człowiek wyzwala w jakiś metafizyczny sposób Państwo, biorąc udział w Wielkich Projektach i w Rozwoju Historii*

    Obserwuj #ockham

    *koncepcja Rozwoju Historii pochodzi od filozofa niemieckiego - Hegla który wierzył w rozwój historii pochodzenia duchowego tj. Historia jest Duchem i Ty bierzesz w niej udział

    Moje inne wpisy:

    Ojkofobia jako gra psychologiczna https://www.wykop.pl/wpis/27665909/ojkofobia-jako-aparat-wladzy-osobowosc-polakow-wed/

    O postmodernizmie i dwóch obozach dyskusji https://www.wykop.pl/wpis/24659545/kulturalna-klotnia-postmodernizm-a-radykalizm-po-k/

    O ideologicznych źródłach rewolucji seksualnej https://www.wykop.pl/wpis/23826485/o-zrodlach-rewolucji-seksualnej-seks-nas-wyzwoli-p/

    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #neuropa #publicystyka #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #marks #socdem #filozofia #socjologia #ekonomia #korwin #socdem #literatura
    pokaż całość

    •  

      @maniak713: Tu jest właśnie kram. Nie można interpretować przepisów boskich i koniec. Nikt nie zmienił Dekalogu bo uważał, że można kraść w skrajnej sytuacji czy patrzeć się z zazdrością na kogoś żonę.

    •  

      @Brzytwa_Ockhama: Interpretujesz sobie wewnętrznie, tzn wiesz, że napisane jest "Nie kradnij" ale poza taką zwykłą, prostacką kradzieżą są różne podobne mniej lub bardziej działania, jakieś okoliczności szczególne i na koniec może wyjść, że przykazanie oczywiście rozumiesz i przyjmujesz ale konkretnego czynu nie uważasz za wspomnianą w nim kradzież bo cośtam. Albo odwrotnie, rozszerzasz swoje rozumienie pojęcia "kradzież"...

      Tak samo jest z prawem stanowionym. Niby przepis jest w konkretnych słowach ale czasem ludzie go bardzo różnie rozumieją.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (44)

  •  

    Kolejne wyzwanie-trening-zabawa dla uczących się języka rosyjskiego.
    Przypominam zasady:
    1. korzystanie ze słownika - tylko w ostateczności.
    2. nie bawią się Wykopki, dla których język rosyjski jest językiem rodzimym (nowa zasada).

    Na rozgrzewkę - kilka trafnych i zabawnych aforyzmów, cytatów. Wyszukane w necie.

    Никогда не спорь с идиотом – он опустит тебя до своего уровня, а потом выиграет, т.к. имеет опыт.

    Я против лозунга "Россия только для русских". Пусть остальные тоже мучаются!

    Только наш человек, наступая на грабли второй раз, радуется, что их еще не украли.

    Не доводи мужа до кипения, а то он может испарится!

    На всю жизнь можно остаться девственницей, если отдаваться только работе.

    Женщина почти беспомощна, пока у неё не высохли накрашенные ногти.

    ---
    A teraz podnieśmy poprzeczkę.
    Poniższe cytaty pochodzą z genialnego dzieła Fiodora Michajłowicza Dostojewskiego: Zbrodnia i kara (Фёдор Михайлович Достоевский: Преступление и наказание).
    Zadanie: przeczytaj ze zrozumieniem, następnie przetłumacz na język polski.

    1.
    — Не знаю-с... Извините... — пробормотал господин, испуганный и вопросом, и странным видом Раскольникова, и перешел на другую сторону улицы.

    2.
    Даже чуть не смешно ему стало, и в то же время сдавило грудь до боли. В какой-то глубине, внизу, где-то чуть видно под ногами, показалось ему теперь все это прежнее прошлое, и прежние мысли, и прежние задачи, и прежние темы, и прежние впечатления, и вся эта панорама, и он сам, и все, и все... Казалось, он улетал куда-то, вверх, и все исчезало в глазах его...

    3.
    ... он никогда еще до сей минуты не испытывал подобного странного ощущения. И что всего мучительнее — это было более ощущение, чем сознание, чем
    понятие;непосредственное ощущение, мучительнейшее ощущение из всех до сих пор жизнию пережитых им ощущений.

    4.
    Духота стояла прежняя; но с жадностью дохнул он этого вонючего, пыльного, зараженного городом воздуха.

    #rosyjski #trening #literatura #polska #rosja #rozrywka
    pokaż całość

  •  

    Światu grozą trzy plagi, trzy zarazy.

    Pierwsza - to plaga nacjonalizmu.
    Druga - to plaga rasizmu.
    Trzecia - to plaga religijnego fundamentalizmu.
    Te trzy plagi mają te samą cechę, wspólny mianownik - jest nim agresywna, wszechwładna, totalna irracjonalność.
    Do umysłu porażonego jedną z tych plag nie sposób dotrzeć. W takiej głowie pali się święty stos, który tylko czeka na ofiary. Wszelka próba spokojnej rozmowy będzie mijać się z celem. Nie o rozmowę mu chodzi, tylko o deklaracje. Żebyś mu przytaknął, przyznał rację, podpisał akces. Inaczej w jego oczach nie masz znaczenia, nie istniejesz, ponieważ liczysz się tylko jako narzędzie, jako instrument, jako oręż. Nie ma ludzi - jest sprawa.

    Ryszard Kapuściński

    #literatura #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    Cześć!

    Napisałem swoją pierwszą książkę w formie małego pamiętnika, to jam wam oddaję.

    Czytajcie i dyskutujmy kogo spotkałem :)

    Link do PDF: http://pielgrzym.ovh/wp-content/uploads/2017/11/Pielgrzym.pdf

    #rozdajo #literatura #poezja

  •  

    Ale są nieraz takie chwile, że porządnych słów trza by nie wiadomo ile powiedzieć, a i tak się nie zrównają choćby z jedną kurwą, bo jakby puste, ślepe i kulawe były. I za głupie na to wszystko, choć porządne.

    - W. Myśliwski "Kamień na kamieniu"

    #cytaty #cytatywielkichludzi #mysliwski #literatura pokaż całość

  •  

    Dziady, część trzecia, Adam Mickiewicz

    Dziady, część trzecia, Adam Mickiewicz.

    Samotność – cóż po ludziach, czym śpiewak dla ludzi?
    Gdzie człowiek, co z mej pieśni całą myśl wysłucha,
    Obejmie okiem wszystkie promienie jej ducha?
    Nieszczęsny, kto dla ludzi głos i język trudzi:
    Język kłamie głosowi, a głos myślom kłamie;
    Myśl z duszy leci bystro, nim się w słowach złamie,
    A słowa myśl pochłoną i tak drżą nad myślą,
    Jak ziemia nad połkniętą, niewidzialną rzeką.
    Z drżenia ziemi czyż ludzie głąb nurtów dociek,

    Gdzie pędzi, czy się domyślą? –

    Uczucie krąży w duszy, rozpala się, żarzy,
    Jak krew po swych głębokich, niewidomych cieśniach;
    Ile krwi tylko ludzie widzą w mojej twarzy,
    Tyle tylko z mych uczuć dostrzegą w mych pieśniach,

    #jezykpolski #literatura #poezja #tfwnogf
    pokaż całość

  •  

    Miroslav Zamboch, Zakuty w stal
    Gorąco polecam najnowszą książkę Miroslava Zambocha. Pochodzący zza południowej granicy autor od lat jest konsekwentnie tłumaczony i wydawany przez Fabrykę Słów (zaczęło się od wydanego w 2005 roku "Sierżanta"). W "Zakutym w stal" otrzymujemy z pozoru kolejną typową dla Fabryki dynamiczną, militarną powieść postapokaliptyczną. Pod płaszczem lekkiego i przyjemnego postapo Zamboch (z wykształcenia fizyk jądrowy) przemyca jednak pytania o pozycję człowieka w starciu z dynamicznym rozwojem sztucznej inteligencji oraz współistnienia rozumnych maszyn i ludzi. Zaryzykuję stwierdzenie, że niewiele zabrakło do czeskiego Blade Runnera (czekam na hejty ( ͡° ͜ʖ ͡°) ). Nie bójcie się jednak przeintelektualizowania książki - większość jej treści to oczywiście pełne przygód zmagania z nieprzyjaznym światem po apokalipsie z perspektywy załogi potężnego czołgu, przemierzającego odludne pustkowia. Obowiązkowa pozycja dla fanów postapo i militarnej fantastyki.

    Po krótkiej przerwie powracam do spamowania mikrobloga moimi mikrorecenzjami nowości wydawnicznych pod tagiem #mokryczyta , zapraszam do obserwowania.

    #ksiazki #fantastyka #postapokalipsa #fabrykaslow #mokryczyta #literatura
    pokaż całość

    źródło: image.ceneo.pl

  •  

    "Miasto Ślepców" José Saramago to jedna z lepszych książek jakie czytałam. Polecam każdemu.
    #literatura #ksiazki

    •  

      @Mk19: zgadzam się, ekranizacja jest strasznie gówniana.

      +: Mk19
    •  

      Dostojewski potrafił pokazać zezwierzęcenie ludzi, a nawet lepiej, napisał że zwierzęta nigdy by nie zachowały się tak jak człowiek.

      @Wynoszony: Jakie konkretnie utwory i postaci masz na myśli? Gdzie napisał, że zwierzęta nigdy nie zachowały się tak jak człowiek? Myślę o 'Braciach Karamazow', 'Zbrodni i karze', 'Białych Nocach' i uważam, że nigdzie nie było postaci 'zezwierzęconych', wręcz przeciwnie. Wszędzie Dostojewski przedstawiał skomplikowane ludzkie koleje losu i głęboką psychologię postaci i namiętności targające ludźmi. A w takim debiucie chociażby - 'Biednych ludziach' otwarcie polemizuje z Gogolem i jego 'szyderczym' widzeniem małych ludzi - w tych małych ludziach dostrzega ich godność, pracę, poświęcenie - człowieczeństwo ogółem. pokaż całość

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Co polecacie w klimacie "Rok 1984" (moze byc podobne/takie same) lub inne.

    #ksiazki #ksiazka #czytajzwykopem #literatura #polecksiazke

    źródło: forall.pl

  •  

    Ojkofobia jako aparat władzy

    Osobowość Polaków według Fanów Daniela Magicala, moje osobiste dochodzenie w sprawie memów z małpą

    Wszyscy widzimy memy z małpą wyobrażającą cechy niektórych Polaków. Koncepcja, że je wyrażają rodzi się w sierpniu 2016 roku a we wrześniu następuje rozlanie jej po wykopie. Jest to obraz oczywiście nieprawdziwy, skrajnie hiperbolizujący i często, zamiast wyrażać pewne cechy, tworzy je z niczego i przypisuje innym. Przypomnijmy sobie jak było z Darwinem, jego małpa miała wyrażać jego głupotę, zacofanie, brak inteligencji i grubiańskość samego uczonego. Te same cechy wyrażała małpa Darwina co małpa wyobrażająca Polaków. Fani tych memów najwyraźniej nie wyczuwają szkód które robią tym samym w umysłach ludzi je oglądających ale też w umysłach ich samych. Jest to mem narzekania i krytyki bez podstaw, mem ojkofobiczny.

    Ojkofobia jest nieuzasadnionym poczuciem żałości wobec własnego "Domu" - bliskich, narodu, kultury czy nawet cywilizacji. Wyraża się nie tylko w internecie, ale także w sztuce, polityce i literaturze. Gross piszący o polskiej odpowiedzialności za śmierć tysięcy żydów jest ojkofobem, człowiekiem który nie zna polskich realiów i koncepcji stojącymi za nimi. Można oczywiście, krytykować właściwe cechy Polaków, ale projekcja ich za pomocą nie słyszanego nigdy *ament i *bicie żony po mszy jest objawem czegoś głębszego - swoistego wyrzeczenia się rozumu i logiki, krytyką bez założeń, marudzeniem bez chęci naprawiania.

    Tag danielmagical także rodzi się na przełomie sierpnia i września 2016 roku, przypomnijmy sobie, oczywiście skrótowo na czym polegało jego popularność - był degeneratem i to ludzi kręciło, chcący go oglądać tworzyli obraz patologii a potem, jakże inteligentnie, wyabstrachowali jej cechy. Te cechy, za które każdy z nas ponosi odpowiedzialność przeniosły się na darwinowską małpę, chłopca do bicia, projekcję która egzystuje w umysłach ich twórców jako "Ja, jako twórca jestem wolny od tych cech, krytykuje jawnie się od nich odsuwając"

    Umniejszenie cech umysłowych Polaków ma źródło, oprócz danielamagicala, jeszcze w jednym miejscu. To pewien jegomość który w internecie jest nazywany - Testovironem. Jego filmy, pełne pogardy i karachanowego trollingu miały w założeniu uderzyć w Polaków mających kompleksy, wyśmiać je. Filmy te jak i sama osoba jednak niczego nie proponują i nic nie naprawiają, obrażając przy tym wszystkich, ale w końcu taki jest cel portalu karachan który anonimowo stalkował, obrażał i wywoływał zdenerwowanie olbrzymiej masy ludzi. W końcu pierwszy wpis z małpą tego rodzaju jest także otagowany testoviron - https://www.wykop.pl/wpis/18802437/sluchajac-tego-pierdolenia-o-zamachach-i-o-tym-jak/
    Założenie kompleksów Polaków jest założeniem błędnym, olbrzymia ilość naszych rodaków spełnia się bez większych problemów nie tylko w Polsce, ale i zagranicą. Różnica jest, aż, umysłowa, osoby tworzące memy z małpą i uwielbiające Testovirona znajdują jakąś ich krytykę w samych sobie - u swoich znajomych i w rodzinie.

    Narodowe obrażanie rodzi się z niemocy, niemocy zmian i chęci. Osoby pełne problemów mogę zgodnie z psychologicznym pojęciem dokonać projekcji - przemieszczenia swoich cech na inne osoby ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Projekcja_(psychologia) ) Taki świat jest światem niezmiennych własności i cech. Zmiana bowiem nie zaczyna się gdy siłą zmieniasz drugą osobę, lecz wtedy gdy Wolą, tą Nietzscheańską Wolą Mocy, zmieniasz samego siebie. To wiedział i Jezus mówiąc o swojej belce i Sokrates mówiąc o wiedzy wrodzonej, to wiedział sam Fryderyk wychodząc ze swoim nadczłowiekiem.

    Bardzo łatwo jest stworzyć krzywdzący mem lecz bardzo trudno sobie uświadomić, że tą małpą się w jakiś sposób jest. Zmiana siebie i idealistyczne krytykowanie innych pochodzi z założenia, że Ja/Ego znam środowisko które uznaje w całości za złe. Memy typu "Niedziela Polaka" jest memem w gruncie rzeczy mówiącym wiele o jego twórcy, to osoba która nie ma Woli Mocy, żeby zmienić swojego otoczenia, środowiska, ale nie ma też mocy żeby zmienić siebie przez co musi rekompensować swoje problemy generalizacją. Gdyby to była jeszcze stereotypizacja przykładu: Polaków złodziei lub chytrego Żyda można by to było w jakiś sposób zrozumieć. Ale dzisiejsze memy atakują totalnie: obiad, pożywienie, słowa, życie, dni takiej projekcji a nawet wyglądanie i niektóre zwroty. Nie łudźmy się, że jest to tylko mem. Czy dałbyś dziecku na imię Janusz? Za pewne nie i ma to źródło w memach - jednostkach wyabstrachowanych infromacji.

    Nie można być Polakiem wobec takiego memu, jest on totalny a jego przeciwieństwa, pozytywnego Polaka - nie ma ponieważ ludzie tworzący te memy nie wiedzą w jaką stronę chcą podążać. Wiedzą tylko jedno - muszą wyjść ze swojej sytuacji, transcendując siebie poza aktualnego siebie, wychodząc z nory danielamagicala i słów Testovirona które prawdziwie są na tyle na ile większa część osób je uzna. To zaczynanie krytyki od innej osoby a nie od siebie jest źródłem wszelkiego rodzaju kłopotów - rodzinnych, małżeńskich i narodowych. Do pracy więc, za siebie, drodzy rodacy!

    Obserwuj #ockham

    Moje inne wpisy:

    O żydowskiej manii Stalina pod koniec wojny - https://www.wykop.pl/wpis/27387329/zydzi-i-koncepcja-zsrr-o-zydowskiej-manii-stalina-/

    O Coco Chanel i faszyzmie lat 30tych - https://www.wykop.pl/wpis/27026827/coco-chanel-i-faszyzm-jak-mala-czarna-miala-uderzy/

    O trójpodziale władzy wg. Arystotelesa https://www.wykop.pl/wpis/25440805/trojpodzial-wladzy-demokracja-i-tyrania-chcialbym-/

    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #publicystyka #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #memologiastosowana #filozofia
    #psychologia #socjologia #polak #socdem #literatura #sztuka
    pokaż całość

    •  

      jeśli mieszasz wyzwiska ze zbrodniami, to nie sprawiasz, że ludzie bardziej oburzają się na wyzwiska, tylko raczej mniej oburzają się na zbrodnie.

      Jeśli rasizmem nazwiemy zarówno niewolnictwo murzynów, czy ich bicie, jak i pisanie głupot w internecie, to ludzie nie będą tak ostro patrzeć na rasistów, skoro można nim zostać za pisanie nieszkodliwych głupot.

      @Lawrence_z_Arabii: jeśli teraz zwracasz uwagę że nieszkodliwe internetowe kpiny z tedeików obiadków niedzielnych i wizyt w kościele w garniturach, to ponoć tak naprawdę oznaki pogardy ojkofobii i poniżania - to potem ludzie nie będą tak ostro patrzeć na rzeczywiste niszczenie passatów, garniturów, i stołów z obiadami niedzielnymi
      pokaż całość

    •  

      @bartek_j:

      Naród jakich w świecie wiele, nie zapisał się na kartach historii świata jakoś szczególnie
      ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Akurat jeśli chodzi o historię to Polska nie tylko zapisała się szczególnie ale też wyjątkowo.

      Strasznie napuszony ten tekst
      Dumny czy próżny? To duża różnica. Jeśli tak wezmę to pod uwagę.

      umiłowaniem do periodycznego samounicestwiania się w z góry przegranych powstaniach.

      No tak, ponieważ powstania śląskie i wielkopolskie nie doprowadziły do swoich celów.

      Przypominam Tarskiego, wielkiego polskiego logika i Banacha - rewolucjonistę matematyki wieku dwudziestego.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (225)

  •  

    Podróż pociągiem nocą to najlepszy czas na czytanie literatury grozy. Łoskot kół, szum, duża prędkość i ciemność za oknem robią idealną atmosferę.

    Już sto lat temu odkrył to Stefan Grabiński, który wymyślił horror kolejowy. Może i śmiesznie to brzmi, jak przeżycia pasażerów z opóźnieniami PKP, ale polecam jego opowiadania np. Demon ruchu. Przeczytałem wszystko co znalazłem od niego.
    Na dzisiaj miałem Cztery nowele grozy HG Wells’a. Krótkie nowelki wchodzą na raz i trafiła się nawet jedna z akcją w pociągu :)

    Wszystkie wspomniane książki kupiłem na #bookrage na czytnik albo w akcji Rewers.

    #literatura #ksiazki #czytajzwykopem
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Ta seria jest póki co wspaniała mirki, King to jednak mistrz i nawet świetne fantasy umie napisać! A ile już wyłapałem nawiązań do innych jego powieści! A to dopiero drugi tom! Serio, zapomnijcie o filmie, książki to bomba. Miks fantasy i horroru.

    #ksiazki #stephenking #fantasy #literatura #czytajzwykopem #horror #mrocznawieza pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Trolololo :D

    Aczkolwiek to nie takie rzadkie, że uniwersum książek różni się od adaptacji filmowych, komiksów i innych form sztuki, tworząc jeden wielki mindfuck.

    #ksiazki #literatura #heheszki

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #literatura

0:0,0:1,0:0,0:0,0:1,0:0,1:0,1:1,0:1,0:0,0:1,0:0,0:0,0:1

Archiwum tagów