•  

    Ostatnio wpadły do mnie dwie koleżanki. Popiliśmy jakieś piwo i one powiedziały, że chcą zagrać w grę. No to ja sobie myślę, że srał pies konsolę, czy komputer, pobawmy się w coś prawdziwego. Też trzeba się dziewczynom pokazać od jak najlepszej strony. No i tak sobie szybko przesuwam w głowie co tam na strychu mi zostało ze starych gier planszowych, tak żeby się z laseczkami trochę fajnie pobawić... warcaby, twister, zgadnij kto to, operacja, szachy, karty, euro-biznes, scrabble, magiczny miecz (ta podróbka magii i miecza, w sumie fajna gra, ale nie... bo to długo się gra i będzie zamuła).

    - Dobra dziewczyny. Macie do wyboru tak: Szachy, twistera i scrabble.
    - Hehe, w szachy to my nie umiemy, to odpadają z miejsca hihi. - ulga, bo ja też słabo - zagrajmy w Twistera, będzie super!

    No to hehe, idę na strych a tamte dwie już się cieszą. Idę po kolejnych schodach i z każdym stopniem czuję jak wygrywam życie. Wypinam klatę, uśmiecham się od ucha do ucha, marszczę brodę i czoło i sam przytakuję sobie z uznaniem. "Jesteś mistrzem, dziś wygrasz". Wchodzę na strych, szperam chwilę w kufrach... gdzie to jest... mija kilka chwil.

    - Hej dziewczynyyyyy! Nie mogę znaleźć nigdzie tego Twistera to przyniosę scrabble!

    Coś tam odpowiedziały, ale nie słyszałem. W każdym razie biorę pudełko z grą i schodzę na dół.

    - No to co? Gramy? Będzie śmiesznie, mówię Wam. - i tutaj zaczyna się mój szczwany plan względem laseczek - umawiamy się, że można pisać wszystkie sprośne słowa.
    - Hihihi, jak tak to super, no to grajmy.

    Wiecie, no nie mogłem z nimi tak po prostu wygrać, to by było słabe. Początek rozgrywki był spokojny. Musiałem zrobić na nich dobre wrażenie, ale nie mogłem przesadzać. Wszystko szło jak po sznurku. Dziewczyny przerzuciły się na wino, wymieniały się literkami, a ja siedziałem skupiony i ogarniałem sytuację. Muszą w końcu poznać lepszą stronę mojej natury. Co miałem zrobić, miałem nad nimi przewagę i mógłbym im dać tak po prostu wygrać, ale to by było takie słabe.

    Na planszy było już kilka słów. Od początku PENIS krzyżował się ze słowem STULEJKA (ja układałem, wiadomo). Stulejka leżała przy DUPIE, itd... W sumie same mało punktowane i stawka była wyrównana, ale musiałem trochę majstrować przy punktacji, żeby nie wyjść za bardzo na prowadzenie.

    Dziewczyny się bawią, wino im smakuje a ja dalej analiza planszy. Zaczęły mi przychodzić polskie znaczki i układałem już sobie strategię z premiowanymi, żeby nie dowalić jakiejś maniany.

    Pewnie sobie myślą, że jestem fajny chłopak, gadka się klei, a cały czas mam planszę pod kontrolą. Szybka analiza, w woreczku zostało kilkanaście liter. Rzut oka na punktację, patrzę w swoje literki, wiem mniej więcej jakie im zostały i zaczynam jazdę.

    Teraz będą mnie podziwiać. Walę na środkowej górnej potrójnej słownej CHĘDOŻ. 18pkt x3 to jest 54pkt. Pełne skupienie. Jedna dokłada MI i robi DUPAMI, druga do CHUJ dokłada A, więc chujnia po całości, a ja wtedy dopierdalam im WYchędożYĆ i znowu potrójna słowna 28 x3 to jest kuźwa 84 punkciki na moje konto. JEB. Laski oniemiałe, kopary pod stołem a ja się dopiero rozkręcam. Grzmotnąłem kilka wysoko punktowanych słówek na premiach, a na sam koniec do mojej turbo analizy doszło trochę farta i klocki dobrze poszły, więc krzyczę do nich "ŻRYJCIE TO!" zajebałem na potrójną słowną ŁECHTACZ wypierdalając wszystkie 7 liter, Ł na potrójnej literowej więc 60pkt i dodatkowo premia 50 kurwa punktów za wysranie wszystkich klocków. FUCK YEAH! Literki się skończyły, więc odjąłem dziewczynom punkty za te, które im zostały. Laskom gały wyszły na wierzch, no już nic kurwa, nic nie mogły powiedzieć, zostały doszczętnie rozpierdolone, ponad kurwa 300 punktów w ostatnich 5 ruchach. Miałem w sumie 370, a każda z nich pożal się Boże 60 marnych gówno-punkcików. Rozniosłem je jak małe bure suki. ROZ-PIER-DO-LI-ŁEM totalnie!

    Siedziałem rozwalony na krześle. Z zadowoleniem zerkałem na punktację patrząc na dziewczyny jak się ubierają. Nawet mi ich nie żal, głupie cipy. "Idźcie poczytać jakieś słowniki, hehehe i wróćcie jutro" - rzucam im na wyjściu. Mistrz. Mówiłem, że dziś wygrywam. Hehehe. Laski zawsze przegrywają ze mną w scrabble. ZAWSZE. xDDD

    Spakowałem grę i triumfalnie pomaszerowałem odłożyć je na strych. Twister leżał na pierwszym regale z lewej. Na drugiej półce od dołu. Dokładnie tam gdzie go zostawiłem godzinę temu. xDDDDD

    #rozowepaski #niebieskiepaski #wygryw #przegryw #pasta #malecontent
    pokaż całość

    +: H.....r, E.......r +83 innych
    •  

      @Cesarz_Polski:
      to uczucie gdy tenisista stołowy i stulejarz here
      rok temu zapisałem się na tenis stołowy na studbazie z nadzieją, że będzie z kim
      pograć
      na pierwszych zajęciach podeszła do mnie jakaś loszka i zapytała czy zagram z
      nią, bo nie ma nikogo do pary, powiedziałem "ok" i poszliśmy do stołu
      nie odebrała żadnego mojego serwisu, nakurwiałem side-spiny mocno, piłeczki
      odbijające się od jej rakietki i odlatujące 5m w bok od stołu najlepsze, ona
      śmiechała i mówiła "co ty robisz, jak ty to robisz, ej weź mi jakoś zagraj normalnie
      haha ja też chce poodbijac hehe" a ja cały mecz z poważną miną, zero uśmiechu
      i zero odpowiedzi na jej żarciki
      złoiłem szmatę 21-0 i odszedłem mówiąc YURI MA WIELKO DUPE
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Ostatnio wpadły do mnie dwie koleżanki. Popiliśmy jakieś piwo i one powiedziały, że chcą zagrać w grę. No to ja sobie myślę, że srał pies konsolę, czy komputer, pobawmy się w coś prawdziwego. Też trzeba się dziewczynom pokazać od jak najlepszej strony. No i tak sobie szybko przesuwam w głowie co tam na strychu mi zostało ze starych gier planszowych, tak żeby się z laseczkami trochę fajnie pobawić... warcaby, twister, zgadnij kto to, operacja, szachy, karty, euro-biznes, scrabble, magiczny miecz (ta podróbka magii i miecza, w sumie fajna gra, ale nie... bo to długo się gra i będzie zamuła).

    - Dobra dziewczyny. Macie do wyboru tak: Szachy, twistera i scrabble.
    - Hehe, w szachy to my nie umiemy, to odpadają z miejsca hihi. - ulga, bo ja też słabo - zagrajmy w Twistera, będzie super!

    No to hehe, idę na strych a tamte dwie już się cieszą. Idę po kolejnych schodach i z każdym stopniem czuję jak wygrywam życie. Wypinam klatę, uśmiecham się od ucha do ucha, marszczę brodę i czoło i sam przytakuję sobie z uznaniem. "Jesteś mistrzem, dziś wygrasz". Wchodzę na strych, szperam chwilę w kufrach... gdzie to jest... mija kilka chwil.

    - Hej dziewczynyyyyy! Nie mogę znaleźć nigdzie tego Twistera to przyniosę scrabble!

    Coś tam odpowiedziały, ale nie słyszałem. W każdym razie biorę pudełko z grą i schodzę na dół.

    - No to co? Gramy? Będzie śmiesznie, mówię Wam. - i tutaj zaczyna się mój szczwany plan względem laseczek - umawiamy się, że można pisać wszystkie sprośne słowa.
    - Hihihi, jak tak to super, no to grajmy.

    Wiecie, no nie mogłem z nimi tak po prostu wygrać, to by było słabe. Początek rozgrywki był spokojny. Musiałem zrobić na nich dobre wrażenie, ale nie mogłem przesadzać. Wszystko szło jak po sznurku. Dziewczyny przerzuciły się na wino, wymieniały się literkami, a ja siedziałem skupiony i ogarniałem sytuację. Muszą w końcu poznać lepszą stronę mojej natury. Co miałem zrobić, miałem nad nimi przewagę i mógłbym im dać tak po prostu wygrać, ale to by było takie słabe.

    Na planszy było już kilka słów. Od początku PENIS krzyżował się ze słowem STULEJKA (ja układałem, wiadomo). Stulejka leżała przy DUPIE, itd... W sumie same mało punktowane i stawka była wyrównana, ale musiałem trochę majstrować przy punktacji, żeby nie wyjść za bardzo na prowadzenie.

    Dziewczyny się bawią, wino im smakuje a ja dalej analiza planszy. Zaczęły mi przychodzić polskie znaczki i układałem już sobie strategię z premiowanymi, żeby nie dowalić jakiejś maniany.

    Pewnie sobie myślą, że jestem fajny chłopak, gadka się klei, a cały czas mam planszę pod kontrolą. Szybka analiza, w woreczku zostało kilkanaście liter. Rzut oka na punktację, patrzę w swoje literki, wiem mniej więcej jakie im zostały i zaczynam jazdę.

    Teraz będą mnie podziwiać. Walę na środkowej górnej potrójnej słownej CHĘDOŻ. 18pkt x3 to jest 54pkt. Pełne skupienie. Jedna dokłada MI i robi DUPAMI, druga do CHUJ dokłada A, więc chujnia po całości, a ja wtedy dopierdalam im WYchędożYĆ i znowu potrójna słowna 28 x3 to jest kuźwa 84 punkciki na moje konto. JEB. Laski oniemiałe, kopary pod stołem a ja się dopiero rozkręcam. Grzmotnąłem kilka wysoko punktowanych słówek na premiach, a na sam koniec do mojej turbo analizy doszło trochę farta i klocki dobrze poszły, więc krzyczę do nich "ŻRYJCIE TO!" zajebałem na potrójną słowną ŁECHTACZ wypierdalając wszystkie 7 liter, Ł na potrójnej literowej więc 60pkt i dodatkowo premia 50 kurwa punktów za wysranie wszystkich klocków. FUCK YEAH! Literki się skończyły, więc odjąłem dziewczynom punkty za te, które im zostały. Laskom gały wyszły na wierzch, no już nic kurwa, nic nie mogły powiedzieć, zostały doszczętnie rozpierdolone, ponad kurwa 300 punktów w ostatnich 5 ruchach. Miałem w sumie 370, a każda z nich pożal się Boże 60 marnych gówno-punkcików. Rozniosłem je jak małe bure suki. ROZ-PIER-DO-LI-ŁEM totalnie!

    Siedziałem rozwalony na krześle. Z zadowoleniem zerkałem na punktację patrząc na dziewczyny jak się ubierają. Nawet mi ich nie żal, głupie cipy. "Idźcie poczytać jakieś słowniki, hehehe i wróćcie jutro" - rzucam im na wyjściu. Mistrz. Mówiłem, że dziś wygrywam. Hehehe. Laski zawsze przegrywają ze mną w scrabble. ZAWSZE. xDDD

    Spakowałem grę i triumfalnie pomaszerowałem odłożyć je na strych. Twister leżał na pierwszym regale z lewej. Na drugiej półce od dołu. Dokładnie tam gdzie go zostawiłem godzinę temu. xDDDDD

    pokaż spoiler #rozowepaski #niebieskiepaski #wygryw #przegryw #pasta #malecontent
    pokaż całość

  •  

    W knajpie ostatnio rozmawiam z jedną taką 3/10, bo do lepszych to się trochę cykam podejść. No i sobie tak z nią gadam i trochę znudzony, a trochę zniechęcony... w sumie to słucham, bo ta gada jak najęta, a ja sobie patrzę po knajpie bo mała jest, to wszystko przez nią widzę.

    No i mi wpadła w oko taka naprawdę niezła taka 7/10, no już po prostu maks jak na moje możliwości to by było 5/10, no ale po prostu boska zgrabna gazela i ładna z twarzy też tak dość dość. No ale nie zagadam, bo kurwa boję się zagadać do dobrej dupki 6/10 i wzwyż to już nie moja liga. Nie żebym jakiś szczególnie brzydki był, no ale po prostu nie mam śmiałości wyjść z tego przegrywu, bo zawsze coś spalę, tak się denerwuję jak chcę zagadać do dobrej dupki, że zawsze coś przekręcę, potem mi się głupio zrobi, zatnę się, robi się taka cisza, mi się robi coraz bardziej głupio, w końcu gówno z tego wychodzi i wracam do domu z takim dojmującym poczuciem porażki i tkwienia w gówno-namiastce prawdziwego życia i że już nigdy stąd nie wyjdę.

    No ale tak jak sobie o tym myślałem, to ona (ta 7/10) mnie wypatrzyła i widzę, że patrzy na mnie i już miałem zacząć się jarać i cieszyć, ale znów by ku*wa wyszło jak zwykle, więc zero emocji, już kurwa serio, nie będę z siebie debila robił kolejny raz. Mam tą 3/10 w końcu jak to mówią - kto wybrzydza, ten tfwnogf

    W sumie olewam tamtą 7/10, ale jak moja trójeczka idzie do kibla to widzę, że tamta się gapi trochę na mnie i nawet się uśmiecha tak delikatnie do mnie. Chociaż nie wiem, może mi się wydawało, a nawet jeśli to i tak pewnie po prostu współczuje mi przegrywu, więc olewam ją. 3/10 wraca i gada i gada i gada.

    W trakcie jej gadania przeliczyłem już wszystkie objętości, wartości, interwały łykania kolejnych drinków i już serio skończyły mi się pomysły na to co robić w tej niezręcznej sytuacji i tylko kątem oka widzę, że tamta siódemka znowu coś tutaj mi rzuca jakieś spojrzenia.

    Trójka z opowieści o swoim psie z dzieciństwa doszła już do tematu zaangażowania w ratowanie dzikich wydr w Afryce. Kurwa, nie wiedziałem, że w Afryce są dzikie wydry, te jebane afrykańskie rosomaki to tak, ale wydry? Z resztą to nieważne. Ryj mi leci już na blat, bo 4 piwa i nuda że ja Cię kręcę i wtedy przechodzi obok stolika siódemka i patrzy ciągle na mnie a ja taki odmóżdżony trochę popatrzyłem na nią, a ona się uśmiechnęła.

    No to mi pewnie współczuje, sobie myślę, ale jak wracała to tak otarła się o mnie ręką. I ciągle tam siedzi i się uśmiecha i za każdym razem jak przechodzi to albo przesuwa dwoma palcami po blacie naszego stołu, albo mnie szturchnie łokciem, cholera no, no już ogłupiałem za którymś razem.

    Już po piątym piwie potrzebowałem trochę serwisu i poszedłem się zlać i zapalić, na zewnątrz jest taka palarnia. No i sobie tak stoję i palę i z knajpy z papierosem wychodzi siódemka. Od razu ktoś tam do niej podskakuje, żeby jej zapalić. Ja sobie włączyłem na komórce FallOut Shelter bo jakieś problemy z prądem ostatnio w mojej krypcie. Wtedy czuję nagle takie stuknięcie w bok i ciepłe uczucie takiego ocierania. Odwracam się a to siódemka stoi przy mnie prawie że z tyłkiem wciśniętym w mojego grzyba, wygina się i tak z dołu trochę patrzy na mnie i mruga rzęsami i składa te swoje śliczne usta w delikatne jak ruch pereł po jedwabiu dźwięki składające się na słowo "przepraszam, chyba szturchnęłam".

    Wiedziałem, że to jest ta chwila. Po prostu nie mogłem się już dalej powstrzymywać, moja męskość, mój testosteron zaczął we mnie kipieć, zaczął się domagać porządnej dawki męstwa. Czułem to, czułem jak staję się nagle tym zajebistym samem alfa, to był mój moment! To wzbierało we mnie już od jakiegoś czasu.

    Tak więc łapię jej ramiona, obracam ją przodem do siebie, przechylam lekko głowę i wola chce mówić, ale usta po prostu krzyczą:

    pokaż spoiler „NAUCZ SIĘ CHODZIĆ TEMPA SZMATO!!! """CHYBA SZTURCHNEŁAM"""??? """CHYBA""" KURWA????JUŻ Z 10 RAZY MNIE POTRĄCIŁAŚ!!! PIERDOLNIĘTA JAKAŚ JESTEŚ???


    Kurwa serio, co te laski mają z błędnikiem czy z chuj wie czym to ja po prostu tego kurwa nawet no po prostu no nie

    #pasta #tfwnogf #zwiazki #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #malecontent
    pokaż całość

    +: Andradite, P......l +270 innych
  •  

    Ostatnio wpadły do mnie dwie koleżanki. Popiliśmy jakieś piwo i one powiedziały, że chcą zagrać w grę. No to ja sobie myślę, że srał pies konsolę, czy komputer, pobawmy się w coś prawdziwego. Też trzeba się dziewczynom pokazać od jak najlepszej strony. No i tak sobie szybko przesuwam w głowie co tam na strychu mi zostało ze starych gier planszowych, tak żeby się z laseczkami trochę fajnie pobawić... warcaby, twister, zgadnij kto to, operacja, szachy, karty, euro-biznes, scrabble, magiczny miecz (ta podróbka magii i miecza, w sumie fajna gra, ale nie... bo to długo się gra i będzie zamuła).

    - Dobra dziewczyny. Macie do wyboru tak: Szachy, twistera i scrabble.
    - Hehe, w szachy to my nie umiemy, to odpadają z miejsca hihi. - ulga, bo ja też słabo - zagrajmy w Twistera, będzie super!

    No to hehe, idę na strych a tamte dwie już się cieszą. Idę po kolejnych schodach i z każdym stopniem czuję jak wygrywam życie. Wypinam klatę, uśmiecham się od ucha do ucha, marszczę brodę i czoło i sam przytakuję sobie z uznaniem. "Jesteś mistrzem, dziś wygrasz". Wchodzę na strych, szperam chwilę w kufrach... gdzie to jest... mija kilka chwil.

    - Hej dziewczynyyyyy! Nie mogę znaleźć nigdzie tego Twistera to przyniosę scrabble!

    Coś tam odpowiedziały, ale nie słyszałem. W każdym razie biorę pudełko z grą i schodzę na dół.

    - No to co? Gramy? Będzie śmiesznie, mówię Wam. - i tutaj zaczyna się mój szczwany plan względem laseczek - umawiamy się, że można pisać wszystkie sprośne słowa.
    - Hihihi, jak tak to super, no to grajmy.

    Wiecie, no nie mogłem z nimi tak po prostu wygrać, to by było słabe. Początek rozgrywki był spokojny. Musiałem zrobić na nich dobre wrażenie, ale nie mogłem przesadzać. Wszystko szło jak po sznurku. Dziewczyny przerzuciły się na wino, wymieniały się literkami, a ja siedziałem skupiony i ogarniałem sytuację. Muszą w końcu poznać lepszą stronę mojej natury. Co miałem zrobić, miałem nad nimi przewagę i mógłbym im dać tak po prostu wygrać, ale to by było takie słabe.

    Na planszy było już kilka słów. Od początku PENIS krzyżował się ze słowem STULEJKA (ja układałem, wiadomo). Stulejka leżała przy DUPIE, itd... W sumie same mało punktowane i stawka była wyrównana, ale musiałem trochę majstrować przy punktacji, żeby nie wyjść za bardzo na prowadzenie.

    Dziewczyny się bawią, wino im smakuje a ja dalej analiza planszy. Zaczęły mi przychodzić polskie znaczki i układałem już sobie strategię z premiowanymi, żeby nie dowalić jakiejś maniany.

    Pewnie sobie myślą, że jestem fajny chłopak, gadka się klei, a cały czas mam planszę pod kontrolą. Szybka analiza, w woreczku zostało kilkanaście liter. Rzut oka na punktację, patrzę w swoje literki, wiem mniej więcej jakie im zostały i zaczynam jazdę.

    Teraz będą mnie podziwiać. Walę na środkowej górnej potrójnej słownej CHĘDOŻ. 18pkt x3 to jest 54pkt. Pełne skupienie. Jedna dokłada MI i robi DUPAMI, druga do CHUJ dokłada A, więc chujnia po całości, a ja wtedy dopierdalam im WYchędożYĆ i znowu potrójna słowna 28 x3 to jest kuźwa 84 punkciki na moje konto. JEB. Laski oniemiałe, kopary pod stołem a ja się dopiero rozkręcam. Grzmotnąłem kilka wysoko punktowanych słówek na premiach, a na sam koniec do mojej turbo analizy doszło trochę farta i klocki dobrze poszły, więc krzyczę do nich "ŻRYJCIE TO!" zajebałem na potrójną słowną ŁECHTACZ wypierdalając wszystkie 7 liter, Ł na potrójnej literowej więc 60pkt i dodatkowo premia 50 kurwa punktów za wysranie wszystkich klocków. FUCK YEAH! Literki się skończyły, więc odjąłem dziewczynom punkty za te, które im zostały. Laskom gały wyszły na wierzch, no już nic kurwa, nic nie mogły powiedzieć, zostały doszczętnie rozpierdolone, ponad kurwa 300 punktów w ostatnich 5 ruchach. Miałem w sumie 370, a każda z nich pożal się Boże 60 marnych gówno-punkcików. Rozniosłem je jak małe bure suki. ROZ-PIER-DO-LI-ŁEM totalnie!

    Siedziałem rozwalony na krześle. Z zadowoleniem zerkałem na punktację patrząc na dziewczyny jak się ubierają. Nawet mi ich nie żal, głupie cipy. "Idźcie poczytać jakieś słowniki, hehehe i wróćcie jutro" - rzucam im na wyjściu. Mistrz. Mówiłem, że dziś wygrywam. Hehehe. Laski zawsze przegrywają ze mną w scrabble. ZAWSZE. xDDD

    Spakowałem grę i triumfalnie pomaszerowałem odłożyć je na strych. Twister leżał na pierwszym regale z lewej. Na drugiej półce od dołu. Dokładnie tam gdzie go zostawiłem godzinę temu. xDDDDD

    #malecontent
    #rozowepaski #niebieskiepaski #wygryw #przegryw #pasta
    pokaż całość

  •  

    Ostatnio wpadły do mnie dwie koleżanki. Popiliśmy jakieś piwo i one powiedziały, że chcą zagrać w grę. No to ja sobie myślę, że srał pies konsolę, czy komputer, pobawmy się w coś prawdziwego. Też trzeba się dziewczynom pokazać od jak najlepszej strony. No i tak sobie szybko przesuwam w głowie co tam na strychu mi zostało ze starych gier planszowych, tak żeby się z laseczkami trochę fajnie pobawić... warcaby, twister, zgadnij kto to, operacja, szachy, karty, euro-biznes, scrabble, magiczny miecz (ta podróbka magii i miecza, w sumie fajna gra, ale nie... bo to długo się gra i będzie zamuła).

    - Dobra dziewczyny. Macie do wyboru tak: Szachy, twistera i scrabble.
    - Hehe, w szachy to my nie umiemy, to odpadają z miejsca hihi. - ulga, bo ja też słabo - zagrajmy w Twistera, będzie super!

    No to hehe, idę na strych a tamte dwie już się cieszą. Idę po kolejnych schodach i z każdym stopniem czuję jak wygrywam życie. Wypinam klatę, uśmiecham się od ucha do ucha, marszczę brodę i czoło i sam przytakuję sobie z uznaniem. "Jesteś mistrzem, dziś wygrasz". Wchodzę na strych, szperam chwilę w kufrach... gdzie to jest... mija kilka chwil.

    - Hej dziewczynyyyyy! Nie mogę znaleźć nigdzie tego Twistera to przyniosę scrabble!

    Coś tam odpowiedziały, ale nie słyszałem. W każdym razie biorę pudełko z grą i schodzę na dół.

    - No to co? Gramy? Będzie śmiesznie, mówię Wam. - i tutaj zaczyna się mój szczwany plan względem laseczek - umawiamy się, że można pisać wszystkie sprośne słowa.
    - Hihihi, jak tak to super, no to grajmy.

    Wiecie, no nie mogłem z nimi tak po prostu wygrać, to by było słabe. Początek rozgrywki był spokojny. Musiałem zrobić na nich dobre wrażenie, ale nie mogłem przesadzać. Wszystko szło jak po sznurku. Dziewczyny przerzuciły się na wino, wymieniały się literkami, a ja siedziałem skupiony i ogarniałem sytuację. Muszą w końcu poznać lepszą stronę mojej natury. Co miałem zrobić, miałem nad nimi przewagę i mógłbym im dać tak po prostu wygrać, ale to by było takie słabe.

    Na planszy było już kilka słów. Od początku PENIS krzyżował się ze słowem STULEJKA (ja układałem, wiadomo). Stulejka leżała przy DUPIE, itd... W sumie same mało punktowane i stawka była wyrównana, ale musiałem trochę majstrować przy punktacji, żeby nie wyjść za bardzo na prowadzenie.

    Dziewczyny się bawią, wino im smakuje a ja dalej analiza planszy. Zaczęły mi przychodzić polskie znaczki i układałem już sobie strategię z premiowanymi, żeby nie dowalić jakiejś maniany.

    Pewnie sobie myślą, że jestem fajny chłopak, gadka się klei, a cały czas mam planszę pod kontrolą. Szybka analiza, w woreczku zostało kilkanaście liter. Rzut oka na punktację, patrzę w swoje literki, wiem mniej więcej jakie im zostały i zaczynam jazdę.

    Teraz będą mnie podziwiać. Walę na środkowej górnej potrójnej słownej CHĘDOŻ. 18pkt x3 to jest 54pkt. Pełne skupienie. Jedna dokłada MI i robi DUPAMI, druga do CHUJ dokłada A, więc chujnia po całości, a ja wtedy dopierdalam im WYchędożYĆ i znowu potrójna słowna 28 x3 to jest kuźwa 84 punkciki na moje konto. JEB. Laski oniemiałe, kopary pod stołem a ja się dopiero rozkręcam. Grzmotnąłem kilka wysoko punktowanych słówek na premiach, a na sam koniec do mojej turbo analizy doszło trochę farta i klocki dobrze poszły, więc krzyczę do nich "ŻRYJCIE TO!" zajebałem na potrójną słowną ŁECHTACZ wypierdalając wszystkie 7 liter, Ł na potrójnej literowej więc 60pkt i dodatkowo premia 50 kurwa punktów za wysranie wszystkich klocków. FUCK YEAH! Literki się skończyły, więc odjąłem dziewczynom punkty za te, które im zostały. Laskom gały wyszły na wierzch, no już nic kurwa, nic nie mogły powiedzieć, zostały doszczętnie rozpierdolone, ponad kurwa 300 punktów w ostatnich 5 ruchach. Miałem w sumie 370, a każda z nich pożal się Boże 60 marnych gówno-punkcików. Rozniosłem je jak małe bure suki. ROZ-PIER-DO-LI-ŁEM totalnie!

    Siedziałem rozwalony na krześle. Z zadowoleniem zerkałem na punktację patrząc na dziewczyny jak się ubierają. Nawet mi ich nie żal, głupie cipy. "Idźcie poczytać jakieś słowniki, hehehe i wróćcie jutro" - rzucam im na wyjściu. Mistrz. Mówiłem, że dziś wygrywam. Hehehe. Laski zawsze przegrywają ze mną w scrabble. ZAWSZE. xDDD

    Spakowałem grę i triumfalnie pomaszerowałem odłożyć je na strych. Twister leżał na pierwszym regale z lewej. Na drugiej półce od dołu. Dokładnie tam gdzie go zostawiłem godzinę temu. xDDDDD

    #malecontent
    #rozowepaski #niebieskiepaski #wygryw #przegryw #pasta
    pokaż całość

    •  

      @Amayor:
      Hehe dziewczyna zaprosiła mnie dziś na rower. Zgodziłem się ochoczo, jako że jestem amatorskim kolarzem szosowym. Ustawka oczywiście o 6 rano pizgawica straszna, więc założyłem moje super oddychające rękawice na warunki wilgotne o wadze 0,1 grama. Kosztowały 800 złoty, ale w takich od razu jeździ się szybciej. Na grzbiet narzuciłem nieprzepuszczjącą wiatru, dopasowaną bluzę za 1 tys złoty. Na koszulce najebane tyle sponsorów, że prawie mnie zza nich nie widać, co tam, szkoda tylko, że mi nie płacą. No i wsiadam na moją karbonową szosę, której ceny nie podam, bo boję się, że walnę się w ilości zer. Zapinam moje karbonowe spd do karbonowych pedałów spd i jadę na spotkanie lekkim tempem 45km/h na godzinę, żeby się nie zapocić przed spotkaniem. No i stoi ona. Na góralu. W wełnianych rękawiczkach i puchowej kurtce, cała telepie się z zimna. Widać, że nie ma super lekkich neoprenowych rękawic za 800 złoty. Nogi od urodzodzenia pewnie też ma te same. No i zaczynamy przejażdżkę. Narzucam tempo 35 km/h na godzinę, bo w końcu dziewczyna. W pierwszych chwilach dawała radę, to dopierdoliłem 55 km/h niczym Armstrong pod Alpe d'Huez. Gdy dziewczyna zniknęła z tyłu za horyzontem, doceniłem kupno karbonowego super lekkiego trenażera za 10tys złoty, widać, laska opierdalała sie cała zimę. Trochę dla beki jeszcze pokręciłem kółka wokół niej, popchałem trochę za siodełko. Śmiesznie wtedy piszczała, że się boi. Doszedłem do wniosku, że nudy i olewam taki układ i już wypierdoliłem VMAX 65km/h i zniknąłem w oddali. Objechałem standardową rundę przez Wólkę Kosowką, aż po Łódź. Niestety musiałem już zawijać na chatę, po praca na 8. Polecam te neoprenowe rękawiczki. pokaż całość

    •  

      @DizzyEgg: Dlazcego? Przecież wygrał ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Ostatnio wpadły do mnie dwie koleżanki. Popiliśmy jakieś piwo i one powiedziały, że chcą zagrać w grę. No to ja sobie myślę, że srał pies konsolę, czy komputer, pobawmy się w coś prawdziwego. Też trzeba się dziewczynom pokazać od jak najlepszej strony. No i tak sobie szybko przesuwam w głowie co tam na strychu mi zostało ze starych gier planszowych, tak żeby się z laseczkami trochę fajnie pobawić... warcaby, twister, zgadnij kto to, operacja, szachy, karty, euro-biznes, scrabble, magiczny miecz (ta podróbka magii i miecza, w sumie fajna gra, ale nie... bo to długo się gra i będzie zamuła).

    - Dobra dziewczyny. Macie do wyboru tak: Szachy, twistera i scrabble.
    - Hehe, w szachy to my nie umiemy, to odpadają z miejsca hihi. - ulga, bo ja też słabo - zagrajmy w Twistera, będzie super!

    No to hehe, idę na strych a tamte dwie już się cieszą. Idę po kolejnych schodach i z każdym stopniem czuję jak wygrywam życie. Wypinam klatę, uśmiecham się od ucha do ucha, marszczę brodę i czoło i sam przytakuję sobie z uznaniem. "Jesteś mistrzem, dziś wygrasz". Wchodzę na strych, szperam chwilę w kufrach... gdzie to jest... mija kilka chwil.

    - Hej dziewczynyyyyy! Nie mogę znaleźć nigdzie tego Twistera to przyniosę scrabble!

    Coś tam odpowiedziały, ale nie słyszałem. W każdym razie biorę pudełko z grą i schodzę na dół.

    - No to co? Gramy? Będzie śmiesznie, mówię Wam. - i tutaj zaczyna się mój szczwany plan względem laseczek - umawiamy się, że można pisać wszystkie sprośne słowa.
    - Hihihi, jak tak to super, no to grajmy.

    Wiecie, no nie mogłem z nimi tak po prostu wygrać, to by było słabe. Początek rozgrywki był spokojny. Musiałem zrobić na nich dobre wrażenie, ale nie mogłem przesadzać. Wszystko szło jak po sznurku. Dziewczyny przerzuciły się na wino, wymieniały się literkami, a ja siedziałem skupiony i ogarniałem sytuację. Muszą w końcu poznać lepszą stronę mojej natury. Co miałem zrobić, miałem nad nimi przewagę i mógłbym im dać tak po prostu wygrać, ale to by było takie słabe.

    Na planszy było już kilka słów. Od początku PENIS krzyżował się ze słowem STULEJKA (ja układałem, wiadomo). Stulejka leżała przy DUPIE, itd... W sumie same mało punktowane i stawka była wyrównana, ale musiałem trochę majstrować przy punktacji, żeby nie wyjść za bardzo na prowadzenie.

    Dziewczyny się bawią, wino im smakuje a ja dalej analiza planszy. Zaczęły mi przychodzić polskie znaczki i układałem już sobie strategię z premiowanymi, żeby nie dowalić jakiejś maniany.

    Pewnie sobie myślą, że jestem fajny chłopak, gadka się klei, a cały czas mam planszę pod kontrolą. Szybka analiza, w woreczku zostało kilkanaście liter. Rzut oka na punktację, patrzę w swoje literki, wiem mniej więcej jakie im zostały i zaczynam jazdę.

    Teraz będą mnie podziwiać. Walę na środkowej górnej potrójnej słownej CHĘDOŻ. 18pkt x3 to jest 54pkt. Pełne skupienie. Jedna dokłada MI i robi DUPAMI, druga do CHUJ dokłada A, więc chujnia po całości, a ja wtedy dopierdalam im WYchędożYĆ i znowu potrójna słowna 28 x3 to jest kuźwa 84 punkciki na moje konto. JEB. Laski oniemiałe, kopary pod stołem a ja się dopiero rozkręcam. Grzmotnąłem kilka wysoko punktowanych słówek na premiach, a na sam koniec do mojej turbo analizy doszło trochę farta i klocki dobrze poszły, więc krzyczę do nich "ŻRYJCIE TO!" zajebałem na potrójną słowną ŁECHTACZ wypierdalając wszystkie 7 liter, Ł na potrójnej literowej więc 60pkt i dodatkowo premia 50 kurwa punktów za wysranie wszystkich klocków. FUCK YEAH! Literki się skończyły, więc odjąłem dziewczynom punkty za te, które im zostały. Laskom gały wyszły na wierzch, no już nic kurwa, nic nie mogły powiedzieć, zostały doszczętnie rozpierdolone, ponad kurwa 300 punktów w ostatnich 5 ruchach. Miałem w sumie 370, a każda z nich pożal się Boże 60 marnych gówno-punkcików. Rozniosłem je jak małe bure suki. ROZ-PIER-DO-LI-ŁEM totalnie!

    Siedziałem rozwalony na krześle. Z zadowoleniem zerkałem na punktację patrząc na dziewczyny jak się ubierają. Nawet mi ich nie żal, głupie cipy. "Idźcie poczytać jakieś słowniki, hehehe i wróćcie jutro" - rzucam im na wyjściu. Mistrz. Mówiłem, że dziś wygrywam. Hehehe. Laski zawsze przegrywają ze mną w scrabble. ZAWSZE. xDDD

    Spakowałem grę i triumfalnie pomaszerowałem odłożyć je na strych. Twister leżał na pierwszym regale z lewej. Na drugiej półce od dołu. Dokładnie tam gdzie go zostawiłem godzinę temu. xDDDDD

    #malecontent
    #rozowepaski #niebieskiepaski #wygryw #przegryw #pasta
    pokaż całość

  •  

    W knajpie ostatnio rozmawiam z jedną taką 3/10, bo do lepszych to się trochę cykam podejść. No i sobie tak z nią gadam i trochę znudzony, a trochę zniechęcony... w sumie to słucham, bo ta gada jak najęta, a ja sobie patrzę po knajpie bo mała jest, to wszystko przez nią widzę.

    No i mi wpadła w oko taka naprawdę niezła taka 7/10, no już po prostu maks jak na moje możliwości to by było 5/10, no ale po prostu boska zgrabna gazela i ładna z twarzy też tak dość dość. No ale nie zagadam, bo kurwa boję się zagadać do dobrej dupki 6/10 i wzwyż to już nie moja liga. Nie żebym jakiś szczególnie brzydki był, no ale po prostu nie mam śmiałości wyjść z tego przegrywu, bo zawsze coś spalę, tak się denerwuję jak chcę zagadać do dobrej dupki, że zawsze coś przekręcę, potem mi się głupio zrobi, zatnę się, robi się taka cisza, mi się robi coraz bardziej głupio, w końcu gówno z tego wychodzi i wracam do domu z takim dojmującym poczuciem porażki i tkwienia w gówno-namiastce prawdziwego życia i że już nigdy stąd nie wyjdę.

    No ale tak jak sobie o tym myślałem, to ona (ta 7/10) mnie wypatrzyła i widzę, że patrzy na mnie i już miałem zacząć się jarać i cieszyć, ale znów by ku*wa wyszło jak zwykle, więc zero emocji, już kurwa serio, nie będę z siebie debila robił kolejny raz. Mam tą 3/10 w końcu jak to mówią - kto wybrzydza, ten tfwnogf

    W sumie olewam tamtą 7/10, ale jak moja trójeczka idzie do kibla to widzę, że tamta się gapi trochę na mnie i nawet się uśmiecha tak delikatnie do mnie. Chociaż nie wiem, może mi się wydawało, a nawet jeśli to i tak pewnie po prostu współczuje mi przegrywu, więc olewam ją. 3/10 wraca i gada i gada i gada.

    W trakcie jej gadania przeliczyłem już wszystkie objętości, wartości, interwały łykania kolejnych drinków i już serio skończyły mi się pomysły na to co robić w tej niezręcznej sytuacji i tylko kątem oka widzę, że tamta siódemka znowu coś tutaj mi rzuca jakieś spojrzenia.

    Trójka z opowieści o swoim psie z dzieciństwa doszła już do tematu zaangażowania w ratowanie dzikich wydr w Afryce. Kurwa, nie wiedziałem, że w Afryce są dzikie wydry, te jebane afrykańskie rosomaki to tak, ale wydry? Z resztą to nieważne. Ryj mi leci już na blat, bo 4 piwa i nuda że ja Cię kręcę i wtedy przechodzi obok stolika siódemka i patrzy ciągle na mnie a ja taki odmóżdżony trochę popatrzyłem na nią, a ona się uśmiechnęła.

    No to mi pewnie współczuje, sobie myślę, ale jak wracała to tak otarła się o mnie ręką. I ciągle tam siedzi i się uśmiecha i za każdym razem jak przechodzi to albo przesuwa dwoma palcami po blacie naszego stołu, albo mnie szturchnie łokciem, cholera no, no już ogłupiałem za którymś razem.

    Już po piątym piwie potrzebowałem trochę serwisu i poszedłem się zlać i zapalić, na zewnątrz jest taka palarnia. No i sobie tak stoję i palę i z knajpy z papierosem wychodzi siódemka. Od razu ktoś tam do niej podskakuje, żeby jej zapalić. Ja sobie włączyłem na komórce FallOut Shelter bo jakieś problemy z prądem ostatnio w mojej krypcie. Wtedy czuję nagle takie stuknięcie w bok i ciepłe uczucie takiego ocierania. Odwracam się a to siódemka stoi przy mnie prawie że z tyłkiem wciśniętym w mojego grzyba, wygina się i tak z dołu trochę patrzy na mnie i mruga rzęsami i składa te swoje śliczne usta w delikatne jak ruch pereł po jedwabiu dźwięki składające się na słowo "przepraszam, chyba szturchnęłam".

    Wiedziałem, że to jest ta chwila. Po prostu nie mogłem się już dalej powstrzymywać, moja męskość, mój testosteron zaczął we mnie kipieć, zaczął się domagać porządnej dawki męstwa. Czułem to, czułem jak staję się nagle tym zajebistym samem alfa, to był mój moment! To wzbierało we mnie już od jakiegoś czasu.

    Tak więc łapię jej ramiona, obracam ją przodem do siebie, przechylam lekko głowę i wola chce mówić, ale usta po prostu krzyczą:

    pokaż spoiler "NAUCZ SIĘ CHODZIĆ TEMPA SZMATO!!! """CHYBA SZTURCHNEŁAM"""??? """CHYBA""" KURWA????JUŻ Z 10 RAZY MNIE POTRĄCIŁAŚ!!! PIERDOLNIĘTA JAKAŚ JESTEŚ???


    Kurwa serio, co te laski mają z błędnikiem czy z chuj wie czym to ja po prostu tego kurwa nawet no po prostu no nie

    #pasta #tfwnogf #zwiazki #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #malecontent
    pokaż całość

  •  

    Ostatnio wpadły do mnie dwie koleżanki. Popiliśmy jakieś piwo i one powiedziały, że chcą zagrać w grę. No to ja sobie myślę, że srał pies konsolę, czy komputer, pobawmy się w coś prawdziwego. Też trzeba się dziewczynom pokazać od jak najlepszej strony. No i tak sobie szybko przesuwam w głowie co tam na strychu mi zostało ze starych gier planszowych, tak żeby się z laseczkami trochę fajnie pobawić... warcaby, twister, zgadnij kto to, operacja, szachy, karty, euro-biznes, scrabble, magiczny miecz (ta podróbka magii i miecza, w sumie fajna gra, ale nie... bo to długo się gra i będzie zamuła).

    - Dobra dziewczyny. Macie do wyboru tak: Szachy, twistera i scrabble.
    - Hehe, w szachy to my nie umiemy, to odpadają z miejsca hihi. - ulga, bo ja też słabo - zagrajmy w Twistera, będzie super!

    No to hehe, idę na strych a tamte dwie już się cieszą. Idę po kolejnych schodach i z każdym stopniem czuję jak wygrywam życie. Wypinam klatę, uśmiecham się od ucha do ucha, marszczę brodę i czoło i sam przytakuję sobie z uznaniem. "Jesteś mistrzem, dziś wygrasz". Wchodzę na strych, szperam chwilę w kufrach... gdzie to jest... mija kilka chwil.

    - Hej dziewczynyyyyy! Nie mogę znaleźć nigdzie tego Twistera to przyniosę scrabble!

    Coś tam odpowiedziały, ale nie słyszałem. W każdym razie biorę pudełko z grą i schodzę na dół.

    - No to co? Gramy? Będzie śmiesznie, mówię Wam. - i tutaj zaczyna się mój szczwany plan względem laseczek - umawiamy się, że można pisać wszystkie sprośne słowa.
    - Hihihi, jak tak to super, no to grajmy.

    Wiecie, no nie mogłem z nimi tak po prostu wygrać, to by było słabe. Początek rozgrywki był spokojny. Musiałem zrobić na nich dobre wrażenie, ale nie mogłem przesadzać. Wszystko szło jak po sznurku. Dziewczyny przerzuciły się na wino, wymieniały się literkami, a ja siedziałem skupiony i ogarniałem sytuację. Muszą w końcu poznać lepszą stronę mojej natury. Co miałem zrobić, miałem nad nimi przewagę i mógłbym im dać tak po prostu wygrać, ale to by było takie słabe.

    Na planszy było już kilka słów. Od początku PENIS krzyżował się ze słowem STULEJKA (ja układałem, wiadomo). Stulejka leżała przy DUPIE, itd... W sumie same mało punktowane i stawka była wyrównana, ale musiałem trochę majstrować przy punktacji, żeby nie wyjść za bardzo na prowadzenie.

    Dziewczyny się bawią, wino im smakuje a ja dalej analiza planszy. Zaczęły mi przychodzić polskie znaczki i układałem już sobie strategię z premiowanymi, żeby nie dowalić jakiejś maniany.

    Pewnie sobie myślą, że jestem fajny chłopak, gadka się klei, a cały czas mam planszę pod kontrolą. Szybka analiza, w woreczku zostało kilkanaście liter. Rzut oka na punktację, patrzę w swoje literki, wiem mniej więcej jakie im zostały i zaczynam jazdę.

    Teraz będą mnie podziwiać. Walę na środkowej górnej potrójnej słownej CHĘDOŻ. 18pkt x3 to jest 54pkt. Pełne skupienie. Jedna dokłada MI i robi DUPAMI, druga do CHUJ dokłada A, więc chujnia po całości, a ja wtedy dopierdalam im WYchędożYĆ i znowu potrójna słowna 28 x3 to jest kuźwa 84 punkciki na moje konto. JEB. Laski oniemiałe, kopary pod stołem a ja się dopiero rozkręcam. Grzmotnąłem kilka wysoko punktowanych słówek na premiach, a na sam koniec do mojej turbo analizy doszło trochę farta i klocki dobrze poszły, więc krzyczę do nich "ŻRYJCIE TO!" zajebałem na potrójną słowną ŁECHTACZ wypierdalając wszystkie 7 liter, Ł na potrójnej literowej więc 60pkt i dodatkowo premia 50 kurwa punktów za wysranie wszystkich klocków. FUCK YEAH! Literki się skończyły, więc odjąłem dziewczynom punkty za te, które im zostały. Laskom gały wyszły na wierzch, no już nic kurwa, nic nie mogły powiedzieć, zostały doszczętnie rozpierdolone, ponad kurwa 300 punktów w ostatnich 5 ruchach. Miałem w sumie 370, a każda z nich pożal się Boże 60 marnych gówno-punkcików. Rozniosłem je jak małe bure suki. ROZ-PIER-DO-LI-ŁEM totalnie!

    Siedziałem rozwalony na krześle. Z zadowoleniem zerkałem na punktację patrząc na dziewczyny jak się ubierają. Nawet mi ich nie żal, głupie cipy. "Idźcie poczytać jakieś słowniki, hehehe i wróćcie jutro" - rzucam im na wyjściu. Mistrz. Mówiłem, że dziś wygrywam. Hehehe. Laski zawsze przegrywają ze mną w scrabble. ZAWSZE. xDDD

    Spakowałem grę i triumfalnie pomaszerowałem odłożyć je na strych. Twister leżał na pierwszym regale z lewej. Na drugiej półce od dołu. Dokładnie tam gdzie go zostawiłem godzinę temu. xDDDDD

    #malecontent #rozowepaski #niebieskiepaski #wygryw #przegryw #pasta
    pokaż całość

  •  

    10 typów dziewczyn, z którymi nie chcesz być w łóżku...

    #1. Maniaczka

    „Zamknąłeś okno? Zamknąłeś drzwi? Przekręciłeś klucz? Na pewno nikt nie wejdzie? A nie będzie słychać? Łóżko nie stuka? Zgaś światło”. na trzecim okrążeniu po mieszkaniu konar zgasł na amen.

    #2. "Brzydka"

    Zawsze i nie wiadomo z jakiego powodu powtarzać będzie "jestem brzydka" albo "gruba", albo "nie mam sylwetki" czy "mam małe cycki". Damn it! To jedna z najlepszych taktyk na zniechęcenie do siebie faceta na dłuższą metę. Naprawdę.

    Jak dziewczyna mówi facetowi, że coś, co mu się strasznie podoba wcale nie jest fajne, to traci w jego oczach. No niestety.

    #3. Ma psa, kota, kozę...

    Kto próbował to robić z psim nosem przyklejonym do tyłka, ten wie. Kto bał się o swoją mosznę w obliczu kota szaleńca, ten rozumie o czym mówię. One zawsze muszą wchodzić do łóżka kiedy to robicie i walka z nimi jest po prostu mordęgą. Jeśli tylko udało ci się odpowiednio sprytnie "przytulić" psa nogą, to musisz liczyć się z soczystym bólem tyłka właścicielki. Bo tak, bo piesek jest w tym wszystkim najważniejszy.

    #4. Odważna

    „A może kupilibyśmy sobie jakieś zabawki?” - pyta, a ty zaczynasz robić się podejrzliwy. „A może masz ochotę na FLÜGGÅӘNKб€ČHIŒßØLĮÊN?”. Czas uciekać, chyba że „jesień średniowiecza” kojarzy ci się z dobrą zabawą.

    #5. Kobieta Związek Radziecki

    Non stop chce więcej i więcej, nie daje ci dojść do słowa, dosiada cię po 3 razy dziennie i wali się jak Związek Radziecki. Właściwie to chciałbyś z nią żyć, ale wiesz, że ona wali się bez względu na to, czy bierzesz w tym udział czy nie.

    #6. Kobieta w drodze do absolutu

    Ja wiem, że wolisz kontakty po Absolucie, ale tutaj chodzi o coś zgoła innego. Będziesz musiał nauczyć się układać w kwiat lotosu, kontemplować kosmiczne fale i w trakcie powolnego pukania w rytm składanki „Odgłosy Afryki” będziesz musiał dużym palcem lewej stopy trzymać grabki i pielęgnować ogródek ZEN. Do tego będziecie powtarzać mantry w stylu „hoooommmmmm” synchronizując się na 220Hz.

    #7. Gaduła

    Ciągle gada! Gada w trakcie, ciągle coś opowiada, stawia pytania, na które nawet nie oczekuje odpowiedzi i gada dalej. Jeśli w ogóle w tych warunkach postawisz żagiel, to i tak ciężko gdzieś z tym dopłynąć. Obracasz ją tyłem i wsadzasz jej palce w usta, a ona zamiast je ssać jak każda inna, wykręca głowę i „A wiesz… a czytałam kiedyś…”

    Reszta tutaj

    Tagi:

    pokaż spoiler #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #zwiazki #seks
    do czarnolistowania #mirkoreklama #joemonster #malecontent #nsfw
    pokaż całość

    źródło: cycki.gif (421KB)

  •  

    - Wiesz, ja w piątek będę szła z koleżankami gdzieś tam.
    - Ok. spoko.

    Dzień później:
    - Pamiętasz, że w piątek wychodzę?
    - Tak, tak. Ja skoczę z Wojtkiem na piwo, dawno się nie widzieliśmy.
    - I pójdziecie do tej knajpy co zawsze?
    - No tak.
    - Nie idź.
    - Dlaczego?
    - Bo myślałam, że razem spędzimy ten piątek.
    - Mówiłaś, że z koleżankami idziesz.
    - No ale to teraz nieważne, chciałabym z Tobą.
    - Kiedy ja się z Wojtkiem już umówiłem.
    - Zostań
    - Idę, no nie będę z gęby cholewy robił.
    - Ale Ty nie możesz tam iść... bo ja się będę źle czuła.... bo Ty mnie zostawisz... a ja sama będę wtedy siedziała i się denerwowała... tam przychodzi tyle dziewczyn...

    Podpowiem tylko, że spotykaliśmy się w najgorszej spelunie w mieście, w której najfajniejsze laski mają po 40 lat, a na imię Mariusz.

    No ale płacze i spazmy i katastrofa. Podobne sytuacje powtarzały się wielokrotnie, o byle gunwo. Czasami ulegałem, bo wiadomo, może taki okres w cyklu, czy cholera wie, ale jak raz przyuważyłem, że poszła mnie śledzić na miasto, to pomimo tego, że serio nie miałem nigdy nic do ukrycia, po prostu nie wytrzymałem i zrobiłem jej taki mętlik w głowie, że po kilku godzinach powiedziała "Taki jesteś? To KONIEC z nami". Na co ja zareagowałem gestem a'la Freddy Mercury i wykonaniem telefonu "Chłopaki, jest święto - pijemy!". :D

    4 lata związku w końcu niby miały do czegoś zobowiązywać, więc trochę nie spodziewała się takiej reakcji. Nie żałuję, bo od tego dnia moje życie zaczęło się zajebiście układać. :)

    pokaż spoiler a ona puściła się z połową miasta O_o


    #malecontent #zwiazki #logikarozowychpaskow #truestory
    pokaż całość

    źródło: quickmeme.com

    +: f................5, tobiasty +284 innych
  •  

    Ostatnio wpadły do mnie dwie koleżanki. Popiliśmy jakieś piwo i one powiedziały, że chcą zagrać w grę. No to ja sobie myślę, że srał pies konsolę, czy komputer, pobawmy się w coś prawdziwego. Też trzeba się dziewczynom pokazać od jak najlepszej strony. No i tak sobie szybko przesuwam w głowie co tam na strychu mi zostało ze starych gier planszowych, tak żeby się z laseczkami trochę fajnie pobawić... warcaby, twister, zgadnij kto to, operacja, szachy, karty, euro-biznes, scrabble, magiczny miecz (ta podróbka magii i miecza, w sumie fajna gra, ale nie... bo to długo się gra i będzie zamuła).

    - Dobra dziewczyny. Macie do wyboru tak: Szachy, twistera i scrabble.
    - Hehe, w szachy to my nie umiemy, to odpadają z miejsca hihi. - ulga, bo ja też słabo - zagrajmy w Twistera, będzie super!

    No to hehe, idę na strych a tamte dwie już się cieszą. Idę po kolejnych schodach i z każdym stopniem czuję jak wygrywam życie. Wypinam klatę, uśmiecham się od ucha do ucha, marszczę brodę i czoło i sam przytakuję sobie z uznaniem. "Jesteś mistrzem, dziś wygrasz". Wchodzę na strych, szperam chwilę w kufrach... gdzie to jest... mija kilka chwil.

    - Hej dziewczynyyyyy! Nie mogę znaleźć nigdzie tego Twistera to przyniosę scrabble!

    Coś tam odpowiedziały, ale nie słyszałem. W każdym razie biorę pudełko z grą i schodzę na dół.

    - No to co? Gramy? Będzie śmiesznie, mówię Wam. - i tutaj zaczyna się mój szczwany plan względem laseczek - umawiamy się, że można pisać wszystkie sprośne słowa.
    - Hihihi, jak tak to super, no to grajmy.

    Wiecie, no nie mogłem z nimi tak po prostu wygrać, to by było słabe. Początek rozgrywki był spokojny. Musiałem zrobić na nich dobre wrażenie, ale nie mogłem przesadzać. Wszystko szło jak po sznurku. Dziewczyny przerzuciły się na wino, wymieniały się literkami, a ja siedziałem skupiony i ogarniałem sytuację. Muszą w końcu poznać lepszą stronę mojej natury. Co miałem zrobić, miałem nad nimi przewagę i mógłbym im dać tak po prostu wygrać, ale to by było takie słabe.

    Na planszy było już kilka słów. Od początku PENIS krzyżował się ze słowem STULEJKA (ja układałem, wiadomo). Stulejka leżała przy DUPIE, itd... W sumie same mało punktowane i stawka była wyrównana, ale musiałem trochę majstrować przy punktacji, żeby nie wyjść za bardzo na prowadzenie.

    Dziewczyny się bawią, wino im smakuje a ja dalej analiza planszy. Zaczęły mi przychodzić polskie znaczki i układałem już sobie strategię z premiowanymi, żeby nie dowalić jakiejś maniany.

    Pewnie sobie myślą, że jestem fajny chłopak, gadka się klei, a cały czas mam planszę pod kontrolą. Szybka analiza, w woreczku zostało kilkanaście liter. Rzut oka na punktację, patrzę w swoje literki, wiem mniej więcej jakie im zostały i zaczynam jazdę.

    Teraz będą mnie podziwiać. Walę na środkowej górnej potrójnej słownej CHĘDOŻ. 18pkt x3 to jest 54pkt. Pełne skupienie. Jedna dokłada MI i robi DUPAMI, druga do CHUJ dokłada A, więc chujnia po całości, a ja wtedy dopierdalam im WYchędożYĆ i znowu potrójna słowna 28 x3 to jest kuźwa 84 punkciki na moje konto. JEB. Laski oniemiałe, kopary pod stołem a ja się dopiero rozkręcam. Grzmotnąłem kilka wysoko punktowanych słówek na premiach, a na sam koniec do mojej turbo analizy doszło trochę farta i klocki dobrze poszły, więc krzyczę do nich "ŻRYJCIE TO!" zajebałem na potrójną słowną ŁECHTACZ wypierdalając wszystkie 7 liter, Ł na potrójnej literowej więc 60pkt i dodatkowo premia 50 kurwa punktów za wysranie wszystkich klocków. FUCK YEAH! Literki się skończyły, więc odjąłem dziewczynom punkty za te, które im zostały. Laskom gały wyszły na wierzch, no już nic kurwa, nic nie mogły powiedzieć, zostały doszczętnie rozpierdolone, ponad kurwa 300 punktów w ostatnich 5 ruchach. Miałem w sumie 370, a każda z nich pożal się Boże 60 marnych gówno-punkcików. Rozniosłem je jak małe bure suki. ROZ-PIER-DO-LI-ŁEM totalnie!

    Siedziałem rozwalony na krześle. Z zadowoleniem zerkałem na punktację patrząc na dziewczyny jak się ubierają. Nawet mi ich nie żal, głupie cipy. "Idźcie poczytać jakieś słowniki, hehehe i wróćcie jutro" - rzucam im na wyjściu. Mistrz. Mówiłem, że dziś wygrywam. Hehehe. Laski zawsze przegrywają ze mną w scrabble. ZAWSZE. xDDD

    Spakowałem grę i triumfalnie pomaszerowałem odłożyć je na strych. Twister leżał na pierwszym regale z lewej. Na drugiej półce od dołu. Dokładnie tam gdzie go zostawiłem godzinę temu. xDDDDD

    Mój tag: #malecontent

    #rozowepaski #niebieskiepaski #wygryw #przegryw #pasta
    pokaż całość

    •  

      @iskra-piotr: Może tak być w tym przypadku (choć jak już wspomniano nie jest to łatwe), ale bardziej niż do sytuacji z wpisu, odnosiłam się do samego komentarza, że faktycznie tak jest, że każda premia liczy się tylko raz. Nie wiem czemu zawsze grałam tak, że potem każda literka dołożona do słowa leżącego np. na takiej potrójnej słownej, zgarniała ją po raz kolejny. Co było ogólnie trochę niefajne, jak ktoś nie układał praktycznie nowych słów, tylko ciągle po literce czy dwóch dokładał i wygrywał grę przez te premie. :) pokaż całość

    •  

      Ostatnio wpadła mi dwóch przyjaciół. Popiliśmy jakieś piwo i powiedzieli, że chcą grać w gry. Cóż, myślałem, że konsola lub komputer gówno psa, zagrajmy prawdziwych. Dziewczyny również trzeba pokazać z jak najlepszej strony. Cóż, tak-tak szybko, że poruszają się w moim umyśle, co było na poddaszu byłem ze starymi grami planszowymi, tak że laski trochę zabawy ... Zagraj w warcaby, Twister, zgadnij kto operacji, szachy, karty, Unia biznes, scrabble, magiczny miecz (fałszywy miecz i czary, gra zupełnie zabawne, ale ... bo to długa gra i będzie zamulenie). pokaż całość

    • więcej komentarzy (14)

  •  

    W knajpie ostatnio rozmawiam z jedną taką 3/10, bo do lepszych to się trochę cykam podejść. No i sobie tak z nią gadam i trochę znudzony, a trochę zniechęcony... w sumie to słucham, bo ta gada jak najęta, a ja sobie patrzę po knajpie bo mała jest, to wszystko przez nią widzę.

    No i mi wpadła w oko taka naprawdę niezła taka 7/10, no już po prostu maks jak na moje możliwości to by było 5/10, no ale po prostu boska zgrabna gazela i ładna z twarzy też tak dość dość. No ale nie zagadam, bo kurwa boję się zagadać do dobrej dupki 6/10 i wzwyż to już nie moja liga. Nie żebym jakiś szczególnie brzydki był, no ale po prostu nie mam śmiałości wyjść z tego przegrywu, bo zawsze coś spalę, tak się denerwuję jak chcę zagadać do dobrej dupki, że zawsze coś przekręcę, potem mi się głupio zrobi, zatnę się, robi się taka cisza, mi się robi coraz bardziej głupio, w końcu gówno z tego wychodzi i wracam do domu z takim dojmującym poczuciem porażki i tkwienia w gówno-namiastce prawdziwego życia i że już nigdy stąd nie wyjdę.

    No ale tak jak sobie o tym myślałem, to ona (ta 7/10) mnie wypatrzyła i widzę, że patrzy na mnie i już miałem zacząć się jarać i cieszyć, ale znów by ku*wa wyszło jak zwykle, więc zero emocji, już kurwa serio, nie będę z siebie debila robił kolejny raz. Mam tą 3/10 w końcu jak to mówią - kto wybrzydza, ten tfwnogf

    W sumie olewam tamtą 7/10, ale jak moja trójeczka idzie do kibla to widzę, że tamta się gapi trochę na mnie i nawet się uśmiecha tak delikatnie do mnie. Chociaż nie wiem, może mi się wydawało, a nawet jeśli to i tak pewnie po prostu współczuje mi przegrywu, więc olewam ją. 3/10 wraca i gada i gada i gada.

    W trakcie jej gadania przeliczyłem już wszystkie objętości, wartości, interwały łykania kolejnych drinków i już serio skończyły mi się pomysły na to co robić w tej niezręcznej sytuacji i tylko kątem oka widzę, że tamta siódemka znowu coś tutaj mi rzuca jakieś spojrzenia.

    Trójka z opowieści o swoim psie z dzieciństwa doszła już do tematu zaangażowania w ratowanie dzikich wydr w Afryce. Kurwa, nie wiedziałem, że w Afryce są dzikie wydry, te jebane afrykańskie rosomaki to tak, ale wydry? Z resztą to nieważne. Ryj mi leci już na blat, bo 4 piwa i nuda że ja Cię kręcę i wtedy przechodzi obok stolika siódemka i patrzy ciągle na mnie a ja taki odmóżdżony trochę popatrzyłem na nią, a ona się uśmiechnęła.

    No to mi pewnie współczuje, sobie myślę, ale jak wracała to tak otarła się o mnie ręką. I ciągle tam siedzi i się uśmiecha i za każdym razem jak przechodzi to albo przesuwa dwoma palcami po blacie naszego stołu, albo mnie szturchnie łokciem, cholera no, no już ogłupiałem za którymś razem.

    Już po piątym piwie potrzebowałem trochę serwisu i poszedłem się zlać i zapalić, na zewnątrz jest taka palarnia. No i sobie tak stoję i palę i z knajpy z papierosem wychodzi siódemka. Od razu ktoś tam do niej podskakuje, żeby jej zapalić. Ja sobie włączyłem na komórce FallOut Shelter bo jakieś problemy z prądem ostatnio w mojej krypcie. Wtedy czuję nagle takie stuknięcie w bok i ciepłe uczucie takiego ocierania. Odwracam się a to siódemka stoi przy mnie prawie że z tyłkiem wciśniętym w mojego grzyba, wygina się i tak z dołu trochę patrzy na mnie i mruga rzęsami i składa te swoje śliczne usta w delikatne jak ruch pereł po jedwabiu dźwięki składające się na słowo "przepraszam, chyba szturchnęłam".

    Wiedziałem, że to jest ta chwila. Po prostu nie mogłem się już dalej powstrzymywać, moja męskość, mój testosteron zaczął we mnie kipieć, zaczął się domagać porządnej dawki męstwa. Czułem to, czułem jak staję się nagle tym zajebistym samem alfa, to był mój moment! To wzbierało we mnie już od jakiegoś czasu.

    Tak więc łapię jej ramiona, obracam ją przodem do siebie, przechylam lekko głowę i wola chce mówić, ale usta po prostu krzyczą:

    pokaż spoiler "NAUCZ SIĘ CHODZIĆ TEMPA SZMATO!!! """CHYBA SZTURCHNEŁAM"""??? """CHYBA""" KURWA????JUŻ Z 10 RAZY MNIE POTRĄCIŁAŚ!!! PIERDOLNIĘTA JAKAŚ JESTEŚ???


    Kurwa serio, co te laski mają z błędnikiem czy z chuj wie czym to ja po prostu tego kurwa nawet no po prostu no nie

    #pasta #tfwnogf #zwiazki #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #malecontent
    pokaż całość

  •  

    Tylko żreć i ruchać, prawdziwy mężczyzna nie ma żadnych innych potrzeb!
    #malecontent

    ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #humorobrazkowy

    źródło: embed.jpg

  •  

    Wkurwiają mnie już tacy #mircy-neofici, co to kurwa całe życie walili komentarze na onecie, albo na naszej klasie, a teraz nagle koneserzy Mirko – najbardziej obeznani z wykopem – piwnica i pryszcze i bordo.
    Pół biedy, jak nie wejdziesz go gorących. Teraz każdy post musi mieć jakieś plusy, nabierzesz sobie takich 6 różnych plusów, od @ninetyeighti jeszcze suba od @Cronox i zadowolony nie trujesz dupy. Ale nie daj boże wejdź do gorących weź napisz sobie tekst na jakimś większym hashtagu. Nie mówię to o obiektywnie hujowych hashtagach, jak #heheszkiczy innych #humorobrazkowy , ale normalnych dobrych dużych hashtagach typu #motoryzacja czy #nocnazmiana , co to przyjemnie walnąć tam tekst, od tak, żeby pogadać z ludźmi. Zaraz się zaczyna:
    – hurrr durrr co ty piszesz, weź to taguj, taguj to guwno, wiecej tagów kurwa. Ale Ty to taguj #oswiadczeniezdupy , #gorzkiezale i #boldupy , a najlepiej #rakkontent i usuń konto – miałeś potencjał ale teraz to kurwa #czarnolisto bo wrzuciłeś screena z jasnym wykopem i wypalasz mi oczy BULWO mmm, pacz jakie to dobre #mirko – #tylkonocny , będę się ślinił na monitor i na mojo nocno wersje wypoka i na Twój nick na mojej #czarnolisto.
    Nieważne, że 5 miesięcy temu sami byli zielonką i spuszczali się nad bebzolem i kwejkiem wrzucając reposty na mirko z milionem hashtagów, bo okazało się, że mirko to coś co nie jebie życzeniami od cioć jak nasza klasa i nie chce się rzygać po wejściu dwa razy na dzień. .
    Prawdziwa jazda zaczyna się przy próbie wejścia do gorących z jakimś ambitnym tekstem. Wpisy do których istnieją więcej niż dwa popularne hashtagi w ogóle odpadają. Rzut oka w post i już wiadomo:
    „Gówno się znasz ja wiem lepiej, tldr, skończyłem czytać na drugim akapicie, jak rano zakładałem skarpety to się bardziej uśmiałem, usuń konto, tylko bordo kurwa!”,
    Koniec końców po sprawdzeniu wszystkich możliwości lądujesz w jakimś speluno hashtagu w towarzystwie tysiąca bordo o zjebanych nazwach typu @smutnyAndrzej @Pierdyliard@ObserwatorzramieniaONZ albo w ogóle na zasadzie „@niewiedzialemcowpisacbonickizajeteprzezmojemultinaktorychmambanazaprokuratorboners”
    – pacz, to je zajebisty wpis, to je wybór, mmm, tutaj jest pasta o serwerowni pisana przez wszystkich bordo każdy po jednym słowie tylko w dni nieparzyste o godzinach sumujących się tylko do przestępnych, patrz jak tu jest dobrze, tutaj każdy kawał z gorących przerabia się na milion sposobów, tutaj jest „tylko dla bordo”, bo to rozumieją tylko ci co widzieli gorące z ostatnich 20 dni i wiedzą jeszcze co to za akcja, że SATA PAtrz tu bez żadnych zielonek i innej gimbazy tak jak nakazuje najprawilniejszy z prawilnych kodeks bordo, jak każą pryszcze i jak podaje piwnica. boże, jakie to dobre, mmm… Czytam pastę o serwerowni i walę konia do chrzanu.

    A ja czytam tę pastę o konsystencji gunwa, co to do niczego nie podobna. Czytam to kurwa i IDE, bo nawet nie mam prawa jazdy, a się nie odezwę bo nawet @NadiaFrance nie dodała mnie do #bialalista. To tyle żali na dziś, gorzej jak spotka się dwóch takich januszy koneserów #wmoimsercutylkomirko i pierdolo całe spotkanie, ale to już temat na inną opowieć, jak chcecie, to napisze…

    #pastaoserwerowni #gorace #mirko #bekazpodludzi#pasta #heheszki brakuje tu tylko tego obrazka z Wałęso i z napisem „lecimy w gorące” #leszkesuperhero trzymaj się! Jesteś prawdziwy #malecontent <- prywat hashtag do obserwowania.

    #pasta #heheszki
    pokaż całość

    +: b......a, S......1 +22 innych
  •  

    #truestory
    Kochałem się w niej od dziecka, odkąd pamiętam. Widywałem ją u moich Dziadków w górach. Tak, ona zawsze tam była. Po prostu była, czekała. Fascynowała mnie, a fascynacja była tym większa, że nie mogliśmy ze sobą rozmawiać. Ona nie mówiła. Nie miała krtani...

    Pamiętam jak dziś, że spotykaliśmy się u Dziadków za stodołą i pomimo jej kilku wad te spotkania były zabawne. Nadrabiała swoją ułomność figlami, kręciła kurczaki tak że biegały slalomem, plamiła ściany stajni i wydawała przy tym różne charakterystyczne dla jej przypadłości odgłosy. Bardzo lubiła koty, a one jeśli tylko słyszały któryś z zarezerwowanych dla niej dźwięków to od razu przychodziły na spotkanie. Łasiły się do niej. Dużo tańczyła i gdyby tylko mogła, to śmiała by się w głos. Polubiłem ją. Lubiłem ją chociaż miewała strasznie głupie pomysły. Pamiętam jak jednego zimowego dnia chodziliśmy po lodzie, ona zaczęła nagle tupać, a lód popękał. Wpadłem wtedy do lodowatej wody i myślałem, że mi pomoże, ale ona czekała na mnie na brzegu. Potem szła ze mną przez las trzymając się blisko, chciała sprawdzić tylko, czy dam radę dojść do domu. Nie dałem jej tej satysfakcji i doszedłem o własnych siłach. Raz zrzuciła na mnie wielką szafę, nie wiem jak to zrobiła, ale pchnęła na mnie szafę, a nadstawka spadając uderzyła mnie w głowę. Szafa by mnie zgniotła, ale szczęśliwie zamiast wprasować mnie w szczeliny między deskami podłogi, zgniotła i oparła się na dużej doniczce z jakąś palemką. Cóż, pomysły były głupie, ale takie rzeczy się wybacza, dzieci szybko wybaczają. Mimo wszystko nie do końca ją rozumiałem, ale przyzwyczailiśmy się do siebie i zawsze wychodziliśmy sobie na spotkanie. Dopiero z czasem ta znajomość spowszedniała i moja fascynacja zaczęła powoli gasnąć.

    Niestety moje życie potoczyło się tak, że nagle musiałem wyprowadzić się bardzo daleko od dziadków i z moją niemą przyjaciółką nawet się nie pożegnałem. Ja byłem tysiące kilometrów dalej, a ona została. Bez pożegnania. Nie przejmowałem się tym, byłem tylko dwunastoletnim dzieckiem i po prostu o niej zapomniałem. Ona natomiast nie zapomniała. Szukała mnie. Pół roku od naszego rozstania odebrałem telefon z mojej rodzinnej wsi, z mojego niegdyś rodzinnego domu, który sąsiedzi kupili razem z naszym kotem. Nie chciałem się z moim kocim przyjacielem rozstawać, ale rodzice wytłumaczyli mi, że to jest jego miejsce, nie można go było stamtąd zabierać, rozumiałem to. W słuchawce pośród kilku innych informacji usłyszałem, że widziano ją tam. Dwadzieścia kilometrów od domu moich Dziadków. Kilka godzin marszu przez las i góry. Znalazła mój rodzinny dom i kiedy chodziła wkoło ogrodzenia mój ulubiony mruczek wyszedł do niej, żeby się pobawić. Moja dawna znajoma przemierzyła góry i lasy... znalazła mój utracony rodzinny dom i bawiła się z moim ukochanym kotem... Moja głowa wypełniła się nagle wspomnieniami i coś we mnie pękło. Tej nocy płakałem... tęskniłem.

    Kolejne zapomnienie przyszło szybko. Dojrzałem do tego, że nie było czego rozpamiętywać. Rodzinnego domu i kota i tak już nie odzyskam. Nigdy. To był zamknięty rozdział z książki jaką pisało moje życie i należało po prostu przewracać kolejne strony. Brać z każdej jak najwięcej nauki i iść do kolejnych. Fabuła tej książki rzuciła mnie jeszcze kilka razy w różne miejsca na świecie, a mój mały tobołek osobistych rzeczy przemierzył w ciągu paru lat kolejne tysiące kilometrów by wyrzucić mnie wreszcie w okolicach Warszawy.

    2 lata. Niecałe 2 lata później mnie znalazła. W moim małym domku w Płochocinie. Pół tysiąca kilometrów od domu moich Dziadków.

    Przyszła nad ranem. Nie wiedziałem o tym, to pies zerwał się i zaczął drapać drzwi czując, że ktoś jest na zewnątrz. Wstałem, żeby otworzyć, ale ona była szybsza. Weszła nieproszona. Była wściekła. Pchnęła mnie, a ja zwaliłem się na podłogę. Wstałem, ale był z nią ktoś jeszcze, nie widziałem go, nie poczułem, że tam jest. Uderzył mnie w głowę, przed oczami pociemniało, a ja nie rozumiejąc co się dzieje chciałem tylko uciec. Te kilka metrów do drzwi to było ciągłe podcinanie nóg i kopniaki w głowę. Podcinanie i kopniaki. Nie miałem sił, czołgałem się. Zostawili mnie na trawniku kiedy już straciłem przytomność.

    Z tego co działo się później pamiętam tylko przebłyski. Ratownicy - ... - karetka -...- strzykawka -...- sala szpitalna, sen, ból głowy, sen, ból, sen, ból, przeraźliwy doprowadzający do utraty przytomności ból. Paraliżujący. Odbierający zmysły ból. I ona. Była tam. Przez te kilkadziesiąt godzin moich ucieczek i powrotów do przytomności siedziała obok mnie i z wyrachowaniem torturowała mnie swoim spojrzeniem i dotykiem. Chciała opowiedzieć swoją smutną historię tych lat rozłąki, ale nie mogła mówić, przecież nie miała tej pieprzonej krtani. Zrozumiałem tylko, że wyrosła, że już nie bawi się z kurami i kotami. Dojrzała w niej wściekłość i od tej pory będzie bawić się mną i chodzić za mną krok w krok. To była niema obietnica o wielkiej sile. Obietnica, której spełnianie zaczęła już tamtej nocy.

    Kazała pamiętać, rozpalała w mojej głowie obraz tego tańca z dzieciństwa. Tańca i zabawy. Tego co robiła u Dziadków. Pokazała mi co robiła z moim kotem. Wzbudzała we mnie wspomnienia i ogromne poczucie winy. Leżałem w bezruchu, kompletnie bez sił, a ona bawiła się z moimi współtowarzyszami ze szpitalnej sali, rzucając mi w przerwach złośliwe uśmiechy.

    Od tamtej pory prześladowała mnie. Chciała zmienić moje życie w koszmar. Widziałem jak plącze w nici swoich intryg wielu ludzi. Tam w szpitalu kilku. Później moich kolegów ze szkoły. Część mojej rodziny. Przypadkowe obce osoby spotkane gdzieś w pociągu, w parku, na chodniku. Jeśli tylko byłem w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie to walczyłem o to, żeby wyrwać tych biednych, nieświadomych ludzi z jej knowań i harców. Parę razy mi się udało. Kilka razy poległem. Parę razy sam musiałem jej uciekać, ale koniec końców znów się do niej przyzwyczaiłem. Do tej, która nie mówi, która nie ma krtani - śmierć nie ma krtani.

    ...

    Jest pierwszy listopada. Kiedy kończę pisać ten tekst dochodzi piąta nad ranem i już za godzinę cmentarze zaczną zapełniać się tymi, którzy chcą wspominać swoich bliskich zmarłych. Nie będę miał dziś okazji odwiedzić grobu mojego Dziadka, ale zapalę światełko tu gdzie jestem. Robię tak co roku, żeby pamiętać o tym, że nie zadałem mu kilku pytań, nie zdobyłem się na rozmowę. Zawsze powtarzałem sobie "następnym razem", nie zdając sobie sprawy z tego, że kolejnego razu może już po prostu nie być. Mój Dziadek nie potrzebuje już tego igrającego płomyka, to ja go potrzebuję.

    Dlatego zapalcie dziś znicze chwaląc pamięć zmarłych, ale weźcie naukę z moich błędów i pamiętajcie o tych, którzy jeszcze tutaj są, którzy żyją, bo od nich możecie dostać wiele i dać im wiele, a śmierć nie da Wam już żadnych odpowiedzi.

    Widziałem w życiu wiele śmierci i zapewniam Was o jednym: śmierć nie mówi - nie ma krtani.

    #feels #malecontent #przemyslenia

    P.S.:

    (...) był z nią ktoś jeszcze, nie widziałem go, nie poczułem, że tam jest. Uderzył mnie w głowę (...)

    Tę scenę i kolejne 3 tygodnie w szpitalu sponsorował niewidoczny i bezwonny czad, dlatego jeśli grzejecie w domu węglem i jeszcze nie macie czujnika czadu to sobie kupcie. :)
    pokaż całość

  •  

    Murki. Mam MOCNO NIEPOKOJĄCY MATERIAŁ! Rozmawiałem dzisiaj z Żoną przez telefon i nagrałem tę rozmowę (z automatu nagrywam wszystko). Mówiła, że się spóźni do domu i w ogóle... czytałem dzisiaj ten wykop i postanowiłem sprawdzić zapis rozmowy.

    Ja się na tym nie znam, co myślicie? Wszystko gra?

    #wykop #rozowepaski #heheszki #zwiazki #humorobrazkowy #technologia #zagadka #malecontent
    pokaż całość

    źródło: zona.jpg

  •  

    Powrót do byłej.

    Jeżeli szukasz tutaj złotej porady, dzięki której wrócisz do byłej, to właśnie ci ją daję. Uśmiechnij się, odwróć i odejdź.

    Często bywa tak, że związek kończy się bez naszej aprobaty. Możemy pogodzić się z tym, że ta droga do szczęścia jest już nieaktualna lub mentalnie się wykastrować i próbować „walczyć”. Tylko trzeba zastanowić się, czy w ogóle jest o co. Scenariuszy jest wiele. Przedstawię dwa najpopularniejsze i które znam z autopsji.

    1. Kobieta zostawia cię z własnej woli.
    Gdyby chciała coś naprawiać, to zrobiłaby to w trakcie związku. Jednak wybiera rozstanie. A dlaczego? Bo ona cię nie chce. Bieganie za nią niczego nie zmieni. Jedne co możesz zdziałać, to wpaść do frjendzołnu i stracić w jej oczach, ale robiąc z siebie frajera naprawdę nic nie ugrasz. Niedawno tak się złożyło, że całą imprezę co jakiś czas łapałem się wzrokiem z moją byłą. Kilkadziesiąt minut później byłem z nią w łóżku. Nie, nie w przenośni. Dosłownie, po prostu leżeliśmy obok siebie i rozmawialiśmy. W chwili, gdy nasze spojrzenia się zetknęły, gdy patrzyła na mnie tak, jak patrzyła chwilę przed naszym pierwszym pocałunkiem, mimo iż trwało to zaledwie kilka sekund, to w głowie miałem milion myśli. Pierwsza przyszła od siusiaka. Wystarczy się zbliżyć, żeby wszystko wróciło. Jednak mózg przejął kontrolę i stwierdził, że chwila pozornej przyjemności, dla bólu, który później nastąpi, nie ma najmniejszego sensu. Nawet gdybyśmy znowu byli razem, nie będzie tak jak było wcześniej i temu nie da się zaprzeczyć. Wstałem i wyszedłem. A czy ty masz na tyle jaj, żeby wygrać taką walkę z samym sobą?

    Kobieta cię zdradziła.
    Co powinien zrobić prawdziwy facet? Pobić tego frajera! Jeżeli w twojej głowie nie pojawiło się teraz coś w stylu „co ten kretyn pierd**i”, to jest z tobą bardzo źle. Nie ma chyba nic bardziej żałosnego w takiej sytuacji od bicia tego kolesia. Po pierwsze, on nawet mógł nie wiedzieć o tym, że ma chłopaka. Po drugie, czy gdybyście spotkali jakąś piękną kobietę i mieli ochotę na seks, to przejmowalibyście się jakimś typkiem, którego nawet nie znacie? No właśnie, on też nie. Po trzecie, jeśli nie z nim, to z innym. Po czwarte, załóżmy że to ty go pobiłeś, a nie on ciebie (co było by już totalnym uwieńczeniem twojej żałosności), to co dalej? Ona rzuca ci się na szyję, czas się cofa, a wy żyjecie długo i szczęśliwie? ;) To jest w 100% wina twojej (mam nadzieję, że już byłej!) dziewczyny. A tak właściwie, to gdy ona robi to z własnej woli -> bijesz jej kolesia. Gdy zostaje zgwałcona i dzieje się to wbrew jej woli -> …bijesz ją?
    Więc jak zachować się w takiej sytuacji? Popatrzeć z pogardą, podziękować temu kolesiowi, że pokazał wam jaka ona jest i że nie warto inwestować siebie w nią. A do niej się nie odzywać. Przecież niezależnie od tego co powie, żaden szanujący się facet nie wróci do niej, więc po co.

    I choć sam się czasem łapię na tym, że myślę o wróceniu do ex, gwałcąc replay przy „Do I wanna know” i „R u mine?” Arktycznych Małp, to jednak cieszę się, że ciągle idę do przodu poznając nowe kobiety, a nie stoję w miejscu. Tobie też tego życzę.

    Podpisano: Karl, gołębi książę

    Obserwuj: #malecontent

    Publikacja: Tutaj
    Tekst został wysłany do nas anonimowo przez formularz.

    #rozowepaski #logikaniebieskichpaskow #logikarozowychpaskow #zwiazki
    pokaż całość

    źródło: malecontent.pl

  •  

    Jan Matejko prezentuje Bitwę pod Grunwaldem na Wykopie/Mirko:

    _JanekMatejko pierwszy raz publicznie pokazuje swoją bitwę pod Grunwaldem. Pęka z dumy. Kurtyna opada, a Jankowi już łezka w oku się kręci i jest cały podekscytowany, na sali są wszyscy mieszkańcy miasta, notable, magnaci, mieszczanie, ale najwięcej jest chłopów. To wspaniale, bo Matejko chciał właśnie wyjść ze swoją sztuką do ludu! Dać im powiew piękna, budować u podstaw, umilić im codzienność i pozwolić im obcować z kulturą. Ostatni fałd kotary przestał się ruszać...

    Hm... to dziwne. Spodziewał się szmeru "wooooow", albo unisono na wdechu "ooooo" . Tymczasem nastała kilkusekundowa cisza... przerywa ją w końcu Pan z pierwszego rzędu:

    <Pan 1-szy rząd> Tła Ci się nie chciało malować, że tak pobazgrałeś tylko?
    <Jóźwa> Taktycznie!
    <Magnat> Dam Ci plusa na zachętę, ale weź może pojedź w Bieszczady i się zastanów nad zmianą zawodu.
    <Pan z widłami> Poducz się trochę i wołaj jak zrobisz coś lepszego. Słabe 2/10.
    <Jędrek> Strategicznie!
    <Drugi młokos> Stara dobra Bitwa pod Grunwaldem. Żaki nie znajo.
    <Wdówka> Żenada.... chuju.
    <Karczmarz> PEWNIE MA BOLCA NA BOKU!
    <Zbieraczka jagód> Totalnie spierdoliłeś perspektywę. Przeszedłbyś chociaż koło ASP to byś wiedział o co chodzi.
    <Młynarka z iOS> Pooglądaj sobie troszkę jakichś dobrych malarzy, bo widać, że coś tam się starasz, ale gówno Ci z tego wychodzi.
    <Pierwszy młokos>TL;DR
    <Kosynier> Wygódką to robiłeś?
    <Dziad proszalny> Hehehe. Chyba konia w życiu na oczy nie widziałeś kretynie bez dwóch klas. Kicz jak ja pierdolę. Wróć lepiej do żebrów pod kościołem na zadupiu skąd przybyłeś, bo malarza to z Ciebie nie będzie nędzna namiastko sera spod niemytego napletka. Czytałeś chociaż coś o tej bitwie? Poczytaj to zrozumiesz co odjebałeś.
    <Anakin Niebochód> Luuuudzie! Hooooola! Że to jest niby bitwa pod Grunwaldem? Co to ma kurwa do rzeczy? Koleś pokazał jakie gówno macie w głowie, zaorał was brakiem źródła i waszymi chorymi wymysłami, a wy zaczynacie sypać pytaniami z dupy. Nie wiem czym się karmili wasi rodzice, ale z gówna to tylko gówno może powstać, wypierdalać niedojeby umysłowe. Łykacie to gówno jak pelikany. Koleś pewnie teraz siedzi i wali konia do chrzanu jak tego wszystkiego słucha. No i ma bolca na boku.

    Matejko wziął swoje dwa plusy, obsa od Cronoxa i poszedł w siną dal. ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Mój hashtag: #malecontent

    #mirko #pasta #coolstory #justmirkothings
    #janmatejko to #szopenrapudziwko
    pokaż całość

    źródło: wmeritum.pl

  •  

    Co mówią o sobie #rozowepaski w internecie vol. 2
    Kolejna porcja mądrości życiowej wyciągniętej z internetowych obrazków. Nowy tutaj? Zobacz poprzednią część

    8. Zasypuj mnie prezentami.

    Odwalaj dla mnie jakiś szajs, zaskakuj mnie, kombinuj Misiu, czekam! Oczywiście musisz zdobywać mnie każdego dnia na nowo, musisz mnie adorować, żeby było tak jak w filmach. Udowodnij, że jesteś mnie wart. Liczysz na moją wdzięczność? A dlaczego miałabym się jakoś za to odwdzięczać, przecież tak trzeba robić, to jest Twój obowiązek. Bądź oryginalny.

    -Kwiaty rwane na polu? Boże jaki z ciebie biedak umysłowy.
    -Wycieczka do Paryża? Jezu jakie to oklepane, każdy by na to wpadł.
    -Kosz róż z kwiaciarni? Na nic więcej Cię nie stać?
    -Czekoladki z białymi truflami posypane płatkami jadalnego złota? Chcesz żebym przytyła?
    -Romantyczna wycieczka w odludne miejsce gdzie są najpiękniejsze zachody słońca i świetliki robią co wieczór magiczny pokaz powietrznego świetlnego tańca? Debilny pomysł, przecież nie będę zakładała jakichś brzydkich butów, żeby pójść na to zadupie.
    -Że pójdziemy razem na lodowisko? Pewnie sądzisz, że jestem gruba. Tak? Że powinnam się poruszać? Ale z Ciebie świnia.
    -Kamień z napisem LOVE? Jprdl…

    http://malecontent.pl/wp-content/uploads/2015/10/comowiolaski08.jpg

    9. Mogę zmieniać zdanie, kiedy chcę.

    Powiedziałam, że w sobotę zapraszamy znajomych na grilla? Wszystko przygotowałeś? Dziś jest piątek wieczór? To posłuchaj uważnie: JE-DZIE-MY DO MA-MY, odwołaj gości. Bo tak. O nic mi nie chodzi, tak postanowiłam. Po prostu. Co Ty im powiesz? A ja wiem? A to moi znajomi? No dobra, no może moi, ale Ty się z nimi umówiłeś. Nie wiem, wymyśl coś, nie bądź pizdą proszę Cię, zawsze robisz problemy o nie wiadomo co. Najpierw chcesz robić grilla, zapraszasz znajomych, potem nie chcesz robić grilla, teraz nie umiesz nawet im powiedzieć, że się rozmyśliłeś… ehhh… z kim ja się związałam.

    Aha. Jak będziesz dzwonił do Majki to jej powiedz, że to co o mnie ostatnio mówiła Kryśka to nieprawda, a Kryśce możesz powiedzieć, że Majka to suka. Nie pytaj, NIE WAŻNE!

    http://malecontent.pl/wp-content/uploads/2015/10/comowiolaski09.jpg

    10. Kobiece ciało to cud świata – świątynia – padaj na kolana, módl się.

    Jestem po prostu piękna, no nic nie zrobisz. W ogóle to nie wiem czy dostąpisz zaszczytu oglądania mnie nago, mógłbyś paść z wrażenia. Hihi. No proszę Cię, kobiety są już tak stworzone. Jestem idealna taka jaka jestem.

    -Jak w tym wyglądam? Nie… grubo.
    -A w tym? Nie, wygląda jakbym nie miała talii.
    -A to? Nie, mam sylwetkę jak chłop.
    -A ta, czy ta sukienka? Ta? Chcesz, żebym wyglądała jak pszczoła? Ta druga? Ta druga nie zakrywa mi kolan, a ja nie chcę pokazywać moich kolan.
    -Boże nie mam się w co ubrać, we wszystkim wyglądam beznadziejnie. No powiedz coś. W ogóle nie pomagasz. Ta… tak najłatwiej, że we wszystkim wyglądam pięknie, tak? Dla Ciebie mogłabym tam pójść nawet w jeansach i tej bluzce!? Ty w ogóle nie zwracasz na mnie uwagi, w ogóle się nie znasz na tym. Że co? Że niby po co zawsze Cię o to pytam? No nie wiem, żebyś mógł się wykazać, ale Ty nawet w tym… eh… no i widzisz. Nie mam ciuchów. Nigdzie nie idę. No jak ja będę wyglądać? No dobra, ale nie będę się stroić, wymyśliłam, że pójdę w jeansach i tej bluzce. Nie pośpieszaj mnie! Jeszcze tylko się umaluję i możemy iść. Nie pośpieszaj! Jeszcze pół godzinki… no to drugie pół godzinki!

    http://malecontent.pl/wp-content/uploads/2015/10/comowiolaski10.jpg

    11. Nie tylko kwiatek uszczęśliwia kobietę

    Kobietę uszczęśliwia kwiatek i nie kwiatek. Nie wiem. Zgadnij. Domyśl się. Zobacz: czytam 50 twarzy Greya, zobacz jakie hardkorowe FanPage i jakie niegrzeczne obrazki lubię w na Facebooku. Zawsze Ci mówiłam i daję Ci do zrozumienia, że potrzebują prawdziwego namiętnego, silnego mężczyzny, który mi da gorący, mocny i intensywny seks. Rżnij mnie jak nieheblowaną deskę!

    Tylko nie dziś, dzisiaj chodziło mi o coś innego, nie wyobrażaj sobie, że ja jestem jedną z takich. Chciałbyś, za dużo się pornoli naoglądałeś.

    http://malecontent.pl/wp-content/uploads/2015/10/comowiolaski11.jpg

    12. Bądź miły.

    No wypadałoby, żebyś był jednak troszeczkę szarmancki co? A ja? Ja jestem zołzą i fajnie mi z tym! Oczywiście jeśli nie możesz znieść mnie, kiedy jestem najgorsza… to spieprzaj.

    http://malecontent.pl/wp-content/uploads/2015/10/comowiolaski12.jpg

    13. Równouprawnienie, o Boże, jakie my jesteśmy silne.

    Jest pełne równouprawnienie, dlatego nie wyobrażaj sobie, że będę Twoją sprzątaczką, kucharką, że będę rodzić i niańczyć dzieci. Mam dobrą pracę i mogę zarabiać więcej niż Ty! Chyba nie masz z tym problemu co? A spróbuj zarabiać mniej ode mnie. Nie potrzebuję nieudolnych pizdusiów w domu. Nic nie potrafisz zrobić mięczaku.

    Boooże, za co Ty mnie pokarałeś taką życiową miernotą stojącą karnie przy garach. Chyba powinnam „przeżyć przygodę”, żeby uratować ten związek. Tak, wezmę to na barki.

    http://malecontent.pl/wp-content/uploads/2015/10/comowiolaski131.jpg

    *aha… no i to Ty zniszczyłeś ten #zwiazki bo się za mało starałeś.

    14. Picie wina jest takie eleganckie.

    Oh, jakie my jesteśmy krejzi ja i moje psiółki. Tak lubimy się napić winka i pogadać sobie hehe. Najelegantszym trunkiem jest właśnie wino i nie przystoi nam pić czegokolwiek innego! Wiesz, cała otoczka i to wszystko. Jakie jest najlepsze wino? Cha…te..ał? Bor…de…ałks? Nie znam, to pewnie jakieś tanie z Tesco, w życiu tego nie widziałam, bo nie zaglądam na półki z tanimi. Beka z ludzi co to piją. Na półce z Carlo Rossi takich nie ma.

    http://malecontent.pl/wp-content/uploads/2015/10/comowiolaski143.jpg

    Jakie jeszcze mądrości ostatnio widziełaś/eś w internecie? Daj znać w komentarzach.

    Śledź hashtag #malecontent
    Rzuć też okiem i polub FanPage na pejsbuku, żeby nie przegapić kolejnych wpisów!

    #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #rakcontent #patologiazewsi i #humorobrazkowy
    pokaż całość

    źródło: okladka.jpg

  •  

    http://forsal.pl/artykuly/898479,dlaczego-w-polsce-rodzi-sie-malo-dzieci-bo-brakuje-ojcow.html

    #malecontent
    #theredpill

    W obronie ich postawy mogłabym teraz przytoczyć dane na temat kryzysu instytucji małżeństwa, w końcu obecnie liczy się, że co czwarte małżeństwo kończy się rozwodem [...] obowiązek alimentacyjny

    Brzmi zachęcająco.

    Jest tu też miejsce na czystą biologię. Jak przekonują w swoich publikacjach profesor Jerzy Vetulani i inni biolodzy czy antropolodzy – powodzenie reprodukcyjne kobiet zależy przede wszystkim od jakości partnerów, bo w każdego potomka inwestują nieproporcjonalnie więcej energii niż mężczyźni. Można z tego wysnuć prosty wniosek, że im więcej będzie wartościowych, godnych zaufania mężczyzn, tym więcej kobiet chętnych do posiadania z nimi dzieci. Może więc warto dla dobra nas wszystkich budować przekonanie, że prawdziwy mężczyzna to nie żyjący z dnia na dzień samotny wilk, lecz człowiek odpowiedzialny, skupiony na swoich bliskich i nieobawiający się posądzenia o śmieszność, kiedy zamiast bycia sobie sterem, żeglarzem i okrętem, wybierze rolę oddanego partnera i ojca.

    Śmiecham z tego - bo jednocześnie jest tu przyznane, że RED PILL TO PRAWDA.
    A z drugiej receptą na to, co uznane zostało za prawdę jest ... promowanie postawy beta-providera, czyli ODWROTNOŚCI tego co kobiety uznają za wartościowe.
    Przeurocze rozdwojenie jaźni.

    Warto też zwrócić uwagę na przewrotność tego fragmentu:

    Można z tego wysnuć prosty wniosek, że im więcej będzie wartościowych, godnych zaufania mężczyzn, tym więcej kobiet chętnych do posiadania z nimi dzieci.

    Brak zdolności myślenia.
    Kobiety nie szukają facetów o pewnym progu wartości, tylko najbardziej wartościowych w danej gromadzie.
    Co sprawia, że jeśli standard się podnosi u ogółu, to nic się nie zmienia, bo kobiety po prostu stają się jeszcze bardziej wybredne, widząc że zwiększył się wybór wysoko wartościowych samców.

    Totalnie wyklucza to ludzi, którzy nie podniosą swojego poziomu warto zauważyć.

    --------------------------

    I jeszcze jedna ciekawostka: artykuł jest TOTALNIE BEZKRYTYCZNY w stosunku do kobiet.
    No po prostu problem w kobietach nie istnieje.
    Tylko w facetach i wszystko ich wina.
    Jakie to typowe ...

    Jakoś kobieta nie wspomniała, że faceci w obecnych czasach w mało której kobiecie widzą materiał na żonę, bo te się kurwią, zanikają im kobiece cechy, są wulgarne, roszczeniowe i chamskie - i na dodatek taka postawa jest promowana przy jednoczesnym karmieniu kobiet wizją idealnego partnera dostępnego dla każdej ze wszystkich telewizyjnych gówien.
    Efekt ?
    Nisko wartościowe kobiety, pełne roszczeń, tzw. księżniczki mające nierealne oczekiwania wobec faceta.

    I jedynym problemem wg autorki są tu faceci.

    ----------------------------

    Kolejnym problemem jest sfeminizowane państwo, gdzie kobiety stawia się na pozycji uprzywilejowanej i otacza opieką, natomiast od facetów sie jedynie wymaga.
    Nic dziwnego, że ludziom się to nie podoba.
    Kobieta w razie jak jej się znudzi związek jest chroniona na tysiąc sposobów.
    Facet w żaden sposób - jest jedynie obciążany.

    Warto zauważyć, że u społeczeństw z bardziej tradycyjnym podzialem ról NIE MA problemu dzietności - odwrotnie, przodują w tych statystykach i to właśnie w azji i afryce generalnie rośnie liczba ludności, a w krajach "równouprawnienia" maleje.

    Jest to nieunikniona konsekwencja nie rozumienia zjawiska hipergamii.
    pokaż całość

  •  

    lekuchno #malecontent @malecontent więc się podpinam, gdyż mój autorski obrazek XD

    #heheszki #humorobrazkowy #rozowepaski #logikarozowychpaskow #seks #zwiazki

    źródło: x3.cdn03.imgwykop.pl

    +: malecontent, K......n +213 innych
  •  

    Co mówią o sobie #rozowepaski w internecie vol. 1 - przedpremierowo - tylko na Mirko xD

    To taka wynikowa z najczęściej udostępnianych obrazków na fejsie. Enjoy!

    1. "Jestem zołzą i dobrze mi z tym"

    Jestem taką zołzą! "Mówię jedno, robię drugie, myślę o trzecim" hihi, a potem "Domyśl się". Schizofrenia, choroba dwubiegunowa? Luz. Ja tego nie będę leczyła, bo tego się nie leczy, do tego się przyzwyczaja otoczenie. Ja właśnie zaczęłam to robić! No i przecież nie powiesz mi, że tego we mnie nie lubisz, bo faceci kochają zołzy i każdy facet marzy o takiej lasce. Wiadomo, takie są najlepsze. Hihi. Nie ma nic lepszego niż wzrost ciśnienia od razu po powrocie z pracy i najlepiej jeszcze z dwa razy rano i chociaż co drugi dzień wieczorem. Zołzy są super, przyznaj.

    http://malecontent.pl/wp-content/uploads/2015/10/zabronic-facetowi.jpg

    2. "Jeśli nie potrafisz mnie znieść, kiedy jestem najgorsza, to cholernie pewne, że nie zasługujesz na mnie, kiedy jestem najlepsza."

    To powiedziała moja idolka Marylin Monroe, ja jestem taka jak ona. Zdenerwowałam się w pracy, po czym w domu nakrzyczałam na dzieci. Mężowi strzeliłam focha z rodzaju "domyśl się", oczywiście obiecując mu, że seksu do końca miesiąca nie będzie. Zrobiłam strajk domowy, zabarykadowałam się w pokoju z Pretty Woman i butelką wina wisząc na telefonie i wypłakując się koleżance z tego co zrobiłeś 8 maja 2004 roku o 15:23. Zagryzam chipsy pizzą i popijam to rozpuszczonymi lodami co chwilę głośno szlochając. Luzik! Wcale nie muszę nic z tym robić. Jasne, że nawet nie muszę iść do psychologa. Mówię po prostu "Jeśli nie potraficie mnie znieść, kiedy jestem najgorsza..." i po sprawie!

    http://malecontent.pl/wp-content/uploads/2015/10/nieznosisz.jpg

    3. "Nie mam cierpliwości do facetów, którzy nie zachowują się jak faceci. Mam już cipkę, nie potrzebuję kolejnej."

    Oczywiście że nie możesz być ciapą! Przecież przyznasz, że to prawda (macho-jajka zabraniają Ci się sprzeciwiać, wiadomo), bo przecież my laski tak samo jak i Wy: potępiamy cioty i niedorajdy życiowe i inne lelum polelum co nie potrafią się zachowywać jak facet i nie potrafią nawet trochę wytarmosić za włosy w łóżku, a każdy wie, że ja jestem kobietą i ja właśnie tego potrzebuję. Tylko czekaj, czekaj! To nie ja mówiłam punkt wyżej, że facet ma pokornie znosić całe moje spierdolenie, kiedy tylko mam na to ochotę? Nieważne. Musisz mnie kochać taką jaka jestem.

    http://malecontent.pl/wp-content/uploads/2015/10/joker.jpg

    4. "Prawdziwe kobiety mają krągłości"

    Będę jadła hamburgery i popijała olejem z frytkownicy a na wieczór zrobię sobie na całe ciało maseczkę z majonezu, którą potem będę ściągać parówkami oblizując je i podgryzając, bo przecież prawdziwe kobiety mają krągłości! Im więcej krągłości tym lepiej!

    http://malecontent.pl/wp-content/uploads/2015/10/kraglosci.jpg

    W przypadku obydwu zdjęć >źródło< się nie zmieniło, ale z czasem niestety zmieniły się standardy.

    5. "Bierz mnie taką jaka jestem, z całym moim..."

    "Bo masz mnie kochać taką jaka jestem. Z tym całym moim pojebanym umysłem, z tym, że potrafię narobić wstydu wszędzie, że nie zawsze łapię wszystko od razu..." Tak, to jest autentyczny opis z Tindera. Wyprowadziliśmy analogię do świata męskiego.

    http://malecontent.pl/wp-content/uploads/2015/10/jerzy.jpg
    (walone z tego wpisu )

    6. Identyfikuję się z bohaterkami Seksu w Wielkim Mieście więc jestem prawdziwą kobietą.

    Te wszystkie cytaty i przygody! Jak wchodzę do sklepu i widzę buty za pół mojej wypłaty to zrobię wszystko, bo muszę je mieć. Będę z koleżankami chichrać za plecami bo basenowy na wakacjach taki seksowny (ludzie strzelają na ulicy, bo z prowidenta starczyło tylko na Egipt). W wolnych chwilach będę pić winko i machać nóżką, będę się spotykać z moimi laskami i te nasze rozmowy o seksie do rana, a jutro będziemy robić z siebie bandę szalonych lasek w Starbaksie i heheszki, bo chłopak w kącie taki przystojny, a powiedziałyśmy, że chcemy latte a będziemy się kłócić, że chciałyśmy frappe i będzie śmiesznie. Przejdziemy się po galerii i będziemy piszczeć na widok nowej kolekcji t-shirtów od Kupisza i w ogóle krejzi krejzi.

    http://malecontent.pl/wp-content/uploads/2015/10/seks-w-miescie.jpg

    7. Jestem niezależna.

    Polecam ten styl życia. Jestem taka niezależna! Co to znaczy? To znaczy, że nic nie muszę, nie mam obowiązków, nic nie możesz mi kazać. Sama decyduję za siebie! Na tym polega niezależność, musisz się z tym pogodzić, że kobiety są teraz niezależne, więc nie muszą ani chodzić po ziemniaki, ani zmywać, ani sprzątać, ani dzieci odbierać ze szkoły, ani czekać w kolejce na poczcie, ani parkować równolegle do linii, ani zwracać uwagi, że wózkiem zastawiają całe przejście w markecie. NIE MÓW MI JAK MAM ŻYĆ! Nic nie muszę! Rozumiesz!?

    Proszę Cię, Ty musisz się umieć zająć sobą i wszystkim, bo przecież nie potrzebuję faceta pizdy. A spróbuj tylko to powiedzieć:

    http://malecontent.pl/wp-content/uploads/2015/10/moge-wszystko-1024x715.jpg

    Jakimś dziwnym zrządzeniem losu wszystko to co u dziewczyn wygląda całkiem spoko w męskim wydaniu jest całkowicie nieakceptowalne. Może to i lepiej, bo łysi faceci z krągłościami występując w reklamie szamponu w seksownych stanikach raczej kiepsko wyglądają (kolega mi mówił!).

    Kontynuacja już za tydzień! Śledźcie nasz hashtag #malecontent
    Możecie też lajknąć naszego fejsa

    #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #rakcontent #patologiazewsi i #humorobrazkowy
    pokaż całość

    źródło: scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net

  •  

    Spowiedź fotografa ślubnego.

    Fragmenty:

    W środowisku fotografów wypracowaliśmy sobie podział zabaw oczepinowych, ze względu na stopień urągania godności człowieka. Jest na przykład taka zabawa, w której wybiera się kilka damsko-męskich par. Pani z pary przywiązuje sobie garnek (!) tak, żeby zakrywał jej pośladki, natomiast pan mocuje sobie do rozporka wielką, metalową chochlę. Na znak dany przez wodzireja zaczyna się festiwal ruchów frykcyjnych, którego zadaniem jest narobić jak najwięcej hałasu przez uderzanie chochlą w garnek. Bez użycia rąk oczywiście. Jeszcze jakieś pytania?

    Ustalmy (...) jedną rzecz. Fotografowanie ślubów nie jest prestiżową pracą. Jeśli ktokolwiek twierdzi inaczej – kłamie. Jestem przekonany, że na całym świecie nie istniał nigdy ani jeden mały Jaś, który powiedział rodzicom, że kiedy już będzie duży, to będzie fotografował śluby. Jeśli mały Jaś interesowałby się fotografią, to powiedziałby raczej rodzicom, że jak dorośnie, będzie publikował zdjęcia w takich wydawnictwach jak Playboy, czy Vogue, a do tego będzie całymi dniami stukał modelki Victoria’s Secret. Serio, nie wierzcie człowiekowi, który mówi Wam, że całe życie marzył o fotografowaniu ślubów.

    Wincyj TUTAJ

    #malecontent #fotografia #pracbaza #slub #wesele
    pokaż całość

    źródło: malecontent.pl

    •  

      @sakfa: dlaczego przy obliczeniach założyłeś cenę 1k, skoro mówimy o realnych cenach, czyli 2,5-3k? :) I te widełki przyjąłem ja w moich rachunkach. Cztery weekendy po 2,5k daje 10 tys. miesięcznie. Wydałeś 30 tys. na sprzęt - zwraca Ci się on po 3 miesiacach i od czwartego miesiąca zarabiasz dychę na czysto. Podatek dochodowy i ZUS? Oszalałeś? :D Ktoś się bawi w takie rzeczy? Ja paragonu ani faktury za swoje zdjęcia nie dostałem.
      32 śluby rocznie? Weekendów jest 50, wpadki się zdarzają przez cały rok, więc sa tacy, co maja ruch w interesie przez cały czas (oprócz weekendów, które sami odpuszczają z własnej woli, na swój urlop).
      I nie wmówisz mi, że fotografowanie ślubów to jedyne zajęcie takiego ślubnego fotografa. Jeżeli jest jedynym jego zajęciem - czyli przez 6 dni w tygodniu fujara do góry, a pracuje tylko 1 dzień + nocka, to nawet te 1000 zł na czysto (które mocno zaniżyłeś) jest spoko wynagrodzeniem za cztery dni pracy w miesiącu. Chciałbym tak zarabiać.
      pokaż całość

    •  
      s...a

      +2

      @aikonek: założyłem cenę 1k bo stwierdziłeś że takie zdjęcia nie są tyle warte. Więc życzę powodzenia w pracy w której byś brał mniej.

      Teraz tak - po pierwsze za 2-2.5k zazwyczaj masz jeszcze sesję plenerową oprócz nocki, więc to już 2 dni pracy+nocka. Dodajmy do tego pozyskanie klienta (przyjechanie na spotkanie, udzielanie informacji klientom którzy nigdy się nie zdecydują itp.) - powiedzmy pół dnia. Do tego obróbka zdjęć - powiedzmy 1 dzień. Daje to już 3.5 dnia + nocka (1 na sesję plenerową, 1 na obróbkę, 0.5 na marketing i akwizycję, 1 na dzień ślubu + nocka) czyli w sumie tydzień pracy

      Zresztą nawet jeżeli - 1000 zł za cztery dni pracy w miesiącu brzmi groźnie ale to raptem 250 dziennie. Tyle zarabia każdy człowiek który dostaje 5k na rękę co wcale nie jest zawrotną sumą i całkiem sporo ludzi ma tyle na etacie - bez ryzyka, bez sezonowości i bez inwestycji pokaźnej sumy we własny sprzęt.

      A 50 ślubów w ciągu roku to już przemilczę bo tu cię fantazja nieźle poniosła
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (40)

  •  

    #truestory
    Murki co się odjebało.( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Mieszkam z Cumplem w kawalerce, wiecie po maturze, wolność w żagle, wiatr w te sprawy.
    Robimy terminarz kto kiedy #rozowepaski zaprasza.
    No i ostatnio drzwi się otwierajo - ledwie zdążyłem różowego zakryć kołdrą...

    Krzyczę na Cumpla zły:

    - Jak się wchodzi to się kurwa puka!

    Na co ten kutas złamany spokojnie sięgając po papierosy:

    - Jak się puka to się kurwa drzwi zamyka.(✌ ゚ ∀ ゚)☞

    I wiecie co?!

    pokaż spoiler ( ͡° ʖ̯ ͡°) no i mnie zgasił kutas jeden.


    #coolstory #niebieskiepaski #logikaniebieskichpaskow

    no i obserwujcie #malecontent :v :v :v
    pokaż całość

  •  

    Pierwsza klasa technikum. W równoległej klasie jest koleś "Mówcie mi Kowboj " (ważne). Pochwalił się ziomeczkom od siebie z klasy jaki to on nie jest #smieszekpozakontrolo bo właśnie nasrał do pisuaru!

    Mniej więcej w tym samym czasie chłopaki z innej klasy spotkali na papierosie zdenerwowaną Panią sprzątającą.
    - A wkuriwona jestem bo jakiś idiota nasrał do pisuaru i musiałam to gówno wyciągnąć!

    Chłopcy rzucili pety i poszli szukać śmieszka. Popytali, popytali, namierzyli który to typ i:
    1. Rąbneli mu po cichu plecak.
    2. Wyjęli książki.

    pokaż spoiler 3. Nasrali. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)


    4. Wsadzili książki.
    5. Oddali plecak.

    Wydwawać by się mogło, że to była zemsta totalna, ale Kowboj:
    6. Pobiegł do kibla.
    7. Odwrócił plecak i wytrzepał gówno na podłogę rozmazując je po płytkach!

    Ktoś to przyuważył i przytrzymał drzwi, żeby ten nie mógł wyjść. Drugi ktoś pobiegł po Panią sprzątającą i resztę chłopaków.
    Pani wręczyła mu małą ściereczkę mówiąc:
    - A teraz proszę to wszystko posprzątać.
    - A my przypilnujemy żeby było na glanc - dodają chłopaki. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Kowboj cwaniak-śmieszek:
    Ze łzami w oczach ciężko tyra gówno po podłodze małą ściereczką, jeszcze nie wie, że od tej pory do końca szkoły ludzie będą podawać mu rękę tylko przez sweter (#pdk) i że ze wstydu będzie musiał zmienić szkołę bo tutaj nie ma już życia.

    Chłopaki którzy brali udział w akcji:
    - Do końca szkoły sztama z Paniami woźnymi i sprzątającymi.
    - Palarnia zawsze otwarta.
    - Herbatka/kawka zawsze dostępna w ekskluzywnej kańciapce u Pań.

    Tak powinna działać #karma :D Chłopak w ciągu jednego dnia dowiedział się, że popisywanie się na siłę nie popłaca i że "Panią sprzątającą to Ty szanuj!". W dodatku do dziś świadkowie tamtych wydarzeń wołają za nim Kałboj. (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    #heheszki #szkola #techbaza Jest #pasta potencjał bo "Kultura kurwa musi być!".

    Obserwuj hashtag: #malecontent
    pokaż całość

  •  

    - Hej różowa, robię kanapki chcesz?
    - Nie, nie jestem głodna.
    - Hej różowa, robię jajecznicę, zjesz?
    - Troszeczkę...

    ... (nakładam sobie trochę, jej połowę trochę)

    - Ile Ty mi nałożyłeś? Przecież wiesz, że ja tyle nie jem!
    - To dokończę po Tobie.
    - Serio, mógłbyś tylko jeść i jeść, faceci po prostu jedzą porcje jak świnie.
    - mhm...

    5 minut później

    - Co szukasz różowa?
    - A serek taki tutaj... mam.

    10 minut później

    - Co jesz różowa?
    - A kanapkę z awokado - miałam ochotę.

    kolejne 15 minut

    - Nie widziałeś tutaj zostawiłam takie bejk rolsy

    minutę później

    - Co tam żujesz?
    - A wafla ryżowego.

    20 minut...

    - Mam ochotę na coś słodkiego.

    Przez następną godzinę zagląda do lodówki średnio raz na 5 minut.

    - rulonik z serka

    - plasterek wędlinki

    - kawałeczek papryczki sobie chrupię

    ...

    - Co różowa dzisiaj jemy na obiad?
    - Nie wiem wiesz... nie jestem dzisiaj coś głodna. N|ie mam ochoty.

    #zawszetosamo

    Mój hashtag: #malecontent

    pokaż spoiler O.o #logikarozowychpaskow #gotujzwykopem #dietacud #rozowepaski
    pokaż całość

    +: p.....4, Syrrkius +375 innych
  •  

    Wrześniowy poranek… łóżko-kibel-kuchnia-szafa-spacer z psem… drzwi-klatka-chodnik-przystanek-autobus… już troszkę zapomniałem co to tłok… przystanek-chodnik-recepcja-schody-drzwi-firma-biuro-fotel-biurko… „Część wszystkim”. Stawiam torbę, odwieszam marynarkę i idę zrobić sobie kawę. Siadam, loguję się do systemu.

    Siedzę… zastanawiam się „Co ja tu właściwie kurwa robię?”, „Co ja robię ze swoim życiem?” Marazm… moja produktywność jest równa zero/null/nic/nada. Przeglądam Facebooka, Demoty, czy jakieś inne internetowe heheszki. Sporo tego się nazbierało, kiedy mnie nie było. Do trzynastej obrobiłem już śmieszki, więc włączam portale informacyjne i szykuję się na drugą kawę. Głowa wisi ciężko. Nadal nie dociera do mnie co ja tu właściwie robię. Jaki jest sens mojego dzisiejszego życia od 9:00 do 17:00, jaki egzystencjalny cel stawia przede mną ten zakres czasu? Praca tak… jutro się wezmę porządnie za pracę, dziś już i tak jest wyjątkowo spieprzony dzień… jakoś tak… nie wygodnie mi ze sobą.

    Źle się czuję, ale to tylko zmęczenie… a może już depresja? Na jesienną melancholijną chandrę chyba jeszcze jest zbyt wcześnie… nie, to zmęczenie, zdecydowanie. Wezmę jakieś witaminy, do jutra mi przejdzie.

    Stoję przy ekspresie, a rozmowy moich firmowych „znajomych” odbywają się poza szklaną kopułą, którą się otoczyłem. Nie chcę. Zostawcie mnie. Nie chcę tego słuchać.

    Co i rusz ktoś rozbija moją wygodną i przytulną kopułę i zadaje pytanie, którego bałem się już przez ostatnie parę dni. „Jak było na urlopie, gdzie byłeś?” Kurwa… padło no i cóż. Nie przygotowałem sobie odpowiedzi na to jakże istotne pytanie i już poczułem wewnętrzny niepokój i zaszczucie. W głowie kłębią się myśli, jak z tego wyjść?. Powoli zacząłem pocić się pod kołnierzykiem. Czuję się winny, że nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. „Sorki, zawiesiłem się. O co pytałeś?” – gram na zwłokę. Kiedy ktoś powtarza swoje jakże oryginalne pytanie do mnie dopiero zaczyna spływać olśnienie, że przecież tak po prawdzie to go to gówno interesuje. On nie chce wiedzieć gdzie ja byłem, chce mi pewnie opowiedzieć jak to był na Bahamach, Tydzień we Włoszech – co ja mówię, do Włoch i Hiszpanii jeżdżą ‚polaczki’, do Chorwacji jakieś studenciaki pod namiot, a Grecja, Egipt i Tunezja to większy wstyd niż Lato w Mieście – czyli pewnie w Rumunii jak prawdziwy snob światowy specjalista, a na weekend się wybrał na Mazury – bo przecież Polska taka piękna i trzeba doceniać. Gówno go obchodzi gdzie ja byłem, bo na grzyb mu ta informacja? Wiem… Do podsycania swojej próżności. Jak tak to spoko:
    – U Mamy byłem…
    – ooo no widzisz, bo ja to Bułgaria – damn, blisko byłem z tą Rumunią – skoczyliśmy z Misią na 5 dni to Tajlandii – no jak mogłem na to nie wpaść? – a potem Bałtyk bo wspomnienia i melancholia. – Bałtyk, Mazury jedno bajoro.

    Tak… przeprowadziłem tę „rozmowę” kilka razy. Będę ją przeprowadzał jeszcze wielokrotnie we wrześniu. Chociaż… znając życie, wszyscy biorący urlop po wakacjach jadą w góry. Po prostu chcą połazić kiedy tamci poprzedni pojadą już do domu i nie będą im zanieczyszczać swoimi gębami panoramy. Chcą podumać, zastanowić się nad swoim życiem i nazbierać sił na kolejny rok festiwalu spierdolenia i pozorów w ciasnym korpo w dużym mieście.

    Wychodzę z kawą ze wspólnej kuchni. Dopiję na korytarzu, tutaj nikt nie stoi, nikt nie gada. No i BANG na 30-metrowym korytarzu akurat obok mnie musiały styknąć się Gosia z Kasią i całując się w powietrze koło uszu opowiadać sobie jak było tu, co robiły tam, jak bardzo Wiktorek idzie już do pierwszej klasy i jakie to wspaniałe oldschoolowe tornistry można kupić na moda-dla-dzieci-snobów kropka jego mać pe-el. Jakoś nie przeszkadza im, że stoję dosłownie 40 cm od nich. A może mnie tu nie ma? Może mi się śni? Nie… jak tylko skończyły fanzolić to widziałem jak odwracając się każda w swoją stronę z miejsca zdejmuje z twarzy ten serdeczny uśmiech przyniesiony ze szkolenia motywacyjnego, a ich wargi składają się w bezdźwięczne „suka…”, „a to szmata…”.

    Tak… to jednak musi być prawda. Jestem tutaj. Stoję prosto, a całe moje wewnętrzne ja zgniecione żelazną łapą Weltschmerzu niczym kulka papieru na sekundę przed wyrzuceniem na śmietnik życia.

    Co ja tu robię?

    Powtórzę to przez kolejnych 350 poranków, a potem to już znów wakacje i wakacje!

    mój tag: #malecontent

    pokaż spoiler #truestory #pracbaza #dziendobry #korposwiat #depresja
    pokaż całość

  •  

    Faceci w Polsce to żal, nie to co obcokrajowcy! - #logikarozowychpaskow no i #truestory
    #tldr

    pokaż spoiler Polki uwielbiają wystawiać tyłki obcokrajowcom.

    W nocy przechodziłem obok Pałacu Kultury i o ile udało mi się jeszcze przywołać oczy do porządku i wyostrzyć obraz, to z pewną dozą wątpliwości przyjąłem, że zbliża się pierwsza w nocy. Wpłynąłem na suchego przestwór ruchomych schodów, id nurza się w pijaność, jak wódka w głowie, śród fali ścian wirujących, wśród imprezowiczów powodzi, omijam kanarowe ostrowy peronu… czekam na metro w ciszy. I w tej przerywanej pijacką czkawką ciszy… w tej ciszy tak ucho natężam ciekawie, że słyszałbym głos Don Kihotów. Odwróciłem wzrok starając się nie zmienić swojego stanu egzystencji z wertykalnego w horyzontalny i dojrzałem Amigos Hermanos Mariachi Acapulco Gonzales Macarena del Pedro. Z miejsca poznałem, że są z Ameryki Południowej. Tylko tam hoduje się takich brzydkich chłopców. Niskich, grubych, z kulfonowatym nosem i czarnymi loczkami na twarzach, klatach, plecach, w uszach i we wspomnianych wcześniej nosach.

    Przypadkowo zdarzyło się, że znam język Mariachi i szybko skonstatowałem, że panny przyklejone do dwóch Amigos, językiem Cervantesa się nie posługują w żadnej mierze… cóż… nie ma obowiązku, ale szybko zauważyłem, że ich sposób komunikacji w ogóle nie opiera się na (przyjętym za jedyny właściwy) modelu werbalnym, komunikują się ze sobą bardziej jak rybki gupiki. Pocierają się wzajemnie skórą. A może są wyposażone w te śmieszne wąsy wibrysy jak koty? Nie wiadomo, ot taka ciekawostka przyrodnicza – czytała Krystyna Czubówna.

    Podjechał wagonik – najpierw weszli Hermanos, potem nasze rodzime Jowity, za nimi potykając się o próg wpadłem jak bomba do piwnicy ja. Zastanawiacie się skąd próg w metrze? Mi to spędza sen z powiek do dziś. Nieważne. Usiadłem i zacząłem wyliczankę. Eme-due-rike-fake-ide-spać-czy-na-nich-patrzę. Mój umysł zaczął pracować tak szybko, że z wyliczanki wyszło mi s.o.s głupi pies. Uznałem więc, że pewnie dane mi będzie oglądać wyprawiający się kilka siedzeń dalej festiwal spierdolenia.

    Moje przypuszczenia okazały się właściwe. Laski znały tylko polski. Mariachi znali tylko hiszpański. Oni byli znudzeni, one w pełni podekscytowane. Poczułem się jak ścianka działowa od kibla na dyskotece, bo tylko ja wiedziałem co odpierdala się po jednej i po drugiej stronie. Jak pieprzony Kamień z Rosetty, bo tylko ja miałem klucz do zrozumienia każdej ze stron. One między sobą wymieniały uwagi na temat tego jak to będzie dzisiaj w nocy zajebiście i w ogóle jak to wspaniale trafiły na takich Donów Kihotów z Kolumbii na południu Argentyny, blisko Meksyku nad Pacyfikiem. Mariachi natomiast wymieniali między sobą informacje o ogólnym zmęczeniu i nieszczególnie dużym zainteresowaniu spędzeniem kolejnej nocy na ruchaniu kolejnych nieznajomych lasek, no ale jak już są no to co zrobić… Ogólnie byli mało zainteresowani laskami. One natomiast pękały z przejęcia i dumy i szczęścia, cycki z dekoltów im wyskakiwały a na siedzeniach zostały po nich mokre plamy.

    Panowie de las Palmas będąc wyjątkowo pewnymi siebie, pozwolili sobie dość dosadnie wyrazić się o inteligencji Polek obrażając przy okazji dotkliwie swoje towarzyszki (o czym nie mogły wiedzieć). Już miałem unosić się honorem, ale przy pierwszej próbie wstania z miejsca, schowana głęboko we mnie treść żołądkowa odrzuciła mój postulat o zmianę miejsca bytowania grożąc mi, że jeśli tylko spróbuję zrobić jej na złość to bardzo szybko się rozstaniemy i to w bardzo niemiłych okolicznościach. Posłuchałem tego głosu rozsądku płynącego z mego wnętrza i przemyślałem na chłodno sytuację.

    Szybka symulacja – jak by to wyglądało?

    Wstaję i mówię:
    -Hermanos kurwos macios jeszcze uno słowo i wpierdolontus sakramentus, że celnikos na lotniskos Was nie identifikan w fotos paszportos – vosotros złamanos kutasos. Los vatos locos. Tequila, macarena, Acapulco.
    -Jadzie kochane, chłopaki Was tak mocno obrażają, bo nawet nie chce im się na ruchańsko Was brać i mówią, że jesteście głupie jak żołądki wołowe z platanami.

    Czego mógłbym się spodziewać?
    -Ty brzydki pijany wredny polaczku cebulaczku! Do pięt im nie dorastasz luju i menelu! Jesteś zazdrosny, o tak, zazdrosny, bo jesteś nikim, zwykłym cebulakiem menelem a oni są świat i ludzie i obyci i mądrzy.

    Tak… dokładnie tak by było.

    Podziękowałem treści żołądkowej za utrzymanie mnie na miejscu. Hermanos wyszli biedni i zmęczeni, za nimi szczebioczące Jagny , a ja spokojnie i w smutku doszedłem do tego, że Los Buenos Aires mieli rację. Gdybym był brzydkim Latynosem to jeździł bym do Polski na seks wakacje, ale to nie tak jak na Seszele bo tam trzeba bulić niemały hajs, w Europie jest o wiele taniej, a w jebanym Lechistanie to jest już całkiem za darmo.

    Ja nie chcę generalizować, bo mamy w tym kraju najwspanialsze kobiety na świecie, ale mamy też cały rząd głupich pind jak wspomniane Jagody lecące na każdego Wacka, którego kolor skóry choć trochę zmierza w kierunku przysmażonego wołowego kebaba. Jest mi zwyczajnie smutno, żal i wstyd. Żenadłem.

    obserwuj: #malecontent
    #bedoseksy #rozowepaski #niebieskiepaski #wakacje #komunikacjamiejska
    pokaż całość

  •  

    #logikarozowychpaskow vol.1
    Dla niektórych kobiecy mózg to niezbadany, niezrozumiały teren. I jak im się dziwić, skoro wiele z kobiecych zachowań daje się podsumować słowami „Co tu się właśnie odjebało?”

    Przedstawiam wam listę 7 kobiecych absurdów, rodem z horroru.

    1. Zgolę brwi i namaluję je kredką

    Staram się zrozumieć, wytężam się i napinam, ale nie mogę. Skąd wzięła się ta moda? Jebać brwi, sama namaluję ładniejsze! Automatycznie zakładam, że laska z brwiami kredką malowanymi ma IQ niższe od temperatury pokojowej. Przy okazji, musi mieć przejebane w deszczu.

    2. Przykleję sobie sztuczne paznokcie, bo to jest takie sexy

    Zrozumiem malowanie paznokci ot tak, bo lubi, ale nakładania sztucznych paznokci nie zrozumiem. Krótkie, zadbane paznokcie ZAWSZE będą lepsze od tipsów żelowych, akrylowych, kurwa hybrydowych i żeby nie wiem jak zajebiste wzorki miały, żeby nawet na każdym z nich była jedna literka z napisu „ANAL QUEEN” – i tak automatycznie założę, że laska zapomniała jak być kobietą. Jedno pytanie: jak takie niunie się podcieraja? Założę się, że spędzają tyle czasu w toalecie dlatego, że muszą wyczyścić szczoteczką to, co zostaje pod paznokaciami. Ach, i żaden facet nigdy nie powiedział „Wiesz co, mi się podoba bardziej ta z tymi tipsami, o matko, jakie to jest sexy”.

    3. Powiedziałam mu, żeby się do mnie nie odzywał i się nie odzywa

    Laska Ci strzeliła focha? Obraziła się śmiertelnie, a Ty już myślisz co jej kupić i jak paść na kolana, żeby ją przeprosić? Podzielę się z Tobą sposobem na focha. Sto procent skuteczności i najlepsze jest to, że nic nie kosztuje i nie musisz rezygnować ze swojej godności. Pewnie na niego nie wpadłeś, a ja lubię dzielić się prawdą ze swoimi braćmi. Gotowy? Najlepszy sposób na focha. Gotowy? … PRZECZEKAĆ! Jesteś pewien, że nie zjebałeś nic na tyle, że musisz przepraszać i po prostu ma humorki? Poczekaj, nie odzywaj się – po całym dniu braku kontaktu, będzie siedziała z telefonem przy dupie i czekała na to, aż się odezwiesz. Nie przestaje mnie zadziwiać i bawić to, jak laski świrują, gdy facet się nie odzywa.

    4. Mężczyźni kłamią

    „On mnie okłamał! Już nigdy nie uwierzę facetom!” – powiedziała laska z trzema łopatami tynku na twarzy, make-upem, przedłużanymi włosami, stanikiem z push-upem i luźną bluzeczką, która zakrywa dodatkowe 10kg, które są z nią od czasów liceum, gdy co tydzień siedziała pod kołdrą, oglądała „Gotowe na wszystko” i wpierdalała ciastka z Nutellą, bo ją jakiś facet olał. „No wiesz, powiedziałem jej, że dużo dla mnie znaczy i że zależy mi na niej, ale gdy zdjęła stanik okazało się, że nie ma „tego czegoś” bo to tylko push-up był.” – end of story.

    5. Spytałam czy grubo wyglądam w tej sukience

    Jeśli pytasz o opinię, to naucz się ją przyjmować! Z jednej strony laski narzekają na to, że faceci kłamią, a za chwilę pada pytanie „czy ta sukienka mnie pogrubia?”. To nie jest pytanie o opinię, to jest błaganie o dowartościowanie. Nowoczesnym ekwiwalentem będzie wrzucenie fotki do sieci i narzekanie, że ‚wcale nie wyglądam tak pięknie, mam za duży nos’. Ach, to najmocniej przepraszam, mój błąd. Sądziłem, że jesteś ładna, ale najwyraźniej się myliłem. Tak samo jest z komplementami. Zamiast powiedzieć ładnie „dziękuję”, to mówią „nie no co Ty, wcale nie są takie ładne, łamią się i plączą, a końcówki mam takie porozdwajane.”

    6. Miesięcznie wydaję wchuj siana na kosmetyki, żeby wyglądać pięknie, ale tak trudno jest schudnąć

    Dziewczyno! Jeśli ważysz o 20kg więcej niż powinnaś, to śmiało możesz oszczędzać na kosmetykach, bo wiesz co? Nawet jak się najlepiej pomalujesz, nawet jak zrobisz sobie zajebiście włosy, założysz najlepszą sukienkę i przykleisz sobie najładniejsze tipsy na całym świecie – to będzie dla nas tak samo atrakcyjna jak wakacje w Ciechocinku. SCHUDNIJ! Dla nas liczy się całokształt. Mam w dupie jak się ubierzesz, ale tak długo jak jesteś gruba, to nie masz szans. Zamiast wydawać 300zł miesięcznie na kosmetyki (celowo zaniżyłem), wydaj te pieniądze na siłownię/fitness i zdrową dietę, lub po prostu idź się przejdź. Nikt Cię nie chce kaszalocie, no chyba, że lubisz tych co biorą tylko to, co zostanie.

    7. Facet musi być przystojny, umięśniony, zaradny, dobrze ubrany, musi dużo zarabiać, mieć pasje, ciekawe życie…

    … fajnych przyjaciół, fajny samochód, musi lubić dzieci, być wrażliwy, wyrozumiały i troskliwy, a ja muszę ładnie wyglądać. Z jednej strony się z tym zgodzę, bo może to jest cyniczne i płytkie, ale przynajmniej prawdziwe – u kobiet najważniejszy jest wygląd – przynajmniej z początku. Jeśli potem okaże się być tępą dzidą, to przynajmniej nadaje się do przelecenia. Natomiast kobiety z punktu powyżej nadają się jedynie na śmieszne historie. Dlatego z jednej strony nie ma sensu tracić czasu na brzydkie laski, bo też mogą okazać się „tympe”, a z drugiej ładne, ale puste fajnie się bzyka. Tylko niech potem nie płaczą, że facet je zostawił i poszedł do innej. Ostatecznie dla nas kolejna cipka wcale nie musi być lepsza, jest po prostu nowa, ale tak między nami – wcale jej nie potrzebujemy.

    Bądźcie jak ta dziewczyna ze zdjęcia. Ona nie potrzebuje przejmować się takimi głupotami. Uśmiechajcie się często – to nas kręci najbardziej! :)

    PS. Jeśli poczułaś się urażona tym wpisem, to mam dla Ciebie słoik nutelli i paczkę chusteczek.

    Obserwuj tag #malecontent
    #rozowepaski #niebieskiepaski #logikaniebieskichpaskow
    pokaż całość

    •  

      @malecontent: Ja już dawno zauważyłem, że związki są jak wymiana handlowa. Trzeba coś dawać żeby brać. Może nastać taki moment, że wymiana przestaje się opłacać. Co daje facet? Poczucie bezpieczeństwa - materialne i niematerialne. Za to kochają nas dziewczyny. Pytanie, jak wysoko cenisz sobie tę wartość? Jeżeli kobieta zdecydowała się wejść w związek to oznacza, że czuje się bezpiecznie. Facet już na starcie daje dziewczynie bardzo dużo. Jeżeli dziewczyna wymaga czegoś więcej, to sama powinna coś więcej zaoferować. Umówmy się, to dziewczyna wchodzi w świat swojego faceta, a jeżeli jest na odwrót, no cóż, mamy do czynienia z przypadkiem pantofla. Więc jeżeli facet jest fair, a dziewczyna robi fochy, to tylko dlatego, że dziewczyna jest najzwyczajniej w świecie łapczywa i chce dostać więcej niż oferuje w zamian. Wtedy pojawia się kłótnia, bo nikt nie lubi przepłacać i być robionym w chuja, ewentualnie dziewczyna chce wymusić wymianę. Tak robią te słynne "księżniczki", które myślą, że im się coś "należy" i raczej nie kwapią się by sobie na to zapracować. Ma być i chuj. A jak nie ma, to może poskutkuje taktyka, która zawsze skutkowała - rozbeczę się i będę tupała nóżkami.
      To działa też w drugą stronę, jeżeli facet jest gołodupcem, a dziewczyna robi świetny związek, to prędzej czy później przestanie jej się opłacać angażować czas, emocje, a może nawet i pieniądze i jeżeli nie jest tępa, albo śmiertelnie zakochana (jeden chuj), to raczej sobie pójdzie do innego. Nie ma co jej obwiniać, bo po prostu płaciła więcej niż otrzymywała w zamian.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (150)

  •  

    Wkurwiają mnie już tacy #mircy-neofici, co to kurwa całe życie walili komentarze na onecie, albo na naszej klasie, a teraz nagle koneserzy Mirko - najbardziej obeznani z wykopem - piwnica i pryszcze i bordo.
    Pół biedy, jak nie wejdziesz go gorących. Teraz każdy post musi mieć jakieś plusy, nabierzesz sobie takich 6 różnych plusów, od @ninetyeight i jeszcze suba od @Cronox i zadowolony nie trujesz dupy. Ale nie daj boże wejdź do gorących weź napisz sobie tekst na jakimś większym hashtagu. Nie mówię to o obiektywnie hujowych hashtagach, jak #heheszki czy innych #humorobrazkowy , ale normalnych dobrych dużych hashtagach typu #motoryzacja czy #nocnazmiana , co to przyjemnie walnąć tam tekst, od tak, żeby pogadać z ludźmi. Zaraz się zaczyna:
    - hurrr durrr co ty piszesz, weź to taguj, taguj to guwno, wiecej tagów kurwa. Ale Ty to taguj #oswiadczeniezdupy , #gorzkiezale i #boldupy , a najlepiej #rakkontent i usuń konto - miałeś potencjał ale teraz to kurwa #czarnolisto bo wrzuciłeś screena z jasnym wykopem i wypalasz mi oczy BULWO mmm, pacz jakie to dobre #mirko - #tylkonocny , będę się ślinił na monitor i na mojo nocno wersje wypoka i na Twój nick na mojej #czarnolisto.
    Nieważne, że 5 miesięcy temu sami byli zielonką i spuszczali się nad bebzolem i kwejkiem wrzucając reposty na mirko z milionem hashtagów, bo okazało się, że mirko to coś co nie jebie życzeniami od cioć jak nasza klasa i nie chce się rzygać po wejściu dwa razy na dzień. .
    Prawdziwa jazda zaczyna się przy próbie wejścia do gorących z jakimś ambitnym tekstem. Wpisy do których istnieją więcej niż dwa popularne hashtagi w ogóle odpadają. Rzut oka w post i już wiadomo:
    "Gówno się znasz ja wiem lepiej, tldr, skończyłem czytać na drugim akapicie, jak rano zakładałem skarpety to się bardziej uśmiałem, usuń konto, tylko bordo kurwa!",
    Koniec końców po sprawdzeniu wszystkich możliwości lądujesz w jakimś speluno hashtagu w towarzystwie tysiąca bordo o zjebanych nazwach typu @smutnyAndrzej @Pierdyliard @Obserwator_z_ramienia_ONZ albo w ogóle na zasadzie „@niewiedzialemcowpisacbonickizajeteprzezmojemultinaktorychmambanaza_prokuratorboners”
    - pacz, to je zajebisty wpis, to je wybór, mmm, tutaj jest pasta o serwerowni pisana przez wszystkich bordo każdy po jednym słowie tylko w dni nieparzyste o godzinach sumujących się tylko do przestępnych, patrz jak tu jest dobrze, tutaj każdy kawał z gorących przerabia się na milion sposobów, tutaj jest "tylko dla bordo", bo to rozumieją tylko ci co widzieli gorące z ostatnich 20 dni i wiedzą jeszcze co to za akcja, że SATA PAtrz tu bez żadnych zielonek i innej gimbazy tak jak nakazuje najprawilniejszy z prawilnych kodeks bordo, jak każą pryszcze i jak podaje piwnica. boże, jakie to dobre, mmm… Czytam pastę o serwerowni i walę konia do chrzanu.

    A ja czytam tę pastę o konsystencji gunwa, co to do niczego nie podobna. Czytam to kurwa i IDE, bo nawet nie mam prawa jazdy, a się nie odezwę bo nawet @NadiaFrance nie dodała mnie do #bialalista . To tyle żali na dziś, gorzej jak spotka się dwóch takich januszy koneserów #wmoimsercutylkomirko i pierdolo całe spotkanie, ale to już temat na inną opowieć, jak chcecie, to napisze…

    #pastaoserwerowni #gorace #mirko #bekazpodludzi #pasta #heheszki brakuje tu tylko tego obrazka z Wałęso i z napisem "lecimy w gorące" #leszkesuperhero trzymaj się! Jesteś prawdziwy #malecontent <- prywat hashtag do obserwowania.
    pokaż całość

  •  

    Za czasów #studbaza to się kombinowało jak się dało i tak pewnego razu, coś poknociliśmy, że rozrobiwszy spirytus został nam się taki komplet:
    1. Wódka w butelkach po spirytusie.
    2. Woda w butelkach po wódce.
    Do pokoju wpadł Mareczek. Taki wiecie, wesołek co wszędzie nos wciska, kumpluje się ze wszystkimi, ale wszyscy mają go dość, bo męczy i zawsze leci na sępa. Od progu rzuca jak to Mareczek "No cześć chłopacy, słyszałem, że macie coś dobrego, dacie..."

    pokaż spoiler Nie dokończył zdania bo zobaczył jak Andrzej wali pół szklanki świeżo polanego spirytusu i zapija z gwinta wódką. ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■


    "...piedrole, nie piję z Wami" - wyszedł i do końca studiów już nie wrócił. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    ...

    Cała historia miała miejsce ponad 30 lat temu. Opowiedział mi ją znajomy mojego ojca - Andrzeja. Wczoraj w robocie zagadał do mnie facet o imieniu Marek, zainteresowało go moje nazwisko i opowiada mi z pełną powagą o tym, jak to w #akademik we #wroclaw znał Andrzeja o tym nazwisku, co pił spirytus i popijał wódką. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Mareczek nie wie do dziś

    Mój ojciec mistrzem trzydziestoletniego pranku ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler #heheszki #polska #humor Hashtag do obserwowania: #malecontent :v :v :v
    pokaż całość

    +: 2..5, mroz3 +542 innych
  •  

    Symulator trwałego związku (nie tylko małżeńskiego). #rozowypasek w kolejnych dniach mówi:
    – nie mam ochoty
    – nie tak, za mocno, chcę delikatnie
    – nie, dzisiaj nie.
    – nie tak, za delikatnie, chcę mocno
    – nie mam ochoty
    – Mam ochotę żebyś brał mnie w kuchni!
    – bierz mnie! O bierz mnie!
    – bierz mnie! O bierz mnie!
    – bierz mnie! O bierz mnie!
    – bierz mnie! O bierz mnie!
    – Zostaw, co ja jakaś narwana napalona czy co? Nie mam ochoty, ja nie jestem taka co się codziennie pieprzy.
    – W łazience? Poje.ało Cię? Co ja jakaś dziwko-nastolatka jestem?
    – nie mam ochoty, chyba będę nocowała u mamy.
    – Trzymaj mnie tak mocno, tak żebyś czuł moje kości pod palcami. O tak, żeby bolało.
    – dzisiaj boli mnie głowa.
    – Posrało Cię? Chcesz mi siniaki porobić? Masz być delikatny!
    – Oglądam film, po filmie. (w trakcie usypia)
    – Oglądam film, po filmie, serio, nie teraz, zostaw. (w trakcie usypia)
    – Oglądam film, po filmie. (w trakcie usypia)
    – Oglądam film, po filmie. (w trakcie usypia)
    – Oglądam film, po filmie. (w trakcie usypia)
    – Oglądam film, po filmie, no zostaw, oglądam. (w trakcie usypia)
    – Nie kochasz mnie już? W ogóle się nie kochamy. (dzisiaj chce się tylko przytulić)
    – Nie dzisiaj, nie mam ochoty.
    – O jak mi dobrze, lubię jak mi tak robisz, wymieniłeś tę żarówkę w piwnicy o co prosiłam Cię dwa dni temu w trakcie obiadu u mamy kiedy poplamiłeś sobie tą nową koszulę barszczem i potem musiałam ją nacierać mydłem i dać Ci chusteczkę do butonierki, żeby zasłonić tą plamkę…. oooohhhh… Uuuuuhhhhaa… aaaajjj!! Przydałoby się pomalować w kuchni.

    #logikarozowychpaskow #rozowepaski #zwiazki #seks obserwujcie #malecontent - będzie wincyj ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    No elo #mireczki! No ema #mirabelki!

    Pamiętacie mnie? wpis1 wpis2 Kupiłem sobie rano na bakalarskiej dresy i czapkę i od wczoraj od rana nie goliłem się. Fituje? Przynajmniej wyglądam bardziej jak #seba ale trochę #hipster. Megusta. ( ͡º ͜ʖ͡º) Idę potestować mój nowy look na mieście. Z okularami jest jeszcze lepiej, potem podeślę Wam foto bo już wychodzę. No i z tą bluzą gorąco, ale jak trzymam w ręce to też fajnie.

    Pomyślałem sobie, że jak już jest taki potencjał - dwa dni pod rząd gorące - to otwieram hashtag #prawdziwymalecontent i będę Wam przesyłał od czasu do czasu trochę #modameska i #modameskadlasebixow ( ͡° ͜ʖ ͡°) Co Wy na to? Może być też #wykopzjebalmizycie, ale bym wyszedł na jakiegoś cwela, a przecież prawdziwy ze mnie #malecontent

    Pamiętajcie co dziś się robi o 17:00, żeby mi nie było żartów!

    Pozdro pisiont ema ema śledźcie #prawdziwymalecontent i czymajcie się mordeczki.

    pokaż spoiler #modameska #niebieskiepaski #sebixkurwix #atencyjnyniebieskipasek #prawdziwymalecontent
    pokaż całość

    źródło: wmoimsercutylkomirko.jpg

    +: D..............a, P...................a +104 innych
  •  

    Jest taka grupa społeczna, subkultura, cholera wie jak to nazwać. Jej członkowie w czasie wakacji zaliczą jakieś 12 razy więcej towaru, niż my wszyscy przez cały rok. Tak, mowa o harcerzach.

    Kiedy po raz pierwszy trafiłem między harcerzy byłem zupełnym szczylem. Miałem 11, może 12 lat. Dodatkowo trafiłem tam zupełnym przypadkiem, bo większość ciekawych rzeczy w życiu dzieje się przez przypadek. Wyobraźcie sobie obóz nad jeziorem. Teraz wyobraźcie sobie, że wszystko dzieje się praktycznie w środku lasu, a do najbliższego w miarę cywilizowanego miasteczka jest jakieś 30 kilometrów w linii prostej. A teraz pomyślcie, że na +/- 400 zebranych tam osób najwyżej 6% ukończyło dwudziesty rok życia. Fajnie, co?

    Na takich obozach używa się dużych, półokrągłych, namiotów z okrągłymi oknami, na pewno je kojarzycie. Do takiego namiotu wchodzi od 6 do 8 składanych łóżek i zostaje jeszcze sporo miejsca na balet. Oprócz tego namioty tego typu są wyposażone w coś w stylu przedsionka, ot mały kawałek przestrzeni oddzielony kotarami od świata zewnętrznego i przestrzeni mieszkalnej. W takim namiocie mieści się bardzo dużo nieletniego testosteronu. Poznałem tam gościa (w zasadzie chłopca), który przez 3/4 nocy potrafił ordynarnie trzepać kapucyna. Serio, 11-letni szczaw. Że nie poruchał? Pewnego wieczoru przyłapaliśmy go we wspomnianym wyżej przedsionku, ze spodniami opuszczonymi do kostek, lecącego w ślinę z niunią w tym samym wieku, mieszkającą w namiocie obok. Nawet się specjalnie nie zmieszał, tylko nieletnia białogłowa spłonęła rumieńcem i w pośpiechu podciągnęła majtki. Oprócz tego wyskoku znana była z faktu, że na dwutygodniowy pobyt w środku lasu zabrała dwie pary butów – klapki i szpilki. Niegrzeczne zabawy też lubiła.

    Dwa nagie miecze.

    Drugi raz na chłopców chodzących w przykrótkich spodenkach i dziewczyny noszące przydługie skarpetki natknąłem się dzięki mojemu kumplowi. Na szczęście byłem wtedy już trochę starszym gościem, bo w innym wypadku poważnie bałbym się o własną psychikę. Wiecie, że co roku w Polsce odbywa się inscenizacji Bitwy pod Grunwaldem, prawda? Ogromne wydarzenie, które przyciąga tysiące ludzi. To chyba największy festiwal rypania, jaki w życiu widziałem. Druhowie i druhny w swoich namiotach toczą wcale nie mniejsze boje, niż te rozgrywane w tym samym czasie na polu, a dwa nagie miecze biorące udział w jednej bitwie, w tym samym namiocie, to standardowy widok. To co tam widziałem sprawia, że Woodstock jest dla mnie festiwalem czystości i wstrzemięźliwości seksualnej.

    Jedziemy na kolonie.

    Jeśli urodziliście się najpóźniej pod koniec lat 80-tych to jest prawie pewne, że swoje pierwsze seksualne podboje zaliczyliście na wszelkiej maści letnich koloniach. To oczywiste, że takich ekscesów nie da się uniknąć na spędzie 15-letnich dzieciaków z połowy województwa. Letnie miłości wybuchały i płonęły naiwną, szczenięcą fascynacją, podsycane ceremoniami „obozowych zaślubin” przy ogromnych ogniskach na plażach nad jeziorami. Z perspektywy czasu myślę, że odsetek konsumpcji takich „obozowych zaślubin” w czasie nocy poślubnej jest o rząd wielkości większy, niż odsetek konsumpcji normalny, dorosłych ślubów.

    Pamiętam koleżanki, które prześcigały się w zeznaniach, z którym gościem, z którego pokoju zaszły najdalej. Nie oszczędzały się. Pamiętam, że wlewałem w siebie i koleżanki z innych pokojów hektolitry wódki, wszystko w wiadomych celach. Pamiętam też, że pewnego ranka obudziłem się z kumplem w dwuosobowym pokoju. Pokój nie był nasz, ale dziewczyn które obudziły się koło nas kilka minut później. Nigdy więcej nie zobaczyłem już tak zaparowanych okien.

    Wszyscy to przerabialiśmy. Nie jeździliśmy na wczasy do Turcji czy Egiptu, tylko do wyciągniętych prostu z PRLu ośrodków wczasowych, schowanych w mazurskich lasach, nad jeziorami. Nie piliśmy wyszukanych drinków na plażach Adriatyku. Wlewaliśmy w siebie podłą wódkę i grzmociliśmy się na podłych łóżkach polowych i pod prysznicami pełnymi karaluchów. Najśmieszniejsze jest to, że mimo wszystko było spoko.

    Dzisiaj?

    Dzisiejszy wakacyjny seks to parodia i popłuczyny tego, co działo się u schyłku lat 90-tych. OKej, na wiejskich dyskotekach wszyscy walą się jak domy w Kosowie, ale tak było zawsze i zawsze tak będzie.

    Znam całe tabuny 20-latek, które wychowane na amerykańskich serialach i ckliwych filmach czekają na księcia z bajki, tłumiąc wściekliznę macicy kolejnymi odcinkami „Gotowych na wszystko”. Zapomnijcie o wakacyjnym seksie. O seksie w roku szkolnym, czy akademickim też zapomnijcie. To już nie te czasy.

    hashtagi:

    pokaż spoiler #harcerze #malecontent #malkontent #seks #prokuratorboners #rozowepaski #niebieskiepaski #wakacje #seks

    dla potomności i wincyj
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów