•  

    Problemy rodzinne w domu, bezsenność, ciągły stres, nerwica, rozwijająca się depresja, w domu ciągle pod górkę, brak najmniejszego skrawka prywatności by posiedzieć w samotności, brak własnego pokoju. Dopiero skończyłeś szkołę i nie masz wujka z bogatą firmą i nie masz też żadnego doświadczenia by zarabiać godne pieniądze. 2,5k na rękę, chcesz się wyprowadzić by w końcu żyć bez stresu i zacząć ogarniać sobie życie. O kredycie możesz zapomnieć. Szukaj kawalerki na wynajem, jest ci wszystko jedno, może być 15m2 byle tanio. 15m2 1200+opłaty czynsz prąd gaz kaucja 2k i to najtańsza oferta jaka jest. JAK W TYM KRAJU NIE POPEŁNIĆ MAGIKA PYTAM SIE WAS? Jeśli masz chociaż własny pokój w domu rodzinnym to doceń to, nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę.
    #przegryw #depresja #patodeweloperka #nerwica #bezsennosc
    pokaż całość

    •  

      @BuryRysiek: Mysle ze ze swojej poscieli mozna zrezygnowac,zajmuje duzo miejsca a jesli przyjdzie nam pokonac dluzszy dystans to bedzie to bardzo meczace ciagnac 2 walizki.Napewno nie polecam na pierwszy wyjazd

      Jest duzy spread na przewalutowywaniu.Uzywac tej opcji tylko jesli konieczne

      Laptop jest dobra rzecza ale najlepiej zeby byl w miare tani,jest pewne ryzyko kradziezy.Wazniejszym problemem bedzie padanie baterii w trakcie dnia i problemy z doladowaniem

      Jesli jedziesz do Holandii to trzeba uwazac na wysokie ceny transportu publicznego.Nie mozna zakladac ze tymi busami zajedzie sie gdzies,owszem teoretycznie zajedzie sie w kazde miejsce holandii po pewnym czasie ale ceny sa ogromne i nie mozna zakladac ze bedziemy sie na co dzien poruszac autobusami/pociagami
      pokaż całość

    •  

      @BuryRysiek: @9keps7: wcale nie trzeba 150 euro w Holandii jeśli wypłaty są co tydzień a pierwsza po trzech tygodniach. Starczy nawet 50 euro jeśli masz swoje jedzenie. Taki wyjazd to jest opcja milion razy lepsza niż praca w Polsce za 2,5k dla kogoś kto nie ma obowiązków w Polsce czy nie jest związany z rodziną.

    • więcej komentarzy (19)

  •  

    Kurw... jak zawsze wyjechałem z placu ale nie zauważyłem auta jak zmieniałem pas ruchu na prawy egzaminatorka mówiła że nie miałem możliwości zobaczyć go ehh jestem wkurwiony egzamin za miesiąc dopiero idę spać pierdole to wszystko... Kartka z egzaminu w komentarzu ... (╥﹏╥)(╯︵╰,)( ͡° ʖ̯ ͡°)(╯°□°)╯︵ ┻━┻ヽ( ͠°෴ °)ノ #przegryw #depresja #nerwica #prawojazdy #spierdolenie pokaż całość

    źródło: 104-1046672_clip-art-sad-pepe-png-pepe-the-frog.png

  •  

    Ech dzień dobry Mirki Dzisiaj mam Egzamin na prawo jazdy o 11:20 dopiero co się obudziłem idę pod prysznic wypije kawę zjem śniadanie. Muszę zdać w końcu... Najważniejsze że się wyspałem od Bóg wie ilu lat. Muszę zdać Proszę... (づ•﹏•)づ(╯°□°)╯︵ ┻━┻(⇀‸↼‶) #przegryw #depresja #nerwica #spierdolenie #dziendobry #prawojazdy pokaż całość

    źródło: zaba.jpg

    •  

      Opowiem wam jak zdaje się prawo jazdy w Nowym Jorku. Poszedłem nieprzygotowany do DMV ( departament transportu który zajmuje się wszystkimi sprawami związanymi z prawem jazdy/rejestracja i wszystkimi innymi sprawami związanymi z pojazdami mechanicznymi) poszedlem zapytać tylko jakie dokumenty są mi potrzebne, żeby moc zacząć robić prawko. W DMV zdaje się taki początkowy test z kodeksu drogowego, 20 pytań, z czego możesz nie odpowiedzieć na 5 z nich. Pytam się obsługi, klientka mi mówi, ze jak ma ten i ten papier to Ok i mogę jeszcze tego samego dnia przystąpić do tego testu. Ja do niej, ze nic nie umiem, bo się nie uczyłem, a ona, ze to nie szkodzi, test jest za darmo i jak coś to mogę nastepnego dnia spróbować jeszcze raz. No to poszedłem, procedura standardowa, bierzesz numerek, podchodzisz do okienka ( tam były akurat tylko dwa takie wyznaczone z aparatem fotograficznym) robią ci zdjęcie i każą na takiej karteczce złożyć podpis. Później idziesz do komputera i rozwiązujesz test ( prosta sprawa, mialem tylko 3 błędy, bo nie bardzo orientowałem się w kwestiach dotyczących dawek alkoholu). Test zdałem, w okienku pani powiedziala, ze do domu przyjdzie mi karta (permit) który będzie mnie upoważniała do podjęcia kursu, chociaż jak się później okazało, to i na takim świstku który ona mi dała, mogłem się i zapisać i zacząć robić kurs. Kurs, jako, ze mam polskie prawo jazdy wzialem 3 godziny i zdawka. Na kursie pojezdzilem z kolesiem i po dwóch tygodniach przystąpiłem do egzaminu. Pojechaliśmy w pięciu (nasz egzaminator i nas 4 kursantów) do takiego parku niedaleko Greenpoint, tam na miejscu czekał egzaminator z DMV. Wsiadasz do jego samochodu, poprawiasz lusterka, ruszasz, 200 metrów dalej skręcasz w lewo, kawałek prosto, skręcasz w prawo, każe ci zaparkować w koperte. Później nawrot do znaku stop, stajesz, w lewo, do głównej, stop, w prawo i 200 metro wracasz. Zdałem 15% błędu, za zbyt gwałtowne wychamowanie przed znakiem stop. ( ͡º ͜ʖ͡º) Zdał pan i do widzenia. To tyle. Prawko na samochód jest potrzebne, bo inaczej nie można zdawać prawka na motor- tylko procedura jest ta sama- DMV/permit - dwa dni kursu ma placu, ci sami którzy cię uczą na kursie sa tez twoimi egzaminatorami. Przed generalnym testem, jest generalna próba, gdzie pokazują co i jak będzie jezdzone. Proste.Ameryka proszę państwa. ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

    •  

      @Bloodaxis1 możesz o tym napisać oddzielny post, bardzo ciekawe (ʘ‿ʘ)

    • więcej komentarzy (50)

  •  

    #nerwica
    #depresja
    #przegryw

    Już dość mam, kompletnie, a jeszcze może z 40lat życia przede mną. Co za kurwa koszmar jebany.

  •  

    kurwa kuzynostwo weszlo mi do pokoju, a ja sie gapilem w ekran nic nie gadając i zobaczyli jakim jestem spierdoxem. Wczesniej to bardzo ukrywalem ale teraz juz wyszlo. Teraz pewnie rodzinka o tym gada na dole... Jestem przegrany
    #przegryw #fobiaspoleczna #nerwica

  •  

    az mi sie ciezko oddycha ze stresu, bo kuzyn ma przyjechac... a wiem to od 10 minut. Jak zmniejszyc ten lek? Albo przynajmniej jego fizyczne objawy? Pompki to dobry pomysł?
    #fobiaspoleczna #przegryw #nerwica

  •  

    Jestem już po pierwszej wizycie u psychiatry na NFZ poszłem bez żadnego skierowania Bardzo miła pani na początku się bałem ale jakoś się otworzyłem na nią i jej powiedziałem o problemach nerwica hipohondria itp. powiedziałem jej również że nie mam chęci do życia przez to że prawka zdać nie mogę bo bez prawka to ja do pracy nigdzie nie pójdę na busach chce jeździć Na początek pół godziny rozmowy było okej narazie nic mi nie przepisała następna wizyta za 2 tygodnie i zobaczymy co będzie powiedziałem jej też że bardzo się stresuje na egzaminie i że ani razu z placu nie wyjechałem wstydziłem się powiedzieć ale ona powiedziała że nie mam czego się wstydzić że w końcu zdam i za 2 tygodnie prawdopodobnie pierwsze leki cieszę się że w końcu mogłem się wyżalić dosłownie Mam nadzieję że już będzie tylko lepiej (。◕‿‿◕。)ʕ•ᴥ•ʔ(づ•﹏•)づ #przegryw #depresja #spierdolenie #nerwica #terapia #psychologia #psychoterapia pokaż całość

    źródło: 161-1610299_happy-pepe-the-meme-pepe-drawing.png

  •  

    Mirki dzisiaj o 12 idę do psychiatry pierwszy raz czego się go spodziewać boję się dajcie plusiki na odwagę (╯︵╰,) #przegryw #depresja #spierdolenie #nerwica

  •  

    #psychologia #nerwica #depresja #medycyna

    Mirki jak wydobyć z siebie agresję i mieć szacunek wśród ludzi? Ja już nie wytrzymuje, zawsze staram się być miły i nie uprzykrzać komuś życia, wszystko trzymam w środku, ale wiadomo wtedy inni wykorzystują taką sytuację na swoją korzyść...

  •  

    Mirki pomocy. Moj ojciec leczy sie na nerwice, depresje. Czesto wpada w szał. Przed chwila wydarzylo sie to samo, ale w skali takiej ze balismy sie z mama o wlasne zycie. Co zrobic zeby wzieli go przymusowo na jakas terapie, bo wpada w szal gdy tylko o niej sie wspomni. Ojciec jest teraz na dzialce, my wrocilismy do domu i nie wiemy co robic. Boimy sie tej nocy czy cos zrobi gdy wroci.
    #pomocy #depresja #pytanie #nerwica #szpital #psychologia
    pokaż całość

  •  

    Jak radzicie sobie z nerwicą natręctw? Mam wrażenie, że w ostatnich miesiącach się to u mnie pogłębiło. Wykonuje kretyńskie czynności licząc przy tym i ciągle mam poczucie, że stanie się coś złego. Najbardziej boję się, że jak nie zrobię czegoś irracjonalnego to coś stanie mi się z khutasem i jajami. Dawniej było tylko ciągle mycie rąk. Np. nie dotkne brudna ręką khutasa. Myje przed i po szczaniu. Po każdym umyciu sprawdzam czy woda nie kapie licząc przy tym do określenych liczb( dawniej tak dokładnie sprawdzałem tylko przed snem) podczas ćwiczeń siłowych też wykonuje określoną liczbę powtórzeń i serii. Nie mogę wykonać np 6 ,13 lub 18. Dobre liczby to 8, 15 i 22 chociażby. Najgorsze jest to, że pojawiają się natrętne myśli, przez które muszę powtarzać czynności. Ciągle jestem niewyspany i ciągle odczuwam niepokój. Chciałbym żyć normalnie. Powtarzanie czynności tyczy się nawet takich debilnych rzeczy jak odświeżanie stron internetowych czy nawet dodawanie tagów pod postem na wykopie. Pokonaliście to jakimiś medytacjami czy po prostu silną wolą? Są jakieś ćwiczenia myślowe, które wam pomogły ? Nie chcę brać pieprzonych psychotropów, bo po nich nie nadaje się do niczego. Poza tym źle wpływają na moją erekcję a seks jest niezwykle ważnym elementem życia dla mnie ( właściwie moja seksualność mną rządzi, ale to inny temat). Poradzicie coś ?
    #przegryw #nerwica #nerwicanatrectw #psychologia #psychiatria #seksuologia #spierdolenie #blackpill #medycyna #medytacja #problem #pytanie #pytaniedoeksperta #niebieskiepaski #rozowepaski #logikaniebieskichpaskow #logikarozowychpaskow #zjeb #mozg #umysl #zdrowie #zdrowiepsychiczne #jakzyc #mentalista #mentalcel #wykop #penis #psychotropy #terapia
    pokaż całość

    źródło: cdn.galleries.smcloud.net

  •  

    Dlaczego kobiety muszą non stop na coś narzekać i dlaczego najbardziej na tym świecie przeszkadza im święty spokój? Przez notoryczne narzekanie i wkurwienie mojej matki, która całe życie kipiała wsciekloscią i bezrefleksyjnie powtarzała te same schematy wyrosłem na znerwicowanego wraka człowieka.
    #rozowepaski #blackpill #redpill #kobiety #rozowypasek #rozwojosobistyznormikami #nerwica #toksycznamatka pokaż całość

    •  

      @Ynfluencer: patrząc na wybory moich koleżanek, sióstr i kuzynek stwierdzam ze nie masz racji. Nie wiesz ze laski podążają za modą jak lemingi? Jak jedna koleżanka ma chada ciacha to nagle każda takiego chce. I jestem ciekawy jak one niby wykrywają mój charakter jak chodzę prosto, czysty zadbany i one nawet nie wysyłają sygnałów zainteresowania? Coś w twojej teorii kuleje.

    •  

      @Ynfluencer: po za tym gadanie o męskim nie męskim możemy sobie darować, bo my jako faceci mamy inna definicje niż kobiety - bo one gadają o męskości zawsze wtedy gdy to one mają z niej korzyść. Napisz w babskim blogu co uważasz co jest kobiece, to one ciebie zjedzą :)

    • więcej komentarzy (14)

  •  

    Dzień dobry Mirki Dzisiaj mam Egzamin na prawo jazdy 4 podejście od 19 dni skończyłem ze swoimi nałogami alko i fajki biorę też lek na nerwicę wczoraj na jazdach samopoczucie w pytę(ʘ‿ʘ) mam nadzieję że dzisiaj też będzie i mam nadzieję że nie będę się stresował. Pytanko mam nadal wymagane są maski i rękawiczki ?ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ #przegryw #depresja #nerwica #spierdolenie #prawojazdy pokaż całość

  •  

    Po raz kolejny biorę #fluoksetyna na zaburzenia depresyjno - lękowe i powiem wam, że tym razem początki są ciężkie :/ ale minie jeszcze kilka dni i powinno być gicior majonez
    #depresja #nerwica #psychiatria

  •  

    Jestem na dworcu w dużym mieście i siedzę sam na peronie z daleka od ludzi boję się #fobiaspoleczna #nerwica #depresja #przegryw

  •  

    Hahahhaha znowu cały dzień krecenia sie w kółko az w koncu zrezygnowałam siedze jem czipsy i pije kurwa placze
    No jestem śmieciem
    Wiecie co nic mi sie nie udało
    Myslalam ze po studiach zacznę zarabiać lepszy hajs to na jakies kursy pojde, hobby rozwine bo tak samej to mi się nigdy nie udawało nic - myslalam ok to kursy hahaha
    Jaki lepszy hajs xD kurwa ledwo wiąże koniec z końcem jestem śmieciem wszystko czego się chwytam to jebany niewypał
    Nie mam odwagi sie zabic nawet
    Kurwa ja pierdole ale to wszystko boli
    Nigdy nie będzie dobrze
    Jestem postacią tragiczna
    #depresja #nerwica #zalesie #antyna
    pokaż całość

  •  

    W tym tygodniu mija miesiąc odkąd jestem na oddziale otwartym, do tego mój humor nie jest w najgorszym stanie, dlatego stwierdziłam, że napiszę wpis o tym, co mi dał ten miesiąc i co mi dały leki.

    Na początku jak myślałam, co dał mi miesiąc na oddziale to stwierdziłam, że w sumie to nic, ale nie mogę tak powiedzieć. Jak na początku do psychiatry poszłam głównie, żeby uporać się z moimi nerwami, tak teraz mogę śmiało stwierdzić, że w końcu na ten problem w końcu mi zaradzono. Do tego miałam trochę problem się odnieść, bo często pada stwierdzenie, że wenlafaksyna powoduje otępienie emocjonalne i jak kiedyś myślałam, że ten problem w ogóle mnie nie dotyczy, tak parę dni temu zaczęłam coś więcej o tym myśleć i wniosek był taki, że jednak mnie również z uczuć wypłukała. Wczoraj po spotkaniu z kolegą stwierdził jasno – to nie jest wypłukanie z uczuć, a spokój, którego wcześniej po prostu nie znałam i dlatego czuję się, jakbym była oschła.

    Z depresją jest ciężko. Oddział pomaga mi w codziennych czynnościach, bo muszę się przemóc, żeby rano wstać, umyć się, ubrać. Bardzo nie chce mi się tam chodzić, najchętniej nie ruszałabym się z domu, ale trzeba to trzeba. Najgorsza dalej jest dla mnie jazda tramwajem, patrzę wciąż za okno, żeby nie widzieć innych ludzi i staram się to ignorować. Przez ostatni tydzień miałam zalecone brać benzo rano, coś tam dawało, ale nie za wiele.

    Terapia grupowa jest dla mnie dużym wsparciem, chociaż jeszcze ani razu się na niej nie odezwałam. Nie wiem co mam mówić o swoich problemach tak szczerze, chyba przez długi czas jeszcze nie będę tego wiedzieć. Ludzie będący w grupie są przez cały czas wsparciem, czasem coś powie mi się na przerwie o jakimś drobiazgu i wtedy dostaję słowa otuchy, zrozumienia. Ogólnie cały oddział to dla mnie safe space – nikt się tam nie będzie ze mnie śmiać, nikt mnie tam nie ocenia, poza tym lubię siedzieć na zewnątrz przy roślinach i bardzo mnie to jakoś uspokaja wewnętrznie.

    Ostatnio przyznałam się psychiatrze, że mam wrażenie, że kiedy mówię jej na co potrzebuję leki to ona ma mnie za taką gówniarę, co sobie przyszła problemy wmawiać i to było uderzające dla niej mocno. Pewnie po tym dałaby mi jeszcze więcej leków, ale ciężko już dokładać na moim miksie. Na razie nie wiadomo na co mnie leczą, w papierach od skierowania mam depresję i fobię społeczną.

    Przykro, że biorę tyle leków, a nie czuję się dużo lepiej. Wtedy myślę, co by było, gdybym jednak tych leków nie brała i dochodzę do wniosku, że jednak nie mogę narzekać. Największy mój problem teraz to samookaleczanie się. Po prostu muszę to robić i chuj, nie ma wyjścia, jakby ktoś stał nade mną z pistoletem i kazał to robić po prostu. Ogólnie bycie samą w domu nie jest dla mnie dobre, cieszę się, że jednak tam chodzę i przez chwilę wiem, że ktoś się w stu procentach mną zajmuje.

    Jak się mnie pytają z czym zaczynam terapię to zazwyczaj odpowiadam, że zaczynam nijako i tak się czuję przez cały czas. Jakiś bardziej ambitny tekst tu chciałam wyskrobać, ale już mam totalną pustkę w głowie. 3 dni temu pisałam egzamin w sesji, po skupianiu się przez parę godzin ciągiem literki zaczęły mi się dosłownie powielać i nie byłam w stanie nic przeczytać, do tego głowa bolała mnie tak, że chciałam sobie nią o ścianę walić, ale mój mózg jakby rozumiał, co tam jest napisane i normalnie rozwiązywałam zadania.

    No w sumie to tyle, trochę chciałam się wypisać dla siebie, ale też dla was i przeprosić wszystkich tych, którzym rozmowa ze mną się urwała. Nie mam głowy jednak na znajomości jakiekolwiek teraz. Feel free to ask.
    #depresja #nerwica
    pokaż całość

  •  

    Sam fakt, że wracam do leczenia farmakologicznego no i może poszukam sobie jakiegoś fajnego terapeuty sprawia, że mi już jest trochę lepiej. Dumna z siebie jestem, że się umówiłam na wizyte i chce żeby było lepiej.
    #fobiaspoleczna #nerwica #psychiatria #pozytywnie

  •  

    Jebany neurotyzm.
    Pamiętam jak kilka lat temu byłem tak zestresowany, że po przyjściu z pracy musiałem od razu położyć się spać, a przez kilka dni chodziłem bez sił. Powód? Pracując za minimalną plus jakaś śmieszna premia sprzedałem klientowi kabelek za 10zł który nie miał prawa działać. Oczywiście zdałem sobie z tego sprawę później. Klient nie wrócił nawet z reklamacją.
    Żałosne.
    I tak praktycznie dzień w dzień znajdzie się jakiś powód do nerwów, co sprawia że jestem przemęczony i zmulony.

    #przegryw #nerwica #neurotyzm #dda #zalesie
    pokaż całość

  •  

    Wiecie w czym jest problem? Słuchajcie, bo może wy też go macie. Udało mi się rozpracować własną psychikę i dogrzebać do bajzlu, który tam powstał. Problemem było to, że za dziecka naogladalem się filmów Disneya, Harrych Potterów, opowieści z Narnii etc i zawsze utożsamiałem się z głównym bohaterem.

    I zauważcie, że każdy z bohaterów nagle dostawał od losu coś co zmieniało jego gofniane życie o 180 stopni. Harry dostał list z Hogwartu, dzieciom z Narnii otworzył się portal w szafie, etc.

    I zrozumialem, że ja też podświadomie oczekuję na coś co odmieni moje gofniane życie w Polsce za 2700 na rękę. Ktoś przyjdzie, pojawi się mentor jak w karate kid, znajdę skarb, pójdę do lasu i wydarzą się jakieś niespodziewane okoliczności. Tymczasem już kolejny weekend dobiega końca, a drzwi do Narnii znów się nie otworzyły, List z Hogwartu nie przyszedł, a myagi się nie pojawił. Na poziomie świadomym wiem, że to brednie, ale podświadomym tli się nadzieja, że nie może być aż tak źle, że to czarna noc przed pięknym świtem.

    Czyli zapiertol w Polsce stoi w konflikcie z najgłębszymi wzorcami mojej podświadomości i stworzyło to nerwicę wegetatywną, bóle brzucha, głowy etc. Dobrze Polaczkom puszczać takie filmy, żeby tyrali w fabrykach i czekali na odmianę losu.
    #polska #disney #przegryw #psychologia #przemyslenia #przemysleniazdupy #zarobki #polak #blackpill #redpill #nerwica #depresja
    pokaż całość

  •  

    Wkurwia mnie propaganda sukcesu i spustoszenie w psychice ludzi jakie ona powoduje.
    Prawda jest taka że większość ludzi nie ma pasji, zainteresowań, czas wolny spędza na według was "pustych" rozrywkach jak tv, gierki czy kotki w necie.
    Mało kto lubi swoją pracę ale przynajmniej jej nie nienawidzi.
    Większość ludzi jest relatywnie nudna i nie ma nic ciekawego do wniesienia, fajnie się gada z kimś jeśli jego charakter pasuje do naszego.
    Mrowie ludzi jest singlami, przynajmniej są w lepszej sytuacji niż mrowie ludzi w zjebanych związkach.
    Porównywanie się do wyśrubowanych standardów stworzonych przez te nakręcone normictwo to mentalne niewolnictwo.
    W końcu i tak umrzemy, więc jeśli twoje życie niezbyt podoba się Tobie to w końcu będzie ok.
    Nie martw się i nie wstydź. Nie daj sobie zająć łba przez normickie brednie.
    #przegryw #depresja #wygryw #blackpill #feels #rozwojosobisty #rozwojosobistyznormikami #psychologia #psychiatria #nerwica
    pokaż całość

  •  

    tl;dr: jeśli zazdrościcie świni 30-minutowego orgazmu to słuchajcie kurwa tego

    Ja generalnie zawsze byłam z dala od narkotyków - brzydziłam się i brzydzę się nadal. Jednak ostatnie stany nerwowe, gonitwy myśli, całodniowe ataki paniki są dla mnie tak wykańczające, że szukam przeróżnych sposobów na ogarnięcie swojego ciała i umysłu. Mam prawdę mówiąc nadzieję, że jednak terapia zdziała cuda i nie będę już nic potrzebowała.

    Ostatnio pisałam recenzję jakiegoś randomowego suszu CBD za 30zł z wysyłką za 5g xD i ogólnie powiem Wam, że ja go sobie jeszcze kilka razy zajarałam i po 5 minutach zapominałam, że w ogóle cokolwiek jarałam xD także średnio.

    Napisał do mnie @Lokalny-Zielarz mianując mnie Konopną Influencerką Wykopu, bo wprowadzają jakiś nowy produkt i czy chcę spróbować xD mówię co mi szkodzi, najwyżej mnie poskłada jednorazowo i to wyrzucę. Zrobiłam jednak najpierw risercz o tym produkcie i tak w skrócie:

    Jest jakaś nowa odmiana konopii, która zawiera substancję CBG (nie mylić z CBD) i prawie zero THC. Podobno działa mocniej od CBD i ogólnie ma trochę inny profil działania, ale ma mnóstwo plusów, bo właśnie działa przeciwpsychotycznie, uspokajająco, przeciwnowotworowo itp. Poczytać sobie można w necie. To jest dość nowa substancja i mało znana, ale uważam, że bije CBD na głowę, o czym napiszę dalej. Substancja jest w 100% legalna.

    Na paczuszkę czekałam 1 dzień (dziękuję pan Inpost). W paczuszce był kubeczek i smycz do kluczy = jestem kupiona ( ͡° ͜ʖ ͡°) oraz susz i młynek do niego. Ogólnie ten susz powinno się zażywać z waporyzatora, ale podobno z lufki też można.

    Nabiłam zatem lufkę i przystąpiłam do jaranka:

    ZAPACH: generalnie susz pachnie sianem ( ͡° ͜ʖ ͡°) a ja uwielbiam zapach siana. Dym nie pachnie bezczelnie marihuaną, więc można sobie to palić na balkonie bez strachu przed bagietami na chacie.

    SMAK: smak przypomina tytoń, ale w pozytywnym sensie. Bardzo ciekawe nuty smakowe, które niespecjalnie umiem nazwać, ale ogólnie OK

    CZAS DZIAŁANIA: działanie zaczęłam odczuwać już po około 3 minutach, a trwało ok. 1,5 godziny, z tym że ja ściągnęłam ok. 5 buchów, więc może jakby tego spalić więcej to by dłużej siedziało.

    ODCZUCIA: po tych 3 minutach czułam niezwykle przyjemne uczucie w mózgu. Nazwałabym to "orgazmem mózgu", bo uczucie jest właśnie bardzo podobne do tego, co czuje mózg podczas orgazmu przy seksie. Wczoraj byłam w dobrym nastroju ogólnie, ale miałam wrażenie, że ta substancja to lekko boostowała. Do tego lekkie "wyluzowanie" w sensie ogólnym, jednak bez żadnego THCowego zamulenia, zajebania czy spowolnienia. Wszystkie funkcje poznawcze jak najbardziej zachowane bez wzmocnienia czy osłabienia. Jednak to uczucie w mózgu było po prostu boskie ( ͡° ͜ʖ ͡°) nie jestem w stanie tego dobrze opisać słowami, ale po prostu czułam się bajecznie. Miałam trochę wrażenie, że to jakoś wpływa na dopaminę w mózgu, bo czułam się naprawdę przyjemnie. Po 1,5h jednak zeszło, a spało mi się tak jak zawsze na chlorprotixenie czyli OK.

    CENA I DOSTĘPNOŚĆ: produkt lada moment będzie dostępny w sprzedaży u @Lokalny-Zielarz - jak ten moment nastąpi, to na pewno napiszą o tym na swoim profilu, więc obserwujcie ich. Cena tego specyfiku to 30zł za 1g, ale z kodem "wykopoweziolo" macie jeszcze 15% rabatu. Ogólnie ich produkty są z polskich upraw(!), a nie importowane, co jest wielkim plusem.

    OGÓLNA OCENA: 9/10. Jeden punkt ujebany za czas działania jak w przypadku CBD, ale wydaje mi się, że błędnie porównuję te substancje z klasycznym zielskiem, bo jak się zajarało jointa po południu to i w nocy fajniej się spało, a tutaj to niestety ulatuje ( ͡° ʖ̯ ͡°) Jednak na imprezę czy po pracy to jest bardzo fajna opcja. Substancja ogólnie ma niski potencjał uzależniający, ale nie poleca się jarania tego dzień w dzień po gramie.

    Ja zaraz wysyłam SMSka do psychiatry żeby mi dał znać czy mogę sobie to częściej zapodać i czy nie ma interakcji z moimi lekami.

    Bardzo dziękuję @Lokalny-Zielarz za przesyłkę (ʘ‿ʘ)

    #psychonudles #psychiatria #wykopjointclub #depresja #nerwica #narkotykizawszespoko
    pokaż całość

  •  

    wiecie co jest smutne
    że mam super życie i super ludzi dookoła siebie a nie umiem się tym cieszyć
    jak nie mam żadnych problemów to wymyślam nowe, jak mam za dużo czasu na myślenie to chce się zajebać, jestem ciągle zmęczona a mam wrażenie że całe dnie się opierdalam
    z jednej strony uważam że jestem całkiem wporzo a z drugiej nienawidzę siebie i chcę cierpieć
    eh #depresja #nerwica #psychiatria pokaż całość

  •  

    ODKRYŁA SPOSÓB NA USPOKOJENIE SIĘ. PSYCHIATRZY JEJ NIENAWIDZĄ [ZOBACZ JAK]

    A tak serio, to przy okazji ostatnich nerwowych wpisów pojawiły się propozycje stosowania produktów CBD.
    Poszperałam, popytałam i generalnie jeśli chodzi o olejki to połowa ludzi jest na tak, a połowa na nie. Olejki to dość droga zabawa, bo raz że kosztują od 60 do 200zł (10ml, 10%), każdy sklep internetowy pisze o swoich olejkach to samo - że działają, że naturalne, że sprawdzony producent, to jeszcze jest tak, że nie każdy olejek na każdego działa. Ale psychiatra dał zielone światło zaznaczając, że może zadziałać albo nie zadziałać.
    @Bielecki zaproponował spróbowanie suszu CBD i poniżej moja recenzja:

    W przypływie impulsu kupiłam kurwa jakiś pierwszy z brzegu susz za jakieś 30zł+wysyłka za 5g ze strony 4ease, pod którym pisali, że "stosować na sen" a jedna z recenzji brzmiała "pizga jak normalny lolek". Mówię no dobra, co mi szkodzi - kasa niewielka, najwyżej spróbuję i wypieprzę.
    Następnego dnia susz miałam w paczkomacie. Nabiłam lufkę i ostrożnie ściągnęłam jakieś 4 buchy, niebieski ściągnął jednego, ale nawet się nie zaciągnął ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Moje odczucia:
    Działanie baaaaardzo delikatne, ale jakże przyjemne. Te 4 buchy niemal do zera wyczyściły mi mózg z myśli, które u mnie jako osoby wysoko wrażliwej i dość inteligentnej wariowały jak popierdolone. Efektu rozluźnienia mięśni nie odczułam. Senności też nie. Właściwie to niczego poza tym uspokojeniem myśli nie odczułam. Ten stan wszedł mi po około 10 minutach od zażycia i trwał jakieś 1,5-2h. Po 4h wsiadłam jako kierowca za kółko (to może nie było zbyt mądre xd), gdyż nie odczuwałam już kompletnie żadnego działania CBD - myśli wróciły. Pomimo strachu przed jazdą samochodem, było w miarę OK. Na spotkaniu, na które jechałam miałam standardowo "trochę za dużo" energii.
    Spało się normalnie, jak każdej nocy na chlorprotixenie, więc jakby całe działanie CBD uleciało w te 2h.
    No i to było w piątek.

    Dziś jest niedziela i znowu skusiłam się na kilka buchów. Efekt ten sam - brak myśli. Wszystkie czynności powiedzmy wykonuję normalnie, bez żadnych wpadek i tego THCowego "zajebania", ale szczerze mówiąc ten wpis pisze mi się bardzo ciężko - co chwila czytam co napisałam, nie mam takiego potoku myśli jak zazwyczaj przy wpisach na Mirko. Także za wszelkie nieskładne zdania przepraszam xd

    Ogólna ocena: 7/10. Trzy punkty ujebane za krótki okres działania i brak działania miorelaksacyjnego, ale może powinnam tego spalić więcej.

    A, i jak jakiś debil ma ochotę nasłać na mnie bagiety to powodzenia.

    Jutro o 9:00 terapia - dam znać.

    Z fartem Mireczki!

    #psychonudles #cbd #wykopjointclub #narkotykizawszespoko #psychiatria #nerwica #depresja
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Opowiem Wam historię o tym jak z człowieka, który latał po świecie, podróżował, dobrze żył, stałem się na pewien czas osobą, która bała się wyjśc z domu, dostawała ataków paniki i absolutnie nie widziała co robić.
    Być może ktoś ma teraz podobnie i jakoś mu to pomoże. Być może osoby, które drwią z ludzi z problemami zobaczą, że może to dotknąć także i ich.

    Będzie długo ale inaczej sie nie da.

    Mały wstęp.
    Obecnie mam 33 lata, żonę, stanowisko managerskie w korpo, dobrze zarabiam, czuje się bezpiecznie chociaż nadal czasami mam epizody lękowe.

    Cofnijmy się do około 2012r kiedy jeżeli dobrze pamiętam stała się pierwsza dziwna (trochę absurdalana rzecz). Miałem wtedy 24 lata. Studiowałem i trochę pracowałem. Mieszkałem z rodzicami. Jestem z Warszawy więc wtedy uznawałem, że szkoda kasy na wynajem.
    Na tamten czas mogę o sobie powiedzieć, że nie byłem jakiś przesadnie pewny siebie, miałem trochę kompleksy, że jestem szczupły. (ale byłem też leniem i nic z tym nie robiłem). Do tego, co ważne, zawsze byłem lekko nieśmiały. Ale nie do ludzi. Po prostu w różnych sytuacjach brakowało mi odwagi żeby zrobić coś bardziej szalonego. Byłem po jednym ponad rocznym związku z naprawdę piękną kobietą. Mirki dały by pewnie z 9/10. Zostałem zostawiony, bardzo to przeżyłem. Ale miałem (mam nadal) super paczkę przyjaciół, całkiem spoko życie. Wiecie, studia, imprezki, trochę pracy. Czasem gdzieś się poleciało na wakacje itd itp. Generalnie zwykłe życie chłopaka z Warszawy.

    Wracając do początku 2012r. Poleciałm na kilka dni do jednego z krajów Europejskich do koleżanki na weekend, gdzie była na Erasumiesie. W dniu wyjazdu, samolot był jakoś rano. Musiałem dojechać komunikacją miejską na dworzec. Potem wsiąść w autobus i jechać jakieś 40 minut na lotnisko. Potem leciałem do Gdańska i za Gdańska polskim busem do Wawy. Wtedy dla mnie to był luzik.

    Jadąć komunikacją miejską na dworzec zachciało mi się uwaga... srać. Wiem zaczyna brzmieć to śmiesznie ale tak. Zwykła kupa. Na dworcu miałem raptem 10 minut czasu. Poleciałem do kibla ale był płatny, nie miałem bilonu, wróciłem do autokaru myśląc że wytrzymam. No i wytrzymałem ale to co przeżyłem w autokarze to był koszmar. Chciało mi się tak srać, że myślałem, że umre. Byłem zamknięty w tym autokarze, nic nie mogłem zrobić. Przżyłem 40 minutowy koszmar. Wręcz zrobiło mi się słabo. Jak dojechałem na lotnisko, polecialem do kibla, zrobiłem swoje. Ale psychicznie byłem rozwalony. Przyleciałem do Gdańska, potem w autkorze to wawy źle się czułem. Coś mnie bolało. W wawie okazło sie że dostałem jakiegoś zapalenia w okolicach prostaty. Wszystko przez to, że trzymałem sranie. Brzmi trywialnie ale cała ta akacja spowodowała, że zrobiłem się strasznie wyczulony na punkcie swojego zdrowia. I od tamtego czasu zawsze w podróży mimo woli zacząłem sprawdzać gdziej jest najbliższy kibel.

    Dalej w 2012r. Nic się nie działo.
    Skoczmy do 2013r. Chyba czerwiec. Zaczynamy sezon grillowy i właśnie na którymś z grilli czego wtedy jeszcze nie wiedziałem, zaraziłem się tajemniczą bakterią z nie upieczonego kurczaka. (nigdy nie jedcie surowego kurczaka!!)
    Na początku nie było żadnych objawów. Wtedy pracowałem już w biurze. Któregoś dnia na początku lipca, poszliśmy z kumplem po jedzenie do Galerii Handlowej. I wtej galerii zeobiło mi się słabo. Teraz myślę, że przy okazji dostałem lekkiego ataku paniki. Ale generalnie myślałem, że zemdleje.
    I takich epizodów miałem kilka. Do tego zacząłem mieć problemy ze sraniem. Co przy moim wyczuleniu zaczęło mi włazić na psychę. Jako że bakteria była niezbyet popularna, dopiero szósty lekarz po 1,5 miesiąca badań, antybiotyków itd. Wymyślił co to jest i mnie wyleczył odpowiednim antybiotykiem. Ale skaza w psychice została. Od tamtego czasu strasznie byłem wyczulony na punkcie swojego brzucha. Robienie kupy stało się czymś nie przyjemnym. Każda wycieczka, wyjście z domu było wiązało się z planowaniem srania. Sprawdzaniem gdzie jest kibel. Wywoaływalo to we mnie stres. Każdy wyjazd gdziekolwiek zaczął mnie stresować. Zaczynałem już wtedy czuć lekki niepokój. Nie wiedziałem wtedy, że to wstęp do czegoś gorszego.

    W 2014r. Poznałem w lutym na imprezie swoją obecną żonę, oraz w tym samym czasie zacząłem pracować w najgorszej firmie w swoim życiu. Straszny stres, szefowa niekompetena idiotka. Presja itd. Cięzkie miesiące. W między czasie nadal byłem wyczulony na punkcie swojego organizmu, nadal czułem niepokoje. Ale jakoś z tym żyłem. I co ważne, absolutnie nikt o tym nie wiedział. Trzymałem to wszystko w tajemnicy. Przed dziewczyną też.

    W sierpniu stres osiągnał chyba maksimum i w jakiś weekend po imprezie zrobiłem głupią rzecz. Chciałęm wrócić Veturllio najebany do domu. Wywróciłem się po 100 metrach walą głową w beton. Miałęm wstrząs mózgu, szycie. Prawie 2 tygodnie na zwolnieniu. Wrociłem do biura z wypowiedzeniem. Stwierdziłem, że pierdole ten szajs. Tylko, ze nie wiedziałem że caly ten stres, to wyczulenie na punkcie mojego zdrowia osiągneło punk kulminacyjny. Pod koniec września, po zakończeniiu pracy, pojechałem sam na działke do Wujka na Mazury. Trochęsobie tam piwkowałem i ktoregoś dnia chciałem sobie pojechać 25km coś zobaczyć. W trakcie jazdy, stwierdziłem, że jest mi nie dobrze. Źle się czuje. I wtedy stało się to pierwszy raz. Dostałem pierwszego w życiu ataku paniki. Byłem przerażony, nie wiedziałem co robić. Serce mi waliło, byłem sam na drodze w lesie. Zatrzymałem się. Myślałem, że zrzygam, że mam zawałą serca. Byłem zlany potem. Cięzko opisać ten stan. Myślałem, że umieram. Ledwo wrócilem na działkę. Bylem przerażony, sam, do tego pogoda była brzydka. Dramat. Nastepnego dniaa musiałem wrócić 300km samochodem do domu co wywołało u mnie gigantyczny stres. Gdy dojechałem, nie wiedziałem, że to była moja ostatnia podróż na następne kilka miesięcy. Zamknałem się w domu u rodziców. Nie miałem pracy. Zacząłem bać się wychodzićz domu. Bałem się, że dostane ataku paniki. Moja dziewczyna nic nie wiedziała. Jeżdżenie do niej było jedyną rzeczą jaką dawałem rade robić. Ale ledwo.
    Pamiętam, że wtetdy też była akacja z Majdanem na Ukrainie. Mówilo się, że nadchodzi wojna. Zacząłem sie tego strasznie bać. Była taka noc kiedy trwały negocjacje, a ja całą noc nie spałem spocony bo byłem spanikowany, że rano będzie wojna. Bałem się, nawet wyjśc do sklepu 50 metrów od domu.
    Moi rodzice w ogole tego nie zauważyli, myśleli, że pisze magisterkę. Dziewczyna zauwayła coś po 2 miesiącach. 2 miesiące byłem wstanie ukryć, panikę, stres, nerwy. Wstydziłem się tego.

    Ale w końcu dziewczyna zauważyła, że jest coś nie tak. Niechciałem chodzić nigdzie, niechciałem nigdzie jechać. Zaczęły się kłótnie. W końcu, wszystko jej płacząc powiedziałem. Nawet nie wiecie jaka to była ulga.
    Tego samego dnia, powiedziałem rodzicom, którzy na szczęście (i tak, nie każdy ma to szczęście) zrozumieli mnie i chcieli mi pomóc.

    Zacząłem szukać pomocy. Wiedziałem jedno. Nie wiem co mi jest, ale niechce brać żadnych leków. Poszedłem do psychiatry w lux medzie. Babka była straszna. Wyglądała jak psychiatra z serialu Dexter. Może kojarzycie. Zaczęła mi wyspiywać recepty na jakieś antydepresenaty. Uciekłem.
    Ale nie poddałem się. Poszedłem do innej, która już mnie zrozumiała. Rozmawialiśmy chyba dwie godziny. Powiedziała, że zalatuje jej to nerwicą-lękową i żebym bym znalazał psychoterapełtkę

    W między czasie zacząłem o tym mówić także swoim znajomym, którzy też podeszli do tematu bardzo empatycznie. Nikt się ze mnie nie śmiał. Wszyscy słuchali, a to że mogłem sięwygadać bardzo mi pomogło.

    Udało mi sięznaleść psychoterapetkę, u która potwierdziła te nerwice-lękową i zaczeliśmy wspólnie terapię behawioralno poznawczą. W dużym skrócie, małymi krokami musiałem robić coraz to nowe rzeczy, których się bałem. Pójśc do sklepu, potem wsiąć w auto pojechć na drugi koniec wawy. (Nie wspomiałem wczesniej, że jestem pasjonatą motoryzacji. Uwielbiałem jeździć samochodem. Po atakcha paniki zacząłem sie tego bać co było dla mnie opór przykre) Potem znowu pojechałem gdzies za wawe itd itd. Widziałem się z tą psycholog chyba ze 15-20 razy. Kosztowało to ze 2,5k. Ale pomogło. Naprawdę pomogło. Po wielu miesiącach zacząłem wychodzić z domu. Robiłem kolejne kroki.
    W między czasie byłem jeszcze raz u psychiatry aby przepisała mi Xanax. Ale przecież nie chciałeś leków? – zapytacie. Tak, nie chciałem. Wyczytałem w necie podobną histoire do mojej gdzie koleś napisał, że trzymanie xanaxu w portfelu dawało mu poczucie bezpieczeństwa. I to prawda. Miałem ten lek, ale go nie brałem. Pomagał mi sam fakt, że sie mogę uratować.

    W 2015r. W lipcu znalazłem nową pracę. Zaczałem jakos żyć. Nadal czułem niepokoje, stresy. Było inaczej niż kiedyś ale jakoś mogłem funkcjonować. Kolejnym krokiem milowym był lot służbowy do Paryża. Zacząłem się panicznie bać latać. I wtedy rzeczywiscie raz jeden wziąłem Xanax w te i we wte podczas lotu. Pomógł. Potem już nigdy wiecej go nie wziałem.

    Po tych 6 latach do dziś, wiele się zmieniło. Nigdy wiecej nie byłem u psychologa. Nadal mi się zdarza mieć lekki epizody paniki (głównie w podróży), leciałem pare razy samolotem ale nigdy po za europe bo sie boje. Boje się czasem jak nie kontroluje sytuacji. Czasem nadal rozglądam sięza kibelkiem. Ale przyzwyczaiłem się do tego.
    Najważniejsze to, że nie boje sie o tym mówić na głos. O swoich emocjach. Że dałem rade pójśc do psychologa. Mirki, jeżeli macie jakieś problemy, iddcie do specjalisty. Jeżeli nie macie kasy, pożyczcie. Naprawdę z neriwicy lękowej da się jako tako wyjść.
    Nie lekcewarzcie też innych. Jeżeli ktoś Wam powie, że się źle czuje, pomóżcie mu. Porozmawiajcie z nim. Poszukajcie razem specjalisty. Możecie mu cholernie pomóc.

    Uważajcie też na sienie. Jeżeli poczujecie że coś jest nie tak. Nie czekajacie, łatwo można wejść w spirale zamknięcia. Nie każdy ma rodziców, dziewczyn, którzy pomogą. Gdyby nie oni, pewnie źle bym skończył. Reagujcie szybko na to co się z Wami dzieje!

    #historia #nerwica #psychiatra #psycholog #feels #zdrowie #psychika #panika #leki #zalesie #psychoterapia #nerwicalekowa

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #60cb061ac75928000a729886
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

    •  

      jak ja to wszystko co piszesz dobrze znam, u mnie też jednym z całej palety nerwicowej był problem ze sraniem, co sie przerodziło w ibs. A zaczeło się od wyjazdu na dominikane gdzie po sraczce wkręciłem się że mam jakieś jebane tropikalne choróbsko. Szpitale, lekarze cuda itp. panie. Jednak gówniana nerwica wraca a somaty wychodzą wszędzie.
      @AnonimoweMirkoWyznania:

    •  

      OP: @FatZgred: to jest dokładnie to co z tym mostem.
      Stresowały mnie sytuacje, w których bylem uwięziony. Zawsze będąc gdziekolwiek, sprawdzałem jak mogę uciec.
      I nawet niechodzilo juz o samo stanie tylko o lęķ przed samym spanikowaniem, lęķ przed tym, że zrobi mi się słabo.

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: LeVentLeCri
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Kurwa aaa! Od kilku dni non stop boli mnie brzuch w sensie nie ze tak mocno, tylko taki dyskomfort jakbym musiał za chwilę iść do ubikacji. Tylko że chodzę raz, dwa razy dziennie. I za cholerę nie wiem czy to na tle nerwowym czy od jedzenia. No nic to, trzeba wrócić do pilnowania tego co się je, może się poprawi.

    #nerwica #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #depresja pokaż całość

  •  

    Hipochondria odbiera mi smak życia, nie ma dnia bym sobie nie wmawiał objawów jakiejś ujowej choroby. Jak tak dalej będzie to wyglądać to skończy się to chroszczą dla mnie.( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #przegryw #depresja #nerwica #spierdolenie

    źródło: hipochondria.jpg

  •  

    Mirki przegrałem życie :( mam ogromny problem, kto pomoże temu stawiam flaszkę. Zawaliłem studia zaoczne 1 rok utopiłem 4000 zł na te studia... wylali mnie z roboty. Mam oszczędności i trochę z inwestycji kasy na kilka miesięcy życia. Nie jestem w stanie tak funkcjonować, jestem bardzo odrealniony, nie mogę się skupić na niczym, brainfog w kosmosie jest.

    Mam tak potężnego brain foga, czuję się odrealniony. W szkole zawsze szło spoko, a teraz nie jestem w stanie się nauczyć 2 zdań. Byłem u neurologa, mam skierowanie na tomografię głowy. Boję się, że mam jakieś guza czy coś. Do tego myśli depresyjne. Budzę się rano z myślą "ehh, po co ja żyję" Co ja mam zrobić? Czuję się jak debil, język mi się plącze. Ręce mi się trzęsą. Neurolog sugerowała jakąś nerwicę... Badanie krwi wyszło, że mam stan zapalny jakiś. Może to powikłania po cov1d? Taki brain fog?

    Próbowałem diet, keto, zwykłej, wszystkiego, nic nie pomaga. Więcej spać, mniej spać nic. Jestem tak odrealniony, nie mogę tak funkcjonować. Zawaliłem studia, chciałbym iść na nowego od następnego roku, ale co mi po tych studiach, jak nie jestem w stanie nauczyć się na pamięć linijki tekstu. Regularnie ćwiczę, spotykam się z ludźmi więc nie powinno tak być. Proszę pomóżcie mi (╯︵╰,)

    #przegryw #pracbaza #studbaza #nerwica #nofapchallenge #nofap probowalem nofap, ale nie pomogl
    #depresja #zdrowie #psychologia #psychiatria #lekarz #keto #dieta #koronawirus #mirkokoksy #mikrokoksy wy się znacie na suplach mirasy, próbowałem wszystkiego... od magnezu po aszwagandy
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Wiem że to co napisze wyda wam sie nierealne ale tak wygląda moje życie. Wychowywałem się w rodzinie patologicznej, alkohol lał się strumieniami, ojciec i matka nadużywali alkoholu każdego dnia, ojciec jednocześnie gdy wypił był bardzo agresywny, często wszyscy się przed nim chowali albo gdy szedł do pracy wręcz modlili się o to żeby nie wrócił pijany. Sceny duszenia matki, bicia, płaczu .. nie zliczę ile takich rzeczy widziałem, mając 10-11 lat trząsłem się ze strachu gdy wiedziałem że nie ma go po pracy i prawdopodobnie znowu wróci pijany, byłem tym przerażony. W szkole byłem obiektem drwin ze względu na ojca i jego postępowanie, dodatkowo nie mieliśmy pieniędzy. Tak zleciała mi cała młodość, ojciec pił ciągami, często po 1-2 tygodnie, robił przerwe tydzień lub dwa i od nowa. Ojciec pije od 40 lat. Ja mam aktualnie 20 i nadal z nim mieszkam, dopiero co zacząłem staż w firmie i dostaje za to tylko 1300 złotych miesięcznie, więc nie ma szans na wynajem w obecnej chwili, staż będzie trwał 4 miesiące. Przejawiam objawy depresji, zaburzeń lękowych i ciągłego zmęczenia, nie zaburza mi to funkcjonowania a leków antydepresyjnych nie chciałbym brać, niestety.. sprawa z ojcem wygląda tak że nadal pije, nie tak często jak kiedyś ale nadal. Mam dwie starsze siostry które się już wyprowadziły z mieszkania. Ojciec gdy przychodzi do domu to często po alkoholu wszczyna awantury, chodzi przez pół nocy, trzaska drzwiami, zapala światła, otwiera drzwi od domu i mówi mi że mam się wynosić. Gdy jest trzeźwy wręcz nieba by mi przychylił, po alkoholu zmienia się o 180 stopni. Żyje codziennie w napięciu, czy wyśpię się do pracy, czy nie przyjdzie znowu pijany i nie będzie mnie wyganiał, jego wyjście z domu np do sklepu = moja myśl czy nie pójdzie znowu pić i czy normalnie wróci do domu, tak jest codziennie.. codziennie jestem w stresie i napięciu. Kiedyś usłyszałem od pewnej osoby.. "gdybym żył tak jak ty to bym się zabił, nie wytrzymałbym takiej presji, nerwów" ale ja nie mam siły sie mu postawić, czuje się psychicznie wypalony, wyczerpany. To byłoby jak kopanie się z koniem, to jest jego mieszkanie, a nie moje. Czuje że jestem w błędnym kole, stres w domu, nerwy, napięcie = zmęczenie, depresja, stany lękowe = słaba produktywność w pracy, lęk, zmęczenie, senność, słaba odporność psychiczna. Moje życie to jedna wielka tragedia. #depresja #nerwica #przegryw

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #60bd19faf770ef000bed529b
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    wie ktoś jak nauczyć sie mieć na wszystko wyje*ane? w tym momencie jestem osoba ktora wszystkim sie zbytynio przejmuje i bierze to do siebie.
    #nerwica #depresja #przegryw

    +: mienskoduszone, strawberry2 +16 innych
  •  

    Jeżeli ktoś z Was cierpi na #depresja #fobiaspoleczna #stanylekowe #nerwica i inne problemy związane z #psychiatria to polecam zapoznać się z http://www.autoterapia.eu/. Ja już jestem na sesji 93 i szczerze mówiąc jestem pozytywnie zaskoczony ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler no i się nie płaci za terapeutę ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    Kurwa. Pojebało mnie do reszty. Planuje iść jutro na siłownię. Pierwszy raz w życiu. Już jestem zestresowany. Ciekawe czy w ogóle wejdę czy jednak spierdolę sprzed samego wejścia xD...

    #fobiaspoleczna #depresja #schizofrenia #nerwica #psychologia #psychiatria

  •  

    Ale pizda, w moich rękach rozleciał sięsie nowy osadzak. Zapowiada się naprawdę udany dzień pełen nerwów. Robota miała przyśpieszyć a teraz wyszła pizda zresztą jak zwykle.
    #przegryw #narzedzia #nerwica

    źródło: IMG_20210527_101650.jpg

  •  

    Znów ujawniła się nerwica natręctw. Musiałem posprawdzać trochę ustawień w telefonie i kilka razy się wkurwiłem, oblały mnie poty i nadal wszystko gryzie. Po prostu czytam jakieś ustawienie i nie dowierzam, że jest dobrze. Zaczynam się zapętlać, pocić, wkurwiać itp. trwa to całe wieki.
    #przegryw #ocd #nerwica #nerwicanatrectw

    +: SzczurPiwniczny, c.......t +9 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #nerwica to straszna k*rwa. Nie daje znaku jakiś czas a jak walnie to wysysa w jedną sekundę chęć do życia. Odebrała mi znajomych oraz faceta. Chętnie popisze na priw z Mirkiem który ma podobnie.
    #depresja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #60a4ed951e7e7f000be60129
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: karmelkowa
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: no to ja się odciąłem od znajomych dzięki którym miałem w ogóle powody do wyjścia z domu jakiekolwiek inne niż lekarze.
      Rozmowa pomaga na chwilę..
      Nie mogę się zebrać żeby poprawić moje życie. No ale od kilku lat się błąkam po lekarzach i aktualnie też jestem na takiej procedurze
      Szkoda że przez nich straciłem tyle lat
      Znałem gościa któremu tak podobierali leki że się w końcu odjebal
      Także sam nie wiem co lepsze
      Niby chciałoby się żyć
      Ale po co, dla kogo
      No i fajnie byłoby - dla siebie, czuć miłość do swojej osoby, i cieszyć się że się spełnią postawione sobie cele, a także że zna się swoje potrzeby i są one w porządku i jest się z nimi w 100% w zgodzie. Musi to być takie przyjemne...
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Wiecie co to jest przegryw? To wam powiem:
    - w wieku 30 lat dowiadujesz się że gdy byłeś prawie rocznym dzieckiem, przez błąd lekarski zatrules się antybiotykiem i innym scierwem, tak że aż przetaczano ci krew
    - teraz wiesz skąd mogą pochodzić twoje problemy ze zdrowiem - nabyty zez, wady wzroku, problemy skórne, problemy z nerkami i wątrobą od dzieciństwa, może fobia społeczna tez
    - skutek - bullying a po nim nerwica i natręctwa, depresja
    - rodzice i opiekunowie nie zrobili z tym nic
    - sprawa przedawniona bo minęło 29 lat, do sądu iść nie mogę...

    Zniszczone życie, licz na bliskich to marnie skończysz a lakarka za swój błąd nie odpowiedziała

    Mam pytanie do obeznanych w prawie, naprawdę nie opłaca się już żadnych kroków podjąć? Za późno już totalnie?

    #przegryw #gorzkiezale #feels #truestory #medycyna #leki #choroby #depresja #nerwica #prawo
    pokaż całość

  •  

    Stoicyzm jako pogodzenie z bezsensem istnienia.

    Na podstawie książki pt. ,,Wyzwanie Stoika” autora: Irvine B. William oraz moich spostrzeżeń po przeczytaniu książki

    Kiedy wpadniesz w wir co jest najlepszym rozwiązaniem? Wypływanie na powierzchnię? Płynięcie w dół? Czy może dać mu się porwać?

    Odpowiedź brzmi: nic nie rób. Niech cię wciągnie, rzuca tobą, daj mu się sponiewierać, a gdy skończy, po prostu odpłyń w swoją stronę. Tak mniej więcej widzę to po przeczytaniu tej książki. Nie ma sensu walczyć z czymś na co nie ma się wpływu, po prostu daj się porwać wirowi wydarzeń i oszczędzaj siły, gdy będziesz miał na coś wpływ.

    I w ten oto sposób, podsumowałem 200 stron tej książki, którą w sumie przeczytałem w kilka dni. Nie trzeba nic więcej czytać. Róbcie swoje i się nie przejmujcie. Znacie filozofię XD?

    Odkąd zacząłem wyznawać "xD" moje życie stało się spokojniejsze. Nie denerwuję się już prawie wcale, kiedy spotykają mnie sytuacje stresowe, myślę sobie xD i wszystko staje się prostsze.
    Naprawdę polecam ten styl życia. Wcale nie robi ze mnie lenia tylko osobę które nie denerwuje się z dupy tak jak kiedyś.


    Kolos? xD
    Prezentacja przed w chuj dużą grupą nieznajomych ludzi? xD
    Wyjebali z roboty? xD
    Wyśmiała cię jakaś laska na imprezie? xD
    Zrobiłeś coś pojebanego? xD


    I od razu lżej i można się wziąć za siebie a nie płakać czy się wkurzać.
    uczucie 10/10


    Nie byłbym sobą jednak, gdybym się nie odniósł szerzej i nie rozpisał znowu na co najmniej dwie strony a4. Stoicyzm wbrew pozorom nie opiera się na wyzbyciu się uczuć, a na tym by ze spokojem i pokorą przyjmować to co daje ci los.

    Początkowym przykładem z książki jest opowieść autora jak to jego lot został przesunięty i musiał spędzić noc w hotelu. Najpierw problem z bagażami, potem zabrakło bagażu, jak otworzyli i wrzucili ten ostatni bagaż to wszystko tak zamarzło, że nie byli w stanie drzwiczek zamknąć i tak od jednej komplikacji do drugiej nasz autor musiał wylądować w hotelu i czekać na lot następnego dnia. Mimo, że początkowo był podirytowany i atmosfera innych pasażerów mu się udzieliła to nagle stwierdził XD i dał się porwać wirowi wydarzeń na które nie miał wpływu.

    W swojej książce opisuje filozofa, który jak dla mnie był koksem filozofii XD Jakiś starożytny grek, którego imienia nie pamiętam. Przybiegł do niego posłaniec i powiedział, że za to iż nagadywał na ówczesnego władcę to właśnie toczy się przeciwko niemu sąd i mogą go skazać na śmierć. Stwierdził tylko XD i powiedział do swoich ziomków, żeby poszli się z nim napić, bo może nie być okazji. Posłaniec przybiega po jakimś czasie i mówi, że już po wszystkim. I co? Skazali go na banicję. XD No to pijemy dalej, póki mnie oficjalnie nie wygonili.

    I szczerze mówiąc takie podejście ma jak najbardziej sens i opisałem to trochę w moim poprzednim wpisie. Co cię obchodzą tak rzeczy na które nie ma wpływu? Zajmij się sobą, swoimi problemami, rodziną itd. Jesteś w stanie coś poradzić na to, że auto ci się zepsuło w połowie drogi? No raczej nie, działasz tak jak potrafisz i traktujesz to jako nową przygodę, którą zaserwowali ci stoiccy bogowie.

    Tak nazywa ich autor w swojej książce. Nie jest wierzący, ale mówienie, że stoiccy bogowie go sprawdzają daje mu taką siłę i zaczyna wyznawać XD a potem życie staje się jakoś lepsze. Po co macie się przejmować problemami na które nie mieliście wpływu? Ważne jest to co wy robicie, gdy macie taką możliwość.

    Opowiedzieć wam o mojej nowej pracy? Filozofia XD od razu pozwoliła mi na spojrzenie na całą sytuację inaczej i zamiast się denerwować, rozkoszowałem się seansem i materiałem na pastę, która pisała się sama. Wylądowałem jako pomocnik lakiernika, w pewnej firmie. Miałem być kimś innym, ale wiesz że młodzi to mają zawsze przejebane? XD Poszedłem i nawet tego aż tak bardzo nie żałowałem, bo mój wrodzony stoicyzm pozwolił mi na rozkoszowaniu się ciekawym seansem.

    Był tylko jeden lakiernik na całą wielką halę, który pracował tutaj 3 tygodnie XD poprzedni wyleciał, bo jak zatrudnili tego, to wywalili poprzedniego XD akurat gdy przyszedłem to do wyjazdu był materiał pomalowany cały na czarno, rzucany byle jak przez kierownika i kładziony jeden na drugim na aucie XD przecież to się rysuje od samego patrzenia, a oni to tak rzucają XD Wróciło to dwa dni później. Wszystko! Cały materiał. Za zadanie dostałem zmatowić to, żeby można było znów pomalować. Kierownik mi pokazuje: RACH CIACH PYK PYK, minuta na jedno. Nie znałem się na tym w ogóle i zacząłem to robić, a potem miałem pretensje od kierownika i lakiernika, bo źle XD Pokazuje jak to robiłem lakiernikowi i on kazał mi to robić w inny sposób XD przyszedł kierownik i stwierdził, że robię to za wolno i miał pretensje, a to wszystko ma jeszcze dziś pojechać XD Kierownik kazał mi to zmatowić, a lakiernik zedrzeć całą farbę, bo jak nie to wszystko wyjdzie. I potem kierownik miał pretensje, że robię za wolno, a lakiernik, że źle XD Jednak kierownik się spieszył i kazał to pomalować w takim stanie jakim to jest XD Następnego dnia wszystko trzeba było zawieźć, ale stwierdził że na aucie się rysuje i wysyłał mnie kilometr do klienta na pieszo XD 20 sztuk, byłem w stanie nieść 2 XD i tak sobie chodziłem, aż klient się poskarżył kierownikowi co on odwala i żebym na aucie to przywoził XD To przywoziłem XD po kilka sztuk i zrobiłem podobną ilość kursów XD

    Następnego dnia jechałem po wszystko z powrotem XD lakiernik się wkurzył i kazał mi robić to jak najdokładniej się da i mam mieć w dupie kierownika i nawet go pogonił XD Kierownik tylko stwierdził, że ma to wszystko dziś jechać i go to nie obchodzi i wyszedł XD Mówiłem że było 20 sztuk materiału? I że kierownik kazał mi robić jeden w minutę? A więc żeby zedrzeć farbę i zrobić to idealnie, żeby było tak jak chciał tego lakiernik potrzebowałem: 3 GODZINY! XD Szefu wpada, pretensje do lakiernika, bo to miało dziś pojechać, a lakiernik stwierdził, że to niemożliwe, błędy nie wynikały z jego winy, a żeby to wszystko poprawić potrzeba aż tyle czasu i sam ze mną to robił. Lakiernik stwierdził, że ma dosyć, bo drugi tydzień poprawia to po poprzedniku i nie jest w stanie tego ogarnąć bo ciągle nas popędzają, więc się zwolnił XD I tak sobie stoi materiał, nie ma lakiernika, a ja oglądam seans dalej. Wszystko okraszone oczywiście moim XD i uśmiechem na ustach. Płacą mi za to, robię swoje i się nie przejmuję.

    I polecam taki styl życia. Bo jest ono za krótkie, by się non stop denerwować na rzeczy, które nie ma się wpływu, a ja robię swoje i siedząc w tym wirze czekam aż mnie wyrzuci, żebym mógł zrobić coś innego. Gdy z tego mnie wyrzuci to pewnie trafię do innego, a potem jeszcze do kolejnego, ale trudno. Będzie o czym pisać.

    PS. Oczywiście życie to nie tylko patrzenie na świat przez pryzmat XD jak masz coś do zrobienia i możesz coś zrobić to to rób, po prostu nie przejmuj się rzeczami, na które nie możesz nic poradzić. Jak cię zwolnią z pracy to możesz powiedzieć XD ale szukaj nowej, albo kombinuj kasę.

    PS2. Jednym z ciekawszych tematów w całej książce jest spojrzenie na śmierć swoją i bliskich. To nieuniknione i każdy kiedyś umrze, żyj tak, żeby niczego nie żałować i traktuj osoby na których ci zależy tak jakbyś widział ich po raz ostatni. Tak żebyś nie czuł do siebie żalu, gdy taka osoba odejdzie.

    PS3. Jak ktoś ma jakieś pytania, albo chciałby abym rozpisywał się szerzej na niektóre tematy to niech da znać. Chętnie też przyjmę sugestię o czym byście chcieli usłyszeć w kolejnych wpisach.

    #smiecizglowy epizod 46

    #przegryw #depresja #stoicyzm #pracbaza #nerwica
    pokaż całość

    źródło: 1258847615_by_xbazantx.jpg

  •  

    Trzy moje wpisy opowiadające o biciu dzieci. Złączyłem to w jeden wpis. O czym jest mój tag?

    Wstęp

    Klapsy. Czyli jak będąc głupszym od swojego dziecka, nadal mieć nad nim władzę.

    Nienawidzę tej metody tresury swoich dzieci. Jest wyraźna różnica między tresurą, a wychowaniem. Zwierzęta się tresuje, bo nie mają takich zdolności poznawczych jak ludzie i raczej nie przetłumaczysz psu, że to nieładnie sikać na dywan i pańcia musi potem sprzątać, albo jak cię ugryzie to cię boli. Z psem sprawa wygląda krótko. Dajesz mu smakołyki, nagradzasz go, albo co bardziej agresywnie, bijesz go, gdy zrobi coś co nie powinien. Mniejsza z tym. Gdy są dwa małe pieski i oba się nawzajem gryzą to uczą się, że jednak jak zrobią to za mocno to drugi psiak odda i samemu czują ten ból. Uczą się wtedy, by nie przesadzać, albo zaprzestają tej formy zabawy.

    Do psa możesz podejść miłością i dobrocią, a i tak się wszystkiego nauczy. Jeśli używasz siły, to znaczy, że nie potrafisz podejść do zwierzęcia, które w teorii jest głupsze od ciebie, albo brak ci cierpliwości i żądasz szybkich efektów.

    Z dziećmi jest inaczej i cała moja wypowiedź jest czysto subiektywną opinią, opartą na moich doświadczeniach.

    To jak się podchodzi do wychowania dzieci to kwestia indywidualna. Są osoby, traktujące je jako swoją maskotkę, niektórzy jako balast, niektórzy widzą w nim człowieka i wiele, wiele innych. Nie skupiam się na tym. Gdybym miał kiedyś dziecko, to starałbym się nigdy nie podnieść na niego ręki. Uważam to za tchórzostwo, niemoc w stosunku do niego, oraz chodzeniem na łatwiznę w wychowywaniu. Co ja mogę wiedzieć, skoro nigdy nie miałem dzieci? Mogę tylko opowiedzieć się po jednej stronie barykady, gdy była stosowana na mnie tresura i na doświadczeniach innych osób.

    Dzieci nie mają wyrobionych schematów, opinii i moralności. Wszystkie te słowa są niezrozumiałe i zachowania, jakie w młodej osobie się wykształcają, trwają latami na podstawie doświadczeń i obserwacji najbliższego otoczenia. Dziecko nie staje się tym o czym ględzą rodzice, a tym kim oni są. Jeśli bluźnisz w jego obecności to potem niech cię nie łapie zdziwienie, że robi to samo.

    Kiedyś przeczytałem fajne zdanie. Dlaczego dzieci płaczą na początku z byle powodu? Bo każdy, nawet najmniejszy dyskomfort jest bólem jakiego nigdy w życiu nie doświadczyły. Gdy się urodzi to napływa do niego tyle bodźców, że nie jest w stanie tego ogarnąć i płacze. Płacze bo temperatura spadła o 1 stopień i nigdy wcześniej nie czuło, aż tak wielkiego zimna. Temperatura skoczy o 2 stopnie w górę? Płacze, bo nigdy nie było jej aż tak gorąco. Płacze bo jest głodne, płacze bo chce spać, płacze bo oddało się defekacji itp. Itd. Będzie płakać często i gęsto, samemu tego nie rozumiejąc i pierwsze lata to jest katorga dla rodziców.

    Posiadanie potomka to olbrzymia odpowiedzialność i wysiłek. Praca na pełen etat, jak to niektórzy się nabijają z mamusiek. Z jednej strony się zgadzam, z drugiej niekoniecznie. Zazwyczaj cechuje takie osoby hipokryzja i chodzenie na łatwiznę, a osoby zajmujące się prawdziwym wychowaniem nie mają czasu na takie wpisy, bo dziecko zajmuje 100% wolnego czasu. Jest zachłanne i będzie tego wymagać, chyba że dasz mu telefon, telewizję, konsolę i masz spokój. Tylko że w przyszłości będziesz zbierać tego żniwo.

    Ja w swoi życiu byłem tyle razy tłuczony pasem, że nie pamiętam za co dostawałem. Po prostu mogłem wrócić od spotkania rodzinnego, gdzie bawiłem się z kuzynami i dostać ,,wpierdol” (pieszczotliwie nazywany przez mojego rodziciela) i usłyszeć żebym się domyślił, za co. Raz dostałem za powiedzenie kurwa, drugim razem za zabranie zabawki kuzynowi itd. Jednak połowy nawet nie pamiętam za co dostałem, aż w końcu na imprezach rodzinnych wolałem usiąść i siedzieć parę godzin, bo czego mógłbym nie zrobić to bym dostał ,,wpierdol”.

    Wpierdol dostawałem za uwagę w dzienniku, za ocenę poniżej 4 (3+ też się kwalifikowało), za to że nie pilnowałem limitu gry na komputerze i zamiast grać 2 godziny siedziałem 2 godziny i 10 minut. Za nieprzestrzeganie szlabanów, które były dodatkiem do wpierdolu. Za zachowanie, za przeklinanie, za pyskowanie, za chęci do życia (dosłownie, dzisiaj wiem, że to było domyśl się), raz dostałem wpierdol, bo zamiast uczyć się do sprawdzianu z angielskiego czytałem książkę! Wpierdol to był bat, a mój rodziciel był katem. Chodziłem jak w szwajcarskim zegarku, bojąc się robić cokolwiek, bo nigdy nie wiedziałem za co dostanę. Skuteczna tresura, rodzice sobie wyhodowali pieska.

    Rodzice sami skończyli zawodówkę, jednak ja miałem iść na studia. Rodzice wolny czas spędzali przed telewizorem i odpoczywając. Ja miałem się uczyć. Kurwili i darli na siebie mordę. Ja miałem być grzeczny. Itp. Itd.

    Wszystko oczywiście dla mojego dobra!

    Dla ich dobra! Czułem się jak maskotka, którą można się pochwalić i która ma utrzymywać rodziców i podać szklankę wody, gdy już nie będą w stanie pracować. Miałem dać im wnuki, miałem mieć pieniądze, miałem być kimś. Bo sami nic nie osiągnęli, więc ambicje wylali na mnie.

    Kiedy pozbyłem się kata nad głową to wszystko i tak szlag trafił. Bo przestałem się uczyć, jak całe życie nie mogłem grać na komputerze, tak teraz poświęcałem 100% mojego wolnego czasu na to. Zdawałem z klasy do klasy, wcale nie ledwo, ale nie robiłem nic ponadto co musiałem zrobić. I zrobiłem wszystko na przekór rodzicom, żyłem i korzystałem z życia. Oczywiście na sposób wytresowanego psa, które było tłuczone za byle co. Czyli komputer i internet, bo byłem pozbawiony jakichkolwiek relacji z innymi ludźmi, a teraz chociaż nie byłem przywiązany do książek.

    To i tak łagodna historia. Bywają gorsze.

    Jednak można ze swoim dzieckiem rozmawiać, tłumaczyć i dawać kary adekwatne do popełnionych czynów. Jak twój syn, mówi babci Helenie, że jest gruba, to możesz mu wytłumaczyć, żeby tak nie robił. Jeśli nie dociera, to możesz ewentualnie wskazać mu jakąś wadę w nim, a ty masz odstające uszy. Obrazi się? Rozpłacze? No to pomyśl jak babcia Helenka się czuje. Jak mimo to i tak nie dotrze, to możesz powiedzieć, że dostanie karę na coś, przez określony czas. Znów babci to powie? Dajesz karę i informujesz dlaczego. Możesz wtedy dziecko nauczyć, że:
    1. Kogoś to boli tak samo jak i jego by bolało (coś jak przykład z psiakami na początku).
    2. Za swoje czyny ponosisz konsekwencje.

    To tylko przykład wymyślony przeze mnie. Jest mnóstwo książek, albo porad w internecie jak wychowywać swoje dziecko i co możesz zrobić, bo mimo dobrych chęci, możesz odwalić coś co nie przyniesie dobrego skutku.

    ,,No dobra! Ale jak gówniarz tak odwala i nie jestem w stanie nic z tym zrobić i tylko bicie mi zostało?”
    ,,A ile dziecko ma lat?”
    ,,16”
    ,,xD”

    Fajną ciekawostką, którą dowiedziałem się na terapii, było to, że dziecko wychowuje się maksymalnie do 15 roku życia, a potem to już machina rusza i nie jest się w stanie nic zrobić, bo zdobyło już doświadczenia potrzebne do ruszenia w świat, a wiek po tym jest weryfikacją wszystkiego czego do tego pory się nauczyło i poznało. Jak ktoś się budzi po tylu latach i zdaje sobie nagle sprawę, że ma przed sobą człowieka, a nie maskotkę, to już za dużo nie zrobi. Bo gdy był czas na wychowywanie to robiło się tresurę, albo olało się całkowicie sprawę. Jeśli się tresowało to teraz odczuwa się bunt na wszystkie zasady, które były wpajane na siłę, a jeśli się olewało to brało wzorzec z innych źródeł. Koledzy, koleżanki inne autorytety. Internet jest w tym względzie też okropnym miejscem, gdzie wpaja się młodym osobom jakieś wzorce. Jeśli ty się nie wziąłeś za wychowanie, to wziął się ktoś inny.

    Można teraz dalej stosować tresurę, ale im później dziecko przeżyje bunt, tym gorzej. Można dalej olewać i nie wiesz jakie skutki tego to za sobą poniesie, albo próbować działać. Tylko, że ta ostatnia opcja będzie najbardziej czasochłonna i będzie kosztować więcej wysiłku niż to co by się robiło przez okres dziecięcy, gdy jeszcze się miało realny wpływ i autorytet w oczach dziecka.

    Wracając do tematu. Mamy XXI wiek dostęp do internetu, psychologów, książek. Mamy więcej wiedzy niż mieliśmy kiedykolwiek wcześniej, a mimo to, ludzie nadal nie są gotowi na rodzicielstwo i idą na łatwiznę. Jesteś dorosły, masz doświadczenie życiowe i nie potrafisz sobie poradzić? Jesteś na każdym kroku lepszy od tego dziecka, a mimo to, uważasz klapsy za dobre wyjście? Masz człowieka przed sobą, a nie zwierzę.

    Rozwinięcie

    W nawiązaniu do mojego poprzedniego wpisu: https://www.wykop.pl/wpis/57051907/klapsy-czyli-jak-bedac-glupszym-od-swojego-dziecka/

    Jestem trochę w szoku, że klapsy (co w sumie brzmi zbyt łagodnie i od teraz będę używał słowa bicie, a dowiecie się dlaczego w dalszej części) są nadal tak popularne i popierane przez wielu ludzi. Rzadko mnie coś zaskakuje, zwłaszcza że mamy dostęp do badań, historie ludzi, którzy to przeżyli itp. A mimo to nadal jest na to przyzwolenie i akceptacja społeczeństwa.

    Zanim przejdę do rzeczy, chciałbym w skrócie podzielić się pewną zasłyszaną historią:

    Był w szkole chłopak, który codziennie przed pierwszą lekcją wywalał wszystkim dzieciakom jedzenie z plecaków. Nieważne czy kanapki, batony czy napoje. Wywalał wszystko. Nauczyciele nie mogli sobie z nim poradzić. Rodzice mieli to gdzieś, a skargi leciały od innych rodziców, na jego zachowanie. Pewnego dnia, dzieciak zamiast znowu rozwalić innym drugie śniadanie poleciał do łazienki i się rozpłakał. Nauczycielka, której RiGcz się uruchomił dopiero jak zobaczyła płaczące dziecko, poszła do niego i zapytała o co chodzi. Ten jej odpowiedział: Bo ja nigdy nie mam drugiego śniadania.

    Do historii tej wrócę później, jednak zapamiętajcie ją na ten moment, a nawet chwilę się zastanówcie nad sensem tej historii. Spłyciłem i skróciłem historię maksymalnie, żeby wpis nie był zbyt długi.

    bardzo ważny wpis, najgorsze jest to że każdy psycholog wie to co napisałeś, to jest powszechna wiedza i nie tylko powszechna ale sami bijący dzieci wiedzą że to temat tabu. Dlaczego? A dlatego bo nigdy tego wpierdolu nie spuszczają przy ludziach, gdyby uważali że to w porządku i normalne tak jak mycie rąk przed jedzeniem to nie czekali by z tym do powrotu do domu.

    Ładnie to zostało tutaj opisane. Może rodzice boją się kary? Że to nielegalne i można za to dostać karę? Skoro uważacie to za naturalne i się z tym zgadzacie to czemu tego nie robicie przy ludziach? Klaps w końcu to szybka kara, akcja, reakcja. Po co czekać z tym do powrotu do domu? Skoro uważacie, że nie warto z dzieckiem rozmawiać, bo i tak nie zrozumie to jaki ma sens tłuczenie go po czasie? Przecież to bez sensu. Psa też byście uderzyli po czasie? Przecież on już w ogóle nie zrozumie za co dostał. Dziecko zrozumie? Skoro tak to widzę tutaj pewną nieprawidłowość.

    zwierząt w życiu bym nie uderzył, bo zwierze nie zrozumie agresji. Gówniaka kaszojada bym lał ile wlezie bo mnie wkurwiają.

    Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Dziecko oczywiście rozumie agresję i jest to usprawiedliwione, bo przecież mnie denerwuje, więc mam prawo do tego, żeby je uderzyć. Super podejście! Jesteś moim ojcem? Jak ci się podoba spędzanie kolejnych świąt samemu? Dobrze? Przynajmniej nikt cię nie wkurwia.

    Podczas normalnej tresury nie bije się psów, bo nawet jeśli uzyskasz efekt którego oczekwiałeś to pies ci nie zaufa, a po jakimś czasie może się nawet dorobić chorób psychicznych.

    Ilu tutaj skończyło z chorobami psychicznymi? Człowiek jakoś inaczej reaguje na takie bodźce? Przecież dziecko jest tak samo bezbronne i nie jest w stanie się chronić. Można je bić? Ono chorób psychicznych się nie dorobi?

    porównywanie wychowania zwierząt do ludzi. Brawo, jest coraz śmieszniej

    Zwierzęta wywołują większe współczucie… Dramat, że musiałem komuś to tak tłumaczyć.

    Skonczylem czytać na „gdybym miał kiedyś dziecko”

    No ta, bo trzeba mieć dzieci, wychować je i dopiero wtedy można się wypowiadać na ten temat. Przecież przemoc ma swoje uzasadnienie w określonych przypadkach.
    Kiedyś przeczytałem, że jeśli przynajmniej raz w tygodniu nie chcesz zamordować swojego dziecka to znaczy, że masz coś nierówno z głową. Nie wiem czy to prawda czy nie. Jednak uzmysławia to każdemu jak dziecko daje w kość i jaki jest to obowiązek.

    No i o to chodzi. W nagrodę się klapsa nie dostaje, tylko żeby skutecznie zniechęcić do określonych czynności.

    Podczas czytania komentarzy zostałem przekonany do jednego jedynego uzasadnienia użycia klapsa a było to:

    Ja klapsa dostałem np. w wieku 3-4 lat po którejś akcji typu wejście na 2 metrową szafę z zamiarem skoczenia z niej. Raz to zrobiłem, rozbiłem łeb, krew się lała, ale nie żałowałem niczego i następnego dnia już szykowałem się do kolejnego skoku xD. Po tym faktycznie dostałem serię klapsów. Czym miała być nauczka? Skręceniem karku? Potem rzeczywiście hamowała mnie przed tym jedynie wizja klapsa. Po kilku latach sam zrozumiałem dlaczego skakanie z 2 metrów na betonową posadzkę to zły pomysł.

    I tutaj to było całkowicie wytłumaczone i zrozumiałem. Rozmowy i rozbita głowa niczego nie nauczyły. W takim wypadku jest to uzasadnione i działanie z troską o dobro dziecka. Po tym moim wpisie zmieniłem podejście i teraz klaps uważam za ostateczność, gdy dziecko zagraża sobie, lub innym, ale tylko jeśli inne metody zawiodły. Odniosę się do tego w następnym komentarzu:

    Faktem jest to że dostałem tylko jak mocno, mocno przegiąłem jako dziecko, np. pamiętam że po dupie ostro dostałem jak jako 7 letni smark powiedziałem kuzynce coś typu ty szmato, bo ktoś mnie tak w grze nazwał.

    Ja jako dziecko zasłyszałem od dorosłego powiedzenie: krzyżyk na drogę. Żegnał się tak z każdym i ze mną też. Gdy ja powiedziałem to komuś to potem były wielkie pretensje do mnie, ale pamiętam, że dopiero wtedy ktoś mi wytłumaczył co to znaczy i przestałem tak mówić. Z tego co zrozumiałem tutaj, to sam nie wiedziałeś co te słowo znaczy i użyłeś go, za co dostałeś lanie. Dla rodziców to było naturalne, jednak dla ciebie niezrozumiałe. Uważasz że dobrym było rozwiązaniem od razu dostać pasem? Przecież miałeś prawo tego nie wiedzieć, jesteś dzieckiem. Zadziałało by coś innego, ale lepiej było iść na łatwiznę i uznać, że wiedziałeś co mówisz.

    Bo dzieci myślą inaczej i nie rozumieją zasad działania świata, ja byłem wściekły na moją matkę, przez długi czas. Bo gdy jechaliśmy do szkoły to było zimno w aucie i prosiłem, żeby włączyła ogrzewanie. Na co ona stwierdziła: Najpierw silnik musi się nagrzać.
    I siedziałem obrażony pół roku, za każdym razem jak wsiadałem do auta, bo przecież dla matki ważniejsze jest to, żeby silnikowi było ciepło, a ja mogę marznąć! Taka była moja logika i tak działa logika dzieci. Nie ma sensu, ale jest. Skąd miałem wiedzieć jak działa ogrzewanie w samochodzie?

    Polecam powiedzieć zwolennikowi bicia dzieci, ze należy tez bić starszych ludzi którzy już nie ogarniają rzeczywistości. No bo skoro dziecko - słabsze, co nie rozumie, nie wie jak się zachować, można tak „uświadamiać” - to czemu nie zastosować tego wobec starszych? Tak samo są bezbronni i zależni od nas. Prowokacyjne i daje do myślenia. Jedyna różnica to to, ze dziecko się na tobie zemści. Albo poprzez przemoc, albo poprzez zwyczajne opuszczenie rodzica.

    Zostawię to bez komentarza i czekam na odpowiedź zwolenników bicia dzieci.

    uważam że guwniak czasem potrafi tak odpierdalać że już tylko kabel/klapek do przywracania ustawień fabrycznych może zadziałać.

    Ciekawe tylko co do tego doprowadziło? Nie mylić braku przemocy, z brakiem wychowania, bo jak dziecko zostawisz samopas to nic dziwnego, że odwala. Bicie złe, olewanie dziecka też.
    Jak pozwalasz dziecku na wszystko, nie interesujesz się i nie masz żadnych wymagań to nie dziw się, że potem robi co mu się tylko podoba, skoro nie odczuwa konsekwencji.
    Zastanówcie się. Gdybyście nie mieli żadnych konsekwencji swoich działań to co by was zatrzymywało przed dokonaniem przestępstwa?

    Powiedzieć ci jak wygląda dzisiaj lekcja w podstawówce? 2-3 dzieciaki które najbardziej nie potrafią się zachować rozwalają całą lekcję bieganiem po klasie i krzykami nawet jak 25 jest grzecznych. I to jest wina jednego nauczyciela, że nad dziećmi którymi rodzice nie chcą czy nie potrafią zapanować on nie może dać rady gdy ma ich dwadzieścia parę w klasie? I przez tę parę osób traci reszta. Być może właśnie tym 3 przydałaby się ojcowska ręka?

    Uważam, że nie jest to wina nauczyciela, że ktoś mu odwala na lekcji, a rodziców. Co nauczyciel ma zrobić w takiej sytuacji? Nie wiem. Nie ponosi odpowiedzialności i nie odpowiada za zachowanie tego ucznia. Jednak znam takich, którzy potrafili samą postawą, mową i gestami doprowadzić do pionu całą klasę. Kwestia charakteru, bo dzieci są okropne!

    Nasunęło mi się jedno pytanie po tym. Jedno ważne pytanie. Bo ja byłem takim dzieckiem w wczesnej podstawówce. Odwalałem, przeszkadzałem na lekcji itd. A wtedy byłem tłuczony za byle gówno, a nauczyciele i tak twierdzili, że mi ojcowska ręka potrzebna. Wytłumaczcie mi więc. Dlaczego tak odwalałem mimo regularnego bicia w domu? Jest to dla mnie bardzo ważne pytanie i chciałbym zapytać wszystkich zwolenników klapsów, jako podstawy wychowawczej. Dlaczego mimo takiej tresury (zwierząt się nie bije, to nie była tresura) miałem problemy z zachowaniem, a zachować się umiałem tylko przy rodzicach, którzy mieli pasek?

    Historie na koniec z komentarzy:

    o człowieku. Ja mialem straszne dzieciństwo, kary za wszystko, najbardziej upokarzające to stanie nago przez pare godzin. > Dzis jestem lekko pojebany ale staram sobie radzić.
    a i najlepsze bylo gdy mialem juz z 14-15 lat i zaczalem podczas napierdalania mnie krzyczeć ratunku, pomocy XD

    Moi bracia ktorzy dzis siedza w wiezieniu do mnje ze jestem pizda bo nawet wpierdolu nie umiem dostac XD
    Swoja droga to jak brat wracal pijany to stawalem w obronie rodzicow bo ich chcial napierdalac, i koniec koncow to ja sie z nim bilem.
    Dzis zero kontaktow i jestem szczęśliwy


    ciężko mi się to czytało, bo rozumiem z własnego doświadczenia, przez co przeszedłeś. Moja matka przestała mnie katować (nawet biciem nie można było tego nazwać) jak miałam 14 lat. Uciekłam wtedy z domu, pierwszy raz (było tego więcej), z zamiarem zabicia się. Dobra, nie jestem w stanie więcej napisać, już i tak się zdenerwowałam. Dziś mam 28 lat i jednym z powodów, dlaczego rezygnuję z rodzicielstwa, jest właśnie moje stracone dzieciństwo, strach przed krzywdą potencjalnego dziecka, bo nie tylko w domu miałam piekło, ale i w szkole. Nawet gdybym miała dziecko, to nigdy, przenigdy, nie zostawiłabym go pod opieką moich starych.

    W przedszkolu nie chcialem jeść jakiejś kaszki czy innego chujostwa. Babka autentycznie brała mnie do kibla między nogi trzymając i na siłę wpychala mi to do buzi aż dzwonilo po zębach od łyżki. No to po takiej akcji rozpierduche robiłem w przedszkolu. Oczywiście ojciec przyjechał A ja w podwójnym strachu bo nie powiem że nie chcialem jeść bo już za to dostałem od przedszkolaniki. Jakby to oczywiście był powód do wpierdolu ale w zastraszonym umyśle 5 latka to oczywiste. No i oczywiście wpierdol od ojca za złe zachowanie.
    Ogólnie sposób wpierdolu od ojca też ciekawy, wywozka do lasu wpierdol i proba zostawienia w lesie. W życiu tak mocno się drzwi od malucha nie trzymałem kiedy ojciec chciał mnie oderwać od nich. Byłem przerażony. Ojciec się jeszcze śmiał po drodze jak to tych drzwi trzymałem.


    W sumie historie, trochę hardcorowe i nie pasuje do nich ,,klaps” jednak od niego wszystko się zaczyna, a jak zobaczysz jak łatwo to przychodzi i jak łatwo możesz dziecko ustawić tym do pionu to nagle życie staje się o wiele prostsze. Tylko, że zazwyczaj w przyszłości dziecka już nie masz, ale po powrocie do domku, chociaż masz spokój.

    Zakończenie

    Ostatni mój wpis w temacie klapsów/bicia dzieci.

    Dziękuję wszystkim za komentarze, dyskusje oraz wiadomości na priv. Dzięki wam zrozumiałem, dlaczego tak bardzo nienawidzę klapsów i ludzi, którzy je stosują. Było to dla mnie bardzo odkrywcze i dało do myślenia. Na tyle, że musiałem jeden dzień poświęcić na odpoczynek od pisania, żeby poukładać to sobie w głowie i móc zakończyć ten temat na moim tagu. Odpowiedź jest prosta:

    Nienawidzę ludzi, którzy mając nad kimś władzę wykorzystują ją, dlatego że po prostu mogą.

    Dzieci i bicie ich zalicza się do tego. Nie ma człowieka bardziej bezbronnego i tak ufającego ci bezgranicznie jak twoje własne dziecko. Mimo że jesteś alkusem, patusem i bijesz je. To ono nadal jest przy to tobie i cię kocha (oczywiście do pewnego momentu). Mając taką kontrolę nad dzieckiem i zaufanie, którym cię ono darzy, uważam za najgorsze świństwo bicie go (przemoc psychiczna też się liczy, ale nie o tym tutaj). Niektórzy mnie przekonali do uderzenia otwartą dłonią w pośladek dziecka, ale były to sytuacje skrajne, niebezpieczne, albo takie, w których sam bym nie wiedział co robić. Najbardziej mnie ruszył komentarz pewnego rodzica, który w życiu nie podniósł ręki na swoje dziecko, a potem dowiedział się, że jego syn znęca się nad innym uczniem.

    To kiedy można dać klapsa, a kiedy nie, jest tematem na inny wpis. Granica jest cienka i bardzo łatwo ją przekroczyć. Moja dziewczyna czytając niektóre komentarze i na podstawie swoich spostrzeżeń, a także po przeczytaniu pewnej książki doszła do bardzo ciekawego wniosku, który mi dał do myślenia:

    Osoby, które są za biciem, zawsze pamiętają za co dostali i im to na dobre wyszło, z kolei przeciwnicy pamiętali tylko przemoc, a za co dostali to już niekoniecznie.

    I faktycznie jest to prawda. Ja sam również tego nie pamiętam, przeciwnicy pobieżnie, bo oceny, bo zachowanie itp. A ci, którzy byli za biciem opisywali dokładnie każdą sytuację i dlaczego się z tym zgadzają. Co samo w sobie kazało mi się zastanowić czy klapsy same w sobie są problemem, czy może ich częstotliwość, okoliczności i podejście rodzica do tego.

    Granica jednak jest cienka, a podejście do każdego dziecka jest indywidualne, a to jak rodzice wymierzają karę, też ma znaczenie. Złożony temat. Bo co to znaczy to wszystko co do tej pory napisałem? Kiedy klaps można stosować? Co to znaczy od czasu do czasu i za jakie przewiny, ile klapsów, jak ma się rodzic zachować? To jest temat do dłuższej debaty. Myślę jednak, że jeśli spędzając czas ze swoim dzieckiem, widząc jak się rozwija, o czym mówi, co myśli, jak się zachowuje ty nadal nie wiesz jakie kary są dla niego proporcjonalne, na czym mu zależy i jak można je zmotywować. To poległeś na każdym kroku jako rodzic, a bicie/klapsy inne formy przemocy, są nie dla ciebie. Bo jeśli spędzasz z tym dzieckiem tyle czasu, lub olewasz je na tyle, że tego nie wiesz to bicie będzie dla ciebie najlepszym rozwiązaniem. Proste rozwiązanie dla prostego umysłu. Dziecko dostało klapsy i cyk pora na cs-a. Jak nadal jest problem to wystarczy zwiększyć częstotliwość, albo ilość klapsów, zawsze działa. Możesz dojść do momentu, że będziesz tłukł dziecko tyle razy, że powiesz że cię ręka boli i dasz sobie spokój (pozdrawiam tatę).

    Dlatego bezpieczniej będzie jeśli zostanę przy swoim, żadne formy przemocy fizycznej i psychicznej nie powinny się znajdować w wychowywaniu dziecka, bo małe umysły, czytając to co napisałem akapit wyżej, stwierdzą że mają przyzwolenie na bicie, bo nie dają sobie rady.

    Nie dajecie sobie rady, bo mieliście w dupie swoje dziecko, albo byliście za głupi, by je zrozumieć. W tym drugim przypadku, jeszcze wam wybaczę, ale nie pozwolę na bicie. W pierwszym przypadku będę wami gardził, bo jesteście dla mnie małymi podłymi istotami, które nic nie znaczą i muszą odreagowywać na kimś kto jest niżej, bo nikt was nie szanuje i gardzi wami, więc znęcacie się nad istotą najbardziej niewinną i która wam najbardziej ufa.

    W obu przypadkach są opisane skrajności. Można to jakoś wypośrodkować, jednak wiem, że większość ludzi jest na to za głupich i trzeba myśleć za nich i nic dziwnego, że w Polsce jest to już nielegalne od długiego czasu, bo przecież powiesz Januszowi, że klaps od czasu do czasu nie jest niczym zły, a on pójdzie i będzie bił dzieci kablem od żelazka codziennie, bo przecież HEHE ktoś powiedział, że od czasu do czasu to nie jest złe, a on wraca do domu, da trochę ,,klapsów” i może piwko w spokoju wypić i meczyk obejrzeć :DDD i gites majones. I patrz Halynka jakie te dzieci rozbestwione przez beztresowe wychowanie, a u nas nie ma problemu.

    Odniosę się teraz do kilku sytuacji z komentarzy. Jeden użytkownik napisał, a co mam zrobić jak mi dziecko próbuje wbiec na ulicę, podczas sporego ruchu? No nie wiem, a co robisz z psem? Trzymasz na smyczy, pilnujesz. Czasami mnie śmieszą te fikołki, bo niektórzy stwierdzą, że zwierząt się nie bije, bo nie zrozumieją. Psa trzymasz krótko na smyczy, żeby ci nie wbiegł na ulicę. Dziecko puszczasz samopass? Przykład z komentarza dotyczył 4-latka, a ja nawet 7-latka pilnuje, bo nigdy nie wiesz co mu odbije. Możesz iść, tłumaczyć, a on któregoś dnia tak się podnieci, że widzi tatę po tygodniu, że nie będzie myślał tylko wbiegnie na ulicę, bo się stęsknił. W ten sposób to równie dobrze mężowie powinni bić żony, bo one też reagują czasami zbyt emocjonalnie i odwalają głupoty. Dziecko to dziecko, pilnuj je.

    Jeden komentarz, który mnie ruszył. Opiszę sytuację po swojemu z pamięci, jak użytkownik będzie chciał się ujawnić to bez problemu.
    Ojciec miał syna, nic mu nie brakowało, nie bił, nie wyzywał. Poświęcał mu czas i uwagę. Wychowywał na dobrego człowieka. Któregoś dnia został wezwany na rozmowę do szkoły i dowiedział się, że jego syn razem z kilkoma innymi chłopakami, znęcali się nad jednym uczniem. W ojcu coś pękło i po powrocie do domu, pierwszy raz w życiu go uderzył (klapsy).

    I tutaj mnie zatkało, bo starałem się wczuć w tę sytuację i doszedłem do wniosków, dlaczego tego ojca usprawiedliwiłem za to co zrobił. On nigdy nie wykorzystał swojej pozycji i władzy nad dzieckiem, aby wymierzyć mu najprostszą karę, jednak gdy jego syn wykorzystał swoją władzę i znęcał się nad kolegą to coś w nim pękło i zastosował karę adekwatną do tego co zrobił jego syn. Nie wierzę, że w takiej sytuacji dziecko by zrozumiało to w inny sposób. I myślę że klapsy były i tak łagodniejsze od tego co serwował temu koledze, a sam ojciec miał tak olbrzymi kac moralny za to co zrobił, że aż mu współczułem.

    Jeden komentarz dał mi tak wiele do myślenia. Czy wasi rodzice mieli jakieś rozterki moralne po takim biciu? Czy jednak uważali to za dobre i że kiedyś im za to podziękujecie? Myślę że dla jednej i drugiej strony odpowiedź jest tak samo oczywista. Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia. I bez namysłu jedna strona powie tak, a druga nie. I jedna i druga strona nie potrafi zrozumieć drugiej. I jedna i druga strona może zrobić dziecku krzywdę, jeśli nie zachowa balansu. Bo bicie dziecka zniszczy je tak samo gdy pozwolisz mu na wszystko, bez żadnych konsekwencji.

    Jakby co, to nadal jestem przeciwnikiem bicia/klapsów/przemocy psychicznej itd. Każdy z nas jest tylko człowiekiem i czasem nie daje sobie rady. Mogę to wybaczyć.
    Jednak jak ktoś regularnie bije swoje dzieci i uważa to za podstawę wychowania to serdeczny członek w końcówkę układu pokarmowego.

    PS. Nikt ze zwolenników mi nie odpowiedział na moje ostatnie pytanie:
    Dlaczego w pierwszych klasach szkoły podstawowej, byłem nieznośny, dokuczałem i przeszkadzałem na lekcji, a byłem bity regularnie? A nauczyciele mówili, że mi brakuje ojcowskiej ręki?

    #smiecizglowy

    #trylogia #klapsy #przemocdomowa #przegryw #depresja #nerwica #zaburzeniaosobowosci #anonimowemirkowyznania #tworczoscwlasna
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    #szybkiesmieci 002

    Na podstawie książki pt. ,,Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym” w naszym mózgu są dwa systemy odpowiedzialne za codzienne funkcjonowanie i na podstawie ich działania podejmujemy codziennie decyzje.

    System 1 to system podświadomy i oszczędny dla organizmu. Używamy go codziennie nawet nie zdając sobie sprawy, że on coś nam narzuca. Działa on cały czas i na jego wnioskach podejmujemy codziennie decyzje. Problem z nim polega na tym, że działa szybko i oszczędnie.
    - System 1 ile to jest 36+74?
    - 100
    - Niestety, ale jest to 110
    - Ale chociaż szybko policzyłem

    System 2 to system analityczny i odpowiedzialny za bardziej złożone procesy jest też bardziej żarłoczny i męczący. By to opisać mam dla was pewne ćwiczenie:

    1. W myślach pomyśl jakąś dowolną liczbę czterocyfrową.
    2. Teraz odwróć tę liczbę, czytając ją od końca. Przykład: 9684 – 4869
    3. Wymyślaj nowe liczby i powtórz ćwiczenie.
    4. Ile czasu było ci potrzeba, żeby odczuć zmęczenie i zacząłeś się mylić?

    Różne działania mają te dwa systemy. W chorobach psychicznych takich jak depresja, atakuje on system 1 i odpowiada za codziennie zachowanie, żeby ,,wyleczyć” się z depresji, potrzeba wysilić system 2, aby zmienił on zachowania systemu 1 co jest niesamowicie ciężkim i wymagającym ćwiczeniem.

    Więcej na ten temat możecie przeczytać tutaj: JA LUBIE SZYPKO, a ja lubiem wolmo

    #depresja #nerwica #ciekawostki #tworczoscwlasna #przegryw
    pokaż całość

    źródło: puapki-mylenia-ekonomia-behawioralna-knowledge-to-inspire-3-638.jpg

  •  

    Ja 6 lat temu:
    -ćwiczę pamięć myślę rozwijam się intelektualnie dbam o sb bardzo i wgl
    -potrafię dwa dni z rzędu na luzie przepedałować 100km
    -któryś rok z rzędu nie mam w ustach absolutnie żadnych słodyczy i ogólnie trzymam czystą michę
    -któryś miesiąc z rzędu nie oglądam obrzydlistwa w postaci p0rn0

    Ja teraz:
    -leżę jak warzywo i skroluję internet cały dzień umycie zębów raz dziennie to dla mn gigantyczny sukces
    -nie mam siły przejechać 50km tzn jakoś dojeżdżam do końca ale pod koniec już ledwo ledwo ledwo pedałując i zatrzymując się co chwila a potem umieram cały wieczór
    -jak tylko w ręce wpadnie mi jakiś słodycz albo junkfood to bez zastanowienia wpierdalam
    -kompulsywnie nawet nie wiem po co oglądam gołe dupy i pałuję pszemka chociaż nawet nie mam ochoty czasem niemalże na siłę tzn chyba wiem po co mianowicie po jakiś zastrzyk dopaminy chwilowy

    Ogólnie ostatnio całkowicie straciłm resztki siły woli i kontrolę nad sb nie panuję nad własnymi popędami ani tym bardziej życiem w jakimkolwiek stopniu i coraz bardziej rozpierdalam sb układ nagrody jeśli jeszcze wgl jest co rozpierdalać

    Nie żeby te 6 lat temu było cudownie bo aktywność fizyczna była taką moją (niezbyt skuteczną) próbą ucieczki od silnej #nerwica i #fobiaspoleczna ale no ehhhhhhhhh

    #depresja #ehhhhhhhhhhhhh #ehhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh #jakczujechodtok
    pokaż całość

  •  

    Wpis powstał na podstawie filmu na youtube pt. Jak działa uzależnienie: https://www.youtube.com/watch?v=H_Jq4F3sP4I a także na podstawie moich doświadczeń, opisów innych internautów oraz we współpracy z Międzynarodowym Instytutem Danych z Dupy. Serdecznie zapraszam.

    Ocena całej sytuacji i wszystkie spostrzeżenia są czysto subiektywne.

    Uzależnienia są skutkiem problemów, a nie ich przyczyną

    Opisując ostatnią historię: O Mirku, który jeździł koleją (Nie jest potrzebna do zrozumienia wpisu, a jest tylko dodatkiem i moim eksperymentem) chciałem przedstawić jedną z wielu historii, jakie ludzie znają i co poniektórzy mogą się identyfikować, aby wyjaśnić dlaczego ludzie popadają w uzależnienia. Do napisania tego wpisu skłonił mnie jeden komentarz, pod jednym z moich ostatnich wpisów, brzmiał on mniej więcej tak:

    Dawanie klapsów dzieciom jest wstępem do bicia, tak samo jak marihuana jest wstępem do cięższych narkotyków.

    Udzieliłem wtedy prostej odpowiedzi: Jeśli jesteś słaby psychicznie i sobie nie radzisz to tak właśnie jest.

    Tematem wpisu było zupełnie co innego i nikt tego nie ciągnął, więc postanowiłem rozwinąć go teraz. Dawanie klapsów dzieciom było wstępem do ich bicia w wielu przypadkach. Gdy dziecko, krzyczy, awanturuje się, wchodzi ci na głowę to koniec końców, któregoś dnia możesz zastosować użycie klapsa, by je uspokoić (klaps czyli uderzenie otwartą dłonią w pośladki dziecka) i nagle przekonasz się jak proste jest to rozwiązanie i jak szybko udało się ci ustawić dziecko do pionu. Rozmowy nic nie dawały, a klaps tak? Opisywałem to szerzej w mojej trylogii odnośnie bicia dzieci (Klapsy to zuo) dlatego nie będę się rozwodził na ten temat. Skupię się na tym co następuje w osobach słabszych psychicznie, nie radzących sobie z problemami.

    Przekonując się że to działa, rozpocznie regularne dawanie klapsów, co szybko przerodzi się w bicie. Skończą się krzyki, bicia, awantury, a dziecko stanie się całkowicie podległe swojemu katowi. Proste rozwiązanie dające spokój.

    Osoby popadające w uzależnienia to zazwyczaj jednostki z problemami psychicznymi, wynikającymi z wielu czynników, niekoniecznie zależnych od nich samych. Mogą to być warunki rodzinne, ekonomiczne, genetyczne, które kształtują zachowanie i poglądy danej jednostki. By zrozumieć szerzej ten temat, opiszę eksperyment z szczurzym parkiem, który został omówiony w wyżej wymienionym przeze mnie filmiku.

    Ogólnie założenie wielu naukowców, mediów, zwykłych szarych ludzi, było proste. Jak dasz komuś możliwość wzięcia używek to on z nich skorzysta, dlatego powinno się zabronić sprzedawania narkotyków, alkoholu i innych, ponieważ ludzie są idiotami i każdy tylko myśli, żeby się upić, naćpać i walić bez gumy.

    Na potwierdzenie tych argumentów, naukowcy przeprowadzili eksperyment na szczurach, które zamknięto pojedynczo w klatkach i miały do wyboru dwa dozowniki: jeden to była zwykła woda, drugi woda z heroiną. Oczywiście szczury w większości wybierały wodę z heroiną, a badania posłużyły mediom, dużym firmom i politykom do udowodnienia swoich racji. Ludzie są tacy sami i jak dasz im wybór to będą woleli się naćpać. Przez wiele lat to kłamstwo było tak skutecznie propagowane, że do dziś zwłaszcza u osób starszych można usłyszeć, że marihuen to wstęp do gorszego świństwa. Co jest nieprawdą, ale tutaj też wchodził czynnik związany z ekonomią i polityką. Szerzej ten temat, mogę omówić, gdy ktoś będzie ciekawy. Jeśli mam opisać to w skrócie to powiem tak: Koniec prohibicji, doprowadził do tego, że potrzeba było przyczepić się do czegoś innego. Duże firmy dużo by straciły, bo wytwarzały materiały, szkodząc środowisku i za wiele większą kwotę, niż można by to było robić z konopi indyjskich.

    Wracając do tematu. Szczury to zwierzęta stadne, więc jakiś co bardziej rozgarnięty facet stwierdził, że badanie to jest dziurawe i niezbyt miarodajne, więc wymyślił, że przeprowadzi ten eksperyment po swojemu. Jako iż trochę na szczurach się znał to wiedział: potrzebne są im zabawy i co najważniejsze drugi szczur. To takie podstawy w ich hodowli.

    Zbudował szczurzy park rozrywki, zapewniając im wszelkie wygody i zabawy jakich potrzebują, a także ogarnął stadko, które wpuścił do zbudowanej przez siebie placówki. Nie zapominając oczywiście o dwóch dozownikach: z wodą i heroiną.

    I co? Nagle okazało się, że szczury jednak nie lubią heroiny, a mając zapewnione wszystkie swoje potrzeby nie tykały używki Nawet jeśli parę się takich osobników trafiło, to szybko przestawały korzystać z tej możliwości, bo były wykluczone przez resztę zgrai. Co ciekawsze, szczury wcześniej zamknięte w jednoosobowych celach, które uzależniły się od hery, lądując w szczurzym parku, szły na dobrowolny odwyk i wracały do życia społecznego.

    Jednak ludzie są inni od zwierząt czyż nie? No nie do końca. Zasada działania jest ta sama, tylko mamy bardziej skomplikowany system społeczny, jednak zaraz do tego wrócę.

    W filmie został podany przykład z żołnierzami, którzy podczas wojny w Wietnamie, popadli w nałóg i zaczęli regularnie brać heroinę, bo nie mogli sobie poradzić z wojną, ciągłą wizją śmierci itp. Media wtedy trąbiły na alarm, że po ich powrocie zaleje ich fala naćpanych zombie, którzy nie będą mogli funkcjonować w społeczeństwie. Tak się jednak nie stało i większość osób, które się uzależniły po powrocie do domu i swoich rodzin. Przestało brać i wrócili bardzo szybko na łono społeczeństwa. Niczym te szczury, wykluczone społecznie.

    Dopiero ten eksperyment, rzucił inne światło na temat uzależnień ich przyczyn i skutków. Jednak w świadomości ludzkiej lata tłuczenia czegoś innego doprowadziło do tego, że ludziom ciężko jest to zrozumieć i nadal patrzą na osoby uzależnione, jak na kogoś gorszego. Kto po prostu nie miał tyle siły i samozaparcia jak oni, żeby nigdy nie popaść w nałóg.

    Historia Mirka, którą opisałem, opowiadała o gościu bez perspektyw, życia towarzyskiego itp. Taka osoba idealnie nadaje się do tego by popaść w nałogi: alkohol, narkotyki, papierosy, pornografia, media społecznościowe. Każda z tych rzeczy pozwala mu zastąpić to, czego nie jest w stanie dostać w prawdziwym życiu. Alkohol zagłusza ból istnienia, narkotyki poprawiają nastrój, papierosy uspakajają, pornografia daje ujście popędowi seksualnemu, media społecznościowe dają złudną iluzję relacji międzyludzkich. Wszystkiego z tych rzeczy mu brakuje i musi znaleźć to wszystko gdzie indziej. Są oczywiście inne przyczyny jego stanu, ale dzisiaj się skupiamy na skutkach, a nie przyczynach jego problemów. Skutki są takie jak napisałem wyżej i póki potrzeby te nie będą zaspokojone to niemal zabójcze dla niego będzie ich odstawienie. Bo człowiek bez spełnienia swoich podstawowych potrzeb, tylko coraz bardziej się zatraca. Zabranie mu tych zamienników wcale mu nie pomoże.

    Ludzie z uzależnieniami wokół nas to podobne istoty. Są pewne podstawowe potrzeby ludzkie, które muszą być spełnione, jeśli nie, to wasz mózg wywrze na was presję, aby te potrzeby spełnić. Idealnym przykładem jest tutaj Piramida Maslowa.

    Potrzeby fizjologiczne (ciekawe jak szybko poczujecie głód i jak bardzo będzie on dla was uciążliwy)
    Potrzeby bezpieczeństwa (Ciekawe jak uspokoicie swój umysł wiedząc, że żyjecie z miesiąca na miesiąc, a w każdej chwili możesz stracić pracę. Jedna wypłata dzieląca cię od bycia bezdomnym)
    Potrzeby przynależności (Czyli relacje międzyludzkie)
    Potrzeby uznania (na ten moment nieważne)
    Potrzeby samorealizacji (Czyli coś co pasuje do wielu rodziców. Jeśli dziecko nie ma zapewnionych wszystkich potrzeb powyżej to jak możesz oczekiwać, że ono będzie się realizować? Sam nie potrafisz, a zmuszasz kogoś!)

    Zazwyczaj osoby, które kończą z depresją, nerwicą itp. Nie mają zapewnionych nawet tych trzech podstawowych potrzeb z samej góry. Mówienie Mirkowi, żeby poszedł na kursy, studia itp. Jest bezsensowne, bo bez zaspokojenia podstawowych potrzeb jak ma to zrobić? NO JAK?! Zaczynanie od dupy strony to nie jest rozwiązanie. Jak masz bałagan na strychu to zaczynasz od piwnicy.

    Może powinien zacząć rozmawiać z ludźmi w pracy? Tylko, że przez tyle lat był tak pomiatany i wykluczony społecznie, że nie był w stanie przez najmłodsze lata zbudować relacji. Jak ma to zrobić teraz, będąc w sumie społecznym inwalidą? No jak?

    Rady, które otrzymuje to tylko puste słowa osób, które mając zaspokojone podstawowe potrzeby, potrafią komuś mówić co ma robić i nie potrafią wczuć się w sytuację tej osoby. Niczym Oskarek, któremu skarżysz się, że nie stać cię na mieszkanie, a on beztrosko ci mówi żeby ci rodzice kupili tak jak jemu i nie będziesz miał problemu. Super rada! Tak samo bezużyteczna jak kazanie komuś w depresji się uśmiechnąć, albo żeby sobie kogoś znalazł, albo żeby wyszedł do ludzi. Super! Rodzice wam już kupili to mieszkanie czy nie?

    Przepaść między ludźmi ,,normalnymi” a tymi z depresją jest tak wielka, jak bananowych dzieci w stosunku do zwykłych ludzi. Rady przez nich dawane są tak samo bezwartościowe jak Oskarka, żeby rodzice kupili ci dom.

    #smiecizglowy epizod 42

    Wołam użytkowników, którzy zamówili prenumeratę:

    pokaż spoiler @Sandrinia @lostinwonderland @Zgrywajac_twardziela @misiafaraona @roadie @pierwszylepszywolnylogin @Malinozaur @karuzelpl @Drzewo3


    #uzaleznienie #przegryw #depresja #psychologia #nerwica #przemyslenia #gorzkiezale
    pokaż całość

    źródło: konkurs-800x445.jpg

    •  

      @Garztam: właśnie z tym zapleczem to tylko do pewnego punktu. Potem takie zaplecze tylko utrudnia wyjście x nałogu. Dlatego rodzinom ludzi uzależnionych od dragów/alko w pewnym momencie terapii mówi się "zostaw go pod tą klatka", "nie podnoś go z ulicy", " Nie karm go". To jest jeden z najtrudniejszych momentów dla tych ludzi, bo wszyscy im wokół mówią, że muszą się opiekować z całych sił, a to wcale nie pomaga nikomu.
      To bezpieczne zaplecze ma być dostępne dla osoby uzależnionej, ale tylko pod pewnymi warunkami (porzucenia nałogu).

      Jak czytam Twój wpis, to widzę np moją przyjaciółkę, która 1,5 roku spędziła z alkoholikiem, bo "rodzice mu nie dali miłości, ale jak ona mu zrobi takie bezpieczne zaplecze, to on się wyleczy".
      pokaż całość

      +: Garztam
    •  

      @r__k:

      właśnie z tym zapleczem to tylko do pewnego punktu. Potem takie zaplecze tylko utrudnia wyjście x nałogu. Dlatego rodzinom ludzi uzależnionych od dragów/alko w pewnym momencie terapii mówi się "zostaw go pod tą klatka", "nie podnoś go z ulicy", " Nie karm go". To jest jeden z najtrudniejszych momentów dla tych ludzi, bo wszyscy im wokół mówią, że muszą się opiekować z całych sił, a to wcale nie pomaga nikomu.
      To bezpieczne zaplecze ma być dostępne dla osoby uzależnionej, ale tylko pod pewnymi warunkami (porzucenia nałogu).

      Jeśli uzależniony nie chce rzucić nałogu to nic na to nie poradzisz i te rady typu: zostaw go pod klatką, nie podnoś go z ulicy. Mają sens. Bo nie dość, że niszczy sobie życie to jeszcze tobie. Człowiek musi sięgnąć dna i albo się odbije, albo zginie. I to jest brutalne i jedyne wyjście dla takiej osoby. Nic poza tym...

      Jak czytam Twój wpis, to widzę np moją przyjaciółkę, która 1,5 roku spędziła z alkoholikiem, bo "rodzice mu nie dali miłości, ale jak ona mu zrobi takie bezpieczne zaplecze, to on się wyleczy"

      Jak napisałem, jeśli uzależniony tego nie chce to nic z tym nie można zrobić i tylko zmarnowała czas i swoje zdrowie.

      Rozumienie to nie to samo co akceptacja.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam w planach zapisać się na jakąś terapię do psychologa/psychiatry, bo to aż smutne patrzeć jak ktoś taki jak ja, zyje jak żyje xD Ktoś, na kogo byście spojrzeli z boku, to myslelibyscie że jestem chadem. Tymczasem ja mam tak rozjebana psychikę, fobia społeczna + nerwica + zaniżona samoocena (?) + możliwe że depresja, ale diagnozowanie się samemu to można wsadzić wiadomo gdzie. Przecież to jest jakieś pojebane, z 15 dziewczyn olałem w ciągu ostatniego roku, przy czym większość praktycznie sama o mnie zabiegała xD ale moja spierdolona głowa wyczuwała jakieś podstępy, że pewnie kręcą że mnie bekę i mają ubaw z koleżankami, że pewnie mają innych fajniejszych adoratorów, że nie ma sensu próbować bo i tak nie wyjdzie. Kolejna rzecz to fobia społeczna, kupuje bułki w sklepie, a będąc już w domu układam dialog i możliwe scenariusze rozmowy xD a jak przychodzi do rozmowy, to jąkam się jak ciota. Jeszcze ta nerwica, kurwa nie mogę wyjść z domu, bo mam wrażenie że zostawiłem włączony gaz czy cokolwiek innego i wracam po 10 razy do mieszkania jak w dniu świra xD
    #zalesie #fobiaspoleczna #nerwica #truestory

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #609450135a0849000ad36e72
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: marcel_pijak
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

    +: Patatina, G..n +5 innych
  •  

    Ehh kurwa powoli ma już człowiek dość tego wszystkiego, ciągłego napięcia lęku, braku zrozumienia i ostracyzmu nawet u rodziny, ciągle niskiego nastroju, wymagań rosnących z wiekiem, wiem zaraz mi ktoś napiszę idź się żalić gdzie indziej ale daje mi to chociaż trochę ulgi #nerwica #depresja #przegryw

  •  

    O dwóch systemach w naszym mózgu. Na podstawie nieprzeczytanej całej książki pt. ,,Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym”

    To moje subiektywne przemyślenia, które naszły mnie po napisaniu wpisu odnośnie schematów: link. Gdzie opisuję, dlaczego ludzie robią to co robią, niekoniecznie myśląc nad sensem swoich czynności i dlaczego narzucają je innym oraz czemu jest tak ciężko zmienić swoje przyzwyczajenia, poglądy, myśli. Dlaczego człowiek w depresji, podświadomie zostaje w utartych schematach itp. Itd.

    Wpis wyżej nie jest potrzebny do zrozumienia tego o czym teraz napiszę. Nie ma to większego znaczenia. Bardziej mi chodzi o to, aby przedstawić wam dwa systemy działające w mózgu, a zrozumienie ich, pozwoli na pewno coś zmienić w waszym życiu.

    Jeżeli dotrwałeś do tego akapitu, to teraz postaram się, aby cię zatrzymać na dłużej i dam ci pewne zadanie. Chcę ci pokazać jak ciężko jest zmienić schematy i jaki to wysiłek kosztuje twój mózg. Zadanie jest proste. Wyobraź sobie dowolną czterocyfrową liczbę, najlepiej jeśli liczby nie będą się z niej powtarzać, a teraz spróbuj tę liczbę przeczytać do tyłu np. Wymyśliłeś liczbę 6859, od tyłu to będzie 9586. Ważne jest abyś nie zapisywał tej liczby, ani nie mówił jej na głos, zrób to po prostu w myślach i powtórz to ćwiczenie kilka razy. Ile podjąłeś prób, zanim zacząłeś się mylić, albo poczułeś zmęczenie?
    Jeśli nie, spróbuj zwiększyć ilość cyfr w liczbie.

    To właśnie moi drodzy, nazywamy systemem 2, jest on bardziej zaawansowany i bardziej wymagający niż system 1. Zaczynam od złej strony, jednak zaraz wszystko nabierze sensu i opiszę to bardziej jasno.

    System 1, jest to system, który działa podświadomie w każdym z nas i jest zaprogramowany poprzez nasze myśli, przeżycia i otoczenie. On podejmuje większość waszych decyzji i działa bardziej emocjonalnie i jest energooszczędny dla mózgu.
    System 2, jest z kolei jego przeciwieństwem, podchodzi na chłodno, odpowiada za logiczne myślenie i jest niesamowicie żarłoczny na energię, czego przykład, dałem akapit wyżej.

    Jak działa system 1? Kolejny przykład:

    Zgadnij kim jest Mirek:

    Mirek jest spokojnym chłopakiem, typem introwertyka. Spokojny, ułożony, ma rodzinę. Nie kierują nim emocje i do wszystkiego podchodzi na chłodno. W wolnym czasie czyta książki.

    Mirek jest bibliotekarzem czy rolnikiem?

    Pomyśl chwilę i zastanów się jaka była pierwsza reakcja i odpowiedź na pytanie? Nie do każdego będzie pasował opis poniżej, ale pozwoli on na zrozumienie tematu.

    System 1 nasuwa od razu myśl, że jest bibliotekarzem. Jego opis pasuje idealnie. Cichy, spokojny chłopak, nie działa impulsywnie, nie krzyczy. Podświadomość krzyczy, że idealnie nadaje się na to stanowisko. Jeśli tak to zostawisz to tak właśnie będziesz uważał, ale jeśli się zastanowisz, uruchomisz system 2, który stwierdzi:
    - Wiele osób nie pracuje w zawodach jakich chcą, albo do jakich pasują.
    - Rolników jest 20 razy więcej niż bibliotekarzy.
    - Nie bez powodu ktoś ci daje taką zagadkę, mówiąc o jakiś dwóch systemach i jest tutaj coś podchwytliwego.
    Pierwszy podsunął ci rozwiązanie podświadomie na podstawie zlepka informacji, drugi przeanalizował to i wysunął własne wnioski.

    Podświadomość jest prostym narzędziem i nie wymaga za dużo wysiłku. Zlepek informacji wystarczy, żeby szybko podjąć za ciebie decyzję i nasunąć pierwszą myśl, jaka mu przyjdzie do głowy. Wielu ludzi dla własnej wygody nie używa systemu 2, ponieważ jak mogłeś się przekonać na przykładzie z cyfrą jest to zbyt uciążliwe i zbyt wymagające. Taka osoba pójdzie do sklepu i zobaczy promocję 5zł zmniejszone na 4zł, mimo że produkt poprzedniego dnia był za 3zł. Podświadomość zadziałała i narzuciła najprostsze rozwiązanie. Bierz to, bo jest w promocji. Osoby od marketingu, doskonale zdają sobie sprawę z działania obu tych systemów i wykorzystują to bardzo często. Nawet jeśli uważasz, że u ciebie system 2 jest bardziej wykształcony to i tak możesz dać się nabrać na niektóre zagrywki.

    Temat opisany w skrócie, aby zrozumieć działania serca i rozumu, jeśli ciekawi kogoś temat to może przeczytać więcej w książce ,,Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym”. Całość do tej poty była tylko moim subiektywnym przedstawieniem tematu.

    Znając schemat działania tych dwóch programów. Możemy inaczej spojrzeć na ludzi, ich myśli i zachowania, a także przyjrzeć się swoim.

    Ja doszedłem do prostych wniosków, biorąc pod uwagę istnienie tych dwóch systemów. Bardziej opłacalne i prostsze jest używanie systemu 1 i nic dziwnego, że ludzie tkwią w swoich zachowaniach, poglądach i schematach narzuconych przez innych, ponieważ korzystanie z drugiego systemu jest zbyt męczące. Im człowiek starszy tym gorzej zmienić jego poglądy.

    Depresja odcisnęła na mnie olbrzymie piętno i wryła się w system 1. Zmiana tych zachowań kosztowała mnie olbrzymi wysiłek i przeprogramowanie go, a także zużywanie wszystkich zasobów na system 2. Niemożliwym było dla mnie podczas takiej terapii funkcjonowanie czy to w pracy, czy w kontaktach międzyludzkich. Ponieważ będąc wśród ludzi, pracy itp. Nie mogłem używać systemu 1, który stał się dla mnie destrukcyjny, a cały czas był używany system 2, abym mógł normalnie funkcjonować. Wyobraźcie sobie cały dzień robić ten przykład z czwartego akapitu. Nie jest to możliwe i system 1 przejmuje kontrolę. Każdy dzień w pracy był dla mnie udręką i resztę czasu leżałem w wyrze nie mogąc nic z siebie wykrzesać, a dłuższy czas doprowadził mnie na skraj wytrzymałości.

    Ludziom ciężko jest wyjść z depresji, ponieważ wiele rzeczy zostało w podświadomości zakodowane i utrwalone. Osoby z fobią społeczną, czasem mają przebłyski i mogą spędzić czas z ludźmi, dając wrażenie, że wszystko z nimi ok. Jednak jest to tak męczące, że jedno takie spotkanie może się skończyć leżeniem w łóżku potem kilka dni. Zmiana swojego zachowania i podejścia kosztuje olbrzymi nakład pracy i ciężko to osobom postronnym zrozumieć. Rób do skutku przykład z akapitu czwartego, a przez chwilę poczujesz się jak osoba w depresji, lub z innym schorzeniem i wyobraź sobie, że ma coś takiego cały czas, za każdym razem, kiedy próbuje z tego wyjść.

    Oczywiście pamiętajcie, że to są moje osobiste przypuszczenia i wnioski, mogące mieć nikły związek z prawdą. Jednak tutaj skupiłem się na osobach chorych. Jednak myślę, że jeśli wysilicie swój system 2 to odpowiecie mi w komentarzach na poniższe pytania:

    Dlaczego tak ciężko zmienić cudze schematy i zachowania? Dlaczego nie możesz komuś przetłumaczyć, że ta promocja to kłamstwo. Dlaczego twoi rodzice, znajomi itp. Tak ślepo wierzą w to co widzą w telewizji?

    #smiecizglowy epizod 41

    Tutaj wołam osoby, które zapisały się na prenumeratę moich wpisów, jeśli też chcesz to zapraszam do polubienia tego wpisu: OKAZJA 2 PRODUKTY W CENIE 3

    pokaż spoiler @Sandrinia @lostinwonderland @Zgrywajac_twardziela @misiafaraona @roadie


    #psychologia #depresja #przegryw #przemyslenia #tworczoscwlasna #zaburzeniaosobowosci #nerwica
    pokaż całość

    źródło: pobrane.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #nerwica

0:0,0:1,0:1,0:0,0:0,0:2,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:2

Archiwum tagów