•  

    #anonimowemirkowyznania
    Dobry wieczór pamietniczku,
    Nie chce żyć ze swoim mężem.
    Jest sknera. Sknera tego typu, ze ma pretensje o zakup bułek w piekarni pod blokiem, bo tam kosztują po 40gr za szt., a jak się przejdziesz dwie przecznice to można kupić za 25gr. Natomiast nie przeszkadza mu to w zakupie gadżetów. Dron? Spoko. Xiaomi dozownik do mydła w pianie? Już jest. Smarthome? Jest i teoretycznie działa.
    Pieniędzy nam nie brakuje. Tzn mamy pieniądze, ale je chomikujemy.
    Miał ciężkie dzieciństwo. Tym to tłumaczy. Od zawsze mówi, ze jak coś tam to przestanie być sknera. Jak się odkuje po zakupie mieszkania. Jak dobijemy do xxx oszczędności. Jak będzie zarabiał yyy. Zawsze coś nowego. Ale kiedyś będzie lepiej.
    Wymaga ode mnie wsparcia w cięższych chwilach. Spoko. Partnerstwo. Miłość. Od tego jest, prawda? Od wspierania.
    Ale działa to jednostronnie. On ma zły dzień, ja mam wspierać. On ma zły tydzień, miesiąc. Jestem. Nawet mi dziękował za wsparcie.
    Ja mam zły dzień, to przesadzam, wkurzam go. Ja mam zły dzień to „musimy porozmawiać. Tak się nie da żyć”. Doprawdy?
    KurwaMac. Mam 35 lat. Jestem nieszczęśliwa.
    Powoli ogarnę siebie. A potem kopne go w tyłek z wielka satysfakcja.
    Nie, nie mam bolca na boku. Czy on ma kogoś? Nie wiem i szczerze mnie to jebie.
    Dobranoc.
    #zwiazki #milosc #rozwod wkrótce #gownowpis

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    •  

      OP: @boctok: wiem, ze są ludzie którzy tak żyją. Sama tak kiedyś żyłam. W sumie bez patrzenia na ceny spozywki czy chemii.
      za to teraz, jak pójdę do biedry na tygodniowe zakupy i wrócę z rachunkiem na 118zl to spodziewam się „ile?!”
      @Antoni_Kosiba: nie wiem co by go miało gryźć. Prace ma dobra i ją lubi. Na kontakty towarzyskie nie narzeka za bardzo, wiadomo jak jest z małym dzieckiem, ale raczej wychodzi kiedy chce.
      Może tez jest po prostu nieszczęśliwy.
      To były takie wieczorne żale. Zawsze wieczorem jest gorzej.
      Dziękuje za wsparcie i rady.
      Żyjemy dalej

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}
      pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania:

      Jest sknera. Sknera tego typu, ze ma pretensje o zakup bułek w piekarni pod blokiem, bo tam kosztują po 40gr za szt., a jak się przejdziesz dwie przecznice to można kupić za 25gr. Natomiast nie przeszkadza mu to w zakupie gadżetów.
      O chuj, współczuję.

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    Świetna sprawa (。◕‿‿◕。)

    Pewien chłopak pochwalił się na FB, że dostał w kawiarni karteczkę od nieznajomego, z której przeczytał:

    "Hej, jeśli nie jesteś gejem, to moja przyjaciółka uważa, że jesteś fajny - oto jej numer (cyferki).
    A jeśli jesteś gejem, to mój numer: (cyferki)"

    #milosc #randki #niebieskiepaski #lgbt #homoseksualizm #teczowepaski #gayisok #ladnypan pokaż całość

  •  

    Na głównej kolejne straszenie i informacja nieprawdziwa. -> https://www.wykop.pl/link/4689783/
    Stanowisko Stonewall:
    "Wczoraj w III Liceum Ogólnokształcącym w Poznaniu mieliśmy poprowadzić warsztaty pt. "Dyskryminacja - czym jest i jak jej unikać?". Niestety, decyzją szkoły zostały przełożone."

    "Zajęcia zaplanowano jako część miejskiego programu dofinansowania zajęć antydyskryminacyjnych w szkole. Miały się odbyć po godzinach lekcyjnych, za zgodą rodziców. Ich szczegółowy program został uprzednio przesłany do szkoły i zaakceptowany bez żadnych zastrzeżeń."

    "Nie zamierzamy się poddawać ani ulegać ludziom, którzy pod płaszczykiem troski o dzieci jedynie pogłębiają ich problemy. Będziemy dalej organizować warsztaty antydyskryminacyjne we wszystkich szkołach, które nas o to poproszą."
    #lgbt #homoseksualizm #milosc #prawaczlowieka #szkola #edukacja #neuropa #tysiacurojenniezaleznychmediow #informacjanieprawdziwa #poznan
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Witam, mam ogromny problem życiowy. Jestem już zmęczony całą moją sytuacją i rozerwany między rodzinę a spokój psychiczny oraz miłość jakiej mi brakuje. Zacznę od początku, jestem z różowym od ok 18 lat razem, nigdy jakoś nie układało nam się w łóżku ale ja cieszyłem się że mam co mam, kocham nie za brak bzikania ale za całokształt, bywało lepiej czasami gorzej ale ogólnie od zawsze miała awersję do bzikania. Nie lubi się przytulać, całować, mój dotyk jest dla niej jak bym miał kolce na dłoniach ale jakoś nigdy mi to bardzo nie przeszkadzało bo miłość lub głupota była większa.

    Pojawiły nam się dzieci jakiś czas temu i od tej pory zaczęło się wszystko jeszcze bardziej sypać, bzikanie raz w miesiącu, od urodzin pierwszego dziecka śpię sam w sypialni a różowy z dziećmi w pokoiku, trwa to juz sic prawie 7 lat! Próbowałem rozmawiać z nią na ten temat ale bezskutecznie. I obecnie nie mam już dosyć tego, zapytałem się jej czy mnie kocha, niech mi powie na czym stoję bo jeśli mnie nie kocha to po co mam tkwić, ciągle mi powtarza że jak chcę to mogę się wyprowadzić, że sobie poradzi, że ma mnie dosyć itp... ale im bardziej mnie odpycha tym bardziej chce być przy niej i chyba Ona o tym wiem.

    I jestem obecnie zagubiony, bo kocham bardzo moje dzieci ale one dorosną i będą mieć swoje życie a mojego czasu i życia nikt nie zwróci, dodatkowo brakuje mi bardzo dotyku, miłości, przytulania czy nawet buziaka. Żona przelewa całą swoją energię i miłość na dzieci, jak i ja ale mam nadal czas również dla żony. Nie jestem aniołem i też mam czasami za uszami ale jakoś się dogadywaliśmy i tak było od zawsze, obecnie to jest już kumulacja tego wszystkiego. Rozmowy nie przynoszą skutku. Jest tu mirek w podobnej sytuacji? Co robic? Rozwod? Separacja? #milosc #zwiazki #malzenstwo #rodzina #rozwod #gownowpis

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

    •  

      wina w sumie dzieci bo mama, daj wode

      @AnonimoweMirkoWyznania: ty jestes normalny? to jest chyba zarzutka
      jak myślisz, czemu te dzieci się tak zachowują? przyszło ci do głowy że to może wina wychowania w takiej atmosferze?
      mam nadzieję że te dzieci ci wypomną twoje chore podejście jak za 10 lat nie będą w stanie podjąć decyzji o pójściu do kibla bez aprobaty mamusi

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: jeśli twierdzisz, że jest ładna i nie miała innego faceta to moze oznaczać, że taka ładna jednak może nie była/nie jest ... to po 1 a po 2 takie są skutki bycia betabankomatem i tak się właśnie kończy spełnianie wszystkich zachcianek księżniczki i uleganie na każdym kroku ... niestety myślałeś, ze jak przychylisz jej nieba to będzie super - błąd nie będzie tym sposobem pokazałeś jak bardzo jesteś słabym samcem i że można Tobą gardzić a Ty i tak będziesz oddawał wszystko żeby "myszka" była szczęśliwa - teraz już nic moim zdaniem tego nie zmieni bo ona podświadomie Tobą gardzi.

      Kobiety uwielbiają silnych stanowczych samców a Ty byłęś miękkim beciakiem i tego efekty właśnie doświadczasz..

      życzę powodzenia i wyciągnięcia wniosków na przyszłość!
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (31)

  •  

    Gdzie w dzisejszych czasach mozna poznac wartosciowych mezczyzn myslacych o zyciu powaznie a nie tylko o zabawie?
    #tinder chyba odpada....

    #zwiazki #milosc #rodzina

  •  

    Czemu kobiecy sposób wyboru związków jest nieefektywny?

    Odnosząc się do artykułu Rollo, który opisuje, że mężczyźni i kobiety są hipergamiczni jestem w stanie temu zaprzeczyć. Rozgraniczmy, że ludzie (i kobiety i mężczyźni) optymalizują, ale tylko kobiety są hipergamiczne (instynktownie szukają zdrowszych genów niż własne, by ludzkość nie wyginęła). Różnicą są progi dopuszczalnej do seksu atrakcyjności które są inne dla obu płci. W czasach równouprawnienia kobiety nie poślubiają mężczyzn którzy są dla nich atrakcyjni seksualnie. Odkąd kobieca seksualność została w pewien sposób wyzwolona tworzy to sytuacje w których większość kobiet uprawia seks z mężczyznami, którymi nie są szczerze zainteresowane. Przeciętny mężczyzna odczuwa satysfakcję uprawiając seks z przeciętną kobietą, ale przeciętna kobieta nie odczuwa tego z przeciętnym mężczyzną.

    Miej na uwadzę, że pisząc o atrakcyjności piszę o atrakcyjności seksualnej. Czyli gdy kobieta autentycznie chce uprawiać seks z danym mężczyzną i to samo dotyczy mężczyzn.

    Hipergamia oznacza "zainteresowaniem osobą o wyższej wartości seksualnej niż własna" (w skrócie SMV, które będę używał w tym artykule). Jest to cecha wyłącznie kobieca.

    Równouprawnienie do którego dążą kobiety jest sprzeczne z naturą. W dawnych czasach kobieta była gorsza od mężczyzny w wielu aspektach. Była tego świadoma, nie protestowała, nie miała kompleksów z tego powodu. Dzięki czemu mogła na mężczyznę patrzeć z fascynacją - i społeczną i seksualną. Dziś gdy kobiety wywalczyły sobie prawa zaczynają wywyższać się nad mężczyzn przez co hipergamia nie pozwala im tych mężczyzn kochać. Hipergamia mówi o tym, że kobieta kocha tylko kogoś kto ma wyższą od niej wartość na rynku seksualnym. Brak idealnych mężczyzn (lepszych niż równych w równouprawnieniu) powoduje to, że kobiety są wiecznie nieszczęśliwe i sfrustrowane, oraz przestają wierzyć w miłość. Te problemy stworzyły sobie same kobiety nie rozumiejąc swojej natury, która każe im być uległą, gorszą i słabszą wobec mężczyzny. Teraz do rzeczy.

    Optymalizacja vs Hipergamia

    Wszyscy optymalizujemy. Innymi słowy, mężczyźni czy kobiety szukają najlepszego co mogą w życiu dostać, w każdej dziedzinie: seks, szkoła, praca, kariera, małżeństwa, wakacje, dom, kupno samochodu, cokolwiek. W każdym miejscu i czasie, w każdej sytuacji i okoliczności, wszyscy szukamy najlepszego co możemy uzyskać, by później móc to innym zaoferować. Mogą to być pieniądze, sex appeal, zasoby, umiejętności, wiedza, znajomości. Wszyscy, mężczyźni i kobiety optymalizują.
    I teraz dochodzi do głosu hipergamia. Wszyscy optymializujemy, ale patrząc na hipergamię skupiamy się na zdobywaniu innych cech, które będą dodawały nam schodków w progu atrakcyjności. Obie płci różnią się atrakcyjnością. Mężczyźni po prostu optymalizują; kobiety optymalizują po to by uzyskać to czego chce ich hipergamiczna natura.

    Męskie podejście

    Mężczyźni mają dużo szerszy zakres filtrów atrakcyjności niż kobiety. To oznacza mniejsze wymagania by chcieć uprawiać seks. Większość mężczyzn jest zainteresowana większością kobiet. Mężczyzna zawsze będzie zainteresowany kobietą powyżej jego SMV (seksualna wartość rynkowa), na tym samym poziomie SMV, a także troszkę poniżej.
    Większość mężczyzn ma próg zainteresowania seksualnego ciut poniżej własnego. Mężczyzna nie będzie uprawiał seksu z kobietą, którą nie jest zainteresowany seksualnie. Nigdy nie zainwestuje w nią, nigdy nie będzie zaangażowany. Jednakże jak pisałem, mężczyzna może być zainteresowany kobietą o niższej wartości seksualnej niż on sam. W praktyce wygląda to tak. Wyjściową będzie SMV +0, czyli gdy kobieta z mężczyzną mają równy poziom wartości seksualnej. Mężczyzna także będzie zainteresowany kobietami SMV +1, +2, +3, ale też -1 i nawet w wielu przypadkach -2. Czyli gdy kobieta jest od niego mniej atrakcyjna.
    Próg może być różny od okoliczności. Mężczyzna 9 lub 10 (skala 1/10) będzie miał dużo szerszy zakres zainteresowania seksualnego kobietami. Taki mężczyzna zainteresuje się seksualnie kobietami 10,9,8,7,6, a nawet 5. Mężczyzna 5 (przeciętny) jeśli jest wyposzczony zainteresuje się kobietą 2. Mężczyzna 2 ma już bardzo spłycony zakres, ponieważ będzie mógł uprawiać seks z kobietami 2 i 1. Przypominam, że te kobiety są poniżej jego wartości seksualnej (SMV), ale nie poniżej progu atrakcyjności (po chłopsku: mimo że będzie to kobieta 1 to i tak spodoba mu się na seks, podnieci go).
    Weźmy przeciętnego mężczyznę. 5. Bez zająknięcia zainteresuje go kobieta 6 i wyżej. Będzie także zainteresowany odpowiedniczką, czyli SMV 5. W wielu przypadkach zainteresuje sie kobietą 4, czasami też 3. Jego najlepszą relacją będzie relacja z kobietą 4, ponieważ kobieta zrealizuje w nim swoją hipergamiczną naturę zdobywając samca o wyższej wartości seksualnej na rynku. Ponieważ on jest 5, nie będzie mógł utrzymać relacji z kobietą 6 i wyżej na zbyt długi czas. Kobieta 5 także po pewnym czasie związku nie będzie usatysfakcjonowana mężczyzną 5, ponieważ kobiety nie są zainteresowane swoimi odpowiednikami SMV.
    Kiedy dochodzi do małżeństwa priorytetem mężczyzny jest to, by był zainteresowany seksualnie kobietą. Mężczyzna nie poślubi kobiety, z którą nie chce uprawiać seksu. Dla mężczyzn seks jest zerojedynkowy. Albo chcą seksu, albo nie. Albo są totalnie napaleni, albo kompletnie tego nie chcą. Nie ma nic po środku, nie ma "może", nie ma "gdyby", nie ma "ostatecznie mogę to zrobić". Mężczyźni nie rozkładają tego na czynniki i pod pewnymi warunkami.

    Kobiece podejście

    To działa zupełnie inaczej u kobiet. Kobiety mają znacznie wyższe wymagania i tym samym węższy zakres, w którym będą chciały uprawiać seks. Typowa kobieta NIE JEST zainteresowana większością mężczyzn. Progi atrakcyjności dla niej są równe lub powyżej jej własnej SMV. Hipergamia tego wymaga. Progiem zainteresowania dla kobiety będzie więc SMV +1,+2,+3 i wyżej. Ona nie jest prawdziwie zainteresowana SMV +0 (odpowiednik własnej atrakcyjności) i NIGDY nie jest zainteresowania kimś o niższej atrakcyjności (SMV -1 i niżej).
    Podamy przykład kobiety 6. Będzie bardzo zainteresowana mężczyzną 9. Spodoba jej się też mężczyzna 8 i 7. Troszkę zainteresowania wykrzesi do mężczyzny 6. Aczkolwiek ona nigdy nie zainteresuje się mężczyzną 5 i niżej. Dopuszczalna granica atrakcyjności seksualnej płci przeciwnej dla kobiet jest SMV+0 (w przeciwieństwie do -2 mężczyzn).

    I tu sie zaczyna zabawa.

    Próg atrakcyjności kobieta ustawia na +0, ale to nie znaczy że ona nie dopuści do siebie mężczyzny o niższej atrakcyjności. Mężczyzna może nadrobić swój brak atrakcyjności tym co kobieta potrzebuje społecznie. W większości zawiera się to w 3 składniowych: pieniądze, zasoby i zaangażowanie. Są jeszcze inne "wymagania" typu wiek, przeszłość seksualna, chęć na posiadanie dzieci, poglądy, presja kulturowa i rodziny. Kobieta może iść ze swoją naturą na kompromis interesując się gorszym wg niej mężczyzną dając mu tzw pseudo miłość.

    Pragnę, mogę, nie chcę

    Kobiety mają inne podejście do seksu niż mężczyźni. Nie jest to zerojedynkowe. Kobieta pragnie seksu, mogłaby go uprawiać (warunkowo) i kategorycznie nie chce. Nasza hipotetyczna kobieta 6 chciałaby seksu z 7, ale rzeczywiście pragnęłaby seksu z mężczyzną 8 i 9 (10 powiedzmy zostawia sobie na fantazje). Mogłaby też uprawiać seks z mężczyzną 6, czy nawet niektórymi 5, ale TYLKO wtedy gdyby nadrobili wymaganiami społecznymi którymi są: pieniądze, stabilizacja, zasoby, zaangażowanie (miłość mężczyzny do kobiety, nie na odwrót), inne cechy. Ona kompletnie nie chce uprawiać seksu z mężczyzną 4 i poniżej (chyba że jest Billem Gatesem, Donaldem Trumpem, ale wtedy zaciśnie zęby, a podczas stosunku będzie myślała o jakimś przystojniaku).

    To jest wszystko znane, jeśli pomyślisz o swoich obserwacjach. Kobieta 6 pragnie seksu z mężczyzną 8 i właśnie dlatego mężczyzna 8 nie musi nic wnosić w związek, by kobieta go pragnęła. Mężczyzna 6 musi nadrabiać innymi cechami, by ona się "przemogła". Mężczyzna 5 i niżej będzie przynosił zasoby, ale ona nigdy naprawdę tego seksu z nim nie będzie chciała. Zwiąże się z nim, dostanie czasem seks, ale nie będzie to prawdziwa jej chęć.

    Im wyższe SMV posiada mężczyzna, tym mniej musi wnosić do relacji by mieć seks. Im niższe SMV, tym mężczyzna musi więcej wnosić np zasobów by to dostać. Będzie pracował, inwestował i będzie zaangażowany. Ona jednak nie będzie nim prawdziwie zainteresowana, tylko jego zaangażowaniem ("oh on mnie adoruje, jest taki dobry"). Może negocjować zobowiązania, ale nie dostanie od niej przyciągania.

    Jak to wszystko działa

    Dla mężczyzn jest to proste. Mężczyzna będzie uprawiał seks z satysfakcją z kobietą o jego poziomie lub ciut niżej. Będzie oferował jej zaangażowanie, będzie chciał wziąć z nią ślub. Mężczyźni poślubiają tylko te kobiety z którymi chcą uprawiać seks i są nimi prawdziwie zainteresowani. Kobiety uprawiają seks z mężczyznami dla nich nieatrakcyjnymi. Uprawianie seksu więc nie jest żadnym wyznacznikiem zainteresowania kobiety mężczyzną, a jego zaangażowaniem czy zasobami (stąd popularne: kobiety lecą na kasę, kobiety nie zachowują się inaczej niż prostytutki). Mężczyzna będzie optymalizował, czyli wybierze sobie najlepszą kobietę na którą go stać, ale tylko taka która będzie dla niego atrakcyjna seksualnie. Czyli jeśli progiem mężczyzny 5 jest kobieta 4, to wybierze sobie najlepszą kobietę 4 spośród możliwych. To jest optymalizacja męska. Szukanie najlepszego, ale na swoim progu, który jest często niższy niż własny. Mężczyzna zaoferuje kobiecie jego progu zaangażowanie, nawet wtedy kiedy nie da mu seksu. Dla kontrastu kobieta która jest poniżej jego progu nie ma mu nic do zaoferowania, więc niczego od niego nie dostanie.

    Co się dzieje z mężczyznami, którzy nie mogą uprawiać seksu z kobietami z którymi chcieliby to robić? Obywają się bez, lub uciekają w pornografię. Mężczyzna nie widzi innego wyjścia w oparciu o bilans zysków i strat nie mając innego wyboru. Kobiety często sądzą, że to kwestia charakteru, złego "podrywu", ale to wszystko wynika z atrakcyjności seksualnej (geny).

    Dla kobiet jest to bardziej skomplikowane. Oczywiście do samego seksu kobieta mężczyznę zawsze znajdzie, ale sprawa ma się inaczej gdyby chciała z takim się związać lub poślubić. Na świecie nie ma tak dużo mężczyzn 8, 9 czy 10, którzy byliby zainteresowani kobietami 5 i wyżej (a te kobiety są właśnie nimi zainteresowane prawdziwie). Najbardziej atrakcyjni mężczyźni są NIEDOSTĘPNI. Albo zajęci, albo nie chcą się wiązać prowadząc bogate życie seksualne. Kobiety wtedy decydują się na rolę kochanki lub zdradzają. W konsekwencji większość kobiet nie może poślubić mężczyzn, których pragną. Jeśli chcą związku obniżają poprzeczkę (będąc nieszczęśliwymi).

    Kobiety chcące związku idą na ugodę rezygnując z najbardziej seksownych mężczyzn, których mogą mieć w luźnych relacjach, a nie mogą "zmusić" ich do zaangażowania w związek. Kobiety jednak nadal szukają najlepszego dla siebie, by uniknąć rezygnowania z większości swoich wymagań. Z wiekiem jest to coraz trudniejsze.

    Kobieta obniży swoją skalę SMV, by mieć związek, rekompensując to sobie zasobami mężczyzny i jego zaangażowaniem, jego "pozostałymi" cechami, ale nie oznacza tego że będzie nim zainteresowana (zauroczona, zakochana). To że on będzie posiadał dla niej ważne cechy społeczne kwalifikujące do związku nie znaczy, że będzie nim seksualnie zainteresowana. Często nazywa się to związkami z rozsądku. To że ona wymaga zaangażowania od mężczyzny mniej atrakcyjnego (dbaj o mnie, to będziesz mnie miał - dla kontrastu ci atrakcyni w ogóle nie dbają ,a kobiety im nadskakują) nie znaczy że ona PRAGNIE z nim seksu. To znaczy że ona mu ten seks DA i MOŻE go z nim mieć. Może, więc nie jest to dla niej satysfakcja. Jej satysfakcja nie jest zalezna od tego mężczyzny, od jego "techniki" czy umiejętności, tylko od tego że nie jest nim seksualnie zainteresowana.

    Jest to kluczowe, by mężczyźni to zrozumieli.
    Kobieta jest skłonna do coraz większych negocjacji, poświęceń i zmniejszenia wymagań wraz z postępem jej wieku. Wtedy będzie skłonna do związania się z mężczyzną, z którym MOŻE uprawiać seks, rezygnując z mężczyzn która PRAGNIE do seksu.

    Mężczyzna, z którym ona pragnie uprawiać seks wystarczy by był sobą przez cały czas, by utrzymać jej zainteresowanie. Mężczyzna, z którym ona jedynie mogłaby uprawiać seks bez prawdziwego pragnienia, musi wnosić do związku dużo więcej. Jeśli nie uda mu się to z byle powodu, jego małżeństwo i relacja jest skończona.

    Kobiety nieatrakcyjne fizycznie i będące świadome swoich słabych genów najczęściej nie patrzą na atrakcję seksualną mężczyzny ("ja nie patrzę na wygląd, ma dla mnie małe znaczenie lub żadne"). One ustawiły sobie SMV na poziomie 1 dzięki czemu będą zainteresowane mężczyznami od 2 wzwyż. Czasami nazywają się romantyczkami. Jest to ckliwe, ale tak naprawdę one cierpią przez swój brak atrakcyjności.

    Różnicą jest to, że mężczyźni nie postępują tak jak kobiety. Jeśli nie pragną seksu z daną kobietą to nie pragną. Full stop. Nie ma tu miejsca na kompromisy. Mężczyźni nie uprawiają seksu gdy tego autentycznie nie chcą. Mężczyźni nie oferują zasobów, pieniędzy i zaangażowania (adoracji, chęci związku) kobietom z którym nie chcą uprawiać seksu. Mężczyźni nie poślubią kobiety, z którą nie chcą uprawiać seksu. Jeśli mężczyzna podjął decyzję by uprawiać seks z daną kobietą, to znaczy że ona jest dla niego seksualnie atrakcyjna. Mężczyzna nie zrobi niczego dla kobiety dla niego nieatrakcyjnej.

    Jeśli chodzi o relację seksualną, kobiety nigdy nie idą na kompromis. W każdym wieku szukają najlepszego możliwego dla nich mężczyzny, który ma od nich wyższą wartość. Będą uprawiały seks z mężczyznami SMV +2, +3 ponieważ znaleźć takiego to dla nich żaden problem. SMV +1 czasami dostaną od nich seks ponieważ się jej podobają. Mężczyźni z SMV +0 i niżej nie dostaną od nich niczego, choć... te kobiety będą od nich wymagały zaangażowania (adoruj mnie, a być może uczucia się pojawią, bo liczy się charakter).

    Jest to zabawne, ponieważ kobieta trzyma w otoczeniu kilku adoratorów którymi nie jest zainteresowana, uprawia seks z niezainteresowanymi związkiem alfami, czekając na innego alfę, z którym wejdzie w związek. Co ciekawe on nigdy się nie pojawia, ponieważ nie istnieje w przyrodzie, a wtedy kobieta decyduje się na zerwanie relacji seksualnej z alfa, dla beta providera którym nie jest aż tak zainteresowana, a który chce związku.

    Kobiety wchodzą w związki z mężczyznami, którymi nie są seksualnie zainteresowane na wysokim poziomie. Czemu tak robią? Ponieważ nie mają wyboru. Praktycznie żadna z nich nie poślubi mężczyzny, z którym sypiała w relacji czysto seksualnej (fuck friends or whatever). Ona może uprawiać seks z mniej atrakcyjnymi, ale tylko wtedy kiedy oni coś wniosą dodatkowego. Ludzie w otoczeniu komentują, że jeśli się związali to na pewno ona jest nim seksualnie zainteresowana, że on się jej podoba. Racjonalizują sobie to.
    "Poślubiła go, prawda? Mają dzieci! Wyglądają na szczęśliwą rodzinkę". Wniosek otoczenia? Kochają się. Zwykle jest to nieprawda i to ze strony kobiety. Winą niekochania obarcza mężczyznę, ponieważ nie zna swojej hipergamicznej natury i weszła w związek z kimś kto nie był dla niej atrakcyjny seksualnie.
    Seks bez pragnienia ze strony kobiety jest okej dla dużej części mężczyzn. Nie zauważają też różnicy kiedy kobieta tego seksu pragnie, czy tylko udaje zaangażowanie. Małżeństwa jednak przestają przez to funkcjonować poprawnie. Mężczyźni także są obarczani winą, gdy byli za dobrzy. Co to oznacza? Że mężczyzna oferował zasoby kobiecie, gdy ona ich NIE CHCIAŁA. Nie chciała ponieważ nie była nim prawdziwie zainteresowana. Okłamywała go (i często siebie). To dlatego też kobiety zostają przy mężczyznach, którzy je źle traktują. Z tymi mężczyznami jednak łączy je seksualna więź. Są oni dla nich atrakcyjni seksualnie. Społecznie nie, ale to się NIE LICZY dla kobiety, choć pragnęłaby i atracji seksualnej i społecznej (mężczyzna 10, dobry i zaangażowany).

    To właśnie dlatego kobiety po ślubie przestają chcieć uprawiać seks (ból głowy). Wcześniej dawały go tylko po to, by uzyskać ślub, status społeczny, nierzadko pieniądze. Seks był celem, a nie ich pragnieniem. Czasami go uprawiają, ale nie dlatego że chcą, a dlatego że czasem muszą się rozładować. Wskaźnik zdrad wśród kobiet sięga ponad 30%, oraz ponad 50 gdy mężczyzna ma równy lub niższy status społeczny niż kobieta (nie może nadrobić seksualności pieniędzmi). Kobieta jeśli dostanie wybór atrakcyjniejszego mężczyzny z łatwością zerwie obecny związek. Stąd powiedzenie i przechodzeniu kobiety z gałęzi na gałąź czy wyrachowaniu. Nie wińmy jednak za to kobiety. To ich natura, która zmusza do podtrzymania gatunku ludzkiego.

    Mężczyźni nie mają problemu z połączeniem seksu w związku, ponieważ będą zainteresowani większością kobiet. Kobiece podejście jednak powoduje mnóstwo problemów, a badania pokazują, że większość kobiet poślubia mężczyzn którymi nie są zainteresowane seksualnie.

    Jak to odnieść do mężczyzn?

    Najważniejsze pytanie: czy ona pragnie uprawiać seks ze mną? Czy mogłaby używając jako kartę przetargową, "za coś", czy mnie pragnie jako mnie?
    Jeśli ona nakazuje Ci czekać na seks, ociąga się z tym, ona tylko mogłaby ten seks uprawiać, ale nie ma na niego chęci. Jeśli nie jest entuzjastycznie nastawiona do seksu z Tobą to nadal tylko mogłaby ten seks uprawiać, ale go NIE CHCE. Nie jesteś dla niej atrakcyjny.
    Kobiece "pragnąć" i móc" uprawiać seks jest podobne. Kobiety to idealne aktorki. Potrafią udawać miłość, zaangażowanie, by zmusić Cię do poświęcenia dla niej zasobów i zaangażowania. Rozkochają Cię, choć same nie są Tobą seksualnie (miłosnie) zainteresowane.

    Jak odróżnić kiedy kobieta chce od Ciebie czegoś uzyskać, a naprawdę jest zaangażowana uczuciowo? Popatrz na jej byłych kochanków. Jeśli nie jesteś do nich podobny to nie ma możliwości, byś był obiektem jej szczerego zainteresowania. W jakim ona jest wieku? Jeśli około 30 wzwyż to prawdopodobnie płaci cenę za starzenie się i obniża wymagania. Nadal nie jest to jej prawdziwe uczucie. Jeśli zmienia nastawienie do seksu, jest często chłodna, to znaczy że nie jesteś dla niej atrakcyjny. Jeśli zasłania się dziećmi, przyszłością, zmianą pracy czy chęcią poczucia nowości, lub gdy mówi że ją ograniczasz - nadal nie jesteś atrakcyjny dla niej.

    Pamiętaj - możesz ten seks dostać, może sie z tobą kobieta umawiać na randki. To nie znaczy, ze jesteś dla niej atrakcyjny, a znaczy że ona ma w tym jakiś inny cel.

    Novaseeker/Rollo
    #logikarozowychpaskow #zwiazki #seks #rozowepaski #ciekawostki #milosc #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    nie mogę znaleźć sobie miejsca. nie mogę spać, jeść.
    Moja miłość, po 5 latach razem stwierdziła że kolega z pracy jest fajniejszy.
    widziałem ich rozmowę myślałem że mi serducho wyskoczy.
    Do ostatniej chwili zapierała się że nic się nie dzieje. Mimo że widziałem jak przesiaduje z telefonem, jak minimalizuje rozmowy gdy wchodziłem do pokoju. Zaczęła wracać później z pracy. Mam też wrażenie że celowo szukała wszystkiego aby tylko popsuć naszą relacje...

    Wspólne życie, znajomi, rzeczy, pies,
    "przepraszam że jest Ci źle"... - nie za to co zrobiła tylko za skutek jej postępowania. Ona jest bezbłędna.
    Ostatecznie twierdzi że rozmowy to tylko rozmowy byli ciekawi ale do niczego nie doszło. Nie zdradziła mnie...
    tylko jak koleś jej pisze że tęskni za jej mruczeniem, ustami i policzkiem to kurwa wierzyć mi się nie chce.

    i wybielanie - odwracanie kota ogonem - bo przecież dawała sygnały. dwa miesiące temu. i to moja wina że się popsuło. Nie mówiłem że kocham. no jak nie?
    kłóciliśmy się czasami ale i tak moim zdaniem mało. I moim zdaniem było dobrze. I czułem że to jest to i chciałem tak już do końca z nią być. Miałem nawet zostać chrzestnym jej bratanicy...

    a i jakby co to już biegam - niestety podczas biegu też o tym ciągle myślę...

    pokaż spoiler #zwiazki #milosc #depresja
    pokaż całość

  •  

    a teraz jesteśmy razem od prawie roku ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    na żywo jest 6/10 - kłamała

    pokaż spoiler tak na serio 10/10 i urodzi mi dzieciaczki ʕ•ᴥ•ʔ


    #zwiazki #rozowepaski #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #milosc @nama i troche #piesekpremier pokaż całość

    +: Turbonalesnik, wylacze_na_amen +43 innych
  •  

    Dla dziewczyny która kocha swojego faceta francuz bez gumy z połykiem to sama przyjemność.
    Jeśli Wasza #rozowypasek się nie zgadza to po prostu Was nie kocha.

    #takaprawda #zwiazki #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #milosc #seks #dzonycontent pokaż całość

  •  

    użytkownik #reddit - SavageHenry0311 wyjaśnia kobietą jak wygląda proces zakochiwania się mężczyzny w wybrance życia

    pokaż spoiler wymagany angielski na poziomie 6 latka

    #zwiazki #feels #milosc #takaprawda #niebieskiepaski #rozowepaski

    I'm not "mansplaining" or trying to discount how you feel - I'm offering a perspective that might help. Believe me - I know what it's like to dislike your body. I got zapped in Iraq and I've got some unsightly scars, and I sometimes struggle to accept that I'll never be as physically capable as I used to be. Fucking sucks sometimes.

    Anyway...I wish I could let you into a man's head as he's falling in love with a woman. It's a process that's so alien, so strange, that I'm afraid you've got to experience it to believe it. But it's as real as death and taxes....

    Sometimes, a guy will meet a gal and think nothing of it. Maybe she's a co-worker, classmate, or his buddy's friend. She gets mentally categorized as "Female, acquaintance, feelings neutral". Then, he gets to know her better. If they mesh personality-wise, something fascinating happens in the man's mind. He starts to notice things about her appearance - pleasant things. It starts small - one day he realizes he likes looking at the curve of her nose, or where her ear lobe meets her face.

    It's nothing he can put his finger on or describe, really...just that looking at that part of her makes him feel good. He starts wanting to do that more. Then, he notices an expression she makes - could be her genuine belly-laugh, or the way she furrows her brow in concern - and he gets a little flutter in his chest.

    They stay friendly for awhile, get to know each other better.

    Then, one day, she hugs him goodbye....and he can't stop thinking about it. He plays it over and over in his head - the feel of her breasts through two shirts, her arms around his back, her smell...he finds these little mental movies of her playing unbidden when he's driving somewhere, squeezing out his other usual daydreams.

    Shortly thereafter, the guy realizes that whenever he looks at this woman, he feels good. He likes her lines, her curves, her sounds and smells...

    It's like she's gradually turned from a black-and-white photo into a 3D color movie with surround-sound - a perfect movie that makes him feel good. He starts wondering what he can do to keep her around, to make her happy. He realizes that he likes looking at her more than any other human being in the world.

    To him, she is perfect and beautiful.

    A man in love with a woman doesn't see her objectively. There is a filter there, or some kind of participatory illusion. He does not see who you see in the mirror. He is seeing someone beautiful and perfect and sublime, and it's one of the most powerful things in his life.

    Go watch a happy old couple that's been married for decades. Watch the man's eyes. Sure, he may appreciate some young woman's ass in yoga pants or whatever...but watch his eyes when he's looking at his spouse. If you're paying close enough attention, you can almost see the filter click on when his gaze settles on her. In that moment, he's not seeing the same frumpy empty-nester that you or I see - he's seeing something wonderful.

    No shit. If I hadn't lived this stuff, I wouldn't believe it either. But it's true.
    pokaż całość

  •  

    Przez #nofapchallenge pod wpływem nagromadzonej chuci zaniżyłem swoje standardy i nie wiem jak to się stało ale związałem się z leniwą, nudną, głupią różową z lekką nadwagą (waży więcej ode mnie 75 kg here). Teraz kiedy zrobiła mi loda kilka razy i ciśnienie zeszło, jej wady na trzeźwo stały się dla mnie nieakceptowalne. Teraz głupio mi z nią zerwać, bo niby gały widziały co brały, ale od początku kiedy ją poznałem, miałem stulejarskie klapki na oczach, bo samotność (21 lvl bez dziewczyny wcześiej nigdy) i chęć spuszczenia z kija przyćmiły mi oczy. Wczoraj płakałem całą noc na myśl, że ją skrzywdzę zrywając z nią. Ona jest we mnie zapatrzona jak w obrazek i brała to wszystko bardzo serio. Czuje się teraz jak ostatni skurwiel myślący kutasem tylko. Dlatego nie polecam stulejarzom tego czelenu, bo możecie skrzywdzić niewinne dziewczyny z ligi niżej. Tyle ode mnie. Pozdrawiam.
    #zwiazki #rozowepaski #seks #niebieskiepaski #milosc #przegryw #samotnosc #depresja #kiciochpyta #podrywajzwykopem
    pokaż całość

  •  

    Siedzę w busie z resztą pracowników i nagle jeden :
    -lekarstwo na miłość? Zwal se xD
    #heheszki #pracbaza #milosc

  •  

    Fascynuje mnie jak w ogóle dochodzi do takich programów jak #slubodpierwszegowejrzenia . Wydaje się niemożliwe, żeby prawdziwi ludzie brali w czymś takim udział. Postanowiłam zrobić małe śledztwo. Uczestnicy polskiej edycji nie zdradzają za dużo, ale oczywiście TVN sam tego programu nie wymyślił, więc mamy kilka edycji w innych krajach żeby poszperać. A tam już było trochę niezadowolonych uczestników którzy puścili parę z ust.

    Program pochodzi z Dani, ale licencję kupiły stacje z USA, UK, Australii, Nowej Zelandii, Afryki Południowej, Niemiec, Francji, Izraela, Finlandii, Belgi, Włoch i Polski. Najwięcej sezonów było w USA, 8.

    Podstawowa formuła programu zakłada, że trzy nieznajome pary biorą ślub w ciemno i mają miesiąc na poznanie się i decyzję czy się rozwodzą czy nie. Jednak w różnych krajach różnie to wygląda, w niektórych jest 4 lub 5 par, a nawet 10 (w Australii). Tam pary mieszkają w jednym budynku, mają razem uroczyste kolacje i przyjęcia, co sprzyja zdradom i dramatom.

    Zgłoszenia do programu:
    Wbrew pozom nie wszyscy uczestnicy zgłaszają się sami. Owszem, część tak, ale część jest delikatnie mówiąc wrobiona. Zwłaszcza w pierwszy sezon (wtedy ludzie jeszcze nie wiedzą o co chodzi). Producenci programu szukają uczestników na Tinderze, innych portalach randkowych, Instagramie, Facebooku, portalach z ogłoszeniami. Zapraszają ludzi do "eksperymentu społecznego", na "profesjonalne dobieranie par". Nie zdradzają od razu o co chodzi w programie. Wiele osób twierdzi, że dowiedzieli się, że chodzi o program reality tv dopiero po ankietach i badaniach, kiedy już byli zaangażowani w cały proces i głupio im było się wycofać. Przez to bardzo wielu kandydatów rezygnuje w trakcie i na koniec zostaje tylko garstka ludzi naprawdę chętnych do wzięcia udziału (lub mało asertywnych).

    Badania:
    Wielu uczestników krytykuje "badania" mające na celu dobór par. Owszem, jest do wypełniania obszerna ankieta ok 500 pytań, gdzie uczestnicy opisują siebie i swoje wymagania. Ale służy ona głównie do odsiania patologii. Przykładowo nie wezmą do programu kogoś kto jest bezdomny, ma duże długi, miał w przeszłości wiele jednorazowych przygód, kilka rozwodów czy stado dzieci z różnymi kobietami. Starają się też wykluczyć zaburzenia psychiczne czy ludzi zgłaszających się tylko dla sławy i bycia w TV.

    Uczestnikom mierzą stosunek obwodu talii do bioder, długość palców czy obwód głowy. Jednak według uczestników te badania to pic na wodę, który fajnie wygląda w telewizji i daje ludziom iluzję, że ktoś faktycznie dokładnie ich zbadał i przyłoży się do wyboru partnera, a tak naprawdę nie przekłada się na dopasowanie par.

    Dobieranie par:
    To chyba najbardziej kontrowersyjna część programu, tajemnicze dobieranie przez ekspertów. Owszem, programowi eksperci faktycznie dobierają pary, ale nie jest to takie uczciwe jak pokazują to w programie.
    Po pierwsze, mało osób zostaje do ostatniego etapu, więc jest mały wybór.

    Po drugie, w wielu sezonach widać podobny schemat: jedna para jest super dobrana, np. przystojny trener personalny i zgrabna dietetyczka, mają wspólne tematy i zainteresowania. Ta para będzie promowana jako super zgodna, będą mieli same słodkie momenty i prawdopodobnie im się uda. Kolejna para to taka pół na pół. Niby dobrani, ale nie do końca. Ta para będzie mieć wzloty i upadki, a widzowie do końca nie będą wiedzieć jak to się skończy. I ostatnia para skazana z góry na porażkę. Facet napisze, że chce wysoką, szczupłą i wesołą blondynkę? Dadzą mu małą, grubą, naburmuszoną brunetkę. Laska napisze, że szuka odpowiedzialnego faceta? Dadzą jej imprezowicza-alkoholika który mieszka z kolegami. Ta para jest tylko po to, żeby robić show, im gorzej im pójdzie tym lepiej dla programu.

    Poza tym dobieranie par do siebie to taka trochę iluzja. Wyszły przypadki, że para była dobrana, ale jedna osoba zrezygnowała, więc dużo później dodano kogoś innego, byle był. Albo kobieta dostała wiadomość, że ma męża dwa miesiące przed programem, a jej mąż tydzień przed. Czyli najpierw ją wybrali, a potem jej kogoś dołożyli.

    Eksperci:
    Eksperci to niejako prowadzący tego programu. Uczestnikom obiecuje się, że pomogą oni w budowaniu związku, będą się nimi opiekować po ślubie i doradzać. Niestety często kontakt urywa się po weselu. Jest jakaś tam jedna wizyta psychologa, czy rozmowa na Skypie, ale pary są zostawione same sobie. A komentarze ekspertów są dodane później i sprawiają wrażenie, że ktoś tym parom pomaga. A tak naprawdę te sceny służą wyłącznie do budowania narracji. Para nr 1 będzie chwalona za wszystko, para nr 2 raz będzie krytykowana ale nie do końca, a para nr 3 będzie zjechana z góry na dół.

    Budżet:
    Uczestnicy mają kasę na sukienkę i garnitur, ale jest to dosyć mała kwota, więc mogą kupić jedynie tańsze stroje. Wesele, fryzjer, makijaż, fotograf, za to wszytko płaci telewizja. Ale uczestnicy mają ograniczoną liczbę gości. Mogą zaprosić tak naprawdę kilka osób, dlatego te wesela wychodzą takie puste. Telewizja płaci za wieczór kawalerski, wycieczkę, i atrakcje pary. Ale są to małe kwoty, więc wycieczka raczej z tańszych, a jak ktoś chce lepszy wieczór to sobie musi dopłacić. Tak samo kolacje czy wyjścia, zwracają kasę, ale jest tam jakiś mały budżet na to.

    Co do płacenia uczestnikom są rożne umowy. W niektórych krajach nic nie płacą poza opłacaniem wesela i wycieczki. W niektórych płacą 100-200$ za dzień, gdyż uczestnicy muszą zrezygnować z pracy. Niektórym uczestnikom wynajmują domy i mieszkania na czas eksperymentu. U nas jest raczej bieda-wersja, więc pewnie płacą mało, albo nic.

    Kontrakt:
    Tutaj ciężko znaleźć jakieś konkrety. Na pewno wszyscy uczestnicy mają zakaz mówienia o programie do końca emisji. Muszą ograniczyć media społecznościowe itp. Na pewno są kary za zdradzanie wyniku programu. Ale czy są kary za powiedzenie "nie"? Nie wydaje mi się, bo w kilka par w różnych krajach zrezygnowało tuż przed ślubem, albo zerwało ze sobą przed "ostateczną decyzją". A dlaczego pary nie mówią "nie" przed ołtarzem? Z tego co wiem, uczestnicy składają dokumenty, że chcą wziąć ślub do urzędu wcześniej, i to jest ostatnia chwila kiedy mogą zrezygnować (niektórzy to robią). A potem jest im już głupio. Mają opłacone wesele, zaproszona rodzina, sukienka kupiona, i teraz weź tu powiedz "nie" i zrób problem wszystkim. Już wolą się zgodzić mimo, że partner czy partnerka im nie pasuje. Trzeba mieć wielkie jaja, żeby zawieść tyle osób w takim momencie. Kilka osób przyznało po programie, że chcieli powiedzieć "nie" ale brakło im odwagi, nie chcieli też wyjść na takich którzy oceniają tylko po wyglądzie. Presja producentów, rodziny i znajomych jest za duża w takim stresującym momencie.

    Reżyseria:
    Tak, program ma scenariusz. Czyli najpierw dobieranie par, przygotowanie do ślubu, ślub, wyjazd, a potem miesiąc na decyzję. Ale Ci uczestnicy to prawdziwi ludzie, nie aktorzy. Owszem, może się zdarzyć, że trafi się ktoś z parciem na szkło kto brał udział w innych programach, a, że jest mało chętnych to biorą i takich. Sceny gdzie pary są razem i coś tam robią są prawdziwe (o ile ktoś się może normalnie zachowywać przy kamerach), nikt im nie mówi co mają robić czy mówić.

    Większa reżyseria jest przy scenach gdzie uczestnik siedzi sam i opowiada o partnerze. To nie tak, że ktoś sobie włącza kamerę i postanawia się pozwierzać. Tam jest producent który zadaje pytania i ciągnie za język. Często te pytania są tak formułowane żeby zasugerować odpowiedź, zdenerwować albo wzruszyć uczestnika, są też często powtarzane bo ktoś coś niewyraźnie powie itp. To jest męczące więc dlatego często wygląda sztucznie. Zresztą mamy jedno ujęcie jak Martyna mówi "nie mogę już...". Tu raczej nie chodziło o Przemka tylko właśnie była zmęczona tym maglowaniem. Często te nagrywki się robi rano albo w nocy, żeby uczestnik był zmęczony i coś głupiego nagadał.

    Oczywiście są też scenki totalnie ustawione, typu: uczestniczka sobie idzie, a kamera ją śledzi, a gdzieś tam siedzi jej wybranek i ona do niego biegnie i na niego skacze. Takie scenki się powtarza, wymyślają je producenci. Tak samo pójście do ołtarza czy jakiś tam taniec. Powtarza się to dla lepszych ujęć.
    W zagranicznych wersjach producenci posuwają się dalej, np w Australii pary się spotykają na imprezach, ciągle im podsuwają alkohol, żeby się upili i robili głupie rzeczy. W polskiej wersji nie ma chyba czegoś takiego, chociaż było kilku gości którzy lubili sobie wypić i nikt im nie przeszkadzał ;) Więc może u nas też im fundują wódę?

    Ślub jest prawdziwy, cywilny, nie jest to udawane. Para musi potem wziąć prawdziwy rozwód. Koszty rozwodu również pokrywa telewizja.

    Największy wpływ na fabułę ma edycja. To tam super para nr 1 ma wycięte wszystkie kłótnie czy kwasy, para nr 2 ma po trochę wszystkiego, a para nr 3 ma wycięte prawie wszystko gdzie nie wyglądają jak dwa dzbany.
    Przykładowo była jakaś afera chyba w USA, gdzie babka odrzuciła gościa na koniec i cały kraj po niej jechał jak mogła chcieć rozwodu z takim super kochanym gościem. Po prostu w tv pokazali tylko kilka momentów kiedy był dla niej miły, a to kiedy się na nią wydzierał, wyzywał ją, czy pił alkohol - wycięli. Po prostu kreacja uczestników zależy od montażu.

    Ale oczywiście materiału dostarczają sami uczestnicy. Kamera ich śledzi tak na prawdę kilka dni w czasie tego eksperymentu. Któryś z uczestników przyznał, że kręcili tylko 1-2 dni w tygodniu, a przez resztę czasu mogli robić co chcieli.

    TLDR: Podsumowując, w programie biorą udział prawdziwi ludzie, którym pozwolono uwierzyć, że faktycznie ktoś im dobierze dopasowaną drugą połówkę. Biorą prawdziwy ślub cywilny, a potem prawdziwy rozwód. Najbardziej wątpliwa moralnie część programu to właśnie to dopasowanie, bo bardzo często powtarza się, że jedna para jest super dobrana, druga tak sobie, a trzecia w ogóle. Przypadek? Nie sądzę ;)

    #zwiazki #milosc #telewizja #tvn #slubodpierwszegowejrzenia #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow
    pokaż całość

    •  

      @angor86: oj po prostu już tak mam, że czasami lubię coś przeanalizować, to pomyślałam, że się podzielę. Nie raz widziałam tutaj komentarze, że ten program to paradokument jak "dlaczego ja" i, że grają tam aktorzy xD

    •  

      @nika_blue: Świetna analiza. Dokładnie takie wnioski wyciągnąłem oglądając 2. edycję PL. Powtórzył się schemat jedna: jedna para dobrana super, druga średnio i trzecia bardzo źle. Wiedziałem, że to nie przypadek. A skoro w innych krajach jest tak samo to znaczy, że taki sposób doboru zapisano w biblii formatu.

    • więcej komentarzy (23)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki i Mirabelki, muszę coś z siebie wyrzucić.

    Wstęp :
    Jakieś cztery lata temu będąc w nieudanym związku z dziewczyną z która nie do końca trafialiśmy do siebie. Pojechałem do urzędu coś załatwić i w kolejce przede mną stała pewna dziewczyna. Jakoś wyszło, że zaczęliśmy rozmawiać i mimo tego,iż widziałem ją pierwszy raz na oczy rozmawialiśmy ze sobą o wszystkim i o niczym jakbyśmy się znali przez całe życie. Po tych kilku/kilkunastu minutach rozmowy poczułem, że to jest "ta". Może zabrzmi to śmiesznie bo miałem sporą przeszłość związkowo-seksualną (dziewczyny na jedną noc, związki krótsze bądź dłuższe) i do momentu w którym ją poznałem myślałem, że miłość jako taka nie istnieje.
    Wymieniliśmy się numerami, wróciłem do domu gdzie był mój ówczesny różowy i choć pod pewnymi względami była to świetna dziewczyna, ładna (w mojej skali takie 8/10), wierna, dbała o mieszkanie, dbała o związek i czułem, że stara się by było jak najlepiej i nigdy złego słowa bym o niej nie powiedział to był pewien problem przez który męczył mnie ten związek. Nie potrafiłem z nią tak luźno rozmawiać, wkurzał mnie jej brak ambicji i zainteresowań, do tego przesadzała z portalami typu fejs/insta (zdjęcia z każdego wyjazdu, zdjęcia w aucie, zdjęcia z restauracji itd)

    Usiadłem i zacząłem myśleć o tym wszystkim, że być może to tylko zauroczenie w nowo poznanej dziewczynie i szukanie na siłę problemów w różowym. Nie chciałem działać pod wpływem emocji więc nie mówiłem jej o tym wszystkim i dalej żyliśmy razem. Jednak łapałem się na tym,że coraz częściej myślę o tej nowo poznanej dziewczynie, zaczęliśmy ze sobą pisać i czasami dzwoniliśmy do siebie, jednak na gruncie typowo koleżeńskim bez żadnych podtekstów, sprośnych żartów i temu podobnych. Po rozmowie ze znajomymi i własnych przemyśleniach stwierdziłem, że obecny związek nie ma sensu tym bardziej że w głowie cały czas mam tą "drugą". Wyjaśniłem ówczesnej partnerce,że nic do niej nie czuje, że wszystko jest dobrze ale czegoś mi brakuje i tego nie da się zmienić, poprosiłem by się spakowała i wyprowadziła (mieszkała u mnie) i powiedziałem, że zawsze może na mnie liczyć.

    Euforia:
    Jakoś tydzień po tym jak moja już "była" partnerka się wyprowadziła zacząłem spotykać się z swoim aktualnym różowym. Sporo szaleństwa, podróże byłe gdzie byle razem, nocki na plaży bądź gdzieś w górach obserwując zachód i wschód słońca pijąc wino i rozmawiając. Wyjazdy duże i małe, wspólne skoki ze spadochronem czy na bungee. Restauracje ze świecami i pikniki na łonie natury, sporo seksu, rozmów, bliskości. Ogólnie pierwsze pół roku spotkań z nią to był najlepszy moment w moim życiu.
    Co prawda całe to szaleństwo i częste wyjazdy miały też swoje problemy, wyrzucili mnie z fajnej pracy bo przestałem się w niej pojawiać a zdalnie robiłem dużo mniej niż powinienem. Kłótnie z rodzicami o to,że to co robię to przesada, brak czasu dla znajomych i rodziny jednak miałem to w dupie bo liczyła się tylko ona.
    (w kwestii wyjaśnień, nie była zemną dla pieniędzy, sama również organizowała jakieś wyjazdy dla nas, sama często płaciła bądź dokładała się do wyjazdów)

    Stabilizacja:
    Mimo całej tej sytuacji dostałem świetną ofertę pracy z dala od domu, a nie jestem jakimś bananem więc pieniądze szybko uciekały i przyszedł czas na poważną rozmowę. Doszliśmy do wniosku, że chcemy być ze sobą, ja przyjąłem ofertę pracy, ona rzuciła studia i wyjechaliśmy z dala od rodzinnych domów by zamieszkać razem (po 6-8 miesiącach spotykania się). Na początku było jeszcze lepiej, wspólny remont i meblowanie mieszkania, sporo frajdy z tworzenia własnego kąta. Ona znalazła pracę, ja wdrażałem się w nowej pracy, wspólne motywowanie się i zrozumienie, że musimy też zadbać o stabilność. W dalszym ciągu wyjeżdżaliśmy na jakieś weekendowe wyjazdy, zwiedzaliśmy miasta, miejsca, bary, restauracje i hotele jednak coraz rzadziej. Układało nam się zawodowo i finansowo, pchałem ją trochę w kierunku kariery i rozwoju żeby szła jeszcze dalej. Sam w międzyczasie poznałem na imprezie firmowej kolege z którym wpadliśmy na pomysł otworzenia własnej "firmy". Ja miałem znajomości i kontakty w różnych firmach ze względu na pracę (wtedy byłem koordynatorem w agencji pracy), więc znałem większość szefów-klientów z różnych branży, on znów miał świetne umiejętności handlowe, rozeznanie rynkowe i znajomości w innym sektorach. Rozmawiałem, ze swoim różowym i opowiedziałem jej o tym, że mam w planach otworzyć coś ala firmę i na początku czasowo i finansowo będzie słabiej, ona stwierdziła że rozumie i jeśli będzie możliwość to zawsze chętnie pomoże.
    Pierw wynajeliśmy małą hale/magazyn, kupiliśmy lawetę, narzędzia, komputer. Kupowaliśmy jakieś sprzęty typu kosiarki, traktorki, łodzie,przyczepy,skutery,rowery,elektronikę przeważnie z zagranicy, naprawialiśmy,robiliśmy renowacje i sprzedawaliśmy dalej. Pochłaniało to sporo czasu ale w miarę szybko zaczęło przynosić profity mimo kosztów.

    Pracująca codzienność
    Pracowałem w korpo, po pracy przyjeżdżałem na chwilę do domu po czym ruszałem na halę dalej do pracy. Z różowym widywałem się coraz rzadziej, i choć na początku rozumiała sytuację, sama przyjeżdżała nam pomóc typu coś posprzątać, coś ogarnąć.Ja awansowałem w pracy na menadżera, w międzyczasie załatwiłem jej po znajomości pracę żeby mogła się dalej rozwijać, na hali zajmowaliśmy się coraz droższym sprzętem, coraz częściej pojawiały się jakieś weekendowe wyjazdy bo w Francji do kupienia jest to a w Austrii tamto. Różowego widywałem coraz rzadziej, przez większość dnia lawirowałem między pracą i halą, bywały takie dni że przychodziłem do domu kiedy ona spała a wychodziłem nim wstała.
    Różowy prosił o rozmowę, mówiła że już dłużej tak nie potrafi. Że siedzi tu sama bo mnie ciągle nie ma, że nigdzie nie jeździmy, nic nie robimy. Rozumiała, że na początku może tak to wyglądać ale taka sytuacja miała miejsce przez prawie dwa lata, że cieszą ją prezenty które jej kupuje typu markowe torebki, biżuteria, auto które jej kupiłem ale ona nie potrzebuje tego a chce tylko więcej czasu zemną. Ustaliliśmy (a właściwie wymusiłem na niej), że jeszcze góra rok będzie tak to wyglądało bo kończę odkładać na swoje mieszkanie a chce jeszcze dołożyć rodzicom by oni mogli kupić coś swojego i wtedy będę pauzował z tym wszystkim.

    Początek końca

    Różowa w pracy poznała przyjaciółkę z którą zaczęła wychodzić to tu to tam. Na początku cieszyłem się,że w końcu ma kogoś z kim może coś porobić bo jest trochę szarą myszką w kontaktach międzyludzkich. Ja będąc coraz bliżej ustalonego celu zacząłem myśleć co dalej bo nie chciałem całkowicie rezygnować z takiego życia i sytuacji finansowej jednak kochałem ją i zrozumiałem, że czuje się samotna. W końcu osiągnąłem cele, kupiłem sobie mieszkanie, dołożyłem rodzica by mogli kupić swoje, zmieniłem auto ze sportowego na kombi bo miałem gdzieś tam w planach założenie rodziny a przy okazji coraz mniej czasu poświęcałem na pracę na hali.

    Starałem się jej zrekompensować stracony czas, zaczęliśmy planować (a właściwie ja planowałem) co dalej. Chciałem wrócić do siebie do rodzinnego miasta gdzie miałem kupione mieszkanie jednak tam nie było odpowiedzi na moje zapytania o prace, ona chciała wrócić do siebie na wieś. Dostałem jednak ofertę pracy bliżej domów, ona się zgodziła, pojechaliśmy oglądać jakieś mieszkania do wynajęcia "w lepszej okolicy",. Podpisaliśmy umowę wstępną, ogarnąłem ekipę remontową która miała je zrobić pod nas a my powoli mieliśmy zamykać swoje sprawy w mieście w którym byliśmy. Zauważyłem jednak że różowa odpuszcza, brak czułości, brak seksu, coraz częściej zaczęła wychodzić z przyjaciółką. Przyszedł czas na szczerą rozmowę, ona powiedziała że nie chce się przeprowadzać tam gdzie ja a wrócić do siebie na wieś, że uczucie się wypaliło. Nie potrafiłem tego zrozumieć, starałem się byśmy mieli jak najlepiej jednak faktem jest, że mocno ją zaniedbałem. Prosiłem ją o szansę, odmówiłem oferty pracy i zrezygnowaliśmy z mieszkania (za co musiałem zapłacić karę za zerwanie umowy). Starałem się zabierać ją jak kiedyś w różne miejsca i wzbudzić uczucia jednak widziałem, że jej już to nie cieszy.

    Koniec?
    Podczas moich prób walki o nią, gdzieś przypadkiem sprawdziłem jej telefon i okazało się, że pisze z jakimś kolegą. Co prawda nie był to typowy bolec na boku ale żaliła mu się, że jest samotna w tym związku, że nie radzi sobie z tym wszystkim, że dalej wszystko jest jak ja chce, Wyszła z tego kłótnia, zapytałem jej co to ma znaczyć a ona zapytała gdzie ja byłem kiedy ona mnie potrzebowała bo na pewno nie przy niej. Przyznała się, że zależy jej na nim i chce to skończyć.

    I tu dochodzimy do dnia dzisiejszego, mieszkamy razem jednak ona chce się do końca roku wyprowadzić, niby nie ze względu na niego a na to, że uczucie w niej się wypaliło i ona nie chce już dalej tak żyć jednak ja nie potrafię sobie z tym poradzić. Kiedy mam przed oczami moment w którym ona zacznie się pakować i już nigdy jej nie zobaczę to odechciewa mi się żyć, zapierdalałem żebyśmy mieli wszystko, byśmy mieli swoje (moje) mieszkanie, by niczego nie brakowało a ona chce odejść. Rozumiem i jednocześnie nie potrafię zrozumieć, że to koniec. Groziłem jej, że nie pozwolę na to by ona z nim była, że stanie mu się krzywda jeśli dowiem się, że są razem jednak mimo wszystko rozumiem ją w tym wszystkim i to były puste słowa.
    Płakaliśmy razem wyrzucając z siebie uczucia których nigdy sobie nie potrafiliśmy powiedzieć, byłbym gotów rzucić dla niej wszystko co mam i zacząć od nowa gdzie indziej by udowodnić jej że to ona a nie pieniądze są dla mnie najważniejsze jednak ona cały czas powtarza, że już mnie nie kocha.

    Nie potrafię myśleć o życiu bez niej, po tych wszystkich chwilach i wyjazdach razem, po tylu latach mieszkania. Nie wiem co mam robić jednak cały czas słyszę jej pytanie "gdzie Ty byłeś kiedy Cię potrzebowałam" i wiem jak mocno to wszystko zaniedbałem w pogoni za pieniądzem.

    Obecnie staram się spędzić z nią jak najwięcej czasu mimo świadomości że ona odchodzi i w dalszym ciągu mam nadzieje,.że uda mi się to jakoś naprawić chociaż wiem że nic z tego

    Mirki nie popełniajcie mojego błędu, pieniądze są fajne jednak nie może zapominać o osobie która się kocha.
    Przepraszam również za fatalną składnie jednak nie potrafię tego wszystkiego co czuje i co miało miejsce opisać.

    #zwiazki #rozstanie #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #zalesie #samotnosc #milosc

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

    •  

      Napisałeś, że za budowanie rodziny bierze się w momencie kiedy ma się stabilne życie, a ja napisałem wcześniej, że o ślubie i dzieciach chciałem myśleć na poważnie kiedy będziemy mieć własne mieszkanie.

      @AnonimoweMirkoWyznania: Odniose sie najpierw subiektywnie do tego fragmentu, chociaz nie mnie wolales. Nie. Stabilne zycie rozumiem jako wystarczajacy poziom finansowy i przede wszystkim silna, stabilna relacje miedzy partnerami.

      A co do reszty, strasznie duzo "Ciebie" w Twych wypowiedziach. Kupiles, zdecydowales, wydawalo ci sie, chciales... Tak szczerze, przegadaliscie wczesniej ten plan? Co ona wlasciwie wiedziala o Twoim podejsciu do pracy, zyciu, planach? Daj same fakty, tylko to co powiedziales jej, zadnego "przeciez widziala na codzien" lub innych "myslalem ze to oczywiste".

      Btw to troche brzmi jakbys Ty wolal klasyczny uklad w ktorym to ostateczna decyzja nalezy do mezczyzny a kobieta sie tak miekko dostosowuje, ufajac ze wiesz dobrze co robisz [troche jakbys Ty byl naczyniem a ona ciecza], a ona w pelni partnerski. Jesli tak, to sie zdecydowanie nie dobraliscie.
      pokaż całość

    •  

      Hela: @AnonimoweMirkoWyznania: Tak czytając ten cały wpis zauważam, że tylko jedna osoba zwróciła uwagę na to, że mimo miło spędzanego czasu w pierwszej fazie związku to wydajecie się po prostu źle dobraną parą (kontekście dłuższego życia) z innymi celami życiowymi. Nie ma tu winy jej czy twojej, tak po prostu się zdarza.

      Zaznaczę, że sam OPie znasz najlepiej swoją sytuacje, swoje potrzeby itd.
      Ja wypowiadam się jako obserwator stojący z boku i wplatający w obserwacje również trochę mojego podejścia do życia czy też doświadczeń.
      W każdym razie w mojej opinii sprawa jest przegrana na dzień dzisiejszy... ta dziewczyna marzy raczej właśnie o spokojnym życiu na wsi ( jeszcze zobaczymy czy to jej czkawką się nie odbije bo łatwo się mówi o skromnym życiu, nie musząc faktycznie się martwić o $). Być może wtedy będziecie mieć jakąś szansę.

      Aczkolwiek wydaje mi się, że nawet nie o same pieniądze czy mało czasu tu chodziło bo przecież ludzie żyją w różnych związkach! Chodzi tu raczej o wasze podejście do sprawy, a szczególnie z twojej strony co wyszło w późniejszych odpowiedziach.

      Dziewczyna zrobiła błąd już na samym początku rezygnując ze studiów dla Ciebie (nie piszesz tego nigdzie wprost, ale jakoś tak emanujesz lekceważeniem względem jej kariery). Mam wrażenie, że lekceważenie przeniosło się na całą dziewczynę (nie oddzwanianie, brak nawet smsa, brak czułości z twojej strony i zainteresowania nią)bo jakie ona może mieć problemy w stosunku do Ciebie. Nie wiem jaki jest wasz poziom intelektualny, ale mam wrażenie że nie traktujesz jej na pozycji partnera.
      To moim zdaniem nie ma nic wspólnego z pieniędzmi tylko z tym, że zachowywałeś się jak arogancki bubek, może nie wprost ale jednak/ a może tyran w każdym razie coś w ten deseń. Bo ten epizod z dyskoteką pokazuje jakieś problemy z kontrolą. Serio 40 połączeń? Aż tak bardzo nie mogłeś uwierzyć, że nie była na skinienie palca? (tak to wygląda... serio jak idzie się na impreze to rzadko kiedy siedzi się przyklejonym do telefonu, a tłumaczenie z tym ze coś jej się stało jest takie średnie, w pracy też mogło Ci coś się stać, no nie?). I o ile rozumiem emocje to zabranie pierścionka już było mega nie halo... bo dziewczyna chciała walczyć o uwagę, pokazać że coś się dzieje a ty jej rąbnąłeś z sierpowego.
      Myślę, że to było coś co przelało czarę i cokolwiek przez ten miesiąc byś nie zrobił to nie pomoże.

      PS. Nie oceniam Cię bardzo negatywnie bo ja akurat jestem wdzięczna, że mój facet chce się rozwijać i nie przeprowadzi się do mnie(ani ja do niego) w tym momencie bo miałby tu gorsze perspektywy. Oczywiście było dużo sporów o to co dalej i gdzie, ale wydaje mi się, że lepiej odbyć takie coś wcześniej niż później. I bliższa jest mi twoja postawa dużej ilości pracy osiągnięcia pewnego poziomu niż rzucania studiów przez zakochanie.

      PPS Chłopak kończy studia i pracuje, wraca do domu późno i jeszcze siedzi i robi projekty ale ZAWSZE znajduje czas by do mnie napisać lub zadzwonić. Tak samo jest z mojej strony. Taka sytuacja to ok 2 lata.(A nawet jakby się okazało, że ma potrwać jeszcze 2 bo coś tam, to trudno, choć oczywiście dążymy do tego by jak najszybciej to zmienić).

      @bardzo-na-chwile
      Smutna ta opowieść, bardzo. Nie umiem sobie wyobrazić siebie na twoim miejscu, bo nie wiedziałabym chyba co robić. Dużo zależałoby od postawy tej 2 strony. Oby jakoś Ci się życie ułożyło.

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @Wooferek, @bardzo-na-chwile, @Mazman
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (64)

  •  

    POWIEDZIAŁA TAK

    Jezu, jak się cieszę <3

    #malzenstwo #milosc #zwiazki #chwalesie

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 57BB5A1E-BB46-4565-9952-7E4922280E17.jpeg

  •  

    < bądź mną level 18
    < impreza na rozpoczęcie roku akademickiego
    < godzina już poranna
    < piosenka księżycowa
    < stoisz przy ścianie ona podchodzi
    < zatańczysz?
    < obejmuje Cię
    < jesteście blisko
    < "kiedyś wszystkie czarne dni obrócimy w dobry żart"
    < wychodzicie na zewnątrz już jasno
    < o mój boże jaka ona jest śliczna
    < drobna brunetka w turkusowej, zwiewnej sukience pod kolor oczu
    < odprowadzasz ją
    < spotykacie się
    < kochacie się szczerze
    < wzajemne wprowadzanie into seksy
    < miłość kwitnie
    < 3 levele później
    < wyjdziesz za mnie?
    < ... przyjmij tę obrączkę jako dowód...
    < jesteście najszczęśliwszymi ludźmi na świecie
    < zło tego świata was nie dotyka
    < miłość nadal kwitnie, uczucie się umacnia
    < level 25 i dwie kreski
    < córeczka imię Agnieszka
    < level 26 dziwne zachowanie ukochanej
    < bóle głowy, wymioty, gdzie ja jestem?
    < ona mdleje
    < szpital, badania
    < nowotwór: pozytywny, glejak
    < o ja pierdole
    < chemia
    < przerzuty
    < "zostało jej kilka tygodni"
    < odwiedzasz ukochaną Ci osobę z córką
    < "kim jesteś"
    < w samochodzie płaczesz
    < odeszła do lepszego świata
    < załamanie, depresja
    < level 28
    < straciłeś prace dobrą prace
    < zapierdalasz na budowie, nocami w piekarni
    < 15 listopada 2018
    < włączasz radio w kuchni
    < gotujesz kolacje dla gości
    < kaczka do piekarnika
    < piosenka księżycowa w radiu
    < siadasz na sofie
    < dotyk jej rąk na twoich barkach... policzka i włosów na torsie...
    < nostalgia
    < płaczesz
    < przychodzi mała
    < tatę czemu płaczesz?
    < taka podobna do matki...
    < pukanie do drzwi
    < mała otwiera
    < teściu z teściową
    < obejmują Cię i płaczą z Tobą
    < kaczka pyszna
    < zjedli w milczeniu
    < oglądanie zdjęć ze studiów
    < płaczecie
    < 15 listopada - wtedy odeszła
    < na zawsze zachowasz ją w pamięci
    < dodaj wpis na mirko

    #takbylo #coolstory #smutek #nostalgia #milosc #rozowepaski #feels #smutnapasta
    pokaż całość

  •  

    Ostatnimi czasy nie byłem najlepszym facetem dla swojej kobiety. Dlatego dzisiaj spontanicznie zakupiłem w spożywczym dla niej kwiaty. Dwie sztuki, bo tak ją kocham.

    #logikaniebieskichpaskow #milosc #zwiazki

  •  

    Związek na odległość wcale nie jest skazany na porażkę. Trzeba tylko wypracować nowe zasady funkcjonowania i nie bawić się w gierki.

    -- p0lki.pl

    #humorobrazkowy #heheszki #zwiazki #milosc #bekazrozowychpaskow

  •  

    Przypomne tylko ze mimo 21 wieku jaki panuje na ziemiach polskich spokojnie ponad 90% polek nie wykonuję tak podstawowego zabiegu jak wybielanie odbytu. Nie ma nic bardziej aseksualnego niz takie ciemno "oko" zerkajace na ciebie podczas stosunku. Taki plus (może to tylko przypadek) że ukrainki i slowaczki oraz rosjanki maja genetycznie bielszy ten rejon ciała. Może to natura sama chce nam coś przekazać?

    pokaż spoiler #tfwnogf #spierdolenie #stuleja #rozowepaski #rozowychpaskow #logikarozowychpaskow #niebieskiepaski #milosc #zwiazki #tinder
    pokaż całość

    •  

      @Canova:

      Skomentuję zgodnie z moją wiedzą i doświadczeniem

      xDDDDDDDDDDDd xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

    •  

      @Canova: zwiazek jest akceptowaniem wad drugiej osoby, bo nie ma ludzi idealnych. I ciagla praca nad zwiazkiem. Moi rodzice sa 30 lat juz prawie po slubie, ciagle podrozuja razem, chodza na randki, do teatru, restauracji, na rowery, oproxz tego maja osobne hobby, tata chodzi na siatkowke i gra w tenisa, mama chodzi ma chor, prowadzi klub ksiazki, chodzi na joge, na wino z kolezankami, na lekcje niemieckiego, duzo daje im tez czeste organizowanie imprez rodzinnych, bo mamy wielka rodzine i trzymamy sie blisko. Sa w ciaglym ruchu, zyja zdrowo, maja hodowle kur, tata jezdzi przez pol Polski, zeby kupic egzotyczne okazy, mama piecze wlasne chleby, robi zaprawy, gotuje wymyslne i zdrowe obiady, dlugo by wymieniac. Ostatnio zwiedzili Drezno, Prage, St. Petersburg, Wilno, na wakacje jada na Lotwe. Tak wlasnie dbasz o zwiazek. Dbasz o swoj rozwoj, rozwoj partnera i rozwoj was jako pary. Kazdy ma wady, malo osob ma cialo modela czy modelki. Ale seks nie jest tylko rozladowaniem napiecia, jest aktem milosci. Jak wylaczysz porno i skupisz sie na ciele swojej partnerki, zaczniesz je inaczej odbierac. Zycie nie jest idealne. Kazdy musi znalezc swoj sposob, by przejsc je dla siebie w idealny sposob. pokaż całość

    • więcej komentarzy (22)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Okropnie się czuję, od dawna, prawie od dekady nieustannie męczę się w swoim życiu, ciężko mi z sobą. Raczej wegetuję, niż żyję - mało co sprawia mi przyjemność w życiu. Przeraźliwie tęsknię, już nie za kimś, a bardziej za czymś. Za konkretnym stanem ducha, za spokojem, za poczuciem bezpieczeństwa, za ciepłem i za drugą osobą. Za kimś, kto choćby był w danej chwili daleko ode mnie, ale jednak wiedziałbym że serce tej osoby mam na wyłączność. Że mogę do niej zadzwonić, napisać, czy choćby pomyśleć, że ona tam gdzieś jest i też o mnie pomyśli choćby przez minutę w ciągu całego dnia.

    Próbuję wielu rzeczy, potrafię szybko przyswoić umiejętności, gdy uznam że mi się przydadzą, albo sprawiają mi frajdę. Robiłem naprawdę super rzeczy, które dawały mi satysfakcję i budowały moje ego, ale nawet w największych laurach i radościach, które przynosiłem do swojej sypialni pod koniec dnia następowało pytanie: Co teraz? Przecież nie mam nikogo z kim mógłbym się podzielić swoim szczęściem i radością. Nikogo nie obchodziły moje sukcesy, ani osobiste porażki. W rodzicach widziałem zainteresowanie "na siłę", bo nie wypada przecież im się nie zainteresować, a tak naprawdę niewiele ich to obchodziło. Mieszkam sam, a jednak teraz czuję się mniej osamotniony, niż gdy żyłem z rodziną.

    Moja mama to złota kobieta, ale jest nadopiekuńcza ponad wszelką normę, mam 25 lat a dopiero teraz budzę się z letargu i strachu przed światem, bo: "tam nie idź, bo się spocisz, wieczorem wróć do domu bo cię ktoś napadnie etc." przez co kiepsko sobie radzę w życiu (mimo, że zarabiam nieźle i mam ciekawy zawód to ciągle coś dzieje się u mnie nie tak) wiem że oddałaby za mnie wszystko, ale to jak mnie wychowywała przełożyło się na to, że podskórnie cholernie się boję wszystkiego. Z drugiej strony ojciec, który w ogóle się mną nie interesował, chyba że trzeba mnie było opierdolić, albo pokazać pod publiczkę jaki to nie jest wspaniały człowiek. Do tej pory siedzi mi w głowie, jak mnie poniżał i niszczył psychicznie z byle głupoty. Gdy miałem mu pomagać w warsztacie, czy ogrodzie to paraliżował mnie strach, bo wiedziałem, że gdy tylko coś było nie tak, albo po prostu jako dzieciak nie umiałem ich wykonać to będzie okropnie mnie przeklinał i wyzywał. Wydaje mi się, że czerpał z tego satysfakcję bo robił to z niesamowitym zaangażowaniem i pasją. Stary chłop ze mnie, a do tej pory to we mnie siedzi. Nie miałem nigdy, ale to przenigdy w nim oparcia - każdą pomoc jaką od niego otrzymałem, nawet najmniejszą jest w stanie wypomnieć mi po latach. Dlatego od kilku lat absolutnie o nic go nie proszę i niczego nie oczekuję. Co najlepsze jemu się wydaje, że nic złego nie robi i jest złotym człowiekiem i swoją agresję psychiczną zawsze zwala na najgłupsze i najbardziej banalne: "Jestem nerwowy". No kurwa zajebiście "jestem nerwowy" i mogę wszystko, bo taką mam naturę i proszę się ode mnie odjebać bo taki już jestem i tyle w temacie. Przez te lata poniżania popadłem w ogromne kompleksy, które przekształciły się w bardzo niską samoocenę, liczne zaniedbania względem siebie i to, że przez większość czasu swojego życia czuję się jak niczego i nikogo warty śmieć.

    Jest mi tak cholernie trudno i smutno, że tego nie potrafię zrozumieć.

    W nastoletnim okresie przeżyłem miłość swojego życia, dzięki której wszystko co złe ginęło i nie zaprzątało mi głowy. Niestety po kilku latach zdradziła mnie z moim najlepszym (ówcześnie) przyjacielem. Nikomu nie życzę, aby doznał zdrady od dwóch najbliższych osób za jednym razem. Pamiętam, że zbierałem się po tym ładnych kilka lat i gdyby nie moi wspaniali znajomi, na których mogłem i mogę do tej pory liczyć praktycznie w każdej sytuacji to nie wiem co by ze mną wtedy było. Później kilka pomniejszych zakochań, przelotnych związków, ale na dłuższą mętę nic się nie udawało - moje spierdolenie było na tyle silne, że po jakimś czasie wychodziło na jaw. Ja już nie potrafię ufać, nie potrafię się nie bać utraty, rozczarowania.

    Dwa lata temu poznałem przez Internet koleżankę - zjawiskowa, cudna i przy okazji (co dziwne) mnie lubiła. Ja w głowie miałem tylko jedno "śmieć", więc nie robiłem sobie nadziei i sam dążyłem do tego, aby pozostać w komfortowym "friendzonie" chcąc uniknąć kompromitacji i rozczarowania. Do czasu. Pewnego razu zaprosiła mnie na spacer do jej miejscowości - OK - spacer koleżeński, jak zawsze. Ale ją wtedy rzucił chłopak, potrzebowała pocieszenia i zaczęliśmy się przytulać, trzymać za ręce, a na końcu całować. To było nieprawdopodobnie piękne, wręcz wydawało mi się że nie dzieje się naprawdę. Dotyk jej dłoni i delikatne przesuwanie paznokciami po moich ramionach były najlepszym uczuciem jakie przeżyłem na przestrzeni kilku ostatnich lat. No absolutnie żadne dotychczasowe uczucie, strzelone bramki w czasach juniorskich, pierwszy pocałunek i wszystkie stosunki z poprzednią dziewczyną nie miały najmniejszego porównania z tym, jak czułem się w tamten jesienny wieczór, gdy wtuleni w siebie gapiliśmy się godzinami w spokojny nurt Wisły. To był ten dzień, w którym na krótką chwilę odnalazłem tak długo wyczekiwane szczęście. Niestety jej po miesiącu przeszło i wróciła prawdopodobnie do swojego byłego, bo "hehe wiesz, byłeś dla mnie za dobry, to nie moja bajka. Hehe łobuz kocha bardziej". Nie mam jej tego za złe, doskonale wiedziałem że jestem tylko chwilowym przedmiotem do zapełnienia jej pustki. Po tym jak usłyszałem haniebne i poniżające "jesteś dla mnie za dobry" całkowicie urwałem z nią kontakt. Mam nadzieję, że jest szczęśliwa. Miesiąc totalnej żałoby i rozpaczy, oprócz poczucia strachu i beznadziejności które towarzyszą mi każdego dnia doszła totalna czerń i smutek, z którym myślałem że sobie już nie poradzę, że to ponad moje siły. Na szczęście znowu mogłem liczyć na swoich znajomych i tak w niedługim czasie wróciłem do swojego codziennego letargu. Od roku nie szukam miłości, bo wiem że nie jestem jej wart i zwyczajnie boję się kolejnego odrzucenia. Co gorsza w głowie mi siedzi, że mógłbym być takim ojcem i mężem, jakim jest mój własny ojciec. Cierpię na nadwrażliwość i mimo, że tego nie pokazuję, a na codzień jestem duszą towarzystwa to wewnątrz ryczę jak małe dziecko.

    Cierpię codziennie, ten ból zaczynam odczuwać fizycznie, źle sypiam, każdy najmniejszy problem jest dla mnie paraliżujący i przeżywam go na tysiąc różnych sposobów zanim go rozwiążę. Podejrzewam u siebie depresję, ale boję się i wstydzę szukać pomocy u fachowca, bo to się wiąże na pewno z lekami. Czytałem, że na początku brania leków nie można normalnie funkcjonować i zazwyczaj idzie się na jakiś czas na zwolnienie. W moim przypadku jest to niemożliwe - jestem w nowej pracy, na której mi zależy i zwolnienie obecnie nie wchodzi w rachubę.

    Nie wiem co mam ze sobą robić, nie szukam tu pocieszenia, ani nawet zrozumienia. Nie obarczam wyłączną winą moich rodziców za mój obecny stan, bo wiem że jestem dorosłym człowiekiem i sam z siebie mogłem wziąć się w garść, ale zwyczajnie nie potrafię. Brak mi sił.

    Zwyczajnie chciałem to z siebie wyrzucić.

    #feels #samotnosc #depresja #milosc

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    Jest rok 2000, mam 11 lat i gram w NFSa Hot Pursuit. Jeszcze nie wiem że 10 kilometrów ode mnie mieszka 12 letnia dziewczynka której ulubionym zajeciem jest wspinanie sie po drzewach i zbieranie kwiatków. Minie kolejne 7 lat kiedy nasze drogi sie skrzyżują ale nie połączą. Poznamy sie ale moja nieśmiałość nie pozwoli na nic wiecej.
    Dopiero po kolejnych 8 latach przypadkiem natrafimy na siebie na fejsbuku, ona ma już chłopaka ale mimo tego zaprasza mnie na spotkanie.
    Spotkanie z poczatku sztywne i koleżeńskie ale po wypowiedzeniu przez nią jednego zdania wszystko wraca, ten cały żal że 8 lat temu nie odważyłem sie na wiecej.
    Potem akcja toczy sie błyskawicznie, ona rzuca chłopaka a dla mnie rozpoczyna sie najszcześliwszy rozdział mojego życia.
    codzienne randkowanie, wspólne spacery, jazda rowerami, plażowanie, słuchanie muzyki...
    Każdy dzień był świetem...
    Niestety wszystko co dobre szybko sie kończy, mija sześć miesiecy i ona odchodzi do innego.
    Jest z nim zapewne do dzisiaj.
    A ja zostaje sam, czy napewno sam? Nie, zostaje ze świadomością że moje życie jest jednak coś warte. Że po 25 latach tkwienia w maraźmie w moim życiu wyszło słońce. I od tamtej pory nauczyłem sie walczyć o własne szczeście.
    Życie jest jedno, i życie jest bardzo krótkie, jest krótsze niż sie wam wydaje.
    Trzeba walczyć o swoje szczeście, wszystkimi sposobami bo jedyną osobą która oceni wszystko czego dokonaliście w swomi życiu bedziecie jedynie wy sami. Obyście mieli okazje dać sobie chociaż tą tróje z umiejetności życia.
    #wygryw #milosc #motywacja
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Cel osiągnięty, 1000 par jest. Mogę teraz w spokoju wykonać #usunkonto z tego rakowego portalu.
    Generalnie nie polecam.

    #podrywajzwykopem #ruchajzwykopem #seks #tinder #milosc

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1541618270594.jpeg

  •  

    PORADNIK JAK ZABRAĆ DZIEWCZĘ NA RADKĘ ZA 60ZŁ I JESZCZE ZŁ ZOSTANIE (alfa 0.0.1)

    to jest wczesna wersja jak coś sie nie zgadza to pisać w kom

    poradnik dla plebsa bez kasy .który chce zabrać dziewczynę na randkę .bilet do autobusu 3złx4 +mak 15zł(jak masz kupony to taniej)+kino jak masz w orange to kino 15złx2 za bilet na głowę/jak nie to kup przez neta tyle samo+kup dużą kole na dwóch i średni popkorn jakieś 30zł=57zł. kup sobie energetyka/albo tanie piwo żeby zapomnieć jakim jesteś przegrywem. Sprawdzone 100%legit non scam
    #gwnowpis #pasta #spierdolenie #oszczedzanie #milosc
    pokaż całość

  •  
    duzy_mamut

    +9

    kiedy piszę do ciebie dziewczyna sprzed lat i pyta czy może chce spróbować ponownie po tym jak potraktowała mnie jak śmiecia

    pokaż spoiler odpisałem że gówno mnie obchodzi jej życie i niech spierdala na drzewo głupia suka. Pewnie zaciążyła i szuka jelenia


    #milosc #zwiazki ?

  •  

    Niedziela to idealny dzien na rozbijanie czyjejś rodziny?
    Jak bardzo alfa/chad jestem? Dawajcie oceny
    #logikarozowychpaskow #tinder #badoo #podrywajzwykopem #rozowepaski #zwiazki #rozowypasek #seks #milosc #tfwnogf pokaż całość

    źródło: polka2.jpg

  •  

    Na wykopie często można spotkać się z różnymi, najczęściej krytycznymi, opiniami o podejściu Kościoła i katolików do kwestii ciała, seksualności i małżeństwa. Myślę, że wiele osób nie zadaje sobie trudu dowiedzenia się, jak w rzeczywistości to wygląda, tylko operuje pewnymi obiegowymi opiniami. Nie jest istotne czy robią to z powodu swoich błędnych przekonań czy świadomie, aby ośmieszać katolików i Kościół. Dla jednych jak i drugich (ale chyba bardziej dla tych pierwszych jednak) chciałbym opisać, w dużym skrócie, jak rzeczywiście wygląda obecnie (ugruntowana) nauka Kościoła na ten temat i jak to wszystko się przekłada na życie małżonków.

    Pierwszą rzeczą, od której powinniśmy zacząć jest to, co to jest małżeństwo dla katolików, skąd ono się wzięło i jakie są jego cele. W tym celu należy zajrzeć do Pisma świętego, bo to na nim, jako na opisie relacji Boga z człowiekiem, opierają się konkretne nakazy, postawy i cała teologia ciała. Jak czytamy w księdze Rodzaju:

    Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi» (Rdz 1. 27-28)
    Jest to tzw. Pierwszy opis stworzenia człowieka. W drugim z kolei czytamy:

    Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny, mężczyzna powiedział: «Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta». Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem. Chociaż mężczyzna i jego żona byli nadzy, nie odczuwali wobec siebie wstydu. (Rdz 2, 22-25)
    Pamiętajmy, że jesteśmy "u początku", przed grzechem pierworodnym. Z tych fragmentów możemy wywnioskować między innymi, że Bóg tworzy człowieka jako mężczyznę i kobietę, stają się jednością, są płodni oraz nie czują wobec siebie wstydu mimo nagości. Oznacza to, że kobieta jak i mężczyzna są stworzeni do tego, aby się ze sobą łączyć, tak ściśle, że następuje między nimi komunia. Małżeństwo oraz akt seksualny jest osobowym darem z siebie. Do tego w najgłębszej swojej istocie są powołani kobieta i mężczyzna. Aby dawać drugiej osobie całkowity dar z siebie. Oprócz tego są płodni, mogą brać udział w stwórczym dziele Boga poprzez ten dar. To, że nie czują wobec siebie wstydu ma wyjątkowe znaczenie, ponieważ zwraca uwagę na fakt doskonałej komunii między kobietą a mężczyzną. Tak dalece, że ich seksualność jest dla nich zupełnie naturalna, nie stanowi dla nich żadnego problemu, są niewinni i czyści. Stąd też wynikają dwie role małżeństwa, po pierwsze: rola jednocząca, tworzenie komunii między małżonkami, a po drugie: rola prokreacyjna, przekazywanie życia. Te dwie cechy są ze sobą ściśle powiązane i nierozerwalne. Taka jest istota katolickiego małżeństwa. Nie można odrywać od siebie jednego wymiaru od drugiego. Małżeństwo ma swój najpełniejszy wymiar we współżyciu małżeńskim, do tego stopnia, że małżeństwo jest "skonsumowane" dopiero, gdy młodzi małżonkowie przeżyją ze sobą pierwszą wspólną noc. Z powodu tej dualistycznej natury małżeństwa, odrywanie od siebie charakteru jednoczącego i prokreacyjnego jest zaprzeczeniem sensu i istoty tego sakramentu. Stąd wynika zatem niezgoda Kościoła na wszelką sztuczną, mechaniczą czy chemiczną, ingerencję w naturalny bieg płodności kobiety i mężczyzny. Poprzez antykoncepcję realizuje się własnie oderwanie od siebie tych dwóch wymiarów, a co za tym idzie zaprzeczanie istocie małżeństwa. Naturalną praktyką dla małżonków jest stosowanie się do tego rytmu płodności i świadome decydowanie o podjęciu współżycia w zależności od swojej gotowości na przyjęcie ewentualnego potomstwa. Praktykowanie wstrzemięźliwości seksualnej w okresach płodnych ma też swój głębszy wymiar. Pozwala małżonkom lepiej wyzwalać się i panować nad pożądliwością, która zapanowała po grzechu pierworodnym między kobietą a mężczyzną. W sytuacji, gdy chcemy mieć seks zawsze wtedy, gdy tego chcemy, nie uczymy sie panować nad swoimi pragnieniami, sprzyja to podążaniu za tą pożadliwością, która skutkuje uprzedmiotowieniem męża/żony.
    Z powyższych rozważań naturalnie wynika także to, w jaki sposób realizuje się zjednoczenie męża i żony. Otóż, chcąc pozostać zgodnym z naturą małżeństwa mąż i żona podczas swojego współżycia muszą dążyć do tego, aby nasienie zostało złożone w drogach rodnych kobiety. Co do innych aspektów, takie kwestie jak np. oralne formy pobudzania męża/żony są oczywiście dozwolone, jeśli prowadzą do pełnego aktu seksualnego. Tak samo, częsty mit to, to, że Kościół "dozwala" tylko współżycie w pozycji klasycznej. Oczywiście to nieprawda, w żaden sposób nie ingeruje w to, w jaki sposób małżonkowie ze sobą współżyją. Wszystkie formy są dozwolone pamiętając o celu współżycia, czyli jednoczeniu się partnerów, pogłębianiu komunii, a także doznawaniu rozkoszy. Bo przyjemność jest dobra. Jeśli w danej pozycji jeden partner czuję się źle, a drugi ją forsuje, bo odczuwa dużą przyjemność, to jest to podejście nieprawidłowe. Trzeba się zastanowić na ile ten drugi partner poprzez współżycie daje osobowy dar z siebie, a na ile uprzedmiotawia swoją wybrankę i traktuje ją jako źródło zaspokojenia fizycznego. Tutaj też należy zrobić bardzo ważną dygresję. Jaki jest status ciała w katolicyźmie? Otóż ciało jest także dobre, podejście w którym nieustannie toczymy wojnę swojej duszy z ciałem nie jest katolickie. Ciało jest świątynią Ducha świętego, jest środkiem poprzez nasze Ja działa, poprzez który także Bóg działa przez nas. Jest także tym co jest nam dane, aby ofiarować drugiej osobie w małżeństwie. Naturalnym jest, że swoje uczucia, miłość tez jej ofiarujemy, ale przecież nie duszę. Ofiarujemy jej nasze ciało, w akcie małżeńskiego jednoczenia się oddajemy drugiej osobie całkowity dar z siebie, ale przede wszystkim ciała, bo ono jest widzialnym znakiem naszej obecności tu, na Ziemii. Dodatkowym faktem, do jakiej rangi podniesione jest ciało, jest fakt, w jaki sposób Chrystus daje nam siebie. Otóż zostawił On na Ziemii widzialny znak swojej obecności, swoje ciało, Eucharystię, w której możemy Go przyjmować.
    Dla ludzi wierzących sakrament małżeństwa jest ogromnie ważnym krokiem zmieniającym ich życie. Warto pamiętać, że Kościół uczy, że seksualność w małżeństwie JEST drogą do świętości. To poprzez nią dąży się do doskonałości, spotyka Boga i rozwija w człowieczeństwie. Nie jest ona jakimś ubocznym skutkiem naszych pożądliwości. Nie jest tak, że świętość można osiągnąć MIMO swojej seksualności. Jest ona dobra i piękna, tak jak zaplanował to Bóg. Katolickie małżeństwo przeżywane w atmosferze wiary i nią przeniknięte jest wspólną drogą do zbawienia małżonków. Uczy ono, że taka droga jest ich nadrzędnym celem, a formy wyrażania miłości i jedności w małżeństwie są narzędziami w tym dążeniu. Dzieki takiemu podejściu trudniej jest zagubić się i postawić tą druga osobę jako centrum całego naszego życia i bycia tutaj. Naturalnym jest, że osoby wychodzące z takich założeń, dla których współżycie jest tak głębokim duchowym przeżyciem, którzy nie sprowadzają go li tylko do kwestii przyjemności (także dobrej i potrzebnej, jak już pisałem) o wiele łatwiej radzą sobie z pokusami "skoków w bok". Bo to naturalne, że, ze względu na wewnętrzną pożądliwość człowieka, która istnieje po grzechu pierworodnym, taka występuje. Ludzie wierzacy nie oznaczają takich, którzy nie doświadczają tego typu trudności. Ale poprzez głębokie życie duchowe i samorozwój, a także praktykowanie wstrzemięźliwości (która jest cnotą) moim zdaniem łatwiej jest im nad tym wszystkim panować. Z powyższych rozważań myślę, że wynika także dość jasno, dlaczego współżycie przedmałżeńskie jest niedozwolone w Kościele. Jeśli przyjmiemy tą optykę, którą tu opisałem, to zrozumiemy, że tak wielka rzeczywistość w której małżonkowie mogą mieć udział wymaga Boga w ich życiu. A to, dla ich małżeństwa, realizuje się poprzez zawarcie sakramentu. Odtąd istotnie tworzą jedność i budują swój związek razem z Bogiem, który w ich życie małżeńskie wkracza i błogosławi.
    To pokrótce streszczenie jaka jest wizja seksu, ciała i małżeństwa w Kościele i w życiu katolików. Oczywiście jest jeszcze dużo więcej do opisania. Przykładowo mamy kilka wypowiedzi Pana Jezusa dotyczących małżeństwa. Ale to już tematy na osobny wpis.

    W skrócie:

    Kochaj i rób co chcesz! św. Augustyn

    #wiara #katolicyzm #teologia #chrzescijanstwo #mirkomodlitwa #konserwatyzm #milosc #kultura #religia #neoreakcja #mikromodlitwa #4konserwy #kosciol #katolicy
    pokaż całość

    •  

      @Cicer_Cum_Caule: A ja dziękuję za wpis. Czepiam się słówek, ale wydaje mi się, że własnie język jest ogniskiem nieporozumienia. Kompletnie nieznośne w literaturze personalistycznej jest dla motywowanie wielu rozstrzygnięć Pismem Świętym. Oczekuję jasnych deklaracji światopoglądowych (takich jak w Twoim powyższym poście!) i ewentualnej obrony nauki Kościoła przez śledzenie konsekwencji tych deklaracji, a nie literaturoznawcze ubieranie ich w luźne metafory związane z postaciami biblijnymi („Ciało jest świątynią Ducha świętego” itp). To jest kompletnie próżne i dokładnie to wystawia te deklaracje od samego początku na śmieszność, a nie, jak piszesz:

      wiele osób nie zadaje sobie trudu dowiedzenia się, jak w rzeczywistości to wygląda

      Krótko: polemika nie może być oparta na języku, który rozumie tylko strona, która już się zgadza.
      pokaż całość

    •  

      @Cicer_Cum_Caule Dobrze napisane ale do niektórych dzbanów spod tagu #bekazkatoli i tak to nie dotrze.

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Lubię oglądać high schoolowe komedie, że względu na to, jakie idealne dziewczęta tam występują.
    Moze jestem jakiś nienormalny, mam dziewczynę od lat, ale jak widzę takie śliczne dziewczęta, czy to w tv, czy na żywo, to aż ciężko mi oderwać wzrok. Dobrze zbudowane ciało z uroczą twarzą i jestem na łopatkach.
    Swojej dla innej nie zostawię, ale jak widzę kogoś takiego to momentalnie zostaję zauroczony.
    Mam nadzieję, że nie tylko u mnie to tak działa...

    #zwiazki #milosc #ladnapani #pieknokobiet #logikaniebieskichpaskow iebieskichpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

    źródło: img.izismile.com

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, czy ze mną jest coś nie tak?
    Jestem ze swoim niebieskim już cztery lata. Przez dwa pierwsze lata było w miarę spoko, umiał powiedzieć coś miłego, przytulić, dać buziaka czy złapać za rękę niezależnie od tego czy byliśmy sami czy w towarzystwie. A teraz? Teraz nie ma prawie niczego z jego strony, no chyba, że jesteśmy sami XD ale co to za związek, gdzie ludzie okazują sobie uczucia tylko jak są sami?
    Przeszkadza mi to, brakuje uczuć na co dzień, sama staram się coś inicjować, ale on tego raczej nie odwzajemnia, nie zawsze w każdym razie. Mówiłam mu o tym, to zrobił aferę. Bo ja chcę, żeby on się ze mną miział przy innych. Tylko właśnie nie XD
    Ja chcę, żebyśmy niezależnie od towarzystwa okazywali sobie uczucia. Myślę, że innym nie przeszkadzałoby gdyby mnie objął przy nich czy trzymał za rękę. Inni tak robią, robią tak też przy nas i jest ok. Nikt nie każe mu się przecież przy nich lizać czy ruchać.
    Napisałam mu wprost, że też przestaję się starać dla związku bez uczuć, bo on i tak nie przetrwa. A mylę się? Czy związek, w którym nie ma uczuć na co dzień, w którym partnerzy nie dbają o to, nie dbają o partnera, ma szanse na przetrwanie, zwłaszcza, że jednej osobie bardzo tego brakuje, a druga ma na to wywalone?
    #zwiazki #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #milosc

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: marcel_pijak
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    Ehh Mireczki. Życie jest niesamowicie piękne. Udało mi się w końcu znaleźć świetną i bardzo dobrze płatną pracę, powoli wykończam mieszkanie. A do tego wszystkiego po dwóch latach ostrego imprezowania i zaliczania przypadkowych panienek (dwa lata temu zakończyłem pięcioletni związek) w końcu poznałem naprawdę fantastyczną kobietę, która posiada wszystkie te cechy, które cenię u różowych. Ostatnio czułem, że znów jestem gotowy na poważny związek i właśnie go zaczynam tworzyć. Idę spać. Jutro kolejny, wspaniały dzień (งⱺ ͟ل͜ⱺ)ง
    #chwalesie #wygryw #przegryw #rozowepaski #milosc #zwiazki
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Niesamowite uczucie. Kiedy, za dzieciaka, powiedzmy jak byłem 20-kilku latkiem, w połowie i pod koniec pierwszego dziesięciolecia tego milenium, byłem otoczony prawdziwymi przyjaciółmi, takimi na dobre i na złe, japrawdziwsze przyjaźnie, takie jak z hollywoodzkich filmów. Było nas dużo, jak rodzina. Znaliśmy się od małego. Prawdziwa miłość. Na te chwile nie ma nikogo. Przyjeżdżam do rodziców na święta, a ze starej gwardii nie ma nikogo. I to nie dlatego, ze przyjaźń się rozpadła, jak zwykle studenckie, szkolne znajomosci. Wszystko się rozpadło z przyczyn losowoych. Kilku nie żyje z powodu raka, jeden zginął w wypadku, inny sparaliżowany, jeden zwariował, jeden poszedł do więzienia, następny wyjechal bo wpadl w długi i ciężko się pozbierać i pogadac bo tez zeariowal, jeden został wdowcem i wychowuje sam dwóch bobkow, dwóch popełniło samobójstwo... a kiedyś banda wesołych gości, ktorzy mieli mase pomysłów i odziwo kupę pieniedzy. Wydawało się ze wszystko będzie OK. A teraz siedzę sam, chociaż otoczony jestem setkami przychylnych mi znajomych, tęsknie za Maćkiem, Mateuszem, Stanisławem, moimi przyjaciółmi z którym w większości się nawet nie pożegnałem, bo życie nas tak szybko dowalilo. Niesamowite uczucie, uwierzcie bądź nie, ale patrzę na trzepak pod kamienica i po prostu widzę te twarze, te śmiechy, a zaraz jestem sam i wiem, ze już nigdy moich przyjaciół nie będzie wśród mnie. Zawsze jak odwiedzam rodziców, chodzę sobie po osiedlu i czuje się jak w matriksie. Ciagle liczę, Że kogoś spotkam, a wiem, zr to niemożliwe, ale jednak ciagle o tym mysle i liczę na to. Tak jak matka której dziecko 2 letnie zaginęło. Wiadomo jaki finał, ale rodzice ciagle liczą na happy end. Straszna pusta w moim sercu, chociaż mam piękna żonę i piękne dzieci. Tej pustki nie mogę niczym zalepić, nawet tym ze mam bardzo dużo znajomych i jestem lubiany. Po prostu starych przyjaciół mi nikt już nie zwróci. Przykro mi i smutno. Zawsze nie mogę się pozbierać po wizytach na starych śmieciach.

    #smutnazaba #zalesie #feels #przyjaciele #milosc

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: marcel_pijak
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    Miłość zaczyna się w jednym, bardzo konkretnym momencie: otóż ona zaczyna się wtedy, kiedy w drugiej stronie, tej którą kochamy, rozpoznajemy jej słabości. Szczególnie kiedy poznamy już ogromną ilość tych słabości i decydujemy się na to, żeby pokochać tę osobę właśnie w tych jej słabościach. Otóż miłość to nie jest fascynacja drugą osobą. Miłość to nie jest takie zauroczenie pięknem drugiej osoby. Miłość zaczyna się wtedy, kiedy oprócz tych wszystkich cudownych, przepięknych rzeczy nagle patrzymy na kogoś i widzimy: tutaj nędza, tam nędza, tam jakaś słabość, tutaj jakiś egoizm, tu coś totalnie nie gra, tam w ogóle jest coś, z czym nie wiem jak żyć. I w momencie kiedy w nas powstaje taka decyzja, że kocham tę osobę z tymi słabościami i będę z tymi jej słabościami szedł przez życie, i będę jej próbował w tych słabościach pomóc, dopiero tutaj zaczyna się miłość.

    o. Szustak.

    Cytat dla tych, którzy mylą miłość z innymi uczuciami i dla tych, którzy ją spotkali i dla tych, którzy taką oferują.

    #milosc #cytaty #cytatywielkichludzi #oswiadczenie #zwiazki #logikaniebieskichpaskow #dobranoc
    pokaż całość

    źródło: loove.jpg

  •  

    CHCIAŁEM BYĆ Z DZIEWCZYNĄ ALE JA JESTEM ZEREM Z WYKSZTAŁCENIEM PODSTAWOWYM BEZROBOTNYM
    JA JEJ SIE NIE DZIWIE ŻE ZERWAŁA ZE MNĄ KONTAKT I SE ZNALAZŁA STUDENTA JEBANEGO
    #oswiadczenie #rozowepaski #milosc #zycie #przegryw #feels #gorzkiezale

  •  

    Mamy pierwszych narzeczonych! :D

    Poznali się rok temu. Mirek chcący zachować anonimowość prosił by przekazać Wam wiadomość. Wklejam ją poniżej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    "TL;DR She said yes! A poznali się przez MIREK SZUKA ŻONY

    On, po dłuższym życiu w samotności postanowił ogłosić się na MirekSzukaŻony. Ona, wracając z pracy pewnego majowego popołudnia, szukając rozrywki na mirko, wpadła na jego ogłoszenie. Odpisała i się zaczęło... Spotkali się kilka razy i wpadli jak śliwki w kompot. To było to! Kto by sie spodziewał, że na wykopie można znaleźć bratnią duszę.

    Tydzień temu, wracając z #wy, stanęli na autostradzie. Rezerwa paliwa jednak nie była na 50 km, a jedynie na 20. Po rozważeniu wszystkich opcji zadzwonili po Jej ojca. Nie uśmiechało im się lecieć piechotą 8 km na najbliższą stację, wszak dzień wyborczy, trzeba zagłosować. On rozstawił trójkąt ostrzegawczy i wrócił do auta. Stwierdził, że jak go nie zabiła w takiej sytuacji, to na pewno nadaje się na żonę. On zapytał. Ona się zgodziła. Na przypale albo wcale, przecież na autostradzie niewielu się oświadcza.

    Mirku i Mirabelko! Jeśli jesteś sam/sama nie przejmuj się, miłość czeka tuż za rogiem. Albo pod kolejnym postem na wykopie ;)"


    Gratulujemy! I życzymy dalszego szczęścia! :)

    pokaż spoiler @wypok_smieszne_obrazki @kwasnydeszcz @nika_blue @Asterling @LeVentLeCri @kopek


    #mirekszukazony #mirabelkaszukamirka #mirekszukamirabelki #ogloszenie #milosc #randkujzwykopem #podrywajzwykopem #rozowepaski #niebieskiepaski #oswiadczenie #zwiazki
    pokaż całość

  •  

    Siadajcie małe kurwie, opowiem wam smutną historię.

    Byłem w szczęśliwym związku trochę ponad rok. Zerwałem z nią przez, z obecnego punktu widzenia - drobnostkę. Po rozstaniu zacząłem bawić się jak nigdy wcześniej, czułem, że wreszcie oddycham. Ona wkrótce wyjechała do roboty za granicę i tam poznała przyszłego męża. Przez pół roku co raz bardziej pogrążałem się w zabawie i poznawaniu nowych dziewczyn. Nie potrafiłem zaakceptować, że popełniłem ogromny błąd.

    Prawie 7 miesięcy po rozstaniu koleżanka z która byłem na piwie, powiedziała, że nigdy nie widziała mnie bardziej szczęśliwego niż wtedy gdy bylem ze swoją dziewczyną. Kilka dni później kumpel powiedział, że wyglądam na przygnębionego i zapytał czy wszystko ze mną w porządku. Eh to głupie pytanie i niemała doza alkoholu pozwoliła mi zdać sobie sprawę, jak ważną częścią mnie była ta dziewczyna.

    Kilka lat później dowiedziałem się od wspólnej znajomej, ze dziewczyna umarła na raka po 4 latach od naszego rozstania. Do tej pory nie przestałem jej kochać i bez wahania oddałbym wszystkie lata, które mi pozostały za 4 lata, które nam zabrałem ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #zalesie #milosc #zwiazki
    pokaż całość

  •  

    W ten weekend wreszcie zamieszkałam z moim ulubionym mirkiem. Chciałam szczególnie podziękować @rene102 , bo z niebieskim poznaliśmy się pod jej wpisem jakieś 5 lat temu. @m__b , dzięki Ci za mirko, zapraszamy na parapetówkę. #chrupki #milosc #chwalsie @mojemacki , co chcesz na kolację?

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #milosc

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów