Głównie relacje z moich wypraw dookoła Polski.
W 2018 ostatnia wyprawa, bo Polska się kończy. Szczegóły wkrótce.

  •  

    358190 - 267 - 254 = 357669

    Ostatni wpis z letniej wyprawy. Finito! Do zobaczenia w czerwcu na ostatniej wyprawie

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XXX (23.07.2017)

    @Cymerek to dobry kolega i przyjechał ciapągiem.

    Wyjątkowo udało się wystartować przed 8 co można uznać za cud, ale też ile mogłem spakowałem się poprzedniego dnia. Poprzedniego dnia umówiłem się z @Cymerek, że przyjedzie pociągiem do Częstochowy i śmigniemy sobie razem ile km damy radę. Spotkałem go w okolicy Gorzowa Śląskiego i już wtedy wiedzieliśmy, że zbliża się burza i mamy przewalone. Zerwała się paskudna wichura, ale wiało w plecki, więc nawet nam to pasowało. Szczęścia wystarczyło nam do Krzepic. Gdzie dopadła nas naprawdę konkretna ulewa. Schowaliśmy się w Biedronce i musieliśmy tam przeczekać chyba ponad 2h.

    Jedziemy dalej. Natrafiamy na jakiś dziwaczny wiatrak i zapytany człowiek mówi, że była to jakaś nieudana inwestycja. Kolejny na trasie jest monument upamiętniający bitwę pod Mokrą. Trochę Strava znów zrobiła mnie (nas) w wałka, bo puściła nas drogą, której nie było i musieliśmy zawracać, a @Cymerek miał pociąg, na który musiał zdążyć. Ale udało się.

    Już na dworcu PKP w Częstochowie odbiera mnie @archive, u którego nocleg kiedyś mi nie wypalił i kolega był bardzo zdeterminowany, że tym razem to już udać się musi! No i udało się. Zjedliśmy kolację, wypili piwerko, pogadali. Idealnie na przedostatni dzień wyprawy.

    Strava i Endomondo

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XXXI (24.07.2017)

    Koniec, Finito, The End! 8238km w miesiąc, czyli 265km dziennie.

    Wstajemy rano i w sumie chyba bardziej przeważa uczucie ulgi, że to już ostatni dzień, że nie trzeba się już śpieszyć, że nocleg będzie już u siebie w domu. @archive jedzie rowerkiem do pracy i kawałek trasy się nam pokrywa.

    Po paru zygzakach po ostatnie gminy jadę już prosto na Tarnowskie Góry, gdzie czeka na mnie McD i ostatni raz na tej wyprawie stołuję się tejże jakże "luksusowej restauracji". W Świerklańcu spotykam kolegę @Lixer i razem jedziemy do Będzina zrobić fotkę zameczkowi. Niby już tam kilka razy byłem, ale skoro i tak był po drodze... W Dąbrowie Górniczej robimy sobie pauzę na Colę i lody i tam też się rozdzielamy.

    Jadę przez okolice Olkusza i pod Krakowem przypadkiem spotykam Radosława Krupę. Taki nasz okoliczny długodystansowiec, więc już razem śmigamy do centrum. Po drodze zgarniam @mihal34 i @Cymerek - razem kierujemy się na Rynek, gdzie obowiązkowa fotka z Kościołem Mariackim w tle.

    I tak oto moi Państwo pod domem wybiło 8238km, 613 nowych gmin, 31 dni. Koniec wyprawy, koniec zabawy!

    Strava i Endomondo

    #100km #200km (nr 32) #200km (nr 33) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2017.07.23-full.JPG

  •  

    359197 - 263 - 276 - 263 = 358395

    Wpisy z letniej wyprawy dookoła Polski - czytasz na własną odpowiedzialność. Przedostatni wpis.

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XXVII (20.07.2017)

    Coraz bliżej domek, coraz bliżej domek.

    Po śniadanku i przebytych kilku km spotykam @KonniQ i już razem jedziemy do Włocławka. @kocurkolandia niestety musiał iść do pracy, więc jazda z nim mi uciekła, ale widzieliśmy się na majówce, gdzie razem byliśmy kilka dni w Jeleniej Górze, więc aż tak się nie stęskniliśmy za sobą. Kawałek przed Włocławkiem zaczyna padać i rozdzielamy się na moście. Kinia wraca do domu, a ja jadę na południe. I wyjątkowo to ja byłem wygrany, bo mnie w miarę udawało się uciekać przed deszczem, a jej zlało tyłek.

    W Brześciu Kujawskim wybiło 7000km i już było pewne, że życiówka miesięcznego dystansu z poprzedniego roku zostanie pobita.

    Cały dzień minął bez szczególnych wydarzeń poza dużą dawką zamieszania z noclegiem. Umówiony byłem z @Phoenixx, że nocuję u jej rodziców, gdzie ona akurat też będzie. Ale wieczorem rozmawiam z @mosci_K, który chciał dołączyć po raz drugi do mnie na trasie. I okazało się, że nocleg w Turku, który bardziej pasował mi na kolejny dzień. Przeprosiłem @Phoenixx za zamieszanie i wybrałem nocleg z @mosci_K, z którym jechaliśmy aż do jego domu... I tu okazało się, że jedziemy do domu jego rodziców, który nie jest dokładnie w Turku tylko nieco na południe. Zabawniejsze jest, że znajdował się on w sąsiedniej miejscowości do tej z rodzicami @Phoenixx, więc całe zamieszanie nie było w sumie potrzebne. Ale z kolegą wypiliśmy piwko domowej roboty i ogólnie miło spędziliśmy wieczór.

    Strava i Endomondo

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XXVIII (21.07.2017)

    Mamy wszystkie literki alfabetu i nie zawahamy się ich użyć.

    Wstałem zbyt późno, żeby pożegnać się z @mosci_K - zjedliśmy z jego mamą śniadanie, bardzo miło się z nią rozmawiało. Rano popadało i padało też w Turku, do którego podjechałem, utrzymało się to aż do Warty, ale reszta dnia w dobrej pogodzie.

    Na południe od Turka miejscowość Karolina. W sam raz żeby wysłać spod niej zdjęcie wszystkim koleżankom Karolinom, których to jakoś wyjątkowo obrodziło w moim otoczeniu. W okolicy Łasku, blisko lotniska, gdzie znajduje się 32. Baza Lotnictwa Taktycznego, zobaczyłem znaki miejscowości Czestków A, Czestków B i F. Gdzie C i D nie ma... Nie wiem jaka jest za tym historia, ale dziwnie to wygląda i chętnie bym się dowiedział czemu te nazwy miejscowości mają literki oraz czemu brakuje C i D.

    Przez przypadek też okazało się, że jechałem przez miejscowość, do której zapraszał @frytacz i myślałem, że kawałek śmignie ze mną, ale wybył do Wawy. Słońce zachodzi, czyste niebo, widać chmury znad elektrowni w Bełchatowie, nawet ładnie to się prezentowało.

    Nocleg w pensjonacie w Szczercowie, poczekali z zamknięciem recepcji na mnie, skoczyłem jeszcze do Dino na zakupy. Pani była tak miła, że przygotowała mi sama z siebie herbatkę i uciekłem pod prysznic i do spania.

    Strava i Endomondo

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XXIX (22.07.2017)

    Dobry stolec podstawą sukcesu każdej wyprawy.

    W sumie całkiem bezpłciowy dzień, już tereny dość blisko domu. Niby weekend, piękna pogoda, a nie spotkałem ani jednego szosowca. Żyjemy złudzeniami, że w Polsce jest wielu kolarzy, ale tak naprawdę taka sytuacja ma miejsce tylko w okolicy większych miast. Co widać też co roku na podsumowaniu tworzonym przez Strava. Heatmapa pokazuje, że szał rowerowy to głównie domena większych miast i górskiego południa Polski.

    Niedaleko Wielunia leciał helikopter, kawałeczek dalej wylądował w szczerym polu. Poszedł do najbliższego domu, pogadał z kimś i wystartował. Normalnie wyglądało jakby gość sobie helikopterem wpadł do mamusi spytać jak się ma.

    Nieco dalej miejscowość Stolec, która nadała nazwę temu "treningowi". W:

    Dobry stolec podstawą sukcesu każdej wyprawy.
    Jest wbrew pozorom całkiem dużo prawdy i jest to jedna z ważniejszych rzeczy na długich wyprawach.

    Na noclegu wylądowałem w Ostrzeszowie. Jakiś ośrodek kolonijny. Kilkunastoletnie dzieciaki zachowujące się jak kilkunastoletnie dzieciaki mają w zwyczaju, więc głośno. Do pokoju wpadł mi szerszeń. Nie mogłem skubanego zabić przez chyba pół godziny. Chował się za żyrandolem, który był delikatny i próby walki za pomocą ręcznika mogły się skończyć jego rozbiciem. Nie chciałem też zostawiać go żywego, bo perspektywa, że usiądzie gdzieś na łóżku podczas, gdy będę spał, a ja go przez przypadek wkurwię, trochę mi nie pasowała.

    Strava i Endomondo

    #100km #200km (nr 28) #200km (nr 29) #200km (nr 30) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2017.07.20-full.JPG

  •  

    364391 - 259 - 284 - 283 = 363565

    Wpisy z letniej wyprawy dookoła Polski - czytasz na własną odpowiedzialność.

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XXIV (17.07.2017)

    Wmordewind, ale poza tym pogoda bajka.

    Kolega @szymonzo1002 nawet myślał, że da radę przejechać się ze mną z rana, ale wcześniej się okazało, że ma swoje załatwienia i plan ten nie wypalił. Najlepszy jednak był poranek, gdy obudziłem się i okazało się, żenad ranem lała mi się krew. Pościel nie wygląda jakbym składał ofiary z niemowląt, ale kropla na prześcieradle i kilka na poduszce było. Dogadaliśmy się, że nie trzeba tego utylizować w kombinezonie ochronnym, bo HIV nie mam i nie trzeba tego utylizować w kombinezonie ochronnym.

    Start trochę po 8 przez trochę okolicznych - bydgoskich - lasów. Po drodze trąbił na mnie ktoś w samochodzie. Okazuje się, że @tomek860827 wyczaił na Endomodno, gdzie jadę i złapał mnie na trasie. Traska biegnie przez Zławieś Wielka (tak, w tej nazwie nie ma błędu) i Błoto. Kolejne dziwaczne znaki do kolekcji. Ogólnie kujawsko-pomorskie już jest znacznie przyjemniejszym terenem do jazdy w porównaniu z Wielkopolską. Jakieś minimalne pagóreczki, lasy, w końcu coś poza zbożem i płaskimi asfaltami Poznania i okolic.

    Poza tym dzień raczej bez historii, wiało, bo wiało, ale słoneczko, bez deszczu, w końcu można było się cieszyć z jazdy, a nie kurwować, że znów człowiek gnije w deszczu.

    Nocleg po 21 w Tucholi u dość miłej pani. Wybierane przeze mnie noclegi po taniości, bo nic poza łóżkiem i prysznicem nie potrzebuję, a kilka godzin jest poświęcone wyłącznie na sen. Toteż bardzo często zdarza się, że do takiego miejsca nie prowadzi żaden asfalt. Póki nie pada to spoko... Tutaj standard. Jak nie śpię u Wykopków, to byle usnąć, byle złapać kilkadziesiąt minut snu więcej.

    Strava i Endomondo.

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XXV (18.07.2017)

    Niezapomniane 9km (45min) kocich łbów przez las.

    Start z odrobiną deszczu, ale dramatu nie ma. Przez Tucholski Park Krajobrazowy dojeżdżam do wioski Złe Mięso. Niestety ta wyprawa okazuje się obfitować jedynie w znaki miejscowości o głupich skojarzeniach, a niekoniecznie w zabytki czy szczególnie urokliwe tereny. W większości to lasy lub pola. Płasko, bez łamiących monotonię elementów.

    Następna miejscowość Stara Kiszewa ma tylko pozytywne skojarzenia dla mnie i moich znajomych, bo koleżanka z liceum miała tam domek letniskowy, do którego jeździło się pobalować w sposób typowy dla ludzi, którzy dopiero co osiągnęli pełnoletność.

    Dzień mija sielankowo wręcz, człowiek myśli, że już jest fajnie, że będzie dobrze, że na nocleg dotrę przed czasem.... I co? I mamy drogę prowadzącą przez las. Dłuuuugo dłuuuugo prosta droga i nagle pojawia się info o zmianie nawierzchni. Pokrywa się to z wjazdem w gminę Osie. Jest to gmina graniczna w kujawsko-pomorskim. Nie wiem czy może coś zaoferować poza skrajnym, ale to skrajnym wkurwieniem jakie spowodowała jazda po 9km kocich łbów przez las z piaszczystym podłożem. Nie da się tych kocich łbów ominąć, nie da się też jechać tym brukiem w sposób, który nie wywoła skrajnego zdenerwowania. Nigdy jak pragnę zdrowia nie jechałem gorszym terenem. 9km przebyte w 45min. Dramat. @byczys też kiedyś na to dziadostwo wpadł i jak ja nigdy więcej nie chciałby tego powtórzyć.

    Nocleg po raz kolejny w jakimś zajeździe, a nie u Wykopka, bo tereny, które nie wchodziły w pierwotny plan wyprawy, więc nie miałem przygotowanych wcześniej ofert. No i wylądowałem w miejscowości Warlubie, do której przyjechałem już po ciemku, po 22. Straszne zadupie, droga przez ciemny las, ale przespać się dało.

    Strava i Endomondo

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XXVI (19.07.2017)

    Nie ma się do czego przyczepić, nawet kupony w McD były.

    Pierwszym ciekawym punktem na trasie był Grudziądz, do którego prowadzi najdłuższy w Polsce most drogowo-kolejowy zbudowany jeszcze przez Niemców podczas zaboru pruskiego. Dopiero w akij sytuacji człowiek uświadamia sobie dlaczego na północy Polski mosty są tak rzadko umiejscowione. W Krakowie i ogólnie na południu koryta rzek są dość wąskie i budowa mostu nie wydaje się wielkim przedsięwzięciem (relatywnie). Przez mosty na północy jedzie się i jedzie. To już naprawdę inżynieria na wyższym poziomie i inwestycje za grube pieniądze.

    Po zwiedzeniu miasta i kilkudziesięciu kilometrach zupełnie bezpłciowych trafiłem do Radzynia Chełmińskiego, gdzie stoi krzyżacki zamek komturski. Bardzo ładny, szczególnie dla kogoś takiego jak ja kogo kręcą takie budowle. Dlatego też rozłożyłem się na trawce i zrobiłem sobie piknik na miarę moich możliwości, czyli żarcia kupionego w pobliskim sklepie.

    Na wjeździe do Brodnicy strąbił mnie jakiś koleś. Okazało się, że to gość, z którym mijaliśmy się bodaj 3 raz i zaczął mi kibicować. Szybka obiadokolacja w McD i musiałem zrezygnować z jazdy do Brodnickiego Parku Krajobrazowego i zostawiłem to sobie na kolejną wyprawę.

    Był wstępny plan, że w Czernikowie będę nocował u @kocurkolandia i @KonniQ, z którymi znamy się osobiście już kilka lat. Ale akurat tego dnia mieli bodaj urodziny cioci, która też nieraz nam pomagała, gdy z chłopakami z Krk jeździliśmy pod Toruń i nocowali u nich. Dlatego też na noclegu wylądowałem u @demolition_corp_inc. Świetne przyjęcie, kolacja, pogaduchy z nim i jego żoną. Mało tego. Okazało się, że pracuje w Nestle i dostałem tyle batonów energetycznych od firmy, że nie byłem w stanie tego zabrać ze sobą i z wszystkim tym dojechałem do samego domu i końca wyprawy.

    Strava i Endomondo

    #100km #200km (nr 25) #200km (nr 26) #200km (nr 27) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2017.07.17-full.JPG

  •  

    366346 - 306 - 310 - 259 = 365471

    Wpisy z letniej wyprawy dookoła Polski - czytasz na własną odpowiedzialność.

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XXI (14.07.2017)

    Żeby zawsze było tak jak dziś.
    Start rano nie boli tak bardzo, gdy wiesz, że czekają cię bardzo dobre, dobre lub chociaż znośnie asfalty Wielkopolskiego, a nie "drogi" północnej części Dolnośląskiego próbujące wytłuc mózg przez uszy.

    Jadę przez las i na drodze leży spora gałąź zajmując więcej niż pół jezdni. Przy mnie przejechało 6 samochodów i tylko omijają, żaden dupy nie ruszy. W nocy ktoś w to przywali i będzie płacz. No i ściągam takie gałęzie, wiadra, kołpaki. Ludzie to lenie.

    Stoję na przejedzie kolejowym w Bronowie i pierwszy raz w Polsce widzę pociąg z samochodami. Ze 30 wagonów z Toyotami i Lexusami. Na zachodzie dość częste.

    W Krzywosądowie spotykamy się z @mosci_K. Bardzo sympatycznie się nam gada, ale kolega po ostatnich 300km jeszcze nie doprowadził kolana do porządku, więc zrobiliśmy razem ze 30km tylko.

    Po drodze jestem w Panience, Murzynowie Kościelnym co mile uzupełnia kolekcje znaków miejscowości dziwnych i dziwniejszych.

    Na nocleg dojeżdżam już późną nocą, ale mogłem, bo u mojej wieloletniej koleżanki ze Ślesina. Tym milej było u niej nocować, że mogliśmy sobie pogadać po dłuższej przerwie.

    Strava i Endomondo

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XXII (15.07.2017)

    Brukami, polami do Paryża, Rzymu i innych dziur.

    Żegnam się z koleżanką ze Ślesina i jadę po pierwszą połówkę "Złotego Gralla" znaków miejscowości dziwnych, czyli Tumidaj. Dalej trasa leci przez Powidzki Park Krajobrazowy i po raz kolejny Strava zrobiła mnie w wała i puszczając wzdłuż jeziora powidzkiego wepchnęła w piaszczystą drogę. Jak się okazało, po rozmowie z lokalsami, droga wokół tego jeziora jest cała taka, więc skończyło się nawracaniem, nadkładaniem kilometrów, ale dzięki temu wpadło ponad 300km tego dnia.

    Przez Małachowo Złych Miejsc (kto to kurde im wymyśla) jadę do Żydowa i już bezpośrednio do Gniezna. Trochę zdziwiony byłem, że poza katedrą nie znalazłem nic ciekawego do zobaczenia. Lednicki Park Krajobrazowy trochę złamał choć na chwilę krajobraz, ale potem znów Wielkopolska przypomina o sobie i raduje oko z jednej strony pszenżytem z drugiej kukurydzą przez 10km. Po 10km następuje zamiana i zboże zamienia się stronami z kukurydzą (tak wiem, kukurydza to też zboże).

    Płasko, monotonnie, na szczęście po drodze była dziura zabita dechami zwana Paryżem, która to nazwa zawsze pozwala się ponabijać troszkę z naszego naczelnego trolla @NadiaFrance. To już trzecia taka miejscowość w Polsce, którą udało mi się zwiedzić. Nawet porządna droga tam niestety nie prowadzi.

    Wyprzedzałem mocno terminarz, więc jechałem po terenach, których pierwotnie nie miałem w planie, ergo nie miałem wcześniej skombinowanych noclegów u Wykopków. Dlatego też nocleg udało się znaleźć dopiero w Mogilnie, do którego droga prowadziła przez Rzym. Jednego dnia być w Paryżu i Rzymie to naprawdę dobry wynik. Na nocleg dojechałem dopiero mocno po północy. Na szczęście był to 24h Hotel Mogilno przynależny do miejscowego ośrodka sportowego. Nie najtaniej, ale naprawdę dobry standard jak na hostele, w których nocuję zwykle na wyprawie i już dalej nie było sensu i sił jechać.

    Strava i Endomondo.

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XXIII (16.07.2017)

    Jakby tak złamać sobie nogę, to bym się wyspał.
    Można wstać po 7, ale i tak człowiek jest już tak styrany, że zebranie się rano, zjedzenie śniadania, spakowanie zajmuje stanowczo za dużo czasu, więc wyjechałem chwilę przed 9. Dlatego też musiałem odpuścić Kruszwicę i Mysią Wieżę nad Jeziorem Gopło choć mijałem je o rzut beretem. Nocleg był już ugrany i wiedziałem, że muszę się śpieszyć, coby nie przyjechać do kolegi @szymonzo1002 o jakiejś pogańskiej godzinie.

    Mijam Janikowskie Zakłady Sodowe, całkiem pokaźny zakład przemysłowy i jadę do Inowrocławia. Najpierw zwiedzić tężnie solankowe, a potem obowiązkowa wizyta w McD, gdzie miałem przyjemność posłuchać planów restrukturyzacyjnych lokalnego rynku transportowego, bo jacyś panowie pozbierali byłych kierowców PKS i innych busów, żeby otworzyć własną firmę transportową. Ilość kurwowań na poprzednich pracodawców, rubasznego humoru etc. dobijała pod limit.

    Jadę na Aleksandrów Kujawski, żeby odbić na Szubin i kawałek przed Szubinem trafiam wybija 6000km tej wyprawy. To już liczba, którą wyprawa miała zakończyć się pierwotnie, ale skoro idzie dobrze, to szkoda trzeba korzystać, a trwać wyprawa ma miesiąc. Niedaleko Szubina, przedzierając się kilka kilometrów przez las, po piasku i w towarzystwie komarów, docieram do miejscowości Grzeczna Panna. Jak w lesie spytałem starszego pana, czy dobrze jadę, to był przezdziwiony, że ktokolwiek wie o tej miejscowości i niestety nie mógł mi potwierdzić, że jest tam znak, któremu można zrobić zdjęcie. Dojechałem, znak jest i tak właśnie skolekcjonowałem drugą połówkę "Złotego Gralla" znaków, czyli "Tumidaj Grzeczna Panno". Tak humor najwyższych lotów, ale na takiej wyprawie robi się wszystko, żeby stworzyć sobie jakiś cel i żeby było ciut mniej nudno. Wyjeżdżając z tej miejscowości okazało się, że była tam inna, znacznie lepsza droga, która nie wymagała prowadzenia roweru po piasku... Bywa, ale któż to mógł wiedzieć.

    Powoli robi się coraz ciemniej i pędzikiem lecę na Bydgoszcz. Po drodze mijam parę samolotów zaparkowanych pod Wojskowymi Zakładami Lotniczymi przy lotnisku i niedaleko zbiera mnie @szymonzo1002 na rowerku. Jedziemy prosto do niego do domu. Kąpiel, kolacja, rozmowa z rodzinką, trochę zajęło mi ogarnianie trasy na następny dzień i do spania. Kolejny dzień za nami.

    Strava i Endomondo.

    #100km #200km (nr 24) #300km (nr 5) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2017.07.14-full.JPG

  •  

    372788 - 267 - 306 - 229 = 371986

    Wpisy z letniej wyprawy dookoła Polski - czytasz na własną odpowiedzialność. Znów paczka 3 dni, żeby nie spamować tagu. Zdjęcia z kolejnych dni w komentarzach. I tak już nikogo to nie interesuje, ale kronikarski obowiązek i z tego powstanie podsumowanie całej wyprawy.

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XVIII (11.07.2017)

    Jak się nie ma w głowie, to się ma w nogach.

    Raz że kilometrów za mało, coby wypełnić zakładany plan na ten miesiąc. Dwa, że jak się gmera przy trasie, jak ja w Nowym Tomyślu na noclegu u @apee, to trzeba sprawdzić, czy wszystko przebiega tak jak powinno. No i nie przebiegało. Brakło mi gminy Miedzichowo i nie ma lekko. Z Leszna mam po nią 100km, więc lecim.

    Meteo jak zwykle zrobiło mnie w wałka i zapowiadana bezdeszczowa pogoda okazała się być 3h niezbyt mocnego, ale jednak deszczu. Reszta trasy przebiega dość spokojnie, temperatury optymalne, brak palącego słońca, bo wszystko za chmurami. Zaległa gmina zaliczona i licznik pokazuje 100.50km, więc wymierzone niemal idealnie. No to lecim na Poznań, gdzie umówiony jestem z @sensei_RRicco i w planie jest burgerek Fat Bob Burger. Na wylocie z Nowego Tomyśla macha na mnie gość jakiś. Okazało się, że to koleżka ze Stravy, który niestety wyglebił na rowerze i nie mógł mi towarzyszyć, więc spakował się z Poznania do samochodu i zrobił te 60km, żeby pogadać sobie 5min. Bardzo miłe, ale że się Wam chce i nie macie ciekawszych rzeczy do roboty...

    Dojeżdżam do Poznania i niespodziewanie spotykam @jagoot, który czekał na mnie wracając z pracy. Odprowadza mnie na Rynek i pod burgera. Burgerek sam w sobie wg mnie tylko dobry, a nie rewelacyjny, ale spoko zapchał brzuch. Tam też okazało się, że @sensei_RRicco pochrzanił trochę daty i tego dnia wybył zamiast śmignąć ze mną. Bywa.

    60km od końca podróży spotykam @impa, który z kolegą wyjechał mi na przeciw. Trochę kręcimy sie, żebym miał dość km i nowe gminy, a gdy dorwaliśmy jeszcze jednego ich kolegę już ogień do domu. 40-45km/h na zmianie dało się trzymać mimo 240km już w nogach.

    Nocowanie u kolegi @impa z którym rok temu jechaliśmy część mojej trasy Poznań - Wrocław. Tak się tworzy siatka znajomości, że czasem człowiek aż jest zszokowany. Pisanie tej relacji i poprawa trasy, żeby było dość km do końca to znów zarwana noc. Witaj ziewanko dnia następnego.

    Strava i Endomondo.

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XIX (12.07.2017)

    Leje, wieje, ale ludziska ratowały dzień!
    Nocka u Daniela kolegi @impa, który to jak na rasowego lenia, uznał, że:

    7 rano to dla mnie noc...
    Więc zbieram się sam. Daniel jednak napisał na ichniejszej grupie, że jadę i czy ktoś by mnie kawałek nie chciał eskortować. Znalazł się kolega Dawid. Z nim i jeszcze jednym przypadkowo spotkanym kolegą jedziemy razem do Gostynia. Tam przerwa na Bieronkowanie, tam też znajduje mnie @Dewastators, który przyjechał z Wrocka do Rawicza pociągiem i potem już ze mną chciał zrobić resztę trasy. Głupek. Podoba mi się to.

    Mamy startować, ale dojeżdża jeszcze @ferinanto. 2 pierwszych kolegów wraca do Śremu, a z kolejnymi dwoma jedziemy dalej. Wiatr zaczyna dokuczać coraz mocniej i kolega @ferinanto niedługo odłącza się do nas. Zaś mnie i @Dewastators zostaje trochę ponad 200km jeszcze do Wrocławia.

    Wieje brzydko cały dzień w ryjek, ale padać zaczyna dopiero koło 15, gdy przekraczamy granice Wielkopolskiego i Dolnośląskiego. Drogowo dwa światy. Pierwsze ma jedne z najlepszych asfaltów w Polsce, choć do Podkarpacia im trochę jeszcze brakuje. Drugie to dziury, łaty i bruk. Na początku mżawka, potem jeden konkretniejszy deszcz, ale w sumie szczęśliwi jesteśmy, że tylko tyle. W Wołowie chowamy się trochę przed deszczem i git, wychodzi słońce. Coś tam jeszcze popaduje, ale nic to. Coś tam wieje, też nic to.

    W Urazie za Brzegiem Dolnym spotykamy @cherrycoke2l i jeszcze jednego Wykopka, który jednak ma nowe konto i nie pamiętam nawet czy powiedział jakie. Razem już we 4 jedziemy i w sumie wtedy rozpoczyna się najgorszy tego dnia dzień. Przynajmniej jak przemoknąć to całkiem, bez rozdrabniania się.

    Jedziemy na nocleg u kolegi @uysy, który to niesamowicie zaangażował się w uprzyjemnienie mi wyprawy. Pisze do mnie, że widzi, że niedużo brakuje mi do 300km, to żebym się nie przejmował i dokręcił sobie. Świetny domowy, duży obiadek. Pogaduchy z nim i jego dziewczyną. Ogólnie aż bije od niego chęcią pomocy. Trochę kombinowania z trasami na następne dni, pisanie tego wpisu i jupi, znów mniej niż 6h snu.

    Strava i Endomondo.

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XX (13.07.2017)

    Morderca wmordewind i jak ja nienawidzę dolnośląskich "dróg".
    Pobudka o 7, @uysy zrobił elegancką jajecznicę na śniadanie i wyprowiantował mnie babeczkami na drogę. Jedziemy razem raptem półtora km. On do pracy, ja na myjnię. Z zeszłorocznej wizyty na Impact Fest we Wrocławiu pamiętam, że obok Pasibusa i Barbary na Świdnickiej stał krasnal rowerzysta. Godzina przez miasto tylko po to, żeby się przekonać, że już go nie ma i nikt nie wiem czemu.

    4998 km wypadło koło znaku Mirków, więc dokręciłem do 5k obok, żeby było okazjonalne foto. Ogólny kierunek na Kalisz, czyli na północ powoduje, że przy wichurze, jaka tego dnia była chyba w całej Polsce, miałem bardzo fajny #wmordewind. Jadę wśród:

    tych pól malowanych zbożem rozmaitem, wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem
    Gdzie z otwartych, nieosłoniętych przestrzeni cieszą się chyba tylko właściciele kręcących się jak oszalała wiatraków.

    W Twardogórze dziadek w Fieście uznał, że wyjeżdżając w lewo z parkingu automatycznie ma pierwszeństwo przed pedalarzem na drodze i skończyło się na szczęście tylko obcierką.

    Granica województwa jest jednocześnie granicą dobrych asfaltów dosłownie nie trzeba nawet znaków.

    Nocleg w hostelu w Krotoszynie o zaskakującej nazwie "Krotoszyn". Warunki kołchoźne, wspólne pokoje, stara kamienica, wodę trzeba było dopiero nagrzać, brak drzwi z klatki schodowej do pokoju. Ze mną było dwóch chłopaków, którzy przyjechali na zawody w crossfit - nie wiem na czym to polega. Dziwny "hostel", ale ja tam potrzebuję wziąć prysznic i pójść spać, więc spełnił swoją rolę.

    Dzień dość męczący, ale przede wszystkim psychicznie, bo przez wichurę trzeba było walczyć o średnią 20km/h.

    Strava i Endomondo

    #100km #200km (nr 22) #200km (nr 23) #300km (nr 3) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2017.07.11-full.JPG

  •  

    373952 - 248 - 264 - 274 = 373166

    Wpisy z letniej wyprawy dookoła Polski - czytasz na własną odpowiedzialność. W paczce 3 dni, żeby nie spamować przesadnie tagu. Zdjęcia z kolejnych dni w komentarzach. I tak już nikogo to nie interesuje, ale kronikarski obowiązek i z tego powstanie podsumowanie całej wyprawy.

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XV (08.07.2017)

    W grupie to i oberwanie chmury łatwiej znieść.

    @Milady88, @zdebel oraz ich kot żegnają mnie ciut po 8 rano i jadę kawałek na południe sprawdzić lotnisko wojskowe w Krzesinach - stacjonują tam F16 - niestety dane mi było zobaczyć jedynie zamknięte hangary.
    W okolicy mostu Królowej Jadwigi spotykam towarzysza mojej wczorajszej niedoli - Wojtka Bystrzyckiego, szukamy jakiejś myjni, bo rower po ulewie przypomina coś zapomnianego przez Boga i ludzi, ale jakoś nam to nie wychodzi. Kawałek za Szamotułami spotykamy @Rzufik, który wyjechał nam naprzeciw z Wronek.

    Jest fajnie, gadamy, śmieszki tylko chmury jak cholera sugerują, że będzie źle. No i zrobiło się oberwanie chmury z gatunku tych, gdzie naprawdę nic nie widać. Totalnie. Dodatkowo jesteśmy, jak to w Wielkopolsce, pośrodku niczego. Żadnego przystanku, domku, etc. żeby się schować. Pewnie po jakiejś godzinie ulewy pojawia się słońce. W Sierakowie wpadamy do Biedronki, siedzimy chwilę przed nią i suszymy buty i skarpetki.

    W okolicy Gorzynia na Międzychód ucieka @Rzufik. Niedługo później dopada nas kolejna ulewa, a je usypiam na siedząco na przystanku, czego aparatem nie omieszkał uwiecznić Wojtek.

    Od Zbąszynia goni nas już konkretna burza i uciekamy na Nowy Tomyśl ile pary w nogach. Wojtek jak na młodzieżowca z klubu i wynikami na koncie, ciągnie 40km/h mimo 200km w nogach. Z nim też dojeżdżam do końca dzisiejszej wyprawy czyli Nowego Tomyśla. Tam sklep, pożegnanie, kolega jedzie na PKP, żeby wrócić do Poznania, a ja mam zaraz obok nocleg u @apee. Świetny kolega, naprawdę miło się z nim gadało i piło piwko.

    Strava i Endomondo.

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XVI (09.07.2017)

    Rodzynek pogodowy... I zgubiona gmina.
    Wstajesz rano i widzisz słońce, słoneczko... Aż chce się jechać, mimo że kolejna noc zarwana na pogaduchach - tym razem z @apee. Po śniadanku próbuję odwiedzić ich ZOO, ale jest niestety zamknięte. ZOO dość ciekawe, bo wiklinowe. Poza zwierzaczkami mają też choćby wiklinowego trabanta. Jadę na północ po kolejne gminy i, jak się okaże wieczorem, gubię jedną z nich czyli Miedzichowo. Niedopatrzenie, które będzie mnie kosztowało nadłożenie 100km i wizytę raz jeszcze w Nowym Tomyślu, choć @apee już wtedy nie było tam. Ale nie uprzedzając faktów....

    W Wąsowie jest całkiem ładny pałacyk zamieniony (jak zwykle) w hotel. Chyba całkiem dobry hotel, bo Passaty bynajmniej pod nim nie stały. Dalej trasa przez miasteczko Buk, którego znak ktoś pięknie przerobił na Buka. Przed Gorzowem Wielkopolskim zaczyna się całkiem długi DDR wzdłuż głównej drogi, biegnący potem w kierunku na Wolsztyn. Tamże bardzo fajne muzeum kolejnictwa. Parowozownia, stare lokomotywy, to co taki fan dużych maszyn jak ja lubi najbardziej.

    Niedaleko dalej Babimost, gdzie wybiło 4000km tej wyprawy. Szerszej publiczności miejscowość ta może być znana z "zielonogórskiego" lotniska. Lotniska, które to z Radomiem zawzięcie walczy o ostatnie miejsce wśród najmniej ruchliwych portów lotniczych w Polsce.

    W okolicy Lubięcina dołącza dwóch Wykopków @Regis89 i @dablju_, Decathlonowe chłopaki jak i ja. Już razem jedziemy do Nowej Soli wzbudzając frustrację Januszy wypoczywających tego dnia nad Jeziorami Tarnawskimi.

    Po rozdzieleniu się z nimi jadę już sam do Zielonej Góry na nocleg u @katalizat0r. Kolega zapowiadał, że w nocy mają nightcoding, więc niepotrzebnie zahaczałem o McD, bo czekała pizza. Jak również kolega od kodowania i żona. A propos żona - to tenże Pan wymyślił #zonabijealewolnobiega. Chłopaki kodowali serwis do grania w gry, które będzie generowało wpłaty na cele charytatywne, więc spoko idea. A ja porysowałem sobie trasę na dzień następny i do spania.

    Strava i Endomondo.

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XVII (10.07.2017)

    Dookoła Polski dzień XVII. Lubuskie bruki dały mi raka, syfilis i guza mózgu. No i 6 burz.
    Start już o 7 rano, bo @katalizat0r z żoną śmigali do pracy. Pierwsze co niedaleko miałem do zobaczenia to "Pomnik ludzi uwięzionych w windzie", czyli Pomnik Bohaterów II Wojny Światowej na Placu Bohaterów.

    Dalsza trasa biegła w kierunku na Żagań, w którym nocowałem w tamtym roku i jak w tamtym roku zwiedziłem Stalag Luft III, czyli obóz jeniecki znany z Wielkiej ucieczki, o czym nakręcono też film. Po co jechać w to samo miejsce? Ano bo jeszcze dalej jest gmina Wymiarki, którą przegapiłem podczas ulewy rok wcześniej. Przegapiłem o jakieś kilkaset metrów, ale co zrobisz Bożenko? Tylko kKilkaset metrów to nadal nie powód, żeby odhaczyć gminę jako zaliczoną. I jak w 2016 tam też dopadła mnie ulewa.

    Pauza wracając znów do Żagania na Orlenie, gdzie hot dog na szybko i wiszenie na infolinii Play, bo jak się okazało ograniczyli mi, jak większości ludzi, roaming krajowy i prawie nigdzie poza większymi miastami nie miałem zasięgu. Info dostałem dzień wcześniej od @Regis89 i @dablju_ czym mi bardzo pomogli, bo już myślałem, że to zalany telefon wariuje.

    W mniejszym lub większym deszczu jadę do Szprotawy. I tam zaczyna się syf, z którego znane jest lubuskie. Czyli bruk - dużo bruku, bo przez Niegosławice i jeszcze w kierunku na Mycielin. Razem około 10km wytrząsania mózgu przez uszy.

    W Głogowie, niedaleko różowego Mostu Tolerancji, spotykam wczorajszego kompana @dablju_, który to wiedząc, że idzie burza i tak wybrał się na jazdę ze mną. Burza ta dopadła nas w środku lasu między Głogowem, a Wschową i była to jedna z bardziej przerąbanych burz w moim życiu. Skryliśmy się w lesie, ale... Dopadła nas prawdziwa chmara komarów, cały czas trzeba było się ruszać i rękoma bez przerwy "masować" się po rękach, nogach i twarzy. Mimo to i tak skończyłem z kilkudziesięcioma pogryzieniami. Jechać się nie dało, bo widoczność bardzo słaba, a pioruny i grzmoty co chwilę w bardzo bliskiej odległości. Czasem było tylko słychać syk i od razu grzmot, więc uderzenia były w bezpośredniej bliskości. Po burzy zawsze wychodzi słońce, więc @dablju_ dostał ładną fotkę z tęczą.

    We Wschowej rozdzielamy się, a ja śmigam na Leszno, choć niebezpośrednio, bo najpierw odwiedzając Przemęcki Park Krajobrazowy. I to był błąd, bo szła kolejna paskudna burza. Zmrok zapada, a Wykopki ostrzegają, że w okolicy wali gradem i to takim, który krzywdę zrobić może.

    Dojeżdżam do Leszna jak wariat, wichura, ulewa, ale uniknąłem gradu i burzy właściwej. W momencie jak wszedłem do mieszkania kolegi "z pracy" burza rozszalała się na dobrze i znów było "straszno". Świetny wieczór, bo z kolegą Mateuszem się lubimy, z dziewczyną zrobili super kolację, naleweczki, alkohole, sielanka.

    Strava i Endomondo

    #100km #200km (nr 19) #200km (nr 20) #200km (nr 21) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2017.07.08-full.JPG

    •  

      Dzięki za wspólny kawałek :) Szkoda że tak gnoiło. Nigdy przedtem ani później w takim załamaniu rowerem nie jechałem. Zmieniłem szarego pożyczkę tribana na swoją maszynkę, używaną i wolniejszą ale ciut bardziej terenową, bo jak piszesz, w Wlkp wielkie nic (szczególnie w moich rejonach) i fajnie zjechać czasami w jakąś podrzędną drogę gdzie schowane są ciekawsze rzeczy :) Zaległa fota której nie zrobiliśmy z powodu deszczów przy Lizbonie. Pozdrawiam! :) pokaż całość

      źródło: lizbona.JPG

    •  

      Nigdy przedtem ani później w takim załamaniu rowerem nie jechałem.

      @Rzufik: Ja też nie, bo u nas jest gdzie się schować, a u Was już nie bardzo. Powodzenia kolego.

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Podsumowanie 2017 roku na rowerku:
    - 25 550km - 70km dziennie - w tamtym było 32 000km i niepobicia tego rekordu brakuje mi najbardziej,
    - 8238km - życiówka miesięcznego dystansu podczas III wyprawy dookoła Polski - 266km dziennie, w dużej mierze z pomocą Wykopków za co wielkie dzięki,
    - 7284km - wygrana w Strava Distance Challenge - póki co jako jedyny Polak,
    - 2196m - życiówka podjazdu na Col du Galibier (2645m) (FRA),
    - 2744m - najwyższy punkt zdobyty na rowerze - Col Agnel na granicy włosko-francuskiej,
    - 6205m - najwięcej przewyższeń w jednej jeździe,
    - 365 dni "treningów" - 5 rok bez opuszczonego choćby jednego dnia,
    - wszystkie "Col" we Francji - najfajniejszy wypad z tego roku z @cree @44zw @louise_attack @regyam @38kemor @banan77 @bynon,
    - 613 gmin w #zaliczgmine, łącznie 2145 z 2479 (86.53%) - w 2018 najpewniej będą wszystkie,
    - @Cymerek - mój najwierniejszy kompan jazd kolejny rok, drugie miejsce podczas wyprawy załapał @Mortal84. W przyszłym roku pewnie nawet więcej razem zrobimy.

    Rok gorszy niż poprzedni, ale niestety 4 miesiące kontuzji były nie do przeskoczenia i dlatego też koniec tego roku trochę odpuściłem skoro na nic wielkiego nie mogłem liczyć. Dużo zdjęć w komentarzach, ale wybaczcie - nadal stworzenie galerii przerasta Wykop.

    #rower #szosa #chwalesie #metaxynarowerze (kończę wszystkie wpisy z wyprawy, jak dobrze pójdzie to dziś jeszcze zdążę wrzucić wielką składankę z wszystkiego, żeby rok zamknąć bez zaległości).
    pokaż całość

    źródło: 2017.png

  •  

    9 lat na tym wypokowym padole... I jak większość co najmniej rok bez konta. Sporo dzięki Wykopkom udało mi się osiągnąć, bo mam już 87% Polski zaliczone na rowerze. Bez Was pewnie by się nie udało, a przynajmniej byłoby sporo trudniej i mniej wesoło. Przyszłoroczna wyprawa będzie ostatnią, która dodatkowo powinna zająć już tylko 2-3 tyg. a nie miesiąc.

    W przyszłym tygodniu pojawiać zaczną się zaległe wpisy z tegorocznej wyprawy (ale grupowo pewnie po 3 dni na raz, żeby nie spamować), bo ogarnąłem zdjęcia - niestety tak późno, bo zarobiony jestem do granic niemożliwości, nawet na spanie i rower nie mam czasu, a co dopiero na wpisy, zdjęcia i Wykop.

    Trasa na przyszły rok już z grubsza gotowa tylko atrakcji do pooglądania muszę poszukać, żeby ją podciągnąć.

    Sobie i Wam nic tylko życzyć, żeby Wykop się nie staczał bardziej niż już się stoczył... Coraz mniej ze starych znajomych, sporo usunęło konta lub po prostu nie korzystają.

    #urodziny #metaxynarowerze
    pokaż całość

    źródło: 9lat.png

  •  

    Potrzymajcie mi piwo... i w przyszłym roku będzie koniec. Niebieski to wyłącznie tegoroczna wyprawa, choć jeszcze coś w tym roku dołożę. Malowanie trochę zajęło, ale w końcu się udało skończyć.

    #rower #zaliczgmine #kolorowekredkiaraczejflamastry #metaxynarowerze

    źródło: 2017.08.11.JPG

  •  

    615740 - 331 = 615409

    Małe chwalę się... Podczas wyprawy udało się wygrać Distance Challenge (dawniej MTS) na Stravie. Wygląda na to, że jako pierwszemu Polakowi. Tym milej. Na wyprawie było 8238km w miesiąc, ale nie był to miesiąc kalendarzowy. Na szczęście 7284km wystarczyło.

    "Podczas wyprawy" to nieścisły termin, bo 1-24 lipca zahaczało o wyprawę. 25-31 to już w połączeniu z pracą, weselem w weekend, więc najłatwiej nie było, ale udało się.

    Sama trzysetka w temperaturze 32-34 stopnie, ergo:

    Wskazania termometru przebijemy dziesięciokrotnie i to nie jest nasze ostatnie słowo!
    Start z domu rodzinnego, bo niedaleko w weekend miałem wesele kumpla. Najpierw 50km samemu czekając aż kolega z liceum będzie wolny, potem zabrałem go i zrobiliśmy razem kolejne 50km do Brzostka. On do domu, ja boczkiem na Tarnów. Tam dużo w te i na zad serwisówkami przy A4, bo czekałem na kolegę z Tarnowa, który wracał dopiero do domu z pracy. Razem ze 30km, rozdzielamy się i miał po mnie do Puszczy wyjechać @kiwacz, ale, ku mojej rozpaczy, nie zrobił tego za to spotkałem jakiegoś koleżkę ze Stravy to zrobiliśmy razem choć 10km.

    Z Puszczy jadę prosto do domu, zabieram lampki, przebieram się w czyste szmaty, bo po całym dniu w upale średnia przyjemność jeszcze dokręcać w nich w nocy. Na wałach spotykam grupkę, która zrobiła sobie night ride, więc z nimi kawałeczek i w domu na liczniku 331km. Jak się potem okazało 130km więcej niż było wymagane, aby wyprzedzić Kanadyjczyka, który jechał z zachodniego na wschodnie wybrzeże Kanady i też trzepał konkretne dystanse.

    Sierpień zapowiada się mało rowerowy. Pracować trzeba.

    Strava

    #100km #200km #300km (nr 6) #metaxynarowerze
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: distance-challenge.jpg

  •  

    Oops!... I did it again... And again! Czyli Polska objechana po raz trzeci! 8238km w miesiąc, czyli ciut ponad 265km dziennie. Dziękuję, dobranoc. Dzięki za kibicowanie i wsparcie na całej trasie w ten czy inny sposób! Podobało się?

    #metaxynarowerze

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Dobry stolec podstawą sukcesu każdej wyprawy rowerowej.

    pokaż spoiler Heheszki, heheszkami, ale to prawda.


    #metaxynarowerze #heheszki

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Trasa Mireczki na ostatnie 3 dni jakby ktoś chciał się dołączyć korzystając z ładnego weekendu.

    https://www.strava.com/routes/9754858

    Dziś kończę Syców/Ostrzeszów i gdyby kogoś z tamtych okolic swędziało łóżko i pralka, to chętnie bym zawitał na noc. Jak nie to też nie problem, coś sobie wynajmę.

    W niedzielę jadę do Częstochowy i tam już mam dobrego Mireczka.

    W poniedziałek Częstochowa do Krk.

    #metaxynarowerze
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Coraz bliżej domek, coraz bliżej domek... Razem z dojazdem dziś na nocleg będzie 7200km w 27 dni czyli 265km dziennie.. Jak ja lubię jak udaje mi się trzymać planu.

    #metaxynarowerze

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Coś dla TFWNOGF. Dalsza część w komentarzu.

    pokaż spoiler Żarcik niskich lotów, ale nie ukrywam, że mi się trochę nudzi.


    #metaxynarowerze #heheszki

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Trasa na najbliższe 2 dni jakby ktoś z okolicy #bydgoszcz chciał się przejechać. Pytanie czy jest ktoś z #tuchola (lub okolicy), gdzie dziś bym nocował oraz #grudziadz gdzie z wypadałoby mi jutro skończyć dzień. Idzie mi trochę lepiej niż planowałem, więc jadę w tereny, których pierwotnie nie było w planie ergo nikt z Was nie proponował pomocy.

    https://www.strava.com/routes/9669499

    #metaxynarowerze
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    6000km w 23 dni, co z resztą dystansu dziś daje około 265km dziennie. Są pewne niezmienne rzeczy na świecie. Np drożdżówkarz i ciastko Duet z Biedronki. A u Was co? Grill? Karkóweczka?

    pokaż spoiler Chyba Biedronka i Decathlon powinni mi płacić za reklamę...


    #metaxynarowerze

    źródło: fromapp.jpg

    •  

      @metaxy:

      programista, ale... Ja robię po prostu tak, że 11 miesięcy zapieprzam jak głupi, żeby zrobić miesiąc wolnego. Czyli w teorii każdy tak może. 24 dni urlopu i weekendy i jedziesz w Polskę.

      Widząc po stravie, poza objazdem Polski walisz jeszcze co drugi dzień setkę (i nie chodzi tu o wódkę). Jak znajdujesz na to czas?

      +: metaxy
    •  

      @njoyblue ograniczając spanie i organizując życie pod rower. Ale setkę dziennie można robić. 8h pracy 8h snu 4 rower i jeszcze 4 zostaje. W weekendy też pracuję.

    • więcej komentarzy (36)

  •  

    711642 - 212 = 711430

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XIV (07.07.2017)

    Po lewej pszenica, po prawej kukurydza, ale przynajmniej z młodzieżowym mistrzem Polski.

    Rano pisze do mnie na FB jakiś koleś, że dołączyłby na trasie. Od razu ostrzegam go, żeby zerknął na antistorm.eu, bo idzie dobry front i szans na to, że się rozmyśli nie ma. Kolega Wojtek też nie miał w planie się rozmyślać.

    Po drodze Chodzież, gdzie kupiłem zastępcze zapięcie, bo poprzednie zgubiłem. Parkuję pod Biedronką, wyciągam telefon i... Odkleja się ekran. To ten telefon, który kupiłem w zastępstwie zalanego. Już wcześniej gubił GPS, nie chciał się ładować, bo gniazdo USB uszkodzone. No i teraz ekran. Inwestycja życia, będzie co reklamować.

    Kawałek przed Budzyniem dopada mnie deszcz, ubieram się na przystanku i tam znajduje mnie Wojtek. Wg prognoz i radarów przestać padać ma za 2h, trochę kusi przerwa na Orlenie. Ale jest z kim jechać, to jedziemy. I była to dobra decyzja, bo padało to samego wieczora mniej lub więcej.

    W trasie okazuje się, że koleżka jest w kadrze Polski. Całkiem spoko chłopak. 18 lat, dobra noga, w głowie chyba też dość poukładane. Będą z niego ludzie. Jakieś tam sukcesy w młodzieżowych kategoriach.

    Telefon w woreczku strunowym jakoś przeżył ulewę, ale przez 30km zgubił GPS. Na szczęście miałem od kogo wyciąć z GPX ten fragment.

    Wojtka rodzice prowadzą pizzerię, więc zostałem zaproszony na obiad i ciepłą herbatkę. Co przy tych ulewach i 15 stopniach było zbawienne. Kolega w ogóle nie miał nic na deszcz i cud, że nie zamarznął.

    W Koziegłowach się rozjeżdżamy, a przechwytuje mnie @sensei_RRicco. Razem na Maltę, zrobić foto samolotu pod Politechniką i na nocleg.

    A goscinni byli @Milady88 oraz @zdebel. No i ich kot złodziej. Pojedli, piwko wypili, fajnie się gadało, dość podobnie myślący ludzie. Kolega @zdebel był tak dobry, że naprawił mi gniazdo USB w tym telefonie, bo z elektroniką jest za pan brat.

    Zaś co do zalanego telefonu to paru dniach schnięcia wstał skubany i działa lepiej niż ten kupiony za Bugiem... Tylko aparat sam się włącza, ale udało się w ustawieniach dezaktywować klawisz spustu migawki, więc ogólnie jest git. A telefon z odklejonym ekranem mam jakoś backup.

    Strava i Endomondo.

    #100km #200km (nr 18) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    •  

      Ale nie próbowałeś/nie chcesz/ czy co? :D
      1. Nie mam żadnych predyspozycji, moje możliwości wynikają wyłącznie z podporządkowania życia pod rower.
      2. Ja tylko relatywnie dużo jeżdżę, ale nie trenuję, nie mam diety, planu itd.
      3. Jeżdżę wolno. Średnia 36-38km/h to maks na 100km solo, po pętli bez wiatru. Na wyprawie jadę okropnie wolno, bo muszę oszczędzać kolana i jestem skrajnie niewyspany, bo lubię pogadać z ludźmi, u których nocuję. Ale jak trzeba to da się zrobić solidną zmianę, co nie @impa?
      4. Nie bawi mnie zarzynanie się w trupa. Lubię się pościgać ze znajomymi. Wystarczy.
      5. Zacząłem jeździć na szosie jak miałem 25 lat. Teraz mam 29. Za trenowanie trzeba się zabrać w wieku dwa razy młodszym.
      6. Zawsze mówię, że jest mnóstwo mocniejszych ode mnie, ale ja zawsze mogę być bardziej zawziętym sukinsynem. Ergo tylko na dystansach ultra mogę się próbować.

      @jakno
      pokaż całość

    •  

      @metaxy: dzięki za odpowiedz i powodzenia :)

      +: metaxy
    • więcej komentarzy (12)

  •  

    Hej @NadiaFrance do tego Twojego #paryz nawet asfaltu nie doprowadzili... Serio, byłem tyle co.

    pokaż spoiler Żarcik podobny co w tamtym roku, ale Paryż inny.


    #metaxynarowerze #heheheszki

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Jakby jakiś Mireczek lub Mirabelka z okolic #gniezno mieli ochotę się przejechać korzystając z ładnej pogody, to zapraszam.

    https://www.strava.com/routes/9638450 na Endo jest live, to jakoś mnie złapiecie.

    Noclegu dziś będę dopiero szukał między 250 a 300km gdzieś na wschód od Janowa Wielkopolskiego.

    #metaxynarowerze
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Murzynowo, Murzynowo Kościelne, Murzynówko i kilka innych... W Wielkopolsce jest chyba więcej murzynów niż na Harlemie.

    Nie będę tutaj poruszał kwestii zarówno asfaltu jak i kościoła w Murzynowie Kościelnym, aby nie zostać posądzonym o rasizm i gimboateizm.

    #metaxynarowerze #heheszki

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Piątka, piąteczka, piątunia. 19 dni i 5000km. Dalej ciut ponad 260km dziennie. Wycyrklowane w Mirkowie.

    Niezła dziś wichura, nie? Jadę na północ, więc zaprzyjaźniam się z #wmordewind.

    BTW wie ktoś gdzie podział się krasnal rowerzysta spod Pasibusa, Barbary we #wroclaw? Był tam rok temu, a teraz specjalnie do niego jechałem i godzina przez miasto psu w... Pysk.

    #metaxynarowerze
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

    •  

      @metaxy: cześć! Mam kilka pytań, bo dopiero zaczynam przygodę z #szosa
      1. Ile ciśnienia w kołach? 7-8 barów?
      2. Co ile średnio łapiesz kapcia? Na przykład na 1000 km?
      3. Polecisz jakieś zwykle oświetlenie, którego używasz? Nie mam kompletnie nic, a by się przydało
      4. SPD konieczne przy max 100 km dziennie? Jakie wady?
      5. W czym Strava jest lepsza od endo?

    •  

      1. 8.5
      2. Na dobrych i niezużytych oponach prawie wcale. Teraz mam takie bardziej podróżnicze Continental 4Season i brak kapcia od 6kkm.
      3. Nie polecę, bo mam jakieś dziadostwo.
      4. Nie jest konieczne, ale zauważysz różnicę. To jest po prostu wygodne.
      5. Segmenty, plener tras, więcej jest tam bardziej zaawansowanych ludzi niż na Endo.

      +: czarekn
    • więcej komentarzy (13)

  •  

    725478 - 226 = 725252

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XIII (06.07.2017)

    Rege, sielanka, nudy wśród zboża.

    Po 3h spania między 2-5 rano nie dało się normalnie funkcjonować. Chęć spania była tak przemożna, że po prostu nie dało się kręcić nawet 20km/h. Jak tylko zrobiło się cieplej (bo był to dzień z temperaturami koło 16 stopni) znalazłem ławkę nad jeziorem i jak rasowy żul przekimałem w słońcu godzinę.

    Jedną z ładniejszych rzeczy tego dnia był most w Jastrowie wysadzony w 1945 przez wycofujących się Niemców. Lubię takie rzeczy, a jest to chyba pierwszy widziany przeze mnie w Polsce, most tego typu. Zwykle takie kostrukcje są rozbierane.

    Zaplanowanych ledwo ciut ponad 200km, żeby można było odpocząć. Oznacza to, że mogłem sobie siąść na placu, bodaj w Debrznie, i jak człowiek zjeść i chwilę po prostu posiedzieć. W inne dni je się w biegu, w jeździe, jak najmniej czasu poświęcając na brak toczenia się.

    Dzień z ładną pogodą, nawet nie wiało jakoś strasznie, nie padało. Mogłem sobie pykać 20km/h dając tym samym możliwość wypoczęcia kolanom. Trochę to pomogło. Choć i tak trafił się kllkukilometrowy odcinek przez las po piachu. Takim fajnym, że obręcz się pod nim chowa.

    Nocleg w miejscowości Jeziorka w jakimś hostelu. Zimno w nim było jak w psiarni, ale rzeczy uprałem, prysznic wziąłem i poszedłem spać. To też dobre. Czasem po prostu zrobić co swoje i w kimę.

    Strava i Endomondo.

    #100km #200km (nr 17) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    Tak wygląda zapowiadany przez meteo.pl bezdeszczowy dzień... Dodatkowo osa lub pszczoła ucięła mnie w pachwinę, bom ją przez przypadek docisnął nogą do siodełka podczas pedałowania...

    #metaxynarowerze

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    726343 - 243 = 726100

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XII (05.07.2017)

    Są bunkry, jest zajebiście.

    Startuję od @FurTemporis o 8 rano, gdy już oni wybyli z chatki, ale głupki nie bali się mnie zostawić w domu. Ich strata, mój zysk. Mam parę fantów do sprzedania jakby ktoś pytał. Przed wybyciem z domu byli tak mili, że zrobili mi bułki na drogę. Wchodziły pięknie zamiast kolejnego słodkiego. Dzięki raz jeszcze!

    Niestety niemal od samego startu leje, jest syfiaście, drogi często dziurawe, a dodatkowo info o 2km bruku, który może być śliski jak poleje deszcz. No co Wy nie powiecie?! Gdy już przestało padać dzień zrobił się dość bezpłciowy i trudno było wyhaczyć cokolwiek na czym można by oko zawiesić.

    Po kilku godzinach deszcz ustaje, a ja kieruję się na Wałcz, gdzie znajduje się Grupa Warowna Cegielnia. Fajny bunkier plus trochę sprzętu wojskowego. Innych atrakcji w Wałczu nie stwierdzono.

    Kieruję się na Złotów, gdzie nocuje mnie kolega @prosile. Niestety musiał wybyć z domu już godzinę po tym jak przyjechałem ja. Zdążyłem tylko zjeść razem z nim kolację i pokonwersować z pół godziny. Miło z jego strony, że mimo że było mu to nie na rękę to ogarnął temat. On wyjechał, rodzice poszli spać, a ja praca i pisanie zaległych wpisów. Ergo poszedłem spać o 2 w nocy... Nope, to nie jest metoda na wstawanie i bycie wyspanym. Szczególnie, że pobudka o 5 rano.

    Strava i Endomondo.

    #100km #200km (nr 16) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    No to czwórka z przodu. 16 dzień jazdy i nadal średnia 260km dziennie. W tle mój towarzysz ostatnich dni czyli żyto, które, zamiennie z pszenicą i kukurydzą, sięgają po horyzont przez 90 procent czasu ostatnich kilku dni. Może to się znudzić.

    #metaxynarowerze

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    739302 - 287 = 739015

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XI (04.07.2017)

    Miasto, którego nie było i drogi przy których nic nie ma.

    Śniadanie z kolegami @Pyniewicz i jego bratem, który zrobił nam jajecznicę za to dzięki. Jeszcze większe dzięki, że chciało mu się o 7 rano atakować Biedronkę po jajka na nią. Chłopaki namówili mnie na wypad do Bornego Sulimowa - miasta, którego nie było. Ze Szczecinka niedaleko, więc jasne. Na wylocie ze Szczecinka bunkier i czołg... Czego mi trzeba więcej do szczęścia?

    Miasto to powstało w latach trzydziestych XX w i do 1945 roku było użytkowane przez Niemców. Potem przejęli je nasi radzieccy towarzysze i nie chcieli oddać aż do 1992 roku, kiedy to opuścili je. Rok później nadano temu terenowi prawa miejskie i zaczęli spływać ludzie. Miasto samo w sobie malutkie. Jest cmentarz żołnierzy radzieckich z pomnikiem Pepeszy. Jest osiedle zrujnowanych blokowisk. Jest też z każdej strony dojazd po betonowych płytach zalanych asfaltem. Ten eksperyment kończy się zawsze jednym: tłucze po łapach i dupie jak cholera.

    Cholera ja nie rozumiem tej chorej fascynacji zachodnich rejonów Polski nawierzchniami z gatunku wkurzających. Kocie łby, bruk, piaskowe drogi, płyty betonowe z dziurami lub bez w zależności od finezji zarządcy drogi. Jadąc krajówką oczekuję, że będzie to droga o jakimś standardzie i mimo wzmożonego ruchu samochodów, będzie mi tam sumarycznie lepiej. To na drodze krajowej nr 20 niedaleko Szczecinka mamy odcinek zrobiony z bruku. I nie był to przejazd przez miasto i jego Rynek etc. Normalnie przy jeziorku mają takie cuda.

    Przejazd przez Drawski Park Krajobrazowy jakoś mnie nie zachwycił, pewnie wpływ na to miały słabe asfalty i może trasa wyznaczona przez Strava nie była najbardziej urokliwa. Ale jak mówię - nie porwało mnie.

    Dzień kończy się w Barlinku (podobno słynnego z barlineckich podłóg) u @FurTemporis - śmieszka zawadiaki, pogromcy Rafonixa, stworzyciela bułek. Dodatkowo była też jego dziewczyna, której życie jest zbyt miłe, aby siedzieć na Wykopie. Świetna karkówka na kolację, piwerko, pogadane i do spania. Samo się rano nie wstanie, nawet jeżeli to tylko kilka godzin i należałoby znacznie dłużej.

    Strava i Endomondo.

    #100km #200km (nr 15) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    •  

      @metaxy Śmieszek zawadiaka brzmi uroczo, przystanę z chęcią na to. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Później miałem parę rozmów telefonicznych z rodzicami armii Pana R. ( ͡° ͜ʖ ͡°) A bułka.. musiała być najlepsza!
      I całe szczęście dziewczyna ma nadal nie chce poznać Wykopu. Cała przyjemność po naszej stronie! Ruszaj w świat.. cudowne dziecko dwóch pedałów! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @metaxy: Z moich obserwacji wynika, że lubią tam te drogi bo są bardzo wytrzymałe, więc jak jest kasa to idzie na coś innego. Jeżeli nic się nie zmieniło, to większość dróg do bornego jest jeszcze zbudowana przez Niemców.
      A sa tak wytrzymałe, bo były budowane pod czołgi, więc bardzo duże obciażenie.

      +: metaxy
    • więcej komentarzy (3)

  •  

    739777 - 308 = 739469

    Wyprawa dookoła Polski: dzień X (03.07.2017)

    Po deszczu zawsze wychodzi słońce.

    Bo niby po burzy, ale burz nie było. Burzom było zbyt zimno, więc pojawił się tylko deszcz. Ale po kolei.

    Start rano od @jak_to_mozliwe i @Ilana zaplanowany na 7 rano, ale standardowo szmatki nie wyschły, toteż mała obsuwa. Pod Meczetem Abrahama jestem ustawiony z @Rysio2701. Jedziemy, wszystko fajnie, bo nie tak dawno jechał z Gustavem, to coś tam pogadamy i pewnie po 15-20km pęka mu szprycha... Przyrzekam, że nie dotknąłem jej nawet małym palcem! Nawet krzywo się nie popatrzyłem! Strat na wyprawie ciąg dalszy...

    Kolega mnie zostawia, a mnie zostaje weryfikowanie, że będzie fajny #wmordewind całą trasę. Jak to nad morzem, prawie zawsze wieje od Niemca. Bo jak widaomo wszystko co złe od Niemca leci! Zimno, do 12-13 temperatura nie przebiła 15 stopni. Wieje też coraz mocniej. Nuda Panie, nuda, nic się nie dzieje.

    Przejazd przez Bory Tucholskie trochę po łebkach, ale ogólnie polecam bardzo te rejony. Jest szalenie spokojnie, chyba z 10 samochodów mnie minęło. Bokiem idzie szutrowy (lecz dobrze ubity) DDR niemal na całej długości. Jest trochę zakrętów o 90 stopni, jest parę minusów, ale nawet szosą nie było tam strasznie. Do momentu jak zaczął padać deszcz i porobiły się błotne kałuże. Nie można mieć wszystkiego.

    Aż do okolic Murzynowa (cóż za nazwa!) niedaleko Człuchowa było znośnie. Tam po raz pierwszy dopada mnie rzęsty deszcz i nie mam się gdzie schować. Przemoczony jadę dalej i podobna sytuacja powtarza się jeszcze ze 4 razy. Trochę człowiek obeschnie i z miejsca dostaje dawkę wilgoci.

    Plusem całej tej pogody były jedne z intensywniejszych tęcz jakie w życiu widziałem. Nocleg u @Pyniewicz i jego dwóch braci. Szalenie pozytywne i zabawne chłopaki uprawiający mój ulubiony sport - piwkowanie. Takich ludzi potrzeba temu krajowi!

    Strava i Endomondo.

    #100km #200km #300km (nr 2) #metaxynarowerze #300km
    pokaż całość

  •  

    Znaki są dla mnie niemiłe... A ja sobie tylko śpiewam z nudów.

    #metaxynarowerze

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Rowerowe Pyrki z #poznan i okolice wieczorem będę w Poznaniu. A jutro rano jadę w kierunku na Gorzów Wielkopolski.

    Trasa na dziś https://www.strava.com/routes/9306279

    Jak się komuś nudzi, a mnie trochę tak, to zapraszam. Tempo spacerowe, bo oszczędzam kolana.

    #metaxynarowerze

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    748053 - 212 = 747841

    Wyprawa dookoła Polski: dzień IX (01.07.2017)

    Czyli 200km w zbyt małych butach.

    Historii z praniem i suszeniem ciąg dalszy. Jako że nie było suszarki, to suszenie odbyło się w pralce. Pralka miała fajny program "Pranie&Suszenie 30 stopni". Git, sportowe rzeczy (buty też) zawsze piorę w 30 stopniach i nic im nie jest. Tym razem też nic się nie stało, wszak 30 stopni, to bardzo delikatne pranie. Tak, tylko kuwa suszenie było w temperaturze powierzchni Słońca. Otwieram drzwiczki, a tam bucha para, wyciągam buty, a one parzą. Dobra, idę spać nie podejrzewając jeszcze nic.

    Rano śniadanie zrobione przez gosposię i czas się ubierać. Szkoda tylko, że buty kuwa się skurczyły. O ile całe buty tylko troszkę i nie robi to problemu, to noski są wzmacniane plaskiem, który postanowił się złamać, zastygnąć w kształt litery M i wbija się w palce. Boki nosków też się zmniejszyły, więc duży się nie mieści.

    @galonim stworzył mi ładną traskę, bo byłem trochę za blisko Gdańska i w dużej mierze musiałęm to olać, żeby przyjechać nad morze zanim zamkną Decathlon, jedyny sklep z butami rowerowymi otwarty w niedzielę. Przez około 140km jadę sam, aż w okolicy Godziszewa spotykam Adama Kolarskiego, który wyjechał mi naprzeciw, a już w samym Godziszewie @Wyrewolwerowanyrewolwer oraz @piteerowsky i razem śmigamy do Gdańska.

    Ilość strąbień jaka nam się oberwała na drodze 222 była wręcz niedorzecznie absurdalna. Chyba wszyscy cebularze, którzy nie chcą płacić za autostradę jadą tamtędy i jeżeli muszą poczekać 5 sekund na możliwość wyprzedzenia, to boli.

    W samym mieście mamy spotkać się z @Ilana i @jak_to_mozliwe, u których mam nocleg i z którymi znamy się całkiem dobrze. Nocowałem u nich rok temu, nocowałem jak skończyłem robić Tauzena, nocowali również oni u mnie przez parę dni w Krk. Tak to właśnie Mireczki działa. W końcu rozminęliśmy się, szukaliśmy się i odnaleźli. Jedziemy do domu sprawdzić czy uda się naprawić buty. Naprawić... Czyli rozgrzać ponownie i spróbować rozciągnąć. Suszarka do włosów, plus podstawka pod świeczkę, plus zakrętka od dżemu i mamy receptę na prowizorycznie naprawione buty. Skoro się udało, to wypad nad morze (bo już nie trzeba Decathlonu), wypad na burgerka i powrót do spania.

    Wierzcie mi... 200km w za małych butach, w których w obu plastik wbija się palce... Magia, magia.

    Jak co roku obowiązkowe zdjęcie nad morzem jak na pirata przystało.

    Strava i Endomondo.

    #100km #200km (nr 14) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    748492 - 262 = 748230

    Wyprawa dookoła Polski: dzień VIII (01.07.2017)

    Zgnijesz kurwa w Sztumie!

    Rano pożegnałem się półprzytomny z @Mortal84, bo on nieco wcześniej wybył na pociąg. Koło 8 startuję ja i jadę na myjnie, coby syf z całego dnia jazdy w deszczu zmyć. Rowerek lśni i Google postanowiło mnie puścić prosto na budowę (chyba) drogi szybkiego ruchu w okolicy Olsztyna. Totalne błocko, brak jakiejkolwiek drogi. A powrót tylko trochę byłby lepszy, poza tym kawałek po bruku i... Aby dojechać tam na tę budowę Google puściło mnie przez podwórko, na którym... Tego samego dnia najwyraźniej miało być wesele. Pan jak mnie zobaczył to tylko zamknął za mną bramę... To by było na tyle czystego rowerka.

    Jeszcze kilkukrotnie przekraczałem w podobny sposób tę budowę, co miało też pozytywny wpływ, bo spotkałem jakiś zlot starych samochodów. Pokazałbym Wam zdjęcia, ale ogarnę to dopiero po powrocie do domu pewnie.

    Cały dzień straszy deszczem, ale nie pada. Jakieś drobne kropienia, nie jest źle. W Ostródzie rezygnuję z pomysłu wizyty w McD, dzięki czemu spotykam na Wylocie kolarza-triathlonistę i mam po raz pierwszy z kim jechać na trasie. Rozdzielamy się pod Grunwaldem. Monument upamiętniający bitwę jest... naprawdę monumentalny. Pamiątkowa kaplica jest w zasadzie tylko resztką murów wysoką na 1m, więc niezbyt warte to zachodu. Jedzie się spokojnie, bez przesadnych atrakcji aż do Prabutów.

    Tam zaczyna padać, ale radar pokazuje, że jest szansa, że przejdzie. Wizyta na Orlenia na hot doga i okazuje się, że radar już zmienił zdanie i padać będzie długo. No to jedziem na Sztum... Pada rzęsiście, wieje w ryjek, jedzie się średnio przyjemnie, bo już po zmroku. Dojeżdżam do znaku Sztum, foto i jazda w kierunku na Ryjewo, gdzie miałem załatwiony przez @isiowa nocleg. O 22 otwiera tam starszy, bardzo miły pan. Suszarki do włosów, żeby wysuszyć rzeczy, a szczególnie buty nie ma. Ale jest pralka! I to z funkcją suszenia. Wyprane, wysuszone i tutaj rozpoczyna się historia na następny dzień.

    Strava i Endomondo.

    #100km #200km (nr 13) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    •  

      @metaxy: wczoraj w czasie jazdy 'wkoło komina' złapał mnie deszcz. Pierwszą myślą było 'Metaxy naprawdę musi być nienormalny, że jeździ w takich i gorszych warunkach' xD
      Także tym bardziej szanuję, kibicuję i mam nadzieję, że dalsza część wyprawy będzie jeszcze przyjemniejsza, niż poprzednie wyjazdy razem wzięte :)

  •  

    Odnalazłem tajną lokalizację łagru o zaostrzonym rygorze dla zbanowanych za kosmonautę i pastę o serwerowni. Obóz prowadzą niejacy @m__b oraz @a__s ukrywający się pod pseudonimem @wykop.

    Łyk z bidonu za tych co już z nami nie śmieszkują i uciekam, bo Poznań niedaleko. Mogą próbować dopaść i mnie.

    #metaxynarowerze #heheszki pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    3000km w 11 dni i ciut dziś. Do wieczora jeszcze 200km, więc średnią 260km dziennie powinno się udać utrzymać.

    Wieczorem u kolegi @prosile może dorwę kompa, to nadrobię zaległości z relacjami.

    Zazdroszcznie Hiszpanom lata uważam za niepatriotyczne i nie na miejscu. Dziś od startu 3h deszczu i 13 stopni. Czego można chcieć więcej?

    W tle obiekt chorej fascynacji w województwach przy niemieckiej granicy. Bruk, kocie łby i ewentualnie betonowe płyty z dziurami lub bez w zależności od fantazji. Wczoraj bruk był na odcinku drogi krajowej nr 20 niedaleko Szczecinka...

    #metaxynarowerze
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    754435 - 207 = 754228

    Wyprawa dookoła Polski: dzień VII (30.06.2017)

    Deszcz i wichura cały dzień, śmierć rowerka Mortala.

    Zaplanowana trasa Pisz - Olsztyn trochę przeraża, bo nie ma jak obciąć trasy w razie czego to raz. Dwa prognoza zapowiadała cały dzień deszczu i trzeba docenić, że się nie pomyliła. Dodatkowo gwarantowany #wmordewind 30km/h z porywami do 90km/h. Ogólnie sielanka.

    Pierwsze 40km na północ nawet znośne. Przede wszystkim przez (jeszcze) sprzyjający wiatr i świetny asfalt na krajówce. Od momentu jak ją opuściliśmy zaczyna jeszcze mocniej padać, wiać i ogólnie robi się tak sobie. Jak się zapieprza, to jest nawet znośnie temperaturowo. Jak sobie chwilę odpuścisz, to masz drgawki pewne. Ale taki urok jak termometr pokazuje 13-15 stopni.

    Nie ma jak wyciągnąć aparatu, bo leje, a mija nas sporo samochodów rajdowych. W końcu jesteśmy niedaleko Mikołajek. W tychże Mikołajkach wpadamy do Biedry trzęsąc się z zimna. W tejże Biedrze od metra ludzi, dużo obcokrajowców. Niemalże wszyscy zapaleni sportowcy. Stroje teamowe, naszywki sponsorów i wózki pełne piwa, wódy, etc. Spoty wymaga poświęceń!

    Daliśmy sobie z pół godziny, może godzinkę na rozgrzanie się i zjedzenie. Start przypominał kąpiele morsów. Mróz! Idzie się wywrócić od trzęsących się rąk i ciała. Podmuchy wiatru czasami są takie, że chce człowieka wywrócić na tym rowerze. Niemniej jednak trochę ustaje deszcz i mamy czas na pierwsze tego dnia fotki. Fotkę robimy też pod znakiem miejscowości Śledzie... Najgorszej wsi na całej wyprawie.

    Tam to właśnie @Mortal84 uszkadza swój rower. Straty: tylna przerzutka Di2, uszkodzona oś, krzywe koło, uszkodzona rama mimo tego że hak się urwał. Rower nie nadaj się do dalszej jazdy. Chodzimy po domach ale nikt nam nie otwiera. Nawet gdy widać, że ktoś tam jest, bo np. klucze są w drzwiach. Mortal ściąga łańcuch, bierzemy jego zapięcie do roweru i... Holowanie na rowerze. Pod wiatr, po paskudnym asfalcie, na krótkim zapięciu nie było łatwo, ale udało się parę km. Tam po wizycie w kilku domach, gdzie znów nam nikt nie otwiera, wpadamy na podwórko, gdzie parkuje autobus. Jak się okazuje mieszka tutaj jego kierowca.

    Pomaga nam skuć łańcuch na singla. Nie, nie mieliśmy skuwacza, co pewnie było błędem, aczkolwiek przez 100 000km jakie zrobiłem nigdy nie był mi potrzebny w trasie. Pan nam pomaga, ale co chwilę komentuje:

    Ja to mam pecha, ciągle komuś pomagam, ciągle jak komuś się coś zepsuje to do mnie trafia. Ostatni dom we wsi, a do mnie trafiają.

    Dziękujemy ładnie za pomoc i w drogę. @Mortal84 jedzie już o własnych siłach, ale koło trzyma się ledwo, ledwo, na słowo honoru, bo uszkodzona jest oś i szybkozamykacz.

    Na pomoc mu, żeby zawieźć go do Olsztyna na nocleg, pędzi cichy superbohater @unhit. Spotykamy się parę km od wioski pana kierowcy. Pakujemy rower do samochodu i oni sobie, ja sobie rowerkiem. Świetnie, że niemalże w tym samym momencie zaczyna znów lać po tej godzinnej przerwie, kiedy popsuł się rower. Pada już do samego końca trasy. Wracając do @unhit. Kolega odwozi @Mortal84 i pyta go o adres. Co się okazało? Mieszka w tym samym bloku co @sugr, u którego mieliśmy nocleg. Ten sam blok tylko klatka obok! No co za przypadek...

    Tym większe jest moje zaskoczenie i godne pochwały jest, że na trasie spotykam @galonim. Kolega jest zdecydowanym rekordzistą, bo jest na każdej mojej wyprawie/ Na pierwszej W Lidzbarku Warmińskim zwiedziliśmy jakiś park, zamek i zjedliśmy pizzę. Na drugiej wyjechał po mnie na trasie, nocowałem z nim i jego kolegami w domu nad jeziorem Symsar, a następnego dnia odprowadził mnie dalej. W tym roku jechał ze mną dobry kawałek mimo paskudnej pogody.

    10km od Olsztyna rozdzielamy się. Przemoczony do spodu, ale szczęśliwy, że to już koniec. Że zaraz prysznic, pralka, spanko. Niestety naszego hosta @sugr nie było, bo wyjechał, ale... Zostawił nam klucze i rządziliśmy się sami na mieszkaniu. Miło z jego strony.

    Strava i Endomondo.

    #100km #200km (nr 12) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    755210 - 212 = 754998

    Wyprawa dookoła Polski: dzień VI (29.06.2017)

    Armagedon, obite BH, połamane okulary i uszkodzona koszulka Mortala.

    Pospalim trochę za długo, co na dobre wyszło, bo drogi już prawie obeschły jak startowaliśmy z ośrodka, gdzie był nasz nocleg.

    Jadąc przez Podlaskie dochodzimy do wniosku, że to najwyraźniej wstyd mieć jednoczłonową nazwę i dlatego wsie prześcigają się w najdziwniejszych wariacjach z pauzami. I tak mamy: Wnory-Wiechy, Niziołki-Dobki, Szymbory-Jakubowięta, Żachy-Pawły itd. Często są po prostu wariacje jednej nazwy.

    Ogólnie kierujemy się na Łomżę, gdzie miał być nasz nocleg poprzedniej nocy, ale w związku z historią z zepsutym telefonem trochę nam to nie wyszło. Dlatego też dojeżdżamy tam około 15, po drodze focąc szosy przy znaku na Starą Łomżę przy Szosie. Goni nas burza, więc chronimy się w McD. Zanim zdążymy dojeść zestaw rozpętuje się masakryczna wręcz ulewa. Rowery pod parasolami, my uciekamy do środka. Wiatr jednak wywraca rowery. Jak się okazuje mój upadł szczególnie nieszczęśliwie, bo górną rurą uderza o słupek od parasola. Na pewno popękany lakier, czy karbon nie wiem, bo się nie znam. Oby tylko nabrał ran, a nie trupich kolorów.

    Przerwa pod złotymi arkadami McD trwa ponad 2h. Jeszcze nigdy mnie 4 razy nie wylogowało z ich WiFi. Nigdy tak długo u nich nie kwitłem. Około 17 wyjeżdżamy. Pełno wody, mnóstwo naniesionego na drogi piasku. Po drodze spotykamy @guziec. Taka świnia z Afryki. Pan @guziec jedzie z nami kilkadziesiąt km. Po drodze trafia się nam dłuższy odcinek w mokrym, kopnym piasku. Tam też @Mortal84 niestety łamie swoje okulary. Pechowo udało mu się je przejechać.

    W Kolnie @Mortal84 kupuje klej, ale w partyzanckich warunkach nie udaje się tego zrobić. Do noclegu, u rasowej pani Grażynki, w Piszu mamy ~30km, więc ogień po krajówce i robimy sobie sympatycznego KOMa ze średnią ~40km/h. Hot dog na Orlenie do snu. Na noclegu niestety okazuje się, że Super Glue wylało się w kieszonce na plecach i popsuło Mortalowi koszulkę. Jakby strat do tej pory było mało. Niestety zaś okazało się, że będzie ich jeszcze więcej.

    Ale na stres póki co dobre piwko i do spania.

    Strava i Endomondo.

    #100km #200km (nr 11) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    Zgnijesz kurwa w Sztumie!

    No i bym zgnił, bo noc i leje. Ale 260km udało się dziś zrobić.

    #metaxynarowerze #heheszki #sztum

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    2000km w niecałe 8 dni, dziś jeszcze koło setki powinno się udać zrobić, czyli pi razy oko 260km dziennie. Po stronie strat: licznik Sigma ROX 6.0, telefon Sony Xperia Z3 Compact, Ultralight, popękany mam nadzieję tylko lakier, a nie karbon w BH, towarzysz podróży @Mortal84 i poważnie uszkodzony jego rower. Jak się bawić to grubo. Pozostało 21 dni.

    I małe #nieboperfekcjonistow na obrazku.

    #metaxynarowerze
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    #google ty... członku! Kocham Mapy Google w takich sytuacjach.... A rower myłem 5km wcześniej. Dziś już samemu. @Mortal84 który musiał przedwcześnie zakończyć wyprawę, jedzie już pociągiem do Katowic. Dziś cały dzień #wmordewind i to taki gruby.

    #metaxynarowerze

    źródło: fromapp.jpg

    •  

      @metaxy: live też jest, publiczny na friko, prywatny płatny, w ostateczności możesz udostępnić lokacje w google maps (bo to andek faktycznie udostępnia, niezależnie od mspsów), ale ja polecam locus i jego live. Z mapami to rzeczywiście ma tego mnóstwo offline i onlibe, nawigacji też jest kilka off i on, z czego na rower brouter najlepszy, dla szosy profil fastbike

      Ale jest spory mankament, raczej nie masz czasu by siedzieć i to ustawisz (to jest kombajn, ale przez to również trochę trzeba poustawiać), nie wiem czy na tę chwilę nie wystarczyła by ci strava i ichniejsza nawigacja na OSM.

      Swoją drogą moim zdaniem OSM jest najświeższe, o wiele łatwiej jest komuś coś edytować, dodawać czy poprawiać niż UMP, sam zresztą tak robię i zmiany pojawiają się po paru minutach online. A śwueżutki codzienny OSM można ściągnąć z mapsforge

      Pewnie też kwestia okolicy
      pokaż całość

    •  

      Kuzwa ja po polsku nie pisze XD to podpowiadanie słów i autokorekta w andku ssie, gdzie moje stare T9 z nokii :(

    • więcej komentarzy (28)

  •  

    Mirki, potrzebny ktoś z Olsztyn, Mrągowo etc. z samochodem. @Mortal84 urwał tylną przerzutkę i nie ma szans na kontynuowanie wyprawy. Jesteśmy w wiosce Śledzie.

    #olsztyn #metaxynarowerze #rower

  •  

    W końcu ta wyprawa przypomina wyprawę, a nie jakieś pitu pitu. Jedziemy na ten Olsztyn z @Mortal84... Wiatr ponad 30km/h w porywach do 80. Pucuje deszczyk. Wymarzona pogoda na 200km.

    #metaxynarowerze

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    767730 - 223 = 767507

    Wyprawa dookoła Polski: dzień V (28.06.2017)

    Umarł telefon, niech żyje nowy telefon! 

    Budzik u @Rymbaba ustawiony na 5 rano, ale pogoda ma wobec nas inne plany. Budzik ustawiany co pół godziny, żeby monitorować pogodę, ale aż do 8 buba, leje nadal. Po jajeczniczce zrobionej przez @Rymbaba udaje się nam wystartować koło 9. Niby tylko mży, ale zaraz wszystko wraca do normy. Leje. Telefon niby wodoodporny i wytrzymał dwie wyprawy na kierownicy. Ale... Rozbiłem kiedyś ekran, poszedł do wymiany, ale wodoodporny być przestał. O czym dowiedziałem się już przy pierwszym deszczu. No to szkoda w ch... No szkoda. 

    Na szczęście mam @Mortal84 ze swoim telefonem i znajduję taki sam używany w okolicy Perlejewa. Google prowadzi przez prom. Jak się potem okazało było ze 20km, a w linii prostej z 10. Świetnie. Jedziemy i... Promu nie ma od wielu lat. Musimy wracać nakładając około 50km. Telefon kupiony. Można jechać dalej. Robimy fotkę z dwoma takimi samymi telefonami, którą widzicie poniżej. Fotkę, która ponownie połączyła dwie zaginione siostry. @ekonobrocka i @panisantor. Wzruszeniom i płaczom nie było końca ze zjednoczenia w krainie spier... Krainie Wykopu. 

    Niemniej jednak cały plan dojazdu do Łomży szlag trafił. Zostało nam szukać czegoś wcześniej i padło na okolicę Łap. Przed Łapami ścigamy się trochę z lokalsem. Wyglądał na zdziwionego. Jakby był jednym szosowcem w okolicy. Mało towarzyski poza tym. 

    Śpimy w ośrodku w Krzyżewie, gdzie nocleg znalazła nam @isiowa. Kochane dziewczę. Sam nocleg raczej bez zarzutu poza brakiem WiFi, ale to minimalny problem. 

    Goniła nas burza, ale nie dała rady. Dopiero jak już byliśmy w pokoju zaczęło szaleć. 

    Strava i Endomondo.

    #100km #200km (nr 10) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    •  

      @metaxy: Polecam takie mocowanie na telefon: https://www.topeak.com/global/en/products/waterproof-bags/536-smartphone-drybag-5%22

      Ja mam wersję na 6" i jest super, jak jest dobrze domknięta, to mogę nawet lać na to z węża ogrodowego bez obaw, że przemoknie :)
      Pokrowiec jest łatwy do zdjęcia i ma mocny klips, którym możesz sobie go przypiąć do ubrania, gdy schodzisz z roweru. Ten sam klips ma w sobie specjalny zatrzask będący elementem mocowania na kierownicy i pozwala na montaż telefonu w pionie i poziomie bez żadnych modyfikacji mocowania - zakładasz tą stroną, która akurat ci pasuje. Materiał jest też solidny, w środku ma zaszytą metalową płytkę usztywniającą spód konstrukcji. Wewnątrz komory lokowania telefonu jest obszyta miękkim materiałem, po którym telefon się wślizguje do środka. Miałem pokrowce na ramię, które były gumowe w środku, nie dawałem rady włożyć do nich telefonu :P
      Ekran telefonu reaguje przez pokrowiec bardzo dobrze nawet w czasie jazdy w mocnym deszczu.
      Boki pokrowca pozwalają na wciskanie przycisków bocznych telefonu.

      No i najważniejsze, na wybojach nie ma szans, aby telefon się wysunął z uchwytu, a w razie wywrotki telefon jest zabezpieczony przed zbiciem.

      Jedyne dwa minusy jakich się dopatrzyłem to:
      - cena, ja za swój dałem ~110 zł w sklepie stacjonarnym;
      - brak otworów na poprowadzenie słuchawek, albo zewnętrznego źródła zasilania (np. w celu podtrzymania GPS). Słuchawki mam na bluetooth, więc to nie problem, ale jedyne zasilanie jakie mogę podpiąć, to bardzo cieniutki powerbank, który leży pod telefonem w pokrowcu.

      Ogólnie polecam.
      pokaż całość

    •  

      @alWdIjJpz18nHw: @metaxy
      Też mam powyższe mocowanie/etui z topeak i potwierdzam co powiedział przedmówca, że jest bardzo dobre. Mocowanie do ramy jest kapitalne w swojej prostocie i nie do zdarcia. Mało tego, w porównaniu do kilku innych mocowań telefonów które widziałem, całość etui+mocowanie nie odstaje mocno od ramy.
      Odnośnie ładowania telefonu w trakcie jazdy. Mój telefon ma złącze usb z dołu i w tym miejscu zrobiłem dziurę w etui do podpięcia kabla ale tylko wielkości samego złącza. Ramka etui jest grubsza od reszty w dodatku obłożona cienką pianką. Pomimo dziury złącze jest głęboko schowane w etui i woda przy podłączonym kabelku nie przedostaje się do środka. Samo podpięcie kabla dodatkowo uszczelnia w pewien sposób tą dziurę (obrys złącza kabla przy podłączeniu dociska do ramki etui). Miałem okazję już jechać w deszczu z tak przedziurawionym etui i podłączonym kablem usb. Nic mi nie zamokło ani nie przeciekło.
      Dotyk w tym etui działa bez zarzutu.

      Jedna uwaga, to telefon musi być "goły" (przynajmniej mój Samsung A5) bez dodatkowych etui aby się dobrze dopasował i zmieścił do etui topeak'a (ja mam chyba wersję etui 5" a telefon to też 5").
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    769419 - 232 = 769187

    Wyprawa dookoła Polski: dzień IV (27.06.2017)

    Sigma RIP i pajace z siedleckiego Rometa

    Pobudka o 5, jemy jajecznicę, krótkie pożegnanie z @Kiszona_kapusta i jego żoną, pamiątkowa fotka i w drogę.

    W okolicach Radzynia Podlaskiego po raz pierwszy poważniej rozbolało mnie ścięgno przy prawej kostce, więc zrobiliśmy przerwę pod Pałacem Potockich. Przerwa na żarełko oraz 15 min drzemki na trawie, bo 3.5h snu to stanowczo za mało. Drogi raczej niższa klasa niższa, ale jeszcze jechać się da. Na drodze krajowej nr 63 urywa się gumka mocująca licznik do lemondki. Za mną autobus, który jednak zatrzymał się na przystanku, a zaraz za nim TIR, którego nie było jak zatrzymać, a który rozjechał Sigmę ROX 6.0. I tak stałem się biedniejszy o 500 zł plus 130 za nowy tymczasowym licznik kupiony w Siedlcach. Jakieś tam Centrum rowerowe 1600m2 czy coś. Bardzo sympatyczna obsługa. Ale zanim to kupiłem byłem w salonie Romet w Siedlcach, gdzie chyba spotkałem się z największą chamówą w sklepie.

    Romet ma tylko liczniki Rometa. Najpodlejsze chińskie gówno. Ale myślę sobie, że na tej wyprawie nie będzie przewyższeń, więc prędkość i dystans mi wystarczy. Ok biorę. Niezależnie od modelu i ilości funkcji wszystkie kosztują 95 zł. Za kasą lalunia o zblazowanej do granic możliwości minie i widocznych brakach w sztuce makijażu, bo różu nawalone mnóstwo i w kształcie bagietki. Kupione, zapłacone, montuję. I okazuje się, że w środku lata jakiś element. Wracam do sklepu i chce wymienić, ale w środku jakaś część lata we wszystkich modelach. Wyobrażacie sobie jechać cały dzień i na kierownicy coś Wam brzęczy prawie non stop? Ok, oddajcie mi kasę. Nie potrzebuję, żeby mi coś brzęczało. Laska nie wie co zrobić, ale przychodzi Janusz-Alvaro z zaplecza. Żuje gumę, ręce w kieszeniach i gada ze mną. On nie przyjmie zwrotu, bo licznik działa. Może i działa, ale ma nie dzwonić.

    No to masz Pan grzechotkę na rower.
    Cwaniak jego mać. Powiedziałem, żeby nie robił z siebie idioty i nie wyjdę bez kasy. Po negocjacji mówi, że i tak nie może oddać, bo terminal nie ma uprawnień do zwrotu. Coś tam wpisuje i:

    No widzisz Pan nie da się!
    Zaczyna mnie to mierzić, a czas ucieka. Po przepychankach chcą mi tylko wymienić towar za towar. Ale ja nic od nich nie chce. Potem, że dostanę bon o wartości licznika. Już się dla świętego spokoju zgadzam. Ale... Janusz-Alvaro, z domu Cwaniak, chyba poszedł się pochwalić na zaplecze jak to dzielnie walczył z klientem i go wyruchał. Przyszła jakaś Pani, szybko i sprawnie zwróciła mi kasę na kartę przez ten terminal i tylko mówi do tej lalki, co oni odpierdalają. Jak widać da się, tylko trzeba nie być chujkiem.

    Jedziemy do mojego zeszłorocznego gospodarza @Rymbaba, który raczy nas kolacją i własnoręcznie warzonym pszenicznym i pilsem. Gadamy, trochę nowych rzeczy się dowiaduję o procesie tworzenia piwa, nie powiem zainteresował mnie. Choć w bloku może być ciężko.

    Strava i Endomondo.

    #100km #200km (nr 9) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

    •  

      @metaxy zdawałam prawko w Siedlcach, miasto rond i dziur w drodze. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      Jako ciekawostka: mi kiedyś, kiedy sprzedawczyni nie umiała zwrócić kasy przez terminal, oddała gotówkę. Czy to zgodne z procedurami, to nie wiem, ale jak się chce, to się da.

      @kasiknocheinmal: tego nie chcą robić w sklepach, bo kasę z terminala dostaną dopiero po jakimś czasie, a "żywą" gotówkę muszą wyjąć od razu. Niemniej jednak ja kiedyś nawet w Lidlu dostałem zwrot gotówką. Oddawałem produkt kupiony dzień wcześniej i niestety z argumentem, że karta zginęła, nie da się walczyć. Pieniądze trzeba oddać :) pokaż całość

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    769761- 245 = 769516

    Wyprawa dookoła Polski: dzień III (26.06.2017)

    Rege 

    Startujemy z @Mortal84 po 8, bo odległość do kolejnego noclegu u @Kiszona_kapusta niewielka, trochę ponad 200km. Szmaty po wypraniu pod prysznicem nie zdążyły wyschniąć przez co szalenie miło się je zakłada. Pierwsze 60km po bardzo dobrym asfalcie na kajówce. Niestety gdzieś w Szczebrzeszynie kończy się dzień dziecka i zaczyna to za co tak kocham lubelskie, czyli rozbudowany program kosmiczny. Bo po co by Wam były drogi prosto z księżycowego krajobrazu?

    Wiatr przestaje się z nami cackać. Dojeżdżamy do Krasiczyna, gdzie najpewniej zgubiłem Ultralight i spotykamy siedemdziesięcioletniego mastersa. Myślę, że niejednego jeszcze by na dystansie objechał, bo pod górkę dawał żwawo radę na stojąco. Jadąc do Lubartowa trafiamy przypadkiem na zamek w Krupe. Ładna ruina. W pozytywnym znaczniu. Łapie nas delikatny deszcz i zalany asfalt po poprzednim deszczu i już wtedy okazuje się, że wodoodporne ochraniacze od Danielo są uja warte. Więc @sloo jak ich jeszcze nie kupiłeś, to nie rób tego nadal.

    Niedaleko Lubartowa lądujemy u @Kiszona_kapusta i jego rodzinki. Piwko, obfita i pyszna kolacja, a jak wiadomo na takiej wyprawie jest się na diecie Więcej Żreć, pogaduchy, więcej piwka i spanie koło 1 w nocy, ale warto było. Mireczek i jego żona są szalenie sympatyczni i zainteresowani naszą jazdą. Polecam tego Mirkowicza.

    PS. Pozdrowienia dla górnika @cienki7.

    Strava i Endomondo.

    #100km #200km (nr 8) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Może jeszcze nie zapomnieliście wczorajszej historii z licznikiem i TIR. Jest i dzisiejsza. Umarł mi telefon Z3 Compact. Deszcz dał mu radę (wodoodporność utracił po wymianie pękniętego ekranu). Więc już jest to najdroższa wyprawa w moim życiu. Znalazłem, korzystając z telefonu @Mortal84 na Allegro taki sam w miejscowości Kobyla niedaleko Perlewa. W linii prostej ok 10 km, Google pokazuje prom. Spoko. Na miejscu okazuje się, że od w uj lat go już nie ma. Więc musimy wracać na most w Nurze. Bug zafundował nam dodatkowe 50km jazdy. Plus czas stracony i do Łomży dziś nie zdążymy. No ale mam telefon. Można jechać, można mirkować. Jeszcze będziemy szukać noclegu na trasie Łapy - Zambrów. A może już w samych Łapach.

    5 dzień i tyle dramatów, nic tylko czekać rozlewu krwi.

    #metaxynarowerze
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

    •  

      Byłem fajen Z3C ale po 6 padniętych sztukach w firmie i jazdami z Sony podziękowałem. Gdyby miał plastikowe, niepękające plecki i nie odklejający się ekran to byłby fajny telefon na wyprawy z dobrą baterią. Wytrzymywał moje długodystansowe biegi ze sporym zapasem bakterii. No i fajny rozmiar. Szkoda że samsung nie zrobił s7 mini, normalny sgs7 jest prawie dobry rozmiarem, ale 4.5 cala w fhd by w zupełnosci wystarczyło.

    •  
      H....r

      0

      @metaxy: Sony Xperia Z3 Compact. Propsy, też mam.( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (48)

  •  

    Fotka z poranka. 1000km w 3 dni. Fajny mam licznik? Tzn... Miałem. Bo właśnie został rozjechany przez potężnego Tirowca... 500 zł w dupę, bo pękła gumka. Pękająca gumka nigdy nie zwiastuje nic dobrego. Ma ktoś pomysł, gdzie na trasie mógłbym kupić Sigma ROX 6.0?

    #metaxynarowerze

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    779934 - 341 = 779601

    Wyprawa dookoła Polski: dzień II (25.06.2017)

    Puste kilometry 

    Po wczorajszych czterystu czas na luz, czyli trzysta. Jedynym reprezentantem #szosowawarszawa, któremu chciało się wstać o 5 rano był @Mikkeler za co wielka chwała mu. Podjechał po @Cymerk pod Pekin i jadą na Siekierkowski, gdzie mają się spotkać ze mną i @Mortal84. Trochę nam się wszystko rozsuwa w czasie więc z mostu start dopiero o 7. 

    Jedziemy w 4 i dołącza do nas @gato na Unibike Viper, do którego mam sentyment, bo też taki rower posiadam i na nim robiłem pierwsze poważne dystanse. @gato na rower wygoniła @Aviendha za co oklaski. Niedaleko Góry Kalwarii dołącza do nas @44zw. Już w 6 jedziemy do Dęblina z przerwą na popas. Spotykamy tam @Bzdziuch oraz widzimy jeszcze jednego kolegę na Bianchi, ale z nim się nie zadajemy. Po kilku km dopadamy go na trasie i jedzie z nami. Był to @szczypawka. Nieznany człowiek okazuje się być Wykopkiem. 

    Rozdzielamy się. Ja z @Mortal84 dalej w trasę, z nami @Bzdziuch. @Mikkeler razem z @44zw odwożą @Cymerek na pociąg. Miał jechać z nami też III dnia, ale niestety... Organizm powiedział, że wystarczy. 

     Nie daj sobie wmówić, że osiągniesz sukces!

    Ale i tak gratuluję 600km w dwa dni. @Cymerek spotkał @szczypawka w pociągu... A to Ci przypadek. W Annopolu dołącza do nas @tazlubiczary i razem jedziemy aż pod Janów Lubelski, gdzie my na nocleg, a on jeszcze 70 km do domu. Licząc od 22. Kolega zrobił #200km. Chwała mu za dużo samozaparcia. 

    Nocleg w hostelu poleconym przez @faramka w Janowie Lubelskim. Był całkiem ok. I znów kilka godzin snu. Za mało. 

    Strava i Endomondo.

    #100km #200km #300km (nr 1) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    785039 - 400 = 784639

    Wyprawa dookoła Polski: dzień I (24.06.2017)

    I w pizdu i wystartował! 

    A w zasadzie wystartowali, bo po niecałych 2h (to już chyba doroczna tradycja) snu pojechałem na miejsce zbiórki, gdzie czekała już ekipa #rowerowykrakow @Cymerek @kiwacz @wspodnicynamtb oraz kibic @idol89. @bynon stwierdził, że chce pospać dłużej i dogoni nas na trasie. Udało mu się to pewnie koło 80km, bo @Mortal84, który dołączył z nami z @makyo, miał problemy z łańcuchem i serwis zajął dobre pół godziny. 

    Jazda na spokojnie, wyczekujemy spotkania z #szosowawarszawa i trasa wytyczona przez Strava poprowadziła nas po km fragmencie szutru, gdzie @radoslaw-szalkowski złapał kapcia. Kolega dołączył do nas chwilę wcześniej i... Do końca myślałem, że to @bb-8, który pisał do mnie, że dołączy i faktycznie dołączył, ale go nie zauważyłem, odpadł podobno szybko. Toteż kolego pardon, ale do końca dnia myślałem, że jadę z Tobą, a to był Radek. 

    Spotkanie z #szosowawarszawa @masash @Mikkeler @oskar1100 @ingvarr_zaag @Shaybecki @theDOG dało okazję do przepalenia nogi po 300km spokojnego pitu pitu i pogaduch. Bo kto pierwszy w McD w Grójcu ten nie musi czekać aż wyrobią się z zamówieniami całej reszty. Dojazd do tego McD jest kuriozalny. Przez szuter, koło cmentarza, przenoszenie roweru... Jak w tamtym roku robiłem Tauzena to dokładnie na tym szutrze zrobiłem kapcia. 

    Po obiedzie już spokojnie na Warszawę drogą serwisową i jedziemy na Centralny, spotykając @tytyrytek. Z dworca do domu wraca pociągiem @wspodnicynamtb i @kiwacz. Ja z @Mortal84 i kilkoma chłopakami z Wawy śmigamy na nocleg do @rdza. Niedaleko niej okazuje się, że niedużo brakuje nam do 400 to żal nie dokręcić. U @rdza nocowałem w tamtym roku ma wyprawie, więc znamy się i jest fajnie. Spotykamy tam też @Marianów. Kolacja, piwerko i tak jest dobrze po północy, a budzik na 5. Wyspanie się na wyprawie to niepotrzebny luksus. Ale fajnie jest! No i fajnie, bo @Mortal84 będzie ze mną jeszcze 8 dni.

    Strava i Endomondo.

    #100km #200km #300km #400km (nr 1) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

    •  

      odpadł podobno szybko. Toteż kolego pardon, ale do końca dnia myślałem, że jadę z Tobą, a to był Radek.

      @metaxy: nie dałem rady wam tempa dotrzymać, brak kondycji i kac robią swoje xD

      Bo kto pierwszy w McD w Grójcu ten nie musi czekać aż wyrobią się z zamówieniami całej reszty. Dojazd do tego McD jest kuriozalny. Przez szuter, koło cmentarza, przenoszenie roweru... Jak w tamtym roku robiłem Tauzena to dokładnie na tym szutrze zrobiłem kapcia.

      @metaxy: worów a nie grójec, z s7 jest tylko dobry dojazd do tego maca ;)

      dało okazję do przepalenia nogi po 300km spokojnego pitu pitu i pogaduch

      @metaxy: ja myślałem, że wy sprint walicie u mnie na odcinku, przynajmniej na stravie tak chyba było napisane :D

      tak czy siak fajnie było się sprawdzić, dzięki i szerokiej ;)
      pokaż całość

    •  

      @metaxy: Kurde, nic nie mów o tym McDonaldzie. Kiedyś dało się z tego szutru za cmentarzem samochodem dojechać, a teraz muszę na trasę S7 wyskakiwać i trzepać 10 km by pojechać i wrócić. A widzę go z okna domu po drugiej stronie S7. Jakiś 900 metrów w linii prostej.

    • więcej komentarzy (33)

  •  

    III wyprawa dookoła Polski na rowerze - start w sobotę 24 czerwca o 3 rano (czyli za ~40h). Mapa jest duża, ale trzeba otworzyć w nowym oknie.

    1. Noclegiżebrzę troszkę o plusy, jak wpadnie w gorące, to ktoś nowy może to zobaczy. Więcej osób wie co będzie robić przez najbliższy miesiąc. Kto może w bliższej lub dalszej okolicy trasy mnie kimnąć i użyczyć prysznica i pralki? Niechaj im Bóg/Manitu/Śiwa/Budda w dzieciach (lub ich braku) wynagrodzi... Orientacyjne daty naniesione są na mapę. Proszę o propozycje, a nie definitywne deklaracje, bo wiadomo, że różnie może być i każdemu może przecież coś wypaść... Każdemy gdybym chciał się zatrzymać dam 2-3 dni wcześniej znać i zapytam czy może mnie przyjąć. Nie to nic się nie dzieje. Będę miał 2-3 dni na znalezienie czegoś innego. Na niebiesko jest oznaczony fragment trasy, który jadę z @Mortal84, bo w tym roku wyjątkowo mam kompana przez 9 pierwszych dni, więc tam wyjątkowo potrzebuję 2 miejsc. Różowe jadę już sam.
    2. Tag – #metaxynarowerze będą (w miarę) codzienne relacje z podróży – trochę zdjęć, opisów itd. Ile zależy od czasu, którego zawsze jest mało, neta oraz poziomu niewyspania.
    3. Trasa – ulegnie jeszcze delikatnym zmianom. Dlaczego taki kształt? Bo to co jest na zielono, to tereny gdzie już byłem rowerem. Nie ma sensu zwiedzać tego samego, kiedy tyle Polski jeszcze do zobaczenia. Póki co ma ~6500km, ale doświadczenie uczy, że końcowy wynik będzie o około 10% większy. Tu są też linki do Stravy jeżeli ktoś chce wersję interaktywną i dowolnie sobie przybliżyć etc. Start, Środek, Koniec.
    4. TrackingEndomondo będzie live gdzie akurat jestem itd. Na Strava treningi będą codziennie wieczorem po zakończeniu trasy. Tam też pewnie będzie więcej zdjęć, bo Wykop dalej nie zrobił galerii.
    5. Rower – poprzednie dwie wyprawy na BH Zaphire + Apidura z 8-10kg bagażu. W tym roku to samo tylko BH się zmieniło (bo w starym pękła rama) na Fusion 105. W pierwszym komentarzu macie pi razy oko zdjęcie jak taki zestaw wygląda. Miał być leniwiec, ale nowa rama jest bardziej slopingowa i się nie mieści z bidonami.
    6. Wspólna jazda – kto chce zapraszam na trasie do towarzyszenia mi. Piszcie na PW i ugadamy się co do miejsca. Ja nie jestem w stanie wołać (i pamiętać kto chciał jechać). Sprawdzajcie live na Endomondo gdzie jestem i dogadamy się.
    7. To by było na tyle – życzcie powodzenia, trzymajcie kciuki, módlcie się - cokolwiek byle mi się udało. Za pogodę, za rower, za nieodnowienie się kontuzji. I do zobaczenia z, mam nadzieję, wieloma z Was na trasie i noclegach.

    PS. Kilka osób z #rowerowykrakow będzie mnie eskortować pierwszego dnia z #krakow do #warszawa. Stąd też tak wczesny start, aby zdążyli oni na pociąg powrotny. Wyjedzie nam naprzeciw #szosowawarszawa. W niedzielę jedziemy z Warszawy do Janowa Lubelskiego - wiem @masash że Ty jedziesz wtedy gdzie indziej, ale zorganizuj proszę wołanie swoich ludków na podstawie tej trasy. Start 6 rano, bo my mamy 350km drugiego dnia do zrobienia. Zdaję sobie sprawę, że mało kto w niedzielę się tak szybko zbierze.

    #rower #podroze #polska
    pokaż całość

    źródło: m.jpg

    +: u..............r, fjord +883 innych
Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów