•  

    Przeczytałem sobie Golema Gustava Meyrinka, klimatyczną i kabalistyczną opowieść z żydowskiego getta w Pradze.
    Książka jest niezbyt obszerna, autor nie boi się iść z wartką akcją do końca, bez zbędnych przystanków by popisać się literacką wprawnością. Której nie sposób mu odmówić, opisy są bardzo ładne, nie nudzą, nie przeszkadzają, ba, są zdecydowanym atutem powieści. Wszystkie też umiejętnie dopasowane do tempa wydarzeń, równie przyjemnie czyta się gdy dzieje się wiele, jak i przy przestojach.
    Trochę wręcz szkoda, że tak krótko się Meyrink z tą historią rozprawia, podejrzewam, że i drugie tyle mógłby spokojnie napisać bez żadnej szkody dla powieści, wręcz przeciwnie. Zakończenie, odniosłem wrażenie, jest jakby urwane, dość tani zwrot akcji i do domu.
    Po książkę sięgnąłem w oczekiwaniu na ciężki klimat, surrealizm, coś w stylu Lovecrafta ale bez Lovecrafta. Trochę się pod tym względem zawiodłem. Istnieją tu elementy paranormalne i zagadkowe, opisywane zresztą z duża zręcznością, autor wie doskonale co opisać, a co pozostawić wyobraźni czytelnika, która świetnie sobie poradzi przywołując odpowiednie przeczucia i niepokoje w zetknięciu z niewyobrażalnym. W tych momentach książka podobała mi się najbardziej. Jest tego niestety dość niewiele. Opowieść nadal jest mocno ugruntowana w realnych wydarzeniach. Nie miałbym nic przeciwko gdyby Meyrink odważył się w pewnym momencie zabrać czytelnika na zupełną jazdę bez trzymanki, w głąb niezdrowego umysłu poznającego niemożliwe do poznania. Niestety zadowala się niejasną do końca dla mnie symboliką, która być może wiele wnosi, ale ja jestem na to po prostu za głupi.
    Tłumaczenie wydaje się dobre, oprócz jednej wstawki od tłumacza który gdy natknął się na trudniejszy kawałek, przyśpiewkę w gwarze, napisał w przypisie, że tego się nie da przetłumaczyć i elo, pora na CSa xD

    Nie żałuję, że przeczytałem, zdecydowanie było warto, bardzo solidna pozycja. Szkoda, że tak krótka i dość słabo dostępna. Jeden egzemplarz z całej twórczości autora na kilkanaście miejskich bibliotek to jest jakiś dramat.

    #ksiazki #czytajzwykopem #mikrorecenzja #recenzja #golem
    pokaż całość

    źródło: vesper.pl

  •  

    W końcu udało mi się przebić przez ostatnie tomiszcze Pana Lodowego Ogrodu. Jakby to powiedział wykopek: „gurwa, wziąłem zarzudke :DDD”, jaką okazał się pierwszy tom. Wszystko co po nim było zbyt przeciętne by usprawiedliwić stratę czasu. Jak to się stało, że nie spodobała mi się jedna z czołowych serii polskiej fantastyki?

    Ano tak - jest to profesjonalnie napisana, ale nijaka opowieść. Im dalej w las tym bardziej wchodzimy w wypracowany przez Grzędowicza schemat wydarzeń. Woje idą, załatwiają co mają załatwić, niby świetnie przeszkoleni i przygotowani, to zawsze coś idzie nie tak, ale to nie ważne bo i tak im się udaje. Bardzo często nie mogłem powstrzymać przewracania oczami, tak tam jest schematycznie. Odbiera to zupełnie możliwość głębszego zaangażowania się w losy bohaterów, a w dodatku zaczyna nieznośnie irytować, gdy dzieje się już w czwartym, grubym tomie z rzędu.
    Fabuła jest nieskomplikowana, choć bardzo logiczna i spójna, to zupełnie bezduszna. Dla wielu może to być zaleta, w końcu wielu twórców zachodniej kultury popularnej bardzo liberalnie traktuje te „przestarzałe” koncepcje. Ostatni sezon Gry o Tron bardzo ładnie ilustruje ten trend, oj boli mnie dupa nadal jakby ktoś pytał. Szkoda tylko, że na tych tysiącach stron autor zdaję się nie mieć nic do powiedzenia. Żadnego morału oprócz oczywistego i samoświadomego nawiązania do dzieła Conrada i paru nawiązań do komunizmu, które zresztą przy zakończeniu zostały sprowadzone do komicznej przesady. Uważam, że siłą dobrej fantastyki jest możliwość odważnego mówienia o świecie. Odrywając problemy naszej rzeczywistości z kontekstu i wsadzając je w inny świat pozwala nam spojrzeć na nie spokojniej, bez osobistego zacietrzewienia. Gdyby chociaż ta seria porywała wartką akcją...
    Niestety, zgodnie z jakąś żelazną zasadą tego cyklu Grzędowicz rwie swoją opowieść byle tylko nie pisać zbyt chronologicznie, byleby nie kontynuować, mimo wszystko, powoli wciągającej historii. Głowni bohaterowie dotąd dzielący między siebie uwagę czytelników wreszcie się spotykają. Wątki połączone, wreszcie przestaniemy skakać od jednego do drugiego. A takiego wała, cofamy się w czasie, teraz poczytamy o tym jak Filar szukał sobie roboty. Na tym wszystkim cierpi tempo historii, które jest trochę zbyt powolne jak na czysto przygodową, pustą literaturę.
    Głowni bohaterowie są dobrze napisani, rozwijani na przestrzeni całej opowieści, da się ich nawet lubić. Niestety nikt w plejadzie postaci drugoplanowych nie wyróżnia się oryginalnością, ale są zróżnicowani miedzy sobą, trochę tylko poupychani w upraszczające schematy. Największy zarzut to zmarnowanie wielkiego potencjału postaci Szkarłata który ostatecznie zostaje zmieniony w nudny element logicznej układanki Grzędowicza. Oprócz tych drobnych uwag uważam, że postacie wyszły Grzędowiczowi najlepiej, nawet się odrobinkę przywiązałem.
    Zakończenie, wreszcie, w końcu, porywa akcją, jest bardzo fajnie przez te ostatnie strony, tylko co z tego? Zrobiona trochę na odwal się końcowa ekspozycja, byleby fani się nie czepiali, że coś zostało niewyjaśnione. Komicznie prostackie ostatnie starcie ziemskich czyniących. Uroczy epilog. Bardzo to miałkie, zostawia w ustach posmak straconego czasu i kompletnego braku kreatywności.
    Oprócz wiejącej nudy czasem pojawia się w serii kawał dobrego opowiadania dość luźno zagnieżdżonego w reszcie opowieści. Te epizody są bardzo dobre, interesujące, porywające i nawet z jakimś przekazem - ty bardziej wystają kantem wyższego poziomu nad zaledwie wystarczający horyzont całej reszty. W tych momentach widać najmocniej ten ogromny potencjał, który wyrywał się autorowi spod pióra. Widać, że Grzędowicz umie, ale czegoś brakuje, czy chęci, woli, odwagi, a może czasu? Nie wiem, ale tym bardziej jestem na niego zły, zmarnował mój czas, ale co gorsza zmarnował też potencjał swojej opowieści.
    Przewodnią melodią tej minirecenzji jest poprawność - i trzeba przyznać, że książka jest postawiona na solidnej bazie pisarskich umiejętności. Jest też to mój osobisty zarzut do Grzędowicza, bo ta historia i świat miały ogromny potencjał, a on go trochę zmarnował. Napisać coś tak przeciętnego z takiego potencjału graniczy ze zbrodnią.

    To i tak jest nic przy oburzającym fakcie, że ostatni tom jest najgrubszy, bardzo nieelegancka zagrywka i jak dla mnie niewybaczalne faux pas. Ostrzegam więc, nie warto sięgać po pierwszy tom bez poważnego nadmiaru wolnego czasu.
    #recenzja #ksiazki #mikrorecenzja #panlodowegoogrodu
    pokaż całość

    źródło: ostatniatawerna.pl

  •  

    Właśnie wyszedłem z kina po Bohemian Rapsody. Shit. Miała być negatywna recenzja, na taką się nastawiałem po tym co reżyser wyprawiał na planie (a może czego nie robił, bo był często nieobecny). Rami wyglądał jak Freedie, ruszał się jak Freedie i śpiewał jak Freedie*, a podczas scen koncertowych czułem się jakbym oglądał archiwalne ujęcia, a nie obraz z 2018 roku.

    Film był też niesamowicie rozczulający, dorosły mężczyzna obok mnie płakał dosyć głośno... To może przez charakter tego seansu bo kilka osób przyszło w koszulkach Queen i kilka z apaszkami pod szyją :))

    Można się doczepić nieścisłości historycznych, niektóre wydarzenia nie miały miejsca albo połączono kilka osób w jedną (np. Ray Foster - kierownik wytwórni). No ale nie przeszkadza to zbytnio.

    Cholera, polecam ten film. 8/10.

    *To zasługa komputera - połączono głosy Ramiego, Freddiego i Marca Martela, wyszło realistycznie.

    #film #mirkorecenzja #mikrorecenzja
    pokaż całość

    źródło: PH8ZMtxOaSQccd_1_l.jpg

  •  
    N.........y

    +10

    Jeśli ktoś jeszcze nie widział filmu Mandarynki produkcji gruzińsko-estońskiej to serdecznie polecam.
    Bardzo przyjemny i wzruszający film.
    #film #mikrorecenzja

  •  

    #film #recenzja #mikrorecenzja

    Furia - gorzkie, brutalne, pesymistyczne, realistyczne. Do tego wspaniała muzyka, bardzo dobry dźwięk i obraz. 8/10

  •  

    The Vanishing of Ethan Carter #recenzja #mikrorecenzja

    Ukończyłem wątek fabularny gry, wlasciwie to jedyne co gra oferuje, brak pobocznych questów, trzymamy się stricte wątku głównego, jedynie co nam oferuje dodatkowo produkcja to błąkania się po krainie i podziwianie widoków do których przywykamy po kilku godzinach gry. Jest pięknie, jest cudownie, gra jest absolutnie świetnie zoptymalizowana dla #pcmasterrace , na najwyższych detalach cieszy oczy na każdym kroku dzieki wykorzystaniu fotorealistycznej metody odtwarzania świata zewnętrznego. Różnica jest widoczna w lokacjach podziemnych gdzie użyto stricte silnika i wysokiej jakosci tekstur bez nakładania fototekstur.
    Wątek fabularny jest ciekawy dość intrygujący i wciągający, gra buduje niesamowity nastrój dzieki świetnemu oświetleniu realistycznych lokacji, narracji oraz specyficznemu rodzajowi odtwarzania miejsc wydarzeń.
    Grając w tę produkcję miałem wrażenie że biorę udział w "Real Time Movie" na podstawie serialu #truedetective . Mistycyzm, slady zbrodni nawiązujących do rytuałów religijnych, zagadkowych przedmiotów etc... skądś to znamy? :) Wszystko jest świetnie uszyte w całość a jako gracz zostajesz całkowicie pochłonięty przez historię.
    Jakkolwiek wraz z trwającą rozgrywką daje się we znaki delikatny sposób upraszczania trudnosci zagadek który wręcz w odczuciu daje się poznać za łapanie za rękę i mówienie ci: "choć to już prawie koniec". Zabija to nieco cień mistycyzmu i totalnej pustki z jaką się spotykasz na początku gry kiedy po raz pierwszy musisz rozwikłać dość trudną zagadkę...
    Gra jest dość trudna w niektórych elementach i nie będę oszukiwał, musiałem 2 krotnie zerknąć do solucji by znaleźć punkt odniesienia w fabule, brakuje nieco wskazówek, choćby delikatnych w fabule.
    Muzyka jest genialna, buduje niesamowity nastrój i obok szaty graficznej zrobiła na mnie absolutnie kapitalne wrażenie.

    Przygoda zwieńczona zostaje w dość intersujący, inspirujący a dla niektórych nieco rozczarowujący sposób... Dla mnie było to odniesienie w czystej postaci do jednej świetnych produkcji Martina Scorsesse, być może dlatego nie czułem się rozczarowany jak część graczy.

    P.S polecam czytać Listy które znajdujemy w grze, historie i opowieści w nich zawarte są kapitalne i wciągające.
    P.S polecam grać w wersji ENG ewentualnie z PL Napisami. Narracja jest o wiele lepsza niż w wersji PL.

    (W grze nie ma screamerów, (Slender Man style) prócz jednego momentu)

    Grę zakupiłem na Steamie, nie spotkałem się z bugami jakie towarzyszyły innym przeglądając fora, gra się sama upgradowala, nie napotkalem po drodze jakichkolwiek bugów graficznych, dzwiekowych, mechaniki gry.

    Grafika 10/10
    Muzyka 9/10
    Fabuła 8+/10
    Całość 9/10

    Gratulacje dla studia Adriana Chmielarza, zrobiliscie kawał dobrej roboty.

    #vanishingofethancarter
    #thevanishingofethancarter
    #gry
    #przygodowki
    pokaż całość

    źródło: images.gamersyde.com

    •  

      @Sarpens: studio tak, ale lista płac (after game credits) obejmuje kilkadziesiąt nazwisk.

    •  

      @Shewie: Ciekawa recenzja, chociaż osobiście dałem tej grze 7.5/10. Co do grafiki i dźwięku to jesteśmy zgodni, jednak fabularnie nie jest to majstersztyk. Jest dosyć dobra, lecz nie powala. Przejście całości zajmuje coś około 4.5h.

      Jeśli chodzi o screamery, to zapewne mi prawie myszka z ręki wypadła w tym samym momencie, o którym piszesz :)

      Poziom trudności określiłbym jako średnio-łatwy. Praktycznie poradziliśmy sobie (grałem w 2 osoby) bez zaglądania do poradników - co prawda kilka rzeczy już wiedziałem, bo natknąłem się na nie przeglądając materiały o tej grze.

      Cena/jakość/długość - gra warta kupienia za 20-30 PLN. Szczerze polecam :)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Witam, witam Mirki. Emocje ostygły to postanowiłem napisać #mikrorecenzja na temat #telefon #blackberry. Może to zainteresować kogoś kto waha się pomiędzy #ios a #android albo #nokia. Otóż kupiłem Blackberrego Q10 za 1230 zł – telefon, który ma bebechy jak highendy z 2013 roku (bo jest z 2013 roku :) ) tzn. dwa rdzenie 1500mhz, 2gb ramu, LTE, 8mpix itp. itd. Może teraz to nie robi efektu „wow” bo teraz telefony mają 8 rdzeni, 4gb ramu i 6 cali. Blackberry ma jedynie 3,1 cala. Obawiałem się, że to za mało i w ogóle proporcje ekranu 1:1 i tak dalej. Otóż telefon można obsługiwać jedna ręką, na ekranie mieści się wszystko co powinno się mieścić. Apki natywne na blackberrego są przygotowanie na to, ale np. apki z androida mogą być inaczej skalowane – pojawiło się to u mnie przy Minecrafcie gdzie UI jest dość małe a D-pad był na pół ekranu (potem go zmniejszyłem w opcjach). Co do samych apek z Androida nie jest zbyt kolorowo bo nie raz wywala aplikacje (w przypadku Minecrafta pierwsze uruchomienie świata wywala do pulpitu, za drugim razem działa). Apki z Androida bardzo wspomagają to wszystko bo największą wadą tego systemu jest sklep, w którym 3/4 jest płatne a 1/4 to dno. Zalet jest sporo, począwszy od natywnych apek które w „ostatnio otwartych” przemieniają się w widgety, przez Blackberry Hub, który jest bardzo sprytnym centrum wszystkich komunikatorów, połączeń, maili i smsów – wszystko w jednym miejscu po prostu, po zajebistą klawiaturę fizyczną która posiada skróty (np. sławne na wykopie #lechwalesacontent „dd” napisane na klawiaturze konwertuje ten skrót do obecnej daty w formacie „Sob., 27 Wrz 2014”, a „dg” pokazuje czas np. „09:13:06 PM”). Aparat tylny jest bardzo udany, co do jakości zdjęć nie mogę się przyczepić, bo naprawdę nie ma do czego. Co do wad mogę zaliczyć jedynie spasowanie elementów – wykonanie jest porządne, ramka wokół jest z jakiegoś metalu, z tylu imitacja karbonu pokryta guma, przez co telefon się nie ślizga, jednak jak wcisnę mocniej ekran to trzeszczy. I jeszcze jedna kwestia, mianowicie muzyka. Telefon posiada naprawdę głośny głośnik, na słuchawkach też dobrze daje, ale jest tam ewidentnie za dużo basu – postaram się rozwiązać tą kwestie za pomocą jakiegoś equalizera na androida. Po tym zabiegu będzie wszystko ok.
    Porcja screenów:
    zdjecia 4:3:
    http://i.imgur.com/aiPvhni.jpg
    zdjęcia 1:1:
    http://i.imgur.com/Hp9y89F.jpg
    Wykop, androidowa apka:
    http://i.imgur.com/R6bc157.png
    główny ekran:
    http://i.imgur.com/QPJLRZv.png
    „Ostatnio otwarte” jako widgety:
    http://i.imgur.com/LDL39sm.png
    Androidowy Minecraft:
    http://i.imgur.com/aWvP556.png
    http://i.imgur.com/VldrmOF.png
    http://i.imgur.com/wmPIdTc.png
    no elo:
    http://i.imgur.com/iSH3gjD.png
    pokaż całość

    źródło: chip.pl

  •  

    #recenzja #mikrorecenzja #nowetechnologie #smartfony #telefony #oneplus

    Nie będę dokonywał szczegółowej video - recenzji ponieważ można wiele z nich znaleźć w internecie.
    Przedstawię wam moje subiektywne spostrzeżenie na ten dość "osobliwy" sprzęt. Część z tych elementów nie jest nawet wspominana w recenzjach mimo że o pewnych kwestiach wiadomo, jeżeli ktoś chce zerknąć do recenzji... Polecam
    https://www.youtube.com/watch?v=FrgGHAab9D8

    Zalety i Wady przedstawiłem wam w czytelnej formie.

    Pros/Zalety
    -świetnie leży w dłoni
    -solidne wykonanie
    -akceptowalna wielkość
    -na papierze -> świetna wydajność/cena (wykonane testy na antutu x 48819, sunspider czy Velamo wskazują na nr 1 na listach)
    -dobry głośnik, jeden z lepszych 2x mono dolna część obudowy,
    -działające całkiem nieźle LTE
    -dobra jakość połączeń, dobry zasięg.
    -niezły aparat choć nie genialny. (LG G3>Samsung S5>Sony Z2>Oneplus One)
    -nagrywanie 720p/120fps
    -kapitalne pakowanie i jakość akcesorii dołączonych do telefonu.
    -niezły procesor dźwięku.
    -gadżety wynikające z systemu Cyanogen, choć ich działanie to czasem nieporozumienie.
    -cena!
    -bluetooth 4.1
    -łatwość rootowania
    -stanowisko producentów co do rootowania telefonu i wprowadzania wlasnych modyfikacji.

    Cons/Wady:
    -Odblokowuje się w kieszeni przez materiał, bez bezpośredniego kontaktu z ludzką skórą (tap tap mode)
    -Występujące w niektórych przypadkach fabryczne wady wyświetlacza. (google -> Yellow hue OnePlus)
    -Palcujący się wyświetlacz.
    -Potrafi się zawiesić przy wake up z wygaszenia.
    -Potrafi czasem się mocniej zastanowić, zarwać połączenie (Cyanogen 11.0-XNPH25R 4.4.2 w telefonie)
    -Soft aparatu mógłby być nieco lepszy.
    -Niska jakość zdjęcia panoramicznego (niska szczegółowość, niższa niż przy tym samym ujęciu z LG G2)
    -Aparat w słabszym oświetleniu dość rozczarowuje. (mój stary LG G2 robi lepsze zdjęcia w low light)
    -FLAC nie może być ustawiony jako dzwonek, w innych telefonach nie ma z tym problemu.
    -Tnie się przy odtwarzaniu ściągniętego filmu 4K kiedy LG G2 przy słabszych bebechach odtwarza go bez zająknięcia (słaba optymalizacja?) źródło filmu tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=6QET6vYvle4
    -brak możliwosci rozszerzenia pamięci.
    -ogromna trudność w uzyskaniu, niedostępność na rynku.
    -gwarancja. oraz koszta jej ewentualnej realizacji.

    Jeżeli macie jakiekolwiek bardziej szczegółowe pytania, z chęcią na nie odpowiem.
    pokaż całość

    źródło: DSC_00312341_2014_24_07.jpg

    +: p............a, el_nino123 +4 innych
  •  
    s......n

    +6

    4841 - 1 = 4840
    Andriej Diakow - 'Do Światła'
    Postapokaliptyczne Sience Fiction
    'Nadszedł Sądny Dzień. Wezwano sprawiedliwych i grzeszników, by odpłacić im podług uczynków.
    A my ukryliśmy się przed Bogiem w metrze, schroniliśmy się przed jego wzrokiem, a jemu nie chciało się wygrzebywać nas z nor. Potem zajął się innymi sprawami albo umarł i zapomniano o nas, pozostawionych na wyniszczonej, samotnej Ziemi.
    I pomknęliśmy na niej donikąd.' ('Ewangelia Artema' - D. Glukhovsky)

    Po skończonym wczoraj 'W Mrok', 'Do Światła' przeczytałem jednym tchem. Pomyliłem się i trylogię Diakowa zacząłem od środka. Nie było to aż takie tragiczne w skutkach i książkę potraktowałem jako retrospekcję.
    Po raz drugi w krótkim czasie Diakowowi udało się mnie przechytrzyć. Znów całkowite zaskoczenie zaserwowane w rozwiązaniu głównego wątku. Znów wspaniała fabuła i tajemnicza historia.
    Opowieść o tym jak silnym uczuciem jest nadzieja, która jako siła sprawcza pociąga człowieka do działania i lotu niczym ćma do tytułowego światła. Opowieść o mrocznej stronie natury ludzkiej, która ujawnia się w sytuacjach ekstremalnych.
    Sugeruję jednak rozpoczęcie trylogii od tej książki, a później przeczytanie 'W Mrok', żeby zachować chronologię zdarzeń, mimo iż nie są ze sobą bardzo mocno powiązane.
    Gorąco polecam: 8/10.

    Pod koniec książki zdziwiłem się, gdy moim oczom ukazał się kolejny po epilogu rozdział:
    'Ewangelia Artema' - Dmitry Glukhovsky
    Po prostu mistrzostwo. Czytając cały czas miałem gęsią skórkę.
    Rozszerzone zakończenie 'Metro 2033' w formie krótkiego monologu wewnętrznego - rozprawki filozoficznej głównego bohatera.
    Ciężki, gęsty i ponury klimat powrócił. Powróciły też uczucia po przeczytaniu 'Metro 2033': żal, rozgoryczenie.
    Znów doceniłem kunszt i geniusz autora. Świetne uzupełnienie historii.

    #bookmeter #czytajzwykopem #uniwersummetro #mikrorecenzja
    pokaż całość

    źródło: i.datapremiery.pl

    +: ElCazador, s.........o +4 innych
  •  

    W weekend zrobiłem mały przegląd w miarę nowych filmów #sf

    Pacific Rim - dno głębokie jak rów mariański. Strata czasu. Bzdura goni bzdurę, bohaterowie tak bardzo sztampowi, że w klanie można znaleźć ciekawszych. Tekst "mój robot jest analogowy, bo ma reaktor atomowy" niestety na zawsze zapadnie mi w pamięć. 3/10

    Niepamięć Oblivion - w sumie byłem pozytywnie zaskoczony. Szykowałem się na gorszy film, nie licząc ostatnich 15 minut w sumie dawało radę. Jednak, gdy pomyśli się nad przedstawionym w filmie światem to nie ma on sensu, ale przynajmniej nie nudziłem się. 6/10

    Grawitacja - mistrzostwo świata, absolutny must see dla fanów sf. Koniecznie w kinie, najlepiej w 3D. Kto nie był ten Macierewicz. Film ma swoje minusy, ale całości daję django/10. Wreszcie ktoś pomyślał i zrobił film o kosmosie poważniej niż zazwyczaj podchodząc do praw fizyki i co się okazało? Wymiata.

    #film #mikrorecenzja
    pokaż całość

  •  

    #film #mikrorecenzja

    Iron Sky.
    Wiemy wszyscy o czym jest ten film więc powiem wam dobry, bardzo dobry film. Z początku to komedia i to najbardziej ironicznych lotów zawierająca genialne nawiązania. Wszyscy wiemy zapewne jakie, nie chcę psuć zabawy tym co nie oglądali. Kupa śmiechu gwarantowana, ale potem wszystko staje się nieco inne, a samo zakończenie ogląda się z niedowierzaniem, uczuciem jego pełnej trafności i świadomością, że tak się może skończyć spór o coś na skalę międzynarodową, ta końcówka prawdę mówiąc podwyższa ocenę.

    fabuła - 7/10
    oryginalność - 10/10 - naziści z Księżyca.
    aktorstwo - 7/10
    muzyka - 8/10
    humor - 9/10
    efekty specjalne - 9/10
    zakończenie - 10/10

    Razem - 9/10
    pokaż całość

    +: M...........s, SiekYersky +4 innych
  •  

    "Sugarman" to wspaniały film, bez względu na to, czy ktoś lubi dokumenty, czy je programowo zlewa. Dobry obrazkowo, wspaniały muzycznie. Jeśli tylko choć trochę interesujesz się muzyką, cenisz dobry tekst w piosence, to powinieneś ten film zobaczyć. Polecam wybrać się na niego do kina - ze względu na dźwięk i atmosferę, na komputerze może trochę stracić. Myślę, że obowiązkowa pozycja dla wielbicieli #wpadlomiwucho (szacunek @Emtebe ) Jeszcze jedno: nie czytajcie o czym ten film jest, naczytałem się i sporo niespodzianek sobie zepsułem.
    #kino #film #mikrorecenzja #dokument
    pokaż całość

    •  

      @dershanter: zastrzelił mnie kawałek crucify your mind który usłyszałem... w trójce. Gość na antenie pozytywnie wypowiadał się o tym filmie. Nie popełniłem tego błędu i nie czytałem o nim dosłownie nic. Potwierdzam świetny dokument. Oczywiście manipulacja faktami to konieczny zabieg ale moim zdaniem nie wyszło wcale naiwnie :)

    •  

      @Kosiwymiatacz: Jeszcze przypomniała mi się smutna refleksja po wyjściu z kina: ilu jeszcze na świecie było takich Sixto Rodriguezów których nie poznamy? Na szczęście internet zmienia układ sił i nie jest już tak łatwo być niezauważonym jak kiedyś.

    • więcej komentarzy (4)

Ładuję kolejną stronę...

Powiązane z #mikrorecenzja

Archiwum tagów