Historie i ciekawostki z Korei Południowej (i nie tylko)

  •  

    W komentarzach do Kryzysu Kongijskiego kilku mirków pytało mnie, o czym będę teraz pisał na #merkuriusz.
    Tematów jest kilka i sam nie wiem na co się zdecydować, dlatego pomyślałem o małej ankiecie .

    Niestety ankiety na mirko mają limity co do ilości znaków, dlatego poniżej wrzucam odrobinę bardziej rozbudowany opis każdego z punktów:

    - [Liberia] Jak umiera dyktator, czyli państwo byłych amerykańskich niewolników i pewna kaseta video
    - Paul Kagame] Ruandyjski Cortés, który z garstką Tutsi odbija swój kraj, pokonuje Mobutu i doprowadził Zimbabwe do upadku
    - [Afrykańska wojna światowa] Kongo, 5.4 mln. ofiar, 9 krajów i ponad 20 ugrupowań zbrojnych, czyli największy konflikt po II wojnie światowej
    - [Tuaregowie] Saharyjscy nomadzi grają na elektrycznych gitarach walcząc o swoje prawa i godność (z Kaddafim, Francuzami i uranem w tle)

    W tym rzucie jest tylko Afryka (bo w sumie lubię Afrykę) i mam nadzieję, że jeszcze was nie zanudziłem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    (plusujących ten wpis, zawołam do gotowego tekstu, który zbierze najwięcej głosów).

    #merkuriusz - tag z ciekawostkami ze świata

    #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #historia #afryka
    pokaż całość

    O czym chcecie poczytać na #merkuriusz?

    • 110 głosów (23.91%)
      Liberia
    • 46 głosów (10.00%)
      Paul Kagame
    • 230 głosów (50.00%)
      Afrykańska wojna światowa
    • 74 głosy (16.09%)
      Tuaregowie
    •  

      Są jeszcze tematy wojen narkotykowych i karteli w ameryce południowe
      @michal42: Wielkie dzięki za dobre słowo! Co do Ameryki Południowej, niestety to nie jest mój mocny punkt :( Pewnie przez brak znajomości hiszpańskiego, ale mam nadzieję, że z reszty świata uda mi się wybrać jakieś ciekawe wydarzenia.

      co jeszcze ciekawego polecasz do przeczytania/obejrzenia w tematach w sumie wszelakich
      @gumiorek: Pewnie, że pamiętam (mam szacunek dla wszystkich którzy przeczytali Kongo Van Reybroucka ( ͡° ͜ʖ ͡°))
      A co polecam. Ostatnio mam kilka rzeczy, ktorych nie polecam, ale np. "Wszystkie ziarna piasku" są bardzo spoko. No i nie wiem, czy oglądałeś "Pewnego razu w kwietniu". No i jest jeszcze bardzo fajny dokument na al jazzerze "orphants of the Sahara" (to właśnie o Tuaregach).
      A i jeszcze Mukiwa. Biały chłopak w Afryce Godwina - fajny jest (to o Rodezji/Zimbabwe)

      co na zdjęciu robi Tadeusz Norek?
      @Jurga09: Planuje kolejne ludobójstwo ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @taki_tam_ktos, @Lisu95 : Pewnie, będę wołał

      Ale bym pojechał na taką Saharę.
      @1519868: Byłem i polecam. Wrażenia są niesamowite...
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (21)

  •  

    Ostatnio pod #merkuriusz wrzucałem na Mirko historię Kryzysu Kongijskiego w 3 częściach. Walczyłem, żeby nie były za długie, a tu szok i niedowierzanie - kilku Mireczków poprosiło mnie o zebranie tego w całość i zrobienie z tego jednego znaleziska.
    Chcieliście to macie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    https://www.wykop.pl/link/4788913/kryzys-kongijski-szokujace-zbrodnie-belgow-z-drugiej-polowy-xx-wieku/

    Szczerze mówiąc liczyłem, że zajmie mi to godzinkę, może dwie i fajrant, a tu…
    Kilkanaście godzin, które poszły na: wybór nowych fotek, ujednolicenie tekstu, rozbudowa końcówki, zbiorcze **TL;DR + całkowita przeróbka tekstu, żeby wyrobić się w 17260 znakach
    (bardzo prawdopodobne, że jestem idiotą, ale wykopowe znalezisko dopuszcza max 20 tys. znaków, które nie są 20 tys. znaków, bo wygląda na to, że edytor wykopu dorzuca do tego również znaczniki html…)

    Efekt – mam nadzieję, że konkretny tekst, w którym znajdziecie cały opis „Kryzysu Kongijskiego”. Do poczytania i pochwalenia się przed znajomymi ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #merkuriusz - tag z ciekawostkami ze świata

    #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #historia #afryka #kongo

    ps.
    Ostatnio usłyszałem, że w ramach dekomunizacji w Otwocku zabrali Lumumbie ulicę i zamiast tego mamy ulicę Johna Lennona - no serio? (ಠ‸ಠ)
    pokaż całość

  •  

    -Kryzys Kongijski- część 3
    Zgodnie z obietnicą wołam plusujących ostatni wpis o Kryzysie Kongijskim – będzie co poczytać! Tym razem pozbędziemy się sekretarza generalnego ONZ, francuski szpieg porwie hiszpański samolot, a grupka naćpanych Kongijczyków z pomocą magii zdobędzie prawie cały kraj.

    Poniżej Skrót wydarzeń z dwóch pierwszych części, jak zwykle dla leni na końcu wrzuciłem TL;DR, a do całego tekstu przyda się jakaś dobra kawka ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler 1 czerwca 1960 roku Republika Konga proklamuje niepodległość. Pozornie bez walki Belgowie oddają swoją największą kolonię. Entuzjazm Kongijczyków trwa jednak tylko chwilę i w nowo powstałym państwie wybuchają bunty, dwie najbogatsze prowincje (Katanga i Kasai) ogłaszają secesje, rozpoczyna się zbrojna napaść belgijskiej armii. Premier Konga Patrice Lumumba wzywa na pomoc Organizację Narodów Zjednoczonych. ONZ decyduje się zainterweniować, ale ogranicza się wyłącznie do utrzymywania porządku. Zdesperowany Lumumba zwraca się do ZSRR, a Stany (które wcześniej odmawiały mu wsparcia), razem z Belgią szykują się do jego odsunięcia. Ostatecznie (z pomocą CIA) władzę w kraju przejmuje przyjaciel Lumumby – pułkownik Mobutu. Po bezkrwawym zamachu stanu aresztuje premiera, jednak jego obecność w Kongo staje się problematyczna. Przy cichym współudziale MI6 i USA belgijski rząd wydaje rozkaz wysłania Lumumby do Katangi, gdzie po torturach zostaje rozstrzelany.

    Stan Konga na styczeń 1961 roku
    Pierwszy premier Konga Patrice Lumumba zostaje zamordowany. Zostają po nim 2 złote zęby i jedna kula, którymi belgijski komisarz Gerard Soete będzie chwalił się jeszcze w 1999 roku. Tym samym z gry o tron odpada najpopularniejszy kongijski polityk i do ostatniej rundy przechodzi już tylko trzech pretendentów:

    - Joseph-Désiré Mobutu: już nie zwykły dziennikarz, ale cieszący się poparciem CIA pułkownik i głównodowodzący armią Konga. Co ciekawe, władzę uzyskaną podczas zamachu stanu oddaje pokojowo już w lutym 1961 roku
    - Joseph Kasavubu: prezydent Republiki Konga
    - Moise Czombe: powiązany z belgijskimi przedsiębiorstwami prezydent Katangi

    Sama Republika znajduje się w stanie totalnego rozkładu i wojny domowej pomiędzy:
    - Wspieranym przez Belgów i Stany Zjednoczone rządem centralnym, na którego czele stają Kasavubu i Mobutu
    - Wspieraną przez Belgów i Francuzów Katangą Czombego (najbogatszą prowincją Konga, która swoje istnienie zawdzięczała belgijskim spółkom wydobywczym i sprowadzanym z Europy najemnikom)
    - Wspieraną przez Belgów prowincją Kasai (niewielkim, bogatym w złoża diamentów obszarem leżącym na granicy Katangi i reszty Konga)
    - Wolną Republiką Konga (znaną również jako Kongo-Stanleyville), która zajmowała całą wschodnią części kraju. Została ona uznana przez państwa bloku wschodniego, a władzę sprawował w niej Antoine Gizenga (zastępca Lumumby). Kongo-Stanleyville połączyło się z rządem centralnym po pół roku swojego istnienia w lipcu 1961 roku.

    ONZ w Kongo i secesja Katangi
    Do 1961 roku Organizacja Narodów Zjednoczonych nie ingeruje w wewnętrzną politykę Konga na podstawie artykułu 2 pkt 7 swojego statutu ograniczając się do utrzymania porządku na terenie Republiki i uchwalania kolejnych rezolucji nawołujących belgijskie wojska do wycofania się z Konga. Śmierć Lumumby (za którą odpowiada USA, Belgia i UK) stanowi jednak przełom.

    21 lutego 1961 roku dzięki zdecydowanemu poparciu Ameryki ONZ przyjmuje Rezolucję 161, zgodnie z którą:
    - Dopuszczono (oczywiście tylko w ostateczności ( ͡~ ͜ʖ ͡°)) do zbrojnego użycia siły przez oddziały ONZ
    - Nie tylko wojska belgijskie, ale również biali najemnicy z Katangi mieli opuścić Kongo
    - Rozpoczęto śledztwo, które miało wykryć i ukarać winnych śmierci Lumumby (sic!)

    Tym samym wojska ONZ dostają nowy priorytet - wyłapać białych najemników Czombego. Z początku idzie to całkiem nieźle, jednak podczas operacji Morthor (z hindi: wykręć i złam) dochodzi do starć z żandarmerią Katangi. Z jednej strony pozostawiony na pastwę losu kontyngent irlandzki dostaje się do niewoli (na podstawie tych wydarzeń nakręcono film „Oblężenie Jadotville”), z drugiej…

    18 sierpnia 1961 roku sekretarz generalny Organizacji Narodów Zjednoczonych Dag Hammarskjöld leci do Północnej Rodezji (współczesna Zambia) w celu wypracowania zawieszenia broni między siłami ONZ a wojskami Katangi. Podczas lotu dochodzi do…
    I tu sprawy się komplikują, bo ciężko jednoznacznie stwierdzić do czego dochodzi. Pewne jest, że Douglas DC-6 z Dagiem Hammarskjöldem na pokładzie rozbija się niedaleko Ndoli.

    Ruszają 3 niezależne śledztwa, jednak w żadnym z nich nie udaje się jednoznacznie ustalić przyczyn katastrofy. Jedynym sukcesem jest stwierdzenie, że 2 szwedzkich ochroniarzy Hammarskjölda zginęło od kul, które wystrzeliły się same.
    Przy tej okazji (podobnie jak przy naszej katastrofie smoleńskiej) powstało kilka teorii spiskowych. Zgodnie z jedną z nich samolot miał zostać zestrzelony w zamachu, w który zamieszane było CIA, MI6, belgijskie spółki wydobywcze i paramilitarne oddziały z RPA (podobnie jak Lumumba również i Hammarskjöld wierzył w niepodległe i niezależne Kongo).

    pokaż spoiler Ciekawie zaczyna się robić, jeśli dodamy do tego publikację Susan Williams i doniesienia The Guardian z kwietnia 2014 roku zgodnie, z którymi samolot Hammarskjölda miał zostać zestrzelony przez samolot Katangijskich sił lotniczych. Co więcej 16 marca 2015 roku ONZ wznowiło śledztwo dotyczące katastrofy. Do dziś nie zostało ono ukończone, a z najświeższych informacji z grudnia 2018 roku wynika, że rządy Wielkiej Brytanii i RPA odmawiają współpracy z oenzetowską komisją (USA obiecało dostarczyć dokumenty, ale jeszcze tego nie zrobiło…)

    W odróżnieniu od Hammarskjölda, jego następca U Thant przyjmuje bardziej zdecydowaną postawę (która pasuje wszystkim zainteresowanym) i w listopadzie 1961 w życie wchodzi Rezolucja 169, w której odrzuca się katangijskie roszczenia do niepodległości oraz zatwierdza użycie wojsk ONZ do przywrócenia prawa i porządku w Kongo (kiedyś prosił o to Lumumba, ale wtedy możliwość interwencji była ograniczona przez status organizacji ( ͡~ ͜ʖ ͡°)).

    Pod koniec 1962 roku Belgia wycofuje swoje poparcie dla zbuntowanej prowincji po czym 28 grudnia Organizacja Narodów Zjednoczonych decyduje się na pełne wykorzystanie swojego potencjału bojowego i rozpoczyna operację Grandslam. W przeciągu dosłownie kilku dni obrona Katangi załamuje się. Po serii nalotów Czombe traci praktycznie całe siły powietrzne, chwilę później ze wsparcia prowincji wycofuje się Union Minière (belgijska spółka wydobywcza, która finansowała secesję).
    Ostatecznie Czombe podpisuje bezwarunkowy pokój 17 stycznia 1963 roku kończąc tym samym istnienie niezależnej Katangi. Bojąc się aresztowania decyduje się na ucieczkę do Europy, natomiast oddziały jego najemników ukrywają się w graniczącej z Kongiem Angoli i Północnej Rodezji.

    Rebelia Kwilu
    Uff! Katanga pada, niezbyt radzący sobie z białymi najemnikami Mobutu traci poparcie, a władzę przejmuje Kasavubu. Prezydentowi udaje się zmienić konstytucję, Kongo staje się państwem federalnym, przy czym poszczególne prowincje zostają uszczuplone. Do tego Republika Konga przechodzi rebranding i zmienia swoją nazwę na Demokratyczną Republikę Konga (DRK).

    Koniec Kryzysu Kongijskiego? No nie zupełnie.

    19 listopada 1963 roku władze Konga zatrzymują 2 rosyjskich dyplomatów powracających z Brazzaville (stolicy Kongo-Brazzaville, czyli drugiego państwa Konga leżącego za rzeką Kongo względem Konga, o którym pisze). Ich dokumenty wskazują, że pozostający przy życiu politycy z rządu Lumumby skontaktowali się z ZSRR i Chińską Republiką Ludową.
    2 miesiące później wybucha Rebelia Kwilu - rozpoczyna się trzeci akt Kryzysu Kongijskiego

    Prowodyrem i głównym ideologiem zrywu jest Pierre Mulele. Były lumumbysta, który w odróżnieniu od swojego mentora jest już komunistą z krwi i kości. Wyszkolony w Chinach wraca do Konga i rzuca się podburzać proletariat do rewolucji. Wierzy, że walczący o lepsze jutro wojownicy powinni szanować swoich wrogów, zdobytą własność i napotkane kobiety. W praktyce jego żołnierze podpalają szkoły, torturują misjonarzy i gwałcą wszystko co staje im na drodze. Sama rewolucja nie porywa tłumów i kończy się po kilku miesiącach. Czemu więc o niej wspominam? Otóż nasz Pierr staje się drugim obok Lumumby symbolem walki o prawdziwą niepodległość Konga (a jego rebelia jest zapowiedzią większego kryzysu).

    Simba, Simba! Mulele mai! Mulele mai! Lumumba mai! Lumumba oye! (Lew, lew! Woda Mulele! Woda Lumumbym! Niech żyje Lumumba!) •
    Okazuje się, że Chińczycy szkolą nie tylko Pierre’a Mulele, ale również Gastona Soumialot i Laurenta-Desire Kabilę (warto zapamiętać to imię). To właśnie dwóch ostatnich Panów staje na czele rebelii Simba. Ich bojownikami są młodzi ludzie, często nastolatkowie, którzy uwierzyli w mieszankę komunizmu z tradycyjną plemienną magię i szczyptą haszu. Rebelia Simba tym różni się od Kwilu, że biorą w niej udział również lokalni szamani (którzy w pozbyciu się resztek kolonializmu widzą swoją szansę na powrót do władzy). Plemienni czarownicy przeprowadzają inicjację każdego z wojowników, a przed samą walką spryskują wojownikom torsy, dzięki czemu są odporni na strzały z broni palnej - karabinowe kule przy uderzeniu w ciało zmieniają się w niegroźną wodę.

    pokaż spoiler Żeby magia działała bez zarzutu każdy wojownik musiał wypełnić szereg powinności, do których wliczano: zakaz mycia się, seksu, wpadania w panikę, czy oglądania się za siebie. Simba miał biec do przodu i wrzeszczeć „Simba, Simba!” Jeśli jakaś kula nie rozpłynęła się na jego piersi wybijając w niej większych rozmiarów dziurę, znaczyło to, że najpewniej nie dopełnił jednego ze szczegółowych zaleceń ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Simba ruszają na swoich przeciwników naćpani, praktycznie nago i w większości przypadków uzbrojeni tylko w maczety, dzidy i pałki. Jak można się domyślić w dobie karabinów maszynowych podobna taktyka nie sprawdza się dobrze, tylko bardzo dobrze!

    Okazuje się, że nie tylko Simba wierzą w magię szamanów i, co może wydać się szokujące, w przeciągu kilku pierwszych tygodni rebelia opanowuje prawie połowę kraju. Wojska rządowe na widok biegnących na nich szaleńców rzucają broń i biorą nogi za pas. Teoretycznie sposobem na czary rewolucjonistów mają być gałązki wiązane do luf, ale czarownicy Simba to prawdziwa elita i żadne sztuczki nie pomagają. Na zajętych terenach rebelianci wyłapują zarówno białych, jak i wykształconych Kongijczyków, którzy według nich reprezentują zepsucie i niepodległość, która przyniosła im biedę.
    Rząd DRK jest w panice. Mobutu traci swoją pozycję, a jego wojska nawet nie próbują walczyć z rebeliantami. Co więcej, wszyscy obawiają się powrotu Czombego. Jego najemnicy wciąż czekają na rozkaz przy granicy Konga, a bez Katangi DRK może kompletnie się rozpaść.

    Triumwirat
    Czombe wraca, żeby razem ze swoimi białymi żołnierzami zaprowadzić w Kongo porządek. Wraca, żeby ramie w ramie stanąć z Kasavubu i Mobutu przeciwko rebeliantom (0_0) Warto zaznaczyć, że jego nominacja na premiera DRK, to jeden z wielkich powrotów w historii Afryki, który zaowocował nieoczekiwanym triumwiratem rywalizujących ze sobą polityków.

    Najemnicy Czombego (w tym Rafał Gan Ganowicz) przy wsparciu CIA ruszają do walki z Simba. Szybko okazuje się, że celny ogień z karabinów maszynowych jest w stanie przełamać kongijskie zaklęcia i rebelia zaczyna tracić impet. Nie pomaga nawet przyjazd wielkiego Che Guevary, który razem ze 100 kubańskimi doradcami próbuje wzniecić ogień rewolucji w okolicach jeziora Tanganika. ZSRR i Chiny dostarczają Simba broni i rozpoczynają serię szkoleń, jednak okazuje się to niewystarczające. Na zdobytych terenach komuniści nie są w stanie stworzyć podwalin jakiejkolwiek państwowości, a o od sierpnia 1964 roku Ludowa Republika Konga (tak rebelianci nazwali swoje państwo) zaczyna się składać.

    W listopadzie 1964 roku zdesperowani Simba decydują się wyłapać pozostających przy życiu białych i wykorzystać ich jako zakładników. Rebelianci gromadzą swoje ofiary w leżącym w Stanleyville (współczesne Kisangani) Hotelu Victoria. Czombe prosi zachód o pomoc i 24 listopada rusza operacja Dragon Rouge. Belgijscy spadochroniarze lądują w mieście i przeprowadzają szybką akcję odbicia zakładników. Do zabawy przyłączają się najemnicy i wojska kongijskie, które korzystając z zamieszania opanowują miasto. Rebelia załamuje się, a jej przywódcy uciekają w okolice Południowego Kiwu, gdzie jeden z nich, Laurent-Désiré Kabila będzie czekał na swoją szansę ponad 30 lat.

    Historia lubi się powtarzać
    Po zdławieniu komunistycznej rewolucji Czombe staje się najpopularniejszym politykiem w kraju i w wyborach z 1965 roku jego partia zdobywa większość głosów. Obawiający się silnego konkurenta prezydent Kasavubu sięga po sprawdzone środki, odwołuje Czombego i zamiast niego na premiera powołuje swojego zausznika. Jeśli pamiętacie mój poprzedni wpis, to możecie domyślać się zakończenia tej historii.
    Na scenę wkracza Mobutu i po raz drugi w swojej karierze przeprowadza zamach stanu.

    Aktualnie pełniący funkcję premiera Evariste Kimba Mutombo zostaje skazany za zdradę i powieszony podczas publicznej egzekucji w Kinszasie. 100 tysięcy Kongijczyków patrzy na wiszące zwłoki, Kasavubu ląduje w areszcie domowym, Czombe ucieka z kraju, a rewolucjonista Pierre Mulele zwabiony obietnicą amnestii zostaje pojmany, oślepiony, wykastrowany a następnie poćwiartowany żywcem. Mobutu siłą dławi rebelię katangijskiej żandarmerii i bunt białych najemników, którzy uratowali Kongo przed rebelią Simba.
    Sam Czombe (skazany na śmierć in absentia) korzysta z hiszpańskiego azylu i planuje powrót do kraju. Ponownie zbiera wokół siebie najemników i sonduje sytuację w ojczyźnie. 30 lipca 1967 roku jego samolot zostaje porwany przez Francisa Bodenana – agenta francuskiego wywiadu (byłego sojusznika Katangi). Pod groźbą użycia broni szpieg kieruje pilotów do Algierii. Na miejscu były prezydent zbuntowanej prowincji, a później premier i wybawca DRK zostaje aresztowany. Mobutu chce jego śmierci, zachodni sojusznicy żądają jego uwolnienia. W ramach kompromisu Czombe dostaje „zawału serca” i sprawa problematycznego polityka zostaje rozwiązana.

    Tymczasem już nie w Demokratycznej Republice Konga, a w Zairze, już nie dziennikarz Joseph-Désiré Mobutu, a bezwzględny dyktator Mobutu Sese Seko Kuku Ngbendu Wa Za Banga (Sam najpotężniejszy wojownik, który przez swoją wytrzymałość i twardość zwycięży, idąc od podboju do podboju pozostawiając za sobą ogień) proklamuje Lumumbę narodowym bohaterem i męczennikiem. Tym samym Kończy się Kryzys Kongijski, a kraj wchodzi w trwającą ponad 30 lat epokę powolnego rozkładu i korupcji.

    Koniec!

    TL;DR

    pokaż spoiler Po śmierci Lumumby ONZ nie ma już oporów i zaczyna otwarcie wspierać Republikę Konga. Sekretarz generalny Dag Hammarskjöld próbuje wynegocjować pokój między Katangą a rządem centralnym, ale podczas lotu do Północnej Rodezji jego samolot ulega katastrofie. Żadne ze śledztw nie jest w stanie jednoznacznie ustalić przyczyn katastrofy, a miłośnicy teorii spiskowych winią CIA, MI6, RPA i belgijskie spółki wydobywcze (wobec nowych dowodów w 2015 roku ONZ wznawia śledztwo, a USA, UK i RPA do tej pory nie zareagowały na ponaglenia komisji w sprawie dostępu do dokumentów z czasów Kryzysu Kongijskiego). Następca Hammarskjölda znacznie mniej interesuje się dyplomacją i ostatecznie Katanga upada po bezpośrednim ataku sił oenzetowskich. Prezydent Konga Kasavubu obejmuje pełnie władzy, ale jego szczęście jest krótkotrwałe. W Kwilu wybucha (tym razem rzeczywiście komunistyczna) rewolucja duchowego następcy Lumumby – Pierre’a Mulele. Nie trwa ona za długo, ale stanowi punkt zapalny do większej rebelii Simba (Lwów). Twórcze połączenie komunizmu z szamanizmem sprawdza się zaskakująco dobrze i naćpani Simba w przeciągu kilku tygodni zdobywają praktycznie połowę kraju. Sytuację ratuje Czombe - prezydent byłej już Katangi, który powraca z oddziałami swoich białych najemników i (co szokujące) staje po stronie swoich dawnych wrogów, czyli rządu centralnego. Europejscy kondotierzy szybko i brutalnie tłumią rebelię. Zwycięski Czombe zdobywa popularność, na co prezydent Kasavubu reaguje zgodnie ze swoimi przyzwyczajeniami odwołując go ze stanowiska. Czombe (zabójca pierwszego premiera Konga Lumumby) powtarza zagranie swojego poprzednika i wdaje się w spór konstytucyjny z prezydentem. Mobutu nie chce pozostać w tyle i również gra swoją ulubioną kartą - przeprowadza zamach stanu. Zmuszony do ucieczki z kraju Czombe zostaje porwany przez francuskiego szpiega i umiera na „zawał” w algierskim więzieniu, Kasavubu ląduje w areszcie, Pierre’a Mulele dosłownie rozpada się na kawałki, a Mobutu na 30 lat przejmuje władzę w kraju.


    Linki do części pierwszej i drugiej
    https://www.wykop.pl/wpis/37506613/kryzys-kongijski-na-poczatku-1961-roku-rzad-belgii/
    https://www.wykop.pl/wpis/38086353/kryzys-kongijski-czesc-2-zgodnie-z-obietnica-wolam/

    Źródła:
    Kongo. Opowieść o zrujnowanym kraju - David Van Reybrouck (polecam)
    Rzeka krwi Podroz do peknietego serca Afryki – Tim Butcher
    Kondotierzy - Rafał Gan-Ganowicz
    Katanga - Fabien Nury, Sylvain Vallee, Jean Bastide
    Lumumba (film z 2001 - polecam)
    Oblężenie Jadotville (film)
    Dokumentacja ONZ
    Dag Hammarskjöld Foundation, Theguardian, Archiwalny numer Timesa, wiki i inne cuda, które znalazłem w necie

    #merkuriusz - tag z ciekawostkami z Korei Południowej (i nie tylko)

    #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #historia #afryka #kongo

    Fot. Biali najemnicy Czombego z Komando Kivu podczas walk z rebeliantami Simba
    pokaż całość

    •  

      senkju wery macz, ekstra post (。◕‿‿◕。) po raz pierwszy nie jestem poirytowany że ktoś mnie woła
      @jakuberas: Dzięki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @gumiorek: Pełna zgoda - ciekawie, że mamy podobne przemyślenia. Fajnie też opisał proces budowania świadomości plemiennej. Wszyscy powtarzają, że Europejczycy dzielili Afrykę jak im się podobało i nie uwzględnili podziałów etnicznych, ale mało kto pisze, że same te podziały również wymyślili biali.
      Podobnie, jak w Europie nacjonalizm jest stosunkowo nowym konceptem, tak samo nowym konceptem w Afryce był plemienny nacjonalizm.
      pokaż całość

    •  

      @Merkuriusz_Ordynaryjny: No właśnie tutaj też byłem w lekkim szoku, nie powiem. Ogólnie, to bardzo mnie kwestie "czarnej" Afryki interesują, z chęcią wybrałbym się tam kiedyś na jakiegoś tripa (z racji mojego prawie-zawodowego zainteresowania piłką nożną, to takiego "skautingowego" tripa najchętniej :D), nie mam jakichś uprzedzeń, które często się trafiają na tym portalu, że "hehe, murzyny gupie, majo domki z guwna", ale jednak po lekturze tej części widzę, jak bardzo dajemy się porwać stereotypom. I jak bardzo Afryka jest traktowana "homogenicznie" niemal jak państwo - że skoro gdzieś na kontynencie są rzeczywiście jakieś zaszłości plemienne z dawnych czasów, to na pewno wszystkie inne spory mają taką samą genezę. A tutaj opis Van Reybroucka pokazuje, że to powstanie nacjonalizmów plemiennych miało kilka podwalin, za które tak naprawdę odpowiadają kolonizatorzy:
      - edukacja przez misjonarzy, a później kolonizatorów i wygenerowanie dość sztucznego podziału na plemiona na części obszarów,
      - sprowadzanie ludów innych etnicznie na słabo zaludnione obszary zajmowane przez ludzi innej kultury, gdzie znaleziono złoża i gdzie ta ludność napływowa zdobywała w pewnym momencie przewagę liczebną, przez co autochtoni czuli się wyrugowani z własnej ziemi,
      - polityka "Dziel i rządź", która podsycała konflikty plemienne i rodowe w myśl zasady, że podzielone ludy nie zjednoczą się, aby przegonić kolonistę,
      - no i oczywiście brak dostępu do wyższej i, że pozwolę sobie tak to nazwać, bardziej wyspecjalizowanej edukacji, zresztą świetnie przez Ciebie, zapewne na podstawie Van Reybroucka przywołany fakt ilości osób z wyższym wykształceniem, które były rdzennymi kongijczykami (16, wszyscy po psychologii, lub naukach pokrewnych, nie było tam w ogóle "technokratów", którzy mieliby wiedzę jak rozwinąć ten kraj).
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (56)

  •  

    Kryzys Kongijski - część 2
    Zgodnie z obietnicą wołam do kolejnego rozdziału Kryzysu kongijskiego. Ostatnio śmialiście się, że było za krótko - tym razem wrzucam trochę więcej literek, dlatego śmiało możecie przygotować sobie jakąś średnią kawę ( ͡~ ͜ʖ ͡°) Lenie na samym dole znajdą TL;DR

    30 czerwca 1960 roku Republika Konga uzyskała niepodległość. W odróżnieniu od wielu innych kolonii obyło się bez długotrwałej wojny partyzanckiej, zamiast tego skupiono się na pokojowych negocjacjach. Cały świat z uwagą śledził losy młodego kraju, jednak nikt nie spodziewał się, że w przeciągu pierwszych lat swojego istnienia stawi on czoło: 2 secesjom, militarnej interwencji ONZ, pogromom etnicznym, 2 zamachom stanu, kilku rebeliom, oraz najazdowi Belgów. Co więcej z 6 kolejnych szefów rządu 2, a najprawdopodobniej 3 zostało zabitych (przy współudziale zachodnich agencji wywiadowczych).
    Aż się prosi napisać – czarny dostał niepodległość więc co się dziwić, że wszystko poszło w diabły. Dać takiemu trzy metalowe kule to jedną sprzeda, drugą zgubi a ostatnią zepsuje.

    I tu was zaskoczę!
    Sytuacja w Kongo, nie była rezultatem, jakiegoś afrykańskiego zdziczenia, tylko wynikiem zagmatwanej, politycznej rozgrywki. Za każdą stroną stała jakaś logika, każdy na coś liczył. Zagraniczne wywiady, międzynarodowe potęgi, bogate korporacje – iście martinowska gra o tron, w której o władzę w kraju walczyli 3 kongijscy politycy oraz 1 przypadkowy dziennikarz:

    Patrice Lumumba – główny bohater tego wpisu i symbol afrykańskich dążeń do niepodległości. Charyzmatyczny zwycięzca pierwszych demokratycznych wyborów w Kongo, który wierzył, że nowe państwo ma szansę stać się prawdziwie niezależne od kolonialnych potęg (taki Ned Stark w wersji kongijskiej)

    Joseph Kasavubu – pomimo przegranej w wyborach, w zamian za poparcie rządu Lumumby został prezydentem Republiki. Dużo spokojniejszy i starszy od Lumumby starał się utrzymać jak najlepsze kontakty z Belgami (Mace Tyrell)

    Moise Czombe – wpływowy i bogaty przedsiębiorąca pochodzący z najbardziej dochodowej i posiadającej rozwinięty przemysł wydobywczy prowincji Konga – Katangi (wielkie złoża miedzi, kobaltu i niezbędnego do wyrobu elektroniki koltanu). Po wyborach nie dostał żadnej ministerialnej teki i musiał zadowolić się pozycją gubernatora (lord Tywin)

    Joseph-Désiré Mobutu – sekretarz Lumumby, dziennikarz, nikt (taki Littlefinger dla ubogich)

    Etap 1: Belgowie (czyli jak ciężko wyzbyć się przyzwyczajeń z czasów króla Leopolda II)
    Belgia traci swoją cenną kolonię 30 czerwca, jednak ani rząd ani belgijskie koncerny nie dopuszczają do siebie wizji utraty zysków z przemysłu wydobywczego i kongijskich plantacji. Niestety, parafrazując Geremka, „Kongijczycy nie dorośli do niepodległości” i w pierwszych wyborach na premiera wybierają Lumumbę – niewdzięcznego „czarnucha”, który nie potrafi docenić poświęcenia z jakim Belgowie wprowadzili w Afryce postęp i cywilizację…

    5 dzień niepodległości: belgijski generał Émile Janssens dowódca kolonialnej armii Konga – Force Publique, pisze na tablicy w jednostce Camp Léopold II pamiętną frazę: przed niepodległością = po niepodległości

    Jak możecie się domyślić podobny tekst spisany ręką białego generała nie spotyka się z entuzjazmem kongijskich wojskowych, którzy w nowo uzyskanej niepodległości widzą szansę na awans. Po całym kraju rozlewa się fala buntów - Rozpoczyna się Kryzys Kongijski.
    Lumumba wraz z Kasavubu starają się zapobiec rozruchom awansując wszystkich żołnierzy (nasz nikt, czyli Mobutu, jako przyjaciel Lumumby został przy tej okazji mianowany pułkownikiem i szefem sztabu), zmieniając nazwę armii na niekojarzące się z kolonializmem Armée Nationale Congolaise i pozbywając się z oficjalnej hierarchii Europejczyków. Większość jednostek pozostaje pod kontrolą nowego rządu, jednak w kilku miejscach dochodzi do zamieszek, których ofiarami padają pozostający w kraju Belgowie.
    Wybucha panika - prawdziwy exodus białych. Sabena otwiera most powietrzny do Brukseli, ludzie uciekają z kraju na wszystkie możliwe sposoby i nowe państwo w przeciągu kilku pierwszych tygodni opuszcza ponad 30 tysięcy lekarzy, urzędników i plantatorów.

    pokaż spoiler W tym miejscu warto wspomnieć, że choć rzeczywiście dochodziło do brutalnych gwałtów i morderstw, w praktyce były to pojedyncze a w skali kraju niewielkie incydenty

    10 dzień niepodległości: Belgowie wysyłają na teren Konga (niezależnego i uznanego przez ONZ kraju) kontyngent 6K spadochroniarzy. Teoretycznie ma on ochraniać obywateli pozostających w byłej kolonii, w praktyce dobrym przykładem jego działalności jest ewakuacja białych z miasta Matadi, po której belgijska marynarka wydaje rozkaz zbombardowania pozostających w porcie Kongijczyków

    11 dzień niepodległości: Czombe (obrażony na Lumumbę za brak ministerialnej teki) ogłasza secesję Katangi – najbogatszej prowincji Konga. Dzięki finansowemu wsparciu Belgii i belgijskich spółek górniczych stać go na armię białych najemników, którzy skutecznie radzą sobie z pozbawioną dowództwa armią Konga (wśród wspierających go żołnierzy walczy również Gan-Ganowicz – polski żołnierz RP na uchodźstwie, najemnik, dziennikarz, korespondent Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa, autor książki o walkach w Kongu „Kondotierzy” - polecam).

    Na tym nie kończą się pomysły Belgów, którzy decydują się wesprzeć Południowe Kasaj – kolejną bogatą w złoża prowincję, która występuje z Republiki Konga miesiąc później (9 sierpnia - 40 dnia niepodległości Konga).

    Etap 2: Lumumba walczy o międzynarodowe wsparcie
    Po dokonaniu przez Belgię inwazji na Kongo Lumumba zwraca się o pomoc do Organizacji Narodów Zjednoczonych (stosunkowo młodej jednostki, której sekretarz generalny Szwed Dag Hammarskjöld chce wykazać się na arenie międzynarodowej).

    14 dzień niepodległości: ONZ przyjmuję rezolucję 143 zgodnie, z którą Belgowie mają opuścić Kongo, a ich miejsce mają zająć wojska Organizacji Narodów Zjednoczonych z mandatem do… pilnowania porządku (sprawa secesji Katangi i Kasaj zostają uznane za wewnętrzny konflikt)

    Zawiedziony Lumumba razem z Kasavubu piszą pierwszy telegram do ZSRR z prośbą o monitorowanie sytuacji (z tej dwójki tylko Lumumba zostanie oskarżony o skłonności komunistyczne). Pomimo tego Lumumba wciąż liczy na wsparcie zachodu. Leci do Stanów, jednak na miejscu spotyka go chłodne przyjęcie. ONZ, Amerykanie, a później Kanadyjczycy po kolei odmawiają mu wsparcia w konflikcie ze zbuntowaną prowincją. Co więcej, pomimo rezolucji ONZ Belgowie dalej prowadzą walki z armią Konga (z byłej kolonii wycofają się dopiero pod koniec sierpnia, czyli bardzo późno).

    Kolejnym ciosem jest dla Republiki Konga jest secesja Południowego Kasaj (drugiej po Katandze zbuntowanej prowincji). Kraj nie tylko rozpada się na kawałki, ale traci razem ponad 40% wpływów do budżetu. Lumumba wysyła na miejsce armię pod wodzą swojego przyjaciela Mobutu i Kongo odnosi swój pierwszy sukces. Walki szybko przeradzają się w konflikt etniczny, za który Belgia, Stany i zachodnia część ONZ obwiniają Lumumbę. Jednocześnie spór z białymi najemnikami Czombego w Katandze utyka w martwym punkcie. Zdesperowany Lumumba zwraca się do ONZ z ultimatum: albo Organizacja pomoże mu w opanowaniu sytuacji w kraju, albo zwróci się o wsparcie do ZSRR.

    Etap 3: Kryzys konstytucyjny i armia szpiegów
    Belgia oraz USA (pod postacią CIA) zaostrzają swoją politykę względem Lumumby i są gotowe zapłacić gigantyczne pieniądze każdemu kto zdradzi premiera.

    67 dzień niepodległości (5 września): Wybór pada na Kasavubu, który za namową zagranicznych doradców dymisjonuje Lumumbę. Lumumba w odpowiedzi dymisjonuje Kasavubu i do tragicznej sytuacji Konga dochodzi kryzys konstytucyjny. Ostatecznie parlament wspiera Lumumbe, ale jednocześnie blokuje odwołanie Kasavubu, co skutecznie uniemożliwia normalne funkcjonowanie kraju

    76 dzień niepodległości (14 Września): W tym momencie do gry wkracza nasz już nie nikt, a wspierany przez CIA pułkownik Mobutu, który demokratycznie dokonuje wojskowego zamachu stanu powołując rządy technokratów (a dokładnie kilkunastu kongijskich absolwentów). Oficjalnie do czasu aż politycy zakończą swoje spory.

    Zagmatwana sytuacja?
    Robi się jeszcze ciekawiej, bo osadzony w areszcie domowym Lumumba kontynuuje swoje rządy, w związku z czym prezydent Eisenhower wydaje oficjalny rozkaz jego usunięcia (CIA szykuje się do wykorzystania zatrutej pasty do zębów 0_0), natomiast belgijski minister do spraw afrykańskich liczy na tradycyjne porwanie i strzał w tył głowy.
    Zdesperowany Lumumba zwraca się o pomoc do ONZ.
    Efekt?
    Jego posiadłość otacza już nie jeden a dwa kordony bezpieczeństwa. Ochraniające premiera ONZ oraz chcącej postawić go przed sądem amii Mobutu.

    pokaż spoiler Za co ma być sądzony **Lumumba**? Za zbrodnie dokonane w Południowym Kasaj. Jeśli czytaliście uważnie, to tak, chodzi o te same zbrodnie, których dokonywała armia Konga pozostając pod rozkazami **Mobutu**


    Etap 4: Kwas
    150 dzień niepodległości (27 listopad): w 5 miesiącu swojej kadencji Lumumba ucieka z aresztu domowego w nadziei na dotarcie do swoich zwolenników we wschodniej części kraju.

    CIA i Belgowie pomagają Mobutu w jego namierzeniu i ponownym aresztowaniu. Pozbawiony ochrony ONZ premier Konga zostaje odwieziony do obozu wojskowego Camp Hardy. W związku z niewypłacaniem żołdu morale w kongijskiej armii jest tak wysokie, że zarówno Mobutu, Belgowie, jak i CIA boją się, że żołnierze mogą zdezerterować i stanąć po stronie problematycznego przywódcy kraju.
    Pada decyzja - Lumumba musi zginąć, jednak w związku z sytuacją międzynarodową nie może umrzeć na terytorium Konga. Ostatecznie Harold d'Aspremont Lynden (były minister Belgii do spraw kolonii) wydaje rozkaz przewiezienia go do Katangi.

    pokaż spoiler Tak, belgijski minister wydał rozkaz kongijskiemu pułkownikowi wywiezienie demokratycznie wybranego premiera do walczącej z Kongiem zbuntowanej prowincji Katangi (również wspieranej przez Belgów)

    17 stycznia 1961 Lumumba wylatuje do stolicy Katangi Elisabethville. Na miejscu jest torturowany przez belgijskich i katangijskich oficerów, po czym między godziną 21:40 a 21:43 w obecności prezydenta Katangi Czombego zostaje rozstrzelany. Kilka godzin później belgijski komisarz policji Gerard Soete wykopuje jego zwłoki, tnie je piłą i rozpuszcza w kadzi z kwasem siarkowym (zostawiając sobie na pamiątkę 2 złote zęby)

    Podsumowanie części drugiej
    Pomyślicie – co jest takiego nietypowego w tej historii? Przecież w Afryce co i rusz morduje się jakiegoś lokalnego watażkę, regularnie milion czarnych ginie od uderzeń maczetą, a rządy zmieniają się tam średnio co 15 minut.
    Przypadek Lumumby był jednak inny. Jego zabójstwo odbyło się jeszcze zanim Afryka rozpadła się na kawałki. Sytuację w Kongo śledził z uwagą cały świat i śmierć jednego z pierwszych przywódców Afryki wywołała niesamowite poruszenie. Na całym świecie ludzie wyszli na ulice. W Belgradzie, Warszawie i Kairze belgijskie ambasady przeżyły dosłowne oblężenie. W Londynie i w Nowym Yorku tłumy starły się z policją. W samym Kongo Lumumba stał się męczennikiem, a w 1966 roku Mobutu proklamował go narodowym bohaterem Demokratycznej Republiki Kongo (sic!).

    Sama postać Lumumby do dziś wywołuje wielkie kontrowersje. Przez lata świat zachodu prezentował go, jako komunistę i sojusznika ZSRR. Dziś powoli odchodzi się od tej retoryki, zwłaszcza kiedy na jaw wychodzą coraz to nowe dokumenty dotyczące działania amerykańskich, brytyjskich, belgijskich i francuskich agencji wywiadowczych. Dla jednych jest natchnionym afrykańskim przywódcą, dla innych niedoświadczonym populistą, który przez swoją niekompetencję skonfliktował się z prezydentem Kasavubu, Czombe, Belgią, ONZ i Stanami Zjednoczonymi.

    Osobiście, opierając się bardziej na konkretnych wydarzeniach niż komentarzach publicystów, dochodzę do wniosku, że była to przede wszystkim postać tragiczna. Pracowity i ambitny z wizją niepodległego państwa podążającego drogą „pozytywnej neutralności” – jednym słowem człowiek, na którego nie było miejsca w zimnowojennej rzeczywistości. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Belgia nie zamierzały pozwolić, żeby krajem posiadającym tyle strategicznych zasobów miał rządzić niezależny polityk.

    Śledząc decyzje ONZ, grę Belgów na dwa fronty (z jednej strony wspieranie części polityków Republiki Konga, z drugiej secesji Katangi i Południowego Kasaj), czy spychanie Lumumby w kierunku ZSRR (które kompletnie przespało swoją szansę na uzyskanie wpływów w tym regionie Afryki), dochodzę do jednego wniosku - pierwsze pół roku Kryzysu Kongijskiego przebiegało pod hasłem: „Dokopać Lumumbie”.
    <spoiler alert> Jeśli macie jakieś wątpliwości, to zdradzę, że już za chwilę ONZ zacznie wspierać Kongo w walce z Katangą, a Belgowie grzecznie spakują manatki i wrócą do Europy</spoiler alert>

    TL;DR

    pokaż spoiler Kongo uzyskuje niepodległość i już 10 dnia swojego istnienia z bratnią pomocą przybywa do niego 6K belgijskich żołnierzy. Do tego dochodzi finansowe wsparcie od rządu i byłych kolonialnych spółek, które przez przypadek płynie wprost do zbuntowanej prowincji - Katangi. Do walki o tron w rozpadającym się kraju staje 4 ludzi: Lumumba (demokratycznie wybrany premier), Kasavubu (mianowany przez parlament prezydent), Czombe (gubernator najbogatszej prowincji Konga) i Mobutu (dziennikarz oraz przyjaciel Lumumby). Gwiazdą pierwszych 6 miesięcy jest właśnie Lumumba. Charyzmatyczny polityk, który liczy na zbudowanie silnego kraju, który będzie w stanie zachować neutralność w trakcie zimnej wojny. Pomysł wybijają mu z głowy Amerykanie i Belgowie, którzy najpierw zmuszają do szukania wsparcia u ZSRR, następnie robią z niego komunistę, kupują jego przyjaciół oraz wpływają na ONZ, żeby pozbawić Lumumbę władzy. Ostatecznie załatwiają jego porwanie, oraz wydają rozkaz przewiezienia go do Katangi, gdzie pod nadzorem Belgów zostaje rozstrzelany, poćwiartowany i rozpuszczona w kwasie.


    Koniec części drugiej!
    Ufff… ale się napisałem. Przed dokończeniem tego odcinka chciałem jeszcze złapać w swoje łapki Katangę, obejrzeć Jadotville + w jakiś sposób uporządkować wszystkie materiały, żeby w miarę jasno przedstawić pierwsze 6 miesięcy niepodległości Konga – bo działo się tam naprawdę sporo. A już za niedługo trzecia i nie wiem, czy już nie ostatnia część. Podobnie jak teraz, do następnego tekstu zawołam plusujących ten wpis.
    Link do części pierwszej
    https://www.wykop.pl/wpis/37506613/kryzys-kongijski-na-poczatku-1961-roku-rzad-belgii/

    Źródła:
    Kongo. Opowieść o zrujnowanym kraju - David Van Reybrouck (polecam)
    Rzeka krwi Podroz do peknietego serca Afryki – Tim Butcher
    Kondotierzy - Rafał Gan-Ganowicz
    Katanga - Fabien Nury, Sylvain Vallee, Jean Bastide
    Lumumba (film z 2001 - polecam)
    Oblężenie Jadotville (film)
    Theguardian, Archiwalny numer Timesa, wiki i inne cuda, które znalazłem w necie

    #merkuriusz - tag z ciekawostkami z Korei Południowej (i nie tylko)

    #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #historia #afryka #kongo

    Fot. Lumumba pojmany przez armię Mobutu w grudniu 1960 roku. Za około miesiąc od wykonania tej fotografii zostanie wywieziony do Katangi, torturowany i wreszcie rozstrzelany w obecności Czombego
    pokaż całość

    •  

      @Merkuriusz_Ordynaryjny: Pobierznie jestem troche w temacie Gabonu, wiem, ze poprzedni prezydent sprawowal wladze 40 lat (co jest swiatowym rekordem prezydentury). Po jego smierci przeydentem zostal syn (to prawie jak monarchia), o ktory od listopada nie wiadomo czy zyje czy tez nie. Dzis byla proba puczu, nieudana na szczescie. No i tez pdobonie jak Kongo od lat 60 sa "niepodlegli" chociaz widac wciaz silne oddzialywania Francji w tym rejonie. No i powszechnie panujaca korupca na wysokich szczeblach ale to chyba w wiekszosci panstw tutaj sie z tym boryka. pokaż całość

    •  

      Wielkie uznanie, że piszesz takie "streszczenia". Liczę na więcej

    • więcej komentarzy (64)

  •  

    Kryzys Kongijski
    - Na początku 1961 roku rząd Belgii wydaje rozkaz zabicia premiera Demokratycznej Republiki Konga Patrice’a Lumumby. 17 stycznia zostaje on rozstrzelany, po czym jego zwłoki rozczłonkowuje piłą, a następnie rozpuszcza w kwasie belgijski komisarz policji
    - 18 września 1961 roku w katastrofie lotniczej nad Północną Rodezją ginie sekretarz generalny ONZ Dag Hammarskjöld. 3 niezależne dochodzenia nie zdołały ustalić przyczyn katastrofy, ale potwierdzono, że dwóch szwedzkich ochroniarzy sekretarza zginęło od ran postrzałowych. Jak potwierdziło śledztwo - naboje wystrzeliły się same
    - 30 czerwca 1967 roku samolot z prezydentem Katangi i przy okazji byłym premierem Demokratycznej Republiki Konga - Moïse Tshombe zostaje porwany przez agenta francuskiej agencji wywiadowczej SDECE. Tshombe zostaje aresztowany w Algierii, gdzie umiera na ‘zawał serca’

    Dziś w #merkuriusz nie napiszę nic o Korei Południowej, będzie za to tekst o grze wywiadów, zimnej wojnie i Demokratycznej Republice Konga. Przede wszystkim znajdziecie tu jednak odpowiedzi na pytania – dlaczego w Afryce ludzie żyją w lepiankach z g*wna, czemu panuje tam bieda i dlaczego na miejsce musimy regularnie wysyłać pomoc humanitarną.
    (polecam przygotować sobie kawę, natomiast dla leni na samym dole przygotowałem TL;DR)

    Belgia i Kongo
    11 listopada 1908 roku belgijski parlament zaanektował Wolne Państwo Kongo, kończąc tym samym trwający 23 lata filantropijny projekt króla Belgii Leopolda II.

    pokaż spoiler Ofiarą jego „akcji humanitarnej” padło około 10 milionów tubylców. Do szczególnych osiągnięć Leopolda można zaliczyć wprowadzenie nietypowej jednostki monetarnej: uciętej dłoni, której równowartością był jeden nabój do karabinu

    Po oficjalnym przejęciu władzy przez Belgię sytuacja w Kongu unormowała się. Kraj zaczął się cywilizować, powstawały szkoły, budowano drogi, elektryfikowano miasta. Teoretycznie w 1959 roku Kongo było wzorem dla innych kolonii europejskich w Afryce. W praktyce w całym kraju regularnie odbywały się demonstracje i zamieszki. Kongijczycy chcieli niepodległości!
    Belgia znalazła się pod ostrzałem opinii międzynarodowej i rząd zdecydował się rozpocząć dialog z Afrykańczykami.

    Negocjacje
    W styczniu 1960 roku w Brukseli odbyło się spotkanie przy okrągłym stole. Zasiedli do niego Belgowie oraz reprezentanci największych kongijskich partii politycznych (niektórzy specjalnie na tą okazję zostali wypuszczeni z kolonialnych aresztów). Początkowo Belgowie zakładali 30 letni okres dochodzenia do niepodległości, jednak ostatecznie zdecydowano, że Kongo uzyska niepodległość w przeciągu pół roku!
    Kongijczycy byli wniebowzięci, powstał nieoficjalny hymn Konga – ‘Niepodległość cza-cza’, ruszyły negocjacje dotyczące odseparowania się Konga, wymiany handlowej z Belgią i statusem spółek kolonialnych.

    Pierwszy demokratycznie wybrany rząd Konga dostał w swoje ręce kraj z dobrze rozwiniętą infrastrukturą: 14K km linii kolejowych, 120K km dróg i ulic, 40 lotnisk, setkę hydroelektrowni i elektrowni parowych, nowoczesny przemysł oraz wysoki stopień alfabetyzacji. Do tego doszła też świetnie zorganizowana armia, która podczas obu wojen światowych odniosła znaczne sukcesy.
    Jednym zdaniem: to była piękna historia o tym, jak Belgowie odpokutowali za krzywdy, które spotkały ludność Konga podczas ich kolonialnych rządów. Obyło się praktycznie bez rozlewu krwi, Belgowie nie wysłali do Konga sił pacyfikacyjnych, nikt nie zabijał cywilów.

    ( ͡° ͜ʖ ͡°) Lekcja dyplomacji nr. 1 – w dyplomacji nie ma miejsca na sentymenty.

    W związku z ograniczeniami narzuconymi przez Belgów, w momencie odzyskiwania przez Kongo niepodległości w kraju było:
    16 czarnych Kongijczyków z wyższym wykształceniem
    0 czarnych oficerów
    0 czarnych lekarzy
    0 czarnych inżynierów
    0 czarnych prawników i ekonomistów

    W takich warunkach możecie wyobrazić sobie, jak wyglądały negocjacje kongijsko-belgijskie, podczas których decydowano o podziale ekonomicznym obu krajów. Z jednej strony kilku młodych studentów psychologii (Belgowie narzucili ograniczenia co do kierunków, które mogli studiować Kongijczycy), z drugiej doświadczeni politycy, prawnicy i ekonomiści.
    Long story short – Belgia zadbała o bezpieczeństwo swojej gospodarki. Państwowe spółki kolonialne szybko się sprywatyzowały, wielkie koncerny przeniosły swoje centrale do Belgii, a nowo powstające państwo już na starcie straciło ogromne wpływy ze swojego przemysłu.

    Zadajcie sobie pytanie - czy w tej sytuacji Kongo miało szansę wyjść na prostą?

    Może tak, może nie – ciężko powiedzieć, bo w praktyce sytuacja w Demokratycznej Republice Konga była znacznie gorsza i w przeciągu kilku pierwszych miesięcy niepodległości nowe państwo musiało sobie poradzić z:
    Buntem wojska, masową ucieczką białej ludności, inwazją belgijskiej armii, militarną interwencją ONZ, dwiema wspieranymi przez Belgów i białych najemników secesjami, aresztowaniem i zamordowaniem demokratycznie wybranego premiera oraz zimnowojenną walką USA z Rosją, w której Amerykanie za wszelką cenę chcieli zdobyć wpływy w regionie.

    30 czerwca 1960 roku kiedy proklamowano niepodległą Republikę Konga nikt nie spodziewał się tego co przyniesie najbliższe pół roku. Nie spodziewał się tego również Patrice Lumumba, chyba najtragiczniejsza postać Kryzysu Kongijskiego, który w ten czerwcowy czwartek wygłosił jedną z wielkich mów XX wieku:

    „Dzisiaj, kiedy ogłaszana jest niepodległość Konga w porozumieniu z Belgią, zaprzyjaźnionym państwem, które traktujemy jak równe sobie, żaden Kongijczyk wart tego imienia nie może zapominać, że zdobyto ją walką, codzienną walką; walką zagorzałą i idealistyczną; walką, w której nie szczędziliśmy ani sił, ani wyrzeczeń, ani cierpień, ani krwi.
    Walka ta, walka krwi, ognia i łez, przepełnia nas dumą aż do głębi naszego jestestwa, gdyż była to walka szlachetna i sprawiedliwa, walka niezbędna, by położyć kres poniżającemu niewolnictwu, które zostało narzucone nam siłą. Było ono naszym losem w ciągu osiemdziesięciu lat kolonializmu; nasze ramy są zbyt świeże i wciąż zbyt bolesne, byśmy mogli wymazać je z naszej pamięci… Zaznaliśmy drwin, obelg, ciosów, które przyszło nam znosić rano, w południe i wieczorem, ponieważ byliśmy Murzynami...”

    TL;DR

    pokaż spoiler W 1959 roku w Kongu rusza seria demonstracji. Belgowie pod wpływem międzynarodowej presji zgadzają się na rozmowy z lokalnymi politykami. Rusza okrągły stół w Brukseli i niepodległość Konga staje się faktem – i to nie za 30 lat jak planowano początkowo, a za pół roku. Wszyscy się cieszą, a najbardziej Belgowie, którzy podczas negocjacji na sucho wykochali swoich byłych niewolników, pozbawiając ich większości wpływów w kolonialnych przedsiębiorstwach (Kongijczycy byli bez szans, bo w kolonii edukacja dla czarnych była mocno limitowana). Republika Konga wydaje się skazana na porażkę, jednak w momencie proklamowania niepodległości nikt jeszcze nie wiem, jak tragicznie potoczą się losy Konga i jego premiera


    Koniec części pierwszej
    Przepraszam, że tekst powstaje w kawałkach, ale już pierwszy fragment wyszedł dość długi, a nie chciałem robić z tego 20 minutowej lektury. Dodatkowo przebijam się przez tonę źródeł, więc samo przygotowanie i obrobienie danych trwa wieczność… :/
    Liczę, że mi wybaczycie i poczekacie na kolejną część (zawołam plusujących wpis, jak już ją skończę)

    Źródła:
    "Kongo. Opowieść o zrujnowanym kraju" David Van Reybrouck (polecam)
    "Rzeka krwi Podroz do peknietego serca Afryki" Tim Butcher
    Lumumba (film)
    Theguardian, Archiwalny numer Timesa, wiki i inne cuda, które znalazłem w necie

    #merkuriusz - tag z ciekawostkami z Korei Południowej (i nie tylko)

    #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #historia #afryka #kongo

    Rys. Patrice Lumumba - charyzmatyczny polityk wierzący w niepodległość Konga, który za swoje przekonania zostanie torturowany, rozstrzelany, a jego zwłoki poćwiartuje i rozpuści w kawasie belgijski komisarz
    pokaż całość

    +: KrolWlosowzNosa, M.........6 +1069 innych
  •  

    Dziś pod #merkuriusz napiszę o południowo koreańskim przepisie na wzorowe wyniki w międzynarodowych testach szkolnictwa. Zacznę od suchych statystyk:
    - Polscy uczniowie na wykonanie pracy domowej poświęcają w tygodniu średnio 6.6 godziny (jesteśmy w światowej czołówce)
    - Korea Południowa (tu szok) z wynikiem 2.9 godzin wlecze się na samym końcu w rankingu 66 krajów badanych przez OECD °

    Jednak naprawdę ciekawie robi się, kiedy spojrzymy na sumaryczny czas, który uczniowie poświęcają na naukę. Okazuje się, że jeśli doliczymy do niego dodatkowe zajęcia i pracę z korepetytorami, spośród wszystkich państw OECD, to właśnie Koreańczycy uczą się najwięcej (~51 godz. w tygodniu) ° °

    Skąd w koreańskich nastolatkach taki pęd do wiedzy?

    TL;DR

    pokaż spoiler Za najważniejszy moment w życiu Koreańczyka przyjmuje się egzamin na studia (Suneung). Każdy chce dostać się do jednego z 3 najlepszych uniwersytetów. Presja jest tak duża, że rodzice wydają masę kasy na dodatkowe zajęcia i korepetytorów, a koreańscy nastolatkowie, albo zakuwają do 22:00, albo decydują się na samobójstwo

    Full Story
    Okazuje się, że najlepszym sposobem na osiągnięcie rodzicielskiego sukcesu w Korei, jest dyplom pociechy z jednego z trzech najlepszych uniwersytetów w Korei (Seoul National University, Korea University i Yonsei University – w skrócie SKY).

    Metoda równie dobra, jak popularna stąd konkurencja przy egzaminach na studia jest po prostu zabójcza (dobór słów nie jest przypadkowy). Malutkich Kimów i Kimki już od małego rodzice pchają do ciągłej nauki. Szkoła od dziewiątej do siedemnastej, potem dodatkowe zajęcia do około dwudziestej pierwszej, a następnie już tylko praca domowa i do łóżeczka. Taki schemat ciągnie się od podstawówki do czasu Suneung – egzaminu na studia, który uznawany jest za najważniejszy moment w życiu każdego Koreańczyka. Przez cały ten okres presja rodziny i otoczenia potrafi być tak duża, że co słabsze jednostki zwyczajnie odpadają.

    pokaż spoiler Sporo słyszałem o tym problemie, rozmawiałem z zaprzyjaźnionymi Koreańczykami, a polski misjonarz na kazaniu w Jandogłonie poruszał temat samobójstw i problemów psychicznych wśród młodych ludzi. Ze wstydem przyznaję, że dopiero informacja o tym, że Korea ma najwyższy procent samobójstw na świecie dla osób z przedziału 10-19 lat uświadomiła mi prawdziwe osiągnięcie koreańskiego systemu edukacji

    Co więcej, nawet na jedno dziecko trzeba przygotować kilka taczek WONów (koreańskich pieniążków). Dodatkowe zajęcia, wyjazdy za granicę dla poprawy języka angielskiego i czesne na uniwersytecie kosztują majątek, przez co rodzicielstwo w Korei nie jest zabawą dla biedaków, a sam kraj ma najniższy współczynnik dzietności na świecie (1.2 wg. rankingu World Bank z 2016).

    Na pocieszenie wspomnę, że już po egzaminach Koreańczycy wrzucają na luz. Oczywiście zdarza się im zakuwać do sesji przez kilka dni non stop (bez snu), ale kiedy wyprowadzą się z domu mają czas na imprezy i granie po nocach na kompie.

    Dla chętnych wrzucam link do poprzedniego wpisu o edukacji w Korei, w którym pisałem o tym, jak dobrze idzie Koreańczykom pisanie testów PISA: https://www.wykop.pl/wpis/36670017/czas-na-kolejny-wpis-z-merkuriusz-tym-razem-o-szko/

    Źródła:
    ° https://qz.com/311360/students-in-these-countries-spend-the-most-time-doing-homework/
    ° ° https://www.theewf.org/uploads/pdf/Do-students-spend-enough-time-learning.pdf

    #merkuriusz - tag z ciekawostkami z Korei Południowej (i nie tylko)

    #gruparatowaniapoziomu #korea #ciekawostki #edukacja #szkola

    Ps. Miałem chwilę przerwy w pisaniu w związku z chorobą, ale już jestem na nogach ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    Rys. Zdjęcie z kampanii ministerstwa zdrowia na rzecz ograniczenia liczby samobójstw wśród południowo koreańskich uczniów
    pokaż całość

  •  

    ”My name is Kim, Tom Kim” - czyli o tym, jak zawołać koreańskiego kumpla.

    Wymowa koreańskich imion teoretycznie nie powinna być skomplikowana. Ostatecznie wszystkie znaki w hangulu mają swoją transkrypcje fonetyczną w języku polskim. Ba, to Koreańczycy powinni mieć kłopoty przy czytaniu naszych wizytówek (no dobra, szczerze mówiąc nie idzie im to najlepiej). Niestety teoria teorią, a w praktyce nie jestem w stanie poprawnie wymówić imion ponad jednej trzeciej kolegów z pracy. Nazwiska są proste, ale taki KungWon przekracza moje możliwości (kiedyś przez 5 minut starałem się go wymówić we wszystkich możliwych odmianach, wreszcie skończyło się na zapisaniu maila na kartce).

    Na szczęście nie tylko ja mam takie problemy, dlatego pomimo narodowej dumy Koreańczycy kombinują jak ułatwić sobie kontakty z ludźmi pochodzącymi z zachodu. Zasadniczo sposoby są dwa. Po pierwsze nasz skośnooki kolega może sam wymyślić sobie jakiś przydomek (choć najczęściej robi to za niego nauczyciel angielskiego). Takie drugie, amerykańskie imię jest zwykle stosunkowo proste i wykorzystuje się je przy rozmowach z obcokrajowcami. Stąd nie zdziwcie się jeśli w centrum Seulu podejdzie do was jakiś Azjata i bez mrugnięcia okiem powie: ‘Hi my name is Tom’. Nie oznacza to, że mamy do czynienia z podróżującym po Korei Amerykaninem, tylko nowoczesnym, otwartym na globalizację Koreańczykiem.

    Drugi sposób, popularny zwłaszcza wśród starszych osób, to wykorzystanie inicjałów swojego imienia. W Korei są one zwykle dwuczłonowe i z takiego 민규 김(Min-kyu Kima) wyjdzie nam przepiękny MK Kim. Taka skrócona forma potrafi przylgnąć do naszego Azjaty niczym rzep i w ten sposób wołać tak będą na niego wszyscy, w tym też inni Koreańczycy.

    #merkuriusz - tag z ciekawostkami z Korei Południowej (i nie tylko)

    #gruparatowaniapoziomu #korea #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    Czas na kolejny wpis z #merkuriusz, tym razem o szkolnictwie w Korei
    Może zabrzmię jak typowy Janusz, ale uwielbiam rozmawiać z Koreańczykami o edukacji. Widok moich azjatyckich kolegów, kiedy mówię im, że w Polsce szkolnictwo jest praktycznie darmowe, a najlepsze uniwersytety w kraju publiczne, jest po prostu bezcenny.
    Jednak jeśli spojrzymy na oficjalne statystyki° porównanie naszych obu krajów nie wypada tak różowo (oczywiście o tym już w rozmowie nie muszę wspominać ( ͡~ ͜ʖ ͡°) )

    • Wyniki badania PISA (dane o umiejętnościach uczniów, którzy ukończyli 15 lat): Korea na 7 miejscu, Polska na 16

    • Spośród wszystkich krajów OECD:
    - Procent osób posiadających wyższe wykształcenie (dla ludzi z przedziału 25-65 lat): Korea z 47.7% na 5 miejscu, Polska z 28.7% na 28
    - Procent osób posiadających wyższe wykształcenie (dla ludzi z przedziału 25-34 lat): Korea bezapelacyjnie pierwsze miejsce z 70%, Polska na 23 z 43.5%

    • Do tego dochodzi też najlepsza ocena koreańskiego systemu edukacji w rankingach takich jak: Pearson czy NJ MED
    (PL w Pearsonie na 10 miejscu, w NJ MED jesteśmy poza pierwszą 20)

    W powyższych wynikach nie ma nic dziwnego, jeśli uświadomimy sobie, że to między innymi dzięki rozwiniętemu systemowi edukacji Korea była w stanie zmienić się ze zniszczonego rolniczego kraju w potęgę nowoczesnych technologii. Nie ma co ukrywać, obecnie jest ona prawdziwym mocarstwem jeśli mówimy o nauczaniu (rozumianym przez poprawne wypełnianie testów w szkole średniej).
    I tu warto dorzucić wyniki państwowych uniwersytetów, gdzie pierwsza koreańska trójka nie jest już taka dobra (inna sprawa, że my szorujemy brzuchem po ziemi):

    • W jednym z trzech największych rankingów QS°° (pozostałe pokazują zbliżone wyniki) trzy najlepsze koreańskie uniwersytety zajmują miejsca: 36, 41, 71
    • Polska w ogonie z UW, Jagiellońskim i PW gdzieś na: 411-420, 461-470 i 601-650 miejscu (QS wrzuca przegrywów do zbiorczej puli)

    Piękne podsumowanie, po którym można zakończyć temat koreańskiego systemu edukacji?
    Niestety nie, a żeby w pełni docenić jego potęgę, musimy wiedzieć, że szkolnictwo średnie w Korei jest dość ekstremalne. Koreańczycy mają lekkiego świra na punkcie statusu społecznego, a jedną z lepszych metod jego budowy jest sukces ich malutkich Kimiaczków (nie ma to jak przerzucać własne frustracje na najbliższych ( ͡° ͜ʖ ͡°))
    Pozostaje pytanie: czym jest taki sukces i jaka jest jego cena? Odpowiedź w następnym wpisie!

    Źródła:
    ° https://data.oecd.org/pisa/reading-performance-pisa.htm#indicator-chart
    https://data.oecd.org/eduatt/population-with-tertiary-education.htm#indicator-chart
    https://data.oecd.org/eduatt/adult-education-level.htm
    °°https://www.topuniversities.com/university-rankings/world-university-rankings/2018

    #merkuriusz - tag z ciekawostkami z Korei Południowej (i nie tylko)

    #gruparatowaniapoziomu #korea #ciekawostki #historia #emerytury

    Rys. Uroczyście ślubuję trzaskać testy do upadłego
    pokaż całość

  •  

    OP delivered!
    W ramach #glupiewykopowezabawy przy #rozdajo: https://www.wykop.pl/wpis/36519023/wielkie-dzieki-za-mase-plusow-pod-moim-ostatnim-wp/ obiecałem, że do wygranej książki trafi dedykacja z najbardziej plusowanym komentarzem – no to trafiła!

    @chwed: dzięki za fajny tekst + nie dzięki za lenny face (bałem się, że go spapram, ćwiczyłem go na osobnej kartce przez dobre 15 minut, a i tak wyszedł mi ziemniak) ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    @Retr1but1on: Paczka już za chwilę rusza w trasę!

    A kolejny wpis z #merkuriusz już jutro (z okazji stulecia niepodległości zrobiłem sobie krótką przerwę)
    pokaż całość

  •  

    Wielkie dzięki za masę plusów pod moim ostatnim wpisem o życiu starszych osób w Korei. Przyznam, że zrobiło mi się cholernie miło, zwłaszcza że z początku nie wiedziałem, czy w ogóle będziecie chcieli czytać teksty, które wrzucam na #merkuriusz

    Dlatego w ramach wdzięczności postanowiłem zorganizować swoje pierwsze #rozdajo!

    Do wygrania jest pakiet koreański, czyli:
    Butelka soju (17.2% koreańska wódka)
    +
    „Nadgodziny zagryzione kimchi” (moja duma, czyli książka, w której opisałem uroki pracy z Koreańczykami)

    Jednak żeby nie było nudno, mam pomysł na #glupiewykopowezabawy
    Nigdy nie byłem dobry w pisaniu dedykacji, dlatego na pierwszą stronę książki wrzucę najbardziej plusowany komentarz ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Zasady losowania:
    Do wygrania flaszka, więc plusują tylko pełnoletni
    Losowanie przez mirkolos.pw
    Uprzedzam pytania: nie, nie ma opcji wylosowania wyłącznie soju - walczę o lepszy wykop, więc jeśli chcecie pić to z książką w ręku ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    +: D.......a, Penancea +688 innych
  •  

    Wesołe jest życie staruszka…
    Chyba, że ten staruszek żyje w Korei Południowej, wtedy nie jest już tak różowo.

    Ubóstwo°:
    45.7%: tyle starszych osób°° żyje w Korei poniżej granicy ubóstwa – najwyższy procent wśród wszystkich krajów badanych przez OECD.
    Dla porównania, w Polsce mamy tylko 8.5%.

    Samobójstwa wśród seniorów°°°:
    78 na 100 000 osób – to rezultat Korei ("najlepszy" na całym świecie).
    Kolejne na podium są: Czarnogóra 64/100K i Sri Lanka 52.3/100K , natomiast Rzeczpospolita z wynikiem 13.6 na 100K ginie w tłumie.

    Skąd takie słabe statystyki Republiki Korei? Czy panuje tam bieda i brak perspektyw?
    Jeśli mówimy o seniorach - tak.

    TL;DR

    pokaż spoiler W Korei system emerytalny leży i kwiczy – bazowa emerytura jest malutka, a dodatkowo nie łapią się na nią Ci, którzy stracili pracę podczas kryzysu z 1997 roku. Kiedyś emerytami zajmowały się dzieci, ale przez powolny rozkład konfucjanizmu tradycyjne więzi rodzinne przestają cokolwiek znaczyć. Starszym osobom zostaje więc: życie w biedzie, zbieranie złomu, albo samobójstwo.

    Full Story
    Historia koreańskich emerytów nie należy do najprzyjemniejszych. „Zapomniana generacja” to ludzie, którzy wypracowali sukces gospodarczy Korei (nazywany cudem nad rzeką Han). Pracując niezliczone godziny za wszelką cenę starali się poprawić sytuację swoich dzieci. Problem polega na tym, że delikatnie mówiąc – zostali na lodzie.
    System emerytalny stworzono w Korei dopiero w latach osiemdziesiątych i od początku był on mocno kulawy. Wymagania to min. 10 lat płacenia składek (jeśli kogoś zwolnili w kryzysie z 1997 roku, to nie ma nic), a bazowa emerytura wynosi oszałamiające 200,000 wonów na miesiąc (koło 670 PLN). Teoretycznie istnieją dodatkowe systemy pomocy socjalnej, ale wyłączone są z niej osoby posiadające dzieci.
    I tu pojawia się największy problem koreańskich seniorów.
    Tradycyjnie w konfucjańskiej rzeczywistości to właśnie dzieci zajmowały się opieką nad starzejącymi się rodzicami, stąd realnie przez lata nikt nie potrzebował systemu emerytalnego. Społeczeństwo Korei przechodzi jednak rewolucję kulturalną, której ofiarami zostali Koreańczycy po 65 roku życia. Przykładowo w ciągu ostatnich 15 lat liczba młodych Koreańczyków, którzy uważają, że powinni się zająć rodzicami spadła z 90% do 37%. Podobnie zmniejszyła się liczba seniorów mieszkających z rodziną (z 75% w 1994 roku do 32.5% w 2014 r.).

    Konfucjanizm nie został jednak wyparty całkowicie – cały czas osobom starszym należy się w Korei większy szacunek. I tu pojawia się kolejny problem. Jeśli do pracy przychodzi mniej wykwalifikowany, ale dużo starszy Koreańczyk młodsi od niego koledzy mają trudności z przydzielaniem mu prostych zadań.
    Aby uniknąć niezręcznej sytuacji najwygodniej jest po prostu nie zatrudniać emerytów (kiedyś w Korei puszczali nawet dokument z takim panem, który prosił młodszych kolegów, żeby traktowali go jak zwykłego pracownika).

    Jaka jest więc wizja spokojnej starości w Korei? Do wyboru mamy: życie na krawędzi społeczeństwa, zbieraniem złomu po ulicach, bądź samobójstwo.

    ° https://data.oecd.org/inequality/poverty-rate.htm
    °° starsza osoba, tj. mająca powyżej 65 lat
    °°° http://apps.who.int/healthinfo/statistics/mortality/whodpms/

    #merkuriusz - tag z ciekawostkami z Korei Południowej (i nie tylko)

    #gruparatowaniapoziomu #korea #ciekawostki #historia #emerytury

    Rys. Wesołe jest życie staruszka…
    pokaż całość

    •  

      Nadal nie rozumiesz że podział lewica - prawica dokonuje się po linii światopoglądowej.

      @ediz4: To bzdura.
      Dla Ciebie Janusz Korwin Mikke, gospodarczo zwolennik wolnego runku, a światopoglądowo podchodzący lekceważąco do kwestii rodziny, stawiający na romanse i nie bojący się rozwodów to lewak;
      zaś Władysław Gomułka, gospodarczo zwolennik nacjonalizacji i kolektywizacji, a światopoglądowo człowiek ceniący rodzinę to prawicowiec?

      Naturalny podział opiera się o kwestie gospodarcze i dlatego JKM uznaje się za prawicowca, a Gomułkę za lewicowca. Odwrotnie niż u Ciebie.
      pokaż całość

      +: raj, lwonly
    •  

      Dla Ciebie Janusz Korwin Mikke, gospodarczo zwolennik wolnego runku, a światopoglądowo podchodzący lekceważąco do kwestii rodziny, stawiający na romanse i nie bojący się rozwodów to lewak;

      @void1984: Oczywiście że prawak bo to konserwatysta. To że jest hipokrytą małe ma znaczenie.

      zaś Władysław Gomułka, gospodarczo zwolennik nacjonalizacji i kolektywizacji, a światopoglądowo człowiek ceniący rodzinę to prawicowiec?....
      Zdecydowanie lewicowiec. Wszyscy komuniści to lewicowcy. Założenie komunizmu to zburzenie zastałego porządku rzeczy i stworzenie nowego społeczeństwa. To jest opozycja do konserwatyzmu.
      pokaż całość

      +: lwonly
    • więcej komentarzy (154)

  •  

    Pijcie ze mną kompot - mój pierwszy fotoreportaż w Poznaj Świat!
    Teraz mogę wszystkim opowiadać, że zostałem profesjonalnym fotografem ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

    #merkuriusz - ciekawostki z Korei Południowej (i nie tylko)
    #chwalesie #tworczoscwlasna #fotografia

  •  

    W dzisiejszym Merkuriuszu przepis na ludobójstwo, czyli jak w Indonezji zaprowadzono „Nowy porządek”. Historia o tyle ciekawa, że jeśli o czystkach w Kambodży (1.6-1.8 mln zabitych), czy Ruandzie (0.5-1 mln zabitych) słyszał prawie każdy, to „masowe morderstwa w Indonezji w latach 1965-66” (0.5-3 mln zabitych) nie należą do najbardziej rozpoznawanych.
    (dla leni - na końcu tekstu wrzuciłem TL;DR)

    Wstęp: mamy rok 1945, Indonezja ogłasza niepodległość, a prezydentem nowego kraju zostaje Sukarno, którego głównym zadaniem staje się zrównoważenie wpływów: islamistów, Komunistycznej Partii Indonezji (KPI) i wojska. Zadanie trudne, acz wykonalne i Sukarno pewnie zdołałby utrzymać władzę, gdyby nie zimna wojna i jego pomysły na zachowanie niezależności od USA…

    Pretekst: 1 października 1965 r. 6 generałów zostało zabitych w zamachu stanu zorganizowanym przez Ruch 30 Września, który miał zapobiec „sponsorowanemu przez CIA kontrrewolucyjnemu przewrotowi Rady Generałów, wymierzonemu w Republikę Indonezji i jej prezydenta Sukarno”. Działania Ruchu były chaotyczne i zasadniczo ograniczyły się do zabójstwa wspomnianych generałów oraz do nadania kilku nieskoordynowanych komunikatów radiowych.
    W tym momencie na scenę wkroczył reprezentant armii - gen. Suharto (nasz główny bohater), który sprawnie i zdecydowanie powstrzymał spiskowców. Odpowiedzialna za zamach stanu okazała się Komunistyczna Partia Indonezji - licząca 3 miliony członków, najsilniejsza i najlepiej zorganizowana partia polityczna w kraju. Co więcej starannie zaplanowany spisek ( ͡~ ͜ʖ ͡°) był dopiero wstępem do wielkiej akcji KPI, która miała zakończyć się pogromem milionów obywateli Indonezji.

    pokaż spoiler Tak mówi oficjalna wersja gen. Suharto, który wykorzystał wydarzenia z 1 października do przejęcia władzy i pozbycia się komunistycznej konkurencji. Kto rzeczywiście odpowiadał za przygotowanie zamachu? Ciężko o jednoznaczną odpowiedź, ale historycy przyjmują 3 opcje: wewnętrzne porachunki indonezyjskiej armii, inicjatywa małego odłamu PKI, bądź też połączone działania CIA i samego gen. Suharto

    Przygotowanie: Odpowiedź gen. Suharto była zdecydowana. Rozpoczęły się aresztowania i egzekucje aktywistów oraz głównych członków partii komunistycznej (listy zostały dostarczone przez wspierających generała agentów CIA). Chcący powstrzymać pogromy prezydent Sukarno 11 marca 1966 został zmuszony przez armię do oddania władzy i osadzono go w areszcie domowym, w którym przebywał aż do śmierci w 1970 roku.

    pokaż spoiler Tak tylko przypominam, że Ruch 30 Września był skierowany w celu powstrzymania „sponsorowanego przez CIA kontrrewolucyjnego przewrotu Rady Generałów, wymierzonemu w Republikę Indonezji i jej prezydenta Sukarno” ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

    Najważniejsza była jednak zakrojona na szeroką skalę akcja informacyjna, w której nacisk położono na wzbudzenie powszechnego poczucia zagrożenia: informowanie obywateli o planowanej zbrodni komunistycznej, okrutnych torturach, którym poddano generałów oraz domniemanej walce KPI z religią.

    pokaż spoiler Lekarze sądowi badający ciała zabitych 1 października dowódców stwierdzili, że zginęli od strzałów z broni palnej, zaś kule wyjęte z ich ciał były identyczne z tymi, których używało wojsko

    W efekcie, rozpoczęły się spontaniczne akcje lokalnej ludności, w trakcie których śmierć poniosło pomiędzy 500 tys. a 3 mln. osób: członków PKI, znajomych członków PKI, generalnie wszystkich wrogów publicznych (tj. wrogów powstającego właśnie Nowego Porządku) oraz zamieszkujących Indonezję Chińczyków.

    pokaż spoiler ‘Spontaniczne’ akcje organizowane były przy wsparciu wojska i popierających gen. Suharto organizacji paramilitarnych

    Jak zabijano? Standard w sytuacjach, w których mamy do czynienia z inicjatywą zwykłych ludzi: rozrywanie żywcem, kłucie, patroszenie, kastrowanie, nakłuwanie, duszenie, obcinanie głowy, czy kobiecych piersi… Sprzęt? Głównie noże, sierpy, maczety, bambusowe włócznie, żelazne pręty, czyli wszystko co może wpaść człowiekowi do ręki. Jeśli czytaliście cokolwiek o Wołyniu, czy Ruandzie – wiecie co w takiej sytuacji należy zrobić somsiadowi.

    pokaż spoiler Ciekawostką jest, że niezależnie od długości i szerokości geograficznej, rasy, czy też kultury przebieg takich wydarzeń jest taki sam: entuzjazm oprawców, sadystyczne okrucieństwo, mordowanie wszystkiego co się rusza – same shit…

    Następstwa: Nowy Porządek pod rządami gen. Suharto - pozostali przy życiu członkowie PKI i powiązani z nimi ludzie zostali aresztowani (około 1 mln osób), a po wyjściu z więzienia przez lata traktowani byli, jako ludzie gorszej kategorii (np. obowiązywał ich zakaz pracy w instytucjach publicznych). W indonezyjskich szkołach i oficjalnej historii cała operacja była i wciąż jest traktowana, jako wielkie zwycięstwo nad zbrodniczą organizacja komunistyczną.

    Międzynarodowa reakcja? Najlepiej oddają ją nagłówki U.S. News & World Report: "Indonezja: nadzieja... w miejscu, w którym do niedawna jej nie było", czy Time: „Najlepsza wiadomość z Azji od lat”. W związku z powiązaniami PKI z Chinami, również ZSSR ograniczyło swoją reakcję do ogólnego stwierdzenia, że w Indonezji zdarzyła się tragedia. Jedynie Chiny i Północna Korea stanowczo potępiły akcję gen. Suharto.

    Wnioski: Czym różniło się wprowadzenie Nowego Porządku od pozostałych masowych mordów XX wieku?

    Profesjonalizmem organizatorów.

    Większość podobnych tragedii była oparta na podziałach etnicznych, poczuciu zagrożenia oraz chęci odwetu za poniesione krzywdy. Przy Hutu i Tutsi mieliśmy trwający dziesięciolecia konflikt plemienny, podobnie było na Wołyniu, czy w przypadku Sri Lanki (Tamilowie vs. Syngalezi) – co ciekawe w XX wieku rzadko kiedy mordowało się z powodów religijnych.
    W Indonezji podziały nie były jednak tak silne, nie występowały ostre różnice narodowościowe. Do rozpętania rzezi wystarczyła tylko odrobina dobrego planowania i propagandy. Dosłownie w kilka tygodni wkręcono miliony obywateli w akcję „zabij somsiada".
    Co więcej - czy wielu z was słyszało o tych wydarzeniach? Od razu uprzedzę, nie poczytacie sobie o nich w polskiej wiki. Ba! Pomimo tego, że wszystko działo się w prozachodnim kraju – nikt nie doliczył się ofiar (wiemy, że jest ich ponad 500 tyś, ale przez lata nikt nie przyglądał się tym liczbom). Wystarczyło tylko zadbać o poparcie odpowiednich sojuszników – bo jeśli prezydent Sukarno znacjonalizował przemysł, tak gen. Suharto zaprosił do Indonezji zachodnie korporacje…

    Na zakończenie: Jeśli jedziecie na rajskie wakacje na Bali, polecam spojrzeć w oczy 70-80 letnich staruszków – spore szansę, że będą to oczy bohaterów, którzy za pomocą noży, sierpów i maczet w latach sześćdziesiątych budowali Nowy Porządek.

    Filmy do obejrzenia: ‘Scena zbrodni’, ‘Scena ciszy’

    TL;DR: W 1965 r. indonezyjski generał wykorzystał mocno upośledzony zamach stanu (część historyków twierdzi, że sam go zaplanował), jako świetny powód do przejęcia władzy oraz pozbycia się konkurencyjnej partii komunistycznej. W tym celu rozpoczął propagandową akcję, dzięki której udało mu się rozpętać ludobójstwo, w którym zabito między 0.5-3 mln osób (przy wsparciu CIA). Zwykli ludzie chwycili za noże, sierpy i bambusowe kijki po czym z radością zaczęli mordować swoich sąsiadów. Świat podziękował za pozbycie się komunizmu, pozostałych wrogów systemu wrzucono do więzienia i zapanował Nowy Porządek.

    #merkuriusz - tag z ciekawostkami z Korei Południowej (i nie tylko)
    #gruparatowaniapoziomu #indonezja #ciekawostkihistoryczne #historia #ludobojstwo

    Fot. Bali wczoraj i dziś, czyli jak pozbyć się 0.5 do 3 mln. niepokornych somsiadów…
    pokaż całość

    •  

      @Merkuriusz_Ordynaryjny, z jakich źródeł korzystałeś? No i jeśli to, co tu opisałeś, jest zgodne z prawdą, to czemu uważasz, iż nie mógłbyś tego napisać na Wikipedii?

    •  

      @NigdyNieJemNaCzczo: z jakich nie korzystałem?
      Odp. płatnych bo cebula deal ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      A tak poważnie - na temat trafiłem przez filmy z wpisu, ale jako że nikomu nie dowierzam - zrobiłem przegląd po wszystkim co było w netcie- jak zawsze zaczynam od wiki i sprawdzam czy nie ma przekłamań (czytając w darmowych pracach naukowych/artykuły z dużych gazet). Plus już mam trochę praktyki, żeby szybko odsiewac bullshit i koncentrowac się na wydarzeniach a nie opiniach/komentarzach - polecam.

      A czemu nie pisać na wiki?
      Bo mi się nie chce ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
      Lubię luźne teksty, a nie wpisy do encyklopedii
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Bądź mną, lvl 70
    żyjesz w Korei
    jedziesz metrem w góry
    w sumie lubisz góry
    góry są tu wszędzie więc musisz je lubić
    inaczej musiałbyś siedzieć ze swoja starą 24h na dobę
    przez 40 lat tylko pracowałeś i było spoko, ale teraz non stop zawraca ci... głowę
    dlatego lubisz góry
    do twojego przedziału wchodzi biały dzikus
    patrzysz na niego,
    on patrzy na ciebie,
    patrzysz na miejsce obok, gdzie leży twój górski plecak
    biały też na nie patrzy…

    Praktycznie zawsze, kiedy jechałem pociągiem podmiejskim w Korei zaczepiał mnie jakiś staruszek. Żaden z nich nie znał angielskiego, ale podniesiony głos i energiczne wymachiwanie rękoma zrozumie każdy. Tym bardziej, że wszyscy byli mili, uśmiechnięci i starali się mi pomóc.
    Szok!

    Pomimo słabej, albo wręcz zerowej znajomości języka, starsi Koreańczycy bywają zaskakująco uprzejmi. Często starali się: zrobić/wyszukać mi miejsce siedzące, pomóc przytrzymać bagaż. Ba! Zdarza im się nawet pomasować udo zmęczonego obcokrajowca (na szczęście w przypadku kolegi, a nie moim ( ͡° ͜ʖ ͡°) ).

    pokaż spoiler Oczywiście podobne czułości zarezerwowane są wyłącznie dla kontaktów męsko-męskich, ale o tym napiszę kiedy indziej.

    Takie zachowanie jest o tyle szokujące, że wielu młodych Koreańczyków zachowuje się przeciwnie. Potrafią przepychać się chamsko bez żadnego ‘przepraszam’, a nawet bezpośrednio pytani o pomoc najczęściej unikają jakiegokolwiek kontaktu (w szczególności na trzeźwo).

    Skąd taka uprzejmość u starszego pokolenia?
    Podejrzewam, że może być to związane z czasami wojny z Koreą Północną, kiedy biali żołnierze byli dla Południowych Koreańczyków wybawieniem. Potwierdza to również wiek elektoratu proamerykańskiej (czytaj prozachodniej, czytaj probiałej) pani prezydent Park, który mogłem obserwować podczas manifestacji w Seulu – tysiące emerytów paradowało w jej obronie, machając transparentami nawołującymi Trumpa do zbombardowania komunistycznego sąsiada.

    #merkuriusz - ciekawostki z Korei Południowej (i nie tylko)
    Merkuriusz Ordynaryjny – mirkolista dla merkuriusza

    #gruparatowaniapoziomu #korea #ciekawostki #podroze i #pasta ?

    Fot. Kolejny Koreańczyk ucieka przed żoną w góry
    pokaż całość

  •  

    My name is Li, Kim Ri ----- W nawiązaniu do poprzedniego wpisu dodam, że sprawa z Lee jest jeszcze bardziej skomplikowana.
    Koreańskie nazwiska są krótkie, łatwe do zapamiętania i najczęściej jednosylabowe – wszystko przez to, że w przeszłości zapisywano je z pomocą pojedynczego znaku hanja (obecnie już nieużywanej, koreańskiej odmiany chińskiego alfabetu).

    Dlatego wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy po tym jak wstukałem do syntezatora mowy: 李 (hanja), zamiast pięknego ‘i’ usłyszałem zgodne z angielskim zapisem „li”. Ctkj? Przecież o tym, że Lee, to tak naprawdę ‘i’ słyszałem wielokrotnie i w pierwszej chwili po prostu zgłupiałem. Koreańskie nazwiska pochodzą z hanji, więc to powinien być wzorzec wymowy. Tak dla pewności przekleiłem jeszcze zapis w hangulu (czyli 이) i tym razem usłyszałem… poprawne „i” (moje drugie ctkj tego dnia).

    Skąd ta różnica?

    Okazuję się, że hanja różni się od chińskiego wymową. Jest przy tym powoli wymierającym alfabetem, w związku z tym googlowi nie chciało się robić osobnego algorytmu i jak zobaczył 李, postanowił uprościć sprawę i przeczytać ten znak po chińsku.
    Co ciekawe, podobnie zrobili również Europejczycy i Amerykanie. Do Korei dotarli stosunkowo późno i przy nawiązywaniu kontaktu uznali, że 李 będą wymawiać po chińsku, czyli jak ‘li’. Samym zainteresowanym zbytnio to nie przeszkadzało, bo jak wspomniałem, ‘i’ nie prezentuje się najlepiej na papierze i również oni zaczęli zapisywać koreańskie nazwiska z błędem.

    To nie koniec przygód z Lee, bowiem początkowo Koreańczycy zapisywali 李 w hangulu nie jako ‘이’ a ‘리’, co znowu czytało się jak ‘ri’. Z biegiem czasu Koreańczycy z południowej części półwyspu uprościli ten zapis i tak powstało dzisiejsze ‘i’.
    Zbierając to wszystko do kupy, jedno i to samo nazwisko 李 w:
    - Chinach czyta się jako ‘li’,
    - Korei Północnej zapisane jest w hangulu jako 리 (‘ri’)
    - Korei Południowej to 이 (‘i’), które w rozmowie z Europejczykami najczęściej zmienia się w ‘li’.

    #merkuriusz - ciekawostki z Korei Południowej (i nie tylko)
    Merkuriusz Ordynaryjny – mirkolista dla merkuriusza

    #gruparatowaniapoziomu #korea #jezykiobce #ciekawostki #historia

    Fot. Zdjęcie z Jeju, czyli nie mająca za wiele wspólnego z tekstem ciekawostka: Koreańczy są światowym potentatem w handlu glonami (polecam spojrzeć na znaczek ‘made in’ na dowolnej paczce)
    pokaż całość

  •  

    Koreańczycy vs alfabet łaciński --- w poprzednich wpisach wspomniałem, że statystycznie ponad połowa mieszkańców Korei nosi jedno z pięciu nazwisk (Kim, Lee, Park, Choi lub Jung). Szkoda tylko, że jest to lekka ściema. Na przykład takich Lee jest rzeczywiście sporo, ale na półwyspie znajdziemy również wielu Rhee, lub Yi.
    Najciekawsze jest przy tym coś zupełnie innego – wszyscy mogą być braćmi!

    I tu zaczyna się zabawa, bo koreańskie nazwisko 이 z dobrą dokładnością powinno przełożyć się na łacińskie: ‘i’. Powinno, ale mamy do czynienia z Koreańczykami, ich nienajlepszą znajomością angielskiego i dawnymi tradycjami. Teoretycznie w 2000 roku ministerstwo kultury wprowadziło oficjalną instrukcję romanizacji hangula (latynizacja poprawiona), jednak większość mieszkańców półwyspu ma te zasady głęboko w… nosie. Kiedy zabierają się za wyrobienie paszportu sami decydują o łacińskim zapisie imienia i nazwiska, a to nie zawsze wychodzi im najlepiej.

    Takie ‘이’ zamiast przełożyć na ‘i’ (które na wizytówce nie wygląda zbyt dumnie) potrafią zmienić na: Lee, Rhee, lub Yi. Podobnie jest z 박, które najczęściej zapisywane jest w formie: Park, ale spotkamy też Paków, czy Baków (tylko ostatnia wersja jest zgodna z oficjalnymi wytycznymi).

    Podsumowując – nazwisk w Korei nie ma za wielu, ale koreańska wyobraźnia potrafi wygenerować dziesiątki egzotycznych kombinacji.

    #merkuriusz - ciekawostki z Korei Południowej (i nie tylko)

    #gruparatowaniapoziomu #korea #jezykiobce #ciekawostki #fotografia

    Fot. Pani Park, Pak, czy może nawet Bak? Niestety nie zdążyłem zapytać ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    Różowy pasek po koreańsku - W Korei wciąż dominuje konfucjański model życia, który wymaga od kobiet pewnej powściągliwości, wyrafinowania i skromności, dlatego Koreanki przez większość czasu sprawiają wrażenie mocno zahukanych. Zwłaszcza w mieszanym gronie panie są wycofane, z rzadka odzywają się do kolegów, a jeśli już to lekko ściszonym głosem.

    Pozory, pozory…
    Wieczorami jeszcze niezamężne Koreanki lubią spić się do nieprzytomności (po ślubie to już inna sprawa). Ubrane wyzywająco (krótkie spódniczki, pończochy, ostry makijaż) halsują radośnie pod wiatr: od krawężnika, do krawężnika. W klubie elegancka laska zasuwa na czworakach po schodach, a jej podchmielone koleżanki nie mają problemu, żeby mnie zaczepić i zacząć rozmowę. Co więcej, pomimo że większość z nich koło pierwszej jest już nawalona jak szpadel, nikt nie stara się tego wykorzystać - a przynajmniej w bardziej zdecydowany sposób.

    Czytając ten tekst pomyślicie, że przesadzam bo np. w UK jest podobnie i nikt nie robi z tego większego halo. Tylko w tym przypadku dobrym porównaniem byłby widok Zosi z Pana Tadeusza tańczącej w nocnym klubie na rurze – mnie to zaskoczyło.

    #merkuriusz - ciekawostki z Korei Południowej (i nie tylko)

    #gruparatowaniapoziomu #korea #ciekawostki #podroze #logikarozowychpaskow

    Fot. Nie mam zdjęć pijanych Koreanek, więc wrzucam trzeźwą ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    5 października (3 dni temu) były prezydent Korei Południowej Lee Myung-bak został skazany na karę 15 lat pozbawienia wolności i grzywnę w wysokości 11.5 miliona dolarów (13 miliardów wonów). Z tej okazji przygotowałem krótkie zestawienie pt. Prezydenci Republiki Korei na emeryturze:

    - Syngman Rhee (pierwszy prezydent Korei Południowej): zmuszony opuścić kraj, kiedy chcący zlinczować go obywatele podchodzili pod niebieski dom (koreańska wersja białego). Zmarł na wygnaniu na Hawajach.

    - Myon Chang (Chang był premierem, ale trafił do mojego zestawienia, w związku z tym, że Druga Republika [1960–1961] jako jedyna była oparta o system parlamentarny): jego rząd po mniej więcej półtora roku został obalony w wyniku zamachu stanu, a on sam trafił do aresztu.

    - Chung-hee Park (twórca koreańskiego cudu gospodarczego): oficjalnie zastrzelony przez przyjaciela Jae-gyu Kima (szefa KCIA, czyli koreańskiej wersji KGB).

    - Doo-hwan Chun: zakończył rządy pokojowo, po czym po 8 latach został skazany na śmierć. Sąd apelacyjny zamienił wyrok na dożywocie, natomiast po roku Chun został ułaskawiony przez prezydenta.

    - Tae-woo Roh: po skończeniu urzędu skazany na 22 i pół roku więzienia (w tym samym procesie co Chun), które po apelacji zmniejszono do 17 lat. Po roku został ułaskawiony (tak samo jak Chun).

    - Young-sam Kim: nie skazany, nie zabity, nie musiał uciekać za granicę – nuda.

    - Dae-jung Kim: nie skazany, nie zabity, nie musiał uciekać za granicę – nuda.

    - Moo-hyun Roh: oskarżony o korupcję, po zakończeniu kadencji popełnił samobójstwo skacząc z klifu.

    - Myung-bak Lee: aresztowany pod zarzutem korupcji na 15 lat więzienia (wyrok sprzed 3 dni).

    - Geun-hye Park: skazana na 24 lata pod zarzutem korupcji (wyrok z kwietnia).

    Podsumowując, na 10 rządzących (pozwoliłem sobie ominąć pana prezydenta Choi Kyu-hah, który porządził sobie 6 dni): 1 wygnany, 1 zastrzelony, 1 samobójstwo, 5 aresztowanych.
    I to się nazywa demokracja! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Warto dodać, że podobny schemat przekazywania władzy w Korei jest pewnego rodzaju tradycją. Polecam poczytać w sieci o Yeonsangunie z dynastji Joseon (pisałem o nim w „Nadgodzinach zagryzionych kimchi”, więc nie chce mi się robić osobnego wpisu).

    #merkuriusz - ciekawostki z Korei Południowej (i nie tylko)

    #gruparatowaniapoziomu #korea #ciekawostkihistoryczne #historia #mojezdjecie

    Fot. Pan Koreańczyk pozuje mi do zdjęcia podczas manifestacji na rzecz uwolnienia byłej pani prezydent Park Geun-hye
    pokaż całość

  •  

    Płód w formalinie po nepalsku
    W trakcie pisania tekstu o nepalskim Ćitwanie*, wspomniałem o państwowym centrum ochrony przyrody (Biodiversity Conservation Center). Oficjalnie w BCC prowadzone są wyłącznie badania naukowe, nieoficjalnie właściciele kilku ośrodków wypoczynkowych dogadali się z pracownikami centrum i po godzinach oferują turystom przejażdżki po parku narodowym. Dzięki temu (wątpliwemu moralnie procederowi) możemy wybrać się w głąb dżungli na państwowych słoniach, które traktowane są lepiej niż prywatne zwierzęta z rezerwatów**.

    Prawdziwą perłą BCC jest jednak laboratorium Frankensteina, czyli ćitwańskie muzeum przyrody. Jak dowiedziałem się od zatrudnionej w centrum pani biolog, kilka lat temu pracownicy instytutu otworzyli swoje magazyny dla zwiedzających (początkowo planowali wyrzucić ich zawartość na śmietnik). Na miejscu zabrakło jednak speca od komercjalizacji, dlatego w małym budynku leżącym obok wejścia do kompleksu możemy oglądać prawdziwe kurioza, do których zaliczam:

    - Męskie narządy rodne nosorożca
    - Męskie narządy rodne wargacza leniwego (taki miś)
    Generalnie cały zestaw narządów rodnych zwierząt wszelakich
    - Wysuszone niemowlę nosorożca
    - Niemowlę nosorożca w formalinie
    - Ba! Co tam niemowlę, cały płód nosorożca (nosorożce są gwiazdami w Ćitwanie, stąd swego rodzaju fetysz ludzi z BCC)
    - Oraz mój faworyt delfin gangesowy (na którego nie starczyło już formaliny i wystające z roztworu plecki trzeba było pokleić taśmą samoprzylepną).

    * Park Narodowy Ćitwan – pokryty w większości subtropikalną dżunglą i sawannami park leży o mniej niż 100km od Himalajów.
    ** Tu warto wspomnieć, że legalnie na słoniach możemy wjechać tylko do okolicznych rezerwatów. Zwiedzanie Ćitwanu (właściwego parku narodowego) oficjalnie odbywa się wyłącznie na piechotę z licencjonowanym przewodnikiem.

    #merkuriusz - tag z ciekawostkami z Korei Południowej (i nie tylko)

    #gruparatowaniapoziomu #biologia #ciekawostki #podrozujzwykopem #nepal

    Fot. Co się da, to do formaliny, czego się nie da – wysuszyć!
    pokaż całość

  •  

    Koreański klan McKimów
    Jak już kiedyś wspomniałem ponad 21% wszystkich Koreańczyków to Kimowie (choć może powinienem napisać Gimowie, bo taka jest oryginalna wymowa tego nazwiska).
    W kulturze koreańskiej ważna jest jednak identyfikacja z jakąś grupą. Koreańczycy dużo chętniej pomogą komuś z kim wiedzą, że coś ich łączy. Obcy, to obcy (niech sobie umiera na ulicy), ale taka rodzina - rzecz święta. Problem polega na tym, że jeśli ¼ rodaków nosi to samo nazwisko, ciężko zaliczyć ich do grona najbliższych. Podobnie przy zawieraniu małżeństw, zwłaszcza w przeszłości, niełatwo było stwierdzić kto jest z kim spokrewniony i czy dany Kim może się ożenić z panną Kimówną.

    W obu przypadkach pomocna okazała się instytucja klanów - bongwan. Otóż w Korei Kim, Kimowi nierówny i możemy wyróżnić ponad 300 regionalnych odmian tego nazwiska. Mamy więc Gyeongju Kimów i Gimhae Kimów, którzy wewnątrz swoich grup mogą czuć się rodziną (tacy szkoccy McKwacze( ͡° ͜ʖ ͡°) ). Co więcej, podział ten usankcjonowano prawnie. Dla uniknięcia potencjalnego kazirodztwa od czasów późnej dynastii Joseon (XIV-XIX wiek) istniało rozporządzenie zakazujące małżeństw wewnątrz jednego bongwan.
    Ciekawie zaczyna się robić jeśli dodam, że przepisy te zniesiono dopiero w 1997 roku!
    Wyobraźcie sobie, kraj liczący 46 milionów ludzi (pod koniec lat dziewięćdziesiątych), zamieszkany przez 21.6% Kimów, podzielonych na około 300 rodów, czyli zakaz ślubów dla 33 120 praktycznie nie spokrewnionych osób - to się nazywa dobra baza do pisania romantycznych dramatów.

    #merkuriusz - tag z ciekawostkami z Korei Południowej (i nie tylko)

    #gruparatowaniapoziomu #korea #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #mojezdjecie

    Fot. Fragment koreańskiego kompleksu pałacowego Changdeokgung w Seulu
    pokaż całość

  •  

    Nosorożce u stóp Himalajów - Nepal znany jest przede wszystkim z Mount Everestu i Pasma Annapurny*. Jednak nie wiele osób kojarzy, że na terenie tego stosunkowo niewielkiego kraju znajdziemy nie tylko osiem z czternastu ośmiotysięczników, ale również żyjące w tropikach nosorożce.
    Okazuje się, że wystarczy przenieść się o mniej niż sto kilometrów (serio), żeby z pokrytych wieczną zmarzliną szczytów trafić w sam środek dżungli. Znajdziemy tam 932 kilometry kwadratowe mokradeł, lasów monsunowych i sawann, które składają się na pierwszy powstały na terenie Nepalu park narodowy, który w 1984 roku wpisano na światową listę dziedzictwa UNESCO.

    Ćitwan, bo o nim mowa, zaskakuje różnorodnością. Nawet podczas krótkiego spaceru zobaczymy porośnięte wysoką trawą równiny, puszczę i zagubione w dżungli jeziora. Po okolicy można spacerować z lokalnymi przewodnikami (bardzo fajni i ciekawi ludzie), pojeździć na słoniu (jak się człowiek zakręci, to na lekkim nielegalu można załapać się na niekomercyjną przejażdżkę z państwowego centrum ochrony przyrody*), bądź wybrać się na rejs dłubanką po rzece pełnej krokodyli.
    Do upolowania mamy gawiale (zagrożony wyginięciem gatunek wąskopaszczatych gadów), tygrysy, wargacze leniwe (psychopatyczne niedźwiadki, które rzucają się ludziom do twarzy i w okolice krocza) oraz lubiące przesiadywanie w wodzie nosorożce indyjskie.

    *Przed trzęsieniem ziemi z 2015 roku Nepal warto było odwiedzić dla pięknych zabytków, ale cóż było, minęło (no dobra, coś tam jeszcze zostało, więc warto pośpieszyć się przed kolejnym kataklizmem)
    ** Biodiversity Conservation Center w Sauraha

    #merkuriusz - tag z ciekawostkami z Korei Południowej i ze świata

    #gruparatowaniapoziomu #tworczoscwlasna #podroze #fotografia #nepal

    Fot. Jednorożec po kilkunastu latach spędzonych w Nepalu
    pokaż całość

  •  

    Przesądy i zabobony
    W odróżnieniu od lekko monotonnych nazwisk (Nazwiska w Korei), w przypadku wyboru imienia dla małych Kimiaczków Koreańczycy mogą sobie poszaleć. Muszą tylko pamiętać o dwóch zasadach - trzeba być oryginalnym i myśleć o przyszłości swojej pociechy.

    A jak zagwarantować dziecku pomyślność?
    Proste! Jego imię powinno dać się zapisać w hanja*, a poszczególne znaki muszą oznaczać coś dobrego (w każdym razie mają dobrze brzmieć). Przykładowo, taki: Hyun-Woo (hangul**: 현우 hanja: 賢雨) nie jest w Korei byle jakim Hyun-Woo, a prawdziwym ‘Mądrym Deszczem’.

    To nie koniec zabobonów/tradycji, bo jeśli już od samego urodzenia nadamy swojemu Kimiaczkowi naprawdę fajne imię, mogą zainteresować się nim demony. Dlatego przez pierwszy rok ze względów bezpieczeństwa rodzice wybierają dla maluchów coś brzydkiego. W naszym przypadku dobrze spisałby się Wykopek - wiadomo, takiego nawet diabeł nie ruszy ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

    Jak można się domyślić, zwyczaj ten pochodzi z dawnych czasów, kiedy większość niemowląt nie dożywała kilku lat i ludzie starali się zabezpieczyć na wszelkie (również mistyczne) sposoby.

    *hanja – historyczna, koreańska odmiana alfabetu chińskiego
    **hangul – współcześnie używany alfabet koreański (jego historia to bardzo ciekawy temat, o którym więcej napisałem w „Nadgodzinach zagryzionych kimchi”)

    #merkuriusz - tag z ciekawostkami z Korei Południowej (i nie tylko)
    #gruparatowaniapoziomu #korea #tworczoscwlasna #ciekawostki #historia

    Fot. Na zdjęciu kolejna japońsko/koreańska tradycja/zabobon, czyli osobne klapki łazienkowe i pokojowe. Dawniej toalety znajdowały się na zewnątrz budynku stąd potrzebne było osobne (nieczyste) obuwie. Czasy się zmieniły, ale zwyczaj pozostał, dlatego wejście do toalety w zwykłych kapciach traktuje się jako gigantyczne faux-pas. Dla spostrzegawczych: tak macie rację, klapki do chodzenia po domu każdy ma własne, pod prysznic wszyscy wchodzą w tych samych…
    pokaż całość

    •  

      @Merkuriusz_Ordynaryjny Małe sprostowanie: hanja to po prostu znaki chińskie używane do zapisu koreańskich słów. Mimo powszechnego stosowania alfabetu koreańskiego, nadal są często spotykane w gazetach, artykułach w internecie i... wizytówkach właśnie. I ciekawostka: Korea Północna całkowicie pozbyła się znaków hanja z pobudek patriotycznych.

    •  

      @lays: Małe sprostowanie, do małego sprostowania: hanja od alfabetu chińskiego różni się na przykład wymową (ale nie tylko), stąd wolę określenie 'koreańska odmiana alfabetu chińskiego'.
      Co do znajomości hanja w Korei Południowej - żaden ze znajomych Koreańczyków nie potrafił się nią posługiwać. Rzeczywiście, co jakiś czas pojawia się na wizytówkach (co wiąże się ściśle z moim tekstem), ale większość moich kolegów nie była w stanie powtórzyć znaczenia nie tylko swojego imienia, ale również imion swoich dzieci ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

  •  

    Koreańska złotówa – decydujące starcie
    W ostatnim wpisie wspominałem o koreańskich taksówkach, ale zanim doszedłem do moich wiekopomnych wniosków (czytaj pytania o pomoc złapanych na ulicy Koreańczyków), przetestowałem kilka mniej udanych pomysłów.

    I tak pewnego razu zależało mi, żeby podjechać na początek szlaku prowadzącego na jedno z seulskich wzgórz (zresztą całkiem ładne). Od stacji metra musiałbym przejść ze 2 kilometry po asfalcie i stwierdziłem, że lepiej będzie złapać taryfę. Znając problemy koreańskich kierowców przygotowałem na komórce offlinową mapę z adresem w hangulu (lokalny alfabet) i ruszyłem na łowy.

    Mój plan: pokazuję komórkę z mapą w ichniejszych krzakach, licząc, że nawet najbardziej uparty Koreańczyk zabierze mnie na miejsce.
    Rezultat:
    1 taksiarz mnie zlał (po zobaczeniu, że jestem biały dał gazu i znikł w oddali)
    3 zrezygnowało w momencie, w którym chciałem im pokazać komórkę
    2 przyglądało się jej przez chwilę, po czym pomachało przecząco głową i odjechało
    Siódmy Koreańczyk długo zastanawiał się co ze mną zrobić, aż w końcu zgodził się mnie podwieźć!

    Po czym pojechał w przeciwnym kierunku…
    Dobrze, że po pięciu minutach rzuciłem okiem na mapę, bo inaczej wywiózłby mnie na granicę z Koreą Północną. Ostatecznie ustawiłem nawigację na swoim telefonie, postawiłem mu ją przed nosem i w takim układzie daliśmy radę dojechać na miejsce.

    Co w tym wszystkim było najdziwniejsze?
    Po tym jak pokazałem mu, że jedziemy w przeciwnym kierunku, kierowca naprawdę starał się ogarnąć. Walczył ze swoją nawigacją przez dobre 10 minut (całkowicie blokując przy tym prawy pas jezdni), jednak ta za nic nie chciał zrozumieć żadnego z adresów wyświetlanych na mojej komórce: pierwsza ulica, druga, trzecia - nic.

    W wyjaśnieniu tej zagadki pomocny okazał się mój znajomy z pracy – Kim. Wyjaśnił, że instytucja adresów w formie ‘ulica + numer domu’ jest w Korei stosunkowo nowym wynalazkiem. Do niedawna na półwyspie funkcjonowały wyłącznie swojego rodzaju POI. Gdybym wstukał w koreańską nawigację: Muzeum Narodowe, lub dziesiąty budynek osiedla Żółty Kwiat, poszłoby bez większych problemów, ale nazwa ulicy i jej numer? To już łatwiej polecieć na Księżyc ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #merkuriusz - tag z ciekawostkami z Korei Południowej (i nie tylko)

    #gruparatowaniapoziomu #korea #tworczoscwlasna #ciekawostki #podroze
    Fot. Zdjęcie bloku z nazwą, numerkiem i koreańskim muralem
    pokaż całość

  •  

    Dzięki za pozytywne przyjęcie wpisu Nazwiska w Korei. Za radą doświadczonych mirków ruszam z tagiem: #merkuriusz
    Postaram się pod nim w miarę regularnie wrzucać ciekawostki z Korei Południowej i od czasu do czasu z innych zakątków świata. Zachęcam do obserwowania ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Na dziś Jak przeżyć z koreańską złotówą

    Mapa seulskiej sieci metra wygląda imponująco. Nie zmienia to faktu, że stolica Korei jest wielka (z aglomeracją liczy sobie ponad 25 milionów mieszkańców, czyli więcej niż cała Korea Północna), a drugim najpopularniejszym środkiem komunikacji są tam taksówki. Można znaleźć je dosłownie wszędzie i co najlepsze - nie kosztują majątku.

    Problem jest jeden. Jeśli jesteś biały i nie znasz koreańskiego, złapanie taryfy stanowi prawdziwe wyzwanie. Piszę to na podstawie własnych doświadczeń, ale koreańskie złotówy to zjawisko opisywane przez wielu obcokrajowców mieszkających w Seulu.

    Część kierowców uprzejmie ignoruje białych, reszta, nawet jeśli się zatrzyma, wydaje się niezbyt ogarnięta. Nie pomaga dokładna wymowa, pokazywanie punktów na mapie, a google mapsy (również po koreańsku) to już kompletny kosmos. Ba! Nawet wizytówka hotelu może nie być wystarczającym argumentem, żeby nas podwieźć na miejsce.

    Pozostaje więc upór, cierpliwość, albo… polowanie na autochtonów. Ja wybierałem młodych, dobrze ubranych Koreańczyków (tacy mają szansę znać angielski) i na spokojnie tłumaczyłem, gdzie mam zamiar dojechać. Dalej wystarczyło już tylko patrzeć jak nowopoznany Kim łapie za mnie taksówkę i dogaduje się z kierowcą.

    pokaż spoiler Jak powiedział mi jeden z Koreańczyków, żółte taksówki są prowadzone przez ludzi znających angielski


    pokaż spoiler Kłamał


    #gruparatowaniapoziomu #korea #tworczoscwlasna #ciekawostki #podroze
    pokaż całość

    •  

      @Niekumaty_: trollowanie bialego w Korei? Nie ma szans. Koreanczycy jeśli już smieszkują to z bliskich znajomych, a taki obcy Europejczyk prędzej ich przestraszy.
      Ale rzeczywiście masz rację - są szanse, że wyśle cię w przeciwnym kierunku, tylko z zupełnie innych pobudek ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Jeśli nie zrozumie o co chodzi, to ma szansę się do tego nie przyznać (zachowa twarz) i dla świętego podać jakiś losowy adres. Dlatego trzeba pamiętać - kontrola najwyższa forma zaufania ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

    •  

      @Merkuriusz_Ordynaryjny: Tylko raz podczas mojej krótkiej podróży po Korei musiałem skorzystać z taksówki. Zasiedziałem się tych ichniejszych saunach i jak wyszedłem około północy to już nic nie jeździło.
      Miałem niby neta, ale założyć konto w tym Kakao na szybko przez komórkę mi się nie udało - chyba sms z potwierdzeniem mi nie przyszedł. Poza tym wszystko w apce było po koreańsku (może złą zainstalowałem).
      To stwierdziłem, że muszę się zrujnować na taksówkę, obawiałem się wysokiej ceny, zwłaszcza, że to było przy jakimś dworcu. I tak podbijam z odpaloną mapą googla do postoju taksówek i każdy taksiarz wydawał się kompletnie nieogarnięty. Parzył na telefon jakby w życiu pierwszy raz takie urządzenie widział. Rozumiem, że angielszczonej wersji adresu nie umieli przeczytać, ale wydawało mi się, że mniej więcej mapę powinni ogarnąć.
      Dopiero któryś z kolei taksiarz pokiwał mi, że wie gdzie jechać i jakimś cudem dotarłem na miejsce. I tu małe zdziwienie jak niewiele to kosztowało. Jak na jakąś 15 minutową jazdę (ale dużo jakimiś obwodnicami) po północy zapłaciłem serio dość mało. Nie pamiętam niestety kwoty, ale wydaje mi się, że sporo drożej by mnie wyszło w Polsce.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów