•  

    Oddział Leczenia Nerwic – Day 5
    Dzisiaj miałem dzień w którym mi się nic nie chciało. Ledwo się zwlokłem na gimnastykę. W nocy nie mogłem spać, gdyż dostałem ataku który co jakiś czas mi się objawia podczas snu. Mocne drgawki, wzdęcia i nudności to jego główne objawy. To pewnie przez zbyt dużą dawkę stresu i nerwów, którą zaaplikowała mi ostatnia imprezka. Pokonanie nerwicy lękowej to nie takie chop-siup. Szmata jest we mnie silna i ma do pomocy depresję. Ale podjąłem walkę i się nie poddam się!

    Dzisiejsza psychoterapia grupowa dla osób z nerwicą (żywieniówka ma swoją osobną psychoterapię) przeszła pod dyktando dyskusji na temat naszej roli w społeczeństwie. Każdy opowiadał o swoich doświadczeniach z ludźmi i tego jaką dla siebie widzą rolę w tłumie społecznym. Ciężko mi ogólnie szczegółowo opisywać przebieg tych terapii, bo trwają one godzine i są naprawdę intensywne. Nie sposób mi zawrzeć wszystkich wątków, więc zawsze będę skupiał się na najważniejszych. No dobra, wracając. Ja odpowiedziałem, że jest mi chyba przeznaczona rola robola w Biedrze, bo nie wierzę już w swoją karierę w dziennikarstwie. Taki Sam Szczygielski czy Norbert Skórzewski w moim wieku już są znani na całą Polskę, a ja piszę o gierkach na jakiejś gównostronce za 300 zł miesięcznie. Na to prowadzący lekarz odpowiedział mi – „Anon, pamiętaj – nigdy nie przestawaj wierzyć. Dla dziennikarza nigdy nie jest za późno, by się objawić. Tutaj nie tyka zegar jak w przypadku kariery piłkarza lub modelki. Tu liczą się umiejętności lingwistyczne, a nie wiek. Musisz uwierzyć w siebie, bo jesteś zdolny” i tym podobne dyrdymały. No i taka pogadanka była ogólnie o dzisiejszej strukturze społecznej, że nie mamy się co przejmować co inni o nas pomyślą, bo każdy zalatany i nie mamy się co bać ludzi. Że każdy ma jakiś cel i do niego dąży, więc nie można uciekać od ludzi tylko lawirować wśród nich do swojego celu. Nie wszyscy są źli, nie wszyscy są dobrzy, trzeba umieć odróżniać i natychmiastowo odcinać się od tych złych i tym podobne frazesy.

    Po zajęciach podbił do mnie i powiedział, żebym na wtorek przygotował prezentację o dziennikarstwie na zajęcia o zawodzie. Zgodziłem się, choć uważam że to bez sensu i sie spalę. No ale dobra, może będzie beka.

    Na obiedzie postanowiłem podbić do rudej. Btw żarcie takie sobie, gołąbki z zimiakami, ogólnie meh. Lisica trochę mnie zlała, ale to przez to że przy jedzeniu nie sposób jej się skupić na rozmowie ze względu na zaburzenia odżywiania. Postanowiłem więc jej nie męczyć. Btw ona miała jakąś kaszę na obiad z warzywami, to chyba ze względu na kontrakt żywieniowy jaki osoby z zaburzeniami podpisują i przez to mają inną dietę.

    Po muzykoterapii relaksacyjnej (nie będę jej opisywał, bo to nuda, we wcześniejszych raportach co nieco o niej opowiedziałem), podbił do mnie ziomeczek w okularach z aspergerem, o którym wspominałem nie raz. Ogólnie to jak patrzę na niego to mi go strasznie szkoda, bo wygląda jak ten nerd z mema o freethinkerze, tylko nie jest aż tak ulany. Gość się pasjonuje – tak, zgadliście – gierkami, szczególnie karcianymi. Na tym polu mamy fajne pole do dyskusji, bo sam swego czasu zagrywałem się w Gwinta czy HSa. No i sobie spontanicznie pogadaliśmy. Ziomek pochodzi z Bełchatowa. Ma problemy z niepowodzeniem u lasek oraz nie ma zbyt wielu kolegów, ma też problem ze znalezieniem roboty. Ogólnie to nawet spoko gość, bo ku mojemu zaskoczeniu udało nam się pogadać sporo o życiu, nie tylko o mecie czy kartach. Od 7 lat tak nie rozmawiałem z innym osobnikiem płci męskiej, od kiedy zaczęły się moje problemy zdrowotne i straciłem wszystkich kolegów w tym przyjaciela z mojej i też trochę jego winy.

    Trochę poczillowałem przeglądając neta, zrobiłem sobie cappucino i późniejszym popołudniem postanowiłem wybrać się do lisiej jamy. Otworzyła mi koleżanka rudej która dzieli z nią pokój. To ta sama dziewczyna 3/10 z imprezy. Powiedziała, że ruda jest na rozmowie z rodzicami co przyjechali w odwiedziny i niedługo przyjdzie. Drętwo było, ale zainicjowałem rozmowę z tą jej koleżanką. Niska, trochę ulana w okularach, bardzo skryta i się chyba czerwieniła z zawstydzenia przede mną. Leczy się od kilku lat, jej choroba jest efektem dokuczania przez głupie pizdy w szkole. Kradli jej kanapki, śmiali się, dokuczali. Próbowała jakoś z tym walczyć ale bez skutku. W gimnazjum było jeszcze gorzej, lepiej w liceum, ale miała połowiczne nauczanie indywidualne. Poza tym jej ojciec zmarł gdy miała 5 lat. No i ogólnie nie ma pomysłu na siebie, maturę zdała dobrze, ale nie wie co dalej robić. Ot taka historia. Ale dało się z kobitą dogadać, nawet spoko.

    Podczas rozmowy z nią wpadłem na genialny pomysł, aby wpierdolić się pod łóżko i przestraszyć lisicę, ale ostatecznie z niego zrezygnowałem, bo mnie weźmie na debila. No niestety tak czasami mam, że dziecinne idiotyzmy do głowy mi przychodzą, głównie przez to że mimo 20 lat na karku nie czuję się jak dorosła, odpowiedzialna osoba. Muszę to w sobie zmienić.

    Rudziałke przyszła po godzinie; myślałem przez moment że mnie wyprosi bo przyszła po rozmowie ze starymi jakaś podkurwiona, ale o dziwo entuzjastycznie zareagowała, co poczułem w jej głosie jak powiedziała mi „Hej”. Zalałem się znowu burakiem jak wczoraj, ale tym razem zawstydzenie szybciej przeminęło i zwinnie przeszedłem do luźnej rozmowy. Jej koleżanka wyszła, więc mieliśmy cały pokój dla siebie.

    Rozmawialiśmy o różnych rzeczach – naszych pasjach, książkach, muzyce, filmach i naprawdę wyszło że sporo nas łączy. Ona lubi fantasy, ja lubie fantasy, ona lubi Kanye Westa, ja kocham Kanye Westa. Rzuciłem jej kilka ciekawostek o akurat omawianym temacie dyskusji, ale raczej nic nadzwyczajnego. Wyszło w rozmowie że nawet w gierki grywa, co u dziewczyn jest chyba rzadkością (z perspektywy piwniczaka). Miała ze sobą Switcha, nawet dała mi pograć chwilę w nowe Pokemony, bo ja za biedny jestem a jestem wielkim fanem Poksów. Później poszliśmy na salę gimnastyczną (akurat była dostępna, bo korzysta z niej cały szpital i są tam też zajęcia dla dorosłych i innych oddziałów). Porzucaliśmy sobie w kosza. Później poszliśmy na chwilę do mnie, pogadaliśmy i jutro jedziemy z całym oddziałem na kręgle. No i po randce, ja polazłem na kolację.

    Przed 20:00 wszyscy powinni znajdować się w swoich salach by zrobić listę obecnych (taka rutynowa procedura, by wszystko się zgadzało). Później poszedłem się umyć no i cóż, słucham sobie muzyki i siedzę na mirko. Jutro mam jakieś warsztaty plastyczne (nie wiem o co z nimi może chodzić, podobno to zajęcia ala psychorysunek ale z wykorzystaniem farb, pasteli itd) i popołudniu na kręgielnię. Będzie nieco kameralnie, bo kilka osób wyjechało na przepustki. Do jutra mireczki.

    #naoddzialenerwic #depresja #przegryw #zdrowie #psychika #fobiaspoleczna #nerwicalekowa #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

    +: Jacob10294JJ, Cococinel +96 innych
  •  

    Oddział Leczenia Nerwic – Day 4
    Ten raport będzie dłuższy ze względu na imprezkę wieczorną, sry że tak późno ale bez relacji z impry raport byłby wręcz pusty, więc zdecydowałem się od razu zamieścić relację z niej.

    Dzień ogólnie jak codzień na oddziale. Śniadanko, gimnastyka, ruch i psychoterapia indywidualna z ordynejtorem nt. Wczorajszego psychorysunku. Powiedziałem mu, że boje sie odrzucenia za bycie innym niż większość normików, że sram po gaciach na widok swojego potknięcia i odpowiedzialności za czyny, przez co nie umiem się bronić i jestem wrażliwym popychadłem. Facet jest naprawdę w porządku, dobrze mi się z nim gada. Powiedział mi na to - „Posłuchaj anon, staraj się być sobą. Ja cię doskonale rozumiem. Wszyscy teraz zapatrzeni w gówniane wzorce z internetu, każdy goni za kasą, wszyscy chcą się podlizać idolom. Musisz jakoś zacisnąć zęby i się odnaleźć w tym świecie. Ja sam już go nie rozumiem, jestem starszej daty i uważam, że się nowemu pokoleniu w głowach poprzewracało. Staraj się jakoś dostosować, bo jak będziesz poza społeczeństwem to tylko tracisz poczucie wartości”. Normalnie jakbym Jaglaka słyszał. A od następnego tygodnia mam mieć rozmowy z innym lekarzem bo się poskarżyłem na tego babsztyla co ostatnio o nim pisałem.
    Dalej dzionek płynął jak z grzywki. Obiad, konsolka i pomoc przy imprezie. Razem z kilkoma chłopakami pomagaliśmy nosić krzesła, stoliczki i inne klamoty, zaś dziewczyny dekorowały salę i urządzały – jak to one.

    Była gruba impra z Rysiem... Och kurwa, czuje się mocno ztyrany. Ilość endorfin oraz stresu jaką zażył mój mózg minionego wieczora przewyższyła z nawiązką dawkę aplikowaną mi przez życie w ostatnich 10 latach. Dość napisać, że ostatnią moją imprą był... bal piżamowy w 3 podstbazie. Unikałem domówek, studniówek i innych balów, a nawet wigilii klasowych. Przez 6 lat gimby i licbazy byłem praktycznie odizolowany od rówieśników przez nauczanie indywidualne. Żal mogę mieć tylko do siebie, ale gdybym się na nie nie zgodził to pewnie nie skończyłbym szkoły. No i w sumie chuja mi to daje, bo na studia nie mam kasy, praktyki żadnej poza układaniem towaru w Biedrze, jestem śmieciem na rynku pracy...

    Ale zostawiam swoje przeszłe rozterki za sobą i przechodzę do segmentu, który wszystkich ciekawi – bajlando w psychiatryku. Przywdziałem najlepszą koszulę z Reserved, poperfumowałem się Playboyem i poszedłem w bój.
    Mała ciekawostka - każdy z pacjentów, który zadeklarował przyjście mógł wybrać jeden track na playliste, która będzie leciała. Warunek – nie mógł być wulgarny (nie mogło być polskich wulgaryzmów jak się okazało, bo kolega wybrał utwór Eminema i go dopuszczono). Ja wziąłem jeden z moich ulubionych tracków imprezowych od Davida Tavare (nuta w linku).

    Dobrze miraski, do meritum. Na imprezie wiele osób się nie zjawiło. Głównie spośród chłopaków, trudno się temu dziwić. Ale dziewczyny przyszły niemal wszystkie – w końcu prawie żadna nie chorowała na jakieś fobie tylko na zaburzenia żywieniowe.

    Serwowano drinki pomarańczowe, niestety bez alkoholu. Nawet dobre, ale bez tego kopnięcia spiritusu smakowały jak soczek. Podbiłem do ordynatora (który wbił na chwile zapytać się jak sie bawimy), czy nie mają gdzieś na oddziale procentów (wiedziałem że nie mają, ale chciałem tak żartobliwie zagaić, by podbić sobie pewność siebie), a on odparł coś w stylu „Wiem, że bez piwka to stypa nie impreza, ale jesteś w wariatkowie, gdzie ja ci alkohol załatwię?”.

    Z takich atrakcji to można było ze sobą smartfona zabrać, więc niektóre laski zaczęły o Instagramie rozmawiać, jakieś fotki robić itd. Ja usiadłem z dwoma normikami przy stole i zaczęliśmy rozmawiać o swoich pasjach, gadka nawet spoko poszła. Później temat zszedł na dziewczyny. 11 różnych różowych było na imprezce, tylko 5 chłopaków łącznie z nami, z czego dwoje pozostałych to nieliczące się ulańce przymulające chyba o jakiś gierkach. Postanowiliśmy więc spróbować do jakichś loszek zagadać. Praktycznie wszystkie z tych 11 było co najmniej 6/10, a większość notowałem na 8/10, odejmując punkty głównie za chudość i brak cycków.

    Pierwszy normik (imiennie bym nazywał, ale jest RODO) wybrał blondynę, jedną z tych co siedziały w kółku instagramerek. „Już mu współczuję” – pomyślałem. Ja dostałem pietra i ataku gorąca, więc zrezygnowałem z podbojów, a poza tym nie widziałem odpowiedniej panny dla siebie. Drugi normik podbił do cichej szarej myszki w krótkich czarnych włosach, która siedziała z koleżanką. Ten to dobrze wybrał.

    No i cóż, sączyłem drina i tak siedziałem sam jak kołek z 15 minut. Już mnie pomału zaczynały stany nerwicowe brać, nikt do mnie nie podbijał, już chciałem to pierdolnąć i iść do pokoju (mój współlokator jak pewnie się domyślacie nie przyszedł na imprę).

    Już miałem się zbierać do wyjścia, aż tu nagle na salę weszła ONA – ruda piękność z poprzedniego raportu. Przyszła z ulaną koleżanką 3/10 i usiadła na końcu Sali, biorąc przy okazji szklankę wody przy wejściu. Miała piękną niebieską subtelną sukienkę.

    Wiedziałem, że to moja szansa. Zebrałem się, otrzepałem koszulę, wziąłem głęboki oddech i wstałem od stolika. W głowie milion myśli i pomysłów na rozpoczęcie rozmowy, wątpliwości, że przecież wyjdę na kompletnego debila, po co ja to robię itd. Ale chuj, powiedziałem sobie teraz albo nigdy i podbiłem.

    Ja cały czerwony, ale płynnie gadałem. Poszedł small talk typu „Cześć, jednak przyszłaś na imprezę”. Wcześniej zamieniłem z nią dwa słowa na stołówce na jednej z kolacji, więc mnie kojarzyła ciutkę lepiej niż randomowego pacjenta. Pozwoliła się dosiąść. Jej ulana koleżanka w okularach po chwili się ulotniła, to akurat jedna z niewielu dziewczyn będących tutaj z powodu nerwicy lękowej. No i poszło, ale na początku było niezręcznie i drętwo. Na całe szczęście to rudziałke podtrzymywała rozmowę, zadając pytania typu „coś ty taki czerwony, wyglądasz jak burak co urwał się z pola”. Całe szczęście zamieniłem ten soft pocisk w śmiech, kontrując „a ty lisico chyba z lasu uciekłaś przed kłusownikami”. Pomyślałem „anon, ty skończony debilu, jesteś zjebany”, ale o dziwo ruda się zaśmiała. Uff. Przeszliśmy sprawnie do normalnej rozmowy, ja gorący jak lawa z buzującymi hormonami, ona uciekała wzrokiem na szklankę z wodą i słała subtelne uśmiechy.
    Rozmawialiśmy o swoich zainteresowaniach. Ona pasjonuje się biologią, planuje studia w tym kierunku ale musi się wyleczyć z jadłowstrętu. Waży 44 kilo z hakiem i ma ok. 175 wzrostu. Ja opowiedziałem jej o swoim zamiłowaniu do dziennikarstwa, drugiej pracy w redakcji internetowej (która jest o niebo ciekawsza od mojego głównego miejsca zatrudnienia w Biedrze).

    Po kilku minutach rozmowy w moim głosie był już pełen luz - napięcie i gorąco odeszło. Ja pierdole, nie moge uwierzyć, że po 4 dniach na oddziale ja już zacząłem normalnie rozmawiać z rówieśnikami i poznałem jakąś loszkę. Kurwa kosmos. Ogólnie to przegadaliśmy z godzinę, ja rzuciłem jej kilka komplemencików, ona nie przejawiała znudzenia.
    Kątem okiem spojrzałem na salę. Normik co wziął się za szarą myszkę chyba wrócił na tarczy bo siedział sam przy stole. Drugi normik doskonale się bawił, chyba grał z instagramerkami w butelkę czy inną tego typu normicką gierkę. Ja z rudą wyszliśmy z Sali. Trochę się przed nią otworzyłem jeśli chodzi o powody trafienia do szpitala. Okazała mi współczucie, zdawała się rozumieć mój zjebany los, a myślałem że zacznie gardzić przegrywem. Ona też o swoich perypetiach opowiedziała. Tak krótko pisząc to miała nieustanną presję w domu na naukę, bo siostra starsza (o 6 lat) prawnik, a ona odstawała bystrością umysłu. Ze stresu i niepowodzeń przed egzaminami i szkołą nie jadła, bo nic nie mogło jej przez gardło przejść. Dobrze ją rozumiałem, gdyż też ze stresu zdarzało mi się nie jadać śniadań/kolacji i wymiotować, przez co schudłem 20 kilo w rok. Ogólnie to dziewczyna się uczyła i zdała maturę z dobrymi wynikami, ale rodzice nie akceptują jej kierunku studiów, uważając za debilny i stawiając za przykład siostrę, która skończyła prawo. Pożarła się z nimi, wyjechała do ciotki i pracowała do tej pory w sklepiku, lecz któregoś dnia zasłabła. No i ciotka jej poradziła, żeby poszła leczyć swój jadłowstręt tutaj na oddziale.

    Pochodziliśmy trochę po korytarzu i przed 23 rozeszliśmy się do swoich pokoi. Powiedziała, że jutro po południu możemy wyjść razem do sklepu. Przypomniałem jej jednak, że nie moge jeszcze wychodzić gdyż 4 dzień tu jestem, więc palnęła się w czoło i sie zaśmialiśmy. Powiedziała, że jutro jej starzy przyjeżdżają w odwiedziny i żeby ją zabrać na weekend, ale chyba nie chce jej się jechać, bo ostatnio ich konflikt się zaostrzył. Bąknęła, że woli spędzić czas z ludźmi „z którymi można normalnie o wszystkim porozmawiać”, po czym wysłała mi uśmiech. Ja pierdole, co sie dzieje ludzie xDDDD Dodaliśmy się też na fb. Mirkosławy, to chyba początek czegoś większego!

    Koniec raportu bo padam na ryj, jest 12 w nocy a jutro o 7 pobudka na gimnastyke i zajęcia.

    #naoddzialenerwic #depresja #przegryw #zdrowie #psychika #fobiaspoleczna #nerwicalekowa
    pokaż całość

    źródło: youtu.be

  •  

    Na oddziale nerwic – day 3
    Po wczorajszym seansie filmowym wydarzyła się bardzo creepy sytuacja, gdyż mój współlokator (który wolał pójść wcześniej spać)... chyba walił konia pod kołdrą. Ja się zbliżam do drzwi, a za szybą (jego wyro jest tuż przy drzwiach) coś się ruszało. Ciemno było,nie widziałem dokładnie, więc olałem temat, a mój kolega z Sali zdawał się spać jak wszedłem do środka z lewym kolanem do góry. Może to moje zwidy?

    Nevermind, kolejny dzień to następna zjebana psychoterapia indywidualna z babsztylem. Bardziej mnie to denerwuje aniżeli w czymkolwiek pomaga, pogadam z ordynatorem czy by nie można było zmienić mi lekarza. Tylko non stop mi mówi, że „nie ma się co dziewczyn bać bo nie gryzą” i że „żaden temat do rozmowy nie jest dla nich nudny”. Dajcie spokój. Fachowa pomoc jak chuj.

    No dobra, dzisiaj z zajęć miałem jeszcze psychorysunek, czyli tak naprawdę nic ciekawego. Musiałem nabazgrolić swoje największe lęki, to wziąłem i nabryzgoliłem jak kura pazurą sytuację typu kilku zielonych ludzików (mających symbolizować przyjaciół) oraz jednego różowego ludzika (wiadomo), a dalej szarego ludzika czyli spierdona w mojej osobie, którego wiatr odpycha od upragnionego społeczeństwa. Na odwrocie kartki namalowałem jeszcze swoją karykaturę podczas pewnych sytuacji w robocie, kiedy nic mi się nie udaje i jestem opierdalany. Krótko mówiąc – boję się odrzucenia, porażki i odpowiedzialności. Jutro będę omawiał ten swój rysunek z ordynatorem – thank god że nie z tym omirzłym babsztylem.
    Dzisiejszy obiad był lujowy – sucha kasza gryczana z jakimś klopsem mięsnym + kapusta. Ale chociaż zupka pomidorowa dobra.
    Po obiadku miałem już czas wolny, bo zajęcia dla mnie się już skończyły, gdyż żywieniówka ma po południu swoje terapie grupowe tylko o jadłowstręcie, więc I don’t care.

    Gdy grałem sobie na konsolce, przyszedł do mnie jeden z tych normików, o którym napomknąłem w poprzednim raporcie. Powiedział, że dzisiaj mamy otwartą salę gimnastyczną na cały dzień i zbierają drużyny do meczu piłki nożnej. Bez wahania się zgodziłem, trochę ruchu nie zaszkodzi.

    Na gierkę przyszło łącznie 6 chłopaków więc zorganizowaliśmy mecz 3 vs 3 z lotnym bramkierem. Ja w drużynie miałem okularnika z aspergerem i jednego ulańca, co zaczął się rządzić. Wydarłem się na niego i polazł posłusznie na lotną bramkę.

    Z godzinę chyba graliśmy i niestety mój team dostał sromotny wpierdol 9-3 – cóż, u nich w ekipie byli sami co ogarniają (3 normików, jeden chudy jak szkapa ale zwrotny, jeden z tym zawstydzającym basem i ostatni całkiem potężny, napakowany rzekłbym). Z paralitykami w teamie nie miałem szans. Ale liczy się dobra zabawa, choć te normy jakieś takie nieprzyjemne – jakbym widział typowych cool licbazjalistów. Co oni w ogóle robią w psychiatryku? Kiedyś dopytam.

    Dalsza część dnia spłynęła mi na leniuchowaniu przy konsoli, choć krzątałem się też po kuchni by sobie cappucino zrobić (bo mój czajnik elektryczny musi stać w kuchni). Zanim jednak wszedłem do kuchni to musiałem czekać z 10 minut, bo trzy laski sobie siedziały przy stole i gadały, a ja dostałbym chyba wylewu przebywając w tak bliskim towarzystwie płci pięknej. Jeszcze nie pora na przełamanie spierdolenia, to trzeba na spokojnie.

    No i co tu więcej dodać mirki, leżę sobie, siedze teraz na mirko i kończę ten wpis. Mój współlokator nadal nie przejawia inicjatywy do zagadania, sam próbowałem ale kończy się zawsze na zdawkowych odpowiedziach. Ciężki przypadek choroby psychicznej dla jego.

    To do jutra mirasy, choć nie wiem do końca czy się wyrobie z raportem bo będzie imprezka, o której wspominałem w poprzednim wpisie.

    #naoddzialenerwic #depresja #przegryw #zdrowie #psychika #fobiaspoleczna #nerwicalekowa
    pokaż całość

  •  

    No to jedziemy z drugim raportem
    Oddział Leczenia Nerwic – Day 2

    Nawet się wyspałem na tym szpitalnym łóżku, całkiem wygodne drewniane wyrko. Pobudka obowiązkowo przed 8:00 bo wtedy jest śniadanko i gimnastyka (zajęcia sportowe takie na otrzeźwienie). Gimnastykę prowadzi codziennie ktoś inny, takie są zasady, ale po 15 minutach obowiązkowego rozciągania każdy robi co chce – jedni grają w piłkę nożną (zazwyczaj ci już zasymilowani w szpitalu), inni w kosza lub biegają (zazwyczaj nowi). Ja postanowiłem się otworzyć i z chłopakami popykaliśmy w piłeczkę, całkiem fajnie było. W sumie nawet fajnie się czułem po lekkim wysiłku, później wziąłem prysznic i energia na żmudne terapie załadowana.

    Dalej godzinka odpoczynku i terapia grupowa. Och kurwa jakie to trudne zajęcie. Na początek każdy po kolei opowiada krótko o swoich objawach czy chorobie byśmy my nowi mogli poznać schorzenia każdego z oddziału (ze mną jeszcze 2 dziewczyny przyjęto na oddział wczoraj). Dalej jest rozmowa o samopoczuciu, planach na najbliższe dni itd. Następnie pan psychiatra zapodaje temat do dyskusji – dzisiaj gadaliśmy o myślach, w sensie co myślimy patrząc na drugą osobę, jak ją postrzegamy itd. Lekarz podobierał każdego w parze (ja dostałem całkiem fajną dziewczyne 7/10) i kazał opisywać swoje myśli jakie każdemu przebiegają po głowie jak patrzy na drugą osobę. Dość niezręczne i w chuj stresujące, ale jakoś te spierdolenie trzeba przełamywać. Później jeszcze rozmawialiśmy o swoich myślach na temat ludzi których mijamy na ulicy, czy ich oceniamy pozytywnie/negatywnie, czy odczuwamy że też nas oceniają, jakie mamy myśli wobec nich itd. Po wypowiedzeniu swojej tyrady o wiecznie uśmiechniętych, wyglądających tak samo normikach którymi gardzę poczułem ogromną ulgę na sercu, polecam to uczucie (i nie byłem sam z tymi wnioskami bo jeszcze niski chłopak w okularach i chyba z aspergerem mówił podobnie).

    Po 14 odbyły się zajęcia z muzykoterapii. Słuchanie muzyki relaksacyjnej i naśladowanie ruchów instruktorki, godzinka takich szajsów i jesteś fajnie wyciszony oraz zrelaksowany jak po lolku. Serio, choć dla osoby postronnej wyda się to debilne.

    Po odpoczęciu od zajęć postanowiłem trochę pozwiedzać oddział i nawiązać znajomości (głównie z samcami, bo jak zbliże się nawet metr do laski choćby 6/10 to zamieniam się w buraka). Ludziksy jakoś mało gadatliwe, może dlatego że zaczynałem small talk od pytania ile kto siedzi w szpitalu, jakie kto ma odczucia itd. To chyba nie jest najlepsza taktyka, następnym razem zacznę zagajać od pytania o hobby. Co do opisu każdego z pacjentów na oddziale to zrobie osobny wpis jak uzyskam jakieś informacje o każdym. A jeśli chciałbym tak z grubsza oceniać, to w szpitalu są ludzie naprawdę różni. Jest kilku zdepresowanych ulańców, jest jeden liliput emo z kolczykami w uszach, jest dwóch/trzech normikowatych samców 185 cm (jeden operuje zawstydzającym basem), są alternatywki (nieodłączny element każdego psychiatryka) oraz kilka naprawdę pięknych lasek 9/10. Jedna z nich to istna petarda w moim guście – ruda z długimi lokami, wysoka, chudziutka, ma piegi, po prostu insta boner. No ale moje spierdolenie na razie nie pozwala mi podbić, może na czwartkowej imprezie spróbuję.

    Co 2 dni (najczęściej wtorek, czwartek, sobota) wieczorem lub po południu mamy specjalne atrakcje na które głosuje każda z grup (A,B,C). Na tydzień wypadają więc trzy dni z atrakcjami i każda grupka ma jeden slot i między sobą dyskutuje co chciałoby zorganizować (oczywiście nie można wybrać co się chce – do wyboru jest kino, film oglądany na terenie oddziału, muzeum, kręgielnia, teatr, dyskoteka, a chłopaki mi powiedzieli że raz był do wyboru mecz Ległej, ale tylko 3 osoby poszły wtedy bo tylko tyle było zainteresowanych xDDD).
    No i tym samym dzisiaj mamy seans Avengers Czas Ultrona w specjalnej Sali (chyba do wykładów) co tv 60 cali około i dobrym nagłośnieniem. Nie sądziłem, że takie sprzęty są na terenie tego szpitala. Film oglądałem już ze 2 razy, ale jeszcze raz nie zaszkodzi obejrzeć. Także do jutra mireczki!
    PS. W czwartek może być ciekawy wpis bo mamy dyskotekę bezalkoholową, mogą być dymy..

    #naoddzialenerwic #depresja #przegryw #zdrowie #psychika #fobiaspoleczna #nerwicalekowa
    pokaż całość

  •  

    Dobra, mam już czas wolny po całym zapierdolu związanym z poznawaniem oddziału; wypakowaniu się i zajęciach to czas na pierwszy raport.

    Oddział Leczenia Nerwic - Day 1
    Wszedłem na oddział na pełnym luzie, choć nie ukrywam że się nieco spociłem ze stresu. Dzielę pokój z jakimś ziomkiem 19 lat, ulany, siedzi cicho jak mysz pod miotłą w laptopie albo w telefonie. Próbowałem coś z nim zagadać, ale konwersacja kończyła się na 2 zdaniach.

    Pokój ogólnie zadbany, szafeczka i komoda jest, wieszaki są, wyrko i pościel czyściutka, nawet lampki mamy i gniazdka przy łóżku. TV nie ma, ale to raczej niezauważalne dla mnie, wszak mam wyjebane na telewizję. Łazienki są w porządku, są 4 kible, 4 umywalki z lustrami, można się zamknąć. Oddzielnie są prysznice, także 4 i 4 umywalki z lustrami, także z możliwością zamknięcia się. Nie ma się więc co obawiać o prywatność.

    Co do oddziału - mamy jedną dość dużą salę gimnastyczną, można pograć w piłkę, kosza, pobiegać itd. Są też dwie mniejsze, typowo do zajęć terapeutycznych. Jest wspólna kuchnia, toster, czajnik, szafki, lodówa, a nawet pralka. W sekretariacie jest depozyt na kurtki, buty itd. Co do kuchni to jest dość ciasno, a na oddziale siedzą 32 osoby więc rano jak każdy idzie na herbate to jest niezły ścisk. Dobrze że wziąłem własny czajnior elektryczny i mam wyjebane. Prócz tego mamy też pokój rozrywkowy, są różne książki, rzeczy do pisania czy rysowania, jest stare TV, niestety nie ma konsoli (╥﹏╥)

    Przechodząc do leczenia i mojego samopoczucia - miałem dwie długie rozmowy z psychoterapeutami, musiałem opowiadać o swojej przeszłości, o traumatycznych przeżyciach itd. Opisałem swoje objawy. Pierwszy lekarz (baba) bardzo nieprzyjemna i oschła wobec mnie, jakby mną gardziła, drugi (facet, de facto ordynator) już OK, nawet można z nim pośmieszkować. Po psychoterapii jestem zmęczony jakbym przebiegł maraton, gdyż mówienie o wszystkim co mnie trapi po raz enty mnie zawsze dołuje.

    Teraz leżę sobie na wyrku i gram na 3dsie w Pokemony. Nie mam lapka, mam telefon grata z netem mobilnym (bo główny telefon na policji w Białymstoku). Wi-fi nie ma. Kocyk ssie mi palca u nogi. Wypoczywam, chilluje, obiad i kolacja była całkiem OK (ale chlebek troche czerstwy).

    Jutro zaczynam poznawanie ludzi na oddziale i konkretne zajęcia. Dam ich opis, bo dziś było tylko spotkanie społeczności i pogadanka o zawodzie. Cały czerwony jak burak gadałem przed ludźmi ale oni też mają podobne problemy więc było mi lżej i jakoś poszło.

    Trzymajcie się na tej wolności!

    PS. Zapomniałem wspomnieć o stołowce, ale ona niczym się nie różni od standardów poza tym że są automaty na gazowane napoje czy inne gówna.
    #naoddzialenerwic #depresja #przegryw #zdrowie #psychika #fobiaspoleczna #nerwicalekowa
    pokaż całość

  •  

    Niestety nikt nie zdołał mi powiedzieć czy olejek CBD naprawdę działa więc postanowiłem się sam przekonać :) jeśli jest ktoś chętny wiedzieć czy działa na fobie społeczna lub nerwice to będę was informować #nerwicalekowa #fobiaspoleczna #przegryw #nartkotykizawszespoko

    źródło: 1563060793411.jpg

  •  

    Ktoś z was kiedys cierpiał na #prokrastynacja i wygrał z tym? Ja ten problem mam od WIELU lat... oprócz #nerwica, #nerwicalekowa #samotnosc i #otylosc,to właśnie prokrastynacja niszczy mi życie, choć obiektywnie jestem nienajgorzym facetem (inteligentny, odpowiedzialny, zarobki w miarę OK - i błagam nie wyszukujcie mi kilku głupich wpisów na wykopie, bo to nie o to teraz chodzi), ale żyję na 15% tego, co bym mógł w życiu robić. Uciekam w strefę komfortu, jak jedzenie, internet (chociażby teraz: wykop), a zmiany odkładam na później, lub na "jutro". Kiedyś sobie chciałem poczytać o prokrastynacji, jak wyjsc z tego, dodałem ciekawy artykuł do zakładek i nie zacząłem nawet czytać (później mi padł dysk, i straciłem wszystkie zakładki). Żyję w fałszywym przeświadczeniu, że mam na wszystko czas, idę do przodu, owszem, ale w ślimaczym tempie, czas i życie przeciekają mi przez palce. Troszkę to #przegryw więc dodam też ten tag. Zapraszam do dyskusji. ( ͡° ͜ʖ ͡°) PS a może to zwykle #lenistwo ? pokaż całość

  •  

    Też macie/mieliście tak przy nerwicy lękowej, że poza zdenerwowaniem wynikającym z lęku, łatwiej się też wkurwialiście?
    Człowiek mnie byle gównem zdenerwuje na ulicy, w samochodzie czy w komunikacji i już dostaję palpitacji i przez kilka minut nie myślę o niczym, tylko jakbym wyskoczył i go napierdalał.
    Oczywiście tego nie robię, bo zazwyczaj jestem spokojnym człowiekiem i potrafię się jeszcze kontrolować, poza tym bykiem nie jestem i mogłoby się to źle skończyć, ale wkurw aż mnie rozsadza jak nigdy.

    #psychologia #psychiatria #nerwica #nerwicalekowa
    pokaż całość

    •  

      @Stenad_Art

      Takie zachowanie często wynika z kompleksów, skrywanego wewnątrz siebie smutku i/lub złej diety.
      Potrzebne źródło.

      W związku jestem od kilku lat, z grubsza nie narzekam. Wzrost w normie (mityczne 180 cm), waga jak najbardziej też, nie mam na tym tle kompleksów. Nie wiem jaki ma to mieć związek.
      Przed nerwicą takich akcji nie miałem nigdy przez całe życie, a w ostatnich miesiącach nagminnie. pokaż całość

    •  

      @troglodyta_erudyta: U mnie "lont" stał się naprawdę krotki i lista rzeczy które mnie wyprowadzają z równowagi urosła niebotycznie. To normalne że jest się w takim stanie defensynwo-agresywnym. Ciężko nad tym zapanować ale warto, bo to część walki o wyjście z zaburzenia i odrobienie lekcji na przyszłość jak sobie radzić ze stresem i napięciem :)

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki jak poradzić sobie z #nerwica i #depresja
    W domu jako dziecko przeżyłem awantury, krzyk, strach co moim zdaniem zapoczątkowało nerwicę. Szkołe jakoś przeszedłem, ale już wtedy pewne sytuacje mnie mocno stresowały. Studia zacząłem ale szybko zrezygnowałem bo właśnie nie radziłem sobie z nerwami i stresem. Dziś mam problemy z podjęciem najprostszej pracy.
    Zwyczajne codzienne zadania czasami to ogromne wyzwania np. wysłanie paczki na poczcie. Przed załatwieniem tak błahej sprawy mogę się zastanawiać gdzie podejść, jak zapytać, dodatkowo będąc cały wytelepany i przestraszony.
    Za mną parę rozmów o pracę, mimo że, były to najprostsze gównoprace, za najmniejszą krajową nikt mnie nie zatrudnił. Widać gołym okiem na rozmowie stres i spięcie, dodatkowo dochodzi zalanie potem, trzęsące się dłonie i nogi, jąkanie.
    Nawet przepełniony autobus miejski wywołuje u mnie nerwicę.
    Ma lub miał podobne problemy jakiś Mirek? Są jakieś leki bez recepty które chociaż trochę obniżą mój lęk czy wizyta u psychologa to konieczność. Jak sobie z podobnymi problemami poradziliście?
    Coraz bardziej się obawiam, że mi to nie przejdzie, a w przyszłości nie poradzę sobie z dorosłymi życiem.
    O tym, że z takimi objawami nigdy nie mialem różowej i podobnie w kontakcie z nimi się zachowuje to w sumie nie ma co wspominać.
    #depresja #nerwica #nerwicalekowa #przegryw #psychologia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    hejka depresyjne świry
    ile kosztuje wizyta u terapeuty
    ile takich wizyt potrzeba miesięcznie
    ile potrzeba ich łącznie
    jaki jest miesięczny koszt terapii
    jaki jest łączny
    po jakim czasie można spodziewać się pierwszych efektów

    mowa o poznawczo-behawioralnej w kontekście ostrej nerwicy / agorafobii / lęków społecznych no i też anhedonii / depresji

    pokaż spoiler wbrew pozorom nie chodzi wcale o mnie


    no i pytanie bonusowe
    czy jesteście w stanie kogoś polecić w warszawie

    #depresja #fobiaspoleczna #nerwica #psychologia #psychiatria #nerwicalekowa #agorafobia #terapia
    pokaż całość

    +: PiccoloColo, F......_ +7 innych
  •  

    #nerwica #nerwicalekowa #zaburzenialekowe #atakpaniki #depresja (bo dużo osób obserwuje) Słuchajcie Mirunie, bawiłem się z nerwica lekowa, atakami paniki i delikatna depresja przez Orawie 4 lata. Od kilkunastu miesięcy jestem od tego wolny (depresja przeszła znacznie szybciej niż nerwica). Czy chcielibyście, żebym napisał które metody mi pomogły poradzić sobie z atakami paniki, co robiłem i jak sobie radziłem z tym zaburzeniem? Nie będzie to jakiś wielki wywód, raczej skupie się na udzieleniu kilku wskazówek, polecę kilka technik, polecę książki, kanały na YT. Jesteście czymś takim zainteresowani? pokaż całość

  •  

    Wczorajsza noc byla straszna. Zaczelo sie pod wieczor - uczucie niepokoju, niepewnosci, wrazenia, ze robie cos ciagle zle, ze kazdy o mnie mysl zle, ze jestem ciagle poddawany krytyce. Noga chodzi jak u Larsa Urlicha na stopie, oczy wytrzeszczone, oddech szybki i przyspieszone bicie serca.

    Klade sie spac. Wszystko o czym pisalem wczesniej poglebia sie. Dochodza leki, nerwowe reakcje na kazda pierdole - przejezdzajace auto, wiatr. Mialem wrazenie, ze rozwali mi mozg. Chcialem zadzwonic do kobiety, ale wiedzialem, ze w nocy nie odbierze. Pisalem do niej. Pomoglo mi. Ale tylko troche. Mysle, ze jakbym ja uslyszal, to poczulbym ulge.

    Kurwa, ciezko jest czasami. Szczególnie w taka pogode. Wtedy ataki sa przejebane. Wiem, ze jak wyjdzie slonce i pojawi sie prawdziwa wiosna, to bedzie duzo lepiej.

    A wszystko przez zjebanego ojca, ktory swoim alkoholizmem rozpierdolil mi psychike. Moje dziecinstwo - awantury, widok placzacej matki, widok komornika zabierajacego nam auto, trądzik, wysmiewanie przez rowiesnikow. I tysiac pochodnych akcji.

    Dzis wysoki, zdrowy, pracujacy, posiadajacy pasje, ktora sie realizuje, piekna kobiete chlopak. Ojca nie ma, matka wreszcie spokojna. Ale nerwica i deprecha siedzi dalej...

    Wiec to nie jest tak, ze wraz z koncem problemów konczy sie deprecha. Ten rak umyslu siedzi w czlowieku dalej. Jak ktos jest jeszcze od urodzenia wrazliwy, pamietliwy, to tysiackrotnie ciezej bedzie to przechodzil.

    Sa dni, w ktorych czuje sie jak mlody bog, sa dni, w ktorych czuje sie jakbym byl kurwa weteranem bitwy pod Somma - strach, niepokoje, bol glowy. No i depresja.

    Potrzeba chyba lekow. Uciekalem od tego, wierzylem, ze dam rade, ale jednak jest ciezej niz myslalem.

    Mirki, depresja i newica lekowa to rak umyslu. Leczmy sie i walczmy, bo inaczej...

    #depresja #feels #nerwicalekowa #nerwica
    pokaż całość

  •  

    Sto lat się nie udzielałam w tym wspaniałym tagu #depresja, ale mam pytanie.
    Są tu osoby, które mają stwierdzoną osobowość unikającą (F60.6)? Moja lekarka mówi, że muszę to ogarnąć i jednak wychodzić z domu bardziej, no ale ciężko. Jak mnie złapie to mogę i tydzień nie wychodzić. Ale nudzę się już bardzo, poza tym jak już wyjdę to już najcześciej sobie radzę i jest w porządku. Poradźcie mi coś. :( Jak sobie z tym radzicie? Jeszcze szukam teraz pracy i boję się bardzo, że jak już znajdę to będę mieć problem z chodzeniem do niej a zależy mi.
    jeszcze otaguję #fobiaspoleczna #nerwicalekowa
    pokaż całość

    +: G.......4, DamnumEmergens +4 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Ja pierdziele Mirki powiedzcie mi blagam gdzie moge wyjsc z domu na sylwestra samemu bo na sama mysl o spedzeniu go samotnie

    pokaż spoiler czyli 23sylwester samotnie spedzony w moim zyciu, mam 23lata


    mnie strzela kurwica i boje sie ze sobie cos zrobie bo od dawna mam mysli samobojcze, po prostu mam dosc swojego zycia, dosc braku zycia, dosc tego ze jestem inny bo mam depresje i nerwice lekowa co utrudnia mi poznawanie ludzi i funkcjonowanie w spoleczenstwie. Mam kurwa dosc.
    Najgorszy zreszta bedzie styczen jak ludzie np. w pracy beda mnie pytali o to jak spedzilem w sylwestra, co ja mam im powiedziec?

    Nie wiem jak dlugo wytrzymam bo tak duzych negatywnych emocji ktore we mnie drzemia nie mialem od dawna, z roku na rok jest coraz gorzej, depresja coraz silniejsza, nerwica lekowa coraz silniejsza, mimo leczenia u psychiatry od 3 lat, psychoterapii, psychologow, wciaz jestem taki sam, mimo prob wyjscia ze spierdolenia wracam do punktu wyjscia. Normalne zycie nie jest dla mnie, nigdy nie bylem i pewnie nie bede w zwiazku, ten naczelny forumowy troll wyjde z przegrywu (specjalnie nie wolam zeby nie karmic trolla) chyba jednak ma racje, mimo ze jego cala egzystencja na wykopie to szkalowanie spierdolin i dolowanie ich, to chyba jednak cos jest na rzeczy i szanse na to ze kiedykolwiek bede mial rozowego sa paskudnie male.

    Musze chyba sie pogodzic ze NIGDY nie bede normalny, nie cofne czasu, nie zmienie tego ze przez 24 lata zycia mialem 0 kontaktu z kobietami, nigdy nawet na sylwestra nigdy nie wychodzilem i generalnie zawsze bede zakompleksiony z powodu braku zycia, zawsze bede czul sie gorszy od innych, nie zmienie tego ze mialem a raczej nadal mam dysfunkcyjna rodzine ktora po czesci jest odpowiedzialna za moj obecny stan rzeczy.

    Kiedys czytalem taka paste o kebabie i wodce (kto czytal ten wie o co chodzi) w lesie, niestety nie ma na tyle silnych mrozow aby to zrealizowac ale serio mam ochote sie zajebac bo jestem na takim etapie ze nic dobrego mnie nie czeka.

    Juz o swietach nawet nie mowie bo swieta to tez tez dla mnie mega depresyjny okres. Ludzie cie ciesza swietami, czuja magie swiat, czuja radosc, a mnie trafia szlag gdy mysle ze bede musial spedzac czas z moja dysfunkcyjna rodzina, znowu bede sluchal klotni ojca janusza z matka, a cala radosc bedzie udawana. Normalni ludzie maja normalne rodziny, jest wesolo i fajnie, z druga polowka obdarowuja sie prezentami, a u mnie kicha.

    #sylwester #swieta #tfwnogf #depresja #fobiaspoleczna #nerwicalekowa #fuckmylife

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość

    źródło: i0.kym-cdn.com

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Eh Mirko, wychodzi na to że sylwestra znowu z mamą spędzę przed telewizorem przy braciach pierdolec i innych polskich gwiazdach. Mam 23 lata i nigdy w życiu nie wyszedlem na imprezę sylwestrową poza dom.
    Ogólnie życia w liceum nie miałem - cały czas piwniczyłem.
    Potem przyszły studia w mieście A - na początku probówałem wychodzić ze spierdolenia ale nie wychodziło, zacząłem leczyć się psychiatrycznie, potem mniej więcej na ostatnim roku studiów I stopnia zacząłem wychodzić na imprezki, piwa, było całkiem spoko.

    pokaż spoiler psychiatrycznie: do dziś mam stwierdzoną depresję i nerwicę lękową - nie polecam. straszne gówno które utrudnia życie w każdym calu.


    Potem postanowiłem zacząć na nowo życie w mieście B zaczynając kolejny stopień studiów: niestety zaocznie. Na studiach w zasadzie prawie nikogo nie poznałem, bo na zaocznych albo wszyscy już się znali i byli zamknięci na nowe kontakty albo dojeżdżali, ale za to poza studiami poznałem sporo osób, m.in przez internet i nie tylko. Jednak są to kontakty z którymi widuję się na piwo czy imprezy. Potem też poznawałem ludzi np. na imprezach, ale wszystkie moje znajomości jakie posiadam do tej pory to ludzie z którymi mogę iść zachlać pałę w klubie czy pubie. Takie bardziej przelotne znajomości z którymi stałego kontaktu nie utrzymuję.

    Chciałbym mieć kolegów, koleżanki, ogólnie normalne życie, ale chyba na to za późno. Coś takiego tworzy się w gimbazach, liceach, a nie teraz gdzie ludzie na tym etapie życia już mają ułożone życie towarzyskie...
    A wracając do sylwestra to możecie zapytać czemu spędze go z mame skoro niby poznałem tyle osób do picia? Bo generalnie większość z nich to słoiki takie jak ja i uciekają do siebie na sylwestra. Ja np. nie miałem życia licealnego czy gimnazjalnego także nie znam nikogo w moim mieście rodzinnym, co do dziś jest moją bolączką i kompleksami. Ogólnie też nie mam tutaj nie wiadomo jak dużo znajomych, na palcu jednej ręki mogę zliczyć osoby z którymi mogę gdzieś wyjść.

    Ogólnie czuję się mega chujowo, bo święta i sylwester to dla mnie najbardziej depresyjne i przygnębiające dni. Nigdy w roku nie mam tak intensywnych myśli samobójczych jak właśnie w tym okresie. Raczej nie zabiję się w przeciągu kilku lat, ale kto wie... Mam po prostu dość swojego życia, dość depresji i nerwicy lękowej.

    Chętnie wyjechałbym gdzieś na tego sylwestra nawet sam, poszedł do kina czy coś ale co ja mam robić sam jak palec? Siedzieć sam w kinie i oglądać jakieś filmy? I najgorszy będzie styczeń gdy w pracy albo ogólnie znajomi zapytają jak tam sylwester i co robiłem...

    #depresja #nerwicalekowa #sylwester #swieta #gorzkiezale #smutek

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    źródło: new4.fjcdn.com

    •  

      HałaśliwyDyrektor: Piwniczyłem tak samo jak ty, a jednak w tym roku wychodzę na sylwestra na rave - przez internet trafiłem na grupkę ludzi, którzy mają takie same zainteresowania i wyznają takie same wartości, w sumie nie miałem takiego zamiaru, to był czysty przypadek, ale jednak wynikał z tego, że mam zapędy aktywistyczne. Pomyśl, co może przyciągać osoby z podobną do ciebie osobowością i szukaj w takich miejscach znajomych. Bo znajomości z byle kim są chuja warte.

      Zaakceptował: kwasnydeszcz}
      pokaż całość

    •  

      GwiezdnaWybranka: Piwniczyłem tak samo jak ty, a jednak w tym roku wychodzę na sylwestra na rave - przez internet trafiłem na grupkę ludzi, którzy mają takie same zainteresowania i wyznają takie same wartości, w sumie nie miałem takiego zamiaru, to był czysty przypadek, ale jednak wynikał z tego, że mam zapędy aktywistyczne. Pomyśl, co może przyciągać osoby z podobną do ciebie osobowością i szukaj w takich miejscach znajomych. Bo znajomości z byle kim są chuja warte.

      Zaakceptował: kwasnydeszcz}
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Cholera już dłużej nie wytrzymam myśl że wszyscy ludzie będą miło spędzać święta w miłości i radości a ja znowu samotnie i się zachleje (╯︵╰,) Ewentualnie pójdę do także samotnego ojca który także spędza samotnie święta będziemy wspólnie płakać i chlać. A pomyśleć że jeszcze kilka lat temu wszystko było wspaniale przeklinam was księżniczkowate polki.
    #tfwnogf #depresja #przegryw #nerwicalekowa #parkinson pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam dość. Moja nerwica doprowadza mnie do szału. Zaczęło się od śmierci bardzo bliskiej osoby. Śmierć w mojej rodzinie to był temat tabu - bardzo długo nikogo nie dotykała. Wszyscy żyli w iluzji, że będziemy żyć wiecznie. Od tego momentu (już prawie dwa lata) mam schizy lękowe na punkcie śmierci i mojego zdrowia. Od panicznego strachu (z niczego) do bycia wiecznie znerwicowanym. Nie mogę spać - muszę czekać, aż organizm sam padnie ze zmęczenia, bo inaczej nie zasnę. Serce mi nie daje spokoju, a jak zasypiam to nagle mocniejsze uderzenie serca i mrowienie, oraz ciepło przenika przez ciało - a następnie strach. I tak jest lepiej, bo udało mi się dietą i ćwiczeniami zbić spoczynkowe o 10 (wcześniej chodziłem non-stop z pulsem na poziomie 95-100). Wiecznie czytam o chorobach, wmawiam sobie coś. Miałem już każdy nowotwór. Lekarze mnie już znają i nawet jakbym miał raka to by mnie nie zdiagnozowali, bo pomyśleli że zmyślam ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Wcześniej uciekałem w alkohol - co tylko potęgowało sprawę, potem w idealnie zdrową żywność - jak najmniej przetworzoną, siłownie (to zostało do teraz). Siłownia zrobiła ze mnie kolosa na glinianych nogach. Jakakolwiek przerwa - lęki przed śmiercią wracają ze zdwojoną siłą. Zwykłe przeziębienie budzi we mnie strach, że tak na prawdę mam białaczkę, lub chłoniaka ( ͡° ͜ʖ ͡°) Dorobiłem się już zapalenia żołądka, wrzodów i mam stale problemy z przewodem pokarmowym - bóle, wzdęcia. Z moim atakami paniki to pewnie z sercem też będę miał problemy niedługo.
    Kiedyś byłem bardzo aktywny, działałem dużo społecznie, mam bardzo dobrą pracę, ale stałem się wrakiem. Bez jakiejkolwiek wizji, bo czuje że umrę młodo. Nie potrafię się zmotywować, nie potrafię myśleć długo terminowo. Muszę mieć nagrody szybko i często przez co mało co mnie już bawi. Mam 25 lat.

    Piszę to w sumie jako katharsis (jestem już umówiony na psychoterapie - wcześniej mnie szprycowali Pramolanem i nie działał). Chcę też uświadomić innym osobom, które piszą 'idź pobiegaj', że to tak nie działa. Wyobraź sobie wieczny, nieracjonalny lęk, który stawia Twój organizm w gotowości a Ty tak na prawdę kładziesz się spać. Wyobraź sobie, że stale coś pobolewa w Twoim organizmie - STALE. Stale nasłuchujesz swój organizm w poszukiwaniu bólu. Wszystko jest irracjonalne, próbujesz sobie tłumaczyć, że to tylko nerwica a Ty jesteś zdrowy to uderzy Cię podwójnie.

    #nerwica #nerwicalekowa #zdrowie #medycyna #psychologia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: dorotka-wu
    pokaż całość

    •  

      @WaltherW niektórzy mogą liczyć tylko na tabletkę szczęścia, mam nadzieję, że tobie nie będą potrzebne. Życzę zdrówka i dobrej samooceny, pisz jak będziesz chciał pogadać. Pozdrawiam Mirku. Jest nas dużo ale o tym nie wiemy.

    •  

      @kidi1 a odblokujesz priv?:) Ja się wzbraniam przed tymi lekami, choć co najśmieszniejsze benzo mi nie obce a przecież one są jeszcze gorsze. Tylko je się staram brać w naprawdę ekstremalnej sytuacji. Próbowałem też różnych innych specyfików ale to strata kasy. A antydepów, tych mocniejszych typu paroksetyna się boję bo mnie przeraża jedzenie tych tabletek dzień w dzień... a potem jakby zadziałały, to bym się cieszył, aż w końcu przestałyby działać to dopiero bym się załamał:) Ech porąbane to wszystko.
      Dieta, sport, to wszystko jest. Ciężko mi się zmobilizować. Np. basen nie sprawia mi takiej przyjemności jak kiedyś ale jak już popływam to czuję się lepiej na 2-3h, dobre i to:)
      Po alko tak jak OP - jeszcze gorzej. Tzn. na alko jest fajnie ale jak puści to lęki x2 i bezsenność.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    To było słabe dwadzieścia lat, ale wierzę, że najgorsze jest już za mną. Udało mi się poprawić matury i dostać się na wymarzone studia kawał drogi od domu, znaleźć pracę, załatwić kilka odwleczonych spraw - jest naprawdę w porządku, choć jeszcze kilka miesięcy temu było ze mną strasznie i bałam się wyjść choćby z domu. Dziś z rana uzbierałam sobie urodzinowy bukiet z okazji wczorajszego święta. Życzcie mi dużo siły, przyda się w walce z #depresja i #nerwicalekowa. pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: WP_20150816_045.jpg

    +: M...W, ImOut +525 innych
Ładuję kolejną stronę...

Powiązane z #nerwicalekowa

Archiwum tagów