•  

    Kolejka w 20 punktach #2

    Za nami drugi weekend z angielską piłką na najwyższym poziomie. Tak, jak przed tygodniem, tak i teraz przyszło nam obejrzeć hitowe starcie ekip z Wielkiej Szóstki, niemrawe poczynania drużyn aspirujących do miana “best of the rest” oraz kolejne boje beniaminków. Kto po dwóch seriach gier może chodzić z uniesioną głową, a kto winien czym prędzej zapomnieć o swoich ostatnich występach?

    1. Ukontentowani są z pewnością piłkarze Liverpoolu, którzy mimo wycieńczającej potyczki z Chelsea w późny środowy wieczór, w sobotę ograli Southampton. The Reds kontynuują 11-meczową serię zwycięstw ligowych, która po raz ostatni przydarzyła im się w pamiętnej kampanii 2013/14. Oby tylko jej zakończenie było mniej bolesne niż ówczesny poślizg Gerrarda. Henderson, wiesz czego nie robić!

    2. Sześć oczek po dwóch pierwszych kolejkach sezonu - Arsenal nie był w równie komfortowej sytuacji od rozgrywek 2009/10. Po pokonaniu Newcastle Kanonierzy rozprawili się z Burnley, i choć styl nadal pozostawia nieco do życzenia, w tabeli liczą się punkty, nie ilość koronkowych akcji. Tych z każdym tygodniem pobytu Daniego Ceballosa w Anglii siłą rzeczy powinno tylko przybywać.

    3. Mimo wyraźnej dominacji, przewyższania rywala w niemal każdym aspekcie i kontrolowania prawie wszystkich boiskowych wydarzeń, Manchester City tylko zremisował z Tottenhamem. Wysiłki Kevina de Bruyne poszły na marne, na nic zdał się współczynnik expected goals na poziomie 3.0 (o 2.78 wyższy od Kogutów!). Nie jest to wprawdzie odpowiedni moment, by dywagować nad wpływem sobotniego rezultatu na batalię o tytuł mistrzowski, lecz podopieczni Guardioli nadspodziewanie wcześnie stracili punkty.

    4. Manchester United młodnieje z meczu na mecz (tym razem średnia wieku wyjściowej jedenastki wyniosła 24 lata i 173 dni), jest coraz żwawszy oraz pewniejszy w rozegraniu piłki. Gdyby jeszcze wykorzystywał więcej sytuacji strzeleckich… Niestety, na razie nieskuteczność Pogby, Martiala i Lingarda uniemożliwia Czerwonym Diabłom przetestowanie miękkości fotela lidera.

    5. Po raz pierwszy w historii swoich występów w Premier League Brighton nie zaznało goryczy porażki w żadnej z dwóch pierwszych kolejek sezonu. W sobotę Mewy podzieliły się oczkami z Młotami, a Potter dalej czaruje w najlepsze.

    6. Nie wiem, czy Mauricio Pochettino ma jakiekolwiek doświadczenie w ringu, ale skorzystanie z taktyki: podskocz, przypierdol, odskocz - stosowanej niekiedy przez pięściarzy - umożliwiło jego drużynie zremisowanie meczu z Manchesterem City. I to mimo oddania zaledwie trzech strzałów! Tak, jak w starciu z Aston Villą, tak i w rywalizacji z The Citizens, kluczowy dla Kogutów okazał się impuls z ławki rezerwowych, który tym razem dał Lucas Moura. Brazylijczyk ustalił wynik spotkania w pierwszym kontakcie z piłką, 19 sekund po wejściu na boisko.

    7. Harry Wilson dopiero co przybył do Bournemouth, a już błyszczy. Bramka w zwycięskim meczu z The Villans była dziesiątym trafieniem Walijczyka zza pola karnego od startu ubiegłego sezonu. Żaden zawodnik, spośród występujących na profesjonalnym poziomie w Anglii, nie może się z nim w tym względzie równać.

    8. Sheffield United w niezłym stylu uporało się Crystal Palace i wciąż pozostaje niezwyciężone. Wszystko to przy wielkim udziale piłkarzy urodzonych na Wyspach, wszak Chris Wilder jest pierwszym szkoleniowcem od 1995 roku, który w początkowych dwóch kolejkach zmagań wystawił do gry jedenastki złożone z samych Brytyjczyków oraz Irlandczyków. Poprzednio uczynił to Gary Megson.

    9. Uwzględniając końcówkę ubiegłego sezonu, Everton wygrał na własnym boisku pięć kolejnych meczów, a do tego zachował tam sześć czystych kont z rzędu. Graczom Marco Silvy nie pozostaje więc nic innego, jak tylko popracować nad regularnym punktowaniem na wyjeździe - tak, by porażki z drużynami na poziomie Fulham odeszły w niepamięć - i może ich europejskie ambicje przerodzą się wreszcie w stan faktyczny.

    10. Sean Dyche przegrał wszystkie dziewięć spotkań ligowych, w których jego Burnley mierzyło się z Arsenalem. Cóż, być może do dziesięciu razy sztuka…

    11. Norwich gładko rozprawiło się z Newcastle, a Teemu Pukki stał się pierwszym piłkarzem Kanarków od 1993 roku, który skompletował hat-tricka na poziomie angielskiej ekstraklasy. Fin nad wyraz dobrze odnalazł się w nowych realiach (ma już tyle samo potrójnych zdobyczy w angielskiej ekstraklasie, co Bergkamp i Ronaldo!), a różnica poziomów, dzieląca Championship oraz Premier League, nie robi na nim większego wrażenia.

    12. Choć Leicester nie może zaliczyć startu rozgrywek do szczególnie udanych, drużyna Rodgersa powoli nabiera rozpędu. Po oddaniu tylko jednego strzału w pierwszej połowie starcia z Chelsea, w drugiej Lisy zanotowały aż jedenaście prób. Ostatnim zespołem, który równie często niepokoił bramkarza gospodarzy na Stamford Bridge była… ekipa z King Power Stadium w 2016 roku.

    13. Mimo że Wolverhampton przegrywało na własnym obiekcie z Manchesterem United, zdołało odrobić straty i uzyskać niezwykle cenny remis. Wychodzenie z opresji w potyczkach z 20-krotnymi mistrzami kraju staje się powoli specjalnością Wilków, wszak podobna sztuka udała im się po raz trzeci z rzędu! Tym razem zbawcą okazał się Ruben Neves, który w trakcie przygody z angielską ekstraklasą zdobył więcej bramek (5) niż zaliczył kontaktów z piłką w polach karnych rywali (3).

    14. Trzeci raz w przeciągu czterech lat Crystal Palace nie jest w stanie wygrać żadnego z pierwszych dwóch spotkań sezonu. Ba, Orły nie potrafią nawet strzelić gola! Stare porzekadło mówi jednak, iż prawdziwych mężczyzn poznaje się nie po tym, jak zaczynają, a po tym, jak kończą. Niewykluczone więc, że i tym razem londyńczycy wybudzą się z marazmu w porę.

    15. Przełamania potrzebuje również Chelsea. Co z tego, że zespół ze Stamford Bridge wreszcie uniknął porażki, skoro ledwie zremisował z Leicester? Frank Lampard stał się natomiast pierwszym menedżerem The Blues od rozgrywek 2012/13, który nie wygrał żadnego z pierwszych trzech meczów od momentu zatrudnienia. Poprzedni nieszczęśnik pracuje obecnie w Chinach i prowadzi wojenki z władzami Newcastle.

    16. - Nie przegranie dzisiejszego spotkania było ważne, ponieważ graliśmy na wyjeździe, tydzień po doznaniu porażki. Dwie przegrane z rzędu byłyby powtórką z zeszłego sezonu i oznaczałyby trudny start - stwierdził po remisie z Brighton Manuel Pellegrini. Nie takiego progresu pragnięto jednak na London Stadium…

    17. Gol Douglasa Luiza znów był tylko łyżką miodu w beczce dziegciu, którą niosą na swoich barkach piłkarze Aston Villi. Zwycięska posucha na najwyższym szczeblu rozgrywkowym trwa w ich przypadku od lutego 2016 roku, a końca nie widać. Za tydzień łatwiej o przełamanie z pewnością nie będzie, wszak na Villa Park przyjeżdża rozochocony Everton.

    18. Steve Bruce stał się następnym, piątym z kolei menedżerem Newcastle, który przegrał pierwszy mecz wyjazdowy na ławce trenerskiej Srok. Wobec zerowej liczby oczek na koncie towarzystwo Alana Pardew, Johna Carvera, Steve’a McClarena oraz Rafy Beniteza stanowi marne pocieszenie.

    19. Święci nie zdołali wykorzystać słabszej dyspozycji Liverpoolu i nadal czekają na premierowe punkty w nowym sezonie. Jedynym pozytywem pozostaje więc gol Ingsa, który z ośmioma trafieniami jest najskuteczniejszym zawodnikiem zespołu z St Mary’s Stadium od początku ubiegłych rozgrywek.

    20. Watford poległ w starciu z The Toffees, a Goodison Park pozostało dla niego niezdobytą twierdzą. Szerzenie nie wygrały żadnego z trzynastu spotkań w niebieskiej części Merseyside, co jest to o tyle intrygujące, że przy okazji ostatnich czterech wizyt aż trzykrotnie obejmowały prowadzenie w meczu.

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym publikuję opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo i #kolejkaw20
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #arsenal #manchesterunited #united #liverpool #lfc #tottenham #manchestercity #chelsea #watford #leicester #newcastle #southampton #everton #westham #bournemouth #astonvilla #norwich #zycienaokraglo #kolejkaw20

    Grafika: Goal.com
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2019-08-19 23-47-43.jpg

  •  

    Raheem Sterling
    Manchester City - Tottenham [1]:0
    STREAMABLE
    #mecz #golgif #premierleague #manchestercity #tottenham

    GFY

    źródło: gfycat.com

  •  

    Chelsea i Manchester City złamały przepisy dotyczące rejestrowania nieletnich zawodników.

    Chelsea otrzymała zakaz na dwa okienka transferowe.
    Manchester City został ukarany GRZYWNĄ w wysokości 315 tys funtów.

    #premierleague #chelsea #manchestercity

    źródło: 1565717735480.jpg

  •  

    Kolejka w 20 punktach #1

    Wróciła! Zjawiskowa, emocjonująca, rozpalająca zmysły i zaspokajająca pragnienia Premier League znowu cieszy nasze oczy. A skoro inauguracyjna seria gier już za nami, sprawdźmy co wydarzyło się na angielskich boiskach w miniony weekend. Przypominam, że kolejność drużyn odpowiada ich aktualnej pozycji w tabeli.

    1. Pierwszy mecz, pierwsze zwycięstwo i pierwszy rekord. Wygrana 5:0 z West Hamem stanowi najokazalsze wejście w sezon w historii występów Manchesteru City w najwyższej klasie rozgrywkowej. Sterling i spółka nie dali Młotom najmniejszych szans na pozytywne wspomnienia z sobotniego popołudnia i wygodnie rozsiedli się w fotelu lidera.

    2. Po piętach depczą im rywale zza miedzy, którzy w imponującym stylu rozprawili się z Chelsea. Ole Gunnar Solskjaer posłał do boju najmłodszy zespół premierowej kolejki (średnia wieku wyjściowej jedenastki wyniosła 24 lata i 277 dni), co znalazło odzwierciedlenie w energii oraz żywiołowości Czerwonych Diabłów. Na szczególne wyróżnienie zasłużył zdobywca dwóch bramek - Marcus Rashford. Jak na razie, no Lukaku, no problem.

    3. Cztery spotkania i piętnaście goli - bilans inauguracyjnych potyczek Liverpoolu pod wodzą Jurgena Kloppa robi wrażenie. Nie inaczej jest zresztą ze stylem, w jakim The Reds uporali się z beniaminkiem z Norwich: lekko, pewnie, z pełną kontrolą i swoistą rutyną. Salah miał strzelać, więc strzelił, Arnold miał asystować, więc asystował, Firmino miał kreować, więc kreował. I tylko łydka Alissona nadwyrężyła nieco humory na Anfield.

    4. Najmniejszych powodów do zmartwień nie mają natomiast w Burnley. The Clarets bardzo mocno weszli w sezon i po raz pierwszy od 1966 roku rozpoczęli zmagania ligowe od wygranej różnicą trzech trafień. Jeszcze nie pora na nawiązania do znakomitej kampanii 2017/18, niemniej start bieżących rozgrywek jest w wykonaniu Tarkowskiego i spółki cokolwiek obiecujący.

    5. Czy to Midas? A może MacGyver? Nie, to Potter, Graham Potter. Niech pierwszy napisze komentarz ten, kto spodziewał się, iż Brighton ogra Watford. I to 3:0! Jeśli tak mają prezentować się Mewy w nowym, lepszym wydaniu, skazujący ich na pożarcie prędko odszczekają swoje słowa. A ja razem z nimi.

    6. Pomimo przeciętnego występu - nie licząc ostatnich dwóch kwadransów - Tottenham pokonał Aston Villę. Jednak nie wynik a pozytywne przejście kolejnego testu charakteru zdaje się w tej sytuacji najważniejsze. Koguty nie zniechęciły się ani szybko straconym golem, ani sukcesywnym biciem głową w mur podtrzymywany z drugiej strony przez Mingsa oraz Heatona. Determinacja z domieszką kunsztu Kane’a przyniosły upragnione trzy punkty.

    7. Łatwej przeprawy nie miał również Arsenal. Być może było to pokłosiem braku Pepe oraz Lacazette’a w wyjściowym składzie lub docierania się poszczególnych elementów i schematów, niemniej na premierowe i zarazem jedyne trafienie w starciu z Newcastle przyszło Kanonierom czekać aż do 58. minuty. Autorem zwycięskiej bramki - a jakże - Pierre-Emerick Aubameyang. Od debiutu Gabończyka w angielskiej elicie tylko Mohamed Salah zdobył więcej bramek od niego (36 do 33).

    8. Prawdziwe wejście smoka do ekstraklasy zaliczył Billy Sharp. Za sprawą pierwszego strzału w historii swoich występów (całych trzech) na poziomie Premier League Anglik zdobył gola na wagę remisu Sheffield z Bournemouth. Oznacza to, iż The Blades są jedynym beniaminkiem, który w inauguracyjnej serii gier zasłużył na jakiekolwiek punkty.

    9. Choć podopieczni Eddiego Howe’a przegrali tylko jedno z ostatnich dwunastu starć z ligowymi nowicjuszami, rezultat meczu z ekipą Chrisa Wildera (1:1) nie mógł ich usatysfakcjonować. Z drugiej strony, oddawszy skromne trzy uderzenia w światło bramki Wisienki same napytały sobie biedy. Na razie bliżej im do robaczywek, aniżeli do dojrzałych owoców.

    10. Mimo że piłkarze Evertonu dobrze weszli w mecz z Crystal Palace i mieli swoje okazje do wyjścia na prowadzenie, ostatecznie nie udało im się udokumentować swojej przewagi. Z każdą upływającą minutą, z każdym kolejnym bezowocnym atakiem wzbierała w nich frustracja, która znalazła ujście w czerwonej kartce, jaką obejrzał Morgan Schneiderlin. W efekcie, zamiast zażartej walki do ostatniego gwizdka sędziego The Toffees starali się utrzymać bezbramkowy remis. Nie tak początek rozgrywek wyobrażał sobie Marco Silva…

    11. - Wraz z rozwojem spotkania szło nam coraz lepiej i jeśli któraś z drużyn miała odnieść zwycięstwo w drugiej połowie, byliśmy to my - stwierdził po starciu z Evertonem Roy Hodgson, któremu trudno nie przyznać racji. Im dłużej trwało widowisko, tym Orły były groźniejsze, a przede wszystkim porządniej zorganizowane. Może i bramki zdobyć się nie udało, ale punkt uzyskany z potyczki z kandydatem do występów na Starym Kontynencie należy uszanować.

    12. Osiemdziesiąt trzy minuty czekali kibice Leicester na pierwszy celny strzał ich ulubieńców w meczu z Wolverhampton. Nie oddał go ani Perez, ani Maddison, ani nawet Vardy, a młody Barnes, który niespełna kwadrans wcześniej pojawił się na murawie w miejsce Choudhury’ego. Choć rywal nie był przypadkową zbieraniną kopaczy, ofensywa aspirująca do gry w europejskich pucharach musi prezentować się znacznie lepiej.

    13. Bezbramkowy remis nie zadowala również Wilków, które za sprawą eliminacji do Ligi Europy mają w nogach już cztery oficjalne spotkania. Na plus zachowanie pierwszego czystego konta w ligowej potyczce wyjazdowej od października ubiegłego roku, na minus brak skuteczności w ataku. Kolejne tygodnie pokażą, czy była to kwestia poziomu przeciwnika, czy może przeciążenia organizmów kluczowych zawodników.

    14. Na rozpoczęcie pracy w nowym klubie Steve Bruce przegrał swój dwudziesty mecz - licząc jedynie karierę menedżerską - z Arsenalem. Choć jego piłkarze dzielnie stawiali opór Londyńczykom, długimi momentami byli zwyczajnie bezbarwni. Być może dostosowali się do atmosfery, jaka w niedzielne popołudnie panowała na St James’ Park…

    15. Fatalna passa Jacka Grealisha trwa w najlepsze. Angielski pomocnik poległ w dziewiętnastu (!) spotkaniach Premier League z rzędu i ustanowił tym samym niechlubny rekord. Z perspektywy jego doświadczeń trudno dziwić się, że po otwierającym wynik meczu z Tottenhamem golu McGinna był pierwszym, który tonował nastroje kolegów. Niestety na nic się to nie zdało.

    16. O ile po piątkowym wieczorze na Anfield piłkarze Norwich nie napiszą książki pod tytułem "Jak zainaugurować sezon po awansie do Premier League", o tyle popełnienie dzieła "Jak przegrać 1:4 i nie stracić godności" nie jest nieuzasadnione. Defensywa Kanarków nie była w stanie przeciwstawić się sile ofensywnej Liverpoolu - tak, jak nie zrobi tego znakomita większość rywali The Reds - lecz atak z Teemu Pukkim na czele zaprezentował się obiecująco (12 strzałów, z czego 5 w światło bramki, to na tle najlepszej obrony minionych rozgrywek nie w kij dmuchał). Dodając do tego fakt, iż klub z Carrow Road wygrał zaledwie jedno z ostatnich siedemnastu spotkań otwierających sezon, kibice żółto-zielonych mogą patrzeć w przyszłość z umiarkowaną, stonowaną nadzieją. W końcu nie co tydzień gra się z mistrzem kontynentu i wicemistrzem kraju.

    17. Pomimo udanych przygotowań, początek zmagań ligowych nie napawa fanów Southampton optymizmem. Pół biedy, że ich ulubieńcy nie zdobyli bramki - takie rzeczy zdarzają się każdemu. Zainkasowanie trzech ciosów na Turf Moor to natomiast spory wyczyn (poprzednio przytrafiło się to Bournemouth, blisko rok temu). Święci winni czym prędzej wymazać wątpliwej przyjemności wydarzenie z pamięci i rzucić się w wir pracy nad uszczelnieniem tyłów.

    18. - Musimy się poprawić. Być może to dobre przebudzenie w kontekście reszty sezonu - skomentował blamaż Watfordu Javi Gracia. Fakt, jeśli Szerszenie potrzebowały kubła zimnej wody, 0:3 z Brighton pasuje jak ulał. Pytanie, czy nie dało się otrzeźwieć bez straty punktów?

    19. Porażka 0:4 z Manchesterem United stanowi najdotkliwszą przegraną, jakiej Frank Lampard doświadczył na poziomie Premier League od 2000 roku. Anglik był wówczas pomocnikiem klubu z Upton Park, który poległ w starciu z Czerwonymi Diabłami 1:7. O ile wtedy legenda The Blues potrzebowała wsparcia menedżera, o tyle teraz sama musi podnieść swoich podopiecznych na duchu.

    20. West Ham nie wygrał czwartego z kolei spotkania inauguracyjnego i po raz kolejny liczy na złe miłego początki. Co z tego, że w potyczce z The Citizens niezwykle aktywny był Lanzini, a swoich szans niezmordowanie szukał Haller, skoro blok defensywny nadal przypomina szwajcarski ser z dużymi dziurami? Dopóki niniejszy stan rzeczy nie ulegnie zmianie, dopóty traktowanie piłkarzy Manuela Pellegriniego jako poważnych kandydatów do gry w europejskich pucharach będzie jedynie myśleniem życzeniowym.

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym publikuję opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo i #kolejkaw20
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #arsenal #manchesterunited #united #liverpool #lfc #tottenham #manchestercity #chelsea #watford #leicester #newcastle #southampton #everton #westham #bournemouth #astonvilla #norwich #zycienaokraglo #kolejkaw20

    Grafika: Bleacher Report Football
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2019-08-11 21-57-32.jpg

    •  

      @Snibu: Nie ma,że nie zasłużyli byli ewidentnie gorszym zespołem i tyle.

    •  

      @chim3ra: atak pozycyjny nie istniał właśnie przez wiek i właśnie przez wiek była gra kontrą, żywiołowość i energia objawiały się właśnie w samotnych rajdach, co ty chcesz w pozycyjnym energię i żywiołowość? Popatrz jak grają młodzieżówki a jak seniorzy i którzy są lepsi w ataku pozycyjnym. Trudno żeby 23 latek z 21 latkiem rozklepali kombinacyjnie obronę.

      Akcje po kontratakach umożliwiło również przygotowanie fizyczne. United zapierdalało po prostu 90 minut, Wan-Bissaka był wszędzie i zawsze na pełnym gazie nawet jeśli czasem łamał linię albo gubił krycie, Martial grał padakę bo jedyne czego próbował to rajdy i dryblingi, Pogba tracił bo chciał zagrać takie podanie jak to przy 3 bramce, tak więc tak, na pewno energia i żywiołowość była. Nie było spokojnego budowania akcji zgodnie ze schematami taktycznymi, ale energia i żywiołowość ma się do tego nijak.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    No cóż - gratuluję #manchestercity obrony tytułu. Przynajmniej szybko rozwiali wątpliwośi kto jest numerem jeden tej ligi.
    #mecz #lfc

    źródło: stejk.org

  •  

    Kolejka w 20 punktach #0

    Jeśli śledzicie moją twórczość od dłuższego czasu, kojarzycie zapewne cykl "Kolejka w 20 zdaniach". (Dla niewtajemniczonych - po każdej serii gier Premier League pisałem post, składający się z dwudziestu ponumerowanych zdań, opisujących poczynania drużyn w danej kolejce.) W zbliżającym się sezonie zamierzam kontynuować serię, lecz dojdzie do drobnej modyfikacji. Jako że poświęcanie poszczególnym zespołom tylko jednego zdania było mocno ograniczające i na dłuższą metę męczące, postanowiłem z tym zerwać. Od teraz na każdy klub przypadną trzy-cztery zwarte i konkretne sentencje, podsumowujące kolejkę w jego wykonaniu. Reszta pozostaje bez zmian, uszeregowanie ekip wciąż zależeć będzie od ich pozycji w tabeli (stąd odrestaurowana nazwa cyklu - “Kolejka w 20 punktach”), a ja nadal będę starał się urozmaicać opisy ciekawostkami oraz statystykami.

    Przechodząc od teorii do praktyki, zapraszam Was do zapoznania się z "zerowym" odcinkiem serii, w którym pokrótce zapowiadam zbliżające się rozgrywki z perspektywy każdej z drużyn. Tym razem wyjątkowo obowiązuje kolejność alfabetyczna.

    1. Po pobiciu własnego rekordu transferowego i sprowadzeniu Nicolasa Pepe, Arsenal ma w kadrze trzech napastników klasy światowej. Naiwnością byłoby jednak sądzić, iż siła ataku zniweluje wszelkie braki w defensywie, której jedynym przedstawicielem trzymającym fason pozostaje Sokratis. Ku rozczarowaniu fanów, niewiele wskazuje na to, by kolejna, trzecia z rzędu próba powrotu do Ligi Mistrzów zakończyła się innym rezultatem niż dwie poprzednie.

    2. Po trzech latach banicji Aston Villa wkracza do ekstraklasy z misją utrzymania się oraz… szatnią pełną świeżo sprowadzonych zawodników. I choć na pierwszy rzut oka sytuacja łudząco przypomina zeszłoroczne poczynania Fulham, zdaje się, że The Villans wyciągnęli wnioski z błędów poprzednika. Wzmocnienia są o wiele bardziej przemyślane, jakościowe i perspektywiczne. Dobrym omenem dla Grealisha i spółki jest również fakt, iż spośród sześciu ostatnich beniaminków, którzy przed powrotem do Premier League wydali na transfery ponad 50 milionów funtów, aż pięciu uniknęło spadku.

    3. O potencjalnych odejściach Wilsona, Kinga, Frasera czy Brooksa mówiło się w mediach od miesięcy, lecz żaden z liderów Bournemouth nie opuścił latem drużyny. Mimo to, trudno oczekiwać, by w zbliżających się rozgrywkach Wisienki rywalizowały o coś więcej niż bezstresowy byt w elicie. Następne dziesięć miesięcy powinny być dla Eddiego Howe’a równie spokojne, co dobiegające końca okno transferowe.

    4. Po bardzo słabym sezonie i dramatycznej walce o uniknięcie relegacji, władze Brighton doszły do wniosku, iż zespół potrzebuje impulsu oraz świeżego spojrzenia z ławki trenerskiej. Era Chrisa Hughtona dobiegła końca, miejsce architekta największych sukcesów w historii klubu zajął Graham Potter. Niestety, jeśli zbieżność nazwisk okaże się przypadkowa i przechwycony ze Swansea Anglik nie zna tajników magii, utrzymanie Mew w Premier League będzie zadaniem iście karkołomnym. Na tę chwilę ekipa z The Amex jest jednym z głównych kandydatów do spadku.

    5. Zeszłoroczny powrót do europejskich pucharów przyniósł Burnley nie tylko rozczarowanie, ale też sporą dawkę stresu na krajowym podwórku. Tym razem ma być zgoła inaczej - zespół Seana Dyche’a skupia się na rywalizacji ligowej, stawiając na stabilizację oraz sprawdzone metody radzenia sobie z rywalami. Powtórzenie sukcesu sprzed dwóch sezonów wydaje się niemożliwe, ale odzyskanie utraconego DNA powinno zapewnić The Clarets spokojne rozgrywki.

    6. Na Stamford Bridge nie ma już najważniejszego zawodnika Chelsea w ostatnich latach, Edena Hazarda, jest za to powracający w roli szkoleniowca Frank Lampard. Zatrudnienie Anglika było decyzją tyleż romantyczną, co ryzykowną, lecz na tę chwilę zdaje się on odpowiadać wszelkim potrzebom The Blues. Dość napisać, iż natychmiast poprawił atmosferę wokół klubu, podczas pracy w Derby County chętnie stawiał na młodzież, która wobec zakazu transferowego Londyńczyków może odegrać niepoślednią rolę w zbliżających się zmaganiach, a preferowany przez niego styl gry diametralnie odbiega od znienawidzonego przez kibiców Sarriball. Nie zdziwię się, jeśli w maju fani stwierdzą, że trofeów nie ma, ale też jest zajebiście.

    7. Johann Wolfgang von Goethe zauważył niegdyś, iż kto nie idzie do przodu, ten się cofa. Zarząd Crystal Palace nic sobie jednak ze słów znamienitego poety nie robi, wszak po zainkasowaniu 45 milionów funtów za Wan-Bissake nie sprowadził na Selhurst Park żadnego gracza, który jakkolwiek podniósłby poziom kadry. Cała odpowiedzialność za wyniki Orłów znów spoczywać będzie na barkach Zahy oraz Milivojevicia, którzy wyżej dwunastego miejsca nie podskoczą, a i to w niniejszych okolicznościach byłoby rezultatem cokolwiek przyzwoitym.

    8. Znacznie wyżej mierzy Everton, który wreszcie zakontraktował perspektywicznego napastnika. Nie jest rzecz jasna przesądzone, że w osobie Moise Keana Livepoolczycy znajdą upragnionego następcę Romelu Lukaku, lecz Włoch słabszy od Cenka Tosuna i Dominica Calverta-Lewina z pewnością nie będzie. Z nowym snajperem szanse The Toffees na odzyskanie miana “best of the rest” diametralnie wzrosły.

    9. Chrapkę na europejskie puchary ma także Leicester, przystępujące do pierwszego pełnego sezonu pod wodzą Brendana Rodgersa. Irlandczyk z Północy dysponuje jednym z najbardziej ekscytujących i utalentowanych zespołów, łączących doświadczenie z młodością oraz rutynę z fantazją. Ba, nie ulega wątpliwości, iż dzisiejsze Lisy są o wiele silniejsze od mistrzowskiej ekipy z 2016 roku. I o ile Vardy i spółka nie mają większych szans na tytuł, o tyle powrót do zmagań na Starym Kontynencie jest celem z gatunku możliwych do spełnienia.

    10. Królowie Europy niezmiennie marzą natomiast o odzyskaniu korony na krajowym podwórku. W zeszłym roku podopieczni Kloppa zbliżyli się do perfekcji, lecz i to okazało się zbyt mało, by przechytrzyć Manchester City. Tym razem łatwiej nie będzie, gdyż przed Liverpoolem szereg dodatkowych spotkań: poza rozegranym już, przegranym przez The Reds starciem o Tarczę Wspólnoty, potyczka o Superpuchar Europy oraz Klubowe Mistrzostwa Świata. Nawet jeśli niemiecki szkoleniowiec będzie umiejętnie szafować siłami swoich piłkarzy, a ci unikną poważniejszych urazów, natłok obowiązków może skutecznie uniemożliwić klubowi z Anfield przerwanie 29-letniej posuchy mistrzowskiej.

    11. A skoro już o tytule mowa, głównym kandydatem do jego zdobycia znów jest ekipa z Etihad Stadium. The Citizens stoją przed szansą stania się pierwszą drużyną od 2009 roku, która obroni święty graal angielskiego futbolu dwa razy z rzędu. I choć wielu spodziewało się, iż aktualni czempioni skupią się na Lidze Mistrzów, Pep Guardiola zaznaczył, iż nieporównywalnie bardziej satysfakcjonuje go sukces na dystansie 38 aniżeli 7 (Katalończyk uważa, że wyjście z grupy jest dla klubu tego kalibru formalnością) meczów. Hegemonia nigdy się nie nudzi.

    12. Za miedzą już tak kolorowo nie jest, Ole Gunnar Solskjaer ma jasno wyznaczony cel - awansować do najbardziej prestiżowych rozgrywek europejskich i uczynić Manchester United znowu wielkim. W tym celu znacząco wzmocnił defensywę, zaordynował ciężkie treningi, a do tego nieustannie pracuje nad wszczepieniem podopiecznym mentalności prawdziwych Czerwonych Diabłów. Trudno oprzeć się jednak wrażeniu, że ciągłe wspominanie przeszłości i złotego okresu za rządów Sir Alexa Fergusona traci moc. Mimo perfekcyjnego okresu przygotowawczego (6 zwycięstw, 0 remisów, 0 porażek), przed drużyną z Old Trafford kolejny sezon przejściowy.

    13. Na St James’ Park niezmiennie panuje napięta atmosfera: Mike Ashley nie ustępuje, kibice protestują, a najlepszy menedżer ostatnich lat oraz gwiazdy odchodzą. Sytuacji nie poprawiło ani zatrudnienie Steve’a Bruce’a, ani wydanie sporych pieniędzy na nowych piłkarzy (pozyskanie Joelintona kosztowało 40 milionów funtów, Saint-Maxim przybył za 20). Wszystko to sprawia, iż Sroki są mocno nieprzewidywalne - z jednej strony klimat wokół klubu nie sprzyja osiąganiu dobrych wyników sportowych, z drugiej kadra zespołu wygląda całkiem przyzwoicie. Jeśli były szkoleniowiec Sheffield Wednesday będzie choć w połowie tak zaradny, jak Rafa Benitez, Newcastle wcale nie jest skazane na pożarcie.

    14. Aż 67% beniaminków, którzy od sezonu 1995/96 wkraczali do Premier League jako mistrzowie Championship, utrzymywało się w elicie w pierwszym roku po awansie. Czy w ich ślady pójdzie Norwich? Na papierze zespół nie robi większego wrażenia, lecz dokładnie tak samo było dwanaście miesięcy temu, kiedy Kanarki były rzekomo zbyt słabe, by myśleć o promocji do wyższej ligi. Gdzie dziś są, każdy widzi, pochopne wróżenie im spadku jest niewskazane.

    15. Ostatnim nowicjuszem w stawce jest Sheffield United, które wraca na salony po dwunastu latach przerwy. Kadra The Blades składa się niemal wyłącznie z Brytyjczyków - jedynym rodzynkiem pozostaje sprowadzony z Bournemouth Lys Mousset - i podobnie jak w przypadku Norwich, nie powala na kolana. Wprawdzie w bramce znowu stanie Dean Henderson, obronę doświadczeniem wspomoże Phil Jagielka, a w ataku rządzić będzie niezawodny Billy Sharp, lecz na większości pozycji może zwyczajnie zabraknąć jakości. Niewykluczone, że ekipa Chrisa Wildera będzie bić się o utrzymanie do ostatnich kolejek sezonu.

    16. Na St Mary’s Stadium nie gaśnie pragnienie wyjścia z marazmu, spowijającego klub od dwóch lat. W grudniu ubiegłego roku zatrudniono Ralpha Hasenhuttla, a latem zrewitalizowano nieco zmurszały skład - odeszli wiekowy Davies oraz wypalony Clasie, przyszli perspektywiczni Adams i Djenepo. Efekty widać jak na dłoni, z pięciu przedsezonowych sparingów Southampton wygrało cztery i jeden zremisowało. Zdaje się, iż drużyna powoli wraca na właściwe tory, toteż zbliżające się rozgrywki powinny być lepsze od poprzednich.

    17. W białej części Londynu liczą natomiast na to, że po bardzo obiecującym sezonie 2018/19, tak w lidze, jak i w pucharach, do gabloty trafi pierwsze trofeum od dwunastu lat. W osiągnięciu celu pomóc ma rzetelnie przepracowany okres przygotowawczy, w którym udział wzięli wszyscy najważniejsi piłkarze w układance Mauricio Pochettino - miła odmiana względem ubiegłego lata - pobicie klubowego rekordu transferowego przy okazji sprowadzenia Tanguya Ndombele oraz pozostanie w szeregach Kogutów kluczowych piłkarzy. Ostateczny sukces w dużej mierze zależeć będzie jednak od kondycji zdrowotno-sportowej liderów. Powtórzenie lub poprawienie rezultatów z minionych rozgrywek stanowi nie lada wyzwanie.

    18. Nieco podobnie, z zachowaniem odpowiednich proporcji, sprawy mają się w przypadku Watfordu. Dobre wyniki w Premier League w połączeniu z dotarciem do finału FA Cup rozbudziły apetyty wszystkich ludzi związanych z Szerszeniami, od piłkarzy po kibiców. Nikt nie myśli już wyłącznie o utrzymaniu się w elicie, od drużyny oczekuje się wejścia na wyższy poziom. Problem w tym, iż angielska klasa średnia - z Leicester, Evertonem oraz Wolverhampton na czele - rośnie w siłę w zastraszającym tempie i bardzo trudno będzie dotrzymać jej kroku. Choć Javi Gracia udowodnił, że potrafi wyciągać ze swoich podopiecznych maksimum możliwości, niewykluczone, iż w poprzednim sezonie ekipa z Vicarage Road musnęła szklany sufit, którego w najbliższych latach nie przebije.

    19. Wśród klubów, którym spokojny byt w ekstraklasie nie przynosi już większej satysfakcji, jest także West Ham. Młoty zaciekle pragną europejskich pucharów, co objawia się między innymi w poczynaniach zarządu na rynku transferowym - do stolicy Anglii przybyli Sebastian Haller, Pablo Fornals oraz Goncalo Cardoso. I to właśnie dwóch pierwszych ma stanowić o sile ofensywnej zespołu, a przynajmniej na to liczy Manuel Pellegrini. Jeśli obrona nie zniweczy całego wysiłku ataku, Londyńczycy powalczą o tytuł “best of the rest”.

    20. Obecnie dzierży go Wolverhampton, które według wszelkiego prawdopodobieństwa wystąpi w kolejnej edycji Ligi Europy. Oznacza to zwiększenie ilości rozgrywanych spotkań, co zgubiło w ostatnich latach niejednego średniaka. Wilki chcą jednak czym prędzej awansować w hierarchii ekstraklasowiczów i stać się jednym z potentatów, a radzenie sobie z grą na kilku frontach jest w tym przypadku nieodzowne. Przed Nuno Espirito Santo i jego podopiecznymi sezon prawdy. Pogodzenie zmagań na Starym Kontynencie z rywalizacją na krajowym podwórku może otworzyć im drzwi do restauracji, w której na razie biesiaduje wyłącznie Wielka Szóstka.

    P.S. Nie przejmujcie się nieco dłuższą formą niniejszego wpisu, natłok informacji zrobił swoje. Kolejne odcinki cyklu będą bardziej zwięzłe!

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym publikuję opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo i #kolejkaw20
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #arsenal #manchesterunited #united #liverpool #lfc #tottenham #manchestercity #chelsea #watford #leicester #newcastle #southampton #everton #westham #bournemouth #zycienaokraglo #kolejkaw20

    Grafika: Football Whispers
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2019-08-06 21-23-15.jpg

  •  

    Joel Matip
    Liverpool - Manchester City [1]:1
    STREAMABLE
    #mecz #golgif #communityshield #lfc #manchestercity

    GFY

    źródło: gfycat.com

  •  

    Raheem Sterling
    Liverpool - Manchester City 0:[1]
    STREAMABLE
    #mecz #golgif #communityshield #lfc #manchestercity

    GFY

    źródło: gfycat.com

  •  

    Udało się kupić bilety na United! Miejsce całkiem niezłe ale szału nie ma, próbowałem kupić na sektory C bądź A ale strona cały czas miała jakiś problem (kupowałem dwa bilety obok siebie) więc ostatecznie kupiłem na sektorze D, blisko prostej

    Za dwa bilety na mecz z Crystal Palace razem z oficjalnym membershipen wyszło 720 zł xD

    Mecz 24 sierpnia, a 17 jadę jeszcze na City z Tottenhamem (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    #united #manchestercity #premierleague #pilkanozna
    pokaż całość

  •  

    O atutach Manchesteru City można by pisać i mówić godzinami, wszak to jedna z najbardziej efektywnych i efektownych drużyn na świecie. Spośród wszystkich zalet The Citizens najbardziej imponują mi jednak niezaspokajalny głód - zgarniając mistrzostwo kraju natychmiast zaczynają myśleć o jego obronie, a wygrywając 4:0 dążą do zdobycia kolejnych bramek - oraz świadomość jednostek, potrafiących podporządkować się interesowi ogółu - uzdolnieni, świetnie zarabiający piłkarze nie buntują się z powodu braku miejsca w podstawowej jedenastce. Oba aspekty są źródłem sukcesów podopiecznych Pepa Guardioli, gwarantujących im dominację na angielskiej ziemi, przy czym drugi z nich jawi się jako prawdziwy majstersztyk.

    Zarządzanie zasobami ludzkimi jest szalenie istotną umiejętnością w działalności współczesnych szkoleniowców. Empatia, zrozumienie i szczerość w kontaktach z zawodnikami znacznie ułatwiają egzekwowanie decyzji oraz poleceń, a co więcej tworzą dogodną atmosferę do pracy. Apodyktyczność, zaborczość i bezwzględność w połączeniu z nieprzyjaznym usposobieniem prowadzą natomiast do konfliktów i komplikują zmierzanie do wspólnego celu. Kataloński menedżer doskonale zdaje sobie z tego sprawę - zna przecież najświeższe losy Jose Mourinho - dlatego opiera swoje relacje z podlegającymi mu graczami na wzajemnym szacunku oraz rzetelności. Nie każdy jest jednak w stanie znieść brak regularnych występów, i choć nikt nie grymasi otwarcie, nie dziwota, iż ten czy inny piłkarz myśli o przyszłości poza Etihad Stadium.

    Od tego typu rozważań nie stroni Leroy Sane, a więc jeden z najbardziej uzdolnionych skrzydłowych na Starym Kontynencie. Niemiec ma za sobą trudny rok, przepełniony skrajnymi emocjami. Z jednej strony walnie przyczynił się do zdobycia czterech trofeów przez Manchester City i kolejny raz notował fenomenalne liczby (16 goli i 18 asyst), z drugiej ominął go mundial, a w zespole klubowym rozegrał zaledwie 2694 z potencjalnych 5490 minut. W znakomitej większości drużyn, zmagających się na co dzień w najlepszych ligach w Europie, 23-latek byłby zawodnikiem podstawowego składu, lecz z uwagi na bogactwo kadrowe The Citizens, Pep Guardiola nie może mu tego zapewnić.

    Co innego zainteresowany usługami piłkarza Bayern. Uli Hoeness oraz Karl-Heinz Rummenigge chętnie widzieliby Sane w barwach bawarskiego giganta, przechodzącego małą (?) rewolucję. Reprezentant Niemiec miałby wejść w buty Francka Ribery’ego i stanowić o sile Die Roten, co z uwagi na jego możliwości oraz bundesligowe doświadczenie jest scenariuszem wielce prawdopodobnym. Dla dwóch z trzech podmiotów taki obrót sprawy byłby korzystny - Monachijczycy zyskaliby światowej klasy zawodnika, a Leroy na Allianz Arena mógłby wreszcie grać pierwsze skrzypce. Sęk w tym, że Manchester City nie ma ambicji, ani chęci pozbywania się swojego skrzydłowego. Właściciel nie potrzebuje pieniędzy, szkoleniowiec ceni umiejętności piłkarza, a ten legitymuje się odpowiednią jakością. Należy jednak pamiętać, iż z niewolnika nie ma pracownika. Niemiec z pewnością chce się rozwijać i przesuwać granice swoich możliwości, co znacznie ułatwiłoby mu pełne zaufanie menedżera, który stawiałby na niego w każdym spotkaniu.

    Czy ewentualne odejście skrzydłowego natchnie kolejnych zawodników do szukania szczęścia (czytaj: regularnej gry) poza Etihad Stadium? Czy stanie się początkiem końca dominacji The Citizens? Na tę chwilę trudno wyciągać daleko idące wnioski. Nie ma jednak wątpliwości co do tego, że niemożność zapewnienia tak utalentowanemu piłkarzowi warunków do prezentowania pełni swoich umiejętności, a w efekcie utracenie go, prawdopodobnie odbije się czkawką. Dla Sane dalszy pobyt w Manchesterze może okazać się zwyczajnie niekorzystny.

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym publikuję moje opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #bundesliga #premierleague #manchestercity #bayernmonachium #bayern #zycienaokraglo
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2019-05-25 12-36-53.jpg

  •  

    ( ͡º ͜ʖ͡º)( ͡º ͜ʖ͡º)

    #mecz #ligamistrzow #manchestercity #lfc #tottenham #heheszki #premierleague

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fee.jpg

  •  

    Vincent Kompany żegna się ze stylem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #premierleague #pilkanozna #manchestercity

    źródło: streamable.com

  •  

    #manchestercity wygrał wczoraj #mecz 6:0 i zdobył puchar Anglii.
    Co robi #pepguardiola po takiej wygranej?
    Zwraca piłkarzom uwagę na to co można było zrobić lepiej.

    #pilkanozna #twitter #premierleague

    źródło: twitter.com

  •  

    Vincent Kompany nie przedłużył kontraktu i zagrał wczoraj swój ostani mecz w City.

    Od przyszłego sezonu wróci do klubu, w którym się wychował - Anderlecht i obejmie tam rolę grającego trenera.

    jego komunikat na ten temat

    #premierleague #transfery #manchestercity
    pokaż całość

    źródło: scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net

  •  

    Bilans transferowy Kloppa od 1 lipca 2016: 117,6 mln €
    Bilans transferowy Guardioli od 1 lipca 2016: 429,29 mln €

    Klopp konkurował z Guardiolą wydając na transfery około 3,65 raza mniej. Kosmos.

    źródło: transfermarkt.pl

    #mecz #lfc #manchestercity #premierleague

    źródło: e0.365dm.com

  •  

    Indywidualności w 20 zdaniach

    Za nami niesamowity sezon angielskiej ekstraklasy, w którym nie zabrakło pięknych goli, fenomenalnych asyst, spektakularnych interwencji oraz widowiskowych dryblingów. Na uznanie zapracowały nie tylko drużyny jako kolektywne wspólnoty, ale też reprezentujące je indywidualności. Kto zasłużył na szczególne wyróżnienie w każdym z dwudziestu zespołów, występujących w Premier League w rozgrywkach 2018/19? (kolejność odpowiada miejscom w tabeli, które zajęły kluby wymienionych piłkarzy)

    1. David Silva dopisał do swojego dorobku nie tylko następny tytuł mistrzowski, ale również kolejne asysty przy trafieniach Sergio Aguero - Hiszpan ma ich na koncie 18, co oznacza, iż tylko trzech graczy w historii angielskiej ekstraklasy zanotowało więcej ostatnich podań do swoich ulubionych kompanów (Anderton do Sheringhama - 20, McManaman do Fowlera - 20 i Lampard do Drogby - 24).

    2. W Liverpoolu wiedzą, iż najskuteczniejszą obroną jest atak, co wyraża się w poczynaniach Trenta Alexandra-Arnolda, który w minionych rozgrywkach zaliczył aż 12 asyst, co jest najlepszym wynikiem defensora w dziejach ligi.

    3. Eden Hazard zgarnął nagrodę dla Playmakera Sezonu, a w zespole Chelsea sam był sobie sterem, żaglem i okrętem.

    4. Christian Eriksen po raz kolejny nadawał ton grze Tottenhamu, zdobywając przy okazji 10 bramek (biorąc pod uwagę wszystkie fronty, na których występowały Koguty) - Duńczyk robił to w pięciu z sześciu kampanii, w których przywdziewał barwy londyńskiego klubu.

    5. W swoim pierwszym pełnym sezonie w Premier League, Pierre-Emerick Aubameyang strzelił 22 gole i podzielił się Złotym Butem z Sadio Mane oraz Mohamedem Salahem - Gabończyk jest jednym z sześciu graczy, którzy w minionych czterech latach skompletowali sto trafień w pięciu najsilniejszych ligach Starego Kontynentu.

    6. Po wielu perypetiach i kontuzjach, Luke Shaw zaliczył solidny, równy rok w barwach Manchesteru United, za co uhonorowany został tytułem zawodnika rozgrywek zarówno według kibiców Czerwonych Diabłów, jak i kolegów z szatni.

    7. Conor Coady jest jedynym piłkarzem Premier League, który w ubiegłym sezonie rozegrał wszystkie mecze na wszystkich frontach w pełnym wymiarze czasowym.

    8. Kluczowym piłkarzem Evertonu jest natomiast Gylfi Sigurdsson, który w minionych dziesięciu miesiącach był najlepszym strzelcem (13 trafień ex aequo z Richarlisonem) oraz najlepszym asystentem (6 ostatnich podań) The Toffees w angielskiej ekstraklasie.

    9. James Maddison zanotował świetny debiut w elicie, stając się jej jedynym przedstawicielem, który wykreował 100 okazji do zdobycia bramek.

    10. Łukasz Fabiański dobrze odnalazł się po powrocie do Londynu, czego dowodem 148 udanych interwencji - żaden bramkarz nie zanotował ich więcej.

    11. Trzeci w tej klasyfikacji był za to Ben Foster, który niejednokrotnie ratował swoją drużynę z opresji, dzięki czemu zasłużył na miano Zawodnika Sezonu w Watfordzie.

    12. Luka Milivojević został najlepszym strzelcem Crystal Palace (drugi rok z rzędu), przy czym warto zaznaczyć, że aż 10 z jego 12 goli padło po rzutach karnych.

    13. Ayoze Perez stał się kluczową postacią w Newcastle, dla którego w minionych rozgrywkach zdobył 12 bramek, ustanawiając jednocześnie osobisty rekord.

    14. Ryan Fraser stworzył najwięcej stuprocentowych okazji do strzelenia goli (28) spośród wszystkich zawodników występujących w Premier League i zanotował dzięki temu 14 asyst.

    15. Ben Mee to jeden z trzech piłkarzy (nie licząc golkiperów), którzy w ubiegłym sezonie ligowym nie opuścili ani jednej minuty gry.

    16. Jan Bednarek zaliczył bardzo udane rozgrywki, podczas których stał się podstawowym obrońcą Southampton i zanotował najwięcej przechwytów w drużynie.

    17. Glenn Murray strzelił dla Brighton 13 goli, co oznacza, iż 36% bramek Mew w historii ich występów w elicie jest dziełem Anglika.

    18. Nathaniel Mendez-Laing - broniący barw Cardiff - zaliczył więcej trafień (2) na Old Trafford niż Alexis Sanchez.

    19. Ryan Sessegnon był jednym z najczęściej występujących nastolatków w Premier League, a do tego zanotował najwięcej ostatnich podań spośród graczy Fulham.

    20. Jonas Lossl może i stracił aż 54 gole, ale za to był najlepszym asystentem wśród bramkarzy (ex aequo z Edersonem).

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym codziennie publikuję moje opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #arsenal #manchesterunited #united #liverpool #lfc #tottenham #manchestercity #chelsea #watford #leicester #newcastle #southampton #everton #westham #bournemouth #zycienaokraglo #kolejkaw20

    Grafika: Bleacher Report Football
    pokaż całość

    źródło: 57459344_333040250692271_8522365689757958144_n.jpg

  •  

    Liga pięciu prędkości

    Koniec i bomba, a kto nie oglądał, ten trąba! Parafraza zdania wieńczącego dzieło Witolda Gombrowicza pod tytułem “Ferdydurke” zdaje się znakomicie oddawać krajobraz Premier League po ostatnim gwizdku sędziego w sezonie 2018/19. Sezonie ze wszech miar wyjątkowym, trzymającym w napięciu od pierwszej do trzydziestej ósmej kolejki, pełnym emocji oraz wrażeń, wreszcie na tyle zjawiskowym i uzależniającym, że nie sposób wyobrazić sobie sytuacji, w której miłośnik futbolu w wydaniu angielskim byłby w stanie go przegapić. Niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy.

    Mimo smutku i żalu, jest również dobra strona zaistniałego stanu rzeczy. Znamy przecież wszelkie rozstrzygnięcia i odpowiedzi na pytania, które dręczyły nas przez minionych dziesięć miesięcy. Wiemy kto sięgnął po tytuł mistrzowski, kto zagra w kolejnej edycji europejskich pucharów, a także kto opuścił elitarne rozgrywki. Elitarne, lecz nie egalitarne, albowiem Premier League stała się ligą pięciu prędkości.

    Pierwszą tworzą naturalnie jej najlepsze, najrówniejsze i najskuteczniejsze drużyny, a więc Manchester City oraz Liverpool. Byli niczym James Hunt i Nicki Lauda, Muhammad Ali i Joe Frazier, Roger Federer i Rafael Nadal czy Magic Johnson i Larry Bird. Niedoścignieni, niezłomni, niestrudzeni wyniszczającym pojedynkiem o prym, bliscy ideału. Na przestrzeni całego sezonu zarówno jedni, jak i drudzy, wykazali się niebywałą determinacją, nienaruszalną wiarą w swoje umiejętności, siłą psychiczną oraz odpornością na presję wywieraną przez rywala. Kiedy podopieczni Pepa Guardioli podnosili poprzeczkę, piłkarze Jurgena Kloppa niezwłocznie przez nią przeskakiwali, natomiast kiedy The Reds przesuwali granicę, The Citizens natychmiast do niej docierali.

    Dzięki ich wzajemnemu napędzaniu się, mogliśmy być świadkami najbardziej spektakularnej walki o mistrzostwo Anglii w ostatnich latach. Stety lub niestety, zwycięzca może być tylko jeden, a o tym, że finalnie okazał się nim zespół z Etihad Stadium, zadecydowały detale, mikroskopijne szczegóły, a także... milimetry. To one zaważyły na tym, iż Liverpool nie wyszedł na prowadzenie w bezpośrednim starciu obu drużyn w styczniu bieżącego roku (świetna interwencja Stonesa), jak i na tym, że Manchester City pokonał w kwietniu Burnley (gol Sergio Aguero). Obie sytuacje nie tylko dodały całej rywalizacji dramaturgii, ale też spotęgowały wrażenie jej zaciętości.

    Oddając cesarzowi, co cesarskie - The Citizens obronili tytuł jako pierwsi od dekady - nie bójmy się wyrażać uznania dla wyczynu The Reds, którzy stali się najznamienitszymi wicemistrzami w historii i jako jedyni w stawce dotrzymywali tempa machinie Guardioli. Reszta ekstraklasowiczów została bowiem brutalnie zdystansowana, i o ile rywalizacja o prymat przy całej swojej “maratoniczności” miała cechy sprintu, o tyle walka o prawo do gry w kolejnej edycji Ligi Mistrzów przypominała - zwłaszcza u schyłku sezonu - wyścig żółwi z udziałem przedstawicieli drugiej prędkości Premier League.

    W jej skład wchodzą pozostali członkowie żelaznej Wielkiej Szóstki - Chelsea, Tottenham, Arsenal oraz Manchester United. Każdy z nich zmagał się ze swoimi problemami, każdego z nich dotknął bardziej lub mniej poważny kryzys, a efekt końcowy w dużej mierze zależy od tego, jak poradzono sobie z rzeczonymi turbulencjami.

    Tabela sugeruje, iż najlepiej wyszło to klubom z niebieskiej oraz białej części Londynu, gdyż osiągnęły one swój podstawowy cel - w następnym sezonie wystąpią w fazie grupowej najbardziej prestiżowych europejskich rozgrywek - a dodatkowo świetnie zaprezentowały się na Starym Kontynencie. W przypadku The Blues kluczowym czynnikiem okazała się cierpliwość zarządu, który w krytycznym momencie wytrzymał naciski mediów i kibiców, domagających się zwolnienia Maurizio Sarriego. Bez stabilizacji na stanowisku menedżerskim nawet forma Edena Hazarda mogłaby nie wystarczyć do sukcesu. Z kolei Kogutom niezbędny był upór i konsekwencja, które umożliwiły przezwyciężenie demonów w postaci braku wzmocnień niewystarczająco rozbudowanej kadry oraz przedłużającego się oczekiwania na otwarcie nowego stadionu. Sprawne omijanie rzucanych pod nogi kłód stało się specjalnością Mauricio Pochettino i jego podopiecznych, co może zaowocować również w przyszłości.

    Poprzez rozgrywki krajowe do Ligi Mistrzów nie dostał się Arsenal. Wyśmienita dyspozycja zespołu z jesieni ubiegłego roku, okraszona 22-meczową serią bez porażki, została przyćmiona przez brak koncentracji u schyłku kwietnia, kiedy Aubameyang i spółka przegrali trzy spotkania z niżej notowanymi rywalami. Wynik finału Ligi Europy zaważy więc na tym, czy w kolejnych tygodniach debatować będziemy o pozytywnej przemianie Kanonierów pod wodzą Unaia Emery’ego, czy może o zaprzepaszczonej przez nich szansie powrotu na salony.

    Podobnego dylematu nie ma w przypadku Manchesteru United, który minione rozgrywki musi spisać na straty. Od sierpnia ubiegłego roku nad Old Trafford kłębiły się ciemne chmury, które zrodziły burzę z piorunami w postaci zwolnienia Jose Mourinho. Rezultatem zatrudnienia Ole Gunnara Solskjaera było pojawienie się tęczy, lecz ni stąd, ni zowąd, spadł grad, a wraz z nim forma Czerwonych Diabłów. Sinusoidalne wahania ze skrajności w skrajność nigdy nie idą w parze z dobrymi wynikami sportowymi, więc nic dziwnego, że fani najbardziej utytułowanego angielskiego klubu chcieliby o ostatnich dziesięciu miesiącach jak najszybciej zapomnieć.

    Za sprawą rewelacji sezonu, Wolverhampton Wanderers, druga prędkość Premier League płynnie przechodzi w trzecią. Cechuje ją permanentny brak regularności i powtarzalności w dążeniu do celu, którym od startu rozgrywek było uzyskanie przepustki do Ligi Europy.

    Wspomniane wyżej Wilki - imponujące stylem gry, bazującym na dużej wymienności pozycji, szybkości oraz kreatywności zawodników - zaskakująco dobrze radziły sobie w starciach z przedstawicielami Wielkiej Szóstki, którym urwały aż szesnaście oczek, lecz gubiły punkty z teoretycznie słabszymi przeciwnikami pokroju Huddersfield, Cardiff czy Brighton. Everton notował serie trzech, a nawet pięciu spotkań bez wygranej, by następnie na przestrzeni siedmiu kolejek odnieść pięć zwycięstw. Z kolei marnujące potencjał za rządów Claude’a Puela Leicester rozkwitło po zakontraktowaniu Brendana Rodgersa, lecz na nadrobienie straconego czasu było już zbyt późno.

    Mimo perypetii, wszystkie trzy drużyny długo liczyły się w rywalizacji o miano “the best of the rest”, czego nie sposób napisać o zespołach reprezentujących czwartą prędkość angielskiej ekstraklasy. Jest to najliczniejsze grono spośród wyżej i niżej wyróżnionych, borykające się z piętnem bycia za słabym na włączenie się do walki o europejskie puchary, i jednocześnie za dobrym, by drżeć o utrzymanie.

    O czymś więcej niż tylko spokojny byt w elicie marzył między innymi West Ham, lecz fatalny początek zmagań w połączeniu z późniejszymi kryzysami - by nadmienić jedynie czteromeczowe maratony bez wiktorii - negatywnie zweryfikowały jego mrzonki. Traktując pierwszy sezon pod wodzą Manuela Pellegriniego jako okres przejściowy, konieczny w procesie dostosowania drużyny do filozofii szkoleniowca, należy przyznać, iż Młoty zaprezentowały się nieźle, lecz wciąż mają rezerwy.

    Tajemnicą Javiego Gracii pozostaje fakt, czy podobnie jest w przypadku Watfordu. Na pierwszy rzut oka wydaje się, iż Hiszpan wycisnął z podlegającej mu kadry wszystko, co najlepsze, przemieniając chaos i brak stabilizacji w porządek i względną równowagę. Mimo to, a raczej dzięki temu, trudno odbierać Szerszeniom szansę na zaliczenie kolejnego progresu, wszak mowa o drużynie, która z kandydata do spadku przerodziła się w finalistę Pucharu Anglii.

    Podczas gdy Crystal Palace wraz z Newcastle zaliczyły dość spokojne rozgrywki, w czym spora zasługa obdarzonych zaufaniem, doświadczonych menedżerów, Bournemouth zaprezentowało światu dwa zupełnie różne oblicza. Po pierwszych dziesięciu kolejkach Wisienki miały na koncie sześć zwycięstw, dzięki którym wdarły się do czołowej szóstki stawki, by następnie w dwudziestu ośmiu meczach ligowych wygrać zaledwie siedmiokrotnie i zakończyć zmagania w dolnej części tabeli. Z jednej strony przed tym, bądź co bądź, małym klubem kolejny rok w Premier League, z drugiej po obiecującym starcie pozostał spory niedosyt.

    Słynny “pocałunek śmierci” dosięgnął natomiast Burnley, które nie zdołało pogodzić występów wewnątrzkrajowych z międzynarodowymi, czego efektem przedwczesny brexit oraz początkowe trudności na własnym podwórku. Ostatecznie zespół odzyskał jednak swoją tożsamość, dzięki czemu angielska ekstraklasa nie uświadczy braku Mourinho. Rudego, bo rudego, ale zawsze.

    Święci z St Mary’s Stadium spędzili kolejny rok w czyśćcu, nie spoglądając nawet w kierunku utraconej aureoli. Choć pod wodzą Ralpha Hasenhuttla odżyli podobnie jak Lisy za sprawą Brendana Rodgersa, przed Southampton znacznie dłuższa droga do odbudowy, aniżeli przed Leicester.

    Piąta prędkość Premier League - przy czym słowo “prędkość” nie jest tu do końca adekwatne - to absolutni outsiderzy, drużyny niegodne miana ekstraklasowiczów, którego większość została skutecznie pozbawiona. Wyjątek od reguły stanowi Brighton, które utrzymało się w elicie tylko i wyłącznie dzięki byciu najlepszym z najgorszych. Koszmarna końcówka rozgrywek - brak wygranej w ostatnich siedmiu spotkaniach - zaowocowała utratą posady przez Chrisa Hughtona i wiele wskazuje na to, iż w kolejnym sezonie Mewy będą jednym z głównych kandydatów do spadku.

    Tym razem nie uniknęło go Cardiff, które nie było przygotowane do występów na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, a gdyby tego było mało, los naznaczył je tragedią w postaci śmierci nowo zakontraktowanego zawodnika. Według Neila Warnocka, Emiliano Sala zdobyłby dla walijskiego klubu co najmniej dziesięć bramek, które zapewniłyby upragnione utrzymanie. Do tego jednak nie doszło, a The Bluebirds - zgodnie z oczekiwaniami - prędko wracają, skąd przybyli.

    Posłusznie robią to także piłkarze Fulham, które zawiodło na całej linii. Wydawało się, iż klub z Craven Cottage zaznaczy swoją obecność w Premier League, wnosząc do niej coś ciekawego, lecz latem zarząd przekombinował z transferami i wprowadził do drużyny zbyt wiele nowych jednostek, skazując się tym samym na niepowodzenie. Późniejsze zwolnienia szkoleniowców i próby ratowania sytuacji w zimowym mercato to klasyczny efekt domina, dopełniający obrazu nieszczęścia.

    W następnym sezonie Championship wystąpi również Huddersfield, które wygrało najmniej spotkań spośród wszystkich ekip w stawce, a do tego zdobyło najmniej bramek. Gwoździem do trumny Terierów było odejście Davida Wagnera, który stał za ostatnimi sukcesami klubu, a który doznał uczucia wypalenia. Zdawszy sobie sprawę z dotarcia do granicy możliwości podlegającej mu kadry, Niemiec zdecydował się opuścić tonący okręt, który wraz z bezradnym Janem Siewertem u steru powędrował na dno.

    Mimo że angielska ekstraklasa jest najbogatszą ligą piłkarską świata, obowiązuje w niej spore rozwarstwienie. Zacięta rywalizacja toczy się w obrębie kilku grup, których członkowie starają się zrealizować swoje cele i założenia kosztem pozostałych drużyn. Prawdziwie szczęśliwych jest niewielu, reszta musi zadowolić się półśrodkami i namiastkami sukcesu. Na pocieszenie - uczestników widowiska oraz nas, jego obserwatorów i adoratorów - pozostaje pamiętać, że w sierpniu wszystko zacznie się od nowa, każdy otrzyma czystą kartę, która zapełni się kolejnymi emocjami, wrażeniami i rozstrzygnięciami.

    Dwudziesty siódmy sezon Premier League to już przeszłość. Edycja numer dwadzieścia osiem już za rogiem!

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym codziennie publikuję moje opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #arsenal #manchesterunited #united #liverpool #lfc #tottenham #manchestercity #chelsea #watford #leicester #newcastle #southampton #everton #westham #bournemouth #zycienaokraglo #kolejkaw20

    Grafika: Bleacher Report Football
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2019-05-13 14-49-09.jpg

  •  

    Kolejka w 20 zdaniach

    Miło było, ale się skończyło. Ostatnia seria gier, jak i cały sezon angielskiej ekstraklasy, już za nami. Co wydarzyło się na boiskach Premier League w minioną niedzielę?

    1. Manchester City odniósł czternaste zwycięstwo ligowe z rzędu, dzięki czemu przypieczętował kolejny tytuł mistrzowski.

    2. Liverpool ograł Wolverhampton, a powiększając swój dorobek do 97 oczek stał się najlepiej punktującą drużyną w historii Premier League (w jej aktualnym formacie), która nie zakończyła rozgrywek na pierwszym miejscu w tabeli.

    3. Chelsea zanotowała czwarty bezbramkowy remis w tym sezonie i umocniła się na najniższym stopniu podium.

    4. Tottenham podzielił się punktami z Evertonem, co pozwoliło mu na czwarty finisz w pierwszej czwórce stawki z rzędu - to najlepsza seria Kogutów od 1964 roku.

    5. Po czterech kolejkach bez zwycięstwa, Arsenal wygrał z Burnley, a Pierre-Emerick Aubameyang dogonił Mohameda Salaha oraz Sadio Mane, z którymi stworzył trio najskuteczniejszych graczy minionych rozgrywek.

    6. Manchester United uległ kolejnemu spadkowiczowi - tym razem z Cardiff - i w zakończonym sezonie zachował jedynie dwa czyste konta na Old Trafford, co jest najgorszym wynikiem Czerwonych Diabłów na najwyższym poziomie od 56 lat.

    7. Wolverhampton poległo w starciu z Liverpoolem, lecz i tak może być z siebie dumne, bowiem stało się najlepszym beniaminkiem od kampanii 2000/01, w której Ipswich Town uplasowało się na piątym miejscu.

    8. W zakończonych rozgrywkach Everton stracił aż szesnaście bramek po stałych fragmentach gry (nie licząc rzutów karnych) - żaden zespół nie zainkasował ich więcej.

    9. Leicester zremisowało z Chelsea, a Brendan Rodgers przedłużył swoją serię bez wygranej z The Blues do 9 meczów.

    10. West Ham zdeklasował Watford, do czego dwubramkową zdobyczą przyczynił się Mark Noble - tylko Paolo di Canio (47) strzelił dla Młotów więcej goli w Premier League od Anglika (42).

    11. Pomimo porażki w ostatniej kolejce, Szerszenie zaliczyły najlepszy sezon w elicie od 1987 roku, kiedy uplasowały się na dziewiątym miejscu.

    12. Crystal Palace po raz trzeci w historii Premier League zdobyło pięć bramek w jednym meczu, a Roy Hodgson stał się najstarszym szkoleniowcem, który osiągnął barierę 100 wygranych spotkań w najwyższej klasie rozgrywkowej.

    13. Newcastle rozgromiło zdegradowane do Championship Fulham i wywiozło z Craven Cottage pierwsze trzy punkty od 2007 roku.

    14. Bournemouth uległo Crystal Palace 3:5, co świetnie oddaje cały sezon w wykonaniu Wisienek, które zdobyły 56 bramek, same tracąc przy okazji aż 70.

    15. Burnley przegrało z Arsenalem, lecz Ben Mee i tak ma powody do radości, bowiem stał się jednym z trzech piłkarzy, którzy nie stracili w minionych rozgrywkach ani jednej minuty gry.

    16. Na przestrzeni ostatnich dziesięciu miesięcy żadna drużyna nie skorzystała w lidze z większej liczby zawodników niż Southampton (30), a w dodatku żadna nie może pochwalić się tak pokaźną ilością zdobywców bramek (16).

    17. Brighton nie utrudniło Manchesterowi City obrony mistrzostwa kraju i utrzymało się w Premier League tylko dzięki byciu najlepszym z najgorszych.

    18. Cardiff wygrało wyjazdowy mecz ligowy z Manchesterem United po raz pierwszy od 1954 roku, co wystarczyło jedynie na otarcie łez po spadku do Championship.

    19. Fulham pożegnało się z elitą porażką 0:4 i w pełni zasłużyło na miano najgorzej broniącej drużyny w stawce.

    20. Huddersfield zremisowało z Southampton i stało się drugim zespołem w historii Premier League (w jej aktualnym formacie), który zakończył sezon z różnicą bramkową wynoszącą -50 (pierwszym było Derby County).

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym codziennie publikuję moje opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo i #kolejkaw20
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #arsenal #manchesterunited #united #liverpool #lfc #tottenham #manchestercity #chelsea #watford #leicester #newcastle #southampton #everton #westham #bournemouth #zycienaokraglo #kolejkaw20
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2019-05-13 00-14-24.jpg

  •  

    Ilkay Gundogan (rzut wolny)
    Brighton - Manchester City 1:[4]
    STREAMABLE
    #mecz #golgif #premierleague #manchestercity

    GFY

    źródło: gfycat.com

  •  

    Pierwszy raz z taką niecierpliwością czekam na mecz, że rano już nie mogłem spać bo cały czas myślałem o tym spotkaniu. Jestem kibicem Liverpoolu już jakieś 10-11 lat i pamiętam 2 takie sezony gdzie była szansa na tytuł mistrzowski. Mam nadzieję, że teraz będzie "do trzech razy sztuka" i jednak zdarzy się cud i zdobędą te mistrzostwo co sobie jak i innym kibicom Liverpoolu życzę. Jeśli jednak #manchestercity utrzyma przewagę i jednak wygra z Brighton, to będę rozczarowany, ale pełen nadziei, że kolejne sezony będą jeszcze lepsze. Amen
    #lfc #premierleague #pilkanozna #mecz
    pokaż całość

  •  

    Sky Sports podgrzewa atmosferę świetnym filmikiem.

    pokaż spoiler 0:28 xD

    #premierleague #mecz #lfc #manchestercity

    źródło: twitter.com

    •  

      a komu ty kibicujesz? City?

      @nexetpl: Fc Barcelona

      A ja wprost przeciwnie. Jestem spokojny, bo wiedzialem to w sumie od marca, ale potem patrzę na United w tabeli i mi się cieplutko na sercu robi xD

      @nexetpl: Ale wiesz, że w tym sezonie wygraliście tyle pucharów co United ? XD
      Ja ci powiem tak, Liverpool zawsze darzyłem sympatią, ale po tym jak wjebali Barcy a ich kibice na forach wyzywali Barcę moja chęć do tego klubu trochę się osłabiła( ͡° ͜ʖ ͡°)

      pokaż spoiler LFC > United ale nie pokazuj tego posta nikomu( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

      +: nexetpl
    •  

      Ale wiesz, że w tym sezonie wygraliście tyle pucharów co United ?

      @Bounty: wiem, właśnie was wyjebaliśmy w półfinale jakiegoś Pucharu Myszki Miki xD

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Kolejka w 20 zdaniach

    Za nami przedostatnia seria gier angielskiej ekstraklasy w rozgrywkach 2018/19. Co ciekawego wydarzyło się na boiskach Premier League w miniony weekend?

    1. Manchester City odniósł kolejne ważne zwycięstwo, a spektakularny gol, strzelony przez Vincenta Kompany’ego, był 100. trafieniem The Citizens na Etihad Stadium w tym sezonie.

    2. Liverpool w dramatycznych okolicznościach pokonał Newcastle, co nie udałoby się bez wsparcia z ławki rezerwowych w postaci Shaqiriego i Origiego - w kończących się rozgrywkach zmiennicy zdobyli dla The Reds aż 12 bramek, co stanowi najlepszy wynik w stawce.

    3. Eden Hazard zanotował swoją 15. asystę w tym sezonie Premier League (pod tym względem jest najlepszym graczem spośród występujących w pięciu najsilniejszych ligach Starego Kontynentu), a Chelsea ograła Watford i zapewniła sobie udział w kolejnej edycji Ligi Mistrzów.

    4. Tottenham przegrał szóste spotkanie wyjazdowe w angielskiej ekstraklasie z rzędu, a Heung-Min Son stał się pierwszym Koreańczykiem z Południa, który otrzymał w niej czerwoną kartkę.

    5. Arsenal nie wygrał od czterech meczów ligowych, a na domiar złego, w drugim kolejnym sezonie stracił 50 bramek, co nie zdarzyło mu się od 1984 roku.

    6. Manchester United jest jedyną drużyną Premier League, która nie zwyciężyła żadnego z dwóch starć z Huddersfield na John Smith’s Stadium.

    7. Wolverhampton pokonało Fulham, a Matt Doherty wziął udział przy dziewiątym golu swojego zespołu w bieżących rozgrywkach - spośród obrońców, jedynie Andrew Robertson i Trent Alexander-Arnold mogą pochwalić się lepszym bilansem.

    8. Everton nie miał większych problemów z Burnley, co pozwoliło mu zachować piąte czyste konto na własnym boisku z rzędu - po raz ostatni udało mu się to w 2013 roku.

    9. Leicester stało się pierwszą drużyną w tym sezonie ligowym, która przez 60 minut spotkania na Etihad Stadium grała “na 0 z tyłu”, lecz ostatecznie poległo.

    10. Watford tracił bramki w każdym z poprzednich 40 starć z drużynami Wielkiej Szóstki, a tym razem przyjął trzy ciosy od Chelsea.

    11. Zdaje się, iż West Ham wreszcie zadomowił się na London Stadium, gdyż w tym sezonie zdobył na nim rekordowe dla siebie 31 punktów.

    12. Crystal Palace pokonało Cardiff, co oznacza, iż w kończących się rozgrywkach wywalczyło poza własnym obiektem aż 29 oczek - więcej uzyskali jedynie piłkarze Manchesteru City, Liverpoolu oraz Tottenhamu.

    13. Bournemouth ograło podopiecznych Mauricio Pochettino, a Nathan Ake ustrzelił swojego drugiego gola w doliczonym czasie gry w tym sezonie.

    14. Mimo dołożenia wszelkich starań, Newcastle uległo Liverpoolowi, lecz Salomon Rondon i tak ma powody do zadowolenia, gdyż po raz pierwszy w historii swoich występów w Premier League zdobył dwucyfrową liczbę bramek na przestrzeni jednych rozgrywek.

    15. Burnley strzeliło w tym sezonie więcej goli w meczach wyjazdowych, aniżeli w kampanii ubiegłej, lecz paradoksalnie zgromadziło dzięki nim mniej punktów.

    16. Southampton poległo w starciu z West Hamem i przedłużyło serię meczów bez wygranej do czterech.

    17. Brighton zremisowało z Arsenalem, co oznacza, że po raz pierwszy w historii swojej przygody z angielską ekstraklasą, Mewy uniknęły porażki na stadionie drużyny z Wielkiej Szóstki.

    18. Cardiff po raz drugi spada z Premier League po zaledwie jednym sezonie pobytu w elicie.

    19. Fulham przegrało 25. mecz w tych rozgrywkach, co stanowi najgorszy wynik beniaminka od 2008 roku i “wyczynu” Derby County.

    20. Huddersfield niespodziewanie zremisowało z Manchetserem United, a Jonas Lossl zanotował swoją drugą asystę w starciach z Czerwonymi Diabłami.

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym codziennie publikuję moje opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo i #kolejkaw20
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #arsenal #manchesterunited #united #liverpool #lfc #tottenham #manchestercity #chelsea #watford #leicester #newcastle #southampton #everton #westham #bournemouth #zycienaokraglo #kolejkaw20
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2019-05-07 00-20-22.jpg

  •  

    Kadrę Manchesteru City można porównać do konstelacji gwiazd, która nie przestaje świecić. Co więcej, dzięki transferom zawodników pokroju Bernardo Silvy czy Aymerica Laporte'a stale się rozrasta i ciągle przybiera na blasku. Kluczowe momenty końcówki bieżącego sezonu należą jednak do piłkarzy, których bez problemu określić można grającymi legendami klubu.

    Tydzień temu, The Citizens długo męczyli się na Turf Moor. Mimo miażdżącej przewagi, natarczywej ofensywy i konsekwentnego napierania, nie potrafili przełamać bloku defensywnego Burnley. Tym, który znalazł wytrych okazał się Sergio Aguero - napastnik od zadań specjalnych, specjalista od ważnych bramek, najlepszy strzelec w historii drużyny z Etihad Stadium, wreszcie weteran, który w błękitno-białych barwach spędził najlepsze lata swojej kariery.

    Dziś podopieczni Pepa Guardioli stanęli przed równie trudnym, jeśli nie trudniejszym zadaniem, albowiem do Manchesteru przyjechało walczące o udział w europejskich pucharach Leicester. Gospodarze znowuż długo szukali sposobu na skarcenie obrony rywala, który ani myślał ustąpić. Jednak cierpliwość mistrza popłaciła, a drogę do bramki znalazł Vincent Kompany - kapitan z krwi i kości, ikona, wzór dla setek młodych obrońców, wreszcie weteran, który w błękitno-białych barwach spędził najlepsze lata swojej kariery.

    Dwa kluczowe zwycięstwa, dwa bardzo ważne gole, dwaj legendarni zawodnicy. Nie ma przypadku w tym, że to właśnie oni wykazali się niebywałą determinacją oraz niezłomną wiarą w powodzenie misji. W takich okolicznościach rodzi się sukces, w taki sposób zdobywa się trofea.

    Zdaje się, iż obrona tytułu mistrzowskiego jest dla The Citizens formalnością. Nie zdziwię się, jeśli zwycięską bramkę w starciu z Brighton zdobędzie David Silva - magik rodem z Hiszpanii, wybitny technik, wreszcie - a jakże - weteran, który w błękitno-białych barwach spędził najlepsze lata swojej kariery. Stara gwardia nie rdzewieje.

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym publikuję moje opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #manchestercity #zycienaokraglo
    pokaż całość

    źródło: 59604978_574934069668766_1761009760422854656_n.jpg

  •  

    Bylby ktos wstepnie zainteresowany biletem na #manchestercity #leicester na dzisiaj w #premierleague? To jest ostatni mecz sezonu 'u siebie' dla City, a mi rozjebalo wczoraj w nocy plecy wiec nie dam rady jechac do Manchesteru na mecz i jeszcze potem wrocic bo mam 2.5h w jedna strone wiec powrot o 1 w nocy po nieprzespanej nocy z rozjebanymi plecami nie wchodzi w gre.

    Mam season ticket ale chcialbym go dostac z powrotem po tym jak ktos obejrzy dzisiejszy mecz wiec potrzebuje 'nie-zielonki' i kogos kto podzieli sie nickiem tak zeby w razie czego moznaby zrobic 'name & shame' jak chujaszek nie odda.

    Nic jeszcze pewnego bo czekam az kumpel z roboty sie obudzi i da znac czy jest zainteresowany ale jak sie nie zdecyduje jechac to wole komus przekazac zeby obejrzal niz mialoby sie zmarnowac.

    Karnet do odebrania bylby dzisiaj z Worcestershire (dokladna lokalizacje dam osobno bo nie ma sensu teraz podawac gdzie jestem).
    pokaż całość

  •  

    mowi sie tyle o dominacji Bayernu, Juve czy PSG w swoich krajach nazywajac ich ligi nieatrakcyjnymi a to Barcelona najbardziej dominuje. 16/22 trofea krajowe a moga zdobyc jeszcze jedno w tym sezonie.
    #pilkanozna #fcbarcelona #realmadryt #atletico #juventus #psg #bayernmonachium #chelsea #manchestercity #lfc #united pokaż całość

    źródło: D5T74z5X4AArOqM.jpg

  •  

    Kolejka w 20 zdaniach

    Za nami 36. seria gier angielskiej ekstraklasy, meta już za rogiem. Co wiemy po wydarzeniach minionego weekendu?

    1. Manchester City nie miał łatwego zadania na Turf Moor, lecz dzięki trafieniu Sergio Aguero ostatecznie wygrał - Argentyńczyk stał się przy okazji drugim zawodnikiem w historii Premier League, który strzelał 20 goli w pięciu kolejnych rozgrywkach.

    2. Liverpool zmiażdżył Huddersfield i od 19 meczów na wszystkich frontach pozostaje niepokonany, a Mohamed Salah jako trzeci piłkarz w dziejach klubu zdobywał minimum 20 bramek w dwóch sezonach ligowych z rzędu.

    3. Biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki, w trwającej kampanii Tottenham przegrał 17 spotkań, co stanowi najgorszy wynik Kogutów od 10 lat.

    4. Chelsea po raz trzeci w tym sezonie nie zdołała pokonać Manchesteru United, co wcześniej przydarzyło jej się ponad półtorej dekady temu.

    5. Arsenal w trzeciej kolejce z rzędu nie dopisał do swojego dorobku ani jednego punktu i po raz trzeci stracił trzy gole - ostatnio taka sytuacja z udziałem Kanonierów miała miejsce w 1966 roku.

    6. Manchester United nie wygrał żadnego z ostatnich czterech meczów (najgorsza seria od ponad trzech lat), podczas których David de Gea popełnił trzy błędy, prowadzące do utraty gola.

    7. Wolverhampton pokonało Watford, do czego przyczynił się Raul Jimenez, który w tym sezonie miał udział przy 20 bramkach jego drużyny - to czwarty najlepszy wynik zawodnika spoza Wysp Brytyjskich, reprezentującego barwy beniaminka.

    8. Leicester ograło Arsenal, co oznacza, że od momentu zatrudnienia Brendana Rodgersa zdobyło już 16 punktów - w tym okresie więcej uzbierał jedynie Manchester City oraz Liverpool.

    9. Everton mimo oddania 22 strzałów zremisował bezbramkowo z Crystal Palace, czemu nie sposób się dziwić, biorąc pod uwagę, że z ostatnich 20 spotkań rozgrywanych w Londynie, The Toffees wygrali zaledwie 2.

    10. Przy okazji poprzednich dziewięciu meczów domowych Watford odniósł jedynie trzy zwycięstwa, a tym razem nie dał rady Wolverhampton.

    11. West Ham niespodziewanie pokonał Tottenham i po raz pierwszy od grudnia zachował czyste konto poza London Stadium.

    12. Crystal Palace ósmy raz w tym sezonie ligowym nie zdołało zdobyć bramki na własnym boisku - więcej razy ta “sztuka” udała się jedynie spadkowiczowi z Huddersfield (9).

    13. Newcastle zremisowało z Brighton i straciło 13. gola po uderzeniu piłki głową w trwających rozgrywkach - więcej zainkasował jedynie zespół Terierów (14).

    14. Bournemouth podzieliło się punktami z Southampton, a Callum Wilson po raz szósty w tym sezonie zdobył bramkę i zaliczył asystę podczas jednego występu - żaden inny piłkarz Premier League nie może pochwalić się takim bilansem.

    15. Burnley w starciu z Manchesterem City skupiło się na obronie do tego stopnia, że oddało tylko 2 strzały, co jest najgorszym wynikiem The Clarets w historii ich występów w angielskiej ekstraklasie.

    16. Southampton straciło aż 27 punktów z pozycji prowadzącego - to więcej niż jakakolwiek inna drużyna w tym sezonie.

    17. Mimo że Brighton nie wygrało od siedmiu kolejek, nadal utrzymuje miejsce poza strefą spadkową.

    18. Cardiff uległo Fulham, a Neil Warnock przedłużył swoją ekstraklasową serię bez wyjazdowego zwycięstwa w Londynie do 16 meczów.

    19. Fulham po raz pierwszy od 2012 roku wygrało trzy spotkania Premier League z rzędu.

    20. Huddersfield poniosło w tym sezonie ligowym 28 porażek, co jest wyrównaniem klubowego rekordu z rozgrywek 1887-88.

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym codziennie publikuję moje opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo i #kolejkaw20
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #arsenal #manchesterunited #united #liverpool #lfc #tottenham #manchestercity #chelsea #watford #leicester #newcastle #southampton #everton #westham #bournemouth #zycienaokraglo #kolejkaw20
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2019-04-28 20-34-37.jpg

  •  

    #mecz #manchestercity
    Najlepsza drużyna w Premier League w ostatnich 5 latach, ja zaczynam

    źródło: 1556142461357.jpg

  •  

    Leroy Sane
    Manchester United - Manchester City 0:[2]
    STREAMABLE
    #mecz #golgif #premierleague #united #manchestercity

    GFY

    źródło: gfycat.com

  •  

    Bernardo Silva
    Manchester United - Manchester City 0:[1]
    STREAMABLE
    #mecz #golgif #premierleague #united #manchestercity

    GFY

    źródło: gfycat.com

  •  

    Kolejka w 20 zdaniach

    Za nami 35. seria gier angielskiej ekstraklasy (dzisiaj i jutro kilka klubów nadrobi zaległości z poprzednich tygodni). Działo się w niej co niemiara, lecz zanim to, dodam, iż w nawiasach po numerkach, oznaczających pozycję danej drużyny w tabeli, znajduje się liczba rozegranych przez nią meczów.

    1. (35) Liverpool nie miał problemów z Cardiff, dzięki czemu przedłużył serię zwycięstw do dziewięciu spotkań, co po raz ostatni udało mu się w 2014 roku, za kadencji Brendana Rodgersa.

    2. (34) Manchester City wygrał na własnym boisku 25. mecz w tym sezonie, a Phil Foden stał się trzecim najmłodszym zdobywcą bramki w Premier League (młodsi od Anglika byli tylko Micah Richards i Daniel Sturridge).

    3. (34) Tottenham przegrał pięć wyjazdowych starć ligowych z rzędu, co nie zdarzyło mu się od 2004 roku.

    4. (35) Pierwszy raz od ośmiu lat Chelsea straciła w meczu Premier League dwie bramki po stałych fragmentach gry (nie licząc rzutów karnych) i tylko zremisowała z Burnley.

    5. (34) Żaden piłkarz nie strzelił w obecnych rozgrywkach więcej goli w derbach Londynu od Aubameyanga (7), lecz tym razem trafienie Gabończyka nie przełożyło się na zdobycz punktową Arsenalu.

    6. (34) Manchester United stracił w spotkaniu z Evertonem aż 4 bramki, co oznacza, iż w obecnym sezonie Premier League już 48 razy wyciągał piłkę z własnej siatki - to najgorszy wynik Czerwonych Diabłów od kiedy uformowała się angielska ekstraklasa.

    7. (35) Everton w domowych meczach z drużynami Wielkiej Szóstki uzbierał dziesięć punktów - tylko Manchester City (15), Liverpool (13) oraz Chelsea (11) mogą pochwalić się lepszym bilansem.

    8. (34) W trwających rozgrywkach ligowych Watford wygrał sześć spotkań poza własnym stadionem, co jest jego najlepszym wynikiem na najwyższym poziomie od sezonu 1983/84.

    9. (35) Leicester zremisowało z West Hamem, a Jamie Vardy trafił po raz siódmy w siódmym występie pod wodzą Brendana Rodgersa.

    10. (34) Wolverhampton nie zanotowało zwycięstwa od dwóch kolejek i straciło szansę na odskoczenie w tabeli od grupy rywalizującej o prawo gry w eliminacjach Ligi Europy.

    11. (35) West Ham radzi sobie jeszcze słabiej, gdyż nie wygrał od czterech meczów ligowych, co po raz ostatni przydarzyło mu się w 2017 roku.

    12. (35) Crystal Palace pokonało Arsenal, czemu przysłużył się Christian Benteke, który po blisko roku posuchy wreszcie zdobył bramkę w barwach klubowych.

    13. (35) W 2019 roku Newcastle odniosło aż sześć zwycięstw w domowych spotkaniach ligowych - jedynie Manchester City (8) oraz Arsenal (7) mogą pochwalić się lepszym bilansem.

    14. (35) Bournemouth poległo w 4 z 7 meczów Premier League na Dean Court z zespołami, które w dniu starcia znajdowały się w strefie spadkowej.

    15. (35) Pomimo wykonywania najmniejszej ilości rzutów rożnych w stawce (135), Burnley zdobyło dzięki nim 10 bramek, co jest drugim najlepszym wynikiem w lidze.

    16. (34) Southampton nie dało rady Newcastle, co oznacza, że przegrało 3 z poprzednich 4 meczów wyjazdowych.

    17. (34) Brighton nie zdobyło bramki w żadnej z ostatnich pięciu kolejek, lecz tym razem nie przeszkodziło to w dopisaniu do swojego dorobku jednego, jakże cennego w kontekście walki o utrzymanie punktu.

    18. (35) Cardiff czwarty raz z rzędu uległo Liverpoolowi w Premier League i oddaliło się od bezpiecznej pozycji w tabeli.

    19. (35) Fulham wygrało dwa kolejne spotkania w angielskiej ekstraklasie, co ostatnio udało mu się w 2014 roku.

    20. (35) Huddersfield powtórzyło “osiągnięcie” Sunderlandu i przegrało w tym sezonie ligowym 14 meczów na własnym boisku.

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym codziennie publikuję moje opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo i #kolejkaw20
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #arsenal #manchesterunited #united #liverpool #lfc #tottenham #manchestercity #chelsea #watford #leicester #newcastle #southampton #everton #westham #bournemouth #zycienaokraglo #kolejkaw20
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2019-04-22 23-47-46.jpg

  •  

    Tutaj reakcja Pepa Guardioli przed i po VAR ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #pilkanozna #ligamistrzow #mecz #manchestercity #tottenham #premierleague #heheszki #humor

    źródło: twitter.com

  •  

    Złośliwi twierdzą że Pep Guardiola wydał na obronność więcej niż nie jeden kraj świata. Na Wyspach szybko zestawiono wydatki "The Citizens" na obrońców. Łączna kwota wydana w ostatnim czasie na piłkarzy tej formacji to 281 milionów funtów. To więcej niż na obronę swojego terytorium wydają takie kraje, jak: Łotwa (280 milionów), Bośnia i Hercegowina (250 milionów), Armenia (225 milionów), Paragwaj (145 milionów) czy Ghana (120 milionów). Manchester City znajduje się na 94. miejscu na świecie pod względem wydatków na obronę.

    Money Spent on Defence:

    Man City (£281m)

    Latvia (£280m)

    Bosnia (£250m)

    Armenia (£225m)

    Paraguay (£145m)

    Ghana (£120m)

    Placing them 94th in the world for Defence Budget.

    pokaż spoiler Jak widać nadal za mało by wygrać LM ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #pilkanozna #ciekawostkipilkarskie #manchestercity #ligamistrzow #mecz
    pokaż całość

    źródło: 1555542656543.jpg

  •  

    Odpadnij z LM w zeszlym sezonie narzekajac na brak VARu, ktory moglby odwrocic kilka decyzji w dwumeczu z Liverpoolem (Spalony Salah przy pierwszym golu czy bramka bodajze Sane z podania Milnera, ktore sedzia blednie zinterpretowal jako podanie od innego gracza City) na sezon przed jego wprowadzeniem.

    Odpadnij w tym sezonie przez bramke, prawidlowo uznana w swietle obecnych przepisow, ktora bylaby nieuznana w przyszlym w zwiazku ze zmiana przepisow.

    Ktos wie jakie zmiany szykuja sie w sezonie 20/21? Tak zebym sie juz mogl mentalnie przygotowac na czym City sie wypierdoli w przyszlym sezonie? xD

    pokaż spoiler Szkoda meczu ale chlopaki walczyli do konca, pozostaje walczyc o potrojna korone w Anglii.


    #mecz #premierleague #manchestercity #lm #ligamistrzow
    pokaż całość

    •  

      Odpadnij w tym sezonie przez bramke, prawidlowo uznana w swietle obecnych przepisow, ktora bylaby nieuznana w przyszlym w zwiazku ze zmiana przepisow.

      @Pietal: nie jest to do końca prawda - bo była tam po drodze zmiana toru lotu piłki tj głowa walkera, tylko jakieś 99% pomija co się działo jakieś 2 sekundy wcześniej i patrzy tylko na "rękę"

      Jakiekolwiek próby zagrania piłki oczekiwanej z dalszej odległości przez współpartnerów lub przeciwników, nie zmieniające trajektorii jej lotu, nie będą uznane za okoliczności zmieniające zasady podjęcia decyzji przez sędziego, podane w pkt. 1 i 2.

      nadal będzie nawet w takich sytuacjach kwestia interpretacji po zmianie przepisów
      pokaż całość

      +: Freakz
    •  

      @ossela: nie kasują to zasadę, no tak byśmy mieli piękną dogrywkę i pozatym to niesprawidliwe

      +: Freakz
    • więcej komentarzy (7)

  •  

    tymczasem właściciele ManCity vs Guardiola ( ͡º ͜ʖ͡º)
    #mecz #pilkanozna #manchestercity #heheszki #twitter

    źródło: twitter.com

  •  

    Fernando Llorente
    Manchester City - Tottenham 4:[3]
    STREAMABLE
    #mecz #golgif #ligamistrzow #manchestercity #tottenham

    GFY

    źródło: gfycat.com

  •  

    Sergio Aguero
    Manchester City - Tottenham [4]:2
    STREAMABLE
    #mecz #golgif #ligamistrzow #manchestercity #tottenham

    GFY

    źródło: gfycat.com

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów