•  

    Pep Guardiola dziękuje sędziom( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #mecz #liverpool #manchestercity #premierleague

    źródło: instagram.com

  •  

    Bramka Willocka została wczoraj chyba zupełnie pominięta, więc wrzucam
    imo równie ładna co Ox'a
    #golgif #mecz #arsenal #liverpool

    źródło: dailymotion.com

  •  

    Mówiłem że łatwy hajs, weszło już w pierwszej połowie
    #bukmacherka #arsenal #liverpool #mecz

    źródło: 1572466433404.jpg

  •  

    Narazie to tajemnica, ale na linii #liverpool #napoli doszło do wymiany van Dijk - Zieliński
    #mecz

  •  
    ProszeNiePrzeklinac

    +17

    #mecz #liverpool

    źródło: received_523923248359120.png

  •  

    Momentami głos drugiego komentatora mi tego gościa przypomina

    #mecz #napoli #liverpool

    źródło: neonowka.jpg

  •  

    Też macie opóźnienie obrazu względem komentatorów?
    #mecz #liverpool #polsat

  •  

    Kolejka w 20 punktach #5

    Wyczekiwanie zakończone, odliczanie zamknięte. Po emocjach - lub ich braku - związanych z meczami reprezentacji, wróciło to, co tygryski lubią najbardziej - Premier League! Co działo się na angielskich boiskach w minionej serii gier?

    1. Wobec niepowodzeń Manchesteru City oraz Leicester, Liverpool - jak przystało na lidera - pozostał jedynym zespołem w stawce, który w bieżących rozgrywkach nie zaznał jeszcze goryczy porażki. The Reds ograli Newcastle, w czym nie przeszkodziło im nawet fenomenalne trafienie Jetro Willemsa, otwierające wynik meczu. Z drugiej strony, czy wypada się temu dziwić, biorąc pod uwagę, iż podopieczni Jurgena Kloppa wygrali każde z poprzednich czterech spotkań domowych, w których tracili gola jako pierwsi?

    2. Dwadzieścia pięć meczów i basta. Manchester City po raz pierwszy od 2015 roku poległ w starciu z beniaminkiem. Gracze Pepa Guardioli nie dali rady Norwich, znowu popełniając błędy przy stałych fragmentach gry. Znowu, bo osiem spośród poprzednich dziewięciu straconych przez The Citizens bramek padło właśnie po akcjach ze stojącej piłki. Nieobecność Aymerica Laporte’a daje się we znaki już nie tylko przy okazji kiksów Otamendiego…

    3. Tottenham bez najmniejszych problemów uporał się z Crystal Palace, w czym wielka zasługa Heung-Min Sona. Koreańczyk dwukrotnie skarcił defensywę Orłów, co zresztą nigdy nie sprawiało mu większych trudności. Od przybycia do Londynu, 27-latek trafiał do siatki w każdym z czterech domowych występów przeciwko ekipie z Selhurst Park.

    4. W trakcie sobotniego meczu z Leicester Victor Lindelof udowodnił, iż w powiedzeniu, że prawdziwych mężczyzn poznaje się nie po tym jak zaczynają, a po tym jak kończą może tkwić ziarnko prawdy. Mimo błędu, który w pierwszych minutach niemal zakończył się trafieniem Maddisona, Szwed został architektem drugiego czystego konta Manchesteru United w tym sezonie. Momentami można się było nawet zastanowić, czy to nie on jest przypadkiem tym obrońcą, dla którego Czerwone Diabły rozbiły zeszłego lata bank.

    5. Leicester jechało na Old Trafford z wielkimi nadziejami, jako jedna z trzech niepokonanych drużyn w stawce. Niestety, w starciu z dwudziestokrotnymi mistrzami Anglii Lisy długimi chwilami prezentowały się dość bezbarwnie, a “popisy” defensywne Ceglara Soyuncu uniemożliwiły im zneutralizowanie gospodarzy. Jeśli na King Power Stadium poważnie myślą o wdarciu się do czołowej szóstki, takie występy winny zostać czym prędzej wyeliminowane.

    6. Chelsea w efektownym stylu rozbiła Wolverhampton, a Tammy Abraham dopisał do swojego dorobku nie tylko kolejne bramki, ale też następne unikatowe osiągnięcia. Nie dość, że Anglik stał się najmłodszym zdobywcą hat-tricka w historii występów The Blues w Premier League, to w dodatku został trzecim piłkarzem w dziejach rozgrywek, który przed ukończeniem 21. roku życia strzelał minimum dwa gole w trzech meczach z rzędu. Wcześniej tej sztuki dokonali Cristiano Ronaldo oraz Dele Alli.

    7. Gdyby obrona Arsenalu była równie skuteczna, co jego atak, podopieczni Unaia Emery’ego mogliby po cichu marzyć o włączeniu się do walki o mistrzostwo. Ale nie jest. Od początku zeszłego sezonu Kanonierzy popełnili czternaście (!) błędów prowadzących do utraty bramki. Co im po świetnej dyspozycji Aubameyanga, skoro Luiz do spółki z Sokratisem co rusz niwelują jego wysiłki?

    8. Po dwóch zwycięstwach West Ham zremisował z Aston Villą. W rywalizacji o pełną pulę nie pomogła zapewne czerwona kartka, którą w 67. minucie gry obejrzał Arthur Masuaku. Co ciekawe, od powrotu Młotów do elity (2012 rok) jedynie Newcastle częściej kończyło spotkania w osłabieniu (26 do 22).

    9. Bournemouth odprawiło z kwitkiem Everton, a Callum Wilson dopisał do swojego dorobku kolejne dwa trafienia. Od startu ubiegłych rozgrywek snajper Wisienek wziął udział w 26 akcjach bramkowych swojego zespołu, co daje mu drugie miejsce (ex aequo z Vardym) wśród najproduktywniejszych ofensywnie Anglików występujących na poziomie Premier League. Fakt, że 27-latek nie może liczyć na miejsce w podstawowym składzie reprezentacji prowadzonej przez Garetha Southgate’a mówi wszystko o potencjale Synów Albionu.

    10. Dzięki widowiskowej akcji Moussy Djenepo Southampton odniosło trzecie wyjazdowe zwycięstwo bez straty gola z rzędu. Po raz ostatni Świeci dokonali tej sztuki ponad 33 lata temu!

    11. Pięć kolejek za pasem, a Everton nadal nie zaliczył w pełni przekonującego spotkania. Niedzielna porażka z Bournemouth była kolejnym pokazem niemocy w ataku, niezdecydowania w obronie i kompletnego braku determinacji. Marazm, marazm i jeszcze raz marazm.

    12. Crystal Palace zebrało w sobotę srogie baty od Tottenhamu, a najlepszym podsumowaniem występu Milivojevicia i spółki zdaje się być pomeczowa wypowiedź ich opiekuna. - Cieszę się, że skończyło się na czterech [straconych golach]. To wystarczająco źle, nie pragnąłem więcej - przyznał Roy Hodgson.

    13. Norwich po raz kolejny udowodniło, iż nie ma absolutnie żadnych kompleksów w stosunku do przedstawicieli Wielkiej Szóstki. Co więcej, po obiecujących, acz przegranych meczach z Liverpoolem oraz Chelsea wreszcie przyszła pora na wygraną. I to z samym mistrzem! Kanarki niespodziewanie wyrwały trzy oczka Manchesterowi City, w czym spora zasługa, a jakże, Teemu Pukkiego. Gol i asysta oznaczają, że Fin w swoich premierowych pięciu występach na poziomie Premier League maczał palce w ośmiu akcjach bramkowych swojej drużyny. Więcej, bo dziewięć, uzyskał swego czasu jedynie Kun Aguero.

    14. Podczas gdy Brighton dwoiło się i troiło w ofensywie, Burnley uderzyło w światło bramki raz, a porządne. Płaski strzał z dystansu w doliczonym czasie gry okazał się zarówno próbą na wagę jednego punktu, jak i wyjątkowym uczczeniem setnego występu na poziomie Premier League jego autora - Jeffa Hendricka. Remis na The Amex oznacza natomiast, że The Clarets nie przegrali żadnego z ostatnich ośmiu ligowych meczów z Mewami.

    15. Sheffield United poległo w drugim spotkaniu na własnym stadionie z rzędu. Co ciekawe, w historii ekstraklasowych występów The Blades taka sytuacja miała miejsce tylko raz, w marcu 1993 roku.

    16. Mimo przyzwoitego występu, Brighton tylko zremisowało z Burnley. Nie pomogła kolejna bramka Maupaya, na nic zdała się przewaga w posiadaniu piłki oraz w liczbie oddanych strzałów. Po zwycięstwie na inaugurację sezonu, Mewy nie potrafiły zgarnąć pełnej puli w żadnej z pięciu ostatnich kolejek.

    17. Aston Villa podzieliła się punktami z West Hamem, a dorobek czterech oczek w pięciu meczach stanowi najgorszy start sezonu The Villans w najwyższej klasie rozgrywkowej od 1997 roku. Na ich szczęście, w stawce są zespoły radzące sobie jeszcze mizerniej.

    18. Spektakularne uderzenie Jetro Willemsa było premierowym golem Holendra podczas jego czterdziestu dziewięciu występów w pięciu najsilniejszych ligach Starego Kontynentu. Niestety był to jedyny pozytywny akcent Newcastle w trakcie sobotniego popołudnia na Anfield. Po porażce 1:3 Sroki zawitały do strefy spadkowej.

    19. Źle się dzieje na Molineux. Po pięciu kolejkach Wolverhamtpon pozostaje jedną z dwóch drużyn bez zwycięstwa na koncie, a w minionej serii gier straciło aż pięć bramek. Po raz ostatni Wilki były tak bezradne w defensywie w 2012 roku, kiedy zakończyły sezon spadkiem. Oby była to jedynie smutna ciekawostka, a nie żaden prognostyk…

    20. Może i Quique Sanchez Flores zaliczył przyzwoity powrót na ławkę trenerską Watfordu, lecz Szerszenie nadal okupują ostatnią pozycję w tabeli. Co gorsza, nadchodzące starcia z podrażnionym Manchesterem City oraz łaknącym przełamania Wolverhampton mogą skutecznie uniemożliwić zmianę niniejszego stanu rzeczy. A ligowego zwycięstwa jak nie było, tak nie ma.

    Mimo że za nami zaledwie pięć serii gier, niniejszy wpis jest ostatnim z cyklu “Kolejka w 20 punktach”. Po roku cotygodniowych podsumowań postanowiłem odpuścić tworzenie materiału, który od dłuższego czasu nie daje mi ani frajdy, ani satysfakcji. Poświęcanie każdemu zespołowi kilku słów jest w moim odczuciu zbyt płytkie, mija się z celem i moją wizją pisania. O wiele więcej sensu, moim zdaniem, ma skupienie się na jednym konkretnym temacie i dokładne jego zgłębienie. Mam nadzieję, że uszanujecie tę decyzję. Na kolejny tekst zapraszam już jutro!

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym publikuję opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #arsenal #manchesterunited #united #liverpool #lfc #tottenham #manchestercity #chelsea #watford #leicester #newcastle #southampton #everton #westham #bournemouth #astonvilla #norwich #zycienaokraglo #kolejkaw20

    Zdjęcie: Norwich City
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2019-09-16 13-06-54.jpg

  •  

    Kiedy grasz w Premier League, ale nie potrafisz wymienić nawet 13 zespołów z tej ligi ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #liverpool #pilkanozna #premierleague

    źródło: trent.png

  •  

    Kolejka w 20 punktach #4

    Pierwszy miesiąc rywalizacji na angielskich boiskach już za nami! Było gorąco i ciekawie, lecz tak, jak uczniowie wracają do szkoły, tak piłkarze wybierają się na zgrupowania swoich reprezentacji. Zanim nieszczęsna przerwa od zmagań ligowych rozpocznie się na dobre, sprawdźmy, co wydarzyło się na stadionach Premier League w miniony weekend.

    1. Dziesięć z poprzednich dwunastu drużyn, które do końca sierpnia pozostawały liderem, nie zdołało sięgnąć po mistrzostwo. Mimo to, trudno sądzić, iż niniejsza passa jest w stanie zepsuć humory na Anfield. Nie, kiedy Liverpool wygrał właśnie trzynaste ligowe spotkanie z rzędu, stając się drugą ekipą w dziejach, która przy okazji każdego zwycięstwa zdobywała minimum dwie bramki. W 1960 roku tej samej sztuki dokonał Tottenham.

    2. Ile celnych strzałów oddał w tych rozgrywkach Sergio Aguero? Sześć. Ile ma trafień? Sześć. Argentyńczyk mocno wszedł w nowy sezon i przewodzi w rywalizacji o Złotego Buta. Niebywałe, iż dotąd zdobył go tylko raz…

    3. Piłkarze Leicester uczcili pięćsetne spotkanie w menedżerskiej karierze Brendana Rodgersa efektowną wygraną z Bournemouth. Biorąc pod uwagę, iż po murawie hasał Jamie Vardy, wprost nie mogło być inaczej. Od momentu zatrudnienia Irlandczyka z Północy Anglik zaliczył 14 ligowych występów, w których miał udział przy 14 akcjach bramkowych Lisów. Dobrana parka.

    4. Jordan Ayew wyrasta na lidera Crystal Palace! Ghańczyk strzelał gole w dwóch meczach na poziomie ekstraklasy z rzędu, co po raz ostatni udało mu się w 2015 roku. Jak na ironię, był wówczas zawodnikiem Aston Villi, którą skarcił w minioną sobotę.

    5. Kolejny występ i kolejny popis defensywy Arsenalu. Od początku sezonu 2017/18 Kanonierzy popełnili trzynaście błędów prowadzących do utraty bramki (sam Leno zawinił sześciokrotnie!), co tym razem skrzętnie wykorzystali piłkarze Tottenhamu. Remis w derbach jest w dużej mierze zasługą ofensywy. I choć mawia się, że to właśnie ona jest najlepszą obroną, wątpliwe, by takie podejście zdało egzamin w dłuższej perspektywie.

    6. Po szalonym meczu na Goodison Park, Everton pokonał Wolverhampton. W rolę bohatera gospodarzy wcielił się zdobywca dwóch goli - Richarlison, lecz niewiele mniejsze pochwały należą się Lucasowi Digne, który zaliczył asystę przy decydującym trafieniu Brazylijczyka. Francuz jest jednym z trzech obrońców, którzy od startu ubiegłych rozgrywek wzięli udział w dziesięciu akcjach bramkowych. Pozostali dwaj to naturalnie Andy Robertson oraz Trent Alexander-Arnold.

    7. West Ham z pierwszym czystym kontem w sezonie i drugą przekonującą wygraną z rzędu! Młoty nie dały większych szans Norwich, a Manuel Pellegrini w pomeczowym wywiadzie zwrócił uwagę właśnie na dobrą grę obronną. Dodając do niej postawę w ofensywie, Chilijczyk podsumował występ swoich podopiecznych stwierdzeniem, iż zespół starał się być kompletny.

    8. Kolejna rakieta Daniela Jamesa i kolejna strata punktów Manchesteru United. Jak tak dalej pójdzie, za rok Walijczyk będzie grał w Realu Madryt czy innej Barcelonie, natomiast Czerwone Diabły znowuż w Lidze Europy. A i to niekoniecznie.

    9. Do pierwszej minuty doliczonego czasu gry otwierającej połowy potyczki z Arsenalem, Koguty miały wszystko: prowadzenie, przewagę psychologiczną, kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami i wiarę w sukces. Potem fenomenalnie uderzył Lacazette i wszystko runęło niczym domek z kart. Zmarnowanie dwubramkowej przewagi zdaje się być perfekcyjnym streszczeniem początku rozgrywek w wykonaniu drużyny Pochettino. Inauguracja - tak sezonu, jak i derbów - była niezła, lecz z każdym kolejnym tygodniem - tudzież minutą - Londyńczycy gaśli. Przerwa reprezentacyjna dobrze im zrobi.

    10. Sheffield United rzutem na taśmę wywalczyło oczko w starciu z The Blues i, jak przyznał Chris Wilder, niniejszy rezultat powinien dać drużynie zastrzyk pewności oraz wiary w siebie. Może i Stamford Bridge nie stanowi twierdzy nie do zdobycia, lecz remis z przedstawicielem Wielkiej Szóstki, to remis z przedstawicielem Wielkiej Szóstki.

    11. Frank Lampard przekonał się, iż młodość niekoniecznie chodzi w parze z punktami. Anglik posłał w bój najmniej doświadczoną jedenastkę w historii występów Chelsea w Premier League - średnia wieku wyniosła zaledwie 24 lata i 158 dni - lecz ta nie zdołała stłamsić The Blades. Nie pomógł Willian, na nic zdało się danie szansy Batshuayiowi. Kolejny dublet Abrahama starczył tylko do remisu.

    12. Wydaje się, iż ofensywa Liverpoolu jest na tyle skuteczna, że nie trzeba jej specjalnie pomagać. A jednak Burnley było na tyle miłe. Niefortunny rykoszet od ciała Chrisa Wooda oznacza, iż od startu rozgrywek 2016/17 The Clarets zaliczyli osiem trafień samobójczych. Więcej - dziewięć - zanotowało jedynie Bournemouth.

    13. Southampton kontynuuje przyzwoitą passę i po ograniu Brighton oraz Fulham, zremisowało z Manchesterem United. Radości Ralpha Hasenhuttla nie odroczyła nawet czerwona kartka Kevina Danso. Co ciekawe, austriacki obrońca stał się pierwszym piłkarzem w historii Świętych, który w premierowym występie w Premier League na St Mary's Stadium został wyrzucony z boiska.

    14. Mimo kilku dogodnych okazji do skarcenia defensywy przeciwnika, Newcastle tylko zremisowało z Watfordem. I choć punkt, to zawsze punkt, należy zastanowić się, czy przy obecnej formie Szerszeni nie była to raczej strata dwóch oczek, aniżeli zysk jednego.

    15. Od startu ubiegłego sezonu Ryan Fraser oraz Callum Wilson współpracowali przy 13 akcjach bramkowych Bournemouth. Niestety najświeższa z nich wystarczyło jedynie do uratowania honoru Wisienek w potyczce z Lisami.

    16. Brighton jechało na Etihad Stadium niczym na ścięcie i faktycznie, w Manchesterze doszło do egzekucji. Mimo dwunastu ligowych prób, obiekt The Citizens pozostaje dla Mew wyłącznie miejscem tortur.

    17. Może i Wolverhampton awansowało do fazy grupowej Ligi Europy, lecz na własnym podwórku pozostaje jednym z dwóch klubów, które w bieżącym sezonie nie zaznały jeszcze smaku zwycięstwa. Czyżby śmierć malowała już usta przed pocałunkiem?

    18. Po przełamaniu z Evertonem Aston Villa zainkasowała kolejny cios na korpus. Porażka z Crystal Palace oznacza, że The Villans nie wygrali żadnego z poprzednich 20 wyjazdowych spotkań na poziomie elity, przegrywając ostatnich 9. Jeśli Villa Park nie stanie się twierdzą, o utrzymanie może być trudno.

    19. W sytuacji, w której Pukki nie strzela, Norwich nie ma co liczyć na punkty. Kanarki po raz pierwszy od awansu do ekstraklasy zagrały “na zero z przodu” i wciąż czekają na pierwszą zdobycz wyjazdową.

    20. Minuta i osiemnaście sekund - tyle wystarczyło Willowi Hughesowi do otwarcia wyniku w potyczce Srok z Szerszeniami. Drugi najszybszy gol w historii występów klubu w Premier League (prędzej uczynił to tylko Etienne Capoue) nie wystarczył jednak do zwycięstwa. Premierowy punkt stanowi marne pocieszenie wobec ostatniego miejsca w tabeli…

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym publikuję opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo i #kolejkaw20
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #arsenal #manchesterunited #united #liverpool #lfc #tottenham #manchestercity #chelsea #watford #leicester #newcastle #southampton #everton #westham #bournemouth #astonvilla #norwich #zycienaokraglo #kolejkaw20
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2019-09-01 20-48-23.jpg

  •  

    Kolejka w 20 punktach #3

    Wygrana Liverpoolu, gol Pukkiego, asysta de Bruyne, blamaż Watfordu - Premier League staje się coraz bardziej przewidywalna. Czy nużąca? Wręcz przeciwnie! Sprawdźmy, co wydarzyło się na angielskich boiskach w trzeciej serii gier.

    1. Jako się rzekło, z hitowego starcia na Anfield zwycięsko wyszli gospodarze. Mimo drobnych komplikacji w pierwszej połowie, w drugiej The Reds zagrali koncertowo, przy czym najgłośniej śpiewał Salah. Dublet Egipcjanina oznacza, że przy okazji ostatnich sześciu spotkań z Arsenalem były skrzydłowy Chelsea wziął udział w siedmiu akcjach bramkowych (5 goli + 2 finalne podania). Kat to mało napisane.

    2. Manchester City urządził sobie niedzielę jubileuszów na Dean Court. Nie dość, że David Silva rozegrał swój 400. mecz w barwach The Citizens, a Sergio Aguero po raz 400. w karierze wpisał się na listę strzelców, to w dodatku Kevin de Bruyne zanotował swoją 50. asystę w Premier League, osiągając to najszybciej w historii ligi (Belg potrzebował zaledwie 123 występów). A wszystko to przypieczętowane pewnym, bezsprzecznym zwycięstwem.

    3. O czym myślał David Luiz ciągnąc Mohameda Salaha za koszulkę we własnym polu karnym? Być może o tym, jak doszło do tego, że to właśnie on został wytypowany do wzmocnienia defensywy Kanonierów. Na razie niniejszy plan spalił na panewce, wszak ekipa Emery'ego w pierwszych trzech kolejkach zachowała tylko jedno czyste konto. Jak na ironię, Brazylijczyka nie było wówczas na boisku…

    4. Leicester wreszcie z potrójną zdobyczą! Lisy nie bez problemów ograły Sheffield, w czym spora zasługa niezawodnego Jamiego Vardy’ego, który nie miał litości dla swojego byłego klubu. Od momentu zatrudnienia Brendana Rodgersa w marcu bieżącego roku, Anglik zdobył w lidze aż dziesięć bramek i ani myśli zwalniać. Lata lecą, a on dalej swoje. Niczym wino!

    5. Im dalej w sezon, tym z formą Manchesteru United gorzej. Po rozbiciu Chelsea i świetnej pierwszej połowie z Wolverhampton z piłkarzy Solskjaera jakby uszło powietrze. W meczu z Crystal Palace brakowało im werwy, pomysłu, a przede wszystkim konkretów. W tej sytuacji nawet cudowne trafienie nowego Pana Old Trafford - Daniela Jamesa - zdało się na nic.

    6. Jedynie Sergio Aguero (16) oraz Sadio Mane (15) zdobyli w 2019 roku więcej ekstraklasowych goli od Ashleya Barnesa. Fenomenalny wolej napastnika rodem z Anglii dał Burnley kolejny cenny punkt.

    7. Tottenham podąża niejako śladami Czerwonych Diabłów, i o ile remis z Manchesterem City ma większą wartość niż podział oczek z Wolverhampton, o tyle przegrana z Newcastle boli nie mniej od porażki z Crystal Palace. Kogutom nie pomógł ani wprowadzony z ławki rezerwowych Christian Eriksen, ani nawet blisko 80% posiadanie piłki. Mając w pamięci zeszłotygodniowy szlagier nie sposób nie stwierdzić, iż trafiła kosa na kamień.

    8. Idiotyczne, niewytłumaczalne, kompletnie bezsensowne zachowanie Florina Andone, słusznie wycenione przez sędziego na czerwoną kartkę, pozbawiło Brighton szans na wyrównaną potyczkę z Southampton. Strata punktów smuci tym bardziej, że Mewy obiecująco weszły w sezon i na papierze wcale nie odstawały od Świętych.

    9. Nosiło Sheffield razy kilka, ponieśli i Sheffield. W sobotę The Blades doznali pierwszej porażki od momentu awansu do Premier League, lecz niczym Mariusz Pudzianowski tanio skóry nie sprzedali. Na gola Vardy’ego odpowiedział McBurnie, który od startu rozgrywek 2018/19 zdobył aż osiem bramek po uderzeniach piłki głową, i choć ostatecznie nic to nie dało, Chris Wilder nie może mieć do swoich piłkarzy większych zastrzeżeń.

    10. Orły jechały do czerwonej części Manchesteru po najniższy wymiar kary, a tu proszę - premierowe zwycięstwo w sezonie! Jeśli cokolwiek ma zapewnić podopiecznym Roya Hodgsona spokojną kampanię, to właśnie pragmatyzm, a może wręcz cynizm, który zaprocentował w potyczce z 20-krotnymi mistrzami kraju.

    11. Mimo kolejnego zjawiskowego gola Harry'ego Wilsona Bournemouth nie zdołało przeciwstawić się Manchesterowi City. Biorąc pod uwagę, że to już dziewiąta nieudana próba w najwyższej klasie rozgrywkowej, o zaskoczeniu nie ma mowy.

    12. Po trzech kolejkach sezonu Everton jest jedną z najbardziej nieprzekonujących ekip spośród tych, które celują wyżej niż spokojne utrzymanie. Remis z Crystal Palace, zwycięstwo wydarte Watfordowi i porażka z Aston Villą to bilans cokolwiek mizerny, a widoków na progres szukać próżno. No chyba, że w sprowadzonym latem Alexie Iwobim, który w starciu z The Villans dał dobrą zmianę. Pytanie tylko, czy Nigeryjczyk będzie w stanie odmienić oblicze ofensywy The Toffees w większym wymiarze czasowym?

    13. Mają to! Zawodnicy Chelsea przy czwartej próbie odnieśli premierowe zwycięstwo pod wodzą Franka Lamparda, a wszystko to przy wielkim udziale Tammy'ego Abrahama. Niespełna 22-letni Anglik jest trzecim najmłodszym piłkarzem w historii The Blues, który skompletował dublet na poziomie Premier League (wyprzedzają go jedynie Mark Nicholls oraz Eddie Newton).

    14. Po dwóch kolejkach męczarni West Ham pokazał pazur. I choć pokonanie Watfordu nie stanowi w tym sezonie wyjątkowego osiągnięcia, przekonujące zwycięstwo musi cieszyć. Tym bardziej, że zapewnił je zakontraktowany niedawno Sebastien Haller. Dwa gole Francuza oznaczają, iż bramki na poziomie Premier League zdobywało dla Młotów aż 150 różnych graczy. To absolutny rekord.

    15. Trzeci mecz i trzeci remis - z jednej strony nie jest to wymarzony początek zmagań dla Wilków, z drugiej utrzymywanie statusu niepokonanych w obliczu znajdującego się na wyciągnięcie ręki awansu do fazy grupowej Ligi Europy jest niczego sobie osiągnięciem. Nawet, jeśli punkt w spotkaniu z The Clarets uratował pewnie wykorzystany rzut karny Raula Jimeneza w 96 minucie i 55 sekundzie widowiska. To najpóźniejszy gol w Premier League od stycznia 2017 roku, kiedy Alexis Sanchez trafił do siatki w 97 minucie i 14 sekundzie potyczki Arsenalu z… Burnley.

    16. Brazylijczycy nigdy nie byli szczególnie opłacalną inwestycją w historii Aston Villi. Wystarczy napisać, że żadna z pierwszych 1079 bramek drużyny z Villa Park na poziomie Premier League nie została zdobyta przez przybysza z Kraju Kawy. Niedawno sytuacja uległa jednak diametralnej zmianie - autorami dwóch ostatnich goli byli właśnie zawodnicy pochodzący z ojczyzny Pelego. I o ile zeszłotygodniowe trafienie Luiza nie przyniosło beniaminkowi żadnych punktów, o tyle piątkowy popis Wesleya walnie przyczynił się do premierowego zwycięstwa po awansie. Jak tak dalej pójdzie, w zimowym oknie transferowym zespół zaleje grupa Latynosów.

    17. Drużyna Norwich od początku rozgrywek prezentuje się całkiem przyzwoicie, lecz daleko jej do podążania śladami wydeptanymi w poprzednim sezonie przez Wolverhampton. O ile bowiem Wilki raz po raz karciły przedstawicieli Wielkiej Szóstki, o tyle Kanarki w starciach z największymi uzbierały dotąd okrągłe zero oczek. Oby efekt końcowy, to jest finalne miejsce w tabeli, było choć minimalnie zbliżone do poprzednika w roli beniaminka.

    18. Po dwóch porażkach w słabym stylu podopieczni Ralpha Hasenhuttla wreszcie sięgnęli po trzy punkty. Swoistym katalizatorem przebudzenia okazał się sprowadzony latem Djenepo, który tydzień temu pokazał się z dobrej strony po wejściu z ławki rezerwowych, a w meczu z Brighton otworzył wynik spotkania zjawiskowym trafieniem z dystansu. Co ciekawe, od startu ubiegłych rozgrywek jedynie Tottenham zdobył więcej bramek zza pola karnego od Southampton (17 do 15).

    19. Obudzili się Święci, oczy otwierają również gracze Newcastle. Kto spodziewał się, iż zrobią to akurat w wyjazdowym starciu z Tottenhamem? Sroki pokonały przedstawiciela Wielkiej Szóstki poza własnym boiskiem pierwszy raz od 2015 roku. Co ciekawe, ich rywalem był wówczas nikt inny, jak Harry Kane i spółka.

    20. Czy to ser szwajcarski z dużymi dziurami? A może sitko z nadzwyczaj pokaźnymi oczkami? Nie, to defensywa Watfordu! Szerszenie nie potrafią zachować czystego konta na poziomie ekstraklasy od 14 spotkań i niebezpiecznie prędko zbliżają się do niechlubnego rekordu z przełomu tysiącleci, kiedy nie potrafili zagrać na zero z tyłu w 20 kolejnych meczach. Nic dziwnego, że szorują dno tabeli.

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym publikuję opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo i #kolejkaw20
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #arsenal #manchesterunited #united #liverpool #lfc #tottenham #manchestercity #chelsea #watford #leicester #newcastle #southampton #everton #westham #bournemouth #astonvilla #norwich #zycienaokraglo #kolejkaw20
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2019-08-25 23-19-29.jpg

  •  

    Kolejka w 20 punktach #2

    Za nami drugi weekend z angielską piłką na najwyższym poziomie. Tak, jak przed tygodniem, tak i teraz przyszło nam obejrzeć hitowe starcie ekip z Wielkiej Szóstki, niemrawe poczynania drużyn aspirujących do miana “best of the rest” oraz kolejne boje beniaminków. Kto po dwóch seriach gier może chodzić z uniesioną głową, a kto winien czym prędzej zapomnieć o swoich ostatnich występach?

    1. Ukontentowani są z pewnością piłkarze Liverpoolu, którzy mimo wycieńczającej potyczki z Chelsea w późny środowy wieczór, w sobotę ograli Southampton. The Reds kontynuują 11-meczową serię zwycięstw ligowych, która po raz ostatni przydarzyła im się w pamiętnej kampanii 2013/14. Oby tylko jej zakończenie było mniej bolesne niż ówczesny poślizg Gerrarda. Henderson, wiesz czego nie robić!

    2. Sześć oczek po dwóch pierwszych kolejkach sezonu - Arsenal nie był w równie komfortowej sytuacji od rozgrywek 2009/10. Po pokonaniu Newcastle Kanonierzy rozprawili się z Burnley, i choć styl nadal pozostawia nieco do życzenia, w tabeli liczą się punkty, nie ilość koronkowych akcji. Tych z każdym tygodniem pobytu Daniego Ceballosa w Anglii siłą rzeczy powinno tylko przybywać.

    3. Mimo wyraźnej dominacji, przewyższania rywala w niemal każdym aspekcie i kontrolowania prawie wszystkich boiskowych wydarzeń, Manchester City tylko zremisował z Tottenhamem. Wysiłki Kevina de Bruyne poszły na marne, na nic zdał się współczynnik expected goals na poziomie 3.0 (o 2.78 wyższy od Kogutów!). Nie jest to wprawdzie odpowiedni moment, by dywagować nad wpływem sobotniego rezultatu na batalię o tytuł mistrzowski, lecz podopieczni Guardioli nadspodziewanie wcześnie stracili punkty.

    4. Manchester United młodnieje z meczu na mecz (tym razem średnia wieku wyjściowej jedenastki wyniosła 24 lata i 173 dni), jest coraz żwawszy oraz pewniejszy w rozegraniu piłki. Gdyby jeszcze wykorzystywał więcej sytuacji strzeleckich… Niestety, na razie nieskuteczność Pogby, Martiala i Lingarda uniemożliwia Czerwonym Diabłom przetestowanie miękkości fotela lidera.

    5. Po raz pierwszy w historii swoich występów w Premier League Brighton nie zaznało goryczy porażki w żadnej z dwóch pierwszych kolejek sezonu. W sobotę Mewy podzieliły się oczkami z Młotami, a Potter dalej czaruje w najlepsze.

    6. Nie wiem, czy Mauricio Pochettino ma jakiekolwiek doświadczenie w ringu, ale skorzystanie z taktyki: podskocz, przypierdol, odskocz - stosowanej niekiedy przez pięściarzy - umożliwiło jego drużynie zremisowanie meczu z Manchesterem City. I to mimo oddania zaledwie trzech strzałów! Tak, jak w starciu z Aston Villą, tak i w rywalizacji z The Citizens, kluczowy dla Kogutów okazał się impuls z ławki rezerwowych, który tym razem dał Lucas Moura. Brazylijczyk ustalił wynik spotkania w pierwszym kontakcie z piłką, 19 sekund po wejściu na boisko.

    7. Harry Wilson dopiero co przybył do Bournemouth, a już błyszczy. Bramka w zwycięskim meczu z The Villans była dziesiątym trafieniem Walijczyka zza pola karnego od startu ubiegłego sezonu. Żaden zawodnik, spośród występujących na profesjonalnym poziomie w Anglii, nie może się z nim w tym względzie równać.

    8. Sheffield United w niezłym stylu uporało się Crystal Palace i wciąż pozostaje niezwyciężone. Wszystko to przy wielkim udziale piłkarzy urodzonych na Wyspach, wszak Chris Wilder jest pierwszym szkoleniowcem od 1995 roku, który w początkowych dwóch kolejkach zmagań wystawił do gry jedenastki złożone z samych Brytyjczyków oraz Irlandczyków. Poprzednio uczynił to Gary Megson.

    9. Uwzględniając końcówkę ubiegłego sezonu, Everton wygrał na własnym boisku pięć kolejnych meczów, a do tego zachował tam sześć czystych kont z rzędu. Graczom Marco Silvy nie pozostaje więc nic innego, jak tylko popracować nad regularnym punktowaniem na wyjeździe - tak, by porażki z drużynami na poziomie Fulham odeszły w niepamięć - i może ich europejskie ambicje przerodzą się wreszcie w stan faktyczny.

    10. Sean Dyche przegrał wszystkie dziewięć spotkań ligowych, w których jego Burnley mierzyło się z Arsenalem. Cóż, być może do dziesięciu razy sztuka…

    11. Norwich gładko rozprawiło się z Newcastle, a Teemu Pukki stał się pierwszym piłkarzem Kanarków od 1993 roku, który skompletował hat-tricka na poziomie angielskiej ekstraklasy. Fin nad wyraz dobrze odnalazł się w nowych realiach (ma już tyle samo potrójnych zdobyczy w angielskiej ekstraklasie, co Bergkamp i Ronaldo!), a różnica poziomów, dzieląca Championship oraz Premier League, nie robi na nim większego wrażenia.

    12. Choć Leicester nie może zaliczyć startu rozgrywek do szczególnie udanych, drużyna Rodgersa powoli nabiera rozpędu. Po oddaniu tylko jednego strzału w pierwszej połowie starcia z Chelsea, w drugiej Lisy zanotowały aż jedenaście prób. Ostatnim zespołem, który równie często niepokoił bramkarza gospodarzy na Stamford Bridge była… ekipa z King Power Stadium w 2016 roku.

    13. Mimo że Wolverhampton przegrywało na własnym obiekcie z Manchesterem United, zdołało odrobić straty i uzyskać niezwykle cenny remis. Wychodzenie z opresji w potyczkach z 20-krotnymi mistrzami kraju staje się powoli specjalnością Wilków, wszak podobna sztuka udała im się po raz trzeci z rzędu! Tym razem zbawcą okazał się Ruben Neves, który w trakcie przygody z angielską ekstraklasą zdobył więcej bramek (5) niż zaliczył kontaktów z piłką w polach karnych rywali (3).

    14. Trzeci raz w przeciągu czterech lat Crystal Palace nie jest w stanie wygrać żadnego z pierwszych dwóch spotkań sezonu. Ba, Orły nie potrafią nawet strzelić gola! Stare porzekadło mówi jednak, iż prawdziwych mężczyzn poznaje się nie po tym, jak zaczynają, a po tym, jak kończą. Niewykluczone więc, że i tym razem londyńczycy wybudzą się z marazmu w porę.

    15. Przełamania potrzebuje również Chelsea. Co z tego, że zespół ze Stamford Bridge wreszcie uniknął porażki, skoro ledwie zremisował z Leicester? Frank Lampard stał się natomiast pierwszym menedżerem The Blues od rozgrywek 2012/13, który nie wygrał żadnego z pierwszych trzech meczów od momentu zatrudnienia. Poprzedni nieszczęśnik pracuje obecnie w Chinach i prowadzi wojenki z władzami Newcastle.

    16. - Nie przegranie dzisiejszego spotkania było ważne, ponieważ graliśmy na wyjeździe, tydzień po doznaniu porażki. Dwie przegrane z rzędu byłyby powtórką z zeszłego sezonu i oznaczałyby trudny start - stwierdził po remisie z Brighton Manuel Pellegrini. Nie takiego progresu pragnięto jednak na London Stadium…

    17. Gol Douglasa Luiza znów był tylko łyżką miodu w beczce dziegciu, którą niosą na swoich barkach piłkarze Aston Villi. Zwycięska posucha na najwyższym szczeblu rozgrywkowym trwa w ich przypadku od lutego 2016 roku, a końca nie widać. Za tydzień łatwiej o przełamanie z pewnością nie będzie, wszak na Villa Park przyjeżdża rozochocony Everton.

    18. Steve Bruce stał się następnym, piątym z kolei menedżerem Newcastle, który przegrał pierwszy mecz wyjazdowy na ławce trenerskiej Srok. Wobec zerowej liczby oczek na koncie towarzystwo Alana Pardew, Johna Carvera, Steve’a McClarena oraz Rafy Beniteza stanowi marne pocieszenie.

    19. Święci nie zdołali wykorzystać słabszej dyspozycji Liverpoolu i nadal czekają na premierowe punkty w nowym sezonie. Jedynym pozytywem pozostaje więc gol Ingsa, który z ośmioma trafieniami jest najskuteczniejszym zawodnikiem zespołu z St Mary’s Stadium od początku ubiegłych rozgrywek.

    20. Watford poległ w starciu z The Toffees, a Goodison Park pozostało dla niego niezdobytą twierdzą. Szerzenie nie wygrały żadnego z trzynastu spotkań w niebieskiej części Merseyside, co jest to o tyle intrygujące, że przy okazji ostatnich czterech wizyt aż trzykrotnie obejmowały prowadzenie w meczu.

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym publikuję opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo i #kolejkaw20
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #arsenal #manchesterunited #united #liverpool #lfc #tottenham #manchestercity #chelsea #watford #leicester #newcastle #southampton #everton #westham #bournemouth #astonvilla #norwich #zycienaokraglo #kolejkaw20

    Grafika: Goal.com
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2019-08-19 23-47-43.jpg

  •  

    Najpierw oglądasz mecz #legia a później #liverpool z #chelsea i zastanawiasz się czy to ta sama dyscyplina. ;)

    #mecz

  •  

    Niby prostota a jednak zajebiste wykonanie.
    #mecz #liverpool

    źródło: xxx.jpg

  •  

    Kolejka w 20 punktach #1

    Wróciła! Zjawiskowa, emocjonująca, rozpalająca zmysły i zaspokajająca pragnienia Premier League znowu cieszy nasze oczy. A skoro inauguracyjna seria gier już za nami, sprawdźmy co wydarzyło się na angielskich boiskach w miniony weekend. Przypominam, że kolejność drużyn odpowiada ich aktualnej pozycji w tabeli.

    1. Pierwszy mecz, pierwsze zwycięstwo i pierwszy rekord. Wygrana 5:0 z West Hamem stanowi najokazalsze wejście w sezon w historii występów Manchesteru City w najwyższej klasie rozgrywkowej. Sterling i spółka nie dali Młotom najmniejszych szans na pozytywne wspomnienia z sobotniego popołudnia i wygodnie rozsiedli się w fotelu lidera.

    2. Po piętach depczą im rywale zza miedzy, którzy w imponującym stylu rozprawili się z Chelsea. Ole Gunnar Solskjaer posłał do boju najmłodszy zespół premierowej kolejki (średnia wieku wyjściowej jedenastki wyniosła 24 lata i 277 dni), co znalazło odzwierciedlenie w energii oraz żywiołowości Czerwonych Diabłów. Na szczególne wyróżnienie zasłużył zdobywca dwóch bramek - Marcus Rashford. Jak na razie, no Lukaku, no problem.

    3. Cztery spotkania i piętnaście goli - bilans inauguracyjnych potyczek Liverpoolu pod wodzą Jurgena Kloppa robi wrażenie. Nie inaczej jest zresztą ze stylem, w jakim The Reds uporali się z beniaminkiem z Norwich: lekko, pewnie, z pełną kontrolą i swoistą rutyną. Salah miał strzelać, więc strzelił, Arnold miał asystować, więc asystował, Firmino miał kreować, więc kreował. I tylko łydka Alissona nadwyrężyła nieco humory na Anfield.

    4. Najmniejszych powodów do zmartwień nie mają natomiast w Burnley. The Clarets bardzo mocno weszli w sezon i po raz pierwszy od 1966 roku rozpoczęli zmagania ligowe od wygranej różnicą trzech trafień. Jeszcze nie pora na nawiązania do znakomitej kampanii 2017/18, niemniej start bieżących rozgrywek jest w wykonaniu Tarkowskiego i spółki cokolwiek obiecujący.

    5. Czy to Midas? A może MacGyver? Nie, to Potter, Graham Potter. Niech pierwszy napisze komentarz ten, kto spodziewał się, iż Brighton ogra Watford. I to 3:0! Jeśli tak mają prezentować się Mewy w nowym, lepszym wydaniu, skazujący ich na pożarcie prędko odszczekają swoje słowa. A ja razem z nimi.

    6. Pomimo przeciętnego występu - nie licząc ostatnich dwóch kwadransów - Tottenham pokonał Aston Villę. Jednak nie wynik a pozytywne przejście kolejnego testu charakteru zdaje się w tej sytuacji najważniejsze. Koguty nie zniechęciły się ani szybko straconym golem, ani sukcesywnym biciem głową w mur podtrzymywany z drugiej strony przez Mingsa oraz Heatona. Determinacja z domieszką kunsztu Kane’a przyniosły upragnione trzy punkty.

    7. Łatwej przeprawy nie miał również Arsenal. Być może było to pokłosiem braku Pepe oraz Lacazette’a w wyjściowym składzie lub docierania się poszczególnych elementów i schematów, niemniej na premierowe i zarazem jedyne trafienie w starciu z Newcastle przyszło Kanonierom czekać aż do 58. minuty. Autorem zwycięskiej bramki - a jakże - Pierre-Emerick Aubameyang. Od debiutu Gabończyka w angielskiej elicie tylko Mohamed Salah zdobył więcej bramek od niego (36 do 33).

    8. Prawdziwe wejście smoka do ekstraklasy zaliczył Billy Sharp. Za sprawą pierwszego strzału w historii swoich występów (całych trzech) na poziomie Premier League Anglik zdobył gola na wagę remisu Sheffield z Bournemouth. Oznacza to, iż The Blades są jedynym beniaminkiem, który w inauguracyjnej serii gier zasłużył na jakiekolwiek punkty.

    9. Choć podopieczni Eddiego Howe’a przegrali tylko jedno z ostatnich dwunastu starć z ligowymi nowicjuszami, rezultat meczu z ekipą Chrisa Wildera (1:1) nie mógł ich usatysfakcjonować. Z drugiej strony, oddawszy skromne trzy uderzenia w światło bramki Wisienki same napytały sobie biedy. Na razie bliżej im do robaczywek, aniżeli do dojrzałych owoców.

    10. Mimo że piłkarze Evertonu dobrze weszli w mecz z Crystal Palace i mieli swoje okazje do wyjścia na prowadzenie, ostatecznie nie udało im się udokumentować swojej przewagi. Z każdą upływającą minutą, z każdym kolejnym bezowocnym atakiem wzbierała w nich frustracja, która znalazła ujście w czerwonej kartce, jaką obejrzał Morgan Schneiderlin. W efekcie, zamiast zażartej walki do ostatniego gwizdka sędziego The Toffees starali się utrzymać bezbramkowy remis. Nie tak początek rozgrywek wyobrażał sobie Marco Silva…

    11. - Wraz z rozwojem spotkania szło nam coraz lepiej i jeśli któraś z drużyn miała odnieść zwycięstwo w drugiej połowie, byliśmy to my - stwierdził po starciu z Evertonem Roy Hodgson, któremu trudno nie przyznać racji. Im dłużej trwało widowisko, tym Orły były groźniejsze, a przede wszystkim porządniej zorganizowane. Może i bramki zdobyć się nie udało, ale punkt uzyskany z potyczki z kandydatem do występów na Starym Kontynencie należy uszanować.

    12. Osiemdziesiąt trzy minuty czekali kibice Leicester na pierwszy celny strzał ich ulubieńców w meczu z Wolverhampton. Nie oddał go ani Perez, ani Maddison, ani nawet Vardy, a młody Barnes, który niespełna kwadrans wcześniej pojawił się na murawie w miejsce Choudhury’ego. Choć rywal nie był przypadkową zbieraniną kopaczy, ofensywa aspirująca do gry w europejskich pucharach musi prezentować się znacznie lepiej.

    13. Bezbramkowy remis nie zadowala również Wilków, które za sprawą eliminacji do Ligi Europy mają w nogach już cztery oficjalne spotkania. Na plus zachowanie pierwszego czystego konta w ligowej potyczce wyjazdowej od października ubiegłego roku, na minus brak skuteczności w ataku. Kolejne tygodnie pokażą, czy była to kwestia poziomu przeciwnika, czy może przeciążenia organizmów kluczowych zawodników.

    14. Na rozpoczęcie pracy w nowym klubie Steve Bruce przegrał swój dwudziesty mecz - licząc jedynie karierę menedżerską - z Arsenalem. Choć jego piłkarze dzielnie stawiali opór Londyńczykom, długimi momentami byli zwyczajnie bezbarwni. Być może dostosowali się do atmosfery, jaka w niedzielne popołudnie panowała na St James’ Park…

    15. Fatalna passa Jacka Grealisha trwa w najlepsze. Angielski pomocnik poległ w dziewiętnastu (!) spotkaniach Premier League z rzędu i ustanowił tym samym niechlubny rekord. Z perspektywy jego doświadczeń trudno dziwić się, że po otwierającym wynik meczu z Tottenhamem golu McGinna był pierwszym, który tonował nastroje kolegów. Niestety na nic się to nie zdało.

    16. O ile po piątkowym wieczorze na Anfield piłkarze Norwich nie napiszą książki pod tytułem "Jak zainaugurować sezon po awansie do Premier League", o tyle popełnienie dzieła "Jak przegrać 1:4 i nie stracić godności" nie jest nieuzasadnione. Defensywa Kanarków nie była w stanie przeciwstawić się sile ofensywnej Liverpoolu - tak, jak nie zrobi tego znakomita większość rywali The Reds - lecz atak z Teemu Pukkim na czele zaprezentował się obiecująco (12 strzałów, z czego 5 w światło bramki, to na tle najlepszej obrony minionych rozgrywek nie w kij dmuchał). Dodając do tego fakt, iż klub z Carrow Road wygrał zaledwie jedno z ostatnich siedemnastu spotkań otwierających sezon, kibice żółto-zielonych mogą patrzeć w przyszłość z umiarkowaną, stonowaną nadzieją. W końcu nie co tydzień gra się z mistrzem kontynentu i wicemistrzem kraju.

    17. Pomimo udanych przygotowań, początek zmagań ligowych nie napawa fanów Southampton optymizmem. Pół biedy, że ich ulubieńcy nie zdobyli bramki - takie rzeczy zdarzają się każdemu. Zainkasowanie trzech ciosów na Turf Moor to natomiast spory wyczyn (poprzednio przytrafiło się to Bournemouth, blisko rok temu). Święci winni czym prędzej wymazać wątpliwej przyjemności wydarzenie z pamięci i rzucić się w wir pracy nad uszczelnieniem tyłów.

    18. - Musimy się poprawić. Być może to dobre przebudzenie w kontekście reszty sezonu - skomentował blamaż Watfordu Javi Gracia. Fakt, jeśli Szerszenie potrzebowały kubła zimnej wody, 0:3 z Brighton pasuje jak ulał. Pytanie, czy nie dało się otrzeźwieć bez straty punktów?

    19. Porażka 0:4 z Manchesterem United stanowi najdotkliwszą przegraną, jakiej Frank Lampard doświadczył na poziomie Premier League od 2000 roku. Anglik był wówczas pomocnikiem klubu z Upton Park, który poległ w starciu z Czerwonymi Diabłami 1:7. O ile wtedy legenda The Blues potrzebowała wsparcia menedżera, o tyle teraz sama musi podnieść swoich podopiecznych na duchu.

    20. West Ham nie wygrał czwartego z kolei spotkania inauguracyjnego i po raz kolejny liczy na złe miłego początki. Co z tego, że w potyczce z The Citizens niezwykle aktywny był Lanzini, a swoich szans niezmordowanie szukał Haller, skoro blok defensywny nadal przypomina szwajcarski ser z dużymi dziurami? Dopóki niniejszy stan rzeczy nie ulegnie zmianie, dopóty traktowanie piłkarzy Manuela Pellegriniego jako poważnych kandydatów do gry w europejskich pucharach będzie jedynie myśleniem życzeniowym.

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym publikuję opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo i #kolejkaw20
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #arsenal #manchesterunited #united #liverpool #lfc #tottenham #manchestercity #chelsea #watford #leicester #newcastle #southampton #everton #westham #bournemouth #astonvilla #norwich #zycienaokraglo #kolejkaw20

    Grafika: Bleacher Report Football
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2019-08-11 21-57-32.jpg

    •  

      @Snibu: Nie ma,że nie zasłużyli byli ewidentnie gorszym zespołem i tyle.

    •  

      @chim3ra: atak pozycyjny nie istniał właśnie przez wiek i właśnie przez wiek była gra kontrą, żywiołowość i energia objawiały się właśnie w samotnych rajdach, co ty chcesz w pozycyjnym energię i żywiołowość? Popatrz jak grają młodzieżówki a jak seniorzy i którzy są lepsi w ataku pozycyjnym. Trudno żeby 23 latek z 21 latkiem rozklepali kombinacyjnie obronę.

      Akcje po kontratakach umożliwiło również przygotowanie fizyczne. United zapierdalało po prostu 90 minut, Wan-Bissaka był wszędzie i zawsze na pełnym gazie nawet jeśli czasem łamał linię albo gubił krycie, Martial grał padakę bo jedyne czego próbował to rajdy i dryblingi, Pogba tracił bo chciał zagrać takie podanie jak to przy 3 bramce, tak więc tak, na pewno energia i żywiołowość była. Nie było spokojnego budowania akcji zgodnie ze schematami taktycznymi, ale energia i żywiołowość ma się do tego nijak.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Kolejka w 20 punktach #0

    Jeśli śledzicie moją twórczość od dłuższego czasu, kojarzycie zapewne cykl "Kolejka w 20 zdaniach". (Dla niewtajemniczonych - po każdej serii gier Premier League pisałem post, składający się z dwudziestu ponumerowanych zdań, opisujących poczynania drużyn w danej kolejce.) W zbliżającym się sezonie zamierzam kontynuować serię, lecz dojdzie do drobnej modyfikacji. Jako że poświęcanie poszczególnym zespołom tylko jednego zdania było mocno ograniczające i na dłuższą metę męczące, postanowiłem z tym zerwać. Od teraz na każdy klub przypadną trzy-cztery zwarte i konkretne sentencje, podsumowujące kolejkę w jego wykonaniu. Reszta pozostaje bez zmian, uszeregowanie ekip wciąż zależeć będzie od ich pozycji w tabeli (stąd odrestaurowana nazwa cyklu - “Kolejka w 20 punktach”), a ja nadal będę starał się urozmaicać opisy ciekawostkami oraz statystykami.

    Przechodząc od teorii do praktyki, zapraszam Was do zapoznania się z "zerowym" odcinkiem serii, w którym pokrótce zapowiadam zbliżające się rozgrywki z perspektywy każdej z drużyn. Tym razem wyjątkowo obowiązuje kolejność alfabetyczna.

    1. Po pobiciu własnego rekordu transferowego i sprowadzeniu Nicolasa Pepe, Arsenal ma w kadrze trzech napastników klasy światowej. Naiwnością byłoby jednak sądzić, iż siła ataku zniweluje wszelkie braki w defensywie, której jedynym przedstawicielem trzymającym fason pozostaje Sokratis. Ku rozczarowaniu fanów, niewiele wskazuje na to, by kolejna, trzecia z rzędu próba powrotu do Ligi Mistrzów zakończyła się innym rezultatem niż dwie poprzednie.

    2. Po trzech latach banicji Aston Villa wkracza do ekstraklasy z misją utrzymania się oraz… szatnią pełną świeżo sprowadzonych zawodników. I choć na pierwszy rzut oka sytuacja łudząco przypomina zeszłoroczne poczynania Fulham, zdaje się, że The Villans wyciągnęli wnioski z błędów poprzednika. Wzmocnienia są o wiele bardziej przemyślane, jakościowe i perspektywiczne. Dobrym omenem dla Grealisha i spółki jest również fakt, iż spośród sześciu ostatnich beniaminków, którzy przed powrotem do Premier League wydali na transfery ponad 50 milionów funtów, aż pięciu uniknęło spadku.

    3. O potencjalnych odejściach Wilsona, Kinga, Frasera czy Brooksa mówiło się w mediach od miesięcy, lecz żaden z liderów Bournemouth nie opuścił latem drużyny. Mimo to, trudno oczekiwać, by w zbliżających się rozgrywkach Wisienki rywalizowały o coś więcej niż bezstresowy byt w elicie. Następne dziesięć miesięcy powinny być dla Eddiego Howe’a równie spokojne, co dobiegające końca okno transferowe.

    4. Po bardzo słabym sezonie i dramatycznej walce o uniknięcie relegacji, władze Brighton doszły do wniosku, iż zespół potrzebuje impulsu oraz świeżego spojrzenia z ławki trenerskiej. Era Chrisa Hughtona dobiegła końca, miejsce architekta największych sukcesów w historii klubu zajął Graham Potter. Niestety, jeśli zbieżność nazwisk okaże się przypadkowa i przechwycony ze Swansea Anglik nie zna tajników magii, utrzymanie Mew w Premier League będzie zadaniem iście karkołomnym. Na tę chwilę ekipa z The Amex jest jednym z głównych kandydatów do spadku.

    5. Zeszłoroczny powrót do europejskich pucharów przyniósł Burnley nie tylko rozczarowanie, ale też sporą dawkę stresu na krajowym podwórku. Tym razem ma być zgoła inaczej - zespół Seana Dyche’a skupia się na rywalizacji ligowej, stawiając na stabilizację oraz sprawdzone metody radzenia sobie z rywalami. Powtórzenie sukcesu sprzed dwóch sezonów wydaje się niemożliwe, ale odzyskanie utraconego DNA powinno zapewnić The Clarets spokojne rozgrywki.

    6. Na Stamford Bridge nie ma już najważniejszego zawodnika Chelsea w ostatnich latach, Edena Hazarda, jest za to powracający w roli szkoleniowca Frank Lampard. Zatrudnienie Anglika było decyzją tyleż romantyczną, co ryzykowną, lecz na tę chwilę zdaje się on odpowiadać wszelkim potrzebom The Blues. Dość napisać, iż natychmiast poprawił atmosferę wokół klubu, podczas pracy w Derby County chętnie stawiał na młodzież, która wobec zakazu transferowego Londyńczyków może odegrać niepoślednią rolę w zbliżających się zmaganiach, a preferowany przez niego styl gry diametralnie odbiega od znienawidzonego przez kibiców Sarriball. Nie zdziwię się, jeśli w maju fani stwierdzą, że trofeów nie ma, ale też jest zajebiście.

    7. Johann Wolfgang von Goethe zauważył niegdyś, iż kto nie idzie do przodu, ten się cofa. Zarząd Crystal Palace nic sobie jednak ze słów znamienitego poety nie robi, wszak po zainkasowaniu 45 milionów funtów za Wan-Bissake nie sprowadził na Selhurst Park żadnego gracza, który jakkolwiek podniósłby poziom kadry. Cała odpowiedzialność za wyniki Orłów znów spoczywać będzie na barkach Zahy oraz Milivojevicia, którzy wyżej dwunastego miejsca nie podskoczą, a i to w niniejszych okolicznościach byłoby rezultatem cokolwiek przyzwoitym.

    8. Znacznie wyżej mierzy Everton, który wreszcie zakontraktował perspektywicznego napastnika. Nie jest rzecz jasna przesądzone, że w osobie Moise Keana Livepoolczycy znajdą upragnionego następcę Romelu Lukaku, lecz Włoch słabszy od Cenka Tosuna i Dominica Calverta-Lewina z pewnością nie będzie. Z nowym snajperem szanse The Toffees na odzyskanie miana “best of the rest” diametralnie wzrosły.

    9. Chrapkę na europejskie puchary ma także Leicester, przystępujące do pierwszego pełnego sezonu pod wodzą Brendana Rodgersa. Irlandczyk z Północy dysponuje jednym z najbardziej ekscytujących i utalentowanych zespołów, łączących doświadczenie z młodością oraz rutynę z fantazją. Ba, nie ulega wątpliwości, iż dzisiejsze Lisy są o wiele silniejsze od mistrzowskiej ekipy z 2016 roku. I o ile Vardy i spółka nie mają większych szans na tytuł, o tyle powrót do zmagań na Starym Kontynencie jest celem z gatunku możliwych do spełnienia.

    10. Królowie Europy niezmiennie marzą natomiast o odzyskaniu korony na krajowym podwórku. W zeszłym roku podopieczni Kloppa zbliżyli się do perfekcji, lecz i to okazało się zbyt mało, by przechytrzyć Manchester City. Tym razem łatwiej nie będzie, gdyż przed Liverpoolem szereg dodatkowych spotkań: poza rozegranym już, przegranym przez The Reds starciem o Tarczę Wspólnoty, potyczka o Superpuchar Europy oraz Klubowe Mistrzostwa Świata. Nawet jeśli niemiecki szkoleniowiec będzie umiejętnie szafować siłami swoich piłkarzy, a ci unikną poważniejszych urazów, natłok obowiązków może skutecznie uniemożliwić klubowi z Anfield przerwanie 29-letniej posuchy mistrzowskiej.

    11. A skoro już o tytule mowa, głównym kandydatem do jego zdobycia znów jest ekipa z Etihad Stadium. The Citizens stoją przed szansą stania się pierwszą drużyną od 2009 roku, która obroni święty graal angielskiego futbolu dwa razy z rzędu. I choć wielu spodziewało się, iż aktualni czempioni skupią się na Lidze Mistrzów, Pep Guardiola zaznaczył, iż nieporównywalnie bardziej satysfakcjonuje go sukces na dystansie 38 aniżeli 7 (Katalończyk uważa, że wyjście z grupy jest dla klubu tego kalibru formalnością) meczów. Hegemonia nigdy się nie nudzi.

    12. Za miedzą już tak kolorowo nie jest, Ole Gunnar Solskjaer ma jasno wyznaczony cel - awansować do najbardziej prestiżowych rozgrywek europejskich i uczynić Manchester United znowu wielkim. W tym celu znacząco wzmocnił defensywę, zaordynował ciężkie treningi, a do tego nieustannie pracuje nad wszczepieniem podopiecznym mentalności prawdziwych Czerwonych Diabłów. Trudno oprzeć się jednak wrażeniu, że ciągłe wspominanie przeszłości i złotego okresu za rządów Sir Alexa Fergusona traci moc. Mimo perfekcyjnego okresu przygotowawczego (6 zwycięstw, 0 remisów, 0 porażek), przed drużyną z Old Trafford kolejny sezon przejściowy.

    13. Na St James’ Park niezmiennie panuje napięta atmosfera: Mike Ashley nie ustępuje, kibice protestują, a najlepszy menedżer ostatnich lat oraz gwiazdy odchodzą. Sytuacji nie poprawiło ani zatrudnienie Steve’a Bruce’a, ani wydanie sporych pieniędzy na nowych piłkarzy (pozyskanie Joelintona kosztowało 40 milionów funtów, Saint-Maxim przybył za 20). Wszystko to sprawia, iż Sroki są mocno nieprzewidywalne - z jednej strony klimat wokół klubu nie sprzyja osiąganiu dobrych wyników sportowych, z drugiej kadra zespołu wygląda całkiem przyzwoicie. Jeśli były szkoleniowiec Sheffield Wednesday będzie choć w połowie tak zaradny, jak Rafa Benitez, Newcastle wcale nie jest skazane na pożarcie.

    14. Aż 67% beniaminków, którzy od sezonu 1995/96 wkraczali do Premier League jako mistrzowie Championship, utrzymywało się w elicie w pierwszym roku po awansie. Czy w ich ślady pójdzie Norwich? Na papierze zespół nie robi większego wrażenia, lecz dokładnie tak samo było dwanaście miesięcy temu, kiedy Kanarki były rzekomo zbyt słabe, by myśleć o promocji do wyższej ligi. Gdzie dziś są, każdy widzi, pochopne wróżenie im spadku jest niewskazane.

    15. Ostatnim nowicjuszem w stawce jest Sheffield United, które wraca na salony po dwunastu latach przerwy. Kadra The Blades składa się niemal wyłącznie z Brytyjczyków - jedynym rodzynkiem pozostaje sprowadzony z Bournemouth Lys Mousset - i podobnie jak w przypadku Norwich, nie powala na kolana. Wprawdzie w bramce znowu stanie Dean Henderson, obronę doświadczeniem wspomoże Phil Jagielka, a w ataku rządzić będzie niezawodny Billy Sharp, lecz na większości pozycji może zwyczajnie zabraknąć jakości. Niewykluczone, że ekipa Chrisa Wildera będzie bić się o utrzymanie do ostatnich kolejek sezonu.

    16. Na St Mary’s Stadium nie gaśnie pragnienie wyjścia z marazmu, spowijającego klub od dwóch lat. W grudniu ubiegłego roku zatrudniono Ralpha Hasenhuttla, a latem zrewitalizowano nieco zmurszały skład - odeszli wiekowy Davies oraz wypalony Clasie, przyszli perspektywiczni Adams i Djenepo. Efekty widać jak na dłoni, z pięciu przedsezonowych sparingów Southampton wygrało cztery i jeden zremisowało. Zdaje się, iż drużyna powoli wraca na właściwe tory, toteż zbliżające się rozgrywki powinny być lepsze od poprzednich.

    17. W białej części Londynu liczą natomiast na to, że po bardzo obiecującym sezonie 2018/19, tak w lidze, jak i w pucharach, do gabloty trafi pierwsze trofeum od dwunastu lat. W osiągnięciu celu pomóc ma rzetelnie przepracowany okres przygotowawczy, w którym udział wzięli wszyscy najważniejsi piłkarze w układance Mauricio Pochettino - miła odmiana względem ubiegłego lata - pobicie klubowego rekordu transferowego przy okazji sprowadzenia Tanguya Ndombele oraz pozostanie w szeregach Kogutów kluczowych piłkarzy. Ostateczny sukces w dużej mierze zależeć będzie jednak od kondycji zdrowotno-sportowej liderów. Powtórzenie lub poprawienie rezultatów z minionych rozgrywek stanowi nie lada wyzwanie.

    18. Nieco podobnie, z zachowaniem odpowiednich proporcji, sprawy mają się w przypadku Watfordu. Dobre wyniki w Premier League w połączeniu z dotarciem do finału FA Cup rozbudziły apetyty wszystkich ludzi związanych z Szerszeniami, od piłkarzy po kibiców. Nikt nie myśli już wyłącznie o utrzymaniu się w elicie, od drużyny oczekuje się wejścia na wyższy poziom. Problem w tym, iż angielska klasa średnia - z Leicester, Evertonem oraz Wolverhampton na czele - rośnie w siłę w zastraszającym tempie i bardzo trudno będzie dotrzymać jej kroku. Choć Javi Gracia udowodnił, że potrafi wyciągać ze swoich podopiecznych maksimum możliwości, niewykluczone, iż w poprzednim sezonie ekipa z Vicarage Road musnęła szklany sufit, którego w najbliższych latach nie przebije.

    19. Wśród klubów, którym spokojny byt w ekstraklasie nie przynosi już większej satysfakcji, jest także West Ham. Młoty zaciekle pragną europejskich pucharów, co objawia się między innymi w poczynaniach zarządu na rynku transferowym - do stolicy Anglii przybyli Sebastian Haller, Pablo Fornals oraz Goncalo Cardoso. I to właśnie dwóch pierwszych ma stanowić o sile ofensywnej zespołu, a przynajmniej na to liczy Manuel Pellegrini. Jeśli obrona nie zniweczy całego wysiłku ataku, Londyńczycy powalczą o tytuł “best of the rest”.

    20. Obecnie dzierży go Wolverhampton, które według wszelkiego prawdopodobieństwa wystąpi w kolejnej edycji Ligi Europy. Oznacza to zwiększenie ilości rozgrywanych spotkań, co zgubiło w ostatnich latach niejednego średniaka. Wilki chcą jednak czym prędzej awansować w hierarchii ekstraklasowiczów i stać się jednym z potentatów, a radzenie sobie z grą na kilku frontach jest w tym przypadku nieodzowne. Przed Nuno Espirito Santo i jego podopiecznymi sezon prawdy. Pogodzenie zmagań na Starym Kontynencie z rywalizacją na krajowym podwórku może otworzyć im drzwi do restauracji, w której na razie biesiaduje wyłącznie Wielka Szóstka.

    P.S. Nie przejmujcie się nieco dłuższą formą niniejszego wpisu, natłok informacji zrobił swoje. Kolejne odcinki cyklu będą bardziej zwięzłe!

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym publikuję opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo i #kolejkaw20
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #arsenal #manchesterunited #united #liverpool #lfc #tottenham #manchestercity #chelsea #watford #leicester #newcastle #southampton #everton #westham #bournemouth #zycienaokraglo #kolejkaw20

    Grafika: Football Whispers
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2019-08-06 21-23-15.jpg

  •  

    Podjąłem dzisiaj ważne decyzje. Przez swoich patologicznych rodziców jestem #przegryw z zaburzeniami, staram sie od nich odciąć ale ciągle zaczynam im od nowa ufać i kolejny raz rozdrapuje rany. Postanowiłem więc że za miesiąc wyjeżdżam do #uk. Jutro porozmawiam z szefem w #pracbaza zeby dal mi jak najwiecej zmian do końca miesiąca, zebym mial jak najwiecej pieniędzy na start i że się żegnamy za miesiąc. Mam bardzo spoko szefa i na pewno pomoże. Bede mial jakos 3000 pln, ogarniam pokój w #londyn albo #liverpool i jade. Na miejscu od razu ogarniam NIN, konto bankowe i szukam pracy z tygodniówkami. Język znam dobrze, jestem zdolny do pracy fizycznej i to na początek wystarczy. Będe relacjonował na bieżąco #wychodzimyzprzegrywu pokaż całość

  •  

    Alisson Becker - nie dość, że wygrał w tym roku Ligę Mistrzów z Liverpoolem, to jeszcze dołożył do tego wygraną w Copa America z Brazylią. Coś niesamowitego. Najlepszy obecnie bramkarz świata. Szanujesz, plusujesz
    #pilkanozna #oswiadczenie #truestory #mecz #liverpool #brazylia #premierleague #copaamerica pokaż całość

    źródło: sm.imgix.net

  •  

    Kurła, kiedyś to jednak było! Taki rok 2005:

    - Dudek tańczył w bramce #liverpool wygrywając finał Ligi Mistrzów
    - Pojawił się #youtube
    - TVP dopiero zaczęło emitować #lost, Vega nagrał pierwszego Pitbulla, w kinach emitowano Hooligans, #starwars Episode III, #harrypotter i Czarna Ognia, Piłę II, Tajemnicę Brokeback Mountain
    - Film Madagaskar stał się wielkim hitem
    - Wyszedł NFS Most Wanted, Call of Duty II, Sid Meier's Civilization IV #gry
    - Microsoft pokazuje #xbox360 #konsole
    - 50 Cent wydał "Candy Shop", Akon - "Lonely", Nikelback - "Photograph", w radiu hitem jest "Wake Me Up When September Ends" Green Day i "Numb/Encore" #linkinpark
    - #apple pokazało pierwszego iPoda Shuffle i Nano
    - #nokia pokazała N80, N92
    - Portal Nasza Klasa już był prawie gotowy, Wykop dopiero startował w grudniu tego roku
    - Lance Armstrong ogłasza że rezygnuje z kolarstwa

    Jeszcze z piłki nożnej:
    - W #chelsea grał Makelele, Terry, Gallas, Cech, Lampard, Crespo, Drogba i Robben
    - W #realmadryt Zidane, Raul, Ronaldo, Figo, Casillas, Carlos, Beckham, Guti, Ramos dopiero doszedł do klubu
    - W #fcbarcelona rządził Ronaldinho, Messi grał dopiero pierwszy rok, Eto strzelał bramki jak szalony, a pomagał mu Deco i Larsson
    - Do #manchesterunited dołącza Van Der Sar gdzie gra m.in. Christiano Ronaldo, Rooney, Ferdinand, Nisterlooy, Giggs, Scholes, Pique

    pokaż spoiler I jeszcze zmarł Jan Paweł II ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: 2005.png

  •  

    Klopp to najlepszy trener w tym momencie, nie da się tego podważyć ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #liverpool #pilkanozna

    +: M.........n, Poro6niec +5 innych
  •  

    szkoda kontrowersji przy karnym bo to ustawiło mecz, ale trzeba oddać Liverpoolowi że po takim sezonie zasłużyli na puchar
    gratulacje
    LFC CHAMPIONS
    #tottenham #liverpool #ligamistrzow #mecz #pilkanozna #premierleague

    źródło: 1559513968323.jpg

  •  

    Super sprawa obejrzeć paradę na żywo. YNWA
    #liverpool

    źródło: FB_IMG_1559495087546.jpg

  •  

    Alisson Becker. Najlepszy obecnie bramkarz w piłce nożnej. Szanujesz, plusujesz
    #pilkanozna #liverpool #mecz #ligamistrzow #oswiadczenie #truestory

    źródło: images2.minutemediacdn.com

  •  

    A macie tu fajne zdjęcie głównej atrakcji dzisiejszego finału ( ͡° ͜ʖ ͡°) #mecz #pilkanozna #ucl #liverpool #tottenham #nsfw #ladnapani #slodkijezu

    źródło: kinsley.jpg 18+

  •  

    No w końcu jakiś porządny klub wygrał tą Ligę Mistrzów ( ͡° ͜ʖ ͡°) #mecz #pilkanozna #ucl #liverpool #tottenham

    źródło: thumb_70445_default_news_size_5.jpeg

  •  

    Gratulacje dla kibiców #liverpool #lfc
    Serce mnie bolało przy 0:4, ale zasłużyliście.
    Wasze zdrowie!

    #mecz #pilkanozna

  •  

    A miała być powtórka z rozrywki ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #mecz #liverpool

    źródło: 1559422178539.png

  •  

    #mecz #liverpool #lfc

    Pozdrawiamy ( ͡° ͜ʖ ͡°) !

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: received_1236742259836590.jpeg

  •  

    W swojej książce Peter Crouch wstawił memy o sobie. Uwielbiam tego gościa ! #heheszki #pilkanozna #liverpool

    źródło: 1559401318381.jpg

  •  

    Gdyby Liga Mistrzów była wyścigiem kolarskim, bez wątpienia osiągnęłaby rangę Tour de France. Żadne inne rozrywki nie gwarantują przecież tak intensywnych emocji, żadne nie piszą tak zaskakujących i nieprawdopodobnych scenariuszy, żadne nie skupiają tak wielu znakomitych zawodników. Zwycięzcy zyskują chwałę, przechodząc do historii, przegrani winni czym prędzej przełknąć gorycz porażki, by ponownie stanąć na linii startu. Komu przypadnie rola triumfatora po finalnym etapie edycji 2018/19?

    Na ostatniej prostej szansę na upragnioną wiktorię mają podopieczni Jurgena Kloppa oraz zespół Mauricio Pochettino. Choć ich rywale jeszcze przed chwilą przewodzili grupie uciekającej, teraz zostali daleko w tyle, tracąc angielskich liderów z zasięgu wzroku. Wystarczył moment dekoncentracji, krótka chwila słabości... Jak to w sporcie.

    Mimo że do mety już niedaleko, maraton przeistoczył się w sprint, a duet przesuwa się do przodu łeb w łeb, finisz ma swojego faworyta. To Liverpool, sunący na czerwonym, smukłym rowerze o idealnie napompowanych oponach (brak poważniejszych urazów). Wszystkie części zdają się być świetnie dopasowane i perfekcyjnie współgrające (zbalansowana, utalentowana kadra), nic nie trzeszczy (szczelna defensywa), nic nie rzęzi (skuteczna ofensywa). Z uwagi na to, iż The Reds przegrali niedawno jeden z wyścigów (Premier League), teraz są zdeterminowani - lub nawet zdesperowani - by zgarnąć pełną pulę. Problem w tym, że nie inaczej sprawa ma się u ich przeciwnika.

    Ten korzysta z białego jednośladu, który lubi płatać figle - tu coś stuknie, tam coś gruchnie (kontuzja Winksa, niepełna gotować Kane'a). Wielu prawi, że nic już nie musi, a wszystko może, wszak jego obecność w gronie uciekinierów jest nie lada niespodzianką. Nie po to jednak dotąd dawał z siebie wszystko, by teraz spuścić z tonu. To w ogóle nie wchodzi w rachubę, gdyż w minionych latach nie miał wielu okazji do świętowania. Nie wiadomo, ile przyjdzie mu czekać na kolejną.

    Ostatnie metry zwiastują zaciętą rywalizację do samej mety. O rozstrzygnięciu zadecydować mogą centymetry, drobne detale lub niuanse - ktoś mocniej dociśnie pedał (tudzież precyzyjniej przyceluje piłką), ktoś lepiej zniesie presję. A może kogoś złapie mordercza kolka? Jedno jest pewne, finisz zapowiada się pasjonująco!

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym publikuję moje opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #ligamistrzow #liverpool #lfc #tottenham #zycienaokraglo

    Grafika: Emilio Sansolini
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2019-05-31 00-21-48.jpg

    •  

      @SirMattBusby: popatrzyłem na Twoje wpisy... skąd w Tobie tyle jadu? to tylko piłka nożna, do tego te dwa kluby (united i lfc) są 2k km dalej, a spinasz się jakby to było własne podwórko, wyluzuj Mirek ( ͡° ͜ʖ ͡°) chociaż czuję że zaraz wylejesz tonę jadu na mnie za zwrócenie uwagi xD

    •  

      @Killua: jakie 2k km dalej? chodze na mecze United od dziecka, a mieszkam tu dluzej niz przecietni uzytkownicy wykopu chodza po tym swiecie ( ͡° ͜ʖ ͡°) LFC to naprawde podludzie, gdzie nie pojada tam zrobia rozpierdziel. Po prostu za dlugo zyje na tym swiecie, zeby akceptowac to bydło i kibiców klubu, którzy szczycą się morderstwami. O ich wybrykach trylogie by mozna bylo napisac takze nikt mnie od tego nie odwiedzie. Gardze

      +: Dryblas
    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Ja jebe, to już 14 lat od finału w Stambule.

    Jedyny mecz na którym się rozpłakałem, na samym końcu, ze szczęścia.

    Ale ten czas zapieprza...

    #mecz #pilkanozna #liverpool #gimbynieznajo

    źródło: r-scale-20.dcs.redcdn.pl

  •  

    Indywidualności w 20 zdaniach

    Za nami niesamowity sezon angielskiej ekstraklasy, w którym nie zabrakło pięknych goli, fenomenalnych asyst, spektakularnych interwencji oraz widowiskowych dryblingów. Na uznanie zapracowały nie tylko drużyny jako kolektywne wspólnoty, ale też reprezentujące je indywidualności. Kto zasłużył na szczególne wyróżnienie w każdym z dwudziestu zespołów, występujących w Premier League w rozgrywkach 2018/19? (kolejność odpowiada miejscom w tabeli, które zajęły kluby wymienionych piłkarzy)

    1. David Silva dopisał do swojego dorobku nie tylko następny tytuł mistrzowski, ale również kolejne asysty przy trafieniach Sergio Aguero - Hiszpan ma ich na koncie 18, co oznacza, iż tylko trzech graczy w historii angielskiej ekstraklasy zanotowało więcej ostatnich podań do swoich ulubionych kompanów (Anderton do Sheringhama - 20, McManaman do Fowlera - 20 i Lampard do Drogby - 24).

    2. W Liverpoolu wiedzą, iż najskuteczniejszą obroną jest atak, co wyraża się w poczynaniach Trenta Alexandra-Arnolda, który w minionych rozgrywkach zaliczył aż 12 asyst, co jest najlepszym wynikiem defensora w dziejach ligi.

    3. Eden Hazard zgarnął nagrodę dla Playmakera Sezonu, a w zespole Chelsea sam był sobie sterem, żaglem i okrętem.

    4. Christian Eriksen po raz kolejny nadawał ton grze Tottenhamu, zdobywając przy okazji 10 bramek (biorąc pod uwagę wszystkie fronty, na których występowały Koguty) - Duńczyk robił to w pięciu z sześciu kampanii, w których przywdziewał barwy londyńskiego klubu.

    5. W swoim pierwszym pełnym sezonie w Premier League, Pierre-Emerick Aubameyang strzelił 22 gole i podzielił się Złotym Butem z Sadio Mane oraz Mohamedem Salahem - Gabończyk jest jednym z sześciu graczy, którzy w minionych czterech latach skompletowali sto trafień w pięciu najsilniejszych ligach Starego Kontynentu.

    6. Po wielu perypetiach i kontuzjach, Luke Shaw zaliczył solidny, równy rok w barwach Manchesteru United, za co uhonorowany został tytułem zawodnika rozgrywek zarówno według kibiców Czerwonych Diabłów, jak i kolegów z szatni.

    7. Conor Coady jest jedynym piłkarzem Premier League, który w ubiegłym sezonie rozegrał wszystkie mecze na wszystkich frontach w pełnym wymiarze czasowym.

    8. Kluczowym piłkarzem Evertonu jest natomiast Gylfi Sigurdsson, który w minionych dziesięciu miesiącach był najlepszym strzelcem (13 trafień ex aequo z Richarlisonem) oraz najlepszym asystentem (6 ostatnich podań) The Toffees w angielskiej ekstraklasie.

    9. James Maddison zanotował świetny debiut w elicie, stając się jej jedynym przedstawicielem, który wykreował 100 okazji do zdobycia bramek.

    10. Łukasz Fabiański dobrze odnalazł się po powrocie do Londynu, czego dowodem 148 udanych interwencji - żaden bramkarz nie zanotował ich więcej.

    11. Trzeci w tej klasyfikacji był za to Ben Foster, który niejednokrotnie ratował swoją drużynę z opresji, dzięki czemu zasłużył na miano Zawodnika Sezonu w Watfordzie.

    12. Luka Milivojević został najlepszym strzelcem Crystal Palace (drugi rok z rzędu), przy czym warto zaznaczyć, że aż 10 z jego 12 goli padło po rzutach karnych.

    13. Ayoze Perez stał się kluczową postacią w Newcastle, dla którego w minionych rozgrywkach zdobył 12 bramek, ustanawiając jednocześnie osobisty rekord.

    14. Ryan Fraser stworzył najwięcej stuprocentowych okazji do strzelenia goli (28) spośród wszystkich zawodników występujących w Premier League i zanotował dzięki temu 14 asyst.

    15. Ben Mee to jeden z trzech piłkarzy (nie licząc golkiperów), którzy w ubiegłym sezonie ligowym nie opuścili ani jednej minuty gry.

    16. Jan Bednarek zaliczył bardzo udane rozgrywki, podczas których stał się podstawowym obrońcą Southampton i zanotował najwięcej przechwytów w drużynie.

    17. Glenn Murray strzelił dla Brighton 13 goli, co oznacza, iż 36% bramek Mew w historii ich występów w elicie jest dziełem Anglika.

    18. Nathaniel Mendez-Laing - broniący barw Cardiff - zaliczył więcej trafień (2) na Old Trafford niż Alexis Sanchez.

    19. Ryan Sessegnon był jednym z najczęściej występujących nastolatków w Premier League, a do tego zanotował najwięcej ostatnich podań spośród graczy Fulham.

    20. Jonas Lossl może i stracił aż 54 gole, ale za to był najlepszym asystentem wśród bramkarzy (ex aequo z Edersonem).

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym codziennie publikuję moje opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #arsenal #manchesterunited #united #liverpool #lfc #tottenham #manchestercity #chelsea #watford #leicester #newcastle #southampton #everton #westham #bournemouth #zycienaokraglo #kolejkaw20

    Grafika: Bleacher Report Football
    pokaż całość

    źródło: 57459344_333040250692271_8522365689757958144_n.jpg

  •  

    Liga pięciu prędkości

    Koniec i bomba, a kto nie oglądał, ten trąba! Parafraza zdania wieńczącego dzieło Witolda Gombrowicza pod tytułem “Ferdydurke” zdaje się znakomicie oddawać krajobraz Premier League po ostatnim gwizdku sędziego w sezonie 2018/19. Sezonie ze wszech miar wyjątkowym, trzymającym w napięciu od pierwszej do trzydziestej ósmej kolejki, pełnym emocji oraz wrażeń, wreszcie na tyle zjawiskowym i uzależniającym, że nie sposób wyobrazić sobie sytuacji, w której miłośnik futbolu w wydaniu angielskim byłby w stanie go przegapić. Niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy.

    Mimo smutku i żalu, jest również dobra strona zaistniałego stanu rzeczy. Znamy przecież wszelkie rozstrzygnięcia i odpowiedzi na pytania, które dręczyły nas przez minionych dziesięć miesięcy. Wiemy kto sięgnął po tytuł mistrzowski, kto zagra w kolejnej edycji europejskich pucharów, a także kto opuścił elitarne rozgrywki. Elitarne, lecz nie egalitarne, albowiem Premier League stała się ligą pięciu prędkości.

    Pierwszą tworzą naturalnie jej najlepsze, najrówniejsze i najskuteczniejsze drużyny, a więc Manchester City oraz Liverpool. Byli niczym James Hunt i Nicki Lauda, Muhammad Ali i Joe Frazier, Roger Federer i Rafael Nadal czy Magic Johnson i Larry Bird. Niedoścignieni, niezłomni, niestrudzeni wyniszczającym pojedynkiem o prym, bliscy ideału. Na przestrzeni całego sezonu zarówno jedni, jak i drudzy, wykazali się niebywałą determinacją, nienaruszalną wiarą w swoje umiejętności, siłą psychiczną oraz odpornością na presję wywieraną przez rywala. Kiedy podopieczni Pepa Guardioli podnosili poprzeczkę, piłkarze Jurgena Kloppa niezwłocznie przez nią przeskakiwali, natomiast kiedy The Reds przesuwali granicę, The Citizens natychmiast do niej docierali.

    Dzięki ich wzajemnemu napędzaniu się, mogliśmy być świadkami najbardziej spektakularnej walki o mistrzostwo Anglii w ostatnich latach. Stety lub niestety, zwycięzca może być tylko jeden, a o tym, że finalnie okazał się nim zespół z Etihad Stadium, zadecydowały detale, mikroskopijne szczegóły, a także... milimetry. To one zaważyły na tym, iż Liverpool nie wyszedł na prowadzenie w bezpośrednim starciu obu drużyn w styczniu bieżącego roku (świetna interwencja Stonesa), jak i na tym, że Manchester City pokonał w kwietniu Burnley (gol Sergio Aguero). Obie sytuacje nie tylko dodały całej rywalizacji dramaturgii, ale też spotęgowały wrażenie jej zaciętości.

    Oddając cesarzowi, co cesarskie - The Citizens obronili tytuł jako pierwsi od dekady - nie bójmy się wyrażać uznania dla wyczynu The Reds, którzy stali się najznamienitszymi wicemistrzami w historii i jako jedyni w stawce dotrzymywali tempa machinie Guardioli. Reszta ekstraklasowiczów została bowiem brutalnie zdystansowana, i o ile rywalizacja o prymat przy całej swojej “maratoniczności” miała cechy sprintu, o tyle walka o prawo do gry w kolejnej edycji Ligi Mistrzów przypominała - zwłaszcza u schyłku sezonu - wyścig żółwi z udziałem przedstawicieli drugiej prędkości Premier League.

    W jej skład wchodzą pozostali członkowie żelaznej Wielkiej Szóstki - Chelsea, Tottenham, Arsenal oraz Manchester United. Każdy z nich zmagał się ze swoimi problemami, każdego z nich dotknął bardziej lub mniej poważny kryzys, a efekt końcowy w dużej mierze zależy od tego, jak poradzono sobie z rzeczonymi turbulencjami.

    Tabela sugeruje, iż najlepiej wyszło to klubom z niebieskiej oraz białej części Londynu, gdyż osiągnęły one swój podstawowy cel - w następnym sezonie wystąpią w fazie grupowej najbardziej prestiżowych europejskich rozgrywek - a dodatkowo świetnie zaprezentowały się na Starym Kontynencie. W przypadku The Blues kluczowym czynnikiem okazała się cierpliwość zarządu, który w krytycznym momencie wytrzymał naciski mediów i kibiców, domagających się zwolnienia Maurizio Sarriego. Bez stabilizacji na stanowisku menedżerskim nawet forma Edena Hazarda mogłaby nie wystarczyć do sukcesu. Z kolei Kogutom niezbędny był upór i konsekwencja, które umożliwiły przezwyciężenie demonów w postaci braku wzmocnień niewystarczająco rozbudowanej kadry oraz przedłużającego się oczekiwania na otwarcie nowego stadionu. Sprawne omijanie rzucanych pod nogi kłód stało się specjalnością Mauricio Pochettino i jego podopiecznych, co może zaowocować również w przyszłości.

    Poprzez rozgrywki krajowe do Ligi Mistrzów nie dostał się Arsenal. Wyśmienita dyspozycja zespołu z jesieni ubiegłego roku, okraszona 22-meczową serią bez porażki, została przyćmiona przez brak koncentracji u schyłku kwietnia, kiedy Aubameyang i spółka przegrali trzy spotkania z niżej notowanymi rywalami. Wynik finału Ligi Europy zaważy więc na tym, czy w kolejnych tygodniach debatować będziemy o pozytywnej przemianie Kanonierów pod wodzą Unaia Emery’ego, czy może o zaprzepaszczonej przez nich szansie powrotu na salony.

    Podobnego dylematu nie ma w przypadku Manchesteru United, który minione rozgrywki musi spisać na straty. Od sierpnia ubiegłego roku nad Old Trafford kłębiły się ciemne chmury, które zrodziły burzę z piorunami w postaci zwolnienia Jose Mourinho. Rezultatem zatrudnienia Ole Gunnara Solskjaera było pojawienie się tęczy, lecz ni stąd, ni zowąd, spadł grad, a wraz z nim forma Czerwonych Diabłów. Sinusoidalne wahania ze skrajności w skrajność nigdy nie idą w parze z dobrymi wynikami sportowymi, więc nic dziwnego, że fani najbardziej utytułowanego angielskiego klubu chcieliby o ostatnich dziesięciu miesiącach jak najszybciej zapomnieć.

    Za sprawą rewelacji sezonu, Wolverhampton Wanderers, druga prędkość Premier League płynnie przechodzi w trzecią. Cechuje ją permanentny brak regularności i powtarzalności w dążeniu do celu, którym od startu rozgrywek było uzyskanie przepustki do Ligi Europy.

    Wspomniane wyżej Wilki - imponujące stylem gry, bazującym na dużej wymienności pozycji, szybkości oraz kreatywności zawodników - zaskakująco dobrze radziły sobie w starciach z przedstawicielami Wielkiej Szóstki, którym urwały aż szesnaście oczek, lecz gubiły punkty z teoretycznie słabszymi przeciwnikami pokroju Huddersfield, Cardiff czy Brighton. Everton notował serie trzech, a nawet pięciu spotkań bez wygranej, by następnie na przestrzeni siedmiu kolejek odnieść pięć zwycięstw. Z kolei marnujące potencjał za rządów Claude’a Puela Leicester rozkwitło po zakontraktowaniu Brendana Rodgersa, lecz na nadrobienie straconego czasu było już zbyt późno.

    Mimo perypetii, wszystkie trzy drużyny długo liczyły się w rywalizacji o miano “the best of the rest”, czego nie sposób napisać o zespołach reprezentujących czwartą prędkość angielskiej ekstraklasy. Jest to najliczniejsze grono spośród wyżej i niżej wyróżnionych, borykające się z piętnem bycia za słabym na włączenie się do walki o europejskie puchary, i jednocześnie za dobrym, by drżeć o utrzymanie.

    O czymś więcej niż tylko spokojny byt w elicie marzył między innymi West Ham, lecz fatalny początek zmagań w połączeniu z późniejszymi kryzysami - by nadmienić jedynie czteromeczowe maratony bez wiktorii - negatywnie zweryfikowały jego mrzonki. Traktując pierwszy sezon pod wodzą Manuela Pellegriniego jako okres przejściowy, konieczny w procesie dostosowania drużyny do filozofii szkoleniowca, należy przyznać, iż Młoty zaprezentowały się nieźle, lecz wciąż mają rezerwy.

    Tajemnicą Javiego Gracii pozostaje fakt, czy podobnie jest w przypadku Watfordu. Na pierwszy rzut oka wydaje się, iż Hiszpan wycisnął z podlegającej mu kadry wszystko, co najlepsze, przemieniając chaos i brak stabilizacji w porządek i względną równowagę. Mimo to, a raczej dzięki temu, trudno odbierać Szerszeniom szansę na zaliczenie kolejnego progresu, wszak mowa o drużynie, która z kandydata do spadku przerodziła się w finalistę Pucharu Anglii.

    Podczas gdy Crystal Palace wraz z Newcastle zaliczyły dość spokojne rozgrywki, w czym spora zasługa obdarzonych zaufaniem, doświadczonych menedżerów, Bournemouth zaprezentowało światu dwa zupełnie różne oblicza. Po pierwszych dziesięciu kolejkach Wisienki miały na koncie sześć zwycięstw, dzięki którym wdarły się do czołowej szóstki stawki, by następnie w dwudziestu ośmiu meczach ligowych wygrać zaledwie siedmiokrotnie i zakończyć zmagania w dolnej części tabeli. Z jednej strony przed tym, bądź co bądź, małym klubem kolejny rok w Premier League, z drugiej po obiecującym starcie pozostał spory niedosyt.

    Słynny “pocałunek śmierci” dosięgnął natomiast Burnley, które nie zdołało pogodzić występów wewnątrzkrajowych z międzynarodowymi, czego efektem przedwczesny brexit oraz początkowe trudności na własnym podwórku. Ostatecznie zespół odzyskał jednak swoją tożsamość, dzięki czemu angielska ekstraklasa nie uświadczy braku Mourinho. Rudego, bo rudego, ale zawsze.

    Święci z St Mary’s Stadium spędzili kolejny rok w czyśćcu, nie spoglądając nawet w kierunku utraconej aureoli. Choć pod wodzą Ralpha Hasenhuttla odżyli podobnie jak Lisy za sprawą Brendana Rodgersa, przed Southampton znacznie dłuższa droga do odbudowy, aniżeli przed Leicester.

    Piąta prędkość Premier League - przy czym słowo “prędkość” nie jest tu do końca adekwatne - to absolutni outsiderzy, drużyny niegodne miana ekstraklasowiczów, którego większość została skutecznie pozbawiona. Wyjątek od reguły stanowi Brighton, które utrzymało się w elicie tylko i wyłącznie dzięki byciu najlepszym z najgorszych. Koszmarna końcówka rozgrywek - brak wygranej w ostatnich siedmiu spotkaniach - zaowocowała utratą posady przez Chrisa Hughtona i wiele wskazuje na to, iż w kolejnym sezonie Mewy będą jednym z głównych kandydatów do spadku.

    Tym razem nie uniknęło go Cardiff, które nie było przygotowane do występów na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, a gdyby tego było mało, los naznaczył je tragedią w postaci śmierci nowo zakontraktowanego zawodnika. Według Neila Warnocka, Emiliano Sala zdobyłby dla walijskiego klubu co najmniej dziesięć bramek, które zapewniłyby upragnione utrzymanie. Do tego jednak nie doszło, a The Bluebirds - zgodnie z oczekiwaniami - prędko wracają, skąd przybyli.

    Posłusznie robią to także piłkarze Fulham, które zawiodło na całej linii. Wydawało się, iż klub z Craven Cottage zaznaczy swoją obecność w Premier League, wnosząc do niej coś ciekawego, lecz latem zarząd przekombinował z transferami i wprowadził do drużyny zbyt wiele nowych jednostek, skazując się tym samym na niepowodzenie. Późniejsze zwolnienia szkoleniowców i próby ratowania sytuacji w zimowym mercato to klasyczny efekt domina, dopełniający obrazu nieszczęścia.

    W następnym sezonie Championship wystąpi również Huddersfield, które wygrało najmniej spotkań spośród wszystkich ekip w stawce, a do tego zdobyło najmniej bramek. Gwoździem do trumny Terierów było odejście Davida Wagnera, który stał za ostatnimi sukcesami klubu, a który doznał uczucia wypalenia. Zdawszy sobie sprawę z dotarcia do granicy możliwości podlegającej mu kadry, Niemiec zdecydował się opuścić tonący okręt, który wraz z bezradnym Janem Siewertem u steru powędrował na dno.

    Mimo że angielska ekstraklasa jest najbogatszą ligą piłkarską świata, obowiązuje w niej spore rozwarstwienie. Zacięta rywalizacja toczy się w obrębie kilku grup, których członkowie starają się zrealizować swoje cele i założenia kosztem pozostałych drużyn. Prawdziwie szczęśliwych jest niewielu, reszta musi zadowolić się półśrodkami i namiastkami sukcesu. Na pocieszenie - uczestników widowiska oraz nas, jego obserwatorów i adoratorów - pozostaje pamiętać, że w sierpniu wszystko zacznie się od nowa, każdy otrzyma czystą kartę, która zapełni się kolejnymi emocjami, wrażeniami i rozstrzygnięciami.

    Dwudziesty siódmy sezon Premier League to już przeszłość. Edycja numer dwadzieścia osiem już za rogiem!

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym codziennie publikuję moje opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #arsenal #manchesterunited #united #liverpool #lfc #tottenham #manchestercity #chelsea #watford #leicester #newcastle #southampton #everton #westham #bournemouth #zycienaokraglo #kolejkaw20

    Grafika: Bleacher Report Football
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2019-05-13 14-49-09.jpg

  •  

    Nie wszystkim święta pasują :/

    #liverpool #pilkanozna #premierleague #mecz

    źródło: FB_IMG_1557761507691.jpg

    +: ajo48, m..........s +4 innych
  •  

    Kolejka w 20 zdaniach

    Miło było, ale się skończyło. Ostatnia seria gier, jak i cały sezon angielskiej ekstraklasy, już za nami. Co wydarzyło się na boiskach Premier League w minioną niedzielę?

    1. Manchester City odniósł czternaste zwycięstwo ligowe z rzędu, dzięki czemu przypieczętował kolejny tytuł mistrzowski.

    2. Liverpool ograł Wolverhampton, a powiększając swój dorobek do 97 oczek stał się najlepiej punktującą drużyną w historii Premier League (w jej aktualnym formacie), która nie zakończyła rozgrywek na pierwszym miejscu w tabeli.

    3. Chelsea zanotowała czwarty bezbramkowy remis w tym sezonie i umocniła się na najniższym stopniu podium.

    4. Tottenham podzielił się punktami z Evertonem, co pozwoliło mu na czwarty finisz w pierwszej czwórce stawki z rzędu - to najlepsza seria Kogutów od 1964 roku.

    5. Po czterech kolejkach bez zwycięstwa, Arsenal wygrał z Burnley, a Pierre-Emerick Aubameyang dogonił Mohameda Salaha oraz Sadio Mane, z którymi stworzył trio najskuteczniejszych graczy minionych rozgrywek.

    6. Manchester United uległ kolejnemu spadkowiczowi - tym razem z Cardiff - i w zakończonym sezonie zachował jedynie dwa czyste konta na Old Trafford, co jest najgorszym wynikiem Czerwonych Diabłów na najwyższym poziomie od 56 lat.

    7. Wolverhampton poległo w starciu z Liverpoolem, lecz i tak może być z siebie dumne, bowiem stało się najlepszym beniaminkiem od kampanii 2000/01, w której Ipswich Town uplasowało się na piątym miejscu.

    8. W zakończonych rozgrywkach Everton stracił aż szesnaście bramek po stałych fragmentach gry (nie licząc rzutów karnych) - żaden zespół nie zainkasował ich więcej.

    9. Leicester zremisowało z Chelsea, a Brendan Rodgers przedłużył swoją serię bez wygranej z The Blues do 9 meczów.

    10. West Ham zdeklasował Watford, do czego dwubramkową zdobyczą przyczynił się Mark Noble - tylko Paolo di Canio (47) strzelił dla Młotów więcej goli w Premier League od Anglika (42).

    11. Pomimo porażki w ostatniej kolejce, Szerszenie zaliczyły najlepszy sezon w elicie od 1987 roku, kiedy uplasowały się na dziewiątym miejscu.

    12. Crystal Palace po raz trzeci w historii Premier League zdobyło pięć bramek w jednym meczu, a Roy Hodgson stał się najstarszym szkoleniowcem, który osiągnął barierę 100 wygranych spotkań w najwyższej klasie rozgrywkowej.

    13. Newcastle rozgromiło zdegradowane do Championship Fulham i wywiozło z Craven Cottage pierwsze trzy punkty od 2007 roku.

    14. Bournemouth uległo Crystal Palace 3:5, co świetnie oddaje cały sezon w wykonaniu Wisienek, które zdobyły 56 bramek, same tracąc przy okazji aż 70.

    15. Burnley przegrało z Arsenalem, lecz Ben Mee i tak ma powody do radości, bowiem stał się jednym z trzech piłkarzy, którzy nie stracili w minionych rozgrywkach ani jednej minuty gry.

    16. Na przestrzeni ostatnich dziesięciu miesięcy żadna drużyna nie skorzystała w lidze z większej liczby zawodników niż Southampton (30), a w dodatku żadna nie może pochwalić się tak pokaźną ilością zdobywców bramek (16).

    17. Brighton nie utrudniło Manchesterowi City obrony mistrzostwa kraju i utrzymało się w Premier League tylko dzięki byciu najlepszym z najgorszych.

    18. Cardiff wygrało wyjazdowy mecz ligowy z Manchesterem United po raz pierwszy od 1954 roku, co wystarczyło jedynie na otarcie łez po spadku do Championship.

    19. Fulham pożegnało się z elitą porażką 0:4 i w pełni zasłużyło na miano najgorzej broniącej drużyny w stawce.

    20. Huddersfield zremisowało z Southampton i stało się drugim zespołem w historii Premier League (w jej aktualnym formacie), który zakończył sezon z różnicą bramkową wynoszącą -50 (pierwszym było Derby County).

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym codziennie publikuję moje opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo i #kolejkaw20
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #arsenal #manchesterunited #united #liverpool #lfc #tottenham #manchestercity #chelsea #watford #leicester #newcastle #southampton #everton #westham #bournemouth #zycienaokraglo #kolejkaw20
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2019-05-13 00-14-24.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #liverpool

0:0,1:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów