•  

    @KEK00:
    54/120
    Czas snu: 8h
    Poziom energii: 7/10
    Samopoczucie: 7/10
    Plan dnia: brak
    wykorzystanie dnia: 5/10
    Medytacja: 10 minut

    Samopoczucie okej, przebieg to w sumie zmarnowanie większości dnia. Znowu mega mnie cieszy fakt, że przez ten czas kiedy się obijałem, w ogóle nie ciągnęło mnie do porno, przez co dawniej od razu bym wpadł.

    TEKST SPECJALNY
    Jak wpadłem w nałóg?
    Ze względu, że nie chcę wam tutaj opisywać dogłębnie historii swojego życia, wiele mniej ważnych szczegółów tutaj pominę. Zacznę tu od najważniejszej sprawy. Z porno pierwszy raz kontakt miałem w drugiej klasie szkoły podstawowej, w wieku 8 lat. W wieku 9 lat z tego co pamiętam robiłem to co jakiś czas, w miarę regularnie, na początku czwartej robiłem to już coraz częściej, to tutaj powoli zaczęły się moje problemy. Przez to, że byłem otyły, zostałem lekko wykluczony z życia społecznego. Stałem się przez to strasznie wstydliwy i nieśmiały. Sytuacja w domu też nie była za dobra, większość rzeczy które pamiętam z tego okresu to ciągłe kłótnie i stres. To, że w domu ciągle wypominano mi moje problemy z wagą też nie pomagało, zwykle od rodziców, a tak właściwie od ojca, słyszałem tylko, jak bardzo jestem gruby. Te kłótnie, szykanowanie i parę innych rzeczy sprawiły, że mega się od nich oddaliłem. Na początku 5 klasy było naprawdę źle, nie miałem przyjaciół, nie miałem celów, przychodząc ze szkoły rzucałem polecak w kąt i grałem na kompie, masturbacja kilka razy w tygodniu, sprawiła, że w sumie mi to nie przeszkadzało. Wiele razy zdarzały się sytuacje, gdy w słoneczny dzień ja po prostu siedziałem w swoim pokoju i wychodziłem z niego kilka razy dziennie. Z przegrywu zacząłem wychodzić, gdy wziąłem się za siebie w 6 klasie i mocno schudłem. Gdy przyszedłem do 1 gminazjum, w sumie dalej nie miałem ogarniętych celów i nie wiedziałem co chcę robić, zauważyłem równocześnie, że coś jest dalej nie tak. Ciągle brakowało mi pewności siebie, mega się stresowałem jakimikolwiek wystąpieniami publicznymi, brakowało mi wiele razy motywacji do róznych rzeczy. Masturbowałem się praktycznie codziennie, a jak dom był wolny to w sumie zdarzało się 3-4 razy w ciągu jednego dnia. Trwało to tak mniej więcej do połowy 2 klasy, gdy w końcu przestałem się okłamywać i uświadomiłem sobie, że to co robię nie jest zdrowe. Na koniec trzeba dodać, że nie był to taki całkiem bezowocny okres, ciągle pracowałem, brakowało mi tylko tej jednej rzeczy. Od drugiej klasy zacząłem ciężko pracować i wygrałem kilka konkursików które zapewniły mi dostanie się do najlepszego liceum w mieście.

    Nofap - moja droga.
    Na początku próbowałem metodą małych kroków, ale nie pomogło, próbowałem tego przez jakieś około dwa miesiące, moim najlepszym wynikiem było wtedy 9 dni. Później trochę to zarzuciłem, później znowu próbowałem i znowu przegrywałem. W tym okresie miałem wiele momentów, gdy czułem się mega samotny i smutny, czasem po prostu pusty. Doświadczałem stanów lękowych, drżenia mięśni, niedowładu rąk, drętwień, bólów kręgosłupa, wiecie, takich milusich rzeczy. Chodziłem po kardiologach, ortopedach, fizjoterapeutach, zażywałem magnez i inne suplementy. Gdy zaczęły się wakacje, dalej z tym walczyłem, wtedy dowiedziałem się o nofapie, zacząłem o nim czytać i nauczyłem się wielu rzeczy. Powoli te próby zaczęły mi się udawać, stawały się coraz dłuższe. W międzyczasie poznałem świetną dziewczynę, bez której wsparcia z pewnością nie byłoby mnie tutaj. Na wakacjach poczyniłem mega postęp jeśli chodzi o samorozwój, ogarnięcie sobie ogólnie życia - zasad, celów, wartości (co nie zmienia faktu, że dalej jestem dosyć zagubionym gówniarzem). Obecnie jestem na 54 dniu, stany lękowe zniknęły, drżenia mięśni (na punkcie których byłem mega zafiksowany) również. Ręka powoli wraca do swojej dawnej sprawności, a ja biorę się za jakieś lekkie ćwiczenia. W końcu mam więcej motywacji, energii, moje samopoczucie jest lepsze, czuję się po prostu dobrze. Odbudowuję relację z rodziną, więcej z nimi rozmawiam. Jeśli chodzi o nieśmiałość, to z każdym dniem i z każdym wystąpieniem publicznym znika.

    W sumie od listopada tamtego roku minął już jakiś rok - tyle zajęło mi żebym wyszedł na prostą (chociaż jeszcze nie całkowicie, czeka mnie dużo pracy) i jeśli miałbym wskazać jeden powód dlaczego wpadłem w nałóg i jeden dlaczego odnoszę sukcesy w wychodzeniu z niego to z pewnością byłyby to relacje. Wpadłem głównie przez to, że byłem samotny, nie miałem relacji z rodzicami, czy z rówieśnikami.

    "Wyszedłem" nie tylko dzięki temu, że spotkałem osobę dla której byłem wartościową osobą i która potrafiła mnie wysłuchać. "Wyszedłem" również dlatego, że w końcu zacząłem żyć dla kogoś innego. W pewnym momencie przestajesz po prostu myśleć o tych wszystkich kobietach które masz na ekranie i które dają ci ułudę czułości. Masz w końcu tę jedyną o którą musisz się zatroszczyć, o której myślisz, z którą chcesz spędzać jak najwięcej czasu. Sam również nie możesz upaść, bo wiesz, że ta druga osoba liczy na ciebie.

    To byłoby na tyle, mam nadzieję, że @pijekubusplay @Bartoligni i @daedalus1337 po przeczytaniu tego tekstu wybaczą mi to opóźnienie. Jeszcze jedno, wypierdalam tag #.rozwojosobisty to ma być tylko dla was moje nofapowe misie ^^
    #nofapchallenge #nopornchallenge #nofap #noporn
    pokaż całość

    •  

      @KEK00: Czyli widzę stary, dobrze znany schemat: kompleksy, brak akceptacji ze strony rodziców i rówieśników, samotność, izolacja i problemy z lękiem społecznym. Potem próba "leczenia" tych problemów za pomocą ucieczki w nałóg pornografii i kompulsywnej masturbacji. To jest znany z psychologii tzw. mechanizm kompensacji.

      Mechanizm ten polega na tym, że wynagradzamy siebie za braki lub defekty. Daje to nam chwilową przyjemność, ale powtarzanie może spowodować utrwalenie się podświadomego skojarzenia danego defektu z nagrodą i utrudnić jego usunięcie. Innymi słowy, bycie w tzw. "spierdoleniu" jest nagradzane, zatem mózg dochodzi do wniosku, że: "po co zmieniać obecną sytuację, jak ona daje korzyści. Wyjdę ze spierdolenia, to nie będzie nagrody". Wniosek: po co wychodzić ze "spierdolenia", skoro ono jest "premiowane" ;D

      Innymi słowy: z jednej strony oglądam porno i walę konia bo brakuje mi akceptacji, kontaktów społecznych/intymnych. Z drugiej strony, nie akceptuję siebie, nie mam kontaktów społecznych/intymnych, ponieważ oglądam porno i walę konia. Błędne koło.

      Inny przykład: kobieta czuje się nieatrakcyjna więc zajada swoje poczucie nieatrakcyjności słodyczami, co doprowadza do przybrania na wadzie, a ostatecznie do otyłości i stania się jeszcze bardziej nieatrakcyjną. Błędne koło.

      Wniosek z tego taki, że oglądanie porno i praktykowanie kompulsywnej masturbacji tylko jeszcze bardziej oddala nas od rozwiązania naszego problemu z brakiem intymnych relacji z kobietami, akceptacją siebie itd. Jeszcze bardziej wzmacnia w nas poczucie pustki i wyizolowania, zatem ta droga prowadzi donikąd.

      Fajnie, że obudziłeś się z tego "złego snu" i wychodzisz powoli na prostą.

      Świetny post i ciśnij tak dalej. Powodzenia :)
      pokaż całość

  •  

    Obrzezani mają chujowo, jak trzepią to muszą mieć oliwke, tłuste mokre łapy a nie obrzezani to sucha i sprawna robota, pośmigasz troche napletem i gotowe ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #przegryw #stulejacontent #tfwnogf #nofapchallenge

  •  
    Notyrt

    +7

    Pewnie uznacie mnie po tym wpisie za psyhopate ale serio to zrobilem, po starciu goldy spuscilem kamszota na talerz nabilem go strzykawka i wszczyknalem spowrotem do jaj ale chyba igla weszla za gleboko i przebila jadra za mocno bo strasznie bolom mam nadzieje ze obejdzie sie bez zakazenia. W ramach rekompensaty wale dzis podwojna ilosc propionatu
    #przegryw #mikrokoksy #nofapchallenge pokaż całość

  •  

    Nie wale konia juz od 25 godzin. Mam zamiar dojsc do dziesieciu dni. Zyczcie powodzenia. #przegryw #nofapchallenge

  •  

    Po kilkunastu latach masturbacji postanowiłem przeżyć pierwsza polucje w życiu, nie wale już 5 dni. Warto w ogóle czekać zeby zmoczyć łóżko? Beda jakies fajniejsze doznania? Albo zdrowotne? Ile maksymalnie mogę czekać? 2 tygodnie podobno nawet niektórzy czekają xD a moj kutas dosłownie co chwila błaga mnie o zaostrzenie XD btw jak jakis różowy chce sie ruchac to pw mam odblokowane
    #nofapchallenge #zdrowie #medycyna #seks pokaż całość

  •  

    60 dni #nofapchallenge
    Jest znośnie, choć flatline jeszcze trzyma. Ciągnie mnie do porno, na ulicach mam wrażenie, że zaraz mnie szyja zacznie boleć od obracania się za ładniejszymi różowymi, ale się trzymam. Panuję nad sobą i to jest świetne uczucie i nie mogę wrócić do tego co było wcześniej. Nawet nie ma dla mnie takiej możliwości, porno dla mnie nie jest opcją. Jak mi zejdzie flatline postaram się ograniczyć inne źródła dopaminy (typu fast foody, cukier, telefon)
    #rozwojosobistyznormikami #niebieskiepaski #wygryw
    pokaż całość

  •  

    54/90

    Przechodziłem piekło, mimo iż miałem dziewczynę i przyjaciół to po nocach płakałem. Czułem ból wewnętrzny ciągle napięcie. To powodowało straszne obniżenie samooceny aż do tego stopnia że największe przegrywy w LO mnie olewały. Potem studia nowe znajomości, każdy na początku mnie lubił potem jak mnie poznali to traktowali jak gówno. Ja czułem się jak gówno więc czemu mieli by mnie traktować inaczej.

    Znajdą się ci co powiedzą że w 50 dni nie da się odmienić życia. CHUJA. Da się.

    Jestem na 2 roku, ćwiczę już miesiąc i 1 tydzień przez co wiele foczek mi mówi że przypakowalem (+4kg). Wszyscy znajomi zaskoczeni moja odmianą, a ja mówiłem że ten skurwysyn jest uśpiony ale wróci xd i wrócił. Jakby nie treningi to miałbym okazję do picia codziennie. Czuję się potrzebny i czuję się dobrze. Seks z laską jest teraz tak wyjebany w kosmos że mi stoi na samą myśl. Poprostu teraz się nie pierdolę w tańcu i mówię to co myślę, a jako że jestem inteligentny i mam to coś w sobie co było uśpione ma taką frajdę że japierdole.

    Mireczki, serdecznie namawiam na odwyk. Nie jest to łatwe bo sam do tego podchodziłem 4 razy. Nie słuchajcie że to nic nie daje bo to nie prawda, a jeżeli i mi nie wierzycie to sami się przekonajcie, zróbcie sobie przerwę 30 dni od trzepania i porno i sami opiszcie co czuliście. To tylko jeden miesiąc w całym waszym życiu żeby poczuć namiastkę tego jak można żyć bez tego syfu.
    Trzymajcie się mordeczki a najlepiej nie fiuta.
    #nofapchallenge
    pokaż całość

  •  

    Dzień 32

    Miał być wpis na 30 dzień ale nie wyszło. Postanowiłem napisać jednak coś krótkiego dziś a wyszło dużo. Przez ostatnie kilka dni wiele się zmieniło nawet bardzo wiele. Miesiąc temu nie uwierzyłbym w to co się może stać.

    Zacznę może od negatywów. Wstawanie rano jest bardzo trudne. Nieważne ile bym spał zawsze jest ciężko. Mniej niż 8 godzin to masakra a jak śpię więcej to czuję się potem jak na kacu gigancie. Do tego poranne bóle głowy. Nigdy tego nie miałem. Postanowiłem spróbować yerbę i to był strzał w dziesiątkę polecam naprawdę. Po niej od razu funkcjonuję tak jak trzeba. Pozwala naprawdę przezwyciężyć apatię.

    Kolejną rzeczą jest przeziębienie. Nie pamiętam kiedy ostatnio miałem coś takiego może ze 5 lat temu. Zawsze lubiłem zimno i się lekko ubierałem a w tym roku mnie wzięło. Na sto procent jest to spowodowane flat line. Ale trzeba to jakoś rozchodzić.

    Nadal męczy mnie brak pamięci krótkotrwałej. Żadnej poprawy nie ma w tym zakresie. Mam tylko nadzieję że się to poprawi. Muszę tylko na to poczekać.

    A teraz pozytywy a jest ich zdecydowanie więcej.
    Dużo spokojniejszy głos i zarazem głębszy. Do tego większa swoboda w rozmowie nawet z przypadkowymi ludźmi.

    Poszedłem do pierwszej pracy. Nie jest to żadne dorywcze zajęcie tylko robota na umowę i najważniejsze w kierunku mojej szkoły i zainteresowań. Już od dawna chciałem iść tylko zawsze wygrywało lenistwo. Mega zadowolony jestem z tego.

    Kolejną sprawą jest różowa którą poznałem. Gdyby nie @daedalus1337 to raczej by tego nie było. Byłem wtedy w takim stanie że gdyby nie jego post to raczej bym tego nie ogarnął. Dzięki bardzo za to. Powiem wam interesowałem się kiedyś pua i nie dawało to żadnych efektów zawsze friendzone a teraz to bez porównania idzie do przodu. Nie wiem co z tego będzie ale traktuję to jako poligon doświadczalny. Wahania nastrojów które mam nie ułatwiają ale idzie do przodu.

    Zarost na plus. Muszę się golić o dwa dni szybciej żeby zachować akceptowalną długość wg mnie. Kiedyś robiłem to co 6 dni teraz 4.

    Od dwóch dni mam poranne namioty jest to mega fajne mając na względzie fakt że ostatnimi czasy mały wyglądał tak jakbym trzymał go cały czas w zimnej wodzie. Już bałem się że się zepsuł ale na szczęście nie.

    W tej chwili jestem już zadowolony ze zmian i mogłoby już tak pozostać ale wiem że będzie jeszcze lepiej. Flat line powoli przechodzi i wiem że będzie się robić ciekawiej. Dzisiaj przeszła przez głowę pierwsza myśl o porno ale szybko ją stłumiłem. Coś czuję że po długiej przerwie rozpocznie się nawałnica tego gówna ale wiem że dam sobie z nią radę. Nie mam co od tego najmniejszych wątpliwości.

    #nofapchallenge
    pokaż całość

    •  

      @daedalus1337: Idealnie to opisałeś. Nieraz tak miałem że tylko sobie zerknę. Potem robiłem to coraz częściej aż dochodziłem to wniosku że i tak oglądałeś to se zwal i przegrywałem. Opamiętanie przychodziło dopiero po wszystkim. Wiele razy tak miałem. Teraz jak sobie pomyślę o tym jak czasami (po długiej walce w głowie że i tak oglądałeś to czemu by nie dokończyć) rzucałem inne zajęcia żeby pójść zwalić to mi się śmiać chce.

      Co do liczenia dni to zawsze starałem się unikać tego. Tym razem jest jednak inaczej jak spojrzę sobie na wynik to czuję się dumny i bardzo mnie to motywuje.

      Niestety flat line przechodzi coraz bardziej i zaczynam się bać. Coraz częściej jakieś myśli przechodzą przez głowę. Dzisiaj nawet miałem sen z porno. Jest ciężko ale jestem dobrej myśli bo odwrotu do porno już nie mam.
      pokaż całość

    •  

      @balonik000:

      Co do liczenia dni to zawsze starałem się unikać tego. Tym razem jest jednak inaczej jak spojrzę sobie na wynik to czuję się dumny i bardzo mnie to motywuje.

      Pewnie, gdy nasz "streak" robi się coraz bardziej dłuższy, to spojrzenie na licznik fajnie motywuje człowieka do wytrwania w postanowieniach. Jednak istnieje również druga ("negatywna") strona medalu zwracania uwagi na licznik dni. W momencie, gdy "upadniesz" (czego nikomu tutaj nie życzę) i jesteś na 1/2/3/4 dniu, to bardzo łatwo zracjonalizować sobie odpalenie filmu i walenie, bo: "w sumie jestem na 3 dniu, to sobie zacznę od nowa, bo i tak narazie jestem na początku nowego podejścia i mam mało dni", "co tam, w sumie jestem na 2 dniu odpalę film, zwalę i zacznę sobie od nowa". Także tego typu myśli się bardzo często pojawiają. I można w takim błędnym kole "zaczynania od nowa" spędzić miesiąc lub dwa.

      Druga sprawa, to traktowanie licznika jako wyroczni i ciągłe patrzenie na niego wielokrotnie jest traktowane "jako liczba dni do odsiedzenia w więzieniu". Założona liczba dni odwyku została osiągnięta, to "sobie zwalę w nagrodę, a co". Co się wtedy dzieje? Ano zaczyna się wchodzenie w "gówno" od nowa. Alkoholik nagradza się sowitym chlaniem, bo przykładowo wytrzymał na odwyku miesiąc lub dwa :) Droga donikąd.

      Najlepszym podejściem jest od czasu do czasu (czyli rzadko) zerknąć sobie na licznik i oczywiście postanowić sobie, że: "Do porno już nigdy więcej nie wracam! KONIEC!"

      Niestety flat line przechodzi coraz bardziej i zaczynam się bać. Coraz częściej jakieś myśli przechodzą przez głowę. Dzisiaj nawet miałem sen z porno. Jest ciężko ale jestem dobrej myśli bo odwrotu do porno już nie mam.

      Nie ma się czego bać, gdy przechodzi flatline. Dopiero wtedy dostaniesz fajnego kopa zajebistej energii i motywacji do działania. Przejdziesz flatline, to teraz przyjdzie Ci zmierzyć się z "dużymi pokusami", które będzie testował na Tobie mózg. Musisz to przejść, bez tego prawdziwy odwyk nie istnieje. Jeżeli nie nauczysz się radzić sobie z takimi "pokusami" w normalny sposób (np. przy pomocy medytacji, sportu, hobby, książki, nauki czegoś nowego itd.) to zawsze będziesz upadał. W każdym razie uważam, że dasz radę, bo widać po tym, co wcześniej napisałeś, że wyciągnąłeś z poprzednich upadków bardzo ważne wnioski. I to jest TO!

      Powodzenia i dalej bądź konsekwentny i silny w dążeniu do celu!
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    No nut november poprawił moją samoocenę.
    Teraz stojąc przed lustrem już tylko pluję, wcześniej odchrząkiwałem jeszcze flegmę .
    #przegryw #nofapchallenge

  •  

    #bekazkatoli #nofapchallenge
    Odkrył prosty sposób na zaprzestanie masturbacji - zobacz jak! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    55 godzin bez masturbacji, czuje sie normalnie, choć jak pisała do mnie koleżanka z która nie gadałem rok, to wzwód nie mógł opaść XD kusi cały czas kusi, bo wiem, ze max 2 minuty i bym trysnął sobie, ale lecimy dalej, chciałbym w wieku 23 lat w koncu miec pierwsza polucje #nofapchallenge #przegryw

  •  

    No Nut November to najlepsza decyzja jaką podjąłem w tym roku.
    Rozważam całkowite odrzucenie swojej seksualności, chyba nawet usunę swoją pokaźna kolekcje zdjęć loszek z internetu, które mi się podobają.

    Bez jedzenia i kontaktów międzyludzkich i tak prowadzę już bardzo ascetyczny tryb życia, teraz stanę się cynikiem niewrażliwym na popędy tłuszczy.
    #przegryw #spierdolenie #nofapchallenge pokaż całość

  •  

    52/90
    Ostatnio pisałem że mam jakiś dołek. Podczas tego zjebanego humoru chciałem sobię zwalić bo myślałem że to całe uniesienie już przeszło. Ale powiedziałem sobie że mój mózg mnie testuje i wyjdę z tego silniejszy.

    Zgadnijcie kto dziś ma jeden z najbardziej wesołych dni w życiu :*
    #nofapchallenge

  •  

    nie powinno sie walic konia bo jak walisz konia to jest to mezczyzna walacy ci konia a to gejowe
    #nofapchallenge #przegryw #takaprawda

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Będę szczery.. potrafiłem masturbować się i po 7 razy dziennie, a rzeczy które oglądałem by się podniecić były dość ekstremalne.

    Chciałbym się podzielić moim doświadczeniem z #nofapchallenge, jak się czuje gdy mi wychodzi, co się zmieniło uważam za klucz do sukcesu, jak działa (przynajmniej u mnie) mechanizm skłaniający do porażki i inne ogólne przemyślenia.

    Zacząłem od sformułowania "gdy mi wychodzi", bo to nie jest tak, że zacząłem i wyszło, ani tak, że raz z tym skończyłem i nigdy nie wróciło. Porażki zdarzają się regularnie, czasem jest gorzej czasem nie, ale prędzej czy później mam zamiar pozbyć się tego definitywnie.

    Jak się czuje gdy się trzymam? Zupełnie inaczej. Pewność siebie znacząco wzrasta, tak samo jak umiejętność osiągania postawionych przez siebie celów. Powiedzenie komuś, że coś Ci się nie podoba nie jest problemem, wygarnięcie komuś w razie potrzeby też nie. Pojawia się znaczna motywacja do działania - nauki, aktywności fizycznej, rozwoju hobby i pasji. Po prostu się chce coś robić, jakoś zastąpić ten brak przyjemnego uczucia w mózgu innym uczuciem, przynajmniej ja tak to sobie tłumaczę. Z drugiej strony podniecenie staje się nierozłącznym fragmentem Twojego życia, nieoczekiwane wzwody były częste, choć tylko raczej na początku. Walka z podnieceniem nie jest łatwa w świecie cycków nawet w reklamach papieru toaletowego. Ma to swoje dobre strony, bo na pewno trenuje siłę woli. Z rzeczy pozytywnych rzekłbym, że łatwiej się skoncentrować, zająć tym co chcesz, chyba, że to podniecenie Cię akurat męczy. Wtedy bywa trudno. Ogólne uczucie? Czuje się wtedy znacznie potężniejszy i męski.
    Ponad to seks staje się przyjemniejszy, to coś wyjątkowego, choć jego czas... skraca się. Mój pierwszy stosunek po rozpoczęciu rzucania liczyłbym w sekundach. Ale z czasem się wydłuża. Z takich popularnych pytań to jeśli chodzi o mokre sny to mi się nie zdarzają, a fetysze w dużej mierze cofają się.

    Dobra, a ile czasu znaczy, że się trzymam? Powiem wam szczerze - nigdy nie przekroczyłem miesiąca, raz niewiele brakowało. 2 tygodnie uważam za dobry wynik, a porażki są częste. Czy to długo czy nie, nie mnie to oceniać, ale musicie wiedzieć, że przed rozpoczęciem potrafiłem masturbować się 2/3 razy dziennie w porywach do 7, czując się jak totalne gówno.

    Co uważam za klucz do sukcesu? Przede wszystkim unikanie bodźców które Cię podniecają - szczególnie pornosów. Rzucanie masturbacji, zresztą chyba jak wielu uzależnień, polega na ciągłej ucieczce przed tym co Cię wciąga. Najgorsza jest nuda, to tu się zawsze wkrada chęć. Zaczyna się od przeglądania czegoś co Cię tylko trochę podnieca (jakieś delikatne zdjęcia, może jakieś erotyczne wiadomości) a potem jak tocząca się kula śniegowa coraz mocniej i mocniej zaczyna Cię wciągać. Jasne, w miarę postępu rzucania i wzrostu siły woli, były momentu w których potrafiłem nawet i tuż przed końcem się opamiętać, powiedzieć nie, ale prędzej czy później to się nie powiedzie. Dlatego ważne jest by cały czas uciekać a wbrew pozorom to nie jest łatwe. Najgorszy moment to ten w którym myślisz, że najgorsze jest za Tobą. Ale gdy już się zdarzy (a zdarzy się na pewno), najważniejsze to zaakceptować to i się nie poddawać. Okej - była wpadka, ale kontynuuje. Z moich rad - zimne prysznice i ćwiczenia (raczej te kondycyjne, siłowe mniej) świetnie zbijają podniecenie.

    Jak macie jakieś pytania chętnie odpowiem.

    P.S Ostatnio zjebałem i przez ostatni okres się poddałem. Jakoś napisanie tego mnie zmotywowało do dalszego działania. Trzymajcie kciuki.

    P.P.S Jak ktoś chce wyjść #przegryw, to całkiem spoko sposób. Ale to wasz wybór

    #seks #nofap #depresja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania:

      Najgorsza jest nuda, to tu się zawsze wkrada chęć. Zaczyna się od przeglądania czegoś co Cię tylko trochę podnieca (jakieś delikatne zdjęcia, może jakieś erotyczne wiadomości) a potem jak tocząca się kula śniegowa coraz mocniej i mocniej zaczyna Cię wciągać. Jasne, w miarę postępu rzucania i wzrostu siły woli, były momentu w których potrafiłem nawet i tuż przed końcem się opamiętać, powiedzieć nie, ale prędzej czy później to się nie powiedzie. Dlatego ważne jest by cały czas uciekać a wbrew pozorom to nie jest łatwe. Najgorszy moment to ten w którym myślisz, że najgorsze jest za Tobą. Ale gdy już się zdarzy (a zdarzy się na pewno), najważniejsze to zaakceptować to i się nie poddawać.

      Miałem dokładnie tak samo jak byłem na 71 dniu.. i teraz jestem na 9. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Kiedyś miałem tak, że potrafiłem w ciągu dnia nawet z 4-5 razy walić i waliłem codziennie chociaż raz. Obecnie walę jak mi się chce, przy czym tylko raz na dzień, długo, bo zabawiam się nawet 1-1,5h i obficie się spuszczam.
      Mam okres, że walę ok 4-5 razy tygodniowo, a mam tak, że nie walę tydzień, albo góra 2 razy.

      Tyle lat wprawy, że już sam siebie znam kiedy naprawdę mam spore ciśnienie i muszę zlać. Nie walę przy każdej możliwej okazji, bo to niezdrowe. Praktycznie całkowicie odrzuciłem pornole, bo ryją beret. Jedynie raz na ruski rok włączę coś czysto amatorskiego, bo tam nie ma udawania, wszystko jest naturalne. Jak już się zabawiam to do zdjęć. Tyle mi wystarczy.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Ludzie, którzy się masturbują to homoseksualiści, bo robią dobrze osobie tej samej płci co oni ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #takaprawda #heheszki #nofapchallenge #przemysleniazdupy #przegryw #tfwnogf #seks

  •  

    I cyk, pierwszy tydzień No Nut November minął.
    To co zauważyłem do tej pory:
    -Dużo łatwiej mnie zdenerwować, łatwo się uruchamiam -co w sumie na plus, bo zazwyczaj było mi wszystko jedno, byłem na wszystko obojętny.
    -Większa pewność siebie
    -benis jest bardziej czuły, potężne rock mountain co rano

    I to w sumie tyle, przeciwnie do popularnej opinii dziewczyny wcale nie wydają mi się bardziej atrakcyjne niż zazwyczaj.
    #przegryw #nofap #nofapchallenge
    pokaż całość

    źródło: proxy.jpg

  •  

    Gdy nie idzie ci wyzwanie #nofapchallenge pomyśl że robisz to dla czystej rasowo Europy

  •  

    23 /.. Dużo zmian zaobserwowałem przez te kilka dni. Obecnie mam stan olewki na kobiety, nie czuję takiego napalenia i dzięki temu chyba ten czas łatwiej znoszę.
    Początki były trudne. Chociażby dlatego, że w pracy mam ciągłe interakcje z typowymi korpo laskami. Wracając musiałem brać zimy prysznic, siłka, rower, żeby ochlonac i rozładować napięcie xD
    Teraz już czuję, że nad sobą panuje, stałem się znacznie bardziej skoncentrowany. Dużo więcej interakcji i to bardzo przyjemnych rozmów.
    Kobiety zapraszają na kawkę, jadna czekała dzisiaj żeby ze mną wrócić z pracy :D
    Mój głos stał się tak zauważalnie głębszy że nawet sobie śpiewam xDD
    Podjąłem się prowadzenia projektu z zagraniczna firma, niby nie dużo. Korespondencja i wzajemne wymiany danych itd ale w pełni chętnie. Czułem, że tego chce i to zrobiłem. To ważne, robię to na co mam ochotę i jestem bardziej otwarty do współpracy. Znajomi mówią, że się bardzo zmianilem :D
    Dużo interakcji z ludźmi raz jeszcze.
    Więcej ćwiczę i po pracy uczę się.
    Dbam o siebie. Wcześniej u fryzjera 'tak jak zawsze', teraz zależy mi na dobrym wyglądzie bo i lepiej się z tym czuję.
    A ponad wszystko pewność siebie. Chęć wyrażania swojego zdania. Duża poprawa sprawności umysłowej i pamięci. To też bardzo przeklada się na poczucie pewności siebie.

    #nofapchallenge
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_20181106-204312.png

  •  

    #nofapchallenge

    Wróciłem z pracy totalnie zmęczony. Siadam do kompa, odpalam Mirko, idę zrobić herbatę, otwieram kartę, pyk wpisuję pornhub(dot)com, strona się ładuje, pyk wyłączam. Zorientowałem się w ciągu 2 sekund zanim cokolwiek się załadowało, co ja kurwa odpierdalam przecież robię NoFap. Co mój mózg kurwa odpierdala, z automatu zacząłem wpisywać adres stronki porno, bez zastanowienia.

    Masakra ogólnie, ale...

    Dzień 5 zaliczony, z tej okazji wygenerowałem mema.
    pokaż całość

    źródło: 123123.jpg

  •  

    Trochę motywacji na dziś:
    1. https://www.wykop.pl/wpis/25555151/90-stalo-sie-challenge-dobiegl-konca-udalo-sie-acz/
    2. https://www.wykop.pl/wpis/26461065/czytalem-ten-caly-dzial-od-dnia-wczorajszego-i-dal/
    3. https://www.wykop.pl/wpis/22466201/no-siema-wszystkim-nofapersom-nofapchallenge-60-dz/

    Tak, wszyscy z wykopu i jakoś dali radę wytrwać w postanowieniu. Lekko nie było, ale który odwyk od uzależnienia jest łatwy? Od papierosów, od alkoholu? Od gier komputerowych?

    Wszystkim polecam poczytać te wpisy, czy jesteście na dniu 1, 10 czy 80. Mi zawsze to pomagało.
    Fajnie czytać jak innym się udało i piszą między innymi takie rzeczy:

    Co mi to dało? Tak w skrócie to brak stanów lękowych, polepszenie relacji z rodziną, ochotę do działania, przejrzystość umysłu, kreatywność w rozmowach, normalne erekcje i ogółem mówiąc poprawę we wszystkich dziedzinach mojego życia.
    Nie boję się załatwić niczego na mieście, spontanicznie do kogoś się odezwać. Wiedza łatwiej wchodzi do głowy, rośnie mi normalny zarost, ja sam jestem spokojny, a gdy potrzeba mogę wykazać się męskim zachowaniem nie zważając na innych.
    Czyli poprawiło się to z czym miałem problem będąc w ciągu walenia, będąc po prostu w mocnej depresji, bez chęci do życia.
    Wszystko to co opisują ludzie na reddicie w historiach po wielu dniach nofapu jest i u mnie.


    #nofap #nofapchallenge
    pokaż całość

    •  

      @Testujezycie:

      Kurcze ja wam w sumie zazdroszczę tego, że się wyleczyliscie.

      Eee tam, nie masz czego zazdrościć, bo z czasem osiągniesz to samo, albo i więcej. Po prostu to wynik ciężkiej pracy nad sobą i bardzo wielu wyrzeczeń, na który również Cię stać i dasz radę. Ja nie mogę powiedzieć, że jestem "wyleczony" w 100%, bo prawie 10 lat siedzenia w tym nałogu zrobiła swoje w mózgu (a waliłem tylko 3 razy w tygodniu max). Wiem tylko tyle, że muszę cały czas być pokorny i zachować czujność. Rozmawiałem z ludźmi na reddit'cie, którzy wytrzymywali ponad rok na odwyku i mieli zajebiste nawroty w chwilach słabości/zwątpienia. Potem wpadali w ciągi. Dlatego nawet, gdy człowiek osiągnie te 180 dni na odwyku, to i tak nie może być niczego pewien. Zresztą jak to mówią: "pycha kroczy przed upadkiem". Wystarczy chwila pofolgowania sobie i można z powrotem znaleźć się w tym bagnie. Najważniejsze, to opanować umiejętność radzenia sobie z trudnymi emocjami i sytuacjami, a przede wszystkim z nudą. To właśnie wtedy wpadaliśmy w to bagno i leczyliśmy te emocje pornografią i waleniem. Grunt to zmienić nawyki i stać się bardziej świadomym swoich myśli. I przede wszystkim określić sobie cele życiowe, do których chce się powolutku dążyć i tam kierować całą energię seksualną (jeżeli oczywiście nie posiadamy partnerki).

      Podczas nofap'u nawet po przebyciu procesu flatline, miewałem naprawdę bolesne doświadczenia. Nigdy nie zapomnę kilku nocy, podczas których byłem budzony przez bardzo mocne i bolesne erekcje. Po prostu zwijałem się kurwa z bólu na łóżku i aż mnie skręcało, żeby zwalić. Beniz stał jak dąb i nie chciał opaść nawet po 15 minutach ;D Na szczęście nie waliłem. I właśnie w takich ciężkich sytuacjach wyrabia się charakter i zajebistą siłę woli. Nie można się poddać.

      Grunt to nie oddawać terenu raz zdobytego. Nie można się cofać!

      Ja nadal się bujam z tym tematem, praktycznie z dołka dołek a jak uda mi się przetrwać kilka dnia to ciągi myślowe mnie za każdym razem przekonują do "ostatni raz i..". Mam pełną świadomość konsekwencji, wiem co zyskam, wiem na czym to wszystko polega i..? Nic.

      I właśnie. Pomimo dużej świadomości konsekwencji i wad samego upadku, czasami jednak wracasz. Normalka w trakcie początku odwyku. To jest właśnie kwintesencja hipofrontalności. Myśli mają przemożny wpływ na człowieka i naprawdę trzeba być zajebiście czujnym, żeby nie dać się im wkręcić. Kusza niczym "uwodzicielka": "to będzie ostatni raz, obiecuję, potem już nie wrócisz do tego, ale teraz odpal film i oglądaj. Obiecuję to będzie ostatni raz...". Taki CHUJ!

      Także myśli typu: "ostatni raz", znamy doskonale na tym tagu. To jest jedna z najbardziej oszukańczych i zwodniczych myśli z jakimi przyszło mi się mierzyć. Ale teraz, gdy się pojawia w umyśle, tylko się do niej ładnie śmieje i przekierowuję uwagę na inną czynność. To jest tak, jakby stanęła przed Tobą "uwodzicielka" i ładnie kiwała swoim palcem "chodź do mnie, to będzie ostatni raz. Obiecuję...". Kłamstwo na kłamstwie i tyle. Ulegniesz, skusisz się na kilka minut fałszywej "przyjemności", to przegrywasz. I tak będziesz się musiał z tymi myślami mierzyć powtórnie i tak. Dlatego nie warto!

      Tkwie s tym lata i tracę nadzieję powoli. Marzy mi się przebranżowienie, mam plan jak się do tego zabrać ale to gówno wysysa że mnie resztki energii że oglądam kilka godzin zamiast realizować moje własne plany.

      Nie trać nadziei i się nie dołuj. To tylko pogorszy sprawę i stworzy okazję, to "zaleczenia" tych trudnych emocji pornografią. Lepiej skoncentruj się na realizacji celów życiowych (jak już wcześniej napisałem). Dla mnie nauczenie się nowej technologii, rozwiązanie jakiegoś problemu, czy programowanie daję mi teraz o wiele, wiele większą frajdę niż jakieś zasrane porno i walenie. Szkoda mi po prostu energii na taki nałóg. Mnie jest zajebiście potrzebna energia i motywacja, bo chcę się dalej rozwijać. Nie mam zamiaru drenować się z energii i potem dochodzić do siebie kurwa tydzień. A do tego jeszcze przechodzić powtórnie przez trudny proces jakim jest flatline. W dupie to mam. Przechodziłem już przez to kiedyś i nie chcę więcej.

      Z fartem i powodzenia w realizacji zamierzonych celów!
      pokaż całość

    •  

      @daedalus1337: Dzięki za jak zawsze trafianie w sendo. Mega podobał mi się przykład z tą kusicielką i zakończenie akapitu "taki chuj" - takie zabawno poważne.

      Dzięki temu postowi dzisiaj przetrwałem!

      Tobie też niech się wiedzie na każdej płaszczyźnie.

      Ps.
      też zacząłem uczyć się programowania celem przebranżowienia!

    • więcej komentarzy (63)

  •  

    Mam nadzieję, że wiecie, że gdy już raz zaczęliście walić gruchę, to musicie to już robić do końca życia, bo organizm ma nadprodukcję spermy i może wam rozsadzić jajca. #nofapchallenge #nofap #masturbacja

  •  

    44/124
    Okej, zacznę od tego jak wykorzystałem ten dzień, obudziłem się o 6:30, od tego czasu do 22 minęło 15 godzin 30 minut, z tego produktywnie wykorzystałem 9h (nauka, praca) Pozostałe 6 godzin to czas spędzony na rozmowach z rodziną, dziewczyną, przed telefonem(yt, fb, wykop). Warto wspomnieć, że cały dzień był zaplanowany od początku do końca, co również będę zaznaczał przy każdym wpisie (praca nad dyscypliną)

    Jeśli chodzi o samopoczucie, rano obudziłem się niewyspany (nieprzespana poprzednia noc), lecz później się rozbudziłem i dzień zacząłem z kopyta, zaliczyłem spadek gdzieś ok. 12 (kłótnia która mnie lekko przybiła), ale po ok. dwóch godzinach znów wystartowałem, żeby pracę skończyć dopiero teraz o 22. Obecnie jestem lekko wykończony, ale dzień zdecydowanie na plus.

    Rada na dziś?
    Nie bójcie się rozmawiać o swoich uczuciach i emocjach, jest to ważna część w budowaniu relacji (czy to z rodziną, czy z dziewczyną), których odbudowanie jest jedną z podstawowych rzeczy potrzebnych do wyjścia z nałogu.
    #nofapchallenge #nopornchallenge #rozwojosobisty
    pokaż całość

    •  

      Też wychodze z takiego założenia ze grunt to zaplanowany dzien. Przy tym nałogu nie możemy na chwile zostac sami bez zadnych konkretnych planow, to czesto prowadzi to upadków.

      +: KEK00
    •  

      @Przebudzony: Troche głupota o czym już kiedyś pisałem. Szef daje ci 2h przerwy. Albo każe 3h wczesniej iść do domu. I co zrobisz? Nie pójdziesz z obawy przed upadkiem. Powiesz do szefa że nie chcesz bo sie boisz że odpalisz sobie porno w domu? Chodzi nie o zaplanowany dzień, ale żeby zastępować zgubny nawyk nowymi nawykami jak zrobienie zdrowej salatki, poczytanie książki, spotkanie ze znajomym/koleżanką. A nawet jak jesteś sam w domu to odpalasz kompa i czytasz artykuły, ksiązki w pdfie. pokaż całość

  •  

    47/90
    Przeżywam ostatnio jakiś dołek ale to nawet nie ma podjazdu do tego co było z 2 miesiące temu. Zacząłem ćwiczyć od miesiąca i już widać pierwsze efekty, zarówno te pod względem wizualnym jak i w mojej głowie. Wzbudzam zainteresowanie wśród większej ilości kobiet a seks z moją jest jak nigdy dotąd wspaniały.
    Nwm co mam wam powiedzieć przegrywy bo jeszcze nie tak dawno czułem się tak jak wy, ale zdałem sb sprawę że źle oceniałem moje położenie.
    W każdym bądź razie dalej nic nie róbcie i oczekujcie nie wiadomo czego. Narazka

    #nofapchallenge #przegryw
    pokaż całość

  •  

    Dzisiaj zaczynam #nofapchallenge, życzcie mi powodzenia Mirki!

    +: Paula_pi, nvme +19 innych
  •  

    43/120
    Dlaczego to piszę?
    Mój pierwszy wpis tutaj, w sumie konto założyłem głównie dla tego tagu. Może najpierw dlaczego w ogóle postanowiłem to zrobić.
    Jestem nastolatkiem, zerwać z nałogiem próbuję z przerwami już od listopada zeszłego roku, przez ten czas miałem wiele wzlotów i upadków. Jak na razie jestem na mojej najdłuższej próbie. Aby lepiej poznać samego siebie i mój nałóg, oraz to co się ze mną podczas wychodzenia z niego dzieje, postanowiłem prowadzić codzienny dziennik w którym będę opisywał jak się czuję, co produktywnego dziś zrobiłem i kilka moich przemyśleń. Raz na tydzień będę robił dłuższe podsumowanie i podrzucał do tego jakieś ciekawe teksty o wpływie pornografii i nofapu na nasz mózg.

    O wyjściu z nałogu.
    Na początek opiszę moją historię i co skłoniło mnie do podjęcia się chall... do wyjścia z nalogu, bo musicie wiedzieć, że, gdy jesteście uzależnieni, to nie jest żadne wyzwanie, a poważna rzecz którą trzeba traktować w kategoriach czegoś co pomaga wyjść z nałogu zagrażającemu waszemu zdrowiu, a nie czegoś co se zrobię (będąc w stanie gdzie masturbuję się po kilka razy dziennie) bo na internecie piszą, że można dostać supermocy. Dobrze, więc zacznijmy.

    Dlaczego dojście do sedna problemu jest ważne?.
    Co sprawiło, że się uzależniłem? Na początku o tym nie myślałem, nie skupiałem się i to dlatego tak długo zajmuje mi wyjście z nałogu. Gdybym przysiadł i pomyślał o tym w listopadzie, to prawdopodobnie już dawno miałbym za sobą te 120 dni. Dotarcie do źródeł swojego nałogu jest ważne, ponieważ aby z nim walczyć, trzeba wiedzieć jakie rzeczy w przeszłości cię do niego doprowadziły i czego musisz unikać w teraźniejszości.

    Moja historia.
    Byłem cichym, otyłym dzieckiem, z tego powodu również w wielu sytuacjach niezdarnym, w domu nie mogłem liczyć na ciepło, bo moi rodzice ciągle mi to wypominali, ale nie pomagali wyjść z problemu, byłem zdany sam na siebie. Dlatego postanowiłem po prostu nie utrzymywać z nimi kontaktów, odciąć się, być zimnym i oschłym. To był pierwszy krok. Robiąc to pozbawiłem się oparcia i skazałem na samotność. Przez to że byłem otyły to nie uczestniczyłem w wielu sportach na wfie, w różnych wyzwaniach, bałem się co pomyślą inni, że się ośmieszę, dlatego zamiast interakcji społecznych wybrałem miłe zacisze mojej piwnicy. Ten wybór jeszcze bardziej pogłębił moją fobię społeczną. Nie miałem też ogarniętych swoich celów życiowych, a jeśli nawet, to wstydziłem się o nich mówić i w pełni się w nich realizować, przez, znowu, wiecznie ciągnące się za mną "a co inni pomyślą". Bałem się wystąpień publicznych, interakcji społecznych, byłem niezdarny i niezaradny. I wtedy pewnego dnia w 3 klasie podstawówki przyjechali kuzyni i pokazali "gołe baby" na internecie, razem z nimi już trochę archaiczny, aczkolwiek kultowy serwis "redtube".

    Od tego czasu zawsze, gdy czułem się nudno, smutno, samotnie, lub byłem zmęczony, czy zestresowany (przez wszystkie rzeczy które wymieniłem wyżej nakładające się na siebie), sięgałem właśnie po tą rzecz. Wtedy jeszcze sobie tego nie uświadamiałem, byłem pewien, że jest to zdrowe, normalne i robią to wszyscy. Skończyło się na tym, że mój dzień wyglądał tak:
    Mame budziła do szkoły, siedziałem na większości lekcji osłupiały, nic z nich nie wynosiłem, właściwie to czekałem tylko na powrót do domu żeby pograć na kompie, a jak się poczułem samotnie, nudno etc. to se waliłem i wszystkie emocje jak za odjęciem magicznej różdżki znikały, mogłem dalej grać i nie przejmować się niczym.

    Oczywiście to nie stało się od razu, wszystko postępowało latami, apogeum osiągnęło w 5 klasie, w 6 ogarnąłem się, lecz, gdy przyszła nowa szkoła i różne problemy, nie mając oparcia, celów, ogólnie rzeczy które wymieniłem wyżej, zwróciłem się znów do mego fałszywego przyjaciela, który raz jeszcze zaprowadził mnie na same dno.
    Aktualnie jestem w liceum, poczyniłem naprawdę duże postępy, ale o nich w podsumowaniu za tydzień ;)

    Podsumowanie
    Konto założyłem, aby dzielić się swoją wiedzą i sposobami, które mi pomagają, oraz samemu je zdobyć, ponieważ, aby wyjść z nałogu, najpierw trzeba go dogłębnie zrozumieć. Zdaję sobie sprawę, że moja historia jest opisana bardzo płytko, ale tak właściwie to piszę ten tekst na spontanie, z telefonu, więc jeśli macie jakieś pytania to zadawajcie je w komentarzach.

    #nofapchallenge #nopornchallenge #noporn #rozwojosobisty
    pokaż całość

  •  

    151/na zawsze
    Dziś krótko o uzależnieniu od porno, o który prosiły mnie na priv dwie osoby. I zresztą sam chciałem coś napisać na tagu, a akurat mam chwilę.
    Bez względu na to, w jakim celu robisz nofap (mógłbym wyliczyć 20-30 powodów) to najważniejszy i główny powód jest jeden - naprawa receptorów dopaminowych w mózgu. A właściwie ich uwrażliwienie, tak by cieszyły nas małe, niepozorne rzeczy, by powrócić do pierwotnego stanu. Oczywiście świadomość że naszym życiem nie steruje nałóg też jest istotny.
    Ale dopamina wpływa na tyle rzeczy, że to głowa mała. Jeśli jesteś uzależniony tylko od masturbacji, to też przy częstej masturbacji obniżasz sobie poziom acetylocholiny. A taki spadek powoduje np. brai foga, depresję, problemy z pamięcią oraz koncentracją czy wieczną ospałość.
    Ale wróćmy do uzależnienia od porno. Jesteśmy tu na ziemi po to by przetrwać (zdobyć kalorie) i się przekazać geny (rozmnożyć sie). Dlatego nasz mózg naturalnie dąży i pragnie seksu i samicy. Tu wszystko jest ok. Niestety tak jak od wysokokalorycznego, tłustego jedzenia można sie łatwo uzależnić (wystarczy zobaczyć ile osób ma nadwagę lub jest wręcz otyła), tak samo ludzie uzależniają sie od pornografii, bo mózg pragnie nowych kobiet do zapłodnienia. Dlatego też: Nie musisz czuć winy z powodu wpadnięcia w uzależnienie od internetowej pornografii. Po prostu robisz to, do czego zostałeś stworzony – rola ssaka zapładniającego chętne samice. Tyle, że oszukujesz i robisz to przed ekranem monitora.

    Dopamina wpływa na różne sprawy w życiu, nie tylko na seks, postrzeganie partnerek czy kontaktu z nimi. Gdyby dopamina tylko obniżała libido i pozwalała by człowiek nie chciał seksu to ok. Wielu ludziom, okreslającym sie tu jako przegryw na pewno by to pasowało. Ale kurcze, pornografia i dopamina tak nie działają, dopamina to też motywacja do działania, twórczosć, kreatywność a w końcu szczęscie, radość z życia. Więc porno to taka ubojnia energetyczna i destrukcyjny dla psychiki nałóg.
    Dopamina pcha cię nie tylko w kierunku nowych partnerek (efekt Coolidge’a) ale również nowych rodzajów pornografii. Dlatego nie warto zaczynać z porno, bo wiadomo od czego sie zaczyna a na jak obrzydliwych czy nielegalnych materiałach kończy.

    Znieczulony odbiór przyjemności w układzie nagrody to przewalona sprawa. Dlatego też 90 dni odwyku wstępnie pozwala na naprawę połączeń nerwowych w mózgu. Gdy przestajesz używać pornografii, obwody pamięciowe odpowiedzialne za uzależnienie systematycznie słabną.
    Na początku jest ciężko, dlatego polecam prostą metode. To nie jest metoda walki. Z niczym nie walczysz. Prawdziwa, męska dezycja że porno dla Ciebie nie istnieje. Chodzi o zrealizowanie i wtłoczeniu do głowy tych 4 punktów:
    1. Zapominam o pornografii, dla mnie ona nie istnieje. Już na zawsze.
    2. Nie walczę z sobą, nie robię żadnych wyrzeczeń, bo po prostu porno nie jest już dla mnie opcją.
    3. Znajduje się na nowej drodze życia. Drodze która prowadzi do normalnego życia, prawdziwych dziewczyn, prawdziwych cipek i prawdziwego seksu.
    4. Nigdy nie obejrzę porno, a nawet jak mi się przypadkiem trafi to przejdę obok niego obojętnie bo wiem że to bujda na silikonie, udawanych orgazmach, że wszystko jest wyreżyserowane i przekłamane.

    #nofap #nofapchallenge #nopornchallenge
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    •  

      @BoJaProszePaniMamTuPrimasorta obraz na komputerze to obraz na komputerze. Bez różnicy w efekcie czy to rectube czy jakiś rough hardcore, jedynie w sile.

      Myślę że jak @pijekubusplay umie tak treściwe pisać to wie naogladal się trochę, niech sam powie.

    •  

      @nowylogin234: no ok, nie na każdego to działa. Mi takie podejście mega ulatwiło i ułatwia odwyk. Musisz po prostu wewnętrznie chcieć tej zmiany na lepsze, bez porno, bez nałogu. Owszem pierwsze 15-20 dni jest walką, mózg domaga sie dopaminy, chce porno, chce działać po jak najmniejszej linii oporu. Ale trzeba sie temu postawić, mieć idee że Ci sie uda tym razem, taka idea że jesteś mocny i wytrwasz w postanowieniu jak facet. A może u Ciebie podziała syndrom strachu - mój znajomy żarł słodycze od wielu lat i sie okazało cukrzyce zaawansowana i lekarz mu powiedział wprost, za rok odcinamy stope jak sie nic nie zmieni u pana. Podziałało, bo koleś ma 33 lata i chce życ normalnie, a autorytet lekarza podziałał. pokaż całość

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    Przemyślenia Bartoligniego #2 - Pierwszy krok

    Witajcie Mirki, swój drugi post z serii o walce z #depresja chciałem zacząć trochę zahaczając temat #wszystkichswietych. Dwa pierwsze dni listopada to w naszej polskiej tradycji czas zadumy i wspominania tych członków rodziny, którzy już odeszli z tego świata. Niektórzy z nich może bardzo niedawno, jeszcze wciąż trudno się pogodzić z ich śmiercią... Ale my żyjemy, i mimo tęsknoty musimy iść dalej. A jaki jest pierwszy krok, aby wreszcie wrócić do swojego życia i próbować uwolnić się od bólu, nie tylko po stracie bliskiego?
    Akceptacja. To ona jest pierwszym poważnym krokiem, który otwiera nam drogę do zmiany, której pragniemy. Bez akceptacji stanu obecnego wciąż będziemy wypierać swoje problemy, walczyć bezsensownie z samym sobą lub przeszłością czy pogrążać się w gdybaniu. Niezależnie od tego jaki jest twój problem: depresja, #przegryw czy #alkoholizm, to akceptacja jest początkiem budowania drogi do wyjścia z problemu. Trzeba przyjąć rzeczywistość taką, jaką jest. Nawet jeśli jest wkurwiająca, ale jest takie powiedzenie - prawda Cię wyzwoli, ale najpierw wkurwi.
    Tak, nie mogę się podnieść z łóżka od kilku dni, nie mam siły wyjść do ludzi, a koszmary nie pozwalają odpocząć - akceptuję to.
    Znowu wpadłem w ciąg, chlałem przez 5 dni bez przerwy, a żona już nie chce w ogóle ze mną rozmawiać - akceptuję to.
    Czuję się samotny, minęły nastoletnie lata, a ja wciąż nie znalazłem dziewczyny która by mnie pokochała- akceptuję to.
    (Ważne - akceptacja NIE oznacza, że coś uważam za dobre dla mnie. To nie ma nic wspólnego z wartościowaniem danego faktu - to jedynie przyjęcie faktu za rzeczywistość. Akceptować można zarówne te negatywnie zabarwione, jak i pozytywne fakty, np. Jestem wysoki, jestem brzydki.)
    Bez akceptacji, naprawdę, nie ma mowy o jakiejkolwiek zmianie. Negując rzeczywistość, człowiek tylko traci energię na walkę z nieuniknionym i nieodwracalnym - a chyba nie jesteś czarodziejem czy bogiem, żeby zmienić bieg wydarzeń, prawda?
    Dopiero akceptując choćby najbardziej gorzki dla Ciebie fakt jesteś w stanie znaleźć jakieś rozwiązanie i odpowiednio skierować swoją energię. Dopiero przyjęcie prawdy o sobie i rzeczywistości wybudzi Cię z autodestrukcyjnego programu grzebania w przeszłości czy fantazjowania że jednak jest inaczej.
    Nie jesteś w stanie zmienić przeszłości, przyszłość jest nieznana. Nie jesteś bogiem, jesteś człowiekiem; a więc jedynie możesz zmienić to to, co jest naprawdę, a wypisując trudne fakty - wiesz na czym stoisz i jesteś w stanie podjąć kolejne kroki ku wyjściu z sytuacji. Ale pierwszy krok to akceptacja. Od tego zawsze rusza lawina zmian, i choć nie jest łatwo, to tego wam życzę ;)

    A jak wygląda moja wojna z depresją? Pierwszy tydzień bardzo dobrze, trzymam się w abstynencji i w #nofapchallenge. Myśli depresyjnych jakby mniej, może to przez pogodę, wizyty u rodziny, no i zabawy z małym siostrzeńcem odciągają głowę od negatywnych myśli.
    #przemysleniabartoligniego
    pokaż całość

    •  

      @adiye: Akceptacja i trzeźwa ocena swojej sytuacji są bardzo ważne. Tak jak zauważasz najlepiej zajmować czymś umysł, zaplanować sobie aktywności na każdą okazję, mogą być nawet idiotyczne, byle żeby zabierały czas i wymagały zaangażowania. Jakby nie patrzeć wszystko rozbija się w dużej mierze o utrwalone, patologiczne stany nierównowagi chemicznej mózgu, więc wytrwałością w realizacji konkretnych celów można swoje samopoczucie poprawić. Tylko z nofapem nie przesadź bo jeżeli trwa za długo to też się nie za klarownie myśli. Powodzenia i do boju! pokaż całość

      +: adiye
    •  

      To jest bardzo dobry mechanizm. Należy patrzeć na siebie jak na osobę, której chcemy pomóc. Trudniej zastosować w praktyce, ale moim zdaniem da się, tylko trzeba walczyć z samym sobą. Często bez leków w pierwszej fazie nie obędzie się. Takie są realia.

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Dzisiaj o mały włos nie zresetowałem challenge'u, bo obudziłem się jakoś koło 5 ze sterczącym drągiem i zacząłem edgeować (walić bez orgazmu). Całe szczęście szybko się ogarnąłem i do orgazmu nie doszło. Trzeba się pilnować.

    #nofapchallenge
    #nofap
    #przegryw

  •  

    Chad podejmuje #nofapchallenge:
    - udaje mu się po miesiącu dzięki "pomocy" dziewczyny;
    Przegryw podejmuje się nofapchallenge:
    - męczy się ze zmiennym szczęściem latami, a i tak nic z tego nie ma

    #przegryw #stulejacontent

  •  

    Tak sobie czytam Mirko bo włączyłem żeby napisać że miałem wczoraj wolny dzień od masturbacji i pornografii i trafiłem na ten post. Miałem dzisiaj rano, w zasadzie jak codzień, mocne fantazjowania o seksie, takim mocnym cielesnych związku z dziewczyną która kiedyś poznałem, widać na pierwszy rzut oka czemu tak mam, bo mi brak bliskości.
    No i pomyślałem sobie że w gorszej chwili mogę pisać post, albo robić posty tego typu żeby nie wiem może bardziej pamiętać że nie chce porno oglądać. (oczywiście na Mirko wszedłem już za chcicą erotyki, gołego ciała żeby poszukać czy ktoś nie wrzucił może jakiejś fotki) no ale do meritum.
    Natrafiłem na taki post
    https://www.wykop.pl/wpis/36324411
    No i tak się zastanawiam. Jestem gościem w wieku 26 lat prawiczkiem. Z jakich powodów? Opisanych w poście.
    Za dziecka najważniejsze co musiałem zrobić, to absolutnie nie pokazać że ktoś mi się podoba, że mi na czymś zależy. Świat by mi się zawalił. Jako dziecko się nie rozumie że to można przetrwać. Potem zniszczone poczucie wartości nie pozwalało iść dalej. Potem odstawalem. No i nie wiem już sam czy to z powodu jak patrzę na siebie, czy to z powodu tego że rzeczywiście jestem brzydki (no na pewno się czuję), ale przede wszystkim chcę powiedziec że ja nie jestem złym człowiekiem i nie trzeba mnie odpychać.

    Powiedzenie, ej uciekaj jak najdalej od nowylogin bo to będą problemy, on jest wadliwy emocjonalnie, na pewno będą problemy itp. przypomina mi, mówienie człowiekowi ktory się sporo wycierpial czyli mi, od innych ludzi którzy się wycierpieli pewnie swoje też, że jest gorszy. Żeby celnie powiedzieć, to chyba światopogląd którzy przyjęli żeby radzić sobie z tymi swoimi rzeczami które ich zabolały.

    Tylko czy pietnowanie mnie, jest oznaką zrozumienia mojej sytuacji, czy raczej objawem niedojrzalosci emocjonalnej którą u mnie chcą pietnować. Dzizas jaki jad by na mnie poszedł gdybym tylko się przyznał do swojego problemu.

    To jest troche tak że, ja nigdy w wiazankach słownych nie byłem, i nie wiem za bardzo jak zajebać żeby się przebiło, ale mówienie o kimś kto po prostu nigdy nie dostał uczuć dobrych od osoby innej płci, że jest gorszy - kiedy on tak naprawdę w sumie jest pokrzywdzony, i daje sobie rękę uciąć codziennie o tym myśli i że chciałby inaczej - w sytuacji gdy sami nie jesteśmy idealni jest zjebana.

    Chyba że ktoś uważa że jest. Albo jest lepszy od innych. Tak jakby relacja seksualna wartosciowala człowieka.
    I tak patrzę na te wszystkie posty. Ludzi piszących je widzę jaki bardzo nisko emocjonalnie inteligentnych. Tylko problem jest taki że mnie by chcieli nazwać takim. W ogóle najlepiej mi powiedzieć żebym się zabił. A jak ktoś z piszących takie brednie by miał takie problemy, to by było "pomusz", albo nieokazanie uczuć, co jest bardzo kurwa, dojrzałe.

    #przegryw #nofapchallenge #przemyslenia #smutek #depresja
    pokaż całość

  •  

    Miesiąc i ileś tam tygodni Libido mi bardzo spadlo teraz to nawet nie mam ochoty ani na masturbacje ani na porno ani na nic. Jedna sprawa jest szczególnie uporczywa czyli bóle głowy i nie wiem czy to ma związek z tym że wychodze z tego shitu ale często szczególnie rano boli mnie tak łeb jakby mi go ktos ściskał. Pierwszy miesiąc mialem tyle energii że mogłem iść późno spać i wstać wcześnie i byłem wypoczęty.Teraz jest o tyle kłopot,że w ciągu dnia jestem strasznie zmęczony i muszę iść wcześniej spać a gdy wstaje to jestem tak zamulony jakbym nie spał całej nocy to myślę że jedyne negatywy na ten moment a pozytywy?
    Przede wszystkim pewność siebie. Wcześniej obawiałem się wyrazić swoją opinię a teraz mam gdzieś kto co pomyśli i gadam to co uważam .
    Nie obawiam się teraz patrzeć innym ludziom w oczy
    Na pewno mniej myśli depresyjnych i wahań nastrojów .
    Przed odwykiem byłem strasznie nerwowy a teraz podchodzę do większości kwestii z większym luzem i staram się nie zadręczać tym czym nie muszę
    I co bardzo ważne przynajmniej dla mnie zacząłem podejmować decyzje bez dłuższych niepotrzebnych rozważan po których czasem miałem wyrzuty sumienia że mogłem zrobić inaczej.
    Dodatkowo podczas biegania mam więcej sił i mniej myśli o tym by się zatrzymywać lub skończyć gdy w czasie biegu dopada mnie jakaś slabość.
    Więc tak naprawde muszę przyznać że to co się zmieniło w przeciągu jednego miesiąca przynajmniej dla mnie jest ogromne. wiem że to dopiero początek drogi by się ogarnąć ale myślę że idę w dobrym kierunku : )
    #nofapchallenge
    pokaż całość

  •  

    147/nieskończoność

    Czy robienie minetki zeruje licznik? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Hahaha ok, żartowałem, wiem że nie, ale milf miał takie feromony że masakra.
    #nofapchallenge #nofap

    Zdarzyło sie wam kiedyś wytrysnąć już przy samej minecie, kiedy ją robiliście? Normalnie podjarany musiałem byc nieźle albo to te "oh my god" na mnie wpłynęło jak dziewczyna sapała xD #seks #zwiazki pokaż całość

  •  

    dzień 20

    Pierwszą myślą po przebudzeniu było 'zwal sobie dawno tego nie robiłeś' zaśmiałem się z tego. Czułem się świetnie wiedząc że potrafię nad tym panować. W trakcie przygotowań do wyjścia z domu dopadła mnie straszna apatia. Pierwszy raz w życiu mam coś aż tak silnego. W kilka sekund ogromna zmiana. Podczas jazdy samochodem miałem takie zawiechy że nie wiedziałem gdzie jadę. Trasę tą pokonuję od kilku lat codziennie a po prostu gubiłem się. Najchętniej nie wychodziłbym z łóżka. Straszne uczucie.

    Najgorsze jest to że dzisiaj miałem zadzwonić do dziewczyny którą ostatnio poznałem. W tej chwili jest to ostatnio rzecz którą chce mi się zrobić. Nawet jeśli to zrobię to nie wyobrażam sobie teraz jechać ~200km jakimkolwiek środkiem transportu. Po prostu nie chce mi się. Wczoraj byłoby to dla mnie nie do pomyślenia że może się tak mi odmienić.

    Powiedzcie mi czy mam olać sprawę czy coś działać bo nie potrafię trzeźwo myśleć w tej chwili. Wiem że najlepszym rozwiązaniem byłoby zwalić ale na pewno tego nie zrobię.

    #nofapchallenge
    pokaż całość

    •  

      @daedalus1337: Dzięki bardzo za ten wpis nawet nie wiesz ile mi pomógł. Bardzo lubię czytać Twoje posty dzięki nim dałem radę tyle przeżyć bez walenia. A co do różowej to też mnie zmotywowałeś i jutro zadzwonię bo dziś już trochę późno. W ogóle kiedyś to bym napisał sms a teraz wolę zadzwonić jest zmiana na plus

    •  

      @balonik000: Nie ma sprawy. Cieszę się, że mogłem jakoś Ci pomóc i ogólnie podzielić się swoim doświadczeniem, które nabyłem podczas zmagania się z odwykiem od porno/masturbacji.

      Apropo różowej, to czy coś z tego będzie, czy nie to zawsze potraktuj to jako kolejne cenne doświadczenie dla Ciebie. W życiu nie ma porażek, są tylko lekcje, z których mamy wyciągać wnioski na przyszłość. Gdyby nie było błędów, nie byłoby nauki i rozwoju samego siebie :) pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    41/90
    I oto kolejny wygrany dzień z nałogiem. Czy może być lepiej? Każdego dnia się przekonuję że może :D
    #nofapchallenge

  •  

    34/do końca
    Uświadomiłem sobie, że oglądając porno waliłem konia do laski ruchanej przez innego typa, z którą chciałbym się przespać.
    W życiu nie zrobiłem czegoś co bardziej urąga mojej męskości. Kurwa co za wstyd

    #nofapchallenge

  •  

    Kurwa dzień 2.
    Po najobrzydliwszych 2 tygodniach mojego życia wracam do świata żywych.
    Moj rekord to 110 pobiłem go w tym roku niestety upadłem i nie moge się podnieść.
    Wracam do pisania tutaj codziennie kilku zdań albo chociaż numerków dni bo to mi pomaga.
    I uwaga protip dla wszystkich: zimne prysznice to podstawa.
    #nofapchallenge

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #nofapchallenge

0:0,0:2,0:1,0:0,0:1,0:2,0:2,0:4,0:0,0:2,0:2,0:0,0:0,0:3

Archiwum tagów