•  

    Autoportret Witkacego
    Jacek Kaczmarski

    Patrzę na świat z nawyku
    Więc to nie od narkotyków
    Mam czerwone oczy doświadczalnych królików
    Wstałem właśnie od stołu
    Więc to nie z mozołu
    Mam zaciśnięte wargi zgłodniałych Mongołów

    Słucham nie słów lecz dźwięków
    Więc nie z myśli fermentu
    Mam odstające uszy naiwnych konfidentów
    Wszędzie węszę bandytów
    Więc nie dla kolorytu
    Mam typowy cień nosa skrzywdzonych Semitów

    Widzę kształt rzeczy w ich sensie istotnym
    I to mnie czyni wielkim oraz jednokrotnym
    W odróżnieniu od was, którzy, państwo wybaczą
    Jesteście wierszem idioty odbitym na powielaczu

    Dosyć sztywną mam szyję
    I dlatego wciąż żyję
    Że polityka dla mnie to w krysztale pomyje
    Umysł mam twardy jak łokcie
    Więc mnie za to nie kopcie
    Że rewolucja dla mnie to czerwone paznokcie

    Wrażliwym jest jak membrana
    Zatem w wieczór i z rana
    Trzęsę się jak śledziona z węgorza wyrwana
    Zagłady świata się boję
    Więc dla poprawy nastroju
    Wrzeszczę jak dziecko w ciemnym zamknięte pokoju
    Ja bardziej niż wy jeszcze krztuszę się i duszę
    Ja częściej niż wy jeszcze żyć nie chcę, a muszę
    Ale tknąć się nikomu nie dam i dlatego
    Gdy trzeba będzie sam odbiorę światu Witkacego

    #sztuka #art #gruparatowaniapoziomu
    #niezlasztuka #poezja
    #narkotykizawszespoko #feels

    Stanisław Ignacy Witkiewicz
    Autoportret wielokrotny w lustrach
    1915–1917

    18 września 1939 roku, po dotarciu informacji o ataku Związku Radzieckiego na Polskę, Witkiewicz popełnił samobójstwo.
    pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

  •  

    Okulary
    Julian Tuwim

    Biega, krzyczy pan Hilary:
    "Gdzie są moje okulary"

    Szuka w spodniach i w surducie,
    W prawym bucie, w lewym bucie.

    Wszystko w szafach poprzewracał,
    Maca szlafrok, palto maca.

    "Skandal" krzyczy - nie do wiary!
    Ktoś mi ukradł okulary!?

    Pod kanapą, na kanapie,
    Wszędzie szuka, parska, sapie!

    Szpera w piecu i w kominie,
    W mysiej dziurze i w pianinie.

    Już podłogę chce odrywać,
    Już policję zaczął wzywać.

    Nagle - zerknął do lusterka?
    Nie chce wierzyć? Znowu zerka.

    Znalazł! Są! Okazało się,
    Że je ma na własnym nosie.

    #sztuka #art #gruparatowaniapoziomu
    #niezlasztuka #poezja

    #logikaniebieskichpaskow #logikarozowychpaskow #cozapojebanaakcja bo któż z nas tak nie robił xD

    Tony Toscani
    Panic
    Olej na lnie
    2017
    dla chętnych za jedyne 2500$ ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    W zatrzęsieniu
    Wisława Szymborska

    Jestem kim jestem.
    Niepojęty przypadek
    jak każdy przypadek.

    Inni przodkowie
    mogli być przecież moimi,
    a już z innego gniazda
    wyfrunęłabym,
    już spod innego pnia
    wypełzła w łusce.

    W garderobie natury
    jest kostiumów sporo.
    Kostium pająka, mewy, myszy polnej.
    Każdy od razu pasuje jak ulał
    i noszony jest posłusznie
    aż do zdarcia.

    Ja też nie wybierałam,
    ale nie narzekam.
    Mogłam być kimś
    o wiele mniej osobnym.
    Kimś z ławicy, mrowiska, brzęczącego roju,
    szarpaną wiatrem cząstką krajobrazu.

    Kimś dużo mniej szczęśliwym,
    hodowanym na futro,
    na świąteczny stół,
    czymś, co pływa pod szkiełkiem.

    Drzewem uwięzłym w ziemi,
    do którego zbliża się pożar.

    Źdźbłem tratowanym
    przez bieg niepojętych wydarzeń.

    Typem spod ciemnej gwiazdy,
    która dla drugich jaśnieje.

    A co, gdybym budziła w ludziach strach,
    albo tylko odrazę,
    albo tylko litość?

    Gdybym się urodziła
    nie w tym, co trzeba, plemieniu
    i zamykały się przede mną drogi?

    Los okazał się dla mnie
    jak dotąd łaskawy.

    Mogła mi nie być dana
    pamięć dobrych chwil.

    Mogła mi być odjęta
    skłonność do porównań.

    Mogłam być sobą - ale bez zdziwienia,
    a to by oznaczało,
    że kimś całkiem innym.

    #sztuka #art #gruparatowaniapoziomu
    #niezlasztuka #poezja

    Hieronim Bosch
    Chrystus dźwigający krzyż (fragment)
    1490
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Romans
    Arthur Rimbaud

    I

    Ach, nie jest się poważnym w siedemnastej wiośnie.
    Wieczorem, wśród bomb piwa, szklanek lemoniady,
    Kawiarni oświetlonych i gwarnych radośnie,
    Aleja lip ocienia promenady.

    Powietrze takie słodkie przymyka powieki,
    Tak dobrze pachną lipy w czerwcowe wieczory,
    Wiatr obciążony gwarem - miasto - niedalekie -
    Ma w sobie zapach winnic i piwa odory.

    II

    Nagle malutki skrawek nieba gdzieś widnieje,
    Granatowy, oprawny w drobniutkie gałązki,
    Przepięty gwiazdką małą, co słodko topnieje
    I jak dreszczyk przesyła swój promyczek wąski.

    Noc czerwcowa! I młodość! - To upaja trochę!
    Krew staje się szampańską, do głowy uderzy,
    Gada się! A na wardze całus czeka płochy
    I drży na niej jak małe niecierpliwe zwierzę.

    III

    Przez powieści szaleńcza serc robinsonada
    Zacznie się, gdy z powagą daty bardzo świeżej
    Minie cię panna w miejscu, gdzie latarnia blada
    Ujmie ją całą w cieniu ojcowskich kołnierzy.

    Ponieważ ona myśli, żeś nader naiwny,
    Tupocąc drobnym krokiem posłusznej panienki
    Obraca się i wzrok swój zasyła przedziwny,
    Tak że na ustach gasną ci wszystkie piosenki.

    IV

    Więc jesteś zakochany strasznie aż po sierpień,
    Przyjaciele odchodzą, jesteś żle widziany,
    Śmieszą ją twe sonety, owoc długich cierpień,
    Aż wieczorem otrzymasz list od ukochanej.

    W taki wieczór w kawiarni szumiącej radośnie
    Każesz dać bombę piwa albo lemoniady.
    Ach, nie jest się poważnym w siedemnastej wiośnie,
    Tam, gdzie cień lip zielonych kryje promenady.

    #sztuka #art #gruparatowaniapoziomu
    #niezlasztuka #poezja

    Norman Rockwell
    Fortune Teller
    1921
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Pamięć
    Lord George Byron

    Już koniec! - Sen mi to objawił:
    Nadziei los mi nie zostawił;
    Szczęśliwych dni nie będzie znała
    Dusza, złej gwiazdy mrozem ścięta;
    Odbiega młodość uśmiechnięta,
    Pierzchna Nadzieja, Miłość, Chwała...
    O, czemu Pamięć mi została!

    #sztuka #art #gruparatowaniapoziomu
    #niezlasztuka #poezja #mementomori

    Jan Frans De Boever
    The Pact
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Prześliczna rudowłosa
    Guillaume Apollinarie

    Oto ja wobec wszystkich człowiek przy zdrowych zmysłach
    Znający życie i śmierć to co żyjący znać może
    Który poznałem cierpienia i radość miłości
    Który potrafiłem niekiedy narzucać swoje myśli
    Znający wiele języków
    Który niemało podróżowałem
    Ja co widziałem wojnę w Artylerii i Piechocie
    Raniony w głowę z czaszką trepanowaną pod chloroformem
    Który straciłem najlepszych przyjaciół w straszliwej bitwie
    Wiem o starym i nowym ile poszczególny człowiek może o tym wiedzieć
    I nie dbając dzisiaj o tę wojnę
    Miedzy nami i dla nas przyjaciele moi
    Rozstrzygam ten długi spór tradycji i wynalazczości
    Porządku i Przygody

    Wy których usta są na podobieństwo ust Boga
    Usta które są samym porządkiem
    Bądźcie wyrozumiali kiedy nas porównujecie
    Z tymi co byli doskonałością porządku
    Nas którzy wszędzie wietrzymy przygodę

    Nie jesteśmy waszymi wrogami
    Chcemy wam dać rozległe i dziwne dziedziny
    Gdzie kwiat tajemniczości prosi chętnych o zerwanie
    Są tam nowe ognie kolory nigdzie nie widziane

    Tysiąc nic nie ważnych fantazmów
    Którym trzeba nadać realność
    Chcemy wykryć niezmierzoną krainę gdzie wszystko milknie
    Jest również czas który można ścigać albo zawrócić
    Litości dla nas walczących zawsze na krańcach
    Bezkresu i przyszłości
    Litości dla naszych błędów litości dla naszych grzechów

    Oto i lato pora gwałtowna nastała
    I młodość moja zgasła jak podmuch wiosenny
    O słońce to już zbliża się rozum płomienny
    I czekam
    Aż za urodą którą na koniec przybrała
    Abym kochał ją miłą i szlachetną pójdę
    Nadchodzi i z daleka
    Przyciąga mnie jak siłą stali magnetycznej
    Ma postać prześlicznej
    Rudej

    Jej włosy ze złota tak jasno
    Świecące się nigdy nie zgasną
    Jak ognie pyszniące się będą
    Śród róż herbacianych co więdną

    Ale śmiejcie się ze mnie
    Ludzie zewsząd ludzie tutejsi
    Bo tyle jest rzeczy których wam nie śmiem powiedzieć
    Tyle jest rzeczy których nie dacie mi powiedzieć
    Zlitujcie się nade mną

    #sztuka #art #gruparatowaniapoziomu
    #niezlasztuka #poezja
    #rudeboners
    dahlig
    DeviantART
    The Poison Garden
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Tak naprawdę
    Czesław Miłosz

    Tak naprawdę nic nie rozumiem, jest tylko
    ekstatyczny nasz taniec, drobin wielkiej całości.

    Rodzą się i umierają, taniec nie ustaje, zakrywam
    oczy, broniąc się od natłoku biegnących do mnie
    obrazów.
    Być może tylko udaję gesty i słowa i
    czyny, zatrzymany w wyznaczonym dla mnie zagonie
    czasu.

    Homo ritualis, tego świadomy, spełniam co
    przepisane jednodniowemu mistrzowi.

    #sztuka #art #gruparatowaniapoziomu
    #niezlasztuka #rzezba #poezja #mementomori
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Moja piosnka [I]
    Cyprian Kamil Norwid

    Źle, źle zawsze i wszędzie,
    Ta nić czarna się przędzie:
    Ona za mną, przede mną i przy mnie,
    Ona w każdym oddechu,
    Ona w każdym uśmiechu,
    Ona we łzie, w modlitwie i w hymnie...
    *
    Nie rozerwę, bo silna,
    Może święta, choć mylna,
    Może nie chcę rozerwać tej wstążki;
    Ale wszędzie - oj wszędzie --
    Gdzie ja będę, ta będzie:
    Tu - w otwarte zakłada się książki,
    Tam u kwiatów zawiązką,
    Owdzie stoczy się wąsko,
    By jesienne na łąkach przędziwo,
    I rozmdleje stopniowo,
    By ujednić na nowo,
    I na nowo się zrośnie w ogniwo.
    *
    Lecz, nie kwiląc jak dziecię,
    Raz wywalczę się przecie.
    Niech mi puchar podadzą i wieniec!...
    I włożyłem na czoło,
    I wypiłem, a wkoło
    Jeden mówi drugiemu: "Szaleniec!!"
    *
    Więc do serca o radę
    Dłoń poniosłem i kładę,
    Alić nagle zastygnie prawica:
    Głośno śmieli się oni,
    Jam pozostał bez dłoni,
    Dłoń mi czarna obwiła pętlica.
    *
    Źle, źle zawsze i wszędzie,
    Ta nić czarna się przędzie:
    Ona za mną, przede mną i przy mnie,
    Ona w każdym oddechu,
    Ona w każdym uśmiechu,
    Ona we łzie, w modlitwie i w hymnie.
    *
    Lecz, nie kwiląc jak dziecię,
    Raz wywalczę się przecie;
    Złotostruna, nie opuść mię, lutni!
    Czarnoleskiej ja rzeczy
    Chcę - ta serce uleczy!
    I zagrałem...
    ...i jeszcze mi smutniej.

    #sztuka #art #gruparatowaniapoziomu
    #niezlasztuka #malarstwo #poezja #obrazy

    Konstantin Savitsky
    The Monk-Inok 1897
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Kobiece
    Julian Tuwim

    Z rzeki szła wczesna. Kochała.
    Chyliła szczęśliwą głowę.
    Pachniała porankiem ciała,
    Mydłem migdałowem.

    Ciału był wieczór w rzece,
    Zielony i nimfowy,
    Tylko głowie w białej spiece
    Nad wodą był żar miodowy.

    Teraz niosła kobiece
    Znużenie zakochane,
    Żeńskie pełne owoce,
    W toni wodnie widziane.

    Niosła wiecznie kobiece
    Ścieżką brzózek i cienia.
    W zaroślach waliło serce
    Tajnego zapatrzenia.

    Pod surowym jedwabiem
    Mdlały biodra brzozowe,
    Ślizgało się po niej serce
    Mydłem migdałowem.

    #sztuka #art #gruparatowaniapoziomu
    #niezlasztuka #malarstwo #poezja #obrazy
    #latonapierdalaj

    Tsabo6
    Water Nymph
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Do samotności
    Adam Mickiewicz

    Samotności! do ciebie biegnę jak do wody
    Z codziennych życia upałów;
    Z jakąż rozkoszą padam w jasne, czyste chłody
    Twych niezgłębionych kryształów.

    Nurzam się i wybijam w myślach nad myślami,
    Igram z nimi jak z falami;
    Aż ostygły, znużony, złożę moje zwłoki-
    Choć na chwilę-w sen głęboki.

    Tyś mój żywioł: ach, za cóż te jasnych wód szyby
    Studzą mi serce, zmysły zaciemniają mrokiem,
    I za cóz znowu muszę, na kształt ptaka-ryby,
    Wyrywać się w powietrze słońca szukać okiem?

    I bez oddechu w górze, bez ciepła na dole,
    Równie jestem wygnańcem w oboim żywiole.

    #sztuka #art #gruparatowaniapoziomu
    #niezlasztuka #malarstwo #poezja #obrazy

    Solomon Joseph Solomon
    Narcyz i Echo
    1895
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Upiór wczasów
    Jan Brzechwa

    (monolog)
    Mieszkam razem z Kukuszką... W pokoju dwa łóżka:
    Ja śpię po prawej stronie, po lewej Kukuszka.
    Kto to jest? Aktorzyca. Mówi, że z Krakowa.
    Przyjechała się leczyć... Baba taka zdrowa!
    Ja kładę się o ósmej. Czekam. Już dziewiąta.
    Jej nie ma. O dziesiątej po ciemku się krząta,
    Zapala papierosa, kopci mi pod nosem.
    Powiadam: "Pani pójdzie stąd z tym papierosem!"
    Udaję, że już spałam. Ciskam się i krzyczę:
    "Ja tutaj przyjechałam na wczasy lecznicze!"
    Wtedy ona jak zmyta na korytarz drepce,
    A ja tymczasem chyłkiem szperam w jej torebce.
    No i co? Jest karteczka! Już rozumiem wszystko.
    Napiszę do jej męża - niech wie, biedaczysko!
    Mam przeczytać?... "Przyjdź do mnie jutro, choć na krótka."
    Lecz to jeszcze nie koniec: kartka pachnie wódką!
    Była w knajpie... A Polska płaci za te rzeczy.
    Jutro powiem w dyrekcji, jak ona się leczy.

    Znamy takie paniusie, takie spekulantki
    Erotyczne... Wiadomo - latają na randki,
    Więc pończoszki, staniczki... Wszystko cacy-cacy,
    Byle chłopa wyzyskać, choć to człowiek pracy.
    A czy która z nich przy tym z ideą się liczy?
    A czy wie, co to sojusz chłopsko-robotniczy?
    Nie dopuszczę, by z hasła tego robić szopę!
    Ja jestem ideowa: chcę sojuszu z chłopem!
    Może być nawet starszy... Zgodzę się, bom wdowa,
    Bo wiem, że to jest właśnie ta walka klasowa.

    Przyjechałam na wczasy i już od początku
    Uważałam, by wszystko było tu w porządku.
    Wczasy to nasza zdobycz... Płatki na śniadanie,
    No i trzeba pilnować, by każdy, nim wstanie,
    Zrobił w łóżku dia zdrowia slalom lub christianię
    Czy coś gimnastycznego... Była też uchwala,
    Ażeby sport zmasować... No więc - masaż ciała.
    Już ja organizować te rzeczy potrafię!
    Potem w góry... Zrobimy wspólną fotografię -
    Dla "Expressu"... Ja - w środku, z uśmiechem na twarzy.
    Może mnie Cyrankiewicz lub Ford zauważy.
    Przejdę wszystkie pokoje, nazwiska zapiszę.
    Dyscyplina społeczna to grunt, towarzysze`
    Ja wiem, że się narażam, ale robię swoje,
    Wszyscy na mnie się boczą, lecz ja się nie boje.

    Od kiedy się włączyłam w ich Polskę Ludową,
    Zrozumiałam, że muszę mieć wątrobę zdrową
    I płuca, i żołądek, więc nie szczędzę trudu,
    Bo wiem, że te organy należą do ludu.
    Zapomniałam powiedzieć, że dzięki protekcji
    Zostałam sekretarką w naczelnej dyrekcji -
    Mąż siostry ma te wpływy, więc załatwił wszystko.
    Powiedziałam: "Jak trzeba, mogę być markslstką."
    No i jestem. Cóż robić? Takie przyszły czasy.
    Musi się. Ale za to wyjeżdżam na wczasy...
    Powiadam: "Towarzyszu, mam bóle tarczycy,
    Ratujcie mnie dla Polski!" Jadę do Krynicy...
    Biorę różne kąpiele i piję te wody.
    Obok mnie mieszka jeden metalowiec młody -

    Dziś w nocy spać nie mogłam... Wiatr huczał złowieszczy...
    Słyszę - u metalowca obok łóżko trzeszczy -
    Wybiegłam na korytarz... No, nie! Takie rzeczy!
    Polska Ludowa płaci, by facet się leczył,
    Sił nabrał... A tu - proszę! Do dyżurki pędzę
    I wołam pielęgniarkę, żeby szła czym prędzej,
    Ale u nas niechętnie człowiek się naraża -
    Szła wolno. Coś mignęło w końcu korytarza...
    Wchodzimy do pokoju - on już leży plackiem
    I udaje, że czyta "Życie Literackie".
    Wyszlyśmy. Pielęgniarka spojrzała surowo.
    Powiedziałam jej: "Czujność!" Tylko jedno słowo.
    I podniosłam znacząco palec - o, w ten sposób.
    Trudno. Muszę być czujna wobec pewnych osób.

    Jest tu jedna Kordulska. Usłużna i słodka.
    Pod względem socjalizmu - zupełna idiotka.
    Dla niej miarki, odsypy i te różne rzeczy
    To gorsze niż buldożer. Dlatego się leczy.
    Dawniej piekła kajmaki. Teraz jest - tłumaczka.
    Z rosyjskiego. Dostaje także ciuchy w paczkach.
    Z wyglądu nawet - owszem, z rodziny ziemiańskiej.
    Przyniosła płaszcz. Powiada: ciuch amerykański.
    Oglądam - piękna wełna, miara doskonała,
    Chciała cztery tysiące, za trzy ml sprzedała.
    Ale co ta oszustka zrobiła, czy wiecie?
    Płaszcz kupiła po prostu w warszawskim Cedecie!
    Jeszcze dziś do niej pójdę i Partią nastraszę.
    Cóż. z tego, że to ładne, skoro to jest nasze!

    Albo ten starszy górnik... Ciągle mi nadmienia,
    Że chce pomówić z Czeszką w sprawie "Pokolenia".
    Jaka Czeszka, do licha? Co za problematy?
    Chce mieć z nią pokolenie? On - człowiek żonaty?
    Dobrze, że o tej sprawie słyszałam przynajmniej.
    Powiedziałam dyrekcji. Niechaj się tym zajmie.

    A mówiąc między nami, jeśli mam być szczera,
    Ci wszyscy wczasowicze - to nie moja sfera,
    Ten mlaska przy obiedzie, ten kości obgryza...
    Grunt - przetrwać. "Morda w kubeł`` - to moja dewiza.
    Już ja się wolę wstydzić obszarnika-dziadka,
    Ni? chwalić się, że chłopka był?, moja malka.

    Rano dzisiaj przypadkiem słuchałam rozmowy,
    Ktoś mówił właśnie o mnie... Chyba wróg klasowy...
    Powiedział: "Upiór wczasów." Niby ja nim jestem...
    A potem drzwi otworzył niespodzianym gestem -
    Proszę - guz... Ideowiec dzisiaj żyć nie może.
    Rzucę to, słowo daję! Znowu sklep otworzę.
    Jaki? Z konfekcją damską, ten co to rok temu
    Zabrano mi ("Lucyna"), obok MDM-u,
    Pończochy, kombinezki... Wrócą moje panie...
    Jeszcze jest dla mnie miejsce w Sześcioletnim Planie.
    A gdy rząd ostatecznie zlikwiduje wszystko,
    Znów pójdę na posadę... Znów będę marksistką.

    #sztuka #art #gruparatowaniapoziomu
    #niezlasztuka #zdrowakobita #malarstwo #poezja #obrazy

    Ilustracja:
    Eric Fischl
    Scenes of Late Paradise The Welcome
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com 18+

  •  

    Miron Białoszewski
    wywód jestem’u

    jestem sobie
    jestem głupi
    co mam robić
    a co mam robić
    jak nie wiedzieć
    a co ja wiem
    co ja jestem
    wiem że jestem
    taki jak jestem
    może niegłupi
    ale to może tylko dlatego że wiem
    że każdy jest dla siebie najważniejszy
    bo jak się na siebie nie godzi
    to i tak taki jest się jaki jest

    #sztuka #art #gruparatowaniapoziomu
    #niezlasztuka #malarstwo #poezja #obrazy

    Ilustracja:
    Robert McGinnis
    Piano Player
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Chcę zrobić dla ciebie coś
    Jonasz Kofta

    Chcę zrobić dla ciebie coś
    Żebyś oniemiała wprost
    Swój kapelusz zjeść
    W czarnym fraku biec przez deszcz

    Żebyś ze mną nie nudziła się
    Żebyś może zadziwiła się
    Żebyś wreszcie uwierzyła, że ja;
    Mam niezaprzeczalny wdzięk

    Chcę zrobić dla ciebie coś
    Żebyś oniemiała wprost
    Śpiewając na cały głos
    Wyszczotkować lwa pod włos

    Żebyś nigdy mnie nie miała dość
    Żeby prędko ci mijała złość
    Żebyś zawsze pamiętała to;
    Jestem niewątpliwie ktoś

    Chcę zrobić dla ciebie coś
    Żebyś oniemiała wprost
    Na razie przyniosłem bez
    Biały jest
    ładny jest
    Weź!

    #sztuka #art #gruparatowaniapoziomu
    #niezlasztuka #malarstwo #poezja #obrazy

    Ilustracja:
    Jack Vettriano
    Game On
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Alfred Choubrac
    Sheherazade and the sultan
    #art #malarstwo #sztuka #niezlasztuka #ladnapani

    źródło: d679c13176f153229e64da76a060f315.jpg

  •  

    Witold Gombrowicz
    Ferdydurke (fragment)
    Starajcie się przezwyciężyć formę, wyzwolić się z formy. Przestańcie utożsamiać się z tym, co was określa. Próbujcie uchylić się wszelkiemu swemu wyrazowi. Nie ufajcie własnym słowom. Miejcie się na straży przed wiarą waszą i nie dowierzajcie uczuciom. Wycofajcie się z tego, czym jesteście na zewnątrz, i niech lęk was ogarnie przed wszelkim uzewnętrznieniem, tak właśnie, jak ptaszka drżenie ogarnia wobec węża.
    Albowiem jest błędny postulat, jakoby człowiek miał być określony, to znaczy niewzruszony w swoich ideach, kategoryczny w swoich deklaracjach, niewątpliwy w swej ideologii, stanowczy w swych gustach, odpowiedzialny za słowa i czyny, ustalony raz na zawsze w całym swoim sposobie bycia. Rozpatrzcie bliżej chimeryczność tego postulatu. Żywiołem naszym jest wieczysta niedojrzałość. Co dzisiaj myślimy, czujemy, będzie nieuniknienie głupstwem dla prawnuków. Lepiej tedy, abyśmy już dzisiaj uznali w tym porcję głupstwa, którą przyniesie czas… i ta siła, która was zmusza do przedwczesnej definicji, nie jest, jak sądzicie, siłą całkowicie ludzką. Niezadługo zdamy sobie sprawę, że już nie to jest najważniejsze: umierać za idee, style, tezy, hasła, wiary; i nie to także: utwierdzać się w nich i zamykać; ale co innego, ale to: wycofać się o krok i zdobyć dystans do wszystkiego, co nieustannie wydarza się z nami.

    #sztuka #art #gruparatowaniapoziomu
    #niezlasztuka #malarstwo

    Ilustracja:
    Adam Lupton
    The Masks We Live In (Be A Man)
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Przygody Pchły szachrajki
    Jan Brzechwa

    Chcecie bajki? Oto bajka:
    Była sobie Pchła Szachrajka.
    Niesłychana rzecz po prostu,
    By ktoś tak marnego wzrostu
    I nędznego pchlego rodu
    Mógł wyczyniać bez powodu
    Takie psoty i gałgaństwa,
    Jak pchła owa, proszę państwa.

    Miała domek na przedmieściu
    Po ojczymie czy po teściu,
    Dom złożony z trzech pięterek
    I pokojów cały szereg.
    Więc salonik i sypialnię,
    I jadalnię, naturalnie,
    Gabinecik i korytarz,
    O cokolwiek się zapytasz,
    Wszystko miała, aż jej gości
    Zalewała żółć z zazdrości.

    Miała bryczkę, dwa kucyki,
    Dojną krowę z Ameryki,
    Psa kudłacza, owcę, kurę
    Oraz koty szarobure,
    Dwa uczone karaluchy
    W kuchni pasły sobie brzuchy,
    Konik polny Pchle Szachrajce
    Co dzień grał na bałałajce,
    Jednym słowem miała życie
    Ułożone znakomicie.
    II
    Dnia pewnego Pchła od rana
    Była bardzo niewyspana,
    Więc wezwała pełna skruchy
    Dwa uczone karaluchy:
    "Jestem chora. To się zdarza.
    Zaraz jadę do lekarza.
    Każcie zaprząc moje kuce,
    Po południu pewno wrócę."

    Jedzie sobie Pchła Szachrajka
    Kolorowa jak mozajka,
    Jedzie pełna animuszu
    W żakieciku z lila pluszu,
    Z żółtym piórkiem w kapeluszu,
    W modrych butach atlasowych,
    W rękawiczkach purpurowych.

    Przyjechała do doktora,
    Mówi z płaczem: "Jestem chora,
    Ostre bóle mam w żołądku,
    Płuca trochę nie w porządku,
    Opuchniętą mam śledzionę
    I migdały powiększone."

    Doktor badał ją dokładnie:
    "O, niedobrze! O, nieładnie!"
    Opukiwał ją z godzinę,
    Kazał łykać aspirynę,
    Coś pod nosem mruczał szeptem
    I wypisał jej receptę
    Bardzo długą, metr bez mała,
    Że aż z bryczki wystawała.

    Koła toczą się z turkotem,
    Jedzie nasza Pchła z powrotem,
    Jedzie wolno, bez pośpiechu,
    I zanosi się od śmiechu:
    "Ależ wzięłam go na kawał,
    Badał, lekarstw ponadawał,
    A ja inną mam chorobę:
    Jestem chora na wątrobę,
    Reszta zaś - to zwykła bajka,
    Taka ze mnie Pchła Szachrajka!"
    III
    Pchła Szachrajka po obiedzie
    Do cukierni bryczką jedzie,
    Już z daleka widać z bryczki
    Purpurowe rękawiczki.
    Pchły ciastkami zwykle gardzą,
    Nasza zaś lubiła bardzo
    Tartoletki, papatacze,
    Ptysie, bezy i sękacze,
    Rurki z kremem, tort z wiśniami
    I babeczki z malinami.
    Wchodzi śmiało do cukierni,
    W pas kłaniają się odźwierni,
    Już kelnerzy przyskakują,
    Grzecznie w rączkę ją całują.

    "Dzisiaj rurki z kremem zjem,
    Bo ogromnie lubię krem.
    Proszę podać ze trzydzieści,
    Stolik więcej nie pomieści!"
    Przy stoliku Pchła zasiadła,
    Jedną rurkę z kremem zjadła,
    Zostawiła pełną tacę.
    "Za tę jedną rurkę płacę!"

    Wstała, wyszła, od niechcenia
    Powiedziała: "Do widzenia!"
    I mignęły tylko z bryczki
    Purpurowe rękawiczki.
    Bardzo dziwią się kelnerzy:
    "Jak rozumieć to należy?
    O trzydzieści rurek prosić,
    A po jednej mieć już dosyć?"
    Nagle patrzą: co to? Czemu
    W rurkach wcale nie ma kremu?
    Wszystkie puste! Co za kwestia?
    Zjadła cały krem ta bestia!
    Tak się przejął tym cukiernik,
    Ż przypalił słodki piernik
    I zawołał: "Proszę mi tu
    Kupić jutro flaszkę flitu,
    Gdy znów przyjdzie Pchła przeklęta,
    Rurki z kremem popamięta!"
    IV
    Pchła Szachrajka rzekła: "Lubię
    Czasem w pchełki zagrać w klubie!"
    Więc ubrana jak z igiełki
    Pojechała zagrać w pchełki.
    W klubie bywa tyle osób,
    Że przecisnąć się nie sposób.
    Pchła krzyknęła: "Dajcie drogę!
    Jestem mała, przejść nie mogę!"
    Tłum rozstąpił się, a ona
    Przeszła środkiem niewzruszona.
    Już do stołu mknie czym prędzej
    I wyjmuje stos pieniędzy.
    "Postawiłabym trzy grosze
    Na zielone..."
    "Bardzo proszę."
    Pchełki skaczą jak szalone,
    Tu niebieskie, tam czerwone,
    Tu wygrana, tam przegrana...
    "Na zielone, proszę pana!"

    Pchła Szachrajka była mała,
    Między pchełki się wmieszała
    I po stole sama skacze.
    "Co to znaczy? - myślą gracze -
    W którąkolwiek spojrzeć stronę
    Wygrywają wciąż zielone."
    Nim się gracze połapali,
    Pchła Szachrajka wyszła z sali
    I z wygraną swą do domu
    Pojechała po kryjomu.

    Pomyślała: "Po tej próbie
    Nie pokażę się już w klubie."
    Taki dała więc telegram:
    "Więcej z wami w pchełki nie gram"
    V
    Pchle zachciało się brewerii,
    Poszła więc do menażerii.
    Właśnie słoń po drodze dreptał,
    Pchły o mało nie rozdeptał.
    Patrzy: Cóż to za ździebełko?
    "Co tu robisz, pani Pchełko?"
    Pchła stuknęła parasolką:
    "Jestem pchłą, lecz przy tym Polką!
    Żądam większej galanterii,
    Panie słoniu z menażerii!"
    Słoń pokręcił grzecznie trąbą
    I powiada: "Jestem Jombo,
    Przyjechałem tu z Colombo."
    Rzecze na to Pchła do słonia:
    "A ja jestem rodem z Błonia,
    Tam plantację mam wzorową,
    Sadzę na niej kość słoniową.
    Obok domu dla kaprysu
    Trzymam stale sto tygrysów,
    Sto kangurów, sto lampartów,
    Ze mną, panie, nie ma żartów!"
    Słoń pokręcił trąbą grzecznie:
    "Rzeczywiście niebezpiecznie."
    Potem upadł na kolana
    I powiedział: "Ukochana,
    Takiej właśnie pragnie żony
    Jombo, sługa uniżony."

    Pchła usiadła mu na karku,

    Przejechała się po parku,
    Wreszcie rzekła: "Drogi Jombo,
    Imponujesz mi swą trąbą,
    Ale tylko trąbą. Za czem
    Możesz zostać mym trębaczem."
    VI
    Raz któregoś dnia, przy święcie,
    Urządziła Pchła przyjęcie.
    Gości przyszło co niemiara:
    Chrabąszcz, komar, mucha stara,
    Przydreptaly dwa pająki,
    Żuk przyleciał prosto z łąki,
    Ćmy, szerszenie i biedronki,
    Jedna osa. cztery pszczoły,
    Motyl, trzmiel i bąk wesoły,
    Świerszcze, mrówki oraz ważki
    I zaczęły się igraszki.

    Dwa uczone karaluchy
    Roznosiły placek kruchy,
    Pestek, maku, cukru garstki,
    A w szklaneczkach jak naparstki
    Sok z czereśni, oranżadę
    I mrożoną czekoladę.
    W pewnej chwili Pchła powiada:
    "Jestem gościom bardzo rada
    I z największą przyjemnością
    Coś zaśpiewam miłym gościom,
    Dajmy na to... arię z "Toski",
    Lecz po włosku, bo znam włoski."
    Zawołali goście: "Brawo!
    Niech zaśpiewa, bo ma prawo!"
    Wszyscy zatem jeść przestali,
    Pchła stanęła w końcu sali

    I z usteczek jej maleńkich
    Popłynęły cudne dźwięki.
    Pchła śpiewała niemal bosko.
    Komar bzykał czule: "Tosko!"
    Toska drobne swoje rączki
    Zacisnęła jak dwa pączki,
    W rączki smutnie twarz wtuliła
    I tak śpiew swój zakończyła.
    "Co za głos! - krzyknęli goście -
    Niech zaśpiewa jeszcze, proście!"
    Pchła zgodziła się z łatwością
    I zaśpiewać miała gościom
    Arie z "Halki", a tymczasem
    Zaśpiewała takim basem,
    Że aż goście, co siedzieli,
    Spadli z krzeseł i z foteli.
    Żuk podskoczył, zatkał uszy.
    "Przecież oma nas ogłuszy!
    Bujda!" - krzyknął prosto z mostu.
    Rzecz wydała się. Po prostu
    Nie śpiewała Pchła Szachrajka,
    Tylko .skrzynka-samograjka,
    A karaluch w niej ukryty
    Jak na złość pomylił płyty.
    Żuk powiedział tylko: "Żuka
    Pchła Szachrajka nie oszuka."
    I zapalił dumnie fajkę
    Opuszczając Pchłę Szachrajkę.
    VII
    Przez ulicę jedzie bryczka,
    Pchła w niej siedzi jak księżniczka.
    Na ramionach pelerynka,
    Spod kapturka słodka minka,
    Parasolka mała w dłoni
    Przed słonecznym skwarem chroni.
    Pchła do sklepu wchodzi godnie:
    "Chciałabym się ubrać modnie;
    Czy dostanę na sukienki
    Jakiś jedwab bardzo cienki?"
    Skoczył kupiec i na ladzie
    Najpiękniejsze wzory kładzie:
    "Wybór nader mam bogaty,
    Oto modny jedwab w kwiaty
    Żółte, białe, morelowe,
    Modre, lila, purpurowe,
    Niebieskawe i zielone,
    Srebrne, złote i czerwone."

    Pchła Szachrajka przez dzień cały
    Oglądała materiały,
    Oglądała, wybierała,
    Wybór duży, a Pchła mała.
    Rzekła wreszcie: "Wielka szkoda,
    Nie dogadza mi ta moda,
    Może z czasem, do jesieni
    Śród deseni coś się zmieni."
    Choć nic w sklepie nie kupiła.
    Ale była bardzo miła,
    Więc ją kupiec wyprowadził
    I do bryczki grzecznie wsadził.
    Gdy uprzątał materiały,
    Nagle ręce mu zadrżały,
    Patrzy - znikły wszystkie kwiatki,
    A pozostał jedwab gładki.
    ?Ta Szachrajka, ta Pchla mała
    Wszystkie kwiatki mi zabrała.
    Taką w smole warto upiec!" -
    Zrozpaczony jęknął kupiec.

    A ulicą jedzie bryczka,
    Pchla w niej siedzi jak księżniczka,
    Staje wreszcie koło domu
    I nie mówiąc nic nikomu
    W ulubionym swym ogródku
    Sadzi kwiatki po cichutku:
    Żółte, białe, morelowe,
    Modre, lila, purpurowe,
    Niebieskawe i zielone,
    Srebrne, złote i czerwone.
    Pomalutku sadzi kwiatki:
    Cyklameny, róże. bratki,
    Malwy, niezapominajki -
    Ślicznie jest u Pchły Szachrajki!
    VIII
    Był karnawał. W karnawale
    Wszyscy bardzo lubią bale.
    Pchła więc myśli: "Doskonale,
    Bal wyprawię, lecz nie u mnie,
    Trzeba przecież żyć rozumnie."
    Rozpisała zaproszenia,
    Że bal będzie u szerszenia
    I że właśnie on zaprasza
    Na sobotę. "Dobra nasza!"
    Szerszeń, nic nie wiedząc o tem,
    Kładł się właśnie spać w sobotę,
    A tu nagle mu przed ganek
    Wjeżdża szereg aut i sanek.

    Szerszeń pełen jest zdziwienia,
    Patrzy: co to? Zaproszenia!
    "Podpis mój jest sfałszowany,
    Kłoś zupełnie mi nie znany
    Sobie bal wyprawił u mnie!"
    A tu goście jadą tłumnie,
    Panie w pięknych toaletach,
    W autach, w sankach i w karetach,
    Jak karnawał, to karnawał!
    ?Ktoś ml zrobił brzydki kawał! -
    Myśli szerszeń, ale gości
    Wita grzecznie z konieczności.
    Pchła wytworna w każdym calu
    Chętnie wodzi rej na balu,
    Ma na sobie suknię nową,
    Plisowaną, kolorową,
    Ma jedwabne pantofelki,
    W lewej ręce wachlarz wielki
    I unosząc się na palcach
    Wiedeńskiego tańczy walca.
    Każdy pan jej czar ocenia,
    Każdy pyta się szerszenia:
    "Kto ta dama? ta nieznana,
    Kto ta piękność, proszę pana?"
    Szerszeń mówić nie chce wcale,
    Odpowiada coś niedbale,
    Zielenieje wprost ze złości,
    Nie ma czym nakarmić gości.
    "Nic już dzisiaj nie dostanę,
    Dam im placki kartoflane."

    Pchła tymczasem od kwadransa
    Tańczy z wdziękiem kontrcdansa.
    Główkę schyla i co chwila
    Do tancerza się przymila,
    I taneczne stawia kroczki,
    Leciusieńkie jak obłoczki.
    Muzykanci grać przestali,
    Szerszeń kręci się po sali,
    Chciałby wykryć winowajcę
    I ukradkiem Pchle Szachrajce
    Jednym okiem się przygląda.
    Towarzystwo walca żąda.
    Pchla już tańczyć nie ma chęci
    I odmownie główką kręci.
    "Lepiej będzie zejść mu z oczu..."
    Chwilkę stała na uboczu
    I jak stała, tak wypadła,
    Do swej bryczki szybko wsiadła,
    A nim jeszcze kwadrans minął,
    Już leżała pod pierzyną.
    IX
    Pchle zachciało się podróży,
    Bo domowe życie nuży.
    Wymuskana, piękna, hoża
    Stoi Pchła na brzegu morza,
    Aż tu okręt się nadarzy.
    Pchła więc prosi marynarzy:
    "Może z sobą mnie weźmiecie?
    Podróżować chcę po świecie."
    Przybił okręt do przystani:
    "Z wielką chęcią, proszę pani!"
    Siedzi Pchła już na pokładzie,
    To pasjanse sobie kładzie,
    To na słońcu się opala,
    To przygląda się, jak fala
    Obok fali się przewala.
    Upłynęły dwa tygodnie
    Tak przyjemnie i pogodnie,
    Piętnastego dnia śród fali
    Ląd ukazał się w oddali.
    Pchła powiada: "Kapitanie,
    Niechaj okręt tutaj stanie,
    Zatęskniłam już za lądem,
    Więc na lądzie tym wysiądę."
    Łódź kapitan spuścić każe,
    Pchłę żegnają marynarze,
    Łódź do brzegu zwinnie dąży,
    Biała mewa nad nią krąży.

    Przed oczami Pchły Szachrajki
    Staje nagle zamek z bajki.
    Dookoła groźne wieże,
    Każda wieża zamku strzeże,
    W wieżach straże i rycerze.
    Zobaczyli Pchłę z daleka -
    Kto to taki? Straż nie zwleka,
    Szybko siada na rumaki,
    Żeby sprawdzić, kto to taki.
    Już do zamku Pchłę prowadzą
    - Niech tłumaczy się przed władzą.

    Wchodzi Pchła do wielkiej sali,
    Gdzie rycerze się zebrali,
    Serce mało jej nie pęknie,
    Patrzy wokół: jak tu pięknie!
    Schody z saskiej porcelany,
    Barwne ściany i dywany,
    Pod sufitem słońce pionie,
    A w koronie na swym tronie,
    W długim płaszczu z gronostajów
    Siedzi miody król Bajbaju,
    Dumny władca tego kraju.
    Pchła więc dworski ukłon składa
    I do króla tak powiada:
    "Jam księżniczka Białoliczka
    W purpurowych rękawiczkach,
    Jestem córką króla z bajki,
    Władcy wyspy Patatajki,
    Pałac mam z czystego złota,
    W porcie stoi moja flota,
    Sto okrętów na kotwicy
    Strzeże portu i stolicy.
    Z puchowego wstałam loża
    I tak płynąc poprzez morza
    Szukam męża w obcym kraju."
    Rzecze na to król Bajbaju:
    "Co dziś mamy? Kwiecień? W maju
    Pojmę damę tę za żonę.
    Król powiedział - załatwione!"
    I do Pchły podchodzi dwornie,
    Przed nią skłania się pokornie,
    Już rycerze dla parady
    Wyciągnęli swoje szpady,
    Już podbiegły dworskie służki
    Ucałować jej paluszki
    I w niespełna pół godziny
    Obwieszczono zaręczyny.
    Naraz wbiega Kanclerz Państwa:
    "Proszę państwa! Proszę państwa!
    Najjaśniejszy Panie! Pono
    Pchła ma zostać twoją żoną?
    Wszak to wcale nie księżniczka,
    Lecz od głowy do trzewiczka
    Pchła zwyczajna, Mości Królu!"
    Zaroiło się jak w ulu,
    Biegną panie i dworzanie,
    Poruszeni niesłychanie,
    Straż zamkowa i rycerze,
    Kaszteląni, masztalerze,
    Ministrowie patrzą z trwogą
    I zrozumieć nic nie mogą.
    Król wziął szkło powiększające:
    "Pchła! To jasne jest jak słońce!
    Proszę podać mi nahajkę,
    Bym ukarał Pchłę Szachrajkę!"
    Pchła, rzecz prosta, nie czekała,
    Parasolkę swą złapała,
    Zbiegła na dół jednym susem
    I uciekła szybkim kłusem.
    Król był bardzo rozgniewany,
    Zbiegi po schodach z porcelany:
    "Łapcie! - wolał - łapcie, gapie!"
    Ale takiej nikt nie złapie
    Po miesiącu Pchła z wyprawy
    Powróciła do Warszawy.
    X
    Długi czas się udawało
    Pchle z jej psot wychodzić cało,
    Aż tu przyszła klapa wreszcie:
    Przyłapano Pchłę na mieście
    I zamknięto ją w areszcie.
    Popłynęły do więzienia
    Doniesienia, zażalenia,
    Pozwy, skargi, dokumenty.
    Sędzia bardzo był przejęty,
    Wkrótce jednak stracił zapał
    I za głowę aż się złapał:
    "Samych pozwów tutaj mamy
    Trzy lub cztery kilogramy,
    Ładną wziąłem sobie pracę,
    Na niej całe zdrowie stracę,
    Osiwieję, wyłysieję,
    Niech się lepiej, co chce, dzieje!"

    Poszedł sędzia do aresztu
    I dozorcy pyta: "Gdzież tu
    Pchła Szachrajka?" "Otóż ona."
    Pchła wychodzi wystraszona
    I uśmiecha się nieśmiało,
    I wyciąga rączkę małą.
    Sędzia chrząknął i powiada:
    "Żal mi pani... Trudna rada...
    Jeśli pani da mi słowo,
    Że uczciwie i wzorowo
    Odtąd żyć jest pani zdolna,
    Wtenczas będzie pani wolna."
    Pchła odrzekła zawstydzona:
    "0, pan sędzia się przekona!
    Poprzysięgłam właśnie sobie,
    Że nic złego już nie zrobię
    I że odtąd pędzić życic
    Będę bardzo przyzwoicie."
    Sędzia wzruszył się serdecznie,
    Pchłę pod ramię ujął grzecznie
    I wypuścił ją z więzienia
    Bez dalszego tłumaczenia.
    Pchła do domu poszła pieszo,
    Wszyscy bardzo z mią się cieszą,
    Kura, owca i kucyki,
    Dojna krowa z Ameryki,
    Wszystkie koty-lekkoduchy
    I uczone karaluchy.
    Wypełniając przyrzeczenie
    Pchła zmieniła się szalenie.
    Była odtąd tak uczciwa,
    Jak to tylko w bajkach bywa,
    Aż ją każdy chwalił wszędzie:
    "Z takiej Pchły pociecha będzie!"

    Ślub jej odbył się w adwencie
    I zapewnić mogę święcie,
    Że na jej weselu byłem
    I szklankami wino piłem.
    Miała dzieci pięć tysięcy
    Albo może jeszcze więcej.
    Mało jest dziś takich domków,
    Gdzie nie byłoby potomków
    Owej słynnej Pchły Szachrajki,
    Ale to już koniec bajki.

    #sztuka #art #gruparatowaniapoziomu
    #niezlasztuka #ladnapani #malarstwo

    Zabawne jak pewne rzeczy po wielu latach rozumie się zupełnie inaczej.

    Ilustracja:
    Iryna Yermolova
    Trying new earrings
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Samotność
    Anna Świrszczyńska

    Samotność,
    ogromna perła samotności,
    w niej się ukryłam.

    Przestrzeń,
    która się rozprzestrzenia,
    w niej ogromnieję.
    Cisza, źródło głosów.
    Nieruchomość, matka ruchu.

    Jestem sama.
    Jestem sama, a więc jestem niczym.
    Co za szczęście.
    Jestem niczym, a więc mogę być wszystkim.
    Egzystencja bez esencji,
    esencja bez egzystencji, wolność.

    Jestem czysta jak to, czego nie ma,
    bezpieczna jak platońska idea,
    bogata jak możliwość.
    Śmiejąc się wyciągam ręce
    do tysiąca moich wspaniałych przyszłości.
    Mogę stać się pianą na morzu
    i osiągnąć jej szczęście krótkotrwania.
    Albo meduzą i mieć na własność
    całą śliczność meduzy.
    Albo ptakiem z jego szczęściem lotu,
    albo kamieniem z jego szczęściem wieczności,
    albo drogą mleczną.

    Jestem sama, jestem silna.
    Samotność chroni mnie.
    Jestem sama, a więc mnie nie ma,
    nie ma mnie, a więc istnieję
    doskonale jak doskonałość,
    rozmaicie jak rozmaitość.

    Potem przyjdą ludzie.
    Dadzą mi skórę, kolor oczu, płeć i nazwisko.
    Dadzą przeszłość i przyszłość
    gatunku homo sapiens.

    #sztuka #art #gruparatowaniapoziomu
    #niezlasztuka #ladnapani

    Ilustracja:
    Anne Magill
    Obraz nr 8
    pokaż całość

    źródło: annemagill.com

  •  

    Świdryga i Midryga
    Bolesław Leśmian

    To nie konie tak cwałują i uszami strzygą,
    Jeno tańczą dwaj opoje - Świdryga z Midrygą.

    A nie stęka tak stodoła pod cepów bijakiem,
    Jak ta łąka, źgana stopą srożej, niż kułakiem!

    Zaskoczyła ich na słońcu Południca blada
    I Świdrydze i Midrydze i tańcowi rada.

    Zaglądała im do oczu chciwie, jak do żłobu.
    "Który w tańcu mię wyhula, bom jedna dla obu?" -

    "Moja będzie - rzekł Swidryga - ta pierś i ta szyja!" -
    A Midryga pięścią przeczy: "Moja lub niczyja!"

    Ten ją porwał za dłoń jedną, a tamten za wtórą.
    "Musisz obu nam nastarczyć, skąpico-dziewczuro!"

    A ona im prosto w usta dyszy bez oddechu,
    A ona im prosto w oczy śmieje się bez śmiechu.

    I rozdwaja się po równu, rozszczepia się żwawo
    Na dwie dziewki, na siostrzane - na lewą i prawą.

    "Dosyć ciała dwoistego mamy tu na łące!
    Tańczże z nami południami, dopóki jarzące!

    Jedna dziewka rąk ma czworo i cztery ma łydy!
    Niech upoją nas do reszty twe słodkie bezwstydy!"

    Nasrożyli się do tańca, jak gdyby do boju -
    Przysporzyli kwiatom zgiełku, łące - niepokoju.

    Więc Świdryga pląsał z prawą, więc Midryga - z lewą,
    Ten obcasem kurz zamiatał, a tamten - cholewą.

    Na odsiebkę, na odkrętkę i znów na odwrotkę -
    Podeptali macierzankę, błyszczkę i tymotkę!

    Jeden wrzeszczał: "Konaj żywcem!", a drugi:
    "Wciornaści!" Tańcowali aż do zdechu i aż do upaści!

    Aż poczuli, że dziewczyna życie w tańcu traci,
    I umarła jednocześnie we dwojej postaci.

    "Pochowajmy owo ciało nie bardzo samotne,
    Bo podwójne w tańcowaniu. a w śmierci dwukrotne.

    Pochowajmy na cmentarzu, gdzie za drzewem - drzewo.
    Zmówmy pacierz obopólny - za prawą i lewą."

    W dwóch ją trumnach ułożyli, ale w jednym grobie -
    A już huczy echo ziemne - tańczą trumny obie!

    Tańczą, ciałem nakarmione, syte i hulaszcze,
    Ukazując co raz w tańcu nie domkniętą paszczę.

    Tańczą, skaczą i wirują, klepką dzwonią w klepkę,
    Na odkrętkę, na odwrotkę i znów na odsiebkę!

    Aż się kręci razem z nimi śmierć w skocznych lamentach,
    Aż się wzdryga wnętrznościami przerażony cmentarz!

    Aż się w sobie zatraciło błędne tańca koło,
    Aż się stało popod ziemią huczno i wesoło!

    Aż zmąciły się rozumy Świdrydze-Midrydze,
    Jakby wicher je rozhulał na wiatraka śmidze!

    I rozwiała się w ich głowach ta wiedza pomglona,
    Gdzie jest prawa strona świata, a gdzie lewa strona?

    W jakiej trumnie lewa dziewka. w jakiej prawa leży?
    I która z nich i do kogo po śmierci należy?

    Tak im w oczach opętanych świat się cały miga,
    Że nie wiedzą, kto Świdryga, a kto z nich Midryga?

    Jeno ujrzą otchłań śmierci czarną od ogromu:
    "A bądźcie tu. ludzie dobrzy, jak u siebie w domu!

    Jedna trumna dla jednego, dla drugiego - druga,
    W jednej wieczność prawym okiem, w drugiej lewym mruga!"

    Obłąkani nad przepaścią poklękali wzajem
    I na klęczkach zatańczyli tuż, tuż nad jej skrajem.

    Tańcowali na czworakach, tańcowali płazem,
    Tak i nie tak - i na opak - razem i nie razem!

    Aż wwichrzeni w mrok dwóch trumien, jak dwa błędne wióry,
    Powpadali w otchłań śmierci nogami do góry!

    #sztuka #art #gruparatowaniapoziomu #poezja
    #niezlasztuka

    Ilustracja:
    Leonid Afremov
    Dirty Dancing
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

    •  

      @PanTom4sz: hmm.. to jednak dwie bestie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Ale tak mnie naszlo zeby sobie przejrzeć ksiażkę to znalazłam w drugiej ksiazce jeszcze inne: Bandurki. Generalnie chyba na każdy stan po piciu byly inne stworki, bo tamte ktore pamiętam mowily o wracaniu na czworaka. A bandurki wyprowadzają w złą dzielnice i biją nieszczęśnika i drą mu ubrania ;)

    •  

      Teraz to się nazywa Sebastian bodajże. Aż szkoda że niedawno przeszedłem Wiedźmina.

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Stanisław Mrożek
    Tango (fragment)

    "- Ja chcę być lekarzem.
    - Taki wstyd w rodzinie! A ja marzyłam, że będzie artystą. Kiedy nosiłam go jeszcze w łonie, biegałam po lesie nago, śpiewając Bacha. Wszystko na nic.
    - Widocznie mama fałszowała."

    #sztuka #art #gruparatowaniapoziomu
    #niezlasztuka #ladnapani

    Ilustracja:
    Sidis
    The Forest Nymphs
    pokaż całość

    źródło: i1.wp.com

  •  

    Dusza w niebiosach
    Bolesław Leśmian

    Przybyła dusza na klęczkach do nieba w Bożą obczyznę.
    Nie chciała patrzeć na gwiazdy i na wieczności pierwszyznę.

    Nie chciała ulec weselu ni nowym zajaśnieć obliczem.
    Ani wspominać nikogo, ani zapomnieć o niczem.

    I rozpuściła warkocze, i pomyślała w błękicie.
    Że w niekochanych objęciach przemarnowała swe życie.

    Bez zdrady i bez oporu, starannie kryjąc swą ranę.
    Pieściła usta nielube i oczy niemiłowane.

    I trwała dla nich bezwolna, i tkwiła dla nich bezduszna,
    I przyzywała je - losem i była losom posłuszna.

    A nie kochała tak tkliwie, a nie kochała tak czule,
    Że nikt jej jasnego uśmiechu nie trafił myślą na bóle.

    Lecz teraz nagle pojęła, że wobec Boga i nieba
    Już nic nie wolno ukrywać i nic ukrywać nie trzeba:

    Śmierć w niej obnaża pospiesznie prawdę tak długo tajoną,
    Tą prawdą skrzą się źrenice, tą prawdą błyska się łono!

    I dusza lękiem spłonęła, że wkrótce po jej pogrzebie
    Przyjdzie w ślad za nią kochanek, aby odnaleźć ją w niebie.

    Wyciągnie ku niej ramiona, ziemskiej wyzbyte rozpaczy,
    I zajrzy w oczy, i dawne niekochanie zobaczy.

    #poezja #gruparatowaniapoziomu
    #niezlasztuka #ladnapani

    Ilustracja:
    Francisco Soria Aedo
    I'm drawn in by her grin
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

    +: wuochu, I.......a +9 innych
  •  

    Falliczna pieśń
    Julian Tuwim

    Dwudziestoletni bracia moi!
    Dwudziestoletnie moje siostry!
    Młodzi! Silni! Zdrowi!
    Którzy czujecie w sobie krew czerwoną,
    Gorącą, dumną, świeżą, pulsującą!
    Którzy czujecie rozkosz rozprężenia
    Muskułów twardych!
    Którzy stąpacie po ogromnej kuli:
    Po ziemi starej, mądrej i okrągłej!
    Którzy czujecie rozkosz słowa: żyję!
    Którym zalewa serca boskim szczęściem
    Myśl o rozkosznej fizjologii Życia! -
    - Hej, wam dziś śpiewam, piękni, mądrzy, moi!
    - Hej, wam dziś śpiewam, silni, zdrowi, młodzi!
    Pieśń, której niech się dziewczyna nie wstydzi!
    Pieśń, która młodzieńcowi skrycie
    Niechlujnych, głupich myśli nie nasuwa!
    Dwudziestoletni bracia moi!
    Dwudziestoletnie moje siostry!
    Śpiewam falliczną, tryumfalną Pieśń!

    Bo święte jesteś, Życie, w każdym calu!
    Bo cudne jesteś, rozkoszne i boskie,
    Kto jeno umie drżeć na myśl o tobie,
    Kto jeno umie nazwać cię wszędzie,
    Gdzie jesteś z Boga: pierwotne i ciepłe,
    Gdzie wytryskujesz jak nasienie ludzkie
    W ostatniej drgawce spełnionej rozkoszy!
    Gdzie jesteś świetlną, olbrzymią potęgą,
    Z którą się trzeba w Jedność mądrą stopić,
    Gdzie jest nad glebą wilgotną, zoraną,
    Ciepłe, łaskawe, miłościwe Słońce!
    O, chwała, chwała wszystkiemu, co żyje!
    Pójdźmy z Miłością w życie, pójdźmy z sercem,
    Co umie kochać! Co umie się cieszyć!
    Pójdźmy - "bezwstydni" dla sobaczej zgrai
    Kretynów, błaznów, chamów i kramarzy!
    Lecz czyści, święci, cudni i radośni
    Dla każdej młodej, kochającej duszy...

    Oto w południa skwarze, pod prostopadłymi
    Słońca promieńmi, w gorącu upalnym,
    W najbielszym, świętym słonecznym ognisku,
    Na polu złotym, cichym rozpalonym
    Leży Kobieta - naga, biała, silna,
    Leży Kobieta - jędrna, żądna, młoda,
    Leży Kobieta! Kobieta!! Kobieta!!!
    I oto idzie ku niej Mąż Ogromny,
    Silny i piękny, zagorzały zdrowy,
    Grzany słonecznym upałem południa,
    Idzie Mężczyzna! Mężczyzna!! Mężczyzna!!!
    I wyciągają się kobiece ręce,
    I rozwierają się kobiece nogi,
    Wznoszą się piersi głębokim oddechem
    I rozszerzają się okrągłe biodra,
    I patrzy w słońce Łono Kobiecości...

    Serce mężowi młotem tłuc poczyna,
    Święte wzruszenie ogarnia mu duszę
    I szybko kroczy, i ciężko oddycha,
    Jak Bóg radosny...
    I oto wznosi się w nim Duch Świetlisty,
    I oto żądza cudna go ogarnia,
    I zwierzę chutne, i instynkt odwieczny
    Ku niej go ciągnie...
    I pięknie, potężnie wznosi się do góry
    Fallus, męskości święta doskonałość!
    (- Precz, tępogłowe chamy!
    Precz, sobaki!
    Ani mnie chichot wasz podły przerazi,
    Ani zamglone oczy, ani wargi,
    Cuchnącą pianą sprośności zalane!)
    I oto łączy się ciało mężczyzny
    Z ciałem kobiety... Oto się splatają
    Ręce i nogi, a kobiece mleko
    Z zduszonych piersi tryska... Oto wargi
    Zwarły się w długi, słodki pocałunek...
    I drgają ciała, i w pośpiechu, w szale
    Czekają Przyjścia, czekają Spełnienia,
    I oto czują, jak się rozkosz zbliża,
    Jak się tumanią krwią zalane mózgi,
    Jak biją serca pod rytm ciał drgających,
    Jak dziko palą ciała razem zwarte,
    Jak się splecione zacieśniają więzy,
    Jak wargi wilgne szepcą urywane
    Słowa miłości...

    Aż wreszcie chwila okropna przychodzi,
    Kiedy ich rozkosz przeszywa jak strzała,
    Jak błyskawica, jasne szczęście bije
    I wytryskuje nasienie mężczyzny
    W kobiece łono...

    O, chwała, chwała wszystkiemu, co żyje!
    O, bądźmy czyści, mądrzy i radośni!
    O, idźmy w życie z miłością słoneczną,
    Z którą się trzeba w Jedność mądrą stopić,
    Gdzie jest nad glebą wilgotną, zoraną,
    Ciepłe łaskawe, miłościwe Słońce!

    #poezja #gruparatowaniapoziomu
    #niezlasztuka #ladnapani

    Ilustracja:
    Ivan Alifan
    Textural Bliss
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

    +: I.......a, czylirybka +13 innych
  •  

    Ewa
    Julian Tuwim

    Zaczęło się to dawno, dawno,

    Najdawniej jak pamięć sięga,
    Tam, skąd bierze początek
    Rodzaju ludzkiego księga.
    Pod modrym niebem, w cudnym ogrodzie,
    Pod słynnym drzewem, w przewiewnym chłodzie,
    Pierwszą wiosną, w pierwszym maju,
    Zresztą każdy o tym wie:

    Kiedy Adam mieszkał w raju
    Bardzo często nudził się,
    Spać tam było we zwyczaju,
    Więc spoczywał w błogim śnie...

    Dalszy ciąg każdy sam sobie dośpiewa.
    Słowem: EWA.
    I zaraz potem zerwała owoc z drzewa, co nęcił wonią
    i blaskiem świecił. Ach, przypadła doń pożądliwymi usty:

    Patrz Genezis, rozdział trzeci, ustęp szósty:
    Widząc tedy niewiasta, iż dobre drzewo ku jedzeniu, a iż
    było wdzięczne ust wejrzeniu a pożądliwe drzewo, dla
    nabycia umiejętności wzięła z owocu jego i jadła, i dała
    też mężowi swemu, który z nią był i on też jadł.

    Od grzechu zaczął się jej świat,
    A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
    Jest więc odtąd na wieki i grzeszna, i święta,
    Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
    I rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza,
    I gołąb i żmija, i piołun i miód,
    I anioł i demon, i upiór i cud,
    I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna,
    Początek i koniec - kobieta, acha!

    Luli, mój syneczku, luli, luli,
    Matka cię do piersi tuli, tuli,
    Choćbyś nawet cały świat przemierzył,
    Choćbyś nawet bezmiar szczęścia przeżył,
    Nikt ci nie zaśpiewa czulej: luli,
    Luli, mój syneczku, luli, luli.

    Lu ją w mordę, a co, psiamać,
    To ty mi będziesz gościa brać!
    A ja tu chodzę cały rok,
    A ty przychodzisz, szarpana w bok,
    I szkandał robisz na cały róg,
    Rozkwaszę mordę, skarz mnie Bóg!
    Bujać mnie będzie! Ja ci pobujam!
    Policja! Na pomoc! Gwałtu! Mordujom!

    Gdyby nie ty, nie świeciłyby gwiazdy na niebie,
    Gdyby nie ty, nie pachniałyby kwiaty na wiosnę,
    A z moich ust wykwitają jedynie dla ciebie
    Te słowa najsłodsze... miłosne.
    Jeśli nie ty, nikt mnie inny w ramionach nie zawrze,
    Jeśli nie ty, to kto spełni upojne me sny?
    Przytul mnie, weź! Będę kochać jak nigdy, bo zawsze,
    Bo wszystko na świecie - to Ty, to Ty!

    Hallo? To ty, Stasiu? Będę mogła... Tak. Idzie. Ja też.
    Co? Nie, nie! Nigdy przed północą nie wraca. Co? Ach, ty
    świntuszku. No, dobrze, dobrze. Że co? Sumienie? No,
    jeszcze trochę dokucza. Ja go doprawdy bardzo kochałam.
    Zdawało mi się, że to moja pierwsza i ostatnia miłość.
    Zdawało mi się, że gdyby nie on, nie świeciłyby gwiazdy
    na niebie... Ale od czasu jak ciebie zobaczyłam, cicho...
    Muszę przerwać rozmowę. Więc o siódmej. Całuję...

    Od pokus i grzechów świata
    W cichym zamknięta klasztorze
    Ręce w modlitwie splatam,
    Klęczę przed tobą w pokorze,
    Umartwiam grzeszne ciało
    Postem surowym i biciem,
    Ale to wszystko mało
    Przed twym obliczem.
    Wczoraj ptak, zwiastun wiosny,
    Wpadł do samotnej mej celi,
    Niech mi wybaczą tę chwilę radości
    Twoi anieli...

    Chodzi o to, proszę pani, żeby sukienka była prosta,
    najprostsza, ale szalenie dystyngowana. I ta dystynkcja
    ma być właśnie w prostocie. Ta prostota w dystynkcji.
    Chodzi o zwykłą, wizytową sukienkę. Z przodu zupełnie
    gładko, tylko tutaj pani troszeczkę sfałduje, ale ledwo,
    ledwo... Żeby było widać i jednocześnie żeby nie
    było widać. Z boku pliska, tutaj zmarszczona, tutaj
    podniesiona, tutaj opuszczona, tutaj fałda, tu rozcięta,
    tu zamknięta, tu upięta: rękaw z pampelotką, tu mereżka,
    tu walensjenka, tu guziczki, tu entliczki, tu pentliczki,
    kołnierzyczek biały w ząbki, w trąbki, w pompki... Pani
    wie. Jak najprościej, a co do wstążeczki, to jest
    w "Maison Chiffon" - sama kupię, a zresztą niech pani
    kupi, metr: złoty dziewięćdziesiąt...

    91, 92, 93, 94, 95, 96... Tętno 96, no to już lepiej...
    A temperatura? Sama zobaczę: 38,8. Świetnie. Wczoraj
    o tej porze było blisko 40. Wszystko będzie dobrze,
    droga pani, niech pani nie płacze.... A teraz proszę wziąć
    lekarstwo i spać... spać.

    Prężąc biodra i piersi bezwstydnie,
    Błyskiem oczu noc ciemną rozwidnię,
    I upałem rozkosznej pieszczoty
    Wzniecę pożar czerwony we krwi.
    Ośmiornicą oplotę kochanka,
    Tajemnicą upoję do ranka,
    Kto raz wpadnie w te straszne oploty,
    W tym się żądza na zawsze tli.

    A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
    Jest więc odtąd na wieki i grzeszna, i święta,
    Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
    I rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza...
    I anioł i demon, i upiór i cud,
    I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna.
    Początek i koniec - kobieta - to ja.

    #poezja #gruparatowaniapoziomu
    #niezlasztuka #ladnapani

    Ilustracja:
    Frank Frazetta
    The Temptress
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Erotyk o bzach
    Julian Tuwim

    Bzy gęsto sterczą sztorcem,
    Gruboziarniste i mokre,
    Stokrotne, gotowym wierszem, radośnie rozrosłe bzy.
    O szóstej rano wstałaś,
    Dziewczyno z prężnym sercem,
    I łamiesz, z miłości dla mnie, promieniejące bzy.

    Tak wcześnie i już tak gorąco,
    A cóż dopiero w południe,
    Gdy jeszcze mocniej w nozdrza uderzą zerwane bzy!
    Dziewczyno na palcach wspięta,
    Której ręce tak czule,
    Z taką nadzieją chwytają coraz pełniejsze gałęzie!
    Dziewczyno bardzo szczęśliwa,
    Z listem wycałowanym,
    Z listem okrutnie krótkim,
    Cóż na niemiłość poradzę?

    Trzęsę się twoim szczęściem
    I drżę jak targane bzy.

    #poezja #gruparatowaniapoziomu
    #niezlasztuka #ladnapani
    #latoboners
    #rudeboners ( ͡° ͜ʖ ͡°) #nadpieroze ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com 18+

  •  

    Ballada bezludna
    Bolesław Leśmian

    Niedostępna ludzkim oczom, że nikt po niej się nie bląka,
    W swym bezpieczu szmaragdowym rozkwitała w bezmiar ląka,
    Strumień skrzył się na zieleni nieustannie zmienną łatą,
    A gwoździki spoza trawy wykrapiały się wiśniato.
    świerszcz, od rosy napęczniały, ciemnił pysk nadmiarem śliny,
    I dmuchawiec kroplą mlecza błyskał w zadrach swej łęciny,
    A dech łąki wrzał od wrzawy, wrzał i żywcem w słońce dyszał,
    I nie było tu nikogo, kto by widział, kto by słyszał.

    Gdzież me piersi, Czerwcami gorące?
    Czemuż nie ma ust moich na łące?
    Rwać mi kwiaty rękami obiema!
    Czemuż rąk mych tam na kwiatach nie ma?

    Zabóstwiło się cudacznie pod blekotem na uboczu,
    A tu jakaś mgła dziewczęca chciała dostać warg i oczu,
    I czuć było, jak boleśnie chce się stworzyć, chce się wcielić,
    Raz warkoczem się zazłocić, raz piersiami się zabielić -
    I czuć było, jak się zmaga zdyszanego męką łona,
    Aż na wieki sił jej zbrakło - i spoczęła niezjawiona!
    Jeno miejsce, gdzie być mogła, jeszcze trwało i szumiało,
    Próżne miejsce na tę duszę, wonne miejsce na to ciało.

    Gdzież me piersi, Czerwcami gorące?
    Czemuż nie ma ust moich na łące?
    Rwać mi kwiaty rękami obiema!
    Czemuż rąk mych tam na kwiatach nie ma?

    Przywabione obcym szmerem, wszystkie zioła i owady
    Wrzawnie zbiegły się w to miejsce, niebywałe węsząc ślady,
    Pająk w nicość sieć nastawił, by pochwycić cień jej cienia,
    Bąk otrąbił uroczystość spełnionego nieistnienia,
    Żuki grały jej potrupne, świerszcze - pieśni powitalne,
    Kwiaty wiły się we wieńce, ach we wieńce pożegnalne!
    Wszyscy byli w owym miejscu na słonecznym, na obrzędzie,
    Prócz tej jednej, co być mogła, a nie była i nie będzie!

    Gdzież me piersi, Czerwcami gorące?
    Czemuż nie ma ust moich na łące?
    Rwać mi kwiaty rękami obiema!
    Czemuż rąk mych tam na kwiatach nie ma?

    #poezja #gruparatowaniapoziomu #sztuka
    #niezlasztuka #ladnapani
    #latoboners
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    List z Singapuru
    Jonasz Kofta

    W ananasowozłotym Singapurze
    W burzę
    Gdy deszcz gorący trąca liście palm
    A pociemniałe niebo z ziemią łączy
    Oparów zenitalny szał
    W gorąco-otępiałym Singapurze
    W burzę
    Pod wiatrem gną się baobabów pnie
    Tam z sercem uwięzionym w moskitierze
    Przyzywam imię twe

    Zakwitła gdzieś w tropikach
    Tęsknota moja dzika
    Nostalgia po przejrzystych tamtych dniach
    Tu dzień jest wciąż za długi
    Tu krzyczą papugi
    A deszczu smugi, smugi, smugi
    Biją w dach
    Tu bredzi wciąż malaria
    Jak ryba w snu akwariach
    Chcesz głową dziko tłuc w zielonym szkle
    Wciąż błagam twojej łaski
    Z wysiłkiem składam głoski
    A małpie wrzaski, wrzaski, wrzaski
    Słyszę w tle

    W pomarańczowowonnym Singapurze
    W burzę
    Gdy z głową ociężałą od odurzeń
    Wspomina ciebie jeden pan
    W zielonojadowitym Singapurze
    W burzę
    Schronienia szuka zmokły rajski ptak
    A mokra zieleń nurza się w purpurze
    Kolorze twoich warg

    Tu kwitną orchidee
    Nic więcej się nie dzieje
    Nadzieje moje już daleko gdzieś
    Dalekie me rozpacze
    I nie wiem czemu płaczę

    Tropiki, erotyki
    Tu tylko człowiek dziki
    Odnajdzie drogę swą w gorącej mgle
    Ja pewnie znów się zbłaźnię
    Przez tę nadmierną wyobraźnię
    A może właśnie za to
    Pokocha
    Pani
    Mnie

    #poezja #gruparatowaniapoziomu
    #niezlasztuka #ladnapani
    #latoboners
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Almery Lobel-Riche
    Moderacja walcząca ze sztuką, 1949 suche pastele na kartonie
    #niezlasztuka #gruparatowaniapoziomu #sztuka

    źródło: 079501275b66599bb126860127fc7f58.jpg

  •  

    Twoje ręce
    Małgorzata Hillar

    Twoje ręce
    bezpieczna kryjówka
    dla mojej głowy
    schronisko
    przed ciemnością

    rozściałające
    ciepłą pościel

    podające dzban
    z gorącym mlekiem
    pożądania

    Twoje ręce
    pełne żaru

    przynoszące słońce
    żółtą dynię

    w nich
    dojrzewają winogrona
    moich piersi

    Twoje ręce
    ciepłe gniazdo
    dla zmarzniętych stóp

    lampa
    czuwająca w nocy

    złota miska
    czułości

    im powolne
    moje ciało

    Twoje ręce
    przeprowadzające
    przez głęboki rów
    który oddziela noc
    od dnia

    ściągające z krawędzi
    samotności

    przywracające zmysł
    równowagi

    budujące wysoką wieżę
    cierpliwości

    niweczące każdą pustynię
    zobojętnienia

    Twoje ręce
    młot
    do ścian
    których nie mogę
    przebić głową

    nóż
    do ślepego kartofla
    mojej wyobraźni

    Twoje ręce
    zdolne
    do wszystkiego

    gotowe
    na wszystko

    Twoje rece
    uległe
    moim rękom

    #poezja #gruparatowaniapoziomu #sztuka #fotografia
    #niezlasztuka #ladnapani
    pokaż całość

    źródło: images.fineartamerica.com

  •  

    Skwar
    Julian Tuwim

    Było raz bardzo gorąco. Nieruchome, nagrzane powietrze. W najsroższy
    upał leżałem na słońcu, lubując się okrucieństwem żaru. Pustka.

    Przybiegła do mnie zdyszana. Widziałem, jak bije serce jej pod białą
    bluzką. Widziałem wspaniałą szerokość biódr, spływających półokrągłą
    linią w kształtne, krzepkie nogi. Gorąca, gorąco, moja Ty młoda,
    zagorzała, kochana!

    - Ci się stało? - Co robisz? - Uspokój się... Słuchaj... przecież---! Och!
    upalne, straszliwe pieszczoty. Obłędne, skwarne oddanie! Stepy w oczach
    zamgławionych! Dyszące szybko piersi! Niesprawiedliwa wściekłość, co
    żąda nazbyt już wiele rozkoszy od naszych rozkochanych w sobie ciał w
    ten upał lipcowy!

    #poezja #gruparatowaniapoziomu #sztuka
    #niezlasztuka #ladnapani ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #latoboners #latonapierdalaj ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    GIF

    źródło: Kate-Sweat.gif (1.15MB)

  •  

    Mała piosenka o cenzurze
    Adam Zagajewski, Wiersze wybrane

    Tyś jest, cenzuro, wcale nie taka straszna
    Nie kazamaty, ani krople słonej wody
    Co płyną po ciemnych i kamiennych ścianach,
    Nie świst pejcza i krwawe zaklęcia
    Tylko słońce w firankach, jesionowe biurko,
    Wesoło gwiżdże czajnik, kawy domowy zapach
    W kątach się rozpiera i słychać wysoki
    Perlisty śmiech zażywnej urzędniczki
    Która trzyma w ręku zwyczajne nożyczki.

    #poezja #gruparatowaniapoziomu #sztuka
    #niezlasztuka ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Wołam:
    @kapuczina_corki_somsiada @pani_doktor_od_arszeniku @SnowFox @scruffy-duffy @dwanadwa @Pitaq @Hoverion @meeskond @mull @moby22 @medykydem @WujekGraczyk @Berkas @My-serotonin @bon-bon @hugoprat @avatar @Agaress @marcel_pijak @MK-Ultra @teflon_z_patelni_mi_smakuje @Magiczny_Mateusz @Lizus_Chytrus @powsinogaszszlaja @Crab_rave @NoMercyIncluded @genesis2303
    Pamięci Zbanowanych [*]
    pokaż całość

    źródło: cenzura.png

  •  

    Inspirując się #malarstwo #malarznadzis #podrozujzwykopem #podroze zwiedziliśmy Katalonię śladami wielkich artystów. Pablo Picasso, Salvador Dali, Antoni Gaudi, Joan Miro to hiszpańscy twórcy, których dziełom się przyjrzeliśmy. Odwiedziliśmy Barcelonę, Montserrat, Port Lligat, Figueres czy słynne Lloret de Mar znane z ambitnej produkcji "Pamiętniki z Wakacji".

    Zachęcamy do przeczytania naszej relacji oraz oddania głosu na forum fly4free.pl (po zalogowaniu)

    https://www.fly4free.pl/forum/katalonia-sladami-wielkich-artystow,1506,118571

    Polecamy również inne nasze artykuły podróżnicze, które dostępne są na naszej stronie www.pinezkiz3city.pl

    #barcelona #costabrava #salvadordali #dali #figueres #gaudi #hiszpania #jakniezwiedzacmuzeow #katalonia #miro #montserrat #niezlasztuka #pamietnikizwakacji #pablopicasso #picasso #pinezkiz3city #portlligat #tarragona #fly4free
    pokaż całość

    +: H..........z, HrabiaZet +5 innych
  •  

    Christian Seybold Portret staraszej kobiety ok 1768

    Łooo :o

    #malarstwo #sztuka #niezlasztuka #ladnosci

    źródło: 3.bp.blogspot.com

    +: historiofil, G.........k +151 innych
Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów