•  

    #depresja #samobojstwo #neurologia #psychologia #psychiatria #swietokrzyskie #kielce

    Wpis długi, odnoszący się do tego co napisałem przed usunięciem poprzedniego konta jakoś pod koniec października. Powrót czysto spontaniczny, dokładnie to samo co ostatnio robiłem, ale także pokazujący co się ogólnie dzieje z takimi ludźmi jak ja i jak zapatrują się na pewne rzeczy.

    Ostatnio poruszony przeze mnie temat, to testowanie pistoletu czarnoprochowego. Teraz ogólnie będzie więcej informacji. Jakieś 2 tygodnie przed swoimi 30 urodzinami, postanowiłem w końcu sprawdzić czy działa. Wcześniej wszystko zaplanowałem i przygotowałem, jednak jak to u mnie bywa… impuls i wszystko poszło się jebać. Poszedłem, przechodząc obok Dyckerhoff Beton Polska Sp. z o.o., w stronę pobliskich terenów. Wybrałem je głównie dzięki temu, że są w miarę puste, bez ludzi, na skraju osiedla. Trzęsły mi się ręcę, wyjąłem pistolet, nałożyłem kapiszon, strzał. Odrzut znikomy, potem dym, huk poczułem w uchu, echo wystrzału rozeszło się po okolicy, psy zaczęły szczekać. Jeśli ktoś to słyszał, przepraszam, naprawdę, mieszkańców okolicy ul.Malików. Po wszystkim wróciłem do domu, planować kolejne podejście.
    13 grudnia nastał. Bębenek ma miejsce na 6 kul, załadowałem całość i poszedłem, tym razem dalej, oczywiście znów w stronę terenów odległych. Dogodnym miejscem, tak mi się wydawało, okazał się lasek w pobliżu rzeki Sufraganiec. W sumie zajęło mi wszystko z powrotem ponad 2 godziny, z czego po przybyciu na miejscu, po jakiejś chwili zacząłem się śmiać, a potem uklęknąłem i zacząłem płakać. Strzeliłem raz, techniczny problem. Pewna rzecz nie dawała mi spokoju. Wróciłem do domu i kiedy zobaczyłem i usłyszałem swoją matkę, stwierdziłem “powinienem się zajebać”. Tego samego dnia, umówiłem się, ze swoim psychiatrą [Marta Cholewicka]. Pierwszy wolny termin był na 03.01.2018, napisałem w wiadomości co się stało i udało mi się dostać termin na 15.12.2017 o godz. 8.00 [przyjmuje na ul.Wspólna 1/2]. Pojawiłem się, no i niestety zgrzyt. Jednakże, zanim rozwinę ten temat, muszę stwierdzić, iż nie mam najmniejszego pojęcia dlaczego zgłosiłem się na wizytę, skoro każde spotkanie zawsze przebiega tak samo, z równie podobnymi rezultatami. Na miejscu wyszło na to, że ostatni raz byłem 2 lata temu, miałem ze sobą sznur, oddałem go Pani dr, gdyż mi nie był już potrzebny. W żadnym miejscu w którym byłem, nie było odpowiednich drzew na których mógłbym się powiesić. Miałem także ze sobą swoje zapiski i list pożegnalny, które zostawiłem. Pani Marta miała się ze mną skontaktować na początku przyszłego tygodnia i to omówić, jednak nic takiego się nie stało. Zabrałem także buteleczkę z rozdrobnionymi wszystkimi swoimi tabletkami. Teraz powracając do tego, dlaczego moja wizyta okazała się być niewypałem. Wcześniej wizyty były godzinne, ja mam co powiedzieć i po to głównie przychodzę, chcę żeby ktoś mnie wysłuchał. Kurwa, 30 lat czekam i szukam kogoś, kto by chciał mnie wysłuchać, może ktoś by mi coś doradził, albo nie wiem, cokolwiek. Godzinne spotkania zostały skrócone do 30 minut, kilka pytań i recepta, czyli kolejna wyjebka, znowu sugerowanie mi szpitala, po raz kolejny musiałem napisać “nie zgadzam się na pobyt w szpitalu psychiatrycznym + podpis”, potem tradycyjnie leki [teraz padło na: Sulpiryd, Depakine], które w żaden sposób nie zmienią mojej sytuacji, ani nic, sugerowanie terapii. Zapytałem o eutanazję, ale odpowiedź odmowna. W ciągu tych kilkudziesięciu minut udało mi się coś tam powiedzieć, ale to kropla w morzu moich potrzeb. Myślę, a nawet i wiem, że Pani Marta już podchodzi do swoich pacjentów, jak do klientów, a nie ludzi w potrzebie, patrzy na nich przez pryzmat książkowej regułki, szufladkuje. Skończyło się osobiste podejście. Teraz jest “dzień dobry, co się stało, recepta, 100 zł, wypierdalaj”. Źle się po tym poczułem, bardzo, oczywiście wspominałem, że to nie koniec i kwestia czasu zanim znów pójdę do lasu.

    Zrobiłem to w następnym tygodniu. Za każdym razem wybieram inne miejsce, teraz padło na ul.Białogońska i pobliskie tereny. Dzień wcześniej kupiłem sobie wino, a wspomniany wcześniej miks tabletek, zmieszałem w drugiej butelce z resztkami trunku. Szedłem wzdłuż drogi, aż w końcu znalazłem kilka drzew i usiadłem sobie pod jednym z nich. Wyjąłem wino i zacząłem pić. Po jakimś czasie było mi tak zimno, iż zacząłem się trząść, drugą butelkę zostawiłem na miejscu i tak włóczyłem się ok. 6 godzin po Kielcach. Powrót do domu i wtedy się zaczęło, łzawiły mi oczy, katar, kaszel, temperatura, minęło po kilku dniach.

    Powitałem kolejny tydzień, jako wciąż żywy człowiek i nie powinno nikogo dziwić, że znów wyruszyłem do lasu, tym razem po raz 4. Znów ta sama droga, znajome okolice, tradycyjnie jeszcze dalej, w okolice Brusznia. Problem polegał jednak na tym, iż zboczyłem celowo z drogi, aby wejść w głąb lasu i gdzieś tam sobie przycupnąć i się zastrzelić. Natrafiłem jednak na metalowe druciane ogrodzenia, gdzie tylko spojrzeć z wąskim przejściem. W pewnych miejscach były drabinki, nie mam pojęcia po co to wszystko. Trochę pochodziłem, zacząłem myśleć o dziwce, którą sobie upatrzyłem na Roksa.pl, wokół mnie coraz ciemniej, zimniej, aż w końcu wróciłem.

    Za każdym razem jak wychodzę, czuję się świetnie, nastaje błogi spokój i japa sama mi się cieszy, ale na miejscu, czuję co innego. W mojej głowie jest pełno myśli pokroju “a może gdyby”, “jest tyle możliwości, to nie może tak się skończyć”, “muszę jeszcze to zrobić” i inne tego pokroju, ja się nie bronię, to broni się coś w mojej głowie, jeszcze, chociaż za każdym razem posuwam się coraz dalej i wiem, że za którymś razem już tam zostanę. Więc idę do tego kurewskiego lasu, wyjmuję ten pistolet i przykładam sobie go tu i ówdzie, przeważnie do czoła pomiędzy oczami [wcześniej myślałem o sercu] i myślę, ale za chwilę dochodzę do innych wniosków. Wszystko jest takie dziwne. Prawdę powiedziawszy, to ja nawet nie pamiętam dokładnie dat, kiedy wychodziłem. Czuję się jak by od tych wydarzeń minęło już kilka lat, a przecież nie minął nawet i miesiąc. Gdzieś gubię dni i naglę dociera dociera do mnie, że np. jest środa, a mi wydawało się, iż jest poniedziałek. Mój sen się pogorszył, tu również czasem kładąc się, nie mam pojęcia kiedy się budzę, często wstaje, albo leżę bez możliwości zaśnięcia do np. 5, a 8 odpływam, czy budzę się o 15.

    Psychiatra, tradycyjnie drążył w kierunku schizofrenii, jednak jest mi to obce, chociaż ostatnio zacząłem się zastanawiać, czy ja, jestem jeszcze sobą, czy już nie, ile jest mnie we mnie? Co do wielu rzeczy nie ma wątpliwości, dwubiegunowa wygrywa, wahania nastroju, jak nigdy i to właśnie wtedy wychodzę do lasu. Od tak, bez powodu, jakiś impuls i idę, a na miejscu do mnie dociera gdzie jestem i co chciałem zrobić.

    W tym tygodniu przyszła do mnie kurtka w kamuflażu Flecktarn, co prawda za duża o jeden rozmiar, wydawało mi się, że lepiej będzie jak wezmę te kilka cm na zapas, ale wyszło inaczej. Mam w sumie już gotowy zestaw i wkrótce znów idę się przejść, tylko nie wiem zbytnio które okolice teraz wybrać. Na pewno wejdę gdzieś głęboko w las, znajdę sobie jakąś dziurę. Przez ostatnie wichury jest sporo połamanych gałęzi, zbiorę je, przykryję się i zdechnę. W liście pożegnalnym i reszcie moich zapisków oznajmiłem, iż nie chcę pochówku, dla mnie będzie lepiej jak zgniję w lesie. Tym razem nic nie zabiorę poza dokumentami, nie chcę mi się nosić tyle papieru, mieć zajętę ręce, na kompie folder jest już przygotowany, tylko pewnie znów trzeba będzie nieco zmienić treść. Format też zrobiony, dysk zewnętrzny ma trochę zawartości, ale specjalnie zostawiłem na nim pierdoły, wszystko co miało wartość jest usunięte.

    Dzień następny i kolejny jest już za mną. Poprzednio dodawałem mniejsze wpisy w przeciągu kilku dni, teraz ograniczę się do 1 dłuższego, konta nie usunę, zostawię to wszystko.

    Ostatnio często słucham One More Light - Linkin Park, albumu, który swoją drogą nie zachwyca, a wręcz przeciwnie. Kilka utworów jakoś się wybija, ale nie ze względu na aranżację, a tekst, jeśli chodzi o całokształt, to tytułowe One More Light wyciska ze mnie łzy. Przesłuchałem w bieżącym tygodniu całą dyskografię LP, jednak tym razem wsłuchałam się w tekst i szukałem drugiego dna. Osobiście, potrafię się w tym wszystkim odnaleźć. Problem polega jednak na tym, że jako osoba, która ma 30 lat, co jakiś czas przychodzi mi zmierzyć się ze śmiercią kogoś, kogo co prawda realnie nie było mi dane poznać, ale w jakiś sposób był częścią mojego życia. Jeśli zgon wystąpił z przyczyn naturalnych, wtedy mniej mnie to rusza, co innego samobójstwo. Ludzie, którzy można by rzecz mieli wszystko, wybrali takie, a nie inne wyjście. Byli przykładami, nie wiem jak to ująć w słowa, z racji tego, że wychowałem się bez ojca, patrzyłem na pewnych ludzi w określony sposób, iż oni zawsze będą. Okazuje się być inaczej, ich już nie ma, a ja wciąż trwam. Może to jest właśnie powód dla którego wtedy w lesie się rozpłakałem? Wcześniej tego samego dnia, dodałem wpis na Facebook’a, głównie była tam zbieranina ludzi napotkanych gdzieś w internecie, kilka ze świata realnego. Wziąłem ze sobą telefon, z każdym krokiem coraz mniej wierzyłem, że ktokolwiek zadzwoni. Liczyłem na pewną osobę, ale cóż, wyszło inaczej. Do dziś, brak kontaktu z niczyjej strony. I w sumie jest mi tak dobrze. Niech myślą, iż zdechłem. Jeśli ktoś tutaj dotarł, to gratuluję. Wpis nie jest dla “atencji”, chyba. Gdybym chciał uwagi, to przez ostatnie ponad 15 lat nie zamknąłbym się kompletnie na cały świat, co jak pisałem wcześniej na starym koncie, pozwoliło mi oszukać wszystkie osoby z jakimi miałem doczynienia. “Jestem niczym teatralny aktor, przywdziewam maskę i odgrywam swoją rolę.” Taka prawda, ludziom trzeba wiele rzeczy mówić wprost, a ja akurat zawsze działałem odwrotnie. Mówiłem, robiłem, zachowywałem się tak jak oni tego chcieli, dzięki czemu przestali mi pomagać, niektórzy tak to sobie tłumaczyli. Dla mnie było do kompletnie przeciwne odczucie. Nie można kogoś zamykać w szpitalu i mówić, że to dla jego dobra i robić całej masy innych rzeczy, tylko dlatego, iż Tobie wydaje się... . Czy ja jestem jakimś zwierzakiem, czyjąś własnością? Nie chcę nic nikomu mówić, nie chcę iść po pomoc, chciałbym, żeby to mnie ktoś odnalazł i do mnie wyciągnął rękę, zwracam uwagę na detale. Często się wycofuję, nie chcę brać udziału w wyścigu szczurów. Świat rządzi sie jednak pewnymi prawami i jeśli nie biegniesz z motłochem, to kończysz samotnie, nie liczy się kto ma rację, wszystko przestało mieć znaczenie. Presja społeczna również robi swoje. Chciałbym być różowym paskiem, patrzeć na tych wszystkich rycerzy, którzy przybyli pod mój blok chcąc mnie uratować, ale jako niebieski, mogę tylko zasilić policyjną statystykę i być poświewiskiem samców alfa.

    Czasem chciałbym kogoś zranić, chciałbym, żeby ktoś na chwilę mógł być mną, albo przeżyć to co ja. Odnoszę takie wrażenie, że to mnie tutaj trzyma, fakt, iż nikt, dosłownie nie zauważy mojego zniknięcia, nikt nie zapłacze, nie powstrzyma mnie przed tym wszystkim. Wielokrotnie zastanawiałem się, czy nie skończyć gdzieś w miejscu publicznym, specjalnie, tylko po to, żeby ktoś zareagował. To ma sens, chwilowy, a potem co? Deja vu i powrót do rzeczywistości. Wymuszone ludzkie reakcje są nic niewarte, z tego też powodu lepszy jest las. Umrzeć samotnie, tak jak i żyłem samotnie. Co mi po takich ludziach, którzy teraz są, a za chwilę już ich nie będzie? To boli bardziej niż samotność. Przerabiałem już takie relacje. Dokładnie tak samo jest z osobami, które są niby od pomagania. Nie wiem ilu już psychologów i psychiatrów przerobiłem. Zawsze zaczyna się i kończy tak samo. Wizyta raz na ileś tam, siedzisz te 30 minut, czy tam godzinę i tyle, wychodzisz. Człowiek jest pozostawiony sam sobie. Odnośnie Pani Marty Cholewickiej, odradzam jeśli ktoś jest w stanie podobnym do mojego, ale polecam jeśli ktoś ma błahe problemy i żyje w matrix’ie będąc przekonanym, że tabletka to wszystko to czego im potrzeba.

    Kilka dni temu na głównej był wpis o tym, że ludzie w depresji są realistami, natrafiłem też na kilka ciekawych wpisów.
    Sporo osób twierdzi, że z tego co mi dolega łatwo wyjść, przykładów cała masa, chociażby znajdź sobie hobby, zajęcie. Mam, zawsze miałem, tylko nigdy nie byłem w stanie tego realizować, u mnie w mieście niestety tego nie ma. Inne rzeczy owszem, ale przeważnie odbijam się od tego, przez brak pieniędzy. Idąc dalej tym tropem, pewnych rzeczy po prostu mi się nie chce nie robić, bo nie dość, iż są bezcelowe, to nie odczuwam kompletnie nic. Od grudnia, do chyba ostatnich kilku dni nawet konia nie waliłem, ostatni raz tak długą przerwę miałem ponad 15 lat temu. Jeść też mi się nie chce, ani pić, nic. Pewne rzeczy można by zmienić jak bym miał jakieś towarzystwo, tak mi się wydaje, ale to może być błędne założenie. Może ja tylko sobie tak to tłumaczę, a jak by przyszło co do czego, to by się skończyło jak zawsze. Zawsze byłem marzycielem i szukałem perfekcji, gardziłem tym czym nie powinienem, nie korzystając. Patrzyłem gdzieś tam na odległy horyzont, cały czas wmawiając sobie, iż wkrótce tam się znajdę. Teraz niestety wiem, że nie warto patrzeć przed siebie w dal, a prosto pod nogi. Nie wybrzydzać, aż tak, żyć dniem dzisiejszym. W pewnym okresie swojego życia miałem takie podejście, iż nie warto z byle kim, ani byle czym. Potem trafiła się Justyna ze Skarżyska Kamiennego. Nic nas kompletnie nie łączyło. Napisała do mnie na Gadu-Gadu, a ja to dalej pociągnąłem. Kilka spotkań i w sumie tyle. Gorzej mi było z nią, niż samemu. To wszystko sprawiło, że jednak utwierdziłem się w tym, iż nie może być mowy o przypadku w moim życiu i byle jakich wyborach, czego jak widać dzisiaj żałuję. Cały czas uważam, że to podejście dobre, ale w mojej kwestii, kiedy nie ma nic, lepsze jest cokolwiek. Problemy w domu i inne takie, przymusowy wyjazd do Warszawy, ośrodek San Damiano w Chęcinach [Iwony nigdy nie zapomnę]. Justyna była mi najbliższa, co oczywiście nie podobało się nikomu, matka wmawiała mi jakieś rzeczy pokroju, że ona jest chora, nie dla mnie i żebym ją zostawił. Dzwoniła do niej. Najgorszy okres mojego życia to były właśnie te lata. Dużo osób miało przez mnie nieprzyjemności, przez co izolowałem się od nich, żeby nie mieli problemów, aby moja sytuacja w domu im się nie udzielała. Po jakimś czasie skończyłem z Justyną i wygarnąłem jej też prawdę. Po latach kiedyś tam do mnie napisała, iż chce wrócić, oznajmiła nie wiem czemu "już nie jestem dziewicą", jednak dla mnie to był koniec. W sumie poznawałem jakieś tam dziewczyny, zawsze było jakieś ale, zawsze, za każdym razem i tak się skończyło, że mam 30 lat jestem prawiczkiem i umiem konia walić oburącz. Nie warto było, trzeba korzystać, brać to co jest. Teraz rozumiem dlaczego ludzie narkotyki biorą i są alkoholikami, ten świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia, a jak ktoś sobie spierdoli życie, to do końca swoich będzie ponosić tego konsekwencje. Najgorsze w tym wszystkim to, że światem rządzi przypadek. Jeden będzie synem Donald'a Trump'a, a drugi dzikusem biegającym z fiutem na wierzchu, dzidą w łapie, ganiając małpy w lasach Amazonii. Żałuję, że zawsze gardziłem. Powinienem korzystać jak była okazja, jebać, pić, ćpać. Nie mam żadnych wspomnień. Na portalach całe lata byłem zarejestrowany, ostatnio się jakaś niedorozwinięta odezwała, na grupach Facebook wcale nie lepiej. Samotnie matki, czy wiekowo do mnie zbliżone. A jak nawet się kogoś pozna, to co robić. Pytania i inne takie. Z doświadczenia wiem, że kłamstwa kiedyś wyjdą, a jak prawdę powiem, to już na starcie do siebie zniechęcam.

    Zawsze o tym powtarzałem, żyję przeszłością, mam dziurę w rzeczywistości i tego nie da się nadrobić, tych wszystkich lat. Wpadłem w wir. Nie da się ruszyć do przodu.

    Prawdziwa miłość istnieje, Kotwicz i cała masa osób, która kogoś sobie znalazła, ale nie mam już siły szukać, na nic. Chyba tylko z litości ktoś by chciał się ze mną spotkać, albo jak bym płacił.

    Rozważałem nawet udział w "Mirek szuka żony", ale po chwili do chodzi do mnie, że jest cała masa lepszych kandydatów i nie warto w to brnąć.

    Dziś 16.01.2018, kolejny bezdech senny, w ciągu ostatnich dni, to 3 raz, tiki nerwowe podczas snu też się nasiliły, najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie mam nad tym kontroli, nie panuje nad tym, a wszystko czuję.

    No i to by było na tyle. Zebrało mi się jakoś na podsumowanie.
    pokaż całość

    •  

      @lilost: Mógłbym się podpisać pod większością rzeczy które napisałeś. Już mniej więcej od końca listopada próbuję to zakończyć, ale też mam te chwile zwątpienia. Teraz już z własnej obserwacji wiem w których momentach jest większe prawdopodobieństwo na powodzenie. Ostatnio już wisiałem, ale pasek się urwał i powiem szczerze, że nie wiem czy dam radę wytrzymać te kilkanaście sekund, bo ból jest niekomfortowy i do tej pory odczuwam podrażnienie gardła. Byłem u lekarza, ale trafiłem chyba na najgorszego jakiego mogłem, bo dosłownie śmiał mi się w twarz i nie są to moje urojenia, tylko dosłowinie w pewnym momencie się zaśmiał. Po powrocie od niego pierwsze co zrobiłem, to poszedłem kupić papierosy którch już nie paliłem od dobrych kilku lat. Gość dosłownie rozwalił mi głowę. Teraz już ciężko mi cokolowiek powiedzieć więcej. Dosłownie mnie zamknął. Dodatkowo sam sobie od zawsze rzucałem kłody pod nogi i potrafiłem spierdolić wszystko czego się dotknąłem.

      Mógłbym potwierdzać praktycznie wszystko po kolei co piszesz. Widocznie mamy te same schematy myślowie jak i wahania nastrojów. Ja mam momentami tak, że dosłownie z płaczu potrafię w mniej niż sekundę przejść w "ostry" śmiech.

      Zawsze o tym powtarzałem, żyję przeszłością, mam dziurę w rzeczywistości i tego nie da się nadrobić, tych wszystkich lat. Wpadłem w wir. Nie da się ruszyć do przodu.

      Wpadłem chyba w ten sam wir z którego ciężko jest się wydostać.
      pokaż całość

      +: lilost
  •  

    Anozognozja - niezdolność do postrzegania własnej choroby. Osoby nią dotknięte potrafią utrzymywać, że doskonale widzą, mimo iż są niewidomi - i np. władować się ulicę, a ewentualne potrącenia zwalać na "nieuważnych kierowców". Wpadanie na meble czy niemożność trafienia w drzwi to według nich wina lekarzy, czy rodziny, którzy robią im na złość robiąc ciągłe przemeblowania i usiłują wmówić chorobę. Ludzie częściowo sparaliżowani (najczęściej jednostronnie) mogą opowiadać jaki to niesamowity mecz w piłkę dziś zagrali, a na polecenie "wstań" odpowiedzieć "nie chce mi się", albo znaleźć inną oderwaną od rzeczywistości wymówkę, typu "jeżdżę na wózku inwalidzkim, bo to po prostu lubię". Choroba ma podłoże neurologiczne, następuje na skutek uszkodzenia kory somatosensorycznej - co może się zdarzyć na skutek udaru mózgu (który to jednocześnie jest przyczyną paraliżu).

    Niejako odwrotnością anozognozji jest zespół widzenia mimo ślepoty - pacjent twierdzi, że nic nie widzi, jednak z łatwością opisuje i rozpoznaje pokazywane mu przedmioty, ludzi, ich emocje itp. Mimo 100% trafności odpowiedzi uważają, że zgadywali, albo że lekarz fabrykuje wyniki, bo przecież bada wzrok niewidomemu...

    Zaskakujące jest, jak człowiek potrafi dorabiać sobie tezy pod założenie. Jeszcze ciekawszym tego przykładem jest zespół Capgrasa - chory jest przekonany, że wszyscy jego bliscy to sobowtóry, albo zespół Cotarda, gdzie pacjent jest przekonany, że nie żyje. Jak będzie zainteresowanie, to opiszę.

    #zdrowie #medycyna #neurologia
    pokaż całość

  •  

    Kurde jestem załamany. Jak stac sie pogadanym i zabawowym człowiekeim? Przez to, ze nie potrafie naturalnie gadac o niczym i smiac sie, jak inni z byle czego. Strasznie mi trudno w zyciu. O ile w podstawowce i gimnazjum nie bylo zle, bo mialem kolegow z ktorymi smialem sie z glupot, to od pojsca do technikum, wyszlo jakie mam problemy z nawiazywaniem znajomosci , zawsze przychodząc do jakiejs nowej grupy ciezko mi sie zaaklimatyzować. Ludzie potrafią zartowac o duperelach i dlatego nawiązują relacja, mnie jakos nic smiesznego nie przychodzi do glowy, gdy np. ktos rzuci do mnie zartem i wypada odpowiedziec błyskotlwie. Zazwyczja w takich sytuacjach usmiechalem sie, albo przytakiwalem. Nie wiem co by tu zrobic, musze cos zrobic, bo to przeklada sie na kazdy obszar zycia. Nie wiem kurde co jest grane, ale nie chce zstac sam do konca zycia. A przykladowo pisalem dosc dlugo z jednym rozowym paskiem, bardzo pozytywna i ładna, lubila smieszkowac i ogolnie duzo smieszkowalismy(i co bylo dla mnie dziwne, smieszkowalem naturalnie), ale po jakims czasie juz tematy z ktorych sie przekomarzalismy zaczely byc nudne. I trzeba bylo przejsc do smal talk, czyli jakos ciekawie gadac i zartowac o glupotach, co mi jakos nie wychodzilo i od wczoraj rpawie przestala pisać. Pewnie juz ją to męczylo.

    Teraz studiuje (skonczylem licencjat, aktualnie mgr na innej uczelni), i oczywiscie tak jak zawsze pojawia sie problem ze znajomosciami, bo nie umiem w small talk. Potrafie gadac jedynie z tymi ktorych juz wczesniej znalem 3 lata, bo robili ze mną licencjat(Aczkolwiek w trakcie licnecjatu tez jakos specjalnie z nimi nie gadalem). Oczywiscie nie jest tak, ze sie nie odzywam do reszty, znaczy zawsze czesc itd. czasem o cos zapytam, czy ktos mnie, ale z tego nie ma zadnej relacji, trzeba zazartowac, a mi zarty nie przychodza do glowy. Ogolnie ta nowa(dla mnie) grupa tez sie wczesniej znala, wiec nie ma jakichs integracyjych wypadow, czy cos.

    Gdy pojde do pracy znowu bedzie to samo, czyli nie bedzie swobody w gadaniu. Zresztą juz to przerabialem chodząc do pracy na wakacjach. To męczace, gdy z kims pracujesz i nie potrafisz z nim swobodnie gadać.

    Nie wiem, czy ejstem uposledzony, czy to jakis inny problem. Ogolnie zauwazylem, ze znacznie latwiej dogaduje sie z osobami, ktore wydają sie mniej pewne siebie. Moglbym tez powiedziec, ze po prostu nie mam poczucia humoru, ale... no nie wiem. W podstawowce i gimnazjum bylo duzo smiechu, nawet bylem okreslany, jako ktos kto daje w pióra, aczklwiek smialismy sie raczej ze specyficzych tematow i chyba tez nie potrafilem gadac/zartowac z jakąś mniej mi znaną osobą.

    Pierdziele to życie, ostatnio coraz czesciej nawiedzają mnie depresje i kurde nie wiem jak z tego wyjsc. Co z tym zyciem zrobić

    #psychologia #neurologia #psychiatria
    pokaż całość

  •  

    #medycyna #neurologia #sor

    Wągrzyca mózgu. Facet trafił na SOR z powodu zaburzeń mowy z podejrzeniem udaru niedokrwiennego. W TK liczne przestrzenie płynowe. Ostatni przypadek w Polsce podobno w 2011. Do dzisiaj :)

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Ciekawe co czuje szczur, po tym gdy jego mózg wpakowali na scalaka ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler #filozofia #neurologia #psychologia #robotyka #czarnyhumor #szczury #elektronika

    źródło: youtu.be

  •  

    Wpis użytkownika @brusilow12 przypomniał mi przypadek innego jegomościa, dla którego nieoczekiwana i niekontrolowana trepanacja czaszki była czynnikiem łączącym go z przytaczanym przez brusilowa weteranem wojny secesyjnej. Piję do Phinneasa Gage'a, kierownika budowy kolei, którego przypadek pokazuje także, jak tragiczne w skutkach może być zamyślenie się w pracy - mianowicie, podczas robót polegających na usunięciu ścian skalnych przy pomocy ładunków wybuchowych, Gage został ugodzony stalowym prętem. Jak do tego doszło? Otóż proces sprowadzał się do wydrążenia głębokiego otworu, nasypanie doń prochu strzelniczego, zainstalowanie spłonki i przykrycie warstwą piasku. Tak przygotowany ładunek należy ubić wspomnianym prętem, pracownik kolei jednakże zapomniał o piasku - uderzenie pręta doprowadziło do wytworzenia się iskry i niekontrolowanego zapłonu.

    Długi na metr pręt wystrzelił, przebijając głowę Gage'a na wylot, by wylecieć w górę i poszybować 30 metrów dalej od miejsca wypadku. Poszkodowany jednak po kilku minutach był już świadom. Lekarz, który przybył na miejsce wypadku stwierdził, że Gage miał regularny puls 60 na minutę, a źrenica lewego oka reagowała na światło, co świadczyło o tym, że utrata krwi była niewielka i nie uszkodzono nerwu wzrokowego.

    W chwili wypadku Gage miał 25 lat. Zmarł w roku 1860, w wieku 37 lat. Do końca życia zachował pręt, który przebił jego czaszkę, został z nim nawet pochowany.

    #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #neurologia
    pokaż całość

  •  

    #muzyka #muzykaklasyczna #nauka #neurologia #medycyna #ksiazki
    Czytam sobie Mężczyznę, który pomylił swoją żonę z kapeluszem, była polecana w mirkowym zbiorze książek popularnonaukowych.
    Okazuje się, że tuż przed atakiem epileptycznym lub podczas pobudzania mózgu w odpowiednich miejscach, pacjent bardzo często słyszy muzykę (przed atakiem epileptycznym często zdarzają się też aury, które polegają na odtworzeniu jakiegoś losowego wspomnienia). Pewien badacz przypuszczał, że właśnie za takim pobudzaniem kryje się sukces kompozytora Szostakowicza:

    W miesiąc po tym, jak badałem panią O'M. (pacjentka pochodząca z Irlandii, w jej głowie grały w kółko 3 piosenki - przyp. mój), w gazecie „New York Times" ukazał się artykuł pod tytułem Czy Szostakowicz ukrywał jakąś tajemnicę? Chiński neurolog dr Dajue Wang sugeruje, że „tajemnica" Szostakowicza polegała na tym, iż w jego mózgu, w rogu skroniowym lewej komory znajdował się metalowy odłamek, ruchomy fragment pocisku. Szostakowicz z niechęcią myślał o możliwości wyjęcia tego kawałka metalu: Od kiedy znajdował się tam ten odłamek, powiedział, słyszał muzykę za każdym razem, gdy przechylał głowę na bok. Za każdym razem były to inne melodie, wykorzystywał je przy komponowaniu.
    Rentgen rzeczywiście pokazał kawałek metalu, przesuwający się, gdy Szostakowicz ruszał głową, uciskający jego „muzyczny" płat skroniowy, który produkował nieskończoną ilość melodii. Dr R.A. Henson, redaktor Music and the Brain (1977), był sceptyczny, ale nie wykluczał takiej możliwości:
    „Zawahałbym się przed stwierdzeniem, że to absolutnie niemożliwe".


    A tu chyba najbardziej znany kawałek tego pana
    https://www.youtube.com/watch?v=mmCnQDUSO4I
    pokaż całość

  •  

    Chiny – Kobieta przez 24 lata żyła normalnie bez móżdżku.

    http://losyziemi.pl/chiny-kobieta-przez-24-lata-zyla-normalnie-bez-mozdzku

    "Mózg człowieka nie przestaje nas zadziwiać. Okazuje się, że jest organem niezwykle elastycznym. Pokazuje to odkryty właśnie w Chinach przypadek kobiety, która przez 24 lata żyła w miarę normalnie, nie zdając sobie sprawy, że nie ma móżdżku. Jedyne objawy, które – jak widać po latach – mogły wskazywać na podobne problemy to fakt, że stosunkowo późno nauczyła się chodzić i mówić. Jej przypadek opisuje czasopismo naukowe “Brain”."

    https://www.newscientist.com/article/mg22329861-900-woman-of-24-found-to-have-no-cerebellum-in-her-brain/

    "DON’T mind the gap. A woman has reached the age of 24 without anyone realising she was missing a large part of her brain. The case highlights just how adaptable the organ is.

    The discovery was made when the woman was admitted to the Chinese PLA General Hospital of Jinan Military Area Command in Shandong Province complaining of dizziness and nausea. She told doctors she’d had problems walking steadily for most of her life, and her mother reported that she hadn’t walked until she was 7 and that her speech only became intelligible at the age of 6.

    Doctors did a CAT scan and immediately identified the source of the problem – her entire cerebellum was missing (see scan, above). The space where it should be was empty of tissue. Instead it was filled with cerebrospinal fluid, which cushions the brain and provides defence against disease."

    #neurologia #neuronauka #neurobiologia #neuropatologia #nauka #biologia #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    Głupi zawsze się może czegoś nauczyć od mądrego. Mądry nauczy się od każdego.

    Polecam niepublikowany wcześniej wywiad z profesorem Vetulanim. Jak zawsze na poziomie.
    Fragmenty i tagi poniżej:

    Podczas rozmowy należy zapominać, że ktoś jest oponentem. Jestem ateistą, ale rozmawiam z katolikami. Rozmawiam też z ludźmi wierzącymi w zamach smoleński. Nie mam potrzeby, żeby ich zdominować. To jest bardzo rozwojowe, a człowiek jednak ma obowiązek się rozwijać. W dyskusji trzeba zachować pewne zasady. Nie mówię komuś: „Ależ ty jesteś głupi”, bo rozumiem, że jego postawa jest wynikiem jakiejś tradycji, jest z jakichś powodów ugruntowanym efektem jego przemyśleń.

    – Nie lubimy wydarzeń bez sensu. Wierzymy w przyczynowość i sprawiedliwość, w to, że bez woli bożej włos z głowy nam nie spadnie. Mamy z tego powodu tendencję do szukania kozła ofiarnego. Dostałam raka, bo mnie prześladowałeś.
    Nie zdajemy sobie sprawy, że całe nasze życie nie ma sensu. Jak się o tym powie, to człowieka zakrzyczą. Dlatego religia robi taką furorę. Wszystkie kultury mają postać pana, sprawcy, władcy. Nie lubimy mówić, że coś się zdarzyło bez przyczyny.


    Do gwałtownych buntów często prowadzi wrażliwość na hipokryzję własnego środowiska. Jak to trafnie w odniesieniu do odchodzenia od Kościoła ujął ks. Tischner: „Niewielu odchodzi z Kościoła pod wpływem czytania Marksa, za to wielu po rozmowie z własnym proboszczem”. Stąd mamy potem nieprzejednanych ateistów pochodzących z religijnych rodzin. Albo komunistę generała Jaruzelskiego, który wyszedł ze szlacheckiego domu.

    #polska #nauka #vetulani #biologia #gruparatowaniapoziomu #mozg #ciekawostki #liganauki #ligamozgow #neurologia #mikroreklama
    pokaż całość

    źródło: bi.gazeta.pl

  •  

    Jak poprawic myslenie przestrzenne? Mam wrazenie, ze jestem troche uposledzony w tym temacie. Od malego latwo sie gubilem w nieznanych miejscach, nie wiem jak mialbym gdzies dotzec za pomoca zwyklej mapy i ogolnie zawsze mialem problemy z matmą, a to chyba tez ma z tym zwiazek? Moze jakies gry lamigowkowe by sie zdaly? Czy to raczej pamiec poprawia? Co proponujecie?

    #neurologia #psychologia #rozwojosobisty #mozg #nauka #pytaniedoeksperta pokaż całość

  •  

    Czas najwyższy troszkę potrenować, nawet w FSHD można ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #asiafshd #neurologia #medycyna

    źródło: 3.jpeg

  •  

    Działam, kochani działam cały czas, znów zaczynam terapię w Częstochowie 1-3 marca następne 5 podań. FSHD zatrzymane, wycofane o jakieś 20 %. I to wszystko też dzięki Wam Mireczki i Mirabelki. Rehabilitacja cały czas, oczywiście głównie Gliwice. Jest dobrze i mam nadzieję że będzie coraz lepiej ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #asiafshd #medycyna #neurologia #ciekawostki pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: r.jpg

  •  

    http://www.wykop.pl/link/3439383/odnaleziono-miejsce-odpowiedzialne-za-swiadomosc-w-mozgu/

    Naukowcy zidentyfikowali w mózgu sieć neuronalną odpowiedzialną za podtrzymywanie świadomości umysłu. Wyniki ich badania publikuje czasopismo „Neurology
    #mikroreklama #ligamozgow #nauka #neurologia #medycyna pokaż całość

    źródło: focus.pl

  •  

    Dobry wieczór mireczki( ͡° ͜ʖ ͡°)

    "Żyj tak,jakbyś żył po raz drugi,i tak,jakbyś za pierwszym razem postąpił równie niewłaściwie,jak zamierzasz postąpić teraz".

    Viktor E.Frankl "Człowiek w poszukiwaniu sensu" .Po przeczytaniu książki uważam,że to jest geniusz,polecam wszystkim,którzy nie wiedzą co robić ze swoim życiem oraz nie widzą sensu.
    #ksiazka #czytajzwykopem #logoterapia #psychiatria #neurologia #protip
    pokaż całość

  •  

    Jestem po czwartym podaniu komórek macierzystych, na początku października mam ostatnie podanie z pierwszej serii. Pytanie - czy było warto ?. Oczywiście, nawet nie wiecie jak bardzo. Teraz za mną krok w krok idą inni chorzy z postacią FSHD (na temat innych postaci zaniku mięśni i ewentualnej skuteczności terapii w tych postaciach, nie chcę się wypowiadać).
    Troszkę o mnie i o samej terapii w reportażu: http://www.rampa.net.pl/reportaze/komorki-macierzyste-cz-i-joanna
    #asiafshd #medycyna #nauka #genetyka #neurologia
    pokaż całość

    źródło: j.jpg

    •  

      @joanna-wdowiak: Jak Ty wyładniałaś dziewczyno! ʕ•ᴥ•ʔ

      Szkoda, że terapia nie jest całkiem bezbolesna, ale z czasem różne rzeczy można dodatkowo opracować i wdrożyć. Dawniej i wizyta u stomatologa była męczarnią, dziś nie czuć jej praktycznie wcale chyba że fotel jest niewygodny. Z czasem nieomal na pewno będzie się dało poprawić komfort jej przebiegu.

      Dzięki że dajesz nam znać o przebiegu badań! Bardzo lubię czytać przeróżne research papersy(hobby), ale opisu badań z perspektywy ich uczestniczki nie miałem wcześniej okazji zobaczyć. Dlatego jestem Ci wdzięczny. Trzymam też kciuki za powodzenie całego projektu. :) A Ty trzymaj się ciepło i wracaj do zdrowia!
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (27)

  •  

    #medycyna #liganauki #neurologia

    A o tym słyszeli ?

    Projekt ReAnima, amerykańska firma biotechnologiczna Bioquark w maju tego roku rozpoczęła projekt, który uzyskał zgodę amerykańskiego NHS.

    Cały projekt zakłada przeprowadzenie testów na pacjentach u których stwierdzono śmierć mózgu (efektywnie zmarłych). W ramach projektu naukowcy podjęli próbę wykorzystania komórek macierzystych i peptydów celem regeneracji obumarłych komórek mózgu. Dodatkowo wykorzystano zabiegi z zakresu elektrostymulacji.

    Amerykanie na pierwszy etap swoich badań wybrali indyjski szpital, w którym po uzyskaniu zgody przeprowadzili 6 tygodniowe eksperymenty na zadanej grupie pacjentów. Wyniki eksperymentu poznamy na początku przyszłego roku.

    I po angielskiemu:

    "_Dr Pastor added: "It is a long term vision of ours that a full recovery in such patients is a possibility, although that is not the focus of this first study —but it is a bridge to that eventuality_."

    ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    Nowa metoda badania tajemnic mózgu
    Neuroinżynier Ed Boyden chce dowiedzieć się w jaki sposób malutkie biomolekuły naszych mózgów generują emocje, myśli i uczucia, by m.in. znaleźć metody leczenia chorób neurologicznych. Zamiast zwiększać rozdzielczość rezonansu magnetycznego, prezentuje metodę powiększenia mózgu do łatwiejszego badania.

    Znalezisko

    #mikroreklama
    #nauka #technologia #neurologia #biologia #liganauki #medycyna #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      Z pewnością analiza pojedynczego mózgu nie przyniosła by pożytecznych informacji ale gdyby udoskonalić tą technologię można byłoby tworzyć mapy milionów ludzi i w ten sposób szukać wzorców oraz zmian które występują tylko u pewnej części populacji. Ciekawa perspektywa.

      +: ola_
  •  

    To znowu ja, małe przypomnienie o efektach leczenia komóreczkami mezenchymalnymi macierzystymi. Jestem po czwartym podaniu do płynu mózgowo rdzeniowego. Teraz bolało jak cholera, ale przeżyłam. Kilka dni po podaniu człowiek czuje się jak z krzyża zdjęty. Objawy jak przy porządnej grypie. Wszystko boli, ma się wrażenie pogorszenia stanu zdrowia. Ala po jakimś tygodniu, gdy te wszystkie objawy mijają, czuje się turbodoładowanie w całym organizmie.
    Efekty są bardzo fajne zważając na to że terapia jest w naszym kraju nowością, traktowana przez niektórych lekarzy jako hochsztaplerstwo. Z całą pewnością mogę stwierdzić że mój stan zdrowia uległ poprawie znacznej (trudno określić procentowo - ale myślę że jakieś 20 %). Mogę polecić terapię tylko i wyłącznie chorym z moją postacią choroby czyli FSHD. Wielu chorych na zanik mięśni wiąże duże nadzieje obserwując moje postępy ale też wielu chorych z innymi postaciami dystrofii mięśniowych bardzo neguje terapie, twierdząc że te oszustwo. Nie wrzucajmy zaniku mięśni do jednego worka. Chorób mięśni i ich postaci jest nawet kilkadziesiąt a przyczyny tych chorób są bardzo różne. Być może u chorego z inną postacią choroby niż moja, terapia może nie przynieść żadnych efektów albo bardzo niewielkie.
    Ja stałam się ambasadorką chorych z moją postacią i im tylko mogę z czystym sumieniem polecać terapię.
    Pozostało mi jeszcze jedno piąte podanie komórek pod koniec września i pół roku przerwy, po czym następne 5 podań co około 6 tygodni. Po zakończonej terapii każdy zadaje sobie pytanie co dalej, czy trzeba będzie kontynuować. Trzeba będzie dostrzykiwać komóreczek przynajmniej raz w roku w celu utrzymania efektów terapii.
    10 września wybieram się na konferencję FSHD do Niemców którzy również z zaciekawieniem obserwują moje poczynania. Na pewno przywiozę dużo nowych doniesień na temat leczenia i rehabilitacji w FSHD.
    https://www.dgm.org/diagnosegruppe/fshd/termine/fshd-tag-2016?utm_source=FSHD+Newsletter&utm_campaign=04f245e0e0-FSHD_Newsletter_Januar_23_2016&utm_medium=email&utm_term=0_f07b3859b5-04f245e0e0-40355269
    #asiafshd #medycyna #ciekawostki #neurologia
    pokaż całość

    źródło: asia.jpg

    •  

      @b0lec: Do tej poty nie było skutecznego leczenia farmakologicznego tej wrednej choroby. Nikt w Polsce dotąd nie próbował w FSHD podawać preparatu MSC. Ja będę jedną z pierwszych 3 osób u których zastosowano terapię. Więc nie ma co mówić o żadnych statystykach. Efekty są, ale o wyleczeniu nie ma mowy. Możemy tylko zatrzymać postęp choroby i poprawić stan zdrowia. Na ile i na jaki czas się okaże. Być może przyczynię się do kroku milowego w leczeniu chociażby zachowawczym do tej pory nieuleczalnej, postępującej i jednej z najcięższych chorób genetycznych. pokaż całość

      +: b0lec, LooZ
    •  

      @Nicrame: Będę o to walczyć i nagłaśniać. Mi 15 lat temu nikt nie dawał żadnej nadziei i dzisiaj ja mogę ją dawać innym chorym.

      +: LooZ
    • więcej komentarzy (18)

  •  

    Łoooo mirki co sie odjebało. Próbuje zasnąć i z racji tego ze mam duzo obowiązków w firmie myśle o następnym dniu. No i mam problem z zaśnięciem (tak mi sie wydawało) . Myśle sobie o swoich sprawach i nagle ! Słyszę swoje chrapanie ! Coś jakby cześć swiadomosci myslało a część spało ! Trwało to jeszcze kilka sekund i sie zmusiłem do wstania z łóżka gdyż sie wystraszyłem .. #sen #medycyna #neurologia #pytanie #truestory #cosieodjebalo #nocnazmiana pokaż całość

  •  

    4 660 - 1 = 4 659

    Tytuł: Płonący dom. Odkrywając tajemnice mózgu.
    Autor: Jay Ingram
    Gatunek: (popularno)naukowe
    ★★★★★★★★★☆

    Nie miałam pojęcia, że neurologia może być tak ciekawa.
    Fenomenalna książka napisana całkiem przystępnym językiem, choć na pewno nieco trudniejszym niż te Olivera Sacksa. Nie brakuje tu i dywagacji autora, i "suchych" opisów przypadków ludzi dotkniętych nietypowymi przypadłościami poddanymi ocenie czytelnika.

    Polecam. Wymaga skupienia podczas czytania, ale warto. Chyba zabiorę się za inne z tej serii.

    pokaż spoiler Nie moje zdjęcie, nie mam tak 'ciekawych' mebli w domu. :D


    #bookmeter #ksiazki #neurologia
    pokaż całość

  •  

    Walka trwa, jest dobrze, po 3 przeszczepie drgnęły mięśnie rąk, pomiary na urządzeniu Pablo przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Mam wreszcie siłę utrzymać w ręku garnek z zupą.
    #asiafshd #medycyna #neurologia #ciekawostki

    źródło: 3.jpg

  •  

    O tym, jak internet wpływa na nasz mózg. Fragmenty z książki "Jak internet wpływa na nasz mózg" ( ͡° ͜ʖ ͡°). Myślę, że wybrałem ciekawe fragmenty, dużo uświadamiają. Internet gorszy niż narkotyk.
    tl;dr

    pokaż spoiler przez internet masz kłopoty ze skupieniem się, wyjaśnia dlaczego po przeczytaniu X artykułów w internecie pamiętasz tylko szczątkowe informacje

    "Neuroplastyczność mózgu jednak nie przynosi nam wyłącznie korzyści. Chociaż pozwala uciec od genetycznego determinizmu, otwierając furtkę dla swobodnych myśli i wolnej woli, nakłada na nasze zachowanie własną postać determinizmu: w miarę jak poszczególne obwody neuronalne mózgu wzmacniają się poprzez powtarzanie czynności fizycznych bądź psychicznych, zaczynają przekształcać daną aktywność w nawyk. Paradoks neuroplastyczności polega na tym, że przy całej elastyczności mentalnej, jaką nam daje, może nas uwięzić w "sztywnych zachowaniach". Chemiczne pobudzane synapsy, które łączą neurony, programują nas bowiem tak, abyśmy pragnęli ćwiczyć obwody, które stworzyliśmy. Gdy bowiem zainstalujemy w mózgu nowy obwód pragniemy jak najszybciej go uruchomić. W ten sposób właśnie mózg doskonali się w operacjach, które przeprowadza: coraz szybciej i coraz skuteczniej wykonuje rutynowe czynności, nieużywane obwody zaś słabną.
    Innymi słowy: "plastyczny" to nie to samo co "elastyczny". Obwody neuronalne nie odkształcają się, aby wrócić do poprzedniej postaci, tak jak gumka recepturka, lecz trzymają się zmienionej formy. Przy czym nie oznacza to, że nowy stan jest stanem pożądanym. Złe nawyki zakorzeniają się w naszych neuronach równie łatwo jak te dobre. Pascual-Leone zauważa, że "zmiany neuroplastyczne niekoniecznie stanowią behawioralną korzyść dla danej jednostki". Oprócz tego, że neuroplastyczność jest "mechanizmem rozwoju i uczenia się", bywa jednocześnie "przyczyną patologii"."
    "Nie oznacza to oczywiście, że nie możemy jeszcze raz zmienić kierunku sygnałów neuronalnych i przy odpowiednim wysiłku odbudować zdolności, które straciliśmy. Oznacza to jednak, że główne szlaki w naszym mózgu działają po linii najmniejszego oporu: są to drogi, które większość z nas wybiera najczęściej, a im dłużej nimi podążamy, tym trudniej jest zawrócić"
    "Ciągłe rozproszenie, którego źródłem jest internet - czy też stan bycia "w roztargnieniu, od rozrywki do rozrywki", by użyć jeszcze jednej frazy z Czterech kwartetów T.S. Eliota - nie ma nic wspólnego z tymczasowym, podporządkowanym określonemu celowi odwróceniem uwagi, które odświeża nasz umysł, gdy podejmujemy jakąś decyzję. Charakterystyczna dla internetu kakofonia bodźców obchodzi nasz świadomy i nieświadomy umysł, nie pozwalając mu myśleć ani wnikliwie, ani kreatywnie. Nasz mózg zmienia się w zbiór jednostek przetwarzających podstyczne sygnały, szybko wprowadzając informacje do świadomości, a następnie je stamtąd wyprowadzając.
    Michael Merzenich w wywiadzie, którego udzielił w 2005 roku, zastanawiał się nad mocą, za sprawą której internet wywołuje w naszej umysłowości zmiany nie tylko te drobne, lecz także te fundamentalne. Zauważając, że "nasz mózg bardzo się zmienia pod względem fizjologicznym i funkcjonalnym za każdym razem, gdy zdobywamy nową umiejętność albo opanowujemy nową zdolność", wspomniany naukowiec opisywał internet jako najmłodszy element całego szeregu "przejawów nowoczesnej specjalizacji kulturowej", któremu "współcześnie żyjący ludzie mogą poświęcić miliony rutynowych czynności i z którym przeciętny człowiek tysiąc lat temu nie miał żadnej styczności". Merzenich powrócił do tej kwestii we wpisie na swoim blogu w 2008 roku (aby wyróżnić pewne spostrzeżenia, użył wielkich liter). "Gdy kultura wywołuje zmiany w tym, jak wykorzystujemy nasze umysły, tworzy w istocie ODMIENNE mózgi", przy czym nasze umysłu "intensyfikują specyficzne, bardzo często przeprowadzane procesy". Przyznając, że obecnie trudno jest wyobrazić sobie życie bez internetu oraz takich narzędzi dostępnych online jak choćby wyszukiwarka Google, badacz podkreślał, że "CZĘSTE ICH WYKORZYSTYWANIE WYWOŁUJE PEWNE KONSEKWENCJE
    NA POZIOMIE NEUROLOGICZNYM".
    To czego nie robimy, gdy jesteśmy online, również wywołuje pewne konsekwencje na poziomie neurologicznym. Tak jak neurony, które nie aktywizują się jednocześnie, nie wiążą się z sobą mocniej. Im częściej przeglądamy strony internetowe, tym rzadziej czytamy książki; im częściej wymieniamy krótkie wiadomości tekstowe, tym rzadziej komponujemy pełne zdania i akapity; im częściej przeskakujemy z linku na link, tym rzadziej oddajemy się cichej refleksji i kontemplacji - dlatego obwody neuronalne, które wspierały wykonywanie "starszych" czynności intelektualnych słabną i zanikają. W rezultacie mózg zaczyna wykorzystywać nieużywane neurony i synapsy do innego typu działań, które są pilniejsze. Zdobywamy nowe umiejętności i zyskujemy świeże spojrzenie, ale tracimy stare"
    "Wyobraźmy sobie napełnianie wanny za pomocą naparstka - takie właśnie wyzwanie stanowi przenoszenie informacji z pamięci roboczej do pamięci długotrwałej. Regulując szybkość oraz intensywność ich przepływu, media wywierają silny wpływ na ten proces. Gdy czytamy książkę, informacje płyną z kranu jednostajnym strumieniem, który możemy kontrolować za pomocą tempa lektury. Poprzez skierowanie całej uwagi na tekst jesteśmy w stanie przenieść wszystkie informacje albo ich znakomitą większość, naparstek po naparstku, do pamięci długotrwałej i stworzyć liczne połączenia, które są niezbędne do powstawania schematów poznawczych. W internecie mamy do czynienia z bardzo wieloma kranami informacyjnymi, przy czym wszystkie są odkręcone maksymalnie. Nasz malutki naparstek przepełnia się za każdym razem, gdy przechodzimy od jednego kranu do drugiego. Jesteśmy w stanie wówczas przenieść do pamięci długotrwałej tylko niewielką porcję informacji, a tak naprawdę przenosimy mieszaninę kropel zebranych z różnych kranów, nie zaś ciągły spójny strumień z jednego źródła
    Informacje wpływające do pamięci roboczej nazywają się obciążeniem poznawczym. Gdy przekracza ono zdolności naszego umysłu do przechowywania i przetwarzania informacji (czyli kiedy woda wylewa się z naparstka), nie jesteśmy już w stanie zachować otrzymanych wiadomości ani połączyć ich z tym, co już znajduje się w naszej pamięci długotrwałej - nie jesteśmy w stanie przełożyć nowo zdobytych danych na schematy poznawcze. Cierpi na tym nasza zdolność uczenia się, zaś rozumienie staje się powierzchowne. Ponieważ nasza zdolność koncentracji również zależy od pamięci roboczej - "musimy pamiętać, na czym mamy się skupiać", jak powiada Torkel Klingberg - wysokie obciążenie poznawcze potęguje rozproszenie, którego doświadczamy w danym momencie. Gdy zaś nasz mózg jest przeciążony, "czynniki rozpraszające rozpraszają nas tym bardziej". (W niektórych badaniach łączy się zaburzenia koncentracji uwagi z przeciążeniem pamięci roboczej). Różne eksperymenty wskazują na to, że gdy docieramy do granic pamięć roboczej, coraz trudniejsze staje się odróżnianie informacji istotnych od nieważnych, sygnałów od hałasu. Stajemy się bezmyślnymi konsumentami danych."
    #neurologia #internet #ciekawostki i w sumie trochę #prokrastynacja
    pokaż całość

  •  

    Dobry dzień Mirki spod #psychiatria #neurologia #medycyna ogólnie - nie wiem dokładnie jak otagować przypadek mojego funfla, który zadzwonił do mnie wczoraj z dziwną prośbą...

    Do rzeczy:

    Kolega ów od końca marca jakoś uskarżał się na problemy z pamięcią. Mianowicie nie pamiętał na przykład, że już dzisiaj jadł obiad i trzeba mu było przypominać. Ale te problemy rzekomo zaczęły się nasilać. Ja sam mówiłem, że to raczej wynik dużego stresu, braku jakichś niezbędnych składników (nie wiem - magnez, potas... nie jestem specjalistą). Na pewno nie doznał w ostatnim czasie żadnego urazu głowy, a także nie nadużywał środków psychoaktywnych (od niespełna roku jest również 100% abstynentem - nie dotyka nawet miligrama alkoholu), które jednak kiedyś przyjmował w dość rozsądnych ilościach, ale to raczej melodia przeszłości. Niemniej doświadczenia z różnymi specyfikami były i nie chodzi tylko o dżojsony.

    Wczorajszego wieczoru kumpel zadzwonił do mnie, że sytuacja jest kryzysowa. Kontaktował się wcześniej z jakimiś lekarzami, był u rodzinnego. Dostał skierowanie na badanie krwi i wyniki były w normie. Nic nadzwyczajnego. Chciał otrzymać skierowanie na badanie tomografem, ale proponowali mu jakieś chore terminy. A on już nie pamiętał faktów sprzed 10 minut. Poprosił mnie, abym pojechał z nim na jakiś SOR. Wymyślił, że powiemy, że uderzył się w głowę podczas treningu, żeby chociaż zrobiono mu tomografię. Byłem dość sceptycznie do tego nastawiony, ale w końcu pojechałem z nim do tego szpitala.

    Przyjechał do mnie. Wcześniej przez telefon mówił mi na jakim jest przystanku, więc poinstruowałem go w jaki ma wsiąść autobus. Jak już dotarł do mnie do mieszkania, to nie wiedział czym przyjechał, z jakiego przystanku wsiadał. Nie wiedział czy dzisiaj coś jadł, a raczej wiedział, bo nie był głodny, ale nie wiedział co to było.

    Pojechaliśmy na SOR, powiedział, że uderzył się w głowę podczas treningu i teraz nic nie pamięta. Potem wzięli go do lekarza, gdzie miał opowiedzieć historię, którą ustaliliśmy wspólnie. Wyszedł po 5 minutach i mi powiedział, że niestety nie pamięta o czym rozmawiał z lekarzem. Na szczęście mnie już o nic nie pytali. Jego za 10 minut znowu wezwali i już nie wypuścili. Jest w szpitalu do teraz na obserwacji. Ponoć zrobili mu tomografię, która nie wykazała niczego szczególnego.

    Prawdopodobnie zaraz udam się do niego na odwiedziny. Piszę z nim SMS-y. On nie wie w jakim jest szpitalu, tzn. wie na chwilę jak się kogoś zapyta, albo jakoś wydedukuje. Ale ogólnie z naszego wspólnego wieczoru wczorajszego praktycznie nic nie pamięta. Nie wie też jaki jest dzień tygodnia itd. Podobnież o 23:00 mają go wypuścić, bo kończy się 24h obserwacja.

    Ma ktoś jakieś koncepcje co to za dziadostwo?

    #pytaniedoeksperta #narkotykizawszespoko ??
    pokaż całość

  •  

    Wiele osób słyszało o zaburzeniu zwanym neglectem - po polsku pomijaniem stronnym. Jest to schorzenie pojawiające się najczęściej w wyniku wylewu mózgu w prawej półkuli, co powoduje prawie zupełne ignorowanie lewej strony pola widzenia.

    Na przykład - osoba z neglectem, gdy jest proszona o narysowanie zegara rysuje godziny znajdujące się jedynie po prawej stronie czyli od 12 do 6, lub co ciekawe zamieszcza wszystkie z nich po jednej stronie. Innym ciekawym faktem jest to, że gdy tacy ludzie mają halucynacje wzrokowe to pojawiają się one jedynie po lewej stronie.

    Pytanie co tak naprawdę widzi osoba dotknięta tym schorzeniem, czy lewa strona świata jest dla niej ciemną plamą?

    Nie.

    Jest to zaburzenie nie tyle percepcji wzrokowej, a procesów uwagowych. Osoba ta ma upośledzoną zdolność skupiania uwagi na obiektach po lewej stronie widzenia.

    Żeby to lepiej unaocznić poniżej filmik. Nie przewijaj dalej jeżeli go nie oglądniesz, bo nie będziesz wiedział o co chodzi (choć jest to dosyć znane doświadczenie psychologiczne).

    https://www.youtube.com/watch?v=vJG698U2Mvo

    Filmik dotyczy czegoś co nazywamy attentional blindness - teraz neglect to tak jakby attentional blindness tylko trwały i ciągły tego typu stan/złudzenie/efekt występujący w lewej części pola widzenia.

    Czy osoby z neglectem nie są w stanie zwrócić uwagi na obiekty po lewej stronie?

    Są w stanie, gdy mają do tego odpowiednio silną motywacje, jednak są to reakcje bardzo powolne, mało dokładne i bardzo, ale to bardzo podatne na dystrakcje. Tak jakby system w prawej półkuli miał bardzo znaczny deficyt energetyczny, uwaga nie ma "siły" do tego by podtrzymać, czy przerzucić uwagę w lewą stronę.

    Czy jak zasłonimy, któreś oko to czy efekt znika?

    Nie znika, ponieważ funkcja tego rejonu wydaje się silnie zlateralizowana.

    To jest w sumie wstęp do tego o czym chciałem powiedzieć, a raczej pokazać otóż istnieje zaburzenie zwane syndromem Balinta i jest to wynik uszkodzenia obu płatów ciemieniowych w wyniku czego człowiek ma jakby podwójny neglect o którym pisałem powyżej.

    Osoby z czymś takim nie są w stanie kierować własną uwagą, mogą dostrzegać tylko jeden obiekt, który dla nich jest zawieszony w przestrzenii - nie dostrzegają w ogóle otoczenia tego obiektu, więc kubek leżący na stole latałby w powietrzu. Co więcej nie mogą tych obiektów łapać, ani oceniać odległości.

    #ciekawostki #neurologia #neuroscience #psychologia #psychologiapoznawcza #nauka #mozg #mozgrozjebany
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Wczoraj o godzinie 13.00, przemiła Pani dr wbiła cieniutką igiełkę w mój kręgosłup i podała 30 mln. komóreczek macierzystych do płynu mózgowo - rdzeniowego. Po zabiegu musiałam leżeć na płasko prawie dobę. Zapowiadany ból głowy pojawił ale nie aż tak duży jak się spodziewałam, dodatkowo jest leciutki stan podgorączkowy. Teraz cudowne komóreczki macierzyste będą sobie działać bezpośrednio na układ nerwowy. Następne podanie 30 mln. nadziei na lepsze życie 9 czerwca. Trzymajcie kciuki ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #asiafshd #neurologia #medycyna #komorkimacierzyste #ciekawostkimedyczne
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: asia -.jpg

  •  

    Pamiętacie kolesia http://www.wykop.pl/ludzie/UkaszPe/ . Chłopak jako pierwszy w Polsce z dystrofią mięśniową został poddany terapii przeszczepu komórek macierzystych z krwi pępowinowej. To dzięki niemu dowiedziałam się o terapii i czytając o niej oraz konsultując się z dr. Boruczkowskim z PBKM postanowiłam za wszelką cenę spróbować. Również dzięki Waszej pomocy mogłam przystąpić do leczenia. Ja również miałam wielkie wątpliwości czy warto. Wiele osób w tym lekarzy odradzało terapię mówiąc że to nic nie da. Teraz wiem że było warto o to walczyć, zwłaszcza że terapia jest bardzo droga i nierefundowana. Jestem po pierwszym podaniu komórek macierzystych i z całą pewnością mogę stwierdzić że terapia działa. Pozytywne zmiany w moim organizmie są ogromne i absolutnie nie jest wynik rehabilitacji jak niektórzy mi zarzucają. Nie zwiększałam ilości ćwiczeń, wszystko robiłam tak samo jak przed przeszczepem. Bardzo duże efekty zauważyłam od kilku dni. Mogę przejść dłuższe dystanse bez odpoczynku i bez zadyszki (wcześniej musiałam odpoczywać po przejściu 100 m), kręgosłup w ogóle nie boli właściwie od dnia przeszczepu (wcześniej bolał codziennie ze względu na dużą ilość przepuklin i zwyrodnień). Nie bolą stawy biodrowe, kolanowe, łokciowe (na ból coraz większy tych stawów, byłam właściwie skazana do końca życia ze względu na zanikające mięśnie i coraz większe ich obciążenie). Po siedzeniu w miejscu ponad 2 godziny, nie byłam w stanie zrobić kroku, teraz nawet po 3 godzinach siedzenia, wstaję i idę bez żadnego problemu. Lżej mi się wstaje z krzesła. Mam wrażenie że następuje regeneracja całego organizmu a to dopiero po pierwszym zabiegu. Jakie cuda mogą zdziałać także w innych chorobach neurologicznych te wspaniałe komórki, możecie obejrzeć tutaj http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/terapia-komorkami-macierzystymi-dla-kogo,200398.html
    26 czerwca z Łukaszem, dzięki któremu dowiedziałam się o terapii jedziemy razem na rehabilitację do Gliwic, gdzie on będzie stawiał swoje pierwsze kroki. A ja będę walczyć dalej o lepszą formę i lepszą jakość chodu.
    Trzymajcie za nas i za nasza walkę kciuki ( ͡° ͜ʖ ͡°).
    #asiafshd #medycyna #neurologia #komorkimacierzyste #ciekawostki #pomagajzwykopem
    pokaż całość

  •  

    Dzisiaj w TVP 1 o godz. 21.25 znów będę gościć u Pani Eli Jaworowicz w programie. Co prawda dopiero na sam koniec programu ale wcześniej będą bardzo ciekawe sprawy i ciekawi goście jako eksperci, więc zachęcam do oglądania.
    W tle programu dużo jedzonka świątecznego, ja siedziałam przy wielkim koszu z wyrobami wędliniarskimi własnej roboty i ciężko było od tych zapachów wysiedzieć. Ale na szczęście po programie można było tych pyszności spróbować.
    Z ciekawostek mogę zdradzić że nagrywanie w studiu trwa dosyć długo bo około 3,5 godz. Żadne wypowiedzi nie są reżyserowane, to co mówią goście programu jest w 100 % naturalne i prawdziwe. Później sobie montują najciekawsze fragmentu programu. Ale mimo tego że trzeba się trochę naczekać żeby powiedzieć jedno czy dwa zdania, doświadczenie niesamowite. Można poznać wiele wspaniałych ludzi i poznać kulisy programu. Zawsze byłam ciekawa jak to tam w tej telewizji jest.
    #asiafshd #medycyna #komorkimacierzyste #ciekawostki #neurologia #telewizja
    pokaż całość

    źródło: s.jpg

  •  

    Dzisiaj miedzy 12.00 - 16.00 w Konstancinie Jeziornej w KDK Hugonówka ul. Mostowa 15 koło tężni, będzie można nabyć osobiście cegiełki na koncert charytatywny dla Joanny. Koncert odbędzie się w dn.03.04.2016 o godz. 17 w KDK Hugonówka, wystąpi Maciej Pol iluzjonista, oraz Gracjan Kalandyk - finalista V edycji The Voice of Poland. Jak ktoś mieszka w okolicy, zapraszam na spacer koło tężni oraz do KDK Hugonówka, będzie można mnie poznać osobiście.
    Cegiełki do nabycia również po linkiem : http://czymogepomoc.pl/gramy-dla-joanny-start-akcji-charytatywnej-2/
    #asiafshd #koncert #pomagajzwykopem #medycyna #neurologia #komorkimacierzyste
    pokaż całość

    źródło: koncert.png

  •  

    Wypowiedziałem się dziś w pewnym temacie medycznym na Wykopie, a że zebrało mi się na wspomnienia, wpis był całkiem długi i merytorycznie ciekawy pomyślałem sobie że wrzucę go tu - może kogoś zainteresuje:

    O chorobie Alzheimera.
    Pewna wybitna pani neurolog, którą miałem przyjemność poznać zwykła mawiać że choroba Alzheimera jest najstraszliwszym co może spotkać człowieka. Przypadek który tu omawiamy (link) miał tyle "szczęścia", że utracił funkcje pamięci względnie szybko. Osoby cierpiące na Alzheimera są świadome postępującej dezintegracji swojej pamięci. Tragizm polega na tym, że trwa ona latami. Najpierw zdarzają się spięcia w pamięci krótkotrwałej (gdzie ja to położyłem, co to ja miałem zrobić...) i problemy z fluencją słowną (jak to powiedzieć...) a potem, kiedy możliwym jest już postawienie diagnozy świat zaczyna się im dosłownie walić na głowę. Zwykle najpierw zapominają rzeczy których nauczyli się całkiem niedawno - jak obsługa telefonu, potem przychodzi czas na rzeczy wyuczone wcześniej - prowadzenie samochodu na przykład. Ten proces jest nie do zatrzymania, zapominają jak wstawić wodę na gaz, zamknąć zamek czy zawiązać sznurówki. W ich pamięciach powoli zamazuje się obraz dalszej rodziny do tego stopnia, że przestają ich poznawać. Potem przychodzi pora na bliższą rodzinę, co jest powodem wielu cierpień dla wszystkich. Osoba traci umiejętność czytania i pisania, za chwilę zapomni również jak dbać o higienę i jak korzystać ze sztućców. Etap ten kończy pewnego rodzaju szok - największy z możliwych do wyobrażenia - osoba chora patrząc w lustro nie rozpoznaje siebie, po prostu boi się swojego odbicia. Za chwilę chory utraci umiejętność lokomocji, co na stałe przygwoździ go do łóżka z którego już nigdy nie wstanie. Jest teraz całkowicie zależny od opieki otoczenia. Umrze najprawdopodobniej w ciągu kilku miesięcy na wskutek zapalenia płuc powstałego w następstwie zalegania wydzielin ustrojowych (związanych z zupełnym brakiem ruchu i zanikiem mięśni, które pomogły by tą wydzielinę odkrztusić).

    O tym się nie mówi, ale współczesna medycyna nie zna drugiej choroby o tak tragicznym i prognozowalnym przebiegu.

    #alzhaimer #medycyna #neurologia #sadstory
    pokaż całość

  •  

    30.03.2016 Jak dobrze pójdzie. Musze mieć dobre wyniki badań - muszę zrobić kilka dni przed zabiegiem : CRP,OB, Morfologia z rozmazem, Czas krzepnięcia, Elektrolity.
    Nie mogę mieć żadnego stanu zapalnego w organiźmie ani przeziębienia. Mam nadzieję że się uda
    #asiafshd #komorkimacierzyste #medycyna #neurologia

    źródło: kot.jpg

  •  

    można dzisiaj o mnie troszkę poczytać w gazetce Tele Tydzień
    #asiafshd #neurologia #medycyna #komorkimacierzyste

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: t1.jpg

  •  

    Wołam wszystkich obejrzenia reportażu o mojej walce z chorobą którą niestety ostatnio przegrywam, od 33 min
    http://vod.tvp.pl/23799292/18022016
    #asiafshd #neurologia #ciekawostki #reportaze #pomocy

  •  

    Dzisiaj bardzo ważne i dokładne pomiary siły mięśni nóg, równo 3 tygodnie prze terapią komórkami macierzystymi.
    #asiafshd #medycyna #ciekawostki #neurologia

  •  

    UWAGA - PRZED PRZESZCZEPEM komórek macierzystych - siła mięśni rąk przy uścisku -prawa - 13,4 kg lewa 14,9 kg. Siła otworzenia dłoni z oporem - prawa 4,8 kg lewa 2,0 kg. Badaliśmy też siłę wszystkich palców przy różnym pozycjach ściskania.
    Będzie to bardzo obiektywne badanie oraz niepodważalny dowód naukowy na działanie komórek macierzystych - dla sceptyków. Jutro dalszy ciąg badań, będziemy badać siłę mięśni nóg.

    #asiafshd #neurologia #robotyka #ciekawostki #medycyna #rehabilitacja
    pokaż całość

    źródło: Pablo.jpg

  •  

    ROBOTY - W Gliwicach powstał pierwszy na świecie robot przystosowany do pracy z osobami cierpiącymi na schorzenia nerwowo – mięśniowe. Robot nazywa się Luna EMG i jest dziełem Michała Mikulskiego, doktoranta Politechniki Śląskiej.
    http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/pierwszy-na-swiecie-robot-rehabilitant,192926.html

    #asiafshd #medycyna #neurologia #ciekawostki #robotyka
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów