•  

    #sen #sny #mandzurfostrzyka
    No, znów dziś fajne rzeczy w głowie. Spanko po obiedzie, bo się przeziębiłem. Przebudzałem się w między czasie, ale od razu powracałem do spania i prawdopodobnie właśnie wtedy zmieniała się lokalizacja we śnie. Tym razem mam mniejszą korelację między tym co się działo w życiu i co się pojawiło we śnie, aczkolwiek tygrys był!

    Siedziałem u siebie na chacie, gdy przyszła znajoma z blantem. Uwaliliśmy się straaaasznie i miałem całkiem mocną pompę. Gadaliśmy sobie o wszystkim i o niczym, gdy nagle zadzwonił kumpel. Niewiele myśląc, postanowiłem się do niego teleportować. Jak się okazało, był w parku/lesie z naszym wspólnym ziomem.
    Siedzieliśmy przy szutrowej drodze, paląc szlugi. Chłopaki patrzyli w otchłań drzew, komentując przy tym zachowanie jakiegoś typa, którego nie mogłem zauważyć. Mówili mi co robi, jak wygląda, no ale za cholernę nie potrafiłem go dostrzec. Po chwili go dojrzałem. Facet lat ok 30 w dżinsach i tshirtcie w poziome biało-niebieskie paski siurał sobie na drzewko. Jako, że nie wydawało mi się to interesujące, wziąłem śmieci, które z jakiegoś powodu były obok mnie i wywaliłem je do reklamówki, która była za mną jakieś 10-15m. Właściwie to do niej podszedłem, trochę jakbym wydłużył rękę. To było trochę jak efekt kiedy oddala się kamerę i powiększa się obraz przy pomocy zoomu.
    Po tej akcji teleportowałem się z powrotem do domu. Koleżanka dalej siedziała na fotelu, a całe moje wyjście nie zrobiło na niej żadnego wrażenia. Nagle przypomniałem sobie o konieczności kupna czegoś na obiad. Wyszedłem na dwór i ocknąłem się, że nie mam ani telefonu, ani kluczy. Byłem pewny, że znajomej też już nie ma. Pogłówkowałem chwilę i wpadłem na genialny pomysł - teleportacja!
    Pojawiłem się znów w swoim pokoju, gdzie faktycznie jej już nie było, ale miejsce zajął bliżej nieokreślony kumpel... z tygrysem. Bardzo przeuroczy zwierz. Zacząłem się z nim bawić, miziać i przekomarzać przez dłuższą chwilę.
    Zauważyłem, że ten kocur nie chciał puścić mojej dłoni, a jego pysk zaczął przekształcać się w pysk aligatora. Nie czułem bólu, więc nieśpieszno próbowałem się oswobodzić. Próba siłowego wyrwania ręki z pyska, który oprócz zwykłych zębów, miał mnóstwo haczyko-przyssawek na podniebieniu, które rozcinały mi skórę, nie wchodziła w grę. Olśniło mnie, że mogę zrobić dźwignię z ołówka - zadziałała wspaniale.
    Przyglądałem się swojej dłoni - miała długie nacięcia, z których krew niby się sączyła, ale jednoczenie jakby zastygła. Gdzieniedzie były otarcia i nakłucia. Nie chciałem, aby poprzez rany dostało się zakażenie lub inne choróbska. Postanowiłem, że zejdę na parter, gdzie miła pani z portierni na pewno coś zaradzi.

    Portiernia okazała się kanciapą podzieloną na pół i wyglądała na klimatyczną pocztę dla jednego klienta. Umeblowanie było z ciemnego drewna, szyba z wyciętym półogręgiem u dołu, radio przypomniające szafę grającą z lat 60, wyjęte niczym z fallouta, finezyjne kraty za oknami. Portierka nie odezwała się słowem, mimo tego, ze wyjaśniłem jej na czym polega problem.
    Na przeciw drzwi wejściowych znajdowały się kolejne, które jak się okazało, prowadziły do aneksu kuchennego... to za dużo powiedziane. Stara rozklekotana lodówka, odłażąca, wypłowiała niebieska farba ze ścian, zaniedbane kafelki na podłodze. Chcąc przemyć ranę podszedłem do kranu, z którego woda lała się wprost na wierzch zmywarki. Z tego powodu przemyłem skompo dłoń i przeszedłem do kanciapy, ale tym razem z drugiej strony szyby. Tam kran również był bez umywalki.
    pokaż całość

    +: atteint
  •  

    #sen #sny #krzywajazda #mandzurfostrzyka

    Ogólnie to bytło tak, że były ok 3 lub 4 miejsca, które śniłem 2/3 razy, w takiej samej kolejności (chronologia miejsc albo czasu, nie pamiętam) , tylko że rzeczy w mniejszym bądź większym stopniu się różniły. Byłem tego świadom i jak w jakiś sposób mi się przypominało o tym to wtedy niektóre osoby stawały się podejrzliwe. Czuję się jakbym był na kwasie i równolegle przeżywał te życia. Obudziłem się z takim rozstrzelonym mózgiem, bo to było tak absurdalne, tak niedorzeczne, że chodzę po domu i śmieję się do siebie jak debil, więc zrobiłem sobie herbatkę. Zastanawia mnie też to, że zapamiętuję mnóstwo szczegółów w snach. Jestem w stanie opisać po wybudzeniu dokładnie twarz, przedmioty, sytuacje, co gdzie stał za każdym razem. Mój mózg mnie coraz bardziej zaskakuje, lubię skurwesyna mimo że robi ze mnie sieczkę xD

    Miejsce A:
    1. Byłem u kumpla na mieszkaniu i była jakaś popijawa. Wyszedłem na zewnątrz na szlugę, bo czułem się pijany. Jak opuściłem dom to się okazało, że podwórze to jest z jego domu rodzinnego, co wydawało mi się naturalne. Po chwili dołączyła do mnie jakaś laska z winem, ale chyba było mokro, a też ja te wino rozlałem. Cośtam szukaliśmy miejsca, ale wszystko było mokre. Na paletach były jakieś drobne deski czy coś, przesunęliśmy je i usiedliśmy.

    2. Za drugim razem, cała sytuacja wyglądała podobnie, tylko już wiedziałem, że ja te wino rozlałem, a ona nie, ona jak taki NPC. Wydawało mi się to dziwne, ale zrobiłem dokładnie to samo, tyle że na początku wspomniałem, że przecież już tu byliśmy i rozlaliśmy wino. Popatrzyła się dziwnie, odpowiedziała, że no jak to, kiedy jesteśmy tu pierwszy raz. Noooooo dooobra

    Miejsce B:
    1. Byłem u kuzynostwa na chacie wraz z dwiema kuzynkami i ich bratem. Akcja zaczyna się jak stałem u nich w salonie. Spojrzałem na zegarek... środa, 10:28, JESTEM SPÓŹNIONY W ROBOCIE... do której mam 100km! Powiedziałem im, że w sumie to luźno, nie mam urlopów, ale to ogarnę bez przypału (ich to nawet nie obchodziło hcyba xD). Chciałem pójść na szlugę, ale mój ojciec podjechał, a ja z niewyjaśnionego powodu chciałem się kitrać. Po dłuższej chwili, nic się nie stało. Wyglądało tak, jakby czas na zewnątrz domu stanął. Absolutnie nic się nie działo. Przeszliśmy na drugą stronę stołu i w tym momencie jedna wyciąga wafle ryżowe i kładzie je na pringles'y drugiej, młodszej. Młoda się pyta czy mamy gumę i oboje wyciągam ze starszą... mamby i oboje dajemy jej truskawkową.

    2. Sytuacja się powtarza do momentu gdy ojciec podjechał (to akurat się nie stało). Wyszedłem na korytarz, a tam półmrok i pomniejszony do rozmiarów ok 1.2m, mój kuzyn, w dresie naciągniętym na bluzę z kapturem (który był na głowie, tak że była sama twarz widoczna), skoczył z barku na obraz, chwilę powisiał, przeskoczył na krzesło na korytarzu, obrócił i uśmiechnął się.

    Miejsce C:
    1. To jest związane z B. Akurat przechodziłem przez halę i jakiś typ z frezarek, coś mi zaczął tłumaczyć, mówi mi, że jest spoko (nie mam pojęcia o co mu chodziło, trzymał w rękach element, który wyglądał jak maska spawalnicza, ale to nie była ona). Nagle wpada kieras i się wkurwia na mnie, że znów spóźniony i co to kurwa w ogóle ma być. Nagle jestem na końcu hali, frezarki są wyrównane jak ławki szkolne i... nimi są. Po prostu przekształciły się w stoły warsztatowe, jak na lekcjach zawodowych w technikum. Okazało się, że to jest jakaś lekcja i uczniami są dziewczynki 12/13 lat xDD Po chwili wstałem, ze schodów metalowych, perforowanych i się wydarłem do prowadzącej (jakaś strara baba, 60 lat, taka klucha a z mordy trochę jak żaba co zjadła kwaśną gumę... i oksy miała xD), że w dupie mam ten zakład. Nagle na zapleczu kierownik krzyknął "no i kurwa, zaczęło się", ale nikt nie wyszedł, tylko ten babsztyl z niedowierzaniem wymieszanym z zaskoczeniem i przestraszeniem spojrzał się na mnie. W tym momencie zachowałem się o 180st inaczej, aniżeli przed chwilą. Podszedłem do ostatniej ławki, stanąłem dumnie, ręce splotłem za plecami i przeprosiłem, że zachowałem się, jak kolega z pracy, który jakiś czas temu przestał pracować. Patrzę na tę babę, a ona nic a nic, nie zmieniła wyrazu twarzy, dalej rozdziawione usta, oczy jakby zdała sobie sprawę, że nie zdążyła na dwójkę, kwaśny grymas na twarzy. Pomyślałem sobie, że cała sytuacja jest z czapy a wszyscy zachowują się jakby było normalnie i w tym momencie ona, po prostu lekko drgnęła... nic więcej.
    Ciszę i moją bitwę na wzrok z babą przerwała jakaś dziewczynka, która podeszła do nauczycielki, gdy tamta coś pieprzyła, że ona pracuje tu tyle a tyle lat (reszty nie słyszałem), stanęła obok niej i zaczęła starej bić brawo. Reszta tego sfeminizowanego pseudo technikum dołączyła się, a po jakimś czasie, sytuacja się odwróciła i babsztyl im bił. WTF?!
    Totalnie już nie pojmując nic, usiadłem przy okrągłym, małym stoliku obok. Spojrzałem na blat i widziałem 2 wycięte serduszka, a wiedziałem, że były 3. Połączyłem fakt, że dziewczynka, która podeszła do starej, to zanim to zrobiła, właśnie wzięła brakujące serduszko.

    2. Za drugim razem, jak się pojawiłem na zakładzie, to okazało się że bez spodni. Przyszedł kieras, coś pośmieszkował, poszedł dalej, a ja znalazłem moją zgubę, grzecznie złożoną obok tokarki. Ubrałem i poszedłem dalej, jak gdyby nigdy nic.

    Tak teraz patrzę, to Kieras się wkurzył, bo zabalowałem u znajomego na imprezie, a się spóźniłem, bo obudziłem się 100km od roboty. Ma sens xD
    pokaż całość

  •  

    Jak dla mnie to #mindtripper #mandzurfostrzyka

    Odklejonego piątku życzę (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    źródło: youtube.com

  •  

    #mandzurfostrzyka #gownowpis

    Dawno nie było, a więc jest - mało poważny i treściwy wpis o rzeczach, które mi się wydają mniej lub bardziej. Jeśli szukasz poważnej treści nieokrzesanej niewybrednym słownictwem, powinieneś pominąć ninejszy wpis i spędzić swój cenny czas w sposób bardziej produktywny, spędzić go z rodziną lub oddać się uciechom życia, czy w jakikolwiek sposób uznany za dobrze zagospodarowany.

    #ksiazki

    Jak przestałem się martwić i zacząłem żyć - Dale Carnegie (42%, w trakcie)
    Lektura o banałach, które trzeba przypominać. Pozwala sobie nieco naprostować myślenie. Trochę bajdurzenie, trochę racji, ale wyciągnąłem coś z tych normicko mądrych słówek, więc polecam. Mimo, że podchodzę z dystansem to jednak zawiera kilka mądrości (8 zakładek zrobiłem, a to już całkiem wiele). Polecam do czytania w drodze do pracy, bo czasu na chacie to trochę szkoda.

    Bracia Karmarazow - de facto lekko się czyta, mimo że lektura czas kradnie. Podoba mi się, że postaci są szeroko zarysowane (momentami aż za nad to), monologi i dialogi są nawet wkręcające, jak ktoś lubi sobie pofilozofować (i nie ma problemu, że za długie i rozwleczone). Scena sądowa nawet spoko, ale momentami już sam nie dawałem rady. Książka ewidentnie dla tych, którzy lubią sobie w całkiem przyjemny sposób "zmarnować" czas, delektując się każdym wyrazem etc. Typowy Dostojewski, no!
    Jednak Zbrodnia i Kara > Karmarazowy, co nie znaczy że faktycznie gorsi, tylko że czas poświęcony w stosunku do radochy z czytania u Pana z Siekierą jest lepszy.

    Serotonina Michaela Houellebecqu'a - aaa kurwa, miałem za duże oczekiwania ewidentnie (póki co jestem w 45% książki). Pozwolę sobie wkleić moje spostrzeżenia na ten moment:
    ''Kurde to się czyta jak harlequina z fabułą (niekoniecznie związaną z seksem, aczkolwiek z tymi idiotycznymi sytuacjami i tekstami) z perspektywy podstarzaleho ex-alvaro, chorującego na depresję.
    Im dalej tym bardziej meeeeeeeeh.
    I jedynie - tak jak mówiłaś - spostrzeżenia są trafne.
    Tylko nadzieja, że akurat trafię na jakieś, zanim mi sie znudzi czytanie, trzyma mnie przy kartkowaniu.
    No i piwo jeszcze daje mi siłę xd''

    Jestem w trakcie 4rtego browara w momencie jak to piszę no i cienszko powiem wam, cienszko. To jest jak taki Bukowski tylko zmęczony i wrzucony w nijakość, jeździ i biadoli. Człowiek na wiecznej zwale po bożej emce. Nie znoszę takiego jojczenia, ale no, podoba mi się wnikliwy umysł. Chociaż Bukowskim to nawet się pośmiałem, coś się działo, była namiastka pościgów i wybuchów.
    Jedna z rzeczy, które mnie trzymają przy czytaniu, jest utożsamianie (nawet z tym biadoleniem) się w pewnym stopniu z bohaterem. Jakby wniosek jego myślenia jest taki sam jak mój (ludzie to chuje, laski są pokręcone, tą którą się kocha to sprawy się chrzanią, raz lepiej raz gorzej, chujowo ale stabilnie - generalnie, wiecie ;) ), ale tłumaczenie/wyjaśnienie jest zgoła na opak. Szczerze? Odradzam, nic ciekawego (NA TEN MOMENT!). Nie czytałem poprzednich książek autora i jakoś mnie nie ciągnie. Takie se to.
    (chyba najbardziej nieskładna moja recenzja czegokolwiek)

    #film
    Screams of Blasphemy (1991)
    964 Pinocchio
    Ja jebie, ten film był dziiiiiiiwnyyyyyyyyyyyy. Wizualnie był ciekawy, miał ujęcia dobre, "główna" bohaterka też była ciekawa, przerabianie ludzi na seks zabawki - dobry pomysł, surrealistyczne wizje były momentami nie tyle co przerażające lub odrażające, co śmieszne i intrygujące. Film dla kinematograficznych masochistów (no ja - Policjant Samuraj, polecam xD). Średnio co z niego pamiętam, bo dawno oglądałem. Ogólnie nie oglądajcie, chyba że dopadła was nuda niesamowita, to w trakcie seansu może jakieś zajęcie sobie ogarniecie.

    Swoją drogą odświeżyłem sobie Natural Born Killers i Big Lebowskiego (w ludzkiej rozdzielczości) - podobają mi się jeszcze bardziej. Jednak ukochane raz, kocha się bardziej z czasem a i więcej kontekstów wyłapałem!

    #gry
    Sea of Thieves - aaaaa kurde, co ja będę gadał. Polecam do tego alko, dragi, gitarę, słownik włoskiego lub hiszpańskiego (może być google trans), ekipę i w morze, bandyci! Dawkuję sobie granie, bo z tego co wiem, zawartości za wiele nie ma, więc delektuję się skończonym potencjałem gierki! 200zł za to bym nie dał, ale konto za 10pln może być, jak stracę kwotę równomierną 2 i pół mojego ulubionego piwa to płakać nie będę :) Dobra frajda, kurde faja!

    #muzyka
    https://www.youtube.com/watch?v=Zg6svO2AQHw
    Nie wiem, podoba mi się, jest wystarczająco dziwne i trzymające się kupy, żeby polecić.

    #tyton
    Tytoń Choice 07 - taki bazowy tytoń, nie jest dobry, ale też nie jest zły, taka baza, z braku laku całkiem git. Dla testów kupiłem jakiśtam olejek winogronowy - noooo ujdzie, nie jest taki syntetyk jak wiśnia, ale dalej czuć.

    #podcast
    Jak nie przepadam za ową formą, bo ton głosu, bo rozwlekanie tematu, bo nieznajomość temat, bo to, bo tamto, to...
    Nerdy Nocą (chwalę już któryś raz) - jeden z niewielu podkastów, który da się słuchać, a jestem wybredy w cholerę. Tematyka wszelka, goście i prowadząca spoko są. Gwałcę ich serię historyczną póki co i jestem w niebowzięty jak Najświętsza Panienka Maryja.

    Sponsorem wpisu jest Żabka i piwo Kasztelan puszkowane... i obiad od Mamy <3
    (karkówka z cebulą w miodzie, plastry buraków ze słonecznikiem i jakąś zieleniną wraz z kluskami pokrajanymi w plastry i odsmażonymi na patelni - CAZZO CHE STILLO RAGAZZI!)

    pokaż spoiler wołam jedyną zainteresowaną @MK-Ultra ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    •  

      @Fostrzyk: Fajny strumień świadomości. Polecam ci do poczytania „Dziki” Guillermo Arriagi. To powieść między innymi o fanatyzmie, kształtowaniu charakteru, zwierzęcości. Trochę ordynarna, można nad nią wypalić papierosa. Skojarzyła mi się, gdy słuchałem poleconej przez ciebie muzyki.

    •  

      @MK-Ultra: z czasem dojdą jakieś pseudofilozoficzne przemyślenia, ale to we właściwym czasie.
      Miałem nawet napisaną opinie nt czajnika 2kW Esperanza za 40zł, ale to chyba nie jest treść godna uwagi... choooooociaż... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @Flaari: a dziękuję, miło mi :) Książkę, muszę dodać do listy, która pozycji już ma za wiele, ale biorę się za szukanie, co by na kindla wrzucić za wczasu

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    #muzyka #tworczoscwlasna #mandzurfostrzyka

    https://soundcloud.com/user-550756896/smuteg-szkic

    Stwierdziłem, że podzielę się szkicem smęta, pisnego na zwałach, dołkach i od święta (chyba ponad rok rdzeń ma), bo nie mam czasu się smucić (w 160bpm jest ciężko xD) i dopisuję po 3 akordy na pół roku :v

    Jeśli coś się pojawi w przyszłości, to obiecuję, że będzie przeciwnością tego ;)
    pokaż całość

  •  

    #sztukaniewysokichlotow #mandzurfostrzyka
    #kultura

    Witam w sekcji rekomendacji, uzasadnionych tylko moimi odczuciami ( ͡° ͜ʖ ͡°) Od czasu jak pożyczyłem kindle, to można wreszcie czytać jak człowiek.

    #ksiazki
    Albert Camus, Obcy - 10/10, za bardzo rozumiem bohatera, żeby ocenić to inaczej. Czyta to się na raz. Dobra rozkmina jest z gilotyną, z jakiegoś powodu mnie to rozbawiło, tak jak ostatnie zdanie :)

    Medytacja Vipassana w prostych słowach, Henepol Gunaratana - nihil novi, raczej kompendium ujęte prosto. Wyjaśniło mi kilka rzeczy, za które nie chciało mi się brać, więc na plus. Jak ktoś zaczyna medytację to polecam bardziej, a ci co umieją w medytację to dla prsypomnienia warto

    She has a secret, D. Weiss - książka o kobietach leczących się z erotomani. Wyjaśnia skąd się bierze, dlaczego, dlaczego trudno przestać etc. Ciekawa lektuta, zdażało się, że czytałem ftagment kilka razy, żeby coś przetrawić, bo nie zgadzało się z moim postrzeganiem świata.

    W trakcie:
    Fizyka a filozofia, Werner Carl Heisenberg - zaczynam chyba 5ty raz, bo zawsze mnie coś odciąga. Przeczytałem całe 20stron (xD) ale podoba mi się, skleja świat do kupy (między fiz a fil)

    Bracia Karmarazov, Dostojewski - aktualnie czytam, Obcy był przerwą dla Braci. Czyta się dobrze, ale niektore monologi mógłby skrócić. Postaci i problemy są sensownie zarysowane etc, trochę chachmyntu, trochę cnoty, trochę kurestwa - spoko książka. Czyta się trochę jak lekkiego Sołżenicyna ( po prostu podobne odczucia, czemu? nie wiem :v)

    #film
    Sauvage (?) - dno, nie warto

    pokaż spoiler (mogli to dobrze zrobic, ale lewaki za bardzo na gejostwie sie skupili, niż na zrównoważonym i głębszym ujęciu relacji, sytuacji, wątków). Tfu


    Powrót - polska B, patorodzina, patowszystko, całkiem przyjemny, chociaż lekko ciężki, polecam (ten film sie lepiej bedzie ogladac jak nie zarysuje niczego, carte blanche, ale też dlatego, że dawno oglądałem :p)

    Magnum Force - Harry znów pokazuje, że ma lepszy kaliber niż młodziki. Kto nie przepada, to niech nie oglada ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    #gry (na pada!)

    Return of the Obra Dinn - chyba nie przekręciłem tytułu - ta gra jest pierdolonym złotem. Prowadzenie tego 'śledztwa' wciąga niesamowicie, a mechanika jest przemyślana, chociaż brakowało mi notatnika w grze. Nie rozwiązałem całego, z pewnością wrócę

    Celeste - bardzo przyjemna platformówka, a jak się chce wszystkie znajdźki mieć to trzeba się naumierać. Fajne, skillowe i speedrunowe.
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów