Przeszkadza Ci #polityka na Wykopie?
Zarejestruj konto i sam decyduj jakie tematy chcesz wyświetlać!
  •  

    ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #manchesterunited #mecz

    źródło: 116103019_3182789215123547_8809712348041233200_n.jpg

  •  

    Dzisiaj w Premier Leauge fajna końcówka:

    3ci ManU gra 5tym Lester,
    a 4ta Czelsi z szóstymi Wilkami.

    Gra toczy się oczywiście o LM.
    Oba spotkania (jak i wszystkie pozostałe) o 17 czasu polskiego.

    #pilkanozna #premierleague #mecz #manchesterunited #chelsea #leicester #wolverhampton pokaż całość

    źródło: Screenshot_2020-07-26 ANGLIA Premier League.png

  •  

    Cristiano Ronaldo to pierwszy piłkarz w historii, który strzelił co najmniej 50 bramek w każdej z tych trzech lig:
    Premier League
    La Liga
    Serie A

    W tym sezonie, mając 35 lat, zmierza po króla strzelców Serie A. Zarówno on, jak i Ciro Immobile, mają po 30 goli (w tym obaj po 12 z karnych). Immobile ma jednak o 3 asysty więcej (5 / 8).

    #mecz #pilkanozna #laliga #seriea #premierleague #cr7 #juventus #realmadryt #manchesterunited pokaż całość

    źródło: 1595321110859.jpg

  •  

    Kolejny rekord dla Liverpoolu w tym sezonie. Gratulacje!
    #mecz
    #premierleague #manchestercity #manchesterunited #arsenal #pilkanozna

    źródło: liver.png

    +: ZawszelkaCeneZaAntystemityzmem, b0b3r +13 innych
  •  

    Premier Morawiecki przemawiając w ośrodku treningowym w Białymstoku: „Robimy takie projekty właśnie po to, żeby ci młodzi piłkarze nie musieli myśleć o karierze w Manchesterze, Barcelonie i Madrycie. Żeby marzeniem była dla nich gra w Białymstoku lub innych miastach Polski. Tam, gdzie się urodzili, gdzie się wychowali, w miastach, które kochają”.

    pokaż spoiler a moje życie to Białystok ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #pilkanozna #polityka #heheszki #realmadryt #fcbarcelona #manchesterunited #bialystok #typeria
    pokaż całość

    źródło: maxresdefault.jpg

  •  

    Czuje że niedługo nadejdą te czasy!
    #united #manchesterunited #mecz #premierleague

    źródło: 106506407_1670174659788073_509117538615788814_o.jpg

  •  

    Nie wiem, czym się podniecacie, fani #liverpool. #chelsea, #manchesterunited, #manchesterunited, nawet #leicester - zdobywały swoje tytuły najpóźniej w maju. A Wasz klubik? Dopiero w końcówce czerwca!. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #mecz #premierleague

  •  

    Piłkarskie gimbynieznajo: Jedna z najtrudniejszych dróg do zwycięstwa w Lidze Mistrzów: Manchester United 1998/1999

    Grupa:
    Bayern Monachium
    FC Barcelona
    Manchester United
    Brondby Kopenhaga

    Bayern, Barcelona i Manchester w jednej grupie! Ale to nie wszystko - w tamtej edycji mieliśmy 6 grup i do ćwierćfinału awansowali zwycięzcy grup i tylko 2 z 6 najlepszych drużyn z drugich miejsc. Drugie miejsce na gwarantowało awansu - trzeba było grać o zwycięstwo w grupie. Jak to się skończyło?

    Bayern 11 A
    Manchester 10 A
    Barcelona 8
    Brondby 3

    Bayern wygrywa grupę, Manchester również wychodzi - jest drugi w grupie i ma także drugi najlepszy bilans z wszystkich drugich miejsc, za Realem Madryt (obrońcą tytułu, który w swojej grupie jest drugi za Interem Mediolan)

    Tabela drugich miejsc:

    Real 12
    Manchester 10
    Galatasaray 8
    Benfica 8
    Lens 8
    Croatia Zagrzeb 8

    Ćwierćfinał: Manchester trafia na Inter Mediolan! Który:
    - zajął w grupie miejsce przed Realem Madryt, obrońcą tytułu
    - ma w składzie Brazylijczyka Ronaldo
    - jest zwycięzcą pucharu UEFA z poprzedniego sezonu i wicemistrzem Włoch z poprzedniego sezonu gdzie minimalnie przegrali z Juventusem Turyn (Liga Włoska była wtedy uważana za najlepsza w Europie)

    Ogólnie bardzo mocny zespół. Jak to się skończyło? 2-0 w Anglii i 1-1 we Włoszech, MU przechodzi dalej

    Półfinał: Manchester trafia na Juventus Turyn! Który:
    - jest mistrzem Włoch, najsilniejszej ligi Europy
    - w poprzednich 3 sezonach 3 razy z rzędu dochodził do finału ligi mistrzów
    - ma w składzie m.in Del Piero i Zidane, a także Inzaghi

    Bardzo, bardzo dobry zespół. Jak to się skończyło? 1-1 w Anglii, w Turynie Juventus prowadzi 2-0 już po 11 minutach, ale MU odwraca wynik i kończy sie 2-3!

    Finał: Bayern Monachium z którymi grali już w grupie (dwa remisy)
    Cóż, ten mecz zna chyba każdy ;)

    Nie jestem fanem angielskiej piłki i MU, ale tamta droga do finału (ekstremalnie trudne drużyny i w grupie i po grupie) naprawdę zasługują na szacunek. Finał zna każdy, więc niżej rewanżowy mecz w Turynie i odwrócenie wyniku

    #pilkanozna #ligamistrzow #manchesterunited #gimbynieznajo #nostalgia #premierleague
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    26 maja 1999: Peter Schmeichel z Manchesteru United świętuje drugą bramkę w meczu z Bayernem Monachium podczas finału Ligi Mistrzów na stadionie Camp Nou, Barcelona, Hiszpania.
    #pilkanozna #ligamistrzow #manchesterunited #bayernmonachium

    źródło: or2vepirkgbijiwaamtd.jpg

  •  

    #pilkanozna #heheszki #manchesterunited #liverpool

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_20200312_143514_com.android.chrome.jpg

  •  

    Daragh, 10 letni chłopiec, kibic Manchesteru United, wysłał list do Jurgena Kloppa z prośbą, żeby przestał wygrywać mecze, bo sukcesy Liverpoolu smucą go jako kibica United. Chłopak doczekał się odpowiedzi o Niemca - całkiem ładnej i zgrabnej.

    Odpowiedź Jurgena w komentarzu :)

    #pilkanozna #premierleague #liverpool #manchesterunited pokaż całość

    źródło: scontent.fpoz1-1.fna.fbcdn.net

  •  

    Gol Sterlinga ze spalonego, ale ładna akcja ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #mecz #manchestercity #city #manchesterunited #united

    GFY

    źródło: gfycat.com

  •  

    Nemanja Matic, Manchester City 0 - [1] Manchester United
    #mecz #golgif #united #manchestercity #manchesterunited #premierleague

    GFY

    źródło: gfycat.com

  •  

    PORAŻKA JEST OK OLEK TEŻ DOSTAŁ ARTETA POLORZYL MU NA PATELNIE
    #kononowicz #mecz #premierleague #manchesterunited

    źródło: Man-Utd-transfer-news-Arsenal-loss-Phil-Neville-Ole-Gunnar-Solskjaer-signing-latest-2238498.jpg

  •  

    MANCHESTER UNITED 1998-99 EUROPEAN CHAMPION
    Standing: Schmeichel, Yorke, Cole, Johnsen, Stam and Giggs.
    Bended: Blomqvist, Butt, Beckham, G. Neville and Irwin.

    @Xysz pacz

    #manchesterunited #pilkanozna #lata90

    źródło: VfcHRG2.jpg

  •  
    B............n via Android

    +26

    Dla kibiców United tylko #iphone 11 Pro max
    #heheszki #manchesterunited #premierleague

    źródło: 1570637184224.jpg

  •  

    Ole Gunnar Solskjaer is unfortunate to find himself “in the same era as Jurgen Klopp and Pep Guardiola”, says Ryan Giggs
    https://www.goal.com/en/news/solskjaer-unfortunate-to-be-in-klopp-guardiola-era-giggs/1mbl5r7z6mcqe1c4xeeq9d9h18
    XDD biedny Ole musi oglądać plecy Kloppa i Guardioli z perspektywy trzeciego miejsca oh wait
    #mecz #premierleague #manchesterunited
    pokaż całość

  •  

    Fani #manchesterunited - zostało mi 5 breloków z logo, byliby jacyś chętni?

    Kupon "dzień chłopaka" na mojej stronie oczywiście aktywny -15% od zamówienia ;)

    Zapraszam ( ͡º ͜ʖ͡º)

    źródło: 1569836359118.jpg

  •  

    Koń trojański w szeregach Czerwonych Diabłów

    W jednym meczu niczym żelbetonowy mur nie do przeskoczenia i nie do obejścia, w kolejnym bardziej jak drewniany, pochylający się przy każdym podmuchu wiatru płotek. Tak w początkowej fazie sezonu prezentuje się Victor Lindelof. Które oblicze Szweda jest tym prawdziwym?

    Czerwone Diabły nie mogą zaliczyć startu rozgrywek 2019/20 do szczególnie udanych. Po obiecującej inauguracji zmagań ligowych - okraszonej zwycięstwem 4:0 z Chelsea - podopieczni Ole Gunnara Solskjaera nie wygrali żadnego z trzech następnych meczów. Ogranie Leicester poprzedziło z kolei męczarnie z Astaną, porażkę z West Hamem oraz turbulencje w starciu z drugoligowym Rochdale. Targany kontuzjami atak nie był dostatecznie skuteczny, pomoc wyglądała jałowo zarówno w grze do przodu, jak i do tyłu, natomiast obrona, mimo ogólnie przyzwoitej dyspozycji, raz po raz przypominała bardziej starą, sparciałą uszczelkę, aniżeli nieprzepuszczalną, świeżo skonstruowaną zaporę. I to właśnie problemy ostatniej z wymienionych formacji dziwią najbardziej.

    Przecież w letnim oknie transferowym klub z Old Trafford wydał na wzmocnienie defensywy 125 milionów funtów. Przecież pobił światowy rekord, jeśli chodzi o sumę zapłaconą za obrońcę. Przecież sprowadził filar reprezentacji Synów Albionu w osobie Harry’ego Maguire’a oraz jednego z najlepiej prosperujących prawych flankowców rodem z Anglii w postaci Aarona Wan-Bissaki. Wszystko to jak krew w piach. W ośmiu meczach United zachowało jedynie trzy czyste konta, a nowicjusze nie byli w stanie zapobiec błędom popełnianym przez ich kolegów. Wśród tych niechlubny prym wiedzie Victor Lindelof.

    Ten sam Lindelof, który w okresie tymczasowych rządów sympatycznego “zabójcy o twarzy dziecka” stanowił o sile swojej formacji, a w trakcie ostatniego mercato znalazł się w kręgu zainteresowań Barcelony. Duma Katalonii doceniła umiejętności Szweda - tak defensywne, jak i ofensywne (czytaj: swoboda w wyprowadzaniu piłki) - lecz o przeprowadzce na Camp Nou nie było mowy. Czerwone Diabły ani przez moment nie rozważały oddania piłkarza, który szykowany był do stworzenia duetu z najdroższym obrońcą świata. Pary, która miała nawiązać do czasów Ferdinanda oraz Vidicia. I choć w teorii wizja ta nie miała poważniejszych defektów, w praktyce współpraca obu panów nie przynosi oczekiwanych efektów. Z drugiej strony, trudno, by było inaczej, skoro jeden z nich przeplata występy bardzo dobre z absolutnie koszmarnymi, robiąc przy tym za swoistego konia trojańskiego, który zdobywszy zaufanie kompanów zawodzi ich przy pierwszej lepszej okazji.

    W inauguracyjnej potyczce z Chelsea Lindelof zaprezentował się więcej niż przyzwoicie. Wprawdzie w pierwszych minutach spotkania umożliwił Tammy’emu Abrahamowi oddanie strzału, lecz były to tylko złe miłego początki. Przez resztę widowiska Szwed był niemal nie do przejścia, wygrał trzy pojedynki, zablokował jedno uderzenie, zaliczył odbiór, a do tego trzykrotnie wybijał futbolówkę w groźnych dla jego zespołu sytuacjach. Według wielu wypadł lepiej od Maguire’a, mimo że ten zanotował udany debiut w nowych barwach. I o ile w starciu z Wolverhampton Victorowi nadal szło nieźle, o tyle występ przeciwko Crystal Palace chciałby całkowicie wymazać ze swojej pamięci.

    Wszystko przez błąd, w rezultacie którego Jordan Ayew wpisał się na listę strzelców. W 32. minucie meczu bramkarz gości, Vicente Guaita, posłał długie podanie na połowę przeciwnika. Zwykły, niezobowiązujący pass, który powinien bez większych komplikacji paść łupem przeciwnika. Lindelof dał się jednak uprzedzić Schluppowi, który wygrawszy starcie w powietrzu zaoferował napastnikowi Orłów stanięcie oko w oko z de Geą. Hiszpan był bez szans. Fani ekipy z czerwonej części Manchesteru nie kryli rozczarowania postawą szwedzkiego defensora, lecz obwinianie go za porażkę nie skłoniło Solskjaera do zreformowania duetu stoperów. Efekt? Kolejny kiks byłego gracza Benfici i kolejna strata punktów drużyny z Old Trafford. Tym razem lepszy od 25-latka w pojedynku główkowym okazał się obrońca Southampton - Jannik Vestergaard, a różnicę zrobiła nie tylko przewaga wzrostu Duńczyka - bagatela, 12 centymetrów - ale też timing wyjścia do dośrodkowania oraz ocena toru lotu piłki. - Lindelof jest głównym winowajcą. [...] Jeśli ustawiłby się lepiej, Vestergaard nie mógłby mu zagrozić - ocenił na antenie BT Sport Rio Ferdinand.

    Nie sposób stwierdzić, co wpłynęło na Victora bardziej - słowa wielkiego poprzednika czy niezłe występy w narodowych barwach okraszone golem, ale po powrocie z przerwy reprezentacyjnej znów zaimponował. W zwycięskich dla Czerwonych Diabłów zmaganiach z Leicester Szwed był jednym z najlepszych piłkarzy na boisku. Nie dość, że wygrał wszystkie trzy pojedynki, jakie przyszło mu stoczyć, zaliczył dwa odbiory oraz osiem wybić, to w dodatku do spółki z Maguirem skutecznie unieszkodliwił Vardy’ego. - Partnerstwo rozwija się za sprawą wspólnych występów, a my rozegraliśmy dotąd zaledwie pięć meczów razem. Będziemy lepsi. Ja lepiej zrozumiem jego, a on lepiej zrozumie mnie - stwierdził po meczu z Lisami najdroższy obrońca świata. Potyczka z West Hamem nie okazała się jednak kolejną cegiełką w formowanym na bieżąco murze, United przegrało 0:2. Najbardziej wymowną scenką owego niedzielnego popołudnia na London Stadium była sytuacja z rozgrzewki, w trakcie której Lindelof zanotował kolejne felerne zagranie, mijając się z piłką rzuconą w kierunku jego głowy. Znamienne, że w tym samym czasie Jose Mourinho prawił w studiu Sky Sports o problemach 25-latka z grą w powietrzu…

    W jednym meczu niczym żelbetonowy mur nie do przeskoczenia i nie do obejścia, w kolejnym bardziej jak drewniany, pochylający się przy każdym podmuchu wiatru płotek. Które oblicze piłkarza rodem z Vasteras jest tym prawdziwym? Ani jedno, ani drugie. Zdaje się, że Victor jest czymś pomiędzy - barierą z metalu lub innym ogrodzeniem ze stali. Niewystarczająco regularny, by powstrzymać każdego, ale jednocześnie dostatecznie solidny, by nie czuć paraliżującego respektu przed byle rywalem. Pytanie tylko, czy gracz z takimi kwalifikacjami jest odpowiednim kandydatem do występów w wyjściowej jedenastce Manchesteru United?

    Nowy kontrakt, za sprawą którego Lindelof związał się z dwudziestokrotnymi mistrzami Anglii do 2024 roku, świadczy o tym, iż władze klubu widzą defensora w swoich planach na przyszłość. Sam zainteresowany przyznał z kolei, że dobrze czuje się na Old Trafford i jest zdeterminowany, by w czerwono-biało-czarnych barwach sięgnąć po liczne trofea. I choć jego pozycja wciąż pozostaje niezagrożona, w blokach startowych czekają już nie tylko Jones oraz Rojo, ale też - a w świetle spotkania z Rochdale przede wszystkim - Tuanzebe. W meczu 1/16 finału Pucharu Ligi młodzian zaprezentował się z bardzo dobrej strony, a opaska kapitańska na jego ramieniu stanowi niezbity dowód na rosnące zaufanie ze strony Solskjaera. Victor nadal ma nad Axelem przewagę pod względem doświadczenia i ogrania na najwyższym poziomie, lecz niewykluczone, że następny błąd nie ujdzie mu już płazem. A wtedy nie pomoże mu ani długoterminowa umowa, ani wszelkiego rodzaju deklaracje.

    Kolejny poważny test już dziś. Do czerwonej części Manchesteru przyjeżdża niepokonany od trzech kolejek Arsenal ze strzelającym jak na zawołanie Aubameyangiem.

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym publikuję opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #united #manchesterunited #zycienaokraglo
    pokaż całość

    źródło: victor-lindelof-manchester-united-2018-19_27zeze5x5tlb13fyexbcv0gii.jpg

    •  

      @Czyjatoja: Ja nie przeczę temu co autor o nim napisał, ani Twojej opinii. Po prostu określenie "koń trojański" tu nie pasuje, bo ma inną definicję. Jakbyśmy już mieli nazywać piłkarza "koniem trojańskim", to mógłby to być np. Alexis, którego podłożył nam Arsenal.

    •  

      @radian1337: > znaczenia:
      związek frazeologiczny
      (1.1) przen. o czymś pozornie wyglądającym na przyjacielski podarunek, w rzeczywistości będącym niebezpieczeństwem; ukryte niebezpieczeństwo; spisek, podstęp

      I właśnie według mnie Lindelof jest wspaniałym tego przykładem.

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Manchester United have spent £880 million in the last 6 years and they ended the game against West Ham with Lingard as their striker.

    kolejni idioci, sprzedać Lukaku to zrobić sobie przeciąg w obu kolanach, nie czaję takiej polityki, kupili kogoś na poziomie w lato?

    kasa szejków zrobiła swoje bo gdyby nie to to Pep by trenował United i dalej ciągnął dzieło Fergusona a tak kurwa poszedł tam gdzie mu dali więcej kasy i lepsze warunki a po LvG powinni od razu Pepa kontraktować za gruby hajs a nie kurwa wypalonego Jose a tak wydali 880 mln funtów i chuj i cześć

    #mecz #premierleague #manchesterunited
    pokaż całość

  •  

    Lukaku w wywiadzie z 6 września: (niecały msc we wł.)

    Mówię już trochę po włosku, ale mam jeszcze pewne problemy więc zacznę udzielać wywiadów za 3 tygodnie.

    Wczoraj udzielił już wywiadu po włosku. Łącznie zna 7 języków: angielski, hiszpański, francuski, niemiecki, holenderski, portugalski i lingala. Włoski będzie ósmym.

    #pilkanozna #inter #naukajezykow #jezykiobce #jezykangielski #seriea #mecz #manchesterunited #premierleague #ciekawostki pokaż całość

    źródło: Screenshot_2019-09-22-12-19-14-568_com.android.chrome.png

    •  

      @Czechosloawcki_Majonez: mówi bardzo płynnie i choć porusza się w znanym mu "terenie", to z sensem (choć się powtarza), więc poziom B1 spokojnie - jak na kilka tygodni to nie lada osiągnięcie. Tym bardziej jeśli chodzi o mówienie, bo to się odblokowuje najpóźniej.
      Oczywiście, jako native'owi francuskiego jest mu o wiele łatwiej, bo w językach romańskich gramatyka praktycznie (poza szczegółami) jest identyczna, a on jeszcze przecież zna hiszpański. No i jak ktoś wspomniał - znając kilka języków w kolejnych jest łatwiej.

      (kilka błędów w odmianie przymiotnika złapałem, ale ja w polskim czasem tej wagi błędy robię :P )
      pokaż całość

    •  

      @Bover: Zna 3 inne języki romańskie (francuzi ponoć rozumieją włochów tak jak my słowaków) + ma czas + musi mieć talent do języków, są tacy ludzie ¯\_(ツ)_/¯

      +: Bover
    • więcej komentarzy (17)

  •  

    Kolejka w 20 punktach #5

    Wyczekiwanie zakończone, odliczanie zamknięte. Po emocjach - lub ich braku - związanych z meczami reprezentacji, wróciło to, co tygryski lubią najbardziej - Premier League! Co działo się na angielskich boiskach w minionej serii gier?

    1. Wobec niepowodzeń Manchesteru City oraz Leicester, Liverpool - jak przystało na lidera - pozostał jedynym zespołem w stawce, który w bieżących rozgrywkach nie zaznał jeszcze goryczy porażki. The Reds ograli Newcastle, w czym nie przeszkodziło im nawet fenomenalne trafienie Jetro Willemsa, otwierające wynik meczu. Z drugiej strony, czy wypada się temu dziwić, biorąc pod uwagę, iż podopieczni Jurgena Kloppa wygrali każde z poprzednich czterech spotkań domowych, w których tracili gola jako pierwsi?

    2. Dwadzieścia pięć meczów i basta. Manchester City po raz pierwszy od 2015 roku poległ w starciu z beniaminkiem. Gracze Pepa Guardioli nie dali rady Norwich, znowu popełniając błędy przy stałych fragmentach gry. Znowu, bo osiem spośród poprzednich dziewięciu straconych przez The Citizens bramek padło właśnie po akcjach ze stojącej piłki. Nieobecność Aymerica Laporte’a daje się we znaki już nie tylko przy okazji kiksów Otamendiego…

    3. Tottenham bez najmniejszych problemów uporał się z Crystal Palace, w czym wielka zasługa Heung-Min Sona. Koreańczyk dwukrotnie skarcił defensywę Orłów, co zresztą nigdy nie sprawiało mu większych trudności. Od przybycia do Londynu, 27-latek trafiał do siatki w każdym z czterech domowych występów przeciwko ekipie z Selhurst Park.

    4. W trakcie sobotniego meczu z Leicester Victor Lindelof udowodnił, iż w powiedzeniu, że prawdziwych mężczyzn poznaje się nie po tym jak zaczynają, a po tym jak kończą może tkwić ziarnko prawdy. Mimo błędu, który w pierwszych minutach niemal zakończył się trafieniem Maddisona, Szwed został architektem drugiego czystego konta Manchesteru United w tym sezonie. Momentami można się było nawet zastanowić, czy to nie on jest przypadkiem tym obrońcą, dla którego Czerwone Diabły rozbiły zeszłego lata bank.

    5. Leicester jechało na Old Trafford z wielkimi nadziejami, jako jedna z trzech niepokonanych drużyn w stawce. Niestety, w starciu z dwudziestokrotnymi mistrzami Anglii Lisy długimi chwilami prezentowały się dość bezbarwnie, a “popisy” defensywne Ceglara Soyuncu uniemożliwiły im zneutralizowanie gospodarzy. Jeśli na King Power Stadium poważnie myślą o wdarciu się do czołowej szóstki, takie występy winny zostać czym prędzej wyeliminowane.

    6. Chelsea w efektownym stylu rozbiła Wolverhampton, a Tammy Abraham dopisał do swojego dorobku nie tylko kolejne bramki, ale też następne unikatowe osiągnięcia. Nie dość, że Anglik stał się najmłodszym zdobywcą hat-tricka w historii występów The Blues w Premier League, to w dodatku został trzecim piłkarzem w dziejach rozgrywek, który przed ukończeniem 21. roku życia strzelał minimum dwa gole w trzech meczach z rzędu. Wcześniej tej sztuki dokonali Cristiano Ronaldo oraz Dele Alli.

    7. Gdyby obrona Arsenalu była równie skuteczna, co jego atak, podopieczni Unaia Emery’ego mogliby po cichu marzyć o włączeniu się do walki o mistrzostwo. Ale nie jest. Od początku zeszłego sezonu Kanonierzy popełnili czternaście (!) błędów prowadzących do utraty bramki. Co im po świetnej dyspozycji Aubameyanga, skoro Luiz do spółki z Sokratisem co rusz niwelują jego wysiłki?

    8. Po dwóch zwycięstwach West Ham zremisował z Aston Villą. W rywalizacji o pełną pulę nie pomogła zapewne czerwona kartka, którą w 67. minucie gry obejrzał Arthur Masuaku. Co ciekawe, od powrotu Młotów do elity (2012 rok) jedynie Newcastle częściej kończyło spotkania w osłabieniu (26 do 22).

    9. Bournemouth odprawiło z kwitkiem Everton, a Callum Wilson dopisał do swojego dorobku kolejne dwa trafienia. Od startu ubiegłych rozgrywek snajper Wisienek wziął udział w 26 akcjach bramkowych swojego zespołu, co daje mu drugie miejsce (ex aequo z Vardym) wśród najproduktywniejszych ofensywnie Anglików występujących na poziomie Premier League. Fakt, że 27-latek nie może liczyć na miejsce w podstawowym składzie reprezentacji prowadzonej przez Garetha Southgate’a mówi wszystko o potencjale Synów Albionu.

    10. Dzięki widowiskowej akcji Moussy Djenepo Southampton odniosło trzecie wyjazdowe zwycięstwo bez straty gola z rzędu. Po raz ostatni Świeci dokonali tej sztuki ponad 33 lata temu!

    11. Pięć kolejek za pasem, a Everton nadal nie zaliczył w pełni przekonującego spotkania. Niedzielna porażka z Bournemouth była kolejnym pokazem niemocy w ataku, niezdecydowania w obronie i kompletnego braku determinacji. Marazm, marazm i jeszcze raz marazm.

    12. Crystal Palace zebrało w sobotę srogie baty od Tottenhamu, a najlepszym podsumowaniem występu Milivojevicia i spółki zdaje się być pomeczowa wypowiedź ich opiekuna. - Cieszę się, że skończyło się na czterech [straconych golach]. To wystarczająco źle, nie pragnąłem więcej - przyznał Roy Hodgson.

    13. Norwich po raz kolejny udowodniło, iż nie ma absolutnie żadnych kompleksów w stosunku do przedstawicieli Wielkiej Szóstki. Co więcej, po obiecujących, acz przegranych meczach z Liverpoolem oraz Chelsea wreszcie przyszła pora na wygraną. I to z samym mistrzem! Kanarki niespodziewanie wyrwały trzy oczka Manchesterowi City, w czym spora zasługa, a jakże, Teemu Pukkiego. Gol i asysta oznaczają, że Fin w swoich premierowych pięciu występach na poziomie Premier League maczał palce w ośmiu akcjach bramkowych swojej drużyny. Więcej, bo dziewięć, uzyskał swego czasu jedynie Kun Aguero.

    14. Podczas gdy Brighton dwoiło się i troiło w ofensywie, Burnley uderzyło w światło bramki raz, a porządne. Płaski strzał z dystansu w doliczonym czasie gry okazał się zarówno próbą na wagę jednego punktu, jak i wyjątkowym uczczeniem setnego występu na poziomie Premier League jego autora - Jeffa Hendricka. Remis na The Amex oznacza natomiast, że The Clarets nie przegrali żadnego z ostatnich ośmiu ligowych meczów z Mewami.

    15. Sheffield United poległo w drugim spotkaniu na własnym stadionie z rzędu. Co ciekawe, w historii ekstraklasowych występów The Blades taka sytuacja miała miejsce tylko raz, w marcu 1993 roku.

    16. Mimo przyzwoitego występu, Brighton tylko zremisowało z Burnley. Nie pomogła kolejna bramka Maupaya, na nic zdała się przewaga w posiadaniu piłki oraz w liczbie oddanych strzałów. Po zwycięstwie na inaugurację sezonu, Mewy nie potrafiły zgarnąć pełnej puli w żadnej z pięciu ostatnich kolejek.

    17. Aston Villa podzieliła się punktami z West Hamem, a dorobek czterech oczek w pięciu meczach stanowi najgorszy start sezonu The Villans w najwyższej klasie rozgrywkowej od 1997 roku. Na ich szczęście, w stawce są zespoły radzące sobie jeszcze mizerniej.

    18. Spektakularne uderzenie Jetro Willemsa było premierowym golem Holendra podczas jego czterdziestu dziewięciu występów w pięciu najsilniejszych ligach Starego Kontynentu. Niestety był to jedyny pozytywny akcent Newcastle w trakcie sobotniego popołudnia na Anfield. Po porażce 1:3 Sroki zawitały do strefy spadkowej.

    19. Źle się dzieje na Molineux. Po pięciu kolejkach Wolverhamtpon pozostaje jedną z dwóch drużyn bez zwycięstwa na koncie, a w minionej serii gier straciło aż pięć bramek. Po raz ostatni Wilki były tak bezradne w defensywie w 2012 roku, kiedy zakończyły sezon spadkiem. Oby była to jedynie smutna ciekawostka, a nie żaden prognostyk…

    20. Może i Quique Sanchez Flores zaliczył przyzwoity powrót na ławkę trenerską Watfordu, lecz Szerszenie nadal okupują ostatnią pozycję w tabeli. Co gorsza, nadchodzące starcia z podrażnionym Manchesterem City oraz łaknącym przełamania Wolverhampton mogą skutecznie uniemożliwić zmianę niniejszego stanu rzeczy. A ligowego zwycięstwa jak nie było, tak nie ma.

    Mimo że za nami zaledwie pięć serii gier, niniejszy wpis jest ostatnim z cyklu “Kolejka w 20 punktach”. Po roku cotygodniowych podsumowań postanowiłem odpuścić tworzenie materiału, który od dłuższego czasu nie daje mi ani frajdy, ani satysfakcji. Poświęcanie każdemu zespołowi kilku słów jest w moim odczuciu zbyt płytkie, mija się z celem i moją wizją pisania. O wiele więcej sensu, moim zdaniem, ma skupienie się na jednym konkretnym temacie i dokładne jego zgłębienie. Mam nadzieję, że uszanujecie tę decyzję. Na kolejny tekst zapraszam już jutro!

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym publikuję opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #arsenal #manchesterunited #united #liverpool #lfc #tottenham #manchestercity #chelsea #watford #leicester #newcastle #southampton #everton #westham #bournemouth #astonvilla #norwich #zycienaokraglo #kolejkaw20

    Zdjęcie: Norwich City
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2019-09-16 13-06-54.jpg

  •  

    Zwycięzcy Ligi Mistrzów (przed i po reformie). Jeśli znajdziesz niebieski herb PSG w 10 sekund to znaczy, że masz dobry wzrok, bo na niebieskim tle trudno zobaczyć.

    #ligamistrzow #psg #mecz #pilkanozna #realmadryt #fcbarcelona #lfc #acmilan #inter #chelsea #manchesterunited #bayernmonachium pokaż całość

    źródło: Screenshot_2019-09-16-17-57-56-107_com.instagram.android.png

  •  

    Nie rozumiem kompletnie tego syndromu zbieractwa United. City przemeblowało skład, ale United nie potrafi. Gdyby u City była taka polityka transferowa, jak w United, to dalej graliby Nasri,Clichy,Bony,Iheanacho,Mangala itd.

    U nas w United, to zawsze na propsie takie grajki jak Rojo,Jones,Pereira,Lingard,Young w klubie po minimum 5 lat. Brak transferów w drugiej linii i ataku, kompletnie idiotyczne ruchy jak oddanie Smallinga, kiedy ma się małe problemy w obronie i zmienników w postaci Rojo i Jonesa, którzy łapią kontuzję za kontuzją i jak grają ,to strach o bramę w plecy.

    Podczas gdy inne kluby robią mądre transfery, jak City [Bernardo Silva,Rodri,Laporte] czy Liverpool [Salah,Mane,Robertson - wszyscy za niekosmiczny hajs, ale zawsze z potencjałem], Juventus [Ramsey,de Ligt,Ronaldo,Rabiot ]United sadzi transfery jak Pogba za ponad setkę, Fred za 50 i potem jakieś uzupełnienia składu XD

    Wan-Bissaka,Maguire i James to najlepsze okienko transferowe od lat, ale jesteśmy dalej sto lat za murzynami, bo przez lata kupowalismy szrot, którego teraz nie idzie się pozbyć, bo nie ma kim grać XD

    Tyle lat City czy Liverpool przebudowywali kadrę, a myśmy kopali się po czole i grali takimi asami jak Young,Rojo,Darmian,Blind,Lingard,Fred i odpowiedzialność na wszystko zrzucaliśmy na graczy świeżo po 20stce [Martial.,Rashford] , kiedy za Fergusona tacy piłkarze w pierwszej jedenastce nie byli liderami, ale stawali się z biegiem lat.

    #mecz #premierleague #manchesterunited #pilkanozna #sport #takaprawda
    pokaż całość

    •  

      @vinmcqueen: Eriksenem interesowało się United, jak grał w Ajaxie.

      Mahrez na prawe skrzydło byłbyh lepszy od każdego, kto ejst w United i to dwukrotnie. Lingard? XD Mata? Perreira? Sorry..

    •  

      @Wilczek03: o Jezu, w Ajaxie, serio? To tak jakbyś przywołał transfer Ronaldo, Rooney'a, de Gei albo kogoś jeszcze kto za "psie" pieniądze został ściągnięty i wyrósł na gwiazdę. Eriksen w Ajaxie był jednym z wielu utalentowanych, który tak samo mógł przepaść, Tottki dały za niego wtedy z 15 baniek. United też takie transfery przeprowadzało, więc bez sensu jest dyskutowanie na ten temat.

      Tak, Mahrez jest lepszy, tylko że Mahrez też kosztował prawie 70 milionów i ciężko go w tej chwili rozpatrywać w kategorii udanego transferu biorąc pod uwagę cenę do wniesionej jakości.

      Bottom line - czepiasz się na siłę. Nie przeczę, że są obszary do wzmocnienia, ale bez sensu podawać przykłady transferów innych klubów za grosze, które wypaliły, albo world-classów za miliony którzy wypalili bo w takim aspekcie to United się niczym od tych zespołów nie różni, bo przyklaskujesz zarówno transferom City, które wydaje jeszcze więcej jak transferom Liverpoolu którzy zrobili parę świetnych transferów za świetną kasę, ale też zaczynają nie przebierać w środkach jak trzeba na kogoś zagiąć parol (Alisson, van Dijk)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Kolejka w 20 punktach #4

    Pierwszy miesiąc rywalizacji na angielskich boiskach już za nami! Było gorąco i ciekawie, lecz tak, jak uczniowie wracają do szkoły, tak piłkarze wybierają się na zgrupowania swoich reprezentacji. Zanim nieszczęsna przerwa od zmagań ligowych rozpocznie się na dobre, sprawdźmy, co wydarzyło się na stadionach Premier League w miniony weekend.

    1. Dziesięć z poprzednich dwunastu drużyn, które do końca sierpnia pozostawały liderem, nie zdołało sięgnąć po mistrzostwo. Mimo to, trudno sądzić, iż niniejsza passa jest w stanie zepsuć humory na Anfield. Nie, kiedy Liverpool wygrał właśnie trzynaste ligowe spotkanie z rzędu, stając się drugą ekipą w dziejach, która przy okazji każdego zwycięstwa zdobywała minimum dwie bramki. W 1960 roku tej samej sztuki dokonał Tottenham.

    2. Ile celnych strzałów oddał w tych rozgrywkach Sergio Aguero? Sześć. Ile ma trafień? Sześć. Argentyńczyk mocno wszedł w nowy sezon i przewodzi w rywalizacji o Złotego Buta. Niebywałe, iż dotąd zdobył go tylko raz…

    3. Piłkarze Leicester uczcili pięćsetne spotkanie w menedżerskiej karierze Brendana Rodgersa efektowną wygraną z Bournemouth. Biorąc pod uwagę, iż po murawie hasał Jamie Vardy, wprost nie mogło być inaczej. Od momentu zatrudnienia Irlandczyka z Północy Anglik zaliczył 14 ligowych występów, w których miał udział przy 14 akcjach bramkowych Lisów. Dobrana parka.

    4. Jordan Ayew wyrasta na lidera Crystal Palace! Ghańczyk strzelał gole w dwóch meczach na poziomie ekstraklasy z rzędu, co po raz ostatni udało mu się w 2015 roku. Jak na ironię, był wówczas zawodnikiem Aston Villi, którą skarcił w minioną sobotę.

    5. Kolejny występ i kolejny popis defensywy Arsenalu. Od początku sezonu 2017/18 Kanonierzy popełnili trzynaście błędów prowadzących do utraty bramki (sam Leno zawinił sześciokrotnie!), co tym razem skrzętnie wykorzystali piłkarze Tottenhamu. Remis w derbach jest w dużej mierze zasługą ofensywy. I choć mawia się, że to właśnie ona jest najlepszą obroną, wątpliwe, by takie podejście zdało egzamin w dłuższej perspektywie.

    6. Po szalonym meczu na Goodison Park, Everton pokonał Wolverhampton. W rolę bohatera gospodarzy wcielił się zdobywca dwóch goli - Richarlison, lecz niewiele mniejsze pochwały należą się Lucasowi Digne, który zaliczył asystę przy decydującym trafieniu Brazylijczyka. Francuz jest jednym z trzech obrońców, którzy od startu ubiegłych rozgrywek wzięli udział w dziesięciu akcjach bramkowych. Pozostali dwaj to naturalnie Andy Robertson oraz Trent Alexander-Arnold.

    7. West Ham z pierwszym czystym kontem w sezonie i drugą przekonującą wygraną z rzędu! Młoty nie dały większych szans Norwich, a Manuel Pellegrini w pomeczowym wywiadzie zwrócił uwagę właśnie na dobrą grę obronną. Dodając do niej postawę w ofensywie, Chilijczyk podsumował występ swoich podopiecznych stwierdzeniem, iż zespół starał się być kompletny.

    8. Kolejna rakieta Daniela Jamesa i kolejna strata punktów Manchesteru United. Jak tak dalej pójdzie, za rok Walijczyk będzie grał w Realu Madryt czy innej Barcelonie, natomiast Czerwone Diabły znowuż w Lidze Europy. A i to niekoniecznie.

    9. Do pierwszej minuty doliczonego czasu gry otwierającej połowy potyczki z Arsenalem, Koguty miały wszystko: prowadzenie, przewagę psychologiczną, kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami i wiarę w sukces. Potem fenomenalnie uderzył Lacazette i wszystko runęło niczym domek z kart. Zmarnowanie dwubramkowej przewagi zdaje się być perfekcyjnym streszczeniem początku rozgrywek w wykonaniu drużyny Pochettino. Inauguracja - tak sezonu, jak i derbów - była niezła, lecz z każdym kolejnym tygodniem - tudzież minutą - Londyńczycy gaśli. Przerwa reprezentacyjna dobrze im zrobi.

    10. Sheffield United rzutem na taśmę wywalczyło oczko w starciu z The Blues i, jak przyznał Chris Wilder, niniejszy rezultat powinien dać drużynie zastrzyk pewności oraz wiary w siebie. Może i Stamford Bridge nie stanowi twierdzy nie do zdobycia, lecz remis z przedstawicielem Wielkiej Szóstki, to remis z przedstawicielem Wielkiej Szóstki.

    11. Frank Lampard przekonał się, iż młodość niekoniecznie chodzi w parze z punktami. Anglik posłał w bój najmniej doświadczoną jedenastkę w historii występów Chelsea w Premier League - średnia wieku wyniosła zaledwie 24 lata i 158 dni - lecz ta nie zdołała stłamsić The Blades. Nie pomógł Willian, na nic zdało się danie szansy Batshuayiowi. Kolejny dublet Abrahama starczył tylko do remisu.

    12. Wydaje się, iż ofensywa Liverpoolu jest na tyle skuteczna, że nie trzeba jej specjalnie pomagać. A jednak Burnley było na tyle miłe. Niefortunny rykoszet od ciała Chrisa Wooda oznacza, iż od startu rozgrywek 2016/17 The Clarets zaliczyli osiem trafień samobójczych. Więcej - dziewięć - zanotowało jedynie Bournemouth.

    13. Southampton kontynuuje przyzwoitą passę i po ograniu Brighton oraz Fulham, zremisowało z Manchesterem United. Radości Ralpha Hasenhuttla nie odroczyła nawet czerwona kartka Kevina Danso. Co ciekawe, austriacki obrońca stał się pierwszym piłkarzem w historii Świętych, który w premierowym występie w Premier League na St Mary's Stadium został wyrzucony z boiska.

    14. Mimo kilku dogodnych okazji do skarcenia defensywy przeciwnika, Newcastle tylko zremisowało z Watfordem. I choć punkt, to zawsze punkt, należy zastanowić się, czy przy obecnej formie Szerszeni nie była to raczej strata dwóch oczek, aniżeli zysk jednego.

    15. Od startu ubiegłego sezonu Ryan Fraser oraz Callum Wilson współpracowali przy 13 akcjach bramkowych Bournemouth. Niestety najświeższa z nich wystarczyło jedynie do uratowania honoru Wisienek w potyczce z Lisami.

    16. Brighton jechało na Etihad Stadium niczym na ścięcie i faktycznie, w Manchesterze doszło do egzekucji. Mimo dwunastu ligowych prób, obiekt The Citizens pozostaje dla Mew wyłącznie miejscem tortur.

    17. Może i Wolverhampton awansowało do fazy grupowej Ligi Europy, lecz na własnym podwórku pozostaje jednym z dwóch klubów, które w bieżącym sezonie nie zaznały jeszcze smaku zwycięstwa. Czyżby śmierć malowała już usta przed pocałunkiem?

    18. Po przełamaniu z Evertonem Aston Villa zainkasowała kolejny cios na korpus. Porażka z Crystal Palace oznacza, że The Villans nie wygrali żadnego z poprzednich 20 wyjazdowych spotkań na poziomie elity, przegrywając ostatnich 9. Jeśli Villa Park nie stanie się twierdzą, o utrzymanie może być trudno.

    19. W sytuacji, w której Pukki nie strzela, Norwich nie ma co liczyć na punkty. Kanarki po raz pierwszy od awansu do ekstraklasy zagrały “na zero z przodu” i wciąż czekają na pierwszą zdobycz wyjazdową.

    20. Minuta i osiemnaście sekund - tyle wystarczyło Willowi Hughesowi do otwarcia wyniku w potyczce Srok z Szerszeniami. Drugi najszybszy gol w historii występów klubu w Premier League (prędzej uczynił to tylko Etienne Capoue) nie wystarczył jednak do zwycięstwa. Premierowy punkt stanowi marne pocieszenie wobec ostatniego miejsca w tabeli…

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym publikuję opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo i #kolejkaw20
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #arsenal #manchesterunited #united #liverpool #lfc #tottenham #manchestercity #chelsea #watford #leicester #newcastle #southampton #everton #westham #bournemouth #astonvilla #norwich #zycienaokraglo #kolejkaw20
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2019-09-01 20-48-23.jpg

  •  

    Kolejka w 20 punktach #3

    Wygrana Liverpoolu, gol Pukkiego, asysta de Bruyne, blamaż Watfordu - Premier League staje się coraz bardziej przewidywalna. Czy nużąca? Wręcz przeciwnie! Sprawdźmy, co wydarzyło się na angielskich boiskach w trzeciej serii gier.

    1. Jako się rzekło, z hitowego starcia na Anfield zwycięsko wyszli gospodarze. Mimo drobnych komplikacji w pierwszej połowie, w drugiej The Reds zagrali koncertowo, przy czym najgłośniej śpiewał Salah. Dublet Egipcjanina oznacza, że przy okazji ostatnich sześciu spotkań z Arsenalem były skrzydłowy Chelsea wziął udział w siedmiu akcjach bramkowych (5 goli + 2 finalne podania). Kat to mało napisane.

    2. Manchester City urządził sobie niedzielę jubileuszów na Dean Court. Nie dość, że David Silva rozegrał swój 400. mecz w barwach The Citizens, a Sergio Aguero po raz 400. w karierze wpisał się na listę strzelców, to w dodatku Kevin de Bruyne zanotował swoją 50. asystę w Premier League, osiągając to najszybciej w historii ligi (Belg potrzebował zaledwie 123 występów). A wszystko to przypieczętowane pewnym, bezsprzecznym zwycięstwem.

    3. O czym myślał David Luiz ciągnąc Mohameda Salaha za koszulkę we własnym polu karnym? Być może o tym, jak doszło do tego, że to właśnie on został wytypowany do wzmocnienia defensywy Kanonierów. Na razie niniejszy plan spalił na panewce, wszak ekipa Emery'ego w pierwszych trzech kolejkach zachowała tylko jedno czyste konto. Jak na ironię, Brazylijczyka nie było wówczas na boisku…

    4. Leicester wreszcie z potrójną zdobyczą! Lisy nie bez problemów ograły Sheffield, w czym spora zasługa niezawodnego Jamiego Vardy’ego, który nie miał litości dla swojego byłego klubu. Od momentu zatrudnienia Brendana Rodgersa w marcu bieżącego roku, Anglik zdobył w lidze aż dziesięć bramek i ani myśli zwalniać. Lata lecą, a on dalej swoje. Niczym wino!

    5. Im dalej w sezon, tym z formą Manchesteru United gorzej. Po rozbiciu Chelsea i świetnej pierwszej połowie z Wolverhampton z piłkarzy Solskjaera jakby uszło powietrze. W meczu z Crystal Palace brakowało im werwy, pomysłu, a przede wszystkim konkretów. W tej sytuacji nawet cudowne trafienie nowego Pana Old Trafford - Daniela Jamesa - zdało się na nic.

    6. Jedynie Sergio Aguero (16) oraz Sadio Mane (15) zdobyli w 2019 roku więcej ekstraklasowych goli od Ashleya Barnesa. Fenomenalny wolej napastnika rodem z Anglii dał Burnley kolejny cenny punkt.

    7. Tottenham podąża niejako śladami Czerwonych Diabłów, i o ile remis z Manchesterem City ma większą wartość niż podział oczek z Wolverhampton, o tyle przegrana z Newcastle boli nie mniej od porażki z Crystal Palace. Kogutom nie pomógł ani wprowadzony z ławki rezerwowych Christian Eriksen, ani nawet blisko 80% posiadanie piłki. Mając w pamięci zeszłotygodniowy szlagier nie sposób nie stwierdzić, iż trafiła kosa na kamień.

    8. Idiotyczne, niewytłumaczalne, kompletnie bezsensowne zachowanie Florina Andone, słusznie wycenione przez sędziego na czerwoną kartkę, pozbawiło Brighton szans na wyrównaną potyczkę z Southampton. Strata punktów smuci tym bardziej, że Mewy obiecująco weszły w sezon i na papierze wcale nie odstawały od Świętych.

    9. Nosiło Sheffield razy kilka, ponieśli i Sheffield. W sobotę The Blades doznali pierwszej porażki od momentu awansu do Premier League, lecz niczym Mariusz Pudzianowski tanio skóry nie sprzedali. Na gola Vardy’ego odpowiedział McBurnie, który od startu rozgrywek 2018/19 zdobył aż osiem bramek po uderzeniach piłki głową, i choć ostatecznie nic to nie dało, Chris Wilder nie może mieć do swoich piłkarzy większych zastrzeżeń.

    10. Orły jechały do czerwonej części Manchesteru po najniższy wymiar kary, a tu proszę - premierowe zwycięstwo w sezonie! Jeśli cokolwiek ma zapewnić podopiecznym Roya Hodgsona spokojną kampanię, to właśnie pragmatyzm, a może wręcz cynizm, który zaprocentował w potyczce z 20-krotnymi mistrzami kraju.

    11. Mimo kolejnego zjawiskowego gola Harry'ego Wilsona Bournemouth nie zdołało przeciwstawić się Manchesterowi City. Biorąc pod uwagę, że to już dziewiąta nieudana próba w najwyższej klasie rozgrywkowej, o zaskoczeniu nie ma mowy.

    12. Po trzech kolejkach sezonu Everton jest jedną z najbardziej nieprzekonujących ekip spośród tych, które celują wyżej niż spokojne utrzymanie. Remis z Crystal Palace, zwycięstwo wydarte Watfordowi i porażka z Aston Villą to bilans cokolwiek mizerny, a widoków na progres szukać próżno. No chyba, że w sprowadzonym latem Alexie Iwobim, który w starciu z The Villans dał dobrą zmianę. Pytanie tylko, czy Nigeryjczyk będzie w stanie odmienić oblicze ofensywy The Toffees w większym wymiarze czasowym?

    13. Mają to! Zawodnicy Chelsea przy czwartej próbie odnieśli premierowe zwycięstwo pod wodzą Franka Lamparda, a wszystko to przy wielkim udziale Tammy'ego Abrahama. Niespełna 22-letni Anglik jest trzecim najmłodszym piłkarzem w historii The Blues, który skompletował dublet na poziomie Premier League (wyprzedzają go jedynie Mark Nicholls oraz Eddie Newton).

    14. Po dwóch kolejkach męczarni West Ham pokazał pazur. I choć pokonanie Watfordu nie stanowi w tym sezonie wyjątkowego osiągnięcia, przekonujące zwycięstwo musi cieszyć. Tym bardziej, że zapewnił je zakontraktowany niedawno Sebastien Haller. Dwa gole Francuza oznaczają, iż bramki na poziomie Premier League zdobywało dla Młotów aż 150 różnych graczy. To absolutny rekord.

    15. Trzeci mecz i trzeci remis - z jednej strony nie jest to wymarzony początek zmagań dla Wilków, z drugiej utrzymywanie statusu niepokonanych w obliczu znajdującego się na wyciągnięcie ręki awansu do fazy grupowej Ligi Europy jest niczego sobie osiągnięciem. Nawet, jeśli punkt w spotkaniu z The Clarets uratował pewnie wykorzystany rzut karny Raula Jimeneza w 96 minucie i 55 sekundzie widowiska. To najpóźniejszy gol w Premier League od stycznia 2017 roku, kiedy Alexis Sanchez trafił do siatki w 97 minucie i 14 sekundzie potyczki Arsenalu z… Burnley.

    16. Brazylijczycy nigdy nie byli szczególnie opłacalną inwestycją w historii Aston Villi. Wystarczy napisać, że żadna z pierwszych 1079 bramek drużyny z Villa Park na poziomie Premier League nie została zdobyta przez przybysza z Kraju Kawy. Niedawno sytuacja uległa jednak diametralnej zmianie - autorami dwóch ostatnich goli byli właśnie zawodnicy pochodzący z ojczyzny Pelego. I o ile zeszłotygodniowe trafienie Luiza nie przyniosło beniaminkowi żadnych punktów, o tyle piątkowy popis Wesleya walnie przyczynił się do premierowego zwycięstwa po awansie. Jak tak dalej pójdzie, w zimowym oknie transferowym zespół zaleje grupa Latynosów.

    17. Drużyna Norwich od początku rozgrywek prezentuje się całkiem przyzwoicie, lecz daleko jej do podążania śladami wydeptanymi w poprzednim sezonie przez Wolverhampton. O ile bowiem Wilki raz po raz karciły przedstawicieli Wielkiej Szóstki, o tyle Kanarki w starciach z największymi uzbierały dotąd okrągłe zero oczek. Oby efekt końcowy, to jest finalne miejsce w tabeli, było choć minimalnie zbliżone do poprzednika w roli beniaminka.

    18. Po dwóch porażkach w słabym stylu podopieczni Ralpha Hasenhuttla wreszcie sięgnęli po trzy punkty. Swoistym katalizatorem przebudzenia okazał się sprowadzony latem Djenepo, który tydzień temu pokazał się z dobrej strony po wejściu z ławki rezerwowych, a w meczu z Brighton otworzył wynik spotkania zjawiskowym trafieniem z dystansu. Co ciekawe, od startu ubiegłych rozgrywek jedynie Tottenham zdobył więcej bramek zza pola karnego od Southampton (17 do 15).

    19. Obudzili się Święci, oczy otwierają również gracze Newcastle. Kto spodziewał się, iż zrobią to akurat w wyjazdowym starciu z Tottenhamem? Sroki pokonały przedstawiciela Wielkiej Szóstki poza własnym boiskiem pierwszy raz od 2015 roku. Co ciekawe, ich rywalem był wówczas nikt inny, jak Harry Kane i spółka.

    20. Czy to ser szwajcarski z dużymi dziurami? A może sitko z nadzwyczaj pokaźnymi oczkami? Nie, to defensywa Watfordu! Szerszenie nie potrafią zachować czystego konta na poziomie ekstraklasy od 14 spotkań i niebezpiecznie prędko zbliżają się do niechlubnego rekordu z przełomu tysiącleci, kiedy nie potrafili zagrać na zero z tyłu w 20 kolejnych meczach. Nic dziwnego, że szorują dno tabeli.

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym publikuję opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo i #kolejkaw20
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #arsenal #manchesterunited #united #liverpool #lfc #tottenham #manchestercity #chelsea #watford #leicester #newcastle #southampton #everton #westham #bournemouth #astonvilla #norwich #zycienaokraglo #kolejkaw20
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2019-08-25 23-19-29.jpg

  •  

    Kolejka w 20 punktach #2

    Za nami drugi weekend z angielską piłką na najwyższym poziomie. Tak, jak przed tygodniem, tak i teraz przyszło nam obejrzeć hitowe starcie ekip z Wielkiej Szóstki, niemrawe poczynania drużyn aspirujących do miana “best of the rest” oraz kolejne boje beniaminków. Kto po dwóch seriach gier może chodzić z uniesioną głową, a kto winien czym prędzej zapomnieć o swoich ostatnich występach?

    1. Ukontentowani są z pewnością piłkarze Liverpoolu, którzy mimo wycieńczającej potyczki z Chelsea w późny środowy wieczór, w sobotę ograli Southampton. The Reds kontynuują 11-meczową serię zwycięstw ligowych, która po raz ostatni przydarzyła im się w pamiętnej kampanii 2013/14. Oby tylko jej zakończenie było mniej bolesne niż ówczesny poślizg Gerrarda. Henderson, wiesz czego nie robić!

    2. Sześć oczek po dwóch pierwszych kolejkach sezonu - Arsenal nie był w równie komfortowej sytuacji od rozgrywek 2009/10. Po pokonaniu Newcastle Kanonierzy rozprawili się z Burnley, i choć styl nadal pozostawia nieco do życzenia, w tabeli liczą się punkty, nie ilość koronkowych akcji. Tych z każdym tygodniem pobytu Daniego Ceballosa w Anglii siłą rzeczy powinno tylko przybywać.

    3. Mimo wyraźnej dominacji, przewyższania rywala w niemal każdym aspekcie i kontrolowania prawie wszystkich boiskowych wydarzeń, Manchester City tylko zremisował z Tottenhamem. Wysiłki Kevina de Bruyne poszły na marne, na nic zdał się współczynnik expected goals na poziomie 3.0 (o 2.78 wyższy od Kogutów!). Nie jest to wprawdzie odpowiedni moment, by dywagować nad wpływem sobotniego rezultatu na batalię o tytuł mistrzowski, lecz podopieczni Guardioli nadspodziewanie wcześnie stracili punkty.

    4. Manchester United młodnieje z meczu na mecz (tym razem średnia wieku wyjściowej jedenastki wyniosła 24 lata i 173 dni), jest coraz żwawszy oraz pewniejszy w rozegraniu piłki. Gdyby jeszcze wykorzystywał więcej sytuacji strzeleckich… Niestety, na razie nieskuteczność Pogby, Martiala i Lingarda uniemożliwia Czerwonym Diabłom przetestowanie miękkości fotela lidera.

    5. Po raz pierwszy w historii swoich występów w Premier League Brighton nie zaznało goryczy porażki w żadnej z dwóch pierwszych kolejek sezonu. W sobotę Mewy podzieliły się oczkami z Młotami, a Potter dalej czaruje w najlepsze.

    6. Nie wiem, czy Mauricio Pochettino ma jakiekolwiek doświadczenie w ringu, ale skorzystanie z taktyki: podskocz, przypierdol, odskocz - stosowanej niekiedy przez pięściarzy - umożliwiło jego drużynie zremisowanie meczu z Manchesterem City. I to mimo oddania zaledwie trzech strzałów! Tak, jak w starciu z Aston Villą, tak i w rywalizacji z The Citizens, kluczowy dla Kogutów okazał się impuls z ławki rezerwowych, który tym razem dał Lucas Moura. Brazylijczyk ustalił wynik spotkania w pierwszym kontakcie z piłką, 19 sekund po wejściu na boisko.

    7. Harry Wilson dopiero co przybył do Bournemouth, a już błyszczy. Bramka w zwycięskim meczu z The Villans była dziesiątym trafieniem Walijczyka zza pola karnego od startu ubiegłego sezonu. Żaden zawodnik, spośród występujących na profesjonalnym poziomie w Anglii, nie może się z nim w tym względzie równać.

    8. Sheffield United w niezłym stylu uporało się Crystal Palace i wciąż pozostaje niezwyciężone. Wszystko to przy wielkim udziale piłkarzy urodzonych na Wyspach, wszak Chris Wilder jest pierwszym szkoleniowcem od 1995 roku, który w początkowych dwóch kolejkach zmagań wystawił do gry jedenastki złożone z samych Brytyjczyków oraz Irlandczyków. Poprzednio uczynił to Gary Megson.

    9. Uwzględniając końcówkę ubiegłego sezonu, Everton wygrał na własnym boisku pięć kolejnych meczów, a do tego zachował tam sześć czystych kont z rzędu. Graczom Marco Silvy nie pozostaje więc nic innego, jak tylko popracować nad regularnym punktowaniem na wyjeździe - tak, by porażki z drużynami na poziomie Fulham odeszły w niepamięć - i może ich europejskie ambicje przerodzą się wreszcie w stan faktyczny.

    10. Sean Dyche przegrał wszystkie dziewięć spotkań ligowych, w których jego Burnley mierzyło się z Arsenalem. Cóż, być może do dziesięciu razy sztuka…

    11. Norwich gładko rozprawiło się z Newcastle, a Teemu Pukki stał się pierwszym piłkarzem Kanarków od 1993 roku, który skompletował hat-tricka na poziomie angielskiej ekstraklasy. Fin nad wyraz dobrze odnalazł się w nowych realiach (ma już tyle samo potrójnych zdobyczy w angielskiej ekstraklasie, co Bergkamp i Ronaldo!), a różnica poziomów, dzieląca Championship oraz Premier League, nie robi na nim większego wrażenia.

    12. Choć Leicester nie może zaliczyć startu rozgrywek do szczególnie udanych, drużyna Rodgersa powoli nabiera rozpędu. Po oddaniu tylko jednego strzału w pierwszej połowie starcia z Chelsea, w drugiej Lisy zanotowały aż jedenaście prób. Ostatnim zespołem, który równie często niepokoił bramkarza gospodarzy na Stamford Bridge była… ekipa z King Power Stadium w 2016 roku.

    13. Mimo że Wolverhampton przegrywało na własnym obiekcie z Manchesterem United, zdołało odrobić straty i uzyskać niezwykle cenny remis. Wychodzenie z opresji w potyczkach z 20-krotnymi mistrzami kraju staje się powoli specjalnością Wilków, wszak podobna sztuka udała im się po raz trzeci z rzędu! Tym razem zbawcą okazał się Ruben Neves, który w trakcie przygody z angielską ekstraklasą zdobył więcej bramek (5) niż zaliczył kontaktów z piłką w polach karnych rywali (3).

    14. Trzeci raz w przeciągu czterech lat Crystal Palace nie jest w stanie wygrać żadnego z pierwszych dwóch spotkań sezonu. Ba, Orły nie potrafią nawet strzelić gola! Stare porzekadło mówi jednak, iż prawdziwych mężczyzn poznaje się nie po tym, jak zaczynają, a po tym, jak kończą. Niewykluczone więc, że i tym razem londyńczycy wybudzą się z marazmu w porę.

    15. Przełamania potrzebuje również Chelsea. Co z tego, że zespół ze Stamford Bridge wreszcie uniknął porażki, skoro ledwie zremisował z Leicester? Frank Lampard stał się natomiast pierwszym menedżerem The Blues od rozgrywek 2012/13, który nie wygrał żadnego z pierwszych trzech meczów od momentu zatrudnienia. Poprzedni nieszczęśnik pracuje obecnie w Chinach i prowadzi wojenki z władzami Newcastle.

    16. - Nie przegranie dzisiejszego spotkania było ważne, ponieważ graliśmy na wyjeździe, tydzień po doznaniu porażki. Dwie przegrane z rzędu byłyby powtórką z zeszłego sezonu i oznaczałyby trudny start - stwierdził po remisie z Brighton Manuel Pellegrini. Nie takiego progresu pragnięto jednak na London Stadium…

    17. Gol Douglasa Luiza znów był tylko łyżką miodu w beczce dziegciu, którą niosą na swoich barkach piłkarze Aston Villi. Zwycięska posucha na najwyższym szczeblu rozgrywkowym trwa w ich przypadku od lutego 2016 roku, a końca nie widać. Za tydzień łatwiej o przełamanie z pewnością nie będzie, wszak na Villa Park przyjeżdża rozochocony Everton.

    18. Steve Bruce stał się następnym, piątym z kolei menedżerem Newcastle, który przegrał pierwszy mecz wyjazdowy na ławce trenerskiej Srok. Wobec zerowej liczby oczek na koncie towarzystwo Alana Pardew, Johna Carvera, Steve’a McClarena oraz Rafy Beniteza stanowi marne pocieszenie.

    19. Święci nie zdołali wykorzystać słabszej dyspozycji Liverpoolu i nadal czekają na premierowe punkty w nowym sezonie. Jedynym pozytywem pozostaje więc gol Ingsa, który z ośmioma trafieniami jest najskuteczniejszym zawodnikiem zespołu z St Mary’s Stadium od początku ubiegłych rozgrywek.

    20. Watford poległ w starciu z The Toffees, a Goodison Park pozostało dla niego niezdobytą twierdzą. Szerzenie nie wygrały żadnego z trzynastu spotkań w niebieskiej części Merseyside, co jest to o tyle intrygujące, że przy okazji ostatnich czterech wizyt aż trzykrotnie obejmowały prowadzenie w meczu.

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym publikuję opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo i #kolejkaw20
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #arsenal #manchesterunited #united #liverpool #lfc #tottenham #manchestercity #chelsea #watford #leicester #newcastle #southampton #everton #westham #bournemouth #astonvilla #norwich #zycienaokraglo #kolejkaw20

    Grafika: Goal.com
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2019-08-19 23-47-43.jpg

  •  

    Kumpel miał urodziny a jest wielkim fanem #manchesterunited, mam nadzieję że spóźniony brelok mu się spodoba ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #rozkminkrzaka #rekodzielo

    źródło: 1566202596719.jpg

  •  

    No to co Alexis w Interze? Podobno 4 mln za wypożyczenie i 16 mln za wykup. MU ma płacić 60% pensji. 4-5 lat temu TOP 10 ofensywnych piłkarzy, teraz raczej zblazowany multimilioner. No nie wiem.

    Conte raczej jest specjalistą w doprowadzaniu piłkarskich rozbitków do najwyższej formy, ale czy Alexis podoła? Niby Włochy to idealne miejsce dla niego do odrodzenia, możliwe że Vidal zostanie jego kolegą z drużyny, w Udine grał w 352 i wychodziło mu świetnie - szkoda że to było 10 lat temu. Wiele znaków zapytania.

    #inter #manchesterunited #plotkitransferowe #pilkanozna #seriea
    pokaż całość

    źródło: goolfm.net

  •  

    Co dwie strzelby, to nie jedna

    Napisać, że Romelu Lukaku zaliczył udany debiut w barwach Interu Mediolan, to jak stwierdzić, iż Arktyka jest całkiem chłodnym miejscem - znaczące niedopowiedzenie. Cztery gole, jakie Belg zdobył w pierwszym kontakcie z włoskim futbolem, stanowią bowiem prawdziwe wejście smoka. Nawet pomimo faktu, że rywalem był jedynie czwartoligowy Virtus Bergamo. I choć Antonio Conte już zaciera ręce na myśl o współpracy z nowym podopiecznym, na razie niewiele wskazuje na to, by na Old Trafford prędko uroniono łzę tęsknoty.

    Żaden angielski klub nie wydał w letnim oknie transferowym więcej pieniędzy od Manchesteru United. Dwudziestokrotni mistrzowie kraju zainwestowali we wzmocnienia aż 148 milionów funtów, za sprawą których zespół zasiliło trzech piłkarzy - Daniel James, Aaron Wan-Bissaka oraz Harry Maguire. Dużo to czy mało, każdy oceni sobie sam. Nie ulega jednak wątpliwości, iż ruchy były przemyślane i jakościowe, co potwierdziło inauguracyjne spotkanie z Chelsea. Jego wynik pokazał zaś, że wbrew powszechnie kolportowanej opinii, brak zakontraktowania następcy Lukaku wcale nie musi wiązać się z ofensywną bezpłodnością Czerwonych Diabłów.

    Kiedy jasnym stało się, że Romelu opuści Old Trafford, brytyjskie media zażarcie prześcigały się w podawaniu informacji o potencjalnych dziedzicach szpicy. O krok od przenosin do Anglii był ponoć Paulo Dybala, niedużo brakowało do transferu Mario Mandzukicia. Mimo to, żaden nowy snajper nie trafił pod skrzydła Ole Gunnara Solskjaera, co spotkało się z nie lada nagonką. No bo jak można opierać całą przednią formację na Marcusie Rashfordzie? Jak można wierzyć, iż 21-latek wreszcie wejdzie na wyższy poziom i na dobre zerwie z chimerycznością? Nonsens, kompletne szaleństwo.

    Szaleństwo, w którym jak dotąd jest metoda.

    W pierwszym oficjalnym występie w sezonie 2019/20 wychowanek Manchesteru United zdobył dwie bramki. Nie rozwiał tym wszelkich wątpliwości, nie sprawił, że dotychczasowi krytycy wznieśli peany na jego cześć, ani nie przekonał wszystkich niedowiarków, iż jest napastnikiem klasy światowej, który w pojedynkę zapewni drużynie satysfakcjonującą siłę rażenia. Wspomniane wyżej starcie z The Blues pokazało jednak, że wcale nie musi tego robić. Okazałe zwycięstwo nie było bowiem spektaklem jednego aktora, namacalny udział mieli w nim również Anthony Martial oraz Daniel James, strzelcy pozostałych goli. I o ile Walijczyk wciąż pozostaje niewiadomą, o tyle Francuz, grający w Anglii od czterech lat, niejednokrotnie dowiódł swoich nietuzinkowych umiejętności snajperskich. Dlaczego więc w związku z odejściem Lukaku o obliczu ofensywy Czerwonych Diabłów nie miałby stanowić duet Rashford-Martial?

    36 milionów funtów, jakie w 2015 roku United zainwestowało w sprowadzenie Anthony’ego, wywołało lawinę zdziwienia z domieszką oburzenia. - Czy jest wart takiej sumy pieniędzy? Jeśli zapytacie Francuzów, stwierdzą, że nie - przyznał w rozmowie z BBC Philippe Auclair, dziennikarz i autor książek o Thierrym Henrym oraz Ericu Cantonie. - Na wieść o niniejszej kwocie Francja zaniemówiła. Po drugiej stronie Kanału La Manche było wręcz przeciwnie. Brytyjscy eksperci ochoczo podważali sensowność transferu, upatrując w działaniach klubowego zarządu chaotyczności i karygodnej rozrzutności. Krytykowanie ekipy z Old Trafford zawsze sprzedawało się niczym ciepłe bułeczki. Inna sprawa, iż tym razem były ku temu podstawy - dziewiętnastoletniemu Martialowi bliżej było do jednego z talenciaków z Football Managera aniżeli do zawodnika ogranego na najwyższym poziomie.

    Jakież zaskoczenie zapanowało w mediach, kiedy świeżo upieczony reprezentant Trójkolorowych zdobył bramkę w debiutanckim występie w nowych barwach. Po wejściu na murawę w 65. minucie. W starciu z Liverpoolem.

    Miło zdumiony musiał być również Louis van Gaal, opiekun Czerwonych Diabłów. Wprawdzie Holender głęboko wierzył w najdroższego ówcześnie nastolatka w historii futbolu i pokładał w jego potencjale ogromne nadzieje, lecz jednocześnie tonował nastroje, apelując o cierpliwość. Anthony miał stopniowo wdrażać się w realia Premier League, rozwijać się z meczu na mecz. Gol w spotkaniu z The Reds, poprawiony dubletem przeciwko Southampton, nie tylko zadał niniejszej tezie kłam, ale też - a może przede wszystkim - skutecznie uciszył hejterów. Francuski napastnik w mgnieniu oka przeistoczył się z przepłaconego dzieciaka w kolejne wcielenie Henry’ego.

    Wahania formy - jakże naturalne dla gracza w tym wieku - nie były w stanie przyćmić jego fenomenu. Pochwała goniła pochwałę, pochlebne artykułu wypełniały prasę, a fora kibicowskie kipiały od zachwytów. Martialowi pomagał niechybnie fakt, iż długimi miesiącami pozostawał najjaśniejszym punktem zespołu, bo choć nie zawsze strzelał gole lub asystował, nigdy nie brakowało mu energii, świeżości oraz motywacji. Kiedy Manchesterowi United nie szło - co w owym czasie zdarzało się dość często - nadziei na odmianę sytuacji upatrywano właśnie w sprowadzonym ostatniego dnia letniego okna transferowego piłkarzu. To on był gwiazdą w ciemności, mistrzem świata w radości. Alfą omegą, hymnem, kolędą. Wszystkim, co utrzymywało drużynę przy życiu i jedynym Czerwonym Diabłem, który spełniał oczekiwania menedżera.

    Aż do 25 lutego.

    Podczas rozgrzewki przed rewanżowym starciem z Midtjylland w ramach 1/32 finału Ligi Europy Anthony doznał urazu stawu skokowego. Nie była to kontuzja, która zniweczyła końcówkę sezonu w jego wykonaniu, ale z Duńczykami nie zagrał. Jego miejsce zajął niejaki Marcus Rashford - skromny chłopak z sąsiedztwa, związany z klubem z Old Trafford od siódmego roku życia. Któż spodziewał się, iż młodziutki Anglik nie tyle nie zawiedzie, co zostanie gwiazdą wieczoru? Któż przewidywał, że w pierwszym kontakcie z dorosłą piłką odciśnie na wyniku jakiekolwiek piętno? Poza rodziną i przyjaciółmi, zapewne nikt. A jednak stało się! Osiemnastolatek strzelił dwa gole - na 2:1 oraz 3:1 - poprowadził drużynę do awansu i rozkochał w sobie publiczność. Ta nie okazała podobnej euforii od… wrześniowego debiutu Martiala.

    Czy była to symboliczna zmiana warty? Niezupełnie. Choć wychowanek United robił prawdziwą furorę - w spotkaniu z Arsenalem zaliczył kolejne dwa trafienia, do których dorzucił asystę, a kilka tygodni później stał się najmłodszym zdobywcą bramki w dziejach derbów Manchesteru - przebojowy Francuz nie odszedł w zapomnienie. Korzystając ze szczęśliwego zbiegu okoliczności van Gaal utworzył duet, który do końca rozgrywek strzelił dziesięć goli oraz zanotował cztery finalne podania. Kto wie, czy wzbogacenie kadry o Anthony’ego i Marcusa nie było największym sukcesem Holendra w trakcie jego pobytu na Wyspach Brytyjskich? Z perspektywy czasu, przyniosło to klubowi znacznie więcej korzyści niż Puchar Anglii, zdobyciem którego były szkoleniowiec Oranje pożegnał się z posadą.

    Wraz z przejęciem sterów przez Jose Mourinho, na Old Trafford nastała nowa era. Portugalczyk nie zamierzał opierać się na zasobach ludzkich, zgromadzonych przez poprzednika, czego efektem stało się sprowadzenie do Anglii Bailly’ego, Mkhitaryana, Pogby oraz Ibrahimovicia. I to właśnie transfer ostatniego z wymienionych ukrócił działalność pary Martial-Rashford. Szpica należała odtąd do Zlatana - podobnie, jak koszulka z numerem dziewięć, przywdziewana uprzednio przez francuskiego goldenboya - a młodzi z partnerów przeistoczyli się w konkurentów o miejsce na lewym skrzydle.

    Niniejszy stan rzeczy utrzymywał się przez całą kadencję The Special One. Co z tego, że Ibrahimović spędził w Manchesterze tylko półtora roku, skoro w jego buty prędko wszedł podebrany z Evertonu Lukaku? Wysoki i silny napastnik stanowił dla Mourinho nieodłączny element wyjściowej jedenastki, wobec czego Anthony i Rashford nie mieli na dłuższą metę wstępu do centralnej części ataku. Rywalizacja na flance stała się ich chlebem powszednim. Niestety nigdy nie były to zmagania wyrównane.

    Jako że stosunki na linii portugalsko-francuskiej nie należały do najcieplejszych - Jose nie ufał Martialowi, a krytyka spływająca na piłkarza tylko pogarszała jego postawę na treningach oraz w meczach - zdecydowanie więcej szans na grę otrzymywał Marcus. W pierwszym sezonie pod opieką byłego szkoleniowca Chelsea, Interu czy Realu Anglik spędził na murawie 3068 minut, w drugim 2676, a w trzecim - do momentu zwolnienia “Ze”, jak mówią na swojego rodaka w Setubal - 1242. Dla porównania, jego konkurent uzbierał odpowiednio 2517, 2337 oraz 1262, w sumie blisko 900 mniej. Mimo to, w statystykach ofensywnych obaj byli bardzo porównywalni.

    W rozgrywkach 2016/17, w których Czerwone Diabły sięgnęły po Tarczę Wspólnoty, Puchar Ligi i Ligę Europy, Rashford zdobył 11 bramek i zaliczył 6 asyst. Z najlepszą dyspozycją wpasował się akurat w okres kontuzji Zlatana, kiedy to niemal w pojedynkę wprowadził drużynę do finału zawodów na Starym Kontynencie (gol i dwa ostatnie podania w dwumeczu z Anderlechtem, trafienie oraz decydujący pass w boju z Celtą Vigo). Poza fenomenalnym uderzeniem z rzutu wolnego w starciu z Hiszpanami, w pamięci kibiców zapadł z pewnością zwycięski strzał w końcówce spotkania z Hull City w trzeciej kolejce angielskiej ekstraklasy. Anthony równie wyjątkowych osiągnięć nie miał, lecz i tak wziął udział w 16 akcjach bramkowych swojego zespołu.

    W kolejnym sezonie było już bardziej wyrównanie, jeśli chodzi o chwile uniesień. Podczas gdy Francuz błyszczał w spotkaniach z CSKA Moskwa, Tottenhamem, Stoke oraz Burnley, Anglik brał na siebie odpowiedzialność mierząc się z Benficą, Liverpoolem, Watfordem i Burton Albion. Udział w zdobywanych przez United golach? 22 do 20 z korzyścią dla wychowanka, który - przypomnijmy - spędził na boisku 339 minut więcej. A wszystko to pomimo przybycia do klubu Alexisa, który miał zawładnąć lewą stroną ofensywy. Gdzie dziś jest, każdy widzi.

    W feralnej i zarazem finalnej kampanii Mourinho, górą znowu był Rashford, który zdobył cztery bramki oraz zaliczył pięć asyst względem ośmiu trafień Martiala. I tak, jak odejście portugalskiego menedżera było dla klubu zaczerpnięciem głębokiego hausta świeżego powietrza, tak zatrudnienie Ole Gunnara Solskjaera stanowiło dla obu piłkarzy szansę na lepsze jutro. - Być może wreszcie otrzymam więcej zaufania? - zastanawiali się zapewne. - Być może nowy szkoleniowiec będzie na mnie chętniej stawiał? Być może nie będzie mnie krytykował przy pierwszej lepszej okazji? I choć nadzieje nie okazały się bezpodstawne, zdecydowanie lepiej na zmianie trenera wyszedł 21-letni Reprezentant Anglii.

    Do końca rozgrywek 2018/19 Marcus wystąpił w 26 spotkaniach. W znakomitej większości przypadków wybiegał na murawę jako środkowy napastnik, co jednoznacznie wpłynęło na jego statystyki - w drugiej części sezonu dorzucił do swojego dorobku dziewięć goli i cztery asysty. Po raz pierwszy w karierze zanotował dwucyfrową liczbę trafień w Premier League, po raz pierwszy czuł się na tyle pewnie, by z zimną krwią wykorzystać rzut karny, który przesądził o awansie Manchesteru United do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Zwolennicy jego talentu nie mogli posiąść się z radości, a norweski szkoleniowiec zasypywał go komplementami, wśród których nie zabrakło porównań do Harry’ego Kane’a. Najważniejsze było jednak to, że wychowanek klubu z Old Trafford wreszcie prezentował się na miarę swoich możliwości.

    A Anthony? Anthony nieco usunął się w cień. Wprawdzie regularnie pojawiał się na boisku i zawsze stanowił dla drużyny wartość dodaną, lecz w porównaniach do niedawnego konkurenta wypadał blado. Minuty spędzone na zielonym dywanie? 2049 do 1065. Piłki wpakowane do siatki rywala? 9 do 4. Ostatnie podania? 4 do 3. Mimo to, Solskjaer ani myślał skreślać Francuza. Ba, słynny “Zabójca o twarzy dziecka” już w lutym mówił o nadziejach, jakie wiąże ze współpracą Rashforda oraz Martiala. - Obaj są bardzo dobrzy w ścinaniu z lewego skrzydła do środka, więc powinni wypracować między sobą nić porozumienia - prawił Norweg w rozmowie z dziennikarzami z klubowej strony internetowej. - Jeśli natomiast jeden z nich zostanie ustawiony centralnie, drugi musi wykonywać ruchy odwrotne do działań partnera: wchodzić do środka, kiedy nominalny napastnik przemieści się w bok i zajmować pozycję na flance, kiedy nominalny skrzydłowy pojawi się w centrum. Już wychodzi im to nieźle, więc sądzę, iż w kolejnych latach będziemy świadkami wielu kombinacji tego duetu.

    Okres przygotowawczy do nowego sezonu w połączeniu z inauguracją zmagań ligowych tylko utwierdziły menedżera w jego przekonaniu. Nie dość, że angielsko-francuska para dobrze zniosła reżim treningowy, narzucony latem przez sztab szkoleniowy - na szczególną uwagę Solskjaera zasłużyło martialowe podejście do pracy - i była skuteczna w sparingach, to w dodatku w pierwszym oficjalnym meczu zdobyła w sumie trzy bramki. Współpraca, o której kilka miesięcy temu mówił Ole, powoli, acz konsekwentnie nabiera rumieńców. Wymienność pozycji w formacji ataku, możliwa między innymi dzięki uniezależnieniu się od obecności Lukaku, świetnie sprawdziła się w starciu z Chelsea, której defensywa zwyczajnie nie była gotowa na tak intensywną mobilność. I choć wyciąganie daleko idących wniosków na podstawie jednego udanego występu byłoby mocno naiwne, nie sposób nie spostrzec potencjału drzemiącego w ofensywnym duecie Czerwonych Diabłów.

    Trzy i pół roku po tym, jak drogi Martiala oraz Rashforda przecięły się po raz pierwszy, obaj ponownie stoją przed szansą stanowienia o sile ataku Manchesteru United. Na krótszą metę robili to już wcześniej, lecz nigdy razem. Zdobywali worki bramek, lecz nigdy razem. Przesądzali o zwycięstwach drużyny, lecz nigdy razem. Teraz ma się to zmienić. I o ile jest zdecydowanie zbyt wcześnie, by wspominać w ich kontekście wyczyny Yorke’a oraz Cole’a czy chociażby popisy Rooneya i Ronaldo, o tyle wypełnienie luki po Lukaku nie powinno sprawić im większego problemu. W końcu co dwie strzelby, to nie jedna.

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym publikuję opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #united #manchesterunited #zycienaokraglo
    pokaż całość

    źródło: 67956725_2947328438642852_2102696343217635328_o.jpg

  •  

    Kolejka w 20 punktach #1

    Wróciła! Zjawiskowa, emocjonująca, rozpalająca zmysły i zaspokajająca pragnienia Premier League znowu cieszy nasze oczy. A skoro inauguracyjna seria gier już za nami, sprawdźmy co wydarzyło się na angielskich boiskach w miniony weekend. Przypominam, że kolejność drużyn odpowiada ich aktualnej pozycji w tabeli.

    1. Pierwszy mecz, pierwsze zwycięstwo i pierwszy rekord. Wygrana 5:0 z West Hamem stanowi najokazalsze wejście w sezon w historii występów Manchesteru City w najwyższej klasie rozgrywkowej. Sterling i spółka nie dali Młotom najmniejszych szans na pozytywne wspomnienia z sobotniego popołudnia i wygodnie rozsiedli się w fotelu lidera.

    2. Po piętach depczą im rywale zza miedzy, którzy w imponującym stylu rozprawili się z Chelsea. Ole Gunnar Solskjaer posłał do boju najmłodszy zespół premierowej kolejki (średnia wieku wyjściowej jedenastki wyniosła 24 lata i 277 dni), co znalazło odzwierciedlenie w energii oraz żywiołowości Czerwonych Diabłów. Na szczególne wyróżnienie zasłużył zdobywca dwóch bramek - Marcus Rashford. Jak na razie, no Lukaku, no problem.

    3. Cztery spotkania i piętnaście goli - bilans inauguracyjnych potyczek Liverpoolu pod wodzą Jurgena Kloppa robi wrażenie. Nie inaczej jest zresztą ze stylem, w jakim The Reds uporali się z beniaminkiem z Norwich: lekko, pewnie, z pełną kontrolą i swoistą rutyną. Salah miał strzelać, więc strzelił, Arnold miał asystować, więc asystował, Firmino miał kreować, więc kreował. I tylko łydka Alissona nadwyrężyła nieco humory na Anfield.

    4. Najmniejszych powodów do zmartwień nie mają natomiast w Burnley. The Clarets bardzo mocno weszli w sezon i po raz pierwszy od 1966 roku rozpoczęli zmagania ligowe od wygranej różnicą trzech trafień. Jeszcze nie pora na nawiązania do znakomitej kampanii 2017/18, niemniej start bieżących rozgrywek jest w wykonaniu Tarkowskiego i spółki cokolwiek obiecujący.

    5. Czy to Midas? A może MacGyver? Nie, to Potter, Graham Potter. Niech pierwszy napisze komentarz ten, kto spodziewał się, iż Brighton ogra Watford. I to 3:0! Jeśli tak mają prezentować się Mewy w nowym, lepszym wydaniu, skazujący ich na pożarcie prędko odszczekają swoje słowa. A ja razem z nimi.

    6. Pomimo przeciętnego występu - nie licząc ostatnich dwóch kwadransów - Tottenham pokonał Aston Villę. Jednak nie wynik a pozytywne przejście kolejnego testu charakteru zdaje się w tej sytuacji najważniejsze. Koguty nie zniechęciły się ani szybko straconym golem, ani sukcesywnym biciem głową w mur podtrzymywany z drugiej strony przez Mingsa oraz Heatona. Determinacja z domieszką kunsztu Kane’a przyniosły upragnione trzy punkty.

    7. Łatwej przeprawy nie miał również Arsenal. Być może było to pokłosiem braku Pepe oraz Lacazette’a w wyjściowym składzie lub docierania się poszczególnych elementów i schematów, niemniej na premierowe i zarazem jedyne trafienie w starciu z Newcastle przyszło Kanonierom czekać aż do 58. minuty. Autorem zwycięskiej bramki - a jakże - Pierre-Emerick Aubameyang. Od debiutu Gabończyka w angielskiej elicie tylko Mohamed Salah zdobył więcej bramek od niego (36 do 33).

    8. Prawdziwe wejście smoka do ekstraklasy zaliczył Billy Sharp. Za sprawą pierwszego strzału w historii swoich występów (całych trzech) na poziomie Premier League Anglik zdobył gola na wagę remisu Sheffield z Bournemouth. Oznacza to, iż The Blades są jedynym beniaminkiem, który w inauguracyjnej serii gier zasłużył na jakiekolwiek punkty.

    9. Choć podopieczni Eddiego Howe’a przegrali tylko jedno z ostatnich dwunastu starć z ligowymi nowicjuszami, rezultat meczu z ekipą Chrisa Wildera (1:1) nie mógł ich usatysfakcjonować. Z drugiej strony, oddawszy skromne trzy uderzenia w światło bramki Wisienki same napytały sobie biedy. Na razie bliżej im do robaczywek, aniżeli do dojrzałych owoców.

    10. Mimo że piłkarze Evertonu dobrze weszli w mecz z Crystal Palace i mieli swoje okazje do wyjścia na prowadzenie, ostatecznie nie udało im się udokumentować swojej przewagi. Z każdą upływającą minutą, z każdym kolejnym bezowocnym atakiem wzbierała w nich frustracja, która znalazła ujście w czerwonej kartce, jaką obejrzał Morgan Schneiderlin. W efekcie, zamiast zażartej walki do ostatniego gwizdka sędziego The Toffees starali się utrzymać bezbramkowy remis. Nie tak początek rozgrywek wyobrażał sobie Marco Silva…

    11. - Wraz z rozwojem spotkania szło nam coraz lepiej i jeśli któraś z drużyn miała odnieść zwycięstwo w drugiej połowie, byliśmy to my - stwierdził po starciu z Evertonem Roy Hodgson, któremu trudno nie przyznać racji. Im dłużej trwało widowisko, tym Orły były groźniejsze, a przede wszystkim porządniej zorganizowane. Może i bramki zdobyć się nie udało, ale punkt uzyskany z potyczki z kandydatem do występów na Starym Kontynencie należy uszanować.

    12. Osiemdziesiąt trzy minuty czekali kibice Leicester na pierwszy celny strzał ich ulubieńców w meczu z Wolverhampton. Nie oddał go ani Perez, ani Maddison, ani nawet Vardy, a młody Barnes, który niespełna kwadrans wcześniej pojawił się na murawie w miejsce Choudhury’ego. Choć rywal nie był przypadkową zbieraniną kopaczy, ofensywa aspirująca do gry w europejskich pucharach musi prezentować się znacznie lepiej.

    13. Bezbramkowy remis nie zadowala również Wilków, które za sprawą eliminacji do Ligi Europy mają w nogach już cztery oficjalne spotkania. Na plus zachowanie pierwszego czystego konta w ligowej potyczce wyjazdowej od października ubiegłego roku, na minus brak skuteczności w ataku. Kolejne tygodnie pokażą, czy była to kwestia poziomu przeciwnika, czy może przeciążenia organizmów kluczowych zawodników.

    14. Na rozpoczęcie pracy w nowym klubie Steve Bruce przegrał swój dwudziesty mecz - licząc jedynie karierę menedżerską - z Arsenalem. Choć jego piłkarze dzielnie stawiali opór Londyńczykom, długimi momentami byli zwyczajnie bezbarwni. Być może dostosowali się do atmosfery, jaka w niedzielne popołudnie panowała na St James’ Park…

    15. Fatalna passa Jacka Grealisha trwa w najlepsze. Angielski pomocnik poległ w dziewiętnastu (!) spotkaniach Premier League z rzędu i ustanowił tym samym niechlubny rekord. Z perspektywy jego doświadczeń trudno dziwić się, że po otwierającym wynik meczu z Tottenhamem golu McGinna był pierwszym, który tonował nastroje kolegów. Niestety na nic się to nie zdało.

    16. O ile po piątkowym wieczorze na Anfield piłkarze Norwich nie napiszą książki pod tytułem "Jak zainaugurować sezon po awansie do Premier League", o tyle popełnienie dzieła "Jak przegrać 1:4 i nie stracić godności" nie jest nieuzasadnione. Defensywa Kanarków nie była w stanie przeciwstawić się sile ofensywnej Liverpoolu - tak, jak nie zrobi tego znakomita większość rywali The Reds - lecz atak z Teemu Pukkim na czele zaprezentował się obiecująco (12 strzałów, z czego 5 w światło bramki, to na tle najlepszej obrony minionych rozgrywek nie w kij dmuchał). Dodając do tego fakt, iż klub z Carrow Road wygrał zaledwie jedno z ostatnich siedemnastu spotkań otwierających sezon, kibice żółto-zielonych mogą patrzeć w przyszłość z umiarkowaną, stonowaną nadzieją. W końcu nie co tydzień gra się z mistrzem kontynentu i wicemistrzem kraju.

    17. Pomimo udanych przygotowań, początek zmagań ligowych nie napawa fanów Southampton optymizmem. Pół biedy, że ich ulubieńcy nie zdobyli bramki - takie rzeczy zdarzają się każdemu. Zainkasowanie trzech ciosów na Turf Moor to natomiast spory wyczyn (poprzednio przytrafiło się to Bournemouth, blisko rok temu). Święci winni czym prędzej wymazać wątpliwej przyjemności wydarzenie z pamięci i rzucić się w wir pracy nad uszczelnieniem tyłów.

    18. - Musimy się poprawić. Być może to dobre przebudzenie w kontekście reszty sezonu - skomentował blamaż Watfordu Javi Gracia. Fakt, jeśli Szerszenie potrzebowały kubła zimnej wody, 0:3 z Brighton pasuje jak ulał. Pytanie, czy nie dało się otrzeźwieć bez straty punktów?

    19. Porażka 0:4 z Manchesterem United stanowi najdotkliwszą przegraną, jakiej Frank Lampard doświadczył na poziomie Premier League od 2000 roku. Anglik był wówczas pomocnikiem klubu z Upton Park, który poległ w starciu z Czerwonymi Diabłami 1:7. O ile wtedy legenda The Blues potrzebowała wsparcia menedżera, o tyle teraz sama musi podnieść swoich podopiecznych na duchu.

    20. West Ham nie wygrał czwartego z kolei spotkania inauguracyjnego i po raz kolejny liczy na złe miłego początki. Co z tego, że w potyczce z The Citizens niezwykle aktywny był Lanzini, a swoich szans niezmordowanie szukał Haller, skoro blok defensywny nadal przypomina szwajcarski ser z dużymi dziurami? Dopóki niniejszy stan rzeczy nie ulegnie zmianie, dopóty traktowanie piłkarzy Manuela Pellegriniego jako poważnych kandydatów do gry w europejskich pucharach będzie jedynie myśleniem życzeniowym.

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym publikuję opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo i #kolejkaw20
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #arsenal #manchesterunited #united #liverpool #lfc #tottenham #manchestercity #chelsea #watford #leicester #newcastle #southampton #everton #westham #bournemouth #astonvilla #norwich #zycienaokraglo #kolejkaw20

    Grafika: Bleacher Report Football
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2019-08-11 21-57-32.jpg

    •  

      @Snibu: Nie ma,że nie zasłużyli byli ewidentnie gorszym zespołem i tyle.

    •  

      @chim3ra: atak pozycyjny nie istniał właśnie przez wiek i właśnie przez wiek była gra kontrą, żywiołowość i energia objawiały się właśnie w samotnych rajdach, co ty chcesz w pozycyjnym energię i żywiołowość? Popatrz jak grają młodzieżówki a jak seniorzy i którzy są lepsi w ataku pozycyjnym. Trudno żeby 23 latek z 21 latkiem rozklepali kombinacyjnie obronę.

      Akcje po kontratakach umożliwiło również przygotowanie fizyczne. United zapierdalało po prostu 90 minut, Wan-Bissaka był wszędzie i zawsze na pełnym gazie nawet jeśli czasem łamał linię albo gubił krycie, Martial grał padakę bo jedyne czego próbował to rajdy i dryblingi, Pogba tracił bo chciał zagrać takie podanie jak to przy 3 bramce, tak więc tak, na pewno energia i żywiołowość była. Nie było spokojnego budowania akcji zgodnie ze schematami taktycznymi, ale energia i żywiołowość ma się do tego nijak.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Widzieliście nową fryzurę Davida De Gei?
    #mecz #przemcel #przegryw #pilkanozna #manchesterunited

    źródło: daviddegea.jpg

  •  

    Jose Mourinho będzie komentować mecz Chelsea vs Man Utd ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #chelsea #manchesterunited #premierleague #mecz #pilkanozna

    źródło: Screenshot_2019-08-10-12-00-53-462_com.android.chrome.png

  •  

    Diego Forlan oficjalnie zakończył karierę piłkarską. Goli wielu nie strzelił, ale mam do tego grajka sentyment :)
    Zapamiętam go z tekstu
    "Grałem w United przez 4 lata i nie wiedziałem że jest jeszcze jakiś inny klub w Manchesterze".
    #manchesterunited #pilkanozna

    źródło: xxx.jpg

  •  

    Kolejka w 20 punktach #0

    Jeśli śledzicie moją twórczość od dłuższego czasu, kojarzycie zapewne cykl "Kolejka w 20 zdaniach". (Dla niewtajemniczonych - po każdej serii gier Premier League pisałem post, składający się z dwudziestu ponumerowanych zdań, opisujących poczynania drużyn w danej kolejce.) W zbliżającym się sezonie zamierzam kontynuować serię, lecz dojdzie do drobnej modyfikacji. Jako że poświęcanie poszczególnym zespołom tylko jednego zdania było mocno ograniczające i na dłuższą metę męczące, postanowiłem z tym zerwać. Od teraz na każdy klub przypadną trzy-cztery zwarte i konkretne sentencje, podsumowujące kolejkę w jego wykonaniu. Reszta pozostaje bez zmian, uszeregowanie ekip wciąż zależeć będzie od ich pozycji w tabeli (stąd odrestaurowana nazwa cyklu - “Kolejka w 20 punktach”), a ja nadal będę starał się urozmaicać opisy ciekawostkami oraz statystykami.

    Przechodząc od teorii do praktyki, zapraszam Was do zapoznania się z "zerowym" odcinkiem serii, w którym pokrótce zapowiadam zbliżające się rozgrywki z perspektywy każdej z drużyn. Tym razem wyjątkowo obowiązuje kolejność alfabetyczna.

    1. Po pobiciu własnego rekordu transferowego i sprowadzeniu Nicolasa Pepe, Arsenal ma w kadrze trzech napastników klasy światowej. Naiwnością byłoby jednak sądzić, iż siła ataku zniweluje wszelkie braki w defensywie, której jedynym przedstawicielem trzymającym fason pozostaje Sokratis. Ku rozczarowaniu fanów, niewiele wskazuje na to, by kolejna, trzecia z rzędu próba powrotu do Ligi Mistrzów zakończyła się innym rezultatem niż dwie poprzednie.

    2. Po trzech latach banicji Aston Villa wkracza do ekstraklasy z misją utrzymania się oraz… szatnią pełną świeżo sprowadzonych zawodników. I choć na pierwszy rzut oka sytuacja łudząco przypomina zeszłoroczne poczynania Fulham, zdaje się, że The Villans wyciągnęli wnioski z błędów poprzednika. Wzmocnienia są o wiele bardziej przemyślane, jakościowe i perspektywiczne. Dobrym omenem dla Grealisha i spółki jest również fakt, iż spośród sześciu ostatnich beniaminków, którzy przed powrotem do Premier League wydali na transfery ponad 50 milionów funtów, aż pięciu uniknęło spadku.

    3. O potencjalnych odejściach Wilsona, Kinga, Frasera czy Brooksa mówiło się w mediach od miesięcy, lecz żaden z liderów Bournemouth nie opuścił latem drużyny. Mimo to, trudno oczekiwać, by w zbliżających się rozgrywkach Wisienki rywalizowały o coś więcej niż bezstresowy byt w elicie. Następne dziesięć miesięcy powinny być dla Eddiego Howe’a równie spokojne, co dobiegające końca okno transferowe.

    4. Po bardzo słabym sezonie i dramatycznej walce o uniknięcie relegacji, władze Brighton doszły do wniosku, iż zespół potrzebuje impulsu oraz świeżego spojrzenia z ławki trenerskiej. Era Chrisa Hughtona dobiegła końca, miejsce architekta największych sukcesów w historii klubu zajął Graham Potter. Niestety, jeśli zbieżność nazwisk okaże się przypadkowa i przechwycony ze Swansea Anglik nie zna tajników magii, utrzymanie Mew w Premier League będzie zadaniem iście karkołomnym. Na tę chwilę ekipa z The Amex jest jednym z głównych kandydatów do spadku.

    5. Zeszłoroczny powrót do europejskich pucharów przyniósł Burnley nie tylko rozczarowanie, ale też sporą dawkę stresu na krajowym podwórku. Tym razem ma być zgoła inaczej - zespół Seana Dyche’a skupia się na rywalizacji ligowej, stawiając na stabilizację oraz sprawdzone metody radzenia sobie z rywalami. Powtórzenie sukcesu sprzed dwóch sezonów wydaje się niemożliwe, ale odzyskanie utraconego DNA powinno zapewnić The Clarets spokojne rozgrywki.

    6. Na Stamford Bridge nie ma już najważniejszego zawodnika Chelsea w ostatnich latach, Edena Hazarda, jest za to powracający w roli szkoleniowca Frank Lampard. Zatrudnienie Anglika było decyzją tyleż romantyczną, co ryzykowną, lecz na tę chwilę zdaje się on odpowiadać wszelkim potrzebom The Blues. Dość napisać, iż natychmiast poprawił atmosferę wokół klubu, podczas pracy w Derby County chętnie stawiał na młodzież, która wobec zakazu transferowego Londyńczyków może odegrać niepoślednią rolę w zbliżających się zmaganiach, a preferowany przez niego styl gry diametralnie odbiega od znienawidzonego przez kibiców Sarriball. Nie zdziwię się, jeśli w maju fani stwierdzą, że trofeów nie ma, ale też jest zajebiście.

    7. Johann Wolfgang von Goethe zauważył niegdyś, iż kto nie idzie do przodu, ten się cofa. Zarząd Crystal Palace nic sobie jednak ze słów znamienitego poety nie robi, wszak po zainkasowaniu 45 milionów funtów za Wan-Bissake nie sprowadził na Selhurst Park żadnego gracza, który jakkolwiek podniósłby poziom kadry. Cała odpowiedzialność za wyniki Orłów znów spoczywać będzie na barkach Zahy oraz Milivojevicia, którzy wyżej dwunastego miejsca nie podskoczą, a i to w niniejszych okolicznościach byłoby rezultatem cokolwiek przyzwoitym.

    8. Znacznie wyżej mierzy Everton, który wreszcie zakontraktował perspektywicznego napastnika. Nie jest rzecz jasna przesądzone, że w osobie Moise Keana Livepoolczycy znajdą upragnionego następcę Romelu Lukaku, lecz Włoch słabszy od Cenka Tosuna i Dominica Calverta-Lewina z pewnością nie będzie. Z nowym snajperem szanse The Toffees na odzyskanie miana “best of the rest” diametralnie wzrosły.

    9. Chrapkę na europejskie puchary ma także Leicester, przystępujące do pierwszego pełnego sezonu pod wodzą Brendana Rodgersa. Irlandczyk z Północy dysponuje jednym z najbardziej ekscytujących i utalentowanych zespołów, łączących doświadczenie z młodością oraz rutynę z fantazją. Ba, nie ulega wątpliwości, iż dzisiejsze Lisy są o wiele silniejsze od mistrzowskiej ekipy z 2016 roku. I o ile Vardy i spółka nie mają większych szans na tytuł, o tyle powrót do zmagań na Starym Kontynencie jest celem z gatunku możliwych do spełnienia.

    10. Królowie Europy niezmiennie marzą natomiast o odzyskaniu korony na krajowym podwórku. W zeszłym roku podopieczni Kloppa zbliżyli się do perfekcji, lecz i to okazało się zbyt mało, by przechytrzyć Manchester City. Tym razem łatwiej nie będzie, gdyż przed Liverpoolem szereg dodatkowych spotkań: poza rozegranym już, przegranym przez The Reds starciem o Tarczę Wspólnoty, potyczka o Superpuchar Europy oraz Klubowe Mistrzostwa Świata. Nawet jeśli niemiecki szkoleniowiec będzie umiejętnie szafować siłami swoich piłkarzy, a ci unikną poważniejszych urazów, natłok obowiązków może skutecznie uniemożliwić klubowi z Anfield przerwanie 29-letniej posuchy mistrzowskiej.

    11. A skoro już o tytule mowa, głównym kandydatem do jego zdobycia znów jest ekipa z Etihad Stadium. The Citizens stoją przed szansą stania się pierwszą drużyną od 2009 roku, która obroni święty graal angielskiego futbolu dwa razy z rzędu. I choć wielu spodziewało się, iż aktualni czempioni skupią się na Lidze Mistrzów, Pep Guardiola zaznaczył, iż nieporównywalnie bardziej satysfakcjonuje go sukces na dystansie 38 aniżeli 7 (Katalończyk uważa, że wyjście z grupy jest dla klubu tego kalibru formalnością) meczów. Hegemonia nigdy się nie nudzi.

    12. Za miedzą już tak kolorowo nie jest, Ole Gunnar Solskjaer ma jasno wyznaczony cel - awansować do najbardziej prestiżowych rozgrywek europejskich i uczynić Manchester United znowu wielkim. W tym celu znacząco wzmocnił defensywę, zaordynował ciężkie treningi, a do tego nieustannie pracuje nad wszczepieniem podopiecznym mentalności prawdziwych Czerwonych Diabłów. Trudno oprzeć się jednak wrażeniu, że ciągłe wspominanie przeszłości i złotego okresu za rządów Sir Alexa Fergusona traci moc. Mimo perfekcyjnego okresu przygotowawczego (6 zwycięstw, 0 remisów, 0 porażek), przed drużyną z Old Trafford kolejny sezon przejściowy.

    13. Na St James’ Park niezmiennie panuje napięta atmosfera: Mike Ashley nie ustępuje, kibice protestują, a najlepszy menedżer ostatnich lat oraz gwiazdy odchodzą. Sytuacji nie poprawiło ani zatrudnienie Steve’a Bruce’a, ani wydanie sporych pieniędzy na nowych piłkarzy (pozyskanie Joelintona kosztowało 40 milionów funtów, Saint-Maxim przybył za 20). Wszystko to sprawia, iż Sroki są mocno nieprzewidywalne - z jednej strony klimat wokół klubu nie sprzyja osiąganiu dobrych wyników sportowych, z drugiej kadra zespołu wygląda całkiem przyzwoicie. Jeśli były szkoleniowiec Sheffield Wednesday będzie choć w połowie tak zaradny, jak Rafa Benitez, Newcastle wcale nie jest skazane na pożarcie.

    14. Aż 67% beniaminków, którzy od sezonu 1995/96 wkraczali do Premier League jako mistrzowie Championship, utrzymywało się w elicie w pierwszym roku po awansie. Czy w ich ślady pójdzie Norwich? Na papierze zespół nie robi większego wrażenia, lecz dokładnie tak samo było dwanaście miesięcy temu, kiedy Kanarki były rzekomo zbyt słabe, by myśleć o promocji do wyższej ligi. Gdzie dziś są, każdy widzi, pochopne wróżenie im spadku jest niewskazane.

    15. Ostatnim nowicjuszem w stawce jest Sheffield United, które wraca na salony po dwunastu latach przerwy. Kadra The Blades składa się niemal wyłącznie z Brytyjczyków - jedynym rodzynkiem pozostaje sprowadzony z Bournemouth Lys Mousset - i podobnie jak w przypadku Norwich, nie powala na kolana. Wprawdzie w bramce znowu stanie Dean Henderson, obronę doświadczeniem wspomoże Phil Jagielka, a w ataku rządzić będzie niezawodny Billy Sharp, lecz na większości pozycji może zwyczajnie zabraknąć jakości. Niewykluczone, że ekipa Chrisa Wildera będzie bić się o utrzymanie do ostatnich kolejek sezonu.

    16. Na St Mary’s Stadium nie gaśnie pragnienie wyjścia z marazmu, spowijającego klub od dwóch lat. W grudniu ubiegłego roku zatrudniono Ralpha Hasenhuttla, a latem zrewitalizowano nieco zmurszały skład - odeszli wiekowy Davies oraz wypalony Clasie, przyszli perspektywiczni Adams i Djenepo. Efekty widać jak na dłoni, z pięciu przedsezonowych sparingów Southampton wygrało cztery i jeden zremisowało. Zdaje się, iż drużyna powoli wraca na właściwe tory, toteż zbliżające się rozgrywki powinny być lepsze od poprzednich.

    17. W białej części Londynu liczą natomiast na to, że po bardzo obiecującym sezonie 2018/19, tak w lidze, jak i w pucharach, do gabloty trafi pierwsze trofeum od dwunastu lat. W osiągnięciu celu pomóc ma rzetelnie przepracowany okres przygotowawczy, w którym udział wzięli wszyscy najważniejsi piłkarze w układance Mauricio Pochettino - miła odmiana względem ubiegłego lata - pobicie klubowego rekordu transferowego przy okazji sprowadzenia Tanguya Ndombele oraz pozostanie w szeregach Kogutów kluczowych piłkarzy. Ostateczny sukces w dużej mierze zależeć będzie jednak od kondycji zdrowotno-sportowej liderów. Powtórzenie lub poprawienie rezultatów z minionych rozgrywek stanowi nie lada wyzwanie.

    18. Nieco podobnie, z zachowaniem odpowiednich proporcji, sprawy mają się w przypadku Watfordu. Dobre wyniki w Premier League w połączeniu z dotarciem do finału FA Cup rozbudziły apetyty wszystkich ludzi związanych z Szerszeniami, od piłkarzy po kibiców. Nikt nie myśli już wyłącznie o utrzymaniu się w elicie, od drużyny oczekuje się wejścia na wyższy poziom. Problem w tym, iż angielska klasa średnia - z Leicester, Evertonem oraz Wolverhampton na czele - rośnie w siłę w zastraszającym tempie i bardzo trudno będzie dotrzymać jej kroku. Choć Javi Gracia udowodnił, że potrafi wyciągać ze swoich podopiecznych maksimum możliwości, niewykluczone, iż w poprzednim sezonie ekipa z Vicarage Road musnęła szklany sufit, którego w najbliższych latach nie przebije.

    19. Wśród klubów, którym spokojny byt w ekstraklasie nie przynosi już większej satysfakcji, jest także West Ham. Młoty zaciekle pragną europejskich pucharów, co objawia się między innymi w poczynaniach zarządu na rynku transferowym - do stolicy Anglii przybyli Sebastian Haller, Pablo Fornals oraz Goncalo Cardoso. I to właśnie dwóch pierwszych ma stanowić o sile ofensywnej zespołu, a przynajmniej na to liczy Manuel Pellegrini. Jeśli obrona nie zniweczy całego wysiłku ataku, Londyńczycy powalczą o tytuł “best of the rest”.

    20. Obecnie dzierży go Wolverhampton, które według wszelkiego prawdopodobieństwa wystąpi w kolejnej edycji Ligi Europy. Oznacza to zwiększenie ilości rozgrywanych spotkań, co zgubiło w ostatnich latach niejednego średniaka. Wilki chcą jednak czym prędzej awansować w hierarchii ekstraklasowiczów i stać się jednym z potentatów, a radzenie sobie z grą na kilku frontach jest w tym przypadku nieodzowne. Przed Nuno Espirito Santo i jego podopiecznymi sezon prawdy. Pogodzenie zmagań na Starym Kontynencie z rywalizacją na krajowym podwórku może otworzyć im drzwi do restauracji, w której na razie biesiaduje wyłącznie Wielka Szóstka.

    P.S. Nie przejmujcie się nieco dłuższą formą niniejszego wpisu, natłok informacji zrobił swoje. Kolejne odcinki cyklu będą bardziej zwięzłe!

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym publikuję opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo i #kolejkaw20
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #premierleague #arsenal #manchesterunited #united #liverpool #lfc #tottenham #manchestercity #chelsea #watford #leicester #newcastle #southampton #everton #westham #bournemouth #zycienaokraglo #kolejkaw20

    Grafika: Football Whispers
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2019-08-06 21-23-15.jpg

  •  

    Widzicie tego oto Pana? Poznajcie nowego najdroższego obrońcę na świecie.

    Przed Państwem Harry Maguire, który z dniem dzisiejszym stał się najdroższym obrońcą świata przechodząc do Manchesteru United za kwotę 85 milionów funtów.

    #ciekawostki #transfery #united #premierleague #pilkanozna #sport #manchesterunited pokaż całość

    źródło: images2.minutemediacdn.com

  •  

    Maurizio Sarri na testach medycznych w Juventusie!
    .......
    Po tym, gdy zdecydował o wymianie Dybali na Lukaku ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #pilkanozna #premierleague #seriea #juventus #manchesterunited #transfery #typeria

    •  

      @Typeria: @piczu: moim zdaniem może to być tylko zagrywka. #inter wie, że z Icardiego u nich pożytku już nie będzie. #juve sygnalizowało chęć zatrudnienia Icara. Inter wtedy zaczął się kręcić wokół Lukaku. Zatem - akcje juve powodują, że:
      1. Lukaku nie pójdzie tanio do Interu
      2. Inter wyda gruby hajs na Lukaku wsparty sprzedażą Icara albo
      4. Inter nie kupi Lukaku i zostanie z Icarem, który grać nie chce dla nich.

      Całkowity upadek sagi transferowej w trójkącie Juve-ManU-Inter spowoduje, że Inter będzie osłabiony na cały sezon ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
      pokaż całość

    •  

      @mlnrz: Panie, pan byś mógł pisać artykuły o plotkach transferowych i analizować całą sytuację...a potem i tak by pewnie było inaczej :D

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Kluby z Manchesteru najbardziej szalone jeśli chodzi o finanse. Skąpy Bayern nawet nie w top 10.

    #pilkanozna #premierleague #atleticomadryt #fcbarcelona #juventus #transfery #mecz #bayernmonachium #realmadryt #fcbarcelona #manchesterunited #chelsea #lfc #psg pokaż całość

    źródło: Screenshot_2019-07-15-17-26-08-372_com.instagram.android.png

  •  

    Przewidywania bukmacherów odnośnie zwolnień trenerów w Premiere League.

    #bukmacherka #premierleague #mecz #pilkanozna #manchesterunited #chelsea #arsenal #lfc

    źródło: Screenshot_2019-07-07-23-51-02-296_com.instagram.android.png

  •  

    Kurła, kiedyś to jednak było! Taki rok 2005:

    - Dudek tańczył w bramce #liverpool wygrywając finał Ligi Mistrzów
    - Pojawił się #youtube
    - TVP dopiero zaczęło emitować #lost, Vega nagrał pierwszego Pitbulla, w kinach emitowano Hooligans, #starwars Episode III, #harrypotter i Czarna Ognia, Piłę II, Tajemnicę Brokeback Mountain
    - Film Madagaskar stał się wielkim hitem
    - Wyszedł NFS Most Wanted, Call of Duty II, Sid Meier's Civilization IV #gry
    - Microsoft pokazuje #xbox360 #konsole
    - 50 Cent wydał "Candy Shop", Akon - "Lonely", Nikelback - "Photograph", w radiu hitem jest "Wake Me Up When September Ends" Green Day i "Numb/Encore" #linkinpark
    - #apple pokazało pierwszego iPoda Shuffle i Nano
    - #nokia pokazała N80, N92
    - Portal Nasza Klasa już był prawie gotowy, Wykop dopiero startował w grudniu tego roku
    - Lance Armstrong ogłasza że rezygnuje z kolarstwa

    Jeszcze z piłki nożnej:
    - W #chelsea grał Makelele, Terry, Gallas, Cech, Lampard, Crespo, Drogba i Robben
    - W #realmadryt Zidane, Raul, Ronaldo, Figo, Casillas, Carlos, Beckham, Guti, Ramos dopiero doszedł do klubu
    - W #fcbarcelona rządził Ronaldinho, Messi grał dopiero pierwszy rok, Eto strzelał bramki jak szalony, a pomagał mu Deco i Larsson
    - Do #manchesterunited dołącza Van Der Sar gdzie gra m.in. Christiano Ronaldo, Rooney, Ferdinand, Nisterlooy, Giggs, Scholes, Pique

    pokaż spoiler I jeszcze zmarł Jan Paweł II ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: 2005.png

  •  

    Ander Herrera podpisał kontrakt z Paris Saint-Germain. Nie pamiętam, kiedy ostatnio odejście piłkarza z Old Trafford wzbudziło we mnie porównywalny żal.

    Wayne Rooney w dość naturalny sposób zamknął za sobą rozdział pod tytułem Manchester United. Z Robinem van Persiem nie zdążyłem się zżyć, choć w żadnym wypadku nie odbieram mu zasług w koszulce Czerwonych Diabłów. Chicharito oraz Nani nigdy nie byli mi szczególnie bliscy, a Danny Welbeck - mimo całej sympatii, jaką go darzyłem - nie stanowił o obliczu drużyny. Wywodzący się z Kraju Basków pomocnik to natomiast jednostka, która opuszcza klub w sile wieku, po uprzednim rozkochaniu w sobie fanów i staniu się niezwykle istotnym punktem zespołu. Opuszcza go, ponieważ zarząd nie spełnił jego wymagań finansowych.

    Herrera spędził na Old Trafford pięć sezonów. Na przestrzeni 189 występów okazał się jednym z najbardziej wyrazistych oraz charakternych zawodników United ery postfergusonowskiej. Zawsze gotowym do poświęceń, nielękającym się “czarnej” roboty, nieodstawiającym nogi w stykowych sytuacjach. Zauroczonym klubem niczym wychowanek, reprezentującym go z estymą godną legend. Nie ma przypadku w tym, że wielu upatrywało w nim przyszłego kapitana.

    Dwudziestokrotni mistrzowie Anglii tracą jednak nie tylko postać, z którą kibicom łatwo było się utożsamiać. Z Manchesteru wyprowadza się przede wszystkim bardzo dobry piłkarz.

    Owszem, podczas swojego pobytu na Wyspach Ander nie zdobył oszałamiającej liczby bramek (20), ani nie zanotował robiącej kolosalne wrażenie ilości asyst (27), ale zarówno motorycznie, jak i w destrukcji, często nie miał sobie równych. Biegał od pola karnego do pola karnego, wielokrotnie przerywał groźne akcje rywali, odbierał oraz przechwytywał setki piłek. Potrafił wcielić się w rolę zadaniowca i cały swój występ podporządkować jednemu celowi, jak chociażby neutralizowanie Edena Hazarda poprzez podążanie za nim krok w krok. W obecnej kadrze Czerwonych Diabłów nie ma drugiego takiego gracza i niewykluczone, iż przez dłuższy czas nic się w tej materii nie zmieni.

    Trudno dziwić się Herrerze, że nie zdecydował się związać swojej przyszłości z Czerwonymi Diabłami. W Paryżu będzie rywalizował o najwyższe cele, a do tego zarobi sporo pieniędzy. Wreszcie nie będzie musiał zastanawiać się, dlaczego będąc członkiem wyjściowej jedenastki inkasuje w skali tygodnia grubo ponad 200 000 funtów mniej od rezerwowego Alexisa.

    Manchester United pożałuje straty Baska, nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Szkoda, iż klub opuszcza zawodnik, dla którego Old Trafford nie było jedynie kolejnym przystankiem w karierze futbolowego celebryty. Dopóki jednak osoby decyzyjne nie zwrócą się ku długofalowości i nie przestaną traktować jednej z dwóch najbardziej utytułowanych ekip w historii angielskiej piłki jako marketingowej zabawki, dopóty przy Sir Matt Busby Way będzie dochodzić do podobnych historii. W ten sposób nie da się nawiązać do czasów świetności.

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym publikuję opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #transfery #premierleague #united #manchesterunited #psg #zycienaokraglo

    Fot. PSG
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2019-07-04 22-22-46.jpg

  •  

    Zdrowe, stabilne sportowo i finansowo kluby, pragnące liczyć się w rywalizacji o najwyższe cele, nie pozbywają się zawodników, którzy mogą stanowić o sile drużyny. Dopóki gracz o nietuzinkowych umiejętnościach nie zamierza “szukać nowych wyzwań”, dopóty czerpią z jego potencjału pełnymi garściami. Manchester United nie jest jednak ani zdrowy, ani stabilny sportowo, dlatego Romelu Lukaku może niebawem opuścić Old Trafford.

    Belg z całą pewnością nie ma za sobą sezonu życia. Na przestrzeni trzech tysięcy minut, jakie spędził na murawie, zdobył piętnaście bramek i zaliczył cztery asysty, co nie jest satysfakcjonującym bilansem dla napastnika tej klasy. Wielokrotnie brakowało mu precyzji (w samej Premier League zmarnował 15 stuprocentowych okazji do wpisania się na listę strzelców), instynkt płatał figle, a piłka nie słuchała poleceń nóg. Lukaku daleko było do szczytowej dyspozycji, jeszcze dalej do miana lidera zespołu. Co gorsza, w drugiej części rozgrywek stracił miejsce w podstawowej jedenastce. “Szpica” stała się królestwem Marcusa Rashforda.

    Młody Anglik skorzystał nie tylko na gorszym momencie w karierze swojego kompana, ale też na przyjściu do klubu nowego szkoleniowca - Ole Gunnara Solskjaera. Hierarchia napastników uległa wówczas zmianie. Podczas gdy reprezentant Synów Albionu pięcioma golami w sześciu występach odpłacał się Norwegowi za zaufanie, Romelu poznawał realia ławki rezerwowych. Na pierwsze spekulacje odnośnie ewentualnego transferu Belga nie trzeba było długo czekać.

    Mimo że do końca sezonu Lukaku rozegrał szereg spotkań w podstawowej jedenastce i zdobył kilka ważnych bramek, temat nie ucichł. Wręcz przeciwnie, o odejściu drugiego najdroższego piłkarza w historii Czerwonych Diabłów mówi się coraz głośniej, a zainteresowany jego usługami jest ponoć Inter Mediolan. Co więcej, zdaniem brytyjskich mediów, Manchester United jest skory do oddania zawodnika, jeśli jego przyszły pracodawca zaoferuje 75 milionów funtów. Przed dwoma laty dokładnie tyle samo uzyskał Everton.

    Jak na całą sytuację zapatruje się 26-letni snajper? Z jednej strony oświadcza, iż nie zamierza nakręcać plotek, z drugiej podgrzewa atmosferę wokół własnej osoby. - Dobrze, że Conte trafił do Interu, według mnie to najlepszy szkoleniowiec na świecie. (...) Jestem wielkim fanem Serie A, ci, którzy znają mnie lepiej, wiedzą, że zawsze chciałem występować w lidze angielskiej oraz włoskiej: kocham Włochy - wyznał dziennikarzom Sportmediaset. Jednocześnie zaznaczył, że wszystko zależy od klubu z Old Trafford, a on skupia się na grze w piłkę. Roberto Martinez, reprezentacyjny opiekun Lukaku, stwierdził natomiast, że Romelu i United muszą znaleźć rozwiązanie satysfakcjonujące obie strony, a jeśli takowym okaże się rozstanie, kluczem będzie wybranie dla piłkarza odpowiedniego klubu.

    Sęk w tym, iż Czerwone Diabły nie mają żadnego interesu w pozbyciu się napastnika tego kalibru. I to co najmniej z trzech powodów.

    Po pierwsze, przy obecnych realiach rynku transferowego, uzyskanie rzeczonych 75 milionów nie wystarczy na zakontraktowanie “dziewiątki” klasy światowej. Skoro Coutinho i Dembele kosztują grubo ponad 100, a Benfica za moment zarobi 120 na Felixie, żaden klub nie wypuści swojego asa za marne grosze. Do Manchesteru nie przybędzie ani Cavani, ani Lewandowski, ani tym bardziej Kane. Ba, nawet jeśli PSG, Bayern czy Tottenham nagle uznają, że pieniądze to nie wszystko, trudno będzie nakłonić wyżej wspomnianych zawodników do rezygnacji z występów na najjaśniejszej scenie piłki klubowej - w Lidze Mistrzów. Zastąpienie Romelu lepszym snajperem graniczy z cudem.

    Po drugie, niemożliwym zdaje się sprowadzenie piłkarza o porównywalnym do Lukaku doświadczeniu w Premier League, będącego jednocześnie w wieku, pozwalającym liczyć na wspięcie się na dotąd niezdobyte wyżyny. Belg ma na koncie 252 spotkania oraz 113 trafień na poziomie angielskiej ekstraklasy, a przecież najlepsze lata kariery wciąż przed nim. Wielce prawdopodobne, iż nie wykorzystał jeszcze pełni swojego potencjału i naiwnością byłoby zrezygnowanie z jego usług z powodu zaliczenia przezeń słabszych rozgrywek. Nie na tym polega długofalowość.

    Po trzecie, opieranie siły ofensywnej na Marcusie Rashfordzie może w dalszej perspektywie okazać się zgubne. Owszem, Anglik ma za sobą dość owocny sezon, zaimponował Solskjaerowi i jest najlepszym produktem klubowej akademii od lat, lecz wciąż miewa problemy z ustabilizowaniem formy. Nadal przeplata fenomenalne występy z totalnie nieudanymi zmaganiami, a po serii meczów z golem na koncie zdarza mu się wpaść w dołek. Chimeryczność pozostaje domeną jego wieku, więc logicznym byłoby posiadanie planu B na wypadek kryzysu. Po co szukać go w sprowadzaniu nowego napastnika, mając do dyspozycji Romelu, który nie tylko wesprze Rashforda, ale i powalczy o miejsce w wyjściowej jedenastce?

    Zdrowe, stabilne sportowo i finansowo kluby nie pozbywają się zawodników, którzy mogą stanowić o sile drużyny. Dopóki ci nie pragną “nowych wyzwań”, dopóty należy czerpać z ich potencjału pełnymi garściami. Wprawdzie Lukaku flirtuje z Interem, ale z jego wypowiedzi nie bije paląca potrzeba opuszczenia Old Trafford. Pozbywanie się go nie ma żadnego sensu. Jeśli Ed Woodward stwierdzi inaczej, będzie to kolejny dowód na degrengoladę Manchesteru United.

    Serdecznie zapraszam na mój fanpage, na którym publikuję moje opinie, spostrzeżenia oraz przemyślenia związane z piłkarskim światem.

    Jeśli spodobała Ci się wrzutka, zaobserwuj #zycienaokraglo
    Dzięki!

    #sport #mecz #pilkanozna #transfery #premierleague #united #manchesterunited #zycienaokraglo
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2019-07-01 20-17-09.jpg

  •  

    Mirki i Mireczki, co sie odjebało, sezon już za nami ale trzeba się przygotować na #mecz na przyszły sezon, bilet sezonowy kupiony, ale mam zbędę durepele do #rozdajo fanom #pilkanozna i #manchesterunited #manutd każdy kto zaplusuje ma szanse wygrać to pudełeczko a w nim PIN manchesteru utd, długopis i "portfel" na karty z prawdziwej skóry. Z tego powodu ze za bilet zapłaciłem ponad 1000 funtów (wiem że dla was, niektórych to niewyobrażalna kwota) aby losowanie się odbyło musi być minimium 2000 plusów! @powodzenia wszystkim! # pokaż całość

    źródło: 62517755_460740998017733_4464058900018102272_n.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #manchesterunited

0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów