•  

    Starożytny szał

    O tańcu i jego rytuałach

    Zostałem wywołany przez jakieś trollerskie konto do napisania artykułu dotyczącego rozrywki w starożytności. W obelżywym wpisie zarzucano mi nieznajomość epoki - o tutaj (przy czym co zabawne do zarzutu dopisywano Platona) i realiów tańca starożytnego. Jakaś neuropejska różowa obraziła się też kiedy napisałem, że wszystkie starożytne kultury odradzały chodzenie na tancerki i kiedy nazwałem je bezpośrednio - prostytutkami. Po łacinie chociażby nazwa tancerek - sallatrix - jest synonimem dla nazwy scorta - prostytka. Co ciekawe osoby które mi zarzucają nieznajomość tematu uważają, że zdanie "Wszystkie tancerki to w starożytności prostytki" jest równoważne z "Wszystkie tancerki to kur**" Trzeba być albo złej woli albo braku rozumu, żeby nie rozumieć różnicy w tych dwóch zdaniach. Tak czy inaczej rozpocznijmy naszą podróż po rozrywce starożytnej.

    Paradoksalnie, bo nie jest to początek tańca, zaczniemy od Platona. W jednym z dialogów Platon opisuje jak Sokrates tańczył w deszczu wczuwając się w przyrodę dookoła. Jest to oczywista pochwała tańca Sokratejskiego, racjonalnego, kontemplującego bowiem w tym samym dialogu Platon opisuje, że Sokrates potrafił stać na deszczu i myśleć godzinami. Przy czym sam Platon był wrogiem pląsania bakchicznego i irracjonalizmu jaki w sobie zawierał kult Bachusa. Tancerki czczące Bachusa wprowadzały się w tzw. bakchiczny szał pijąc wino nierozrobione z wodą a potem w rytuałach odrodzenia dawały się zapłodnić Bachusowi - Bogowi Wina - którego grał lokalny król lub inna ważna persona - Po zapłodnieniu tancerek Bachantek istnieją relacje, że sam Bachus był rozrywany na strzępy i zjadany przez kobiety w szale. Ale w opinii mojej i moich kolegów a także Roberta Gravesa (bibliografia na dole) jest to analogiczny błąd wyciągnięty z innych rytuałów - tymczasem tesalijskich. Czarownice tesalijskie które miały czcić Księżyc w Pełni rozrywały mitologiczne Boreasza bo rytualnym seksie i zapłodnieniu a potem zjadały jego ciało mając zdobyć jego moc. Pełnia Księżyca tj. Bogini Wenus miała wzmocnić siłę i zapłodnienia (kobiety są bardziej płodne ponoć w pełnię Księżyca) - link ) i siłę ciała Boreasza który był rytualnie rozrywany na strzępy.

    Tyle Grecja chociaż o Grecji można by było pisać wiele. Należy jednak dodać, że kiedy tańczyli mężczyźni nie byli uznawani za osoby które dzisiaj nazwalibyśmy prostytutkami lub rytualnym prostytuowaniem się. W Rzymie na przykład mężczyźni robili taniec Marsa, taniec wojny który per analogiam znamy z tańców wojsk filipińskich które dzisiaj mają zabawiać turystów.

    Co robiły tancerki w Indiach i Persji i czemu kolczyki na brzuchu są stamtąd? Ano, mamy podobną sytuację co w Grecji. Gdy tańczyła jedna kobieta lub grupa kobiet - i takie osoby nazywamy tancerkami drodzy oponenci - zwykle był to taniec rozrywkowy mający zabawić widownię najczęściej męską lub widownię jakiejś historii np. z Mahabharaty. Ale tak samo jak później w Rzymie szanowano umiejętności tancerek tak je same jako osobę traktowano źle, na pewno gorzej niż szeregowych wojowników. Większość hinduskich tańców orgiastycznych umarło wraz z przybyciem zimnych Anglików do Indii a Perskie tańce orgiastyczne umarły wraz z przybyciem szyickiego odłamu Islamu. No dobrze, ale co z tymi kolczykami na brzuchu? Kobiety tańczące w Persji i Indiach za wszelką cenę chciały zdobyć seniora (że się tak wyrażę mediewalistycznie bo słowa sponsor nie lubię) który mógłby im pomóc i je utrzymywać - często bowiem tancerki pochodziły z biednych rodzin. Kolczyk w brzuchu miał przyciągać uwagę do niczego innego jak łono do tego porta Veneris który mógłby być seniora gdyby tylko chciał. Najlepsze tancerki potrafiły przyciągać uwagę od głowy do nóg tańcząc rytmicznie wprowadzając widzów w orgiastyczny nastrój. Do dzisiaj zresztą taniec jest sprawą profanum, seksualności, poznawania się, alkoholu (ale już nie takiego jaki miały Bachantki) i nie ma w tym nic złego. Taka jest Tradycja.

    W Rzymie ta sprawa ma się jeszcze bardziej radykalnie. Aktorki, tancerki wszyscy rozrywkowi ludzie (oprócz o dziwo mimów) są określani jako sine grave - bez gravis (od gravis jest grawitacja) bez powagi, ciężkości, trudności życia. Nazwy "tancerka" i "aktorka" są obok scorta lub femina leva - lekka kobieta - i określają kobietę lekkich a nie ciężkich obyczajów. Do zmiany nastawień próbowali Rzymian zmusić cesarze tacy jak Neron i Heliogabal. Oboje byli fillohellenami którzy chcieli wprowadzić orgiastyczne tańce do Rzymu. Ich ucięte głowy i pokiereszowane ciała pokazują jakie podejście do takich tańców mieli Rzymianie.

    Jeszcze jedna sprawa, abstrahująca od wpisu który zbliża się do końca. Atakowanie osoby @sorek za to, że plusował moje wpisy, obrażanie go jest absolutnie nie na miejscu i pokazuje, że neuropa ma jakąś psychozę na moim punkcie. Użytkownicy tacy jak @lakukaracza_ zapisali się specjalnie na moje autorskie listy, żeby zakopywać i minusować moje wpisy. To absurdalna i niezdrowa sytuacja przede wszystkim dla osób które tak robią. To tyle.

    Obserwuj #ockham

    Bibliografia:
    Robert Graves Mitologia - Boreasz, Bachus, Bachantki
    idem - Biała Bogini
    _http://dancefans.cultu.be/the-dance-of-seven-veils/12-dance-history/218-dancing-in-antiquity_
    Historia Sztuki z uwzględnieniem analizy mozaik Pompejańskich
    Platon - Państwo

    Inne moje wpisy
    ***
    O starożytnej Axis Mundi - Osi Świata - https://www.wykop.pl/wpis/33428931/axis-mundi-co-laczy-wladce-pierscieni-poganska-swi/

    O homoseksualizmie w Starożytności - https://www.wykop.pl/wpis/31176033/homoseksualizm-w-starozytnosci-religia-obyczaj-blu/
    ***

    Na zdjęciu - obraz Bachantki

    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #bekazlewactwa #historia #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #taniec #starozytnosc #starozytnyrzym #starozytnagrecja #platon #mitologia #publicystyka #zyciestarozytne #neoreakcja #chrzescijanstwo #religia #kultura #konserwatyzm #bekazateistow
    pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      @Brzytwa_Ockhama: Szyizm stał się w Persji religią państwową, za czym poszło upowszechnienie jej wśród poddanych, dopiero od nastania Safawidów, wcześniej w tym regionie był co najwyżej lokalną ciekawostką. Jedynym miejscem, gdzie zdobył on sobie poważne przyczółki przed XVI wiekiem, był Egipt Fatymidów, a i tak nie wniknął on poważnie głęboko w świadomość ludności, zważywszy na fakt, iż nie stanowiło problemu nagły zwrot o 180 stopni po opanowaniu go przez Ajjubidów w kierunku sunnizmu.

      Na znacznie mniejszą skalę przejawiał się on w postaci poszczególnych odszyickich wyznań pokroju batynitów skupionych wokół Alamutu czy znanego z hehe gierek Assassin's Creed Masjafu. Trudno więc tu mówić o wpływie, który pobudziłby masową wyobraźnie na tyle, aby odnieść trwałe piętno na określonej kulturze.

      Ad personam na marginesie: im więcej cię czytam, tym bardziej przekonuję się, iż efekt Krugera Duninga powinien być na kanwie Wykopu nazywany efektem Brzytwy Ockhama - praktycznie co wpis silisz się na poruszanie bardzo szerokiego spektrum tematów, o których masz jakieś ogólne pojęcie, ale na poziomie szczegółów zazwyczaj wygląda to tragicznie. Dokonywanie syntez powinno być pewnym ukoronowaniem zgłębienia danej dziedziny, a ty od czegoś takiego zaczynasz. Efektem jest zazwyczaj mieszanie w głowach laikom i epistoły, które prostują twoje półprawdy. Naprawdę, zalecam więcej pokory w zdobywaniu wiedzy.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (63)

  •  

    Dzisiaj troszkę o wikingach i ich mitach i bóstwach.

    Dużą popularnością w świecie dzisiejszej popkultury cieszy się literatura fantastyczna, gry komputerowe w klimacie fantasy czy filmy. Ogromną rolę pełnią w nich postacie elfów czy krasnoludów nierzadko będący jednymi z głównych bohaterów bez których zmagania ukazane w fabule zakończyłyby się porażką. Wymienić tutaj można znanego chyba wszystkim Władcę Pierścieni, autorstwa Tolkiena, który garściami czerpał z m.in wierzeń skandynawskich.

    Link do znaleziska - Mitologia północy. Disy, Fylgie i Walkirie

    Poniżej wołam osoby, które wyraziły chęć otrzymywania powiadomień o nowych wpisach.Jeśli ktoś chciałby dopisać się do listy, proszę o zostawienie plusa przy przeznaczonym do tego komentarzu pod niniejszym wpisem. Zachęcam również do obserwacji pierwszego tagu, którym opatrzone zostało linkowane znalezisko (tag autorski)

    Dodatkowe Tagi: #qualitycontent #ciekawostkihistoryczne #skandynawia #zwyczaje #militaria #mitologia #europa #swiat #wojna #liganauki #wikingowie #thor #magia #wiara #norwegia #szwecja #dania #islandia
    pokaż całość

    źródło: zzz.png

  •  

    #glupiewykopowezabawy #gownowpis #mitologia #slowianie

    Daj plusa, a powiem Ci jakim bogiem/stworem z mitologii słowiańskiej byłbyś

    Daj plusa i komentarz a powiem ci poza kolejnością

  •  

    Irytuje mnie jak w szkołach czy ogólnie w kulturze przedstawia się mity czy politeizm w ogóle, jako śmieszne hehe bajeczki, że kiedyś ludzie głupi i bożki zapchajdziury, i nie twierdzą tak tylko ateiści ale również chrześcijanie. I tu hipokryzja tkwi, "mitologia biblijna" (tj. głównie: stworzenie świata, adam i ewa) ma na nas ogromny wpływ. Oczywiście wiem że te historie powinno się odczytywać jako metafory i co bystrzejsi wyznawcy Chrystusa robili tak niemal od początku, ale jest w polszy i nie tylko (np.protestancki fundamentalizm biblijny) wiele osób biorących to dosłownie i to nie tylko stare baby lecz np. niektórzy nauczyciele. Nie jeden grecki mit że się bogi spotkały gdzieś tam i pokłóciły wydaje się bardziej prawdopodobny i łatwiejszy do "pogodzenia" z wiedzą, rozumem.Samo monoteistyczne podejście: Bóg ma konkretne imię, wszyscy przez tysiące lat się mylili, głupi poganie, ale my mamy jedyni rację, co tam że np. modlitwy,hymny,ablucje,misteria, sanktuaria, święte miejsca, przedmioty, figurki, ołtarze i tak dalej to wszystko było było było i było w każdym prawie zakątku świata, ale my mamy rację, jest według mnie głupie i w ogóle taka #filozofiadlajanuszy
    #religia #chrzescijanstwo #katolicyzm #mitologia #gimbokatolicyzm #gimbopoliteizm #bekazkatoli
    pokaż całość

  •  

    Guido Reni - Archangel Michael defeats Satan (1635)
    mistrzostwo :P
    #gownowpis #malarstwo #mitologia

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Szanowni czytelnicy #ockham, #gruparatowaniapoziomu i w ogóle wszyscy użytkownicy wykop.pl!

    Mój autorski tag - #ockham - dobił do 800 obserwujących, czuję lekką satysfakcję z tego faktu jak i mam nadzieje na więcej. Zaczynałem pisząc teksty, gdy przyszło mi coś na myśl tylko z tytułem i z krótką rozprawą. Pod wpisami było jednak wiele komentarzy, staram się pisać na tematy filozoficzne, polityczne, społeczne i językoznawcze.

    Z tej okazji robię #rozdajo i nie byłbym sobą gdyby nie było to rozdajo książkowe. Losowanie odbędzie się już w piątek 17 sierpnia. Wysyłka na mój koszt. Z tego powodu, że moich czytelników jest więcej niż 500 robię pakiety książek do rozdania. Jedna osoba dostaje jedną książkę. Wysyłka na mój koszt.

    1) Mitologia Arabów - Ryszard Piwiński http://lubimyczytac.pl/ksiazka/69956/mitologia-arabow

    2) Ostatnie królestwo - Bartosz Jastrzębski - http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4355203/ostatnie-krolestwo-szkice-teologiczno-polityczne

    3) Uległość -Michel Houellebecq http://lubimyczytac.pl/ksiazka/311305/uleglosc

    4) Ion, Charmides, Lizys - Platon http://lubimyczytac.pl/ksiazka/98802/ion-charmides-lizys

    5) Stop! Jesteś Tyranem! - studium nowoczesne poezji, nie mogę znaleźć na lubimy czytać

    6) Lingua Latina - Podręcznik do łaciny na poziomie podstawowym - osoba wylosowana zostanie zapytana czy ta książka się jej przyda, jeśli nie będę losował dalej - https://www.amazon.co.uk/Familia-Romana-Lingua-Latina-HansH/dp/1585104205

    7) Sztuka Baroku - kompletne studium sztuki barokowej - brak linku do lubimy czytać

    8) Metafizyka - Arystoteles - http://lubimyczytac.pl/ksiazka/62375/metafizyka

    9) Polskość - Norwid - studium prac politycznych Cypriana Kamila Norwida - http://lubimyczytac.pl/ksiazka/212598/gorzki-to-chleb-jest-polskosc

    10) Uzasadnienie metafizyki moralności - Immanuel Kant - http://lubimyczytac.pl/ksiazka/112726/uzasadnienie-metafizyki-moralnosci

    Robię też ankietę która wywoła jeden z kolejnych wpisów na tagu #ockham

    Zdjęcie - jedna z opowieści arabskich która może się znaleźć w opracowaniu języka arabskiego

    Obserwuj #ockham

    #rozdajo #cebuladeals #oswiadczenie #ksiazki #publicystyka #mitologia #filozofia #sztuka #literatura
    pokaż całość

    Co powinno się znaleźć pod tagiem #ockham kolejnym razem?

    • 50 głosów (13.26%)
      O Monteskiuszowskim trójpodziale władzy
    • 77 głosów (20.42%)
      O tym czy orientacją seksualną można manipulować
    • 104 głosy (27.59%)
      O tym jak nie dyskutować z katolicyzmem/ateizmem
    • 31 głosów (8.22%)
      O władzy Sądu Najwyższego USA
    • 27 głosów (7.16%)
      O języku hebrajskim słów kilka - YOM - Dzień?
    • 28 głosów (7.43%)
      O strukturze etnicznej okręgów w Anglii
    • 21 głosów (5.57%)
      O narodzinach idei emancypacji
    • 39 głosów (10.34%)
      O języku akadyjskim i dyplomacji
    •  
      L...............i

      +1

      To nie są losowe cyferki. Zeus jest bogiem? Jest. Hera jest bogiem? Jest. Zeus nie jest Herą? Nie jest. Chodzi o relacje, a nie o filozofie religii...

      @extern-int: czy ty nie rozumiesz, że w chrześcijaństwie ten wykres powstał dlatego, że zarówno Boga Ojca, Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego uważa się za jedną osobę transcendentnego Boga, a nie żeby wykazać, że to trzy różne byty, które są bogami? pokaż całość

    •  

      kurtyzany z logiki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @Bemiko: slabo u ciebie z tą logika, jeszcze slabiej z przyzwoitoscia ale czego sie spodziewac po wykopku ktory na takim poziomie wrzuca wpisy? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      +: L...............i
    • więcej komentarzy (25)

  •  

    Ateisci w rozmowach z teistami czesto zadaja pytaje: czy w tej bajce byly smoki? Odpowiadam: tak byly. Znanym smokobojca byl sw Jerzy. Tu jego legenda:
    Opowieść o świętym Jerzym i smoku jest legendą, przybyłą do Europy podczas krucjat i ponownie opowiedziana w formie romansu. Najwcześniejszy znany opis mitu pochodzi z rejonów Kapadocji i powstał na początku XI wieku (w ikonografii Kościoła prawosławnego odpowiadające mu częściowo wizerunki spotyka się od końca VII wieku).

    W pełni rozwiniętej wersji zachodniej smok zrobił sobie gniazdo na źródle, którego woda zaopatrywała miasto Silene (prawdopodobnie późniejsza Cyrena) w Libii lub miasto Lod, zależnie od źródeł. W konsekwencji mieszkańcy musieli prosić smoka o opuszczenie gniazda na czas, gdy nabierali wodę. Każdego dnia oferowali mu owcę, a jeśli jej nie znaleźli, musieli oddać zamiast niej jedną dziewczynę. Ofiara była wybierana przez losowanie. Pewnego razu losowanie wskazało księżniczkę (czasem wymieniane jest jej imię Sabra). Monarcha żebrał o jej życie, jednak bez rezultatu. Miała zostać ofiarowana smokowi, lecz na jego drodze pojawił się święty Jerzy. Stanął twarzą w twarz ze smokiem, obronił się znakiem krzyża, pokonał go i uratował księżniczkę. Wdzięczne miasto porzuciło pogaństwo i przeszło na chrześcijaństwo.

    Anegdotka o sw Jerzym opowiedziana przez Stefana Kisielewskiego:
    Rozgniewany [Stanisław Mackiewicz-Cat, były premier emigracyjny] zadzwonił tu:
    — Co ten wasz szef wyrabia?
    — ...Jaki szef?
    — No ten Jan XXIII.
    — No cóż ci takiego złego zrobił Papież?
    — Jak to, skasował św. Jerzego, czy on zwariował? Święty Jerzy — patron Litwy, patron Anglii.
    Ja mówię:
    — Tak, ale podobno św. Jerzy nie istniał.
    A Mackiewicz:
    — To co z tego. A Pan Bóg istnieje?
    Jacek Kaczmarski

    I piesn o sw Jerzym z płyty Między nami. Jacka Kaczmarskiego

    Zabił święty Jerzy smoka, w płaszcz z atłasu wytarł miecz.
    Czarna zdobi go posoka. Smocza śmierć — rycerska rzecz.
    Odrąbanym skrzydłem gadzim mąż opędza się od much.
    Dowód triumfu w sakwę wsadził komplet świeżych smoczych kłów.

    Święty Jerzy, święty Jerzy,
    smok bezzębna paszczę szczerzy, chociaż już się nic mu nie śni.
    Zabić gada los ci każe, żebyś trafił na ołtarze.
    Ale to nie koniec pieśni.

    Zasłużoną karmił sławą smokobójcę wdzięczny lud
    i podziwiał sakwę krwawą z której snuł się smoczy smród.
    Rycerz pocił się w purpurach wśród koronowanych głów
    i nie było trubadura co nie śpiewałby tych słów.

    Święty Jerzy, święty Jerzy,
    gadzi zewłok w prochu leży, na robactwa żer i pleśni.
    Zabić smoka los ci kazał byś się znalazł na ołtarzach.
    Ale to nie koniec pieśni...

    Wszędzie swą postawił stopę, wszędzie dowiózł gadzi sąd.
    Pokrył świat swój świętym tropem, aż posiwiał, schudł i zwiądł.
    A z rozprutej sakwy … krok po kroku kieł za kłem
    i odrastał smoczy pomiot z triumfu dobra drwiąc nad złem

    Święty Jerzy, święty Jerzy,
    święty sen ci się należy, wymęczyli cię współcześni.
    Bo uprawiać smokobicie łatwiej jest niźli walczyć z życiem.
    Ale to nie koniec pieśni.

    Umarł rycerz, a w Kościele rozprawiano parę lat,
    jak podzielić jego szkielet, bo relikwii żąda świat.
    Smoków się wyraja mrowie, za to świętych nigdy dość,
    sprawiedliwie ktoś podpowie — mit za mit i kość za kość.

    Święty Jerzy, święty Jerzy,
    liczą kości buchalterzy, ile w nich się wiary zmieści.
    Niepisany sen twym szczątkom musisz zacząć od początku.
    I nie będzie końca pieśni
    #bekazkatoli #ateizm #chrzescijanstwo #mitologia #ciekawostki #humor #heheszki #rozrywka
    pokaż całość

    źródło: pasek-tvpis.pl

  •  

    Bogowie jak ludzie: bogowie na niby. (Czesc 3)
    W tej części postaram się przeanalizować ten mit pod kątem zawartych w nim antropomorfizmów. Słownikowa definicja tego słowa to: „Antropomorfizm 1.Przypisywanie cech ludzkich przyrodzie żywej i martwej. 2. (religijne) wyobrażenie bóstwa na podobieństwo człowieka i przypisywanie mu cech właściwych człowiekowi” (Słownik wyrazów obcych PWN). Ponieważ o cechach (atrybutach) biblijnego Boga pisałem już nieraz, napiszę teraz o jego „działaniach”, które są konsekwencją przypisywanych mu cech i które są bardziej charakterystyczne dla ludzi, a nie dla wszechmocnego bóstwa.

    Najzabawniejsze w tym micie jest to, że Bóg, który przez pięć dni stwarzał Ziemię, niebo i resztę Kosmosu SŁOWAMI „Niechaj się stanie!”, w przypadku powołania do istnienia swej „korony stworzenia” – człowieka, przeszedł na „ręczne wytwórstwo” i ulepił go z prochu ziemi, czyli z gliny. Niewiasta natomiast dostąpiła „zaszczytu” zbudowania jej przez Boga z męskiego żebra (Zenon Kosidowski w Opowieściach biblijnych wyjaśnia genezę użycia tego żebra jako budulca, nie będę więc powtarzał jego argumentacji). Ważne jest to, że nasze różne „pisma święte” posługując się pradawnymi mitami jako Prawdą objawioną, opisują rzekomo autentyczne wydarzenia sprzed tysiącleci, „tłumacząc” nam w ten sposób „genezę” naszej rzeczywistości i naszego ułomnego człowieczeństwa.

    Dalszy ciąg mitu ma podobną – sprzeczną z logiką – wymowę. Bóg zakazuje człowiekowi zerwania i spożycia owocu z drzewa poznania dobra i zła, podczas gdy w istocie zwraca jego uwagę na to drzewo. Gdyby rzeczywiście chciał, by człowiek nie spożył tychże zakazanych owoców, mógł to drzewo uczynić niedostępnym dla niego. Chyba, że chciał go wystawić na próbę, z góry wiedząc jak ona się skończy i dlatego karząc ludzi w raju nie uwzględnił ważnej okoliczności: to jego własne stworzenie – mówiący wąż – przyczyniło się głównie do upadku ludzi, który poskutkował tzw. GRZECHEM PIERWORODNYM człowieka.

    Nawiasem mówiąc, to rzekomo „diabelskie” kuszenie ludzi (gdyż i tak Bóg jest początkiem wszystkiego), uczyniło z nich istoty bliższe swemu Stwórcy, niż byli dotąd. Dopiero bowiem po zjedzeniu zakazanego owocu „otworzyły się im oczy” i tak jak Bóg poznali czym jest dobro i zło. Wcześniej jak można domniemywać nie potrafili rozpoznawać tych stanów, czyli nie byli przygotowani do samostanowienia i podejmowania właściwych wyborów. Widocznie Bóg chciał sam decydować co jest dla nich dobre, a co złe i przez to być potrzebnym w ich życiu. Dlatego umiejętność rozróżniania dobra i zła ludzie nabyli wbrew woli bożej.

    No i ten jeden z „piękniejszych” biblijnych antropomorfizmów: „Gdy zaś mężczyzna i jego żona usłyszeli kroki Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie, w porze kiedy był powiew wiatru, skryli się przed nim wśród drzew” (Rdz 3,6-8). No, proszę: „mężczyzna i jego żona”, ciekawe kto im udzielił ślubu i wg jakiego obrządku? Mamy tu Boga, który tak jak człowiek uwielbia spacery na świeżym powietrzu, w czasie lekkiego powiewu wiatru niosącego woń kwiatów z kwitnących drzew rajskiego ogrodu, słuchając dobiegających zeń ptasich treli.

    Te częste spacery Boga po ziemi były czasami kłopotliwe dla ludzi (i to nie tylko dla tych pierwszych), co opisuje choćby ten fragment: „Będziesz miał miejsce poza obozem i tam poza obóz będziesz wychodził. Zaopatrzysz się w kołek, a gdy wyjdziesz na zewnątrz, wydrążysz nim dołek, a wracając przykryjesz to, czegoś się pozbył, gdyż Pan Bóg twój przechadza się po twoim obozie, aby chronić ciebie, a wrogów na łup twój wydać. /../ Pan nie może w nim ujrzeć nic odrażającego, aby się nie odwrócił od ciebie” (Pwt 23,13-15).
    Wymuszanie higieny osobistej u Izraelitów, tłumaczone wrażliwością Boga na pozostawione przez nich ekskrementy, czemu nie? Każdy przyzna, iż nieopatrzne wdepnięcie w kupę nie należy do przyjemności, widocznie dla Boga Jahwe także. Przepiękny antropomorfizm! Jednakże są to tylko kulturowe „ozdobniki” nie wnoszące nic istotnego w ogólną wymowę tego mitu. Jego istotę możemy poznać z dopisków (także natchnionych Duchem Świętym?), które znajdują się na dole każdej strony Biblii i z nich dowiedzieć się co tak „naprawdę” obraziło Boga w zachowaniu ludzi. Jedne z dopisków tak tłumaczą ten teologiczny problem:

    „Wąż-kusiciel jest wrogiem Boga, uosobieniem zła, jest też istotą rozumną, skoro umie mówić. /../ Jego pokusa obiecuje pierwszym rodzicom równość z Bogiem przez uzurpowanie sobie samostanowienia o dobru i złu moralnym. /../ Gorzka ironia: ludzie chcieli dorównać Bogu, sięgając po samostanowienie o dobru i złu moralnym, a srodze się zawiedli”.


    Otóż to! W tych paru zdaniach zawarta jest „prawdziwa przyczyna”, dla której prarodzice ludzkości „upadli” i stali się grzeszni: Bóg zakazał im spożycia owocu z drzewa poznania dobra i zła nie z troski o ich długowieczność (gdyż i tak wg Biblii żyli potem ponad 900 lat), ale dlatego aby nie mogli sami decydować o swym losie, wiedząc co jest dla nich dobre, a co złe. Wygląda na to, iż Bóg chciał być ich jedynym autorytetem w kwestiach moralnych, bez którego ludzie nie wiedzieliby jak się zachowywać w życiu, aby go zadowolić. I to jest istotą mitu o „upadku” pierwszych ludzi w raju: Bóg nie chciał pozwolić na samostanowienie swych rozumnych stworzeń,.. którym ponoć dał wolną wolę.

    Ileż ten mit mówi o „naszym Bogu”! Wszechmocny Stwórca, który Wszechświat stworzył wypowiedzianymi słowami: „Niechaj się stanie!”, nie chce pozwolić swym rozumnym stworzeniom – ludziom na SAMOSTANOWIENIE. Sadzi więc drzewo poznania dobra i zła, z którego zabrania im spożywać owoce pod karą śmierci, a jednocześnie „pozwala” wężowi (gdyż nic nie może istnieć bez wiedzy i woli bożej) skusić ludzi, by mimo wszystko zerwali i zjedli ten zakazany owoc. Po to, by mieć potem powód do ich ukarania według absurdalnej zasady (w kontekście bożych atrybutów): „Zapłatą za grzech jest śmierć” (Rzym 6,23).

    Reszta jest tu-> http://www.listyznaszegosadu.pl/m/nowy-ateizm-i-krytyka-religii/bogowie-jak-ludzie-bogowie-na-niby-iii
    #ateizm #religia #chrzescijanstwo #katolicyzm #mitologia #rakcontent
    pokaż całość

    +: jan_zwyklak, A.......7 +4 innych
  •  

    What is the Leviathan? and What can it tell us about Ancient Religions?

    Nareszcie nowy film Treya (。◕‿‿◕。) Tylko czemu nie mogę go obejrzeć w przeglądarce na yt?
    #gruparatowaniapoziomu #paleontologia #ewolucja #mitologia #religia #historia #paleoart pokaż całość

    źródło: youtu.be

  •  

    Leszy, borowy, także laskowiec, boruta, borowiec, leśnik, gajowy, leśny dziad – w wierzeniach słowiańskich demon lasu, jego pan i władca zwierząt w nim żyjących.

    Ukazywał się pod postacią mężczyzny o nienaturalnie białej twarzy, którego wzrost zmieniał się w zależności od wysokości drzewostanu. Przyjmował także postacie zwierzęce (wilk, niedźwiedź, puchacz) lub postać wichru.

    Wobec ludzi był zasadniczo neutralny, a jego usposobienie zależało od tego, jaki przejawiali stosunek wobec lasu i jego mieszkańców. Bywało że wypędzał intruzów ze swojego królestwa. Mógł zaprowadzić wędrowców w głąb lasu, bądź bezpiecznie z niego wyprowadzić, wysypać dzieciom zebrane runo leśne z koszyka, uchronić przed atakiem zbójców, wydać na pastwę dzikich zwierząt lub ochronić przed nimi.

    Leszy przetrwał w polskich wierzeniach ludowych aż do końca XIX wieku (Bohdan Baranowski przytacza podanie, według którego borowy pomógł w ucieczce dezerterowi z carskiego wojska). Pojawiać się on miał najczęściej w postaci człowieka ubranego w mundur strażnika leśnego.

    Zesrałbym się w nocy XD

    #slowianie #mitologia #ciekawostki #wiedzmin3 #wiedzmin
    pokaż całość

  •  

    Dzisiaj będziemy obalać historyczne mity, których przez lata narosło bardzo wiele.

    Jeden z najdziwniejszych ‘internetowych’ mitów dotyczących husarii mówi o tym, jakoby najemnicy mieli w swoich kontraktach zastrzeżenie, że mogą walczyć przeciwko wszystkim rodzajom wojsk, poza polską husarią. Przyjrzyjmy się dokładnie jak to z tym jest.

    Link do znaleziska Czy wiesz, że mitem jest to, iż najemnicy mieli w kontraktach zapisanie, że nie muszą walczyć z husarią?

    Poniżej wołam osoby, które wyraziły chęć otrzymywania powiadomień o nowych wpisach. Jeśli ktoś chciałby dopisać się do listy, proszę o zostawienie plusa przy przeznaczonym do tego komentarzu pod niniejszym wpisem. Zachęcam również do obserwacji autorskiego tagu #historykon

    Dodatkowe Tagi: #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #ciekawostkihistoryczne #wojna #wojsko #mitologia #klamstwaklamstewka #patriotyzm #husaria #szwecja #polska #polityka #militaria #prawo
    pokaż całość

  •  

    Zmarłą Eurydykę wolno było Orfeuszowi wyprowadzić z Hadesu pod warunkiem, że ani razu na nią nie spojrzy. Kiedy jednak odwraca się, traci ją po raz drugi i rozpacza, śpiewając w trzecim akcie opery Glucka arię J’ai perdu mon Eurydice! - Utraciłem Eurydykę!. Przedstawiam ją Wam w wykonaniu Juana Diego Flóreza w inscenizacji z londyńskiej Royal Opera House.

    Oryginał libretta Orfeo ed Euridice powstał w języku włoskim, a wersję francuskojęzyczną (Orphée et Eurydice) opracował Gluck kilkanaście lat później na potrzeby przedstawień w Paryżu. Operę obecnie wystawia się w obu wersjach językowych. I tak na przykład stołeczna oraz wrocławska inscenizacja Trelińskiego oparte są o tekst włoski. Wówczas aria nazywa się Che farò senza Euridice? (Cóż pocznę bez Eurydyki?) i dla porównania można posłuchać jej tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=3J1UYGb2jH4

    pokaż spoiler albo tutaj https://www.youtube.com/watch?v=DLzxrzFCyOsl ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #mitologia #muzykaoperowa #muzykaklasyczna #muzykapowazna #muzyka
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Wielość bogów

    Czy Babilończycy, Wikingowie, Grecy i Rzymianie czcili te same bóstwa?

    Jakkolwiek na pierwszy rzut oka może się to wydawać dziwne to ludy Europy a dalej nawet Hindusi czy Chińczycy czcili podobne bóstwa. Kluczowym elementem dla zrozumienia ich panteonów jest to czym są te bóstwa - tutaj podamy ich definicję - oraz dlaczego, na tak wielkim obszarze nie ma wielkich różnic w tym co te bóstwa przedstawiają.

    Może też zaskoczyć, że ostatecznie te bóstwa w postaci rzymskiej - Wenus, Mars, Jowisz trafiają do sal Watykanu ale i to spróbujemy wyjaśnić i pokazać, że nie ma z tym żadnego problemu tak jak nie ma i z Diogenesem pokazanym na Szkole Ateńskiej a przecież jego niektóre działania - publiczna masturbacja czy załatwianie potrzeb na agorze - wołają o pomstę do zdrowego rozsądku.

    Wyjdźmy od emocji którą nazywamy Gniewem ponieważ jest to jedna z niewielu tak uniwersalnych emocji, którą można spotkać na całym świecie. Bogiem Gniewu a zarazem Wojny w Starożytnej Grecji był Ares, w Rzymie Mars, w Skandynawii i Germanii Tyr zaś w Babilonii - Nergal, Pan Zniszczenia i Pastwisk.

    Jest to uniwersalna emocja dostępna wszystkim zdrowym na ciele i umyśle ludziom. Dodatkowo, nie przedawnia się i tak samo gniewać mógł się paleolityczny łowca, Perykles, Chińczyk z dynastii Ming a nawet, bliski nam, Napoleon. Gniew choć jest abstrakcją dla ludzi starożytnych ma jeszcze jedną cechę, która pokazuje jak myśleli ludzie starożytności, był on bowiem niezależny od ludzi a gdy człowiek dostawał się pod panowanie boga Aresa (co absolutnie normalne) nie panował nad sobą bo przecież kto panuje nad sobą w wielkim gniewie? Musi to być pustelnik albo szaleniec.

    I tak skoro ustaliliśmy, że Gniew jako wieczna abstrakcja jest nieprzedawniona a zarazem niedostępna do szafowania ludziom ot tak, można wysnuć wniosek, że sam Bóg Ares był władcą, zasadą istnienia Gniewu - co ważne nie był samym Gniewem ponieważ, znowu, nie mógłby nad nim panować. Jest więc panem Gniewu, abstrakcji która jest wieczna, która dotyka ludzi, ale też narodziła się kiedyś dawno - ponieważ wszyscy bogowie, choć są nieśmiertelni, kiedyś się narodzili i tak Gniew w Biblii powstał gdy, Kain zabił Abla. Ale Biblia podaje Gniew jako abstrakcję pozbawioną jej boskich przymiotów, można więc powiedzieć, że Żydzi...weszli na wyższy poziom abstrakcji.

    Żeby wyklarować to co napisaliśmy wyżej weźmiemy na warsztat boginię Freję która w Grecji była nazywana Afrodytą, w Rzymie zaś nazwano ją Wenus. Freya, była panią miłości a sama miłość przekracza wydaje się czasy ludzkie i uderza nawet w instynktowny związek między samicą a jej dziećmi - przeto mamy wilczycę rzymską. Miłość jako abstrakcja jest niezależna od ludzi i gdy oddamy się prawdziwej Miłości - tracimy nad nią kontrolę i już wiemy, że kogoś kochamy. Wydaje się też, że sama Pani Miłości - Freya i Afrodyta mają nas za nic i często wpadamy w ich sidła czy to będąc we wspaniałym związku czy to trafiając na złośliwość drugiego partnera. Grecy jak i inne ludy starożytności wierzyli, że to nie ludzie panują nad tymi boskimi bytami, które zdefiniowaliśmy jako Coś co Rządzi Pewną Abstrakcją, ale te byty (Miłość, Gniew a u Jowisza czy Dzeusa - Porządek Kosmiczny) rządzą nami.

    Jak można w tym momencie zaprzeczyć, że istnieją bóstwa które czcili starożytni? Tydzień starożytny od okresu późnej epoki brązu zaczynał się wraz z Dniem Słońca czyli z Dniem Porządku - była to nasza niedziela, która u wszystkich ludów starożytności była poświęcona Bogowi Słońca - W Babilonie był to Utu, bóg porządku, sprawiedliwości i moralności (czyż to nie w niedzielę wielu z nas chodzi do Kościolów?) a w Rzymie i w Grecji zaś Słońce samo w Sobie. Znaczy to, że i Rzymianie i Grecy weszli na wyższy poziom rozwoju i Słońce a także Księżyc (Dies Solis i Dies Lunae) były "ogarnięte" przez te ludy a ich kalendarz, którzy uporządkowywał świat Działał co było jednym z większych osiągnięć tych ludów.

    Jako ciekawostkę dodam tylko, że Friday pochodzi od Freya Day i jest to niewątpliwie Dzień Freyi, Dzień Afrodyty, Wenus a także Inanny w panteonie babilońskim. Nic się nie zmieniło i każdy idący do klubu w piątek lub ten kto spotyka się ze swoją ukochaną oddaje cześć tym starożytnym bogom, którzy w świecie post-chrześcijańskim stali się "zwykłymi" abstrakcjami nad którymi próbujemy panować. Zgodnie jednak z ich wolą, zwykle nam się to nie udaje.

    Obserwuj #ockham

    Bibliografia :

    Mitologie świata, Wydawnictwo Artystyczne i Filmowe - Mitologia Arabów, Greków, Mezopotamii, Starożytnej Itali 1989

    ***
    Inne moje wpisy:

    O pewnym ciekawym rzeczowniku arabskim - https://www.wykop.pl/wpis/29935577/o-pewnym-ciekawym-rzeczowniku-arabskim-otwieranie-/

    O analizie Trójcy Świętej - https://www.wykop.pl/wpis/29339319/filozofia-trojcy-swietej-roznice-miedzy-allahem-a-/

    O różnicach między Grekami a Persami w V wieku przed naszą erą - https://www.wykop.pl/wpis/29475261/demokracja-i-despotyzm-multi-kulturowe-imperium-ju/
    ***

    Zdjęcie - Wyobrażenie Freyi

    #gruparatowaniapoziomu #filozofia #mitologia #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #4konserwy #publicystyka #kultura #religia #4chan #starozytnosc #grecja #rzym #religioznawstwo #chrzescijanstwo #mirkomodlitwa #mikromodlitwa
    pokaż całość

    +: Vivec, S......l +222 innych
  •  

    Dawno temu, samuraj szedł nocą drogą do Kioto , kiedy nagle usłyszał kogoś wołającego do niego, żeby poczekał. "Kto tam?!" - zapytał samuraj nerwowo, a kiedy się odwrócił, zobaczył nieznajomego mężczyznę, który zaczął się rozbierać, po czym wypiął na niego pośladki. Jakby tego było mało, tam, gdzie powinien znajdować się odbyt dziwnego mężczyzny, pojawiło się wielkie błyszczące oko.

    pokaż spoiler Shirime - mityczny potworów występujący w japońskiej mitologii , który ma oko w miejscu odbytu.

    #japonia #mitologia #heheszki #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: i2.wp.com

  •  

    Kalendarze pseudonauki

    Era człowieka to ułamek historii planety - ale niektórym taka wija świata nie pasuje. Świetny tekst @Mitologia o tym jak kreacjoniści, czy proponenci Wielkiej Lechii zdobywają zwolenników oferując im wizję świata gdzie człowiek/Polak to większość trwania planety/historii.

    Warto kopnąć a mało czasu zostało. Przy okazji szczerze polecam obserwowanie dodającego.
    #nauka #mitologia #gruparatowaniapoziomu #liganauki #ciekawostki #mikroreklama

    Rys: Husarz lechicki, koloryzowane
    pokaż całość

    źródło: i1.kwejk.pl

  •  
    c..............z

    +12

    #sztuka, #rzezba, #mitologia
    (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    źródło: i.pinimg.com

    +: F..................k, BroWarPolskaS1337 +10 innych
  •  

    Herkules walczy z hydrą lernejską (gobelin: 418 x 544 cm), Niemcy 1655/1565. Opis i wiele innych gobelinów w artykule.

    Artykuł z wieloma gobelinami

    #starszezwoje - tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #sztuka #gruparatowaniapoziomu #mitologia #myrmekochoria pokaż całość

  •  

    Ok, bajkę już sobie opowiedzieliśmy. W tym odcinku będzie nieco poważniej, bo nie poprzestaniemy na samej historii, ale spróbujemy zobaczyć skąd może się ona wywodzić, czemu jest taka jaka jest i jakie są jej związki z rzeczywistością i innymi opowieściami. Spróbujemy to dobre słowo, bo łatwo można uznać, że cały ten tok myślowy jest grubymi nićmi szyty. Przynajmniej będzie ciekawie.

    Pierwsza kwestia- zwyczaj rytualnego królobójstwa dla obszaru na którym dzieje się akcja jest potwierdzony w źródłach. Wspomina o nim na przykład Diodor Sycylijski, grecki historyk, który przez kilka lat swojego życia przebywał w Egipcie. Jego relacja dotyczy ziem znanych jako Meroe leżących w bezpośrednim sąsiedztwie Napaty. Według niej, król otrzymywał wiadomość od kapłanów i w asyście możnych stawiał się na egzekucję.

    Diodor odnotował jednak, że zwyczaj ten jest w odwrocie i podawał przykład Ergamenesa. Władca ten odebrał helleńskie wychowanie i zamiast poddać się wyrokowi bogów, zaatakował główną świątynię i wyciął zgromadzonych w niej kapłanów. Diodor tworzył w I wieku przed narodzeniem Chrystusa.

    Frobenius, który jako pierwszy Europejczyk spisał tę legendę zauważa, że bardzo przypomina ona Baśnie z tysiąca i jednej nocy. Myślę, że każdy zna tę historię, ale jeśli nie to na szybko przypomnę. Opowiada ona o losach Szecherezady, która poślubiła sułtana praktykującego osobliwy zwyczaj mordowania swoich żon zaraz po nocy poślubnej. Był to efekt traumy jaką przeżył po tym jak zdradziła go kobieta.

    Szecherezada wiedząc, że jeśli dojdzie do zbliżenia to ją także czeka śmierć, zaczęła opowiadać sułtanowi legendy. Ten początkowo nie chciał słuchać, ale w końcu historie niesamowicie go wciągnęły. Z czasem zakochał się w małżonce co uwolniło go od szaleństwa. W ten sposób Szecherezada ocaliła nie tylko siebie, ale także wiele kobiet, które po jej śmierci poślubiłby szalony sułtan

    W naszej historii widzimy bardzo podobny motyw- wykorzystanie fascynujących historii żeby uniknąć śmierci. Oczywiście są i różnice- na przykład tutaj to król jest zagrożony, a nie zagraża. Podobieństw jest jednak więcej i tak na przykład w obydwu przypadkach to kobieta jest autorem misternego planu, a w fabułę wpleciona jest miłość, która niesie kres zabijaniu .

    Z tego powodu często sądzi się, że obydwie historie mają “wspólnego przodka” czyli wywodzą się z tej samej tradycji, która z czasem rozwinęła się w kilka innych. Na podobnej zasadzie jak wszystkie języki słowiańskie najprawdopodobniej pochodzą od języka proto-słowiańskiego.

    Jeśli chodzi o Tysiąc i jedną noc, to zazwyczaj przyjmuje się, że większość zawartych w niej historii uformowała się w znanym nam kształcie między VIII a XIV wiekiem. Okres ten słynie nie tylko z tego, że ukształtowało się w nim wiele historii, ale także dlatego, że ugruntowało się wówczas wiele zwyczajów dotyczących opowiadania i opiewania bohaterskich czynów i tragicznych zdarzeń. Działo się to zarówno na dworach europejskich jak i arabskich, perskich oraz indyjskich.

    Sądzi się, że wersja którą usłyszał Frobenius wykrystalizowała się ostatecznie w okolicach X wieku. Oczywiście nie znaczy to, że nie czerpała ze starszych tradycji i historycznych wydarzeń o których już wspomnieliśmy (rdzeń historii może być o wiele starszy), ale sposób w jaki się ją opowiada (np. język), schematy myślowe oraz opisywane otoczenie przywodzą na myśl właśnie tamte czasu.

    Że to aż tysiąc lat i przez ten czas nie ma opcji żeby ktoś czegoś nie zmienił? No cóż, i tak i nie. Ryzyko zmian zawsze istnieje, ale zazwyczaj są one bardzo powierzchowne. Ponadto badania nad przekazami ustnymi pokazują, że w kulturach oralnych (albo chociaż z przewagą tego typu przekazów) przywiązuje się bardzo dużą wagę do tego żeby powtórzyć zasłyszaną historię w ten sam sposób.

    Zresztą nie robi tego byle chmyz bo istnieją zawodowi opowiadacze, których honorem jest wierne przekazywanie historii będących w obiegu. Ludzie pracujący nad tym tematem i badający opowiadaczy są pod ogromnym wrażeniem ich zdolności zapamiętywanie. Pamiętają oni tysiące opowieści co do najdrobniejszego detalu.

    Idźmy do źródła i weźmy cytat z braci Grimm: „Każdy kto wierzy, że tradycje łatwo ulegają zafałszowaniu i są niedbale przekazywane, a co za tym idzie nie są w stanie przetrwać w tej samej formie przez dłuższy okres czasu powinien posłuchać z jaką pieczołowitością i dbałością o szczegóły są one opowiadane; żadna część nie zmienia się przy powtarzaniu, a każdy błąd jest korygowany natychmiast po tym jak zostanie zauważony”.

    Skąd jednak wyrastają korzenie tej tradycji o której mowa? Ustaliliśmy już, że ma ona wiele wspólnego z historiami Tysiąca i jednej nocy. Tę z kolei zwyczajowo przypisuje się Persom, a jej upowszechnienie miało z kolei być zasługą Arabów. Frobenius uważa jednak, że nie jest to do końca prawda i rdzeń historii nie pochodzi wcale z Persji a z południa Półwyspu Arabskiego, które identyfikuje z miejscem pochodzenia Farlimasa.

    Południe Półwyspu było znane starożytnym jako Arabia Felix czyli Arabia Szczęśliwa. Na tle całej reszty regionu był to bardzo bogaty i wysoko rozwinięty cywilizacyjnie obszar, w którym krzyżowały się szlaki handlowe między wschodem Afryki, Persją, krainami Morza Śródziemnego i Indii. Materiał jaki zebrał tam Frobenius stał się podstawą takich wniosków. Fakt, że mieszkańcy południowych wybrzeży byli swego czasu wziętymi kupcami i żeglarzami przemawia na korzyć tej hipotezy.

    Różnice między wersjami legendy tłumaczy się zazwyczaj tym, że arabskie opowieści były z biegiem czasu niejako „tłumaczone” na język i okoliczności zrozumiałe dla ludności Nubii i Persji. Jeśli chodzi o nubijską wersję to wspominany już Diodor tłumaczy skąd mógł wziąć się motyw królobójstwa. Frazer (autor Złotej Gałęzi) idzie nawet dalej i twierdzi, że zwyczaj rytualnych zabójstw królów utrzymał się bardzo długo wśród Szylluków, ludu zamieszkującego nieco dalej na południe od terenów o których mowa w legendzie.

    Ich zwyczaje były bardzo podobne do opisanych w legendzie. Kapłani pełnili rolę pośredników między bogami i ludźmi, ale ich wola nie była odczytywana na podstawie znaków na niebie, tylko zwyczaju. Według tradycji zaś król miał panować siedem lat chyba, że bogowie dali znać wcześniej, że utracił ich łaskę. Znakiem takim mógł być nieurodzaj, negatywne zjawiska pogodowe, przegrana wojna, pomór zwierząt hodowlanych, choroby etc.

    Gdy nadchodził czas kapłani zjawiali się u króla i jego otoczenia i obwieszczali mu wolę bogów. Osoba króla była uważana za świętą i jedynie nieliczni mogli go oglądać. Z tego też powodu król był „aresztowany” przez grupę najwyższych wielmożów i to oni prowadzili go na miejsce ofiary.

    Rytuał mógł się odbyć tylko między pierwszą a ostatnią fazą księżyca, gdy noce były najciemniejsze. Króla składano w ofierze pod koniec pory suchej, przed pierwszymi deszczami i zasiewami. Wyrok wykonywał arystokrata cieszący się największym szacunkiem. Władca był duszony. Śmierci króla nie można było publicznie ogłaszać ani opłakiwać.

    Razem z królem zabijano i chowano dziewicę (stąd prawdopodobnie westalka w legendzie). Gdy ciała zgniły, odkopywano kości i zawijano je w byczą skórę. Rok po egzekucji powoływano nowego króla i na jego „koronacji” (bardziej pasowałoby namaszczenie na króla, ale tak jest czytelniej) zabijano w ofierze setkę bydła.

    Skąd jednak wziął się ten osobliwy zwyczaj? Zdaniem Campbella wcale nie jest on osobliwy tylko uniwersalny i widać go w wielu innych mitologiach tyle, że z czasem przybierał on inne, bardziej symboliczne formy. Traf chciał, że wśród ludów zamieszkujących sąsiedztwo Rogu Afryki przetrwał w starszej formie na tyle długo żeby zostać przekazanym w ustnej relacji.

    Z pracy Duarte Barbosy noszącej tytuł „Opisanie wybrzeży Wschodniej Afryki i Malabaru” wiemy, że bardzo podobny zwyczaj istniał na opisywanych przez niego terenach. W Malabarze, według relacji Barbosy sprawa wyglądała tak: panowanie króla wyznaczało położenie Jupitera względem konstelacji zodiakalnych. Zazwyczaj było to około 12 lat.

    Gdy Jupiter znalazł się w określonym położeniu nadchodził czas na ofiarę. Król był rytualnie kąpany w zbiorniku i udawał się w do świątyni na piechotę. Po oddaniu czci bóstwom wychodził ze świątyni i był stawiany na platformie i prowadzony wśród tłumu. Tłum zaś ciął go nożami, starając się odkroić kawałki ciała. Gdy mdlał z upływu krwi, podrzynano mu gardło.

    Zdaniem Frobeniusa rytuały te są związane z archetypiczną historią śmiercią i zmartwychwstaniem bóstwa. Motyw ten występuje w mitach wielu kultur: skandynawski Baldr, mezoamerykański Quetzalcoatl, japoński Izanami, egipski Ozyrys czy grecki Dionizos.

    U zarania dziejów królowie byli utożsamiani z bogami. Wiara w to, w różnych formach, przetrwała aż do starożytności. Motyw znany z tych mitów przewidywał śmierć, zejście do świata podziemnego i odrodzenie, często dzięki interwencji Wielkiej Bogini (znanej różnie w różnych kulturach). Stąd prawdopodobnie w znanych nam wersjach legend tak dużą rolę odgrywa kobieta.

    Zdaniem uczonych opowiadających się za tą teorią, krwawy rytuał zaczął się z biegiem czasu„cywilizować”, a śmierć i upokorzenie bóstwa zaczęto przedstawiać coraz bardziej symbolicznie. Zdaniem Campbella i Frobeniusa to właśnie ta archetypiczna historia leży u podstaw zarówno Baśni tysiąca i jednej nocy jaki i opowieści o upadku Napaty.

    #andrzejotysiacutwarzy #mitologia #bajki #religia #historia #legendy #zainteresowania #gruparatowaniapoziomu

    Link do opowieści

    Wizerunek Quetzalcoatla
    pokaż całość

  •  

    Dzisiejszy odcinek sponsoruje Joseph Campbell. Tym razem już nieco szerzej pogadamy sobie o micie, jego prawdopodobnych korzeniach i znaczeniu. Na wstępie powiem, że w warstwie narracyjnej dzisiejszy mit może brzmieć bardzo znajomo mimo, iż założył bym się z każdym, że nigdy wcześniej go nie słyszał.

    Mit pochodzi z terenów współczesnego Sudanu aczkolwiek jego akcja nie jest umiejscowiona w konkretnych czasach. Wiadomo tyle, że działo się to „dawno, dawno temu” . Opowiada historię upadku królestwa Napaty i został zarejestrowany przez Europejczyków na początku XX wieku.

    Zatem: dawno, dawno temu, na ziemiach obecnie wchodzących w skład południowego Egiptu, Sudanu, Etiopii, Erytrei i Czadu istniały cztery królestwa. Jedno w Nubii, jedno w Etiopii, jedno w Kordofanie i jedno w Darfurze. Najbogatsze było jednak to w Kordofanie, rządzone przez władców tytułujących się Napami. Miało ono potężne złoża metali szlachetnych, które eksportowało do dalekich krajów, co z kolei zapewniało mu dobrobyt.

    Napowie byli najbogatszymi osobami na tej planecie i żyli w wielkim dostatku bo, wbrew obiegowej opinii, za pieniądze można kupić bardzo wiele. Zanim zaczniecie zazdrościć musicie wiedzieć, że był pewien haczyk który sprawiał, że życie władcy nie było wcale różowe. System dziedziczenia był daleki od naszych wyobrażeń, opartych o tradycje ukształtowane w średniowiecznej Europie.

    Owszem, Nap panował od śmierci poprzednika do swojej własnej tylko, że ta nigdy nie była śmiercią ze starości albo chociaż z powodu choroby. Napowie rządzili dopóki Bóg obdarzał ich swoim błogosławieństwem. Gdy przestawali, kapłani składali ich w ofierze i wybierali nowego władcę. Aby odczytać zamiary Boga, kapłani każdej nocy prowadzili dokładne obserwacje nieba. Układy gwiazd były komunikatem od Boga, informującym kapłanów, że dany władca utracił jego błogosławieństwo.

    Od takiego właśnie wydarzenia zaczyna się nasza historia. Panujący król został zabity w ofierze, razem z dwoma ofiarnymi bykami. Święte ognie, płonące w trakcie panowania władcy zostały zgaszone, kobiety zamknięte w pałacu, a kapłani pogrążyli się w modłach i poświęcili rytuałom, których zadaniem było poznanie woli Boga co do osoby nowego władcy.

    Bóg nie kazał długo czekać i szybko wskazał swojego faworyta. Szczęśliwcem był Akaf, siostrzeniec niedawno złożonego w ofierze monarchy. Kapłani poinformowali go o decyzji Boga, na nowo rozpalili święte ognie i powrócili do swoich obserwatoriów, aby sprawdzać czy Bóg nie zmienia zdania co do nowego władcy.

    Zgodnie ze zwyczajem Akaf miał wybrać towarzysza, który podzieli jego los- to znaczy, będzie zaznawać nieprzyzwoitego luksusu, a gdy nadejdzie wiadomość z Nieba zostanie złożony w ofierze. Jego wybór padł na Farlimasa, niewolnika, którego podarował mu władca jednego z królestw leżących na Wschodzie. Na wieść o tym wątpliwym zaszczycie Farlimas nawet nie mrugnął i odparł tylko krótkie „Inshallah”.

    Drugiego towarzysza doli/niedoli wybierał królowi Arcykapłan. I w sumie nie był to towarzysz, a towarzyszka pełniąca rolę westalki. Wybór arcykapłana padł na siostrę władcy Salifu Hamr. W przeciwieństwie do Farlimasa bała się ona śmierci i wieść o nominacji wprawiła ją w przerażenie. Po pewnym czasie wszystko wróciło do normy. Akaf i Farlimas zażywali luksusów, a Salifu opiekowała się świętym ogniem.

    Każdego wieczora król ucztował z przyjaciółmi i sprawiał sobie przyjemności. Na widok części z nich nawet Hugh Hefner zacząłby się jąkać i oblał rumieńcem. Pewnego wieczoru jednak Bóg sprawił, że Akaf uświadomił sobie z całą mocą co czeka go w niedalekiej przyszłości. Strach wypełnił jego serce. Bóg jednak nikogo nie zostawia w potrzebie i dlatego też natchnął Akafa aby poprosił Farlimasa o opowiedzenie jakiejś historii.

    Trzeba wam bowiem wiedzieć, że Farlimas miał niezwykły talent opowiadania. Znał miliony historii i sposoby na to, jak nawet najbardziej prozaiczną opowieść zamienić w fabułę wgniatającą słuchacza w fotel (albo raczej poduszkę do siedzenia, bo foteli wówczas nie było). I tak też się stało. Farlimas opowiedział jedną ze swoich historii wszystkim zgromadzonym w pałacu królewskim.

    Opowieść Farlimasa była tak niesamowita, że król zapomniał o oddychaniu, goście zapomnieli o napitkach a niewolnicy o usługiwaniu. Wszyscy przysłuchiwali się słowom z ust Farlimasa jak zaczarowani. Gdy skończył, wszyscy czuli się jakby przed chwilą omdleli i teraz dopiero dochodzili do siebie. Słowa Farlimasa były słodkie i wciągające jak najlepszy haszysz. Trzeba było kilku ładnych chwil żeby zebrani zorientowali się, że jest już poranek i ostatnie 8 godzin spędzili słuchając opowieści.

    Od tamtej pory Farlimas każdego wieczora opowiadał historie królowi i jego gościom, a oni przysłuchiwali się z takim zainteresowaniem, że zapominali o całym świecie. Król zapomniał o losie który miał się stać jego udziałem. Goście płacili Farlimasowi ciężkie pieniądze w dowód wdzięczności. Wieści o tym co dzieje się w pałacu dotarły do Salifu. W jej głowie pojawił się pewien plan i poprosiła brata żeby zezwolił jej na przyjście na ucztę by posłuchać Farlimasa.

    Król zgodził się i pewnego wieczora Salifu znalazła się wśród widowni. Farlimas dostrzegł ją i poczuł jak traci zmysły. Jedyne co widział to Salifu. Jedyne co widziała Salifu to Farlimas. Wtem przemówił król: “Czemu nie zaczynasz opowieści, czyżby skończyły ci się historie?”. Farlimas otrząsnął się i rozpoczął opowiadać. Robił to tak sugestywnie, a jego głos był tak słodki, że wszyscy słuchacze, zahipnotyzowani, zasnęli.

    Wszyscy za wyjątkiem Salifu. Ich spojrzenia spotkały się i podeszli do siebie wiedząc, że są sobie przeznaczeni. Był jednak jeden szkopuł- obydwoje wiedzieli, że gdy tylko kapłani otrzymają znak od Boga, będą musieli pożegnać się z życiem. Nie chcieli umierać,a teraz zyskali dodatkowy powód żeby żyć. Zarysy planu który miała Salifu stały się wówczas jeszcze bardziej wyraźne. Póki co jednak, poprosiła Farlimasa aby jej zaufał.

    Tego dnia odwiedziła arcykapłana, pytając skąd kapłani wiedzą kiedy nadchodzi czas na zmianę władcy. Ten odpowiedział jej, że wiedzą to na podstawie obserwacji ruchów gwiazd, których nie spuszczają z oka. Gdyby przestali je obserwować na pewien czas, nie byliby później w stanie ich odnaleźć. Wtedy Salifu powiedziała, że prace Boga są zaiste niesamowite, ale gwiazdy wcale nie są najwspanialsze. Opowiadania Farlimasa dystansują je o kilka długości.

    Kapłan zaprzeczył, ale opinia ta zasiała ziarno niepewności- w końcu nigdy ich nie słyszał, jak zatem mógł wyrokować? Salifu namówiła go wówczas na wizytę w pałacu królewskim i posłuchanie Farlimasa. Tak też się stało. Uprzedziła swojego wybranka, że tego wieczora musi być lepszy niż zwykle, kapłani zapowiedzieli bowiem, że powrócą do obserwatorium wraz z pojawieniem się księżyca.

    Wszyscy rozsiedli się a Farlimas zaczął opowiadać. Mimo, iż wydawało się to niemożliwe, historia którą opowiadał była jeszcze bardziej wciągająca niż wszystkie poprzednie. Tłum całkowicie zatracił kontakt z rzeczywistością i upajał się słowami płynącymi z ust towarzysza króla. W końcu wszyscy zahipnotyzowani, zasnęli pijani historią. Wszyscy poza Salifu. Resztę nocy spędzili razem, przytulając się i obdarzając czułościami. Obydwoje zrozumieli, że odkryli sposób aby zadrwić z losu.

    Tego dnia Salifu po raz kolejny odwiedziła arcykapłana, pytając go czy zmienił zdanie. Ten odparł jednak, że jedna noc to za mało żeby zadecydować, a jego kapłani nie byli przygotowani. Następne kilka godzin spędzili na modłach i ofiarach po czym, po raz kolejny udali się do pałacu posłuchać Farlimasa. Z takim samym skutkiem. Od tamtej pory kapłani wciągnęli się w opowieści i byli stałymi słuchaczami. Cała sytuacja trwała wiele, wiele dni. Salifu i Farlimas triumfowali.

    Niestety nic co dobre nie trwa wiecznie i pewnego dnia kapłani zorientowali się co tak naprawdę się dzieje. Stało się to za sprawą bogatego kupca który udawał się w interesach do zamorskich krajów i zapytał kapłanów kiedy wypada pewien świąteczny dzień, na który koniecznie chciał zdążyć. Wtedy okazało się, że żaden z kapłanów nie prowadził obserwacji nieba i nikt nie potrafił udzielić odpowiedzi na to pytanie.

    Kapłani wpadli w popłoch, a wieści o ich zaniedbaniach szybko rozeszły się po całym królestwie. Arcykapłan wpadł w gniew i wezwał Salifu chcąc wypytać ją o przebieg rozmowy, która doprowadziła do takiej sytuacji. Przypomniała mu ona, że nie zgadzali się co do tego czy największym dziełem bożym są gwiazdy czy historie opowiadane przez Farlimasa. Arcykapłan jeszcze bardziej się zdenerwował i zakrzyknął, że Farlimas musi zginąć bo jest wrogiem Boga.

    Salifu przerwała ten wybuch złości przypominając kapłanowi, że Farlimas jest towarzyszem śmierci króla i nie może zginąć przed nim. To zaś nastąpi dopiero gdy Bóg tak zadecyduje. Problem polegał jednak na tym, że kapłani tak długo nie obserwowali nieba, że nie potrafili już odczytywać boskich życzeń zapisanych w gwiazdach.

    Arcykapłan spotkał się z królem i przedstawił mu całą sytuację. Poprosił króla o sąd boży- jeszcze jedną noc z Farlimasem. Jeśli jego historia znowu opęta kapłanów to będzie znak, że taka jest wola boża. Jeśli nie to będzie znaczyło, że Bóg życzy sobie śmierci króla i jego towarzysza. Akaf zgodził się, jego jedynym wymogiem było upublicznienie sądu. Dodajmy tylko, że nie była to normalna praktyka bo zwykli śmiertelnicy nie mogli oglądać króla.

    I tak też się stało. Sąd był publiczny i ściągnął olbrzymie tłumy w stołecznym mieście. Gdy wszyscy już się zebrali i zaczął się wieczór, Farlimas stanął przed ludem. I tym razem, tak jak zawsze, opowiedziana przez niego historia porwała ludzi. Było w niej jednak coś innego. Dotychczas, po kilku godzinach słuchania, wszyscy wkraczali w stan kojącej hipnozy i zasypali. Tym razem jednak ukojenia zaznali tylko niektórzy. Inni doznali horroru, który z każdą sekundą i wypowiadanym słowem stawał się coraz straszniejszy.

    Nie mogli jednak przestać słuchać. I tak gdy wzeszło słońce, a Farlimas skończył opowiadać okazało się, że kapłani i ich świta leżą martwi. Salifu poprosiła wówczas brata aby pokazał twarz swoim poddanym i gestem tym obwieścił koniec tradycji królobójstwa. Tak też się stało. Akaf był pierwszym władcą który panował aż do naturalnej śmierci.

    Po nim tron objął Farlimas, który poślubił Salifu. Jego panowanie było najwspanialszym w dziejach a potęga królestwa sięgnęła zenitu. Więcej nie składano tam ofiar z ludzi. Pech chciał, że królestwo po śmierci Farlimasa popadło w potężne tarapaty. Gdy zmarł sąsiednie państwa wypowiedziały traktaty i rozpoczęły wojnę.

    W tym samym czasie barbarzyńcy zaczęli najeżdżać Napatę. Po kilku latach walk upadła ona pod ciosami swoich nieprzyjaciół. Jej bogactwa rozkradziono, ludzi wybito i sprzedano w niewolę a miasta i wspaniałe budowle zostały zburzone.

    Jedyne co pozostało to sława Farlimasa, najlepszego opowiadacza w dziejach.

    #andrzejotysiacutwarzy #mitologia #bajki #religia #historia #legendy #zainteresowania #gruparatowaniapoziomu

    Próba uchwycenia sensu i pochodzenia opowieści

    Biżuteria z Napaty
    pokaż całość

  •  

    "Święta, święta i po świętach..." - chcielibyście czasem przedłużyć świąteczną atmosferę? Mieszkańcy Islandii znaleźli na to sposób – przenieśmy się tam na chwilę, by posłuchać opowieści o Ukrytych Ludziach i Świątecznych Chłopcach -
    niezwykłych postaciach z islandzkiej mitologii.

    Elfy, Ukryci Ludzie – legendy Islandii

    Islandia od wieków była domem trolli, elfów i wielu innych niezwykłych stworzeń. Jednymi z nich są Huldufólk (Ukryci Ludzie), czyli istoty pochodzące wprost od Adama i Ewy. Według tradycji, były to dzieci, których Ewa nie zdążyła umyć przed niezapowiedzianą wizytą Boga i kazała im się ukryć. Oczywiście nie umknęło to uwadze Wszechwiedzącego i postanowił, że od tego dnia będą niewidoczne też dla ludzkiego oka. Nie odebrał im za to wolnej woli, dlatego i dziś mogą się nam ukazać, jeśli zechcą. Są niegroźne, o ile nie narusza się ich terytorium.

    Święta na Islandii

    Zimowa noc i świst wiatru tworzą z kolei idealną atmosferę do budzących grozę opowieści o Grýli – istocie porywającej niegrzeczne dzieci, by przyrządzić z nich gulasz. Miała ona wielu synów – wiecznie głodną zgraję, która napadała na ludzkie osady, przez co niegrzeczne dzieci musiały szczególnie mieć się na baczności.

    Kto by pomyślał, że dziś dzieci będą wyczekiwać przybycia jólasveinar? Świąteczni Chłopcy – czyli 13 synów Grýli stali się odpowiednikiem Świętego Mikołaja! 13 dni przed Bożym Narodzeniem, parapety islandzkich domów zapełniają się specjalnymi papierowymi bucikami, w nadziei, że Świąteczni Chłopcy zostawią w nich wymarzony upominek.

    Niestety, z dawnych czasów została w nich nuta złośliwości: niegrzeczne dzieci czeka niemiła niespodzianka w postaci zgniłego ziemniaka!

    Islandia to być może jedyny kraj, w którym organizowane są specjalne spacery śladami elfów po Hafnarfjörður – miejscu uznawanym za "stolicę" baśniowych istot. Wiara w elfy może być też wyrazem dbałości Islandczyków o niesamowitą przyrodę, z której słynie ich wyspa .

    Magia wypełnia Islandię przez cały rok – jeśli sami chcielibyście jej doświadczyć, koniecznie sprawdźcie naszą propozycję ośmiodniowej wycieczki po Islandii - w cenie loty, noclegi, śniadania, transfery, ubezpieczenie, przewodnik oraz multum atrakcji - już od 3880 zł!

    Na zdjęciu - elfie domy niedaleko Strandakirkja, na południu kraju.

    Do następnego!

    #podroze #podrozujzwykopem #ciekawostki #swiat #turystyka #wakacje #historia #islandia #skandynawia #mitologia #wakacje #promocje #okazje
    pokaż całość

    źródło: elf house.jpg

  •  

    Chōchin obake (提灯お化け "Duch latarni") Jedno z yokai zaliczanych do tsukumogami -przedmiotów, które po osiągnięciu stu lat ożywają i zyskują własną świadomość.

    Chōchin obake to papierowa latarnia, jak wiele innych tsukumogami posiada oczy (często tylko jedno) usta i długi język. Zachowuje się podobnie jak karakasa nie krzywdzi ludzi, za to uwielbia ich straszyć. Pomimo raczej pacyfistycznej natury tego stworzenia spotkanie z ożywioną latarnią może skończyć się źle, gdyż potężne onryo często przybierają formę chōchin obake, maskując swoją prawdziwą tożsamość.

    Czarnolisto( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚ #yokainadzis

    #ciekawostki #japonia #mitologia
    pokaż całość

    źródło: yokai.com

    •  

      @reefer_madness: w sumie skoro - zgodnie z pewną wypowiedzią Korwina - "największą zbrodnią komunizmu była likwidacja analfabetyzmu" - to tu taki krok ku lepszemu; będzie względnie łatwy sposób na odróżnienie idioty od być-może-nie-idioty.
      Gorzej tylko, że w porównaniu do czasów sprzed likwidacji analfabetyzmu, idioci mogą teraz publikować.

  •  

    Kuro bōzu (黒坊主 "Czarny Mnich") Dość młody yōkai, pierwszy raz pojawił się dopiero w erze Meji (1868-1912)

    Wygląda niemal jak buddyjski mnich odziany na czarno, od człowieka odróżnia go twarz bestii i długi język. Demon ten posiada zdolność zmiany swojego rozmiaru, jest też niesamowicie szybki, pomimo tych cech woli raczej "polować" z ukrycia.

    Kuro bōzu stosuje nietypową dietę, odżywia się ludzkim oddechem. Nocą, gdy wszyscy domownicy śpią mnich wkrada się do domostwa i wysysa oddech swojej ofiary, szczególnie upodobał sobie kobiety. Po posiłku dokładnie wylizuje twarz, uszy i usta śpiącej osoby swoim zręcznym językiem, następnie odchodzi by wrócić kolejnej nocy.
    Osoby regularnie nawiedzane przez tego demona stają się osłabione i chore, według jednej z legend może mieć to związek z paskudnym zapachem rozsiewanym przez czarnego mnicha.

    Czarnolisto( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚ #yokainadzis

    #ciekawostki #japonia #mitologia
    pokaż całość

    źródło: yokai.com

  •  

    Każdy czasem potrzebuje trochę przerwy od poważniejszych tematów. Kiedy nie katuje się czytaniem opasłych monografii (no dobra, mocno przesadzam) lubię sobie poczytać mity, baśnie i legendy. Są bardzo ważkie powody żeby się nimi interesować. Kto zna Campbella i Eliade (albo chociaż Petersona) ten wie o co chodzi, kto nie zna- pozna niebawem, bo prędzej czy później coś o nich skrobnę.

    Ten tekst powstaje jednak jako świąteczny relaks, dlatego nie będę tutaj wykładał skomplikowanych i przepełnionych żargonem teorii. Zamiast tego opowiem wam bajkę. Bajkę o tym jak niebezpieczną rzeczą jest prawda i dlaczego mówienie wszystkiego żonie nie zawsze jest dobrym pomysłem. TL:DR dla niecierpliwych.

    pokaż spoiler W pewnej wsi w Japonii żyło sobie dwóch drwali: młody Minokichi i starszy Mosaku. Wstawali wcześnie rano i szli do pobliskiego lasu rąbać drzewa. Pewnego razu zaskoczyła ich zamieć śnieżna przez którą nie byli w stanie wrócić do wioski. Zabarykadowali się w chacie wzniesionej przez rybaków. Tam w środku nocy zaatakował ich lodowy demon pod postacią nieziemsko pięknej kobiety. Starszy drwal stracił życie, ale demon puścił wolno młodego mówiąc mu, iż wróci po niego jeśli kiedykolwiek opowie komuś o tych wydarzeniach.


    pokaż spoiler Rok później Minokichi poznał dziewczynę w której niemal od razu się zakochał. Szybko wzięli ślub, a po kilku latach dochowali się sporej gromadki dzieci. Byli związkiem idealnym, bardzo zżytym i serdecznym. Nie mieli przed sobą tajemnic poza tą z feralnej nocy. Minokichi nie wytrzymał okłamywania żony i w końcu wyznał jej prawdę. Wówczas okazało się, że tak naprawdę jest ona lodowym demonem. Odstąpiła jednak od spełnienia groźby, kazała zająć się dziećmi i zniknęła.


    Rzecz działa się dawno temu w Japonii, w prowincji Musashi która obecnie wchodzi w skład megalopolis Tokio. Drzewiej jednak znajdowało się tam wiele wiosek, lasów, zagajników i pól uprawnych. W jednej z takich wiosek żyło dwóch drwali: Mosaku i Minokichi. Gdy wydarzyła się nasza historia Mosaku był już staruszkiem, a Minokichi, jego uczeń, osiemnastolatkiem.

    Każdego dnia wstawali oni wcześnie rano i szli do lasu oddalonego od ich rodzinnej wsi jakieś pięć mil. Po drodze musieli przeprawić się przez rzekę, która oddzielała dziewiczy las od terenów zamieszkanych przez ludzi. Rzeka była dzika i rwąca. W końcu nasza historia dzieje się w czasach gdy nie regulowano ich biegu. Z tego też tytułu pomost przy którym zatrzymywała się łódź przewożąca ludzi na drugi brzeg, był nieustannie niszczony i odbudowywany w powodziach.

    Pewnego dnia, w trakcie zimy, gdy nasi bohaterowie wracali wieczorną porą do domu, zaskoczyła ich burza śnieżna. Mimo ciężkich warunków pogodowych udało im się dotrzeć do rzeki. Tam jednak okazało się, że kładka przy której zawsze oczekiwał na nich przewoźnik była pusta. Na domiar złego właściciel łodzi która codziennie ich przewoziła, zacumował na drugim brzegu. Temperatura i warunki pogodowe wykluczały możliwość przepłynięcia wpław.

    Nie była to jednak tragedia, bo wiedzieli, że nieopodal znajduje się chatka w której przesiadywali czasami rybacy. Nie było to wymarzone miejsce na przetrwanie zamieci, bo budynek miał raczej rachityczną konstrukcję i na domiar złego nie posiadał miejsca na palenisko. Mosaku i Minokichi nie byli jednak w sytuacji w której mogliby wybrzydzać. Zaryglowali się w chatce i rozłożyli na siennikach aby odpocząć. Mieli nadzieję, że zamieć szybko ustąpi. Fakt, że znaleźli schronienie dodał im animuszu i poprawił morale.

    Wiekowy Mosaku, wykończony trudami dnia, zasnął nieomal natychmiast. Minokichi mimo, iż też się położył, nie mógł jednak zapaść w sen. Przewracał się z boku na bok, nasłuchując wiatru i śniegu z deszczem uderzających o ściany i dach. Chatka skrzypiała i trzeszczała, ale dzielnie opierała się podmuchom wiatru. Minokichi czuł jak z sekundy na sekundę spada temperatura. Mimo to, w końcu i mu udało się zasnąć.

    Obudził go potężny huk wyłamywanych drzwi i podmuch zimna. Nagle, oślepiła go biel, tak jasna jakby do wnętrza chatki wpadł piorun. Gdy w końcu odzyskał wzrok zobaczył kobietę. Była ona całkowicie biała. Miała białe włosy, skórę, usta, oczy i była odziana w biel. Klęczała nad Mosaku i chuchała na niego swoim lodowatym oddechem, który wyglądał jak biały dym. Niemal w tym samym momencie kobieta odwróciła się i wbiła swoje lodowato zimne spojrzenie w Minokichiego.

    Próbował krzyczeć ale powietrze uwięzło mu w płucach. Kobieta schyliła się tak, że jej nieskazitelnie biała twarz niemal dotykała twarzy Minokichiego. Mimo przerażenia zobaczył, że jest nieziemsko piękna. Patrzała na niego jeszcze przez chwilę po czym wyszeptała: „Chciałam zrobić z tobą to co z twoim towarzyszem, ale teraz przepełnia mnie litość dla ciebie. Jesteś taki młody i przystojny, że zasługujesz na to żeby żyć. Jeśli jednak kiedykolwiek powiesz o tym co się tutaj wydarzyło- znajdę Cię i zabiję.”

    Po wypowiedzeniu tych słów kobieta odwróciła się i wyszła z chatki. Zaraz po tym Minokichi odzyskał władze nad ciałem i czucie. Natychmiast zerwał się na równe nogi i z przerażeniem rozglądać się na wszystkie strony. Nigdzie jednak nie dostrzegł kobiety, zniknęła tak nagle jak się pojawiła. Wdzierający się do chaty śnieg szybko go otrzeźwił. Minokichi na nowo wstawił drzwi, podparł je kilkoma szczapami drewna. Totalnie nie rozumiał tego co się przed chwilą stało i tego co zobaczył. Wtem przypomniał sobie o towarzyszu.

    Wykrzyknął jego imię, ale Mosaku nie odpowiedział mu. Spodziewając się najgorszego podbiegł do niego i sprawdził czy oddycha. Niestety, klatka piersiowa starca była nieruchoma, a on sam był biały nieomal jak zjawa która przed chwilą zniknęła. Minokichi dotknął twarzy swojego nauczyciela i z przerażeniem zauważył, że jest ona niesamowicie zimna. Chłód był tak bolesny, że niemal natychmiast cofnął rękę. Mosaku leżał zimny i nieruchomy jak bryła lodu.

    Minokichi nie zmrużył oka aż do świtu. Wraz ze wschodem słońca uspokoiła się burza. Gdy tylko młody drwal spostrzegł pierwsze promienie słońca, galopem udał się do kładki. Tam, wycieńczony z zimna i sterroryzowany nocnymi wydarzeniami, zemdlał. Kilka godzin później znalazł go właściciel łodzi który przewoził ludzi z brzegu na brzeg. Zabrał go ze sobą i posłał jednego z rybaku do rodzinnej wioski Minokichiego. Jego krewniacy i sąsiedzi otoczyli go czułą opieką i po kilku tygodniach doszedł mniej więcej do siebie.

    Ludzie zauważyli jednak, że się zmienił, że chodził jakby przerażony. Stał się małomówny i z nikim nie chciał rozmawiać o tym jakie wydarzenia poprzedziły odnalezienie go nieopodal przeprawy. Czas goi jednak najgorsze rany. Z czasem powrócił do pracy jako drwal. Nadal jednak był wycofany i rozmawiał jedynie ze swoją matką, która pomagała mu w sprzedawaniu drewna które zrąbał w lesie.

    Mniej więcej rok od traumatycznych wydarzeń, gdy wracał już do domu, spotkał uroczą dziewczynę, podróżującą do przeprawy. Pozdrowiła go i zapytała czy mógłby jej towarzyszyć do rzeki. Niechętnie zgodził się, odpowiadając półsłówkami. Cały czas miał z tyłu głowy obrazy z pamiętnej nocy i nie potrafił przestać o nich myśleć choćby na chwilę.

    W trakcie to jak się czuł zaczęło się jednak zmieniać. Ze zdumieniem odkrył, że głos dziewczyny brzmi tak pięknie jak śpiew ptaków. Zaczął się jej uważnie przyglądać. Szybko dostrzegł, że jest ona nie tylko wysoka i szczupła, ale także nadzwyczajnie piękna. Niezrażona jego milczeniem cały czas próbowała nawiązać rozmowę. Przedstawiła się jako O-Yuki i wyjawiła, że niedawno straciła rodziców i że chce się dostać do Yedo gdzie ma trochę krewnych. Liczyła, że rodzina pomoże jej znaleźć prace jako służąca.

    Minokichi zaczął się dziwnie czuć. Coś sprawiało, że tracił zmysł, że przestawał widzieć świat dookoła w normalny sposób. Przestał myśleć o sprawunkach, o tym co zjeść po powrocie, o dyspozycjach które miał wydać matce. Wkrótce przestał myśleć nawet o swoim zmarłym nauczycielu i przerażająco pięknej kobiecie która pozbawiła go życia.

    Towarzystwo dziewczyny sprawiło, że coś w nim pękło i rozsupłało mu język. Zaczął z nią rozmawiać, opowiadali sobie o coraz bardziej prywatnych sprawach. Dziwne uczucie narastało w Minokichim. Gdy byli blisko przeprawy zrozumiał, że jest zakochany w dziewczynie. Wiedząc, że ich drogi rozejdą się zaraz po przekroczeniu rzeki postanowił postawić wszystko na jedną kartę i zapytał O-Yuki czy jest zamężna lub zaręczona. Ze śmiechem odpowiedziała mu, że nie i natychmiast zrewanżowała się pytaniem.

    Minokichi natychmiast odparł, że nie i zaprosił ją żeby odpoczęła przed dalszą podróżą w domu jego matki, wszak wioska w której mieszkają znajduje się blisko traktu do Yedo. Dziewczyna zaskoczona śmiałością towarzysza początkowo nie wiedziała co ma odpowiedzieć. Po chwili wahania zgodziła się. Jej też spodobał się tajemniczy drwal i było to widać po spojrzeniach i uśmiechach jakie mu słała.

    Dalej wszystko potoczyło się niepodziewanie szybko i O-Yuki wyszła za Minokichiego. Młodzi nie próżnowali i w kilka lat dorobili się gromadki dzieci. Mimo kilku ciąż, codziennego znoju i upływu lat O-Yuki pozostawała piękną kobietą a Minokichi był niesamowicie szczęśliwy przy jej boku. Wspierała go trudnych chwilach, była wspaniałą matką, powierniczką jego najskrytszych myśli i namiętną kochanką. Była tylko jedna rzecz która nie dawała spokoju naszemu drwalowi.

    Były to wydarzenia z nocy gdy spotkał lodowego demona, który pozbawił życia starego Mosaku. Czuł się winny, bo z żoną mówili sobie wszystko. Ona odkrywała przed nim swoje najskrytsze myśli a nawet zakazane tajemnice rodowe. Żartowała czasem, że on zna ją lepiej od niej samej, a ona zna go lepiej niż on siebie. Minokichi przytakiwał, ale po chwili pochmurniał i czuł palący wstyd, że tak okłamuje kobietę swojego życia i matkę swoich dzieci.

    Pewnego razu nie wytrzymał i wymsknęło mu się, że jest coś czego jego żona nie wie. Jej oczy momentalnie napełniły się smutkiem zmieszanym z podejrzliwością i zaczęła go pytać co to takiego. Szybko uświadomił sobie jak wielki błąd popełnił i próbował jakoś zmienić temat. O-Yuki nie dawała jednak za wygraną.

    Po kilku dniach kłótni, ciężkich spojrzeń, podejrzeń i nerwów Minokichi poczuł, że nie może tego dłużej ciągnąć. Po powrocie z pracy kazał dzieciom położyć się do łóżek i wziął swoją żonę na bok. Przyznał się do kłamstwa i z najdrobniejszymi szczegółami opowiedział jej co wydarzyło się gdy miał osiemnaście lat i uczył się zawodu drwala. W miarę jak zmierzał ku końcowi widział zmiany zachodzące na twarzy żony.

    Gdy w końcu opowiedział o groźbie demona, twarz O-Yuki wykrzywił grymas ni to przerażenia, ni wściekłości i krzyknęła: „To byłam JA! JA! I to MI, MI obiecałeś, że nigdy nikomu o tym nie powiesz. Teraz gdy złamałeś dane mi słowo powinnam cię zabić, ale nie zrobię tego ze względu na dzieci które mamy. Nie mogę jednak żyć pod jednym dachem z kłamcą i krzywoprzysięzca. Na koniec powiem ci żebyś dobrze zajmował się naszymi dziećmi, bo jeśli nie to pewnego dnia wrócę po ciebie”.

    Po chwili zamieniał się w lód i rozpadła na tysiąc kryształów.

    Legenda którą przed chwilą przeczytaliście pochodzi z japońskiego folkloru i dotyczy stwora znanego jako Yuki-onna. Ma ona wiele różnych wersji a Yuki występuje w niezliczonej ilości historii.

    PS.1 To zaledwie niewinny początek tego co chce zrobić, to jest opisywania i analizowania ciekawszych mitów, opowieści, legend, fantastycznych wierzeń, przypowieści i innych takich- zebranych z różnych religii i kultur. Stąd też taguje religia, gruparatowaniapoziomu i historia bo domyślnie będzie sporo rzeczy dotyczących historii, religii, kultury i „na poziomie”. Wiem, że zajawka jest dosyć niewinna, ale to taki luźniejszy, świąteczny odcinek.

    PS.2 Tag- #andrzejotysiacutwarzy (tak, to ukłon w stronę Campbell’a).

    PS.3 Na próbę wołam ludzi którzy śledzą serię poświęconą chrześcijaństwu. Może ta seria też ich zainteresuje, jeśli nie to proszę żebyście nie plusowali- to będzie dla mnie informacja żeby nie wołać was gdy pojawią się wpisy o mitach.

    PS.4 Trwają święta więc jeszcze raz: Wesołych Świąt

    #andrzejotysiacutwarzy #mitologia #bajki #religia #historia #legendy #zainteresowania #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    strasznie zazdroszę japończykom całej ich mitologii i kultury, której nie stracili w wyniku chrystianizacji. na każdym kroku czają się demony i magiczne lisy, a przez miasta przechodzą korowody ludzi w tradycyjnych strojach i maskach, zmierzających do świątyń pradawnych bóstw. I TO SIĘ PROSZĘ PAŃSTWA TRZYMA. JEST MISTYCZNE, ORYGINALNE I CO NAJWAŻNIEJSZE! SPEŁNIA SWOJĄ FUNKCJĘ. A W POLSCE? NO W POLSCE JAK W LESIE. Możesz spokojnie wychodzić w nocy na dwór czy tam pole i chodzić po lesie, bo żaden demon ci łba nie urwie - najwyżej dostaniesz po mordzie i stracisz telefon. Ale to i tak luz, bo pójdziesz kiedyś do nieba i będzie fajnie. ¯\_(ツ)_/¯
    #religia #mitologia #japonia #polska #chrzescijanstwo #boldupy
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

    •  

      @SDammtsg: ja natomiast cieszę się. Polska kultura i religijność jest tak przesycona pogaństwem i bałwochwalstwem (które z pewnością drażnią Boga), że jeszcze więcej tych abominacji i źle by to się dla naszego narodu skończyło.

    •  

      nie łączy się z nią, tylko ją wypiera. gdzie jest cała kultura przedchrześcijańskiej Polski? nie ma, bo została, całkiem z resztą dosłownie, zrównana z ziemią. gdyby japonia nie zachowała izolacji, a chrześcijanie w japonii nie zostali wybici, to takich obrazków w przeciągu kilku pokoleń by już nie było-zostałyby zalane produktami kultury zachodu.

      @SDammtsg: kultura czy religia? To że Japończycy chodzą w takich pochodach nie oznacza że są wierzący. Połowa Japończyków twierdzi że nie praktykuje żadnej religii. A co do naszej kultury to kojarzysz Dożynki czy noc świętojańską - z jakiego okresu pochodzą? Stroje regionalne też u nas jeszcze są. Japończycy są dość zamkniętym społeczeństwem na wpływy zachodu dlatego też u nich przetrwało tego więcej. U nas środowiska lewicowe by się zesrały jakby coś takiego zobaczyły. pokaż całość

    • więcej komentarzy (14)

  •  

    Niedzielne spowolnienie ruchów i umysłowe zgnuśnienie ʕ•ᴥ•ʔ
    #gownowpis #mitologia

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Hej!

    Chciałbym kupić w prezencie książkę o wierzeniach, przesądach i zwyczajach Słowian. Moglibyście proszę polecić jakąś sprawdzoną pozycję z tej kategorii? Osoba, która miałaby otrzymać prezent lubuje się w mitologii greckiej, myślę, że słowiańska też mogłaby ją zainteresować. Z góry dzięki!

    #mitologia #slowianie #ksiazki

  •  

    Wa nyūdō (輪入道 "kołowy mnich") To wielka głowa mężczyzny uwięziona w kole od wozu. Wa nyūdō przemierzają wioski w poszukiwaniu grzeszników. Nieustannie cierpią z powodu płomieni trawiących ich koło i czerpią sadystyczną przyjemność z zadawania bólu innym. Gdy dopadną ofiarę zaciągają jej duszę do piekła, by została osądzona i potępiona, po czym wracają na Ziemię kontynuując swoją pracę, dopóki grzechy które popełnili za życia nie zostaną zmazane.
    Jedynym sposobem obrony przed wa nyūdō jest pozostanie w domu i ewentualne przyozdobienie go amuletami odstraszającymi złe duchy, w ostateczności można spróbować prowadzić przykładne życie, gdyż demony te zabierają tylko dusze grzesznych ludzi.

    Istnieje też żeńska wersja tej istoty - katawaguruma.

    Czarnolisto( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚ #yokainadzis

    #japonia #ciekawostki #mitologia
    pokaż całość

    źródło: yokai.com

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów