•  

    Mirki i Mirabelki. Udało mi się spełnić jedno ze swoich marzeń. Ukończyłem Ultra Trail du Mont-Blanc, ultramaraton wokół masywu Mont Blanc. 170 kilometrów, 10000 metrów przewyższeń, trzy kraje: Francja, Włochy, Szwajcaria, prawie dwie doby na nogach bez snu. Zdecydowanie było warto! (✌ ゚ ∀ ゚)☞
    Było całkiem sporo komentarzy proszących o AMA, więc ruszamy.
    Zapraszam do zadawania pytań. ( ͡º ͜ʖ͡º)
    #ama #bieganie #motywacja #sport
    pokaż całość

  •  

    Przegrywie!

    Jeżeli masz 25 lat, nie masz pracy, znajomych, kobiety i wykształcenia, masz chujowe stosunki z rodziną i jesteś biedny jak mysz kościelna, to pamiętaj, że sto lat temu w identycznej sytuacji był nie kto inny jak

    Adolf Hitler

    #przegryw #tfwnogf #historia #ocieplaniewizerunkuadolfahitlera i chyba #motywacja xD pokaż całość

  •  

    Jestem grafikiem. Ostatnio zauważyłem, że w każdej możliwie wolnej chwili po pracy czy w wekeendy, próbuję się uczyć nowych rzeczy albo robić jakieś swoje poboczne mały projekty. Czasem robię to bo to mega lubię, czasem na siłę, żeby tylko coś robić. Uzależniłem się mega od tego, jeśli nie zrobię nic w danym tygodniu, spisuję go na straty. Nie mogę pograć dłużej niż kilka h w weekend na konsoli, bo mam poczucie że marnuje swój czas. Kładę się spać w weekendy o 3 w nocy, wstaję o 7/8 tylko po to żeby jak sam mówię "nie marnować dnia na sen". Robię projekty, czytam, uczę się nowych rzeczy. Najlepsze jest to, że pracuję jako junior, a te rzeczy po pracy są tylko i wyłącznie dla siebie, dla zwiększania skilla a nie dla klientów za hajs czy do pracy :( Chociaż rzeczy do pracy też zdarzało mi się robić w niedzielę wieczorem, ale nie dlatego że musiałem, a dlatego że to lubię. Mam gdzieś z tyłu głowy coś takiego, jak "muszę się nauczyć jak najszybciej być specem od x,y,z..". "Muszę mieć fajne projekty w portfolio, muszę wiedzieć co w trawie piszczy, co jest popularne na rynku". Trochę to smutne i siada mi na banię, nie potrafię czasami się wyluzować, pospać dłużej, wyjść z młodszym bratem czy kumplami pokopać w piłę, poleżeć z dziewczyną w łóżku pół dnia i oglądać filmy. Zwyczajnie nie potrafię odpoczywać. Parę razy zdarzyło mi się, że na melanżu nie piłem aż tyle, żeby jak wrócę do domu móc sobie usiąść jeszcze na chwilę do jakiejś rzeczy xd Mój skill w organizacji sobie czasu i nie mysleniu o pracy po pracy: 0. Jakieś rady?

    #praca #grafika #motywacja #zalesie #psychologia #organizacja #odpoczynek
    pokaż całość

    •  

      @Dante15: hmm, głównie próbuję sobie tłumaczyć, że potrzebuję odpoczynku albo stymulacji innej niż ilustracja moja czy innych by być zainspirowaną (filmy, książki, wyjścia) i ze im bardziej bede naciskać, tym gorsze rzeczy bede produkować.
      Trochę również działa dawanie sobie zadań np. „Jeżeli dzisiaj będe robić rozwijające rzeczy przez 4 godziny, to będzie juz to dostatecznie dużo by zasłużyć na odpoczynek” i po tych 4 godzinach doceniać siebie na zasadzie „brawo, udalo sie az 4 godziny coś robić, czas na odpoczynek” ważne, żeby liczba była dla ciebie imponująca (żebyś faktycznie czuł dumę) ale jednocześnie dająca jeszcze czas na jakiś relaks. Można jeszcze zamiast godzin dawać sobie taski, które są osiągalne np „na dziś mam zadanie dokończyć ten element” albo „dziś poszukam tutoriala na ten temat i go wypróbuje” pokaż całość

    •  

      @Dante15: ludzie nie są kreatywni 24/7, zostaw elektronikę i pojedź na tydzień w góry - dobrze Ci zrobi chwila wolnego, napierdalanie non stop nie jest dobre w takiej pracy - rozwój rozwojem, ale jak przesadzisz z kondensacją rzeczy w ciagu roku to odbije się na wszystkim, fajnie gonić za trendami i wszelkimi rzeczami które są ciekawe - ale z pewną dozą dystansu do tego wszystkiego.

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    1. bądź mną
    2. patologia w domu od zawsze
    3. eksmisja wisi w powietrzu, nerwica, jesteś wrakiem człowieka, #przegryw
    4. wyjeżdżasz za gównopracą za granicę
    5. eksmisja, bądź bezdomny w PL ale wynajmujesz pokój za granicą
    6. znajdujesz dobrą loszkę
    7. auto, wakacje, zero zmartwień o rachunki i zakupy
    8. dostajesz jebany awans do pracy biurowej, już nie gówno praca, umowa na stałe
    8. po 4 latach na emigracji kupujesz dom bez najmniejszego problemu
    9. bądź szczęśliwy
    10. ...
    11. PROFIT

    Jebać biedę.

    Nie poddawajcie się. W 5 lat wasze życie może zmienić się o 180 stopni.
    #szczescie #coolstory #motywacja #emigracja #wygryw
    pokaż całość

  •  

    Mirki i Mirabelki. Udało mi się spełnić jedno ze swoich marzeń. Ukończyłem Ultra Trail du Mont-Blanc, ultramaraton wokół masywu Mont Blanc. 170 kilometrów, 10000 metrów przewyższeń, trzy kraje: Francja, Włochy, Szwajcaria, prawie dwie doby na nogach bez snu. Zdecydowanie było warto! (✌ ゚ ∀ ゚)☞
    #bieganie #motywacja #sport

  •  

    Jeśli czujesz się bezużyteczny, to pomyśl o

    pokaż spoiler toalecie damskiej w technikum elektrycznym


    #techbaza #motywacja #gownowpis

  •  

    Po zakończeniu szkoły średniej zauważyłem, że w ogóle nie czytam (oprócz tego co na studia, ale raczej to i tak jakieś skrypty itp.).
    Stąd wewnętrzne poczucie cofania się w rozwoju.
    Zainspirowany użytkownikiem @intothewildlife zaczynam wyzwanie #33minuty. Czyli czytanie po 33 minuty codziennie przez rok.

    12045-33= 12012 min

    Ponadto, czas zerwać ze złymi nałogami.
    #nofapchallenge i #nopornchallenge
    dzień 1.

    Jak coś mi wpadnie do głowy, albo Wy macie jakieś pomysły to dodam jakieś inne wyzwania. POZDRO.

    #zmianazelvisem123 -> dodajcie na czarną jak uznacie za #gownowpis

    #rozwojosobistyznormikami #motywacja
    pokaż całość

  •  

    Dzień 6/365

    Słabo to wygląda, ale noga nadal mi nie pozwala na bieganie :( Cieszę się, że przynajmniej wróciłem do czytania.

    #wegetarianizm - 6 miesięcy bez mięsa. Bardzo ciekawe doświadczenie. Bez problemu można odżywiać się w ten sposób, a potrawy mogą być smaczne i różnorodne. Duży rozwój pod względem światopoglądowym. Bardziej zwracam uwagę na to co jem, z jakiego źródła pochodzi moje jedzenie, jaką ma jakość, a zdobycie go jaki miało wpływ na środowisko. Nawet teraz, kiedy znowu zacząłem jeść mięso (póki co tylko ryby) to nie mam zamiaru wracać do tak dużych ilości jak kiedyś. Nie czuję żadnej potrzeby. Owszem, przerwałem wegetarianizm, bo wydaje mi się, że jednak czegoś brakuje w mojej diecie to uważam, że jeśli ludzka dieta może składać się z produktów za którymi nie kryje się zabijanie żywej istoty to warto do tego dążyć. Tak samo jak do zrównoważonych połów, hodowli i małej degradacji środowiska.

    ¬Czytanie 6/90
    ¬Bieganie 2/90
    ¬Rozciąganie 2/90
    ***
    Duży projekt :
    ¬wegetarianizm 6 miesięcy - done
    ¬ awans w pracy - done

    #rozwojosobisty #motywacja #dyscyplina #wychodzimyzprzegrywu

    #intothewildlife
    pokaż całość

    •  

      @intothewildlife: osobiście polecam każdemu chociaż spróbować diety wegańskiej.
      U mnie ciągnęło się to przez ponad rok, dzisiaj jestem głównie na diecie śródziemnomorskiej (dodałam po prostu ryby i owoce morza). To co mi pozostało to obrzydzenie do kurczaka i mleka. Nie ma szans, żebym do tego wróciła, po prostu mi nie smakuje. Od czasu do czasu zjem wieprzowinę i wołowinę, zdarzają się też jajka. Największy wpływ jaki zauważyłam, to to o czym wspomniałeś - świadomość tego, co się je. pokaż całość

    •  

      @przecietna weganizmu spróbowalem na samym początku, ale tyko na jakieś 3 tygodnie. Myślę, se również bez problemu można żyć na takiej diecie, ale jeśli chodzi o mnie to jednak za bardzo lubię jeść niektóre produkty :-) Aczkolwiek tak samo jak w przypadku wegetarianizmu już sama świadomość że tak można i nie ma w tym nic złego, dużo zmienia w naszym podejściu do układania jadłospisu.

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    tl;dr Pogódź się ze swoim losem i bierz życie takie jest nawet jeżeli to chujnia z metrem mułu. Kobiety to nie wszystko. Chyba.

    Przyjąłem odpowiednią ilość alkoholu więc zabieram się za skrobanie.

    Generalnie do napisania tego wywodu zainspirował mnie wpis z AMW gdzie gość 4/10 poszedł z Chadem na miasto zrobić eksperyment społeczny(znowu). Swoje doświadczenia będę opierał na sobie, no bo w sumie to nie jestem urodziwy, lata swoje mam i mam coś do powiedzenia w tej sprawie.

    Sprawa wygląda tak: natury nie oszukacie. Śmiać mi się chce jak czytam komentarze różowych pod różnymi wpisami (teraz takie pojawiają się już rzadko bo są skutecznie gaszone przez niebieskich), że wygląd jest ważny ale charakter też itd. Najlepsze są argumenty "ale ja mam piękną koleżanke i ma przeciętnego faceta" or "ale mój kolega gruby niski łysy to taki ruchacz że ma drzwi obrotowe w sypialni a laski szpagatem do mieszkania wchodzą". Taka argumentacja to trochę jak jednorożec - każdy słyszał ale nikt nie widział. To takie żywienie się kłamstwami. To nie takie proste jak wchodzenie do stojącego autobusu.

    Wyglądałem musisz przyciągnąć swojego partnera/partnerke, chociaż to głównie tyczy się mężczyzn bo teraz niezbyt urodziwe kobiety i tak są podrywane bo są faceci którzy są w stanie przeruchać cokolwiek byle się ruszało. Możesz mieć super charakter, być zaradnym, przedsiębiorczym ale jak nie masz wyglądu to będziesz miał gówno. Dosłownie. Będziesz pomijany przez kobiety jak Adrian Mierzejewski przez Adama Nawałke. W skrócie: Nie masz wyglądu - nie przyciągniesz laski - nie przyciągniesz laski - nie będziesz miał okazji do pokazania siebie z tej lepszej strony (mam nadzieję).

    NIE NADROBISZ WYGLĄDU (czyli: zakola, łysina i inne defekty twarzy) ubiorem i gadaniem, nie wspominam o pieniądzach bo o tym potem. Po prostu nie da się tego nadrobić niczym. Jesteś łysy? Masz przejebane. Nie stać Cie na przeszczep bo masz inne priorytety i wydatki w życiu? Łysina oszpeca. NIE DAJ SIĘ NABRAĆ NA TEKST Z JASONEM STATHAMEM I RESZTĄ AKTORÓW. Wszyscy łysi wyglądają jak aktorzy? No nie. Szykuj się na walenie niemca po kasku do końca życia. Po drugie; To bzdury, że kobietom po 30 spadają wymagania. Nałykaliście się redpilla i wierzycie, że będą wam siadać na knage magicznie po przekroczeniu 30. Takie kobiety są bardzo wymagające bo wiedza czego chcą.

    Pieniądze: czyli rzekomo ostatnia deska ratunku dla szpetnego człowieka. I tak i nie. Na pewno pozwolą Ci na ruchanie, ale chyba nie o to chodzi? A jeżeli o to, to już idź lepiej na rokse bo Ty chcesz prawdziwej miłości, ale "kupując" kobiety takiej nie zaznasz. Przyciągniesz najgorszy sort kobiet.

    Niepotrzebnie nienawidzicie kobiety. Wiem, że to boli jak to, co wydaje się być proste jest poza Twoim zasięgiem. Po prostu działa ewolucja, najlepsi przekazują swoje geny dalej a my, szpetni, patrzymy na to z boku i zazdrościmy. Co zrobić w takiej sytuacji? Rozwijać się zawodowo. Przynajmniej tak zapełnicie pustke w życiu, może zarobicie dużo pieniędzy które pozwolą wam jakoś zapewnić godną starość, ciekawszą przede wszystkim a nie samotne siedzenie w bujanym fotelu?

    Na koniec chciałbym napisać, żeby traktować to co napisałem poważnie, żeby przeszło weryfikacje. Napisałem to wszystko w prostacki sposób, ale taki mam styl. Przepraszam

    Z perspektywy człowieka który próbował wszystkiego ale na starość jednak szklanke wody będzie mu musiała podawać opłacona tajska, transseksualna prostytutka. Miłego dnia.

    #przegryw #zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski #wygryw (w pewnym sensie) #motywacja (też mam nadzieję) #podrywajzwykopem

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    #niebieskiepaski z #depresja mają przesrane w porównaniu do różowych. Ich choroba jest częściej bagatelizowana tylko dlatego, że mają beniz. Nazywa się ich ciotami, bo mają problemy, bardzie odciąga od szukania profesjonalniej pomocy i przez to mężczyźni częściej popełniają samobójstwo.

    Jeśli jesteś niebieskim z depresją lub jakimkolwiek innym problemem psychicznym:
    *nie jesteś ani trochę mniej męski
    *tak samo zasługujesz na pomoc
    *tak samo zasługujesz na zrozumienie
    *nie musisz 'wziąć się w garść i być facetem' (╯°□°)╯︵ ┻━┻
    *masz po co żyć i nie zmarnuj tego ᕦ(òóˇ)ᕤ

    Do wszystkich chłopów z problemami psychicznymi: jesteście o wiele lepsi niż wam się wydaje. Idźcie na terapię i jeśli jest taka potrzeba, do psychiatry. Zawalczcie o lepsze życie, bo uwierzcie, warto.

    #motywacja #przegryw
    pokaż całość

  •  

    2/365

    Dzisiaj był kolejny dzień roboczy. Na szczęście w pracy spędziłem równo 8h, a nie jak ostatnio po 12-15h zarywając nocki.
    Miałem tłumaczyć dzisiaj na czym polega mój "Duży projekt - awans w pracy", ale już nie muszę - udało się. Dzisiaj byłem awansowany na team leadera. Nie jest to jakiś spektakularny awans, bo pracuję w coffee shopie z kanapkami, ale... Trening rozpocząłem ponad 3 miesiące temu, ukończyłem 3 treningi całodniowe w Londynie, cała masa trudnych sytuacji do rozwiązania i duża odpowiedzialność. Miałem sporo kryzysów po drodze, łącznie z rzuceniem wszystkiego i powrotem do PL, ale jednak zacisnąłem zęby i dopiąłem swego. Awans o tyle ważny, że z pozycji zwykłego robola (a zaczynałem jako gość który niemal nie zna angielskiego i na niczym się nie zna), obsługującego klientów na kasie wszedłem w kręgi menadżerskie i teraz dosyć blisko mi już do prowadzenia samodzielnie sklepu i dalszego rozwoju w kierunku menadżera. Firma dla której pracuję bardzo prężnie rozwija się obecnie na nowych rynkach więc jest mocne parcie na poszukiwanie zdolnych ludzi którzy ogarniają i właśnie to mnie tutaj trzyma. Czas pokaże co z tego wyjdzie. Teraz przez kilka miesięcy chcę się nadal uczyć jak zarządzać zespołem (średnio około 20 osób na mojej zmianie, ale dochodzi jeszcze kolejny zespół w kuchni plus drugi sklep, z którym muszę współpracować - wszystko w języku angielskim). Poznać lepiej system IT którego używamy do ogarnięcia zamówień, produkcji, zysków ze sprzedaży itd. (a jest tego od groma), poznać dokładnie wszystkie przepisy health & safety i pewnie wiele innych rzeczy o których nawet nie mam pojęcia. Jednocześnie chcę znaleźć trochę balansu między pracą i życiem, żeby mieć czas na jakieś swoje małe hobby, ale i rozwój samego siebie co z czasem przełożyć powinno się zarówno na moje samopoczucie i wyniki w pracy.

    Trochę się rozpisałem, ale jakby nie było to ważny dla mnie dzień. Pijcie ze mną kompot! :) Może jutro napiszę coś o swoich celach.

    Czytanie 2/90
    Bieganie 2/90
    Rozciąganie 2/90
    No phone 1/90
    ***
    Fryzjer 1/12
    Spa 1/52
    Podsumowanie tygodnia 0/52
    ***
    Duży projekt :
    ☑ awans w pracy

    #rozwojosobisty #motywacja #dyscyplina #wychodzimyzprzegrywu i trochę #emigracja i #uk bo udało się coś osiągnąć za granicą, choć nie było łatwo, zwłaszcza startująć od zera i bez żadnej pomocy.

    #intothewildlife <------- czarnolistuj
    pokaż całość

  •  

    Chce zacząć "fight club" w Krakowie na Bloniach. Na start rekawice 16oz i zasady boksu. Sparing na 100% dla korpo-facetów z małym doświadczeniem w sztukach walki, którzy nie mają czasu ani cierpliwosci na systematyczny trening u Drwala czy gdziekolwiek tylko chcą sie troche pobić po męsku i nabrać pewności siebie, tolerancji na ból i pozbyć sie strachu przed uderzeniem w gębe.

    Ktoś jest zaintersowany? Możemy nagrywać sparingi i wrzucać na wykop jeżeli kogoś to ma motywować.

    #fightclub #boks #meskosc #krakow #blonie #walka #motywacja #mma #pytanie #pracbaza #sport #bijsiezwykopem
    pokaż całość

  •  

    Wyzwanie dowakacyjne 13.07- 26.08.2018

    ...::: DZIEŃ 37,38,39 :::..

    Dzień 36 Piątek

    Książka nadrobiona
    Wszystko zaliczone prócz niestety diety... z tym ostatnio idzie mi o wiele gorzej. Brak restrykcji działa na mnie "rozluźniająco" i jem dużo więcej, dodatkowo znowu zajadam za dużo. Zjadłem całe lody, które przygotwałem wcześniej. I myślałem, że do konca dnia umrę z przejedzenia.

    6. Przestrzeganie fit6- Nie zaliczony

    Plank- niezrobiony- byłem tak zmęczony, że po prostu padłem na łóżko po przeczytaniu 2 linijek tekstu książki.
    Serii podciągania- 4s x 4powt

    Dzień 37 Sobota

    Zaliczone wszystkie punkty oprócz punktu 6... znowu.

    Dzień produktywny- skosiłem cały trawnik. Wykopałem dołek pod trzepakiem, żeby łatwiej było się podciągać z prostymi nogami. Zrobiłem porządny trening pleców i tricka (w martwym ciągu rekord 4powtórzeń - 104,5kg - dokupiłem 20kg obciążenia, bo już się więcej nie zmieści na sztangę). Niestety późniejszy grill wszystko zniszczył. Co prawda tylko jedna kiełbasa + grillowane warzywa. Ale niestety skusiłem się na 2 albo 3 kawałki kremówki + 2 paluszki z ciasta francuskiego w cieście orzechowym- źle się z tym czuję.

    Plank- 4:20
    Serii podciągnięć- 4s x 4powt

    Dzień 38 Niedziela

    Dzień zaczęty wyśmienicie.
    Czytania było z godzinę albo półtorej. Dodatkowo zrobiłem ćwiczenia z drugiego dnia z apki "Mięśnie brzucha w 30 dni" zamiast planka (czyli ogólnie zrobiłem więcej niż zaplanowane minimum).
    Później relaks w basenie i słyuchanie psychologii osiągnięć- B. Tracy.
    Dalej Rower 27km w tempie spacerowym- spotkałem się z koleżanką po 5 latach, która od niedawna (za moją sprawą) jest użytkownikiem wypoku @angelika-bloniarz i tak sobie konwersując wpadłem na pomysł dalszej fazy doskonalenia się, a mianowicie mój wielki problem to spóźnianie się, jej- palenie fajek (myślę, że mnie za to nie zabijesz ( ͡° ͜ʖ ͡°)).
    Więc umowa wygląda tak, że jeśli ja kiedykolwiek spóźnię się (nie wliczamy tutaj naprawdę losowych zdarzeń typu wypadek na drodze itp) lub ona pociągnie chociaż bucha- to pierwsza osoba, która się złamie opłaca drugiej profesjonalną wizytę w gabinecie SPA (wartość ok 100zł). Dodaję to też do rutyn codziennego dnia.
    Tak jak już od jakiegoś czasu myślę- w świecie przypadków po prostu NIE MA. Każda osoba przynosi coś nowego, dlatego dobrze spotykać się z tymi, którzy ciągną nas w górę.
    Później dłuższa chwila nad wodą i powrót do domu 21km pobijając rekord życiowy na 20km - 47m:22s #chwalesie.
    Razem ~ 48km.

    Później wizyta u cioci... znowu kremówka i orzeszki ziemne solone. Orzeszki jeszcze ok, ale kremówki sobie mogłem akurat odmówić. Siłą woli nie zjadłem karkówki, która patrzyła na mnie i mówiła do mnie "zjedz mnie- o kuhwa jakie to dobre!"

    Zastanawiam się czy zaliczyć sobie ten dzień jeśli chodzi o zdrowe odżywianie... Niby na rowerze prawie 50km, więc kalorii spaliłem odpowiednio dużo. Dlatego pisząc tego posta po dogłębnej analizie zaliczam!

    Waga: 73,4kg - ok 1kg tak jakby w górę, sprawdzę we wtorek czy to dzienne wahanie, czy po prostu źle jadłem i przytyłem.

    Czyli wszystko zaliczone!

    Plank- zamiast planka dzień drugi z apki Mięśnie brzucha w 30dni
    Serii podciągnięć- 4s x 4powt

    Dzień 39 Poniedziałek

    Wstałem 5 min wcześniej niż zwykle! Plank zrobiony wraz z książką, aczkolwiek niewiele z niej wiedziałem. Czytałem jakieś 3min łącznie. Podciągnięcia na drążku zdążyłem zrobić przed pracą. Do kolegi samochodu przybiegłem 7:49- nieźle, prawie przegrałem zakład, który nie trwał nawet 24h. Muszę ustawić 5 min wcześniej budzik, choć wstałem i tak 5 min wcześniej niż zwykle.

    Plank: 4:30 z mega zakwasami na brzuchu po wczoraj.

    ---------------------------------------------------------------------------
    Dodawane w każdym wpisie (nie trzeba czytać)

    ZASADY:
    1. Rano po obudzeniu 5 min czytanie książki.
    2. Codziennie z rana plank +5s+ reklamy futurenet
    3. Codziennie z rana ścielenie łóżka.
    4. Codziennie wieczorem książka przed snem.
    5. Min 3x aktywnosc fizyczna.
    6. Przestrzeganie fit6
    7. Zażywanie supli.
    8. Zero alkoholu.
    9. Rano po obudzeniu szklanka wody.
    10. Rano rozciąganie w czasie czytania po wykonanym planku (w dni treningowe po treningu)
    11. Podciąganie GTG co godzinę - minimum 2 razy dziennie (obowiązkowo przed i po pracy) + reszta ile będę miał możliwości.
    12. Przychodzenie na umówioną godzinę minimum minutę przed czasem.

    Tło motywacyjne:
    Przytyłem nieco, lubię widzieć swoje mięśnie brzucha :)
    Chcę lepiej wyglądać, lepiej się czuć. Czas do wyjazdu na wakacje wydaje się idealny, choć to tylko miesiąc, ale myślę, że wprowadzę sobie po prostu odpowiednie nawyki i to już zostanie.
    Mam problemy z motywacją, więc próbuję różnych sposobów na poprawę swojego życia.

    Cel wpisów:
    Motywacja samego siebie, kontraktowanie, zapis historii i ewentualna motywacja innych do ogarnięcia.
    Wpisy będą się ukazywać raz dziennie z podsumowaniem dnia i opisem postępów. Na końcu zrobię jakieś zbiorcze podsumowanie, żeby inni mogli z tego czerpać razem z fotkami przed i po.

    Pomoc:
    Zastanawiam się czy mógłbym dorzucić coś jeszcze do tej listy, co sądzicie? Jakieś propozycje?
    No i plusujcie, żebym już nie mógł się wycofać.

    Wołam @heavybreathing
    #zysrobiforme #gzresrobiforme #motywacja #detoks #silownia #samodoskonalenie #wyzwanie #fit6 #plank #wyzwanie #wyzwanieplank
    pokaż całość

  •  

    Grammatik - Nie ma skróconych dróg

    Będzie lepiej mirki. Będzie lepiej.

    #rap #polskirap #eldo #przegryw #motywacja #pewniebyloaledobre

    źródło: youtube.com

  •  

    Najlepsza motywacja. A wy nadal 5 km przebiegniecie i jacy to z was "atleci" się chwalicie?

    #bieganie
    #mirkokoksy
    #motywacja
    #sanjaya

    źródło: youtube.com

  •  

    Nie było chyba lepszej reklamy boksu, ten montaż wraz z muzyką robią taką pompę, że przy końcu mam prawie świeczki w oczach xD Tylko ja jestem taki zjebany, czy na kogoś jeszcze to działa w ten sposób?
    #reklama #boks #motywacja

    źródło: youtube.com

  •  

    #medycyna #sor #motywacja #prostesprawy
    Na dyżurach uczysz się dużo… uczysz się „medycyny” ale też jak wytrzymać bez sikania,
    uczysz się; że jak nie będziesz w siebie wmuszać wody to po 24 godzinach pracy zacznie boleć głowa; uczysz się sztuczek psychologicznych i sposobów rozmowy z osobami z głębokimi zaburzeniami osobowości, z hipochondrykami którzy codziennie przychodzą na SOR/IP (przychodzą bo dyspozytorzy karetek już ich „znają”) z chorymi (również tymi umierającymi). Ale najpiękniejsze czego się uczysz to docenianie własnego łóżka, czystej pościeli, możliwości umycia się-zmycia tego wszystkiego z siebie. Póki nie zaczęłam dyżurować nie doceniałam tego że mam łóżko, własną pościel a nie już lekko śmierdzący koc. Nie doceniałam tego ze mogę spać, że to jest tylko mój czas, że nikt nie budzi co chwilę; że mogę zjeść coś ciepłego a nie batona lub bułkę w drodze do windy. Dyżury dają zastrzyk pieniędzy ale też uczą doceniać codzienne zwykłe życie i proste rzeczy. Doceńcie to że możecie spać we własnym łóżku bo chyba nikt nie zwraca na tak piękną rzecz uwagi. └[⚆ᴥ⚆]┘ pokaż całość

  •  
    fortheworld

    +473

    Białorusinka Mazuronak tuż po starcie dzisiejszego biegu maratonskiego na mistrzostwach Europy doznała trwającego kilkadziesiąt minut krwotoku z nosa. Starała się hamować go chusteczkami i polewac wodą. Na dodatek tuż przed meta pomyliła trasę. Mimo tych przeciwności na metę dobiegła pierwsza. #lekkoatletyka #bieganie #motywacja

    źródło: sportface.it

  •  
    fortheworld

    +8

    Nudzę się w ciuchci więc napiszę wam jak prawie zabiła mnie pewna gruba biegaczka. Cellulit jest ogromnym problemem początkujących biegaczy. Wiecie takich w stylu 6 min/km. Zapisuje się taki koleś na bieg, a tam pełno rozebranych kobiet. Zasada jest prosta, im szybsza tym mniej na ciele tej przykrej kobiecej przypadłości. Te najładniejsze uciekają szybciej niż marzenia polskich piłkarzy o wyjściu z grupy xd Biegniesz swoim tempem. Nie dość że gdzie nie spojrzysz tam cellulit, to jeszcze strasznie siada męskie ego. Tak też było ze mną, wyprzedzalem coraz ładniejsze, wiedziałem, że tym razem nie dojdę, a dobiegne. Aż do ostatniego kilometra. W morderczej walce kilkukrotnie wyprzedzalem się z jedną dziewczyna. Tuż przed ostatnim zakrętem usłyszałem cichutkie "przepraszam". To była ona. Wiedziałem, że nie mogę się poddać i ruszyłem. Usłyszałem z jej ust soczyste "kurcze" xd Na mecie padłem, pamiętam tylko wzrok politowania ratownika medycznego. Po pół minuty ocknalem się i poszedłem po medal, który dostaje każdy kto ukończy. Szedłem krokiem uczestnika wiejskiego wesela na jego finiszu, a przerażenie w oczach dziewczyny wreczajacej medal zapamiętam do śmierci. Wygrałem walkę z samym sobą. Ale wiecie dlaczego napisałem ten wpis? Nie po to żeby kogoś krytykować, a coś wam pokazać. Bo jestem pod wielkim wrażeniem wszystkich biegaczy niezależnie od wieku czy wagi. I mam wrażenie, patrząc na charakter tych, w tym przypadku kobiet, że za rok będą na mecie o kilka minut szybciej. Kto wie, może już bez cellulitu? Mam nadzieję, że też tam będę :) #bieganie #coolstory #rozowepaski #motywacja #heheszki pokaż całość

  •  

    Wyzwanie dowakacyjne 13.07- 26.08.2018

    ...::: DZIEŃ 26 :::..

    Tak jak przypuszczałem- trening dobry na wszystko, progresja ciężaru była i czuć było już różnicę w jakości treningu- oczywiście na plus. Jestem z siebie mega dumny, bo się nie złamałem- nie zjadlem slodyczy. Dzis przechodząc obok automatu w pracy z batonikami tylko się uśmiechnąłem do siebie w duchu i dałem sobie sam tzw. OKEJKĘ i pochwałę, więc #chwalesie
    Planka nadrobiłem.
    Czytanie książki nadrobiłem.
    Reklamy nadrobiłem

    Dziś rozciąganie z rana +plank (choć zaplanowana była przerwa, jednak ze względu na przerwę w niedzielę dziś robiłem normalnie. Czas to 3min 45s
    Łóżko zaścielone, suple wzięte (prócz OMEGA 3, ale wezmę po przyjściu z pracy).
    Reszta z tych możliwych zaliczona.

    Czyli Poniedziałek na 10 możliwych zadań wykonałem 10 (z opóźnieniem, bo zamiast rano zrobiłem po południu, aczkolwiek zrobione tego samego dnia, czyli dałem sobie czas na poprawę swojego zachowania ( ͡° ͜ʖ ͡°) )

    Dziś wtorek- nowe wyzwania, nowy dzień- dalej do przodu. Jestem na mega pozytywnej energii. Tak o, bo czemu mam nie być? (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Do wszystkich z tagu #przegryw proponuje zrobić sobie własne zasady i codziennie starać się je przestrzegać. Na mnie działa to świetnie i uważam, że wielu z was to może bardzo pomóc z tego przegrywu wyjść.
    ---------------------------------------------------------------------------
    Dodawane w każdym wpisie (nie trzeba czytać)

    ZASADY:
    1. Rano po obudzeniu 5 min czytanie książki.
    2. Codziennie z rana plank +5s+ reklamy futurenet
    3. Codziennie z rana ścielenie łóżka.
    4. Codziennie wieczorem książka przed snem.
    5. Min 3x aktywnosc fizyczna.
    6. Przestrzeganie fit6
    7. Zażywanie supli.
    8. Zero alkoholu.
    9. Rano po obudzeniu szklanka wody.
    10. Rano rozciąganie w czasie czytania po wykonanym planku.

    Tło motywacyjne:
    Przytyłem nieco, lubię widzieć swoje mięśnie brzucha :)
    Chcę lepiej wyglądać, lepiej się czuć. Czas do wyjazdu na wakacje wydaje się idealny, choć to tylko miesiąc, ale myślę, że wprowadzę sobie po prostu odpowiednie nawyki i to już zostanie.
    Mam problemy z motywacją, więc próbuję różnych sposobów na poprawę swojego życia.

    Cel wpisów:
    Motywacja samego siebie, kontraktowanie, zapis historii i ewentualna motywacja innych do ogarnięcia.
    Wpisy będą się ukazywać raz dziennie z podsumowaniem dnia i opisem postępów. Na końcu zrobię jakieś zbiorcze podsumowanie, żeby inni mogli z tego czerpać razem z fotkami przed i po.

    Pomoc:
    Zastanawiam się czy mógłbym dorzucić coś jeszcze do tej listy, co sądzicie? Jakieś propozycje?
    No i plusujcie, żebym już nie mógł się wycofać.

    Wołam @heavybreathing
    #zysrobiforme #gzresrobiforme #motywacja #detoks #silownia #samodoskonalenie #wyzwanie #fit6 #plank #wyzwanie #wyzwanieplank
    pokaż całość

  •  

    Wyzwanie dowakacyjne 13.07- 26.08.2018

    ...::: DZIEŃ 23, 24, 25 (trwa) :::..

    Dzień 22

    Przebiegł rewelacyjnie. Remont pełną parą i rozpoczęcie treningu o 23:30... wraz z kumplem i Szwagrem którego udało się namówić. Zakończony o 1:30. W nagrodę shake białkowy w basenie o 1:30 w nocy po zakończonym treningu, choć woda była już zimna (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) - #chwalesie

    Dzień 23

    Łóżko zaścielone, plank był, książka była.
    Wesele... Dzień dyspenzy od alko i jedzenia. I tutaj rzeczywiście popłynąłęm, jadłem wszystkie dania, które były naprawdę pyszne. Ciastka smakowały jak nigdy. Wesele udane.
    Po powrocie o 5 rano padłem nieżywy bez czytania książki już.

    Dzień 24

    Dzień po weselu. Nie mogłem sobie znaleźć miejsca w domu. Kaca nie było ale jakieś takie zmęczenie materiału. Brak ochoty na normalne żarcie. Po prostu jadłem głównie niezdrowe- placki weselne, czekoladki, lody i ciasto drożdżowe. Planka nie zrobiłem, zabrakło mocy. Książkę przeczytałem tylko rano, ale szczerze mowiąc nie zrozumiałem z tekstu totalnie nic, więc dałem sobie spokój. Poszedłem sie położyć na trampolinie przed 18:00, ale wiatr mnie obudził i stwierdziłem, że pójdę na chwilę na łóżko... Ta chwila trwała do 6:30 rano następnego dnia.
    Przynajmniej pościeliłem łóżko.

    Dzień 25 (trwa)

    Jedynie co zrobiłem pożytecznego to zaścielenie łóżka- samopoczucie zmęczenia trwa jeszcze niestety nadal. Mam nadzieje, że dziś zrobię mimo wszystko dobry trening i to przejdzie, więc jestem dobrej myśli. Od 9:00 kusi mnie na słodkie, ale jedyną motywacją, żeby go nie zjeść jest pisanie tego wpisu. Po prostu głupio mi było napisać, że dwa dni dałem ciała i miałem taką wewnętrzną walkę sam ze sobą. Zawsze to lepiej zlamac sie tylko jeden dzien, a nie dwa :)

    Podsumowując:
    6 na 7 poranków przeczytałem książkę z rana
    5 na 6 zaplanowanych planków
    7 na 7 klików w reklamy
    7 na 7 razy ścieliłem łóżko
    5 na 7 razy czytałem wieczorem książkę
    4 na 3 zaplanowane aktywności fizyczne
    5 na 7 dni przestrzegałem fit6 z małymi występkami o których pisałem
    5,5 na 7 dni brałem suple tak jak powinienem
    6 na 6 dni bez alkoholu
    7 na 7 dni ze szklanką wody z rana
    5 na 7 dni rozciąganie z rana

    I tak teraz patrząc na to podsumowanie- to był naprawdę zajebisty tydzień.
    Jadę dalej z kolejnym- trzymajcie kciuki!

    ---------------------------------------------------------------------------
    Dodawane w każdym wpisie (nie trzeba czytać)

    ZASADY:
    1. Rano po obudzeniu 5 min czytanie książki.
    2. Codziennie z rana plank +5s+ reklamy futurenet
    3. Codziennie z rana ścielenie łóżka.
    4. Codziennie wieczorem książka przed snem.
    5. Min 3x aktywnosc fizyczna.
    6. Przestrzeganie fit6
    7. Zażywanie supli.
    8. Zero alkoholu.
    9. Rano po obudzeniu szklanka wody.
    10. Rano rozciąganie w czasie czytania po wykonanym planku.

    Tło motywacyjne:
    Przytyłem nieco, lubię widzieć swoje mięśnie brzucha :)
    Chcę lepiej wyglądać, lepiej się czuć. Czas do wyjazdu na wakacje wydaje się idealny, choć to tylko miesiąc, ale myślę, że wprowadzę sobie po prostu odpowiednie nawyki i to już zostanie.
    Mam problemy z motywacją, więc próbuję różnych sposobów na poprawę swojego życia.

    Cel wpisów:
    Motywacja samego siebie, kontraktowanie, zapis historii i ewentualna motywacja innych do ogarnięcia.
    Wpisy będą się ukazywać raz dziennie z podsumowaniem dnia i opisem postępów. Na końcu zrobię jakieś zbiorcze podsumowanie, żeby inni mogli z tego czerpać razem z fotkami przed i po.

    Pomoc:
    Zastanawiam się czy mógłbym dorzucić coś jeszcze do tej listy, co sądzicie? Jakieś propozycje?
    No i plusujcie, żebym już nie mógł się wycofać.

    Wołam @heavybreathing
    #zysrobiforme #gzresrobiforme #motywacja #detoks #silownia #samodoskonalenie #wyzwanie #fit6 #plank #wyzwanie #wyzwanieplank
    pokaż całość

  •  

    Ponad pół roku temu, będąc w jednym z gorszych dołów, napisałam tu, że moja wtedy niespełna 3-miesięczna terapia nie daje skutków. Odzew jaki wtedy dostałam był dla mnie niesamowity. 10 osób w wiadomościach prywatnych proponowało mi wsparcie psychiczne. Dostałam też dużo komentarzy z poradami (między innymi o pójściu do psychiatry). To był pierwszy i jedyny raz kiedy popłakałam się przez wykop. Ze szczęścia.

    Dzisiaj dobijam do pół roku na lekach #ssri. Jest dobrze. Lepiej niż kiedykolwiek.

    Jeśli jesteś w tym samym punkcie co ja kiedyś: uwierz, to minie, tylko musisz wziąć sprawy w swoje ręcę. Idź na terapię, idź do psychiatry. Codziennie wyznacz sobie małe zadanie (może być nawet samo wstanie z łóżka albo wyjście do sklepu) i małymi krokami zawalcz o zdrowie. Bo masz po co żyć i nie zmarnuj tego ᕦ(òóˇ)ᕤ

    #depresja #chwalesie #motywacja #psychologia #przegryw
    pokaż całość

  •  

    Hej mirki z pod tagu #naukaprogramowania dziś trochę motywacyjnego gadania, Nie ważne jak ciężko jest gdy idziecie pod górę, pamiętajcie że na szczycie czeka naprawdę zajebisty widok ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚ Wczoraj dostałem swoją pierwszą pracę w It i wspominałem o swojej decyzji Jestem pracownikiem magazynu. Jak zostać programistą ? na blogu.

    #motywacja #programowanie #bootcamp #blog #oswiadczenie
    po 7 msc mam pracę w IT
    pokaż całość

  •  

    180cm 99kg kawaler here, postanowiłem sobie, że w 6 miesięcy schudnę prawie 30kg
    Jestem 2 tygodnie na MŻ i od 4 dni codziennie o 5:00 maszeruje przez godzinę po okolicy(nie biegam bo chyba bym się zabił xD)

    I chciałbym się z wami podzielić, że jestem dumny, że konsekwentnie, sumiennie i bez wątpliwości prę do celu, a że wychodzę z domu w celu odbycia godzinnego wysiłku fizycznego to w ogóle xDDD

    Nie mam pojęcia ile schudłem, ale samopoczucie w ciągu dnia mogę skwitować jednym słowem URUS xD Jak minie miesiąc to wysmaruję się śmietaną osiemnastką i wskoczę matce do zupy xD #pdk

    Trzymajcie za mnie kciuki ( ͡° ͜ʖ ͡°)✌️ A ja trzymam za wasze postanowienia ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #dieta #chudnijzwykopem #motywacja
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 38085622_1924606517592014_120461896938684416_n.png

    +: hocuspocus, c.......a +288 innych
  •  

    Robię koledzy prezentację na temat motywacji dla swoich ziomeczkow z którymi współpracuję. Jakbyście byli zainteresowani to w sumie mógłbym się też może i tutaj podzielić, chociaż póki co nie jestem pewny w jakiej zrobię to formie. W każdym razie jakby było zainteresowanie to rozważę wersję dla zdemotywowanych Mirków ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #motywacja #prokrastynacja

  •  

    #motywacja #wychodzimyzprzegrywu #depresja

    Dla wszystkich z tagów #przegryw itp dzisiaj postanowiłem podzielić się trochę moją historią, która może trochę Was zmotywuje. Poza tym fajnie będzie to po prostu z siebie wyrzucić. Prawdopodobnie gdybym poznał wykop wcześniej to byłyby tu moje relacje. Dzisiaj chciałbym przekazać jedno zdanie, które na pewno przewija się w Waszych życiach bez przerwy: "Nigdy się nie poddawaj".

    Mam obecnie 20 lat, pracuję jako programista i prawdopodobnie część z Was (firma w której pracuje posiada 63% udziału na polskim rynku, a prawie każdy pełnoletni korzysta z usług tej branży) korzysta z rozwiązań, które tworzymy w moim zespole. Jestem singlem, bo naprawdę można się spełniać na milion różnych sposobów. Pochodzę z bardzo małego miasta, które jest oddalone mniej więcej półtorej godziny od jakiegokolwiek większego miasta.

    Ale jeszcze 4 lata temu byłem bezdomny, w latach 2013-2017 miałem 4 próby samobójcze, z czego jedna zakończona długą hospitalizacją. Wszystko co mam obecnie zawdzięczam temu, że pomimo wielu upadków nigdy się nie poddałem. Gdy zostałem wyrzucony z domu w wieku licealnym miałem tylko i wyłącznie plecak, jakieś ubrania i laptopa za 200zł (typu 512mb RAM, jeden rdzeń, gdzie Linux ledwo działał). To był cały mój majątek. Pierwszy miesiąc spałem w lesie, w szkole byłem o 5 rano żeby wziąć prysznic i jako-tako się ogarnąć, w trakcie lekcji ładowałem telefon (który służył głównie jako latarka, kalkulator). Potem znalazłem pracę w barze (o czym w sumie mało kto wiedział, bo trochę się tego wstydziłem), udało mi się wynająć mieszkanie (a raczej mieszkanko 20m2). Wstawałem codziennie o 5, rano do 8 pracowałem w sklepie, szedłem do szkoły, potem do pracy w barze do 22-23, nauka do 1-2 w nocy. Tak przez prawie 3 lata, jednocześnie ucząc się do matury (zdana na poziomie 100% z podstaw angielski / matematyka, 80-90% rozszerzenia).

    Potem przez klika miesięcy pracowałem na trzy zmiany za minimalną krajową, typowo fizyczna robota. Ale szkoła się skończyła, kasa była nieco lepsza niż w barze, pracowałem mniej i miałem więcej czasu. No i mogłem brać nadgodziny. Więc sporo się uczyłem, angielski, matematyka, programowanie, grafika komputerowa, historia, geografia, fizyka. Wszystko to z czego zawsze byłem kiepski (w gimnazjum byłem typowym dresikiem walącym browarki pod blokiem). Po tych kilku miesiącach udało mi się odłożyć kilkaset złotych na kaucję i czynsz na 3 miesiące w większym mieście, dostałem pierwszą pracę w IT (mając jeszcze wtedy 19 lat).

    Poznałem w Krakowie kobietę, 3 lata starszą, która po kilku miesiącach mnie zdradziła podczas gdy byłem w delegacji. I wtedy dopadła mnie kolejna #depresja. Jeszcze w zeszłym roku byłem uzależniony od alkoholu, papierosów i narkotyków. Zarabiając wtedy 3,000 PLN netto / miesiąc około 1,200 PLN miesięcznie przeznaczałem na używki (900zł pokój, więc de facto zostało mi 900zł na przeżycie całego miesiąca).

    Przez te kilka lat nauczyłem się kilku ważnych rzeczy:

    - Czytaj, po prostu czytaj, poznawaj świat, bądź ciekawski i bądź ciekawy. Jeśli zamykasz się na jedną dziedzinę życia (powiedzmy programowanie) to z jednego błędnego koła trafisz do drugiego. Dla mnie przykładowo jest to szeroko pojęty design.
    - Ludzie będą zawsze demotywować. Nieważne czy bezpośrednio w twarz, czy przez internet, czy swoim zachowaniem, świadomie czy nieświadomie. Nawet czyjaś stabilizacja, lepsze życie, albo wręcz przeciwnie - czyjeś lenistwo może mnie zdemotywować. Trzeba pamiętać, że nie żyje się dla innych, żyje się dla siebie, bo na końcu wszystkiego zawsze zostajemy sami. Nawet jeśli umierając będziemy otoczeni przez kochających nas ludzi, w ostatniej sekundzie jesteśmy sami. Ludzie zawsze będą demotywować dlatego naprawdę nie warto skupiać na tych niewartościowych osobach uwagi. Ludzie nie są wartością samą w sobie. Ich wartości nadają im wartości.
    - Warto zrezygnować ze zbędnych, nierozwijających rzeczy jak telewizja, seriale, gry komputerowe. Weźmy na przykład pod lupę grę w CS:GO, średnio mecz pewnie trwa około 40-50 minut. Przez ten czas można przeczytać 15-20 stron książki.
    - Rozwijaj się. Warto się rozwijać pod każdym względem. (Metafora) Jeśli z zawodu jesteś programistą, spróbuj rozwinąć się w kompletnie innej dziedzinie, na przykład mechanika samochodowa. Język angielski w tych czasach jest naprawdę ważny.
    - Mierz wysoko. Bardzo wysoko. Nawet jeśli spełnisz tylko 50 procent swojego celu to i tak więcej niż jakbyś spełnił 100 procent celu mniejszego o 80%.
    - To jest rzecz, którą wprowadziłem dopiero niedawno do swojego życia: dbaj o siebie. Zdrowie jest ważne, dieta jest ważna, wygląd jest ważny, przeznaczenie 50-60zł na fryzjera nie jest przesadą nawet jeśli 300 metrów od Twojego domu fryzjerka sąsiadka wykona tą samą usługę za 15zł. Ubiór, aparycja (nawet jeśli nie jest się chadem 10/10) mają spory wpływ na to jak jesteśmy postrzegani (PS. zrzuciłem 13kg w ciągu ostatnich 5 miesięcy)
    - Ilość znajomych nie świadczy w żadnym stopniu o ich jakości.
    - Człowiek potrzebuje trzech domen życiowych, które są rozłączne: praca / szkoła, dom, trzecia domena która nie jest powiązana z pierwszymi dwoma (przykładowo sport, jazda na rowerze, motocyklu, podróżowanie). Jeśli czegoś Ci brakuje to szukaj tego
    - Jeśli chcesz zrobić coś ze swoim życiem, nie ma miejsca na lenistwo. To długa, często męcząca praca, pełna upadków, czasu gdy brakuje nam sił. Ale czasem trzeba zrobić coś dla siebie.
    - Każdy z nas jest głównym aktorem w swoim życiu (LINK) a reszta to tylko i wyłącznie drugi plan, statyści.

    4 lata temu byłem bezdomny, a jutro wyjeżdżam na swoje pierwsze od 6 lat, prawie miesięczne wakacje podczas których zwiedzę prawie całą Europę. Mój pierwszy od gimnazjum wypoczynek dłuższy niż jeden dzień, z którego cieszę się niezmiernie. Głównie dlatego postanowiłem się podzielić tą historią. Wiem, że wbrew obszernej tutaj opinii ludzie spod tagów #przegryw itp w dużej mierze próbują coś ze sobą zrobić. Więc jeśli chociaż jedna osoba zostanie w jakiś sposób poruszona tym wpisem - mój cel będzie spełniony.

    Nigdy się nie poddawaj.
    Z depresją można wygrać.

    Miłego dnia wszystkim życzę.
    pokaż całość

    •  

      @yungdupa: Mniej-więcej wiedzą, chociaz znają bardziej optymistyczną wersję (że mieszkałem u kogoś). Temat nigdy nie był ponownie poruszany więc nie wiem czy tak uważają. Ja na pewno uważam, że to była najlepsza rzecz która zdarzyła się w moim życiu bo dzięki temu sporo zmieniłem, z dresika walącego piwka pod blokiem stałem się całkiem dobrze zarabiającym, ogarniętym życiowo programistą który ma zamiar kupować za gotówkę mieszkanie w wieku 24-25 lat. Więc przeskok ogromny. Gdyby to się nie stało pewnie bym poszedł na gówno studia i prowadził beztroskie życie. pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    Kolejny dzień siedzenia w domu i kolejny dzień walki z prokrastynacją i zmianą lifestyle.
    Pracowałem dziś przy komputerze i 6-8h i w końcu jestem zadowolony, teraz pod koniec dnia czuję mega satysfakcję i spełnienie wiedząc, że dziś wykonałem sporo pracy (ง ͠° ͟ل͜ ͡°)ง udało mi się dziś zrobić więcej niż przez ostatni tydzień, jednak wciąż zmarnowałem mnóstwo czasu w ciągu dnia.
    Docelowo chcę produktywnej wykorzystywać czas który zaliczam do godzin w których pracuję, bo wiem, że mogę wszystko robić o wiele sprawniej i mniej opieszale. A do tego chcę wydłużyć czas pracy do 11h dziennie.
    Jak mi się to uda to osiągnę swój cel, a mam nadzieję, że w konsekwencji doświadczę wymiernych efektów ( ͡€ ͜ʖ ͡€)

    Trzymajcie kciuki. #motywacja #oswiadczeniezdupy #naukaprogramowania #biznes #przegryw

    Ja lecę spać, z rana pobudka o 5, szybkie śniadanie 6km marszu prysznic, godzina wolnego i do pracy, tym razem wszystko się uda ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    pokaż spoiler Ps. rzygam na myśl o powrocie do szkoły i o stresie związanym z kartkówkami sprawdzającymi wiedzę której nawet nie mam ochoty przyswajać, a nawet jak mam ochotę to wszędzie byle by nie w szkole. Przykładowo mam poprawkę w te wakacje z baz danych bo po prostu się ich nie uczyłem, nie miałem notatek(mam tragiczne pismo) i zawaliłem bo mi się po prostu nie chciało. A teraz tworzę własny projekt, musiałem się nauczyć SQLa(jeszcze nie jest to zakres materiału ze szkoły, ale będę dalej się uczył) i nie widzę w tym nic trudnego, a nawet się ciesze, że umiem to zrobić i najważniejsze praktycznie wykorzystać. Nie wiem, szkoła została mi tak bardzo obrzydzona, nie widzę tam żadnego rozwoju, a przede wszystkim chęci do rozwoju w ramach szkoły ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Zmagania cz. 2

    link do cz. 1 https://www.wykop.pl/wpis/33948449/zmagania-cz-1-czuje-sie-wrakiem-czlowieka-chociaz-/

    Stan na dzień dzisiejszy (26 lipca 2018):
    - nadużywanie alkoholu – 3 lata
    - nadużywanie opioidowych leków przeciwbólowych – pół roku
    - uzależnienie od benzodiazepin – 1 rok
    - zażegnane uzależnienie od tytoniu – trwało 2 lata (chociaż czasem, co parę dni użyję e-fajki)
    - Waga 113 kg przy wzroście 184 cm i muszę zaznaczyć, że nie wyglądam na osobę wybitnie grubą, chociaż wg BMI to już oczywiście otyłość. Po prostu moja tkanka tłuszczowa jest rozłożona bardzo równomiernie po całym ciele – przeciwieństwo „piwnego brzuszka). Jeszcze 2 lata temu ważyłem 84 kg.
    - nie przebiegnę bez zatrzymania nawet 3 km.

    Leki jakich używam obecnie to tyroksyna (na niedoczynność), fluoksetyna (na bulimię), kwetiapina i kwas walproinowy (na zaburzenia zasypiania i chwiejny nastrój), propranolol (nadciśnienie tętnicze i tachykardia) alprazolam – ten jest już ewidentnie nadużywany, chociaż rok temu pozwalał mi w ogóle funkcjonować w społeczeństwie bez ataków lęku.
    Skąd to się wzięło? O zaburzeniach afektywnych pisałem w części pierwszej. Są one pokłosiem niedoczynności tarczycy oraz wrodzonych i wyuczonych cech osobowości – im wcześniej w moją przeszłość, tym bardziej wrażliwy byłem. Później nauczyłem się tłumić stres m.in. za pomocą bulimii, a kiedy z niej zacząłem się leczyć, to odbiło się na moim układzie krążenia, stąd też dzisiejsze nadciśnienie.

    Z tytoniem przyszło o dziwo najłatwiej. Fatalny stan dróg oddechowych wynikły z wypalania paczki dziennie skłonił mnie do przerzucenia się na e-papierosa. Okres przejściowy, kiedy jeszcze popalałem trwał jakieś 2 miesiące, ale dzisiaj nie czuję do tytoniu już żadnego pociągu. Czasem chciałoby się zapalić w nastrojowy wieczór dobre cygaro, ale na szczęście-nieszczęście brak ostatnio nastrojowych wieczorów.

    Najbardziej jestem na siebie wściekły przez alkohol – kiedyś byłem gorącym przeciwnikiem w ogóle jego używania. Tu chyba sprawdza się pewna prawidłowość, że od jednego radykalizmu łatwo przeskoczyć do drugiego. Przez alkohol nie przejawiałem nigdy zachowań patologicznych, przynajmniej tych społecznych. Po prostu lubiłem się napić piwa raz w tygodniu, najlepiej w samotności. Na początku wypijałem sobie 2 butelki i szedłem z psem do lasu pokontemplować przyrodę przy akompaniamencie muzyki klasycznej (Chopin, Rachaminov, Czajkowski itd.) Mocno mnie to odstresowywało. Jednak z czasem 2 butelki to było za mało. Dziś jestem w stanie wypić spokojnie 7-8 butelek i jeszcze „jarzyć”. Nie robię tego częściej niż 2x w tygodniu, a bywa że jedynie raz, ale wiem, że jest to zachowanie patologiczne - żeby nie odczuwać „dnia wczorajszego” używam acetylocysteiny, aspiryny, loperamidu i wspomnianego alprazolamu. Kulturalne picie nie wymaga stosowania takich farmaceutyków, żeby wrócić do funkcjonowania. Mój problem polega na tym, że nie potrafię wypić małej ilości alkoholu i nie czuć się po tym źle. Jedynym zatem rozwiązaniem jest nie pić w ogóle, o co w tej chwili walczę. Jestem już na takim etapie, że sam pociąg, żeby zrobić sobie dzisiaj taki wieczór wzbudza we mnie obrzydzenie i to powoli zaczyna działać. Poza tym jestem już zmęczony tym wiecznym „to ostatni raz”…

    Dla niewtajemniczonych, alprazolam jest benzodiazepiną, anksjolitykiem czyli lekiem przeciwlękowym i nasennym. Rok temu dostałem od psychiatry jedno opakowanie – do stosowania doraźnego – w razie napadów lęku, które zdarzały mi się w sytuacjach społecznych – tych, które wyzwalały u mnie ataki bulimii. Oczywiście na początku stosowałem to tak jak należy, ale lęki nie mijały, a nie potrafiłem poradzić sobie z nimi w żaden zdrowy sposób – tu zaznaczę, że nie pochodzę z majętnej rodziny, nie stać mnie na psychoterapię, bo nawet pomimo tego, że studiuję w tym samym mieście, w którym mieszkają moi rodzice, utrzymuję się od pierwszego roku sam. Mają oni spore kłopoty finansowe, bo zawody którymi się pałają są mało płatne, a ich wiek nie pozwala na przebranżowienie się. I znowuż na moje szczęście-nieszczęście, lekarz POZ przepisze mi niemal każdy lek jaki będę potrzebował, przez co moje nadużywanie benzodiazepin stało się faktem. Jednak sprawa nie jest taka prosta – po tych lekach, przynajmniej w dawkach jakie ja stosuję, nie czuje się żadnego odlotu. Człowiek może po prostu się uspokoić trapiony mnóstwem stresu. Na szczęście uzależnienie od benzodiazepin jest możliwe do opanowania. Odwyk polega na stosowaniu coraz mniejszych dawek, coraz rzadziej, aż do całkowitego odstawienia. To kwestia determinacji oraz znalezienia sposobu na walkę ze stresem.

    Opioidowe leki przeciwbólowe – tu sprawa faktycznie przemawia za moją bezapelacyjną winą. Nie lubię odczuwać bólu i w ogóle mam niski próg bólowy. Miewam średnie lub silne bóle w okolicy kręgosłupa – szyjne niewiadomego pochodzenia (neurolog nie był w stanie stwierdzić co to jest) oraz lędźwiowe głównie wynikające z siedzącego trybu życia. Zamiast jak rozsądny człowiek rozwikłać problem zwiększając aktywność (tak, iść pobiegać…), a na szyję stosować maści przeciwbólowe, ja używałem czegoś, co działało jak czarodziejska różdżka – kodeina i tramadol. Od 8 miesięcy na tego typu leki wydałem już niemal 2 tysiące złotych… i nawet ta suma nie jest, póki co w stanie odwieźć mnie od wykupienia kolejnej recepty na Poltram czy kolejnej paczki Antidolu. To jest problem, do którego jeszcze nie wiem, jak się zabrać. Żywię nadzieję, że kiedy diametralnie zwiększę swoją aktywność fizyczną, to bóle osłabną i będę w stanie sobie radzić bez leków.

    Część 3 to refleksje o tym co tracę niszcząc tak sobie zdrowie…

    #depresja #motywacja #zdrowie #psychologia #wychodzimyzprzegrywu #prokrastynacja #bulimia #narkotykizawszespoko #narkotykiniezawszespoko #benzodiazepiny #alkoholizm #weltschmerz
    pokaż całość

  •  

    Zmagania cz.1

    Czuję się wrakiem człowieka, chociaż ktoś kto spojrzałby na mnie z zewnątrz wcale by tego o mnie nie powiedział – szczęśliwy związek, stypendium dla najlepszych studentów, udział w dwóch grantach naukowych, propozycja doktoratu na 3 różnych wydziałach, 5 sympozjów naukowych… Faktycznie, z zewnątrz nie najgorzej jak na 24-latka. Jednak, kiedy zostaję sam ze sobą i rozmyślam nad swoim zdrowiem, a szczególnie tymi jego aspektami, do których ja sam doprowadziłem, to popadam w totalne przygnębienie.

    Szczęśliwe dzieciństwo zakończyło się dokładnie w 14 roku życia. Do tamtego momentu cieszyło mnie wszystko, a szczególnie zdobywanie wiedzy o świecie. Byłem lekkim aspołeczniakiem, ale czułem się w tym wyśmienicie. Pewnie ta niechęć wynikała z tego, że zawsze miałem nadwagę, a w takim wieku (i wcześniejszym) dzieciaki potrafią być okrutne, a ja wrażliwiec wszystko brałem do siebie. Zaczęło się od lekkiego zranienia żyletką w laboratorium (swoim własnym, chemicznym). Rana nie chciała się za nic goić, więc Matka skojarzyła, że to może być objawem cukrzycy. Jednak diagnoza była inna – niedoczynność tarczycy. Wzięto mnie wtedy na tygodniową obserwację do szpitala, żeby przebadać mnie wzdłuż i wszerz, czy to nie jest czasem wynikiem choroby autoimmunologicznej albo guzków na tym gruczole. Była też na koniec rozmowa z psycholożką, która stwierdziła, że wykazuję cechy osobowości depresyjnej i zaleca wizytę u psychiatry. Tam faktycznie zdiagnozowano u mnie zaburzenia afektywne (może swoimi pasjami tłumiłem odczuwanie przygnębienia) i przepisano pierwsze SSRI. Dziś mija dokładnie 9 lat od kiedy z przerwami biorę antydepresanty, całą gamę antydepresantów. Żeby nie robić z tego opery mydlanej, pominę tutaj wiele zdarzeń, ale kolejnym istotnym, które wpłynęło na moje dzisiejsze gówniane samopoczucie jest bulimia. Ona z kolei objawiła się, kiedy miałem 19 lat. W ten chory sposób odreagowywałem na silny stres. Osoby, które tego nie mają, pewnie zachodzą w głowę, że to przecież chore – nażreć się i wyrzygać, żeby zmniejszyć stres. Tak, to chore, dlatego to ma swoją klasyfikację w ICD10 i to się leczy.

    Ten czas, to też czas matur, więc i o tym mały akapit. Już od kilku lat myślałem o kierunku lekarskim, lecz pierwsze podejście do matury się nie powiodło – 70% z biologii i 82% z chemii. Zrobiłem sobie rok przerwy, kiedy pracowałem za granicą. Matura poprawiona. Kiedy dostałem się do ukochanego Krakowa popadłem w kolejny marazm – czy na pewno chcę być lekarzem? W sumie podjęcie decyzji zajęło mi tydzień. Stwierdziłem, że wolę pracować ze szczurami niż z ludźmi i do dzisiaj jestem z tej decyzji bardzo zadowolony. Nic na siłę, nawet jeśli zdrowy rozsądek mówi inaczej…

    W części drugiej o nadużywaniu i niszczeniu swojego zdrowia, byle na chwilę poczuć się lepiej…

    #depresja #motywacja #zdrowie #psychologia #wychodzimyzprzegrywu #prokrastynacja #bulimia #narkotykizawszespoko #narkotykiniezawszespoko #benzodiazepiny #alkoholizm #weltschmerz
    pokaż całość

  •  

    No hejka, co tam się z Tobą dzieje? Skąd to zwątpienie? Dlaczego chcesz teraz się poddać, tylko dlatego, że raz czy drugi Ci nie wyszło? To nie jest żaden powód. Musisz iść i walczyć. Osiągniesz cel. Prędzej czy później go osiągniesz, ale musisz iść do przodu, przeć, walczyć o swoje. Nieważne, że wszystko dookoła jest przeciwko Tobie. Najważniejsze jest to, że masz tutaj wole zwycięstwa. To się liczy. Każdy może osiągnąć cel, nieważne czy taki czy taki, ale trzeba iść i walczyć. To teraz masz trzy sekundy żeby się otrąsnąć, powiedzieć sobie "dobra basta", pięścią w stół, idę to przodu i osiągam swój cel. Pozdro.
    #przegryw #stulejacontent #motywacja
    pokaż całość

  •  

    Nawet jak jest ciężko to można sobie poradzić, taki smaczek na dzis #motywacja i przy okazji #dziendobry

    źródło: 1AMzsb4.jpg

  •  

    Mirki i mirabelki, musicie zrozumieć, że okłamywanie osób grubych, że jest wszystko w porządku jest dla nich szkodliwe. Grube nie jest piękne i grube jest śmiercionośne.

    Z jakieś pół roku temu ważyłem około 110 kg (173 cm wzrostu). Ogólnie też wszyscy tacy uprzejmi i w ogóle.
    Miałem jednak problem z:
    - nadciśnieniem (wyniki 150/110) i biciem serca około 90 uderzeń na minutę
    - bólem pleców i nóg,
    - nadmiernym poceniem,
    - zamulenie,
    - senność,
    - brzydki, nieatrakcyjny wygląd,
    - kompleksy, spierdolona psychika, myśli samobójcze, taki #przegryw

    To są tylko niektóre czynniki. Raz po chlaniu o mało bym nie zemdlał w miejscu publicznym. Od tego czasu strach stał się moim motywatorem. W pół roku zeszło 17 kg, jeszcze dużo zostało, ale sam wygląd jak i samopoczucie jest dużo lepsze. #wygryw

    Żałuję, że tak późno wziąłem się za siebie i dałem się dopuścić do takiego stanu otyłości. Po tych 17 kg jest niebotyczna różnica w jakości życia i mam nadzieję, że zejdę do tych 80 kg. Jeżeli macie wśród otoczenia osobę grubą, lub otyłą to nie okłamujcie go. Mówcie mu, że ma zacząć dietę, albo przynajmniej spacery. Olewanie stanu waszych bliskich może się dla nich skończyć tragicznie (np. zawał serca, albo cukrzyca typu 2). Nie lekceważcie tego. #odchudzanie #motywacja
    pokaż całość

  •  

    Można pomyśleć, że rozwój osobisty na Polskim YouTube to kącik maratończyków

    #rozwojosobisty #sukces #pieniadze #biznes #motywacja #youtube #rozrywka #ciekawostki

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: sukceshehe.png

  •  

    I tak to by wyglądało właśnie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #rozwojosobistyznormikami #rozwojosobisty #pieniadze #biznes #motywacja #youtube #polska

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: sukceshehe.png

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #motywacja

0:0,0:1,0:1,0:0,0:0,0:1,0:1,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów