•  

    Panowie! Dziś w swojej przygodzie związanej z wychodzeniem z przegrywu oraz poszukiwaniem męskości skupimy się na… relacjach damsko-męskich. Konkretniej? – na mężczyźnie w takiej relacji (to tak trochę w nawiązaniu do obecnej #afera z Alice Hotka xD). A zaczniemy mocno, bo od przypomnienia wpisu, który niecały rok temu wywołał tu trochę kontrowersji:

    Wiecie co jest najgorsze u mężczyzn z punktu widzenia kobiet? Nie wzrost, nie morda, nie brak ambicji... Najgorsza jest pieprzona nieporadność życiowa. Kiedy nie jesteś w stanie żyć i być oddzielnym, niezależnym organizmem. Kiedy kobieta nie może na was liczyć, nie może wam powierzyć nawet jednej prostej czynności, bo nie wiecie jak to załatwić/co zrobić/takie rzeczy zawsze robiła mama więc ja nie wiem. Nie wiem jak ugotować obiad, nie wiem jak zmyć naczynia, nie pójdę do sklepu bo nie wiem co kupić, tego nie załatwię bo nie wiem jak, tu się nie znam. Po chuj się wiązać z taką osobą? Co sobą reprezentuje taka osoba? Po co dziewczynie facet dla którego musi być matką, a nie może być kobietą? To stanowczość i zaradność życiowa to coś co przesądza o waszym być albo nie być jako facet w oczach dziewczyny. Po co mi facet który jest dla mnie ciężarem, skoro on jest nauczony bycia niańczonym, a ja nie szukam kandydata na syna tylko kandydata na partnera życiowego? Więc jeśli jesteś miękką fają która nic nie umie sama załatwić, zrobić, ogarnąć, ugotować, kupić, to naprawdę przemyśl, czy największym problemem jest Twój brak 185 cm, mordy 8/10, czy jednak bycie niepełnosprawnym społecznie.

    To był kobiecy głos w tej sprawie, a teraz posłuchajcie mojego :). Głosu, który zabieram m.in. dzięki użytkownikowi @Brzezim, który napisał do mnie prywatną wiadomość i tym samym dodał skrzydeł i zmotywował do dalszej pracy nad swoimi tekstami (jak przy okazji ostatniego wpisu zrobił to @Kasia123456789). Zapraszam!

    ---------------------------------------------------------

    TL;DR
    W moim przekonaniu mężczyźni muszą przejść przez 3 fazy w relacjach, żeby umieć się w nich odnajdywać - friendzone, standardowy związek, dojrzały związek jako mężczyzna. Kobiety są zmienne i nie ma sensu opierać na nich swojej wizji męskości. Bycie mężczyzną w relacji to przede wszystkim bycie mężczyzną i na tym trzeba się skupić - skupić się na sobie i działać.

    ---------------------------------------------------------

    TEORIA FRAJERA
    W najprostszym ujęciu teoria frajera zakłada, że żeby móc się odnaleźć w relacjach damsko-męskich jako pełnoprawny mężczyzna, należy przejść przez 3 fazy (rytuały), a każda z nich to zazwyczaj związki.

    ***

    PRAKTYKA: Za czasów nastolatka byłem szaleńczo zakochany w koleżance z klasy. Uganiałem się za nią jak głupi i finalnie staliśmy się parą. Nasz związek trwał półtora roku i zakończył się, gdy z nią zerwałem. Oficjalnym powodem było to, że w trakcie, gdy przebywałem w domu i leczyłem złamany obojczyk, ona zapomniała, że ma chłopaka i szalała po różnych klubach. Bardzo długo obwiniałem ją za to, ale finalnie zrozumiałem, że to nie jej wina, a moja, więc nieoficjalny powód zerwania – który podpowiadała mi moja natura – zrozumiałem dopiero wiele lat później, gdy dotarło do mnie, że zaczynałem ten związek z pozycji „friendzone”. Po wielu miesiącach takiej relacji wreszcie zaakceptowałem fakt, że jestem wykorzystywany, „miarka się przebrała”, rozstałem się z nią i zrozumiałem, że już nigdy w życiu nie będę tak traktował kobiet.

    TEORIA: Pierwszy związek (lub związki) to typowy „friendzone”, który ma nas nauczyć tego, że nie jesteśmy sługą kobiety. Zazwyczaj wychodzimy z założenia, że żeby być kochanym musimy coś robić, więc pomagamy kobiecie jak tylko się da, a ona to wykorzystuje. Często młodzi i nieobyci w relacjach przystajemy na takie warunki, bo myślimy, że „tak musi być” (zwłaszcza, gdy w domu mamy wypaczoną formę miłości, którą jest miłość warunkowa kultywowana w domach dysfunkcyjnych). Młody mężczyzna nie zna swojej wartości, więc nie rozumie, że to, że w związku po prostu jest… jest wystarczające. Kiedy finalnie ilość upokorzeń przekracza limit, młody mężczyzna postanawia zakończyć taką relację i już nigdy do takich form związków nie wracać.

    ***

    PRAKTYKA: Po tym związku nadszedł dla mnie czas na kolejny. Wtedy już wiedziałem czego mam nie robić i myślałem, że to wystarczy. Doświadczenie pokazało, że jednak nie – to, że nie zachowuję się jak piesek na smyczy w pierwszym związku wcale nie oznacza, że wszystko będzie ok. Rozstaliśmy się w 2016 roku po 5 latach znajomości.

    TEORIA: Po „wylizaniu ran” przychodzi czas na fazę drugą – taki rodzaj związków, które uczą nas, że nie bycie pantoflem nie wystarcza. Tutaj pozycja startowa po przygodach z „friendzone” jest ustawiona na poziomie „nie będę tak się zachowywał jak w poprzednim związku” i tych granic pilnujemy. Na początku jest sielanka – jesteśmy w sobie zakochani (bo uczucie już jest wzajemne), ale gdzieś po drodze zapominamy, że miłość to ognisko, o które trzeba dbać i że „samo się nie zrobi”. Bardzo często zdarza się, że mężczyźni na tym etapie poślubiają swoje partnerki i wierzą, że zawsze będzie tak dobrze jak jest im teraz oraz że znaleźli wreszcie „tę jedyną”. Niestety to, że czegoś nie będziemy robić okazuje się niewystarczające. Po pewnym czasie emocje opadają, a my zostajemy w związku bez polotu, ale za to często stabilnym i wygodnym. Jest dobrze mieszkać ze sobą razem, ale nie ma już tego „czegoś”, więc zastanawiamy się czy to jest wszystko co ma do zaoferowania życie?

    ***

    PRAKTYKA: Miałem wiele czasu na przemyślania i finalnie dotarło do mnie, że nie wystarczyło nie robić X (być pantoflem), trzeba jeszcze robić Y (być w związku mężczyzną). Mam obecnie 33 lata i dopiero teraz rozumiem co to wszystko znaczy (a niestety nikt mnie tego nie nauczył). W trakcie mojego życia kobiety wielokrotnie łamały mi serce (szczególnie te, które nie odzwierciedlały moich uczuć) – owocem tej „edukacji” jest moja „Teoria Frajera”, którą dziś dzielę się z Wami.

    TEORIA: Bo byciu we „friendzone” oraz prowadzeniu przeciętnego związku czas na fazę trzecią, a więc związek dużo bardziej wartościowy i pełny. To nasz pierwszy związek, w którym nie tylko będziemy umieli stawiać granice i ich pilnować z szacunkiem dla drugiej strony, ale również otwarcie mówić o swoich potrzebach partnerce i naprawdę sensownie prowadzić tę relację.

    ***

    Uważam, że dopiero po takim pełnym komplecie rytuałów mężczyzna będzie umiał relację prowadzić w taki sposób, aby świadomie dbać o siebie, ale również i o drugą połówkę. Dzięki temu kobieta będzie z takim mężczyzną nie dlatego, że jest trzymana siłą (np. siłą zobowiązań małżeńskich), ale dlatego, że tak ją będzie do mężczyzny ciągnęło, że sama będzie chciała z takim człowiekiem spędzać swoje życie.

    Uważam również, że jest możliwe, aby przez wszystkie te etapy przechodzić w jednym związku, lecz wiadomo, że będzie się on wielokrotnie załamywał, aby móc się rozwijać.

    Kobiety też potrzebują dojrzewać. I tak – często najpierw są w relacjach typu „friendzone”, bo chcą się bawić chłopakiem oplatając go wokół palca, uczą się przy tym siebie oraz swoich atutów. Gdy im się to znudzi przechodzą do kolejnego etapu, w którym wchodzą w relację z „przeciętnym facetem” zazwyczaj jako „przeciętne” dziewczyny, aby pozwolić dojrzeć swojej kobiecości. Następnie już jako „młode kobiety” potrzebują swobody, ale i opieki, aby na samym końcu stać się pełnoprawną partnerką dla mężczyzny. Myślę również, że zarówno kobiety jak i mężczyźni nie przechodzą „automatycznie” z fazy do fazy, gdyż musi w tym pojawić się jakaś autorefleksja. Dlatego nie dziwi, że istnieją 30-paro letnie kobiety i mężczyźni, którzy wciąż nie potrafią tworzyć dojrzałych relacji.

    ***

    (NIE)DOSTOSUJ SIĘ LUB UMRZYJ!
    Całkiem dawno temu miałem szansę w pracy rozmawiać z moją koleżanką, która powiedziała mi, że często podkochiwała się w chłopakach biorąc pod uwagę przede wszystkim ich… włosy. Opowiedziała mi historię o rudym chłopaku, który chodził do jej liceum, a który miał długie włosy. Uznawała go za przeciętnego do dnia, gdy ów chłopak zrobił sobie dredy. Moja kumpela powiedziała, że to od razu zmieniło jej postrzeganie tego chłopca. Dlaczego o tym piszę? Żeby pokazać jak abstrakcyjne potrafią być kobiece wybory i na jak abstrakcyjnych parametrach czasem potrafią bazować :). Mężczyźni mają mniej więcej jeden ujednolicony model kobiecego piękna. Kobiety takiego modelu dla mężczyzn nie mają. Kobietom nie dogodzisz – to, co się podoba jednej, kilka innych uzna za bezsensowne i na odwrót. Dlatego nie ma co na siłę dostosowywać się do kobiet, ale inwestować w siebie i dostosowywać świat do siebie.

    Promotor mojej pracy magisterskiej opowiadał mi kiedyś o badaniach prowadzonych w poprawczakach dla dziewczyn, z których jasno wynikało, że hierarchia u kobiet ma charakter fluktuacyjny. Zresztą moim zdaniem nie tylko hierarchia. Co to znaczy? Że z kobietami ciężko dojść do porozumienia, bo porozmawiamy z nimi o czymś i dojdziemy do określonych decyzji, aby kilka dni później usłyszeć „wiesz co, ja sobie to wszystko przemyślałam i jednak nie możemy tak zrobić, jak ustalaliśmy” i rozpocząć jałową dyskusję na nowo. Myślę, że szczególnie panowie pracujący w dużych korpo doskonale wiedzą o co chodzi ;). Dlatego nie ma co na siłę dostosowywać się do kobiet, ale inwestować w siebie i dostosowywać świat do siebie.

    Kobiety często same nie wiedzą czego chcą. Nie tak dawno temu lubowały się w klubowym bawidamku, później taki wzór poszedł w odstawkę, a w kobiecej mentalności na piedestał wzbił się zadbany, metro-seksualny gentelman. Chwilę później kobiety głośno zakrzyknęły, że taki model mężczyzny już im się przejadł i że chcą „prawdziwego faceta”, a nie jakiegoś „rurkowca”, więc modne stały się brody niczym u drwali. Obecnie wyczuwam ciszę, ale pewnie niebawem modny stanie się inny obraz męskości i kobiety ponownie chórem zakrzykną, że „to jest to” i że „prawdziwy facet powinien…”. Drodzy panowie – nie ważne jakimi rodzajami „-sexuals” będziemy, niezależnie od tego czy będziemy „metro-sexuals” czy „lumberjack-sexuals” tak naprawdę realizując kobiece kaprysy w głębi duszy zawsze będziemy trzymanymi na smyczy „pizda-sexuals”. Dlatego nie ma co na siłę dostosowywać się do kobiet, ale inwestować w siebie i dostosowywać świat do siebie.

    W moim przekonaniu najgorsze, co może zrobić facet, to tak działać, aby dostosowywać się do tych wszystkich wymogów. Realizacja tego „projektu” jest po prostu niemożliwa! Jeśli będziemy starali się dostosowywać do kobiet, zajdziemy donikąd (zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę, że to kobiety mają dużo lepiej rozwinięte zdolności adaptacyjne, więc są bardziej skłonne dostosować się do sytuacji niż podziałać, aby sytuację dostosować do siebie). Dlatego nie ma co na siłę dostosowywać się do kobiet, ale inwestować w siebie i dostosowywać świat do siebie.

    No dobrze. Ale co z tym zrobić?

    ***

    Każdy, kto organizował kiedyś jakiekolwiek wydarzenie wie jak ciężko zebrać ludzi w jedno miejsce na ten sam czas. Nie odpowiadają terminy, nie odpowiadają godziny, nie odpowiadają lokacje. Mam w tym nawet bogate doświadczenie, albowiem wielokrotnie sam takie wydarzania prowadziłem i wiem, że „jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził”. Ale większość ludzi stara się właśnie dostosować do wszystkich i tak zrobić, żeby wszyscy byli zadowoleni – bardzo często prowadzi to do odwrotnego efektu. Mówimy wtedy „chciałem dobrze, wyszło jak zawsze”. Ja mam inną strategię – daję termin, godzinę i lokację, które najbardziej odpowiadają największej ilości osób, a o resztę się nie martwię. Nie mogą przyjść? Trudno.

    I dokładnie taką samą strategię prowadzę jeśli chodzi o spotkania regularne. Wyznaczam termin i zaczynam działać. Często na początku jestem sam (bo nikomu nie odpowiada termin, godzina i lokacja), ale po jakimś czasie ludzie zaczną się dostosowywać, bo wiedzą, że ten termin, ta godzina i ta lokacją są stałe. Za którymś razem wpiszą sobie to wydarzenie w kalendarze i to oni dostosują się do niego, a nie będą próbowali dostosować mnie.

    Dla przykładu – w tamtym roku akademickim wraz ze studentami zacząłem prowadzić serię wykładów: środa 18:00-20:00. Na początku nie było wielu uczestników, ale z tygodnia na tydzień ich liczba rosła. Gdybyśmy mieli najpierw zebrać wszystkich zainteresowanych wydarzeniem i wspólnie wybrać termin, który pasowałby każdemu, pewnie nigdy nie wystartowalibyśmy z wydarzeniem i nie pomoglibyśmy studentom w ich codziennych sprawach, a ja nie mógłbym prowadzić kanału na YouTube ze swoimi wykładami, co było i jest moją ambicją.

    Nie próbuj się dostosować. Działaj! Rób swoje i nie patrz na innych!

    Kobiety szukają oparcia, a więc czegoś pewnego w swoim życiu, bo same takie nie są. Są zmienne więc potrzebuję „konkretu”. Jeśli facet jest jak „maź”, która przelewa się przez palce i próbuje się do wszystkiego dostosować, jest dla kobiety niczym. Dlatego nie ma się co dostosowywać, ale należy nauczyć się być sobą, inwestować w męskość. Będąc sobą jesteśmy kimś. Wielu kobietom nasz styl bycia nie będzie odpowiadał, zupełnie jak niektórym ludziom data, godzina i lokacja regularnego wydarzenia, ale jeśli spośród 100 dziewczyn znajdzie się 10, którym się spodobamy, to z tych 10 na pewno znajdziemy takie, które spodobają się nam. Panie może nie powiedzą nam tego wprost, ale moim zdaniem według nich nie ma nic gorszego niż facet, który ciągle próbuje się dostosować do wszystkich dookoła, bo sam nie wie kim jest i myśli, że tak trzeba (niczym Jerry z serialu „Rick and Morty”, a już szczególnie w odcinku "Big Trouble in Little Sanchez” [s02e07], którego podobizny są miniaturką dzisiejszego wpisu, gdyż naprawdę polecam obejrzeć ten odcinek ze względu na relacje damsko-męskie).

    Dlatego nie ma co na siłę dostosowywać się do kobiet, ale inwestować w siebie i dostosowywać świat do siebie.

    ***

    KOBIECA WIZJA MĘSKOŚCI
    I tu napotykamy na pierwszy problem – moim zdaniem w naszej obecnej cywilizacji nie ma jasnej i konkretnej wizji męskości. A niestety ludzkość nie lubi próżni, więc jak taka wizja nie wypływa od mężczyzn, to kobiety z ochotą przejmują ten teren, by zrobić z niego swoje kolejne poletko. I panowie – nie ma się co łudzić, że nie skorzystają z okazji, aby przeciągnąć tę wizję na swoją stronę tak, aby spełniała ich zachcianki.

    ***

    Jednym z moich ulubionych przykładów obrazujących tę wypłukaną wizję męskości jest idea jakoby mężczyzna był mężczyzną tylko i wyłącznie wtedy, gdy:
    - zbuduje dom,
    - spłodzi potomka,
    - posadzi drzewo.
    Tylko jakoś dziwnym trafem to kobiety:
    - mają potrzebę schronienia i bezpieczeństwa,
    - moją potrzebę wydania na świat jakościowego potomstwa
    - mają pasję w postaci roślin ;)

    Przecież gdyby realizacja tych zadań faktycznie dawała mężczyznom męskość, to nie byłoby na tym świecie facetów, którzy mają dom, dzieci oraz drzewka w ogródku i czują się niemęsko… a są.

    Panowie – trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Obecna wizja męskości to kobieca wizja męskości.

    Kobiety z idei męskości wybierają tylko to, co im odpowiada i takie zachowania nagradzają, a to co im nie leży, karzą. Dlatego facet na imprezie weselnej ma być wspaniałym tancerzem, bo to jest dojrzałe i dobre dla związku, ale już nie może imprezować ze swoimi chłopakami, bo to nieodpowiedzialne i samolubne.

    I słuchajcie, bo tu jest ważny problem! Jeżeli kobiety wybierają z idei męskości tylko to, co im odpowiada, a wiemy o tym, że te wymagania ciągle się zmieniają, to mamy MAKABRYCZNY dla nas efekt! Otóż z takimi zmiennymi wizjami kobiety sobie świetnie poradzą, bo – jak wiemy – szybko się dostosowują do zmian… ale mężczyźni będą żyli w ciągłej schizofrenii, bo nie mając żadnych trwałych fundamentów, nie będą w stanie budować swojej męskości. Poleganie na kobietach w kwestii męskości to czyste szaleństwo!!!

    I to się teraz dzieje na świecie – zawierzyliśmy kobietom (niczym swoim matkom), że wiedzą lepiej od nas co to znaczy być mężczyzną. „Jesteśmy pokoleniem mężczyzn wychowanych przez kobiety”. Mijają lata i zaczyna nas to bardzo denerwować.

    Sami się domyślcie gdzie skończymy, jeśli nadal będziemy podążali tą drogą kobiecej wizji męskości.

    ***

    Kolejny problem z kobiecą wizją męskości jest związany z… socjalizmem. Dokładnie tak! Kiedyś kobiety musiały się naprawdę wytężyć, żeby „zlustrować” faceta. Musiały być bardziej wybredne, a przy tym lepiej o siebie dbać, aby dobry towar wybrał ją właśnie. Ów dobry towar był przede wszystkim mężczyzną zaradnym.

    Mężczyzna miał zasoby i dzielił się nimi z kobietą na pewnych warunkach. Socjalizm zabiera mężczyznom prawo do dysponowania swoimi zasobami. Kobiety dziś mają program 500+, a jak im facet podskoczy, to jeszcze będą dostawały alimenty. Co sprytniejsza ma pracę, więc kobietom tak naprawdę mężczyźni nie są potrzebni do utrzymania, bo robią to same (gdy są same) lub robi to za nie państwo, gdy mają dzieci (a same z reguły nie potrafiłyby się utrzymać z dzieciakami).

    Efekt?

    Kobiety zmieniły swoje postrzeganie i w wyborze mężczyzn są dużo bardziej tępe (nie chodzi mi o zdolności intelektualne w ogóle, ale o nieostrość swoich naturalnych kryteriów). Zamiast wybierać mężczyzn sprawnych społecznie, zaradnych… biorą pod uwagę przede wszystkim powierzchowne kryteria takie jak np. piękno, status, egzotyczność, przebojowość. W wyniku tych wyborów nie są promowani mężczyźni zaradni, ale ładni i to oni przekazują swoją pulę genetyczną dalej (stale rośnie liczba samotnych matek w Polsce). Słowem – mnożą się dzieci, które nie będą potrafiły sobie radzić w życiu, a maleje liczba potencjalnie zaradnych dzieciaków. W pewnym momencie liczba utrzymanych tak mocno przeważy nad tymi, którzy na ten socjal pracują, że bańka pęknie.

    Póki co musimy mierzyć się z faktem, że dla obecnych kobiet dużo bardziej wartościowy jest zagraniczny erasmus, który jest „egzotyczny” niż normalny facet z Polski, choćby ten pierwszy był kompletnie niezaradny życiowo, a drugi „ogarniał życie” jak mało kto.

    Sami się domyślcie gdzie skończymy, jeśli nadal będziemy podążali tą drogą kobiecej wizji męskości.

    ***

    Wiemy już, że my, mężczyźni, nie mamy wspólnej i jasnej wizji męskości, więc centrujemy ją na potrzebach kobiet. Wiemy też, że kobieta zmienną jest, więc nigdy im nie dogodzimy. Mimo wszystko nadal szaleńczo próbujemy zaspokajać ich zachcianki. I co słyszymy?

    Że kobiety nienawidzą nudy.

    Bo nienawidzą. Są emocjonalne i lubią jak te emocje pracują. Lubią jak coś się dzieje. Mężczyźni próbują kobietom dogadzać i zaczynają „pajacować”, żeby tylko księżniczce się nie nudziło. Co niektórzy zamienili się w jakichś PUA – wiodą życie turbo interesujących gości. Mówią, że „to jest ich życie” i że „to oni je wybrali”. Mówią, że mają kobiety w poważaniu, ale też całkiem przypadkowo wiodą takie, życie, żeby to właśnie ich kobiety wybierały. Są PUA-sexuals.

    Sami się domyślcie gdzie skończymy, jeśli nadal będziemy podążali tą drogą kobiecej wizji męskości.

    ***

    Z obecnymi kobietami jest jeszcze jeden problem – są niedojrzałe. Mówią o nas, że nie dorastamy do pewnych wyzwań, ale same są dziewczynkami w ciałach dorosłych kobiet. No bo jak inaczej nazwać wygórowane, często wyssane z palca, wymagania, inaczej niż kaprysami?

    Facet ma mieć min. 180cm wzrostu, tak? Ma być przystojny, chodzić na siłownię, zgadza się? Ma ubierać się w określone marki i traktować kobietę jak księżniczkę, czyż nie?

    Nie uważacie, że takie postawy są charakterystyczne dla nastolatek, które wieszają sobie w pokoju plakat jakiegoś idola i go ubóstwiają? Tylko dziś zamiast plakatu jest przystojny, ale nieogarnięty gość? Moim zdaniem ludzie (nie tylko kobiety), którzy koncentrują się bardziej na aspektach zewnętrznych niż wewnętrznych, są infantylni.

    Dlaczego nie ma w Polsce (i na świecie) trendu, aby mężczyzna miał rozwiniętą inteligencję emocjonalną, chciał bliskości i czułości i aby dobrze się z nim rozmawiało? Bo obecny świat kobiet tego nie potrzebuje (albo tego nie komunikuje wystarczająco wyraźnie i głośno).

    ***

    Jeśli będziecie w kwestii męskości słuchać kobiet to będziecie w sandałkach chodzić w zimę :). One mogą powiedzieć o męskości tylko tyle, ile im odpowiada i to z ich punktu widzenia. A męskość to całe spektrum różnych idei, cech i zachowań, które kobiety niekoniecznie muszą lubić. I nie lubią. I mówią o tym głośno. A my, głupi, ich słuchamy zamiast słuchać siebie.

    Sami się domyślcie gdzie skończymy, jeśli nadal będziemy podążali tą drogą kobiecej wizji męskości.

    ***

    KOBIETA – DODATEK DO ŻYCIA MĘŻCZYZNY
    Mężczyzna ma dostosować świat do siebie! A żeby to zrobić mężczyzna musi znać siebie i wiedzieć czego chce od życia – bezdyskusyjnie. Tylko wtedy będzie w stanie znaleźć kobietę i budować trwały i dający poczucie sensu obu stronom związek.

    W związku z kobietą trzeba być przede wszystkim świadomym. Świadomym siebie, swoich zachowań, swoich potrzeb. Najlepiej, gdy możemy z kimś o tym szczerze porozmawiać, by zobaczyć jak to wygląda z zewnątrz. Wspomniana wyżej Teoria Frajera to nie absolutna wykładnia, ale – moim zdaniem – ciekawy punkt widzenia warty rozważenia. Mając choćby takie ramy, możemy się bardziej otworzyć na to jak realizujemy się w danym związku (i dlaczego postępujemy w określony sposób), a praca nad sobą i tą relacją definitywnie pomoże wszystkim. Warto czytać dobre książki na ten temat, bo warto wiedzieć ;)

    Dlatego tak ważne są dwa omówione wcześniej aspekty życia mężczyzny – Podróż wgłęb siebie oraz Walka. Dzięki nim mężczyzna poznaje siebie i wie czego chce. Te pragnienia i ambicje, gdy są prawdziwie szczere i z głębi jego duszy, są tak silne, że żadna kobieta nie będzie w stanie im się nigdy przeciwstawić… i kuriozalnie – to będzie kobietę w mężczyźnie pociągało najbardziej. To wszystko stanowi dla mężczyzny swoisty rdzeń jego osoby… a kobieta może być w jego życiu dodatkiem do tego rdzenia. Wiem, że stwierdzenie „kobieta jest dodatkiem do życia mężczyzny” pewnie oburzy wielu ludzi, ale mężczyźni – nie dajcie sobie wmówić, że życie w związku to kompromis! Tak mówią mężczyźni, którzy próbują rdzeń swojego życia tworzyć z kobietami, co jest największym błędem. Dlaczego? Bo la donna e mobile i próbując z nią zbudować cokolwiek nigdy nie dojdziecie do konsensusu. Będzie dobrze wieczorem, ale rano się obudzi i już będzie źle. Nigdy nie będzie zadowolona. Kobiety bardzo często same nie wiedzą czego chcą, więc gdy facet próbuje się do nich dostosować (czego uczą nas mamy), myśli, że robi dobrze, bo chce ustąpić pola, a tak naprawdę wysyła kobiecie sygnał, że sam nie wie czego chce, jest słaby i można nim pomiatać. To są faceci, którzy mówią, że „życie w związku to kompromis”, by chwilę później komunikować „to nasza wspólna decyzja”.

    Kobiety powoli tworzą sobie monopol na męskość – coraz częściej słyszę, że „facet to powinien to czy tamto”. I niestety, ale chłopaki, które nie (po)znają siebie, nie mają „przeciwwagi” w postaci konkretnej wizji męskości i dlatego wchodzą pod pantofel. Wychodzą z założenia, że kobieta i związek są ważniejsze od nich samych i ich ambicji, a że to ostatnie w ich głowie to tylko puste słowo, kończą pod butem. Dają sobie wmówić, że „nasz związek to najważniejsza i najbardziej święta rzecz pod słońcem” i nie zdają sobie sprawy z tego, że w głębi ich duszy tkwi o wiele bardziej wartościowy skarb – męskość. Po jakimś czasie kobiety zrażają się takimi ludźmi i odchodzą od nich do innych stwierdzając, że są bylejacy. Po skończonym związku mężczyźni nagle przypominają sobie o siłowni i kumplach. Nagle widzą jaka frajda płynie z bycia sobą i nagle rozumieją jak wiele stracili z życia.

    ***

    Dbając o swoje interesy dajemy kobiecie oparcie. Jeśli w tym wszystkim one też będą potrafiły dbać o siebie, to razem będziemy mogli tworzyć zdrowy i dojrzały związek. Kobieta – „dodatek do życia mężczyzny” to po prostu w sposób brutalny zamanifestowanie tego, że należy być sobą i nie rezygnować z tego w związku, a jeśli kobieta będzie to naruszała, to musimy jej wyraźnie, aczkolwiek z klasą, przypomnieć te granice. I wtedy zamiast toczyć ze sobą ciągłe wojny, będziemy potrafili tworzyć związek, w którym szczerze, z czułością i miłością, złapiemy się za ręce i będziemy szli razem przez życie.

    ***

    REASUMUJĄC
    Dopiero, gdy zaczniemy świadomie podchodzić do związków i relacji damsko-męskich, zaczniemy z nich wyciągać wnioski, a to doprowadzi do tego, że mężczyzn będzie coraz więcej. I nie ważne na jakie „suki” trafiliście do tej pory w swoim życiu, jeśli z tych związków wyciągniecie wnioski będziecie awansować z „friendzone” do „przeciętniaka”, „młodego mężczyzny”, aż do w pełni świadomego siebie mężczyzny.

    Kobiety nie są złe, po prostu my – faceci – nie potrafimy z nimi odpowiednio postępować. Nie umiemy tego robić, bo decydujemy się stawiać „cipkę” ponad siebie i swoje męskie pragnienia i ambicje… a robimy to, bo ich nie znamy i nie wiemy, że oprócz kobiecych narządów rozrodczych świat ma nam do zaoferowania coś bardziej cennego – męstwo. Paradoksalnie im bardziej skupiamy się na kobietach, tym bardziej ograniczamy sobie dostęp do płci pięknej. „Miej wyjebane, a będzie Ci dane” mówi nośne hasełko, które mimo wszystko w prosty sposób odzwierciedla zasadę „pieprz kobiety, bądź sobą” (dwuznaczność intencjonalna)! Kobiety nie są jedyną miłością i namiętnością w życiu mężczyzny (choć starają się o to ze wszystkich sił) – są jedną z wielu.

    Szkoda tylko, że obecnie męski świat jest tak wypłukany z alternatyw, że bierzemy sobie do serca to, co mówią kobiety o męskości i – kuriozalnie – traktujemy to jako jej jedyny wyznacznik. A nie oszukujmy się – one będą zawsze chciały nas przeciągnąć na swoją stronę.

    ***

    Tak naprawdę ten cały tekst można skrócić do jednego, prostego stwierdzenia: skup się na sobie i działaj. Niezależnie od tego, co mówią o Tobie kobiety i jak będą Tobą (nie daj Boże) manipulowały – skup się na sobie i działaj.

    Wielu „kobietom” może to nie odpowiadać i dadzą nam o tym jasno do zrozumienia. W końcu kiedy dojdziemy do wniosku, że dla nas to my jesteśmy najważniejsi i w tym celu zaczniemy poświęcać swoje zasoby, to one na tym stracą oraz stracą nad nami kontrolę.

    Paradoksalnie prawdziwe kobiety tego chcą, bo kobiety naprawdę pragną kochać mężczyzn. Nie wymoczków, którzy nie wiedzą czego chcą. Nie obrażonych na świat i kobiety chłopców. Nie idiotów i kretynów. Nie jakichś śmiesznych „łobuzów”. Nas, mężczyzn. Gdy tylko takiego spotkają, nieba mu przychylą. Będą za nim szalały i zrobią absolutnie wszystko by być szczęśliwymi. Warunek jest jeden – mężczyzna musi być mężczyzną.

    Życie mężczyzny to namiętności.

    ---------------------------------------------------------

    O CZYM JEST TA SERIA WPISÓW?
    „Męskość” to temat serii wpisów, w którym chciałem się z Wami podzielić moimi przemyśleniami na temat męskości. Będziemy mówić o tym, co tworzy mężczyznę, a więc poruszymy m.in. takie tematy jak:
    - Podróż w głąb siebie
    - Samotność i samodzielność
    - Przygoda
    - Walka
    - Ból
    - Strach
    - Miłość
    - Istota Męskości
    - Męski świat
    - Patologia męskości

    Wpisy będą miały charakter felietonów, więc puentować będę na końcu i liczę na to, że sami będziecie mieli na tyle dużo rozsądku, aby wyciągnąć dla siebie odpowiednie wnioski ;).

    ---------------------------------------------------------

    MATERIAŁY
    Polecam książkę „Dzikie Serce. Tęsknoty męskiej duszy”, której autorem jest John Eldredge. Książka ta jest aż do przesady chrześcijańska, ale jeśli tylko skupimy się na jej głównym przekazie, naprawdę bardzo wiele z niej wyniesiemy.

    Oprócz tego zachęcam do zapoznania się z takimi pozycjami jak:
    - "Męskość", której autorem jest Steve Biddulph)
    - "Zdradzony przez ojca", której autorem jest Wojciech Eichelberger

    ---------------------------------------------------------

    PODSUMOWANIE DZIAŁALNOŚCI
    Do tej pory napisałem takie wpisy jak:
    1. Ebook o relacjach damsko-męskich
    2. Moje wprowadzenie do wychodzenia z przegrywu
    3. Motywacja pozytywna i negatywna
    4. Motywacja OD i DO
    5. Motywacja zewnętrzna i wewnętrzna
    6. Polecam książkę - "Dzikie serce"
    7. Skup się na sobie
    8. Dlaczego wasze życie może wydawać wam się do bani
    9. Patologia rozwoju osobistego
    10. Podstawy szczęścia
    11. Polecam książkę - "Zdradzony przez ojca"
    12. Praktyka wychodzenia z przegrywu
    13. Reklama mojego forum - "ZyjWiecej.pl"
    14. Męskość - Wstęp
    15. Męskość - Podróż wgłąb siebie
    16. p0lka
    17. Męskość - Walka
    18. Męskość - Kobiety (dzisiejszy wpis)

    ---------------------------------------------------------

    ZAPOWIEDŹ KOLEJNEGO WPISU
    Najbardziej prawdopodobne jest, że kolejny wpis poświęcimy istocie męskości, a więc temu, co tworzy męskość i mężczyzn. Jeśli uda mi się wszystko poskładać w całość, przedstawię Wam mój model męskości, który - mam nadzieję - pokaże Wam w jasny sposób jak budować swoją męskość :)

    ---------------------------------------------------------

    WOŁAM
    @Twinkle @orange92 @DonZ @MlodyWilczek @g4rin @CortesHernan @okmanek @derick @Laaanaaaaa @Dawidinho8 @tux3284 @outkay @aroaro1993 @Zetwoo @carolinnee @yodaa1 @wojciechwojciech @Lizbona @polaczek_malkontent @dave_qwerty @szczurek_87 @patrykgit @hyperparadise @TrueGoodness @nick230 @Godziu73 @yazhubal @xDrope @cabanos @morswin28 @Highvolltage @kwiati @CptBrit @MonsterQ1234 @ZmOoReK @yazhubal @CaptainBloomer @Der_Deutscher_Kaiser @Kiritsugu1155 @wzorowywykopowicz @Vertex5 @Kapsel3k @AstroBoy @Zozlik @Deprlifall @Wyder89 @Felein @davoid @burbon_z_pieczarek @Bertos @mefistofiel @Jakupek @RedRightHand @RobaczekCebulaczek @Malchos @Kalimach @XDY89 @endodezmo @MichailPL @Alasthor @nowy_rok-nowe_konto @Zgrebol @Suheil-al-Hassan @sekinoau @seereq @ToJaWojtek @boglos93 @donbrovsky @roxer @Syko @Samzach @Kabak @Razgal @badmate @zaczajony @ykub @mac__ @jakby_nie_patrzec @grajkoo @AjWaj-_- @Alfa_ale_Beta @Kasia123456789 @LiShang @Gazowanekakaoo @W2018WyjdeZPrzegrywu @DasAchtung @bihu @Keitashin @blaszcz @Szymp @Stealth @whhiefvocjs @marcepanowy_dzban @skibi @yersey @Loginsrogim @Ardeo gdyż chcieliście, żebym was informował o moich wpisach ;)!

    Jeśli chcecie dołączyć do spamlisty, piszcie w komentarzach ;)! Piszę raczej rzadko, ale konkretnie, więc nie zawracam tyłka niepotrzebnie ;)

    Oficjalny tag wpisów to #zyjwiecej

    ---------------------------------------------------------

    PYTANIE NA KONIEC

    pokaż spoiler Gdybyś miał(a) się z czymś nie zgodzić w tym tekście to co by to było?


    #wychodzimyzprzegrywu #wygryw #meskosc #mezczyzna #rozwojosobisty #niebieskiepaski #logikaniebieskichpaskow #psychologia #rozowepaski #logikarozowychpaskow #zyjwiecej
    pokaż całość

    źródło: 018 - Meskosc - Kobiety.png

  •  

    Cześć Mireczki! Całkiem niedawno użytkownik @Kasia123456789 wspomniał w swoim wpisie to tym, że to m.in. dzięki moim postom wziął się bardziej w garść i wzniósł swoją pracę nad sobą na jeszcze wyższy poziom. Nietrudno się domyślić, że to dodało mi skrzydeł i zmotywowało do tego, aby wrócić do publikacji tekstów. Dziś rozmawiamy o dalszej części serii o męskości, a konkretnie o walce.

    @Kasia123456789: Jeszcze raz wielkie dzięki za Twój wpis. Naprawdę dodał mi otuchy <wstydzioch>

    ---------------------------------------------------------

    WALKA (AKCEPTACJA BÓLU I STRACHU)
    Gdzieś daleko stąd, w Brazylii, żyje plemię Sateré-Mawé. Młodzi chłopcy tego plemienia, aby stać się mężczyznami i wojownikami muszą przejść określony rytuał, którego bohaterami – oprócz nich samych – są również setki owadów. Insekty o których mowa to paraponera clavata potocznie zwane „bullet ants”, czyli „mrówki pociskowe”. Swoją nazwę zawdzięczają jadowi, który wyrządza tak silny ból jak postrzał z broni palnej.

    Mrówki są najpierw usypiane przez szamana, a następnie umieszczane w rękawicach zrobionych z liści. Młodzi chłopcy wsadzają w nie ręce i gdy mrówki się budzą, zaczynają bezlitośnie kąsać. Inni wojownicy tańczą i śpiewają wokół chłopca, który musi wytrzymać w tych rękawicach pełne 5 minut! Po tym wydarzeniu ręce pozostają obolałe przez wiele godzin, a ciało może doświadczać konwulsji przez kolejnych kilka dni. Jaki jest sens tego rytuału, który z perspektywy cywilizacji zachodu może wydawać się barbarzyński?

    ***

    RANY
    Znamienne dla naszej cywilizacji jest wycofywanie się z konfrontacji z problemami przez (wdawałoby się) inteligentnych mężczyzn i jednoczesne sprowadzanie tej konfrontacji tylko i wyłącznie do brutalnej przemocy (przez tych mniej inteligentnych samców). Zarówno pierwsza jak i druga droga prowadzą donikąd, albowiem o ile unikanie konfrontacji z życiowymi wyzwaniami nie pozwala mężczyźnie rozkwitać, o tyle głupia przemoc też niczego go nie uczy. Rozwiązanie znajduje się gdzieś zupełnie indziej.

    Życie mężczyzny to ból.

    Możemy chcieć wypierać ten problem (wycofanie) lub zamienić go „jedyny słuszny” aspekt życia mężczyzny (przemoc). Nie uciekniemy jednak od tego, że każdy z nas, w jakimś stopniu, zranił i rani siebie lub „wewnętrznie krwawi” od ran zadanych przez życie. Rany te nie mają tylko charakteru fizycznego, z którego szybko się wyliżemy. Podobnie jak w przypadku samodzielności – mają też charakter emocjonalny i intelektualny. Po prostu życie czasami nas ugodzi tak przykrym doświadczeniem lub słowem, że żyć się odechce. Ale „karawana jedzie dalej”, więc nadal i trzeba umieć sobie z tym bólem radzić.

    A rany zadane mężczyźnie są czasami bardzo głębokie. Jedną z pierwszych, które otrzymujemy, to rana od ojca. Czasami jest to toksyczna relacja, innym razem jest to emocjonalny brak wsparcia, a jeszcze w innym przypadku może to być kompletny brak ojca w ogóle lub umyślnie zadany ból przez ojca, który szczerze nas kocha, ale musi nas zranić, abyśmy mogli dalej dorastać. Błędne jest jednak myślenie, że tylko ojciec nas skrzywdzi. Krzywd w życiu mężczyzny będzie dużo więcej.

    Ból przyjdzie od strony matki, gdy będzie chciała, abyśmy wreszcie wyprowadzili się z domu i niczym pisklę wyrzucone z gniazda – „nauczyli się latać”. Ból przyjdzie od strony świata, który w naszym wyobrażeniu nie tak powinien wyglądać, a z którym niejednokrotnie przegramy potyczkę o niego samego. Ból przyjdzie od strony kobiet, które złamią nam serce, by w konsekwencji nauczyć nas kochać… a finalnie ból przyjdzie od strony naszych dzieci, które jednym zdaniem „Nienawidzę Cię!!!” zabiorą nam ochotę do dalszej egzystencji i wystawią naszą miłość do nich na próbę.

    ***

    STRACH
    Ból to naturalna część życia mężczyzny i wojownicy z plemienia Sateré-Mawé wiedzą o tym najlepiej. Dlaczego? Albowiem, żeby w pełni stać się w tym plemieniu wojownikiem, omawiany wyżej rytuał należy powtórzyć 20-krotnie. Czasami zajmuje to kilka miesięcy, czasami kilka lat.

    Ale mrówki pociskowe w rękawicach to nie jedyny sposób na pozwolenie młodemu chłopcu przejść z jego świata do świata mężczyzn. Świat pełen jest pomysłów na to jak sprawić, aby chłopca zamienić w mężczyznę lub podtrzymać etos męskości w plenieniu. Podwieszanie się za skórę ma swoje korzenie w Ameryce Północnej, a plemiona żyjące w Vanuatu, państwie Oceanii, praktykuję „land diving”, które stało się prekursorem skoków na bungee. Rytuały te mają jeden cel – uczyć mężczyzn i przypominać, że strach, który pojawia się przed tym rytuałem, jest naturalny i należy się z nim oswoić (oczywiście poza przebłaganiem o dobre plony, co wydaje się oczywiste ;) ). Tylko wtedy będziemy w stanie „sięgać po więcej”.

    Nie unikniemy strachu i bólu z nim związanego. Strach pojawi się za każdym razem, gdy będziemy chcieli sięgnąć dalej niż możemy. Kiedyś strach potencjalnej porażki towarzyszył wyprawie Kolumba, kiedy podróżując po Oceanie Atlantyckim dobił do połowy zapasów żywieniowych, a jeszcze nigdzie nie dopłynął i musiał podjąć decyzję, czy wracać czy płynąć dalej? Dziś strach towarzyszy inżynierom Elona Muska, kiedy ich kolejny projekt ląduje na powierzchni lądowiska, a jutro będzie towarzyszył astronautom, którzy będą frunąć statkiem, aby postawić pierwsze kroki na Marsie.

    Strach będzie z nami zawsze. Czy tego chcemy czy nie. Możemy go wypierać lub omijać lub możemy stwarzać pozory, że go nie ma… albo możemy nauczyć się z nim konfrontować, walczyć i wygrywać.

    ***

    AGRESJA
    Umiejętność walki to nie sprawne robienie krzywdy drugiemu człowiekowi. Ktoś kto potrafi się dobrze bić jest tylko dobrym „fighterem”. Istotą męskości nie jest bycie „fighterem”, ale wojownikiem. Każdy z nas w głębi duszy wie, że największy potwór, z którym kiedykolwiek przyjdzie nam się zmierzyć jest w nas samych, a w tej walce pięści nie pomogą.

    W naszych czasach agresja jest krytykowana i jednoznacznie uznawana za złą, gdyż kojarzy się tylko i wyłącznie z przemocą. I im bardziej jej zakazujemy, tym bardziej jest ona kumulowana i tym bardziej wybucha, gdy ma okazję, tworząc chaos i siejąc śmierć. Ale agresja może być dobra, jeśli zamiast tłumieniq jest prawidłowo ukierunkowana.

    Pamiętam jak byłem w odwiedzinach u mojej siostry i jej synka, a mojego chrześniaka – Bartusia – oraz u mojej mamy, która też ją odwiedzała. Bartek miał wtedy 4 lata i jak na 4-latka przystało, uwielbiał się bawić. Zacząłem z nim grać w piłkę i Bartek za każdym razem starał się ją kopnąć coraz mocniej. Niestety za którymś razem kopnął ją bardzo mocno, ale nie trafił tak jak trzeba i w wyniku tej sytuacji przewrócił się silnie uderzając plecami i głową o podłogę.

    W całym mieszkaniu rozległ się płacz.

    Bartuś pobiegł w ramiona mojej siostry, a moja mama jednoznacznym spojrzeniem dała mi do zrozumienia, że mam natychmiast przestać bawić się z nim w ten sposób. W tym czasie ja nie mówiłem mu, żeby przestał płakać, ale jednocześnie nie „niańczyłem go”. Zamiast tego podszedłem do niego, gdy trochę ochłonął i powiedziałem z troską w głosie:
    - Słuchaj, Bartuś, ja wiem, że Cię teraz boli, dlatego płacz. Płacz ile masz tylko na to ochoty. Wypłacz się ile chcesz, ale potem – gdy będziesz gotowy – wróć do zabawy i graj z wujem dalej.
    Bartek wypłakał, co miał wypłakać, uspokoił się i wrócił do gry, by kopać piłkę jeszcze mocniej i jeszcze lepiej niż wcześniej.

    Kobiety są nadopiekuńcze. Chcą chronić dziecko przed krzywdą, ale tak naprawdę często chowają dzieci pod kloszem, a chłopców (i dzieci w ogóle) się tak nie wychowuje, bo chłopiec nie ma uciekać przed problemami, ale ma się umieć z nimi konfrontować i wygrywać. W momencie, kiedy Bartuś nie miałby obok siebie mnie, najprawdopodobniej nie wróciłby już do gry. To nauczyłoby go, że za każdym razem, gdy dozna w życiu porażki, ma się wycofać. I później obserwujemy efekty takiego wychowania. Najlepiej to widać na przykładzie dziewczynek, które, gdy tylko dochodzi do konfrontacji z partnerem „strzelają focha” i pędzą w ramiona mamy żalić im się przez telefon. Ludzie uciekają od problemów, bo tego zostali nauczeni.

    ***

    RYZYKO I PORAŻKA
    „Żeby wygrać, trzeba grać” – mówi przysłowie, a gdy bokser zadaje cios, jednocześnie odsłania się przeciwnikowi – mówi doświadczenie. Bokser może cały czas walczyć w gardzie i bronić się, ale żeby wygrać mecz, musi zaatakować. A co jeśli akurat podczas tego ataku rywal trafi w odsłonięte miejsce? Bokser musi podejmować ryzyko nawet tak wielkie jak Muhammad Ali w 1974 podczas "The Rumble in the Jungle". Mężczyzna musi podejmować ryzyko. I mężczyzna musi się tego w życiu nauczyć. Ale jak to zrobić?

    Żeby nabrać pewności siebie w tym procesie, musi się nauczyć przegrywać. Tylko gdy pozna gorycz porażki, będzie w stanie oswoić się z uczuciem „dostania od życia wpierdolu”… i tylko wtedy będzie musiał „włączyć światło” i nauczyć sobie z tym radzić. Dzięki temu strach zacznie odgrywać w jego życiu coraz mniejszą rolę, bo będzie coraz bardziej ujarzmiony.

    Ważne jest jednak, żeby gorycz porażki płynęła z konkretnych czynów, które mężczyźni podejmują w trakcie wyzwania, a nie tylko ze słów i przemyśleń. Często na wykopie obserwuje się chłopaków, którzy negatywnie wypowiadają się o kobietach nie mając z nimi żadnego doświadczenia. Swoje opinie kreują tylko w oparciu o teorie i zasłyszane historie, a umówmy się – jest ogromna różnica między przeczytaniem wpisu na blogu o tym jak ktoś skoczył na bungee, a wykonaniem tego skoku samodzielnie.

    Później tacy chłopcy idą z takim nastawieniem w świat i nie podejmują walki o miłość, bo po co? Przecież wszystkie kobiety to kurwy. Robić karierę? Po co, skoro wszyscy przedsiębiorcy to Janusze biznesu i małpy nosacze! Uprawiać sport? Po co, skoro kobiety nie rzucą się na takiego jak oszołomione samice! Najlepiej się położyć i umrzeć. Wszystko jest bez sensu, nie warto walczyć o nic.

    Trudno, żeby chcieli walczyć – przecież nigdy w życiu walczyć nie musieli.

    ***

    PRAWDZIWY WOJOWNIK
    Pod koniec czerwca ubiegłego roku wraz z dużą grupą moich znajomych imprezowaliśmy na działce u jednego z nich. Gdy przyszedł zmierzch i rozpoczął się wieczór my już bawiliśmy się przy ognisku. W jego trakcie rozpoczęła się dyskusja na temat samodzielnej edukacji dzieci i organizator powiedział, że słyszał kiedyś o grupce osób, która była uczona w domach przez rodziców i okazało się, że po latach byli dużo lepiej wyedukowani niż dzieciaki, które uczyły się w tradycyjnych szkołach. Był tylko jeden mankament – nie były obyte z ludźmi i kompletnie nie potrafiły się odnaleźć w relacjach międzyludzkich. Mój inny kolega podsumował to zdaniem, że: „To prawda, bo niestety, ale w szkole trzeba dostać wpierdol, ale i też spuścić wpierdol”.

    Walka towarzyszy życiu mężczyzny. Bardzo często mówi się o tej walce, która jest widoczna, czyli np. bójkach, ale znacznie mniej mówi się o walce wewnętrznej związanej z rozterkami życiowymi, zapewnieniem rodzinie godnego życia czy walce o związek i miłość ukochanej. Tych ostatnich często nie widać, ale to nie znaczy, że mają miejsca w męskiej duszy. I dokładnie to różni „fightera” od „wojownika”. „Fighter” to osoba, która potrafi wygrywać tylko konfrontacje fizyczne. „Wojownik” to mężczyzna, który potrafi przede wszystkim wygrywać siebie oraz bliskich czy serca i umysły innych ludzi.

    Agresywny i pełen przemocy „fighter” przepełniony jest rządzą krwi. Ma zazwyczaj tak niskie poczucie swojej własnej wartości, że musi zrobić krzywdę innym osobom, aby poczuć się lepiej. Niestety z nienawiścią, która nim kieruje, jest tak, że nigdy nie znajdzie się wystarczająca ilość zła, która dałaby mu spełnienie. Mimo to szuka.

    Wojownik nie lubi przemocy, ale nie oznacza to, że nie potrafi jej stosować. Robi to, owszem, ale tylko w chwilach, gdy nie ma innego wyjścia. Każdy normalny facet wie bowiem, że przemoc absolutna (np. mordowanie ludzi) jest zła, bo jest bez sensu. Gdyby w czasach prehistorycznych mężczyźni wciąż się między sobą mordowali, obniżaliby zdolności obronne i łowieckie swojego stada, a to się po prostu nie kalkulowało. Mężczyźni musieli się trzymać razem, ale jednocześnie musieli stale i w miarę bezpiecznie testować siebie i swoją agresję. I m.in. dlatego powstał sport.

    Wojownik nie lubi przemocy, ale nie oznacza to, że nie potrafi jej stosować. W swojej książce „Książę” Niccolo Machiavelli pisze o tym, że lud zawsze obali tyrana, czyli osobę, która stale używa przemocy. Pisze również o tym, że lud osoby łagodnej i roztropnej będzie się słuchał… ale pod jednym warunkiem – będzie wiedział, że ta osoba potrafi być okrutna. Z tego względu Machiavelli radził, aby tuż po objęciu rządów np. w sposób bardzo krwawy rozprawić się wyjątkowo nielubianą postacią lub grupą wichrzycieli. W ten sposób nowy władca pokazywał, że jeśli ludzie nie będą się słuchać, poniosą tego konsekwencje (bardzo podobna akcja ma miejsce w książce „Gra Endera”, którą serdecznie polecam). W ten sposób wyznaczał granice. Jeśli w swojej dalszej karierze posługiwał się charakterem i umysłem, a nie tylko i wyłącznie przemocą, miał zapewniony spokój panowania. Dlaczego? Bo jest ogromna różnica między tym, że jest się okrutnym, a tym, że umie się nim być i decyduje się nim nie być.

    Mężczyzna musi umieć uderzyć, ale to nie oznacza, że ma wciąż szukać zaczepki. Mężczyzna zna siebie, wie kim jest i w głębi siebie woli, aby osoby z jego otoczenia rozkwitały. Te osoby muszą jednak znać granice. I u każdego mężczyzny to widać po oczach – nie pełnych agresji, ale łagodnych i zdeterminowanych. Dzięki świadomości, że mężczyzna uderzy, jeśli będzie trzeba, ale nie bije na co dzień, ludzie czują się bezpiecznie. Z jednej strony wiedzą, że mogą rozwijać się pod jego skrzydłami, a z drugiej czują, że jeśli pojawi się zagrożenie wewnętrzne lub zewnętrzne – wojownik zareaguje i obroni podopiecznych.

    Nasze czasy są niestety zdominowane przez „fighterów”. Ludzi, którzy myślą, że przemoc jest „męska”. I jest ich mnóstwo zarówno wśród osób z lewej jak i prawej części ideologicznej sceny politycznej. Dla nas, mężczyzn, zbliża się czas próby. Prędzej niż później będziemy musieli na nich podnieść rękę, bo ilość stworzonego przez nich zagrożenia na jakie im pozwoliliśmy powoli osiąga granice ostateczne.

    ***

    CZEGO NAS TO UCZY?
    Męskie wnętrze to pole bitwy. Walczymy ze sobą o siebie, ale ta walka musi się odbywać, abyśmy stawali się silniejsi. Silniejsi fizycznie, aby móc się lepiej bić i bronić. Silniejsi charakterologicznie, abyśmy mogli z większą pewnością podejmować inicjatywy i współdziałać z ludźmi. Silniejszy intelektualnie, abyśmy lepiej realizowali swoje cele.

    Jak to robić? Nauczyć się podejmować ryzyko. Pomimo strachu stawiać na swoim, zabierać głos w rozmowach, rzucać światu i ludziom wyzwanie swoją postawą, nie zgadzać się i kłócić jeśli trzeba, nie odpuszczać – walczyć do zwycięstwa. Możliwe, że na początku nikt nie będą nas poważać i nie będą nas słuchać, ale siła tkwi w konsekwencji.

    „Nie jesteś swoim kontem bankowym. Nie jesteś ciuchami, które nosisz. Nie jesteś zawartością swojego portfela. Nie jesteś swoim rakiem jelita. Nie jesteś swoją kawą espresso. Nie jesteś samochodem który prowadzisz. Nie jesteś swoimi pieprzonymi spodniami khaki.”

    Wstań i walcz.

    Walka to nauka konfrontacji. Efektem tej walki zawsze jest ból i strach. Nie ominiemy ich, więc należy się ich uczyć i ujarzmiać. Celem walki w życiu mężczyzny jest nauczenie się radzić sobie ze swoimi słabościami, a więc pokonywać siebie. Wielokrotnie doznamy przy tym porażki i nie należy się tym aż nadto przejmować, ale wyciągnąć z tego lekcję i iść dalej. Dlaczego? Albowiem prawdziwego mężczyznę nie poznajemy tylko i wyłącznie po tym jak walczy, ale przede wszystkim po tym jak szybko podnosi się po porażce.

    Życie mężczyzny to ból.

    ---------------------------------------------------------

    TL;DR, CZYLI O CZYM JEST TA SERIA WPISÓW?
    „Męskość” to temat serii wpisów, w którym chciałem się z Wami podzielić moimi przemyśleniami na temat męskości. Będziemy mówić o tym, co tworzy mężczyznę, a więc poruszymy m.in. takie tematy jak:
    - Podróż w głąb siebie
    - Samotność i samodzielność
    - Przygoda
    - Walka
    - Ból
    - Strach
    - Miłość
    - Istota Męskości
    - Męski świat
    - Patologia męskości

    Wpisy będą miały charakter felietonów, więc puentować będę na końcu i liczę na to, że sami będziecie mieli na tyle dużo rozsądku, aby wyciągnąć dla siebie odpowiednie wnioski ;).

    ---------------------------------------------------------

    MATERIAŁY
    Polecam książkę „Dzikie Serce. Tęsknoty męskiej duszy”, której autorem jest John Eldredge. Książka ta jest aż do przesady chrześcijańska, ale jeśli tylko skupimy się na jej głównym przekazie, naprawdę bardzo wiele z niej wyniesiemy.

    Oprócz tego zachęcam do zapoznania się z takimi pozycjami jak:
    - "Męskość", której autorem jest Steve Biddulph)
    - "Zdradzony przez ojca", której autorem jest Wojciech Eichelberger

    ---------------------------------------------------------

    PODSUMOWANIE DZIAŁALNOŚCI
    Do tej pory napisałem takie wpisy jak:
    1. Ebook o relacjach damsko-męskich
    2. Moje wprowadzenie do wychodzenia z przegrywu
    3. Motywacja pozytywna i negatywna
    4. Motywacja OD i DO
    5. Motywacja zewnętrzna i wewnętrzna
    6. Polecam książkę - "Dzikie serce"
    7. Skup się na sobie
    8. Dlaczego wasze życie może wydawać wam się do bani
    9. Patologia rozwoju osobistego
    10. Podstawy szczęścia
    11. Polecam książkę - "Zdradzony przez ojca"
    12. Praktyka wychodzenia z przegrywu
    13. Reklama mojego forum - "ZyjWiecej.pl"
    14. Męskość - Wstęp
    15. Męskość - Podróż wgłąb siebie
    16. p0lka

    ---------------------------------------------------------

    WOŁAM
    @Twinkle @orange92 @DonZ @MlodyWilczek @g4rin @CortesHernan @okmanek @derick @Laaanaaaaa @Dawidinho8 @tux3284 @outkay @aroaro1993 @Zetwoo @carolinnee @yodaa1 @wojciechwojciech @Lizbona @polaczek_malkontent @dave_qwerty @szczurek_87 @patrykgit @hyperparadise @TrueGoodness @nick230 @Godziu73 @yazhubal @xDrope @cabanos @morswin28 @Highvolltage @kwiati @CptBrit @MonsterQ1234 @ZmOoReK @yazhubal @CaptainBloomer @Der_Deutscher_Kaiser @Kiritsugu1155 @wzorowywykopowicz @Vertex5 @Kapsel3k @AstroBoy @Zozlik @Deprlifall @Wyder89 @Felein @davoid @burbon_z_pieczarek @Bertos @mefistofiel @Jakupek @RedRightHand @RobaczekCebulaczek @Malchos @Kalimach @XDY89 @endodezmo @MichailPL @Alasthor @nowy_rok-nowe_konto @Zgrebol @Suheil-al-Hassan @sekinoau @seereq @ToJaWojtek @boglos93 @donbrovsky @roxer @Syko @Samzach @Kabak @Razgal @badmate @zaczajony @ykub @mac__ @jakby_nie_patrzec @grajkoo @AjWaj-_- @Alfa_ale_Beta @Kasia123456789 @LiShang @Gazowanekakaoo @W2018WyjdeZPrzegrywu @DasAchtung @bihu @Keitashin @blaszcz @Szymp @Stealth
    gdyż chcieliście, żebym was informował o moich wpisach ;)!

    Jeśli chcecie dołączyć do spamlisty (lub się z niej usunąć), piszcie w komentarzach ;)! Piszę raczej rzadko, ale konkretnie, więc nie zawracam tyłka niepotrzebnie ;)

    Oficjalny tag wpisów to #zyjwiecej

    ---------------------------------------------------------

    #wychodzimyzprzegrywu #wygryw #meskosc #mezczyzna #rozwojosobisty #niebieskiepaski #logikaniebieskichpaskow #psychologia #przegryw #zyjwiecej
    pokaż całość

    źródło: 17 Meskosc - walka.jpg

    +: BigSmoke01, tomek7912 +56 innych
  •  

    W świetle wpisów na tagu #p0lka oraz innych znaleziska na głownej (jak np. Sekretne życie Simona Mola czuję się zobowiązany napisać kilka słów do #niebieskiepaski ale szczególnie #rozowepaski, żeby rozwiać wątpliwości na temat "wspaniałości" Hiszpanów lub tego jak fantastyczni są murzyni w kontrze do tego, że polskim chłopakom brakuje luzu. Otóż nie brakuje - jest zupełnie na odwrót, a za powodem dla którego #p0lka tak często rzuca się na "egzotyczne mięso" stoi nic innego jak mechanizm zwany dyferencjacją płciową. Na czym polega?

    Kobiety biologicznie są uwarunkowane do tego, aby wydawać na świat potomstwo, które będzie miało jak największe szanse przetrwania w ciągle zmieniającym się środowisku. Z tego względu zależy jej na różnicowaniu genów. Jeśli widzi 10 takich samych facetów, którzy radzą sobie mniej więcej w ten sam sposób, to wybiera między 10 facetami... ALE jeśli wśród tych 10 facetów jest jeden murzyn, to dla takiej kobiety wybór jest jasny. Skoro przecież radzi sobie tak samo jak pozostała 9, ale dodatkowo się wyróżnia, to znaczy że już na starcie będzie miał przewagę... a wraz z nim dzieci tej kobiety. Na tym mechanizmie opiera się praktycznie cały marketing i biznes. Ale dlaczego nas, polskich mężczyzn, to denerwuje?

    Cywilizacja, w której żyjemy, to tzw. "cywilizacja zachodu" i jest to obecnie najbardziej dominująca cywilizacja pod wieloma względami. Nie zbudowali jej Azjaci z Chin, murzyni z Afryki, czerwonoskórzy z Ameryki ani Arabowie z Bliskiego Wschodu. Zbudowali ją konkretnie biali mężczyźni. I teraz dożyliśmy takich czasów, w których słynna poprawność kulturowa i polityczna oraz socjalizm każą nam się tymi zdobyczami dzielić. Jeżeli ja idę do pracy i zarabiam, to dlaczego miałbym się czymś dzielić z człowiekiem, który jest leniem i nie chce mu się pracować? Jeżeli żyjemy w Europie, w której wypracowaliśmy sobie odpowiedni poziom i standard życia własną, ciężką pracą, to dlaczego mam się nią dzielić z przybyszami z innych lądów? A Ci przybysze się tu pojawiają i dzięki tzw. "socjalowi" zrównują status z mężczyznami, którzy na swoje pieniądze musieli ciężko pracować. Myślę, że każdy mężczyzna (jak i kobieta) w głębi duszy chce kochać i być kochanym, więc szuka partnerki. Ale jak ma konkurować z innymi, skoro w szranki musi stawać z facetami, którzy tylko przez to, że inaczej wyglądają, mają przewagę na starcie? I to nas irytuje! To że ktoś zgarnia całą pulę z gry, chociaż cywilizacyjnie nie wnosi żadnej(!) kontrybucji. Czujemy się po prostu oszukani.

    Jeszcze to byłby do przeżycia, gdyby nie fakt, że tacy faceci nakręcają temat "rasizmu" - np. muzułmanie czerpiący z dóbr wypracowanych przez naszą cywilizację ciągle oskarżają nas o rasizm... a już teraz z naprawdę trywialnych powodów. Czyli nie dość, że pasożytują na niewypracowanych przez siebie luksusach, to jeszcze starają się "wyciąć" konkurencję. Ja osobiście mogę powiedzieć, że jestem cięty na typowe #p0lka i w życiu nie będę miał dziewczyny, która wcześniej spałaby np. z murzynem lub była na Erasmusie. I teraz #neuropa nazwałaby mnie rasistą, ale dlaczego? Przecież gdybym był rasistą, to nienawidziłbym czarnoskórych za sam fakt bycia innego koloru skóry, co oznaczałoby, że w życiu nie zechciałbym się przespać z czarnoskórą lub latynoską dziewczyną. A to nie prawda - gdybym mógł i wpadłaby mi w oko, to bym to zrobił. Myślę, że na wykopie dużo jest osób o podobnych poglądach. Mogą mówić negatywnie o murzynach, o tym, że #p0lki im "dają", a sami - gdyby mogli - chętnie wzięliby w obroty jakąś ebony. Nie ma w tym nic nienormalnego. Motorem napędowym takiej postawy nie jest rasizm, ale właśnie mechanizm dyferencjacji płciowej.

    Zwróćmy uwagę jak to działa w USA - kraju, który jest bardzo zróżnicowany pod względem etnicznym. Według #lewackalogika takie sytuacje jak ta opisana powyżej, nie powinny mieć miejsca, bo przecież #roznorodnoscmotzno. Ale mają. Dlaczego? Gdyż mechanizm dyferencjacji płciowej nadal działa. W kraju, w którym normą jest to, że równocześnie obcują ze sobą Azjaci, Biali czy Latynosi, wyznacznikiem odmienności musiałoby być co innego. I jest! Tak samo jak faceci w Polsce nie znoszą typowych studentów z wymiany Erasmus lub innych Simene'ów Molów tak np. amerykańscy "boys" nie lubią jak przyjedzie ktoś z UK lub Australii z "tym swoim akcentem". Ten akcent to właśnie ta przewaga, ta "egzotyka", którą mają tacy mężczyźni nad Amerykanami. Tylko, że akcent nie jest tak wyrazisty jak kolor skóry i na krytykowanie akcentu nie ma teraz politycznego embargo - a na kolor skóry już jest, więc wystarczy, że będziemy krytykować takie zachowania i już mamy przypiętą łatkę rasisty. Dla naszej konkurencji jest to jak najbardziej wygodne, dlatego oskarżają nas o najgorsze tylko dlatego, że walczymy na rynku matrymonialnym, bo to im się opłaca - po prostu przejmują nasz teren.

    Ale to działa też w drugą stronę. Jeśli typowy, przeciętny mężczyzna z Polski pojedzie do krajów Azji, to nie może odpędzić się od Azjatek. Biały facet w Azji ma po prostu łatwiej. Zresztą niedawno ktoś wrzucił tutaj filmik z YT, gdzie typowy przeciętniak z UK w Azji odbijał Azjatkę na oczach jej azjatyckiego chłopaka. Tamten facet (chyba z Japonii) był w szoku tym bardziej, że wyglądał o niebo lepiej niż ten Anglik i był dużo lepiej zbudowany, ubrany i zadbany. No ale co zrobisz z mechanizmem dyferencjacji płciowej? To wszytko by oznaczało, że Azjaci muszą nas tam nie lubić... i to prawda. Tylko, że tamci mężczyźni potrafią walczyć o swoje i jak tylko widzą, że jakaś Azjatka pędzi w kierunku obcokrajowców, to wiedzą, że ta dziewczyna nie znajdzie już chłopaka z Azji, z którym założy szczęśliwą rodzinę. Takie kobiety są tam tak samo szkalowane i "naznaczane" jak nasze #p0lka. Warto poczytać komentarze z tego) wpisu na mirko, żeby poszerzyć swoją opinię w tej materii. Takich przykładów z różnych stron można mnożyć i mnożyć!

    Jeżeli ja, jako facet z Polski, inwestuję w siebie w moim kraju, rozwijam tu karierę i płacę podatki, to chcę z tego czerpać. Kropka. Jaki mam biznes w utrzymywaniu nieswoich dzieci (czyt. genów)? Przecież te głosy o tym, żeby badania genetyczne potwierdzające ojcostwo były obowiązkowe przy narodzinach nie wzięły się znikąd, prawda? Jaki polscy mężczyźni mają biznes w utrzymywaniu nieswoich genów? W Stanach Zjednoczonych ponad 77% czarnych dzieci jest wychowywanych przez samotne matki, a 82% białych kobiet otrzymuje pomoc socjalną (czyt. nie ma ojca, który pomoże). Jaki my, polscy mężczyźni, mamy biznes w tym, że przyjedzie do nas jakiś murzyn lub inny Erasmus, zostawi tu swojego "bąbelka", a my będziemy musieli z naszych podatków składać się na 500+? Głosy sprzeciwu wobec #p0lka są jak najbardziej uzasadnione. Gdyby ich nie było, to byłoby to totalne frajerstwo. Widać - jest jeszcze dla nas nadzieja ;)

    W Polsce nadal trwa "moda na murzyna" lub na "egzotyczną przygodę", ale chyba się już kończy? Czytałem wpis od jednego użytkownika, że w Warszawie ta fala już minęła i bycie z obcokrajowcem już nie jest takie "wow". Może przez to, że stało się to normą i mechanizm dyferencjacji płciowej potrzebuje innych bodźców? A może dlatego, że młodsze dziewczyny widziały jak ich starsze koleżanki zakochiwały się w Hiszpanach lub murzynach, a dziś prowadzą niesatysfakcjonujące życie rodzinne lub są samotnymi matkami i się nauczyły? No bo jak taki Pablo z Włoch przyjeżdża do Polski i otwiera restaurację z "tradycyjnym włoskim jedzeniem" to u nas jest to prawdziwy szał. A teraz odwróćmy sytuację - Piotrek z Polski otwiera we Włoszech pierogarnię. Brzmi egzotycznie ;D? Dla nas nie (dla mnie osobiście nawet troszkę prześmiewczo :P), ale dla dziewczyn z Włoch już niekoniecznie. Oczywiście obecnie olak dla Włoszki może nie być tak atrakcyjny jak Włoch dla Polki ze względu na pieniądze (bo niestety, ale jesteśmy biednym krajem) oraz na "merketing polityczny" (ciągle zewsząd wszyscy przypominają nam, że nie powinniśmy być dumni ze swojej kultury lub ojczyzny). Mimo wszystko sam mechanizm nadal działa.

    My, polscy mężczyźni, stoimy teraz przed trudnym momentem w naszym życiu. Dlaczego #p0lka umawiająca się z obcokrajowcami nas denerwuje? Bo, jak wykazałem wyżej, to nic innego jak oszukiwanie nas, mężczyzn. W świetle rynku matrymonialnego w Polce oraz tego jak on się zmienia musimy przemyśleć naszą "polską gościnność" i usilnie wpychaną nam zewsząd tolerancję. Nie musimy się godzić na wszystko! Czas przestać bawić się w białorycerzy i wielkich wybawicieli Europy, i zacząć myśleć o własnych "czterech literach". Zarówno od strony gospodarczej, ekonomicznej jak i przede wszystkim relacji damsko-męskich.

    Czy w takim razie chwalić te dziewczyny, które mają "dobrze poukładane" pod głową i nie kierują się w swoim życiu tylko prostymi mechanizmami ewolucyjnymi, ale myślą o założeniu rodziny, byciu szczęśliwą w związku i czerpaniu z życia razem z nami w tym samym kręgu kulturowym? Tak - jak najbardziej należy je chwalić. Czy w takim razie szkalować dziewczyny, które kierują się tylko i wyłącznie mechanizmem dyferencjacji płciowej i wybierają facetów zza granicy zarówno do związku, na kochanków jak i do małżeństwa? Tak - jak najbardziej należy je szkalować. Leży to w naszym, męskim, interesie i kuriozalnie - kobiecym również... choć kobiety, póki co, nie do końca muszą to rozumieć.

    ---------------------------------------------------------

    PODSUMOWANIE DZIAŁALNOŚCI
    Do tej pory napisałem takie wpisy jak:
    1. Ebook o relacjach damsko-męskich
    2. Moje wprowadzenie do wychodzenia z przegrywu
    3. Motywacja pozytywna i negatywna
    4. Motywacja OD i DO
    5. Motywacja zewnętrzna i wewnętrzna
    6. Polecam książkę - "Dzikie serce"
    7. Skup się na sobie
    8. Dlaczego wasze życie może wydawać wam się do bani
    9. Patologia rozwoju osobistego
    10. Podstawy szczęścia
    11. Polecam książkę - "Zdradzony przez ojca"
    12. Praktyka wychodzenia z przegrywu
    13. Reklama mojego forum - "ZyjWiecej.pl"
    14. Męskość - Wstęp
    15. Męskość - Podróż wgłąb siebie

    ---------------------------------------------------------

    WOŁAM
    @Twinkle @orange92 @DonZ @MlodyWilczek @g4rin @CortesHernan @okmanek @derick @Laaanaaaaa @Dawidinho8 @tux3284 @outkay @aroaro1993 @Zetwoo @carolinnee @yodaa1 @wojciechwojciech @Lizbona @polaczek_malkontent @moon_bluebird @dave_qwerty @szczurek_87 @patrykgit @hyperparadise @TrueGoodness @marcuswonder @nick230 @Godziu73 @yazhubal @xDrope @cabanos @morswin28 @Highvolltage @kwiati @CptBrit @MonsterQ1234 @ZmOoReK @yazhubal @CaptainBloomer @marcuswonder @Der_Deutscher_Kaiser @Kiritsugu1155 @wzorowywykopowicz @Vertex5 @Kapsel3k @AstroBoy @Zozlik @Deprlifall @Wyder89 @Felein @davoid @burbon_z_pieczarek @Bertos @mefistofiel @Jakupek @RedRightHand @RobaczekCebulaczek @Malchos @Kalimach @XDY89 @endodezmo @MichailPL @Alasthor @nowy_rok-nowe_konto @Zgrebol @Suheil-al-Hassan @sekinoau @seereq @ToJaWojtek @boglos93 @donbrovsky @roxer @Syko @Samzach @Kabak @Razgal @badmate @zaczajony @ykub @mac__ @jakby_nie_patrzec @grajkoo @AjWaj-_- @Alfa_ale_Beta @Kasia123456789 @LiShang @Gazowanekakaoo @W2018WyjdeZPrzegrywu
    gdyż chcieliście, żebym was informował o moich wpisach ;)!

    Jeśli chcecie dołączyć do spamlisty (lub się z niej usunąć), piszcie w komentarzach ;)! Piszę raczej rzadko, ale konkretnie, więc nie zawracam tyłka niepotrzebnie ;)

    Oficjalny tag wpisów to #zyjwiecej

    ---------------------------------------------------------

    #wychodzimyzprzegrywu #p0lka #przegryw #wygryw #erasmus #meskosc #mezczyzna #rozwojosobisty #psychologia #ewolucja #zyjwiecej #niebieskiepaski #logikaniebieskichpaskow #rozowepaski #logikarozowychpaskow #neuropa #konserwy
    pokaż całość

    źródło: 015 - p0lka.png

    +: Harmideron, aroaro1993 +114 innych
  •  

    Cześć Mirki! Szalejemy dalej z tematem męskości i dlatego daję Wam pod rozwagę kolejny felietonik. Tym razem rozmawiamy o podróży wgłąb siebie, odnalezieniu siebie, samodzielności, odpowiedzialności i samotności.

    ---------------------------------------------------------

    PODRÓŻ WGŁĄB SIEBIE (SAMODZIELNOŚĆ I ODPOWIEDZIALNOŚĆ)
    Jednym z podstawowych rytuałów, które pozwalają chłopcu stać się mężczyzną jest podróż w głąb siebie. W tym przypadku prawie zawsze oznacza ona wyruszenie w daleką przygodę (niekoniecznie fizyczną), by móc odnaleźć siebie. To, co jest charakterystyczne dla tego wyzwania, to fakt, że w trakcie tej podróży mężczyzna jest zdany sam na siebie. Czego ma to go nauczyć?

    Samodzielności.

    ***

    SAMODZIELNOŚĆ
    Czy kiedykolwiek przyszło Wam organizować wycieczkę dla znajomych? Podczas przygotowań do takich eskapad trzeba się często niemało natrudzić – znaleźć odpowiednie noclegi, obdzwonić wielu ludzi, zgrać terminy, zrobić przelewy… a wszystko to w ciągle zmieniających się warunkach! Wyobraźmy sobie teraz, że ludzie organizujący taką wycieczkę w danej chwili są na tyle lekko obłożeni zadaniami, że dwie osoby spośród tej grupy nic nie robią. Jedna z tych osób to ta, która potrafi organizować takie wydarzenia i nie raz wykazała się w trudnych warunkach, ale z braku zadań nie angażuje się. Druga nie umie zrobić niczego użytecznego więc tylko biernie obserwuje ciąg wydarzeń. Zewnętrzny obserwator stwierdziłby, że obie osoby są na „ławce rezerwowych”, ale grupa doskonale zna powody, dla których te osoby nic nie robą i wie, że są one skrajnie różne. Jedna nie pracuje, bo nie ma dla niej zadań, druga nie pracuje, bo nie umie. Na pierwszą osobę można liczyć, na drugą nie można liczyć wcale. Pierwsza osoba będzie pomocna i będzie się cieszyła szacunkiem do samej siebie oraz szacunkiem grupy. Druga będzie uzależniona od grupy i będzie postrzegana jako „pasożyt”.

    Taki układ nie dotyczy tylko i wyłącznie organizowania wypadu dla znajomych lub imprezy sylwestrowej, ale niemal każdego aspektu życia społecznego. Bo czy wolelibyśmy zostawić swoje dziecko pod opieką kogoś, kto już wychował trójkę szkrabów czy kogoś, kto dzieci nie ma w ogóle? W pracy trudne i pilne zadanie wolimy powierzyć osobie doświadczonej czy świeżakowi? Po radę na temat związku pójdziemy do kogoś, kto żyje szczęśliwie w wieloletniej bliskiej relacji czy do kogoś, kto nigdy związku nie prowadził?

    Wspominany już Jordan Peterson wiele razy wypowiadał się na temat męskiej agresji. Stwierdził m.in., że jest ogromna różnica między umiejętnością bycia okrutnym i nie bycia okrutnym, a po prostu nie byciem okrutnym, gdyż nie potrafi się takim być. Analogicznie – jest ogromna różnica między osobą, która zna angielski, ale nie używa tego języka, a osobą, która nie mówi po angielsku, bo go nie zna. Na pierwszą osobę można liczyć, a na drugą nie można liczyć wcale. Łańcuch jest tak silny jak jego najsłabsze ogniwo.

    Wszystko powyższe jest to związane z doświadczeniem życiowym i im ono jest biedniejsze tym nasza pewność siebie i siła przebicia (np. w grupie) jest słabsza. Dlaczego? Gdyż jeśli nie umiemy zrobić sobie kanapki, nie będziemy jej umieli zrobić dla kogoś. Jeśli nie umiemy pływać, nie będziemy umieli uratować tonącego. Jeśli nie kochamy siebie, nie będziemy umieli kochać innych. Jeśli nie potrafimy zadbać o siebie, nie będziemy potrafili zadbać o innych.

    Nie ma nic gorszego niż facet, który jest niesamodzielny. I nie mam tu na myśli umiejętności sprzątania lub gotowania, ale ogólne uzależnienie od innych. Żyjąc w różnego rodzaju społecznościach jesteśmy przyzwyczajeni, że zawsze możemy na kogoś liczyć, ale jeśli w trudnej chwili nie będziemy umieli poradzić sobie z problemem samodzielnie, jesteśmy zgubieni (a inni ludzie doskonale to czują i rozumieją). Mówiąc wprost – mężczyzna musi umieć o siebie zadbać (by dbać o siebie i o innych), a jeśli tego nie umie, musi się tego nauczyć.

    Ale co konkretnie oznacza bycie samodzielnym?

    Większość ludzi wychodzi z założenia, że samodzielność to ogólnie pojmowana zaradność życiowa. Jeśli chłopak umie zrobić sobie kanapkę i spakować się do szkoły, to przeżyje. Tyle tylko, że te części definicji samodzielności są związane z jej fizycznymi aspektami. A co z emocjonalnymi i intelektualnymi?

    Samodzielność emocjonalna to umiejętność zaspokajania swoich potrzeb uczuciowych. Mężczyzna musi poznać siebie, żeby wiedział co go bawi, smuci, co daje mu nadzieję, a co ją zabiera… właśnie po to, żeby umiał w jak najlepszy sposób radzić sobie z późniejszymi trudami życia.

    Nie mniej ważna jest samodzielność intelektualna, z którą wiąże się podejmowanie decyzji oraz mierzenie się z ich konsekwencjami. Ci, którzy się tego nie nauczyli oddają swoje życie w ręce innych osób, którym pozwalają sobą kierować. Ci, którzy zdecydowali się brać swoje życie w swoje ręce płacą ogromną cenę za mierzenie się ze skutkami tych decyzji, ale jednocześnie otrzymują proporcjonalną do tego nagrodę – wolność.

    Samodzielność daje nam ogromną siłę – uczy życia samego dla siebie. I kuriozalnie to właśnie takie życie jest najbardziej przydatne w grupie, bo jest szczere! Gdy jesteśmy samodzielni, mamy pewność, że umiemy stawiać granice i że w życiu grupy będziemy się realizować na tyle, na ile uznamy za słuszne. Gdy zdarzy nam się oberwać od życia, będziemy umieli sobie z tym poradzić. Samodzielność daje nam naturalność, spokój i przestrzeń do bycia sobą. Samodzielność pozwala nam żyć dla siebie oraz dla ludzi i świata, a nie tylko dla innych. Jeśli żyjąc w określonej społeczności czerpiemy satysfakcję tylko i wyłącznie z faktu naszej przydatności dla grupy, jesteśmy od niej uzależnieni. Jest również duże prawdopodobieństwo, że w pewnym momencie zaczniemy modyfikować nasze zachowanie (wbrew sobie), aby spełniać potrzeby grupy. Konsekwencją takich działań będzie zawsze jeszcze większe uzależnianie się od innych. Słowem – dzięki samodzielności my realizujemy siebie według własnej wizji, a grupa ma kogoś na kogo zawsze można liczyć – wszyscy wygrywają.

    Niestety podróż życia i nabywanie dzięki niej samodzielności wiąże się z wieloma niebezpieczeństwami. W jej trakcie możemy znaleźć się w wielu sytuacjach, które zagrożą naszemu zdrowiu lub życiu. W takim razie po co w ogóle ją podejmować? Po co świadomie pakować się w tarapaty?

    ***

    DLACZEGO OD ŻYCIA TRZEBA DOSTAĆ PO TYŁKU?
    Świat od czasu do czasu ogarniają różnego rodzaju dziwne i niczym nieuzasadnione mody (jak np. ruch antyszczepionkowy). Jedna z nich to trzymanie dzieci w sterylnym środowisku, by były zdrowe – w czystym domu bez psa lub kota odgrodzonym od świata zewnętrznego wszystkimi możliwymi barierami. I co? I dzieci nie chorują. Ale nie dlatego, że mają tak silny układ odpornościowy, że świetnie sobie radzą z mikrobami, ale dlatego, że te mikroby nigdy nie miały do dzieci dostępu. Niestety kuriozalnie – im mniejszy kontakt dziecka ze światem zewnętrznym, tym mniejsza szansa układu immunologicznego na wykształcenie przeciwciał. A że człowiek dopasowuje się do środowiska zewnętrznego – które w tym przypadku nie wymagało wzmacniania odporności – to gdy organizm dziecka finalnie trafiał poza „klosz”, w którym był wychowywany, najzwyczajniej w świecie nie był sobie w stanie w takim świecie poradzić… i dzieci wychowywane „pod kloszem” w warunkach naturalnych chorowały najbardziej.

    Analogicznie jest życiem, od którego po prostu trzeba dostać w kość. Im bardziej będziemy się ze sobą „pieścili” tym mniejsza szansa dla nas, że odnajdziemy się w trudnych warunkach otaczającego nas świata. Faceci, którzy nigdy nie musieli postawiać się życiowym wyzwaniom, nie będą potrafili tego robić, więc w późniejszym życiu naturalnie będą takich wyzwań unikać. Matki trzymają swoje dzieci „pod kloszem” wierząc, że chronią je przed złem, a tak naprawdę wyrządzają im krzywdę, bo zabierają młodym chłopcom szansę zbierania życiowych blizn. Efekt? Dorośli faceci popełniają błędy, których spokojnie mogliby uniknąć, gdyby za młodu mieli bogatsze doświadczenia życiowe.

    Jeśli czytając ten tekst za oknem jest u Ciebie jasno, jest duże prawdopodobieństwo, że nie masz w mieszkaniu włączonych żadnych żarówek. To bardzo rozsądne – po co włączać sztuczne światło i za nie płacić, skoro naturalne jest za darmo? Jednak, gdy tylko się ściemni, pstrykniemy włączniki i zapalimy kilka żarówek. Zmieniamy środowisko wewnętrzne naszego miejsca zamieszkania, bo zmieniły się warunki zewnętrzne. Zupełnie jak z życiem – każdy z nas ma w sobie prawdziwy potencjał, ale jeśli nie zdecydujemy się wrzucić siebie w trudne warunki życiowe, jest ogromne prawdopodobieństwo, że ten potencjał nigdy nie rozkwitnie, bo nie będzie miał ku temu sposobności. Podróż życia zmusza mężczyznę do radzenia sobie z warunkami, z którymi nigdy wcześniej nie miał do czynienia, a przez to do odnalezienia w sobie sił, które w nim drzemią, a o których istnieniu nie miał do tej pory nawet bladego pojęcia – zmusza go do „włączenia wewnętrznego światła”.

    Od życia trzeba dostać w kość i jeśli życie nam tego nie da, trzeba się o to upomnieć – dokładnie dlatego należy się udać w podróż w głąb siebie, która będzie próbą nas samych. Dzięki postawieniu się w trudnych warunkach życiowych odnajdujemy siebie i swój potencjał, uczymy się kreatywności w rozwiązywaniu problemów oraz – przede wszystkim – szukania oraz tworzenia własnej drogi życiowej.

    Mężczyźni, którzy odbyli taką podróż, mają często niekonwencjonalne podejście do życia, są bardzo zaradni we wszystkich strefach życia, działają nieszablonowo, nie chadzają wydeptanymi ścieżkami oraz znają swoje ambicje, wartości i zasady.

    ***

    SAMOTNOŚĆ
    W dawnych czasach wychowanie młodego szlachcica znacznie różniło się od tego, jakim ów szlachcic mógłby zostać uraczony dzisiaj. Staropolska szkoła wychowania arystokraty zakładała trzy kroki na drodze jego edukacji:
    - nauka w domu,
    - podróż po Europie,
    - praktyka w kraju.
    To właśnie w trakcie podróży po Europie młody możnowładca miał nauczyć się radzić sobie w życiu, nabrać ogłady na różnych dworach, zyskać kontakty, poznać inne kultury i zdobyć wiedzę od innych, często prestiżowych, uczelni.

    Ludzie, a najczęściej kobiety, często mylą ten etap z rozładowaniem napięcia mówiąc, że „mężczyzna musi się wyszaleć” sugerując tym samym, że istotą kawalerskiego życia jest „zgubienie bagażu”. Nic bardziej mylnego! Istotą podróży w głąb siebie nie jest zgubienie czegokolwiek, ale odnalezienie!

    Odnalezienie siebie.

    I dlatego nie bez powodu małe jednoosobowe mieszkania nazywamy „kawalerkami”. Mieszkanie to ma wystarczać jednemu mężczyźnie, aby mógł żyć sam i nauczyć się samodzielności i odpowiedzialności za swoje życie. W trakcie podróży życia mężczyźnie przyjdzie niejednokrotnie żyć w małych klitkach lub pod gołym niebem… a nieodłącznym kompanem mężczyzny zawsze będzie samotność. Wielu ludzi uznaje samotność za coś złego, ale tak naprawdę jest ona kojącym lekiem na rany, które w życiowych potyczkach zadawane są mężczyźnie.

    W skrajnych warunkach mężczyzna będzie zawsze zdany sam na siebie. Gdy inni zawiodą, wszyscy będą patrzeć na nas. To od nas zależy czy się wycofamy, czy będziemy potrafili uporać się z wyzwaniami, które nam wtedy rzuci życie, a zrobimy to tym lepiej, im lepiej poradzimy sobie podczas treningu.

    Mieszkanie samemu uczy.

    Wokół nas nie ma żadnej osoby, która znacząco wpływałaby na nasze codzienne życie, więc mamy niemalże nieograniczony wybór w kwestii decydowania o jego przebiegu. Możemy położyć się późno spać, ale rano wstaniemy do pracy niewyspani. Możemy nie przygotować sobie jedzenia, ale będziemy głodni. Możemy nie uprać sobie rzeczy, ale nie będziemy mieli w czym iść do pracy.

    No właśnie. Praca. Przecież za coś trzeba żyć!

    Życie samodzielne to przede wszystkim umiejętność zadbania o siebie „od A do Z”, więc nie warto myśleć, że jeśli wynajmujemy kawalerkę, ale rachunki płacą rodzice, to stajemy się męscy. Będąc zdanymi na ich pieniądze jesteśmy od nich uzależnieni, a to nie ma nic wspólnego z odpowiedzialnością.

    Lekcje, które płyną z faktu, że żyjemy samotnie, wpływają na to jakimi mężczyznami się stajemy. Poznajemy siebie. Znamy źródła naszej mocy i wiemy co nam te siły zabiera. Wiemy, co musimy robić, żeby tej energii przybywało jak najwięcej i aby ubywało jak najmniej. Dzięki temu potrafimy o siebie dbać i stajemy się świetnie przystosowani do życia w zgodnie z samym sobą oraz innymi ludźmi.

    ***

    KONSEKWENCJE I DECYZJE
    „Ci, którzy nie potrafią się bronić, nie są warci bronienia” – powiedział Kapitan Charles Vane w serialu „Black Sails”, a „łańcuch jest tak silny jak jego najsłabsze ogniwo” – głosi powiedzenie. Dopiero gdy mężczyzna będzie w pełni samodzielny nabierze szacunku do samego siebie, a w konsekwencji inni nabiorą szacunku do niego. Stado oczekuje od mężczyzny, że ten wróci po takiej podróży odmieniony, bo tylko wtedy nabierze pełnej wartości jako człowiek, gdyż będąc odpowiedzialnym za samego siebie, będzie umiał być odpowiedzialnym za innych – za towarzyszy walki, przyjaciół i rodzinę.

    Czym jest podróż wgłęb siebie? To próba samego siebie.

    Podróż w głąb siebie zmienia. Sprawia, że facet ewoluuje w mężczyznę. Staje się nim niezależnie od tego czy „zaruchał” czy nie, czy się „najebał” czy nie lub czy kogoś zabił czy nie. Na ten akt przygody życia składają się takie rytuały jak:
    - poradzenie sobie z bardzo trudnym wyzwaniem (np. z dołkiem psychicznym lub życiowymi problemami),
    - życie w samotni (np. wyprowadzenie się od rodziców, mieszkanie samemu i życie „na swoim”)
    - podróż w nieznane (np. dzika wyprawa do innego kraju lub podróż po świecie),
    a mają one na celu nauczenie mężczyzny bycia samodzielnym.

    Tylko gdy mężczyzna będzie samodzielny, nie będzie „pasożytem”. Jeśli to się nie uda, zawsze będzie poszukiwał kogoś, kto będzie mu wypełniał braki… czy to w robieniu porządków w domu, uczuciach czy matkowaniu. Za te braki będzie w stanie zapłacić najwyższą cenę – wejście pod pantofel. Wystarczy spojrzeć na dużych chłopców, którzy zawsze mieszkali z kimś, ale nigdy samemu. Zawsze żyli z rodziną, współlokatorami, dziewczyną lub żoną, więc nie musieli się uczyć bycia samodzielnymi.

    Mężczyzna staje się mężczyzną w momencie, gdy nie potrzebuje do obsługi siebie żadnej niańki, gdyż jest sam w stanie zaspokoić swoje potrzeby. Dzięki temu zyskuje wolność, gdyż żyje bez strachu, że jeśli coś pójdzie nie-tak, to sobie nie poradzi. W końcu „z niejednego pieca chleb jadł” i dlatego może wszystko, ale nie musi nic. Jeśli nie wybierze tej drogi, zabije siebie. Wystarczy spojrzeć na dużych chłopców, którzy nadal mieszkają z mamusią, która od czasu do czasu postraszy ich hasłem: „bo Ci się każę wyprowadzić i zobaczysz”. Są bez pracy, bez pieniędzy i kompletnie zdani na innych. Myślą, że żyją wygodnie, a tak naprawdę żyją w więzieniu.

    ***

    Björn mieszkał w górach w zimę z dala od swojego plemienia. W trakcie tej próby został wystawiony na ostateczny test – musiał walczyć z niedźwiedziem. Przeżył w samotni, wygrał życie.

    Życie mężczyzny to podróż.

    ---------------------------------------------------------

    TL;DR, CZYLI O CZYM JEST TA SERIA WPISÓW?
    „Męskość” to temat serii wpisów, w którym chciałem się z Wami podzielić moimi przemyśleniami na temat męskości. Będziemy mówić o tym, co tworzy mężczyznę, a więc poruszymy m.in. takie tematy jak:
    - Podróż w głąb siebie
    - Samotność i samodzielność
    - Przygoda
    - Walka
    - Ból
    - Strach
    - Miłość
    - Istota Męskości
    - Męski świat
    - Patologia męskości

    Wpisy będą miały charakter felietonów, więc puentować będę na końcu i liczę na to, że sami będziecie mieli na tyle dużo rozsądku, aby wyciągnąć dla siebie odpowiednie wnioski ;).

    ---------------------------------------------------------

    MATERIAŁY
    Polecam książkę „Dzikie Serce. Tęsknoty męskiej duszy”, której autorem jest John Eldredge, a której recenzję na wykopie zrobiłem tutaj. Książka ta jest aż do przesady chrześcijańska, ale jeśli tylko skupimy się na jej głównym przekazie, naprawdę bardzo wiele z niej wyniesiemy.

    Oprócz tego zachęcam do zapoznania się z takimi pozycjami jak:
    - "Męskość", której autorem jest Steve Biddulph)
    - "Zdradzony przez ojca", której autorem jest Wojciech Eichelberger

    ---------------------------------------------------------

    PODSUMOWANIE DZIAŁALNOŚCI
    Do tej pory napisałem takie wpisy jak:
    1. Ebook o relacjach damsko-męskich
    2. Moje wprowadzenie do wychodzenia z przegrywu
    3. Motywacja pozytywna i negatywna
    4. Motywacja OD i DO
    5. Motywacja zewnętrzna i wewnętrzna
    6. Polecam książkę - "Dzikie serce"
    7. Skup się na sobie
    8. Dlaczego wasze życie może wydawać wam się do bani
    9. Patologia rozwoju osobistego
    10. Podstawy szczęścia
    11. Polecam książkę - "Zdradzony przez ojca"
    12. Praktyka wychodzenia z przegrywu
    13. Reklama mojego forum - "ZyjWiecej.pl"
    14. Męskość - Wstęp

    ---------------------------------------------------------

    WOŁAM
    @Twinkle @orange92 @DonZ @MlodyWilczek @g4rin @CortesHernan @okmanek @derick @Laaanaaaaa @Dawidinho8 @tux3284 @outkay @aroaro1993 @Zetwoo @carolinnee @yodaa1 @wojciechwojciech @Lizbona @polaczek_malkontent @moon_bluebird @dave_qwerty @szczurek_87 @patrykgit @hyperparadise @TrueGoodness @marcuswonder @nick230 @Godziu73 @yazhubal @xDrope @cabanos @morswin28 @Highvolltage @kwiati @CptBrit @MonsterQ1234 @ZmOoReK @yazhubal @CaptainBloomer @marcuswonder @Der_Deutscher_Kaiser @Kiritsugu1155 @wzorowywykopowicz @Vertex5 @Kapsel3k @AstroBoy @Zozlik @Deprlifall @Wyder89 @Felein @davoid @burbon_z_pieczarek @Bertos @mefistofiel @Jakupek @RedRightHand @RobaczekCebulaczek @Malchos @Kalimach @XDY89 @endodezmo @MichailPL @Alasthor @nowy_rok-nowe_konto @Zgrebol @Suheil-al-Hassan @sekinoau @seereq @ToJaWojtek @boglos93 @donbrovsky @roxer @Syko @Samzach @Kabak @Razgal @badmate @zaczajony @ykub @mac__ @jakby_nie_patrzec @grajkoo @AjWaj-_- @Alfa_ale_Beta @Kasia123456789 @LiShang @Gazowanekakaoo @W2018WyjdeZPrzegrywu
    gdyż chcieliście, żebym was informował o moich wpisach ;)!

    Jeśli chcecie dołączyć do spamlisty, piszcie w komentarzach ;)! Piszę raczej rzadko, ale konkretnie, więc nie zawracam tyłka niepotrzebnie ;)

    Oficjalny tag wpisów to #zyjwiecej

    ---------------------------------------------------------

    PS
    Kolejny wpis będzie dotyczył walki i będzie poruszał problem bólu oraz strachu. Proszę również o pisanie ewentualnych pytań w komentarzach (a nie na PW), żeby inni też mogli zobaczyć odpowiiedzi (z tego względu odpowiedzi na PW zostaną ograniczone, bo po prostu nie mam czasu Wam wszystkim odpowiadać z osobna :( ).

    #wychodzimyzprzegrywu #meskosc #wygryw #przegryw #niebieskiepaski #rozwojosobisty #zyjwiecej
    pokaż całość

    źródło: meskosc.jpg

    +: Doopacuurva, Y...........e +33 innych
  •  

    Siemano Mireczki! Rozpoczynam serię wpisów na temat męskości. Teksty leżały już u mnie parę miesięcy, a cała afera z #klaudiusz (która moim zdaniem kuriozalnie zrobiła kawał dobrej roboty) oraz ostatnie znaleziska na temat #p0lka oraz równowagi płci i runku matrymonialnego w Polce (jak na przykład znalezisko Polityka imigracyjna zakłóca równowagę płci w Polsce) tylko zmotywowały mnie do tego, żeby wreszcie coś opublikować. Dziś krótki wstęp i trochę informacji organizacyjnych. Miłej lektury ;)

    -----------------------------------------------------------------------------------------

    WSTĘP
    W serialu „Vikingowie” jedną z głównych postaci jest Björn Żelaznoboki – syn legendarnego Ragnara. Młody chłopak dorasta u boku swojego ojca i z dnia na dzień odkrywa czym jest męskość. Finał tej podróży Björn znajduje w samotni w górach. Dlaczego tam się udał?

    Jordan Peterson stwierdził kiedyś, że „Kobieta wie co ma robić, mężczyzna musi to wymyślić”. Jest to świetne ujęcie faktu, że męskości nie buduje się tak jak kobiecości. U płci pięknej mniej więcej wiadomym jest to, czego się od niej powinno spodziewać. Dla przykładu – gdy kobieta rodzi dziecko automatycznie jest dla niego matką. Kiedy mężczyźnie rodzi się dziecko automatycznie jest biologicznym ojcem, ale tatą musi się stać. Ten proces stawania się mężczyzną tworzą określone rytuały.

    Podstawową funkcją rytuału jest oddzielenie jednej rzeczywistości od drugiej, czego świetnym przykładem jest sport – do szatni wchodzą chłopcy, przebierają się i wychodzą na boisko jako sportowcy. Dzięki oddzieleniu świata gry od tego realnego, mogą dużo bardziej skupić się na realizacji siebie na boisku i być w 100% skoncentrowanymi na meczu. Po wszystkim wracają wziąć prysznic i się przebrać, by móc lepszymi wrócić do „normalnego” świata. Są rytuały, które pozwalają wchodzić do określonego świata i z niego wychodzić, ale są też takie, które zmieniają mężczyznę na zawsze.

    W męskim życiu równolegle do siebie płynie kilka procesów. Jednym z nich jest podróż, innym walka, jeszcze innym miłość, a jeszcze innym obcowanie z innymi mężczyznami. Każdy z tych procesów charakteryzuje się rytuałami, które pozwalają chłopcu stawać się bardziej samodzielnym, walecznym, pełnym miłości oraz braterstwa.

    Niestety w naszej rzeczywistości rytuały kulturowe zostały zagubione i dlatego na ich miejscu pojawiły się te najbardziej prymitywne. Młodzi chłopcy sami nie wiedzą co muszą zrobić, by pokonać kolejny szczebel na drabinie stawania się mężczyzną, więc próbują wymyślić swoje rytuały i oddzielają świat dziecięcy od męskiego na postawie takich zasad jak np. „będziesz mężczyzną jak zaruchasz” lub „jak się nigdy porządnie nie najebałeś, to nie jesteś facetem”… a w bardziej skrajnych przypadkach dochodzi nawet do niczym nieuzasadnionych aktów bezsensownej przemocy w kierunku innych ludzi lub zwierząt.

    Björn w momencie wyruszenia do wspomnianej samotni ma już dziecko oraz wielokrotnie brał udział w libacjach alkoholowych oraz bitwach, a mimo to nie uznaje siebie i nie jest uznawany za mężczyznę. Jak to? Przecież jeśli ma córkę, to znaczy, że uprawiał seks, jeśli bawił się na libacjach, to znaczy, że się upijał do nieprzytomności, a jeśli wracał z bitew żywy, to znaczy, że musiał zabijać. W takim razie dlaczego wciąż nie jest uznawany za mężczyznę?

    -----------------------------------------------------------------------------------------

    TL;DR, CZYLI O CZYM JEST TA SERIA WPISÓW?
    „Męskość” to temat serii wpisów, w którym chciałem się z Wami podzielić moimi przemyśleniami na temat męskości. Będziemy mówić o tym, co tworzy mężczyznę, a więc poruszymy m.in. takie tematy jak:
    - Podróż w głąb siebie
    - Samotność i samodzielność
    - Przygoda
    - Walka
    - Ból
    - Strach
    - Miłość
    - Istota Męskości
    - Męski świat
    - Patologia męskości

    Wpisy będą miały charakter felietonów, więc puentować będę na końcu i liczę na to, że sami będziecie mieli na tyle dużo rozsądku, aby wyciągnąć dla siebie odpowiednie wnioski ;).

    -----------------------------------------------------------------------------------------

    MATERIAŁY
    Polecam książkę „Dzikie Serce. Tęsknoty męskiej duszy”, której autorem jest John Eldredge, a której recenzję na wykopie zrobiłem tutaj. Książka ta jest aż do przesady chrześcijańska, ale jeśli tylko skupimy się na jej głównym przekazie, naprawdę bardzo wiele z niej wyniesiemy.

    Oprócz tego zachęcam do zapoznania się z takimi pozycjami jak:
    - "Męskość", której autorem jest Steve Biddulph)
    - "Zdradzony przez ojca", której autorem jest Wojciech Eichelberger

    -----------------------------------------------------------------------------------------

    PODSUMOWANIE DZIAŁALNOŚCI
    Do tej pory napisałem takie wpisy jak:
    1. Ebook o relacjach damsko-męskich
    2. Moje wprowadzenie do wychodzenia z przegrywu
    3. Motywacja pozytywna i negatywna
    4. Motywacja OD i DO
    5. Motywacja zewnętrzna i wewnętrzna
    6. Polecam książkę - "Dzikie serce"
    7. Skup się na sobie
    8. Dlaczego wasze życie może wydawać wam się do bani
    9. Patologia rozwoju osobistego
    10. Podstawy szczęścia
    11. Polecam książkę - "Zdradzony przez ojca"
    12. Praktyka wychodzenia z przegrywu
    13. Reklama mojego forum - "ZyjWiecej.pl"

    -----------------------------------------------------------------------------------------

    WOŁAM
    @Twinkle @orange92 @DonZ @MlodyWilczek @g4rin @CortesHernan @okmanek @derick @Laaanaaaaa @Dawidinho8 @tux3284 @outkay @aroaro1993 @Zetwoo @carolinnee @yodaa1 @wojciechwojciech @Lizbona @polaczek_malkontent @moon_bluebird @dave_qwerty @szczurek_87 @patrykgit @hyperparadise @TrueGoodness @marcuswonder @nick230 @Godziu73 @yazhubal @xDrope @cabanos @morswin28 @Highvolltage @kwiati @CptBrit
    gdyż chcieliście, żebym was informował o moich wpisach ;)!

    Jeśli chcecie dołączyć do spamlisty, piszcie w komentarzach ;)! Piszę raczej rzadko, ale konkretnie, więc nie zawracam tyłka niepotrzebnie ;)

    -----------------------------------------------------------------------------------------

    PS
    Kolejny wpis będzie dotyczył tzw. "podróży wgłąb siebie" i będzie opisywał samodzielność oraz odpowiedzialność ;). Jak zwykle liczę na Waszą ciekawą dyskusję w komentarzach :)

    #wychodzimyzprzegrywu #meskosc #wygryw #przegryw #niebieskiepaski #rozwojosobisty
    pokaż całość

    źródło: meskosc.png

  •  

    Wchodzę na basen i widzę pełno wydepilowanych klat. Panowie co się kurwa z Wami stało? Ja rozumiem golić się pod pachami, golić jaja - wiadomo higiena. Ale robić z siebie pizdę goląc klatę? Ręce i nogi też golicie? #kurwamac

    #niebieskiepaski #mezczyzna #meskosc #chad #testosteron #gownowpis #przemyslenia pokaż całość

  •  
    L......n

    +21

    Chce zacząć "fight club" w Krakowie na Bloniach. Na start rekawice 16oz i zasady boksu. Sparing na 100% dla korpo-facetów z małym doświadczeniem w sztukach walki, którzy nie mają czasu ani cierpliwosci na systematyczny trening u Drwala czy gdziekolwiek tylko chcą sie troche pobić po męsku i nabrać pewności siebie, tolerancji na ból i pozbyć sie strachu przed uderzeniem w gębe.

    Ktoś jest zaintersowany? Możemy nagrywać sparingi i wrzucać na wykop jeżeli kogoś to ma motywować.

    #fightclub #boks #meskosc #krakow #blonie #walka #motywacja #mma #pytanie #pracbaza #sport #bijsiezwykopem
    pokaż całość

  •  

    Jack Donovan stwierdził, że: „Męskość polega na tym, kim jest mężczyzna w stosunku do pozostałych mężczyzn. W najdalej idącej dedukcji możemy stwierdzić, że męskość jest tym, czego mężczyźni chcą od siebie nawzajem”.

    Mężczyzna musi dbać o swój wizerunek wśród innych mężczyzn, jeśli chce się liczyć w społeczeństwie. Tylko wybitnie uzdolnione jednostki mogą pozwolić sobie na nonkonformizm, ponieważ to talent potrafi przysłonić wszelkie negatywne uczucia z nim związane. Nie wierzysz? Spójrz na artystów, muzyków i ludzi ze świata kultury, a następnie zastanów się ile ekstrawaganckich, ale przeciętnie uzdolnionych osób, mogłoby znaleźć akceptację?

    Popkultura prowadzi nas ku fałszywemu przekonaniu, że każde zachowanie może być uznane za honorowe. W konsekwencji popieranie postaw aspołecznych prowadzi do alienacji coraz większej rzeszy ludzi. Mężczyzna dbający o swój wizerunek znajdzie szacunek u innych facetów i zainteresowanie u kobiet.

    #czerwonapigulka #wizerunek #meskosc
    pokaż całość

  •  

    kupiłem sobie szampon dla dzieci i nie mogę się doczekać kiedy jutro umyję nim włosy XD
    fajniutkie swiezutkie
    #gownowpis #meskosc

  •  

    Książka "Zdradzony przez ojca" Wojciecha Eichelbergera to bardzo krótka, aczkolwiek bardzo treściwa pozycja, która naprawdę daje do myślenia. Razem z książką Dzikie serce wrzucam ją do swojego kanonu "Każdy mężczyzna musi to przeczytać". Dziś dzielę się tym tytułem z ludźmi spod tagu #wychodzimyzprzegrywu , albowiem wierzę w to, że "Zdradzony przez ojca" pomoże nam poukładać sobie pewne sprawy pod głową.

    Na początku należy zaznaczyć, że nie jest to książka o charakterze poradnikowym lub popularnonaukowym. Jej treść to zebrane w logiczną całość przemyślenia psychoterapeuty, który ujął je w atrakcyjną i zjadliwą formę. Nie spodziewajcie się po książce porad w stylu "a teraz zrób to i to, a twoje życie zmieni się jak za dotknięciem magicznej różdżki". Spodziewajcie się raczej tego, że po jej zakończeniu (i w jej trakcie) będziecie myśleć... o sobie, o męskości, o waszych relacjach z ojcem i o tym jakie błędy byście potencjalnie popełnili, gdybyście mieli dziecko (a szczególnie syna).

    Ja dzięki niej zrozumiałem, że gdybym miał dziecko, mógłbym mu nieświadomie zrobić krzywdę (kierując się jego dobrem, czyniłbym źle). Zrozumiałem również główne przesłanie książki, które (moim zdaniem) brzmi, że ojca nie należy szukać w innych ludziach, ale w sobie. Nasz "ojciec" jest w nas i to jest ta ukryta w naszych wnętrzach męskość. Znam i rozumiem krzywdę, która została mi wyrządzona, a dzięki temu jestem w stanie walczyć o siebie z jeszcze większą świadomością.

    "Zdradzony przez ojca" oraz "Dzikie serce" pozwoli nam zrozumieć DLACZEGO jesteśmy kim jesteśmy, czym jest tożsamość mężczyzny i jak jak ją w sobie budować. I nie mówię tu o tożsamości nieszczerej, pustej, napompowanej filmami o "samcach alfa", która oparta jest na nienawiści, nieuzasadnionej agresji, a której autorytety to różnego rodzaju "coache uwodzenia". Mówię o tożsamości szczerej, prawdziwej, opartej na akceptacji i miłości, pozytywnej agresji i z autorytetami, które dzięki temu wyrosły na wartościowych mężczyzn.

    PODSUMOWANIE DZIAŁALNOŚCI
    Do tej pory napisałem takie wpisy jak:
    1. Ebook o relacjach damsko-męskich
    2. Moje wprowadzenie do wychodzenia z przegrywu
    3. Motywacja pozytywna i negatywna
    4. Motywacja OD i DO
    5. Motywacja zewnętrzna i wewnętrzna
    6. Polecam książkę - "Dzikie serce"
    7. Skup się na sobie
    8. Dlaczego wasze życie może wydawać wam się do bani
    9. Patologia rozwoju osobistego
    10. Podstawy szczęścia

    WOŁAM
    @Twinkle @orange92 @DonZ @MlodyWilczek @g4rin @CortesHernan @okmanek @derick @Laaanaaaaa @Dawidinho8 @tux3284 @outkay @aroaro1993 @Zetwoo @carolinnee @yodaa1 @wojciechwojciech @Lizbona @polaczek_malkontent @moon_bluebird @dave_qwerty @szczurek_87 @patrykgit @hyperparadise @TrueGoodness @marcuswonder @nick230 @Godziu73 albowiem chcieliście być wołani do moich wpisów ;).

    Jeśli chcecie dołączyć do spamlisty, piszcie w komentarzach ;)!

    PS

    pokaż spoiler Powtórzę tylko, że "Zdradzony przez ojca" to książka krótka, aczkolwiek bardzo konkretna i treściwa. Ma raptem 123 strony małego formatu i myślę, że to zachęci do jej przeczytania szczególnie te osoby, które nie przepadają za długimi wywodami ;). Jeśli wpadnie wam w ręce, uwierzcie mi - naprawdę warto ją przeczytać.


    #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobisty #motywacja #meskosc #niebieskiepaski
    pokaż całość

    źródło: zdradzony-przez-ojca.jpg

    +: sorhu, j..........7 +18 innych
  •  

    MAM TAKIE MARZENIE. CHCIAŁBYM USIĄŚĆ KIEDYŚ NA ŁAWCE PRZY WROCŁAWSKIM RYNKU Z PORCJĄ GOŁĄBKÓW W POJEMNIKU NA ŻYWNOŚĆ. CHCIAŁBYM NA NIEJ SIEDZIEĆ I WPIERDALAĆ TE GOŁĄBKI PATRZĄC W OCZY TYM SRAJĄCYM, CZERWONOOKIM KURWOM. DELEKTOWAŁBYM SIĘ ICH SMAKIEM, POKAZUJĄC JEDNOCZEŚNIE SPOREJ GRUPIE GOŁĘBI JAK BARDZO NIMI GARDZĘ. Z CAŁEGO SERCA CHCĘ IM POKAZAĆ, ŻE GARDZĘ NIMI DO TAKIEGO STOPNIA, ŻE JESTEM W STANIE WPIERDOLIĆ KILKU ICH POBRATYMCÓW NA ICH OCZACH.

    #jedzenie #pogarda #golebie #meskosc #oswiadczenie
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów