•  

    Taka ciekawostka:

    Jak nałogowi palacze dowiadują się, że mają raka płuc (płaskonabłonkowego - najczęstszy typ), to już nie są tacy 'hehe wędzone lepiej trzyma'.

    Szacuje się że 90% zachorowań na raka płuc ma związek z paleniem papierosów. A wśród 1/3 raków u niepalących czynnie, w wywiadzie jest bardzo duże narażenie na palenie bierne.

    Czy warto tak sobie skracać życie? To nie tylko rak płuc, ale i zawał serca ktory być może nigdy by się nie przydarzył, udar mózgu powodujący niepełnosprawność.
    Do tego śmierdzi i kosztuje całkiem sporo.

    W wywiadach często pada ilość 'paczka' dziennie. To przez miesiąc jakieś 450zł mniej na koncie.

    #papierosy #bekazpodludzi #zdrowie #medycyna #medcontent #ciekawostki #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow
    pokaż całość

    źródło: 1562744874527.jpg

  •  

    'Polski system ochrony zdrowia to jeden wielki tańszy zamiennik.

    Na lewej ręce to, co może dać pacjentowi współczesna medycyna. Na prawej – to, co proponuje polski system ochrony zdrowia. '

    Nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać.

    Sama jako lekarz doświadczyłam w Polsce podobnych oszczędności. Przykład?
    Dializowanym pacjentom zakłada się tak zwane wkłucie centralne - czyli cewnik przez (najczęściej) żyłę szyjną idący do prawego przedsionka serca.
    Dawniej używało się cewnika z prowadnicą o ostrym końcu - czyli to co lądowalo w okolicy serca potencjalnie mogło uszkodzić ścianę naczynia/przedsionka. Efekt - do przewidzenia. Wieksze ryzyko i dla pacjenta, i dla lekarza. Dlatego wymyślono cewniki typu 'pig-tail' - końcowka zawija się jak świński ogonek, co jest o wiele bezpieczniejsze i niesie mniejsze ryzyko. Są one w powszechnym użyciu od wielu lat.
    Ale w Polsce (te kilka lat temu, moze teraz ktoś poszedł po rozum do głowy), nadal używało się starszego modelu, bo kosztował 40zł a nie 70zł tak jak pig-tail. Na 30 zł wyceniono los człowieka i oddano resztę 'szczęściu' i umiejętnościom lekarza.

    Link do znaleziska: https://www.wykop.pl/link/5029411

    #lekarz #medcontent #medycyna #zdrowie #niechjada #bekazpisu
    pokaż całość

    źródło: 1562142049831.jpg

    •  

      @ab11823 ale on juz dziala od pol roku :) kazda apteka realizuje takie recepty elektroniczne, googluj "e-recepta". Bylo z koncem 2018 naprawde ogromne wdrozenie i u nas w Polsce to juz dziala :) wszystkie apteki maja obowiazek realizowac, ale poki co lekarze nie maja obowiazku wystawiac. To jest delilatnie mowiac "niescislosc", ale zalozmy, ze to po prostu okres przejsciowy. Coraz wiecej przychodni wystawia e-recepty, jest to mega udogodnienie. Poczytaj i namow lekarza i przychodnie na zainteresowanie sie tematem :) oszczedzisz sobie nog, lekarzom papierologii :) wielu lekarzy nawet nie wie, ze takie cos funkcjonuje - bo wielu z nich wychodzi z zalozenia, ze skoro jeszcze nie ma obowiazku, to nie ma co sie martwic. pokaż całość

      +: Freakz
    •  

      @efceka może i 4,9% ale z 2016 xD

    • więcej komentarzy (49)

  •  

    Prawie rok temu @pytaks @susuke15 prosili, bym napisała cos o BORELIOZIE. Z racji tego, że tym trudnym tematem zajmują się specjalizacje, z ktorymi nie mam kontaktu na co dzień (widuję takich pacjentów jako rozpoznanie dodatkowe, lub kierujemy pacjentów do diagnostyki specjalistycznej), musiałam włożyć trochę wysiłku w zebranie rzetelnej, medycznej wiedzy.

    Jak się okazuje, nie jest to wcale takie proste, nawet dla lekarza. Swoją wiedzę opieram na wytycznych europejskich i amerykańskich towarzystw. W usystematyzowaniu tej wiedzy pomogła konferencja, w ktorej brałam udział, na której cały blok poświęcony był właśnie boreliozie.
    Przytaczam cytaty m.in z polskich wytycznych, bo odpowiadają one sytuacji epidemiologicznej w Polsce.

    Nieswoiste objawy, brak idealnej metody diagnostycznej, interpretacja wyników, ktorą powinno się w zasadzie pozostawić doświadczonym specjalistom, presja ze strony pacjentów by diagnozować właśnie w tym kierunku (często z pomijaniem innych istotnych kwestii). Do tego jeszcze pseudomedyczna szarlataneria i inne biorezonanse - brzmi jak z góry skazane na porażkę.

    Dzisiaj o tym, ile może zrobić każdy z nas, bez pomocy lekarza - a jest to najważniejsza i KLUCZOWA rzecz w zapobieganiu nie tylko boreliozie, ale i innym chorobom odkleszczowym.

    1. Istnieje jeden niepodważalny dowód na zachorowanie na boreliozę - RUMIEŃ WĘDRUJĄCY (na obrazku). Wędrujący nie oznacza, że raz jest na ręce, a raz na nodze - tylko jego obwódka przemieszcza się zwiększając średnicę (>5cm).

    Występuje od 3 do 30 dnia od zakażenia u około 80% chorych, u dorosłych najczęściej na kończynach i tułowiu, a u dzieci na głowie i szyi. U osób nieleczonych antybiotykami rumień spontanicznie cofa się w ciągu od kilku dni do kilku tygodni (średnio w ciągu 4 tygodni). [1]

    Tutaj więcej zdjęć rumienia - plik informacyjny opracowany przez NICE (pdf do pobrania, warto obejrzeć raz w życiu):
     https://www.nice.org.uk/guidance/ng95/resources/lyme-disease-rash-images-pdf-4792273597

    Nigdy nie występuje bezpośrednio (np. kilka godzin) po ukąszeniu. Nie boli. Jest płaski.
    Dane co do częstości pojawiania się rumienia bywają różne, często widuje się też 50-70%. Ale przegladając wiele prac - 70% jest bardziej realne.
    Może wystąpić kilka rumieni - kolejne w miejscu odległym od ukąszenia - gdy krętki zostaną przeniesione przez krew (rumień może pojawić się w dowolnym miejscu). Leczy się je tak samo jak pojedynczy.

    Należy jak najszybciej zgłosić się do lekarza, taki objaw jest wskazaniem do leczenia BEZ badań krwi. Leczenie doustne przez 3-4 tygodnie.
    Lepiej nie bagatelizujcie takiego objawu i przestrzegajcie czasu i dawek leczenia.

    2. Znalazłem kleszcza - co dalej.

    Jak najszybciej poprawnie go wyjmij. Im dłużej pozostaje w skórze, tym większe ryzyko odkleszczowych infekcji. Nie jest określone, ile czasu musi minąć - ale jest oczywiste że z uplywem czasu ryzyko rośnie.

    Masz taką samą szansę zrobić to dobrze jak lekarz czy pielęgniarka.
    Nikt przez całe studia nie pokazał mi ani razu jak się to robi. Kleszcze wyjmowałam swojemu psu (jedyne doświadczenie). A pierwszy raz na człowieku - dziecko na dyżurze nocnej pomocy lekarskiej. Jak zobaczyłam stan pęsety w zabiegowym to  poszłam po swoją 'prywatną' 'kleszczołapkę' do auta.
    Najlepiej kupić takie tick-twister, wrzucić jedną  do apteczki w aucie, a drugą zostawic w domu. Zwykły kawałek plastiku za 5 zł w każdej aptece - a naprawdę daje ogromne szanse na wyciągnięcie kleszcza w całości.
    Przy czym lepiej mieć ją ze sobą np. na wycieczce w lesie, niż czekać kolejne 2 godziny aż znajdzie się dyżurną aptekę w niedzielny wieczór.

    Tutaj filmik jak to zrobić:
     https://youtu.be/PaKU1zjWOyg

    Wszelkie polewanie alkoholem, smarowanie czymkolwiek, jakies inne domowe metody - kompletna głupota. Wyrywanie kleszcza paznokciami - można go bardzo łatwo nie wyciągnąć w całości.

    3. Co po wyjęciu kleszcza?

    Ugryzienie przez kleszcza bez wspominanego wyżej rumienia wędrującego nie jest podstawą do profilaktycznego podania dawki antybiotyku.

    Profilaktyczne leczenie antybiotykami po pokłuciu przez kleszcze nie jest zalecane Rozważać je należy w indywidualnych, wyjątkowych przypadkach wielokrotnych pokłuć przez kleszcze podczas pobytu w terenie endemicznego występowania choroby.[1]

    Profilaktyczne - czyli podanie jednej dawki antybiotyku.
    Z wytycznych wynika jasno - pojedyncze ugryzienie nie jest wskazaniem do podania tej jednej dawki.
    Jeśli kleszcz nie działał w pojedynkę - należy rozważyć, czy do pogryzienia doszło na terenie, na którym kleszcze są zainfekowane krętkami Borellia. Polska jest uznawana za kraj średniego i wysokiego ryzyka - zależnie od regionu.

    Jeśli wystąpi rumień - należy ZAWSZE przyjmować odpowiedni antybiotyk przez co najmniej 3 tygodnie.

    Stad też pojedyncze ugryzienie przez kleszcza nie powinno być powodem konsultacji z lekarzem.
    Za to - o czym wiele osób zapomina - należy przez 30 dni ogladać dokładnie całe swoje ciało.

    Miałam przypadek pacjenta z rumieniem jakieś 2 tygodnie po przyjęciu pojedynczej profilaktycznej (raczej zleconej bez podstaw przez lekarza) dawki doksycykliny. Także nawet jak połknie się tą wymuszoną na zaszantażowanym lekarzu dawkę leku - nie zwalnia to z obserwacji.

    4. Czy badanie kleszcza ma sens?

    NIE

    Wg przytaczanych na konferencji badań przeprowadzonych na modelach zwierzęcych ryzyko transmisji krętków od zainfekowanego kleszcza podczas ugryzienia wynosi 1%.

    Zawsze powtarzano mi, że jak zleca się badania, to trzeba sobie zadać pytanie co chcę uzyskać. Co zrobię, jeśli wynik będzie dodatni? Co jeśli ujemny? Czy nie wpłynie to niekorzystnie na ocenę sytuacji?

    Sytuacja 1:
    Kleszcz 'niezainfekowany'.
    Możesz odpuścić obserwację pojawienia się rumienia? Nie - bo zawsze istnieje ryzyko błędu w ocenie tego kleszcza.
    Wiele laboratoriów (analizowałam kilka na terenie Niemiec) oferuje takie metody, że nie znaleźliby kultur bakterii w probiotykach.
    Jeśli wystąpi jakiś nietypowy obraz rumienia wędrującego, to nie zglosisz się do lekarza bo kleszcz był 'zdrowy jak ryba'?

    Sytuacja 2:
    Kleszcz 'zainfekowany'.
    Czy to oznacza, że przeniósł na Ciebie krętki? Jaka jest szansa? Patrz wyżej - ok.1%.
    Czy to jest podstawą do 3tygodniowego leczenia, które niesie za sobą skutki uboczne? Oczywiście że nie.
    Wykonanie kilkukrotnie badan z krwi, nawet gdy sugerują infekcję, przy braku objawów też nie jest podstawą do leczenia (ale o tym innym razem).
    Co można zrobić z tą wiedzą? Czekać na rumień. Jeśli doszło do przeniesienia krętków -  spora szansa ze wystąpi. Jak nie - no to nie wiem, może bezsenne noce w oczekiwaniu na inne późne objawy, które pewnie się nie pojawią?

    Tyle dzisiaj. Chciałabym jeszcze opisać Wam tutaj te wszystkie konrowersje odnośnie diagnostyki i leczenia, ale dziś brak czasu.

    #medcontent #medycyna #zdrowie #lekarz
    #borelioza #gruparatowaniapoziomu

      [1] http://www.pteilchz.org.pl/informacje/rekomendacje/ - Diagnostyka i leczenie chorób przenoszonych przez kleszcze
    pokaż całość

    źródło: 1558417468578.jpeg

  •  

    @Watchdog_Polska udostępnili wczoraj post o tragicznej sytuacji w polskiej psychiatrii dziecięcej.

    Gdy byłam na etapie wyboru specjalizacji lekarskiej - jakieś 8 lat temu - już wtedy podkreślano nam, że w tej specjalności jest bardzo źle. Brak miejsc w szpitalach, braki kadrowe, ale przede wszystkim brak lekarzy, którzy mogliby kontunuuowac leczenie w poradni. Terminy przyjęć od wypisu ze szpitala - kilku- kilkunastomiesięczne (zarówno na NFZ, jak i prywatnie), gdy pomoc potrzeba wdrożyc natychmiast by ratowac młodego czlowieka.

    Tak właśnie państwo zostawia ludzi samych sobie. Psychika to nie zaćma, którą można zoperować w ościennych krajach.

    Teraz moja siostra jest na tym etapie co ja te 8 lat temu. Ta sama sytuacja. Te same namowy w ich kierunku by wybierali psychiatrię dziecięcą. Nic się nie zmieniło.
    A przede wszystkim nie poprawiły się warunki pracy.

    Obecnie najdotkliwszym problemem Oddziału jest złożenie wypowiedzeń umowy o pracę przez wszystkich lekarzy psychiatrów dziecięcych. (…) Rezygnacja z pracy przez specjalistów nie jest związana z żądaniami finansowymi, a wynika z warunków pracy, które są nie do przyjęcia i zagrażają bezpieczeństwu pacjentów i personelu.

    Przytoczony cytat odzwierciedla nie tylko to, co dzieje się w psychiatrii dziecięcej. Tak jest w większości specjalności lekarskich.
    Jedyne z czym spotyka się protest lekarzy rezydentów to wyśmiewanie i sprowadzanie go do żądania podwyżek. Nikt nie dostrzega, że poza podwyżkami protest ten miał ważniejszy cel - poprawę warunków w polskich szpitalach i zwiększenie nakładów na służbę zdrowia.

    Przepracowałam łącznie 5,5 roku w polskich państwowych szpitalach klinicznych. To co moglabym opowiedzieć - to co mógłby opowiedzieć każdy z nas lekarzy - ta niezliczona ilość absurdów...
    To ile razy nasza bezsilność wobec braku możliwości właściwego zareagowania lub braku sprzętu, braku personelu, braku transportu... cały czas z duszą na ramieniu, oby nic się nikomu nie stało, oby dało się uratować, oby nie trzeba było się tłumaczyć rodzinie z tej bezsilności, oby znaleźć rozwiązanie.

    #medcontent #lekarz #medycyna #zdrowie #zalesie
    pokaż całość

  •  

    Moi drodzy, w nocy spotkala mnie niebezpieczna sytuacja. W nocy w trakcie snu moja partnerka zaczela sie krztusic/dlawic i nie mogla zlapac oddechu. Dlugo nie myslac zastosowalem chwyt heimlicha przez ok. 20-30 sekund, natomiast nie pomogl, poszkodowana zrobila sie wiotka (prawdopodobnie stracila wtedy przytomnosc). Wtedy juz opadlem z sil (przechodze przez przeziebienie aktualnie) i zsunela mi sie na podloge, ulozylem ja w postaci bocznej. Szybko obudzilem sasiadow mieszkajacych obok (5-10 sekund max), gdy wrocilem pojawil sie u poszkodowanej plytki oddech i mala ilosc wymiocin na podlodze. Poszkodowana nieprzytomna. Puls jest, oddech plytki, niestabilny. Sasiadka zadzwonila po karetke, czekamy. Po ok. 5 minutach odzyskala przytomnosc, brak swiadomosci. Po 12 minutach przyjechala karetka zrobili wstepne badania. Pacjentka odzyskala swiadomosc. Wzieli ja na obserwacje na SOR.

    Czy jest ktos z was w stanie mi wytlumaczyc co sie wydarzylo i co sie wydarzylo mojej dziewczynie na podstawie podanego opisu? Czy moja reakcja byla wlasciwa czy chwyt heimlicha byl zbedny i moglem zrobic cos lepiej? W zyciu nie mialem tak nerwowej sytuacji.

    Edit: Podziekowania dla grupy ratownikow, ktorzy profesjonalnie podeszli do sprawy.

    #ratownictwo #ratownictwomedyczne #medcontent #lekarz #medycyna #sor
    pokaż całość

  •  

    TL;DR Czym jest grypa. Na co warto szczepić się w dorosłym życiu. (tężec, WZW B, grypa, WZW A)

    Będzie długo, ale na temat.

    Wczoraj w gorących pojawił się post odnośnie śmierci młodej dziennikarki w związku z powikłaniami po grypie. A tuż pod postem wypowiedz typu:

    Akurat szczepionki na grypę to bzdura (…) lepiej czasami pochorować i jeszcze wakacje na L4 mieć.

    OTÓŻ NIE.

    To o czym pisze autor przytoczonego komentarza, to tzw. choroba przeziębieniowa, przeziębienie. Skąd ta pewność? Mając grypę leżałby w łóżku i rozważałby czy to dobry moment wstać do toalety, czy może jeszcze chwilę zaczekać z tym czołganiem się. Sprawę mogłoby ułatwić objawowe leczenie, czyli np. ibuprofen przeciwgorączkowo – ale efekty nie będą tak spektakularne jak w przeziębieniu ze stanem podgorączkowym, gdzie wywołałby ‘ozdrowienie’. Po prostu z 39,5 stopnia zrobimy… stan podgorączkowy. Ale dobre i to.

    Dorośli gorzej niż dzieci znoszą gorączkę. Wielu z nas mogło jej jeszcze nigdy nie doświadczyć w dorosłym życiu. Gorączka to temperatura powyżej 38st C. Przy większości przeziębień nie przekraczamy tej granicy.

    W przypadku grypy praktycznie zawsze jest to gorączka, i to wysoka. Do tego często ból mięśni i stawów, silny ból głowy, suchy męczący kaszel (bez odkrztuszania), może pojawić się wodnisty katar.

    Sama infekcja wirusem grypy faktycznie nie wydaje się być poważna. Strach przed tym wirusem (i to bardzo słuszny) wynika z powikłań, które dotykają także młode i zdrowe osoby. Część z nich jest przemijająca, ‘do wyleczenia’. A część z nich odbiera sprawność, zdolność do pracy w zawodzie a czasami i życie. DLATEGO WPROWADZONO SZCZEPIENIA.

    Co do powikłań nie będę się skupiać na osobach starszych i z obniżoną odpornością – skupię się na tym, co dotyczy ‘młodych zdrowych’ (mamy akurat dwa takie przypadki na oddziale, na którym pracuję.)

    Ogólne osłabienie (tzw. osłabienie pogrypowe) przez okres około dwóch tygodni od początku choroby, zdarza się bardzo często, czasami trwa nawet ponad miesiąc.
    Zapalenie płuc – to akurat na większości ludzi w dobie antybiotyków nie robi aż takiego wrażenia, gdy jako powikłanie pojawi się zakażenie bakteryjne. Zaczyna to robić wrażenie, jak widzi się 65letniego palacza przekazywanego na OIOM, któremu antybiotyki nie pomagają. A jeszcze większe wrażenie robi, gdy takie powikłanie dotyczy osoby młodej.
    Czasami jednak zapalenie płuc nie występuje jako powikłanie grypy, ale od początku jest wywołane przez wirusa. Nie ma wtedy reguły co do wieku i stanu odporności, nie działają też antybiotyki. W wielu przypadkach szybko rozwija się taka niewydolność oddechowa, że ryzyko śmierci gwałtownie rośnie.
    Zapalenie mięśnia sercowego - tu także bardzo często dochodzi do walki o życie, również młodych osób. I bardzo często wywoływany jest przez ten ‘niegroźny’, jak ktoś to ujął w komentarzach do przytaczanego wpisu, szczep AH1N1. No tak niegroźny, że nic tylko chorować.
    Do tego uszkodzenia mózgu i rdzenia kręgowego (niedowłady). Uszkodzenie mięśni (właśnie takiego pacjenta prowadzę), które skutkuje zazwyczaj uszkodzeniem nerek, które nie dają rady filtrować produktów ich rozpadu. Zapalenie nerek – mamy właśnie 32-letnią pacjentkę, dotychczas zdrową. Aktualnie dializowana.

    PROFILAKTYKA
    Gdy macie chorą osobę w domu – unikajcie bezpośredniego kontaktu (przenoszenie drogą kropelkową) i myjcie ręce 2x częściej niż zwykle (jak zwykle=0, to po prostu zacznijcie je myć). Wirus może się także przenosić przez skażone przedmioty. Możecie rozważyć jednorazowe maseczki z apteki w podbramkowych sytuacjach.
    I wietrzcie pomieszczenia. Sezon grypy przypada na okres październik – kwiecień, co nie sprzyja otwieraniu okien. Ale jak się chce – to da się to zrobić.
    Dotyczy to zarówno grypy jak i innych chorób przenoszonych drogą kropelkową.

    Od chorego możemy się zakazić (w przybliżeniu) na dobę przed wystąpieniem u niego objawów, do około tygodnia od ich wystąpienia. Jest to więc czas, w którym powinno się pozostawać w domu (piwnicy), by nie zakażać innych. (Dzieci zakażają znacznie dłużej, nawet do kilku tygodni. Lepiej by dłużej posiedziały w domu).

    Gdy sami jesteście chorzy – podanie leków przeciwwirusowych (oseltamiwir, Tamiflu, na receptę, ok. 100zł) - ma sens w ciągu pierwszej (max drugiej) doby od początku objawów. Potem skuteczność drastycznie maleje. Można podać osobie także po kontakcie z osobą zakażoną, u której jeszcze nie wystąpiły objawy, a zachorowanie jest wysoce niepożądane (np. osoby z astmą, obniżoną odpornością, małe dzieci).
    Leczenie objawowe. Np. ibuprofen co 6h 400mg. Ważne jest by czytać ulotki, zwracać uwagę na to by nie łączyć np. Apapu z Gripexem (oba zawierają paracetamol, łatwo można wykończyć wątrobę przy przedawkowaniu). Pamiętajcie zawsze ile tabletek zażyliście, i ile to było mg substancji. Wszystko jest napisane na opakowaniach leków.
    Przed zażyciem leków warto zmierzyć temperaturę. Gdy Wasz stan się nie poprawia, lub coś Was zaczyna niepokoić – szukajcie koniecznie pomocy lekarza.

    SZCZEPIENIA PRZECIWKO GRYPIE
    Są wyszczególnione grupy osób, które powinny się szczepić co sezon, dla reszty jest to szczepienie zalecane.
    Koszt to około 30zł, bierzecie od lekarza receptę (ważna miesiąc od wystawienia), kupujecie w aptece (często szczepionkę mnożna kupić w przychodniach), zostajecie zbadani przez lekarza i w przypadku braku przeciwwskazań (katar bez gorączki wbrew pozorom nie jest przeciwwskazaniem) w ciągu 24h, a najczęściej podczas tej samej wizyty zostajecie zaszczepieni.

    Szczepionka ma skład dostosowany co roku do sytuacji epidemiologicznej. Szczepi się przeciw najbardziej popularnym szczepom, w tym AH1N1 (ktoś w komentarzach sugerował, że nie ma szczepionki przeciwko temu szczepowi, co jest bzdurą).
    Wiele badań wskazuje na korelację pomiędzy szczepieniem, a ochronnym działaniem także wobec szczepów niezawartych w szczepionce ze względu na ich podobną budowę genetyczną. Intensywnie bada się też, czy może ona na podobnej zasadzie chronić przed wirusowymi infekcjami grypopodobnymi – czyli czymś, co manifestuje się jako przeziębienie.
    Stąd dla mnie argument, że szczepionka ta nie zawiera pewnych szczepów więc nie warto się szczepić – jest dla mnie kompletnie pozbawiony sensu.

    To, że szczepienie nie chroni przed zachorowaniem – owszem, za to możemy przejść je bezobjawowo, lub bardzo łagodnie, skracając sobie czas osłabienia. A przede wszystkim – zmniejszamy ryzyko powikłań. Rozumiem, że są one abstrakcją, gdy nie dotykają nas bezpośrednio. Ale warto to przemyśleć.

    Grupy pacjentów, które powinny się bezwzględnie szczepić:
    Osoby z chorobami przewlekłymi i obniżoną odpornością (jak macie postawioną jakąkolwiek diagnozę choroby przewlekłej – dowiedzcie się, czy jesteście w grupie ryzyka).
    Osoby mające kontakt z małymi dziećmi i osobami starszymi oraz osób z chorobami przewlekłymi (dla zwiększenia ochrony tych osób i samych siebie)
    Kobiety w ciąży/planujące ciążę
    Dzieci od 6m.ż. do 5 r.ż., osoby po 50r.ż. (zwiększone ryzyko powikłań, np. zawału serca u os. starszej)
    Pracownicy ochrony zdrowia

    A gdy nie jesteście w żadnej z tych grup – naprawdę rozważcie, bo to dobrze wydane 30zł.

    NA CO WARTO SZCZEPIĆ SIĘ W ŻYCIU DOROSŁYM

    GRYPA – na początku każdego sezonu grypowego, co roku
    TĘŻEC - Osoby po 30 r.ż., co 10 lat (o ile były szczepione zgodnie z kalendarzem szczepień jako dzieci). Warto z jednego powodu – w razie jakichkolwiek zabrudzonych ran, np. powierzchowne zakłucie gwoździem, z którym nie chcielibyście iść do lekarza i czekać kilka godzin w kolejce – przez 5 lat po szczepieniu występuje pełna ochrona, pomiędzy 5 a 10 rokiem od szczepienia otrzymacie w razie takich skaleczeń kolejną dawkę szczepienia w ramach profilaktyki. Natomiast 10 lat po szczepieniu takie rany wymagają już podawania poza szczepieniem antytoksyny.
    Szczepionka kosztuje ok 15zł, warto rozważyć. Szczególnie gdy wykonuje się pracę fizyczną, pracuje dużo w ogrodzie, majsterkuje.
    WZW B – dowiedzcie się, czy byliście szczepieni. Jeśli nie – naprawdę warto. Gdy minęło wiele lat od ostatniej dawki – oznaczcie sobie przeciwciała anty-HBs i gdy będą one za niskie – doszczepcie się. Osoby nieszczepione są narażone na zachorowanie na przewlekłe wirusowe zapalenie wątroby, czyli chorobę której obecnie nie da się w pełni wyleczyć, a wiadomo, że prowadzi do poważnych powikłań. Zakazić się jest bardzo łatwo przy kontakcie z krwią, wystarczy jej niewielka ilość. W wielu szpitalach nie wykonuje się planowych operacji bez potwierdzenia szczepienia. Obecnie wszystkie dzieci (poza tymi nieszczęśnikami z rodzin wojujących antyszczepionkowców) są szczepione w 1 roku życia całkowicie bezpieczną szczepionką. Cena oznaczenia przeciwciał to 25zł (z krwi, niekoniecznie na czczo). Szczepionka – ok. 30-50zł.
    Różyczka – kobiety świadomie planujące ciążę powinny pół roku wcześniej oznaczyć przeciwciała, a w razie ich zbyt niskiego poziomu doszczepić się jedną dawką szczepionki MMR najpóźniej 4 miesiące przed poczęciem. Różyczka w ciąży grozi poważnymi deformacjami płodu i niepełnosprawnością dziecka.
    WZW A – szczepionki drogie, wymagane dwie dawki, każda po ok. 200zł. Odporność na całe życie. Obecna sytuacja epidemiologiczna pokazuje jednak, że warto. Dawniej zalecana była ona osobom podróżującym. Niektóre gminy finansują szczepienia – warto skorzystać z takich darmowych programów. Zachorowanie na WZW A (restauracje, bezpośredni kontakt z chorym bez przestrzegania zasad higieny) to 3tygodniowy pobyt w szpitalu na zamkniętym oddziale, i kolejny rok dochodzenia do zdrowia.
    Od razu zapowiadam, że z racji braku czasu w ostatnim okresie, nie będę wchodziła w polemikę z brygadą antyszczepionkowców, którzy ‘zgłębili temat’, są przekonani o prawdziwości swoich hipotez i będą próbowali przekonać innych, że współczesna medycyna to spisek.
    Jeśli ktoś ma wątpliwości czy pytania, chętnie odpowiem, tylko może mi to chwilę zająć.

    P.S. Pamiętam, że miałam pisać o boreliozie i paru innych tematach. O kroplach do oczu także.

    #gruparatowaniapoziomu #medcontent #medycyna #lekarz #zdrowie #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: 1546587417791.png

  •  

    Wchodzisz z rana na wykop a tam wyplusowany w gorące taki #rakcontent . A w komentarzach jeszcze gorzej.
    Ludzie, jak piszecie bajty to zlitujcie się nad tymi naiwnymi i nie piszcie na temat zdrowia, bo możecie poważnie komuś zaszkodzić.

    W dodatku tak jak pisał nasz 'król bajtu', w dodatku szkodliwego:

    pokaż spoiler   'kur... jak nieświadomie zrobiłem z siebie króla zarzutki, to jutro zjem papcie i to te, w których teściu chodził cały weekend..'


    Czekam, aż to zrobisz @KrolWlosowzNosa .

    1. To nie jest żaden pasożyt.
    2. Nie należy się odrobaczać, bo ma się takie widzimisie. Musi to być poprzedzone badniami parazytologicznymi, bo sobie możecie inaczej zaszkodzić.
    Niektóre leki przeciwpasożytnicze najsilniej działają tylko raz. Takie nieuzasadnione ich używanie może sprawić, że jak faktycznie złapiecie jakieś pasożyty, to nie będzie czym Was leczyć.
    3. Jak ktokolwiek pisze/mówi Wam o odkwaszaniu to wiedzcie, że jego poziom wiedzy medycznej jest zerowy i należy z dystansem podchodzić do takich porad (nawet jeśli to lekarz).
    'Kwasowość' 'organizmu' mieści się w bardzo wąskich przedziałach a ich najmniejsze wahania kończą się ciężkim stanem na oddziale intensywnej terapii. Także jak ktoś wam sugeruje 'odkwaszanie', to sugeruje wam chyba pobyt w szpitalu.
    @Akayari - pisałaś że odkwaszanie jest na Candide 'rozprzrstrzenioną' po całym organizmie. Otóż nie, kandydemia to stan zagrożenia życia leczony na OIT. Ingerecja w rownowage kwasowo- zasadowa tylko zabije pacjenta, a leczy się to często z kiepskim skutkiem lekami przeciwgrzybiczymi.

    @pestis pytałeś o alkohol na parazytologię - tak, jest udowodnione że wysokoprocentowe alkohole są na większośc skuteczne, ale w momencie zarażenia. Tj. Jedziesz do Egiptu z flaszką wódki.

    I to nie żaden kij w dupie przy 'zacnym bajciku' tylko piszę to do tych  co pomyśleli, że trzeba sobie ot tak łyknąć leki przeciwpasożytnicze.

    Wołam, bo byliście zainteresowani tematem.
    @viljuska @Noombre @pcstud @MAT182 @minusuj @Nivele @pawel_je @DROPTABLEusers @50herbatgreya @mack23 @Vantablack @temokkor @MagnitudeZero @HHHHHH @MusiZawierac4Znaki @kopo

    #medcontent #medycyna #gruparatowaniapoziomu #lekarz #logikaniebieskichpaskow #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

    •  

      @Wjolka: ale chodzi o odporność robaka na leki w ogóle jako gatunku czy danej populacji (w sensie że host po wyleczeniu zaraża po czasie sam siebie przez rozsiane, znów przez siebie samego, jaja)?
      W obu przypadkach: nie widzę tego. Wyjaśnij?

    •  

      @Akayari: no cóż, była to faktycznie candidia, czyli grzybica, np. układu pokarmowego. Ogólnie leki niewiele dają w walce z tym, zażyjesz raz, przejdzie na chwilę i zaraz wróci. Jedyna skuteczna metoda walki z tym to zmiana nawyków żywieniowych - wyrzuć z diety cukier i przede wszystkim alkohol i samo przejdzie. Grzyb się karmi cukrem i na nim rośnie. Mnie lekarze dawali leki, co pół roku nawroty, aż w końcu trafiłam na stronę jakiegoś lekarza i tam było to fajnie wyjaśnione. Odkąd ograniczam cukier, nie piję alko - nie miałam nawrotów. Wcześniej co kilka miesięcy, przez kilka lat lądowałam u lekarza. pokaż całość

    • więcej komentarzy (170)

  •  

    Zapalenie nagłośni
    Nagłośnia jest chrząstką, która sprawia, że połykając kęs pokarmu nie wpada nam on do dróg oddechowych grożąc uduszeniem, tylko kieruje się do przełyku.
    W przypadku zapalenia pojawia się jej obrzęk, który powoduje fizycznie zamknięcie wejścia do dróg oddechowych i utrudnia przełykanie śliny. Małe dziecko (bo głównie ich to dotyczy) dostaje ślinotoku, a przez zamknięte wejście do krtani dusi się. Jest to stan zagrożenia życia i natychmiastowa pomoc lekarska jest niezbędna.
    Wywołuje ją bakteria - Haemophilus influenzae typu B (HiB).
    Mimo że problem nie był częsty, zagrożenie jakie stanowiło dla dziecka takie zapalenie nie pozostawiało złudzeń, że trzeba minimalizować jego ryzko.
    Dzięki szczepieniom liczba przypadków zminiejszyła się znacząco w stosunku do 'epoki' przed wprowadzeniem obowiązkowego szczepienia przeciw HIB. Tym samym wielu rodziców, których statystycznie problem mógł dotknąć, nie doświadczyło tej walki z czasem przy ratowaniu życia swojego duszącego się dziecka.

    Odra
    Gdyby zapytać o to jak wyglada ospa wietrzna,  każdy by powiedział że czlowiek 'obsypany swędzacą wysypką'.
    Gdyby zapytać o odrę - tu chyba by bylo trudniej. Jakaś czerwona wysypka. Jaka? Swędzi, boli?
    Do szpitali w Polsce rozesłano z sanepidów informację dla lekarzy, by przypomnieli sobie jak rozpoznać i diagnozować odrę. Bo problem, ktorego od wielu lat nie brało się pod uwage widząc człowieka z goraczką lub z wysypką - powrócił. W na tyle alarmujacy sposób, że w tabelach sanepidu obok corocznych 'zer' przy liczbach przypadkow nagle mamy liczby dwucyfrowe za pierwsze połrocze. Stało sie tak, bo poziom wyszczepienia społeczeństwa spadł.
    Odra zaczyna sie jak większość infekcji - kaszlem i wysoką gorączką. Może wystąpić światłowstręt, obrzęki w obrębie twarzy, specyficzna wysypka w jamie ustnej (plamki Koplika). Po kilku dniach pojawia się charakterystyczna wysypka na ciele (począwszy od głowy).
    Samą odrę jako okres dyskomfortu pacjenta i mimo ryzyka zapalenia płuc o wysokiej śmiertelności, możnaby traktować tak pobłażliwie jak osoby bez wyobraźni traktują grypę ('parę dni w łóżku i minęło, a to widoczne w badaniach uszkodzenie serca to na pewno nie od tego').
    Tylko że jest jedno powikłanie po odrze, zdarzające się u jednego na milion przypadków odry. SSPE - podostre stwardniające zapalenie mózgu. Zdarza się kilka lat po przechorowaniu odry, bez żadnego ostrzeżenia. Człowiek ma zaburzenia mowy, ruchu, zmiany zachowania - aż do całkowitego odmóżdżenia i śmierci, która jest nieuchronna.
    Jeśli Twoje dziecko przechoruje odrę, to nie możesz mieć pewności, że nie będzie ono właśnie tym 'jednym'.

    Obrażenia kierowcy wskutek uderzenia w tył fotela pasażera siedzacego za nim.
    Statystycznie nie zdarza sie to bardzo często. Wsiadając do auta nie planujemy wypadku. Jednak przy hamowaniu, nawet pozornie niewielkim, istnieje ryzyko, że pasażer siedzący za nami, który nie zapiął pasów, uderzając w nas z ogromna siłą, spowoduje u nas obrażenia ciała. W przypadku niewielkiego hamowania można temu zaradzić - każda osoba podczas podróży powinna zapiąć pasy dla bezpieczeństwa swojego i innych.

    Na szczęście, oprócz obowiązku zapinania pasów (egzekwowanego przez policję), jako kierowcy możemy także sami zadbać o bezpieczeństwo - kazać wysiąść z auta osobie, ktora odmawia zapięcia pasów.

    Mimo wiedzy, że szczepienie pomaga chronić zdrowie i życie swoje i innych, znajdują się osoby bez rozumu i wyobraźni negujące ten fakt. Szkoda, że nie można im kazać 'wysiąść' ze społeczeństwa.

    #medcontent #medycyna #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #bekazpodludzi #szczepienia
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Odnośnie tego wpisu:
    https://www.wykop.pl/wpis/31434045

    Stan pogorszył się na tyle, że przed jakąkolwiek decyzją musimy najpierw ustabilizować pacjentkę. Pozostaje u nas na oddziale.
    Zgodziła się na jak najszybsze wdrożenie leczenia, nawet jeśli wiąże się to z aborcją.
    Są przy niej tylko jej rodzice, którzy chyba zrozumieli, jak poważna jest sytuacja.

    Stracone prawie 2 tygodnie na odpowiednie leczenie, które mogło pacjentkę uchronić przed obecnym stanem i dawało wtedy znacznie większe szanse na życie i zdrowie.

    I nie sądzę by tu jakakolwiek religia odgrywała jakąś rolę, tylko psychopatyczne osobowości "najblizszych". Odczucia konsultującego psychiatry były podobne.

    Cały personel na oddziale był już mocno zmęczony tą sytuacją.

    #medycyna #lekarz #medcontent
    pokaż całość

    +: A.......7, ed_norton +1382 innych
    •  

      ale dosrasz kościółkowi, beka z katoli ix de

      @Daleki_Jones: pacjenta i jej rodzina są muzułmanami

      lecisz wpisy po łebkach byle trollować i takie efekty

    •  

      @Wjolka: Tu jest dwoje pacjentów: matka i nienarodzone dziecko.

      As experienced practitioners and researchers in obstetrics and gynaecology, we affirm that direct abortion – the purposeful destruction of the unborn child – is not medically necessary to save the life of a woman.
      https://www.dublindeclaration.com/

      Zabicie dziecka, to nie jest leczenie. I mówienie o tym dziecku "ten plod" oraz "trzymanie kciuków", żeby można było "abortować" dziecko, jest odczłowieczaniem tego najmłodszego pacjenta.
      Mam nadzieję, że jako lekarze zatroszczycie się zarówno o życie matki, a także o życie jej nienarodzonego jeszcze dziecka. pokaż całość

    • więcej komentarzy (60)

  •  

    Pierwszy raz w ciagu 7 lat pracy z pacjentami i ich rodzinami sytuacja której jestem świadkiem tak mocno nie daje mi spokoju.

    Pacjentka po 20r.ż., obecnie w 3 miesiącu ciąży. Postawiona diagnoza w standardowym leczeniu wymaga włączenia leków niedopuszczalnych do zastosowania w ciąży. Istnieje alternatywa leczenia, jednakże szansa na wyleczenie i przeżycie spada według statystyk z ok. 70-80% na ok. 30-40%. Dodatkowo wysokie ryzyko niewydolności nerek, co może się skonczyć fatalnie.

    Sugestia nasza, ginekologów i onkologów - aborcja, zabezpieczenie komórek rozrodczych i włączenie standardowego schematu leczenia, które daje ogormną szansę na życie i zdrowie.

    Pacjentka nie zgadza się. Twierdzi, że rozumie jakie jest ryzyko i gdyby to zależało od niej, to dokonałaby aborcji i ratowała swoje życie, ale nie może ze względu na męża i rodzinę, bo ich straci. Płacze, że nie chce umierać, ale boi się odrzucenia z ich strony.

    Myślałam, że to przesada. Za jej zgodą zorganizowałam spotkanie w obecności psychologa i kilku innych lekarzy z jej mężem, rodzicami i (także za jej zgodą) z teściową.
    Beton. Nie docierają żadne argumenty. "Będzie co ma być, jeśli umrze to przynajmniej nie z krwią dziecka na rękach".
    U pacjentki zależność od rodziny tak silna, że nawet psycholog uznał, że sytuacja beznadziejna.
    Zleciłam na dziś konsultację psychiatryczną.

    Wizytę u niej zostawiam sobie dziś na sam koniec, bo nie chcę wyczerpywać limitu emocji na sam początek dnia.
    Ma prawo do decydowania o sobie, a po wyczerpaniu "sposobów" na przekonywanie pozostaje nam uszanować wolę. W dodatku czas też działa na niekorzyść.
    Chyba jedyne co tak burzy mój spokoj to fakt, że wprost deklaruje, że chciałaby najskuteczniejszego leczenia ze wszystkimi jego konsekwencjami. I moja prywatna opinia że to co ją powstrzymuje to kwestia i tak mniej ważna od ratowania życia.

    #medycyna #lekarz #przemyslenia #feels #medcontent
    pokaż całość

  •  

    To zdjęcie jest dla mnie jednym z dowodów na to, jak postęp nauki, świadomość konieczności    zachowywania zasad higieny i w razie zarażenia - rozpoznanie i szybkie leczenie jest nas w stanie ustrzec przed takimi przypadkami.

    Glista ludzka, zdjęcie z 1984r. Obstrukcja jelita przerwana przez podanie środka przeciwrobaczego. (Oczywiście wypuszczonego na rynek przez te spiskujące koncerny farmaceutyczne, pamietajcie o tym).

    NIEPRZYJEMNY widok, ale daje do myślenia.
    Stąd nsfw i +18.
    Nie jest to ani drastyczne, ani pornograficzne (a chyba tego zakazuje regulamin wykopu?). To zdjęcie znajduje się w wielu podręcznikach, by uswiadamiac lekarzy, czym może objawiać się glistnica.

    Edit: link

    #medycyna #nauka #ciekawostki #medcontent #nsfw
    pokaż całość

  •  

    TL;DR Co kupić na przeziębienie w aptece, nie wydać milionów monet i żeby działało. (To w drugiej części - a w pierwszej o tym, jaki sens ma leczenie przeziębienia).

    W ostatnim czasie pod tagiem #medycyna pojawia się wiele pytań odnośnie tego jak leczyć przeziębienie. Stąd piszę ten tekst z punktu widzenia osoby czynnie związanej z medycyną.
    Tekstu dużo, ale myslę, że warto przeczytać.

    Czym jest przeziębienie?
    Jest to zapalenie WIRUSOWE dróg oddechowych . Skoro wirusowe – nie zadziała antybiotyk.
    Grupy antybiotyków różnią się między sobą mechanizmem działania, ale każdy jeden opiera się na wykorzystaniu budowy albo metabolizmu komórki bakteryjnej. Wirus to twór, który nie jest komórką, ma zupełnie odmienny cykl swojego „życia”, więc nie ma sensu podawać leku, który nie zadziała, a ma swoje skutki uboczne. Tym bardziej, że nawet do 80% infekcji wirusowych ulega całkowitemu samowyleczeniu *.
    Stąd właściwym postępowaniem lekarza z pacjentem, który ma wodnisty katar, suchy kaszel, podwyższoną temperaturę i uczucie osłabienia przy braku zmian podczas osłuchiwania – jest przepisanie „leków bez recepty”, zalecenie pozostania w domu w łóżku i w przypadku braku poprawy po 2-3 dniach ponowna wizyta u lekarza. Jest to ważne, by nie przeoczyć ewentualnych powikłań. Istnieje też szansa nałożenia się na przeziębienie infekcji bakteryjnej (bakterie mają ułatwioną „sprawę” gdy organizm osłabiony jest walką z wirusem) – wtedy lekarz powinien przepisać odpowiedni antybiotyk. Dopiero wtedy.
    Jeśli jest wątpliwość, czy to infekcja bakteryjna – pomóc mogą szybkie testy (w Polsce rzadko gdzie kierownik przychodni je zakupuje – taka rzeczywistość). Często podnoszony jest argument pobierania wymazów – przy pierwszym antybiotyku nie ma to sensu, ma dopiero przy niepowodzeniach w leczeniu (co zdarza się rzadko, gdyż przepisywane są antybiotyki powszechnie działające na bakterie wywołujące zapalenie górnych dróg oddechowych). Bakterie na pożywce muszą mieć czas by się rozmnożyć przed oznaczeniem antybiogramu, to trwa kilka dni. Te kilka dni bez antybiotyku może skutkować znacznym pogorszeniem.
    Takie samo postępowanie lecznicze (jak w przeziębieniu) obowiązuje w przypadku grypy (poza grupami ryzyka, np. osobami starszymi, z ciężkimi chorobami towarzyszącymi).

    Objawy przeziębienia zwykle ustępują w ciągu 7 dni, najczęściej wyraźnie widać poprawę samopoczucia „z dnia na dzień”. Gorączka występuje u ok. 20% chorych (ustępuje między 2-4 dobą).*

    Co kupić w aptece?
    Przeziębienie leczy się objawowo – czyli łagodzi jego objawy. Nie ma tu leczenia przyczyny.
    Zawsze przeczytaj ulotkę – zastanów się czy nie masz przeciwwskazań do przyjmowania leku i sprawdź dawkowanie. Nie pij alkoholu, bo może nasilić toksyczność lub osłabić działanie leku.

    1. Lek działający przeciwgorączkowo (a najlepiej też przeciwzapalnie).
    Zaleca się dwa – ibuprofen i paracetamol. W stałych odstępach czasowych (a nie np. po ponownym zagorączkowaniu), nie dłużej niż 3 dni.
    Ibuprofen (Ibuprom, Nurofen , Ibum) – preferowany u dorosłych (poza przypadkami choroby wrzodowej i chorób nerek).
    1 tabletka 400mg (lub 2 tabletki 200mg), co 6h.

    Paracetamol (Apap, Efferalgan, Panadol) – nie ma działania przeciwzapalnego, preferowany u osób z chorobą wrzodową, u osób z problemami z układem sercowo-naczyniowym (np. po udarze, zawale) i w chorobach nerek (także zakażenia układu moczowego). Lek stosowany u dzieci – z racji niedojrzałości enzymów wątroby jego toksyczność jest mniejsza niż u dorosłych.
    U dorosłego 1-2 tabletki 500mg co 4 godziny. Nigdy nie przyjmować więcej niż 8 tabletek 500mg na dobę (bo wątroba do wymiany).

    Niezalecane (a niestety wciskane klientom przez farmaceutów/techników farmacji):
    Kwas acetylosalicylowy (Aspirin, Polopiryna) – silnie podrażnia błonę śluzową żołądka . Lek blokuje dodatkowo naturalną zdolność krzepnięcia krwi – tym samym wydłuża czas krwawienia w okresie 7 dni od zażycia – w przypadku konieczności nagłej operacji jest to problem dla chirurgów.
    Metamizol (Pyralgina) – całkowicie wycofany z leczenia przeziębień u dzieci, u dorosłych dopuszczony ale niezalecany z tego samego powodu – ryzyko uczuleń i bardzo poważnych skutków ubocznych. Działa silnie przeciwgorączkowo, ale działanie znacznie bezpieczniejszego ibuprofenu 400mg jest zupełnie wystarczające.

    2. Leki na katar
    Ksylometazolina w sprayu (Otrivin, Xylorin) - nie należy stosować jej dłużej niż 7 dni, gdyż stałe obkurczenie drobnych naczyń krwionośnych w błonie śluzowej nosa może prowadzić do ich zaniku. Konsekwencją tego jest trwały obrzęk błony śluzowej, co objawia się uczuciem zatkanego nosa. Ulgę przynieść może tylko ksylometazolina, więc jest to błędne i ciężkie do przerwania błędne koło. Jednakże stosowanie jej przez okres kilku pierwszych dni, gdy wydzielina „zatyka” nos, jest pod tym względem bezpieczne. (I po okresie kataru weźcie jakiś środek dezynfekcyjny i przemyjcie porządnie zdejmowaną końcówkę, zanim zaproponujecie reszcie rodziny ten sam spray).

    Efedryna/pseudoefedryna (Sudafed) – także obkurczają naczynia, ale działają nie tylko miejscowo. Szybko powstaje tolerancja na substancję, przez co spada skuteczność. W przypadku kataru przeważnie wystarcza wyżej wspomniana ksylometazolina.

    3. Leki na kaszel
    Gdy czyta się badania i wytyczne, to odnosi się wrażenie że żaden z leków skutecznie nie pomoże. Ale wybierając z tego wszystkiego to, co może mieć sens by poprawić komfort:

    Kodeina (Thiocodin), dekstrometorfan (Acodin) – TYLKO w kaszlu suchym (czyli tym męczącym, bez odkrztuszania). Hamuje odruch kaszlu. Najlepiej brać go przed snem, gdy kaszel utrudnia zasypianie. Jest przeciwwskazany w kaszlu mokrym. (Wydzieliny z dróg oddechowych najlepiej jak najszybciej się pozbywać, a brak odruchu kaszlu tego nie ułatwia.)

    Preparaty na kaszel mokry, o ile odkrztuszanie wydzieliny nie stanowi problemu, uważałabym za zbędny wydatek. Z leków bez recepty żaden nie jest rekomendowany do rutynowego stosowania w kaszlu mokrym przy infekcji (nawet acetylocysteina ACC), jedynie dwie substancje na receptę, a to raczej nie powód by czekać w długiej kolejce zakatarzonych ludzi w poczekalni.

    Syropy na kaszel mokry i suchy – takie coś nie ma prawa skutecznie działać, a jedynie może nie zaszkodzić w przypadku pierwszego czy drugiego. Tylko po co płacić za wodę z cukrem w małej butelce 15zł? Jak można kupić w tej cenie słoik miodu gryczanego, dobre cukierki albo syrop prawoślazowy za 2 zł? Też nawilży gardło.
    Pisałam o tym tutaj: http://www.wykop.pl/link/3431363/jak-widze-reklamy-syropkow-na-kaszel-mokry-i-suchy/

    4. Inne substancje
    Substancje które mogą być skuteczne w kwestii przeziębień, ale nie mają potwierdzonego działania:
    Preparaty cynku (octan/glukonian) – w okresie przeziębienia
    Jeżówka purpurowa (Echinacea) – 4ml, 2x na dobę, przez 8 tygodni
    Witamina C – w dawkach do 2g na dobę, tylko w profilaktyce (czyli zanim się zachoruje), okres przyjmowania min 40 dni-28tyg (u osób ze skłonnością do kamicy nerkowej dawki powyżej 1g/dobę mogą mocno zaszkodzić).
    Czosnek – także profilaktyka, codzienne przyjmowanie przez 12 tyg

    Pewnym fenomenem dla mnie jest inozyna (Neosine, Groprinosin) zażywana przez niektórych codziennie dla poprawy odporności (przy braku zaburzeń odporności). Przy przewlekłym stosowaniu należy stale kontrolować niektóre parametry krwi (ciekawe, czy ktoś to robi?) pod kontrolą lekarza, zażywać tylko we wskazaniach.
    Przy stosowaniu w przeziębieniach chyba żadne z sensownych badań nie wykazało znaczącej przewagi nad placebo. Przeziębienie dodatkowo jest zazwyczaj samoograniczające się… To może przekonywać kogoś lub nie. Mnie jednak zastanawia aspekt ekonomiczny.
    Inozynę należy wg ulotki przyjmować 1-2 dni po ustąpieniu objawów. Czyli średnio 8-12 dni. Zaleca się dawkowanie 1g (2 tabletki 500mg) 3-4 razy na dobę. Daje to ok. 6 tabletek dziennie. Tym samym należy zażyć jakieś co najmniej 48 tabletek. Sprzedawane są w opakowaniach po 20 tabletek. Tym samym opakowań należy kupić na 7dniowe przeziębienie co najmniej 3. Jedno opakowanie kosztuje ok. 17 – 20zł. Wydać 50zł na leczenie przeziębienia, na substancję która ma niewiele lepsze efekty niż placebo? Kurcze drogo. Ale co kto lubi.

    5 . Przykładowe różnice w cenach leków
    Leki reklamowane w telewizji są zazwyczaj najdroższymi lekami zawierającymi daną substancję na rynku. W przypadku przytoczonych w tekście leków można stosować zamienniki, które są równie skuteczne. Jedyne różnice można zauważyć przy np. zmienionej formie leku – np. kapsułka zamiast tabletki powlekanej. Jeśli komuś zależy na szybszym o parę minut działaniu i chce zapłacić za substancję 4 razy drożej, to śmiało może kupić.

    Na podstawie cen w aplikacji Empendium:
    Ibuprofen (400mg, cena w przeliczeniu na 1 tabletkę w opak 10-12tbl.):
    Nurofen – 0,96zł
    MIG - 0,39zł


    Paracetamol (500mg, cena w przeliczeniu na 1 tabletkę w opak. 12tbl.)
    Apap 0,77zł
    Codipar 0,37zł
    Paracetamol 123ratio 0,22zł


    Xylometazolina (0,1% 10ml, spray)
    **Otrivin – 21,68zł
    Xylometazolin Teva - 9,80zł **

    Preparaty złożone – gdy analizowałam ich ceny, zazwyczaj wychodzą dość drogo w porównaniu z możliwością dostarczenia substancji z innymi preparatami. W dodatku należy zwrócić uwagę na substancję czynną, by przypadkiem przy stosowaniu Gripexu czy Vicks nie zażyć dodatkowo Apapu.

    Życzę zdrowia.

    pokaż spoiler TL;DR2: Najtańszy ibuprofen 400mg, najtańsza ksylometazolina w sprayu, tabletki z kodeiną/dekstrometorfanem.


    #lekarz #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #medcontent #leki

    *Dane statystyczne za: Hryniewicz W., Albrecht P., Radzikowski A. i wsp.: Rekomendacje postępowania w pozaszpitalnych zakażeniach układu oddechowego, 2016. Narodowy Program Ochrony Antybiotyków. (aktualizacja 31.03. 2017r.). s. 183-201
    pokaż całość

    źródło: comment_3FVM4AnBzHumDX9z5aMSuTb1gJ7tkGaL,w400.jpg

  •  

    Lucidum intervallum, czyli przerwa jasna, to objaw mogacy wystąpić u człowieka po pewnym czasie od urazu głowy. Czas 'przerwy' to zazyczaj kilka - kilkanaście minut, ale zdarza się też, że trwa ona kilka godzin. W międzyczasie człowiek może np. o własnych siłach dotrzeć do domu (a nawet dojechać samochodem). Po urazie najczęściej dochodzi do utraty przytomności związanej ze wstrząśnieniem mózgu. Po jej odzyskaniu poszkodowany może mieć wrażenie pełnej sprawności, nie pamiętać uderzenia lub oceniać wypadek jako mało groźny. Rozpoczyna się tzw. przerwa jasna, która trwa do gwałtownego pogorszenia się stanu pacjenta ( z ponowną utratą przytomności).
    Dzieje się tak najczęściej w przebiegu krwiaka nadtwardówkowego - czyli krwawienia z tętnicy przebiegającej pomiędzy czaszką a oponą twardą ochraniającą mózg. W chwili pierwszego omdlenia ucisk na mózg przez gromadzacą się krew nie jest tak duży, by dawać istotne objawy - dochodzi do odzyskania świadomości. Gdy ilość krwi narasta - jedyną szansą na ratowanie życia jest szybkie powstrzymanie krwawienia i usunięcie krwiaka (widoczne na gifie, o ile się skubaniec załadował, a jak nie to tutaj ). Chorzy, gdy pomoc zostanie udzielona szybko, maja szansę na zachowanie pełnej sprawności.

    W czasach kiedy nie było tomografii komputerowej (wcale nie tak dawno), wykonywało się u pacjenta po urazie głowy otwory trepanacyjne w czaszce w określonych punktach, licząc na to, że na takiego krwiaka się trafi. Czasami się nie trafiało, bo ulokował sie dokładanie pomiedzy miejscami najczęstszego występowania i pacjent umierał.

    Innymi krwawieniami w obrębie czaszki są krwawienia podtwardówkowe. Tutaj krew nie gromadzi się pomiędzy czaszką a wyścielającą ją oponą twardą, a nieco głębiej - pomiedzy oponą twardą a 'mózgiem'.
    Oprócz lokalizacji, od opisanych wyżej krwawień nadtwardówkowych różni je to, że zamiast tętnicy najczęściej pęka żyła. Tym samym zamiast szybko pojawiających się objawów (szybki wypływ krwi z tętnicy), mogą się one pojawić nawet po kilku tygodniach od uderzenia. I tu jest spory problem.
    Pacjent często nie pamięta po takim czasie o tym, że uderzył się w głowę albo nie wiąże sytuacji sprzed 3 tygodni z aktualnym bólem głowy (bo to jest najczęstszym objawem).
    Statystyki podają, że jest to bardzo częsty powód przyjęcia na oddział neurochirurgii. Dotyczy on głównie osób starszych, z problemami kardiologicznymi (lub i bez nich).
    Pierwsza grupa zabezpieczona jest zazwyczaj lekami zapobiegającymi krzepnięciu krwi w postaci m.in. kwasu acetylosalicylowego (czyli Acard, Polocard i inne - taka 'Aspiryna' w małych dawkach). Jest to skuteczna profilaktyka zawałów serca - ale wskazana tylko u osób, które ten zawał przebyły. Dlaczego tak jest - wytłumaczę później. A druga grupa to osoby bez problemów kardiologicznych, ktore Acard i Polocard łykają jak dropsy. A najlepiej jedna tabletkę Acardu i jedna Polocardu razem (chociaż to to samo), bo pan w reklamie mówił, że to dla dobra jego i rodziny.
    Słabe uderzenie o brzeg kuchennej szafki, który normalnie nie wywołałby krwiaka (bo krew naturalnie stworzylaby tamujący skrzep), przy niekontrolowanej terapii 'przeciwkrzepliwej' doprowadza do wylania jej sporej ilości zanim ten skrzep się utworzy.
    Zdarzyło mi się kilka krwiaków podtwardówkowych na dyżurze, jeden nawet w poradni POZ - silny ból głowy od dwóch dni, który natychmiast skierowałam na SOR. Słyszałam też o przypadkach, w których pacjent najczęściej lubiący wypić i prowadzący 'koczowniczy' tryb życia trafiał na SOR po wywrtoce, konieczne było wykonanie TK głowy, ktore nie wykazywało żadnych świeżych zmian - za to doskonale było widać krwiaka podtwardówkowego sprzed kilku tygodni (świeża, ostra zmiana różni się w obrazie od zmiany starej, przewlekłej).

    Wracając do tematu leczenia kwasem acetylosalicylowym (duże dawki 300-500 mg to Aspiryna/Polopiryna w przeziębieniu, małe dawki to 75-150mg Acard/Polocard w profilaktyce zawału).
    Wytyczne mowią, że profilaktykę taką należy stosować tylko u pacjentów po przebytym zawale serca - tym samym zleca ją lekarz. Tylko wtedy stosowanie jej daje większe korzyści niż ryzko działań niepożądanych.
    Odpowiednio dobrana przez lekarza dawka skutecznie zabezpiecza pacjenta i jest on poinformowany na co ma zwracać uwagę.
    Natomiast branie Polocardu/Acardu (czy innych odpowiedników) na własną rękę bez żadnych wskazań może wyrządzić sporo szkody. Np. wspomniane wyżej krwawienia podtwardówkowe czy krwawienie w obrębie przewodu pokarmowego. I to widać na SORze niestety często.
    Do tego jest to spory problem dla chirurgów. Po zażyciu 'aspiryny' zabieg operacyjny ze wzgledu na obniżoną krzepliwość krwi może być wykonany w zależności od dawki po 5-7 dniach, a sa przecież sytuacje w przypadku np. urazów czy zapalenia wyrostka które nie mogą czekać. Medycyna sobie z tym radzi, ale większa korzyć dla pacjenta byłaby, gdyby nie trzeba było wykorzystywać tych 'ekstra-sposobów'.
    Dlatego jak macie rodziców, dziadków bezkrytycznie przyjmujących to co mowią w reklamach - zwróćcie im na to uwagę, że o przyjmowaniu leków bez recepty warto porozmawiac z lekarzem rodzinnym*. Tak samo gdy już muszą zażywać tego typu leki, powinni zwracać uwagę na wszelkie drobne urazy czy niepokojące objawy zwiazane z krwawieniem (w przypadku przewodu pokarmowego - wymioty ze skrzepami krwi, czarny stolec - które powinny być zawsze, u każdego pacjenta i w każdym wieku zgłoszone lekarzowi).
    A gdy sami bierzemy Aspirynę na przeziębienie, choćby jedną tabletkę - zawsze zgłosić to lekarzowi/stomatologowi gdy pyta o zażywane leki (nawet gdy była brana 7 dni temu). A jeszcze lepiej nie brać na przeziębienie Aspiryny, tylko np. ibuprofen.

    *Jak lekarz rodzinny nierozmowny na tematy zdrowia pacjenta to można go zmienić 3 razy w roku bez żadnej odpłatności.

    Dzisiaj rzeczy trudne i przynudne, ale warto to wiedzieć. Może to spotkac w przeciągu życia każdego.
    Pozwolę sobie zawołać w komentarzu osoby, które kiedyś wyraziły zainteresowanie.
    Kolejne wpisy, nieregularnie ale będę wrzucać pod tag #medcontent , mam nadzieję, że będą ciekawsze niż dziś.

    #medycyna #lekarz #ciekawostki #nauka #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: 78.media.tumblr.com 18+ (1.59MB)

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów