•  

    pokaż spoiler Znowu zostałem pochłonięty przez piekło Genshina


    #recenzjezkebabem

    Szlakiem chmur na północny zachód (Hokuhokusei ni Kumo to Ike)

    Autor: Aki Irie
    Liczba tomów: 5+ (46 chapterów)

    Demografia: Seinen
    Gatunek: Mystery, Przygodowy, Slice of Life, Moce nadprzyrodzone, Dramat

    Baka
    MAL
    AniList

    Po śmierci rodziców Kei Miyama postanawia wyjechać z Japonii. Jego młodszy brat Michitaka zostaje oddany pod opiekę wujostwa, a Kei decyduje się zamieszkać na Islandii. W tej lodowej krainie główny bohater dorabia sobie jako prywatny detektyw podejmując się nawet najtrudniejszych zleceń. W pracy pomaga mu jego niezwykła umiejętność – potrafi słyszeć wspomnienia przedmiotów. W wolnym czasie Kei przemierza wyspę poznając wszystkie uroki tego niezwykłego kraju. Jego spokojne życie zostaje przerwane, gdy pewnego dnia kontakt z bratem się urywa.

    Fabuła: Mimo, że stopniowo poznajemy kolejne elementy tajemnicy to autorka już w pierwszym tomie wyraźnie zaznacza na czym chciała się skupić na starcie serii. Jest nim przedstawienie Islandii pod względem krajobrazów, klimatu, ale również zaprezentowanie czytelnikom lokalnych zwyczajów i dań oraz opisanie mieszkańców Islandii.

    W posłowiu pierwszego tomu dowiadujemy się, że autorka po skończeniu swojej poprzedniej serii wybrała się na urlop i odwiedziła wiele państw m.in. Islandię, która zrobiła na niej największe wrażenie. Ta manga jest częściowo trybutem Aki Irie wobec tego kraju i jego piękna, którym się zauroczyła. Z tego powodu otrzymaliśmy mix mangi mystery-detektywistycznej z mangą iyashikei. Właściwie to cały drugi tom jest swego rodzaju przewodnikiem po ciekawych miejscach i atrakcjach Islandii.

    Co do samej fabuły to z powodu bycia taką gatunkową mieszanką narracja jest bardzo nierówna i akcja po bardzo powolnym początku zaczyna w pewnym momencie stopniowo przyśpieszać. Autorka jednak nie zapomina o elementach Slice of Life i raz za razem dostajemy jakiś spokojniejszy przerywnik, który jednak często jest mocno związany z kluczowymi wydarzeniami. Do tej pory (5 tom) fabuła trzyma wysoki poziom i wydarzenia potrafią zaskoczyć. Kolejne wątki, które odkrywamy podczas rozwiązywania głównej zagadki są bardzo interesujące. Jestem bardzo ciekawy jak dalej potoczy się główny wątek, bo mimo poznania wielu niewiadomych z początku mangi nadal nie wszystko jest do końca jasne. W tym momencie jesteśmy bardzo blisko punktu kulminacyjnego dla największego wątku związanego z kluczową tajemnicą. Na plus zasługują również części poświęcone iyashikei, które oprócz ukojenia dla duszy potrafią także rozśmieszyć.

    Mam nadzieję, że autorka poradzi sobie z historią i nie zepsuje logiki świata, bo przy takiej mocy jaką posiada główny bohater nie jest o to jakoś bardzo trudno.

    Postacie: Główny bohater Kei z racji swojego zawodu zachowuje się bardzo dojrzale. Zazwyczaj jest poważny, ale momentami potrafi też zachować się jak gimnazjalista. Jego poczucie humoru wypada jednak naturalnie, bo jest zależne od tego z kim przebywa. Poza tym jest inteligentny i błyskotliwy jak przystało na detektywa. Potrafi sobie również radzić z trudami życia na Islandii. Jest jednak jeden duży problem w jego postaci – według mangi Kei ma siedemnaście lat (-‸ლ) Nie wiem co podkusiło autorkę/edytora do tego, ale wyglądem i zachowaniem pasuje bardziej do dwudziestosiedmiolatka niż do ucznia liceum.

    O innych osobach nie mogę za wiele napisać, ponieważ na początku mangi poznajemy tylko Keia, a w związku z wykonywanym przez niego zawodem jak i gatunkami wokół, których balansuje manga nie chciałbym zdradzić za dużo. Szczególnie musiałbym zaspoilerować kilka elementów czy to głównej fabuły czy pomniejszych zleceń dla Keia, a to właśnie jest jeden z najlepszych elementów tej mangi, które każdy czytelnik powinien sam odkryć.

    Mogę powiedzieć tyle, że pozostali bohaterowie są wprowadzani nieśpiesznie do opowieści, ale to pozwala nam dobrze ich poznać. Prawie każda ważniejsza postać dostaje odpowiednio dużo czasu, aby dobrze się przedstawić czytelnikom. Był to bardzo dobry zabieg, bo zdecydowana większość bohaterów zaangażowanych w główną historię jest bardzo ciekawa. Ich charaktery, wiek, codzienne zajęcia są bardzo różnorodne, ale łączy ich jedno – bije od nich aura tajemniczości, która intryguje.

    W mandze znajduje się też wątek romansowy i dla mnie jest on najsłabszym elementem tej serii. Normalnie pewnie by mi aż tak nie przeszkadzał, ale w tym konkretnym przypadku odczuwam duży dysonans związany z tą dwójką bohaterów. Ich codzienne postępowanie oraz styl w jaki zostali przedstawieni nie współgra z tym jak zachowują się gdy widzimy ich razem, a czasami po prostu sami przeczą swoim poprzednim działaniom.

    Kreska: Jest genialna. Budynki, elementy miasta i przedmioty/obiekty wokół bohaterów są bardzo ładnie i dokładnie narysowane. Do rysunków postaci też nie można się w żaden sposób przyczepić. Świetna robota autorki. Szczególną uwagę zwracają figury Islandek ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°) Wyróżniają się również panele, które są wypełnione krajobrazami oraz naturą. W tym przypadku kreska jest dosyć specyficzna, ale nadal bardzo ładna i szczegółowa. Jeśli miałbym ją porównać do jakiegoś innego mangaki to trochę przypomina mi styl rysowania otoczenia przez Inoue Tomonoriego, ale on jest chyba jeszcze mniej znany ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Widać, że autorka bardzo się stara, aby przelać swoje zafascynowanie tym krajem na kartki mangi. Człowiek po obejrzeniu niektórych rysunków ma ochotę rzucić wszystko w p*zdu i wyjechać … na Islandię ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Podsumowanie: Seria jest naprawdę dobra i jestem bardzo ciekawy jak się dalej potoczy historia. Zdecydowanie ta manga ma w sobie coś wyjątkowego, a pozytywny wpływ na to ma element aury „magiczności” zarówno świata jak i bohaterów wplecionych do fabuły.

    Z uwagi na dość duży cliffhanger w ostatnim rozdziale piątego tomu zalecałbym poczekanie na pojawienie się tomu numer 6, który będzie miał premierę najpewniej w połowie następnego roku. Nie jest to seria dla każdego miłośnika mang z tajemnicą ze względu na elementy SoL. Jednak jeśli przypadnie wam do gustu to przerwanie opowieści w tym momencie zostawi bardzo duże uczucie niedosytu i ból oczekiwania na kolejne rozdziały. No chyba, że ktoś lubi takie uczucie to bardzo polecam, bo jest to porządna manga.

    Serię rekomenduję szczególnie wielbicielom islandzkiej urody ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

    Ocena: 7,5/10 z potencjałem na więcej

    #manga #hokuhokuseinikumotoike #animedyskusja
    pokaż całość

    źródło: szlakiem chmur.jpg

  •  

    Tymczasem w głosowaniu na rzeszowski budżet obywatelski. Takiej pozycji się nie spodziewałem xD

    #anime #animedyskusja #manga #rzeszow

    źródło: Zrzut ekranu 2022-09-23 100055.png

  •  

    (10/365)
    "Syrenie opowieści"
    W skrócie:
    Facet zjadł mięso syreny, które w tym świecie albo daje nieśmiertelność albo działa jak trucizna. Jemu się przyfarciło i żyje pięćset lat. Tylko zamiast cieszyć się z życia wiecznego postanawia znaleźć inną syrenę by powiedziała mu jak ściągnąć z siebie ten "dar". Poruszyła go śmierć żony ileś set tam temu, chce się normalnie zestarzeć takie bla bla. Po drodze ratuje laskę z tą samą przypadłością co on tylko. I potem razem szukają rozwiązania problemu.
    Manga nie jest ciągła, składa się z krótkich histori które spotkały bohatera lub bohaterów.
    Przyjemna stara manga z przesłaniem jako takim
    #animedyskusja #manga #gownowpismanga
    pokaż całość

    źródło: ei_1663746611802.jpg

  •  

    #recenzjezkebabem

    Niestety jeden dzień spóźnienia, bo komuś wczoraj wieczorem się przypomniało, że ma dla mnie bojowe zadanie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Boy meets Maria

    Autor: Peyo
    Liczba tomów: 1 (6 chapterów)

    Demografia: Yaoistki, ale nie tylko
    Gatunek: Dramat, Romans, Psychologiczne, Boys Love

    Baka
    MAL
    AniList

    Taiga Hirasawa od dziecka chciał być bohaterem. Aby zrealizować swoje marzenie postanawia zostać aktorem, ale brakuje mu partnerki, którą mógłby ratować z opresji. W celu znalezienia odpowiedniej kandydatki chce zapisać się do kółka teatralnego w swoim liceum. Przypadkowo trafia na jeden z ich występów. Podczas oglądania uwagę Taigi przykuwa Maria, której obecność na scenie powoduje ogromne zainteresowanie w całej szkole. Taiga zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia i postanawia po występie powiedzieć jej co czuje. Na nic zdają się próby powstrzymania go przez znajomych i od razu po przedstawieniu rusza wyznać jej miłość. Jednak Maria szybko wyjaśnia naiwnego kretyna. Taiga jednak nic sobie z tego nie robi i postanawia kontynuować to co zaczął. Po zajęciach podczas spotkania kółka, dowiaduje się on jednak, że Marii to w rzeczywistości chłopak o imieniu Arima.

    Fabuła:
    Historia koncentruje się na Taidze, który próbuje na siłę wepchnąć się do życia Yuu Arimy. Yuu oczywiście na początku nie ma ochoty na utrzymywanie jakichkolwiek kontaktów z takim prymitywem jak główny bohater. Jednak upór Taigi, jego chęć dążenia do celu i determinacja do zostania aktorem nie zostaje przeoczona przez Yuu co prowadzi do rozwoju ich relacji, która jest motorem napędowym do zmian w życiu obu bohaterów.

    Mimo obecności tagu boys love to jest to tylko jeden z wielu elementów całości. Głównym motywem opowieści jest poszukiwanie własnego ja, radzenie sobie z traumami z przeszłości i próba samoakceptacji.

    Poznając historię Yuu Arimy dowiadujemy się z jakiego powodu gra tylko kobiece role. Dowiadujemy się dlaczego ma problem z przypisaniem się do konkretnej płci i jaki wpływ miała na to psychopatyczna matka oraz środowisko, w którym się wychowywał. Obserwujemy jego drogę do przemiany i próby zrozumienia kim tak naprawdę jest, co czuje i jaki chciałby być w przyszłości.

    Wątek Taigi opowiada natomiast o jego dążeniu do zostania aktorem oraz chęci poznania Yuu. Poznajemy genezę marzenia o zostaniu bohaterem i jaki wpływ miało na jego życie wychowywanie się w dysfunkcyjnej rodzinie.

    Podczas czytania miałem 2 bardzo poważne zastrzeżenia dotyczące niektórych wydarzeń:
    1. Scena pewnej retrospekcji, która jest totalnie nierealistyczna.
    2. Wątek ojca, który ma służyć jako klamra spinająca całą historię. Moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie pojawia się w pewnej scenie pod koniec mangi. Miało to chyba służyć jako wątek odkupienia jego win, ale wyszło sztucznie. Bardzo razi w oczy próba ocieplenia jego wizerunku i usprawiedliwienia pewnych działań tej postaci.

    Te wady nie zniekształcają historii jako spójnej całości oraz nie mają żadnego wpływu na odbiór głównych wydarzeń ale wyróżniają się negatywnie na tle całej mangi.

    Postacie:
    Z dwójki głównych bohaterów zdecydowanie wyróżnia się Yuu, który wypada bardzo autentycznie. Przez całą mangę nie miałem wrażenia, że choćby na chwilę jego działania były niezgodne z jego charakterem. Jego reakcje, działania, zachowanie są adekwatne do tego co przeżył i czego doświadczył.

    Natomiast Taiga jest jego totalnym przeciwieństwem i to całkowicie w negatywnym znaczeniu. Niewątpliwie, żeby wydarzenia potoczyły w takim, a nie innym kierunku potrzeba bardzo specyficznego bohatera, który nie przejmuje się opinią środowiska, nigdy się nie zniechęca i ma zdecydowanie za dużo pozytywnego nastawienia do życia. Jednak jego reakcje są przesadzone równie bardzo jak jego nadmiernie entuzjastyczne podejście do wszystkiego co robi. Jego działania są tak głupie oraz nieracjonalne, że ta postać wydaje się całkowicie sztuczna i nienaturalna - prawie jak życie instagramowych gwiazd.

    Autor zdecydowanie przesadził z "zamknięciem" tej postaci w swoim własnym świecie, bo czasami można odnieść wrażenie jakby Taiga zatrzymał się w rozwoju na poziomie trzy/czterolatka. Nie sprawia on wrażenia licealisty, który przez traumę zamknął się w sobie tylko dziecka dotkniętego bardzo poważną niepełnosprawnością intelektualną. Ewentualnie człowieka, który nie miał nigdy wcześniej żadnego kontaktu z zewnętrznym światem i życiem w społeczeństwie - brakuje mu tylko piłki, do której by gadał na przerwach.

    O postaciach pobocznych nie można za wiele napisać, bo nie dostają wiele czasu na zaprezentowanie się. Można wspomnieć chyba tylko o dwóch kumplach Taigi, którzy są równie kartonowi jak pudło, w którym zawsze gildia wysyła mi mangi. Przemyślenia i “humor” jaki jest wprowadzany ich obecnością można porównać za to do humoru stereotypowych budowlańców.

    Kreska:
    Kreska jest bardzo przyjemna i czytelna. Postacie nie są jakoś bardzo oryginalne wymyślone, ale w miarę różnorodne. Tła w kluczowych scenach są bardzo ładnie narysowane, a na reszcie paneli jest raczej oszczędnie. Kluczowe sceny są podkreślane ciemniejszym kolorem, ale czasami autor przesadził z szarością. Za to bardzo podobał mi się motyw rozmycia i zniekształcenia w jednej ze scen.

    Podsumowanie:
    Boy meets Maria to pierwsza manga bl/shounen ai, po którą sięgnąłem. Jednym z powodów było to, że ten tytuł został wydany jako Jednotomówka Waneko i niedługo może zniknąć z półek sklepowych - ta seria wydawnicza ma ograniczone nakłady. Nie da się jednak ukryć, że do zakupu przekonały mnie głównie bardzo dobre opinie na temat tego tytułu. Muszę przyznać, że o ile głosy o genialności tej mangi są mocno przesadzone to nie był to czas w pełni stracony.

    Jeśli ktoś tak jak ja chciałby spróbować czegoś trochę innego albo wejść w świat BL to ta manga będzie chyba dobrym tytułem startowym. Ja po przeczytaniu już wiem, że jeśli to jest jedna z najlepszych historii z tego gatunku to reszta tytułów BL kompletnie nie jest dla mnie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Natomiast zdecydowanie nie poleciłbym tego tytułu osobom bardzo wrażliwym na cierpienie/przemoc wobec dzieci, ponieważ:
    Uwaga (minimalny spoiler - chyba nawet na początku mangi znajduje się identyczna adnotacja):

    pokaż spoiler W tomiku znajduje się jedna mocna scena, która przedstawia przemoc seksualną wobec dziecka.


    P.S. Edgerunners not great not terrible - 6,5/10

    #manga #boymeetsmaria #animedyskusja
    pokaż całość

    źródło: Boy meets Maria.jpg

    •  

      @JustKebab: Jade pociagiem to moge rownie dobrze cos napisac ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Przeczytalem z 2 dni temu no i jest "ok", dalem 5/10. Nie jest to zla manga, ale jest bardzo przecietna i szybko o niej zapomne.
      Kryzys tozsamosci po prostu jest. Ani nie jest jakos wybitnie pokazany ani rozwijany. Romans to "kocham Cie", "aha no to sie wykaz czy cos" i po tym w sumie nic sie zbytnio nie dzieje nie liczac chlopa skaczacego wokol drugiego chlopa, tyle ze przebranego za babe.

      Nie wiem, nie mam wiecej przemyslen bo to jednotomowka a ja pisze ten wysryw na telefonie. Mam wrazenie ze boy who cried wolf, o ktorym kiedys pisalem jest bardzo podobnym pomyslem, ale jest zrealizowany o niebo lepiej.
      pokaż całość

    •  

      @young_fifi: Właśnie po tej "recenzji" pomyślałem, że chyba przydałaby się jakaś symboliczna ocena na koniec. O ile przy Jagaaanie wiadomo co o nim myślę to tutaj chyba nie da się wyczytać czy polecam czy nie, a to jest właśnie taka manga 5,5/10 i to takie bardziej w stronę terrible niż great. Do przeczytania, ale na własne ryzyko ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Biblomania. Jedna z lepszym mang, jakie czytałem (i do tego ładniejszych). Polecam.

    #randomanimeshit #anime #animeart #art #biblomania #manga #mangowpis

    źródło: 6656d2f19fe593f8c6665e5732db5ede.jpg

  •  

    43/52 --> #anime52
    Welcome to the N.H.K. (recenzja anime i mangi)

    MAL: https://myanimelist.net/anime/1210/NHK_ni_Youkoso
    Kitsu: https://kitsu.io/anime/welcome-to-the-n-h-k
    AniList: https://anilist.co/anime/1210/NHK-ni-Youkoso/

    NHK ni Youkoso! oglądałem po raz pierwszy 7 lat temu, następnie przeczytałem mangę i LN, które osobiście uważa za mroczniejsze oraz ciekawsze. Samo anime nadal jest całkiem “ok”, ale od 2015 roku, miałem styczność z wieloma podobnymi dziełami i na ich tle NHK nie wypada aż tak dobrze.

    Fabuła:
    W anime śledzimy Satou, 22-letniego NEETa i hikikomori, który od 4 lat mieszka w Tokyo i utrzymuje się z pieniędzy, które wysyłają mu rodzice. Nic nie robi, nie ma żadnego celu w życiu ani zainteresowań. Pewnego dnia, 17-letnia Misaki puka do jego drzwi i obiecuje, że pomoże mu wyjść do ludzi i stać się szanowanym członkiem społeczeństwa.

    I tak naprawdę na tym się kończy rola Misaki w anime. Będzie mu potem przynosić obiadki i klepać go po pleckach, ale po kolei.
    Za ścianą okazuje się mieszkać jego znajomy z czasów szkoły średniej, który jest otaku zakochanym w erotycznych visual novelkach. Uczęszcza do szkoły dla twórców gier i ma marzenie osiągnąć wielki sukces w branży. Wciąga w to głównego bohatera i przez kilka odcinków oglądamy ich postępy, w między czasie kilka odcinków poświęconych jest na inne wątki, po czym ponownie jesteśmy zanudzani próbą stworzenia ich gry.

    Anime ma ten problem, że w dużej mierze jest o niczym. Wątki z tworzeniem gry są nudne, nie pokazują ani procesu tworzenia gry, ani nie opowiadają o branży, ani nie są zwyczajnie zabawne lub ciekawe. Dwóch chłopów siedzi przed kompem i co jakiś czas narzekają na życie.
    Ciekawsze są arci, gdzie Satou wpada w tarapaty lub popada jeszcze głębiej w swoją chorobę i całkowicie się zapuszcza. Przeplatanie wątków, gdzie bohater ciągnie ku górze, aby chwilę później oglądać jego upadek wypada w miarę “ok” i nie mam z tym problemów. Najgorsze jak wspomniałem są nudy dotyczące tworzenia gry.

    Anime z gatunku “przegryw”:
    NHK to produkcja opowiadająca o przegrywie, ale ciężko powiedzieć, w którą stronę chce iść. To nie jest śmianie się z przegrywa jak Watamote, nie jest historia zwycięstwa jak Onanie Master, Chikan Otoko czy Strongest Man Kurosawa. To nie jest głęboka historia, w której niemal każdy może w pewnym stopniu wcielić się w bohatera jak w Punpunie. Ludzie na MALu twierdzą, że najbardziej podobne jest Tatami Galaxy i może jest w tym trochę racji. Mamy przegrywa, który w każdym arcu robi coś głupiego, natomiast nie jest to tak ciekawe pod względem grafiki ani sposobu prowadzenia narracji jak Tatami Galaxy.

    Do końca serialu, problem z tożsamością nie jest rozwikłany i w rezultacie, anime jest jedynie zbiorem arców, w których obserwujemy kolejne porażki bohatera.

    Postacie:
    Satou to przegryw wycięty prosto z kartonu, a jednocześnie nie jest nawet dobrym self-insertem. To po prostu człowiek, który robi wszystko źle w swoim życiu, a jednocześnie posiada komediowy zarys, ponieważ ostatecznie jest to komedia i nie może być zbyt poważnie.
    Misaki to anioł, który aniołem nie jest, ale jedyne co robi przez większość fabuły to podsuwanie protagowi obiadków, karcenie go i krzątanie się wokół bohaterów. Pod koniec twórcy sobie o niej przypominają i z jakiegoś powodu mają nas interesować jej losy (choć przyznaję, trochę smutno pod koniec).

    Mamy dwie żeńskie postaci, które dostaje swoją wątki i są to chyba najciekawsze historie w tym anime.

    Jeśli chodzi o główny cast to najciekawszą postacią jest młodszy kolega protagonisty, wspomniany na początku twórca gier. Może i jest przegrywem, otaku i nie jest lubiany przez nikogo, ale ma pasje i stara się je rozwijać, dąży ku jakiemuś celowi. Problemem jest to, że fabuła jest napisana w taki sposób, że robi on za matkę Satou i ma do niego anielską cierpliwość (jak niemal wszyscy w tym anime) zamiast wykorzystać go w jakikolwiek ciekawy sposób, chociażby jako kontrast do przegrywa, który nic nie robi i wolał się zamknąć na świat.

    Podsumowanie:
    Jeśli widzieliście poniżej 100 serii albo nie lubicie czytania mang, to warto spróbować NHK. Osobiście seans mi się strasznie dłużył i oglądanie na przyspieszeniu (wiem, barbarzyństwo) zwiększało przyjemność z seansu. Manga oraz LN posiadają dodatkowe wątki, które nigdy nie pojawiają się w anime, a manga ma zaledwie 8 tomów, co wyjaśnia, dlaczego anime jest tak przeciągane i chwilami zwyczajnie nudne.

    Nadal polecam, głównie dla osób, które nie miały styczności z gatunkiem “przygody przegrywa”, bo koneserzy gatunku, jak i starzy animcowi wyjadacze, ten tytuł już dawno temu widzieli.

    === MANGA ===

    Manga - czyli niegrzeczna wersja anime:
    Aby nie być gołosłownym przeczytałem ponownie również mangę. I z perspektywy czasu jest gorsza niż ją zapamiętałem, jednak nadal jest dobrą i warto zapoznania się pozycją.
    Manga jest przede wszystkim bardziej… dosadna? Niektóre rzeczy w anime wydają się dziwne i mają sens dopiero po przeczytaniu mangi.

    Anime otwiera główny bohater gadający z lodówką, telewizorem i innymi sprzętami domowymi. Można by pomyśleć, że jest to jakieś zaburzenie psychiczne, jednak z pomocą przychodzi nam manga. Zanim bohater zaczyna mieć halucynacje, bierze kreskę jakichś prochów zamówionych z Internetu.

    Podobnie wygląda to z pornosami, które daje mu kolega. W anime są to zwykłe zdjęcia dorosłych kobiet. W mandze są to rysunki loli. W obu wersjach, kolejnym wydarzeniem jest główny bohater czający się z aparatem przed podstawówką i “żart” ma sens jedynie w komiksie.
    Jest jeszcze kilka przykładów, gdzie anime jest ugrzecznione. Również dalszy ciąg mangi ma kilka scen dobitnie pokazujących jak nisko upadł protagonista.

    Manga - różnice fabularne:
    Anime przede wszystkim wydłuża niektóre elementy, które manga przelatuje i czytając wcześniejsze akapity tej recenzji, jestem chyba trochę wdzięczny anime. Manga jest chwilami wręcz za szybka, a anime jest nieco zbyt wolne. W obu przypadkach brakuje balansu, jednak anime pozwala widzowi zbudować jakąś relację z bohaterami i faktycznie czuć smutek, gdy któryś z nich znika lub stanie mu się coś złego.

    Manga jest logiczniejsza - jest mniej zbiegów okoliczności, nie pojawia się deus ex machina, jest bardziej dramatycznie oraz realistycznie. I naprawdę nie wiem czy to zaleta czy wada, bo anime wybiera sobie sceny z różnych arców, miesza je, dopisuje trochę własnych scen, a po wrzuceniu tego do kotła miesza tak, że wszystko jest logicznie połączone. Można się przyczepić do tego, że jest tam więcej zrządzeń losu, a niektóre wydarzenia w anime są nieco naciągane, ale w rezultacie jest bardziej spójnym dziełem.

    Manga - podsumowanie:
    Uważam, że manga jest nieco lepsza, ponieważ nie jest tak ugrzeczniona, zamyka wszystkie wątki i jest w większości bardziej wiarygodna. Nawet anime jest bardziej spójne fabularnie, ma lepszy pacing, storytelling i oryginalne zakończenie wątków wszystkich postaci jest chyba ciekawsze.
    Polecam zapoznać się z oboma formatami, a właściwie z trzema, bo istnieje również light novel, którą czytałem bardzo dawno temu i już nie pamiętam szczegółów. Po obejrzeniu anime możecie po prostu przelecieć wzrokiem początkowe rozdziały i kontynuować dalej czytanie mangi.

    =================
    #animedyskusja #anime #manga
    pokaż całość

    źródło: NHK.png

  •  

    #recenzjezkebabem

    Dzień dobry witam w mojej kuch ... kebabowni. #recenzjezkebabem to będzie mangowy tag, na którym będę przedstawiał swoje głębokie przemyślenia, wygłaszał niepopularne i kontrowersyjne opinie, rekomendował dobre tytuły i ostrzegał przed tymi złymi.

    Wcale nie robię tego, bo ktoś trzyma mnie na muszce z powodu pewnej obietnicy, którą kiedyś złożyłem. Wcale nie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Na tagu będę chciał skupić się na mniej popularnych mangach, seriach zapomnianych lub trochę zakurzonych, mniej znanych tytułach cenionych twórców oraz mangach wydanych w naszym wspaniałym kraju (。◕‿‿◕。)

    Będę starał się wstawiać 3-4 recenzje co miesiąc, ale na wykopie są osoby, które wiedzą, że z terminowością u mnie słabo - eufemistycznie to ujmując ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jednak bez obaw. Znając swoje lenistwo przygotowałem zawczasu jeszcze 3 inne recenzje, więc chociaż we wrześniu będą one pojawiać się na czas. Potem dam z siebie wszystko (czyli nadal niewiele), aby dostarczać coś ciekawego w miarę regularnie.

    Jeśli recenzowany tytuł będzie miał anime to będę dodawał #animedyskusja - mam nadzieję, że nikomu nie będzie to przeszkadzało. Dzisiejsza seria nie ma anime (i mam nadzieję, że tak pozostanie), więc akurat teraz wykorzystam go wyłącznie do podbicia zasięgów - taki ze mnie atencyjny zwierz ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Wszystkich, którym już podpadłem tym zagraniem lub będą przerażeni moim stylem pisania zapraszam do czarnolistowania, a zainteresowanych zapraszam do czytania.

    Dzisiaj poznęcam się nad:

    Jagaaaaaan

    Autor: Muneyuki Kaneshiro (historia), Kensuke Nishida (rysunki)
    Liczba tomów: 14 (163 chapterów)

    Demografia: Seinen
    Gatunek: Akcja, Psychologiczny, Dramat (również dosłownie), Ecchi
    Baka
    MAL
    AniList

    Shintarou Jagasaki to policjant, którego wszystko wkurwia. Wkurwia go praca krawężnika. Wkurwia go jego przełożony. Wkurwia go dziewczyna, która chce jak najszybciej zaobrączkować naszego policjanta. Wkurwia go też głośna grupa studentów, którą musi codziennie przeganiać spod lokalnego monopolowego. Jest jednak jedna rzecz, która pozwala mu normalnie funkcjonować w społeczeństwie i trzyma jego umysł w ryzach. Dzięki niej potrafi się nawet czasami uśmiechnąć pod nosem. Ma ją przypiętą do paska munduru - jest to jego służbowa broń. Dzięki niej ma poczucie władzy i świadomość, że w każdym momencie może odstrzelić siebie albo tych, którzy go wkurwiają. Jego życie zmienia rutynowe wezwanie do pijaka na stacji metra. W pewnym momencie jeden z pasażerów zaczyna przemienia się w potwora i zaczyna mordować resztę ludzi znajdujących się w wagonie. Śmierć zagląda Jagasakiemu prosto w oczy, ale on mimo swojego niezadowolenia z życia nie chce się pogodzić z takim losem.

    Fabuła: Cała fabuła została oparta na tym, że w Buppa City - miejscu, w którym pracuje główny bohater pojawiły się oszalałe żaby. Wnikają one w ludzkie ciała i żerując na ich uczuciach oraz myślach zaczęły przekształcać ludzi w potwory, które wyglądem i umiejętnościami odzwierciedlają pragnienia swojego nosiciela.

    Jedna z takich żab wnika w ciało Jagasakiego, który w obliczu rzezi dokonanej przez jednego z przemienionych w metrze odkrywa moc jaką posiadł - jego ręka potrafi przekształcić się w broń palną. Dzięki niej jest w stanie rozwalić na kawałki każdego zainfekowanego. Początkowo negatywnie nastawiony do swojej nowej zdolności główny bohater odkrywa, że bez kolejnych pokonanych zainfekowanych nie będzie w stanie zachować swojej formy i całkowicie się przemieni, co będzie skutkowało całkowitą utratą kontroli nad własnym ciałem i umysłem. Dodatkowo zachęcony obietnicą spełnienia jednego marzenia przez pojawiającą się znikąd gadającą sowę (jego nowego towarzysza) Jagasaki wyrusza wymierzyć sprawiedliwość.

    Autorzy po kilkunastu rozdziałach przestają ukrywać, że historia jest ważna. Tym co popycha wydarzenia dalej są kolejne walki i przeciwnicy, których Jagasaki musi pokonać. Nie ma sensu udawać, że zaplanowano coś więcej w tej kwestii. Jest za to trochę pseudofilozoficznego pierdolenia jako przerywnik między kolejnymi panelami pełnymi rozwałki. W pewnym momencie wątek głównego bohatera zostaje tak zaplątanym poprzez niekończący się ciąg walk, że byłem aż ciekawy jakiego fikołka zrobi scenarzysta, żeby się z tego wydostać. Rozwiązaniem okazał się magiczny timeskip, po którym pewne wątki same z siebie znikają.

    Same walki są za to pełne typowych motywów z podobnych gatunkowo serii - nie ma w nich nic ciekawego ani odkrywczego. Ratują je jedynie rysunki. Jeden rodzaj wątku został wykorzystany nawet trzykrotnie jednak po chwili zostaje szybko zakończony. Miała to być chyba taka komediowa wstawka. Podziałało, bo parsknąłem śmiechem jak zobaczyłem nieudolność autorów w budowaniu sensownej historii.

    Natomiast samo zakończenie to jest naplucie czytelnikowi prosto w ryj. Główna tajemnica jest tak żałośnie wytłumaczona, że w pierwszej chwili pomyślałem, że jest to żart i dalej pojawi się prawdziwe wyjaśnienie. Tak się jednak nie stało. Najśmieszniejsze jest to, że już po kilkunastu rozdziałach miałem przeczucie, że autorzy totalnie nie poradzą sobie z wytłumaczenie tego co wprowadzili i skończy się to właśnie tak jak zostało narysowane.

    Mimo braku zaskoczenia to autorzy i tak przerośli moje najśmielsze oczekiwania jeśli chodzi o głupotę ich historii. Na jednym z paneli pojawia się nawet znany i lubiany przez wszystkich austriacki akwarelista xD Autorzy chyba uznali, że i tak na tym etapie już każdy (włącznie z nimi) ma gdzieś główną historię i mogą tam wcisnąć cokolwiek.

    Postacie: Zdecydowanie najgorszy element całej serii i nawet nie wiem od czego zacząć roast.

    Jagasaki od początku wkurwiał mnie równo mocno jak cały świat wkurwiał jego samego. Pierwsze 50 chapterów co chwilę daje i zabiera nadzieję na jakiś głębszy rozwój tej postaci. Próbowano wykorzystać motyw drogi, ale totalnie się to nie udało i Jagasaki po drodze (hehe) jedynie traci co chapter resztki rozumu i godności człowieka. Shintarou jest równie stały w trwaniu do swojego celu co Leonardo DiCaprio w uczuciach gdy wiek jego partnerki zbliża się do 25 lat. Typowy shounenowy protagonista z dodatkiem żądzy krwi seryjnego mordercy, który jest uwięziony w ciele dorosłego faceta.

    Rozwój Jagasakiego jako wojownika? A co to takiego? HA↑HA↓HA↑HA↓ Pistolet z dłoni robi brrrrr. Bohater nie daje rady/za mało mocy to pojawia się karabin i robi większe BRRRRRRRRR. Czasami pojawia się też plot-twist, że broń nie działa, bo bohaterowi się nie chce albo traci motywację przez co jest całkowicie niezdolny do walki ( ͡° ͜ʖ ͡°) Moc jest jednak zależna od pragnień i myśli bohaterów, więc wszystko ma bardzo bardzo wygodne uzasadnienie ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    pokaż spoiler Nie ze mną te numery panie scenarzysto.


    Następnie na grillu ląduje Belle czyli współpracowniczka głównego bohatera. Nie chcę spoilerować, więc nie mogę zdradzić za dużo, ale to jest chyba jakiś wyższy poziom połączenia syndromu sztokholmskiego z chęcią zostania trzecim kołem u wozu.

    Bohaterów pobocznych, którzy mają jakikolwiek sens i ciągłość historii mógłbym policzyć na palcach jednej ręki, bo jest taki tylko 1 - słownie: jeden bohater poboczny z ciekawą historią. Oczywiście ta manga nie byłaby sobą gdyby nie przekreśliła wszystkich jego działań totalnie nielogicznym i bezsensownym posunięciem, które nie było podparte żadnym uzasadnieniem.

    Jakbym miał tomik w ręku to w chwili wyjawiania tego “genialnego” plot twistu rzuciłbym nim o ścianę.

    Są jeszcze towarzysze, których otrzymuje każdy bohater z “mocą”. Większość nawet ma imiona, ale rzadko któryś z nich pojawia się więcej niż raz. Ba, nawet czasami zapominałem o sowie głównego bohatera, która od połowy serii pojawia się chyba tylko z tego powodu, że scenarzysta wyczerpał limit głupich pomysłów na rozwiązanie akcji w danym tygodniu. Ewidentnie zabrakło umiejętności albo chęci autorom jak wykorzystać tych towarzyszy, bo ich początkowy wątek zostaje szybko porzucony i zapomniany.

    No dobra to może antagoniści są chociaż ciekawi. Nie wiem czy autorzy wiedzą co to takiego. W całej serii mógłbym wskazać 2 takich gagatków. Jeden o bardzo oryginalnym imieniu, którego nie będę zdradzał, ale idealnie opisuje jego osobowość - typowy shounenowy złodupiec. Natomiast drugi z nich w pewnym momencie znika i zapominamy o jego istnieniu.

    Absolutnym i niedoścignionym mistrzostwem w budowaniu postaci głównego antagonisty w tej serii jest jednak ostatnia walka. Zrobiona tak, żeby tylko napchać jeszcze kilka dodatkowych rozdziałów.

    Moimi ulubieńcami jest jednak dwójka bohaterów, której rola sprowadza się tylko do by autor mógł narysować trochę cycków. Gdy jeden z nich znika z mangi pod koniec jednego z arców to od razu wprowadzony zostaje drugi, który nie ma już totalnie żadnego powiązania z głównymi wydarzeniami.

    W czasie trwania ich wątków wykorzystane zostały chyba wszystkie najpopularniejsze tagi z nhentai, a w wyjątkowo dogłębnie eksplorowane są dwa: rape i gender-bender. Świetna zabawa dla całej rodziny podczas czytania - serdecznie polecam.

    Łącznie wątki tych dwóch bohaterów są prowadzone przez dość sporą liczbę rozdziałów i gdyby je wyciąć to główną “fabułę” dałoby się pewnie zamknąć w 8-9 tomach.

    Kreska: Genialne rysunki postaci i walk. Jedyny punkt serii, który powstrzymywał mnie przed dropnięciem, bo te elementy zdecydowanie się wyróżniają Zarówno tła, postacie jak i sceny walk są świetne. Najlepsza są oczywiście szerokie kadry pod koniec rozdziałów lub w kulminacyjnych momentach walk. Czasami pojawiają się bardzo krzywe mordy - nawet jak na standardy serii tego typu.

    Liczyłem, że chociaż rysunki będą nadal tak samo świetne na początku oraz na końcu, ale na +/- 25 rozdziałów przed końcem można zauważyć znaczny spadek jakości poszczególnych paneli.

    Podsumowanie: Miałem duże oczekiwania względem tego tytułu. Szczególnie, że na ostatnie kilka rozdziałów trzeba było poczekać sporo czasu zanim zostały przetłumaczone i mogłem zabrać się za czytanie. Jednak to co zostało mi pokazane przekracza nawet wyobrażenia z moich największych koszmarów. Zalecam trzymać się od tego tytułu z daleka, ponieważ można się przestraszyć, że w pewnym momencie przeczyta się wszystkie dobre mangi i zostanie tylko takie ścierwo do czytania.

    pokaż spoiler eh cholera, nie wyrobiłem się przed 21 :/


    A teraz przeproszę wszystkich, ale muszę wziąć prysznic, bo po przygodzie z tym tytułem czuję się jakbym nurkował w szambie.

    #manga #jagaaaaaan
    pokaż całość

  •  

    Ostatni rozdział Berserka był mocno przygnębiający. Mam nadzieję, że nasz główny bohater się mimo wszystko pozbiera i ruszy dalej, jak to robił dotychczas.

    #manga #mangowpis #berserk #memy #smutnazaba

    źródło: 10592 - 4chan berserk pepe tagme.jpg

  •  

    Okładka jednego z tomów DB w wykonaniu Kōjiego Inady, autora Dragon Quest: Dai no Daibōken.
    Więcej na temat: Dragon Ball Super Gallery 14 – Kōji Inada
    #dragonball #dragonquest #manga

    źródło: dbnao.net

  •  

    #manga #eldenring #animedyskusja

    Kadokawa wydaje cyfrowo równocześnie w 12 językach oficjalną parodię Elden Ringa. Robi ją Nikiichi Tobita, którego poprzednie dzieło: "A Cursed Sword's Daily Life", też było parodią fantasy (całkiem niezłą, swoją drogą). Jak na razie są dwa chaptery za darmoszkę. Trudno powiedzieć na jakich zasadach będą późniejsze wydania.

    Za wersję angielską odpowiada Comic Walker:
    https://comic-walker.com/contents/detail/KDCW_MF09203324020000_68/

    U nas za tłumaczenie odpowiada Studio JG (reader jest do kitu i wymaga rejestracji, ale tłumaczenie całkiem fajne):
    https://reader.yatta.pl/list/171/elden-ring-droga-do-zlotego-drzewa

    Zabawne, że w ogóle teraz się dowiaduję, że u nas ktokolwiek cyfrowo coś wydaje.
    pokaż całość

  •  

    41/52 --> #anime52
    Runway de Waratte / Eng: Smile Down the Runway (recenzja mangi)

    MAL: https://myanimelist.net/manga/108696/Runway_de_Waratte
    Kitsu: https://kitsu.io/manga/runway-de-waratte
    AniList: https://anilist.co/manga/99757/Runway-de-Waratte/

    Wyobraźcie sobie Sono Bisque Doll, ale bez waifu, stoopek i będące nieco bardziej dojrzałą historią. Jak na ironię, Smile Down the Runway jest shounenem, a Sono Bisque to seinen.

    Opis (bez opinii)
    Licealista uwielbia szyć ubrania. Częściowo dlatego, że lubił to od dzieciństwa, częściowo dlatego że jest biedny i często szyje ubrania dla swoich trzech młodszych sióstr. Jego matka przebywa w szpitalu ze względu na przemęczenie wieloetatową pracą, ponieważ samodzielnie musi utrzymać czworo dzieci.

    Protagonista chodzi do klasy z bogatą dziewczyną, której ojciec posiada firmę odzieżową, a ona sama od małego pracowała jako modelka i aspirowała do najbardziej prestiżowych pokazów mody. W podstawówce po osiągnięciu 158 cm przestała rosnąć, przez co będąc w liceum, okazuje się zbyt niska, aby w ogóle myśleć o karierze modelki. Uparcie jednak stara się osiągnąć swój cel, ale nikt nie chce jej zatrudnić.

    Zawiązanie fabuły jest bardzo losowe i autor nawet nie udaje, że ma ono sens. Dziewczyna pożycza od protagonisty ubranie, które uszył w szkolnym klubie, ktoś na ulicy robi jej zdjęcie, ubranie okazuje się hitem, jednak dziewczyna skłamała, że jest to ubranie z kolekcji jej ojca. Od tego momentu, chłopak wkracza się w świat mody, zaczynając od zamiatania podłóg i bycia chłopcem na posyłki w jednoosobowej firmie.
    Jednocześnie dziewczyna na skutek zbiegu okoliczności dostaje szansę na zabłyśnięcie na wybiegu i tak zaczyna się ich przygoda.

    Fabuła:
    Głównym bohaterem zdecydowanie jest chłopak, który chce zostać projektantem mody. Natomiast równolegle toczy się fabuła dziewczynki-karła, która powoli buduje swoją reputację jako modelka.
    Podoba mi się historia od pucybuta do milionera i jest to schemat, który wielu osobom pewnie podejdzie. Od początku wiadomo, w którą stronę idzie manga. Najpierw zamiatanie podłóg, potem drobne prace krawieckie, jakieś indywidualne prace, krawiecki tournament arc, arcyrywal, posada w większej firmie, awanse i droga na szczyt. W zasadzie każdy etap tej podróży był ciekawy. Pod względem długości też jestem zadowolony - manga mogłaby być dłuższa/krótsza o kilkadziesiąt chapterów i tak naprawdę wiele nie tracimy, bo każdy z arców stawia bohatera na wyższej pozycji w hierarchii i pod koniec organizowany jest pokaz mody. Dzięki temu, ta formuła pozwala na przerwanie historii w dowolnym momencie.

    Natomiast w oczy bije shounenowatość - ta pozycja zdecydowanie skierowana jest do młodszych czytelników, ewentualnie młodych dorosłych. Bohater jest faktycznie bardzo dobrym designerem, parokrotnie pada nawet słowo “geniusz”. Natomiast droga do sukcesu jest strasznie romantyzowana. Porównując to chociażby do “The Climber”, gdzie bohater też miał spory talent, Runway de Waratte pokazuje ścieżkę usłaną różami. Wiadomo, tu się przewróci, tu się coś nie uda, ale bohater osiąga sukces w bardzo młodym wieku. Osobiście również ustatkowałem się i zdobyłem fajną pracę w dość młodym wieku, ale to wszystko było okupione ciężką pracą, zmęczeniem i jest to aspekt, który ta manga pomija. To taki film propagandowy zrobiony przez coacha, który pokazuje tylko jasną stronę sukcesu.
    Warto też wspomnieć o pokazach mody i rywalizacji między bohaterami, z czego robią się niemal pojedynki. Zdecydowanie była to rzecz, na którą za każdym razem czekałem najbardziej, ponieważ bohaterowie zaskakiwali niekonwencjonalnymi pomysłami, podczas gdy inni bohaterowie wyjaśniali czytelnikowi dlaczego jest to super design, a panele przedstawiały przepiękne tła i ubrania.

    Z drugiej strony mamy historię modelki-karła. Wbrew pozorom, nie jest to historia wzajemnego wspierania się i tego, że bohaterowie nie mogą bez siebie żyć. Raczej działa to na zasadzie “mam znajomego, który potrafi X albo ma kontakty, zadzwonię do niego”. W rezultacie, co jakiś czas pomagają sobie nawzajem, bo pracują w tej samej branży. Sama historia sukcesu bohaterki nie jest zbytnio ciekawa. Jeden pokaz jej się udał, potem bohater zaprasza ją na kolejne, z czasem zdobywa popularność i dostaje coraz więcej kontraktów, a z każdym kolejnym arciem osiąga coraz większy sukces.

    Wątek romantyczny teoretycznie gdzieś tam jest, ale to raczej raz na 10-20 chapterów, serce którejś bohaterki zrobi “doki-doki” i na tym się kończy. Nie uważam żeby to był problem, manga nie potrzebuje romansu i nie widzę zbytnio miejsca ani potrzeby że go tam wpychać.

    Postacie:
    Poza dwójką głównych bohaterów, których historia się przeplata, dostajemy paru projektantów mody, którzy będą ważni w życiu protagonisty, w tym jego głównego rywala. Modelkę pragnącą zostać projektantem, która jest całkiem przyjemną postacią.
    Problem z głównym castem i osobami wokół nich jest taki, że każdy osiąga sukces. “Jeśli wystarczająco mocno się postarasz to możesz wszystko!” Z jednej strony tak, z drugiej strony życie nigdy nie jest tak proste i trochę denerwuje mnie hurraoptymizm i to, że wszystko się wszystkim udaje.

    Ważniejszym problemem jest jednak to, że postacie nie ewoluują. Od 1. chaptera główny bohater jest pewny swoich umiejętności i gdy tylko dostaje szansę, stara się ją wykorzystać w 100%. Przy wszystkich projektach jest pewny, że się uda, nawet jeśli jest pod presją czasu i faktycznie mu się udaje.
    Ale problem nie dotyczy tylko jego. Modelka-karzeł się nie zmienia, inni designerzy też niezbyt. Chyba jedyną postacią, która się zmienia jest dziewczyna, która została designerką. Od cichej i uległej dziewczyny zmienia się w cichą, ale już bardziej pewną siebie i wiedzącą co chce robić i jak to osiągnąć, a jednocześnie wierzącą bardziej w swojej umiejętności osobą. Później jest jeszcze jedna postać, która ma swój całkiem spoko arc i backstory, ale nie chcę spoilerować.

    Kreska:
    Designy postaci są ok, najlepiej wypadają zwykle twarze modelki-karła i modelki-designerki, ich mimika, reakcje, postura. Potem jest jeszcze jedna koleżanka z pracy, która też ma bardzo udany design. Większość postaci jest po prostu znośna, standardowy chapter wygląda przyzwoicie, mamy parę ok teł, bohaterowie zawsze noszą ciekawe i zróżnicowane ubrania. Nie ma się do czego przyczepić.

    Natomiast ta manga błyszczy podczas pokazów mody, tak jak battle shouneny podczas walk. Postawa, mimika, fryzura, dynamika ruchu, tła, ubrania - zarówno pod względem oryginalności, wyglądu, jak i przedstawienia. Wszystko zlewa się w przepiękną całość, którą ogląda się z przyjemnością. Pokazy mody mają różne choreografię, pomysły na siebie, zróżnicowane ubrania, tła, a na to wszystko nakładany jest komentarz, w prosty sposób przekazujący idee czytelnikowi.

    Kreska i oglądanie ładnych ubrań to spokojnie może być powód, żeby zacząć czytać tą mangę. Natomiast gdy popatrzyłem na to jak wygląda anime to nie rozumiem jakim cudem anime ma tak wysokie oceny. Designy są płaskie, ubrania wyglądają tragicznie, potrafili nawet zniszczyć twarz głównej bohaterki, która ma chwilami niesamowitą mimikę, a w anime wygląda jak basic bitch z lisimi oczkami.
    Animebros, dlaczego tacy jesteście? Szanujcie się, błagam.

    Podsumowanie:
    Jeśli ładne ubrania, przepiękne tła i walki na pokazy mody Was przekonują to zapraszam serdecznie do czytania. Stety-niestety, ale jest to jednak shounen i widać pewną naiwność w opowiadaniu historii, jednowymiarowych postaci i braku głębszych przemyśleń na poważniejsze tematy związane z pracą.
    Trochę jest to reskin battle shounena na scenę modowo-designerską i nie mam z tym problemu, bo bawiłem się świetnie. Do tego motywująca historia sukcesu, siły determinacji i mamy naprawdę przyjemne czytadło.

    =================
    #animedyskusja #manga #anime
    pokaż całość

    źródło: RunwayDeWaratte.png

  •  

    Różowa uznała, że na 31 urodziny mogę zostać mangozje*em bardziej niż zawsze (。◕‿‿◕。) #anime #manga

    źródło: IMG_2864.JPG

  •  

    (9/365)
    "Battle royale" slodki jezu jaka ta manga jest dobra. Kupiłam ją jedynie dlatego bo była w miarę tanio wystawiona i nie jest już drukowana, ale ojj nie zawiodłam się.
    Akcją mangi dzieje się w zamordystycznej Japoni. Władze w celu zatraszenia obywateli wybierają jedna klasę, chyba gimnazjum i wywożą ją na jakieś odludzie. Robią oni tam, jak w tytule, krwawą jatkę. Uczniowie są zmuszeni do zabijania się nawzajem. Klimat jak igrzyska śmierci ale dużo lepiej. Dużo krwi, brutalności, czyli tego co tygryski lubią najbardziej.
    Wiekszosc uczniów jest dobrze napisania, poznajemy ich historie, oraz relacje z innymi członkami ich klasy co daje jakby to ująć przykre odczucia, poruszajace. Ogólnie spodobało mi się podejście, że uczniowie nie mają żadnych specjalnych, magicznych mocy, są ludźmi którzy panikują, wpadają w paranoje, a nie terminatory jebane. Głowni bohaterowie są charyzmatyczni, nie da się ich nie lubić.
    No cóż moja ulubiona manga. Książka tez bardzo dobra.
    Filmu nie polecam.
    #animedyskusja #manga #gownowpismanga
    pokaż całość

    źródło: ei_1661592660490.heic

  •  

    40/52 --> #anime52
    Aku No Hana / Eng: Flowers of Evil (recenzja mangi)

    MAL: https://myanimelist.net/manga/24705/Aku_no_Hana
    Kitsu: https://kitsu.io/manga/aku-no-hana
    AniList: https://anilist.co/manga/54705/Aku-no-Hana/

    Wyobraźcie sobie “Onanie Master Kurosawa” połączone ze “Zbrodnią i Karą”, które z czasem przeradza się w “Boy’s Abyss”, aby ostatecznie zmienić się w “Oyasumi Punpun”.

    Fabuła:
    Jeśli powyższy wstęp nic Wam nie mówi, już spieszę z pomocą. “Aku no Hana” opowiada historię gimnazjalisty Kasuga Takao zakochanego w koleżance z klasy - Saeki. Pewnego dnia zapomniał wziąć z klasy książki. Będąc w pustej sali, pod wpływem impulsu kradnie ubrania, w których ćwiczyła dziewczyna, która mu się podoba. Widzi to ekscentryczna i nielubiana przez nikogo uczennica tej samej klasy - Nakamura, która od tej pory będzie szantażować głównego bohatera.

    Podobieństwo do Onanie Master polega na tym, że Nakamura każe protagoniście robić z czasem coraz bardziej chore rzeczy, a jego samego zaczyna zżerać poczucie winy i chce zrzucić z siebie ten ciężar. Wspaniale pokazane jest jak powoli, stopniowo oddala się od znajomych, rodziny i przestaje rozumieć samego siebie. Z czasem zbliża się do Saeki, ale widząc rosnące w nim zło i krzywdy, które wyrządził wskutek manipulacji i zastraszania przez Nakamurę, nie jest w stanie nawiązać z nią normalnych relacji i jego własne winy zaczynają go przytłaczać.

    Manga przypomina mi również Boy’s Abyss, ze względu na spiralę zła i szaleństwo w jakie wpakowują się bohaterowie. Dwójka dysfunkcyjnych osób lub po prostu dwójka samotnych nastolatków, która nie może odnaleźć swojego miejsca w świecie i zrozumieć samych siebie, zaczyna robić głupie rzeczy. Nie wiem dlaczego i sama manga średnio to wyjaśnia. Główny bohater zafascynowany jest tomikiem poezji “The Flowers of Evil” - kontrowersyjną francuską publikacją z 1857 roku, na której w dużej mierze opiera swoje działania. Widzi świat oczyma dekadentyzmu, widzi zepsucie i zło tam gdzie tak naprawdę go nie ma.
    W rezultacie, prawdziwym złem okazuje się nuda i samotność, które łączą dwóch nastolatków i w poszukiwaniu akceptacji oraz sposobu na poczucie, że naprawdę żyją, zaczynają się staczać, aż do momentu, gdy niszczą swoje wszystkie relacje.

    Nawiązanie do Punpuna pozwolę sobie przemilczeć, aczkolwiek nawiążę do tego później.

    Postacie:
    Całość opiera się na trójkącie - protag, Saeki (crush), Nakamura (psycholoszka). Główny bohater jest cichy, spokojny, kocha czytać książki i w momencie gdy go poznajemy, przechodzi fascynację wspomnianymi “Kwiatami zła”, a w rezultacie dekadentyzmem. Wszędzie widzi brud, zło, bezsens - generalnie nie jest to nic dziwnego, zwykła faza jaką przechodzi część 14-latków.

    Natomiast to Nakamura jest głównym prowodyrem pchającym go do upadku. Jest to archetyp, który każdy pewnie widział - gimnazjalistka, która jest mastermindem pchającym protagonistę do upadku, śmiejąca się z niego, upokarzająca go. Dziwne połączenie sadystki z czułością i chęcią bliskości. Tylko problem polega na tym, że nie jest to wiarygodne. Przyjemnie się to czyta w ramach historii, ale średnio chce mi się wierzyć w 14-latkę, która potrafi idealnie manipulować ludźmi, upatruje sobie cichego chłopaczka, który raz ukradł ubranie koleżanki z klasy, a następnie w taki sposób nim kieruje, że zalicza całkowity upadek.

    Ostatnia bohaterka - Saeki, to anioł, który z czasem też upada, ponieważ chce ratować bohatera czy coś takiego.

    Nie znęcam się nad autorem - wychodzi obronną ręką patrząc na archetypy jakie sobie dobrał. Po prostu w domyśle, nie wierzę, że takie postacie mogą być jakkolwiek wiarygodne, szczególnie gdy mają po 14 lat. Ich motywacje są dość naciągane, a w zasadzie ich nie ma, a wszystkie działania da się usprawiedliwić wyłącznie buzującymi hormonami.

    Antyteza bohatera:
    W Onanie Master widzimy bohatera skłaniającego się w stronę dobra. W Aku no Hana bohater spada w przepaść i zalicza całkowity upadek.

    Natomiast pomimo tego, że nadal przyjemnie czyta mi się drugą połowę to nie podoba mi się bohater, który jest… normalny. Druga połowa przypomina mi Punpuna, tylko Punpun od początku swojego życia ma ciężko, ma dość siebie, szlaja się bez celu i myśli o śmierci jeśli nie znajdzie celu w dalszym życiu. Jest bohaterem, który został wielokrotnie skrzywdzony, który posiada wiele wad, który nie ma już na nic sił. I w tym wszystkim znajduje też inną osobę, tak samo pełną wad, wątpliwości i blizn - obydwoje akceptują w siebie nawzajem i próbują żyć dalej.
    Aku no Hana to z kolei historia kuszenia. Chłopiec, który nie jest zły, zostaje stopniowo ściągany w stronę zła, aby ostatecznie upaść. Nie ma jednak problemu, żeby po kilku latach stanąć na nogi, mieć normalny związek i kontynuować bezproblemowo swoje życie.

    W dużej mierze pojawia się tutaj moja osobista preferencja, ale chciałbym zobaczyć kiedyś bohatera, który jest potworem. Coś na wzór protagonisty “The Climber” - osobę zdolną do wszystkiego, lecz dającą się ujarzmić ukochanej osobie i wiodącej normalne życie, jednak ciągle posiadającą w sobie ten pierwiastek pozwalający na zrobienie czegokolwiek.
    Może jestem malkontentem, ale w Aku no Hana brakuje zdecydowania. Gdyby twórca zakończył mangę w połowie, pokazałby ciekawe przeciwieństwo Onanie Master. Ponieważ tego nie zrobił, dostajemy pomieszanie Punpuna z Shounen “A” - chłopca, który po popełnieniu wielu zbrodni, próbuje żyć normalnie.

    W tej drugiej połowie nie ma żadnych “wow” momentów, nie ma niczego z czym można się naprawdę identyfikować, nie ma niczego niezwykłego. Bohater staje na nogi i brawa dla niego, ale jest to niezbyt ciekawe i fabuła odchodzi dość mocno od pierwotnego założenia mangi.

    Kreska:
    Design Nakamury (psycho) oraz jej ekspresywność wypadają wspaniale. Kilka dynamicznych scen ukazujących wspólny upadek trzyma w napięciu i jest dobrze narysowana. Poza tym, manga trzyma całkiem spoko poziom.

    Anime:
    Przed przeczytaniem mangi obejrzałem 5 odcinków anime, ale postanowiłem sprawdzić mangę. Jak się okazuje, pierwsze 20 stron adaptuje cały pierwszy odcinek. Sprawdziłem na szybko gdzie kończy się anime - 13 odcinków adaptuje zaledwie 20 chapterów, a następnie jest 5 minutowy misz-masz scen z kolejnych rozdziałów.
    Jest to tempo co najmniej tragiczne (aczkolwiek można się kłócić, że to nadal są 4 tomy). Do tego dochodzą całkowite zepsucie designów postaci. W zasadzie nie wiem dlaczego to anime w ogóle powstało. Komuś widocznie bardzo zależało na reklamie mangi

    Podsumowanie:
    Zdaje sobie sprawę, że jest to gatunek, który nie podejdzie każdemu. Jeśli podobały Wam się dzieła wymienione na początku, to Aku no Hana też będziecie czytać z zadowoleniem. Osobiście lubię takie edgy teenage dramy, gdzie bohater pogrąża się w mroku, więc mangę pochłonąłem w dwa dni i bawiłem się całkiem nieźle, choć fabuła ma swoje wady. Jeśli nie jesteście w stanie przymknąć nieco oka na postacie, może być Wam ciężko przebrnąć przez tą pozycję. Mimo wszystko - warto spróbować.

    =================
    #animedyskusja #manga #anime
    pokaż całość

    źródło: AkuNoHana.png

  •  

    Houseki no kuni ma podobno zakończyć się w kilku następnych rozdziałach.
    #randomanimeshit #anime #housekinokuni #diamond #manga

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: cdn.donmai.us

  •  

    Zawsze uwielbiłem jak Miura przedstawiał Gutsa i Griffitha

    #berserk #manga

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: streamable.com

    •  

      wygrywa wielkie bitwy

      @Garindor: golden arc?
      Przecież on tam od samego początku jest zwykłym najmnikiem, wygrywa bitwy bo mu za to płacą heroiczne nieprawdaż? W ekipie Griffitha to samo, albo w sumie nawet gorzej bo pomaga mu spełniać jego mokry sen o krulestwie

      zabija demony
      Zabija demony bo stoją mu na przeszkodzie
      Guts dla mnie nie jest żadnym bohaterem, on idzie przed siebie i zabija wszystko co chce mu przeszkodzić, to że dba o Casce i swoją obecną ekipe nie jest wystarczającym powodem by go nazwać bohaterem

      To jest maszyna do zabijania, pełna nienawiści, ze skrzywionym umysłem którego celem jest zemsta i ochrona Casci
      No oczywiście to się zmienia lekko wraz z fabułą ale niezbyt mocno jakoś ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    •  

      @Infex: Pozory mogą mylic.

      +: Infex
    • więcej komentarzy (5)

  •  

    (8/365)
    Posiadanie pieska to fajna sprawa, szczególnie kiedy mamy malego pięknego szczeniaczka. Swoje maluchy lubie ironicznie nazywać moimi dzieciakami.
    Ale co by było gdyby wziac i zrobic sobie dwa dziecio-wilki z wilkolakiem? Czy to ma sens, czy na to jest 500+, czy sąsiad moze zgłosić mnie za zeofilie?
    Na to nie znajdziemy odpowiedzi w mandze "wilcze dzieci". Twór starajacy sie wycisnąć łzy. W skrócie matka tych ludzkich szczeniąt na studiach zachodzi w ciążę z wilkołakiem, potem ten chlop umiera i babka musi radzić sobie sama. Wyprowadza się na wieś. Stara sie prowadzić normalne życie i pogodzić się z tym że jej dzieci to jednak dzikusy małe są.
    Fajno ciepło wspominam

    #animedyskusja #manga #gownowpismanga
    pokaż całość

    źródło: ei_1661075383735.jpg

  •  

    (6/365)
    Bardzo lubię mangi yuri. Delikatne, subtelne romanse między słodkimi dziewczętami łagodzą mój podły nastrój. "Utena" według mnie jest taką mangą. Cała opowieści utrzymana jest w klimacie rycerza ratującego swoją konkubinę przed innymi adoratorami. I w sumie o tym jest właśnie ta manga, tylko ze dzieje się na terenie szkoły. Magiczny zamek, transformacje i wyciąganie mieczy z babek check
    Największym problemem jest dla mnie różana konkubina o którą tłucze się główna bohaterka i inni uczniowie. Jest dla mnie tempa po prostu. Nie rozumiem co jest w niej takiego wyjątkowego.

    pokaż spoiler Chyba jej braciszek daje za dużo tych pigułek gwałtu ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Szósty tom jest bardziej dodatkiem do głównej histori.

    Stare, ale jare

    #animedyskusja #manga #gownowpismanga
    pokaż całość

    źródło: ei_1660816076854.jpg

  •  

    (5/365)
    Ruchy ruchy bo zastój zrobiłam
    Są wakacje jest "Summer Wars". Manga opowiada o beta orbiterze informatyku, który zgodził się udawać narzeczonego nadzianej dziewoji. Wyjeżdża więc z nią na urodzinki babki głównej bohaterki zostawiając w pizdu stronkę ala fb ale to już ten etap gdzie wszyściutko wręcz opiera się na internetach. Zrobi wcześniej jakąś zmianę, powstał wirusik i zaczeło się wszystko sypać na tym portalu.
    No i chuj, naprawiać trzeba, w bardzo ykhym "programistyczny" sposób.
    Ogólnie manga nie powala. Od początku wiadomo, że siła przyjaźni i rodziny naprawi wszystko. Lekkie i krótkie czytadło. Jest o tym anime, ale nie oglądałam. Chociaż myślę, że lepsze od mangi, sceny walki w cyfrowym świecie może są jakoś ciekawie przedstawione.
    5/10 czytałam lepsze i gorsze

    pokaż spoiler babki szkoda tylko


    #animedyskusja #manga #gownowpismanga
    pokaż całość

    źródło: ei_1660763459714.jpg

  •  

    Przecieki z nadchodzącego rozdziału Berserka. Chyba nigdy nie dadzą spokoju Gutsowi...
    #berserk #manga #mangowpis

    źródło: comment_1660664675Y7WXPExwomUVJxpHfG6yPy.jpg

  •  

    **Chainsaw Man Ch. 102 - Dylemat Wagonika **

    A więc naszą nową bohaterkę dręczy syndrom survivor's guilt. Ogólnie świetnie wkomponowane w akcję flashbacki i to ironiczne podobieństwo między Denjim oraz Asą. Łał. Ogólnie za użycie klatki schodowej jako narzędzia kadrowania - duże propsy. Świetnie to zadziałało wizualnie.

    A druga połowa rozdziału, to już jazda bez trzymanki i pic rel.

    pokaż spoiler HE'S BACK BABY


    #manga #anime #animedyskusja #chainsawman
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: wykop.pl

  •  

    (4/365)
    Coś na krótko bo jestem na wyjeździe
    Wspomnę więc o starociu moon star attack
    Jest on stworzony przez niemieckie artystki
    Jeśli macie okazji kupic to warto fajna komedia o kosmitkach i podbijaniu planet
    #animedyskusja #manga #gownowpismanga

    źródło: ei_1660509066094.jpg

  •  

    Podsumowanie ostatniego rozdziału Berserka.
    #berserk #manga #mangowpis #memy #heheszki

    źródło: EJqlVJgUcAAED8y.jpg

  •  

    (2/365)
    Wojna Ukraińsko-Rosyjska przysporzyła nam wiele zmartwień. Sprawiła również, że bardzo dobra manga The Ride-On King przestała być wydawana w Polsce. Moim zdaniem wielka szkoda bo była to zabawna historia o reinkarnacji Putinowicza w świecie fantasy. Odbieram to mangę jako jeden wielki i rozciągnięty do granic możliwości mem odnoszący się do zdjęć Putina ujeżdżającego niedźwiedzie, konie itp. Bowiem w mandze tej zbrodniarz marzy o ujeżdżaniu centaurów, smoków i innych potężnych mistycznych stworzeń. Stara się również pomagać (o ironio) stworzeniom uciskanym przez reżim panujący w obcym dla niego świecie. Dwie poboczne bohaterki są zabawne, durne, chytre. Dobrze podkreślają absurdalność tej opowieści.
    Jednak mogę przyznać, że przedstawienie Putina w świetle głupkowatego człowieka o złotym sercu jest czymś co może urazić wielu ludzi. #animedyskusja #manga #rozowamanga
    pokaż całość

    źródło: ei_1660330267211.jpg

  •  

    Okładka jednego z tomów DB w wykonaniu Kyōsuke Usuty, autora Pyū to Fuku! Jaguar.
    Więcej na temat: Dragon Ball Super Gallery 13 – Kyōsuke Usuta
    #dragonball #manga

    źródło: dbnao.net

  •  

    (1/365)
    Zaczynam serię manga codzienna, może zainteresuje mangozjebów nieznanymi im tytułami (。◕‿‿◕。)
    Na pierwszy strzał leci "Miłość na ostatniej stacji" od wydawnictwa Dango. Historyjka prosta i naiwna i dokładnie o tym co w tytule. Krotki dodatek z tyłu bardziej obiecujący niż główna historia. Przyjemne 7/10
    #manga #mangowpis

    źródło: ei_16602167809384495206918458399034.jpg

  •  

    One-Punch Man: Bohater jakiego potrzebujemy?
    One-Punch Man jest przykładem tego jak łamanie tradycyjnych schematów opowieści może być okazją do ich rozwijania i podążania za zmianami społecznymi, oraz dlaczego wszechmocny i znudzony heros jest bohaterem jakiego potrzebujemy w XXI wieku. Znalezisko: https://www.wykop.pl/link/6770305/one-punch-man-bohater-jakiego-potrzebujemy/

    #kultura #ciekawostki #manga #anime #onepunchman
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Tak tak, wiem. Pojebana pora, ale dopiero co odpakowałem xD. Kiedyś niezbyt chciana seria Goodsmile, Popup parade. Początkowo założenie było takie, żeby mieć figurki 20+ cm. Problem był taki, że niektórych postaci w takich rozmiarach po prostu nie było, lub kosztowały tysiące ( ͡º ͜ʖ͡º). Jak już zamówiłem 2, później kolejne małe figurki to jakoś poszło. Okazało się, że mimo moich obaw te mniejsze lepiej pasują na pierwszym planie, gdyż nie zasłaniają tych większych. Teraz padła kolej na Lala Satalin z pokręconego anime To love-ru. Polecam to dziwne anime, jeśli komuś nie przeszkadzają motywy ecchi. Można się przy tym pośmiać. ( ͡º ͜ʖ͡º) Póki co nie ma dla pani miejsca, więc będzie sobie podróżować po meblach co kilka dni (✌ ゚ ∀ ゚)☞
    #anime #manga #figurki #toloveru #lalasatalindeviluke #goodsmilecompany

    pokaż spoiler Jak dokupię jeszcze z 2/3 figurki będę szukał gabloty. Mam już 2 zamysły podziału względem półek, ale nie wiem który wypadnie lepiej. Chyba najlepiej poukładać i zobaczyć, niż sobie to wyobrażać xD
    pokaż całość

    źródło: ei_16600056776693439106256556622164.jpg

  •  

    37/52 --> #anime52
    Tower of God (recenzja manhwy/web-comicu)

    MAL: https://myanimelist.net/manga/122663/Tower_of_God
    Kitsu: https://kitsu.io/manga/tower-of-god
    AniList: https://anilist.co/manga/85143/Sinui-Tap/

    Jeśli widzieliście anime “Tower of God” to nie wyłączajcie jeszcze tego wpisu, ponieważ manhwa/web-comic są czymś zupełnie innym. Po pierwszym arcu, który został w całości zaadaptowany przez anime z 2020 roku, komiks idzie w nieco innym kierunku, a następnie co najmniej dwukrotnie bardzo mocno zmienia swoje podejście do opowiadania historii.

    Fabuła - dla tych co nie oglądali anime:
    Główny bohater, Bam, podążając za swoją przyjaciółką i jedyną osobą, którą zna będąc zamkniętym przez całe życie w nieznanym miejscu, trafia do “wieży”. Składa się ona z wielu poziomów, a żeby dostać się na kolejny z nich należy pozytywnie przejść test na danym piętrze.
    Bam trafia na pierwszy poziom, gdzie jest zmuszony walczyć razem z ogromną, bo 400-osobową grupą innych osób, aby otrzymać prawo przejścia na kolejny poziom i dalszego zwiedzenia wieży. Z czasem zdobywa sojuszników, a całe 13 odcinków poświęcone jest arcowi opowiadającym o potyczkach na pierwszym poziomie tzw. “test floor”, które jest zgoła inne niż pozostałe poziomy wieży, ale o tym później.

    Warto jeszcze zaznaczyć, że Bam to tzw. “irregular”, czyli osoba, która jest spoza wieży. Większość takich osób jest zwykle bardzo silna i każdy z nich bardzo mocno wpłynął na całe społeczeństwo wieży - z czasem okazuje się, że Bam rzeczywiście ma spory talent i potencjał do wzrostu. Jak i dlaczego główny bohater znalazł się w wieży nie dowiedziałem się niestety nawet po przeczytaniu 500 chapterów. Autor uchyla nam nieco rąbka tajemnicy, ale widać, że ma jeszcze wiele w zanadrzu.

    Fabuła:
    Po wydarzeniach z anime, fabuła chwilowo kontynuuje trend z pokonywaniem kolejnych pięter. Widzimy jak przebiegają testy od początku do końca, choć po 1. piętrze jest przeskok czasowy i obserwujemy nieco wyższe piętra. Bam wraz z drużyną pokonuje kolejne poziomy, napotyka wiele tajemnic wieży i przeżywa masę starć, które sprawiają, że staje się silniejszy.

    Z czasem seria przechodzi w motyw “chcę zrobić rzecz X, więc muszę iść na piętro Y i walczyć z ABC”. Tym sposobem, ekipa podróżuje i spotyka coraz silniejszych przeciwników, których musi pokonać aby zrealizować swoje cele. Jednocześnie testy już nie są nigdy więcej pokazywane, ponieważ protagonista jest na tyle silny, że pokonuje je bez trudu.
    Dochodzimy do momentu, w którym Bam jest naprawdę silny, przeszedł kilkukrotny trening pod okiem wielu osób i… w sumie dalej podróżuje z ekipą, której skład jest płynny i zmienia się w zależności od tego co chce osiągnąć protag. Jeśli komuś z jego znajomych jest to akurat po drodze z własnymi celami to dołącza do niego.
    Mam natomiast wrażenie, że na przełomie 2 i 3 sezonu manhwy, czyli 350-400 chapter, zmienia się podejście autora i odchodzi w pewnym stopniu od eksploracji świata na rzecz ciągłej walki z motywem podróży w tle.

    **Przechodząc do krytyki* - z jednej strony podoba mi się, że “Tower of God” ewoluuje i nie ma stagnacji. Początkowe podejście “mamy wiele pięter, pokazujemy je po kolei” szybko zostaje porzucone. Zmiana formuły przez autora na motyw podróży jest na plus, aczkolwiek dochodząc już prawie do 500. chaptera i spędzając 100-150 chapterów patrząc głównie na walki, robi się to trochę nużące. Potyczki są spektakularne, wyglądają spoko, ale wcześniejsze chaptery, które bardzo mocno skupiały się na opowiadaniu historii wieży, ujawniania przeszłości głównego bohatera oraz pojawiania się kolejnych tajemnic, które bohaterowie będą musieli rozwiązać, były znacznie ciekawsze.

    Głównym czynnikiem trzymającym mnie przy Tower of God jest właśnie historia wieży, jej tajemnica i oglądanie tego, jak bohaterowie wpływają na jej rozwój. Ciekawie się też spogląda na to w szerszej skali - wieża ma tysiące[?] lat i wkład w jej zmianę przez naszą grupę to tylko wycinek historii. Na przestrzeni rozdziałów dowiadujemy się wiele o jej przeszłości, a dodatkowo każde piętro ma swoją własną historię, ponieważ są to ogromne połacie terenu, wielkości państw.

    Na plus wypada również ekspozycja świata. Nie ma raczej sytuacji, w których narrator cokolwiek dopowiada. Wszystko czego się dowiadujemy jest przedstawiane naszej ekipie zaczynającej podróż po wieży, przez osoby, które spędziły tam setki, a może tysiące lat. Wiele terminów nie jest wyjaśnianych i tak jak bohaterowie musimy po prostu samodzielnie zbierać do kupy fakty. Zdecydowanie podoba mi się budowania świata, historii wieży i różnych tajemnic poznawanych przez bohaterów, właśnie w ten sposób.

    Testy:
    Początkowe testy są nawet ciekawe, szczególnie w pierwszym arcu, gdzie wiele z nich nie wymaga użycia siły, a umiejętności negocjacji, planowania, odwagi lub logicznego myślenia. Z czasem testy przeradzają się głównie w pokaz siły z dodatkowymi warunkami np. zniszcz obiekt A przed przeciwnikiem, obroń jakiś punkt etc. Im dalej w las, tym mniej pojawia się elementów strategicznych, a tym bardziej manhwa skupia się jedynie na walce.

    Oczywiście, nadal są potyczki, gdzie Khun pokazuje genialny zmysł taktyczny i udaje mu się zaskoczyć przeciwnika, który też ma coś w zanadrzu. Jednak jeśli ktoś liczy, że to poziom testów z pierwszego arcu pojawia się jeszcze później w tym komiksie to będzie srogo zawiedziony.

    Postacie:
    W serii przewija się pokaźna liczba postaci, których przydatność, a w szczególności rozwój, kończy się wraz z zakończeniem arcu, w którym były wprowadzone. Wbrew temu co przedstawia MAL, powiedziałbym, że jedynie Bam jest główną postacią, a ewentualnie Khun jest main castem. Natomiast ani Rachel, ani Rak nie należą moim zdaniem do puli bohaterów pierwszoplanowych.

    MAL opisuje ok. 100 postaci, ale szczerze to nie wydaje mi się, żeby to była chociaż połowa tego co widzimy w manhwie, a tylko bardziej znaczące postacie. Postacie w Tower of God albo współpracują blisko z głównym bohaterem, albo są “bossami”, albo są po prostu zapychaczem służącym do pokazania jednej z dziesiątek walk, które się toczą w tym komiksie.
    Większość przeciwników nie ma żadnego charakteru i zwykle ich historia zostaje jedynie pobieżnie opisana. Zwykle dowiadujemy się nieco więcej jedynie o tych “dużych” przeciwnikach, z którymi toczy się walka zamykająca dany arc. I faktycznie, dostają oni pełną historię, czasami rozwijani są przez dziesiątki chapterów i czuć, że są faktycznymi postaciami, które istnieją niezależnie od przygód głównego bohatera.

    Z sojusznikami jest natomiast inna historia. Część z nich jest mocno nakreślona w ramach arcu, w którym się pojawiają, ale potem często albo odłączają się od Bama i żyją swoim życiem, albo są gdzieś tam w tle, pomagając mu w jego przygodach. Zwykle na pierwszym planie są świeże postacie, które dopiero co się pojawiły i których historię właśnie poznajemy. Z jednej strony mam za złe autorowi, że te postacie się mnożą jak szalone, bo po przeczytaniu 500 chapterów w równy miesiąc, miałem problem ze skojarzeniem kilku postaci, gdy nagle powróciły do ekipy. Z drugiej strony, pokazuje to, że wieża żyje swoim życiem, niezależnie od głównego bohatera. Każda z postaci ma swoje cele i nie będzie podążać za protagonistą, jeśli nie mają z tego żadnej korzyści.

    Grafika:
    Początkowe chaptery to nieudolne obrazki kogoś, kto dopiero zaczyna rysować i wyglądają słabo. Widać natomiast, że z czasem następuje poprawa i patrząc na to ponownie, to 20, 100, a 250 chapter wyglądają inaczej. Przy 400-500 chapterze kreska jest już naprawdę dopracowana i autor ma swój styl, szczególności w przypadku scen akcji. Polecam popatrzeć na nowsze rozdziały zanim się zniechęcicie, bo niestety, ale pierwsze 100 chapterów jest takie sobie.
    Zauważyłem, że autor bardzo lubi rysować wszelkie ataki specjalne. Kule ognia, wybuchy energii, promienie, transformacje, poświaty wokół bohaterów. Nie wygląda to źle, wręcz przeciwnie. Jednak czasami walki są męczące, bo obecnie większość postaci ma taki powerlevel, że stoją w miejscu i rzucają w siebie atakami specjalnymi. Gdy przez 2-3 rozdziały patrzę wyłącznie na wybuchy i kolorowe kreski, a fabuła nie posuwa się do przodu, bywa że trochę mnie to jednaj nudzi.

    Podsumowanie:
    Tower of God broni się dla mnie głównie historią i niesamowicie rozbudowanym światem. Trochę żałuję, że chaptery do których doszedłem (ok. 490-500) od dłuższego czasu skupiają się na walce, które zwyczajnie bywają nudne. Ot, super-koksy rzucają w siebie kulami energii. Potyczki ratują na pewno elementy strategiczne, które niestety pojawiają się rzadziej niż w początkowych rozdziałach.

    Polecam na pewno fanom battle shounenów. Nie wiem natomiast czy balans między ilością potyczek, a eksploracją świata jest wystarczający, aby polecić manhwę gustującym w seriach przygodowych. Na pewno warto dać jej szansę, chociaż kreska w początkowych rozdziałach może być naprawdę ciężka do zniesienia.

    =================
    #animedyskusja #anime #manga
    pokaż całość

    źródło: TowerOfGod.png

    •  

      Piszesz o masie nowo wrzucanych postaci i to jest prawda ale pominąłeś, że autor boi się kogokolwiek uśmiercić mimo, że tych nowych postaci jest cała masa.

      @GeneralX: Yep, zgadzam się ze wszystkim co napisałeś. Z tym uśmiercaniem mam wrażenie, że taaaak, ale w pociągu jeszcze jako tako dawał radę. Po tym jak z niego wysiedli to faktycznie już nie chce nikogo uśmiercać.
      Znaczy ludzie umierają, ale w sumie nie tacy co nas jakkolwiek obchodzą, z czym na początku autor miał mniejsze opory.

      Jedyne co mam na jego obronę to fakt, że potem walka toczy się między rankerami lub high rankerami i ma sens, że oni tak łatwo nie umierają.
      pokaż całość

    •  

      @GeneralX: poczatek najlepszy bo zaczyna sie jak porzadne adventure. A pozniej idzie w kierunku odkrywania rozwoju do typowego shounena (caly 2 sezon mangi to takie nie wiadomo co aby w 3 kolo wreszcie ustalil co dalej).

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Pamiętacie tą oficjalną gówno-stronę od Square-Enix o której wrzuciłem wpis 2 dni temu?
    - połowa tytułów to isekaigówno
    - rakowa monetyzacja - nawet jeśli odblokowałeś chapter to i tak wygaśnie po jakimś czasie
    - oryginalne chaptery mang które miały dużą ilość stron (np. FMA) są dzielone nawet na 5 części) - żebyś więcej zabulił
    - cenzura wszystkiego ecchi a nawet totalnie losowych miejsc bo użyli sieci neuronowych do tego - obrazek relatywny
    #manga #animedyskusja #squareenix
    pokaż całość

    źródło: is2.4chan.org

  •  

    Ogrody Etretat – Les Jardins d'Etretat we Francji.
    Jednak mi się kojarzy z Beheritem z Berserka.
    #manga #anime #berserk

    źródło: img.joemonster.org

  •  

    Australia właśnie zbanowała 4 tomy To Love Ru Darkness xD
    #manga #anime #toloveru #toloverudarkness

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    Moja pierwsza szklanka od nie pamiętam kiedy xD Może i nie jest za ładna ale za to wygląda jak po wylewie ( ͡º ͜ʖ͡º) No ale w robocie trzeba z czegoś pić herbatkę (✌ ゚ ∀ ゚)☞
    Swoją drogą czym dłużej na to patrzę tym bardziej chce mi się śmiać xDDD
    Spostrzeżenia na dziś: zbyt grube szkło utrudnia nanoszenie rysunku; nawet przy najmniejszym frezie ciężko o szczegóły na tak małej powierzchni; zdecydowanie lepiej zostać przy formacie A3, można sobie pozwolić na grubsze linie i więcej elementów
    #anime #marinkitagawa #manga #sonobisquedollwakoiwosuru #diy #grawerowanie #szklanka xD
    pokaż całość

    źródło: ei_1658576385664.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #manga

0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów