•  

    bądź mną
    dremora lvl 372836378228
    w sumie to trudno stwierdzić, przez większość twego istnienia czas płynął nieliniowo
    bądź wiernym poddanym Mehrunesa Dagona
    jednym z nielicznych, którzy przeżyli Battlespire
    oto twoja chwila
    prowadzisz dremory do Cyrodill
    jakiś kolo z twarzą kartofla cię zabija
    w sumie spoko, lecisz do Otchłani na urlop
    a nie
    chuj wyrwał ci serce
    wiesz co to znaczy
    w końcu sam wykuwałeś swoją broń xD
    wtapiają cię w ebon
    przynajmniej będziesz jakimś fajnym itemem
    chyba jakaś dziwna tarcza
    z zaokrąglonymi brzegami
    ale dlaczego taka mała?
    koniec kucia
    kilkaset lat szlifują i piłują wszystkie kolce, które się zrobiły przy kuciu
    jesteś prezentem dla gówniaków Balgrufa
    do końca kalpy bądź daedrycznym fidget spinnerem

    #niemoje #pasta #skyrim #theelderscrolls #oblivion
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Miałem takiego ziomka, który koło roku 2010 jak spopularyzował się w Polsce mefedron, mocno wkręcił się w temat i zaczął z nim latać. Mieszkał w dogodnej lokalizacji do takiego interesu, bo w okolicy miał dużo klubów i pubów. Szło mu na tyle dobrze, że awansował i już nie latał po ulicy tylko zaopatrywał sebów, którzy to robili.

    Raz zgłosił się do niego Seba z jakiejś wsi pod Warszawą, że chce zacząć latać z tematem u siebie w powiecie, ale nie ma hajsu na start, więc żeby ten mój ziomek dał mu z pół kilo w kredyt, on to w miesiąc sprzeda, odda dług i jeszcze mu zostanie hajsu żeby następną partię opłacić już normalnie, z góry. Pół kilo mefedronu wtedy w hurcie było warte z 10 koła. Kiedy mówiłem, że Seba był ze wsi, to nie było to wyrazem pogardy dla mieszkańców mniejszych miejscowości, tylko to była na prawdę regularna wieś – traktory, krowy, kury, kombajny, przemoc domowa, jajka, mleko – co będzie w tej historii ważne.
    Seba wziął wąchanie, miesiąc mija, telefonu nie odbiera. Ziomek się wkurwił, że Seba go chce załadować w chuja. Wziął jakichś dwóch chamów z Ochoty, postawił im 3 dni melanżu, a chamy w zamian miały mu pomóc dojechać sebę, połamać mu nogi i odebrać dług. Siedzieli 3 dni bez snu, krecha za krechą, po czym wsiedli w furę i wyruszyli na wieś xD

    Wlatują typowi do domu razem z drzwiami, typ już wie co się święci i spierdala w obejście, ale go dogonili. Już go mają łamać na miedzy, a typ krzyczy

    PANOWIE, NIE PODEJMUJCIE POCHOPNYCH DECYZJI, NIE ŁAMCIE MI NÓG. WIEM, SPIERDOLIŁEM SPRAWĘ, PRZEJEBAŁEM CAŁY WASZ HAJS, ALE WAM TO WYNAGRODZĘ Z NAWIĄZKĄ, MAM DLA WAS INTERES ŻYCIA TYLKO DAJCIE MI PÓJŚĆ DO CHLEWU.

    Poszedł do chlewu, wraca z kurwa z małym świniakiem, w sensie prosiakiem xD

    PANOWIE, TO JEST WIETNAMSKA ŚWINKA MINIATURKA, TO NA ALLEGRO CHODZI PO 15 KOŁA. JA WAM JESTEM WINIEN DYCHĘ, TO JESZCZE 5 KOŁA DO PRZODU BĘDZIECIE JAK JĄ SPRZEDACIE.

    Typy jak to usłyszały to się zajarały, no bo przecież kalkulacja jest prosta – 5000 złotych polskich do przodu jak nic. Jako, że 3 dni nie spali tylko walili w nos, to im się ten pomysł wydał genialny, zbili z typem pionę, świniaka do samochodu i wracają do Warszawy xD

    W ciągu kilku następnych miesięcy okazało się, że z tą miniaturką to nie była do końca prawda, bo prosię się rozrosło do rozmiarów przerażających, normalny tucznik się z niego zrobił xD ale ten ziomuś już zdążył się z świnią zżyć i nie chciał jej ani sprzedać na allegro ani oddać więc trzymał ją na 12 piętrze w bloku i wyprowadzał na spacery na smyczy xD

    Potem pan premier Tusk powiedział zdecydowane NIE dopalaczom i zacząła się cała inba z zamykaniem sklepów stacjonarnych. Ziomek od świni się przerzucił z mefedronu na klefedron, więc niby legal, ale policja się na niego uwzięła i z braku środków prawnych po prostu spuszczała mu wpierdol zawsze jak go spotkała xD Ziomuś dystrybuował więc temat ze swojego mieszkania, a do wyprowadzania świni zatrudnił jakiegoś nastolatka uzależnionego od nosów, który za pół wora chodził raz dziennie ze świnią przez godzinę po podwórku xD
    Koniec końców jednak świnia zrobiła się tak wielka, że nie mieściła się do windy i trzeba z nią było dymać 12 pięter po schodach, a świniak opierał się jak wół i kwiczał xD

    W tej sytuacji jedynym humanitarnym rozwiązaniem było osiedlenie jej z powrotem na wsi xD Znowu trzeba było chamów wynajmować, żeby świniaka zapakowali do samochodu, bo nie dało rady xD Zawieźli go do typa, od którego się wziął. Typ jak ich zobaczył z tym tucznikiem to zaczął odruchowo uciekać, bo obawiał się reklamacji xD Musieli go gonić przez pola i krzyczeć, że nie będą go łamać. Nie kazali mu oddawać pieniędzy, ale w zamian typ musiał przysięgać, że świnia nie pójdzie na kiełbasę tylko sobie dożyje spokojnej starości xD

    #pasta #heheszki #niemoje
    pokaż całość

  •  

    Rok 2036. Senator Pudzianowski zgłosił do komisji etyki posła Popka. Co? Nie wierzycie? A w to, że w 2017 poseł Kukiz wypieprzy z partii posła Liroya to byście uwierzyli?

    #heheszki #niemoje #sejm

  •  

    Powraca temat #opole2017:

    Jak się Kurski dogadał odnośnie tegorocznego festiwalu w Opolu

    Pamiętacie, jak Kurski zapewniał, że Opole będzie błagało TVP o organizację festiwalu?

    Pamiętacie, jak zapewniał też, że kilkanaście miast już jest gotowe na zorganizowanie festiwal Piosenki Polskiej?

    Dziś dowiedzieć się możemy o kulisach zawartej wczoraj umowy pomiędzy Opolem, a władzami TVP.

    Żeby zachęcić to polecam fragment:

    ... Otóż na mocy umowy po raz pierwszy w historii Opole nie dołoży do Festiwalu nawet złotówki, czyli oszczędzi sobie koło miliona złotych, które zwykle do imprezy dokładało. Zwykle nawet trochę więcej. I teraz te brakujące pieniądze będzie musiał z naszej kieszeni wyciągnąć Kurski. Mało tego. TVP zapłaci miastu za wynajem amfiteatru i... No to jest moc!!! - za licencję, prawo użycia nazwy Festiwalu. A i to nie wszystko. Bo ta licencja jest udzielona WYŁĄCZNIE na ten jeden festiwalowy weekend 15-16 września.
    Pieniądze więc wywalone w błocko, bo nie gwarantują TVP niczego na przyszłość. Załatwiają wyłącznie to, że Kurski na chwilę ocali swoją posadę, bo zamelduje przy Nowogrodzkiej wykonanie zadania. Ale mam nadzieję, że kiedy pan Jarosław Kaczyński dowie się jakim kosztem to zadanie wykonał, będzie mu przykro. Jednemu i drugiemu prezesowi.


    Polecam.

    #neuropa #polityka #tvpis #opole #muzyka #bekazpisu #mikroreklama #niemoje
    pokaż całość

    źródło: bi.gazeta.pl

  •  

    Tomasz Hajto komentuje jak typowy ojciec na meczu juniorów.

    #mecz #niemoje

  •  

    Wracam do domu, nie spodziewajac sie niczego trafiam do miesnego zeby kupic szynke i ser (bez dziur). Stoje sobie grzecznie czekajac na swoja kolej, jedna z Pan podajacych towary konczy obslugiwac klienta, ktory stal przede mna i pyta kto nastepny. Zaczynam, ze

    - poprosze to sala...
    i nie koncze, bo slysze obok siebie
    - DZIESIENC DEKA POLENDWICY

    Stara baba. Stara baba wjebala sie bez kolejki i kupuje pierdolona poledwice, 0-100 wkurw w trzy sekundy, bo zajebany torbami jestem i mi ciezko, chce kupic rzeczy do kanapek i isc do domu odpoczac. W mojej glowie juz mysle co zrobic w ramach zemsty, jebnac drzwiami wychodzac? kupic wielkie salami z pieprzem, przewrocic stara babe i lac ja po ryju pieprzowym pacyfikatorem?

    Nie. Stara baba sama zacisnela petle na swojej szyi, powiedziala do sprzedawczyni "DEJ MI JESZCZE KOPYTKOW" w momencie kiedy ta kroila jej jeszcze ta pierdolona poledwice. Tak sie niefortunnie dla babsztyla ulozylo, ze Pani ktora mnie obslugiwala wlasnie skonczyla kroic dla mnie ser (podkreslam bez dziur).

    - Bedzie cos jeszcze?
    -A tak, poprosze KOPYTKA.
    - Ile dla Pana bedzie?
    -Wszystkie.

    I w tym momencie jakby starej babie 5zl z niedzielnej tacy spadlo na podloge, czulem jak mnie nienawidzi, czulem jak ja chuj strzela, bo nie nawpierdala sie kopytek z jebanymi skwarkami.

    Bede jadl te kluski z garmazerki nastepne 3 dni, ale beda mi smakowac zajebiscie bo bede wiedzial, ze ten elemental sloniny nie bedzie nimi napychal swojego spasionego ryja.

    pokaż spoiler Pozdrawiam @roball (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    #byloaledobre #heheszki #niemoje #kopytka i w sumie taguję już #pasta, skoro zostało przeklejone ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

    •  

      @monochromatycznie: -Co słychać? -Stare baby nie chcą zdychać. :)
      A tak poważnie - to nie to, że stara. To nie to, że baba. Po prostu chamidło niewychowane. Człowiek ze wsi wyjdzie ale wieś z człowieka nie.
      Kiedyś dziadka wpuściłem przed siebie w salnie Orange. 25 minut czekałem jak coś załatwiał - jakaś papierologia z numerem stacjonarnym. Well, that's life I guess.

    •  

      Kurdebylo

      +: Takis
    • więcej komentarzy (26)

  •  

    Głos w sprawie kornika i puszczy białowieskiej. Nie byle jaki głos bo to autorytet na skalę Europy jeśli chodzi o badania nad kornikami - prof Martin Schroeder z Uniwersytetu w Uppsali. Polecam wykopać ------> https://www.wykop.pl/link/3789907/ekspert-trudno-zakonczyc-gradacje-kornika-za-pomoca-ciec-sanitarnych/

    Myślę, że niepodejmowanie działań jak najbardziej może być rozsądnym podejściem - właśnie wtedy, gdy las jest przeznaczony, by chronić lub odtwarzać bioróżnorodność lub procesy ekologiczne.

    #bekazpisu #bekazprawakow #neuropa #niemoje
    pokaż całość

  •  

    Baby są nierównoległe

    Tak. Przyznaję się - jeżdżę rowerem po chodniku. Na moje usprawiedliwienie podam fakt, że na foteliku za mną siedzi Oleńka, a macho zwierzaki za kierownicami w naszym mieście są szczególnie bezwzględne. Korzystamy więc z Olą z uprzejmości pieszych, ale bez pytania ich o zgodę. W zamian staramy się jeździć powoli, ostrożnie i nikomu nie przeszkadzając. Mamy bowiem świadomość, że jesteśmy gośćmi i to gośćmi nieproszonymi. A kulturalni goście nie walą komuś przez środek parkietu krzycząc głośno z drogi śledzie, bo mój węglowo-tytanowy rower ważący 2,2 kg jedzie.

    My tak nie robimy. W ogóle nie krzyczymy i praktycznie nigdy nie używamy dzwonka. Suniemy sobie powoli i majestatycznie, adekwatnie do poziomu bezpieczeństwa, który obiecaliśmy Królowej Matce, stanu technicznego mojego roweru (cena wywoławcza na allegro wynosiła 150 zł i byłem jedynym zainteresowanym) oraz nadwagi kierującego pojazdem. Suniemy już tak od dwóch lat no i mamy jedno, ale za to ciekawe spostrzeżenie. Otóż BABY SĄ NIERÓWNOLEGŁE.

    Uprzedzając ataki. Faceci na drodze to największe zło moim zdaniem. To oni ranią i zabijają przez brawurę, chorą ambicję, rozładowywanie frustracji, wrodzoną agresję i zwykłą głupotę. To między innymi dlatego z ulicy przenieśliśmy się na chodnik. Tam mamy nad facetami przewagę, zresztą ci pozbawieni aut są raczej niegroźni. Na chodniku większą trudność stanowią dla nas kobiety. Bo są NIERÓWNOLEGŁE. Już tłumaczę o co chodzi.

    Jadąc rowerem, który swoje waży (Ola, w kasku + moja torba + moja nadwaga) staram się omijać ludzi tak, żeby obyło się bez gwałtownego hamowania. To wymaga wybiegania myślą w przyszłość, przewidywanie ruchów figur na szachownicy chodnikowej. Z pionkami typu facet z teczką, gońcami i końmi dobrze sobie radzę. Męski ród chodzi w sposób przewidywalny. Różny, ale regularny. Po chwili obserwacji widać jak facet zareaguje na światła, jak ominie słup, jak sforsuje pole minowe złożone z psich kup. Kobieta zawsze pozostanie zagadką. Bo kobiety są NIERÓWNOLEGŁE. Nie poruszają się po linii prostej, ani po linii łamanej. Nie można ich ruchu określić funkcją sinus, ani żadną inną mi znaną. Po prostu baby są NIERÓWNOLEGŁE czyli precyzyjnie pisząc nierównoległe a nawet nieregularne. Idzie taka prosto sto metrów, a potem gdy jestem tuż za jej tyłem robi krok w bok. Nie, ja nie mam pretensji. Powtarzam, jestem gościem i o tym pamiętam. Ja nie pretensji jestem pełen. Tylko zdziwienia. Dlaczego mimo uporczywych prób, wykresów, obliczeń, obserwacji wielomiesięcznej, nie mogę przewidzieć jaki będzie następny krok kobiety na chodniku? Może jest jednak w tym wszystkim jakaś zasada?

    I wydaje mi się, że jest. Tylko jeśli mam rację, to już na zawsze kolejny krok kobiety będzie dla ludzkości zagadką. Moja teoria jest mniej więcej taka, że każda kobieta idzie swoim tempem i rytmem. Tu na razie nie ma nic dziwnego i da się to jakoś określić. Lecz tryb chodzenia zakłócają myśli, które akurat jej zaprzątają głowę. I zaczyna się robić kosmiczny bałagan, bo ona to co myśli, to również IDZIE. I dlatego jest nie NIERÓWNOLEGŁA. Gdyby odtworzyć proces myślowo-chodzeniowy kobiety na chodniku, to wyglądałoby to mniej więcej tak:

    Idę, idę, idę. Czy ja zabrałam ładowarkę do telefonu? STOP. Ruszam. Idę wolniej, idę wolniej. Idę wolniej. Tak chyba zabrałam. Przyśpieszam. Na pewno zabrałam. Ale gdzie ona jest? SKOK DWA KROKI W BOK łapiąc się za torebkę jednocześnie. O jest!, to idę normalnie, idę normalnie. Muszę się pospieszyć. Idę szybciej. Szybciej co raz szybciej. Żebym nie znów nie złamała obcasa. Zwalniam gwałtowanie. Skręcam w prawo, bo to lewy obcas się złamał wtedy. Jednak przyśpieszam, bo już późno. No może jednak nie tak bardzo....STOP, za mną przewrócił się jakiś facet na rowerze z dzieckiem. Biedny. Nic się panu nie stało?

    Faceci tak nie idą, bo oni są bezmyślni podczas chodzenia. Mózgu nie zaprząta żadna myśl, a jeśli zaprząta, to ona nie przedostaje się do ośrodka ruchu. Idzie taki gość na lekkim stendbaju, na wypadek gdyby warto było zrobić sobie screenshota jakieś nogi, uda, piersi. Poza tym, cisza, spokój. Bezmyślny kisiel. No chyba, że się nawali. Pijany facet jest NIERÓWNOLEGŁY. Zupełnie jak kobieta. Może tylko wtedy jego myśli mogą się rozpędzić?

    #niepasta #niemoje #logikarozowychpaskow vs. #logikaniebieskichpaskow

    źródło: http://ojciecwwwirgiliusz.blox.pl/2013/05/Baby-sa-nierownolegle.html
    pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez autora wpisu

    •  

      @yourij: powiem więcej: baby to łazić nie potrafią wcale, jakoś je boli chodzenie prawą stroną i tak mamy ciąg facetów którzy w 90% chodzą po prawej i baba która uparcie do lewej się pcha albo środkiem. A jak idą we 3 to już całkiem fajnie bo przecież żadna nie zejdzie bo będzie tą na najmniej popularną. Mam 180 cm, 100kg wagi a i tak ci chwilę jakaś baba idzie prosto na mnie lewą stroną i patrzy na bok niby że mnie nie widzi. Przecież zygzakiem nie będę chodził żeby te ciamajdy omijać. pokaż całość

  •  

    #niemoje #coolstory

    Z wielu napisów z mojej budy 2 szczególnie utkwiły mi w pamięci.
    Na drzwiach WC męskiego:
    "The doors"
    Drugim napisem był tekst skierowany w stronę faceta, który uczył PO. Koleś był emerytowanym majorem i kazał do siebie mówić "Panie Majorze". Napis, namalowany przez pół długości szkoły, brzmiał:
    "Kapralu, kto ci dał tę gwiazdkę?"
    Major następnego dnia w czynie społecznym odmalował pół szkoły żeby zakryć napis.
    Dla niewtajemniczonych, poniżej tabela z dystynkcjami
    pokaż całość

  •  

    BYŁ RAZ UNAS TYP CO MIAŁ MAZDE SZEJŚĆ ZE SILNIKIEM TRZY ZERO FAŁ SZEŚĆ PRZYWIEZIONO Z AMERYKIE. RDZEWIAŁO TOTO GOŻEJ JAK POLONEZ. PRZYJECHAŁ DONAS BO MU SIĘ SIWIECIŁA KĄTROLKA OD OLEJU I JEMU POWIEDZIELI O PANIE CYTRYN I GUMIAK NAPRAWIO CO KTO NIEUMIAŁ. WZIEŁEM ROZŁOŻYŁEM WSZYSKO W DROBNY MAK MUWIE SILNIK ZATARTY TŁOKI PO WYCIERANE CYLINDRY STAN ZŁY BARDZO DURZE ZURZYCIE OLEJU I NIEMA CIŚNIENIA. JEDYNE WYJŚCIE REMOND!!!! GOŚĆ SZEJŚĆ TYSIĄC ZŁOTY ZAPŁACIŁ ZA TEN REMĄD STOND NAZWA MAZDA SZEŚĆ. PO REMĄCIE AUTO POJEŹDZIŁO SZEŚĆ MIESIENCY I SIĘ ZATARŁO NA AMEN W PACIEŻU. DLACZEGO TAK. OTUSZ TAKA MAZDA ZE SILNIKIEM TRZY LITROWYM MA ZAWUR OD ODMY CZYLI POWINIEN PUSZCZAĆ CIŚNIENIE ZE SKRZYNI KORBOWEJ W GURE ALE NIE ON SIĘ ZALEPIA GLUTEM OLEJOWYM TAKZWANYM ZGOŻELEM I PRZEZ TO SPADA CIŚNIENIE SMAROWANIA I TAK SE JEŹDZISZ BEZ SMAROWANIA AŻ CHUJ SZCZELI SILNIK. POTEM REMĄTUJESZ ALE NIEWIESZ ŻE CZEBA CAŁO TE ODME I ZAWUR WYMNIENIĆ NA NOWE Z MODERNIZOWANE BO CO ZTEGO ŻE WYCZYŚCISZ JAK SIĘ ZARAZ ZNOWUSZ ZALEPI I TO JES NIBY MOJA WINA BO MUWI TEN GOŚĆ BYŁ NA TO BIULETYM W STANACH A CO JA JESTEM AMERYKANIN ŻEBYM MIAŁ PO AMERYKAŃSKU CZYTAĆ??? GUWNO AMERYKAŃSKIE TYLE POWIEM!!!!!
    #heheszki #motoryzacja #cytrynigumiak #niemoje
    #truestory
    pokaż całość

  •  

    Jedna z najlepszych rzeczy w życiu różowego paska (i kuca ;p) jest posiadanie długich włosów i rozpuszczanie ich na gołe ciało.
    Tak przyjemnie smyrają (。◕‿‿◕。)

    #niemoje #wlosyboners #wlosy #rozowepaski #oswiadczenie

  •  

    Kolejna ofensywa PiS w sprawie Owsiaka

    Minister Błaszczak skomentował również wpis w mediach społecznościowych (na portalu dziennikarza śledczego Witolda Gadowskiego) mówiący o możliwym ataku ISIS na Polskę podczas Przystanku Woodstock. Minister oznajmił, że nie można lekceważyć tego zagrożenia. - W sprawie Przystanku Woodstock policja już w ubiegłym roku negatywnie zaopiniowała całe przedsięwzięcie. W tym roku opinia też będzie negatywna. Sam organizator, bardzo wyraźnie związany z totalną opozycją, tkwi w przeświadczeniu, że wszystko będzie fajnie, „róbta co chceta” - mówił szef MSWiA.

    22 edycje Festiwalu... Sam byłem na 9 z nich. Wiem jak to jest zabezpieczone, wiem jaka jest specyfika uczestników. Natomiast osoba, która ani razu nie widziała tego na oczy wie lepiej jak to tam wygląda...

    #neuropa #polityka #mswia #bekazpisu #woodstock #woodstock2017 #mikroreklama #niemoje
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      @Goofas: Wiesz Policja tak musi po prostu robić - takie procedury- duże skupisko ludzi itp. To raczej ich chwalić trzeba , rzucą dodatkowe siły na zabezpieczenie po prostu więc nie pruj dupy. Ochrona tam sam wiesz jak działa-też byłem więc wiem. Swoją drogą line-up w tym roku tragedia, na pewno nie pojadę. Może do Cieszanowa?

    •  

      @Goofas: Poczytaj jeszcze raz życiorys tych panów, zdecydowana większość nie urodziła się w Europie- do sprawdzenia a nie czytaj po prostu obywatel... Duża część z nich była notowana wcześniej. Goofas proszę nie naginaj..

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    Zadanie domowe: dodaj wpis na wykop.pl i zdobądź co najmniej 100 plusów ( ͡º ͜ʖ͡º)

    pokaż spoiler kierunek dziennikarstwo i marketing


    #studia #heheszki #niemoje

    źródło: studia.png

  •  

    Przyznać się, która to mirabelka? ;>
    #grybezpradu #niemoje #zajebanez9gaga

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: img-9gag-fun.9cache.com

  •  

    #heheszki #karma #niemoje #facebookcontent

    Stałem sobie dziś w ogonku do kasy w jednym z osiedlowych teskaczy. Za mną na swoją kolej czekało pięć osób. Pin i zielony. Piiiik! Pani właśnie kasuje klienta przede mną. I wtedy usłyszałem jak jakaś max-dwunastoletnia dziewczynka prosiła babeczkę stojącą zaraz za mną:
    - Przepraszam bardzo. Czy mogłaby mnie pani przepuścić? Mam tylko wodę, a tam na dworze czeka mój piesek i...
    - Spierdzielaj, gówniaro! Trza se, kurna, było iść do kasy, gdzie jest mniejsza kolejka! Jeszcze czego? Bachor jakiś... - warknęło babiszcze triumfalnie patrząc na stojących w ogonku obywateli. Pewnie szukała akceptacji, czegoś w stylu "Taaa jeee...! Polać jej!". Ale nikt nie odwzajemnił tego spojrzenia, a miny, które wykwitły na twarzach zakupowiczów wskazywały raczej na głębokie zażenowanie niż poparcie dla czynu besztania małej dziewczynki.
    Jako że teraz przyszła kolej na mnie, gestem ręki powstrzymałem panią kasjerkę przed sięgnięciem po pierwszy z moich produktów na taśmie. Wyhaczyłem wzrokiem czerwoną jak buraczek dziewczynkę i krzyknąłem:
    - Właź przede mnie! Piesek na pewno spragniony!
    I wtedy na twarzach wszystkich pojawił się szczery uśmiech. Oczywiście oprócz naburmuszonego oblicza babki za mną. Dziewczynka szybko kupiła swoją wodę, a ja zauważyłem, że na końcu ogonka stoi starsza pani z koszyczkiem, więc znów się odwróciłem i zawołałem:
    - Proszę, niech pani teraz podejdzie do kasy. Te zakupy wyglądają na ciężkie!
    Babulka poczłapała przede mnie. Patrząc po ludziach w kolejce zorientowałem się, że podchwycili moją grę. Babka za mną zaczęła gderać, bulgotać i przeskakiwać z nogi na nogę. Kasjerka wyszczerzyła się w uroczym uśmiechu...
    - Proszę pana! - krzyknąłem do jegomościa w średnim wieku stojącego kawałek dalej. Widzę, że żona na pana czeka, a nie ma pan zbyt dużo rzeczy w koszyczku. Pan wskoczy przede mnie!
    Ludki w ogonku zarechotały, a sympatyczny z twarzy pan podał swoje rzeczy szczerze uhahanej kasjerce.
    Przepuściłem jeszcze babkę z wnuczkiem, która to właśnie stanęła na końcu kolejki, mojego sąsiada z pętem kiełbasy ("Dzień dobry panie Staszku. Widzę, że grilla pan szykuje?"), panią z kokiem, jakąś nastolatkę i seniora ze szpakowatym wąsiwem. Stojąca za mną baba wpadła w furię, podniosła głos, domagała się rozmowy z kierownikiem sklepu itp. Najlepsze jest to, że wszyscy traktowali ją jak powietrze.
    W końcu przy kasie zostałem tylko ja i ona. Uradowana pani ekspedientka skasowała moje rzeczy. Niespiesznie zapakowałem je w torbę, a tymczasem kasjerka: ŁUP! - walnęła na taśmie tabliczkę z napisem "Przepraszamy! Kasa zamknięta. Proszę przejść do innego stanowiska." i nie zważając na klientkę (która, wierzcie mi - była o krok od tego, ażeby w niewyobrażalnej furii tarzać się po ziemi plując obficie...), poszła na zaplecze.
    Złośliwość to jednak fajna cecha, jeśli ofiara zasługuje na karne pognębienie i do dyspozycji mamy "partnerów w zbrodni". Pozdrawiam ze słonecznych Bałut!
    pokaż całość

  •  

    Przychodzi Konrad mazowiecki do Prus

    NIECH BĘDZIE POCHWALONY
    NIECH BĘDZIE POCHWALONY KURWA KRZEŚCIAN JĘZYKA NIE ZNASZ?
    DAJ MI TO CO MASZ W RĘCE
    NO DAJ
    PROSZĘ PAŃSTWA TO JEST PRUS
    HEHE PATRZCIE JAKI GŁUPI xD
    DOBRA WPUSZCZAMY KRZYŻAKÓW I IDZIEMY DALEJ
    O! A TU MAMY ŚWIĄTYNIĘ PIERDUNA. KOJARZĄ PAŃSTWO NA PEWNO NASZE KOŚCIOŁY ROMAŃSKIE? GRUBE >ŚCIANY, SOLIDNE KAMIENNE.
    A TU ŚWIĘTY GAJ NA KIJU. SRAJĄ DO BANIAKA, PROSZĘ PAŃSTWA, WSZYSCY Z OSADY DO JEDNEGO I POTEM, >PAN SIĘ PRZESUNIE, RĘKAMI TO NABIERAJĄ, MIESZAJĄ ZE SŁOMĄ I, UWAGA KORZEŃ, I NAWOŻĄ POLA.
    I TO SIĘ PROSZĘ PAŃSTWA TRZYMA DOPÓKI KTOŚ NIE ZETNIE. NIC NIE KOSZTUJE. I CO NAJWAŻNIEJSZE! >SPEŁNIA SWOJĄ FUNKCJĘ. A NA MAZOWSZU? NO NA MAZOWSZU JAK W RZYMIE.


    a Kazimierz Jagiellończyk, kurwa

    chlip chlip ten Związek Pruski ma tak ciężko
    jebani roszczeniowi Krzyżacy
    ehhh tak by sobie chcieli mieć nad sobą feudalny aparat państwa
    a nie mogą
    minstrelu, zagraj jakiś lament świętokrzyski
    trzymajcie się Prusaki
    kiedyś wejdziemy do Malborka
    kochamy was ehhh

    #pasta #heheszki #byloaledobre #niemoje #historia #sredniowiecze #krzyzacy
    pokaż całość

    •  

      @JanuszKek: bardzo pyszny makaron, 9/11

    •  

      @JanuszKek: Szkoda tylko, że Mazowiecki doprowadził do ruiny wschodnią Polskę przez swoje wojny przeciwko rodzinie, był pojebanym okrutnikiem i nie potrafił spisać korzystnego dla jego domeny kontraktu z Hermanem von Salzą dając Krzyżakom zupełną niezależność, a Kazimierz Jagiellończyk był bodaj najskuteczniejszym polskim władcą i zbudował jagiellońskie imperium. Gdyby tylko jego synowie sobie pomagali i działali dla dobra dynastii Jagiellonowie zastąpiliby Habsburgów jako najpotężniejsza dynastia w Europie. Ale jak widać obaj są chyba dobrymi odpowiednikami Cejrowskiego i Wojciechowskiej. pokaż całość

    • więcej komentarzy (14)

  •  

    #niemoje

    Koksu tak się przejmuje porażką z popkiem że już pewnie nigdy nie będzie tym samym człowiekiem. Myślę że mógł się załamać. Być może rzuci kulturystyke, schudnie 80kg i będzie uprawiał balet. Takie mogą być skutki przegranej walki. Wszak całe życie podporządkował MMA i nigdy nie ukrywał że oktagon to jego drugi dom. To tak jak by kiedys Malyszowi zabrać narte a Kubicy kierownicę. Lewemu korki a Anicie kule. Koniec świata przecież dla nich. Pozdro Koksu, milo się ogląda takich pozytywnie nakreconych ludzi jak ty!

    #ksw
    pokaż całość

  •  

    Jestem kontrolerem biletów.
    Podczas kontroli w autobusie trafiliśmy na chłopaka i dziewczynę w wieku ok. 17-18 lat, którzy jechali razem. Jak się okazało, ani chłopak, ani dziewczyna nie posiadali przy sobie żadnych dokumentów. Wysiedliśmy z nimi na przystanek, aby potwierdzić ich dane przez Policję.
    Nim zdążyłem nawet wyciągnąć telefonu. Chłopak nabrał takiego rozpędu, że nim się obejrzałem, był już kilkaset metrów dalej.
    Jak wspomniałem w poprzednich historiach, nie urządzam pościgów za gapowiczami.
    Chłopak uciekł, zostawiając dziewczynę samą. Dziewczynie raczej ciężko byłoby uciekać w butach na obcasie.
    Dziewczyna była w szoku bardziej niż my. I jak się przyznała później, to on namówił ją do jazdy bez biletu. Zapewniła nas też, że to było jej ostatnie spotkanie z nim.
    Mi nie pozostało nic tylko życzyć dziewczynie powodzenia w szukaniu nowego partnera i puściłem ją bez wzywania Policji.
    Na chłopaka trafiliśmy 3 godziny później. Jechał już sam. Tym razem nie daliśmy mu najmniejszej szansy na ucieczkę.
    #coolstory #rakcontent #heheszki #niepasta #niemoje
    pokaż całość

  •  

    Odkwaszanie organizmu wg akcji „Cała Polska Czyta Dzieciom”

    Na Złotej Liście akcji „Cała Polska Czyta Dzieciom” znalazła się książka lubiana przez środowiska związane z pseudomedycyną i sklepikami oferującymi pseudosuplementy diety leczące według sprzedawców każdą dolegliwość. Jej tytuł to „Przewodnik odkwaszania organizmu”.

    Nie chcesz kopać to nie musisz, ale maila wypada napisać ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Kontakt do Fundacji ABCXXI - Cała Polska czyta dzieciom:
    tel.: 22 648 3891
    tel./ fax.: 22 648 3892
    email: fundacja@cpcd.pl

    #mikroreklama #niemoje #nauka #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: i.kinja-img.com

  •  

    - Panie Olku, alkohole świata.
    - Na siebie.

    #kwachu #kwasniewski #olek #heheszki #niemoje

    źródło: Olek.jpg

  •  

    Zadzwoniła do mnie jakaś kobieta i pełnym miodu głosem oświadczyła, że mi gratuluje. Że drugi etap to już wysokie progi i w ogóle, że teraz dobrze by było, żebym potwierdził świetne wrażenie z pierwszego etapu. Nie miałem pojęcia o co chodzi, ale jakoś tak odruchowo w to wszedłem i radośnie potwierdziłem chęć uczestnictwa w tymże. Po odłożeniu słuchawki przeskanowałem przestrzeń między uszami i coś sobie przypomniałem. Jakiś ponadroktemu wysłałem aplikację do Wielkiej Firmy na Bardzo Ważne Stanowisko czyli kreatywny kopik – trochę artysta a trochę rzeźbiarz. Taki od słów rzeźbiarz. Wtedy myślałem, że przyda się wsparcie przed skokiem na własną działalność i chętnie zmierzę się z wyzwaniem, jakie stawiają wielkie, poważne projekty ogromnego przedsiębiorstwa. Tyle, że to było wtedy. Teraz to nie było mi do niczego potrzebne. No ale od dawna chciałem pójść na rozmowę w sprawie pracy mając rzeczoną pracę w nosie. I na końcu wyjść jak na westernie. Tak dupą zarzucając śmiesznie. No to fru.

    Wbiłem, w jednorzędówce zapiętej na ostatni guzik, do szklanego wieżowca w centrum pięć minut przed czasem i przedefilowałem przez wszystkie bramki, zasieki, blokady, czytniki z łagodnym uśmiechem profesjonalisty, który wie co do czego służy i nie boi się burzy, bo jest już duży. Na tysiącosiemsetpięćdziesiątym piętrze rozpościerało się królestwo, którego bram – szklanych drzwi wielkości wrót od stodoły ze wsi potiomkinowskiej – strzegła ekstra dupa z profesjonalnym uśmiechem i plakietką na cyckach miseczka deplus.
    – Witam, Jolanta Rybak – wyciągnęła rękę na powitanie. – Pan Bartek, prawda?
    – Witam. Owszem – potwierdziłem ściskając jej rybią dłoń.
    – Dobrze, że pan już jest, zaraz przekażę szefowi haeru i będziecie mogli panowie porozmawiać. Napije się pan czegoś? – deplus profesjonalnie zafalowały.
    Zastanowiłem się przez moment na co miałbym ochotę. Tak najbardziej.
    – Może być herbata. – podjąłem po chwili. – Z owoców lychee. Z miodem. Dziękuję.
    – Yyyyy, dobrze, zaraz sprawdzę – wybrnęła Jolanta i wpuściwszy mnie do gabinetu za szkłem, pomknęła w swoich szpilkach z czerwoną podeszwą wgłąb biura.
    Gabinet był wielkości stadionu, z widokiem na panoramę miasta ze szczególnym uwzględnieniem centrum. Stanął mi.
    Po kilku chwilach do gabinetu wszedł pyzaty-ale-chudy okularnik we wszystkim za ciasnym. Portki, kamizelka, marynarka – wszystko to opięte i za małe. Trochę jakby się w Smyku ubierał. Do tego chyba nie oddychał.
    – Cześć, Andrzej Wrachło – przedstawił się konkretnie i zasiadł za biurkiem. Wyglądał jak Kraśko czy coś w tym stylu.
    Usiadłem naprzeciwko i zainteresowałem się widokiem za oknem, podczas gdy Andrzej Wrachło wnikliwie studiował moje si wi.
    – Taaaaak… – zagaił po dłuższej chwili. I tak brwiami do góry falę zrobił. Ekstra. Niezły trick. Przestałem się dziwić, skąd miał tę robotę.
    Wjechała herbata. Czarna. Bez miodu. Ej, no kurwa.
    – Masz widzę doświadczenie w budowaniu zespołów, tak? – haerowiec na bezdechu przeładował działo.
    Chwilowo moją uwagę pochłaniał brak łyżeczki, więc trochę Andrzej Wrachło zszedł na drugi plan. Rozejrzałem się po okolicy. Wszystko sterylne, płaskie, przezroczyste i nigdzie nie było łyżeczki.
    – O, a tu widzę, że w zainteresowaniach masz wpisane graffiti. Opowiesz coś więcej?
    Siorbnąłem. Bez miodu i bez łyżeczki to jednak słabo.
    – Latam nocami po bocznicach na bombingu, macham wrzut i spieprzam przed sokistami. – wyjaśniłem konkretnie. – Drabinkę w zeszłym tygodniu zgubiłem
    – Co?! Jak to?! – fala z brwi zrobiła rundę honorową.
    – Normalnie, rozkładaną taką, czasem nasyp nie wystarcza, musisz na czymś stanąć.
    – Ale jak to przed sokistami? – Andrzej dziwił się jak posłanka Hojarska pytaniom na maturze.
    – No jak złapią to przesrane, łomot albo sanie, to zależy.
    – Sanie?
    – Sankcje. Jak sprawę założą. Wiesz, mienie publiczne i te wszystkie rzeczy.
    Widząc okrągłe oczy szefa haeru postanowiłem sprytnie wykorzystać okazję.
    – Masz łyżeczkę?
    – Co? – Andrzej ciągle mentalnie siedział na bocznicy z sokistami.
    – Łyżeczkę. Nie zamieszało mi się – wskazałem brodą na herbatę.
    – Co się… Aaaaa, no tak, jasne – załapał, podniósł się zza biurka i wyjrzał na korytarz. Coś tam poszeptał i dziarsko wrócił za biurko.
    Chwilę się pokokosił wpasowywując w funkcję. Usłyszałem klik i Andrzej Wrachło zaskoczył na stanowisko.
    – Na czym to my… – podjął wątek. – A właśnie. Zainteresowania. Coś jeszcze, czego tu – postukał w si wi – nie ma?
    Zmarszczyłem czoło.
    – Ludki strugam. Z kory takie. – wykonałem nieokreślony gest rękami.
    – Co, przepraszam, robisz?
    – Kozikiem strugam ludki. Oczy, uszy, nos, no wiesz, twarz. – starałem się objaśnić możliwie najdokładniej – I dalej korpusik, nóżki, butki takie, podstawka. Różne – podsumowałem triumfująco.

    Deplus przymocowane do Jolanty przyprowadziły łyżeczkę. Elegancko. Zdjąłem marynarkę i spod niej wychylił się królik siedzący na sedesie, którego miałem na koszulce. Andrzej sapnął. Trochę go sytuacja zaczęła przerastać.
    Opanował się jednak dość szybko, sieknął łyka kawy z profesjonalnie niedbałym ruchem metką-do-mnie nad białym rozentalem i ruszył dalej. W sensie, że zasypał mnie pytaniami. A to, a śmo, a kiedy, a wtedy, w którym roku, skąd, którędy. W międzypytania Andrzej Wrachło wtykał ociekające złotem/kadzidłem/mirrą peany na cześć Wielkiej Firmy, które, w założeniu, miały mnie zmotywować do zaciekłej walki o oferowane stanowisko. Tymczasem ja na wszystkie pytania odpowiadałem z wdziękiem opóźnionego w rozwoju pracownika Centrali Rybnej w Opocznie po szesnastogodzinnym dyżurze. Raczej nie wiem, nie mam pojęcia, obawiam się, że nie doczytałem, wolałbym się nie wypowiadać bo nie było mnie wtedy w Polsce, brałem leki przeciwzakrzepowe i mocno po nich świrowałem i tak dalej w tym stylu. W pewnym momencie bieguny rozmowy niepostrzeżenie się odwróciły i zacząłem odnosić wrażenie, że Andrzej coraz bardziej usiłuje mnie przekonać do oferowanego stanowiska, a ja wyrażam wolę wręcz przeciwną, co chwila podkreślając swoją jaskrawą niekompetencję. W odpowiedzi na to szef haeru, czując, że mu się wymykam, dostał jakiegoś amoku i postanowił ze wszystkich sił mnie jednak posiąść. Czyli, że pomogą mi przy organizacji kredytu i w ogóle załatwią formalności w banku. Plus darmowa benzyna.
    Dobra, dość.
    – Andrzej – próbowałem mu wejść słowo.
    I dadzą mi specjalny pakiet socjalny. Albo kartę Benefitu. Albo to i to. Chyba, że już mam, no to wtedy to nie.
    – Andrzej! – ponowiłem próbę.
    I że będę mógł mieć małego drapieżnika. Takiego do dwóch kilo.
    – ANDRZEJ! – huknąłem.
    Jakbym zaciągnął ręczny. Andrzeja wyjebało na łuku. Urwał w pół zdania i spojrzał na mnie pytająco. Wreszcie złapaliśmy kontakt.
    – Masz za małe ciuchy – powiedziałem patrząc mu w oczy.
    – Słucham? – haerowski błysk konsternacji. Bezcenne.
    – Nie słuchasz. Nie ma lychee. I miodu nie ma. Masz za małe ciuchy. To biurko jest za duże. Te wszystkie bramki, czipy, czytniki, karty mnie wkurwiają, a Jolka, ta przy wejściu, ma rybi uścisk. Nigdzie nie ma zjeżdżalni. Spójrz na mnie. W moim świecie jest koszulka ze srającym królikiem, browarek przy trzepaku, czasem jakaś rozróba i brudne paznokcie. A ty masz manikiur, zegarek wart sześć pensji i tę filiżankę rozentala. Nie spina się, łapiesz? Pierdolnąłbym kwitami po miesiącu.
    Podniosłem się z krzesła i rozejrzałem dookoła.
    – Fajny gabinet – powiedziałem kierując się ku drzwiom i zarzucając dupą – No i ten widok… Czad

    #pasta #pracbaza #rekrutacja #heheszki #niewiemczybylo #niemoje
    pokaż całość

  •  

    Zadzwoniła do mnie jakaś kobieta i pełnym miodu głosem oświadczyła, że mi gratuluje. Że drugi etap to już wysokie progi i w ogóle, że teraz dobrze by było, żebym potwierdził świetne wrażenie z pierwszego etapu. Nie miałem pojęcia o co chodzi, ale jakoś tak odruchowo w to wszedłem i radośnie potwierdziłem chęć uczestnictwa w tymże. Po odłożeniu słuchawki przeskanowałem przestrzeń między uszami i coś sobie przypomniałem. Jakiś ponadroktemu wysłałem aplikację do Wielkiej Firmy na Bardzo Ważne Stanowisko czyli kreatywny kopik – trochę artysta a trochę rzeźbiarz. Taki od słów rzeźbiarz. Wtedy myślałem, że przyda się wsparcie przed skokiem na własną działalność i chętnie zmierzę się z wyzwaniem, jakie stawiają wielkie, poważne projekty ogromnego przedsiębiorstwa. Tyle, że to było wtedy. Teraz to nie było mi do niczego potrzebne. No ale od dawna chciałem pójść na rozmowę w sprawie pracy mając rzeczoną pracę w nosie. I na końcu wyjść jak na westernie. Tak dupą zarzucając śmiesznie. No to fru.

    Wbiłem, w jednorzędówce zapiętej na ostatni guzik, do szklanego wieżowca w centrum pięć minut przed czasem i przedefilowałem przez wszystkie bramki, zasieki, blokady, czytniki z łagodnym uśmiechem profesjonalisty, który wie co do czego służy i nie boi się burzy, bo jest już duży. Na tysiącosiemsetpięćdziesiątym piętrze rozpościerało się królestwo, którego bram – szklanych drzwi wielkości wrót od stodoły ze wsi potiomkinowskiej – strzegła ekstra dupa z profesjonalnym uśmiechem i plakietką na cyckach miseczka deplus.
    – Witam, Jolanta Rybak – wyciągnęła rękę na powitanie. – Pan Bartek, prawda?
    – Witam. Owszem – potwierdziłem ściskając jej rybią dłoń.
    – Dobrze, że pan już jest, zaraz przekażę szefowi haeru i będziecie mogli panowie porozmawiać. Napije się pan czegoś? – deplus profesjonalnie zafalowały.
    Zastanowiłem się przez moment na co miałbym ochotę. Tak najbardziej.
    – Może być herbata. – podjąłem po chwili. – Z owoców lychee. Z miodem. Dziękuję.
    – Yyyyy, dobrze, zaraz sprawdzę – wybrnęła Jolanta i wpuściwszy mnie do gabinetu za szkłem, pomknęła w swoich szpilkach z czerwoną podeszwą wgłąb biura.
    Gabinet był wielkości stadionu, z widokiem na panoramę miasta ze szczególnym uwzględnieniem centrum. Stanął mi.
    Po kilku chwilach do gabinetu wszedł pyzaty-ale-chudy okularnik we wszystkim za ciasnym. Portki, kamizelka, marynarka – wszystko to opięte i za małe. Trochę jakby się w Smyku ubierał. Do tego chyba nie oddychał.
    – Cześć, Andrzej Wrachło – przedstawił się konkretnie i zasiadł za biurkiem. Wyglądał jak Kraśko czy coś w tym stylu.
    Usiadłem naprzeciwko i zainteresowałem się widokiem za oknem, podczas gdy Andrzej Wrachło wnikliwie studiował moje si wi.
    – Taaaaak… – zagaił po dłuższej chwili. I tak brwiami do góry falę zrobił. Ekstra. Niezły trick. Przestałem się dziwić, skąd miał tę robotę.
    Wjechała herbata. Czarna. Bez miodu. Ej, no kurwa.
    – Masz widzę doświadczenie w budowaniu zespołów, tak? – haerowiec na bezdechu przeładował działo.
    Chwilowo moją uwagę pochłaniał brak łyżeczki, więc trochę Andrzej Wrachło zszedł na drugi plan. Rozejrzałem się po okolicy. Wszystko sterylne, płaskie, przezroczyste i nigdzie nie było łyżeczki.
    – O, a tu widzę, że w zainteresowaniach masz wpisane graffiti. Opowiesz coś więcej?
    Siorbnąłem. Bez miodu i bez łyżeczki to jednak słabo.
    – Latam nocami po bocznicach na bombingu, macham wrzut i spieprzam przed sokistami. – wyjaśniłem konkretnie. – Drabinkę w zeszłym tygodniu zgubiłem
    – Co?! Jak to?! – fala z brwi zrobiła rundę honorową.
    – Normalnie, rozkładaną taką, czasem nasyp nie wystarcza, musisz na czymś stanąć.
    – Ale jak to przed sokistami? – Andrzej dziwił się jak posłanka Hojarska pytaniom na maturze.
    – No jak złapią to przesrane, łomot albo sanie, to zależy.
    – Sanie?
    – Sankcje. Jak sprawę założą. Wiesz, mienie publiczne i te wszystkie rzeczy.
    Widząc okrągłe oczy szefa haeru postanowiłem sprytnie wykorzystać okazję.
    – Masz łyżeczkę?
    – Co? – Andrzej ciągle mentalnie siedział na bocznicy z sokistami.
    – Łyżeczkę. Nie zamieszało mi się – wskazałem brodą na herbatę.
    – Co się… Aaaaa, no tak, jasne – załapał, podniósł się zza biurka i wyjrzał na korytarz. Coś tam poszeptał i dziarsko wrócił za biurko.
    Chwilę się pokokosił wpasowywując w funkcję. Usłyszałem klik i Andrzej Wrachło zaskoczył na stanowisko.
    – Na czym to my… – podjął wątek. – A właśnie. Zainteresowania. Coś jeszcze, czego tu – postukał w si wi – nie ma?
    Zmarszczyłem czoło.
    – Ludki strugam. Z kory takie. – wykonałem nieokreślony gest rękami.
    – Co, przepraszam, robisz?
    – Kozikiem strugam ludki. Oczy, uszy, nos, no wiesz, twarz. – starałem się objaśnić możliwie najdokładniej – I dalej korpusik, nóżki, butki takie, podstawka. Różne – podsumowałem triumfująco.

    Deplus przymocowane do Jolanty przyprowadziły łyżeczkę. Elegancko. Zdjąłem marynarkę i spod niej wychylił się królik siedzący na sedesie, którego miałem na koszulce. Andrzej sapnął. Trochę go sytuacja zaczęła przerastać.
    Opanował się jednak dość szybko, sieknął łyka kawy z profesjonalnie niedbałym ruchem metką-do-mnie nad białym rozentalem i ruszył dalej. W sensie, że zasypał mnie pytaniami. A to, a śmo, a kiedy, a wtedy, w którym roku, skąd, którędy. W międzypytania Andrzej Wrachło wtykał ociekające złotem/kadzidłem/mirrą peany na cześć Wielkiej Firmy, które, w założeniu, miały mnie zmotywować do zaciekłej walki o oferowane stanowisko. Tymczasem ja na wszystkie pytania odpowiadałem z wdziękiem opóźnionego w rozwoju pracownika Centrali Rybnej w Opocznie po szesnastogodzinnym dyżurze. Raczej nie wiem, nie mam pojęcia, obawiam się, że nie doczytałem, wolałbym się nie wypowiadać bo nie było mnie wtedy w Polsce, brałem leki przeciwzakrzepowe i mocno po nich świrowałem i tak dalej w tym stylu. W pewnym momencie bieguny rozmowy niepostrzeżenie się odwróciły i zacząłem odnosić wrażenie, że Andrzej coraz bardziej usiłuje mnie przekonać do oferowanego stanowiska, a ja wyrażam wolę wręcz przeciwną, co chwila podkreślając swoją jaskrawą niekompetencję. W odpowiedzi na to szef haeru, czując, że mu się wymykam, dostał jakiegoś amoku i postanowił ze wszystkich sił mnie jednak posiąść. Czyli, że pomogą mi przy organizacji kredytu i w ogóle załatwią formalności w banku. Plus darmowa benzyna.
    Dobra, dość.
    – Andrzej – próbowałem mu wejść słowo.
    I dadzą mi specjalny pakiet socjalny. Albo kartę Benefitu. Albo to i to. Chyba, że już mam, no to wtedy to nie.
    – Andrzej! – ponowiłem próbę.
    I że będę mógł mieć małego drapieżnika. Takiego do dwóch kilo.
    – ANDRZEJ! – huknąłem.
    Jakbym zaciągnął ręczny. Andrzeja wyjebało na łuku. Urwał w pół zdania i spojrzał na mnie pytająco. Wreszcie złapaliśmy kontakt.
    – Masz za małe ciuchy – powiedziałem patrząc mu w oczy.
    – Słucham? – haerowski błysk konsternacji. Bezcenne.
    – Nie słuchasz. Nie ma lychee. I miodu nie ma. Masz za małe ciuchy. To biurko jest za duże. Te wszystkie bramki, czipy, czytniki, karty mnie wkurwiają, a Jolka, ta przy wejściu, ma rybi uścisk. Nigdzie nie ma zjeżdżalni. Spójrz na mnie. W moim świecie jest koszulka ze srającym królikiem, browarek przy trzepaku, czasem jakaś rozróba i brudne paznokcie. A ty masz manikiur, zegarek wart sześć pensji i tę filiżankę rozentala. Nie spina się, łapiesz? Pierdolnąłbym kwitami po miesiącu.
    Podniosłem się z krzesła i rozejrzałem dookoła.
    – Fajny gabinet – powiedziałem kierując się ku drzwiom i zarzucając dupą – No i ten widok… Czad.

    #pasta #bekazhr #niemoje
    pokaż całość

  •  

    Mapa atrakcyjności komunikacyjnej Warszawy <<< znalezisko
    Mapa pozwala na wizualizację dla określonego dnia oraz godziny, czasu dojazdu komunikacją miejską z wybranego punktu startowego do pozostałych części miasta.

    Mapa jest rysowana w czasie rzeczywistym na podstawie grafu połączeń między przystankami, bazującego na danych udostępnionych przez warszawski ZTM.

    #warszawa #komunikacjamiejska #transport #mikroreklama #niemoje
    pokaż całość

  •  

    Polskie Pendolino zjeżdża na boczny tor. PKP nie chce pociągów od PESA <<< znalezisko
    Pesa liczyła na zamówienie dodatkowych 10 Dartów przez PKP Intercity. Wszystko wskazuje na to, że mogła się przeliczyć.

    Za 20 pociągów Dart spółka PKP Intercity zapłaciła w 2014 r. ponad miliard złotych, a licząc wraz z 15-letnim serwisem – ponad 1,3 mld zł. Jeżdżący z prędkością do 160 km/h Dart miał być konstrukcją, na bazie której powstanie polskie Pendolino – pociąg rozpędzający się z pasażerami do 250 km/h i wielosystemowy, czyli zdolny do wyjazdu za granicę. Problem w tym, że na razie Dart rozczarowuje.

    (...) Kulisy są takie, że przewoźnik nie chce pociągów Dart z powodu ich awaryjności. Te dane są ściśle chronione przez PKP Intercity. Ale wyłom w tajemnicy handlowej powstał przed miesiącem, kiedy MIB w odpowiedzi na interpelację posła Marka Krząkały z PO przedstawiło wskaźnik tzw. dostępności składów IC. Wynika z nich, że w latach 2015–2016 najnowsze składy Pesy psuły się częściej niż pociągi konkurencyjnych producentów wożące pasażerów w barwach PKP Intercity: szwajcarski Flirt składany w Siedlcach przez Stadlera i francusko-włoskie Pendolino z fabryki Alstomu w Savigliano (dane pokazujemy na infografice).

    Chociaż DGP popełnia błąd zestawiając Darta z Pendolino w jakikolwiek sposób, ponieważ to zupełnie inne kategorie ezt, a dodatkowo, jak okazało się po fakcie i to ze słów samych przedstawicieli PESY, Dart nie byłby rozwijany w stronę ezt szybkiej kolei, może poza samym designem, to i tak warto wykopać.

    Przez ostatnie lata manipulowano opinią publiczną twierdząc, że DART to polskie Pendolino. Nie jest tak i nigdy nie było.

    #polska #pesa #kolej #pociagi #dart #niemoje #mikroreklama
    pokaż całość

  •  

    Ej #fotografia patrzcie jak fajnie [drugie foto w komentarzu]

    #niemoje

  •  

    Miejsce akcji: supermarket. Bohaterowie: mama, tata i ich sześciolatek (na oko).
    Dzieciak patrzy łakomym wzrokiem w lodówkę:
    - Mamo, mogę loda?
    - Nie.
    - Mamoooooooo!
    - Powiedziałam coś! Nie! - matka pozostaje nieugięta.

    Oczy sześciolatka kierują się na ojca. Ojciec na to zbolałym głosem:
    - Jak mama mówi, że loda nie będzie, to uwierz mi, wie co mówi.

    Padłem :D

    #heheszki #anonimowe #niemoje źródło
    pokaż całość

    •  

      @CZLOWlEK:

      jak na razie jestem chudy i zdrowy..

      No właśnie na razie, problem ujawnia się w okolicach 40. Jest wielu szczupłych i ponoć zdrowych osob, mam nawet takich znajomych, co to wręcz sie tym przechwalają, ale jak sie ich pytałem czy robili chociaż raz w życiu badanie krwi na witaminę D, cynk, wit b12 czy krzywą glukozowo-insulinową to już zdziwienie pt. "a na co mnie to", a już po samych wydętych brzuchach widać insulinooporność lub inne problemy z trawieniem. No nie dziwne, że szczupli, jak pół dnia żyja na powietrzu, kawie, kanapce lub słodkiej bułce i ledwo wyrabiaja z dostarczeniem minimum kalorii albo wydalają na wpoł strawione żarcie (charakterystyczny zapach w toalecie, przelewanie w brzuchu, nadprodukcja gazów). pokaż całość

    • więcej komentarzy (47)

  •  

    "Narodowiec" do córki Andrzeja Czumy "walnij się w łeb, ubecki pomiocie": https://www.wykop.pl/link/3740705/walnij-sie-w-leb-ubecki-pomiocie-tak-narodowiec-mowi-do-corki-opozycjonisty/

    Wczoraj "czczący rotmistrza Pileckiego" zwyzywali od ubeków Kingę Kamińską:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Kinga_Kami%C5%84ska

    Coraz lepiej sobie, "patrioci", poczynacie.

    #bekazkukiza #bekaznarodowcow #mikroreklama #niemoje
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #niemoje

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:2,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0