•  

    @CiekawostkiHistoryczne:

    " Trudno jednak uznać za uzasadnione wywiezienie – jak wylicza Matusik – 25 tysięcy garnków, 9 tysięcy patelni, a nawet tysiąca nocników, nie odgrywających chyba dużej roli w prowadzeniu działań wojennych. Także wywiezienie w całości fabryki Telefunkena, fabryki akumulatorów czy kilku innych zakładów, nie świadczyło o przyjacielskich stosunkach pomiędzy obydwoma krajami. A Poznań to przecież teren bezsprzecznie polski"

    W gościnie czy u siebie? Armia Czerwona w Poznaniu w lecie 1945 roku

    https://www.wykop.pl/link/6105231/w-goscinie-czy-u-siebie-armia-czerwona-w-poznaniu-w-lecie-1945-roku/

    #wojsko #zsrr #niemcy #poznan #ciekawostkihistoryczne #ksiazki #miasto #poznanskiepejzaze
    pokaż całość

    źródło: Demolished_Town_Hall_in_Poznan.jpg

  •  

    Spotkaliście się kiedyś na żywo z blokiem na wsi?
    Nie mówię o jakiejś satelickiej wiosce 20 km od centrum dużego miasta, tylko o naprawdę głębokiej wiosce, otoczonej innymi małymi wioskami.

    Jak dla mnie to jakiś koszmar, ale pewnie też duża oszczędność vs domek, choćby najmniejszy.
    Wszystkie wady bloku i wszystkie wady mieszkania z dala od cywilizacji jednocześnie.

    Tu pełna galeria pic related, gdyby kogoś ciekawiło

    #mieszkanie #miasto #wies
    pokaż całość

    źródło: ino.online

  •  

    A wy miastowi jak tam wieczór spędzacie? #wies #zycienawsi #miasto #mielno

    źródło: IMG_20210501_203358.jpg

  •  

    Gdańsk to kumulacja jednego wielkiego patologicznego paradoksu, jakim jest Polska i skupia wszystkie problemy tego kraju w soczewce - change my mind ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Z jednej strony trzeba mieć dużo złej woli i pokładów ignorancji, by nie dostrzegać, jak się zmieniło na lepsze. Mosty, tunele, piękne lśniące wieżowce, tuziny nowych osiedli na metr kwadratowy, dobrze zachowane historyczne pozostałości, gites.

    Z drugiej - lobby deweloperskie zasrywa swoimi betonowymi potworkami najbardziej absurdalne lokalizacje, stawiając blokowiska np. przy wysypisku śmieci, na odludziu za stadionem albo kurwa na terenie przypadkiem zwolnionym dzięki pożarowi poprzedniego budynku ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Z jednej strony masz zbiorkom, są autobusy, są tramwaje, jest kolejka, dojedziesz w różne zakątki miasta i rozplanujesz sobie co trzeba.

    Z drugiej - przestarzały tabor tramwajów, awaryjna i archaiczna kolej miejska, idiotyczne rozplanowanie dróg fatalnej jakości, brak woli w zwalczaniu parkowania aut na trawnikach i chodnikach w centrum - w końcu to święte prawo p0laka! xD

    Z jednej strony duże miasto wojewódzkie z rozległym rynkiem pracy, usługami, sklepami, parkami, instrastrukturą rowerową, a nawet kurwa morzem!

    Z drugiej horrendalne koszty życia niewspółmierne do mediany zarobków, niedorzeczne ceny nieruchomości doganiające już tylko Warszawę.

    Jezu, i to nieodpowiedzialne lokowanie spalarni odpadów, które generują smród i nowotwory. Czy jest lepsze zdjęcie podsumowujące toksyczną spiralę sprzeczności, jaką jest to wspaniałe-okropne miasto? Chyba nie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler Na zdjęciu plażowicze kąpiący się w najbrudniejszej polskiej zatoce najbrudniejszego morza Europy, a na horyzoncie spalarnia odpadów Port Service wielokrotnie oskarżana o zatruwanie środowiska smrodliwymi, nieprzefiltrowanymi toksynami i wzrost zachorowań na nowotwory w okolicach dzielnicy Nowy Port wynikający z jej działalności.


    #polskiemiasta #polska #gdansk #trojmiasto #heheszki #boldupy #gorzkiezale #miasto #urbanistyka #miasta #smutnazaba
    pokaż całość

    źródło: 5b85845280ea9_o,size,969x565,q,71,h,f04265.jpg

    •  

      @zlotuwa: lol, ale żeby wymagać od miasta, że wraz z wydwaniem zgód na budowę osiedli wokół Szadolek, miasto zaplanuje przeniesienie wysypiska, to nie podobne przecie jest( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)
      A w praktyce było, tak że wydało masę zezwoleń, wysypisko przestało dawać radę z przerobieniem śmieci i zaczęło walić. A jak zaczęło walić, to rozpoczęły się dywagacje, co z tym fantem zrobić.
      Powstał pomysł konpostwni. Spoko, tylko że to takie ameby panowały, że w moemnecie budowy już było wiadomo, że ma mała wydajność. Do tego doszło zwożenie smieci z województwa i pełno odpadów bip leży pod gołą chmurka.
      I teraz ludzi co pokupowali mieszkania na Motenie po 12 koła za metr wali szadolami, że nie mogą otworzyć okna (w momentach jak capi) ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Patrząc na powyższe i konfrontując to z budową spalarni i jeszcze większym zwożeniem śmieci z województwa, uważam że to może nie rozwiązać problemu.
      No kurwa przecież to był problem nie do przewidzenia i jak miasto mogło na to zareagować ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    •  

      @Shell136: to normalne jest, że wraz z rozwojem dewoloperki, trzeba rozbudować infrastrukturę. I to najlepiej tal, żeby się zazębiało z oddaniem budynków.
      A u nas cała jabłoniowa zabudowywana od 8 lat, a jak droga zjebana tak nadała zjebana
      Teraz powtarza się sytuacja na czluchowskoej, gdzie będzie budowane około 10 bloków. Droga z płytą zelbotywch. Ważny odcinek bo spina świętokrzyska z warszawska. No i co? No i oczywiście brak projektu na nową drogę....
      Miasto jest od tego, żeby tkanka miejska była budowana w całości, nie tylko bloki w "polu". A u nas jest wszystko po myśli dewolopera, a potem jakoś to będzie.
      Najlepszy przykład to Przymorze, dzielnica na której komfort życia spada wraz z budowanymi blokami okno w okno. Komuchy to jednak miały wizję na to osiedle. Tak do 2012 wszystko miało tam ręce i nogi. Jak weszła dewolopera z wielkimi blokami okono w okno, komfort systematycznie spadał. A drogi oczywiście zostały takiej jak wcześniej ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (28)

  •  

    Już mnie wkurza ta "nowa technologia".
    Na osiedlu ostatnio zamontowali nam nowe publiczne toalety.
    Sram sobie do tego niewygodnego czegoś, a po chwili przyjeżdża policja i mnie spisuje, do tego zero prywatności
    Kompletnie ich pogrzało w tej stolicy.

    #korposwiat #pracbaza #miasto #warszawa

    źródło: ffd23.jpg

  •  

    W odniesieniu do ostatniego wpisu odnośnie mieszkania na wsi KLIL. Znowu pojawiło się pod nim mnóstwo komentarzy opisujących niedogodności życia poza miastem. Zrobiłem z nich po raz kolejny kompilacją. Poniższy wpis możecie linkować wszystkim znajomym którzy mają dzieci i planują przeprowadzkę poza miasto. Oczywiście pojawili się entuzjaści polskiej wsi i były to głównie dwie grupy ludzi:
    a) ci którzy taką przeprowadzkę już wykonali i teraz sobie razjonalizują
    b) ci którzy wychowali się na wsi i myślą że dzieci w mieście nie mają dzieciństwa, kolegów, placów zabaw, ścieżek rowerowych, basenów, zorganizowanych zajęć sportowych itd a jedyną ich rozrywką jest siedzenie przed kąkuterem albo trzepak.

    Poniżej kompilacja wypowiedzi opisujących niedogodnośći życia poza miastem do waszego wykorzystania.

    @NPC_358034
    chwalić życie na wsi mogą tylko ci, co tam nigdy nie mieszkali i ci, którzy nie mają styczności z młodzieżą tam żyjącą. Pozdro rok w plecy bo nie ma dostępu do internetu stacjonarnego w okresie nauki zdalnej xD Pozdro problemy z komunikacją które prowadzą do tego że młodzież autentycznie robi sobie nocleg u znajomych bo inaczej nie mogą się nawet spotkać

    @tygryske
    przypomniało mi się jeszcze na przykład ze jako dzieciak moim ogromnym marzeniem było zrobić maturę międzynarodowa ale gdzie tam w mieście 10k mieszkańców czy nawet większym 40k gdzie poszłam do liceum XD ale faktycznie, dojazdy jednak były najgorsze, bo można się przez internet dokształcać, ale to wracanie o 21 z imprezy gdzie impreza na jednym końcu miasta a autobus do tej dziury na drugim... teraz mieszkając w wojewódzkim mieście wychodzę na przystanek nawet nie sprawdzając za ile coś przyjedzie bo max 10 minut będę czekać ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    @mozgogrdyczka
    wychowałam się na wiosce i zasadniczo nie mogę się z niczym nie zgodzić. Do dzisiaj zasadniczo nie ma nic poza sklepem i pociągiem za pomocą którego można uciekać co godzinę między 4 a 22 xD

    Można iść na spacer, oczywiście, żeby mnie ktoś poza podwórkiem się pozwolił szlajać, przecież droga wojewódzka, i rzeka, umrzesz i się utopisz, i takie tam.

    Okej, w ciągu ostatnich 10 lat pojawila się sala gimnastyczna koło podstawówki, są ze 2x w tygodniu na niej jakieś zajęcia typu zumba czy inny fitness dla pań. Dalej niekoniecznie oferta dla nastolatków.

    Całe życie zapierdalania na ostatni pociąg, w ogóle zapierdalania na pociąg, z pociągu, wszędzie wyjeżdżać godzinę wcześniej albo gnić na dworcach czekając godzinę. No, życie towarzyskie w pociągu niby jakieś jest, przez te 30 minut rano i wieczorem, to chyba tyle, potem wszyscy w swoje strony.

    Doskonale także pamiętam rodziców wożących mnie na zajęcia z języków obcych z wkurwem którego próbowali nie okazywać - gnijących w samochodzie przez 1-1.5h jak akurat miałam grupę taka, że nie dało się dojechać pociągiem.

    Fajnie na wieś jechać na weekend, odpocząć, pospacerować, ale poza tym, to jest katorga pod kątem dojazdów, możliwości rozwoju i socjalizacji, twierdzenie inaczej to zakłamywanie rzeczywistości.

    @chamskocytuje
    mnie niszczyły najbardziej dojazdy do szkoły. Pies by to jebal, cala szkole wstawianie o 5:30 zeby zdazyc na jedyny PKS o 6 rano, no nastepny byl dopiero o 18 xd

    @kumkumrere
    Ludzie którzy bronią wsi albo nie mieszkali jako dzieci na niej albo mieszkali na wsi typu ursus (XD) albo inna miejscowość wchłonięta obecnie przez miasto

    @Flypho
    Jestem synem człowieka który się na takiej wsi wychowa i jak tylko pojawiła się pierwsza okazja - wypierdolil do Warszawy i raczej do końca życia nie wróci na wieś xD. Jedyne wspomnienia jakie mój ojciec ma z tej wsi to ciężka praca i głupi ludzie.

    @lysyzlombardu
    niektórzy mają taki sielankowy obraz wsi, że wioskę widzieli chyba tylko w Ranczu Wilkowyje albo jakimś U Pana Boga za piecem XD Wieś to gówno, wieś to patologia (mówię głównie o starych mieszkańcach, którzy mentalnie żyją w komunie), wieś to stracone szanse i marzenia. Nawet do znajomych wioskę obok nie dojedziesz na piwko, bo - może niektórych to zdziwi - na wsi nie ma pociągów, nie ma autobusów i jak wypijesz sommerka, to już nie wrócisz i musisz nocować albo ogarniać transport. A wyprowadzanie się na wieś z małymi dziećmi, to już w ogóle brak myślenia o ich przyszłości. Zupełne odcięcie ich od jakichkolwiek aktywności.

    @drzewnyzwierz
    A mnie sie jeszcze przypomniało: brat sie wyprowadził na wieś, 30 km od miasta i wiecie co go najbardziej wkurwia? Kurz z polnych dróg, wszędobylskie owady i problem z zakupem rzeczy takich jak rura PCV xD. Do budowlanego ma niespełna 30 minut jazdy autem, ale kto na trzeźwo remonty robi... xD

    @noblacksocks
    Mnie najbardziej śmieszą ludzie, którzy nigdy na wsi nie mieszkali (tacy nowobogaccy) i na coś ich tam stać ale nie na przedmieścia wiec kupują działkę 20km od miasta nie wiedząc nawet co to znaczy.

    Przykładem byli rodzice mojej ex-różowej. Całe życie w mieście i na lvl50 wieś. I to p****e, że spokój, praszki itp. A wewnątrz w****w, że trawa do koszenia, rynny dojazdy do miasta po głupia przyprawę, bo nie ma sklepu.

    Z moja #rozowypasek mamy postanowienie: dom tylko jeśli jest komunikacja miejska i dzieciak będzie mógł sam jeździć. Nie chce dla nich tego co sam miałem.

    @chamskocytuje
    trzeba uswiadamiac ludzi jaka jest prawda o zyciu na wypizdowie, a juz zwłaszcza w biednych regionach. Zawsze myslalem ze to oczywiste dla kazdego, az uslyszalem jedna z piosenek wrszawskiego rapera Sokola z tekstem: "To nie jest wieś gdzie dzieci głaszczą krówki
    Tu dzieci czują syf już od podstawówki"
    Wtedy sobie pomyslalem co on pierdoli za kocopoły. Ile by dalo dziecko z wypizdowa na scianie wschodniej za mozliwosci jakie dawalo miasto. Nie chce mi sie nawet o zyciu na wsi, bo to jest kurwa dramat.
    - brak dobrej jakościowo edukacji, w promieniu 30km masz jedno jako takie liceum i to caly twoj wybor
    - brak mozliwosci jakichkolwiek dodatkowych zajec
    - z rozrywek to jedynie rozgrzebywanie krowiego gowna patykiem, dla starszych picie taniego wina na przystanku pks
    - nikt na kolonie nie jezdzil, kazdy w polu robil w wakacje
    - wszechobecna bieda, alkoholizm i brak perspektyw
    Męczą was smutne polskie twarze? Zapraszam na biedna wies, gdzie ludzie zyja tylko po to żeby nie zepchnąć. Ehh szkoda strzepic ryja

    @send_noodles
    Uwielbiam argumenty mojej babci, która całe życie na jednej wsi mieszkała, ze przecież czyste powietrze tam maja a nie taki smog jak w tym moim mieście. A przecież tak ładnie z widocznie na góry. I nie dociera, ze ja lubię miejski krajobraz z kamieniczkami i wieżowcami. A to czyste powietrze? Tsa... w lecie zapach g*wna, bo rolnicy pola użyźniają a w zimie palą w piecach byle czym ludzie i się od tego dusisz i śmierdzisz dymem. Świeże wiejskie powietrze XDDDDDDD

    @krasparov
    zachwycać się wsią to trzeba mieć na prawdę ćwiek w mózgu. Mówię z perspektywy mieszkańca takowej wsi, z której zbiorkomem do powiatowego dostaniesz się rano skoro świt a wrócisz wieczorem bo jeżdżą 2 autobusy dziennie. Palenie śmieciami na porządku dziennym, nawet przez ludzi pracujących jako strażacy w OSP czy na komendzie policji. Najlepsze jednak jest zderzenie z rzeczywistością ludzi którzy wyobrażali sobie sielskie życie jak w serialu "Ranczo" i się na taką wieś przeprowadzili z miasta w poszukiwaniu ciszy, spokoju, nie wiem, kontaktu z naturą, a jedyne co znajdują to wkurw, stany depresyjne i choroby płuc.

    @DryfWiatrowZachodnich
    Tak podsumowujac krociutko, jesli jakis rodzic probuje znalezc argumenty czemu jego dzieciakowi bedzie na wsi dobrze, widze 2 glowne zalozenia:
    - dzieciak bedzie cierpliwie znosil dojazdy kazdego dnia [no, jesli nie ma zdalnej edukacji xD], a jakby zaproponowac takiemu by sie przesiadl/przesiadla na miesiac w autobus zamiast auta to po 2 tygodniach bedzie placz xD Albo nawet jakby kazdego dnia trzeba bylo jechac dluzsza trase autem i tracic co najmniej 20 minut w jedna strone. A z jakiegos powodu kiedy to dzieci maja tak sie meczyc, to juz ich nie boli. Oczywiscie mozna dowozic, co prowadzi do ich drugiego zalozenia...
    - ... ze dzieci maja im sie spowiadac co gdzie kiedy i z kim robia. Bo nie czarujmy sie - jak dzieciaka trzeba zawiesc, poczekac, odwiezc, to jesli dzieciak chce chwile pogadac ze znajomymi po zajeciach to nie dosc ze czuje presje bo musi juz przeciez isc, to jeszcze potem trzeba rzucic slowo wyjasnienia skad taka obsuwka 5-15 minut. Pojscie oszamac cheeseburgera po angielskim ze znajomymi odpada, trzeba zasuwac bo rodzic w aucie sie juz wkurwia ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Taka dygresja - szczegolnie to pierwsze zalozenie dobrze wpasowuje sie w rodzicielstwo po polsku, czyli traktowanie dzieci w taki sposob w jaki by sie nie odwazyli traktowac kogos kto nie jest od nich zalezny, moze sie zbuntowac i odgryzc ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    @pawelczixd
    jesli ktoś uważa, ze życie dzieci na wsi jest lepsze to naprawdę musi być debilem. Sam się tam wychowywałem i udało mi się gdy dorosłem wyrwać, ale mnóstwo rzeczy mi uciekło jako dziecko. Jednak jak sobie poszukałem paru znajomych z gimnazjum - to duża część została tam albo wyprowadziła sie do okolicznych wsi, umysły tak samo zamknięte (patrzę na to co udostępniają na fejsie), bez żadnych innych pomysłów na cos innego niz praca, zarcie, spanie. Życie tam jest tańsze, ale na pewno nie lepsze. Co innego przedmieścia - tam mnóstwo dzieciaków i jakas tam infrastruktura, a do miasta blisko.

    @ProResHq
    Najlepszy jest brak ścieżek rowerowych i wąskie drogi, gdzie nawet nie można w spokoju pojeździć na rolkach, bo cię rozjadą xD a wieczorami biegasz w oparach siwych dymów i białych sadzy z kominów osób, które palą plastikiem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Są pewnie wsie, które mają wypasione ścieżki rowerowe, ale to wciąż mniejszość albo trzeba kombinować i najpierw podjechać autobusem do sąsiedniej z rolkami w plecaku.

    Jak jest tak ciepło, to wolę zostać w swoim mieście, gdzie mam kilometry super ścieżek i wieczorami można jeździć i jeździć. Jedyne, co lubię u rodziców, to możliwość wyjścia bosymi stopami z tarasu na trawę, ale to jest dobre na kilka dni, później umieram z nudów

    @I_am_a_freethinker
    Nie widziałem wczorajszego wpisu ale po tym wpisie mam flashbacki z dzieciństwa i okresu dorastania na zadupiu... Teraz mieszkam w mieście wojewódzkim i wiem że jeśli będę miał dzieci to nie będą musiały przeżywać tej chujowizny co ja. Chętnie jeżdżę na wieś do rodziców czy na wycieczki/biwaki do lasu, ale to jest spędzenie wolnego weekendu a nie kurwa siedzenie tam cały rok.

    @kumkumrere
    Ja mieszkam na wiosce pod trojmiastem z busem miejskim ale i tak syf jakich malo bo z imprezy wychodze 21 bo bus odjedzie ostatni a na wiosce tylko psy dupa szczekaja i zwirownia napierdala tirami

    @goracystek
    i co dzieci mają odpowiedzieć? Rodzice opowiadają im jakieś marzenia typu "własny ogródek i piaskownica do zabawy", "lasy do jeżdżenia rowerem", "szczęśliwy piesek w ogrodzie".

    Nikt nie mówi dzieciom, że będą marnować 2h na dojazdy do szkoły dziennie.
    Nikt im nie mówi że w wieku 17 lat nie wyjdą spontanicznie na miasto o 19 na spotkanie ze znajomymi bo już nie będzie jak wrócić i będzie musiał się prosić o jakiś nocleg.

    @Wycu91
    Wieś ma swoje plusy, nie przeczę. Jestem nawet w stanie zrozumieć ludzi co chcą tam mieszkać. Cisza, spokój, latanie boso po trawce, ale jak nie masz dzieci/jesteś na emeryturze.
    Jednak po mieszkaniu 19 lat w mojej wiosce, która nie była aż taka najgorsza, to wolę miasto.
    Wczoraj naszła nas z żoną ochota na burgera. Zamówienie w appce i w 20 minut mamy pyszne żarełko.
    Ej Misiek za pół godziny grają w kinie taki film, idziemy? Idziemy. To samo z teatrem, wyjściem na kawę. Nie muszę rozkminiać zkupów na tydzień jak moi rodzice, bo mam sklep rzut czapką od mieszkania.
    Siłownia pod nosem, fitness pod nosem, basen pod nosem. Karate/mma/śpiewy/tańce chuje muje dzikie węże pod nosem. Mam ochotę to wychodzę i nie musze prosić ojca żeby mnie zawiózł i tracił pół dnia.

    @kobiaszu
    Poprzedni właściciele mojego mieszkania mieli dwie piętnastoletnie córki (bliźniaczki) i po sprzedaniu mieszkania wyprowadzili się na totalne zadupie gdzie nawet autobus nie dojeżdża.

    Miej 15 lat, właśnie otwiera się przed tobą ogrom nowych doświadczeń, znajomych i miejskich rozgrywek - i twoi starzy wywożą cię do chujowic dolnych bo świeże powietrze i cisza xD

    Trzeba nienawidzić swoich dzieci żeby odwalić taki manewr

    @DryfWiatrowZachodnich
    tak siedze i jeszcze jedno mi przyszlo do glowy odnosnie wsi. Co z tym wsiowym domem jak rodzice sie zestarzeja, a dzieci na zadupiu nie zostana?

    W praktyce czesto wyglada to tak ze rodzice siedza wtedy sami na wielkim metrazu, emerytura nizsza niz pensja, a sprobuj to ogrzac... Zaczyna sie odcinanie na zime nieuzywanych pomieszczen oraz taktyka "po co termostat na 22, dam na 18 i drugi sweter ubieramy, albo 16, nikt nie mowil ze w domu nie mozna w kurtce chodzic". I snuja sie tak po niedogrzanej chacie, o ktorej marzyli czesto kiedys ze dzieci zostana i bedzie gwar...

    Dzieciak odwiedzic przyjezdza, to mozna poprosic by cos zrobil bo oni sil nie maja, a jak nie, to trzeba placic aby ktos skosil trawe, przetkal rynny, pomalowal plot by nie zrobil sie syf.

    Rodzice umra i pytanie co z domem. Widze 2 problemy:
    - sama sprzedaz. Sprzedac dom jest ciezej niz mieszkanie, wynajac jeszcze bardziej
    - co jesli chce sie zachowac chate jako miejscowke wakacyjna, ale na stale nikt nie mieszka? Mieszkanie w bloku jak sie zostawia to wystarczy zamknac okna, zostawic grzejniki ledwo odkrecone, i jedynie raz ma miesiac warto by bylo aby ktos wpadl puscic wode, by uszczelki troche wilgoci dostaly i nie cuchnelo z kanalizacji jak syfon wyparuje. Minimalna ilosc opieki i mieszkanie moze stac latami, nie zniszczy sie samo z siebie. A dom? W zime kociol musi trzymac jakas minimalna temperature bo jak nie to zajdzie grzybem wszystko, 2 miesiace bez opieki na wiosne i w ogrodku dzungla, nie bardzo widze by mozna to tak bezpiecznie bez stalej opieki zostawic nawet na glupi rok.

    @salad_fingers
    Świetny wpis. Jako dzieciak spędzałem wakacje na wsi (typowa wieś 3 ulice na krzyż, dwa sklepy, szkoła i stodoły) i o ile w wieku 0-10 lat i tylko przez dwa miesiące było to nawet fajne (byłem z rodzeństwem, plus dzieciakowi w takim wieku nie potrzeba wiele, można pochodzić, zobaczyć krówki, pogonić kurki itp.), tak jako nastolatek szczerze tego czasu nie znosiłem. Totalna, dobijająca nuda i poczucie separacji tym silniejsze, bo jako miastowy dzieciak miałem pełno znajomych z bloku i szkoły, więc to był miesiąc czy dwa, kiedy oni zupełnie znikali. I zamiast popykać sobie z nimi w gałę albo w diablo, mogłem sobie "pochodzić, zobaczyć krówki i pogonić kurki". Super zabawa kurwo. Żyć tak na co dzień sobie nie wyobrażam. Jebać wieś.

    @Jebecca
    Super, że zebrałeś to wszystko w jednym miejscu. Dopisze jeszcze to: nigdzie się tylu meneli nie naoglądałam co pod wiejskim sklepem i nie raz jako dzieciak wracając do domu widziałam ojszczanego i zarzyganego pijaczka gdzieś w rowie (╯︵╰,) A co do znajomych to nie utrzymuje kontaktu z nikim ze swojej wsi mimo że do 16r. Życia miałam z nimi kontakt codziennie - w większości to ludzie o bardzo zamkniętych umysłach, mieszkają w domach rodzinnych, 4 pokolenia w starym poniemieckim domu, zazwyczaj bez pracy, chyba ze sezonowe zbieranie grzybów i jagód. Pożenili się między sobą, moja 300 osobowa podstawówka wygenerowała chyba ze 100 małżeństw xD kradziejstwo straszne, jak jedziesz do powiatowego na zakupy to bądź pewny że ktoś Ci przez płot przejdzie żeby narwać sobie papierówek (ma swoje w ogródku ale kradzione lepiej smakuje), zajebać i przemalować rower (bez krępacji). A cisza i spokój to jakaś kpina, psy na łańcuchach ujadają cały dzień i noc, a jak się jakiś zerwie z łańcucha to jeszcze Cię pogryzie. Ot takie moje wspaniale dzieciństwo.

    @Ignite
    Ja zawsze byłem dobry na bramce, czasem zdarzało się, że grałem z 2 czy 3 lata starszymi i byli pod wrażeniem mojej gry. Ale urodziłem się na wsi kilkadziesiąt kilometrów od najbliższego miasta, więc o jakichkolwiek treningach mogłem zapomnieć. I tak się żyje na tej wsi.

    @mako37
    gówno a nie wieś na starość... Ja miałem ten problem że rodzicom zachciało się wsi kiedy miałem 15 lat... Pamiętam ten wybór na weekend, koniec imprezy o 22 jak ostatni bus jechał albo zapierdalanie z buta 16 km xd ja po zakończeniu edukacji szybko uciekłem a ojciec teraz trochę więcej lat i myśli czy by tego nie sprzedać w pizdu. Lata lecą a w koło domu zawsze jest dużo roboty. Zima węgiel w lecie koszenie i inne pierdoły. Wieś chyba dobra jest w przedziale 30-35 lat xd dzieciaki jeszcze małe to latają po ogródku ty po pracy jakiś grill i piwko na leżaczku później jest coraz gorzej i warto uciekać

    @I_am_a_freethinker
    Na tej samej zasadzie tłumaczyłem mojej różowej jakie miała szczęście że urodziła się i mieszkała w mieście wojewódzkim. Np. jej siostra została zawodowym muzykiem - oczywiście wrodzonego talentu nie można jej odmówić, ale chodziła na różne zajęcia muzyczne praktycznie odkąd nauczyła się chodzić. Potem oczywiście szkoła muzyczna, dodatkowe zajęcia pozalekcyjne. A to wszystko miała w zasięgu jazdy komunikacją miejską bez żadnych przesiadek / odebraniem przez starych wracających furą z pracy. Czasem rozkminiam jak by się potoczyły jej losy gdyby wychowywała się w takiej dziurze jak ja XD

    @leher
    Szkoda, ze tylko raz można zaplusować, sam mieszkając na wsi relatywnie blisko i relatywnie dobrze skomunikowanego do wojewódzkiego i tak tracilem dziennie ponad godzine na dojazd do liceum/na studia w jedna strone. Smutno mi sie robi jak widzę ludzi którzy mając dzieci budują się 20-30 km od większego miasta, ale cóż ich decyzja

    @grademomur
    sama przez prawie 14 lat życia mieszkałam na wsi zabitej dechami. Jeden autobus dziennie- do małego miasteczka o 6 rano i powrotny o 17. Taka właśnie była komunikacja. Podstawówkę miałam niedaleko, jednak dojazd do gimnazjum to była porażka. Jak miałam na późniejszą godzinę, musiałam prosić koleżanki, żebym mogła się u nich zatrzymać, bo nie chciałam kręcić się 5 godzin na dworze. Jedyne aktywności dodatkowe to były spotkania w kościele XD. Wokół mnie nie mieszkało żadne dziecko, z którym mogłabym się bawić. Internetu też nie miałam przez bardzo długi czas, a jak już był to z limitem, 3 filmiki na yt i już było po prędkości. W II klasie gimnazjum przeprowadziłam się do miasta wojewódzkiego, bałam się słabego przyjęcia, miałam kompleks małomiasteczkowego dzieciaka, jednak pomimo wszystkiego nie było aż tak źle. Jednak z perspektywy czasu ciągnie mnie do natury, ciszy i czystego powietrza. Jeśli miałabym wrócić na wieś, to tylko i wyłącznie na starość. Nie chciałabym, żeby moje dzieci przeżywały swoją młodość w samotności, bez dostępu do znajomych czy ciekawych miejsc.

    @krzyu
    W 100% zgadam się oboma wpisami. Sam przez całe dzieciństwo mieszkałem w małej mieścinie (6k mieszkańców) w tak zachwalanej przez niektórych Polsce A, no i fakt jest taki, że pomimo bycia przy drodze krajowej to jest to miasto zapomniane. Technicznie rzecz biorąc dalej tam mieszkam, ale ze względu na pracę w ciągłej delegacji bywam tam na max miesiąc w roku, a i wtedy staram się gdzieś wyskoczyć do znajomych czy pojechać z rodziną z dala od miasta.

    Komunikacja z większymi miejscowościami w zasadzie nie istniała (przed pandemią zaczynało się polepszać, ale wróciło do stanu wyjścia), jedyna sensowna praca dla ludzi była w mieście powiatowym (25km) na lince. W mieście mieliśmy 2 podstawówki i zawodówkę, w której jak sobie nie załatwisz praktyk u miejscowych fryzjerów albo "mechaników" to stracisz 3 lata, bo szkoła nie pomagała w znajdowaniu praktyk. Z tego wynikło, że do 3 gimnazjum żyłem w dość zamkniętym gronie ludzi z miasta i kilku okolicznych wiosek po 200 mieszkańców.

    Do dzisiaj jest tam tylko jedna pizzeria, z plackami odgrzewanymi w mikrofali, bo nic innego przez wiejską mentalność i wyalienowanie tych ludzi nie przetrwało, bo "JAK TO TAK W DOMU JEST ŻARCIE PO CO JEŚĆ NA MIEŚCIE". Większość ludzi tam tworzyło taką hermetyczną społeczność. Teraz oczywiście trochę mniej, ale pamiętam jak będąc w podstawówce czy gimnazjum wielkim przeżyciem był wyjazd do galerii. Większość ludzi nie zdawała sobie sprawy, że zamiast kupować workowate ciuchy u jakiejś pani Jadzi za chore pieniądze (taka typowa moda przełomu lat 90 przeniesiona na 2008), można było kupić o połowę taniej w tej galerii.

    Ludzie tam jebią w jednej fabryce od 10 lat za 3k brutto i nie planują zmian, dopóki ich stamtąd nie zwolnią, nie mają perspektyw w swoim życiu. Ludzie w większych, okolicznych miastach po zachowaniu potrafili rozpoznać, że ktoś jest z mojej miejscowości lub wiosek obok, po prostu dzicz puszczona na "salony". Co do tych wiosek to patola patolą patolę poganiała. Na palcach jednej ręki byłem w stanie w szkole policzyć ogarnięte osoby stamtąd i zazwyczaj były to jakieś bananowe dzieciaki, których starzy jakkolwiek ogarniali życie. Jeśli ktoś w miarę ogarnia, to już dawno stamtąd spierdolił do okolicznych miast i społeczeństwo tam się dość mocno starzeje.

    Dopiero w technikum jak poznałem ludzi z innych miast to się dowiedziałem, że oni się spotykają po szkole na jakieś kręgle czy domówki u znajomych, bo u mnie szczytem było zebrać 5 osób, żeby pójść pokopać w nogę, ale częściej pójść do parku pochlać. Oczywiście nawet w technikum nie można było zostać w piątek i pójść gdzieś ze znajomymi (nie mówiąc o weekendzie, bo nic nie jeździło), bo o 16 ostatni autobus do twojego wypizdowa, a dopóki nie zrobiłem prawka, to właśnie do tego autobusu byłem uziemiony.

    Co do sportu w szkołach (bo większość ludzi w technikum coś trenowała, ale ja nie xD), to do gimnazjum dziewczyny miały drużyny siatkówki w szkole. Zajęcia prowadziła babka, która nawet nie znała zasad. A chłopaki mogli się zapisać do gminnego klubu piłkarskiego, ale haczyk był taki, że jeśli rodzice gwiazd drużyny nie lubili się z twoimi albo z tobą, to chuja się zapisałeś xD Także abstrakcją było dla mnie jak zobaczyłem, że jeden kumpel trenuje sobie boks, a inny grał w piłkę ręczną, którą do pierwszej technikum widziałem co najwyżej w TV.

    Skazywanie dzieci na bezmyślną wegetację w imię własnych wygód tylko pokazuje, że niektórzy nie powinni mieć dzieci, a życie na takim wypizdowie będzie bardziej odczuwalne dla dziecka jako kara, niż jako przyjemność dla rodzica.

    @kumkumrere
    Kurwa najwiecej do powiedzenia w tym temacie maja ludzie z miasta XD a jak ktoś kto wychował się na wsi powie ze to gowno to już ze sie nie zna. I wcale tu nie chodzi ze wieś jest biedniejsza bo akurat mi się dobrze w domu powodzi ale o transport znajomych zajęcia szkoły i rozwój ale ludzie z miasta nie rozumieją tego

    @goracystek
    Najbardziej bawi mnie jak ludzie opowiadają "przecież wsiadasz w auto, 15 min i jesteś w mieście i możesz robić co chcesz".

    Dziecko nie wsiądzie w samochód i nie pojedzie autem.

    Zamiast 15 min przejażdżki ma 30-45 min trasę autobusem podmiejskim (bo autobus musi oblecieć wszystkie wsie po drodze bo inaczej kurs by się nie opłacał). Potem jeszcze 10-15 min komunikacją miejską, a nie liczę nawet czasu na przesiadki które na trasie miasto -> dom mogą trwać nawet i godzinę.

    Oceniają wszystko z perspektywy 25-40 latka, posiadającego samochód, gdzie ich dziecko co najwyżej może ich poprosić o podwózkę za każdym razem, słuchając "dopiero co wróciłem z pracy, pojedź autobusem", "pojedź autobusem bo już piwko do obiadu wypiłem".

    @ignite
    Na wieś jest dobrze przyjechać na wakacje do dziadków. Ale żyć na co dzień jest źle. U mnie nawet sklepu spożywczego nie ma i trzeba jechać do innych miejscowości. Autobusu też nie ma do żadnej sąsiedniej miejscowości, o mieście nie wspominając.
    Pamiętam jak w liceum w powiatowym pytali mnie czy gdzieś trenuję, że tak dobrze gram. Pytanie wydało mi się dziwne, bo na wsi jakbyś coś trenował, to znaczy że jesteś zawodowcem. A w mieście chodzisz na treningi dla przyjemności, co dla mnie było czymś szokującym.

    @milvanb
    bo ludzie generalnie nie znają innego życia. Ograniczenie mentalne i emocjonalne, ograniczenie ekonomiczne. Wieś do 10km od centrum miasta wojewódzkiego jeszcze jako-taki zipie, ale reszta to skazywanie dzieciaków na banicję, brak rozwoju. Niestety w Polsce poza dużymi miastami (kilkoma), to brak perpektyw na otwartych umysł.

    Ludzie chyba mylą polską wieś z wsią w Szwajcarii, gdzie rzeczywiście wszystko działa spox i jest jakaś tam idylla

    a w Polsce wieś to wieczne oczekiwanie na busy, brak pieniędzy, nawet brak chodników. Gnojownik dookoła domu, zacietwierzeni ludzie i brak jakichkolwiek perspektyw.

    @jebecca
    Pomimo że się wychowałam na wsi to myślałam o kupnie działki gdzieś pod miastem i budowa domu bo jednak mieszkanie w bloku mnie meczy. A że działki drogie to „pod miastem” się oddalało :) po przeczytaniu komentarzy widzę że nie ważne czy mieszkasz 50km od miasta czy 15-20km, problemy są podobne. Chyba jednak szukam domu w mieście, choćby szeregowki. Jednak wolność jaka daje miasto jest super!

    @strus
    Wychowałem się w miasteczku 2 tysiące mieszkańców, do większego miasta 50 tys. mieszkańców było prawie 30 km.
    Podstawówka i gimnazjum:
    - brak wyboru szkoły
    - większość szkoły patola (brak sensownych znajomych)
    - brak jakichkolwiek zajęć pozalekcyjnych poza graniem w piłkę, ale to było dla tych co się przygotowywali do zawodów
    - niski poziom nauczania

    Liceum:
    - dojeżdżalem do dużego miasta autobusem który startował o 06:45 (codzienna pobudka 05:45) i czekałem minimum 30 minut na rozpoczęcie zajęć
    - ostatni autobus powrotny na wioskę 20:40, więc jakakolwiek impreza u znajomych odpadała - maks to wyjśce po szkole na coś, ale często wyjście na np. kebsa kończyło się tak, że czekałem 2h na kolejny autobus bo po południu były rzadko - kontakty towarzyskie po szkole z ludźmi z liceum mocno ograniczone
    - jak miałem po południu dodatkowe zajęcia z angielskiego, to rodzice musieli mnie z nich odbierać samochodem, bo bym nie zdążył na ostatni autobus powrotny
    - jakiekolwiek inne zajęcia dodatkowe mnie odrzucały, bo traciłbym w rezultacie cały dzień. Np. kończyłbym lekcje o 15, zajęcia np. od 17, więc 2h czekania, a potem powrót do domu o 20/21 - a tu jeszcze trzeba lekcje odrobić, nauczyć się na sprawdzian, no i wstać następnego dnia o jebanej 05:45...

    @zielonyskoorwiel
    z wioski ok 250 osób przeprowadzka do miasta wojewódzkiego to szok xD do tej pory nienawidzę komunikacji publicznej bo kojarzy mi się z dwugodzinnym powrotem ze szkoły średniej. Jak mieszkałem na wsi i znajomi jeszcze nie poszli w alko to grałem z nimi w piłkę. Ogrywalismy chłopaków z okolicznych wiosek aż miło. Jak pomagałem dziadkom w polu i spóźniałem się na mecze to chłopaki z innych wsi widząc mój rower wsiadali na swoje i kończyli grę. I chuj z tego było skoro do najbliższej szkółki piłkarskiej było 30km a na wsi 2 samochody i autobus co 6h.
    Kółko zainteresowań było jedno. Znajdowało się za sklepem i skupiało amatorów tanich alkoholi.
    Jak ktoś chce wychować dziecko na patusa i alkoholika to polecam cieplutko. Nawet jak się wyrwałem to czuję że muszę pracować nad mindsetem do tej pory.

    @I_am_a_freethinker
    O, teraz jeszcze mi się przypomniało że jednym z momentów szczęścia w okresie życia na zadupiu była wizyta w mieście i pójście do EMPIKU. Możliwość poczytania i kupienia gazet innych niż Bravo, książek, posłuchania muzyki to było przeniesienie się na chwilę do lepszego świata (nie miałem wtedy internetu przez stałe łącze, realnie korzystałem wtedy z neta jakieś pół godziny na tydzień). A potem następował powrót na wiochę gdzie uchodziłem za dziwaka bo miałem jakiekolwiek zainteresowania.

    @niewiemcorobic
    20 min jazdy na basen xD to pisz od razu że mała miejscowość 10 min od miasta, a nie zapadła wieś. Po drugie z zapadłej wsi nie ma dobrych połączeń nigdzie. I teraz jest z tym jeszcze gorzej niż kiedyś. Kiedyś było więcej ludzi na wsiach więc siłą rzeczy wsie były też lepiej skomunikowane. Teraz wszyscy kładą łachę bo się po prostu nie opłaca rozwijać komunikacji do zapadłych wsi, nawet jeśli żyją tam jeszcze jacyś ludzie. Po trzecie już widzę jak będziesz robił zmęczony po pracy za szofera dla dzieciaka. Prawdziwe wsie to nędzna komunikacja.

    @Banek5000
    jak wyjeżdżam do rodzinki na wsi to w zimie mój pies po wyjściu na podwórko jebie jakby z wędzarni uciekł a w lecie to ja sam zwijam się od alergii na zboża gdy sa żniwa. Co ciekawe moja szwagierka ktora tam się wychowała też miała alergie na to. Reakcja rodziców "Przeziębiłaś się", kto by tam myślał o alergologach.

    @Banek5000
    No i zapieprzaj z wypizdowa do lekarza albo jakiegoś specjalisty w większym mieście jak właśnie jesteś stary. Że o zakupach, czy koszeniu, odśnieżaniu, albo ogrzaniu donu nie wspomnę i kosztach z tym związanych. Można napisać że stary to se autko kupi. Niby tak ale to zawsze wyjdzie drożej niż autobus w mieście lub zwyczajny spacerek do przychodniu/sklepu. Więc na starość też to jest złe rozwiązanie. I piszę to jako osoba która lubi wieś, tak tydzien - dwa tygodnie raz, może dwa w roku.

    @drzewnyzwierz
    tak, bo dzieci w mieście absolutnie nie wychodzą na dwór, nie jeżdżą na rowerach czy hulajnogach i nie korzystają z parków, placów zabaw xD mieszczuchy to tylko siedzo, żro cziperki i grajo na kąkuterze

    @milvanb
    A i jeszcze cały temat wałkowany jakoby ludzie w Polsce brali pod uwagę czyjekolwiek potencjalne dobro. Otóż moi państwo - ludzie nie myślą o bonbelkach i to,njak ich wychować. Oni po prostu robią to, co chcą, potem przeklinają życie. A że dziecko może chcieć się rozwijać? Cicho tam siedź, do książek i robota w gminie i będzie spoko. Ważne żeby kościółek blisko i Dino / abc blisko.

    @przegryw_z_00
    bardzo dobry wpis, gniję (GNIJĘ bo nie nazwę tego życiem) na zasranej wiosce w polsce c od małego, z problemów mogę dodać trudność w znalezieniu pracy. W mieście przeważnie jest kilka firm/januszexów i na pewno jest dużo łatwiej jest się gdzieś załapać niż na wypizdowie, gdzie do lokalnego kołchozu wbić się jest bardzo ciężko a jak ci się już uda, to będziesz tam robił do końca za zwykłego śmiecio-robola, bo wyższe stanowiska są obstawione przez janusza i jego rodzinkę

    @elementyzaskoczenia
    mieszkalem 20km od miasta wojewodzkiego, przez to przestalem chodzic do szkoly bo mialem dosc jazdy busami i marnowania zycia (ukonczylem liceum ale prawie 50% nieobecnosci), bo moje dni wygladaly aby szkola i dom bo na nic innego nie bylo czasu, moje zycie towarzyskie umarlo w liceum bo nie bylo jak sie integrowac i imprezowac, wtedy z chlopaka ekstrwartyka stalem sie sfrustrowanym przymusowym zamulaczem przy komputerze i strasznie przytylem bo jedzenie i picie z kumplami na przystanku lub pod stacja benzynowa to byla jedyna rozrywka na tej gownianej wsi

    aaa i to wazne, ze ci co z zadupia na studia zostali wyslani na stancje przez rodzicow to odzyli, mnie rodzice nie wyslali na stancje bo mieszkalem za blisko miasta, wiec i moje towarzyskie zycie na studiach dziennych nie istnialo!

    edit: dodaje do ulubionych i bede wysylal znajomym co skazali dzieci na wies

    @agresywnykaloryfer
    Aż poszukałem tego wpisu w Google żeby odpisać - wychowywałem się na głębokich przedmieściach i zniszczyło mi to w dzieciństwie łeb, bo przez wakacje i ferie nie miałem w ogóle kontaktu z rówieśnikami.

    Nikomu tego nie życzę, jedyny argument za mieszkaniem poza miastem jest taki że takie mieszkanie/dom jest tańsze i poza tym to nie widzę ani jednej zalety. A i tak jest to płytka zaleta, bo czas to też pieniądz - a dojazdy to tylko marnowanie czasu.

    Nigdy w życiu nie przeprowadzę się na pipidówę. Jestem z Wrocławia i gdybym miał nieograniczony zasób pieniędzy to kupiłbym dom na Krzykach / Grabiszynku bo to najlepiej umiejscowione osiedla i do tego mieszkanie w jakimś Seulu jakbym miał ochotę na konkretniejsze miasto - bo ten Wrocław to taki trochę mały się wydaje w porównaniu z nim ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    @soczi
    dodaj do tego wszystkiego zimę i nieodśnieżone drogi o poranku ;) Trzeba wyjechać godzinę wcześniej, aby gdziekolwiek zdążyć. Dom na wsi - spoko, ale nie dla młodych ludzi.

    #dzieci #rodzicielstwo #rodzice #rodzina #logikarozowychpaskow #blackpill #nieruchomosci #samochody #childfree #wies #miasto
    pokaż całość

    źródło: beka2.PNG

    •  

      @diler_biedy: Polecam Ci wynająć dom/mieszkanie w tej dziurze, korzystanie nawet z auta (bo oczywiście najbardziej miarodajne bylobu korzystanie z autobusu czy pociągu ale niech będzie). Dodaj jeszcze do tego ten potencjalny czas dla dziecka na 2-3x zajęcia dodatkowe. Gwarantuję Tobie, że ten sklep obok domu i życie z dala od miasta spowoduje że docenisz to, że w tygodniu masz jakieś 5-15h czasu więcej w mieście. Możesz nawet oglądać meczyk jako dorosły chłop. Ja wiem, dom, chodzenie w gaciach w weekend, grill itp., ale gwarantuje Tobie że takie komentarze są od osób, które zarówno w mieście jak i w domu pod miastem nic nie robią. W mieście masz parki z grillem itp. a dodaj jeszcze jedno - jak masz znajomych pod miastem którzy się skazali na żywot w TRASIE to Cię odwiedzą, e jak masz takich co żyją w mieście to będą znacznie rzadziejCie odwiedzać. Widzę po sobie. Mieszkam w centrum, a znajomi przenieśli się do miejscowości od razu pod miastem. Wiesz, jak marudzę że muszę wziąć auto i jechać tam 30min? To już wolę jechać do rodziców 45min. I tak się złożyło, że z widywania się co 2-3 tygodnie, zrobiło się co 2-3 miesiące z tendencją na rzadziej. pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    • więcej komentarzy (53)

  •  

    W nawiązaniu do mojego wczorajszego wpisu o tym, że ludzie przeprowadzający się na wieś z miasta są samolubni względem swoich dzieci KLIK. Jak można było się spodziewać w komentarzach została przeprowadzona zmasowana kontrofensywa entuzjastów polskiej wsi. Muszę przyznać że miałem niezłą bekę czytając ich projekcji na temat życia w mieście. Niestety komentarzy było tak wiele, że nie miałem czasu na wszystkie odpisać dlatego między innymi ten wpis. Również żeby oszczędzić czasu komuś kto nie chce się przedzierać przez ponad 200 komentarzy zrobiłem małe podsumowanie jak według nich wygląda typowa wieś a jak miasto wojewódzkie:

    Typowe cechy charakterystyczne polskiej wsi:
    - Doskonale skomunikowana
    - Można z niej się dostać do centrum miasta wojewódzkiego szybciej niż z miejskiego osiedla
    - Mnóstwo dzieci (wręcz jak jeden napisał: "aż czarno od dzieciarni"), dzięki czemu wasze dziecko będzie miało pokaźne grono znajomych
    - Multum różnych rozrywek i zajęć dodatkowych dla dzieciaków
    - Wspaniałe i kulturalne imprezy na wiejskich dyskotekach na które każdy może dojechać swoim oplem kadetem.
    - Na każdej wsi żyje mnóstwo emerytowanych nauczycieli z których część uczyłą w zagranicznych szkołach więc korepetycje dla dziecka u sąsiada to żaden problem
    - Można dzieciom na podwórku zorganizować zajęcia z siatkówki albo judo
    - Spokój, cisza, bezpieczeństwo, brak patologii
    - Dzieci na wsi 100% wolnego czasu spędzają z rówieśnikami na świerzym powietrzu.
    - Wszyscy sąsiedzi są dla siebie mili i pomagają sobie na wzajem

    Typowe cechy charakterystyczne polskiego miasta wojewódzkiego
    - W mieście mieszkają same 5-cio osobowe rodziny na 50m2
    - Mimo, że mieszkają same 5-cio osobowe rodziny to w miastach prawie wcale nie ma dzieci, przez co wasze dziecko będzie odizolowane od rówieśników
    - Słabe skomunikowanie podróż z osiedla do centrum miasta trwa 2 godziny z 3 przesiadkami
    - Brak jakichkolwiek rozrywek i zajęć poza lekcyjnych dla dzeci. Jedynie trzepak.
    - Imprezy w miejskich klubach to patologia w przeciwieństwie do wiejskich dyskotek
    - Pełno patologii i narkomaństwa, za każdym rogiem stoi ćpun ze strzykawką
    - Menele srają do piaskownic
    - Menele srają na klatkach schodowych
    - Menele srają w autobusach
    - Menele srają w windach
    - Menele urywają lusterka na parkingach
    - Dzieci w mieście 100% czasu spędzają przed komputerem
    - Wszyscy sąsiedzi to patologia i zjeby.

    Tak mniej więcej w głowach wiejskich entuzjastów przedstawia się obiektywne porównanie życia na wsi i w mieście. Ogólnie najlepsze perełki jakie się pojawiły to:
    - Kontakt ze znajomymi można mieć internetowo więc nie ważne czy dzieciaki mogą razem spędzać czas IRL
    - Stwierdzenie jednego samca "alfa" (xD) że jeżeli on zdecyduje że jakieś miejsce jest odpowiednie dla jego dziecka to ono będzie odpowiednie - bo rozumiecie już samo stwierdzenie przez niego takiego faktu jest wystarczające to co naprawdę jest istotne dla dziecka nie ma znaczenia.
    No i zdecydowanie najlepszy komentarz "Ja jestem głową rodziny i decyduje gdzie mieszkamy. Nie będę całego życia dostosowywał pod dzieciaka który być może na końcu i tak nie będzie chciał się uczyć. Albo umyśli sobie w główce ogólniak 10km dalej mimo, że inny jest pod nosem i z myślą o tej szkole kupiłem mieszkanie w tej lokalizacji." - Ręce opadają nawet nie skomentuje.

    No nic jak ktoś już zainwestował środki w wyprowadzkę z miasta to oczywiste jest, że nic go nie przekona, ale jeżeli jeszcze rozważacie taki krok to specjalnie dla was zrobiłem kompilację komentarzy z poprzedniego wpisu opisujące co czeka wasze dzieci.

    @bojar :
    Kto mieszkał choć kilka lat za dzieciaka na zadupiu i dojeżdżał na spotkania ze znajomymi PKSm ten się w cyrku nie śmieje. Jak domek to tylko w miejscu gdzie jest bardzo dobra komunikacja publiczna - najlepiej blisko stacji kolejowej albo w zasięgu miejskich autobusów.

    @darthbob
    to o czym mówisz, to jest jeden z głównych powodów, przez który nie wynoszę się poza miasto.
    Mam 3 dzieci, nie wyobrażam sobie ciągłego dowożenia na zajęcia dodatkowe/do znajomych. Nie chcę, żeby miały jak ja, gdzie do liceum do miasta miałem 17km, i dwa autobusy w ciągu dnia. ze znajomymi po lekcjach się spotkać, to była abstrakcja

    @tygryske
    od zawsze mówię ze jak dzieci to tylko w sporym mieście, tak żeby mogły wybrać sobie zajęcia i hobby takie jakie im się podoba a nie jak ja gdzie do wyboru miałam karate i sksy z siatkówki raz w tygodniu

    @valko77
    ok tak byczqu, jak ja zazdrościłem dzieciakom z miasta że moga iść na basen/do kina więcej niż raz na pół roku jak wyjazd jakiś mieliśmy...
    Inna sprawa to sport, u mnie do wyboru jedynie jakieś SKS raz w tygodniu albo sekcja tenisa stołowego xd

    Nigdy dzieciakowi tego nie zrobi, wieś hamuje rozwój strasznie.

    @krs90
    Dziecko na wsi jest towarzysko wykluczone. Jak ja z kumplami szedłem na imprezę, to znajomy wracał do domu ostatnim autobusem. Wychowałem się w miasteczku ~20k mieszkańców i niesamowicie dobrze to wszystko wspominam. W życiu jako dziecko nie chciałbym mieszkać na wsi. Moi znajomi nienawidzili mieszkania poza miastem. Do szkoły musisz zdążyć na autobus, później czekasz na lekcję godzinę, po lekcjach znowu na autobus, czasami zdążysz, czasami czekasz godzinę.
    Gość z klasy z liceum wychodził z domu 6:30, żeby zdążyć do szkoły na 8. Jeżeli siedzieliśmy do 14-15, to powrót do domu był gdzieś powiedzmy 17:00.

    Argumentacja w stylu 'na wsi spokój, cisza, na rowerze można pojeździć' to w ogóle xD, jak jest się młodym to w dupie masz ciszę, liczą się spotkania towarzyskie, znajomi, wypady 'na miasto' do knajpy, na ognisko, na działeczkę.
    Liczy się bycie W GRUPIE/W EKIPIE/Z PRZYJACIÓŁMI.

    @iamts
    kurwa co ja bym dał żeby w czasie kiedy miałem parcie na treningi siatkówki należeć do jakiegoś miejskiego kurwa klubu z prawdziwego zdarzenia, mam warunki. Albo jak jebałem całą szkołę w szachy, zapisano by mnie do klubu, których w dużym mieście było kilka.

    Ale niestety mieszkałem na zadupiu i nie wykorzystałem potencjału. Teraz jest już więcej tych miejsc na zadupiach, ale i tak możliwości rozwoju dla dziecka w mieście to jest kurwa ogromny plus.

    @eugeniusz_zua
    w młodym wieku mieszkanie poza miastem to skazywanie sie na towarzyskie wykluczenie. Na studiach miałem w grupie typków mieszkajacych w róznych mniejszych miejscowościach pod Warszawą, typowych sypialniach i tracili dużo z zycia studenckiego. Wyjście gdzieś na piwko po zajęciach? Fajnie, ale 21 i muszą spadać bo o 22 mają ostatni busik na swoją wioskę. To samo rano przyjeżdżaj godzinę wcześniej na zajęcia bo tak masz busik. Spontaniczne wypadzik na miasto w sobotę o 21? Ej mordy sorry, ale nie mam już jak dojechać, może ubłagam starego, żeby mnie podrzucił a i mogę u któregoś przenocować? No, ale przynajmniej mieli ciszę i mogli sobie robić rowerowe wycieczki po okolicznych lasach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    A już podwójne kombo spierdolenia jest wtedy gdy mieszkasz na wsi, a rodzice żyją z rolnictwa...

    @zasilaczkomputerowy
    wieczna beka z tych co musieli się zwijać z imprezy o 21 bo ostatni autobus na wiochę xD. Albo codziennie godzina albo dwie w dupę bo dojazdy. Było kilka takich osób w licbazie, że jak się zajęcia zaczynały o 7:30 to oni już dam od 6:30 siedzieli bo tylko takiego busa mieli o 5:45 xD. A ja elegancko w domku na przedmieściach 4 kilometry od centrum miasta wojewódzkiego. Wszędzie mogłem z buta cisnąć.

    @antarhei
    o kurde opisana moja i braci sytuacja za dzieciaka xD dodatkowo wszyscy zaczynali wakacje, a ja wstawałem o 7 zbierać truskawki na naszym polu, całą robotę kończyliśmy około 19, dzień w dzień, a to czerwiec i początek lipca ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    @siergiejlapczydow
    Dzięki temu ze do centrum najbliższego dużego miasta miałem 50min PKS moje życie towarzyskie w liceum praktycznie nie istniało. Klasa umawiała się na domówki a ja bym musiał jeba* 50min w jedna stronę, a gdzie powrót? Jakimś nocnym który dojeżdżał 3km od domu XD rodzicom natomiast nie chciało się mnie wozić po nocy, bo przecież mieli prace. Przez to nigdzie nie chodziłem.
    Z lokalnymi kolegami przestałem się obchodzić bo wyrośli na alkoholików i narkomanów.
    Dzięki wielkie „wieś”!

    @drzewnyzwierz
    ja akurat jestem przypadkiem, gdzie całe dzieciństwo spędziłam na wsi w Polsce A i odczuwałam braki miastowych wygód :) mnie chyba najbardziej boli wizja, że mieszkając na wsi, nie ma za bardzo wyboru co do szkół. Jest jedna podstawówka, jedno liceum czy tam technikum i elo. Wtedy fakt, dziecka nie odwozisz, ale jest ono skazane na jedną formę edukacji. Jakby chciało iść do miasta, to pojawiają się problemy z dojazdem. A najgorzej jak po szkole chce pociecha pójść na glupie frytki z maka ( ͡° ͜ʖ ͡°) albo do galerii ze znajomymi

    @mirekmirkowski
    nigdy nie wybaczę moim rodzicom krzywdy jaką mi zrobili w wieku 17 lat kiedy przeprowadziliśmy się do domku 15km od miasta, 25minut do przystanku do PKS. Po skończeniu 18 lat i zrobieniu prawka (za które sam zapłaciłem) prosiłem o to żeby dali mi parę groszy w miesiącu na utrzymanie izakup chociażby jakiegoś gruchota, ale chuj - siedź w domu synek, po to go zbudowaliśmy. Idź skosić trawę, porąbać drewna, wyrwać chwasty. Masakra - wyprowadziłem się jak tylko mogłem, ale co mi zmarnowałem życia i czasu (szczególnie w klasie kurwa maturalnej), to moje.

    @Proreshq
    Zgadza się. Jako dzieciak brałam udział w sporej ilości zajęć pozalekcyjnych i dojazd zawsze był problemem. W drugiej liceum przeprowadziłam się do internatu w większym mieście i odżyłam - wystarczyło autobusem dojechać kilka przystanków na zajęcia, jakie tylko chciałam. Dodatkowo, miałam więcej czasu po lekcjach, bo nie musiałam się bujać pociągiem, żeby dojechać do szkoły, wstawać bardzo wcześnie, żeby na niego zdążyć + czekać godzinę na pociąg powrotny na stacji, co wiązało się z małą ilością czasu po lekcjach. To była tragedia. A zimą już w ogóle - ciemno rano + późny powrót do domu i od razu ogarnianie lekcji + nauki

    @jezus_z_galileii
    Co poznaje kogoś z miasta, to okazuje się, ze ten ktoś coś w dzieciństwie robił: śpiewał, tańczył, uprawiał sport w jakimś klubie. A ja na tej jebanej wsi (chociaż tez złe nie trafiłem, mieszkałem w miejscowości turystycznej nad morzem) nic nie miałem okazji spróbować bo niczego nie było

    @jebecca
    Totalnie się zgadzam, jeszcze dziecko jak dziecko, w szkołach wiejskich tez są czasami możliwości dodatkowych zajęć, ale nastolatek ma przerąbane bo nawet do głupiego kina ze znajomymi nie może pójść a jak chce pójść do lepszego liceum to cierpi później przez dojazdy gdzie musi się tłuc PKSem

    @kumkumrere
    Ja jestem teraz w 3 liceum i mieszkam na wsi jakies 20km od trojmiasta. Niby blisko ale daleko, bus w tygidni raz na 1,5h w sobity co 3 a niedziele co 4. Ostatni o 21 wiec imprezy tylko jak ktos mnie przenocuje wiec skonczylo sie tak ze mimo ze bylem bardzo socialny to w 2 liceum sie zamknalem w sobie i nie jezdzilem nigdzie bo mega meczylo mnie brak spotanicznisci. Juz nie wspomne ze zwiazki tez sa niemozliwe w takich warunkach. A rodzice teraz wielke zdziwinie czemu ja chce na studia do Warszawy. Zycie na wsi jest zjebane cbyba ze to wies na granicy z miastem ktora jeszcze nie zostala wchlonieta. A prawo jazdy gowno daje bo i tak sie napic nie mozna

    @upupiona
    mieszkając na wsi dojeżdżałam do liceum oddalonego o 60 km. Oczywiście były inne, znacznie bliżej, ale zależało mi na pójściu do dobrego. Mój dzień wyglądał tak: pobudka 4/5, dojazd rowerem do stacji kolejowej oddalonej o 3 km (jeździłam rowerem cały rok, nawet zimą - nie miałam wyboru), pociąg był o 5 lub 6 - zależy czy zajęcia miałam na 7 czy na 8. 45 minut jazdy pociagiem, na miejscu z buta trzeba było iść kolejne 3 km. Cały dzień zajęć, powrót najczęściej 17, rowerek, o 18 byłam w domu. Obiad, prace domowe, nauka. Kładłam się spać o 23, żeby kolejnego dnia znowu wstać o 4/5. Zero czasu na jakieś hobby, na zajęcia dodatkowe, na chociażby zawiązanie znajomości z ludźmi z liceum. Nie mam ani pół znajomego z tego czasu. To był okropny okres w moim życiu. Niedawno kupiliśmy z mężem mieszkanie - w ścisłym centrum Gdańska. Dylemat był spory, bo tęsknię za wsią i spokojem. Ale komfort moich dzieci był istotniejszy. Nie chcę, by przeżywały to co ja

    @miekki_am
    milion procent racji. Mam porównanie, bo od 17 roku życia mieszkałem w domku do czasu rozpoczęcia studiów. Miasto dla dzieci i młodzieży to jedyna opcja.

    @goracystek
    na bardzo dobrze skomunikowanej wsi masz 1 autobus na 30 min (ale zazwyczaj 1 raz na godzinę), w mieście masz 2-3 autobusy jeżdżące od 5 rano do 23, gdzie praktycznie co 5 min coś jedzie.

    @thirtydoorkey
    Poznałem na studiach kilka osób właśnie z takich głębokich wiosek, gdzie w promieniu kilku km nie ma właściwie nic. Wielu z nich ma kompleksy z powodu tego ile atrakcji ominęło ich za dzieciaka. Ja wychowując się w centrum miasta miałem rzut beretem do szkół językowych, zajęć ze sztuk walki, makdonaldów, lodziarni i w ogóle czegokolwiek, podczas gdy oni siedzieli na tych zadupiach i ganiali po polu, a wypad do McD raz na rok to była atrakcja.

    Polecam sobie przez tydzień dojeżdżać taką komunikacją do pracy - otworzy to oczy jak powrót który teoretycznie powinien zająć 1h zajmuje 2h bo trzeba czekać 1h na autobus na wieś.

    @mackacthulu
    ileż ja problemów w życiu dorosłym mam przez to że się wychowałem na wsi, to nawet nie zliczę

    @mescuda
    Święta prawda. Wieś to przekleństwo.
    Nie ma co się kłócić co z niektórymi - adwokatami prowincji.
    Większość na wsi przepada, neetuje, marnuje się zamknięta w kolonii. W mieście mieliby możliwość inaczej spędzić 80 % swojego dzieciństwa, a dzieciństwo determinuje dorosłość

    @goracystek
    Tylko że mieszkając poza miastem życie ustawiasz pod rozkład jazy komunikacji podmiejskiej. Całe życie w biegu i w liczeniu "śpieszyć się bo może zdążę na podmiejski, czy nie bo i tak mam 1h czekania na przystanku".

    Nie zdążysz na autobus mieszkając poza miastem? Czekasz raz 45 min, raz 1,5h aż pojedzie następny.
    Nie zdążysz na autobus mieszkając w mieście? Jedziesz innym, albo czekasz na kolejny za 10-15 min.

    A na koniec rezygnujesz z dodatkowych zajęć pozalekcyjnych bo musisz czekać co tydzień 1h na przystanku bo zajęcia kończą się o 16:00, a autobus odjeżdża o 15:55 i kolejny jest o 17:15.

    @brudne_skarpety
    ja to mieszkając na wsi, żeby dojść do gimnazjum, to 4km w jedną stronę. To 8km z buta dziennie, potem do technikum żeby jechać do 10m oddalonego miasta, to tak samo 4km z buta w jedną stronę na busa, potem droga powrotna 4km z przystanku do domu, no i potem przed maturą jak się chodziło na korepetycje z matematyki, to też 4km w jedną stronę i potem do domu znowu 4km. No i tak 16km dziennie robiło.

    @rico1234
    Aż się udzielę. Uważam się za osobę bardzo socjalną, wręcz spoufalającą się. Wychowałem się na wsi gdzie tak jak mówisz albo było daleko do kolegów, albo po prostu ich nie było. To były inne czasy, przed Internetem. Wiesz co to znaczyło dla umiejętności socjalnych? Kompletne dno dna. I trochę mi z tego zostało. Dlatego teraz miasto i to najlepiej dom w mieście. Wiem że drogo i nie dla każdego, ale to najlepszy kompromis. Dzieciom tego po prostu nie zrobię, co ja miałem za dzieciaka. Serio to naprawdę ma znaczenie. Kontakty społeczne są bardzo ważne. To kształtuje człowieka, charakter i całą gamę zalet, których nigdzie się nie wypracuje.

    @hanja
    rozumiem w 100%, bo jako dziecko i nastolatka mieszkałam na przedmieściach i wszędzie musieli wozić mnie rodzice: angielski, basen, tenis, korepetycje... dramat. Jako nastolatka nie mogłam spotykać się z rówieśnikami, bo nie miałam jak dojechać. Dlatego teraz mieszkam w samym centrum miasta, uraz pozostał

    pamietam jak chodziłam na jakieś korki czy 2 x w tygodniu na tenis, to mama mnie zawoziła i czekała przez godzinę w samochodzie pod salą, bo nie opłacało się jej wracać do domu. Czasami były silne mrozy, czasami upały lub deszcz, a ona czekała. To były czasy jeszcze bez telefonów komórkowych, wiec nie było nawet jak zabić czasu. Dopiero z perspektywy czasu doceniam poświęcenie. Z drugiej strony nie pracowała zawodowo, wiec mogła sobie pozwolić na takie akcje.

    Teraz mam znajomych miastowych, którzy wyprowadzają się na wieś i przedmieścia, a ja w duchu współczuje ich dzieciakom xD

    dodam jeszcze, ze dziecko całkowicie inaczej postrzega odległości i dojeżdżanie nawet kilku czy kilkunastu kilometrów to już dla niego wyzwanie. Do dziś pamietam jak sama pierwszy raz jechałam autobusem :)

    @dsomgi00
    Jak tak czytam co tu niektórzy piszą to mi się śmiać chce. OP ma racje. Wieś strasznie ogranicza możliwości. A to co wy tu wypisujecie jakieś kluby, korepetycje czy środki komunikacji na wsi to niestety, ale nie istnieje. Większość tutaj ma chyba wyobrażenie wsi jako nowoczesne przedmieścia pod Warszawą. No niestety tak nie jest. Stereotypowa wieś wygląda tak, że jest na niej remiza, sklep abc i jedna ulica a wzdłuż niej domy. Nie ma nic do roboty. Piszę to co prawda jako mieszkaniec miasta wojewódzkiego od urodzenia, ale zjeździłem trochę Polski i wiem jak wieś wygląda. No i miałem znajomych w szkole średniej i teraz na studiach ze wsi i też mi opowiadają jak to jest. Brak klubów do poimprezowania, brak jakiegoś kina, restauracji, siłowni, basenu, czegokolwiek.

    #dzieci #rodzicielstwo #rodzice #rodzina #logikarozowychpaskow #blackpill #nieruchomosci #samochody #childfree #wies #miasto
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

    •  

      @marcinpodlas8: mieszkalem 20km od miasta wojewodzkiego, przez to przestalem chodzic do szkoly bo mialem dosc jazdy busami i marnowania zycia (ukonczylem liceum ale prawie 50% nieobecnosci), bo moje dni wygladaly aby szkola i dom bo na nic innego nie bylo czasu, moje zycie towarzyskie umarlo w liceum bo nie bylo jak sie integrowac i imprezowac, wtedy z chlopaka ekstrwartyka stalem sie sfrustrowanym przymusowym zamulaczem przy komputerze i strasznie przytylem bo jedzenie i picie z kumplami na przystanku lub pod stacja benzynowa to byla jedyna rozrywka na tej gownianej wsi

      aaa i to wazne, ze ci co z zadupia na studia zostali wyslani na stancje przez rodzicow to odzyli, mnie rodzice nie wyslali na stancje bo mieszkalem za blisko miasta, wiec i moje towarzyskie zycie na studiach dziennych nie istnialo!

      edit: dodaje do ulubionych i bede wysylal znajomym co skazali dzieci na wies
      pokaż całość

    •  

      @elementyzaskoczenia: Już niedługo vol2 tego wpisu. Stay tuned.

    • więcej komentarzy (157)

  •  

    Miałem ostatnio pogawędkę ze znajomymi na temat tego czy lepiej jest mieszkać w mieszkaniu w mieście wojewódzkim czy na wsi w domku z ogródkiem. Padło wiele argumentów za i przeciw obu rozwiązaniom, ale wiecie co mnie uderzyło najbardziej. W ogóle nie brali do siebie argumentu o utrudnionej socjalizacji z rówieśnikami dla ich dziecka w wariancie numer 2. Wymieniali całą litanię zalet, a że sąsiedzi się nie tłuką, że na podwórko można wyjść blabla. Ale jak im powiedziałem że jak mieszkacie w mieście to dzieciak będzie miał kumpli z klatki obok z którymi będzie mógł grać w piłkę itd. że będzie miał ułatwiony dostęp do basenów, sekcji sportowej itd to eeee tam przesadzasz. No właśnie nie przesadzam takie rzeczy są dla dzieci bardzo ważne. Co dzieciak ma robić na wsi jak najbliższy kumpel mieszka 5 km dalej. O podwożeniu go codziennie do szkoły już nie wspomnę. Dodatkowo jeżeli będą chcieli dzieciaka wysłać na jakieś zajęcia poza szkolne typu dodatkowy angielski, niemiecki (a umówmy się jeżeli ktoś nie jest zacofanym jaskiniowcem barbarzyńcą to ma obowiązek umożliwienia uczęszczania na zajęcia dodatkowe które umożliwią mu prawidłowy rozwój) to znowu rodzi się problem dojazdów. Jak nie wierzycie to zapytajcie chociażby użytkowników @Mescuda albo @NieTakMialoByc jak mieszkanie na wsi albo na dalekich przedmieściach może skomplikować dziecku proces socjalizacji z rówieśnikami.

    Także jeżeli decydujesz się na przeprowadzkę z dużego miasta na wieś mając na uwadzę tylko własne wygody i kompletnie ignorując potrzeby swojego dziecka to niestety jesteś troglodytą i powinny zostać ci odebrane prawa rodzicielskie. Change my mind.

    #dzieci #rodzicielstwo #rodzice #rodzina #logikarozowychpaskow #blackpill #nieruchomosci #samochody #childfree #wies #miasto
    pokaż całość

    źródło: steamuserimages-a.akamaihd.net

  •  

    1. Protestuj przeciwko braku działania rządów odnośnie globalnego ocieplenia
    2. Namaluj na mieniu publicznym swój znak sprejem zawierającym w chuj chemii w tym wysoce przetworzoną ropę.
    3???!?
    4. Ktoś to będzie musiał zmyć jeszcze bardziej chemicznym środkiem z wysoko przetworzonej ropy, siarki i innych azotów.
    5. Dołożyłeś cegiełkę do bezsensownego zanieczyszczania planety, wkurwiłeś lokalnych mieszkańców brudząc im okolice, rząd i tak ma cie w dupie.

    Ludzie sam jestem za #ekologia ale to trzeba zacząć od siebie i nakłaniać ludzi w pozytywny sposób do tego. Sam np auta nie mam po zakupy jezdze na rowerku, reperuje stary sprzęt i rzadko cos wyrzucam, ostatnio sporo ograniczam uzycie plastiku do opakowan i rozmawiam ze znajomymi na ten temat. Takim mazaniem zbierzecie tylko poklask wśród swojej grupy.
    Niesamowicie mnie wkurwia po prostu jak wyglądają polskie miasta. Tu extinction rebellion, tam seba maznal tag, tu strajk kobiet, a tu legia czy rks huwdu wymalowane na kamienicy, wspólne znaczy wspólne a nie "nie moje"
    #boldupy #warszawa #miasto #grafitti #extinctionrebellion #bekazlewactwa
    pokaż całość

    źródło: rSaved5343182567506370249.0

  •  

    Jakby kogoś ciekawiło gdzie biegły mury miejskie Bytomia (1800 vs 2020) #bytom #slask #polska #miasto #historia #mapy

    źródło: nnnn.png

  •  

    Ciekawie się ten mostek zapowiada

    Na tę inwestycję czekało sporo mieszkańców Warszawy. Prezydent Rafał Trzaskowski ogłosił dziś, że w Warszawie powstanie jeden z najdłuższych mostów pieszo-rowerowych na świecie. Most połączy Bulwary Wiślane z Pragą. Projekt jest już gotowy, a pozwolenie na budowę jest prawomocne. Planowany czas budowy mostu to 2 – 3 lata

    Zapraszam do znaleziska: https://www.wykop.pl/link/5998687/warszawa-powstanie-pieszy-most-na-wisle/

    #warszawa #budownictwo #budujzwykopem #mosty #architektura #miasto #wisla
    pokaż całość

    źródło: 1615460442672.jpg

  •  

    Babcia mi dziś żart opowiedziała..

    Przyjeżdża baba na wieś na wakacje i sobie spaceruje zatraciła rachubę czasu więc pierwszą napotkaną na swojej drodze osobę pyta o czas a był to rolnik rozwożący łajno na polu
    -Panie gnojarzu która godzina?
    -Dwunasta k0rwo z miasta!

    #heheszki #rolnictwo #miasto #warszawa #polskiedomy pokaż całość

  •  
    d........d

    +29

    Mogłeś urodzić się jako jeden z dwóch synów przy gospodarzu wiejskim, teraz żyć sobie spokojnie i patrzeć jak zboże rośnie. Co roku przez zimę mieć urlop, być najbardziej uprzywilejowaną przez władzę grupą społeczną w tym kraju. Brałbyś dopłaty na wszystko, coś by ci nie wyszło, pyk dotacja, zero stresu. W wieku najdalej 20 lat ogarnąłbyś sobie lasencję z pobliskiej wsi, która miałaby kilka hektarów. Sprzedalibyście to i w wieku 27 lat postawilibyście trzypiętrową chawirę obok domu twoich starych. Niestety musiałeś urodzić się w biednej rodzinie miejskiej, która do twojego pokolenia nie miała nawet mieszkania na własność, a rodzice zostawili ci pasek ziemi warty 15 koła pod pcimem dolnym. Byłoby więcej, ale stary sprzedawał las kawałek po kawałku jak mu brakowało na wóde. Po skonczeniu technikum zacząłeś robić w korpo. Teraz nie masz już siły, chęci do życia, a od smogu twoje płuca płaczą gdy wchodzisz na 4 piętro w celu pójścia spać w pokoju 8m2, który wynajmujesz za 1000zł przy 3 innych lokatorach, którzy to są toksycznymi debilami.

    W końcu każdy ma jakąś działkę #pdk

    #miasto #patologiazmiasta #wies #zycie #marzenia #mieszkanie #korposwiat
    pokaż całość

    źródło: comment_1586706062MKaUApQEzYCqZ1WYvQW8cS.jpg

  •  

    Nie płakałem po Adamowiczu
    Wycinka drzew w Gdańsku wciąż trwa, a wiceprezydent chwali się na fb, że Gdańsk zostal nominowany do najbardziej zielonego miasta Europy. Sojusz tronu z deweloperami i prudcenatmi kostki brukowej jest tak samo zły jak ten z oltarzem
    Drzewo znajdowało się na lewo od wejścia do krewetki, przez wiele lat je mijałem idąc na zajęcia.
    #gdansk #trojmiasto #polska #patologiazmiasta #drzewa #przyroda #natura #miasto #dulkiewicz #betonoza pokaż całość

    źródło: IMG20210224124242.jpg

  •  

    Swobodnie wylewałem to co mam w głowie. Tym razem temat dużo lżejszy od ostatnich, mała uliczka w klimatach latino.

    Więcej moich prac można obejrzeć na:
    https://twitter.com/Perspektyma
    https://www.instagram.com/perspektyma/

    https://www.facebook.com/groups/418608546031597 - zapraszam również na polską grupę osób zainteresowanych voxelartem

    #voxel #grafika #grafika3d #grafikakomputerowa #miasto #tworczoscwlasna
    pokaż całość

    źródło: Perpsktym voxelart lation street.jpg

  •  

    Chicago zimową porą. Zdjęcie zrobione z kolejki Brown Line.
    #chicago #fotografia #fotohistoria #zima #snieg #usa #miasto #komunikacjamiejska #ciekawostka

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1613572123665.jpg

  •  

    Uratujecie proszę to znalezisko? ( ͡º ͜ʖ͡º)
    https://www.wykop.pl/link/5955407/czeskie-budziejowice-miasto-piwa-budweiser-i-nie-tylko/

    Czeskie Budziejowice są stolicą kraju południowoczeskiego, czyli odpowiednika naszego województwa. Zostały założone w drugiej połowie XIII wieku przez czeskiego króla Przemysła Ottokara II. W trakcie średniowiecza miasto słynęło z produkcji piwa, co ma odzwierciedlenie również w dzisiejszych czasach. Z miastem związane są dwa browary, czyli Budweiser Budvar i Mieszczański. To właśnie tam produkuje się piwo Budweiser :)

    #antekpodrozuje #czechy #europa #podroze #zainteresowania #ciekawostki #mikroreklama #wyprawa #mirkowycieczka #miasto #zabytki #piwo #czeski
    pokaż całość

    źródło: 008.jpg

  •  

    Kolejny raz pojawiło się na głównej znalezisko odnoszące się do życia na prowincji i kolejny raz komentarze pełne są wypowiedzi w stylu że na prowincji nic nie ma i nie da się mieszkać poza miastami wojewódzkimi.
    No to odpowiem na to wszystko zbiorczo na swoim przykładzie.

    Sam pochodzę z wioski pod miastem powiatowym, wieś i miasto jakich dużo, swoją drogą wyobrażenie wykopków na temat wsi to temat na osobny wpis, ale do tego trochę też się odniosę, jako że mam zamiar emigrować na wieś za jakiś czas.
    Po skończeniu liceum przeprowadziłem się do Wrocławia na studia, po ~6 latach coraz większej frustracji z powodu ciągłego hałasu, tłumów, korków wróciłem z żoną do naszego 40 tysięcznego Bolesławca i mogę się odnieść do tych najpopularniejszych przytyków do małych miast, zarówno tych słyszanych od znajomych jak i przeczytanych na wykopie

    Zacznę od creme de la creme:

    W mniejszym mieście każdy każdego zna i wszystko o każdym wie

    Przez prawie 2 roku mieszkania w obecnym miejscu znam, i to tylko ze spotkania na klatce, 3 sąsiadów na 40 mieszkań. Nie mam zielonego pojęcia kto więcej w tym bloku mieszka, ludzie mnie tak samo nie znają, bo co rusz spotykam w windzie kogoś kto twierdzi że musiałem się ostatnio wprowadzić bo mnie nie kojarzą.
    Ludzie mają jakąś obsesję na swój temat i myślą że każdy będzie się interesował ich nudnym życiem. Wyprowadzę was z błędu - 99% osób ma was w dupie, tak samo jak wy macie innych. A jak ktoś jest ciekawski, to nieważne w jakiej miejscowości, a znajdzie informacje.
    To samo w mojej rodzinnej wiosce. Do firmy gdzie pracuje moja mama przyszła nowa pracownica, zgadały się z moją mamą i tak od tematu do tematu wyszło kto skąd jest. Okazało się że ta nowa mieszka kilka lat w tej samej wsi co moja mama, a ani ona nie zna tam nikogo, ani nikt jej, bo się nie wychyla.
    Tyle. Chcecie być anonimowi, będziecie wszędzie.

    Kilka razy usłyszałem od znajomych:

    W dużym mieście masz takie miejsca jak teatr czy opera do których możesz pójść, w małym tego nie ma

    Na to odpowiadałem zawsze pytaniem: ile razy ta osoba była w operze albo teatrze. Zawsze odpowiedź była ta sama: "no nigdy, ale jakbym chciał to bym poszedł bo jest".
    Tu już pomijam, że działa u mnie jakiś amatorski teatr i z tego co kojarzę to jako tako im szło, raz na jakiś czas coś wystawiali.

    Duże miasto to też korty tenisowe, siłownie i baseny

    Wszystko jest. Nie są to ogólnopolskie sieciówki, ale albo sieciówki regionalne albo obiekty prywatne bądź samorządowe - ale są. I o ile z kortów tenisowych nie korzystam, to baseny i siłownie nie odstają od tych wrocławskich.

    Wyjazd do kina to wyprawa, a nie tak jak w dużym mieście.

    Z mojej rodzinnej wsi dojazd 15 km do miasta do kina to 20 minut od drzwi do drzwi. Mieszkając we Wrocławiu jeśli chciałem iść do kina, to dojazd do niego zajmował mi dłużej.

    Duże miasto to przyszłość edukacyjna dzieci

    Podstawówki i szkoły średnie wszędzie są na podobnym poziomie. W miastach wojewódzkich jest tych kilka szkół elitarnych, ale średni poziom jest taki sam. Jak poszedłem na studia, to dobrze to zauważyłem że wszyscy byli na tym samym poziomie.

    Ale nie ma restauracji do której możesz pójść.

    Lekką ręką naliczyłem 15-20 lokali. Myślę że każdy znajdzie coś dla siebie. Nie ma wykwintnych restauracji z ośmiorniczkami za 500 zł, ale nie oszukujmy się, w tych wojewódzkich i tak mało kto do nich chodzi.

    przecież w takich miejscach nie ma pracy poza urzędami i biedronkami

    Nie u mnie. Jedna strefa ekonomiczna w mieście i 3 w promieniu 30 km. I mają spore ssanie zarówno na tych niewykwalifikowanych pracowników, jak i na inżynierów.

    duże miasto to okazja do kontaktów towarzyskich

    A mało to co? Tutaj nie można mieć znajomych, czy co?

    dzieci nie mają żadnych możliwości poza szkołą

    Nie ma co prawda jujitsu z trenerem z Brazylii, ale jest boks, karate, crossfit, basen, squash, szkoły językowe, piłka nożna, koszykówka, siatkówka, brydż i jeszcze kilka innych atrakcji. Każdy znajdzie coś dla siebie.

    Do tego śmieszą mnie też osoby, które tak jak ja na studia wyjechały, ale ich nie skończyły i pracują w gównorobotach.
    "Nooo, ja to do XXX nie wrócę bo tam pracy nie ma, tu jest życie"
    "A co robisz tutaj (w domyśle, we Wrocławiu)?"
    "No w Croppie sprzedawcą jestem"
    I zarabia taki minimalną i czuje się królem życia. Tyle tylko, że musi wynajmować pokój, bo na nic więcej go nie stać, a jedzenie przywozi od rodziców.

    #wies #miasto #nieruchomosci #gospodarka #wroclaw #dolnyslask #boleslawiec #prowincja
    pokaż całość

    •  

      @DodatnieUjemny:
      Z jednej chciałbym się zgodzić, z drugiej - C++ na informatyce i wykładowca akademicki uczący rozwiązywania równań kwadratowych brzmi imponująco, to jednak w ogólnym rozrachunku te 2h/tyg. programowania w C++ praktycznie nic nie znaczą. Faktyczną wiedzę i umiejętności uzyskasz dopiero na uniwersytecie (lub w przypadku IT - samemu/w pracy).

      Zgadzam się do uwagi o środowisku - będzie ułatwiać rozwój i osiągnięcie czegoś podobnego w zwykłym liceum będzie wymagało znacznie większego wysiłku (w formie płatnych korepetycji, jak i ciężkiej pracy samego dzieciaka). Obawiam się scenariusza, gdzie trafi do kiepskiej klasy, gdzie wszyscy będą ciągnąć go w dół...

      Co do języka francuskiego - akurat wczoraj w pracy nasz francuskojęzyczny PM zapomniał wyciszyć mikrofon odganiając dzieciaki i rozgorzała dyskusja, czy miały wrócić za 2, czy 20 minut. Jeden z programistów (nomen omen po holenderskim liceum z łaciną) z dumą stwierdził, że w końcu przydał mu się ten licealny francuski:)
      pokaż całość

    •  

      @levoi Z całym szacunkiem znowu się nie zgodzę. Ja co prawda nie byłem na tyle sumienny i zdolny, aby uczyć się w LO3, lub LO14, ale miałem przyjemność studiować z tymi ludźmi. Ich sposób myślenia np. podczas dowodzenia twierdzeń na logice znacząco się różnił od osób po innych liceach. Widać, że uczono ich innego sposobu myślenia, anizeli "zastosuj wzory Vienna". I nie są to tylko równiania kwadratowe - sam na matematyce rozszerzonej miałem pochodne i całki. Osobiście uważam, że nawet pomimo 2h nauki o C++, jest to o wiele bardziej wartościowe niż 2h o powerpoincie. Zwłaszcza, że nauka nie kończy się w szkole ;)

      Co do łaciny w szkole - oosby z LO7(bo o nim mowa) praktycznie mają miejsce na umiwersytecie medycznym ;)

      Co do języka francuskiego - połowicznie się zgodzę :D Ale mam przeczucie, że patrzysz na to od strony IT. Są ludzie, którzy chcą iść na filozofie francuską i taka klasa daje im świetne możliwości(zajęcia dwujęzyczne oznaczają prowadzenie zajęć w dwoch językach - wszyskich zajęć - co też.świadczy, że nauczyciele nie są z łapanki). Poza tym, francuskie firmy nie są obecne w dużej mierze na polskim rynku, ale znajomość tego języka potrafi dużo zmienić. Ja osobiście, pomimo znajomości francuskiego na poziomie komunikatywnym bardzo żałuję, że nie znam go na tyle dobrze jak angielski, bo otworzyłoby mi to spory rynek.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (34)

  •  

    Czy jest w Polsce miasto, którego skrajnie położone części dzieliłaby aż taka odległość, czy #szczecin jest numerem jeden pod tym względem?
    #miasto #geografia

    źródło: Zrzut ekranu 2021-01-23 o 20.46.17.png

  •  

    Dacie wiarę??
    Rynek w Bartoszycach przed remontem i po remoncie (w komentarzu)
    Witki opadają...

    #miasto #natura #drzewa #architektura #bartoszyce #tragedia

    źródło: 20210111_161258.jpg

  •  

    Urbanistyka łanowa

    To istota urbanistyki łanowej. Te długie działki to są dawne grunty chłopskie z podziału rolnego.

    To po prostu nie jest urbanistyka, rozumiana jako planowanie - racjonalne myślenie nad wygodą ludzi. Mamy długie wąskie działki jak na polach i to jeszcze ogrodzone. Z powodu płotów ludzie nie są w stanie przejść do otoczenia - ba ludzie nie są w stanie nawet dojść do granicy takiego "osiedla", ponieważ mamy długie drogi doprowadzające do drogi głównej, które mają nieraz po kilometr.

    Takie osiedle poprzez dysfunkcyjny układ komunikacyjny wyklucza powstanie sklepów, usług, ponieważ gęstość jest za niska, żeby coś takiego się utrzymało. Z urbanistyki łanowej nie powstaje żadne miasto, tylko właśnie niezaplanowane domki, które same z siebie są całkowicie i nieustannie uzależnione od samochodu.

    Oprócz tego ostatni domek ma daleko, a pierwszy domek ma ruch wszystkich samochodów w okolicy. Zatkanie takiej pojedynczej drogi to dramat.

    pokaż spoiler https://www.facebook.com/nlodz/posts/653138144887093/


    #urbanistyka #miasto #skyscrapercity #polska #chlewobsranygownem
    pokaż całość

    źródło: Warszawa_Dzielnica_Wawer.jpg

    •  

      @Bartholomaeus: ul. Jeziorowa Warszawa. Zdjęcie ma kilka lat, teraz jest tam więcej budynków i ciagle są dobudowywane :)

    •  

      @Bartholomaeus: Sorry, ale chyba mylisz tu dwie rzeczy, polski fenomen tej tzw. urbanistyki łanowej oraz samą ideę suburbiów składających się z zabudowy jednorodzinnej. Te drugie mogą być dobrze zaplanowane i poukładane, estetyczne, ba nawet znakomite pod względem tworzenia krajobrazu kulturowego (i de facto takie bywają w krajach, które wykorzystują intensywnie taki typ zabudowy), a gęstość zaludnienia i tak będzie identyczna z tym polskim szkaradztwem przedstawionym na obrazku, mimo że cały kształt złożenia będzie miał ręce i nogi. Problemem w takich wypadkach jest przede wszystkim ekstensywność, czyli przesadnie duża powierzchnia przypadająca na łebka, marnowanie przestrzeni, zajmowanie niepotrzebnej ilości krajobrazu naturalnego i owszem wydłużanie dróg dla ruchu pieszego, uzależnianie od samochodu (choć to bardziej w skrajnych amerykańskich przypadkach).
      Natomiast nie, gęstość nie jest w tym przypadku za niska aby mogły tam powstać i utrzymywać się sklepy osiedlowe. No sorry, ale nie wiem kiedy ostatnio byłeś na jakimkolwiek osiedlu domów jednorodzinnych, nie piszę nawet o czymkolwiek z okresu po 89 roku, tylko o starych osiedlach z PRLu, albo po prostu na wsi, które to formy są przecież siedliskami o zbliżonej gęstości zaludnienia, że coś takiego twierdzisz. W takich miejscach jest zawsze porozsypywanych masę różnych sklepów, sklepików i innych działalności, które utrzymują się przez dziesięciolecia już nie mówiąc, o tym że są to przez ostatnie lata obszary silnej ekspansji Biedronki, Dino, Polo, Lidla i tam innych podobnych.
      Powiem więcej, new urbanism, który wytworzył się jako remedium wobec problemu amerykańskich, gigantycznych suburbiów, który w porównaniu do Polski ma gargantuicznąskalę (bo o Europie zachodniej nie ma co wspominać, ona w pewnym sensie nawet w dobie modernizmu budowano w całkiem pokaźnym kawałku na modłę new urbanistyczną), wcale absolutnie nie wyklucza architektury jednorodzinnej, a wprost przeciwnie. Wyc polega na samej urbanistyce, tworzeniu układów na swój sposób autonomicznych niczym małe miasteczka, gęstsze, przemyślane i znacznie bardziej wielofunkcyjne niż wszystkie te suburbia, ale na pewno nie generyczne i odhumanizowujące człowieka jak polskie, wielorodzinne blokowiska w wydaniu peerelowskiej wielkiej płyty czy we współczesnej odsłonie deweloperskiej.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Od 1 stycznia 2021 r. status miasta otrzymało 10 miejscowości:

    1. Kamieniec Ząbkowicki (w powiecie ząbkowickim, w województwie dolnośląskim);

    2. Goraj (w pow. biłgorajskim, w woj. lubelskim);

    3. Kamionka (w pow. lubartowskim, w woj. lubelskim);

    4. Sochocin (w pow. płońskim, w woj. mazowieckim);

    5. Solec nad Wisłą (w pow. lipskim, w woj. mazowieckim);

    6. Wiskitki (w pow. żyrardowskim, w woj. mazowieckim);

    7. Dubiecko (w pow. przemyskim, w woj. podkarpackim);

    8. Wodzisław (w pow. jędrzejowskim, w woj. świętokrzyskim);

    9. Budzyń (w pow. chodzieskim, w woj. wielkopolskim);

    10. Koźminek (w pow. kaliskim, w woj. wielkopolskim).

    #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #miasto #polska #mapy
    pokaż całość

    źródło: urbnews.pl

  •  

    TO JEST BERNO TUTAJ SJE URODZIŁEM HRRR JEST PJEEEKNE (。◕‿‿◕。)
    #gownowpis #miasto #zdjecia #chwalesie #szwajcaria #wygryw

    źródło: fajnepodroze.pl

  •  

    Ciekawa Internetowa Oferta Taniej Nieruchomości #ciotn

    https://www.bankier.pl/wiadomosc/Falszywy-podmiejski-raj-czyli-dlaczego-wracamy-do-miast-Wywiad-8005517.html

    Tym razem bez oferty, ale z bardzo ciekawym artykułem na temat powrotu z przedmieści do miast, a najlepiej do pic rel. Zazwyczaj wstawiam tu oferty dość daleko od miasta, ale w gruncie rzeczy, to wolałbym mieszkać w mieście, w którym zresztą mieszkam obecnie. Wychowałem się na wsi i spędziłem tam pierwsze 25 lat życia. Dobrze pamiętam jak problemy z komunikacją były decydującym motywem w życiu towarzyskim i nie planuję zmieniać tego stanu rzeczy. Tęsknię jednak za swobodą domu jednorodzinnego dlatego moim ideałem jest ciekawy dom we względnie starej dzielnicy miasta, taki, gdzie z bloku nie zaglądają ci w okna, a sąsiedzi nie są tak blisko, jak w nowych osiedlach budowanych przez deweloperów. Tym, co jednak najbardziej mi się nie podoba w takim pomyśle to zapach. Te osiedla zimą cuchną palonym węglem. Dopóki się to nie zmieni, zostanę na 70 metrach w kamienicy w centrum miasta.

    #oswiadczenie #nieruchomosci #dom #miasto #wies #lifestyle #design
    pokaż całość

    źródło: loft-homebook.jpg

  •  
    S..........S

    +16

    Czy ja mirki jestem nienormalny? Prowadzę dyskusję z pewnym człowiekiem na temat rozwoju miasta - ostatnio pewna włoska firma chce wybudować zakład o wartości 100mln Euro w Kielcach, praca dla 400 ludzi. Zdanie Pana @lewactwo - gówno montownia xD

    Nie rozumiem, jak można być tak odjechanym w zielonym komunizmie, przecież to się w głowie nie mieści. Przychodzi inwestor, w Kielcach dodatkowo będzie GŁÓWNA SIEDZIBA NA POLSKĘ TEJ FIRMY. Pytam się - czy to zły deal dla miasta? wydaje mi się, że nie, ale jak widać niektórzy myślą, że drzewa zapłacą podatki xD

    #bekazlewactwa ( ͡° ͜ʖ ͡°) #kielce #gospodarka #miasto #samorzady

    https://www.wykop.pl/wpis/53503723/brwao-kurwa-kielce-swietokrzyskie-inwestycje-wresz/
    pokaż całość

    źródło: Panorama.jpg

    •  

      Nie rozumiem - inwestycja tej włoskiej firmy w jakiś sposób ogranicza ci możliwości produkcji czegokolwiek i konkurowania na świecie?

      @PfefferWerfer: nie ogranicza i nie mam z nią problemu. Kto chce inwestować w Polsce, gra według zasad, zapraszamy.
      Po prostu nie widzę, żeby takie inwestycje (krótko i na temat: dojenie taniej siły roboczej) przysparzały nam dobrobytu.
      Niech sobie są na zdrowie, ale my potrzebujemy ucinać graczy idących na skróty (zyski przez raje podatkowe, śmieci na lewo na dzikie wysypiska, ścieki do gleby) i spinać się na inwestycje w produkcję własnych produktów.
      pokaż całość

    •  
      S..........S

      0

      @wykopyrek: to akurat wina polityki ue i podpisanych przez nas umow + inzynieria spoleczna.

    • więcej komentarzy (60)

  •  

    Chciałbym pochwalić służby miejskie w #warszawa i aplikację #19115 Zgłosiłem usterkę w postaci wyłamanego słupka przy przejściu dla pieszych, który zagrażał bezpieczeństwu ludzi, bo kawałek ok 10 cm nadal wystawał z chodnika i można było się przez to przewrócić.
    Wystarczyło 45 minut (widzę wszystko przez okno :) ) i służby na bombach podjechały i zabezpieczyły to miejsce i jak znam ich działania to najpóźniej jutro zamontują nowy słupek.

    Tak to powinno wyglądać w każdym mieście. A może wygląda i ja zachwycam się normalnością?
    Hej, #gdansk #krakow #wroclaw czy #poznan jak to u Was wygląda? Takie proste usterki szybko miasto naprawia?

    #pozytywnie #miasto #drogi #infrastruktura #bezpieczenstwo
    pokaż całość

  •  

    Mamy z Żoną już dość Warszawy. Ciągły pośpiech, tłumy w komunikacji, korki, zapach spalin, szarówka, ceny nieruchomości z kosmosu. Szczerze marzymy o wyprowadzce. I tu pojawia się pytanie- dokąd?
    Chcielibyśmy zamieszkać w jakimś innym mieście wojewódzkim lub w większej mieścinie (ok. 100 tys. mieszkańców) dobrze skomunikowanej (PKP, trasy szybkiego ruchu), z zabytkowym rynkiem i możliwością wyskoczenia na szybki wypad za miasto na łono natury. No i przede wszystkim, żeby nie była to Polska D. Jakieś propozycje? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #przeprowadzka #miasto #warszawa
    pokaż całość

  •  

    #gownowpis #piwo #alkohol #miasto

    piję piwo na górce i jest fajnie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    źródło: 20201027_232402.jpg

    •  

      @nudziarz123: To napisz co Ci się tak nie podoba w Katowicach. Rozdziel może centrum na dwie części podział ustal sobie na torach kolejowych i napisz co Cię boli.

    •  

      @ITgeek ...nie bede robil za adwokata...chyba ze masz wladze by cos zmienic...jak nie to...:)
      mam bardzo krytyczne spojrzenie bo tak sie powinno robic...wytykac bledy i marudzic troche nawet na wyrost czasami...bo inaczej ludzie olewaja poprawe zycia...
      a jak ci brak przykładów... to policz sobie w centrum miasta graffiti... obejrzyj sobie chodnik po którym chodzisz.. elewacje nawet na głównych kilku ulicach... brudne witryny sklepów które nie działają...itd
      ładne zdjęcia z drona nie świadczą o tym że miasto jest ładne zwłaszcza takie zdjęcia...
      Koniec tematu.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    #lodz my się chyba nie lubimy ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #szczecin #miasto #ulice

    źródło: 1603209594092.jpg

  •  

    Mircy,
    mam krótkie acz treściwe pytanie. To nie żaden "prolog" na łapanie plusów, tylko sprawdzam czy jest po co "strzępić ryja".

    Czy bylibyście zainteresowani poczytaniem, a może kiedyś pooglądaniem / posłuchaniem, o samodzielnej budowie domku do 35m2 powierzchni zabudowy (czyli 29m2 domku na dole, + tyle samo na górze), przenosinach na wieś , tego typu klimatach? To nie żadne reklamy "dom za 20 tysiency kupcie mój projekt". Moje szacunki zakładają 50-60 tysięcy do stanu developerskiego.
    Niczego nie sprzedaję, nic nie reklamuję - zwyczajnie chciałbym pokazać ludziom, jak to wygląda od zaplecza, że nie trzeba robić 15 fakultetów a wystarczy dużo uporu i roboty, ot co.

    Obecnie jestem na etapie notariusza i zakupu działki w środku niczego, 90 km od Wawy. Ludzie stamtąd uciekają jak się da, ja odwrotnie - idę ostro w swoje :) Nie jest to plan zrodzony pod wpływem COVID. Działki szukałem rok, poszukiwania zakończyły się w marcu - od tamtego czasu trwają formalności.

    Domek będę budował własnymi siłami + przyjaciele / rodzina od czasu do czasu. Start przewiduję w zimę (tak, wiem, świetny czas na budowe bulwo). Plan wykonałem sam, działkę i formalności z nią związane - załatwiałem sam. Wszelkie warunki zabudowy, pozwolenia, zgody - wszystko samodzielnie. Jako że to wszystko to takie mrówcze zajecie, moge zrobic tag #mrowczarobota - moze szanowne modki dadzą mi autorski, to bym tam pisał swoje wypocinki.

    O mnie 3 zdania, aby nie było że niby tu samodzielna budowa itp, a mam 15 lat doświadczenia w stawianiu takich domków w Norwegii :D

    Otóż nie, nie mam doświadczenia w stawianiu domków. Jestem pracownikiem biurowym z "bembenem", wiek 25+ ale mniej niz 30. Jak każdy polak "coś tam sie znam" na remontach poprzez pomaganie całe życie ojcu w "polskim urlopie na drabinie". Plus do tego od pół roku czytam codziennie po kilka godzin na tematy, ktorych aktualnie potrzebuje. Miałem swój hobbystyczny warsztat stolarski przez rok, wiec potrafię obrabiać drewno -ale tego też uczyłem sie z youtube, w co nikt nie chciał wierzyć :) Dlatego ze lubię drewno, wybrałem konstrukcje szkieletową.

    Dajcie znać w komentarzach / plusami / pw, jakie tematy by was interesowały, od czego zacząć, czy w ogóle zaczynać czy dać sobie spokój.

    Od razu uprzedzając pytania i dyrdymały - "w takim kurniku nawet nie ma gdzie grabii trzymac, tam sie nie pomiescisz, a co jak przyjdzie dziecko, a co jak ....":

    tak, domek do 35m2 to kurnik a Ty masz wiekszy salon / kuchnie / garaż. Rozumiem, cieszę się Twoim szczęściem. Mi na dobry początek życia wystarczy to. I tak, wiem na co się piszę, wiem jaka to przestrzeń.

    Tak, mieszkałem w domu o takiej samej powierzchni użytkowej i nie w 2 osoby, a 5. Więc wiem o czym mówię.

    A grabie i kosiarki trzyma sie w szopie, a nie w domu czy garażu.

    + kilka tagów dla zasięgów, aby ktokolwiek to zobaczył :)

    #budujzwykopem #stolarstwo (gdyz to bedzie szkieletówka)
    #budownictwo #wies #miasto #pytanie
    pokaż całość

  •  

    Jedno z najbardziej niebezpiecznych zachowań kierujących samochodami. (wyprzedzanie przed przejściem)Takie postępowanie zasługuje na szczególne potępienie według mnie, czy mam rację?

    #samochody #kierowcy #wykroczenia #bezpieczenstwo #piesi #miasto #krakow

    źródło: youtube.com

    +: g......h, l_Grela_l +13 innych
    •  

      Ale jakiej niebezpiecznej sytuacji? Bo jeśli pieszy spokojnie sobie czeka na możliwość przejścia, a jakiś kierowca postępuje odwrotnie niż zasady to ten kierowca stwarza zagrożenie, a nie pieszy.

      @lukasdro: Takiej, że jak pieszy wejdzie na pasy, to trzeba się zatrzymać, może nawet gwałtownie. Więc zatrzymuje się wcześniej zapobiegając niebezpiecznej sytuacji.

    •  

      @reddin: Jak wejdzie to tak, ale na tym nagraniu (po tym co widać) oceniam, ze nagrywający powinien jechać dalej jednak intencją było zatrzymanie się co piesi zauważyli i w ten sposób kierowca zachęcił ich do wejścia na jezdnie. Jako pieszy nie mam problemu nigdy z ocena czy kierowca zwalnia przed przejściem aby zachować ostrożność i być przygotowanym do zatrzymania pojazdu W RAZIE GDYBY pieszy naruszył przepisy i wtargnął na jezdnie, czy kierowca dąży do zatrzymania się bo myśli, że powinien mnie przepuścić. Zapytałeś na zasadzie kto zasługuje na potępienie w tej sytuacji na filmie to napisałem swoją opinie na podstawie tego co widać. W kwestii prawa to nie ma pola do interpretacji. Pieszy jak stoi przy przyjściu to nie ma pierwszeństwa i kropka. O sytuacji można dyskutować, ale o zapisie w prawie nie ma jak. pokaż całość

    • więcej komentarzy (25)

  •  

    Żeby nikt nie był zaskoczony - w przyszłym tygodniu zaczyna się szkoła.

    A szkoła to jeden z większych generatorów ruchu na mieście (rodzice odwożą dzieci do szkół).

    Z okazji pandemii jeszcze więcej rodziców niż zwykle się na to zdecyduje, co spowoduje że miasta zakorkują się jeszcze bardziej niż korkowały się w poprzednich latach.
    Do tego wiele remontów dróg planowanych na wakacje jeszcze trwa.

    Całe miasta po prostu staną w jednym wielkim korku.

    Tylko rower nas może uratować (chyba że ktoś ma, to śmigłowiec).

    Długo to pewnie nie potrwa, bo zgaduję że szkoły będą poważnym wektorem rozprzestrzeniania się wirusa, ale nim ponownie zamkną szkoły - na drogach będzie armageddon.

    #polskiedrogi #rower #ruchdrogowy #korki #miasto
    pokaż całość

    źródło: s1.cdn.autoevolution.com

    •  

      @Majk83: Również jako pedalarz z Poznania potwierdzam - remont Ronda Rataje na południu połączony z przebudową skrzyżowania Naramowicka-Lechicka na północy będzie totalnym końcem świata.

    •  

      @hellfirehe: Ja czekam z niecierpliwością na to co będzie w Krakowie. Zrobili totalną (dez)organizację ruchu w centrum, powycinane pasy, parę remontów, etc. Korki w niektórych miejscach potrafią być teraz, w niedzielę o 23. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Tylko rower nas może uratować (chyba że ktoś ma, to śmigłowiec).

      Rower odwożących dzieci, jadących do biura gdzie pracują z ludźmi, czy robiących tygodniowe zakupy nie uratuje. pokaż całość

      +: Mishy
    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Nie rozumiecie jednej prostej kwestii. Aby ludzie korzystali z czegoś w mieście i nie tylko, muszą mieć sposobność.
    Co znaczy, że aby ktoś pojechał rowerem, musi mieć po czym. Inaczej znajdzie wiele powodów, by tego nie robić.
    Ludzie w Polsce są przywiązani do samochodu, nie chcą próbować innych opcji transportu, nawet uważają, że inne opcje transportu są dla dziwaków, biedoty, co jest bzdurą. Wolą stać w korku i tracić czas niż śmignąć sobie rowerem obok.
    Wykonywać prosty ruch, by mieć ruch w ciągu dnia.

    Inna kwestia, że nie zawsze jest po czym. Więc trzeba dać im tę możliwość a że miasto nie jest z gumy, to niestety trzeba zabrać albo parking, albo część chodnika (jak jest z czego) albo wreszcie zabrać cześć ulicy.
    I wtedy podnosi się krzyk kierowców, JAK TO? A no tak to, jak jest chodnik i jest ulica to trzeba zabrać część tej ulicy, lub miejsca parkingowe, by dać możliwość jazdy rowerem, inaczej nikt tam rowerem nie pojedzie.

    Tak niestety, nie może być tak, że uprzywilejowani są kierowcy samochodów i samochodów jest coraz więcej a miasta stoją w korkach, potrzebna jest alternatywa.

    Ludzie też boją się jeździć rowerem, bo jak ja tam dojadę, ulicą? Ja się boję. No właśnie, wiec muszą mieć możliwość.

    Za chwilę ktoś wpadnie z argumentem, ale co jak zła pogoda, albo zima.
    NIC, kto może nadal pojedzie, zim praktycznie nie ma a resztę załatwiają odpowiedni ubiór, tak jak idąc na spacer.
    Ale się spocę, no nie spocisz się jak będziesz jechać normalną prędkością (wyrobisz kondycję) po normalnej infrastrukturze, oraz odpowiednio ubranym. Może e-rower, może masz tak jak ja możliwość wziąć prysznic w pracy?

    Chodzi o to by była MOŻLIWOŚĆ by był WYBÓR a nie jedyna opcja to stój w korku, albo czekaj na komunikację miejską.
    Kto może pojedzie rowerem, kto musi samochodem, pojedzie samochodem, lub komunikacją miejską.

    Przecież do cholery chodzi o WYBÓR a nie o zmuszanie, ale aby mieć wybór, trzeba mieć z czego wybierać.

    #rower #polskiedrogi #kierowcy #miasto #miastojestwspolne #bezpieczenstwo #rowerzysci
    pokaż całość

    źródło: uspokojenie-ruchu-przez-dodanie-pasow-rowerowych-holandia-2.jpg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    tl;dr: Zdałem sobie sprawę, że jestem i będę biedakiem.
    Urodziłem się w zadupiu Polski B i obecnie mieszkam w dużym wojewódzkim. Ostatnio uświadomiłem sobie, że jestem w gorszej sytuacji niż reszta znajomych. Ci ze wsi mają albo jakąś działkę po rodzicach na której mogą się wybudować albo pole, które można spieniężyć. Ci z miasta mają zaś jakieś mieszkania po dziadkach albo ich rodzice są na tyle dobrze ustawieni, że dorzucą im się do kredytu. A ja? My nie mamy nic, jedynie malutki sypiący się domek i mały ogródek wokół. Całe życie będę dziadował. Żeby żyć na podobnym poziomie co znajomi, musiałbym chyba zostać tym słynnym programistą 15k. Niby od zawsze uważano mnie za bardziej kumatego od większości, to nie przekłada się to na tyle finansowo bym nie musiał w przyszłości dziadować by iść na swoje. Zresztą, zanim uzbieram na wkład własny to cena metra podskoczy na tyle, że całkiem się załamię. Spokojnie mógłbym spłacać teraz raty kredytu, bo jest tańszy od wynajmu, ale ten wkład własny.... Do rodziców nie chcę wracać, bo nie mam do czego, a nawet jeśli chciałbym wrócić na wieś i nie mieszkać z rodzicami, to działki też nie są tanie. I koło się zamyka... Choć w sumie nie wiem czy bym nie wrócił, gdyby nie moje jeszcze tlące się nadzieję na wyjście z #tfwnogf (jak wiadomo na wsi na ośmiu kawalerów przypada zero kobiet). Emigrować też nie chcę, bo będąc przed trzydziestką nie widzę sensu w czasowej emigracji by się nachapać. Wrócę za kilka lat, już po trzydziestce, i co? Zaczynać wszystko od zera?
    #przegryw #mieszkanie #przemyslenia #wies #miasto #zalesie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f3eb44b8fce6809e1a68d72
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Przekaż darowiznę
    [======..................................] 15% (36zł/235zł)
    Uzbieraliśmy już na 3 lat działania AMW!
    pokaż całość

  •  

    Siema mam pomysł dla jakiegos studenta studiów dziennych lub innego darmozjada lubiacego marnować mnostwo czasu na rzeczy głupie tylko po to aby móc powiedzieć że się to zrobiło.

    A mianowicie - myślicie ze dalo by rady przejechac z południa kraju..np slask na północ np. 3miasto poruszając się tylko u wyłącznie komunikacja miejska?

    Wiecie kazda duże miasto ma jakas swoja komunikację miejska często bywa tak ze zakres działania tych komunikacji nachodzi na siebie. Więc jedziesz autobusem komunikacji X do miejsca gdzie zatrzymuje się też autobus komunilacji miasta Y następnie komunikacja Y jedziesz do miejsca gdzie zatrzymuje się autobus komunilacji Z i tak z slaska do 3miasta :D

    Myślicie ze to możliwe?

    #podroze #chellenge #autobusy #komunikacjamiejska #bekaztransa #glupiewykopowezabawy #ikarus #miasto #katowice #warszawa #czestochowa #poznan #wroclaw #gdansk
    pokaż całość

    •  
      e...........a

      0

      @Ikarus_260: Ale to komunikacja miejska czy międzymiastowa? Bo międzymiastową to też sobie mogę poginać, ale to nie o to chodzi

    •  

      @elementalista: Byłeś kiedyś w konurbacji górnoślaskiej? Jest to taki zlepek wielu miast, między którymi nie ma zwykle przerwy w zabudowie i mają one jednolitą komunikacje miejską dla całej metropolii(nawet sieć tramwajowa obejmuje 12 miast), zamiast osobnej dla każdego miasta, więc jakby się uprzeć można by nazwać to komunikacją "międzymiastową" ale w praktyce nie ma to sensu, bo miasta konurbacji górnośląskiej to w praktyce jedno wielkie miasto(chociaż wielu mieszkańców przez animozje kibicowskie nigdy tego nie przyzna xD ) pokaż całość

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    Central Park, Nowy Jork
    #miasto #nowyjork

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1596705176200.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #miasto

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,1:0,0:0,0:0,0:1,0:0,1:0,0:0,0:0

Archiwum tagów