Głównie relacje z moich wypraw dookoła Polski.
W 2018 ostatnia wyprawa, bo Polska się kończy. Szczegóły wkrótce.

  •  

    500km z Krakowa/Warszawy do Zielonej Góry z wykopkami dla tych co nie chce się czytać więcej. A dla reszty jest wszystko co poniżej.

    Jestem niestety niesłowną świnią. Obiecałem sobie i ludziom, że #600km nad morze sprzed tygodnia, to już ostatni "gruby #rower" w tym roku. I niestety okazałem się niegodny zaufania. Jednakowoż wina leży też po stronie @rdza @theDOG oraz @Mortal84, bo... Bo pizzeria w Zielonej Górze utworzyła promocję - 10% taniej za pizzę jeżeli przyjedzie się na rowerze. Za przyjazd z Krakowa czy Warszawy zaoferowali 50% i napój gratis.. Jesteśmy z krwi i kości Polakami, a cebula jak wiadomo owocem naszego ludu. Nie pozostało nam nic innego jak szykować się do drogi.

    Zarówno ja z Krakowa, jak i @Mortal84 z kolegą Piotrkiem, a także @rdza z @theDOG i "niewykopkiem" Tomkiem zaczynamy naszą podróż o 22. Pójść spać przed jadą się niestety nie udało, ale mimo to jedzie się super, ciepełko, trochę pagórków, bo na 42km wyszło ponad 600m do góry. "Ślązaki" jadą ze mną z Olkusza i raptem kilka kilometrów za nim odzywa się kolano, które doznało kuku na zeszłotygodniowym wyjeździe nad morze. Ale tak się kończy harpaganienie mając 400-500km w nogach zamiast jechać sobie spokojnie i swoim tempem. No i z każdym kilometrem sytuacja się pogarsza, do tego poziomu, że zastanawiam się, czy jest jakikolwiek pociąg w nocy z Częstochowy do Krakowa. Kręcę niemal wyłącznie jedną nogą... Na Jasnej Górze robimy foto, jemy, już standardowo, makarony zabrane z domu i wmawiam sobie, że niedługo zaczynają się płaskie tereny, to jakoś dojadę.

    Trasę od tego momentu aż do samej Zielonej Góry można skomentować niemal wyłącznie parafrazą z Rejsu:

    A po płaskim, proszę pana, to jest tak: nuda… Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic. Taka, proszę pana… Drogi niedobre… Bardzo niedobre drogi są. W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje.

    Monotonię przerywa kilkukilometrowy odcinek szutrowy, trochę lasem, trochę między polami, gdzie temperatura spada poniżej 3°C. Miejsce spotkania ustalamy na McD w Sieradzu o 7 rano. My byliśmy nieco spóźnieni i mimo problemów z kolanem próbowaliśmy dość cisnąć. Co tylko problem pogłębiło, a Warszawa przyjechała ponad godzinę później, więc w sumie niepotrzebnie. Razem z Warszawą przyjechała delegacja łódzka: @radoslaw-szalkowski @sim_co @Zelazko_MPM plus pani @edicsson. Po śniadaniu w McD chłopaki @sim_co i @Zelazko_MPM muszą wracać do Łodzi, ale szacunek, że chciało im się wystartować o 4 rano.

    Pozostała banda kieruje się na Koniec Świata. Fajne miejsce jako kierunek podróży - kiedyś tam nawet już byłem. I wygląda na to, ze ostatnio dodano tam trochę asfaltu. Szutrowo-piaszczysty odcinek nadal jest, ale już znacznie krótszy. Samo miejsce poza znakiem nie oferuje zbyt wiele. Znak przykręcony znacznie solidniej niż inne ponieważ kradziono go na potęgę. Raptem kilkanaście km dalej łapię mój prywatny cel tego wyjazdu, czyli wioskę Rafałów.

    W Ostrowie Wielkopolskim na Kalisz i pociąg kierują się @radoslaw-szalkowski oraz @edicsson która tym wyjazdem zrobiła swoją życiówkę 240km. Chwilę później Piotr ucieka na pociąg, a my do Sulmierzyc. Prowadzi tam odcinek szutrowo-leśno-brukowy, który jednak nie jest jakiś dramatyczny, gdy jest sucho. Stawka się rozciągnęła, my pojechaliśmy robić zdjęcie wiatrakowi, zaś @rdza i @theDOG ruszyli dalej. Nie widząc o tym czekamy na nich kilkanaście minut, więc potem musieliśmy ich gonić. Na szczęście kilkanaście km dalej spotkali @cherrycoke2l, który przyjechał z Wrocławia. Pechowo tylko po to, żeby postać z nami pod sklepem, bo dzień się powoli kończył, a on musiał wracać.

    Rawicz to kolejne miasteczko na trasie, ale jedyne z czym mi się kojarzy to zakład karny. Robi się ciemno i trochę chłodniej, ale po przerwie na stacji zaczyna wiać trochę w plecy, więc droga do Głogowa idzie nam bardzo sprawnie i na chwilę spotkamy się z @dablju_, z którym już dwa razy udało się podczas poprzednich wypraw pokręcić. Szkoda, że tym razem raptem kilkanaście km wspólnej jazdy i to po ciemku w slipstreamie z jedynie krótką pogaduchą pod McD w Głogowie.

    Do Nowej Soli na szczęście drogą wojewódzką, więc warunki całkiem spoko, a wiadomo, że lubuskie lubi zaskoczyć słabymi asfaltami, brukiem czy też piachem. W Nowej Soli mieliśmy zobaczyć największego na świecie krasnala, ale odbiliśmy na Orlen i uciekło nam. Jak się potem okazało park z krasnalem i tak jest zamknięty w nocy.

    Na pizzę, która była przyczynkiem do całej tej wycieczki oczywiście nie było szans zdążyć, bo pizzeria otwarta była tylko do 22. W związku z tym nie musieliśmy jechać od południa do Zielonej Góry i zmieniamy trasę prosto na nocleg w centrum. I tu niespodzianka, bo Google nie wiedział o remoncie DK3 w Niedoradzu. Mamy do wyboru wracać się kilkanaście kilometrów albo próbować się przebijać przez wysypane pryzmy żwiru i piachu. Na szczęście po kilkukrotnym kolarstwie chodzonym trafiamy na zjazd w boczną drogę. Od tego miejsca jeszcze wspinamy się trochę ponad 100m i jesteśmy w centrum Zielonej Góry. Znajdujemy nocleg, który za ścianą ma jakąś imprezownię, ala wiejska potupanka, więc muzyka daje ostro.

    Pizzy nie udało się zjeść, decydujemy się na kebaba. Tam też pogadanki z autochtonami, których dziwi widok kolarzy, jedziemy po piwko na Orlen i powrót na nocleg. O dziwo zamiast spać, to jeszcze trochę pogaduch przy piwku i o 3 nad ranem idziemy w kimono.

    #500km pykło, można spać z czystym sumieniem. Przez kontuzję prawego kolana i jazdę niemal tylko lewą nogą zrobiłem sobie kuku również w lewe kolano, więc teraz mam trochę rozbratu z rowerem. Trochę pracy z fizjo i zobaczymy na jak długo. Na ten rok długich wyryp już nie planujemy, bo noc trwa ponad 12h, więc ani czegoś zobaczyć, ani to przyjemne. Ale plany na przyszły rok już są. Może mądre, może głupie, nie wiem...

    Dzięki wszystkim za towarzystwo! I ćwiczyć przez zimę, żeby forma na późną wiosnę była!

    #metaxynarowerze #rower #krakow #warszawa #zielonagora
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.10.13-full.JPG

  •  

    Dojechaliśmy rowerami nad morze z Krakowa. 600km z małym okładem, średnia ~29km/h. Wspaniały to był wypad, nie zapomnę go... No zapomnę, ale dopiero jak będę miał Alzheimera. A w razie czego jest pamiątka na Strava, żeby było łatwiej sobie przypomnieć.

    7 rano startujemy z @Cymerek i kolegą Adrianem z Krakowa. Wita nas wschód słońca i mylne poczucie, że 5 stopni to już git i będzie tylko cieplej wszak słońce coraz wyżej. To trafiliśmy na gęste mgły i najniżej 1.5 stopnia. Trochę typowych dla krakowskich okolic podjazdów i po 50km mamy w zasadzie koniec górek na całą trasę. Reszta Polski niemal zupełnie płaska z okazjonalnymi pagórkami.

    Przez małą pomyłkę w liczeniu km z @Mortal84 widzimy się dopiero w okolicy 100km, on ma zaś około 30 więcej. Kolega, który miał z nim jechać niestety zaspał. Jak się potem okazało pojechał sam, ale nie wiemy jak daleko dojechał . Łódzkie wita nas... Nudą i paskudnymi asfaltami? Na szczęście w okolicy Łodzi, kawałek za Andrespolem, gdzie jemy pod sklepem, dołącza do nas @mosci_K. Kolega jechał też z nami w tym roku do Warszawy podczas pierwszego dnia mojej wyprawy dookoła Polski, więc dołącza już na stałe do ekipy pomylonej rowerowo. Z Łodzian brakowało @radoslaw-szalkowski - kolega był bardzo chętny i często nam towarzyszy, ale tym razem praca była ważniejsza.

    Zaczyna się ściemniać i dojeżdżamy do pierwszej atrakcji turystycznej na naszej trasie, czyli kolegiaty w Tumie. Do tej pory nie było na trasie nic czemu warto byłoby zrobić zdjęcie. W Łęczycy wskakujemy na DK91 i była to jedna z lepszych decyzji w naszym rowerowym życiu. Noc o tej porze roku trwa już 12h, a omijanie dziur i jazda po wybojach przez taki czas mogłaby się skończyć emocjonalnym kalectwem lub stanem permanentnego wkurzenia. DK91 jest praktycznie pusta, bo obok biegnie autostrada i przez 99% czasu ma szeroki na jakieś 2m pas awaryjny. Dojeżdżamy nią do Torunia, gdzie spotykamy @Rivgen, a chwilę potem @tym11. Chłopaki przeprowadzają nas przez miasto i pokazują na szybko atrakcje turystyczne, dzięki czemu kolekcja zdjęć z wyjazdu rośnie. @tym11 towarzyszy nam przez godzinę i ucieka do siebie, a szkoda, bo chęci nad morze były.

    Jazda przez noc, to głównie ciśnięcie przerywane przerwami na stacjach benzynowych lub McD. Uciekamy z DK91 na Grudziądz, bo @Rivgen, jako autochton, przestrzega nas przed remontami w okolicy Świecia. Wracamy na nią w Nowe, gdzie też wita nas Orlen z obsługą nocną tylko poprzez okienko. Oznacza to brak ciepłego żarcia i toalet, toteż w gniewie jedziemy do Gniewu. Jesteśmy na miejscu po 6 rano, wszystko ładnie otwarte i pracuje. Tam też @Cymerek upada po raz pierwszy... Usnęło mu się na podłodze. Kolejna przerwa w McD w Tczewie - oferta śniadaniowa to wszystko co rowerzyści nienawidzą najbardziej. Jedynie darmowa kawa ukoiła nieco nasze cebulackie serduszka.

    Niedługo potem dołącza @Qurdius, z którym śmigaliśmy już w tym roku, gdy na wyprawie byłem z @Mortal84 nad morzem, a chwilę później @WuERA. Miło śmigamy w kierunku na Westerplatte, gdzie gubi nam się na chwilę @Cymerek, ale już na półwysep jedziemy razem. Zaczyna się robić bardzo wietrznie. Zdjęcia z i pod pomnikiem to preludium do części właściwej, czyli wizyty na plaży z widokiem, a jakże, na morze. Pamiątkowa fotka grupowa, pamiątkowe fotki solo (obowiązkowy, coroczny pirat w moim wypadku). Pojawia się @Wyrewolwerowanyrewolwer i wracamy do miasta. Wiatr robi się już mocno nieprzyjemny, a padający deszcz nie pomaga w pozytywnych odczuciach. Dojeżdżamy do celu podróży czyli mojego ulubionego burgerka w Trójmieście - Sufr Burger (audycja nie zawiera, niestety, lokowania produktu). Znajduje się od 500m od dworca, więc do zestawu dołożyć piwko, dwa lub osiem i doczekać do pociągów.

    Ja z @Cymerek mam aż 5h czekania, odwiedza nas @louise_attack nasz kolega z #rowerowykrakow, który wyprowadził się z Krakowa do Gdańska. Jedziemy Pendolino za ponad 210zł (zamiast 80zł w Intercity) na twarz... Tragedia, bo polityka PKP jest taka, że wyrobią ludziom miłość do Pendolino poprzez likwidację innych (tańszych) bezpośrednich pociągów. A pociągi z przesiadkami (bez Pendolino) jadą 10-12h... Ale ok, niech będzie, że się nam należy trochę luksusu za taki wypad. Jechałem kilka razy Pendolino i wiedziałem, że o WiFi i zasięgu sygnału komórkowego można zapomnieć. Nie jechałem jednak z rowerami. A ten pociąg na przewóz rowerów się nie nadaje. Jest 4 miejsca na rowery w całym składzie i... Nie chcą się one mieścić, wystają na korytarz, co skończyło się dogadywaniem współpasażerów i pracowników PKP oraz trącaniem i wyginaniem ich przez jednych i drugich. @Cymerek opłacił to rozdartym siodełkiem przez chłopaczka z wózkiem cateringowym, a ja urwaną tylną lampką i paroma mniejszym problemami. Poza tym spać się nie dało przez np. spadające (3 razy) walizki z przestrzeni bagażowej. Jak taka spadnie z 1.5m to hałas jest konkretny.

    W Krakowie jesteśmy o 22, @Cymerek udaje się do konduktora celem poinformowania o siodełku, ale to tylko pisemna reklamacja. Ja jadę jeszcze rowerem do domu, @Cymerek już MPK. Przed 23 jesteśmy w domach po 41h na nogach zmęczeni, trochę obolali, ale zadowoleni.

    #metaxynarowerze #rower #krakow #gdansk
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: krakow-morze.JPG

  •  

    Jedziemy nad morze. Sobota, 7:00 z Krk. Jedzie @Cymerek i @Mortal84. Pogoda ma być wyborna. Zapraszamy na mniejszy lub większy kawałek. Tak na pożegnanie sezonu czy coś. Powrót z Gdańska zapewne pociągiem o 14:00 w niedzielę. Kto tam jest na trasie z #lodz #torun #gdansk i ma ochotę pokręcić to niech szykuje czas i rower.

    Standardowo będę online cały czas i na Endomondo będzie live, żeby wiedzieć gdzie jesteśmy i kiedy można się podpiąć.

    Do piątku mam czas wyrobić się z robotą i wyleczyć Achillesa. Jak nie strzeli na trasie to zamoczymy go w Bałtyku dla zdrowotności.

    Trasa - jeżeli ktoś ma jakieś uwagi co do trasy to chętnie wysłucham.

    #metaxynarowerze #rower
    pokaż całość

    źródło: trasa.jpg

  •  

    Wyprawy czwartej i ostatniej koniec. 4617km w 17 dni, czyli 272km dziennie. Zacnie. Wszystkie 2479 gmin zaliczone. Dziękuję za uwagę... Było miło. Szczególne podziękowania dla @isiowa, bo ratowała mi tyłek nieraz i pomagała jak mogła, dla @Mortal84 bo poświęcił 11 dni, żeby ze mną jechać i @Cymerek , bo poświęcił ich 5, w tym także ten dzisiejszy.

    #metaxynarowerze
    pokaż całość

    źródło: 2018.06.16.JPG

  •  

    Już nic nie muszę... Wszystkie 2479 gmin zdobyte. Myślałem, że zajmie to ze 20 lat. Udało się w trochę ponad 5. Dzięki wszystkim, którzy brali w tym udział. Ostatnią gminą była gmina Chrzanów, ale nie małopolska, a lubelska.

    http://zaliczgmine.pl/users/view/1200

    #metaxynarowerze

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    46638 - 252 = 46386

    Wyprawa "dookoła Polski": dzień XII (11.06.2018)

    Od metra piachu, od litra deszczu, od cholery bólu

    @DragDay7 chyba nie sięga pamięcią kiedy ostatni raz wstawał o 6 rano. Chciałem się sam wynieść po cichu, ale uparł się, że zrobi mi śniadanie. Bardzo miło z jego strony - jak już mnie pożegnał i zrobił fotkę na do widzenia poszedł mądrze spać dalej - zazdroszczę.

    Ja z Legionowa prosto na Nieporęt. W zasadzie już wtedy zaczyna mniej lub więcej padać. Tak naprawdę pierwszy raz podczas całej wyprawy. @Mortal84 miał fuksa gigantycznego, bo przez 11 dni udało mu się przejechać o suchym tyłku.

    W Wyszkowie czeka na mnie @SnikerS89. W Biedronce uzupełniam zapasy i kupuję śniadanie, ale akurat zrobili promocję na pieluchy i jakieś dantejskie sceny się działy plus ta promocja nie chciała wbić się na kasie ergo zmarnowałem z pół godziny...

    Raz mży, raz pada, a czasem po prostu leje, więc chowamy się i przeczekujemy. Po drodze pada mi bateria w liczniku, naprawiamy to bateriami od @SnikerS89, ale jakieś ruskie i nie haraszo. Bez samokontroli prędkości dziwnie i wolniej się jeździ. W międzyczasie odwiedziliśmy miniskansen w miejscowości Długosiodło. Przeprawiamy się przez budowę na 8-ce i kawałek dalej rozdzielamy. Kolega od #kapliczkiboners w jedną, ja w drugą.

    W mniejszym lub większym deszczu przez Brok jadę do Muzeum w Treblince. Ciekawe miejsce tylko prowadzą do niego betonowe, bardzo zniszczone płyty. Na jednej z nich coś pykło w kolanie i robi się niefajnie. Tak w ogóle to miało mnie tam nie być, bo pomyliłem Treblinkę z Sobiborem i myślałem, że już mam to zwiedzone. Na szczęście @SnikerS89 wyprowadził mnie z błędu. Do tego muzeum prowadzą dwie równoległe drogi i to dosłownie, bo zwykle oddziela je 50-100m. Jedna nówka z bajecznym asfaltem, druga ze starych, rozpadających się płyt betonowych. Obie mają kilkanaście kilometrów. Zgadnijcie na której jest cały czas zakaz dla rowerów? 3 razy próbowałem tym syfem i 3 razy wracałem na zakaz. W deszczu i z bolacym kolanem wolałem wykazać się obywatelskim nieposłuszeństwem i przyjąć ew. mandat niż katować siebie i rower.

    Niedaleko Sokołowa Podlaskiego jest wiocha Budy Kupientyńskie. Niechże przeklęte będą na wieki. Las, piach, mnóstwo piachu i oberwanie chmury, które miało dosłownie kilka km szerokości, więc trzeba mieć niesamowite szczęście, żeby te niesprzyjające okoliczności zgrały się w czasie. Dojechałem do jakiegoś sklepu, wyglądając jak potwór z bagien, czekam aż przestanie lać i akurat pisze do mnie @Rymbaba u którego nocowałem ostatnie dwie wyprawy i na tej też miałem, ale nie pykło.

    Patrzę na strave i widzę że w mojej okolicy wybrałeś hardcorowa trasę dla roweru szosowego z bud kupientynskich do kupientynskich :-D sam piach i doły.

    Gdyby tak napisał pół godziny wcześniej... Poza tym robi dobre piwerko, więc gdyby nie jego urlop...

    Mój dzisiejszy host czyli Pan @fenter miał wystartować po mnie po pracy, ale nie pykło i dobrze dla niego, bo zlałoby mu tyłek. Mnie złapalo zaraz za Liwem to w podskokach wróciłem do miasta pod dach sklepu.

    Spotkaliśmy się kilka km od domu. Umyli rowery, zjedli kolację, a kolega zapowiedział, że jutro bierze urlop i jedzie ze mną. Pięknie! Pobudka 6 rano zaprasza.

    Strava

    #100km #200km (nr 13) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    źródło: DSC_0094.JPG

  •  

    47528 - 248 = 47280

    Wyprawa "dookoła Polski": dzień XI (10.06.2018)

    "It's time to say goodbye"

    W związku z nieubłaganie zbliżającym się końcem udziału @Mortal84 w wyprawie postanowiliśmy spiąć tyłki i wyjechać o 7:00, co skończyło się i tak 7:30. Na start dziurawy most i kilometr piasku.

    Pod Płońskiem niespodziewanie (choć zapowiedzianie) pojawia się @Borsaj. Dla niego niespodziewanie od startu z nami pojawia się piach. Mazowieckie kurka...

    Dość spokojnie docieramy do Wyszogrodu, gdzie szukamy sklepu, bo wszak niedziela niehandlowa. Dziękuję bardzo za ten wspaniały wynalazek. Przy 33 stopniach zapowiadanych, a kilku więcej asfaltu i w pełnym słońcu, to wspaniała sprawa nie móc znaleźć miejsca, gdzie by można się zaopatrzyć. Udało się po kilkunastominutowym krążeniu po mieście znaleźć monopolowy prowadzony przez starszego gościa. W tym monopolu poza fajkami, piwem, wódą i paroma napojami nie było niczego. Ok, były jeszcze żule.

    Południową stroną Wisły dojeżdżamy do Nowego Dworu Mazowieckiego, a tam obowiązkowo McD, który tym bardziej jest zbawieniem w niehandlową niedzielę. Szybkie i pewne żarcie, a słodkiego człowiek ma dość - szczególnie w taki upał. Nadal we 3 lecimy na Nasielsk, gdzie @Mortal84 ma się odłączyć i jechać na Warszawę Centralną, coby pociągiem wrócić do Katowic. Czas mamy dobry, więc udaje się go przekonać do jazdy aż do Pułtuska.

    Po chwili znajdujemy tam @SnikerS89, lody, picie i w drogę w akompaniamencie śpiewów Alleluja jakiegoś marszu o życie. @Mortal84 odłącza się od nas i ciśnie prosto na pobrać. Dzięki Pan Mortal. To było wspaniałych 11 dni zapomnę je dopiero jak będę miał Alzheimera.

    Z kolegą robimy jakieś 30km. Do Serocka jadę sam. Odzywa się wtedy @theDOG, żeby się ze mną ustawić, ale decydujemy, że bardziej przyda się @Mortal84, żeby pomóc mu szybko trafić na dworzec. Przeciskanie się przez nieznane miasto to słaba sprawa. Tam trafiam na ścieżkę wzdłuż Narwi, która spokojnie mogłaby aspirować do miana singla. Stromo, piasek w lesie, góra dół. Ciekawe.

    W Zegrzu czeka na mnie @mmichal i razem robimy ostatnie km do Legionowa, gdzie nocuję u starego wyprawowego znajomego czyli @DragDay7. To ten gość, który na pierwszej wyprawie gonił mnie z kumplem samochodem, żeby zjeść ze mną obiad, a na drugiej wyprawie nocowałem u niego i niedużo brakło rozwaliłbym mu podczas zabawy Oculusa.

    Strava

    #100km #200km (nr 12) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    48947 - 286 = 48661

    Wyprawa "dookoła Polski": dzień X (09.06.2018)

    Saharyjskie temperatury, saharyjskie piaski, saharyjskie zadupie zwane mazowieckim

    Rano @guziec z żoną przygotowują nam śniadanko na wypasie. Gofry z miodem i truskawkami plus jajeczniczkę. Czyli mamy węgle na kręcenie i trochę białka. @guziec zgodnie z planem towarzyszy nam do Szumowa przy okazji zahaczając o coś za co lubimy Mazowieckie. Piasek, dużo piasku, piasek niespodziewany, grząski, kopny, do... niczego. Rzut beretem do stolicy, a taka padaka. Obowiązkowo zaliczamy też czołg i skansen w Nowogrodzie.

    Do Czyżewa wiatr przeszkadza dość mocno, gorąc, upał. W Biedronce popas i krajówką jedziemy aż do Różana. Cały czas trzymamy prędkość w okolicy 35km/h. Tam zdjęcie z czołgiem i rozmowa z lokalnymi rowerzystami, którzy wybieraj się do przejechać podkrakowskim WTR. Taka nasza droga rowerowa po wałach Wisły, która ma ponad 200km. O dziwo pod Różanem jest nawet jakiś podjazd. Może nie nazwałbym tego Col d'Różan, ale jednak pagóreczek wśród płaskiego jak stół Mazowsza.

    W Makowie Mazowieckim odwiedzamy kolejnego przyjaciela wyprawy czyli stację Orlen. Po dwa hot dogi i ruszamy dalej do Nowego Miasta. Tam w Dino spotykamy kilkunastu Ukraińców, którzy na pewno nie byli elitą intelektualną tego narodu. Bardziej stereotypowych Ukraińców-budowlańców nie widziałem chyba nigdy. No i wracali chyba w 12 Renault Scenic... W Nowym Mieście jest znak na Joniec, gdzie mamy nocleg. I my zamiast posłuchać Google i pojechać naokoło daliśmy się skusić temu znakowi właśnie. Pokarani zostaliśmy około 3km jazdy po piasku.

    Na nocleg prowadzi kilometr piaskowej drogi. Tam też nie ma zasięgu, jak dla mnie już brakło ciepłej wody. Ciekawie. Ale wypraliśmy szmaty, wzięli prysznic. Kolacja na partyzanta, bo nawet stołu nie było, a jedynie jedno krzesło. Ale było w miarę czysto, więc tak naprawdę reszta to pikuś.

    Strava

    #100km #200km (nr 11) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    49995 - 263 = 49732

    Wyprawa "dookoła Polski": dzień IX (08.06.2018)

    Dzień perfekcyjny w każdym calu

    Poranek wita nas niewyschniętymi ubraniami po wczorajszym praniu. Kotłownio-toaleta w "hostelu" pracowniczym okazuje się zbyt zimna na suszenie szmat. Jemy śniadanko i śmigamy - niby próbujemy szybko zebrać tyłki, ale nie udaje się za nic. I po raz pierwszy startujemy ciutkę po 8 rano zahaczając jeszcze o atrakcje Ciechanowa, czyli zamek, pomnik i rynek.

    W Ostrołęce w McD przerwa i czeka tam na nas @RayCall_PL. Co jedna wycieczka szkolna wyjdzie to zaraz pojawia się kolejna. Nie wiem gdzie te dzieciaki jeżdżą, że przystanek jest w Ostrołęce - do samej Ostrołęki na pewno nie, bo w tym mieście raczej nic ciekawego nie ma.

    Niemal cały dzień ze świetnym asfaltem, płaski teren, nogi wypoczywają, kolana nie bolą, dość ciepło, ale mimo wszystko nie morderczy upał. Cały czas śmigamy ponad 30km/h, głównie lasami. Bajka.

    Po przerwie w Myszyńcu lecimy na Rozogi i tam niespodziewanie spotykamy towarzysza z dwóch ostatnich dni, czyli @Twierdziel. Chłopak zrobił 140km, potem 230 z czego 160 z nami i jeszcze dziś po pracy dojechał samochodem z rowerem, żeby z nami zrobić przynajmniej te 20km. To się nazywa zaangażowanie.

    Kawałek dalej dołącza do nas kolega @guziec, z którym zarówno ja jak i @Mortal84 jechaliśmy kawałek na wyprawie rok wcześniej. Śmigamy we 4 i nagle ktoś do nas macha. Okazał się to być brat @RayCall_PL z dziewczyną (chyba?). Przywieźli nam na trasę lody i Oshee (product placement przypadkowy). Rewelacyjny gest. Nawet nie żebyśmy potrzebowali bardzo, ale "za darmo to i sól słodka". A tak na serio to po prostu bardzo miło z ich strony. Inicjator tej sytuacji zaraz urywa się od nas i jedzie do domu. Chłopak zrobił z nami ponad setkę i to nawet w spodenkach bez pieluchy... Jutro będzie bolało, ale szacunek za zawzięcie.

    Już w trójkę razem z @guziec wjeżdżamy do Kolna, gdzie w paczkomacie leży paczuszka wysłana przez @isiowa. Paczuszka z moim prawem jazdy (zapomniałem wziąć dokument do meldowania się w hostelach) oraz ciasteczkami owsianymi zrobionymi przez nią. No złote dziewczę.

    Nocleg u @guziec przywitał nas zapowiadanym jeszcze przed wyprawą schabowym z ziemniaczkami i mizerią. W tamtym roku to był obiad, na który czekałem, że zjem sobie w ramach nagrody w domu. Pan kolega zapamiętał i zapraszając do siebie na nocleg kusił rzeczonym żarełkiem. Rewelacyjna atmosfera, jakże miło po kilku dniach w hostelach przeprać rzeczy w pralce, a nie ręcznie. Jakże miło skorzystać z prysznica, którego grzyb nie chce zjeść człowiekowi połowy stopy. Bajka. Dzień perfekcyjny.

    Strava

    #100km #200km (nr 10) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    52301 - 283 = 52018

    Wyprawa "dookoła Polski": dzień VIII (07.06.2018)

    Dookoła Polski - dzień VIII, czyli odnalazłem jednorożca, ujechaliśmy kolegę...

    Tym razem mobilizacja w narodzie była, bo właściciel hostelu wyjeżdżał i mógł nam wydać rowery tylko o 6:30, a poza tym jesteśmy umówieni na 7:30 pod Biedronką z @breja i @Twierdziel. Ten drugi podjął odważną decyzję, że jedzie z nami całą trasę, czyli 280km. @breja podrzucił go do nas samochodem i miał odebrać wieczorem z Ciechanowa.

    Pierwszy ciekawy pkt na trasie to wioska czy też miasteczko Jednorożec. Podobno z dziewicami jest jak z jednorożcami. Wszyscy o nich słyszeli, a jakoś nikt nie widział. Niniejszym zaczynam wierzyć w jedno i drugie.

    Temperatura znośna, wiatr początkowo pomocny, więc leci się na luzie. Niestety dla naszego dzielnego towarzysza ponad setka dzień wcześniej i dziś z nami to trochę za dużo i zaczyna odstawać. Zostaliśmy zmuszeni zostawić go Cyganom na pożarcie w Mławie. A tak na serio to kolega sam zrezygnował, bo wiedział, że ciut słabnie. Tak czy inaczej respekt ludzi dwóch pedałów, że się mu chciało na starej szosie zrobić 140km i 220km. Panu @breja przy okazji podziękowania za fotki.

    Jedziemy dalej, nic się nie dzieje, nudy panie, nudy. W Raciążu idziemy do Biedronki, a po wyjściu czeka na nas anonimowy Wykopek na Tribanie 100, czyli jak się potem okazało @Borsaj. Po kilkukrotnym odbieraniu wyrazów szacunku od okolicznej podsklepowej elity śmigamy żwawo w kierunku Ciechanowa na nocleg w pokojach pracowniczych. Standard mierny minus szczególnie patrząc na czystość, ale na głowę nie kapało i spać się dało.

    Strava

    #100km #200km (nr 9) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    54859 - 255 = 54604

    Wyprawa "dookoła Polski": dzień VII (06.06.2018)

    Najwierniejszy kibic @galonim

    Startując z Elbląga zahaczamy tylko kilka atrakcji: myjnię samochodową, bo dzień wcześniej na plaży rower wywrócił mi się napędem w piach, więc wyglądał jak potwór z bagien. Potem tylko czołg, jakiś szalenie paskudny kościół i cmentarz żołnierzy radzieckich. Dzień zimny, więc w Ultralightach, ale już te kilka stopni więcej niż wczoraj wieczorem powoduje, że nie zamarzamy.

    W Kwitajnach stary pałac z ładnym mostkiem. Robimy też zdjęcie kościołowi, ale jakiś taki mało urokliwy widok. Mówię jednak @Mortal84, że będziemy mieć na trasie taki bardzo klimatyczny nad jeziorem, bo w tamtym roku jechałem koło niego. Jedziemy 200m i okazuje się, że to właśnie ten kościół. Co perspektywa i inne otoczenie robi z widokiem.

    Niedługo później dołącza do nas @galonim. Człowiek tytuł tego dnia. Jest to koleżka, który jako jedyny brał udział w każdej mojej wyprawie. Nawet Krakusy nie mogą się pochwalić takim osiągnięciem. Na pierwszej jechaliśmy kawałek, zjedliśmy pizzę razem, na drugiej jechaliśmy już dłuższy kawałek rowerem i nocowałem u niego. Na trzeciej dołączył, gdy @Mortal84 rozwalił w zeszłym roku rower, a lało wtedy paskudnie. I pojawił się też w tym roku - to się nazywa zaangażowanie. Współnie dojeżdżamy do Olsztynka, a kolega wraca sam do Lidzbarka Warmińskiego. Przygotowuje się do Pierścienia Tysiąca Jezior i wygląda na to, że formę zrobił.

    W Nidzicy jedziemy do McD na obiadokolację. Bardzo lekka i niekaloryczna, bo @galonim zrobił nas w jajo i rzeczonego McD tam nie ma. Skończyło się na żulerskim jedzeniem pod Lidlem. Jadąc w kierunku na Jedwabno spotykamy gościa na starej szosie i okazuje się, że to Wykopek @Twierdziel, który ciśnie z nami aż do naszego noclegu w Chorzelach, a potem jeszcze musi kilkadziesiąt km wrócić do domu. W domu był o 23... I zadeklarował, że startuje z nami następnego dnia. Jak obiecał tak zrobił, ale o tym w kolejnej relacji.

    Strava

    #100km #200km (nr 8) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    źródło: DSC_0082.JPG

  •  

    P63800 - 247 = 63553

    Wyprawa "dookoła Polski": dzień VI (05.06.2018)

    Jak można bez morza, kiedy morze być może?

    Po śniadaniu zrobionym przez mamę @nunu85 wyjeżdżamy od nich korzystając z uroku "asfaltu typu Kongo", który nie pozwala nam zapomnieć, że w Polsce jest znacznie lepiej z drogami, ale są miejsca zapomniane przez Boga, ludzi i drogowców. Jednak dość szybko dojeżdżamy do drogi krajowej nr 55, która pozwala nam dość szybko dotrzeć do Kwidzyna. Tam oglądamy zamek i "nowy" most na Wiśle (choć to chyba Korzeniewo nie Kwidzyn).

    Bocznymi drogami wzdłuż Wisły jedziemy wschodnią stroną, żeby zrobić zdjęcie panoramie Gniewu. Wg mnie jednemu z najlepiej sytuowanych miast, żeby takowe zdjęcie zrobić. Ładna zabytkowa zabudowa i odsłonięte tereny. Choć widok od strony zachodniej (Nicponia) jest lepszy. Ogólnie ładny zamek tam mają.

    Kawałek po ażurowych płytach, potem bocznymi drogami do Białej Góry gdzie oglądamy całkiem fajną śluzę i po okropnym asfalcie przez Sztumskie Pole dojeżdżamy do Sztumu. Tego Sztumu. Udało się w nim nie zgnić, choć czujne oko @JOUKI wyhaczyło nas pod Polo Marketem, gdzie robiliśmy przerwę na drugie śniadanie.

    Naprzeciwko wyjechał do nas @Quardius. W Malborku oglądamy zamek (bo jakże by inaczej) i na wylocie z miasta spotykamy @Quardius. Razem kierujemy się na piękne mosty w Tczewie, a potem na most w Kiezmarku, gdzie spotykamy mojego znajomego Adama Kolarskiego. Z niego to jest kawał górala i ogólnie rowerowego cwaniaka. Jak on jest koło Krk to odbieram go ja, a jak ja w okolicach Gdańska to on. Choć ostatnio się wycwanił i większość czasu pomieszkuje na Teneryfie. Robią ludzie kariery...

    Mieliśmy jechać do @Polinik, a @Polinik przyjechał do nas z kartonem Góralków. Bardzo miły gest. Mieliśmy tego zapas do jedzenia.

    Cały dzień z zimnym #wmordewind, czym bliżej morza tym zimniej i mocniej wieje. Razem docieramy na Westerplatte, robimy fotki nad morzem z rowerami i szybko na prom w Mikoszewie, gdzie kasują nas po 5zł za rower - złodziejstwo... Na południu Polski zwykle jest za darmo lub za symboliczną złotówkę. Na pierwszej wyprawie płynąłem nim z @morteusz i z tego promu właśnie widzieliśmy burzę, która potem zlała nam strasznie tyłek.

    Przejeżdżamy przez Rybną i mam nieodparte wrażenie, że na pierwszej wyprawie @faramka polecała mi tamtejsze mosty zwodzone, a jeden nawet trafiłem jak był otwarty. Nic sobie nie dam uciąć, bo przywiązany jestem do wszystkich swoich członków, ale to chyba były te właśnie. Nowy Dwór Gdański wita nas McD i dojmującym chłodem. Drogę do Elbląga pokonujemy w deszczowych kurtkach, bo jest tak zimno. Dojeżdżając tam temperatura spadła poniżej 10 stopni co jak na 20 jest dość zaskakującym wynikiem. Biedronka po rzeczy na kolację i śniadanie i lądujemy w Camping 61. Ogólnie polecamy to miejsce. Domki bardzo czyste, fajny standard i znośne ceny.

    I tak minął nam kolejny fajny dzień.

    Strava
    #100km #200km (nr 7) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    Jutro start o 7 z wiochy zabitej dechami zwanej Joniec. Jakby ktoś z #szosowawarszawa chciał się przejechać to zapraszamy. Ja kończę w Legionowie, @Mortal84 wraca do domu, więc Warszawa Centralna. @masash i @rdza zapraszamy i zawołajcie proszę spamlistę.

    #metaxynarowerze

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    68502 - 220 = 68282

    Wyprawa "dookoła Polski": dzień V (04.06.2018)

    Troszkę pagórków, mnóstwo wmordewindu i garść dramatycznych dróg

    Po pogaduchach z nami do północy @Zara-tu-s_t_ra wiedziała, że pobudka z nami o 6 rano to nie będzie nic łatwego. Ale dała radę, ogarnęła nam pełne śniadanko. My w zamian pomogliśmy jej załadować kilka worków z ziemią na samochód i wszyscy byli szczęśliwi. Za oknem niby paskudna mgła, ale ledwo po kilku km nie ma po niej śladu i tam też pojawia się nasz wczorajszy towarzysz na szosie czyli @spasiva - tym razem poszedł biegać. Świat jest mały czy coś.

    Kto nie zaznał gruzu ni razu ten nigdy nie zazna słodyczy w niebie, czyli trafiamy na odcinek szutrowy - spoko. Potem trafiamy na odcinek leśny - też spoko. Ale gdy ten leśny odcinek zamienia się w nieprzejezdny piach robi się w sumie śmiesznie. Śmiesznie, bo miałem z kim to przejechać kurwując razem, a dla @Mortal84 to w sumie nowość, bo nikt szosą z własnej nieprzymuszonej woli po czymś takim nie jeździ.

    Brodnicki Park Krajobrazowy całkiem sympatyczny. Trochę jazdy góra-dół. Miła odmiana po płaszakach w okolicach Łodzi czy Warszawy.

    Na spanie zaproszenie dostaliśmy od @nunu85 - pana sołtysa. Przy okazji rolnika, obszarnika, na pewno kułaka i złodzieja! Bo jak wiadomo kto ma traktor z GPS to musi być element wywrotowy z zapędami do szkodnictwa! Tak mówił towarzysz Stalin i to musi być prawda! A tak serio to miło zostaliśmy przyjęci przez niego i jego rodzinkę. Nakarmieni, wykąpani poszliśmy na szaberek na czereśnie. Gdy już pan rolnik wrócił z oprysków to zabraliśmy się za legendę północy, czyli piwo Specjal. Po jednym, pogadane o pierdołach, śmieszki i do spania. Przy okazji @nunu85 nauczył nas nowego terminu na ultradziadowskie drogi - "asfalt typu Kongo". Coś o tym wie, bo ma taki dookoła swojej wsi.
    Strava

    #100km #200km (nr 6) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    71164 - 254 = 70910

    Wyprawa "dookoła Polski": dzień IV (03.06.2018)

    Burze wszędzie tylko nie u nas

    Miłym zaskoczeniem jest dla nas, że @radoslaw-szalkowski zebrał się o nieboskiej godzinie, przyjechał pociągiem, żeby pojawić się pod naszym noclegiem w Kutnie. Dla nas niestety informacja, że odwozi @Cymerek do Warszawy, a nie jedzie ze mną i @Mortal84. Ale będzie miał za swoje jak się okazało!

    Jedziemy całkiem na luzie i po 50km dostajemy filmik od @Cymerek, że stoją przemoczeni na stacji, a dookoła burza, grad i świata nie widać. A mógł Radek jechać z nami to by cały dzień zleciał mu o suchej dupie.

    Widzimy jadącego z przeciwka kolarza i mówię, że:

    Po Decathlonie ich poznacie!

    Prawda li to, bo to niespodzianka w postaci @puchacz22. Bardzo sympatyczny koleżka, z którym razem jedziemy kilkadziesiąt km z pożegnalnym lodzikiem... Na tymże postoju dzwonię do @Zara-tu-s_t_ra. Dzwoniłem do faceta, odebrała kobieta, bo @Zara-tu-s_t_ra okazała się być utajonym różowym. Parę pomyłek w rozmowie przez to i śmiechom nie było końca #czystyubaw.

    Za Gostynińsko-Włocławskim Parkiem Krajobrazowym spotykamy @spasiva, z którym zwiedzamy Płock i okolice. Łącznie ze Wzgórzem Tumskim, Decathlonem i sławnym, na niemalże cały powiat płocki, McD. Dojeżdżamy razem do naszej wybawicielki, która ogarnęła nam wyrko, pyszną kolację i piwerko, a i pogadać udało się całkiem długo. Polecam tego Wykopowicza!

    @Cymerek i @radoslaw-szalkowski szczęśliwie dotarli do domów. Zuchy!

    Strava

    #100km #200km (nr 5) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    74384 - 237 = 74147

    Wyprawa "dookoła Polski": dzień III (02.06.2018)

    Drugie kolano jebło i spuchło

    Jazda tego dnia obfitowała w drogi o standardzie poniżej krytyki już chwilę po starcie. Za to była pełna tych rysowanych od linijki.

    Kawałek za pałacem w Piorunowie dogania nas @sim_co, który zrobił z nami kilkanaście km poprzedniego dnia. Razem jedziemy kawałek z przerwą na Orlenie i w Ozorkowie rozdzielamy się.

    Zamek mega klimatyczny. W stylu rozdziobią nas kruki i wrony.

    Była sobota, ale jedziemy do Piątku, gdzie niby geograficzny środek Polski z pomnikiem tak słabym jak tylko ktoś o talencie pani Cecilii Gimenez mógł stworzyć. Gdzieś też tam zaczynam czuć prawe kolano, które fatygowałem mocniej, oszczędzając profilaktycznie lewe, z którym miałem problem z ITBS.

    Jedziemy blisko Kutna, ale dokładamy km po gminy, które są treścią tej wyprawy. Kolano boli coraz mocniej, spuchło, rzepaka opadła przynajmniej cm. Dziwne. Pierwszy raz w życiu coś takiego mnie dopada. Kolano boleć zaczyna też @Cymerek, a i Pan @Mortal84 na pytanie czy coś go boli odpowiada na szczęście, że jego boli obtarta dupa. Umiał się dopasować.

    W końcu docieramy do Kutna do Moto Pub. Nocleg w standardzie wczesny Gierek na szynach. Z głośników w barze na dole leci niezły szajs. Teksty typu:

    Rapapara, rapapara miała ryja jak kopara

    Czy inne o pedałach wpadają w ucho. Sklep, piwo, zakupy, burger, spać.
    Strava

    #100km #200km (nr 4) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    76231 - 238 = 75993

    Wyprawa "dookoła" Polski: dzień II (01.06.2018)

    Ogórki kiszone for the win!

    Dobrze jest się obudzić u znajomych, zjeść z nimi śniadanie i razem wyruszyć w trasę. To o @rdza i @theDOG. Pod blokiem czekają już nasi młodzi i waleczni czyli @Cymerek i @mosci_K. Chłopaki mieli jak ja i @Mortal84 ponad 400km w nogach z dnia poprzedniego, co dla większości jest usprawiedliwieniem, żeby kolejnego dnia rower odpuścić. Na szczęście nie dla nich.

    Po 25km pierwszy popas pod pomnikiem łosia i obok restauracji, gdzie ktoś wszystkie A przerobił na kutasy. Chwilę później opuszczają nas Warszawiacy. W Bolimowie czekają @radoslaw-szalkowski oraz Wrocławiak @Dewastators. Tam też obiad sponsorowany przez ogórki kiszone, kabanosy, bułki i winogrono. Jak widać jeść można wszystko. Pić też bo 300ml wody z ogórków było świetne w taki upał.

    Rzeczony upał jest masakryczny. Temperatura w czasie jazdy dobija do 38 stopni nie spadając przez większość dnia poniżej 35. Polewamy głowy wodą. Postójów na picie i lody było bodaj 6.

    @Dewastators połamał szprychę, ale dało się jechać bez niej. Mile było, że jeden z kierowców zatrzymał się i chciał go odwieźć do miasta.

    Nocleg zaplanowany w Konstantynowie Łódzkim, a po drodze w Aleksandrowie spotykamy @sargento, @Zelazko_MPM i @sim_co. Odwożą nas pod hostel pracowniczy pełen Ukraińców. Tam się rozdzielamy, a chłopaki mają w planie jeszcze sporo km do domów. Czapki, bandany i kaski z głów.

    Żeby nie zamulać idziemy na pizze i piwo na miasto. Wracamy zadowoleni, najedzeni i pogryzieni przez komary.

    Wniosek z tego dnia? Poziom rowerowy na Wykopie jest coraz lepszy i bardziej zwariowany. A ponad pół litra wody z ogórków komponuje się nieźle z upałem i rowerem.

    Strava

    #100km #200km (nr 3) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    źródło: DSC_0054.JPG

  •  

    A może by tak nad morze...

    A teraz jeszcze jedziemy na Elbląg.

    #metaxynarowerze

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    80510 - 442 = 80068

    Wyprawa "dookoła" Polski: dzień I (31.05.2018)

    Czyli 20+ Krakowiaków i 10+ Warszawiaków

    Wspaniała była to jazda nie zapomnę jej nigdy. Tłusta czterysetka na początek wyprawy z #krakow do #warszawa.

    Nie będę się rozwodził jak sprawa wyglądała, bo wielu już relację napisało, więc mieliście okazję poczytać u innych kto gdzie i kiedy.

    Cieszy mnie niezmiernie, że udało się zmobilizować ponad 20 osób z Krakowa i "okolic" oraz około 10 z Warszawy do wspólnej jazdy. Cieszy, że zdecydowana większość trasę tę ukończyła w całości. Większość nawet w dobrym zdrowiu i stylu.

    Ja sam przez ponad 200km walczyłem z mdłościami na konkretnym poziomie, więc wspomnienia z drugiej połowy orbitują głównie wokół starań żeby komuś nie zrobić nowego wzoru na plecach w kształcie mocno nieregularnym. Na Centralnym w Warszawie o mało nie dołączyłem do żuli rzygających to rabatek. Obyło się bez większego faux pas, choć wymagało to kolosalnej ilości silnej woli. Poza tym jechało się rewelacyjnie. Mnóstwo rozmów, śmiechów i wszystkim należą się podziękowania, że chciało im się mi towarzyszyć. Szczególnie chłopakom, którzy dojechali z Tarnowa, Rzeszowa, Kielc i ogólnie daleko od Krk czy Wawy. Oraz @rdza i @theDOG za gościnę dla mnie i @Mortal84.

    Za rok "tradycyjny" wypad do Warszawy będzie miał 500km, cobyście mogli poprawić swoje życiówki. A większość obecnych poprawiła też swoje w tym wypadzie.

    Dla kronikarskiego obowiązku próba wpisania wszystkich obecnych Wykopków. Dzięki Wam i gratulacje wyników. Do zobaczenia za rok na 500km lub wcześniej jeżeli życie pozwoli.
    @Cymerek @wspodnicynamtb @mihal34 @pe__pe @banan77 @kiwacz @libejro @Wilier @zukikiziu @Baczy @mosci_K @Mortal84, @makyo, @MordimerMadderdin @radoslaw-szalkowski @masash, @mikkeler, @oskar1100, @theDOG i @tytyrytek @negrobella @sosna119 @rdza @edicsson.

    Jeżeli kogoś pominąłem to nie bijcie. Lub tylko trochę.

    Strava

    #100km #200km #300km #400km (nr 2) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

  •  

    Jak to mawia, portretowana w reklamie, młodzież - sztos! Dziś z @Cymerek i @Mortal84.

    #metaxynarowerze

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Rześko. Ogólnie nie spada temperatura poniżej 35 stopni. Dziś z @Mortal84 @Cymerek @mosci_K @Dewastators @radoslaw-szalkowski oraz gościnnym udziałem @rdza i @DOgi.

    #metaxynarowerze

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Dookoła Polski na rowerze po raz czwarty - w tym roku mało w tym jest dookoła Polski, ale takie tereny mi zostały do zwiedzenia. Start w najbliższy czwartek, Boże Ciało, 31 maja.

    Przez ostatnie 3 lata 2015r - 4810km w 29 dni, 2016r - 7014km w 31 dni, 2017r - 8238km w 31 dni, zwiedzałem Polskę z Waszą pomocą, a było Was naprawdę sporo. W tym roku też mam nadzieję nie będzie gorzej, a i mam nadzieję wielu z Was się dołączy. Prośba w sumie ostatnia (żebry) o wyplusowanie tego, coby do większej ilości osób to dotarło, a oni chcieli się podłączyć, zaoferować nocleg itd. Fakty:

    1. Termin – start w Boże Ciało 31 maja (czwartek) z #krakow do #warszawa. Pierwszego dnia będzie nas jechało kilkanaście osób. Koniec pi razy oko 21 czerwca. W tym roku towarzyszył będzie mi przez pierwsze 11 dni @Mortal84.
    2. Noclegi – kto może w bliższej lub dalszej okolicy trasy mnie kimnąć i użyczyć prysznica? Niechaj im Bóg/Manitu/Śiwa/Budda w dzieciach (lub ich braku) wynagrodzi... Orientacyjne daty naniesione są na mapę. Proszę o propozycje nawet jeżeli wydaje się Wam, że to daleko od mojej trasy. Propozycje, a nie definitywne deklaracje, bo wiadomo, że różnie może być i każdemu może przecież coś wypaść... Co roku około 20 osób z Was mnie nocuje (o dziwo chyba udało mi się powstrzymać i nikogo nie zabić/okraść/zgwałcić, choć łatwo nie było). Kawałek podłogi do spania + prysznic + coś do uprania to już dużo, wszystko ponad to to rewelacja.
    3. Tag – #metaxynarowerze będą codzienne relacje z podróży – trochę zdjęć, opisów itd. Ile zależy od czasu, którego zawsze jest mało oraz poziomu niewyspania.
    4. Trasa – zarys trasy na zdjęciu. Mapa jest duża - wymaga tylko otwarcia w nowym oknie - na pewno znajdziecie czy jadę koło Was. Linki do wersji interaktywnej na Strava: Kraków - Gdańsk, Gdańsk - Sokołów Podlaski, Sokołów Podlaski - Kraków. Dużo będzie zależało od tego gdzie będę miał noclegi. Dlaczego taki kształt? Bo to co jest na zielono, to tereny gdzie już byłem rowerem. Nie ma sensu zwiedzać tego samego, kiedy tyle Polski jeszcze do zobaczenia. W tym roku tylko około 5000km. Nadal pewnie ponad 200km dziennie. Trasa krótsza, bo i Polska mi się kończy.
    5. Tracking – na Endomondo będzie live gdzie akurat jestem itd. więc łatwo mnie znaleźć i się dołączyć (tempo się pod Was dostosuje i każdy jest mile widziany). Na Strava treningi będą codziennie wieczorem po zakończeniu trasy.
    6. Rower – jak co roku BH + Apidura z 8-10kg bagażu (zajęcie w komentarzu).

    Jedziemy zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Tak jak wspomniałem wcześniej przez pierwsze 11 dni będzie mi towarzyszył @Mortal84. Wiem, że przenocowanie 2 osób to już dużo, gdyby jednak ktoś mógł przenocować naszą dwójkę (w tamtym roku było kilka takich przypadków) to będziemy zobowiązani. We 2 będziemy na trasie na niebiesko. Różowa trasa to już jazda solo jak co roku i tam szczególnie potrzebowałbym Waszej pomocy.

    Moje misie z #rowerowykrakow mają towarzyszyć do Warszawy, a i #szosowawarszawa zapowiedziała wyjechanie naprzeciw. @masash jak zwykle prośba o zawołanie swoich ludzików i jak coś ustalicie to daj znać gdzie nas zgarniecie i mniej więcej ilu Was będzie.

    Mile widziane również propozycje atrakcji turystycznych, szczególnie zamków, raczej nie muzea, które trzeba oglądać ze środka. Parki krajobrazowe, dobre widoczki, fajne budowle itd. zawsze chętnie obejrzę.

    pokaż spoiler Tak, powtarzam się.


    Trochę spamu tagami: #rower #szosa #podroze #polska
    pokaż całość

    źródło: mapa.jpg

  •  

    Zdjęcia z III wyprawy dookoła Polski. Na FB, bo na "blogaska" nie było czasu ogarnąć. Album jest publiczny, więc można bez problemu obejrzeć. W zasadzie wszystkie zdjęcia mają podpisy i lokalizację, gdyby kogoś interesowało co to jest. Kto przebrnie przez 314 zdjęć temu... Gratuluję ilości wolnego czasu.

    Do IV wyprawy dookoła Polski został tydzień (o tej porze pewnie będziemy siedzieć w Suchedniowie w McD na późnym śniadaniu). W poniedziałek wrzucę nieznacznie poprawioną trasę i ostatnie żebry o nocleg. W komentarzu wrzucę sprzed niewielkich poprawek jakby komuś umknął poprzedni wpis i jednak chciał pomóc.

    #metaxynarowerze #rower
    pokaż całość

  •  

    167490 - 302 = 167188

    No to tauzen w tym tygodniu pęknął...

    Czyli ktoś musiał @Cymerek odebrać z domu rodzinnego, bo biedaczek wyznaczył sobie trasę naokoło przez Słowację i trzeba było mu pomóc, coby trafił do domu.

    Pobudka o 5 rano, żeby przed 6 zrobić jeszcze ze 20km, bo o 20:45 było Gran Derbi, więc wiedziałem, że nie będzie za bardzo czasu na dokręcanie. Wtedy jeszcze ubrałem kurtkę, którą używałem do jazdy w zimie... Powrót do domu, zostawienie tejże i na wały, gdzie czekał na mnie lokalny koń Mateusz Karkula i razem parę km dalej łapiemy kolegę @38kemor z #rowerowykrakow. W Wieliczce spotykamy podróżnika z Argentyny, 5 lat jazdy, 80 tys. km., 37 krajów. Dobry gość. Życzymy szczęścia i uciekamy dalej do Dobczyc w dobrym tempie. W Wiśniowej pożegnanie z Mateuszem i jadę sam.

    Świetna droga, którą serdecznie polecam, z Wiśniowej do Mszany Dolnej przez Kobielnik. Ten sam mniej więcej dystans, to samo przewyższenie, a nówka asfalt totalnie bez samochodów.

    W Rabce pod PKP czekam na @mihal34, który był na weselu niedaleko, to wziął rower i przyjechał się kawałek przejechać. Razem lecimy do Odrowąża odebrać pana Cymerka. U niego na włościach herbatka i kierujemy się we 3 na podjazd "Beskid" (pod Bukowinę) bardzo konkretny i fajny.

    W Jabłonce dramat, bo chcieliśmy wpaść do Biedronki, a tam remont... Tragedia naszych czasów. Opuszcza nas też @mihal84 Skończyło się w innym sklepie i jedzeniem 7Days, które są słabe na rower. Po przerwie uderzamy na Słowację, gdzie po pewnym czasie spotykamy wyczekiwanego pana @Mortal84, z którym jedziemy z powrotem do Polski.

    Bez większych historii docieramy do Lanckorony, choć sama Lanckorona już z pewną historią, bo jedziemy przez dobrą ściankę. @Mortal84 zrobił tam KOM, mnie wpadło 3 miejsce... Co jest o tyle ciekawe, ze jechaliśmy razem, a nawet szczyt przyatakowałem, a Strava i tak policzyła 4 sekundy wolniej. To pokazuje, że na krótkich segmentach niedokładność GPS + próbkowanie jest za słaba, żeby cokolwiek wiarygodnie policzyć. Tym niemniej dało nam to troszkę w dupę po 200km w nogach.

    Na górze w Arca Cafe kawka, ciastko, pierogi i rozdzielamy się. Ja z @Cymerek do domu, a @Mortal84 też do domu tylko pod Oświęcim. Reszta trasy już płaska, prosta, spokojna. I udało się 300 zrobić przed Grand Derbi.

    Wyprawa dookoła Polski już za niecałe 3 tygodnie.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km #200km #300km (nr 7) #metaxynarowerze
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.05.06-full.JPG

  •  

    179222 - 314 = 178908

    Kolarstwo gastronomiczne

    Czyli jak co roku #rowerowykrakow pojechał do Zalipia zobaczyć malowane domki. Udział wzięli @Cymerek @wspodnicynamtb @dzangyl oraz @kiwacz na powrocie.

    Start ciut przed 7 rano, jadę na PC, gdzie zbieramy resztę towarzystwa i śmigamy poprzez Niepołomice i Puszczę na WTR. Z wiatrem w twarz, który towarzyszył aż do Tarnowa. Cały czas uciekając o włos od deszczu, który nas gonił. A w zaszłym roku mieliśmy takie szczęście, że całą trasę jechaliśmy w deszczu, mimo że reszta dookoła miała sucho. Taka mała chmurka towarzyszyła nam wtedy cały dzień i przemoczyła. Tym razem udało się bez kropli deszczu.

    W Zalipiu standardowo fotka z, w sumie jedynym sensownym, domkiem. Rundka po wsi i wracamy na WTR, żeby dojechać do jego końca w Szczucinie. Tam też popas w Biedronce oraz wizyta w Muzeum Drogownictwa gdzie stoi całkiem sporo walców, głównie parowych oraz innego sprzętu potrzebnego w budowaniu dróg.

    Traska do Tarnowa prowadziła przez minimum zmarszczek i pofałdowań w terenie, więc choć dzięki temu przewyższenie na 300km nie leżało bliżej zera. Tam wizyta w McD. Swoją drogą #tarnow uważam za jedno z najgorzej rowerowo przystosowanych miast. Kupę zakazów jazdy rowerem, DDR zrobione po jakichś starych chodnikach z płyt, które się rozeszły na boki, wąsko, wysokie krawężniki. Bleh.

    Powrót z Tarnowa już z wiatrem, szybko serwisówką A4. Potem jakieś kilka kilometrów po szutrze przez las, ale nawet się nam to podobało. Zaraz za tymże lasem spotykamy @kiwacz i ostatnie 50km jedziemy już razem z przerwą obowiązkową na Rynku w Niepołomicach. Wszyscy szczęśliwie wrócili do domu nawet nieprzesadnie zmęczeni.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km #200km #300km (nr 6) #metaxynarowerze
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.05.02-full.JPG

  •  

    199918 - 311 = 199607

    "Rower is maj paszyn", czyli "Ach cóż to był za wpierdol 2.0". Przehyba z Twarożkami.

    Czyli wyjazd na najtrudniejszy podjazd w Polsce z kolegą #bynon z #rowerowykrakow i dwoma niewykopkami na wyrypę. W sumie najmocniejszą wyrypę w tym roku. 300km i 4500m w dobrym tempie. Więcej zdjęć w pierwszym komentarzu.

    6:15 z Bernatki i lecimy spokojnie, bo główne atrakcje dopiero przed nami. Przełęcz Słopnicka bardzo sympatyczna do podjechania, a następnie jedziemy na Wierchmłynne, gdzie podjazd jest zdecydowanie sztywniejszy, ma wąski asfalt, a auto jeździ za autem. Dziwne, bo to taka bardzo wąska leśna droga. Do Ochotnicy Dolnej potem mamy już prawie płasko, co jest dobrym przygotowaniem do Twarogów.

    Twarogi to podjazd o opinii najgorszego w Polsce i... Faktycznie tak jest. Konkuruje z nim jeszcze Laskowa, ale po przejechaniu obu stwierdzam, że... Oba są pojebane. Prawdziwą sztuką jest nie dać się zrzucić z szosy. I gdyby nie 2 "wypłaczenia" (czyli pewnie po 15%, a nie 25%), to byłoby nie do wyjechania, a procent z całych 1.7km absudrdalny. Gdy już człowiek myśli, że to koniec pojawia się nawrotka i ostatnia najabardziej stroma ściana, która sprawia wrażenie, że asfalt tam był równany walcem na linach, bo sam by zjechał i zrobił prostą drogę aż na sam dół masakrując wszystko na swojej drodze. Ale udało się, reszta kolegów potem też szczęśliwie wyskrobała się na górę. Na zdjęciu jest ten bardziej płaski kawałek. Temu trudnemu nie bardzo jest jak zdjęcie zrobić.

    Skoro Twarogi za nami to jedziemy na Przehybe oddaloną o jakieś 30km. Z @bynon poznaliśmy się niemal dokładnie dwa lata temu podczas innego wyjazdu na Przehybę i nawet nie wiedzieliśmy o swoim istnieniu na Wykopie. Toteż wypad prawie rocznicowy. Liczyłem, że postawi mi obiad, powie kilka miłych słów, może zaprosi na wieczór dodomu, ale już mu nie zależy... Odcinek od szlabanu na górę ma 6.5km i stabilne 8-9% więc jest bardzo przyjemny i można sobie pocisnąć. Na górze jemy obiadek. Kolega, który na Twarogach był za mną z 1-2min straty jako drugi na Przehybie był już ostatni ze stratą pół godziny. Jak Twarogi zapieką nogi, to potem jest straszna buba.

    Z rzeczonym kolegą rozstajemy się po zjechaniu na dół i w trójkę śmigamy do miejscowości Paszyn, bo jak wiadomo:

    Rower is maj paszyn.

    Skąd już kierujemy się na Kraków wzdłuż Jeziora Rożnowskiego z obowiązkową wizytą na zaporze, żeby @Mortal84 nie był smutny. Kawałek wcześniej kolega Radek pomylił trasę i już stwierdził, że pojedzie trochę prostszą wersję bez górek. Więc ostatnie 100km jechaliśmy z @bynon we dwóch. Parę pagórków jeszcze przed i za Nowym Wiśniczem i ostatnie 25km już płaskie przez Niepołomice. Na finiszu burgerek na Skwerku Judah, który smakował niczym najwykwintniejsze danie.

    Koło Jeziora Rożnowskiego można było w sklepie kupić ogórki kiszone. Kusiły nas, ale nie ma tego jak zabrać. No to w domu zjadłem cały słoik.... Warto było! Warto było też się tak zarypać jak podczas całej wycieczki. To procentuje.

    Do wyprawy dookoła Polski zostało 4 tygodnie...

    Strava

    #rowerowyrownik #100km #200km #300km (nr 5) #metaxynarowerze #rower
    pokaż całość

  •  

    231570 - 315 = 231255

    Ołomuniec przez czeską Łysą Górę

    Czyli dość uboga reprezentacja #rowerowykrakow, bo jechał ze mną tylko @bynon uderzyła na Czechy coby sobie Łysą Górę zaliczyć i nie tylko. Reprezentacja uboga, bo piątek 1 w nocy to nie jest najlepszy termin na zbieranie ludzi na 300km z dobrym podjazdem.

    Pobudka o północy po godzinie snu. Poprzednie dni z jakimś tam ściganiem się, więc brak snu plus to = gruz, dużo gruzu w nogach. O 1 pojechałem zawieźć rzeczy do @isiowa, która zabrała je rano samochodem. Dzięki czemu do Ołomuńca mogłem jechać na pusto, a już 1:30 na stacji benzynowej startujemy z @bynon w dalszą drogę.

    Jest dość zimno i wilgotno - szczególnie cierpią ręce, ale jakoś tam upychając dłonie w rękawy ultralighta dało się wytrzymać. Tempo dobre, bo przez pierwsze 100km jakieś 31km/h, więc przerwa na chwilę na Orlenie, coby Adam mógł wypić kawę, a my nie byliśmy zbyt wcześnie w Cieszynie, gdzie zaplanowany był popas w McD, a tenże otwierany dopiero o 6. Mimo tejże przerwy i tak kwitniemy parę minut przed zamkniętymi drzwiami, a pani, do której można mówić "kierowniku", otwiera podwoje punktualnie o 6:00. Mamy 140km, napełnione troszkę brzuszki i czas atakować Czechy.

    Pierwsze co w Czechach (i Słowacji też) uderza zawsze to wrażenie, że ten kraj wymarł. Oczywiście osobną kategorią jest Praga, która zawsze jest pełna głośnych zagranicznych turystów. Reszta kraju zawsze kojarzy mi się z pustymi drogami, pustymi miastami i bezkresnymi polami rozmieszonymi na mniejszych lub większych pagórkach. Już 25km od granicy zaczyna się pojazd pod Łysą Górę. Bardzo fajny, dobry asfalt, niemorderczy, a te 875m ciągiem trzeba się wspiąć do góry, więc ładnie dokłada do licznika przewyższeń. Ależ ja bym chciał mieć taką Łysą Górę pod domem... Docieram na szczyt, chwilę później również @bynon. Fotki, foteczki i idziemy do restauracji, gdzie w ofercie na tygodniu jest tylko zupa czosnkowa i knedliki. Jemy i zbieramy się w drogę.

    Byłoby zbyt pięknie, bo Adam zastaje swój rower z kapciem, więc trochę schodzi z wymianą, a ja mam czas poleżeć na słońcu. Zjazd na dół bardzo fajny, nawet niewiele miejsc gdzie na drodze jakiś piaseczek, igliwie czy gałęzie, więc można pocisnąć. Ciśniemy też na dół na wypłaszczeniu. Razem przez kilka podjazdów jedziemy do Frydlantu nad Ostrawicą, gdzie już niestety się rozdzielamy. Adamowi spiekło neurony, coś mu tam nie stykało w mózgu, więc wybrał trasę przez Słowację i parę mniejszych przełęczy z Salmopolem na czele. Bardzo ładnie. No i dojechał do Bielska-Białej szczęśliwie i wyrypany.

    Ja zaś sam przez Kraj morawsko-śląski cisnę na Ołomuniec. Widoki świetne, jakbyście co chwilę mijali tapety Windows XP. Do tego kwitną drzewka i ogólnie jest fajnie. Jedyny większy minus to ze 20km drogą z betonowych płyt już przy samym Ołomuńcu. Ale nie można mieć wszystkiego. Sam Ołomuniec fajny, ładne, spójne i spokojne miasto, choć, jak spora innych w Czechach, duża część centrum brukowa. W hotelu byłem przed 16, więc całkiem spoko - zostało jeszcze trochę dnia na zwiedzanie, kolacje, lody i piwerko.

    Więcej zdjęć w pierwszym komentarzu... Jak tam @a__s idzie dodawanie galerii do wpisów? Bo już przed zeszłoroczną wyprawą coś tam było mówione, że to prawie gotowe, a roczek minął i dalej trzeba robić klejenie...

    A propos wyprawy to startuje już za miesiąc... Ostatniego maja, w czwartek, w Boże Ciało.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km #200km #300km (nr 4) #metaxynarowerze #rower
    pokaż całość

  •  

    Dookoła Polski na rowerze po raz czwarty. Niewątpliwie już w tym roku mało w tym jest dookoła Polski, ale takie tereny mi zostały do zwiedzenia.

    Przez ostatnie 3 lata:
    - 2015r - 4810km w 29 dni,
    - 2016r - 7014km w 31 dni,
    - 2017r - 8238km w 31 dni,
    zwiedzałem Polskę z Waszą pomocą, a było Was naprawdę sporo. W tym roku też mam nadzieję nie będzie gorzej, a i mam nadzieję wielu z Was się dołączy. Prośba (żebry) o wyplusowanie tego, coby do większej ilości osób to dotarło, a oni chcieli się podłączyć, zaoferować nocleg itd. Fakty:

    1. Termin – start w Boże Ciało 31 maja (sobota) z #krakow do #warszawa. Pierwszego dnia będzie nas jechało na pewno kilka osób. Koniec pi razy oko 20 czerwca. Termin taki, a nie inny, bo w tym roku towarzyszył będzie mi @Mortal84, a przez święto może być ze mną 11, a nie 9 dni.
    2. Noclegi – kto może w bliższej lub dalszej okolicy trasy mnie kimnąć i użyczyć prysznica? Niechaj im Bóg/Manitu/Śiwa/Budda w dzieciach (lub ich braku) wynagrodzi... Orientacyjne daty naniesione są na mapę. Proszę o propozycje nawet jeżeli wydaje się Wam, że to daleko od mojej trasy. Propozycje, a nie definitywne deklaracje, bo wiadomo, że różnie może być i każdemu może przecież coś wypaść... Co roku około 20 osób z Was mnie nocuje (o dziwo chyba udało mi się powstrzymać i nikogo nie zabić/okraść/zgwałcić, choć łatwo nie było). Kawałek podłogi do spania + prysznic + coś do uprania to już dużo, wszystko ponad to to rewelacja. Wiadomo, że to wszystko z wyprzedzeniem, nikt nie wie jak będzie stał z czasem jak będę jechał, ale... Jak będzie 3 "chętne" osoby to może choć jedna będzie mieć wtedy możliwość.
    3. Tag – #metaxynarowerze będą codzienne relacje z podróży – trochę zdjęć, opisów itd. Ile zależy od czasu, którego zawsze jest mało oraz poziomu niewyspania. W tym roku już jest mniej napięty terminarz, więc powinno udać się bardziej na bieżąco.
    4. Trasa – nie jest to wersja ostateczna. Po prostu zarys. Mapa jest duża - wymaga tylko otwarcia w nowym oknie - na pewno znajdziecie czy jadę koło Was. Linki do wersji interaktywnej na Strava: część I i część II Dużo będzie zależało od tego gdzie będę miał noclegi. Dlaczego taki kształt? Bo to co jest na zielono, to tereny gdzie już byłem rowerem. Nie ma sensu zwiedzać tego samego, kiedy tyle Polski jeszcze do zobaczenia. W tym roku tylko około 4500km, ale doświadczenie uczy, że końcowy wynik będzie o około 10% większy. Nadal pewnie ponad 200km dziennie. Trasa krótsza, bo i Polska mi się kończy.
    5. Tracking – na Endomondo będzie live gdzie akurat jestem itd. więc łatwo mnie znaleźć i się dołączyć (tempo się pod Was dostosuje i każdy jest mile widziany). Na Strava treningi będą codziennie wieczorem po zakończeniu trasy.
    6. Rower – jak co roku BH + Apidura z 8-10kg bagażu + leniwiec od Apidury.

    Jedziemy zgodnie z ruchem wskazówek zegara, a moje misie z #rowerowykrakow mają towarzyszyć do Warszawy, a i #szosowawarszawa zapowiedziała wyjechanie naprzeciw. Tak jak wspomniałem wcześniej przez pierwsze 11 dni będzie mi towarzyszył @Mortal84. Wiem, że przenocowanie 2 osób to już dużo, więc na odcinku oznaczonym na niebiesko pewnie więcej będziemy korzystać z hosteli. Gdyby jednak ktoś mógł przenocować naszą dwójkę (w tamtym roku było kilka takich przypadków) to będziemy zobowiązani. Różowa trasa to już jazda solo jak co roku i tam szczególnie potrzebowałbym Waszej pomocy.

    Mile widziane również propozycje atrakcji turystycznych, szczególnie zamków, raczej nie muzea, które trzeba oglądać ze środka. Parki krajobrazowe, dobre widoczki, fajne budowle itd. zawsze chętnie obejrzę.

    pokaż spoiler Heh, znów skopiowałem część (większość) wpisu z lat poprzednich. Ale znów jadę w Polskę i potrzeby te same.


    Trochę spamu tagami: #rower #szosa #podroze #polska
    pokaż całość

    źródło: mapa.jpg

    +: matixrr, sikzmiednicy +1084 innych
  •  

    283890 - 307 = 283583

    Ona czuje we mnie piniądz...

    Czyli #rowerowykrakow pojechał do Cieszyna zrobić sobie zdjęcie z 20zł i Rotundą p.w. św Mikołaja w Cieszynie. Zdjęcie sztampowe, ale takowego jeszcze na rozkładzie nie było.

    Pobudka 6 rano, za oknem już piękne słońce, temperatura na starcie godzinę później 7 stopni. A skoro piękne słońce, to szybko będzie lecieć do góry. Jadę na PC po @Cymerek, który gdzieś zgubił Ultralighta i mamy 10min obsuwy. Na szczęście #krakow w niedzielny poranek niemal wymarły i na Orlenie przy Moście Zwierzynieckim jesteśmy o czasie. Tam zbieramy @bynon i wraz z 4 niewykopkami - w tym jedną dziewczyną - lecimy wałami do Piekar, a tam czeka na nas @trace_error.

    Żeby trasa nie była taka sama na powrocie, żeby było 300km i skoro w niedzielę niemal nie ma zupełnie ruchu, to śmigamy DW780. Idealny asfalt, świetna droga, grupą jedzie się bez zarzutu. Naprzeciw z Bierunia wyjechał nam @Mortal84, bo też brak 300km by go bolał, a kawałek dalej @Hinol. @Hinol to nasz krakowski kurier, noga dobrze zrobiona, więc było z kim prowadzić przez większość dnia. Trzymamy stabilne 30-35km/h, ale wszyscy na kole trzymają się grupy i nie odpadają.

    Gdy koleżanka i @trace_error odłączają się na swoje trasy dołącza do nas jeden z kolegów @Mortal84, więc grupa nadal dość liczna. Niedaleko Pszczyny @bynon gubi część od aparatu, więc został jej szukać, a my mamy 15 min przerwy pod nieczynnym sklepem. Aczkolwiek nasza obecność pod nim wlała w ludzi nadzieję, że jest otwarty. Nic z tego. Zakaz handlu i w ogóle. Wyprzedzając chronologię... Super jest ten zakaz. Jak zaraz za Cieszynem znaleźliśmy otwarty sklep (po 170km w nogach i fuksem otwarty ostatnie 15min) to kolejnym otwartym przybytkiem na trasie była stacja benzynowa pod Zatorem. Jedyne ~100km dalej. Trzeba było po drodze stawać i prosić o wodę z kranu. Toteż polecam zakaz handlu - można oszczędzić pieniądze, wodę, czas, który zmarnowano by w sklepie...

    Południowy #wmordewind daje o sobie mocno znać, gdy w Pszczynie dołącza do nas @Marcin_od_Tribana wraz z dziewczyną i @emtei. @emtei to jest aparat. Jak robiłem Everesting kolega przyjechał specjalnie ponad 100km, żeby ze mną chwilę poodjeżdżać. W połowie pierwszego podjazdu złapał gumę. Dałem mu swoją dętkę, wymienił i musiał zawijać do domu, żeby się wyrobić. Tym razem czeka na nas. Witamy się, chcemy jechać dalej, a jemu odpadł pedał... Cuda panie, cuda! Poczekaliśmy na niego podziwiając pchli targ zajmujący cały rynek (akurat tego zakaz handlu nie dotyczył). Ale wkręcił i jedziemy dalej.

    Kawałek za Strumieniem zbieramy @pjib a w Zebrzydowicach @pe__pe. Zaczynają się też pagórki, co plus wiatr, już rozrywa mocno peleton, ale czekamy na szczytach. W ten sposób przekraczamy polsko-czeską granicę i trafiamy do Karwiny. W sumie więcej tam Polaków jak Czechów. Fotki, @Marcin_od_Tribana zostaje tam z dziewczyną, kawałeczek dalej @pe__pe odbija na Bohumin, a dla nas zaczyna się największa rzeźnia tego dnia, czyli trasa niemal płaska jak stół do Czeskiego Cieszyna. 15km, a przez wiatr mordęga niesamowita. Często słyszy narzekania na #wmordewind i jak to było trudno. Tamten wiatr był masakryczny, on nie przeszkadzał, on zatrzymywał w miejscu.

    Dojechaliśmy zgarniając po drodze brata @bynon na poziomce i jego tatę, chcieliśmy coś zjeść w Czeskim Cieszynie, ale nic ciekawego nie wpadło nam w oko, a przy okazji przygotowanie żarcia dla ~10 osób zajęłoby sporo czasu. Przejechaliśmy most graniczny i mamy przed sobą cel wyprawy, czyli wzgórze zamkowe ze wspomnianą wcześniej rotundą i wieżą. Po obowiązkowych fotach skończyliśmy jak zwykle w McD.

    Nażarci jedziemy pagórkowatą trasą, zaczynają się pierwsze poważniejsze odpadnięcia, bomby i "minizgony", ale szybsi czekają na górkach na resztę. Sucho, nie ma nic w bidonach, sklepy pozamykane to chłopaki napełniają bidony wodą z kranu. Teren powoli się wypłaszcza, jedziemy koło Energylandii w Zatorze, budowa najszybszego rollercoastera trwa w najlepsze, a kawałek dalej stacja benzynowa. Popas tam, zjedzenie i napicie się jak człowiek dobrze działa na wszystkich, bo ciśniemy bez problemu 35km/h mimo bocznego i w twarz wiatru. Choć pod wieczór nie był on już tak dokuczliwy.

    @Mortal84 odłącza się w Łączanach, a my tym razem rezygnujemy z WTR, bo 300km i tak będziemy mieć jadąc krótszą trasą. @Hinol też miał tam pojechać do domu, ale rzeczone 300 kusiło i dojechał z nami aż do Krk. W końcu i tak zrobił 290km... Moje wewnętrzne OCD płacze, ale jego wybór. Przed 21 już wszyscy w domkach - my z @Cymerek jeszcze skoczyliśmy kupić sobie zasłużone piwerko na wieczór.

    Ogólnie perfekcyjny wyjazd (z malutkim wyjątkiem wiatru) - łącznie udział w zabawie (na różnych etapach) wzięło 18 osób (jeżeli o kimś nie zapomniałem) - zacnie, szczególnie na takiej trasie. Było mocniej niż zakładaliśmy (300km ze średnią 29km/h), było cieplej, słoneczniej, ogólnie mega wyjazd - polecamy się na przyszłość i zapraszamy.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km #200km #300km (nr 3) #metaxynarowerze #rower
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.04.08-full.JPG

  •  

    297518 - 303 = 297215

    Świnta, świnta i po świntach.. Gminobranie.

    Czas było wrócić ze świąt do Krk, więc o 5 rano we wtorek pobudka. Brat podrzucił mnie samochodem do Rzeszowa i ciut po 7 śmigam w kierunku na Łańcut - krajówką, bo od czasu otwarcia A4 aż do Ukraińskiej granicy w zasadzie wszystko porusza się autostradą właśnie.

    Pierwszy dzień jako takiej słonecznej pogody, wiatr początkowo nawet sprzyjający. Chłodniej niż w Krk, bo maks było pewnie koło 12 stopni, ale nadal to już fajne wiosenne warunki.

    Z Łańcuta przez Leżajsk cisnę na Tarnobród i wracają wspomnienia z wszystkich dotychczasowych wypraw dookoła Polski. Lubelskie ma równie tragiczne drogi co Lubuskie czy Dolnośląskie, ale przynajmniej nie ma bruków. Niemniej jednak w drogach kratery, a i nie idzie rozpoznać gdzie jest łata, a gdzie właściwy asfalt. Pod Biłgorajem jadę ulicą Spokojną, od której podnosi mi się ciśnienie. Piasek zalany wodą, cegłówki, ogólnie syf.

    Niedaleko Zwierzyńca zaczynają się fajniejsze tereny i Roztoczański Park Narodowy - naprawdę fajne tereny i o dziwo nawet miejscami lepszy asfalt. Tam też wieje #wmordewind już prosto w ryjek, a wieje coraz mocniej jak to zwykle ciut popołudniu.

    W Józefowie idealny przykład polskiej szkoły budowania DDR, czyli kończenie tegoż na każdym skrzyżowaniu - nawet przy wyjeździe z bramy cmentarza, gdzie raz na tydzień przejedzie karawan...

    Cisnę dalej na południe w kierunku na Sieniawę i Przeworsk skąd mam pociąg. Po przekroczeniu granicy województwa i mam ochotę ucałować podkarpackie asfalty. W Przeworsku okazuje się, że jak zepnę tyłek to zdążę pojechać do Łańcuta i dzięki temu uda się przekroczyć #300km.

    No i udało się jakieś 10min przed odjazdem pociągu. Za podróż do Krk życzą sobie 33zł + 9.10zł za rower. A warunki? Jak na zdjęciu... 2.5h pod kiblem i na stacji w Rzeszowie już mam tam 3 towarzyszy. Cały pociąg jadący do Szczecina zapchany ludźmi i na korytarzu pełno od Rzeszowa. To musiała być wspaniała podróż dla tych jadących dalej.

    Strava

    O 23 w Krk, zebrałem 18 gmin do #zaliczgmine co daje 2175/2479. Ogólnie niezła forma. Początek kwietnia, a już jedna 400km i dwie 300km. W niedzielę szykuje się kolejna.

    W tym tygodniu wrzucę trasę na kolejną wyprawę cobyście mi podrzucili atrakcje, uwagi i jak zwykle rozpocznie się żebranko o nocleg.

    #rowerowyrownik #100km #200km #300km (nr 2) #metaxynarowerze #rower
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.04.03-full.JPG

  •  

    @a__s i @m__b proszę się częstować.
    Zbieranie głupich nazw miejscowości zaczęło się jeszcze przed wyprawą...

    #wykop #rower #metaxynarowerze

    źródło: fromapp.jpg

    •  

      potrzebuję tablicę miejscowości Furmany

      @zolwixx: to obok mnie, jak nie zapomnę to pyknę. Chcesz samą tablicę, tablicę z rowerem, tablicę z faramką, tablicę z faramką i rowerem? ( ͡º ͜ʖ͡º)
      @tazlubiczary:

      @metaxy: tyle razy tamtędy przejeżdżałam i nie wpadłam na to :) Wypok jednak nie wszet za mocno (✌ ゚ ∀ ゚)☞

      +: zolwixx
    •  

      @faramka: oooo moja mafiszowo-frugowa pani! tablica z faramką i rowerem brzmi kusząco, ale jakby Twój mąż miał chodzić nie w sosie i pytać 20x kim jest ten kasztaniarz z mirko, to może zostańmy przy samej tabliczce? jak uważasz ( ͡º ͜ʖ͡º)

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    305720 - 311 = 305409

    300 frajda
    Czyli mimo obiekcji niektórych, że jazda serwisówką wzłuż A4 to śmierć, zawał i rak płuc, było super i poszło na luzie. No i najważniejsze - pierwsze lody Anno Domini 2018!

    Start 7:00. Rower myty dzień wcześniej i po 3km już uświniony, bo w nocy i nad ranem lało. Kawałek dalej zabieram kolegę Jacka i jedziemy wałami do Puszczy Niepołomickiej, a potem przez kładkę w Mikluszowicach dalej w kierunku A4 właśnie. Ilość trąbiących Januszy w Passatach i Sebastianów w Audi była zadziwiająca... Przy A4 orientuję się, żem sobie włączył pauzę 50km temu i nie liczy. Na szczęście w domu od Jacka wziąłem jego GPX i wkleiłem w moją dziurę (jeszcze jedna zaleta jazdy z kimś).

    Znanymi fragmentami drogi serwisowej do Tarnowa jedziemy na luzie, a po przejechaniu rzeki Biała spotkaliśmy Adama. Teraz już w 3 jedziemy na Dębicę. Ale koledzy mówią, że jest niedaleko miejscowość Przeryty Wór - super - wszak lubię zbierać dziwne nazwy miejscowości. Niestety na miejscu okazuje się, że to Przeryty Bór, a ja jestem głuchy (czysty ubaw). Pod Dębicą dołącza do naz @zukikiziu, a Jacek zwija do domu.

    Od tego też miejsca parę razy trafiamy na ślepe fragmenty serwisówek. O ile wcześniej dało się kawałek szutrem, to teraz przecinają to czasem potoczki etc. i trzeba zawracać. Ogólnie nie ma tego wiele, a dodatkowe kilometry i tak tylko cieszą.

    Dotarliśmy do Rzeszowa, gdzie czeka na nas Radek - mój kolega z klasy z liceum. Popas pod sklepem Frac, a potem już bocznymi drogami przez parę mniejszych lub większych (170-180m przewyższenia) pagórków. Za to lubię moje okolice. Nie trzeba daleko jechać, żeby sobie 200m podjazdy znaleźć. Dla każdego coś dobrego. @zukikiziu urywa się przed Strzyżowem. W Strzyżowie prosimy dobrych ludzi o taśmę izolacyjną, bo Adam urwał uchwyt na lampkę. Kolejne pagóraski i we Frysztaku Adam skręca na Tarnów. Ten dokręcał do 250km i przez to zlało mu na koniec tyłek.

    Z Radkiem zahaczamy o mój dom, zostawiam manele, jadę go odwieźć do domu, wracam, 311km, wystarczy, bo ciemno, a białych okularów brak.

    Ogólnie polecam tę trasę jak ktoś ma ochotę przejechać się z kumplami w niemal zerowym ruchu samochodowym. Można pogadać, pośmiać się i całą droga Wasza.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km #200km #300km (nr 1) #metaxynarowerze #rower #szosa
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.03.30-full.JPG

  •  

    309943 - 424 = 309519

    Hmmm no miało być 300km na moje urodziny, było 424km... To fajnie i chyba nie ma się co więcej rozpisywać. Na końcu wpisu info o wyprawie dookoła Polski.

    No dobra, koniec gadania głupot. 26 marca @metaxy przyszedł na świat, co nie jest przesadnie korzystne, gdy chce się robić dystanse z okazji urodzin. Pogoda zwykle zimowa lub bardzo wczesnowiosenna, ale prognoza mówi, że w nocy 0, w dzień z 8 stopni, sucho to jedziemy. Niestety poniedziałek i wczesna część sezonu, więc łatwo zebrać tłumów nie było, ale na wypad z #rowerowykrakow zdecydowali się @38kemor @Mortal84 i @Kuchasz.

    Startujemy o 1 w nocy z @38kemor i zaraz zgarniamy pierwszego niewykopka czyli Radka Krupę. Taki nasz okoliczny nakurwiacz kilometrów - gość ma też i 500km na rozkładzie, więc wiadomo było, że da radę. Temperatura 2 stopnie na plusie - jest spoko. Spoko było tak przez pierwsze 10km, zaraz spadła do zera, a w Krakowskich Dolinkach już -5. Na brodzie lód, w bidonach zaczyna się robić kasza, stopy i dłonie trochę marzną. Ale humory dopisują, więc zasuwamy i gadamy o pierdołach.

    W Olkuszu na stacji benzynowej zgarniamy @Mortal84 i @Kuchasz - 5 min postoju i już wiemy, że łatwo nie będzie, bo zimno jak fiks. Temperatura spada do -7.5 stopnia i aż do 8 rano było -3.5. Gdybyśmy wiedzieli wcześniej, to pewnie byśmy poddali wyjazd, a tak "ignorance is bliss". W bidonach formuje się już lód w całej objętości i pić nie bardzo się da.

    Sędziszów przywitał nas uciekającym powietrzem z koła @Kuchasz, ale na tyle powoli, że można dopompować i jechać chwilę dalej. Wolimy to niż czekać na zmianę dętki przy tym mrozie. Tempo cały czas sympatyczne w okolicy 30km/h. Tak dojeżdżamy do Jędrzejowa - kolejne pompowanie koła, zimno, zamarzamy, a jeszcze okazało się, że Strava puściła nas na S7 i musimy kombinować inną trasę i nadkładać km.

    Niedaleko Kielc pojawia się jakaś konkretniejsza góreczka i kurde zastanawiam się skąd to... A to podjazd pod zamek w Chęcinach, gdzie z #rowerowykrakow byliśmy niedawno na ostatniej dwusetce w 2017r. W kieleckim jak to w kieleckim "piździ" i śnieg leży... Przejazd przez Kielce raczej bezproblemowy i głodni jak psy wypatrujemy kiedy na liczniku pojawi się 200km, bo wtedy czas na popas w wykwintnej restauracji McDonald's w Suchedniowie. Miało być szybko, coby nie marnować czasu, ale koledze @Kuchasz zmiana dętki zajęła trochę czasu, więc wyjeżdżamy dopiero 10:35. No i wiemy, że z wyrobieniem się na planowany pociąg będzie krucho. Od tego też miejsca zaczyna się zabawa w #zaliczgmine, więc trasa zaczyna przypominać węża.

    Skarżysko-Kamienna ma fajne Muzeum Orła Białego, gdzie znajduje się najciekawszy dla mnie eksponat czyli kuter torpedowy proj. 664 ORP „Odważny”. Kawałek dalej oddziela się od na @38kemor, który stwierdził, że forma mu nie pozwala na robinie rzeczonych zygzaków, więc on do Warszawy jedzie krótszą trasą. Finalnie i tak wyszło mu 381km, więc grubo. Pod zamkiem w Szydłowcu czekamy na Radka Krupę, który został nieco z tyłu. Ten nas minął nie zauważywszy i pojechał dalej złą trasą. Próbowaliśmy się jeszcze połączyć, ale nie udało się, więc on też krócej pojechał na Grójec.

    Okolice Radomia witają nas tym co tygryski lubią najbardziej. Piach, urywające się drogi, błota, drogi, które istnieją wyłącznie na mapie, grzęzawiska itd. Takie bogate to Mazowieckie, a z doświadczenia wychodzi mi, że mają chyba najwięcej dróg gruntowych (a ziemia piaszczysta) w całej Polsce. No i na zdjęciach poniżej możecie zobaczyć jedną z wielu takich przepraw. Tam też spotykamy Jacka Cendrowskiego. To ten sam kolega co spakował rower, wsiadł kiedyś w auto, żeby być o 3 rano we Wrocławiu i przejechać ze mną 300km (a potem znów powrót do Warszawy. Pozytywny człowiek. Przejechaliśmy razem wczoraj pewnie ze 100km i rozłączyliśmy w okolicach Warki. Niedaleko Góry Kalwarii z naprzeciwka nadjechał @oskar1100 i już mamy autochtona, dzięki któremu przejazd przez Warszawę i okolice stał się z nieprzyjemnego zacnym. Niewiele później kolejny reprezentant #szosowawarszawa czyli @piotreeek i tak w 5 jedziemy na Dworzec Centralny. Wspólna focia, śmieszki. Chłopaki do domu, my znów na szybko do McD przed pociągiem. Ja z @38kemor jednym pociągiem, @Mortal84 z @Kuchasz drugim i koniec wycieczki.

    Tak powinny wyglądać wszystkie urodziny!

    W ramach #metaxynarowerze poza info o tym wypadzie też inna informacja, która będzie Was pewnie bardziej (choć nadal niewiele) interesować. Start IV (ostatniej) wyprawy dookoła Polski w Boże Ciało 31.05.2018, czyli za 2 miesiące. Kierunek pierwszego dnia to Warszawa, żeby moje ludziki mogły sobie wrócić pociągiem. Trasę wrzucę na dniach, bo mam w miarę gotową.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km #200km #300km #400km (nr 1) #metaxynarowerze
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.03.26-full.JPG

  •  

    358190 - 267 - 254 = 357669

    Ostatni wpis z letniej wyprawy. Finito! Do zobaczenia w czerwcu na ostatniej wyprawie

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XXX (23.07.2017)

    @Cymerek to dobry kolega i przyjechał ciapągiem.

    Wyjątkowo udało się wystartować przed 8 co można uznać za cud, ale też ile mogłem spakowałem się poprzedniego dnia. Poprzedniego dnia umówiłem się z @Cymerek, że przyjedzie pociągiem do Częstochowy i śmigniemy sobie razem ile km damy radę. Spotkałem go w okolicy Gorzowa Śląskiego i już wtedy wiedzieliśmy, że zbliża się burza i mamy przewalone. Zerwała się paskudna wichura, ale wiało w plecki, więc nawet nam to pasowało. Szczęścia wystarczyło nam do Krzepic. Gdzie dopadła nas naprawdę konkretna ulewa. Schowaliśmy się w Biedronce i musieliśmy tam przeczekać chyba ponad 2h.

    Jedziemy dalej. Natrafiamy na jakiś dziwaczny wiatrak i zapytany człowiek mówi, że była to jakaś nieudana inwestycja. Kolejny na trasie jest monument upamiętniający bitwę pod Mokrą. Trochę Strava znów zrobiła mnie (nas) w wałka, bo puściła nas drogą, której nie było i musieliśmy zawracać, a @Cymerek miał pociąg, na który musiał zdążyć. Ale udało się.

    Już na dworcu PKP w Częstochowie odbiera mnie @archive, u którego nocleg kiedyś mi nie wypalił i kolega był bardzo zdeterminowany, że tym razem to już udać się musi! No i udało się. Zjedliśmy kolację, wypili piwerko, pogadali. Idealnie na przedostatni dzień wyprawy.

    Strava i Endomondo

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XXXI (24.07.2017)

    Koniec, Finito, The End! 8238km w miesiąc, czyli 265km dziennie.

    Wstajemy rano i w sumie chyba bardziej przeważa uczucie ulgi, że to już ostatni dzień, że nie trzeba się już śpieszyć, że nocleg będzie już u siebie w domu. @archive jedzie rowerkiem do pracy i kawałek trasy się nam pokrywa.

    Po paru zygzakach po ostatnie gminy jadę już prosto na Tarnowskie Góry, gdzie czeka na mnie McD i ostatni raz na tej wyprawie stołuję się tejże jakże "luksusowej restauracji". W Świerklańcu spotykam kolegę @Lixer i razem jedziemy do Będzina zrobić fotkę zameczkowi. Niby już tam kilka razy byłem, ale skoro i tak był po drodze... W Dąbrowie Górniczej robimy sobie pauzę na Colę i lody i tam też się rozdzielamy.

    Jadę przez okolice Olkusza i pod Krakowem przypadkiem spotykam Radosława Krupę. Taki nasz okoliczny długodystansowiec, więc już razem śmigamy do centrum. Po drodze zgarniam @mihal34 i @Cymerek - razem kierujemy się na Rynek, gdzie obowiązkowa fotka z Kościołem Mariackim w tle.

    I tak oto moi Państwo pod domem wybiło 8238km, 613 nowych gmin, 31 dni. Koniec wyprawy, koniec zabawy!

    Strava i Endomondo

    #100km #200km (nr 32) #200km (nr 33) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2017.07.23-full.JPG

  •  

    359197 - 263 - 276 - 263 = 358395

    Wpisy z letniej wyprawy dookoła Polski - czytasz na własną odpowiedzialność. Przedostatni wpis.

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XXVII (20.07.2017)

    Coraz bliżej domek, coraz bliżej domek.

    Po śniadanku i przebytych kilku km spotykam @KonniQ i już razem jedziemy do Włocławka. @kocurkolandia niestety musiał iść do pracy, więc jazda z nim mi uciekła, ale widzieliśmy się na majówce, gdzie razem byliśmy kilka dni w Jeleniej Górze, więc aż tak się nie stęskniliśmy za sobą. Kawałek przed Włocławkiem zaczyna padać i rozdzielamy się na moście. Kinia wraca do domu, a ja jadę na południe. I wyjątkowo to ja byłem wygrany, bo mnie w miarę udawało się uciekać przed deszczem, a jej zlało tyłek.

    W Brześciu Kujawskim wybiło 7000km i już było pewne, że życiówka miesięcznego dystansu z poprzedniego roku zostanie pobita.

    Cały dzień minął bez szczególnych wydarzeń poza dużą dawką zamieszania z noclegiem. Umówiony byłem z @Phoenixx, że nocuję u jej rodziców, gdzie ona akurat też będzie. Ale wieczorem rozmawiam z @mosci_K, który chciał dołączyć po raz drugi do mnie na trasie. I okazało się, że nocleg w Turku, który bardziej pasował mi na kolejny dzień. Przeprosiłem @Phoenixx za zamieszanie i wybrałem nocleg z @mosci_K, z którym jechaliśmy aż do jego domu... I tu okazało się, że jedziemy do domu jego rodziców, który nie jest dokładnie w Turku tylko nieco na południe. Zabawniejsze jest, że znajdował się on w sąsiedniej miejscowości do tej z rodzicami @Phoenixx, więc całe zamieszanie nie było w sumie potrzebne. Ale z kolegą wypiliśmy piwko domowej roboty i ogólnie miło spędziliśmy wieczór.

    Strava i Endomondo

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XXVIII (21.07.2017)

    Mamy wszystkie literki alfabetu i nie zawahamy się ich użyć.

    Wstałem zbyt późno, żeby pożegnać się z @mosci_K - zjedliśmy z jego mamą śniadanie, bardzo miło się z nią rozmawiało. Rano popadało i padało też w Turku, do którego podjechałem, utrzymało się to aż do Warty, ale reszta dnia w dobrej pogodzie.

    Na południe od Turka miejscowość Karolina. W sam raz żeby wysłać spod niej zdjęcie wszystkim koleżankom Karolinom, których to jakoś wyjątkowo obrodziło w moim otoczeniu. W okolicy Łasku, blisko lotniska, gdzie znajduje się 32. Baza Lotnictwa Taktycznego, zobaczyłem znaki miejscowości Czestków A, Czestków B i F. Gdzie C i D nie ma... Nie wiem jaka jest za tym historia, ale dziwnie to wygląda i chętnie bym się dowiedział czemu te nazwy miejscowości mają literki oraz czemu brakuje C i D.

    Przez przypadek też okazało się, że jechałem przez miejscowość, do której zapraszał @frytacz i myślałem, że kawałek śmignie ze mną, ale wybył do Wawy. Słońce zachodzi, czyste niebo, widać chmury znad elektrowni w Bełchatowie, nawet ładnie to się prezentowało.

    Nocleg w pensjonacie w Szczercowie, poczekali z zamknięciem recepcji na mnie, skoczyłem jeszcze do Dino na zakupy. Pani była tak miła, że przygotowała mi sama z siebie herbatkę i uciekłem pod prysznic i do spania.

    Strava i Endomondo

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XXIX (22.07.2017)

    Dobry stolec podstawą sukcesu każdej wyprawy.

    W sumie całkiem bezpłciowy dzień, już tereny dość blisko domu. Niby weekend, piękna pogoda, a nie spotkałem ani jednego szosowca. Żyjemy złudzeniami, że w Polsce jest wielu kolarzy, ale tak naprawdę taka sytuacja ma miejsce tylko w okolicy większych miast. Co widać też co roku na podsumowaniu tworzonym przez Strava. Heatmapa pokazuje, że szał rowerowy to głównie domena większych miast i górskiego południa Polski.

    Niedaleko Wielunia leciał helikopter, kawałeczek dalej wylądował w szczerym polu. Poszedł do najbliższego domu, pogadał z kimś i wystartował. Normalnie wyglądało jakby gość sobie helikopterem wpadł do mamusi spytać jak się ma.

    Nieco dalej miejscowość Stolec, która nadała nazwę temu "treningowi". W:

    Dobry stolec podstawą sukcesu każdej wyprawy.
    Jest wbrew pozorom całkiem dużo prawdy i jest to jedna z ważniejszych rzeczy na długich wyprawach.

    Na noclegu wylądowałem w Ostrzeszowie. Jakiś ośrodek kolonijny. Kilkunastoletnie dzieciaki zachowujące się jak kilkunastoletnie dzieciaki mają w zwyczaju, więc głośno. Do pokoju wpadł mi szerszeń. Nie mogłem skubanego zabić przez chyba pół godziny. Chował się za żyrandolem, który był delikatny i próby walki za pomocą ręcznika mogły się skończyć jego rozbiciem. Nie chciałem też zostawiać go żywego, bo perspektywa, że usiądzie gdzieś na łóżku podczas, gdy będę spał, a ja go przez przypadek wkurwię, trochę mi nie pasowała.

    Strava i Endomondo

    #100km #200km (nr 28) #200km (nr 29) #200km (nr 30) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2017.07.20-full.JPG

    +: Lixer, t...u +38 innych
  •  

    364391 - 259 - 284 - 283 = 363565

    Wpisy z letniej wyprawy dookoła Polski - czytasz na własną odpowiedzialność.

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XXIV (17.07.2017)

    Wmordewind, ale poza tym pogoda bajka.

    Kolega @szymonzo1002 nawet myślał, że da radę przejechać się ze mną z rana, ale wcześniej się okazało, że ma swoje załatwienia i plan ten nie wypalił. Najlepszy jednak był poranek, gdy obudziłem się i okazało się, żenad ranem lała mi się krew. Pościel nie wygląda jakbym składał ofiary z niemowląt, ale kropla na prześcieradle i kilka na poduszce było. Dogadaliśmy się, że nie trzeba tego utylizować w kombinezonie ochronnym, bo HIV nie mam i nie trzeba tego utylizować w kombinezonie ochronnym.

    Start trochę po 8 przez trochę okolicznych - bydgoskich - lasów. Po drodze trąbił na mnie ktoś w samochodzie. Okazuje się, że @tomek860827 wyczaił na Endomodno, gdzie jadę i złapał mnie na trasie. Traska biegnie przez Zławieś Wielka (tak, w tej nazwie nie ma błędu) i Błoto. Kolejne dziwaczne znaki do kolekcji. Ogólnie kujawsko-pomorskie już jest znacznie przyjemniejszym terenem do jazdy w porównaniu z Wielkopolską. Jakieś minimalne pagóreczki, lasy, w końcu coś poza zbożem i płaskimi asfaltami Poznania i okolic.

    Poza tym dzień raczej bez historii, wiało, bo wiało, ale słoneczko, bez deszczu, w końcu można było się cieszyć z jazdy, a nie kurwować, że znów człowiek gnije w deszczu.

    Nocleg po 21 w Tucholi u dość miłej pani. Wybierane przeze mnie noclegi po taniości, bo nic poza łóżkiem i prysznicem nie potrzebuję, a kilka godzin jest poświęcone wyłącznie na sen. Toteż bardzo często zdarza się, że do takiego miejsca nie prowadzi żaden asfalt. Póki nie pada to spoko... Tutaj standard. Jak nie śpię u Wykopków, to byle usnąć, byle złapać kilkadziesiąt minut snu więcej.

    Strava i Endomondo.

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XXV (18.07.2017)

    Niezapomniane 9km (45min) kocich łbów przez las.

    Start z odrobiną deszczu, ale dramatu nie ma. Przez Tucholski Park Krajobrazowy dojeżdżam do wioski Złe Mięso. Niestety ta wyprawa okazuje się obfitować jedynie w znaki miejscowości o głupich skojarzeniach, a niekoniecznie w zabytki czy szczególnie urokliwe tereny. W większości to lasy lub pola. Płasko, bez łamiących monotonię elementów.

    Następna miejscowość Stara Kiszewa ma tylko pozytywne skojarzenia dla mnie i moich znajomych, bo koleżanka z liceum miała tam domek letniskowy, do którego jeździło się pobalować w sposób typowy dla ludzi, którzy dopiero co osiągnęli pełnoletność.

    Dzień mija sielankowo wręcz, człowiek myśli, że już jest fajnie, że będzie dobrze, że na nocleg dotrę przed czasem.... I co? I mamy drogę prowadzącą przez las. Dłuuuugo dłuuuugo prosta droga i nagle pojawia się info o zmianie nawierzchni. Pokrywa się to z wjazdem w gminę Osie. Jest to gmina graniczna w kujawsko-pomorskim. Nie wiem czy może coś zaoferować poza skrajnym, ale to skrajnym wkurwieniem jakie spowodowała jazda po 9km kocich łbów przez las z piaszczystym podłożem. Nie da się tych kocich łbów ominąć, nie da się też jechać tym brukiem w sposób, który nie wywoła skrajnego zdenerwowania. Nigdy jak pragnę zdrowia nie jechałem gorszym terenem. 9km przebyte w 45min. Dramat. @byczys też kiedyś na to dziadostwo wpadł i jak ja nigdy więcej nie chciałby tego powtórzyć.

    Nocleg po raz kolejny w jakimś zajeździe, a nie u Wykopka, bo tereny, które nie wchodziły w pierwotny plan wyprawy, więc nie miałem przygotowanych wcześniej ofert. No i wylądowałem w miejscowości Warlubie, do której przyjechałem już po ciemku, po 22. Straszne zadupie, droga przez ciemny las, ale przespać się dało.

    Strava i Endomondo

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XXVI (19.07.2017)

    Nie ma się do czego przyczepić, nawet kupony w McD były.

    Pierwszym ciekawym punktem na trasie był Grudziądz, do którego prowadzi najdłuższy w Polsce most drogowo-kolejowy zbudowany jeszcze przez Niemców podczas zaboru pruskiego. Dopiero w akij sytuacji człowiek uświadamia sobie dlaczego na północy Polski mosty są tak rzadko umiejscowione. W Krakowie i ogólnie na południu koryta rzek są dość wąskie i budowa mostu nie wydaje się wielkim przedsięwzięciem (relatywnie). Przez mosty na północy jedzie się i jedzie. To już naprawdę inżynieria na wyższym poziomie i inwestycje za grube pieniądze.

    Po zwiedzeniu miasta i kilkudziesięciu kilometrach zupełnie bezpłciowych trafiłem do Radzynia Chełmińskiego, gdzie stoi krzyżacki zamek komturski. Bardzo ładny, szczególnie dla kogoś takiego jak ja kogo kręcą takie budowle. Dlatego też rozłożyłem się na trawce i zrobiłem sobie piknik na miarę moich możliwości, czyli żarcia kupionego w pobliskim sklepie.

    Na wjeździe do Brodnicy strąbił mnie jakiś koleś. Okazało się, że to gość, z którym mijaliśmy się bodaj 3 raz i zaczął mi kibicować. Szybka obiadokolacja w McD i musiałem zrezygnować z jazdy do Brodnickiego Parku Krajobrazowego i zostawiłem to sobie na kolejną wyprawę.

    Był wstępny plan, że w Czernikowie będę nocował u @kocurkolandia i @KonniQ, z którymi znamy się osobiście już kilka lat. Ale akurat tego dnia mieli bodaj urodziny cioci, która też nieraz nam pomagała, gdy z chłopakami z Krk jeździliśmy pod Toruń i nocowali u nich. Dlatego też na noclegu wylądowałem u @demolition_corp_inc. Świetne przyjęcie, kolacja, pogaduchy z nim i jego żoną. Mało tego. Okazało się, że pracuje w Nestle i dostałem tyle batonów energetycznych od firmy, że nie byłem w stanie tego zabrać ze sobą i z wszystkim tym dojechałem do samego domu i końca wyprawy.

    Strava i Endomondo

    #100km #200km (nr 25) #200km (nr 26) #200km (nr 27) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2017.07.17-full.JPG

  •  

    366346 - 306 - 310 - 259 = 365471

    Wpisy z letniej wyprawy dookoła Polski - czytasz na własną odpowiedzialność.

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XXI (14.07.2017)

    Żeby zawsze było tak jak dziś.
    Start rano nie boli tak bardzo, gdy wiesz, że czekają cię bardzo dobre, dobre lub chociaż znośnie asfalty Wielkopolskiego, a nie "drogi" północnej części Dolnośląskiego próbujące wytłuc mózg przez uszy.

    Jadę przez las i na drodze leży spora gałąź zajmując więcej niż pół jezdni. Przy mnie przejechało 6 samochodów i tylko omijają, żaden dupy nie ruszy. W nocy ktoś w to przywali i będzie płacz. No i ściągam takie gałęzie, wiadra, kołpaki. Ludzie to lenie.

    Stoję na przejedzie kolejowym w Bronowie i pierwszy raz w Polsce widzę pociąg z samochodami. Ze 30 wagonów z Toyotami i Lexusami. Na zachodzie dość częste.

    W Krzywosądowie spotykamy się z @mosci_K. Bardzo sympatycznie się nam gada, ale kolega po ostatnich 300km jeszcze nie doprowadził kolana do porządku, więc zrobiliśmy razem ze 30km tylko.

    Po drodze jestem w Panience, Murzynowie Kościelnym co mile uzupełnia kolekcje znaków miejscowości dziwnych i dziwniejszych.

    Na nocleg dojeżdżam już późną nocą, ale mogłem, bo u mojej wieloletniej koleżanki ze Ślesina. Tym milej było u niej nocować, że mogliśmy sobie pogadać po dłuższej przerwie.

    Strava i Endomondo

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XXII (15.07.2017)

    Brukami, polami do Paryża, Rzymu i innych dziur.

    Żegnam się z koleżanką ze Ślesina i jadę po pierwszą połówkę "Złotego Gralla" znaków miejscowości dziwnych, czyli Tumidaj. Dalej trasa leci przez Powidzki Park Krajobrazowy i po raz kolejny Strava zrobiła mnie w wała i puszczając wzdłuż jeziora powidzkiego wepchnęła w piaszczystą drogę. Jak się okazało, po rozmowie z lokalsami, droga wokół tego jeziora jest cała taka, więc skończyło się nawracaniem, nadkładaniem kilometrów, ale dzięki temu wpadło ponad 300km tego dnia.

    Przez Małachowo Złych Miejsc (kto to kurde im wymyśla) jadę do Żydowa i już bezpośrednio do Gniezna. Trochę zdziwiony byłem, że poza katedrą nie znalazłem nic ciekawego do zobaczenia. Lednicki Park Krajobrazowy trochę złamał choć na chwilę krajobraz, ale potem znów Wielkopolska przypomina o sobie i raduje oko z jednej strony pszenżytem z drugiej kukurydzą przez 10km. Po 10km następuje zamiana i zboże zamienia się stronami z kukurydzą (tak wiem, kukurydza to też zboże).

    Płasko, monotonnie, na szczęście po drodze była dziura zabita dechami zwana Paryżem, która to nazwa zawsze pozwala się ponabijać troszkę z naszego naczelnego trolla @NadiaFrance. To już trzecia taka miejscowość w Polsce, którą udało mi się zwiedzić. Nawet porządna droga tam niestety nie prowadzi.

    Wyprzedzałem mocno terminarz, więc jechałem po terenach, których pierwotnie nie miałem w planie, ergo nie miałem wcześniej skombinowanych noclegów u Wykopków. Dlatego też nocleg udało się znaleźć dopiero w Mogilnie, do którego droga prowadziła przez Rzym. Jednego dnia być w Paryżu i Rzymie to naprawdę dobry wynik. Na nocleg dojechałem dopiero mocno po północy. Na szczęście był to 24h Hotel Mogilno przynależny do miejscowego ośrodka sportowego. Nie najtaniej, ale naprawdę dobry standard jak na hostele, w których nocuję zwykle na wyprawie i już dalej nie było sensu i sił jechać.

    Strava i Endomondo.

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XXIII (16.07.2017)

    Jakby tak złamać sobie nogę, to bym się wyspał.
    Można wstać po 7, ale i tak człowiek jest już tak styrany, że zebranie się rano, zjedzenie śniadania, spakowanie zajmuje stanowczo za dużo czasu, więc wyjechałem chwilę przed 9. Dlatego też musiałem odpuścić Kruszwicę i Mysią Wieżę nad Jeziorem Gopło choć mijałem je o rzut beretem. Nocleg był już ugrany i wiedziałem, że muszę się śpieszyć, coby nie przyjechać do kolegi @szymonzo1002 o jakiejś pogańskiej godzinie.

    Mijam Janikowskie Zakłady Sodowe, całkiem pokaźny zakład przemysłowy i jadę do Inowrocławia. Najpierw zwiedzić tężnie solankowe, a potem obowiązkowa wizyta w McD, gdzie miałem przyjemność posłuchać planów restrukturyzacyjnych lokalnego rynku transportowego, bo jacyś panowie pozbierali byłych kierowców PKS i innych busów, żeby otworzyć własną firmę transportową. Ilość kurwowań na poprzednich pracodawców, rubasznego humoru etc. dobijała pod limit.

    Jadę na Aleksandrów Kujawski, żeby odbić na Szubin i kawałek przed Szubinem trafiam wybija 6000km tej wyprawy. To już liczba, którą wyprawa miała zakończyć się pierwotnie, ale skoro idzie dobrze, to szkoda trzeba korzystać, a trwać wyprawa ma miesiąc. Niedaleko Szubina, przedzierając się kilka kilometrów przez las, po piasku i w towarzystwie komarów, docieram do miejscowości Grzeczna Panna. Jak w lesie spytałem starszego pana, czy dobrze jadę, to był przezdziwiony, że ktokolwiek wie o tej miejscowości i niestety nie mógł mi potwierdzić, że jest tam znak, któremu można zrobić zdjęcie. Dojechałem, znak jest i tak właśnie skolekcjonowałem drugą połówkę "Złotego Gralla" znaków, czyli "Tumidaj Grzeczna Panno". Tak humor najwyższych lotów, ale na takiej wyprawie robi się wszystko, żeby stworzyć sobie jakiś cel i żeby było ciut mniej nudno. Wyjeżdżając z tej miejscowości okazało się, że była tam inna, znacznie lepsza droga, która nie wymagała prowadzenia roweru po piasku... Bywa, ale któż to mógł wiedzieć.

    Powoli robi się coraz ciemniej i pędzikiem lecę na Bydgoszcz. Po drodze mijam parę samolotów zaparkowanych pod Wojskowymi Zakładami Lotniczymi przy lotnisku i niedaleko zbiera mnie @szymonzo1002 na rowerku. Jedziemy prosto do niego do domu. Kąpiel, kolacja, rozmowa z rodzinką, trochę zajęło mi ogarnianie trasy na następny dzień i do spania. Kolejny dzień za nami.

    Strava i Endomondo.

    #100km #200km (nr 24) #300km (nr 5) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2017.07.14-full.JPG

  •  

    372788 - 267 - 306 - 229 = 371986

    Wpisy z letniej wyprawy dookoła Polski - czytasz na własną odpowiedzialność. Znów paczka 3 dni, żeby nie spamować tagu. Zdjęcia z kolejnych dni w komentarzach. I tak już nikogo to nie interesuje, ale kronikarski obowiązek i z tego powstanie podsumowanie całej wyprawy.

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XVIII (11.07.2017)

    Jak się nie ma w głowie, to się ma w nogach.

    Raz że kilometrów za mało, coby wypełnić zakładany plan na ten miesiąc. Dwa, że jak się gmera przy trasie, jak ja w Nowym Tomyślu na noclegu u @apee, to trzeba sprawdzić, czy wszystko przebiega tak jak powinno. No i nie przebiegało. Brakło mi gminy Miedzichowo i nie ma lekko. Z Leszna mam po nią 100km, więc lecim.

    Meteo jak zwykle zrobiło mnie w wałka i zapowiadana bezdeszczowa pogoda okazała się być 3h niezbyt mocnego, ale jednak deszczu. Reszta trasy przebiega dość spokojnie, temperatury optymalne, brak palącego słońca, bo wszystko za chmurami. Zaległa gmina zaliczona i licznik pokazuje 100.50km, więc wymierzone niemal idealnie. No to lecim na Poznań, gdzie umówiony jestem z @sensei_RRicco i w planie jest burgerek Fat Bob Burger. Na wylocie z Nowego Tomyśla macha na mnie gość jakiś. Okazało się, że to koleżka ze Stravy, który niestety wyglebił na rowerze i nie mógł mi towarzyszyć, więc spakował się z Poznania do samochodu i zrobił te 60km, żeby pogadać sobie 5min. Bardzo miłe, ale że się Wam chce i nie macie ciekawszych rzeczy do roboty...

    Dojeżdżam do Poznania i niespodziewanie spotykam @jagoot, który czekał na mnie wracając z pracy. Odprowadza mnie na Rynek i pod burgera. Burgerek sam w sobie wg mnie tylko dobry, a nie rewelacyjny, ale spoko zapchał brzuch. Tam też okazało się, że @sensei_RRicco pochrzanił trochę daty i tego dnia wybył zamiast śmignąć ze mną. Bywa.

    60km od końca podróży spotykam @impa, który z kolegą wyjechał mi na przeciw. Trochę kręcimy sie, żebym miał dość km i nowe gminy, a gdy dorwaliśmy jeszcze jednego ich kolegę już ogień do domu. 40-45km/h na zmianie dało się trzymać mimo 240km już w nogach.

    Nocowanie u kolegi @impa z którym rok temu jechaliśmy część mojej trasy Poznań - Wrocław. Tak się tworzy siatka znajomości, że czasem człowiek aż jest zszokowany. Pisanie tej relacji i poprawa trasy, żeby było dość km do końca to znów zarwana noc. Witaj ziewanko dnia następnego.

    Strava i Endomondo.

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XIX (12.07.2017)

    Leje, wieje, ale ludziska ratowały dzień!
    Nocka u Daniela kolegi @impa, który to jak na rasowego lenia, uznał, że:

    7 rano to dla mnie noc...
    Więc zbieram się sam. Daniel jednak napisał na ichniejszej grupie, że jadę i czy ktoś by mnie kawałek nie chciał eskortować. Znalazł się kolega Dawid. Z nim i jeszcze jednym przypadkowo spotkanym kolegą jedziemy razem do Gostynia. Tam przerwa na Bieronkowanie, tam też znajduje mnie @Dewastators, który przyjechał z Wrocka do Rawicza pociągiem i potem już ze mną chciał zrobić resztę trasy. Głupek. Podoba mi się to.

    Mamy startować, ale dojeżdża jeszcze @ferinanto. 2 pierwszych kolegów wraca do Śremu, a z kolejnymi dwoma jedziemy dalej. Wiatr zaczyna dokuczać coraz mocniej i kolega @ferinanto niedługo odłącza się do nas. Zaś mnie i @Dewastators zostaje trochę ponad 200km jeszcze do Wrocławia.

    Wieje brzydko cały dzień w ryjek, ale padać zaczyna dopiero koło 15, gdy przekraczamy granice Wielkopolskiego i Dolnośląskiego. Drogowo dwa światy. Pierwsze ma jedne z najlepszych asfaltów w Polsce, choć do Podkarpacia im trochę jeszcze brakuje. Drugie to dziury, łaty i bruk. Na początku mżawka, potem jeden konkretniejszy deszcz, ale w sumie szczęśliwi jesteśmy, że tylko tyle. W Wołowie chowamy się trochę przed deszczem i git, wychodzi słońce. Coś tam jeszcze popaduje, ale nic to. Coś tam wieje, też nic to.

    W Urazie za Brzegiem Dolnym spotykamy @cherrycoke2l i jeszcze jednego Wykopka, który jednak ma nowe konto i nie pamiętam nawet czy powiedział jakie. Razem już we 4 jedziemy i w sumie wtedy rozpoczyna się najgorszy tego dnia dzień. Przynajmniej jak przemoknąć to całkiem, bez rozdrabniania się.

    Jedziemy na nocleg u kolegi @uysy, który to niesamowicie zaangażował się w uprzyjemnienie mi wyprawy. Pisze do mnie, że widzi, że niedużo brakuje mi do 300km, to żebym się nie przejmował i dokręcił sobie. Świetny domowy, duży obiadek. Pogaduchy z nim i jego dziewczyną. Ogólnie aż bije od niego chęcią pomocy. Trochę kombinowania z trasami na następne dni, pisanie tego wpisu i jupi, znów mniej niż 6h snu.

    Strava i Endomondo.

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XX (13.07.2017)

    Morderca wmordewind i jak ja nienawidzę dolnośląskich "dróg".
    Pobudka o 7, @uysy zrobił elegancką jajecznicę na śniadanie i wyprowiantował mnie babeczkami na drogę. Jedziemy razem raptem półtora km. On do pracy, ja na myjnię. Z zeszłorocznej wizyty na Impact Fest we Wrocławiu pamiętam, że obok Pasibusa i Barbary na Świdnickiej stał krasnal rowerzysta. Godzina przez miasto tylko po to, żeby się przekonać, że już go nie ma i nikt nie wiem czemu.

    4998 km wypadło koło znaku Mirków, więc dokręciłem do 5k obok, żeby było okazjonalne foto. Ogólny kierunek na Kalisz, czyli na północ powoduje, że przy wichurze, jaka tego dnia była chyba w całej Polsce, miałem bardzo fajny #wmordewind. Jadę wśród:

    tych pól malowanych zbożem rozmaitem, wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem
    Gdzie z otwartych, nieosłoniętych przestrzeni cieszą się chyba tylko właściciele kręcących się jak oszalała wiatraków.

    W Twardogórze dziadek w Fieście uznał, że wyjeżdżając w lewo z parkingu automatycznie ma pierwszeństwo przed pedalarzem na drodze i skończyło się na szczęście tylko obcierką.

    Granica województwa jest jednocześnie granicą dobrych asfaltów dosłownie nie trzeba nawet znaków.

    Nocleg w hostelu w Krotoszynie o zaskakującej nazwie "Krotoszyn". Warunki kołchoźne, wspólne pokoje, stara kamienica, wodę trzeba było dopiero nagrzać, brak drzwi z klatki schodowej do pokoju. Ze mną było dwóch chłopaków, którzy przyjechali na zawody w crossfit - nie wiem na czym to polega. Dziwny "hostel", ale ja tam potrzebuję wziąć prysznic i pójść spać, więc spełnił swoją rolę.

    Dzień dość męczący, ale przede wszystkim psychicznie, bo przez wichurę trzeba było walczyć o średnią 20km/h.

    Strava i Endomondo

    #100km #200km (nr 22) #200km (nr 23) #300km (nr 3) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2017.07.11-full.JPG

  •  

    373952 - 248 - 264 - 274 = 373166

    Wpisy z letniej wyprawy dookoła Polski - czytasz na własną odpowiedzialność. W paczce 3 dni, żeby nie spamować przesadnie tagu. Zdjęcia z kolejnych dni w komentarzach. I tak już nikogo to nie interesuje, ale kronikarski obowiązek i z tego powstanie podsumowanie całej wyprawy.

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XV (08.07.2017)

    W grupie to i oberwanie chmury łatwiej znieść.

    @Milady88, @zdebel oraz ich kot żegnają mnie ciut po 8 rano i jadę kawałek na południe sprawdzić lotnisko wojskowe w Krzesinach - stacjonują tam F16 - niestety dane mi było zobaczyć jedynie zamknięte hangary.
    W okolicy mostu Królowej Jadwigi spotykam towarzysza mojej wczorajszej niedoli - Wojtka Bystrzyckiego, szukamy jakiejś myjni, bo rower po ulewie przypomina coś zapomnianego przez Boga i ludzi, ale jakoś nam to nie wychodzi. Kawałek za Szamotułami spotykamy @Rzufik, który wyjechał nam naprzeciw z Wronek.

    Jest fajnie, gadamy, śmieszki tylko chmury jak cholera sugerują, że będzie źle. No i zrobiło się oberwanie chmury z gatunku tych, gdzie naprawdę nic nie widać. Totalnie. Dodatkowo jesteśmy, jak to w Wielkopolsce, pośrodku niczego. Żadnego przystanku, domku, etc. żeby się schować. Pewnie po jakiejś godzinie ulewy pojawia się słońce. W Sierakowie wpadamy do Biedronki, siedzimy chwilę przed nią i suszymy buty i skarpetki.

    W okolicy Gorzynia na Międzychód ucieka @Rzufik. Niedługo później dopada nas kolejna ulewa, a je usypiam na siedząco na przystanku, czego aparatem nie omieszkał uwiecznić Wojtek.

    Od Zbąszynia goni nas już konkretna burza i uciekamy na Nowy Tomyśl ile pary w nogach. Wojtek jak na młodzieżowca z klubu i wynikami na koncie, ciągnie 40km/h mimo 200km w nogach. Z nim też dojeżdżam do końca dzisiejszej wyprawy czyli Nowego Tomyśla. Tam sklep, pożegnanie, kolega jedzie na PKP, żeby wrócić do Poznania, a ja mam zaraz obok nocleg u @apee. Świetny kolega, naprawdę miło się z nim gadało i piło piwko.

    Strava i Endomondo.

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XVI (09.07.2017)

    Rodzynek pogodowy... I zgubiona gmina.
    Wstajesz rano i widzisz słońce, słoneczko... Aż chce się jechać, mimo że kolejna noc zarwana na pogaduchach - tym razem z @apee. Po śniadanku próbuję odwiedzić ich ZOO, ale jest niestety zamknięte. ZOO dość ciekawe, bo wiklinowe. Poza zwierzaczkami mają też choćby wiklinowego trabanta. Jadę na północ po kolejne gminy i, jak się okaże wieczorem, gubię jedną z nich czyli Miedzichowo. Niedopatrzenie, które będzie mnie kosztowało nadłożenie 100km i wizytę raz jeszcze w Nowym Tomyślu, choć @apee już wtedy nie było tam. Ale nie uprzedzając faktów....

    W Wąsowie jest całkiem ładny pałacyk zamieniony (jak zwykle) w hotel. Chyba całkiem dobry hotel, bo Passaty bynajmniej pod nim nie stały. Dalej trasa przez miasteczko Buk, którego znak ktoś pięknie przerobił na Buka. Przed Gorzowem Wielkopolskim zaczyna się całkiem długi DDR wzdłuż głównej drogi, biegnący potem w kierunku na Wolsztyn. Tamże bardzo fajne muzeum kolejnictwa. Parowozownia, stare lokomotywy, to co taki fan dużych maszyn jak ja lubi najbardziej.

    Niedaleko dalej Babimost, gdzie wybiło 4000km tej wyprawy. Szerszej publiczności miejscowość ta może być znana z "zielonogórskiego" lotniska. Lotniska, które to z Radomiem zawzięcie walczy o ostatnie miejsce wśród najmniej ruchliwych portów lotniczych w Polsce.

    W okolicy Lubięcina dołącza dwóch Wykopków @Regis89 i @dablju_, Decathlonowe chłopaki jak i ja. Już razem jedziemy do Nowej Soli wzbudzając frustrację Januszy wypoczywających tego dnia nad Jeziorami Tarnawskimi.

    Po rozdzieleniu się z nimi jadę już sam do Zielonej Góry na nocleg u @katalizat0r. Kolega zapowiadał, że w nocy mają nightcoding, więc niepotrzebnie zahaczałem o McD, bo czekała pizza. Jak również kolega od kodowania i żona. A propos żona - to tenże Pan wymyślił #zonabijealewolnobiega. Chłopaki kodowali serwis do grania w gry, które będzie generowało wpłaty na cele charytatywne, więc spoko idea. A ja porysowałem sobie trasę na dzień następny i do spania.

    Strava i Endomondo.

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XVII (10.07.2017)

    Dookoła Polski dzień XVII. Lubuskie bruki dały mi raka, syfilis i guza mózgu. No i 6 burz.
    Start już o 7 rano, bo @katalizat0r z żoną śmigali do pracy. Pierwsze co niedaleko miałem do zobaczenia to "Pomnik ludzi uwięzionych w windzie", czyli Pomnik Bohaterów II Wojny Światowej na Placu Bohaterów.

    Dalsza trasa biegła w kierunku na Żagań, w którym nocowałem w tamtym roku i jak w tamtym roku zwiedziłem Stalag Luft III, czyli obóz jeniecki znany z Wielkiej ucieczki, o czym nakręcono też film. Po co jechać w to samo miejsce? Ano bo jeszcze dalej jest gmina Wymiarki, którą przegapiłem podczas ulewy rok wcześniej. Przegapiłem o jakieś kilkaset metrów, ale co zrobisz Bożenko? Tylko kKilkaset metrów to nadal nie powód, żeby odhaczyć gminę jako zaliczoną. I jak w 2016 tam też dopadła mnie ulewa.

    Pauza wracając znów do Żagania na Orlenie, gdzie hot dog na szybko i wiszenie na infolinii Play, bo jak się okazało ograniczyli mi, jak większości ludzi, roaming krajowy i prawie nigdzie poza większymi miastami nie miałem zasięgu. Info dostałem dzień wcześniej od @Regis89 i @dablju_ czym mi bardzo pomogli, bo już myślałem, że to zalany telefon wariuje.

    W mniejszym lub większym deszczu jadę do Szprotawy. I tam zaczyna się syf, z którego znane jest lubuskie. Czyli bruk - dużo bruku, bo przez Niegosławice i jeszcze w kierunku na Mycielin. Razem około 10km wytrząsania mózgu przez uszy.

    W Głogowie, niedaleko różowego Mostu Tolerancji, spotykam wczorajszego kompana @dablju_, który to wiedząc, że idzie burza i tak wybrał się na jazdę ze mną. Burza ta dopadła nas w środku lasu między Głogowem, a Wschową i była to jedna z bardziej przerąbanych burz w moim życiu. Skryliśmy się w lesie, ale... Dopadła nas prawdziwa chmara komarów, cały czas trzeba było się ruszać i rękoma bez przerwy "masować" się po rękach, nogach i twarzy. Mimo to i tak skończyłem z kilkudziesięcioma pogryzieniami. Jechać się nie dało, bo widoczność bardzo słaba, a pioruny i grzmoty co chwilę w bardzo bliskiej odległości. Czasem było tylko słychać syk i od razu grzmot, więc uderzenia były w bezpośredniej bliskości. Po burzy zawsze wychodzi słońce, więc @dablju_ dostał ładną fotkę z tęczą.

    We Wschowej rozdzielamy się, a ja śmigam na Leszno, choć niebezpośrednio, bo najpierw odwiedzając Przemęcki Park Krajobrazowy. I to był błąd, bo szła kolejna paskudna burza. Zmrok zapada, a Wykopki ostrzegają, że w okolicy wali gradem i to takim, który krzywdę zrobić może.

    Dojeżdżam do Leszna jak wariat, wichura, ulewa, ale uniknąłem gradu i burzy właściwej. W momencie jak wszedłem do mieszkania kolegi "z pracy" burza rozszalała się na dobrze i znów było "straszno". Świetny wieczór, bo z kolegą Mateuszem się lubimy, z dziewczyną zrobili super kolację, naleweczki, alkohole, sielanka.

    Strava i Endomondo

    #100km #200km (nr 19) #200km (nr 20) #200km (nr 21) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2017.07.08-full.JPG

    •  

      Dzięki za wspólny kawałek :) Szkoda że tak gnoiło. Nigdy przedtem ani później w takim załamaniu rowerem nie jechałem. Zmieniłem szarego pożyczkę tribana na swoją maszynkę, używaną i wolniejszą ale ciut bardziej terenową, bo jak piszesz, w Wlkp wielkie nic (szczególnie w moich rejonach) i fajnie zjechać czasami w jakąś podrzędną drogę gdzie schowane są ciekawsze rzeczy :) Zaległa fota której nie zrobiliśmy z powodu deszczów przy Lizbonie. Pozdrawiam! :) pokaż całość

      źródło: lizbona.JPG

    •  

      Nigdy przedtem ani później w takim załamaniu rowerem nie jechałem.

      @Rzufik: Ja też nie, bo u nas jest gdzie się schować, a u Was już nie bardzo. Powodzenia kolego.

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Podsumowanie 2017 roku na rowerku:
    - 25 550km - 70km dziennie - w tamtym było 32 000km i niepobicia tego rekordu brakuje mi najbardziej,
    - 8238km - życiówka miesięcznego dystansu podczas III wyprawy dookoła Polski - 266km dziennie, w dużej mierze z pomocą Wykopków za co wielkie dzięki,
    - 7284km - wygrana w Strava Distance Challenge - póki co jako jedyny Polak,
    - 2196m - życiówka podjazdu na Col du Galibier (2645m) (FRA),
    - 2744m - najwyższy punkt zdobyty na rowerze - Col Agnel na granicy włosko-francuskiej,
    - 6205m - najwięcej przewyższeń w jednej jeździe,
    - 365 dni "treningów" - 5 rok bez opuszczonego choćby jednego dnia,
    - wszystkie "Col" we Francji - najfajniejszy wypad z tego roku z @cree @44zw @louise_attack @regyam @38kemor @banan77 @bynon,
    - 613 gmin w #zaliczgmine, łącznie 2145 z 2479 (86.53%) - w 2018 najpewniej będą wszystkie,
    - @Cymerek - mój najwierniejszy kompan jazd kolejny rok, drugie miejsce podczas wyprawy załapał @Mortal84. W przyszłym roku pewnie nawet więcej razem zrobimy.

    Rok gorszy niż poprzedni, ale niestety 4 miesiące kontuzji były nie do przeskoczenia i dlatego też koniec tego roku trochę odpuściłem skoro na nic wielkiego nie mogłem liczyć. Dużo zdjęć w komentarzach, ale wybaczcie - nadal stworzenie galerii przerasta Wykop.

    #rower #szosa #chwalesie #metaxynarowerze (kończę wszystkie wpisy z wyprawy, jak dobrze pójdzie to dziś jeszcze zdążę wrzucić wielką składankę z wszystkiego, żeby rok zamknąć bez zaległości).
    pokaż całość

    źródło: 2017.png

  •  

    9 lat na tym wypokowym padole... I jak większość co najmniej rok bez konta. Sporo dzięki Wykopkom udało mi się osiągnąć, bo mam już 87% Polski zaliczone na rowerze. Bez Was pewnie by się nie udało, a przynajmniej byłoby sporo trudniej i mniej wesoło. Przyszłoroczna wyprawa będzie ostatnią, która dodatkowo powinna zająć już tylko 2-3 tyg. a nie miesiąc.

    W przyszłym tygodniu pojawiać zaczną się zaległe wpisy z tegorocznej wyprawy (ale grupowo pewnie po 3 dni na raz, żeby nie spamować), bo ogarnąłem zdjęcia - niestety tak późno, bo zarobiony jestem do granic niemożliwości, nawet na spanie i rower nie mam czasu, a co dopiero na wpisy, zdjęcia i Wykop.

    Trasa na przyszły rok już z grubsza gotowa tylko atrakcji do pooglądania muszę poszukać, żeby ją podciągnąć.

    Sobie i Wam nic tylko życzyć, żeby Wykop się nie staczał bardziej niż już się stoczył... Coraz mniej ze starych znajomych, sporo usunęło konta lub po prostu nie korzystają.

    #urodziny #metaxynarowerze
    pokaż całość

    źródło: 9lat.png

  •  

    Potrzymajcie mi piwo... i w przyszłym roku będzie koniec. Niebieski to wyłącznie tegoroczna wyprawa, choć jeszcze coś w tym roku dołożę. Malowanie trochę zajęło, ale w końcu się udało skończyć.

    #rower #zaliczgmine #kolorowekredkiaraczejflamastry #metaxynarowerze

    źródło: 2017.08.11.JPG

  •  

    615740 - 331 = 615409

    Małe chwalę się... Podczas wyprawy udało się wygrać Distance Challenge (dawniej MTS) na Stravie. Wygląda na to, że jako pierwszemu Polakowi. Tym milej. Na wyprawie było 8238km w miesiąc, ale nie był to miesiąc kalendarzowy. Na szczęście 7284km wystarczyło.

    "Podczas wyprawy" to nieścisły termin, bo 1-24 lipca zahaczało o wyprawę. 25-31 to już w połączeniu z pracą, weselem w weekend, więc najłatwiej nie było, ale udało się.

    Sama trzysetka w temperaturze 32-34 stopnie, ergo:

    Wskazania termometru przebijemy dziesięciokrotnie i to nie jest nasze ostatnie słowo!
    Start z domu rodzinnego, bo niedaleko w weekend miałem wesele kumpla. Najpierw 50km samemu czekając aż kolega z liceum będzie wolny, potem zabrałem go i zrobiliśmy razem kolejne 50km do Brzostka. On do domu, ja boczkiem na Tarnów. Tam dużo w te i na zad serwisówkami przy A4, bo czekałem na kolegę z Tarnowa, który wracał dopiero do domu z pracy. Razem ze 30km, rozdzielamy się i miał po mnie do Puszczy wyjechać @kiwacz, ale, ku mojej rozpaczy, nie zrobił tego za to spotkałem jakiegoś koleżkę ze Stravy to zrobiliśmy razem choć 10km.

    Z Puszczy jadę prosto do domu, zabieram lampki, przebieram się w czyste szmaty, bo po całym dniu w upale średnia przyjemność jeszcze dokręcać w nich w nocy. Na wałach spotykam grupkę, która zrobiła sobie night ride, więc z nimi kawałeczek i w domu na liczniku 331km. Jak się potem okazało 130km więcej niż było wymagane, aby wyprzedzić Kanadyjczyka, który jechał z zachodniego na wschodnie wybrzeże Kanady i też trzepał konkretne dystanse.

    Sierpień zapowiada się mało rowerowy. Pracować trzeba.

    Strava

    #100km #200km #300km (nr 6) #metaxynarowerze
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: distance-challenge.jpg

  •  

    Oops!... I did it again... And again! Czyli Polska objechana po raz trzeci! 8238km w miesiąc, czyli ciut ponad 265km dziennie. Dziękuję, dobranoc. Dzięki za kibicowanie i wsparcie na całej trasie w ten czy inny sposób! Podobało się?

    #metaxynarowerze

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Dobry stolec podstawą sukcesu każdej wyprawy rowerowej.

    pokaż spoiler Heheszki, heheszkami, ale to prawda.


    #metaxynarowerze #heheszki

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Trasa Mireczki na ostatnie 3 dni jakby ktoś chciał się dołączyć korzystając z ładnego weekendu.

    https://www.strava.com/routes/9754858

    Dziś kończę Syców/Ostrzeszów i gdyby kogoś z tamtych okolic swędziało łóżko i pralka, to chętnie bym zawitał na noc. Jak nie to też nie problem, coś sobie wynajmę.

    W niedzielę jadę do Częstochowy i tam już mam dobrego Mireczka.

    W poniedziałek Częstochowa do Krk.

    #metaxynarowerze
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Coraz bliżej domek, coraz bliżej domek... Razem z dojazdem dziś na nocleg będzie 7200km w 27 dni czyli 265km dziennie.. Jak ja lubię jak udaje mi się trzymać planu.

    #metaxynarowerze

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Coś dla TFWNOGF. Dalsza część w komentarzu.

    pokaż spoiler Żarcik niskich lotów, ale nie ukrywam, że mi się trochę nudzi.


    #metaxynarowerze #heheszki

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Trasa na najbliższe 2 dni jakby ktoś z okolicy #bydgoszcz chciał się przejechać. Pytanie czy jest ktoś z #tuchola (lub okolicy), gdzie dziś bym nocował oraz #grudziadz gdzie z wypadałoby mi jutro skończyć dzień. Idzie mi trochę lepiej niż planowałem, więc jadę w tereny, których pierwotnie nie było w planie ergo nikt z Was nie proponował pomocy.

    https://www.strava.com/routes/9669499

    #metaxynarowerze
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    6000km w 23 dni, co z resztą dystansu dziś daje około 265km dziennie. Są pewne niezmienne rzeczy na świecie. Np drożdżówkarz i ciastko Duet z Biedronki. A u Was co? Grill? Karkóweczka?

    pokaż spoiler Chyba Biedronka i Decathlon powinni mi płacić za reklamę...


    #metaxynarowerze

    źródło: fromapp.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów